Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Ale ten poniedziałek był gorący! A teraz jakby tego było mało, to jeszcze będą grzać na antenie. Będą rozgrzewać antenę Radia Paranormalium do czerwoności nowym odcinkiem audycji „Świat oczami duszy”, który właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, zaczynamy wlewać powolutku, pomalutku. Dzisiaj niestety z małym uniedogodnieniem technicznym, ponieważ smartfon, na którym odbieram rozmowy głosowe doznał drobnej awarii. Tak, dokładnie, umarła w nim bateria. Musiałem go oddać do serwisu. Także dzisiaj, jeżeli ktoś będzie chciał zadzwonić, to będzie to się odbywało w inny sposób.
Wystarczy, że wyśle SMS-a. Ja wtedy podłączę słuchacza przez nasz numer stacjonarny, ale o tym już za chwilę. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego, jak zawsze obecny, opalony dzisiaj strasznie pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:23] - Witam panie Marku, witam was kochani.
[01:26] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Tak jak mówiłem przed chwilą, dzisiaj, żeby się dodzwonić trzeba będzie wysłać najpierw SMS-a. Ja będę podłączał dzwoniących poprzez nasz numer stacjonarny, a numer do SMS-ów to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Oczywiście już teraz czekamy także na państwa komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Wiemy, że wczoraj usługi Google, czyli między innymi YouTube, przeżywały jakieś duże problemy techniczne. Mamy nadzieję, że te problemy już zostały rozwiązane. Przynajmniej u mnie czat działa jak należy. Sprawdzałem przed chwilą, ale gdyby się nie udało połączyć, to zostają jeszcze inne formy kontaktu z Radiem Paranormalium. Czat na www.paranormalium.pl.
Czekamy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Świat oczami duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos. Coś tam chyba komentarzami sypnęło pod ostatnią audycją.
[03:05] - Dzięki panie Marku, już mówię. No tak, właśnie od tych komentarzy zacznę, ponieważ fajnie się składa, bo one się świetnie wpisują w temat, który chciałbym dzisiaj poruszyć. Znaczy tu nie będzie żadnych nowych tematów, będzie jak zwykle o duszy, będzie jak zwykle o świadomości i jak zwykle muszę coś tam wtrącić o podświadomości, bo to taki mój ulubiony temat. Ale zanim jeszcze powiem o komentarzach z poprzedniej audycji, to cofnę się do audycji 29, bo tutaj padło wyraźne zapotrzebowanie ze strony Marii, która napisała do mnie: „Jeżeli mogę się wtrącić do dyskusji...” Oczywiście zawsze każdy z was może się włączyć do dyskusji, nawet zapraszam do tego włączania się do dyskusji. Także nie musicie mieć wyrzutów sumienia. Piszcie jak najwięcej. Więc Maria pisze: „Jeżeli mogę wtrącić się do dyskusji, to cały czas brakuje mi najważniejszego ogniwa. Czym jesteśmy my, którzy się wcielamy lub inkarnujemy, czy obojętnie jak to nazwać? Kto lub co się doskonali? Czym tak naprawdę jesteśmy, jeśli ciało umiera, a dusza to nasz pędral?
Uważam, że wszystko inne stanie się jasne, gdy to zrozumiemy. Proszę o audycję poświęconą temu najważniejszemu według mnie pytaniu. Serdeczne pozdrowienia dla rozmawiających.” I tutaj już komentarz pod ostatnią audycją. Tu Mrs Treehouse mi bardzo pomocnie i chętnie, widzę, próbuje pomóc. Jej komentarz brzmi: „Panie Sławku, myślę, że ciągle powtarzające się pytanie o plan duszy wynika trochę z tego, iż pan nie tłumaczy tego jak przysłowiowej krowie na rowie. Osobiście uważam, że takie rzeczy trzeba tłumaczyć jak dziecku i podejmę się tego bez dualizmów kwantowych. Otóż dusza podczas każdego wcielenia zbiera informacje, w nawiasie doświadczenia. Jest jakby matrycą, zapisuje je. Ciało umiera, a wraz z nim jego podświadomość, jego ego, jego pamięć poprzedniego istnienia. Natomiast dusza, którą miał, ciągle pamięta.
Przy każdym kolejnym wcieleniu dusza zbiera nowe informacje, doświadczenia. Jeżeli dusza na przykład nie dostała informacji o cierpieniu z obu stron, to znaczy cierpienie zadane, cierpienie uzyskane, nigdy takiej informacji nie przekaże. Czyli taki człowiek będzie musiał tego doświadczyć.” Ktoś zaraz zada pytanie: „Ale przecież jest dusza stara i młoda, i dojrzała, i niemowlęca.”Tak, stara dusza to taka, która zgromadziła najwięcej doświadczeń wszystkich możliwych. Młoda nie. Kiedy stara dusza wciela się do nowego awatara, przekazuje mu zwyczajnie więcej informacji, wręcz nimi bombarduje. Młoda dusza może przekazywać tylko tyle, ile zdążyła doświadczyć. Nie ma żadnego planu duszy, jest tylko plan rozwoju człowieka, dostania się. I tu dużymi literami jest napisane człowiekiem. Powiem wam szczerze, że jest to kolejny komentarz, w którym zaświeciło się tak zwane dla mnie światełko w tunelu. Kiedy widzę, czuję i czytam, że zaczynamy się rozumieć.
To jest dla mnie niesamowicie ważne i niesamowicie budujące. Może mniej budujące jest dla mnie to, że przez te 30 audycji nie potrafiłem wam tego w taki sposób prosty i przekonywujący wytłumaczyć. Ale cieszę się, że w końcu zaczynamy mówić o planie rozwoju człowieka. Następnym takim fajnym komentarzem, który bodajże dostałem albo wiadomości wiadomością od Adama, było to, że sprawia mu wielką przyjemność, jak zaczyna o sobie myśleć, jak zaczyna myśleć o sobie jako człowieku. Nie o jakimś wytworze, o jakiejś skomplikowanej konfiguracji dusza, człowiek, duch, jestestwo i tak dalej, tylko jako człowiek. Więc za chwilę pomny rad waszych spróbuję to w jak najprostszy i jak najbardziej zrozumiały sposób wytłumaczyć. Jeszcze tylko jedna uwaga techniczna odnośnie komentarzy, ponieważ jak pewnie zauważyliście, odpisuję do was bezpośrednio. Zwracam się do was po imieniu. Jeżeli to nie jest dla was jakiś kłopot, to piszcie również do mnie po imieniu, bo nie chciałbym, żebyście odczuli, że wy się zwracacie do mnie pan Sławek, a ja wam odpisuję po imieniu. Piszcie do mnie normalnie po imieniu i spróbujmy tą formę gdzieś zachować, bo ja tak nie umiem pan, pani.
Znaczy umiem, ale uważam, że znamy się już na tyle długo z większością z was, że możemy po prostu jabnąć tak zwanego rudenszafta. Jeżeli możecie to piszcie. Zwracajcie się do mnie po prostu w tych komentarzach po imieniu i ja w ten sam sposób będę do was odpisywał. A teraz wracając do tematu audycji. Spróbujcie sobie wyobrazić raj. Takie różne opisy tego raju się pojawiały i ogólnie jest to podobno dość przyjemne miejsce. Dość przyjemne, więc spróbujmy sobie zafundować odrobinę przyjemności i spróbujmy sobie zafundować odrobinę radości. Spróbujmy sobie ten raj wyobrazić. Miejsce, w którym nic nie musimy. Czyli tak na dobrą sprawę wstajemy sobie rano i nie mamy żadnego celu.
Tak jakbyśmy byli na wakacjach. Nie mamy żadnego celu. Byliście pewnie na wakacjach, nie? Może jak nie w tym roku, to może w zeszłym. Czyli to jest takie miejsce, gdzie się wstaje, chodzi, coś się robi, ale może bez żadnego przymusu. Ogląda się, podziwia, rozmawia. Albo na przykład przypomnijcie sobie takie sytuacje, kiedy nie pracowaliście. Kiedy z jakiegoś powodu mieliście wolne, zmienialiście pracę i siedzieliście po prostu w domu. Fajne. Czasami też tak miewam.
Natomiast czy to na pewno byłoby dla nas ludzi rajem? Takie totalne lenistwo i totalne nicnierobienie i totalne życie bez jakiegokolwiek celu. Czy to dla nas, ludzi, byłoby takie fajne? Zwróćcie uwagę na przykład na zmianę pogody. Było chłodno w zasadzie do połowy maja, jeszcze pod koniec maja były gdzieniegdzie temperatury po 3-4 stopnie w nocy. Gdzieś tam podobno mówili o przymrozkach. I raptem łubudu, 1 czerwca robi się 27. Dzisiaj znowu się zrobiło, nie wiem, 28. Są upały.
[11:02] - U mnie to nawet było w pewnym momencie 38 w cieniu.
[11:06] - O, proszę bardzo, to zazdrościmy panu Markowi, że jest na Karaibach. Natomiast zobaczcie, co się dzieje. Już mamy dyskusję na temat tego, czy już jest za ciepło, czy jednym jest za ciepło, czy jest za zimno, czy powinno być chłodniej. Może by deszcz spadł? Może lepsza byłaby temperatura 18 stopni? Może 23? Ja uważam, że 32 to też nie byłoby za dużo. Zobaczcie, co się z naszą ludzką naturą wtedy dzieje. Każdy z nas chce czego innego. Ja wiem, że niektórzy się wzdrygają przed tym, bo mówią, że to jest niemoralne albo jakieś tam inne.
Ale spróbujmy spojrzeć na ludzkość, na ludzi z punktu widzenia na przykład Boga. Na przykład wpadłbym na taki genialny pomysł, że wstaję jutro rano — pod warunkiem, że się kładzie — i mówię:Od jutra robię na ziemi raj. Ogłaszam raj. Czy to by nas jako ludzi uszczęśliwiło? Nic byśmy nie musieli robić. Czy to nas jako ludzi by uszczęśliwiło? To zastanówmy się inaczej. Czy to was by uszczęśliwiło? Niektórzy pewnie powiedzą: „Tak, okej, kurde, jestem zmęczony. Fajnie by było, nie?” Dobra, tylko pytanie, ile to szczęście by trwało?
Ile dalibyście radę chodzić z żoną i z dzieckiem na spacery? Dzień, dwa, tydzień, miesiąc? Na pewno byście się spotykali ze znajomymi, z rodzinami. Dobra, i co dalej? Czy gdyby Pan Bóg ogłosił od dnia jutrzejszego raj na ziemi, to czy by nas uszczęśliwił? Mało tego, mam pytanie, jak ten raj miałby wyglądać? Na przykład, jaka miałaby być w tym raju temperatura? Czy 18, czy 24, czy 32? I gdzie ten raj miałby być? Czy tutaj w Polsce, wśród lasów szumiących i łan ze zbożem, czy może na przykład w Kanadzie?
Albo na Florydzie na przykład, albo w Chinach. Może w Afryce? Więc jak widzicie, stworzenie raju na ziemi, takiego raju, w którym wszyscy by się poczuli jak w raju, w moim przekonaniu jest bardzo, ale to bardzo karkołomnym przedsięwzięciem. Rzekłbym nawet niemożliwym, ponieważ w dalszym ciągu żyją na ziemi ludzie, którymi jeżeli się nie zarządza, to oni nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Wpadają w depresję. Są też ludzie, którzy chcą rządzić innymi. Są też ludzie, którzy mogliby na przykład siedzieć całe dnie na grillu, pić piwko i omawiać te same sytuacje przez najbliższe 10 lat. Te same sytuacje, które już były. I cały wachlarz ludzi, z których niektórzy być może chcieliby tą sytuację wykorzystać do tego, żeby tym rajem zarządzać albo czerpać korzyści z tego. Albo na przykład zamiast iść sobie samemu po piwo, chcieliby, żeby ktoś im to piwo przyniósł.
Jest gro ludzi, którzy gdyby się poczuli tacy jak wszyscy, to poczuliby się bardzo nieszczęśliwi, ponieważ oni chcą się wyróżniać. Więc powiedzcie mi, może znacie pomysł bądź jakąś receptę, jak można na ziemi stworzyć raj, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Słuchajcie, ja sobie tak myślę, że nasz Stwórca, źródło, Bóg zadał sobie to pytanie nie 3 czerwca 2019 roku, tak jak my sobie zadaliśmy to pytanie dzisiaj, tylko zadał sobie to pytanie bardzo dawno temu i pewnie doszedł do tego samego wniosku, do którego dochodzimy my w tej chwili, że jest to niemożliwe, żeby stworzyć na ziemi raj, żeby wszyscy byli na tej ziemi szczęśliwi, biorąc pod uwagę naszą ludzką naturę, czyli posiadanie podświadomości. To jest typowo ziemskim wynalazkiem. Podświadomość, wolną wolę i chęć sprawdzania wszystkiego na sobie. I myślę, że dawno, dawno temu nasz Stwórca właśnie do takiego wniosku doszedł, że jest to niemożliwe. Że jeżeli sami sobie tego raju w jakiś sposób nie wypracujemy, to w życiu nie będziemy szczęśliwi. A jak my możemy sobie ten raj, kochani, stworzyć? Jak stworzyć, to nie wiem jeszcze. Natomiast wiem jedną rzecz, że jeżeli nie przetestujemy wszystkiego na sobie, to zawsze będzie chociaż jedna rzecz, jedno miejsce, jedna sytuacja, jedna emocja, której będziemy zazdrościć innym, bądź będziemy uważali, że oni mają lepiej niż my.
I dlatego moim zdaniem na ziemi została stworzona taka sytuacja, żebyśmy się mogli sami osobiście przekonać o tym, co nam daje szczęście. Żebyśmy mogli jako ludzie poznać wartość każdej emocji, która jest dostępna na ziemi, żebyśmy mogli sami tego dotknąć, sami tego doświadczyć i sami zrozumieć, czy to, o czym marzymy, czy to, co wyobrażamy sobie jako szczęście, jest faktycznie szczęściem. Czy ten nasz jakiś tam wymarzony raj, jakieś eldorado, jakieś miejsce, o którym marzymy, czy stan emocjonalny, o jakim marzymy, czy to jest na pewno szczęście? Czy szczęściem jest być królem? Czy szczęściem jest być na przykład niewolnikiem i mieć wywalone na wszystko? Czy szczęściem jest być politykiem, sportowcem, kierowcą autobusu, lekarzem, strażakiem czy kucharką? Czy szczęściem jest mieć więcej czasu? Czy szczęściem jest mieć więcej pieniędzy? Czy szczęście to jest zarządzanie innymi i manipulowanie i wykorzystywanie? Czy szczęściem jest bycie sobą i posiadanie wolnego czasu?
Czy szczęściem jest bycie wolnym? Czy może szczęściem jest bycie zdrowym? A może szczęściem-Jest bycie szczęśliwym. Ja zakładam, że Bóg dokładnie wiedział, że cokolwiek by nam nie dał, to i tak ktoś będzie niezadowolony. To i tak ktoś będzie narzekał, że ten raj ma w Polsce, a nie w Stanach. Że jest mu albo za zimno, albo za ciepło, że jest więcej deszczu, a za mało słońca i tak dalej. I ta sytuacja, kiedy wymyślono wolną wolę. Właśnie à propos wolnej woli, bo przecież można by nas było jako ludzi po prostu do pewnych rzeczy przymusić. Natomiast właśnie w tym momencie wolna wola zostałaby sprowadzona do bardzo umownej kwestii. I największym wyzwaniem, wydaje mi się, jest właśnie to, żeby tą wolną wolę, prawo naszego wyboru zostawić nienaruszony.
Żeby troszeczkę lepiej zrozumieć całą tą sytuację, cały ten proces warto by było przyjrzeć się ludzkości nie przez pryzmat naszego ostatniego życia, nie przez pryzmat naszej obecnej świadomości, tylko troszeczkę przez pryzmat historii ludzkości. Nie jestem historykiem, tak jak wam mówiłem, więc skoro potrafię pomylić mamuta z dinozaurem, to też domyślacie się, że moja wiedza ewolucyjna nie jest zbyt duża. Wiedza historyczna. Więc na pewno ci, którzy będą tam chcieli znaleźć jakieś błędy i jakieś niedociągnięcia, to na pewno je znajdą. Natomiast spróbujcie się kochani skoncentrować w tej chwili na sensie, nie na faktach, bo tych do końca nie znam, tylko na sensie. Kiedyś z tego, co mnie uczono na historii, ja już nie cofam się tam aż powiedzmy do tych jaskiń, kiedy tam ludzie zaczynali dopiero jakieś tam początki ewolucyjne były, ale już do tego czasu, kiedy już, że tak powiem, zaczęliśmy jako ludzkość funkcjonować w sensie stadnym, to ludzie sobie tak żyli troszeczkę tak jak zwierzęta, czyli hodowali jedzenie po to, żeby przeżyć. Budowali domy po to, żeby w nich mieszkać. Wymieniali się między sobą, swoimi jakimiś tam umiejętnościami i jakoś żyli na ziemi bez tych wszystkich, że tak powiem, rzeczy, które my mamy dostępne. Już nie mówię o tych co tam trzydzieści, czterdzieści lat temu, ale nawet dwieście, trzysta. Samochody, samoloty, telefony, światło.
No może nie trzysta, no może sto, może sto pięćdziesiąt. Potrafili funkcjonować, zaczęli się przemieszczać między sobą w poszukiwaniu nowych terenów, w poszukiwaniu jedzenia. Tak więc zaczęły się jakieś tam konflikty. Z tych rad plemiennych zaczęli się rodzić wtedy przywódcy. I to był taki pierwszy okres, kiedy zaczęły pojawiać się na ziemi dusze młode, których dążeniem było to, by przewodzić, by decydować o losach innych. Ludzie, którzy mieli większe ambicje, tak zwaną po naszemu mówiąc cywilizacyjnie. I to był etap, na którym utknęliśmy na parę tysięcy lat. Etap dusz młodych, ambitnych, dążących do władzy, do posiadania jak najwięcej dla siebie. Jak najwięcej tylko dla samego sensu posiadania. Ponieważ jak wiecie, wyprodukowano już na świecie takie pieniądze, których nikt, choćby nie wiem co jadł, nie jest w stanie przejeść do końca życia.
