Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła. Różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby, w sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie, takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak, obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy piętnasty, bardzo przez wielu upragniony i wyczekiwany odcinek podcastu Mówią Świadkowie, a upragniony i wyczekiwany dlatego, że zgodnie z zapowiedzią będzie wypełniony relacjami o obserwacjach UFO i zjawisk zaliczanych do takiej kategorii około ufologicznych. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu.
Dzisiejsza audycja będzie podzielona na dwie części. W pierwszej części powrócimy do sprawy zbiorowej obserwacji UFO nad Kętrzynem w roku 1995. Wysłuchamy bowiem wypowiedzi dwóch kolejnych świadków tej obserwacji. W drugiej zaś części usłyszymy z kolei kilka relacji przekazanych przez naszego słuchacza mieszkającego obecnie w Danii. W tym jądro całkiem świeżą relację o obserwacji UFO pod koniec grudnia 2019 roku. Zanim jednak przejdziemy do rozmów ze świadkami, tradycyjnie przypomnę kontakty, pod którymi możecie Państwo nadsyłać swoje relacje. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na Facebooku. Adres naszego fanpage'a to Facebook.com/radioparanormalium. Można również wysyłać nam maile na adres radio@paranormalium.pl.
Radio@paranormalium.pl. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Przy okazji gorąca prośba do osób nagrywających wiadomości na skrzynkę głosową. Bardzo serdecznie prosimy, aby przynajmniej ogólnie opisać, w jakiej sprawie chcecie się Państwo z nami skontaktować, ponieważ sama wiadomość na zasadzie halo, halo, dzień dobry, proszę o kontakt, do widzenia — tak po ludzku nic nam nie mówi i po prostu nie wystarczy.
Ponadto słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bardzo serdecznie prosimy o podanie numeru telefonu, na który mamy oddzwonić. Przejdźmy zatem do przygotowanych na dziś relacji. Tak jak już mówiłem, w pierwszej części dzisiejszej audycji powracamy do sprawy zbiorowej obserwacji obiektu przypominającego spodek. To znaczy, taki zarys utworzyła widoczna grupa świateł w okolicach Kętrzyna w 1995 roku. Jak Państwo zapewne pamiętają, w dziewiątym odcinku naszej audycji zaprezentowaliśmy obszerną rozmowę z jednym ze świadków manifestacji tego obiektu bądź obiektów.
Szczęśliwie naszemu słuchaczowi udało się namówić jeszcze dwie osoby: siostrę oraz wujka mieszkającego w miejscowości Ryn do odbycia krótkich rozmów i opowiedzenia, jak całe zdarzenie wyglądało z ich perspektywy. Rozmowy ze świadkami zaprezentujemy już za moment. Najpierw jednak gwoli przypomnienia wysłuchajmy wybranych fragmentów rozmowy zaprezentowanej w dziewiątym odcinku. Będą to fragmenty odnoszące się do wyglądu i zachowania obiektu oraz jego wpływu na otoczenie.
One istotne, dlaczego- 95 rok, kiedy dokładnie doszło do tej obserwacji, jaka to była miejscowość- To było lato- Jak to wyglądało? Lato niedaleko Kętrzyna. To jest, wie pan, tam jest gierłoż. Całe zdarzenie zostało opisane w gazecie kętrzyńskiej. Moi rodzice opowiadali. Kupili ten artykuł, opowiadali, że wojsko po prostu wyciszyło to w ten sposób, że uznali, że to było country w Mrągowie. Pan wie, że jest coś takiego. Natomiast między Kętrzynem a Mrągowem jest odległość ogromna. Po drugie światła odbijają się na niebie, a nie rzucają prostej linii światła na trawy. No i po trzecie moja mama z moją ciocią, kiedy to zobaczyły, one wyszły na papierosa. My spaliśmy pod namiotem koło domu mojej cioci i mojej babci na takiej działce, no przy, przy domu. I nagle mówią, że coś się podnosi spod traw, zaczyna to światło. Trawy zaczynają wirować, światło się podnosi, patrzą się na górę, a tu nagle wielki, ogromny spodek, sześć rzędów świateł czy dziewięć, nie pamiętam. Moja mama liczyła z ciocią te chyba światła, więc ona tam pamięta dobrze. Obiekt się poruszał bardzo szybko w sensie z jednego punktu do drugiego.
Bezgłośnie przemieszczał się tak, jakby szukał czegoś. W trzy punkty sobie obierał taki trójkąt. I rzeczywiście mój wujek, z którym już raczej nie mamy kontaktu, też widział ten obiekt. Tutaj taka śmieszna relacja. Siedział w warsztacie samochodowym, zobaczył ten...To było w Rynie. On był w Rynie niedaleko od Kętrzyna i mówił, że też to widział.
Zaczął mrugać do nich światłem reflektora, którym sobie podświetlał samochód. No i akurat on pił ze swoim kolegą i jego kolega się schował do kanału pod samochód i powiedział: "Oszalałeś, oszalałeś? Przestań do nich świecić, bo jeszcze tu zlecą". Moja babcia, która wyszła w tej miejscowości koło Kętrzyna, kiedy to zobaczyła, świętej pamięci niestety, moja babcia powiedziała, że koniec świata i schowała się do domu. No a reszta mojej-- część mojej rodziny tutaj moja siostra, moja mama akurat są osobami, które mi się wydaje, że na pewno moja siostra mogłaby to potwierdzić, tak? Więc jest świadek taki wiarygodny. Natomiast mój tata nie, nie będzie chciał na pewno. Ten obiekt był duży, moim zdaniem duży. Moja mama mówi, że to około wielkości kilku do kilkunastu metrów. No i po jakimś czasie odleciał. Te chmury po prostu się rozstępowały jego, no dlatego...
Mam takie pytanie odnośnie tego spodka. Czy to był obiekt taki fizyczny? W sensie czy on w środku był pełny, czy była między tymi światełkami jakaś taka przestrzeń pusta? Te światła były bardzo mocne. Ciężko stwierdzić, czy to było metaliczne. Po prostu dla mnie, dla mnie, bo to było już dawno dziewięćdziesiąty piąty rok, to było tak, że przestrzeni między tymi światełkami nie było widać. Ale co to było? Jak to wyglądało, to panu nie powiem dokładnie. Jedno wiem, że jak to przelatywało w stronę na przykład Rynu, to perspektywa wiadomo stwarzała, że ten obiekt był widziany bardziej z boku, tak?
To był rzeczywiście spodek, ale nie wiem dlaczego, do dzisiaj nie pamiętam tak jakby góry tego obiektu. Bardziej tak jakby dół, wygięty dół z tymi światłami. Moja mama bardzo go dobrze pamięta, bo ja na przykład w swojej pamięci pamiętam tak, taką rzecz, że dla mnie ten obiekt nie wiem dlaczego, był wielki jak trzy stadiony. A moja mama opowiada, że on nie był większy jak kilka, kilkanaście metrów.
No to nie wiem, dlaczego właśnie taka jest różnica, rozbieżność między naszymi relacjami, gdzie ja gdzieś tam też pamiętam dziewięć rzędów świateł, ona inaczej to liczyła, no jakoś tak. Czy ten obiekt imitował jakieś dźwięki?
Wpływa jakoś w ogóle na otoczenie? Powiem panu tak: ja pamiętam jedno, że trawa, jak on się zniżał, to trawa na łące przed tą posesją tak się wyginała, jakby, jakby w okręg coś takiego. Natomiast podejrzewam, że ta osoba, która tam wtedy prowadziła to gospodarstwo, nawet nie zwróciła na to uwagi, bo, bo to wyglądało jak wiatr. Jak wiatr czasem ugina zboże, to zostawia takie połacie nierówno położone, prawda? A nie jak rzeczywiście piktogramy, tylko po prostu nierówno położone takie połacie. No to tak trawa musiała być położona w tamtym miejscu. Niestety nie, nie było wtedy jeszcze głośno o piktogramach, więc z rodzicami nie poszliśmy na tą łąkę, bo to było dosłownie rzut beretem. Dosłownie, ja wiem, dwadzieścia metrów, żeby spojrzeć na tą łąkę, ale jakoś nikt sobie nie zawracał tym głowy.
Ile czasu trwała cała ta obserwacja? Ja pamiętam jedno — że moi rodzice wyszli na papierosa i zawołali nas. My oglądaliśmy to, nie wiem, kilkanaście lub kilkadziesiąt minut i poszliśmy spać. Natomiast oni mówią, że moja mama chyba, jeśli dobrze pamiętam, mówiła, że to późno w nocy, jak oni położyli się spać, ale to już będę musiał dopytać po prostu mojej mamy, czy to była druga w nocy, czy to była północ, jak oni poszli spać i to jeszcze sobie latało. Niby gdzieś tam na chwilę znikało, bo tak jak mówię, za horyzont w stronę Rynu się kierowało, raz w stronę Rynu, a raz w stronę chyba Mrągowa, jeśli dobrze pamiętam, tak, taki trójkąt cały czas tworzyło. I tak w ciągu sekundy potrafiło się przemieścić w tamtą stronę i widać było go w odległości tam, że gdzieś tam jest. Za chwilę wracał do nas, po czym w następną stronę. I tak, też nie wiem czemu, pamiętam dźwięk, jak nie było dźwięku, bo moja mama mówi, że nie było dźwięku, a ja pamiętam takie, takie szumienie bezszelestne i powrót jakoś.
