[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, rozpoczynamy wlewanie kolejnego odcinka audycji „Świat oczami duszy”, audycji o świadomości na żywo. Tak się zawahałem, bo pewnie macie już państwo dosyć tego upału, dosyć tej zaduchy, a tu nagle Radio Paranormalium wita się bardzo gorąco i serdecznie. Ale myślę, że na tę kolejną gorącą audycję o świadomości wielu z państwa czeka. Szczególnie, że tydzień temu się niestety nie słyszeliśmy z przyczyn technicznych, ale dzisiaj już z tego, co mi wiadomo, laptop pana Sławka jest w o wiele lepszym stanie niż był jeszcze tydzień temu. Tak więc zaczynamy. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze pan Sławek Bączkowski, gospodarz audycji oraz autor wideobloga o takim samym tytule.
Dobry wieczór panie Sławku.
[01:23] - Witam panie Marku, witam was kochani.
[01:25] - Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak koło godziny 21:00 będzie można dzwonić, chociaż w sumie możemy nawet linię telefoniczną chyba teraz już otworzyć. Jak pan sądzi?
[01:41] - Tak. Myślę, że sobie poradzimy. Mamy już na tyle doświadczonych słuchaczy, że sobie na pewno poradzimy.
[01:50] - Tak więc podaję numer telefonu do Radia Paranormalium. Dzisiaj będzie mały chrzest mojego małego wynalazku. Kombinowałem, bo niestety, co się też objawiło zresztą na antenie, wtyczka się poluzowała. Chyba gniazdko słuchawkowe się poluzowało w smartfonie i troszeczkę słuchaczy dzwoniących przerywało. Tak więc musiałem wymyślić coś bezprzewodowego. Zobaczymy dzisiaj, jak to się będzie sprawować. Nasz numer telefonu to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Jeszcze tylko przypomnę, że pod naszym numerem 530 620 493 będziemy oczywiście odbierać również SMS-y. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:22] - Dziękuję panie Marku, jak zwykle. Kochani, przyznam się szczerze, że te dwa tygodnie to dość długa przerwa, jak dla mnie. Nie wiem, jak dla was. Nie ukrywam, że się stęskniłem za wami, bo zaobserwowałem u siebie przynajmniej, że jak jestem w tym cotygodniowym cyklu, moje życie duchowe wygląda zupełnie inaczej, ponieważ czytam komentarze, docierają do mnie jakieś informacje od was, pytania i w związku z tym nie mam takich długich przerw. A ta ostatnia dwutygodniowa przerwa spowodowała to, że znowu wsiąkłem w prozę życia, prozę zawodową. Zresztą niektórzy z was zostali uszczęśliwieni moimi pomysłami z dziedziny zawodowej, nie duchowej. Dziękuję wam tak przy okazji za pomoc, za wsparcie, za słowa, za to, co żeście mi tam napisali. Więc postaram się tych przerw zbyt długich nie robić, bo się źle czuję. Oczywiście są z tego jakieś wnioski, zwłaszcza o mojej osobowości, o mojej podświadomości, o tym, co ja mam jeszcze ze sobą do uczynienia, do zrobienia. Ale też przekłada się to na pewne takie ogólne mechanizmy dotyczące was, więc postaram się, jak to sobie wszystko ładnie poukładam, postaram się wam o tym wszystkim również powiedzieć.
Dzisiaj zaczniemy od komentarzy z ostatniej audycji, bo fajnie się tak składa, że te komentarze ostatnio fajnie się wpisują w tematy albo aktualnej audycji, albo w tematykę tego, o czym chciałbym mówić w następnej audycji. Więc wykorzystam was oczywiście z wielką przyjemnością do tego, żeby dzisiejszą audycję właśnie od tych komentarzy zacząć. Na początek jedno małe wyjaśnienie, które jest następną informacją o mnie, że jako wykładowca mam jeszcze sporo do zrobienia. Więc przeczytam komentarz Mystery House, która napisała po ostatniej audycji: „Nawiązując do tego, dlaczego człowiek dąży, aby stać się miłością, największy mężec i rewolucjonista duchowy, który stąpał po ziemi, powiedział: jako w niebie, tak i na ziemi”.I oczywiście zgadzam się z panią Joanną, że dusza też się rozwija. Gdyby tak nie było, nie byłoby podziału na dusze niemowlęce, młode, dojrzałe i stare. Będę przy tym trwać, że dusza, która nie ma zapisanych pewnych doświadczeń, nic nikomu nie podpowie, nie przekaże informacji, jeśli takiej nie posiada. I dopóki nie dostanę wskazówek od mojej duszy, że jestem w błędzie, będę uważać, że twoje zdanie, Sławku, jest dyskusyjne, z uśmiechem na samym końcu. Jaka informacja jest dla mnie? Taka, że ja też twierdzę i moim zdaniem oczywiście dusza się rozwija. W sensie rozwija się poprzez zbieranie informacji.
Więc wiadomo, że jeżeli ma tych informacji więcej, to jest mądrzejsza, chociaż akurat w przypadku ludzi nie zawsze to jest równoznaczne. Natomiast faktycznie jest coraz bardziej dojrzalsza o kolejne doświadczenia, w których razem z nami uczestniczyła. I jedyna taka różnica, która jest pomiędzy tym, co większość ludzi uważa, a tym, co ja uważam, polega na tym, po co ta dusza się rozwija. I to jest ta różnica, której ja chyba do tej pory nie byłem w stanie wam wyjaśnić swojego punktu widzenia. Otóż ja cały czas uważam, że te informacje, które dusza zbiera, są przeznaczone przede wszystkim dla nas. Co nie znaczy, że twierdzę, że tylko dla nas. Ponieważ oczywiście dusza, która ma cały czas kontakt ze źródłem, również wpływa na świadomość całościową. Każde to doświadczenie buduje również świadomość zbiorową. Zresztą tak samo jest również na Ziemi, że doświadczenie poszczególnego człowieka, jeżeli nie zostanie przez niego ukryte, wpływa na świadomość również innych ludzi. Czy to w relacjach związkowych jest tak, że nasze doświadczenia wpływają na świadomość naszego partnera, naszych najbliższych, ponieważ uczestniczą w tym, ponieważ w pewien sposób razem z nami to przeżywają.
Oczywiście na swój własny, prywatny sposób. Natomiast wywołuje to w nich jakieś reakcje, zmusza do zajęcia jakiegoś emocjonalnego stanowiska. Więc im większy zasięg takiego wydarzenia, im więcej osób o takim doświadczeniu danej osoby wie, tym ma to większy wpływ na świadomość zbiorową ludzi. Teraz w mediach, jeżeli coś się wydarzy negatywnego czy jakiegokolwiek, czy nawet pozytywnego, chociaż tych pozytywnych zazwyczaj media przekazują mniej, to wywołuje to reakcję wszystkich osób, które się o tym wydarzeniu dowiedzą, ponieważ każdy z nas w jakiś sposób się emocjonalnie do tego ustosunkowuje, chociażby podejmując decyzję, czy jest za, czy jest przeciw, czy się z tym zgadza, czy się nie zgadza, czy to go złości, czy to go cieszy, czy to popiera, czy to neguje. Więc w ten sposób też wpływa takie doświadczenie na naszą świadomość, chociażby na świadomość samego siebie, jak ja na daną sytuację zareaguję. Czyli mówiąc wprost, do czego też stychał mnie tutaj namawiać, zresztą nie tylko ona. Mówiąc wprost, jeżeli widzimy szaleńca, wariata samochodowego, który pędzi 150 kilometrów na godzinę przez teren zabudowany, to nasza reakcja będzie nam przede wszystkim mówić o nas. Bo jeżeli będziemy go popierać, to znaczy, że jesteśmy tak samo szurnięci jak on. Jeżeli będziemy go podziwiać, to też warto się zastanowić, dlaczego my mamy takie podejście. Natomiast jeżeli to negujemy, jeżeli się temu sprzeciwiamy, to znaczy, że mamy jakąś tam pewną świadomość, już rozbudowaną świadomość tego, co jest dobre, a co jest złe, co jest niebezpieczne, co jest szkodliwe, co może być złe i niebezpieczne również dla innych osób.
Więc mówię przede wszystkim dowiadujemy się w takich sytuacjach o samym sobie, bo też weźcie to pod uwagę, że jedna sytuacja, a reakcje ludzi bywają różne. Przecież z tego powodu często się między sobą kłócimy, dyskutujemy, spieramy, ponieważ na ten sam fakt mamy różne zdanie. I jak ja mówię, zresztą nie tylko ja mówię, wiele osób to potwierdzi, że mówiąc, wyrażając swoją opinię, swoje zdanie na temat innych ludzi, na temat różnych sytuacji innych ludziNajczęściej mówimy tak naprawdę o samym sobie, więc warto też — ci, którzy jeszcze tego nie wiedzą — warto jest na to zwrócić uwagę. Także reasumując, moja droga i moi kochani, ja nie twierdzę, że dusza się nie rozwija. Wprost przeciwnie, uważam, że z każdym następnym wcieleniem, z każdym następnym doświadczeniem zakres wiedzy jest coraz większy. Natomiast przede wszystkim ta wiedza zmagazynowana w duszy jest przeznaczona dla nas przede wszystkim. Natomiast wpływa również na zbiorową świadomość źródła. A dlaczego przede wszystkim dla nas? Dlatego, że nikt — zwróćcie uwagę — nikt z naszych doświadczeń i z naszej świadomości nie może skorzystać. Gdyby tak było, byłoby to naprawdę cudowne rozwiązanie, gdybyśmy potrafili słuchać podpowiedzi na przykład dusz innych, na przykład bardziej dojrzałych.
