Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:41] - Nie oddawaj innym pilota do swoich emocji. Koniec z wymówkami typu: ten facet doprowadza mnie do szału albo przez szefa nabawię się wrzodu. Czy też dostanę migreny przez moje dzieci. Odbierz im tego pilota i wciśnij guzik z napisem spokój. Nie masz wpływu na to, co robią inni, ale masz wpływ na swoje reakcje. Regina Brett. Ostatecznie jesteśmy tym, co myślimy. Nasze emocje są niewolnikami naszych myśli, a my jesteśmy niewolnikami naszych emocji. Elizabeth Gilbert. Nie jestem moimi myślami, emocjami i postrzeganiem zmysłowymi, ani też doświadczeniami.
Nie jestem treścią mojego życia. Jestem życiem. Jestem przestrzenią, w której wszystko się wydarza. Jestem świadomością. Jestem teraz. Jestem. Eckhart Tolle. Cześć, witajcie bardzo gorąco i serdecznie po prawie dwugodzinnym opóźnieniu. Niestety nie mam pojęcia co się dzieje, co się stało. Musiałem wyciągnąć starego laptopa.
Troszkę widzieliście na samym początku audycji. Lekka wtopa była. Za głośno był podkład, ale to są stare jeszcze ustawienia, więc muszę tu wszystko korygować na bieżąco pomiędzy dwoma laptopami i dwoma mikrofonami, mikserem, telefonem, tabletem, notatkami i tak dalej. Ale się udało dzisiaj mi wystartować tak czy inaczej. Nie chciałem już zostawiać tej sytuacji tak, że coś zapowiadam, a czegoś nie robię, bo jak to się mówi poznaje się po tym, jak się kończy, a nie zaczyna. Także jeszcze raz was bardzo serdecznie zapraszam na dzisiejszą audycję i przepraszam z góry również za tą dwugodzinną wtopę, która po prostu wystąpiła. Nie mam pojęcia dlaczego, pomimo że jeszcze dziesięć minut przed skończeniem audycji Świadkowie Mówią robiłem test. Wszystko było okej. Nagle się coś stało. Sterowniki powywalało.
Program jako tako nadawał, bo się połączyłem z serwerami i nawet muzyka, wszystko szła. Natomiast mikrofon nie działał. Myślałem na początku, że to jest problem sprzętowy odnośnie miksera, ale widzicie, że na starym laptopie chodzi. Czyli prawdopodobnie tutaj coś namąciłem w laptopie, a jest to całkiem możliwe, bo ostatnimi czasami dość dużo porządków robiłem na laptopie i dbałem o bezpieczeństwo. Ustawiałem sobie tak konfigurację, żeby te wszystkie telemetryczne rzeczy powyłączać i tak dalej. I tak to po prostu wyszło. Tym bardziej że niestety dwa tygodnie temu drugi raz w ciągu pół roku zostało mi konto bankowe zablokowane i ukradziono mi 600 dolarów. Poprzez oczywiście wykorzystanie konta PayPal, więc musiałem poświęcić kilka dni już po prostu na to, żeby się tak już naprawdę super pozabezpieczać i tak dalej. Także uważajcie ze swoimi kontami, z hasłami. Włączajcie dwustopniowe weryfikacje.
Im więcej tym lepiej. Ja wiem, że to jest uciążliwe. Wiem, że to jest upierdliwe, ale później odkręcanie tego wszystkiego trochę trwa. Na szczęście mój bank zachował się bardzo w porządku, ponieważ w ciągu dwóch godzin dostałem zwrot moich pieniędzy. To był ewidentny atak hakerski. Po prostu dziewięć płatności wybranych na prawie kwotę 600 dolarów jeszcze z dopiskiem dzięki za napiwek. No to wiadomo o co chodzi, nie? Także dobra, ale nie przedłużajmy w takim razie. Dzisiaj tematem audycji Jest temat emocji i postaram się wam troszkę poopowiadać. Czyli dokładnie emocje, wpływ działania oraz bilans i jak sobie z tymi emocjami radzić.
Jakie są też katalizatory tych emocji, które powodują, że w pewnym momencie naszego życia zaczynają się uaktywniać jakieś rzeczy, może i zdolności. Bardzo fajna, ciekawa dzisiaj audycja była. Niestety nie dokończyłem jej dosłuchać do końca, bo musiałem tutaj grzebać. Ale bardzo ciekawa audycja o OOBE. Właśnie też o pani, która opowiadała o tych wszystkich zjawiskach i o tym, jak u niej się to wszystko zaczęło, jak to wszystko potoczyło się w jej życiu. Ale sobie to później oczywiście przesłucham. Tak jeszcze krótka informacja odnośnie radia. Żeby was nie zamęczać, zapraszam was na stronę radiodreamtime.com. Tam są pełne archiwa. Chatango został usunięty.
Jeżeli ktoś chce ze mną się komunikować, to albo poprzez formatkę typu kontakt, albo przez komunikatów Telegram i tylko taką formę wybieram. Skype'a jeszcze dopuszczam do tego, aby było można zadzwonić do radia, aczkolwiek nie jest to żadne ograniczenie, bo można również i przez Telegrama, gdzie są rozmowy szyfrowane, bo tak jest to wszystko tam poustawiane. Nie robione są żadne zapisy i mnie to nie interesuje. Nie gram w te gry. Natomiast jeżeli ktoś chce ze mną porozmawiać prywatnie, skontaktować się i tak dalej, to bardzo chętnie zapraszam właśnie poprzez stronę Radio Dreamtime. Tutaj bardzo wielkie podziękowania dla Ivelliosa też, że po prostu ma taką wytrwałość ze mną i z tymi wszystkimi problemami. Jak się okazuje, chyba jestem jedynym radiowcem, który każdym razem ma jakieś problemy techniczne. No niestety tak to jest. Wykorzystuję oczywiście laptopa do różnych rzeczy, nie tylko do radia, ale już niedługo się wszystko zmieni. Informacje macie na stronie radiodreamtime.com.
Będą pewne zmiany w radiu robione do końca tego roku. Tak sobie zaplanowałem. Oczywiście przechodzimy już też na swoje streamingi własne, na archiwa własne, na serwer, generalnie na swój serwer. Też zrobię coś takiego na zasadzie jak YouTube, czyli żeby można było wrzucać pewne rzeczy i tak dalej, które są cenzurowane na tych oficjalnych kanałach, gdzie jest bardzo mocna cenzura z takimi czasami i to dopiero początki, więc po prostu nie bierzemy udziału, przynajmniej w moim przypadku właściciela radia Dreamtime nie biorę udziału w tych grach. Mam to gdzieś. Dlatego też między innymi dużo rzeczy, które zmieniłem ostatnio w swoim radiu, było po to robione, aby odciąć się od tych molochów korporacyjnych, aby nie grać w te ich gry. Grać po swojemu, według swoich zasad. Ja nie potrzebuję pasożyta ani cenzora przy tym. Oczywiście każdy ma prawo wyboru. Każdy sobie wybiera jak chce i co słucha.
Tę kwestię każdemu zostawiam sam i też w moich audycjach, jeżeli coś mówię, to zawsze podkreślam to, że jest to według mojego doświadczenia, czyli według doświadczeń, które zdobyłem w swoich własnych praktykach i tak dalej. Będę się zaraz odnosił do rzeczy, które piszecie na czatach. Natomiast, tak jak powiedziałem, nie będzie też dzisiaj długa audycja na pewno, bo jutro mnie czeka kilka tysięcy kilometrów. Jestem wręcz przerażony tym wszystkim, że w okresie tak zwanej infodemii ani razu nie ubrałem maski na twarz. Nawet chodzę do pracy dziesięć kilometrów dziennie. Oczywiście tam i z powrotem tylko dlatego, żeby nie pokazywać siebie jako niewolnika. Niestety w tym przypadku, lecąc kilka tysięcy kilometrów, jestem zmuszony w samolocie założyć tę maskę. Ale mam patent, bo sobie natnę taką fajną dziureczkę żyletką, także nie będzie tego widać. A jak trzeba będzie po prostu normalnie pooddychać i nie będzie stewardess, będę się odwracał. A co, trzeba oszukiwać system.
To na kamerach niech sobie mają, że mam tę maskę, ale de facto będę i tak kombinował, oszukiwał ich, bo po prostu nie godzę się na to, co się dzieje w obecnych czasach i to, co nam próbują wpakować i wmówić. Dobra, przejdziemy za chwilkę do emocji. Dajcie mi chwilkę jeszcze na odsapnięcie i uspokojenie się po tych wszystkich emocjach, które dzisiaj miałem. Cześć, Inka. Cześć słuchacze. Wszyscy, którzy przybyliście mimo tak późnej pory. Tak, jak OOBE nadaje dzisiaj, jak powiedziałem wcześniej, poznaje się po tym, jak się kończy, a nie zaczyna. Wszystkie odpowiedzi, których potrzebujesz, leżą w twoim wnętrzu. Codziennie w chwilach wyciszenia zadawaj sobie pytanie o kierunek, w który zmierzasz, a odpowiedzi szukaj w swoich własnych uczuciach, emocjach oraz intuicji. Czuj sercem oraz umysłem.
Właściwa droga zawsze będzie wywoływać pozytywne odczucia i będzie miała sens. Mike Dooley. To był cytat oczywiście z Mike'a Dooleya, a ja przejdę teraz może do tych emocji. Się motam, kręcę, dwie myszki, dwa laptopy. Dobra. Dzisiaj w audycji, którą prowadził Ivellios, pani, z którą prowadził spowiedź jako ojciec dyrektor Radia Paranormalium, wspominała o traumie. Chyba troszkę ściszę podkład, bo jest chyba za głośno. Okej. Spokojnie. Mamy dziś z nich oni.
