[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. W kalendarzu mamy poniedziałek, 9 listopada 2020 roku na antenie Radia Paranormalium. Minęła przed chwilą godzina 20, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy" audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:51] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Można będzie do nas dzwonić w drugiej części audycji. Natomiast warto numery telefonów zapisać sobie już teraz. No i warto już teraz zalogować się na nasze czaty i tam też pogadać nie tylko z nami i z panem Sławkiem, ale również z innymi słuchaczami. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 0008, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas również spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, z czystym sumieniem mogę oddać panu głos.
[02:17] - Bardzo dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco, bardzo serdecznie. Nie wiem, jak tam sytuacja, ile osób już nas słucha. Natomiast zacznę od podsumowania poprzedniej audycji. Dzisiaj znowu odpisywałem na komentarze, które się pojawiły na YouTubie pod poprzednią audycją. Jeden jest dość ważny od naszego stałego słuchacza, który słucha audycji od samego początku i który stwierdził, że w zasadzie zaczęło wiać nudą, szablonem w audycjach i tematy się powtarzają. Ogólnie jakoś tak się zrobiło słabo. Kochani, powiem wam szczerze, że ja czasami odnoszę to samo wrażenie, że pewne wątki pojawiają się co jakiś czas i są przerabiane w ten sposób, w inny sposób od tej strony, od tamtej strony. Ja też chciałbym, żebyśmy poszli dalej, ale cały czas też odnoszę takie wrażenie, że nie do końca się rozumiemy, że nie do końca jestem w stanie przekazać wam w taki sposób, jakbym chciał to, co tak naprawdę myślę, czuję, o czym jestem głęboko przekonany. Może znajdę jakiś sposób, żeby to zrobić.
Mam taką zresztą nadzieję, że znajdę sposób, żeby wyrażać to w sposób taki, który będzie zgodny ze mną, a jednocześnie będzie jasny, prosty, precyzyjny i zrozumiały przez wszystkich. To tyle, żeby nie było, że jest tylko ach, och, 50, 70, 300 lajków i spocząłem na laurach i moje ego, o co też zostałem w komentarzu oceniony w ten sposób, się cieszy i że jest okej. Nie. Uważam, że jest jeszcze wiele rzeczy z mojej strony do poprawienia i będę do tego dążył. Taką deklarację z mojej strony dzisiaj macie. Drugi temat, zanim przejdę do głównego tematu audycji, dotyczy tego, co się znowu na świecie, w Polsce dzieje. Jestem podpytywany, kiedy zajmę się tym w zasadzie najważniejszym tematem, który toczy się od wiosny tego roku, czyli tematem związanym z covidem. Ponieważ prowadzę indywidualne rozmowy z wami poza audycją, dzisiaj wam powiem swoje zdanie na ten temat tak, żebyście znali moje zdanie i może żeby nie trzeba było tych dyskusji pozaaudycyjnych aż tyle prowadzić. Zwłaszcza że ja jestem daleki od tego, żeby się w ten temat wkręcać. A dlaczego?
To za chwilę wam powiem. Moje zdanie na temat covida. W miarę krótko i w miarę na temat.W tej chwili od początku pandemii w Polsce zachorowało 568 tysięcy osób. W zeszłym sezonie grypowym na grypę zachorowało prawie cztery miliony ludzi. To są jedne dane. Drugie dane są takie, że do tej pory w Polsce zmarło ponad osiem tysięcy osób od początku istnienia pandemii. Oficjalnie na grypę w zeszłym sezonie zmarło 146 osób, natomiast wynikało to w dużej mierze z medycznej narracji. Ponieważ w tej chwili, jeżeli ktoś ma siedem chorób równoległych, to i tak umiera na covida. Natomiast mówi się, że miał choroby współistniejące.
[06:58] - Pozwolę się wtrącić. Dzisiaj czytałem pewne rewelacje, właściwie to nie są jakieś nowe informacje, krążą w drugim obiegu, że lekarze dostają jakieś dodatkowe pieniądze za zaznaczenie, że pacjent zmarł z powodu COVID-19. Więc może te statystyki też są troszkę, podejrzewam przynajmniej, sztucznie zawyżane. Dopisuje się covida pacjentom, którzy covida prawdopodobnie w niektórych przypadkach nie mieli.
[07:32] - Już też słyszałem i w Stanach, i w Anglii, że dostają specjalne premie. Natomiast prawda jest taka, że faktycznie w przypadku grypy sytuacja wyglądała w ten sposób, że żeby nie komplikować sobie sytuacji, to nawet jeżeli były jakieś powikłania grypowe, pisano, że pacjent umierał z powodu na przykład niewydolności układu oddechowego albo krążeniowego. Czyli jak doszacowano, tak naprawdę w zeszłym roku ponad 6500 osób powyżej 65. roku życia zmarło właśnie z powodu powikłań grypowych. Następna rzecz, o której chcę wam powiedzieć. W tej chwili akurat od miesiąca nie, ale przez większość swojego życia mieszkałem w powiecie, który ma około 100 tysięcy mieszkańców. Znam terytorium tego powiatu, ponieważ zawodowo, towarzysko, harcersko, związkowo często po terenie tego powiatu się przemieszczałem, więc znam teren, objętość, ilość kilometrów kwadratowych. Nie wiem, czy zastanawialiście się nad tym, co oznaczają cyfry 25 tysięcy nowych przypadków, 27 tysięcy nowych przypadków dziennie. Mnie to zainteresowało, jak rzucono hasło takie, że jeżeli poziom 70 przypadków na 100 tysięcy osób zostanie utrzymany, zostanie wprowadzona narodowa kwarantanna. Czyli 70 przypadków zachorowań na 100 tysięcy ludzi.
Czyli dziennie w moim rodzinnym powiecie 70 osób choruje na covida. 70 osób to jest przy poziomie 27, 28 tysięcy przypadków w Polsce dziennie. 70 osób, kiedy w przypadku grypy codziennie w kolejkach u lekarzy w przychodniach siedziało po kilkaset osób z grypą. Prawie cztery miliony zachorowań na grypę w zeszłym roku. Nie oczekujcie ode mnie oceny tego. To są suche fakty, które ja doskonale znam, analizuję. Teraz może już mniej na bieżąco, natomiast na początku pandemii, jak wiecie, zasypywałem was różnego rodzaju cyframi, a teraz po prostu chciałem o tym przypomnieć. Ja tą sytuację cyfrowo-statystyczną znam. 70 osób dziennie w moim powiecie zachorowuje na covida. Następną informacją, z której ja sobie zdaję sprawę, jest to, że mówi się bardzo dużo o tym, ile branż, ile osób straciło bądź traci na całej tej sytuacji związanej z pandemią.
Natomiast nie mówi się o tym, ile osób i kto na tej pandemii zyskuje. Ponieważ pieniądze, które zostały na świecie wypompowane na te cele, trafiają do jakichś konkretnych ludzi i o tym się nie mówi. Więc weźcie i tą informację pod uwagę. Następną rzeczą, którą warto wziąć pod uwagę przy ocenie tej całej sytuacji, jest to, że kiedyś wywoływano wojny po to, żeby zarabiać na nich pieniądze. W tej chwili ludzie nauczyli się już zarabiać pieniądze również w czasach pokoju. Ja mieszkałem od urodzenia w mieście, gdzie kiedyś dwie dużeMafie podwarszawskie, gdzie w moim mieście rodzinnym mieszkali ludzie i z jednej mafii, i z drugiej. Mieli rodziny, prowadzali dzieci do szkół, mieli swoje własne mieszkania, domy, posiadłości. U mnie w mieście nigdy się nic nie działo, ponieważ nie strzela się we własnym domu. Natomiast pamiętacie te wszystkie porachunki, te wszystkie bomby, strzelaniny, napady i tak dalej. Czy myślicie, że teraz mafii nie ma?
Są. Natomiast ludzie już doszli do wniosku, że nikomu nie jest potrzebne zamieszanie, żeby zarabiać pieniądze w sposób mniej bądź bardziej nieuczciwy. Można to zrobić bez strzelaniny. Ostatnia rzecz, żeby nie było. Ja nie mówię, że koronawirusa nie ma. Rozmawiałem teraz ze swoimi serdecznymi przyjaciółmi, ozdrowieńcami, którzy zakończyli kwarantannę, natomiast z całą rodziną przez tą kwarantannę i przez chorobę przeszli. Małżeństwo plus dwójka dzieci. W jaki sposób to wyglądało? Rozmawiałem z przyjacielem, mówi: „Nie polecam”. Rozmawiałem z jego żoną, mówi: „Szału nie było”.
Natomiast obydwoje przechorowali to w domu i ich dzieci również. Wszystko to, co się dzieje naokoło tego, cały ten proces emocjonalny to jest dopiero tragedia. Wszystko się zaczęło od żony mojego przyjaciela, która dzień wcześniej była z koleżankami na wyjeździe koleżeńsko-towarzyskim. Okazało się, że ona zachorowała dwa dni po tym, jak z tego wyjazdu wróciła. Więc pierwsza rzecz, obciążenie, że zaraziła również koleżanki. Później okazuje się, że nie. Więc zaczyna się poszukiwanie winnych. Kto ją zaraził, kiedy ona się zaraziła? Okazało się, że najprawdopodobniej córka, która przyszła ze szkoły, prychnęła dwa razy i najprawdopodobniej ją zaraziła. Później zachorował on, a jeszcze do tego wszystkiego na sam koniec okazało się, że teraz, w środę, zmarł ojciec tego mojego przyjaciela i w rodzinie zaczynają się rozkminki.
Kto kogo, kiedy zaraził, kto się z kim widział, czy widział się z nim przed objawami, czy widział się po objawach, czy mógł zarazić, czy nie mógł zarazić. W przypadku śmierci ojca zaczyna się pojawiać poczucie winy. Być może pojawią się też pretensje ze strony brata, bratowej, kogoś innego. Suma summarum okazało się, że najprawdopodobniej matka, która nie miała żadnych objawów, a jest osobą jeszcze aktywną zawodowo, nie mając świadomości tego, zaraziła swojego własnego męża. W międzyczasie, kiedy widzieli się z teściami, kiedy widzieli się z synem, kiedy widzieli się z wnuczkami, kto jeszcze przy okazji mógł zachorować? Proces pogrzebu jest wstrzymany, ponieważ cała rodzina jest na kwarantannie. Nie ma możliwości przygotowania pogrzebu. W międzyczasie przyjaciele, którzy pomagali moim przyjaciołom. Dziewczyna, która jest już po białaczce, po raku, dostała bardzo wysokiej gorączki. A pomagali, robili im zakupy, przynosili.
Zwróćcie uwagę, jaki powstaje proces poczucia winy wśród ludzi. Proces związany z sytuacją emocjonalną, w której zostaliśmy my jako ludzie postawieni, w którą uwierzyliśmy, że to my jesteśmy nosicielami, sprawcą, przyczyną śmierci jakichś tam osób. Przenosi się poczucie winy na ludzi, którzy bardzo często bez świadomości są nosicielami choroby. Bez objawów, bez świadomości. Zostaliśmy wpędzeni w poczucie strachu i w poczucie winy. Po co? Na co? Dlaczego? Nie będę wam odpowiadał na te pytania. Są fani teorii, są fani poszukiwania różnego rodzaju sprawców, winnych, analizowania życia innych ludzi.
Pytanie jest, czy wy jako każda osoba chcecie się dać w to poczucie winy i strachu wciągnąć. Ja chcę żyć jak najbardziej świadomie. Świadomość to jest również to, że albo zamkniemy się w domach i przestaniemy się z kimkolwiek komunikować, albo ryzyko ponosimy wszyscy i nie możemy wziąć na siebie odpowiedzialności za system immunologiczny drugiego człowieka. Nie możemy wziąć odpowiedzialności za odporność drugiego człowieka, za jego stan zdrowia w momencie zarażenia. Nie możemy. W moim przekonaniu nie powinniśmy. Jeżeli dacie sobie wmówić, że jesteście odpowiedzialni za stan odpornościowy, za system immunologiczny drugiego człowieka, to będziecie musieli z tym żyć do momentu, kiedy albo sobie to wybaczycie, albo zrozumiecie, że nie umiera się na covida, tylko umiera się na brak odporności. Że ta sama bakteria na każdego człowieka działa inaczej. A działa inaczej z tego powodu, że każdy z nas ma inną w danej chwili odporność. Więc ja wyszedłem z założenia, że to, co mogę zrobić dla siebie samegoTo właśnie pracować nad swoją własną odpornością poprzez jak najzdrowsze odżywianie się, poprzez dbanie też o równowagę fizyczną, o taką ilość ruchu, która mi jest potrzebna, o dostęp do świeżego powietrza, o herbatę, o odpowiednią ilość napojów, ale również o mój system emocjonalny.