Mamy problemy z wysłuchaniem swojej własnej duszy, więc tym bardziej nie mamy możliwości korzystania ze świadomości innej duszy. Więc te informacje napisane w duszy są przede wszystkim zapisywane dla nas. To tak gwoli wyjaśnienia, gwoli wytłumaczenia swojego niedomówienia. A może raczej nieumiejętności prostego i precyzyjnego wytłumaczenia. Jest jeszcze jeden komentarz, który mi tak wpadł w oko. Nie powiem, że mi się podobał, bo podobają mi się jak zawsze wszystkie. Przyznam się szczerze, że również te negatywne bądź nawet te, które się nie do końca zgadzają. Osoby, które piszą komentarze nie do końca zgadzające się z tym, co ja mówię. Bo takowe też lubię, więc nie krępujcie się, piszcie, nawet jeżeli się ze mną nie zgadzacie, bądź nie ze wszystkim się zgadzacie. I tutaj Mariusz Bryła napisał: „Sławku, ten raj, który zdefiniowałeś na początku programu, to jest błędna wyobraźnia raju stworzona w umyśle każdego, co wciąż żyje perspektywą materialnego człowieka i wciąż pozwala być zarządzanym przez swój umysł.
W moim odczuciu raj jest stanem świadomości. Jest całkowicie niemożliwy do zdobycia przez osobę wciąż żyjącą i odczuwającą ten wymiar, chociaż nawet w małym stopniu jako materialny. Tylko osoby w pełni połączone na wszystkich poziomach swojej egzystencji, w pełnej jedności ze wszystkim odczuwają raj w każdym momencie swego bytu. Są już w pełni prowadzeni przez świadomość. Kompletnie nie błądzą, kompletnie egzystują w prawdziwym sobie. Świadomość kompletnie zarządza ich życiem. Umysł ma funkcję podrzędną i jest kompletnie zarządzany przez świadomość. Ale większość ludzi dzisiaj żyje, używając swój umysł, który nic nie wiedząc zarządza ich życiem. Dopóki choć w najmniejszym stanie nasz umysł nami zarządza, jakikolwiek raj sobie wyobrazimy, to ten raj upragniony jest wciąż tylko wyobraźnią tego umysłu i jakkolwiek by nie wyglądał, tak jak to opisujesz raj w audycji, to raj i tak nigdy nas nie może zadowolić. Jest niemożliwością zadowolić umysł.
Raj to stan bytu. Stan odstawienia umysłu i jego ocen kompletnie na bok. Kompletnego wyciszenia umysłu. Raj to stan bytu, w którym nasz byt kompletnie jest zarządzany i kompletnie odzwierciedla idealną ścieżkę życia zaplanowaną przez nas samych na najwyższym stanie świadomości. Leniuchowanie i chodzenie z rodzinką na spacery codziennie na planecie, gdzie nie trzeba nic pracować, nic robić, jest dla umysłowego człowieka tak samo okrutne, jak i ten stan życia, jaki teraz mamy. A powód jest zawsze jeden: nasz zarządzający umysł, który nigdy nie ustanie wymyślać nowych głupot, dopóki się go chociaż w najmniejszym stopniu słuchamy. Raj może być pracą, może być leniuchowaniem, ale żeby go odczuć i zażyć jego pełnię, totalne połączenie z każdą warstwą swojej świadomości jest wymogiem, a umysł musi stać się totalnie poddany. Bez takiego stanu bytu raj jest nieosiągalny dla danej osoby. Jeżeli jakoś go sobie wyobrażamy, to jest to tylko koncepcja naszego umysłu, który chce nas ponownie zwieść na swoją błędną drogę. Błądzić tak możemy miliony lat, ale gdy w końcu znajdziemy się na naszej świadomej ścieżce życia, nasze życie stanie się rajem.
Będziemy pod kompletnym zarządem naszej połączonej świadomości i wszystko będzie przezroczyste i znakomite. Każde wertepy cudem losu pominięte, ponieważ świadomość wie wszystko, bo jest połączona ze wszystkim i jest cały czas we wszystkim, a nasz programowany umysł nie wie nic. Jest indywidualny, jest odłączony od reszty. Jest totalnie ślepy i głuchy.Raj równa się sto procent zarządzany przez świadomość. Intuicję i odczucia utrzymuje nas na idealnej ścieżce życia. Jesteśmy prowadzeni przez życie. Umysł równa się raj totalnie nieosiągalny, zarządzany naszym życiem przez oceny i domysły oparte na strukturze oprogramowania wyuczonego i opartego na odczuciach i reakcjach na poprzednich przeżyciach. Cały czas błądzimy i przerabiamy lekcje równa się karmę, równa się doznajemy bodźce, aż przestaniemy głucho ufać naszemu umysłowi, aż go wyciszymy i odsuniemy go na bok i staniemy się na powrót w pełni świadomi. Tylko droga ku pełnej świadomości jest jedyną prawdziwą drogą do raju. Życzę wszystkim udanej, miłej i jak najradośniejszej wycieczki do raju.
Nie wymarzonego raju, ale tego prawdziwego raju. Cokolwiek wymarzone jest zawsze podstępną kreacją naszego głupiutkiego umysłu. A więc miejmy oczy szeroko otwarte, a raczej miejmy świadomość szeroko dopływającą, bo wzrok może mylić, a tak naprawdę cały czas nas omyla, ponieważ jest pod funkcją tej całej iluzji. Dziękuję za możliwość podzielenia się moimi odczuciami, a także duże dzięki za fajne audycje. Miło się ich słucha. To jest z tego, co wnioskuję z wpisu nasz nowy słuchacz, ale chyba nie taki nowy, skoro wspomina o kilku audycjach, więc tym bardziej cieszę się, że zdecydował się na komentarz. Ja się chwilowo do tego komentarza, kochani nie będę odnosił, ponieważ przeczytam jeszcze jeden komentarz i spróbuję to wtedy połączyć w jedną całość. Tutaj od kilku odcinków nasza droga Maria próbuje znaleźć odpowiedź na jedno pytanie. I mimo że w poprzedniej audycji próbowałem jakoś to wyjaśnić, widzę, że pozostał niedosyt, więc przeczytam jeszcze raz precyzyjnie w całości jej pytanie i prośbę. I znowu dzisiaj spróbuję udzielić odpowiedzi na to pytanie.
I tutaj Maria pisze: „Hej, chętnie podejmę próbę sprecyzowania mojego pytania. Pytanie kto jest dla kogo? Czy dusza dla nas, czy my dla duszy nie jest sednem problemu. Tym sednem jest pytanie kim lub czym jesteśmy. Jeżeli ciało i rozum z podświadomością są śmiertelne, a dusza jest jak to zobrazowałeś pendrivem, to gdzie jesteśmy my, nieśmiertelni? Inkarnujący się, korzystający z zawartości, którą ma dla nas dusza. Ta zawartość duszy, ta pamięć poprzednich wcieleń. Dlaczego lub kogo jest przydatna? Co zostaje oprócz ciała, rozumu, podświadomości i duszy? Wychodzi mi, że jesteśmy zawartością, którą nosi dusza, doświadczeniem poprzednich wcieleń.
Czy właśnie tylko tym, czy aż tym? A może czymś innym?” No i tutaj słuchajcie kochani, po tych komentarzach faktycznie pojawia się pytanie kim my jesteśmy? Kim my jesteśmy? I chociaż był taki moment, że już mi się wydawało, że mam to jakoś w miarę poukładane, wasza dociekliwość powoduje pojawienie się następnych pytań. Bo z tych dwóch komentarzy, bo komentarz MrsTreehouse to raczej taki był na początek. Na początek to była moja próba wyjaśnienia tego, co do tej pory udało mi się zagmatwać. Natomiast te dwa komentarze, które przeczytałem. Kim my jesteśmy? Moje następne pytanie, które się pojawia to, czy potrafimy sprawić, żeby nasze życie przebiegało według takiego scenariusza, jaki chcemy, żeby było takie, jak byśmy chcieli? I czy tak naprawdę mamy wpływ na to, co się w tym życiu dzieje?
Bo z jednej strony tutaj się pojawia wersja, że informacje płynące z duszy, czyli z pendrive'a, wpływają na nasze życie. Z drugiej strony pojawia się opcja, że powinniśmy się poddawać życiu. Z trzeciej strony nie możemy się poddać życiu, ponieważ o wszystkim decyduje nasz umysł, który wprowadza nas w totalną iluzję i w totalne odsunięcie od świadomości i też w totalne zagmatwanie i skomplikowanie tego naszego życia. I coś, co niby z jednej strony jest proste, tak naprawdę w praktyce okazuje się bardzo skomplikowane, bo niby wszystko wiemy, tak? Niby wszystko wiemy. Niby wiemy, że właściwą naszą drogą jest to, co niby powinno płynąć z naszej duszy. A z drugiej strony okazuje się, że to wszystko komplikuje nasz umysł, który chociaż powinien być naszym przyjacielem, jest czymś, czym się szczycimy, czym się wywyższamy i czym sięW naszych poglądach wyróżniamy z całego, że tak powiem, ze wszystkich istot żyjących przynajmniej tutaj na Ziemi. Niektórzy nawet twierdzą, że w wszechświecie. Więc o co tutaj chodzi? Zastanówcie się.
A raczej inaczej. Zadałem pytanie, czy potrafimy sprawić, by nasze życie było takie, jak chcemy. Więc zadam pytanie pomocnicze: czy jesteśmy świadomi swoich myśli i swoich emocji? Czy potrafimy nimi kierować, nimi zarządzać, czy o nich decydować? Ja twierdzę, że nie. I wydaje mi się, że to jest też powód do niezrozumienia. Znaczy przyczyna niezrozumienia, dlaczego wydaje nam się, że nie jesteśmy w stanie kierować swoim życiem, że nie mamy wpływu na nasze życie. Ponieważ tak naprawdę w większości przypadków nie zdajemy sobie sprawy ze swoich myśli, ze swoich reakcji, ze swoich marzeń, ze swoich pragnień. A tak naprawdę to one w naszym życiu się bardzo dokładnie realizują i sprawdzają. Tylko że my tego nie chcemy.