Tak? Nie wiem. Posiadanie trzydziestu domów w jednym mieście to też nie jest jakby chęć posiadania domów, bo nie ma gdzie mieszkać, tak? Czyli ludzie zaczęli gromadzić więcej, niż byli w stanie wykorzystać, spożytkować, niż było im w ogóle potrzebne. Ja tym dzieląc te etapy takie na takie bardzo umowne, te niemowlęce, dziecięce, młode, dojrzałe i stare. Okres właśnie kiedy żyliśmy w jaskiniach, kiedy uczyliśmy się życia na ziemi, tutaj jako istoty zaczynające myśleć. To był taki okres naszej niemowlęcej ewolucji, gdzie byliśmy bardzo skoncentrowani tylko i wyłącznie na tym, żeby przeżyć. Okres życia tego plemiennego, kiedy wszyscy wytwarzali jakby dla siebie, ale dzielili się tym, co wyprodukują, wymieniali się produktami, umiejętnościami i decyzje były podejmowane powiedzmy nie jednogłośnie, tylko w jakichś tam radach, w jakichś tam grupach, starszyznach i tak dalej, i tak dalej, z dobrem dla całej wioski czy tam dla całego plemienia. To był taki okres dziecięcy, kiedy wszyscy byliśmy wspólnotą i patrzyliśmy na siebie jak na wspólnotę i podlegaliśmy prawom wspólnoty, zasadom wspólnoty, wierze wspólnoty i tak dalej. I ten następny etap, który trwa do dnia dzisiejszego, to był etap, kiedy zaczęła się wielka rywalizacja, kiedy się zaczęło manipulowanie ludźmi w celu uzyskania jak największychJak największych korzyści dla samego siebie.
Jak myślicie, jaki etap ewolucji jest teraz przed nami jako ludzkością? Obserwując to, co się dzieje, obserwując nurty ekologiczne, obserwując nawet chociażby naszą audycję. Jaki etap rozwoju ludzkości jest teraz przed nami? To jest etap dojrzałości. Ponownej nauki współżycia ze sobą na zasadzie wspólnoty. Nie jednostki, tylko wspólnoty. Nie chcę oczywiście snuć jakichś tam czarnych planów, czy coś się wydarzy, czy się nie wydarzy. Natomiast dochodzimy do takiego momentu jako ludzkość, że o Ziemię musimy zadbać wszyscy. Nie jednostki. Nie możemy tego już dalej zamiatać pod dywan.
Stoimy przed sytuacją, w której musimy się wspólnie jako ludzkość zastanowić, co dalej będzie z Ziemią, ponieważ i złoża się kończą, i jakieś tam metale, rudy. Zasoby, ogólnie rzecz biorąc ziemskie, zaczynają się dość gwałtownie kurczyć. Także nie snuję tutaj jakichś scenariuszy na przyszłość i nie o to mi chodzi. Chciałem tylko pokazać wam, jak bardzo rozwój naszej duchowej świadomości jest powiązany z naszym rozwojem ewolucyjnym. I teraz możecie dokładnie, patrząc na to, przynajmniej w moim przekonaniu jest to bardzo wyraźne, spojrzeć i zrozumieć, kto się rozwija i kto na tym rozwoju więcej zyskuje. Czyli możecie sobie odpowiedzieć na pytanie: kto jest dla kogo? Czyli na to pytanie, które w większości odcinków przynajmniej jedna osoba sobie zadała, to pytanie, czy dusza jest dla człowieka, czy człowiek jest dla duszy. Ja twierdzę, że jesteśmy ludźmi fizycznymi, ludźmi umiejscowionymi w konkretnym miejscu we wszechświecie, na konkretnej planecie, w konkretnym też czasie. Ludźmi obdarzonymi naszą ludzką naturą, naturą emocjonalną, naturą umysłową oraz naturą fizyczną. Ludźmi, którzy posiadają duszę, posiadają tę właśnie cząstkę źródła, tą cząstkę Boga.
Wróćmy jeszcze raz do tego, co ten Pan Bóg sobie kiedyś o nas myślał. Kiedyś, kiedy być może powstał projekt i się okazało, że tutaj na Ziemi się coś lęgnie, co może czymś zaowocować na przykład. Co on sobie pomyśli? Jak myślicie, patrząc znowu na rozwój ludzkości, czy faraon, który kazał pozabijać wszystkich budowniczych skarbca swojego albo jakiejś tam innej budowli po to, żeby nikt nie zdradził planów tej budowli, czy on miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia? Czy później na przykład każąc zagrzebać, pochować z setką, dwusetką czy pięćsetką swoich sług, żeby mu służyli po śmierci. Czy on miał wyrzuty sumienia? Czy król ścinając swoich poddanych, zrzucając do więzienia czy chłoszcząc, czy wyrzucając na niechybną śmierć, czy robiąc jakieś tam inne rzeczy, czy miał wyrzuty sumienia? I co by się stało, gdyby człowiek nie miał duszy? Co by się stało z naszym rozwojem, gdybyśmy nie mieli duszy? Czy bylibyśmy w stanie ewoluować na poziomie moralności?
Moim zdaniem tą ewolucję na poziomie moralności właśnie gwarantuje nam dusza, ponieważ tak jak w jednej z audycji pokrótce i bardzo umownie opisałem ten proces. Kiedy człowiek umiera, jego podświadomość umiera. Umiera jego mózg. Zostaje tylko coś, co nazwaliśmy duszą i to coś sobie dalej żyje. Mało tego, to coś tak jakby odzyskuje. Znaczy może nawet nie odzyskuje, bo nigdy tego nie traci, ale nie podlega naciskom podświadomości. Staje się tak, jakby wolne i w pełni świadome tego, że kazało w swoim życiu zabić 7394 osoby albo 30 000 osób. Albo 5 albo 4 miliony. To jest właśnie ten aspekt moralności, tak zwanej moralności, która nigdy nie umiera. To jest to doświadczanie, przepraszam was najmocniej.
To jest to doświadczanie, o którym się po pierwsze dużo mówi i też w różny sposób jest ono interpretowane, że dusza doświadcza. Tak, nasza dusza w każdym naszym wcieleniu z nami jest i poprzez to, że my doświadczamy, to doświadcza również ona.Zbiera te wszystkie informacje, zapisuje je dla nas, żebyśmy pamiętali, pod warunkiem, że będziemy chcieli, jak się w tych momentach czuliśmy. Żebyśmy budowali swoją wiedzę na temat tego, czy zabicie trzech tysięcy ludzi, bo ma się władzę, daje człowiekowi szczęście. I czy to dla niego jest synonim raju. I tak przez tysiąclecia rozwoju ludzkości dusza z nami była i zapisywała te wszystkie informacje po to, żebyśmy z każdej swojej inkarnacji, z każdego doświadczenia, które w danym wcieleniu przeszliśmy, żebyśmy tej wiedzy nie stracili. Żeby ona nie poszła na marne, żebyśmy nie utknęli jako ludzkość w jednym miejscu i nie tłukli tych samych sytuacji po raz kolejny. Po to nam jest potrzebna dusza. Jeżeli chcecie i wygodniej wam to zrozumieć, to po to Bóg dał człowiekowi duszę, żeby zawsze z nami była i żeby te wszystkie nasze przeżycia, wszystkie nasze emocje zapisywała. Jeżeli tylko będziemy chcieli z tego wyciągnąć jakieś wnioski. Żebyśmy najlepiej tylko raz przeżyli sytuację bycia mordercą i żebyśmy tylko raz przeżyli sytuację, kiedy byliśmy mordowani.
Żeby jedno doświadczenie wystarczyło nam do wyciągnięcia wniosków. Oczywiście jest to scenariusz optymalny, bo biorąc pod uwagę, jak ciężko nam jako ludzkości pożegnać się z etapem dusz młodych. Tego etapu, który jest dla naszej ziemskiej natury najbardziej przyjemny. Najbardziej naturalny. Żebyśmy na tym etapie po raz kolejny nie utknęli. I po to człowiekowi jest dusza, żeby te wszystkie doświadczenia nie poszły na marne. Dlatego nazywam ją pendrive'm. Dlatego nazywam ją dyskiem zewnętrznym, ponieważ ona do nas wraca przy każdym następnym wcieleniu. Natomiast to my jako ludzkość się rozwijamy. To my.
Jest plan dla ludzi. Rozwoju ludzi. Nie rozwoju duszy. I na przestrzeni tych tysięcy lat naszego rozwoju wyraźnie widać, jak to wygląda, od czego żeśmy zaczynali, co potrafiliśmy, jaką mieliśmy, jak funkcjonowaliśmy jako ludzie i jak daleko na swojej drodze rozwoju żeśmy doszli. I prawdą jest poniekąd to, że na tych wcześniejszych poziomach rozwoju dusza towarzyszyła nam tylko jako pewnego rodzaju widz i obserwator. Nie, inaczej. Tak naprawdę jako widz i obserwator dusza uczestniczy z nami na etapie niemowlęcym, bo wtedy tych informacji zbyt dużo jeszcze nie ma, więc jest odpowiedzialna za okres przetrwania, za biologiczną sferę naszego życia. Natomiast ci, którzy się interesują, wiecie, że kiedyś ludzie żyjący w zgodzie z naturą, czyli ten etap, który ja nazywam dziecięcym rozwoju ludzkości, byli osobami bardzo uduchowionymi. Mieli dużo lepszy kontakt z naturą, dużo lepszy kontakt też ze sobą i bycie wspólnotą powodowało to, że ludzie się wzajemnie w jakiś sposób szanowali. I ten etap, to był etap, kiedy dusza miała dość duży udział w życiu człowieka.
Ona może nie była tak świadoma, jak my rozmawiamy teraz. Po co? Na co? Dlaczego? Skąd i w jakim celu? Natomiast ludzie mieli zdecydowanie lepszy kontakt ze światem, który ich otaczał, z naturą i też z samym sobą. Ten kontakt z duszą zatraciliśmy właśnie na etapie dusz młodych, kiedy nasze ziemskie, jak to niektórzy nazywają, ego zostało rozdmuchane do granic wytrzymałości. Kiedy dusza została zepchnięta zupełnie na margines. I teraz znowu zaczynamy przechodzić do etapu budzenia się. Szukania z powrotem kontaktu i łączności z naszą duchową naturą.
I teraz biorąc pod uwagę na przykład etap życia, etap rozwoju ludzkości na poziomie dziecinnym, to jak myślicie, czy gromadzenie jedzenia po to, żeby przeżyć, uprawianie jedzenia, gromadzenie jedzenia na zrobienie zapasów na zimę, wspólny podział obowiązków, kiedy wszyscy gdzieś tamRówno, kiedy równo byli obciążani, że tak powiem, swoimi obowiązkami dla wspólnego dobra, tak? Dla wioski, dla osady, dla plemienia. W zależności od swoich możliwości i tak dalej. Natomiast wszyscy byli w równym stopniu odpowiedzialni za to, żeby wioska utrzymała się przy życiu. To czy waszym zdaniem na tamtym etapie dusza, mimo że według naszych teorii, znaczy może nie naszych, ale niektórych teorii, dusza nie była doświadczona wtedy. Czy ona przekazywała inne informacje niż teraz? Inne wzorce moralne niż teraz? Niż teraz, po kilku tysiącach lat grzebania się w tej fascynacji, tym młodym etapem rozwoju ludzkości. Czy wtedy było nam bliżej do raju, czy teraz nam jest bliżej do raju? To takie pytanie oczywiście retoryczne.
Oczywiście pewnie troszeczkę, jak to zwykle ja, troszeczkę pewnie pogmatwałem mimo wszystko ten jasny, czytelny obraz. Natomiast cały czas staram się, żebyście ten proces zrozumieli. To jest tak troszeczkę tłumaczę się, dlaczego nie powiedziałem tak, jak się to pojawia w komentarzach. Jest tak, tak, tak i tak. I koniec. I tyle. Ja nie to, że nie chcę, żebyście poznali prawdę czy tam chociażby tą prawdę, którą widzę ja, czyli tą moją prawdę, tylko chcę, żebyście ją zrozumieli. Dlatego staram się tłumaczyć, bo tak jak mówiłem, ewolucja odbywa się przynajmniej w czterech krokach. Poznanie prawdy to jest ten pierwszy krok. To jest dopiero pierwszy krok.
Później tą prawdę trzeba zrozumieć. Taka jest nasza natura. Dopiero później, jeżeli ją zrozumiemy, możemy ją zaakceptować. I ostatnim etapem, skutkiem tego jest wcielenie tego w życie. Więc w moim przekonaniu samo powiedzenie, że dusza jest tak jakby dla człowieka, zamiast zrozumienia może spowodować milion pytań „dlaczego?”. Mówię, być może się tłumaczę, być może tłumaczę ten swój zawiły sposób mówienia, ale naprawdę chciałbym, żebyście nie stanęli na tym pierwszym etapie. Żebyście nie tylko wiedzieli, ale również być może potrafili wytłumaczyć to innym. Abyśmy świadomie jako ludzkość mogli dojść do jakiegoś momentu w swoim rozwoju, kiedy będziemy się nawzajem szanowali i potrafili ze sobą współpracować na poziomie szacunku, musieliśmy przejść przez te wszystkie etapy rozwoju i doświadczeń, żebyśmy mogli świadomie wybrać to, co jest dla nas dobre. A dusza towarzyszyła nam i towarzyszy po to, aby te doświadczenia nie poszły na marne. Dlatego jesteśmy ludźmi żyjącymi tu na Ziemi, ze wszystkimi swoimi ziemskimi narządami, zmysłami, umysłem, podświadomością, ciałem fizycznym, ale ludźmi obdarzonymi duszą.
To jest nasz dar od Boga, żebyśmy nie stali w miejscu, żebyśmy mogli się rozwijać nie tylko technologicznie, ale również jak ja to nazywam, w pewnym sensie moralnie. Chociaż moralność to jest troszeczkę marne określenie, ale z duchowego punktu widzenia nie widzę za specjalnie innego zamiennika. I po to, to całe zamieszanie. Po to, to całe zamieszanie, żebyśmy świadomie mogli i samodzielnie zadecydować. Ponieważ z naszą naturą, jeżeli dostaniemy nawet coś super, to jeżeli nie wypracujemy tego sami, to i tak jesteśmy niezadowoleni. Musimy o wszystkim przekonać się sami. I gdybyśmy byli istotami tylko duchowymi, to uwierzcie mi, że ten proces tworzenia raju trwałby dużo krócej. Może w ogóle byłoby pstryk i już. Natomiast ze względu na naszą ziemską naturę nic, co nam jest dane tak po prostu nie jest dla nas szczęściem. Po prostu przynajmniej na razie tak mamy.
I ten, kto ten cały bałagan zaplanował doskonale o tym wie. Doskonale o tym wie. Zresztą nie stworzono na przykład na Ziemi jeszcze muzyki, która byłaby w takim raju dla wszystkich do słuchania, tak? Bo jeden będzie chciał rocka, a drugi filharmonii. Więc tych aspektów, które nas różnią, jest po prostu mnóstwo. Dlatego pamiętajcie i możecie powiedzieć, że to ja powiedziałem, choćby to było niezgodne-Ze wszystkim, co do tej pory usłyszeliście biorę to na klatę. Jesteśmy ludźmi, jesteśmy ziemskimi istotami, jak najbardziej ziemskimi, umiejscowionymi w konkretnym czasie, w miejscu, gdzie ten czas obowiązuje. W miejscu, gdzie posiadamy zmysły. Gdzie wszystko się dzieje realnie. Gdzie mamy swój umysł.
Gdzie mamy swoje ciało fizyczne. Gdzie mamy swoją podświadomość. I do tego wszystkiego dostaliśmy część źródła, część, którą nazywamy duszą. Nie odwrotnie. I to człowiek się rozwija. To my przez tysiące lat ewoluujemy, nie dusza. I te wszystkie informacje są potrzebne nam, nie duszy. Nie wiem, czy to jest takie wytłumaczenie, o jakie co poniektórym chodziło, ale na tą chwilę tylko na takie tłumaczenie mnie stać. Mam nadzieję, że coś tam znowu drgnęło. Zresztą zobaczymy w komentarzach.
Ja poruszę jeszcze jeden wątek, ponieważ było o duszy, było o Bogu, było o człowieku. To poruszę jeszcze jeden wątek. Dlaczego mamy taki olbrzymi opór? To też już było mówione, ale skoro tak się dzisiaj już uparłem na pozbieranie tego do kupy. Dlaczego mamy taki opór do zmian? Czy zastanawialiście się, jak powstaje podświadomość? Jak powstaje ludzka podświadomość? Jak powstają poglądy każdego z nas? Biorąc pod uwagę, że większość tych wzorców podświadomości powstaje w pierwszych czterech latach naszego życia, to spróbujcie popatrzeć na dzieci. Spróbujcie popatrzeć na dzieci w wieku dwóch, trzech, czterech lat.
Spróbujcie z nimi porozmawiać i zastanówcie się, co one z tego, co do nich mówicie, rozumieją. Spróbujcie zrozumieć, zastanowić się, co ze słów, które używacie, jest już dostępne w słowniku małego dziecka, dostępne z właściwą interpretacją, z taką, jakiej byście sobie życzyli. Dlatego, tak jak mówiłem wielokroć, podświadomość jest budowana za pomocą wzroku, za pomocą obserwacji. Nie za pomocą słów, tylko za pomocą obserwacji i kojarzenia sobie i przypisywania do tego słów, które dziecko rozumie. Biorąc pod uwagę, że my w tej chwili, ja już mogę powiedzieć też, że zdobywając tą wiedzę, obserwując, budując te wszystkie swoje teorie, do pewnych rzeczy dochodziłem przez ileś tam lat. I od razu wam powiem, że to nie było zaraz po narodzeniu mojego pierwszego dziecka. Ja bodajże w wieku 12 lat z najstarszą córką, jak rozmawiałem, w wieku 12 lat ją przeprosiłem za to, że była eksperymentem wychowawczym. Nie będę was wtajemniczał. Natomiast pierwsze lata, pierwszy rok z kawałkiem swojego życia spędziła w otoczeniu piątki dorosłych ludzi, czyli moich teściów, szwagra i oczywiście rodziców. I ja w wieku bodajże 12 lat zacząłem u niej obserwować taki tumiwiści w pewnym sensie, tak to w pierwszej chwili zinterpretowałem.