Poszukiwanie winnych, obwinianie, życie złością, nienawiścią, pretensją do kogokolwiek nie poprawia w żaden sposób naszego systemu immunologicznego. Pochłania bardzo dużą część naszej energii, która w tej chwili powinna być skupiona przede wszystkim na podwyższeniu swojej własnej odporności. Więc jeżeli ktoś ma życzenie angażowania się w te wszystkie rozkminki, to okej, niech to robi. Natomiast nie oczekujcie ode mnie, że ja będę non stop przeżywał kolejne teorie spiskowe, że będę non stop przeżywał kolejne pomysły, że non stop będę skupiał się na poszukiwaniu winnych i wytykaniu palcami kogoś, kto na tym stracił, a kto na tym zarobił. W życiu mamy się skupić przede wszystkim na sobie i we wszystkich audycjach staram się to właśnie wam, kochani, przekazywać. Więc naprawdę nie oczekujcie ode mnie, że będę wtórował w tym wszystkim i że przyłączę się do tego lamentu, do tej nienawiści, do tego krzewienia strachu, poczucia winy i całej tej masy nienawistnych, nieprzyjemnych, niefajnych, niepozytywnych emocji. Zwłaszcza że w perspektywie tematu audycji ten wątek negatywnych emocji, a temat audycji będzie o tym, jak się z tą duszą naszą komunikować, jest następnym elementem, który wymaga zmiany, jeżeli chcemy utrzymać w miarę stały kontakt ze swoją świadomością. Więc w temacie covida tyle. Niech każdy zadecyduje, na czym się woli skupić. Czy na samym sobie, czy na innych.
Ja wybieram skupienie się na samym sobie. Przekazałem wam kilka informacji bez oceniania ich, natomiast informacji, które spowodowały, że moje podejście do tematu covida jest takie, jak przed chwilą usłyszeliście. Jeszcze jedna ważna rzecz, już zmieniając temat na niecovidowy, jest taka, że wpadł mi dzisiaj fajny artykuł mojego serdecznego kolegi Pawła Szewczyka, którego przy okazji serdecznie pozdrawiam. On też przeszedł swoją metamorfozę, swoją transformację budowania pewnych rzeczy od początku. Może nie od początku, tylko transformacji pewnych rzeczy. I tak, jak patrzę, to z tematu, od którego wyszedł, czyli „Rób, co trudne”, przeszedł na temat „Rób, co kochasz”. I dlatego już teraz, o czym żeśmy kilka razy rozmawiali, mogę z czystym sumieniem i z przekonaniem, że jest to zgodne ze mną, polecać. Książkę wam polecałem, natomiast polecać i być może też zacząć publikować jego posty. On poruszył tutaj akurat w tym poście temat wampirów energetycznych. Jest to bardzo fajnie opisane, więc polecam, bo faktycznie też zwróciłem na to uwagę, że jest coraz więcej postów pod tytułem: „Nie mam siły, nie mam energii.
Proszę o wsparcie, proszę o modlitwę, proszę o przesłanie energii” i tak dalej. Coraz częściej, coraz więcej jest postów: „Mi się nie chce wychodzić na zewnątrz, czuję bardzo negatywne emocje”. Czyli ten spadek energetyczny ludzi bardzo mocno w tej chwili, coraz mocniej się uwypukla, coraz mocniej daje o sobie znać. I tak jak mówiłem wam w którejś audycji wstecz, brak kontaktu z innymi ludźmi nie pozwala nam na wymianę energetyczną. Natomiast dla ludzi, którzy byli przyzwyczajeni tylko do tego, żeby czerpać energię z innych, w tej chwili ze względu na tą izolację, na ograniczenie tych kontaktów międzyludzkich jest tragedia. Energetyczna tragedia, ponieważ oni nie potrafią sami wytworzyć w sobie energii. Więc kochani, polecam ten artykuł. To jest w grupie Świadoma Kreacja Rzeczywistości i to opublikował mój serdeczny kolega Paweł Szewczyk. Polecam do przeczytania, a jak mi to nie zniknie, to może jutroWrzucę to do siebie na stronę, żebyście też mieli. Wiem, jak to funkcjonuje.
To funkcjonuje mniej więcej, kochani, tak, że zapraszam czasami kogoś do kontaktu ze mną bezpośrednio. Moje imię i nazwisko, tytuły. Na początku każdej audycji pan Marek mówi, gdzie mnie można znaleźć, jak się można ze mną skontaktować. I słyszę na przykład później: „Jak mam pana znaleźć?” albo: „Czy mógłby mi pan wysłać linka do siebie?” Czyli ogólnie rzecz biorąc, ja jestem osobą, która traktuje Internet, zresztą jak wiele rzeczy, w sposób bardzo użytkowy. Nie jestem pasjonatem grzebania i poświęcania godzin nauki na to, żeby znaleźć linka czy nauczyć się coś robić, ponieważ wiem, że to jest jednorazowa sprawa i tyle. Nie mam takich ciągot, nie mam takiej potrzeby. Wolę się skupić na czymś innym. Natomiast ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy ludźmi leniwymi, przyzwyczajonymi do tego, żeby podać nam coś pod nos na tacy, najlepiej na srebrną, czystą, świecącą, pachnącą. Może niżej troszeczkę tę tacę, bo niedobrze widzę, co na niej leży. Między innymi dlatego może postaram się jutro wkleić, ponieważ wpisanie na Facebooku „Paweł Szewczyk” albo coś takiego, może nie każdemu się chcieć to zrobić.
Oczywiście domyślacie się, że z pewnością nie mówię o was. Natomiast pokazuję pewne symptomy społeczne, że nie, ja nie chcę nic robić. Ja chcę, żeby ktoś za mnie coś zrobił. Jeszcze wrócę w takim razie na chwilę do covida. To jest tak: ja chcę, żeby mnie ktoś nie zaraził. Nie chcę zadbać o swoją odporność, tylko ja nie chcę, żeby mnie ktoś zaraził. Ja się poddam temu strachowi, poddam się tym wszystkim decyzjom, poddam się tym wszystkim ograniczeniom tylko dlatego, żeby nie robić nic ze swoją odpornością, żeby nie dokonać jakichś zmian w swoim postępowaniu. Wolę zrezygnować z tego, co fajne, zrezygnować z tego, co przyjemne, co miłe, niż zmienić cokolwiek w swoim postępowaniu. Nawet chociażby w swoim sposobie żywienia, nawet chociażby w swoim sposobie na przykład nieoglądania przez cztery godziny dziennie wiadomości na temat Białego Domu i covida. Wolę siedzieć w pracy i czytać kolejne artykuły na temat covida i się nimi katować, niż poświęcić ten czas na spacer, żeby poprawić swoją własną odporność.
Tacy jesteśmy leniwi i wymagamy wszystkiego od innych, natomiast nie wymagamy wiele od siebie. Zastanówcie się nad tym, bo naprawdę w moim przekonaniu droga do tego, żeby było lepiej na świecie, na wszelkich płaszczyznach, nie tylko covidowej, bo covidowej przede wszystkim. Tu ewidentnie widać, że jeżeli idziemy w kierunku naszej odporności, jeżeli myślimy o tym, żeby jak najzdrowiej żyć, to jest metoda, to jest sposób. I taki sam sposób jest na zmianę świata. Zacznijmy od siebie, zacznijmy zmieniać pewne rzeczy. To jest sposób na zmianę świata. Nie zmieniajmy innych ludzi, tylko zacznijmy od siebie. I wtedy ten świat się zmieni. Jeżeli ludzie będą odporni, to będą dłużej żyli, będą mniej chorowali, będzie mniej powikłań, wszyscy będziemy się czuli bezpieczniejsi. Ale dobra, bo znowu się dałem nieco wkręcić.
Kochani, pytaliście mnie o to, jak komunikować się z własną duszą, żeby podsunąć wam sposoby, pomysły, techniki. Wniosek pojawi się na końcu oraz usłyszycie moje zdanie. Natomiast tych sposobów na komunikowanie się z własną duszą, z własną świadomością w zasadzie jest kilka. Niektórzy twierdzą, że nawet kilkadziesiąt i można o nich czytać w internecie. W zasadzie one się powtarzają. I tu nic nowego najprawdopodobniej nie wymyślę i też nic nowego wam nie powiem, ale spróbuję to przynajmniej ubrać w informację, która będzie zawarta w jednym miejscu i w jednym czasie. Kochani, należy pamiętać o tym, że wszystko, co żyje, ma duszę. I my na tym poziomie naszej świadomości mamy możliwość komunikowania się z własną duszą. I w zasadzie na tym należy się skupić, ponieważ rozmowa z duszą jest o tyle z mojego punktu widzenia fajna, ponieważ poniekąd wymaga poznania samego siebie. A, jeszcze ważna rzecz: nauczenie się tak jakby.
Chociaż to nie jest nauczenie, ponieważ pamiętajcie o tym, że ten dar rozmowy z własną duszą my posiadamy, my z tą umiejętnością przychodzimy na świat.Popatrzcie na dzieci. One nie mają żadnego problemu z mówieniem o tym bądź dążeniem do tego, czego pragną. Dziecko nie ma problemu, żeby powiedzieć, że będzie Supermanem, że będzie policjantem, że będzie Sherlockiem Holmesem, będzie piosenkarką, będzie modelką. Nie ma żadnego problemu. Dziecko też nie ma żadnego problemu z mówieniem, co mu się podoba, a co nie. Co według niego jest dobre, a co złe. Dziecko nie ma żadnego problemu z okazywaniem uczuć, z okazywaniem swoich własnych emocji. Takich emocji, jakie coś dziecku podsuwa. I na początku ta komunikacja płynie, te podpowiedzi płyną z duszy, ze świadomości, z naszej świadomości, z którą już przychodzimy na świat. Mówię o świadomości duchowej, nie o świadomości ziemskiej.
Jeżeli do małego dziecka podejdziecie, okażecie mu pozytywne emocje, to dziecko reaguje odruchowo, mimowolnie, świadomościowo, uśmiechem, radością, miłością. Dopiero później dziecko uczy się reagować uśmiechem albo cieszyć się z tego, co wcale dziecku się nie podoba. Ale ten proces zostawmy. Ja tylko pokazuję, że nie musimy się nauczyć komunikować z duszą. Tylko musimy sobie przypomnieć, bo tę umiejętność testowaliśmy od swojego urodzenia. Tę umiejętność posiadaliśmy, a później ją wyparliśmy i zastąpiliśmy podświadomością. Więc rozsądne i logiczne jest to, że żeby proces komunikacji z duszą przywrócić, trzeba tę podświadomość nie zmienić, nie wyrzucimy jej, ale trzeba trochę okiełznać, trochę wyciszyć. Przypomnę, bo to ważne. Nasz kontakt naturalny z naszą duszą, z czasem wchodząc coraz dalej w życie, zastąpiliśmy podświadomością. Podświadomość zastąpiła nam naszą umiejętność myślenia, rozumienia i postępowania duszą.
Mówienia i reagowania w sposób pozytywny, wynikający z miłości. Bardzo ważnym elementem wyciszania podświadomości jest zapewnienie sobie ciszy. Pozbawienie się jak największej ilości bodźców zewnętrznych, które stymulują naszą podświadomość. To jest pierwszy ważny krok do tego, żeby tę komunikację z naszą duszą nawiązać. Oczywiście nie da się żyć w ciszy cały czas, ze słuchawkami na uszach, z zamkniętymi oczami. Nie da się. Więc tych bodźców zewnętrznych nie unikniemy. Ale przynajmniej na początek, jeżeli chcecie to zrobić, to warto zacząć od jak największych momentów spokoju i ciszy. I w momencie, kiedy jesteśmy w stanie ciszy, potrzebujemy pewnego rodzaju czujności. Czujności, uważności, koncentracji.
