[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Spadła wielka asteroida. Fala uderzeniowa się pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Ta postać spojrzała na mnie. Miał ogromne, czarne oczy i jak on je zobaczył, to ruszył, tak jakby po prostu rozpłynął się w powietrzu.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy szósty już odcinek audycji Mówią świadkowie, czyli podcastu, który w całości poświęcony jest na zaprezentowanie i omówienie najciekawszych relacji ze spotkań z nieznanym, jakie docierają na naszą redakcyjną skrzynkę. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. W dzisiejszym odcinku zaprezentujemy zapisy dwóch rozmów z naszymi słuchaczami, którzy przekazali kilka historii o spotkaniach z zagadkowymi, humanoidalnymi istotami oraz relacje o obserwacjach UFO. Zanim jednak przejdziemy do prezentacji rozmów ze świadkami, tradycyjnie przypomnimy kontakty, pod którymi możecie Państwo nadsyłać do nas swoje historie. Nasze numery telefonów to stacjonarne trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Numer komórkowy i do SMS-ów to pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje oczywiście możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. Nasz Skype to radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl.
Gadu-Gadu bądź, jak to ostatnio ustaliłem, GG trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również komunikować się z nami poprzez Facebooka pod adresem facebook.com ukośnik radio paranormalium, facebook.com ukośnik radio paranormalium. Mamy także konta na Twitterze pod nickiem rparanormalium oraz na Instagramie instagram.com ukośnik radioparanormalium. A jeśli ktoś nie korzysta ze społecznościówek i woli na przykład e-maila, to może nam wysłać wiadomość na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Wszystkim świadkom bez wyjątku gwarantujemy pełną anonimowość. Trochę tych kontaktów mamy. Zresztą w dzisiejszych cyfrowych czasach istnieje cała mnogość różnych form kontaktów. Jedni wolą to, inni wolą tamto, a prowadząc coś takiego jak radio internetowe, trzeba trzymać kontakt ze swoimi odbiorcami na wielu, naprawdę wielu frontach. Skoro już przypomnieliśmy kontakty do Radia Paranormalium, to z czystym sumieniem możemy przejść do głównej części naszej audycji, czyli do prezentacji wybranych na dziś relacji. Na początek wrócimy do sprawy anonsowanej już w czwartym odcinku podcastu Mówią świadkowie.
Chodzi oczywiście o historię, jaką jedna z naszych słuchaczek zostawiła w skrzynce głosowej Radia Paranormalium, a która to historia dotyczyła spotkania z dziwną, humanoidalną istotą w okolicach Człuchowa w dwa tysiące piętnastym roku. W tym miejscu należą się wielkie podziękowania dla córki naszej słuchaczki, która usłyszawszy na antenie relację swojej mamy, podesłała nam kontakt do niej. Ponieważ ogólne informacje na temat tego zdarzenia są już Państwu znane, tym razem powstrzymam się od przytaczania jakiegoś streszczenia całej relacji. Przejdziemy od razu do prezentacji zapisu rozmowy z naszą słuchaczką, która to rozmowa, w której zresztą momentami słychać w tle również drugiego świadka, obfituje w liczne, interesujące, a przy tym jeżące włosy na głowie elementy. Posłuchajmy. Czy mogę pani opisać jakoś dokładnie przebieg całego tego zdarzenia? To było z piętnastego bądź szesnastego sierpnia dwa tysiące piętnastego roku.
[04:51] - Tak.
[04:51] - Z tego, co pamiętam.
[04:52] - Tak, tak. Wracaliśmy z Niechorza właśnie od córki. Wracali, wracaliśmy z wakacji. To był piętnasty, może siedemnasty sierpień. Coś takiego. Nie? Jeszcze pojechaliśmy do Kołobrzega, ale wie pan co? Po prostu zrezygnowaliśmy, bo nawet nie było miejsca parkingowego i żeśmy od razu wracali do nas. My mieszkamy w Inowrocławiu za Bydgoszczą. I jechaliśmy sobie, no, byliśmy chyba już...
Wiem, że w Koszalinie żeśmy się zatrzymywali tak trochę na odpoczynek i potem jechaliśmy przez jakieś małe miasteczko. Wie pan co? To już się właśnie zaczęło od tego, jak byliśmy w tym małym miasteczku. Były takie jakieś małe, kręte uliczki, takie... Właśnie nie wiem, my nie pamiętamy, co to było za miasteczko. Jechaliśmy, mhm. I jechaliśmy w takiej kolumnie samochodów. Może przed nami było cztery. My byliśmy piątym samochodem i jeden był samochód za nami. I GPS pokazywał nam, że mamy skręcić w lewo i w sumie wszystkie te samochody tam...
Tak. Przepraszam, w prawo.
[05:56] - GPS pokazywał prosto za nimi wszystkimi.
[05:58] - Aha, że prosto tak. A my-A głos w GPS ie nam powiedział, że mamy skręcić w lewo. Skręć w lewo. Także co innego pokazy-y-y pokazywał GPS i głos w GPSie też nam kazał skręcić w lewo. I ta cała kolumna, reszta samochodów pojechała prosto tak, a my żeśmy automatycznie właśnie jak mój, tak skręciliśmy. I jedziemy, jedziemy. Były takie tak jakby już peryferia tego miasteczka i zaczęły się takie la-łą-łąki, mhm lasy, łąki takie. I wie pan co? I potem w taki las jakbyśmy wjechali. Tak, droga była asfaltowa, ale taka wie pan, no niezbyt, wąska taka.
No ale jechaliśmy jeszcze mówił właśnie ten mój partner mówi, gdzie nas ten GPS tutaj mówi wywiózł, mówi taką drogą mówi wszyscy tam jechali, a my tutaj. No ale dobrze, jedziemy. Jakaś tam była wioska, ale potem to chyba z piętnaście kilometrów albo dwadzieścia nie było po prostu nic.
[06:58] - Czyli żadnych widocznych budynków, żadnych obiektów.
[07:02] - Nic. Tam to ani nie było przystanku autobusowego, ani żadnych zabudowań, ani żadnych domów. Z jednej strony jakby była ziemia taka uprawna, ale po prostu nie było nic. No ale dobrze, jedziemy, jedziemy i widzimy z daleka zauważyliśmy postać, ale dosyć daleko to jeszcze było, że idzie jeszcze, że właśnie tutaj zaczęliśmy się śmiać. Mówimy Boże, jechaliśmy chyba z piętnaście kilometrów albo dwadzieścia było wioska tutaj idzie jakiś, bo to było, no, mieliśmy wrażenie, że to jest mężczyzna, jakiś facet mówi ani roweru, ani nic. Zanim on dojdzie do tej wioski, to chyba nie wiem. W nocy. No tak, żeśmy jeszcze ze sobą tak rozmawiali. Zażartowaliśmy po prostu sobie. No właśnie, że mógłby sobie rower pożyczyć od kogoś, bo tam no jechaliśmy, jechaliśmy i nic, nie?
No dobrze i zacze- jak zaczęliśmy się do niego przybliżać. Znaczy my zaczęliśmy, dojeżdżaliśmy do niego, on szedł na wprost nas. Ja jeszcze jak już coraz bliżej był, to zwróciłam wie pan co uwagę na to, że te jego rzeczy tak jakoś dziwnie powiewały. Miał ubrane wiem, że to były jakby, no nie wiem, no spodnie jakoś coś jakąś miał tu bluza czy coś z kapotą. Mhm. Dobrze, ale ja to poczekaj, ja teraz mówię. I to było, wie pan, co dziwne, bo to było ciepło. Myśmy klimatyzację włączona naprawdę. No było tak ciepło, a on miał kaptur założony na głowę to coś, bo potem to już nie wiadomo, co to było. Miał założony kaptur i zwróciłam uwagę na to, że on te ręce tak jakby dłonie miał w spodniach, w kieszeniach.
No tak mi się to wydawało, że nie było widać ani rąk. I ta głowa wciąż była pochylona tak na dół, pochylona na dół. To właśnie i to, że był tak ubrany. Mówię no kurczę, jest tak ciepło, a on nie dosyć, że idzie sam, tutaj nic nie ma, to jeszcze no takie dziwne to się wydawało. No ale...
[08:54] - No w ogóle dziwne wydaje się to, że z tego, co pani tutaj opisuje, to nie były widoczne chyba żadne elementy jego ciała odkryte. Wszystko miał zakryte.
[09:03] - Właśnie nic. Wszystko było zakryte i te rzeczy takie powiewające. Przecież ani wiatru nie było. No była nawet chyba wręcz duchota była wtedy. Gorąco było, a on właśnie z dal-- już z daleka było widać, że nie było widać rąk i ta, no ten kaptur wciąż był na dole, tak? No, na dole miał. Nie, nie miał twarzy normalnie do góry jakby szedł zawsze, nawet z daleka widać coś jasnego czy coś, że, że jest jakaś twarz. A on miał właśnie na dół ten kaptur, tą głowę i gdy my już do niego żeśmy bliżej podje-podjeżdżali, to on dopiero jak byliśmy bardzo blisko, bo wtedy żeśmy zwolnili ze względu, że on szedł. No to żeśmy troszeczkę zwolnili, to on dopiero przy nas, jak my żeśmy się mijali z nim, on dopiero ten kaptur dopiero do góry podniósł. I wie pan co?
Tam była czarna masa. Tam nie było nic. Tam nie było twarzy, nosa, ust. Po prostu nic. Pustka.
[09:56] - Taka jakby ciemna pustka.
[09:58] - Tak. Taka jakby ciemna pustka. No. No nic. Byliśmy w szoku wtedy. Pamiętam. I ja tylko powiedziałam właśnie do, do mojego partnera: "Widziałeś?" Widziałem. I wie pan co? Nastała taka cisza. W sumie nie rozmawialiśmy na ten temat w ogóle.