Część ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak to wygląda. Natomiast większość ludzi nie chce się nawet pochylić nad tym, żeby zrozumieć samego siebie. Po prostu przyjmuje to na zasadzie: taki po prostu jestem. To lubię, tego nie lubię, to mi się podoba, to mi się nie podoba, to mnie wkurza, to mi przeszkadza. Taki po prostu jestem. I w większości wypadków na tym się cała analiza kończy. Ja przez wiele lat zadawałem sobie pytanie: dlaczego? Oczywiście to pierwsze pytanie „dlaczego?” pojawia się w momencie, kiedy spotyka nas coś niefajnego. To już ustaliliśmy, że w większości wypadków to jest początek naszego zastanawiania się, dlaczego coś się zesrało w moim życiu, moim, moich bliskich. Dlaczego coś się wydarzyło, coś, co mi się nie podoba, coś, co mi się totalnie nie podoba, coś, z czym się totalnie nie zgadzam i coś, co jest dla mnie totalnie przykre.
Wtedy zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego to się wydarzyło? Dlaczego to się wydarzyło mi? Dlaczego to spotkało mnie? Dlaczego to spotkało kogoś z moich bliskich? I zauważyłem, że to pytanie „dlaczego”, co robi? Jak już znajdziemy odpowiedź na jedno pytanie „dlaczego”, to pojawia się zaraz następne. Każda odpowiedź powoduje pojawienie się następnego pytania. I tak pytanie „dlaczego?” doprowadziło mnie aż do dzisiejszego dnia, aż do napisania książki. Chociaż już pisząc książkę, wydawało mi się, że na większość pytań „dlaczego?” znalazłem odpowiedź.
Natomiast nie. Pamiętam, jak jeszcze miałem książkę na etapie korekty wydawniczej, gdzie już robiliśmy takie korekty stylistyczne. Tu moja kochana pani korektorka oczywiście starała się wyrzucić wszystkie emotki z mojej książki oraz poprzestawiać mój tryb, taki specyficzny tryb budowania zdania. I toczyliśmy boje, żeby jak najwięcej ze mnie w tej książce zostało. Więc nie chciałem tam już wprowadzać merytorycznych zmian, a już wtedy pojawiały się następne pytania „dlaczego?”. I te pytania doprowadziły mnie aż do dzisiejszego dnia. Dwa tygodnie temu, po ostatniej audycji znowu sobie zadawałem pytanie „dlaczego?” też na skutek waszych komentarzy, też na skutek waszych pytań. Dlaczego? I stwierdziłem, że jestem zmęczony zadawaniem sobie pytania „dlaczego”. W pierwszej chwili nie wiedziałem, dlaczego jestem zmęczony i zacząłem sobie zadawać pytania, które w różnych okresach mojego życia już sobie zadawałem.
Natomiast z jakiegoś powodu wracałem do pytania „dlaczego”. Wróciłem ostatnio do zadawania sobie pytania, co bym zrobił, gdybym się kochał, gdybym kochał siebie samego? Bądź do pytania, co by w takiej sytuacji zrobiła miłość? I okazało się, że dostaję zupełnie inne odpowiedzi niż w momencie, kiedy zadaję sobie pytanie „dlaczego”. Wiecie, jaka jest różnica pomiędzy zadawaniem pytania „dlaczego”, a zadawaniem sobie pytania, co by zrobiła miłość bądź co bym zrobił w tym momencie, gdybym kochał samego siebie? Pytanie „dlaczego” pcha nas w proces doświadczania.Pcha nas w następne doświadczenia po to, żebyśmy mogli zrozumieć. Zadanie sobie pytania: co bym zrobił, gdybym siebie kochał? Omija etap doświadczania. Przechodzimy do etapu zrozumienia, że tak naprawdę chodzi o to, żeby kierować w życiu się miłością. Dlatego zapamiętajcie tę różnicę, bo jeżeli chcecie doświadczać, to pytanie dlaczego jest świetnym pretekstem, świetnym zaklęciem, żeby pchać się w następne doświadczenie.
Natomiast pytanie, co bym zrobił, co bym zrobiła, gdybym siebie kochała, kochał, bądź co zrobiłaby miłość w takim momencie? Co zrobiłbym, gdybym kierował się miłością? Jest już pytaniem na etapie zrozumienia. I pojawiło się też trzecie pytanie. Niby bardzo podobne, ale pytanie: co by zrobiła moja dusza? I pewnie będziecie trochę zaskoczeni, może nawet niezadowoleni. Może w pierwszej chwili wywołałoby to w was jakąś niechęć, jakiś bunt, bądź nawet obrazy. Natomiast moja dusza mi powiedziała: nic. Na zasadzie rób, co chcesz. I w pierwszej chwili moja reakcja była taka, jak pewnie pojawi się u was na zasadzie: ale kurde, o co kaman?
To ja się ciebie pytam. To ja chcę od ciebie uzyskać odpowiedź, podpowiedź. Chcę się zdać na twoje przewodnictwo, a ty mi mówisz: nic. Rób, co chcesz. Ponieważ nasza dusza nic od nas nie chce. Pamiętacie jak wam mówiłem o dwóch źródłach informacji? Zasadniczych dwóch źródłach informacji. Jedno to jest lęk, strach. Lęki płynące z podświadomości. I drugim źródłem informacji jest miłość.
Miłość płynąca właśnie z duszy. Wzorzec postępowania w zgodzie z miłością. I to tak naprawdę nie dusza nam podpowiada, tylko miłość jest tym źródłem informacji. Nazywając rzeczy brutalnie, duszy jest trochę wszystko jedno. Ona zapisuje te informacje, buduje naszą świadomość, buduje też swoją świadomość. Tak, jak żeśmy powiedzieli, oczywiście tą świadomość przede wszystkim dla nas. Natomiast ona nie ma w taki praktyczny, techniczny sposób. To nie ona jest źródłem informacji. Źródłem informacji jest miłość zawarta w duszy. Ten wzorzec miłości zawarty w duszy.
Dlaczego o tym mówię? Bo to z czysto teoretycznego punktu widzenia, rozmawiając z duszą, do niej się zwracamy. Natomiast tak jak wam powiedziałem, jaka jest różnica pomiędzy pytaniem dlaczego, a pytaniem co bym zrobił, gdybym się kochał, jest istotna z punktu widzenia tego, w co się za chwilę wpakujemy. Dlatego też istotne jest, aby swoje pytania kierować do miłości. Czyli co by zrobiła miłość? Co bym zrobił z miłości? Bo to jest to najważniejsze źródło informacji, które jako jedyne jest w stanie w pewnym sensie przeciwstawić się naszej podświadomości. I to, co tutaj drogi słuchacz napisał w sensie umysłu, to ja to oczywiście odnoszę do naszej podświadomości, że tym motorem pchającym nas właśnie do doświadczeń jest nasza podświadomość, tym czymś, co my odbieramy jako gdzieś tam naszego wroga. Natomiast podświadomość prowadzi nas do doświadczeń. I ta chęć zrozumienia wszystkiego, czyli zadawanie sobie pytania dlaczego, jest też pytaniem płynącym z podświadomości.
Natomiast pytania i odpowiedzi, które płyną i które są dla nas najcenniejszą wskazówką, płyną z miłości. Ponieważ tak jak nawet w ostatniej audycji rozmawialiśmy, że celem jest zrozumienie. Nie doświadczanie samo w sobie, tylko celem jest zrozumienie. Zrozumienie tego, że aby zakańczać pewne sytuacje karmiczne, aby nie budować następnych sytuacji karmicznych, mamy się nauczyć kierować w życiu, w swoich wyborach miłością. A jedynym takim prawdziwym, dostępnym dla nas źródłem tej miłości jest nasza dusza. I tak ten skomplikowany mechanizm starałem się po raz kolejny jak najbardziej precyzyjnie i prosto opisać. Najprawdopodobniej mi się nie udało, bo oczywiście znowu dzisiaj walę z głowy, więc pewnie troszeczkę chaosu tutaj się w tych moich wypowiedziach pojawiło. Natomiast-Jak widzicie te subtelne różnice, nawet w słowach, które wypowiadamy, czy w pragnieniach, które wypowiadamy, mają dla nas naprawdę bardzo duże znaczenie. A już nie wspomnę o tych, których większość z ludzi w ogóle sobie nie uświadamia. Dlatego zgodzę się całkowicie ze słuchaczem, że kierując się umysłem, który jest tylko i wyłącznie naszym umysłem, nie mamy dostępu do czegoś, co jest uniwersalne, co jest ponadczasowe, co łączy wszystkie stworzenia na Ziemi.
Przynajmniej na Ziemi. To jest ta energia miłości. Dlatego pamiętajcie, że wszystkie odpowiedzi, które zadajecie sobie na temat swojego własnego życia, wszystko, czego nie rozumiecie. Dlaczego w waszym życiu się pewne rzeczy dzieją, wydarzają. Wszystkie te odpowiedzi macie w samych sobie, w zrozumieniu swoich własnych reakcji, swoich własnych myśli, swoich własnych emocji, swoich własnych pragnień, swoich własnych marzeń, z których większość ludzi nie zdaje sobie w ogóle sprawy. Podświadomość prowadzi nas do doświadczania. Ten nasz umysł prowadzi nas do doświadczania kolejnych rzeczy po to, abyśmy zrozumieli. Nawet chociażby, żebyśmy zrozumieli, co jest tak naprawdę w życiu cenne, co jest tak naprawdę w życiu wartościowe, co jest tak naprawdę w życiu ważne. Próbujemy różnych rzeczy po to, żeby na sam koniec zrozumieć. Miłość prowadzi nas do zrozumienia.
Miłość daje już wnioski. Dlaczego tak się uparłem na tą miłość i też kilka audycji poświęciłem temu, żeby być szczęśliwym. O miłości do samego siebie. Dlaczego warto być szczęśliwym? Ponieważ nie wiem, czy zwróciliście uwagę, że najczęściej to prawo, które dajemy samym sobie. Prawo. Bądź inaczej, po ziemsku priorytety. Priorytety, czyli to, co jest dla nas ważne. To, co jest wartościowe. To, w jaki sposób powinniśmy prowadzić życie, jakimi zasadami w życiu się kierować i tak dalej.