Ponieważ na początku możemy mieć problem z wyłapywaniem tych informacji, bo one niekoniecznie muszą płynąć do nas od razu w takiej formie, która będzie dla nas jasna i czytelna, że to właśnie stąd płynie informacja od naszej duszy. I od razu mówię: nie oczekujcie fajerwerków, wodotrysków, sztucznych ogni, niesamowitych wizji i tak dalej. Tego nie oczekujcie. Dusza tak się nie komunikuje. Owszem, potrafi nam, zwłaszcza w głębokich stanach medytacji, w snach pokazywać. Może nie tyle pokazywać obrazy, bo to nasz mózg tworzy z tego obrazy, ale pokazywać jakieś sytuacje, jakieś wydarzenia, które są dla nas ważne bądź były ważne, bądź w najbliższej przyszłości mogą być ważne. Natomiast to nie jest, przynajmniej na tym etapie, przy tej częstotliwości, która jeszcze panuje na Ziemi, coś naturalnego, więc nie spodziewajcie się, że tak będzie wyglądać na co dzień. Że zamkniecie oczy i będziecie mieli wizję, jak potoczy się wasz dzień i że dusza wam powie, jak potoczy się wasz dzień. To tak nie działa. Uważność, otwartość jest ważna tak przy marzeniach, przy realizacji celów, jak i przy kontakcie z duszą.
Brak oczekiwań. Owszem, jest koncentracja, jest uważność, ale nie nastawiajcie się na nic konkretnego, ponieważ dusza przemawia do nas w najbardziej wygodny dla nas sposób. I faktycznie są ludzie, którym łatwiej jest na przykład odczytywać te informacje poprzez sny, poprzez świadome śnienie, poprzez na przykład wizje. Jasnowidze dostają właśnie w ten sposób informacje. Natomiast większość ludzi informacjeOd duszy uzyskuje poprzez subtelne stany emocjonalne. Subtelne, ponieważ dusza jest subtelna. Dusza bazuje na miłości, na tych emocjach, które są związane z miłością, czyli z czymś według nas dobrym, miłym, sympatycznym i przyjemnym. Jeżeli nauczymy się już stwarzać sytuacje, w których pozbywamy się bodźców zewnętrznych, warto się skupić na swoich emocjach, ponieważ w dalszym ciągu mamy dwa źródła informacji. Podświadomość cały czas funkcjonuje, jej się nie da wyłączyć. Czasami ludzie zadają mi takie pytanie: jak to odróżnić?
Warto jest skupić się na swoich emocjach. Czyli informację, myśl, spostrzeżenie. To są takie subtelne informacje. Pojawia się myśl. Owszem, zastanawiacie się, skąd ona płynie, czy z duszy, czy z podświadomości. Pytanie jest, co się stanie w waszym świecie emocjonalnym w tym momencie. Jeżeli pojawiają się pozytywne emocje niczym nieuzasadnione, takie irracjonalne, czyli pojawia się myśl, która wywołuje w was bardzo fajne, niczym nieuzasadnione emocje, to wtedy na 99% jest to informacja, która płynie od waszej duszy. Zresztą lęki różnego rodzaju, które też nie mają racjonalnego uzasadnienia, bardzo często są ostrzeżeniem płynącym z duszy. Sny, które się pojawiają, często jakieś negatywne, bardzo często są przypomnieniem sytuacji, która się już w naszym życiu najprawdopodobniej w którymś z wcieleń pojawiła. Są pewnego rodzaju ostrzeżeniem, że to już było grane.
Wracając do naszych emocji. Najczęściej to są emocje, które nie mają racjonalnego uzasadnienia w tym, co się na przykład aktualnie dzieje w naszym życiu. Słuchając samego siebie, poznawając swoje emocje i swoje reakcje, sami będziemy wiedzieli po pewnym czasie, skąd płynie informacja do nas. Dusza przemawia do nas w prosty sposób, w codzienny sposób, za pomocą tak zwanej naszej intuicji, szóstego zmysłu, głosu serca, tego wszystkiego, co jest właśnie nieumysłowe. Znacie to doskonale z opowieści z własnego życia, że w pewnym momencie pojawia się takie ostrzeżenie: nie rób tego. Zupełnie bez żadnego procesu myślowego. Nie rób tego albo zrób to. Jeżeli poświęcicie swoją uważność jakimś wizjom, jakimś myślom, jakimś planom i poczujecie na przykład radość, taką prawdziwą radość, często towarzyszy temu takie fajne, przyjemne ciepło. Jakbyśmy weszli do bardzo fajnego, miłego, przytulnego, ciepłego pomieszczenia. Wtedy, kiedy myślimy o tym: a zrobiłbym tak albo tak, to by było fajne i czujecie ciepło, czujecie radość, czujecie przyjemność, to na 99% jest to podpowiedź waszej duszy.
Warto snuć różne scenariusze. Mówi się o przewodnictwie duszy, o kierownictwie duszy. Zwróćcie uwagę, jak to wygląda. Wrócę właśnie do przykładu dzieci, bo te wszystkie próby, te wszystkie ćwiczenia, te wszystkie marzenia. Co można zrobić? Można na przykład przyjmować sobie takie intencje, na przykład, że chcę porozmawiać z moją duszą. Chcę porozmawiać z samym sobą w przestrzeni duchowej, w przestrzeni świadomościowej. Taka modlitwa, taka intencja, taka afirmacja. Kiedyś takim dobrym treningiem było na przykład wahadełko. Wahadełko, które odpowiadało na początku tak czy nie.
Bierze się wahadełko, z którym się człowiek oswaja. Fajnie jest go ponosić ze sobą gdzieś, żeby się energetycznie do nas dostroiło, żeby się troszeczkę wtopiło w naszą sytuację energetyczną i później można sobie popróbować nad swoją własną dłonią. Czyli nad lewą dłonią trzymamy wahadełko i zadajemy pytania tak bądź nie, ustalając na początku, czy w prawą stronę to jest tak, a w lewą stronę to jest nie, czy odwrotnie, żeby wiedzieć, czy pytanie jest na tak, czy pytanie jest na nie. Ja nie ukrywam, że ja tak robiłem. Mówię: kurde, to nie działa. To nie ma nic wspólnego. Z duszą się nie da porozmawiać. I od tego gdzieś kiedyś, dawno temu mówię: okej, spróbuję. Jeżeli to wahadełko się zakręci, to znaczy, że coś jest. Jak się nie zakręci, to znaczy, że miałem rację.
Nie miałem racji.Więc i taką intencję, że chciałbym, że mam pragnienie, że potrzebuję kontaktu, że proszę o ten kontakt. Można też składać sobie takie życzenia, że chcę zapamiętać dzisiejszy sen. Bardzo cię proszę o przekazanie informacji w dzisiejszych snach albo o przekazanie informacji w dogodny, ale zrozumiały dla mnie sposób. Każda prośba, którą kierujemy sami do siebie, jest formą nawiązania tej łączności. Z czasem te informacje pojawiają się poprzez przeróżne kanały. Mówiłem wam o playlistach, że pokaż mi swoją playlistę, a powiem ci, kim jesteś. Często w tekstach piosenek, usłyszymy tekst piosenki. Ja dostawałem informacje wtedy, kiedy potrzebowałem ich bardzo dużo. Dostawałem, tak jak wam mówiłem, poprzez filmy. Wchodziłem do pokoju, leciał film i słyszałem akurat tekst, którego brakowało mi do mojej układanki.
Później to były zwykłe myśli. Zresztą w dalszym ciągu takie zwykłe myśli, które pojawiają się w nieoczekiwanych momentach dnia. Tak się nauczyłem robić notatki w telefonie, że pyk, pyk, zanim gdzieś tam to ucieknie. W rozmowach innych ludzi, w książkach. Często informacje dostajemy z zewnątrz, przechodząc i słysząc coś, na przykład rozmowę innych ludzi. Coś nam mówi: „Zatrzymaj się” albo „Skręć w prawo, pójdź tędy”. Idziemy, wchodzimy na człowieka, on nas pyta o godzinę i zaczyna się jakiś temat i dostajemy informację, której potrzebujemy. Tych sposobów odczytywania informacji jest bardzo dużo i one najczęściej pojawiają się w sytuacjach irracjonalnych. Otwieramy książkę w dowolnym miejscu, bez żadnych zakładek, bez niczego. Rzucamy okiem w jakieś konkretne miejsce i dostajemy informację.
Wszystkie te informacje, które są logiczne, które mają uzasadnienie, które mają w sobie namiastkę chociażby procesu myślowego, nie pochodzą z duszy. Wszystko, co się dzieje niby przypadkiem, niby poza kontrolą naszego umysłu, to są w 99% informacje płynące z naszej duszy. Tylko nie można się napinać. Nie można: „Dobra, to ja się teraz skupię. Mów, ja cię słucham”. Nie. Chyba że doprowadzicie do perfekcji umiejętność wyciszania podświadomości. Takie podsumowanie. Spróbujcie sobie przypomnieć swoje dzieciństwo. Może nie to najwcześniejsze, bo to pewnie wymaga bardziej zaawansowanych procesów czy technik.
Kiedy mówienie o tym, czego się pragnie, czego się chce, co jest dobre, co jest złe, co jest fajne, mówienie o miłości, mówienie o radości, mówienie o szczęściu, mówienie o celach było czymś całkowicie naturalnym. Teraz tą umiejętność w sobie zabiliśmy. Będę Supermanem, prawda? Dziecko powie: „Będę Supermanem, będę Spider-Manem, będę strażakiem, będę ratował ludzi”. To są informacje, które płyną z duszy. Będę ratował ludzi, będę pomagał ludziom. To są informacje, które płyną z duszy. I jeżeli, bo to jest ważne, nauczymy się kierować w swoim życiu tymi informacjami, czyli uzyskać tak zwane przewodnictwo, to wszystko, co się w naszym życiu będzie działo, zawsze będzie się kończyć dla nas dobrze. Ponieważ nasze ego, nasza podświadomość jest gwarancją doświadczenia, natomiast nasza dusza jest gwarancją szczęścia i radości. Jak widzicie, tak czy inaczej wszystko się sprowadza do nas.
Po raz kolejny mówię wam o tym, że prawdy nie znajdziecie na zewnątrz. Każdą prawdę, zwłaszcza prawdę o samym sobie, ale również prawdę o tym, co się dzieje na zewnątrz, dostaniecie w sobie. Ponieważ przewodnictwo duszy pozwala również nauczyć się właściwie reagować. Właściwie, to znaczy bez krzywdy dla nas samych, z pożytkiem dla nas samych. Reagować, postępować, mówić, zachowywać się, podejmować decyzje. I teraz powiem wam coś, co w zasadzie może spowodować, że to, co powiedziałem do tej pory, nie będzie miało sensu, przynajmniej dla części z was. Otóż my jako ludzie oczekujemy właśnie jakichś specjalnych rzeczy, specjalnych doświadczeń. Jak niewierny Tomasz. Ja się chcę przekonać. Ja chcę zrozumieć.
Ja chcę wiedzieć. Ja chcę usłyszeć. Ja chcę zobaczyć. Kontakt z duszą odbywa się na podstawie wiary. Pewność pojawia się dopiero później. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. My się z duszą już rodzimy. To tak naprawdę nasza dusza określa naszą świadomość w dniu narodzenia.I to dusza decyduje w bardzo dużej mierze o naszej osobowości. Tak naprawdę żadne dodatkowe rzeczy, żadne dodatkowe komunikaty nie są nam potrzebne, ponieważ im większa świadomość, tym większa nieumiejętność robienia przez człowieka rzeczy złych. Jeżeli dbamy o swoją świadomość, rozwijamy ją w sposób świadomy, to nie pozwala nam robić rzeczy złych dla nas i złych dla innych ludzi.
I z tą świadomością przychodzimy na świat. Możemy ją tylko bardziej rozwijać. Cofnąć się nie da. Nie da się z człowieka świadomego zrobić na dłuższą metę egoisty, chama, prostaka, tępaka, mordercy, złodzieja i tak dalej. Nie da się. Poziom świadomości określa naszą osobowość, a reszta to jest tylko i wyłącznie naszą potrzebą dostawania dowodów. Oczywiście jak najbardziej jestem za tym, żeby szukać kontaktu z własną duszą, żeby tych informacji było jak najwięcej. Chociażby po to, żeby poznać samego siebie, swoją emocjonalność, nauczyć się tworzyć wokół siebie i w sobie spokój. To są doświadczenia, dla których warto szukać kontaktu z duszą. Natomiast gwarantuję wam, że każdy człowiek poprzez swoją osobowość codziennie, w każdej chwili swojego życia podejmuje decyzje i gro reakcji w kontakcie ze swoją świadomością, ponieważ to ona decyduje o tym, jak te decyzje i reakcje wyglądają.
