[00:01] - Teoria chaosu.
[00:22] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one. The truth is out there.
[01:11] - Witajcie bardzo gorąco, serdecznie, jak w każdy piątek po godzinie 24.00 w Teorii chaosu. To jest audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych w Radiu Kontestacja. Dzisiaj temat będzie o żywności i tego typu sprawach, natomiast będziecie mogli dzwonić jak zwykle, telefon 22 195 321 lub Skype kontestacja.com. Albo możecie też wejść na czata, jak jesteście bardziej nieśmiali i sobie tam pogadać poza anteną na różne różniaste tematy. Dobrze. Dzisiaj może zacznę od takiego powiedzenia, którego już raz użyłem wcześniej, bo pamiętacie, że ten program miał mieć miejsce już parę miesięcy temu, ale niestety gość nie przybył. Zatem „powiedz mi co jesz, a ja ci powiem, kim jesteś”. To myślę, że jest najważniejszy cytat dotyczący żywienia. A ja jeszcze wam przeczytam jedną ciekawą rzecz wziętą już stricte z nauki od Jareda Diamonda. On jest takim biologiem, ewolucjonistą.
Generalnie jest człowiekiem obeznanym z rozwojem cywilizacji ludzkich. Zaraz, zgubiłem ten cytat. Zaraz go będę miał. Także posłuchajcie chwilę muzyczki, ja znajdę tą książkę. Gdzieś mi wypadła. Okej, już mam. Przepraszam was, że dopiero teraz ją tutaj znalazłem. Jared Diamond pisze, że wyniki badań dowodzą, że członkowie społeczności zbieracko-łowieckich to chodzące encyklopedie wiedzy o środowisku naturalnym. Potrafią oni nazwać z imienia ponad tysiąc gatunków flory i fauny, opisać biologię każdego z nich, wskazać miejsce ich występowania i określić ich użyteczność. Wraz ze wzrostem uzależnienia człowieka od udomowionych roślin i zwierząt cała ta tradycyjna wiedza stopniowo zanika.
Prowadzi to do tego, że klienci supermarketów nie odróżniają dzikiego gatunku trawy od dzikiej rośliny strączkowej. Ja chyba też tego nie odróżniam. Jestem typowym klientem supermarketów, ale pewnie część z was odróżnia rośliny strączkowe od roślin trawiastych. Jeszcze tutaj chciałem powiedzieć, zanim przedstawię wam gości, którzy znają się na jedzeniu znacznie bardziej niż ja, czy też większość z was, podejrzewam, to chciałem tutaj na wstępie powiedzieć o Kodeksie Alimentarius. To jest kodeks żywnościowy. Można powiedzieć, że jest to zbiór międzynarodowych wytycznych i standardów dotyczących żywności. Kodeks tworzony jest przez powołaną w 1963 roku Komisję Kodeksu Żywnościowego. To jest organ FAO, to jest Food Administration, sorry, nie pamiętam jaki jest to skrót. Jest to organizacja dotycząca spraw żywności i WHO, World Health Organization to jest agenda ONZ do spraw żywności, rolnictwa i zdrowia. W skład właśnie tej Komisji Kodeksu Żywnościowego wchodzi obecnie 188 kraje.
Prace tej komisji prowadzone są w 27 komitetach. Statutowym celem kodeksu jest ułatwienie handlu międzynarodowego i ochrona konsumentów. I takie tutaj pytanie jednakże, czy kodeks chroni konsumentów? Ja uważam, że absolutnie nie. Ten kodeks, o którym jeszcze na pewno zrobię audycję, na pewno będzie w Teorii chaosu ogólnie o Kodeksie Alimentarius. Generalnie on dąży do czegoś takiego, żeby to, co naturalne było nielegalne, a to co chemiczne, sztuczne, żebyśmy się właśnie tym żywili i byli uzależnieni od korporacji, które będą nam dostarczały te sztuczne produkty GMO i tak dalej. Dobrze. Połączymy się teraz z gośćmi. Halo, halo! Witam was, witam dwóch panów.
Halo?
[06:20] - Słyszycie nas?
[06:21] - Tak. Słyszę was. Przepraszam, jeszcze raz.
[06:29] - Z tej strony Lolek.
[06:30] - I Jarek. Jarek, witaj.
[06:32] - Witajcie. Zacznę może od pytania zerowego, mógłbym powiedzieć. Czy stołujecie się w McDonaldzie i jak często? Nie, oczywiście żartowałem. Chyba się nie stołujecie.
[06:54] - Ja stołuję się, powiem szczerze, w McDonaldzie trzy razy w roku na shake'u. Takim waniliowym, typowym shake'u. To jest wszystko, co jem w McDonaldzie. Jak widzę McDonalda, właściwie to najpierw go zaczynam czuć. Nie widzę go. Najpierw go zaczynam czuć. To omijam go szerokim łukiem.
[07:20] - Tak.
[07:21] - Ja piję kawę espresso i to wszystko.
[07:25] - Przepraszam, Jarku, jak możesz troszeczkę bliżej mikrofonu. Proszę.
[07:28] - Piję kawę espresso i to wszystko.
[07:30] - Aha, z McDonalda. Okej. To był taki żarcik, bo to jest raczej jedzenie niezbyt ciekawe. Jeszcze mam tylko taką uwagę, ciekawostkę, którą się w sumie dzisiaj przypadkiem dowiedziałem. W radiu słyszałem o tym, że w Wielkiej Brytanii, wyobraźcie sobie, uznano ser żółty za produkt na równi z tak zwanym junk food, czyli tymi trującymi rzeczami, niezdrową żywnością. A takie produkty jak Diet Coke, czyli Coca-Cola z aspartamem bez cukru uznana została za produkt zdrowy. Jest to postawione wszystko na głowie. Jestem trochę zszokowany, ale w sumie nie dziwię się, bo ten kodeks alimentarus postępuje. Oczywiście to nie jest tak, że on obowiązuje wszędzie, bo to tylko takie wytyczne są, ale jak widzimy, w każdym kraju niedługo zdelegalizują nawet może i ser żółty, przynajmniej że będzie musiał być odtłuszczony i tak dalej. No dobrze.
[08:37] - Z mleka pasteryzowanego zawsze. Tylko w Szwajcarii jest niepasteryzowany ser dostępny.
[08:43] - Aha, rozumiem. Wiecie co? Coś bardzo was słabo słychać. Nie wiem.
[08:48] - Wytyczne Unii Europejskiej mówią o tym, że ser żółty musi być wyprodukowany z mleka pasteryzowanego.
[08:55] - Aha, rozumiem.
[08:57] - W Szwajcarii można dostać jeszcze z mleka niepasteryzowanego.
[09:03] - Okej, a mleko pasteryzowane jest niekorzystne.
[09:10] - Na zasadzie niekorzystne.
[09:12] - Rozumiem. Jeszcze jest UHT, ale to chyba jeszcze bardziej.
[09:17] - Pasteryzacja zabija właściwości odżywcze mleka. W związku z tym po podgrzaniu do temperatury 130 stopni traci swoje właściwości odżywcze. Naprawdę ten ser żółty mógłby być dużo bardziej wartościowy, gdyby nie był pasteryzowany. Ale właśnie jedna z dyrektyw dotyczących żywności wymaga pasteryzacji wielu produktów, w tym i żółtego sera.
[09:41] - Rozumiem, ale wydaje mi się, że i tak jest to ser dużo bardziej zdrowy niż Diet Coke czy ta z aspartamem Coca-Cola.
[09:50] - To oczywistość chyba.
[09:52] - Raczej nie, bo dla specjalistów z Wielkiej Brytanii to jest wręcz oczywistość, że tak właśnie jest, że ser jest szkodliwy, a Diet Coke jest naprawdę produktem dużo lepszym niż zwykła cola.
[10:04] - Generalnie pewnie patrzyli z jednego punktu widzenia, dietetycznego. Że zdrowe jest to, co zawiera mało kalorii i tym się kierując wysnuli taką tezę, bardzo dziwną z kolei.
[10:20] - Rozumiem. Jak mówiliśmy, zaczniemy tutaj mówić trochę o rolnictwie, bo tak jak tu już było wspomniane o tym mleku pasteryzowanym, że tylko w Szwajcarii generalnie można mieć to mleko jako takie naturalne. Jak to właśnie z tym rolnictwem jest? Może niekoniecznie w Polsce, ale też i tutaj w Europie. Czy to rolnictwo ekologiczne jest ekologiczne? Czy w ogóle można ekologicznie dzisiaj produkować? Jak myślicie?
[10:52] - To może ja powiem ze swojej strony jako człowieka, który z rolnictwem nie ma kompletnie nic wspólnego poza papierkami, pracą w urzędzie, poza pewnymi rzeczami wyniesionymi ze szkoły, ze studiów. Ponieważ studiowałem ochronę środowiska, coś tam się o rolnictwie uczyłem, powiedzmy. Interesuję się tym tematem, ponieważ rolnictwo jest tym, co jemy generalnie. To z rolnictwa mamy żarcie. I powiem wam, że z mojego punktu widzenia rolnictwo ekologiczne na dużą skalę jest zaprzeczeniem rolnictwa ekologicznego. Czyli idąc do hipermarketu nie kupisz ekologicznych produktów kompletnie. Poza tym sama kwestia, czym jest rolnictwo ekologiczne, czym jest żywność zdrowa. Co tak na dobrą sprawę klasyfikuje żywność jako zdrową? Czy to jest półprodukt, z którego powstała? Czy to jest Cały cykl technologiczny.
To jest wiele różnych wyznaczników tego, że żywność jest zdrowa, ekologiczna. O czym mówię? Ponieważ ostatnio, będąc na zakupach w znanej sieci hipermarketów, szukając jogurtu, natknąłem się na jogurt, który miał w nazwie „eko”. Miał znaczek, certyfikat unijny jako że jest żywnością ekologiczną. Okej, w porządku. Może powstał z mleka, które dała krowa pasąc się na łące, która była ekologiczna. Okej, w porządku wszystko. Tylko co w tym jogurcie robiła żelatyna? Ponieważ tam była żelatyna. Znalazłem na opisie tego produktu żelatynę.
Czy ten jogurt jest zdrowy?
[13:16] - Chyba nie. Czyli potwierdzacie, że jest taka historia, że organiczne produkty w supermarkecie niekoniecznie będą organiczne, czy może nawet w ogóle nie są.
[13:33] - Oczywiście. Generalnie chodzi o jakieś certyfikaty. I część certyfikatów jest generowana po to, żeby coś sprzedać. I część firm podszyje się pod eko i inne nazwy, które nam się kojarzą, ale niekoniecznie to jest zdrowa żywność.
[13:48] - Tak. Mamy słuchacza na antenie. Halo? Wiktora. Halo? Jesteś z nami, słuchaczu?
[13:54] - No cześć.
[13:55] - Cześć.
[13:57] - Słyszycie mnie, tak?
[13:58] - Tak.
[13:59] - Ja chciałem spytać o parę rzeczy. Po pierwsze jest taka kwestia, że podobno wlewanie cytryny do herbaty jest szkodliwe. I chciałbym się spytać, czy ktoś coś wie na ten temat.
[14:17] - Ja leję dużo cytryny do herbaty. Bardzo lubię cytrynę z herbatą. Jeszcze tak po wiedeńsku zrobioną, że najpierw daję cytrynkę, później sypię cukier, rozcieram to łyżeczką i zalewam esencją, później wodą. Jest super herbatka. Uważam, że jest bardzo zdrowa.