To one mają dla nas oczywiście największą wartość i też uważamy je za jedyne słuszne. Dlatego pijak siedzący na ławce będzie się zastanawiał, dlaczego ci ludzie tak pędzą. Przecież można usiąść na ławce i wypić wino. Natomiast człowiek biznesu, człowiek czynu, człowiek ambitny, człowiek dążący do sławy, do pieniędzy, do bogactwa, do władzy i tak dalej, który wychodzi z domu o godzinie 7:00, wraca o 21:00. W domu przerzuca przy kolacji jeszcze jakieś tam papiery. Nie zrozumie. I będzie oczywiście mówił, że żeby się czegoś dorobić, trzeba ciężko pracować, trzeba poświęcać się pracy, trzeba biegać, trzeba załatwiać milion różnych spraw. I on będzie święcie przekonany, że to jest jedyny słuszny scenariusz na życie. Tych scenariuszy pośrednich jest oczywiście osiem miliardów. Tak mniej więcej.
Wyłączając dzieci to będzie sześć miliardów albo pięć i pół. Więc to prawo, które przyznajemy sobie, przyznajemy też innym ludziom. Jeżeli my przyznajemy sobie prawo do ciężkiej pracy, to też do tej ciężkiej pracy przyznajemy, a czasami wręcz oczekujemy od innych ludzi, żeby postępowali tak samo. Ostatnio miałem przyjemność. Znajomi wpadli, jakiegoś tam grilla zrobiliśmy, coś posiedzieliśmy, pogadaliśmy. Nawet komary nas mocno wtedy nie żarły, bo się okazało, że kadzidełko jest idealne na odstraszanie komarów. Polecam. Nie wiem, czy wszystkie zapachy, więc gwarancji nie biorę, ale moje przepraszam zdało bardzo dobrze egzamin. No i oczywiście dym z węgla grillowego. I tak mimochodem weszliśmy na tematy czysto ludzkie.
Moja znajoma jest osobą już powiedzmy w średnim wieku, która od kilku lat jest sama. Przez jakiś czas przeżywała rozstanie, siedziała w domu. Ogólnie mało się gdzieś tam udziela towarzysko. Udało się tym razem wyciągnąć i namówić. No i rozmowy tam. A co u tego? A co u tamtego? No i w którymś momencie wpadła w taki wątek, że a jedno to ona sobie znalazła chłopaka o 15 lat młodszego. Nic z tego nie będzie. Po co to w ogóle traci czas i tak dalej.
Druga znowu coś tam. I oczywiście też, ale czemu ona to robi? Przecież to bez sensu i tak dalej. Więc nasza przyjemna atmosfera towarzyska weszła w tryb rozmowy terapeutycznej. Ja ją tak nazywam. Oczywiście bez żadnego tam napinania, bez żadnego tam narzucania. Porozmawialiśmy sobie o różnych tematach.I dlaczego wam o tym mówię? Ponieważ człowiek, który jest nieszczęśliwy, bo do tego wniosku właśnie doszliśmy. Mówię: „Słuchaj, czemu nie chcesz, żeby twoja przyjaciółka była szczęśliwa? Czemu odbierasz jej prawo do szukania szczęścia?
Być może to w jakiś sposób ją natchnie do lepszego życia, spowoduje pojawienie się czegoś fajnego w życiu. Nie wiemy, jak się skończy. Natomiast na tą chwilę ona tego w jakiś sposób potrzebuje. A może im się uda? Może to będzie miłość na całe życie? Może ona odżyje i resztę swoich dni spędzi u boku mężczyzny, będąc szczęśliwą, spełnioną kobietą. Czemu odbierasz jej to prawo do bycia szczęśliwą?” I doszliśmy, ponieważ ona sama nie ma jeszcze w tej chwili odwagi, żeby coś takiego zrobić, ponieważ sama jest nieszczęśliwa, więc uważa, że dlaczego inni mają być szczęśliwi. Oczywiście to nie jest w żaden sposób świadome i celowe działanie, bo w momencie, kiedy ona sobie to uświadomiła, że faktycznie do tego się to sprowadza, miała dość duże zdziwione oczy. Więc dlaczego warto jest być szczęśliwym? Ponieważ przyznając sobie prawo do szczęścia, do radości, do miłości, do wolności, przyznajemy to prawo również innym ludziom.
Może my nie jesteśmy od przyznawania praw. Ja może źle się troszeczkę wyrażam, natomiast dajemy sobie przyzwolenie na to, by innym ludziom pozwolić, nie przeszkadzać przynajmniej, na bycie w takim samym stanie jak my. Dlatego ja was do tego namawiam. Ponieważ zupełnie osobiście, nie powiem, że egoistycznie, ale zupełnie prywatnie bardzo dobrze się czuję w towarzystwie ludzi, którzy są zadowoleni i chciałbym, aby tych ludzi wokół mnie było jak najwięcej. Może to prywatne, może to nie wiem jakie, ale tego wam i sobie oczywiście, jak zawsze i przy każdej audycji z całego serca życzę, bo bycie szczęśliwym to jest nieprzeszkadzanie drugiej osobie w byciu szczęśliwym. Na pewno zwróciliście uwagę, co jest też takim elementem, który nas powstrzymuje troszeczkę przed zrobieniem kroku naprzód. Ponieważ w którymś momencie, wychodząc z tego stanu na przykład ciągłego narzekania, ciągłego niezadowolenia, bycia nieszczęśliwym, okazuje się, że ludzie, z którymi do tej pory się zadawaliśmy, zaczynają nas denerwować, irytować, męczyć, ponieważ już nie pasują do naszego wzorca bycia również nieszczęśliwym. Dlatego warto dążyć do tego szczęścia, chociażby nawet malutkimi kroczkami. Ja miałem na tapecie taką małą kaczuszkę. Pewnie ją widzieliście dawno, dawno temu, ją sobie gdzieś tam ściągnąłem.
I ta malutka kaczuszka miała podpis: „Codziennie rób malutki kroczek w kierunku tego, czego pragniesz”. Więc nawet tymi malutkimi kroczkami, powolutku, tak po temu kurczaczkowemu na drobnych nóżkach, róbmy sobie te drobniutkie kroczki do tego, żeby być szczęśliwym. Tak troszeczkę spróbuję podsumować to, co do tej pory przez tą godzinkę nagmatwałem, czyli podsumować, kim my jesteśmy i co w kierunku tego szczęścia nas ciągnie, a co nam w dążeniu do tego szczęścia troszeczkę przeszkadza. Droga Mario oraz drodzy kochani słuchacze. Moim zdaniem jesteśmy ludźmi. Ludźmi z krwi i kości, ludźmi obdarzonymi umysłem, ciałem, podświadomością, ludźmi żyjącymi tutaj na Ziemi. I tutaj na Ziemi mamy do wykonania zadanie. I wszystko to, co istotne, odbywa się tutaj na Ziemi. Bo tylko tutaj, na Ziemi, możemy w warunkach tych niskich wibracji, w warunkach fizycznych, w warunkach posiadania umysłu nauczyć się w praktyczny sposób korzystać z miłości, do której namawia nas dusza. Dusza jest naszym zbiorowiskiem, jest darem.
Dusza jest tak naprawdę dla nas darem, który nie pozwala stracić celu z oczu, czyli nie pozwala nam zapomnieć o tym, co jest głównym celem naszego rozwoju. Nie pozwala nam zapomnieć, że najważniejszym uczuciem, którym powinniśmy się kierować w życiu, jest miłość. Nie ta altruistyczna, nie ta rozdawnicza. Ta miłość na początku do samego siebie.Na początku do swoich bliźnich, ale z miłości płynie też szacunek. Z miłości płynie tolerancja. Z miłości płynie empatia. Z miłości płynie współczucie. Wszystko to, co jest związane z miłością, ma się stać naszym codziennym życiem i codziennymi wyborami. I dusza zapisuje te wszystkie informacje, te wszystkie doświadczenia po to, abyśmy z każdym następnym doświadczeniem byli coraz bardziej świadomi tego, co już przeżyliśmy. Jakich wyborów dokonaliśmy w swoich życiach, w swoich wcieleniach.
Żebyśmy potrafili zrozumieć, czy to były dobre wybory, czy złe i czy te wybory, których dokonywaliśmy we wszystkich swoich poprzednich wcieleniach, płynęły z miłości, czy płynęły ze strachu. Dusza razem z nami się rozwija poprzez wszystkie wcielenia, ale rozwija się przede wszystkim dla nas, bo tylko my mamy do niej dostęp. Natomiast jest podłączona cały czas ze źródłem, więc buduje również świadomość zbiorową, świadomość uniwersalną. Nie wiem, czy to już rozwiąże temat, czy to już zakończy temat. Jeżeli nie, oczywiście będę próbował dalej ten temat drążyć i tłumaczyć go na dostępne mi sposoby i metody. Natomiast na czym polega ta cała współpraca? Na czym polega ten cały mechanizm reinkarnacyjny? To też już rozmawialiśmy, że jedno ludzkie życie jest zbyt krótkie, by doświadczyć wszystkiego. Więc potrzebujemy tego czasu dużo więcej, żeby przez te wszystkie doświadczenia przejść, by świadomość swoich własnych wyborów. Bo to przede wszystkim o to chodzi.
Bo świadomość czyichś wyborów mamy bardzo dobrą. Oczywiście wiemy, co ktoś zrobił źle, co ktoś zrobił dobrze. W naszej ocenie jesteśmy perfekcjonistami. Natomiast świadomość swoich własnych wyborów, swoich własnych decyzji, świadomość budujemy. Świadomość tego, czego dokonujemy z lęku płynącego, właśnie tak jak padło tutaj w komentarzu, zresztą padło też we wcześniejszych audycjach, z lęku płynącego z podświadomości. A jakich wyborów dokonaliśmy z miłości oraz wszelkich tych uczuć towarzyszących miłości. Podsumowując troszeczkę dzisiejszą audycję, zapamiętajcie różnicę pomiędzy pytaniem „dlaczego?", a pytaniem: „co bym zrobił, gdybym się kochał, kochała siebie samego?", bądź: „co by zrobiła miłość w takiej sytuacji?". Oczywiście, jeżeli waszą potrzebą jest zrozumienie, a nie doświadczanie. I tu niestety z przykrością muszę stwierdzić, że faktycznie na pewnych etapach rozwoju świadomości zrozumienie bez doświadczenia jest praktycznie niemożliwe. I to troszeczkę nadaje, powiem wam szczerze, trochę bezsensu temu, co robię.