Jak najbardziej kochani jestem za. Rozmawiajcie, szukajcie, mówcie intencje, piszcie swoje pragnienia, szukajcie odpowiedzi, bo odrobina kontaktu z własną duszą jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jak zwykle się troszeczkę rozgadałem, ale mam nadzieję, że tym razem z jakimś pożytkiem. Bardzo proszę pana Marka o chwilkę przerwy, bo słyszę, że moja psiarnio-kociarnia zaczyna się upominać o swoje, więc z przyjemnością zajmę się na chwilkę nimi, was pozostawiając z fajną jak zwykle muzyką i przemyśleniami, chociaż krótkimi na temat tego, co wam w dzisiejszej audycji przekazałem.
[52:04] - A w przerywniku zagra dla nas zespół Czaku z utworem „To tu”. My wracamy za jakieś cztery minuty do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[52:49] - To tu zawsze uczyli się. To tu miałem mieć dom. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu zawsze uczyli się.
To tu miałem mieć dom. To tu szukam miłości. I tu zatrzymać mieszkam. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu
[55:06] - To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. To tu. Miało być to. To tu. Miało być to.
To tu. Miało być to. To tu. Miało być to. To tu. Przed chwilą zagrał dla nas jeden z zespołów bardzo mocno dotkniętych obecną sytuacją pandemiczną. Zespół, który nie może niestety dawać koncertów na żywo. Zespół Czaku w utworze „To tu”. Drodzy Państwo, wspierajmy polskich artystów. Wspierajmy chociażby poprzez emitowanie utworów, przynajmniej tych mniej znanych wykonawców w naszych stacjach internetowych, radiowych.
Jeżeli prowadzisz, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, jakieś radio internetowe, to gorąco zachęcam do poszukania jakiegoś zespołu, takiego jakiegoś mało znanego, który nie bryluje w RMF i innych różnych stacjach mainstreamowych. I wspomóżmy ich trochę, kupmy ich muzykę, wspomóżmy ich, emitujmy ich kawałki, bo naprawdę warto polskich artystów wspierać, szczególnie w tym trudnym okresie. W Radiu Paranormalium przechodzimy teraz do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie się odnosił do komentarzy z czata. No i będziemy także odbierać państwa telefony. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na GG pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas również spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[58:34] - Ja przeczytam kochani przypowieść, którą pan Marek mi przysłał, którą już parę razy też w swoim życiu w różnych formach cytowałem i całkowicie się z nią zgadzam. Już czytam. Też do przemyślenia. Zaraza była na drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany wodza na pustyni. „Dokąd pędzisz?” — zapytał wódz. „Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień”. W drodze powrotnej z Damaszku zaraza znowu mijała karawanę. Wódz powiedział: „Zabrałaś pięćdziesiąt tysięcy istnień, a nie tysiąc”. „Nie” — rzekła zaraza.
„Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę”. To tak do, że tak powiem, przemyślenia tutaj. Myślę, że komentarzy-- nie wiem, czy słuchacze widzą to, co ja widzę, panie Marku?
[59:26] - Tak, bo to są komentarze pod tą przypowieścią na YouTube. To jest wrzucone jako filmik.
[59:33] - Okej, no to w takim razie zachęcam do zapoznania się z tymi komentarzami. A ja się odniosę, kochani, przynajmniej na tyle, na ile mogę, do waszych komentarzy z dzisiejszej audycji. XY, Michał. Tutaj już się pojawiły pierwsze powitania. Tu chyba komentarz do tego, co się działo z naszym początkiem audycji, że cenzura działa. No nie, mam nadzieję, że to nie była cenzura, chociaż z punktu widzenia pewnie mojego ego powinienem być dumny z tego, że ktoś postanowił śledzić poczynania Sławka Bączkowskiego w internecie, obserwować go i na bieżąco cenzurować. No i tu jest dyskusja na ten temat, co się wydarzy. Na szczęście, jak widzicie, oprócz jednej malutkiej przerwy jak do tej pory nic poważnego się nie pojawiło. Mimo że Michał pisze: „Obstawiam, że utnie neta jeszcze w tej audycji”.
[01:00:51] - Lepiej nie.
[01:00:53] - No ja też trzymam kciuki. Tutaj Danuta jeszcze się pojawiła: „Nie rozumiem tego, że jak ktoś przechoruje covida, to po co ma się szczepić? Powinien być na niego odporny”. Kochanie, ja nie jestem żadnym tam mikrobiologiem, epidemiologiem ani nikim takimNatomiast dane pokazują, że ta odporność nie jest wieczna, że są podobno przypadki, że ktoś, mimo że przechorował, to zachorował po raz kolejny. Natomiast ja nie znam lepszej metody niż się zastanawiać. Najlepiej po prostu o siebie zadbać. Michał pisze: „Proponuję nie mówić o covidzie, bo was wywalać będzie jak cenzura w XVI wieku”. Dobrze. Sanchez Duncan się też pojawił. On pisze: „Spadek energetyczny jest, bo w polu jest dużo niskiej energii strachu, a my jesteśmy połączeni z polem”.
Dosłownie tak. Bardzo się cieszę, że nie tylko z mojej strony ten głos się pojawia. Zresztą nie tylko z mojej strony. Wiele osób o tym mówi. Ja tylko cały czas przypominam o tym, że właśnie ten brak możliwości wymiany energetycznej pomiędzy ludźmi w tej chwili bardzo mocno weryfikuje ludzi. Co sobą energetycznie reprezentują? Czy są w stanie samodzielnie wytwarzać w sobie, tworzyć, pozwolić przypłynąć energii życiodajnej, tej, która nam pozwala żyć, funkcjonować? I jak bardzo swoimi negatywnymi myślami, wzorcami, emocjami ten przepływ energii sami ograniczamy, bo to też tak jest, że my mamy na to wpływ. To nie jest tak, że ktoś nam zakręcił kurek. Energia otacza nas ze wszystkich stron.
Energia przez nas przenika. I to jest trochę tak, że oczywiście po męsku mi się załączyło, że jeżeli mamy akumulator, to jak przekręcimy kluczyk w stacyjce i chcemy uruchomić samochód, mężczyźni to będą wiedzieli pewnie w większości, o co chodzi, to słychać, jak rozrusznik próbuje silnikiem zakręcić. Zakręca i w pewnym momencie samochód zapala. Ale wiecie też doskonale i pewnie to już dotyczy również kobiet, że nie zawsze samochód da się odpalić, ponieważ czasami silnik stwarza zbyt duży opór, ponieważ jest coś w nim zepsute. Jakieś tuleje w rozruszniku albo dziwny opór w silniku, który powoduje, że mimo że akumulator jest naładowany i energia do tego silnika płynie, to opór ze strony samochodu jest zbyt duży, by ten naładowany akumulator go pokonał. Tak samo jest z nami, ta energia do nas dociera. Natomiast jeżeli nasz opór jest zbyt duży, to ta energia zostaje pochłonięta na pokonanie tegoż oporu i nie przynosi efektu, który chcielibyśmy. Michał pisze: „Dlaczego nie jest propagowane zdrowe jedzenie oraz jak podnieść swoją odporność? Powiedziałeś to, zanim napisałem”. Cieszę się.
Nie wiem, czy się cieszę. Natomiast dlaczego nie jest? Dlatego, że jeżeli ludzie byliby odporni, to wiele gałęzi przemysłu przestałoby istnieć. Między innymi dlatego. Pewnie powodów jest dużo więcej, ale to jest kolejny powód, żeby zacząć myśleć i skupić swoją uwagę na sobie. I też namawiać ludzi do tego, żeby uwagę skupili na samym sobie. XY pisze: „A co jest dzisiaj tematem głównym rozmowy?” Myślę, że już do tej pory się zorientowałeś, bo już nie pamiętam, czy znam płeć XY. Także już nie będę odpowiadał na to pytanie, bo dzisiaj się tych wątków kilka pojawiło. Korona miał być wstępem, o ile dobrze zrozumiałem. I tak się starałem, aczkolwiek trochę jak zwykle się rozgadałem.
Sanchez pisze: „Zdrowe jedzenie to za mało. Rynek zbytu, a światem rządzą kapitaliści. Czego nie rozumiesz?” Słuchajcie, nie oczekujmy od kapitalistów, że przestaną być kapitalistami tylko dlatego, że nam się to nie podoba. Kapitaliści są od tego, żeby być kapitalistami i dążą do swoich założeń i mają do tego prawo. Nie zabierajmy nikomu prawa do dążenia za tym, co dla niego ważne. My możemy zrobić jedną rzecz, możemy do tego procesu się nie dokładać. Nie ma lepszego sposobu na kapitalistów. To jest właśnie nasze ludzkie myślenie. Mi się to nie podoba, więc ty przestań to robić. Nie.
Jeżeli mi się nie podoba to, co pokazują w telewizji, to nie oglądam telewizji. Jeżeli mi się nie podobają pewne procesy kapitalistyczne, to staram się w nich nie uczestniczyć. Staram się nie przykładać do tego ręki.Nie wiem. Nie idę za modą, nie kupuję wszystkiego, co się nowego pojawia na rynku i tak dalej. Nie wymieniam co dwa lata telewizora i całe mnóstwo różnych rzeczy, które napędza proces kapitalizmu przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe. Oczywiście proces jest bardziej skomplikowany i tylko takimi działaniami się tego nie zrobi. Ale starajmy się zawsze myśleć o tym, co my możemy zrobić ze swojej strony. Nie oczekujmy ciągle i nie wymagajmy od innych, co oni mają zrobić. On pisze: „Od samego oglądania o covidzie można dostać covida. To program, który naszą podświadomość może załapać”.
Na pewno będziemy bardziej podatni. Magdalena pisze: „To prawda, jesteśmy leniwi. Trudno coś zmienić w nas samych”. Powiem tak: jesteśmy leniwi. Jesteśmy przyzwyczajeni przez wiele ostatnich lat. W jednej z audycji mówiłem, że żyjemy w czasach, kiedy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, żeby nas przekonywać, żebyśmy kupili to, żebyśmy zrobili to. Nas się przekonuje cały czas, manipulując w ten sposób jak najbardziej, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia, że od nas niewiele zależy i to nam daje furtkę do nicnierobienia. Że co to jedna osoba na świecie, co ja mogę zmienić? Okazuje się, że bardzo dużo możemy zmienić.
Jedna osoba, która robi zło, jest w stanie wyrządzić zło wielu osobom, więc jedna osoba, która robi dobrze, jest w stanie zrobić bardzo dużo dobrego dla innych ludzi. Sanchez pisze: „To przyzwyczajenie. Ktoś nas do tego celowo przyzwyczajał latami i teraz tak życie wygląda”. Wiecie, że nie jestem fanem teorii spiskowych. Natomiast zakładam, że pewne procesy zmierzają do tego, żeby ludzi pozbawić myślenia i kreatywności. My jeszcze jako naród, jako społeczeństwo jesteśmy dość kreatywni, bo w im cięższych warunkach człowiek żyje, tym więcej musi się nakombinować, żeby coś uzyskać. Więc my jeszcze, mówię jako społeczeństwo, jako naród, nie jest z nami tak źle. Kiedyś różne przykłady, które płynęły z Zachodu o podejściu ludzi, kiedy ich procesy myślowe są wyłączone i zastąpione różnego rodzaju procedurami, tak jak się to w wszelkiego rodzaju korporacjach odbywa, służy do tego, żeby nasz umysł produkował jak najmniej pomysłów. To poniekąd jest z pewnością działanie celowe. Grzesław pisze: „Witam, to dusza, czyli my sami próbujemy się z nami kontaktować, ale ciężko to dostrzec”.
