Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła. Różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez okno. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Spadła wielka asteroida. Fala uderzenia właśnie pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne czarne oczy. I jak on je zobaczył, to ruszył tak, by po prostu rozpłynął się w powietrzu.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witamy państwa bardzo serdecznie i zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu Mówią Świadkowie. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu. Dzisiejszej audycji towarzyszą materiały ilustracyjne, do których linki znajdziecie Państwo w opisie pod tą audycją na YouTube oraz w naszym archiwum MP3 na www.paranormalium.pl. Dziś wysłuchamy zapisu rozmowy badacza Damiana Treli ze świadkiem, który przekazał mu całą serię dziwnych zdarzeń, które dotknęły nie tylko jego, ale również członków jego najbliższej rodziny.
Przypadek bardzo złożony, który na pewno za jakiś czas doczeka się szerszego omówienia na blogu Damiana Treli pod adresemczastajemnicblogspot.com. Zanim jednak przejdziemy do wysłuchania nagrania, tradycyjnie pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi możecie Państwo zgłaszać obserwacje różnych niewyjaśnionych zjawisk. Numery telefonów to stacjonarne [32 746 00 08], [32 746 00 08]. Komórkowy i do SMSów [530 620 493], [530 620 493]. Skype [radio.paranormalium.pl], [Radio.paranormalium.pl]. W razie gdyby na naszym Skypie bądź przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania wiadomości tekstowej bądź zostawienia wiadomości głosowej.
Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem [36 08 80 02], [36 08 80 02]. Czekamy również na Państwa wiadomości na naszym fanpage'u na Facebooku [facebook.com/ radioparanormalium]. Można również wysyłać wiadomości e-mail na nasz adres [radio@paranormalium.pl], [radio@paranormalium.pl]. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Naturalnie, jeżeli Państwo sobie tego życzycie, możecie również dzielić się swoimi historiami w komentarzach pod tą audycją. Świadek, którego relację dziś zaprezentujemy, postanowił podzielić się swoją historią po wysłuchaniu jednej z debat ufologicznych.
Jak twierdzi, przez całe życie jakimś, powiedzmy szóstym zmysłem wyczuwał różne rzeczy. Znamienne jest to, że seria dziwnych zdarzeń, o których dzisiaj usłyszymy, miała miejsce w momencie pewnej przemiany duchowej u świadka i dotknęła nie tylko jego, ale również członków jego najbliższej rodziny, szczególnie syna.
Mamy tu zarówno liczne obserwacje obiektów UFO, jak też spotkania z dziwnymi, humanoidalnych istotami, po których świadek niekiedy odkrywał na swoim ciele zagadkowe ślady w postaci na przykład wyciętych fragmentów skóry. Rozmowę ze świadkiem zarejestrował i udostępnił badacz Damian Trela. Proponuję zatem, abyśmy zapoznali się teraz z zapisem owej rozmowy.
Wszystko panu opowiem, bo to dużo mnie kosztowało naprawdę, żeby do pana w ogóle zadzwonić, bo z tą sprawą ja się borykam od dłuższego czasu i powiem, kosztuje mnie to dużo emocji w ogóle, żeby to opowiadać, bo- Rozumiem. Po prostu ja zacząłem w ogóle szukać tego wszystkiego, jakieś, jakieś wiadomości, czy ludziom też coś takiego się wydarza?
Niedawno wróciłem z Irlandii, bo mieszkałem tam kilka lat. Pracowałem jako technik dentystyczny. Mam czterdzieści sześć lat, dwójkę dzieci, jedno dorosłe, nastoletnie, dziewięcioletnie. To tyle o mnie. Jestem szczęśliwie żonaty. Żona w ogóle-- ona, ona w ogóle myśli, że ja jestem chory psychicznie.
Tak samo mój syn. Ale telefon, kamera w telefonie nie jest chora psychicznie Iwonka i to, co mi się wydarzyło, no to, no to, to, to jest prawda. No bo ze starszym synem widzieliśmy kulkę, lecącą kulkę znad szpitala. Tak patrząc z mojego balkonu, a, a, wracając do pana pytania. No to, no to, to, ja zacząłem słuchać tak przez przypadek tych debat ufologicznych.
Tak, tak. W Radiu Paranormalium. Ja sobie to puszczałem, bo, bo zacząłem To, to mnie nurtowało, to w ogóle nie pozwalało mi jakoś tam normalnie funkcjonować na początku. Później to przygasło, ale to do dzisiaj to są emocje.
Do tego stopnia, że nie wiem, jak to panu powiedzieć. Niech się pan nie śmieje ze mnie, ale jak opowiadam to, załóżmy w mojej rodzinie czy komuś bliskiemu to, to po prostu, to ja mam łzy w oczach, no bo to nie jest normalne. Ja przez dłuższy czas myślałem, że.No, jak mi się to wydarzyło?
Jak zobaczyłem-- znaczy, jak zobaczyłem UFO. Generalnie to wydarzyło-- opowiedzieć panu tą całą historię, jak to w ogóle się odbyło? No, z wielką chęcią wysłucham ją. No to dobrze, to opowiadam. To się w ogóle wydarzyło przed moim wyjazdem do Irlandii.
Mhm. Jakoś, yy, latem to było, znaczy to było latem, to pamiętam ten dzień dokładnie, bo to był dzień. W radiu mówili, że to jest ten dzień, kiedy, ten, z słowiańskich jakichś tam wierzeń, ten dzień równonocy. Nie wiem, czy to o ten dzień chodzi, kiedy ten kwiat paproci, coś związane z kwiatem paproci. Nie pamiętam dokładnie, czy chodziło o tą, o tą, o tą historię, ale chodzi o to, że to jest ten-- to był ten dzień właśnie, kiedy długo jeszcze było widno latem. Nie pamiętam, czy to było lato, czy to był przełom lata i wiosny. Łatwo to sprawdzić.
Jak sobie wpiszę w Internet, no to będę, to będę wiedział dokładnie, kiedy to było. Mhm. I ja, ja generalnie miałem już jakieś takie, ee, taki może nie tyle instynkt, ale taki podkręcony troszeczkę tak jakby szósty zmysł. W swoim życiu zawsze, że wiedziałem pewne rzeczy i tak dalej, i tak dalej. I coś mi przyszło nagle samo do głowy, że, że kurczę, będzie UFO leciało. I zobaczyłem na kota. Kot zaczął biegać po ścianach, po meblach. Takie kółeczka zaczął robić po mieszkaniu. Nie takie, żeby tak jak koty, żeby rozprostować kości, tylko zaczął normalnie biegać po-po-po ścianach. Takiego rozpędu nabrał.
I ja wyszedłem sobie na balkon. I ona wtedy, moja żona była w pracy na dyżurze, yyy, na nocnym dyżurze i, yy, ja wszedłem, a na-na naprzeciwko moich oczu w odległości, yy, nad drzewami. Te drzewa teraz już są wyższe, bo naprzeciwko jest szkoła mojego bloku. Przeleciały dwa, dwa spodki w odległości, nie wiem, 15 metrów może. Ja zwariowałem. Ja zachowałem się wtedy tak, jak małe dziecko. Przecierałem oczy ze zdumienia, bo nie-nie-nie wierzyłem w to, co widzę.
Ale pomyślałem sobie tak i miałem jeszcze na tyle jakiegoś zdrowego rozsądku, że pomyślałem sobie, że zamacham do nich i zamachałem i oni mi o-odświecili jakby światłami, bo one wyglądały całkiem zwyczajnie, jak jakieś. Nie wiem jak co.
Szaro, szarozielone, tak jak łodzie podwodne są pomalowane. W takim kolorze to nie było absolutnie żadnych szczegółów. Jakiś taki światełek, błyskotek tylko, yy, leciało jedno za drugim i te, te, co leciało z tyłu to, to ono się trzęsło, to znaczy ono jakby miało uszkodzone-- ja to tak odebrałem, że tak, jakby miało uszkodzony żyroskop.
Ten, ten pierwszy, co leciał z przodu w odległości kilku metrów, 2 metry, że one były wielkości może samochodu, półtorej samochodu dużego. Jakby tak mogło się zmieścić 2 samochody w każdym. A miały po kilka metrów. I, i one mnie oświeciły. Tak, jednocześnie na dwóch tych obiektach pojawiły się takie prosto-- to, to dziwnie nazwać, no bo one się obracały i one w momencie, kiedy one mi-- one mi odpowiedziały, bo odpowiedziały mi w ten sposób, że zaświeciły migawkami jednocześnie, w tym samym tempie, w tej samej konfiguracji zielona, czerwona, zielona, czerwona, zielona, czerwona. I tak dwa razy, jednocześnie na dwóch tych obiektach i poleciały sobie spokojnie. Ja powiedziałem to synowi. On oczywiście się uśmiechnął.
Miał wtedy, nie wiem tam. No bo teraz ma 21 lat i, yy, no tak. Przepraszam, że panu przerzucam, gdzie to miało miejsce? Yyy, to- W Szczecinie, na Zakolu. Aha, w Szczecinie. Zakole w Szczecinie. My mieszkamy w Szczecinie.