Bo tak jak mówiłem wielokroć, każdy z nas musi zrobić to we własnym tempie, we własny sposób, we właściwym dla niego momencie i nikt tego za nikogo nie zrobi. Natomiast nie ukrywam, że cały czas jest ta nadzieja, że to moje gadanie gdzieś komuś w czymś pomoże. Zresztą gdybym tej nadziei nie miał, to pewnie bym tego nie robił, co robię. A ilość audycji i ilość przegadanych godzin i w dalszym ciągu pojawiające się pytania świadczą dla mnie o tym, że jednak cały czas trzeba, warto i dobrze jest o tym rozmawiać. Miałem jeszcze wspomnieć o tym, co utrudnia nam dążenie do miłości, do kierowania się w życiu miłością. Niestety podświadomość. Podświadomość, czyli umysł, czyli nasza ziemska natura. Z jednej strony jest dla nas w pewnym sensie zbawienna, bo pcha nas właśnie do doświadczania. Do doświadczania, bez których nie budowalibyśmy świadomości. Ale z drugiej strony wiemy, tak naprawdę to wiemy od kilkunastu, kilkudziesięciu lat, bo umówmy się, 20, 30 lat temu nikt się nad tym nawet nie zastanawiał.
To my teraz czujemy jakiś taki dyskomfort, że mamy świadomość tego, że chcielibyśmy inaczej, a nie możemy.Natomiast umówmy się, że kilkadziesiąt lat temu nikt się nad tym nawet nie zastanawiał. Ten skok świadomości społecznej, światowej, ludzkiej jest tak przeolbrzymi, że mamy taki dyskomfort. Ludzie, którzy już szukają jakiegoś głębszego sensu w życiu, mówią: „Ja bym chciał, ale nie potrafię. Nie wiem, jak mam to zrobić”. Ja teraz przez te dwa tygodnie powiem wam szczerze, też się cofnąłem, bo wpadłem w ten wir spraw zawodowych, przede wszystkim spraw finansowych, spraw materialnych i cofnąłem się. Znowu wróciły mechanizmy te, których wydawało mi się, że już w mojej podświadomości nie ma. A jednak w sytuacjach, w których powinny zadziałać, znowu zadziałały. Na szczęście to zupełnie inna skala, bo ja mam niestety taką naturę, że ja nie potrafię się angażować na 100% w dwie rzeczy. Jak się w coś angażuję, to pochłania mnie to w całości. I zawsze rano, pijąc kawkę, wychodziłem sobie na świeże powietrze i pierwsza rzecz, która się pojawiała w mojej głowie, to była analiza moich snów, świetne myśli.
W nocy dostaję najwięcej odpowiedzi, rano zresztą tak samo. A teraz przez te ostatnie dwa tygodnie, jak wypadłem z rytmu audycji, to pierwsza rzecz, która po wstaniu się znowu zaczęła pojawiać, to praca. Co jest do zrobienia, co powinienem, czego nie zrobiłem, co trzeba nadgonić i tak dalej. I bardzo mi było z tym niedobrze. Oczywiście jestem w stanie, mam świadomość tego i potrafię to wrzucić na właściwe tory. Natomiast to już wymaga znowu jakiegoś wysiłku emocjonalnego. Więc mówię, tak naprawdę my mimo tej całej świadomości, jak byśmy chcieli, co byśmy chcieli, jak to powinno wyglądać, nie jesteśmy w stanie tego w jakiś prosty sposób zmienić. Moim marzeniem jest znalezienie prostej metody, która by pomogła tą naszą podświadomość transformować w sposób zdecydowanie szybszy i zdecydowanie bardziej skuteczny. Tak się zastanawiam, panie Marku, może byśmy już w takim razie powoli odpalali Messengera, jeżeli tam są jakieś komentarze. Bo ja na koniec audycji jeszcze będę miał, kochani, do was prośbę całkowicie prywatną, związaną oczywiście z audycjami i z tym, co robię.
Natomiast zostawię to sobie na koniec. A może zobaczmy, co tam się dzieje.
[58:52] - Na Messengerze troszkę tych komentarzy jest. Także może pan będzie odpalał Messengera, a ja przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasz numer telefonu to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[59:59] - Dobrze. Widzę, że faktycznie parę osób tutaj nas, że tak powiem, nie opuściło, co mnie bardzo cieszy. Pierwszy komentarz, który wpadł mi w oko, to komentarz Adama: „Tak samo miałem w tym tygodniu, prawie zapominając o duchowości”. Właśnie tak to jest z tą naszą podświadomością. Słuchajcie, pewne nawyki się po prostu pojawiają w konkretnych sytuacjach. Pojawiają się z powrotem te same wzorce. I troszeczkę tu się nie zgodzę z jedną rzeczą w komentarzu, który przeczytałem na początku, że wyciszyć umysł. Ja uważam, że tego umysłu w związku z tym, że jesteśmy istotami rozumnymi, tak do końca wyłączyć się nie da, ponieważ ta podświadomość jest nam przydatnaW bardzo wielu sytuacjach. Jest naszym bankiem wzorców i zachowań czysto ludzkich, tak jak mówiłem o prowadzeniu samochodu, o wielu czynnościach, tak jak na przykład sportowcy, którzy wykonują gro czynności automatycznie. W związku z tym, że są to już wzorce zapisane w podświadomości, więc ta podświadomość jest nam potrzebna, więc wyłączyć jej się nie da bez szkody dla nas.
Natomiast ważnym dla mnie aspektem byłoby to, żeby tą podświadomość w umiejętny sposób przetransformować w ten sposób, żeby reagowała miłością. By takie wzorce wprowadzić do naszej podświadomości, abyśmy reagowali tak, jakbyśmy reagowali duszą. I to jest, nie ukrywam, dla mnie wyzwanie. Wyzwania, również pomysł na kierunek moich działań. Wracając do komentarzy od początku. Mobil pisze: „Nasza świadomość jest poza ciałem i przestrzenią, a iluzja, w której się aż tak wczuwamy, powoduje, że jesteśmy ograniczeni. Ograniczamy się na własne życzenie, bo żeby być doskonałym w rozwoju, musimy sami od siebie wiele wymagać i nie liczymy na kogoś, że ktoś nam pomoże albo zrobi to za nas. Musimy zaprzestać bezkrytycznie ufać w swój mózg, który jest fałszywie programowany oraz środowisko, w którym przebywamy. Przez to tracimy czucie własnej świadomości. Powoduje to, jakbyśmy stali w miejscu.
Wówczas każdy może nami sterować i manipulować”. Nie wiem, czy to jest dalszy ciąg tego samego. Mój drogi i kochani. My rozmawiamy, ja cały czas to powtarzam, pamiętajcie o tym, proszę was, że my rozmawiamy w tej chwili z pewnego poziomu świadomości. Starajcie się patrzeć na świadomość, na rozwój świadomości. Po pierwsze szerzej, globalnie, a po drugie na przestrzeni rozwoju ludzkości. Bo w tej chwili to często ludzie z rozbudzoną świadomością, z wyższą świadomością, z dojrzałą świadomością dokonują bezkarnej oceny innych ludzi. Mówią: „Nie, to jest złe, tak się nie powinno”. I tak dalej. Ale pamiętajmy, że to, co mamy w tej chwili, każdy z nas, co ma, jest wybudowane na bazie setek lat, tysięcy lat i też mnóstwa doświadczeń, przez które przeszliśmy.
To nie jest tak, że to się wzięło pstryk i już jest, że przeczytaliśmy cztery mądre książki i teraz już wiemy. Bo gwarantuję wam, że te same cztery książki, 4, 40 albo 400 książek dam drugiej osobie, zamknę ją na dwa lata w pomieszczeniu zamkniętym, zmuszę do tego, żeby przeczytała te książki i wyjdzie taką samą osobą, jak była. To, że sięgacie po jakieś tematy, że szukacie jakichś tematów, że wczytujecie się w jakieś książki, to jest tylko wasza potrzeba. Ale ta potrzeba była budowana przez setki, tysiące lat, żeby dojść do tego momentu. I teraz rozmawiamy o podświadomości, rozmawiamy o mózgu, rozmawiamy o iluzji, rozmawiamy o czymś tam, że to jest złe, że to jest be, że to jest coś. Ale bez tej iluzji, bez tych mechanizmów, bez tego całego systemu byśmy nie doszli do tego miejsca, w którym jesteśmy. Bo to wszystko, co się dzieje z ludźmi, ma się stać za ich zgodą, że zmuszenie ludzi do bycia dobrymi nie ma najmniejszego sensu. Nie zmusi się drugiego człowieka do tego, żeby się kierował miłością. Bo wiecie dokładnie, jak to wygląda w tej chwili. Ile się mówi o zwierzętach, ile się mówi o morderstwach, ile się mówi o molestowaniu, ile się mówi o zabijaniu.
I co z tego, kiedy dalej są na świecie ludzie, dla których jest to po prostu jak splunięcie, może nawet wyzwanie, żeby zrobić coś obrzydliwego, coś strasznego z punktu widzenia miłości, z punktu widzenia duszy, z punktu widzenia świadomości. Więc nie podchodźcie do tego w ortodoksyjny sposób. To jest proces. Nasza świadomość jest poza czasem. Ja kiedyś na jednej z grup napisałem, że miłosierdzie Boga dla ludzi objawia się tym, że dostaliśmy tyle czasu, ile potrzebujemy na to, żeby dojść do odpowiedniego poziomu rozwoju świadomości, tej zbiorowej również, poprzez świadomość poszczególnych jednostek. Więc tak, ja rozumiemBunt. Rozumiem to, że gros z nas jest niezadowolonych bądź nie podoba nam się to, co się dzieje. Natomiast nie możemy odrzucić, to tak, jakbyśmy jako ludzie dorośli zanegowali swój proces nauki chodzenia, mówienia, jedzenia, czytania i tak dalej. Że to było głupie, że to było niepotrzebne albo że w ogóle gdybyśmy się urodzili jako osiemnastoletni człowiek, to byśmy umieli chodzić, czytać, mówić i wszystko wiedzieli to, co wiemy w danej chwili. Nie, gdybyśmy nie przeżyli tych osiemnastu lat, to bylibyśmy tak samo głupi, za przeproszeniem oczywiście, nie w takich kategoriach, że uważam, że malutkie dziecko jest głupie, ale nic niewiedzące.