I jak my dopiero żeśmy to zauważyli, to dopiero za jakiś czas, bardzo krótki, pojawił się samochód i od razu naprzeciwko była wioska jakaś. A tak nie było nic. Tak. Mhm. Jakbyśmy tak, jakbyśmy bez końca. Dla mnie, ja to miałam takie wrażenie, wie pan co? Jakby mi się ta droga powtarzała. Nie wiem, dlaczego takie odczucie miałam, jakbym wciąż jechała. Jakbyśmy wciąż jakiś odcinek drogi się powtarzał w kółko ten sam. No takie wrażenie mieliśmy.
Ja to odczucie mam do dziś. I potem właśnie też w GPSie była druga sytuacja, że też nas chciał skierować w las. Tak, dojechaliśmy do takiego rozjazdu i chciał nas skierować po prostu w las, a mój partner powiedział nie, nie jedziemy tam, bo tam było trochę asfaltu i potem była taka... Tak, ale nie mówię o tym w kierunku no i potem-
[11:09] - Droga polna i znowu las.
[11:10] - Tak, droga polna i znowu las i nam tam znowu chciał kierować, a żebyśmy tam jechali. A mój partner powiedział nie, nie jedziemy.
[11:16] - No te mapki, mapki w GPSach z tego co się orientuję, to one chyba nie obejmują takich leśnych dróżek, takich polnych ścieżek.
[11:25] - No chyba nie. Mi się wydaje, że tak, jakbyśmy po prostu mieli tam jechać naprawdę i to zobaczyć. Ale wie pan co jeszcze? To jest dziwne, że my w ogóle żeśmy na ten temat nie rozmawiali. Dopiero w dwa tysiące szesnastym roku, chyba w lutym albo w marcu, tak jakby byśmy to wyparli w ogóle. Nie chcieliśmy o tym w ogóle rozmawiać. W ogóle nie rozmawialiśmy o tym tylko wtedy. Ja córce dopiero to powiedziałam też w zeszłym roku. Tak jakbym po prostu nie miała tego mówić czy co nikomu. Tylko mówię z tobą dopiero-
[11:56] - Może po prostu. Może po prostu ten taki ładunek emocjonalny, który towarzyszył temu zdarzeniu, jakoś was zablokował.
[12:03] - Możliwe. Wie pan co? Ja panu nie powiem, że ja tam byłam scepty-sceptycz-sceptyczna do tych spraw, że ja tam nie wierzyłam w takie rzeczy. Ale jak coś takiego się przeżyje, mogą się inni naśmiewać czy mogą mówić cokolwiek. Ja mogę z imienia i z nazwiska powiedzieć, co widzieliśmy, co widziałam, co przeżyłam wtedy, jak to wyglądało i tego z pamięci nigdy mi nikt nie wymaże. No taka, no to widzieliśmy. I właśnie to uczucie, że jakby ta droga się powtarzała też. Ale taka bez końca długa, bez końca droga. No takie uczucie. No.
Taka właśnie była. Tak, tak. Ale jaka to była miejscowość? Co to było? No to my kiedyś sprawdzaliśmy tam na GPS-ie, bo tam jest historia różnych tych-
[12:47] - To znaczy z tego, co tutaj pani, z tego, co tutaj pani nagrała w dwa tysiące osiemnastym roku na skrzynce naszej głosowej, to tutaj coś pani wspominała o Koszalińskim, o Człuchowie prawdopodobnie.
[12:57] - Ja wiem, że my żeśmy sobie, żeśmy zrobili sobie przerwę właśnie w Koszalinie. Tam żeśmy kawę sobie wypili. Wie pan, jak tak się jedzie taki kawał, no to trzeba sobie też odpocząć trochę.
[13:06] - No tak.
[13:07] - I, i potem no i potem to już było już Koszalin, żeśmy wyjechali z tego Koszalina, no potem chyba tam był ten Człuchów. Tak? Jeszcze nie. Albo to było za Koszalinem. No wie pan co? No już dokładnie, no. No bo my jechaliśmy w stronę na Bydgoszcz.
[13:23] - Właśnie o to chodzi, że on nas zepchnął z drogi.
[13:24] - Zepchnął no. Zepchnął nas z drogi krajowej. No takie jeszcze mówimy jakieś Karolejewa. Byle jakimi takimi drogami wszyscy właśnie.
[13:32] - Dlatego było tam pełno takich małych miejscowości.
[13:35] - Mhm.
[13:35] - I się pogubiliśmy właśnie. Nie wiemy.
[13:36] - My już potem no właśnie mówimy, gdzie my już w ogóle jesteśmy, gdzie on nas wywiózł tutaj. Ten, ten GPS. Naprawdę. Tak jakbyśmy może mieli to zobaczyć. Nie wiemy, co to było.
[13:46] - Pojechali prosto, a nam kazał skręcić.
[13:48] - A nam tylko kazał skręcić i wszyscy pojechali prosto, a my żeśmy jako jedyni z tego, z tej kolumny skręcili w lewo. W ostatniej chwili to było. No. Skręt w lewo, automatycznie żeśmy skręcili, jakby po prostu nie wiem, co nas tam powiodło. Taka była sytuacja. Ja szukałam. Czy może ktoś... Słuchałam też dużo. Czy może ktoś też miał takie coś, widział. I kiedyś jakaś pani też prawdopodobnie widziała na jakiejś wiosce też.
Tam kiedyś u tego pana Zagórskiego słuchałam, to już tam było w dwa tysiące chyba jedenastym czy dziesiątym. W jakichś Topadłach czy gdzieś. W jakiejś wioseczce też myślała, że idzie jakiś tam sąsiad czy co. Obejrzała się, a tam właśnie tylko ten ktoś był ubrany na, na jakiś czarny, długi, długi płaszcz czy coś, ale też w kapturze. I też tam nic nie było, żadnej twarzy. I przeszedł koło niej. Nie było żadnych oczu, nic nie było. Po prostu nic.
[14:40] - A czy udało się pani dostrzec, czy, czy udało się pani dostrzec jakieś szczegóły ubioru tej postaci? Czy wyglądała bardziej współcześnie, czy też ubranie nasuwało jakieś skojarzenia z inną epoką? Czy było widać jakieś kolory?
[14:52] - Nie.
[14:52] - Może było-
[14:52] - Nie. Wie pan co? Nie. Mi się wydawało, że to tak, jakby takie, takie jakby spodnie, ale nie, mi tylko po prostu zwróciłam uwagę na to, że te rzeczy tak dziwnie powiewają nam. Takie, takie to wszystko ruchome o jakby było. O wie pan, takie nie jak tak człowiek idzie ubrany, a nie, że jest ciało w tym. Tylko po prostu to takie było. Nie wiem. I to właśnie mi tak przykuło uwagę. To nawet może no, no i, i to wszystko zakryte.
To też. Ciepło, no i w takim odludnym miejscu. No. Żadnego samochodu, mówię panu, nic nie było, nic.
[15:31] - A to ubranie na tej postaci sprawiało wrażenie nowego jakiegoś czy może uszkodzonego, zniszczonego?
[15:38] - Dla mnie to było takie niemodne ubranie. Powiem panu. Takie no na przykład... No nawet myślę, że coś było jakaś, coś, jakby jeszcze jakieś czerwonego tam było u góry, ale takie mam jakieś wrażenie, że jakby coś tam u góry na tej górze było coś, jakiś pasek czy coś, czy czerwień, ale to takie luźne. To znaczy, no, no to tak wyglądało na tym, że to było luźne i takie bardziej takie powiewające. Nie, to nie był żaden długi płaszcz, żaden ten. Ale ten kaptur właśnie tak. I on cały czas szedł po prostu z głową nad, nad. Już z daleka on tak jakby to po prostu, żeby nam się chyba może już wcześniej byśmy to widzieli, że tam nic nie ma, to jakby celowo było, żeby te, tą głowę, znaczy tą głowę niby nad miał. A przy nas dopiero delikatnie, ale tak powoli do, mhm podniósł.
No.
[16:34] - A nie mieliście państwo na przykład, nie mieliście państwo na przykład, yyy ochoty zapytać tego gościa, gdzie dojechać? Jak dojechać-
[16:42] - Nie.
[16:42] - Do jakiejś miejscowości? Nic?
[16:44] - Nie, nie. Właśnie o tym właśnie żartowałam. Mówi: mogliśmy się zatrzymać i zapytać się o drogę, ale nie wiem. Nie. Właśnie, że nie, nie. I potem widziałeś go jeszcze w lusterku, tak?
[16:56] - Spojrzałem w lusterko, jeszcze go widziałem przez jakąś chwilę i drugi raz spojrzałem i koniec.
[17:00] - Tak, że przez chwilę jeszcze widział, potem drugi raz i, i spojrzałeś. Prosta droga, długa. No to byśmy go widział cały czas, nie? A jednak nie. I potem znowu nas kierowało gdzieś w jakieś, jakieś mhm, mhm znowu w jakiś las nas to wciągnęło. Nie wiemy, co to było. No, no po prostu nie wiemy. No ale takie rzeczy się zdarzają dziwne. Ludzie mają różne, różne takie sytuacje.
[17:25] - Nasuwa mi się jeszcze pytanie. Nasunęło mi się jeszcze pytanie właśnie teraz, jak wyglądały, jak by pani opisała ruchy tej postaci? Czy były w ogóle widoczne jakieś ruchy? Jak stawiała kroki na przykład? Czy w ogóle jakieś ruchy wykazywała poza, poza przemieszczaniem się?
[17:43] - Nie. Nie. Po prostu jakby to szło tylko, nie?
[17:47] - Tak jakby się przesuwało tą drogą.
[17:50] - Tak, tak. Jakby się przesuwała. Bo my żeśmy się zbliżali, zbliżyli do tego. Ale nie, bo to po prostu jak to przechodziło koło nas, nie? To my żeśmy naprawdę zwolnili. To był taki moment.
[18:02] - Jak to się przesuwało, to już nie było widać, bo pomyślałem-
[18:04] - Iść, ruszać tak, jakby, jakby, jakby coś szło. Mhm. Tak jak chyba człowiek idzie, tylko-No mi się wydaje, że no takie dla mnie pierwszym. Ty właśnie mówisz o tym rowerze, a ja mówiłam o tym. Znaczy zwróciłam, nie mówiłam tobie, ale zwróciłam uwagę, że te rzeczy tak na nim dziwnie powiewają i ten kaptur, i ten kaptur, i ta głowa na dole. Tak wpatrzona w ziemię. Nawet nie pamiętam. Dopiero jak koło nas przejeżdżał, przejeżdżaliśmy koło niego, no to, to dopiero tą głowę delikatnie, znaczy ten kaptur uniósł. No takie coś. To był dwa tysiące piętnasty rok, a my dopiero żeśmy zaczęli w dwa tysiące szesnastym nawet.
No co to było? Co to było? No przecież. No, a tak żeśmy w ogóle o tym nie rozmawiali, naprawdę.
[18:48] - No właśnie, jak już poruszyliście państwo ten temat w rozmowach między sobą, to czy wymienialiście się jakimiś odczuciami względem tej postaci? Czy były to odczucia pozytywne, negatywne, obojętne? Jakieś spostrzeżenia?
[19:00] - Miałeś jakieś odczucie, jak zobaczyłeś to, to coś? Ja takie miałam. Jakiegoś strachu nie czułam jakiegoś wielkiego. Nie. Tylko takie no wie pan, no takie. Taki szok. Znaczy no nie tam, żebym była w jakimś szoku, ale zdziwienie, takie zdziwienie i tylko zobaczyłeś, zobaczyłeś, widziałeś, widziałem i to wszystko. I już żeśmy nad tym i milczeliśmy właśnie przez jakiś czas.
[19:29] - Każdy był zdumiony.
[19:32] - No i potem w ogóle żeśmy o tym nie rozmawiali. Tak jakby takie wyparcie tego, tej całej sytuacji. A dopiero w zeszłym roku o tym córce powiedziałam. Nie to, żebym się wstydziła czy coś. Nie, nie, nie, nie, nie o to chodziło. To było takie nie, nie rozmawiaj na ten temat. O takie, takie miałam uczucie w sobie. Nie mów o tym, nie rozmawiaj na ten temat.
[19:54] - Czy rozumiem, że ta postać sprawiała wrażenie fizycznej? Czy może odnieśliście państwo wrażenie, że jest to w jakimś, w jakimś stopniu coś niematerialnego?
[20:04] - Jak szło, to myśleliśmy, że to jest jakiś człowiek. Nie. Tak.
[20:10] - W kapturze.
[20:11] - Tak w kapturze, w długim rękawie. Rąk nie było widać. On tak, jakby ręce w spodniach miało. Dosłownie, bo nie było rąk widać, żeby tam miał wyciągnięte ręce czy coś trzymał. Nic nie, nic nie miał. On właśnie nic nie miał. Żadnej torby, żadnej tam plecaka. Nic.
[20:26] - Przejechaliśmy dwadzieścia kilometrów do Liniowskiej, a on się pojawił w lesie.
[20:31] - Właśnie tak jakby, no bo to był potem taki las i on się tak pojawił nie wiadomo skąd. Gdzie on idzie? Jak my jedziemy, mówimy tak długo i dwadzieścia kilometrów nic.
[20:43] - No facet to facet całkowicie przykryty. Facet w taki, w taki w ogóle upał. No spotkać faceta całkowicie przykrytego od stóp do głów. No to jednak to jest dosyć nietypowa sytuacja.
[20:56] - To była nietypowa. No była. No że właśnie był tak, ty mówisz, że był tak ubrany. Nie.
[21:02] - No.
[21:05] - No to tak nam się. Nie.
[21:06] - Jeszcze kaptur.
[21:08] - No właśnie, kto w sierpniu w takim. No.
[21:11] - Zimowa kurtka.
[21:13] - Tak. No to, to właśnie też tak wzbudziło to, to, że on tak właśnie był grubo ubrany, no bo naprawdę było wtedy duszno, parno, no nie? No i nie było żadnej, tak było. No przecież to była może dziewiętnasta, może osiemnasta, coś takiego. Poza tym przecież w sierpniu to nie jest ciemno ani szaro o tej godzinie. No.
[21:32] - Bo z tego, co zrozumiałem, to ta postać była ubrana w jakieś takie raczej ciemne chyba ubranie. Tak? Coś takiego ciemnego.
[21:41] - Tak, ciemne było.
[21:41] - No to tym bardziej.
[21:42] - Ciemne. To nie było. Mhm. Ciemne ubranie. Tak, to było ciemne. Mhm.
[21:48] - No bo jak wiadomo-
[21:49] - To było, to nie było nic jasnego.
[21:51] - Ciemne kolory to raczej-
[21:52] - Mi się kojarzy, że jakby.
[21:53] - Mhm. Tak.
[21:55] - Że, że coś czerwonego tu jakby było. No takie mam. Tak sobie coś kojarzę. No nie wiem, ale to było ciemne ubranie. Ale szedł naprzeciwko nas. Dobrze. Prawidłowo. Tak prawidłowo. Ale głowę tam cały czas miał na dół. Cały czas wpatrzony w ziemię szedł i cały czas głowę tam na dół, jakby te ręce tak w kieszeni.
I to szło, i te powiewające rzeczy, no i ten ubiór. No i w ogóle skąd on się tam wziął bez roweru? No to ludzie tam na wywyżkach mieszkają, nie ma autobusu, no to każdy ma jakiś tam rower. No.
[22:32] - No i w ogóle chodzenie w takim ciemnym stroju w taki upał to jest, no można powiedzieć super przepis na przegrzanie organizmu. Poważne.
[22:41] - Tak.
[22:42] - Także to jest takie też.
[22:43] - Ale tam nie było nic. Mówię panu, on tak spokojnie tą głowę ja pamiętam, bo on po mojej stronie on szedł, wie pan? I on spokojnie tą głowę na, do góry wziął, żebyśmy go zobaczyli, tak.
[22:58] - Przed samochodem był blisko.
[23:00] - Mhm. No.
[23:01] - Trochę się unosił.
[23:03] - Trochę się unosił. Tak, też, no tak, trochę powoli. No przecież nawet z daleka. Wie pan co, jak się widzi, że ktoś idzie? No to widać. Znaczy jasne, coś, jakiś zarys twarzy czy coś. No przecież to widać, a tam nic nie było.
[23:16] - Nasunęło mi się jeszcze-
[23:17] - On nie pokazywał tego. On nie pokazywał tego. Mhm.
[23:21] - Nasunęło mi się jeszcze takie pytanie odnośnie szczegółów ubioru. Czy było widać buty?
[23:26] - Nie, ja nie widziałam butów.
[23:29] - Czyli tak jakby te, tak jakby spodnie tej postaci.
[23:33] - Nie widzieliśmy butów. Butów nie. Tylko właśnie te długie takie spodnie. Bo ja patrzyłam na to, że właśnie tak na te jego nogi, że to tak, tak powiewają te ciuchy to, to. No to mi tak przykuło uwagę. Ale butów my nie widzieliśmy. Mhm. Nie widzieliśmy butów. Butów nie.
[23:51] - Czy wyraża pani zgodę na emisję zapisu tej rozmowy w którejś z audycji?
[23:57] - Tak.
[23:57] - Oczywiście całkiem anonimowo.
[24:00] - Można. Ja nie mam nic przeciwko temu. To widzieliśmy, to mam to tak, że można to może. Może ktoś się też zgłosi, jak usłyszy coś takiego, że widział coś takiego. Nie, bo nieraz ludzie widzą, a ani nie chcą mówić o tym. No.
[24:18] - No właśnie prezentowałem w niedzielę w audycji „Mówią świadkowie” też podobne zgłoszenie, tylko że tym razem z zimy gdzieś tam z końca lat dziewięćdziesiątych. I właśnie też bardzo nietypowa sytuacja była zamieć śnieżna, jechał konwój czterech samochodów z darami dla domu dziecka. Nagle zrobiła się zamieć śnieżna gdzieś daleko od wszelkich przejawów cywilizacji. Droga dookoła same pola. Zrobiła się zamieć śnieżna. Jeden z samochodów wpadł w poślizg i wpadł do rowu. No i nagle ni z gruchy, ni z pietruchy pojawił się jakiś facet ubrany jak, jak w lato. No tu minus ileś stopni. Tutaj zamieć śnieżna, a tu nagle wyskakuje facet ubrany we flanelową koszulę w kratę, jeszcze z podwiniętymi rękawami pośrodku tej takiej pustki. Także, także to czasami ludzie też-
[25:05] - Wie pan co, to widzi pan, tam była zima i on był ubrany w sumie letnio. No znaczy można powiedzieć no, no nie był ubrany grubo. A kiedyś to były zimy, tak?
[25:13] - Tak.
[25:13] - W dziewięćdziesiątych latach. No to tak, to były zimy, a my znowu odwrotnie. Ciepło, a on był tak, a on był tak ubrany normalnie na jesieni, jesienna. Na jesień.
[25:25] - No tak jakby. Tak jakby bohaterowie tych relacji lubili, że tak powiem, skrajności termiczne.
[25:31] - Tak. I może żeby zwrócić uwagę na nich też tak. Wie pan co, ja nawet już sobie tak myślałam teraz przez te trzy dni. Ja mówię może to, co my faktycznie widzimy, tą rzeczywistość, to jest tylko to, co mamy w głowie, znaczy te nasze myśli i tamte to wszystko nam się, wie pan, pokazuje jak w filmie. A ta rzeczywistość prawdziwa jest inna i może nieraz, nieraz widzimy właśnie coś takiego. No nie wiem jak to. No nie wiem, jak to powiedzieć, ale może to faktycznie ten, to wszystko to jest całkiem inne, niż nam się wyobraża i nam się mówi o tym. To jest coś, to jest całkiem coś innego.
[26:11] - Można też. Są też takie teorie. Można też pogdybać trochę, że to mogła być jakaś postać, która zapisała się w wyniku, zapisała się, że tak powiem, nagrała się w tym miejscu w wyniku jakiegoś traumatycznego zdarzenia i po prostu czasami się tam komuś od czasu do czasu pokazuje.
[26:30] - Też może tak być, też może tak być. Ma pan rację, od czasu może się do czasu pokazuje. Właśnie. Tylko że nie, nie jako człowiek, tylko takie coś. No może jakaś energia-
[26:41] - Tylko jako takie człowiekokształtne coś, o.
[26:44] - No właśnie. No ja to nazwałam czarną masą, bo dla mnie to była czarna, taka czarna masa. Niestety. No mówię, może się ktoś odezwie jeszcze, może ktoś jeszcze, jeszcze coś ktoś widział. No może. Może się faktycznie tak jak pan mówi, pokazuje tam jakiś ktoś, kto tam zginął.
[27:02] - Jeżeli nie ma pani nic przeciwko-
[27:03] - Był ubrany, wie pan.
[27:04] - Jeżeli nie ma pani nic przeciwko, to ja też to nagranie z tej rozmowy prześlę dalej badaczom, na przykład Damianowi Treli albo Arkowi Miazdzie, bo oni też takie tematy poruszają w swoich publikacjach. No i może, może oni będą coś w stanie więcej powiedzieć.
[27:22] - Dobrze, dobrze.
[27:24] - Dobrze. Dziękuję. W takim razie już nie ma tutaj więcej pytań.
[27:27] - Dziękuję panu.
[27:27] - Nie będę już zajmował czasu.
[27:30] - Mhm.
[27:31] - Także dziękuję bardzo, że zachciała się pani podzielić swoją relacją. No i miejmy nadzieję, że ktoś, ktoś po usłyszeniu tej relacji się zgłosi z podobną historią. Może, może zaproponuje jakieś wyjaśnienie. Także dziękuję bardzo jeszcze raz. No i do usłyszenia.
[27:49] - Dziękuję bardzo. Dziękuję. Do widzenia.
[27:53] - Była to rozmowa z naszą słuchaczką, która podzieliła się niezwykle interesującą relacją dotyczącą spotkania z dziwną humanoidalną istotą w okolicach Człuchowa w dwa tysiące piętnastym roku. A co Państwo sądzicie o tej historii? Zapraszamy do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach pod tą audycją. A jeśli przeżyliście coś podobnego, zapraszamy do podzielenia się z nami swoją historią. Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A do nagrania drugiej przygotowanej na dziś rozmowy przejdziemy po krótkiej przerwie. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu.
Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[29:02] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[29:14] - Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Teraz przejdziemy do prezentacji drugiej przygotowanej na dziś rozmowy z jednym z naszych słuchaczy. Tym razem jako małe streszczenie, czy też zapowiedź relacji, jakie za chwilę usłyszymy, niech posłuży fragment naszej korespondencji e-mailowej z panem Arkadiuszem. „Witam, nazywam się Arkadiusz. Jestem Państwa stałym słuchaczem od dobrych kilku lat i chciałem się podzielić moimi obserwacjami dziwnych zjawisk, a zaobserwowałem takie trzy w swoim życiu.
Do napisania zachęcił mnie nowy program na Państwa kanale «Świadkowie mówią»”. Nie śledzę strony. Wielka szkoda panie Arkadiuszu. Warto czasami na naszą stronę zajrzeć. Naprawdę
[30:35] - Tylko korzystam z YouTube'a, więc być może się mylę i robiliście coś takiego wcześniej, ale ja zauważyłem nowe posty od niedawna. Pierwsze zjawisko miało miejsce w Liverpoolu, w Anglii w dwa tysiące dziesiątym roku. Była to unosząca się nad parkiem postać na wysokości, tak mi się wydaje, do pięćdziesięciu metrów. Drugie było trzy lata później, w dwa tysiące trzynastym roku. Widziałem wtedy w dość ponurym mieszkaniu ruchome cienie na ścianie przypominające postać. Trzecie wydarzyło się niedawno, około sierpnia dwa tysiące dziewiętnastego roku i była to zwykła obserwacja NOLA w rejonach miasta Przesmyki pod Radomiem. Tyle z korespondencji mailowej z panem Arkadiuszem. Świadek wyraził zgodę na emisję zapisu rozmowy z nim. A więc posłuchajmy.
[31:25] - Znaczy to może zacznę w ten sposób. Umówiliśmy się tam ze znajomymi, no bo to był, to chyba był lipiec dwa tysiące dziesiątego roku. Tak mi się wydaje. Na pewno jeszcze było lato w każdym razie, bo jakoś przyjechałem chyba w czerwcu i to był chyba tak mi się wydaje, że to był lipiec dwa tysiące dziesiątego roku. Znaczy na pewno dwa tysiące dziewiąty, dziesiąty rok i na pewno lato jeszcze było i byliśmy jakoś w cztery osoby. Ja, kolega i tam dwie koleżanki. No i tam poszliśmy po prostu na spacer. To chyba był. Teraz na szybko sprawdziłem w internecie. Wydaje mi się, że był Sefton Park.
Nie jestem pewien, ale tak mi się wydaje. Ze zdjęć tak, tak kojarzę. No pogoda była taka jak w Anglii, czyli trochę słońce wychodziło trochę, trochę pochmurno było tak naprzemiennie, ale generalnie nie, nie padało, było całkiem ciepło i przyjemnie. No i w pewnym momencie to wyglądało tak, że była taka długa alejka i ta alejka wychodziła jakby z takiego korytarza drzew, ciągnęła się przez, przez kawałek tego parku i znowu znikała w takim tunelu. Niesamowicie wyglądało tak po prostu, jakby był utworzony tunel z koron tych drzew po prostu. Więc tam było bardzo ciemno, a po lewej stronie no tam był, był nie boisko, tylko po prostu kawałek trawni, znaczy taka polana zrobiona, taki, jak to powiedzieć no kawałek po prostu-
[33:03] - Tak jakby kawałek łąki bez, bez drzew.
[33:06] - Coś takiego. Dokładnie, dokładnie. No i tam sobie jakieś tam jakieś chłopaki, że tak powiem, grali sobie w piłkę. No i tak szliśmy po prostu w kierunku właśnie tego tunelu z drzewa. Tam szliśmy coś zjeść. Już nie pamiętam dokładnie. W każdym razie zwiedzaliśmy sobie okolicę i w pewnym momencie, idąc w kierunku właśnie tego, tego, no bo szliśmy tą alejką cały czas nie znaleźliśmy wyjścia. No, kantem oka zauważyłem, że coś tam się dzieje w górze, tak? No pomyślałem, że może jakaś paralot, jakiś paralotniarz, może czy spadochroniarz, bo to różnie bywa. No bo wtedy jeszcze nie było dronów tak jak teraz, tak?
Szeroko pojętym tego, tego słowa znaczeniu. No i zacząłem się przyglądać, co to jest. Może myślałem, że może to jest na przykład od dźwigu, prawda ten hak, prawda?
[33:56] - Mhm.
[33:56] - No bo to było na takiej wysokości. Właśnie ciężko mi określić, jaka to była wysokość, bo nie miałem żadnego punktu odniesienia co do tego. Ale no ta postać, znaczy było inaczej. Jak zacząłem ten przyglądać, to stanąłem po prostu i wszyscy stanęliśmy i powiedziałem: "No zobaczcie, co tam się dzieje". No bo nie mogłem tego do niczego przypisać, ani do, do żadnego, ani to paralotniarz nie był, ani spadochroniarz, bo to po prostu wisiało w powietrzu. No i jak się zacząłem przyglądać, to miało rysy postaci. Było na tyle małe, że no ciężko było rozpoznać szczegóły, ale na tyle duże, że no miało takie ludzkie, jak gdyby anatomicznie zbliżone kształty. Tak, tylko ciężko mi jest wnioskować dokładnie, jak to wyglądało. I yy-
[34:43] - Rozumiem, że tam nie było żadnego miejsca, do którego ewentualnie człowiek mógłby się przyczepić i tam sobie wisieć na przykład.
[34:49] - Właśnie nic nie było. Właśnie na tym problem. Tak, tak mi przeszło obojętnie. A tam to tak jakby wisiało w powietrzu. No było troszeczkę mgiełki, także czekałem. Może się dłoni, że to jest paralotniarz na przykład tak, czy, czy, czy jakaś czasza spadochronu, czy skrzydło, czy cokolwiek, ale to po prostu bez ruchu wisiało w jednym miejscu. I tak na początku pomyślałem, że może to jest hak od dźwigu, wie pan, no ale tam nie było nigdzie dźwigu. No była co prawda mgła, więc, więc, ale, ale nie była aż tak mocna, żeby tą postać było widać wyraźnie po prostu, tak ona się na tle tego szaro, szaro. Znaczy to było w dzień, ale, ale tak jak mówię, była mgła, więc niebo było szaro niebieskie, czasami słońce prześwitywało, no bo tam te chmury przechodziły do tego, ale nie było żadnego punktu, z którego ta postać mogła, że tak powiem, do którego mogła być przyczepiona. Przynajmniej nie było widać żadne, żadne, żadnego takiego punktu.
Natomiast to wyglądało tak, że to było w takiej barwie ciemno no tak jak mówię, no na tyle, na ile pamiętam ciemnoszarej i tak jakby ta postać miała, znaczy mówię cały czas postać. No bo jestem pewien, że to była postać, że to był jakiś na zasadzie humanoidalnej istoty. Może człowiek. To trochę wyglądało tak jak teraz jest, jest ten Francuz na tym jetboardzie, który tam prze-przez chciał przez kanał La Manche chyba przelecieć. Nie wiem, czy pan kojarzy.
[36:13] - Nie kojarzę, niestety. Szczerze mówiąc.
[36:16] - Na tej desce takiej odrzutowej niby było szereg razy pokazywane jakiś czas temu. Z tym że miał płaszcz dlatego, że jak się przyglądałem, to było widać, że się ruszały pewne elementy. No tak mi się wydaje odzieży w tym, w tym, w tej postaci no. No dziwne było-
[36:32] - Właśnie sobie wyświetliłem tego Francuza, także już kojarzę mniej więcej coś takiego mi chyba przemknęło niedawno przed oczami
[36:41] - Tak mówię, generalnie telewizji nie oglądam, ale, ale, ale czasem coś tam rano się, że tak powiem, przed wyjściem do pracy coś, coś tam dla towarzystwa telewizor się włączy, to, to coś się tam z nowinek, że tak powiem, prze-przewinie. No i w zasadzie tyle tutaj obserwowaliśmy to wszyscy, więc wyciągnąłem telefon, chciałem nagrać to, ale no dwutysięczny dziesiąty rok, nic nie było takich aparatów jak teraz, prawda w telefonach, więc nie udało mi się nic uchwycić, a nie chciałem bardzo tego z oczu stracić, więc, więc tak patrzyłem trochę na ekran, żeby to wyłapać trochę na tą postać, że tak powiem, żeby, żeby po prostu jak najwięcej detali zapamiętać. Ale nie miałem kontaktu z tymi ludźmi, z którym wtedy, z którymi wtedy tam byłem. Natomiast powiem panu, że no wszyscy byli w szoku, nie tylko ja. Więc, więc przeanalizowaliśmy w ogóle tą sprawę, ale widziałem, że wszyscy byli zdziwieni i tacy skonsternowani. No tak, jak się widzi coś pierwszy raz, tak trochę nie dowierza, trochę, trochę taki jest w szoku. Próbuje to czegoś przypisać tak logicznie. A tu nie było po prostu żadnego punktu, wie pan, odniesienia do tego, do czego można byłoby to przypisać. Więc takie zjawisko było, które mocno na nas wpłynęło wtedy.
[38:00] - Rozumiem, że te pozostałe osoby, które obserwowały tę postać wtedy to nie byli jacyś pana znajomi, tylko jacyś przypadkowi ludzie. Jeżeli dobrze rozumiem.
[38:08] - Nie, nie, nie, nie, nie. My akurat byliśmy w tej alejce sami. Tam nikt nie szedł ani za nami, ani przed nami, tylko było nas, tak jak mówię, czworo i wszyscy znajomi, więc, więc wszyscy to widzieliśmy, bo to było jakieś. Wie pan, ja akurat wtedy pracowałem zmianowo i to było też tak, że mieliśmy wolne, więc to były prawie godziny pracy, więc przypuszczam, że to było jakoś koło południa coś takiego. Tak mi się wydaje. O ile dobrze pamiętam.
[38:36] - A czy ta postać wykonywała może jakieś widoczne ruchy?
[38:40] - Żadnych. Żadnych nie wykonywała ruchów, tylko wisiała bez, bez ruchu, tak jak mówię, tam tylko elementy odzieży tak mi się wydaje poruszały się. No mówię tak, jakbym miał taki długi płaszcz do, do, do kostek, bym powiedział. Natomiast można było wyodrębnić głowę i to troszeczkę wyglądało tak, jak właśnie ten facet na ten Francuz na tym jetboardzie. Albo tak jakby miał jakiś taki jetpack jak z filmu z tego swojego filmu z Jamesem Bondem. Nie pamiętam jaka to część była, że tam też nad jeziorem latał. Tylko że nie było, nie było to takie duże. Wie pan, nie było widać żadnych elementów. Znaczy ja sobie tak już teraz, z perspektywy czasu próbuję to jakoś poskładać, tak. Natomiast byłem w szoku.
Wtedy byłem wtedy naprawdę znaczy w szoku. No, ja się zjawiskami tego typu interesuję, więc nie było to dla mnie zszokowanie, że o Matko Boska, kosmiczne nie wiadomo co, tylko po prostu jako ciekawostkę tak to zapamiętałem. I nie byłem przestraszony, nie czułem strachu czy lęku. Natomiast no, byłem taki pierwszy raz coś takiego w życiu widziałem, tak. Pomimo tego, że zdaję sobie sprawę z tego, że są takie zjawiska. No to było coś dla mnie wtedy fenomenalnego. Zwłaszcza że tak jak mówię, nie tylko ja to widziałem i żadne z nas nie umiało tego opisać. Po prostu wszyscy byli zdziwieni. Nie tylko ja. To było nas czworo.
Tak jak mówię, ja, kolega i dwie koleżanki. I wszyscy to widzieliśmy i nikt nie mógł, że tak powiem, racjonalnie odpowiedzieć, co to było.
[40:15] - A czy udało się komuś z was dostrzec jakieś szczegóły wyglądu? Jakieś nie wiem na przykład. No nie mówię, że rysy twarzy, ale na przykład ręce, stopy.
[40:25] - Znaczy stóp nie było widać, natomiast to była taka wlana postać, jakby była w płaszczu, więc ręce było widać, ale na zasadzie ramion bardziej niż, niż osobnych. Znaczy nie było tak, jak się widzi kogoś obserwującego daleko idącego w płaszcz. Obserwuję kogoś daleko idącego w płaszcz, że widać bryłę postaci. Można wydobyć ramiona, ale ręce są przy ciele, więc nie widać, jak nimi porusza na przykład. Czy na przykład w prochowcu w kieszeni ma to bardziej w ten sposób wyglądało. To tak jak mówię, to była dosyć duża odległość, no więc, więc, więc nie było widać detali. Natomiast sam zarys jak cień o coś w tym stylu.
[41:01] - Czyli nie było też, nie było też widać, nie było też widać jakichś szczegółów typu w jakiej pozycji, którą część ciała ta postać miała.
[41:10] - Znaczy ja nie wiem, czy była przodem, czy tyłem. Jeżeli o to pan pyta, czy bokiem, znaczy bokiem na pewno nie była.
[41:15] - Mówię o takich, mam na myśli takie szczegóły typu nogi bardziej mniej rozstawione, ręce w górze i w dole.
[41:20] - Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie. Jeżeli już te ręce miała albo na poziomie pasa, że zgięte, albo tak ja sobie to wyobrażam. No bo teraz już sobie wyobrażam, dlatego że to, co pamiętam, to teraz panu mówię, jak ja, jak ja to wtedy zapamiętałem, tak. Natomiast jeżeli chodzi o nogi, no to były złączone, czyli, czyli albo, albo miała złączone nogi, albo ten płaszcz zasłaniał te nogi po prostu, że nie było widać, w jakiej pozycji stoi. Wydaje mi się, że stała dlatego, że no, była dość. Wyglądała jak stojący mężczyzna w płaszczu. O, w ten sposób w jakimś takim prochowcu coś w tym, coś w tym stylu. I a i głowa, jeżeli chodzi o głowę, miała troszeczkę większą. Może to był jakiś kask, Coś, coś w tym stylu. No widać było, że się wyszczególniała na tle, na tle całej sylwetki.
Może w ten sposób powiem.
[42:10] - Czy ta postać rozumiem, że sprawiała wrażenie fizyczne? Nic tam przez nią nie prześwitywało? Nic.
[42:16] - Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie. Później, później już to tak trwało kilka minut. Ja panu dokładnie teraz nie powiem. No to było no prawie dziesięć lat temu, więc też moja pamięć może zachodzić. Natomiast ona potem tak stopniowo zaczęła zanikać, aż w końcu traciliśmy ją z oczu i nie ruszała się w ogóle, tylko tak, jakby zaniknęła we mgle. O. Stopniowo traciła ostrość, znaczy nie ostrość, tylko tak jakby się zwiększała częstotliwość mgły. O, w ten sposób.I w końcu została sama chmura bez, bez niczego.
[42:50] - A mam jeszcze takie pytanie, czy jakoś po tej obserwacji, yy, państwo rozmawialiście? Próbowaliście dojść do jakichś wniosków? Wymienialiście, wymienialiście się jakimiś spostrzeżeniami na temat tej postaci i tej obserwacji?
[43:02] - No właśnie wie pan co? Powiem panu, że nie, bo ja nawet nie wiedziałem, jak zagadać, bo, bo, bo, yy, taka znaczy, tak jak mówię, ja w te zjawiska, yy, no ponieważ sam do-do-do-doświadczyłem, no to akurat był pierwszy raz, ale w ogóle nie było mnie w domu tematów tabu, więc, więc rozmawiało się na takie tematy. Z ojcem dużo rozmawialiśmy, więc ja nie czułem się jakoś, mm, może się ośmieszenia bardziej bałem. Nie chciałem tego tematu drążyć, ale w ogóle przemilczane zostało. Natomiast widziałem, że wszyscy to widzieli i byli wszyscy tak samo zdziwieni jak ja, że to nie było, że... Trzeźwy byłem oczywiście, tutaj podkreślę. Także nie było, nie było, mm, ale nie wracaliśmy do tego tematu.
[43:44] - Mhm.
[43:45] - Także puściliśmy pewnie pamięć i tam zajęliśmy się swoimi sprawami, tak?
[43:49] - Rozumiem, że obserwacji tej istoty nie towarzyszyły jakieś inne rzeczy, typu emisja jakichś dźwięków, yy, wpływ na otoczenie.
[43:57] - Nie, nie, nie, absolutnie.
[43:57] - Coś typu czynnik Oz.
[43:59] - Nie. To, to wyglądało tak, jakby ta postać się przyglądała, bo tam tak jak mówię, w tle, yy, jacyś chłopcy grali, czy chłopcy, czy mężczyźni w zasadzie, w piłkę po prostu, więc to wyglądało tak, jakby się przyglądała, no. Na tej zasadzie.
[44:11] - Tak po prostu ta postać sobie była tam w miejscu, dlatego że sobie była tak? W pewnym sensie można powiedzieć.
[44:18] - Tak, tak, tak, tak. Znaczy, no ja mówię, jak ja to odbierałem, tak? Także nie wiem, czy nas zauważyła, że my się patrzymy tam, pokazywaliśmy palcem, co to jest tam, prawda, na tej zasadzie. Więc, więc może, może, może potem jakoś nas, nas zauważyła. Się speszyła czy... Wie pan, zresztą myślałem, jak teraz oglądam o tych deskach, tak? Ten program właśnie o odrzutowych, że może, no ale wojsko by nie ćwiczyło tego przy cywilach, tylko gdzieś na poligonie, tak? Zwłaszcza to było dziesięć lat temu na przykład, tak? Więc ja sobie to tłumaczę, więc albo jakiś błąd, yy, no ale, ale to też jest, no wydaje mi się, że to było około pięćdziesięciu metrów tak na oko. Ale, ale ciężko mi stwierdzić, bo nie miałem żadnego punktu odniesienia.
Natomiast po wysokości czy wielkości tej postaci, no to tak wnioskuję, no.
[45:01] - Dobrze, to tyle jeżeli chodzi o tę postać, o tę konkretną obserwację z Liverpoolu z dwa tysiące dziesiątego roku. Przejdźmy teraz może do tego zdarzenia z dwa tysiące trzynastego. Pan pisał, że, yy, widział pan w dość ponurym mieszkaniu ruchome cienie na ścianie przypominające postać. Czy mógłby pan opisać to zdarzenie?
[45:18] - Tak. Yy, no to już było mniej przyjemne, że tak powiem, ponieważ ja w tym mieszkaniu nocowałem, także, tak, także to, to, no to było już, yy, znaczy nic mi się nie stało tam ani nie nawiązałem żadnego kontaktu. Ale dobra, może od początku, tak jak powiedziałem.
[45:31] - Rozumiem, że pan tam w tym mieszkaniu wtedy był sam, tak?
[45:35] - Nie. To było tak, że, yy, wraz z moją obecną narzeczoną, wtedy się spotykaliśmy, jeszcze nie mieszkaliśmy razem. No i zaprosiła mnie tam do siebie. Yy, pojechaliśmy, znaczy pojechałem tam, jakąś kolację zjedliśmy, ee, obejrzeliśmy jakiś film. To było już późno, myślę, że koło pierwszej godziny. No i poszliśmy spać. Yy, to tylko może zacznę od opisu mieszkania, bo to jest niesamowite. Yy, to był stary budynek z lat pięćdziesiątych, więc, mm, taki z piaskowca. No mi się akurat ta architektura podoba, bo było tam solidnie wykonane wszystko. I sytuacja wygląda w ten sposób, że, ee, jak się wchodziło do korytarza, yy, znaczy do przedpokoju, to wszystko było w porządku, tak?
Kuchnia też była widna, całkiem sympatyczna, ee, przyjemnie się tam siedziało. Natomiast z tym pokojem było coś nie tak, bo to była kawalerka, jeden pokój, mała kuchnia oddzielona, korytarz i łazienka. I, yy, w tym pokoju jakby było inne powietrze. Tam w ogóle panował nastrój bardzo ciężki. Ciężko. Nieprzyjemnie po prostu było, jak się wchodziło.
[46:44] - Takie gęste powietrze.
[46:46] - Gęste, ciężkie powietrze. Nigdy coś takiego nie doznałem. I to nie tylko ja czułem. Natomiast tam też było ponuro, bo tam, mm, okna wychodziły od razu na, na, na, yy, drugi budynek, który został wybudowany stosunkowo niedawno, więc tam było kilka metrów przestrzeni, więc było cały czas ciemno. No i z przyczyn technicznych były zasłonięte okna, więc również może to potęgowało też, yy, też taką ponurość tego mieszkania, tego pokoju. Nie chodzi o całe mieszkanie. Tak jak mówię, w kuchni było całkiem, yy, przyjemnie, yy, znaczy normalnie po prostu było tak, nie czuć było nic. Natomiast tylko przekroczyło się próg, yy, tego przedpokoju, yy, z pokojem, tak? I od razu ciężko było oddychać po prostu. Tam jeszcze była boazeria, więc dodatkowo tam tak było szaro, ponuro, mimo tej boazerii, ale ona naprawdę, no gdy-- ciężko mi jest to opisać, bo to trzeba byłoby zobaczyć.
Klimat po prostu się czuje, tak? Od razu się, yy, robiło, yy, znaczy ciężko było oddychać, no w cudzysłowie, no bo nie było to niemożliwe oczywiście, ale, ale, ale, ale było czuć, że coś jest nie tak. Nie tylko ja to czułem. No i poszliśmy spać. Może to była godzina pierwsza, druga, nie pamiętam. No i leżę sobie na tym łóżku. Nie wierzę się, nie mogę zasnąć. Otwieram oczy i tam było tak, że, yy, latarnia z ulicy świeciła tak, że snop światła wpadał, yy, przez okno, przez firankę, yy, na-- oświetlając całą ścianę. No delikatnie, ale oświetlał całą ścianę, tak? No i w pewnym momencie patrzę się na tą ścianę, no nie mogę spać.
Tam przyjemne światło latarni, takie żółte, żółto-pomarańczowe, także takie, takie dosyć ciepły, ciepły kolor. Przyjemnie mi się leżało. Mówię dobra, nie mogę spać, to jakoś się pokrętę, może, może za jakiś czas po prostu sam zasnę. I nagle patrzę, a tam taki cień po ścianie zaczyna chodzić też w takich łukokształtnych, yy, znaczy to nie miało, miało, mm, zarys jakiejś postaci człowiekopodobnejYy, szedł od firanki, tylko bardzo szybko od firanki do drzwi, bo okno było vis-à-vis drzwi. Także on tak tam było, no nie wiem, ze cztery metry szerokości tak mi się wydaje. On tak nad tymi regałami po ścianie, tylko to był cień. To nie była postać taka, którą można, yy, kształtem zobrazować w trójwymiarze, że tak powiem, tylko dwuwymiarowa. O, tak, tak bym to opisał. Yy-
[49:17] - Czyli takie coś, co jakby zamanifestowała się tylko w postaci tego cienia na ścianie.
[49:22] - Coś takiego. Tak, tak, tak można by to ująć. Tak. I, i, i trochę na suficie tak zaczął chodzić. Znaczy zaczął, no nie wiem, co to było w ogóle nie mam pojęcia, tak? Taką wydłużoną głowę miał rozciągniętą. Ale, ale, ale było widać, że to ma coś z człowiekiem wspólnego. Może na tej zasadzie. Natomiast było to niewyraźne dosyć. Ale wie pan, no ja nie jestem ani chory psychicznie, ani, ani, ani staram się zazwyczaj racjonalnie wytłumaczyć sobie takie zjawiska, tak?
Szukam jakichś tego, mówię. Popatrzyłem na firankę. Może to się firanka po prostu rusza, tak? Może jakiś refleks świetlny, bo samochód przejeżdża czy coś przez to okno, ale nic takiego nie zaobserwowałem. Było bezwietrznie, było, yy, to ten strumień światła padał. Nie, nie, ani żadna mucha nie latała, żeby coś tam zaburzyć, bo cały czas próbowałem sobie jakoś, mm, wytłumaczyć po prostu, co się dzieje racjonalnie, prawda? Natomiast nic takiego nie znalazłem. Ani firanka nie była, firanka była w bezruchu, ee, że tak powiem, strumień światła się nie zmieniał. Cały czas padał, yy, pod tym samym kątem, że tak powiem. Żaden samochód nie przejeżdżał, żeby to był refleks, więc nic takiego nie zaobserwowałem.
No i się po jakimś czasie po prostu dałem sobie spokój, bo patrzę, no nic mi to złego nie robi, tak? No przecież teraz nie pobudzę, że tak powiem, wszystkich i żeby paniki nie siać, prawda? Poza tym bałem się, że, że, że a poza tym moja narzeczona aktualna mieszkała, więc też nie chciałem jej straszyć. No więc, więc jej opowiedziałem dopiero tą historię, jak się stamtąd wyprowadziła.
[50:57] - Mhm.
[50:58] - Yy, i, i w zasadzie tyle. No po prostu zamknąłem oczy. Mówię dobra, udam, że tego nie widzę, nic mi to złego nie robi. No więc co mogę zrobić? No to idę spać. Spróbuję jakoś zasnąć. No i w zasadzie to wszystko.
[51:10] - Czy po opowiedzeniu tej historii pana narzeczonej ona coś jakoś to komentowała?
[51:15] - Tak.
[51:16] - Dzieliła się jakimiś spostrzeżeniami? No właśnie czy-
[51:21] - Przepraszam. Spostrzeżeń nie miała żadnych, tylko powiedziała, że cieszy się, że powiedziałem jej to dopiero po, jak się wyprowadziła stamtąd.
[51:28] - Czy nie mówiła nic o jakiejś, że na przykład coś podobnego kiedyś doświadczyła? Nic.
[51:33] - Nie, nie, nie, nic podobnego. Tam nie, nie, nie, nie mówiła, żeby czegoś takiego doświadczyła. Natomiast wszyscy czuliśmy, że po wejściu do tego pomieszczenia ciężko się oddycha. Znaczy ciężko, ciężej niż przykładowo w pomieszczeniu obok, czyli w kuchni czy na korytarzu. W ogóle nie, nie, czuć było od razu każdy, kto wchodził, to czuł, że coś, coś tam musi być nie to, coś, coś. No nie wiem nawet, jak to określić, no.
[51:59] - A czy wiadomo coś o-
[52:00] - Coś jest nie tak, o.
[52:01] - Czy wiadomo coś było o historii tego mieszkania? Czy, czy rodzina narzeczonej była, że tak powiem, pierwszymi właścicielami tego?
[52:09] - Tak, ona wynajmowała to mieszkanie, więc, więc tak, tak, tak. Ja z tego, co wiem, to teraz ten, ten pan zrobił remont, więc nie wiem, jak to teraz wygląda. Natomiast wtedy, wtedy nie było wiadomo dużo. No trzeba by się tego właściciela zapytać, ale co tam się działo? Jak to wyglądało? No to nie jestem w stanie panu powiedzieć po prostu.
[52:29] - A czy rozumiem, że narzeczona nic wtedy nie widziała tamtej nocy? Czy w jej zachowaniu zauważył pan coś nietypowego, co sugerowało, że na przykład widziała coś podobnego? Że jakieś miała podobne odczucia?
[52:41] - Nie, nie, właśnie, właśnie nie było nic. Ona, ona znaczy generalnie ma problemy z zaśnięciem, więc, więc kładę się i tam chwilkę muszę około godziny, czterdziestu minut poleżeć. To też jest przez charakter mojej pracy wymuszony, ponieważ ja późno kończę i w momencie, kiedy wszyscy są zmęczeni, to jestem jeszcze po pracy nakręcony, więc, więc, więc tyle to trwa, zanim zasnę. I, i no właśnie nie miała żadnych takich ani, ani, ani widów, że tak powiem, ani odczuć. Natomiast jedyne co mnie przekonuje do tego, że, że widziałem to, co widziałem, to właśnie to, że wszyscy zaobserwowaliśmy, kto by tam nie był, że jak się wchodzi do jego pokoju, to jest ciężko się oddycha. Znaczy ciężej się oddycha niż, że takie powietrze jest suche, ciężkie i nieprzyjemne. I poza tym powietrzem jeszcze ten klimat. Atmosfera w tym pokoju, wie pan, taka nie wiem jak to nazwać-
[53:34] - Taka atmosfera charakterystyczna dla, dla starych, dla starego budownictwa.
[53:40] - No, no nie wie pan, no nie powiedziałbym, bo, bo, bo ja też mieszkałem kiedyś w kamienicy przedwojennej i nie było zupełnie, zupełnie inna tam atmosfera była.
[53:51] - Mhm.
[53:51] - Więc wydaje mi się, że to no coś tam musiało być nie tak. Ja tak uważam, no.
[53:58] - No stare budownictwo to już z tego, co pan mówił, to chyba już pięćdziesięcioletni budynek był. Tak, także to-
[54:03] - Tak, tak. No teraz już tak.
[54:06] - Dobrze, to ja zanim przejdziemy jeszcze do tej trzeciej historii, to ja bym jeszcze prosił, żeby pan w miarę możliwości oczywiście powiedział, jaka to była miejscowość, jaka to mniej więcej bądź dokładnie była data.
[54:19] - To był dwa tysiące trzynasty rok. Wydaje mi się, że to był, yy, właśnie, żeby nie skłamać albo wiosna, albo jesień nie pamiętam. Natomiast to na pewno chyba albo może koniec lata, ale jeszcze nie jesień. Na pewno było chłodno, ale nie było jeszcze zimno. Yy, chyba to było ko- chyba to był koniec lata, mi się wydaje. Wie pan, chyba liście były jeszcze na drzewach, ale to jeszcze nie była jesień na pewno.
[54:48] - Mhm. Czyli robiło się już tak-
[54:51] - Czyli Warszawa.
[54:52] - Mhm. Warszawa.
[54:52] - To było w Warszawie, mhm.
[54:54] - A jaka to dzielnica mniej więcej?
[54:56] - To w rejonach, bo nie chcę teraz konkretnie mówić dokładnie, gdzie to było, ale to w rejonach Dworca Wileńskiego było niedaleko.
[55:04] - Dobrze, to przejdźmy w takim razie, bo to już nie mam więcej pytań. Zobaczę jeszcze taką małą ściągę mam, żeby sobie ułatwić tutaj życie w rozmowach ze świadkami, ale nie mam tutaj już żadnych pytań dotyczących tej obserwacji. Chociaż nie. Czy może, może pan opisać, jak ta, jak ta cień, ten cień na ścianie się poruszał?
[55:26] - Znaczy ja sobie skojarzyłem tak wtedy trochę może jak, jak pająk, może tylko z czterema nogami, a nie z ośmioma. Coś takiego. Tylko tak chaotycznie się poruszał. Nie, nie, nie po linii prostej czy, czy, czy, czy tak jakby. No nie wiem, czegoś szukał. Może coś w tym stylu. Jak pies tropi, węszy, to trochę tu powącha, poleci w drugie miejsce. Tak, to trochę, trochę, trochę na tej zasadzie. Z tym że no jak to powiedzieć, nie chcę powiedzieć biologia tak, no ale budowa w cudzysłowie tego stworzenia wymuszała jakiś taki inny styl nerwowy. Taki, ale, ale no tak jak mówię, tak jakby był pająkiem na czterech nogach, tylko z ciałem człowieka.
No tak, jakby człowiek na czworaka chodził, tylko miał wszystkie stawy, że tak powiem, w drugą stronę jak gdyby odwrócone. Może, może jakoś coś w tym stylu, coś w tym to chyba będzie najbliżej. No po prostu nie wiem, jak to określić inaczej.
[56:38] - Rozumiem, że obserwacji tego cienia nie towarzyszyły na przykład spadki temperatury czy jakieś inne zjawiska. Po prostu-
[56:45] - Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Tylko to. Nic innego nie zanotowałem. No najbardziej się właśnie skupiłem na strumieniu światła, bo mówię może jakaś mucha jest przy lampie, lata i rzuca taki, taki cień. Ale to, ale, ale, ale nie właśnie, właśnie wszystko wykluczyłem po kolei. Wszystko wykluczyłem po kolei. Dlatego właśnie do, do, do tutaj, do Radia Paranormalium napisałem, bo nie znam odpowiedzi na to. No i tak jak mówię, obserwowałem firankę, czy nie rusza pod wpływem jakiegoś wiatru, czy, czy, czy to nie jest jakiś refleks, prawda, przejeżdżającego samochodu, bo to była noc, więc światła musiałby mieć włączone. Latarnia tak samo się paliła, więc to mnie właśnie skłoniło do tego, żeby, żeby napisać, bo nie było żadnego racjonalnego wytłumaczenia tego zjawiska.
[57:31] - No gdyby to był samochód, to musiałby tam dosyć chyba chwilę krążyć.
[57:35] - No tak, no ale mogło na przykład kilka jechać, tak? I każdy... Ale to było widać refleks już na, na ramie okna, prawda? Że, że, że się odbija światło na ramie okna. Tak jak mówię, cały czas był, było stabilne światło z latarni, takie bardzo przyjemne, takie ciepło pomarańczowe, żółto-pomarańczowe, takie ciepłe i, i padało cały czas pod jednym kątem. Tak że jak mówię, ani się firanka nie ruszała, przepraszam, ani, ani żaden owad nie latał czy nie chodził po tej firance. Tak mi się wydaje. No bo znaczy może chodził po firance, no tego nie zaobserwowałem, tak? Ale, ale, ale nie widziałem, żeby coś się tam ruszało innego.
[58:12] - Dobrze, przejdźmy zatem, bo to już nie mam żadnych pytań dotyczących tej drugiej historii. Przejdźmy może teraz do sierpnia bieżącego roku. Jak pan to ujął, zwykła obserwacja NOLA w rejonach Przysuchy pod Radomiem.
[58:25] - Tak, tak, tak, tak. To dokładnie to nie Przysucha, tylko to Bruszkowice. Ale tutaj już nie będę podawał żadnych detali, żeby, żeby, bo to niedawno było i powiem tak bez, bez detali. W sensie jak znalazłem się na tarasie, już nie będę mówił o jakichś okolicznościach jednorodzinnego domu, bardzo ładnego, bardzo duży, piękny, piękny taras naprawdę. No a ponieważ ja jestem, że tak powiem, rodowitym mieszczuchem od pokoleń, to nie mam rodziny na wsi. Nie, nie mam możliwości obserwacji nieba tak naprawdę pięknego. A wtedy miałem. No i tam znajomi się zajęli, że tak powiem, sobą. Rozmawiali, bo tam stoliczek był, tam sobie rozmawiali. Od razu mówię, że tak samo w odzież, ponieważ kierowcą byłem.
Także nie byłem pod wpływem żadnych środków odurzających, alkoholowych, tylko pod wpływem nikotyny, że tak powiem, ponieważ palę papierosy. I no zacząłem obserwować niebo. No po prostu fenomenalne. To było chwilę, było chwilę przed zachodem, bo tam jeszcze na horyzoncie widziałem tą górę taką zostawioną po tym, jak świeżo słońce zajdzie, to taki kawałeczek jasnego pasa i to niebo tak pięknie przechodziło z błękitu na horyzoncie aż po dosłownie czerń po drugiej stronie, po stronie wschodniej już całe czarne aż do... Także przepiękny widok. No i te gwiazdy to po prostu hipnoza, autentyczna hipnoza. Bo jakbym mieszkał w takim, w takiej miejscowości, czy nawet teraz pierwsze co kupiłbym sobie po prostu dobry teleskop i nie wychodził stamtąd. No i sobie korzystałem z sytuacji, że tam wszyscy są zajęci. Mogę sobie sam, że tak powiem, trochę czasu poświęcić. Zacząłem obserwować to niebo.
Patrzę, patrzę i zauważyłem punkt. Punkt, który się poruszał cały czas z tą samą prędkością, więc sobie pomyślałem a pewnie satelita albo może ten Międzynarodowa Stacja Kosmiczna leci, no bo akurat nie wiem jak ona przelatuje, z jaką szybkością. Tak sobie pomyślałem na pierwszy rzut. Pierwsza moja myśl pewnie jakiś satelita leci, tak? To jest stałe światło. Tak świeciła jak gwiazda, dosyć wyraźnie i poruszało się w stronę, na, zaraz, żeby panu nie, na zachód się poruszało. Dobrze mówię, w stronę zachodnią i południowo-zachodnią bardziej. I obserwuję ten obiekt, obserwuję, palę papierosa. On dosyć tak wolno leciał, bo to no dobrych myślę, że z pięćMinut minęło. Ja, ja całą obserwację, cała obserwacja trwała może pięć minut, tak że on tak spokojnie dosyć się poruszał i nie byłoby nic dziwnego, gdyby on w pewnym momencie, bo on leciał cały czas tą samą prędkością i cały czas prosto.
Gdyby w pewnym momencie, jak ja obserwowałem, nie zaczął się poruszać na boki, ee, bo gdyby to był satelita czy, czy jakiś kosmiczny w cudzysłowie śmieć czy stacja, no to przecież nie wykonywałaby żadnych ruchów gwałtownych, tak? Gdyby to był samolot, też by nie mógł tak manewrować, a on tak zaczął.
[01:01:31] - No nawet chyba helikoptery nie są w stanie takich ruchów wykonywać.
[01:01:35] - No, no nawet, nawet. A poza tym no to byłoby widać, bo przecież mają te światła wszystkie czerwone, zielone, tak żeby, halogeny, tak żeby po prostu gdy na odpowiedniej wysokości, żeby było można było przez, przez tam na-naziemną, naziemną. O Boże ekipę już przepraszam, bo trochę się denerwuję. To sklasyfikować. No przecież mają, czy leci w moją stronę, czy, czy, czy w przeciwną ten samolot czy pojazd, no to musi mieć czerwone światło, zielone tak na krańcach skrzydeł, żeby było wiadomo, w którą stronę leci. Ee, i, i gdyby to był jakiś, jakaś maszyna latająca, w sensie znana, cywilna czy, czy, czy ten, no to byłoby widać od razu. Tak by wysyłał jakieś, mrygały mu lampki czy pozycyjne tak zwane, czy jakby, czy nawet reflektor. Tak. A tutaj było czyste, czysty punkt jak gwiazda. Nie było ani żadnej łuny po światłach, tylko normalnie tak jak gwiazda.
Tak jak mówię, czasami się obserwuje, że to satelita przelatuje, że coś to widać po prostu. A tutaj identyczna obserwacja. Także nic dziwnego nie zauważyłem, tylko potem zacząłem się przeglą, przyglądać. To patrzę, że bardzo delikatne, subtelne te ruchy były, ale były widoczne. Ee.
[01:02:45] - Czy to były jakieś skręty takie po, po łuku czy takie zygzaki bardziej?
[01:02:49] - Nie, bardzo ostre, właśnie ostre. Gdyby był po łuku, to jeszcze pół biedy. A tutaj no to sobie wytłumaczę. Może drąc się coś, prawda? A tutaj były ostre i nieduże tam były odchyły od toru lotu, ale były zauważalne i nerwowe takie. Także, także to też właśnie skłoniło mnie do tego, żeby, że znaczy jestem skłonny stwierdzić, że to nie był żaden pojazd, taki, który mogę do czegoś przypisać cywilnego. Może w ten sposób to.
[01:03:18] - A czy znajomi coś też zaobserwowali, czy po prostu to byli tylko-
[01:03:22] - Nie, ja w ogóle nie, nie, nie komentowałem tego. Zostawiłem to dla siebie w tym wypadku, bo stwierdziłem, że nie ma sensu. Po prostu czasami. Może gdybym z bratem był, to bym bratu chętnie pokazał i razem byśmy to oglądali. Ale nie każdy się tymi zjawiskami interesuje i też nie chciałem się skompromitować. Może w ten sposób wie pan jak to jest. No także w zasadzie-
[01:03:44] - Ile czasu, ile czasu mniej więcej trwała cała obserwacja tego obiektu?
[01:03:49] - Wie pan co? Dosyć długo. Mi się wydaje, że to no pięć minut na pewno. Może nawet więcej, bo ja nie patrzyłem akurat, nie zerknąłem na zegarek, ale, ale to było jakoś po dziesiątej. Między dziesiątą a jedenastą w nocy. Znaczy nie, to chyba było przed jedenastą, bo to jeszcze słońce. To było jeszcze słońce zaszło, to już się robiło tam. Znaczy było widać, że z której strony jest wschód zachód, bo słońce zdążyło zajść, ale było jeszcze troszeczkę jaśniej. Już w tym momencie, jak obserwowałem, było troszeczkę jeszcze jaśniej na zachodzie, a na wschodzie była już totalna po prostu czerń po całym horyzoncie, więc było widać tą różnicę mimo wszystko troszeczkę. Więc wydaje mi się, że to było no jeszcze przed jedenastą, ale na pewno po dziesiątej to było.
Jest chyba lipiec. To był-
[01:04:40] - Mam jeszcze takie pytanie czy, czy na tle pozostałych obiektów na niebie pod względem jasności i rozmiarów ten obiekt jakoś się wyróżniał? Był większy, jaśniejszy?
[01:04:50] - Znaczy wyglądał tak jak gwiazda. Nie był, nie był jaśniejszy ani większy. Był. Był dość dobrze widoczny. Widoczny jak Gwiazda Polarna. O, tak bym to określił. Także był bardzo, bardzo dobrze widoczny, natomiast nie odróżniał się. Gdyby się nie ruszał, to by był nieodróżni. Przepraszam. Gdyby się nie poruszał, to byłby nie do odróżnienia.
O.
[01:05:09] - Dobrze. To dziękuję w takim razie jeszcze raz, że się pan postanowił, że się pan zechciał podzielić tymi historiami.
[01:05:15] - Bardzo dziękuję, że pan zechciał zadzwonić, bo też nie wiedziałem właśnie, czy że tak powiem, się nie ośmieszę. Ale, ale, ale no słucham was już od lat i bardzo mi się podoba. Właśnie, właśnie tutaj. Czy przy pana, czy pana gości podejście, że wy tak to rzetelnie wszystko robicie i na, na, na. No chyba nie macie konkurencji z tego, co obserwuję, to nie ma się-
[01:05:37] - No w polskim internecie drugiego radia nadającego cały czas tematy paranormalne to raczej chyba nie ma. Z tego, co się orientuję. Zresztą w internecie anglojęzycznym też jest. Takich stacji można policzyć na palcach jednej ręki właściwie także.
[01:05:50] - No to jest prawda.
[01:05:51] - Jesteśmy pionierami.
[01:05:52] - Jeżeli chodzi o jakość. No ja się przez przypadek waszą stację odkryłem dzięki teorii chaosu, bo przez przypadek znalazłem teorię chaosu i tam jakiś odnośnik był. Po prostu na YouTubie jakiś odnośnik był, wie pan, właśnie do jakiejś audycji waszej. Już nie pamiętam, którą przesłuchałem pierwszą. I tak się zaczęło. I potem to już poleciało jak po równi pochyłej, jedna za drugą. Więc staram się być na bieżąco właśnie na YouTubie. I teraz widziałem, że prowadzicie tą nową serię właśnie Świadkowie mówią i też mi się spodobała i stwierdziłem, że no kurczę, co mi szkodzi zadzwonić. Opowiem tak.
[01:06:30] - No właśnie ta seria chyba tak zachęca niektórych do tutaj dzielenia się historiami. Także to bardzo, bardzo, że tak powiem, otwiera ludzi. Usłyszenie, że ktoś przeżył coś podobnego, a też się podzielę.
[01:06:43] - No właśnie na tej zasadzie. I tak mnie coś tknęło ostatnio i dlatego mówię a napiszę. A co mi szkodzi, prawda? Na tej zasadzie.
[01:06:51] - Dobrze, to ja w takim razie dziękuję jeszcze raz, że zechciał się pan tutaj podzielić. No i też dziękuję za słowa uznania w imieniu kolegów z audycji. No i tak jak mówię, przekażę zapis rozmowy badaczom tutaj współpracującym z Radiem Paranormalium.
[01:07:07] - I też czasami udzielającym się w audycjach swoją drogą i jeżeli będą, będą mieli jakieś pytania do pana, to oczywiście się zgłoszą.
[01:07:15] - Dobra, super. Ja również panu bardzo dziękuję, że pan zadzwonił do mnie i, i może jeszcze do usłyszenia, mam nadzieję.
[01:07:24] - I to była ostatnia przygotowana na dziś rozmowa z naszym słuchaczem. Teraz jeszcze kilka słów gwoli zapowiedzi tego, co może nie w następnym odcinku, ale w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości może się pojawić w podcaście "Mówią świadkowie". Otóż czeka sobie na obrobienie i przygotowanie bardzo długa rozmowa ze słuchaczką, która zachęcona piątym odcinkiem podcastu "Mówią świadkowie", w którym prezentowaliśmy rozmowę Damiana Treli z jednym świadkiem, który przekazał całą serię wysoce dziwnych zdarzeń, postanowiła podzielić się swoimi licznymi paranormalnymi historiami z całego swojego życia. Młoda kobieta praktycznie od dzieciństwa doświadcza różnych paranormalnych zdarzeń, włącznie z licznymi obserwacjami UFO, często w towarzystwie innych osób, zdarzeniami przywołującymi na myśl wzięcia, bliskie spotkania z dziwnymi istotami, w tym z bedroom visitors i tak dalej. Co ciekawe, słuchaczka wydaje się w jakiś sposób przyciągać różne, nazwijmy to paranormalne nieprzyjemności do osób, u których w danym momencie mieszka lub z którymi łączy je jakaś więź emocjonalna. Nie podaję konkretnego terminu emisji tej rozmowy, ponieważ jest ona bardzo, bardzo długa. Trwała ponad trzy i pół godziny, w związku z czym obrobienie całego nagrania i wycięcie pewnych elementów mogących umożliwić zidentyfikowanie naszej słuchaczki troszkę jeszcze może zająć, ale postanowiłem już teraz zapowiedzieć, co może się ukazać w naszej audycji już za jakiś czas. Wysłuchaliście Państwo szóstego odcinka podcastu "Mówią świadkowie". Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dzisiaj historiach. Gorąco również zachęcamy do dzielenia się swoimi relacjami ze spotkań z nieznanym, bądź to w komentarzach pod tą audycją, bądź poprzez kontakty, które przypomnimy jeszcze raz na koniec audycji.
Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Numer telefonu trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Numer komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.