Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:31] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Właśnie teraz, właśnie tutaj, na antenie Radia Paranormalium rozpoczynamy wlewanie do twoich uszu, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, kolejny odcinek audycji „Bibliotekarium jeszcze na żywo”. A dlaczego jeszcze, to za chwilę się państwo dowiecie. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". A dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami jak zawsze gospodarze „Bibliotekarium” Marek Żelkowski i Wiktor Żwikiewicz. Dobry wieczór panowie.
[00:59] - Dobry wieczór.
[01:00] - Jeszcze dobry. Nie wiadomo, co będzie za pięć minut.
[01:03] - Dobry, dobry, a poza tym już naprawdę wieczór, bo ciemno jak nie powiem co. W każdym razie dobry wieczór.
[01:10] - Dzisiaj punktem wyjścia do dyskusji w audycji będą książki, które ukazały się, ale nie na polskim rynku, choć ukazać teoretycznie się powinny. Dlaczego się nie ukazały i dlaczego ukazały się gdzie indziej, a niekoniecznie u nas? O tym właśnie dzisiaj będą dyskutować Wiktor, Marek i wy, drodzy słuchacze. Przez cały czas trwania audycji będzie czynna nasza linia telefoniczna. Będzie można dzwonić na numer Radia Paranormalium 536 120 493, 536 120 493. Numer stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu bibliotekarium.pl, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Oczywiście Paranormalium i Bibliotekarium mają też konta na Instagramie.
Tam można podziwiać na Bibliotekarium na przykład okładki proponowanych przez Marka i resztę ekipy książek. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, no i oczywiście propozycje kolejnych książek do omówienia w Bibliotekarium na naszego maila radio@paranormalium.pl. Halo, halo Bydgoszcz.
[02:41] - Halo, halo. Ja proponuję, żebyśmy na początku, zanim przejdziemy do rzeczy bardzo poważnych, wyjaśnili rzecz poważną, czyli tę zapowiedź Ivelliosa o tym, że „Bibliotekarium jeszcze na żywo”.
[02:57] - A potem będzie na trupa, tak?
[02:59] - Na martwo będzie. Nie, no może nie na martwo, ale troszeczkę się to w najbliższym czasie zmieni. Marku, to właśnie... Tak, trybem taśmowym. No po prostu Ivellios nam się dokształca intensywnie i tak się niestety złożyło-
[03:17] - I my musimy ponosić koszty tego dokształcania.
[03:20] - Koszty jak koszty, ale konsekwencje to na pewno.
[03:23] - Konsekwencje tak.
[03:24] - Konsekwencje to na pewno. No, w każdym bądź razie tak się złożyło, że dokształcał się będzie właśnie w piątki wieczorem. A wyszliśmy z założenia, że fajnie, jeśli audycja ukazuje się jednak o stałej porze i o stałym czasie. Dlatego zdecydowaliśmy wspólnie z Ivelliosem, że spróbujemy przez jakiś czas, przez ten czas nauki nagrywać audycję w czwartki. Wtedy, kiedy będziemy mogli oczywiście spotkać się z państwem na żywo, to skrzętnie skorzystamy z okazji. Zakładamy bowiem, że nawet na najbardziej poważnych uczelniach, dokształceniach, kursach i tak dalej istnieją jakieś dni wolne albo jakieś okienka, albo tym podobny czas, w którym będzie można audycję urządzić na żywo. Tak jak powiedziałem, skrzętnie będziemy z tego korzystali, ale w związku z tym, że nie będzie można do nas zadzwonić. Zresztą nie korzystacie państwo akurat z tego trybu specjalnie często, chociaż stałych korespondentów, stałych ludzi, którzy się z nami łączą kilku się już pojawiło. Ponieważ korzystacie z państwa z tego rzadko, a liczymy na to, że jednak rzecz może się rozszerzyć, to proponujemy, żeby pytania do nas, propozycje, komentarze nawet nagrywać. Ivellios zawsze podaje adres, podaje telefon, na którym działa skrzynka.
Wiem, że niedobrze gada się do pudełka, do słuchawki, gdy nikt nie odpowiada, ale zawsze można swoje propozycje, swoje pytania przedstawić. A my obiecujemy, że te pytania, te wątpliwości, te nagrania po prostu będziemy prezentować w czasie następnej audycji. Postaramy się to zrobić takim trybem, że początek każdej następnej audycji to będą jakby odpowiedzi czy też komentarze do audycji poprzedniej. Tak to przynajmniej na razie z Wiktorem widzimy. Myślę, że jakiś czas tym trybem taśmowym, jak to nazwał Ivellios, możemy pociągnąć. Zobaczymy, jak się rzecz będzie sprawdzać. W przypadku ABW sprawdza się całkiem nieźle, więc może i Bibliotekarium specjalnie nie ucierpi. Czy o czymś jeszcze zapomniałem, Marku? Czy coś jeszcze trzeba dodać? No bo ja taki gadatliwy raczej jestem.
No to cóż, chyba zaczynamy naszą problemową audycję, Wiktorze, dzisiaj.
[06:11] - Tak, problemowa. Już przypomina mi się ten dylemat hamletowski. Książki też to mają do siebie.
[06:18] - Być czy nie być?
[06:20] - Właśnie.
[06:22] - Wiesz co, jakoś trzeba temat zagaić, bo temat dzisiaj będzie dosyć poważny, ale jakiegoś zagajenia wymaga. Ja sobie tak wymyśliłem, że zaczniemy trochę od historii. Bo dzisiaj właściwie żyjemy w świecie, w którym mówienie o cenzurze to jest odwoływanie się właśnie do historii. Kto, powiedz mi, kto dzisiaj, kto poważny, kto młody w ogóle zetknął się z czymś takim jak cenzura, ale w tym poważnym wydaniu. Bo ja wiem, że w szkołach, w różnych takich miejscach jakieś tam elementy cenzury czy też niedopuszczania do pewnych lektur się pojawiają, ale tak generalnie to w naszym społeczeństwie o cenzurze już chyba zapomniano.
[07:18] - To zależy, jakie oblicza ta cenzura przyjmuje. Może mieć oblicze instytucjonalne, ale może mieć również oblicze inwestycyjne. Dostanę granta, to napiszę książkę. Nie dostanę granta, to jej nie napiszę i książki nie będzie.
[07:37] - A! To może mieć jeszcze inne oblicze. Jak napiszę pewną książkę, to nie dostanę granta następnego. W związku z tym ja tej książki nie napiszę, bo wtedy dostanę granta. Co więcej, podobno się zdarzało już tak w Polsce, że klient pisał książkę, potem zgłaszał się do danej osoby i mówił: „Tyle i tyle za to, że nie opublikuję tej książki”. To jest numer dopiero. Tak się to zdarzało niestety niektórym biznesmenom, że przychodził taki człowiek i mówił, że właśnie napisał o nim książkę.
[08:10] - To świetny patent.
[08:11] - A jej niewydanie kosztuje tyle i tyle. I podobno niektórzy płacili. Ale to są wszystko, wiecie państwo, zabawne albo mniej zabawne marginesy. Kiedy dzisiaj szukałem państwa komentarzy, co to mogą być za książki, które są, a których nie ma, pojawił się jeden komentarz, że taką książką, która jest, ale której nie ma, jest książka Piotra Cielebiasia „UFO nad Polską”. Ja rzeczywiście mam egzemplarz w języku angielskim, w języku niemieckim, w języku fińskim, a w języku polskim książki Piotra Cielebiasia nie ma. Do tego tematu Piotr odnosi się, częściowo przynajmniej, w takim nagraniu, które jest dostępne na kanale Bibliotekarium na YouTubie. Tam jest wywiad z Piotrem i on troszeczkę wyjaśnia. Nie ma w tym żadnej mrocznej tajemnicy. Raczej chociażby to, że książka jest jednak od początku skierowana do czytelnika, który o Polsce wie niewiele. Nie tak dużo, jak przeciętny Polak.
W związku z tym pewną historię, pewną tematykę trzeba było przybliżyć w specyficzny sposób i być może dlatego książka Piotra „UFO nad Polską” się w języku naszym ojczystym nie pojawia. Ale z tego, co wiem, Piotr przygotował inną książkę poświęconą tej samej tematyce i myślę, że za jakiś czas będziemy mieli okazję nawet tę książkę omówić. W związku z tym ja bym się specjalnie nie przejmował i szat nie rozdzierał. To chyba również nie jest taki przykład ten typowy, który mieliśmy na myśli, mówiąc o książkach, które są, a których nie ma.
[10:12] - Wiesz, ja jeszcze się, i ty tak samo, żyliśmy w czasach, kiedy książek nie było w sposób taki materialnie jasny i oczywisty. Wiadomo było, dlaczego ich nie ma, a przynajmniej nawet jeśli ich nie było. I to jest pewien komfort, bo książki nie było, ale wiedziałeś, dlaczego jej nie ma. To dotyczyło na przykład orwellowskiego roku 84. To dotyczyło wielu, wielu, wielu książek, począwszy od Heminga, Grudzińskiego, aż po Sołżenicyna i po Jasienicę, i po Kołakowskiego.
[11:03] - Anna Arendt.
[11:04] - Tak, tych nazwisk.
[11:05] - Karl Popper.
[11:08] - Żyliśmy w pewnym systemie i ten system, że tak powiem, nie akceptował niestrawnych dla siebie specjałów.
[11:16] - Wiesz co, mam taki pomysł. Zanim przejdziemy do tej dosyć przewrotnej tezy, którą na dzisiaj ukuliśmy o tym, że niektóre książki po prostu do Polski nie docierają z tajemniczych powodów. Troszeczkę będzie to chyba dzisiaj zahaczało jednak o teorię spiskową, ale to zobaczymy. To powiedzmy troszeczkę o tym, jak to było. Był rok 84, ten tytułowy orwellowski, ale był to rok 1984 w Polsce. Pamiętam, z jakimi wypiekami na twarzy słuchałem audycji BBC z Londynu, w której czytano książkę Orwella właśnie w odcinkach.
[12:02] - BBC się tak pięknie anonsowało.
[12:05] - Tak, anonsowało się. This is the European service of the BBC from London. Ja tego tak pięknie nie powiem, jak powiedziałby Ivellios, ale zapamiętałem tę frazę. W każdym razie ten rok 1984 jako książka zakazana, trzeba było tego wysłuchać. I powiem szczerze, jako człowiek bardzo młody, oczekiwałem jednak, że tam będzie więcej fantastyki, a tymczasem była to dosyć podła książka. Wtedy jej do końca nie rozumiałem, a właściwie nie rozumiałem jej na początku, bo jakieś takie smętne to było, ponure i mało fantastyki w tym. Oczywiście dzisiaj tak nie myślę. Dzisiaj zupełnie inaczej widzę tę książkę, ale oczekiwania były takie, że ja sobie wyobrażałem, że to nie wiadomo co jest. Tymczasem było to właśnie jakieś dzieło o facecie, który poznał kobietę. Spotykali się właściwie w celach czysto seksualnych.
Tak, ale w pewnym momencie pojawia się tam scena przesłuchania Winstona. Niejedna zresztą, ale-
[13:19] - To jest kultowa scena absurdu, nonsensu i prawdy jednocześnie.
[13:25] - Wbrew pozorom właśnie nie absurdu.
[13:28] - Właśnie nie absurdu.
