[00:01] - Teoria chaosu.
[00:04] - Welcome to the real world. Deny everything. No one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:08] - Witajcie gorąco i serdecznie. Tutaj mówi Claude Monet, a to jest audycja Teoria chaosu o rzeczach niewyjaśnionych i teoriach spiskowych. Dzisiaj mamy 17 sierpnia, właściwie już 18. Jak zwykle, bo audycja zaczyna się po północy, ale można mówić, że w niektórych rejonach świata, gdzie też sporo osób słucha, jest jeszcze 17 sierpnia. Dzisiaj chciałbym podziękować jak zwykle wszystkim sponsorom, słuchaczom za to, że chcecie dowiadywać się różnych ciekawych rzeczy. Takich, których nie ma nigdzie indziej w innych mediach. Może troszeczkę przesadzam. W mediach alternatywnych tego typu rzeczy występują. Alternatywnych. Co to znaczy alternatywne media?
Właśnie. Dzisiaj troszeczkę o takich alternatywnych mediach porozmawiamy, ale zupełnie od innej strony, zupełnie o innych mediach. Nie o takich, o jakie się spodziewacie. Także chciałbym podziękować sponsorom i zaglądajcie na stronę teoriachaosu.com.pl. Tam są wszystkie informacje szczegółowe dotyczące tej audycji. Możecie zawsze słuchać tej audycji w Radiu Nafali albo Radio Paranormalium. Do wyboru, do koloru. Dwa radia. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie znacznie więcej radiów, które będą chciały retransmitować tę audycję. Jakże niepoprawnie polityczną audycję ze względu na to, że tu nie ma w ogóle polityki albo prawie nie ma polityki.
Są natomiast teorie spiskowe i rzeczy niewyjaśnione, które się nie śniły filozofom. Dobrze. Może zacznę jak zwykle cytatem, takim niespodziewanym cytatem, żeby wam pokazać, o czym dzisiaj będziemy rozmawiali, bo zawsze pada pytanie: a jaki jest temat? Przygotowałem sobie i widzę, że mam. Już mam ten cytat z książki. Dzisiaj wyjątkowo z książki. Nie spisałem go na moje notatki. Przyciszę muzykę. „Istnieje niezliczona ilość słońc, wokół których poruszają się niezliczone ziemie. Podobnie jak siedem planet obiega nasze słońce.
Te światy są zamieszkane przez żyjące istoty.” To oczywiście nie powiedział jakiś znany astronom XX-wieczny czy też XXI-wieczny jakiś pracownik NASA. To powiedział, wyobraźcie sobie, Giordano Bruno w XVI wieku, czyli ładne prawie 600 lat temu. Powiedzmy 500 lat temu niecałe, który został spalony później na stosie. Oczywiście nie tylko za te słowa, bo raczej Kościół nie był aż tak zły, aby palić na stosie za tego typu herezje. Dzisiaj natomiast nikt nie pali za tego typu herezje. Natomiast już część naukowców, wyobraźcie sobie, przechyla się do słów Giordana Bruno. Jeśli nawet nie przechylają się do słów oznaczających, że tam gdzieś mogą mieszkać tacy ludzie jak my, to wiedzą, że na pewno są takie planety jak Ziemia, okrążające zupełnie inne słońca, zupełnie inne gwiazdy. A być może nawet są tego typu planety w innych galaktykach. I też naukowcy starają się mieć instrumenty, żeby tego typu planety wykryć. Nawet chyba są jakieś możliwości, żeby w innej galaktyce wykryć planetę.
Na pewno wiem, że można obserwować gwiazdy w innych galaktykach. Ale dobrze, zostawmy te sprawy naukowe, bo dzisiejszym tematem jest to, że wcielimy się po prostu w umysł naukowca. Umysł naukowca takiego, który jest bardzo otwarty, który uznaje fakt, że może właśnie żyją takie osoby jak my na przykład, jacyś ludzie, inne nawet stworzenia inteligentne na innych zupełnie planetach, innych światach. Bo może niekoniecznie planetach, może jakieś nie wiem. Trudno sobie wyobrazić, ale może jest coś takiego możliwego. Czyli wcielimy się w naukowca. Wejdziemy w jego umysł i będziemy się zachowywali jak on. Taki prawdziwy, nie polski oczywiście, ale taki światowy naukowiec światowej klasy, który dopuszcza pewne możliwości. Ale też dopuszcza w pewnych granicach, żeby nie było przesady. Możecie dzwonić na radio nafali.com, to jest Skype, albo możecie też dzwonić na telefon, ale w tej chwili nie mam go zapisanego.
Za chwilkę telefon podam. Problemy z czatem są, na czacie zawsze jest telefon wyświetlony. Możecie dzwonić i dyskutować w tym temacie. A od czego zaczniemy? Bo dlaczego akurat teraz ten temat wypłynął w Story House? Ze względu na to, że zbliża się rocznica wysłania pierwszy raz dźwięków w postaci płyty w kosmos do kosmitów. Czegoś fizycznego, co mogą otrzymać. Oprócz tego ci, którzy znają się na radiu, wiedzą, że emisja radiowa dźwiękowa była dużo wcześniejsza i ten sygnał może wcześniej dotrzeć do takich kosmitów. Natomiast ta płyta to była bardzo ciekawa sprawa. Była zainstalowana na Voyagerach 2 i 1.
Natomiast Voyager 2, 20 sierpnia 1977 roku wystartował z Ziemi, aby już do niej nigdy nie wrócić. Nigdy nie wrócić na Słońce! Ze względu na to, że otrzymał on drugą prędkość kosmiczną. Czyli może z galaktyki nie będzie potrafił uciec. To już byłaby przesada, ale ucieknie z Układu Słonecznego, czyli pokona grawitację Słońca i poleci w nieznanym kierunku gdzieś w kosmos. Gdzieś w galaktykę uderzy. Może w środek galaktyki, gdzie może być czarna dziura. Kto to wie? W tym momencie jest już on oddalony bardzo daleko od Ziemi. Tutaj może się troszeczkę poratuję Wikipedią.
121 jednostek astronomicznych, czyli 121 razy dalej jest od Ziemi niż Ziemia od Słońca. To jest bardzo daleko, a może nie aż tak daleko. Ile to kilometrów? Ziemia od Słońca jest chyba 120 milionów. Żebym się nie pomylił, bo mówię z głowy, ale to jest bardzo duży dystans. A tu jest 121 razy dalej. Już są te Voyagery i dalej oddalają się, co roku coraz dalej są od Ziemi. I teraz pytanie: co na tych płytach było? Pewnie się zapytacie, bo nie tylko był dźwięk. Na płycie jest to standardowa sprawa.
Pamiętajcie, 1977 rok. Ale były także i obrazy na tej płycie. Coś niesamowitego. Chyba po raz pierwszy w ogóle nagrane na płycie obrazy i dźwięk. Chociaż tego nie sprawdziłem, także nie jestem pewien, ale na pewno jedna z bardziej takich prekursorskich akcji, gdzie została nagrana płyta multimedialna po prostu. Tutaj na czacie wam wkleję link do Wikipedii, abyście sobie mogli zobaczyć, jak wyglądały te Voyagery. I na tych płytach mieliśmy mnóstwo różnych zdjęć. Mieliśmy też zakodowane informacje na drugiej stronie płyty, to znaczy na tej, na której się coś tam pisze, która nie była zapisana. Były zapisane informacje, jak odczytać tą płytę. Ze względu na to, że była zapisana w postaci analogowo-cyfrowej chyba, takie połączone troszeczkę funkcje.
Mało tego, Ziemianie kosmitom nawet dołożyli igły do odczytania tych płyt. Te płyty były zrobione z metalu, także one były dosyć odporne. Musiały być odporne, bo winyl nie byłby odporny na czy to promieniowanie kosmiczne, czy też raczej uderzenie jakichś mikrometeorytów, czy jakichś cząstek, które mogłyby ten winyl zniszczyć. Metal jest dużo bardziej odporny. Była to płyta pokryta złotą warstwą wręcz, chyba z tego, co wiem, ona była miedziana. Nie, przepraszam, aluminiowe okładki płyty, a pokryta złotem. Także mnóstwo na tej płycie było informacji. Zaraz dojdziemy, jaki to ma sens wszystko, wysyłanie tego typu rzeczy, ze względu na to, że znajdują się malkontenci, wyznawcy Towarzystwa Płaskiej Ziemi, którzy protestują wobec tego typu akcji wysyłania w kosmos informacji o O nas, o Ziemianach. Mnóstwo było informacji. Przygotowałem sporo klipów dźwiękowych.
Nie jestem w stanie wam przekazać obrazów, jakie były. Mogę tylko wam opowiedzieć, że były różne pejzaże, rośliny, zwierzęta, cywilizacja ludzka cała. Mnóstwo różnych rzeczy, jakieś domy z różnych rejonów świata. Po prostu cała baza różnych ciekawych zdjęć. W sumie było 120 zdjęć umieszczonych, ale to chyba nie było najważniejsze, że różne różniaste zdjęcia. Najważniejszym faktem była pewna cenzura, że były tylko dobre zdjęcia. Nie było żadnych wojen, żadnego głodu, nienawiści rasowej, zabijania. Żadnych rzeczy niedopuszczalnych. To było ocenzurowane. Czy słusznie?
Nie wiem, ale tak to było zrobione. Dodatkowo, tak jak już mówiłem, był dodany dźwięk do tych obrazów. Niestety nie zostało to ułożone, nie zdążyli po prostu ułożyć naukowcy. Pracowało przy tym dosłownie kilka osób, czy kilkanaście można by powiedzieć. Nie zdążyli po prostu ułożyć w odpowiednim czasie obraz i dźwięk, żeby obok siebie było zdjęcie samochodu i dźwięk samochodu. Tylko najpierw były obrazy, a później dodane dźwięki. Dźwięki były zupełnie różne. Była też muzyka i właśnie na tym bym się chciał bardziej tutaj skoncentrować. Zanim jeszcze przejdę do muzyki i tych dźwięków, które wam zaprezentuję na tej płycie, które zostały nagrane, to chciałbym jeszcze opowiedzieć o Voyagerach, które miały za zadanie zbadać najdalsze zakątki Układu Słonecznego. Ale zaraz, zanim o tym opowiem, mamy pierwszy telefon.
Nie, niestety nie mógł się połączyć rewolucjonista dzwonił. Możecie także dzwonić: radionafali.com albo telefon 22 398 82 26, wewnętrzny 321. I o Voyagerach. Jaki miały cel? Voyager właśnie przede wszystkim miały zbadać, zrobić fotografie różnych planet odległych od Ziemi: Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna, a także gdzieś tam zahaczyć, spróbować Plutona uchwycić. I miały też na celu badać różne rzeczy, czy też grawitację, czy też jakieś różne anomalie, jeśli zostały odkryte. Miały dużo różnych czujników. Okej, mamy pierwszy telefon, także odbiorę pierwszy telefon.
[15:18] - Dzień dobry, już wyciszam radyjko.
[15:20] - Tak, witamy stałego słuchacza.
[15:22] - Tak, już wyciszam radyjko. Momencik. Już. Dobrze mnie słychać? Halo?
[15:29] - Tak, tak. Słychać bardzo dobrze. Proszę mówić.
[15:31] - Te płyty były, jak dobrze pamiętam z jakiegoś filmu dokumentalnego, pokryte cieniutką warstwą złota.
[15:36] - Tak. Mało tego, jeszcze dodam, że w jednym miejscu była nawet warstwa uranu, aby po prostu dało się wyczytać, jaki czas upłynął od wysłania.
[15:50] - Ja to traktuję jako taki list w butelce naszej cywilizacji. Nawet gdyby się nam coś stało z jakichś powodów w przyszłości, dopadła nas jakaś zagłada, to to po nas zostanie. Bo to już opuści za parę lat Układ Słoneczny i to po nas zostanie na wieki wieków, amen. To taka ciekawostka. A druga, też związana z nauką. Wie pan, że wylądował ten próbnik na Marsie, Curiosity?
[16:15] - Tak, Curiosity. Tak jest.
[16:17] - Wylądował. Jeszcze jedna taka ciekawostka. Czujniki podczerwieni są polskiej produkcji, bo NASA złożyła zamówienie na świecie i polskie czujniki są najlepsze na świecie. To taka ciekawostka.
[16:29] - O, proszę.
[16:30] - Czujniki podczerwieni są w Polsce wyprodukowane i okazały się, że najlepsze na świecie. Nikt takich czujników na świecie, czułych, nie robi jak Polacy.
[16:40] - Mhm.
[16:42] - Jeszcze jedna rzecz, tylko już dokładnie nie pamiętam. Jedna firma produkuje jakieś urządzenie do laboratoriów i nikt nie potrafi tak tego zrobić jak Polacy. Inne firmy przysyłają. Jakieś laboratorium kupiło urządzenia podobne, to przysyła do Polski. W Polsce to udoskonalają i dopiero to wraca do laboratoriów na całym świecie. Już nie pamiętam, czego ta firma produkowała, do czego to urządzenie, ale to pamiętam, że one są najlepsze na świecie i nikt nie potrafi tego skopiować. Japończycy robią podobne urządzenia, ale i tak jak ktoś kupi od nich, to i tak to jedzie do Polski i jest udoskonalane przez Polaków. Nikt nie potrafi skopiować tego, co Polacy potrafią robić. Firmę facet założył, działa od pięciu lat. Artykuł o tym był albo w radiu gdzieś słuchałem o tej firmie.
Oni są najlepsi na świecie. Już nie pamiętam, co oni produkowali. To taka ciekawostka.
[17:41] - Tak.
[17:43] - A czy coś panu o uszy się obiło? Coś o zimnej fuzji? Czy cisza jak magnez zasiał?
[17:50] - Troszkę się obiło, gdzieś tam się powoli troszkę rusza. NASA się tym zajmuje. Troszeczkę różnych dodatkowych konkurentów dla Andra Rossi czy tych Greków. Ale mówię, to raczej specjalny program będę musiał zrobić na jesieni.
[18:08] - Ja tak uważam, jeżeli do końca tego roku, zostało jeszcze pół roku, nie zobaczę gdzieś w internecie zdjęć małego działającego prototypu, czyli reaktorka i turbinki parowej generatora, i to ma działać i zasilać jakieś urządzenia energii na własne potrzeby, to dla mnie to jest po prostu tylko gadanie i kłócenie się, kto ma lepszy, a nikt nic nie pokazał. Pod takim względem po prostu czekam. Słucham audycji dalej.
[18:36] - Dobrze, dzięki. Dziękuję za telefon. Trzymaj się. To był stały słuchacz z ciekawymi informacjami na temat ostatniej misji NASA, która polegała na wylądowaniu łazika Curiosity na Marsie. I tam, widzicie, Polacy też maczali swoje palce. Czyli gdzieś Polacy istnieją w tym wyścigu kosmicznym. Może nie bezpośrednio, ale pośrednio. Tutaj jeszcze Rewolucjonista napisał mi, że pomyliłem się, bo to jest trzecia prędkość kosmiczna, że trzeba trzecią prędkość kosmiczną pokonać, aby uciec z grawitacji Słońca. Ze względu na to, że druga prędkość to chyba jest właśnie ucieczka o grawitacji ziemskiej. A pierwsza prędkość kosmiczna to po prostu tylko na orbicie Ziemi można wtedy być.
Ale okej, to zostawmy. Tu jeszcze taka ciekawostka, że Voyager 2 działa do dzisiaj. Nie wszystkie oczywiście instrumenty działają prawidłowo, ale część instrumentów działa prawidłowo, jak magnetometr, plasma wave subsystem, plasma subsystem, czyli pewnie jakieś do plazmy wykrywania różne czujniki. Cosmic ray subsystem, czyli podsystem promieniowania kosmicznego. Low energy charged particle subsystem, czyli niskoenergetyczne cząstki. I do dzisiaj właśnie on działa i przesyła jakieś informacje. Fenomenalne zdjęcia przesłały Voyagery. I faktycznie ta płyta na pokładzie Voyagerów to była dodatkowa sprawa. A przede wszystkim dodatkowa sprawa za sprawą dwóch ludzi: Franka Drake'a i tutaj główny pomysłodawca i projektant Carl Sagan. Tych dwóch ludzi było odpowiedzialnych za to, że te płyty powstały i były wykonane tak, a nie inaczej.
I tak, nie inaczej było to wszystko zrobione. Jest taka ciekawa książka, którą akurat trzymam w ręku, „Szepty Ziemi”, która jest napisana na temat tej płyty. O co w tym wszystkim chodzi, co jest na tej płycie i dlaczego. Dlaczego zostało to, a nie inne rzeczy wybrane. I zostało też to wyjaśnione, że tak naprawdę to przesłanie jest do nas raczej, a nie do kosmitów, ze względu na to, że kosmici, żeby odebrać tą płytę, musiałby dotrzeć ten statek na jakąś planetę albo musieliby przechwycić, co jest bardzo skomplikowane ze względu na to, że odległości w kosmosie są olbrzymie i nawet nie wiadomo, czy zahacza o jakiekolwiek słońce o jakikolwiek inny układ planetarny. Może po prostu będzie cały czas w pustej przestrzeni gdzieś tam ta sonda się oddalała. Kto to wie. Potrzebuje ta sonda 30 000 lat, aby dotrzeć do najbliższej gwiazdy, czy przynajmniej w pobliże najbliższej gwiazdy. Także bardzo długi okres czasu. Ale czy dotrze?
Raczej chyba nie. Raczej chyba będzie to ciężka sprawa. Chciałbym jeszcze porozmawiać o Pioneerach. Taka sonda wcześniejsza, która była wcześniej wysłana. Porozmawiać, bo od tego się bardziej zrodził pomysł na tego typu informacje. Ale jeszcze wcześniej było wysyłanie fal elektromagnetycznych, czyli fal radiowych między innymi. Ale tu chodzi o fale radiowe, które były wysyłane w kosmos i są wysyłane do dzisiaj. Niestety ta audycja nie jest wysyłana w kosmos i nie trafi do kosmitów. Także tu jest też cenzura, bo z internetu to niestety nic nie trafia w kosmos, bo nie nadajemy na falach radiowych, które są emitowane już poza Ziemię. Każde.
Nawet jeżeli macie jakieś małe radyjko, ona też jest emitowana poza Ziemię. Co prawda trzeba mieć niesamowicie skomplikowany sprzęt, żeby odebrać taki sygnał na przykład na innym słońcu. Jeżeli tutaj macie jakąś piracką stację radiową i nadajecie, to kosmici mogliby to odebrać na przykład 10 000 lat świetlnych gdzieś dalej albo przynajmniej 100 lat świetlnych dalej. Tylko że potrzebowaliby niesamowicie skomplikowanych urządzeń. Niewyobrażalnie skomplikowanych. Chyba na Ziemi nie ma takich dzisiaj. Także to nie ta technologia jeszcze. Chciałbym wam puścić tutaj kilka utworów, które znalazły się na płycie, bo oprócz obrazów, jak mówiłem, były dźwięki. To tutaj jeszcze tylko powiem o tych dźwiękach, że na początku to były pozdrowienia od szefa ONZ-u ówczesnego. Dokładnie on się nazywa, już mówię.
Tutaj mam zapisane. Jest pan szef ONZ-u. Niestety był i nie ma. Dziwne. Miałem, niestety pan zniknął. Umaszwet. Zaraz przypomnę. Jak znajdę, to wam o nim opowiem. Zresztą chyba nie jest aż tak istotny. W każdym razie pozdrowienia w wielu różnych językach, w tym w języku, który znacie na pewno, na 100% znacie.
I zaraz puszczę te pozdrowienia, żebyście sobie usłyszeli, jak one brzmią. A w tej chwili jeszcze odbiorę ostatni telefon przed puszczeniem tych dźwięków pozdrowień. Witaj, rewolucjonisto.
[25:48] - Witajcie. Chciałem powiedzieć, że olać tego pana szefa ONZ-u.
[25:53] - Tak, już się umówiłem. Słuchaj, to była dziwna sprawa, bo jako pierwszy dźwięk nie poleciał bach, nie poleciały jakieś dźwięki niesamowite, śpiew ptaków, tylko właśnie ten pan z ONZ-u.
[26:07] - Współczuję ludzkości.
[26:09] - Jako pierwsze słowa wypowiedziane do kosmitów wypowiedział je ten szef z ONZ-u, którego miałem zapisane, ale gdzieś zawieruszył mi się. Chyba mało istotne, że mi się zawieruszyło jego nazwisko.
[26:25] - Słuchaj, taka rzecz. Nie wiem, czy słyszeliście o takim filmie „Star Trek”, ten pełnometrażowy pierwszy, który był jeszcze z Jamesem T. Kirkiem. I w tym filmie cały ten pierwszy pełnometrażowy „Star Trek” jest poświęcony Voyagerowi. Bardzo stary odcinek.
[26:57] - Z 1977 chyba, tak?
[26:59] - Kiepska gra aktorska, ale ciekawy pomysł. Nie wiem, czy to oglądałeś.
[27:09] - Nie. Ja raczej tylko „Star Trek: Następne pokolenie”, „Next Generation”.
[27:16] - Oczywiście to jest bardzo dobra rzecz, ale dobrze jest wiedzieć, jak to się wszystko zaczęło.
[27:21] - To znaczy późniejsze oglądałem z lat 80.
[27:24] - Te pierwsze też należy obejrzeć, te pełnometrażowe, bo to się wszystko zazębia jednak do kupy. Jak obejrzałem wszystkie 10 pełnometrażowych po kolei, to się okazało, że to wszystko jedno z drugim, nawet ten „Next Generation”, wszystko do siebie pasuje.
[27:39] - A to może tak w skrócie możesz zaspoilerować troszeczkę, powiedzieć o tych Voyagerach.
[27:44] - Wypuszczono Voyagera, wiadomo, w którym tam roku.
[27:49] - W 1977. Nawet dwie płyty były, czyli razy dwa.
[27:54] - Wypuszczono Voyagera. W „Star Treku” jest wzmianka o tym, że oprócz tego również zainstalowano na nim pierwszą bardzo niezaawansowaną sztuczną inteligencję. I o tym nikomu podobno w mediach nie wspomniano.
[28:18] - Aha, ale to w „Star Treku” jest tak?
[28:20] - Tak, że Voyager posiadał sztuczną inteligencję. I wyszło w ten sposób, że Voyager wrócił na Ziemię troszeczkę większy, troszeczkę silniejszy. Najpierw rozwalił wszystkie satelity, a potem chciał zniszczyć ludzkość, ponieważ uważał ludzkość za zanieczyszczenie obiektu, którego nazywał V'ger. I z opisu wyglądało, że V'ger to jest Bóg dla niego, jego władca. I wszyscy ci ze „Star Treka” dochodzili, kim jest ten V'ger i tak dalej. W końcu doszli, że V'ger to jest skrót od Voyager, bo kilka liter się zatarło, a ten Voyager sam siebie potrafił obejrzeć, że tak powiem, z zewnątrz, bo trochę się rozwinął. Czyli V'ger to po prostu był Voyager. Czyli on sam sobie był bogiem, że tak powiem, tylko o tym nie wiedział. To była sztuczna inteligencja, która się rozwinęła do tego stopnia, że chciała poznać swojego stwórcę i myślała, że jej stwórcą jest taki sam obiekt jak ona, czyli na bazie krzemu i tak dalej. Natomiast ludzkość była na bazie, wiadomo, węgla, więc chciał ją zniszczyć jako zanieczyszczenie świata.
[29:53] - Niezłe. A co sądzisz o tych Voyagerach, rewolucjonisto? Czy to był krok na plus dla nauki ogólnie, dla rozwoju ludzkości, czy na minus?
[30:07] - Dla nauki to był krok na plus oczywiście, natomiast dla rozwoju ludzkości to był krok na minus.
[30:14] - A dlaczego?
[30:15] - Ponieważ ludzkość się rozwija w kierunku nauki, owszem, ale to jest antyrozwój moim zdaniem. To jest cofanie się w rozwoju.
[30:24] - Wysyłanie płyt do innych, myślenie tak, że do kosmitów?
[30:29] - Im bardziej się rozwijamy, tym bardziej sobie szkodzimy. Po prostu ludzkość rozwija się za szybko, w takim trybie To jest taki bezmyślny rozwój, można to w ten sposób nazwać, gdzie ludzkość się rozwija bez żadnego składu, ładu i tak dalej, więc popełnia bardzo wiele błędów myślowych. Dzięki takiemu rozwojowi ludzkość sobie szkodzi. Należałoby się rozwijać o wiele wolniej, o wiele ostrożniej.
[31:16] - Zanim jeszcze puszczę te utwory, bo już pytań do ciebie nie mam, ale jeszcze guest64742 na czacie napisał, że czołówka programu sonda z lat 80. Ale nie napisał tutaj, że to była sonda Mariner z tego, co pamiętam w czołówce w „Sondzie”. Także to nie był Voyager, tylko właśnie Mariner, który badał chyba Wenus, ale już nie pamiętam dokładnie. Czy jeszcze miałbyś coś do dodania, Rewolucjonisto?
[31:51] - Po prostu bardzo ciekawy był ten film.
[31:54] - Na pewno.
[31:54] - Na dłuższą skalę warto obejrzeć.
[31:58] - Czyli polecamy „Star Treka”. „Star Trek”, pierwszy film pełnometrażowy.
[32:02] - Chodzi tylko i wyłącznie o pomysł, ponieważ starsze „Star Treki” ze względu na grę aktorską nie za bardzo daje się oglądać. Ale daje się w tok myślowy zaangażować.
[32:27] - Ale gra aktorska jest na poziomie „Wiedźmina” czy troszkę lepiej?
[32:33] - Porównywalna może, tak powiem. Czy nieco gorsza.
[32:38] - Myślę, że jest szansa obejrzeć. Są przecież fani „Wiedźmina”, więc myślę, że też mogą zobaczyć tego „Star Treka”. To jest „Star Trek Mass Effect” czy jak to się nazywa?
[32:52] - Ten „Star Trek” to jest akurat „Motion Picture”.
[32:57] - „Star Trek: The Motion Picture”.
[33:00] - W ogóle było kilka seriali wcześniej, ale w '79 roku zrobili pełnometrażowy.
[33:12] - Pełnometrażowy. Ale chyba jednak serial był lepszy. Ja pamiętam, oglądałem trochę ten serial z tymi samymi aktorami. To może gra aktorska nie-
[33:20] - Ale w pełnometrażowych również ci sami aktorzy występują. Nie wiem, czy o tym wiesz. To jest tak mniej więcej szósta, siódma część pełnometrażowego, bo jest ich 10 bodajże. To już normalnie gra ten cały łysy, nie wiem, jak on tam się nazywa.
[33:35] - Picard.
[33:36] - Picard.
[33:37] - Jean-Luc Picard.
[33:39] - To już z nimi, normalnie Data i tak dalej. To wszyscy oni biorą udział w tych filmach pełnometrażowych.
[33:47] - Tak, w późniejszych oczywiście.
[33:49] - W serialach chowają się.
[33:50] - Zdarzało mi się kilka odcinków oglądać tego „Star Treka” pierwszego, właśnie z tymi aktorami, którzy występowali w „The Motion Picture”. I całkiem tam gra aktorska nie była zła, tylko mówię w serialu. Całkiem fajnie się to oglądało. Też dobre pomysły.
[34:07] - Pomysły są po prostu super. Widać, że to jest zbiorowa myśl wielu osób. Pomysły nie zaczerpnięte od jednej osoby, która sobie zrobiła pomysł na poczekaniu, tylko to jest starannie dopracowana ideologia z wielu lat.
[34:34] - Dobrze. Dzięki ci za telefon. Ja teraz puszczę te utwory, także będziesz mógł sobie posłuchać, co tak naprawdę wysłaliśmy w kosmos, nagrane dźwięki na płytę.
[34:48] - Ja to znam na pamięć.
[34:50] - Tak? Z Voyagera znasz?
[34:53] - Aha. Dobra, na razie.
[34:55] - Trzymaj się. Cześć. Zaskoczył mnie tutaj Rewolucjonista, że zna na pamięć, co zostało wysłane na Voyagera. Było około godziny muzyki, tekstów, pozdrowień. A w tej chwili puszczę wam te pozdrowienia. Tak jak mówiłem, zginęło mi niestety nazwisko tego przewodniczącego ONZ z '77 roku. Trudno. Jak ktoś będzie chciał, to sobie poszuka i znajdzie. A ja puszczę wam właśnie te nagrania, które są. Jak się płyta zaczyna dźwiękami, bo wiadomo, tam były obrazy.
A jak się dźwięki zaczynają? To jest około pięciu minut. Później są jakieś pozdrowienia wszystkich. Wyobraźcie sobie, że potem trzeci klip to są pozdrowienia wszystkich urzędników ONZ-u, bo wszyscy chcieli się dopchać. Po prostu coś koszmarnego. Także puszczę wam tylko te pierwsze dwa klipy i potem wrócimy jeszcze. Omówię potem muzykę. Także posłuchajcie, jak brzmią pozdrowienia i jak tutaj mówiłem, że nawet jak nie znacie żadnego obcego języka, jedno tam na pewno jesteście w stanie zrozumieć. Kilka słów. Ale potem skomentuję to, bo mnie to rozwaliło, jak zacząłem czytać tą książkę właśnie o Voyagerach i jak w ten cały klimat nauki wchodziłem.
Polacy nie popisali się tutaj, ale posłuchajcie.
[36:47] - As the Secretary General of the United Nations, an organization of 147 member states who represent almost all of the human inhabitants of the planet Earth, I send greetings on behalf of the people of our planet. We step out of our solar system into the universe seeking only peace and friendship. To teach if we are called upon, to be taught if we are fortunate. We know full well that our planet and all its inhabitants are but a small part of this immense universe that surrounds us, and it is with humility and hope that we take this step.
[37:30] - Silma chemen. Oiknes poteste chairete. Eirenikos pros filus elelythamen philoi.
[37:40] - Paz i felicidade a todos.
[37:44] - Ko wai hou ma? Tsuk ko wai. Peng on gin hong fai lok.
[37:49] - A danesh lu shumu.
[37:52] - Здравствуйте, приветствую вас!
[37:55] - สวัสดีค่ะสหายในธรณีโพ้น พวกเราในธรณีนี้ขอส่งมิตรจิตมาถึงท่านทุกคน
[38:02] - تحياتنا للأصدقاء في النجوم. يا ليت يجمعنا الزمان. Salutare la toată lumea!
[38:11] - Bonjour tout le monde!
[38:15] - Mae lag mia.
[38:18] - Shalom. Hola y saludos a todos. Selamat malam hadirin sekalian. Selamat berpisah dan sampai bertemu lagi di lain waktu.
[38:29] - Kaipa camatna pitapas maitapas rimpayast runasimip.
[38:34] - Audejano.
[38:37] - Ashuli. Namaskar. Vishve shanti bhok. Salvete quicumque estis. Bonam erga vos voluntatem habemus et pacem per astra ferimus. Salaam.
[38:52] - Hartelijk groeten aan iedereen. Herzliche Grüße an alle.
[38:57] - Assalamualaikum. Hum zameen ke rehne walo ki taraf se aapko khush aamdid kehte hain.
[39:06] - Chân thành gửi tới các bạn lời chào thân hữu.
[39:09] - Sayın Türkçe bilen arkadaşlarımız sabah şerifleriniz hayırlı olsun.
[39:15] - こんにちは、お元気ですか?
[39:18] - धरती के वासियों की ओर से नमस्कार।
[39:21] - Yeheydai huy anaur aka noizoith.
[39:24] - Tanti auguri e saluti.
[39:27] - Ai boang. Siyanibingelela makhawe. Sinifisela inkonzo ende. Ria dumelisa marena.
[39:38] - Tsona daka ho.
[39:41] - Բոլոր անոնց, որ կգտնվին տիեզերքի մի քամազություններեն անձին ողջույններ։
[39:49] - 안녕하세요.
[39:52] - Witajcie istoty z zaświatów.
[39:55] - पृथ्वीवासीहरूबाट शान्तिमय भविष्यको शुभकामना। 各位都好吧,我们都很想念你们,有空请到这儿来玩。
[40:04] - Mupone kabotuno tse.
[40:07] - Hälsningar från en dataprogrammerare i den lilla universitetsstaden Ethaka på planeten Jorden.
[40:15] - Mibanjwe mibantu wonswa kumwamba.
[40:18] - पृथ्वी ऊपर वस्नार एक मानव तरफ थी ब्रह्मांड ना अन्य अवकाश मा वस्नाराओ ने हार्दिक अभिनंदन। आ संदेशो मोए वर्तो संदेशो मोक्लावशो।
[40:32] - Peresylajemo pryvit iz našogo svitu. Bažajemo ščastja, zdorov'ja i mnogha lita.
[40:39] - درود بر ساکنین ماورای آسمانها. بنی آدم اعضای یک پیکرند که در آفرینش ز یک گوهرند، چو عضوی به درد آورد روزگار دگر عضوها را نماند قرار.
[40:52] - Želimo vam sve najbolje sa naše planete.
[40:55] - सूर्य तारका र तृतीय ग्रह पृथ्वी रु विश्व ब्रह्मांड र अधिवासी मानुन कु अभिनंदन।
[41:03] - Musilayo muchiya bantu bensiyeno. Mukama bawemirembe bulijo.
[41:08] - नमस्कार। ह्या पृथ्वीतील लोक तुम्हाला त्यांचे शुभ विचार पाठवतात आणि त्यांची इच्छा आहे की तुम्ही या जन्मी धन्य हो।
[41:17] - 太空朋友,您好!您家爸呗,我硬着来问家姐哟。
[41:25] - Üdvözletet küldünk magyar nyelven minden békét szerető lénynek a világegyetemben.
[41:31] - नमस्ते। तेलुगु మాట్లాడే జనముల నుంచి మా శుభాకాంక్షలు.
[41:34] - Milí přátelé, přejeme vám vše nejlepší.
[41:38] - नमस्ते। कन्नडिगर परವಾಗಿ शुभाशयಗಳು.
[41:42] - Sab logon ne maro Ram Ram pahunche. Hum athara ji khushi ha, tum athara ji khushi reh jo.
[41:48] - Hello from the children of planet Earth.
[41:53] - Tak, jesteśmy. Jesteśmy oczywiście z powrotem na Ziemi. Voyager nie jest na Ziemi, jest w kosmosie. Sobie tam frunie do gwiazd. No i zauważyliście pewnie, czy usłyszeliście pewnie, co powiedziała Polka. Ona chyba, nie wiem co to. Ja powiem jeszcze pani nazwisko, żeby się wstydziła za wsze czasy. Jest to Maria Nowakowska-Stykos, która powiedziała: „witajcie, istoty z zaświatów”. I chyba ona była odpowiedzialna za tą frazę. No mam nadzieję, że nie ona, bo to wstyd jej by przyniosło, ale też przeczytać coś takiego no to jest...
Bo pewnie myślicie, że inni tak samo głupio powiedzieli, że tu w tych innych językach, 55 języków tu było różnych, że wszyscy tak samo powiedzieli. Niestety mylicie się. Jest to najgłupsza wypowiedź ze wszystkich 55 języków. Prześledziłem wszystkie wypowiedzi. No podam wam na chybił trafił Proszę. Pyk! „Serdeczne pozdrowienia dla każdego” to powiedział w holenderskim Jan de Boer. Nie będę może czytał nazwisk, kto powiedział, ale na przykład kolejne: „Pozdrawiamy was, kimkolwiek jesteście, mamy wobec was dobre zamiary i niesiemy pokój do gwiazd”. To po łacinie wypowiedział ktoś. Tutaj kolejny japoński: „Halo, jak się macie?”.
Kolejny nepalski: „Życzenia pokojowej przyszłości od Ziemian”. Proszę, jak ładnie. Nyanja. Pierwszy raz słyszę taki język. Nyanja: „Jak się macie ludzie z innych planet?”. Perski: „Halo, mieszkańcy wysokiego nieba”. Proszę. Sumeryjski nawet: „Wszystkiego dobrego”. A Ruscy co powiedzieli? Nie Ruscy, przepraszam, tylko Rosjanie powiedzieli coś bardzo beznadziejnego, tak jak Polacy: „Witajcie, pozdrawiam was”.
To mogło być w sumie to rosyjskie. Tutaj Nguni, zuluski język: „Pozdrawiamy was wielcy, życzymy wam długowieczności”. Czy tak głupie jak polskie pozdrowienie? Chyba nie. A przypomnę wam, co po polsku, bo może nie wszyscy z was załapali, co po polsku było. Po polsku było coś takiego: „Witajcie istoty z zaświatów”. Chyba o duchach mówiła ta pani i się chyba nawet śmiała, jak to mówiła. Ja nie wiem. To jest strasznie przykre. Wszyscy poważnie, zobaczcie, 55 osób poważnie to potraktowało.
55 osób tu. Może nawet więcej, ale 55 osób, przedstawicieli różnych kultur to poważnie potraktowało, a jedynie Polacy wypadli na tym tle jak nie powiem kto. Przykre to jest. Miałem o polskości już nic nie mówić, ale po prostu mnie to zbulwersowało trochę. Ja nie wiedziałem o tym wcześniej. Dopiero się dowiedziałem w tym roku, że tego typu rzeczy już 121 jednostek astronomicznych są oddalone od Ziemi i mkną w kierunku innych cywilizacji. Przykre. I tutaj jeszcze taka ciekawostka, że po angielsku jest: „Halo, od dzieci z planety Ziemia”. I to powiedział Nick Sagan, czyli syn Carla Sagana. Może taki nepotyzm trochę, ale akurat to się mu należało, bo tak naprawdę bez Carla Sagana tego by nie było.
Nigdy coś takiego by nie nastąpiło. Naprawdę to był wielki człowiek, wielki astronom, aczkolwiek też w pewnych dziedzinach miał swoje minusowe zasługi. Wracając jeszcze do tej sprawy. Dostałem informację od Ivelliosa z Radia Paranormalium, że tym człowiekiem był Kurt Waldheim, czyli przewodniczący ONZ w 1977, którego słyszeliście na samym początku. Czyli dźwięk zaczął się nie od pozdrowień ludzi na przykład czy jakichś innych dźwięków ciekawych, tylko od pozdrowienia szefa ONZ czy przewodniczącego ONZ. Trochę to takie upolitycznione. Nie macie wrażenia? Tutaj mam jeszcze taką ciekawą rzecz do puszczenia, taki klip, w którym są dźwięki różne. Pomijam oczywiście, tam klip był kolejny, gdzie niemal wszyscy urzędnicy ONZ się wypowiadają i różne rzeczy mówią. To pominę.
Się wkręcili tak nieładnie po prostu, że mało płyty by się nie wysłało, gdyby oni się nie nagrali, ci urzędnicy z ONZ. Są dźwięki ze świata, które chciałbym wam puścić i jednocześnie zrobić przerwę. Możecie zadzwonić jeszcze przed tym puszczeniem. To jest tak: radionafali.com i Skype, a telefon 22 398 82 26 wewnętrz 321 i powiedzieć, czy podobałby się wam taki pomysł, gdyby ktoś teraz chciał coś takiego zrobić za wasze pieniądze. Oczywiście to by pieniądze Amerykanów, NASA, ale wiadomo, że NASA nie jest finansowana z kosmosu. To nie kosmici dają pieniądze, tylko pieniądze dają podatnicy. O, dzwoni rewolucjonista. Misja na przykład tego Curiosity ostatnio kosztowała miliard dolarów. Tak naprawdę to są niewielkie koszty w stosunku do wojny czy do armii, która dziennie 80 miliardów dostaje oficjalnie, a jeszcze pod stołem bardzo dużo. Także wyobrażacie sobie, jakie to są sumy, że ten miliard to jest nic w porównaniu na wydatki Stanów Zjednoczonych na armię.
Ale to mówię, to już jest ich problem. Witaj rewolucjonisto jeszcze raz.
[48:07] - Jeszcze raz ja. Na temat tego sygnału, co wysłaliśmy. Ja bym się teraz zbytnio tym nie martwił.
[48:16] - To znaczy to nie sygnał. To była fizyczna płyta.
[48:19] - Tak. Mi się wydaje, że będą mieli problem z odtworzeniem tej płyty.
[48:28] - Raczej nie sądzę. Dwie igły były zostawione dla nich.
[48:34] - To znaczy oni nie będą wiedzieli, do czego to służy, myślę.
[48:39] - Ja myślę, że jeżeli będą na naszym lub wyższym poziomie, to w końcu to rozkodują, bo jest instrukcja, jak to zrobić wszystko, jak odczytać. A są igły dane, także to nie jest jakaś skomplikowana technologia.
[48:55] - A myślisz, że przy starcie to się nie zniszczyło?
[48:59] - Nie. Naukowcy mówią, że nie, że wszystko okej. Właśnie tak to zaprojektowali, żeby to przetrwało miliony lat.
[49:07] - Kurczę . Nie wiem, jeżeli to jest fizyczne, to może być źle. Możemy mieć problem. Może nawet ktoś wyliczył to. Może ktoś obliczył dystans, jaki przebyła ta sonda i w którym kierunku. Może dzięki temu wyliczyli, kiedy będzie koniec świata.
[49:38] - Tego nie wiem, ale Monitor napisał na czacie, że dzięki takiemu pozdrowieniu i takiemu podejściu do takich tematów, nikt nie traktuje Polaków poważnie. Nawet kosmici.
[49:56] - To znaczy pod tym względem Polacy może nie popełnili wielkiego błędu, dlatego że wszystkie wypowiedzi były podobne do siebie. Natomiast polska wypowiedź była niepowtarzalna i być może dzięki temu kosmici wybiorą na pierwszy kontakt właśnie nas .
[50:17] - To prawda, że wszystkie były pozytywne, a Polska była ironiczna.
[50:25] - Może to było sprytne podejście ze strony Polaków. Może to było zrobione specjalnie.
[50:31] - À la Monty Python.
[50:33] - Wiesz, jak to jest. Czasami robiąc sobie jaja z czegoś, najwięcej można zyskać.
[50:45] - Nie wiem co w tym-
[50:48] - Lub stracić .
[50:52] - Ja na razie widzę tylko zażenowanie. Bo ta płyta bardziej ma oddziaływać na ludzi, na świadomość ludzi, którzy są na Ziemi. Ze względu na to, że to jest obraz Ziemi, jaki wysyłamy. Kontakt. Wiadomo, że ta płyta nie dotrze do nich raczej.
[51:21] - Ci kosmici, którzy się trafią nam na drodze tej sondy. Może oni mają bardzo wolne umysły, bardzo wszystko traktują na luzie. Do tego przydałoby się takie podejście Polaków, podejść na luzie do tego. Więc być może oni wybiorą nas, żeby z nami się skontaktować, ponieważ wszyscy pozostali podeszli do tego zbyt poważnie.
[51:53] - Trzeba było tak na luzie, z zaświatów.
[51:58] - Tak. Może to było wpadnijcie do nas na kawę, herbatę, winko, piwko i tak dalej. Wymienić kilka rzeczy.
[52:12] - Ciekawy pomysł.
[52:14] - Napisać: cokolwiek wam smakuje.
[52:20] - Może po prostu Polacy trochę traktują kosmitów jak Boga, że Bóg zawsze będzie dobry dla człowieka i nie traktuje się na równi Boga, tylko że jest wyższy zawsze i że zawsze lepiej wie, o co w tym wszystkim chodzi niż nawet my sami. I może tak Polacy, ta Polka też między innymi jako przedstawiciel Polaków, tak traktują kosmitów, że oni są wyżsi od nas technologicznie czy rozwojowo i że na pewno potrafią zrozumieć tę ironię w tym przekazie.
[52:59] - Nie wiem, ironii raczej tam nie było, to była po prostu zwykła, czysta głupota.
[53:06] - A wiesz, że my trochę bez sensu gadamy, bo tak troszeczkę tutaj też słuchaczy wkręcam i też wkręcam was, bo przecież oni nie będą w stanie zrozumieć tych pozdrowień tak naprawdę.
[53:18] - Dlaczego?
[53:19] - Nie będą, bo to jest najtrudniejsze do rozkodowania. Dzisiaj są setki, może nie setki, ale na pewno dziesiątki różnych języków, których nie potrafi się rozkodować. Na przykład pismo linearne. Linearne A chyba, bo B jest rozkodowane.
[53:35] - Tak, ale im więcej dasz wersji językowych danej wypowiedzi, tym większe jest prawdopodobieństwo, że coś się da rozkodować. Szkoda tylko, że we wszystkich językach nie dali dokładnie tej samej wypowiedzi.
[53:49] - Kodowanie językowe jest najtrudniejszym kodowaniem ze wszystkich. Jest dużo trudniejsze niż na przykład matematyczne, bo jeszcze matematyczne możesz złamać. Natomiast kodowania językowego być może będzie potrafiła sztuczna inteligencja. Ludzie też zdarza się, że potrafią łamać. Ale to są tak skomplikowane rzeczy, bo nie masz odniesienia, nie wiesz, co oznacza dane słowo, więc jest to wtedy ruletka, bo może być wszystkim niemalże.
[54:18] - Tak, dokładnie.
[54:20] - Wiem, że kodowanie językowe było stosowane przez Amerykanów podczas II wojny światowej. Wykorzystywali Indian Navajo.
[54:29] - Ja bym się tym akurat nie martwił, ponieważ Halina sobie poradziła.
[54:33] - Czyli twój system sztucznej inteligencji, przypominam.
[54:36] - Poradziła sobie z tym problemem sama.
[54:41] - Dobrze. Wierzę na słowo oczywiście. Okej, dobrze, przechodzimy do puszczenia w tej chwili dźwięków. Także dziękuję ci, Rewolucjonisto. Proszę bardzo.
[54:53] - Proszę bardzo. Założę się, że nikt mi nie wierzy.
[54:56] - Że masz sztuczną inteligencję w domu. Czy ci uciekła?
[55:00] - Że to oprogramowanie działa na tyle, na ile mówię.
[55:03] - Aha. Polecam wywiad z tobą. Był wywiad zagraniczny w Radiu Na Fali, gdzie udzieliłeś wywiadu, między innymi też mi i Mapetowi i opowiadałeś o twoim systemie, tej sztucznej inteligencji.
[55:18] - Nic z tego. Trudno.
[55:19] - Nikt nie wierzy.
[55:21] - Skoro nie wierzą, nie będę przecież przygotowywał ludzkości na to, na co nie jest przygotowana. Dobra.
[55:29] - Dzięki za ten telefon.
[55:30] - Na razie.
[55:33] - Także puszczę wam może 12 minut takiej muzyki. Myślałem, żeby wam tutaj czytać o to, o co chodzi, ale dzisiaj jestem troszeczkę nie w formie i wam raczej nie popsuję tych dźwięków. Wyobraźcie sobie, że jesteście kosmitą, kosmitką, bo też może być podział na płcie. Może nie, ale może być. I wyobraźcie sobie, co słyszycie. Tylko nie wyobrażajcie sobie żadnych obrazów. Takich ziemskich obrazów. Wyobraźcie sobie jakieś zupełnie inne rzeczy i posłuchajcie, jak to wszystko brzmi. Te dźwięki, które zostały dodane na płytę Voyagera po tych pozdrowieniach i po tych ONZ-owskich urzędnikach.
[01:07:10] - The tower is quaint.
[01:13:11] - Tak, to była długa przerwa, ale pewnie, widzę na czacie, już niektórzy rozpoznali. Co to za muzyka była? Oczywiście był to Jan Sebastian Bach. Drugi Koncert brandenburski w F-dur. Dlaczego akurat ten utwór? Ze względu na to, że to była pierwsza piosenka, czy pierwszy utwór muzyczny, który znalazł się na tej płycie. Czyli kosmici po tych wszystkich dźwiękach Ziemi, a wcześniej poprzez pozdrowienia, usłyszeli Bacha jako pierwszą muzykę. Właśnie tą, którą słyszeliście przed chwilką. To jest muzyka genialna. Jak to można powiedzieć, lepiej nie mogli dobrać tego.
Myślę, że przekrój sztuki, kultury przez wiele różnych pokoleń. Można powiedzieć, że to jest po prostu muzyka genialna. I dobrze udało im się to wybrać. Przynajmniej tak mi się wydaje. Są jeszcze inne tutaj muzyki. Oprócz tego wiele utworów ludowych, czy też utworów z różnych kultur. Peruwiańskie na przykład piszczałki, japońskie pieśni ludowe, tureckie, chińskie, indyjskie, z Wysp Salomona chociażby. Ale także jest Beethoven, Mozart, Strawiński. Jest też, z tego, co tutaj widzę, Gershwin chyba. Ale kurczę, nie mogę znaleźć tutaj Gershwina, żeby nie przesadzić.
Chyba nie ma. Zawsze myślałem, że jest, ale okazuje się, że chyba nie ma niestety. Także z muzyki pop czy muzyki bardziej popularnej, bliższej naszym czasom jest „Johnny B. Goode” w wykonaniu Chucka Berry'ego, a także jest „Melancholy Blues” w wykonaniu Louisa Armstronga. Także oto taka muzyka, którą mogą kosmici posłuchać. Tutaj pyta się Ill Clown, czy Doda była nagrana. Niestety nie dotarła na nagranie i nie było Dody. Oczywiście był wybór naprawdę najlepszych z najlepszych i w pewnym sensie trochę dużo takiego troszkę rysu amerykańskiej muzyki, tak jak właśnie Chuck Berry czy Louis Armstrong. To tak naprawdę była sonda wysyłana przez Amerykanów, przez NASA, finansowana przez społeczeństwo amerykańskie, więc to oni powinni, wydaje mi się, nawet więcej umieścić różnych amerykańskich elementów. Natomiast raczej umieścili więcej z całego świata, żeby to była tak jakby wizytówka świata.
Tak naprawdę ta płyta to był pretekst tylko do dyskusji, czy jest tam kto. Dyskusja naukowa, czy jest tam kto. Jest do dzisiaj ona nierozwiązana. Według nauki jest nierozwiązana i dopiero się o tym dowiemy, być może nawet za milion lat dopiero. Czy jest tam kto, czy jest ktoś oprócz nas we wszechświecie, a przynajmniej w galaktyce. Już Wszechświat zostawmy, ale czy w galaktyce jest ktoś oprócz nas? Wcześniejszą próbą przed Voyagerami była próba wysłania plakietki na dwóch sondach Pioneer. Na dwóch Pioneerach, dwóch sondach, które także miały za zadanie odlecieć z Układu Słonecznego i badać różne rzeczy. Także przygotowały mnóstwo zdjęć jeszcze wcześniej niż Voyagery. Mnóstwo różnych informacji zgromadziły.
Niestety dużo wolniej uciekają niż Voyagery. Voyagery są najdalszymi, pomimo że później zostały wystrzelone niż Pioneery, natomiast są bliżej nas. Zostały one wystrzelone w 1969 roku. Przepraszam, pomyłka. W 1972 roku, 3 marca, Pioneer 10, a Pioneer 11 w 1973 roku, 6 kwietnia. Także te dwie sondy. Na tych sondach była plakietka z informacjami o cywilizacji ludzkiej. Uproszczona, bo to oczywiście tylko obraz jeden, statyczny, zupełnie metalowa plakietka, aby się nie zniszczyła. Tutaj na czacie wam daję linka, jak to wygląda. Tu też ciekawa sprawa była w tych Pioneerach, ale także w Voyagerach.
Jak zauważacie na tej plakietce w Pioneerach są nadzy ludzie, naga kobieta i nagi facet. I wielka burza wybuchła, że z publicznych pieniędzy finansuje się pornografię, którą się wysyła jeszcze w kosmos. I była wielka burza. A wyobraźcie sobie, że w Voyagerach było to samo, bo był jeden obraz, też taki, że było zdjęcie nagiego mężczyzny z nagą kobietą, która była w ciąży. I też oskarżono o szerzenie pornografii. Chyba troszkę rewolucjonista miał rację, że może Polacy faktycznie w tym się zachowują trochę normalniej, że to wszystko dookoła jest jakimś takim absurdalnym życiem, absurdalną otoczką całą. I zachowuje się jak Monty Python. Polacy. Ale coś w tym jest, że ludzie są naprawdę troszkę przewrażliwieni czy na własnym punkcie nie mają dystansu do życia, do siebie, do całej cywilizacji. A tak naprawdę to dużo gorsze rzeczy człowiek robi niż wysłanie plakietki pornograficznej gdzieś w kosmos.
Naprawdę. W tej chwili świat dąży do dystopii, do kompletnej zapaści, a tutaj ludzie się koncentrowali, już w latach 70. też, czy 60., to nie to, że nagle taki kierunek obraliśmy. W 60. latach mogła być pewna zmiana, ale się nie udała, niestety. Poszło w dosyć złym kierunku to wszystko. Mogło pójść jeszcze w gorszym, oczywiście, ale w dosyć złym kierunku to poszło i dlatego czepiano się, że to jest zdjęcie pornograficzne. Faktycznie nie zdjęcie w tym Pionierze, tylko to był rysunek pornograficzny. Natomiast w Voyagerach nawet wiem, że chyba to ocenzurowano. Nie wiem, czy to puścili w końcu.
Chyba nie za bardzo. W Voyagerach ten rysunek. I to, tak jak mówiłem, że to był przyczynek do dyskusji nad tym, jak wyglądać mają nasze relacje z kosmitami.
[01:21:44] - Halo?
[01:21:46] - Tak. Witam ciebie, stały słuchaczu. Witam.
[01:21:49] - Jedną rzecz chciałem powiedzieć, bo ja tego „Star Treka” oglądałem. Halo?
[01:21:55] - Tak, słyszymy.
[01:21:57] - Już się wyciszę. Bo oglądałem tego „Star Treka”, co pan mówił, inny słuchacz. Ten Voyager. On sam nie siebie stworzył, tylko on leciał, normalnie leciał. Jest teoretyczna coś w rodzaju tunelu podprzestrzennego czy białej, czarnej dziury. Fizycy o tym mówią jako o teoretycznym zjawisku w kosmosie. On wpadł w taki tunel i przeleciał do drugiej galaktyki i leciał dalej wewnątrz jednego tunelu. I przechwyciła go cywilizacja, ale jakby taka robotyczna, bardzo zaawansowana, która bardziej była zaawansowana niż ta symulowana cywilizacja człowieka w „Star Treku”. I oni odczytali ten program i uznali jakby swojego podopiecznego i skonstruowali ten statek, którym wracał do swoich twórców. Gdy doleciał do Ziemi, wysłał swój standardowy kod potwierdzający odbiór tych wszystkich danych, które on zebrał po drodze.
A ludzie zapomnieli, że ten statek, wielki statek, przylatuje na Ziemię. Co to jest? I wysyła jakiś kod nieznany. Wszyscy zapomnieli o tym Voyagerze i nie znali tego kodu do odpowiedzi. Dopiero jak załoga została przez ten statek wpuszczona na swój pokład, czyli chciał kapitan Kirk się zobaczyć z tym Voyagerem. Zobaczyli, że to jest ta sonda i mieli jeszcze w bazie danych ten kod aktywujący transmisję danych na Ziemię.
[01:23:42] - Może za dużo nie spoilerujmy, nie mów, nie omawiajmy, bo ludzie chcieliby zobaczyć to.
[01:23:47] - On był na tyle inteligentny, zerwała to połączenie. Chciała się połączyć z twórcą. Dzięki swojej zaawansowanej technologii zespoliła się z człowiekiem.
[01:23:58] - To jest science fiction.
[01:23:58] - To jest dalszy ciąg ewolucji taki był na końcu.
[01:24:01] - Ja wiem, ale to jest science fiction.
[01:24:02] - Powstał jakby nowy gatunek.
[01:24:04] - W rzeczywistości tego nie było. Voyager nie miał takich opcji. Nie miał.
[01:24:08] - W przestrzeń badać kosmos. I tak się kończy ten serial.
[01:24:11] - Nie miał takich opcji w rzeczywistości.
[01:24:13] - Ten odcinek „Star Treka”.
[01:24:14] - Tak. To jest w „Star Treku”. Ale żeby ludzie tutaj wiedzieli, że w rzeczywistości nie ma takiej możliwości. Ten Voyager, który został wysłany jeden i drugi, on wcale nie powróci na Ziemię.
[01:24:27] - On nie powróci, jeżeliby nie napotkał jakiejś cywilizacji, która by go odesłała. Nie wiemy, co się stanie za te 300, 400 lat. Może napotkać jakąś cywilizację, która go może odesłać na Ziemię w jakiejś tam postaci. To jest czysto teoretycznie. I tak to stworzyli w serialu.
[01:24:46] - To byłoby straszne.
[01:24:47] - Że jakaś cywilizacja go spotkała i jakby odesłała go tworząc wokół niego sztuczną inteligencję. Bo oglądałem go niedawno. Wszystkie te odcinki szły na AXN Sci-Fi przez całe wakacje. Szły wszystkie odcinki te pełnometrażowe. Te kinowe, wyemitowane.
[01:25:08] - Tak. Także polecamy obejrzeć. Tu troszeczkę zaspoilerowaliśmy.
[01:25:11] - Już skończyła się emisja.
[01:25:13] - Ale mogą sobie wypożyczyć ludzie, także polecamy.
[01:25:17] - A jeszcze jak kogoś interesuje, to sonda idzie znowu na TVP Historia.
[01:25:22] - I tam jest sonda Mariner, prawda? W czołówce. Nie Voyager, tylko Mariner.
[01:25:26] - Jak jest początek. Oglądam sobie niektóre odcinki, bo już część oglądałem. Już tylko wyłapuję te, które przegapiłem.
[01:25:34] - Słusznie. Dobrze, dziękuję.
[01:25:36] - I jeszcze jedno: poprawił się Skype. Da się połączyć.
[01:25:39] - O, super.
[01:25:40] - Dwa razy, a przedtem to tylko cudem się udało połączyć raz.
[01:25:43] - Dzięki Voyagerowi oczywiście. Voyager rekrutuje tutaj.
[01:25:45] - Na planecie Ziemia, żeby było wszystko technicznie jak najlepiej.
[01:25:48] - Dobrze, dzięki.
[01:25:49] - Słucham dalej.
[01:25:50] - Dzięki.
[01:25:50] - Rozłączam się.
[01:25:51] - Dzięki jeszcze raz za ten telefon. Mieliście niestety tutaj spoilera na temat tego filmu „Star Trek", ale może ktoś zatkał uszy, nie słyszał i sobie obejrzy. W rzeczywistości niestety nie jest tak dobrze. Tam sztucznej inteligencji nie ma, ale stały słuchacz świetnie zauważył, że mogą faktycznie ci kosmici przeprogramować go, dołożyć jakieś cuda-niewidy, że on się nagle rozłoży w jakiś super wielki statek. Podleci do nas jako mała sonda i nagle się potem zrobi taki kilometrowy czy kilkusetkilometrowy wielki statek atakujący Ziemię. Może też tak być oczywiście, ale raczej na to są małe szanse. To już jest twarde science fiction. Raczej do czegoś takiego nie dojdzie. Wracając do sprawy tych plakietek. Oczywiście nie powinno się w radiu opisywać jakiejś grafiki, natomiast to jest radio interaktywne.
Na czacie podałem tą plakietkę, jak wygląda. Jest informacja, jak na przykład znaleźć Ziemię czy Układ Słoneczny w gąszczu setek tysięcy, ba! Miliardów. Miliardów, tak, dobrze mówię. Miliardów innych gwiazd w galaktyce. W naszej galaktyce, których są setki miliardów galaktyk we Wszechświecie, nie wychodźmy poza naszą galaktykę, bo to już jest za daleko. Zostańmy w galaktyce. W naszej galaktyce jest około 400 miliardów gwiazd. Wyobrażacie sobie? 400 miliardów gwiazd takich jak Słońce.
To znaczy różnych, bo gwiazdy są różne, tak jak i ludzie są różni, prawda? Ale gwiazd być może duża część, a niektórzy oceniają, że co czwarty układ ma planety. Niektórzy nawet oceniają, że wszystkie albo niemal wszystkie. Ale powiedzmy, że co czwarty czy co nawet ósmy. To wtedy może być dziesiątki miliardów planet. Ale już abstrahując od tego, bo planety nie są aż tak ważne jak zamieszkałe planety, a o tym nic nie wiemy w naszej galaktyce, ale w każdym razie jest tego mnóstwo. I tutaj jest na tej plakietce, nie wiem, czy wiecie, że są pulsary. Są takie specjalne gwiazdy, jakby latarnie kosmiczne. Nie morskie, tylko kosmiczne, bo nie ma morza we Wszechświecie, natomiast jest bezkresny kosmos i mamy te pulsary. Można za pomocą właśnie tych tutaj obliczeń, tych tutaj liczb, bo tu są napisane liczby do tych pulsarów i jest opis tego pulsara.
Jakie to pulsary, w którym miejscu. I wtedy można określić, gdzie Ziemia leży w galaktyce. Każda zaawansowana cywilizacja z dużą łatwością. Bo pulsary to są specyficzne gwiazdy i ich tak dużo nie ma jak zwykłych gwiazd. To są takie gwiazdy jak prawdziwe gwiazdy, czyli na przykład Angelina Jolie czy Brad Pitt. To są gwiazdy i takich gwiazd są setki, ale ludzi są miliardy. Tak samo tutaj. Tych pulsarów są setki, a tych prawdziwych, zwykłych gwiazd są miliardy. Czyli pulsary to są takie prawdziwe ziemskie gwiazdy. Tak można by było określić.
Więc na tej podstawie, jeżeli do jakiegoś złego kosmity dotrze taka plakietka właśnie z tymi ludźmi, z tą „jak do nas trafić”, to od razu kosmita wie, gdzie atakować, gdzie jest ta cywilizacja i trzeba tam się wybrać i zaatakować. Oczywiście naukowcy wiedzą, że podróże kosmiczne są bardzo trudne, niemożliwe. Nie można dotrzeć do Ziemi szybciej niż prędkość światła. Jest to niemożliwe. Więc taki na przykład ktoś, gdzie dotarłaby taka plakietka do kogoś, kto mieszka 50 lat świetlnych od Ziemi, nie jest w stanie zaatakować Ziemię, nawet jakby miał niesamowicie zaawansowaną technologię, bo potrzebowałby ponad 50 lat, aby dotrzeć na Ziemię. A przecież wiadomo, że nikomu się nie będzie opłacało. Jakoś zrobić specjalne statki po to tylko, żeby gdzieś tam pojechać. Przecież lepiej można wysłać takie plakietki, żeby się komunikować. Nie, oczywiście nie. Najlepszym pomysłem jest wysyłanie informacji za pomocą radia.
I tutaj dochodzimy do SETI, czyli do początku początków, przed Pionierami czy Voyagerami, wysyłania informacji do obcych cywilizacji. Tutaj mam całą chronologię SETI. Też mam książkę, tutaj trzymam w ręku. „Czy jest tam kto?” To jest książka Franka Drake'a i Dava Sobela. Nauka w poszukiwaniu cywilizacji pozaziemskich. Bardzo dobra książka, jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś o SETI, o programach poszukiwania obcych cywilizacji. Nie sztucznej inteligencji. Oczywiście być może też, bo może jakaś cywilizacja być sztuczną inteligencją, kto to wie? Ale zwykłych cywilizacji. SETI to jest angielski skrót Search for Extraterrestrial Intelligence, czyli poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji.
On powstał w 1960 roku. Jako pierwszy zaczął szukać obcej inteligencji Frank Drake w programie Ozma. To było obserwatorium NRAO. Badał dwie gwiazdy w 1960 roku. Później był Kardaszew z Szołomickim w Związku Radzieckim, szukali w 1964 i 1965. I tak dalej. To trwa do dzisiaj, te wszystkie naukowe programy. Frank Drake został zainspirowany przez Cocconiego, takich dwóch astronomów. Jeden się nazywał Cocconi, a drugi Phil Morris, którzy zainspirowali go swoim artykułem, że można zastosować fale radiowe do poszukiwań, czy też do sprawdzania, czy ktoś nie nadaje. Bo my już nadajemy od lat 30.
Są na tyle silne fale, czy nawet wcześniej być może nadawaliśmy już w XIX wieku, jak Nikola Tesla robił swoje różne eksperymenty, czy Marconi, czy nawet Hertz. Robili eksperymenty i te wszystkie fale opuszczały Ziemię, a już od lat 30. były bardzo potężne moce, więc na pewno ten sygnał idzie. Już od około 100 lat ten sygnał rozszerza się. Czyli 100 lat świetlnych. Ktoś, kto mieszka 100 lat świetlnych od nas, może odbierać radio i telewizję naszą. Telewizji jeszcze wtedy nie było, ale radio. Telewizję znacznie później, czyli 50–60 lat świetlnych od Ziemi może już oglądać różne seriale. I między innymi tego „Star Treka” też. Szkoda, że w tym „Star Treku” jest pewna podpowiedź, żeby zmodyfikować te Voyagery, ale to już jest sprawa drugorzędna.
W każdym razie to jest ten program. Jakie są efekty tego programu? Bo zawsze musi być jakiś efekt. Jest niestety taki efekt, że nie ma niczego. Nie ma nic. Nie ma żadnego sygnału znalezionego, który pochodził od jakiejś pozaziemskiej inteligencji. Były pewne tak zwane wow. Oni na to mówią wow. Sygnał wow, taki, który może być sygnałem od pozaziemskiej inteligencji. Natomiast nigdy nie został on potwierdzony.
Było jakieś chwilowe. Nikt nie wie, co to było do końca. Czasami się też takie znajdują sygnały. Potem się okazuje, że to satelita jakiś nadawał, czy też jakaś sonda, która leciała sobie w daleki kosmos i tak dalej. Tego typu rzeczy się zdarzają, ale nie było nigdy potwierdzonego sygnału od inteligencji pozaziemskiej. Ale trzeba kontynuować. Oczywiście wszyscy naukowcy są za. Wszyscy naukowcy twierdzą, że nasłuchiwanie nic nie szkodzi, że nikt nie zabrania nasłuchiwania. Jest to dopuszczalne i akceptowane przez całą naukę, cały świat naukowy, że tak powiem. Oprócz oczywiście takich pseudonaukowców, którzy wyznają płaskość Ziemi, bo wszyscy ludzie, którzy są przeciwni SETI, czyli temu programowi poszukiwania pozaziemskiej inteligencji za pomocą radia, podkreślam, sygnałów świetlnych, czyli sygnałów, które poruszają się co najmniej z prędkością światła.
Z bardzo wysokimi prędkościami. Raczej dotyczy to przede wszystkim prędkości światła, czyli fal radiowych, fal elektromagnetycznych. Tak szerzej, bo i światło, i mikrofale, i różne przeróżne częstotliwości wchodzą w grę. To akceptują wszyscy. Natomiast Frank Drake, ten, który zaczął jako pierwszy nadawać, jako pierwszy wysyłać Nie spodobał się wielu naukowcom ze względu na to, że na Arecibo, jednym z największych radioteleskopów na świecie, w Puerto Rico jest ten olbrzymi radioteleskop, 300-metrowy, została wysłana wiadomość zaprojektowana przez Franka Drake'a. Tutaj wam zaraz pokażę, jak ona wygląda na czacie. Radio internetowe ma to do siebie, że ma opcję wklejania na czat różnych różności. I tak wygląda ta informacja. Jest oczywiście zakodowana binarnie. Tutaj przepraszam, ale jest to wersja błędna, bo to jest kolorowa wersja, a w rzeczywistości jest dwukolorowa, czyli czarno-biała.
Tutaj jest niestety kolorowa, żeby ładniej pokazać, jak to wygląda. Polega to na tym, że jedynka wysyłana, czyli jakiś sygnał, tak jak Morsem wysyłamy, mamy kropki, kreski i jeden oznacza czarny punkt, drugi biały. I tak możemy zaprojektować jakąś grafikę, wysyłając pewne informacje. I to się akurat nie spodobało wielu ludziom ze względu na to, że co innego jest odbieranie, czyli takie pasywne nasłuchiwanie informacji, a co innego jest nadawanie. I z tego, co tutaj czytałem, nie spodobało się to na przykład Martinowi Reesowi. To jest taki noblista, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, astronom królewski z Wielkiej Brytanii. Wyraził obawę i zaapelował, aby zakazać wysyłania tego typu informacji w świat, we wszechświat. Co innego jednak jest wysyłanie takiej telewizji, która też często jest zakodowana. To trzeba sobie powiedzieć otwarcie. Satelitarny sygnał nie jest łatwo też odkodować.
Trzeba troszeczkę pogłówkować, jak to zrobić, co tam jest w tym wszystkim, żeby wiedzieć, co to jest za informacja. Natomiast tutaj była użyta moc tego radioteleskopu, 500 kilowatów do wysłania informacji w kosmos. I to faktycznie z racjonalnego, naukowego nawet punktu widzenia nie jest sensowne ze względu na to, że może niekoniecznie warto się ujawniać. Co i jak omawiać, że akurat już wszyscy obcy muszą być przyjaźnie nastawieni do nas, że nie ma żadnych negatywnie nastawionych, wręcz do nas nastawionych wrogo, skierowanych na podbój Ziemi. Może też tak być. I pytanie tutaj się od razu nasuwa: czy wszyscy są oszołomami, którzy nie sprzyjają SETI, poszukiwaniu pozaziemskiej inteligencji? Jak myślicie? Możecie dzwonić. Skype: radionafali.com albo telefon 22 398 82 26, wewnętrzny 321. Jest tutaj taki problem, że to trzeba opłacać z jakichś pieniędzy.
Samo się nie zrobi. Samo nie przynosi to żadnego dochodu, taki program jak program SETI. Ktoś musi w to zainwestować. Najczęściej inwestowała w to NASA lub jakieś różne inne państwowe instytuty czy państwowe środki. Natomiast od pewnego czasu zostały odcięte kompletnie, od lat 90. można powiedzieć. Zostały kompletnie odcięte i poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji polega w tej chwili tylko i wyłącznie na prywatnych środkach. Wiem, że Paul Allen z Microsoftu, czyli prawa ręka Billa Gatesa, ten człowiek sponsoruje program SETI. Wielu różnych ludzi też sponsoruje te poszukiwania pozaziemskiej inteligencji. Efektów nie ma żadnych póki co i wydaje się to dosyć absurdalne.
Jeżeli byłoby dużo tych cywilizacji, używałyby radia, to do nas na pewno musiałoby coś docierać. To jest bardzo dziwne, że do nas nic nie dociera. Czyli jeżeli do nas nic nie dociera, bo nic nie wykryliśmy. Oczywiście niektórzy mówią, że trzeba mocniej szukać i tak dalej, ale to wynika z tego, że albo jest niewiele cywilizacji pozaziemskich, bardzo niewiele Już przypominam, że od 1960 roku trwają poszukiwania, czyli ponad 50 lat jest ten sygnał poszukiwany przez różnych ludzi, a w tej chwili nawet wykorzystuje się do tego prywatne komputery, żeby łatwiej można było więcej różnych obliczeń wykonywać, łatwiej znaleźć taki sygnał. I nie ma tych sygnałów. Czyli może być tak, że jest tych cywilizacji mało. Może być też tak, że my nie potrafimy ich wykryć, bo oni się kryją, zupełnie inaczej nadają w jakichś systemach. Może jakichś częstotliwości dziwnych używają, których nie potrafimy wyłapać. Albo trzecia hipoteza, że używają nieznanych nam metod komunikacji. Ta trzecia hipoteza niemożliwa jest, od razu można ją odrzucić, bo praktycznie znamy całą fizykę już teraz i tu się nic nie zmienia.
Od 100 lat, od 200 lat się prawie nic nie zmieniło, dodało się tylko parę rzeczy. Radio to od ponad 100 lat znamy. Sto kilkadziesiąt lat. Fale elektromagnetyczne znamy. Także można powiedzieć, że raczej się nic nie zmieni w tych tematach, że raczej muszą używać radia. Muszą używać radia. Jeżeli nie radio, to może na przykład światło czy jakieś takie rzeczy, ale to się da wykryć. To się też da wykryć w jakiś sposób. Może światło jest trudniej wykryć. Wiem, że są poszukiwania już na falach świetlnych, że też pewne zmiany w jasności gwiazd.
Wtedy na pewno będą różne rozbłyski. Jeszcze jest ciekawa sprawa. Tutaj nie będę już tak się zagłębiał w ten temat. Odsyłam do podcastu o SETI i o poszukiwaniu kosmitów. Tam jest też paradoks Fermiego wyjaśniony. Są różne poziomy cywilizacji i tak dalej. Różne terminy też wyjaśniałem w różnych podcastach, także odsyłam do podcastu „Teorii Chaosu”. Jest też możliwość, tak zwane linie Zemmana chyba, jakoś tak to się określa, gdzie na gwieździe buduje się specjalną osłonę dla gwiazdy, aby całą energię gwiazdy czerpać. I wtedy taka gwiazda jest praktycznie niewidoczna poza Układem Słonecznym. To jest już bardzo rozwinięta cywilizacja.
Milion lat do przodu w stosunku do nas, trudno powiedzieć. Określa się tą cywilizację jako cywilizację drugiego typu. Wiem, że też była próba poszukiwania tego typu gwiazd, żeby sprawdzić, które gwiazdy są dziwne. Że wtedy bardzo niewielka część jakiegoś promieniowania ucieka z takiej gwiazdy. Czyli ona jest taka jakby niewidoczna, ale coś tam się dzieje. I chyba też nikt nie znalazł tego typu gwiazdy. Tutaj jeszcze Pito napisał na czacie bardzo ciekawą rzecz o Wilton Windmill Crop Circle. Akurat na dzisiaj tego nie przygotowałem, ale mogę wam opowiedzieć. To było zrobione koło takiego obserwatorium teleskopu radiowego. Obserwatorium radioastronomiczne.
Radioteleskop. Koło takiego radioteleskopu, dosyć dużego, profesjonalnego zupełnie, był zrobiony kosmita. A jeszcze wcześniej, chyba rok wcześniej nawet, pojawiał się inny zupełnie krąg. Ale w każdym razie z tym kosmitą była dołączona płytka wydziergana w zbożu. To znaczy odciśnięta w zbożu. Niesamowite to było i podejrzewa się, że jest faktycznie to prawdziwy krąg i to po prostu zrobili kosmici. To już oszołomstwo jest. Mówienie o kosmitach, że istnieją, to już się o śmieszność zahacza. Tutaj właśnie widzę, czy ktoś wkleił. Nie, chyba jeszcze nikt nie wkleił.
O, chyba jest. Zaraz zobaczymy, czy ktoś wkleił na czacie. To przesłanie. Nie, tutaj widzę, że nie to. To przesłanie było dosyć dziwne. Wiem, że ktoś odkodował, ale okazało się, że to były zwykłe znaki ASCII, czyli znaki, które wykorzystuje się w komputerach. W komputerach 8-, 16- nawet bitowych i tak dalej. Do dzisiaj się to stosuje, te znaki ASCII. Jeden informatyk zastosował to do tego odciśniętego kręgu, który był tak jakby płyta kompaktowa trochę. Plus oczywiście twarz kosmity, jak oni wyglądają i ujawnili informację, co na tym było.
Ja nie chcę o tym mówić, bo dzisiaj właśnie nie o kosmitach, nie o UFO, nie o tych sprawach, bo to już rzeczy, żeby dzieci postraszyć. To nie istnieje przecież, to jest niemożliwe, tu nikt nie dociera. Więc tu tylko musimy czekać na sygnał radiowy, żeby odebrać. Ale to taka ciekawostka, że było właśnie takie zdarzenie i nikt się do tego nie przyznał. Niektórzy twierdzą, że potrafią tego typu rzeczy robić, odciskać. Być może tak. Oczywiście to nie jest na 100%, że nie ludzie. A jak nie ludzie, to kto? Już tutaj nikt nie może dotrzeć. Ale zostawmy już to.
Wróćmy do naszych rozważań o SETI. Czyli dlatego radio. Dlatego radio, bo nie ma nic innego. Nie ma nic innego i nie może być. Kiedyś ludzie dawali sobie sygnały tam-tamami, ogniskami, jakimiś światełkami, szkiełkami. Szkiełkami to już później, ale na przykład jakąś wypolerowaną blachą. Blachą, metalem wypolerowanym też dawali sobie znak. Złotem czy miedzią, czy czymś odbijali sobie światło i tak się komunikowali na duży dystans. Dzisiaj się to zmieniło. Mamy radio, wykorzystywane jest też do dzisiaj.
Jest to naprawdę bardzo szybka komunikacja. I podejrzewa się, że kosmici właśnie w ten sposób się komunikują, jeżeli są oczywiście na odpowiednim poziomie, bo my dopiero zaczęliśmy poszukiwać obce cywilizacje w 1960 roku, a wcześniej niestety nie. I to jest program SETI. Dzisiaj ten program już praktycznie istnieje tylko dzięki prywatnym datkom. Możecie także wspomóc poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji za pomocą radia i radioteleskopów. Teraz myślę, że tak na koniec możecie jeszcze dzwonić, jak chcecie. RadioNafali.com lub telefon 22 398 82 26, wewnętrzny 321. I powiedzieć, co myślicie o SETI, Voyagerach, o wysyłaniu tych informacji. A w tej chwili tu jeszcze na koniec o problemie UFO i kosmitów, które nie jest zupełnie powiązane ze sobą, ale może coś tam i trochę być. Tak żebyście się wczuli w ten klimat poszukiwaczy SETI.
Był taki świetny film. Ja pamiętam, byłem kiedyś bardzo zainteresowany tym SETI, jeszcze w czasach licealnych, w latach 90. I ten film mnie bardzo zainspirował. „Kontakt”. Byłem w kinie na tym filmie „Kontakt” z Jodie Foster, Zemeckisa. Film całkiem dobrze zrobiony, bardzo fajny. Elegancko zrobiony, bym powiedział. Chciałbym, żeby Polacy też takie filmy kręcili. Miało nic nie być o Polsce, ale nie uciekniemy od tego oczywiście. W każdym razie ten film pokazywał dokładnie te poszukiwania SETI i na czym to wszystko polega.
Czy się zgadzam teraz z tym filmem, to jest inna sprawa, ale kiedyś bardzo się zgadzałem. Dużo bardziej zgadzałem się niż dzisiaj, bo jest w tym pewna naiwność, ale do tej naiwności zaraz dojdziemy. Wy wyobraźcie sobie, że jesteście poszukiwaczami tych sygnałów radiowych. Włączacie swój radioodbiornik, komputery, wszystko. Ten radioodbiornik to macie wielkie anteny. I posłuchajcie, jak to może brzmieć. Pierwszy sygnał. Wow! Właśnie ten pierwszy sygnał, który odbierzecie od kosmitów. Wczuliście się w klimat poszukiwacza sygnałów radiowych z nieznanych nam jeszcze planet?
Ja się poczułem. Aż ciarki mnie przeszły, jak słyszałem te dźwięki. Tylko zastanówmy się, czy to byłoby możliwe oczywiście w dzisiejszym świecie. Czy coś takiego byłoby możliwe, aby usłyszeć w słuchawkach ten sygnał „wow”, jakieś liczby, które są przesyłane. Polecam wam ten film, żebyście zobaczyli film „Kontakt”. Został nakręcony na podstawie książki Carla Sagana pod tym samym tytułem i naprawdę jest zawartych dużo ciekawych treści w tej książce. Jest to książka napisana przez naukowca, ale jednak, jak w zamyśle science fiction, są tam pewne elementy, które nie pasują do całej układanki naukowej, wychodzi poza tą zwykłą fizykę. Wracając jeszcze do SETI. Jest to program, w którym możecie się sami zaangażować, który możecie nawet w domu poprowadzić. Wiem, że nawet są niektórzy maniacy, którzy budują sami anteny, takie uproszczone anteny, które też mogą pewne sygnały wykryć.
Od kosmitów, nie wiadomo, ale może też się udać. Także jest dużo jeszcze do wykrycia, bo jeszcze nigdy nikt nie wykrył nic. I taki jeden problem, na który badacze SETI nigdy nie zwracają uwagi. Mówią, że to od razu byłoby odtajnione. Załóżmy, że znaleźliby ten sygnał. Że byłby ten sygnał, chcieliby rozkodować, chcieliby od razu ze światem się podzielić. Od razu wchodzi tam Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Od razu wchodzą różne agencje, czy w Stanach, czy w innych krajach to inne agencje i po prostu coś takiego zablokują. To po prostu nie wypłynie, bo informacja o tym, że są inne inteligentne istoty zamieszkujące wszechświat, a właściwie raczej galaktykę, nie ma prawa opuścić danego miejsca. Nigdzie.
To jest tak samo z problemem UFO. Z UFO jeszcze bardziej jest to nacenzurowane z wiadomych względów i kosmitów, którzy docierali tutaj albo docierają. Natomiast sprawa radia jest tak samo nacenzurowana. O tym nawet mówił Michio Kaku, który jest też świetnym fizykiem. Co prawda cząstek elementarnych i fizyki kwantowej, takich spraw troszeczkę bardziej odległych od astronomii, ale jednak mający głębokie korzenie w nauce, który twierdzi, że absolutnie jest pod pełną kontrolą SETI, w sensie od zaplecza. Że te wszystkie bardzo często są wojskowe instalacje, te radioteleskopy. Także tam nie można robić tego, co się chce. To wszystko podlega pod czy NASA, czy podlega pod jakieś instytuty badawcze. Te instytuty badawcze współpracują na przykład z wojskiem. I wtedy wojsko ma dużo do powiedzenia.
A jeżeli z wojskiem współpracuje, wojsko współpracuje ze służbami specjalnymi i władzą amerykańską. I to oni tak naprawdę są głównymi graczami w tym wszystkim. I jeżeliby coś takiego się pojawiło, to byłoby od razu wyciszone. Nawet mogliby się posunąć do morderstwa, jeżeli ktoś by po prostu był na tyle uczciwy z tych naukowców, żeby chciał zdradzić te informacje. Także tak to jest. Ja myślę, że może teraz jeszcze zrobię taką przerwę, zanim dojdę do... Ogólnie już mniej będę naukowcem, bo tak starałem się troszeczkę być naukowcem, wcielić się w ich widzenie świata, ale może nie do końca się to udało. Natomiast teraz będę chciał troszeczkę udawać dialogi może pomiędzy naukowcem i takim człowiekiem, który widzi po prostu, jak co wygląda naprawdę, a nie ma jakiejś klapki na oczach, że radio to jest po prostu coś najważniejszego, najważniejsza rzecz do komunikacji i nie ma nic innego. Czy tam światło, czy fale elektromagnetyczne. Owszem, na dzisiaj nie mamy nic innego.
Zgadzam się. Ale czy tak będzie zawsze? Tego nie wiemy i nie możemy zakładać, że tak będzie. Także posłuchajcie może też utwór, który się znalazł na tej płycie. Oczywiście na samym końcu, jeśli dobrze pamiętam. Ja tu tak szybko sprawdzę, czy na samym końcu, bo tyle gaf popełniłem dzisiaj, że znowu pewnie przekręciłem troszkę. Sprawdzam czy Beethoven. No tak, nie na końcu, niestety w środku ten utwór był, ale tym razem Beethovena Piąta symfonia w C minor. C minor czy minorowe C. Dobrze.
W tonacji c-moll chyba, tak? Nie wiem, przepraszam, mogłem się pomylić. Posłuchajcie Beethovena. Fenomenalna muzyka, żeby tak nastroić nas teraz do rozmawiania o UFO, kosmitach i jaki to ma sens to wszystko. Poszukiwanie, wysyłanie płyt, wysyłanie sygnałów do kosmitów i odwrotnie odbieranie od nich sygnałów radiowych. 7 minut i 20 sekund wspaniałej muzyki Beethovena, która została wyemitowana w latach 70., w '77 roku na dwóch sondach. Wyemitowana. Oczywiście, że nie. Nagrana na płytę i wysłana w kosmos. Wysłana, tak, bo żeby wyemitować, to kosmici sami muszą zbudować odtwarzacz.
Mają tam oczywiście igły do tego odtwarzacza już gotowe. Jest to oczywiście trochę absurdalna sprawa, ale to bardziej chodzi o nas, a nie o nich tutaj. Przechodząc do sprawy chyba najważniejszej, czyli problemu kosmitów, a także UFO i pokrewnych rzeczy. Problem kosmitów jest bardzo szeroki i skomplikowany i nie do rozwiązania w ciągu nawet tysiąca audycji różnych. Można powiedzieć, że wszystko to są halucynacje, że to jest gaz błotny, Wenus, iluzja optyczna, flary, chińskie lampiony, latarnie, latarnie morskie, latarnie inne, uliczne, samochody, samoloty, balony i tak dalej. Można w nieskończoność wyliczać różne wyjaśnienia, ale pewnych rzeczy nie da się opisać inaczej i wyjaśnić na zasadach innych niż obiekty, które po prostu są z innego świata. Często się widzi istoty w tych obiektach. Także widuje się istoty obok tych obiektów, bo one potrafią wylądować na Ziemi. Z takiego obiektu potrafią wyjść istoty i nawet zabrać na pokład ludzi. Ale to już mówimy o UFO i UFO nagle w świecie nauki przestaje być związane z kosmitami w dziwny sposób.
O kosmitach możemy mówić na zasadzie SETI, kontaktów z nimi na zasadach radia, telewizji, fal świetlnych, mikrofal, komórek, czegokolwiek, ale nie normalnej rozmowy, nie widzenia się tête-à-tête, bo oni nie mogą tu docierać. To jest absurdalne z punktu widzenia nauki. Nie może nikt tu docierać. Tak samo my nie możemy do nich dotrzeć, co nie jest absurdem, bo to, że my nie możemy do nich dotrzeć, to jest oczywiste. Chyba że wy wiecie coś innego. Macie jakieś tajne technologie i docieracie. Ale myślę, że założenie, że my nie potrafimy do nich docierać jest sensowne. Natomiast czy oni do nas nie potrafią docierać jest dosyć odważnym twierdzeniem czy odważną hipotezą. Ze względu na to, że badania empiryczne pokazują, że jednak czy do takich kontaktów dochodziło, czy też do takich kontaktów dochodzi do dzisiaj. I tutaj mamy pewien problem.
Jeżeli oni potrafią dotrzeć do nas, to oznacza, że mają technologię, która nie jest oparta na falach świetlnych czy falach elektromagnetycznych. Oni muszą tutaj szybciej docierać niż dociera światło, czyli te fale elektromagnetyczne. Skoro docierają, to jest to technologia dla nas niebywała. I wtedy zrozumiałą sprawą jest, że mogą też mieć komunikację na zupełnie innym poziomie. Być może jakimś molekularnym, być może to jest na zasadzie jakichś cząsteczek sprzężonych, atomów. Trudno powiedzieć. Teoretycznie jest to niemożliwe, przesyłanie informacji szybciej niż prędkość światła, ale okazuje się, że są pewne eksperymenty, które są też utajniane, że być może jest taka opcja przesyłania informacji szybciej niż prędkość światła. I wtedy prawdopodobnie, jeżeli coś takiego istnieje, oni korzystają z takiej metody. Nie korzystają z metody przesyłania fal radiowych, które są dobre, ale w pewnym etapie. Dzwoni tutaj Kuba ze Stanów Zjednoczonych, czyli z centrum, stamtąd, gdzie zostały wysłane Voyagery.
Witaj Kuba.
[02:13:13] - Witam serdecznie, Claude. Kosmici to nie jest bliski sercu mój temat, ale miło się słucha i-
[02:13:19] - A Voyagery?
[02:13:20] - ... też lubię o tym pogawędzić. A czemu by nie? Z takich ciekawostek, powiem szczerze, bo zawsze jakieś ciekawostki przywożę. Raz udało mi się rozmawiać z człowiekiem, który był w Strefie 51. I to naprawdę autentyk.
[02:13:36] - Nie, nie może być.
[02:13:38] - Był tam. Tak mówił bynajmniej, że był tam. Mystal McGraff tak się gość nazywa. Już nie żyje. Nie żyje od około dwóch, trzech lat. Miałem okazję być na jego pogrzebie. Fajny facet i z tego, co wiem, to on tam podobnież był i opowiadał, że on tam żadnych kosmitów nie widział ani nie słyszał, ale faktycznie, że było wielkie centrum research. To był taki starszy już człowiek, bo zmarł śmiercią bardziej naturalną prawie że. Po prostu stary już był, bo to też jest stary temat, jak wszyscy wiedzą. Ale mówił, że w tej strefie było centrum, takie research na tamte czasy wielkie.
To tyle z ciekawostek. I to autentyk, z doświadczenia. Można wierzyć, można nie wierzyć, ale gość był i ja z gościem rozmawiałem. Wyobraźcie sobie, że nawet ten sam gość Kuklińskiego znał też. Nie wiem, na ile go znał, ale rozpoznawał tą historię i mówił, że był nim zainspirowany, bo to ta sama generacja, to lata 60., 70. On tam aktywnie pracował, oczywiście dla rządu.
[02:14:52] - Mówisz Strefa 51. Ta Strefa 51 dzieli się na parę stref. Są to budynki S1, S2, S3, S4 i być może jeszcze wyższe numery.
[02:15:06] - To może we wszystkich nie był, ale autentycznie mówię wam, że znałem gościa, rozmawiałem z nim.
[02:15:11] - To ciekawe.
[02:15:11] - Który tam fizycznie był.
[02:15:13] - Na pewno, bo tam dużo ludzi musi pracować, prawda? Bo to jest utajnione oczywiście i tak dalej, ale przecież ludzie tam pracują, są ochroniarze.
[02:15:21] - Mi się zdawało, że kiedyś to było takie bardziej. Teraz już mi się zdaje, że jeżeli w ogóle cokolwiek się dzieje, to już nie tam.
[02:15:27] - Podobno się przenieśli właśnie z tymi najtajniejszymi rzeczami, bo taki najbardziej znany człowiek to był Bob Lazar, który pracował w strefie. On twierdzi oczywiście, że pracował w Strefie 51. Trudno powiedzieć, czy był tam, czy nie był. Jedyne, co o nim wiadomo, to że mówił nieprawdę wiele razy. Ale też wiadomo, że jest cholernie zdolny. Jest jednym z najbardziej zdolnych ludzi w Stanach Zjednoczonych. Corvetę przerobił na przykład swoją na wodór. Tak przerobił na wodór, że miał bezpieczne zbiorniki, które mógł podpalać. Czegoś takiego nie widziałem, że masz na przykład zbiornik z wodorem i możesz ten zbiornik podpalać i nic się nie stanie. Także naprawdę niezły.
Robił silniki odrzutowe, takie różne napędowe sprawy na zasadzie różnych napędów i on miał się właśnie tam zajmować rozkodowywaniem spodków czy coś takiego. Ale to jest na inną zupełnie rozmowę ten temat. Było też innych sporo osób, które tam pracowały w Strefie 51. Wiem, że nawet w takiej audycji „Coast to Coast AM”, to na pewno znasz, Kuba.
[02:16:44] - Tak.
[02:16:44] - Kiedyś jeszcze, jak to prowadził Art Bell w latach 90., on miał specjalną linię dla pracowników Strefy 51 i czasem dzwonili. Raz dzwonił.
[02:16:55] - Ten nie pracował, ten z moich znajomych. On po prostu był tam w jakiejś wizycie.
[02:17:01] - A, wizycie.
[02:17:03] - Wizycie i wiem, że to, co on nam przekazywał, bo rozmawiał ze swoim synem i także ja się poprzez tą osobę dowiedziałem, to jedynie jakieś takie research duże facility, takie obiekty, które się zajmowały tym. Ale poza tym ten temat kosmosu w pewnym momencie w audycji, teraz chwilę nie słuchałem, ale wcześniej zadałeś, czy warto wydawać by było na to pieniądze i że to kosztuje miliard, że miliard to mało i tak dalej. To chyba wszyscy słuchacze się zgodzą. Ja nie wiem, kto by się z tym nie zgodził, że to jest jedyna rzecz, na którą tak naprawdę warto wydawać te pieniądze.
[02:17:44] - To znaczy, Kuba, tak sprecyzujmy: na badanie kosmosu na zasadzie wysyłania sond czy badanie kosmosu na zasadzie badania sygnałów radiowych stamtąd? Czy to, czy to?
[02:17:57] - Mi się zdaje, że to są bardzo pokrewne tematy. Ogólnie research związany z kosmosem. Nie wiem, jak to jest w Polsce. Na przykład jak ja mieszkałem w Polsce, to było dla mnie odległe. A ja teraz mieszkam dosłownie 10 mil, 12 mil od takiego największego Air and Space Museum. Ja właśnie wysyłam na czata gdzieś tam linka spróbuję wkleić. To jest największe takie w Stanach, gdzie można wejść i jest cały taki exhibit poświęcony podbojom kosmosu. I ja pamiętam, jak tam zabrałem swoich rodziców, to dla mojego ojca szokiem było to, że można zobaczyć to wszystko. I to nie są eksponaty jakieś tam, które odtwarzają jakieś tam role. Stoi jeden shuttle, teraz się zmienił na drugi shuttle.
Stoją wszystkie te satelity, one są przy suficie przyczepione. Autentyczne satelity takie, które krążą. Łącznie z kombinezonami czy tam z innymi rzeczami. Jak się wchodzi do takiego ogromnego pomieszczenia, to jest taka hala wielkości boiska do piłki nożnej, która jest tylko poświęcona space tematowi, przestrzeni, podboju kosmosu. Autentycznie jednak człowiek nie tyle zaczyna wierzyć w to wszystko, ile to jest znacznie bardziej realne, bo autentyczni ludzie tam byli i tysiące ludzi pracowało nad tymi programami. Dalej pracuje właśnie z tym Marsem. Ostatnio taki przecież bardzo fajny przebłysk mieliśmy przez chwilę nadziei, że coś w tym kierunku się rusza. Zupełnie inaczej człowiek nabiera perspektywy. Ja z synem bardzo często jesteśmy w tym muzeum ze względu na to, że jest bardzo blisko i że jest za darmo zupełnie. I ludzie z całych Stanów zjeżdżają, a ja mam to szczęście, że mieszkam 10 mil od niego, to Air and Space Museum.
Fajnie to jest wszystko zorganizowane, można poczuć, że to ma sens. Czasami wręcz smutek człowieka ogarnia, że nie popychamy tego tematu dalej. Tak jak mówiłeś, na te wojny wydajemy tyle, że budżet gminy, w której mieszkam to jest $2 biliony roczny, czy gmina obok taka duża jest, to $8 bilionów.
[02:20:33] - Miliardów, przepraszam.
[02:20:35] - Tak, miliardów. U nas się mówi bilion, wiesz jak to jest.
[02:20:40] - Się potem miesza.
[02:20:42] - Tak. Jedno zero czy parę zer mniej. Ale generalnie mało przeznaczamy na to. Chociaż jest jakiś malutki sukces z tym ostatnim wysłaniem na Marsa i są jakieś nadzieje. Nie wiem, jak czytaliście, czy o tym opowiadałeś, że on niby nie szuka życia, bo nie ma możliwości, ale już są nowe koncepty, że są niby jaskinie takie. Stwierdzono, że już są na Marsie te jaskinie i one mogą wytwarzać zupełnie specyficzny mikroklimat, który pozwoliłby na odkrycie zupełnie innych rzeczy niż do tej pory. Są ciekawe tematy. Nie wiem, czy wszyscy słuchacze oglądali, ja zamieściłem link w ten dzień, w którym wylądował ten ostatni nasz explorer na Marsie. Autentycznie ludzie się bardzo cieszyli, bo to jest rocket science tak naprawdę, żeby sterować czymś, co waży 900 kilo czy coś takiego, czy 900 funtów, ja już nie pamiętam, z Ziemi i to się jeszcze ładuje w międzyczasie.
[02:22:00] - Jest opóźnienie bardzo duże. Tam jest siedem minut leci sygnał radiowy.
[02:22:05] - Od 12 do 14, tego też nie mogą ustalić. Od 12 do 14 minut ten sygnał leci, jak tym joystickiem bujnie. Tym bardziej, że to jest naprawdę wspaniałe osiągnięcie, bo jemu paliwo się tam nie wypala. To wszystko jest doładowywane automatycznie, ma potencjał naprawdę i to jest coś, z czego powinniśmy być dumni jako ludzie. Szkoda, że tak mało tego. Szkoda, że ludzie tracą te pieniądze na jakieś niepotrzebne konflikty i tak dalej.
[02:22:43] - Jak na wojnę wydajesz dziennie, na armię Stanów Zjednoczonych wydaje się 80 miliardów na dzień oficjalnych, to jeżeli tu miliard wydajesz, to są grosze w porównaniu do tego, co na armię idzie. Ale niestety Stany Zjednoczone są krajem militarystycznym.
[02:23:02] - Jest taka kwestia tego, ile by były te programy w stanie przetworzyć. To nie jest tak, że jest na przykład 3000 najlepszych naukowców, którzy są niezatrudnieni. Rozumiesz, Claude. Chodzi o to, że potencjał human też jest ograniczony. To nie jest tak, że ktoś, kto ma PhD w matematyce na przykład, jest bezrobotny w Stanach Zjednoczonych. Naprawdę trudno znaleźć ludzi do pracy tam. To nie jest tak, że ci ludzie są bezrobotni nawet po tych ostatnich-
[02:23:42] - Myślę, że spokojnie, jeżeli reaktywowaliby program księżycowy, znaleźliby mnóstwo fachowców.
[02:23:52] - Ja się zgadzam, to by musieli wziąć tych prywatnych. To nie tak, że ci fachowcy teraz siedzą na ulicy i szukają pracy.
[02:23:58] - Ale jest ich trochę.
[02:24:01] - Jest ich, jest.
[02:24:02] - Oni i w NASA pracują.
[02:24:04] - Na ulicy .
[02:24:06] - Może nie na ulicy, ale z całego świata by się zjechali. Na Księżycu też.
[02:24:11] - Na pewno by zastymulowało. Wcześniej to była jednak, bądźmy szczerzy, polityczna w dużej mierze propaganda, to wszystko lądowanie na Księżycu i tak dalej. Był race. To było na zasadzie wyścigu i te intencje może były złe, ale końcowe rezultaty były benefitem dla wielu. Teraz nie ma tego race, nie ma wyścigu takiego i nie ma stymulacji dodatkowej. To też powoduje pewnego rodzaju opóźnienia w tym, co byśmy oczekiwali.
[02:24:51] - To oficjalnie, a nieoficjalnie na Księżycu naprawdę jest mnóstwo różnych zasobów, materiałów, których nie możesz na Ziemi wytworzyć, bo są one czyste, na przykład metale, różne rzeczy, które są super cenne.
[02:25:04] - One też są, tylko są głęboko i nie ma race do tego też. Ludzie się w czym innym ścigają dzisiaj.
[02:25:12] - Bazy założyć, obserwatoria. Na przykład na Księżycu obserwatorium astronomiczne jest ileś set tysięcy razy bardziej wydajne, bo nie masz żadnych zakłóceń, niczego. Nie masz zakłóceń, po pierwsze od chmur, od powietrza, które zakłóca takie obserwatorium. Już nie mówię radiowe, radiowe też oczywiście i optyczne, ale radiowe też masz zakłócenia od telewizji, radia, od tego, że ktoś inny coś emituje. I to są wielkie problemy. Na Księżycu tego by nie było. To jest coś niesamowitego. Wtedy masz wielkie możliwości obserwacyjne
[02:25:53] - Oczywiście. Ja się zgodzę, że kierunek jest niewłaściwy. Ja nie będę bronił, szedł w zaparte, że coś jest tak, nie tak.
[02:26:00] - Na przykład na Marsa, ale Mars nic nie mówi o Marsie.
[02:26:02] - Nauka powinna być numer jeden. Ja się w 100% zgodzę i dzisiaj nie jest. Tak jak my często z Mapetem rozmawiamy, ludzie śledzą kurs dolara czy kurs euro zamiast kursu nienawiści czy przyjaźni. Wiele takich tendencji jest zachwianych. My ładujemy te pieniądze na wojnę, na dozbrojenie czy na naboje do pistoletów, które się potrafią skręcać, czy rozpadać się po skręcie. Nie wiem, czy słyszałeś o tych takich ostatnio. Już teraz amerykańscy żołnierze ich używają, nie muszą kogoś zza rogu zastrzelić, tylko wystarczy, że strzeli prosto nabój, wylicza, że jest 20 stóp. Po 20 stopach on się rozpryskuje i zabija na przykład 30 osób. Tego typu historie. Na to jest przeznaczana najwyższa nauka, jaka jest.
To jest trochę żałosne, że my jako ludzie-
[02:27:01] - Bardzo złe oczywiście. Słuchaj Kuba, ja będę już teraz kończył, bo chciałem powiedzieć o tych bardziej od strony UFO, kosmitach, czyli innej stronie tych informacji, które podaję, bo dzisiaj to było naukowo trochę bardziej o tych projektach różnych.
[02:27:18] - Bardzo fajnie. Ja powiem szczerze, że słuchałem miło, a szczególnie tych odgłosów, które wysyłaliśmy z taką nostalgią. Co ja bym im wysłał, się zastanawiałem przez chwilę.
[02:27:27] - Ale słyszałeś polskie pozdrowienie. Podobało ci się?
[02:27:30] - To takie mieszane uczucie, jak zazwyczaj z Polską, ale ja jestem nieobiektywny, także proszę się nie przejmować.
[02:27:38] - Jutro będziesz miał, właściwie dzisiaj, w sobotę o 22:00 będzie wywiad, który zorganizowałeś z rodowitym Syryjczykiem. Bardzo ciekawa sprawa.
[02:27:46] - Serdecznie zapraszam. A może nie tylko z jednym, może jeszcze inne osoby się pojawią także związane z Syrią i z innymi ambasadami w Waszyngtonie. Tak więc powiem wam, że warto naprawdę uczestniczyć w tym. Teraz tego typu wywiady z pierwszej ręki, jak ktoś opowiada, że ma telefon na podsłuchu, to jest naprawdę hit. My będziemy słyszeli o tych telefonach na podsłuchu z pierwszej ręki. Tak więc serdecznie zapraszam na 22:00 jutro. Mapet mam nadzieję, że będzie towarzyszył i wszystkich słuchaczy serdecznie zapraszam. Dziękuję, trzymajcie się i uściski. Dobry show, Claude. Trzymaj się, hej.
[02:28:19] - Dzięki, Kuba. To był Kuba ze Stanów Zjednoczonych, który często bywa, jak słyszeliście, w tym kosmicznym muzeum w Waszyngtonie, gdzie można oglądać te rakiety, stroje kosmonautów, astronautów, te różne rzeczy, które towarzyszyły w historii zdobywania kosmosu. Jeszcze może zanim przejdę do UFO i kosmitów, tutaj Barrett na czacie się zapytał, czy uważam, że tylko państwowe projekty mają sens, a prywatne nie. Wręcz przeciwnie. Nie, oczywiście. Jeżeliby dysponowały takimi samymi sumami prywatne projekty jak państwowe, to prywatne byłyby dużo bardziej sensowne. Natomiast nie ukrywajmy, że nikt nie zainwestuje takich pieniędzy w prywatne fundusze. Nikt nie zainwestuje do wysłania na badanie Marsa miliard dolarów z prywatnych funduszy. To muszą być państwowe. Inaczej tego nie widzę.
Nie widzę nawet, żeby ktoś wydał 500 milionów czy 100 milionów. Niektórzy wydają setki, bardziej dziesiątki milionów, 50, 100 milionów maksymalnie na różne projekty, jak Virgin Galactic. Chcą latać w kosmos, ale z myślą biznesową, żeby ludzi tam wozić. Natomiast badanie kosmosu, wszechświata nie polega na tym, żeby ludzi tam wozić, bo to jest za drogie i nie ma sensu, tylko na tym, aby coś badać, żeby coś sprawdzać, żeby dowiadywać się o tym wszechświecie. Jednak tutaj potrzeba pieniędzy długodystansowych, czyli musimy patrzeć na ten zysk dużo dalej niż tylko 10, 20 lat czy maksymalnie 30. Tu jest jednak przewaga państwowych funduszy. Zobaczcie na sukcesy Związku Radzieckiego, który krajem był zacofanym kompletnie. Ludzie bardzo biednie żyli, a jednak jako pierwsi polecieli w kosmos. Jako pierwsi wysłali satelitę sztucznego Ziemi i potem jeszcze Jurij Gagarin jako pierwszy w kosmos poleciał. Jednak tutaj nie widzę tych prywatnych funduszy, które byłyby zainwestowane sensownie w rozwój zdobywania kosmosu.
Jedynie, tak jak mówię, żeby wylecieć na orbitę okołoziemską i tam sobie nie wiem, co porobić, po prostu polatać. To bardziej przypomina takie rejsy statkami bardzo luksusowymi. To oczywiście jest frajdą, ale to nie jest zdobywanie kosmosu. To nie jest to. To musi być troszeczkę coś więcej. Dobrze, wracam do kosmitów i UFO. Co myślę w tym temacie? Tak jak już podkreślałem, to jest problem bezpośrednio związany. A to, że naukowcy nie chcą go badać i się z niego śmieją, że kosmici tak, ale UFO nie albo odwrotnie UFO tak, kosmici nie, bo też takie są przypadki, to To wynika z niechęci, ze strachu. Tylko i wyłącznie ze strachu to wynika, że coś jest inteligentniejszego od nas.
Coś jest na tak potworne różnice w rozwoju, że nie jesteśmy w stanie tego zaakceptować. Nawet teoretycznie nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Potem to powoduje wśród naukowców tego ani inne reakcje, że odrzucają kompletnie ten temat. Druga sprawa jest, że jest zmowa milczenia na ten temat rządów, przede wszystkim rządów takich poważnych państw jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Francja, Kanada, Związek Radziecki czy Rosja teraz, Chiny, Indie. Przede wszystkim Stany Zjednoczone, bo największe fundusze mają na badanie tego typu rzeczy. Czy też prowadzili oficjalne programy, które bardziej tuszowały niż coś rozwiązywały w Stanach Zjednoczonych. I to powoduje, że jest dezinformacja w tym temacie. Są opłaceni agenci, aby dezinformować w tym temacie. Tak że to nie jest przypadek, że ten temat jest wyśmiany, że ten temat w telewizji jest tak, a nie inaczej przedstawiany. To nie jest przypadek.
To jest po prostu wszystko, może nie w 100% zaplanowana sprawa, ale przemyślana. To jest kompletnie przemyślana sprawa, że tak po prostu ma to być. Ma to być temat niepoważny, absolutnie nienaukowy. A naprawdę ten temat jest zupełnie naukowy. Wielu profesjonalnych naukowców się tym tematem zajmowało, także profesorowie. Na przykład był doktor McDonald, który był profesorem na uczelni, profesorem fizyki atmosfery. Miał bardzo duże pojęcie w tym temacie. Niestety popełnił samobójstwo przedwcześnie. Wielu innych, na przykład doktor Hynek, który wprowadził naukę do ufologii, czy raczej ufologię skierował na tory naukowe i zaproponował naukowe badanie tego zjawiska. Był sceptykiem kompletnym, a później zamienił się w entuzjastę tego zjawiska, bo każdy uczciwie podchodzący w tym temacie stanie się entuzjastą, bo po prostu nie ma innej opcji.