Jedną ważną rzecz wam muszę powiedzieć: proces komunikowania się naszej duszy z nami zaczyna się w którymś momencie. Tak jak z rozwojem człowieka jest, że do pewnego momentu dzieciom pozwala się doświadczać, nie zmuszając ich do brania odpowiedzialności za swoje własne czyny. Dlatego tylko się mówi, podpowiada. Generalnie rzecz biorąc, pierwszy etap naszego życia na Ziemi jest skupiony na doświadczaniu, na zbieraniu doświadczenia, wiedzy. Tak samo jest z naszą świadomością. Na początku przewodnictwo duszy jest bardzo mocno rozwinięte i można przyjrzeć się na etapach naszego rozwoju cywilizacyjnego. Na początku żyliśmy jako ludzkość jak najbardziej w zgodzie z procesami naturalnymi, tak jak żyją malutkie dzieci. Żyją, kierując się swoją duszą, swoimi emocjami, próbując żyć w zgodzie z otaczającym je światem. Dziecko malutkie nawet pewne rzeczy bardzo negatywne przyjmuje z miłością, ponieważ zakłada, że skoro jest w otoczeniu osób najbliższych, to wszystko, co robią, robią z miłością. Tak samo jak motywacją dziecka jest miłość do działania, tak motywacją jego rodziców jest też miłość.
Takie jest założenie na początku. Tak samo jako ludzkość żeśmy żyli. W momencie, kiedy zaczęło rozwijać się w nas ziemskie ego, dążenie do czegoś więcej niż tylko zaspokojenie swoich potrzeb... żywieniowych, prokreacyjnych, bezpieczeństwa. Kiedy zaczęły się pojawiać jednostki, które miały większe ambicje niż potrzeby, weszliśmy na etap, kiedy pozwolono nam doświadczać, do czego to prowadzi. I na tym etapie podpowiedzi duszy w zasadzie nie było. Tę komunikację z duszą miały jednostki. Świadomą komunikację. Natomiast reszta ludzi szła za głosem podświadomości. I tu ten etap zbierania doświadczenia właśnie dobiega końca.
Czym to się kończy? Do czego to prowadzi, kiedy jako ludzie próbujemy naturze narzucić swoją własną wolę? I zaczynamy w tej chwili zbierać żniwo tego i zaczynamy szukać wyjścia, szukać rozwiązania. Wiemy już, przekonaliśmy się, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Więc my teraz znowu jako ludzie, tak jak kiedyś te małe dzieci, próbujemy odnaleźć kontakt z duszą, przypomnieć sobie kontakt z duszą i żyć w zgodzie z pewnymi naturalnymi procesami. Więc my też jako ludzkość zaczynamy tę potrzebę w sobie znajdować i dlatego zaczynamy masowo szukać sposobu, ponieważ wiemy, że ten etap doświadczania nie przyniósł nam nic dobrego. Ani radości, ani szczęścia. Więc szukamy teraz innych przewodników, bo ci, którzy rządzili i przewodzili nam przez ostatnie kilka tysięcy lat, niestety w naszym przekonaniu się nie sprawdzili. Sanchez pisze: „Czyli co? Nie mamy kontaktu ze sobą?” Ja na koniec tej oficjalnej części powiedziałem, że mamy, bo poziom świadomości jest czymś, z czym się rodzimy.
Ale tak, gros ludzi jeszcze nie ma. Michał pisze: „Nawet jak ma się głupawe sny”. Tutaj wątek o snach był dzisiaj w rozmowie telefonicznej i mimo że zakończył się tak, jak się zakończył, to w snach jest bardzo dużo prawdy i bardzo dużo informacji. Z tym że my najczęściej właśnie interpretując sny, szukamy interpretacji symboli, które się pojawiają. Woda, las, długopis, samochód i tak dalej. Postacie, które się pojawiają, czyli symbole. Interpretujemy symbole. Natomiast w snach, w interpretacji snów najważniejsze są emocje, jakie wtedy odczuwamy. To jest wskazówka, ponieważ dla jednego na przykład, tak jak się mówiło, że spokojna tafla wody oznacza jakiś stan spokoju, to dla jednego człowieka może się kojarzyć ze spokojem, a dla drugiego człowieka, który na przykład w swoim poprzednim wcieleniu widział takie jezioro, w którym za chwilę ktoś go utopił, może się kojarzyć z czymś zupełnie innym. Więc ważne w snach, abyśmy starali się zapamiętać emocje, jakie im towarzyszyły.
To jest dla nas wskazówka. Dlatego w moim przekonaniu takie dokładne zinterpretowanie snu przez osobę obcą albo z jakiegoś sennika jest bardzo trudne bez znajomości emocji, jakie danej osobie towarzyszą. Grzesław pisze do Sanchera: „Mamy, ale zablokowane między innymi przez rytuały kościelne, na przykład chrzest i wychowanie przez szkołę”. Nie do końca się z tym zgadzam. Przede wszystkim, tak jak mówię, podświadomość, naturalny kontakt z duszą zastępujemy podświadomością i nie ma znaczenia, czy to jest jakaś forma religii. Po prostu podświadomość jest podświadomością. Iwonka pisze tutaj: „Panie Sławku, ja nazwałabym to ciszą wewnętrzną, niezależnie od tego, co dzieje się na zewnątrz”. Bardzo ładne określenie i podpisuje się dwoma łapkami. Z tym że mówię, każdy ten stan powinien... Fajnie jest, jak nazwie po swojemu, bo słowa to są słowa, a stan emocjonalny to jest stan emocjonalny i nazwa tego stanu emocjonalnego musi być adekwatna dla tego, co ten stan emocjonalny dla nas znaczy.
Ale cisza wewnętrzna jest świetnym określeniem. Kronika Mak pisze: „Jarosław Bzoma, największy ekspert odnośnie snów i porozumienia z duszą i nie tylko”. Domyślacie się, że nie znam człowieka, więc nic na ten temat nie powiem.
[01:19:08] - Ja znam, a przynajmniej znałem, bowiem Jarek Bzoma kiedyś kilka razy zagościł w zamierzchłych czasach na antenie Radia Paranormalium. Bardzo ciekawy gość, natomiast muszę powiedzieć, że nie da się zrozumieć 100% tego, co mówi, tylko po pierwszym przesłuchaniu.Bo mówi takim dosyć hermetycznym językiem. Także to jest zdecydowanie ktoś, kogo powinno się odsłuchać tak z dwa razy co najmniej.
[01:19:36] - Miło mi to słyszeć. Może się skuszę, bo jak wiecie, gro tych postaci, które się pojawiają, nie miałem przyjemności bądź nieprzyjemności poznać, dlatego nie będę się wypowiadał. Natomiast cytuję, bo być może ktoś będzie się chciał z tymi materiałami zapoznać. Ja oczywiście uważam, że każdy ma prawo do takiej wiedzy, jakiej chce, a że tutaj słyszymy jeszcze słowa od pana Marka, także być może ja też się skuszę. Sanchez pisze: „To właśnie indoktrynacja, tresura społeczeństwa, nic więcej”. Ja ogólnie nie lubię tego typu sformułowań, bo to jest tak, ja tyle razy mówiłem, każdy ma prawo w naszym życiu zrobić to, na co ma ochotę. Naszym prawem jest albo na to pozwolić, albo nie. Albo się pozwolić indoktrynować, albo nie. Skupmy się na sobie. Kronika pisze: „A gówno prawdo mówi o połączeniu z duszą bez jakichkolwiek potwierdzeń, oprócz jeśli czujesz sercem, to jest prawda”.
To znaczy, ja powiem tak, to też z góry i z założenia niesprawiedliwe odczucie, sformułowanie, bo tak na dobrą sprawę każdy może, ma prawo i też najprawdopodobniej tak jest, w jakiś indywidualny sposób ten swój własny kontakt będzie miał. Więc to jest temat trudny, moim zdaniem, jeżeli nawet ktoś się podejmie oceny, do ocenienia. Darek Skwarek pisze: „Słyszałem od pewnego, że takie gadanie z duszą jest dość niebezpieczne, ale on chciał się odciąć od świata na dwa tygodnie. Wytrzymał. A chciał się odciąć od świata na dwa tygodnie. Wytrzymał tydzień”. Znaczy, są ludzie, którzy próbują poznać granice swojej własnej wytrzymałości. Jeżeli komuś takie doświadczenie jest do tego potrzebne, to okej. Natomiast ja cały czas twierdzę, że to przewodnictwo duszy jest o tyle przyjemne, że najczęściej kieruje nas w stronę rzeczy, które w jakiś wewnętrzny sposób sprawiają nam radość. Więc nawet jeżeli ktoś ma potrzebę bycia strażakiem, a się w ten sposób realizuje i jest z tego powodu szczęśliwy, to czemuż by nie?
Więc dla mnie, bez względu na to, jak to ktoś nazwie, jak to ktoś będzie interpretował i jak bardzo górnolotnych określeń nie będzie do tego używał, to nie ma znaczenia. My rozmawiamy sobie tutaj na jakimś tam poziomie. Natomiast jest mnóstwo ludzi, którzy nigdy z nami nie wezmą udziału w dyskusji, ponieważ często nie posiadają internetu albo z niego nie korzystają, albo korzystają w sposób jakiś bardzo mocno ograniczony. A są to ludzie często bardzo prości, którzy kierują się w życiu tak zwanym dobrem. Są po prostu zwykłymi, dobrymi ludźmi i oni nie mają zielonego pojęcia, że kierują się w swoim życiu duszą. Więc może czasami nie trzeba tego ubierać w jakieś zbyt skomplikowane procesy czy słowa, czy techniki. Może właśnie na tym polega dowcip, żeby się kierować po prostu w życiu sercem. Michał pisze: „Ciełoby wam neta, jak...” No dobrze, nie wiem. To akurat nie wiem, czy jakbyśmy gadali o Szyszynce, to by cięło. Michał pisze równie masakryczny temat jak COVID.
On pisze: „Panie Sławku, moja dusza komunikuje się ze mną poprzez sny, więc wizje, reklamy, piosenki, filmy, artykuły, komentarze, powtarzające się liczby, Biblie, Biblie dla dzieci, szepty. I tu moje pytanie, czy ego też szepcze?” Nie. Nasza podświadomość nie szepcze. Nasza podświadomość tworzy reakcje, emocje, objawy psychosomatyczne. I jak w podpowiedziach płynących ze strony naszej świadomości ciężko jest znaleźć jakąś logikę i powód, dlaczego powinno się tak zrobić bądź tak nie zrobić, tak w przypadku naszej podświadomości najczęściej te działania czy te podpowiedzi są proste i logiczne do wytłumaczenia. Grzesław pisze: „Większość snów może na przykład zależna od naszych myśli, ale czasem dusza i opiekun przebijają się i wtedy doświadczamy świadomego snu.”To znaczy możemy się nauczyć świadomego snu i pamiętać większość swoich snów. Ale zgadzam się z tym, że sny to również nasz stan emocjonalny, to świat emocjonalny, czyli to wszystko, co w naszych emocjach się dzieje, znajduje ujście w snach. Tutaj jest napisane: „Każdy to ma, tylko mało kto używa jak mózgu”. Nie wiem, o czym jest mowa. Kronik pisze: „Tak jak zabójca, który uwielbia zabijać, też jest mu ciepło i przyjemnie.
Przynajmniej tak opowiadają i piszą”. Tu są jakieś powyrywane wątki, które mi ciężko pozbierać. Tutaj jest: „Dusza, która chce doświadczyć zabójstw z uśmiechem na twarzy”. Kronika pisze, znaczy z emotikonkiem, z uśmiechem. Z tym że dla mnie to nie jest akurat śmieszne. Natomiast tak jest. Kochani, tyle razy mówiłem o tym, nikogo nie przekonuję i nie mówię: „Wierzcie mi bezkrytycznie”. Natomiast zanim się pojawią jakieś pomysły na negowanie, spróbujcie włożyć w to choć minimum swojego wysiłku i spróbujcie to przepuścić przez siebie, chociaż takie minimum. Sanchez pisze: „Czyli po człowieku zabijanym i zabitym”. Tutaj Sanchez z Kroniką piszą: „To, że doświadczyłeś świadomych snów, nie znaczy, że dusza z tobą złapała kontakt.