Natomiast to po prostu przesuwało się, jakby pan robił teleport, dosłownie. Czyli te obiekty tego ruchu, tego obiektu, to przesuwanie się, obiekt wykonywał takie dosyć gwałtowne manewry, jeżeli dobrze rozumiem.
Tak, dokładnie. Natomiast moja mama mówi, że po pierwsze nie było dźwięku, po drugie, że tych rzędów świateł tam było mniej, tak? Że ten obiekt był mniejszy. Rozumiem, że poza tą reakcją ze strony trawy nie towarzyszyły tej manifestacji obiektu jakieś inne zjawiska.
Pamiętam także chmury, które w ogóle się pojawiły, bo one się tak jakby rozgoniły, błyskały kolorowo. Nie wiem dlaczego, ale od góry. I one tak jakby błyskały kolorowo w różnych kolorach. Był to fragment rozmowy zaprezentowanej w dziewiątym odcinku audycji "Mówią świadkowie". Polecam Państwa uwadze wysłuchanie całej rozmowy, gdyż świadek zawarł tam również obszerny opis bliskiego spotkania z humanoidalnymi istotami, do którego doszło tej samej nocy, tuż po obserwacji UFO. A tymczasem, zgodnie z zapowiedzią oddajmy głos siostrze naszego słuchacza. Tak, jakby pani mogła opisać jakoś swoimi słowami, jak to, jak ta obserwacja wtedy wyglądała? Bo z tego, co pamiętam, to było w Kętrzynie w 1995 roku.
Z tego, co brat mi przekazywał. Tak, tylko to nie było dokładnie w Kętrzynie, tylko w takiej małej miejscowości niedaleko Kętrzyna, w Langankach. I to było bardzo dawno temu, więc ja nie pamiętam początku zdarzenia. Pamiętam już jak, jak to się działo, jak, jak któryś raz z kolei ten obiekt się pojawił, a ja byłam malutkim dzieckiem. Miałam dziewięć lat, więc jak bracia zawołali, że, że coś jest na niebie, no to, no to po prostu poszłam i zaczęłam się przyglądać. Na początku spekulowaliśmy, że prawdopodobnie to są reflektory z dyskoteki. No ale jesteśmy ludźmi inteligentnymi, więc zupełnie to na te reflektory już po pierwszym razie nie wyglądało dlatego, że zachowywało się zupełnie inaczej. To znaczy tam rozganiało chmury, a i też reflektory tak zanikają.
Natomiast tutaj to światło było bezpośrednio skierowane na nas też.Eee, no i widzieliśmy obiekt, który pojawiał się nad nami, eee, i, i co jakiś czas, eee, chował się za takim niedużym drzewem, a nad nami był ogromny.
Chował się za takim maleńkim drzewkiem na, na wzgórzu. I tak naprawdę z tego, co ja pamiętam, no to jest tylko to. Rzędy świateł na tym obiekcie. To nie było tak, że i to też jakby wykluczyło reflektory, ponieważ już nie pamiętam oczywiście ilości tych rzędów, tych świateł. Niemniej jednak to były faktycznie rzędy i ten obiekt on obniżał tą swoją wysokość i był trochę wyżej, trochę odlatywał, przelatywał znowu, czyli trochę tak jakby był podany teren.
Trochę tak, jakby zmieniał co chwilę położenie. Tak, tak, dokładnie. Dlatego my, tak jak panu powiedziałam na samym początku, natychmiast, no, doszliśmy do wniosku, że absolutnie to nie są reflektory, że to w ogóle nie przypomina. Po prostu człowiek chciał sobie to wyjaśnić w jakikolwiek bardziej przyziemny sposób niż, niż to co, niż to, co widzieliśmy. No i później okazało się, że wujek, który był wiele kilometrów od nas, w tym samym czasie widział to samo.
A w jakiej miejscowości był wtedy wujek? Ojejku, nie wiem, czy ona się naprawdę tak nazywa, ale to są Skorupki nad jeziorem. Mam nadzieję, że to dokładnie tak się nazywa. I, i co? I kilka dni później były informacje w Radiu Mrągowo. Podawali informację faktycznie, że był widziany taki obiekt, niezidentyfikowany obiekt, że wojsko się tym zainteresowało i zaraz po tym wszelkie informacje na ten temat zniknęły i już absolutnie niczego nie mogliśmy się doszukać. Jako że to były lata dziewięćdziesiąte, no to oczywiście niestety nie mogliśmy tego w żaden sposób nagrać, no bo nawet kamera czy aparat taki, który każdy miał tam przy sobie po prostu no nie dałby rady, bo to była noc, więc. No, nie mogliśmy niestety jakoś tego uwiecznić, ale na szczęście była tam cała rodzina, więc.
Pani wspominała, że obiekt pojawił się już któryś raz z rzędu. Jak długo bracia obserwowali ten obiekt? Czy dzielili się jakoś swoimi wrażeniami? Tak, tak, bo to ja, tak jak mówię, nie pamiętałam, kto jako pierwszy w ogóle przed braćmi go zauważył. Natomiast my wtedy spaliśmy w namiocie, więc bracia mnie zawołali, jeśli dobrze pamiętam. W każdym razie na pewno nie ja jako pierwsza go zobaczyłam, tylko po prostu wybiegłam z namiotu, żeby, żeby zobaczyć to. I my w ogóle staliśmy tam wszyscy i to trwało długo, bo, no tak z piętnaście, dwadzieścia minut to my na sto procent na to patrzyliśmy. To nie było tak, że, że obserwowaliśmy to minutkę, dwie, to, to się działo. To trwało tak, że my mogliśmy o tym rozmawiać, zastanawiać się nad tym. Oczywiście ten obiekt nie był cały czas nad nami, tylko tak jak panu wspomniałam, on się chował za to, za to drzewko. Przeogromny obiekt, naprawdę. Bo to był no, taki spodek po prostu. Co prawda ja-- nie widać było dobrze krawędzi, czyli ja nie jestem w stanie na przykład panu określić, nie wiem, czy on był gładki, powiedzmy, jaki miał kolor i tak dalej, dlatego że te reflektory, te światła, które były na tym obiekcie, były tak mocne, że no nie widać było tego materiału pomiędzy. I to było zdumiewające, że no perspektywicznie to drzewko od nas ono miało tak, jejkuż bym pana nie skłamała, no może z nie wiem, czterdzieści, pięćdziesiąt centymetrów. I ten gigantyczny obiekt właśnie zlatywał za, więc musiał no bardzo wysoko też wlatywać. No trudno jest mi powiedzieć, ale działo się to tak niebywale szybko, że no, no było to coś, coś, czego nie jesteśmy w stanie zapomnieć.
No właśnie, jeżeli chodzi o kształt, to jest-- mogę powiedzieć, że wydaje mi się przynajmniej, że da się jakoś tak w miarę go określić, ponieważ brat z tego, co tutaj mówił, właśnie taki zarys, ta widoczna grupa świateł utworzyła taki zarys jakby spodka i brat jakiś czas temu także wysyła mi rozmowę taką krótką z waszym wujkiem, który z kolei przyrównał to do takiego jakby trapezu trochę. Tak więc myślę, że jakoś tam.
Wie Pan co, może no i tak jak mówię, ja miałam niecałe dziewięć lat, bo to był dziewięćdziesiąty piąty. Ja się urodziłam w osiemdziesiątym szóstym, więc no niecałe dziewięć lat i tak jest dla siebie pełna podziwu, że tyle pamiętam, bo to było moje takie pierwsze zdarzenie i też w domu jakoś. To znaczy my żyliśmy w przeświadczeniu, ale takim bardziej naukowym, że no nie jesteśmy sami zawsze w świecie. Też na pewno życie gdzieś jest, ale w domu się o tym jakoś tak nie rozmawiało. Nie jesteśmy, nie byli, nie jesteśmy i nie byliśmy ludźmi, którzy mają jakąś manię na tym punkcie.
Więc dla mnie to było, był taki szok, że, że i tak cieszę się, że cokolwiek z tego pamiętam. Natomiast no na pewno wujek czy prawie o dwa lata starszy brat pamięta więcej, prawda. Brat wspominał także coś o obserwacji, o tym, jak to zaobserwował ojciec. Czy ojciec coś wspominał? Jakoś dzielił się swoimi później wrażeniami, odczuciami, spostrzeżeniami na temat tej obserwacji?
Ze mną nie dlatego, że ja w ogóle bardzo mało na ten temat.Z kimkolwiek rozmawiałam i pewnie też dlatego tak, tak mało z tego pamiętam, ponieważ środowisko, w którym się obracałam, raczej było sceptyczne do takich rzeczy, więc starałam się o tym nie mówić. Nie dlatego, że nie uważam, że to jest prawda, bo to jest prawda, a tylko dlatego, że uważałam, że po prostu konfrontacja w tej kwestii jest, jest mi do szczęścia niepotrzebna. Więc no nie, ja niestety z tatą nic, nic na ten temat.
