Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Spadła wielka asteroida. Fala uderzenia właśnie pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne czarne oczy. I jak on je zobaczył, to ruszył tak, by po prostu rozpłynął się w powietrzu.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radio Paranormalium. Rozpoczynamy siódmy już odcinek audycji Mówią Świadkowie, czyli podcastu, który w całości poświęcony jest na zaprezentowanie i omówienie najciekawszych relacji ze spotkań z nieznanym, jakie docierają na naszą redakcyjną skrzynkę. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu.
Dzisiejszy odcinek poświęcimy w całości na prezentację relacji o obserwacjach obiektów UFO. Jeden z przypadków będzie szczególnie pikantny, bowiem dotyczył będzie obserwacji zbiorowej. Zanim jednak przejdziemy do prezentacji rozmów ze świadkami, tradycyjnie przypomnijmy kontakty do Radia Paranormalium, pod którymi możecie Państwo nadsyłać do nas swoje historie. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów 530 620 493, 530 620 493. W razie, gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej.
Skype: radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu: 36 08 80 02. Można także wysyłać nam relacje na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Przyjmujemy również relacje za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioParanormalium. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Przejdźmy zatem do prezentacji przygotowanych na dziś relacji. Na początek sprawa całkiem świeża, zarejestrowana jeszcze podczas premiery szóstego odcinka podcastu "Mówią Świadkowie". Do tej obserwacji doszło 26 października 2019 roku w okolicach Olkusza w województwie małopolskim. W miejscu obserwacji znajdowały się trzy osoby, jednak tylko dwie zauważyły przelot dziwnego obiektu. Ów obiekt, sądząc po opisie dostarczonym przez naszego słuchacza, miał formę zbliżoną do trójkąta, choć sam słuchacz przyrównał go raczej do samolotu, przy czym na końcach tego obiektu znajdowały się po trzy światła. Obiekt przeleciał całkowicie bezgłośnie, a cała obserwacja trwała kilka sekund. Oddajmy głos naszemu słuchaczowi.
No to powiem w ten sposób, by tak pana to nie zawracać, że tak powiem- Znaczy, ja może, może zróbmy tak, że ja bym prosił, aby pan opisał, co to było dokładnie za zdarzenie, kiedy doszło do obserwacji, jaka to była miejscowość, jak się ewentualne obiekty zachowywały i tak dalej?
To było po prostu koło Olkusza wczoraj. Czy tak, jak nie wiem, jak to wziąć i powiedzieć, bo jestem no to muzykiem i słyszę to tam. A czy, może powiemy się w ten sposób, żeby tak, no to nie zawracać panu naszą głowy? Są pewne, nie wiem, czy na pewno no to pijany no to nie byłem.
Widzę koło, koło Olkusza. No to wie pan, to jest koło Bolesława. I powiem panu w ten sposób [yy]: jakieś trzy obiekty wzięły i tak przeleciały obok naszego samochodu, bo jeszcze no to kolega był z żoną, bo ja... Aczkolwiek no to nie jestem no to żonaty i kurde, to tak wzięło i prze-leciało i ani be, ani me, ani kukuryku, jak się to mówi. Tak [yy] znaczy, no kolokwialnie na to mówiąc.
Kurde, ja się trochę uwzięłem i wystraszyłem. Darek no to tego no to nie, nie w cudzysłowie nie zauważył. Gośka, jego no to żona zauważyła. I żeby nie było tak, że kurde, ja kogoś wprowadzam w błąd, na pewno to nie były, bo ja z Krakowa raczej, z Krakowa pochodzę. Tam, ale tutaj na yyy. Z Krakowa pochodzę, ale w wiosce no to mieszkam. Na pewno to nie było. Nie były to jakieś tam migi itp. Itd. Szkoda, że mi to wziął i nie zrobił zdjęć. Naprawdę kurde no wystr-wystraszyłem się pieronowo. Pierwszy raz takie, bo ja mam trzy, trzydzieści trzy lata, lata Chrystusowe. Przeleciało, że tak powiem, nie wiem co. Wiem, że to było na pewno, jak się to mówi, śmignęło- Tak bardzo krótką obserwację to mogło trwać tak kilka sekund, parę sekund?
No powiem panu na pewno są to. Że tam była jakaś dziwna latająca forma? Nie był. Czyli to była taka, to była taka jakby eskadra trzech, trzech takich świateł w kształcie kuli, tak? Jeżeli dobrze rozumiem.
Zgadza się, tylko że-- znaczy, zgadza się, tylko nie kuli, tylko to było w kształcie, no, tak jak samolot ma, ale to nie, nie, nie, znaczy, może powiem w ten sposób: to było po prostu samolot, tylko że po prostu, znaczy, powiedzmy, bo sam-samoloty, no to muszą mieć, nawet na to myśliwce muszą mieć tam jakieś tam te, światełka, jak to się to mówi.
Czyli tak jakby te światełka pozycyjne, jakby z samolotu po prostu. Zgadza się, zgadza się, ale, ale to już było no to takie, no to oświetlone, yy, na Bukownie, yy, przed Olkuszem, to już [milańskie zagłębienie], yy, raz, że to są no to, yy, pozycyjne, dwa, że tam mają na to, jak się to mówi, do skrzynki, w cudzysłowie, no to tej czarnej skrzynki. Yyy, trzy, że po prostu, yyy, tam jeszcze no to na dziubku miały jeszcze trzy takie, nie wiem no, wiem, że to tak wzięło i przetagowało, yy- Tak przyleciało.
Yy, ja tego, ja tego po prostu nawet no to n-n-n-nie zauważyłem. Nawet Gośka, znaczy małżonka mojego kolegi z zespołu, takiego, no to nie, nie, nie zauważyła, tak po prostu. No, no ja nie wiem, no ale no na dziubie, żeby tam miały trzy.
Wiem, że są na pewno dwa. Później, pó-później może ewentualnie dwa koło skrzydeł, ale na dziubie no to już, no to nie wiem. No to rób pan, co chcesz, no małe gotuj, jak się to mówi. No i kurde, że mi się tak kuźde wziął i wystraszył, że Chryste Panie, żem się wziął i pomodlił do Pana Boga- A jak wtedy panowały warunki pogodowe tam w tej okolicy?
Powiem panu tak, też koło Krakowa też, yyy, Olkusz, y-y-y, warunki pogodowe były, jak się to mówi, przepraszam, zajebiste. Czyli świetna widoczność, czyste niebo? Tak jest, tak jest. Yyy, t-tu-tutaj no to, yy, bez dyskusji, no to bez dyskusji, to tutaj, no to nie ma, ale po prostu no tak żem się no to wystraszył, że Chryste Panie, bo mówię, abo no przetagowało, przetagowało to to, to były, no to jak panu na to mówię, no kuźde, 3 interesy, ale z taką szybkością, że to tak było takie ćzi ćzi i koniec i no to nie ma no to F35 no a nawet F35 no nawet no to no wiem, że na zakupie no to jesteśmy, ale, ale to nie, nie, nie, nie, absolutnie. To nie jest takie kuźde, jak się to mówi, yy, kopa siup.