Jakby coś było za głośno z podkładem czy jakieś niedoskonałości dźwiękowe, to mówcie, bo mówię dzisiaj na zastępczym sprzęcie. Zastanawiam się, czy wywożę go do Polski i jeszcze w inne miejsca, gdzie będę na urlopie. Zastanawiam się, czy go nie zostawić w razie czego, bo może być różnie. Dobra, która to tam mieszka? Ciągle mi się myli. Dzisiaj w audycji bezsenna noc. Zobaczymy. Trauma. Kobieta, która opowiadała w audycji swoje przeżycia OOBE, wspominała dzisiaj o traumie. Zapisałem sobie jako punkt jeden z głównych, do momentu, kiedy byłem w stanie słuchać tej audycji.
Trauma jako katalizator doświadczeń. Co pod tym pojęciem ja bym zrozumiał? Trauma jest jednym z elementów, które mogą być może nie wtyczką, ale katalizatorem, czyli sposobem na to, aby uaktywnić pewne rzeczy w naszych doświadczeniach. Sam pamiętam 15 lat temu, bo tak naprawdę moja przygoda OOBE, pomimo tego, że doświadczałem wcześniej, jak to już wspominałem w swoich audycjach nieraz, to miałem również ten moment, kiedy jednak rzuciłem się w wir nauki, studia i tak dalej. Robienie kariery zawodowej. To były takie rzeczy, gdzie w pewnym momencie moje doświadczenia, nazwijmy to senne, już nie rozróżniajmy OBLD, były takim elementem, które spowodowały, że na osobną półeczkę odłożył te wszystkie moje doświadczenia, przeświadczenia, to wszystko, co mi się w moim życiu wydarza i tak dalej. Mniej więcej 15 lat temu miałem kolejną prywatną rzecz, która wydarzyła się w moim życiu. Człowiek to bardzo mocno przeżywał. W tym momencie zostały uaktywnione w moim życiu bardzo mocne i potężne emocje. Te emocje były na początku bardzo traumatyczne, przynajmniej dla mnie, mówiąc z perspektywy prywatnej, które spowodowały, że człowiek był nawet w stanie iść na jakieś ustępstwa, godzić się i tak dalej.
Po pewnym czasie te emocje wygasały, natomiast zaczęły się uaktywniać inne rzeczy, między innymi myśli czy wspomnienia, które człowiek kiedyś przeżywał. Mówię tu konkretnie o dawnym związku partnerskim, gdzie po tym wszystkim później wystąpiły jakieś żale i tak dalej. W tę stronę bym raczej chciał iść. Jeszcze chyba ściszę podkład, bo jeszcze mnie denerwuje. Tak czy inaczej, te wszystkie rzeczy, czy to są na przykład rozstania z bliskimi, czy śmierć kogoś, czy utrata partnerki, partnera, czy jeszcze jakieś inne doświadczenia, mogą być w pewnym sensie katalizatorem do tego, że w człowieku zaczynają buzować te emocje. Dobrze by było, gdybyśmy te emocje prowadzili we właściwym kierunku, bo trzeba też pamiętać, że emocje mogą być zgubne. Mogą być niszczące. To znaczy, że kiedy będziemy operować na niskich energiach wibracji, bo emocja też jest w pewnym sensie wibracją. Emocje łączą się też z wibracjami innymi. O tym opowiem wam troszkę jeszcze później w eksperymentach, które żeśmy robili, gdzie bardzo bacznie się przyglądaliśmy po tej drugiej stronie Księżyca, po tej drugiej stronie rzeczywistości, gdzie był w wizualny sposób pokazywany nam, jak emocje przyklejają się i łączą się zarówno z energią, zarówno z tą świadomością naszą już lokalną, ale też już tą ogólną świadomością oraz wieloma innymi rzeczami.
Tam ewidentnie było widać, w jaki sposób manewrujemy emocjami, że poprzez nasze własne myśli w localesowskiej oczywiście świadomości jesteśmy w stanie wpływać również na te emocje, oczyszczać je przede wszystkim, wzmacniać ich wibracje. To wygląda naprawdę super, nie do opisania zarówno pod względem wizualnym, emocjonalnym, jak i wieloma innymi względami, jakie byście sobie nie wyobrazili, bo tak naprawdę jesteśmy ograniczeni tylko naszym własnym umysłem. Nasza świadomość nas zawsze będzie prowadziła właściwym kanałem i właściwą częstotliwością, która będzie nabierała się w odpowiednim momencie i w odpowiedniej danej sytuacji. W moim doświadczeniu mogę wam powiedzieć jedno, że bardzo dużo operuję na emocjach, przy czym staram się żyć emocjami tymi właściwymi, pozytywnymi, wybierając kierunek światła, tej właściwej, normalnej energii. Dziękuję bardzo. Nie wiem, czy najlepsza. Mówisz o tej audycji, co prowadziłem z te, o te. Jak to się nazywało? Nie pamiętam. Nieważne, nieistotne.
Wracając do emocji. Emocje są tak naprawdę jedną z głównych rzeczy, które powodują to, że jest nam łatwiej w tym życiu odciągać pewne rzeczy, pewne stany, zjawiska i tak dalej. Pytanie, które zawsze mówię i podkreślam: do czego nam te doświadczenia są potrzebne? Bo w moim przypadku, tak jak powiedziałem w którejś audycji, to nie było tak, żeby doświadczać, bawić się, skakać. Jasne, można to robić i tak dalej, ale czasami my, te niewierne tomki, potrzebujemy też jakby ocznego zobaczenia wzrokiem i niekoniecznie tym fizycznym. Dokładnie. Trzeba odróżnić emocje od uczuć. Tak jest. Tutaj napisał Ben L. na czacie.
Uczucia to są tak naprawdę odczucia. Jeżeli coś czujecie, to są odczucia, które odbieramy wewnętrznie od naszej duszy. To dusza nam podsyła. Natomiast emocje są katalizatorem, są taką łączącą czymś pomiędzy, tak byśmy to nazwali, pośrednikiem pomiędzy odczuwaniem, świadomością, wizją, wibracją, słuchem i tak dalej. Naprawdę jest to ciężki temat. Powiem szczerze i tak wybrałem ten temat dzisiaj z głupa, ale z drugiej strony też uważam, że powinienem się podjąć tego i będę starał się mówić na własnym przykładzie. Być może się mylę, może mnie uświadomicie w swoich komentarzach czy tutaj na czacie, na live'ie. Czemu nie? Nigdy się nie uważałem za jakiegoś świętego, wiedzącego wszech. Wręcz uciekam od takich ludzi.
Jak tylko widzę, że coś w tym kierunku, w ten deseń idzie, ja się raczej odcinam. Natomiast mam swoje własne doświadczenia. Być może ktoś inny ma inne doświadczenie w procesie ewolucyjnym naszych własnych dusz, naszych własnych świadomości lakalesowskich. Tak naprawdę jesteśmy wszyscy prywatnymi wszechświatami, kosmosami, więc każdy miał swoją indywidualną drogę dojścia do tej prawdy, którą ma teraz w sobie. Jeżeli ktoś miał inne doświadczenia inkarnacyjne, przepraszam, wcześniejsze doświadczenia wcześniejszych żyć, doświadczał na różne sposoby, to mógł mieć zupełnie inną ścieżkę swojego rozwoju, własnego indywidualnego rozwoju. Natomiast powiem wam szczerze, że i tak żeśmy wszyscy chyba przechodzili niemalże wszystko. Oczywiście pewnie się mylę, jak zwykle, bo pewnie teraz gafę strzeliłem, bo też są przecież i młode dusze i to widzimy na przykład na tym, co się teraz dzieje w świecie. Bardzo dobrze to Sławek Bączkowski tutaj rozdziela. Ja się takimi może rzeczami nie zajmuję, natomiast tak jak powiedziałem, kieruję się własną intuicją, własnymi doświadczeniami, własnymi emocjami, czuciem w prowadzeniu własnej duszy i świadomości, zarówno tej lakalesowskiej, jak i tej większej. Trzeba tu pamiętać, że trzeba to ogarniać z innego, wyższego poziomu.
To znaczy, że nie dojdziecie dalej, jeżeli będziecie od strony cielesnej próbowali doświadczać wszystkiego i pojmować na ludzki sposób, rozumieć wszystko. Już wam mówię od razu, że to nie tędy droga, bo wam się to nie uda. Trzeba wyjść poza siebie. I zawsze, kiedy ze znajomymi robiłem eksperymenty, czy wspólnie śniliśmy, czy badaliśmy tą przestrzeń na wspólnie, zawsze robiliśmy tak i zawsze zarówno moi znajomi, przyjaciele mówili mi o tym i zarówno niefizyczne istoty, które ze mną wtedy podróżowały czy wspierały mnie nawet też energetycznie po to, abym mógł poradzić sobie na tych jakichś innych, wyższych już partiach śnienia i tak dalej. One zawsze mi to podpowiadały i mówiły: „Patrz oczami, ale rozszczep swoją świadomość na to, abyś patrzył wewnętrznym swoim okiem do siebie wewnątrz”. Ciężko jest to zrozumieć wielu ludziom, ale z drugiej strony jakbyś był swoim umysłem, swoją głową za barkami, czyli jakbyś ogarniał to wszystko ponad siebie, z wyższej płaszczyzny, tak byśmy to mogli nazwać. Poczekajcie, zerknę na czata, żeby być na bieżąco. Jacku, mówisz o audycji. Wiem, o co ci chodzi. O podświadomość.
Nie pamiętam tytułu, jak ja to nazwałem. Teraz mi już to kompletnie wyleciało z głowy. Kamil, Kamil, Kamil, Kamil: „Witam, jestem pierwszy raz. O czym mówicie? Bo ja mam codziennie sny po kilka. Mało zapamiętuję. Co robić?” Kamilu, ja też mam sny i to konkretne ostatnimi czasami. Są przemega. Czasami naprawdę ryją beret i potrzebuję kilku dni, żeby to wszystko załapać i ogarnąć. A szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie są zapatrzeni w monitor i łykają wszystko, co im przedstawiane jest bez własnego logicznego myślenia.