Jedynie to, że, że faktycznie widzieliśmy także, że oglądaliśmy, ale ja nie zadawałam mu żadnych pytań, żeby, żeby jakoś uściślić, jak on to pamięta. Bardziej właśnie brata to, to zawsze interesowało. Ja też miałam taki czas, że, że szukałam parę lat temu, szukałam po internecie informacji, czy ktoś widział coś, coś podobnego, to faktycznie miałam taki krótki epizod.
No i były to jakby to, co ja widziałam przypominało faktycznie zdjęcia, które na przykład piloci amerykańscy obserwowali, a to najczęściej były takie zdjęcia, które się pokazywały w sieci. One zaraz znikały i nawet nie dało się pokazać co drugiej osobie, często gęsto po prostu były bardzo szybko kasowane.
Ale no w mojej pamięci trapezu to jakoś tak no nie powiedziałabym. Raczej ja pamiętam kształt taki taki kolisty więc. No ale mogę. Tak jak mówię, no minęło tyle lat, że mogło mi się w pamięci coś, coś po prostu zaprzeć. Jedno co pamiętam na pewno to, to faktycznie tą prędkość, a to takie bardzo niesamowite, niesamowity sposób, w jaki były rozganiane chmury, bo tego nigdy wcześniej ani nigdy później już nie widziałam, żeby no trochę jakby pan dmuchawą dmuchał w chmury. No to takie rzeczy się widzi tylko chyba w takich sytuacjach. To było niesamowite.
Rozumiem, że poza tym rozganianiem chmur obiekt żadnego innego wpływu na otoczenie nie wywierał. Nie odczuwaliście państwo na przykład jakichś tam zmian temperatury powiewów powietrza i tak dalej? Myślę, że jako dziewięciolatka to bym nawet nie zwróciła na to szczególnej uwagi.
Nawet nie pamiętam, czy z drzewem się coś działo jak, jak latwało. Niestety tutaj, tutaj nie pamiętam. Natomiast jakoś jeżeli, jeżeli byłaby taka naprawdę drastyczna zmiana, to myślę, że rodzina by o tym powiedziała, a ja bym to zapamiętała. Natomiast skoro nie pamiętam, abyśmy o tym rozmawiali, a natomiast pamiętam, że rozmawialiśmy właśnie o tych chmurach, bo to było absolutnie niesamowite. No to, to wydaje mi się, że, że mogło nie być. To, co jeszcze mi się przypomniało, to, to, że myślę, że to warto, warte jest poruszenia, że w Radiu Mrągowo sugerowali, że prawdopodobnie akurat dlatego na tym, a nie innym terenie mogliśmy zaobserwować właśnie prawdopodobnie ten statek kosmiczny. No na pewno statek kosmiczny, ponieważ tam jest mikroklimat i warunki dokładnie na tym terenie przyroda jest niezwykle czysta i no spekulowali, że prawdopodobnie było to po prostu badanie, badanie terenu i zasobów. I to nie ja tylko- Zdarzają się też obserwacje obiektów, które jakby poszukują wody i potem się okazuje, że z jakiegoś tam zbiornika wodnego w jakiejś części świata wody ubyło nagle teoretycznie nie powinno nic ubyć, a jednak jakieś tam. Wygląda na to, że obiekt się napił, kolokwialnie mówiąc.
Mhm. No dokładnie. No a tam jest teren Natura 2000, tam jest mikroklimat. Nie pamiętam już, czy wcześniej, czy później, ale właśnie z tatą i bratem raz jeden w życiu, nie będąc w okolicy bieguna, widziałam maleńką zorzę polarną. Właśnie tam w tej miejscowości więc, prawdopodobnie no był tak duży wiatr słoneczny, że po prostu gdzieś tam jakieś strzępki tej, tej zorzy dotarły. Więc no jest, jest to taki teren naprawdę wybitnie czysty zresztą.
No i chyba też teren, w którym jest zdecydowanie mniejsze zanieczyszczenie nieba światłem. Tak, tak, tak właśnie to chciałam powiedzieć, że niebo jest tak pełne gwiazd, że no tutaj na przykład na południu, bo też mieszkam w Krakowie w tym momencie, no nie ma szans, po prostu najmniejszych, nawet w górach nie ma szans zobaczyć takiego nieba, jak tam może w Bieszczadach. No może.
No ja akurat mieszkałem w Katowicach, więc mogę o naszym niebie też coś powiedzieć. Tak, mieszkałam w Katowicach też, więc zgodzę się z panem w stu procentach. No także cieszę się, że mogłam jakkolwiek pomóc i polecam się.
A teraz posłuchajmy, co w tej sprawie do powiedzenia miał wujek. Tutaj będą dwa nagrania. Najpierw wysłuchamy krótkiej rozmowy, jaką z wujkiem odbył nasz słuchacz na początku stycznia, a zaraz po tym przejdziemy do rozmowy telefonicznej.
Jak to wyglądało? Duży krąg? Tak. Duży krąg złożony z trapezów różnokolorowych. Jak świeciłem na to reflektorem, to była normalnie dziura. Prawie nic nie było. Czarne takie, nie? Tak, czarna dziura. Ale to dalej się obracało i- I poruszało się tak szybko?
Bezszelestnie, wolniutko. No jasne. A duże to było? Tak mniej więcej? Długo? Wiesz, ja wiem... Sto metrów. To jak Tata mówił. Tata też mówił, że to. Tata mówił, że nawet kilometry. Natomiast ja pamiętam, że to miało wielkość kilku boisk.
No, no. Tak mi się też wydawało. Bo to zależy, z jakiej odległości ktoś siedzi. Dlaczego wam o tym mówię? Znalazłem ludzi, którzy to nagrali z VHS-em. Materiał jest słaby, ale też to widzieli i to z Bartoszyc.
Bo to gdzieś tam, w tamtą stronę, bo to jednego dnia było to nad Rynem, a później już widział nad Langhanką, nie? I było tam. Wszyscy to widzieliśmy, wszyscy. No widzisz. Dlatego wspominam to, bo my z tatą jeszcze mieliśmy sen dziwny, w nocy.
Ja jeszcze przed świętami z tatą rozmawiałem o tym. Tata pamiętał ten sen. Opowiedział mi wszystko. Jeszcze są jacyś ludzie w Jaworznie, ale nie mam już do nich kontaktu, którzy też to widzieli. W nocy takie były cały czas.
Reflektorem tam świeciłeś tak wtedy? W szóstej gdzieś tak cały czas. To która pora była mniej więcej? No już, już gdzieś dziewiąta, dwudziesta pierwsza. To tak jak na tym wideo, co mówiłem. To latem było i wiesz, ale już, już było.
Już zachód słońca po zachodzie właściwie. Mhm. Ty widziałeś wujek jak to poleciało później czy? Normalnie. No poleciało gdzieś tam w kierunku na Krzyżany. Mhm. I tyle. A teraz już trochę większa to już inaczej.
To żadnego szumu, żadnego szelestu, nic. Gdzieś na sianie, to może jakieś haruny były od tego siana. No nie wydaje mi się, bo ja cygaro też widziałem pod Wadowicami. Tak pod Wadowicami szybko, szybko, że tak powiem znikło, zanim dojrzałem za telefon, to się schowało powolutku za.
No to, ale nie jedno z nich to tak wolniutko dosięgnęło a drugie? Zjawiło się i już nie ma. To w której? W której wiosce? Oj niechżeś świeci. Gronowo. Gronowo. Pojawiają się tam cały czas jakieś dziwne rzeczy.
Koła, też się zaczęły kręcić. Wiesz co to jest? W każdym razie my jesteśmy, jesteśmy sami w kosmosie. Nie no, to my już. Też tak myślę. Właśnie dlatego zbieram te relacje, bo różne rzeczy ludzie widzą.
Natomiast zazwyczaj jest to tak, że są jedna, dwie osoby, które były świadkami. A reszta ich wyśmieje. Nie mam takiej. Po prostu. A u nas było dużo. Cała rodzina od taty, wszyscy tam ty wujek, tam jeszcze twój znajomy.
Widziało wielu ludzi. A w gazetach co pisali? Tam nic nie. Czy mógłby pan jakoś opowiedzieć swoimi słowami, jak pan to zapamiętał? Jak to wyglądało? To całe, całe zdarzenie, te obserwacje z pana perspektywy.
To najpierw to przyjechał, przyprowadził mnie, bo ja miałem warsztat w tamtych czasach, nie samochodowy. No i przyjechał kolega samochodem tam. No i opowiadał, że widział takie coś tam nie. No to żeśmy się śmieli z niego nie. Ale wieczorem przyjechał po odbiór samochodu.
No i mówi Chodźcie, mówi barany, chodźcie na dwór. Wychodzimy na dwór. Faktycznie nadlatuje to paskudztwo, nie? No to, no i wtedy no, no nie było już do śmiechu. Nie? Jeszcze ja zacząłem świecić na to reflektorem, to, to, to wszyscy do kanału uciekli, bo to zaczęło najeżdżać na nas po prostu. No nie? Przestałem świecić, to no to se odleciało.
