[00:01] - Teoria chaosu.
[00:06] - Welcome to the real world. Deny everything. No one. The truth is out there.
[00:58] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest Teoria Chaosu. Jak zwykle w piątek po północy audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych w Radiu Nafali, a także innych radiach jak Paranormalium i pirackich radiach polskich. Wszędzie w Polsce możecie słuchać tej audycji. Oczywiście, jeśli jakiś pirat chce ją emitować. Dzisiejszy temat jest związany, może przejdę od razu do niego, zaczynając jak zwykle od cytatu: „Zamawiałem wprawdzie lód, ale to jest doprawdy niedorzeczne.” To powiedział John Jacob Astor, o którym już kiedyś wspominałem na dwie godziny przed swoją śmiercią, kiedy dowiedział się, że statek zatonie i dlaczego zatonie. Nie dowierzał temu, a jednak zmarł. Wyłowiono jego ciało chyba jakiś czas później. Takie smutne koleje losu. A to był bardzo wpływowy, bogaty człowiek.
Zresztą do niego jeszcze wrócimy, bo to jest ciekawa historia, która też być może się wiąże z tą katastrofą Titanica. Bo jeśli nawet byłby jakiś zamach, oczywiście Smoleńsk i tak dalej, nie ma żadnego zamachu, to jest katastrofa. Ale załóżmy, jeśli, to zapewne nie byłoby to wykonywane po to, żeby zabijać jakiegoś mechanika czy jakąś mało wpływową osobę. Jeżeli na przykład chciano się pozbyć jakichś osób, to na pewno wpływowych. Nie wiem, mówię truizmy, ale czasami trzeba, bo jak słyszę analizę różnych katastrof, chociażby w Smoleńsku, co się działo, to po prostu woła o pomstę do nieba, jak to wszystko się odbywa. Jest to po prostu śmieszne. Jest to obrażanie ludzkiej inteligencji. I dzisiaj często się to samo dzieje z Titaniciem. Jak widziałem propagandę, która się wylewa z telewizji w tym temacie, to dzisiaj troszeczkę wyprostujemy ten temat myślę, ze względu na to, że jest kompletnie odwrócony. Niemal kompletnie, bo jest parę rzeczy, które mówią oczywiście poprawnie.
Może tak, chciałbym jeszcze na wstępie podziękować wszystkim sponsorom audycji. Możecie ją sponsorować, audycję Teoria Chaosu poprzez system Radia Nafali. Jest tam dokładna instrukcja, jak można to zrobić i po prostu wybrać trzeba audycję Teoria Chaosu. Także wielkie dzięki za wszystkie wpłaty. A w tej chwili może opowiem trochę o Titanicu. Co to był za statek? Bo to był w tamtym czasie, na początku XX wieku, w 1914 roku największy statek w tamtym okresie, najbardziej luksusowy. I oczywiście legenda mówi, że niezatapialny był nawet. Wiem, że chyba katolicy czy chrześcijanie bardzo często opowiadają te legendy, że na Titanicu był napis, że to jest statek, którego nawet sam Bóg nie zatopi. I oczywiście jak zatonął, to oznaczało, że Bóg istnieje, bo przecież było napisane, że Bóg nawet nie zatopi, a zatopił, więc musi istnieć.
Okej, dobra, to tylko oczywiście legenda miejska, bo nic takiego na statku nie miało miejsca i to jest wymyślone przez ludzi, którzy pokładają w Bogu, w religii jakieś tam swoje życie. Ale w tych legend miejskich jest dużo więcej związanych z Titaniciem. Chociażby mumia, która niby była przewożona, jakieś obrzędy satanistyczne, które się odbywały, że nie był ochrzczony ten statek. To akurat nie jest legenda. To jest prawda. Z tego, co znalazłem, nie została po prostu rozbita butelka, czyli tak zwane zwodowanie statku z rozbiciem butelki. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale chyba chrzczenie statku, tak? Może ktoś mi przypomni na czacie. Możecie wejść na czata. Jest czat Radia Nafali, radionafali.com.
Jest to chyba IRC, także można jakoś tam przez IRC-a wejść i jak chcecie możecie dzwonić w tym temacie. Najlepiej w tym temacie oczywiście, ale jak macie jakieś poboczne tematy oczywiście też. To jest radionafali.com Skype. Titanic to był statek według ówczesnych komentatorów określany jako Ritz. Ritz to taki bardzo luksusowy hotel. Pływający hotel klasy Ritz właśnie. Miał on 66 000 ton wyporności. Polska chyba nigdy takiego statku nie wyprodukowała. To znaczy dla Polski. Chyba tak dużego statku nigdy nie mieliśmy jako naród polski, ale nie wiem, czy stocznie nie wyprodukowały tego typu statków dla różnych armatorów.
Tego nie jestem pewien, ale był to olbrzymi statek, który miał 270 metrów długości, szerokość 28 metrów, a wysokość od stępki do mostka kapitańskiego 32 metry. Tu mam napisane, że były dwie maszyny parowe i turbiny łącznej mocy 51 koni mechanicznych. Właśnie nie jestem pewien, czy były dwie maszyny, czy cztery. Mniejsza z tym. Mam napisane, że dwie to pewnie były dwie. 51 000 koni mechanicznych, trzy śruby napędowe, 29 kotłów, 11 pokładów. 11 pokładów, czyli to tak jak wieżowiec jedenastopiętrowy. 2500 miejsc dla pasażerów. Potrzeba było, wyobraźcie sobie, 800 ton bunkru węglowego do ruszenia tej całej maszyny, żeby statek zaczął płynąć. Mógł rozwijać ponad 40 kilometrów na godzinę prędkości maksymalnej.
Także całkiem sporo, muszę powiedzieć. To był potężny statek Titanic. Niestety zatonął niedługo po tym, jak go zwodowano. Tak to bywa, niestety. Producentem tego statku była korporacja White Star Line. Linia żeglugowa, która obsługiwała szlak australijski, potem północnoatlantycki. Po Atlantyku pływała. Początek oczywiście miała jeszcze w XIX wieku, 1845 rok i wyprodukowała w swojej karierze ta korporacja trzy wielkie statki: Olympic, Titanic i Britannic, który wcześniej był określany mianem Gigantic, czyli gigant, który był przemianowany potem na Britannic, bo się źle kojarzył po katastrofie Titanica, że to gigantyczny. Te wszystkie statki były produkowane w bardzo znanej stoczni Harland and Wolff w Belfaście. I niestety generalnie źle skończyły te statki.
To znaczy Britannic chyba najdłużej jako tako funkcjonował. Natomiast Titanic znany. Znana historia jest. Olympic chyba został zatopiony z tego, co pamiętam, podczas wojny. Okej, mamy pierwszy telefon, to odbiorę telefon. Halo, halo słuchaczu.
[09:31] - Już wyciszam ten. Dzień dobry. Jak mnie słychać?
[09:35] - Bardzo dobrze. Bardzo dobrze, jak zwykle.
[09:38] - Chciałem na temat geografii i historii. Były bardzo dobre programy o Titanicu i przeanalizowali jeszcze raz tą całą katastrofę. On uderzył, bo on płynął z maksymalną prędkością. Było tak dziwne zjawisko pogodowe, które bardzo utrudniło zauważenie góry lodowej. To są najnowsze badania i to zjawisko się zdarza raz na 50 lat na morzu i ono uniemożliwiło zobaczenie góry lodowej. I ten statek, który mógłby uratować pasażerów, bo on był pięć kilometrów od Titanica, bo on stanął. On go przez to zjawisko pogodowe nie widział. Nie widział tych flar. To było załamanie światła na różnicy temperatur powietrza.
[10:32] - Nie widzieli tak.
[10:32] - Nawet zdjęcia komuś się udało zrobić teraz tego zjawiska. To jest bardzo rzadkie zjawisko atmosferyczne.
[10:38] - Ale mamy też oczywiście-
[10:39] - Ono uniemożliwiło załodze zauważenie góry lodowej w odpowiednim czasie, żeby dokonać zwrotu. On był bardzo zwrotnym statkiem.
[10:49] - Natomiast ja mam pewne wątpliwości, czy to tak prosto można interpretować. Oczywiście może być to faktem, tylko pytanie, dlaczego oni nie mieli lornetek? Nie mieli lunet?
[10:59] - Nie. Powiedzieli lornetek. Lornetki-
[11:05] - Nie mieli nic.
[11:07] - Lepiej widać, jak widzisz gołym okiem, a lornetki się używa tylko do potwierdzenia tego, co zauważyłeś. Lornetki ograniczają kąt widzenia.
[11:18] - No nie wiem, ale-
[11:19] - To jest po prostu rzeczywiste. Były takie zarzuty, że nie mieli lornetek i powiedzieli, że lepiej było obserwować tak ogólnie, żeby zobaczyć i lornetka służy do potwierdzenia, co tam widzimy. Lornetki ograniczały widoczność. Najpierw się obserwowało bez lornetek, a potem za pomocą lornetki się potwierdzało, co my tam widzimy.
[11:44] - No tak, ale jednak powinny być. Wiem, że to było w standardzie, ale-
[11:50] - Ale one by dużo nie pomogły, bo najpierw trzeba było zaobserwować-
[11:53] - Nie wiem. Wydaje mi się, że by dużo pomogły.
[11:54] - Lornetką sprawdzamy, co tam widzimy na horyzoncie.
[11:56] - Dużo by pomogły ze względu na to, że akurat było ciemno dosyć. I owszem, być może jeżeli byłby księżyc, prawda? No to może-
[12:06] - Nie było księżyca.
[12:07] - O to chodzi. Właśnie nie było.
[12:09] - Ta inwersja to była dokładnie rzecz fatamorgany. Załamanie światła uniemożliwiło zauważenie góry lodowej. I tak samo kapitan tego drugiego statku nie mógł zauważyć Titanica, bo inwersja uniemożliwiała jego widzenie. Przeanalizowali temperatury, bo co cztery godziny każdy statek, który płynął miał obowiązek zanotować temperaturę i pewne parametry. I przeanalizował facet, wziął tylko to, co świadkowie tej katastrofy mówili i wykrył tę inwersję. Ta inwersja uniemożliwiła zobaczenie góry lodowej, zobaczenia tego statku, co był pięć kilometrów od Titanica, że on woła pomocy, bo on miał radio, ale on nadawał, ostrzegł Titanica przed górą lodową.
[13:07] - Nie, to inny był statek. To był statek Californian.
[13:10] - On nie miał radia, bo był mniejszy.
[13:13] - Nie, wszystkie miały radio.
[13:15] - Nie mógł go zauważyć.
[13:16] - Nieprawda.
[13:17] - To nie była wina tych obserwatorów, bo jeden obserwator przeżył i on dokładnie opisał.
[13:21] - To jest nieprawda, niestety. Wszystkie miały radio, tylko wyłączyli radio.
[13:25] - Wyłączyli, bo ten, kto siedział przy radiu poszedł spać, bo miał 12-godzinny dyżur.
[13:32] - Też mam tutaj pewne podejrzenia, dlaczego to zrobiono. Tutaj polecam wam: prześledźcie, kto był właścicielem Californiana. To jest ciekawa sprawa. Mało kto o tym wie.
[13:44] - Ale jeżeli był jeden telegrafista, to nie musi iść 24 godziny przy radiu.
[13:51] - Zgadza się.
[13:52] - Miał 12 godzin dyżuru, bo cytowali jego wypowiedź. Po prostu cytowali jego wypowiedź. On po 12 godzinach siedzenia przy radiu poszedł zjeść i poszedł spać.
[14:06] - To znaczy bo kapitan powiedział, że może. Bo jeżeli by powiedział, że nie może, to nie.
[14:09] - On już i tak był po 12 godzinach. Pan siedział cały czas na słuchawkach i został jeszcze opieprzony przez tego nadawcę Titanica, bo go ostrzegł, żeby się zamknął, bo on nadawał telegramy na ląd. I odłożył słuchawki, wyłączył radio i poszedł spać. To są jego słowa przytoczone przez aktora.
[14:34] - Tak. O to chodzi właśnie, przez aktora, więc dokładnie nie wiemy.
[14:40] - A kto przytoczone?
[14:40] - To jest relacja jego i oczywiście kapitana, bo kapitan się bronił. On się nazywał, tutaj mam dokładnie jego nazwisko, żeby nie skłamać. Stanley Lord to był kapitan Californiana. On kazał wyłączyć radio, że tam się bawił na Titanicu i tak dalej.
[15:06] - Ale on był za daleko, żeby dopłynąć w tym czasie.
[15:10] - Nie, on był blisko. On był blisko i on by uratował wszystkich. Tylko wyłączyli radio.
[15:17] - Ale to jeszcze jeden statek był bliżej.
[15:19] - Do tego dojdziemy.
[15:20] - Przez tą inwersję, bo kapitan do samego końca-
[15:23] - Nie, to jest zupełnie inny problem
[15:25] - ... statku fizycznie cały czas o tym myślał.
[15:30] - Ten bliższy statek to był statek widmo.
[15:31] - Nie zauważył tego statku, że woła o pomoc, że on flary wystrzeliwał, nadawał światłem do niego sygnały morsem i on nie mógł tego zauważyć. On do końca życia nie mógł tego siebie przeboleć, że on tego nie zauważył.
[15:43] - Nie, to tutaj jest dezinformacja pewna. To nie było tak. To był statek widmo, który w ogóle ani nie odpowiadał na radio, a oni wyraźnie widzieli ten statek i tamten statek też wyraźnie widział Titanica. On był kilka mil dosłownie, na pewno poniżej 10 mil.
[16:03] - Właśnie o tym statku, o tej inwersji.
[16:05] - Nie, tu inwersja już nic nie ma do tego, bo to był wyraźny, widoczny statek. On po prostu obserwował wszystko. I to był najbliższy statek, który jest do dzisiaj nieznany. Nie wiadomo, co to za statek był do dzisiaj. To jest statek tak zwany widmo i to się zapisało. To jest relacja wszystkich. Wszyscy widzieli. On był tak wyraźny ten statek, że widzieli go pasażerowie.
[16:29] - Nie, to mogła być ta inwersja, że ona przybliżyła ten statek.
[16:34] - Nie, to już legendy są. Nie, bez przesady.
[16:37] - W tym programie były pokazane zdjęcia tej inwersji statku, zrobione zdjęcia tej inwersji i potem podana odległość.
[16:47] - Nie, ja wiem, że w tych programach to jest tak zrobione.
[16:49] - Jak pan tego nie oglądał w Geographic, to po prostu-
[16:52] - Oglądałem, ale to była propaganda, bo nie można robić już z ludzi idiotów, prawda?
[16:58] - Nie, to jest zjawisko światła. Odbicie światła w powietrzu. Fatamorgany.
[17:06] - Ale zupełnie to był inny statek.
[17:09] - To się raz na 100 lat zdarzają w tym rejonie wypadki. I to nawet któryś z-
[17:17] - Nie kupuję tej propagandy
[17:19] - ... w tym rejonie to zauważył dzisiaj i on wypowiadał, że takie się rzeczy zdarzają w tym rejonie.
[17:23] - Tak, zdarzają się.
[17:25] - Zdarzają się takie inwersje z tym odbiciem. Statek jest za horyzontem, a ty go widzisz. To się zdarza bardzo rzadko i kapitanom, którzy pływają w tym rejonie, kilku kapitanom się zdarzyło coś takiego. Po prostu zapytał współcześnie kapitan, zadzwonił do statku: „Czy potrzebujecie pomocy? Czy toniecie?”. A tamten powiedział, że nic się nie dzieje. On myślał, że ten statek tonie. Właśnie tak na niego ta inwersja podziałała.
[17:55] - Tak, ale tutaj to było bardzo wyraźne, bo to zupełnie był inny typ statku niż Californian, bo to Californian był blisko. Californian był wielkim statkiem. To był mniejszy statek, mniejsza jednostka znacznie. Więc owszem, mogą być jakieś zniekształcenia, ale nie na zasadzie takiej, że zmienia kształt statku, robi z innego statku statek widmo. Ja wiem, że wszystko może się z mechaniki kwantowej zdarzyć, ale to jest po prostu naciąganie mediów do swojej bajki, którą oni chcą nam przedstawić.
[18:28] - A pan sądzi, czy faktycznie on uderzył w tą górę lodową?
[18:33] - Tak, uderzył. Oczywiście.
[18:35] - To jest fakt, który jest niepodważalny. Statek uderzył w górę lodową.
[18:38] - Ale ja dojdę, że to nie jest jedyna rzecz. To nie jest najważniejsza rzecz, że on uderzył w górę lodową. Do tego zaraz dojdziemy.
[18:49] - A czy doszły do pana informacje, bo jak było kiedyś o żarówkach, że szuka pan żarówki, która będzie świecić dłużej niż tysiąc godzin, to znalazłem żarówki, które można zakupić, które mają po osiem tysięcy godzin gwarancji. To są tak zwane żarówki techniczne. Wysłałem panu linki do tych stron.
[19:08] - Tak, odebrałem. To w Polsce chyba teraz można je sprzedawać.
[19:15] - Tak, można kupić. Po pięć złotych stoją u mnie w supermarkecie. Jeszcze ich nie kupowałem, bo miałem wcześniej kupionych tych zwykłych zapas. Setki są po cztery i pół złotego, a 150 są po pięć złotych. Można kupić.
[19:31] - Ale to też jest taka gwarancja, jeżeli się przepali wcześniej, to nie możemy nic zrobić. Nie możemy pójść do sklepu i wymienić jej.
[19:37] - Ale to nie dokładnie te, że tam na pudełku pisze te, które w supermarkecie stoją, ale w tych samych cenach są te, co na stronie widziałem. I jeszcze na stronie o zimnej fuzji. Japończycy, dwie korporacje japońskie napisały, że zrobią test tego reaktora. Odtworzą go i zrobią test, czy to działa. Już tylko sobie.
[20:09] - To jest ciekawa sprawa. Na pewno będziemy wracali jeszcze do zimnej fuzji, bo to jest ciekawa rzecz, ale dużo też pytań jest do tego. Czy to wypali?
[20:18] - Mitsubishi i Toyota zrobią test tego reaktora. Odtworzą ten reaktor i sprawdzą, czy to faktycznie działa. Bo na razie Rosji jest cicho i Sza w ogóle się nie wypowiada.
[20:32] - Tak, tam po cichu sprzedaje.
[20:34] - A rok temu byłem taki, mówiąc, że już to będzie działać, a z każdym miesiącem parametry spadają. Są gorsze parametry tego reaktora i teraz jest cicho.
[20:49] - To są początki. Zobaczymy, jak dalej pójdzie, bo to jest na pewno, jeżeli wypali, to już się tego nie zatrzyma. Wtedy będzie naprawdę rewolucja.
[20:55] - Jeżeli Japończycy, bo przecież rząd japoński chce odejść od energii atomowej.
[21:01] - Dlatego może jako pierwsi właśnie wprowadzą.
[21:03] - Odejść od energii atomowej.
[21:05] - Ale to też jest atomowa fuzja.
[21:06] - Oglądałem taki film dokumentalny o energii. Chińczycy chcą wybudować łącznie moc w ciągu 10 lat elektrowni węglowych tyle co Europa wszystkich źródeł energii elektrycznej w ciągu 10 lat.
[21:22] - Chińczycy dużo rzeczy mówią różnych.
[21:25] - Takie mają plany, bo u nich jest ciągły deficyt energii elektrycznej. Po prostu im brakuje prądu.
[21:31] - Zobaczymy. Na pewno mają możliwości, ale czy im się to uda? Oni na razie są odtwórczy. Chińczycy są na razie odtwórczy.
[21:38] - Ale nie o to chodzi, że tyle chcą wybudować. Oni mają bardzo dobrze rozwinięty wywiad technologiczny, żeby wykraść jakieś technologie. Jakby te reaktory były już na chodzie, że można zrobić wysokotemperaturowe, to oni by już budowali w oparciu o tą technologię elektrownie. Na pewno by się Rosji o nią nie pytali. Albo by jej dali kasę za licencję i się w ogóle nie przejmowali potem, jakby to już działało.
[22:08] - O Rosji na pewno wrócimy do tego, bo to jest bardzo ważny temat. Także dziękuję ci jeszcze raz za telefon, za te informacje.
[22:16] - Ale tym razem się dość szybko połączyłem.
[22:18] - Tak, dzisiaj się udało, bo czasami ze Skypem jest różnie, także warto próbować cały czas tam dzwonić. Także jeszcze raz dzięki ci i do usłyszenia. Jesteśmy z powrotem i wracamy oczywiście, bo tak jak mówiłem, do zimnej fuzji na pewno wrócimy, do Titanica. Dlaczego ja się nie zgadzam ze słuchaczem, że można wszystko na fatamorganę na wodzie, takie zjawisko, zrzucić, że widziano ten sam okręt, znaczy ten sam statek, czyli tego Californiana, który był oddalony o jakieś 20 mil. Ponad 20 mil. Natomiast ten statek był na pewno poniżej 10 mil. Był naprawdę bardzo blisko. To były relacje wszystkich ludzi, którzy przeżyli. Widzieli to. I oczywiście uznano, że to jest ten statek.
Uznano, że Californian to właśnie ten statek, który widziała załoga. Później się okazało, po tym jak znaleziono wrak, że kapitan statku Californian, czyli Stanley Lord, mówił prawdę. Został pośmiertnie zrehabilitowany, bo zmarł w latach 60. Znaleziono wrak w latach 80., do czego też jeszcze przejdziemy. Opowiem, jak to znaleziono wszystko. Po prostu nie był on aż tak blisko. Po części oczywiście zrehabilitowano, bo to, że wyłączyli radio, że olali sprawę zupełnie, to może jakoś tak lekko ich bronić, ale nie zrobili wszystkiego, co mogli. A wydaje mi się, takie mam poszlaki, bo za tą korporacją stoją, jeśli dobrze pamiętam, Rothschildowie chyba. Czy Rockefellerowie? Już, kurczę, nie pamiętam.
W każdym razie któraś z tych rodzin miała udziały w korporacji, która była właścicielem Californiana. Możecie sobie przeczytać. Chyba to byli Rothschildowie, bo to chyba J.P. Morgan stał za tym, czyli Rothschildowie jednak. W każdym razie to jest też ciekawa sprawa z tym. Efekt znamy. De facto z 14 na 15 kwietnia 1912 roku Titanic uderzył w górę lodową, która spowodowała zatopienie statku. Byłoby wszystko okej. Zgodzić się można było z tym. Rozdarcie oczywiście na początku mówiono, że miało 90 metrów.
Później się okazało, jeżeli zbadano wrak, że rozdarcie było naprawdę dużo mniejsze, tylko że ciśnienie wody jakoś się wlewało, że było dużo mniejsze to rozdarcie niż podawano wcześniej. Natomiast dużo zalewało pokładów, ale znaleziono też elementy przeczące temu, co nas informuje od dziesiątek lat. Już od 100 lat propaganda nas informuje o fatamorganach, które zmyliły ludzi. O tym, że faktycznie lornetki, lunety są bez sensu, że trzeba wzrokiem wypatrywać wszystkiego i tak dalej. O tym, że zignorowano ostrzeżenia o górach lodowych. I jeszcze wiele innych rzeczy, o których jeszcze powiem, a w tej chwili o takich ciekawostkach bym chciał powiedzieć. Może też zacznę od tego, jak znaleziono wrak Titanica, bo to jest kluczowa sprawa. To powróciło się do tematu Titanica, bo wrak pozwolił nam stwierdzić, że prawda jest zupełnie inna niż to, co ustaliła czy komisja badająca tą katastrofę, czy też ktokolwiek później w jakichkolwiek książkach, że zupełnie inaczej było. Wrak Titanica odnaleziono 1 września 1985 roku na głębokości 3800 metrów. Bardzo głęboko.
Jego położenie to, uwaga, wszyscy tutaj żądni złota, bo jeszcze tam podobno jakieś kosztowności są, także można sporo wyciągnąć stamtąd. Wszyscy żądni jakichś przygód piraci, korsarze, hugenoci. Podaję namiary gdzie można znaleźć ten wrak. 41 stopień, 43 minuty i 55 sekundy na północ, kierunek północny i 49 stopień, 56 minuta, 45 sekunda zachodni. To się tak chyba mówi. Na zachód. Jak pojedziecie, możecie jeszcze coś tam ugrać. W każdym razie trochę już został przetrzebiony, dużo zostało wyciągniętych rzeczy. Ta ekspedycja z 1985 roku była pod dowództwem doktora Roberta Ballarda, który poświęcił bardzo dużo na badanie dna morskiego w celu zlokalizowania wraku. Ale nie tego wraku.
To jest też ciekawa sprawa, że on brał udział w poszukiwaniu tajnych łodzi podwodnych, które zatonęły. Szczególnie rosyjskiej łodzi Skorpion. Także innych, bo też i amerykańskie tonęły. Także to nie tylko radziecka technika zawodziła, ale w każdym razie Titanic był przy okazji, ale dopiero o tym później mógł mówić. Oczywiście. Więc teraz, jak już nie ma Związku Radzieckiego, o takich rzeczach się mówi. To chyba była nawet atomowa łódź Skorpion. Czy nawet chyba miała broń nuklearną na pokładzie. Mniejsza z tym, to już zupełnie poboczny wątek jest. W 1987 roku francusko-amerykańska ekspedycja zaczęła operację ratowania wraku Titanica Wydobyła z niego 1800 przedmiotów oficjalnie, oczywiście nieoficjalnie więcej, które zostały przewiezione do Francji.
Były także kolejne różne misje ekspedycyjne. Od 1987 roku do 2004 wydobyto z wraku kolejne ponad 5500 przedmiotów oraz części wyposażenia, używając oczywiście robotów. A w 1998 roku wydobyto ważący 17 ton fragment kadłubu. Więc trochę się tych rzeczy wydobyło z Titanica, ale wierzcie mi, ich jest jeszcze całe mnóstwo. One są naprawdę dużo warte, ale to nie są proste rzeczy. To nie są proste i tanie rzeczy, tak jak w „Kiepskich” mówił pan Ferdek Kiepski. Mądre słowa, bo nie jest to faktycznie prosta sprawa. Ale jak macie doświadczenie w tego typu pracach, to warto się tam wybrać i coś wyciągnąć. To jest kwestia oczywiście tych wypraw. Znana najbardziej chyba wyprawa ostatnich czas była Jamesa Camerona, bo jak wiecie niedawno jako druga wyprawa dotarł do najgłębszego miejsca na Ziemi, Rowu Mariańskiego.
Ale też w 2004 roku z grupą naukowców i z wykorzystaniem bardzo zaawansowanych robotów i batyskafów przebadali Titanica dosyć dokładnie. Znaleźli mnóstwo nowych rzeczy, których wcześniejsza misja nie znalazła i zrobili analizę tego, animację oczywiście, jak się przedstawiała ta katastrofa, jak to wyglądało. Myślę, że to nie jest najważniejsze, bo to sobie możecie zobaczyć te filmy Jamesa Camerona, dokumentalne. Oczywiście nie mówię o filmie „Titanic” Jamesa Camerona, który jest troszeczkę przekłamany, ale dlatego przekłamany, bo nie mieli takich informacji szczegółowych. Natomiast dzisiaj wiemy dużo więcej i możecie sobie w filmach dokumentalnych zobaczyć. Też nie uważam, że to jest pełna prawda wszystkiego, co nam przedstawiają, natomiast w dużej części tak. Można się zgodzić z wieloma rzeczami. Natomiast ja chciałbym dzisiaj przedstawić wam troszeczkę od innej strony tę katastrofę. Nie od strony fizycznej, jak to się wszystko działo po. Zaczyna statek tonąć, kadłub się przełamuje.
I jak mogliście widzieć na animacjach, jeśli nie, to do 85. roku większość uważęła, że Titanic nie przełamał się, tylko po prostu całościowo poszedł na dno. Natomiast okazało się, że się musiał przełamać wcześniej, czyli jeszcze przed zatonięciem się najprawdopodobniej przełamał i te dwie części statku po prostu są oddalone dosyć daleko od siebie. Tam jeszcze dużo innych ciekawych rzeczy było, na które mało kto zwrócił uwagę. Ekipa Jamesa Camerona oczywiście zwróciła uwagę, nawet mówili, próbowali rozwikłać. Nie wszystko się im udało wytłumaczyć, natomiast pewne ciekawe rzeczy gdzieś porozrzucane były. Kotły, które były najcięższe, pokazały miejsce, w którym właśnie ten Titanic tonął. To jest myślę, że ciekawe studium, żeby sobie zobaczyć, jak się analizuje katastrofy, jak to wszystko w animacjach potem wychodzi, analizując zastaną sytuację do tego, jak ten statek wcześniej wyglądał, jak się te rzeczy odrywały. Natomiast dzisiaj chciałbym opowiedzieć troszeczkę inną historię, że ja się nie zgadzam z tą oficjalną wersją. I tutaj powiem wam jeszcze o kapitanie Titanica, bo możecie powiedzieć: "A, to jakiś tam kapitan był odjechany trochę.
Musiał być, że robił wszystko tak, aby zatopić ten statek i w ogóle. To jakoś się nie mieści". Powiem wam tak: kapitan był bardzo doświadczony, jednym z najbardziej doświadczonych marynarzy na świecie, jeśli chodzi o pracę na bardzo dużych statkach. Nazywał się Edward John Smith i wiele lat pracował właśnie dla korporacji White Star Line. Wieloletni pracownik tego armatora. 26 lat służył w marynarce jako marynarz, jako kapitan także na wysokich stanowiskach. Przepływał ponad dwa miliony mil morskich. I przez dwa lata był kapitanem Olimpica. Bratni statek do Titanica. Trochę mniejszy, ale też wielki.
Czyli był najlepszą osobą, żeby pilotować Titanica. Jak widzimy, nie do końca. Ale może nie warto skreślać jeszcze pana Edwarda Johna Smitha. Może ktoś mu dopomógł w tym, aby Titanic nie dopłynął do końca. I tutaj mam takie ciekawostki też, o których wam powiem troszkę. Możecie cały czas dzwonić oczywiście. RadioNaFali.com, Skype. Na czata możecie wejść, także pisać pytania. Jak się wstydzicie zadać na żywo, to postaram się je przeczytać. Był taki wyścig o Błękitną Wstęgę.
Błękitna Wstęga to była nagroda dla armatora czy też jednostki, która najszybciej przepłynie Atlantyk. To była trasa z Liverpoolu do Nowego Jorku. Tę właśnie Błękitną Wstęgę miała konkurencyjna firma, korporacja White Star Line. I White Star Line próbowało, podejrzewa się oczywiście, mówi się, że nie ma dowodów na to jednoznacznych, ale wiadomo, że każdy chciałby mieć tego typu nobilitację w swojej korporacji. Tą korporacją, która dzierżyła nagrodę Błękitnej Wstęgi, był największy konkurent White Star Line, Cunard Line. Cunard Line, korporacja też z potężnymi jednostkami. Nie aż tak, bo miała szybsze jednostki akurat od White Star Line, ale mniej luksusowe. Czy to są po prostu legendy miejskie, że naciskano na kapitana i na wszystkich, żeby jak najszybciej tym Titanikiem płynąć, żeby była szansa, żeby może udało się przepłynąć bardzo szybko tę trasę z Nowego Jorku do Liverpoolu i zdobyć Błękitną Wstęgę? Dzisiaj się tego nie dowiemy na pewno, ale coś mogło w tym być. Mogło być, że dlatego całą parą Titanic bardzo szybko płynął, ponad 40 mil.
Zresztą nawet jak się zderzył, to też niemal z maksymalną prędkością. Oczywiście potem wyhamowywali, ale to już i tak nic nie dało. A nawet gorzej, bo jeszcze zrobili manewry takie, które pogorszyły kompletnie sytuację całą. Ciekawa sprawa była, że uratowało się 750 ludzi z Titanica, a miejsc w szalupach ratunkowych było dla około 1100 osób. Ponad nawet. 1137 chyba. W każdym razie ponad 1100 osób. Świadkowie także mówili o niezapełnieniu szalup do maksymalnej ich możliwości. I także były pogłoski o tym, że nie było jednej szalupy, a może i nawet większej liczby. Trudno powiedzieć, czy to nie było też tak zrobione, że po prostu on miał mniejszą liczbę szalup niż powinien mieć.
Czyli i tak Titanic miał tyle szalup, że nie wystarczyło dla każdego miejsca w tych szalupach. Także nawet jeżeli brakowało jakiejś szalupy, to i tak jakby były wszystkie, to i tak było tylko na trochę ponad 1100 osób miejsca w tych szalupach. Oczywiście można było więcej tych osób dodać, jeśli uwzględniało się dzieci. Małe dzieci szczególnie. To wtedy się zwiększała liczba. Ciekawa sprawa. Niestety już wszyscy świadkowie nie żyją. Ostatni świadek, a raczej osoba, która przeżyła katastrofę, bo wtedy była małym dzieckiem, dwumiesięcznym dzieckiem, zmarła w 2009 roku. Także dosyć niedawno. Trzy lata temu ta osoba zmarła.
Ale uratowało się mniejsza liczba osób, niż mogła się uratować. Samych szalup. Jeszcze fajniejsza, ciekawsza sprawa jest tym, że na pokładzie było mnóstwo bogatych ludzi. Ale naprawdę bogatych. Ja nie mówię o bogatym tak jak dzisiaj mówimy, że bogaty jest ktoś, kto ma miliony złotych. Tam w tym rejsie brali udział miliarderzy. To znaczy wtedy milionerzy, ale dzisiaj, jeżeli byśmy przeliczyli na odpowiednie sumy, to liczyłoby się w miliardach ich majątek. 57 milionerów było wtedy na pokładzie. A na początku XX wieku każdy wie, jeżeli ktoś miał milion dolarów, co to oznaczało. To dużo więcej niż dzisiaj.
Czyli można powiedzieć, że tak jak ktoś miał miliard dzisiaj. Zginął właśnie pułkownik John Jacob Astor. Ten, który się zastanawiał o jaki lód chodzi. Czy w jego szklance, czy jakiś lód inny. Chwilę później zmarł. To jest ciekawa postać ze względu na to, że jak mówiłem o Tesli, to on podpisał kontrakt z Teslą. Właśnie niedługo przed Titaniciem. Ja tu nic oczywiście nie sugeruję, bo nie można tak mówić, nie ma na to kompletnie żadnych dowodów. Ale to jest ciekawa sprawa. Zresztą to jest wszystko powiązane ze sobą.
Ci miliarderzy czy milionerzy wtedy konkurowali ze sobą. J.P. Morgan właśnie z tym Johnem Jacobem Astorem. Oczywiście J.P. Morgan był, wydaje się, potężniejszy, bo trzymał rękę na bankach, a także współpracował z Rothschildami, a bardziej był podnóżkiem Rothschildów w Stanach Zjednoczonych, gdzie Rothschildowie to już zupełnie potężny ród. Zresztą do dzisiaj trzęsą światem. Ale niestety kontrakt nie został potem pociągnięty ze względu, że nie było już osoby. Majątek został podzielony w rodzinie pana Astora i nic niestety Tesla na tym kontrakcie nie wygrał. Były też takie znane osoby jak na przykład Widener. Znany.
Oczywiście się śmieję. Guggenheim czy Strauss. Nie muzyk, tylko biznesmeni, którzy też byli oczywiście bardzo wpływowymi w tamtych latach ludźmi. Byli też na pokładzie doradcy prezydentów. Był doradca prezydenta amerykańskiego. Był też konstruktor Titanica na pokładzie. I tak dalej. Tak że mnóstwo osób zginęło. Ze względu na to, że oczywiście uratowało się najwięcej kobiet i dzieci, bo taka zasada jest, że przede wszystkim kobiety i dzieci, później pasażerowie. I tam dzielili, że pierwsza klasa najpierw, druga, trzecia na samym końcu i na samym końcu załoga.
Ale nie wystarczyło szalup nawet dla pasażerów płci męskiej, więc kobiety i dzieci generalnie się uratowały. Aczkolwiek część załogi też się uratowała. To jest też dziwne, że pasażerowie się niektórzy nie uratowali, a część załogi się uratowała. To też jest symptomatyczne. Mnóstwo tych milionerów zginęło. I jest tutaj pytanie, czy nie mieli zginąć przypadkiem? Któryś z nich, a może wszyscy? Kto wie. Ale mógłby być tu właśnie jakiś spisek. Bym widział.
Jest możliwość, bo chyba raczej o marynarzy nie chodziłoby spiskowcom, aby zginęli. Inna jeszcze sprawa jest o tych trzech statkach, które były w pobliżu. W cudzysłowie oczywiście w pobliżu tonącego Titanica. To był Californian, który był powyżej 20 mil morskich od Titanica. To była Carpathia, która była ponad 60 mil od tonącego Titanica. To jest jakieś 108 kilometrów. Tak że dosyć daleko. I co ciekawe, ta Carpathia właśnie najwięcej uratowała ludzi. Najwięcej. I wyłowiono tylko z wody 13 ludzi żywych.
Natomiast większość uratowało po prostu w szalupach. Ale też jeżeli jakiś sztorm byłby. Oczywiście wtedy była dosyć pogoda spokojna. Natomiast jeżeli zacząłby być sztorm, wiatr mocny, to mogło też się to nie za ciekawie skończyć dla pasażerów, którzy byli w szalupach ratunkowych, więc też to było ważne, żeby jak najszybciej po prostu ich uratować. Zresztą też temperatura powietrza była dosyć niska. Minus osiem stopni. Wiatr. I wracając do tych statków. Trzy statki. Dwa wymieniłem.
I jeszcze jeden właśnie tajemniczy, nieznany, który był poniżej 10 mil. Jak słyszeliście i możecie sobie zobaczyć w programach, do dzisiaj jest w tej chwili ta teza. Wcześniej ona była nieuwzględniana, że tego statku nie było. Dzisiaj się już uwzględnia, że ten statek musiał być. Tylko że dzisiaj się uwzględnia, że to jest fatamorgana. To jest zjawisko raz na 50 lat, raz na 100 lat. Nagle się ocean otwiera i lód przechodzi poprzez środek morza. Też może się zdarzyć. Ja nie mówię, że nie, że takie rzeczy się zdarzają, ale przypadek? Przypadek, że akurat w tym momencie oni zobaczyli i ten okręt odpłynął, wygasił światła i odpłynął.
Wydaje mi się, że jednak to był prawdziwy okręt. Nie było żadnych przewidzeń na morzu i po prostu robi się teraz ludziom wodę z mózgów, że tego statku nie było. Czyli były tylko dwa statki, gdzie wszyscy świadkowie twierdzili, że były trzy. I powiem wam, że śmiano się ze świadków kiedyś wcześniej Śmiano się ze wszystkich świadków, że głupoty gadają. Większość świadków twierdziła, że się Titanic przełamał. Śmiano też z tego. Eksperci mówili, że to niemożliwe. Jak to? Przecież to jest tak potężny statek. On nie mógł się przełamać.
I zrobiono po prostu, nie tyle wariatów może ze świadków, którzy przeżyli katastrofę Titanica, ale takich mało wiarygodnych ludzi. Tylko słuchano tych oficerów oczywiście, którzy mieli pewną linię, o której musieli mówić ze względu na to, że dalej pracowali dla tego samego armatora. Nie zapominajmy, że oni nie mogli występować przeciwko swojemu pracodawcy. Także mówili właśnie bajki. Ci wysocy oficerowie mówili bajki, natomiast zwykli ludzie i ci niżsi rangą marynarze mówili prawdę o tym przełamaniu okrętu chociażby, co się potwierdziło w 1985 roku. Także o racach. To jest symptomatyczne. Nawet zapamiętali ci ludzie race, jakiego koloru były i mówili, że były kolorowe. Śmiano się z nich, że musiały być białe, bo się takich używało chyba do wyznaczania pomocy, do informowania innych, że statek jest w zagrożeniu, w niebezpieczeństwie. I co się okazało?
Ekipa Jamesa Camerona wyłowiła, wyciągnęła race z tego Titanica, bo były zapasowe jeszcze tam race. I co się okazało? Że w pudełku na tych racach były kolory i po prostu okazało się, że faktycznie te race były kolorowe, ale także były białe. Oczywiście, ale one były kolorowe. Były różnych kolorów. Były i zielone, i czerwone, i białe, i niebieskie. Także ci świadkowie, zwykli ludzie mówili prawdę. I dopiero to się okazało po wielu latach. Jeszcze więcej rzeczy było, o których mówili świadkowie. Mówili na przykład o wybuchu.
O tym to już tak za bardzo mało kto mówi, że przecież jeżeli uderzamy, nawet niektórzy mówili, że jeszcze był wybuch, zanim był taki wstrząs, uderzenie o tą skałę. Co ja mówię, nie skałę, tylko górę lodową. Ale zakładając, że uderzyłby statek w taką górę lodową, to nie byłoby wybuchu. Byłby na pewno chrzęst niszczonej blachy czy tam jakiegoś uszkodzenia, które oczywiście wiemy, nie było duże, bo to wcześniej były mity, że tam 90 metrów zniszczenia i tak dalej. I był wybuch. To naprawdę większość, znaczna większość świadków mówiła o wybuchu, nawet marynarze i inni. W tej chwili się przyjmuje, że to wybuchł kocioł, gdzieś tam w maszynowni poszło. Ale czy na pewno o ten wybuch chodziło? Tego nie wiemy do końca, bo nie jest to tak prosto zbadać. Czy to na pewno kocioł wybuchł?
Trzeba by było sprawdzić te kotły wszystkie dokładnie. Raczej nie, ale to jest taka właśnie ciekawa sprawa. I jeszcze ten brak chrztu statku też jest ciekawe, że nie był ochrzczony. I tak, co się teraz nie trzyma kupy? Co jest w ogóle tymi rzeczami, które zaprzeczają tej teorii oficjalnej, która jest w National Geographic, na Discovery Channel, na prawie wszystkich kanałach jest od lewa do prawa jedna i tylko słuszna jakaś wizja, tak jak ze Smoleńskiem oczywiście. Mamy tą górę lodową. Właśnie w tamtym czasie, jak Titanic, w tej pogodzie francuski liniowiec Niagara wpłynął właśnie na te wody co Titanic i nie zatonął. Jakoś sobie poradził z tym wszystkim, a nie był aż tak niezniszczalny jak Titanic. Z tego, co udało mi się zgromadzić informacji, żaden stalowy liniowiec nigdy nie zatonął właśnie w zderzeniu z górą lodową. Na pewno statki tonęły w zderzeniach z górą lodową.
To wiem na pewno, ale tutaj znalazłem, że liniowiec żaden. Czyli takie potężne statki już, które chodzi o potężne statki. Może ktoś z was wie, jak jest, to zadzwońcie najlepiej albo podajcie na czacie, czy to jest akurat prawda. Że żaden liniowiec stalowy nie zatonął oprócz Titanica, ani wcześniej, ani później w zderzeniu z górą lodową. Mówię z górą lodową, bo nie chodzi mi o jakieś skały. Chodzi o górę lodową. No i mamy Lód, który jest materiałem miękkim, kruchym i nietwardym. Jest skala Mohsa do wyznaczania twardości materiałów i najtwardszy jest diament. Może jest coś twardszego od diamentu, ale moja edukacja się skończyła na tym, że diament jest najtwardszy, więc dalej już nie wychodzę. Natomiast lód jest bardzo miękki, jest około 10 razy mniej twardy niż stal.
Oczywiście może uszkodzić statek, nie mówię, że nie, ale zniszczyć w taki sposób? Musiały być jeszcze jakieś dodatkowe rzeczy. Dzisiaj w propagandzie, to tak nazywam propagandą, widziałem, jak się to robi. Był taki program z Marynarki Wojennej, masona wzięli do tego, żeby tłumaczył ludziom. Wojskowego oczywiście masona, w wojsku służącego. Tłumaczył ludziom, dlaczego ta wersja jest poprawna, a nie ta. I tłumaczył o tym, że stal była beznadziejna w Titanicu, że to wszystko się ledwo kupy trzymało. Te nity od razu puszczały, były źle zrobione. Na dowód tego jakiś umyślny wykuł taki nit i sprawdzono wytrzymałość tego nitu, że była żadna. Ja się z tym kompletnie nie zgadzam, bo jest taka zasada, że jeżeli kiedyś ktoś robił wiele statków, tak jak w tym Belfaście, w tej stoczni, to oni te nity perfekcyjnie wykonywali.
Oczywiście ta stal może nie była idealna, ale to nie było żelazo, to była stal. Ktoś, jak dzisiaj wykonuje metodami takimi, jakich się nauczył, to często nie wykona tak dobrego nitu do statku. Podam wam przykład, żeby mieć coś do powiedzenia. W Toruniu wiem, że chcieli zrobić system ściekowy, tak jakby on był w średniowieczu, żeby go poprawić. Okazało się, że nie potrafili wykonać tego tak precyzyjnie, jak to zrobiono w średniowieczu. W późnym średniowieczu, można powiedzieć, że w renesansie. To był chyba XV, XVI wiek. To możecie sobie poczytać. Toruń albo Frombork, przepraszam, bo w tej chwili się troszeczkę zamieszałem. Chyba Frombork to był.
Mniejsza z tym. W każdym razie chodzi o to, że jeżeli my robiliśmy różne rzeczy kiedyś, to nie oznacza, że nie wykonywaliśmy tego lepiej niż dzisiaj. Chociażby stal dalmaceńska, gdzie dzisiaj naprawdę ciężko jest zrobić takiej jakości coś. A mamy przecież komputery, w kosmos latamy. I tak samo z tymi nitami. Nie możemy porównać tego. Podam wam też jeszcze inną sprawę. Ten Olympic czy ten gigantic Britannic pływały dosyć długo i jakoś się nic nie działo z nimi. Też tam pod kołem biegunowym jeszcze sobie pływały te statki i jakoś nie było problemu żadnego, a te same nity były. Trochę może poprawili coś, ale to było to samo i jakoś to działało.
Inne statki, że to tak bardzo się różniła jakość tych nitów. Także to jest naciągana kompletnie historia z tą dziadowską stalą rosyjską, czy nie wiem skąd ją brali. Z nami jest Trisam.
[58:49] - Cześć Cloud, witam.
[58:49] - Witaj.
[58:51] - Dobra Cloud, teraz trochę wyjaśnienia z mojej strony. Po pierwsze statki uderzały i do tej pory praktycznie uderzają w góry lodowe. Na czacie nawet umieściłem coś takiego jak database of ship collisions with icebergs. Nie powiesz mi, że statek nie może uderzyć w górę lodową i nie zatonąć. Statki uderzają w górę lodową, potrafią się przełamywać, dzieją się przeróżne rzeczy. Co prawda nie mogłem znaleźć, ale to dosłownie przed chwilą to znalazłem, bo nie wertowałem informacji dużo wcześniej, nie przygotowywałem się do tej audycji, żeby zatonęły. Ale fakt faktem tak, lód jest bardzo miękki, w miarę miękki w skali Mohsa. Diament, tak jak powiedziałeś, jest najtwardszy, ale statek uderzając w górę lodową, ten lód jest tak zbity, jest na tyle twardy, że może roznieść statek naprawdę dość konkretnie. Może bardzo uszkodzić statek. To jest jedna sprawa.
[59:59] - Ja słyszałem, że tonęły statki, tylko chodziło o liniowce, bo to jest różnica. Liniowiec a statek taki, jak sobie pływa żaglówka. Żaglówka nie jest stalowa, ale jakiś mały parowiec wycieczkowy, który gdzieś tam płynie. To też jest różnica.
[01:00:17] - Na tym linku, co umieściłem, jeszcze raz teraz umieszczę na czacie, w prawym górnym rogu jest takie zdjęcie Reduty Ordona z 1996 roku, gdzie ma bardzo podobne wgniecenie po zderzeniu z górą lodową jak Titanic. Też z prawej burty, też na takiej wysokości Ma zniszczenia dokonane. Dobra, to jest jedna sprawa, którą chciałem poruszyć, że jednak te statki toną i nie powodzi im się z górami lodowymi, że tak powiem. Statek ma małe szanse z górami lodowymi.
[01:00:55] - Chyba że lodołamacz.
[01:00:57] - Poruszyłeś też drugą dość ciekawą kwestię. Akurat czytałem któregoś razu artykuł i nawet podam źródło, żeby nie było. To jest Focus.
[01:01:05] - To propaganda była maksymalna.
[01:01:07] - Propaganda straszna. Kwiecień 2012, więc niedawno. Czytałem sobie artykuł odnośnie tak zwanej deski Carnadesa. Nie wiem, czy słyszałeś, co to jest. To jest taki dylemat moralny. Jest dwóch rozbitków na morzu i jedna deska. I teraz pytanie jest takie: deska wytrzyma obciążenie tylko jednego rozbitka. Czy jeżeli jeden z rozbitków, powiedzmy rozbitek B, który sobie pływa gdzieś po morzu, dopływa do tej deski, na której jest rozbitek A, zepchnie rozbitka A do morza, czyli tak naprawdę skażę go na śmierć, to by było samobójstwo czy samoobrona? Na co byś obstawiał?
[01:01:56] - To są takie wiesz...
[01:01:58] - Tak, filozoficzne dywagacje. Wiem.
[01:02:00] - To mi się przypomina coś takiego z pociągami. Z wodą mi się powinno bardziej kojarzyć, bo Radio na Fali tutaj jest, ale przywykłem bardziej do pociągów. Masz na przykład pociąg i zwrotnicę i musisz zdecydować, czy zabijesz tych, czy tych. Bo tutaj jest jakaś grupka z dziećmi, a tutaj są dwie rodziny. I musisz zadecydować, czy na przykład będziesz dziecko liczył jako dwóch dorosłych, czy dorosłego bardziej będziesz cenił. Jak to wtedy zrobić? To są trudne dylematy moralne, które bardzo rzadko występują kiedykolwiek.
[01:02:42] - Okej, masz rację, dobrze. Ale to jest generalnie dylemat filozoficzny.
[01:02:46] - Tak.
[01:02:47] - A odnośnie tej deski Carnadesa rozwiązanie filozoficzne jest takie, że to jest samoobrona. Jeżeli rozbitek B zepchnie rozbitka A, który był na tej desce, do morza i pozwoli mu umrzeć, to była tak zwana samoobrona. I teraz nawiązując do tego odnośnie katastrofy Titanica. 15 kwietnia o godzinie 2:30 w nocy, czyli wtedy, kiedy rozbił się Titanic, gdy już wszyscy-
[01:03:15] - Wtedy już tonął.
[01:03:18] - Tak, tonął. Dokładnie. Na morzu unosiło się około 500 żywych osób. Wtedy było około ich 500. I teraz cytat z tego artykułu: „Piąty oficer Titanica, Harold Godfrey Lowe, przesadza kobiety i dzieci na szalupę numer 14. Do ich łodzi i z czterema ochotnikami płynie w stronę rozbitków. Jednak po 60 metrach każe zatrzymać szalupę. Czeka godzinę i dopiero gdy na powierzchni unoszą się już tylko głównie ciała, dopływa do nich. Z wody wyciąga tylko czterech żywych ludzi. Potwór?
Nie. Lowe został uznany za bohatera”. Taki krótki cytat. Pozwolił im zginąć. Dlaczego?
[01:04:08] - Nie mógł wszystkich zabrać. Ja wiem.
[01:04:10] - To jest właśnie ten dylemat. Tu chodziło o ten dylemat.
[01:04:17] - Jeszcze była taka kwestia, że można było troszeczkę inaczej to obmyśleć. Ja spotkałem się z takimi propozycjami, że na górze lodowej umieścić ludzi, że była szansa na to. Na górze lodowej po prostu. I oni by doczekali. Wiadomo, że nie mogliby tam wiecznie siedzieć, ale doczekaliby na pomoc.
[01:04:43] - Teraz tak naprawdę możemy tylko dywagować, co by było gdyby. Tak zwane gdybanie. Powiedz mi, dlaczego na przykład nikt do tej góry lodowej nie dopłynął? A być może dlatego, że Titanic siłą rozpędu po uderzeniu odpłynął, powiedzmy 400 metrów od tej góry lodowej i już nie było szans dopłynąć. Pamiętaj, że tam woda miała 4 stopnie. Człowiek zbyt długo nie wytrzyma w takiej temperaturze.
[01:05:06] - Trudno powiedzieć. To tylko mogą być w tej chwili dywagacje.
[01:05:10] - Dokładnie.
[01:05:12] - I domysły, jak to było wszystko i tak dalej. Czyli ty jednak się skłaniasz, że to była normalna katastrofa, bez udziału osób trzecich?
[01:05:22] - Zaintrygowałeś mnie tym statkiem widmo, jak go nazwałeś. Ja wiedziałem o tej Carpatii. Wiedziałem jeszcze o tym jednym statku, który był w pobliżu Titanica.
[01:05:32] - I trzeci jeszcze. Trzeci oczywiście jest fatamorganą. To jest fatamorgana, który był prawdopodobnie tym Californianem. Coś poprzekształcanym poprzez jakieś pryzmaty, nie pryzmaty. Robiły się z wody cuda niewidy i powstał taki statek widmo.
[01:05:58] - Powiem ci szczerze, że tak naprawdę słucham tej audycji z bardzo dużym zaciekawieniem, bo nigdy nie słyszałem o czymś takim. Tylko po prostu przytaczam to, co mi wiadomo.
[01:06:07] - Skazali tego Stanleya Lorda. Nie mogli do końca go skazać, ale wiem, że bardzo ostro się z nim opinia publiczna obeszła, bo uznano, że to on był tym statkiem bliskim. Ciężko było, nie było GPS-ów, żeby dokładnie zobrazować, gdzie jaki statek konkretnie, w którym momencie był. Bo nie znano, gdzie dokładnie zatonął Titanic. To były tylko domysły, że tu mógł być, tu mógł być, ileś tam mil plus minus. I oskarżano jego, że to on po prostu odpłynął nie udzielając pomocy. A musiał wtedy widzieć. I on mówił, że nie widział dokładnie statku, co się dzieje. Titanica był dużo dalej. On nie był do 10 mil, tylko był powyżej 20 mil, ten Californian.
I okazuje się, że mówił prawdę, że jak zbadano ten wrak, w którym miejscu on jest, to okazało się, że z zapisków, gdzie Californian, zawsze każdy musi statek zapiski robić, w jakim miejscu jest co jakiś czas. Okazało się, że mówił prawdę ten pan kapitan Stanley Lord. Pośmiertnie go zrehabilitowano. Dopiero potem, jak to radio uruchomili, dowiedzieli się, zobaczyli racę, to już zaczęli płynąć. Chociaż też nie od razu, bo tam były też perturbacje pewne, myśleli, że się bawią czy coś. Trochę winien był ten, ale ja myślę, że tam mogli Rothschildowie trochę mieszać w tym, bo należał wiadomo do kogo ten statek Californian.
[01:08:02] - I jeszcze jeden twój argument chciałbym obalić. Powiedziałeś, że szczątki Titanica zostały znalezione na bardzo dużym obszarze i że to by mogło sugerować jakieś wybuchy, jakieś inne rzeczy.
[01:08:17] - Nie. Ja tylko mówiłem, że wybuchy mówili ludzie, którzy przeżyli, że słyszeli wybuch.
[01:08:23] - Jasne. A chciałbym zauważyć, że Titanic spoczywa prawie na czterech kilometrach głębokości. W tym obszarze są bardzo duże prądy morskie i na różnych głębokościach masz różny prąd. One są tam z reguły poziome o dużej prędkości, więc nawet gdy statek spada teoretycznie pionowo, on jednak ma bardzo dużo odchyły.
[01:08:49] - Statek na pewno pionowo nie spadał, bo zauważ, że jak się przełamał, to te dwie części oddzielone są od siebie o kilometr.
[01:08:56] - Dokładnie.
[01:08:57] - Więc nie, ale jest ślad tych najcięższych rzeczy. To Cameron dobrze przeanalizował to wszystko. To są te bojlery czy kotły, które są bardzo ciężkie i one spadały. One nie miały odchyłów, po prostu spadały jak kamień w wodę. Także te odchyły tam naprawdę były niewielkie i tam widać, w którym miejscu tak naprawdę się przełamał na górze ten Titanic. Ale jest parę takich rzeczy, na przykład bardzo ciężkich podwójnych pokładów, czyli najcięższe z kadłuba materiały, które się oderwały i są najdalej odrzucone od Titanica. I to jest właśnie dziwne. Tego typu rzeczy, które ciężko jest wyjaśnić.
[01:09:54] - Ciekawe.
[01:09:58] - Można sobie zobaczyć. Jest mnóstwo filmów dokumentalnych w tym temacie, jest mnóstwo materiałów w tej chwili, ale też nie tłumaczą wszystkiego, a tak naprawdę nie za wiele tłumaczą.
[01:10:13] - Dobra, to słucham dalej audycji. Dzięki. Do usłyszenia. Cześć.
[01:10:16] - Dzięki za informacje dodatkowe. TreeSom nam dał tutaj dużo informacji dodatkowych w temacie katastrof, że można się zderzyć z górą lodową, że można zatonąć i to mogą być naprawdę potężne rozdarcia. Okej, może do kolejnych takich rzeczy, które się nie zgadzają z tą górą lodową. Okej, powiedzmy, że może być. Może rozwalić Titanica jak zapałeczkę. Przejdźmy do załogi Titanica. To było bardzo dziwne to, co załoga robiła. Zachowywali się naprawdę bardzo dziwnie. Telegrafista nie informował na przykład kapitana o meldunkach na temat pogody i pływających gór lodowych. Bagatelizowano to zupełnie.
A przecież oni by mieli naprawdę bardzo duże doświadczenie w pływaniu także w tamtym rejonie. I to nie raz. Tak jak tutaj wam wcześniej przytaczałem, kapitan przepływał dwa miliony mil. To jest sporo. Nie wiem, bardzo dużo, chyba nie sporo. Dwa miliony mil morskich przepływać to jest jak stąd do Marsa. Nie, to nie będzie aż tak. Stąd gdzieś tam, w każdym razie dużo dalej niż na Księżyc. Mógłby parę razy na Księżyc polecieć w tą i z powrotem bez problemu. Także to było dziwne, że bagatelizowali to kompletnie.
I telegrafista też olewał. Bardziej był skoncentrowany, żeby wysyłać informacje od ludzi, od tych biznesmenów innych. Pierwszy oficer, William Murdoch, wydał katastrofalne w skutkach polecenie, że cała wstecz i skręt w lewo, co spowodowało, że uderzył statek nie czołowo, gdzie jest mocniejszy kadłub, czołowo w tą górę lodową, tylko bokiem. Otarł się czy po prostu bokiem uderzył w nią Co było fatalne w skutkach i powinien się orientować, że to będzie tego typu następstwo. A on był też doświadczonym marynarzem. Także jest to naprawdę bardzo dziwne. Nie znaleziono nigdy ciała pana Marduka. Nie twierdzę, że nie zginął. Może zginął, ale ciała nie wyłowiono. Zresztą wielu ludzi nie wyłowiono.
Natomiast akurat tak się zdarzyło. Na przykład kapitana statku Titanic wyłowiono, czyli pana Edwarda Johna Smitha, natomiast pierwszego oficera nie. I to było katastrofalne w skutkach. Świadkowie mówią, że był wybuch. Czym on był spowodowany? Do tego może później dojdziemy. Bo czy może być wybuch, jeżeli otrze się gdzieś o górę lodową? Tam duże ciśnienia panują, 150 atmosfer chyba albo i więcej. Nie wiem, strzelam teraz trochę z pamięci tego, co czytałem, ale chyba coś takiego. Także olbrzymie ilości pary.
To są potężne moce. Tak jak czytałem pięćdziesiąt parę tysięcy koni mechanicznych. Także robi to wrażenie. I może spowodować potężny wybuch, jeżeli to rozsadzi, coś się stanie. Ale to było dziwne, bo nawet mówili, że wystarczyło po prostu nie zmniejszać prędkości, a dać tylko skręt w lewo i wtedy by statek wyminął. Tak specjaliści mówili. Ja to kompletnie nie wiem. Pewnie bym jeszcze gorzej zrobił niż pan Mardock, ale na szczęście nie jestem kapitanem statku. Więc jeśli już Radio na Fali będzie gdzieś pływało, to na statkach zupełnie malutkich, jachtach bardziej, statkach spalinowych, a może i elektrycznych. Także jest dużo to bezpieczniejsza sprawa.
I ta ciekawostka, o której już wspominałem. Marynarze wachtowi, którzy sprawdzali, wypatrywali tych gór lodowych, zabrano im i lornetki, i lunety, cokolwiek, by nie mieli do weryfikacji tego, co obserwują. Nie wiem, czy to było słuszne, czy nie. Czytałem w internecie, że to było głupie, że zabrano im, że oni powinni mieć, że to był niemal obowiązek, żeby posiadali tego typu rzeczy, szczególnie jeśli były słabe warunki pogodowe i zimno. Czyli oczy łzawią. Nie zawsze człowiek może wypatrzeć. Może na przykład kątem oka, jak się patrzy na gwiazdy, tak jak wiecie, dosyć dobrze wtedy widać. Ale nie zawsze. Jeżeli na przykład mamy wiatr jakiś, dosyć szybko statek płynie, to wydaje mi się, że jest koniecznością jednak posiadać jakieś wzmocnienie dla wzroku. Ale to tylko moje przypuszczenia.
Aczkolwiek spotkałem się, że też specjaliści zalecaliby coś takiego, a nawet mówili, że to byłoby dobre. Pamiętajcie, że wtedy GPS-ów nie było. Nie było tak łatwo. Kolejna sprawa, o której już mówiłem. Tajemniczy statek od tonącego Titanica nie reagował na CQD czy SOS sygnały. CQD to jest come quick disaster, czyli przybądźcie jak najszybciej, bo zagrożenie czy katastrofa. SOS, to jest też międzynarodowe. Wtedy właśnie jako jeden z pierwszych statków, wprowadzano wtedy sygnał SOS. Tutaj oczywiście też jeszcze mam świadków, którzy przeżyli. Twierdzili, że był wybuch wyraźny.
Niektórzy mówili, że taki średnio wyraźny, a niektórzy mówili, że bardzo wyraźny wybuch, że to było słychać i wstrząs też. I tu jeszcze taka ciekawostka jest, co troszeczkę kupy się nie trzyma całościowo, że Titanic tonął bardzo podobnie do zatopionej torpedą Lusitanii, od której się zaczęła w ogóle I wojna światowa, w której Stany Zjednoczone się włączyły w tą wojnę. To była bardzo ciekawa sprawa. Chodzi też o przechyły, że podobne przechyły były, że Titanic zupełnie inne przechyły miał niż statki, które tonęły właśnie też przy jakichś zderzeniach czy ze skałami. To jest ciekawa sprawa. Tutaj trzeba by było najlepiej ze specjalistą pogadać, który się znałby w tych tematach. Bo ten temat jest naprawdę bardzo ciekawy, jeśli chodzi o to, jak to mogło wyglądać. Bo już tu zaczynamy mówić o takich sprawach Bym powiedział spiskowych. Torpeda. Może bomba?
Wybuch, bomba. Tutaj dla niedowiarków, że to mogła być torpeda, powiem, że torpedy zostały wynalezione w 1866 roku. Też nie chciało mi się wierzyć, że torpedy wtedy. Mi się zawsze z II wojną światową kojarzyły. Może pierwsza wojna gdzieś tam początkowo. Nie, wtedy już były dosyć zaawansowane te torpedy. W I wojnie światowej to już chyba z samolotu nawet spuszczano. Także to już było naprawdę mocno. Zostały wynalezione przez Roberta Whiteheada w fabryce mechanicznej Fiume, dziś Rijeka. A czy torpeda mogła zatopić Titanica?
Wydaje mi się, że łatwiej niż góra lodowa. Tylko pytanie, po co? Po co ktoś miałby wysyłać torpedę i kto? Jeżeli mamy ten statek, to jest jakaś alternatywna wersja. Jeśli mamy ten statek widmo, który nie reagował na znaki SOS, na wysyłane przez radio race, wszystko, on nie reagował. To mamy właśnie dwa wyjaśnienia tego. Nie możemy uważać, że ci wszyscy świadkowie, którzy o tym mówili, mieli haluny, że byli niepoczytalni i tak dalej. Tylko faktycznie mogło być tam jakieś zjawisko nie do końca znane, czyli fatamorgana na wodzie i tak dalej. Okej, jestem w stanie powiedzieć, że mogło być. Ale jest też druga wersja, która stawia w niekorzystnym świetle kogoś.
Jeszcze nie mówimy kogo, bo to będzie później. Że to mógł być właśnie ten statek, który uruchomił pewne rzeczy. Na przykład mógł wysłać taką torpedę. Bo sama torpeda nie mogła wtedy 500 kilometrów przelecieć. Ktoś ze Stanów Zjednoczonych czy z Wielkiej Brytanii wysłał torpedę. Nie, ta torpeda musiała być wysłana z jakiegoś innego statku. Być może wojskowego, ale niekoniecznie, bo jedynie przygotowany musiał być statek do torpedy. A może bomba? Ale jeśli bomba, to bardziej wtedy już musiałaby chyba trochę załoga w tym partycypować. Mogło też tak być, że część załogi partycypowało z zamachowcami i uciekli.
Uciekli, nie znaleziono ich później albo uznano za martwych. Nie znaleziono ciał, a oni sobie uciekli i żyli gdzieś w ciepłych krajach potem wiele lat szczęśliwie. To powiedzmy może teraz o motywach tego zamachu. Jakie mogły być motywy? Ja znalazłem parę takich motywów. Jeśli to byłby zamach. Przyjmujemy, że to był zamach, że była bomba, torpeda, może coś innego, może jeszcze coś. Bo ja nie mówię, że na przykład była torpeda i nie było uderzenia w górę lodową. Przecież mogło być to i to. Czyli mogła być torpeda plus, żeby dobić statek, to jeszcze właśnie w górę lodową uderzyć.
I w tym skłaniałbym się, że jeżeli ktoś współpracował z terrorystami, to był to właśnie pierwszy kapitan William Murdoch, który wydał te katastrofalne w skutkach polecenie uderzenia bokiem w górę lodową. Oczywiście nie bezpośrednio, ale to, co zaplanował. Czyli wyhamowanie i skręt w jednym czasie, akurat żeby tak idealnie trafić w górę. I teraz mamy motywy. Pierwszy motyw, który bardzo często się przewija, jest to ubezpieczenie. Odszkodowanie za statek. Po prostu uznano, że ten statek jest niedorobiony, że ma pewne niedoróbki, ma to, tamto, siamto, jakieś rzeczy, które nie wyszły. Ciężko to będzie poprawić. Więc te statki były ubezpieczone. Postanowili jeden z tych statków zatopić.
Jak wiemy, były trzy statki armatora. Armator miał trzy statki. Miał Olimpica, miał Titanica i Gigantica, czy później Britannica. I postanowił zatopić Titanica. Może być. Może nie do końca przekonujące, ale jakiś motyw jest. Motyw pieniężny. Z tego, co wiem, wypłacono 17 milionów odszkodowania, 17 milionów chyba pasażerom, a armatorowi nie wiem, ile wypłacono. Nie sprawdziłem tego, bo nie dałem rady wszystkiego posprawdzać. Natomiast to jest ciekawa rzecz.
Ja jeszcze będę miał dla was bardzo ciekawe rzeczy na koniec, takie smaczki, które robią wrażenie i które są związane, wyobraźcie sobie, z 2012 rokiem, ale to później. Kolejny motyw, o którym już wspominałem, to jest zabicie wpływowych biznesmenów, przeciwników w biznesie. Jakieś interesy, które się chce przejąć, którzy stanowią zagrożenie dla nas. Wydaje mi się, to już by było bardziej prawdopodobne, bo chodziło o dużo większe interesy. Chociażby interes jednego Tesli, który podpisał kontrakty z Johnem Jacobem Astorem. Samo to, że z Teslą walczył J.P. Morgan wtedy, stawiało to, że byli na dwóch krańcach. J.P. Morgan i właśnie John Jacob Astor. W przeciwległych końcach rywalizacji.
Powiedzmy, kula jest rywalizacją, to oni na przeciwległych końcach kuli. Tak można by określić, jeśli kula ma końce, ale jeżeli się umówimy, to kompletnie po drugiej stronie kuli, że siebie nie widzieli. Można powiedzieć. To miałoby sens, bo tam było naprawdę 57 milionerów, którzy zginęli. Także nie tylko jeden. Może na przykład chcieli upiec wiele pieczeni na jednym ogniu. Kto wie? Jest jakiś motyw i dosyć duży. Myślę, że jeżeli faktycznie to byłoby to, to kluczem byłby Tesla. Bo naprawdę straty w tym, jakie ponieśli, wdając prąd zmienny ci wszyscy wielcy, mogliby bardzo dużo stracić na tym, jeśli Tesla by zrealizował swoje różne wizje.
Przesyłanie prądu bez kabli, free energy. Tani prąd. Nie po to oni robili te wszystkie instalacje, żeby teraz jakiś prąd był bardzo tani albo niemal za darmo. To się w głowie nie mieściło elicie, więc musieli zapobiegać jakkolwiek temu. Także to jest więcej niż jakieś odszkodowanie za Titanic. Mocniejsze tu są przesłanki ku temu. I też jeszcze jest oczywiście taka, że motywem był konkurent Cunard Line, który chciał przejąć rynek White Star Line firmy i po prostu zatopili Titanica. Trochę się to tak nie mieści za bardzo w głowie. Chociaż kto wie? Dzisiaj na porządku dziennym są morderstwa jakieś.
Coca-Cola morduje ludzi i tak dalej. Koncerny nie mają moralności. Oni działają jak Hitler. Niczym się nie różnią od Hitlera, tylko tyle, że jeszcze jest jakieś w państwie prawo, że muszą przestrzegać tego prawa. Nie mogą robić, czego chcą. Jeżeli w państwie nie ma prawa, jesteśmy w trzecim świecie, to wtedy korporacje robią, co chcą, mordują ludzi, niszczą środowisko, kompletnie dewastują, doprowadzają do ruiny całe społeczeństwo. Natomiast gdzie kraj jednak ma jakieś prawo, to już koncerny nie mogą sobie pozwolić na nie wiadomo co. Jeszcze oczywiście motywem oprócz tych trzech może być motyw polityczny na przykład, ale to raczej mi się nie wydaje. Tam było trochę różnych wojskowych, był doradca prezydenta. Nie wydaje mi się, żeby to był jakiś motyw polityczny akurat, co wchodził.
Niektórzy mówili, że tam jakaś niemiecka łódź podjechała, żeby wojnę wywołać czy coś. Też mi się jakoś tak nie wydaje, bo nic nie wyszło z tego. Jeżeli nawet była prowokacja jakaś niemiecka czy coś, to było jeszcze dwa lata wcześniej niż wybuch pierwszej wojny światowej, więc trochę to się nie klei, żeby to był motyw polityczny. Ale też nie można skreślać, że jakaś łódź niemiecka podjechała, może jakaś inna angielska, kto tam wie? Angielska przebrana za niemiecką. Albo francuska przebrana za niemiecką, albo niemiecka przebrana za francuską. Jakkolwiek, w każdym razie, żeby zamieszać trochę na tej scenie. To są generalnie tego typu zamachy, motywy, które mogłyby być, jeśli oczywiście był to zamach. I teraz pytanie o osoby, kto za tym stoi? Przecież tego nie robiły ufoludki, nie robili Marsjanie czy jacyś tam aniołowie czy diabły.
Jak niektórzy też uważają, że to diabeł za tym wszystkim stoi. Tylko to robili ludzie. Także pytanie kto za tym stoi? Jeżeli bierzemy pod uwagę najbardziej prawdopodobny scenariusz, to musimy uznać, że k Ten za tym stoi, kto jest bezwzględny, nie szanuje kompletnie ludzkiego życia i jest zdolny do robienia naprawdę potwornych rzeczy. Takim kimś jest na przykład elita Rockefellerów czy Rothschildów, czy innych różnych rodów królewskich, którzy nie wahają się przed niczym, żeby zachować swoją władzę. I oni byliby zdolni do tego, wykorzystując oczywiście swoich, może nie podopiecznych, ale swoich sług, jak na przykład J.P. Morgana Rothschildowie wykorzystywali, który także by w tym brał udział aktywny. Pytanie, czy to jest możliwe? Dlaczego tak uważam? Uważam, że ktoś musi stać za tym potężniejszy niż taki armator, który chciał konkurować z tamtym.
Dlaczego tak uważam? Jeżeli tak by nie było, to dzisiaj nie byłoby propagandy Titanica. A jest naprawdę straszna propaganda w tym temacie. To ktoś wymyśla. Oglądałem program, w National Geographic. Widzę masona w stopniu wyższego oficera, który jest specem do badania różnych katastrof. On się nie kryje, że jest masonem. Wyraźnie pokazuje symbole i po prostu się śmieje w twarz ludziom, że tak naprawdę my za tym stoimy i dalej będziemy dezinformację robić, a wy po prostu i tak to będziecie łykali jak tępe owce. To oznacza, jeżeli dalej to robią, dalej fałszują, dalej mieszają, zajmują się tym, to oznacza, że to jest coś poważnego dla nich, że odkrycie prawdy o Titanicu może pociągnąć jakieś konsekwencje tego. Więc muszą utajniać.
Chociaż nie wiem w sumie jakie konsekwencje, bo to mogą być tylko takie konsekwencje, że na przykład tam Rockefellerowie czy Rothschildowie stali za tym morderstwem. Faktycznie, to nie jest sympatyczne dowiedzieć się, że mój pradziadek zamordował 1500 ludzi po to, żeby trochę więcej kasy mieć w kieszeni. Więc dalej będą te elity fałszować to, żeby wybielać swoich przodków. I to ma sens wtedy. Robienie dodatkowych rzeczy. Tak to poszło daleko, że już nie mogą zaprzeczać, że tego nie ma, że tego nie ma, że tego statku trzeciego nie było. Był, ale to była fatamorgana, więc co za problem? Także jeśli się to robi w mediach, to dla mnie jest oznaką, że coś jest na rzeczy, że mogli w tym brać udział. Pytanie tylko kto? Dokładnie kto za tym stał?
Wydaje mi się, że J.P. Morgan mógł za tym stać ze względu na to, że pod niego podlegał ten statek Californian. Oczywiście pod jego spółki. Nie pod niego samego. Oczywiście można powiedzieć, że tak się złożyło, że nie uratował ludzi. Jeżeli by podpłynął tam, włączył to radio, miał włączone radio i tak dalej, to by praktycznie wszyscy się uratowali. Chodziło o to, żeby się nie uratowali przecież. Jeżeli planujemy wykończyć tych bogatych ludzi. Takim dziwnym trafem tam jakoś nie było ani Rockefellerów, ani Rothschildów na Titanicu. Jakoś się tak złożyło.
Przypadek? Oczywiście przypadek. I nie było też jakichś ludzi z królewskich rodów. Też przypadek? Wszystko jest przypadkiem. Same przypadki dookoła. Myślę, że to może być naprawdę najprawdopodobniejsza sprawa. To są te elity. Po tym, co widzę w mediach. Ten film Camerona był dosyć dobrze zrobiony.
Inne to takie naciągane trochę, jakieś nie za ciekawe, a dużo właśnie National Geographic to kompletną już puszczał niemal propagandę. Już tak naciągane rzeczy, tak jak z tymi nitami, to po prostu nie wiem. Można kupować bajki, że nity puszczają i tak dalej, to wszystko się rozlatuje. Nie wiem. Dla mnie to jest tak, jakbym kupił malucha. Samochód, mały fiat. Kupuję i on się rozpada totalnie, bo tam jest słaba stal i nie ma szans, żeby gdzieś pojechać. Tym maluchem jadę, w zaspę wjeżdżam i on się rozpada cały. Taka blacha jest. Zdarzyło się wjechać w zaspę i nic się nie stało.
Pojechał dalej maluch. Taka analogia dla mnie jest prostsza niż myślenie o tym, że ludzie, którzy budowali te wielkie statki wcześniejsze czy Olimpica, czy jeszcze wcześniejsze statki dla tego konsorcjum, nie wiedzieli, jak robić te nity. Nie wiedzieli jak robić, że stal była dosyć kiepska. Ja tego przynajmniej nie kupuję. Takiej bajki, że się sam rozpadł statek. Na zasadzie, że nawet jakby tam nie było lodowej, to o krew by zahaczył jakąś małą, to też by ten metal pękł nagle cały i byłoby po wszystkim. Mamy oczywiście Niemców dalej, żeby politycznie. Nie wiem dlaczego, ale wszyscy na Niemców zrzucają, że to Niemcy byli, że tą torpedę wysłali czy bombę, czy cokolwiek i zatopili Titanica. Trzecia sprawa to weźmy tych kosmitów, tylko nie UFO, tylko USO. To są niezidentyfikowane obiekty podwodne.
Parę filmów było w takim temacie. Abyss, czyli taka otchłań. Film, gdzie kosmici byli w morzach. Byli w morzach i poruszali się za pomocą USO. To jest oczywiście już mocno naciągana hipoteza. Pamiętam zresztą „20 000 mil podwodnej żeglugi” z kapitanem Nemo, Juliusza Verne'a. Powieść, gdzie on właśnie niszczył statki. Miał podwodną łódź i niszczył statki, które coś złego robiły. Kapitan Nemo. I tak mogło być, że coś Titanic komuś zalazł za skórę i kapitan Nemo przyfasolił.
Raczej chyba też mało prawdopodobne. Proponuję może zrobić przerwę. Na koniec będziemy mieli już podsumowanie, także możecie jeszcze chwilkę dzwonić, a zaproponuję może w tej chwili posłuchajcie utworu i wracamy dosłownie za chwilkę, za pięć minut. W radiu na fali Noam Chomsky.
[01:40:40] - Jeżeli gdzieś istnieje stacja radiowa finansowana przez słuchaczy, oznacza to, że ludzie codziennie mogą za jej pośrednictwem inaczej spoglądać na świat. Widzieć nie tylko to, co raczą pokazywać nam medialne molochy, ale również coś nowego. Mogą nie tylko słuchać, ale także brać udział w dyskusji. Jest możliwość podzielenia się własnymi spostrzeżeniami, nauczenia się czegoś. Właśnie w ten sposób w ludziach budzi się człowieczeństwo i stają się rozumnymi uczestnikami życia społecznego i politycznego.
[01:41:15] - Jesteśmy z powrotem i już ostatnie chwile, gdzie możecie zadzwonić i porozmawiać w temacie Titanica. Dzisiaj o Titanicu rozmawiamy, a to jest teoria chaosu. Przejdę do połączenia roku 2012 z Titaniciem. Bo oprócz tego, że w 2012 roku mija 100 lat od katastrofy Titanica, a nie jakiegoś zamachu. W tej chwili zamach bardzo często niektóre grupy polityczne próbują wdrażać w różne sprawy, które wiadomo, że są tylko katastrofą, jak Titanic. To jest jedna ciekawa rzecz, która też była katastrofą i tu chyba jednak to było, wydaje się przynajmniej bardziej prawdopodobne, że to była katastrofa. Ale kto wie? Do końca nie jesteśmy pewni. Słyszeliście pewnie o takim statku jak Costa Concordia. W tym roku, 14 stycznia wpłynął statek na mieliznę i niestety został zniszczony.
Zniszczony na własne życzenie oczywiście kapitana. Kapitan był Schettino. Zawsze mi się ze Schetyną przypomina, bo jak wiecie pan minister Schetyna podejrzewa się, że jest oficerem WSI. I on podobnie się nazywa. Tu Schetina, tu Schettino. Też chyba powiązany z mafią, z jakimiś różnymi ten Schettino. Kapitan, który uciekł jako pierwszy z tego statku. Zostawił ludzi wszystkich. Po prostu jakiś absurd. Dzisiaj zero honoru mają.
Załoga ma zero honoru kompletnie. Jak można ludzi zostawić na tonącym statku, a sam jako pierwszy uciekał? Wiem, że nawet z innych statków czy związek kapitanów, czy coś kazał mu wracać na statek. On nie chciał wracać w ogóle. Po prostu kabaret. To, co się działo na tym Costa, w sumie nie jest to śmieszne, bo wielu ludzi zginęło. To się w głowie nie mieści. Przynajmniej na Titanicu ci zostali do końca. Załoga została oczywiście niecała, bo część też gdzieś tam się władowywali do szalup. W tej chwili już niestety kapitan i cała załoga do pierwszej szalupy wchodzi, a reszta niech sobie radzi z ludzi, którzy sobie płynęli tym statkiem.
W każdym razie co chciałem powiedzieć o tej Costa Concordia? Bo jak sobie policzycie, to jest ciekawa rzecz. 14 stycznia 2012 roku i 14 kwietnia 1912 roku dokładnie mamy 36 434 dni. Niby ta liczba nic mi nie mówi. Chyba z numerologii nic nie jest, ale mamy, że to jest 99 lat i 9 miesięcy. Dodatkowo ta Costa Concordia wyobraźcie sobie, że leży niemal na tym samym równoleżniku co Titanic. Oczywiście zatonięcie miało miejsce. To jest też dosyć symptomatyczne, ciekawe. Mówię, mogą być naciągane sprawy, ale taka ciekawostka jest. Wielu pewnie z was nie wiedziało o tym, chociaż o Costa Concordia pewnie słyszeliście, bo o tym chyba wszędzie trąbili, bo to naprawdę było niepoważne jak ten Schettino jeszcze się tłumaczył.
Ja jeszcze wam powiem ciekawą rzecz o tej Costa Concordia, bo oni przemycali narkotyki i być może dlatego uciekał, żeby nie odkryli tego czy co? Trudno mi powiedzieć. W każdym razie takie tłumaczenie, że dlatego podpłynęli blisko, żeby z hotelu można było oglądać statek taki duży, to jest tłumaczenie dla dziecka. Oczywiście, że chodziło być może też o nielegalnych imigrantów, ale przede wszystkim o narkotyki. To jest dzisiaj największy biznes. To są naprawdę potężne pieniądze. Jeszcze słyszałem newsa dzisiaj, że podobno w Polsce w supermarketach odkryto kokainę. Wyobrażacie sobie? W supermarkecie jacyś pracownicy odpakowują banany, a tam kokaina jest. Kompletny jakiś Monty Python, ale niestety to jest Polska.
Zgłosili oczywiście na policję i podobno w paru supermarketach się odnajduje ta kokaina. Wartość jakaś kosmiczna. Takich mamy uczciwych Polaków, że się przyznają od razu, że ktoś po prostu podstawił narkotyki. Nie wiadomo, o co chodzi w ogóle. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę. Podejrzewam, że w Costa Concordia to samo było. Też o narkotyki chodziło. Oni musieli blisko podpływać brzegu, żeby wyrzucić narkotyki ze statku. Ze względu na to, że statki towarowe się kontroluje, a statki pasażerskie nie i w statkach pasażerskich naprawdę dużo różnych rzeczy można przewozić i oni o tym wiedzą doskonale. Dlatego po prostu wyrzucili narkotyki.
Nie mogli na otwartym morzu bardziej ze względu na to, że jest pewna kontrola, że widzą, że jakieś ruchy są, że gdzieś tam ktoś podpływa, coś robi od razu, gdzieś policja to sprawdza. Natomiast jak jest blisko brzegu, to nikt nie zwraca na to uwagi. To jest ciekawa sprawa, ale nie wyszło. Tym razem nie wyszło niestety. Okej, to myślę, że będziemy podsumowywali, bo widzę, że nikt nie dzwoni to będziemy kończyli. Będziemy kończyli. Życzę wam nieznajdowania właśnie w bananach narkotyków, bo to można naprawdę dostać kilkanaście lat więzienia za narkotyki. Ten Schettino nie wiem, chyba wolał dostać za nieumyślne spowodowanie śmierci, bo mu grozi mniej chyba lat niż gdyby udowodniono mu, że narkotyki przerzucał w tym swoim statku. I dlatego chyba wolał już być oskarżony o ucieczkę ze statku i tak dalej niż o narkotyki. Okej, to myślę, że podsumujmy tutaj tą kwestię możliwych scenariuszy.
Jakie mamy po prostu możliwości, żeby już raz na zawsze wyeliminować jakieś tam bzdurki i wprowadzić sensowne rzeczy? Czyli pomijamy tego typu klątwa mumii, szatana, jakieś co tam były jeszcze rzeczy, że tam nieochrzczono statku, coś tego typu, że ... i tak dalej, że jest przeklęty. To można oczywiście między bajki włożyć. To jest dla dzieci taka wiara, ale mamy tutaj dwie możliwości normalne rzeczy, czyli katastrofa, zwyczajna katastrofa. I tutaj mamy oczywiście też wersję oficjalną, która mówi, że tutaj tylko i wyłącznie czy niemal wyłącznie odpowiedzialna jest góra lodowa, błędy ludzkie i oczywiście metal. Ten stal nieodpowiednia, nity źle zrobione i to wszystko puściło, także nie miało prawa działać i nie działało. I wersja też mniej oficjalna, że po prostu też katastrofa oczywiście, ale doszły jeszcze jakieś dodatkowe rzeczy, których się nie spodziewali. Jakaś temperatura, może jakieś odpowiednie substancje w wodzie, które coś spowodowały. Trudno powiedzieć, ale jakieś zupełnie rzeczy niesłychane.
Pogoda taka, a nie inna, że to się stało. Alternatywą do tego jest zamach. Zamachy mogły być oczywiście na przykład bomba na statku mogła być, mogła być torpeda, ale mogło być też umyślne zderzenie z górą lodową, bo też tak mogło być. Czyli niby katastrofa, ale tak na serio to nie była katastrofa, tylko też ktoś to zaplanował. I tu myślę, że można wykluczyć, że umyślnie w sensie takim, że tylko jakaś część załogi, powiedzmy paru ludzi z załogi mieli za zadanie coś zrobić i to było ich celem finansowo. Oczywiście to mogło być dodatkowo, ale myślę, że jeżeli ktoś chciał zamach zrobić, to musiało chodzić o olbrzymie pieniądze. Naprawdę olbrzymie, że odszkodowanie za statek to myślę, że to by było chyba trochę za mało. Za małe pieniądze, aby tego typu się bawić w taki sposób. Nie wiem, jak było na serio, jak to wszystko wyglądało, ale myślę, że wersja czy z bombą, czy z torpedą nie jest głupia. Szczególnie, że ten statek, jakoś ja w te fatamorgany na wodzie tak nie bardzo chce mi się wierzyć i uznawać to za fakt.
To jest po prostu naciągana sprawa. Po prostu tam prawdopodobnie był jakiś statek. Był jakiś statek i to jest klucz do zrozumienia całości. Nie wykluczam, może było to przewidzenia, zbiorowa halucynacja za pomocą efektów przypadkowych, które się wydarzyły, raz na milion lat się wydarzają. Przesadzam, raz tam na ileś lat, ileś set lat, powiedzmy. Trudno powiedzieć, ale wydaje mi się, że raczej jest to mniej prawdopodobne. Raczej ktoś tam dopomógł Titanikowi. No właśnie, tutaj Baryt zwraca dobrze uwagę, że fatamorgana w nocy. Stały słuchacz dzwonił i mówił właśnie, że tam występowały, bo to w programach tych National Geographic i tych innych jest propaganda olbrzymia i mówili, że występuje takie zjawisko, że się tam miesza po prostu różne rzeczy. Faktycznie, nawet nie zwróciłem uwagi, że do fatamorgany jest potrzebne słońce, a tam nawet nie było od księżyca odbitego światła, bo nie wiem, czy wtedy było zaćmienie księżyca, czy nie.
Mniejsza z tym, ale w każdym razie było ciemno dosyć. Naprawdę było ciemno. Statek widzieli, ale mogło się zdarzyć, że się odbiło od wody gdzieś tam coś. To w National Geographic mówią, to mówili profesorowie, doktorzy z tytułami naukowymi. Także to do nich raczej się pytać, oni by wytłumaczyli. Ja też raczej jestem przekonany, że tam był po prostu statek fizycznie jakiś dodatkowy, nie kosmiczny, tylko normalny, pływający. To myślę, że na dzisiaj tyle w temacie. Można by ten temat jeszcze pociągnąć tylko z kimś, kto ma naprawdę dużą wiedzę, bo tutaj potrzebna by była wiedza bardzo duża, aby rozwikłać pewne sprawy związane z Titanikiem, bo to jest wszystko jeszcze ciągle płynne. Dzisiaj jest o tyle gorzej, że niestety już ci świadkowie nie żyją, a są tylko relacje ludzi, którzy też znali. Książki, jest mnóstwo książek wyszło.
Tutaj czytam na czacie, że też jednak chyba nie kupujecie tej teorii fatamorgany, że statek nagle się wyłonił i to było odbicie tam od kąta padania. Tutaj bardzo złe światła były i powstał statek nowy nagle. Także też mi się wydaje, to jest mało prawdopodobne. Okej, proponuję skończyć na dziś. Titanica nie przywrócimy ludziom tym, którzy zginęli życia, ale Myślę, że może być Titanic jakimś kluczem do zrozumienia pewnych zjawisk, które zachodzą w społeczeństwie i w elitach, bo być może to była właśnie jedna z pierwszych terrorystycznych katastrof na dużą skalę, w cudzysłowie mówię katastrof, zamachów. Także trzymajcie się ciepło. Dzisiaj się nie wyrobiłem, także do usłyszenia za tydzień. Będzie teoria chaosu, a za dwa tygodnie będą tajemnice trzeciej RP z gościem. Trzymajcie się, cześć, miłego weekendu.