[14:37] - O ile nie dodajemy jej do gorącej herbaty. Bo jeżeli jest gorąca herbata, to traci wartości poprzez wpływ temperatury. Rzeczywiście też kiedyś coś czytałem, że połączenie cytryny i herbaty tworzy jakieś substancje szkodliwe i to jest kwestia już biochemiczna organizmu. Czyli herbata może być zdrowa, cytryna może być zdrowa, ale połączenie tych dwóch substancji rzeczywiście może negatywnie wpływać. Też o tym coś słyszałem.
[15:02] - Ja właśnie się trochę tym zainteresowałem. Z Klodem mailowałem o tym.
[15:07] - Tak. Rozmawialiśmy.
[15:10] - Po wlaniu cytryny do herbaty glin, który występuje w liściach herbaty, reaguje z kwasem cytrynowym i się tworzy glin, czyli aluminium, które jest przyswajalne dla naszego organizmu, który odkłada się w mózgu. I może to prowadzić do choroby Alzheimera. I też czytałem, że jest rozwiązanie tego problemu, że cytrynę należy wtedy dodawać, jak nie ma żadnych liści herbaty w herbacie.
[15:44] - Przeważnie to-
[15:45] - Znaczy w kubku z wodą.
[15:48] - Okej, ale jak robisz herbatę, wrzucasz torebkę, nie? Nie masz w niej liści.
[15:56] - Masz zmielone liście. Halo?
[15:59] - Ale wrzucasz torebkę, później ją wyciągasz i dopiero wtedy wciskasz cytrynę, nie?
[16:06] - Dopóki się nie dowiedziałem, jak to dokładnie wygląda chemicznie, to zostawiałem ją zawsze w środku, bo nie widziałem powodu, żeby jej wyjmować.
[16:20] - Chyba torebkę czy fusy się wyjmuje po jakimś czasie, bo potem za dużo garbników chyba jest.
[16:26] - Nie. Mnie to nigdy nie przeszkadzało, jeżeli mam być szczery.
[16:33] - Nie, ale jest kilka patentów, że połączenia różnej żywności, różnego typu tworzy jakieś reakcje. I to nie tylko herbata i cytryna, ale też połączenie bodajże pomidora i białego sera. Też słyszałem. Naprawdę.
[16:52] - Musiałbym o tym poczytać. Sobie zapiszę.
[16:56] - Ale ja nie wiem. Kwestia, kto ile tego je. Jeżeli je to codziennie, rano i w dużych ilościach, to może zaszkodzi. Jeżeli od czasu do czasu robi się takie rzeczy, to myślę, że nie wpłynie to specjalnie na nasze zdrowie.
[17:10] - Dobrze. To druga sprawa. Jeżeli mogę, to chciałbym spytać o jakieś konkretne specyfiki. Co jeść, żeby uodparniać swój organizm? Jakieś witaminy. Klod cały czas poleca witaminę D3, no nie?
[17:29] - Tak jest. Ja mogę tu polecić witaminę D3. O tym już wspominałem wcześniej w programie. A ja jeszcze do herbaty tylko dodam, że wydaje mi się to naciągana sprawa, bo wystarczy, że ugotujemy w aluminiowym garnku zupę i dużo więcej aluminium wchłoniemy niż z tego.
[17:44] - Dokładnie tak. To są takie szczegóły, które rzeczywiście mogą wydawać się w jakiś sposób szkodliwe, ale jak zobaczymy wkoło, to mamy naprawdę takich patentów. Na przykład jak picie dużych ilości piw w puszce. To się oczywiście też rozpuszcza i magazynuje się w naszym organizmie. Gotowanie w garnkach aluminiowych czy używanie w ogóle sztućców aluminiowych. Tak że herbata i cytryna jak najbardziej tak, może być szkodliwa, ale dużo więcej jest rzeczy wokół nas, które powinniśmy wyeliminować.
[18:16] - Dobrze, jeszcze Wiktor się pytał o te witaminy czy suplementy.
[18:20] - Z witaminami jest tak, że jeżeli kupimy sobie witaminy w aptece To przyswajalność jest na poziomie 10%. Spadaj z witaminami jest taki, że pokazuje nam, ile powinniśmy mieć w organizmie, żeby nie zachorować. Ale my nie żyjemy po to, żeby nie zachorować, tylko żeby być zdrowymi. W związku z tym tych witamin musi być bardzo dużo. Jeżeli chcielibyśmy rzeczywiście mieć tyle witamin, musielibyśmy jeść po 50 tabletek, a one są nieprzyswajalne. W związku z tym spowodowałoby to szkodliwe konsekwencje. Dlatego też należy jeść dużo owoców, warzyw i to najlepiej takich, których znamy pochodzenie, a nie z hipermarketów.
[19:01] - Nie wiem, czy czytałeś taką książkę „4-Hour Body” Tima Ferrissa. On tam zwraca uwagę, że fruktoza, która występuje w owocach, przyczynia się do wzrostu cholesterolu, ciśnienia krwi i tak dalej, że jest generalnie dosyć szkodliwa.
[19:21] - Powiem ci tak: oczywiście te hipotezy, te stwierdzenia są liczne, ale wydaje mi się, że one są bezpodstawne.
[19:29] - Znaczy badania przeprowadzane były.
[19:33] - Kiedyś mówiono o jajkach, że powodują dużą ilość cholesterolu i powinniśmy je wyeliminować. Ale w szpitalach na przykład, jak leczy się oparzenia, to głównie jajkami. Dietą wysokobiałkową z jajek kurzych sprawdzono, czy rzeczywiście jest podwyższony cholesterol. Okazało się, że wcale nie. W związku z tym należy patrzeć na to z szerszej perspektywy, kto mówi i po co to mówi. Moim zdaniem jesteśmy stworzeni do tego, żeby jeść owoce i warzywa.
[20:03] - Są dwa rodzaje cholesterolu, kiedyś te badania nie były takie dokładne jak teraz. A teraz wiemy, że jest ten dobry i ten zły cholesterol, nie?
[20:17] - Dobrze, ja proponuję może już tak w szczegóły się nie zagłębiać, chyba że chcesz, Jarku, jeszcze dodać coś, bo mamy kolejnego słuchacza.
[20:23] - Może idźmy dalej, bo tematów jest wiele.
[20:25] - Claude, mam jeszcze jedno pytanie, bo nurtuje mnie cały czas sprawa czegoś, co się nazywa magnetoterapia.
[20:35] - Ja ci nic nie powiem, bo tylko słyszałem.
[20:39] - Gości chciałem zapytać.
[20:41] - Tak, może goście wiedzą.
[20:43] - Może przybliżyć? Generalnie nie kojarzę.
[20:46] - Ja też nie. Dostałem takie zlecenie od znajomego, żeby zrobić stronę internetową takiego czegoś. Takie małe pudełeczko z magnesem w środku o bardzo małej mocy, ale z dosyć precyzyjnej elektroniki wykonanego. I to generalnie działa leczniczo na organizm, że łagodzi ból.
[21:10] - Magnes jest wykorzystywany.
[21:14] - Nie magnez. Magnes. Nie atom, tylko taki, który przyciąga metal.
[21:22] - Oczywiście. W medycynie jest wykorzystywany. Ja sam miałem uraz kręgosłupa, miałem taką terapię i według mnie w jakiś sposób pomaga. Bodajże ona powoduje, że jest lepszy przepływ krwi w danym-
[21:40] - Tak.
[21:40] - ... miejscu i to powoduje szybsze leczenie się. Moim zdaniem jest to dobra terapia.
[21:46] - Bo to jest takie małe urządzenie.
[21:48] - Nieinwazyjna w taki sposób, że nie ingerujemy jakimiś substancjami chemicznymi czy farmakologią, czy czymkolwiek, tylko oddziałujemy zewnętrznie i nie niszczymy naszego organizmu. Musiałby się jakiś lekarz fizjoterapeuta wypowiedzieć, ale według mnie jak najbardziej tak.
[22:04] - Bo to jest takie małe urządzonko, które kosztuje 200 złotych, a są też takie duże urządzenia w klinikach. Mogę zostawić wam stronę internetową.
[22:15] - Tak, w komentarzach najlepiej jak dodasz. Ja tylko od siebie powiem, że mój znajomy miał psa i temu psu pomagały jakieś maty magnetyczne, coś takiego.
[22:25] - Jest coś takiego właśnie.
[22:26] - I temu psu na alergię bardzo pomagało. Natomiast nic więcej na ten temat nie wiem. I to były jakieś bardzo drogie tematy. Nie wiem, jakieś kosmiczne kwoty.
[22:35] - Z koniami się wykorzystuje te maty.
[22:37] - Mam kolegę, który takie rzeczy też dystrybuuje i generalnie to polega na tym, że się nakłada na uszkodzone miejsce, mięsień czy też jakiekolwiek inne.
[22:49] - Konia.
[22:50] - Konia oczywiście.
[22:51] - Zapomniałeś powiedzieć.
[22:53] - To powoduje, że taki koń szybciej dochodzi do zdrowia, szybsza jest rehabilitacja.
[22:57] - Po treningu.
[23:00] - Po treningu, jak jest przeciążony i tak dalej. Także jest to wykorzystywane nie tylko w medycynie u ludzi, ale także u zwierząt. Moim zdaniem takie metody leczenia powinny być promowane.
[23:11] - Dobra, to ja w komentarzu zostawię link i jakieś wrażenia, bo te urządzenie dostanę jutro do testów od znajomego.
[23:19] - Super.
[23:19] - I przetestuję na własnej skórze.
[23:22] - Zobaczymy, bo to jest ciekawy temat, prawda? Bo to tak naukowo chyba nie jest akceptowane raczej do końca.
[23:28] - Nie jest. Nawet powiem ci, że urząd zrobił ostatnio kontrolę producentowi, mojemu znajomemu i on nie może użyć na przykład w materiałach promocyjnych słowa „ból”. Musi używać zamiast tego „dyskomfort”.
[23:51] - Tak, ta biurokracja straszna.
[23:53] - To jest śmieszne, bo wszystkie tablety wielkich farmaceutyków mają ból na czerwono.
[24:03] - Dokładnie. Chodźcie, zjedz apas.
[24:04] - Ja powiem szczerze, że ja jestem takim człowiekiem, który swojego czasu dużo jadł przeciwbólowych, bo miałem problemy. Zresztą do tej pory mam, ale w jakiś sposób sobie inaczej radzę z kręgosłupem. I powiem, że takie medykamenty, jakie mi serwowali, to ja dziękuję. A tak naprawdę wystarczyło zmienić trochę tryb życia, chodzić na basen
[24:25] - Zdiagnozować konkretnie co jest, ćwiczyć więcej po bólu. W związku z tym to jest jedna wielka ściema tych firm farmaceutycznych.
[24:33] - Dobrze, dziękuję ci doktorze. Mamy kolejnego słuchacza, Alberta.
[24:44] - Halo?
[24:45] - Halo? Witaj Albercie.
[24:47] - Witam. Ja generalnie odnośnie tej herbaty chciałem troszeczkę dodać, a właściwie zdementować, bo z tego, co słyszałem, to trochę się zagotowałem nawet. Generalnie tak: herbata po rozpuszczeniu w wodzie, właściwie po zaparzeniu w wodzie ma odczyn zasadowy i to nie herbata, tylko woda, a właściwie brudna woda zawiera w sobie szczawiany, które przy pomocy teiny, które znajdują się w herbacie jako składnik herbaty, jako garbnik tak jak to wspomniałeś, powodują krystalizowanie się szczawianów na powierzchni powiedzmy szklanki, filiżanki czy czegoś innego. To wygląda jak plamki oleju, ale one tak naprawdę nie są plamkami oleju. Jak sobie to pacniemy łyżeczką, to się nam rozłamie. Czyli to jest skrystalizowany szczawian zabarwiony przez teinę. Jeżeli dodamy do herbaty cytryny, to zmieniamy tylko z zasadowej na kwasowy odczyn herbaty, dzięki czemu te szczawiany nie będą się nam wytrącały. Co nie znaczy, że ich nie ma w tej herbacie. Po prostu nie zobaczymy ich i tyle. Dlatego jakieś takie historie odnośnie tego, że coś tam się dzieje w herbacie są trochę uważam śmieszne, czasem trochę podstawowe chemii warto poznać.