A jak ten obiekt się zachowywał? Jak to wyglądało? Czy to było jakiś jeden obiekt, czy może eskadra świateł? To było takie, takie niby trapezy różnokolorowe to było. Już nie pamiętam. Niebieski, biały, czerwień. Tylko to były takie olbrzymie trapezy i to tworzyło taki wirujący krąg. Nie no, to całość to wyglądała jak, jak taki obcięty stożek olbrzymi. Nie? No i to wirowało i bezszelestnie se tam leciało.
Jakie wtedy panowały warunki pogodowe? Czy było pochmurno, czy, czy? Nie, pogodne niebo, normalnie. Bo to był jakoś z tego, co pamiętam, jakoś pora letnia, tak? Jakiś lipiec, sierpień. Tak, tak, to gdzieś pora wakacji raczej to była. Tam później mówili, że w Mikołajkach tam puszczali jakieś lasery, że coś tam się im wymkło spod kontroli i tak na tę, na te właśnie lasery, tam to zalali, że to, że to, to było.
A czy ten obiekt, te obiekty emitowały jakieś dźwięki? Nie, żadnych dźwięków, nic, tylko to. To było tylko światło. Właśnie te światła różnokolorowe. No nie? I to się obracało. A ile mniej więcej tak trwała to obserwacja? Jeżeli dobrze pamiętam.
Kurde, wiem? Z dziesięć minut, bo to powolutku się przesuwało. No na drugi dzień szwagier to widział. No także to właśnie wtedy to chyba widział, nie? Czy w rozmowie ze szwagrem jakoś się panowie tam dzieliliście jakimiś spostrzeżeniami na temat tego obiektu, czy po prostu widział? Bo widział.
Tyle to, to żeśmy widzieli, nie? Później tam były jakieś komentarze na ten temat. Właśnie, właśnie to już mówiłem, że to, te światła laserowe gdzieś tam spod kontroli się coś tam wyrwało. No nie wiem, na czym to miałoby polegać. Takie bzdety to tam też za bardzo nie wierzę.
Prędzej uwierzyłbym jak cywilizacje pozaziemskie. Jeżeli dobrze rozumiem, to nie było widoczne. Nie był widoczny jakiś promień dochodzący z ziemi? Nie, nie, nie, nie, nie. Aha. Czyli widoczne były same te punkty na niebie?
Tak. Czy on to właściwie chyba wyklucza jakieś ziemskie pochodzenie tych obiektów, żeby to były jakieś lasery? Przygotowując się do tej audycji, próbowałem wyszukać wszelkie możliwe informacje na temat omawianej manifestacji UFO. W ostatnich latach w Internecie wznowiła działalność organizacja Klub Kontaktów Kosmicznych, która opublikowała skany poszczególnych roczników prowadzonej przez siebie Kroniki UFO, zawierającej zbiory wycinków prasowych dotyczących tego zjawiska począwszy od roku 1947 do roku 2002. W roczniku 1995 zawarte są oczywiście również informacje o obserwacjach UFO nad terenem obecnego województwa warmińsko mazurskiego oraz województw sąsiadujących. W oparciu o notatki prasowe znajdujące się w archiwum Klubu Kontaktów Kosmicznych można wywnioskować, iż w okresie od 4 do 11 lipca 1995 roku dokonano całej serii obserwacji nocnych na terenie miejscowości Słabowo, Ryn, Bezledy, Dębowiec, Frączki, Glitajny, Kętrzyn, Mrągowo, Olsztyn, Piecki i Ruciane Nida w warmińsko mazurskiem, a także w Krynicy Morskiej w województwie pomorskim oraz w miejscowości Przyjezierze w województwie kujawsko pomorskim. Jeżeli wśród naszych słuchaczy są świadkowie którejś z tych manifestacji UFO, gorąco zachęcam do podzielenia się swoją relacją z Radiem Paranormalium.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193 530 624 193. Skype: radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych. Prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
Dwa miesiące temu był drop prowadzący dla pewnego radia. Czy ktoś ją tam słyszał? Podobno jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W drugiej części dzisiejszej audycji wysłuchamy rozmowę ze słuchaczem, który podzielił się trzema historiami. Pierwsza to dość świeża obserwacja UFO z 30 grudnia 2019 roku, dokonana w Kopenhadze w Danii w godzinach porannych. Nasz słuchacz zaobserwował świetlny obiekt poruszający się po okręgu raz w jedną, raz w drugą stronę, najprawdopodobniej znajdujący się nad chmurami. Druga relacja dotyczy wizyty tak zwanych bedroom visitors na początku lat dziewięćdziesiątych w Warszawie, w mieszkaniu u znajomego. Co prawda nasz słuchacz nie dostrzegł wyraźnie widocznej istoty, poczuł jednak, że w rogu pokoju coś stoi i patrzy na świadka. W pewnym momencie słuchacz poczuł, jak gdyby coś wyciągało go za nogi do góry. Świadek w pewnym momencie podniósł głośny krzyk i zaczął wołać swojego znajomego i jego dziewczynę, wzywając pomocy. Ci jednak, podobnie jak sąsiedzi tej nocy kompletnie nic nie słyszeli. W ostatniej przygotowanej na dziś relacji, również przekazanej przez tego słuchacza, usłyszymy opis dziwnego spotkania z osobliwą mgłą. Nasz słuchacz przez jakiś czas pracował jako ochroniarz i pewnego razu w środku nocy, podczas obchodu natknął się na jasną poświatę, jak gdyby zrobioną z małych, świecących piłeczek.
Coś à la świecąca mgła.Słuchacz usłyszał w tym momencie dźwięk przypominający dziecięcy śmiech. Świecąca mgła mieniąc się, wykonywała dziwne manewry i sprawiała wrażenie, jak gdyby reagowała w jakiś sposób na obecność świadka. Uwagę zwraca również opis zachowania psów, które normalnie powinny jakoś zareagować, oszczekać ewentualnego intruza, nie mówiąc już o jakiejś reakcji na widok ochroniarza. Tym razem jednak spokojnie siedziały w klatkach i nie szczekały.
Według słuchacza panowała wówczas cisza, jak gdyby Wszystko zamarło. Jest to element przywodzący na myśl skojarzenia z tak zwanym czynnikiem Oz, w którym wokół świadka wszystko zamiera i panuje całkowita cisza. To tyle, jeśli chodzi o krótkie streszczenie tych trzech relacji.
Przejdźmy zatem do wysłuchania zapisu rozmowy z naszym słuchaczem. Właśnie dzwoniłem do Radia Paranormalnią ze względu na to, że rano, gdy wychodziłem do pracy, zauważyłem pewne takie zdarzenie. Więc od początku to było tak 30 grudzień 2019 rok, godzina 5:13. Dokładnie tak mam tutaj na iPhone'ie to, co chciałem zarejestrować. Mieszkam w Kopenhadze. To jest taka dzielnica Kopenhagi i wychodzę sobie rano właśnie do pracy. Z drugiej strony mam drugie wyjście, jakby takie przez takie jakby balkon, powiedzmy taki mały, mały taras.
No i już jestem ubrany, wychodzę, jestem na zewnątrz, przechodzę przez piwnicę. No właśnie, bo tu nie otwieram, bo za mną nikt nie zamknie drzwi. Żona jeszcze spała i, i jadę rowerem. Znaczy, muszę go odpiąć, ten rower swój. No jak zwykle, jak zwykle patrzę w górę czy, czy może nie jest, czy nie? Pada, nie pada i tak dalej.
I w pewnym momencie ja wiem tak, tak, ile to może być 50 metrów ode mnie pod skosem? Właśnie niebo było bardzo zachmurzone. Były takie jakby chmurki, takie nieduże chmury, takie kłębiaste, ale gęsto, jedna przy drugiej i bardzo nisko. Zachmurzone było niebo — jasne chmury. Był, był jeszcze Księżyc. Jak-- tak jakoś to było oświetlone, te chmury tak, tak, tak, tak, po prawej stronie, po prawej stronie jakieś trzydzieści, czterdzieści metrów mam mały płotek i już jest szkoła, a przede mną jest po prostu jakieś sto metrów jest ulica i parking i następne bloki są. No i spojrzałem w górę i tam odpinam rower. Patrzę jeszcze raz w górę.
Mówię, mówię tak: "Co to jest?" A tu po prostu linia taka, taki okrąg ze światła się tworzy, czyli on się kręcił i on się kręcił raz w lewo, doszedł trzysta sześćdziesiąt stopni i za chwilę w prawo. I w pierwszym momencie tak patrzę i myślę sobie nie no to dzieci, coś chyba się bawią jakimś tym, tym, tym, tym latarką, jakimś, jakimś takim, bo to był jasny promień.
Czyli taki jakby to był jakiś taki punkt świetlny, który się przesuwał czy, czy promień jakiś taki dłuższy? To był, to był, to był taki właśnie, znaczy ja to widziałem tylko taki, taki właśnie okrąg, yy, to był okrąg, który świetny, który się przesuwał raz w prawo się kręcił, dojechał do pełny, zrobił pełny obrót i następnie w lewo i też zrobił pełny obrót.
I tak, tak patrzę, mówię od razu sobie pomyślałem, że to dzieci, ale mówię przecież to jest piąta godzina, to jeszcze śpią jeszcze. I mówię przecież tutaj jest parking, tu nikogo nie ma na parkingu. I dopiero, dopiero patrzę i myślę sobie no przecież tego promienia, ten promień nie wychodzi z ziemi, nie ma żadnego promienia. I patrzę, i to był promień, to był z góry i przez i przez te chmury były. Jak on się kręcił w lewo, potem w prawo, to ten promień oświetlał te chmury i jak była przerwa między chmurkami, to trochę się wydostawał ten promień, był jaśniejszy.
Czyli tak jakby, tak jakby chwilowo te chmurki go tam przesłaniały. Tak, tak. Znaczy jedno cały czas prawie przesłaniały, tylko, tylko odstępy od tych chmur pokazywały się tak, że było więcej tego promienia, ale i nie spadał do końca na dół, tylko jakby się prześlizgiwał przez te szpary, o, o, między chmurami i, i wtedy było ten, ten, te światło było, było widać lepiej i czas między, między wykonywanym tym obrotem, między lewą stroną a prawą stroną to było gdzieś jakieś sekunda, półtorej sekundy. Także to było w miarę szybko w lewo, w prawo, w lewo, w prawo, w lewo, w prawo. No kurczę, trochę się zdziwiłem.
Dopiero jak doszło do mnie, że myślałem, że to dzieci może, ale to było... Nie było żadnego tam, nie było żadnej osoby i żadnego promienia z dołu, który by oświetlał, wie pan, jak, jak latarką można sobie jeszcze laserem sobie tam robić.
Tam nikogo nie było i chmur, no mówię, było małe chmury, nie za duże, ale gęsto i takie, takie, takie jakby baranki. I między tymi chmurami jak była jakaś tam szpara, to te światło bardziej się przedostawało między tymi chmurami. No i mówię no wezmę, mówię, telefon mam pod ręką, mówię, zrobię film, zrobię no i tak na chybił trafił nakierowałem na ten.
Potem robiłem jeszcze zbliżenia, no ale patrzyłem potem na komputerze, no ciemno jest, jakieś takie delikatne, bo potem zrobiłem jakiś filtr, który by trochę to rozjaśnił. To takie, no na siłę można zobaczy, że to jest takie. Czasami jest to, jest jakiś taki przechodzi taki jakiś jaśniejszy rozbłysk jest taki, ale to bardzo słabiutko to widać. To, to-No i to mówię, to dopiero trafiło do mnie. Jak to?
Jak doszło do mnie, że tam nie ma żadnych dzieci, żadnych osób i nikt tym z ziemi tym jakby latarką czy laserem nie oświetla tych chmur. I to było idealne koło- Właśnie teraz, że gdyby, gdyby ten, gdyby to światło dochodziło jakoś z Ziemi, to ono na chmurach byłoby bardziej chyba widoczne, a nie między, między chmurami.
No tak, tak, tak i później wziąłem rower i mówię, tu podjechałem kawałek i cały czas na to patrzyłem, bo jechałem jakby do przodu na ten krąg. Było. Potem skręciłem w lewo, już, już na ulicę, taką osiedlową i się obejrzałem za siebie i już tego nie widziałem. Już pod tym kątem to już byłem pod jakimś kątem, już tego nie widziałem, ale średnica tego okręgu to mogła być, nie wiem, to też ciężko mi określić, z pięćdziesiąt, pięćdziesiąt metrów.
Może, może inaczej do czego mógłby pan porównać jakby jasność i gabaryty tego obiektu? Gwiazda, latarka, księżyc jakoś, jakieś takie porównanie obrazujące, jakby wymiary tego obiektu. Nie, nie to, to, to był sam okrąg, takie wie pan, okrąg po prostu. W środku było puste i sam okrąg. Te światło zataczało okrąg 360 stopni i znowu w drugą stronę i znowu bardzo, no mówię, to gdzieś półtorej sekundy, nie więcej. Bardzo, bardzo, bardzo szybko. No średnica tego gdzieś z pięćdziesiąt metrów mogła być. Może, może, może i większa i to jeszcze to było tak, że te chmury były, chmury, zachmurzenie było bardzo nisko, były te chmury i to był sam okrąg, sam promień, sam promień. Tam w środku było pusto, tam nic, znaczy były chmury, ale tam nic się nie świeciło. Tylko ten promień zataczał- Obiekt w środku był pusty, tak?
Tak. To był sam promień, który zataczał ten okrąg. Robił. No i to nie było z dołu. Tam nikogo, żadnych osób nie było, bo to tylko rano tak wstaję akurat tutaj i no nikogo, nikogo nie było. Może później, gdzieś tam dalej na przystanku autobusowym ktoś mógł stać, ale. No ale to nie ma takiej mocy, żeby takie. I jeszcze to było idealne koło.
Okrąg, idealny okrąg, który właśnie z góry oświetlał te chmury. One były białe, robiły się jasne, a przerwy między tymi chmurami to wtedy był, to światło było jaśniejsze, ale nie dochodziło do samego, do samej ziemi. Także no tak jak ja myślę to, że po prostu coś, coś z góry rzucało promień świetlny, który się kręcił raz w lewo, raz w prawo i no i tyle. To bardzo dziwne to było dla mnie. Aha, no i oczywiście to, że latają helikoptery tutaj akurat nad tą dzielnicą teraz trochę mniej, ale no nie z takim szperaczem, który by stał. I to było. No cisza. 5:13. Jest cisza, jest cisza i żadnego helikoptera, żadnego samolotu. Nic, nic, kompletnie nic.
No chyba czyta mi pan teraz w myślach, Bo ja tak spojrzałem sobie na taką ściągę, moją z pytaniami i mam pytanie przed oczami czy obiekty emitowały jakieś dźwięki? No wychodzi na to, że chyba, chyba nie?
Nie, nie, cisza. Cisza była nawet teraz od Nowego Roku, bo tutaj mam zaraz, no nie wiem, sto metrów, powiedzmy przystanek autobusowy i nawet autobusy teraz już kupili nowe, które są elektryczne, wie pan, na baterie i jeżdżą sobie i one są cichutkie, nie? Pozbyły się dieslów. Także nawet jak autobus przejeżdża, to to jest cisza. I 5:13 tak, tak mam tutaj na telefonie ten film. 5:13 jest cisza i ja rowerem, który też jest elektryczny i też jest bardzo cicho.
Także nic, nic, żadne helikoptery, bo to tam w dzień czy ten to, to jeszcze tam kiedyś jeszcze fruwały, latały i... A to były inne akty, po prostu takie kryminalne bardziej. Ale no tu była cisza i myślałem, naprawdę myślałem, że to dzieci robią sobie jakieś tego, ale o tej godzinie nie ma dzieci i patrzę, że nie ma żadnego promienia Ziemi. Nikt się tym nie bawi, żadnym laserem ani nic. To był taki grubszy promień i idealny zataczał koło idealne raz w lewo, raz w prawo i mówię no maksymalnie półtorej sekundy od, od jednego okręgu w jedną stronę, następnie w drugą stronę. No i stałem i patrzyłem na to. Mówię no niemożliwe mówię wezmę, nagram, zobaczę, co z tego wyjdzie. No ale- Czy obiekt poruszał się-- dobrze, dobrze zrozumiałem, że obiekt poruszał się jakoś po łuku czy po linii prostej?
Ja widziałem sam promień. Ja nie widziałem obiektu. To był promień, który mógł, mógł być z jakiegoś, powiedzmy, obiektu, powiedzmy, powiedzmy tak, jakby ktoś, jakby ktoś latarką robił sobie na niebie okręgi.
Powiedzmy, powiedzmy ten, ten, ten okrąg, on się jakoś poruszał po linii prostej, po łuku- W miejscu? Nie, nie, znaczy okrąg, okrąg stał w miejscu, a po prostu te światło, te światło przechodziło, przechodziło raz w prawo, robiło pełny, pełny okrąg raz w prawo, zatrzymywało się i następnie w lewo i zatrzymywało się. I znowu w prawo i w lewo, ale nie przeruszał, nie przemieszczał się ani w lewo, ani w prawo całkowicie, że się nie powiedzmy, zaświecił się ten cały okrąg i on się nie przemieszczał ani góra, ani dół, ani w lewo, ani w prawo. Stał w miejscu. I to mnie zdziwiło i na początku szukałem kogoś, kto tam stoi na ziemi, pod tymi chmurami i sobie tą latarką czy jakimś laserem się bawi. No i za chwilę doszło. Mówię no niemożliwe, przecież tu nikogo nie ma i nie może, bo przecież my widzimy te promienie, które by szły z dołu. I to był duży mówię gdzieś o średnicy pięćdziesiąt metrów, duży, idealny okrąg. Ten promień kreślił na, na z góry na te chmury to był, to był to było światło, które było z góry. Ach, powiedzmy helikopter. No to ma szperacz i tak czy siak to, to nie to, to nie to, bo w środku było pusto, tylko był ten okrąg, a środek był pusty. No to nawet takiego szperacza nie mają. No bo jak idzie smuga światła, no to idzie, idzie cała no.
No to smuga była wyraźnie widoczna chyba. No z dołu jakby, no a czy z góry? Tak, tak. No i to to to to to to nie było nic, co by można było określić, że to dzieci czy ktokolwiek sobie stanął i rano miał taką zabawę, nie? No i tak popatrzyłem na to popatrzyłem i trochę mi tam włosy się zdzierżyły, bo to jeszcze to było tak fajnie, że to było nisko, bo chmury były bardzo, bardzo nisko. O kilkadziesiąt metrów nad drzewami. To tak jak teraz patrzę, to są bardzo wysoko, a wtedy było w ogóle taki dywanik tych chmur, takie w kształcie takie, takie baranki, takie, takie. I był taki dywan z tych chmur, całe niebo zasnute tymi chmurami.
I światło właśnie było z góry, które tworzyło taki krąg raz w lewo, raz jeszcze, żeby to nie wiem, no nie wiem, stało miejsc może, ale to w ogóle, ale to było żywe, to się przemieszczało raz w lewo, raz w prawo. Bardzo, bardzo. No to było dziwne, to nie było to, to nie było normalne. O, można powiedzieć, że właśnie to, to było to.
Czy ten okrąg, czy obiekt, czy jakkolwiek to nazwać, czy to wywierało jakiś wpływ na otoczenie? Czy manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska? Czy po prostu tak sobie krążyło po niebie raz w tą, raz w tą?
Nic takiego nie ma. Raczej da się dowiedzieć, że żadnego wpływu nie było, bo poza tym, że było cicho, no bo rano jest cicho, to, to, to no bo ludzie śpią, to... Wziąłem ten swój rowerek i odczepiłem. Podeszłem trochę z tym rowerem, zatrzymałem się i tam obserwowałem. Ale wszystko było normalnie. Ja nic szczególnego nie założyłem. Poza tym. Poza tym właśnie, że to się kręciło w lewo i w prawo. Także to na pierwsze mówię, na pierwszy raz. Pierwsze moje takie skojarzenie, mówię no dzieciaki. Ale ani promienia świetlnego z dołu nie było, ani w ogóle dzieci tam nie było, ani żadnego człowieka. Mógł być jakiś na przystanku dopiero, ale to nie ma takiej mocy, żeby tak taką, nie wiem, to by musiał chyba mieć jakąś, jakąś specjalną, jakiś halogen, jakiś wielki z jakimś transformatorem, żeby to była taka moc i żeby takie kółko sobie- Taką zabaweczką, takim laserkiem to chyba raczej to by nie było takie dobrze widoczne.
Nie, nie, to, to nie, nie. Ja mam taką latarkę ledową na przykład. No ale to nawet jak wstanę, to ja sobie jakiś kółeczek tak nie porobię. I to było idealne kółko. Okrąg stworzony był idealny i mówię i raz w lewo, raz w prawo z tą samą prędkością do półtorej sekundy.
I to było bardzo dziwne. To było bardzo dziwne. I te, i te światło. Właściwie ten promień taki świetny się, jak się przesuwa po tych chmurach z góry. No bo już potem dojrzałe-- doszedłem, że to przecież z góry, to między chmurami, jak była taka mała szczelina na przykład, to on się wydobywa bardziej. Ale mówię, nie, nie oświetlał samej ziemi, tylko trochę większa była jaś-- jasność tego promienia.
No i tak w kółko sobie on się przemieszczał w lewo, prawo, lewo, prawo, lewo, prawo. No tak, jak już mówiłem wcześniej, to, to chyba to chyba moim zdaniem wyklucza w ogóle, że to były, że to był jakiś-- że to było światło jakieś emitowane z ziemi. To mm z ziemi byłoby na odwrót.
Nie mamy tutaj nic takiego, to by były jakieś takie reklamy laserowe i tak dalej, no bo to jest zwykła szkoła i wzdłuż są zwykłe bloki dwupiętrowe i dopiero później jest taki inny wybudowany nowy takie, takie osiedle jeszcze, jeszcze nieskończone, ale to nic takiego nie ma, nic takiego nie ma i yy no dla mnie to było dziwne. No a cały czas, cały czas słucham, słucham radia i często w pracy o godzinie szu-szóstej, szóstej, przed szóstą rano już sobie słuchawki zakładam, chodzę i słucham audycji archiwalnych. I tak dalej. Ale nigdy nie myślałem, że coś takiego spotkam. Chociaż wcześniej też kiedyś spotkałem. To kiedyś opisywałem tutaj rozmawiałem z panem Trelą o tym moim czarnym trójkącie. Chyba w Ustce już nie pamiętam, czy nie w Ustce? W Świdnie? Nie, nie. To był taki trójkąt czarny. Tak, to kiedyś widziałem. To morze. Ale tutaj teraz, po tylu latach, to rzeczywiście i rzeczywiście człowiek ma taką. A jeśli, jeśli ma Pan chwilę czasu, to mogę jedno zdarzenie opowiedzieć.
Oczywiście, bardzo proszę. A mam jeszcze pytanie, zanim przejdziemy do tego wydarzenia drugiego, to ja mam jeszcze pytanie odnośnie tamtej obserwacji, tej, tego punktu świetlnego, czy, czy jak to nazwać? Czy w okolicy byli jeszcze jacyś świadkowie, którzy ewentualnie mogliby to zauważyć?
No, ewentualnie mógł ktoś być te sto metrów dalej przy ulicy, na przystanku autobusowym. No ale to ja jechałem, bo po tej stronie mamy trawnik i tą szkołę już. To wyjechałem po trawie i skręciłem w lewo, także równolegle do ulicy. Jechałem między innymi budynkami, także tam już nawet nawet się nie spojrzałem, czy ktoś stoi na przystanku dalej, czy nie. A zresztą o tej godzinie to raczej tam z nikim. No, gdyby to byli Polacy, jeszcze jakiś tam stał, to mógłbym za-za-zapytać czy wskazać widzisz to, czy coś? A tam na przystanku stał człowiek, który nie mówi po polsku.
Ja mówię słabo, słabo po duńsku, a poza tym z rana tak nie za bardzo wchodzić w rozmowę z kimś tam. Dobrze, to możemy przejść zatem do tej, do tej drugiej historii. Ona też jest jakoś związana z obserwacją UFO czy z czymś innym?
Znaczy nie, to, to jest związana z tą z tym, z nocną wizytą. Bedroom visitors. Tak, to było koło Warszawy. Wtedy byłem u znajomego z rodziny. Kiedy to mogło być? Jaki rok? To było gdzieś dziewięćdziesiąty rok. Może gdzieś to był. No to, tylko lata to nie za bardzo właśnie. I, i przyjechałem do niego właśnie z Pomorza do, do, do niego przyjechałem w odwiedziny i ja spałem w jednym pokoju w sypialni, a on obok-Spał w dużym pokoju razem ze swoją dziewczyną. I to było gdzieś. To był wieżowiec, szóste piętro chyba. Leżałem sobie, nie mogłem zasnąć i leżałem na plecach. Jak spojrzę, to przed sobą miałem okno. Okno. Miałem okno. No i nie mogłem spać. No i jakoś, jakoś mnie coś, coś ten sen złapał pomału. Nagle poczułem, że właśnie przy oknie w lewym rogu pokoju poczułem, że coś, ktoś stoi, coś stoi. Ale byłem tak wystraszony, że nie mogłem spojrzeć. Nakryłem się kołdrą i strasznie się bałem. To był maks. Teraz to pewnie bym zawału dostał, jakby coś takiego się pojawiło, ale czułem, że ktoś stoi i na mnie się patrzy. No to zakryłem się tą kołdrą i napięcie wzrastało.
Ja byłem coraz bardziej już wystraszony na maksa i w pewnym momencie czuję, a nie spałem przecież. Czuję, bo trzymałem mocno kołdrę, bo się bałem, że ktoś mi tą kołdrę zerwie ze mnie. Wie pan to trzymałem tą kołdrę jeszcze rękami i w pewnym momencie czuję, jak moje nogi się podnoszą, podnoszą do góry, od stóp idą do góry, powoli idą do góry, no to idą- Jakby pana za nogi wyciągało?
Tak, tak, tak i one się podnoszą. Po prostu podnoszą mi się do góry te nogi i no nie wiem, która to była godzina trzecia, może godzina druga, trzecia gdzieś w tych. I mówię, myślę sobie mówię no przecież jeszcze nie obudzę, nie-nie-obudzę tutaj, przecież go nie będę teraz wołał. Może jak on śpi z dziewczyną? Ale te nogi, bo te nogi coraz, coraz bardziej idą mi do góry, aż tutaj już zaczynają się spasie i myślę sobie no zaraz. I tu się trzymam.
Mówię zaraz, dam fikołka, zrobię te nogi, za mną się znajdą zaraz i coraz wyżej mówię no i myślę sobie już nie dam rady. I zacząłem krzyczeć aż tak. Zacząłem krzyczeć i krzyczeć i wołam go, wołam go i drę się na maksa, drę się na maksa mówię wołam chodź szybko, pomóż mi! I za chwilę to ustało. I tak jeszcze w tym, jeszcze w tym, jeszcze sobie tak na szybko myślę kurczę, teraz ja go obudzę, ten zaraz przyjdzie, będzie miał tutaj problemy, że ja go obudzę po nocy, ta dziewczyna się pewnie obudzi i tak dalej. Mówię no, ale nie wiedziałem, co mam robić. No już musiałem wołać o pomoc i zacząłem się drzeć Niech on przyjdzie, niech mi pomoże.
I ta sytuacja ustała. Znowu leży normalnie na łóżku. Patrzę, idę do niego, a oni śpią. Ja myślałem, że ja tam pół tego wieżowca obudzę, a to nic. Wszyscy śpią, a ja mówię no tak się już tak krzyczałem, darłem się, mówię niech on przyjdzie i mi pomoże, bo ja zaraz, nie wiem, odlecę tam gdzieś. No i ja wychodzę, biegnę do niego do pokoju, a oni wszyscy śpią. Nic się nie stało, a ja się darłem tak, że no to było bardzo dziwne, że, że, że I czułem, że właśnie stoi jakaś postać w rogu pokoju i że na mnie patrzy.
Mówię to już się zakryłem kołdrą i trzymałem tą kołdrę. Mówię, żeby mi nie ściągnęła tej kołdry ze mnie. To nogi mi zaczęły iść. Właśnie wszystko nogi do pasa. Jak już tu przy pasie już się trzymałem jakoś nie wiem, a te nogi mówię no to zaraz fikołka chyba zrobię do góry.
Już nie miałem i nie miałem siły utrzymać. I wtedy zacząłem wołać także to, to, to, to było mówię teraz, jakbym to zobaczył, to już teraz to na pewno zawał by był. Niewyraźny] mówię. Tak się wystraszyłem, że ten. No i najdziwniejsze krzyczę, krzyczę, wołam do niego, żeby on przyszedł tu i nic. Ja idę tam, lecę do pokoju, a tam cisza. Śpią. A on śpi z dziewczyną.
Żadnej reakcji, żadnej reakcji, nic. No kurde, śpią. No mówię trudno, muszę, muszę wołać o pomoc, o ratunek. On przeleci do mnie, przybiegnie. Nic, mogłem sobie wołać. Mówię to ja bym pół bloku tam obudził, a to nic. No także taką miałem dziwną sytuację.
Na szczęście Rozumiem, że pan usłyszał jakiś pogłos od tego swojego wołania, tak? Czy ja pogłos usłyszałem? No... Także jak się mówi, to dźwięk się odbija od ściany. Czyli rzeczywiście tak, jakby pan rzeczywiście coś mówił, tylko jakby oni byli jacyś tacy uśpieni, tak?
Tak, tak. No i no ja to tam krzyczałem, krzyczałem, no w nocy krzyczałem, darłem, darłem się, no bo co? Jak czuję, że mi nogi idą do góry i zaraz z tego łóżka wylecę. No to ja się trzymałem tego, tego, tej kołdry. Trzymałem się, żeby mnie nie zdjął tej kołdry, że mnie nie ściągnął, no. No a potem przychodzę, lecę tam, a oni śpią, a ja się darłem na głos. Mówię, myślę sobie no trudno, potrzebuję pomocy, niech on ten-- nic, śpią. To, to, to. No to słyszałem, tak mi się wydaje, że ja słyszałem swój głos. No ale no i nie spałem. To było to, że nie spałem. Ja byłem cały czas przestraszony, wiedziałem, co się dzieje i to nie był sen. To nie był sen, że ktoś śpi, że potem ja się budzę i wydaje mi się, że mi się to albo mi się to śniło, albo nie. Nie, nie, Ja byłem cały czas przytomny, bardzo przytomny. Ja byłem w ogóle wystraszony. A oni spali także wzywając pomocy. To nic nie dało. To nic nie dało. I tak jak w jakichś tych archiwalnych odcinkach radia, to też gdzieś tam się spotkałem, że ktoś tam żona próbowała budzić męża, a on nic, on spał i to była-- to było to samo. Ja się darłem i nic. Obok pokoju spali, przecież to nieduże mieszkanie było. No i to było na tej samej zasadzie, na tej samej zasadzie, że oni, oni spali i nic nie słyszeli, w ogóle nic. A mało tego rano jak on się obudził, to ja się go pytam, czy ja go, czy cię nie obudziłem, nie? Znaczy no widziałem, że go. Ale czy, czy nie słyszał mnie jak ja, jak ja go wołałem? Gdzie? Spał, spał.
No i to, że ja też nie spałem, bo ja byłem przy tym. Wszystko widziałem. Mam takie pytanie dotyczące tej postaci. Czy udało się panu jakoś zapamiętać, jak ta postać wyglądała? Czy zauważył pan jakieś szczególne cechy wyglądu, które zapadły panu tak mocno w pamięć?
Znaczy ja tej postaci w ogóle nie widziałem. Ja tylko czułem, że stoi w rogu- Coś, coś stoi ale nie widział pan, co? Nie, nie, ja tylko widziałem. Ja tylko czułem, że jest jakaś postać w rogu i to, że w rogu jest postać.
Takie dziwne uczucie, że w pokoju ktoś jeszcze jest. Tak, tak i to. A to ale jakie mocne, jakie mocne to uczucie, że no ktoś stoi i normalnie i patrzy się, stoi i patrzy się.I to było takie uczucie, że ja od razu wszystkie włosy mi stanęły, wszystko od razu. I tak byłem przestraszony, że... Ja wiedziałem, że ktoś tam stoi. Takie miałem-- i, i złapałem kołdrę, i się tak rękoma tą kołdrę trzymałem, żeby mi tej kołdry ktoś nie podszedł i nie ściągnął ze mnie. No, to nie wiem, skąd mam tą siłę, że tak wyskoczy. No i te nogi mi szły do góry potem.
A czy temu całemu zdarzeniu towarzyszyły jakieś odczucia fizyczne? Na przykład, nie wiem, odczucie zostania złapanym, jakieś mrowienie czy coś, czy tylko czuł pan lęk i to, że panu się nogi jakoś podnoszą?
Znaczy to, jak złapałem tą kołdrę i tą trzymałem, no to i tak leżałem i żadnych ruchów więcej nie mogłem, znaczy, nie mogłem wykonywać. No tak mi się wydawało, bo trzymam tą kołdrę, leżę, no i żadnych ruchów nie wykonywałem, a nogi mi szły same do góry. I to mnie, to mnie tak wystraszyło właśnie, że, że tam potem krzyczałem już do tego, do tego mojego znajomego. Także... Ale żadnego fizycznego takiego dotyku czy czegoś, to ja nie czułem. Nie, nie czułem. Tylko same-- to właśnie, co tak-- ja się zdziwiłem. Tak sobie myślę, mówię: kurczę, ten, coraz wyżej idą mi nogi. No zaraz albo zaraz odlecę z tego łóżka, albo tu się trzymam i że te nogi zaraz mnie zakryją, takiego fikołka do tyłu zrobię, nie? Że te nogi mnie zakryją, a tu się będę trzymał, nie? Ale jak mi nogi idą do góry no to...
I czułem cały czas czułem, że w rogu stoi posłać i non stop, że obserwuje. Patrzy na mnie się cały czas. I przez tą sytuację właśnie najpierw takie było, że takie uczucie, że lęku. No niesamowicie. A jak już te nogi poszły mi to, to już wtedy był-- to już koniec. To już zacząłem drzeć się, krzyczeć, żeby przyszedł i ten. A oni spali, nic nie słyszeli. A ja dostałem takiego. Ile ja wtedy miałem lat?
Właśnie... A wtedy chyba miałem 17, 17 lat. Tak mi się wydaje. Tak mi się wydaje. Ale nie Jestem pewny. No na pewno osiemnastki nie miałem jeszcze. No i to mnie właśnie-- jak już te nogi poszły w górę, to już byłem na maksa i zacząłem drzeć. Myślę sobie nieważne, która to godzina, czy on się denerwuje później, czy coś, niech on mi przyjdzie tak szybko, niech on pomoże mi i drę się na niego, drę się. Mówię: Andrzej, chodź tu, pomóż mi szybko, nic, nic. No i wtedy i wtedy to jakoś odeszło. To nagle normalnie już jestem. Mam te nogi na tym. Ale ta postać, ona, ta postać, ta, ta, ta. No coś, co tam stało, to tak wywarło na mnie taką tak uczucie, takiego lęku, a tam lęku. No bardzo, bardzo się przestraszyłem tego na początku, że coś tam jest, aż się zakryłem kołdrą, mimo wszystko, że tego nie widziałem i nawet nie chciałem na to coś patrzeć, co tam jest. Dlatego tą kołdrę na głowę i cały czas ją trzymałem. A to mi idą nogi. No i to już było. To już było. Koniec. Już zacząłem tam się drzeć i ten no i to, to, to było. To by było na tyle. Także no ja mówię, ja słucham cały czas i no bo bardzo interesujące są w ogóle te programy Radia Paranormalium i chcę się dowiedzieć, to, to, to ja tam miałem jakieś dwa, trzy rodzaje jakieś tam przeżycia, ale inni ludzie teraz mogą śmiało dzwonić i wypowiadać na ten temat, co oni przeżyli i też potem ktoś, następna osoba usłyszy, też coś mu się otworzy nagle i przypomni sobie, że zostanie odblokowano, że ktoś też miał jakąś sytuację kiedyś w dzieciństwie, nie?
Także, także... Ale ja kiedyś, kiedyś miałem taką sytuację też w Polsce, jak pracowałem w ochronie na noc i tam musieliśmy obchodzić-- była fabryka, a po drugiej to taka była wioska, ale tam była duża fabryka, a po drugiej stronie takiej ulicy asfaltowej, ale to było na wiosce, była, była posiadłość właściciela. Bogaty człowiek i my mieliśmy-- musieliśmy robić obchody po fabryce i po jego posiadłości, powiedzmy tam co godzinę, co półtorej, zależy.
Mieliśmy tam specjalne urządzenia, które po prostu musieliśmy znaleźć się w danym punkcie o danym czasie i ten, te urządzenie przyłożyć taki przycisk do pewnego tam punktu, który był gdzieś zamaskowany i tam przykładasz i jest OK. I wtedy potem na komputerze wszystko widać.
O której godzinie byłeś, jak często, jak szybko od punktu do punktu przeszedłeś, tam sprawdziłeś. No taka pełna kontrola. No i pamiętam kiedyś takie zdarzenie, że idę sobie tam, już wchodzę na jego posesję i ono leżało na takim wzgórku, takim na górę trzeba było iść.
Asfalt, droga była asfaltowa, do góry się szło. No i są garaże na kilka samochodów. Ja idę, jeszcze paliłem papierosa wtedy. Idę sobie, idę, palę tego papierosa. Stanąłem przy garażu. Taki ciąg garaży był i było takie jedno ledwo co światełko przy garażu. Idę i stanąłem w pewnym momencie i widzę taką jakby, taką poświatę jasną, z takich jakby małych, małych, jasnych, takich, takich piłeczek świecących, powiedzmy. I tak, to była taka mgła, jakby świecąca, coś w tym stylu, ale i usłyszałem w tym momencie śmiechy. Wie pan co, mogę powiedzieć? No to śmiechy dzieci. Tak jakby się dzieci śmiały. I taka to była taka, taka jakby świecąca mgła, która się poruszała na wysokości metr osiemdziesiąt, tak gdzieś właśnie nad moją głową. Może metr dziewięćdziesiąt? I ona sobie tak pomału sunęła. Potem zrobiła jakiś taki, jakieś takie kółko do góry pionowe, takie, takie, takie zafalowanie nawet. Ale to się, to się tak świeciło, takie tak, mieniło się to. Ciężko mi to określić. I słyszałem, i usłyszałem w tym-- a, i psy były. I były w klatkach. Miał dwa potężne psy. No facet bardzo bogaty, musiał mieć dużo, dużo sprzętu, dużo wszystkiego i ochrony.
Rozumiem, że nie było możliwości, żeby to, to, to widzieneo jakoś było emitowane przez kogoś z ziemi? To nie, nie, no gdzie? To mówię, metr osiemdziesiąt, pod dziewięćdziesiąt, tak jakby taka, taka, taka mgła świecąca nie?
I to i to. No mówię no, no, no, mgła jak mgła nie? Ale na tej wysokości to nie wiem ile to, ile to się ciągnęło. Nie, nie, nie wiem, czy to było nie 3 metry, 4 metry to nie za duże było, ale usłyszałem-- i to wie pan co? Takie moje, takie moje wrażenie, takie, takie osobiste odczucie tego, co ja, to, co to, co ja widziałem w tym momencie, to było, to było coś takie-i-i takiego jakby, jakby to się bawiło, jakby to jakaś była zabawa i usłyszałem, usłyszałem, no wydawało mi się, że słyszę śmiech dzieci, dzieci, nie śmiech dzieci. No normalnie. No kurczę, no też nie wiem, która to była godzina, nie?
No to, to, to, to już na pewno tam druga w nocy to on na pewno była, nie? Yyy- Śmiech dzieci o tej porze to raczej chyba rzadkość. No, no właśnie i to ale w tej, w tej mgle. Aha, i jeszcze jak ona się tak przesuwa?
A właśnie! Ja, ja stanąłem, patrzę na to i to było takie lekkie światełko z tego, z tych garaży, tak na dół, lekka taka poświata. Ogólnie było ciemno, nie? Lekka poświata i tam gdzie-gdzieś dalej jakieś światełka przy tym domu i tak dalej. Ale że ta mgła, ta mgła się przesuwała. Ja ja stanąłem i ona się przesunęła jeszcze trochę i na chwilę się zatrzymała. Nie?
Zatrzymała się na chwilę, tak jakby mnie coś, kto obserwowało, no stanęło, obserwowało. Czy te głosy, czy te głosy, te, te śmiechy słyszałem wcześniej, jak ona płynęła. Tak możliwe, że było, że ona płynie. Słyszę jakby takie śmiech dzieci.
Za chwilę to się zatrzymuje. Tak, zatrzymuje się. Jest przerwa, jest pauza, nic się nie tego. I ja wiem, dwie sekundy, trzy sekundy i rusza dalej, nie? I poleciała. A ja tylko głową patrzyłem za tym, nie? No aż tu mówię, papieros mnie oparzył w dłoń, bo stanąłem i się nie ruszałem. Papieros mi się ten-- puściłem papierosa i to odleciało. Tak, tak, coś, coś, coś w tym stylu. Także ja szedłem i ja na to naszedłem. Na, na, na, na, na, na te zdarzenie, na, na tą, na tą mgłę, mgłę à la. Naszłem, bo słyszałem i słyszałem za chwilę śmiech dzieci. Naszłem, jakbym wszedł właśnie w tą, w tą, bo ja bym im przeciął drogę i dlatego się zatrzymałem, bo usłyszałem i to zobaczyłem. Potem się zatrzymało- Miał pan może jakieś wrażenie, że ta mgła, nie wiem, reaguje w jakiś sposób na pana myśli, pana odczucia, pana obecność?
Znaczy, jak spanąłem, to ja próbowałem się tak zrozumieć, co to jest? No bo świecąca, takich, w takiej, to się taka mgła, która składała się z świecących takich kulek, jakby takich delikatnych, takich... Taka poświata z tego się tworzyła ogólnie, nie?
Świecąca. Mówię, mówię, przecież to nie jest mgła. I to się zatrzymało i na mnie jakby patrzyło, nie? No wiadomo, że dwie sekundy, trzy i za chwilę ruszyło i nie wiem już potem, czy też dalej słyszałem te, te, te-- ale nie, jak dochodziłem, to słyszałem to, co już słyszałem. Jak dochodziłem, to już słyszałem. Normalnie zabawy, zabawy, śmiech dzieci, nie? W tej mgły. I najpierw to usłyszałem chyba. I dopiero zobaczyłem, że to, że to jest jakaś mgła, mgła świecąca, nie? I te dzieci. Kurczę, to mnie zaskoczyło. A tam-- aha i w klatkach na dwa potężne psy.
Dwa potężne psy, które służyły do ochrony. To-- i one nie zawsze czekały. Nikt, żaden się nie odezwał. Żaden. Bo zaraz była ta klatka i zawsze jak ja robiłem obchód, to jak przechodziłem koło tej klatki, no to one już mnie znały. No to tam ten merdał ogonem, na przykład jeden, nie?
Podchodził, drugi tam chodził w ogóle sobie tam, bo to było wielkie klatki. One nic w ogóle nic, nic nie, nie, nie reagowały te psy, nic. No to, to, to takie miałem zdziwienie. No wiem, że to było trochę głupie. Nie? No jak już, jak już porządzą, to już powiem, to będę miał z głowy, co nie? Bo potem znowu by mnie dręczyło, że mogłem powiedzieć to jeszcze, nie? No to, to taki takie jakieś-- i też wiedziałem, tak jak ten facet mówię ten facet, ta osoba czy coś tam wtedy w nocy, że czułem tą obecność kogoś, to, to czułem, że to się zatrzymało. Znaczy to, bo to ja to widziałem, ale czułem, że na mnie patrzy w ogóle i poleciało sobie spokojnie, tak pomalutku, dalej sobie przeleciało, nie? Bałem się tego dotknąć, no bo to na wyciągnięcie ręki. Ale obserwowało mnie to, to, to. To miałem takie uczucie. To na bank, to, to na bank mnie obserwowało, nie?
I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. W kolejnych odcinkach również pojawi się sporo wątków ufologicznych. Aktualnie jestem w trakcie przygotowywania sobie tekstowych streszczeń rozmów z kilkoma słuchaczami, którzy nie wyrazili zgody na emisję nagrań rozmów z nimi, na antenie. Będą również prezentowane relacje nadesłane do Radia Paranormalium drogą tekstową. Korzystając z okazji polecam Państwa uwadze nowy serwis ufologiczny www.ufo-relacje.pl zbierający i publikujący relacje o obserwacjach UFO na terenie Polski.
www.ufo-relacje.pl. Dosłuchaliście Państwo piętnastego odcinka audycji Mówią świadkowie. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na Facebooku, Twitterze i YouTube. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. 530 624 193. Skype: radio.paranormalium.pl.
Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02. 36 08 80 02. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/ukszalik. Czekamy także na Państwa i maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.