A później zrozumiałem, że jest to bezsilność. Bezsilność i bezsens starania się, ponieważ cokolwiek by nie zrobiła, to i tak nie była w stanie uszczęśliwić wszystkich. I wtedy, cofając się troszeczkę do początków jej życia, przypominałem sobie sytuacje, w których wracałem z pracy. Moja żona chciała dziecko usypiać, a ja się chciałem z nią bawić, ponieważ byłem stęskniony. Chciałem spędzić trochę czasu na przykład z dzieckiem. Kiedy babcia dziecko uspakajała, a dziadek chciał, żeby powiedziała wierszyk. Kiedy piątka dorosłych ludzi w tym samym czasie oczekiwała od dziecka różnych rzeczy. To oczywiście przykład, żebyście nie myśleli, że ja taki mądry byłem od zawsze. Aczkolwiek już wtedy mi pewne rzeczy chodziły po głowie i nad pewnymi rzeczami już wtedy starałem się panować, ale to insza inszość. Zresztą między innymi z tego powodu dość szybko się wyprowadziliśmy.
Natomiast bardziej chodzi mi o to, że my mamy bardzo dużą świadomość już, kochani, tego procesu powstawania podświadomości. O tej podświadomości bębni się mnóstwo i też cały czas się mówi o wadze podświadomości, o wpływie podświadomości na nasze życie. Natomiast chcę wam powiedzieć o tym, że poruszyliśmy dzisiaj temat ewolucji ludzkości na przestrzeni paru tysięcy czy tam parudziesięciu tysięcy lat. Ale chcę wam przypomnieć ostatnie 20-25 lat, kiedy ten przyrost świadomości jest po prostu gigantyczny. I dlaczego o tym mówię? Dlatego, że onW ciągu ostatnich 25, może 30, bo to w latach 90. zaczęły bardzo mocno ożywać różnego rodzaju nurty. Powiedzmy 25 lat jest taki boom i mimo że jest boom, mimo że dużo się mówi, to i tak gros osób tego nie bierze pod uwagę, nie rozumie i tak dalej. Wiecie, dlaczego o tym mówię? Dlatego, że ja mam 52 lata.
Wiem, że nie wyglądam, ale mam. Mam 52 lata. Biorąc pod uwagę, że ten boom się zaczął 25 lat temu, a moja podświadomość była budowana 50 lat temu przez moich rodziców, którzy na ten temat nie mieli zielonego pojęcia. To jak myślicie, jakie wzorce mi zostały przekazane 50 lat temu, kiedy moja podświadomość zaczynała być budowana? Ja wiem, bo miałem czas sobie to w różnych etapach swojego życia przeanalizować. Natomiast pamiętajcie, że być może wasza podświadomość, mimo że teraz wasza świadomość jest zupełnie inna, była budowana być może 25 lat temu, może 30, może 40, może 50, może 60, czyli wtedy, kiedy tak naprawdę nasi bliscy nie mieli zielonego pojęcia o tym, o czym my dzisiaj rozmawiamy. A nawet jeżeli ktoś gdzieś coś może usłyszał, to i tak się na pewno z tym nie wychylił, ponieważ nie miał prawa. Tak było 30 lat temu, 40 lat temu. I mówię tu o tym nie dlatego, żeby was dołować, tylko dlatego, żebyście zrozumieli, jaka różnica jest pomiędzy wiedzieć, a potrafić. I dlatego, żebyście też mieli okazję w wolnych chwilach sobie to skonfrontować i zrozumieć, dlaczego, mimo że wiemy mnóstwo rzeczy.
Mnóstwo rzeczy wiemy. Gros z was wie wiele więcej ode mnie. A dlaczego mimo wszystko mamy taki problem z wcieleniem tego w życie? To jest informacja, jak działa podświadomość również na was. Bo posiadanie wiedzy nie jest równoznaczne ze zmianą podświadomości. To są dwa zupełnie różne procesy i dlatego często to, co słyszycie od własnej duszy, ponieważ te dusze, te świadomości się już w tej chwili budzą nagminnie, ponieważ tak jak wam powiedziałem, to jest ten następny etap naszego rozwoju ewolucyjnego. Te dusze budzą się nagminnie. One zaczynają pukać i zaczynają do coraz większej grupy ludzi przemawiać. Na pewno spotkacie się z czymś takim jak gwałtowny sprzeciw. I pamiętajcie, że wtedy najprawdopodobniej budzi się jakiś wzorzec w waszej podświadomości.
I to też, jeżeli chodzi o zrozumienie i zaakceptowanie tego, co ja mówię. Bo słyszę takie głosy, że coś tam mi wewnętrznie mówi, że ja się z tym nie zgadzam. To jeżeli będziecie mieli takie sytuacje, to zadajcie sobie takie pytanie. Zadajcie sobie samym takie pytanie: jaka jest inna opcja? To jest trochę tak jak z tymi oddechami, żeby sobie zrobić trzy oddechy, policzyć do 10 i zapytać dlaczego. To jest fajne do zrozumienia siebie. Natomiast jeżeli chcecie troszeczkę spowolnić działania waszej podświadomości w takich sytuacjach, to zapytajcie jej wprost, jaka jest inna opcja, jaki jest inny scenariusz. To tak w kategoriach zaakceptowania tego, co ja dzisiaj wam powiedziałem. I powtórzę jeszcze raz to, co powtarzałem przez wiele audycji. Wszystko to, co ja mówię, przeżyliście również wy.
Każdy z was. I tu się nie zgodzę z wypowiedzią mojej drogiej Mister Treehouse, że dusza do nas nie mówi, że na wcześniejszych etapach, nieważne na jakim, dusza do nas nie mówi, bo nie ma za specjalnie co do powiedzenia. Nie. Ona chciałaby do nas mówić cały czas. Zawsze. Bo taka jest jej rola wyznaczona przez Stwórcę, przez źródło, przez Boga, że ma nas chronić przed pakowaniem się po raz kolejny w to samo doświadczenie. Owszem, ma zbierać te doświadczenia, żeby budować naszą świadomość, ale niekoniecznie musimy to robić trzeci, piąty, siódmy czy trzydziesty raz to samo. Jedno doświadczenie i zrozumienie wystarczy. Dlatego na każdym etapie chce nas ostrzec przed pakowaniem się drugi raz w to samo doświadczenie i mówi do nas cały czas. Tylko na niektórych etapach naszego rozwoju, zwłaszcza tego ziemskiego rozwoju, staramy się na wszelki możliwy sposób jej podpowiedzi zagłuszyć.
Są różne, że tak powiem, warsztaty. Czytałem ostatnio, że są warsztaty, które uczą ludzi komunikacji z duszą. Też są pewne symptomy, pewne sposoby, w jaki sposób ludziePróbują, uczą się komunikować z samym sobą, ze swoją duchową częścią. Ja wam powiem jedną rzecz, która dla mnie jest ważna: najważniejsze jest postawienie sobie pytania, bo pytanie jest już wyrażeniem chęci i deklaracji, że chcemy się z tą naszą duszą skontaktować. Ja się przekonałem wielokroć, że jeżeli jest pytanie, zawsze pojawi się odpowiedź. Jeżeli jest chęć, zawsze pojawi się sposób. Coś jeszcze chciałem wam powiedzieć. Nie wiem, czy mam powtórzyć jeszcze raz. Powtórzę. W zasadzie miejmy to może za sobą.
Kochani, jesteśmy ludźmi, jesteśmy istotami ludzkimi. Jesteśmy istotami ziemskimi, które posiadają duszę tak jak wszystko, co żyje. Jeżeli chcecie ten proces dokładnie zrozumieć, nie patrzcie tylko i wyłącznie przez pryzmat siebie, swoich ostatnich trzech, pięciu czy 25 lat życia. Spróbujcie się przyjrzeć temu procesowi w perspektywie kilkuset, kilku tysięcy lat. Na tej przestrzeni łatwiej jest zaobserwować, kto tak naprawdę czerpie lekcje z tych doświadczeń i kto się rozwija. Czy nasza dusza, czy my jako ludzie. I czemu te wszystkie doświadczenia mają tak naprawdę służyć. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, mam nadzieję, że zobaczymy, może coś się pojawi tutaj w komentarzach. Będę na bieżąco dzisiaj ten temat drążył, bo chciałbym, żebyśmy mieli to wyjaśnione.
[56:36] - Panie Sławku, dzisiaj będziemy mieli chyba słuchacza na antenie.
[56:40] - Tak? Super.
[56:41] - Tylko muszę jakoś wydobyć jego numer, ale chyba się zaraz uda. Ja panu przesłałem oczywiście wszystkie komentarze, które się pojawiły na czacie radiowym. Przesłałem przez Messengera i spróbuję tego słuchacza dodać. Podam tylko jeszcze raz numer, pod który można pisać dzisiaj wyjątkowo prośby o podłączenie do rozmowy, ponieważ niestety smartfon, z którego realizuję zwykle rozmowy telefoniczne na antenie, doznał chwilowej awarii i chwilowo spoczywa w rękach serwisantów. Mam możliwość odbierania SMS-ów pod naszym numerem 530 620 493. Jak tylko ktoś chce dołączyć do naszej rozmowy na antenie, to wystarczy wysłać SMS-a i ja wtedy oddzwonię z naszego numeru stacjonarnego. Powtórzę jeszcze raz numer komórkowy 530 620 493. A teraz dzwonimy do pierwszego słuchacza, który się dzisiaj dobił do naszej skrzynki SMS-owej. Zaraz zobaczymy, czy w ogóle uda się dzisiaj podłączyć tych słuchaczy dzwoniących. Witamy.
W końcu się udało.
[58:04] - Coś tam, jakieś były nie do uzgodnienia. Takie rzeczy się zdarzają. Witam serdecznie.
[58:10] - Dzień dobry, panie Sławku. Bartosz z tej strony.
[58:13] - Witam Bartoszu.
[58:15] - Kilka razy pisałem na audycjach z panem. To może zacznijmy rozmowę.
[58:21] - Jak najbardziej.
[58:22] - Ja się bardzo cieszę, jeżeli to ten Bartosz, który tak obiecywał. To ten Bartosz?
[58:28] - Nie wiem. Może pan będzie pamiętał mój charakterystyczny wpis i cały czas nie zmieniam zdania na ten temat. Kiedyś napisałem, że ja jestem pewny, że ja jestem, a co do całej reszty tej pewności nie mam.
[58:45] - Powiem tak: to już jest jakiś krok do przodu. Pewność tego, że się jest. Natomiast rozumiem, że się pan ze mną nie zgadza.
[58:58] - Nie. Znajduję kilka punktów wspólnych w pana rozważaniach i tego, co ja w swoim światopoglądzie przedstawiam. A co do dzisiejszego odcinka, to może zacznę od początku, bo podążając za tym, co powiedziałem wcześniej, że jestem pewny co do tego, że ja jestem, a cała pozostałość niekoniecznie. Dzisiaj pan mówił właśnie o tym, w którym miejscu jest teraz ludzkość, prawda? Jest to dla mnie taka sprawa drugorzędna i można powiedzieć, że przestałem brać ją pod uwagę. Bo o ile jestem w stanie zgodzić się, że poszczególne jednostki się przebudzają i widać to, nie wiem, czy jest to efektem ewolucji duszy, tak jak pan tutaj to ujmuje.
[59:45] - Na pewno świadomości.
[59:47] - To na pewno. Tak, świadomości. Nie wiem, czy pan się ze mną zgodzi. Istnieje jakaś taka świadomość połączona. Może to jest właśnie rozwój. Z tym że ja bardziej zwracam uwagę na to, co się dzieje ze mną, a nie to, co się dzieje z ludzkością, bo takiego zaufania co do ludzkości nie mam. Szczególnie że wydaje mi się, że jest bardzo łatwo kierować masami. Ktoś, to chyba muszę ująć w cudzysłowie, „ktoś”, jemu po prostu bardzo zależy, żeby tej świadomości nie było.
[01:00:20] - To jest zwątpienia.
[01:00:22] - Tak, to jest taki mój element charakterystyczny, zwątpienie w ludzkość. Chociaż cały czas mam nadzieję, że ten raj na tej ziemi materialnej nastąpi. Ale co chciałem powiedzieć, że my się rozwijamyPojedynczo w tej świadomości zbiorowej może to się potem jakoś objawi, ale większe znaczenie przykładam do tego, co się dzieje ze mną. Generalnie robię sobie eksperymenty na sobie, bo wiedzieć, tak jak pan powiedział, to jest dużo za mało. To trzeba po prostu wdrażać, prawda? Inaczej nic z tego nie wyniknie. Mogę przeczytać tysiąc książek i potem chodzić i opowiadać głupoty. Przeczytałem to, wiem tamto. Ale jaki to ma w ogóle sens, jeżeli ja tego nie przeżyłem? Ale od czegoś trzeba zacząć, czyli chyba po prostu od jakiegoś impulsu, który ta wiedza jest w stanie w nas pobudzić.
Tak to uważam.
[01:01:12] - Kiedyś mądrzy ludzie powiedzieli, jaka jest różnica pomiędzy wiedzą a inteligencją. Inteligencja to jest umiejętność wykorzystania wiedzy, więc sama wiedza to jest troszeczkę za mało.
[01:01:27] - Zgadzamy się. Jeżeli chodzi o kolejny punkt wspólny w pana i w moich rozważaniach, to podświadomość. Ja podświadomość po prostu traktuję jako taki komputer, w który wgrano pewnego rodzaju rzeczy. Ten komputer ma nas po prostu chronić. Nie wkładaj ręki do ognia, nie rób kroku nad przepaścią i tak dalej. Oczywiście w dużym stopniu upraszczając. Co do duszy, to ja tutaj jeszcze się kręcę, bo nie mam spotkania z własną duszą.
[01:01:58] - Czy każdy?
[01:02:00] - Tak. Czy każdy to nie wiem, mogę powiedzieć tylko o sobie, prawda? Mogę powiedzieć o sobie. A teraz czy to wygląda tak, że my mamy duszę? Czy dusza ma nas? Tutaj nie do końca jestem pewny, bo skoro mam z nią spotkania, to można by się skłonić ku stwierdzeniu, że ja mam tę duszę. Ale strasznie intuicja mnie ciągnie w stronę taką, że to ona raczej ma nas, że my jesteśmy takimi pojazdami, takimi samochodami, w które weszła. Ja wiem, że pan neguje, bo w ostatniej audycji pan zresztą zanegował tę chęć doświadczania duszy w celu zebrania tej wiedzy i odniesienia przesłania tej wiedzy do źródła, prawda? Nie wiem, czy wyrażam się jasno, czy nic nie kombinuję.
[01:02:49] - Tak. Ja staram się panu nie przerywać, bo po prostu nie chcę pana wybijać z rytmu i ze swojej wypowiedzi.
[01:03:05] - To, co mówię, na razie jest jasne. Czy ten punkt widzenia jestem w stanie jakoś przekazać?
[01:03:11] - Tak. Tylko że tutaj akurat z jedną kwestią pan powiedział, że my się nie zgadzamy, a ja się całkowicie zgadzam z tym, że informacje są przesyłane do źródła. Ja tego, broń Boże, nie neguję.
[01:03:21] - To kolejny punkt wspólny.
[01:03:24] - Tak.
[01:03:25] - Tylko właśnie tutaj mam wątpliwości z tym, kto tu kogo ma. Jeszcze do tego nie dotarłem. Jeszcze nie doświadczyłem tego na własnej skórze, żeby tak jednoznacznie móc to stwierdzić. Ale może opiszę takie pewne doświadczenie spotkania z duszą. Czy mamy na to czas?
[01:03:41] - Jasne.
[01:03:43] - Postaram się to jakoś w takim skrócie i zwięźle opisać. Ja się spotykam z duszą w snach. To jest mój najlepszy sposób komunikowania się z nią. Wychodzi to coraz lepiej, a efektem tego jest po prostu to, co się dzieje tutaj w materii, że tak powiem, po przebudzeniu rano, w ciągu dnia, w ciągu tygodnia, miesiąca, prawda? Ja miałem takie ciekawe spotkanie. To jest też związane z tymi moimi wątpliwościami. Spałem sobie właśnie półświadome sny, bo świadomy sen to to nie jest. To potrafię rozróżnić akurat jedno od drugiego. Półświadomy sen mam na myśli wtedy, kiedy śnię i wiem, że to jest sen, ale nie mam nad tym kontroli. Ja to tak nazywam wtedy na własne potrzeby snem półświadomym.
Spałem sobie, po lewej stronie miałem górę. To było odcięcie. Właściwie nie mogłem iść w lewą stronę. Po prawej stronie wielkie, głębokie jezioro. Skoczyłem na tą ścieżkę pomiędzy te dwie przeszkody terenowe i w kierunku tam, gdzie mogłem się udać, przychodziła taka burza i w tej chmurze burzowej były takie pioruny i tak jakby ta burza w pewnym momencie zwróciła na mnie uwagę i skierowała część tej chmury w moją stronę i coraz mniejsze pioruny szły w tą moją stronę. Ja wyciągnąłem rękę, żeby to dotknąć i w pewnym momencie coś mnie złapało w bok, żebym nie mógł tego dotknąć. Taką myślą — każdy chyba wie, jak to się odbywa w snach — „nie dotykaj tego, chodź ze mną, zabiorę cię na przygodę”. Ja wpadłem do tej głębokiej wody razem z tym czymś. Dopiero potem zdałem sobie sprawę, że to moja dusza mnie porwała, żebym tego nie dotykał. Wpadłem w tą wodę.