Natomiast mam dużo tych snów. Ja skończyłem, tak jak wspominałem kiedyś, na około czterech tysiącach zapisanych snów i od jakichś dwóch lat, może trzech, nie pamiętam Nie zapisuję. Czasami się zdarza. Natomiast robię sobie bardzo ciekawe rzeczy, bo ostatnimi czasy moja podświadomość, świadomość mi podpowiada, abym grał w lotka. I sobie gram, i za każdym razem wygrywam coś. Są to małe kwoty, ale suma summarum dostaję więcej, niż wkładam. A ja nie gram w Totolotka tak, że od razu 100 £ wywalam na jedno granie, bo to jest bez sensu. Jedna linia, jedno losowanie. Dziękuję. Ma wpaść, wpadnie.
Nie, trudno. I za każdym razem coś tam idzie. Także w tym kierunku działam, ale z drugiej strony działam bardzo dużo, jeżeli chodzi o ukierunkowanie i właściwe przesyłanie energii czy też wibracji w poszczególne części ciała. Ponieważ mam swoje zdrowotne defekty i próbuję wpływać na to. Ja już zmieniłem też moje własne doświadczenia. Oczywiście wykorzystuję do tego sny oraz wizualizacje, bo one są chyba jednymi z najlepszych elementów, przynajmniej dla mnie. Ja mam to naturalnie wyuczone poprzez śmierć kliniczną, którą miałem już dawno temu. 30 lat temu. Tak czy inaczej przyniosłem z tamtej strony coś, co pozwala mi łatwiej dostrajać się do tych wszystkich rzeczy. I oczywiście praca nad sobą, wytrenowanie swojego własnego umysłu doprowadziło do tego, że jakoś dziwnie szybko mi to wszystko przychodzi.
Natomiast znam wielu ludzi, którzy latami to robią i mają problemy. Być może tu jest problem ze sposobem myślenia. Kto wie? Zróbmy przerwy muzyczny i będę się odnosił do tego, co jest na czacie i będę kontynuował za chwilkę te moje doświadczenia emocjonalne oraz wpływy. Bo nie chcę tutaj zrobić audycji. Tych audycji jest naprawdę masa i sporo książkowych, naukowych i tak dalej. Bardzo ciekawą książkę też znalazłem dzisiaj. Badania naukowe prowadzone na Uniwersytecie Warszawskim odnośnie wpływu oneirotyki, eksterioryzacji na wierzenia kulturowe. Coś takiego. Bardzo ciekawa praca naukowa.
Chodzi mi o to, jak te wszystkie doświadczenia wpływały na różne epoki w naszej historii ludzkości. Tak bym to nazwał. W tle oczywiście leci muzyka. Wydaje mi się, że będzie to już stały element audycji „Czas snu”. Jest to podkład skomponowany przez Przema, bardzo doświadczoną osobę oneirotyczną oraz śniącą świadomie. Także widać emocje w tym kawałku, które są zaczerpnięte właśnie z tej niefizycznej rzeczywistości. Tutaj Jack napisał na czacie: „Dla mnie ważne są wibracje, emocje, czakramy, energia życia seksualna, psychologia, ezoteryka, zodiaki”. Ja bym tu jeszcze powiedział tobie, Jack, że z tą energią seksualną to uważaj, bo ja staram się z niej nie korzystać, bo ta energia jest bardziej wykorzystywana poprzez te ciemne energie. Wiemy, co się dzieje na świecie, tak? Więc uważaj.
Poprzez tą energię bardzo często są też dokonane, nazwijmy to, włamy. To będzie chyba dobre podejście do czerpania z nas energii. W audycji „Lóż” mówiłem o tym, w jaki sposób, jakie koncepcje są tego wszystkiego. I nie jest to odosobniony przypadek, bo również ja miałem takie wizje. Zresztą też miałem wizje, tak jak tutaj dzisiaj w audycji Ivellios prowadził, o tych statkach kosmicznych i tak dalej. Bardzo wiele rzeczy takich doświadczałem, dalej doświadczam. Jest coś takiego, że poprzez uruchomienie tych wszystkich naszych emocji, w wizjach naszych jest to często widoczne. W moich wizjach, w moich doświadczeniach było to widoczne, jak emocje łączą się z wibracją. Jest to bardzo silny element połączenia. One współgrają ze sobą, rezonują między sobą tak, jakby jedno bez drugiego nie mogło istnieć.
Co prawda ważniejsze są tu emocje, tylko że te emocje mogą być zgubne. Jeżeli pójdziemy w tą ciemniejszą energię, choćby nawet poprzez wykorzystanie energii seksualnej, która jest bardzo silna i bardzo klarowna. Bardzo szybko przez tą energię można też się dostroić do niefizycznych rzeczywistości, ale jest tak czy inaczej energią, która robi z nas dawców. Czyli bateryjki dla innych energii. To, że my nie widzimy innych światów, to nie znaczy, że tych światów nie ma. To tylko chodzi o to, że nie jesteśmy dostrojeni swoim wewnętrznym okiem do postrzegania tego wszystkiego, tego całego zjawiska. Natomiast one są tutaj. Ja zawsze mówię znajomym, jak rozmawiamy, czy na przykład osobom nowym, które poznaję i które się wypytują na przykład o te moje doświadczenia, to bardzo często mówię im o tym, że tak, boisz się wyjścia poza ciało, boisz się doświadczać i tak dalej. Ale popatrz z drugiej strony, gdybyś miał troszkę bardziej poszerzoną tę percepcję, to przecież obok nas wszędzie są właściwie chodzące duchy. Niefizyczne istoty.
Też się ich boisz? Nie zwracasz na nich uwagi tak naprawdę, tak? Bo nie masz otwartej percepcji postrzegania tego wszystkiego, czy też czucia. Bo to też jest ważny jeszcze element czucia. Ja też wszystkiego nie zawsze widzę. Natomiast w postrzeganiu pozazmysłowym jest coś takiego jak wyczuwanie. Bo tak naprawdę potrzeba do tego energii. Im bardziej jesteśmy naładowani energetycznie, tym większą klarowną jasność umysłu mamy po tej drugiej stronie. Bardziej widzimy to, albo nawet aż za bardzo, od tej naszej rzeczywistości. Czasami mamy to wręcz nie do opisania.
To nie jest ani HD, ani 4K. To jest widzenie na wielu różnych płaszczyznach w jednym czasie, w jednym momencie, w tym samym czasie przeżywania wielu żyć pomiędzy wymiarami i tak dalej. Tak naprawdę uruchomienie emocji oraz uruchomienie naszego wewnętrznego widzenia, zdalnego widzenia kierunkowuje nas w tę stronę, że jesteśmy pomiędzy dwoma światami. I ten balans, który osiągamy powoduje to, że jesteśmy w stanie funkcjonować pomiędzy tymi dwoma przestrzeniami. Przy czym przestrzegam tu i mówię: balans, to jest tak w cudzysłowie, bo nie da się być zawsze w pełni zbalansowanym, bo można całe życie medytować, przemedytować, dojść do konkluzji, wniosków swoich własnych doświadczeń i tak dalej. Natomiast chyba nie na tym życie polega, żeby właśnie tego doświadczać. Można w pewnym okresie swojego życia takiej rzeczy doświadczyć, spróbować upewnić się, że rzeczywiście idziemy tą własną drogą. Natomiast balans jest trudny do utrzymania i też przede wszystkim nie da się zbilansować w stu procentach. Powiem wam nawet, że to jest złe z moich doświadczeń, ponieważ jesteśmy istotami duchowymi, więc tak czy inaczej prawopółkulowcy powinni przeważać jednak na tej płaszczyźnie ziemskiej i powinniśmy bardziej tą prawą półkulą, właśnie tam, gdzie mamy umiejscowione emocje, uczucia, postrzeganie pozazmysłowe, percepcje, bycie w swojej własnej naturze normalnym. Grania według swojego życia, swoich własnych reguł, swoich własnych planów, których nie do końca jesteśmy świadomi na samym początku, kiedy tu schodzimy.
Znaczy jako dziecko tak, tylko że my nie mamy jeszcze tego pojęcia i zrozumienia. Dla nas w ogóle jako dzieci, młodzi, jak schodzimy tutaj, wszystko jest nienaturalne, nienormalne. Dopiero później system, który nam planowywuje to wszystko, powoduje to, że nabieramy zupełnie innej normalności. Oczywiście można ten kierunek wybrać, można całe życie przeżyć i przeżyć. Ja czasami mam wrażenie, na przykład jak z niektórymi osobami rozmawiam, że ja nie wiem, czy oni w ogóle wiedzą, że oni żyją, bo takie czasami można wręcz odnieść wrażenia. Natomiast wydaje mi się, że powinno się tak czy inaczej budzić te osoby, bo jasne, mogły sobie taki plan wybrać. Tylko jednak mimo wszystko jesteśmy połączeni jedną wielką siatką wielkiej świadomości, nadświadomości, superświadomości, inteligentnej świadomości, nazwijmy sobie to, jak chcemy, więc musimy też w tym kierunku iść. Można być na wakacjach, można się troszkę pobyczyć, ale jednak powinno się chociaż też w jakimś stopniu przyczynić do tego, że próbujemy rozwój ogólnej świadomości. Bo my przecież jako ludzkość jesteśmy uwarunkowani. My jesteśmy już tak uplastycznieni przez twórcę, najwyższą istotę do tego, aby ciągle się rozwijać i ewoluować.
Taka jest nasza zwyczajna natura, tak przynajmniej mi się wydaje z moich własnych doświadczeń. Zerknijmy tutaj na czata. Także tutaj uważaj Ben na te emocje seksualne. Miałem takie doświadczenia i powiem szczerze, że nawet kiedy tą energią, może nazwijmy to tak w nawiasie, bawiłem, ale to chodziło o to, żeby operować tą energią też i próbować poprzez ten kanał energetyczny wzmacniać się energetycznie, to miałem dziwne ataki, dziwne spotkania, dziwne jakieś inne rzeczy, które doświadczałem w swoich snach, wizjach. Także tutaj uważajcie, jest to na pewno dobre. Wszystko ma swoje, tak jak wszystko w życiu. Tak jak wszystko w życiu ma dobre plusy i minusy, dobre i złe strony, więc tutaj trzeba być po prostu dobrym doświadczaczem, doświadczać tego wszystkiego i powodować to, żeby ta energia, jeżeli już z niej korzystamy, to korzystać z tej energii mądrze. Kamil daje intencje, okej. Patrzę tutaj, co jeszcze piszecie, żeby tak już być na czasie. Z tym zapisywaniem snów.