Mhm, mhm. Ale się cały, bo to ja sobie przypominam te normalnie te emocje. I kolejna sprawa to była taka, że następnego dnia mówię do niej: "No dobrze, to nie wierzysz mi? No to usiądziemy sobie na balkonie koło dziesiątej, o tej samej godzinie i popatrzymy. Może coś będzie leciało". I faktycznie leciała kulka i tą kulkę nagraliśmy. Ona leciała tak, jak helikoptery lecą tą samą trasą, bo niedaleko jest szpital na Arkońskiej i leciała kuleczka i zanim chwyciłem telefon, to ja ją nagrałem. Tylko, że to był taki telefon. Miałem taki LG telefon, to był jakiś tam, taki model, który nie miał dobrych aparatów, chociaż był dość dobry nawet. I ja to nagrałem, ale to już był taki punkcik, bo te telefony pomniejszają. Ten obiekt był dużo większy. Widzieliśmy to z synem i on, ja się pytam: "Dominik, ty masz lepszy wzrok, to powiedz mi, czy, czy tam widzisz jakieś stateczniki?" Ale nie widziałem żadnych stateczników. To była kulka po prostu też szaro zielona. I ona doleciała do jakiegoś, do jakiejś takiej odległości 100 metrów od nas, około 100 metrów i skręciła w tym samym kierunku, co co poprzedniego dnia te poprzednie dwa obiekty poleciały. I to było tyle. Ale teraz się zacznie jeszcze lepiej, bo ja myślałem, że ta cała, że fajnie było, jak to się patrzy, ogląda na coś takiego z pewnej odległości, ale minęły jakieś dwa tygodnie I, była taka akcja, że ja przebudziłem się...
Położyłem się koło 11, po 11. Mhm. yy, i powiem panu jeszcze zanim wrócę jeszcze do tej opowieści, to powiem panu, że ja jestem człowiekiem wierzącym, jestem chrześcijaninem, zwykłym chrześcijaninem i powiem panu całą prawdę i absolutnie nie schamieję. I zapaliłem se wtedy, zapaliłem se wtedy maryśkę. Czasami se popalałem tam, żeby się zrelaksować i tak dalej. I zapaliłem sobie i dlatego, dlatego to mówię, bo mówię panu wszystko tak, jak było, żeby nie było, Mhm, mhm, mhm.
Okej. Bo to, to ma wpływ na to, co-- dlaczego panu to mówię? Teraz panu powiem. I obudziłem się w nocy, a na balkonie stały trzy postacie i to nie byli ludzie. I to nie wiem, ja po prostu poczułem, że-- ja ja. Patrząc na nich i zemdlałem wtedy. Albo oni mnie uśpili, albo zemdlałem, bo jeden z nich to były typowe takie postaci o takich podobnych twarzach, ze zmarszczkami drobiutkimi dookoła oczu jak ten E.T.. Tylko że oni byli, nie byli tak pokraczni, tacy jacyś, tacy sympatyczni, tylko mieli taki szyderczy uśmiech na twarzy, z taką wyższością patrzyli na mnie. I ten w środku najwyższy podniósł rękę i on miał cztery długie, takie nienaturalnie długie palce. I jak podniósł te palce swoje, tak wyprostował je. To ja po prostu poczułem, jak ja to opisałem w ogóle do gazety.
Oczywiście śmiali się ze mnie i, i zemdlałem. Poczułem, ja to mogę to opisać tylko tyle, bo kiedyś zemdlałem w kuchni. Mhm. Miałem jakieś, nie wiem, jak to nazwać. Dlatego wiem, jak człowiek mdleje i wiem, jak, w jakiej kolejności się wyłączają zmysły. Bo kiedyś wstałem i coś z ciśnieniem miałem. Nie wiem, jakieś miałem po prostu jakieś takie, no nie wiem, nie wiem, jak to nazwać. Po prostu zemdlałem. Miałem bardzo kontuzję szyi po wypadku samochodowym i byłem osłabiony i poszedłem się napić wody, tak kilkanaście lat wcześniej. I dlatego to mówię, że poczułem, jakby ktoś mnie kopnął, jakby to była ingerencja, taka z ich strony. Tak to odebrałem. Ale jakby jakby mnie nie uśpili, to bym się wydarł po prostu i zacząłem oczy szeroko otwierać. Już czułem, że wzbiera we mnie krzyk i ten podniósł tą rękę, ten środkowy, najwyższy. A ja widziałem ich z odległości może pół metra. Może -- to było bardzo blisko, bo Yhm.
Obróciłem głowę, bo łóżko miałem tuż przy drzwiach balkonowych. I to łóżko stało, nie wiem, metr, może pół metra od drzwi także te drzwi się nie otwierały do końca i oni stali normalnie. Widać było w jednym oknie, w drzwiach balkonowych widać było te postacie doskonale. I dlaczego na przykład ja teraz sobie ustaliłem tak na spokojnie już mogłem sobie przemyśleć, że te postacie one miały, że one mi się pojawiły między drugą, a trzecią w nocy.
Tak, tak mniemam, bo czwarta, czwarta nawet zaczyna być brzask o tej, w tej porze roku, bo to było ciepło. Okej. No i ten dzień był właśnie ten taki dzień kupały. Ja to chyba tak sobie to przypominam, bo skojarzyłem. Dobrze i-i zemdlałem. I wstaję rano, idę do Dominika do pokoju i mówię: "Dominik, ja się-- miałem taki dziwny sen. Ja w ogóle tego nie-- później, jak wstałem rano, to nie odebrałem tego, że to było rzeczywiste, bo to było tak nierzeczywiste i nie życzę nikomu, żeby, żeby zobaczył tego typu... Jak widzimy ludzi na balkonie, to wiadomo, że możemy zareagować albo coś zrobić, ale tutaj to ja byłem w totalnym szoku, całkowicie w totalnym szoku. I poszedłem do syna i mówię tak: "Dominik, miałem taki dziwny sen.
Widziałem-- pamiętasz ty to ufo? Widzieliśmy to dwa tygodnie wcześniej, to ufo widzieliśmy z nim razem i ja też wcześniej sam. I On mówi: "No pamiętam, widzieliśmy, no widzieliśmy". On jest taki skryty, w ogóle mało co mówi i to żona też może potwierdzić. Taki jest po prostu.
Mhm. No on mówi: "No pamiętam", ja mówię i tak się usiadłem sobie, tak oparłem sobie ręce o kolana, sobie siedzę i przyglądam się swojej ręce. I na ręku-- on też to widział. Miałem. Nie miałem skóry. Miałem dwa pobrane, takie idealnie wykrojone, jak takim dziurkaczem do papieru. Takie dwa, dwa puste miejsca bez skóry, a pod spodem, co było dziwne, jeden był troszeczkę większy, jeden mniejszy. A ja mam-- ja pracuję zawodowo, jestem technikiem dentystycznym i ja bardzo, u nas metr-- milimetr to jest metr. Ja mam oko, potrafię doskonale zmierzyć, ocenić, na jaką głębokość to było. To jest mój zawód. Ja po prostu dwadzieścia pięć lat w zawodzie pracuję.
No i patrzę i nie mam skóry. Mam pobraną skórę. I mówię: "Patrz Dominik, widzisz to, co ja mam?" A on: "No, Dominik, tak, bo zebrałem się z czteresią, no pobrano ci skórę". A ja mówię: "Jak to?" No i przyglądam się tej ręce. Tam było jedno kółeczko miało około trzech milimetrów, drugie około dwóch i pół, tak? W przybliżeniu. Ale było na głębokość do ciała. Czyli ja widziałem pod spodem nie było krwi, tam w tym miejscu. I dopiero wie pan, jak ja podrapałem te, te miejsca... Bałem się w ogóle podrapać.
Podrapałem, swędziało, mnie w ogóle nie bolało. I dopiero jak podrapałem, to wsadziłem paznokieć w to wgłębienie. Po prostu idealnie wycięte. Nie można tego skalpelem. I na moich oczach i mojego syna napłynęło trochę krwią i zaczęło się goić wtedy. I pokazałem to Iwonie.
Powiem panu, że jeszcze się trzęsę, jak sobie to przypomnę. I następna taka sprawa była taka- I to się zaraz panu zagoiło, tak? Nagle? Nie tak na moich oczach, ale tak w przeciągu kilku dni to się, to się zaczęło goić.
A czy pan robił zdjęcia tego, z tej ręki? Ja robiłem inne zdjęcia. Mam inne zdjęcia innych takich uszczerbków. Wie pan, to się ciągnie długo i ja już się do tego przyzwyczaiłem. Sobie to bagatelizuję. Opowiadam to czasami komuś, kto tam...
Ludzie tu patrzą tak, jak tego nie przeżyli, to w dziwny sposób patrzą na mnie. Ale trudno się mówi. Ja jestem chrześcijaninem, nie kłamię. Dlaczego? Mówię też, że jestem chrześcijaninem, dlatego że nawiążę później, jakie są moje wnioski z tego, co mi się wydarzyło.
Mhm. Kolejna sprawa jest taka, że minęło, nie wiem, to jeszcze było przed wyjazdem, nadal przed wyjazdem do Irlandii, czyli ja tam byłem pięć lat z rodziną, to, to było jeszcze przed wyjazdem tego samego lata.Wiesz, akcja taka, że siedzę sobie na-na dia-- mamy piękną działkę tutaj pod Szczecinem i siedzę sobie na kanapie. Już była 10, 11. 11 na pewno musiała być, bo się włączyły światełka, te takie solary, co mamy pozakładane na działce i one się włączyły, bo już było ciemno po 11 nawet.
Do mnie woła mnie: "Tato, tato, tato! Szybko, szybko przyjdź do mnie". Ja mówię: "Synek, daj spokój, ja jestem zmęczony, mam ochotę odpocząć". On: "Tato, tato, przyjdź". Ja mówię: "Co się stało?" "Nic, nic. Musimy wyjść do-- musimy wejść do altanki i ten". Ja mówię: "No dobrze, no wejdziemy już". Najmłodsze moje dziecko też tam było. Iwona oczywiście miała znowu nocny dyżur w szpitalu i ja mówię: "No dobra, musimy zamknąć drzwi.
Koniecznie". Nie było teściów, nie było nikogo, tylko my na tej działce byliśmy. No i ja mówię: "Dobra", nic mi nie powiedział i weszliśmy do-do-do pokoju. Odzieliłem się i nagle zaczęły te flesze, takie w okna walić, bo zraz z tyłu zaczęły walić tak jak pioruny. Tylko że bez błyskawic. I to waliło jakieś pół godziny, aż zasnęliśmy. I on dopiero mi po po roku, po pół roku. Nie wiem, długo, dużo minęło czasu. Powiedział, że on widział takiego humanoida na działce, jak przychodził. Ja mówię, to nie był wujek, nie. Był szary i on yy zesrał się normalnie, wystraszył się już.
On boksował. To jest odważny człowiek. On boksował, przychodził do ringu. To nie jest jakiś laluś. A ile ma lat? Teraz ma 21. Wtedy miał koło, no koło czternastu, piętnastu lat, powiedzmy. I zobaczył tego szarego. Tylko że ja mówię, ile miał wzrostu? No miał dużą głowę, był chudy i miał tak metr siedemdziesiąt, sześćdziesiąt może i, i ja mówię, spojrzał się na mnie i mówi Tato, jak on by się na mnie spojrzał, to ja bym umarł chyba ze strachu. Mówi: "Dobrze, że się na mnie nie patrzył". I to powiedział mój syn. Kolejna taka sprawa była.
Trzecie miałem takie spotkanie i nie życzę sobie. Powiedziałem, że jak coś takiego mi się wydarzy, to biorę myśl o tym zarżnę bydlaka, bo sorry, że tak mówię, bo po prostu wie pan, co mi się wydarzyło? Spałem sobie tam w Irlandii, Dominik spał w drugim pokoju, ja, ja spaliśmy każdy w swoim pokoju i w nocy też gdzieś koło czwartej, trzeciej, czwartej przebudziłem się i, i bałem się wie pan?
Jestem odważny, ale po prostu to przekracza jakby. Dlatego odradzam ludziom, bo mam takiego kolegę, co widział UFO. Tak się zgadaliśmy przez przypadek to koniecznie muszę przeżyć, to co ja, to co Ty. Ja mówię: "Wiesz co, Przemek? Nie życzę Ci tego. Nikomu nie życzę, żeby, żebyś ty przeżył". Leżałem sobie tak na brzuchu, leżałem sobie na brzuchu i miałem głowę odwróconą w kierunku yy lewej ręki, a ja miałem poduszkę. Miałem dwie poduszki, na jednej spałem, na jednej jakby miałem łokieć prawej ręki i poczułem, w ogóle usłyszałem. W ogóle nie widziałem żadnych świateł, nic. Po prostu pełen spokój. Śpię sobie. Coś mnie obudziło, tak pchnęło. Przebudziłem się i poczułem jak coś, ktoś, ktoś siada na tej poduszce, bo usłyszałem takie ugniatanie tej poduszki charakterystyczne i to ważyło, czyli to, to miało ciało i to coś. Wie pan, słyszałem jego oddech, słyszałem jego oddech. To nie było, to nie była duża jakaś istota. I dlatego pytam się Dominika: "Dominik, ty chodziłeś w nocy, byłeś w moim pokoju?" On mówi: "Nie.
Spałem całą noc, nie lunatykuję, to jest normalny chłopak, nie jakiś dziwoląg." I to siadło. I powiedziałem: "Dominik, ja to pierdolę". Po prostu zacząłem bluzgać. Mówię: "Bo ja będę spał z nożem pod poduszką i zarżnę to". Po prostu dźgnę to nożem, bo po prostu za dużo tych takich rzeczy się wydarzyło i moje nerwy już były, bo myślałem, że to minęło moje nerwy. I mało tego jeszcze zignorowałem. Już tak jak już tak powiem, wie pan, jak ma się tyle takich rzeczy, to się ignoruje pewne rzeczy. Jak rano na przykład idę do łazienki, myję się, plecy myję. I tak, wziąłem słuchawkę prysznicową, prysznic sobie tak. Coś mnie tam swędzi.
Jak puściłem wodę, coś mnie tam swędzi. Zrobiłem akurat to zdjęcie. Miałem yy ubytek skóry w kształcie rąbu, na przykład. Wycięta skóra po prostu idealnie. I mało tego, jak chciałem sięgnąć tam, to ledwo myślałem, że paznokciem. No ale mówię, taki kawał skóry. No to gdzie ta skóra pod paznokciem? Nie mam kierpki, nic. To miałem pobraną skórę właśnie z łopatki i zrobiłem sobie zdjęcie koło tatuażu na telefonie. Jak już się zaczęło goić, to się goiło dwojako. W trójkąty się goiło, na przykład część rąbu w kształcie trójkąta się zagoiła, a druga nie i goiła się później.
Takie dziwne na przykład. No i mam na przykład tego zdjęcie. Albo na przykład obudziłem się w takim niedawno sztuc Szczecinie i miałem na przykład na lewej nodze, na lewej miałem mnóstwo, chyba nie wiem, ze dwadzieścia różnych. Myślałem, że to jakiś owad, bo myję się i to znowu pod prysznicem rano patrzę, coś mnie swędzi.
Tak pobolewa mnie w okolicy kostki, swędzi. Dotknąłem drugą stopą, patrzę, a tam ze dwadzieścia takich ukłuć. Po prostu nie, nie z obrzękiem jest tak jak na przykład komar, że jest dookoła obrzęd, że na przykład jak pająk takich właśnie też nie robiłem tego zdjęcie takich ukłuć po prostu w okolicy kostki.
To nie jest normalne i po prostu ja wiem, że to opowiadam, wiem, co przeżywam. Wiem, wiem, że to wszystko się wydarzyło. To jest prawda. I teraz powiem panu, jakie są moje wnioski. Wnioski są takie, że nie patrzę na to przez pryzmat, bo ja wiem, że na przykład ufolodzy, bo słuchałem waszych debat, wszystkie przesłuchałem po kilka razy, bo po prostu chciałem dojść do, do tego, ee-No i co? Co to jest? Kto to jest? Co to w ogóle może być? I moje wnioski są takie i nie patrzę przez pryzmat oszołomstwa religijnego czy na przykład jakiejś dewocji religijnej, tylko przez przypadek może nie... Już zacząłem się modlić, znaczy zacząłem się modlić... Cały czas byłem wierzący, ale jakby... Powiem panu tak - że słuchałem wykładu, wykładu takiego pastora, który mówił o stworzeniu Bożym, mówił o tym, jak Bóg stworzył, o tym ciągu Fibonacciego, że to ja generalnie wierzę, że po prostu ja nie jestem wynikiem ewolucji. Pan może w to na przykład wierzyć inaczej, czy ktoś może wierzyć inaczej. Ja nic do tego nie mam.
Absolutnie nie chodzi o to, żebym tutaj pana ewangelizował w jakiś sposób. Tylko chodzi o to, że ten pastor poruszał temat właśnie stworzenia człowieka i wielu pastorów to porusza, może nie księży, ale osób duchownych właśnie.
Mhm. Protestanckich, powiedzmy protestanckich, bo to już nawet nie jest protestantyzm. Ja nie jestem protestantem, tylko jestem biblijnym chrześcijaninem i generalnie wierzę w to tak, jak jest w Biblii.
W pewnym momencie swojego życia uwierzyłem w to, w dość trudnym momencie mojego życia i sytuacja wygląda tak, że ten pastor w tym swoim wykładzie mówił coś takiego, że, że ja w to wierzę, bo ja generalnie wierzę.
No, uwierzyłem w pewnym momencie, to jest kwestia wiary. No wiadomo, wiara to jest coś, czego nie mamy pewności, ale wierzymy. I, yyy, i on mówił właśnie o tym ciągu Fibonacciego jako, że wszystko jest spójne i ta spójność polega na tym, że skoro zostaliśmy stworzeni przez Boga i ten Fibonaccij, czyli przez przypadek ten matematyk bądź nie, jakoś to jest skonstruowane. I on doszedł do wniosku, pan na pewno zna ten temat, że na przykład ludzka dłoń, jak zamkniemy ją w pięść, to jest właśnie ten ciąg Fibonacciego, jest w tym złotym podziale.
Tak, tak, oczywiście. Tak, no umysł ma różne liście, na przykład na każdym, na każdym krzaku praktycznie też się to wszystko, co jest, jakby to jest wszystko, to jest podpis Boga. I to jest tak nazwane. Osoby duchowne tak to nazywają i, i teraz do czego? I wracając do tematu, dlatego tak jakby na marginesie to zaznaczyłem, o co mi chodzi? Chodzi mi o to, że ten stwór, bo na przykład ufolodzy to nazywają, że to są cywilizacje jakieś, cywilizacje to jest od ludzkości, to, to, to nie może być, wie pan, nie wydaje mi się, że to jest jakaś ewolucyjna istota, w którą my się kiedyś tam przeistoczymy. Są takie teorie. Ja uważam, że-- to jest moje zdanie, moje zdanie poparte tym, co zaobserwowałem, bo na początku na to nie wpadłem w ogóle, ale jak wysłuchałem kilka razy tych nie tylko jednego tego pastora z Oskalnych Półwyspu, innych to, to dłonie tego stworka, tego, tego. Nie wiem, kto to był. Na pewno to nie był człowiek.
Nie można tego, tego czegoś było pomylić z człowiekiem. To jego struktura, długość palców. On nie mógłby zamknąć palców tak, jak człowiek. I miał bardzo długie te, te paliczki. Miał cztery palce. To już dało mi do myśli. Nie miał małżowin usznych, czyli był pozbawiony tego podpisu Boga.
Jeżeli ja to tak pojmuję, jeżeli ten świat jest stworzony przez Boga, dla mnie to jest proste, spójne. Jeżeli on tego nie miał, pozbawiony był tych atrybutów. To znaczy, że to nie jest po prostu jakiś tam, jakaś tam cywilizacja, to nie jest tworzenie Boże.
Dlatego ja to pojmuję w ten sposób, że to jest jakieś, że to były jakieś demony, po prostu jakieś istoty demoniczne, bo, bo wie pan, dlaczego na przykład tak wszedłem w temat bardzo głęboko chrześcijaństwa, tych wszystkich symboli, tego wszystkiego i doszedłem do wniosku takiego, że każda istota i to w Biblii jest napisane, pan też to sobie może sprawdzić, każda istota, która. No bo wie pan, bo my czerpiemy, bo możemy czerpać. No tak samo na przykład stąd wiedziałem, że mam wyjść na balkon. Albo oni nawiązali jakiś kontakt, taki mentalny, że właśnie coś mnie tknęło. No muszę wyjść na ten balkon, żeby to zobaczyć. Od tego się to zaczęło, bo ja wiem, że jestem po prostu podatny na tego typu rzeczy. I tak samo, moja żona może potwierdzić, mnóstwo, mnóstwo. Już nawet nie dyskutuję z nią, bo kiedyś to się z tego śmiała. Ale zaczęło się sprawdzać Wszystko. Zaczęło się wszystko sprawdzać.
Wszystko będzie tak, tak i tak. No to zobaczymy. Na początku były śmieszki, piszki, heheszki i się skończyły heheszki. Już nie ma śmieszkowania, tylko są poważne rozmowy. I, yyy, chodzi o to, że ten, że dla mnie to są po prostu jakieś demoniczne, bo to podpis Boga jest na wszystkim. Jeżeli pojmiemy to w ten sposób, że jest-- jeżeli jest jakiś projekt, to jest jakiś Stwórca, prawda? Jesteś jest, jest na przykład w tej komórce, powiedzmy każda komórka, na przykład ewolucjoniści myślą, że każda ewolucja to prowadzi do jakiegoś udoskonalenia. Każda ta zmiana ewolucyjna prowadzi do czegoś doskonalszego. Nie, to jest tylko wstecz, to jest ewolucyjnie, to się wszystko, jakby wszystkie zmiany są, które są dla człowieka czy tam dla, dla rośliny, czy dla zwierzęcia są, yy, wiadomo, jak to się mówi, jak to, jak to nazwać, takie zmiany nie ewolucyjne, tylko takie zmiany genetyczne? No to są przecież to są mutacje, prawda?
Tak, tak, tak, tak. Każda mutacja jest eliminowana, prawda? Jako nowotwór na przykład może być mutacja, jako cokolwiek innego. Ja to powinienem w ten sposób właśnie przez pryzmat tego, bo takie są moje spostrzeżenia i na przykład śmieję się troszeczkę z tego, że na przykład cywilizacje owcych i tak dalej, i tak dalej. Dla mnie to nie są żadne cywilizacje, dla mnie to są po prostu-- bo wiadomo, możemy to ubrać w takie słowa, na przykład diabeł, diaboł, jakiś rogaty, ale ja to my tak naprawdę nie wiemy, z czym mamy do czynienia. Wiemy tylko, że nie powinniśmy się takimi rzeczami zajmować za bardzo.Znaczy ja na przykład kiedyś miałem taką akcję. Jak już się nawróciłem, to tak pomodliłem się do Boga. Szczerze?
Boże, miałem oczywiście miałem taką, taką, ta-- wpadłem na początku oczywiście, wpadłem w taki religijny amok i chciałem Wszystko poznawać, wszystko już, wszystko na razie. I doszedłem do takiego momentu, że jakiś tam pastor się wypowiadał na temat właśnie de-demonów. No bo wiadomo, powinniśmy mieć wiedzę, kim jest nasz przeciwnik, poznać naszego przeciwnika. Ja tak pomodliłem się szczerze do Boga, że Boże, to pokaż mi tutaj demony. No i jakiś czas temu trzech stanęło na moim. I ja uważam, że to te postacie to były to.
Mhm. Znaczy, no, układa mi się to w jakąś I na tym bym skończył moją opowieść. No bo opowiedziałem panu- -praktycznie wszystko. logiczną, taką całość. Wie pan, nie? Jak, jak słucham, yy, pana wypowiedzi.
A proszę mi powiedzieć, kiedy to się zaczęło? W jakich latach? Mówi pan, że przed wyjazdem do Irlandii? A jaki to był rok? No to, to było, załóżmy, to były-- wyjechałem do Irlandii, yy, z 5 lat temu, teraz mamy 2019.
Mhm. W 2014, yy, w styczniu. W 2014. Tak, to był, to było w styczniu 2014, czyli przełom 2013 i 2014 to był. Aha. Czy te wydarzenia, yy, zostały tak jak pan zresztą chyba mówił o tym, poprzedzone tym, że pana zaangażowanie religijne było bardzo duże?
Nie, to, to ja-ja-ja: "Wie pan co? To jest tak, że ja uwierzyłem w Boga". Mhm. Ale jakieś dziesięć lat wcześniej. Z tym że- Ja, jakby to powiedzieć, ten proces nawrócenia my, chrześcijanie, nie wiemy o tym. Powiedzmy z protestantyzmu dla ułatwienia. Protestanci wiedzą o tym, że to jest proces. To nie jest tak, że ja chcę ekstazę taką jakby, yy, powiedzmy, miałem taki okres w swoim życiu takiego jakby dwustronnego nawrócenia. To się nazywa jakoś. Zaraz powiem panu tak.
Yyy. No bo tak uwierzyłem w Jezusa. Załóżmy, uwierzymy Boga i później- Mhm. Jakby, nie wiem, jak to nazwać nawet, takie, powrót do korzeni, powrót do tej pierwszej jakby miłości, my to tak nazywamy. Ja to czułem i wierzę, a w chrześcijaństwie byłem, tak jakby można powiedzieć, no bo wiadomo, że czym jest nawrócenie, to jest takie jakby.
Z czego mamy zbawienie? Z tego, że tylko uwierzymy w Boga i Jezusa? Że, że jest Bogiem? Tak naprawdę to tak jest i tak, ja to rozumiem, tak jak jest to w Biblii napisane, bo codziennie czytam Biblię, nie mam z tym problemu, studiuję to, staram się dowiedzieć więcej. I, yy, tylko to możemy zrobić i. No i przeprosić Boga za grzechy i poprosić o zbawienie. I to wszystko, co my możemy zrobić. Resztę robi Bóg. A taką ekstazę jakby tak-takiego kopa dostałem, że zacząłem wchodzić to coraz głębiej, głębiej, głębiej i miałem dużo czasu generalnie, bo sobie puszczałem podcasty i pracowałem tam w zawodzie, ale to mi w ogóle nie kolidowało i- Mhm.
-i tam. Mało tego jeszcze- Czyli to, to zaangażowanie pana religijne, jakby takie przechodzenie, nie wiem, przewartościowania duchowego, tak? Było stopniowe i ono, ono narastało, tak? Narastało, tak, tak.
I, i w którymś momencie się zaczęło dziać to, co, o czym pan mówi, tak? Tak, w pewnym momencie, ale- To towarzyszyło temu, tak? Towarzyszyło temu i z tym, że ja kiedyś, jeszcze, jeszcze przed tym, zanim, yy, zanim zobaczyłem to, co zobaczyłem, szczerze mówiąc, żałuję. Nie chciałbym tego przechodzić. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem i do niczego mi to nie było potrzebne zupełnie. I każdemu mogę to powiedzieć.
Zawsze to powiem to samo. Yhm. Nie wycofam się z tego nigdy, bo to nie jest nic przyjemnego. Co innego sobie zobaczyć z okna jakiś tam obiekt. Fajnie. A co innego, ee, spotkać kogoś, że tak powiem, twarzą w twarz, który nie jest po prostu człowiekiem. To jest jakby pan-- nie, nie wiem, czy pan miał takie doświadczenia, ale mogę panu zaręczyć, to jest po prostu przerażające.
No domyślam się, że jest. I po prostu nie da się tego inaczej. Każdy, kto zobaczy, to po prostu, no to po prostu to będzie szok. To jest ciężki, totalny szok. I zacząłem wchodzić w to, to wiem, że ludzie po prostu nie radzą z tym psychicznie i później Yhm.
Tak, tak, to prawda. Ja oczywiście nie zwariowałem, jestem całkiem normalny- -ale po prostu wiem, że takie rzeczy się dzieją. I no dlatego tak właśnie zacząłem z taką zapalczywością, bo myślałem, że mam to za sobą, ale to się wydarzyło jeszcze tam. Mało tego, ja takich powiedzmy UFO, powiedzmy takich pojazdów, to nie widziałem jeszcze kilka.
Yhm. Na przykład sobie siedziałem na patio, yy, w ogrodku koło dziesiątej, jedenastej i sobie przeleciał na przykład tak ostatnio to mogę z tego, co pamiętam, na-na pewno na sto procent. Tak, co mi tak utkwiło, bo to było dziwne, bo on wyglądał całkiem inaczej. Był jajowaty, ja-- tak jak orzech kokosowy, w takim kształcie. Był złoty, to znaczy złoty, tak? Lśnił na złoto, tak jakby żarzył się na złoto.
Dziwnie to-- Dość ciężko mnie w ogóle to opisać. No ale tak najprościej można powiedzieć, że żarzył się na złoto i był otoczony taką mgiełką. Tak, takim obłokiem półprzejrzystym. Yhm. I tyle. Chmury krążą takie jakby ciężkie, tak jakby go troszeczkę, żeby nie lśnił za mocno. W zasadzie taki miał jakby w odległości i dookoła otoczony w odległości. No nie wiem, powiedzmy. Tylko on był wielkości pięści do dwóch, trzech centymetrów dookoła, no, z tej wysokości, bo on leciał i powolutku sobie leciał.
Mhm, mhm. No to też widziałem właśnie tak ostatnio. I tak sobie pomyślałem- Ale to widział pan w Polsce czy w Irlandii? To, co pan mówi, to było w Irlandii, bo teraz pan przebywa w Polsce, tak? Tak. Teraz już przyjechałem na stałe do Polski, jakieś dwa miesiące temu.
To było niedawno temu. Aha, dwa miesiące temu. Tak. Dwa miesiące i po prostu mówię zadzwonię do pana- Mhm. -Sam kontaktuję się, bo, yy--Być może pana to zaciekawi parcie tym interesem. No na pewno mnie to ciekawi. Na pewno. No co pan opowiada?
To takie. Wie pan, ja-ja mam normalną rodzinę, nie jesteśmy pozornie normalny, żyjemy, funkcjonujemy, kochamy się, funkcjonujemy i- Ale jest coś, co panu przeszkadza w życiu, tak? Przeszkadza mi to, że po prostu przede wszystkim, że, yyy, wiem też, jakby szedłem w to głęboko.
Przeszkadza mi to, że ludzie myślą sobie, że to jest po prostu, że to są, no ewolucjoniści, powiedzmy tak, ci, którzy nie wierzą w Boga, albo wierzą jakoś tam powierzchownie, to myślą sobie, że to są przede wszystkim żywe istoty, tylko że tam za kilka milionów lat. Ja uważam, że to jest kłamstwo, a mogę to powiedzieć dlatego, że osobiście ich widziałem i widziałem ich z bliska. I, yyy, moja ocena tej sytuacji to nie jest na zasadzie gdyby coś tam, no to może. A może są tacy, a może tak, bo ktoś powiedział ja tylko po prostu wiem, bo widziałem. Nigdy się z tego nie wycofam i zawsze powtórzę to samo. Wiem po prostu, że to po prostu nie da się tego zapomnieć, chociaż bym wolał to zapomnieć. Ale jak zamknę oczy, to po prostu widzę ich twarze, widzę ich oczy.
I wypaliło się we mnie to po prostu z gorącym żalem. I tylko tyle mogę powiedzieć. To jest szokujące i to jest nieprzyjemne. I to jest, można powiedzieć, można powiedzieć oni nic nie robią, nie robią krzywdy, pobiorą sobie skórę, ale zostaje trauma w mózgu już do końca życia. Tyle mogę powiedzieć. Nie polecam.
Rozumiem. A proszę mi powiedzieć, czy w tym wszystkim jeszcze było jakieś zainteresowanie właśnie na tle ufologicznym? Czy pan się interesował takimi rzeczami jeszcze przed tymi wydarzeniami? Tak, tak. Oczywiście, było.
Dlatego, że Oczywiście. Czy przed pana zaangażowaniem religijnym to zainteresowanie było? interesowały mnie z takiego dziecięcego jakby pułapu. Kiedyś przez przypadek obejrzałem, wpadło w moje ręce Alfa 7.
Takie kiedyś były czasopisma. Nie wiem, czy może pan nie pamięta, bo pan jest młodszy ode mnie. To, ee, to Alfa 7 to było chyba- Nie kojarzę, nie kojarzę. Ale to za komuny jeszcze było, głębokiej komuny, lata osiemdziesiąte, to takie były czasopisma. I ja tak mówię chwileczkę, no to ten świat być może wygląda troszeczkę inaczej, jak on w takim razie wygląda? A tam są takie rzeczy opisane i tak zauważy pan, że po prostu jesteśmy epatowani w mediach, w telewizji takimi filmami science fiction, prawda?
Tak. To kręciło bardzo i podobały mi się, chociaż nie wierzyłem w to, bo wiedziałem, że to jest niemożliwe. Wiedziałem, że to jest niemożliwe. No to jesteśmy tym, czym jesteśmy epatowani w telewizji, w mediach, jeśli chodzi o właśnie o temat kosmitów, istot pozaziemskich, jakichś cywilizacji, to on zawsze jest, bo przeważnie jest przedstawiany albo w świetle takim bardzo pozytywnym, albo też takim trochę negatywnym, który polega na tym, że jest inwazja kosmitów. Yy, ta inwazja ma nas wykończyć albo nie wiem, zdobyć naszą planetę, prawda? Tak, no ale tak naprawdę w tych filmach nie poznamy tego, co jest, z czym się ludzie stykają rzeczywiście, z czym się na przykład pan osobiście styknął, prawda? No bo to nie odzwierciedla w żaden sposób pana doświadczenia z tym czymś.
No tak, ale ja-ja pamiętam. Mogę, mogę tylko jeszcze wtrącić jedną rzecz. Miałem kiedyś, mieliśmy z bratem Marcinem, bo mam dwóch braci, Piotra i Marcin. On jest młodszy ode mnie dwa lata mieliśmy. Ja tylko pamiętam to zdarzenie. Dlaczego je zapamiętałem? Dlatego, że być może to były dziecięce jakieś majaki, ale jako dziecko przeżyłem mało tego, że rodzice mi opowiadali, że często znikałem, gdzieś się gubiłem i to tak tylko na marginesie dodam, bo to akurat nie w ogóle do-- może nie ma związku, może ma. Ale powiem panu tak: że miałem taką akcję, że kiedyś rodzice wyszli do sąsiadów na imprezę i zostawili nas samych. Mieliśmy tam te cztery pięć lat. Marcin już może w ogóle nie pamięta już, bo mało co pamięta ze swojego życia. Ale była taka akcja, że leżeliśmy w pokoju i ja poczułem, jeszcze tego nie widziałem, tylko, że poczułem, może nawet usłyszałem.
Nie, nie, nie, nie będę wymyślał. Powiem to, że co to, co to, co czułem. Wtedy odczułem wiedziałem, że ktoś się znajduje w pokoju. Wiedziałem, że się znajduje w tym pokoju ktoś czy coś. I, yy, dlaczego skojarzyłem to z tymi postaciami, które wydawało mi się, że po latach już jako dorosły mężczyzna, człowiek ze szmatę życia za sobą, to skojarzyłem. Wie pan, po czym? Że już to coś czy ktoś musiało po prostu być w moim życiu dużo wcześniej. Po rodzaju lęku.
Nie wiem, czy pan doświadczył na przykład, jak się lęk ma dużo odcieni. Jeżeli by tak powiedzieć to w sposób, powiedzmy plastyczny, to lęk ma dużo odcieni. Można się bać na przykład psa. W taki sposób można się bać wypadku samochodowego w inny sposób. Ma się całkiem inne odczucia.
Miałem akurat wypadek niejeden samochodowy, jakąś tam stłuczkę czy jakieś poważniejsze rzeczy. Ale psów się nie boję, ale staram się jakby zorganizować to, co czułem i ten rodzaj lęku, który poczułem jako dorosły mężczyzna tutaj, u mnie w Szczecinie i tam Mhm.
W Donabate w Irlandii, koło Dublina. To, to był ten sam rodzaj lęku, który odczuł niejako małe dziecko. I wtedy byłem przekonany i Marcin też to czuł. I też. I razem zaczęliśmy płakać. Bo się baliśmy, bo to coś po prostu jakby, yy, wyczuwa się po prostu pewne rzeczy.
No to ja wyczuwam takie rzeczy. Jestem, Jestem sensywny, przyznam się do tego i wiem po prostu. Tylko że ja teraz Mhm. Żeby nie grzeszyć, no bo wiem, że to jest jakby wchodzenie w taką parapsychologię, taką paranagie, jakieś takie czerpanie, bo to.Wiem, po prostu, że z tego można przerwać. Normalnie rzeczy się dzieją, to jest normalne. Mam kolegę, który chlubi się tym. Na przykład jest mój przyjaciel.
Ja go starałem się budzić. Źle robisz kolego, bo kiedyś rzucił klątwę przy mnie na innego kolegę, takiego naszego znajomego. On się pokłócili o coś, nieważne o co. Poważnie powiem, powiedział: "Ta rączka to ci człowieku uschnie". Tak go chwycił za tą rękę jego. I chłopak po jakimś pół roku stracił rękę w wypadku. Mało tego, spotykam się co jakiś czas z tym moim kolesiem i on mówi: "No jestem po operacji ręki, miałem wypadek, ledwo co, co mu tam ręki odratowali. Mam śruby w łokciu." W pięciu miejscach był ten łokieć, był strzaskany i to była ta ręka, którą chwycił tego właśnie za rękę. I on mówi mi, a ty wiesz, że to jest po prostu czerpiesz tą moc, którą rzucasz klątwy, to, to czerpiesz od demonów. Wiesz o tym? On mówi Wiesz, że co ja powiem, co pomyślę, na czym się skoncentruję mocno przez długi czas, to to się dzieje. On mówi Wiem, tylko musisz wiedzieć, że płacisz za to. Do czego zmierzam? Ja na przykład czerpię też tylko, że ja po prostu modlę się do Boga o prowadzenie Boże i tak to nazywam, i w ten sposób nie na moją chwałę, tylko Jezusa, bo Jestem osobą wierzącą i jakby Pan wszedł w to środowisko ludzi wierzących, chrześcijan, to, to my generalnie jesteśmy jakby. No jakby to powiedzieć. No co mamy robić? Co ja mam robić, co robię? Moja żona już na początku tu załamała ręce ze mną, bo wiedziała, że to się poważnie dzieje. Bo ja mówię Iwona, ja po tym, co przeżyłem, co ja mówię, możesz nie wierzyć, ale to jest twoim synem. On ci powie to samo. On ci powie to, co widzieliśmy razem. To są fakty.
I my to po prostu musimy. Co mamy robić? Mamy w zasadzie Ewangelię, czyli to, że będzie taki czas, że będzie Apokalipsa. My w to wierzymy, bo to jest zapisane w Biblii. Ja wierzę w to, że wszystko jest w Biblii napisane niewybiórczo. A kiedyś, na przykład, jak moja wiara była słaba, bo na przykład byłem katolikiem, bo byłem katolikiem, to tak sobie wierzyłem, nie wierzyłem. To my mamy ostrzegać ludzi po prostu przed tym, że przyjdzie zwiedzenie, będzie apokalipsa i, i żeby ja był będą się działy rzeczy. I musimy ostrzegać skuteczny w swoim działaniu, powiedzmy tak to nazywamy, niech się Pan nie śmieje, że jestem narzędziem Boga. W pewnym sensie, no tak, jakby pan posłuchał nauczań, załóżmy pastora, który mówi Ewangelia świata, to oni się posługują tym samym językiem, tym samym kodem językowym. To jestem narzędziem Boga. Ja jestem.
To jest wszystko w Biblii. Nic, absolutnie nic nie wymyślam. Ja jestem dzieckiem Boga. Jestem. Jestem świątynią Ducha Bożego. Tak to wierzymy. I mało tego, ja to ja jestem wyposażony w tym sensie, że poprosiłem Boga, bo to są dary Boże. To też jest napisane wszystko w Biblii. To nie są jakieś. Tylko że ludzie nie wnikają w to. Jakby Pan tak sobie pozwolić.
Oczywiście nie wiem, czy ma pan czas, ale zadam sobie trud, by po prostu wszedł w to. Zobaczy pan, że nie kłamię panu, tylko mówię tak, jak jest. I modlę się codziennie do Boga o oprowadzenie, bo nie chcę doświadczyć tego, co mój kolega. A z kolei jestem sensitive i wiem, że jestem jakby wyczulony na pewne rzeczy, bo wiem co się dzieje. Doskonale widzę nawet to.
Ostatnio żona miała akcję w szpitalu, miała taką akcję, że na jej dużym żebrowaniu babka się podpaliła przez przypadek i nie wiem, czy przypadek czy nie przypadek. Wybuchła zapalniczka. Tak twierdziła. To ja. Ja mówię Iwona, wiesz, co się stało?
Mi nie mów. Poczekaj, ja ci powiem. Wydarzyło się coś. Ona mówi Tak. Wydarzyło się. Babka się podpaliła. Ja mówię Widziałem cię, Iwonka. I nie mów mi, o której godzinie. Ja ci powiem. To było około czternastej. Po czternastej kilka minut. Ona mówi tak czternasta pięć, bo musiałem napisać raport. Ja mówię wiem o tym, bo cię widziałem i ja takie rzeczy widzę. I nie chcę, tylko nie chcę zgrzeszyć, bo nie chcę wpaść w kłopoty. To nie na moją chwałę, tylko Boga. I to jest. Ja to nazywam prowadzeniem Bożym. Nic na to nie mogę poradzić, że jestem, jaki jestem, że pewne rzeczy widziałem i pewnych rzeczy doświadczyłem. Nie noszę na tym, bo kiedyś się obwiniałem, że tak. No to jakby. Jak to? Ten świat, wie pan, troszkę inaczej wygląda niż nam się wydaje, ale jest oczywiście przefiltrowany. Nie tak sobie go mamy widzieć, jak widzimy tylko pewne rzeczy. Pewne rzeczy zauważamy dopiero, bo przeanalizowałem też, jak ci jasno widzę.
Tylko ja nie jestem jasnowidz. Niech pan mnie źle nie zrozumie, ja się nie wpisuję w tą normę. Ja to uważam, że to Bóg mi pewne rzeczy pokazuje, żebym po prostu się czuł bezpiecznie, żeby mógł skutecznie działać. Oni na przykład ten cały żyd Majer, cały ten jasnowidz. Przez przypadek posłuchałem sobie tam na jakimś podcaście o nim. To on przeżył tak samo jak Klimuszko, ksiądz Klimuszko.
Oni przeżyli jakieś traumy duże i dopiero jakby u nich też byli sensytywni. Ale to się u nich mocno jakby otworzyło dopiero po dużych przeżyciach emocjonalnych, jakieś tam i tak dalej. I u mnie- U pana jest troszkę podobnie. Tak.
Podobnie jest, tylko że ja sam o to poprosiłem, ja się o to modliłem. Niech pan posłucha jeszcze historii mojego syna. Ja, Dominika, też go, też go ewangelizowałem i on też jest chrześcijaninem. Cała moja rodzina. My jesteśmy chrześcijanami. Mhm. A powiem panu tak ja mówię Dominik, uważaj się, o co modlisz. On mówi tak, tak, spoko, spoko, luz. Mhm. Jak pan kiedyś z nim porozmawia, jak będzie pan chciał, bo pytałem się, czy, czy, czy, czy, czy byś chciał porozmawiać, bo on tak nie za bardzo chce rozmawiać o takich rzeczach.
No domyślam się. No to jest zrozumiałe. To jest młody człowiek, on ma całe życie. Ja mówię do niej niedługo się będzie działo. Zobaczysz. Ja mówię, ja mówię uważaj, tylko o co się modlisz, bo te modlitwy to się sprawdzają. Wiesz o tym? On mówi tak, tak, tak.No tak. Pogadaj sobie, tato, pogadaj. I dużo miał takich rzeczy. Na przykład, że jak mówi, jak się pomodliłem, to po prostu się wydarzyło. Tylko się nie pomodliłem tak jak trzeba. Dokładnie.
Trzeba się modlić precyzyjnie. Ta modlitwa to Bóg żyje. Bóg jest w niebie. Jakkolwiek to jest tak strydializowane, to On słucha naszych modlitw. To jest Wszystko w Biblii napisane. Tak jest. I jak pomodlił się nie tak? No i mówi Pomodliłem się o to, o to i o to. Tylko że nie uwzględniłem kilku aspektów i dostałem to, co się modliłem. Dokładnie o to samo. I on nie jest już taki zreligizowany, nie jest taki dorosły przez te wszystkie wydarzenia, które nas spotkały, które jego spotkały i które on doświadcza na co dzień. Bo powiem panu odnośnie Boga jeszcze tylko zahaczę o ten temat, że Bóg my nie uwierzymy, jak człowiek uwierzy w Boga tak naprawdę, jeżeli jest w dołku totalnym, to jest jeden aspekt, a drugi, jeżeli się wydarzy cud taki, który się nie może wydarzyć i zwróci jego uwagę. Jeżeli te rzeczy się nie wydarzą, to, to człowiek będzie wierzył tak na zasadzie tak, no tak sobie wierzy, taki będzie letni. Po prostu nie będzie chodził do kościoła, albo się tam będzie modlił, albo do takiego, do takiej denominacji, albo do katolickiego.
To jest obojętne, będzie sobie takim chrześcijaninem. Jak ja na przykład rozmawiam na ostatnim wyjazdzie byliśmy i rozmawiałem właśnie tam, ktoś tam zagadał coś tam, coś tam o Bogu. Ja wtrąciłem swoje trzy grosze, mówię i doszliśmy w końcu do wniosku, że mój kolega, mój rozmówca mówi Ja wierzę w Boga, ale ja nie wierzę w życie po śmierci i w piekło. Ja mówię no to nie jesteś chrześcijaninem, bo jak w to nie wierzysz, no to to jest akurat spójne i powinieneś się nad tym zastanowić głębiej. No tylko tak po prostu. Takie osadnik na marginesie, ale, to, to, to co ostatnio? To tylko tyle mogę powiedzieć.
Jeżeli ma Pan jakieś pytania, to proszę. Znaczy no, no, nasuwa mi się oczywiście dużo. Już jest troszkę późna godzina. Tak, słucham z pana, pana wypowiedzi z uwagą. Nasuwa mi się wiele wniosków. Miałbym też wiele pytań i myślę, że, że moglibyśmy to rozłożyć na co najmniej dwie rozmowy telefoniczne.
Byłoby mi miło też, gdyby pan mógł opisać te najciekawsze różne historie, które mi pan opisywał, bo mogę panu przesłać maila. Oczywiście, na który może mi pan to wysłać- Tak, tak, mówię do kolegi, ja nie piszę do maszyny, żebym go potem dyktował i on mi pisał.
Aha, rozumiem. Rozumiem. W porządku. Tak, bo pan wspominał, że pan nie jest biegły trochę w takich sprawach komputerowych. Ja tam rozumiem komputery i- Co mogę, co mogę tylko tak naświetlić. To, co mi się na to, co mi się rzuca tak na wstępie. Jak pana tak słuchałem, to od razu mi się skojarzyły właśnie wszelkie postaci, różne osobistości święte, yyy, z chrześcijaństwa, głównie katolicyzmu tutaj, które przechodząc różne ekstazy religijne, doświadczały różnych właśnie dziwnych takich stanów opętania czy też takich nawiedzeń demonicznych. I tu mi się to troszeczkę skojarzyło z tym, co pan mówi, ale ja nie chcę nic oczywiście idealizować. Eee...
Natomiast, yyy, powiem tak: pan się po prostu styka z jakąś siłą, inteligentną siłą, eee, którą, którą jedni nazywają UFO, jeszcze inni będą nazywać demonem, a jeszcze inni będą nazywać zupełnie inny sposób. To coś jest bardzo plastyczne i bardzo się dopasowuje do naszych wyobrażeń, do naszego sposobu postrzegania rzeczywistości. W pana przypadku przybrało to taką formę i towarzyszy panu już od wielu, wielu lat.
Jak pan mówi, nawet od dzieciństwa. Tak. Jeśli pan na przykład poczytałby, yyy, książki takiego człowieka, który się zajmował tym bardzo fachowo, jeśli chodzi właśnie o takie rzeczy, jak uprowadzenia, abdukcje i tak dalej. Się nazywał John Mack. To już człowiek nieżyjący. Napisał jedną taką bardzo modną książkę, lll, bodajże polskie tłumaczenie tej książki to było Bliskie spotkania czwartego stopnia. Chyba tak. I też uprowadzenia. Niech pan sobie znajdzie, bo tę książkę generalnie ciężko dostać. Ona już jest mało dostępna, ale myślę, że gdzieś tam na Allegro może pan to wyhaczyć.
On bardzo skrupulatnie i bardzo tak analitycznie podszedł do tematu, bo to był facet z wykształcenia był psychologiem, zajmował się, no pracował na Harvardzie, był profesorem i zajął się tematem UFO, szczególnie właśnie z przypadkami wzięć.
Miał po prostu-- brał na warsztat ludzi, którzy doświadczali podobnych, podobnych stanów co pan i spotykał różnych ludzi. I ci ludzie, ci ludzie przechodzili różne formy, eeem, jakby takiej transformacji.
Generalnie to wszystko zmierzało ku jakiejś takiej transformacji duchowych. Tylko, że tak inni na przykład stawali się bardziej uduchowieni w sposób niekoniecznie religijny, ale bardziej może, nie wiem, jak to nazwać, newage'owski, o może tak bym to ujął.
Ja wiem, co to jest New Age. I wie pan, że to jest? Ja nie uważam, że to jest coś dobrego, bo to jest taka mieszanie mian. Ja wiem, pan jako chrześcijanin, pan powie, że to, że to, że to będzie, to będzie dla pana złe, bo to się kłóci z pana- Ale, ale, ale wie pan co?
Sposobem myślenia. Ja kiedyś miałem inny światopogląd, ja to przejrzałem. Ja byłem kiedyś ewolucjonistą i- Tylko ja, ja nie chcę czego szufladkować, tylko po prostu naświetlam panu, bo każdy człowiek jest inny, prawda? I każdy człowiek będzie przechodził te, te różne formy transformacji w inny sposób, zgodnie ze swoim, swoim poczuciem, nie wiem, poczuciem bycia w ogóle w świecie, prawda?
Pan poszedł w takim kierunku, a ktoś inny by poszedł w innym kierunku, może ktoś inny by poszedł w stronę, nie wiem, jakiegoś demonizmu, satanizmu, prawda? A jeszcze inny, by poszedł w zupełnie inną stronę, prawda? Także to coś oddziałuje na nas, przybiera różne formy, maski. Jest, jest bardzo uplastycznione. Chce.-czegoś, chce czegoś, chce coś w człowieku zmienić, prawda?
I te doświadczenia, mimo tego, że są często traumatyczne, przypominają trochę takie psychologiczne przypadki Sztokholm, sztokholmskie. Nie wiem, czy pan kojarzy taki przypadek. Takie kwestie jak właśnie doświadczenia sztokholmskie, kiedy ludzie przeżywają coś w sposób traumatyczny, ale później zaczynają- O, tak.
-zaczynają na przykład swojego napastnika adorować. Tak, no syndrom sztokholmski Tak, tak, tak. No i właśnie John Mack bardzo, bardzo ciekawie to opisuje. Doświadczenia takich ludzi. I mimo tego, że te doświadczenia są traumatyczne dla tych ludzi, to oni, oni coś wyciągają z tego.
One są dla nich jakby jakąś taką naukową ścieżką duchową. I to Wszystko zmierza ku takiemu jakby nie wiem zbawieniu jakby, w ich mniemaniu, oczywiście własnym. No tak. Nie wiem, czy podobnie nie będzie w pana przypadku, że to, to jest dla pana jakąś taką formą oddziaływania, która ma coś w panu zmienić i przy okazji oddziałuje na całą pana rodzinę. I, i ja sobie zdaję sprawę z tego, że UFO, a tematem się tym zajmuje wiele lat, potrafi przyjmować formę demoniczną. Jeśli byśmy się wsłuchali w ogóle w wypowiedzi wszelkich duchowych ludzi, różnych religii, każdy powie, że jest to, jest to jakby siła nieczysta. I ja sobie zdaję sprawę z tego, że, że ten temat się też szufladkuje. Faktycznie, ta siła się potrafi manifestować w sposób taki, który byśmy uznali właśnie w sposób demoniczny, kierując się właśnie światopoglądem religijnym.
Tak. Ale, ale to jest, to jest tylko po prostu próbowanie ok-- ujęcia czegoś w sposób jakiś, przy użyciu jakichś terminów. No tak, zgadza się, bo tak naprawdę- Tylko że ta siła potrafi balansować na różnych, na różnych, na różnych płaszczyznach. Może też przyjmować formę właśnie jakichś takich, nie wiem, zbawicieli z kosmosu, którzy przyjeżdżają nas uratować od złego.
A w innym przypadku, tak jak w pana przypadku, przyjmuje to formę jakby takiego, jakby takiego zła, dosłownie rzecz ujmując, tak? Które, które nie wiadomo czemu służy. Jakby nie wiem, od pana, pana zwysysało coś, jakąś energię albo nie wiem- Wie Pan, że ja- -niszczyło pana wewnętrznie, prawda?
Ja jeszcze mogę powiedzieć tyle, że ja po tej, po tej akcji ja zachorowałem. Naprawdę. No jestem w stanie w to uwierzyć, bo, bo i takie przypadki też znam. Ja wie pan, z wieloma różnymi przypadkami się spotkałem, prawda?
Poszedłem do lekarza, to lekarz powiedział. Poszedłem do lekarza- Mhm. -zaproś go do mnie, bo ja nie umiem się chodzić. Ja nie mam. A zdarzyło się panu tak, jeszcze przerwę, że kiedy pan doświadczał tego i nie wiem, pan w tym momencie się zaczął modlić, to czy, czy, czy to, czy to?
Nie modliłem się nie ja Aha, nie, nie miał pan okazji, bo wie pan, ja też miałem takie przypadki, że ludzie, którzy się z tym stykali, byli dosyć religijni, to kiedy zaczynali się modlić, to coś uciekało.
No wiem, ale ja tego, ja tego nie miałem. No i to było od razu traktowane jako, jako przejaw manifestacji demona, szatana, jakkolwiek byśmy to nazwali, tak? A wie pan na przykład dlaczego ja na przykład myślę? Dlaczego- Mhm.
-jak długo na ten temat myślałem? Kilka lat. Miałem dość dużo czasu na ten temat, żeby to żywo przemyśleć. Mi się wydaje, że to się przyjęło, to przyjęło taką formę ufologiczną, że tak powiem, z racji, z racji pana zainteresowań, które gdzieś się pojawiły w pana życiu.
Być może. I to, że pan zaczął bardzo się rozwijać duchowo. Ta siła się zamanifestowała w panu z racji tego, że jest pan sensytywną osobą. I przyjęło taką formę plastyczną właśnie, którą, którą pana świadomość, podświadomość mogła zaakceptować.
Być może, ale wie pan, to znaczy no tak, tak, tak to może być. Ale jest to siła parafizyczna, bo, bo ona oddziałuje na, na płaszczyźnie fizycznej i płaszczyźnie duchowej. Dlatego może pan mieć doświadczenia, które, które świadczą o tym, że ma pan jakieś ślady na ciele, ale te ślady tak naprawdę pan widzi, bo pan widzi to, co pan chce, co pan chce widzieć.
Ja mam zdjęcia tego. No mam- No ja rozumiem, no ludzie też mają stygmaty, prawda? No mają stygmaty, ale chodzi o to, że to tak też może być. Być może było to uprowadzenie? Być może. Ale dlaczego na przykład ja zakwalifikowałem te istoty jako istoty na przykład demoniczne? Dlatego, że analizując to, co panowie tam mówili w debatach, to, to nazwijmy UFO czy tam obcy, jakkolwiek oni zawsze kłamią. Zwróci pan uwagę, że- Tak, tak to jest, to jest prawda, tak.
Wykluczający obrazek na przykład na YouTubie przesłuchanie Obcego to wykluczają istnienie Boga i pan zauważy takie fakty. Wykluczają to wprost mówią, że nie, Boga nie ma. To jest jakieś. Owszem, jest miłość. Tak, miłość jest jak najbardziej. A powiem panu teraz z mojego doświadczenia bycia.
I takie są też teologiczne wywody mówiące o tym, że jest to siła nieczysta. Tak, ale powiem do czego zmierzam. To jest bardzo ważne, bo to być może się panu przydać kiedyś w życiu, że niech pan zwróci tylko na to uwagę, że być może panu nikt tego nie powiedział. Ja panu to powiem. Być może pan już to słyszał. To się okaże.
Niech pan zwróci uwagę, że o co chodzi Bogu? Po co nas Bóg stworzył? Stworzył nas tylko po to, dla własnej przyjemności. To jest fakt. Kolejnym faktem jest, że każda istota, która-- istota demoniczna nie jest w stanie wyznać, to jest w Biblii. Niech pan sobie jak będzie pan chciał, kiedyś pan na to trafi. Może przez przypadek nie jest w stanie wyznać, że Jezus Chrystus jest jego Panem i Zbawicielem.
Nie jest w stanie. Ja to przetestowałem na moim koledze, na przykład znajomym. Mówię tak, tak prosto. On jest newage'owcem, on jest zafascynowany takimi rzeczami. I jeżeli ktoś szczerze to powie, tak jak to jest napisane w Biblii, to nie jest.
Odrzuciło go, szarpnęło i powiedział, że kiedy indziej. I uciekł. Nie jest w stanie. Te istoty zawsze mówią, zawsze kłamią, konfabulują, nigdy nie mówią prawdy. Bóg zawsze mówi prawdę i yy, bo to wszystko jakby musimy sięgnąć do do analizy Biblii, co nie? Ja to w ten sposób widzę i-Długo nad tym się zastanawiałem, dużo czytałem na ten temat i takie są moje spostrzeżenia. Tak to widzę po prostu. Potem nie ma jakby co zwiesił. Dobro i zło i jakkolwiek je nazwiemy, czy tak, czy tak, to dojdziemy do takiego wniosku. Ja tak przynajmniej wyszedłem, że jakby, jakkolwiek, kimkolwiek ta osoba jest, to jest Bóg. Był zawsze. Ciężko mi to zaakceptować, że jest w trzech osobach. Jakby pojąć to. Nie Jestem w stanie tego pojąć. Dużo rzeczy nie pojmuję, ale idę na wiarę po prostu w tym temacie. A to, co mi się wydarzyło, tak jak pan mówi, mnie pchnęło jeszcze bardziej do tego, żeby-- mnie przynajmniej, ja nie Jestem oszołomem religijnym, tylko po prostu jestem... Ja twardo stąpam po ziemi, pracuję normalnie, funkcjonuję, nie, nie rzuciłem karty i nie, po prostu nie, nie jestem jakimś takim ćpanym w paranoję, w jakiś obłęd, że wszyscy się na mnie skarżą, bo Jestem trudny do-do życia. Nie, nie jestem osobą towarzyską, potrafię się zabawić, Wszystko jest ok, ale chodzi o to, że to mnie pchnęło w kierunku właśnie tego, żeby jeszcze bardziej uwierzyć w Boga. Zgodną głową, to zobaczyć, co zobaczyłem, analizując to, co.
Być może to był jakiś mechanizm, który się uruchomił w pana życiu. Tak. I on przyjął taką formę. No tak. Ale tak jak powiedziałem, niemiłe i nie komu go polecam. Nie jest to fajne i nie jest to jakieś tam po prostu.
Po prostu w Pana przypadku taka forma nie działa. Taka forma oduchowie-- uduchowienia nie działa. Natomiast w przypadku innej osoby forma newage'owska może działać i to jest ok. W jednym i w drugim przypadku jest ok. W Pana przypadku i w przypadku tej osoby, tylko po prostu Pan tego nie nie akceptuje i nie toleruje. Natomiast ogólnie rzecz ujmując to wszystko zmierza ku tego samego celu. Pan zmierza w tym samym celu i tamten drugi człowiek zmierza w tym samym celu.
No tak. No tak, tak by to wynikało właśnie. No dokładnie. Bo ja byłem w tym, ja byłem w tym momencie, ja kiedyś wierzyłem, ja, ja w ogóle bardzo chciałem ich zobaczyć. W ogóle myślałem, że to jest jakby jesteśmy, że to jest jakaś wyższa forma ewolucji człowieka. Ja w to wszystko wierzyłem, byłem o tym przekonany. Aczkolwiek, yyy, jak, yyy, po prostu wierzenie w Boga wyklucza, yyy, stawianie tych istot, yyy, stawianie tych istot na jakimś takim etapie, że to jest chora stara śl-... Jak się uwierzy w Boga, to, to się bierze tak, jak jest w Biblii napisane, że Ziemia ma sześć tysięcy lat, że Bóg ją stworzył w cudowny sposób i tak dalej, i tak dalej.
I powiem Panu jeszcze tylko tyle na zakończenie naszej rozmowy, że, yy, to się wszystko jeszcze da zweryfikować, a weryfikacją będzie ponowne przyjście Jezusa. No, bo to też jest napisane i na przykład są chrześcijanie, że-- ja nie rozumiem na przykład, że ludzie wierzą w część Biblii, tak jak kolega na przykład mówi: "No ja w to nie wierzę, ja tylko wierzę tutaj w to, a w to to nie wierzę".
Ja mówię: no, jeżeli Biblia jest spójna. Oczywiście są ludzie, którzy twierdzą, że nie jest spójna, no ale to jest kwesta już dyskusyjna. Ja na przykład wierzę we wszystko tak doskonale. Jeszcze się utwierdziłem, tylko tak jak pan powiedział, utwierdziłem się w tym, w co wierzę, mając jakby namacalne dowody, że, że mi się to wydarzyło. No i tyle.
No i być może temu to miało służyć. Nie wiem, czy to jeszcze dalej postępuje w pana życiu, czy... Na razie jest spokój. No to może niech tak zostanie najlepiej. No też mam taką nadzieję. Ale, ale na pewno bym chciał wyciągnąć z pana jeszcze więcej informacji na temat tych różnych zdarzeń, ale to może już tak pozostańmy w kontakcie na dłuższą perspektywę czasu, bo dzisiaj by nam chyba nie starczyło czasu, żeby to wszystko zebrać do kupy.
A jeszcze jest późno. Dokładnie tak. No więc ja panu wyślę maila. Byłbym wdzięczny za jakieś, jakieś krótkie takie informacje treściwe tych, tych pana najciekawszych takich przypadków. Oczywiście fajnie, jakby dało się to jeszcze podpiąć pod jakieś nie wiem, zdjęcie nawet z miejsc, gdzie to miało miejsce. Ja rozumiem, że te zdarzenia w Irlandii to odpadają, natomiast, natomiast to, co się wydarzyło u pana w domu, ewentualnie można było to jakoś tak nawet jakimiś rysunkami tych istot.
No naszlifuję panu. Tak, tak, tak. No i żeby to jakoś tak fajnie zobrazować to, co pan przeżył, bo jest to bardzo ciekawe. Ja oczywiście takie przypadki notuję. Dla mnie jest to wiedza, którą nabywam, a wiedza to też. Słucham? Tak?
A po co panu ta wiedza? Tak z ciekawości chciałem się zapytać. Wie Pan co? Wiedza też rozwija człowieka. Poszerza horyzonty, prawda? No ale jaki był pana motyw do tego, żeby się tym zainteresować? Co pana pchnęło ku temu? Ciekawość?
W moim przypadku, yyy, w moim przypadku, jak to często w wielu przypadków ludzi podobnych jak ja, którzy się zajmują takimi rzeczami, to jest osobiste doświadczenie. Widzi pan, też miał osobiste doświadczenie. Ja też się zetknąłem z tym zjawiskiem.
Gdzieś tam kiedyś przeżyłem taką obserwację, dosyć bliską i to mnie tak bardzo zainspirowało, tknęło, że zacząłem poszukiwać informacji, prawdy na ten temat. A więc nie szedłem w stronę literatury, ale po prostu sam poszukiwałem tej prawdy. No i tak już od wielu lat dokumentuję to zjawisko, prawda? I mam wyrobioną jakąś, jakąś wiedzę, jakieś zdanie na jego temat. Eee, no ciężko zaszufladkować je w jeden sposób to zjawisko na pewno ma wiele twarzy, jest wieloaspektowe i, no i po prostu jest ciekawe, fascynujące i pana doświadczenie, pana przeżycie, doświadczenie jest też dla mnie jakąś taką wskazówką, ale też jednocześnie potwierdzeniem tego, jak, jak, jak ten fenomen postępuje, prawda, w życiu wielu ludzi.
Ja powiem panu, że jak ja zobaczyłem pierwszy raz te pojazdy- Mhm. -to ja w to nie uwierzyłem. Powiem panu szczerze. Widziałem, wiem, co widziałem. Ale nie uwierzyłem. Mało tego, bo ja jestem--Wiesz, pomimo że się tym interesowałem, no to jak się coś takiego widzi, to trudno w to uwierzyć. Kolejna sprawa. Na następny dzień z moim synem, jakby-- oni-- to coś wiedziało, że ja- oni przecież-- jak widzieli, że ja im pomachałem, to mi oświecili tymi światełkami- Mhm.
Widzieli, jak ja przecieram oczy. Oni to nie są głupi-- to nie są jakieś- Widzi pan, tamta obserwacja, o której pan mówi, to nie była obserwacja czegoś, co tak? Ja przynajmniej to tłumaczę sobie jako coś, co się fizycznie manifestowało w przestrzeni i przemieszczało się.
No to jest też charakterystyczne, tak jak pan mówi. Zwróciłem na to uwagę, że była to absolutna ewidencja. Bo wydaje mi się, że to było po prostu taką wizją podpiętą pod pana bezpośrednio. Dlatego to weszło w jakby bezpośredni kontakt z panem. W momencie, kiedy pan wyraził swoją intencję myślową, żeby to jakoś zareagowało na pana i faktycznie zareagowało.
Więc zareagowało. Przypuszczam, że gdybyśmy się spytali w okolicy ludzi, czy coś takiego widzieli, to nikt by się nie znalazł. Ja się pytałem kolegi, on mieszka wyżej. Czy coś widział o tej porze? Mówi, że nie.
On nie wychodzi normalnie. No i to wydaje mi się oczywista odpowiedź w tym momencie. I ta sama scena na przykład to to już się ze mną nie komunikowało. Zabronił mi. Ja mówię do niej pomachamy. On mówi absolutnie nie będziemy do tego machać w ogóle.
No. To jest charakterystyczne, co pan mówi. No nic, będę musiał kończyć już pomału. Pozostaniemy w kontakcie. Bardzo dziękuję, że pan się ze mną skontaktował, że pan w ogóle chciał się otworzyć i opowiedzieć swoje przeżycie. Jestem bardzo wdzięczny.
Bałem się po prostu. Rozumiem i ja jestem w stanie to zrozumieć, bo ja wiem, że te przeżycia są traumatyczne dla wielu ludzi i ciężko się o tym rozmawia, bo nie każdy jest w stanie to zrozumieć, zaakceptować. Ja natomiast jestem otwartym człowiekiem i słucham z przejęciem takich historii.
Ja teraz też, już po tym, co mnie spotkało, wiem to praktycznie 100-procentowo. Dobrze, nie przedłużajmy. Będziemy w kontakcie, jak się coś wydarzy. Mam nadzieję, że nie. Żebym nie wniósł sobie tego. Nie życzę panu w każdym bądź razie.
Natomiast no tak. Pozostańmy w kontakcie. Dobrze i dziękuję bardzo. Dziękuję. Pozdrawiam. Spokojnej nocy. Dobranoc. Była to rozmowa badacza Damiana Treli ze świadkiem, który przekazał mu całą serię dziwnych zdarzeń, które dotknęły nie tylko jego, ale również członków jego najbliższej rodziny. Przypadek bardzo złożony, który na pewno za jakiś czas doczeka się szerszego omówienia na blogu Damiana Treli pod adresem: czastajemnicblogspot.com. Przypomnę jeszcze tylko, że dzisiejszej audycji towarzyszą materiały ilustracyjne, do których linki znajdziecie Państwo w opisie pod tą audycją na YouTube oraz w naszym archiwum MP3 na www.paranormalium.pl. I to już wszystko, co przygotowaliśmy w dzisiejszym odcinku podcastu "Mówią świadkowie". Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia w kolejnym odcinku, już wkrótce. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres email: radio@paranormalium.pl, Radio@Paranormalium.pl. Skype: Radio.Paranormalium.pl. Numer telefonu: 32 746 00 08. 32 746 00 08. Numer komórkowy: 530 620 493. 530 620 493. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.