Oczywiście zacząłem tonąć bez żadnego strachu, bez żadnego lęku. Raczej w takim głębokim spokoju. Dopiero jak dostałem informację, że znajduję się siedem metrów pod taflą wody, zacząłem z tego wypływać. To było takie osobiste przeżycie. Dopiero potem zorientowałem się, czym jest ta burza, czym są te pioruny. Generalnie od tamtej pory to się zmienia w moim życiu. I rzeczywiście nie dotykam tych piorunów, nie dotykam tych chmur i tak dalej. To jest taki namacalny dla mnie dowód, że jestem w stanie się z nią komunikować. Oczywiście codziennie w snach proszę ją, żeby dała mi jakąś wskazówkę albo przynajmniej dała o sobie znać, bo to jest takie przyjemne, prawda? To jest po prostu takie przeżycie głębokie, metafizyczne, takie bardzo wyjątkowe.
To są takie moje spotkania. Tutaj po takim doświadczeniu jestem raczej skłonny stwierdzić, że to my ją mamy, prawda? Ale jednak intuicja mi podpowiada, że to ona ma nas. I to jest taki mój dylemat.
[01:06:34] - Odwieczny dylemat, jak zaobserwowałem ludzi poszukującychZajmujących się ścieżką duchową. Ja powiem tak: mówiłem to w poprzedniej audycji. Nasza podświadomość nakazuje nam myśleć o sobie jako o ludziach nieomylnych, ważnych i tak dalej. Zresztą jesteśmy w tym od jakiegoś czasu wychowywani. Kim to my, że tak powiem, nie jesteśmy? Otaczamy się wynalazkami, ciągle się coś dzieje i tak dalej. I żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy pępkami świata bardzo często. Ale ja sobie logicznie myślę, pozostawiając sprawy duchowe, że jeżeli nawet dusza miałaby nas, że my bylibyśmy samochodzikami, którymi dusza kieruje, to się zastanawiam nad początkiem tego eksperymentu. Logicznie, zupełnie po ziemsku zastanawiając się nad tym, cofając się do początku tego eksperymentu. Ktoś, kto tworzy coś, ma jakiś zamysł, ma jakiś plan i musi mieć jakąś wiedzę, bo inaczej to by było takie jak wkładanie ręki do ogniska.
Czyli my tak jakby przypisujemy temu naszemu Bogu, temu Stwórcy, temu źródłu te same cechy, które przypisujemy sobie, że my się musimy przekonać, czy ten ogień parzy, czy nie. Ja myślę, że ten proces tworzenia był zbudowany na dużo większej wiedzy niż my posiadamy nawet w tej chwili. I jakim sensem byłoby dawanie nam duszy? Mnie się to w ogóle, że tak powiem, nawet z ziemskiego punktu widzenia nie klei w żadną logikę. W sensie, nazywając rzeczy po imieniu: Pan Bóg chce stworzyć eksperyment. Wysyła na ziemię duszę po to, żeby się dowiedzieć o czymś, czego on nie wie, tworząc dany eksperyment. To mi się kłóci.
[01:08:59] - A widzi pan, panie Sławku, bo ja tutaj nie widzę żadnego zgrzytu. Ja tutaj akurat nie widzę żadnego zgrzytu, bo ten eksperyment wcale nie musi być stworzony przez tego, powiedzmy, Pana Boga. To może być pewnego rodzaju pułapka. To może być pewnego rodzaju pułapka, to może być pewnego rodzaju ułuda, którą nam się przedstawia jako prawdziwą. Bo generalnie staram się wędrować w tych snach OOBE. Zna pan zjawisko OOBE?
[01:09:31] - Tak.
[01:09:32] - OOBE akurat nie przypadło mi do gustu, ale to też rozmowa na inny czas. Jednak osiągam jakieś fajne wyniki. Oczywiście fajne wyniki z mojego punktu widzenia, dla mojego doświadczenia. Być może dla kogoś są to bzdury i ktoś zaraz powie, że są to sny i nie ma co zwracać uwagi na to, co się tam dzieje. Jednak tak jak powiedziałem, to, co się tam dzieje, potem ma dla mnie bardzo jednoznaczny wydźwięk i właściwość taką, że po prostu oddziaływuje to i działa w świecie rzeczywistym poza snem. Chociaż co tu nazywać rzeczywistością, prawda? Co powiedziałbym mniej rzeczywiste.
[01:10:13] - Panie Bartoszu, ja powiem tak: teraz jakby pan sobie poniekąd odpowiedział na pytanie, bo tak naprawdę eksplorując, próbując eksplorować inne wymiary, czyli ćwicząc OOBE, dokładnie powiedział pan, co jest sensem. Bo tak naprawdę to eksploruje pan sam siebie i dostaje pan informacje dokładnie dotyczące pana życia, pana funkcjonowania i pana sytuacji. Na przykład pioruny, burze często są gdzieś przez niektórych interpretowane jako ostrzeżenie przed wchodzeniem w jakieś konflikty. A znowu woda to jest potrzeba poczucia wewnętrznego spokoju. I teraz sam pan i przy wodzie, i przy piorunach, i teraz właśnie przy tej sytuacji mówi pan, że dokładnie dostaje pan informacje na temat swojego własnego życia.
[01:11:18] - Tak, jak najbardziej. Uważam, że to, co dzieje się tam, jest bardzo mocno przełożone na świat, już w cudzysłowie nazwijmy go, rzeczywisty. Jakoś musimy posługiwać się jakąś nomenklaturą. Z tym że jeszcze może wspomnę krótko, żeby nie zabierać czasu innym słuchaczom, którzy chcieliby się skontaktować. Moje eksploracje wskazują, że chodzę w miejsca, w których dostaję sygnał, że mnie tam po prostu nie powinno być, że zaszedłem za daleko albo w ścieżkę nieprzeznaczoną. Raczej odbieram to, że jest to ścieżka nieprzeznaczona dla człowieka, który żyje na Ziemi. Tak jakby rzucało mnie w rejony, gdzie generalnie żaden z nas nie powinien się znaleźć. Dlatego nawiązuję do tej sytuacji, bo pan mówi „tego eksperymentu”, prawda?
[01:12:11] - Mhm.
[01:12:12] - A ja uważam, że to niekoniecznie musi być eksperyment tego — też nie lubię słowa Bóg, źle mi się to kojarzy — powiedzmy tego pierwotnego Stwórcy. Niekoniecznie musi być jego eksperyment ta nasza planeta Ziemia. Zresztą u Monroe’a też fajnie to było napisane, ale akurat tak jak powiedziałem, OOBE to nie jest moja mocna strona. Nie czuję się tam widoczny, nie czuję się tam za dobrze. A może jeszcze napomknę co do snów, że generalnie tam dzieją się rzeczy, którePrzewidują przyszłość i to w takiej dokładnej formie i z taką dokładnością, że to czasami człowiek nie chce mu się wierzyć. A jeżeli chodzi o ten świat rzeczywisty, jak go sobie nazwałem, to jest całkiem dobrze, prawda? Widać to cierpienie dookoła i te dusze, które się motają same ze sobą. Teraz właśnie ciężko powiedzieć, czy to ludzie, czy to dusze, ale generalnie nie wiem, w jakim kierunku to zmierza. Pan uważa, że to się wszystko budzi. Ja też chciałbym mieć taką nadzieję, że to w końcu Jeszcze tylko dokończę tą myśl na temat tego świata.
Może czasami lepiej, żeby to wszystko pierdzielło. Może niech zrzucą tą bombę atomową. Będzie spokój i Ziemia za jakiś czas sobie odetchnie. Wszystko wróci do normy. Powstanie nowe życie bez człowieka. Bo strasznie mi nie pasuje człowiek jako ta fizyczna forma do pozostałego stworzenia. No bo jak? Na dwóch nogach. Kto to chodzi na dwóch nogach? Kto tu się rodzi bez pazurów, bez zębów?
[01:14:00] - Strusie. Strusie na dwóch nogach jeżdżą.
[01:14:02] - No ale nie mają rąk. Nie mają tych kończyn, na których mogłyby się poruszać. To inna sprawa.
[01:14:10] - Pingwiny jeszcze mi przyszły do głowy sympatyczne.
[01:14:13] - Tak. Rodzimy się bez zębów, rodzimy się bez pazurów. Co tu jeszcze powiedzieć? Bez okrycia wierzchniego typu futro. A jednak zamieszkujemy wszystkie kontynenty. Tutaj akurat decydującą rolę odgrywa ten sposób doskonały asymilacji, prawda? Byśmy się nie znaleźli, to zaraz będziemy w kosmosie. Pewnie na Marsie albo gdzie indziej. Skacze o tym. No ale wzrok mamy słabiutki w porównaniu do pozostałych.
No i tak dalej. Nie pasujemy tutaj w ogóle do tego świata. To jest właśnie dalsza myśl w tą stronę, że to niekoniecznie mógł być eksperyment tego pierwotnego stworzyciela, prawda? Oczywiście to są takie moje-
[01:14:56] - Ja powiem tak. Tu oczywiście też mówię swoje zdanie. Natomiast po pierwsze z tą bombą atomową to tak nie do końca wszystko by się, że tak powiem, uspokoiło, bo tak jak część ludzi twierdzi, to nie jest nasze pierwsze życie tutaj na ziemi, więc to nie jest nasza pierwsza próba. Więc skoro dostaliśmy drugą czy tam trzecią próbę, czy tam powiedzmy czwartą, to znaczy, że jednak gdzieś pobłądziliśmy po drodze i wyplenienie życia ziemskiego na Ziemi nie jest celem. Bo gdyby tak miało być, to nie byłoby po prostu kolejnych prób. Tak więc raczej wydaje mi się, że do czegoś jednak jako ludzie mamy dojrzeć. Do czegoś mamy dojść.
[01:16:01] - Ja też chciałem w to wierzyć. Tylko że wie pan, ja to mówię tak z punktu widzenia Ziemi, że chyba my jej tak troszeczkę jesteśmy takimi, nie obrażając karaluchów, takimi karaluchami dla tej planety, no bo bez człowieka wyglądałoby to chyba o wiele bujniej i kolorowiej. Wydaje mi się, że przez ostatnie dwieście lat wyginęło więcej gatunków chyba z ręki człowieka, czy pośrednio, czy bezpośrednio, niż chyba przez miliony lat. Tak mówię. To jest właśnie ten wydźwięk mojego braku wiary w ludzkość. Chociaż ludzi bardzo lubię. Bardzo lubię nas obserwować, lubię się u nas uczyć, dowiadywać. A może ja nie jestem po prostu stąd? Może to jest wynik tego wszystkiego, nie?
[01:16:43] - Nie. Ja myślę, że po to właśnie reprezentujemy różne świadomości, różne poglądy. Między innymi właśnie po to, żebyśmy nie musieli tracić już następnych setek lat, żeby te poglądy zweryfikować. Tak tylko mamy właśnie w tej chwili kocioł poglądów po to, żeby je wrzucić do wspólnego i żeby jakąś zupę z tego ugotować z pożytkiem dla całej ziemi. I dlatego dzieje się to teraz. I dzieje się to tak gwałtownie, ponieważ przechodzimy, że tak powiem, do następnego etapu, tak? I to już czy chcemy, czy nie chcemy, to i rezonans Schumana o tym mówi, że to już jakby te mózgi pracują zupełnie inaczej.
[01:17:35] - Tak, tak, się zgodzę. Tutaj się zgodzę o tych fizycznych zjawiskach, które mają na nas wpływ. Bez wątpienia tak. Czuję to po sobie, widzę to po ludziach. Tylko żeby to nie zmierzało do jakiegoś punktu krytycznego, który po prostu będzie za bardzo krytyczny.
[01:17:53] - Znaczy podejrzewam, że dla niektórych może to być bardzo krytyczne, ale to też pokazuje, że to uruchomienie fal gamma w naszych mózgach, że to przebiegunowanie Ziemi, że rezonans Schumana i tak dalej, to wskazuje wszystko na to, że to jednak ludzie się mają rozwijać, że to są już jakby naciski fizyczne zmuszające ludzi, nie dające im za specjalnie wyboru do tego, czy im się podoba, czy nie, czy jeszcze przez następne dwa tysiące lat będą chcieli się zastanawiać, czy miłość to jest dobry kierunek, tak? To jest po prostu przymus fizyczny, tak?
[01:18:35] - Rozumiem. A co według pana jest generatorem? Czy może kto jest generatorem tego przymusu fizycznego? Czy jest to jakiś program wgrany, że tak powiem, tło jakiegoś kosmosu? Czy jest to założenie z góry, że ma wyglądać to w taki, a nie inny sposób? Tak zostało zaprogramowane?Nie wiem, ten cykl, czy może jest to fizyczna ręka kogoś.
[01:18:59] - Ja myślę, że tu są dwa aspekty, które gdzieś tam na siebie wpływają. Jeden aspekt to jest taki, że na przykład ta kolejna planeta układu ziemskiego Układu Słonecznego, ta, która ma orbitę wokół Słońca sto dwanaście tysięcy lat, tak? Że ona podobno-
[01:19:20] - Planeta X albo mówi pan o Nibiru tak zwanej, tak?
[01:19:24] - Znaczy różnie to nazywają. Natomiast są to jakieś tam odkrycia, też naukowe, nie tylko nasze. I że z tym okresem zawsze, kiedy ona wchodziła gdzieś tam w orbitę okołoziemską, zawsze były związane jakieś ważne wydarzenia w dziejach ludzkości. Więc myślę, że to jest jeden z aspektów, bo jednak to oddziaływanie kosmosu na nas jest niezaprzeczalne. Też nie wiemy, co tak dokładnie w tym kosmosie się dzieje. Drugim aspektem jest to, że ta zwiększająca się, ponieważ też wszyscy jesteśmy energią, świadomość ludzi, czyli to, co tak nazywamy potocznie wchodzenie na te wyższe wibracje, też może-
[01:20:14] - Element perpetuum mobile, samonakręcającego się zjawiska, tak? Że zwiększamy świadomość.
[01:20:21] - Dokładnie tak.
[01:20:22] - Oddziaływanie na samych siebie, tak?
[01:20:24] - Tak jest i to wzajemne oddziaływanie.
[01:20:27] - Tutaj bym się mógł zgodzić, bo jeżeli chodzi o odkrycia naukowe, to ciężko jest mi uwierzyć w tą naukę, bo to kupa-
[01:20:39] - To jest wszystko weryfikowane i że tak powiem, też manipulowane. Te informacje służą też częściowo manipulacji i wiemy dokładnie, że nie wszystko to, co powinno ujrzeć światło dzienne, będzie to światło dzienne oglądać. Ale ja nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ponieważ jest to też ciężkie do zweryfikowania i dlatego nie chcę się tym zbytnio zajmować. Natomiast fizycznego wytłumaczenia zmiany częstotliwości nie ma, bo się okazuje, że jonosfera musiałaby ulec gwałtownemu zmniejszeniu. Więc to z naukowego punktu widzenia, jeżeli chodzi o rezonans Schumanna. Więc naukowcy nie wiedzą, a ja też uważam, że nauka albo wie i nie chce mówić, albo wie tyle, ile zdążyła do tej pory odkryć. Ja nigdy nie twierdziłem, że skoro nauka nic na ten temat nie mówi, to nie znaczy to wcale, że to nie istnieje. Dajmy czas nauce.
[01:21:45] - Tak, tylko ciekawe, czy w ogóle nauka będzie skłonna ku temu, żeby spojrzeć na tą stronę, której nie widać, bo to oni też raczej nie są skłonni ku temu. A już nie mówiąc o tym, że jak się zabetonują w czymś, chociaż dobrze wiedzą, że wstąpili źle, no ale co? Nagrody Nobla rozdane, tak? Musieliby się potem wycofać z tego wszystkiego.
[01:22:08] - To powiedzmy, nam jest problem, ludziom świadomym jest problem często wycofać się z jakichś swoich poglądów. Ludzi świadomych, czyli biorąc pod uwagę te podziały umowne dusz starych, dojrzałych, czyli od osób, których powinno się przynajmniej oczekiwać dystansu, to często z tymi osobami nie idzie, że tak powiem, dyskutować, ponieważ ta podświadomość ich tak bardzo mocno trzyma przy ich poglądach. A co już mówić o, powiedzmy, tych wcześniejszych, zwłaszcza tym etapie dusz młodych, które gdzieś tam jeszcze w dalszym ciągu rządzą nami, które po prostu są święcie przekonane o tym, że to, co mówią, jest jedyną słuszną prawdą. Więc one się już na pewno nie przyznają do tego, że popełniły jakiś błąd, ponieważ popełnianie błędów nie jest w ich słownictwie nawet.
[01:23:13] - To ja dziękuję, że poświęcił mi pan czas.
[01:23:16] - To ja dziękuję za telefon.
[01:23:18] - Dziękuję panu Ivelliosowi za wytrwałość w dotarciu z kontaktem do mnie.
[01:23:23] - W dążeniu do połączenia.
[01:23:25] - W dążeniu do połączenia. Dokładnie.
[01:23:27] - Ja też dziękuję panu Markowi nieustająco. Także ci dziękuję za telefon. Dziękuję, naprawdę bardzo dziękuję.
[01:23:33] - Z mojej strony nie ma sprawy. Jak jeszcze kiedyś będę miał czas albo ochotę zadzwonić, to postaram się z wami skontaktować. Życzę dużo słuchaczy i dążenia do świadomości.
[01:23:46] - Dziękuję.
[01:23:47] - Wracam do słuchania.
[01:23:49] - Tego sobie i panu życzę.
[01:23:51] - Do usłyszenia.
[01:23:52] - Dziękuję, do usłyszenia.