[13:28] - Tylko tego, jak system komunistyczny życzył sobie opanować twoje ja. Bo tam jest taka scena, w której oczywiście wcześniej jest taka buńczuczna czy pompatyczna wypowiedź chyba bohatera, który mówi o tym, że wolność to jest móc powiedzieć bodajże dwa plus dwa równa się cztery, a wszystko inne jest tylko logiczną konsekwencją. Powiem szczerze, że dałem się wtedy uwieść temu stwierdzeniu. Natomiast dzisiaj uważam je za pompatyczne. Myślę, że Orwell troszkę jak ty ten tytuł „Wołanie na Mlecznej Drodze”, tak on ten cytat wyprodukował po to, żeby się właśnie niektórzy tak tym ekscytowali, bo to takie dobre. Da się jako jakiś cytat wrzucić. Dobrze wygląda. Natomiast tam jest później scena, w której Winston, główny bohater, jest przesłuchiwany i ten przesłuchujący pokazuje mu palce, mówi: „Ile palców widzisz Winstonie?” I on mówi najpierw tyle, ile widzi rzeczywiście, a ten przesłuchujący domaga się, żeby on widział więcej palców bodajże. Jeżeli coś przekręcam, to przepraszam, ale sens chciałbym oddać. Mówi: „Jest tych palców więcej.” Winston na skutek różnych działań tego przesłuchującego w pewnym momencie mówi: „Żeby już był spokój, to powiem, że tyle, ile on chce.” I mówi na kolejne pytanie: „Ile palców widzisz Winstonie?” On mówi tyle, ile sobie życzy ten przesłuchujący.
A przesłuchujący mówi mu: „Tak, mówisz mi tyle, ale wszystko w tobie krzyczy, że tych palców jest inna ilość. Nie o to mi chodzi. Nie o to mi chodzi, żebyś ty mi przyznał rację. Ty masz uwierzyć, że tych palców jest tyle, ile mówisz.” I to jest chyba scena ważna w książce „1984”, ale nie o książce „1984” rok będziemy mówić tak, jak nie będziemy mówić o tych wszystkich zakazanych książkach, które za komuny były, którymi się ludzie zaczytywali. Tak jak wspomniałem o Karlu Popperze i o książce „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie”, o „Korzeniach totalitaryzmu” Hannah Arendt, o „Głównych nurtach marksizmu” Leszka Kołakowskiego, o „Nowej klasie” Milovana Djilasa. To taki jugosłowiański. Kto dzisiaj pamięta, co to była Jugosławia? Nie wszyscy. Jugosłowiański opozycjonista, który opisał, jak się w ramach systemu socjalistycznego rodzinna czerwona burżuazja, ludzie, którzy się wyalienowali od tego, od czego się wyalienować nie powinni, czyli od społeczeństwa i tak dalej. Komuna zresztą doprowadzała rzecz do absurdu, bo cenzura robiła coś takiego, że miała też zapisy na ludzi.
I proszę sobie wyobrazić, kiedy Stanisław Lem uruchamiał serię w Wydawnictwie Literackim w Krakowie „Stanisław Lem poleca”, to ukazały się tam bodajże cztery książki. To były nowelki Grabińskiego, to był Dicka „UBIK”, to był „Piknik na skraju drogi”. I przepraszam, jeszcze czwarta książka, której nie pamiętam, ale miała się ukazać piąta i się już nie ukazała, bo okazało się, że tłumacz, a konkretnie Stanisław Barańczak, poeta i tłumacz właśnie, jest objęty zapisem cenzorskim i książka, którą przetłumaczył, nie może się ukazać w serii „Stanisław Lem poleca”. Lem się podobno wściekł. Powiedział, że jak tak, to on w takim razie rezygnuje. I tak świetnie zapowiadająca się seria skończyła się po czterech książkach. No cóż. A książka wyszła później, w latach 80. I wyobraźcie sobie państwo, że to była książka „Czarnoksiężnik z Archipelagu” Ursuli Le Guin, w której naprawdę próżno szukać jakichś wątków politycznych czy jakichś wątków obrazoburczych dla komunizmu. Raczej są tam pewne proste albo mniej proste prawdy o ludziach, czasami dla tych ludzi niespecjalnie przyjemne.
O tym, że każdy z nas ma swoją drugą naturę. Ale to banał właściwie. Za to pięknie napisana książka i pięknie przetłumaczona. Później wyszły nakładem Phantom Pressu i innych wydawnictw kolejne części cyklu „Ziemomorze”, ale one już były przetłumaczone gorzej. Barańczak jednak miał taki swoisty pazur. Widać było, że ten człowiek rozumie słowo pisane i świetnie sobie z nim radzi. Tak to właśnie było. Naprawdę komuna doprowadzała do absurdu. Wystarczyło mieć określone nazwisko, żeby się nie móc ukazywać. To dotyczyło pisarzy z Zachodu.
Niektórych nazwisk nie wolno było w Polsce drukować. Zdarzało się tak, że autor nie popełnił żadnego opowiadania, które by się w jakiś sposób uderzało czy to w Związek Radziecki, czy w państwa socjalistyczne, czy w cokolwiek innego, ale prywatnie albo publicznie wypowiadał się niezbyt pochlebnie na przykład na temat inwazji na Afganistan. To już wystarczyło, żeby miał szlaban i żeby go nie puszczać.
[18:52] - Widzisz, Marku, ja ten problem widzę niestety troszkę dziwnie. Tak jak mówisz o tych rzeczach, to prawda, że z książkami tak było, była ta cenzura i tak dalej. Ale tak jak mówiłeś o roku 1984, ja w tym samym czasie z wypiekami na twarzy słuchałem innej stacji, gdzie również można było usłyszeć rzeczy absolutnie niecenzuralnie. Słuchałem Radia Luksemburg i słuchałem muzyki rockowej.
[19:29] - To znakomite radio było!
[19:31] - Muzyka rockowa była również zakazana, była zagłuszana. Nie wolno było dopuszczać.
[19:38] - Ale proszę cię, to, co ty mówisz, to było aktualne w latach 50., 60. Wtedy, kiedy rok 1984, to Radia Luksemburg się słuchało już zupełnie swobodnie. Nieźle docierało. Co więcej, była audycja między 22 a 23, już nie pamiętam, w jaki dzień tygodnia, w której przez godzinę prezentowano piosenki Beatlesów. Przez całą godzinę. To dla ludzi, którzy Beatlesów kochali, była gratka nie lada. Co więcej, było to tak, że ludzie dzwonili do Radia Luksemburg i mówili, że chcą taką a taką piosenkę. I myśmy się wtedy zastanawiali. To świadczy o tym, jaki poziom w ogóle technologiczny i techniczny reprezentowaliśmy jako nastolatkowie. Jak oni to robią, że ktoś dzwoni i mówi, że chce taką a taką piosenkę i ta piosenka zaraz jest na antenie?
Okazuje się, że to nie było specjalnie skomplikowane, tylko myśmy sobie tego po prostu nie wyobrażali. W kraju, w którym radio głównie posługiwało się jednak wtedy technologią taśmową, z rzadka jeszcze chodziły gdzieś czarne płyty, nie bardzo sobie wyobrażaliśmy, jak spośród kilkuset piosenek Beatlesów można było natychmiast zaserwować na antenie wybraną przez słuchacza piosenkę. Okazuje się, że dzisiaj to jest banał, a oni już to mieli.
[21:03] - Dobrze, Marku, wracając do tego, co ja mówiłem. Problem z cenzurą jest dwojaki. Otóż istniała w systemach totalitarnych, ale również w demokracji zawsze, a przynajmniej czasami zdarzała się cenzura zinstytucjonalizowana, która reprezentowała władców, ich światopoglądy i ich widzimisię. Ale poza cenzurą zinstytucjonalizowaną istnieje również cenzura, której nie ma. Niewidzialna jak niewidzialny człowiek.
[21:43] - Przepraszam, zapamiętaj tę rzecz, bo to jest ważna rzecz, o której mówisz. A ja się odniosę tutaj do ludzi, którzy nas słuchają. Jeden ze słuchaczy napisał, że jego ojciec był wiceszefem cenzury w Białymstoku i że przynosił mu komiksy, które cenzurował. Właśnie umknęłoby nam to, bo ja też znałem kilka osób zatrudnionych w cenzurze. Powiem tak, to jest też paradoks. To byli niezwykle inteligentni ludzie, oczytani.
[22:12] - Oczywiście, że tak.
[22:12] - Świetnie różne rzeczy znający. To nie byli ludzie, jacyś tępi aparatczycy. Wręcz przeciwnie, do cenzury brało się ludzi, którzy byli kuwaci. Dzisiaj by się to pewno stwierdziło, bo cenzura nie miała być tępym narzędziem. Niestety czasami się okazywała, ale to na skutek nie ludzi, którzy pracowali, tylko tych zapisów, które były, tej wielkiej księgi cenzury, która była i to trzeba było stosować. Natomiast w cenzurze pracowali ludzie, którzy w dzisiejszych czasach robiliby karierę zupełnie gdzie indziej. Tamten system stwarzał taką możliwość, to z niej po prostu korzystali. Myślę, że nie będę się wypowiadał na ten temat, czy to dobrze, czy źle. Takie były po prostu czasy. Myślę, że dzisiaj trudno to z takiej perspektywy oceniać.
Przerwałem ci, Wiktorze, działaj.
[23:09] - Nie wiem, co tutaj mówić.
[23:13] - Mówiłeś o niewidzialnej cenzurze.
[23:15] - O niewidzialnej cenzurze. Niewidzialna cenzura to jest cenzura właściwie nie tylko niewidzialna, ale również taka, której nie ma.
[23:23] - Cenzura w nas?
[23:24] - Nie, która nie istnieje w ogóle.
[23:27] - Ale jest.
[23:28] - Ale jest.
[23:29] - Wiesz co? Jak się mówi takie rzeczy, to trzeba to jednak troszeczkę wyjaśnić.
[23:33] - Bardzo prosto. Jak już dowiązałem to do muzyki rockowej, to włącz dzisiaj radio albo jakiekolwiek kanały muzyczne. Co usłyszysz? Nie wiem. Ja tam dzisiaj nie słucham, ale pełno szlagierów w stylu „trzymaj się, trzymaj się” albo tam coś i tak dalej. To jest coś, co jest. A pokaż mi gdzieś muzykę, którą robi mnóstwo muzyków w Polsce, ale ona nie istnieje w środkach masowego przekazu.
[24:16] - To prawda. Wbrew pozorom ten problem, o którym mówisz, nie dotyczy tylko muzyki. Bardzo podobnie jest w świecie pisarskim czy literackim. Też ukazuje się sporo książek w Polsce, o których nikt nie słyszał, bo one się ukazują w małych nakładach, w małych wydawnictwach. Takim przykładem małego wydawnictwa jest Bibliotekarium. My co prawda jesteśmy wszędzie w sieci, gdzie tylko to możliwe. W papierze troszkę gorzej, ale jest. Można książki kupić, tylko żeby książkę kupić, czy to w wersji e-bookowej, czy w wersji papierowej, to trzeba najpierw-
[24:55] - Trzeba mieć pieniądze.
[24:55] - Nie. Trzeba wiedzieć, że ona istnieje w ogóle. To jest główny problem. A dzisiaj świat jest taki zarówno pod względem osobowym, czyli ludzie są tacy, ale też sieć jest taka. Facebook i te wszystkie inne media społecznościowe, które głównie, odnoszę wrażenie, że w ostatnim czasie głównie zajmują się obcinaniem zasięgów i cenzurowaniem treści, to one się głównie zajmują tym, żeby ta wiadomość się nie rozeszła za szeroko. Chyba, że im zapłacisz.
[25:28] - Marku, chcę powiedzieć, że jesteś może obrazoburczą.
[25:32] - Obrazoburczy.
[25:33] - Ale to takie chwalebne i takie doskonałe „polub mnie, serduszko, słoneczko z uśmieszkiem” to jest właśnie cenzura.
[25:48] - Wiesz co? To tam jest małe piwo przed śniadaniem, jak mawiali w jednym filmie. Wiesz co? To „polub mnie” to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że mamy takie złudne poczucie, że mamy sieć i możemy dotrzeć na cały świat. Media społecznościowe rozmaitego typu, w tym te najpopularniejsze, pokazują nam, że zasięgi obcina się w sposób perfekcyjny, że odpowiednio skrojony algorytm plus dobrzy funkcjonariusze i pożyteczni idioci doprowadzają do tego, że możesz jesteś, to cię nie ma. Nie widać cię po prostu. Robi to i to medium, na którym ludzie piszą, i to medium, na które ludzie wrzucają filmy. Nagle się okazuje, że znikają subskrypcje. Znikają powiadomienia.
Nie ma, nie ma, nie ma, bo nie ma, bo nie wiadomo właściwie dlaczego. Bo ten facet, co tam gada albo ta kobitka mówi o jakieś takie rzeczy, które się komuś nie podobają i w związku z tym ktoś mu zrobi kuku. Ale my nie o takiej cenzurze w gruncie rzeczy chcemy dzisiaj opowiadać. Chociaż też nie mówimy o rzeczach, które są z punktu widzenia cywilizacji chwalebne. Chcemy mówić o czymś, co jest z naszego punktu, dobrze, powiem za siebie, bo kazałeś mi kiedyś nie mówić za nas, więc powiem za siebie. Z mojego punktu widzenia są niebezpieczne, bo przyzwyczajają nas do tego, że możemy o pewnych rzeczach nie wiedzieć i mimo to mieć poczucie, że bardzo dużo wiemy. To jest złudne poczucie i o tym dzisiaj będziemy chcieli powiedzieć. Ale zanim o tym zaczniemy mówić, to znowu troszeczkę historii chyba trzeba podrzucić, prawda? Jak od historii to ja. To dobrze.
Wiecie państwo co? Zwróciłem uwagę na to, że jest taki specyficzny rodzaj książek, które w Polsce się nie pokazują. Może być autor, który wydał w swoim kraju kilkadziesiąt książek, a w Polsce nie znamy ani jednej. A uzasadnienie jakie jest do tego? A bo on takie głupoty tam pisze, w ogóle nie ma co tym zajmować. Ale jeśli dodamy, że ten facet ma duży wpływ na politykę naszego bliskiego sąsiada, na przywódców naszego bliskiego sąsiada, on właściwie pewne rzeczy dyktuje tym sąsiadom, to uważam, że tego, co pisze taki człowiek, my jako ludzie żyjący gdzieś całkiem nieopodal, nie możemy nie znać. A znać, proszę państwa, przecież nie oznacza, że mamy się z nim zgadzać. Co więcej, ten facet pisze rzeczy z mojego punktu widzenia, nie wiem, co powie Wiktor, ale z mojego punktu widzenia straszne. Straszne w takim sensie dla nas jako dla ludzi, którzy żyją tutaj nad Wisłą. Być może ze swojego punktu widzenia pisze rzeczy oczywiste.
Ja tego wcale nie kwestionuję. Tym się za chwilę zajmiemy, kiedy troszeczkę zrobimy wprowadzenia do tematu, ale generalnie chodzi o pewien taki pogląd, że można ludziom czegoś nie dać, nie zaznajomić ich z tym. Po prostu zamkniemy oczy, będziemy udawać, że czegoś nie ma i tego nie będzie. To jest złuda, którą karmią nas politycy, bo nie ukrywam, że książki, o których dzisiaj będziemy mówić, to są książki, które dotyczą polityki, a nawet geopolityki. Ten wstęp historyczny jest troszeczkę potrzebny, bo właściwie czym jest geopolityka, to w Polsce jeszcze całkiem niedawno prawie nikt nie wiedział. Dzisiaj ludzie, którzy się interesują sprawami politycznymi, troszeczkę mają okazję poznać to zagadnienie. Właściwie dzięki dwóm ludziom, którzy udzielają się w internecie. To jest pan Jacek Bartosiak i pan Leszek Sykulski. Obaj prowadzą wideobloga. Właściwie nie.
Leszek Sykulski prowadzi takiego wideobloga, na którym tłumaczy zagadnienia dotyczące geopolityki, różne jej teorie, różne jej wydania, różne postacie, które z geopolityką są związane. Natomiast Jacek Bartosiak, głównie nagrywane są jego wystąpienia, jego wykłady, z których sporo się można dowiedzieć. Polecam te dwa nazwiska: Jacek Bartosiak i Leszek Sykulski, ponieważ to są rzeczy mówione, omawiane z pozycji naukowców. Na pewno pozbawione emocji, bo bardzo wiele wideoblogów w Polsce opowiada się po jakiejś stronie. Mówi: „Ci są dobrzy, ci są źli. Ci, co są rusofilami, mówią tylko z Rosjanami. Ci, co są germanofilami, tylko z Niemcami”. Inni jeszcze coś. Panuje w Polsce taki zamęt, który zresztą, co ja będę opisywał, znacie państwo doskonale. Nie ma co się specjalnie tym ekscytować.
Natomiast rzecz charakterystyczna, że o geopolityce właściwie żadna ze stron tego nieustannego konfliktu w Polsce, który już obejmuje właściwie wszystkie dziedziny naszego życia, właściwie się o tej geopolityce nie mówi. Ja rozumiem, że o tej geopolityce nie mówiło się wtedy, kiedy panował tutaj socjalizm, bo za socjalizmu geopolityka była uważana za naukę burżuazyjną, której nie należy się uczyć, której nie należy stosować, o której nie należy w ogóle nic wiedzieć. To chyba był błąd, bo po pierwsze rozwijano geopolitykę w krajach zachodnich: w Stanach Zjednoczonych, we Francji, w Niemczech także troszeczkę, ale do pewnego momentu rozwijano geopolitykę, czy też kierowano się zasadami, czy też wytycznymi geopolityki również w Związku Radzieckim. Stalin, o czym za chwilę powiemy, mógł nienawidzić burżuazji i kapitalizmu, ale świetnie wiedział, co mistrzowie geopolityki mówili, co przekazywali na temat tego, jakie zachowania geopolityczne należy pokazywać. Później, po Stalinie, jak już nastał Chruszczow czy Leonka Breżniew, geopolityka poszła w odstawkę. Nikt się tym poważnie nie zajmował i przywódcy radzieccy właściwie tym się nie kierowali. Natomiast przywódcy świata zachodniego kierowali się. To między innymi dlatego dbali bardzo o to, żeby Rosja czy Związek Radziecki nie mogli wyjść, jak to się mówiło „na ciepłe morza”, żeby nie mieli dostępu do ciepłych mórz na przykład. Ale żeby to stało się bardziej jasne, to chyba trzeba-
[33:34] - Żeby stało się jasne, czym jest w ogóle geopolityka, trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę, że nie jest to żaden patent nowożytny ani nowoczesny, tak jak to może zabrzmieć z tego, co mówisz tutaj, odnosząc się do wielkich współczesnych ideologii. Dam przykład czysto polski. Otóż czym innym niż wielkim geopolitykiem był nasz Mieszko I, którego decyzja przyjęcia chrztu przez Polskę była ruchem świadomego geopolityka, który doskonale wykorzystywał sytuację, rynek europejski, grę europejską, układy. To był zwykły merkantylny ruch polityczny, ale to była świadoma geopolityka.
[34:30] - Powiem tak: nie do końca zgadzam się z tym sformułowaniem, że to była świadoma geopolityka, ale to była geopolityka zdecydowanie. Dlaczego tak to rozróżniam? Otóż przez długi czas bardzo wiele nacji, bardzo wielu władców, w ogóle świat posługiwał się pewnymi wytycznymi, które dzisiaj nazwalibyśmy geopolitycznymi, ale to było robione troszeczkę na czuja, trochę z pewnej tradycji. Czy Chińczycy, czy na przykład Bizancjum, one miały swoje główne cele, które wynikały z tego, że prawa geopolityczne, tak przynajmniej chcą twórcy nauki zwanej geopolityką, są uniwersalne. Czy tak jest? Nie wiem tego. W każdym razie rzeczywiście nawet są tego rodzaju artykuły, które mówią o tym, że przed geopolityką było coś na kształt takiej pregeopolityki. Czyli ci ludzie nie wiedzieli, że mówią prozą, a jednak to prozą mówili. Tak odwołując się do literatury. Ale geopolityka jako pewien twór jest nauką, która powstała stosunkowo niedawno albo też bardzo dawno.
To zależy, jaką perspektywę przyjmiemy, bo właściwie pierwociny pojawiły się na początku XX wieku, w roku 1904 bodajże. Człowiek, który nazywał się, zawsze mam kłopot z tym imieniem, Halford John Mackinder, to był geograf brytyjski. On wygłosił taki odczyt, taką deklarację złożył w jednym z towarzystw brytyjskich. Powiedział o tym, że dla niego jest rzeczą oczywistą, że geografia we wszelkich swoich przejawach, a więc ta geografia fizyczna, ale też geografia związana na przykład z rozkładem ludnościowym, ale także polityczna geografia i w ogóle geografia ma ogromny wpływ na to W jaki sposób kształtowana jest polityka na danym terenie? Halford Mackinder sformułował pierwszą teorię geopolityczną, teorię heartlandu. Heartland to takie serce lądu. On wyszedł z założenia, że istnieje coś takiego jak światowa wyspa. To są połączone trzy kontynenty: Eurazja, czyli Europa i Azja oraz Afryka. To jest światowa wyspa. A kto kontroluje heartland, zaraz o tym heartlandzie powiem, ten kontroluje całą tę wyspę.
Jego zdaniem heartland to jest teren, z którego od bardzo dawna wychodziły na przykład ludy koczownicze najeżdżające Europę, czyli ciągnący się teren od obecnej środkowej Rosji, właściwie od Mongolii, gdzieś mniej więcej po Europę Wschodnią.
[37:47] - Najeżdżające raczej zasiedlające bez przerwy na nowo, tak jak się to dzieje dzisiaj również.
[37:54] - Kwestia definicji. Tak, to prawda. Różnie rzecz wyglądała. W każdym razie on sformułował tę tezę o heartlandzie. Mówiłem już chyba, że ciągnie się aż do Europy Wschodniej, mniej więcej do terenu, który zajmuje obecnie Polska. I to była pierwsza teoria geopolityczna, która się pojawiła. Jakiś czas później musiał się pojawić człowiek, który oczywiście powiedział, że się z Mackinderem nie zgadza i był to człowiek, którego spotkacie państwo chyba najczęściej jako Nickelaasa Spykmana, chociaż naprawdę to jest angielski sposób mówienia, wypowiadania tego nazwiska. Tymczasem facet był Holendrem i podobno, tu powołuję się właśnie na jednego z autorów, o którym mówiłem wcześniej, na Leszka Sykulskiego, który mówi, że trafił w prasie amerykańskiej na notatkę w nawiasie, że to nazwisko wypowiada się „Spykman”, ponieważ facet jest Holendrem i w ten sposób należy to nazwisko wymawiać. Co zaproponował tenże Nickelaas Spykman? Otóż mówił o tym, że nie heartland jest ważny, tylko ważne jest, i tu kolejne pojęcie z geopolityki, rimland.
Rimland, czyli pas brzegowy obejmujący wybrzeże Azji i wybrzeże Europy. I tam, o ile Mackinder mówił o tym, że kto kontroluje heartland, ten kontroluje światową wyspę, a kto kontroluje światową wyspę, ten kontroluje cały świat. To Spykman mówi o tym, że nie, to tak nie wygląda. Żeby kontrolować światową wyspę, trzeba kontrolować rimland, czyli wybrzeże. A więc to, co widzimy dzisiaj jako Indie, Pakistan, te wszystkie tereny po Europę, a więc na przykład Niemcy, Francja to wszystko jest rimland. I co ważne, Spykman mówił o tym, że niemożliwe jest rozwinięcie siły, jeśli się tego rimlandu nie kontroluje. Jeszcze tylko jedna rzecz. Oczywiście poza światową wyspą istniały też inne kontynenty, a to były już nie światowa wyspa, tylko wyspy w ogóle. Za wyspy uznawano Australię, co oczywiste, ale wyspami były również Ameryka Północna i Ameryka Południowa. To w nomenklaturze oczywiście geopolitycznej.