Bylibyśmy tak samo nic niewiedzący jak to właśnie malutkie, nowonarodzone dziecko. Panie Sławku, co można zrozumieć jako grzech? Czy to potoczne przekonanie, że za zło trzeba być karanym? A jeśli zło jest zapłatą za cudzą krzywdę? Słuchajcie, nie damy rady uniknąć określeń złe, dobre. Bo faktycznie są rzeczy złe i są rzeczy dobre i tego się nie da inaczej nazwać. Krzywdzenie innych ludzi jest oczywiście rzeczą, że tak powiem, złą. I z punktu widzenia takiego czysto ludzkiego można powiedzieć, że są dobre rzeczy i złe. Z punktu widzenia rozwoju świadomości jest to tylko proces zdobywania doświadczenia. Więc nie ma dobre, złe, jest mądrość cienia i mądrość światła.
Natomiast kara jest takim wymysłem stricte ludzkim, czyli wymyślona na potrzeby systemów, kiedy ludzie nie mieli świadomości. Czyli jeżeli nie byłoby kary, to ludzie byliby bezkarni, czyli robili co chcą, kierując się swoimi bardzo niskimi pobudkami wynikającymi z lęku, a nie z miłości. Więc do momentu, kiedy miłość nie zacznie dominować przy naszych wyborach, te prawo czysto ludzkie prawo i ta kara będzie funkcjonować. Ponieważ bez tej kary gros ludzi nie będzie wiedziała, nie będzie miała powiedzmy hamulca, czy nie będzie wiedziała, co jest dobre, a co złe. Natomiast z punktu widzenia duchowego nie ma żadnej zapłaty za cudzą krzywdę, jest tylko potrzeba przeżycia tej sytuacji zrozumienia. Czyli jeżeli wyrządzamy krzywdę drugiemu człowiekowi bez żadnej refleksji, bo to jest też istotne. Zapomniałem o tym powiedzieć w czasie audycji, więc powiem teraz. Jesteśmy już na takim etapie rozwoju, że pewne rzeczy już nie muszą się wydarzać w naszym życiu, żebyśmy zrozumieli. To jest ta lepsza strona wyższego poziomu rozwoju świadomości, że rozumiejąc cel czy tam wynik doświadczenia, już nie musimy tego doświadczenia prowadzić. To jest tak, jakbyśmy na chemii zrozumieli, że jeżeli to zmieszamy z tym, to wybuchnie, to byśmy nie musieli tego doświadczenia wykonać, żeby się o tym przekonać.
Także na tym etapie rozwoju świadomości nie musimy z uporem maniaka doświadczać. Wystarczy, że zrozumiemy. Dlatego mówię, jeżeli wyrządzamy krzywdę drugiemu człowiekowi bez żadnej refleksji, bez zrozumienia, że wyrządziliśmy krzywdę, to najprawdopodobniej i to też słuchacze dzwoniący nawet na żywo opowiadali historie, kiedy nawet w ciągu kilku miesięcy znaleźli się w sytuacji odwrotnej, czyli po drugiej stronie barykady. Po to, żeby zrozumieć, co tamta osoba w tamtym momencie poczuła. Natomiast jeżeli jest to zrozumienie, że zrobiłem jednak komuś krzywdę, to wykonując ten cały proces, który ja nazywam rachunkiem sumienia, łącznie z wybaczaniem, możemy uniknąć pojawienia się tego zła w naszym życiu tak, żebyśmy nie musieli tego doświadczać. O tak, dobrze. O, Mrs Treehouse jest tutaj. Moja kochana, coś ty napisałaś tutaj? Właśnie mnie olśniło. O, proszę bardzo, że rola duszy byłaby dla nas bezużyteczna, gdybyśmy nie mieli podświadomości.
To jest tak samo jak z dobrem i złem. Nie zrozumie się dobra, jeśli nie zaznało się zła. No cóż, powiem ci tak brawo ty! Bardzo fajny komentarz. Dokładnie właśnie tak to jest, że gdybyśmy nie pchali się w doświadczenia, nie byłoby potrzeby ich zapisywania. Dziękuję ci bardzo. Czekam na kolejne olśnienia.Emobil pisze: „O, Emobil też się dokładnie zgadza z Mystery House. Jak można komuś uświadomić, że to, co zrobił, jest złe, jak nie doświadczy tego samego, co zrobił nam?” No więc właśnie, jak można? W większości wypadków nie można. Dlatego też mówiłem wam, że poniekąd prowadzenie przeze mnie audycji jest takim trochę bezsensem, tak?
Bo większość rzeczy jednak musimy przeżyć na własnej skórze. Czyli tylko kopniak we własny tyłek zaboli. Kopniak oglądany, kopniak, który ktoś dostał, będzie dla nas śmieszny. Nas nie będzie bolał w większości wypadków. Natomiast ten kopniak, który dostaniemy my, tak, zaboli. Natomiast na szczęście już tak nie jest. Jeżeli zadajemy sobie właściwe pytania, inaczej, jeżeli wiemy, jaki jest cel, czyli jeżeli celem jest zrozumienie, czyli wyciągnięcie tych wniosków, nie musimy jak niewierny Tomasz każdorazowo pchać palca w dziurę w brzuchu. Więc cieszmy się z tej komfortowej sytuacji, bo też nie do końca wiem, jak długo ta komfortowa sytuacja potrwa. „Po co są sądy i więzienia? Z tego, co mi wiadomo, to ludzie, którzy wychodzą z więzienia, są bardziej zdemoralizowani niż w momencie popełnienia przestępstwa, a ich psychice je w telewizji jeszcze uczą, jak zaplanować perfekcyjnie i zacierać po sobie ślady.” To nie do końca tak jest.
Oczywiście nie do końca tak jest, bo oczywiście człowiek, który nie ma świadomości, że popełnił błąd, że wyrządził komuś krzywdę, nie wyciągnie z tego żadnych wniosków. Faktycznie zostanie być może jeszcze bardziej zdemoralizowany. Natomiast ja znałem przypadki, kiedy więzienie i następstwa więzienia zmieniły życie ludzi o 180 stopni. Tak więc nie można generalizować. A z drugiej strony co by było, gdyby tych więzień nie było, to obawiam się, że większość z nas bałaby się wychodzić na ulicę. Mystery House: „To jest taka odwieczna walka dobra ze złem. Dusza, która pochodzi z czystego źródła miłości kontra podświadomość, wytwór wzorców piekła ziemskiego.” Dokładnie tak. Z tym że na szczęście, co widać zresztą nawet po was, po nas, po mnie, po słuchaczach audycji, te proporcje dobra i zła zaczynają się od jakiegoś czasu zmieniać. Bo cofając się kilkadziesiąt lat wstecz, proporcje zła nawet w Polsce były zdecydowanie większe niż są w tej chwili. Już nie wspomnę o paleniu papierosów.
Znaczy wspomnę o paleniu papierosów w mieszkaniach, na filmach, w miejscach publicznych, w tramwajach. Chociażby taka rzecz, tak? Już o powiedzmy podejściu do zwierząt to jest kosmos. O wychowaniu dzieci, gdzie po prostu w latach 70. jeszcze się biło dzieci, nauczyciele bili dzieci. Więc słuchajcie, mamy tamte 40 lat czy tam 40 parę i w tej chwili na dziecko jest w szkole strach podnieść głos. Więc ja już o związkach nie wspomnę. Gdzie to kobiety z siatami i po nocach spędzonych przy łóżku, a mąż z kolegami, powiedzmy na piwie albo... I tak dalej. Więc nie bądźmy takimi malkontentami, bo naprawdę nawet w perspektywie kilkudziesięciu lat, ja już nie mówię kilkuset lat.
Wiecie, teraz się bębni tam w mediach o tym zabójstwie tej dziesięcio- czy tam jedenastoletniej dziewczynki. I to jest oczywiście sytuacja szokująca dla wszystkich. Znaczy dla mnie też, tak? Może nie tyle szokująca, co smutna. Trochę taka przerażająca. Natomiast też umówmy się, że jeszcze 70 lat temu, jak przechodził front, to umówmy się, że mordowanie, gwałcenie kobiet przez żołnierzy było po prostu zdobywcy przyszli, zdobyli i biorą, co chcą. Było może nie na porządku dziennym, ale było czymś, nad czym się nikt nie zastanawiał. Owszem, było przykre, natomiast no.Tutaj Paweł wysłał SMS-a: „Ja uważam, że my i nasza świadomość są narzędziem do rozwoju naszej duszy”. Pawle, tutaj się z tobą nie zgodzę. Opowiem tak: ja cały czas twierdzę, że nasza dusza jest narzędziem do rozwoju naszej podświadomości, do transformacji naszej podświadomości.
To w tą stronę działa. To nie dusza ma się rozwijać sama dla siebie. To dusza, wszystkie te wnioski, wszystkie te przeżycia, wszystkie te doświadczenia, wszystkie zrozumienia, które są w niej zgromadzone i wzorzec miłości, tej czystej miłości pochodzącej ze źródła, są narzędziem transformacji naszej podświadomości, bo to dokładnie tak działa. Powiem wam szczerze, z mojego punktu widzenia jest to tak upierdliwe, tak męczące użytkowo, że ja powinienem zostać pustelnikiem. Rozważam taką opcję zostania pustelnikiem, ponieważ wszelkie moje kontakty ze światem biznesowo-rzeczywistym kończą się w ten sposób, że tylko ja tak myślę. Nie dlatego, że zostałem tak wychowany, tylko dlatego, że moja świadomość nie pozwala mi pewnych rzeczy robić i to ona hamuje moją podświadomość. Więc nie czepiając się słownictwa, drogi Pawle, ale żebyśmy się kochani dobrze zrozumieli: nasza świadomość i miłość, wzorzec miłości zapisany w naszej świadomości jest narzędziem do rozwoju naszej ziemskiej świadomości i transformacji naszej podświadomości. Jak chcecie, to poświęcę audycję na danie przykładów z mojego życia, bo to nie jest tylko teoria. Ta historyjka śmieszna z kretem jest tylko jedną z takich sytuacji. Natomiast ja tych sytuacji mam w swoim życiu na pęczki i też widzę, jak ludzie później podczas rozmowy zupełnie nie rozumieją, dlaczego ja tak zrobiłem.