[01:23:53] - Dziękujemy. Do usłyszenia. No i będziemy próbowali za chwilę połączyć się z drugim słuchaczem, który dzisiaj próbował się do nas dodzwonić. Przypomnę tylko jeszcze, że aby dzisiaj się do nas dodzwonić, trzeba najpierw wysłać SMS-a pod numer 536 20 493. I wtedy, jak tylko będzie taka możliwość, to oddzwonimy z naszego numeru stacjonarnego. Próbujemy teraz połączyć się z drugim słuchaczem, który dzisiaj do nas zgłosił akces do audycji. Już za moment, już za chwilę. Coś długo wybiera ten telefon. Halo, halo, dobry wieczór. Radio Paranormalium.
Jesteśmy już na antenie. Dzwoniła pani podczas audycji?
[01:24:41] - Tak, dobry wieczór. Dobry wieczór. Witam słucham, tu Joanna ze Szczecina się kłania.
[01:24:47] - Anna ze Szczecina. Witaj Asiu.
[01:24:50] - Witaj, witaj.
[01:24:52] - Nabazgraniłaś mi strasznie coś tutaj na tym czacie widzę.
[01:24:58] - No wet, cię słucham dzisiaj udało mi się na żywo cię słuchać pierwszy raz. Postanowiłam się odezwać. Halo, halo.
[01:25:04] - No jestem, jestem. Słucham ciebie z zapartym tchem.
[01:25:07] - Wiesz, bo tak myślałam sobie na temat tej naszej duszy. Tak nie do końca się zgadzam z tobą oczywiście.
[01:25:17] - No co ty. Przecież ostatnio się zgadzałaś.
[01:25:19] - Zgadzam się w połowie. Zgadzam się, że jesteśmy tutaj rzeczywiście i to jest ta sytuacja tutaj jest dla nas na tą chwilę najważniejsza i tutaj doświadczamy rzeczywiście i tutaj zbieramy doświadczenia, budujemy jakieś osoby, ale też nie widzę powodu, dlaczego miałaby dusza nie rozwijać się po tamtej stronie. Wiesz, w sumie nie mamy na to wpływu. My rozwijamy się tutaj, jesteśmy ludźmi, jesteśmy cywilizacją ludzką. Ona się rozwija, buduje jakąś tożsamość. Mamy zasoby, z których czerpiemy, tak jak mówisz, rzeczywiście z tej naszej bazy danych, ale tak naprawdę do końca nie wiemy, jak to się dzieje po tamtej stronie. Jak rozwój duszy wpływa na tamtą część naszego istnienia.
[01:26:11] - Tak jak powiedziałem też panu Bartoszowi przy poprzednim telefonie, ja broń Boże upierając się przy tym, że jakby dusza jest dla nas, nie neguję tego zjawiska tak jakby przekazywania informacji czy przekazywania świadomości do komputera centralnego. Ja oczywiście twierdzę, że to działa w dwie strony, z tym że ja tak czysto po ludzku uważam, że my z tej wiedzy i z tej świadomości czerpiemy dużo więcej i że my sobie bez niej byśmy nie poradzili. O tak.
[01:26:50] - No to jasna sprawa, ponieważ tutaj są zasoby, z których czerpiemy i już jakby każde następne życie to już jest, że tak powiem, nadpisane kolejne doświadczenia, z których możemy czerpać. Tylko że jakby nie mamy tej wiedzy też, jak to wygląda po tamtej stronie. Z naszej perspektywy tutaj z życia tu i teraz jasne, że to jest dla nas ważniejsze bycie tu. Też uważam, że nie ma sensu, będąc tu i żyć tu i tutaj ciesząc się życiem, uciekać głową gdzieś tam w inne przestrzenie. Oczywiście nie ujmując wszystkim podróżnikom OBE i innym tam śniącym, bo to jest oczywiście fantastyczne doświadczenie, ale chodzi mi o to, że wiesz, fajnie by było być tutaj, tu się cieszyć życiem, tutaj doświadczać, po to mamy zmysły, żeby z nich korzystać, żeby czerpać przyjemność i tu sobie żyć. Po co tą głową uciekać tam? Tam sobie wrócimy w którymś momencie i wtedy może się dziać. Ja jakby wiesz, cały czas mam w głowie to, ponieważ ja pracuję narzędziem, pracuję hipnozą z ludźmi i mam też takie momenty-
[01:28:02] - Asiu mogę ci na momencik przerwać? Kochani chciałbym, żebyście bardzo uważnie posłuchali tego głosu Asi, ponieważ mieliśmy okazję się raz w życiu, jak rzadko mi się to zdarza, ze słuchaczami spotkać. I uwierzcie mi, że to cieszenie się życiem, tym życiem tutaj w ustach Asi nie brzmi jak teoria. To jest naprawdę bardzo wytrawny praktyk i jeżeli chcielibyście się dowiedzieć jak się to robi, to ja ją serdecznie polecam, ponieważ to jest zaraźliwe, więc słuchajcie uważnie. To nie jest tylko teoria. Już ci Asiu nie przerywam.
[01:28:50] - Dziękuję ci pięknie. Nie spodziewałam się takiej reklamy.
[01:28:54] - Prawdę mówię tylko, jak zawsze.
[01:28:57] - Wiesz co, wracając do tematu, myślę sobie, że kilka mam takich momentów w życiu, kiedy wiesz, prowadzę sesje narzędziem takim jak hipnoza i zdarzają się takie historie, których nie potrafię wytłumaczyć. Ludzie trafiają do takich miejsc w tej przestrzeni, o których opowiadają i są to miejsca, one się nie powtarzają. Absolutnie jestem przekonana, że możemy to powiedzieć, że każdy ma swoje niebo takie, jakie ma w głowie. Takiego może sobie trafić, ale też trafiają do przestrzeni takiej jakby pomiędzy wcieleniami. Czyli gdzieś tam jednak jest to istnienie, które gdzieś tam ma tą świadomość. Nie jest to tylko komputer, nie jest to tylko baza danych, nie jest to tylko moment, nie jest to tylko ten dysk twardy, na który zapisujemy doświadczenia. Coś tam się jednak dzieje. To jest jak świadomość, która żyje, która funkcjonuje i w jakiś sposób oczywiście absolutnie ma na nas wpływ, ale tak naprawdę do końca nie wiemy, co się dzieje po tamtej stronie. Więc tak naprawdę jakieś zdanie sprecyzowane na ten temat fajnie mieć, ale czy ktoś jest pewien 100% tego, jak to jest tak naprawdę z tą duszą? Kontakt z duszą, czyli te nasze rozmowy, tak naprawdę nasza intuicja możemy to w ten sposób nazwać.
Te pytania, które sobie zadajemy i przychodzą nam jakieś podpowiedzi. To jest fantastyczne. To jest kontakt z duszą, z tą naszą najbliższą istotą. Ale czy my możemy porozmawiać z nią w ten sposób, żeby zapytać, jak ci jest tam po tamtej stronie? Co tam robisz tak naprawdę? Jak się rozwijasz? Jak żyjesz? Nie wiem. Nie poznałam takiej osoby, która w ten sposób rozmawia, chociaż słyszałam o takich osobach, które mają tego typu kontakty. Więc jakby wracając do tego życia tu i teraz jasne, jestem jak najbardziej za tym, że tutaj jest nam fantastycznie, tu jest nam cudownie i tutaj powinniśmy być.
Tu powinniśmy doświadczać.I wiadomo, raz jest cudownie, wspaniale, raz jest gorzej. Ale doświadczenia na pewnym poziomie gdzieś tam już nie mamy oceny, tylko jest doświadczenie. Ocena jest tylko tak naprawdę w nas i my możemy ocenić, czy to doświadczenie jest dla nas dobre, czy złe. I my to oceniamy, ale-
[01:31:17] - Każde jest dobre, bo nas rozwija, tylko niektóre bardziej.
[01:31:21] - No właśnie. A nawet niektórzy mówią, że te ciężkie rozwijają nas mocniej, chociaż nie wszyscy się z tym zgadzają.
[01:31:29] - No ja się z tym zgadzam i wiemy o tym dokładnie, że nikt się nie zastanawia nad swoim życiem, jak mu jest dobrze.
[01:31:36] - No dokładnie, tak to jest. Ale znam parę osób, które są szczęśliwe i gdzieś tam bez takich traumatycznych historii w jakiś też dotarły do ciekawych miejsc w życiu i też gdzieś tam się zagłębiają w tą duchowość tak zwaną, bo każdy ma tą duchowość, można powiedzieć inną też. Ja też-
[01:31:59] - Ja też poznaję takich ludzi właśnie. I też właśnie ostatnio napisałem w jednym z komentarzy, że w końcu muszę zmienić troszeczkę swoje zdanie, bo widzę, że właśnie też ludzie szczęśliwi interesują się duchowością i tymi tematami.
[01:32:15] - Tak, to właśnie się dzieje. Ja też jestem ostatnio zdziwiona mocno, bo też kilka osób takich spotkałam i faktycznie więcej jest tych osób, które, że tak powiem, po jakiejś traumatycznej historii gdzieś tam się odbijają i są zaciekawione. Zresztą jestem jakby przykładem tego. Ale też znam właśnie osoby takie, które są po prostu z radości bycia gdzieś tam zaczynają się zastanawiać, jak to jest, skąd to się bierze i gdzieś tam się zaczynają zagłębiać. Ale nawet znam kilka osób, które są po prostu radosne. Radosne, kolorowe, piękne, mimo jakichś sytuacji gorszych czasami w życiu i niekoniecznie wchodzące w tą duchowość w ten sposób nam znany, ale tak naprawdę dotykających tej przestrzeni w sposób swój. Bo tak naprawdę dobrze wiem, że przecież każdy ma inną ścieżkę, każdy ma inne doświadczenie, każdy ma inną drogę i na inny sposób będzie dotykał tej przestrzeni i rozwijał się tak, jak gdzieś tam kiedyś usłyszałam chyba też od ciebie, że można się rozwijać leżąc na kanapie i nic nie robiąc. Też się rozwijamy. Może wolniej, ale coś tam się w tej naszej głowie dzieje.
[01:33:37] - Doświadczenia na pewno z tego są niezapomniane.
[01:33:44] - No właśnie.
[01:33:45] - Ja jeszcze jakbym mógł. Przepraszam.
[01:33:48] - Mów.
[01:33:49] - Bo ja się chciałem jeszcze, zanim odejdziemy od tego wątku, chciałem się odnieść do tego, co ty tak delikatnie tam poruszyłaś. Temat tego, że tam po naszej śmierci jest i coś się jednak dzieje z tą duszą.
[01:34:02] - Mhm.
[01:34:04] - I ja całkowicie się z tym zgadzam, że to pełne budowanie, że tak powiem, świadomości tego, co się w tym naszym ostatnim wcieleniu wydarzyło, następuje właśnie dokładnie po naszej śmierci. Że tam jest ten cały proces rozumienia sensu doświadczeń odbywa się właśnie po naszej śmierci. Ja nie mówię, że po naszej śmierci się nic nie dzieje. Ja wprost przeciwnie, uważam, że ta właściwa ocena naszych doświadczeń tutaj na ziemi jest wprost niemożliwa, ponieważ jesteśmy cały czas bombardowani przez naszą podświadomość, która nam mówi: „Robisz dobrze, robisz dobrze. Nie zastanawiaj się w ogóle, nie słuchaj nikogo. Robisz dobrze. Przecież ja ci podpowiadam tylko same dobre rozwiązania”. Więc ta ocena, to budowanie świadomości odbywa się właśnie po naszej śmierci. Także ja się całkowicie z tym zgadzam.
[01:35:02] - Tak, tylko wiesz, ja mam takie wrażenie, że na pewnym etapie, na tym już takim przypuśćmy, na tym etapie już, gdzie mamy już ten kontakt taki zupełny z duszą, czyli już nas po prostu fizycznie nie ma, to mam wrażenie, że tam ta ocena nie występuje już. Tam już w ogóle nie ma oceny, tam już jest tylko przyswajanie doświadczenia.
[01:35:26] - Tam jest zrozumienie.
[01:35:27] - Tam jest zrozumienie. O, właśnie. Tam jest zrozumienie. Dlatego, że wiesz, jak tutaj z tej ziemskiej rzeczywistości patrząc, to wiesz, terrorysta, który wpadł w Paryżu do kawiarni i wywalił bombę i zginęło piętnaście osób, tam jest mordercą i terrorystą, ale jak wróci do swojego kraju, no to wiesz, czczą go jako Boga, bo jest bohaterem. I teraz powiedz mi, która perspektywa jest dobra?
[01:35:54] - Dlatego ja właśnie uważam, że bez duszy nie jesteśmy w stanie właściwie interpretować tych doświadczeń. Znaczy właściwie, słusznie, ponieważ nie ma na ziemi jednego wzorca, według którego można by było powiedzieć, co jest dobre, a co jest złe.
[01:36:14] - No właśnie, ale powiedz mi teraz okej, dobrze, ja się z tym zgadzam. Tylko w takim razie powiedziałeś właściwie interpretować. Ale jeśli zgadzamy się z tym, że na pewnym poziomie nie ma oceny, jest zrozumienie, no to jak to można zinterpretować albo ocenić na jakimś wyższym poziomie poprzez duszę?
[01:36:34] - Słuchaj, masz tak na pewno i wielu słuchaczy na pewno też tak ma. Ci, którzy już, że tak powiem, potrafią rozróżnić, kiedy głos płynie, kiedy informacja płynie z duszy, a nie z podświadomości. I wiesz dobrze, że nawet tutaj, w tym ziemskim życiu wiesz, że czegoś-Nie można, że czegoś się nie powinno zrobić, ponieważ może to być na przykład krzywdzące dla drugiego człowieka. Są pewne jednak zasady, tak jak zasada wolności, że wolność się kończy w tym momencie, kiedy zaczyna wkraczać w granice drugiego człowieka. I to jest pewnego rodzaju uniwersalne określenie. Więc w moim przekonaniu i w moich odczuciach i w moim doświadczeniu właśnie, może ocena to jest złe słowo, ale taka właśnie weryfikacja i to zrozumienie, że w którymś momencie zaczynam krzywdzić innych, czyli robić coś złego dla nich, jest właśnie tym zrozumieniem, co jest dobre, a co jest złe. Ja mogę wszystko pod jednym jedynym warunkiem, że nie jest to krzywdzące dla innych osób.
[01:37:56] - Jeśli chodzi o zrozumienie sytuacji, to ona może być zrozumiana tylko wtedy, kiedy doświadczymy i jednej strony i drugiej. Czyli jesteśmy w którymś momencie mordercą, a w którymś momencie ofiarą. Czyli mamy zrozumienie obu stron i wtedy możemy dopiero dokonać wyboru. Co dla nas dobre.
[01:38:20] - Wtedy mamy świadomość emocji towarzyszących jednej sytuacji i drugiej. Aczkolwiek z moich też wcześniejszych doświadczeń czasami ta świadomość może powstawać na skutek zetknięcia się ze świadomością na przykład swojej ofiary po śmierci.
[01:38:39] - Myślisz, że mamy możliwość doświadczenia? Jest to dopuszczalne rzeczywiście, bo ja mam taką teorię na ten temat, że w momencie, kiedy dotyczy nas emocja, nawet już nie mówię o tamtej stronie, tylko nawet jeszcze tutaj, w ziemskim życiu, nie musimy przeżyć czegoś, jeśli jakaś sytuacja nas na tyle dotknie, że budzi w nas emocje jakiegoś rodzaju i już jest zostanie zapamiętana. Czyli rozumiesz, o co chodzi? Już mamy pewien zapis, że ona się wydarzyła. Bo też tak bywa, że czasami nie bierzemy udziału, ale gdzieś tam stoimy obok i tak silnie to na nas wpłynęło, że już mamy, można powiedzieć, zaliczone.
[01:39:28] - Doświadczenie.
[01:39:29] - Było tak.
[01:39:31] - Ja to nazywam zrozumieniem.
[01:39:33] - Zrozumienie, tak.
[01:39:35] - Każde doświadczenie, przez które przechodzimy, ma prowadzić do zrozumienia.
[01:39:42] - To jest moja teoria, którą posługuję się od lat, że każde doświadczenie kończymy zrozumieniem, że doświadczenie się nie skończy w naszym życiu, dopóki nie zakończymy go zrozumieniem. Jeśli zakończymy doświadczenie jakiekolwiek zrozumieniem, to wskakujemy w następne. Ja to tak widzę.
[01:40:03] - Tu się całkowicie zgadzamy. Tylko że ja jeszcze dodam, bo to jest dość istotne, że to zrozumienie, jeżeli nie nastąpi tutaj na ziemi, to na pewno nastąpi po naszej śmierci. Ale to zrozumienie po naszej śmierci skutkuje już następnymi sytuacjami, z którymi najprawdopodobniej będziemy się musieli zetknąć w następnym wcieleniu. Więc im szybciej to zrozumienie nastąpi, tym mniejszy bagaż, potrzebę doświadczania fundujemy w następnym wcieleniu.
[01:40:37] - Ja ci powiem, ja tutaj akurat w tej kwestii jestem pewna, ponieważ wiele przypadków miałam takich, że właśnie moi klienci, którzy byli u mnie, bo nie mogę powiedzieć pacjenci, byli u mnie na hipnozie i trafili w tą przestrzeń. Ja wiem, że nie do końca chyba, bo gdzieś tam słyszałam, że niespecjalnie się zgadza z tym planowaniem, ale trafili w ten moment planowania takiego na kolejne życie. To jest bardzo dobre, jeśli chodzi o pracę z ludźmi, z pracę z ich traumą, z jakimś ciężkim przeżyciem, z którym sobie nie radzą i na przykład nagle nic nie pomaga, nic nie daje rady, żadne narzędzie ani psychoterapeuta, ani psychiatra, nikt nie pomaga. I nagle wskakuje w taką przestrzeń, bo już ostatnia deska ratunku, żeby cokolwiek wyjaśnić i wskakuje w taką przestrzeń, żeby zobaczyć, dlaczego tak się dzieje. I nagle widzi, że tak naprawdę on sam jako dusza wymyślił sobie taki scenariusz. Można powiedzieć, nie cały oczywiście, bo nie ma takiej opcji, żeby wymyślić sobie cały scenariusz na całe życie. Nie, ale takie konkretne punkty, takie, które się wydarzają w naszym życiu, są już zaplanowane, zanim zejdziemy. Więc mamy okazję.