Sny ma każdy i większość snów opiera się na tym, o czym myśleliśmy dnia poprzedniego. Sny to nic strasznego”. Z tym jest przeróżnie. Sny są przeróżne. Nie jesteśmy świadomi tego wszystkiego, co się w naszym umyśle dzieje. Nie jesteśmy świadomi też swoich myśli, impulsów, bodźców, które się tam pojawiają. Więc nie da się o snach powiedzieć tak, tak i tak i zamknąć temat. Nawet gdybym był nie wiem jakim naukowcem, a może zwłaszcza jak byłbym naukowcem, to bym powiedział, że tak się nie da. Kronika pisze: „Dusza chce doświadczyć morderstw, dlatego człowiek jest mordercą i czuje przyjemność i ciepło, jak zabija”. W ten wątek nie będę teraz wchodził, bo raczej rozmawiałem o komunikacji z duszą, a trochę to jest tak, że są wyjątki, które potwierdzają regułę.
Więc jeżeli ktoś chce zanegować to, co mówię, z pewnością znajdzie jakiś element. Natomiast kochani, starajmy się, przynajmniej jak ktoś chce. Przynajmniej ja mam takie intencje, żeby jednak dawać wam informacje, które w czymś wam pomogą. Jeżeli mam was straszyć bądź namawiać do nierobienia czegoś, pewnie inna będzie narracja tych audycji. Znaczy byłaby inna narracja, gdybym chciał to robić. Nie chcę tego robić. Chcę ułatwiać wam, a nie odciągać. Tyle razy mówiłem: nie chcę przekonywać, bo nie od tego jestem i też nie mam zamiaru nikogo przekonywać. Tyle razy mówiłem: to jest wasze życie i ze świadomościowego punktu widzenia, z duchowego punktu widzenia mi jest obojętne, co z nim zrobicie, ponieważ nie mam na to wpływu. Więc to wy decydujecie, co zrobicie ze swoim życiem.
Ale też starajcie się nie decydować, nie wpływać w sposób świadomy bądź nieświadomy na życie innych ludzi. Nie taki jest cel tych audycji. Po co? Kronika pisze: „Gdyby człowiek wybrał bycie rzeźnikiem, tak by dusza odbierała morderstwa. A że człowiek ma wolną wolę, w pewnym stopniu to wybiera, w jaki sposób ma dojechać z punktu A do punktu B”. I tutaj Grzesław pisze: „Dużo by pisać o tym, żeby objaśnić”. Ja te mechanizmy próbowałem w jakiś sposób opisywać mniej więcej. Dzisiejszy wątek jest troszeczkę o czymś innym, więc nie będę tematu drążył. Kronika pisze: „Gorzej, jeśli dusza ma zamiar unieszczęśliwić człowieka”. Nie.
Przeczytałem ten komentarz, ale w ogóle to jest godzina 21:00 po godzinie mojego gadania. Jeżeli ktoś się porywa na taki komentarz, to faktycznie albo nie słuchał tego, co mówiłem, alboAlbo nie wiem co. Jeżeli ma się takie założenie, że dusza chce unieszczęśliwić człowieka, to nie słucha się takich audycji jak ta, bo to jest w sprzeczności. Kronika pisze: „Aby doświadczyła tego nieszczęścia dusza, to my sami.” Grzesław pisze. Właśnie tu się wyjaśnia, dlaczego Kronika tak pisze. Człowiek jest tylko przedmiotem duszy. Twoje ego nie uzna tego, że dusza jest ponad człowiekiem. Oczywiście mogę się mylić. Sanchez pisze: „Mylisz się” i ja się też do tego przyłączam. Ja nie mam tu żalu, oczywiście pretensji czy czegoś takiego.
Natomiast kochani, dlatego między innymi kręcimy się w kółko. Dlatego pewnie gros słuchaczy odeszła, bo my rozmawiamy o tym samym. Mamy 90., którąś audycję. W kilku przynajmniej mówiłem o tym, jakie założenie przyjąłem w tych audycjach i na tym założeniu buduję następne rzeczy. Jeżeli tych założeń się nie pozna, to trudno się będzie zgodzić z tym, co mówię. Z drugiej strony trudno mi po raz 30., 50. czy 100. tłumaczyć słuchaczom, którzy to słyszeli już 70 razy o tym, że to nie dusza jest nadrzędna. Ta cała symbolika, kto jest nadrzędny, kto jest pojazdem, kto jest silnikiem, kto jest podwoziem, kto jest kółkiem, kto jest kierownicą, kto jest kierowcą. Te wszystkie teorie na temat tego, jak to dusza schodzi na ziemię, żeby tutaj doświadczać i używa do tego naszego ciała i naszego życia.
Dla mnie jest to stek bzdur. Jeżeli ktoś w coś takiego wierzy, to z pewnością ciężko nam będzie się dogadać, bo dla mnie nawet z logicznego punktu widzenia to się nie trzyma kupy. Dlaczego ktoś, czyli moja dusza ma mnie wykorzystywać do tego? Mam żyć w nędzy, w biedzie, w tym, w tamtym, śmamtym, owamtym, doświadczać kolejnych etapów utraty człowieczeństwa, godności i innych rzeczy tylko po to, żeby dusza mogła sobie doświadczać. Jeszcze mi powiedzcie, że to Pan Bóg tą duszę tutaj wysłał, a my jesteśmy nośnikami tego wszystkiego. Nie, ja się z tym nie zgadzam, kochani. Mówię to wyraźnie i będę mówił o tym coraz wyraźniej, bo ja się z tym nie zgadzam. Dobra, tutaj mamy to, tutaj mamy tamto. Przebrnęliśmy przez część oficjalną. Jaon pisze: „Nasza dusza nas tak prowadzi, abyśmy przeprogramowali naszą podświadomość, która jest odpowiedzialna za zło wychodzące z nas.” To może nie tylko dlatego, że ja się z tym zgadzam.
Powtarzałem, powtarzam i pewnie będę powtarzał, że głównym celem naszego życia na ziemi jest to, abyśmy naszą podświadomość, która zawsze jest pierwsza, żebyśmy mieli taką podświadomość, jakbyśmy się kierowali w życiu duszą, żebyśmy się kierowali takimi wartościami zapisanymi, żebyśmy w naszej podświadomości zapisali takie wartości, jakie mamy zapisane w duszy. Do tego ten cały proces ewolucji ma nas doprowadzić. Nas ludzi. Cała reszta to są tylko etapy przejściowe. Grzesław pisze: „Moim zdaniem, żeby zacząć rozumieć, czym jest dusza, należy przede wszystkim zrozumieć pojęcie czasu.” Być może tak. Ja mam na ten temat inne zdanie, ale mamy do tego prawo. Iwonka pisze: „Moje zwykłe sny są abstrakcyjne, ale te, w których dostaję odpowiedzi, są zawsze logiczne. Czasem odpowiedź jest dosłowna, a czasami jest zagadką, której rozwiązanie przychodzi na zasadzie olśnienia.” Widzicie, ile by nie rozmawiał, mówiąc o pewnych założeniach, buduję je na podstawie swoich doświadczeń bądź moich rozmów i doświadczeń ludzi. Ale nie rozmawiałem ze wszystkimi na świecie, którzy ze swoją duszą nawiązali jakiś kontakt. Więc nigdy nie powiedziałem, że to dotyczy wszystkich ludzi.
Mówię o pewnych moich, mojej wiedzy. Iwonka pisze, że ona znowu doświadcza właśnie w odwrotny sposób, że poprzez abstrakcję. Abstrakcyjne dotyczą tego, a logiczne dotyczą kontaktu z duszą, więc w zupełnie odwrotny sposób. Najważniejsze jest, żeby każdy zrozumiał, żeby każdy był przekonany i wiedział, która informacja z jakiego źródła pochodzi. To jest istotne. Dlatego istotne jest poznanie samego siebie. Istotne jest poznanie emocji. Wtedy nie będziecie mieli żadnych wątpliwości i Sławek nie będzie wam do niczego potrzebny.Jaon pisze: „Panie Sławku, doświadczyłem bardzo dużo nieprzyjemnych przeżyć, z których wyciągnąłem wnioski. Dzięki nim uwierzyłem w siebie, w swoją moc. Ale pewna osoba powiedziała mi, że trudne sytuacje to program, który muszę usunąć.
Co pan o tym myśli? Przez te trudne doświadczenia sporo zrozumiałem, ale szczerze powiedziawszy mam już dość”. Tu weszliśmy na temat pewnej zależności. Powiem tak: to, co nazywamy programem, czyli nasza podświadomość, żebyśmy byli precyzyjni, bo to jest ważny temat, tak jak powiedziałem, jest gwarantem doświadczania. Nasza podświadomość, czyli program, wyznacza nam zadania. Natomiast każde zadanie możemy rozwiązać z poziomu albo podświadomości, czyli mamy w programie napisane w naszej podświadomości, że jeżeli ktoś próbuje wyrządzić ci krzywdę, to masz mu dać w mordę. I mamy możliwość zareagowania, zadziałania w ten sposób. Albo mamy możliwość zareagowania na to z poziomu naszej świadomości. Dlaczego ktoś chce wyrządzić mi krzywdę? Dlaczego takie doświadczenie się w moim życiu pojawia?
Dlaczego pojawiają się w moim życiu osoby, które chcą mnie wykorzystać, zrobić mi krzywdę? I co ja mogę z tym zrobić? Jeżeli pojawia się opcja miłości do samego siebie, to nasze działania są już inne. „Okej, nie pozwolę mu na to. Nie dam mu w mordę, nie zrobię mu krzywdy, ale nie pozwolę zrobić krzywdy sobie”. Samo wyrzucenie programów z podświadomości nie jest jeszcze gwarantem zrozumienia doświadczenia. Dlatego zmiana wzorców podświadomości, zmiana programów powinna następować na skutek zwiększania naszej świadomości. Rzadko ostatnio coś piszę, rzadko ostatnio coś publikuję, ale właśnie na ten temat, oczywiście 64 tysiące porad pod jednym pytaniem, co zrobić z jakąś sytuacją, osobą. I tam też napisałem, że jakiekolwiek zmiany w naszym życiu powinny się odbywać na dwóch płaszczyznach równocześnie, żeby były skuteczne. Jedną z tych płaszczyzn jest zrozumienie sensu doświadczenia, przez które przechodzimy z poziomu naszej świadomości.
I dopiero na skutek właściwie wyciągniętych wniosków i zrozumienia tego doświadczenia powinniśmy dokonywać zmian naszych programów, transformacji naszej podświadomości, bo wtedy jest to skuteczne i daje nam przynajmniej dużą dozę prawdopodobieństwa, że to doświadczenie już do nas nie powróci. Jest to bardzo ważny temat i gdyby nie to, że jest już ta godzina, która jest, to z chęcią poświęciłbym mu dużo więcej czasu. A może poświęcę mu całą audycję? Zobaczymy. Grzesław pisze do Iwonki: „Kto szuka, to znajdzie”. Iwonka pisze: „Kiedyś jedną rozwiązałam, jak w bibliotece mój wzrok padł na grzbiet książki o tytule »Symbole«. To, co mi się przyśniło, to był symbol. Znalazłam go w tej książce”. Tutaj Iwonka pisze tym razem na potwierdzenie tego, że poprzez takie sytuacje również dusza się z nami komunikuje. Sanchez pisze: „Znów pani Iwono, nie zgadniesz najprawdopodobniej”.
Ja powiem tak: warto próbować. Jack pisze: „Panie Sławku, prawie przesłuchałem nowego audiobooka dotyczącego świadomości, a chodzi mi o »Potęgę teraźniejszości« Tool Hardt, autora. Mega polecam tym, co nie znają”. Okej, przeczytałem. O, Marzenka, proszę. Dawno Marzenki nie widać było. Witaj Marzenko. „Według medycyny tej teraźniejszej wirusy mutują, więc jeśli na pierwszego zdobyliśmy odporność, to na następnego zmutowanego już nie”. Tak jak mówiłem, też słyszałem o takich przypadkach, ale się nie ma co przerażać, pod warunkiem, że zadbacie o swoją odporność. Zadbamy.
Ja też. Jack pisze: „Techniki dotarcia do duszy to wyłącznie miłość do ludzi i natury, podnoszenie wibracji, medytacje”. Proszę bardzo. Dziękuję Jacku, że podzieliłeś się z nami swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Jaon pisze: „Jak najbardziej kontakt z duszą mamy. Ja też myślałem, że zwariowałem, jak dusza się zaczęła ze mną kontaktować. Zwłaszcza że nic na ten temat nie wiedziałem. Wcześniej błądziłem długo, chyba trzy miesiące”. To nie tak długo, ale cieszę się, że zakończyło się to sukcesem.Namison pisze: „Mi się bardzo często śni, że unoszę się głęboko w wodzie. Czasem jest przejrzysta, czasem ciemna jak noc.
Można się zatracać w naszych snach, a można podejmować decyzje w rzeczywistości o tym, żeby żyć. Myślę, że analizowanie snów jest bardzo ciekawe, ale nie sądzę, żeby sny miały niesamowite znaczenie w naszym życiu”. Ja powiem tak: to dużo zależy od człowieka, od przypadku. Znam przypadki z bardzo bliskiego swojego otoczenia, kiedy sny bardzo mocno określiły ludzkie życie na bardzo długi okres, na kilkadziesiąt lat. Może czasami warto chociaż chwilę uwagi im poświęcić, zwłaszcza jeżeli ktoś na przykład nie pamięta snów albo nie śni. Znaczy śni, ale nie pamięta, a jakiś sen się pojawi albo przy snach, które pojawiają się cyklicznie. Warto wtedy im swoją uwagę poświęcić. On pisze: „Obejrzyj film «Rozmowy z Bogiem» oraz audiobooki. Możesz wziąć pióro i pisać, co będziesz słyszał wewnątrz”. Próbowałem tą rozmowę też przekazać, ale nie wiem, czy dotarła.
Pan Kazimierz pisze: „Też zadam pytanko. Jak ocenić to, że pisać umiem bardzo dobrze i inteligentnie, a w mowie sprawiam wrażenie przygłupiego? Jak to ocenić z perspektywy duszy? Może pan się odnieść, coś podpowiedzieć?” Powiem tak, panie Kazimierzu: po pierwsze nie odniosłem wrażenia, że w rozmowie sprawia pan takie wrażenie. Chociaż faktycznie w rozmowie często pan komplikuje pewne rzeczy. To najczęściej jest związane z tym, że jesteśmy nauczeni, żeby nie mówić tego, o czym myślimy. Jesteśmy uczeni, żeby używać słów, zwrotów, sformułowań, których inni od nas oczekują, którym przypisuje się takie, a nie inne znaczenie. Jesteśmy przyzwyczajeni do presji: jak, kiedy, w jaki sposób, jakim tonem mamy się wypowiadać. Dlatego bardzo często jest w nas obawa przed mówieniem i wolimy pisać. Tu już jest zdecydowanie jaka jest sytuacja w naszym programie, czyli w naszej podświadomości.
Zwłaszcza, że widzi pan dokładnie różnicę pomiędzy pisaniem a mówieniem. Dlatego warto znaleźć tą przyczynę w sobie, bo ona na pewno jest w pana podświadomości. Nie w pana inteligencji, nie w pana zasobie słownictwa, nie w pana umiejętności wyrażania myśli, tylko ma pan problem z samą formą. To bardzo często jest związane z krytyką jakichś osób, które często w dzieciństwie na przykład krytykowały to, w jaki sposób pan mówi. Obawa, lęk, strach to jest gdzieś tam. Namison pisze: „Słowo to słowo. Dokładnie”. Jack pisze: „U mnie sens snu wychodzi po przebudzeniu. Wtedy intuicyjnie wczuwam się i chcę wiedzieć, jaki to ma być przekaz”. To jest kolejny dowód na to, że każdy znajduje swoją własną drogę dostosowaną do siebie.
To po raz kolejny pokazuje, że nie ma jednej złotej metody. Zasada jest ta sama, natomiast sposób komunikacji jest nasz indywidualny. W rozmowach z Bogiem padło takie sformułowanie, kiedy główny bohater zadawał pytanie do Boga, jak się z nim skontaktuje. Bóg mu wtedy odpowiedział: „Skontaktuję się z tobą tak jak z każdym człowiekiem: twoim własnym głosem”. Każdy tą formę komunikacji ma dostosowaną do samego siebie. In2 pisze: „Fajnie się was słucha”. Bardzo miło nam to słyszeć. Jack pisze do pana Marka Ivellios: „Zajrzyj sobie na kanał Peter Lete. Ma człowiek bardzo specyficzny język”. Nie wiem, o co chodzi.
Tu jest na temat chrztówAle się odniosę do tego. Sanchez pisze: „Ale jak masz trzy miesiące i cię chrzczą, jaki ty masz wybór?” Jak już masz trzy miesiące, to drogi Sanchezie, nie masz już wyboru. Oczywiście, że nie uciekniesz z Kościoła, bo nie masz takich fizycznych możliwości. Natomiast pamiętaj, że dusza wybierając sobie otoczenie z pewnością wie, że przyjdzie na świat w rodzinie katolickiej, chrześcijańskiej, która w wieku trzech miesięcy go ochrzci. Więc w tym doświadczeniu też jest jakiś cel, ponieważ gdyby to otoczenie katolickie nie było nam potrzebne do czegoś, to z pewnością wybralibyśmy do przyjścia na świat rodzinę ateistyczną, islamską, hinduską, buddyjską czy jakąkolwiek inną. Więc jeżeli mówimy z punktu widzenia świadomości, to należy o tym pamiętać. Tutaj taki podzielony jest ten komentarz. Nie bardzo go ogarniam. „Nie ma im tego kto pokazać, ale nie można powiedzieć, że mam robić wio, co mi dudz podpowiada.” Nie wiem, o co chodzi. Pan Kazimierz pisze: „Z tego, co słyszę i czytam, te rozmowy są raczej mało rozwojowe.
Nie wiem, co z tego chcecie wyciągnąć, jak w zasadzie nie dotyczy waszego życia.” Właśnie też mnie to zastanawia, panie Kazimierzu, ale ciężko mi jest te komentarze. I tak pan Marek robi kawał roboty, bo z tego, co wiem, nie wrzuca mi wszystkiego, ale faktycznie czasami jest ciężko pomijać te komentarze, które nie są istotne dla tematu naszej audycji. Michał pisze: „A co to jest rozdwojenie jaźni?” Nie wiem, co masz na myśli rozdwojenie jaźni, ale bardzo dużo się ostatnio mówi o tak zwanym dualizmie i to też bardzo często wynika z niezrozumienia zasad współpracy pomiędzy naszą duszą a naszą podświadomością. My często traktujemy to jako dwa oddzielne byty, ale to jest też szerszy temat i na pewno nie na tą porę. Sanchez pisze: „Właśnie to jest masło maślane.” Michał pisze: „Czy ma to związek z duszą człowieka?” Oczywiście, że tak. Ale przede wszystkim ten dualizm my tworzymy we własnym umyśle. To powstaje w moim przekonaniu na poziomie bardzo umysłowym. Sanchez pisze: „Trochę, choć niekoniecznie.” Zbigniew pisze: „Panie Sławku, idźmy dalej, bo wciąż tuptamy w przedszkolu.” Panie Zbyszku, Sanchez pisze: „Racja.” Powiem tak: staram się być jak najbardziej do waszej, kochani, dyspozycji i często po prostu dostosowuję się do tego, o co pytacie. Więc albo naprawdę trzeba będzie pewne tematy omijać i iść dalej, albo faktycznie w dalszym ciągu odpowiadać często wciąż na te same pytania. Jaon pisze: „Czy ma pan taką wiedzę, czy jakiś zły byt może się podczepić i podpowiadać nam, co zrobić, wręcz nakazywać, a my myślimy, że to dusza?” Powiem tak: z duchowego punktu widzenia do takiej sytuacji nie powinno dojść.
Natomiast słyszałem o przypadkach, kiedy ludzie tacy słabi bardzo energetycznie, potrafi się podczepić coś, aczkolwiek nie mam w tym zbyt dużego rozeznania. Natomiast wiem, że nie powinno to mieć miejsca i też być może jest to spowodowane dość dużym chaosem i tempem tego wszystkiego, co się dzieje. Myślę, że to się z czasem unormuje i wróci do zasad takich już normalnych. Jack pisze: „Dusza to Bóg w nas. Czysta miłość, piękno, wiedza, cząsteczka z nieba. To bzdura, że on chce źle dla nas.” Oczywiście, że bzdura. Zbigniew pisze: „Może dusza to cząstka źródła?”Kochani, to wygląda w ten sposób, że tak jak mówiłem, udział naszej duszy w naszym życiu jest na różnych poziomach różny. Na różnych poziomach rozwoju naszej świadomości jest różny. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka, że w każdej duszy, bez względu na poziom świadomości, ta uniwersalna miłość z samego źródła jest, ponieważ to ona jest drogowskazem do tego, co nazywając po ziemsku, co jest dobre, a co złe.
Więc tak, w każdej duszy znajduje się cząstka źródła. Sanchez pisze: „Duszę się z domu wynosi, reszta to środowisko”. Nie rozumiem, co to znaczy wynieść z domu duszę. Chyba że z tego domu duchowego. Marzenka pisze: „Jack, on nie chce. On zbiera tylko doświadczenia nasze”. Nie bardzo. On nie chce. Nie bardzo Marzenko to rozumiem. Jack pisze do Zbyszka: „To jest cząstka ze źródła.
Dusza, miłość to my. Oryginalne ciało to natomiast ego”. Też ciekawe. Myślę, że Zbigniew doskonale rozumie, choć mało się udziela, ale z tych cząstek wnioskuję, że doskonale to rozumie. Jack pisze: „Jak on? Są byty ciemności, co mogą się podczepić?” Ciekawe pytanie. Nie wiem. Wiem natomiast, że na ziemi coraz mniej przypadków podczepień, bo wysokie wibracje nie sprzyjają eterycznym bytom różnym. Dlatego mówię, mam nadzieję, że to wróci niedługo do normy. Marzenka pisze: „Nie zawsze symbole, które nam się pokazują, są tymi dobrymi”.
Oczywiście, że nie. Czasami są pewnego rodzaju formą ostrzeżenia, więc wcale nie muszą wywoływać w nas pozytywnych emocji. Marzenka pisze: „Jestem co tydzień. Pozdrawiam”. Cieszę się bardzo, Marzenko, że jesteś z nami. Tak się przywiązałem. Myślałem, że znalazłaś sobie inne zajęcie na poniedziałkowe wieczory. Tym bardziej się cieszę. Dziękuję za ten komentarz. Jack pisze: „Czym więcej miłości, tym bliżej środka serduszka duszy prawdy”.
Powiem wam, że postawiono mi kiedyś taki zarzut, że tak gadam o tej miłości, gadam o tej miłości, ale myślę, że właśnie dochodzimy do takiego momentu, Jack tutaj też o tym napisał w swoim komentarzu, że to zapotrzebowanie na możliwość okazywania miłości będzie w nas, zwłaszcza teraz, z każdym dniem coraz bardziej rosło. Więc może warto sobie tamtą audycję przypomnieć. XY pisze: „Panie Sławku, miałbym pytanie, jak według pana w dzisiejszych czasach nasyconych dużą ilością bodźców i informacji nie zatracić swojego wewnętrznego głosu, tak bardzo subtelnego?” Proszę bardzo, jest od razu pytanie, które potwierdza to, co powiedziałem przed chwilą. Kochani, jeżeli chcemy stworzyć środowisko i nastrój do rozmowy, bo dusza to jest taka trochę randka, że żeby się udała, to trzeba stworzyć odpowiednią atmosferę. Cisza, muzyczka subtelna, może świece, kwiaty pachnące, poczucie bezpieczeństwa, wewnętrznego spokoju. Więc tak jak tu się pojawia: „Nasyconych tak dużą ilością bodźców i informacji”. Więc właśnie, to my bardzo często decydujemy o tym, które z tych bodźców i informacji przyjmujemy. Jeżeli pakujemy się sami w środek źródła bodźców i informacji, czyli wychodzimy przed firmę i wchodzimy do palarni, w której 10 osób napierdziela o tym, jak jest źle, jak jest negatywnie, to sami sobie fundujemy bodźce i informacje. Jeżeli wracając w komunikacji, przysłuchujemy się rozmowom ludzi, którzy narzekają, którzy coś tam tworzą, albo dajemy na przykład swoim znajomym, przyjaciołom, kolegom przyzwolenie na to, żeby bombardowali nas wszelkiego rodzaju negatywnymi informacjami typu: „Ty słuchaj, a oglądałeś dzisiaj wiadomości? Zobacz, dzisiaj 2000.
A w Warszawie, a w mazowieckim, a Trump, a tamten, a śmamten, a Zośka, a Antek, a coś tam”. Jeżeli pozwalamy innym, żeby nas tymi informacjami bombardowali, to tak, jakby ktoś w czasie randki zadzwonił do nas opowiedzieć o tym, jak szef opieprzył naszego kolegę z pracy na spotkaniu zarządu. Wiadomo, że z tej randki będzie lipa. WięcTo, co ja mówiłem o higienie myśli, higienie informacji, higienie bodźców, higienie emocji. Chrońmy się przed tym. Nie pozwalajmy innym zbuciorami pakować się do naszego życia emocjonalnego, w naszą strefę komfortu z informacjami, które psują nam nastrój, które psują nam samopoczucie, które zabierają nam energię tylko dlatego, że ktoś chce wylać na nas wiadro swojego żalu, goryczy, nienawiści. I druga alternatywna metoda: szukajmy miejsc, osób, sytuacji, w których będziemy mogli okazywać jak najwięcej miłości czy czułości, czy ciepła, czy serdeczności. Ja wam się przyznam, za każdym razem obserwując jakieś przejawy miłości, dobra, sprawiedliwości, za każdym razem płaczę. I szukam takich sytuacji, w których pojawiają się łzy wzruszenia. Takiego pozytywnego wzruszenia czyjąś dobrocią.
To ja tak robię sobie na przykład. To może być piosenka, to może być film, to może być książka, to może być sytuacja, to może być otoczenie. To może być program w telewizji, który opowiada o dobrych sytuacjach, o dobrych ludziach. Więc są dwa sposoby tworzenia tych sytuacji i chronienia się właśnie w tych czasach bodźców i informacji. Jedno to jest: chrońmy samych siebie, nie dopuszczajmy tych informacji, segregujmy je. Załóżmy program antywirusowy. A drugi to jest: szukajmy sytuacji, momentów, atmosfery, w której będzie jak najwięcej dobra i miłości. Jack pisze: „Wciąż badam temat. Na dzień dzisiejszy co do duszy tak uważam”. Sanchez pisze: „Ma pan rację”.
Zbigniew pisze: „Jack, ego może być manifestacją źródła tylko na innym poziomie”. Nie bardzo rozumiem ten wątek. Marzenka pisze: „Ego na innym poziomie”. Dobre. Zbigniew pisze: „Nie plujmy na ego. Jest potrzebne”. Oczywiście, że jest potrzebne. Oczywiście, bez wątpienia ego jest nam potrzebne. Nasze ego, nasza podświadomość jest gwarantem doświadczania. Zbigniew pisze: „Panie Sławku, już merytorycznie jest dobrze.
Bardzo się cieszę. Takie zawirowanie było”. Okej, bardzo się cieszę podwójnie. Jack pisze do Zbigniewa: „Dla mnie ego pochodzi ze zlepku materialnej energii subtelnej. Dusza to energia antymaterialna, przeciwieństwo materialnej energii. Dusza jest wieczna. Ego pochodzi z ziemi, dusza z nieba”. Taką formułkę Jack tutaj podzielił się z nami. Z nieba duchowego. Ja to bym uprościł.
Dla mnie ego to jest wszystko to, co jest związane z ziemią i dla mnie ego to jest nasza podświadomość. Ja już bym tego nie rozkminiał aż tak bardziej, ale okej. Natomiast dusza to dusza. To jest ta energetyczna część, która jest naszą świadomością. Kronika pisze: „Tak dla ścisłości, panie Sławku, nie chciałem w żaden sposób zanegować pana słowa i wiedzy. Jestem tutaj pierwszy raz i przypuszczam, że będę częściej tu zaglądał, bo czuję, że warto”. Bardzo ci dziękuję za ten komentarz, bo tak ja się czuję. Nie wiem właśnie na podstawie jednej wizyty, czy ktoś jest tutaj z nami pierwszy raz, czy jest od początku, a pierwszy raz zabrał głos. Ale okej, fajnie, cieszę się z tego komentarza i też mówię: ja nie czuję się negowany. Samo negowanie nie ma w sobie nic złego.
Jest powodem do dyskusji, do poszerzania horyzontów, do poznawania swoich myśli i przekonań nawzajem. Bardziej mi chodzi o to, że muszę często wracać do wątków, które już żeśmy przerabiali i w ten sposób czasami zanudzać słuchaczy, którzy słuchali tego po kilka razy. To tylko o to chodziło. Natomiast w samej negacji nie ma nic złego. Mówię, jeżeli z kimś się co do czegoś nie zgadzam, to rozmawiajmy, wyjaśniajmy sobie, możemy się nawet przekonywać. To też wzbudza kreatywność, więc jak najbardziej. Negujcie mnie, kochani. Jak nie zgadzacie się ze mną, to po prostu o tym mówcie. Marzenka pisze: „Może być, że część z YouTube'a i część wypowiedzi z innych czatów są i się nie składają”. Powiem wam tak: często, znaczy na szczęście nieczęsto, ale są takie właśnie głosy, że są przerwy, że są tam jąknięcia, że jest to, że jest tamto.
Natomiast powiem wam tak: to nie jest łatwa robota to, co ja robię. Ja mam tego świadomość i też wiem, jak się później gdzieś tam czasami czuję, bo czytanie tych wątkówI próbowanie sobie przypomnienia, co ja mówiłem o 23:04. Na szczęście w tym wypadku to było jedenaście minut temu, ale zaczynałem od czegoś innego. Robię, co mogę. Chciałbym, żeby to było jak najbardziej czytelne, przejrzyste i zrozumiałe. Kronika pisze: „Człowiek się myli. Myślę, że warto słuchać wartościowych ludzi. Wtedy zmienia się swoje podejście, zdanie”. I nie jestem tutaj przypadkiem. Bardzo się cieszę, zwłaszcza, że w przypadki nie wierzę.
Panie Sławku super, dziś się dużo zgadzamy. Są i takie audycje, jak widać, kiedy się zgadzamy. Grzesław pisze: „Kronika im więcej punktów widzenia poznasz, tym szerszy obraz dostrzegasz”. I tutaj dokładnie. Jake pisze: „Zapotrzebowanie na miłość na ziemi teraz ogromne”. Tu jakaś randka z moim wnętrzem i oczywiście komentarz, że większość ma to gdzieś. Fajnie jest, jak pewien system energetyczny na ziemi jest zachowany. Wiadomo, że im więcej będzie strachu, nienawiści, tym więcej będzie potrzeba miłości, żeby to utrzymać w równowadze. Ryzykowne dla ludzi jest to, że im bardziej pogrążają się w strachu i nienawiści, tym bardziej idą w kierunku podświadomości, a nie rozwijają swojej świadomości, a rozwój świadomości jest potrzebny do tego, żeby przejść sobie do następnej klasy. To jest tylko takie ryzyko.
Marzenka pisze: „Takie wzruszenie i tet, ale ma piękne wibracje. Dlatego chcę często tego odczuwać”. Nie ukrywam, że mi to sprawia przyjemność. Ja też twierdzę, że łzy są zaworem bezpieczeństwa dla duszy, ale też objawem posiadania w sobie fajnych emocji. Niech każdy spróbuje i sam to oceni. Marzenka pisze: „Najfajniejsze jest dawać komuś takie odczucie. Komuś, kto mało co miał i odczuwa. Czadersko się wówczas dzieje”. Powiem tak, poniekąd nie chcę nikogo odstraszać od tego, bo uważam, że miłość broni się sama i nie potrzebuje specjalnych obrońców, ale czasami ludzie dziwnie reagują. Kronika pisze: „Przesłucham poprzednie audycje”.
Super, bardzo się cieszę i polecam. Jake pisze: „Istnieje pojęcie cierpiące ciało i to jest cierpiące ego. Utosamianie się z cierpieniem na przykład w depresji to iluzja. Prawda jest taka, że istnieje obserwator procesu depresji. Obserwator to my”. Cierpiące ego. Nie do końca się zgadzam z tym sformułowaniem, bo ego raczej nie cierpi. To nam się wydaje, że my cierpimy. W związku z tym, że nie dostajemy tego, czego nasze ego, nasza podświadomość potrzebuje. Chce, pragnie, dąży.
Ale coś w tym jest. Jake pisze: „Oryginalnie dusza”. Marzenka pisze: „A może cierpi, bo nie wie, że można inaczej?” Na szczęście nasza podświadomość nie wie, że można inaczej i dlatego to naszym zadaniem, osób świadomych, rozwijających się jest to, aby do naszej podświadomości dodawać również inne scenariusze. Albo nie chce. Oczywiście, że nie chce, bo nasza podświadomość, jeżeli coś już podsuwa, jakiś pomysł, rozwiązanie, reakcję, to zdecydowanie jest święcie, święcie słowo klucz, przekonana, że to jest jedyne i słuszne. Grzesław pisze do Jake'a: „Obserwator tworzy wydarzenia”. Dobrze kochani, po pierwsze mamy godzinę dość słuszną, a poza tym już się słuchacze powolutku żegnają. XY pisze: „Dziękuję za dzisiejszą audycję, za dzisiejsze spotkanie”. Ja też pozwolę sobie pójść za tym głosem. Mamy już dobrze po godzinie 23.00.
Widzę, że tematy te najgłówniejsze się wyczerpały. Parę fajnych wątków się tutaj dzisiaj pojawiło i być może, jeżeli nic tu nowego na tapetę nam nie wyjdzie, to być może do któregoś z tych dzisiejszych wątków komentarzowych wrócę w następnej audycji, bo coś mnie tamBo coś mi tam podsunęło jakieś myśli. Ale oczywiście czekam na propozycje, czekam na sugestie, czekam na wasze zapotrzebowania, a póki co trzymajcie się, uważajcie na siebie, pamiętajcie o tej higienie. Pamiętajcie o tym, że w dużej mierze to wy decydujecie. Każdy z nas decyduje o tym, co do siebie dopuszczamy i na co pozwalamy swoim emocjom, żeby zrobiły z naszym życiem. Więc spróbujcie zrobić w tym tygodniu dla siebie coś takiego, co was ustrzeże przed negatywnymi emocjami i zobaczycie, jak się będziecie z tym czuli. A może to właśnie będzie świetny moment do tego, żeby wasza dusza, wasza świadomość przemówiła do was jeszcze głośniej. Zróbcie sobie taki tygodniowy detoks od złych informacji, złych ludzi. Nie pozwólcie w tym tygodniu ludziom wylewać swoich emocji i swoich żali tylko dlatego, żeby im było lżej, a żebyście wy się później musieli z tym w jakiś sposób mordować. Więc zróbcie ten tydzień dla siebie.
Taką mam prośbę i ciekawy jestem, co się w waszym życiu przez ten tydzień wydarzy i zmieni. A póki co wszystkiego dobrego. Zdrówka wam życzę, odporności i dużo szczęścia, które jest w dzisiejszych czasach potrzebne, żeby nie wpadać na niewłaściwe osoby na swojej drodze. Niewłaściwe w sensie przynoszące nam niekoniecznie fajne doświadczenia. Tego oczywiście wam i sobie z całego serca życzę. Panu Markowi również dziękuję za dzisiaj. Do usłyszenia za tydzień. Już szybko zleci.
[02:16:57] - Przed chwilą mówił do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy gorąco do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Ja tylko jeszcze dodam, właściwie pozwolę sobie zdradzić, że książka się już nagrała. Jest już w wersji audio. Teraz przechodzimy do fazy drugiej, czyli kontakt z wydawnictwem. Jak to mamy wydać? Co w ogóle wydawnictwo myśli o pomyśle wydania tego audiobooka? Mamy nadzieję, że wydawnictwo nie będzie nam tutaj robiło żadnych problemów, że uda się wydać to w miarę szybko, żebyście mogli sobie państwo posłuchać. Niecierpliwych zachęcam oczywiście do sięgnięcia po książkę w wersji drukowanej bądź elektronicznej. Przypomnę tytuł: „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Do polubienia fanpage'a pana Sławka na Facebooku oczywiście również.
Dzisiaj już powolutku kończymy. To była audycja „Świat oczami duszy”. Mieliśmy dzisiaj 9 listopada 2020 roku. Kończymy, idziemy powolutku spać, idziemy odpocząć. Do usłyszenia ponownie za tydzień na antenie Radia Paranormalium. Audycję jak zawsze ostro technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Oczywiście w poniedziałek o 20:00 na żywo oczywiście w Radiu Paranormalium.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.