Kiedy jest pytanie: „Ale ja nie oczekiwałem, nie oczekiwałam, czy tam nie wymuszałam, nie wymuszałem na tobie, żebyś tak postąpił”. Bo przy pewnym poziomie świadomości już nie trzeba nic wymuszać, ponieważ człowiek przenosi ciężar swojego myślenia, zastanawiania się, reagowania na taki tryb, żeby nie czynić drugiemu, co tobie niemiłe. Czyli jeżeli ja nie chciałbym, żeby mnie ktoś w ten sposób potraktował, to ja nie traktuję drugiej osoby w ten sposób. Niby prosty mechanizm, ale to nie jest potrzeba. To nie jest wzorzec płynący z mojej podświadomości. Także powtórzę jeszcze raz: nasza świadomość, nasza dusza i wzorzec miłości w niej zapisany, ten uniwersalny, pochodzący bezpośrednio ze źródła wzorzec miłości, są narzędziem do zwiększania, budowania, rozwijania naszej ziemskiej świadomości oraz transformacji naszej podświadomości. Emobil pisze: „Tak zwane grube ryby są nieuchwytne, a jacyś zwykli ludzie biedni są gorzej od nich traktowani. Mało tego, jeszcze takie grube ryby mają układy z policją”. W dzisiejszych czasach trzeba działać na własną rękę. Nikt nam bezinteresownie nie pomoże.
Tego wątku korupcyjno-jakiegoś tam innego w ogóle nie będę poruszał, bo niestety jest taka nasza rzeczywistość póki co. Natomiast nie zgodzę się do końca z tym, że nikt nam bezinteresownie nie pomoże. Ja się spotykałem, spotykam nadal z bezinteresowną pomocą. Zresztą ja też nie zawsze oczekuję bądź nie zawsze widzę w pomocy komuś jakiś interes. Więc oczywiście na swoim przykładzie mówię, że nie zgadzam się. I tutaj dotarłem do komentarza Adama: „Tak samo miałem w tym tygodniu, prawie zapominając o duchowości”. Drogi Adamie, tak jak mówiłem, zapomniałem o duchowości i też zapomniałem o tobie, więc publicznie przepraszam cię za brak odpowiedzi. „Dobra materialne — Emobil pisze — i nowe technologie oddalają nas od ducha”. I to jest następna rzecz, z którą się nie zgadzam, ponieważ być może czysto teoretycznie, gdyby muzułmanie w Iraku byli bogatsi i mieli laptopy, a pan Marek zrobiłby translatora na irański i słuchaliby dzisiejszej audycji albo może poprzednich audycji, albo na przykład pooglądaliby na YouTubie filmiki z poprzednimi audycjami bądź innymi, być możeByć może by zmienili swoje zdanie na niektóre tematy. Nie bądźmy aż tacy negatywnie nastawieni do bogactwa, bo wyobraźmy sobie: łatwo jest manipulować ludźmi, którzy nie mają nic do stracenia.
Jeżeli człowiek żyje w marnych warunkach, w biedzie, w głodzie, w pragnieniu i nic w życiu nie posiada oprócz rodziny, którą też może w każdym momencie stracić, to ten człowiek jest w stanie z ideologicznych bądź religijnych pobudek zrobić prawie wszystko. Natomiast zastanówcie się, gdyby na przykład w krajach muzułmańskich była woda, były McDonaldy, były toalety, były sklepy, mieszkaliby w domach, jeździliby samochodami, ich dzieci chodziłyby do szkół i ktoś by im powiedział: „Słuchaj, może byś poszedł, kogoś zastrzelił albo poszedłbyś się wysadził?” Już w tym momencie ten rachunek zysków i strat dla takiego człowieka jest już inny, ponieważ on już ryzykuje stracenie fajnego życia. Nikt nie popełnia samobójstwa, jeżeli uważa, że ma szczęśliwe życie. Jeżeli jego życie jest do dupy, to może je poświęcić, ponieważ niewiele traci. Natomiast jeżeli ma dużo do stracenia, to niechętnie się z tym, co fajne człowiek rozstaje. Tutaj jeszcze mam: „Czas coraz bardziej przyśpieszył i odczuwam, że to za sprawą nowych technologii tak właśnie jest, bo gdyby nie było prądu, to czas jakby spowolnił.” Rozmawialiśmy o rezonansie Schumanna, o wielu aspektach tego. Być może drganie linii energetycznych, telefonii i tego wszystkiego może też powodować zwiększenie tego rezonansu. Natomiast nowe technologie dają też mnóstwo nowych możliwości. Ogień służy do gotowania. Ogień służy do odstraszania dzikich zwierząt.
Służył przez wiele lat, ale też jest żywiołem, który może zniszczyć bardzo dużo rzeczy. Młotkiem można wbić gwoździa albo zabić człowieka. Nawet z miłością tak jest, że czasami miłość ta najpiękniejsza i najwspanialsza prowadzi do mordów, samobójstw bądź zazdrości i różnych głupstw, które ludzie robią. Nie w samym narzędziu, kochani, jest problem, tylko w użytkowniku. Trotyl został wymyślony przede wszystkim do wysadzania skał. Z energią jądrową tak samo. Można budować elektrownie, a można budować bomby. „Czy można przyśpieszyć ewolucję, skoro jest się coraz bardziej świadomym niż kiedyś?” To jest właśnie efekt przyśpieszenia. To jest właśnie przyśpieszenie ewolucji, ponieważ świadomość ludzi jest coraz większa. Na tym właśnie polega ewolucja.
Na coraz większej świadomości. Czy dzisiaj nikt nie dzwoni do nas, panie Marku?
[01:30:32] - Na to wygląda, że chyba dzisiaj jakoś nikt nie szykuje się do dzwonienia.
[01:30:38] - Pewnie ludziska pomyśleli, że znowu nie będzie audycji, że pan Sławek sobie znowu zrobi wolne.
[01:30:47] - Ewentualnie jego laptop.
[01:30:49] - Powiem tak: sukces z laptopem jest połowiczny, ale póki co jest okej, więc nie zapeszajmy. Ghosta nie ma.
[01:31:04] - Lecz jeszcze żyje.
[01:31:07] - Wszystko to, co w komentarzu pod audycją napisał, czyli jak mu powiedziałem, że wykrakał, okazało się prawdą, bo i programowo, i pasta pod procesorem, i jakieś tam kratki pozapychane gdzieś tam. Do tego wszystkiego niestety również i karta graficzna, więc mam tak zwaną kumulację. Ale odpukać nie jest źle, więc nie zapeszajmy. Idę go właśnie chwileczkę wystudzę. Poproszę, czy to już koniec komentarzy, panie Marku?
[01:31:48] - Dziwnie dzisiaj się jakoś tak składa, że na razie strumyk z komentarzami trochę przyschnął.Że tak się wyrażę.
[01:31:57] - Aha.
[01:31:58] - Może się ludzie już wypisali.
[01:32:00] - Może poszli spać.
[01:32:02] - A możliwe.
[01:32:03] - Może poszli spać. Takie rzeczy też się zdarzają.
[01:32:06] - Jeżeli jeszcze nie śpią, to ja przypomnę tylko, że słuchacie państwo Radia Paranormalium, audycję „Świat oczami duszy”. Zapraszamy oczywiście do komentowania i do dzwonienia. Nasz numer telefonu to 536 120 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Halo, halo, piszemy, dzwonimy!
[01:33:08] - Już mamy dwie godzinki, panie Marku. Dzisiaj pogoda jest taka, że mogę podzielić się ze słuchaczami swoimi pięknymi okolicznościami przyrody. Wieczorek też jest w miarę chłodny, więc mam nadzieję, że mój laptop złapie drugi oddech. A może po prostu jak się tu nic nie wydarzy, to będziemy... O, jesteśmy! Mrs Treehouse pisze: „Ale zaraz wybywamy, więc reszta do odsłuchania w drodze”. Ano tak, bo wy tam macie jakąś przestawkę czasową z tego, co wiem. To właśnie tak à propos nowych technologii. Nie ukrywam, że jestem bardzo dumny z tego, że docieramy i do Stanów, docieramy wiem i na Wyspy, docieramy też do różnych krajów tutaj w Europie, nie tylko w Polsce. Więc drogi Mobilu, z tymi technologiami, jak widzisz, to nie zawsze tak jest, że one odsuwają nas od duchowości.
Bo gdyby nie te nowe technologie, to byśmy pewnie w większości się dzisiaj nie mogli spotkać. Pewnie z panem Markiem też byśmy mieli problem dogadać się gdzieś w połowie drogi, żeby tą audycję przygotować. Zwłaszcza że pan Marek ma raczej więcej sprzętu do targania, więc myślę, że robienie takich audycji bez tych nowych technologii byłoby na pewno dużo bardziej trudne. Nie powiem, że niemożliwe, bo jednak kiedyś te audycje też się robiło, więc pewnie byłoby dużo trudniejsze. Tak się zastanawiam, co wam jeszcze tutaj, kochani, podrzucić na sam koniec, żebyście-
[01:35:09] - Słyszę, że jakiś chyba piesek chce dołączyć do audycji.