No przede wszystkim taki samolot to on był-- on by jednak wygenerował jakiś hałas, a z tego co zrozumiałem, to tam ten obiekt żadnych takich dźwięków głośnych nie wydawał. Absolutnie. To tylko, tylko, to tylko, yy, to tylko tak, kurde, wzięło i przetagowało, że tylko światełka to jak no to panu, no to mówię, światełka, a Darek raczej no mój kolega z zespołu, yy, mówi ty to coś chyba jakiś no to samolot, no to leci mówi, no mówi chyba jakoś na to gwiazda, bo tak działa i ścięliła, że tak powiem, przeleciała jeden, jedna, druga, trzecia, mówię Chryste Panie, mnie leć Darku na chatę i zniknijmy stąd, bo, bo, bo po prostu. No nie wiem, bo po prostu ja tego, no to nie potrafię wziąć i wytłumaczyć, no.
Ja tego, no to nie potrafię wziąć i wytłumaczyć tak profesjonalnie jak pan, yy, jak to się to mówi. Ale naprawdę wczoraj no to stracha miałem jak sto karabinów. To było pod Bolesławiem. No może mi pan wierzyć, może mi pan na to nie wierzyć. Coś takiego to było. No, no, no, no, no szkoda, że nam to zdjęcia no to nie zrobił, ale to... Ja pierniczę. No kurde, no to tak naprawdę tak. No to śmi-śmignęło to tak, jakby pan wziął i zapalił no to zapalniczkę i ją no to zgasił. No ja cię pierdzielę. To, to, to, to, to naprawdę, no, ja to byłem w szoku. Ja mam trzydzieści trzy lata, ale czegoś takiego, takich, no to, interesów, że tak powiem, w cudzysłowie, no to nie miałem. Nie to, że tam jakiś, no to byłem, jak się to mówi, yyy, prze-y-y-wstawiony, jak się to mówi w cudzysłowie, ale, yyy, no czegoś takiego, no to nie widziałem. A do czego jeszcze, no to chciałem zmierzać. Tutaj jeszcze, yy, na Osieku, tutaj, gdzie mieszkam koło Olkusza. No to jest taka, no, wiocha, to powiem panu w ten sposób, że czasem biorę i obserwuję, chociaż to skutków no to nie przyniosło, skutków to nie przyniosło, ale obserwuję, bo lubię po prostu obserwować gwiazdy i te PITD. Ale to, co mnie wczoraj wzięło i spotkało, to po prostu no, wzywa, znaczy, wzywa, no około dwieście.No tak, czasem na to mówię, że wzywa.
Wzywa o pomstę w cudzysłowie do nieba z tego? Bo po prostu no kurde, no ja jeszcze takiej szybkości, no to nie widziałem było. Chociaż tutaj brali i przelatywali te migi 16 czy F-16, Migi 29. Ale to, to to to to to to jakieś.
Nie wiem. No po prostu nie, nie potrafię tego wziąć i wytłumaczyć. Niech mnie pan nawet za-zabije, ale po prostu ja tego nie potrafię wziąć i wytłumaczyć, bo jakbyś pan no to kurde, no to pisał, no to kreską piszesz pan kurde, a ono się od A do ZI. Ciach.
To była całkiem świeża jeszcze obserwacja UFO z okolic Olkusza. A po krótkiej przerwie poznamy historię zbiorowej obserwacji UFO nad Jaworznem w 2010 roku. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami.
Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres email: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer telefonu: 32 746 00 08, 32 746 00 08. Numer komórkowy: 530 620 493, 530 620 493. W razie, gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W drugiej z przygotowanych na dziś rozmów poznamy historię zbiorowej obserwacji dwóch trójkątnych obiektów nad Jaworznem w województwie śląskim. Słuchacz, który się do nas zgłosił, wraz z grupą znajomych dokonał tej obserwacji w sierpniu 2010 roku. Sześcioro świadków dokonało obserwacji dwóch latających trójkątów na wysokości około pięciuset metrów nad poziomem ziemi. Podobnie jak w przypadku niedawnej obserwacji z Olkusza, tutaj również obiekty przemieszczały się bezgłośnie i bardzo szybko. Nasz słuchacz ocenił prędkość obiektów na trzysta kilometrów na godzinę. Ciekawym aspektem całej sprawy jest również rozmowa, jaką świadkowie odbyli dzień później z przypadkowo spotkanym mężczyzną, który twierdził, że podobne obiekty nad Jaworznem widuje już od dawna. Posłuchajmy zatem rozmowy z naszym słuchaczem.
Czy mógłby pan opowiedzieć w szczegółach, kiedy doszło do obserwacji, jaka to była miejscowość? Jak się ten obiekt zachowywał? Jak wyglądał? Jakie były warunki pogodowe? Ilu było świadków? Wszystko, co pan pamięta, wszystko, co można powiedzieć na temat tej obserwacji.
Dobrze. Dobrze. Więc tak. Był to 2010 rok, sierpień. Było to w Jaworznie w województwie śląskim. Było to na ulicy Martyniaków. Na boisku sportowym. Odpoczywaliśmy tam z piątką znajomych. Siedzieliśmy na murawie i z zachodu, tak od strony Katowic, Dąbrowy Górniczej nadleciały dwa trójkąty.
Z tym że tak, ja jestem, że tak powiem, takim amatorem sportów lotniczych. Trochę latam na paralotni i określiłem wysokość tych jakby trójkątów, biorąc pod uwagę to, jak mniej więcej ja tam wysoko latam i w ten dzień nie dotykaliśmy jakby podstawy chmur. Na pewno było to poniżej pięćset metrów nad gruntem.
A więc ma pan jakieś rozeznanie w tych tematach lotniczych? Tak? Tak, tak tak, tak dokładnie. Dlatego ja od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. To znaczy nie tak, może nie tyle nie tak, ale że to jest coś naprawdę dobrego.
Że ten obiekt jest, że te obiekty troszeczkę jakby za nisko latają jak na takie konwencjonalne. One całkowicie, one całkowicie odbiegają, jakby odbiegały wielkością i pułapem od tego, co mogliśmy obserwować normalnie w Jaworznie.
Bo my jesteśmy pod strefą tego lotniska w Krakowie i po prostu tam u nas nie można latać wyżej niż jakby dziewięćset metrów nad poziomem gruntu. I sądzę, że te obiekty, gdyż jakby na drugi dzień, jak sprawdzałem, nie było żadnych radarowych, jakby w tej strefie CTL Kraków nie było żadnych naruszeń przestrzeni powietrznej, więc te obiekty musiały na pewno lecieć niżej niż dziewięćset metrów nad poziomem. Myślę, że to było około pięćset. Tak mi się wydaje.
Czyli to były takie jakby jednolite trójkąty, jak one miały jakiś kolor? Tak. Już, już to mówię. To znaczy kształt był wyznaczany przez lampy, które były w rogach trójkątów. W każdym rogu była jedna lampka.
Barwa światła była taka żółta.Yyy, żółta taka w stronę jakby białego bardziej. Czy te obiekty sprawiały wrażenie jakichś jednolitych, przeźroczystych? To znaczy ciężko, ciężko, ciężko określić. My widzieliśmy te światła. W momencie, kiedy dostrzegliśmy te trójkąty, to wszyscy po prostu jak siedzieliśmy, tak podnieśliśmy się na nogi, bo było to naprawdę takie piorunujące wrażenie i po prostu ja nawet wiedziałem, że telefon mam rozładowany, ale i tak zacząłem grzebać. Byłem w takim szoku, że i tak zacząłem grzebać w kieszeni za nim, bo mówię kurczę, to jest naprawdę coś albo bardzo wielkiego, a też po prostu nie słyszałem żadnego dźwięku.
Jakby były jakieś silniki turbo albo coś takiego, to jednak ten dźwięk jest dosyć głośny. A jakby biorąc pod uwagę wielkość tych obiektów, to naprawdę ten ryk powinien być ogłuszający i pułap. A nie słyszeliśmy kompletnie nic poza taką, poza takim tłem typowej nocy. I to też było takie, że tak powiem, bardzo, bardzo dziwne.
I w momencie, kiedy były mniej więcej już troszkę jakby przed nami, czyli, czyli przeleciały już, już pewien jakby obszar nieba, to przyśpieszyły i zniknęły za horyzontem w tak krótkim czasie, że po prostu wszyscy oniemieliśmy i nawet był-- ja w zasadzie zawsze wierzyłem w UFO i jakby wyznawałem takie teorie, że, że nie możemy być sami, więc pomnie można było się takich rzeczy spodziewać. Ale były też osoby w towarzystwie, które absolutnie nie dopuszczały takiej opcji. Nawet był kolega, który głośno zawsze się spierał, że na pewno nie istnieje nic takiego. Po tej sytuacji trochę zmienił zdanie, bo też sobie troszkę pogrzebał w internecie na temat osiągów samolotów. Jak to wygląda, jak brzmi, jakie są wielkości i też zmienił zdanie na ten temat. Powiedział, że albo to jest coś, co nie wiemy do końca, co, co nasze rządy mają do dyspozycji, albo po prostu mogło to być faktycznie UFO.
Z tego, co zrozumiałem, obserwacja była dokonana w warunkach nocnych. Która to mogła być godzina? To było około wpół do drugiej w nocy. Jakie wtedy panowały warunki pogodowe? Było raczej bezchmurnie. Były jakieś chmurki, ale to tak naprawdę niewiele.
A czy rozmawialiście państwo jakoś później o tej obserwacji? Jakie były wrażenia świadków? W ogóle ciekawa sprawa, bo na drugi dzień, już po całym zdarzeniu poszliśmy na spacer do centrum naszego miasta i właśnie rozmawialiśmy na ten temat. I za nami szedł pewien pan, który nas zaczepił, jak usłyszał, o czym rozmawiamy i też się podzielił z nami taką informacją, że on w Jaworznie już od dawna widuje takie, takie właśnie zjawiska. Okazało się, że też jest takim amatorem astronomii i też się z nim zgadzaliśmy. Chyba do dzisiaj mam jego numer telefonu. Pan Benedykt, pozdrawiam jak słucha, a chyba słucha, bo on też taki pozytywnie zakręcony człowiek. No i też z nim porozmawialiśmy wtedy na ten temat chwilkę. No opowiedzieliśmy mu, jak to wygląda. No i wszyscy, wszyscy byliśmy w szoku.
Wszyscy, wszyscy byli naprawdę no troszkę, troszkę zafrapowani tym całym, tą całą sytuacją. Mam takie pytanie jak oceniłby Pan prędkość, tak na oko, poruszania się obiektu? Ile czasu trwała cała obserwacja tych tych trójkątów?
Już mówię, to, to właśnie dzwoniłem do moich przyjaciół wczoraj i właśnie tak chciałem się dowiedzieć, co pamiętają z tamtej sytuacji i w zasadzie spytać ich o odczucia. No i tak sytuacja według nas trwała około nie więcej niż dziesięć sekund, ale prędkość, o ile na początku mogła wynosić myślę, że trzysta kilometrów, może troszkę więcej, to w momencie przyśpieszenia i zniknięcia za horyzont nie widziałem nic tak szybkiego, he.
Naprawdę. A tak jak mówiłem, troszkę się pasjonuję lotnictwem i wielokrotnie byłem na pokazach i nawet samolotów odrzutowych i kurczę, no czegoś takiego nie widziałem. A w jaki sposób te obiekty się poruszały?
Czy one leciały jakąś linią prostą, czy wykonywały jakieś nagłe skręty? Nie, nie, nie, nie, absolutnie! Całkowicie linią prostą i przyśpieszenie też było jakby w linii prostej. Czy obiekty wywierały jakiś wpływ na otoczenie, czy też czy ich manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska, które dały się zauważyć?
Nie, nie, nie, właśnie żadnych wibracji, żadnych odgłosów. Całkowicie bez, bez, bez żadnych dźwięków i przyśpieszenie o dziwo też. Przecież one na pewno przekroczyły barierę dźwięku, jak przyśpieszyły i nie było żadnego trzasku, żadnego dźwięku nie było nic kompletnie.
Do dzisiaj jestem w szoku. A co świadkowie, co pana znajomi mówili o ewentualnych, czy w ogóle mówili coś o jakichś odczuciach osobistych podczas tej obserwacji, poza oczywiście jakimś takim zaskoczeniem?
No właśnie. Tutaj tak jakby wie pan, to są takie osobiste jakby wrażenia na ten temat. Ale no były osoby, które nie chciały w ogóle rozmawiać na ten temat, na przykład, bo mówiły, że to jest, to jest, to jest, to jest takie dziwne i nie chciałyby się wypowiadać na ten temat. A moje odczucie było takie, że po prostu.
Znaczy ja byłem w takiej niemalże euforii, bo naprawdę jakby to, co myślałem o takich rzeczach, troszkę się potwierdziło i naprawdę byłem bardzo zadowolony. Więc tak to, tak to mniej więcej wyglądało. Ale jeżeli chodzi o wpływ tych maszyn na psychikę, to raczej nic takiego nie odnotowaliśmy, poza tym takim oniemieniem, zdziwieniem.
[śmiech] Wspomniał pan o innym mężczyźnie, o panu Benedykcie, którego też pozdrawiamy, jeżeli nas słucha. Czy, czy wspominał coś, z jakiej lokalizacji te obiekty obserwował? Tak, on wszystko z Jaworzna.
Wszystko z Jaworzna? Wszystko z Jaworzna, wszystko z naszego miasta. Niestety nie wiem, z jakiej lokalizacji dokładnie, ale mogę się domyślać, że skoro astroamator, to prawdopodobnie raczej z okolic Warpiea w Jaworznie, bo tam mamy taki wolną przestrzeń, wolną od łunu miasta, więc tam raczej te obserwacje mogłyby być najlepsze. Więc tak raczej typuję, że, że z tamtych okolic mógł to oglądać.
Czy jego opis tych obiektów pokrywał się, rozumiem, w stu procentach z tym, co państwo zaobserwowaliście? Nie w stu procentach, bo on widział różne obiekty, nawet dyski jakieś, ale mówił, że takie- Czyli dzielił się obserwacjami z różnych okresów też przy okazji.
Tak, dokładnie, dokładnie. Ale takie obserwacje trójkątów też odnotował po prostu. Może pan ma jakąś interpretację, czym ten obiekt mogło być? Albo znajomi? To znaczy ja zaraz, zaraz po obserwacji od razu miałem skojarzenie, jeżeli chodzi o tą falę czarnych trójkątów nad Belgią. Tak jakoś kojarzyłem z pism, z pisma UFO, które kiedyś wychodziło. Teraz już nie. Taka książeczka była, pamiętam, w młodości ją zbierałem i tam pamiętam był właśnie coś bardzo podobnego, bardzo podobnego do tych trójkątów, więc tak mi się to skojarzyło i też tak powiedziałem znajomym. A oni? No oni różnie. Że to pewnie jakiś wojskowy sprzęt niewiadomej technologii. No niektórzy, tak jak mówię, uwierzyli, że to może być naprawdę UFO. No na pewno zgodni byliśmy w tym, że było to coś niesamowitego i nigdy nikt w życiu nie widział czegoś takiego. I takiego przyspieszenia, żeby żadnego odgłosu nie było przy okazji.
Jeszcze mam takie pytanie, teraz mi się nasunęło. Czy znajomi, czy pan albo znajomi próbowaliście jakoś to zjawisko uwiecznić jakoś? Tak, tak. Ja tak jak już wspominałem, na tyle nawet byłem w szoku, że wiedząc, że mój telefon jest rozładowany, to grzebałem za nim w kieszeni. Trochę tak dziwnie, paradoksalnie. Moi znajomi też już zaczęli oczywiście wyciągać telefony, ale jak, jak mówiłem, całe zjawisko trwało około dziesięciu sekund i to potem przyspieszenie na samym końcu, no to niestety nie było żadnych możliwości, żeby to uwiecznić.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o obserwacje dwóch trójkątnych obiektów nad Jaworznem w sierpniu 2010 roku. Po krótkiej przerwie przejdziemy do prezentacji ostatniej przygotowanej na dziś rozmowy, tym razem ze słuchaczem, który podzielił się garstką obserwacji UFO z okolic Pączewa w województwie pomorskim. Radio Paranormalium — paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. [muzyka w tle] Archiwum Radia Paranormalium.
Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych empetrójek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć.
Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. W ostatniej części dzisiejszej audycji wysłuchamy rozmowy z naszym słuchaczem zamieszkującym miejscowość Pączewo w województwie pomorskim. Tym razem słuchacz przekazał nam trzy relacje o obserwacjach zagadkowych obiektów na niebie. Pierwsza obserwacja dokonana została pod koniec czerwca 2013 roku.
Pewne elementy tego zdarzenia wskazują na wystąpienie tak zwanego efektu Ozy. Wystąpiła bowiem totalna cisza wokół świadka. W pewnym momencie na czystym niebie świadek spostrzegł stojący w miejscu obiekt przypominający kształtem dwa złączone ze sobą talerze. Obiekt, mimo że sprawiał wrażenie metalicznego, nie odbijał światła. Druga obserwacja dokonana przez naszego słuchacza pochodzi z początku września 2016 roku. Obserwacja również dokonana w Pączewie. Świadek, stojąc przed swoim domem w godzinach przedpołudniowych, zauważył na niebie obiekt przypominający bardzo jaskrawą gwiazdę, świecącą oślepiająco jasnym światłem. Wymiary obiektu świadek porównał do trzech-czterech samolotów. Również i w tym wypadku obiekt stał w miejscu dość długo, zresztą około pięciu-dziesięciu minut. Pół godziny później świadek zauważył, że obiekt w dalszym ciągu prawdopodobnie pozostawał w tym samym miejscu. Trzecie zdarzenie pochodzi z połowy czerwca 2013 roku. Tym razem jest to zdawkowa historia przekazana przez brata naszego słuchacza. Obserwacja dokonana w okolicach Stargardu. Świadek twierdził, że nad jego domem pojawił się zagadkowy cień. Brak jednak dokładniejszego opisu tej obserwacji. To tyle gwoli krótkiego streszczenia.
Przejdźmy zatem do wysłuchania zapisu rozmowy z naszym słuchaczem. Halo, dobry wieczór. Z tej strony Marek Sęk, Radio Paranormalium. Pan zostawił tutaj jakąś wiadomość głosową na temat obserwacji. Właśnie dzwonię po to, żeby... Dzwonię w sprawie, żeby się dowiedzieć szczegółów.
Tak, tak, tak, bo ja kiedyś, no tutaj tak niedawno przy niedzieli oglądałem jakiś film. Ktoś mi tutaj na komentarzach podsunął właśnie pomysł, żeby się sk-- żeby wypowiedzieć się właśnie na waszym kanale- Mhm.
Eee, do-dotyczący obserwacji, prawda? Tak. Oczywiście wiarygodna na własne oczka. Jestem w szoku i tak do dziś. To było w roku 2013, ale do dziś to zostało tak w pamięci, że hej. No nie wiem, czy jesteście tam zainteresowani, bo- A czy jest pan w stanie podać jakoś, czy jest pan w stanie podać jakoś przybliżoną bądź dokładną datę obserwacji?
Yyy, obserwacja ta miała tak pod koniec, pod koniec czerwca to było, ale jeszcze dzieci do szkoły chodziły. To wiem, to wiem. Dzieciaki szły do szkoły, bo to była 8:30 rano. Mhm. To Wszystko ja pamiętam, no pamiętam tak w szczegółach, że co pięć minut mogę to odtworzyć.
Dobrze, to jakbym mógł prosić wszystkie szczegóły. Jeżeli-jeżeli pan-- wszystkie szczegóły, jakie pan pamięta, jaka to była miejscowość, jak się zachowywał ten obiekt, jak wyglądał, ile ich w ogóle było.
No to musi sobie pan tam troszeczkę ponotować w takim układzie. Mhm, dobrze. Województwo. Województwo pomorskie. Pomorskie. Okolice Skurcza. Jak tam się na mapie da znaleźć? Pomiędzy Starogardem a Skurczem jest taka miejscowość, się nazywa Pączewo przez Ą.
Pączewo? Łączki, Pączewo. No. Obserwacja była, mówię tak rano, 8:30. Idealne niebo, czyściutkie, bardzo ciemnoniebieskie na północy. Tam właśnie, gdzie w tą stronę patrzyłem. No tam, no poszedłem po prostu do sklepu po chleb. No i co? No, no mówię, no to jest taka długa opowieść, ja nie wiem, czy to, tu mi się tu kuźwa na kasetę nagrać.
To znaczy my, my i tak w Radiu Paranormalium wszystkie rozmowy ze świadkami nagrywamy, także możemy potem wynotować wszystkie szczegóły z takich nagrań. No to tak. No Jestem. Idę do sklepu, niespodzianka i kupuję chleb. Wychodzę na zewnątrz, jest taka rampa. I najważniejsze to było tak: cholerna cisza. No po prostu cisza, jak w gródku. No, no, no, w studniach kompletna. A to jest wioska. Ani ptaszek, ani kotek, ani piesek, ani traktorek, ani człowieka nie ma. No jak na złość? Jak na złość, nie? Na złość, to było jeszcze gorsze, bo nie wziąłem telefonu ze sobą, a do sklepu mam tylko, głupie tam, 150 metrów. No, no, no to nie wziąłem, żeby ten, a chyba nawet do ładowarki był podłączony.
Mhm. I o, no to poszedłem, że po ten chleb. Położyłem se ten chleb wychodząc ze sklepu i chciałem z Mirkem porozmawiać z właścicielem sklepu, ale on akurat miał telefon z hurtownikiem jakimś tam. Z tego, co słyszałem, z kim on tam rozmawiał. Jeszcze zawołałem: Mirek, chodź tu! A no i zapaliłem se papierocha. Stoję pięć minut i tak się zastanawiam. No wie pan, no to naprawdę to jest długa historia. Na północ, w kierunku północnym patrzę, niebo czyste, ale mocno błękitne. No ciemne.
No, no piękna rzecz. Od strony południa tu od wschodu to słońce wstaje, nie? To wiadomo. No 8:30, no to, to zapowiadał się upalny dzionek po prostu, o tak powiem, bo już, już rano było już dwadzieścia stopni, a co dopiero dalej. I, no ile tam papierosa palisz, pięć minut? No i tak se stoję na tej rampie i chciałem z nim pogadać.
No bo, bo wędkarzami jesteśmy, to o rybach chciałem tam pogadać. No i, ale on miał ten telefon, no i nie wyszedł do mnie. I ja tam stoję, obserwuję, wie pan. No i tak jak to się mówi, no na wprost mam widok pod górkę na sąsiada, ale pod górę to idzie, nie? Obok stoi mój dom. Także mój dom też widzę, z tej rampy tam spod tego sklepu. Jakby ktoś tu był na miejscu, no to bym wszystko pokazał, jaki kąt, ile odległości i wszystko. Oczywiście niech pan nie myśli, że ja jestem jakimś wysoko wykształconym, nie? Nie, podstawówkę skończyłem, ale to znaczy się nie, że nie jestem głupi, bo ktoś pomyśli: no wiem, ale dobra, to jeszcze do tego dojedziemy. Yyy, no patrzę na tą stodołę tam u sąsiada. Mówię: no co jest? A to jest to! No to niebo czyste, ale mocne. To nie? Północne. Wie pan, jak to? Taki błękit, ale mocny.
Tak, taki głęboki błękit. Taa i teraz co? No patrzę, no to, co to kurwa nad tą stodołą? No też widzę normalnie. Talerz, dwa talerze do kupy, jak to mówią. No ten dysk, takie UFO, no. Ani to w prawo, ani to w lewo. I to wisi. I tu se wisi. Słońce, chociaż na niego świeci, jest koloru tej, jak to mówią, aluminium, srebrzanki jasnej. No, no tak, no tak, tak, tak, tak powiem. Niż, żeby odbijało światło. Jest jasne, ale nie odbija światła, a jest metaliczne. No to sobie myślę czekaj, no ty cholera!
Hehe, przepraszam za wyrażenia. Yyy, no spaliłem tego papierosa, złapałem ten chleb. Jak wypiję tego tam po drodze szybko do mnie do domu, do garażu, zamiast buchi wziąć ten telefon- Hm. To nie. Pierwsza pod ręką była lornetka.
No to z lornetką mówię: ja cię zobaczę. Ale miałem andreali, jak to się mówi, andreali, że aż mi się łapy trzęsły, nie? Lecę z tą lornetką, a pod tą górę to trzeba uchuchu, to trzeba się spojrzeć, jakby pan tu był na miejscu, to naprawdę.
No i topie ku siebie do góry. No dobiegam. Czyste niebo. No i ni ma gościa. No nie ma gościa. Z lornetką świruję tu, patrzę po wszystkich stronach. No nie ma. No, mówię, Ty. No i żeś całe, całe piękne zjawisko. Nic konkretnego. No, no widzieć widziałem, to, co widziałem i wiem, to co widziałem, to było idealne.Stałem jeszcze na tej rampie wcześniej. Mówię tak, mówię, chłopaki grube latawce puszczają. Później sobie myślę ej, no ale tak po głowie tak szybkie myśli przechodzą, nie? Jak to dzieci są w szkole? A przecież tam nic nie ma, tam są tylko pola. Tam nawet słupa energetycznego nie ma, ani drzewa. Ej powoli, a w ogóle, a w ogóle mogę? A jaki, jaki ten, jaki latawiec? Przecież wiatru nie ma. No przecież jest idealna cisza.
Ptaszki nie śpiewają, co jest grane? No dziwne. No to ja przy takiej wiośnie to pies by zaszczekał, tu kura jakaś czy coś. No nic, cisza. No jakby, nie wiem, studnia kompletna. I to mnie najbardziej zastanowiło. To mnie najbardziej zaskoczyło, bo taka cisza. Nikt nie chce teraz, ani nie mogę się z nikim teraz nawet porozumieć, pokazać palcem: Chodź, zobacz, co to jest.
No, no nic, nic. No tak Czyli w pobliżu, w pobliżu, jak okiem sięgnąć, nikogo nie było? Nikogo. No mówię, ani ptaka. A tu jest- ćwierkają od rana gołąbki, wróble, wszystko. Tam u sąsiadów jakaś kura by zapiała, pies zaszczekał, czy kot zamiauczał, traktor wyjechał, samochód jechał. Nic. Człowiek wyszedł- Ani żadnego dźwięku, ani żadnych dźwięków od zwierząt, ani żadnego podmuchu wiatru.
Nic. Taka cisza totalna. Zero. Studnia. Głucha cicha. No jak si... No mnie tak zaparło, że mi się mówię no, no mnie się łapi życcu. Ja poleciałem tylko... I taki głupi pomysł, że pod tą, pod tą lunetkę leć szybko. Leć, zobacz szybko, co to jest. Tym bardziej że jeszcze jakiś bohater ze mnie wyszedł, bo nie wiadomo co by było, gdyby naprawdę tam jakieś spotkanie bym z nimi miał. Nie? To tego, tego się nie bałem, tego się nie bałem. Czy będą, czy co? Tego się nie bałem. Takie, takie, no takie podniecenie w człowieku było. No to, to, to, to się naprawdę nie mieści. No żałuję, no że naprawdę, że, że, że nie miałem tego, a tam. No tam aparat, zresztą z tej komórki, co to za aparat? Kto wie, co by z tego wyszło. No wiadomo, drugim razem miałem drugie podejście. To było w 2016, ale to trwało pięć godzin ta obserwacja.
Mama świadkiem, moja, przez lunetkę żeśmy to oglądali. Czyli w przypadku tej drugiej obserwacji świadków było łącznie dwóch. Pan i mama. Tak, tych było. Oczywiście. Oczywiście. Yyy, no to znaczy się, no mówię, no nie jestem wysoko w szkole, ale na odległościach i takich rzeczach to się znam. Wtedy jeszcze nie miałem internetu, nie miałem, no nie miałem odniesienia, z kim tu popatrzeć, z kim to porozmawiać. Zresztą raz tam powiedziałem, to zostałem wyśmiany, to wiadomo, nie? Bo to jest wiadomo, że to z człowieka tam zaraz robią jakiegoś tam, no, że ja tam z kosmitami rozmawiał albo coś. No to ten pierwszy, no to ten pierwszy przypadek, to panu tak skróciłem, to tak jak to szło, bo na miejscu to podam kierunek, punkt dokładny, odległość jaka by była. No, no ja mniej więcej po słupach energetycznych liczę. No to tam jest dwieście, trzysta. Dobra, niech to będzie czterysta metrów i to za tą stodołą to by musiało być jakieś trzysta metrów dalej. To ten obiekt, obiekt na moje obliczenie, na moje oko. No gdzieś ten talerzyk to tak ze siedem, dziewięć metrów musiał mieć.
No, czyli rozmiary dosyć spore. Tak, no to kawał metalu przecie było. A ten obiekt, ten obiekt w ogóle nie wykonywał żadnych ruchów. Nic nie sprawiał. Nic, to wisiało. Pojawiło się i wisiało. Jak zauważyłem, to tak wisiało, to tak wisiało.
No i ja mówię no jak? No najpierw o tym latawcu sobie pomyślałem. Potem szybko, szybko zmieniam zdanie. Szybkie myśli przelatują przez głowę. Też nie ma żadnego ruchu, nic w powietrzu. No co ty za głupoty człowiekowi myślisz? A to wisi dalej. Ja mam. No, no, no ten, ten papieros się spalił. No to pięć minut.
8:30. 35 była, jak ja tam może góra 40, jak ja już był tam na górce i już tam na górce byłem i już tego nie było. A czy obiekt wywierał jakiś wpływ na otoczenie? Czy jego manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska?
Nie. Oprócz tej ciszy, oprócz tej ciszy murowanej, to, to nie. Ale to, to jest dziwne, że żadne zwierzątko się nigdy nie odezwało. No tutaj, to, że to raczej jest nie... Raczej jest nienormalne, żeby była taka cisza. Tam jest zawsze jakiś odgłosy z przyrody są.
No przecież, no to jest wioska normalnie. No tu sąsiad ma tu kurki. Od samego rana mnie budzą, bo kogut pieje, a tu nic. No cisza. No stoję. No stoję, jakby ja nie wiem, na pustyni, na pustyni to może wiatr by wiał, a tu nic. Cisza.
Piękne słoneczko, a z tamtej strony metalików wisi. No, no 8:30. No, no, no, no, no, Tomasz, kąt, kąt słońca to by było gdzieś w czerwcu 140 gdzieś, bo teraz się nauczyłem, to wiem, jaki azymut, bo anteny ustawiam to sto sześćdziesiąt na 140 stopniu tam było słońce. No, No przecież to już było pięknie, ładnie, grzało.
Dobrze, a mógłby pan, mógłby pan opisać tą drugą obserwację z 2016 roku? Jak to wyglądało? Tak, to była godzina, ale to tak już dokładnie nie podam. 10:30, a 11:00. Jaki to mógł być miesiąc? Yyy, miesiąc wrzesień.
Pierwsze dni września, bo to też pamiętam właśnie, że te, że te zawsze te, że te dzieciaki do szkoły idą, nie? O to się rozchodzi, bo tak to bym się pogubił, że to wakacje, ale nie, to akurat już grzybki już na ósmą rano do szkoły idą.
No i no akurat nie, no nie pracowałem tego, no to siedzę w domu, nie? Robię sobie kawę i wychodzę sobie zawsze na schody, bo ja palę papierochy, to na zewnątrz się wychodzi, no to się w domu się nie będzie paliło. No i kawę biorę do warsztatu i to sobie tam i na schodach.
Ubieram sobie buty, zawiązuję.No, ale ja mam taką manię, że nie patrzę pod nogi, że, no jak to się mówi, czy nie leży pięć złotych. Tylko patrzę zawsze w niebo, jak wychodzę rano, jak wstaję, tak samo robię.
A to, to moja mania. Myślę, myślę: no co, a co to tam. A co to tam jest? Ja cię kryńcy! Słońce. Słońce. No teraz tak w kierunku... Teraz patrzę w kierunku południowym. No w kierunku- To była miejscowość, to była również miejscowość Pączewo. Tak?
Tak, tu tak, ale teraz jestem akurat nad Chodag, no przed, no przed swoim domem- Tak. Słoneczko jest, no jak mówię, no to dziesiąta, jedenasta, no to już dość, dość, to dość mocno dawało, bo chciałem zrobić zdjęcie, to niestety aparat nie pozwalał, nie pozwalał z tego względu, że słońce biło w ten, no w obiektyw. No prześwietlało od razu nie, jak to się mówi? No wie pan, o co chodzi.
Mhm, tak. Błysk się robił, błysk się robił w środku. No. A to było akurat pomiędzy, a pomiędzy. No i weź to zrób. No tak zresztą zwykłą nokią. No to, co tam zbudujesz? No to potem jeszcze mnie wyśmieją, że, że człowiek pralką robił zdjęcie.
No bo tam takie są też takie wypowiedzi, to już też słyszałem. Sto osiemdziesiąt stopni, to wiem, gdzie jest dokładnie południe, tak jak siedzę, to było na stopni, stopni, stopni dwieście od południa dwieście, daje dwieście. Na godzinie pierwszej od 12 na godzinę pierwszą. No coś takiego czegoś jeszcze może nie widziałem.
Gwiazda? W dzień? Co to jest? Ale to dawało światłem. No to... Oślepiającym światłem, ale oślepiającym. No teraz tak są chmury. No troszeczkę mi tam zasłaniały, no ale przelatują i cały czas na to obserwuję.
Cały czas tam siedzę, tą kawę piję i tak patrzę na to. Oczywiście jakieś pomylenie tego, pomylenie na przykład słońca z jakimś UFO nie wchodziło, to nie wchodziło tutaj w rachubę? Nie no proszę pana, to co widziałem na własne oczy, to ja nie mogę sobie jakiejś tam bzdur wymyślać. Żadnym pomyleniem. No, no mamy słońce tutaj przed południem, a to jest na godzinie pierwszej przed słońcem. No to kto jaśniejszy niż słońce? A to świeci tak samo jak słońce.
Malutki obiekt w porównaniu, no wiadomo, słońce jest duże, a to jest, no wielkości rzędu trzech yyy w tej odległości, co mierzę, bo teraz te chmury, wysokość, no, no samolot leci na dziesięciu tysiącach. Tak, tak. No tam, coś tam, coś tam, ale nad chmurami. No ale te chmury przykrywają, to zasłaniają momentami. Teraz odległość by się zgadzała. No bo to jednak te chmury. To znaczy, że samolot by był nad chmurami, nie? To wielkość tego, uszczegóławiająco, yyy, trzy, cztery samoloty. No i no i bardzo mocne, bardzo silne światło. Bardzo silne światło. No zacząłem kombinować, żeby to zdjęcie zrobić. No nie, no nie da się. No tak i tak i, i wlazłem za drzewo, i tego. No ale zawsze słońce mi pali w obiektyw. No nie dam, no mówię, no nie, no nie wytrzymam. A w ogóle to Nokią złap takim, takim małym czymś tam [śmiech] obiektywem, to już było ciężka sprawa.
No zadanie niewątpliwie karkołomne. Ale to cały czas wisi. Tak. No, no wiadomo, że to tam jakaś dobra lustrzaneśka, jakieś, jakieś aparatiki musiał mieć takie coś. No tak, mógł rozmawiać, że mi wyszło, bo nie wyszło zdjęcie. No i to stoi w miejscu se myślę, no, no tak, jak widzę, nie? Nie rusza się.
No pięć minut, dziesięć minut, cały czas to wisi. Co to jest? No planeta w dzień nie świeci. Wenus to wiem, jak wygląda, nawet jak przy zachodzącym słońcu to wiem jak wygląda, bo zrobiłem jej zdjęcia, nawet Nokią. Ale to, to się już... No, no to, to się już w głowie mi tu nie mieści.
No powiem prawdę, mam taką lornetkę, ale to jest taka lornetka, wie pan, made in hihihi, yo, ludowa, nie? Za grosze, ale no zawsze coś tam pomaga. Poszedł po tą lornetkę, zaparłem sobie o-o-o prutek, żeby mi ręka nie tam drżała, bo na lornetce też tam ciężko. No i patrzę, patrzę, no i widzę obiekta, no. I teraz tak: to takie moczne jakby skrzydła miało, te świecące tak jakby lustra to świeciło, a w środku ten taki siwy słup, taki n-no kawał pała, że tak powiem, ale duży, nie? Przez lornetkę to już było widać, że ho ho, elegancja Francja. Oczywiście, no przez ten badziew, no, przez ten badziew, bo to nie lornetka wcale to się nie powinno rozwijać. No ale coś pomogło, no. I teraz co dalej? Se myślałem, no zdjęcia nie zrobię, a tam, odpuściłem. Za pół godziny przychodzę. To dalej wisi. Słońce już jest na dwunastej, a to się troszeczkę może na drugą przesunęło, ale to się odsuwa po linii prostej, a nie po linii yyy, tak jak słońce. No jak, jak to się mówi? Po półokręgu.
Tak, po krzywej. Paraboli czy jak? Tak. No słońce idzie do góry- No, wiadomo. -i potem zjeżdża niżej, nie? Do zachodu. A to nie. To w linii prostej i po prostu tooo tam o godzinie piętnastej jeszcze to widziałem i to cały czas po prostej się po prostu tam oddala coraz mniejsze, coraz mniejsze.
Ale, ale nie bo paraboli nie jedzie, tylko po prostej jechało. Leciało, znaczy się, nie jechało. To nie autobus. Yyy no, no bo jestem pod takim wrażeniem, że jak zacznę opowiadać, to [śmiech] no wie pan. No i mama też to widziała. Dałem jej lornetkę i se też popatrzała na to. O, tak powiem jeszcze, że jest. I mama to widziała osobiście.
Tak, potwierdza, to mogę nawet ją zawołać. To jak tam coś grzebie, to nie wiem.To mniej więcej proszę pana, by wyglądało, no mniej więcej, nie? Szczegółowo, to byśmy usiąść tu, to bym paluchami pokazywał, jak to było, jak to co było. Także ten...
A mam pytanie właśnie odnośnie, odnośnie mamy. Czy państwo jakoś rozmawialiście później po tej obserwacji? Doszliście do jakichś wniosków, czym ten obiekt mógł być? Nie no mama, mama tam jest, no jest katoliczką wierzącą, no to mogę normalne, no coś, UFO jest i tyle, nie? Tylko że wtedy mówię, no nie miałem tego internetu, żeby teraz szybko gdzieś. Może ktoś to widział? Może, no może ktoś to inny zaobserwował. No to się okazało całkiem podobny film znalazłem, całkiem podobny film znalazłem, ale to był I to był film zrobiony z samolotu, a to był yyy teraz nie pamiętam. Czekaj, może to wymówię. Indonesia, Indonesia Airlines. Gdzie on tam leciał, to ja nie wiem, ale oni zrobili film. To, to się chowało właśnie w chmurach, na poziomie chmur. Jak leciał samolot, to to było nad chmurami, a oni przelatywali i to im się chowało na dół. Siwy słup i takie uszy miał jak no, no takie tak jak satelitę jakieś, tylko że proste, pionowe, pionowe na boki. Takie coś to było. No to musiało być ogromne.
To, to musiało być jak stacja baza, coś. No to z satelitów my nawet ludzie nie mamy takich wielkich. A zresztą gdzie w chmurach? No na tej odległości satelita. Wiem, jak satelity wyglądają, no trochę się teraz trochę się trochę tym interesuję, bo, a-a-ale, ale tego. No z tamtym pierwszym przypadkiem to w ogóle to już mi się w ogóle zdawało dziwne, ale to, to raczej to mogę uznać za fakt, że to było tam, nie wiem, jakieś głupie skojarzenie może, no a może facet naprawdę coś widział? No nie wiem. Yyy, brat przyjechał, ale to wcześniej, tydzień wcześniej, jakiś tydzień przed tym pierwszym zdarzeniem, to, to, co opowiedziałem wcześniej, nie? To o 8:30 rano. To brat przyjechał, mówi. No ale żeśmy nie rozmawiali przez cały tydzień, tak że on od razu przejmował się...
Bo ja mam takie pseudo Zdenek, widziałeś czasem czy UFO nie latało u was? A skąd ty to wiesz, że ja widziałem? A mówi, bo u mnie jeden w robocie mówił, nie? Ale to ze Starogardu, to tam na północ, trzynaście kilometrów dalej do tyłu na północ.
Ja sobie przypominam, że chyba jakiś któryś ze słuchaczy też zgłaszał jakąś obserwację z tych okolic, ze Stargardu, tylko nie pamiętam dokładnie. Siedział przed domem na, na tym, na nie wiem co on tam robił na jakimś siedzonku przed domkiem czy przed zwykłym domem. I coś nadleciało i od razu cień mu się zrobił nad domem. No i mówi, że UFO nad domem wisiało. Takie coś, takiego on mi tu opowiadał. A ja, a ja mówię "No ty, a skąd ty to wiesz?" A on do ciebie: "Widziałem". Ale mówię tydzień później. Ja mam do ciebie to jakieś zbieg okoliczności, to teraz gadasz tam jakieś, ty już się śmiejesz całkiem. No, ale dziwne było to, że on to zaczął, a nie ja. A ja widziałem swoje już później.
No, no wie pan, no ja jestem tego zdania, że są i są i koniec. To, co widziałem na własne oczka, oczka mam dobre. I 1000% daję to, co widziałem 1000%. Mogę być wyśmiany. Raz już zostałem i tak przy swoim zostanę. I historii żadnej tu nie wymyśliłem ani nic, bo po co mi? Ja nie chcę być tym żadnym sławny albo cóś.
No A mam jeszcze pytanie dotyczące obserwacji, obserwacji dokonanej przez pana i pana mamę w 2016 roku. Jakie wtedy panowały warunki pogodowe? No... Nie było całkiem zachmurzone, tylko jak to się mówi, te bardzo wysokie chmury białe. No inaczej, dobra, nie znam się na tym, ale coś tam, coś tam o chmurach wiem, bardzo wysokie. Że jak samolot mówię, musi, musi już na te, na te, na te, na tę dychę wywalać. Bo ja lubię czasami lornetką samoloty obserwować jak latają. Także wiem na jakich mniej więcej pułapach, tak odległościowo to by było tak nawet można by powiedzieć teraz czekaj, czekaj, czekaj, to by było.
Czasami włączam radar, nawet samolotów, o, sobie, to mniej więcej wiem, na jakiej odległości jest samolot, chyba radar, chociaż w internecie on jest spóźniony, on jest spóźniony i ja widzę go przez okno na niebie i on-- nad jaką miejscowością teraz w tym momencie jest, nie? No to ja bym obstawiał, że on będzie gdzieś w tej odległości. To by było Warlubie, to musiało być jeszcze dalej, to musiało być jeszcze dalej, ale tak na tej linii, no na linii Warlubia coś takiego. Tyle, że w stronę zachodnią, ale gdzieś na tej linii Warlubia. No ale to są tylko takie, to są takie procenty, tylko takie, co ja se tutaj palcem mogę pokazywać, nie?
Ponieważ wysokość i to no tak, tak. A jeszcze odnośnie obserwacji, której dokonał pana brat. Czy brat coś mówił o tym, jak ten obiekt wyglądał, czy po prostu zauważył, że coś wisi nad domem? Nie, nie przepraszam pana. To nie brat to przyjechał do mnie, ale to jego kolega.
Jego kolega z pracy opowiadał jemu, a mój brat przyjechał do mnie. Nie? To znaczy się, jemu koledze, to u jego kolegi to było. On to miał tam takie coś, a mój brat przyjechał, ten mu opowiadał, a ten przyjechał do mnie i się pyta, mówi: "Czy ty UFO widział?" A ja odpowiedziałem: "A skąd ty to wiesz?"No ale czy kolega, czy kolega brata- Czy kolega brata coś mówił, jak to wyglądało? Jak to, jak to się zachowywał?
Nie, ja nie rozmawiałem. Ja nie znam tego. Ja nie znam tego jego kolegi, co tam z pracy i tam się już w ogóle nie pytałem. Mówiłem, m-może tam jakaś, nie wiem, ktoś wymyśli, czy... No ja mówię, bo ja mówię to-- ja bym nie dzwonił do pana, żeby się tym podzielić, nie? Gdyby on tam, na pewno coś naprawdę było, to może też by się z kimś podzielił. Owszem, no niektórzy nie chcą. Ja na początku też nie chciałem mówić, ale już teraz czas minął, to minął. Yy, no wiem, no kupa śmiechu wtedy zrobią z ciebie albo coś tam, jakiegoś tam kosmitę, tam coś tam, coś tam. Już miałem, już miałem taki wykład. Przynajmniej ja swoje wiem i wiem, na czym stoję i dlatego mogę się z panem tutaj podzielić taką informacją, co było w jaki dzień i takie tu operacje wszystkie, bo nie każdy tam, no nie każdy tam ma zaufanie do tego, nie? Może mu się śniło, a mi się nie śniło. Ja stałem w dzień.
Obserwacje nocne to tak troszeczkę mi podpadają. Troszeczkę tutaj nawet na tym Internecie, na tych YouTubach, tam te nocne, to tam naprawdę, to czasami są inne wyjaśnienia, ale w dzień to niestety nie, nie da się tego wykreślić w dzień tego się nie da wykreślić. W nocy to ja wiem, tu już niektórzy podrabiali jakieś lampki, cuda i inne widoki.
No w nocy to nawet chińskie lampiony można uznać za UFO. Ja-- tam były lampiony i tam inne te... Ostatnio nawet chyba wczoraj oglądałem coś tutaj. No jeden film był wiarygodny, ale drugi już nie. Bo nie wiem, ja no jestem taki, że ja się na wszystkim znam, no i wszystkim się interesuję. To nie najgorsze. Także od razu nawet na film popatrzę, popatrzę, popatrzę. Ahaaa, i już wiem. A ty, bracie, to ty podrób.
No. No zajmuję się wszystkim, interesuję się wszystkimi i trudno. Nasunęło mi się jeszcze takie pytanie odnośnie tej pana drugiej obserwacji z 2016 roku. Czy ten obiekt, ten mniejszy od Słońca, wywierał jakiś wpływ na otoczenie? Czy towarzyszyły temu jakieś inne zjawiska?
Oj, nie. Wiaterek, wiaterek, wiaterek wiał. Te chmury szyb-- bardzo szybko przechodziły, bardzo szybko przechodziły chmury, także przysłaniało, odsłaniało, przysłaniało, odsłaniało, ale cały czas, cały czas i tak co chwilę, bo nieraz poszedł tutaj na moment do garażu, przyszedł, tego, patrzy ja, wisi, wisi.
No, jak wisiał tak wisi. Także, także tu nie było nic. Czyli cały czas tak po prostu sobie wisiał w miejscu. Normalnie życie toczyło, tu się życzy, normalnie wszystko się działo. Czyli ten obiekt tak sobie, tak sobie wisiał po prostu w miejscu. W pewnym momencie znikł.
Nie, no to nie znikło. To już potem, potem jak już chmury przyszły, to tam już później, po, po, po, która to tam po 15 której to już tutaj zachmurzenie przyszło, ale to już było całkiem, całkiem malutkie i już też ledwo, ledwo, ledwo już tam dostrzegałem, to jeszcze tam lornetką spróbowałem. No ale jakoś chmury już to zakryły. No to, to był już koniec mojej obserwacji, bo wtedy już, wtedy już się nie odchmurzyło, już był, już był finał, a to na pewno jeszcze by było dalej widać, wiesz, że by było. No i tak to, tak to, to, to mniej więcej, no, no tak to ta sprawa wyglądała. No ale to się od razu w oczy rzuciło. To się od jak wyjdziesz na dwór i spojrzysz w niebo, razu w oczy rzuciło. Co to jest? Jakby ktoś tam latarką świecił u góry. No, takie wrażenie.
No to też, to też byłem tak podjarany, że ja pierniczę! Mogłem zamalować- Mnie to dziwi, że takie rzeczy obserwuje. No, no miałem taką okazję. No i tak fajno. No intryguje mnie to do dziś. Jak to? No tak się mówi, no. Także wiem, wiem, że oni, oni są i nikt mnie nie przekona, że nie ma tego, że ja tego nie widziałem. Ja to widziałem. Mogę sobie dać rękę, obciąć nogę, cokolwiek.
Bo jeżeli dobrze rozumiem tym z sąsiadów nikt nie poruszał tematu ewentualnych obserwacji na niebie? Nie, tu się nikt, tu niee. Tu na wioskę to ja Jestem tu praktycznie. Ja tutaj jestem samotnikiem takim, no znaczy się wioska.
Młodzieży nie ma, bo wyjechała za granicę, a reszta to są emeryci i dziadkowie. Sąsiadka, nie-- sąsiadka no tam są młodzi, ale pracują, to nikogo nie ma. Ja tu jestem akurat sam. No nie ma tu ani teraz do kogo się odezwać. Jedynie co było pod ręką, to moja mama.
I to już wszystko, co przygotowaliśmy w siódmym odcinku podcastu "Mówią świadkowie". Zapraszamy również i Państwa do dzielenia się z nami swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Kontakty podamy jeszcze raz na zakończenie dzisiejszej audycji już za moment. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia już wkrótce w kolejnym odcinku podcastu "Mówią Świadkowie", a także w innych audycjach nadawanych na antenie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Skype: Radio.paranormalium.pl. Numer telefonu: 32 746 00 08. 32 746 00 08. Numer komórkowy: 530 620 493. 530 620 493. W razie, gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.