Słuchajcie, widzę, że to się przyjęło w internecie. Zacząłem, jeszcze to było w czasach radia Na Fali, kiedy to promowaliśmy świadome śnienie, opowiadaliśmy sobie tam sny, różne rzeczy. Tam była znana forma zapisu. Ja chyba wtedy jako pierwszy wprowadziłem nagrywanie. Pewnie nie, ale tak mi się wydaje, że chyba ja byłem pierwszy, ale nie biorę sobie tego jako swoją zasługę absolutnie. Zacząłem nagrywać i wysyłać do Tomasza i zaczęliśmy to puszczać. I widzę, że bardzo dużo ludzi podłapało ten temat. Już nawet w wielu audycjach słyszałem o tym, że ludzie to doradzają. Dla mnie to była najlepsza forma zapisu, ponieważ ja też Śpię w soczewkach kontaktowych, więc czasami jak wstanę, to muszę sobie zakroplić oczy, żeby dobrze widzieć. Natomiast forma zapisu była taka, że zapisywałem jakieś kluczowe słowa i tak dalej.
Najlepszą formą był wtedy dla mnie zapis dyktafonem, bo wciskasz guzik i lecisz. A czasami było tak, że nawet zasypiałem przy tym dyktafonie. Naprawdę tak było. To było najlepsze, bo mając zamknięte oczy, leżąc, bełkocąc coś pod nosem, byłem w stanie nagrywać swoje własne sny. Powiem wam szczerze, że z latami, kiedy robiłem i składałem sobie te moje własne układanki, tworzyły się naprawdę niesamowite historie. To oczywiście, co w radiu na fali było i tam jeszcze gdzieś w archiwach są dostępne te nagrania. To są takie, tylko mówię, jedne z pierwszych początków nagrań. Czasami to naprawdę brzmiało jak bełkot, ale świeżo było nagrywane. Chodziło o autentyzm oraz realizm. Ben L: „Jack, od małego nie pamiętam swoich snów, ale jedno życie mi się przypomniało, zanim zacząłem się rozwijać duchowo, a reszta już po tym poszła.
Dziwne uczucie generalnie”. Jack: „Yubi, ja wysłałem intencje, dostałem numery, ale kuponu numer seryjny.” Okej. Dzięki za suba, Jack. O karmie nie będę gadał, bo karma to jest odrębny temat i nie jest to temat dzisiejszej audycji, a z drugiej strony też ja mam wątpliwości co do tej karmy. Na razie to zostawmy. Tu pisze Ben L: „Jack, w przemyciowane zobaczyłem obrazy i tę atmosferę, jakbym tam był. Uczucia, emocje to jest specyficzny stan, jakby to się działo naprawdę. Podświadomość mi wrzuciła”. Ben L, ja ci powiem jedną rzecz. W momencie, kiedy uaktywniasz się na postrzeganie tej innej rzeczywistości, to przychodzą w życiu różne dziwne sytuacje, że czasami automatycznie się dostrajasz, nawet tego nie chcąc.
Ja też mam czasami takie rzeczy, że na przykład sobie siedzę na ławeczce i w pewnym momencie widzę dziwne rzeczy. To jest w ogóle ciekawe doświadczenie, kiedy siadasz sobie na ławce, patrzysz na chmury, ludzie na ciebie patrzą jak na wariata, bo dzisiaj nienormalne jest samo myślenie przecież. A szczególnie jeżeli ktoś patrzy na wprost siebie i w górę, w chmury, to albo jest naćpany, albo upity, albo cholera wie co. Takie jest dzisiaj pojęcie ludzkie. Natomiast ja bardzo często to robię i kiedy się dostrajam, to czasami naprawdę niesamowite się rzeczy dzieją. Widzi się wtedy na live'ie bez żadnych substancji. To jest tylko kwestia pewnego wprowadzania się w trans, ale czasami on przychodzi samoistnie, a czasami robię to specjalnie i celowo, bo uwielbiam ten stan. To się dzieje bardzo fajnie, bo można zobaczyć nawet strukturę chmur, w jaki sposób chmury się tworzą, kumulują. Naprawdę uwierzcie mi, że tak można. W jaki sposób ta energia się łączy, skupia i gromadzi.
Dla mnie to jest całkiem normalny stan i do tego nie potrzeba żadnych tabletek, aby osiągnąć świadome śnienie czy jakichś herbat pić, czy jakichś ziółek i tak dalej. Po prostu generalnie, kiedy uaktywniasz się na tę stronę, te właśnie procesy się u ciebie aktywniają, gdzie operujesz pomiędzy dwoma światami. Ja mam często tak, że patrząc na kogoś, czuję tę osobę i po prostu wiem, czy chcę mieć kontakt, deal z tą osobą, czy raczej żeby unikać. Jest takie coś i chyba każdy ma w sobie takie wewnętrzne coś, tylko kwestia tego, aby to spostrzec. Okej. Powiem wam tak, Ben L, bo tu piszesz o tym, że widziałeś jakieś poprzednie wcielenia. Z tymi wcieleniami to uważajcie. Pamiętajcie jedną rzecz, że nasz umysł, nasza lokalysowska świadomość dostaje zawsze to, o co poprosi tę ogólną świadomość, istotę najwyższą czy stwórcę, Boga, nazwijmy to, jak chcemy. Natomiast jest generalnie tak, że zawsze dostajemy to, co w danym momencie jesteśmy w stanie przełożyć, przetrawić na nasze doświadczenie i własne pojmowanie tego, co jest nam przedstawiane. Zresztą to też inne energie wykorzystują to i choćby nawet właśnie energie, które podszywają się też pod tak zwane zjawisko UFO, bo UFO prawdziwe jest, jako jest i jest, i nie zaprzeczam tego nigdy, bo wiele razy widziałem.
Nawet uciekałem kiedyś w Bieszczadach, gdzie moi znajomi woleli sobie siedzieć w Cisnej, w Siekierzadzie, pić browara, ja wolałem się przejść gdzieś tam w ciemną noc, uliczkę, poczuć te Bieszczady po prostu, które kocham i uwielbiam. Chodzenie generalnie po górach. Nawet zresztą będę też w górach niedługo, więc prawdopodobnie jakieś tam audycje nagram na szczytach górskich. Będzie może też ciekawe doświadczenie. Więc takie rzeczy się zdarzają i nie zaprzeczam temu, że zjawisko UFO istnieje, bo sam osobiście widziałem wiele razy. I to na live'ie. Na live'ie, idąc sobie w ciemnej nocy szeroką drogą, wąską drogą bieszczadzkiej tak zwanej obwodnicy. Gdzieś tam parę kilometrów w las. Zresztą bardzo dużo też doświadczam snów, takich świadomych, które są właśnie w tej przestrzeni górskiej. Jakoś tak zawsze miałem moje ukochane Bieszczady.
Natomiast też są właśnie te zjawiska, które są przedstawiane nam w tej przestrzeni sennej, czy to właśnie w astralu, gdzie też są manifestacje tych energii właśnie i one nam są przedstawiane też również jako UFO, ufoludki, jako statki kosmiczne i tak dalej. Mamy to przedstawiane po prostu tylko w taki sposób dlatego, abyśmy byli w stanie zakumulować, poznać tę siłę natury. Oczywiście nie będę tutaj się sprzeczał, bo każdy ma swoje własne doświadczenia też i być może ja jestem po prostu za zwykły, słaby pionek w tym. Natomiast takie są moje przemyślenia, że są po prostu pewne energie, pewne elementy, pewne spostrzeżenia też wręcz, że są takie elementy nam wtłaczane. Ja miałem wiele razy na przykład, że spotykałem jakieś takie dziwne istoty, różne rzeczy, natomiast to były jakieś takie bardziej doświadczenia normalne, bo w momencie, kiedy te osoby spostrzegły się, że ja je widzę, to zupełnie inaczej wyglądał ten obraz. A kiedy widziały, że wibracyjnie nie są w stanie za bardzo mi zrobić, bo wystarczy, że tylko ja podniosę swoją wibrację tak o, to one kompletnie nie mają do nas dostępu. Ale wydaje mi się, że to jest świadomość tej energii, tej wibracji, umiejętność operowania tym kluczykiem swoim, który się poznało wewnątrz siebie i jakby tak przenoszenia tego wszystkiego na płaszczyznę śnienia i doświadczenia ochrony, zabezpieczania się przed tymi wszystkimi energiami. Tak mi się przynajmniej wydaje. Przejdźmy do tych może emocji, o których wspominałem. Widzę, że na czacie nie ma nic, więc będę kontynuował o tym triumie, bo to jest bardzo ciekawe.
To jest jeden z głównych katalizatorów, które powodują, że nam jest jakby włączony guzik, czy też otwieramy się, zaczynamy postrzegać troszkę inne rzeczywistości, troszkę inaczej się dostrajać z tego wszystkiego. Emocje mogą być, tak jak wspominałem, dobre i złe. Ja staram się operować na tych dobrych emocjach. Te dobre emocje też czasami energię, świadomość tego, w jaki sposób ta energia po naszym ciele kumuluje się, jak wędruje, gdzie mamy jakie kanały przytkane, jakie mamy drożne, bo to się naprawdę da czuć, wyczuć wibracje własnego ciała fizycznego, a później ten moment odcięcia i kiedy ja mam teraz takie doświadczenia, że ani nie lecę do góry, ani nie spadam w dół. Ja po prostu znikam na tej zasadzie, że odcinam się całkowicie od ciała fizycznego, mając świadomość tego, że przecież tu mi się nic złego nie może stać. Bo my jako organizm, nazwijmy to biorobotyczny, bo w pewnym sensie takim jesteśmy, aczkolwiek ja nie czuję się absolutnie żadnym robotem, natomiast czuję się jak najbardziej operatorem tego ciała fizycznego, mającego wpływ na to ciało fizyczne. Więc jestem w stanie i to dosłownie się tak czuję, jestem w stanie się po prostu odciąć, ale mam pełną świadomość tego, że moje ciało fizyczne poprzez współpracę i ukształtowanie się, utworzenie z Papa Matią, naszą małą naturą, poprzez połączenie tych wszystkich pierwiastków, które kształtują naszą materialność jako naszą rzeczywistość, jako to, że dotkniemy i czujemy tak, że czujemy przepływ, bicie serca i tak dalej. Mam świadomość tego, że kiedy to ciało fizyczne zostawię sobie tutaj na spokojnie, kiedy wejdę sobie w chillout, kiedy sobie zaprogramuję też w pewnym sensie coś, co chcę na przykład robić w tej nierzeczywistości niejawnej, czyli na przykład napiszę sobie karteczkę, dam pod poduszkę czy na przykład sobie pomyślę, wyrażę intencje i tak dalej. Ja wiem, że to ciało przetrwa tutaj nic się złego nie stanie. Nikt w niego nie wejdzie bez mojej zgody, bo mam świadomość tego, jak te procesy wyglądają.
Na wszystko trzeba mieć pozwolenie i zezwolenie. I takie jest odwieczne prawo, które funkcjonuje w tych niefizycznych płaszczyznach. W fizycznych już to bywa różnie, bo wiele osób próbuje nam narzucić swoją własną wolę, tok myślenia, granie i działanie według gier, zasad, które nie są nasze i tak dalej. Więc nie obawiam się tego, po prostu zostawiam. Ale rzeczywiście zauważyłem takie dziwne zjawisko jakiś czas temu i te sny mam po prostu naprawdę mega rewelacyjne. Niesamowita czystość, klarowność umysłu. Myślenie już w ogóle to już nawet nie jest myślenie lokalesowskie. To już nawet nie jest myślenie. To jest jakbyś myślał sam, ale równocześnie myślał wszystkimi. To jest tak, jakbyś był połączony z całkowitym uniwersum, odczytywał po prostu pełne zapisy, pełne doświadczenia również innych świadomości, które były, są i jeszcze pewnie będą, bo można przecież pływać tak i tak.
Łatwiej nam jest wchodzić w przeszłe minione życia niż do przyszłości z tego względu, że w przyszłości jest wiele zmiennych. Te zmienne się naprawdę zmieniają i wystarczy jedna zmienna. Ale to też jest takie coś i widziałem to, że właściwie każdy z nas wytwarza jakby swoją własną myślą wszechświaty, kosmosy prywatne i one jakby w późniejszym czasie One nie znikają. To jest właśnie to. One nie znikają, tylko że przybierają później inną formę. Mogą zostać przejęte, może też zostać stworzony alternatywny czas. Oczywiście pod warunkiem, w jaki sposób będziemy wykorzystywać zjawisko OOBE. Natomiast generalnie, ja już powiedziałem to w swoich audycjach wielokrotnie, mamy jedną nierzeczywistość niejawną, a w tej jednej niejawnej rzeczywistości możemy kumulować czy też widzieć inne rzeczywistości, które istnieją i są naprawdę realne i prawdziwe. Ale mamy też my jako ludzie zdolność kreacji, kształtowania, symulowania symulacji innych światów, gdzie możemy sobie robić inne rzeczy, testować czy też sprawdzać siebie, sami siebie podchodzić. Naprawdę jest multum.
To jest bardzo ważne i istotne, aby zrozumieć, w jaki sposób to funkcjonuje. Tutaj Tom Campbell ma dużo racji, ale oczywiście z wieloma rzeczami się tam nie zgadzałem, kiedy sobie odsłuchiwałem. Ale to jest jego doświadczenie i Tom Campbell też również podkreśla, że to jest według jego doświadczenia i jest to słuszne i logiczne, normalne zrozumienie i pojęcie sprawy. Bo tak naprawdę wszyscy mamy tutaj rację. Wszyscy mówimy dobrze, tylko zmieniamy pojęcia. Mamy troszkę inne doświadczenia przeszłe, minione i tak dalej. Używamy innego słownictwa, ale i tak wszyscy mówimy dokładnie o tym samym. Wracając do emocji, trauma właśnie jest takim momentem, kiedy uaktywnia się w nas to wszystko. Połączenie tych wszystkich rzeczy bardzo fajnie było widoczne w eksperymentach, które robiliśmy w kapitanacie w Londynie w kilka osób, gdzie siadaliśmy sobie w tej niefizycznej rzeczywistości. Wyglądało to naprawdę prze-przemo.
Pozdrawiam Przemka. Wyglądało to naprawdę niesamowicie, bo z jednej strony leżysz na łóżku, z drugiej strony oczywiście leżysz na łóżku i śnisz. I widzisz różne rzeczy. Czy jesteś na przykład w kosmosie, czy w innej rzeczywistości, ale z drugiej strony jesteś też na podłodze, gdzie siedzisz sobie z kumplami, z którymi śnisz wspólne sny, czy później też oczywiście każdy swoje indywidualne sny i patrzysz na cały proces. Jak wygląda łączenie energii, przepływ energetyczny. Bo tam były też urządzenia, które wpływały, pomagały nas, wspierały energetycznie. Więc widzisz, w jaki sposób ta energia jest kumulowana, łączona, jak się podpinają, jak te urządzenia oddziałują na energię. Co się stanie, jeżeli na przykład przesuniesz albo dasz troszkę więcej innej energii? Albo na przykład co się stanie, kiedy dasz negatywną energię? I to było bardzo ciekawie widoczne, bo z jednej strony, po lewej stronie miałeś wirtualny świat, wirtualny, niefizyczny świat, w którym widziałeś całe procesy, kółka, energie, które krążą, które łączą się zarówno z wibracją, twoją własną myślą, zarówno poprzez emocje, które tutaj były najsilniejsze tak naprawdę.
I widzisz, jak to się łączy, jakie kształty przybiera, jakie prędkości, jak wibruje, czy jest wyżej, czy jest niżej, czy jest bliżej jednego koloru czy drugiego. Widzisz te struktury, gdzie jest więcej zanieczyszczenia, czyli tych czarnych plam, gdzie energie nie są do końca czyste. I z jednej strony widzisz to, ale z drugiej strony, po prawej stronie masz ekran śnienia. Prawa strona, czyli strona duchowa. Bo te wszystkie rzeczy, które nam się śnią, możemy widzieć centralnie przed sobą, czyli nałożenie tych światów. Ale możemy też widzieć poprzez prawą i poprzez lewą stronę. Sny po lewej stronie są związane z rzeczywistością fizyczną bardziej. Natomiast sny, które macie z prawej strony śnienia, ekranu śnienia, jak to Jarek Bzoma nazywa, są bardziej związane z duchową stroną. U mnie to jest 90% snów z prawą stroną związanych. Rzadko śnię materialistyczne sny, w sensie dotyczące materii, czyli tych potrzeb, które dostaję w rzeczywistości, bo tak naprawdę dostaję wszystko, co chcę.
Ludzie też bardzo często popełniają te błędy, bo na przykład mówią, proszą o zdrowie i tak dalej. A to jest błąd, bo prosząc o zdrowie, trzeba zrozumieć też, jak działa nasza podświadomość. Nasza podświadomość działa odwrotnie niż świadomość tak naprawdę, bo jesteśmy przeciwległymi biegunami. Jeżeli będziemy mówili sobie w duchu, w głowie: „Dziękuję ci za zdrowie”, to tak jakbyś mówił: „Nie dziękuję ci za zdrowie i nie proszę cię o więcej”. Więc musimy robić to w inny sposób. I tak to funkcjonuje. Na przykład ja zawsze codziennie jak wstaję, to mówię „dziękuję”, chociaż mam defekt ciała fizycznego, różne rzeczy, wiadomo, palec krzywy, słabszy wzrok i tak dalej. Natomiast zawsze mówię, że dziękuję za to, co mam, za zdrowie, jakie mam. I w ten sposób kształtujesz też, wpływasz na swoje ciało fizyczne poprzez myśli, poprzez mowę. Bo tak naprawdę poprzez myśli wytwarzamy wibracje, energię.
Myśli nasze przecież są wibracją, energią i one wpływają później już poprzez nasze emocje. I w tych eksperymentach było bardzo widoczne to, jak kształtowanie naszej myśli powoduje to, że my jesteśmy w stanie zarówno wyczuć, ale też i zobaczyć wizualnie po lewej czy prawej stronie. Kwestia tego, w jaki sposób sobie pomyślimy, obierzemy intencje i kierunek, w którym chcemy iść. Więc byliśmy w stanie widzieć, przynajmniej ja widziałem, ale widziałem też po ochach moich współśniących, że też to widzą Zresztą też rozmawialiśmy parę razy na ten temat i było widać, że niektóre rzeczy, bo były takie momenty, że robiłem sobie testy i tworzyłem negatywne emocje, energie, aby sprawdzić, co się będzie działo. I widziałem to, jak reagowali. Także odczuwanie wspólne, telepatia, wszystko jest jak najbardziej możliwe i wpływamy na to, co kto w danym momencie wyczuwa. I pamiętam, kiedy tworzyłem negatywne emocje, automatycznie pojawiały mi się jakieś korytarze, podziemia, lochy, więzienia, dziwne istoty o dziwnych oczach, o dziwnej posturze, o innej gramaturze, o innej energetyce, o innej wibracji. To czuć wszystko po tej drugiej stronie, gdzie nie jesteś ograniczony tym własnym naszym umysłem, który powoduje to, że mamy takie dziwne rzeczy i dziwne wizje, które widzimy. No i ostatnia część audycji. Tutaj Jack pisze, że idzie spać.
Wszystkiego najlepszego w sennej przestrzeni. Stan, który uwielbiam. Wysokich lotów i świadomych snów. Dobrze, wiecie co? Tak jeszcze sobie pomyślałem, że dobrą rzeczą wpływania na emocje jest muzyka. Muzyka też jest bardzo mocno wykorzystywana poprzez media, poprzez grupy, które próbują wpływać na nasze myślenie, na nasz umysł, poprzez muzykę, abyśmy ukierunkowali się w danym kierunku. Tylko że z muzyką trzeba też bardzo uważać, bo ja mam taką prostą zasadę, że jeżeli coś mnie nie pasi, odsłucham i coś działa negatywnie na mnie, bo muzyka przecież jest tak naprawdę zapisem. Przynajmniej ja to tak odbieram, że widzę, że YouTube odejmuje suby. Trudno. Tak czy inaczej ja odbieram muzykę jako zapis.
Nie wiem, czy wy też tak macie, ale dla mnie nie zawsze istotna jest treść w muzyce, natomiast bardzo mocno wpływa to, co czuję poprzez muzykę, na wytwarzanie odpowiedniej energii, odpowiedniej wibracji. Więc muzyka jak najbardziej jest dobrą rzeczą, tylko trzeba po prostu, jak wszystko w życiu, z głową do tego wszystkiego podchodzić. No dobra, mówiłem tutaj, że wspomnę jeszcze, ponieważ słyszałem tam również w audycjIvelliosa o tych postaciach w garniturach. Ja jeszcze dodam tutaj o mnichach, których można czasami widzieć. Dlatego też wspomniałem o muzyce, ponieważ jak miałem 16, 17, 18 lat, jakoś tak to było. Ben L pisze: „Yubi, jakie emocje tobie towarzyszą w czasie koronawirusa?” Mi nie towarzyszą żadne emocje, bo ja tym nie żyję. Także Ben, nie mam, ja mam wywalone na to po prostu. O tym, że coś się dzieje, to ja już wspominałem w swoich audycjach, że ja już w tamtym roku wiedziałem, że będą akcje. Już we wrześniu, październiku w tamtym roku wiedziałem o tym, że lotniska będą zamykane. Grupa ludzi, która ma wiedzieć, to wie.
Także ja wiedziałem o tym, tylko nie wiedzieliśmy dokładnie kiedy to się stanie. Dlatego kupiłem sobie bilet i nie poleciałem i teraz czekam na zwrot pieniędzy. Nie wiedzieliśmy tego, nie dało się. Ale powiem wam szczerze, że oni wykorzystali tutaj moment pewien i to było pod koniec stycznia. Zresztą na samym początku w Wielkiej Brytanii, na początku stycznia już przychodziły plakaty, naklejki typu dystans i tak dalej. Więc już wiedzieliśmy, że coś się tutaj dzieje. Powiem wam teraz szczerze, że już dostaję też od wielu znajomych tutaj mieszkających w Wielkiej Brytanii, pracujących w marketach, że przychodzą kolejne jakieś, czyli prawdopodobnie coś szykują. Teraz oczywiście poluzowane zostało to, żeby ludzie mieli wakacje, spokój, żeby nie myśleli. A pamiętajcie jedną rzecz, że licho zawsze działa po nocy, po ciemku, więc ludzie się teraz będą kąpać, opalać, cieszyć życiem, a licho tam w tle sobie będzie działać. Także uczulam was tutaj, abyście nie popadali w to wszystko.
Zalecam wam również, abyście dalej brali udział w medytacjach, jeżeli to robicie. Ja robię to codziennie. Próbuję działać, wpływać i nawet widzę niesamowite efekty, kiedy pewne rzeczy robię i to się za chwilkę zadziewa, także jest pozytyw i będzie dobrze. System się przestraszył. Oni jeszcze będą próbować. Ja mam informację, że będą jeszcze trzy, cztery strzały. Niektórzy mówią, że październik, niektórzy mówią, że już listopad. Także daty są przesuwane. Ja tym aż tak nie żyję, nie żyję tym wszystkim. Zresztą nie mam jak.
Po pierwsze nie włączam, nie mam telewizji, nie oglądam tych rzeczy. Ostatnio gdzieś tam proroka słuchałem, ministra zdrowia w Polsce. Dałem radę chyba dwie minuty posłuchać go. Także nie dałem rady. Natomiast ja mam tutaj wszędzie poblokowane blokery, bo są też takie blokery jakby Adblock na przeglądarki, gdzie można sobie włączyć i wtedy żadne informacje odnośnie koronawirusa nie będą do was docierać, bo się nie wyświetlą na ekranie. Ja to stosuję już od kwietnia czy od maja. Ktoś wpadł na ten pomysł kiedyś. Pomysłowość ludzka nie ma granic, więc ktoś na to kiedyś wpadł. Napisał taki skrypt, który blokuje wszelkie te informacje. Także ja tym nie żyję.
Mam po prostu wywalone. Ja wiem, że jest koronawirus, natomiast ja mam tu obok siebie przygotowane, trzy miesiące robiłem, pewne antidota. Nie ma co ukrywać i nie będę ukrywał, gunsy, które są ukierunkowane w stronę koronawirusa. I powiem szczerze, że był wpływ też na mnie i to nawet chłopaki wyczuli, dlatego mi z laboratorium od razu przesłali. Także w ciągu kilku dni miałem te substancje. Później sam zacząłem produkować. Mam tu parę słoików poblokowanych, nawet teraz będę się widział z rodziną, więc dla nich też zawożę tę substancję, żeby gdyby coś się działo, żeby mieli jakąś ochronę. Najważniejsze teraz przeżyć, nie dać się zaszczepić za wszelką cenę. Szczególnie na tego koronawirusa, bo coś, co jest nieprzetestowane właściwie i w przyspieszonych procedurach na pewno nic dobrym nie będzie. Takie jest moje zdanie oczywiście, ale ja nie jestem lekarzem, więc każdy ma swój własny rozum, niech myśli po swojemu i tak dalej.
Natomiast wracając do tego, jeszcze wcześniej się go ktoś zapytał, Ben L. Ja mówię, że będą trzy, ale prawdopodobnie się w trzech strzałach nie zmieszczą. Cztery i potem powinno już być wszystko okej. Także na pewno ja widzę fajną przyszłość. Jedynie co, to tylko was proszę o to, abyście se porobili troszkę większe zapasy, bo będzie taki moment. Niektórzy mówią nawet, że przez cztery lata. System się musi przetasować, ale system tak czy inaczej na bieżąco się przetasowuje, bo ja dostaję takie informacje również, kiedy łączę się ze swoją świadomością. Ona mi ciągle mówi, że system został przetasowany, czyli kolejne nowe zmienne. Także to jest z przyszłością to, co wspomniałem wcześniej wam mówiąc, że dużo trudniej przyszłość jest zaplanować, czy też podglądnąć tę przyszłość tak, jak to robi choćby Jackowski. Ja nie mówię, że on źle robi, absolutnie dobrą robotę robi, natomiast nie wszystko się tam zgadza, co on mówi, robi i tak dalej.
Więc ja raczej w tę stronę nie idę i nie będę podważał kwalifikacji pana Jackowskiego, bo ma tę zdolność. Wiem, że ma, ale też uważam, że każdy ma w pewnym sensie zdolności patrzenia do przodu. Kwestia tylko tego, czy się podpina, czy potrafi to robić i tak dalej. Plus oczywiście analiza sytuacji, wszystko to, co się dzieje na bieżąco. Także to jest wszystko do zrobienia, do odgadnięcia. Natomiast jak wspomniałem wam kochani, ja też dostaję informację, że będą trzy albo cztery strzały i być może rzeczywiście ta data 2024 może być momentem zakończenia tego wszystkiego. Kiedy się to już wszystko przemieli, kiedy te wszystkie brudy wyjdą na zewnątrz, kiedy ludzie w końcu dojrzą do samoświadomości siebie. Najważniejsze jest to, że teraz można powiedzieć, że to jest trzecia wojna światowa, tylko że bez wystrzału. I o to cały czas chodziło. O to cały czas w cudzysłowie modlę się, czyli jak medytuję, wprowadzam się, zawsze proszę o to, żeby to było z jak najmniejszą ilością ofiar.
Ofiary będą na pewno, to nie ma co do tego wątpliwości. Nawet mi jest to mówione, że ci ludzie, którzy chodzą już w maskach, że oni są już w wagonie. Zresztą na początku audycji, przed audycją puściłem Pink Floyd, także to właśnie było odniesienie. Zresztą zawsze muzykę, jak puszczam w swoich audycjach, to jest to tak skomponowane. Dlatego mi zależało, żeby ta audycja dzisiaj była, ponieważ poprzez tę muzykę też wyrażam swoje emocje oraz to, co na daną sytuację chciałbym wam przekazać, ale nie zawsze mogę zrobić to w prosty sposób i taki bezpośredni. Tak jak wspominałem nie raz, czasami w swoich audycjach mówię między wierszami. No dobra, wrócimy do tych postaci w garniturach. Dlaczego nawiązałem do tego? Znowu biuro duchów. Każdy, kto umrze, przestanie istnieć.
Ale nie duchy, ty le tantzie ciebie nie ma. Koronawirus to twój problem, nie duchów. Na pewno nie przeżyjesz. Ja już wam wspominałem. Ja też mam informację z laboratorium oraz od chłopaków śniących oraz zajmujących się zdalnym postrzeganiem. Koronawirus jest wirusem energetycznym. Zresztą wszystko jest energią, ale jest to sztuczny wirus i powiem wam tak: bierzcie dobre witaminy, dobrze się odżywiajcie, olewajcie molochy, korporacje, róbcie zapasy i patrzcie bacznie na swoje ciało, koronawirus powoduje też zwapnienia i te zwapnienia mogą się gromadzić w różnych częściach ciała. Najczęściej będzie to w stopach. Po tym też będziecie odczuwać. Powoduje degradację tkanki kostnej.
W ten sposób wam powiem. Więcej nie będę mówił. Są więksi specjaliści ode mnie, więc ja się tutaj wymądrzał nie będę. Nawet jakby szczepionki były przetestowane, to i tak to nic nie znaczy. Oni zawsze nas okłamują. Inka, Krzysztof Rabinek. Inka: „Trzy albo cztery strzały i tak umrzesz. Naturalnie nie przy medytowaniu.” Okej, dobra, nie komentuję tego, bo to są jakieś prywatne rzeczy. Wróćmy jeszcze do tych postaci w garniturach. Dlaczego do tego nawiązałem?
Jak już wspomniałem wcześniej, będąc młodym bardzo dużo grałem na gitarze. Mieliśmy swój zespół rockowy. Fascynacja Scorpionsami, Metallicą, Iron Maiden i te inne rzeczy. Nawet grywałem w domu kultury swego czasu. Ja grałem oczywiście na pudle, chłopacy mieli gitary elektryczne. Jakoś zawsze lubiłem to pudło, godziny. No i bębny też oczywiście. Nie wiem, ile, Ben, jest zarażonych. Ja nie żyję tą grą. Wspomniałem to już wcześniej.
Zresztą nie znam nikogo, który by umarł na koronawirusa ani moi znajomi, których ja znam, nie znają nikogo. Znam tylko jeden przypadek kobiety, z którą kiedyś pracowałem, że rzeczywiście miała podejrzenie koronawirusa. Ale jak można mieć podejrzenie koronawirusa, skoro testy są sfałszowane? Same testy są sfałszowane, bo nie nadają się do badania ludzi, tylko do wykorzystania badań naukowych. Więc o czym my tu mówimy? Natomiast miała powikłania inne i przeszła to bardzo mocno. Ale jak już wiemy, chyba już dzisiaj to koronawirus współgra z chorobami współzależnymi, więc co tak naprawdę miała, to nie wiem. Natomiast nie znam nikogo ani ze swojej rodziny, a mam dużą rodzinę, ani z moich przyjaciół, którzy też mają swoje rodziny. Nikt nigdzie nie zmarł. Inaczej: umarli są tylko na pasku w telewizji pokazywani.
To wszystko. Więc tak naprawdę koronawirus, może nie koronawirus, tylko pandemia istnieje w umysłach ludzkich i to jest cały czas wtłaczane, wprowadzane w nasze umysły. Coś powtarzane tysiące razy staje się prawdą. To nie moje słowa. Dobra, wracając do tego. Kiedy byłem młody, bardzo dużo żeśmy grywali. Spotykaliśmy się z kumplami, ze znajomymi, mieliśmy swój band. Nawet jeden z moich kumpli grywał ze Skawińskim. On był bardzo zafascynowany wtedy Stevie Rayem. Te klimaty.
Niesamowity talent. W każdym razie był taki moment, że w życiu tego mojego fumfla zdarzyła się tragedia rodzinna. Ojciec umarł. Bardzo często później przychodziliśmy do niego w odwiedziny. Matka za granicą siedziała, więc tak naprawdę miał tylko starszego brata i młodszego. Babcia przychodziła i pomagała i tak dalej. Tak sobie siedzieliśmy, grywaliśmy, wiadomo, czasami jakieś piwko się zapaliło, jakieś brancika się spaliło. Wiadomo, młode czasy, każdy to przechodzi. Był taki moment, kiedy już znaliśmy wcześniej z opowieści, że w tym domu zaczęły się dziwne rzeczy pojawiać u niego. Że to drzwi się dziwne same zamykały, światła się same włączały, różne rzeczy.
To jego starszy brat mówił, on mówił i tak dalej. Zresztą ten mój kumpel również w pewnym momencie swojego życia próbował popełnić samobójstwo w wannie. Pociął sobie żyły, ale na szczęście go odratowali. Natomiast rozmawiając kiedyś wiele razy z nim, wspominał o tym, że się dziwne rzeczy w tym domu dzieją. Dlatego oni później ten dom sprzedali. Tam ktoś inny teraz mieszka. Nie wiem, czy tam się coś dzieje. W każdym razie w tym domu umarł jego ojciec. Był taki kiedyś moment, że kiedyś sobie tam graliśmy i to było na trzeźwo. Nie było żadnych substancji, nie było niczego.
Graliśmy i w pewnym momencie spostrzegłem, jak z drzwi z jednego pokoju do drugiego przechodził mnich czarny, taki właśnie bez twarzy, unoszący się w powietrzu do kolan. Szedł i tylko ja jako jedyny, ja już chyba wspominałem o tym kiedyś w audycji, spotkałem taką istotę. Zatrzymaliśmy się na sobie. Tylko że ja patrzyłem na niego, to widziałem, wpatrzyłem się w czarną przestrzeń twarzy, bo to nie była twarz, tylko czarna przestrzeń. Natomiast moi znajomi, a nas wtedy było chyba z cztery czy pięć osób, nie widzieli tego. Jeden kumpel chyba coś tam zobaczył, bo nawet później z nim rozmawiałem. Natomiast ten mnich się zatrzymał na środku pokoju, w momencie, kiedy go spostrzegłem. Wziął do ręki, bo miał przywiązany taki różaniec i wziął jedną część tego różańca i zaczął na którymś tamtym różańcu obracać sobie. Za chwilę odwrócił się i wszedł w ścianę. To była jedna sytuacja.
I to właśnie dlatego nawiązałem do tego, ponieważ, tak przynajmniej mi się wydaje, koncepcja jest taka, że ja już wtedy, widzicie, miałem jakieś takie dziwne rzeczy, że potrafiłem widzieć inne rzeczy, spostrzegać, pomimo że wszyscy inni nie mieli. Natomiast to był taki przekaz, tak przynajmniej ja to odbieram. Ale chodzi mi o to, że dusze, duchy wykorzystują energię do tego, aby nam coś pokazać, zamanifestować się, pokazać, że jesteśmy, że żyjemy, że tu jesteśmy i tak dalej. Często jest tak, że te niewłaściwe energie i wpływ emocjonalny wibracji poprzez na przykład muzykę, bo być może muzyka była wtedy, bo ja nie pamiętam już co żeśmy wtedy grali. Natomiast być może muzyka też była w pewnym sensie elementem, który spowodował uaktywnienie się, dostrojenie się do rzeczywistości niefizycznej i że ja jakbym wpadł w trans i tak dalej. To jest wykorzystywane wiele, w marketach wykorzystują, wszędzie to wykorzystują. To było właśnie to z tych elementów. Często jest tak, że poprzez programy, które mamy wgrane w sobie, poprzez to, w jakim jesteśmy w danym momencie dostrojeniu emocjonalnym, jesteśmy w stanie odbierać te inne rzeczy i te energie. Energia istot niefizycznych potrafi kumulować się, materializować na płachcie naszego postrzegania poprzez dziwne rzeczy, na które my najprawdopodobniej zareagujemy. To samo jest z tymi istotami, osobami w garniturach.
Bardzo często miałem takie spotkania też. Tylko mówię, to są doświadczenia takie, które w tym przypadku, jeżeli chodzi o istoty, postacie, które widywałem w garniturach, to były to postacie, które były po tej stronie niefizycznej. Czyli w momencie, kiedy ja byłem w pełni w 100% świadom, że śpię, że leżę, że jestem dostrojony do innej rzeczywistości, więc to się odbywało wszystko jakby na innych płaszczyznach. Natomiast spotkań takich typu, że ktoś mi za chwilę wchodzi w domu przez drzwi w garniturze i tak dalej, takich rzeczy nie miałem. Miałem inne, owszem, miałem inne, natomiast nie miałem w garniturach. Podkreślam w garniturach. Natomiast miałem też takie akcje, zresztą w swoich audycjach gdzieś kiedyś wspominałem, że na przykład otwierał się u mnie w pokoju z obrazu, teraz patrzę właśnie na ten obraz, taki portal, nie wiem, jak to nazwać, gdzie z tego portalu wychodziły istoty. Były to zazwyczaj istoty w białych włosach, szatach, duże, wysokie istoty. Tam była dobroć, tam nie było jakiegoś negatywu, więc zawsze mnie zabierali w tym astralu i sobie leciałem jakimś statkiem kosmicznym, jakimś UFO i tak dalej. Zwiedzałem planety.
Naprawdę różnie czasami to wyglądało. Jest po prostu dziesiątki, setki tych różnych relacji gdzieś zapisanych w moich notesach, więc nie sposób to wszystko wymienić. Natomiast takie rzeczy miałem. Uważam, że takie właśnie energie, to mamy przedstawiane. Chyba już się dobrze sprecyzowałem. Widzimy to, co mamy zapisane w sobie, ale my po śmierci nie umieramy. My jesteśmy jakby żywi, ale taką żywą energią. Ta energia jest w stanie się materializować dla osób żyjących tu, na tej ziemi, na tej płaszczyźnie, w takiej formie, jaka jest akceptowalna dla każdego. To jest chyba najprostsze i najbardziej logiczne wytłumaczenie. Oczywiście zaczerpnięte z moich przemyśleń i doświadczeń.
Być może się nie zgadzacie. Naprawdę nie oceniam i staram się nigdy nikogo nie oceniać. Raczej unikam, a jak nawet widzę, że ktoś kogoś ocenia, to ja raczej odwracam się i idę dalej, bo nie moją jest sposobnością oceniania kogoś. Co wy tu piszecie na czacie? Jakieś przechwałki. Okej, tu o koronawirusie. Odnośnie gitary to właśnie wstałem od grania. Okej, pisze tutaj Bima. Krzysztof Rabinek pisze: „Ja miałem kiedyś kumpla, którego nie uratowali”. Prawda jest taka, że ludzie, którzy próbują, oczywiście to moje zdanie, popełnić samobójstwo, to tak chyba nie do końca.
Zawsze mają tę nadzieję, że ktoś ich zobaczy, usłyszy i uratuje. Zawsze oni tak robią w taki sposób. Ja na przykład powiem wam szczerze, że znałem kiedyś osobę, nie wiem, jak teraz wygląda, ale to było prawie 20 lat temu, która siedem albo osiem razy próbowała popełnić samobójstwo i za każdym razem została uratowana. Nie wiem, jak teraz. Natomiast gdyby się naprawdę chciała zabić, to by to tak zaplanowała, żeby jej po prostu nikt nie znalazł. Czyli gdzieś by się pewnie zaszyła i pewnie może za rok, za dwa, za pięć lat by ją gdzieś odnaleziono albo jej kości. Więc tak naprawdę ludzie samobójcy próbują też zwrócić na siebie uwagę, żeby ktoś jednak zauważył, że oni mają problem. Natomiast to nie jest rozwiązanie. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale oczywiście mogę się mylić. Więc tutaj z tym to różnie może być.
Tak samo z tym moim kumplem, który się uratował. Być może miał problemy psychiczne. Nie znam całej historii. Zresztą też nie pamiętam, bo to już naprawdę dawno było. Tam był ojciec mu w martach, matka za granicą, brat tam też. Odwalało mu. Robił szkołę średnią, nagle musiał skończyć zawodówkę, bo nie był w stanie się utrzymać ani nie miał na dojazdy do szkoły, bo wtedy było tak, że dojeżdżaliśmy troszkę dalej niż w tym mieście, gdzie mieszkałem, bo to była specjalistyczna szkoła. Różnie w życiu było. Być może to było problemem, a być może było to, co widział i tak dalej. Tak naprawdę z samobójcami jest różnie.
I tak samo ta osoba, którą kiedyś znałem, próbowała. Tylko jak to kiedyś jeszcze nasza wspólna znajoma powiedziała: „Tak się próbowała zabić, że zawsze ją ratowali”. Ale to jest naprawdę problem wyższy, ja w to nie wchodzę, tylko tak chciałem jako przykład to podać. Tu napisał kolega, że go nie uratowali. Bima pisze: „Mój dom rodzinny w Kraśniku na ulicy Wesołek stał na starym cmentarzu żydowskim. Widziałam tam raz czarną postać idącą przez korytarz. Straszne. Do dzisiaj mam ciarki. Myślałam, że brat chce mnie nabrać”. Różne rzeczy się widywało, a ja na przykład miałem takie coś, że bardzo dużo lubiłem chodzić po cmentarzach.
Miałem taki moment w swoim życiu kiedyś i też kilka razy się tam coś zdarzyło, że uciekałem z tego cmentarza, ale generalnie chodziłem sam po cmentarzu. Byłem w stanie się przejść bez problemu, i to dużym cmentarzem, od początku do końca. Czasami się w dwóch szło, a czasami się tchórzyło. Było różnie. „Ciekawe, również widziałem białą postać, która świeciła na cały dom. Wszystko było jasne jak w dzień. Nie wiem, co to było, ale była to kobieta. Stała na korytarzu, po czym weszła w ścianę drzwi” — tak pisze Bima. „Istoty niefizyczne to tylko z rozumem. Każdy kretyn widzi to, jaki jest” — Krzysztof Rabinek pisze.
„U mnie tego typu widzenia są rodzinne. Babcia, ojciec, ja widzimy te rzeczy” — Bima. Ja też się pytałem u mnie w rodzinie, nawet pytałem się o parę pokoleń do tyłu, babcię, prababcię i tak dalej, moich rodziców. Niestety nikt takich rzeczy nie miał jak ja mam. Albo nie mówią mi. Nie wiem. Natomiast u mnie raczej takiego czegoś nie było, aczkolwiek przez bardzo długi okres czasu, do dwudziestego któregoś roku życia śniła mi się moja babcia, którą ledwo pamiętałem, bo zmarła na raka. To jeszcze początek lat 80. I bardzo dużo z nią przesiadywałem, choćby nawet na cmentarzu przed jej grobem. Naprawdę.
Robiłem też, już opowiadałem o tym w audycjach, gdzie sobie siedzieliśmy na ławeczce, przed nami był jej grób. Ona mówiła, że wie, że nie żyje, że to jest jej grób, że tutaj sobie leży jej ciało fizyczne. I o różnych rzeczach dyskutowaliśmy. Oprowadzała mnie i to się skończyło parę lat temu tak naprawdę, czyli de facto przez... Nie, więcej nawet, to po trzydziestce jeszcze rozmowy prowadziłem z nią, ale zawsze to było sceneria cmentarza. Nigdy indziej nie przypominam sobie, żebym z nią rozmawiał, a potrafiły być to naprawdę czasami duże rzeczy. Dużo razy potrafiło być to tak. I zawsze to w cmentarzu. Dużo podróży niefizycznych, też czasami z nią tam gdzieś leciałem. Tak to wyglądało u mnie.
Krzysztof Rabinek. Na imię miał Szolbruk. To podstawówka. Nie wiem, do czego to jest. Dokładnie tak, jak powiedziałam, Inka, że czasami samobójstwo to wołanie o pomoc. Oczywiście nie chcę oceniać tutaj absolutnie, bo nie jestem w tym specjalistą, ale tak analizując sobie, bo też już parę osób pożegnałem w swoim życiu, pomimo że mam 43 lata, ale też parę osób uratowało się i tak dalej. Takie są po prostu zwyczajnie moje zwykłe ludzkie, normalne przemyślenia na ten temat. To tyle chyba na dzisiaj. Dwie godziny w zupełności wystarczą. Ja jeszcze obrobię sobie chwilkę audycję.
Krzysztof Rabinek tutaj pisze: „Przestań klęcić. Jak umrzesz, to niefizyczne istoty znikną”. Nie wiem, do kogo to jest, ale bardzo mi się to podoba. A jak znikniesz, to i ty znikniesz, i ja sam zniknę. Tutaj na czacie Krzysztof Rabinek pisze: „Uwierzyłeś w różowe słonie? To nie jest twój świat, ale bawimy się dalej”. Ale ja o tym podziale już kiedyś mówiłem. Jakbyś się troszkę, drogi słuchaczu, zagłębił, jak ja to rozdzielam, to byś wiedział, co mam na myśli, mówiąc w swoich audycjach. Różowe słonie też widziałem. Dobra kochani, kończę na dzisiaj.
Czeka mnie teraz chwilę relaksu. Urlopik, więc nie będziemy się słyszeć przez następne przynajmniej trzy tygodnie, może cztery. Tak że jakby co, to śledźcie w ramówkach, kiedy będzie kolejna audycja Czas Snu. Dzisiaj były lekkie problemy techniczne, za co was jeszcze raz serdecznie przepraszam, ale udało się po prawie dwugodzinnych bojach Będę musiał popracować nad nowym laptopem. Co się stało z tym dźwiękiem, że nie było mnie słychać? Tak czy inaczej, na starym, zasłużonym już laptopie udało się tę audycję dzisiaj wystartować. W szczytowej formie, w szczytowym momencie było was około 80 osób z tego, co patrzyłem, więc to i tak jest naprawdę dużo. Bardzo jeszcze raz wam serdecznie dziękuję. Dziękuję tutaj też Ivelliosowi za jego cierpliwość oraz wsparcie techniczne. Jakby nie patrzył za to, że jeszcze się to jakoś kręci i tak dalej.
Zachęcam was oczywiście do wspierania Radia Paranormalium. Ja w swoim radiu nie zbieram, nie potrzebuję, bo jestem w stanie to ogarnąć za groszowe sprawy. Natomiast jeszcze oczywiście radio będzie przebudowane niedługo, także tutaj też się trochę rzeczy zmieni. Tak czy inaczej, ja też Radio Paranormalium w jakiś sposób wspieram i tak dalej. Radio Dreamtime nie ma takiej, zresztą od samego początku było takie założenie, że ma być to creative commons i nigdy się to raczej nie zmieni. Przynajmniej tak bym chciał. I tyle. Strona została ostatnio zmieniona. Do końca roku będą przebudowy w Radiu Dreamtime, więc tam mogą być lekkie perturbacje czasami, ale staram się to robić w takich momentach, okresach, żeby nie zakłócać transmisji radiowej. To myślę, że na tyle.
Coś tu jeszcze piszecie. Okej, to już takie sprzeczki między słuchaczami, więc ja tutaj nie wchodzę. Życzę wam spokojnej, świadomej nocy, świadomych snów. Abyście byli zdrowi, abyście bacznie patrzyli, uważali, co się dzieje i podejmowali swoje własne decyzje. Grajcie po swojemu. Ja staram się nie oceniać, co kto robi. Jeżeli ktoś robi to tak, jak mu przedstawiane jest to choćby nawet w mediach ściekowych, to jest jego problem, jego sprawa. Ja żyję po swojemu i póki co ta ścieżka jest fajna i coraz ciekawsza. Każdy ma jakieś momenty w swoim życiu, że ma wahania. Ja też mam.
Też te różowe słonie czasami widzę. Ale chyba to jest właśnie sztuka nauczenia się życia i życia w bilansie, aby nasze emocje nie zabijały nas, a rozwijały. Na koniec audycji jeszcze wam puszczę jeszcze raz te same kawałeczki, co były przed audycją Pink Floyd, czyli czy ja to teraz znajdę? „Another Brick in the Wall” oraz „Dark Side of the Moon”, czyli po drugiej stronie lustra. Trzymajcie się! Za chwilkę audycję obrobię, także na pewno będzie przynajmniej audio w ciągu pół godziny dostępne na stronie, obrobiona audycja. Natomiast wideo na YouTubie Radia Dreamtime oraz na Bitchute będzie za jakieś trzy godzinki. Coś takiego. Radio Dreamtime też powoli będzie wychodziło z YouTube'a, bo nam absolutnie nie zależy tutaj na zasięgach. Kto ma trafić, to trafi.
Tak jak ja trafiałem kiedyś na fora OBNautyczne czy jakieś inne rozmowy, spotkania z osobami, które doświadczają i dzielą się tym bezinteresownie z innymi ludźmi. Tak samo ja. Także powoli będę wychodził. Dysk wirtualny oczywiście z audycjami też będzie zlikwidowany do końca roku. Zresztą wszelkie informacje macie na stronie radiodreamtime.com, tam w zakładce pod radiem, w podkładce, podstronie news. Tam staramy się umieszczać jakieś informacje, które są związane z radiem. To tyle. Dzięki wam wszystkim. Spokojnej nocy, a przede wszystkim świadomych snów i do usłyszenia następnym rankiem razem. Dzięki Ivelliosie za wsparcie i pomoc.
Cześć! Projekt i realizacja.