To jest tylko jedna opcja. Jeżeli ktoś uczciwie podejdzie do tego tematu, jest tylko jedna droga. Dochodzi się do kosmitów i nie ma innej drogi, nie ma niczego innego. A czy to będą zielone ludziki, czy szare ludziki, czy jakieś inne tam reptilianie, to naprawdę nie jest istotne, bo to już jest wyższy stopień wtajemniczenia, kto to jest? Ale ważne, że dojdziemy do tego, że ktoś stoi za tymi obiektami, że to nie są obiekty, pioruny kuliste, jakieś bzdury różne, jakieś wybuchy gazu i tym podobne rzeczy. To są normalne istoty, które stoją za tą technologią. I jeśli docierają tutaj, są te obiekty, to nie były wykonane na Ziemi. One były gdzieś wykonane gdzieś indziej. Gdzie? Nie wiemy, ale zapewne też raczej nie w Układzie Słonecznym.
Byłyby jakieś ślady większe. Są oczywiście różne zdjęcia, że w okolicach Saturna na przykład, Jowisza gdzieś tam się różne obiekty wielkie, olbrzymie obiekty poruszają, coś robią, ale to nie oznacza, że one są tam wytwarzane. To oznacza, że być może eksplorują czy eksploatują bardziej, nie tyle eksplorują. Eksplorują też, ale eksploatują planety, uzyskując z nich jakieś substancje, jakieś nam nieznane rzeczy. Na przykład tak jak te pierścienie. Być może tam powstają jakieś cenne różne minerały, o których my jeszcze nie mamy żadnego pojęcia tak naprawdę i korzystają z tego. Kto wie? Tak że naprawdę muszą być jakieś cywilizacje, które stoją, żeby wytworzyć tego typu urządzenia. To się samo nie zrobi. To nie zrobi się na zasadzie pstryknięcia i pojawia się tak jak w bajkach czy też w różnych religiach, że to wszystko takie magiczne jest.
Nie, po prostu trzeba wziąć jakąś technologię i to zaprojektować. To, że to może przypominać magię, to jest inna sprawa. To może oczywiście magię przypominać, ale za tym stoi technologia tylko i wyłącznie. Tak jak dzisiaj dla średniowiecznego mieszkańca taki smartfon byłby magią. To byłaby zupełna magia i uznani bylibyśmy za szatana, jakbyśmy pokazali coś takiego. A to przecież wiemy, że to jest zwykła technologia, wytworzony zwykły telefon. Przy dzisiejszej technologii to nie jest jakiś wielki wysiłek i sztuka, żeby coś takiego zrobić. Tak że to jest ten problem i kwestią kosmitów UFO. Niektórzy właśnie też ufolodzy idą w drugą stronę, żeby oddzielać ten temat. Niestety dziś już doszliśmy do takiego miejsca, że nie da się tego oddzielić, tych tematów.
One są sprzężone ze sobą, bo jeśli nie kosmici, to co? To co stoi za UFO? Jeżeli okazuje się, że to jest materialny obiekt, jest spodek i kto to pilotuje? Anioły? Demony? Pan Bóg? Ktoś musi za tym stać. Nie wiem, rusałka? Wojsko. Oczywiście można powiedzieć, że to jak wielu ludzi, którzy nie znają tematu UFO i nie znają tematów w ogóle związanych z ufologią, to mówi, że to wojsko stoi za tym, że to te Foo Fighters, że Hitler zrobił te spodki i tak dalej.
To jest dezinformacja tak naprawdę. Oczywiście Hitler mógł mieć jakieś napędy dziwne, ale tak jak podkreślał Stanton Friedman, to mi się bardzo podobało. Zawsze tak, jak on mówił, że owszem, budowano obiekty w kształcie spodków, ale czy latały tak jak spodki? Nie. Wyglądały tylko jak spodki, ale nie poruszały się jak spodki. Także zważmy na to. Jest to zupełnie inna technologia, inna jakość tego. Nawet jak ludzie widzą, to jest to tak jakby odlane z jednego, po prostu jest odlany. To nie jest nitowany czy jakoś robiony tak jak dzisiaj to robimy z reguły, tylko po prostu cały obiekt jest odlany z jednego kawałka. Dlatego robi takie wrażenie, po prostu jednolitego.
To nie jest na zasadzie spawów, to jest na zasadzie jakiejś technologii, której my nie znamy kompletnie. Mają obiekty. Są naprawdę tysiące, dziesiątki tysięcy świadków, którzy widzieli obiekty, istoty, zostali zabierani na taki pokład, gdzie robiono na nich badania różne. To są już oczywiście sprawy trudne, ale są ci świadkowie, są materialne rzeczy, są implanty, jest mnóstwo różnych rzeczy, są ślady po lądowaniu takich obiektów. Ale z tym się nic kompletnie nie robi. To jest po prostu uznane, że tego nie ma. A w tej chwili coraz więcej dowodów wychodzi na to, że te kontakty były od zawsze z cywilizacją ludzką. Tych kosmitów różnych, bo to też nie można powiedzieć, że to jest jedna rasa jaka, miliony ras. Nie wiemy, tu nic nie wiemy akurat. Tutaj są spekulacje, to się zgodzę.
Ale to, że kosmici dolatują tutaj do nas i dolatywali, to jest oczywiste jak dwa plus dwa równa się cztery. A jeżeli dla kogoś nie jest to oczywiste, to albo mało wie w danym temacie, albo po prostu sam siebie oszukuje. Tak bym po prostu to określił. Wszyscy ci badacze, którzy zakładają, szczególnie badacze SETI i naukowcy, którzy twierdzą, bardzo wierzą, że kosmici istnieją. Oczywiście nie mają dowodów, ale wierzą i mówią, że to jest okej i im się to podoba, i tak dalej. Bardzo negują UFO. Ale tylko negują nie dlatego, że po prostu tak im się podoba. Nie. Bo wiedzą, że jeżeliby UFO naprawdę istniało, kosmici by tutaj docierali, to całe to SETI, poszukiwanie za pomocą radia nie ma kompletnie żadnego sensu. Nie ma żadnego sensu, bo jaki ma to sens, jeżeli oni docierają do nas?
Możemy sobie z nimi normalnie pogadać, a nie poprzez radio. I wtedy się okazuje faktycznie, ten cały program jest bez sensu. Nie mogą do tego naukowcy dopuścić. Nie mogą, bo muszą mieć sens życia. Muszą mieć sens tego, co robią i to nie jest dla nich fajne, że się okaże: „No dobrze, to kosmici są, już wiemy, że są te cywilizacje, ale tu docierają. To faktycznie to, co robiliśmy było bez sensu, bo można inaczej też się próbować z nimi komunikować”. Tutaj Guest pisze, że za szybko odrzucam sprawę Trzeciej Rzeszy i UFO w połączeniu ze sprawą Antarktydy i tam operacja HighJump i tak dalej. Owszem, mogły być pewne rzeczy, ale to nie jest ta technologia. Nie da się zrobić w przeciągu 50 lat czy coś technologii takiej, jaką dysponują kosmici. Przechodzenie przez ściany, ale przede wszystkim te obiekty, jak one się poruszają, tak zwany U-turn, czyli 90-stopniowe zwroty.
Bardzo szybkie rozpędzanie normalnego człowieka by zgniotło po prostu. Czyli tam muszą działać jakieś inne siły, jakaś antygrawitacja być może, jakieś inercyjne siły minimalizowane, co jest sprzeczne z fizyką. Coś, o czym mówił na przykład Lucjan Łogiewka. Tego typu rzeczy być może tam działają, kto wie? I to się właśnie pomija, że owszem, Hitler może coś tam zrobił, te obiekty, na co też nie ma za bardzo dowodów. Może jedynie na Foo Fightery coś tam by było. Na żadne spodki Hitlera nie ma absolutnie ani jednego dokumentu. Nie ma niczego. To jest po prostu bajkopisarstwo, jeśli chodzi o spodki Hitlera. Foo Fighters, zgodzę się, te kule takie świecące, prawdopodobnie nawet że tam ludzi nie było w nich.
One były zdalnie sterowane. Nie wiadomo. Trudno powiedzieć, ale na pewno nie spodki Hitlera. To są już legendy zupełne. Także to jest zupełnie inny temat. Owszem, spodki Hitlera okej, wszystko fajnie. Amerykanie mają swoje spodki, latają. Tylko co z tymi kosmitami? Trochę coś nie tak. Porywają ludzi, robią eksperymenty.
Ludzie widzą też kosmitów często gdzieś tam. To są kukły zawsze? Są przypadki z kukłami, nie mówię, że nie, ale są przypadki nie z kukłami i wtedy mamy pewien problem. Mamy pewien problem, bo niestety być może jest troszeczkę inna prawda, czyli że kosmici istnieją naprawdę. Bo załóżmy, są to materialne obiekty UFO. Do tego dochodzimy. Podkreślam, nie mówię, że wszystkie, bo to też wszyscy uogólniają, że jak mówię, to wszystkie już obiekty. Nie, pewna część. To też Stanton Friedman ładnie mówi, że interesują go tylko spodki, latające spodki, a nie UFO wszystkie tylko te właśnie, które odpowiadają za te najdziwniejsze. I oczywiście też nie tylko spodki są.
Są cygara. To są już większe obiekty, z reguły kilkusetmetrowe, a są jeszcze statki matki, które nie lądują na Ziemi z reguły, tylko trzymają się troszeczkę. Kilometrowe, a nawet dziesiątki kilometrów mające. Olbrzymie po prostu. Być może są czasem jeszcze większe niż może kilkusetkilometrowe. Trudno powiedzieć, to są już dywagacje, ale na zdjęciach różnych bywają nawet obiekty wielkości kilkunastu kilometrów. I to takie zdjęcia były robione przez armię polską, nie mówiąc już amerykańskiej czy brytyjskiej, czy inne. Wojskowi na wysokim szczeblu i odpowiednio wtajemniczeni, szczególnie w służby specjalne, mają tę wiedzę na te tematy. Mają, że tego typu obiekty są. Czym są, to jedynie już najwyżsi, na przykład w NATO oficerowie czy w Stanach Zjednoczonych, czy w Wielkiej Brytanii wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi.
Inne armie, inne kraje wiedzą, że coś takiego jest jak UFO i nie mają kompletnie pojęcia, czy to są kosmici, czy nie. Dla mnie przy tej wiedzy, jaką mam i jaką udało mi się zgromadzić, to uważam program SETI za nie to, że bzdurny, bezsensowny, ale będący pewnym kanałem. Takim, który praktycznie nie daje nic albo niewiele przynajmniej. Bo z jednej strony nawet jeżeli coś się uda wykryć, coś, cokolwiek, to i tak zostanie to utajnione. To jest jedna sprawa, a druga, że oni tu docierają, więc łatwiej po prostu to badać i dążyć do ujawnienia prawdy. Jak będzie, zobaczymy. Troszkę myślę, że się rozgadałem. Bardzo długa audycja dzisiaj wyszła. A w tej chwili już zakończę tę audycję. Myślę, że wyjaśniłem prawie wszystko w tym temacie.
Prawie wszystko, co chciałem wyjaśnić, bo oczywiście tych rzeczy, o których można opowiadać, jest całe mnóstwo. Całe mnóstwo. Jakie rasy dalej iść, jakie rasy docierają, jaka ich jest kultura, skąd pochodzą w ogóle. Nic nie wiemy w tych tematach. To już są dywagacje jakichś channelingów, jakiegoś wymyślatstwa takiego. Natomiast to, że docierają, to możemy zbadać. To nie jest już wiedza tajemna. Każdy z was może wziąć książki, przebadać książki i sobie wyrobić zdanie na ten temat. Są raporty, nawet Blue Book, czyli ten raport Niebieskiej Księgi, który został i tak częściowo utajniony w Stanach Zjednoczonych. Możemy sobie prześledzić co, jak, gdzie.
A ile jest utajnionych rzeczy, to o tym się w ogóle już nie mówi. W tej chwili zaczynają powoli odtajniać różne rzeczy, które tak naprawdę też nie są takie smoking gun, czyli jeszcze dowodem jednoznacznym. Ale bardzo ciekawe rzeczy tam są w tych ujawnieniach. Nikogo to nie interesuje, że tego typu raporty się pojawiają, że oszukiwali, że na przykład Brytyjczycy nie badali tych spraw. Potem się okazuje, że tutaj jednak się zajmowali sprawą UFO, gdzie mówili, że się nie zajmowali. Kłamią na każdym kroku. To nikogo nie dziwi. Więc sprawy takie bardzo charakterystyczne jak światła na Phoenix, gdzie widziały to dziesiątki tysięcy ludzi. I co z tym zrobiono? Nic, kompletnie nic.
Mnóstwo filmów było w tym temacie i co? I też nic się nie zrobi. Po prostu flary, zwykłe flary, które się zapalają, wygasają. Także to jest temat rzeka i myślę, że zacznie się od paleoastronautyki, że ludzie dostaną wreszcie ujawnione dowody starożytności potwierdzające wizyty. Jednoznaczne. Na razie mamy takie niejednoznaczne dowody, ale będą po prostu jednoznaczne, że tylko będziemy mogli albo zanegować je, że tych dowodów nie ma, że po prostu to, co znaleziono, różne rzeczy, które zostaną ujawnione, że tego po prostu nie ma. że to jest oszustwo. A jeżeli uzna się, że te artefakty są prawdziwe, to będzie oznaczało, że zaakceptuje się wizyty obcych w dawnych czasach. A samo to spowoduje już ewidentne ujawnienie całości. Oczywiście oni będą myśleli, że to nie będzie ujawnienie całości, ale to będzie.
Wystarczy tylko to zrobić i już jest sprawa załatwiona. I wysyłanie też takich płyt ma sens, żeby zainteresować ludzi kosmosem, żeby pokazać, że jesteśmy jedną planetą. Mamy jedną tylko planetę, nigdzie nie możemy uciec. Nie ma takiej opcji i to ma sens wielki. Tak samo te programy SETI, żeby też pokazywać ludziom, że stanowimy jedność jako mieszkańcy Ziemi. I to jest bardzo słuszne, i na to trzeba pieniądze wydawać zamiast na te wojny, zamiast na zbrojenia. Oczywiście tu zależy to już bardziej od Amerykanów, którzy wydają te koszmarne pieniądze. Więcej niż cała reszta świata razem wzięta Amerykanie wydają na zbrojenia. Coś potwornego. I wtedy, jeżeli zaczną wydawać na te projekty, na badanie kosmosu, to wtedy myślę, że by się takiemu Obamie należał Nobel pokojowy.
Jeżeliby zmniejszył, nie wiem, chociażby trzy, cztery razy wydatki na wojsko, a przeznaczył to na badanie kosmosu. Samo to zasługiwałoby na Nobla. Ale nic takiego nie zrobił. Wręcz przeciwnie. Wydatki się zwiększają i to wszystko idzie w inną stronę. Takim akcentem pesymistycznym troszkę zakończę. Niestety. Co mogę powiedzieć? Myślę, że w końcu nastąpi taki czas, że ludzie zaczną robić to, co jest słuszne, czyli badanie kosmosu. Wydawać na to pieniądze, żeby połączyć się razem z naszą cywilizacją i w jedności.
Czy kiedyś dojdzie do kontaktu? Naukowcy myślą, że za miliony lat. A ja myślę, że może i w przyszłym roku. Trzymajcie się za tydzień. Cześć.