[00:04] - Czas snu. Okej. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze Radia Paranormalium, Radia Cenzura oraz Radia Dream Time. Z tej strony Juby Grzegorz i serdecznie was zapraszam na dzisiejszą audycję. Audycja dobrana z doskoku, bo miał być dzisiaj gość, ale czasami jest tak, zresztą w dzisiejszej dobie cenzury często ludzie wychodzą z różnych social mediów i ciężko jest ludzi dorwać, więc zmieniłem audycję na inny temat. Dzisiejszym tematem audycji „Czas Snu 048” jest to tytuł: „Wewnętrzna Boska Moc Stwórcza Kreacji”. W audycji chodzi mi bardziej o to, aby przedstawić siłę, energię, jakie są w nas, w środku, w naszej wewnętrznej boskości. Nie chodzi mi o to, aby mówić, że jesteśmy w stanie zrobić tak, że nam na przykład ręka odrośnie. To nie o to w tej audycji chodzi. Raczej chodzi o wykorzystanie swojego zapomnianego już zapewne jakiś czas temu potencjału, który mieliśmy, kiedy schodziliśmy na tą płaszczyznę rzeczywistości, kiedy mieliśmy jeszcze niezakłóconą energię naszego wewnętrznego dziecka.
Kiedy przyszliśmy tu z pełną wiarą, nadzieją, miłością do otaczającego nas świata, do rodziców, którzy byli pierwszymi osobami, które zobaczyliśmy, schodząc na tą płaszczyznę. Chciałbym, abyście wy, drodzy słuchacze, doszli kiedyś do takiego momentu, oczywiście jeżeli macie problemy emocjonalne z sobą, abyście po prostu powrócili do tej energii. Jest to piękna, stwórcza energia, którą wszyscy mamy, kiedy pojawiamy się tu, w tym świecie rzeczywistości. Bardzo iluzoryczne przedstawianie jest też oczywiście doświadczenia, które zdobywamy. W moim przypadku są to doświadczenia obeoutyczno-lucid dreamowe, więc w tej płaszczyźnie ja sobie tam działam. Natomiast chciałbym podkreślić, zresztą jak każda audycja, są to tylko i wyłącznie moje doświadczenia, które wam tutaj staram się poopowiadać. Jak ja to wszystko widzę, do czego dochodzę, gdzie zadaję sobie setki, tysiące pytań, różnych rzeczy, wysłuchuję różnych audycji, różnych opinii innych osób. Ale moje doświadczenia są to tylko i wyłącznie moje doświadczenia, które być może wam w jakimś stopniu pomogą, czy też nakierunkowują was na troszkę inne myślenie o naszej rzeczywistości oraz o otaczającym nas świecie. Nie da się zakwestionować rzeczywistości, którą mamy wokół siebie, bo przecież widzimy to, co się dzieje wokół nas. Gdzie tak naprawdę ogromne środki są przeznaczane właściwie nie wiadomo na co.
Na jakąś wewnętrzną walkę z nami samymi. Człowiek z człowiekiem, człowiek przeciwko człowiekowi, człowiek wrogiem i tak dalej. Natomiast człowiek w dzisiejszych czasach skupia się mniej na tym, co go otacza, na tym, w jaki sposób może kreować rzeczywistość oraz to, że tak naprawdę my wszyscy jako wspólnota, jako pojedyncze sądy świadomości jesteśmy w stanie wpływać na rzeczywistość. Przykładów naprawdę jest wiele. Ja was dzisiaj serdecznie zapraszam do tego, jeżeli macie jakiekolwiek swoje spostrzeżenia, do dzwonienia do mnie i porozmawiania, podzielenia się swoimi własnymi opiniami, doświadczeniami. Linia telefoniczna jest otwarta od samego początku, więc jeżeli byście chcieli, to bardzo serdecznie was zapraszam. Skype do radia to radio dream time pisane z małej litery. Oraz razem. Możecie się dodawać. Ja was dodam i możemy porozmawiać, jeżeli mielibyście swoje własne doświadczenia.
Natomiast ja jeszcze chciałem podziękować włodarzom Radia Paranormalium, Radia Cenzura za możliwość streamowania na te radia. Oraz zapraszam was również do Radia Dream Time. Radio Dream Time otworzyło konto na Bitchute, więc tam was również zapraszam. Jest tam systematycznie wrzucana liczba audycji, które kiedyś się odbyły oraz ciekawe inne audycje. Oczywiście to trochę potrwa, bo przenosiny archiwum trochę trwają. Myślę, że z czasem mi się to uda zaktualizować. Również strona radiodreamtime.com jak najbardziej może być zachętą dla was, żeby troszkę zgłębiać inne tematy. Jedno główne, podstawowe pytanie: czym są dla was sny? Czy sny są odbiciem od rzeczywistości, w której się wszyscy znajdujemy i być może ucieczką, szukaniem czegoś lepszego, jakiegoś innego, lepszego czasu? Czy sny są tylko i wyłącznie dla was sferą, w której jesteście wy, ja, wszyscy generalnie, jesteśmy w stanie podłączyć się pod tą inną matrycę, w moim przekonaniu tą właściwą matrycę, gdzie możemy w jakimś stopniu powrócić do naszej prawdziwej natury, o której bardzo często wspomina choćby nawet Alan Watts.
Strasznie ostatnimi czasami, może nie mam problem jako tako z zapraszaniem ludzi, tylko chodzi generalnie o to, że ja nie wiem, czy ludzie się boją rozmawiać na tematy senne. Być może ja mam taką wiedzę, że boją się konfrontacji. Oczywiście było parę osób, z którymi chciałem zrobić audycję. Niestety osoby mi odmawiają z tego względu. Tłumaczą się czasami, że po prostu są piąkami, choć ja tak nie uważam, bo ja też czuję się naprawdę, pomimo tylu lat doświadczeń, badania tego zjawiska, czuję się nawet nie wiem, czy na początku. Mam wrażenie, że jestem dopiero przed startem, przed tą kreską z napisem „start”. Bo to wszystko, co doświadczam, im bardziej się zgłębiam i próbuję badać swoją prawdziwą naturę, to okazuje się, że mam coraz więcej pytań, coraz więcej braku odpowiedzi. Co prawda często jest tak, że w snach mamy przedstawiane symbole, symbolikę i pojęć snów jest naprawdę wiele. Natomiast ciekawe są momenty, kiedy widzimy coś na przykład i to się zaczyna u nas urzeczywistniać. Ale żeby ten proces cały powstał, żebyśmy naocznie wręcz widzieli efekty naszej wewnętrznej pracy, musi potrwać ten czas.
Energia krąży do dwóch tygodni. U mnie to czasami jest nawet krócej. Bardzo świetnym przykładem może być przykład, kiedy dość dawno nie puszczałem sobie Totolotka. I tak ostatnimi czasami miałem taki wewnętrzny swój głos, a staram się go zawsze słuchać. Kazał mi oczywiście puścić tego Totolotka, więc sobie wykupiłem taki kupon. Zresztą to już jest nie pierwszy raz. Wykupiłem sobie taki kupon na miesiąc czasu, ale zrobiłem inną taktykę. Powiedziałem: jedna linia, czyli jeden zakład i koniec. Odbyły się trzy losowania i w każdym losowaniu jakaś tam wygrana jest. Ale to po pierwsze miałem taki wewnętrzny głos, a po drugie też trochę sobie kreowałem w poza.
Jak ta kreacja w ogóle wygląda? Żeby w ogóle zacząć kreować, to trzeba być w bilansie. Trzeba być w takim momencie, kiedy potrafimy już operować naszymi myślami, które mamy wewnątrz, które nam się pojawiają różne rzeczy. U mnie często myśl jest przekazywana w postaci hipnagogów. Ja mam bardzo łatwą wręcz możliwość Kreacji tych hipnagogów. To znaczy, że zamykam oczy i mi się to właściwie zaraz zaczynają pojawiać różne rzeczy, obrazy, w które bardzo często wchodzę. I oczywiście przeżywam jakieś inne rzeczy, ale tak naprawdę główną ideą jest to, aby mieć kontakt ze swoją bezpośrednią boskością, tym swoim wewnętrznym dzieckiem. I tego się nie da oszukać, bo kontakt ten bardzo łatwo jesteśmy w stanie poznać, kiedy jesteśmy bezpośrednio bez zakłóceń połączeni. Wystarczy, że poprowadzimy wewnętrzny dialog ze swoją duszą, ze swoją świadomością w poza, ze swoim operatorem. Ja bardzo często używam słowa operator.
Tutaj chodzi generalnie o to, żeby na wszystko oddziaływać z innego, wyższego poziomu. Sztuka kreacji polega nie na tym, że w tej rzeczywistości coś próbujemy zrobić, tylko przy współpracy z własną duszą i świadomością oraz energiami, które my też mamy. Ja mam tą możliwość, że data urodzin sama mówi mi o tym, że jestem generatorem. Więc ja rozsiewam energię i być może to jest też wynikiem tego, że bardzo często, kiedy próbowałem jakąkolwiek audycję w plenerze nagrać, zawsze się wokół mnie pojawiało mnóstwo ludzi, pomimo że uciekałem, żeby mieć troszkę prywatności i czasu dla siebie, to jednak zawsze gdzieś tam z krzaków ktoś wyszedł i się pojawiał i przeszkadzał mi w realizacji czy też w nagraniu audycji na dyktafonie, na telefonie. Także sztuka polega cała na tym, aby mieć kontakt wewnętrzny z sobą, pracować z tymi energiami, z tymi dobrymi energiami. Ja mówię energia na to światła, bo ja taką opcję, drogę wybrałem kiedyś, dawno temu. I sztuką jest to, aby potrafić pogodzić się z samym sobą, wybaczyć sobie te swoje wszystkie problemy, błędy, które się tworzy w ciągu całego swojego dnia życia. One to tak naprawdę nakierunkowują i dają nam tę łatkę przynależności do tej rzeczywistości i do kontaktu, do tego, aby trochę nie odlecieć, aby nie zacząć pleść bałwaniuki. Widzę, że na czacie pojawiają się pytania. „O tak wielki imperatorze Ivelliosie, proszę wróć i przemów do mnie, bo nie usnę”.
To tak imperatorze ode mnie Ivelliosie, oczko ci puszczam. To jest pytanie od Bena L.: „Czy OOBE, MTJ może nam pomóc, aby zrozumieć ziemskie prawa karmy?” W OOBE można dostać takie informacje. Ja bardziej wykorzystuję do tego raczej świadome śnienie. No dobra, OOBE, ale poprzez świadome śnienie, bo w sumie osiąganie OOBE przez świadome śnienie jest dużo prościej niż takie bezpośrednie wyjście. Bezpośrednie wyjście jest męczące czasami. Naprawdę czasami może to zorać i to przez dwa, trzy dni i się czuje taki ubytek energetyczny. Natomiast poprzez OOBE jest troszkę łatwiej, ale cała sztuka polega na tym, aby wibracyjnie dostroić się do tego zjawiska i mieć też świadomość. Doświadczenia powodują to, że mając te swoje wewnętrzne klucze, te zapisy wewnątrz nas, my tak naprawdę wiemy, co mamy robić w poza. Ja ostatnimi czasy bardzo dużo odsłuchuję ponownie nagrania Jarosława Bzomy, gdzie opowiada właśnie o tych rzeczach w pozach, o egregorach, o tych wszystkich rzeczach. I muszę powiedzieć, że naprawdę ma Jarek bardzo dużo racji, aczkolwiek Jarek jest filozofem też, oczytanym książkowo, ale ma swoje wnioski oczywiście, jak najbardziej.
Ale to jest Jarka wiedza. I na pewno jest jakiś przekaz. Ja wyczuwam, ponieważ sam doświadczam pewnych rzeczy, więc wyczuwam, kiedy Jarek rzeczywiście mówi prawdę, a kiedy coś mi nie pasuje. Ale to oczywiście moje wnioski. Odpowiadając ci na pytanie, czy można zrozumieć ziemskie prawa oraz karmę. Ja się tym nie zajmuję akurat, natomiast nie zadaję takich pytań: jak, co jest stworzone i tak dalej, bo w sumie dla mnie to nie jest tak istotne. Dla mnie są bardziej istotne elementy, procesy, czyli cały mechanizm, ale do pewnego stopnia. Miałem taki kiedyś proces w swoim życiu, że takie pytania zadawałem i było mi to pokazywane. Jest to pokazywane na różny sposób, bo sny mają też możliwość przedstawiania nam w wielu różnych formach. Oczywiście jest to uzależnione od naszego poziomu świadomości naszego umysłu, w jaki sposób potrafimy.
Tak naprawdę sny przedstawiają nam, oczywiście w postaci wizji, w taki sposób to wszystko, abyśmy my byli w stanie zrozumieć. I to jest tak naprawdę odwieczny problem w tym, aby później to wszystko przekazać i powiedzieć innym ludziom czy wam, drodzy słuchacze, swoją wizję, bo nie da się tego tak naprawdę przekazać w sposób logiczny, ponieważ wizja, którą dostajemy, będzie jak najbardziej zrozumiała dla nas. Interpretacja tej wizji czasami potrwać może sporo. Natomiast nie każdy może zrozumieć tą wizję i to jest właśnie odwieczny problem, bo ludzie zawsze potrzebują dowodu. Ludzie zawsze potrzebują dowodu, a ten dowód nie zawsze w sposób logiczny tutaj, w tej rzeczywistości jesteśmy w stanie pokazać. Dlatego zawsze mówię, że to są tylko i wyłącznie moje doświadczenia. Możemy te sny oczywiście interpretować później i jeżeli czegoś nie zrozumiemy, to zawsze możemy powrócić do tego snu, w innej formie wizji i tak dalej. Wykorzystujmy sposób mentalny, ponieważ jest on mniej męczący, skracającą nam drogę tak naprawdę do zobaczenia tego, co my tam mamy. Ale tak naprawdę matryca śnienia, widzenia jest tylko i wyłącznie odbiciem naszej wiedzy oraz naszej świadomości na tej płachcie, gdzie poprzez myśli jesteśmy w stanie wykreować, wręcz wewnętrznym tym naszym okiem zobaczyć, co drzemie w nas. I tutaj nawiązując do pytania Bany Spam, bo pyta o to, czy substancje psychoaktywne mogą pomagać, przeszkadzać w osiągnięciu OOBE.