[01:41:57] - Żebyśmy się dobrze zrozumieli, bo ja mówię o tym planowaniu w kontekście takim, że często słyszę taką teorię, że dusza planuje dla swojego własnego rozwoju. I ja się z tym nie zgadzam, że dusza coś planuje dla swojego własnego rozwoju. Nie, dusza planuje, ale dla naszego rozwoju. I to miejsce, bo wiesz, nietrudno przewidzieć, że jeżeli ktoś się urodzi, przyjdzie na świat w rodzinie bogatej, majętnej bądź jakiejś tam znanej, to najprawdopodobniej na 99% zetknie się z doświadczeniem bogactwa i sławy.
[01:42:45] - To racja.
[01:42:46] - Wybór miejsca, wybór okoliczności, wybór rodziny, wybór dnia to jest to, co dusza dla nas wybiera i planuje. Natomiast całą resztę to już funduje nam podświadomość.I wzorce, które gdzieś zostaną zapodane nam przez najbliższe otoczenie.
[01:43:11] - Nie zgodzę się z tobą tutaj, że całość funduje nam podświadomość. Tak, realizację planu funduje nam podświadomość, bo wiadomo, że to, co mamy już wpojone od dziecka, czyli tym sobie planem idziemy.
[01:43:32] - Do czego zmierzam. Są sytuacje, które zwłaszcza w przypadku dusz bardziej dojrzałych, są z góry zaplanowane.
[01:43:43] - Nie. Chodzi mi o to, że pewne punkty, pewne zdarzenia, weźmy pod uwagę przyczyna-skutek. Dusza chce doświadczyć, nie w złym tego słowa znaczeniu. Dusza chce doświadczyć obydwu stron, żeby zrozumieć. Czyli musi być raz taka sytuacja, a raz odwrotna, nawet biorąc pod uwagę przyczynę-skutek, tą tak zwaną karmę, innymi słowy mówiąc, nie zawsze się dobrze kojarzącą ludziom, to już jakieś sytuacje zaplanowane są. Tylko idąc od sytuacji pewnego zdarzenia do kolejnego zdarzenia, ta ścieżka jest już dla nas przeplatana podświadomością, czyli ona tutaj rządzi. Możemy iść od zdarzenia do zdarzenia, płacząc, jęcząc, że nam źle, że nam skurnie, że nam kiepsko. Albo idąc radośnie, ze zrozumieniem. Nie mam wpływu na tą sytuację, na tą jedną, bo na inne mam, ale na tą akurat jedną nie będę mieć wpływu, więc ona i tak się wydarzy. Czy jest sens, żeby jęczeć i płakać, czy lepiej po prostu być obserwatorem tej sytuacji i ją przeżyć i przyjąć, wyciągnąć doświadczenie, zrozumienie i iść dalej?
Ja w tym sensie mówię. Oczywiście, że podświadomość ma ogromny wpływ tutaj na Ziemi. Tutaj nie ma oczywiście dwóch zdań. 90% tego, co tutaj nam się dzieje, funduje nam podświadomość, bo tak jesteśmy zaprojektowani, że ta podświadomość ma tutaj zdanie, że tak powiem, ostatnie.
[01:45:30] - Ja rzekłbym nawet, że 99%.
[01:45:36] - Gdzieś tam ta głowa nasza, ta intuicja, ta dusza przebija, więc czasami nam się zdarzy pokłóć z podświadomością, ze swoją głową, ale i wtedy nam się uda przebić. Skoro wiemy, że świadomość nie wybierze nowej rzeczy, bo jej nie zna, nie wie, jak się zakończy, co się tam zadzieje. Więc wybiera tylko i wyłącznie znane jej sytuacje i znane jej rozwiązania. I bierze tylko zasoby, które zna i innych nie bierze pod uwagę w ogóle. Z tym, żeby jakiejkolwiek zmiany dokonać, tą głowę trzeba nauczyć innego rozwiązania.
[01:46:09] - Jestem nawet głęboko przekonany o tym, że nasza dusza, nasza świadomość ma dużo większą wiedzę na temat naszej podświadomości niż my sami. Ja podam prosty przykład swój, bo ten najlepiej znam. Słuchacze też wiedzą, bo opowiadałem o swoim synu, o jego chorobie, o jego życiu, o jego śmierci. Ponieważ to było wspólne doświadczenie dla mnie i dla mojej żony, zresztą dla mojego syna również, więc tu musiała nastąpić konfiguracja trzech osobowości, trzech osób, najpierw ja z żoną, a później w konsekwencji mój syn. I zastanawiałem się nad tym, co by było, gdybym ja nie ożenił się ze swoją żoną, która miała jakieś swoje zadanie do wykonania i ja miałem jakieś swoje zadania do wykonania. Bo była taka sytuacja, że ja ze swoją żoną spotykałem się przed pójściem do wojska i idąc do wojska rozstaliśmy się. Więc to, co miało się wydarzyć, praktycznie rzecz biorąc, przestało być możliwe. Przestaliśmy się spotykać, utrzymywać kontakty i tak dalej. Wyszedłem z wojska, postanowiłem jeszcze troszeczkę pożyć sobie samodzielnie, wolno i swobodnie. Teraz mam tego świadomość.
Gdyby nie pewne aspekty mojej mrocznej podświadomości, to ja bym się ze swoją żoną nie ożenił, a w następstwie tego nie urodziłby nam się syn, który później był katalizatorem dla niej i katalizatorem dla mnie. Jeden jedyny moment i jeden jedyny aspekt, o którym wam tu nie powiem, zadecydował. Ale to nie był aspekt płynący z mojej duszy. To był aspekt płynący z mojej podświadomości. Spowodował to, że jak pomyślałem sobie o tym, żeby się już w końcu ożenić, to wybór padł na moją żonę. I to był aspekt płynący z mojej podświadomości, bardzo mroczny, do którego wam się nie przyznam nawet.
[01:48:31] - Ale wiesz, muszę ci powiedzieć, że tutaj się z tobą nie zgodzę, ponieważ ja absolutnie jestem przekonana, że przypadków nie ma, przypadki nie istnieją w naszym życiu. W związku z tym, to, co powiedziałeś, nie jest dla mnie żadnym argumentem, ponieważ jestem przekonana, że po prostu tak miało być. Tak łatwo jestem przekonana, że tak miało być.
[01:48:50] - Asiu, tak miało być. Takie było założenie, że to się ma wydarzyć. Ale to był bardziej dowód na to, że nasza dusza wie dużo więcej o nas niż my sami, zwłaszcza o naszej podświadomości.
[01:49:05] - Ale to jest jasne.
[01:49:08] - Bo ten aspekt, który zadecydował, ja sobie zdałem sprawę z tego, że to on był decydujący przy wyborze mojej partnerki życiowej, zdałem sobie z niego sprawę ładnych parę lat po ślubie. Nie opowiem o nim, bo się nie ma czym chwalić. To zostało w jakiś sposób przetransformowane. Natomiast to był aspekt z podświadomości i myślę, że moja dusza dokładnie wiedziała, że w danym momencie mojego życia moja podświadomość podsunie mi dokładnie taki, a nie inny wybór. Nie zgodzę się z tym, że to zostało zaplanowane, bo w tym momencie nasza wolna wola, o której się tyle mówi, nie miałaby żadnego przełożenia na rzeczywistość.
[01:50:04] - Sławku, ja też niestety muszę cię zmartwić, że uważam, że z tą wolną wolą nie jest do końca tak, jak wszyscy mówią. Ja tak tłumaczę wszystkim, którzy przychodzą do mnie, że to jest jak gra w chińczyka, czyli te punkty już są na tej planszy i jest start i jest meta. Zaczynamy od wybrania pionka, czyli zaczynamy od wybrania istoty naszej, która tu będzie, czyli gdzie, skąd, jacy rodzice i tak dalej. To jest istotna informacja, gwiazdy i tak dalej, astrologia.
[01:50:43] - Energia dnia narodzin i tak dalej.
[01:50:45] - Wiadomo. Czyli wybieramy najpierw pionek. Te punkty już są. Jest również meta. Ona też już jest, już też wiadomo, kiedy ona będzie. Tylko kwestia, ta wolna wola, kiedy idziemy z punktu do punktu, wtedy jest wolna wola, czyli wtedy masz ten moment, kiedy możesz wybrać: iść z radością albo iść ze smutkiem. Oczywiście uogólniam bardzo. Wiadomo, to jest dużo szersze. Ale tylko te odcinki mają możliwość wybrania. Te najważniejsze punkty już tam są.
Tam już byłeś ty ze swoją żoną i z waszym synem i ileś innych sytuacji w twoim życiu, które się zadziały, takie, które mają wpływ na nas większy, na nasz rozwój. One już są. Te drobniejsze sytuacje, które są wokół tych dużych, to są te sytuacje, które się pakuje nam podświadomość i nas tam czasami nieźle wytrzepie. Wtedy sobie możemy wybrać, wtedy możemy pracować z nią. Wtedy możemy zawalczyć o lepsze życie. Są sytuacje, które i tak się wydarzą. To, że jesteśmy w tej chwili na fali, jest fantastycznie, cudownie, wspaniale i żyję teraz miłością, wszystkich kocham, jest cudownie, wcale nie oznacza, że za dwa miesiące nie wydarzy się w moim życiu coś takiego, co mnie absolutnie zdołuje na jakiś czas. Ale to jest mój wybór. Czy ja, jak coś się wydarzy, popadnę w tę frustrację, smutek, w ten dół, jak długo w nim będę, czy po prostu przyjmę go. Dam sobie jakiś czas na to, żeby to przetrawić i z tym przejść na porządek dzienny i pójdę dalej.
Nie muszę wcale. To też wiem ze swojego doświadczenia, że to jest kwestia podjęcia decyzji. Albo zapadam się i nie funkcjonuję, albo nie. Albo idę dalej. Oczywiście, że wiele rzeczy ma na to wpływ, bo też jacy jesteśmy na co dzień, czy jesteśmy silni, czy niesilni, czy podatni i tak dalej. Ale to też są sytuacje, które wpływają na nas już od dzieciństwa. Też pewne rzeczy, które już wybraliśmy, bo wiadomo było, że rodząc się, na przykład w tej — dobrze wiesz, bo przecież zajmujesz się tym horoskopem majańskim, czy jak to się tam nazywa, przepraszam.
[01:53:09] - Kalendarzem Majów.
[01:53:11] - Kalendarzem, tak. Czyli wiesz, że data ma znaczenie i pewne cyfry mają znaczenie i możemy w jakiś sposób określić osobowość człowieka i jego drogę. Czyli przypuśćmy, że wybierając i mając świadomość tego, że kiedy mamy się zjawić na tej ziemi, a myślę sobie, że mamy na to wpływ albo nasza dusza ma na to wpływ, jak zwał tak zwał, to już wiadomo, że pewne rzeczy, pewne sytuacje już nam się mogą wydarzyć, bo jesteśmy po prostu podatni na nie. Ósemka będzie silną osobowością. Czwórka będzie jakąś... Nie wiem, nie chcę teraz, bo nie znam się dokładnie na tym.
[01:53:49] - Powiedz o czwórce, bo ja jestem czwórką.
[01:53:54] - Ja też się tak sobie strzeliłam. Ja jestem ósemką, to wiem, ale czwórkę też.
[01:53:59] - No właśnie.
[01:54:00] - Chodzi mi o takie rzeczy, które już wiadomo na dzień dobry. W dniu urodzenia pewne rzeczy już wiadomo, że będą, że będzie to taka i taka osobowość i można ją wzmocnić, pomóc jej w byciu sobą albo walczyć z nią i ją tłamsić i starać się ją zmienić i wtedy pewne rzeczy narzucając, w jakiś sposób maltretujemy tę osobowość. Oczywiście mówię tutaj o rodzicach, którzy robią to nieświadomie. Wiadomo, to jest pierwsza sprawa. Przecież nikt nie robi, źle się wyraziłam. Bywają takie sytuacje, gdzie się robi świadomie krzywdę dzieciom, ale mam nadzieję, że rzadko się to zdarza. Większość rzeczy takich robimy absolutnie nieświadomie. To są też rzeczy, które są zaplanowane w jakiś, bo już taką datę wybraliśmy, czyli wiadomo było, że przez pewnego rodzaju doświadczenia przechodzić będziemy. Teraz kwestia wyboru tej drogi, jak my sobie będziemy nią szli, jak będziemy postrzegać to życie, czy będziemy przyjmować, doświadczać i zbierać doświadczenie i żyć sobie, starając się być chociażby radosnymi, czy będziemy się po prostu taplać w tych smutkach i obijać się od ścian.I jeszcze tutaj chciałabym powiedzieć, że to też nie jest tak, że ja uważam, że smutek jest niefajny. Każda emocja jest dobra, tylko trzeba znać umiar.
[01:55:26] - W odpowiednich proporcjach.
[01:55:28] - Dokładnie. Trzeba znać tą harmonię. Troszkę tego, troszkę tego. Pewnie, że trzeba dotknąć każdej emocji, żeby ją poznać, żeby wiedzieć, jak się w niej czujemy, jak reagujemy, jak jesteśmy w stanie się zachować w pewnych sytuacjach. Również poznajemy siebie.
[01:55:47] - Czyli wszystkim po trochu.
[01:55:49] - Właśnie. Wielu ludzi absolutnie nie ma pojęcia, jak by zareagowali w pewnych sytuacjach. Żyją w przekonaniu, że zrobiliby jakoś nie wiadomo jak bohatersko, a się okazuje, że zupełnie jest inaczej i sami są zdziwieni i potem sami pracują ze sobą pod jakimś kątem zachowania, które ich zdziwiło nagle, bo się okazało, że w ogóle nie znają siebie tak naprawdę do końca. I to też są doświadczenia, które są tak naprawdę dobre dla nas, bo powodują zmianę, powodują jakieś wzrastanie świadomości i budowanie zasobów, z których czerpiemy cały czas.
[01:56:29] - Powiem tak, oprócz tej wolnej woli, to w zasadzie się z tobą zgadzam.
[01:56:39] - A czemu się nie zgadzasz? Powiedz mi, jaką masz teorię, jeśli chodzi o wolną wolę.
[01:56:43] - To może być fajny temat na audycję. Ja po prostu uważam, że skoro po tamtej stronie czas nie istnieje, to może teraz ten okres taki w życiu ludzkości na świecie, na Ziemi jest taki gorący. Natomiast z drugiej strony, jeżeli czas nie istnieje po tamtej stronie, co za różnica, czy coś się wydarzy w tym wcieleniu, czy w następnym?
[01:57:17] - A tu masz rację i się akurat z tobą zgodzę, bo czasami bywa tak, że jeśli coś tym razem się nie uda, jeśli nie zakończymy doświadczenia zrozumieniem, czyli dostajemy pewnego rodzaju doświadczenie i ono nie wpłynęło na nas tak, jak przypuśćmy miało wpłynąć, nie spowodowało jakiegoś wzrostu, jakiejś zadumy, przemyśleń, tylko po prostu poszliśmy w to i w żaden sposób nie udało się nic z tego wyciągnąć. Dostajemy podobne doświadczenia kolejnym razem. Nie takie same, podobne. I też patrzymy jak reagujemy. Znaczy my patrzymy, dusza patrzy, jaka jest reakcja, czy się zmieniło, jak reagujemy. Jeśli się nic nie zadzieje, nic się nie zmieni, to ono się powtórzy. Oczywiście w inny sposób, w jakiś sposób jest zbliżony, ale ono będzie się powtarzać, póki nie zakończymy go zrozumieniem. Czyli właśnie będzie taki tak zwany efekt „aha”, ja to tak nazywam.
[01:58:31] - Czyli to by świadczyło też o tym, że nie musimy przechodzić przez te punkty na tym twoim chińczyku, na tej twojej planszy do chińczyka, że owszem, fajnie by było, gdybyśmy przez nie przeszli, bo wtedy byśmy krótszą drogą.
[01:58:53] - Ale to, że one tam są, to nie znaczy, że my je doświadczymy w sposób oczekiwany przez duszę. One są w planach, są zaplanowane, czyli one się wydarzą, ale jak one się zakończą, my nie wiemy.
[01:59:08] - Nie, nie chodzi o sam fakt wydarzenia się. Dusza nie ma mocy sprawczej na ziemi. Jeżeli dusza zaczyna mieć moc sprawczą na ziemi, to mówimy o cudzie.
[01:59:26] - Ale Sławek, my jesteśmy sprawczą mocą na ziemi duszy. Przecież to my mamy kontakt z nią. Czyli jeśli ona chce nas kopnąć, jeśli ktoś ma z nią kontakt w sensie takim, że słucha intuicji i pójdzie za nią.
[01:59:40] - Pod warunkiem, że jej posłucha.
[01:59:43] - Oczywiście. Dlatego pewne doświadczenia się powtarzają. Ponieważ jeśli nie masz kontaktu i nie jesteś w stanie słuchać i zamiast słuchać intuicji, będziemy słuchać rozsądku, który nam podpowie zawsze w wiadomy sposób, to wtedy będziemy powielać te doświadczenia. To nie znaczy, że po powrocie do tej przestrzeni, nazwijmy ją planowania, po prostu nie stwierdzimy: „Okej, tym razem nie pykło. No to robimy to następny raz”. Kolejne doświadczenie tego typu.
[02:00:17] - I to jest właśnie objaw naszej wolnej woli.
[02:00:20] - Jeśli tak to rozumiesz, to się z tobą zgodzę.
[02:00:24] - Okej.
[02:00:24] - To się z tobą zgodzę.
[02:00:26] - Nie, bo cel dla wszystkich nie. Ja uważam, że cel dla wszystkich jest jeden i wszyscy w tym samym kierunku zmierzamy. Z tego samego miejsca wyszliśmy i do tego samego celu zmierzamy, więc ja w tych generalnych założeniach całkowicie się z tobą zgadzam. Tylko że uważam, że taką właśnie siłą napędową do naszych doświadczeń jest podświadomość, a dusza ma rolę bardziej doradczą. I ja uważam, że owszem, fajnie by było dla budowania dalszej świadomości, gdybyśmy ze zrozumieniem przeszli przez jakieś doświadczenia, które rozwinęłyby naszą świadomość, ale jeżeli tego nie zrobimy w tym wcieleniu, to nic nas do tego nie zmusi oprócz nas samych.
[02:01:18] - Okej, mogę się z tobą zgodzić.
[02:01:22] - Co prawda kompromisy na kompromisach tracą obie strony. Wolałbym takie okej, fajnie, super. Ale dobra, na dzisiaj satysfakcjonuje mnie kompromis.
[02:01:36] - Dobrze, to nie przedłużam w takim razie. Zwalniam łączę. Pozdrawiam wszystkich.
[02:01:40] - Dziękuję bardzo.
[02:01:41] - Miłego wieczoru.
[02:01:42] - Usłyszeć wszystkich.
[02:01:43] - Na razie.
[02:01:45] - Dziękujemy bardzo. Miłego wieczoru życzymy. Jeżeli ktoś jeszcze chce dołączyć do nas, to dzisiaj wyjątkowo, tak jak mówiłem, trzeba wysłać SMS-a z informacją, że chcecie, żeby Radio Paranormalium do was zadzwoniło i podłączyło was do rozmowy z panem Sławkiem Bączkowskim. SMS-y wysyłamy oczywiście pod numer 530 620 493. Cały czas także można komentować na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas również spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A tymczasem komentarzami troszkę sypnęło. Pan Marek zapewne tak?
[02:02:59] - Tak. Ja utknąłem na pierwszym komentarzu o 8:15, a teraz spojrzałem i to faktycznie-
[02:03:08] - A tu następne komentarze jeszcze.
[02:03:10] - Taka fajna dzisiaj audycja, ożywiona bardzo ze względu na telefony. Może pan nie odbiera z serwisu tego smartfona.
[02:03:21] - Proszę?
[02:03:21] - Może pan nie odbiera z serwisu tego smartfona.
[02:03:24] - Jak go odbiorę, to zamierzam tutaj troszeczkę poprawić moje ustawienie tych urządzeń dźwiękowych do łączenia słuchaczy.
[02:03:34] - Nie, bardziej mówię, wie pan, panie Marku, o tym, że jak smartfon działał, to było mało telefonów, a dzisiaj jak smartfon nie działa, to fajna rozmowa, fajne telefony. Więc może to jak nie będzie smartfona, to będzie więcej telefonów. Taka logika pokręcona.
[02:03:54] - Kto to wie? To jest w końcu Radio Paranormalium. Tutaj nic nie musi być normalne. Może nie wszystko, ale pewne rzeczy mogą być paranormalne.
[02:04:08] - Właśnie. Czegoż my się tutaj mamy spodziewać, skoro wiemy, gdzie jesteśmy?
[02:04:13] - Dzisiaj chyba wszystkich komentarzy już jednak nie.
[02:04:19] - Właśnie tak. Zwłaszcza że też widzę tutaj sporo i wewnętrznych rozmów, więc wybaczcie, jeżeli tych wewnętrznych rozmów nie będę komentował, nie będę włączał się w tą dyskusję, a spróbuję się skoncentrować na tych tematach, które dotyczą i telefonów i które dotyczą dzisiejszego tematu audycji. Tak sobie przeglądam te komentarze. Mam nadzieję, że po tym, co powiedziałem i po tym też, co powiedzieli słuchacze w rozmowach telefonicznych, pewne tematy stały się jasne, proste i oczywiste i już nie będziemy musieli do tego wracać i przejdziemy do spraw praktycznych. Ale oczywiście w niczym się tutaj nie zarzekam, więc spróbuję się cofnąć jakoś do komentarzy. A tak dokładnie to włączę się na duży ekran, żeby was lepiej widzieć. I biorę się do odpisywania, skoro nikt nie dzwoni. Co my tutaj mamy? 8:00. Jest!
Nasz drogi Adam pisze: „Cele psują wypoczynek, jak nie płyną z wnętrza”. Czyli jesteśmy przy wakacjach i przy raju, kochani, a my żeśmy już tutaj zabrnęli. Ale jest dobre pytanie: „Jak zrobić raj dla wszystkich? Zapewne dać wolną wolę i dobre wskazówki oraz szkolenie w postępowaniu ze sobą”. Tak jak bardzo lubię komentarze Adama, tak tym razem się nie zgodzę, bo jak widzicie wskazówki dostajemy od paru tysięcy lat i nie za specjalnie z tych wskazówek chcemy korzystać. Ja tak zadam wam pytanie: kto z was na przykład ćwiczy oddechy? Bądź kto spróbował chociaż temat drugiej opcji podałem dzisiaj dopiero, ale też jestem przekonany, że gros z was po prostu w ogóle tego nawet nie spróbuje w swoim życiu. Nie to, że w was wątpię, tylko po prostu wiem, jaka jest nasza natura ludzka. Do wszystkiego gdzieś tam w którymś momencie każdy z nas sobie dojdzie, poczuje potrzebę i wtedy może po prostu będzie miał jakąś tam podpowiedź, z czego można skorzystać. Wracając do raju: „Trudno stworzyć raj na ziemi, bo większość ludzi to bestie, które„ — to Emogirl pisze — „które nie powinny żyć, bo w ostatnim czasie słychać w mediach, do czego są zdolni.
Na przykład w ostatnim miesiącu kobieta spaliła własne dziecko w piecu albo tydzień temu nagrywał komórką i rozjechał psa”.Nikt tego badania jeszcze nie zrobił. Natomiast ja przy jednym makabrycznym doświadczeniu, przy makabrycznym wydarzeniu, które miało miejsce jeszcze jak rezonans Schumanna był online, to obserwowałem, ponieważ rezonans Schumanna jest średnią 7,68, kiedyś 16, teraz 16 z kawałkiem. Jest parametrem uśrednionym. Natomiast on w różnych rejonach Ziemi, o różnych porach dnia wygląda różnie. Więc zastanawiam się, na ile rezonans Schumanna jest w stanie wpłynąć, przy takich na przykład pikach 40, 50 herców, na nasze zachowania. Mówię, raz się pokusiłem o to. Znalazłem jakąś tam analogię, ale to było jedno doświadczenie, więc ciężko mi mówić tutaj o statystykach. Natomiast pamiętajcie to, o czym żeśmy rozmawiali, o tych doświadczeniach. Że co? Że po prostu ludzką naturą, ludzką potrzebą jest poznanie wszelkich aspektów emocji dostępnych na Ziemi.
I jeżeli ktoś czegoś takiego jeszcze nie doświadczył, to być może dostał ostatnią szansę na to, żeby właśnie tego doświadczyć. Z ziemskiego punktu widzenia podchodzimy do pewnych rzeczy bardzo osobiście, zwłaszcza z naszego punktu widzenia coś nam się wydaje przerażające, straszne. Natomiast mówię, wszelkie te doświadczenia powodują też reakcje różnych ludzi i czasami dowiadujemy się o sobie. I też to, o czym żeśmy dzisiaj nawet z Asią rozmawiali, że poprzez uczestniczenie emocjonalne w danej sytuacji też możemy się rozwijać, ponieważ te wydarzenia wymagają naszego emocjonalnego ustosunkowania. I też kończą się wnioskiem. To, o czym żeśmy rozmawiali, że każde doświadczenie, żeby było skuteczne, musi się zakończyć zrozumieniem. I poprzez takie uczestniczenie my sami budujemy swoją świadomość tutaj już na Ziemi, że tak nie można. Więc ja wiem, jak to zabrzmi, ale z punktu widzenia rozwoju świadomości takie rzeczy budują również świadomość innych ludzi. Tu Adam odpisuje: „Twoja wola, żeby takie przykrości zauważać i się nimi żywić. Postuluję, że byłoby ci łatwiej skupić się na sobie, gdybyś mógł odpuścić szukanie niesprawiedliwości”.
I tu troszeczkę mówię z punktu widzenia rozwoju świadomości się z tym nie zgadzam, ale z drugiej strony całkowicie zgadzam się z Adamem, że jedyną zmianę, jaką możemy dokonać, to ta zmiana dotyczy nas samych. Więc w takiej sytuacji, jeżeli porusza cię taka sytuacja, to jedyny sens ma to wtedy, kiedy, drogi słuchaczu, sam sobie mówisz: „Tak nie można postępować”. Wtedy takie doświadczenie ma sens. Inaczej jest tylko próbą oceniania innych bądź pokazywania innym, że są źli, a to w żaden sposób nie zmienia nas. Krzysztof Rabinek: „Czy widział ktoś drzewo poznania dobra i zła? Chyba nie. Moim zdaniem Eden to inna rzeczywistość. Zatem jak Eden znika, to zostaje tylko nasz świat”. Drogi Krzysztofie, my cały czas jemy owoce z drzewa poznania dobra i zła, bo nic innego nie robimy przez nasz rozwój ewolucyjny, jak poznajemy, co jest dobre, a co złe. Marzenka tutaj pisze: „Co nam daje szczęście?
Niewyobrażalna, nie wiem, jak to nazwać nawet. Tak przepiękne uczucie, że szok. Ja to uczucie poznałam w dziwnym momencie. W momencie, kiedy mój mąż umierał i według mnie do tej pory to było moje naj naj. Uczucie szczerości. Wiem, jak to zabrzmi, ale tak było”. Poczekam, zobaczę, może tutaj jeszcze czegoś się dopatrzę, Marzenki. „I nie to, że mąż umiera, tylko że jest szczęśliwy, że jestem przy nim i że z nim jestem. Dla mnie to uczucie zawierało wszystko w sobie. Miłość, tragiczność momentu i przeogromne uczucie.
Nawet nie wiem, jak to opisać. Egoistycznie napiszę, że warto było wytrwać dla takiego uczucia”. Oczywiście to nie podlega żadnemu komentarzowi. Nie podlega żadnemu komentarzowi, skoro tak się czułaś. Tylko to określenie, że egoistycznie może jest dla mnie niezbyt właściwe. Może troszeczkę tak, jakbyś brała na siebie winę za to, że poczułaś szczęście, a wiemy dokładnie, że to nie o to chodziło. Tutaj jest dyskusja na temat ludzkiego ścierwa, więc ją, że tak powiem, pominę. Tutaj Spychał spisze: „Ludzie, których opisujesz, muszą się rozwinąć w stanu człowieczeństwa. Dużo przed nimi jeszcze pracy w ciele. Zadają cierpienie, dostaną to samo i już więcej tego nie zrobią”.Ale niekoniecznie w tym samym życiu.
Tu się zgadzam z tym, że z punktu widzenia rozwoju świadomości to ma zupełnie inny wydźwięk niż z punktu widzenia naszych osobistych doznań. Dobra, pojedźmy dalej. Marzenka odpisała do Emovila: „Niepotrzebnie dajesz temu uczuciu energię”. I to jest znowu aspekt nasz osobisty. Mówi: „Niepotrzebnie, nie róbmy tego”. Ale z drugiej strony pamiętajcie, że cały czas zmierzamy do tego, żeby poznać samych siebie. Poznać, zrozumieć, zaakceptować, transformować. Więc informacja, że Emovil angażuje się emocjonalnie, świadczy o nim samym i to on sam, jeżeli chce coś zadziałać, powinien się zastanowić, dlaczego akurat takie emocje towarzyszą. Pamiętajcie, że hamowanie i tłumienie emocji nie znaczy, że te emocje przestają istnieć. Po prostu przestajemy je wydobywać.
Dlatego ważniejsze jest obserwowanie swoich emocji niż hamowanie. Tutaj Miss Strychaus pisze: „Emovil, spotykasz takich, bo karmisz się taką energią. Dopóki nie zaakceptujesz, że istnieją, będziesz ich spotykał. To się skończy, kiedy pogodzisz się z ich istnieniem i im wybaczysz”. Przede wszystkim trzeba wybaczyć sobie, zrozumieć swoje własne emocje, powody, pobudki, intencje i wybaczyć samemu sobie, bo ocenianie innych to jest to, co niektórzy nazywają budowanie karmy. Bartosz, chyba nasz słuchacz telefoniczny, pisze: „Co do etapu mam inne zdanie. Nie biorę pod uwagę nas, tylko siebie i proces, w którym biorę udział”. To my żeśmy sobie już na ten temat porozmawiali na antenie, więc tutaj cały czas dyskusja Emovila trwa. Zaczynam czuć fajną łączność z kolejną słuchaczką. Miss Strychaus pisze: „Emovil, a co powiesz na to, że kiedyś byłeś taki sam jak oni?”.
Kochani, trzeba mieć świadomość tego, że to, że jesteśmy w takim miejscu swojej świadomości, nie znaczy, a raczej wprost przeciwnie, że zawsze tacy byliśmy. A raczej moim zdaniem świadczy o tym, że kiedyś robiliśmy przeróżne bezeceństwa, bardzo złe rzeczy z punktu widzenia innych ludzi. Więc takie szastanie ocenami, krytykowanie i nadsąsanie się z ludzi, mówienie o nich złych rzeczy, owszem, z ziemskiego punktu widzenia ma sens ewolucyjny. Jeżeli zakończy się stwierdzeniem, że tak nie można robić, jest okej. Natomiast to tak, jakbyście odbierali im prawo do przechodzenia przez to, przez co sami przechodziliście po to, żeby dojść do tego etapu, w którym jesteście. Gdybyście nie przeszli tamtego etapu, nie bylibyście na tym etapie. Więc inni, żeby dojść do tego etapu, którego w danym momencie od nich wymagacie, tak naprawdę muszą przejść przez te etapy, przez które wy, ja, my przechodziliśmy wcześniej. I to jest proces, którego się nie uniknie. Pod warunkiem, że nie ma tego zrozumienia, o którym z Asią powiedziałem. Najważniejszym zadaniem całego procesu rozpoczęcia procesu ewolucyjnego jest zrozumienie, czyli to, co ja nazywam poznaniem prawdy.
Emovil tu zaprzecza: „Nie przypominam sobie, żebym taki był, a wiem, o co ci chodzi. Ale zrozum, że nie każdy zaczyna swój rozwój od zadawania bólu sobie i krzywdy innym”. Tego większość z nas nie może być pewna. Marzenka pisze: „Sławku, dokładnie. Zostaje tylko coś. I odchnęłam. Taką mam nadzieję odnośnie mojego męża”. Tak się domyśliłem. Bardzo się cieszę. Tu jest dyskusja ewolucyjna.
Miss Strychaus pisze: „Emovil, kiedyś byłeś duszą niemowlęcą i też byłeś pozbawiony empatii. Też zadawałeś cierpienie, kradłeś i tak dalej. Tak ewoluowała twoja dusza”. Tu się, moja droga, nie zgodzę z tobą, że to nie dusza ewoluowała, tylko ty. Będę to powtarzał, ponieważ zrozumienie tego procesu jest bardzo istotne. Kochani, wszyscy kiedyś mieszkaliśmy w jaskiniach. Ja nie pamiętam dokładnie, co tam się działo. Może nie chcę pamiętać. Natomiast to nie był fajny okres w naszym rozwoju. I wszyscy przez ten etap przeszliśmy.
Słowo „empatia” chyba nie pojawiło się na żadnym rysunku w żadnej jaskini jaskiniowców, więc to pojęcie w ogóle nie istniało. Ale dobrze, jedźmy dalej.I znowu mi się natknął. Dzisiaj kobiety rządzą. Mrs Trychaus pisze: „Mobil chyba nie słuchasz audycji. Właśnie Sławek o tym powiedział. Tak, kiedyś zamordowałeś, ukradłeś. Musiałeś tego doświadczyć, bo byś się nie rozwinął do stanu, w którym jesteś”. To kolejny powód do szacunku, bo widzę, że jestem tutaj słuchany. Tutaj cały czas trwa dyskusja, a ja spróbuję przewinąć to do jakiegoś wątku, może innego, bo widziałem też innych słuchaczy, którzy się wypowiadali. Przynajmniej z tych messengerów, które pan Marek mi tutaj podsyłał.
[02:20:19] - Tu się już w międzyczasie robi kolejna porcja komentarzy, ale to prześlę, Panie, jak już pan do końca tych dotrze.
[02:20:28] - Tutaj coś się ciekawego wydarzyło. Marzenka pisze: „Sławku, przecież wiesz, że nie można tak powiedzieć, że jest tak i tak”. Nie wiem, czego to dotyczy, bo chyba zgubiłem jakiś wątek. Mrs Trychaus pisze: „Mobil ezoteryczny i religijny bełkot. Wylej z tego dzbana i zrozum, że po śmierci jest tylko miłość, bo celem samym w sobie jest stanie się miłością jako człowiek”. Genialnie. Jakżeż my się dzisiaj rozumiemy. Dobrze. No i było tak miło. Mrs Trychaus pisze: „Mobil zdecydowanie poczekam, co powie Sławek, bo ja nie mam cierpliwości do bełkotania ezoterycznych teorii, które dla mnie są niedorzeczne.
Rezonowanie z demonami. Serio?” Marzenka pisze: „Mobil nie drocz się”. Nie wiem do czego to jest, ale rozumiem, że to jest jakiś żarcik. Ja bardzo poproszę o wytłumaczenie mi tego poza audycją Marzenko. Ja tylko powiem tak: moim zdaniem Mobil za bardzo bazujesz jeszcze na sferze umysłu i próbowania budowania swoich poglądów i teorii na podstawie teorii bądź doświadczeń naukowych. Uwierz mi, że one jeszcze póki co nie rozwiązują większości naszych duchowych dylematów. Tutaj Maria pisze. Mamy tutaj już temat naszych rozmów telefonicznych. Maria pisze: „Zgadzam się ze słuchaczem, że dla mnie pierwszorzędną sprawą jest zrozumienie siebie, czyli kim jestem. Druga kwestia to łatwość popełnienia błędu, inaczej zwiedzenia w rozważaniu prawdy, co potwierdza wielość prawd głoszonych na ziemi, o których każdy autor mówi, że jest to jedyna prawda”.
Wezmę to troszeczkę, Mario, do siebie, bo przecież ja też mam jakieś swoje przekonania i też mówię właśnie z przekonaniem, że to jest prawda. Natomiast teraz tak sobie myślę, że mimo wszystko w pewnym sensie pewne takie zasadnicze rzeczy, mówię o takich tych normalnych, nie tych szalonych teoriach spiskowych, w większości jednak zmierzają do tego samego i pewną zasadę, pewien mechanizm opisują w bardzo podobny sposób. Czasami są jakieś tam drobne różnice w określeniach. Natomiast jeżeli przyjrzeć się merytorycznemu sensowi tego, to one są bardzo do siebie podobne. Natomiast bez wątpienia kluczową sprawą jest zrozumienie samego siebie. I ja powiem wam, że przez długi okres czasu w swoim życiu zastanawiałem się, skąd u mnie taka potrzeba wręcz pomagania innym. Rzecz, którą raczej w bardzo dużej ilości przypadków miałem często więcej perypetii i kłopotów niż pożytku. I bez zrozumienia samego siebie na wiele pytań dotyczących naszego życia nie jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedzi. I od razu mówię, tego nawet podróże OOBE nie załatwią, jeżeli nie poznamy samych siebie. Bo z drugiej strony po co znać cały wszechświat, który nic nie jest w stanie w naszym życiu zmienić, skoro bardzo często to my borykamy się z własnym życiem i z naszymi problemami.
Więc może lepiej się skupić, zacząć od poznawania siebie, żeby swoje życie poprawiać. Marzenka pisze: „Bo ciężko ludziom to zrozumieć, czemu tak i w ogóle. Całe życie nas uczono o tym i tamtym, pokazano co i jak ma być i tak trzeba, więc ciężko”. No i dalej jesteśmy. Słuchajcie, nawet tak jak teraz jesteśmy bombardowani tym, co powinno się, a czego się nie powinno, toTo teraz mamy po prostu wodospad tego. Mobil pisze Marzenka: „Od samych narodzin jesteśmy fałszywie indoktrynowani przez patologiczny system i nabieramy po tym fałszywych przekonań oraz kierujemy się stereotypami”. Słuchajcie, można tak mówić, że jesteśmy bombardowani, że ktoś tam stworzył matrycę. A o czym jest ta audycja? O tym, że jako dorośli ludzie, którzy są już świadomi tych mechanizmów, żeby zamiast przestać narzekać, poszukać metody, jak to zmienić. Bo możemy oczywiście następne 30 audycji poświęcić temu, jak to jest źle, jak to jest niedobrze, jak ktoś nas oszukał, ktoś nas zmanipulował, ktoś nas zaprogramował, ktoś stworzył matrycę, ktoś inny stworzył plan i tak dalej.
Ale pamiętajcie o tym, że to wszystko można zmienić. I właśnie Marzenka tutaj pisze: „Tyle jest teorii i innych, że ciężko ogarnąć normalnemu zjadaczowi chleba, a i tak dużo dalej siedzi tam, gdzie siedzi”. Dokładnie, bo czasami dyskusja nie prowadzi do zrozumienia. Moim celem jest to, żeby ta dyskusja, którą prowadzimy, informacje, które mówię, teorie, które wam opowiadam bądź moje prawdy, które wam przekazuję, miały zwykłe, proste przełożenie właśnie na ludzkie życie. Żeby skutkowały zrozumieniem i dokonywaniem zmian. Taki jest cel tych audycji. Natomiast klepiemy te teorie i nie ruszamy dalej z miejsca, ponieważ cały czas borykamy się z tymi samymi problemami, obrabiamy teorie zamiast przejść do zajęć praktycznych. Także do roboty, brać się za siebie i przejdźmy do praktyki. Dobrze, gdzie my jesteśmy? Gdzie my jesteśmy?
A właśnie. Marzenka pisze: „Idę na odsłuch. O zrozumienie! Aż się ucieszyłam na to sformułowanie”. Widzisz, akurat cieszę się bardzo, że tak się udało wstrzelić. Tutaj Kudłaty nam się włączył do rozmowy. Kudłaty nam się włączył do rozmowy, aczkolwiek nie widzę, w którym momencie. O tutaj. Maria pisze: „A mój problem dalej nietknięty. A może ja nie potrafię go jasno wyrazić?”.
Mario, właśnie myślałem, że dzisiaj rozmawiałem przede wszystkim na temat twojego problemu, ale to może ja go nie umiem jasno wytłumaczyć. Więc poproszę jeszcze napisz mi, co tak naprawdę chciałabyś się dowiedzieć. Marzenka mnie tutaj tłumaczy: „Mario najpierw leci to, co Sławomir nam mówi, później się odnosi do pytań z czatu”. Cierpliwości. Marzenko, dziękuję ci bardzo, ale chyba Maria mówi o tym temacie w swoim komentarzu sprzed dwóch audycji. Tutaj się właśnie włączyła nasza droga Asia, ale ponieważ udało nam się dzisiaj porozmawiać na antenie, to do jej komentarzy nie będę się odnosił, żeby was już tutaj być może też nie zanudzać, bo część z tych tematów została poruszona podczas naszej rozmowy telefonicznej. Dobrze. Co my mamy tutaj jeszcze? Tutaj jest jakiś fajny wątek Kudłatego z Mobilem. O, Jubiego widzę.
Witaj Jubi. Witaj Jubi, gdzie ty jesteś? Mój laptop już tutaj zaczyna powolutku fiksować, więc te komentarze mi się przewijają dość randomowo. Czysty kontakt ma różne odczucia. Marzenka pyta: „Co to znaczy czysty kontakt?”. Kochani, mam znowu jakieś drobne problemy z laptopikiem. W sensie znowu przewijania ekranu. Dlatego jest taki malutki chaos, bo nie jestem w stanie płynnie tego przewijać. Przepraszam was na sekundkę, spróbuję coś zrobić. Może się na chwilę uspokoi.
Dobrze. Szału nie ma. Panie Marku, mam taką prośbę. Mógłby mi pan podesłać jeszcze te komentarze z tej ostatniej paczki? Bo coś nie mogę ich odpalić.
[02:31:10] - Spróbuję za moment podesłać. Zobaczę. Widzę, że tutaj nie wiem, o które komentarze tak dokładnie chodzi, bo tu widzę, że pan wszystkie chyba wyświetlił.
[02:31:23] - Kochani, mam dzisiaj poważny problem z komentarzami. Nie wiem z czego to wynika. Czy to z mojego Messengerka, czy znowu z internetu.
[02:31:33] - A na której, panie Sławku, godzinie pan teraz jest?
[02:31:39] - Ostatnich komentarzy nie mogę odczytać. Tutaj Kudłaty coś tam pisze: „Ale gdyby to było normą dla nas ta wiedza”. Nie wiem, o jaką wiedzę chodzi. Natomiast z mojego punktu widzenia, patrząc na godzinę, to chodzi o moją rozmowę telefoniczną z Asią. I to jest zawsze ten sam dylemat i zawsze taka nasza ludzka natura, żeby sprawdzić, zweryfikować, skontrolować to, co dla nas jest niedostępne. Nie ukrywam, że ta nasza natura jest też pewnego rodzaju gwarantem rozwoju, bo pewnie gdybyśmy nie byli troszkę leniwi, troszkę ciekawi, to być może życie gdzieś tam w jakichś lasach, w jakichś wioskach bądź innych osadach byłoby dla nas wystarczająco satysfakcjonujące. Być może nawet samo siedzenie w jaskini by nam już wystarczało. Więc to szukanie odpowiedzi wynika z tej naszej ludzkiej natury. I jeżeli nie przeradza się w jakąś obsesję bądź nie powoduje jakiegoś totalnego dyskomfortu, to jest okej. Szukajmy.
Ja też szukam. Też jeszcze cały czas się zastanawiam nad wieloma rzeczami. Też jeszcze proszę cały czas o odpowiedzi na różne pytania. Natomiast przestałem się już dawno, dawno temu napinać. Bo zwróćcie uwagę, że najczęstszym powodem naszych rozczarowań są nasze własne oczekiwania, że my nie tylko wymyślamy, co chcemy, ale podświadomość nam podsuwa rozwiązanie, jak to ma być zrobione. A to nie zawsze tak jest, że i potrzeba i sposób idą ze sobą w parze. Więc czasami lepiej skoncentrować się na zrozumieniu potrzeby, na precyzyjnym wyartykułowaniu swojej potrzeby, prośby, marzenia bez wymyślania sposobu, w jaki to się ma wydarzyć. I często ta potrzeba wiedzy i niedostanie tych informacji powoduje, że jesteśmy niezadowoleni, że jesteśmy nieszczęśliwi, że mamy złe samopoczucie. Niektórzy się czują gorzej, bo ktoś coś widział, ktoś coś słyszał, ja tego nie wiem. Zrozumienie mechanizmów powinno być moim zdaniem procesem jednorazowym.
Czyli okej, działa to mniej więcej tak i tak. I już. To jest trochę tak, jakbyśmy każdorazowo przed wsiądnięciem do samochodu analizowali jego konstrukcję. Żeby co? Żeby bezpieczniej dojechać? Nie. Żeby bezpieczniej dojechać, szybciej, pewniej i bezpieczniej trzeba się skoncentrować na technice jazdy, nie na zrozumieniu budowy, konstrukcji i działania samochodu. Pod warunkiem, że się nie jest konstruktorem. Natomiast 99% ludzi na świecie wystarczy zrozumienie ogólnej zasady działania samochodu, że jak kręcę kierownicą, to mi kółka skręcają, jak włączam biegi, jest sprzęgło. Bo to są rzeczy, które trzeba wiedzieć, żeby ten samochód móc obsługiwać.
Ale jaki on ma silnik? Co to jest pierścień? Co to jest panewka? Co to jest cewka? Co to jest świeca? Nie jest nam tak naprawdę do bezpiecznej jazdy potrzebne. Do bezpiecznej jazdy jest nam potrzebna umiejętność prowadzenia samochodu. Więc spróbujcie się skoncentrować, jak ten swój samochód bezpiecznie prowadzić. Nad swoją techniką jazdy, nad zrozumieniem, jakie niewłaściwe ruchy czy reakcje za kierownicą powodują, że uderzacie w słupek na parkingu, obrysujecie samochody, wymuszacie pierwszeństwo albo powodujecie wypadek. To jest potrzebne.
Zrozumienie samego siebie i swoich błędów jest potrzebne do tego, żeby je wyeliminować ze swojej techniki jazdy. A my cały czas w naszych rozmowach analizujemy i zastanawiamy się nad konstrukcją samochodu. I później też z drugiej strony nie jest dziwne, że część z nas tej konstrukcji nie jest w stanie zrozumieć, bo im bardziej wchodzimy w zawiłe szczegóły, tym ta konstrukcja wydaje się być bardziej skomplikowana. Więc zastanówcie się, czy celem waszego życia jest nauczyć się na pamięć konstrukcji samochodu, czy szczęśliwie, bezpiecznie i komfortowo dojechać do celu podróży. Jeżeli chcecie zostać konstruktorem samochodu, skupcie się na tej pierwszej części. Jeżeli chcecie bezpiecznie dojechać do celu, to skupcie się na błędach, które podczas tej jazdy popełniacie. Bo inaczej nic z tego nie będzie. Więc przede wszystkim spróbujcie zrozumieć swoje własne potrzeby, swoje własne intencje. Do czego-Do czego chcecie dążyć? To jest to, co ja powiedziałem w ostatniej audycji, że chcę szukać sposobu na poprawianie życia.
Owszem, poprzez zrozumienie, ale przede wszystkim na poprawianie życia swojego, a przy okazji również, jeżeli się uda, to chcę się tą swoją wiedzą na ten temat podzielić z wami. Ale to nie jest tak, że to jest jedyny główny cel. Dobrze. Tutaj mam komentarz Marzenki: „E-mobil, ale słuchamy, czytamy, myślimy, nabywamy innych wiadomości, z którymi możemy się identyfikować. Nabieramy własnych doświadczeń”. To jest nie z dzisiejszej audycji. Słuchajcie kochani, ja coś czuję, że mamy znowu jakieś problemy na łączach. Dobrze. Bo ja tutaj nie mam, nie wiem.
[02:39:03] - Halo, halo, panie Sławku, czy się słyszymy?
[02:39:06] - Tak, teraz w końcu tak.
[02:39:09] - Bo tutaj mamy sygnały, że-
[02:39:12] - Tutaj ostatnie komentarze sprzed godziny 23:00. A poza tym mój biedny laptop tutaj wariactwa znowu dostał.
[02:39:24] - I zaraz dostanie kolejnego wariactwa, bo tu jeszcze dosyć dużo komentarzy kolejnych.
[02:39:31] - Może zrobimy tak, że ja sobie wynotuję te komentarze z końca dzisiejszej audycji, bo nie wiem, kiedy mi pan coś podsyłał, panie Marku.
[02:39:42] - Teraz.
[02:39:44] - No dobra, panie Marku, jest pan? Panie Marku?
[02:39:47] - Jestem.
[02:39:49] - Bo ja mówię, ja już mam w tej chwili ostatnie komentarze sprzed 23:00. Ja mam taką propozycję, bo mój laptop tutaj, już mówię, dostaje głupawki całkowitej. Może skończmy na dzisiaj. Ja bym poprosił o te komentarze. Ja sobie je wydrukuję i z chęcią w przyszłym tygodniu na początku audycji do tego wrócę, bo przyznam się szczerze nie jestem w stanie czytać komentarzy. Powiem tak. Nie wiem, czy to przez te upały. Mój laptop zwariował.
[02:40:30] - Może się przegrzał po prostu.
[02:40:33] - Najprawdopodobniej niestety chyba tak, bo już po prostu ekran dostaje jakichś makabrycznych drgań. Kochani, bardzo was przepraszam, bo uważam dzisiejszą audycję za przefajną, przesympatyczną i też bardzo atrakcyjną.
[02:40:58] - No i taką też bardzo pozytywną, trzeba powiedzieć.
[02:41:02] - Tak, naprawdę było super, dlatego tym bardziej jest mi przykro, że nie mogę z wami kontynuować w tej chwili tej rozmowy, chociażby czatowej. Ale naprawdę, już ten mój laptop dostaje po prostu głupawki. Ja już go wystawiam na dwór, może przejdzie.
[02:41:31] - Żeby czasem deszcz nie spadł.
[02:41:34] - Nie, mam nadzieję, że nie. Troszeczkę się ochłodziło, więc może i on ochłonie. Tu widzę, że tu się naprawdę fajne rzeczy podziały, bo i Jubi coś pisał i też nowych słuchaczy mieliśmy. Także tym bardziej mi jest przykro, że tak to wygląda. I dziewczyny dzisiaj bardzo aktywne były, co mnie bardzo cieszy. Może jednak. Może lekkie schłodzenie mu pomogło. Jednak nie. Dobrze, panie Marku, nie mordujemy słuchaczy. Przykro mi niezmiernie.
[02:42:11] - Laptopowi chyba też wypadałoby już troszkę dać spokój. Dać odpocząć.
[02:42:16] - Nie, za każdym razem się protestuje i to bardzo mocno dzisiaj. Myślę, że to jest kwestia upałów i oddałbym go z chęcią na serwis, gdyby nie to, że mam na nim bardzo dużo swoich rzeczy, swoich materiałów i nie chciałbym tego po prostu stracić. A poza tym też nie wiem, ile trwałaby wtedy przerwa w audycjach. Natomiast chyba nie będzie specjalnego wyjścia. Więc jak za tydzień by nie było audycji, to znaczy, że mój laptop jest na tak zwanym serwisie. Także nasłuchujcie komunikatów, ale mam nadzieję, że wszystko w ciągu tygodnia uda się ogarnąć. Także kochani, nie męczę was tym swoim dukaniem, bo to pewnie jest dla was też męczące i wkurzające. Lepiej się wyspać. Mówię, przepraszam za tą końcówkę, że to tak się poskładało, ale na pewne problemy sprzętowe po prostu nie mam najmniejszego wpływu. Także obiecuję, że doczytam sobie na spokojnie te komentarze, wydrukuję i z chęcią wrócę do nich w następnej audycji.
Bardzo wam dziękuję za dzisiaj.
[02:43:34] - Tutaj Marzena wstawiła komentarz: „O jejciu, na dwór zostawił lapka” i serduszko.
[02:43:42] - Na szczęście nie pada. Na szczęście u mnie nie pada, więc nic złego mu nie grozi. A poza tym jestem tutaj razem z nim, więc nie jest-
[02:43:52] - Jest pod dobrą ręką.
[02:43:55] - Tak, nie jest odosobniony, nic mu się tutaj złego nie przydarzy. TakżeKochani, dziękuję wam jeszcze raz bardzo serdecznie za dzisiaj. Przepraszam za tę końcówkę. Kładźcie się spać, odpoczywajcie, a ja w przyszłym tygodniu z chęcią wrócę do tych fajnych komentarzy, bo widziałem, przewijały mi się, że fajną dyskusję żeście tutaj sobie i mnie zafundowali. Wrócę do tego za tydzień, a jak coś, to piszcie oczywiście do mnie prywatnie, piszcie pod audycją na YouTubie i jak coś było jeszcze tam niejasne, to spróbuję do tego tematu wrócić i drążyć go na tyle długo, aż będzie jasny i zrozumiały. Trzymajcie się, dziękuję za dzisiejszy cudowny i gorący poniedziałkowy wieczór. Wszystkiego dobrego, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień.
[02:45:03] - Mówił do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” oraz wideobloga o tym samym tytule, pan Sławek Baczkowski. Tradycyjnie moli książkowych, ale nie tylko, zachęcamy gorąco do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia, oby bez problemów technicznych, już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.