[26:05] - Czyli po prostu wcale nie jest szkodliwa tak jak tutaj się mówi?
[26:09] - Nie, herbata nie jest szkodliwa. Czy herbata nie jest szkodliwa... Warto by się zastanowić nad składnikami wchodzącymi w skład samej zaparzonej herbaty. Natomiast jeżeli mówimy o tym, że cytryna powoduje to, że herbata jest klarowna lub nieklarowna, że jakieś plamki nam się pojawiają, czy jakoś tam się ciemnieje potem herbata po jakimś tam zaparzeniu, czy sposoby parzenia herbaty, to są bzdury. Herbata sama z siebie ma odczyn zasadowy. Jeżeli w wodzie znajdują się jakieś substancje, które teina, którą zawiera herbata, może zabarwić i inne składniki herbaty mogą wykrystalizować w wodzie, to po prostu tak się stanie i to wtedy zobaczymy. Jeżeli dodamy do tego cytryny albo na przykład kwasku cytrynowego, to niekoniecznie jest cytryna. Cokolwiek, co zmieni nam odczyn herbaty z zasadowego na kwaśny, spowoduje to, że te substancje nie będą się wytrącały. To nie znaczy, że ich nie będzie.
[27:08] - Dobrze. Masz jakieś Albercie pytanie może do gości w sprawie żywności?
[27:14] - Wiesz co, na razie słucham. Ja jestem w pracy w tej chwili, więc bardziej się przysłuchuję. Tylko że w związku z tym, że zajmowałem się trochę wodą i wiesz o tym przez wiele lat, więc po prostu akurat temat herbaty mnie trochę zagotował.
[27:30] - Rozumiem. Dobrze. To dzięki Albercie za te informacje.
[27:35] - Dzięki.
[27:37] - Dobrze, to przechodzimy do... Rolnictwo proponuję może już zostawić, bo to jest troszeczkę bardziej odległy temat, taki bardzo praktyczny. Więc może tak się skoncentrujmy jeszcze, panowie, powiedzcie mi, czy w ogóle powiedzcie mi, jak to jest właśnie w tych supermarketach, czy w ogóle sklepach na przykład ze zdrową żywnością, już pomijając te supermarkety, czy tam w ogóle można dostać coś, czy te produkty są zdrowe w tych sklepach Body Shop, czyli tych ze zdrową żywnością, health shopy?
[28:13] - Tylko czy mówisz o sklepach takich powiedzmy na targu, jakichś kramikach, gdzie się sprzedaje zdrową żywność, czy jakichś konkretnych ekspozycjach w hipermarkecie ze zdrową żywnością?
[28:27] - To znaczy tak, takie sklepiki, co są może w kompleksach handlowych. Nie wiem, jak w Polsce, bo troszeczkę już wiele lat nie byłem w Polsce. Nie cały czas mieszkam, czasami tylko przyjeżdżam. Tak zwane na Zachodzie są popularne health shopy, to w każdym kraju na Zachodzie, czyli takie ze zdrową żywnością sklepy po prostu. Czyli u nas zielarskie chyba takie coś.
[28:50] - Na Zachodzie.
[28:51] - To nie ma w Polsce. Aha. Dobrze.
[28:55] - W Polsce tak na dobrą sprawę, z tego, co ja przynajmniej ze swojego doświadczenia zauważyłem, to w hipermarkecie masz zdrową żywność w postaci soku jednodniowego wyciśniętego z marchewki, który o godzinie 18 jest skiśnięty. To jest wszystko. Reszta to jest po prostu jedna wielka ściema.
[29:18] - Rozumiem.
[29:20] - Hipermarkety zaopatrują się u dużych dystrybutorów. Duży dystrybutorzy mają duże plantacje. Duże plantacje są sprzeczne z rolnictwem ekologicznym i tutaj nie ma absolutnie podstaw do mówienia o zdrowej żywności.
[29:41] - Rozumiem. Mamy kolejnego słuchacza.
[29:44] - Dzień dobry, chciałem sprostować jedną rzecz. Oglądałem o mlekarstwie i mleko się nie pasteryzuje w temperaturze 170 stopni, tylko między 80 a 70 stopni. I to trwa kilka dosłownie minut. Mleko jest podgrzewane bardzo krótki czas po pierwsze. I mama jak dawniej dostawała mleko, jak jeździmy na wieś, dostajemy mleko od gospodarza, to zawsze to mleko, jeżeli nie robimy z tego sera, mama zawsze to mleko gotowała. Zawsze. Nawet jak w PRL-u dostawała w butelkach takie mleko prawie od krowy, to zawsze było mleko gotowane, żeby zabić bakterie. I nigdy się mleka surowego nie piło, bo potem człowiek, jak się napił surowego mleka, to go żołądek bolał. Dawniej mleko i się od tego chorowało.
[30:41] - Dobrze.
[30:42] - Nawet jak chodziłem do podstawówki, to zawsze mleko, jak się kupowało, nie było pasteryzowane i zawsze się mleko gotowało.
[30:52] - Rozumiem.
[30:53] - W takich butelkach w blokach w PRL-u codziennie było przynoszone w litrowych butelkach szklanych mleko do domu.
[31:02] - Dobrze, to dajmy-
[31:03] - Mleczarz przynosił mleko i zawsze się gotowało. Tak samo na wieś mama bierze-
[31:10] - Rozumiem.
[31:11] - I zawsze mleko jest pasteryzowane, ale nie w stu stopniach, tylko 80 albo 70 stopniach na ułamek dosłownie kilka minut natychmiast wkładane.
[31:20] - Dajmy odpowiedzieć. Właśnie nie bardzo wiem, o co słuchaczowi chodziło. Chyba o pasteryzację. Uwagi do pasteryzacji.
[31:34] - Generalnie pasteryzacja w garnku troszeczkę inaczej wygląda niż pasteryzacja w przemyśle. Pierwsza rzecz. Z tego, co ja czytałem, to troszeczkę więcej niż 70-80 stopni, ale to nie jest istotne, bo pod wpływem tej temperatury zabijamy wartości odżywcze. I tak naprawdę są już na przykład we Wrocławiu koło Astry mamy możliwość picia mleka z dystrybutora niepasteryzowanego, niegotowanego i to jest tak naprawdę najbardziej wartościowe. Fakt, że słuchacz, który mówił o tym gotowaniu, to jest dużo bardziej wartościowe niż te, które kupujemy w sklepie. Wystarczy zobaczyć, jaki jest termin ważności mleka. Co by się zdarzyło z mlekiem gotowanym w garnku po pięciu dniach? A co się dzieje z mlekiem z hipermarketu po pięciu dniach? Praktycznie jest takie same do wypicia. Według mnie to jest kwestia metody, bo metoda domowa nie równa się metodzie przemysłowej.
[32:29] - Rozumiem. Ja jeszcze się spotkałem z czymś takim, że... Troszkę echo tam jest u was, ale nic, jakoś damy radę sobie. Że po prostu mleko w ogóle nie jest zdrowe dla człowieka.
[32:46] - Ponoć 80% dorosłych ludzi nie trawi mleka. Ja jestem osobą, która nie trawi. W ogóle mleka nie używam w żadnej postaci. Źle się po nim czuję. Poza tym ludzie, którzy są uczuleni na mleko, bardzo często chorują na różne choroby, między innymi zapalenie ucha. Ja doświadczyłem tego. Odkąd wyeliminowałem mleko, dużo lepiej się czuję i nie choruję. Także kwestia samego organizmu. Część ludzi toleruje mleko, część nie. Należy się tak naprawdę dowiedzieć, kto co może pić, jeść i żyć zdrowo.
[33:20] - Dobrze, to może tutaj zamknijmy ten temat mleka. Czyli generalnie tak jak mówicie, w Polsce nie ma sklepów ze zdrową żywnością, takich czystych sklepów. Nie tak, że w supermarkecie jest jakaś półka czy coś. Generalnie zdarzają się jakieś produkty, które tam można kupić, jeśli nie są oczywiście produkowane przemysłowo, w przemysłowym rolnictwie, bo to jest chyba najważniejsze.
[33:54] - Lolek powiedział, że tak naprawdę idąc do hipermarketu mamy ogromne marki, ogromne brandy. One są w jakiś sposób a przy takim rolnictwie chodzi o jedno: o zysk. W związku z tym zysk musi być jak największy, a zysk osiągamy tylko wkraczając pestycydami czy pryskaniami, czy inną formą niszczenia tej żywności. Także wydaje mi się, że to jest sprzeczne. To jest kwestia, od kogo kupujemy. Jeżeli idziemy do dużego, to nasza pewność jest mała, że to będzie rzeczywiście zdrowe. Jeżeli idziemy do rolnika, wiemy, jak on to robił, to nie dość, że promujemy tego rolnika, dajemy mu większe możliwości samofinansowania się i tworzenia tego modelu, to dodatkowo rzeczywiście mamy tę pewność, że jemy zdrowo. Fakt, że mieszkając w mieście jest to praktycznie mało możliwe. To jest inna kwestia.
[34:49] - Ja jeszcze taką mam tutaj uwagę, bo trochę też znam problem rolnictwa w Polsce w związku z tym, że praktycznie coś tam robiłem w tej kwestii. Natomiast spotkałem się z czymś takim, że wielu bardzo małych rolników, takich niewykształconych, potrafią bardzo niskiej jakości produkty sprzedawać na targu, czyli na przykład używają nawet benzenu do przyspieszania przydatności do sprzedaży produktu czy jakichś substancji, które są już totalnie toksyczne. Pryskają na przykład czymkolwiek popadnie, nawet Muchozolem powiedzmy, czyli substancjami, które są strasznie toksyczne dla człowieka. I wiem, że to miało miejsce kilkanaście, nawet 20 lat temu. Tego typu praktyki były dosyć powszechne, jeśli chodzi o rolników małorolnych, że chcą jak najwięcej zarobić, a wiadomo, że muszą mieć produkty w miarę, żeby je sprzedać, a nie mają tej wiedzy, żeby robić to w miarę ekologicznie. Co uważacie na ten temat? Czy z czymś takim się spotkaliście, że rolnicy tacy właśnie z targu potrafią łamać wszelkie zasady i normy?
[36:17] - Wiesz co, powiem ci tak: ja uważam, że takie incydenty, jak mówiłeś, miały miejsce jakiś czas temu. W tej chwili już czegoś takiego nie ma. W tej chwili ludzie
[36:34] - W Polsce rolnicy, przynajmniej ci uświadomieni, są nastawieni na to, żeby ten produkt był jak najlepszy. Polska jest ewenementem w skali Europy, jeżeli chodzi o czyste powietrze, o czystość ekologiczną. I powiem ci, że z mojego punktu widzenia rolnictwo ekologiczne w Polsce miałoby jakieś wartości, gdyby nie Unia, gdyby nie to, że Unia to spaczyła wszystko.
[37:18] - Tak. To przykre jest.
[37:20] - Te przepisy, te regulacje, które tak na dobrą sprawę do niczego dobrego nie prowadzą. Narzucanie ludziom pewnych wytycznych, które są zupełnie absurdalne. Owszem, ja nie generalizuję, że wszystko jest złe w Unii, że te przepisy rolnictwa ekologicznego są złe. Tylko przepuszczając to przez cały aparat urzędniczy, to zostało wypaczone, zupełnie inaczej zinterpretowane, jak powinno być. Konkludując, czy my mamy rolnictwo ekologiczne? Czy coś takiego jest możliwe? Owszem, jest możliwe, ale na małą skalę. Rolnictwo ekologiczne w ogóle samo w sobie jest możliwe na małą skalę. Nie możesz zrobić monokultury ekologicznej pietruszki, ponieważ to jest monokultura, która jest ogromna hektarowo i ją musisz w pewien sposób utrzymać. Założenie rolnictwa ekologicznego jest takie, żeby nie sypać jakichś pestycydów, środków ochrony roślin, czegokolwiek, nawozów sztucznych.
Jeżeli sypiesz na dużej powierzchni, nie masz takiego zbioru, jeżeli byś... Zamykam się. Ogólnie chodziło mi o to, że rolnictwo ekologiczne na małą skalę jest możliwe tylko i wyłącznie, ponieważ hektary potrzebują dużego wysypu, dużego zapotrzebowania na środki odżywcze, ponieważ ta ziemia jest kilkunastokrotnie przejechana w jedną i w drugą stronę. Różne rośliny.
[39:37] - Generalnie chodzi Lolkowi o to, jak się domyślam, i może skończyć puentą, że w momencie, kiedy nastawiamy się na dużą ilość, czyli produkując pod dużymi markami, nie ma mowy o rolnictwie ekologicznym. Oczywiście jedne mogą być bliżej lub mniej. Natomiast jeżeli chcemy mieć pewność, musimy wspierać tak naprawdę małe gospodarstwa rolne i kupować najbliżej, gdzie się da. Bo sam fakt przewożenia ileś tysięcy kilometrów określonych na przykład owoców czy też warzyw egzotycznych zmusza do zastosowania pewnych metod konserwacji, czyli smarowania jakimiś rzeczami, żeby nie chłonęły wilgoci, żeby miały dłuższą wartość. W związku z tym ekologia owszem, ale na małą mikroskalę.
[40:28] - To ja mam takie pytanie do was, a bardziej może taką ciekawostkę. Są tak zwani green guerrillas, czyli ludzie, którzy sadzą pomidory, różne rzeczy, warzywa w miastach. Oczywiście może opary jakieś powodują z silnika samochodowego czy zanieczyszczenia jakieś, ale wiem, że nawet tego typu rzeczy, ogródki robią ludzie w centrach miast. Może nie w Polsce to jeszcze nie jest takie popularne, natomiast za granicą. I co myślicie o tym? Czy lepiej jest kupować od rolnika różne produkty, czy na przykład spróbować sobie, jak ktoś ma w mieście jakiś mały ogródek, czy dogadać się z sąsiadami i przed blokiem sobie wystawić? Nie wiem, to absurdalnie trochę brzmi, ale można tego typu rzeczy sobie próbować. Są ogródki działkowe w większości miast. Czy warto w coś takiego wejść, na małą skalę dla siebie produkować?
[41:34] - Najlepiej to jest wyjechać z miasta i osiedlić się poza miastem i sobie tam uprawiać swój ogródek. Owszem, mieszkamy w mieście i nie mamy takiej możliwości. Pozostaje nam albo balkon, albo dach, albo działka. Ja osobiście co weekend, jeżeli tylko jest pogoda, korzystam z działki rekreacyjnie, coś tam ciocia sadzi, jakaś tam pietruszka sobie rośnie, ziółka różnego rodzaju i uważam to za bardzo fajny sposób spędzania wolnego czasu, a dwa czerpania korzyści z tego, co samemu zasadziłem i to mi wzrosło. W centrum miasta, owszem, tam, gdzie jest pełno spalin, aczkolwiek ja włożyłem w to pracę sadząc tą grządkę, robiąc tą rabatkę.
[42:35] - Pięknie. Uważam, że to jest w porządku, jeżeli chodzi o sam fakt spędzania wolnego czasu na łonie natury. Czy ten pomidor będzie miał ileś tam substancji szkodliwych? Nie wiem. Zjem go, ponieważ sam go zasadziłem. Gdyby porównywać takie pomidory, które kupujemy w hipermarkecie z Hiszpanii, a pomidor Lolka, jeżeli wziąłby to pod lupę jakiś dobry specjalista, to wniosek byłby oczywisty, że pomidor Lolka jest dużo bardziej zdrowy, naturalny, bo nie zawiera tych wszystkich chemicznych substancji, które dodawane są do ziemi, później są pryskane, później są magazynowane, a jak są magazynowane, to są przechowywane też w odpowiedni sposób i te wszystkie etapy powodują zubożenie tych wartości odżywczych, witamin i tak dalej. Także jakbym miał dwa pomidorki, zjadłbym sobie pomidorek Lolka.
[43:45] - Dobrze, mamy kolejny telefon. Jest pan Jerzy. Halo, panie Jerzy? Halo, jest pan na antenie.
[43:53] - Tak, jestem. Witam serdecznie. Może zacznę od poprzedniej wypowiedzi pana, który wspominał butelki mleka z PRL-u wstawiane pod drzwi. Chciałem przypomnieć, że to wcale nie było takie wesołe, ponieważ o ile dobrze pamiętam, to często zdarzało się, że były albo podmieniane butelki, albo była dolewana woda do mleka, także tego typu rzeczy. Natomiast coś tam w Polsce jednak funkcjonuje. Na przykład w Szczecinie, niedaleko wielkiego sklepu, tak zwany Turzyn, jest sklep z żywnością ekologiczną, gdzie przeważają produkty przeważnie sojowe, czyli mleko sojowe, różne tego typu rzeczy, ale one są bardzo drogie. I tutaj muszę powiedzieć, że mój poprzedni rozmówca słusznie zwrócił uwagę, że małe gospodarstwa na malutką skalę ekologiczne mają rację bytu i jeżeli ktoś faktycznie posiada mały ogródek czy coś takiego, to jest to możliwe do osiągnięcia. Myślę, że na większą skalę jest to na razie nierealne ze względu na koszty produkcji tego bardzo wysokie i jednocześnie bardzo wysokie ceny. I to tyle bym chciał na ten temat. Dziękuję.
[45:30] - A jakieś pytanie może panie Jerzy?
[45:31] - Czy ktoś miałby właśnie pomysł? Bo ja akurat mam ogród, ale jestem leniem opatentowanym i nie za bardzo znam się, prawdę mówiąc, na ogrodnictwie i chętnie bym się dowiedział, co na przykład hodować, jak hodować i jak produkować sobie niewielkie ilości żywności ekologicznej.
[45:59] - Ja może linki podam, bo to już cały program musiałby być temu poświęcony. Może kiedyś w przyszłości jakoś bym pomyślał, bo naprawdę bardzo dużo to jest informacji, a jeszcze mamy tyle pytań odnośnie GMO i innych tam różnych ciekawostek do gości.
[46:17] - Mogę tylko jeszcze powiedzieć, że na przykład odnośnie małych producentów dosłownie przedwczoraj kupiłem sobie miód rzepakowy, wielokwiatowy, akacjowy. I pan, który to sprzedawał, właśnie taki rolnik, taki domowy pszczelarz podał mi ulotkę, mówi: „Ten miód ma taki wpływ, uspokaja, reguluje serduszko i tak dalej”. Wiele tego. Ja mówię: „A dlaczego pan tego nie napisał na tym stoliczku, żeby ludzie to zobaczyli? Dlaczego pan tego nie zrobił? Jeśliby pan to zrobił, stałby pan godzinę, a nie cały dzień”. I myślę, że jest tutaj też sprawa niewiedzy tych ludzi. Ich trzeba wyedukować po prostu.
[47:08] - Tak. Dobrze, dziękuję panie Jerzy za telefon.
[47:11] - Dziękuję bardzo.
[47:15] - Dobrze. To może tak, takie na szybko pytanie do was. Jak właśnie jest z wegetarianami? Czyli chodzi o mięso, prawda? Czy jest w ogóle zdrowsza dieta z mięsem czy bez mięsa? A może kompletny weganizm, czyli w ogóle nawet już produktów pochodzenia zwierzęcego?
[47:37] - To zależy kto jaki ma cel, bo mięso dostarcza nam dużo wartości odżywczych, także ma takie składniki, których nie mają rośliny. Na przykład jeżeli ktoś chce być sportowcem, to trudno sobie wyobrazić, żeby na samych roślinach osiągnął takie efekty jak przy diecie wysokobiałkowej. Oczywiście z dobrego mięsa, bo mięso też można zepsuć na bardzo wiele różnych sposobów i te mięsa, które kupujemy znowu w hipermarkecie, nie mają nic wspólnego z mięsem zdrowym, bo ono jest psute na różnych etapach. Na etapie karmienia, bo dostają paszę, która zawiera określone substancje po to, żeby właśnie na przykład świnki nie chorowały. Później w drodze dostarczania, dzielenia, czyli na przykład w szynce mamy 30% mięsa, 70% to są inne substancje, głównie woda z solą i substancje konserwujące oraz poprawiające smak i także substancje, które powodują, że to mięso może długo stać na półkach. Także tutaj tak naprawdę dyskusja i trudno odpowiedzieć, czy lepiej być weganem, czy osobą, która je mięso. Moim zdaniem osobiście mięso można jeść nie za często i najlepiej wiedzieć, skąd to jest. A z tym już jest trudniej, bo tak naprawdę idąc do hipermarketu mamy zepsute mięso.
[49:09] - Rozumiem. Dobrze. Mamy kolejny telefon. Karol jest na antenie. Halo?
[49:13] - Tak, witam. Ja chciałbym mój stosunek przedstawić do ekologicznej żywności. Pierwsza sprawa to jest taka, że każdy człowiek ma trzustkę, ma też wątrobę. W końcu ma jelito grube i jelito cienkie. Myślę, że nasz organizm jest już po prostu przystosowany do tego, żeby te najwartościowsze substancje przyswajać, a te niewartościowe po prostu wydalać z organizmu. Po drugie uważam, że jest dużo bardziej groźniejsza rzecz niż nieekologiczna żywność, która nas może zabić. Ja mam tu na myśli to, że ludzie na przykład jedząc ekologiczną chociażby żywność, mają cholesterol, mało uprawiają sportu. To jest dużo ważniejsze niż to, czy pomidor jest z plantacji ekologicznej czy nie. I trzecia, ostatnia rzecz, to musimy sobie odpowiedzieć, czym tak naprawdę jest ekologiczna żywność. Otóż jest to żywność, która jest kilkanaście razy droższa.
Jeżeli ktoś chce wydawać połowę swojej wypłaty na ekologiczną żywność, zamiast wydawać jedną dwudziestą, to jego wybór.
[50:36] - Tu działa rynek, prawda? Jeżeli będzie zwiększony popyt na ekologiczną żywność w małych gospodarstwach, to zwiększy się podaż. Zwiększy się podaż, spadną ceny i będzie to tańsze. To jest kwestia właśnie takiego-
[50:50] - Nie, to nie będzie tańsze, bo produkcja ekologicznej żywności zawsze jest droższa, bo wiąże się to-
[50:56] - Oczywiście. Ale słuchaj, oczywiście, że zawsze będzie droższa, bo nie jesteśmy w stanie wyprodukować tak tanio, jak na przykład na wielkich, ogromnych plantacjach w Hiszpanii.
[51:06] - No właśnie dlatego-
[51:08] - W supermarketcie w porównaniu do pomidora, który kosztuje 13 zł. Zgadza się. Tylko kwestia właśnie, jakie masz wartości, prawda? Bo wartością nadrzędną jest zdrowie. Jeżeli koncentrujesz się na tym, żeby oszczędzić, to tak. Rzeczywiście.
[51:25] - Moim zdaniem żywność ekologiczna nie da ci zdrowia. Zdrowie to, co ci może dać, to dobre samopoczucie.
[51:32] - Oczywiście, że da zdrowie. To jest oczywiste przecież. Zła dieta to-
[51:37] - Jestem tego przykładem. Przecież moja dieta uległa załamaniu dwa lata temu, kiedy jadłem rzeczywiście syf. Nie patrzyłem, co jadłem. Czułem się fatalnie. Miałem początki miażdżycy w wieku 31 lat. Zmieniłem całkowicie. Przestałem jeść przetworzone jedzenie. Nie choruję, czuję się fantastycznie. W związku z tym każdy wybiera swoją drogę. Fakt, wydaję więcej na jedzenie, ale jem go mniej.
To znaczy, że jem mniej, ale bardziej wartościowe. I można sobie tak poukładać dietę, żeby to nie wychodziło rzeczywiście drogo, bo są rzeczy, które są wyjątkowo tanie, a są bardzo zdrowe. Nie wiem. Cebula, czosnek polski, na pewno nie chiński. Nie wiem. Ogórki, szynka, która jest niezepsuta w jakiś sposób poprzez te wszystkie procesy, o których mówiłem. Także każdy ma wolny wybór i wybiera.
[52:31] - Tak jest.
[52:31] - Ja wybrałem takie żywienie. Czuję się z tym dobrze. Nawiam innych. Nie wiem. Każdy ma własną wolę.
[52:39] - Dobrze. Dziękujemy ci, Karolu. Dzięki.
[52:41] - Dziękuję.
[52:42] - Dzięki. Ja jeszcze tutaj od siebie tylko dodam co do sportu. Bo oczywiście rekreacja, taki sport jest okej, ale jeśli ktoś chce zawodowo sport uprawiać, to już nie jest zdrowa sprawa. Już pomijam kwestię dopingu, nie mówię o tym, ale wysiłek, który się wkłada. Zresztą widać po średniej długości życia sportowców, a średniej długości życia przeciętnej. Co innego jest sport zawodowy, co innego taki sport rekreacyjny. Że rekreacyjny owszem, ale ten już taki bardziej zawodowy to nie zgodzę się z tym. I też się nie zgodzę z tym, że dieta według mnie, tak jak czytałem, że dieta to jest po prostu podstawa życia. I nawet sportowcy do tego podchodzą. Wszyscy.
Bo to jest jedna z najważniejszych kwestii. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, czy tak jest.
[53:44] - Tak naprawdę jesteśmy tym, co jemy i tutaj nie da się tego zanegować. Oczywiście sport jest bardzo ważny, ponieważ ma dużo różnych właściwości, które powodują, że mamy lepsze samopoczucie. Natomiast jeżeli miałbym wybierać pomiędzy sportem a żywieniem, wybrałbym żywienie. Natomiast oczywiście najlepiej koncentrować się na wszystkim, co powoduje, że dobrze się czujemy. To jest oczywiście sport, to jest żywienie, to jest gdzie pracujemy, jak pracujemy. Najważniejszą kwestią tutaj, którą powinniśmy może poruszyć, jest to, żeby myśleć o tym, co jemy. I na przykład jeżeli bierzemy jakiś produkt, to powinniśmy patrzeć na kilka aspektów. Pierwszy aspekt: data ważności. Jeżeli na przykład ma coś ważność pół roku, rok, to powinniśmy się zastanowić, dlaczego tak jest, że szynka może przez pół roku, może przesadziłem, ale jakiś inny produkt być i możemy go spożyć. Oczywiście są substancje konserwujące.
Jeżeli ktoś chce jeść substancje konserwujące, to jego wolna wola. Ale na pewno są liczne badania na to, że to powoduje Różne schorzenia. Kwestią jest taką, którą podnoszą producenci tej żywności, że wszystko jest w śladowych ilościach. Tak, oczywiście, wszystko w śladowych ilościach, ale jeżeli my to jemy w każdym produkcie, to te śladowe ilości nie stają się śladowymi, tylko takimi, które wpływają na każdy aspekt naszego życia, nawet na procesy myślowe. To oczywiście możemy skoncentrować czy nie. Właśnie jak na przykład środki, które zastępują cukier. Cukier jest oczywiście niezdrowy, ale aspartam jest dużo bardziej niezdrowy. To jest kwestia wyboru.
[55:36] - Mamy kolejnego słuchacza. Krawiec jest z nami na antenie. Witaj Krawcze.
[55:40] - Witam, dobry wieczór, witam słuchaczy, witam ciebie, Klaudzie i Jarka, i Lolka, z którymi się widujemy często. Właśnie myślałem, że jakaś odmiana miła będzie. Słucham sobie tej „Teorii chaosu” dla oderwania się od rzeczywistości. Włączam, a tu znowu ci goście, kurde. Ale trudno. Co chciałem powiedzieć? Że wygląd jedzenia ma duże znaczenie teraz, jak wygląda ten rynek. Ponieważ przychodzi sobie taki człowiek do hipermarketu i z jednej strony może ma na przykład jabłko świecące i polakierowane, ładne, to weźmie takie, a nikt się nie skusi na żywność zdrową, która wygląda po prostu gorzej. Te jabłuszka są mniejsze i nie takie piękne. To tyczy się wszystkiego.
Jesteśmy karmieni iluzją ze wszystkich stron i to tyczy się też jedzenia. Więc tu bym mógł jedynie zaapelować, żeby mniej się patrzeć na to, jak coś wygląda, ponieważ teraz są takie wspaniałe technologie poprawiania wyglądu tego jedzenia, że po prostu-
[56:58] - Krawiec, to się nazywa konfekcja żywności.
[57:02] - A w ogóle też mogę wspomnieć, że jak zmieniałem szkoły, mnie przesączali z jednej do drugiej, to jedna z tych szkół to było jakieś technikum żywnościowe, coś takiego. I tam miałem na przykład chemię i fizykę pięć razy w tygodniu. To był po prostu horror, koszmar. A ja w ogóle nigdy się tego nie uczyłem. Nie potrafiłem najprostszego wzoru chemicznego napisać i w końcu też musiałem tą szkołę opuścić niestety. A następna sprawa: ilość jedzenia, bo teraz mówiłem o wyglądzie, a teraz ilość. Słusznie Jarek poruszył tą sprawę, że u nas się właściwie żre. U nas się nie je. Podam taki przykład. Wśród swoich znajomych zauważyłem takie zjawisko, że każdy woli sobie kupić na przykład trzy piwa, jakieś tam marne, liche i wypić je w krzakach niż kupić sobie jedno dobre.
I to samo jest z jedzeniem. My stawiamy bardziej na ilość. Nawet jak rodzina teraz do mnie przyjechała, naprzywoziła żarcia, w ogóle jakieś kiełbasy same, szynki, mięcho, po prostu same mięcho. Tam nie było niczego wymyślnego, jakichś tam warzyw czy coś, tylko po prostu mięcho. I tak zauważyłem też, że starsze pokolenie podchodzi tak właśnie, że trzeba jeść dużo mięcha. Nie zauważyliście czegoś takiego u swoich znajomych czy bliskich?
[58:38] - To jest chyba spuścizna po tym, że kiedyś tego mięsa nie było. Generalnie zostaliśmy chyba wychowani w takiej kulturze, że trzeba jeść mięso. I nam to pozostało. Fakt, że mięso powinniśmy jeść, ale w niedużych ilościach. Dwa razy w tygodniu w zupełności nam wystarczy, żeby dobrze się czuć i żeby dostarczyć tych wszystkich substancji, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Ale jedzenie mięsa na śniadanie, obiad i jeszcze kanapkę z szynką i z czymś tam, to rzeczywiście jest grubą, moim zdaniem, przesadą.
[59:09] - Zgadzam się w zupełności, chociaż ja akurat jem tak bardzo dziwnie. Ponieważ ja na przykład na śniadanie sobie nażrę się mięcha, na obiad zjem kanapkę z dżemem, a na kolację jajko czy tam coś. To akurat jest okej. Ale tak po prostu mieszam. Nie jem wtedy, kiedy trzeba, tego, co trzeba. A chciałem jeszcze powiedzieć o tym, co moim zdaniem jest dobrym kompromisem między hipermarketem a małym sklepem. To jest po prostu market. Ja na przykład muszę tu zareklamować. To jest Społem. Taki market Społem.
[59:46] - To się wytnie.
[59:47] - To będzie pip. I tam sobie zawsze kupuję najczęściej różne rzeczy i przyznam, że jestem zadowolony. Znalazłem tam na przykład jajka zero, z numerem zero, które są po prostu świetne. Właśnie dzisiaj oglądałem program w internetowej telewizji VOD, „Wiem co jem”. Bardzo fajny program, polecam. I dzisiaj było właśnie o jajkach. I pierwszy raz w mainstreamie usłyszałem słowo „hormon stresu”. To znaczy tą nazwę. I zdziwiłem się trochę. Nie było to rozwinięte.
Było po prostu stwierdzone, że kury, które są przechowywane w tych U rągających im warunkach. Po prostu one wydzielają więcej tego hormonu i tylko tyle było powiedziane. Poprosiłbym też później, jak się rozłączę o rozwinięcie ewentualnie tego zagadnienia hormonu stresu, który my właśnie żremy. Czy to nie jest przypadkiem tak, że ludzie są teraz tak podenerwowani i zestresowani także przez to, że żrą tego dużo? W ogóle z tego, co słyszałem, to z hormonami trzeba strasznie uważać, a teraz się dodaje te hormony wzrostu do jedzenia. Potem się z człowiekiem dzieją różne dziwne rzeczy.
[01:01:23] - Powiem ci, przepraszam, że ci przerwę, ale przypomniałeś mi taką jedną rzecz. Mam kolegę, który miał takie problemy, że rosły mu piersi. Poszedł do lekarza i lekarz się spytał, czy je dużo kury. Odpowiedział: „Tak, jem dużo, bo lubię”. „No to przestań. Zobaczysz, że nie będą ci rosły”. Rzeczywiście przestał. Okazuje się, że jak je taką kurę z hipermarketu, właściwie kurczaka, bo kura to jest zdrowszy wariant, to one mają bardzo dużo hormonów, które powodują wytwarzanie się piersi, bo piersi są takim towarem, który dobrze schodzi. Robi się kotleciki, te sprawy. W związku z tym te kury mają tego hormonu bardzo dużo.
Jeżeli go jemy też w dużej ilości, to powoduje zmiany takie jak u kur. Także jeżeli lubimy kurczaczki, to nie za dużo, bo mogą się różne historie zdarzyć. I to jest właśnie ten kult mięsa. Mało. Jedzmy, musimy, chociaż niekoniecznie musimy. Zależy, co chcemy osiągnąć, ale niekoniecznie musimy, tak jak Krawiec zauważył, jeść w takich ilościach.
[01:02:29] - Jakość, a nie ilość, prawda?
[01:02:32] - Dokładnie tak.
[01:02:36] - Tak.
[01:02:38] - Okej, jeszcze chcesz coś dodać Krawcze?
[01:02:40] - Chyba wszystko. Chciałem jeszcze, w sumie tydzień temu w audycji trochę nieładnie się o muzułmanach wypowiadałem.
[01:02:53] - Dwa tygodnie temu.
[01:02:54] - Dwa tygodnie temu. Chciałem przeprosić. To było faktycznie trochę niegrzeczne. Jeśli komuś to dobrze zrobi, mogę dla równowagi pojechać po katolikach na przykład. Ale to może innym razem.
[01:03:07] - Wiesz co, każda generalizacja jest szkodliwa, bo człowiek jest człowiekiem i gdzie występuje, w jakiej grupie nie definiuje, jakim jest. Mówiąc o ludziach, powinniśmy o konkretnych osobach mówić i czynach, a nie o całej grupie.
[01:03:22] - A ja polecam ci, Krawcze, tę książkę Jareda Diamonda. Przeczytaj sobie „Strzelby, zarazki” — bo chyba nawet zapomniałem przeczytać tytuł tej książki, z której cytowałem na początku — „Strzelby, zarazki, maszyny” z 97 roku. Tam jak sobie przeczytasz, to wyjdzie ci właśnie, że się mylisz trochę co do pewnych kwestii dotyczących religii, bo my tak naprawdę się nie różnimy. Te różnice, które wynikają dzisiaj, tak naprawdę wynikają nawet nie z kultury czy religii, tylko przede wszystkim wynikają z dostępu do dóbr naturalnych. To jest jego wniosek z tej książki. Ale bardzo ciekawa książka, także polecam wszystkim.
[01:04:08] - Fajnie wszystko, tylko chętnie bym kiedyś posłuchał jakiegoś gościa muzułmanina, żebyś może zaprosił. Chciałbym się przekonać, że normalni ludzie też tam są. Bo jakoś tak do tej pory nie natknąłem się.
[01:04:25] - Krawiec patrzysz przez pryzmat mediów. Media kreują w określony sposób właśnie tę grupę w określonym celu, żeby uzasadnić, że na przykład Amerykanie są, to nie można o nich mówić w inny sposób, aniżeli deprecjonując ich. Moim zdaniem są tam bardzo wartościowi ludzie, bardzo religijni i nie powinniśmy oceniać ich religii przez pryzmat tego, co nam serwują media, bo to są dwie różne rzeczy.
[01:04:54] - Ale sześcioletnia żona to coś mi tu jednak nie gra.
[01:04:59] - Tam są takie rozwiązania, które szokują i moim zdaniem powinna być o tym jakaś dyskusja międzynarodowa. Natomiast ich szokują też w naszej kulturze inne rzeczy. Także powinniśmy patrzeć przez pryzmat, że oni mają prawo. Fakt, że ten przykład jest jakiś makabryczny, ale oni nie muszą być tacy sami jak my. Mogą być totalnie inni i być szczęśliwi. I okazuje się, że na przykład ich sposób życia, funkcjonowania wpływa mniej destrukcyjnie niż zachodni styl, ponieważ mniej niszczą środowisko. To już jest wartość taka, która należy spowodować, że trzeba się przypatrzeć im.
[01:05:40] - Najlepsze też jedzenie mają bez tych hormonów w takiej ilości.
[01:05:44] - I nie uznają lichwy też. To uratowało ich przed kryzysem gospodarczym.
[01:05:51] - Taka cenna nauka, prawda? Jest kryzys gospodarczy. Mamy model zupełnie inny, który pokazuje, że on jest dobry, stabilny i uczciwy. Banki, które udzielają kredytów nie po to, żeby odzyskać więcej pieniędzy, tylko po to, żeby mieć jakąś część udziału w zyskach. Moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Chciałbym, idąc do banku, mówiąc, że mam pomysł, bank mówi: „Okej, podoba nam się ten pomysł. Wchodzimy w to, finansujemy, chcemy mieć 20% zysku”. Nie chciałbyś tak? Bo ja naprawdę bym chciał.
[01:06:21] - Tak, ale to jest inny temat audycji. Proponuję powrócić do audycji. Także dzięki ci, Krawcze.
[01:06:27] - Dziękuję, do widzenia.
[01:06:28] - Dzięki. Mamy kolejny telefon. Halo? Mozilla jest z nami. Proszę wyłączyć radio.
[01:06:37] - Witam serdecznie. Nie słuchałem audycji od początku, tylko od jakichś 20 minut po tym, jak się zaczęła i nie wiem, czy już takie pytanie było, ale kiedyś oglądałem program chyba na TVP, chociaż rzadko oglądam telewizję i dowiedziałem się tam, że Produkty genetycznie modyfikowane na polskim rynku są już od około roku 1990 i zaczęło się to od kukurydzy. Jestem ciekawy, jak gość się do tego odniesie.
[01:07:07] - To miało być na koniec GMO, ale dobrze. Jak jest, to już jest.
[01:07:12] - Ja mogę powiedzieć tylko z własnego doświadczenia. Pracując w urzędzie przyszedł kiedyś rolnik z kolbą kukurydzy i mówi: „Słuchajcie, tu jest siedem kolb z kłosem, takim badylem kukurydzy. Tu jest siedem kolb, a za mojego dziadka były trzy albo dwie”. Wszystko.
[01:07:44] - Dobrze, jeszcze w tym programie było mówione o tym, jak się to modyfikuje, że do pomidora dodaje się na przykład geny ryby, aby to szybciej rosło czy lepiej smakowało. I padło też, że do ryżu dodaje się geny człowieka. Czy to jest prawda?
[01:08:00] - Nie, ale chyba nikt nie mówił o tym. Czy ktoś mówił? Jeszcze chyba o tym nie mówiliśmy w ogóle.
[01:08:05] - Nie, ja pierwszy raz słyszę. Możesz powtórzyć?
[01:08:10] - Było mówione o tym, jak modyfikuje się różne organizmy. O pomidorach było między innymi, o ryżu i powiedziane było, że do ryżu dodaje się niekiedy geny człowieka. To było w programie na TVP.
[01:08:23] - A, w programie TVP. Być może.
[01:08:26] - Nie wiem, może. Tylko że mi się trudno odnieść do tego, bo pierwszy raz słyszę. W związku z tym gdyby była taka sytuacja rzeczywiście, to dziękuję. Ja dziękuję. Nie chcę takiego ryżu i mam prawo jako konsument wiedzieć. Właśnie to jest ważna kwestia. Moim zdaniem uzdrowić może taki pomysł, że mamy jakieś przepisy, regulacje, gdzie jest jasno powiedziane, skąd co pochodzi, w jaki sposób powstało.
[01:08:52] - Nikt na to nie pozwoli. Odpowiem ci już na to.
[01:08:54] - Właśnie, nikt na to nie pozwoli. I to jest kwestia właśnie systemu. Żyjemy w takim systemie, który daje nam małe możliwości, ale są te małe możliwości i z tych małych możliwości możemy zrobić większe możliwości, to znaczy właśnie poprzez małe kultury żywnościowe, czyli małe sklepiki, liczne gospodarstwa. Dla mnie byłoby fascynujące żyć w społeczeństwie, gdzie rolnicy zarabiają pieniądze, a nie wielkie firmy farmaceutyczne czy też firmy spożywcze na jakichś patentach, które są spowodowane odgórnymi przepisami globalnymi dotyczącymi zasad spożywania, o których wcześniej mówiłeś i przechowywania żywności, bo to są właśnie te regulacje. Te regulacje powodują, że z jednej strony rzeczywiście mamy czyste jedzenie, ale czyste w rozumieniu brak wartości odżywczych, tych prawdziwych witamin, mikro i makroelementów. Dostajemy czyste jedzenie, że nam nie szkodzi w taki sposób, że na przykład się nie zepsuje. Ale moim zdaniem to jest dużo mniejszy problem niż to, jaki dostajemy produkt końcowy. Także może dam lolkowi, bo się rozgadałem.
[01:10:10] - Okej, ja jeszcze na koniec taką ciekawostkę powiem, że gdzieś w internecie wyczytałem. Tam były podane obliczenia nawet, że wcale, jeżeli kupujemy żywność zdrową, nie musimy wydać więcej pieniędzy niż jeżeli kupimy tą genetycznie modyfikowaną. Tym samym, że żywność genetycznie modyfikowana przekłada się w dłuższym przeciągu czasu na szpital. Po prostu człowiek przez to choruje dosyć często. To są zmiany w nerkach i wielu innych narządach. I obliczając cenę lekarza plus cenę modyfikowanych wychodzimy mniej więcej na zero, jeżeli chodzi z tą zdrową. Ja tu się rozłączę i żegnam. Miłego wieczoru.
[01:10:52] - Bo właśnie na tym polega ten cały system. To jest właśnie uzależnienie człowieka od pewnego produktu. Jesz, chorujesz, mamy z ciebie kasę, bo płacisz za leki. Może Jarek powie coś na ten temat, bo on jest dobrze na ten temat obeznany. Generalnie przeczytałem jakieś książki, bo się tym interesowałem, ale taka jest konkluzja właśnie, że po to jest w taki sposób jedzenie, żebyśmy w jakiś sposób odczuwali negatywne skutki zdrowotne. I oczywiście przeciętny człowiek nie zasięgnie informacji ekologicznej może, tak to ujmę, tylko pójdzie do lekarza, a tam już wchodzi w system. Czyli każda wizyta u lekarza kończy się jakąś konkretną tabletką. I im więcej tych tabletek jemy, tym bardziej sobie szkodzimy. Ważna jest tak naprawdę zmiana diety. Jeżeli sobie zmienimy, to nie będzie takiej potrzeby.
Ja jestem najlepszym tego przykładem. Znam też inne osoby, które namówiłem i wydaje mi się, że to jest dobry kierunek. Po co mamy jeść może i taniej, skoro będziemy chorować? Moim zdaniem dużo większą wartością jest niechorowanie i jedzenie troszeczkę drożej. Bo to naprawdę jest kwestia tylko naszej inwencji i naszej koncentracji, w jaki sposób sobie przyrządzamy i co jemy. I to wszystko. Jeżeli ktoś będzie więcej myślał, będzie bardziej jadł zdrowo. Jeżeli mniej, to oczywiście mniej.
[01:12:23] - Dobrze, proponuję przejść teraz do takich konkretnych spraw. Ja tu tylko od siebie dodam, że faktycznie polecam wam wszystkim po prostu samemu. Jeżeli macie kawałek pola, to samemu spróbować sobie wyhodować, kupić nasiona. Oczywiście nie GMO, tylko póki co jeszcze mamy normalne nasiona i spróbować sobie wyhodować w domowych warunkach pomidory. Zobaczycie różnicę w smaku. Ja też kiedyś hodowałem sobie jakieś tam, to nieporównywalny smak jest. Zupełnie inny, smaczniejszy znacznie. I tak. Przejdźmy może do- Tak?
[01:13:00] - Też jest smaczniejszy z tego powodu, że zrywasz, kiedy jest dojrzałe. Natomiast plantatorzy wielcy zrywają wtedy, kiedy jest niedojrzałe i dojrzewa w sztucznych warunkach. W związku z tym też deformuje się smak. Także masz na przykład takiego pomidorka, który jest dużo bardziej wartościowy niż ten pomidorek wyprodukowany daleko za granicą, który przejechał 3000 kilometrów. Tu Jarek coś powie.
[01:13:28] - Chciałem powiedzieć, nawiązując do tej rozmowy ze słuchaczem na temat działki i pomidorów i tego, że rosną w środku miasta. Nawet jak będzie miał ten ołów, kadm i tak dalej, to on i tak będzie lepszy niż ten, który jest w hipermarkecie. Tak uważam.
[01:13:51] - Tak. Też się zgadzam z tym, co mówicie. Natomiast tutaj jeszcze takie pytanie konkretne o produkty, ekologiczne znaki. Nie tylko w supermarketach są sprzedawane te produkty. Czy możemy ufać tym znakom ekologicznym? Czy spotkaliście się, że to naprawdę jest coś robione uczciwie?
[01:14:22] - To zależy. Ja mogę powiedzieć jako były urzędnik, który nie tyle znawał takie znaki, ale brał udział w całej operacji. Wygląda to w ten sposób, że są pewne przepisy, które wyznaczają pewne normy. Jeżeli gospodarz chce osiągnąć ten ekologiczny-
[01:14:50] - Przepraszam, nic nie słychać. Musisz spróbować głośniej mówić.
[01:14:55] - Teraz lepiej?
[01:14:57] - Tak, jest.
[01:15:00] - Jeżeli gospodarz chce uzyskać produkt ekologiczny, to go zrobi. Okej. Ale jeżeli mamy plantację 200-hektarową jakiejś rośliny, która ma być utrzymana w warunkach ekologicznych, to jest moim zdaniem niemożliwe. Ale przepisy na to pozwalają. Taki znaczek jest przyznawany. I teraz idąc do hipermarketu, mamy tak jak mówiłem wcześniej na przykładzie tego głupiego jogurtu produkt, który ma znaczek, że jest żywnością ekologiczną. Owszem, został wyprodukowany na podstawie jakichś tam przepisów o ekologii, o żywności ekologicznej. Okej, ale dlaczego w nim jest żelatyna?
[01:16:00] - Dobre pytanie, ale chyba na to nie odpowiemy. Może taniej, smaczniejszy jest przez to. Nie wiem.
[01:16:09] - Bo jest zagęstnikiem.
[01:16:11] - Po prostu. Dobrze, a jak oceniacie polski rynek z produktami? Jeżeli byśmy od rolników, już pomijając supermarkety, bo to na pewno tam są dosyć słabe jakościowo rzeczy. Natomiast od rolników, na jakichś targach, w małych sklepach. Jak to jest? Czy możemy zdobyć tam jakość w miarę taką, nie mówię, że już superekologiczną, ale taką, że wystarczy?
[01:16:45] - Targi jak najbardziej. Targi takie małomiasteczkowe, w miejscach, gdzie ludzie wiedzą, gdzie się zebrać, gdzie to jest jakąś tradycją. Tam przyjeżdżają rzeczywiście gospodarze, którzy w jakiś sposób kultywują tę tradycję dobrej roli, dobrej kultury rolnej. I tam rzeczywiście można kupić prawdziwą ekologiczną żywność. Jeżeli mówimy o targach w dużych miastach, nie wiem, tutaj ciężko mi jest się wypowiadać, ponieważ żyję w dużym mieście, kupuję te warzywa. Łudzę się, że to jest w jakiś sposób ekologiczne, aczkolwiek pewności nie mam. Ale jak mówię, małe miasta, małe miejscowości, targi lokalne jak najbardziej. Tam rzeczywiście można kupić dobrą żywność.
[01:17:58] - Dobrze, proponuję... Jarku, chcesz coś powiedzieć?
[01:18:03] - Okej, wszystko okej.
[01:18:04] - Wszystko okej, bo jest jakieś tutaj sprzężenie. Dobrze. Posłuchajmy może utworu i zaraz wracamy z powrotem. Jesteśmy z powrotem. W tej chwili jesteście z nami? Lolku, Jarku. Chciał ktoś chyba pozdrowienia jakieś dla Krawca od was?
[01:21:28] - Tak, Balon przekazuje pozdrowienia dla Krawca.
[01:21:32] - Aha, super. Krawcze, słyszysz? Masz pozdrowienia. Dobrze. Jak chcecie, dzwońcie. Kondestacja.com to jest Skype albo telefon 22 195 321. Skończyliśmy na tym, że w Polsce jednak można dobrze zjeść. Potwierdzam, w Polsce naprawdę jest bardzo dobre jedzenie w stosunku do Europy Zachodniej, do tych monokultur, które tam są. Tutaj miałbym do was pytanie takie w tym momencie o suplementy diety, jeszcze tak to rozszerzyć. Czy w ogóle można jakieś kupić naturalne w aptece rzeczy?
Czyli nie te sztuczne, które przyswaja się. Może w health shopach. Widziałem też sporo tych witamin było.
[01:22:23] - Trudno mi się tutaj odnieść. Generalnie trzeba by było oceniać każde z osobna, zobaczyć jaki jest skład. Pewnie są takie, które są bardziej zbliżone do zdrowych i są mniej zdrowe. Najlepiej w aptece kupić sobie tran, tam jest dobry i pić codziennie.
[01:22:42] - Okej. To dzisiaj z dodatkami mamy audycję. Słuchajcie, to może tak. Z tymi suplementami, witaminami sobie wyjaśniliśmy. A co powiecie na takie chemiczne dodatki jak aspartam, jak glutaminian sodu? Mnóstwo jest różnych innych. Podejrzewam, że też powiecie, że nie są za zdrowe, ale czy są bardzo szkodliwe? O, tak może zadam pytanie.
[01:23:15] - To jest kwestia, ile tego w sobie mamy. Tak jak wcześniej mówiłem, w małych ilościach nie jest to szkodliwe, ale czy też powodują, że jest większa data spożycia. Taką możliwość, żeby całkowicie ograniczyć to. Czy to jest szkodliwe, czy nie? Według mnie jest szkodliwe. Każdy może się odnieść na podstawie swojej własnej analizy tego, co jest dostępne, czy to w internecie, czy w książkach. Kwestią jest to, żeby spożywać w miarę możliwości mało, czyli głównie patrząc na etykiety. Tak naprawdę powinniśmy każdą rzecz, którą spożywamy, przeczytać, co tam jest. Czy rzeczywiście są elementy GMO, czy są środki konserwujące, środki poprawiające smak, czy są jakieś substytuty cukru, aspartam i tak dalej. To wszystko na tych etykietach przecież jest.
Także to jest temat dla ludzi, którzy chcą żyć zdrowo i się tym interesują. Każda dobra siła się nie uszczęśliwi. To jest kwestia właśnie tego wyboru.
[01:24:45] - Rozumiem. Z tym że spotkałem się z czymś takim, że nie piszą często na etykietach, że jest aspartam. Na przykład nie wiem, czy wiecie, że w wielu sokach dodają aspartam i o tym nie piszą w ogóle. To znaczy sokach. To są soki w cudzysłowie. To jest napisane, że to jest sok, ale tak naprawdę to nie, to jest jakaś chemia straszna. Zupełnie inaczej smakuje sok wyciśnięty przez siebie z owoców niż taki kupiony. To jest zupełnie inny produkt.
[01:25:19] - Ale spójrz na cenę soku pomarańczowego, który sobie wyciśniesz, a sok, który kupujesz.
[01:25:25] - Jest różnica.
[01:25:26] - To jest kwestia decyzji. Możemy mniej spożywać, ale bardziej wartościowych i zdrowych produktów albo więcej i mieć później w konsekwencji jakieś problemy. Nie wszyscy będą mieli te problemy, bo każdemu z nas szkodzą inne rzeczy. Moim zdaniem jesteśmy organizmem biologicznym, więc powinniśmy spożywać elementy biologiczne. A jeżeli coś jest syntetyczne czy też podobne do naturalnego, to siłą rzeczy w jakiś sposób destabilizuje nasz cały organizm. Kwestia też kto jak reaguje na konkretne środki, które są dodawane.
[01:26:13] - Rozumiem. Dobrze, to przejdźmy może teraz z innej beczki. Troszkę związane to jest jednak z dodatkami chemicznymi. GMO to co prawda są dodatki biologiczne. Zupełnie inaczej jest produkt wytwarzany czy organizmy są wytwarzane. Tutaj od siebie tylko dodam, że generalnie w spiskach dotyczących, tak jak można powiedzieć spiskowej teorii GMO, chodzi o to, że firmy, które wytwarzają GMO, chcą przejąć cały rynek nasion i ogólnie cały rynek, rolnictwo. Praktycznie całe rolnictwo chcą przejąć, że będą tylko i wyłącznie nasiona GMO, nietrwałe, które będzie trzeba zakupywać u tych firm. Generalnie jednej firmy. To jest znana firma. Tutaj nie będę przytaczał.
Monsanto. Jak się z tym spotkacie, to wiedzcie, że ta firma to jest firma z trupią czaszką.
[01:27:16] - Warto dodać jeszcze, że to jest większy mechanizm, ponieważ nie tylko te firmy od GMO, ale są firmy, które także dostarczają środków do uprawy roli.
[01:27:26] - Tak, ochrony roślin. Bo Monsanto tak naprawdę-
[01:27:29] - Tak naprawdę to są te same kapitały i tych kapitałów jest na każdym poziomie. I chodzi o to, żeby zmonopolizować cały proces produkcji. Od produkcji aż do spożycia. I właśnie różnymi metodami, zmianami jakichś przepisów, standardów dotyczących żywności, środków, jak należy przechowywać, jak należy uprawiać, usiłują do tego dojść. Kwestią krajów już jest, jak do tego się odniosą. I tutaj też świadomość ludzi powinna być zwiększona w moim odczuciu, żebyśmy mogli żyć w takim środowisku, w jakim chcemy żyć. Bo wystarczy zaobserwować określone kultury, chociażby japońską czy amerykańską, zobaczyć, jakie są statystyki zachorowalności na raka, na zawały serca, na miażdżycę i na inne i zobaczyć, porównać, o co chodzi. I wystarczy przyjrzeć się społeczeństwu i przede wszystkim to, w jaki sposób się odżywiają. To jest kwestia, którą każdy z nas może sobie prześledzić buszując po internecie, sprawdzić statystyki i zacząć myśleć. Myśleć co jemy, jak jemy, skąd jest pożywienie i na czym nam tak naprawdę zależy.
[01:28:53] - Zgadza się. Problem GMO jest problemem znacznie szerszym. Tutaj dochodzą też sprawy prawne, o takich sytuacjach mogę powiedzieć, które są w krajach trzeciego świata, bo w krajach naszych póki co jeszcze sobie ludzie nie pozwalają na to. W krajach pierwszego świata i powiedzmy drugiego, w krajach rozwijających się. Natomiast w krajach trzeciego świata to po prostu władza i te firmy jak Monsanto wchodzą ludziom na głowę. W sensie takim, że rolnicy, którzy sieją zwykłe zboże, a ktoś obok posieje GMO i to GMO zanieczyści tą ekologiczną uprawę, to nie jest odpowiedzialny ten od GMO, który zanieczyścił, rolnik, tylko że ten rolnik ekologiczny musi płacić firmie GMO, że używa nielegalnie nasion GMO. Kompletne absurdy. To powinno być zupełnie odwrotnie, że ten rolnik, który zasiał GMO, powinien płacić odszkodowanie za zanieczyszczenie pola tego rolnika ekologicznego. Ale mówię, to jest już absurdalna kompletnie sprawa i niestety z roku na rok to jest coraz częstsze i do nas prawdopodobnie to dojdzie, patrząc na prawa autorskie, jak to się rozwija wszystko. Będzie tak, że ekologiczni rolnicy będą płacili za to, że ktoś zanieczyścił im nasionami GMO pole czy tam jakimiś genami GMO.
To jest kompletna aberracja umysłowa dzisiejszego świata. Niestety tak jest i musimy się temu przeciwstawiać, bo to nie chodzi o to, tak jak mówią niektórzy z GMO, że powinna być dowolność produkcji i tak dalej. Tylko nie, bo będą chcieli wyprodukować tego typu nasiona GMO, będą chcieli próbować tego typu rzeczy, żeby tylko i wyłącznie zostały nasiona GMO. To GMO takie ekspansywne GMO, które oni produkują, zawłaszczy całą ziemię, a naturalne nasiona tylko zostaną w bankach nasion, które są w Norwegii, w Grenlandii też chyba jest z tego, co wiem i w Kanadzie. W wielu różnych krajach są te banki nasion, które Mają oczywiście przechowywać nie nasiona GMO, tylko zwykłe. Ale wszyscy będziemy uzależnieni tylko i wyłącznie od firm biotechnologicznych, które przejmą całe rolnictwo. I powiązane z tymi firmami elity świata. Dobrze. Nie wiem, czy coś chcielibyście tutaj dodać na temat GMO od strony może spożywczej. Czy one są szkodliwe według was, czy może nieszkodliwe dla ludzi?
[01:32:07] - Powiem ci tak. Ja powiem o jednej rzeczy, Lolek może powie o drugiej, bo my tutaj też prowadziliśmy kilka dyskusji na ten temat. Jest taki eksperyment, gdzie myszy karmione są żywnością GMO i okazuje się, że w czwartym pokoleniu są bezpłodne. Teraz też obserwujemy w krajach Europy Zachodniej, głównie w Stanach Zjednoczonych, problem z płodnością właśnie na skutek spożywania tych środków GMO. Temu trzeba by było się przypatrzeć z zupełnie innej perspektywy. A może teraz Rafał jeszcze opowie swoją historię.
[01:32:49] - Żadna historia. Po prostu obserwuję ogólnie, co się dzieje na świecie, jakie nowe subkultury się tworzą. I tak sobie ostatnio pomyślałem: GMO równa się emo. Dlaczego? To, co Jarek stwierdził, co powiedział przed chwilą. Problem bezpłodności. Problem tego, że chromosom X w jakiś sposób jest już na tyle stary, że zaczyna schodzić na ten drugi plan i tworzy się w jakiś sposób zupełnie inne podejście do płci. Ta subkultura emo, która była karmiona płatkami kukurydzianymi, które w Stanach już od lat 90. są GMO pełną gębą. Tak mi się wydaje.
To ma jakiś wpływ. Może Jarek jeszcze coś powie na ten temat.
[01:34:05] - Generalnie tu chodzi o, nie wiem, czy precyzyjnie powiem, ale na przykład modyfikowana żywność taka jak soja powoduje wzrost produkcji określonych hormonów, głównie z grupy żeńskiej. I to powoduje, że zanikają cechy typowo męskie. Jeżeli się przypatrzymy teraz na przykład młodzieży, to na przykład moje pokolenie w moich oczach zupełnie inaczej wyglądało, inaczej się zachowywało. Także tutaj też bym się przypatrzył tym kwestiom, jaki jest związek pomiędzy żywnością GMO a zmianami okołopłciowymi.
[01:34:53] - Ja jeszcze tylko dodam, że z tego, co czytałem i słyszałem, różne opakowania, jak plastikowe opakowania czy z, już nie pamiętam, to są ftalany czy... Nie chcę tu palnąć głupoty. W każdym razie substancje, które są dosyć zbliżone do hormonów żeńskich chyba. W spiskowym świecie to się mówi, że po to, żeby nie było tak zwanych samców alfa, wziętych z literatury, czyli żeby ludzie nie rozmnażali się aż tak i żeby nie mogli zagrozić elitom ci samce alfa. Czyli robi się społeczeństwo zniewieściałe, takie metroseksualne. Widzimy w mediach promocję tego typu, brzydko nie powiem, zjawiska. W ogóle można przeczytać, że są takie teorie, że w opakowaniach rzeczy, które przenikają poprzez skórę czy poprzez dotyk, poprzez wdychanie, picie, bo też do produktów, które się znajdują w środku. Czy słyszeliście o czymś takim, że dużo hormonów jest, wiadomo, w żywności, ale też i w opakowaniach, które mogą wpływać na człowieka?
[01:36:09] - Wiesz co, tak naprawdę w opakowaniach owszem, również, ale powinniśmy przypatrzeć się kosmetykom, jakich używamy, jakich dezodorantów, jakich maści i tak dalej.
[01:36:20] - Ja nie używam.
[01:36:21] - Ja też nie używam. Chodzi generalnie o to, że na przykład jeżeli się czymś smarujemy, przeczytamy sobie skład, to możemy nagle odkryć, że wiele substancji rakotwórczych dostaje się do naszego organizmu. I nie wiem, czy jest rzeczywiście konieczne na przykład, tak jak się obserwuje na plażach, smarowanie się co chwilę olejkami do opalania, kiedy gigantyczne ilości substancji chemicznych dostarczamy do naszego organizmu poprzez skórę. Oczywiście też do morza to idzie. To są właśnie media. Media nakręcają strach przed chorobami, przed słońcem, co powoduje, że ludzie zaczynają używać tych olejków, a zamiast im pomagać, tak naprawdę szkodzą. I to jest cały paradoks mediów. One generalnie żyją z reklam, więc nakręcają to. I oczywiście żywność tak, ale także w dużej mierze powinniśmy się przypatrzeć kosmetykom. Generalnie nie musimy ich naprawdę używać tak dużo, czy też może w ogóle ograniczyć.
Tak samo jest na przykład z proszkami do prania. Ja ostatnio na przykład piorę w orzechach piorących. Polecam. Bardzo ekonomiczne rozwiązanie. To rzeczywiście może przeczyć temu, że ekologia może być droga, bo kupuje się na przykład kilogram takich orzechów i starczy nam na przykład na pół roku czy na rok, a to kosztuje 30, 40 złotych. I częściowo ekologicznie rzeczywiście musimy wydawać więcej, ale możemy oszczędzić w innych sferach właśnie poprzez inny sposób prania czy poprzez zmniejszenie ilości kosmetyków. Dezodorantu. Nie musimy się przecież psikać trzy razy dziennie, prawda?
[01:38:08] - No i tam jest też to aluminium w dezodorantach, dużo bardziej szkodliwe niż w herbacie. A jeśli w ogóle w herbacie jest szkodliwe, to w dezodorancie to już...
[01:38:18] - Największe problemy mają kobiety, które na przykład sobie golą pachy, a później smarują. Naprawdę. Podrażniają sobie skórę, a później bezpośrednio po tym dezodorant. To jest wchłanialność dużo większa aniżeli na niepodrażnioną skórę. Także tutaj jest naprawdę bardzo dużo takich elementów i kwestia każdego z nas, na ile chce się wkręcić w ten temat.
[01:38:42] - To tak, to już może ostatnie lub przedostatnie pytanie, ale dotyczące takiego może kryzysu, który nadciąga, bo wszyscy wiemy, widzimy, co się dzieje. Jak się zabezpieczać żywnościowo, czyli według was jaką najlepszą żywność sobie gdzieś tam w spichlerzu swoim umieścić, czy na przykład też nasiona zakupić sobie? Czy można przechowywać nasiona? Co sądzicie na ten temat? Już abstrahuję od tego, czy będzie kryzys, czy nie, ale jak ktoś by chciał się na przykład przygotować, czy warto i jeżeli tak, to jaką żywność najlepiej zgromadzić?
[01:39:18] - Jeżeli chodzi o metodę, to najstarszy i najprostszy sposób: pasteryzacja zwyczajna owoców, marynacja warzyw, jakichś grzybów. Można mięso zamarynować, owszem.
[01:39:35] - Inne metody, takie, które są mniej inwazyjne, to na przykład suszenie owoców, orzechy możemy przechowywać, czy też mrożenie. Ale do mrożenia potrzebujemy prąd, także nie wiadomo, czy w danych okolicznościach będziemy mogli mrozić, prawda? A wszelkie inne formy typu produkty, które mają dużą przydatność do spożycia, to musimy się liczyć z tym, że coś wywołuje to. Ale mamy szeroki wachlarz metod znanych od dawna, czyli pasteryzacja, suszenie, mrożenie i marynacja. To jest w zasięgu naszej ręki. I kiszenie. I to są takie, które znały nasze babcie, prababcie.
[01:40:25] - I doskonale się to przechowuje.
[01:40:26] - Doskonale się to przechowuje, tylko kwestia jest tego, że my musimy sami to zrobić. Możemy oczywiście próbować kupić, może nam się uda bądź nie, ale jeżeli chcemy mieć pewność, to niestety tutaj wchodzi w grę wysiłek. I to jest właśnie ten problem. Komu się chce? Jednym się chce, innym się nie chce. I to jest właśnie ten wybór.
[01:40:48] - O tym, co się będzie chciało, to myślę, że będą mieli w przyszłości, odpukać, coś się tam wydarzy, to będą mieli wtedy łatwiej, prawda? Ale dobrze, myślmy, że się nic nie wydarzy takiego strasznego, żeby aż trzeba było marynować koniecznie produkty czy pasteryzować i tak dalej. Nie wiem, może chcielibyście jakoś na koniec podsumować w paru słowach, co właśnie w tym temacie żywności, trochę może o Polsce, czy ogólnie co myślicie w tym temacie, co chcielibyście przekazać słuchaczom tak na koniec?
[01:41:23] - Ja może podałbym taką książkę, która jest bardzo ciekawa, którą przeczytałem i zachęcam do lektury. Książka ma tytuł „Od lekarza do grabarza” Jerzego Masłankiego i on na podstawie historii swojej rodziny zaczął badać koncepcje firm farmaceutycznych, firm chemicznych, firm wielkich spożywczych. Złożył to w jedną kupę, do tego doprawił opiniami profesorów, doktorów niezależnych, ekologicznych, którzy zajmują się leczeniem nie skutków, tylko źródeł, czyli generalnie patrzą na człowieka poprzez pryzmat całości, w jakim środowisku żyje i modyfikują to środowisko, a nie w sposób taki, jaki znamy na co dzień, czyli poprzez tablety. Także zachęcam. Tam jest naprawdę dużo fajnych, ciekawych informacji, a są one wszystkie rzetelne, bo są odnośniki do wypowiedzi i pokazują cały mechanizm, a także jak można temu przeciwdziałać na własny użytek. I zachęcam wszystkich.
[01:42:34] - Tak.
[01:42:34] - Ja na koniec chciałem odnieść się jeszcze do całej idei zdrowej żywności. Przede wszystkim miejmy jakiś wybór nad tym. Patrzmy na te etykiety i czytajmy to, co na nich jest. Może gdzieś tam jest ukryty aspartam. Niestety nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Okej, ale miejmy wybór. Jeżeli mamy obok kiszoną kapustę, która jest w folii zapakowana w hipermarkecie i są dwie do wyboru, jedna ma E303, to weźmy tą, która nie ma, a tą, która ma E303 zostawmy.
[01:43:24] - Tylko tyle mogę powiedzieć. Nie jesteśmy w stanie uchronić się przed niedobrą żywnością. Moim zdaniem jesteśmy w sposób długofalowy. Jeżeli będziemy wybierać produkty, które nie mają wszystkich dodatków, które z punktu widzenia zdrowotnego są negatywne, wymusi to określone kroki na producentach, zmianę pewnych zasadniczych elementów produkcji, czy też uprawy i tak dalej. Wątpliwe jest to, że będą działali w dobrej wierze, bo generalnie tym firmom chodzi tylko o zysk, ale poprzez nasze wybory konsumenckie możemy delikatnie czy też znacząco, zależy od naszej organizacji, zmieniać ten system, bo to wszystko kwestia systemu, w którym żyjemy i jaki mamy na niego wpływ.
[01:44:19] - Dobrze, dzięki. Dziękuję wam za udział w audycji. Tylko dodam, że obawiam się, że jakby firmy tylko podchodziły do zysku, to nie byłoby jeszcze tak źle. Natomiast obawiam się, że jest głębsze dno w tym wszystkim, że chodzi jeszcze o coś innego, o pewne zniewolenie, o uzyskanie totalnej władzy nad społeczeństwem, nad zwykłymi ludźmi. Dobrze, dziękuję wam za udział w tej audycji. Do usłyszenia.
[01:44:55] - Dzięki. Cześć.
[01:44:57] - Cześć. A my będziemy kończyć audycję znanym utworem Maxa Wavesa. Od siebie chciałem dodać, że też dzięki, że wytrwaliście ponad dwie godziny. Za tydzień powiemy sobie o energii. Można powiedzieć pierwszej technologii free energy, która prawdopodobnie wejdzie w tym roku. Miejmy nadzieję, że to będzie właśnie ten rok, który otworzy drzwi nowej energetyki i oby tak się stało. Będziemy dzięki temu wolni. Trzymajcie się, do za tydzień. Cześć, miłego weekendu.
[01:45:46] - Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles. Do you build a new one inside you to see?
Have you found the things you once dreamed? Suddenly lost or imagined clean. Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?
Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?