Odpowiadając na to pytanie wcześniej, już właśnie odbiłem w to pytanie dlatego, że mam również i takie doświadczenia. Ponieważ ja staram się zdobywać swoje doświadczenia w różnej formie, czy też nawet po spożyciu przysłowiowego kwasu LSD. Nie mogę się odnieść do wszystkich substancji, ponieważ nie próbowałem. Natomiast substancję zwaną LSD próbowałem wiele razy i uwielbiam ją, ponieważ jest to bardzo, przynajmniej ja uważam, że jakby się to tak dało, to bardzo bym chciał zobaczyć świat, gdzie wszyscy są na LSD. Oj, wtedy by bardzo dużo powychodziło. Niestety LSD się tak nie da, bo jest to dość lotna substancja. Natomiast pokazałoby nam to, zresztą mamy już w sumie ten moment chyba dziś, nawiązując do infodemii, gdzie został nam pokazany obraz właśnie tego, co mamy. Społeczeństwa, poziomu społeczeństwa, na jakim teraz poziomie jest to społeczeństwo. Substancje psychoaktywne jak najbardziej mogą pomagać. Nie uważam, żeby przeszkadzały, wręcz odwrotnie.
To taki trigger, który uaktywnia pewne obszary naszego umysłu, który pozwala nam połączyć się bezpośrednio z naszą świadomością już po tej drugiej stronie. Czy to będzie świat wewnętrzny, czy zewnętrzny, to już nie ma znaczenia. Ważne jest to, aby połączyć się i znaleźć, odróżnić tą różnicę w tym pojmowaniu rzeczywistości. Dla mnie LSD jest bardzo konkretną substancją i bardzo szybko działa. Po spożyciu substancji LSD, właściwie w ciągu mniej więcej po 20, przynajmniej w moim przypadku, 20 do 30 minut. To zależy też od dawki. Zaczyna się ten cały proces. Izolorycznie można to przedstawić tak jak jest w filmie „Matrix”. Dokładnie w pewnym momencie Nasze ciało jakby: spoko, jesteśmy tutaj, w tej rzeczywistości, ale bardzo szybko przełączamy się na inny poziom pojmowania rzeczywistości. Ja mówię na to, że jest to dodanie dodatkowego RAM-u, czyli zwiększa nam się moc obliczeniowa RAM-u czy procesora.
Zwiększa nam się poziom pojmowania rzeczywistości i możemy być w wielu miejscach jednocześnie. Jest to moment, gdzie bardzo łatwo, przynajmniej w moim przypadku, w te stany wchodzę. A ponieważ jeżeli masz jeszcze możliwość czy też wytrenowanie, czy też może i predyspozycje, które pozwalają ci dostroić się do tamtego poziomu. Ja mówię na to system generalnie, czyli dostroić się do systemu, do tego większego systemu kompleksu świadomości czy nazwijmy sobie to jak chcemy. I to nam powoduje to, że bardzo szybko się tam jesteśmy w stanie dostroić. Bardzo często robiłem tak, bo już dawno tego akurat nie próbowałem, nie brałem substancji. Natomiast jest to tak, że kiedy wyczuwam już ten moment, po to się zaczyna postrzegać rzeczywistość, że trochę inaczej się już widzi dosłownie oczami fizycznymi. W tym momencie najczęściej kładę się na łóżko, zamykam oczy i wprowadzam się w trans. Ja jestem osobą bardzo energetyczną. W sensie takim, że bardzo szybko się podpinam pod energetykę i dlatego zawsze, choćby nawet kiedy na przykład, czy to było w Londynie u kapitana Tomasza, kiedy braliśmy to LSD i wchodziliśmy sobie w inne rzeczywistości, kiedy na przykład robiliśmy wspólnie śnienia, również takie coś robiłem.
Pamiętam zawsze, za każdym razem jak przychodziłem do Tomka, to mówiłem mu, jaka jest energetyka u niego. Ale u mnie postrzeganie energetyki, oczywiście ja też jestem osobą, może i sensytywną, ale w sensie, że odczuwaczem. Ja jestem bardzo silnym odczuwaczem. Czuję po prostu emocje ludzkie. To jest ten moment, kiedy się te nasze biopola przenikają, te prywatne wszechświaty. I ja jakoś mam tak, że potrafię to odczuwać, ale to się chyba u każdego uaktywnia w momencie, kiedy zaczyna wchodzić na inną ścieżkę duchową. Natomiast u mnie to jest tak właśnie, że ja to wyczuwam i wystarczy, że przymknę na chwilę oczy, robię coś takiego jak wyjście mojej świadomości na live'ie, normalnie nie śpiąc, tylko po prostu zamykając oczy. Jestem w stanie widzieć kolorystykę całego pomieszczenia. I byłoby to dziwne dla mnie, gdybym to tylko ja sobie tak wmawiał w głowę, że coś tam konfabuluję, że coś wymyślam i tak dalej. Natomiast ciekawym tutaj jest momentem to, kiedy konfrontujesz te swoje doświadczenia z innymi osobnikami, którzy również w danym czasie są i okazuje się, że tak właśnie jest, bo każdy tak to widzi.
Oczywiście weryfikacja zawsze polega na tym, żeby zadawać tak pytania, aby było ciężko cokolwiek tam wymyślić i dodać. Natomiast osoby, które doświadczają właśnie choćby wyjścia poza ciało, doskonale to wiedzą i rozumieją i nie da się tamtego oszukać. Po prostu nie da się i koniec. To tak samo jakbyś, nie wiem, teraz na obecną chwilę do czego to porównać. W każdym razie tak to wygląda. Dlatego odpowiadając ci tu słuchaczu, czy substancje psychoaktywne mogą pomagać, przeszkadzać w osiągnięciu OOBE? Tak. Jest to bezpośrednie połączenie. Mało tego, dochodzimy do procesu rozbicia naszej osobliwości. Może to wyglądać różnie.
Wszystko zależy od tego, co mamy w głowie, jakie mamy programy wgrane i substancja LSD jest świetnym triggerem. Świetnym, naprawdę jak nie najlepszym, przynajmniej dla mnie znanym obecnie na obecną chwilę triggerem, który pozwala nam zobaczyć naocznie tym naszym wewnętrznym okiem to, co mamy w naszym umyśle. To jest ciekawy moment, kiedy na przykład leżąc na łóżku z zamkniętymi oczami stoisz obok siebie i widzisz siebie i jednocześnie jesteś w ciele ludzkim. Jednocześnie gdzieś podróżujesz, jednocześnie gdzieś z kimś innym rozmawiasz i jednocześnie też kreujesz, tworzysz rzeczywistości, czyli te swoje własne wewnętrzne światy, iluzje. I cała sztuka w obonautyce polega na tym, tak przynajmniej ja sądzę już po latach doświadczeń. Aby nie stracić tej granicy. Bo można naprawdę zwariować i można różne rzeczy doświadczyć, łącznie z jakimiś demonami, z jakimiś światami. ... światami. Natomiast nasza świadomość nam nigdy nie zaszkodzi.
Dostaniemy taki pakiet informacyjny, który jest nam potrzebny na daną chwilę, dany moment. I cała sztuka polega na tym, żeby nie przekroczyć tej granicy, gdzie po powrocie możemy uznani zostać za szaleńców. Dlatego na samym początku audycji zadałem to pytanie: czym tak naprawdę są sny? Co powodują te sny, że jesteśmy w stanie odróżniać, ale też widzieć różnice i nie popadać w te obłędy, które niestety nie każdy jest w stanie przetrawić. Bo można naprawdę zwariować. Dla mnie sny są tylko i wyłącznie moją drogą doświadczenia, które pokazały mi też inną stronę rzeczywistości. To, że jestem troszkę większym kompleksem świadomościowym niż tylko to moje ciało fizyczne, ale pokazały mi też pokłady, jakie drzemią we mnie, czy też lęki. Bo to jest konfrontacja z sobą i nie pójdzie się dalej, kiedy nie staniesz naprzeciwko swojej własnej twarzy, siebie. Kiedy nie zaczniesz rozmawiać z sobą, widzieć inne rzeczywistości, podpiąć się pod inne światy, gdzie swoją świadomością funkcjonujesz. Tu zawsze powstają pytania, czy to na pewno jestem ja?
A może ktoś się podszywa pode mnie? Bo są energie, które się podszywają. Są też te negatywne energie. Tak naprawdę, żeby był balans, równowaga, muszą być te dwie energie, bo inaczej nic by z tego nie wyszło. Tak przynajmniej jest to wszystko skonstruowane. My jako bogowie, bo ja jestem tego pokroju i taka jest moja filozofia, ale bogowie w takim sensie, że jesteśmy cząstką uwolnioną od tej prawdziwej natury, od tego całego kompleksu, ale też jesteśmy bogami w swoich własnych prywatnych wszechświatach. I o to mi właśnie chodzi. Bo nie neguję i nigdy nie negowałem, że ja jestem Bogiem, kolejnym Chrystusem i tak dalej. Absolutnie. Chodzi o to, że poprzez doświadczenia i poprzez poznanie naszych własnych możliwości jesteśmy w jakimś stopniu w stanie kreować, wpływać, wspomagać się, pracować z innymi.
I nawet jeżeli nie osiągniemy tych stanów, to na pewno w jakimś stopniu się rozwiniemy duchowo. I tutaj też trzeba pamiętać o jeszcze jednym aspekcie, że nasze życiowe cele nie zawsze mogą być akuratnie dla nas jak najbardziej przystępne, bo my też jesteśmy wspomagaczami dla innych osób. To znaczy, że poprzez to, że my w jakimś stopniu pomożemy, uświadomimy inne osoby, innych ludzi o procesach, o rzeczach, które dzieją się gdzieś tam w innych, wyższych sferach, to my też w jakimś stopniu przyczyniamy do tego, że pomagamy innym osobom. Bo przecież tak naprawdę chodzi o to, abyśmy wszyscy byli szczęśliwi, abyśmy wszyscy byli tą całą jednością, abyśmy z powrotem wszyscy powrócili do tego głównego źródła. Bo przecież chyba taka jest natura człowieka. Żeby żyć, po prostu, żeby żyć, żeby pomagać sobie, żeby doświadczać, a nie ciągle się pałować, tworzyć konflikty zbrojne. Po co to jest potrzebne? To takie moje prywatne zdanie. Tutaj na czacie Ben L. napisał: „Ja mam tak, że jak o czymś myślę, to mi się potem śni i jakoś ciężko mi to uwierzyć, że sny mówią prawdę”.
Drogi Benie, powiedziałem to już wcześniej w audycji i wielu innych audycjach, że w snach jesteśmy w stanie na matrycy śnienia dosłownie wizualizować to, co mamy w głowie. To znaczy, że jeżeli oglądniesz sobie na przykład film „The Walking Dead”, czyli o zombiakach To albo jeżeli byś sobie to oglądnął dzisiaj, to albo dzisiaj, albo jutro, ale myślę, że w przeciągu trzech dni powinieneś mieć taki sen. Pokazuje to, że wiele rzeczy i na tym poziomie jesteśmy w stanie to zobaczyć, jak wiele rzeczy mamy wgrywanych poprzez oglądanie YouTube'a, słuchanie jakiegoś radia, stosowania technik LPI. My nie możemy być do końca świadomi tego i najczęściej nie jesteśmy świadomi tego, jak pewne słowa klucze, bo słowami kluczami też można przecież zaprogramować. Robią to na przykład hipnotyzerzy. Tylko że tam idziemy i widzimy tego hipnotyzera i wiemy, że stajemy się bardziej czujni, że może nam coś wgrać, zaprogramować. Natomiast w snach, oczywiście mówię tu o zupełnie wysokim poziomie śnienia. Nie mówię o takim normalnym, że się kładę i coś mi się przyśniło, tylko o pracy z tymi snami. Na tym poziomie jesteśmy w stanie już wyłapać te elementy. Dlatego ja często w swoich audycjach podkreślałem to, czy nasze sny rzeczywiście są naszymi snami.
Bo sny są tylko przedstawieniem na płachcie śnienia programów, różnych rzeczy, które mamy w głowie. Także jeżeli oglądniesz sobie na przykład film „Walking Dead”, gwarantuję ci to. A jeżeli tam jeszcze trochę emocji dodasz, na przykład coś się w tym serialu, w filmie stanie i ty to emocjonalnie bardzo mocno odbierzesz, gwarantuję ci, że będziesz miał taki sen za dwa, trzy dni. I co najlepsze, będziesz głównym aktorem w tym śnie. Także nasza podświadomość czy świadomość naprawdę wiele rzeczy nam tutaj jest w stanie wykazać. I to jest właśnie element, który powoduje to, że jesteśmy w stanie też odróżniać, wpływać czy mieć ten kontakt, widzieć tę granicę, tę różnicę, która wpływa na nasze późniejsze życie. Wielu się wydaje, na przykład jak ja rozmawiam ze znajomymi, mówią mi: „Bo ty specjalista, bo ty już takie poziomy”. Właśnie, że nie. I to mnie boli, że nie za bardzo jest z kim rozmawiać. Ludzie się po prostu boją konfrontacji, a to nie chodzi o to.
Chodzi o to, żeby się wyłącznie wymieniać. Ja też wszystkiego nie wiem. Też się przyłapuję na różnych dziwnych odskokach od swojego myślenia, ale wydaje mi się, że tu jest ważne trzymanie trochę dystansu. Naprawdę, drodzy słuchacze, uwierzcie mi, jestem bardzo sceptyczną osobą. Czasami potrzebuję wielu dni, żeby sobie coś przemyśleć i żeby na nowo poukładać w swojej głowie. Bo czasami nawet jeżeli coś zobaczę, coś widzę, dostanę jakiś przekaz, to nie do końca wierzę w to. Nie do końca wierzę też w taki sposób, jak mi to zostaje przekazane. I bardzo często robię powroty, cofki do snów. Czyli proszę też swoją świadomość, aby mi pokazała to w zupełnie inny sposób, może bardziej prościej, może w innej scenerii, bo nie zawsze jest to do wyłapania. Symbolika snów jest naprawdę wszechpotężna, wszechobecna.
My jako ludzie naprawdę mamy tak potężną świadomość, że wielu ludzi nie może w to uwierzyć. Nie może uwierzyć w to, że możemy tworzyć, kreować swoją własną rzeczywistość, mając wglądy, wpinając się w system kompleksowy, większy system. System, który tak naprawdę zarządza nami tutaj, w tej rzeczywistości. Ja operując w swoich snach, nie operuję z poziomu ziemskiego. Zawsze mi to było mówione, kiedy jeszcze śniłem ze swoimi przewodnikami, a miałem ich wielu. Dziś raczej już sam podróżuję. Zdarza się, że czasami proszę o pomoc, ale generalnie już na tyle jestem świadomą osobą w sferach sennych, że właściwie podróżuję sam. Co nie oznacza, że nie mam snów, które wyrywają mnie z butów. Tutaj miałem pytanie na czacie. Podziękowania za odpowiedź.
„Dzięki za odpowiedź” — pisze BNL na czacie Radia Paranormalium. — „Dzięki za odpowiedź. Pierwszy raz słucham twojej audycji. Z tego, co zauważyłem, to że już nie mogę oglądać wielu filmów, ponieważ dziwne rzeczy mi się potem materializują. 80% filmów już nie mogę oglądać”. To jest właśnie programing, programowanie podprogowe. To stosują naprawdę w wielkim zakresie dzisiejsze media, ale też i osoby. Dlatego ważne jest, czy też choćby nawet muzyka. Na muzykę też trzeba uważać, ponieważ ja mam zawsze prostą zasadę, że jeżeli słuchając danej muzyki źle się czuję, na przykład jakiejś muzyki medytacyjnej, to nigdy więcej do tego nie wracam. A zdarzało mi się tak, że byłem wyorany jak jasna cholera Przepraszam za słowo, ale akurat tak mi tutaj naszło na ślinę.
MansSevent na czacie Radia Paranormalium pisze: „Mnie nigdy sny nie wyrywają z butów, bo śpię bez nich.” Uwierz mi, drogi słuchaczu, że śnisz. Każdy śni. Tylko że twoja świadomość nie wyczuwa tego. Po prostu nie zwracasz na to uwagi. Ja w swoich snach kiedyś bardzo często, i to też jest przedstawiane w wielu religiach, w wielu obrazach, obrazkach, to, że człowiek znajduje się w takiej jakby bąbli. I mamy tę bąblę. Tylko że to oczywiście obrazek. Natomiast my się poruszamy w morzu energii i to widać strasznie, jak jesteś choćby nawet wzrokiem w poza, kiedy widzisz tę energię, która się jakby rozpryskuje, na przykład kiedy idziesz. Ja mam bardzo częste przedstawianie tego, że wyrobione mam w sobie to, że zawsze poznaję to, że jestem już w OOBE po nogach. Kiedyś miałem problem w ogóle, żeby swoje stopy zobaczyć.
Natomiast teraz mam tak, że pierwszą rzeczą, którą robię, to właśnie jest zerknięcie na stopy i na dłonie. Przy czym jak chodzę na przykład, to właśnie chodzę po takiej jakby wirtualnej podłodze, gdzie każdy krok, kiedy stawiam, to ta energia się jakby rozpryskuje. Dokładnie mniej więcej pokazane było to tak jak w „Matrixie” choćby nawet. Także „Matrix” jest dobrym filmem, ale tam też są przekłamania. Ale generalnie chodzi o całą filozofię. Dla mnie „Matrix” to jest po prostu sen OOBE. Ja to tak widzę. Kiedy się wpinasz w ten inny system, większy kompleks świadomościowy i po prostu tak funkcjonujesz. Natomiast w wielu swoich snach, wizjach miałem przedstawiane właśnie to, że jestem jakby w środku zamknięty kuli takiej, na której bardzo często pojawiają się takie jakby oczka i poprzez te oczka, takie kulki. To jest tak, jakby wiąć kulę w kuli, w kuli, w kuli.
I to są jakby takie warstwy, poziomy naszej niejawnej rzeczywistości. I zawsze w wewnętrznej kuli, w której my jesteśmy, widzę te oczka, ale te oczka są połączone z kolejną bąblą i ta bąbla kolejna z kolejną, z kolejną, z kolejną. I to tak przynajmniej ja na obecną chwilę pojmuję, że to jest to nasze właśnie oko świadomości. Zresztą też o tym mówi czy nawet choćby A, gdzie on właśnie mówi o tym wirze, czy Jarek Bzoma też mówi o tym wirze. To jest ten poziom już, w którym dochodzimy do tej boskości, jakby naszej prawdziwej natury. Ono jest właśnie w snach bardzo często przedstawiane jako te wiry, czy też podróże w tych wirach. To jest ten moment przejściowy właśnie pomiędzy jakimś tam poziomem śnienia, nazwijmy to. Jarek Bzoma to nazywa akuratnie siódmy, ósmy poziom. Natomiast przeskoczenie już na ten wyższy poziom, 11 plus, coś takiego, bo on tam wprowadził swoją numerologię i tak dalej. On sam zresztą też twierdzi, że nie wymyśla sobie tych numerów, tylko jest mu to w snach pokazywane.
Natomiast ja aż tak nie idę. Dla mnie jest ważny mechanizm, a nie numerologia, czyli zrozumienie tak naprawdę procesów i ten element, kiedy właśnie widzimy te takie jakby wiry czy jakbyśmy wpadali w tornado. Ja też bardzo często mam takie sny, gdzie wpadam, lecę sobie środkiem, jakby tam gdzieś jakieś postacie się pojawiają, machają mi rękoma, pozdrawiają mnie i tak dalej, i tak dalej. Bardzo fajnie to też czasami widać, że jesteśmy w stanie jakby przenieść się poprzez naszą wewnętrzną tę bąblę, bo to tak najłatwiej jest powiedzieć, żeby to była wizualizacja tego. A tą jakby ostatnią bąblą, gdzie na końcu mamy już tą ogólną świadomość, tą boską świadomość, to jest takie coś, jakby właśnie przelatujesz przez te różne poziomy tych różnych bąbli. To też można nazwać właśnie poziomami snów. Czasami jest to tak, że lecisz długo, gdzieś tam wpadasz w jakąś inną sferę senną, ale czasami jest tak, że jakbyś wziął procę, naciągnął i wystrzelił i zaraz, praktycznie w tym samym czasie jesteś już jakby na tej ostatniej bąbli. To są też momenty, jak by wam to powiedzieć? To są momenty, kiedy stoisz przed sobą. Przed sobą Bogiem.
U mnie się to wizualizuje jakby taka komnata. Na środku tej komnaty jest taki podest. Na podeście siedzę ja, taki piękny, lśniący ja. Z tyłu jest duże krzesło. Na tym krześle sobie siedzę. Takie królewskie duże krzesło. Siedzę sobie i ponieważ operuję energiami światła, więc zawsze za tym tronem mam piękne duże serce bijące, lśniące, energetyczne serce. Prowadzę dialog z sobą albo rozmawiam z samym sobą, gdzie wcześniej jeszcze daję sobie intencje, próbuję czegoś się dowiedzieć. Często jest to komnata, gdzie są dwoje drzwi. Czyli z przodu i z tyłu i mogę wejść w jedną albo w inną rzeczywistość.
To jest taki element przejściowy pomiędzy światami. Mniej więcej tak to odbieram. Tutaj się oczywiście różnie zaczyna działać, bo zależy od tego, w jaki sposób zostanie mi dalsza sceneria snu przedstawiona. Ale czasami jest tak, że jak w filmie „Matrix” pojawiają się naokoło, bo to jest taki pokój, cztery ściany, pojawiają się drzwi i tych drzwi jest mnóstwo. Jedne obok drugich. Niektóre są bardziej otworzone, w niektórych jest kluczyk w środku, ale na niektórych są też trzy klucze. O tych kluczach również mówi Jarosław Bzoma, więc tam was odsyłam. On bardziej precyzyjnie wyjaśnia, co te klucze oznaczają. Zawsze pojawia się ten element trzech kluczy. W ogóle trójka przede wszystkim.
Trzy elementy. Tam jest zawsze ta symbolika. Żeby to zrozumieć, to trzeba też troszkę posiedzieć w tym i podoświadczać. Ale jest dużo ludzi, którzy o tych trzech elementach mówią. Ja też w swoich audycjach mówiłem, więc odsyłam was tam, nie będę już się teraz powtarzał. Jest różnie. Czasami jest tak, że mam drzwi otwarte, podchodzę sobie pod próg, a tam mam cały wszechświat i mogę sobie skoczyć i gdzieś tam lecę, zwiedzam. Może być to też przedstawione jako iluzja. Ale może być to przedstawione tak, jakbyś przeszedł do zupełnie innej rzeczywistości, gdzie normalnie sobie żyjesz. U mnie jest to sceneria zawsze górska.
Dużo zieleni, bardzo dużo zieleni i wody, ponieważ nawet w kinie moim urodzeniowym, majowskim jest to przedstawiane. Dlaczego właśnie widzę dużo wody czy też zieleni? To jest sfera duchowa i moim zadaniem, tak przynajmniej kiedyś sobie interpretowałem, jest doświadczanie sfery duchowej. To, że mam dziś takie zdolności, a nie inne, że potrafię takie rzeczy, stany robić, jest wpisane w metrykę mojej daty urodzin. Łącznie z godziną. Łącznie z godziną, bo naprawdę robiłem kiedyś takie coś i sprawdzałem. Wypisz, wymaluj. Wszystko się zgadza. To, że posiadam możliwości takie OOBE, śnienia świadomego to nie jest przypadek. Natomiast moim zadaniem przynajmniej, ponieważ ostatnimi audycjami u Sławka również było mówione kto co robi i tak dalej.
To, co robi i tak dalej, czyli jakie ma swoje powołanie ziemskie, to tam również panowie mówili. Zresztą w ogóle bardzo fajne, ciekawe audycje. Ja też się bardzo dużo dowiaduję z tych audycji, dlatego ostatnimi czasy lubię sobie słuchać, nie wchodzić na czaty, nie zajmować umysłu innymi trollami i tymi wszystkimi rzeczami. Wolę sobie siąść, posłuchać, spokojnie skupić się, porównać do swoich doświadczeń. I naprawdę bardzo dużo się tam zgadza. Tak samo tutaj ja u siebie mam to, że mam łatwość, możliwość poprzez to, że w danym dniu, roku i tak dalej się urodziłem. Więc nie jest to przypadek, że o takich rzeczach mówię, ale uświadomiłem sobie to dopiero po ponad 20, prawie po 30 latach śnienia tak naprawdę. Po 30 latach śnienia, kiedy Sławomir zaczął mówić o kalendarzu Majów, czy też o życiu w HD. Jego goście również zaczęli o tym mówić. Także ciekawa rzecz.
Kolejne ciekawe narzędzie do zgłębiania. Nawet się zarejestrowałem na stronę, żeby sobie sprawdzić siebie, po dacie urodzin, według życia w HD. Nie pamiętam, jak to się nazywało teraz na szybkiego. W każdym razie tam też potwierdzało się to, co było dosłownie choćby nawet w zapisach majowskich. Dobra, bo tutaj na czacie jeszcze coś było. „Zawsze myślałem, że OOBE jest bardziej wartościowe niż świadome śnienie”, Ben L. pisze. „Ale z tego, co mówisz, OOBE jest bardziej pochłaniające energetycznie niż świadome śnienie. Co bardziej wolisz i dlaczego?” Co bardziej wolę? Świadome śnienie.
Zdecydowanie świadome śnienie jest przyjemniejsze, mniej męczące, mniej pochłaniające energię. Ja jestem człowiekiem starej daty. Mam 43 lata, więc już pod 50 idę. Natomiast ja się nigdy OBE nie uczyłem. Coś tam czytałem za młodu, wiadome. Natomiast odkąd pamiętam, jako dziecko zawsze ciągnęło mnie w stronę medytacji i buddyzmu. Zawsze. Co było później efektem uczenia się kung-fu, jujitsu i tak dalej. Zawsze próbowałem swój umysł wyciszyć i być spokojny. Zresztą ja zawsze jestem, na przykład jeżeli widzę swój obraz, choćby nawet swojej duszy, mam zawsze taką twarz.
Nie wiem, jak to powiedzieć. Niby się śmieję, ale niby poważny taki. Wiecie, o co chodzi? Takiej bardzo skupionej postaci, z jednej strony traktującej to wszystko, co się dzieje, z żartem, ale z drugiej strony poważna postać i tak dalej. Jestem śmieszkiem tak naprawdę z natury. Lubię się śmiać. Uwielbiam to. I tak naprawdę to pokazało mi to, kiedy byłem młody, zaczynałem iść w to głębiej. Oczywiście system to później wszystko ewoluowało, ale też system spowodował to, że we mnie trochę stężało. No i jak to człowiek zaczął się później uczyć i tak dalej.
Tak, rok 1977 jest ciekawym rokiem. Ja mam trzy siódemki w swoim urodzeniu, więc jestem potrójną siódemką, a siódemka jest elementem przejściowym, więc sobie tam już, drodzy słuchacze, sami zinterpretujcie. Wodnik. Okej. Momencik, bo zgubiłem myśl. Możesz coś więcej powiedzieć? Bo dzisiaj jest audycja o kreacji. Dobra, to ja tam powiem trochę, ale odniosę się do tego tutaj na czacie. Będę lawirował trochę dzisiaj. Taka spontaniczna audycja, że ja ostatnio tylko takie audycje robię.
Uważam to za lepszą formę komunikacji z wami. Możesz coś więcej powiedzieć o przewodnikach w OBE? Ben L. pyta. Z moich doświadczeń, to na tym najniższym poziomie zawsze spotykamy przewodników dopasowanych do danego poziomu naszego śnienia. To znaczy, że na różnych poziomach spotykamy różnych przewodników. Generalnie uważam, że przewodnikami jesteśmy my sami. Z innego, wyższego poziomu przychodzimy sobie pomóc, bo przecież nie zaszkodzić. Czasami trzeba walnięcia w kark, bo strasznie się upieramy przy jakichś tam przekonaniach, dogmatach i nie chcemy zaakceptować tego, co widzimy przed sobą. Ale to są sporadyczne rzeczy.
Dlatego tutaj jest bardzo ważne też, że nie pójdziecie dalej, jeżeli nie skonfrontujecie się z samym sobą. Kiedy te wasze światy wewnętrzne nie rozwalą się na drobne części. Jest to przedstawiane w różny sposób. Tak że tak ta ściana w sumie to wygląda. Natomiast to jest na pewnym poziomie. Oczywiście, kiedy wchodzimy już w te głębsze stany śnienia, pojawiają się również istoty. Ta energia wszechinteligentna, bo ja na nią mówię energia inteligentna, wszechenergia, energia uniwersalna, prana i tak dalej, ma tą możliwość i zdolność. To też jest bardzo fajny aspekt związany z tak zwaną teorią świata symulowanego, czyli wykreowanego przez jakiś większy kompleks świadomości. To jest też bardzo popularne, o tym też dość sporo mówi Tom Campbell, choćby nawet. Ale wracając troszkę niżej, bo jak mówię do was, to sobie to w głowie wizualizuję, przypominam.
To jest tak, że z wyższego poziomu energie schodzą na niższy poziom. Kwestia teraz właśnie, gdzie odróżnimy naszą boskość, czyli pomoc nas z wyższego poziomu, a kiedy jest ingerencja już zupełnie innych energii, wyższych energii. Jeżeli chodzi o tych przewodników, to przewodnikami najczęściej jesteśmy my sami. Natomiast ponieważ kosmos, jeżeli już mówimy o OBE, czyli światach zewnętrznych, jest usiany mnóstwem różnych świadomości. To są świadomości, które poruszają się w poza. I tu też jest bardzo ważny, ciekawy element, o którym również mówi Jarosław Bzoma, żeby w tym kompleksie, w tym poza, w tym miejscu. To też jest taka motywacja do tego, żeby jednak próbować to zjawisko OBE osiągnąć, ponieważ możemy w jakimś tam minimalnym stopniu zobaczyć, co nas czeka po tej drugiej stronie i mieć taką trochę nadzieję też, że wszystko będzie okej. Bo po tej drugiej stronie, kiedy tu jesteśmy, jeszcze mamy połączenie ducha, duszy z naszym ciałem fizycznym. Kiedy jest ten moment połączenia, mamy możliwość jeszcze podróżowania i nie tracenia tak naprawdę naszych ubytków energetycznych w sposób mentalny. Kiedy umrzemy, odejdziemy już do tej innej, niejawnej rzeczywistości, takiej możliwości już nie będziemy mieli.
Jarosław Bzoma mówi o tym i ja też to potwierdzam, że w poza myślimy, widzimy... O, coś problemy? Widzimy obrazami. Problem jest z połączeniem na Radio Paranormalium? Czy wszystko jest okej? Poczekajcie sekundkę, bo mi rzeczywiście rozłączyło serwer numer jeden. Serwer numer dwa, ale się połączył i serwer numer trzy też się połączył, a serwer numer jeden też jest połączony. Czy już jest wszystko okej? Okej, coś rozłączyło. Sorry, przepraszam was.
To niezależne ode mnie rzeczy. Korzystam z VPN-u, więc prawdopodobnie może być to też problem, ale gwarantuję wam, że jak wyłączę VPN, to za 10 minut nas całkowicie rozłączy, więc czasami może być ten problem, a audycja i tak będzie w całości nagrana, więc zostawmy to już tak. Dobra, o czym mówiłem? Chodziło o tych przewodników. Poczekajcie, przypomnę sobie, rozkojarzyłem się. Okej, to było o połączeniu mentalnym. Teraz za naszego życia mamy jeszcze możliwość łączności i podróży w sposób mentalny. Bruce Moen bardzo to promował. Ja też to promuję zresztą, bo uważam, że podróże mentalne są chyba najlepszą metodą. Chodzi o to, że nie tracisz energii, która jest bardzo ważna i istotna, bo jednak po tej drugiej stronie mamy ograniczony czas.
Możemy właśnie wykorzystać ją do projekcji zupełnie innych rzeczy. W swoich audycjach bardzo często mówiłem, że jest to nam przedstawiane na zasadzie obrazu rzucanego z projektora. Zresztą kiedy macie choćby nawet swoje pierwsze wyjście w poza, ono jest najczęściej usłane lękami i strachami. Wiadome, coś się doświadcza pierwszy raz, coś nieznanego. Ocean świadomości, którego nie znamy tak naprawdę. Znaczy znamy, ale nie pamiętamy, bo zatracamy tą możliwość, bo wtedy by nie było tej wielkiej przygody i tego celu tak naprawdę funkcjonowania nas w tej rzeczywistości. Bo przecież to ma być jedna wielka zabawa. Przynajmniej ja mam takie podejście do tego. Przełączyło na minutę na „Świat oczami duszy”. Aha, okej, już jest wszystko okej.
Dobra. I to powoduje po prostu, że zapominamy pewne rzeczy i możemy oczywiście w tej rzeczywistości naszej jawnej doświadczać tych elementów już za życia. I tak nie poznamy nawet procenta tego, co nas czeka po, ale jesteśmy w stanie podbudować się, zmotywować do tego, że jest gdzieś tam coś piękniejszego, coś lepszego i tak dalej. Naszą prawdziwą naturą człowieka przecież jest życie w spokoju, doświadczania w tej materii, a nie pałowanie się po łbach, przeszkadzanie sobie w zwykłym, normalnym funkcjonowaniu. Te negatywne energie, które teraz są siane w bardzo dużym stopniu to wykorzystują. Bo zarówno jak są ludzie energii światła pozytywnej, tak samo i negatywnej. Musi być ten balans. Tu nie ma wygranych, przegranych. Są osoby, które operują na energiach negatywnych, ale one też są środkiem w dążeniu do celu. Taką wybrały sobie drogę i tyle.
Musi być ten podział. W snach mamy to też bardzo często przedstawiane jako branie udziału. Cześć Gimą Gibki. Mamy możliwość brania udziału, dosłownie nam to jest przedstawiane jako bycie w teatrze. I takie też są często pierwsze sny, które dostajemy. Sny, mówię wizje już. Dobra, nie mówmy o OBLD, bo to naprawdę jest szeroki temat, ale też z drugiej strony tworzenie kolejnych podziałów, a to chyba nie o to chodzi. Z tymi przewodnikami, drogi słuchaczu, jest tak, że oni się nam pojawiają najczęściej na samym początku. Przeważnie jest ich trójka. U mnie to zależy, bo oni się w różnych momentach pojawiają.
Nie zawsze się pojawiają, ale jeżeli się już pojawiają, to w trzy osoby. U mnie są w trójkę, czyli kolejny raz symbol trójki. I u mnie to jest dwóch mężczyzn i kobieta. Tak przynajmniej ja to odbieram. Natomiast my jako mężczyźni, mówię o mężczyznach, mamy to, że nam się często kobiety pojawiają. Kobiety mają odwrotnie, przeciwstawną energię. A przedstawiają nam się po prostu dlatego, że my marzymy o kobietach. Mężczyźni. Więc najprostszą formą przekazania nam tego jest podcięcie się energii pod nasze przekonania, nasze myśli, nasze zboczenia też może. I to samo mają kobiety.
Więc to jest ten pierwszy element. Oni bardzo szybko znikają. Kiedy podejmujesz decyzję, że lecisz gdzieś dalej, oni się odsuwają z pleneru i teraz możesz spotkać siebie, przewodnika z wyższego poziomu. A jeżeli już jesteś bardziej doświadczony, to podróżujesz sam. Ja podróżuję sam, ale są momenty, że również zdarzają mi się przewodnicy z innych poziomów i wychodzi to różnie. Czasami są takie scenerie, że dopiero po jakimś czasie się skapuję, że to przewodnik jest. Oni się strasznie maskują. Ale też jest tak, jak powiedziałem wam o tej komnacie mojej, gdzie siadam przed tym moim Bogiem, przed sobą samym, kiedy sobie prowadzę różne rozmowy. Rozmowy takie, które czasami wyrywają mnie z butów, ale z drugiej strony nie jesteś w stanie oszukać. Bo jak możesz siebie samego oszukać?
Więc tak to wygląda. Coś widzę, że mnie rozłącza z serwerem Paranormalium non stop i to tylko z serwerem Paranormalium. Nie wiem dlaczego. Radio Paranormalium pisze: „Swoją drogą Sławomir Bączkowski posiada unikalną umiejętność jednocześnie spać i nadawać w środku nocy. Opanował sztukę bilokacji.” Ben L. pisze. Nie spotkałem się z audycją Sławka, żeby spał, ale wiem, że są youtuberzy tacy, którzy potrafią spać przez całą audycję, a audycję prowadzą uczestnicy. Mówię tu choćby nawet audycję MK. Ostatnio sobie odsłuchiwałem. Słuchajcie, z tymi przewodnikami to jeszcze jest tak, że bardzo często w snach jesteśmy przenoszeni pomiędzy różnymi poziomami śnienia.
Ja na to mówię stacje dokujące. To są takie miejsca, gdzie lecimy od miejsca do miejsca. W moim przypadku jest tak, że są to takie wyspy unoszące gdzieś się tam w przestrzeni, do których wchodzę, na przykład do jakiejś tam chatki. Siadam sobie na takiej specjalnej maszynie, która mnie skanuje, skanuje moje ubytki energetyczne. I tutaj wykorzystuję proces samoleczenia, czyli doładowania się, zbilansowania, podładowania swoich wewnętrznych baterii. I później lecę dalej. Czasami jest to jeden, czasami kilka przewodników. Zależy w jaki poziom myślenia lecę i na jakim danym poziomie jestem w danej chwili. Albo mnie ciągną za kark, albo ja mówię na to sanki, czyli siadam na takim niewidzialnym krześle, coś w tym stylu i jakbym z tyłu miał rakietę, która mnie pcha do przodu. Jest to tak namacalne fizycznie, że można poczuć wręcz powiew wiatru.
Widzi się zmieniające scenerie, światy, planety, różne rzeczy. Natomiast ja jako doświadczacz OOBE-nautyczny wykorzystuję w swoich doświadczeniach jednak metodę przejścia poprzez świadomy sen do OOBE. Jest to dla mnie łatwiejsze, prościejsze, mniej męczące, bo samo osiąganie zjawiska OOBE generalnie dla mnie jest mocne. Wymaga ode mnie dużych pokładów energii. I też OOBE nie można mieć codziennie. To też jest tak już à propos. Natomiast tak to u mnie wygląda. Ja to osiągam poprzez świadome śnienie bardziej niż takie bezpośrednie wyjście. A jeżeli już robię, a robię tak czasami, bo potrzebuję, bo czuję, że tak muszę, to jest to metoda wildowska. Jak powiedziałem, jestem starej daty człowiekiem i wykorzystuję tą starą metodę wildowską, którą zawsze stosowałem, a później się dowiedziałem, że to w ogóle taka nazwa jest tego.
Tutaj Ben L. pisze o sztuce bilokacji. W moim życiu się zdarzało kilka razy, ale to wiadome, że każdy gdzieś tam swojego klona ma. Taka przynajmniej jest teoria, że mnie widywano w różnych miejscach. Ja sam robiłem różne rzeczy. Ja pamiętam jeszcze, jak mój ojciec był kiedyś w szpitalu, to też wspomagałem go energetycznie. Byłem wtedy w Wielkiej Brytanii, więc on był w Polsce w szpitalu. Ale kiedy przyjechałem do Polski i tam parę zadałem pytań To widziałem w jego oczach. Zresztą próbowałem nawet kiedyś tę metodę robić, wizualizacji u niego w szpitalu. I kiedy mu zadałem tam kiedyś pytanie, to widziałem, że coś widział.
Nie powiedział mi tego wprost, ale wiedziałem, że chyba mnie jednak widział po tej drugiej stronie w Polsce, w szpitalu, kiedy próbowałem właśnie takiej metody wizualizacji. Nie takiej starej. Dzięki! Spoko, ja też się stary nie czuję jeszcze. Absolutnie. To dopiero nawet nie jest połowa. Dobra, ale kochani, nie wiem, co się dzieje, bo co jakiś czas widzę, że zrywa na Paranormalium. Tylko na Paranormalium. Ale jak powiedziałem wcześniej, audycja będzie w całości bez przerw, także spokojnie. Teraz wróćmy do tej kreacji, bo jest taka teoria.
Kiedyś czytałem teorię i to ma też jakiś sens, że kiedy ta rzeczywistość powstawała, kiedy było to zagęszczenie tej rzeczywistości, byli właśnie tak zwani kreatorzy. To były istoty, które znały ten mechanizm, nie miały tego zatracenia jeszcze, zapomnienia, w jaki sposób tworzyć rzeczywistość. Wracając tutaj do Jarka Bzomy i zastanawiając się nad tą boskością, gdzie ten Bóg jest, ten nasz wewnętrzny Bóg. On to mówi właśnie o tym tornadzie i po przekroczeniu granicy tego tornada, kiedy spotyka się tego prawdziwego Boga, nie tego naszego wewnętrznego Boga. I on mówi o tym, że ten Bóg w jego doświadczeniu, w jego przypadku wygląda jak klaun. Ni to kobieta, ni to mężczyzna. Kiedy macie sny takie, które właśnie spotykacie istoty, które wyglądają ni to kobieta, ni to mężczyzna, to jest to połączenie bezpośrednie ze źródłem boskości, z tą całą energią, wszech energią. Oczywiście energia jest tylko elementem przenośnym, natomiast nasza cała umiejętność kreacji i wizualizacji powoduje to, że widzimy to w taki, a nie inny sposób. U mnie wygląda to troszkę inaczej. Oczywiście z mojego punktu doświadczenia, poziomu doświadczenia.
Natomiast też widzę rzeczywiście taką zależność, u mnie to bardzo często się pojawia tak naprawdę, właśnie kobieta i mężczyzna w takim połączeniu jednym. Nie pamiętam, jak to się nazywa. Jest na to nazwa jakaś. Natomiast to zjawisko nigdy nie występuje jednocześnie w tym samym czasie. To znaczy, że jeżeli już, to widzimy połączenie tych dwóch elementów, czyli kobiety i mężczyzny jako taka twarz kobieco-męska. Albo też możemy widzieć już rozdzielenie tej energii na dwa stany, czyli albo mężczyzna, albo kobieta. Nigdy nie jest to tak, że w tym samym czasie zostaje nam to przedstawione. Powiedzmy, jesteśmy w jakiejś scenerii, w jakimś pomieszczeniu. Nigdy nie będziemy mieli tych dwóch rzeczy razem. I o tym samym mówi nawet Jarek Bzoma i też są takie moje doświadczenia.
Najczęściej jest to przedstawiane w formie naszych rodziców. Dlaczego? Bo najprędzej to odbierzemy. Bo ta energia, inteligentna energia zawsze dopasowywuje to do naszego pojmowania i to, co spowoduje to, że nasza świadomość zwróci się w tę stronę, abyśmy po prostu pewien przekaz, informację zrozumieli. Ben L pisze: „Ja pamiętam czasy powstania materii. Pamiętam wyłonienie się mojej świadomości, świadomości zbiorowej, która była po prostu miłością. To był dla mnie początek materii”. Miałem kiedyś takie wizje. Zastanawiałem się nad tym, w jaki sposób jest tworzona materia. U Jarka Bzomy, jak powiedziałem wam wcześniej, przekazywane jest to jako niby klaun, taki jakiś dziwny, umalowany, chichoczący i tak dalej.
On tam później w swoich opowiadaniach mówi o tym, że w pewnym momencie go jakby połknął ten klaun, gdzie wleciał tam gdzieś do niego i obudził się w innej rzeczywistości. Natomiast u mnie jest to przedstawiane jako pewna wizja też i powrotu do domu. Nie wiem, jak to określić. Mówiąc o tym wyższym Boże, tym Bogu, tej świadomości nadrzędnej, czyli tej całej kompleksowej energii i wiedzy Ona przedstawia nam się w taki sposób, że na pewno to się wie, bo to się odczuwa już zupełnie innymi zmysłami. Tak jak mamy to połączenie tego większego ramu, jak ja to nazwałem. Pojawia się też bardzo często ten ekran śnienia, na którym możemy materializować i wizualizować. To wygląda jak galareta, coś tego typu. To wszyscy mają, którzy śnią świadomie. Wszystkie osoby to widzą, oczywiście na swój indywidualny sposób. Ja twierdzę, że my jako ludzkość jesteśmy technologią.
Poprzez to, że poznaliśmy, że mamy te zapisy gdzieś na wyższym poziomie, to u mnie ta boskość pojawia się w postaci pewnej ciemnej, czarnej przestrzeni, gdzie jestem w takim kwadracie, pudełku i mogę operować na kilku płaszczyznach jednocześnie. To znaczy być w tym pudełku, być za pudełkiem, być jeszcze w sferze duchowej, jeszcze w sferze jakiejś innej, gdzie jestem w stanie zobaczyć, objąć tą całą przestrzeń, tą całą technologię, którą operuję tak, aby pewne rzeczy się działy. Jestem w stanie być zarówno na zewnątrz i na wewnątrz. To jest miejsce, gdzie jest informacja o tym, które światy są właściwe, a które są wytworem mojego umysłu, czyli jednym słowem iluzją. To jest miejsce, gdzie poprzez łączność z duszą, z duchem oraz emocjami, czyli te trzy elementy, jesteśmy w stanie tak połączyć, że powstaje coś na zasadzie wirującej energii. Ona wygląda jakbyście wzięli dzidę, wokół której krążą trzy krążki. Każda jest z innej energii, wibrują z różnymi prędkościami. Jeżeli jest to bardzo duże rozchwianie, to one potrafią walić, trzaskać tą energią na wszystkie strony. Ale kiedy łączymy się bezpośrednio i próbujemy nad tym zapanować, kiedy znamy już swoje wewnętrzne klucze, jeden klucz wewnętrzny, w jaki sposób kierować, trzymać tą energię na wodzy, to powoduje to, że ta energia się uspokaja i zaczynamy dostrzegać pewne inne rzeczy, które gdzieś wokół nas się dzieją. Płaszczyzna może być tutaj różna, bo możemy być zarówno poza, być obserwatorem.
Dwa, brać czynny udział. I trzy, wchodzić w różne rzeczywistości, światy. Zarówno te wykreowane sztucznie, czyli jako iluzja, jak te rzeczywistości, czyli astral i jeszcze inne rzeczywistości, bo tych rzeczywistości jest kilka. Jesteśmy w stanie wchodzić i operować na tym wszystkim. Jesteśmy w stanie przełączać się, triggerować pomiędzy tymi rzeczywistościami. Możemy na przykład zamrozić jedną rzeczywistość, za chwilę sobie do niej wrócić, ale w międzyczasie na przykład sobie rozwiązywać czy rozmawiać. Czasami jeden poziom nie jest adekwatny do drugiego poziomu. To znaczy, że nie otrzymamy odpowiedzi, póki nie wrócimy albo nie przerobimy jakiejś lekcji gdzieś na innym poziomie. Ta moja boskość, czyli ten mały bóg przez małe „b” mojej świadomości jest właśnie przedstawiany mi w takim pudełku niewidzialnej czarnej przestrzeni, która teoretycznie jest niewidzialna, ale jest doskonale widzialna tym wewnętrznym okiem. Ja często siedzę sobie na podłodze, operuję właśnie tymi trzema elementami, wprowadzając się w pewne transy, wibracje.
To są stany nie do opisania. To jest tam taka faza, jakbyś był na potężnej dawce LSD. Prawdopodobnie tu DMT bardzo mocno działa jako jeden z najsilniejszych substancji psychoaktywnych, które są tym neuroprzekaźnikiem, które powoduje to, że w jakiś sposób nasza świadomość się do tego przyczepia i ma możliwość poprzez to wewnętrzne oko Zerknięcie na troszkę inną rzeczywistość. Ja często jestem tam jako dziecko. Niby wyglądam tak jak tutaj, w tej rzeczywistości, ale z drugiej strony jestem dzieckiem, które sobie podróżuje swoim statkiem kosmicznym w tej przestrzeni ciemnej, niefizycznej. Tak to mam materializowane. Tak to mam przedstawiane. Ben L pisze: „Ja pamiętam czasy powstania materii. Pamiętam wyłonienie się mojej świadomości, świadomości zbierania, która była po prostu miłością. To był dla mnie początek materii”.
To chyba pytanie już było wcześniej. A bo ja czytałem? Czy coś mi się tu pozmieniało? I tak to właśnie wygląda. Mi w moich snach zostało powiedziane, że ja byłem jednym z kreatorów, ale to oczywiście swoich światów wewnętrznych i zewnętrznych. Jest teza, że było kilku kreatorów, którzy stworzyli tą rzeczywistość i co jakiś czas przyglądają się temu wszystkiemu, ingerując w odpowiednim czasie. Natomiast ja uważam, że ja tak chcę to wszystko, o czym mówisz. No to działaj. No i było kilku tych kreatorów. To było mi oczywiście przedstawiane w formie wizji.
Natomiast ja uważam, że wszyscy jesteśmy kreatorami naszej rzeczywistości, ale jesteśmy w stanie wpływać poprzez ogólną świadomość na działania, które się dzieją tu, w naszej materii. Tu świetnym przykładem jest ta koronka miłości, o której nie raz wspominałem w audycjach, gdzie działy się naprawdę przedziwne rzeczy. Ja mam czasami tak, że czuję silną potrzebę wpięcia się w system niefizyczny. Tak jak wczoraj na przykład przespałem całą niedzielę, jak wróciłem z pracy do godziny 22, czyli 16 godzin. Wstałem na kilka godzin, wrzuciłem kilka audycji na Bytuta i z powrotem poszedłem spać. I obudziłem się właściwie dzisiaj o godzinie 21, czyli w Polsce była 22, czyli trzy godziny temu, trzy i pół godziny temu. Także czasami potrzebuję, mam coś takiego. Ale powiem wam szczerze, że miałem naprawdę niesamowite kosmiczne rzeczy dzisiaj. To są oczywiście kolejne materiały, które muszę sobie przerobić w swoim wewnętrznym cyklu swojego doświadczania życia tu na tej pięknej i wspaniałej planecie. Życie jest piękne i to powinno nas interesować, a nie tworzenie konfliktów ani jakichś dziwnych schodów, krzaków przed nogami.
Bardzo często w snach... O, może ktoś by chciał zadzwonić, opowiedzieć jakiś sen, bo tego dawno nie było. Linia telefoniczna jest cały czas otwarta od samego początku. Radio dreamtime z małej litery pisane razem. Także jakby ktoś chciał może jakiś fajny, ciekawy, wyrywający sen albo może spróbować coś zinterpretować. Chociaż ja się interpretacją snów nie zajmuję, bo uważam, że interpretować sny powinno się samemu, bo przecież my znamy siebie z natury najlepiej. Ktoś nam może oczywiście wskaże zaś pewne drogi. Jednym ze sposobów jest choćby nawet ta audycja, aby wam troszkę podpowiedzieć, jak to z mojego doświadczenia wygląda. Natomiast oczywiście wy powinniście doświadczać po swojemu i weryfikować wszystko to, co mówię do was, bo wy możecie mieć zupełnie inne doświadczenia. Ja się też mylę.
Nieraz to powiedziałem w swojej audycji, przyznałem się. To jest też kwestia chyba wychowania, bo mnie wychowano do tego, żeby jednak mówić prawdę, nawet kiedy będzie to najgorsza prawda. Lepiej powiedzieć od razu, jak jest, niż kombinować, bo później nie musimy się zastanawiać, co, komu, gdzie, co, jak powiedzieliśmy. Jest to dla nas prostsze. Co ciekawe jeszcze, kreacja, bo taki jest główny temat. Kontakt z samym sobą po tej drugiej stronie jest nie do opisania. Nie da się tego przełożyć na sposób powiedzenia ładnego mówienia. To jest kontakt, gdzie wręcz fizycznie można odczuć, zresztą i tak się dzieje, dosłownie takie łzy szczęścia. Kiedy na przykład ja sobie rozmawiam ze swoją duszą, swoją świadomością po tej drugiej stronie, to czasami ten kontakt można wyczuć wręcz fizycznie. U mnie się pojawia coś takiego.
Spróbuję wam to zaprezentować. Na przykład ostatnio mam takie pytanie. Zadawałem sobie pytanie, intencje i próbowałem to wyśnić. Zadawałem sobie pytanie, czy w ogóle to, co robię, czym się zajmuję, to, co mówię wam, drodzy słuchacze, w ogóle ma jakiś sens? Czy to nie powinno być oparte tylko i wyłącznie na moich doświadczeniach, przeżyciach i duszenia to w sobie i przerabiania tych wszystkich rzeczy i informacji? Pierwsza myśl zazwyczaj jest najczystsza i pochodzi od serca, od duszy. I kiedy to pytanie sobie zadałem, to było coś takiego. To jest coś takiego, jakby wewnętrznie otrzymujecie, jakbyście złapali taki potężny haust powietrza i ono spowodowało to, że poczuliście to każdą komórką w swoim ciele. Odpowiedź. U mnie się to jeszcze czasami przejawia wręcz fizycznym odczuciem, gdzie czuję bardzo silny powiew wiatru.
To jest tak, jakby ktoś przed tobą bardzo szybko przebiegł, przeleciał i czujesz taki chłód. Chłód jest bardzo często też odczuwalny właśnie w tych przestrzeniach. Jeżeli mówimy już tu o OBE, chłód jest bardzo odczuwalny właśnie w tej ciemnej przestrzeni, kiedy sobie lecisz w tym kosmosie. Ale to jest taki chłód, który niby jest chłodny i go lekko poczujesz, ale jest okej. Jesteś w stanie to normalnie wytrzymać. Jeżeli chodzi też o te poziomy, to ten chłód można również wyczuć. On jest też takim świetnym wyznacznikiem sfery poziomu, na jakiej śnimy. Bo najczęściej też ten chłód czuć, kiedy śnimy w tych niższych warstwach śnienia. Najczęściej jest to astral ten przyziemny. Tam bardzo często czujemy ten chłód oraz w snach poniżej poziomu, nazwijmy to zerowego, początkowego, czyli kiedy wchodzimy w stany niskowibracyjne, więc tam się nam najczęściej śnią koszmary lub też jakieś takie złe, złowrogie rzeczy, tego typu rzeczy.
Więc ten chłód jest też takim jakby wyznacznikiem. Dlatego to jest bardzo istotne, bo samo poznanie specyfiki snu pozwala nam też zrozumieć poziom śnienia. Inaczej wyglądają sny w sferze energetycznej, inaczej też wyglądają sny w sferze duchowej. To są zupełnie inne poziomy śnienia. Sny duchowe są bardziej psychodeliczne. Ponieważ my jako ludzie, jako człowiek z natury jesteśmy sami psychodeliczni. Bo produkujemy ten psychoaktywny środek DMT, który powoduje uniesienia duchowe. Także być może jest to wpływ tej substancji, do której się właśnie przykleja nasza świadomość i podróżujemy, bo nasza świadomość zawsze się musi do czegoś podpiąć. Ja to mam zawsze tak przedstawiane. W snach miałem to przedstawiane również, że nasza świadomość podpinała się i to zależy od osobowości danej osoby.
Moja świadomość zawsze się podpina pod energię światła. I najczęściej tak podróżuję. Ale jak mówię, mogą być naprawdę różne. Możesz lecieć na przykład w przestrzeni kosmicznej czy jeszcze w inny sposób. Wracając do tej boskości jeszcze, to w tej boskości bardzo często, ja mówię też na to tak zwany dom dusz. To jest miejsce, gdzie wracasz do swojej pierwotnej natury. W świecie duchowym u mnie jest to bardzo często pokazywane jako wieża Babel lub coś tego typu. Nawet krzywa jest. Nawet krzywa jest. Taka wieża jest umiejscowiona u mnie na polu.
Są takie okienka. To nie jest tak, że jakieś okna plastikowe czy coś, tylko taka właśnie jakaś wieża, nie wiem, jak w filmie „Gladiator” czy coś takiego. Tego stylu jakiegoś romańskiego czy czegoś innego. Czyli bez okien, czyli same tylko okno bez framug. Tam się w niektórych oknach świecą światełka, w niektórych jest ciemno. I to jest przedstawiane mi w świecie duchowym. Ja jestem przedostatnim albo ostatnim, już teraz nie pamiętam. Musiałbym gdzieś do nagrań, bo robiłem nagrania też takie, gdzie często tam sobie urzęduję. Mówiłem zresztą o tym już nieraz w audycji swoich gdzieś tam różnych. No i ta wieża wchodzi dalej w chmury jakby.
Przy czym chmury są takiego dziwnego czerwonawo, są takiego koloru mniej więcej jak są zachody słońca, takie czasami czerwonawe, wiecie, o co chodzi, nie? Więc w ten sposób to wygląda. Bardzo burzliwe. Takie czasami wręcz złowrogie, ale w sensie takim, żeby odstraszyć też moją ciekawość, bo próbowałem nieraz tam wyżej polecieć. Za Chiny Ludowe nie dało się. Natomiast w tej akurat przestrzeni, w tym akurat domie dusz, bo tak mi zostało powiedziane i przekazane, że jest to dom dusz, widzę siebie również jako radiowca. Tylko tam taki mam dziwny jakiś taki... Ani tam jakiegoś internetu nie ma, czy coś. Jakoś tak dziwnie siedzę przed jakąś konsolą i po prostu nadaję gdzieś tam w przestrzeń, w eter. Nie wiem, czy łączę się z innymi ciałami, w każdym razie nie analizowałem tego nigdy głębiej, nie wchodziłem w głębszą przestrzeń.
Nie rozumiem pytania. O czym mówisz? Purpurowe. Dobry wieczór. Dobry wieczór, Marcin. Purpurowe. Nie bardzo. Te kolory, które widzicie bardzo często, to też świadczą o tym, na jakim poziomie będziecie śnić. Tak, u mnie jest bardzo często purpurowy kolor. Bardzo często, ponieważ ja świadomością ciało opuszczam najczęściej przez głowę, a głowa, ta czakra głowy ma kolor purpurowy.
Zresztą to też nie jest przez przypadek. Choćby księża katoliccy właśnie mają purpurowe szaty. Niebo. Nie. Wiesz co? Niebo nie. To tak, jak wspomniałem wcześniej. Ja widzę kropki. Nie, purpurowy nie. Tylko jak powiedziałem, u mnie wyglądają te chmury najczęściej jako zachodzące słońce.
Natomiast mam scenerie też takie, gdzie na przykład wchodzę do świata. Ten świat jest najczęściej taki kreskówkowy, gdzie jest bardzo dużo drapaczy chmur i wchodzę na przykład do jednego z drapaczy chmur. Po prawej stronie mam zawsze portiera. Ten portier jest zawsze ten sam. Dziś już wiem, że to jest mój przewodnik i on zawsze tak samo wygląda w różnych scenach, w różnych czasach, kiedy śnię i tak dalej. Zawsze jest ten sam. Ja już wiem, że to jest mój przewodnik i często się to też kojarzy z windą. Czyli wchodzisz do windy i na panelu widzę już, na jaki poziom lecę. Czasami jest mi to pokazywane, a czasami nie. Co ciekawe, bo tutaj zadał ktoś pytanie wcześniej, czy poprzez OOBE przechodzę przez ściany, przelatuję i tak dalej.
To już od razu odpowiem na to pytanie, że zdarza mi się to. Generalnie ściany, wszystko jest puste. Przechodzi się po prostu jakby przez taką niewidzialną mgiełkę bąbli. Tak bym to określił. Nie ma żadnego oporu, nie ma żadnego problemu. Natomiast ja często robię tak, że jak wspomniałem wam wcześniej, poprzez świadome śnienie wykorzystuję OOBE, więc ja wchodzę bezpośrednio. Zdarza mi się czasami, gdy potrzebuję jakiejś większej podpinki czy czegoś tam przerobienia z działania wpływu na moją rzeczywistość, to stosuję WILD-a, który jest bardziej męczący, czasochłonny, bo ten proces trzeba cały przejść. Natomiast przy świadomym śnieniu pomijamy te procesy, pomijamy ten paraliż i my od razu wskakujemy jakby w sen. I tak to u mnie wygląda. Purpura jest u mnie bardzo częstym elementem, ponieważ ja bardzo często wychodzę przez właśnie czakry korony.
Natomiast można wyjść każdą stroną. My jako mężczyźni generalnie odbieramy energię kosmiczną kobiety ziemską, więc kobiety raczej od dołu wychodzą, my od góry. Ale to też nie jest reguła, bo można i tak, i tak. Wyjście przez nogi jest łatwiejsze. Przez głowę jest trudniejsze, bo oderwanie się świadomości od ciała fizycznego jest bardziej odczuwalne, jeżeli wychodzi się przez głowę. Natomiast łatwiej jest przez nogi. Szybciej po prostu. Ja to tak odbieram u mnie. Tutaj Marcin P. na czacie Paranormalium pisze: „Ja widzę kropki”.
Te kropki są różne. Generalnie jest tak, że niefizyczna rzeczywistość ma coś w kształcie fraktali. To znaczy, że im głębiej wchodzisz, tym dalej odkrywasz coś nowego. Kropki mogą być różne. Zresztą jak jesteście w poza, spróbujcie sobie dotrzeć do gwiazd. Będziecie widzieć, jak to się rozwala, rozszerza. Są miejsca, gdzie bardzo dużo ludzi ma problem, kiedy znajduje się w przestrzeni, która jest całkowicie ciemna. Ja ten stan akurat nie uwielbiam. To jest takie bycie w niebycie. To znaczy, że lecisz sobie gdzieś lub na przykład wisisz w powietrzu.
Czujesz błogostan, czujesz stan, obserwujesz. Możesz sobie coś pomyśleć, zmaterializować i zwizualizować. Ale jest to tylko doświadczenie, które pokazuje nam, że to nie jest takie łatwe. Nie jest łatwe. „Czy jest coś, co ciebie mega zaskoczyło, udało się wykreować w życiu?” — Ben L. Tak, wiele takich rzeczy jest. Wspominałem w swoich wcześniejszych audycjach. Ben L., jeden przypadek. Dwa tygodnie przed wyjazdem do Polski na urlop zaczynałem sobie myśleć. Wiadomo, każdy miał tam swoje miłości w życiu i tak dalej.
Jak miałem 16 lat, miałem też pewną dziewczynę. Mega dawno temu, ale jakoś później nasze drogi się rozeszły i tak dalej. Dwa tygodnie przed wyjazdem do Polski zacząłem o tej dziewczynie myśleć, zadawać sobie pytania, co tam u niej, ciekawe, czy ona w ogóle żyje i tak dalej. Pojechałem do Polski na dwa czy trzy tygodnie. Chyba na trzy tygodnie wtedy. I dosłownie dzień przed powrotem z urlopu do Wielkiej Brytanii odpaliłem Gadu-Gadu. Okazało się, że dostałem informację właśnie od tej mojej pierwszej miłości, pierwszej dziewczyny. Niestety było za późno na spotkania. Zresztą nie wiem, czy to by tak wypaliło. Oczywiście coś tam napisałem, ale już nie było możliwości spotkania, bo było już za późno, bo miałem dosłownie za godzinę czy za dwie godziny lot, więc szybko coś odpisałem, że się odezwę.
Wróciłem do Wielkiej Brytanii, zaczęliśmy jeszcze przez jakiś czas rozmawiać i wydopytywać się i tak dalej. Więc to był jeden z takich elementów, gdzie poprzez myśli, nawet jak się wprowadzałem, to czasami pytania sobie zadawałem. To był element, który się zmaterializował. Odsyłam oczywiście do wcześniejszej audycji, tam bardziej precyzyjnie mówię. Teraz w skrócie, żeby nie powtarzać się. I drugi to był wypadek samochodowy. Kiedy miałem wypadek samochodowy dwa tygodnie przed urlopem do Polski, zadawałem sobie pytania, dość intensywne to były pytania: „Ciekawe jak mój bączek, czyli moje auto, już takie było dość leciwe, zakończy swój żywot?” I dwa tygodnie potem pojechałem do Polski. Miałem wypadek samochodowy. Zanim jeszcze pojechałem do Polski, oczywiście miałem sny, wizje, jak to będzie wyglądało. I dokładnie tak samo wyglądało, jak się stało.
Potem, kiedy powróciłem do Wielkiej Brytanii, robiliśmy sobie jeszcze eksperymenty w Londynie, różne rzeczy, gdzie ja sobie też sprawdzałem, łącznie z technologią plazmową. Kiedy siadałem sobie na krzesełku, wchodziłem, wpinałem się w ten system i sprawdzałem, co tam się w ogóle zadziało w tej niefizycznej rzeczywistości i widziałem ingerencję. Robiłem to jeszcze na inne sposoby. Śnienia oczywiście, ale przy użyciu innych metod. Również przy LSD robiłem takie coś. Bo wiecie, człowiek jest niedowiarkiem. „Jak to? Naprawdę tak to było? Nie wierzę. Może to mi się tam w głowie, może ja już do psychiatryka powinienem iść”.
Więc człowiek stosował inne metody, inne sposoby na weryfikację, sprawdzenie. Ale miałem też metodę taką, że w trójkę widzieliśmy to, co się działo. Robiliśmy wspólny sen i każdy wchodził w płaszczyznę moją senną i widział dokładnie to samo. I później, kiedy weryfikowaliśmy sobie to wszystko, każdy opisywał to, co widział. I się sprawdzało wszystko. To są tylko te dwa przypadki. Naprawdę tych przypadków jest w moim życiu bardzo wiele. Ale to były dwa takie przypadki, które uświadomiły mi, jak potężna jest moc twórcza naszego umysłu, naszych myśli. Że nie powinno się myśleć źle i negatywnie, a już broń Boże zło życzyć innym osobom. Bo energia zawsze dąży do równowagi.
To, co dasz, to dostaniesz. Więc jeżeli będziesz komuś negatywnie życzył, to ta negatywność do ciebie wróci. Tylko że tu jest taki triczek, że wróci spotęgowane. „Czy jest coś, co według ciebie mega zaskoczyło, co udawało się wykreować w życiu?” To już o tym powiedziałem przed chwilką. Dwa przykłady podałem. Tych przykładów jest oczywiście dużo. Warto kreować we wspólnym śnie. Większa może być skuteczność. Jest to ciekawe pytanie. Nigdy nie kreowałem we wspólnym śnie.
Myślę, że jak najbardziej by się dało. Warto kreować we wspólnym śnie. Większa może być skuteczność. Wydaje mi się, że tak. Jakbyśmy połączyli nasze wspólne energie, myśli, myślokształty, to wydaje mi się, że tak, ale nigdy tego nie robiłem wspólnie. Zerknijmy jeszcze na czata. Na czacie napisał 33Wodnik: „Mam często tak. Wiem, gdzie jestem, czaję bazę. Chcę się poruszyć, ale nie mogę. Myślę sobie co się dzieje i chcę krzyczeć, ale nie mogę.
Wtedy wpadam w panikę i wtedy się budzę”. To, co myślimy, to przyciągamy. Przyciągamy negatywną, ciemną energię, to będziemy mieli tego skutki. Tak to działa. Tak te mechanizmy działają. Polecam tutaj odsyłanie się do energii serca. Według mnie jest to najskuteczniejsza forma pomocy i wsparcia sobie. Może nie walki, ale pomocy i wsparcia sobie. Zaufania sobie. Zaufania swojej świadomości, swojej duszy, swojemu duchowi.
Przecież chyba nikt nie będzie siebie krzywdził. Może oczywiście wysyłać sygnały: „Ej, stary, nie tędy droga”. I teraz od naszego oporu będzie zależało to, czy będziemy się z tym boksować, czy nie. Czasami trzeba kilka razy się przekonać, aby zrozumieć i dojść do pewnych wniosków, konkluzji, mechanizmów. W moim przypadku był to na przykład wypadek samochodowy. Pomimo tego, że miałem wizje, wiele razy miałem różne wizje, to dalej byłem tym niewiernym Tomkiem i dalej się boksowałem z tymi swoimi myślami. „To tylko sen, to tylko wymysł mojego umysłu, mózgu czy czegoś innego”. Ale kiedy dalej nie chciałem wierzyć w to, żebym uważał, żebym zwrócił na coś pewną uwagę, to dusza wtedy daje nam niezły łomot. Tak to wygląda i nie może być inaczej. Nie chce być inaczej.
„Czy znasz jakieś techniki na usuwanie programów z podświadomości w OBE lub śnie? Czy większa ilość wyjść zwiększa twoją świadomość i przekłada się to na lepsze życie?”. Czy znam techniki na usuwanie programów z podświadomości w OBE lub śnie? O tych technikach, metodach mówiłem. Osobne audycje na ten temat zrobiłem, więc tam odsyłam. Metody między OBE a LD są identyczne. Dokładnie takie same. Kwestia tylko, co chcesz osiągnąć. Bo dla jednych świadomy sen będzie w zupełności wystarczający, dla innych nie. Potrzebują czegoś jeszcze innego.
Być może doświadczenia. Ja dziś na samym początku audycji powiedziałem wyraźnie, czym są dla mnie sny. Sny są moją drogą do poznania swojej prawdziwej natury, ale sny są tylko drogą, która uwarunkowała mnie do tego momentu, w jakim dziś jestem. Do tej świadomości, jaką dzisiaj mam. Człowiek, który chociaż raz przebudzi się, nigdy już nie zaśnie. To człowiek, który będzie widział te różnice. Będzie widział to, w jaki sposób jest kreowana rzeczywistość. Będzie widział te programy, które może sobie według swojej myśli zmaterializować na płachcie śnienia. On to po prostu będzie widział. On będzie wiedział, że tak to działa.
Tak jak powiedziałem, oglądniesz jakiś film, to swoją myślą kreacji twórczej będziesz w stanie zwizualizować to na płachcie śnienia. Kwestia, w którą drogę pójdziesz. Czy w stronę iluzji, czy swojej prawdziwej natury. Bo naszą prawdziwą naturą jest bycie i cieszenie się z życia. Ja codziennie, kiedy wstaję rano, zawsze się cieszę i dziękuję za to, że jestem w tej rzeczywistości. Bo prawdziwą bolączką naszej duszy po drugiej stronie jest to, że nie jesteś w stanie dotknąć. W pełni czuć siebie. Widzisz obrazami tak jak w OBE czy w lucid dreams. Widzi się obrazami. Te obrazy mogą być różne.
Czasami może być to bardziej realne i możesz bardziej uczestniczyć w tej iluzorycznej rzeczywistości bądź w rzeczywistości, w którą wskakujesz, w tą prawdziwą rzeczywistość bądź nie. To jest ta różnica. To jest ta granica, żeby nie zatracić właśnie tej linii. Bo po przekroczeniu tej granicy, kiedy wpadniesz w swoje własne iluzje, możesz dojść do momentu takiego, jaki jest opisywany tutaj, na naszej płaszczyźnie ziemskiej. Będziesz po prostu wariatem. Wiele osób tego nie rozumie. Zatraciło tą granicę, zatraciło tą sferę pojmowania, że może być troszkę coś więcej, że jesteśmy jednym wielkim, potężnym mechanizmem. Jesteśmy technologią, którą dostaliśmy od Stwórcy. Znamy te mechanizmy, mamy w nich zapisane, czy jest to w mięśniach, czy w jakichś kronik Akaszy, czy z czegoś innego. Tak naprawdę mnie to nie interesuje.
Interesuje, ale nie aż tak. Dla mnie jest ważne to, aby potrafić tym manewrować. Dlatego dzisiaj tak wiele ludzi ma problem z oceną własnej osoby przez innych ludzi. Ale dla mnie to jest wyznacznik tego, że jeżeli ktoś mówi o mnie, że jestem taki albo siaki, że jestem mało uczuciowy czy na przykład jeszcze jakieś inne rzeczy, cokolwiek byśmy sobie nie wymyślili, to ta inna osoba, inna istota, świadomość jest tylko i wyłącznie lustrem, które pokazuje mi, jaki jestem w prawdziwej naturze. To ona jest moją granicą, która nie pozwala mi przejść na tą inną stronę tak, abym stał się zupełnie inną osobą. Osobą w negatywnym sensie znaczenia. To ta osoba, istota mówi mi, że mi się wydaje, że jestem zajebisty, nie? Ale tak wcale nie jest. Bo to, kim jesteśmy, warunkuje nas to, jak jesteśmy postrzegani przez innych. I to jest chyba jeden z głównych przekazów tego, co doprowadziły do tego moje tak naprawdę śnienia.
Pokazały mi jedno, że możemy szukać, możemy zgłębiać, wchodzić w swoje własne światy duchowe. Możemy próbować jeszcze w jakiś sposób, bo jest coś takiego, że niektórzy uważają, że jesteśmy w piekle tutaj na Ziemi, że jesteśmy w miejscu, do którego zostaliśmy zesłani za karę. A dla mnie to nie tak wygląda. To właśnie chodzi o to, że tutaj, w tej płaszczyźnie zamanifestowaliśmy się i byliśmy w stanie poprzez technologię, poprzez wiedzę, informację zaczerpniętą od naszych dziadów, pradziadów i jeszcze inne cywilizacje, jakiekolwiek istniały w różnych sferach. Byliśmy w stanie dojść do momentu, gdzie potrafiliśmy się tutaj jakby na własnej skórze zmanifestować, na własnej skórze doświadczyć pewnych rzeczy, a ludzie odbijają naszą świadomość, nasze pojmowanie. To są takie nasze blokady, które pokazują nam, w którym kierunku moglibyśmy iść. I to dzisiaj, w czasach plandemii bardzo wyraźnie widać. Widać ludzi zaprogramowanych. Widać ludzi, którzy czują lęk i strach. Ale oni biorą w tym proces tak naprawdę twórczy w kreacji tego wszystkiego.
Dziś widać to, kto siedzi godzinami przed telewizorami, oglądając różne rzeczy, będąc generatorami świadomości rzeczywistości, powodują to, że to się wszystko zaczyna dziać i manifestować. W poza, kiedy wprowadzasz się w stany, jesteś w stanie widzieć wiele rzeczy alternatywnych, rzeczywistości alternatywnych. Co będzie, jeśli zrobisz to? Co będzie, jeśli podążysz tą ścieżką? Co będzie, jeśli pójdziesz prosto czy do tyłu? I to są moje doświadczenia, które dały mi możliwość weryfikacji. Sprawdzania siebie, czy idę właściwą drogą. I jeżeli będzie to w jakiś sposób, że choćby nawet jedna osoba dojdzie do takich samych konkluzji i wniosków, to będzie to najlepsza rzecz, jaką mogę dostać w tym życiu. Cokolwiek by człowiek tutaj tego nie wziął sobie, nie pojmował na swój własny, indywidualny sposób. To jest kwintesencja życia w tym miejscu.
Cieszenia się, patrzenia na przyrodę, na otaczającą nas rzeczywistość. Nie jakieś właśnie tworzenie, kreacja negatywów. Możemy pojmować, rozumować sobie to naprawdę, jak chcemy. Każdy jest na różnym sposobie swojego rozwoju. Ale wydaje mi się właśnie, że tak powinno być, że to jest kwintesencja tego, że tu jesteśmy w stanie Zbudować piękny i wspaniały świat. To tylko od nas zależy. Wyłącz TV, a włącz myślenie. Bo najczęstszą rzeczą, którą widzisz poza, to widzisz siebie. To widzisz siebie marzącego i wiszącego nad ziemią z zamkniętymi oczami, śniącą sen o ziemi. I tę wizję mają osoby zarówno, które mają OOBE, które mają LD, czy też po spożyciu substancji psychoaktywnych.
Więc coś jest na rzeczy. Co wyśnisz, to będziesz mieć. Tak przynajmniej mi się wydaje. Jestem pewien, że tak jest, bo tego doświadczam. Tak zastanawiam się jeszcze, co wam tutaj powiedzieć. W kreacji tak naprawdę istotne są, jak już wspomniałem wcześniej, nasze myśli. A zatem myślenie pozytywne powoduje to, że jesteśmy w stanie rezonować w energiach dobra. To jest proces, to jest ciągła zmiana. Ta energia ciągle gdzieś tam nam wibruje, ciągle gdzieś się zmienia. Ciągle zmieniamy naszą aurę.
Przecież wszystko zależne jest od naszego nastroju, od tego, w jakie środowisko wchodzimy. I tak naprawdę we wszystkim istotne jest to środowisko, ponieważ my zostaliśmy wrzuceni w takie, a nie inne środowisko, zaprogramowane przez naszych rodziców, dziadów, pradziadów. Ale ja myślę, że idzie coś fajnego, coś pięknego i to się czuje. Po osobach przebudzonych możesz poznać i zobaczyć to, że osoby takie nie widzą lęku ani strachu. Ja się cieszę temu, że nie dałem się wepchać w tą sferę, żebym dziś czuł lęk i strach. Istnieje tak zwana teraz infodemia czy plandemia. I ja widzę te osoby przerażone, które chodzą w tych maskach. W ogóle jakieś dziwne zjawisko ostatnio wystąpiło, bo bardzo dużo widzę ostatnio ludzi, którzy mają wręcz poparzone twarze, jakieś takie dziwne bąble na twarzach mają. Ale to są ludzie, którzy tak mocno uwierzyli w ten system kreacji przez garstkę ludzi na świecie. Wiele rodzin, które mają większe majątki niż my wszyscy razem wzięci.
I tu widzę właśnie to, że ludzie, którzy bardzo tak uwierzyli. Osoba przebudzona nie będzie czuła lęku ani strachu. Boją się ludzie tak naprawdę, którzy zawierzyli w tej jedynej i tylko tej jedynej rzeczywistości. To są ludzie, którzy żyją na kredyt. To są ludzie, którzy nie widzą nic poza tym. Mi się na szczęście udało tego uniknąć i nie mam żadnych kredytów. Nikomu nic na tym świecie nie wiszę. Raczej ja daję niż dostaję. A prawo natury jest takie, że co dajesz, to dostajesz. I tak to działa.
Rezonujesz pozytywną energią, będziesz przyciągał pozytywne osoby. Rezonujesz negatywną energią, będziesz miał koszmarne życie tak naprawdę. I to będzie się również odbijać w naszych snach. Będziesz negatywnie myślał, będziesz przyciągał negatywne rzeczy w snach. Będzie to ci przedstawiane naprawdę na wielu różnych sposobach. Nieraz latam we śnie. Najlepsze jak do tej pory było, jak mogłem oddychać albo nie oddychać pod wodą. Czy odwołujesz się do Boga prosząc o kreację? Nie. Prowadzę w sobie wewnętrzny dialog z sobą samym.
W sumie z bogiem, przez małe b. Z moim bogiem wewnętrznym. Zawsze tak miałem. Co prawda był okres, kiedy szło się na studia i tak dalej, człowiek się w wir kariery rzucił, więc ten kontakt był troszkę mniejszy, ale zawsze był. Nigdy tego w sobie nie stłamsiłem i zawsze wierzyłem swojej własnej intuicji. Czasami mi się zdarzało iść inną drogą, to bardzo szybko zostałem nawrócony na ten kierunek. Natomiast zawsze rozmawiałem z sobą i to też jest czasami dziwne, bo niektórzy ludzie mówią, że w ogóle nie słyszą tego głosu wewnętrznego. A głos wewnętrzny to jest nic innego jak rozmowa z własną duszą, z własnym bogiem, z sobą samym po drugiej stronie, na innym, wyższym poziomie. I ten kontakt dobrze mieć jest otwarty, bezpośredni kontakt z sobą tam, po tej drugiej stronie. Ja tak mam, zawsze tak miałem, nigdy tego nie utraciłem i nawet już nie dyskutuję.
Zresztą wielokrotnie mi to było mówione, żebym nigdy nie walczył z tym głosem wewnętrznym. Z cieniem, niektórzy też mówią na to. Może to trochę jest inna bajka z tym cieniem. Może przegiąłem. Ale nie powinno się walczyć, bo zawsze będzie miało to odwrotne skutki. Zawsze. Ja się przekonałem o tym nie raz, nie dwa, nie trzy. Dobra kochani, powiem wam szczerze, że nie wiem, ile audycja trwa. Około trzech godzin chyba, tak? Mam monitor 4K i czasami te programy tak fatalnie skalują, że nie jestem w stanie małych literek zobaczyć.
Nie jestem w stanie małych literek zobaczyć i czasami nie wiem po prostu ile nadaję. Ale ja myślę, że około trzech godzin będzie, więc chyba będę zakańczał. Aha, tu Ivellios mi pisał. Okej. No dobra, to chyba tyle do tej kreacji całej. Myślę, że podstawową informację wam dałem, w jaki sposób wpływać na tą rzeczywistość. To jeszcze tak napomknę w skrócie, że... Aj, co wy macie z tym ostrym cieniem mgły? Przecież to jest głupie. Jeszcze tak à propos, wrócę do tej całej kreacji i do łączności z wewnętrznym dzieckiem, wewnętrznym bogiem.
Bóg też często pojawia się jako dziecko, bo to jest właśnie ta czysta forma energii, ta czystość, wiara, ufność w świat, w jaki wchodzimy, kiedy jesteśmy małymi dziećmi. I to jest też właśnie przedstawiane nam w ten sposób, bo dostajemy to, na co najprościej będziemy. Co ty gadasz, że Inka szaleje? Ja miałem kiedyś siedem godzin audycję, Cloda nawet przebiłem. To była jedna z pierwszych audycji. Taki miałem flow kiedyś. Dalej mam flow, muszę się rozkręcić, rozgadać. Natomiast nie chodzi o to, tylko chodzi o to Inka, że obróbka później długo trwa. I też kto będzie siedział tyle godzin. Tak że dwie, trzy godziny to jest w zupełności wystarczające na to, żeby audycja miała.
No tak, serio. Serio Inka. Ja miałem kiedyś chyba siedem godzin audycję. Cloda pobiłem nawet kiedyś. Ale wiesz, tam też było dużo muzyki i tak dalej. Tak że wiesz, muzyka to też taki jest przedłużacz audycji. No dobra, wracając jeszcze do tego jednego momentu, bo też chcę o tym powiedzieć. Tak zwanego stanu. Radiodreamtime.com. Tam są wszelkie informacje.
Na YouTubie, na BitChute oraz na Radio Paranormalium. Jak będziesz chciał się skontaktować, to się skontaktujesz i tyle. Inka, nie obrabiaj, wrzucaj jakie są. Nie obrabiam. Ja już przestałem obrabiać, przestałem wycinać i tak dalej. Nie mam na to czasu. Zresztą audycja jest co dwa tygodnie, dlatego że też chcę mieć trochę życia prywatnego i też trochę inne rzeczy. Teraz jeszcze uploaduję na BitChuta wszystkie audycje i widzę spore zainteresowanie tymi audycjami. Tak że jest ciekawie, fajnie się dzieje. Ważne to, że ludzie się budzą i chcą słuchać.
No dobra, ale nie odciągaj mnie, Inka. Słuchajcie, jeszcze ten moment, bo to jest też bardzo ważny moment, kiedy jesteśmy pomiędzy tym stanem paraliżu a prawie że już wyjściem z ciała. Jest to ten moment, kiedy możemy bardzo mocno wpływać na rzeczywistość. Przy czym podkreślam jeszcze raz, już to wspomniałem dzisiaj w audycji, kreacja rzeczywistości nie polega na tym, że odrośnie nam noga czy ręka. Kreacja rzeczywistości polega na tym, że stworzymy takie warunki przy współpracy z naszą duszą i innymi świadomościami, energiami, które spowoduje to, że będziemy w stanie zrealizować jakąś rzecz, być może zmaterializować ją i przerobić pewne lekcje, pewne rzeczy, czegoś doświadczyć, czegoś się nauczyć. To jest moje pojmowanie kreacji. Spoko, Inka. Nie to, że nam noga i ręka odrośnie. Ten moment pomiędzy paraliżem sennym, to jest bardzo silny trans. On może być różny, ale kwestia, jak się dostroimy.
Jak będziemy się chcieli dostroić, możemy zawsze prosić. Ja zawsze daję przewodnictwo mojej duszy. Ja ją proszę wręcz, żeby zaopiekowała się mną po tej drugiej stronie i że oddaję się całkowicie, bezwarunkowo jej ochronie. Natomiast świadomością podróżujesz sobie poprzez duszę. To jest moment, kiedy wchodzi się w psychodeliczny stan, bo po tym można poczuć, w jakim się jest już etapie oraz po hipnagogach, obrazach, bo to nie zawsze muszą być obrazy. To też jest ciekawe. Możemy też czuć, wyczuwać. Dziwne rzeczy się w pokoju zaczynają wtedy dziać. Tu coś strzeli, tam coś spadnie. Czasami zdarza się, że coś spadnie i tak dalej.
I to jest moment, kiedy nawiązujesz bezpośredni kontakt z sobą. Ja wtedy sobie wyobrażam siebie w pokoju, czyli w miejscu technologicznym, gdzie operuję tymi energiami, gdzie wibracyjnie próbuję to uspokoić wewnętrznie. To jest oczywiście iluzja przedstawienia, abym ja to zrozumiał. Natomiast w tych światach operujesz myślą. Jest też jeszcze moment, wspominałem o tym już nie raz, że jest technologia wykorzystywana też do zwabienia nas stropu, jakbym to tak nazwał, czyli wpływania na nasze myśli. Przy czym te moje doświadczenia również pokazują to, że nie jesteśmy w stanie wgrać ludziom myśli. Nie jesteśmy w stanie, nie ma takiej technologii. Nawet w poza, jak patrzyłem. Czułem, widziałem i tak dalej. Tak że coś typu mind control, według mnie jest to bzdura.
Można próbować wpłynąć na pewien sposób, rozumowanie czy odbieranie rzeczywistości, czy też kreację tych myśli, ale tylko w pewien sposób i do pewnego momentu, bo choćby przy hipnozie, czy w dłuższej perspektywie czasu, to były te projekty Monarch i to wszystko robione. Można do pewnego momentu oddziaływać, ale prędzej czy później w człowieku dzieje się coś takiego, że to wszystko wypływa jak szambo i tak czy inaczej uwalnia się. W moim przypadku zdarzało się zarówno w snach, zarówno po substancjach oraz zarówno w rzeczywistości normalnej, gdzie byłem czysty jak łza, po żadnych substancjach wstałem i tak dalej. I miałem dziwne akcje, jakby ktoś próbował zdalnie wpływać na moje myśli. Ale to tylko było do momentu, kiedy uświadomiłem sobie, że coś się dzieje, bo to się wyczuwa. To też jest coś podobnego do tak zwanego efektu Oz, kiedy to nagle masz wrażenie, że rzeczywistość się zatrzymuje, gdzie nagle liście przestaną szumieć, nie ma ptaków, cisza się robi taka totalna w twojej przestrzeni widzenia. Ale to jest tylko do momentu — i to jest potężny nacisk, naprawdę czuć to, bardzo silny nacisk — do momentu, kiedy na to pozwalasz. Na wszystko musi być zezwolenie, pozwolenie. Kiedy nie pozwalasz, jest dalsza próba jeszcze nacisku, ale wtedy w moim przypadku było to tak, że ja wtedy przymykałem oczy, łączyłem się ze swoją duszą bezpośrednio. Oczywiście mówiąc, że nie życzę sobie tego, nie chcę brać w tym udziału i prosiłem duszę o wsparcie i pomoc.
I to jest tak, jakby było i nie ma. To był też taki moment, gdzie dosłownie słyszy się głosy w głowie, rozmowy obcych osób, obcych świadomości, czy to jest na przykład zdalnie coś tam wysyłane, jakieś fale poprzez technologię, czy coś tego typu rzeczy. Miałem kilka takich rzeczy. I miałem dwa przypadki kiedyś w życiu, dwa, może trzy, już nie pamiętam teraz, gdzie widziałem prawdziwą naturę duszy innej osoby. Absolutnie byłem trzeźwiutki. W sumie ja w ogóle praktycznie alkoholu nie pijam. Zdarza mi się, jak każdemu, czasami napić się szklaneczkę whisky przed snem albo na wolnym. Natomiast dwa albo trzy razy przypadki miałem takie, że gdzieś tutaj w Wielkiej Brytanii ktoś mnie zaczepił, jakiś Anglik. Zawsze był to Anglik. To były jeszcze momenty lata temu, już w sumie dawno temu, pięć, sześć, siedem, osiem lat temu, może nawet więcej, gdzie ten mój angielski był taki średni.
Ale to był moment, kiedy ktoś mnie zaczepił, zaczął ze mną rozmawiać i nagle znowu zrobiło się coś takiego jak efekt oz. To jest tak, jakby się zrobiła taka wewnętrzna bąbla, w której jestem ja i ta dana osoba, a poza tą bąblą biegła rzeczywistość. I było to różnie. Raz było to, że miałem wrażenie, że ona leciała na zasadzie fali energii, a czasami było tak, że było to spowolnione. Drugi raz było tak, że było to spowolnione, ale dwa razy miałem tak bodajże, że było to spowolnione, a raz było tak właśnie, że to było w drugą stronę. I co ciekawe, mówię teraz akuratnie o jednym przypadku, bo ten przypadek mam w głowie. To było tak, że rozmawiałem. Za chwilę nastąpił ten cały efekt i wyglądało to tak, jakby z tego człowieka odrywała się matryca. Nie wiem, jak by to nazwać, jakby były dwie osoby w jednej osobie. Czyli doszło do pewnego dostrojenia, gdzie dusza rozmawiała z duszą.
Rozumiecie, o co chodzi? I to był moment, gdzie ta druga osoba była wręcz, sorry za słowo, ale wkurwiona na mnie. Złowrzeszczyła mi, klnęła jak cholera, gdzie normalnie na początku rozmawialiśmy normalnie. Leciało słowo za słowem na K, na H, wiecie, po angielsku i tak dalej. No i oczywiście standardowe zdanie, zawsze to miałem za każdym razem, kiedy było takie dziwne dostrojenie, że „my cię obserwujemy, my cię widzimy i my cię dojedziemy”. Coś na tej zasadzie. Miałem coś takiego mówię dwa, trzy razy. Trzy razy chyba to było. Nawet był taki moment, że się naprawdę już zacząłem o siebie obawiać, że coś jest ze mną chyba nie tak. Więc według mojego zrozumienia było to po prostu dostrojenie się do jakiejś tam innej rzeczywistości i popatrzenia oczami mojej duszy na tę drugą osobę i wtedy pojawiła się prawdziwa twarz, bo przypuszczam, że to był też taki moment jeszcze, kiedy na imigrantów dość mocno tutaj psioczono w Wielkiej Brytanii, więc przypuszczam, że ta osoba mogła też wyczuć akcent po prostu, bo nie mam idealnego akcentu brytyjskiego, więc być może wyczuła i w normalnej rzeczywistości normalnie rozmawiałem.
Natomiast pod skórą, czyli ta prawdziwa natura tego człowieka ujawniła mi się poprzez widzenie oczami mojej duszy. Tak bym to mógł rozumieć. Natomiast te dalsze słowa i tak dalej, ja już mam tutaj inne spostrzeżenia, ale wyglądało to dziwnie. Wyglądało to mówię, jakby ktoś nałożył maskę na twarz, przy czym tamta twarz jakby była w takim zamrożeniu, a rozmawiałem jakby z taką mgłą, duszą, nie wiem, jak to nazwać. Nie potrafię wielu rzeczy wam powiedzieć, drodzy słuchacze. Niestety tego trzeba doświadczyć, inaczej się tego przekazać nie da. Dobra, to jeszcze jeden kawałeczek muzyczny. Po tym kawałeczku jeszcze parę rzeczy wam powiem jeszcze odnośnie archiwów i tak dalej i będę się rozłączał. Jeszcze wracając do tej opowieści, co wam wcześniej opowiadałem. Konfrontowałem to również z moimi znajomymi, jak to wyglądało z ich perspektywy, ponieważ te sytuacje, o których wam wcześniej mówiłem, działy się, kiedy byłem na niedzielnym spacerze, po prostu zwyczajnie ze znajomymi nad morzem.
wokół klifów. Pytałem się, jak oni to widzieli. Jak oni mi to przedstawiali, wyglądało to w ten sposób, że ja sobie stałem spokojnie, a ta druga osoba dziwnie rękami wymachiwała i tak dalej. Przy czym ja widziałem fizyczną postać jako coś tam się ruszającą, ale bardziej widziałem oczami swojej duszy tą prawdziwą naturę, dostrojenie takie, gdzie dwie dusze rozmawiały ze sobą. Ale to tylko tak, żeby ten cały obraz był zapełniony. Dobra, trzy godziny już minęły. Będę zatem zakańczał audycję. Zapraszam was na stronę radiodreamtime.com. Tam macie wszelkie audycje. Radio Paranormalium, Radio Cenzura tak samo.
Dziękuję tutaj Ivelliosowi za możliwość streamingu. Zapraszam was również na kanał YouTube'owy Radio Dreamtime. Zmieniłem nazwę ostatnio tak, żeby już było jasne i łatwiejsze do odszukania. Również na Bitchute są audycje. Pojawiła się nowa audycja „Gildia Wolności”. Tam jest ostatnia ciekawa audycja odnośnie tej całej pandemii, plandemii, infodemii czy nazywajmy sobie to, jak chcemy. Ciekawe informacje. Absolutnie nic nowego, bo ja już to dawno wiem. Zresztą u mnie nie było ani sekundy, żebym ja w to wszystko uwierzył. Ja trochę na innych falach funkcjonuję.
Oczywiście nie da się tego uniknąć, bo nawet będąc zmuszony lecieć do Polski załatwić pewne sprawy, szlag mnie trafia, że będę musiał chyba w maseczce lecieć, gdzie przez cały ten okres ani razu nie założyłem, nawet na sekundę. Ale cóż, taką mamy dzisiaj rzeczywistość kreowaną przez wspólnotę ludzką, tak bym to nazwał. I chyba nie uciekniemy. Możemy tylko działać naszymi myślami w jakiś sposób, tak aby ukierunkować tę uważność, uwagę na inne tory. I chyba tylko to nam pozostanie. Dzieje się sporo poza, to widać. Kto operuje energiami, kto widzi te energie, to będzie wiedział, o co chodzi. A jeżeli nie widzisz, drogi słuchaczu, to cię zapraszam do zgłębienia tego tematu i nie bania się przede wszystkim wiary, zaufania sobie, swojej duszy, świadomości, bo chyba na tym to wszystko polega. Dziękuję wam wszystkim bardzo gorąco i serdecznie. Było was sporo dzisiaj.
Nie wiem, czy to jest po Sławka audycji taka zbieranina słuchaczy, czy tak was to bardzo interesuje, to, co mówię. Niemniej było mi bardzo miło i serdecznie tutaj do was mówić. Ja was zapraszam za dwa tygodnie. Nie wiem jeszcze, jaki tytuł będzie. To wszystko uzależnione od mojego nastroju oraz przemyśleń. W danym momencie daję się prowadzić swojej duszy, która mi podpowiada, co mam robić. Myślę, że to tyle. Będę zakańczał audycję. W takim razie dziękuję wam wszystkim bardzo gorąco i serdecznie. Jest prawie trzecia w nocy w Polsce.
Rzeźnicka pora, ale niestety tak jest. Wszystkiego najlepszego. Zdrowia, odporności. Trzymajcie się. Kolorowych, świadomych snów. Do następnego razu za dwa tygodnie. Cześć.