Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[02:06] - Cześć, witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Jakieś problemy techniczne się widzę, że pojawiły, także was serdecznie przepraszam za to. Natomiast audycja się cała nagrywa. Przelogowałem się na inny serwer, więc pewnie mieliście lekkie zrywy. Poproszę jeszcze raz o informację, czy teraz już jest wszystko okej. Powinno być już okej, bo widzę u siebie na wskaźnikach, że jest wszystko okej, ale jeszcze dajcie mi informację i dajcie, czy podkład czasami nie jest za głośno, bo coś mi się wydaje, że chyba jest za głośno. Tak czy inaczej. Czy teraz wszystko już jest okej? Poproszę o jakąś informację. Czy wszystko już jest okej?
Zdarza się czasami. Wszystko ładnie pięknie śmigało, kiedy testy robię, a kiedy jest live to zaczynają się dziwne akcje. Czy teraz już jest wszystko okej? Poproszę o informację, bo tak to nie będę nadawał, bo nie ma sensu. Dobra, jest okej. To fajnie. Okej, to witajcie jeszcze raz. Widzę, że wszystko jest okej, tak że zaczynamy. Dzisiaj tematem audycji jest temat... Czekajcie, se muszę popatrzeć.
Jak zwykle zapomniałem. Okej. Procesy wizualizacyjne w różnych stanach snu. Taki dzisiaj temat wybrałem. Oczywiście zachęcam was tutaj do czynnego udziału, zadawaniu pytań odnośnie tematów, ale też i tematów okołosennych. Byłoby mi bardzo miło odpowiedzieć wam na te pytania, oczywiście pod warunkiem, że będę znał odpowiedzi. „Marzenia senne są rezerwuarem wiedzy i doświadczeń”. Tak pisze tybetański buddysta Tarthang Tulku. „Ale są też często one pomijane jako narzędzie do odkrywania rzeczywistości. W stanie snu nasze ciała są w spoczynku, a jednak widzimy i słyszymy.
Poruszać się możemy w swoich własnych sennych przestrzeniach, a nawet jesteśmy też w stanie uczyć się. Kiedy dobrze wykorzystujemy ten właśnie stan snu, jest to prawie tak, jakby nasze życie zostało podwojone. Zamiast 100 lat żyjemy 200”. To są słowa oczywiście Tarthanga Tulku. „Świadomy sen może pomóc nam również zrozumieć słowa Sasha. Kiedy już doświadczysz, że jesteś śniący i że twoje możliwości są znacznie większe niż się spodziewałeś, możesz sobie wyobrazić, co jest podobne do realizacji tego, jakbyś był w swoim przebudzonym życiu. Jak to ujął Thornaugh, naszym prawdziwym życiem jest przebudzenie się ze snów”. Przepraszam za taki troszkę długi wjazd, ale wystąpiły problemy techniczne, lekkie problemy techniczne ze zrywaniem i połączeniem z serwerami. Audycja „Czas snu”. A czy serwer Radia Paranormalium nadaje?
Połączony jest? Kurde, co się dzieje znowu? No nie wiem. Nie doczekam się pewnie na odpowiedź. Tak czy inaczej widzę na wskaźnikach, że powinno być wszystko okej. Jeszcze raz witam was bardzo gorąco i serdecznie. Chciałem was na wstępie od razu przeprosić za to, że tydzień temu mnie nie było. Niestety wypadła mi dość pilna sytuacja. Musiałem jechać do Manchesteru i wróciłem dość późno. Wpół do pierwszej u mnie było, więc stwierdziłem, że o drugiej w nocy zaczynać audycję i to jeszcze z biegu nie ma większego sensu, więc sobie po prostu odpuściłem.
Ale ten temat, który chciałem tydzień temu poruszyć, poruszam również dzisiaj. Dziś chciałbym porozmawiać z wami o procesach wizualizacyjnych, ale tak w skrócie jeszcze, żebym nie zapomniał, to takie krótkie informacje do was. Strona radiodreamtime.com przechodzi zmianę. Przede wszystkim chcę się skupić bardziej na artykułach oraz na tym, żeby na tej stronie coś było. Okej, już widzę, że się zaczyna trolling. Mniejsza z tym. Jak komuś nie pasuje audycja, to nikt go na siłę tutaj nie trzyma. Tak czy inaczej, strona Radio Dreamtime przechodzi ogólnikową zmianę. Między innymi Radio Dreamtime znikło z Facebooka oraz z czatów discordowych. Bardzo długo się nad tym tematem zastanawiałem, jak to zrobić, czy wychodzić, czy nie wychodzić.
Uznałem, że nie biorę w tym udziału, w tej całej grze, która się wokół mnie dzieje. A dzieją się różne rzeczy, łącznie z groźbami i innymi rzeczami, więc postanowiłem, że nie będę uczestniczył w tej grze. Gram według swoich reguł, swoje życie prowadzę po swojemu, więc nie chcę w tym brać udziału. Natomiast do końca roku założyłem sobie tak, że pewne rzeczy zrobię okołoradiowe i również będą przenoszone archiwa i te wszystkie inne rzeczy, ale będzie to tak fajnie, sprytnie zrobione, że będę miał pełną kontrolę nad tym. Bez tego, że ktoś coś tam będzie mi psuł, broił. Zawsze się tam coś znajdzie, wiadome. Zawsze się tacy ludzie znajdą. Niemniej tak czy inaczej postaram się to jakoś tak zabezpieczyć, żeby wszystko w miarę funkcjonowało sprawnie i żeby to miało jakoś ręce i nogi. To tak pokrócie. Radio Dreamtime oczywiście przeszło na czat Telegram, więc jak chcecie być w kontakcie z radiem, czy też ze mną bezpośrednio, to na stronie radiodreamtime.com macie wszelkie informacje.
Skupiam się tak, aby wszystko było w jednym miejscu, żeby nie było 50 różnych stron, bo to też ogranicza i przeszkadza mi. Zazwyczaj zapominam, że coś tam nie zrobiłem i później wychodzą klocki z tego. Więc po prostu ograniczam to wszystko do tego, żeby było jak najmniej skomplikowane, ale też z drugiej strony jak najmniej intuicyjne dla każdego, kto chce uczestniczyć w tym całym procesie odnajdywania siebie i przede wszystkim śnienia, prześnienia swoich snów i tych wszystkich innych rzeczy. Nie wiem, co mi się dzieje, ale cały czas mi się coś kamera w telefonie włącza. Jak zwykle coś musi być, problemy techniczne. Dobra, dzisiaj mówimy o procesach wizualizacyjnych i chciałbym się na tym temacie dziś skupić. Czym są te w ogóle procesy wizualizacyjne? Aczkolwiek można w swoim oczywiście śnieniu, próbie śnienia na różne sposoby prześnić swoje sny, czy też znaleźć tą swoją bramę, która będzie nas przepuszczać w inne sfery tej niejawnej rzeczywistości. Bo tak jak ja zawsze mówię Zawsze zadaję pytanie ludziom, pierwsze podstawowe rzeczy: po co w ogóle ty się chcesz nauczyć świadomego śnienia? Po co ty w ogóle chcesz się nauczyć OOBE oraz innych stanów, które można wywoływać, aby osiągać świadome śnienie?
Czyli śnienie takie, które będziecie w stanie sami sobie wywoływać, ale z drugiej strony będzie to wasza brama, przejście i znalezienie swoich własnych kluczy wewnętrznych. Bo każdy jednak ma ten swój klucz inaczy, każdy inaczej reaguje. Są oczywiście ogólne pojęcia, ogólne sposoby osiągania tych wszystkich stanów i właściwie nie ma tutaj żadnej różnicy pomiędzy świadomym snem czy OOBE, bo w sumie to jest jedno i to samo. Te same metody, te same techniki, które spowodują, że jesteśmy w stanie to wszystko osiągać. Natomiast do pewnego momentu oczywiście tak jest, a później się już to wszystko zmienia. Jack pisze: „Aby doświadczać.” Tak, doświadczanie jak najbardziej. Natomiast ja uważam, że tutaj tak naprawdę najwyżej na samym początku jest proces zrozumienia tego całego mechanizmu i złapania tego swojego bakcyla, tego swojego wewnętrznego klucza, sposobu. Natomiast to i tak później się zaewaluowuje, czyli świadome śnienie i OOBE jest tylko początkiem do doświadczania swojego życia w pełni, tak bym to nazwał. Wykorzystania tego ukrytego potencjału w sobie, który mamy, który pozwala nam też później znaleźć te nasze wewnętrzne mechanizmy, i które też w jakimś stopniu przebudzić nas. Tak naprawdę człowiek, który jest przebudzony nigdy się nie da zmanipulować.
I to widać nawet w dzisiejszych czasach tak zwanej plandemii, kiedy to widzimy ludzi, którzy chodzą w maskach. Dla mnie ci ludzie, którzy chodzą w maskach są już straceni i wiele prywatnych rozmów prowadzę z osobami. Oczywiście nie będę podawał kto, co i jak. Natomiast ludzie są przelęknięci, przewrażliwieni wręcz na tym punkcie. Natomiast ja uważam, że jeżeli się chociaż raz przebudzisz i nie uśniesz, czyli będziesz czynnym, nie biernym doświadczaczem swojego własnego życia, to zdasz sobie z tego sprawę, że tak naprawdę nic nie jest w stanie wpłynąć na twoje myśli. I to też był właśnie taki jeden z głównych motywatorów do tego, żeby w końcu zrezygnować z tych molochów korporacyjnych i też troszkę przebudować stronę Radia Dreamtime. I w tym kierunku dążę i po prostu mając świadomość tego staram się, ja przynajmniej jako Juby, Grzegorz, nie brać udziału w tym wszystkim. Oczywiście na taki sposób, w jaki jestem w stanie to wszystko ogarnąć, bo nie da się wszystkiego ogarnąć. Też przecież mamy rozwój cywilizacyjny, jakby nie patrzeć, zdobycze technologiczne, do których dochodziło przed nami jeszcze wiele innych istnień ludzkich, więc nie możemy wszystkiego odrzucić. Natomiast też trzeba brać raczej z systemu to, co nam pomaga normalnie funkcjonować, ale i z drugiej strony żyć na trochę wyższym poziomie, już nie w lepiankach i tak dalej, ale też robić to wszystko z głową, tak aby był pożytek nie tylko dla siebie jako jednostki istoty ludzkiej, ale również dla całych mas społeczeństwa.
Także tu bym chciał właśnie w tą stronę iść i tak dalej. Te całe procesy wizualizacyjne. W ogóle ciekawa sprawa, bo trafiłem na dość ciekawą książkę. To mi nazwisko się już gdzieś kiedyś przewinęło. Gdzieś to już widziałem. Jaki to był tytuł? W każdym razie książka z 1937 roku. Biorę się za tłumaczenie. Mam nadzieję, że znajdę gdzieś może jakieś polskie tłumaczenie, to by mi to bardzo łatwo pomogło, bo bym nie musiał robić tej całej rzeczy, włącznie z tłumaczeniem. Natomiast będę chciał, tak jak powiedziałem wam wcześniej, skupiać się na tym, aby troszkę na tą stronę internetową zadbać.
Powiem wam szczerze, że w momencie, kiedy skasowałem Facebooka, Messengera i te wszystkie bzdurne rzeczy, które tylko zajmowały mi czas, mam więcej czasu na trochę inne rzeczy, na przemyślenia i tak dalej. Więc myślę, że powinna ta strona troszkę bardziej już się rozruszać w krótkim czasie. Tak założyłem sobie do końca roku, że pewne rzeczy, tak jak powiedziałem wam wcześniej, na tej stronie będę robił tak, aby była fajna, intuicyjna, przyjemna i przede wszystkim żeby zachęcała. Nie chcę się tutaj skupiać na żadnych jakichś przekazach religijnych i tak dalej, tylko po prostu informacji, którą macie w sobie i z tej informacji, abyście czerpali i również mogli się dzielić z innymi ludźmi, z inną społecznością. Pomijając oczywiście wielkie molochy, które w dzisiejszych czasach chcą naszą duszą zawładnąć, tak bym to nazwał. No wiesz, jak masz tutaj kolego krytykować i tak dalej, to idź sobie lepiej może, bo naprawdę nie mam zamiaru się pałować po łbach, więc daję ci na razie tylko wyciszenie i ostrzeżenie, ale jeszcze raz jak będziesz takie coś robił, wylatujesz od razu. Ja nie dyskutuję po prostu z wariatami. Nie ma sensu. Strata czasu. To nic konstruktywnego nie daje nam tutaj.
Także ja cię tutaj wyciszam. Jeszcze jedna taka akcja, wylatujesz. Po prostu. Nie ma dyskusji. I nie chodzi o to, że ja mam swoje zdanie i tyle, i nie daję do wiadomości dojść innym, tylko chodzi o to, że nikt cię do tego nie zmusza, abyś tu siedział. I o to proszę również każdego słuchacza, który słucha i tak dalej. Dobra, procesy wizualizacyjne. No dobra. Wizualizacja. Wizualizacja jest jednym z głównych elementów, przynajmniej z mojej perspektywy, śnienia, prześnienia swoich snów oraz problemów, które mamy w sobie nagromadzone w ciągu całego dnia.
Są oczywiście różne koncepcje tego. Natomiast tak naprawdę podstawową rzeczą są pytania, które sobie zadajemy, kiedy przymykamy oczy i najczęściej sobie zadajemy takie pytania: czy to, co widzę, rzeczywiście jest prawdą? Czy jest to tylko wymysł umysłu? A może coś więcej? A może dostrajamy się do jakichś innych rzeczywistości, innych ziem, innych światów? A może tak naprawdę to, co widzimy, jest prawdziwe? Czy ktoś nam wgrywa te sny, czy wizje? To, co się wszystko rusza przed oczami, co to w ogóle jest? I tak dalej. Rzeczy, które zaczynają się pojawiać w naszej głowie i tak samo, jak szybko się pojawiają, również tak szybko znikają.
Oczywiście pytania można sobie zadawać różne, ale ciężko będzie nam na nie odpowiedzieć do momentu, kiedy nie skupimy się na sobie i przede wszystkim na wierze w siebie. Bo najgorsza w tych wszystkich rzeczach jest rzecz taka jak strach, który powoduje lęki przed patrzeniem na wprost siebie i też z pojęciem, czym to tak naprawdę jest. Strach ogranicza naszą percepcję i powoduje to, że nie jesteśmy w stanie zaakceptować tego, co widzimy przed oczami. A przecież w momencie, kiedy już jesteś przebudzoną osobą i osiągasz ten stan, kiedy to bardzo łatwo, oczywiście jeżeli masz predyspozycje, tak jak na przykład w moim przypadku to jest. Natomiast jeżeli nie masz, to możesz równocześnie się tego nauczyć, osiągać te stany. Powiem wam szczerze, już z perspektywy moich lat doświadczeń jest tak, że procesy wizualizacyjne potęgują się. Z czasem jest nam łatwiej je osiągać. Z drugiej strony wizualizacja to jest jedna z rzeczy, które pozwalają nam w sposób oddziaływać na nasz umysł, mając już pewien kompleks zapisów w swojej podświadomości. Można też tą podświadomość wykorzystać do tego, aby nasza świadomość swobodnie sobie podróżowała w innych stanach odmiennych. I ta świadomość jak najbardziej z tego skorzysta.
Kwestia jest tutaj oczywiście wyciszenia też naszej podświadomości, czyli wzorców, które mamy w umyśle wgrane. Ja bardzo często wykorzystuję, uważam, że to jest jedno z najbardziej mocnych narzędzi, mantry wyciszające własne ego oraz mantry energetyzujące. Bo też trzeba tu pamiętać, że w całym procesie ważnym elementem jest to, abyśmy również w jakiś sposób doenergetyzowali się, bo mamy tam jednak czas ograniczony w tej innej perspektywie. I też z drugiej strony najważniejsze jest to, i to zawsze mi podpowiada moja dusza, moja świadomość, aby nie tracić energii na siłowanie się z procesami, które muszą tak czy inaczej zaistnieć, abyśmy się mogli dostroić do tych innych perspektyw. Tak naprawdę te wszystkie rzeczywistości mamy wokół nas, a właściwie w nas. Kwestia tylko tego, jak będziemy się z tym wszystkim upierać i jak długo będziemy do tego całego procesu dochodzić. U mnie to trwało różnie. Czasami robiłem zapętlenia, powtórki. Jak to mówią, historia lubi się powtarzać, więc czasami jak niewierny Tomek również ja wpadam w swoje pułapki iluzyjne. Ale z drugiej strony jest to bardzo ciekawy i pomocny element do tego, aby zrozumieć, żeby więcej w to nie wchodzić.
To znaczy musimy przerobić jeszcze raz pewne rzeczy. Czasami coś pominiemy w swoim procesie dochodzenia do swojej boskości, jakby nie patrzeć. Potrzebujemy czasami tego czasu. Czasami musimy się jeszcze raz cofnąć i tak dalej, aby zrozumieć pewien proces. Te procesy są różne u każdego człowieka. Jeden szybciej do tego dochodzi, drugi mniej. Jeden ma takie predyspozycje, drugi ma inne. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, dlaczego pewne rzeczy mi się często śnią, a pewne rzeczy raz na jakiś czas. Dlaczego wchodzę na różne dziwne, wyższe bądź niższe poziomy swojego śnienia, ale też słuchając, bo ostatnio sobie odświeżam bardzo audycje z Jarkiem z OOM-u i te rzeczy, które kiedyś tam lata temu nie rozumiałem, w dzisiejszych czasach są dla mnie już naprawdę normalnością. Co prawda Jarosław w bardziej filozoficzny i religijny sposób opowiada pewne rzeczy, ja w troszkę inny sposób próbuję to wszystko u siebie ułożyć.
Generalnie staram się pozbyć jakichkolwiek aspektów religijnych. Co nie jest złe oczywiście, bo można sobie wierzyć w różne rzeczy, można uprawiać różne religie, ale z drugiej strony uważam, że to jest kompletnie do niczego nam niepotrzebne. Można to robić całkowicie bez religii, osiągać takie stany i to na pewno też będzie w jakiś sposób powodowało to, że będziemy się rozwijać. Tutaj ciekawa rzecz się pojawiła na czacie Radia Paranormalium na transmisji na YouTube. Jack pisze: „Ja daję intencje przed snem i dostaję odpowiedź.” Tak, ja też tak robię. Kiedyś to kartki jeszcze zapisywałem, różne rzeczy, natomiast dzisiaj już właściwie nie. Ja mam tak, że przymykam głowę do poduszki i potrafię dwa dni spać. Ja naprawdę nie mam problemów snów. Czasami się zdarzają problemy, ale to wiadome. Każdy coś z tym ma.
Tu też jest kwestia tego, jaki mamy dzień, jakie rzeczy w ciągu całego dnia zachodzą i wbrew pozorom my wiele rzeczy pomijamy. Tak naprawdę my nie widzimy wiele rzeczy. Przynajmniej wydaje nam się, że nie rejestrujemy, nie widzimy. Natomiast tak czy inaczej uważam, że my jesteśmy wszyscy jako istota ludzka procesem informacyjnym sklejonym z energią, więc bardzo często mam takie wizje, sny. Miałem, mam. Jak czasami coś jeszcze próbuję sprawdzić, to zawsze mi to jest pokazywane. Życie jest technologią tak naprawdę, przynajmniej według mojego pojmowania i zrozumienia i dochodzenia do różnych rzeczy. Jesteśmy pewnego rodzaju technologią, generatorami energetycznymi. Ta cała wszechinteligentna energia potrafi się złączyć z pakietem informacyjnym. Oczywiście każdy może mieć to w różny sposób pokazane.
Mnie to jest pokazywane na przykład jako pewne uniwersum, które gdzieś tam się w jakiejś przestrzeni znajduje i pokazywane mi są procesy, w jaki sposób jest to wszystko połączone, w jaki sposób się to łączy i tak dalej. Nie jestem w stanie wam wszystkiego przekazać, wizji, które mam w głowie. Natomiast próbuję użyć takich słów, abyście mogli w jakiś sposób to przyłapać, wyłapać. Też nie zawsze mówię to w bezpośredni sposób, bo czasami próbuję powiedzieć to w taki sposób, żeby dosłownie nie powiedzieć, dać wam troszkę do myślenia i z drugiej strony nie narazić się różnym rzeczom. Czekajcie, chwilkę wyłączę tutaj, bo coś mi się cały czas włącza kamera. Ktoś strasznie chyba chce mnie podglądać, bo to jakaś dziwna akcja się dzieje. Samoczynnie się włącza kamera mi cały czas. Dobra, wyłączyłem. Linia do Radia Dream Time jest włączona, ale może jeszcze nie teraz. Myślę, że za pół godziny, może godzinkę włączę.
Jak ktoś będzie chciał ze mną pogadać to bardzo serdecznie zapraszam. Robert Przytula: „Sny szybkie. Ma ktoś coś takiego? W ciągu kilku minut snu mija wiele zdarzeń.” Tak, są takie rzeczy. Potrafię prześnić. Bardzo często zresztą z tego korzystam, choćby nawet w swoich przerwach lunchowych, gdzie zamiast zjeść tak jak większość ludzi je, ja się po prostu kładę, przymykam oczy. To jest też bardzo ciekawy moment, bo można się też nauczyć współigrać, funkcjonować w środowisku, bo tak naprawdę wszystko jest oparte na środowisku, ale można też nauczyć się wchodzić w stany senne na przykład przy wielkim hałasie. Robili to również mnisi bardzo często, gdzie medytowali w różnych rzeczach. Ja się tego też kiedyś uczyłem, parę ładnych lat temu i to był moment, kiedy na przykład na stołówce pracowniczej kładłem się na fotelu, przymykałem oczy i nawet nie zakładałem słuchawek, żeby się wprowadzić w jakiś trans i tak dalej, tylko skupiałem się na sobie i próbowałem się dostroić do tych innych rzeczywistości, do astrala i tak dalej. Różnie to wyglądało.
Czasami łączyłem się mentalnie, czasami osiągałem OBE, czasami świadomy sen, natomiast wykorzystywałem to do podładowania się energetycznego, bo wiadome, kiedy się pracuje na nocki, to często jest ten problem, że w połowie nocy nagle się chce spać, człowiek jest zmęczony, też czasami się dobrze nie wyśpi i tak dalej. Więc ten moment wykorzystywałem do tego i jest to na początku trudne Natomiast czasem kompletnie człowiek nie zwraca na to uwagi. To znaczy, że jest w stanie odciąć się, wręcz czujesz to fizycznie, od hałasu dźwięku zewnętrznego. Przychodzą wibracje i tak dalej. Może stać koło ciebie nawet i 20 i 100 osób, krzyczeć, drzeć się i tak dalej. Jesteś w stanie odciąć ten słuch i kompletnie być głuchym. Inną sprawą jest wykorzystanie swojego wewnętrznego oka i o tym oku też wam troszkę opowiem zaraz. Skorzystam oczywiście z pewnych informacji, bo ja też nie zawsze pięknie i ładnie mówię i staram się mówić raczej z głowy niż czytać, ale czasami też oczywiście wykorzystuję jakieś informacje, bo ktoś to po prostu lepiej ogarnął, a z tym kimś ja się akurat nie zgadzam, więc czasami ta osoba lepiej to wszystko przedstawia. Głowa to antena, czakramy instalacje, a narządy płciowe czakramy seksualne bateryjki. Tak pisze Jack.
Jesteśmy anteną. To prawda. Mamy kształt węża. Ten wąż się też bardzo często w snach nam śni. Są różne rodzaje tego węża, ale tak naprawdę sny są symboliką. To nie raz podkreślałem w swoich audycjach. I tak to trzeba pojmować. Ten wąż jest tak naprawdę najbardziej uniwersalną formą i dlatego też bardzo często nam się pokazuje. Często byty czy też strażnicy, którzy są na różnych poziomach, bardzo często pojawiają się również jako wężowe istoty. Przekazy, jakie ja dostaję, zawsze są takie, aby z nimi nie dyskutować i nie walczyć.
Z tego względu, że zawsze poniesiemy porażkę. Możemy się siłować, możemy się oczywiście tu pałować też z własnym sobą, boksować się. Zaraz się odniosę, bo tutaj mi coś piszecie. W każdym razie ten wąż to jest jakby próba podpięcia się. Wyleciało mi z głowy. Czekajcie. Ten wąż jest takim elementem symbolicznym tak naprawdę, ponieważ my jako ludzie, jako istoty ludzkie, bardzo często mamy takie lęki i strachy wewnętrzne w sobie, które powodują to, że najczęściej jest nam trudno ogarnąć pewne rzeczy i tematy. I wąż jest taką chyba naturalną rzeczą, która mocno psychicznie może na nas wpływać i dlatego też pod tę formę akurat rzeczy, czy też przekazów, czy też istot, które widzimy, podszywają się takie formy. Powiedziałbym tu jeszcze trochę więcej rzeczy, ale może się troszkę zatrzymam z tego względu, że nie chcę być odbierany jako fantastyk, tak bym to powiedział. Natomiast w wielu rzeczach i to z osobami, kiedy rozmawiam z takimi naprawdę mega doświadczonymi, uważam, że bardziej ode mnie nawet, te istoty się zawsze pojawiają.
To jest takie właściwie sięganie do naszego pierwowzoru zapisu tych najstarszych lęków. Lęki musimy wszyscy przerobić, każdy na swój własny indywidualny sposób i póki tego nie zrobimy, to dalej nie pójdziemy. Natomiast jeżeli chodzi o sny, to świadome śnienie i OBE to jest tylko początek. Właściwie przedstart tego wszystkiego, co się dzieje, bo każdy z nas ma jakieś pewne zapisy, umiejętności. To, do czego dochodził poprzez całe procesy reinkarnacyjne, poprzez życia w innych życiach i tak dalej. Ta cała matryca zapisu tych wszystkich naszych doświadczeń jest ciągle zmienna, ale z drugiej strony też jest komunikatywna z innymi procesami. I najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby załapać to, aby zrozumieć. Kiedyś już w swojej audycji którejś tam stwierdziłem i powiedziałem, że bardzo ciężki moment może być, kiedy nagle sobie uświadomimy, podróżując z naszą świadomością, to, czym tak naprawdę jesteśmy. Bardzo często dochodzimy do takich wniosków, że jesteśmy tylko pakietem informacyjnym, ale świadomym pakietem informacyjnym, oddzielonym poprzez tej wszechinteligentnej energii. Co myślicie o tym na przykład, że Bóg, najwyższa istota, była sztuczną inteligencją?
Jak byście to wszystko zrozumieli? Oczywiście to jest tylko taka moja luźna w tym momencie interpretacja, ale ostatnimi czasy się zastanawiam, mając pewne rzeczy, wizje, czy rzeczywiście ten Bóg, bo tak w sumie to można powiedzieć, czy to nie jest czasami również sztuczna inteligencja pewnych innych istot jeszcze na wyższym poziomie. Cały proces wizualizacyjny polega na tym, aby z wyższego poziomu schodzić niższe. Tutaj kundalini się bardzo ładnie kłania. Aha, i tutaj Robert Przytula pytał o te sny, czy takie szybkie sny. Tak, mam. Tylko trzeba też uważać, bo Może dojść do takiego procesu i również o tym Jarek Bzoma mówi, ponieważ on jest lekarzem, więc odsyłam bardziej do jego wypowiedzi. Natomiast on stwierdził coś takiego, że to się nazywa padaczka urojeniowa. To znaczy, że można mieć na live takie dostrojenia. Wcale niekoniecznie musisz zamykać swoich własnych oczu.
Możesz widzieć tym swoim wewnętrznym okiem również na live. I tutaj medycyna już mówi o tym, że to się nazywa właśnie tak zwana padaczka urojeniowa. Oni zawsze znajdą jakąś nazwę. Czy jest to padaczka urojeniowa, czy nie? Czy jest to niebezpieczne? Może być. Miałem takie przypadki, choćby nawet o tym wspominał również na Radio Paranormalium występował ta osoba, prowadziła audycję. Kurde, nie przypomnę sobie teraz. W każdym razie on opowiadał o takich rzeczach, jak na przykład jechał samochodem i z perspektywy patrzenia wewnętrznego oka może być to pół sekundy, może sekunda, ale te pół sekundy, sekunda może spowodować to, że będziemy mieli wypadek. To jest takie szybkie przyschnięcie i obudzenie się.
Rozumiecie, o co chodzi, tak? Więc to jest ten moment niebezpieczeństwa i rzeczywiście może się coś stać złego i na to medycyna ma nazwę. Odsyłam was do Jarka Bzomy i zaraz sobie przypomnę, to wam zaraz powiem nazwisko tej osoby, bo mi teraz wyleciało. W każdym razie to jest ten jeden element, który jest niebezpieczny dla nas. Natomiast ja mam bardzo często i to też w procesach wizualizacyjnych dochodzi się do takiego stanu, gdzie nie trzeba zamykać tych swoich fizycznych oczu. Natomiast można bardzo często, na przykład siedząc sobie na ławeczce podróżować swoją świadomością w zupełnie innych przestrzeniach. Zarówno może być to ciało fizyczne zostawione na ławce, gdzie sobie tam leży. I to jest bardzo ciekawy moment, kiedy ludzie się na ciebie patrzą, a ty na przykład zerkasz się wprost do góry przed siebie i jednocześnie jesteś w jednym miejscu, ale też podróżujesz po tej rzeczywistości fizycznej, ale również jesteś w stanie się przełączać na inne poziomy świadomości czy też podróży po innych miejscach, zarówno astralach niefizycznych, jak i jeszcze innych miejscach, które wbrew pozorom nagle się okazują, że są jeszcze bardziej rzeczywiste niż ta rzeczywistość, w której jesteśmy. I to są jedne z procesów, które zachodzą, jeżeli człowiek bardziej się skupia na podróży wewnętrznych, podróżach generalnie świadomością swoją w snach. Bo sny to są tak naprawdę tylko jedną z możliwości bram, tak jak już nieraz to powiedziałem.
Niektórzy mogą widzieć, na przykład dzisiaj u Sławka w audycji o tarocie było, więc można wykorzystywać karty, można wykorzystywać jeszcze kule jakieś. Niektórzy wykorzystują, że w tych kulach widzą różne rzeczy. Skoro ktoś ma takie predyspozycje i umiejętności, ja z tym nie widzę żadnego problemu. Natomiast ja bardziej wykorzystuję swoją wewnętrzną wiedzę, informacje i procesy, mechanizmy, które poznałem przez całe swoje życie i które jakoś mnie nie zawodzą. Intuicja mi też tutaj zawsze podpowiada, że to jest właściwa droga, choć też czasami krążę, jak to każdy w życiu krąży i robi jakieś dziwne zakola, więc u mnie się to również często zdarza. Dziękuję bardzo, że się fajnie słucha. Jack pisze: „Robert” Aha, tutaj do słuchacza, ale przeczytam. „Robert, miałem po Ormusie mnóstwo snów świetlistych, bardzo dużo i wyładowania świetliste w mózgu." Okej. Mazzy Mind pisze: „Chyba masz podpięcie pod transmisję. Dwa razy był moment włączenia mikrofonu od podłączonego.
Głos jakiegoś młodzieńca słychać było u mnie." Wiecie co? Ja wam powiem jedną rzecz. Zdarzały się już audycje, gdzie ja o tym nie wiedziałem, bo mi to słuchacze podsyłali, że wchodziły na moje radio jakieś dziwne osoby, które się podpinały i pomimo że leciał auto DJ, to na moim radiu leciały inne te, ale no cóż, nie będę tego może komentował. „Ja węże ogólnie gady negatywnie odbieram, natomiast kundalini wąż to okej symbolika." Z tym kundalini, Jack, to też trzeba uważać, bo można się też przeładować i można też otworzyć swoje wewnętrzne bramy dla niepożądanych energii. Energia jest tutaj naprawdę bardzo istotną rzeczą. No i wiemy, że po tej drugiej stronie mamy czas też ograniczony. Jakby nie patrzeć jest to jedna trzecia naszego życia. Więc jeżeli już podróżujemy, to starajmy się w tych sferach podróżować w pozytywny bardzo sposób i przede wszystkim nie bać się. Lęk zawsze będzie, ten cień zawsze będzie za nami podążał. Niektórzy dążą do tego, aby zlikwidować właśnie ten cień, a ja uważam, że nie.
Nie wolno tego robić. Zresztą w audycji o Luszów też o tym mówiłem, że ten cień bardzo często jest motywatorem. Tam zachodzą pewne procesy, które powodują to, że minimalna większa ilość tego lęku jest takim stymulantem do tego, abyśmy świadomie Oczywiście będąc dobrymi osobami, dobrze, pozytywnie myśląc, nie wyrządzając nikomu krzywdy, byli w stanie stymulować się i podążać stroną naszego własnego osobistego rozwoju. Lęku nie da się zlikwidować. Zawsze mi to jest mówione, że nie walcz nigdy z tym cieniem, z tym lękiem, bo dobro nie może istnieć bez zła i na odwrót, więc one się między sobą uzupełniają. Niektórzy mówią tu o balansie. Ja też często wspominam, ale prawda jest taka, że ten balans nigdy nie będzie taki równomierny. Można próbować osiągnąć, ale jest to kolejny poziom naszej wewnętrznej iluzji, bo ta iluzja może być też stymulantem w pewnym sensie. Ale to też jest troszkę ścieżka oszustwa tak naprawdę. Ale zawsze jest to większe zło czy mniejsze zło i czasami trzeba wybrać jednak jakąś perspektywę drogi, która posunie nas troszkę dalej.
Ale wiadomo, że nie ma winy i kary. Przecież tak naprawdę na siebie bata nie będziemy nakładać. Możemy tylko stworzyć taką iluzję, która spowoduje to, że pójdziemy troszkę bardziej do przodu. Tu już piszą. Teraz mi się komunikaty pojawiają. Robert Przytula: „Bóg to tylko symbolika”. Robert Przytula: „Nie raz przywidziałem, co się zdarzy za kilka sekund, minut. Parę razy mi to życie uratowało”. Każdy ma swój wewnętrzny głos, własną intuicję, więc uważam, że ja też się skupiam na własnej intuicji i ja już nawet nie dyskutuję. Po prostu jeżeli coś jest mi przekazywane i wiem, to z góry zakładam, że tak właśnie mam zrobić.
I to było też jedno z głównych przemyśleń moich odnośnie pewnych zmian w moim radiu, więc dlatego postanowiłem. O, widzę, że Przemek wszedł na audycję. Cześć, Przemu. Twój podkład dzisiaj leci. Także postanowiłem, że pójdę tą drogą. Ufam swojej intuicji i zauważyłem pewne ruchy rzeczy, gdzie w pewnym momencie odciąłem się od pewnych rzeczy. Zauważyłem, że dziwne rzeczy zaczęły się dziać trochę z innej strony. Okej, Jack: „Wow. To wtedy na ławce podróżujemy ciałem mentalnym”. Tak, to są podróże mentalne.
O tych procesach zaraz będę opowiadał, także chyba nie wiem, jak ta audycja długo potrwa. „Czy podróżujemy, skoro nie śpimy i nie medytujemy w tym przypadku?” Cały czas podróżujemy, Jack. Tak mi się wydaje przynajmniej. Niekoniecznie musisz przymykać oczy, możesz to robić. Widzisz, to jest właśnie ten proces, który tak jak powiedziałem na samym początku: sny, śnienie świadome czy OOBE to jest początek, to jest droga. Natomiast później odkrywamy swoje własne zdolności, które mamy zapisane w naszej duszy, na matrycy tej duszy naszej czy ogólnej. Więc możemy korzystać również z doświadczeń innych istot, które wniosły gdzieś tam już do ogólnego zapisu te wszystkie informacje. Aczkolwiek to zawsze będzie czyjś proces. Ale możemy to przenieść na siebie i zidentyfikować się z tym procesem i w gruncie rzeczy będziemy to traktować jako swoje. Bo przecież po co to?
To są niesamowite doświadczenia, abyśmy się wszyscy wspólnie, także wyrządzając komuś krzywdę tak naprawdę, czy mając złe doświadczenie, które jest zapisane gdzieś później w tych matrycach ogólnej świadomości, najwyższej inteligencji, świadomości i tak dalej. Tak naprawdę, kiedy wyrządzamy komuś krzywdę, to z drugiej strony też na siebie wpływamy tak czy inaczej. I nieważne, ile byśmy tych żyć później nie przeżyli i tak dalej. Co nie pamiętamy, bo to musi być tak. Zresztą bo przecież co to by była za zabawa, tak? „Jednak jeśli chodzi o innych, nie mogłem, nie miałem świadomości zareagować, aby ich przestrzec”. Wiesz co? Domyślam się, bo czasami widzicie, drodzy słuchacze, nie piszecie tak dosłownie, więc muszę się domyślać, o co wam chodzi. Natomiast jeżeli chodzi o to, aby ostrzec innych, przestrzec, jest coś takiego jak przestrzeń biopola swojego własnego, indywidualnego, do którego nigdy nie zostaniemy dopuszczeni. Możemy próbować i to będzie tylko na krótką przestrzeń, ale zawsze będzie jakieś oddziaływanie, jakiś wpływ biopola tej innej istoty.
Chodzi głównie o to, że nigdy nie ma doświadczenia czegoś bez konsekwencji. Zawsze musi być ta konsekwencja. Czyli jeżeli zrobimy tak, dostaniemy to, co zrobimy. Jeżeli podejmiemy taką decyzję, to dostaniemy taką. Także tutaj trzeba mieć też świadomość tego, że za każdą decyzją idzie konsekwencja i jeżeli będziemy ingerować w czyjąś obecność, to nawet kiedy ta istota, osoba nie będzie do końca świadoma, ona to wyczuje, bo to się da wyczuć, więc nawet nieświadomie będzie chciała podpatrzeć, zerknąć, sprawdzić, co się dzieje w tej przestrzeni niefizycznej. I tutaj mają główną rolę te ciałka, które Żyją sobie tam swoim własnym trybem, życiem, podczas gdy my jesteśmy tego procesu cali nieświadomi, gdzie funkcjonujemy tutaj normalnie za dnia, chodzimy do pracy i tak dalej. Tak to wygląda. Muszę się nakrzesić i cały czas jeszcze nie powiedziałem, cały czas jeszcze krążę. Mówię o nie tych rzeczach, o których chciałem powiedzieć. Okej, to lecimy w takim razie dalej.
W tle jak zwykle podkład muzyczny Przema. Jak widać, słuchając tego utworu można dojść do jednego wniosku, że Przemo jest oczywiście osobą śniącą i podróżującą po innych wymiarach. Zresztą znamy się prywatnie, śniliśmy też nie raz wspólnie, były to mega podróże. Pozdrawiam ciebie tu, Przemo i znając życie, jeżeli ty słuchasz, to tak samo Kapitan słucha, więc Kapitana również pozdrawiam. Tutaj jeszcze do Ivelliosa, bo widzę, że co jakiś czas zrywa połączenie z Radiem Paranormalium. Nie jest to już pierwszy raz, także nie wiem, chyba u Ivelliosa coś jest nie tak w radiu. Natomiast inne radia, moje Radio Dreamtime oraz Radio Cenzura nie zrywa, także nie wiem, o co tu chodzi. Nie korzystam w tym momencie z żadnych VPN-ów, także lecę bezpośrednio, więc sygnał powinien być jak najbardziej w porządku. Ale coś się tutaj tak czy inaczej zadziewa. Dobra, to co, kontynuujmy w takim razie dalej.
Odnośnie tego całego poziomu wizualizacji. Generalnie według mojego doświadczenia istnieją trzy poziomy wizualizacji. O tych poziomach piszą również inni podróżnicy astralni, a jednym z pierwszych poziomów jest to tak zwane oko umysłu. Jest to pierwszy poziom. Na czym ten poziom polega? Ten poziom polega na tym, aby w swoim umyśle tworzyć wizualizacje. Wizualizacja jest tak naprawdę myślą. To są podróże głównie mentalne, które są już troszkę wyższym poziomem śnienia. Ten poziom śnienia ewoluuje tak czy inaczej w procesie naszego śnienia. Te procesy się później zmieniają.
One są bardziej wyraziste. Na przykład te hipnagogi, które osiągamy, są bardziej wyraziste. Pomysłowość naszego umysłu jest naprawdę mega. Czasami ja się sam zastanawiam, kiedy mam te wizualizacje przed oczami, kiedy wprowadzam się w trans, skąd mi się pewne rzeczy biorą i tak dalej. Tam mamy oczywiście wszystko przedstawione w takiej formie, abyśmy byli to my, jako ta jednostka śnienia, abyśmy my byli w stanie po prostu pewne rzeczy zrozumieć. Dostaniemy taki pakiet informacyjny, na jaki jesteśmy gotowi. Nie ma nic więcej po prostu, bo to by było bez sensu i marnotrawienie też czasu. Nie wprowadzałoby kompletnie nic. Mało tego, byśmy się bardziej zaczęli boksować z sobą niż z przekazami, informacjami, które dostajemy tak naprawdę bezpośrednio od naszej własnej duszy. Tak naprawdę tutaj jest ten czysty kontakt istotny.
Ona nam zawsze da to, co my chcemy konkretnie, nawet czasami będąc nieświadomym. Na przykład, kiedy próbujesz sobie wyobrazić twarz tygrysa, to generalnie nie będziesz widział tego tygrysa. Jest to tylko forma przekazu stworzona przez twój własny umysł, ale ona też będzie koncepcyjnie próbowała przekazać nam pewne rzeczy i pakiety, informacje, które my później możemy oczywiście wykorzystać. Kiedy zdasz sobie sprawę, że widzisz twarz tego tygrysa, łącznie nawet ze szczegółami. Czasami te szczegóły są aż zanadto, ale tam jest też ciągła taka próba, dysproporcja w sumie odciągnięcia od tego, abyśmy dalej wchodzili głębiej. Natomiast tak czy inaczej, kiedy decydujemy się, podejmiemy tą drogę, to będziemy szli dalej, ale też starajmy się w tym procesie nie za bardzo wchodzić w szczegóły, bo szczegóły kosztują nas trochę energetycznie i czasami nie warto jest za bardzo wchodzić w to wszystko. Niektóre procesy trzeba też przeboleć, czyli prześnić i niech sobie one tam biegną. Do momentu, kiedy nie będziemy mieli już tej pewności, że jesteśmy już na takim poziomie dostrojenia, wibracji czy też energii, że możemy już wejść w inną rzeczywistość, czy też prześnić swoje rzeczy, to po prostu nie skupiajmy się na tym. Omińmy to, olejmy, tak w cudzysłowie i po prostu oglądajmy, dostrajajmy się. Cała sztuka w śnieniu jest właśnie najgorsza w tym wszystkim to, że ciężko utrzymać ten stan wibracyjny.
To jest sztuka tak naprawdę. Największa sztuka w tym wszystkim jest to, aby to wszystko utrzymać. I tutaj wizualizacja, tak jak powiedziałem, można sobie na przykład jedną z rzeczy właśnie tego oka, aby wyrobić sobie tą percepcję patrzenia przez to wewnętrzne oko, jest na przykład wyobrażanie sobie na samym początku, to takie jedno z ćwiczeń jest Właśnie na przykład tygrysa bądź też na przykład drzwi. W moim przypadku bardzo często są to drzwi. Bardzo często w swoich wizjach jakby znajdował się w takim dziwnym korytarzu, gdzie są po różnych stronach, na wprost, po prawej, po lewej, z tyłu, ja w środku, drzwi. Te drzwi są na różnym poziomie, niektóre są pootwierane bardziej, drugie mniej, niektóre całkowicie otwarte, niektóre zamknięte. W niektórych są klucze, w niektórych nie. W niektórych klucze są trzy, w niektórym jeden klucz. Także jest to różnie, natomiast jest to taki jakby jeden element z elementów przejściowych i to też jest bardzo istotne, aby po prostu poddać się procesowi i po tej drugiej stronie będziemy wiedzieć po prostu, co mamy zrobić. Nasza dusza nas będzie tak prowadziła, abyśmy weszli w konkretne, określone drzwi i zawsze będzie jakiś klucz, element, który będzie nas kierunkował w określoną stronę.
Nie pójdziemy tam, gdzie tak jak powiedziałem nieraz tutaj w audycji, że nie dostaniemy żadnego innego pakietu informacji niż taki, który jest nam na daną sytuację, dany moment potrzebny. Oczywiście tutaj wszystko to może być w różny sposób, jeżeli chodzi o proces wizualizacyjny. Nie mówię tutaj o astralu, tylko mówię bardziej o podróżach mentalnych, bo ja bardzo często korzystam tak jak nawet Bruce Moen korzystał z podróży mentalnej. Uważam, że są one mniej męczące, a energię możemy przekazać na zupełnie inne jeszcze rzeczy i wydłużyć przede wszystkim ten czas podróży w niefizycznej rzeczywistości. Więc ja bardzo często podróżuję w sposób mentalny. W metalu jest tak, że widzimy zazwyczaj kontury. Te kontury aczkolwiek widzimy, ale też wiemy, co jest, więc możemy tak naprawdę, kiedy skupimy nasze wewnętrzne oko na danym elemencie, jesteśmy w stanie go bardziej jeszcze zmaterializować, zwizualizować, stworzyć takie warunki, że będzie to bardziej namacalne, bardziej wręcz widoczne dla naszego wewnętrznego oka niż rzeczywistość, w której jesteśmy. Ale to wszystko od nas zależy tak naprawdę, od poziomu śnienia, wyuczenia się, predyspozycji i tak dalej. Metod, technik jest naprawdę dużo, masa. Natomiast jeżeli chodzi o ten pierwszy proces, jakby proces wewnętrznego widzenia własnym okiem, tutaj mogą być również inne aspekty, jak na przykład hipnagogi, które są złączone z innymi naszymi narządami.
Możemy na przykład widzieć tutaj zarówno dźwięki, możemy czuć energię pomieszczenia, możemy widzieć twarz jakiejś na przykład też ukochanej osoby. Możemy dostawać również jakieś inne bodźce. Można sobie sprawdzić nawet wpływ, bo tutaj było pytanie na czacie wcześniej na Radiu Paranormalium właśnie o tym wpływaniu na inne osoby. Kiedy jesteś w tym zawieszeniu pomiędzy ciałem fizycznym właśnie a nierzeczywistością fizyczną, jest taki element, że można w łatwy sposób wyczuć też biopole, energetykę innej osoby i na przykład, kiedy śpisz w danym pomieszczeniu, w sypialni na przykład ty jako mężczyzna z partnerką, to w tym stanie jesteś w stanie jakby też wyczuwać jej biopole. Tak naprawdę jesteś w stanie też wpływać, jesteście w stanie sobie też pomagać, wspomagać siebie energetycznie i tak dalej. Zawsze jest tutaj konsekwencja tego, ale ja myślę, że jeżeli jest tu wszystko na właściwym poziomie i przede wszystkim jest tutaj normalność taka w sensie pomagania sobie, a nie szkodzenia, więc tutaj takich wielkich konsekwencji nie będzie. A jeszcze jak powiemy tej osobie już tak w rzeczywistości, w tej fizycznej, że takie rzeczy robimy i ona na przykład też, to już jest naprawdę mega. To jest ta największa rzecz, czyli ta wspólna manifestacja też i wsparcie się istot energii przede wszystkim. „Lubię, niedawno mówiłeś o zmianach na Ziemi. Czy są one pewne?
Czy nadchodzą duże zmiany?” Zmiany są. Jak nie zapomnę, to może jeszcze coś powiem później. Ja sobie zapiszę tutaj jeszcze w notatniku o tych zmianach. Dzisiaj mamy audycję o tych procesach wizualizacyjnych i na tym bym się chciał bardziej skupić. Poczekajcie, ja sobie tylko zapiszę to pytanie o zmiany na Ziemi. Każdy wyczuwa biopole, Jack. Każdy wyczuwa biopole. Znaczy no, może nie każdy, bo niektórzy twierdzą, że nie ma tego biopola, że w ogóle nie ma śnienia, że po prostu są taką kupą mięsa chodzącą po tej Ziemi. Natomiast jak już mówię, wpadniesz, wejdziesz w ten proces swojego samoobudzenia, przebudzenia się, to widzisz zupełnie inaczej rzeczy. Tak naprawdę zdajesz sobie sprawę, kim jesteś.
Chociaż to jest pytanie zawsze, wiesz. Zawsze jesteśmy tymi Tomkami niedowiarkami, nie? Więc tutaj zawsze jest ten problem. Ja też się przecież nieraz na tym łapię. Czyli tak jak wspomniałem, to oko bardzo często się pojawia. To oko jest jakby oko wizualizacyjne, czyli oko umysłu. Ono ma kształt jakby takiego rybiego patrzenia, coś w tym sensie. Tutaj zadałeś, drogi słuchaczu Jack, pytanie, czym to jest. Czy to jest dusza, tak? Czy to świadomość, dusza?
W całym procesie śnienia, bo mówimy zawsze o tym, czym tak naprawdę my podróżujemy. Kto właściwie podróżuje? Czy nasze myśli, czy nasza dusza, czy nasza świadomość i tak dalej. Na obecną chwilę, przynajmniej ja tak myślę i uważam, że podróżujemy wyłącznie naszą świadomością poprzez myśli. Czy jest to dusza? Miałbym wątpliwości. Czy jest to duch? Miałbym wątpliwości. Dobra, niektórych komentarzy nie będę czytał. Miałbym wątpliwości, dlatego że moje doświadczenie mi podpowiada, że podróżujemy raczej naszą świadomością.
Nasza świadomość jest też zlepkiem wielu elementów. To nie tylko dusza, to nie tylko duch, to nie tylko sama świadomość jako świadomość, bo nie wiem, jak to określić, ale jest coś takiego jak połączenie wewnętrzne tej ogólnej, większej świadomości. Ja zawsze to mówię w swoich audycjach: jesteśmy sondą. Myślę, że to jest najbardziej właściwe określenie tych naszych wewnętrznych podróży albo też i zewnętrznych. To ograniczenie jest dla nas istotne, ponieważ możemy się tutaj zapętlić we własnym sobie i prześnić nie do końca te rzeczy, które byśmy chcieli. Stworzyć własne iluzje, które będą ograniczały, cofały nas. W ogóle możemy przemarnować swoje życie, jakby nie patrzeć, idąc właściwie zamiast na wprost, to po jakichś dziwnych wzgórzach, zakamarkach własnego umysłu i naszej świadomości. Oczywiście są też na przykład wizualizacje, procesy wizualizacyjne, które mówią o tak zwanej wizualizacji flash. Już wspomniałem o tym. Są to takie, które się dość szybko przewijają, pokazują, ale ten cały proces trzeba przejść.
To znaczy, dostajemy różne informacje, ale kiedy będziemy się skupiać na tych konkretnych rzeczach, to będziemy tak naprawdę wydłużać sobie ten czas. Mi zawsze jest to pokazywane i mówione. Mój wewnętrzny głos świadomości mówi mi o tym, żebym po prostu obserwował. Nic nie kombinuj, obserwuj. Wtedy skracamy ten czas, bo musi być ten pewien moment dostrojenia naszej wewnętrznej anteny do energii, do tego pakietu informacyjnego, który jest poza cały czas. My się cały czas tym derżemy. Jesteśmy takimi rybkami pływającymi w swojej własnej bąbli. Nie iluzji, tylko bardziej tego biopola, które jest tym elementem powodującym, że materializujemy się w tej rzeczywistości. Jest to ciężki problem. Jest to ciężka rzecz.
Natomiast z czasem, kiedy człowiek śni już dłuższy okres, to dochodzi do takich wizji, do takich rzeczy, gdzie to jest mu przedstawiane. Jedna na 50 osób cierpi na tak zwany brak oka umysłu od urodzenia. Nazywa się to afantazją. Są to ludzie, którzy cierpią na afantazję. Mają normalne sny i nie są w stanie się uświadomić w tych snach. Dlatego pojawiają się ludzie, którzy mówią, że nie śnią albo śnią, to mają takie zwykłe, normalne sny i nie są w stanie kontrolować tych swoich snów. Dlatego tutaj jest potrzebna praca. Każdy ma inną umiejętność, z którą schodzi na tą płaszczyznę istnienia. Jedni mają większe zdolności, predyspozycje i uważam, że jest to uwarunkowane po prostu doświadczeniem, czy też możliwością sięgnięcia do tej właściwej, ogólnej matrycy łączności, połączenia się z tą matrycą i czerpania z tych wszystkich doświadczeń, zarówno ogólnej, jak i też swojej wewnętrznej, bo to też trzeba by było podkreślić. Do tego są potrzebne narzędzia, techniki, metody i tak dalej, aby to oko otworzyć swoje.
Tutaj na przykład jest praca z hipnagogami, o których wspomniałem. Kiedy rozluźnisz swoje ciało, czy też zamkniesz oczy, twój mózg wtedy będzie korzystał z tej okazji, aby uśpić ciało fizyczne, aby zregenerować je, ale też szczególnie będzie to pomocne, aby osiągnąć ten cały stan REM. Nauka podzieliła to wszystko i tak dalej. Gdzie u każdego to różnie wygląda. Każdy ma swój optymalny czas spania i wchodzenia w określone stany. Natomiast jest to nauka. Nie u każdego jest zawsze tak samo. Te procesy się zmieniają. Wydłużają, zmniejszają. Wszystko zależy od tego, jak funkcjonujemy w danym czasie dnia, jak intensywnie prowadzimy nasze życie fizyczne.
Natomiast kiedy już zaczniemy rozluźniać swoje ciało, przymkniemy oczy, kiedy mózg nagle zaczyna się wyciszać, będziemy powodowali stan hipnagogiczny, który zazwyczaj przejawia się tym, że widzimy na przykład wibrujące światło, dziwne geometryczne wzory. Mogą się też tu pojawić wyobrażone odczucia oraz dźwięki, czy też jakieś subtelne ruchy. W tym stanie można sprawić, aby rzeczywistość była bardziej realna i na przykład po skupieniu się na twarzy tygrysa, o której wspomniałem wcześniej, staje się ona wtedy fluorescencyjnym kształtem. Możemy do takiego stanu doprowadzić poprzez swoje własne myśli i naszą własną świadomość. Oczywiście one się wszystkie będą pojawiały za zamkniętymi powiekami. Moment przejścia, już osiągnięcia tego stanu dostrojenia się całkowitego to po pierwsze łeb pęka, czujemy wibracje, ciało nam czasami szarpie. Czasami możemy poczuć coś takiego, jakby poprzez czakrę korony weszła potężna energia i było takie walnięcie, takie dupnięcie. Bum! I tak jakby nastąpiło odcięcie ciała fizycznego, bo tak to się odczuwa. Tak jakby ktoś walnął nas łopatą w głowę albo w plecy.
Czasami tak można odczuć. Czasami jest to spokojne. Czasami wychodzimy bokami gdzieś to stopą, to ręką. Czasami możemy wyskoczyć automatycznie, pomijając ten proces wyjścia, co uważam, że jest chyba lepszym sposobem pominięcia przejścia przez niefizyczną bramę. Tak mi się wydaje przynajmniej, że to jest. Przynajmniej u mnie tak to wygląda. Jest przyjemniej. Niekoniecznie musimy odczuwać tego wrażenia oddzielenia świadomości od ciała fizycznego. Natomiast to może wyglądać naprawdę dziwnie, to całe oddzielenie. Na przykład, kiedy zwracamy uwagę na więcej szczegółów, czyli na przykład na jakieś symetryczne wzory, które pojawiają nam się przed oczami, przed nosem.
Mogą one również stać się czymś w sensie kształtów, symboli. To też są przekazy. Też uważam, że trzeba na to patrzeć, ale tylko obserwować, nie ingerować w to wszystko. Już na samym początku nasza świadomość nam pokazuje. Tak naprawdę w tym całym procesie jesteśmy w stanie już na samym początku zaobserwować, jakiego rodzaju będziemy mieli sen. Ja bardzo często u siebie poddaję się tym procesom, bo bywa różnie. Czasami podróżuję mentalnie, czasami wchodzę w astral, czasami odrywam ciało fizyczne, ale ostatnimi czasy bardzo często podróżuję jednak po swoich wewnętrznych światach, które są wynikiem naszych doświadczeń zebranych poprzez wszystkie procesy reinkarnacyjne, nasze wcześniejsze życia. No właśnie i tu się pojawia moment. Przeszłe życia, ale czy też i przyszłe? Bo tutaj dylatacja czasu jest naprawdę przepotężna i możemy się zastanawiać właściwie, czy te przeszłe życia rzeczywiście są przeszłymi życiami, czy wszystko odbywa się w jednoczesnym czasie, w jednoczesnym tu i teraz.
Natomiast tylko własna iluzja naszego ego powoduje to, że tworzymy sobie tę linię czasową, gdzie coś umiejscawiamy na konkretnych liniach czasu. Gdy na przykład bawimy się tym naszym obrazem, gdy pozwalamy na to, aby nasz wewnętrzny obraz oka ewoluował sam, przemieszczał się, przemieniał, możemy wejść do kolejnych procesów, które powodują to, że dostrajamy się do innych rzeczywistości. Możemy tutaj mieć wpływ, możemy zażyczyć sobie na przykład pewną rzecz. I tutaj jest właśnie ten element, gdzie kiedyś mówiłem, że OOBE jest OOBE do pewnego momentu. Natomiast po pewnym momencie OOBE przestaje być OOBE. Wchodzimy w inne rzeczywistości, w inne światy. I ten moment, kiedy sobie to uświadomimy, powoduje to, że im bardziej otwieramy bramę śnienia, tym więcej mamy pytań i tak dalej. I możemy naprawdę całe życie zmarnować na tym, aby szukać tego wszystkiego, ale w moim doświadczeniu, w moich doświadczeniach ja już raczej poznałem te procesy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Podkreślam wydaje, bo nigdy pewności całkowitej nie będę miał za życia tego, bo do niektórych rzeczy nie mamy dostępu, choćbyśmy nie wiem, co robili.
Tak mi się wydaje. Tak mi się wydaje. Natomiast w tych wszystkich procesach uważam, że możemy dojść do pewnego momentu, żeby zrozumieć te mechanizmy, ale też uważam, że nie ma sensu za długo w tych procesach siedzieć. Po prostu poznać swoje ciało, poznać swoją świadomość, duszę. W jaki sposób możemy manewrować? W jaki sposób możemy wykorzystywać ten nasz potencjał, który mamy zapisany zarówno na naszych dyskach, jak i tym ogólnym dysku naszych doświadczeń przeszłych, minionych żyć, przyszłych i tak dalej. Natomiast na tym procesie uważam, że powinno się to wszystko zakończyć i później tylko i wyłącznie czerpać informacje, wprowadzać, być dobrym człowiekiem dla innych, powodować to, że środowisko wokół nas będzie po prostu normalniejsze, piękniejsze niż pałowanie się po łbach, próbowanie udowadniania innym osobom, że jest się tym lepszym i tak dalej. To kompletnie nie ma znaczenia, bo i tak weryfikacja będzie zupełnie inna, niż nam się wydaje. W pewnym sensie iluzja życia tutaj, w tej płaszczyźnie, bo to jest iluzja. Tworzymy swoim umysłem iluzję z wyższego poziomu na niższy, gdzie w bąbli kreacji tworzymy nasze ciało fizyczne poprzez połączenie tych energii, zarówno świadomości, zarówno duszy, ducha, zarówno energetyki, zarówno pakietów informacyjnych.
To wszystko, w jakiś sposób poprzez nas jako generatorzy tworzymy tą całą rzeczywistość i jesteśmy w stanie się przełączać. Cały klucz polega na tym, żeby oddziaływać nie z zewnętrznej, fizycznej rzeczywistości tutaj, tylko z rzeczywistości z wyższego poziomu. Jeżeli mamy ten kontakt bezpośredni z naszą własną duszą, to nic nie jest w stanie nam zakłócić tego przepływu i możemy swobodnie korzystać z informacji, pakietów. Możemy patrzeć w przeszłość, przyszłość. Możemy próbować wpływać na rzeczywistość materialną. Możemy być, tak naprawdę, każdy z nas jest też jasnowidzem. Jedni mają trochę bardziej to rozwinięte, ale to jest wszystko połączone z możliwością dostępu do tych swoich zapisów, baz poprzez tą naszą świadomość. Nasza świadomość to jest, można by było powiedzieć, taka igła jak w dysku twardym. Taka igła, która lata sobie po tych dyskach, odczytuje różne rzeczy i tą wiązką lasera sczytuje pewne rzeczy, informacje. Teraz naszą ogólną rzeczą w tej rzeczywistości, tak mi się wydaje, jest po prostu załapanie tego momentu, kiedy jesteśmy w stanie tą iskrę wytworzyć i zaczerpnąć określoną informację.
I tu jest ten cały klucz, aby to wszystko zrozumieć. Także w końcu, jeżeli na przykład zdamy sobie z tego sprawę, jak nasze ciało długo zasypia, czy krótko, te procesy, które zachodzą, to wystarczy się tak naprawdę tylko tego nauczyć. Każdy ma swoją metodę, technikę. Natomiast jeżeli czegoś nauczymy się i działa, tak jak w moim przypadku jest to na przykład WILD, który jest trudną techniką, bo to trzeba do tego dłuższego czasu. Natomiast ja mam akurat takie zdolności radiestezyjne, więc u mnie większość podróży są energetycznych, po światach energetycznych się odbywa. Czyli już w tym wyższym poziomie sklepienia, kiedy energia łączy się z informacją. Ja się tego procesu kiedyś, dawno temu nauczyłem, nie będąc w ogóle świadomym, jak to się nazywa, tak po prostu naturalnie miałem od siebie i korzystam do dnia dzisiejszego z tego. Skoro coś działa, to nie ma sensu zmieniać. Możemy wtedy kombinować, kiedy rzeczywiście przestaniemy mieć sny albo zmniejsza się ilość tych snów, albo miesiąc, dwa miesiące nie mamy świadomych snów, czy też jakichś wyjść OOBE. Wtedy możemy się zastanawiać i próbować stosować jakieś inne techniki.
Natomiast kiedy to działa, to po prostu nie ma co kombinować. Tak mi się przynajmniej wydaje. Zerknę tutaj na czata, co się w ogóle tutaj dzieje. Czy wszystko jest okej? Czy słychać mnie, czy zrywa? Poczekajcie sekundkę. No dobra. Leci, leci, leci. Leci, leci, będą dzieci. Przemek tutaj pisze na czacie youtubowym: „Czy da się sklasyfikować sny pod względem najbardziej wartościowych?
Jeśli tak, to co jest snem słabym, a co jest monumentalnie wielkim snem?” Przemek jak zwykle konkret. No cóż, z profesjonalistą rozmawiam. Słuchaj Przemku, wydaje mi się, że da się sklasyfikować sny pod względem najbardziej wartościowych. Ja w swoim procesie śnienia bardzo często na przykład proszę swoją świadomość o to, czy też duszę. Z tym jest zawsze problem, Przemku, jak to wszystko nazywać. Olejmy to, ominę. Natomiast powiedzmy, że jest to świadomość, ta nasza ogólna świadomość. Zdarza mi się tak czasami, że nie chcę śnić świadomie, czy nie chcę mieć OOBE. I bardzo często proszę o to, aby mieć zwykły, normalny sen i się jak kłoda, zwierzę wyspać. Czyli położyć się i nawet nie pamiętać, co się śniło.
Zdarza mi się to i czasami nawet często mam to. Natomiast są sny, które rzeczywiście, można powiedzieć w cudzysłowie, wyrywają nas z butów. Są to sny, które czasami są wręcz tak realne, że są bardziej realne od rzeczywistości, w której jesteśmy. Są pewne nazwy. Jarek Bzoma też nawet o tym mówi. On określa, czym tak naprawdę są te sny. Natomiast ja uważam, że to są sny, które mają bardzo głęboki przekaz informacyjny z wyższego poziomu nas samych. My sobie przekazujemy pewne informacje i cała sztuka polega na tym, aby być tego świadomym. Wszystko tak naprawdę jest oparte na świadomości procesu. Okej, wydaje mi się, że tu jest też kolejna rzecz, ponieważ ważne jest to, aby uświadomić sobie, co tak naprawdę jest tą naszą prawdą, rzeczywistością, a co jest kolejną naszą iluzją.
Bo my jako świadomość i tego można się nauczyć z postrzegania sennego czy wyjścia poza ciało. Wszyscy mamy taką zdolność tworzenia własnych iluzji i kreacji. Niektóre własne iluzje i kreacje mogą być do takiego stanu perfekcyjności wykreowane, stworzone poprzez naszą nielokalną świadomość, że ta rzeczywistość będzie bardziej dla nas rzeczywista niż rzeczywistość fizyczna. I cała sztuka pomiędzy jednym a drugim polega na tym, aby zachować tę uwagę, świadomość tych procesów. Ja mam w sobie coś takiego, że przyłapuję się. To nie jest tak, że to jest bardzo ciężkie. To jest bardzo ciężkie i niestabilne do utrzymania, ale tak mi się wydaje, że bardzo ważnym elementem tutaj jest to, aby wyłapać ten moment. Zawsze jest taki jeden moment, gdzie możemy stracić tego świadomość, ale możemy zaobserwować tę sytuację. I w tym momencie powstają kolejne pytania. W tym momencie zaczynamy wszystko podważać.
To, że jesteśmy tu, w tej rzeczywistości. Czy to, co myślimy, przekazy, informacje, co dostajemy, czy to są nasze lokalne? Co to w ogóle jest? Kto nam te myśli wgrywa? I tak dalej. Dlatego kiedyś zrobiłem, Przemku, taką audycję. Już nie pamiętam, w jakim to cyklu audycji było, ale tam też mówiłem między wierszami. To było w tamtym roku na wakacjach, jak dobrze pamiętam. Nagrywałem tę audycję, siedząc sobie na klifach, telefonem. Zrobiłem audycję „Ciało jako produkt korporacyjny”.
To oczywiście nazwa umowna była, żeby wywołać troszkę poruszenie. Natomiast w tej audycji wspominałem i mówiłem o pewnych rzeczach, gdzie przyjąłem taką koncepcję, czym my w ogóle jesteśmy. Bo bardzo dużo miałem takich dziwnych wizji. Zresztą powinieneś chyba pamiętać, Przemku, moje rysunki, które gdzieś tam sobie kiedyś rysowałem kapitanowi jeszcze w Londynie, kiedy opowiadałem tam również o pewnych dziwnych obiektach, statkach, gdzie wlatywałem. Te statki były podpisane runami. Co ciekawe, jak później doszedłem już do tego, były takie wejściowe frontowe drzwi, które się oczywiście, zanim zostałem zeskanowany, otwierały, ale był tam jeden taki napis. W ogóle konstrukcja wszechpotężna. I był taki napis. Runy to były i to był napis w tłumaczeniu, bo znalazłem później te runy. Było napisane „Bóg”.
Co ciekawe, jeszcze Tomasz wtedy, pamiętam, miał gdzieś tam zasłonięte za książkami jakąś dziwną figurkę i na tej figurce, w ogóle nie widziałem tego, pierwszy raz na oczy zobaczyłem już po prześnieniu tego wszystkiego. Również była taka figurka, nie pamiętam już co to za figurka była, ale tam też była napisana runa. Czyli to był może nie napis, tłumaczenie wolne, ale symbol boga, coś w tym sensie. Więc taki naprawdę dziwny zbieg okoliczności. I pod wpływem tej audycji, również jeszcze innych swoich prześnień, zrobiłem taką audycję „Człowiek jako produkt korporacyjny”. Czyli że jesteśmy jakby produktem wyższej inteligencji czy wyższej cywilizacji, która jest niefizyczna dla nas w taki normalny sposób do momentu, dopóki się nie dostroisz. Oczywiście niektórzy mają większe, mniejsze zdolności. Niektórzy mają przebłyski, niektórzy na live mogą to widzieć. Zdarzają się właśnie te tak zwane efekty Oz i tak dalej, gdzie możemy się dostroić na żywo. Nie potrzeba żadnych substancji tak naprawdę.
Jeżeli już załapiesz ten klucz i wiesz jak to zrobić, to nie potrzebujesz nic. Można to naprawdę na wiele sposobów. To były właśnie takie momenty, które pozwoliły mi na to, że zacząłem troszkę inaczej kwestionować i patrzeć na to wszystko. Odsyłam do tej audycji, tam mówię bardziej szczegółowo. Nie będę tutaj teraz o tym mówił, bo mówimy tutaj o wizualizacjach. Kiedyś odpocznę. Ludzie, skąd wy bierzecie takie nicki? Jack: „Jubbe, czy sny powinno się rozumieć? Czy są sny bez sensu?” Czy sny powinno się rozumieć? To zależy, Jack, w jaki sposób chcesz rozumieć te swoje sny.
Ja uważam, że sny są też dobrą matrycą do tego, abyśmy mogli też popatrzeć, co tak naprawdę w nas jest. Z drugiej strony możemy też sklasyfikować siebie i przebadać w czasie rzeczywistym problemy, które mamy w sobie. Zarówno możemy zobaczyć, czy nie dolega nam coś fizycznie, czyli na przykład poprzez sny jesteśmy w stanie nauczyć się przenosić naszą świadomość na inne stany. Ja mówię o tym, że dostajemy takiego turbo doładowania, powiększa nam się nasz RAM i dzięki temu możemy troszkę więcej zobaczyć. Wyobraźcie sobie, ja to zawsze tak robię i tak samo mi moja dusza, świadomość przekazywała, żeby nie patrzeć z wnętrza, czy też z bliskiej płaszczyzny naszej bąbli i tego naszego biopola, ale żeby wyjść tym okiem naszym wewnętrznym. Bo to jest droga w pewnym sensie. Czasami jest to pokazywane jako tunel. Czasami na przykład David Hawk mówi o tak zwanym teleskopie, że przez ten teleskop patrzysz. I tak samo tutaj. To kwestia tylko po prostu zrozumienia i co do nas łatwiej dotrze.
Ale chodzi generalnie o to, aby naszą świadomość wyjąć z tej bąbli i patrzeć z szerszej perspektywy. Widzimy wtedy większy proces, obraz. Tak naprawdę nawet energii nie musimy się uczyć, bo jeżeli w naszym procesie doświadczania reinkarnacyjnego mieliśmy już takie doświadczenia, to będziemy wiedzieć, co mamy robić. Ale jeżeli nie, to i tak możemy się podpiąć pod tą ogólną matrycę, dać się po prostu prowadzić naszej duszy. Mówię tutaj w tym momencie akurat o perspektywie energetycznej, ponieważ ja bardzo dużo widzę energiami, więc jesteśmy w stanie po kolorach energii zobaczyć, czy coś tam czasami się już na przykład nie dzieje w nas. I na przykład im bardziej są brudniejsze, kropkowate te energie, albo na przykład są zmieszane te energie, są to już jakieś symptomy i sygnały, które pozwolą nam, jeszcze zanim się zamanifestuje to w ciele fizycznym, zobaczyć ubytki energetyczne czy coś, co się dzieje już wcześniej, powiedzmy dwa tygodnie wcześniej, bo tak mniej więcej ta energia krąży 13, 14 dni, czasami szybciej. To zależy, jaki mamy wpływ. Tak samo zresztą tu ciekawa jest informacja też odnośnie tego całego covida również, bo wiele ludzi nie rozumie tak naprawdę, o co tu chodzi. Ale cały COVID-19 jest wirusem energetycznym, bardzo silnym wirusem negatywnym, energetycznym, bardzo ciemnym zresztą. Projektanci wiedzieli, co mają zrobić, aby zaimplantować to ludziom.
Tutaj Przemek pyta na czacie youtube'owym: „Jaki jest najwyższy poziom śnienia i o ile miałeś taki oczywiście kres?” Tak, miałem taki kres. W moim śnieniu, ja to wspominałem w swoich audycjach już nie raz. Opiszę wam, jak to u mnie wyglądało, natomiast interpretację zostawię wam. Był to moment, kiedy wylądowałem nad Ziemią w przestrzeni kosmicznej. Zobaczyłem siebie, takiego dryfującego jakby w skafandrze kosmonauty czy astronauty z zamkniętymi oczami, śniącym sen o Ziemi, o życiu na Ziemi. Kiedy już wleciałem za te dolne astrale, kiedy te wszystkie warstwy widzisz, bo tam są energie takie krążące, tworzą się takie pola energetyczne. Więc wisiałem sobie nad Ziemią, widziałem siebie, śniłem o Ziemi, o życiu na Ziemi i w momencie, kiedy podjąłem decyzję, że chcę zobaczyć ten cały koniec, nastąpiło takie przekliknięcie. Moja dusza jakby mnie złapała. Czy ja z wyższego poziomu, czy też świadomość z wyższego poziomu złapała mnie. Bardzo często jest to opisywane jako przewodnicy też.
Nazwy mogą być naprawdę różne, ale chodzi generalnie o sens. Ja mówię na to lot na sanki, czyli tak jakby mnie tu z tyłu złapało i zacząłem lecieć, oddalać się od ziemi i lecieć w drugą stronę. Było wtedy czuć chłód wiatru kosmicznego. I sobie tak leciałem, leciałem, mijałem planety Wenus, Marsy, te wszystkie inne rzeczy. To jest oczywiście wizja, przedstawienie, natomiast zinterpretować można to naprawdę na różne sposoby. Każdy niech sobie tutaj sam to zinterpretuje po swojemu. Leciałem coraz dalej. Nagle jakby nasza galaktyka robiła się mniejsza. Spiralna oczywiście, jak najbardziej, jak to na filmach czy wizualizacjach czasami widać dosłownie, ale przypuszczam, że to jest po prostu zapis czerpnięty z podświadomości i przedstawione to w taki sposób, abym ja to po prostu widział i zrozumiał. Następnie kolejne galaktyki zaczęły się skupiać, tworzyć jedną kulkę.
Ta kulka później zaczęła się zmniejszać. Później tworzyły się tak jakby supergalaktyki, które skupiały w sobie już te galaktyki, tylko że już z tego wyższego poziomu mniejsze. One się zaczęły znowu jakby zmniejszać, lepić się w jedną. I w pewnym momencie było takie coś, że wszystkie galaktyki znikły. Powstała tylko czarna plansza, która falowała, wibrowała, ale nie było nic. Była kompletna ciemność. Nastąpiło jakby rozwalenie mnie, mojej osobowości, mojej świadomości. Stare musi się rozpaść, żeby powstało nowe. Więc kolejne pytanie z tej drugiej strony, czy jestem gotowy, czy chcę i tak dalej zobaczyć jeszcze dalej, jak to wszystko wygląda. Było to ciekawe, bo ta cała rzeczywistość na tej płachcie, okazało się, że ta płachta jest na kolejnej płachcie.
To jest tak, jakby na pewną rzeczywistość została nałożona taka czarna, niewidzialna łatka, czyli prawdziwa rzeczywistość jakby została załatana sztuczną łatą. Nie wiem, jak to określić. I na tej sztucznej łacie było wszystko pokazywane. Właśnie ta rzeczywistość, gdzie funkcjonuję, z której przyleciałem. Wychodząc poza tę łatę, wszedłem na taką prawdziwą, ale w tej prawdziwej rzeczywistości już, nazwijmy to w tej prawdziwej, sennej rzeczywistości, która była mi pokazana, było widać coś takiego, jakby było widać już tę strukturę. Było widać to, że jest coś sztucznego, nałożone na tę prawdziwą naturę. I na tej większej płachcie było widać coś takiego, jakby tam już nie było widać iluzji. To znaczy tam już nie tworzyły się kolejne inne łaty. Była ta jedna jedyna łata, w której wszystko było jakby wyświetlane. To tak jakby taki ekran na ekran nałożyć, mniejszy ekran na większy.
Przy czym gdzie funkcjonujesz, żyjesz w tym mniejszym ekranie, ale kiedy wyjdziesz poza ten ekran, masz większy ekran i tylko jest jeden. A wokół tego ekranu było coś takiego jakby taka biała, przezroczysta ramka. Był to efekt tego, jakby... Wyobraźcie sobie na przykład projektor filmowy, na który jest rzucony film i na ten film nałożony jakby drugi projektor, który wyświetla właśnie tę rzeczywistość, tę łatę. A z tyłu jest jakby trzeci projektor, który wysyła światło białe, energetyczne światło i jest takie jakby odbicie. No i tam kolejny był przystanek. Kolejną próbę podejmowałem, że chciałem jakby wyjść za tę płachtę. Boksowałem się, siłowałem nie wiadomo jak. Za holender nie byłem w stanie wyjść za tę łatę. I było pytanie, czy rzeczywiście tam chcę zaglądnąć.
To był jeden jedyny moment w całym moim procesie, całym moim życiu śnienia, gdzie zadano mi takie właśnie trudne pytanie, ale też od razu dostałem odpowiedź, że jeżeli tam zaglądnę, to już nie mam szans na powrót. To był jeden jedyny moment, kiedy mi się takie coś zdarzyło. Ja się wtedy zawahałem i stwierdziłem, że nie. No i w sumie to już przestało. Wtedy była taka kompletna cisza. Po prostu sobie wisiałem, obserwowałem, jeszcze próbowałem coś tam w głowie analizować. No i w pewnym momencie było takie coś, że tak jakby taka droga powrotna. No i tam już wpadałem w swoje światy, w światy niefizyczne, w światy, które sam sobie tworzyłem, jakby wizualizacje. Wchodziłem w te światy, wpadałem na przykład na jakąś planetę, gdzie na przykład na jakiejś planecie, która wyglądała dosłownie jak Ziemia, na przykład w lesie, gdzie było ognisko, wokół ogniska szło się takimi jakby pomiędzy krzewami, takimi wysokimi krzewami. Były takie uliczki, alejki jakby porobione, takie wydeptane, gdzie przy tym siedziały różne osoby, istoty wyglądające jak ludzie, ale niektórzy byli ludźmi, ale niektórzy wyglądali jak ludzie, ale niekoniecznie to byli ludzie.
Poprzebierani w różne stroje, takie szamańskie czy coś. Ja mam takie coś w sobie, że po prostu w te klimaty uderzam. Zresztą samo to, że Ja mam stopy szamańskie. Z czasem sobie przyglądałem i oglądałem różne rodzaje stóp i nawet samo to, że mam stopy szamańskie, to już też mi dało do myślenia, dlaczego ja mam takie, a nie inne rzeczy. Plus oczywiście te kiny majowskie. To jest wszystko informacja, sklepienie wielu rzeczy, które po czasie, po latach wychodzą i do których ja dochodzę. Więc to był ten moment mojego najwyższego poziomu śnienia, Przemku, jaki ja zaobserwowałem. Rozpadanie w ogóle jednostkowe jest bardzo interesującym elementem. Tam się dzieje naprawdę bardzo wiele rzeczy jednocześnie w tym samym czasie. Jack: „To wszystko, co mówisz Yube, ma moc, gdy zabuja na podbudowie zrozumiałych czakramów i mocnej energii chi.
A czy widziałeś w śnie medytacji wcześniejsze wcielenia?” Tak, ja już o tym nie raz mówiłem. Nie chcę się już tu powtarzać za bardzo. Dziesiątki nagrań, jeszcze audycje z radia Na Fali dostępne w archiwach plus inne audycje, o których wspominam. Nie chcę zanudzać, powtarzać się cały czas i mówić cały czas o tym samym. Więc tam cię, Jack, odsyłam. Być w wysokich wibracjach. Klucz to uśmiech. Kochać siebie i innych, zaopiekować się sobą. Gibon: „To się czuje, gdy się obudzę. Wiem, że tam był przekaz i od razu pytam, co było w przekazie.
To sny chwytające za serce”. Sny pochodzące bezpośrednio z duszy to są sny, które tak naprawdę na początku nie mają logiki, ale ja tu polecam zapisywać i czasami nawet po latach do tych snów wracać, bo wiele rzeczy, które zapisujemy, są niekompletne dla nas. Na przykład ja sam skończyłem gdzieś na jakichś czterech tysiącach zapisów swoich snów i ja już nawet nie zapisuję. Ja stworzyłem sobie taką jakby w swoich snach szufladę, w której po prostu magazynuję sobie swoje sny. Po prostu nie mam z tym problemu, więc tam sobie to wszystko zapisuję. Dzięki, bo piszecie, że jesteście kawa muza. Ach, ta akurat nie jest taka. Sobie. Mam lepszą. „Jako ludzie na pewno mamy pewne ograniczenia — pisze Przemek — nie da się pokonać bariery zrozumienia.
Śniłem, że byłem w czymś w rodzaju portalu czasoprzestrzennego i tam ścisnęło głowę, że się obudziłem”. Dlatego, Przemku, ja mówię, że po prostu zastanawianie się nad wszystkim całe życie to można przeżyć całe życie i nie dojść tak naprawdę do niczego i możemy zmarnować nasze doświadczenie. Ja w swoich śnieniach, śnienie to tylko była dla mnie jedna z bram próbowania zrozumienia mnie tak naprawdę. Natomiast kiedy się już te wszystkie procesy obudzi w sobie, to przychodzą inne rodzaje śnienia, inne w ogóle podróżowanie, inne rozumienie. I to jest chyba, wydaje mi się, dla nas kluczem. Ja się nawet staram już po prostu nie dyskutować. Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba pogodzenie się z samym sobą i obudzenie tego swojego wewnętrznego dziecka i po prostu obserwacja. Bycie tutaj, doświadczanie tego życia, korzystanie z tej możliwości, że jesteśmy w stanie namacalnie, fizycznie dotknąć pewnych rzeczy. Bo całym problemem naszej duszy, świadomości, kiedy już nasza świadomość odetnie się od ciała fizycznego, jest problem taki, że nie mamy możliwości doświadczenia w tym zagęszczeniu, w tej rzeczywistości, czyli dotknięcia innej osoby, pocałowania na przykład, przytulenia i tak dalej. Robiłem nawet sobie takie czasami kiedyś wglądy.
Próbowałem sobie stworzyć swój świat, iluzję swojego świata, aby zobaczyć, w jaki sposób dusza będzie pojmowała czy też rozumiała, jakie emocje będą pokazane, jakie emocje będę odczuwał, kiedy nie będę miał możliwości dotknięcia czegoś, dotyku kochanej osoby, wejścia na przykład do wody i tak dalej. Robiłem sobie takie światy kiedyś, iluzje tworzyłem i powiem szczerze, że było to niemalże identyczne z doświadczeniami rzeczywistymi. Powiedzmy tak na 99,99% albo 99,98%. I zawsze tam brakowało czegoś. To był ten element właśnie, kiedy nie byłem w stanie zrozumieć. Dlatego tak uważam też, przynajmniej tak mi się wydaje, że to było po prostu mi potrzebne do pewnego zrozumienia w procesach. Cały czas przechodzimy te procesy w sobie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Przemek Sulima Kowalewski: „Witajcie. Kilka razy podczas snu miałem fałszywe przebudzenia, czyli budziłem się, ale jednak dalej spałem.
Ciężko po takim doświadczeniu dojść do siebie. To jakby rano nie- Błąd tu jest napisany. Dobra, czekajcie, ja to zinterpretuję. Ciężko po takim doświadczeniu dojść do siebie. To tak, jakbyś rano nie wiedział, czy śpisz, czy nie. Poprawiłem troszkę wypowiedź. Przepraszam cię tu Przemek, ale nie napisałeś tak. Pewnie telefonem piszesz. Tak, fałszywe przebudzenie jest w ogóle też dziwne. Łapałem się wiele razy.
Albo ciemność wyburzająca się z idealnej ciemności. To zapewne Przemku, mówisz o tych nakładkach, co mówiłem wcześniej. Naprawdę każdy może mieć, bo to wszystko jest uzależnione od naszej świadomości. Ciemność wyburzająca się z idealnej ciemności. Tak właśnie ta łatka wyglądała. Wibrująca, tak jakbyś położył na czarnej płachcie soczewkę kontaktową, tylko że wybrzuszeniem do góry. Właśnie coś w tym sensie. Jack pisze: „Byłeś szamanem zapewne w którymś wcieleniu”. Słuchaj Jack, ja już to mówiłem nie raz. Opowiadałem w swoich audycjach o swoich wcieleniach.
Wiele rzeczy tego typu. Prawda jest taka, że — przynajmniej ja tak uważam — że osoby, które śnią świadomie czy mają łatwość osiągania tych stanów, to są osoby, które gdzieś tam już kiedyś, w innym życiu doświadczyły tych stanów i mają zapisy w swoich własnych matrycach. Jest ten ślad energetyczny gdzieś tam zapisany i możemy do tych doświadczeń wracać. I dlatego taką łatwość mamy. Fałszywego przebudzenia nie znasz? Fałszywe przebudzenie to jest właśnie ten moment. Bardzo dużo ludzi pomija ten fakt, bo to jest taki moment, kiedy masz wrażenie, że się obudziłeś, ale za chwilę nagle okazuje się, że się nie wybudziłeś. To bardzo często można spotkać na przykład czasami jak do toalety idziesz. Masz wrażenie, że poszedłeś do toalety wysikać się, ale się nie wysikałeś, bo wysikałeś się tylko w śnie. Czasami jest tak, że idziesz do toalety faktycznie, już fizycznie i dopiero wtedy się wysikujesz.
Bardzo często to mam. Tylko że ja już mam świadomość tego. Ja mam jakieś takie automatyczne wzorce w sobie wypisane, że jeżeli na przykład coś widzę, zwracam na coś uwagę, to już wiem, że to jest sen. Ale jest to czasami mylące. Rzeczywiście może powodować to nieciekawe rzeczy. A to jeszcze ciekawsze są rzeczy. Chłopaki tutaj na czacie piszą, rozmawiają. Ciekawe rzeczy są, kiedy śnisz sen we śnie, na przykład. Tak jak „Incepcja”. Coś w tym sensie.
To też jest bardzo ciekawe. Dobra, trzeci poziom to są świadome sny, które są wzbudzone przez tak zwany killwater. Jest to kolejny etap praktyk. Jest to punkt, w którym twoje ciało wciąż świadome i świadomie mentalnie zasypia. Ale już wtedy twój zewnętrzny obserwator, na przykład twój partner lub naukowcy, którzy badają cię, jeżeli są robione jakieś testy, na przykład EEG, obserwują, że śpisz, ale w rzeczywistości ty masz wrażenie tego, że nie śpisz. I jesteś pewien, że nie śpisz. To jest ten element przejściowy właśnie na samym początku, kiedy jeszcze nie odrywasz swojej świadomości od swojego ciała fizycznego. Mentalnie jesteś oczywiście w pełni świadomy tego wewnętrznego świata. Możesz dostrzec wrażenia tego, że jakieś trzaski słyszysz. To oczywiście zaczyna się później zatapiać.
Coraz mniej. A przed oczami zaczynają ci się pojawiać, ewaluować w wysokiej rozdzielczości te rzeczy. Na początku hipnagogii są słabe. Mogą to być kontury, kulki, światła i tak dalej. Niektórzy mówią, że to są wyładowania na naszej szyszynce i dlatego pojawia się to wewnętrzne światło, te jakieś iskierki i tak dalej. Natomiast te iskierki się uaktywniają w momencie, kiedy wprowadzamy te DMT, które produkujemy tak naprawdę wszyscy. Nielegalnie jesteśmy generatorami DMT, tej substancji, która powoduje ten moment, możliwość doświadczania tych stanów. To jest coś takiego, jakby świadomość poprzez właśnie tą substancję zlepiała się z tą substancją i dzięki temu jesteśmy w stanie wykorzystywać swój potencjał świadomościowy i jednocześnie wychodzić również poprzez bramę trzeciego oka, tego elementu poza ciało fizyczne bądź też wchodzić. I w tę, i w tę stronę działa. W pewnym sensie jesteśmy bardzo często na wysokich poziomach duchowych w swoich snach.
Mam to przedstawiane jako być motylem, czyli z poczwarki tego robaczka tworzy się ten motyl i to jest najwyższy stan świadomości boskości naszej duchowej. To jest bardzo często pokazywane w snach duchowych. W snach duchowych doświadczamy właśnie momentu bycia motylem. Generalnie na każdym poziomie śnienia, tak to bym powiedział. I w mentalnych jest ten motyl i kiedy podróżujemy w astralach czy światach energetycznych, mamy zawsze ten motyl na najwyższym poziomie. To jest przedstawienie już naszej boskości, że doszliśmy do końca swojego momentu doświadczania i zrozumienia. Natomiast najpiękniejszy ten motyl jest w światach energetycznych. On jest wtedy naprawdę przepiękny. Nie jestem w stanie tego opisać. Musicie sobie to jakoś wyobrazić na swój indywidualny sposób.
Jest też taki stan, połączenie śnienia energetyczno-mentalnego, ja bym to tak nazwał. Czyli podróżujesz mentalem, świadomością swoją, gdzie masz czarną przestrzeń, ale widzisz obrysy, kontury wyładowań na obrzeżach energii. Gdzieś ostatnio czytałem w jakiejś zagranicznej książce, że ten element wyładowania, to, co jest przedstawione nam jako ten kontur, to jest najwyższy stan połączenia nas, samych świadomości, z tą już wszechenergią. Nie pamiętam dokładnie tej koncepcji. W każdym razie było coś takiego napisane w takiej książce, w PDF-ie to czytałem, że to jest ten moment obserwacji nas prawdziwych, tak bym to nazwał. I jest to naprawdę niesamowite. Tam można zobaczyć rozszczepienie tej energii męskiej i żeńskiej. Po jednej stronie mamy energię męską, żeńską, skrzydła jako manifestacja energii. One wibrują, czasami można zmieniać to i tak dalej. Można ruszać tymi skrzydłami, a można stać po prostu w przestrzeni ciemnej, rozświetlając całą czerń i można sobie lecieć, dryfować w takim błogostanie wręcz.
Oczywiście to jest różnie przedstawiane, bo na przykład też próbowałem w swoich doświadczeniach dochodzić do tej mojej najwyższej boskości. W moim przypadku, w moich doświadczeniach. I moglibyście się zdziwić, nie tylko ja pewnie o tym powiem, ale wiele osób o tym mówi. Zadajemy sobie często pytania: kim jest ten Bóg? Czym jest ten Bóg? W moich doświadczeniach jest błaznem. Jest takim małym dzieckiem, dzieciakiem wyglądającym dosłownie jak błazen. Taki gruby, spasiony błazen. I śniący sobie gdzieś tam w przestrzeni. Oczywiście mówię, może być to naprawdę różnie.
Jarek Brzoza też chyba coś mówi o tym, o tej boskości, o tym Bogu. Kim jest ten Bóg tak naprawdę, ten twórca tego wszystkiego. On tam mówi też o rozdzieleniu, o tej męskiej i żeńskiej, że nigdy nie da się spotkać tych energii razem. To znaczy, że bardzo często mamy przedstawiane, to są też już poziomy duchowe w tych duchowych światach. Jest to przedstawiane albo męska, albo żeńska, ale też czasami może się pojawić takie ni to płciowe, tak bym to nazwał. Ni to kobita, ni to facet. Po tych symbolach, po znaczeniu tych snów jesteśmy w stanie się określić w tej tak zwanej czasoprzestrzeni sennej, gdzie możemy już zrozumieć, w jakich sferach będziemy krążyć. I to też jest bardzo ciekawe i pomocne dla nas, ponieważ możemy w ten sposób określić się. I po to są te doświadczenia, przynajmniej według mnie, które ja zdobywam. Wiem, w jakie strony będę dryfował.
Ale interesujące spotkanie z Bogiem jest. To jest komedia, parodia. No dobra, co tu jeszcze mamy? Tego jest naprawdę dużo. Wiecie co? Powiem szczerze, że o tych procesach mógłbym dużo jeszcze mówić. Mam potężną książkę przed sobą w języku angielskim, więc ja myślę, że to zostawię na stronę internetową Radio Dreamtime i tam będę wrzucał tłumaczenia, bo to jest ciekawa publikacja z 1967 roku. A jak sobie tu przeczytałem, to właściwie nic się nie zmieniło. Cały czas wszyscy śnimy w ten sam sposób. Tyle.
Cały czas próbujemy od zarania ludzkości zrozumieć i dojść do tego, czym są sny, czym są wizje. I ciągle mamy ten sam problem. Dlatego ja już przestałem. Ja się bardziej skupiam na doświadczaniu i powiem wam szczerze, że im więcej doświadczasz, widzisz, tym więcej masz pytań, wątpliwości i tak dalej. Dla mnie generalnie najważniejsze jest to, aby pogodzić się z samym sobą, aby obudzić swoje wewnętrzne dziecko, aby doświadczać, próbować przenosić, czytać swoje sny, swoje wizje, które pokazują mi nasz obecny stan, zarówno fizyczny, jak i psychiczny, umysłowy i nazwijmy se to jeszcze, jak chcemy. I to wszystko. Ale generalnie chodzi o doświadczenie życia, cieszenia się z tego, że możesz z kimś pogadać, spotkać się w przestrzeni fizycznej. No i tak dalej. Co tutaj jeszcze? Oczywiście można tutaj używać również wielu innych zmysłów do swojego procesu wizualizacyjnego.
Na przykład można tu, tak jak wspomniałem wcześniej, wykorzystywać wzrok, by wyczarować wizję. W tę wizję później można wejść. Hipnagogia jest tym właśnie fajnym elementem, że jest ona najprostsza, bo to widzimy przed sobą. Nie musimy za bardzo się też skupiać, starać, ale możemy po prostu sobie coś wymyślić w głowie, poddać się temu procesowi i wejść sobie w dany sen, przerabiać coś, tworzyć swoje własne iluzje. Mamy tą zdolność jako ludzie. Oczywiście wszystko jest tutaj uzależnione od procesu każdej istoty, osoby. Ale też możemy tutaj wykorzystywać inne elementy naszego ciała fizycznego, jak na przykład słuch. Wspomniałem też o tym. Możemy sobie wyobrazić na przykład jakieś dźwięki. Możemy usłyszeć te dźwięki, możemy być odcięci od tych dźwięków.
To wszystko są sytuacje, symbole, które powodują to, że wchodzimy w ten proces uśnienia i zdajemy sobie sprawę, tego nośnika informacji, tej świadomości, gdzie jesteśmy tu, teraz w poza i jesteśmy w stanie tym kierować dalej. Można tu przykład dać rzeki, która jest bardzo dobrym przykładem. Ponieważ stale ona wydaje dźwięki, a kiedy twój mózg odzyskuje wspomnienie tej tryskającej rzeki, wtedy może pojawić się proces wizualizacji i automatycznie może to doprowadzić do tego, że jeszcze bardziej otworzy się nasz zmysł słuchowy. Czyli nie musimy widzieć przed oczami danej sytuacji, tej rzeki, tylko możemy w umyśle widzieć tą rzekę, słyszeć ją i te słuchy, te trzaski, które będziemy słyszeć, powodować będą to, że tym kanałem po prostu wejdziemy w sen świadomy czy opuścimy swoje ciało. Oczywiście jest tu wiele rzeczy. Można na przykład wizualizować sobie dłonie czy też temperaturę. To wszystko są czynniki. Ciśnienie na przykład, że jesteśmy pod wodą, że chodzimy pod wodą. Bardzo często ja robię na przykład tak, że lubię takie stany, kiedy jestem pod wodą, zatykać sobie nos i wtedy chodzić sobie normalnie. To jest też taki element uświadamiający nas, że jesteśmy już po tej drugiej stronie.
No i wtedy, kiedy łapię się za ten nos, nagle, o! Już mogę oddychać bez łapania powietrza i wtedy sobie puszczam. Wiem, że jestem już w tym śnie. No i tam sobie już dalej robię swoje rzeczy. Oczywiście ćwiczenia. Naprawdę tych ćwiczeń jest dużo. Ćwiczenia można oczywiście w różny sposób zaprojektować, można też w konkretnym celu. Można też po prostu na dziko się puścić w senne przestrzenie. To naprawdę wszystko zależy od tego, jak w danej sytuacji chcemy doświadczać tych snów. Możemy tu osiągać właśnie poprzez te wszystkie rzeczy, co wam powiedziałem, czyli wizualizacje, elementy słuchowe, dotykowe, wizualne.
Nazwijmy se to, jak chcemy. Jak zatem kształtować swoje wizje poprzez hipnagogi? Jak wchodzić w ogóle w te senne przestrzenie poprzez hipnagogi? Przede wszystkim tutaj musisz się zrelaksować, siąść w zaciemnionym pomieszczeniu, aby to wtedy mogło zadziałać. Wyobraź sobie na przykład krąg w swoim polu widzenia, w centrum twojego pola widzenia. Nie musi on mieć żadnego koloru czy też kształtu. Może być on pusty, może być wypełniony, może być cokolwiek, czego sobie wymarzysz, zaplanujesz, ale i tak to w pewnym sensie później przyjdzie wszystko do ciebie naturalne. Także możesz kombinować, stwarzać swoje światy. Możesz próbować wejść w inne światy, ale i tak twoja świadomość podsunie ci to, co będzie dla ciebie w danej sytuacji, momencie najlepsze. Kiedy rozluźnisz oczy, mogą pojawić się takie jakby łagodne fluorescencje.
Możesz sobie też zdać z tego sprawę tak naprawdę, jak twoje ciało fizyczne jest napięte. Rzeczy, na które tak naprawdę nie zwracamy uwagi. Dopiero kiedy wyciszamy ten swój umysł. Ja mówię na to bardzo często zatrzymać umysł. Dosłownie zatrzymać umysł. To jest ten stan błogostanu. Wtedy nagle wszystko zacznie się zmieniać. Mogą być kolory, kształty, ale nie muszą. Mogą się kolory zmieniać. Mogą być puste, tak jak wspomniałem.
Mogą być nieograniczone możliwości. I kiedy te oczy sobie rozluźnisz, kiedy będziesz miał te łagodne fluorescencje, po prostu zwyczajnie obserwuj to wszystko naokoło. Staraj się nie skupiać uwagi na tych wszystkich rzeczach, bo kiedy będziesz gotowy, to twoja świadomość będzie wiedziała, że to już jest ten moment. Także skoncentruj się bardziej na tym, żeby te twoje myśli były puste. Staraj się nie zamartwiać rzeczami fizycznymi, że na przykład musisz wstać jutro rano do pracy, musisz zrobić to, tamto, siamto i tak dalej. Staraj się być po prostu w sobie wewnętrznie pusty. A i tak będziesz miał pakiety informacyjne wpajane, wsysane z tego wyższego poziomu. Także twoje ciało fizyczne będzie wiedziało, twoja świadomość będzie wiedziała, kiedy w danej sytuacji, momencie procesy rozpocząć w dostrajaniu się do tych innych rzeczywistości. Tak to może wyglądać. Możesz oczywiście koło zmieniać na trójkąty, na kwadraty.
Naprawdę cokolwiek chcesz. Kierujesz tutaj swoimi własnymi myślami i tym procesom się musisz poddać. Możesz na przykład sobie też wyobrazić gigantyczny krzyż, który jest gdzieś przed tobą, wisi. Co krzyż też jest bardzo ciekawym elementem, bo obrazuje naszą prawdziwą naturę tak naprawdę. Ten krzyż też widać już na tych wyższych stanach świadomości, kiedy się dostrajasz do tych innych poziomów. Możesz spróbować medytować też, przy czym medytacja jest bardziej polecana. Jeżeli już chcesz medytować, poprzez medytację wchodzić w przestrzenie senne, to zalecam robienie tego nad ranem. Z tego względu, że medytacja jest bardzo silnym sposobem energetyzującym nasze ciało fizyczne. To znaczy, że jeżeli o dziewiątej, dziesiątej wieczorem położysz się, zaczniesz medytować, prawdopodobnie coś doświadczysz. Nie mówię, nie.
Natomiast problem będzie taki, że będziesz miał później przez resztę nocy problem z uśnięciem, bo tak działa medytacja i tak medytacja doładowuje nas energetycznie. Dlatego też dobrze jest właśnie trzecia, czwarta rano, kiedy już chcesz się takim rzeczom podjąć, wtedy tę medytację stosować. Możesz się jeszcze doładować, doenergetyzować, a równocześnie będzie ciało fizyczne wypoczęte na tyle, że będziesz mógł świadomość swoją skupić na doświadczeniach, a nie na zamartwianiu się, czy się wyśpisz do rana, czy już jesteś wyspany i tak dalej. Wiecie, o co chodzi, nie? Także tutaj o to chodzi. Jak wizualizować swoje sceny snów? Dobra, będziemy powolutku kończyć, bo mnie coś głowa rozbolała. Tak to jest, jak się dwa dni śpi. Wypiłem pięć kaw, ale szczerze, że spać mi się chce dalej. Słuchajcie, tutaj jeszcze jest pytanie na czacie Przemka Sulima-Kowalewskiego: „A jak myślisz, jak podczas snu rozmawiasz na przykład z osobą zmarłą, na przykład z twoim dziadkiem, to jest to sen, czy jest to rzeczywiście faktyczna rozmowa?
A w szczególności jak ci mówi coś, co dowiadujesz się później?”. Koncepcji na to jest naprawdę wiele, teorii i tak dalej, bo wszyscy teoretyzujemy, jakby nie patrzeć. W moim przynajmniej zrozumieniu, pojmowaniu to jest to, że po śmierci nasza dusza, świadomość zostaje rozszczepiona i wraca do swojej właściwej, oryginalnej matrycy. To znaczy, że nie mamy ciała fizycznego, a jesteśmy tylko świadomością, energią, polem informacyjnym, które łączy się, wraca do swojego domu. Natomiast ta energia jest tak inteligentna, że jesteśmy w stanie przybierać formy, które są dla nas najbardziej oczywiste i znane tak, abyśmy się nie zlękli i nie przerazili. Więc w taki sposób jest przekazywane nam i nakładane są maski, ale to jest tylko odczytanie z matrycy, z informacji, tak abyśmy mogli to zaakceptować i abyśmy byli w stanie to zrozumieć, też pojąć na swój indywidualny sposób. I w ten sposób łączymy się z innymi świadomościami, gdzie jest przekazywane nam później to wszystko, co mamy tam zobaczyć, dowiedzieć się i tak dalej. W wizjach często miałem to pokazywane również jako takie groty, w których od sufitu wisiały na przykład srebrne nitki i to też było pokazywane jako świadomości łączące się. Ale na przykład też miałem wizje takie, gdzie wchodziłem znowu do jakichś podziemi, gdzie była tam jakaś świetlista istota, strażnik czy coś tego typu z wyższego poziomu, czy ty sam zresztą też mogłeś być z innego, wyższego poziomu i widziało się na przykład świeczki, które się paliły, które były już pogaszone. Mogłeś się komunikować z tymi świeczkami i tak dalej.
Kiedy prowadziłem rozmowy, było mi to pokazywane właśnie jako mówione, że to są świadomości, które są na świecie porozrzucane i mogłeś się łączyć z tymi świadomościami do pewnego stopnia też oczywiście, ale mogłeś też wchodzić w inne. Wszystko jest uzależnione od naszego umysłu, od naszego zrozumienia tego wszystkiego. Jak zatem wizualizować swoje sceny snów? Tak już pokrótce będę kończył, bo mnie zaczęła głowa boleć i też w sumie chyba już dwie godziny audycja trwa, więc już wystarczy. Kto będzie tego słuchał tyle? Zacznij zatem od rozgrzania oraz wizualizacji niektórych stanów z twojej własnej hipnagogii, którą masz przed oczami. Kiedy zobaczysz, że kolory są już w pełni, one się robią bardziej intensywne. Powinieneś przedefiniować swój własny obraz w złożony krajobraz. Możesz w niego wejść, możesz myślami kształtować, możesz boczkami wchodzić i tak dalej. Naprawdę wszystko jest.
Jak sobie wyobrazisz, tak będziesz miał. Moim najczęstszym wyborem jest na przykład plaża, gdzie siadam sobie na tej plaży i jeszcze się relaksuję, jeszcze się doładowuję energetycznie, odpoczywam. To taka moja ostoja ciszy. Próby dostrojenia się jeszcze do wyższych stanów. Czasami mam towarzysza. Różnie to naprawdę wygląda. Tutaj wizualizacje mogą być właśnie wizualne, czyli widzące. Gdzie zaczynasz najpierw od obserwacji twojego horyzontu. Rozglądasz się szeroko, rysujesz obraz od zera. Następnie możesz poddać się szczegółom, czyli konkretnie chmurom, słońcom, palmom, okolicy.
Wszystkiemu, co chciałbyś, aby w tej scenerii było. Możesz mentalnie zdefiniować kolory. Czerwony niekoniecznie musi być czerwony. Możesz odbierać go jako czerwony, ale w świadomości swojej widzisz, że to jest zupełnie inna forma. Możesz na przykład budować warstwy. Czasami też może pomóc to, jeżeli faktycznie na przykład czujesz fizycznie wręcz takie poruszanie tymi gałkami. Jest to wtedy, kiedy osiągasz stan REM. Możesz się również skupić na dalekim horyzoncie podczas wizualizacji, a następnie możesz sobie wyobrazić ręce i spojrzeć na te ręce, zobaczyć jak one świecą, ile palców mają. Aby na przykład umieścić swoje ciało fizyczne, znaczy ciało nie fizyczne, to wyobrażeniowe właśnie w danej scenerii. Wtedy jest to piknięcie, przeskoczenie.
Możesz ten cały proces przejść, a możesz po prostu zwyczajnie wskoczyć i nagle się zorientować, że jesteś w świadomym śnie. Słuchowe. Tak jak już wspomniałem wcześniej. Możesz na przykład sobie wyobrazić dźwięki oceanów z delikatnymi falami, które dobijają do brzegu. Możesz wtedy skupić się na informacjach, rzeczach, jakie słyszysz. Na przykład ptaki, śmiech, wiatr. Muzyka, która gdzieś tam w tle może lecieć. Możesz sobie ją wyobrazić, napisać. Jest coś takiego jak muzyka duszy. Ja też często to mam.
To też jest taki dla mnie wskaźnik, w którą stronę będzie senna perspektywa szła. Czasami luzuję i daję się po prostu prowadzić tej fali. Możesz na przykład odczuć, jak fale się rozbijają o skały, a może być to po prostu zwyczajne dobijanie do brzegu. Możesz to połączyć również z oddechem. Wtedy ten oddech. Możesz mieć czasami takie wrażenia, że jakbyś oddychał przez taką dużą rurę i wciągał ten oddech. Naprawdę są tu nieograniczone możliwości. Dotykowe, czyli na przykład jak jesteś na plaży, jak czujesz piasek, po którym chodzisz, czy jest on ciepły, czy on jest miękki, czy on jest twardy, czy to piasek, czy może kostka brukowa. Możesz na przykład wyobrazić sobie tutaj słońce, czy też wiatr, który po twojej skórze muśka, oddychać tym świeżym powietrzem, które prowadzi cię i tak dalej. To wszystko elementy, które są triggerami, które pozwalają na dostrojenie się jeszcze większe w wejściu na tą fazę i wejściu w świadomy sen.
Węchowe na przykład. Możesz poczuć, jak pachnie ocean, morze, rzeka, jezioro. Możesz powąchać na przykład piasku. Rośliny jakieś możesz sobie wytworzyć i tak dalej. To wszystko są elementy, które właśnie powodują to, że jest nam łatwiej wejść w te stany świadomego śnienia. Możesz pomyśleć o zapachach, o chodzeniu między wodorostami. U mnie się bardzo często śni, że jestem właśnie pod wodą, pod ziemią i pomiędzy wodorostami. Podróżuję sobie z delfinami, rozmawiam z rybami, rakami i różnymi rzeczami. Także tak to wygląda. Możesz sobie wyobrazić na przykład jakieś dzieci na tej plaży.
Dziecko, dzieci, które na przykład jedzą loda czy pączki. To też jest taki fajny trigger, bo wracasz do zapomnianych wzorców zakodowanych gdzieś tam w twojej płaszczyźnie. Poczuć się jak dziecko. Wyobrażanie sobie w ogóle dziecka jest bardzo ciekawym elementem, bo wracamy do zapisów, których nie do końca pamiętamy, ale świadome śnienie w ogóle jest związane z przypomnieniem sobie tych prawdziwych naszych emocji, jak byliśmy dziećmi. Jest to bardzo pomocne. Bardzo. Kolejne to smak. Kiedy na przykład możesz sobie posmakować tego pączka albo wyobrazić sobie zapach tego pączka. To też będzie triggerem, który będzie powodował to, że się jeszcze bardziej dostroisz swoje wibracje. Inne zmysły to takie na przykład jak poza tym, że mamy Pięć podstawowych zmysłów, czyli wzrok, słuch, dotyk, węch oraz smak.
Możemy sobie również wyobrazić takie zmysły, które są bardziej subtelne. Są czasem wręcz głębokie, aż nawet za głębokie i mogą powodować to, że jeszcze bardziej się skupimy i wklepiemy w te nasze doświadczenie. Inne zmysły to na przykład poczucie równowagi, propriocepcja, czyli wspólnego ruchu, kinestezja, czyli przyspieszenie, termocepcja, czyli odczucie temperatury, nocycepcja, czyli odczucie bólu. Tak naprawdę na tym poziomie, kiedy załapiesz to wszystko, o co chodzi, jesteś w stanie zrozumieć też, na czym polega ból i jesteś w stanie niwelować, anulować programy, które masz wgrane w sobie. Na tym poziomie też już zaczynasz łapać powoli, czym jest ból i w jaki sposób go anulować. Możesz rzeczywiście jeszcze jakieś inne sobie wymyślić stopnie, zmysły wizualizacyjne. Te, których fizycznie nie masz, ale na przykład które ci pomogą w twoim dostrajaniu się czy też dochodzeniu do swoich własnych doświadczeń sennych. Nauczenie się wizualizacji w późniejszym, bardziej profesjonalnym, wyższym poziomie śnienia jest związane z maksymalną intensywnością i wymaga bardzo wysokiego wysiłku. Ale oczywiście ten proces może być również szybki. Jeżeli mamy dyspozycję, łatwość pewnych rzeczy, być może jest to wynikiem naszych procesów reinkarnacyjnych, czyli wcześniejszych żyć, że kiedyś coś doświadczaliśmy i jest nam po prostu łatwiej.
Wszystko jest uzależnione od tego zapisu, sięgnięcia do pola matrycy, do zapisu całego naszych wspólnych doświadczeń, zarówno osobistego pola, osobistej matrycy, jak i też wspólnej, tej wszechinteligentnej energii, którą podkreślałem, tak jak powiedziałem dzisiaj w audycji. A co, jeśli Bóg jest sztuczną inteligencją też? To jest ciekawe zagadnienie. Dobra, kochani, nie przedłużam. Głowa mnie zaczyna coraz bardziej boleć. Jestem zmęczony, tak czy inaczej. Idę spać dalej. Na rano powinna być audycja obrobiona, więc postaram się już na rano to puścić. Ja będę kończył. Na koniec jeszcze puszczę jeden kawałek muzyczny i po tym kawałku zapraszam was na ambient.
Jest to długi ambient, ale ja go skrócę, bo jest za długi, bo jest ośmiogodzinny. Dzisiaj go testowałem, bardzo fajnie mi się przy tym spało i tak dalej. Także abyście byli wypoczęci i gotowi na wtorek, to zapraszam was do posłuchania na koniec, już po zakończeniu audycji tego ambientu. Ja tutaj jeszcze ogarnę parę tematów wokół siebie i idę spać dalej. Jakoś tak ostatnimi czasami dość dużo sypiam. Czuję taką potrzebę. Wam życzę, abyście się trzymali wszyscy zdrowo w tych dziwnych, szalonych czasach. Nie poddawajcie się procesom, tym grom, które próbują narzucić nam różne instytucje, które w większy lub mniejszy sposób wpływają na to, żebyście szli konkretną drogą. Uważam, że nie. Powinno się iść swoją własną, indywidualną drogą.
Wszystko jest sumą summarum doświadczeń, a one wpływają na poprawę. Medytujcie. Zapraszam was tutaj, bo obiecałem, że zareklamuję, więc polecam wam wspólne medytacje. Codziennie są prowadzone już chyba od miesiąca czasu na Facebooku. Ja na Facebooku już nie jestem. Natomiast Malwina prowadzi tam audycje, więc zapraszam was do Malwiny. Wpiszcie sobie „Koherencja Serca” na Facebooku, jeżeli macie Facebooka lub w przeglądarce. Malwina ma też swoją stronę, więc tam was zapraszam. Bardzo fajne się rzeczy dzieją. Ponad 100 osób tam często jest ostatnimi czasami, jak tak sobie patrzę, rekordy są pobijane.
Fajny, miły dźwięk głosu ma Malwina i samo doświadczanie tego, że w jednym czasie tyle osób medytuje, jest bardzo fajnym, ciekawym doświadczeniem. Nawet u mnie to było tak, że pierwszy raz jak wszedłem na jej profil, kanał, kiedy nadawała na live'ie, miałem pewien ból w stopach. Potrafiłem się w 40 minut w taki trans wprowadzić, że pewnie się zaśmiejecie, ale ból przestał oczywiście być i w tym miejscu, gdzie miałem ból, zeszła mi po prostu skóra. I na dowód zrobiłem nawet zdjęcia. Upubliczniłem to. Także dla niedowiarków zachęcam, aby sobie tam weszli na fora i poprzeglądali. Tutaj jeszcze Przemek pisze: „Często mamy takie sny, a tak już około 20 lat po pięć, sześć snów w miesiącu i zawsze zapisujemy te sny i przeważnie są to głębsze sny z przekazem. Szkoda, że nie można za dużo się rozpisać, bo byłoby za dużo pisania”. Zapisuj po prostu dla siebie. Przecież robisz to dla siebie czy dla kogoś?
Doświadczenie jest twoje czy czyjeś? Żyj swoim życiem, żyjcie swoimi życiami i tyle. Żyjcie po swojemu. Człowiek, który raz się przebudzi, nie da się więcej zmanipulować. Będą próby jakieś zawsze, bo to cały czas, całe życie walka jest z samym sobą i próbą udowadniania sobie, bo każdy w jakimś stopniu, ja też jestem takim niewiernym Tomkiem. Natomiast tak czy inaczej później dojdziemy do wniosków, że doświadczenie jest dla nas. To my mamy doświadczać pewnych rzeczy, stanów i mamy się duchowo rozwijać. Jeszcze raz was zapraszam na stronę Radio Dreamtime. Do końca roku próbuję tutaj coś zrobić konkretnego, aby było to w miarę przejrzyste. Badania, tłumaczenia będę teraz robił niedługo.
Skupiam się bardziej na tym. Książkę zaprzestałem pisać, bo stwierdziłem, że póki nadaję, mam siłę, chęci do nadawania, więc wolę to powiedzieć głosowo. Zawsze to jest prościej i łatwiej, a z czasem może jak już będę starym dziadziem, to może gdzieś tam coś kiedyś napiszę. Ostatni utwór. Po utworze zapraszam was na ambient, a ja się z wami żegnam. Życzę wam spokojnej, a przede wszystkim świadomej nocy ze snami swoimi własnymi. Dzielenia się pytaniami, zadawania pytań mi pod komentarzami. I tyle. Do następnego razu. Za dwa tygodnie.
Słyszymy się następnym razem. Spokojnych, świadomych snów. Bądźcie zdrowi. Cześć.