I teraz co się zrodziło? Jeszcze też powiem, co się zrodziło z tego połączenia heartlandu i rimlandu. Bardzo szybko pojawiła się teoria o tym, musiała taka teoria się pojawić, ona się zresztą pojawiła stosunkowo szybko, teoria bloków kontynentalnych. Ja wiem, że to wszystko, co w tej chwili z siebie wyrzucam z szybkością karabinu maszynowego może być trochę niejasne, ale to się naprawdę za chwilę przyda. Więc teoria tego bloku kontynentalnego mówiła ni mniej, ni więcej, a ona się pojawiła jeszcze przed II wojną światową, co warto zauważyć. Ona mówiła o tym, że w takim razie, skoro mamy heartland i mamy rimland i to są dwa oddzielne byty, dosyć ważne i jeden jest ważny i drugi jest ważny, to może trzeba stworzyć blok kontynentalny. O, chyba coś dzwoni. Dzień dobry. No to ciągnijmy dalej. Czyli ten blok kontynentalny ma polegać na tym, że należy połączyć siły heartlandu i rimlandu i stworzyć coś, czego się nie da pokonać.
Co więcej, w ślad za tym, a właściwie równolegle do tego pojawiła się też teoria mówiąca o tym, że państwa dzielą się właściwie na dwa rodzaje: na państwa lądowe, tu przykładem będzie na przykład Rosja i państwa morskie, czyli na przykład Stany Zjednoczone. To są dwa zupełnie odmienne światy, które kierują się zupełnie odmiennymi wartościami, zupełnie odmiennymi przewodnimi drogowskazami, którymi się kierują te cywilizacje. Bo cywilizacja morska to jest cywilizacja, w której panuje liberalizm, w której panuje wolność, w której panuje-
[43:08] - Przepływowość między wszystkimi kulturami.
[43:11] - Tak.
[43:11] - Wystyczność.
[43:13] - Natomiast cywilizacja lądowa to oczywiście zróbmy nawias koło tego, bo to nie jest oczywiście wszystko tak jednoznaczne, ale państwa lądowe to są państwa konserwatywne, państwa, które kierują się w swoich wskazaniach hierarchią, dla których ważna jest tradycja. I podawano też, że ten podział, bo w pewnym momencie się pojawiało, że mamy Rosję czy Rosję radziecką i pozostałą część świata, także Stany Zjednoczone. Podawano, że na początku Anglię, a później ten ośrodek się przeniósł do Stanów Zjednoczonych, żeby tak do końca być ścisłym. Zresztą podawali geopolitycy, że to nie jest pierwszy raz, kiedy tak się stało i podawali właściwie od starożytności, że ten podział na mocarstwa lądowe i morskie właściwie od starożytności istniał.
[44:16] - Marku, chcę zabawowo zwrócić uwagę, że przyroda również ten podział bardzo pięknie wykorzystała. Otóż jak się spojrzy na przyrodę, przyroda również tworzy heartland, czyli wypełnia zupełnie innymi rasami, o zupełnie innej mentalności środki lądów i zupełnie co innego. Ty powiedziałeś, że na lądzie można się pośmiać z tego, bardziej konserwatywne. Ależ oczywiście Marku. Zwróć uwagę, jeżeli ja słoń zrobię kupę na jakiejś ścieżce, to ta kupa będzie siedziała do jutra. Jeśli ja rekin zrobię kupę w oceanie, to jutro jej na pewno nie będzie, bo zostanie rozmyta. Czyli istnienie na lądzie trzyma się pewnej tradycji, ciągłości. W oceanie to jest tak jak fruwanie w chmurach, nie?
[45:28] - Tak o tym nie myślałem, ale rzeczywiście przykład dobry. Wracając do tej historii, rzeczywiście powoływano się na to, że ten dualizm istnienia był właściwie z nami, z ludzkością od początku. Że było tak, że potęgą morską były na przykład Mykeny, a potęgą lądową Troja. Podobnie było z Atenami. Ateny to była potęga morska, handlowa. Sparta to była lądowa. Ale zobacz, jakie były zwyczaje w Atenach, a jakie w Sparcie. Zupełnie inne.
[46:08] - Dokładnie takie same jak dzisiaj. Liberalizm, rozpusta, szajba i tak dalej.
[46:18] - To Ateny.
[46:20] - To Ateny. Totalny zamordyzm, dyscyplina.
[46:23] - Nie przesadzajmy z tym zamordyzmem.
[46:26] - Ale autorytaryzm.
[46:27] - Dyscyplina, autorytet i tak dalej. Ale to jeszcze nie koniec. Kartagina i Rzym. Kartagina, państwo gdzieś tam mające związki z Fenicją, a więc handlarze, ludzie, którzy po morzu pływają. Rzym to mocarstwo, które podbiło-
[46:46] - Piechotą.
[46:47] - Piechotą, tak. Legiony poruszały się w taki właśnie sposób. Rzym w ten sposób był postrzegany jako potęga lądowa jednak. Dalej mamy na przykład Wenecję jako potęgę morską i imperium Mongołów. To było dla mnie zaskoczenie, ale musiałem o tym poczytać. Potęgą morską była Portugalia.
[47:15] - No tak.
[47:16] - A Hiszpania była potęgą lądową.
[47:19] - Tak!
[47:19] - Dla mnie to trochę było zaskoczenie, bo ja jednak Hiszpanów kojarzyłem z wyprawami i z podbojem świata, a tu się okazuje, że troszeczkę inaczej to wyglądało.
[47:28] - No tak, ale jak oni swoją piechotę konkwistadorów załadowali na statki i wysadzili w Ameryce Południowej, to mogli podbić cały kontynent, a Portugalczycy nie podbili nigdy niczego.
[47:40] - Warto jednak powiedzieć, że to oczywiście było prawdziwe w wieku XV i XVI w przypadku Portugalii i Hiszpanii. W wieku XVII mamy z kolei opozycję pomiędzy Holandią a Francją. Holandia znowu potęga morska, Francja jak najbardziej lądowa. Zresztą Francja również w starciu z Wielką Brytanią takiej pozycji była. Wielka Brytania w ogóle później, w następnych starciach z Rosją, z Niemcami, ona zawsze występowała jako potęga morska, a te kraje, które wymieniłem, to były potęgi lądowe. No i wreszcie w XX wieku, w drugiej połowie konfrontacja USA, czyli potęga morska i potęga lądowa ZSRR. To mamy ten heartland rzeczywiście. Warto powiedzieć, że Stalin zdawał sobie sprawę, ja wspomniałem o tym, że Stalin zdawał sobie sprawę, że warto byłoby zbudować tę potęgę opartą na połączeniu heartlandu z rimlandem, ten blok kontynentalny. I dlatego przez jakiś czas długi, długi, długi flirtował z Niemcami. Tylko z Niemcami po początkowej fazie jakiegoś dogadywania się doszło do zapaści i się nie udało.
Po prostu nie udało się z nimi dogadać.
[49:05] - Ja mam taką uwagę, że na moje oko myśmy o tym dyskutowali w samochodzie, jak jechaliśmy. Otóż po prostu komunizm z faszyzmem by się dogadał, natomiast z nazizmem dogadanie się było ciężkie, gdyż nazizm z nikim się nie chciał dogadywać. Nazizm chciał zwyciężyć po prostu bezwzględnie, z wszystkimi.
[49:32] - Coś w tym jest. Ważne jest to, że Stalin, w przeciwieństwie do Hitlera, wojnę przeżył i udało mu się doprowadzić, na skutek różnych zabiegów do tego, że przesunął granicę na zachód. Nam się zawsze wydawało, znaczy mnie się wydawało, że Stalin to taki był wredny i po prostu z czystej złośliwości zdobywał te kolejne kraje. Okazuje się, że to była zimna kalkulacja, w ogóle nie biorąca pod uwagę, co świadczy o pewnym charakterze Stalina, wyjątkowo paskudnym, istnień ludzkich. Ale on kombinował, że jak przesunie granicę na zachód, wreszcie miał swoje Niemcy. Enerdowskie, ale miał. To był przyczółek, o którym marzył, że stanie się kiedyś punktem wyjścia do podbicia całej Europy, a więc połączenia heartlandu z rimlandem. Dlaczego? Ponieważ wiedział, że tylko wtedy będzie w stanie naprawdę przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym, a Stany Zjednoczone doskonale wiedziały, że jeżeli rzeczywiście do tego dojdzie, to ich pozycja na świecie będzie zagrożona, że to nie będzie już takie oczywiste, że oni panują nad wszystkim. Tylko tak jak powiedziałem, Stalin zmarł.
Na szczęście pewno i jego następcy uważali już geopolitykę za bzdurę i za burżuazyjną naukę, tak jak mówiłem, i w związku z tym nie zajmowali się nią. A USA owszem i to, co powiedziałem. Zauważcie państwo, że zawsze kiedy Rosja próbowała, a to z Indiami flirtować, bardzo szybko skłóciła się na przykład z państwem, które też należy do rimlandu, czyli z Chinami, przynajmniej częścią Chin. Próbowała flirtować z Indiami, ale Amerykanie zrobili wszystko, żeby Indie zostały w sferze tych państw niezaangażowanych, tych takich, które się nie wtrącają. Po co była inwazja na Afganistan? To już bardzo późno, lata 80. Przełom właściwie 70/80, końcówka lat 70. 80. Dlaczego? Bo to było jakby zbliżenie się znowu do Oceanu Indyjskiego.
Amerykanie bardzo dbali, żeby się jednak nie przedostali. Próbowali w różnych innych regionach. Wreszcie zajęcie Niemiec, zajęcie Europy to też byłoby wyjście na ciepłe morza. A to była zasadnicza rzecz, która kierowała polityką amerykańską, żeby broń Boże tak się nie stało. Dwóch ludzi pilnowało tego między innymi, nie tylko dwóch. To był nasz rodak Brzeziński i druga postać, którą niektórzy uważają za demoniczną, niektórzy z kolei za wielkiego polityka, czyli Henry Kissinger. Owai ci ludzie pilnowali, żeby wszystkie te geopolityczne uwarunkowania, geopolityczne wskazania były przez politykę amerykańską przestrzegane. I Amerykanie od właściwie II wojny światowej perfekcyjnie wykorzystywali wiedzę, którą dawała geopolityka. Ale warto jeszcze o czymś powiedzieć.
[52:55] - To znaczy, że oni mają tą geopolitykę na uczelniach na przykład wykładają?
[53:01] - Proszę ciebie, do tego dojdziemy za chwilę. Nie tylko ją mają na uczelniach, ale mają ją w różnych innych miejscach. Co więcej, nasi sąsiedzi, czyli Rosja, niektórzy moi znajomi mieli takie przekonanie, że jak się w Rosji skończył komunizm, to tam nastała próżnia ideologiczna, tam nic już nie było. To już skończył się komunizm, to tam pełne bezhołowie. Otóż to jest nieprawda. Rosja bardzo szybko zrozumiała, a w każdym razie jej przywódcy i kręgi intelektualne, że kluczem do potęgi, jak się skończył komunizm, jest geopolityka. I proszę sobie wyobrazić, że w Rosji od upadku komunizmu, od '91 roku powstało do dzisiaj, tu powołuję się znowu na mistrzów, których wymieniłem wcześniej, czyli Jacka Bartosiaka i Leszka Sękulskiego, ponad 600 monografii poświęconych geopolityce. Geopolityka jest wykładana we wszystkich uczelniach wojskowych. Geopolityka jest wykładana we wszystkich akademiach dyplomatycznych. Geopolityka jest wykładana we wszystkich szkołach, które zajmują się szkoleniem agentów różnego stopnia służb specjalnych.
Geopolityka właściwie jest wszędzie w Rosji. Sama liczba monografii, które wymieniłem, jest ogromna.
[54:40] - Ale to ja mam do ciebie pytanie, Marku. Geopolityka jest potrzebna imperium, tak? Ale my imperium nie jesteśmy, więc na cholerę nam geopolityka?
[54:54] - Nie nam. Warto też pamiętać, że niektórzy geopolitykę i geostrategię prowadzą, a niektórzy stają się przedmiotem owej geopolityki i owej geostrategii. Nie chcę tego rozstrzygać, bo nie do końca się z tobą zgadzam, ale rzeczywiście przy pewnym punkcie widzenia możemy być postrzegani jako przedmiot geostrategii, geopolityki. Ale jeśli nawet tak jest, ja powtarzam, ja się z tym nie zgadzam, jeśli nawet tak jest, to dobrze jest wiedzieć, jakie procesy wokół nas się dzieją. Tymczasem-
[55:31] - Ja powiem to bardziej prosto może. Zawsze istnieje wnętrze i zewnętrzność. Nasze wnętrze jako ludzi, jako człowieka oraz społeczeństwo jako zewnętrzność. Polska jako podmiot, w którym sprawy wewnętrzne są priorytetowe, ważne. Natomiast pomijanie zewnętrzności, myślenie, że my skoro jesteśmy świetnie funkcjonującą nerką, to jesteśmy oddzieleni od reszty organizmu i że możemy sobie stanowić o swoim nadnerczy w pełni chwały i być szczęśliwi, że jesteśmy tak wspaniale działającą nerką, a reszty organizmu po prostu nie ma, to chwała. Pozdrawiam każdego, który tak myśli. Nikt tak nie myśli.
[56:30] - Chyba właśnie tak myśli, niestety. A w każdym razie bardzo podobnie chyba, jak ty to przedstawiłeś, myśli nasza klasa polityczna. Znowu nie zbliżajmy się, broń Boże, do żadnych partii. Ja nie chcę przekształcić tej audycji w propagandową agitkę. Nie interesuje mnie w tej chwili, jakie partie nawzajem okładają się kłonicami w tej chwili.
[56:54] - Ani kolory.
[56:55] - Tak. Natomiast jedna rzecz jest dla mnie pewna. Jako klasa polityczna wszyscy przedstawiciele różnych sił politycznych w Polsce jakby nie zauważali, że coś takiego jak geopolityka istnieje. Na ogół mówią: „A to takie tam bredzenie różne”. Zaraz powiem zresztą, dlaczego tak czasami uważają. Tymczasem to nie jest bredzenie i jak się człowiek popatrzy na te publikacje, które wymieniłem wcześniej, to nagle się zaczyna jeżyć włos na głowie, bo nasz najbliższy sąsiad, może przez obwód kaliningradzki, ale on tam gdzieś jest za tą Białorusią, przecież ta Rosja jest, bardzo poważnie podchodzi do geopolityki i tak jak mieli kiedyś komunizm, tak teraz mają geopolitykę i to jest właściwie rzecz, którą się kierują bardzo ściśle. Można Putina postrzegać jako głupka, który nie wie, co robi. Są niestety tacy ludzie, którzy tak go postrzegają. Bardzo niedobrze, bo to jest lekceważenie przeciwnika, do którego nie mam sympatii, ale którego nie wyzwę od idiotów, dlatego, że on idiotą nie jest. Kalkuluje i w dodatku ma narzędzia do tej kalkulacji.
I ja się tej kalkulacji boję po prostu. Dlatego bardzo trzeba na to wszystko uważać, a my, odnoszę wrażenie, nasza klasa polityczna nie uważa na to. Myśli, że geopolityka to są jakieś takie tam bzdury, po prostu jakieś takie pierdoły.
[58:22] - Wiesz co, Marku, ja ci powiem, czym jest geopolityka chyba. Bardzo prosto. Wiesz, co to jest? Jak się kładziesz spać i masz wstać jutro rano, jechać na przykład do Katowic, to, proszę ciebie, uważnie sprawdzasz prognozę pogody, bo będziesz jechał samochodem. Geopolityka jest to prognoza pogody na najbliższe lata w najbliższym naszym otoczeniu Europy albo świata.
[58:52] - Najbliższe jak najbliższe, bo ona raczej myśli w kategoriach nie pięcioletnich, a raczej pięćdziesięcioletnich.
[58:58] - Pięćdziesięcioletnich w najlepszym wypadku.
[58:59] - Jeżeli tak podyktujemy sobie najbliższość, to właśnie tak. Ale warto pamiętać o jednej rzeczy: ja mam takie pretensje do tej naszej klasy politycznej. Na czym opieram te swoje pretensje? Proszę państwa, jeżeli te wykłady i wideoblogi, które wymieniałem wcześniej, Jacka Bartosiaka i Leszka Sukulskiego ogląda niewielka ilość osób. W gruncie rzeczy spójrzcie państwo pod poszczególnymi filmikami, jakie to są ilości. To jest 2, 3, czasami 5 tysięcy. A zobaczcie państwo przeciętnego vloga takiego youtubera, który robi sobie jaja albo jakieś inne obciachy wyczynia. To są dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki tysięcy wejść, ale także subskrypcji i tak dalej. A zatem geopolityka budzi coraz większe zainteresowanie w naszym kraju, ale to jest zainteresowanie jednak na poziomie niszowym. I to jest niepokojące.
To znaczy, że ludzi to specjalnie nie obchodzi, że my bardzo chętnie wchodzimy w jakiś spór polityczny, czy to o charakterze lokalnym, czy to nawet takim szerszym. Wyzywamy się od ruskich agentów, od szpiegów Niemiec albo sługusów Niemiec i tak dalej. Tak się potrafimy wyzywać bardzo pięknie. Natomiast nie przychodzi nam do głowy, że jesteśmy, to, co powiedziałeś, to zasugerowałeś, że stajemy się przedmiotem geopolityki. Nie podmiotem, przedmiotem. Dlaczego o tym mówię? Otóż znowu się cofnijmy troszeczkę do historii, bo powoli zaczynamy dochodzić do książek, które są, a których nie ma. Otóż w pewnym momencie, gdzieś tak w latach 40. XX wieku pojawiła się też taka koncepcja zupełnie odmienna od heartlandu i od rimlandu. Koncepcja, która zrodziła się w Niemczech.
Koncepcja Carla Haushofera. On widział to inaczej. On stwierdził, że cały świat dzieli się na takie cztery regiony i od tych regionów bardzo wiele zależy. Te gry pomiędzy tymi regionami poszczególnymi, to one tak naprawdę decydują o losach świata. I zapamiętajcie państwo tę sprawę związaną z teorią Haushofera, bo ona się jeszcze przyda. To mniej więcej takie krótkie przygotowanie, taka geopolityka, wyciąg z geopolityki, tak jak w ostatnim ABW robiliśmy wyciąg z Kinga i wyciąg z Uberto Eco. Tak tutaj taki naprawdę wielki skrót tego, co w geopolityce może być ważne. I dochodzimy do pewnej postaci, która nie budzi mojej sympatii. Od razu to mówię. Niektórym naszym słuchaczom może się wydać dziwne, dlaczego ten Żelkowski, pomimo że nie lubi faceta, o którym mówi, to jednak domaga się, żeby jego książki były dostępne w Polsce.
Właśnie z tego względu, że my powinniśmy wiedzieć, co się na nas szykuje. Otóż jest taki człowiek za naszą wschodnią granicą, a właściwie za naszym wschodnim sąsiadem Białorusią, czyli w Rosji, który się nazywa Aleksander Dugin. To jest facet, który napisał w swoim życiu 60 książek poświęconych geopolityce. To jest facet, który ma wielki wpływ na to, co się w politycznej Rosji dzieje. To jest facet, który jest podobno nieoficjalnym doradcą Putina.
[01:03:14] - Czyli również Putin czytał jego książki zanim został jego doradcą. I coś z tego wynika. A wynika bardzo dziwnie, że po prostu istnieje jakiś wierzchołek góry lodowej, a my na naszej łajbie pływamy sobie po tym morzu i właściwie się śmiejemy, bo pogoda jest piękna, wszystko jest tego, chmurki są, a góry lodowej to tylko taki czubek, nie?
[01:03:45] - Tak. Wróćmy do tego Dugina, bo to postać ciekawa. Wygląd takiego mnicha ruskiego, Rasputina. Długa broda, włosy. Wygląda jak taki Boży szaleniec.
[01:03:58] - Jak mój braciszek.
[01:03:59] - Boży szaleniec. W każdym razie słowo szaleniec tu raczej w tym wschodnim wydaniu, czyli nie jako stan umysłu, a raczej pewna rzecz, która się za nim ciągnie, pewien autorytet. Bo szaleńcy wbrew pozorom na Wschodzie mają jednak pewien autorytet. Są jednak jakby dotknięci palcem Bożym. Cóż ten Dugin tak naprawdę, poza tym, że jego historia jest dosyć ciekawa. On zaczynał od fascynacji takimi prawicowymi ruchami, nawet takie dotknięcie takiej ostrej czarnej prawicy, ale takiej z SS prawie, w jakimś zakonie SS. To w ogóle jakieś dziwne historie. W ogóle studiował w Instytucie Lotniczym. Gdzieś tam go wyrzucili w tajemniczych okolicznościach, ale tatuś, jakiś bodajże generał w GRU pomógł, więc mu krzywdy nie zrobili. Dzisiaj ma tytuł profesora.
Jest obecny w życiu akademickim Rosji. Tak jak powiedziałem, liczą się z nim. Dużo publikuje, dużo mówi. To mówienie jest bardzo wiele warte, bo ja państwu zacytuję kilka wypowiedzi tego pana. Trudno go lubić, jeśli się jest Polakiem. Żyje tu, gdzie my żyjemy, to trudno go polubić.
[01:05:22] - Ale jak ja przekraczam granicę, staję po tamtej stronie i się wczuwam w tego ducha rosyjskiego, to ja go lubię.
[01:05:31] - Znaczy ja go nie lubię nawet tam. Ale ja go mogę rozumieć. Ja go nie muszę lubić. Ja go mogę rozumieć, że on patrzy z pewnego punktu widzenia i widzi z tamtego punktu widzenia inaczej, co nie zmienia faktu, że ja patrzę ze swojego i wcale go lubić nie muszę. Ważne jest dla mnie to w przypadku Dugina, że jego książki, tak jak powiedziałem, te 60 książek, większość z nich wydana jest na Zachodzie w języku angielskim, dostępna. W CIA funkcjonuje podobno specjalna komórka, która nie zajmuje się niczym innym, tylko analizą książek, artykułów i wypowiedzi Aleksandra Dugina. Z tej racji, że jest to facet intelektualnie wpływowy w Rosji, więc USA, w które to państwo bardzo wielu ludzi u nas jest zapatrzonych, uważa za stosowne zajmować się owym szaleńcem Bożym. To znaczy, że my chyba gdzieś popełniamy jednak błąd, bo w Polsce, proszę sobie wyobrazić, do niedawna nie było żadnej książki Aleksandra Dugina, nie była dostępna. Niedawno w bardzo niszowym wydawnictwie pojawiła się pierwsza jego praca „Czwarta teoria polityki”. To jest ważna praca.
Troszkę o niej powiemy. Bo ona pozwala zrozumieć, o co tak naprawdę Duginowi i jego teorii geopolitycznej chodzi. Ale to jest jedyna książka, która jak dotąd wyszła i jej właściwie nie ma, bo powtarzam: wydawnictwo niszowe, właściwie poza obrotem internetowym, to ja nie wiem, czy to trafiło do księgarni. Jeśli tak, to w bardzo mikrym nakładzie. Ta książka jest właściwie trudno dostępna. Ukazała się jeszcze jedna książka, której tytułu niestety nie pamiętam, napisana wspólnie z jakimś innym autorem, ale ona nie do końca reprezentuje to, z czego Dugin jest najbardziej znany. A ta „Czwarta teoria polityki”, tak jak powiedziałem, to jest książka, która jest, ale jej nie ma tak naprawdę, bo w ogóle książek Dugina w Polsce nie ma. I tu by się każdy może zastanawiać: „Człowieku, o co ci chodzi? Facet bredzi jakieś rzeczy”, ale ja myślę, że ja to jasno wyłożyłem. Wroga trzeba znać.
Trzeba wiedzieć, co myśli.
[01:07:51] - Tym bardziej, że ten człowiek nie mówi o rzeczach abstrakcyjnych.
[01:07:58] - Nie, on mówi o bardzo konkretnych rzeczach.
[01:08:00] - Mówi na przykład o Polsce.
[01:08:02] - Tak.
[01:08:03] - Mówi wprost.
[01:08:04] - Tak, to ja państwu tak na dobry początek, co prawda to sobie chciałem zostawić na później, ale na dobry początek przeczytam, co mówi. Dwie wypowiedzi. I powiedzcie mi państwo, że po takich wypowiedziach można gościa lubić. Cytuję: „Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma. Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana istnieniem niepodległego państwa polskiego w żadnej postaci. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki”.
[01:08:54] - No i coś. I ma rację. Ma rację z punktu widzenia świadomości rosyjskiego obywatela, tej wielkiej Rosji od Uralu po coś tam jeszcze, że tak powiem. On ma rację. A na cholerę Rosji Polska? Rosja, która oddziela w dodatku Rosję od najbliższego ich przyjaciela.
[01:09:23] - Tak, od Niemiec właśnie. To właśnie cały czas wraca teoria bloku kontynentalnego. Dugin się bardzo za tą teorią opowiada. Chciałby, żeby ona stała się praktyką. Ale jeszcze jest jedna bardzo ważna rzecz. Dugin to jest facet, który-
[01:09:45] - Przepraszam panowie, niestety Skype nie daje możliwości wyłączenia tych dźwięków. Jest z nami już kolejny słuchacz telefoniczny. Halo, Radio Paranormalium, jesteśmy już na antenie. Czy się słyszymy?
[01:09:56] - Witam wszystkich słuchaczy, witam prowadzących audycję. Piotrek z tej strony. Ja tak ogólnie się zastanawiam, na jakim etapie rozwoju jest nasza cywilizacja ogólnie, bo w przeszłości mamy dużo za uszami, bo były wojny i tak dalej, mamy te granice, są te konflikty zbrojne i tak dalej. I tak się zastanawiam, po co te granice właśnie są? Dlaczego nie może to być wspólnota? W sensie, że jesteśmy rozmieszczeni w różnych krajach, ale żebyśmy stworzyli, jakby to powiedzieć, żeby zlikwidować te granice, żebyśmy mogli żyć we wspólnocie. Bo ogólnie w głębi duszy wierzę w to, że są też inne cywilizacje, w których ten rozwój jest bardziej zaawansowany. Że, jak by to powiedzieć, tam jest pokój, miłość, współpraca i rozwój technologiczny na pewno jest na wyższym poziomie niż w naszej cywilizacji. I też się tak zastanawiam, bo u nas głównie się o polityce mówi cały czas i jak się włączy telewizję czy radio, to cały czas o polityce. I tak się zastanawiam nad sytuacjami politycznymi tu w Polsce, ale nie tylko w Polsce, ale też i na świecie, bo poprzez te poglądy polityczne, one właśnie doprowadzają do tych konfliktów.
Bardziej jest zaostrzana ta sytuacja polityczna tutaj i ogólnie na świecie. I mam taką prośbę tutaj do panów, czy panowie tutaj by mogli poruszyć ten temat? Co panowie o tym myślą? Ja tutaj będę się rozłączać powoli. Czy panowie by mogli poruszyć tą kwestię?
[01:11:58] - Oczywiście, zaraz coś na ten temat powiemy. Dziękujemy za telefon, kłaniamy się, pozdrawiamy. Wiesz co? Moje serce jest po stronie naszego słuchacza. Ja powiem tak-
[01:12:15] - Ale mój rozum jest po innej stronie.
[01:12:18] - Tak, ale podsumujmy. Ja wierzę w to, co powiedział słuchacz, że marzenie jest właśnie takie, żeby zostawić tę politykę, to źródło nieustannego konfliktu, te wszystkie swary, te wszystkie rzeczy, które nas dzielą. Tak, takie marzenie chyba jest w każdym z nas, w sporej części z nas. Ja słuchacza doskonale rozumiem, ale też nie można zamykać oczu na rzeczywistość. To, czego ja bym chciał, to, czego być może ty byś chciał, czego chciałby nasz słuchacz. Niestety jest cała grupa ludzi, którzy by tego nie chcieli. To oni. Trudno zamknąć oczy i powiedzieć sobie: od dzisiaj nie interesuję się polityką. Tak, nie interesuję się polityką, więc polityka zainteresuje się mną. I to jest cała rozpacz.
Co więcej, jest niebezpieczeństwo, bo Dugin między innymi o czymś takim mówi, że on by chciał świata bez granic. Ja będę o tym mówił za chwileczkę. On by chciał świata bez granic. Świata, w którym Rosja dałaby wreszcie zjednoczenie i cywilizację. Będę o tym mówił, kiedy będę omawiał poglądy Dugina. Z jednej strony, tak jak powiedziałem, jestem sercem po stronie słuchacza, ale myślę, że myśmy jeszcze chyba nie dorośli do takiej rzeczywistości.
[01:13:38] - Ja tutaj powiem może rzecz wyrazoburczą, ale po prostu zrozum, że poza idealizmem jest jeszcze racjonalizm. Otóż idealnie to się tak pięknie wydaje. To jest przepiękne hasło: wolność, równość i braterstwo, świat bez granic i tak dalej. A widział ktoś z was, słuchacze, człowieka bez granic? Wiecie co to jest nasza granica? To jest nasza skóra, ewentualnie nasze ubranie. To jest nasza granica. Bez tej granicy nie istniejemy. My jako organizm jesteśmy zbudowani z komórek. Każda komórka ma żelazną granicę.
Te granice są przenikliwe. Dzięki temu funkcjonujemy. Dzięki temu istnieje organizm w całości, ale te granice muszą istnieć. Idea granicy jest rzeczą prawie w przyrodzie najpiękniejszą, jaka jest możliwa. Jest granica atmosferyczna, nieprzekraczalna dla normalnego żyjątka. Chyba że się zapakujemy w konserwę i wystrzelimy na orbitę, nie? Natomiast granice są. Nie wolno udawać i nie można mówić, jak by to było pięknie na świecie, gdyby granic nie było. Gdyby granic nie było, nie byłoby również narodów. Gdyby nie było narodów, nie byłoby różnorodności kultur.
Gdyby nie było różnorodności kultur, nie byłoby ścierania się tych różnorodności. Gdyby nie było ścierania się różnorodności, nie byłoby cywilizacji Homo sapiens po prostu.
[01:15:34] - Wiesz co, przyznam ci rację, ale ci nie przyznam racji, żeby tak było tradycyjnie już. Tak jak mówili nasi mistrzowie: zgadzam się z panem, ale bardzo mi się to nie podoba. Tak, to mniej więcej tak. Tu od razu powiem, że kiedy Raczek z Kałużńskim w „Perłach z Lamusa” rozmawiali, to mniej więcej taki dialog się pojawił. Dlaczego zgadzam się z tobą, ale bardzo mi się to nie podoba? Otóż dlatego, że ja rozumiem w pełni marzenie słuchacza. Rozumiem, bo w części ludzi jest taka tęsknota za świętym spokojem, bo widzą to, że polityka, że te różnice, że te granice generują nieustanne konflikty. I jest cała grupa ludzi, którzy konfliktów po prostu nie znoszą. Chcą mieć święty spokój. Ja o tym powiedziałem, że dobrze, chcemy mieć święty spokój, ale Rzymianie już zauważyli, że chcesz pokoju, szykuj się do wojny.
Niestety to tak jest, to tak funkcjonuje. To jest brutalna prawda o naszym świecie. Ale dlaczego się z tobą zgadzam? Dlatego, że rzeczywiście w różnicach i w napięciach rodzi się napięcie. Co to jest napięcie? Wiadomo, to jest przepływ, który mamy. Ta różnica potencjałów, która się pojawia, sprawia, że coś się dzieje. Zaczyna się pojawiać, coś się dzieje. I z tego względu chyba nie da się tego, przynajmniej w najbliższym czasie, wyeliminować. Ale żeby to nie było tak, że nasz słuchacz ma marzenie, którego nie chcą spełnić politycy.
Bo politycy to jest taki cwany gatunek, który głównie zajmuje się zgadywaniem, jakie marzenia ludzi są. Więc politycy doskonale wiedzą, że ludzie by chcieli takiej unifikacji, takiego świętego spokoju.
[01:17:42] - I wciskają ludziom spokój, chociaż spokój jest bytem nieistniejącym w ogóle na świecie.
[01:17:50] - Dobrze, to posłuchaj, co mówi Dugin. Dugin mówi tak: proszę państwa, w toku istnienia w XX wieku. Może tak, żeby to nie było tak. Dlaczego „Czwarta teoria polityki”?, dlaczego ten tytuł? Otóż mówi Dugin, że w XX wieku istniały trzy bardzo prężne i rozwijające się systemy polityczne. Otóż pierwszy system to był liberalizm. To jest to, co znamy w państwach zachodnich. To tak ogólna nazwa, żeby to nie było mylące dla kogoś. To nie chodzi o ten liberalizm podręcznikowy, tylko określenie pewnej formacji intelektualnej. To liberalizm.
A druga formacja polityczna to faszyzm, trzecia komunizm. I cóż dalej? Otóż tak się stało, że w wyniku konfrontacji pierwszy odpadł faszyzm. Pokonał go wspólnie liberalizm z komunizmem. I wyeliminowały faszyzm. Później stanęły naprzeciwko siebie, toczyła się zimna wojna. Gdzieś koło 1989 roku, 1991 upadł komunizm, został liberalizm. Stąd się pojawiła teoria świata jednobiegunowego, końca historii Fukuyamy, że wszystko się skończyło. Od razu będzie wszystko fajnie, zjednoczona ludzkość, święty spokój bez granic i fajnie. Dugin mówi: "Nie, proszę państwa, ponieważ w Rosji nie nastąpiła próżnia ideologiczna, to my proponujemy własne rozwiązanie, bo Zachód zaproponował państwu" To związane było z geografią, z trzema regionami na świecie, które połączył Zachód i zaproponował państwu rząd światowy.
W przeciwieństwie do polityków, o czym się mówi w Europie czy w Stanach Zjednoczonych, jak ktoś mówi o rządzie światowym, to się o nim mówi, że wariat albo że człowiek, który wyznaje teorie spiskowe. A Dugin mówi twardo: "Nie. Zachód szykuje zorganizowanie rządu światowego, a my im na to nie pozwolimy", bo jak był komunizm, to zachodni świat połączył trzy regiony świata w jeden i tam już był gotowy do wprowadzenia NWO. Ale Rosja przeszkadzała. I kiedy u nas upadł komunizm, to oni radośnie weszli w ten czwarty rejon. Ten czwarty rejon wiąże się z teorią Haushofera, o której mówiłem, o panregionach. Panregiony były cztery i Dugin się do tego odwołuje, że trzy panregiony zostały połączone przez Zachód, a czwarty, którym była Rosja, którą on uważa za zupełnie osobną cywilizację, zaczął być opanowywany po 1991 roku. Tam weszły wszystkie zachodnie rzeczy i zaczęły niszczyć tę cywilizację rosyjską. Dlatego Rosja wypchnęła Zachód i powiedziała: "Nie. Wy sobie w trzech swoich panregionach róbcie te swoje porządki.
U nas tego nie zrobicie. Co więcej, my zaproponujemy światu zunifikowanie tego świata pod naszym przywództwem. My wam pokażemy, jak zjednoczyć ludzkość. Zrobimy ją bez granic, zrobimy ją szczęśliwą, bo wy na Zachodzie wyznajecie liberalizm, mówicie o wolności i demokracji, a tak naprawdę chcecie chwycić ludzi za mordy i wprowadzić ich prawie do obozów koncentracyjnych. A my, których się oskarża o to, że prawie obozy koncentracyjne zbudowaliśmy w poszczególnych miastach, tak naprawdę chcemy dać ludziom wolność". Sami państwo oceńcie, ile jest w tym wszystkim ideologii i takiej taniej ideologii, a ile jest w tym wszystkim prawdy. Mnie się to jednak wydaje mocno naciągane, tym bardziej że to jest wszystko w takim sosie i narodowym, i religijnym. Co on na przykład zarzuca Polakom? Że Polacy nie rozumieją, że Słowianie się powinni połączyć. A dlaczego nie rozumieją?
Bo Słowianie mają swoją religię. Kiedyś mieli, a później przyjęli religię wschodniego obrządku. A Polacy częściowo czesi, ale u Czechów ten problem już nie istnieje, bo u nich prawie ateistyczne państwo. A Polacy ciągle z tym zachodnim chrześcijaństwem. I co? Dlatego oni już nie myślą tak jak Słowianie. To jest już inny etnos zupełnie, jakby się wyrodzili z tej słowiańszczyzny. I dlatego nie pasują Duginowi Polacy, bo Polacy mają inne zapatrywania i on uważa, że jeśli się nie doprowadzi do tego, że Polacy porzucą chrześcijaństwo w swoim obrządku, to będzie trudno. Ale czytałem, co Dugin na temat Polski ma do powiedzenia.
[01:23:09] - Zauważyłem, że jak pięknie, bo właściwie i on nam radzi porzucić chrześcijaństwo, i Zachód też nam radzi porzucić chrześcijaństwo. Ciekawe.
[01:23:20] - Ciekawe. Ja jeszcze na chwilę polecę drugim cytatem Dugina, bo obiecałem, a za chwilę wrócę do tej jego ideologii. Moim zdaniem chorej ideologii, ale powtarzam, dlatego się domagam, żeby te książki w Polsce były, ponieważ my je powinniśmy znać. Powtórzę po raz kolejny: to, co mówi wróg albo potencjalny wróg, albo też człowiek, którego podejrzewamy o to, że nie jest nam przyjazny, to warto wiedzieć, co on mówi, a większość z nas tego nie wie. A Dugin mówi na przykład coś takiego: "Rosja musi zniszczyć kordon sanitarny utworzony z małych, gniewnych i historycznie nieodpowiedzialnych narodów i państw z maniakalnymi roszczeniami i niewolniczym uzależnieniem od Zachodu. W roli takiego kordonu sanitarnego tradycyjnie występuje Polska i kraje Europy Wschodniej. Zadaniem Eurazji jest to, aby ta bariera nie istniała". A przecież tak naprawdę chodzi o to, żeby zbudować blok kontynentalny z Niemcami i to się dzieje na naszych oczach. Budują sobie Nord Streamy, dogadują się. Niemcy nagle mówią Stanom Zjednoczonym: "A teraz pocałujcie nas w nos.
Przynajmniej weźcie sobie swoje bazy, wypierdzielajcie na swój kontynent, a my sobie tu zrobimy nowy porządek z Rosją. Co będzie z Polakami? A kogo to obchodzi tak naprawdę?" Zobaczcie państwo, jakie to jest mimo wszystko spójne. To się wydaje, że jakiś facet z brodą o wyglądzie mnicha gada jakieś dziwne, nawiedzone rzeczy, wstawiając w to jeszcze religię, wstawiając jakiś prometeizm rosyjski, jakieś inne przekazy, a tymczasem na naszych oczach widzimy coś takiego, że Rosja coraz lepiej dogaduje się z Niemcami. I to nie jest żadna propaganda, to nie jest żadne straszenie. Wystarczy się po prostu rozejrzeć, co się dzieje.
[01:25:19] - Wiesz Marku, jak mówisz prometeizm, nawiedzoństwo i tak dalej. Słuchaj, Marku, to też ten prąd, który w kablu albo wzdłuż kabla płynie, też jest zupełnie bezwolny. Trzeba go tylko dobrze zakodować w punkcie wyjścia. Jeśli się go zacznie kodować, to nagle się okazuje, że ta płynność, ta nieokreśloność nabiera treści. Pojawia się informacja z żelazną konsekwencją realizowana w systemach komputerowych.
[01:25:55] - Tak, ale powiem ci coś takiego, że ja naprawdę cały czas usiłuję zrozumieć, dlaczego te wszystkie książki się nie pojawiają, dlaczego politycy odcinają nas. I znowu, bez względu na to, jaka formacja polityczna rządziła w Polsce, czy rządzili postkomuniści, czy rządzili PiS-owcy, czy rządzili PO-wcy, czy znowu teraz PiS-owcy, nie ma tych książek. Po prostu nie ma. Jakby ktoś nas chciał odciąć zupełnie od pewnej wiedzy, która jest zarezerwowana dla pewnego kręgu ludzi, którzy jakieś szamaństwa i czary sobie odprawiają.
[01:26:27] - Chcę ci przypomnieć czasy przed II wojną światową. Przecież kiedy, czy w trakcie, kiedy się pojawiło „Mein Kampf”, wszyscy w Polsce płakali ze śmiechu. Boże, przecież to idiota! Co za poglądy i tak dalej. Powiedzcie po czasie, kto tu był idiotą?
[01:26:56] - W dodatku nie było takiej tradycji, to głupio brzmi, ludzie nie czuli potrzeby, żeby czytać bredzenia Hitlera.
[01:27:08] - Faceta z Bawarii normalnie, który malował ściany, nie?
[01:27:12] - Czy nawet czasami obrazy też.
[01:27:14] - Obrazy też.
[01:27:15] - Wiesz co? No tak, ale później się okazało, że może jednak warto było to czytać. I ci, co czytali, wcale nie byli zdziwieni tym, co się działo. Co więcej, jak już wspomniałeś o „Mein Kampfie”, to jest w ogóle przedziwna historia, bo kiedy wybuchła w Polsce wolność tak dziwnie brzmi. Dobrze, po 89. roku ukazała się ta książka, jakieś tam przebrane wydawnictwo wydało „Mein Kampf”, można sobie było kupić. Wtedy się głównie kupowało nie w księgarniach, tylko gdzieś na bazarkach, ale można było „Mein Kampf” kupić. Kupiłem, przeczytałem. Trochę się, mówiąc szczerze, znudziłem, bo to specjalnie porywające dzieło nie jest, ale ponieważ wtedy sporo miałem do czynienia z historią, to jednak było tam widać pewien pazur, który się pojawiał. I to właściwie nie tyle pazur, co szpon.
Taki brunatny szpon, który tam się pojawiał i w kontekście późniejszej wiedzy historycznej widać było, że ten szpon był wystawiony, było go widać, tylko trzeba było na niego patrzeć. A jak ktoś nie patrzył, to był później zdziwiony, że II wojna wybuchła i w ogóle ohoho, co się dzieje? Dobrze, ukazała się ta książka, a później próbowano pod koniec lat 90., w drugiej połowie w każdym razie, a później na początku XXI wieku różne wydawnictwa próbowały wznowić w Polsce „Mein Kampf”. Ja już nie mówię o tym, że tam się pojawiły procesy, że to nie wolno takiego czegoś wydawać, bo to, to, tamto i tak dalej. W pewnym momencie wystąpiła Bawaria, państwo związkowe Bawaria, które ma prawo do wydania „Mein Kampf” i się upomniała, że to jak to, tutaj piractwo.
[01:29:04] - Ciekawe dla mnie, to według mnie Bawaria ma prawa autorskie do paru obozów koncentracyjnych w Polsce.
[01:29:12] - No tak, to prawda. Dobrze, w każdym razie.
[01:29:15] - To się może procesować z całym światem.
[01:29:18] - W każdym razie nagle się okazało, że nie, że nie wolno. A co się później stało? Całkiem niedawno w Niemczech został wydany „Mein Kampf”. Zostało wydane, tu się waham, czy powiedzieć dzieło, w każdym razie ta książka została wydana z bogatym komentarzem, z omówieniem. To ja się pytam, a dlaczego nie można tego było wydać w Polsce? Dlatego, że ktoś bardzo się wstydził tych wszystkich rzeczy, które wypisywał Hitler? Nie wiem. Zostawiam to pytanie otwarte, ale zastanowiłbym się też, czy aby na pewno powinniśmy się kierować taką oto filozofią, że nie należy drukować Hitlera, ponieważ on winny jest tej hekatombie, która się zdarzyła w swoim czasie.
[01:30:02] - Tak, nie należy również ewentualnie dawać ludziom do poczytania czerwonej książeczki Mao Tse-tunga, bo on jeszcze więcej chyba ludzi ukatrupił i tak dalej. Jeżeli ktoś jest takim potworem, że potrafi pokierować kawałkiem świata, a my zamykamy oczy.
[01:30:21] - Nie ma tego. Oczywiście nie ma.
[01:30:23] - Jakby go nie było po prostu, jakby on nie mówił, nie mógł.
[01:30:27] - To kto tu jest wariatem?
[01:30:29] - Kto tu jest wariatem?
[01:30:30] - Ja tylko zwrócę uwagę, bo to też jest ważna rzecz, o której wspominał w jednym ze swoich wykładów na YouTubie Leszek Sykulski. Mówił o tym, że my dzisiaj na szczęście w Polsce, nawet w naszej audycji omawialiśmy książkę chińskiego stratega ze starożytności Sun Tzu o sztuce wojny A ona mówi: tak, w Rosji to jest przerabiane od lat 60., a nawet wcześniej. To w ogóle we wszystkich tych militarnych akademiach to oczywista oczywistość nawet . Ale oni przerabiają też dzieła, o których my nie mamy pojęcia. Otóż takim dosyć silnym militarnie państwem przez długie wieki, z dobrze rozbudowaną armią, ale przede wszystkim państwem, które potrafiło strzec, do czasu oczywiście, swojej niezależności, swoich granic, swoich interesów, było Bizancjum. Otóż w tym Bizancjum, siłą rzeczy, ponieważ to państwo trwało długo, powstawały traktaty o wojnach, o wojnie, o sztuce prowadzenia wojny. Tych traktatów powstało sporo. Żaden z nich nie został przetłumaczony na język polski. A co robią Rosjanie? A Rosjanie mają je wszystkie przetłumaczone i wszystkie analizują w swoich grach wojennych, w swoich akademiach wojskowych.
Oni to po prostu wiedzą. Wystarczy przeczytać „Sztukę wojny” Sun Tzu, żeby się przekonać o tym, że ta stara wiedza jest w gruncie rzeczy bardzo cenna i ona się zestarzała bardzo niewiele, ponieważ ona była na takim stopniu ogólności, że aktualne są te dzieła dzisiaj. I podobno, mogę tylko powiedzieć podobno, bo żadne z tych dzieł bizantyjskich na język polski nie zostało przetłumaczone. Nie wiemy, co tam jest.
[01:32:25] - Ale widzisz, ty mówisz, Marku, Dugin ociera się przynajmniej o wariata, a ja mówię: nie. Jest to człowiek, który z pełną świadomością przeczytał mistrza Sun Tzu i stosuje zasady w geopolityce, przewiduje, jak należy postępować zgodnie z zasadami sztuki wojny.
[01:32:49] - Wiesz, ja go nazywam wariatem, ale to dlatego, że jako rasowy Polak go po prostu nie lubię, więc go wyzywam.
[01:32:56] - Rasowy Polak. Poczekaj. To, że Dostojewski nienawidził albo nie cierpiał Polaków, to nie znaczy, że nie mamy czytać jego książek przecież.
[01:33:05] - Nawet należy czytać.
[01:33:06] - Należy. I tak samo należy czytać książki Dugina.
[01:33:10] - Ale oczywiście. Ja go mogę nie lubić, ale powtarzam: ja jestem pierwszy, który się domaga, że te książki mają się tu w Polsce pokazywać, bo my jesteśmy jak dzieci we mgle, ponieważ on coś pisze, to ma znaczenie. To nie jest tak, że jakiś facet siedzi w zamkniętej celi i pisze jakieś dyrdymały, które jakiś facet za 200 lat przeczyta i powie: „pisał, bo pisał”. Nie, to są rzeczy aktualne, którymi kieruje się rosyjska polityka.
[01:33:40] - A poza tym ja będę podkreślał zawsze: to nie jest jeden palec u jednej ręki, jeden Dugin. Taki jest w ogóle światopogląd rosyjskiego przeciętnego obywatela. To, co on wygłasza.
[01:33:54] - Tak, ale słuchaj, poza tym Dugin opowiada takie rzeczy. Ja jeszcze raz go zacytuję, a później powiem, co on jeszcze potrafi powiedzieć. Na przykład taki cytacik. Facet nie przebiera w słowach, mówi tak: „Trzeba zniszczyć kordon sanitarny”. To już mówił, ale: „Trzeba zniszczyć kordon sanitarny. Można to zrobić na wiele sposobów. Bolszewicy, żeby go unicestwić, zawarli niegdyś traktat brzeski. Wtedy wiele straciliśmy, ale powstała granica rosyjsko-niemiecka. Potem był pakt Ribbentrop-Mołotow, który miał ten sam cel. Wspaniały pakt.
Gdyby sprawy potoczyły się inaczej, razem z Niemcami pokonalibyśmy Anglosasów w wielkim starciu cywilizacji atlantyckiej i kultury eurazjatyckiej. To wszystko, co znajduje się między nami: Polska, Ukraina, Europa Środkowa musi zniknąć, zostać wchłonięte”.
[01:34:52] - No tak.
[01:34:54] - Tak, ale to jest też facet, który na przykład w połowie lat 90. zaproponował, długo przed tym, zanim to się pojawiło w ogóle na orbicie zainteresowań, bo niektórzy Polacy później też coś takiego mówili. On powiedział, że Rosja powinna zaproponować Polsce rozbiór Ukrainy. W 90. latach to powiedział. Nasi publicyści, nasi politycy-
[01:35:22] - Strasznie się żachnęli na pewno.
[01:35:25] - Wtedy w ogóle nie zauważyli. Kiedy powiedzieli to polscy publicyści, bodajże, nie pamiętam, wtedy, kiedy były wypadki na Ukrainie związane ze strzelaniem i z Majdanem. To kiedy to powiedziano, to: jak to możemy wbić w plecy nóż i tak dalej. A tymczasem Dugin mówi tak: „Ukraina nie ma prawa istnieć i zaproponujmy to Polakom, zyskamy ich wdzięczność”. Ja nie wiem, jaka jest prawda, w każdym razie coś takiego mówi. Co więcej, on od dawna mówi o tym, że należy unicestwić. On używa tego unicestwić, zdezintegrować takie państwa jak Gruzja. Szereg innych państw wymienia, bo one są po prostu niepotrzebne. On ma na przykład pretensje o to, że dawne republiki radzieckie dzisiaj należą do NATO i ma tu na myśli Bałtyk: Litwę, Łotwę, Estonię. Jemu się to w głowie nie mieści.
Jak to jest możliwe, że to są państwa natowskie? Ale on opowiada też niezwykle ciekawą historię. Widziałem ten wykład, dostępny jest w internecie z polskimi napisami, wygłaszany po rosyjsku, w którym on pokazuje pewną bardzo niebezpieczną rzecz. I tu się troszeczkę nawet przeraziłem. Może wielkie słowa, ale wzbudziło to mój niepokój. Otóż o czym powiedział? Że miał okazję kiedyś rozmawiać ze Zbigniewem Brzezińskim i zapytał go o rzecz, o której ja nie wiedziałem i nawet nie wiem do dzisiaj, czy jest prawdą, ale zapytał go o taką rzecz: ugadaliśmy się na początku lat 90., że wycofujemy się z terytorium Polski, z Niemiec, oczywiście z NRD, z kilku innych państw dawniej socjalistycznych, że wycofujemy swoje wojska. Wy obiecaliście, że wycofacie swoje wojska amerykańskie z Niemiec. I gdzie to jest? Na co Brzeziński, przypomnę, on napisał taką książkę, to się chyba „Wielka szachownica”, o ile dobrze pamiętam, nazywało.
A więc szachista mówi: „Wiesz, oszukaliśmy was. To jest polityka. Oszukaliśmy was”. Co powiedział Dugin? Mówi tak: bo Brzeziński to był taki facet, który grał w szachy, ale był przyzwyczajony do tego, że grał i białymi, i czarnymi. Raz grał białymi, potem przechodził, grał czarnymi. Grał sam ze sobą. Nigdy nie uwzględniał tego, że może być partner, który ma jakieś roszczenia, jakieś potrzeby. I dla niego wydawało się to oczywiste, że jeżeli się Rosjan oszuka, a oni zrobią to, co mieli zrobić, to oni o tym zapomną i się pogodzą i będzie wszystko w porządku. Otóż ja się boję takich sytuacji, kiedy jakiś naród, bo wyraźnie wynika to z tego, co mówi Dugin, że on ma o to żal, ale gdyby miał on tylko o to żal, to jest jeszcze żaden problem.
W ogóle, zdaje się, Rosjanie mają o te rzeczy związane z rozwiązaniami po '90 roku pretensje.
[01:38:47] - Nie tylko żal, ale mają świadomość, że zostali w pewnym sensie wyrolowani, oszukani i tak dalej.
[01:38:54] - A dlaczego się boję? Dlaczego to wzbudziło pewien mój niepokój? I warto mieć świadomość tego, że jeżeli jakieś państwo jest poniżone, jakiś naród jest poniżony, to on o tym pamięta. Przypomnijcie sobie państwo, jak zostały upokorzone Niemcy, słusznie z punktu widzenia polityki, po pierwszej wojnie światowej.
[01:39:15] - Zostały upokorzone, ale jak odreagowywały to upokorzenie?
[01:39:20] - To najpierw powiedzmy, jak zostały upokorzone. Ja już nie wspomnę, że pokój został, czy to, że został podpisany, to zawieszenie broni, później te wszystkie inne podpisy zostały złożone. To, że później narzucono Niemcom reparacje, zapłatę. To, że później Francja wprowadziła wojska na terytorium Niemiec i ponieważ Niemcy nie płaciły wymaganych pieniędzy, to sobie Francuzi sami wzięli, wydobywając węgiel między innymi.
[01:39:50] - A Niemcy w tym czasie zęby w ścianę, bo że tak powiem-
[01:39:53] - Panował głód, tak. Ewentualnie mogli sobie zrobić zamach na gubernatora, co zresztą zrobili. Wykonawca został stracony. Ale też wojska kolonialne, bo takie wojska wprowadzono na terytorium Niemiec, były łaskawe gwałcić niemieckie kobiety. Niby ktoś powie: prawo wojny, ale Niemcy tego nie zapomnieli. Przypomnijcie sobie państwo, że kiedy Francja kapitulowała w roku '40, to Niemcy znaleźli pewien wagon i tam ta kapitulacja była podpisywana przez Francję.
[01:40:36] - Ten sam wagon.
[01:40:37] - Dokładnie ten sam wagon, który był wykorzystany po pierwszej wojnie światowej. Warto o takich rzeczach pamiętać i mieć świadomość, że jeżeli zrobimy jakiemuś państwu, jakiemuś narodowi kuku, to to kuku może sobie na długo zapamiętać. I zdaje się, że w przypadku Rosji ten manewr geopolityczny, który zastosował Brzeziński, był z niego taki bardzo dumny, a on się jeszcze może odbić czkawką. Bo dzisiaj my się często dziwimy. Popatrzcie państwo na bieżącą politykę, że tu Amerykanie wprowadzają wojska, jedni się tym zachwycają po prostu pod niebiosa: jak to będzie wspaniale, bo amerykańscy chłopcy przyjadą, będzie fajnie. Drudzy mówią: kurczę, to jest kolejna okupacja, bo jak państwo wprowadza jakieś obce wojska na swoje terytorium, to nigdy nie jest dobrze. Nie rozstrzygam tego, ale zwróćcie państwo uwagę, że Rosjanie akcentują jedną rzecz: obiecaliście, że tego nie będzie. Na co Zachód mówi: tak, ale tego nie było w żadnych oficjalnych dokumentach. My się tak tylko dogadywaliśmy. Albo tam było mniejszym drukiem albo coś tam.
Zawsze jakaś wymówka znajdzie. My w dodatku w Polsce uważam, że mamy do tego prawo, mówimy sobie tak: my tradycyjnie Rosjan nie lubimy. Zresztą Dugin doskonale to wie. On mówi: Polacy nas nie lubią. A Bóg z nimi. Dokładnie jego słowa. Nie lubią nas, bo nas nie rozumieją, ale my rzeczywiście w jakiejś tam masie, nie mówię, że wszyscy-
[01:42:13] - Ja lubię.
[01:42:14] - Dokładnie. Więc mówię, nie jest tak, że wszyscy, ale jakaś tam spora grupa Rosjan nie lubi, nie ufa im. Pewno słusznie, bo sporo złego się działo między naszymi narodami, między naszymi krajami. To też trzeba rozróżnić bardzo wyraźnie. Kraje, polityka, narody to są nie do końca to samo, nawet na pewno nie to samo. Wiele złego działo, więc może ten powód do nieufności jest. Nawet na pewno jest, ale generalnie się nie lubimy i uważamy, że wszystko, co robimy Rosji, to przeciwstawienie się, te wojska tu w Polsce i tak dalej, to jest dobrze. Być może tak, ale musimy też wiedzieć, że oni patrzą na to inaczej. Być może to my mamy rację, być może to oni mają rację. Tego nie rozstrzygniemy.
Dla nas my mamy rację. Pewno tak.
[01:43:06] - Tak, a z ich punktu widzenia oni mają bezwzględnie rację i Dugin ma rację we wszystkim, co mówi.
[01:43:12] - Ale warto mieć świadomość, że to nie jest tak, że w polityce jest taka gra zero-jedynkowa, że to jest albo racja po tej, albo po tej.
[01:43:24] - Tak, ale żeby to wiedzieć, trzeba czytać właściwe książki.
[01:43:29] - Tak, trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jak myśli nasz, użyjmy słowa przeciwnik, niech to nawet będzie przeciwnik, ale jak on myśli. I Dugin to bardzo dobrze pokazuje.
[01:43:41] - Widzisz, ja, Marku, bym tutaj ten puryzm słowny troszeczkę naruszył. Otóż ani sojusznik, ani przeciwnik, Marku. Nie należy używać tych słów, bo to jest rzecz wymienna. Dzisiaj wróg, jutro sojusznik, wczoraj sojusznik, jutro wróg, natomiast zawsze pozostaje sąsiad. Sąsiad jest rzeczą, czy to wróg, czy sojusznik to nie ma znaczenia. Jest to sąsiad. Z sąsiadem się trzeba dogadywać. