[00:03] - Czas snu. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze, w kolejnej audycji „Czas snu”. Z tej strony Juby i zapraszam was do wysłuchania dzisiejszej audycji. Gościem w mojej dzisiejszej audycji będzie Chris. Jest to doświadczacz odrębnych stanów świadomości, czy to OOBE, czy to LD, czy jeszcze po spożyciu różnych substancji, więc jest to jak najbardziej adekwatna osoba mająca porównanie w różnych sposobach docierania do tej drugiej płaszczyzny. Ugadałem się z Chrisem mniej więcej na dwie godzinki, więc tyle powinna trwać audycja. Audycję na YouTubie, streamową, przerwałem z tego względu, że wtopiłem na samym początku. Sprawdzałem oczywiście, ale jak zwykle zawsze coś wyjdzie, a po drugie też za dużo tych guzików troszkę jest, żeby to wszystko ogarnąć, więc po prostu lepiej będzie chyba, jak skupię się bardziej na radiu, aby ta audycja była w miarę interesująca i ciekawa dla was. W takim razie ja wam tu jeszcze puszczam podkład i włączam Chrisa.
[01:35] - Cześć, Juby, jestem. Słyszę dobrze.
[01:36] - Jesteś. Poczekaj, ja sobie tylko jeszcze troszkę podgłoszę, bo coś ciebie słabo słychać. Już robiliśmy wcześniej teścik, ale w nagraniu pliku MP3 na pewno będziesz dobrze słyszalny.
[01:48] - Dobra.
[01:48] - Ewentualnie jeszcze jakby mi tutaj słuchacze mogli napisać na czacie, to poproszę o informację, czy Chrisa bardzo dobrze słychać, czy coś jest nie tak. Jak tam z krówką?
[02:01] - Dobra. Żyjemy, nie dajemy się zarazkom. Obserwuję to, co się dzieje na tym szalonym świecie.
[02:09] - W Wielkiej Brytanii też przed chwilką znajomy do mnie przyjechał i powiedział, że nawet z ciekawości sobie wszedł na kilka portali, jeszcze jak trwała audycja Sławka. Tutaj też jakieś ograniczenia powprowadzali dosłownie parę minut temu. Także rzeczywiście sklepy zamykają i inne te rzeczy odnośnie koronawirusa. Natomiast to jest niezbyt nasz temat, więc skupmy się może dzisiaj na tych odrębnych rzeczywistościach.
[02:38] - Dobra, jasne.
[02:40] - Powiem szczerze, że mało żeśmy rozmawiali ostatnim czasem, jak się spotkaliśmy, natomiast zainteresowało mnie to, w jaki sposób ty mówiłeś o tych właśnie stanach odrębnych świadomości, co jest interesujące z punktu widzenia też dla mnie, dla doświadczacza i penetracza tych wszystkich innych płaszczyzn. Gdzie są te wszystkie stany? Gdzie są te wszystkie rzeczywistości? Gdzie je trzeba szukać? Czy na zewnątrz, czy wewnątrz?
[03:12] - Ich jest nieograniczona ilość. Ich jest tyle, że nie można ich ani policzyć, ani wszystkich sprawdzić. To są rejony, które tak naprawdę każdy z nas odwiedza zupełnie inne rejony. Multiwymiarowość naszego umysłu jest nie do zrozumienia przez nasz mózg, który to rozumuje w taki sposób liniowy, to znaczy w taki 3D. Więc tak naprawdę każdy z nas ma swoją ścieżkę do odwiedzania tych innych wymiarów świadomości, bo mamy w głowie taką jakby bibliotekę, która się nigdy nie skończy. I tak naprawdę chyba o to chodzi w tym życiu, żeby się zorientować, że ta biblioteka jest, pozwiedzać jak najwięcej i tą metodą ewoluujemy w naszym rozwoju i prędzej czy później dojdziemy do takiego stopnia, że będziemy już wiedzieli na tyle dużo, że będziemy mogli spokojnie zostawić ciało i spokojnie przenieść się do innych wymiarów albo do innych galaktyk. Ale dopóki obowiązkowej lektury nie odrobimy sami tutaj na tej Ziemi, to znaczy dopóki nie zwiedzimy tego, co nam jest dane zwiedzić, to będziemy na tej Ziemi powtarzać życia i powtarzać życia, aż się zorientujemy, że jest dużo więcej w naszej głowie niż to, co nas nauczyli i to, co widzimy oczami. Bo tak naprawdę to, co widzimy oczami, słyszymy uszami, to jest malutki kawałek tego, co w nas jest.
[04:47] - No właśnie i gdzie te wszystkie kroniki szukać?
[04:51] - Właśnie chodzi o to, że trzeba szukać-
[04:52] - Czy w ogóle trzeba ich szukać? Bo to jest pytanie.
[04:56] - Może właśnie tak. To jest dobrze zadane pytanie. Wcale nie trzeba ich szukać, ale co trzeba zrobić? Trzeba ograniczyć dystrakcje. Jak to się mówi po polsku? Distractions. Dystrakcje. Ograniczyć wszystko, co nam przeszkadza. Ograniczyć to, co nam przeszkadza z zewnątrz. Moją ulubioną metodą jest stillness, to znaczy doprowadzać się do takiego stanu, w którym przestaję czuć swoje ciało.
Świadomie doprowadzam się do takiego stanu relaksacji. Najpierw się albo wytrzęsę, albo wykąpię w gorącej wodzie, potem się troszkę wytrzęsę i próbuję doprowadzić do takiego stanu, że jestem w pełni świadomy. Oczywiście oczy zamknięte przy wyciemnionym pomieszczeniu. Staram się tak długo leżeć w bezruchu świadomie, bez spania, do momentu, aż przestaję czuć swoje ciało. Tak naprawdę bez poruszenia się długo przestaję czuć swoje ciało i wtedy zagłębiam się jeszcze głębiej w to poczucie tego, że nic nie czuję. I tam są takie ciekawe rejony do zwiedzania. To są trudne rzeczy, które się mówi słowami, bo to nie są rzeczy, które są łatwo opisywalne. To są rzeczy, które trzeba doświadczyć. To są rzeczy, które trzeba odczuć samemu. Doprowadzić swoją głowę do takiego spokoju, w którym się już nie operuje słowami, tylko się operuje odczuwaniem energii, która przez ciebie przepływa albo odczuwaniem wibracji, które dookoła ciebie są.
Doprowadzasz się do takiego momentu, że oddychając czujesz oddech w środku swojego ciała i na zewnątrz swojego ciała. Czujesz powietrze, które jest dookoła ciebie, jak ono do ciebie wchodzi. To jest coś jak zjednoczenie się z tym, co jest w tobie i poza tobą. I to trzeba zrobić.
[07:20] - Czy w ogóle ty stosujesz jakieś techniki, czy raczej lecisz na żywioł? To, co czujesz, wykorzystujesz tą wiedzę, którą masz w sobie, czyli te swoje księgi czy jakieś zapisy, informacje, które masz w sobie, czy raczej idziesz tropem książkomolowego, który gdzieś wyczytał jakieś metody, techniki i próbuje to wdrażać?
[07:45] - Nie jestem książkowy. Kiedyś się tego wstydziłem, teraz już się tego nie wstydzę. Przeczytałem jedną książkę tylko w życiu i zmusili mnie w szkole podstawowej jakąś lekturę i ją przeczytałem. To „Zemsta” chyba była. I to była jedyna książka, którą przeczytałem, bo miałem zawsze kłopoty z czytaniem. Nigdy mi jakoś nie szło płynnie. Co zaczynałem, to się męczyłem straszliwie i kiedyś chcieli mnie zdiagnozować, to wymyślili mi dysleksję. Wymyślili jakąś chorobę, która mnie usprawiedliwiła, że mogę nie czytać. I tak naprawdę na tej jednej książce się tylko skończyła moja edukacja. Ale teraz już wiem, że to bardzo dobrze, że tak się stało, bo nie zaśmieciłem swojej głowy poglądami innych ludzi.
Skupiłem się na poznawaniu świata w taki sposób, w którym ja go poznawałem. Nikt mi nie mówił, jak mam widzieć świat, tylko zacząłem analizować świat po swojemu. Więc to moje szukanie w głąb siebie też było tylko takim własnym poszukiwaniem. Zaczęło się w wannie w domu czy pod prysznicem, kiedy zauważyłem, że jak się doprowadzi swoje ciało i swoją głowę do takiego stadium relaksu, który jest tak pięknie błogim relaksem, że człowiekowi nic piękniejszego nie ma na świecie ani nie można niczego piękniejszego doświadczyć jak takiego głębokiego spokoju w sobie samym, bez myśli.
[09:24] - To jest taki stan, który ja też bardzo często osiągam, choćby nawet kiedy docieram do wnętrza siebie, kiedy pozostaję sam, bez żadnych myśli. Bo tak naprawdę ograniczeniem jest nasz własny umysł. On jest tą plątaniną myśli, czyli ta podświadomość, która ciągle nas próbuje wymanewrować na inne tory, abyśmy zajęli się zupełnie innymi rzeczami, pierdołami. A tak naprawdę najważniejsze rzeczywiście jest osiągnięcie tego swojego wewnętrznego spokoju ducha. I w tym momencie, kiedy nie zajmujemy się tymi rzeczami zbędnymi dla naszej głowy, natomiast bardziej skupiamy się na tym, aby wszystko przeżywać po swojemu, naturalnym topem. Wtedy rzeczywiście zaczynają się dziać bardzo duże rzeczy wokół nas i przede wszystkim w tym stanie relaksu, kiedy jesteśmy, mówi się, że tak naprawdę w głowie nie mamy światła. A ja uważam, że jest światło. Kiedy się skupimy w odpowiedni sposób, dojdziemy do tego choćby nawet przez medytację czy przez jakieś inne typy, metody czy techniki. Rzeczywiście jesteśmy w stanie zobaczyć to nasze wewnętrzne źródło. Czy też takie stany osiągasz?
[10:38] - Oczywiście, że tak. To światło tam w środku jest. Jeśli już zwolnimy swoje myśli, jeśli w medytacji jesteśmy i tam patrzymy. Przychodzi myśl, odchodzi, przychodzi, odchodzi, przychodzi, odchodzi, kolejna przychodzi, odchodzi. I jeśli te myśli zwolnimy do takiego momentu, że znajdziemy przerwę pomiędzy myślami, to znaczy jak jedna pójdzie, a jeszcze nowa się nie pojawi, to jest przerwa między myślami. I tam w tej przerwie między myślami jest bardzo fajnie. Oczywiście to jest kwestia taka, że na początku zbyt długo się nie da tej przerwy utrzymywać, bo oczywiście kolejna myśl przychodzi i kolejna myśl przychodzi. Ale jak człowiek się na tym skupi, poćwiczy troszkę, to tą przerwę między myślami można troszkę wydłużać. Więc to jest piękne miejsce do przebywania. Ja bardzo lubię przebywać w tym miejscu pomiędzy myślami.
[11:31] - To jest normalne, bo na samym początku, kiedy się uczymy tego wszystkiego, to jest nam ciężko doświadczać. Natomiast przede wszystkim też boimy się. Czego się człowiek tak naprawdę boi? Boi się przed tym, co jest w nim samym.
[11:42] - Ja właśnie nie wiem, czego się człowiek boi. Ja się już dawno niczego nie boję i właściwie nigdy nie rozmawiałem z kimś, czego się ludzie boją.
[11:50] - Ty jesteś doświadczaczem już wieloletnim. Natomiast ludzie, którzy zaczynają tą przygodę.
[11:57] - Dla tych, którzy zaczynają, taka jedna porada, że w twojej głowie jest twój przyjaciel A nie twój wróg. Jeśli ktoś cię w twojej głowie straszy, to znaczy, że to jest rozwścieczony umysł, który chce ci napaskudzić. Ale ogólnie my idziemy szukać tego, kto jest twoim przyjacielem w twojej głowie, kto jest twoim pomocnikiem, kto jest twoim tym tak zwanym wyższym higher self. Nie wiem, jak to się mówi higher self po polsku. W każdym razie on jest twoim przyjacielem, więc jeśli się skupimy na tym, żeby szukać tego, który nam ma pomóc w tym życiu, nie musimy się niczego obawiać. On nam życzy dobrze. On nam życzy dobrze i on nam podpowiada lekcje, które są dla nas dobre. Wystarczy zaufać sobie, że sam sobie nie chcesz zrobić krzywdy i sam dla siebie chcesz tylko dobro. Jesteś w bezpiecznym miejscu. Wiem, że zdarzają się różne energie, wibracje i tak dalej, które czasami burzą ten spokój.
Ja znalazłem sobie bardzo fajny sposób na to. Światło, to znaczy ogień. Jeśli czuję, że jest jakaś energia, która przeszkadza mi i która mi nie daje spokoju, która mnie atakuje, jakaś taka ciemna energia albo coś, co mnie co chwilę męczy jakimś nieprzyjemnym doznaniem, zapalam sobie świeczkę. Świeczka jest najwspanialszym i najprostszym sposobem na to, żeby znaleźć spokój. Mam takie świeczuszki, dolewam oliwki i mam zawsze je ze sobą, gdziekolwiek jestem. Jak coś się tylko dzieje, to świeczuszka pyk i ogieniek, który jest malutki, taki na półtora centymetra, zupełnie wszystko załatwia.
[13:58] - Ja robię inaczej. Wyobrażam sobie poprzez hipnagogi, jeżeli mam na przykład ciemność przed tymi oczami, bo to różnie bywa, czasami też hipnagogi się pojawiają różnej jakości. Natomiast ja sobie wyobrażam tak, że od środka po prostu znikąd zaczyna mi się rozrastać taka kulka, która promieniuje, poszerza się i zmienia całkowicie obraz tej rzeczywistości sennej. Jest to bardzo fajna i ciepła metoda. Od razu się na duchu podnosi mi wszystko i też cieplej mi się robi i tak dalej.
[14:28] - No tak, kto szuka, znajduje swoje własne sposoby na to, żeby sobie poradzić z tymi przeszkodami, które się zdarzają w tych światach, bo tak naprawdę to są jakieś światy, które my eksplorujemy i do końca nie wiemy, jak tam się zachowywać. Więc musimy sobie w tych swoich własnych, nowych światach własne metody odnalezienia wyrobić. To też jest taka droga. Droga uczenia się, żebyśmy się tam czuli wesoło i komfortowo. Nie wesoło, spokojnie i komfortowo. Ja lubię poszukiwania, bo zawsze jest coś nowego, bo to jest też tak, że tutaj nie ma zbytnio powtarzalności. To znaczy, za każdym razem człowiek odkrywa coś innego. Miałem taki etap, że się skupiłem najpierw na przykład na swoim ciele i bardzo dużo czasu spędzałem na bezdechu. To znaczy przy takiej relaksacji robiłem ćwiczenia Wima Hofa, oddechowe. 30 głębokich oddechów i potem na wydechu zostawałem jak najdłużej się dało.
Czasem dwie, dwie i pół, trzy minuty. Czasem mi się udawało być na zupełnym bezdechu i wtedy obserwowanie swojego ciała w taki sposób, którego człowiek nigdy nie doświadcza. I wtedy jestem w stanie połączyć się ze swoim ciałem. Wtedy dopiero zdaję sobie sprawę, jaki wspaniały mechanizm mamy cały czas ze sobą, jak on pięknie pracuje, jak serce bije, jak krew płynie, jak się w jelitach coś przesuwa. To wszystko można odczuć i z tym wszystkim można znaleźć połączenie i połączyć się ze swoim ciałem do takiego stopnia, że stajesz się kierownikiem tego ciała i prosisz swoje ciało: „No dobra, popracujmy razem”. I wtedy ciało przestaje robić tobie niespodzianki zdrowotne, tylko zaczyna się współpraca i ciało zaczyna dostarczać tobie informacji, co lepiej jeść, czego nie jeść, jak się zachowywać, jak się rozciągać, jak się wysypiać. Zaczyna się wtedy dialog pomiędzy głową a ciałem. Bardzo przyjemne doznanie. I to też można znaleźć dopiero, jeśli uspokoimy głowę do takiego stanu, że głowa nie przeszkadza w tej komunikacji. Bo zazwyczaj głowa przeszkadza w tej komunikacji, bo ciało nie kontaktuje się z tobą przez umysł, tylko kontaktuje się z tobą przez coś innego.
Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale jest jeszcze inny sposób komunikacji niż tylko komunikacja przez głowę.
[17:16] - Ja się tutaj wyciszam, jak mówisz. Z tego względu, żeby ci tutaj nie przeszkadzać i też żeby było mniej szumów. Tak żebyś wiedział. Natomiast tutaj jeszcze informacja dla słuchaczy: jeżeli ktoś by chciał do ciebie zadzwonić, zadać ci pytanie, to oczywiście linia Skype'owa jest otwarta. Radio dreamtime pisane razem. Krisie, byłeś swego czasu w Indiach. Twoje podróże można prześledzić choćby nawet w radiu Cenzura. Czy oprócz wycieczki, którą sobie zrobiłeś, bo był ten etap w twoim życiu, który wymusił na tobie pewne zmiany, bo każdy to przechodzi. Ja też również przechodziłem swego czasu, gdzie stwierdziłem, że coś muszę w tym jednak życiu zmienić. Tam były powiązania również rzeczywiście inne, ale jakbyś oczywiście chciał powiedzieć, dlaczego właśnie na przykład wybrałeś się do Indii i co te Indie w twoim życiu zmieniły?
Czy była to tylko taka wycieczka, podróż w inny rejon i po prostu żeby coś zwiedzić, czy raczej też to było związane właśnie z tymi stanami, z samorozwojem samego siebie?
[18:22] - Zdecydowanie to było powiązane z samorozwojem i teraz zdałem sobie sprawę, że to nie było zaplanowane przeze mnie. To znaczy nie było zaplanowane przez mój umysł, tylko dostałem takie informacje w medytacji. Zanim wyjechałem, zaczęło mi się paskudzić życie rodzinne i zawodowe. Prowadziłem firmę, jestem nauczycielem gliny i prowadziłem zajęcia terapeutyczne z dzieciakami niepełnosprawnymi z gliny. Z racji kwadratowości prawa irlandzkiego zostałem obarczony finansową karą przez urząd podatkowy. Zdecydowałem, że to oznacza, że powinienem zostawić to wszystko w cholerę i zmienić swoje życie, że nie będę walczyć z wiatrakami, jeśli oni nie uważają, że moje zajęcia są zajęciami. Bo o to właściwie chodziło, że przez to, że nie uważali moich zajęć za zajęcia, wsadzili mi karę finansową, która przekraczała moje możliwości, żeby to wszystko ogarnąć. Więc zbankrutowałem. Zostawiłem to wszystko w cholerę. Rodzina też mi się troszkę, że tak powiem, była na ostrym zakręcie.
Zacząłem medytować. Dużo medytowałem w tamtym czasie i dostałem taką informację: „Jedź do Indii”. I któregoś dnia po prostu-
[20:05] - Muszę powiedzieć, że naprawdę mega śledziłem twoje losy, co tam się działo. Oczywiście te wszystkie losy są w Radio CenZura, więc jakby ktoś chciał, to zapraszam, bo naprawdę warto.
[20:20] - Wtedy się zorientowałem, że to nie jest mój plan, że nie ja, Krzysztof, ze swoim małym mózgiem to wymyśliłem, tylko ktoś mi podpowiada pewną drogę, którą powinienem pójść. I skoro ktoś mi podpowiada, a podpowiada mi w mojej głowie i w takich właśnie momentach medytacyjnych, to znaczy, że to jest dobra podpowiedź i spróbuję zaryzykować. Jakie podpowiedzi dostałem? Właśnie takie: „Jedź do Indii, nie planuj nic. Kup tylko bilet, a resztę się zobaczy”. I tak też zrobiłem. Kupiłem bilet. Palcem machnąłem na mapie tak środkiem. Bangalore. Może być Bangalore.
Nie wiedząc nic, nie znając nikogo i nic nie przygotowując, po prostu kupiłem bilet. Zamknąłem firmę i powiedziałem, że jadę. Pojechałem i wierzyłem w to, że spotkam ludzi, którzy mnie poprowadzą. To znaczy spotkam ludzi, którym będę potrafił zaufać i dam się przez nich poprowadzić. I tak naprawdę było. Już w samolocie spotkałem osobę, która mi powiedziała, gdzie mam spać pierwszej nocy. Wzięła mnie ze sobą i potem już z dnia na dzień działy się rzeczy. Postanowiłem, że nie będę planować nic i pozwolę się prowadzić przez ludzi, których spotkam. W ten sposób miałem dla ludzi czas. Jak kogoś poznałem, jak nasze oczy się spotkały i poczułem zaufanie do tej osoby i ta osoba poczuła zaufanie do mnie, to żeśmy się na kilka dni zbliżyli.
Ja miałem dla nich czas. Oni pokazywali swoje życie. Ja obserwowałem ich życie. Wozili mnie, gdzie chcieli mnie wozić. Ja niczego od nich nie oczekiwałem. Dałem się gościć przez nich. I tak naprawdę przez te całe dwa miesiące w Indiach, bo miałem wizę tylko na dwa miesiące pierwszy raz, pozwiedzałem troszkę Indie i skupiłem się na tym, żeby zrozumieć, jak inaczej ludzie żyją, bo się dopiero właściwie zorientowałem po wyjeździe tam, że ludzie gdzie indziej żyją zupełnie inaczej. Wychowany w tej cywilizacji europejskiej, wszystkie moje podróże to były ogólnie takie europejskie, więc ten europejski sposób myślenia jest ogólnoeuropejski. To znaczy podobnie myślimy w Europie. A tam się okazało, że ludzie myślą zupełnie inaczej.
Inaczej się śmieją, inaczej płaczą, inne rzeczy ich martwią, inne rzeczy ich cieszą, inaczej się kochają, inaczej małżeństwa robią. Więc oni tam inaczej myślą. Każdy z nich ma zupełnie inny system operacyjny w głowie niż my tutaj europejski. Obserwowanie tego z bliska i próba zapomnienia mojego systemu operacyjnego, który został nauczony w tej naszej Europie, pozwoliła mi spojrzeć na świat zupełnie inaczej. Zorientowałem się, że świat jest zupełnie inny niż myślałem. Więc ta podróż sprawiła, że już nie wrócę do starego życia. Już nie ma możliwości wrócenia do starego życia. Nie chcę wrócić do starego życia, nie chcę już pracować w taki sposób, w jaki pracowałem, że będę poświęcać tyle czy tyle godzin dziennie na jakąś tam pracę. Już przeszedłem na emeryturę. Więc teraz zamierzam żyć zupełnie inne życie.
To nie były tylko Indie, to była też Kambodża, Malezja, Bali. Co tam jeszcze było? Bangkok to była O Boże, uciekło mi słowo. W każdym razie cztery miesiące spędziłem za pierwszym razem tej mojej trasy, tej wycieczki, która odmieniła sposób mojego myślenia.
[24:40] - Nie udało się tym razem.
[24:42] - Tak, właśnie. Powinienem być teraz już w Indiach, ale niestety zamknęli mi granice i z jednej, i z drugiej strony, więc cóż, muszę poczekać.
[24:52] - Pokora i miłość.
[24:53] - Byłem jeszcze w Gujanie teraz. Tak. Wszystko ma jakiś cel. Mam przeczekać tutaj w domu rodzinnym i obserwować to, co się dzieje, bo to też jest doświadczenie, które jest doświadczeniem wielkim i mam go doświadczyć. Ponieważ już się dawno pogodziłem z tym, że nie ja tutaj planuję, tylko jest jakiś większy plan, więc przyjmuję te wydarzenia ze spokojem i z pełną akceptacją, że to jest dla mnie, że to są lekcje przygotowane specjalnie dla mnie. Ja mam być po prostu uważny, rozważny i obserwować dookoła i uczyć się z tych lekcji. Im więcej się nauczę za tego życia, tym łatwiej będzie w następnym życiu. Bo tak naprawdę to jest jedna wielka szkoła, którą musimy przerobić i im, że tak powiem, uważni będziemy-
[25:43] - Zdecydowanie. Bo nawet samo to, że na przykład ktoś ma tak jak ja łatwość osiągania pewnych stanów. Ty też masz. Czyli to też jest jakiś wynik, efekt wcześniejszych naszych żyć reinkarnacyjnych. Więc to, co teraz wniesiesz, na pewno będzie ci dużo łatwiej w planie przyszłym, który sobie kiedyś wybierzesz po tej innej stronie. Wspomniałeś wcześniej tutaj, Krzychu, o tym, że świat jest inny niż myślałem. To właśnie, świat jest inny. To z tej strony popatrzmy. Ale z drugiej strony, jakie te inne światy są?
[26:20] - To jest tak: świat jest inny. Kiedyś mi przynajmniej powiedziano, że świat jest, jaki jest. Wytłumaczono nam, że świat jakiś tam jest według teorii pana takiego i według teorii pana takiego. Powiedzieli, że świat taki jest, a według panów socjologów społeczeństwo takie jest, bo takie jest. I tak nam przedstawili świat. A się okazało, że świat jest taki, jak go widzimy, że to my jesteśmy kreatorami naszego świata i nie ma innego świata niż ten, który my kreujemy. I sposób, w który my widzimy świat, ten świat się taki staje. To znaczy w sposób, w jaki ty widzisz świat, kreujesz swój świat i ten świat się zmienia pod to, jak ten świat widzisz.
[27:09] - Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
[27:13] - I to jest jedyna prawda, która zupełnie zmienia postać rzeczy i daje nam, indywidualnym przypadkom, możliwość wyboru, w jakim świecie będziemy chcieli żyć i jaki świat dla siebie będziemy kreować. Wszyscy mówią: „Jesteś kreatorem swojej własnej rzeczywistości”, ale to są takie słowa, których większość ludzi nie rozumie, o co tu właściwie chodzi. Bo nie są w stanie tego zrozumieć, że mogą rzeczy widzieć inaczej, niż zostały im przedstawione, bo ludziom są rzeczy przedstawiane i one mają to w głowie.
[27:49] - Generalnie do Grzegorza Danów słowa taka, że ludzie właściwie chyba już nic nie wierzą poza tym, co mają w zasięgu wzroku i ręku.
[27:58] - Ja bym to powiedział, że to jest tak: urodziliśmy się w zoo, w klatkach. I tak jak zwierzęta w klatkach, które się urodziły w klatkach, nie wiedzą, co to jest prawdziwa dżungla. I taki tygrys z klatki, pomimo tego, że sobie żyje, dostaje mięso o godzinach jakichś tam ustalonych. Żyje sobie, biega, skacze i niby można powiedzieć, że jest tygrysem, ale czy tak naprawdę jest tygrysem? Chyba nie jest. Bo ten tygrys, który żyje dziko w puszczy, to jest jednak inny rodzaj tygrysa. I my tak samo zostaliśmy wychowani i nauczeni tego świata w takich ramach. Ramach religijnych, ramach kulturowych, ramach językowych, ramach ekonomicznych. I to jest takie nasze zoo, takie więzienie. I tak naprawdę ci wszyscy ludzie, którzy są tu urodzeni od pokoleń i pokoleń, oni po prostu myślą, że takie jest życie.
Tak jak ten lew, tak jak ten tygrys, który w zoo siedzi i myśli, że tak jest, jak jest. Nie wiedząc o tym, że jest gdzieś dżungla i można żyć inaczej. Trudno tych ludzi winić za to, że nie wiedzą, że poza tym zoo jest jeszcze inny świat. To znaczy, że jest więcej wolności, niż oni sobie wyobrażają. Jest inna rzeczywistość. Ale trudno to powiedzieć osobie, która tego nigdy nie doświadczyła. Więc jedynym sposobem jest doprowadzić taką osobę do tego, żeby mogła doświadczyć tego, że są inne stany świadomości, że są inne rejony życia, są miejsca na świecie, gdzie ziemia wibruje inaczej i że człowiek funkcjonuje inaczej. Że są takie miejsca. I trudno jest to wytłumaczyć komuś, kto od 40 lat mieszka w jednym Gdańsku czy w jednej Warszawie. Chodzi do tej samej szkoły i do tego samego sklepu i ogląda tą samą telewizję.
Trudno wytłumaczyć takiej osobie, że jest coś poza tym.
[30:11] - Tu się absolutnie z tobą zgodzę. Jak najbardziej. To co, jakie są te inne światy, te inne rzeczywistości? W jaki sposób ty w ogóle podróżujesz? Czy stosujesz jakieś metody, techniki? Jak podróżujesz w ten sposób? Bo dla mnie mówienie, czy to OOBE, czy to LD, czy wyjście poza ciało, czy jeszcze jakieś inne, to tak naprawdę skurczyło się do takiej małej pomarańczy.
[30:38] - Ja nie znam tych słów, skrótów i tak dalej, bo nigdy tego nie odbierałem. Nikt mnie tego nie uczył, nikt mnie tego nie przedstawił w taki sposób, więc trudno mi powiedzieć. Może tak powiem: wszystko się zaczyna od tego, żeby sobie pozwolić na nicnierobienie i na to, żeby życie potoczyło się dla ciebie. Tak mi się wydaje, że to podstawowa rzecz, z którą musiałem się pogodzić i którą musiałem zaakceptować, że to nie ja będę planować, co się stanie w moim życiu. Niech życie mi pokaże, co chce mi pokazać. Starałem się być takim obserwatorem życia jak dziecko. Nie decydowałem za siebie. Znaczy decydowałem za siebie, ale nie planowałem nic dla siebie, tylko zaufałem życiu, że życie ma mi coś do pokazania i zaufałem, że tak ma być. Taki jest plan. I życie dawało mi takie momenty, że na przykład przez tydzień nic się nie działo, siedziałem na plaży i się nic nie działo.
Przechodziłem przez taką lekcję radzenia sobie z samym sobą. To znaczy, co robić, jeśli nic nie ma do roboty? Albo jak spędzać czas, jeśli nic nie ma do robienia? Wiesz, tego typu rzeczy.
[32:24] - Wiele ludzi w tych czasach ma problem z tym właśnie, bo nie potrafią siąść, zatrzymać ten swój własny umysł i po prostu siedzieć w pustce. Ja to zawsze często mówię: usiąść na ławeczce i zacząć po prostu wszystko obserwować. To jest jeden z głównych elementów, które są też nawet pomocne w takich momentach.
[32:44] - I to jest właśnie taki początek do tego, żeby zaczynać zauważać, że jest coś jeszcze. I wtedy, jak już zaczynasz zauważać, że jest coś jeszcze, to wtedy już ciekawość bierze.
[32:56] - Zaczyna się proces.
[32:57] - Tak, już się zaczyna proces. Już wtedy na przykład zaczynasz się bawić oddechami albo zaczynasz wentylować swój organizm w taki sposób, że jak się dobrze nawdychasz świeżym powietrzem, to twoja głowa raptem inaczej widzi, twoje oczy raptem ostrość lepszą łapią i tego typu rzeczy się zaczynają dziać.
[33:16] - Ty Krzysztof uprawiasz jogę, tak?
[33:21] - Chciałbym.
[33:24] - Widziałem ciebie, coś tam kombinowałeś na ostatnim spotkaniu, jak byliśmy, więc tam się wygimnastykowałeś.
[33:34] - Ale nie nazwałbym tego jogą. Byłem w miejscach, gdzie ludzie robią jogę i zorientowałem się, że joga to jest dużo więcej niż to nasze pojęcie joga. Te prawdziwe pojęcie joga to są dwie różne historie.
[33:50] - Bardzo to mówi technologia.
[33:53] - To, co ja robię, to bym nie nazwał tego jogą, bo robię to zdecydowanie za krótko. Robię to zdecydowanie jednowymiarowo. Ja to robię głównie ze względów rozciągających, żeby fizykalność lepszą dostać troszkę. Ale tam jest dużo więcej ukryte w tej prawdziwej jodze, na którą trzeba mieć naprawdę czas i taką dedykację, żeby się zamknąć w takim yoga center na trzy miesiące i się skupić na jednej technice jogowej przez te trzy miesiące, to wtedy możesz, że tak powiem, liznąć tą prawdziwą jogę. Co to tak naprawdę jest. Więc takie ćwiczonka chwilowe, jednorazowe to jest taki malutki drobiazg, który trudno by nazwać jogą. Wiem, że jeszcze kiedyś do tego dojdę, ale to jest jeszcze poza moim obecnym doświadczeniem. Nie doświadczyłem tak naprawdę jeszcze takiej dobrej jogi. Joga według tych joginów to chodzi o to, że wszystko tu jest geometrią, cały wszechświat jest geometrią i w tej geometrii przepływają energie w geometryczny sposób. To znaczy, jeśli swoje ciało ułożysz w sposób, który będzie idealnie zsynchronizowany z ułożeniem wszechświata i kosmosu, to wtedy przez ciebie przeleci taka energia, która uzdrowi cię, uleczy i oświeci cię w najlepszy możliwy sposób.
Więc do tego joga zmierza.
[35:46] - Tyle jest tutaj koncepcji tak naprawdę. Niektórzy twierdzą nawet, że jesteśmy wręcz biorobotami, które mają wgrywane jakieś tam programy. Jeżeli ktoś chce się czuć jak komputer, no to okej. Wydaje mi się, że to jest dużo prostsze. Natomiast rzeczywiście mamy tam jakieś punkty, nie punkty, bo ja sam nawet kiedy sobie robię różne ćwiczenia, czy medytuję, czy jeszcze wprowadzam się w transę, oczywiście są pewne miejsca w naszym ciele, gdzie pobudzone podczas, na przykład nasze dłonie i energetycznie zaczynają oddziaływać na nasz umysł, na naszą świadomość. Słuchacze to bardzo lubią. Ja też lubię słuchać. Jakieś takie twoje doświadczenie w odrębnym stanie świadomości, które wywarło na tobie bardzo duży przekaz czy też zmiany w tobie. Jakąś wizję, takie doświadczenie.
[36:50] - Był taki moment, od którego to się chyba wszystko zaczęło. Ta moja zmiana. Na swoje 40. urodziny postanowiłem spędzić je sam ze sobą, z grzybkami Liberty Caps.
[37:14] - Wtedy naprawdę można się dużo o sobie dowiedzieć.
[37:19] - Tak. Rok wcześniej uzbierałem sobie na irlandzkiej polanie takie małe grzybki Liberty Caps. Uzbierałem ich całkiem sporo. I na te 40. urodziny postanowiłem zobaczyć, co to jest. Najpierw wziąłem dwa gramy suchych, ale coś nie do końca poczułem, więc dorzuciłem jeszcze cztery gramy. I tak naprawdę zaczynało się powoli. Czułem się bardzo dobrze, bardzo spokojnie, pięknie. Byłem w domu w Irlandii, ale poczułem potrzebę połączenia się z przyrodą, z naturą, więc wyszedłem na swój ogródek i poczułem straszną potrzebę położenia się nago na trawniku swoim. To był lipiec, ale było tak chłodnawo, więc moja Marta przykryła mnie z góry.
Ja się rozebrałem do naga, położyłem się na tej trawie, ona przykryła mnie kołdrami.
[38:24] - Jak spróbuje się takich grzybków czy czegoś innego, to bardzo się chce uciekać do natury. Dlatego się trochę zaśmiałem, jak opowiadałeś, czy czasami nago nie wybiegłeś gdzieś w miasto.
[38:37] - Nie, ale bardzo była potrzebna ta nagość. Jak pomyślałem, że chcę się położyć na trawniku, to od razu: „Muszę nago, muszę być kompletnie nago”. Więc położyłem się nago, przykryli mnie kołderkami i proszę, żeby mnie zostawili. Zostawili mnie na tym ogródku. Nie wiem, ile czasu to trwało, ale płakałem ze szczęścia bardzo dużo. Leciały mi łzy, bo poczułem, że Matka Ziemia naprawdę jest. Że Matka Ziemia jest i że jest prawdziwą energią, która jest odczuwalna i że jest naszą prawdziwą matką, która o nas się troszczy i która o nas dba. Zrozumiałem, kim jest człowiek na tej planecie. My jesteśmy tylko jednym z rodzajów zwierząt, które tutaj są. Ale przez swoją ignorancję, głupotę i przez swój rozum zachowujemy się jak ostatnie szuje.
Nie doceniając tej matki, niszcząc ją, wykorzystując ją i źle traktując. Jak naprawdę obrzydliwe istoty się zachowujemy jako ludzkość. Jak tak leżałem, nie wiem, ile to długo trwało, ale poczułem, że to jest jeden wielki mechanizm i jeden wielki organizm. Tak bym to powiedział, że my jesteśmy jednym wielkim organizmem z Matką Ziemią, która jest głównym motorem tego wszystkiego. My jesteśmy tylko małymi trybikami, malutkimi trybikami, które mają tutaj coś do zrobienia. Ale jeśli nie będziemy współgrać z przyrodą, to się po prostu wykończymy sami. Oczywiście natura nie będzie za nami płakać, bo przyjdą nowi po nas. Ale tak naprawdę głupi jesteśmy, że żyjemy takie życie, jak żyjemy. Uświadomienie tego faktu zmieniło moje całe życie. Potem jeszcze stały się takie sytuacje, że patrzyłem na źdźbło trawy, które było blisko mojego oka.
Patrzyłem na nie bardzo długo i dziękowałem temu źdźbłu trawy, że tak pięknie dla mnie wyrosło i że ja byłem w stanie zobaczyć piękno tego źdźbła trawy. Jeśli człowiek zatrzyma się do takiego poziomu, w którym jest w stanie docenić, jak pięknie zbudowane jest źdźbło trawy, jaki to jest majstersztyk. Bardzo łatwo się nam zachwycić jakimś pięknym kwieciem albo pięknym, dużym stworzeniem, ale nikt się tak naprawdę nie wzrusza na źdźbło trawy, które jest dokładnie tak samo piękne. Tak samo wspaniale piękne, jak najpiękniejsze wytwory natury, które są. I tak naprawdę tego piękna jest tyle dookoła, że tylko gdybyśmy potrafili się zatrzymać i docenić to piękno, które nas otacza, stalibyśmy się lepszymi ludźmi. Ale jesteśmy tak zabiegani i tak zgubieni w swojej głowie, że nie doświadczamy, po jakim pięknym świecie chodzimy.
[42:18] - Myślę, że teraz mamy taki dość dobry moment właśnie poprzez całego koronawirusa. Jest taki moment, że ludzie już po tygodniu czasu przebywania w domu nie są w stanie ze sobą w ogóle komunikatywnie rozmawiać. To też pokazuje, że są ludzie, którzy na przykład nie są w stanie w ogóle bez radia, bez telefonu. Zawsze coś tam gdzieś nad uchem im musi grać. Natomiast przynajmniej dla mnie cisza jest niesamowitą muzyką.
[42:50] - Bo jest
[42:51] - Zagłębienie się w swoich własnych myślach, zatrzymanie tego umysłu i biegnięcie tym torem, jaki nam los daje. Natura, mama Ziemia sama sobie poradzi i ona zawsze znajdzie spokój. To jest tak, jak powiedziałeś, niesamowity mechanizm, który tak czy inaczej zawsze będzie dążył do równowagi.
[43:15] - I dlatego ten wirus też jest po to, żeby tę równowagę przywrócić. Nic się nie dzieje przypadkowo. Nadszedł czas na to, żeby zatrzymać ludzkość. Sama by się nie zatrzymała, więc takie coś musi być, żeby to zatrzymać troszkę.
[43:29] - Wiesz co, poczekaj sekundkę, bo coś tu pisze, że urwało nam połączenie z serwerem. Nie, już połączyło. Ivelliosie, daj nam znać tutaj czy już jest wszystko okej, bo rzeczywiście widzę tutaj w programie, że było jakieś lekkie zerwanie. Ale czy nadaję? Okej, już działa. Dobra, dzięki Ivellios. Nie wiem, co się stało. Mam na kablu łącze stałe. Okej, dobra, możemy w takim razie kontynuować. Mówiłeś, że to było jedno z takich twoich doświadczeń, jeżeli chodzi o te grzybki.
Czy jeszcze jakieś inne takie doświadczenia, oczywiście niekoniecznie musi to być po substancjach, może też po czymś innym albo zwyczajnie po prostu naturalnie poprzez medytację czy leżenie w łóżku, czy w wannie w czasie kąpieli.
[44:21] - To był pierwszy, który zmienił moje postrzeganie świata. To był pierwszy, który wyrwał mnie z tamtej rzeczywistości, w której żyłem przez całe 40 lat.
[44:38] - A ile miałeś wtedy lat? Jak miałeś te pierwsze takie doświadczenia?
[44:43] - Wcześniej jadłem jakieś grzyby, ale nigdy to nie było coś, co by mnie przeniosło na drugą stronę. A tutaj zobaczyłem świat z innej strony. Zobaczyłem świat, że można go inaczej obserwować niż to, co dotychczas.
[45:01] - Jak to z twojej strony wyglądało? Czy było to jakieś takie drastyczne, czy raczej nie bałeś się, nie miałeś jakichś lęków, strachów?
[45:11] - Nie, nie miałem żadnych lęków, strachów, bo byłem w objęciach Matki Ziemi. Byłem w objęciach Matki Ziemi, więc zaufałem jej. A poza tym ja nigdzie nie latałem. Nie opuściłem naszej galaktyki, tylko zatrzymałem się. To jest tak, jakbym zobaczył życie w takiej kamerze slow motion. Jak widzisz w slow motion jak się balon rozpręża.
[45:39] - Z tym lataniem to jest różnie. Ja uważam, że dusza zawsze wie to, co ma nam przedstawić dokładnie w taki sposób, w jaki załapali mnie. Na przykład ja akurat nie latam, podróżuję, przeżywam różne rzeczy i różne stany, różne sytuacje, różne planety, różne wewnętrzne, zewnętrzne światy. Natomiast mam jakąś taką łatwość w sobie. Ale to jest niekoniecznie dobre dla każdego. Wcale nie potrzeba latać.
[46:08] - Właśnie każdy dostanie to, co ma dostać.
[46:13] - Dokładnie. Idealnie dopasowany pakiet informacji, który wstrząśnie nim i spowoduje to, że jednak przestawi się na te inne tory.
[46:21] - Każdy ma swój program nauczania, który obejmuje takie, a nie inne lekcje i przez te lekcje musimy przechodzić w taki, a nie inny sposób. Więc ci, którzy muszą latać, to tam latają. Ja nie latam, ja się zatrzymuję. Ja się zatrzymuję i ja się skupiam na tym, kim ja jestem, jak moje ciało funkcjonuje i jak przyroda wokół mnie działa. I mam taki przykaz: „Obserwuj przyrodę i się ucz od niej. Wszystkiego, co potrzebujesz do życia, nauczysz się obserwując przyrodę”. I wszystkie moje przygody są właśnie po to, żeby zwolnić moją głowę do takiego tempa, żebym mógł zauważyć lekcję z tego, jak żuczek idzie i goni mrówkę na przykład. I ja z tego wyciągnę lekcję, bo ja zobaczę tam coś, co mam zobaczyć i obserwując tą sytuację dostanę lekcję życiową, która mi coś wytłumaczy, co na przykład w moim życiu było jeszcze nierozwiązane. Ale dostaję właśnie odpowiedź taką, obserwując z bliska i ze spokojem to, co mi przyroda daje. Ostatnio bardzo obserwuję ptaki.
Nie wiem jeszcze, co mnie tak ciągnie do tego, ale obserwuję bardzo dużo ptaków i wiem, że muszę obserwować te ptaki, więc po prostu je obserwuję. Gdzie tylko mam możliwość, obserwuję ptaki i wiem, że jest jakiś cel w tym.
[47:54] - Bardzo ciekawe, bo ja na przykład w tamtym roku też takie miałem sytuacje, gdzie ze znajomym chodziliśmy sobie na klify, żeby sobie posiedzieć po pracy, żeby się zrelaksować i tak dalej. Zawsze był ten sam schemat. Przychodziliśmy, była pustka. Za 10, 15 minut pojawiało się mnóstwo ptaków, które latali koło nas. W końcu zaczęliśmy ich karmić. I przypuszczam, że to później było tak, że co dwa, trzy dni jak żeśmy przychodzili, to były już nauczone, przyzwyczajone do tego. Ale to było niesamowite. Jak patrzyłeś na te ptaki, to tak jakbyś z nimi się telepatycznie łączył i z nimi rozmawiał.
[48:30] - Bo to tak jest.
[48:32] - Ja myślę, że jak te systemy odblokujemy w sobie to, co mamy przyblokowane od dzieciństwa, to rzeczywiście coś takiego jak telepatia istnieje i to bardzo łatwo się można podłączyć. Kwestia tylko uaktywnienia tego. Oczywiście pewnie medycyna by to nazwała schizofrenią, że sam z sobą gadasz i tak dalej.
[48:54] - Medycyna już błądzi i sama się zapętliła w takie wyjście, z którego sama nie wie, jak wyjść. Tak naprawdę tradycyjna medycyna umrze za kilkadziesiąt lat z racji tego, że sobie nie poradzi z tym, z czym inne medycyny sobie radzą. Chińska medycyna sobie radzi w dużo lepszy sposób z wszystkimi dolegliwościami człowieka niż nasza medycyna, która się uznaje za medycynę.
[49:21] - Bo dawniej się płaciło lekarzowi, jeżeli cię wyleczył, a teraz się płaci za wizytę. Niekoniecznie cię muszą wyleczyć.
[49:29] - Oni widzą człowieka jako mięśnie, kości i chemia, a nie biorą tego, że to jest jeszcze energia, emocje, wibracje, częstotliwości i przepływy energii. Oni tego nie biorą pod uwagę.
[49:42] - Czy w twoich doświadczeniach doświadczasz światów energetycznych?
[49:51] - Tak.
[49:52] - Jak to u ciebie wygląda? Czy to jest energetyka w kolorze złotym, czy to są raczej czarno-białe filmy? Czy to są raczej zamazane kolory, czy może jakieś inne?
[50:06] - Nie. Podzieliłbym to tylko na skalę energii jasnych i ciemnych. Czasem mi się zdarza, jak gdzieś na ziole mi się zdarzy w miejscu bardzo ciemnym znaleźć. Ciemnym energetycznie, z ludźmi, którzy noszą ze sobą energię nie najjaśniejszą, to wtedy bardzo to odczuwam. Wtedy czuję się niekomfortowo.
[50:38] - Jesteś w stanie wyczuć energię, jaką człowiek ma w sobie? Czy ma jakieś podczepy?
[50:43] - Tak. Nie to, czy podczepy ma, czy nie, tylko że jest nośnikiem. To jest także nieświadomym nośnikiem.
[50:54] - Większość tak.
[50:55] - Ta energia wypływa przez ich ciało. Ich ciało manifestuje tą energię i to jest jasno widoczne. To widać i najlepiej wtedy uniknąć kontaktów z taką osobą, bo nie ma sensu zmieniać świata, tylko nie dawać się zainfekować. Nie pozwolić, żeby ta energia zburzyła twój spokój.
[51:42] - W momentach, kiedy takie rzeczy, sytuacje się zdarzają, najlepiej odejść od tej osoby z tego względu, żebyśmy nie byli dla nich pożywką, bo to są ludzie nawet nieświadomi samego siebie czy tych procesów, które mają. One bardzo często wysysają z nas energię. Dlatego my też później jesteśmy wypompowani. Nawet nieświadomie oni mogą to robić. Pobierają naszą energię, a energetyka jest jednak bardzo ważna. Czy w twoich doświadczeniach ty również bardziej widzisz, czy jesteś raczej czuciowcem? Bo ja na przykład osobiście jestem właśnie czuciowcem.
[52:19] - Czuję. Ja też to czuję. Nie widzę tego optycznie. Nie widzę aur, ale czuję całym ciałem. Nawet nie muszę patrzeć. W taki sposób to odbieram. Pamiętam, bo byłem raz na San Pedro na takiej chatce. Braliśmy San Pedro i tam też czułem taką energię, która była dookoła do tego stopnia, że nie mogłem zasnąć całą noc. Całą noc musiałem się krzątać. Nie chciałem zamknąć oczu, bo ta energia tak mnie męczyła, tak mnie oblepiała i tak sprawiała, że czułem się tak niekomfortowo, że musiałem całą noc przespać.
A już potem nie miałem co robić, to tam do zwierząt chodziłem, z koniami gadałem i z owcami gadałem, żeby jakoś wypełnić czas.
[53:09] - Rzeczywiście są takie miejsca, które na nas silnie oddziaływują. To z pewnością tak jest. Ja mam to szczęście, że zarówno jestem czuciowcem, jak też jestem wizyjny, że widzę. Mam swoje wewnętrzne oko otwarte. Czy w twoich przejściach pomiędzy tymi wymiarami ten proces jest wydłużony, czy potrzebujesz dostrojenia większego? Medytacja czy coś innego, czy raczej przeskakujesz to z łatwością?
[53:52] - To zależy, gdzie się znajduję. To zależy, w jakim miejscu jestem. Na przykład jak jestem w Polsce, w domu mojej mamy i mojego brata, to w ogóle jest trudno wyskoczyć z tej rzeczywistości 3D. A jak z kolei jestem na plaży w Indiach, to nie potrzebuję żadnych środków, żeby wziąć głębokich kilka oddechów i znaleźć się w tym. Ja tam najlepiej lubię to stillness, czyli w tym bezruchu albo w bezdechu. Odwiedzam te rejony takie, które uleczają moje ciało. Ja w ten sposób to robię, żeby uzdrowić siebie, bo wtedy czuję energię, wtedy czuję ciało, wtedy wiem, co przepływa. Wtedy wiem, że ciało się naprawia. Wiem, że wtedy jestem w symbiozie z moją biologią i moja biologia robi wszystko, co jest potrzebne, żeby moje ciało było w najlepszej kondycji, jaka jest możliwa dla mnie na ten moment. Ja to właściwie robię, żeby się uleczyć.
[55:12] - Czyli inne stany świadomości również stosujesz dla siebie jako tak zwane samoleczenie siebie.
[55:24] - Ja to właściwie nazywam samoleczeniem. Trudno powiedzieć. Ja tego nie nazywam, że to są inne stany świadomości. To jest głębia mnie, ja bym to powiedział tak. Ja po prostu wchodzę w głębię siebie, a w głębi mnie jest bardzo głęboko. To jest tak jak z nurkowaniem. Jak nurkujesz na pięć metrów, to widzisz to, co jest na pięciu metrach. Jak nurkujesz na 10 metrów, to jest co innego. Nurkujesz jeszcze głębiej, to jest jeszcze co innego. Zagłębianie się w sobie jest takim odkrywaniem swoich własnych głębi.
Każdy z nas ma prawdopodobnie inny plan odkrywania. To znaczy jedni odkrywają się od ciała, inni się odkrywają od latania w kosmosie i różnych galaktyk, które zwiedzają. Każdy inaczej swoją głębię odbiera, bo każdy inaczej ma skonstruowane swoje DNA. Jeden był tutaj na Ziemi miliony razy, a inny z kolei był tylko parę razy, a był w jakichś innych galaktykach i może ma jakieś wspomnienia z innych galaktyk albo inne historie z innych planet. Każdy ma swoją historię, swoją książkę do przeczytania. Ale tą książkę trzeba czytać w środku. To znaczy trzeba zajrzeć głęboko do środka.
[56:54] - Absolutnie się z tobą zgadzam. Mam tu parę pytań, wypisałem sobie. Czy spotkałeś siebie samego po tej drugiej stronie? To takie moje standardowe pytanie, zawsze gościom moim to pytanie zadaję. Czy spotkałeś samego siebie? Jakie przekazy były? Jeżeli oczywiście możesz powiedzieć, bo wiem, że to jest prywatna sprawa.
[57:23] - Nie wiem, czy spotkałem samego siebie. To znaczy spotkałem Boga. Spotkałem Boga. Niektórzy mówili, że jesteś Bogiem i się tym Bogiem.
[57:40] - Czy odczuwałeś? Jakie miałeś odczucia w ogóle?
[57:43] - Ja byłem tym Bogiem. A kto, no? Ja byłem tym Bogiem i ja jestem kolejnym synem tego Boga, który stworzył to wszystko i za tego życia mam takie, a nie inne rzeczy do zrobienia. Zorientowałem się, co mam do zrobienia. Dowiedziałem się, że będę długo żyć. Dowiedziałem się, co mam do zrobienia. Nie powiem wam, co mam do zrobienia, bo nie mogę na tym etapie swojego życia. Ale wiem, co mam zrobić. Mam dużo rzeczy do zrobienia jeszcze. Ale to są tego typu rzeczy, które mają pomóc całemu światu.
To znaczy mam zrobić coś, co pomoże temu światu żyć lepiej, więc na tym zamierzam skupić następną część mojego życia. Wiem, że to nie będzie ciężka praca, tylko mam pozwolić się prowadzić dalej, tak jak się prowadzę. To znaczy nie kimać, nie myśleć.
[58:50] - Praca będzie na pewno ciężka z powodem, że nie będziesz kombinował nic, bo czasami jednak w swoim życiu się spotykam z rzeczami, że pomimo tego, że moja dusza, moja świadomość mi przekazuje pewne rzeczy, informacje, to ja i tak w pole maniaka idę w inną stronę. Muszę się oczywiście czasami potknąć, muszę czasami się gdzieś tam o kamień przewrócić, ale to jest moje doświadczenie i po prostu tylko i wyłącznie ja sobie tutaj pod górkę robię, choć wiem, że i tak dokładnie w dany punkt trafię, tylko będzie to troszkę dłuższe.
[59:21] - Wiem, ja też się uczę tego. To znaczy czasem chcę coś zrobić, a sygnały w tej rzeczywistości 3D mówią, żeby tego nie robić. A ja dalej chcę to zrobić, bo mi się wydaje, że trzeba, że powinienem. Kolejna rzecz jest taka, że się teraz uczę odczytywać sygnały z rzeczywistości 3D, które mi na przykład mówią, że tego mam nie robić. Na przykład ostatnio gdzieś tam dzwoniłem, chciałem zmienić numer telefonu na swoim starym koncie bankowym, ale system operacyjny temu panu operatorowi po drugiej stronie coś tam nie działa mu. Ja tak mówię: „Aha, nie działa mu”. On mówi, że nie wie, czemu nie działa, powinno działać i tak dalej. I wtedy do mnie taka myśl przychodzi: masz tego nie robić. Mam nie zmieniać tego numeru, mam zostawić tamto konto. Mam stare życie po prostu powycinać wszystko, co stare.
Mam już nie ciągnąć tych starych rzeczy za sobą, tylko mam wszystko powykańczać i zacząć wszystko na nowo. I tak samo jest na przykład z biletami, jak kupuję bilety. Chciałem kupić bilety do Indii i bardzo mi zależało, żeby na jakiś dzień pojechać, ale próbuję kupić, a to karta coś nie wczytuje się, a to się strona zawiesiła, a to coś tam jakiś błąd, że nie pozwala mi kupić tego biletu. No dobra, taka myśl przychodzi: poczekaj, za trzy dni spróbuj. No i dobra. I przez te trzy dni wydarzyło się coś, co zmieniło mój plan. I wtedy zmieniłem datę wyjazdu do Indii na dwa tygodnie później i rachu-ciachu, bez żadnego kłopotu bilet się kupił. Tego typu sygnały dookoła nas są i kierują nas w taki sposób, że mamy się znaleźć w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, a nie wcześniej albo później. Bo to wszystko jest poukładane. Ta synchronizacja, że masz spotkać tych ludzi, których masz spotkać, jest zależna nie tylko od ciebie, ale także od tamtych ludzi.
To, kiedy pojedziesz i kiedy znajdziesz się w tym miejscu, a nie w tamtym, jest przez kogoś tam u góry poukładane. Jak obserwujesz sygnały, które dookoła się ciebie dzieją, łatwiej jest znaleźć się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu i poznać odpowiednią osobę. Teraz zwracam na to szczególną uwagę. Jak się coś mi dzieje, co nie pozwala mi wykonać jakiejś czynności albo nie pozwala mi przedsięwziąć jakiegoś kroku, który zamierzałem zrobić, to znaczy, że masz tego nie robić. Przynajmniej teraz.
[01:01:59] - W swoich doświadczeniach przebywania w tych różnych wymiarach spotykałeś istoty świadome. Istoty, które uważałeś, że są istotami ludzkimi, ale podróżują gdzieś po tej drugiej stronie jako istoty świadome. W jaki sposób je widywałeś i czy w ogóle je spotykałeś?
[01:02:19] - Nie. Moim głównym celem było szukanie spokoju. Szukanie spokoju i szukanie siebie. Szukanie spokoju i szukanie tego, kto jest mną, tylko że tym większym mną, kto może mi pomóc w moim życiu tutaj. Tak nakierowaną głową takie rzeczy dostawałem. Znalazłem spokój i znalazłem tego, co mi pomaga. Tego szukałem i to znalazłem. Nigdy nie szukałem przygód i nie szukałem ciekawostek. To nie było nigdy moim tematem poszukiwań. Zawsze chciałem zgłębić swoją własną naturę i zrozumieć samego siebie i cały ten mechanizm biologiczny, psychologiczny, energetyczny i wibracyjny, który jest w formie tego ciała.
Tak naprawdę to, co wiemy o swoim ciele, to jest malutki procencik tego, czym naprawdę jesteśmy. Jestem cały czas na etapie uczenia się, czym ja tak naprawdę jestem. Ta forma fizyczna, która tu siedzi, czym to tak naprawdę jest? Co się w tym mieści? Jakie są części składowe tego wszystkiego? Bo to, co my wiemy o tym ciele, to jest naprawdę malutki procent tego, a 99% to my jeszcze nie wiemy tego, kim właściwie my jesteśmy.
[01:04:05] - Wiemy, tylko po prostu jest to wszystko ukrywane, bo przecież człowiek to nie jest tylko jednym wielkim procesem chemicznym, tylko dużo większym. Jest to i wibracja, jest to i energetyka, są jeszcze inne ciała subtelne i tak dalej. Ta metoda, technika, wiedza jest już w krajach bardziej wschodnich trzymana i praktykowana, stosowana przez wiele setek, może nawet i tysięcy lat. Natomiast jakoś ta dziwna zachodnia cywilizacja ma z tym ogromny problem.
[01:04:40] - Niestety ma. Zupełnie inaczej nas wychowali. Ale zawsze byli na świecie ludzie, którzy wiedzieli, jak człowiek jest zbudowany i byli tacy, którzy się przyszli tutaj dopiero tego uczyć. Jesteśmy tutaj w szkole. Ta ziemia to jest szkoła dla wszystkich i tak naprawdę są różne klasy, czyli różne poziomy świadomości. Niektórzy są w trzeciej klasie świadomości i jeszcze cały czas ze sobą wojują i zabija brat brata. Bo w trzeciej klasie świadomości takie są lekcje do przerobienia, ale już w piątej klasie się nie zabijają, a w siódmej klasie już się kochają. Tak naprawdę każdy te swoje klasy musi przejść i na świecie w tym samym czasie są różne klasy. Nie możemy się złościć na tych, którzy są w trzeciej klasie, że są dopiero w trzeciej klasie i się jeszcze cały czas zabijają. Oni muszą swoją lekcję przerobić.
To jest tak, że myśmy się zabijali za Mieszka I albo II. Nasze dusze już przerabiały zabijanie się wzajemnie.
[01:05:40] - Bardzo fajnie to powiedziałeś.
[01:05:43] - Ja to tak widzę, że my już się teraz nie zabijamy dlatego, bo już przerobiliśmy tamte lekcje. Jesteśmy już wyżej w świadomości i już nie mamy potrzeby zabijania i wiemy, że wojna jest zła i że zabijanie drugiego człowieka to nie tędy droga. Ale są jeszcze na tym świecie, w dzisiejszych czasach ludzie, którzy dopiero przerabiają tą trzecią klasę i muszą ją przerobić. Nie jesteśmy w stanie im powiedzieć, że oni nie mogą przeskoczyć od razu do siódmej klasy. Nie mogą. Muszą swoją trzecią przerobić, potem czwartą, potem piątą. I tak to jest. Tak z perspektywy Boga to wygląda, bo nasza perspektywa widzenia siebie a boska perspektywa widzenia nas to są dwie zupełnie inne rzeczy. Ja to trochę widzę, że my wszyscy ludzie jesteśmy takimi kwiatkami na drzewie. Taki kwiatek na drzewie sobie siedzi i tak patrzy dookoła: „O, jestem kwiatkiem.
O, jaki ładnym kwiatkiem jestem”. I tak patrzysz dookoła: „O, drugi kwiatek jest, trzeci kwiatek jest”. Pełno kwiatków dookoła. Widzisz, że są kwiatki dookoła i wszyscy myślicie, że jesteście kwiatkami, nie? Tylko niewiele z tych kwiatków wie Że są drzewem. Bo myślą, że są kwiatkami, ale nie zdają sobie sprawy, że są drzewem. Nie zdają sobie zupełnie sprawy, że są drzewem, które ma korzenie i nie zdają sobie sprawy z tego, że są też drzewem, które obok stoi. Bo tak naprawdę korzenie tego drzewa i tamtego drzewa to są te same korzenie. Kwiatek, który wie, że jest tylko kwiatkiem, jest na początkowym etapie swojej świadomości.
[01:07:40] - Dlatego bardzo często w moich wizjach przedstawiany jest przy drzewie.
[01:07:46] - My jesteśmy drzewem. Tak jak kwiatek jest drzewem, tak my jesteśmy Bogiem. Na tej samej zasadzie. W środku w nas jest ta sama siła, która stworzyła to wszystko, która stworzyła to drzewo i która stworzyła te miliardy innych gałęzi i miliardy innych korzeni i miliardy innych części tego drzewa. My jesteśmy tylko szczytem, malutkim kwiatuszkiem, który upiększa to wszystko. Ale tak naprawdę jesteśmy jedną formą. Jesteśmy jednym wielkim drzewem. Jeśli w sobie znajdziesz linię telefoniczną do szefa, do tego drzewa, to życie się łatwiej żyje. Wtedy przestajesz walczyć z innymi kwiatkami dookoła, przestajesz łamać gałęzie, przestajesz obrywać innym gałęzie. Zaczynasz współgrać z tym drzewem.
Zaczynasz żyć życiem tego drzewa i w końcu spełniasz swoją rolę, po co tu jesteś na tym świecie. Ale trzeba się zorientować, że jest się drzewem, a nie tylko kwiatkiem. To nie jest do zrozumienia, to trzeba odczuć.
[01:08:59] - Dobra, Krzysztofie, w takim razie robimy przerywnik muzyczny i po przerywniku muzycznym wracamy. Opowiesz troszkę o twoim projekcie Mind Glasses, którego ja mam tutaj również.
[01:09:16] - Dobra.
[01:09:17] - I stosuję. Powiem ci szczerze, że bardzo fajna inicjatywa. Słuchaj, Krzysztofie, jeszcze zanim przejdziemy do tego Mind Glasses, jakbyś powiedział troszkę coś o lęku. Czy masz swoje sposoby radzenia sobie z lękiem w poznawaniu tych odrębnych rzeczywistości, stanów?
[01:09:38] - Nie. Wydaje mi się, że zrozumiałem kiedyś, co to jest lęk i od tamtej pory radzę sobie w taki sposób, że zorientowałem się, że lęk to jest nadaktywność umysłowa. Że tak naprawdę lęk to jest tylko męcząca myśl, upierdliwa, która gdzieś się tam zaplątała i męczy, i dręczy. Z lękiem nie ma co walczyć, tylko trzeba uspokoić głowę.
[01:10:25] - Jednym słowem trzeba po prostu go zaakceptować. To jest taki nasz cień, nasz drugi brat, nasz drugi wilk, który zawsze z nami towarzyszy.
[01:10:37] - Pomimo tego, że czasem sobie z nim radzimy, a on potem przychodzi z powrotem. Jedyny sposób na to jest medytacja, oddychanie, skupienie się na oddechu i zorientowanie się, że tak naprawdę to się dzieje w naszej głowie, że to nam nie służy. Czasem mam jakieś myśli, które mnie męczą, nie nazwałbym tego lękiem, ale to są jakieś takie myśli, które mnie męczą, że: „A, to się może stać”. Zatrzymuję się wtedy i mówię: „Zaraz, zaraz, myśl. Nie służysz mi, po co mącisz? Nie służysz mi. Odejdź, myślo głupia, bo nie służysz mi. Przecież nic się nie dzieje. Nie ma powodu, żeby mnie straszyć”. Trzeba tego, który nas szantażuje w głowie, jasno przed murem postawić i powiedzieć: „Ty, stary, po co to zamieszanie w głowie robisz?
Halo, jesteśmy tu razem czy nie?” Trzeba się zmierzyć z tym lękiem. Ten lęk to jest tylko jakieś wadliwe oprogramowanie w głowie, które ci czasem się pokazuje i trzeba go złapać, nazwać po imieniu, że to jest tylko głupia myśl i podziękować. „Odejdź, myśl, już nie truj mi tutaj głowy. Skup się na tym, co jest tu i teraz”. Czyli oddechy głębokie, patrzenie w gwiazdy, patrzenie w chmury i wszelakie techniki relaksacyjne, które działają najlepiej. To jest jedyny sposób, żeby z lękiem sobie poradzić. Jeśli czasami podróżowałem, czy na ziole, głównie na ziole, jeśli gdzieś zwiedzałem rejony, to czasem jakaś myśl mnie złapała, taka ciemna i wciągnęła mnie w ciemną przestrzeń, która się tam raptem zaczęła przemieniać w większe ciemności. To jedyne i najlepsze rozwiązanie, koło ratunkowe to jest oddech. Pamiętaj o oddechu. Jeśli znajdowałem się w miejscu, które nie było dla mnie przyjemne, to oddech.
Wtedy znowu cała koncentracja idzie na oddech. Bardzo wolny wdech, bardzo wolny wydech. Uciekałem z tamtego miejsca, wracając do medytacyjnej, spokojnej głowy. płaszczyzny oddychania. Więc oddech jest zawsze przy tobie.
[01:13:11] - Robię bardzo podobnie tak, jak ja robię.
[01:13:13] - Oddech jest zawsze przy tobie. To jest przyjaciel, który jest zawsze pod ręką i w jakichkolwiek nie znajdziesz się tarapatach, zawsze możesz się skupić na oddechu. I wtedy skupiasz się na oddechu. Im głębiej się skupisz, skupiaj się na włosach w nosie. Jak się włosy w nosie bujają przy oddechu i wydechu. Jak się skupisz na tym, to na pewno wszystkie lęki miną. Bo mózg się musi po prostu czymś zająć. Jeśli czasem się zapętli sam w sobie, to oddech jest zawsze pod ręką i oddech zawsze ratuje z każdych tarapatów. Więc ja sobie tak z tego radzę najczęściej.
[01:13:51] - Może się skupisz się na włosach w nosie, a nie... Dobra, to przejdźmy do omówienia Mind Glasses. Co to jest ten Mind Glasses? Co to daje? Jaki w ogóle tego jest cel? Bo to jest twój projekt, więc ty jesteś twórcą tego systemu Mind Glasses. Jakbyś mógł troszkę o tym poopowiadać. I oczywiście przypominam słuchaczom, że jest linia telefoniczna otwarta, więc jeżeli ktoś by chciał to Radio Dream Time pisane razem z małej litery. Proszę.
[01:14:26] - A więc Mind Glasses to jest taki przyrząd, który pomógł mi osobiście przejść przez wyboje życiowe, które mnie spotkały. To znaczy w momencie, jak mi się zaczęło wszystko walić, jak urząd podatkowy mnie oskarżył i kazał mi duże pieniądze spłacić i żona moja przestała spędzać ze mną miło czas i przestało być fajnie. To jedyny sposób to była ucieczka w medytację. Więc najpierw zacząłem medytować. Leżałem godzinami, dniami i nocami na trampolinie na ogrodzie, obserwując gwiazdy i obserwując świat dookoła. Ale potem, jak już było za dużo tego medytowania na zewnątrz, to zacząłem medytować w domu, w łazience. To znaczy w łazience, w prysznicu i w wannie. Bardzo często chciałem to robić w ciemności. A ponieważ miałem okno w łazience, więc nie było łatwo wyciemnić łazienki w taki sposób, żeby było zupełnie ciemno.
[01:15:38] - Przede wszystkim Krzysztofie jedna podstawowa sprawa, ponieważ nasza szyszynka działa w ciemności, więc takim środkiem, który umożliwia nam podróżowanie w tych odrębnych stanach świadomości jest właśnie DMT, a DMT jest wyprodukowane w trakcie ciemności. Więc takie okularki, które sobie zakładamy na noc, bo są to okularki. Nie wspomniałeś, ale ja już teraz powiedziałem. Są to okularki, które zakładając tworzymy ciemność w naszej głowie. I to powoduje to, że bardzo szybko DMT się nadprodukowuje. I dzięki temu tak naprawdę jesteśmy w stanie bardzo szybko. Ja ci powiem osobiście, że moja recenzja tych twoich okularków to bardzo szybko się wprowadzam w stan medytacyjny, hipnotyczny i bardzo szybko przechodzę przez tą granicę.
[01:16:35] - No i właśnie tak to powstało. Chciałem sobie pomóc, żeby szybciej wchodzić w ten stan medytacyjny. Takiego spokoju, takiego prawdziwego, boskiego spokoju. I tak mi przyszedł do głowy pomysł, ponieważ kłopotliwe jest wyciemniać to całe pomieszczenie. A poza tym chodziło o to, żeby ta ciemnia była zupełna, taka prawdziwa, zupełna ciemnia. I to było trudne do uzyskania w tej mojej łazience, więc założyłem sobie okulary, pomalowałem je czarną farbą do malowania płota. No i się okazało, że eureka! Że tylko zakładasz i to, co kiedyś trwało pół godziny, to teraz trwa trzy minuty, nie?
[01:17:25] - Dokładnie tak trwa. Nie chciałem przesadzać, ale sam twórca powiedział, że dosłownie trzy minuty i u mnie to trwa właśnie około dwie, trzy minuty, nawet czasami może pięć. Nie przeginajmy, ale rzeczywiście bardzo szybko się dostajesz.
[01:17:42] - Zależy od dnia. I właśnie chodzi o to, że bez tych okularów każde otworzenie oczu i każde mrugnięcie, każde coś, każda zmiana wybija cię od razu z tego. Wybija cię od razu gdziekolwiek doszedłeś. Jak głęboko zanurkowałeś i popłynąłeś to byle dystrakcja cię wyrywa z tego. Bo te oczy to jednak nasze są skonstruowane po to, żeby co chwilę naszej głowie dają dużo rzeczy do robienia. I to jest największy nasz przeszkadzacz dla naszej głowy, który cały czas: teraz spojrzy na to, spojrzy na to, spojrzy na tamto i co chwilę jest coś do analizowania, co chwilę jest coś do roboty dla tej głowy. Więc odcięcie wzroku w taki sposób, że oczy swobodnie się otwierają, zamykają pod tymi okularami, a się nic nie zmienia, jest dalej kompletnie czarno. Daje taką możliwość wskoczenia właśnie w ten stan medytacyjny dużo, dużo szybciej. No i nie masz niebezpieczeństwa wyskoczenia z niego, bo nawet jak otworzysz oczy, nic się nie zmienia. Możesz sobie swobodnie.
Jeśli się pogodzisz z tą ciemnością. Bo zdarzyło mi się, jak rozmawiałem z ludźmi na temat tych Mind Glasses, to oni na przykład mieli kłopot z zaakceptowaniem tej ciemności. Mają kłopoty z poradzeniem sobie samym sobą, żeby nic nie widzieć.
[01:19:05] - Ja na przykład uwielbiam je zakładać wieczorem, jak jest noc, ciemno i przy zgaszonych światłach chodzić po domu.
[01:19:13] - Ja też sobie zaplanowałem, że kiedyś sobie zrobię coś takiego, że spędzę z nimi dzień i noc, dzień i noc, żeby ktoś mi mógł pomóc oprowadzić po świecie w ciągu dnia. Kiedyś do tego dojdę.
[01:19:28] - To jest fajne, jak chodzisz po swoim własnym domu i wiesz, co mniej więcej jest. Działasz z takiego zapisu informacyjnego, rozłożenia domu, gdzie masz schody, gdzie masz kibelek, gdzie masz kuchnię i tak dalej. Problem się pojawia w momencie, kiedy wchodzisz w nieznane tereny.
[01:19:46] - Wiem, to jest cała zabawa, poznawanie tego świata z innej strony. Bo tak naprawdę ten świat jest dookoła nas, tylko my możemy go poznać z różnych stron i poznawanie go z tej strony, ograniczając swój główny zmysł, jest też sposobem na to, żeby nauczyć się wielu rzeczy o sobie i o rzeczywistości, która nas otacza. Takich okularów nie było. Sprawdziłem, czy taki produkt jest. Takiego produktu nie było.
[01:20:14] - Ja też sprawdzałem i rzeczywiście. Niby prosta sprawa.
[01:20:18] - Właśnie takie proste. Napisałem do Chin, żeby mi wyprodukowali takie coś. Wyprodukowali. I są. Nazywają się Mind Glasses. Moja córka wymyśliła nazwę. Wiele razy, czy do relaksu, czy do tego, żeby się odciąć na chwilę i się zrelaksować, czy gdzieś tam sobie głęboko nurkować przy jakichś środkach czy przy innego rodzaju poszerzaczach świadomości. To jest wygodne narzędzie do tego, żeby móc odciąć się od dystrakcji, które są dookoła i które pozwolą nam zanurzyć się w głąb siebie i przeczytać. Bo Mind Glasses są do tego, żeby czytać, co jest w środku, czyli tego, co mamy ukryte w sobie. A mamy dużo ukryte.
Nasze oczy widzą na zewnątrz, a żeby zobaczyć do wewnątrz, to trzeba te oczy zamknąć w taki sposób.
[01:21:22] - Przyznam szczerze, że nie próbowałem jeszcze, ale to jest dość intrygujące, bo może by rzeczywiście jeszcze można było wypróbować do OOBE, czyli do wyjścia poza ciało. Kiedy zakładamy sobie te okularki, całkowita ciemnia w domu i wyjść poza ciało. I w tym momencie to już jest naprawdę taki dowód, że nie potrzeba nam nic innego.
[01:21:47] - Używać można na wiele sposobów.
[01:21:52] - Powiem ci, że nawet tego nie próbowałem. Nawet nie przyszło mi to do głowy. Ale właśnie dzięki tej audycji dzisiejszej pomyślałem, że można by było to spróbować. Bo jednak zjawisko OOBE to nie jest tak, że każdemu się wydaje, że wyjście poza ciało to masz zawsze napierdnięcie na zawołanie. Czasami jest tak, że możesz mieć dwa, trzy w tygodniu, a czasami jest tak, że przez miesiąc, dwa nie masz nic. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób jesteś zharmonizowany, dostrojony w danym momencie do sytuacji, do tego, co masz przekazywane, do tego, co w ogóle chciałbyś zobaczyć. Bo można zarówno, tak jak powiadasz, wewnątrz siebie patrzeć, ale też przecież i na zewnątrz. Są nasze światy wewnętrzne i światy zewnętrzne, w które wchodzimy, pewne struktury, płaszczyzny, które pokazują nam, tak jak powiedziałeś, że nie jesteśmy tylko tym pączkiem kwiatu na tym drzewie.
[01:22:49] - Tak. Wiele do odkrywania jest oprócz tego głębokiego odkrywania, co tam w środku u nas siedzi. Znalazłem też kilka innych zastosowań tych okularów, sposobów, których je używałem. Jak używam saunę, to do sauny je biorę. Sauna to jest takie dobre miejsce, żeby poznać swoje ciało w sposób taki rehabilitacyjny, że tak powiem. Taki self massage. Jakby to powiedzieć? Poznać swoje ciało od środka, to znaczy pozwolić sobie masować i poznawać swoje ciało w taki sposób właśnie bez widzenia tego ciała. Czyli zakładasz Mind Glasses i starasz się poznać anatomię swojego ciała, który mięsień odkąd dokąd idzie, w jaki sposób on się napina, w jaki sposób on się rozciąga, w jaki sposób chciałby być masowany, w jaki sposób chciałby być rozciągany. Jeśli pozwolimy sobie eksperymentować ze swoim ciałem bez widzenia tego ciała, ciało podpowiada nam pewne rozwiązania i ciało daje nam instrukcje.
I mając dwie ręce, jesteś w stanie sobie pomóc w taki sposób, w jaki ciało cię kieruje do tego, jak to robić. Zaczynasz wiedzieć, co robić w pewnym momencie i taka sesja na przykład w saunie albo w jakimś takim ciepłym pomieszczeniu, gdzie możesz swobodnie masować swoje ciało, to jest bardzo przyjemna rzecz. Bardzo przyjemnie spędzany czas ze sobą samym i poznawaniem samego siebie. To jest taka rzecz, którą ostatnio bardzo lubię.
[01:24:50] - Sauna jest pod wieloma względami dobra. Doktor Jaśkowski na przykład mówi, że sauna jest jedynym, właściwie najlepszym narzędziem do oczyszczania własnego organizmu. Bo trzeba jednak dbać o ten organizm. Widzisz, ja na przykład nie wiem, jak ty, ale ja ze swoimi komórkami ciała rozmawiam.
[01:25:11] - Tak! Bo komórki rozmawiają.
[01:25:13] - Dla tych komórek ciała bogiem jesteś ty w tym momencie, więc ty chciałbyś, żeby to twoje środowisko wewnętrzne było w jak najlepszym porządku.
[01:25:23] - Bardzo dobrze. Właśnie o to chodzi. Dzielimy się odpowiedzialnością.
[01:25:24] - Dlatego stosując samoleczenie ciała bardzo często, kiedy mam tą czerń przed sobą, kiedy sobie wyobrażam jakąś kuleczkę, kiedy prowadzę wewnętrzny dialog z samym sobą i kiedy wiem, że coś mnie gdzieś boli, coś gdzieś obciera, uciera, to w tym momencie robię przesuw energii pranicznej do komórek ciała. Bardzo fajnie to na matrycy śnienia mam pokazane, kiedy to od środka, od wewnątrz właściwie rozwalam te, ja na to mówię obłoczki, bo one wyglądają jak obłoczki. Rozwalają się i od środka takie piękne światło idzie. Nagle się robi tak fajnie, ciepło. Coś niesamowitego.
[01:26:07] - Właśnie o to chodzi. O to chodzi, że mamy w sobie tyle mechanizmów, które musimy poodkrywać, żeby się uleczyć. Jest jeszcze dużo do grzebania w tej książce, bo to jest wszystko w naszej książce.
[01:26:20] - Myślę, że tak. Każdy ma jakieś takie zdolności. Przede wszystkim najważniejsze jest ten kluczyk znaleźć w samym wewnątrz siebie i wiedzieć, kiedy ten trigger jest. Jak tego triggera używać, jak go uruchamiać. Dobra, czy wersja Mind Glasses 2 już powstała?
[01:26:37] - Nie, wersja Mind Glasses 2 jeszcze nie powstała. Jeszcze ta pierwsza, nic z nią jeszcze nie zrobiłem. To znaczy nie założyłem sklepu internetowego, nie zacząłem rozprowadzać tych Mind Glasses. Wszystko było układane.
[01:26:56] - Na chwilę jest to taki projekt open source.
[01:26:59] - Wyprodukowałem cztery kartony takich Mind Glasses. I one po prostu leżą u mnie na strychu. Część porozdawałem tu, część porozdawałem tam. Daję ludziom do tego, żeby się zapoznali z tą ideą, bo tak naprawdę nie sprzedam czegoś, jeśli ludzie nie wiedzą, co to jest. Sam odkrywam jeszcze, na ile sposobów. Na przykład ostatnio oprócz tych pryszniców. Ten czas, kiedy spędzasz w prysznicu, to też wykorzystujesz na wiele różnych sposobów. Pokochanie i poznanie swojego własnego ciała to też jest taki jeden z pierwszych kroków, który trzeba zrobić. Trzeba pokochać swoje ciało, żeby się w nim poczuć dobrze i żeby ciało zaczęło z tobą współgrać i słuchać ciebie. Musi poczuć, że jest pokochane przez ciebie.
To znaczy najpierw musisz zaakceptować swoje ciało w zupełności, potem je pokochać. Okulary te bardzo mi pomogły w tym procesie. To znaczy ja takiej bardzo wątłej postury jestem, taki chudy raczej. Zawsze miałem kłopot z zaakceptowaniem siebie samego.
[01:28:24] - Normalnie jak śledź.
[01:28:25] - Na tyle chudy, że odkąd pamiętam, to mi zawsze mówili: „A ty taki szczuplutki, chudziutki, może byś więcej jadł albo co?” Do tego stopnia chudy, że wszystkie żebra widać. Jeszcze jak młodszy byłem, to było widać, jak serce mi bije pomiędzy żebrami. Do tego stopnia chudy. Miałem z tym kłopot jak dorastałem i byłem młodzieńcem. Później troszkę to przeszło, ale tak naprawdę, żeby pokochać swoje ciało, to była pewna droga. To znaczy najpierw musiałem zaakceptować swoje ciało i dopiero potem byłem w stanie je pokochać. Tak naprawdę przez okulary dopiero poznałem swoje ciało lepiej. To znaczy pozwoliłem sobie na takie powolne poznanie swojego ciała. To właśnie się działo pod prysznicem, kiedy zakładałem sobie okulary, wchodziłem w taki stan medytacyjny i w tym stanie medytacyjnym myłem się bardzo powoli. Na tyle powoli, żeby naprawdę czuć każdy kawałek swojego ciała, żeby dopieścić każdy centymetr swojego ciała.
To były takie długie lekcje, które przechodziłem z wielką przyjemnością. Potem na przykład skupiłem się na swoich stopach. Bo stopy nasze też zostały przez cywilizację, kulturę i całe społeczeństwo. Wsadzili nas w skarpety, w buty i że tak powiem, o tych stopach zapomnieliśmy tak naprawdę. Te stopy traktujemy dużo gorzej.
[01:29:58] - To rzeczywiście jest też jedna akcja, bo ja od sierpnia zeszłego roku przechodzę pewne procesy. Też bardzo często pracuję energiami, które mamy zgromadzone właśnie w naszych stopach, na tych punktach akupunktury. I powiem ci szczerze, że dzieją się też niesamowite rzeczy. Ta dolna część, te dolne trzy czakry my mamy je strasznie mocno przyblokowane.
[01:30:24] - Właśnie ja też doszedłem do tego śladu.
[01:30:26] - Proces odblokowywania trwa naprawdę długo. U mnie to już trwa od zeszłego roku, od sierpnia, więc jest to czwarty, szósty, siódmy miesiąc gdzieś tak naprawdę próbuję, może nie odblokować, ale przeczyścić te kanały, które gdzieś tam przez 40 ileś tam lat swojego życia przyblokowane miałem dość mocno.
[01:30:49] - Ja też to tak widzę, że nie wykorzystujemy możliwości, które są ukryte w tych stopach. Ja właściwie przestałem jakiś rok temu.
[01:30:56] - Nasze ciało jest po prostu anteną i ta antena, kiedy jest za bardzo przyblokowana, po prostu nie jest w stanie dobrze rezonować i odbierać ten cały sygnał.
[01:31:05] - Tak. A poza tym założyli nam buty i kazali nam chodzić w butach, więc nie czerpiemy energii z ziemi bezpośrednio. Wszystkie inne zwierzęta butów nie wymyślili i są połączeni cały czas, a nam kazali zakładać buty i straciliśmy możliwość odbierania energii przez stopy, przez ziemię. Ja już nie noszę skarpetek od chyba dwóch lat. Zacząłem swoje nogi traktować jak swoje ręce, czyli dopieszczam je, masuję je, wyginam palce, rozszerzam palce. Bawię się swoimi nogami tak, jak rękami się człowiek bawi, żeby te nogi były tak samo dopieszczane jak ręce. Tak samo zadbane i tak samo docenione jak ręce. Bo przez to, jak nas wychowali, to zapomnieliśmy o tych nogach zupełnie. A tam jest bardzo dużo rzeczy, które nam mogą pomóc odnaleźć się w tym energetycznym świecie.
[01:32:04] - Dokładnie. Też tak to odbieram. Przechodzę ten proces od paru miesięcy i rzeczywiście jakieś zmiany ogromne się w moim organizmie dzieją. To jest nasz skafander, więc jak będziemy o niego dbać przez całe swoje życie, tak będziemy funkcjonować.
[01:32:21] - Tak właśnie jest.
[01:32:22] - Krzysztof, powoli będziemy kończyć. Nikt tutaj nie dzwoni. To jest rześka pora, więc nie ma co się dziwić. Jeszcze jakieś przesłanie jakbyś mógł ludziom tutaj...
[01:32:32] - Przesłanie ludziom?
[01:32:34] - Żeby zwracali uwagę, na czymś się skupiali.
[01:32:39] - Do środka trzeba patrzeć. Ja wierzę w to, że nowy świat się zaczyna, że w 2012 roku się coś zmieniło. Teraz to, co się dzieje z tym koronawirusem, świadczy o tym, że stare się kończy, nowe się zaczyna. Ale nowe można zacząć odkrywać, jeśli się człowiek skupi do środka. Trzeba szukać w środku odpowiedzi.
[01:33:12] - Jeżeli oczywiście masz chęć i wolę, to codziennie sobie wieczorkiem przed snem. To już nie jest istotne jaka godzina, bo jednak informacja zawsze w tym eterze jest. My żeśmy sobie tak z chłopakami wymyślili: koronka miłości. Zamiast koronawirus to koronka miłości i zawsze co wieczór, kiedy idziemy spać, o różnych porach wprowadzamy się w trans. Robimy takie przesyły energetyczne dla naszej Papa Maci.
[01:33:39] - Koronka miłości. Dobry pomysł.
[01:33:42] - Oczywiście dla ludzi, dla najbliższych i tak dalej. To jest teraz dość ważny moment, bo ten tydzień, kiedy to wszystko się tak naprawdę zaczęło. Właściwie to się zaczęło dwa tygodnie temu. Nie wiem, jak ty to odczuwałeś, ale ja to naprawdę bardzo mocno odczuwałem. Był tak potężny cios energetyczny tej negatywnej energii, że człowieka potrafiło to nawet zwalić z nóg. Dlatego żeśmy wspólnie z różnymi znajomymi z mojej strony postanowiliśmy, że będziemy robić nie koronawirus, tylko koronka miłości.
[01:34:17] - Koronka miłości. Dobry pomysł.
[01:34:19] - Taką przeciwwagę.
[01:34:22] - Tędy droga. Taki jest nasz cel tutaj na tym świecie, żebyśmy miłość i światło dookoła rozsyłali. Dopóki będziemy chodzić i słać światło i miłość dookoła, to jest właśnie nasza praca na tej ziemi i na tym powinniśmy się skupić. A poza tym jeszcze w tym czasie strachu tutaj musimy, powinniśmy uspokajać ludzi swoim spokojem. To jest też istotne, bo widzę, że ludzie się boją, że ludzie są przerażeni tym, co się dzieje. Jesteśmy tu też po to, żeby być spokojem, żeby zarażać ich swoim spokojem i żeby emanować spokojem w tych tak zwanych niepewnych czasach.
[01:35:07] - Na przykład ludzie ostatnio mówią, że ty jesteś w ogóle jakiś taki spokojny, ty się nigdy nie stresujesz, denerwujesz. Ja zawsze mówię: „Po co? Przecież ja wiem, jak to się wszystko skończy i wszystkie te informacje możemy zaczerpnąć z tego pola.” Zresztą wcale się nie dziwię.
[01:35:21] - Właśnie. Tam jest wszystko wiadomo.
[01:35:22] - Mój znajomy spanikował i pojechał do Polski, do rodziny, do dzieciaków. Ja mówię: „Chłopie, jedź, ja ci to wszystko pozałatwiam, przypilnuję, nie ma problemu.” Różne są reakcje, ale to jest wszystko wynikiem tego, że zostaliśmy wtłoczeni w ten system i troszkę pozapominaliśmy, kim tak naprawdę jesteśmy. Przecież wcale nie potrzeba tego rynku. Można zupełnie inaczej funkcjonować w tej rzeczywistości na tej planecie.
[01:35:50] - Tak to jest. Ale damy radę.
[01:35:53] - Pewnie, że damy radę. Im więcej jest takich ludzi uświadomionych, partycypujących na innych wibracjach, na tych wyższych wibracjach, to na pewno będzie dużo lepiej. A wystarczy 10% ludzi takich myślących podobnie jak ty czy ja, czy jeszcze tutaj wielu słuchaczy Radia Paranormalium, czy Radia Dreamtime, czy Radia Cezura i na pewno będzie lepiej. Krzysztof.
[01:36:18] - Ja słyszałem, że nawet mniejszy procent może być, że to wystarczy 0,5% ludzkości, która otworzy głowy.
[01:36:26] - Nie sprzeczajmy się już o te procenty, bo może być to 5%, może być 20.
[01:36:31] - Nie trzeba nas tak dużo. I to też nie jest taki plan, bo to nie jest też tak, że wszyscy mogą i muszą zacząć znać ten świat. Ale te osoby, które otworzą oczy, zaczną tworzyć świat dla tych wszystkich innych i życie się zacznie poprawiać dla wszystkich. To jest tak, że ci, którzy otworzyli głowę, to już nie potrzebują nic dla siebie, bo już otworzyli głowę, więc wiedzą, że nic nie potrzebują do życia. Będą tworzyć świat dla innych. Wszystko idzie w dobrym kierunku.
[01:37:06] - Tego tobie życzę oraz wszystkim tutaj słuchaczom. Krzysztof, bardzo ci dziękuję za dzisiejszy udział w mojej audycji. Było mi niezmiernie miło.
[01:37:13] - Dziękuję bardzo.
[01:37:15] - Przede wszystkim, bo nie ugadywaliśmy się, o czym będziemy gadać, tylko jak zwykle u mnie są to spontaniczne audycje. Najlepsze według mnie. Także ja postaram się audycję bardzo szybko obrobić w ciągu dwóch, trzech dni i podeślę ci linki. Do zobaczenia. Jeszcze takie kontrolne pytanie: czy będziesz w tym roku na spotkaniu w Gdańsku?
[01:37:37] - Ja nie wiem, bo ja bez planu żyję. Teraz jestem wstrzymany przez koronawirusa, bo już miałem lecieć do Indii. Kiedy to się skończy, nie wiem. Jak się skończy, to będę wiedział, czy lecę do Indii, czy lecę do Stanów, czy zostaję. Nie wiem. Czekam, obserwuję, więc trudno mi powiedzieć, kiedy następne spotkanie.
[01:37:58] - A masz bilet już wykupiony do Indii?
[01:38:01] - Mam, ale już jest wykancelowany, więc dopiero kiedy wznowią loty, to ja nie wiem. A kiedy jest ten następny zlot?
[01:38:13] - W lipcu ma być. Chyba ostatni tydzień lipca, jak dobrze pamiętam.
[01:38:18] - W lipcu. To jeszcze dużo czasu.
[01:38:19] - Dobra, to jeszcze raz ci dziękuję. Idź spać spokojnie. Kolorowych, świadomych snów i do zobaczenia i usłyszenia gdzieś tam kiedyś.
[01:38:30] - Dziękuję bardzo. Miła rozmowa i do zobaczenia. Do zobaczenia gdzieś tam w tym uniwersum naszym.
[01:38:37] - Okej, dobra, trzymaj się, bądź pozdrowiony. Trzymaj się. Cześć.
[01:38:40] - Dzięki. Pa.
[01:38:42] - No i zakończyliśmy rozmowę z Krzysztofem. Nikt nie chciał dzwonić. W takim razie pozostawiamy to na inną audycję. I to by było na tyle dzisiaj odnośnie spotkania z Chrisem. Myślę, że interesująca rozmowa była. Cóż, mi pozostaje się z wami pożegnać i zaprosić was na kolejną audycję za dwa tygodnie, ponieważ dwa tygodnie jest dla mnie takim optymalnym czasem. Przypominam o tym, że możecie również słuchać Radia Dreamtime. Cały czas nadaje. Archiwa dostępne jak najbardziej. Wszystko na stronie facebookowej, ewentualnie na forum Radia Paranormalium.
Tam umieszczam wszelkie informacje. W przygotowaniu jest audycja, coś takiego jak debaty, nazwiemy to paranormalne, gdzie będziemy się spotykać z kilkoma osobami jednocześnie. Głównie są to youtuberzy. Na razie dogrywamy szczegóły, bo niestety każdy też musi pracować, więc różne pory ludzie mają dostępu. Czasami będzie to live'owa audycja, czasami będzie to z puszki. Niestety musimy się jakoś do siebie dostosować, ale myślę, że ten projekt wypali. Dajcie jeszcze chwilkę czasu. Myślę tydzień, może dwa tygodnie i będziemy realizować to. Cztery, pięć osób będą w tym projekcie brały udział. Będą to różne koncepty brane pod nóż, tak jakby.
Będzie to też koncepcja Gaia i będą to też koncepcje wiele innych: channelingi, różne rzeczy, wyjścia w poza OBLD, reinkarnacja i tego typu rzeczy z osobami, które zajmują się tym albo też są zwykłymi filozofami. Także myślę, że niedługo ten projekt wystartuje, jak tylko dogramy wszelkie szczegóły. Będzie to odrębna audycja od „Czasu snu” i w tym momencie, kiedy takie coś nastąpi, to będzie to chyba przeplatane pomiędzy jedną a drugą audycją, tak żeby każdy miał czas też i dla siebie. Ja wam jeszcze raz dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Pozdrawiam wszystkich ciepło w tych trudnych, ciężkich czasach i przypominam o korące miłości. Jeżeli ktoś czuje taką potrzebę i chce się dzielić, może nie swoimi energiami, ale bardziej jako przekaźnik energetyczny, to bardzo serdecznie was do takiego zapraszam. Robimy to zawsze, kiedy idziemy się spać. Wystarczy wyrazić dobrą intencję, pozytywną energię miłości dla wszystkich, dla naszej Mamy Ziemi, dla wszystkich istot stąpających po tej ziemi. Do usłyszenia w takim razie, do następnego razu. Trzymajcie się, bądźcie zdrowi i kolorowych, a przede wszystkim świadomych snów.
Cześć. Projekt realizacja .