[01:35:13] - Ja mam tutaj tak miłe okoliczności przyrody, że ostatnio prowadzę obserwacje przyrody dość intensywne w związku z moim nowym miejscem pobytu. Mam tutaj piękny las, stada ptaków, wróbli, wiewiórek, więc na naturę nie narzekam. Właśnie ostatnio odkryłem, że zwierzęta też potrafią być złośliwe. Miałem nawet nagrać filmik, jak sroki płoszą inne ptaki tylko dla samego płoszenia, więc stwierdziłem, że zwierzęta też bywają złośliwe. Kudłaty nam się pojawił: „Cześć, złapałem końcówkę audycji pewnie”. Tak, drogi, się okaże, że będziemy powolutku kończyć. Ale tutaj mam komentarz Mobila: „Sławku, o tym akurat nie pomyślałem”. Właśnie dlatego są rozmowy, żeby różne aspekty tego samego medalu umieć prześwietlić. Zresztą ogólnie rzecz biorąc z tymi ocenami należy być bardzo ostrożnym. I to jest też informacja, Mobilku, dla ciebie i też dla pozostałych słuchaczy, że jeżeli reagujecie w taki, a nie inny sposób, to jest to informacja o was, o waszych poglądach, o waszych przekonaniach.
To jest bardzo cenna informacja. Warto się wtedy zastanowić, czemu tak myślę. Wtedy dostajemy taką dość fajną i prostą informację na temat wzorców, które mamy zapisane w podświadomości. To jest taki szybki rachunek sumienia. Dlaczego tak myślę? Dlaczego nie wziąłem pod uwagę... To słowo „dlaczego” po dzisiejszej audycji zwłaszcza, to tak ostrożnie. Ale czemu tak pomyślałem? Czemu tak zareagowałem? Z jedną z naszych słuchaczek rozmawiałem całkiem prywatnie na temat lęków.
I oczywiście po wyczerpaniu wszelkich możliwych dostępnych dla niej metod nie potrafiła sobie poradzić z lękami. I zaproponowałem jej zadawanie sobie takiego pytania: jaka jest inna opcja?Tych sposobów jest w sumie nawet kilka. Jest liczenie do trzech, można złapać trzy oddechy, zadać sobie pytanie: czemu? Dlaczego tak pomyślałem? Dlaczego tak zareagowałem? Bądź zadanie sobie samemu pytania. To jest taka właśnie informacja dla naszej podświadomości, czy jest jakaś inna opcja, jaka jest inna opcja. Ponieważ podświadomość zawsze podsyła tą najbardziej według niej pasującą reakcję. Więc pytanie, czy jest jakaś inna opcja powoduje, że nasza podświadomość, nasz umysł zaczyna szukać innego rozwiązania. I to jest zawsze taki moment, kiedy można właśnie dorzucić to pytanie: co bym zrobił, gdybym się kochał?
Gdybym kochał samego siebie? Co by zrobiła Miluś? Wtedy, kiedy ta podświadomość zaczyna szukać innego rozwiązania, rzucacie takie pytanko i wtedy fajne rzeczy się dzieją. Ja wam mówię tutaj o takich w zasadzie pewnie i prostych rzeczach. Część z was powie: „No oczywiście, bo przecież to jest takie proste”. Bo w sumie jest to proste. Tylko my kierując się tym naszym umysłem, czyli tymi naszymi wzorcami podświadomości, tak naprawdę przestajemy to kontrolować. Przestajemy się nad tym zastanawiać. Ten przyspieszony czas, o którym żeśmy rozmawiali z Jubim jeszcze we wcześniejszych audycjach, na który zwrócił też uwagę Mobil dzisiaj, powoduje, że nasz umysł, nasz organizm funkcjonuje w takim bardzo aktywnym trybie przez większość naszego dorosłego życia. I też ilość decyzji, ilość reakcji, które jesteśmy zmuszeni podejmować, powoduje to, że nie jesteśmy w stanie kontrolować ich wszystkich.
Znaczy kontrolować to może dużo powiedziane. Natomiast zdawać sobie z nich sprawę. W takim trybie alfa, czyli tych 20 herców częstotliwości pracy naszego mózgu, przez nasz umysł podobno przelatuje około 30 informacji, 30 bodźców w ciągu sekundy. Więc siłą rzeczy nie jesteśmy w stanie ich wszystkich sobie uświadomić. Dlatego ja namawiam was do tego, żeby jak najwięcej z tych informacji, z tych bodźców, z tych impulsów sobie uświadomić, bo tak naprawdę to one w dużej mierze decydują o tym, jak wygląda nasze życie. Jak nasza podświadomość pcha nas w kolejne doświadczenia. Doświadczenia, które i tak skończą się w którymś momencie zrozumieniem. Więc może oszczędzić sobie ten etap doświadczania i przejść do etapu zrozumienia, czyli przejść do etapu wniosków. Tutaj Kudłaty się włączył do dyskusji. Mobil: „Ewolucję przyspieszyć pewnie tak i myślę, że to się dzieje poza tym, że ona ma na 99% różne tempo”.
I tu się w większości zgadzam z Kudłatym. Zresztą już mówiłem o tym wcześniej. Na 99% różne tempo, to znaczy biorąc pod uwagę każdą jednostkę, to pewnie tak, bo każdy na swój sposób się rozwija, czyli ewoluuje. I też na każdym etapie rozwoju tej świadomości... Missy Stricharz pisała gdzieś tam w którymś komentarzu, że te dusze dziecięce, dziecinne, te świadomości dziecięce potrzebują jak najwięcej informacji. To tak jak małe dziecko. Ono jeszcze nie reaguje. Ono jeszcze nie dokonuje wyboru. Na początku swojego rozwoju dziecko zbiera informacje, obserwuje, uczy się, myśli i jakby chłonie całą wiedzę, w której uczestniczy. Natomiast jeszcze jego reagowanie jest ograniczone.
Ogranicza się do takich prostych potrzeb typu bliskość, miłość, jakieś tam zainteresowanie i tak dalej. Z czasem to, czego się dziecko nauczyło, zaczyna pokazywać światu. Zaczyna to próbować wcielać w życie to, czego się nauczyło. I tak samo jest z naszą świadomością. Na pewnym etapie nasza dusza jest narzędziem, które tylko magazynuje informacje i nie ma żadnych większych oczekiwań, ponieważ żeby wybudować jakieś wnioski, potrzebne są doświadczenia, więc zbieranie tych doświadczeń.Większość ze słuchaczy, ponieważ zakładam, że skoro tutaj się spotykamy, to jest to grono, które się zaczyna z pewnymi rzeczami nie zgadzać, pewnych odpowiedzi szukać. Tutaj proces ewolucji jest dużo szybszy, ponieważ czasami jedna informacja, jedno zdanie powoduje to, że coś staje się dla nas jasne, że coś rozumiemy. I to jest pstryk, zaskoczyło i okej, idziemy dalej i szukamy odpowiedzi na następne pytanie i tak dalej. Ten rozwój jest zdecydowanie szybszy, bo też bardziej świadomy. Na niższych poziomach świadomości duszy młodej można mówić, natomiast ona i tak to będzie wszystko odrzucała. Może usłyszeć tysiąc zdań i nic nie przyswoi, nic nie zmieni, a duszom dojrzałym wystarczy nieraz jedno zdanie czy pięć zdań, czy jedna książka po to, żeby swoje życie przestawić o 30, 50, a czasami 180 stopni.
Tak to, kochani, w skrócie wygląda. Dobrze, nie będziemy się tutaj spinać. Mam nadzieję, że tym razem komentarze będą po audycji i informacje do mnie: „Dlaczego nie powiedziałeś, że audycja dzisiaj będzie?”. Słuchajcie, umówmy się w takim razie na przyszły tydzień. Podrzućcie jakiś temat, być może w komentarzach, być może w informacjach do mnie. Coś tam na pewno wyniknie. Pamiętajcie na koniec audycji o dwóch rzeczach, o tych dwóch niby delikatnych, subtelnych różnicach, o których wam mówiłem. Pytanie: „dlaczego?” uruchamia naszą podświadomość i potrzebę doświadczania. Natomiast pytanie: „co bym zrobił, co bym zrobiła, gdybym kochał, kochała samego siebie?” i „co by zrobiła w takim momencie, jakiego wyboru dokonałaby miłość?” powoduje, że uruchamiamy naszą świadomość i najprawdopodobniej chcąc zrozumieć, oszczędzamy sobie najprawdopodobniej jakiegoś doświadczenia. Zwróćcie uwagę na ten drobny niuans.
Ciekawy jestem, jeżeli zechcecie przetestować go na swoim własnym życiu, to ciekawy jestem, czy się w skuteczności zgodzimy i czy też zauważycie tę niby drobną różnicę, ale zupełnie odmieniającą to, co się w naszym najbliższym życiu wydarzy. Widzę, że już nawet słuchacze dają hasło do odwrotu. E-mobil pisze: „Dziękuję Sławku za audycję”. Ja też dziękuję. Nie wiem, czy dobrze zinterpretowałem Nicka, ale ostatnio żeśmy rozmawiali, miałeś jakieś tam wyrzuty sumienia. Okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Tak że dziękuję ci za dzisiaj, za aktywność i zresztą wszystkim dziękuję za aktywność, którzy się dzisiaj tutaj zechcieli z nami spotkać. Dziękuję też panu Markowi, jak zwykle nieustająco. I cóż, umawiamy się na przyszły tydzień. Oczywiście uważajcie na siebie i jak najwięcej radości, jak najwięcej miłości, szczęścia, wolności i poczucia bezpieczeństwa wam życzę.
Do usłyszenia za tydzień. Trzymajcie się kochani. Pa, pa!
[01:48:59] - Właśnie tutaj E-mobil pisze: „Dzisiaj niezbyt się przygotowałem do audycji, ale przygotuję ciekawe pytania na za tydzień”. Tak więc na to liczymy. A dzisiaj już powolutku kończymy. Był z nami jak zawsze gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, pan Sławek Mączkowski, autor wideobloga o tym samym tytule oraz książki, do sięgnięcia po którą serdecznie zachęcamy nie tylko moly książkowe, ale również wszystkich zainteresowanych tematyką świadomościową. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny Głos w Twoim Domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Oczywiście na żywo, oczywiście w poniedziałek, oczywiście o 20.00. No i oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl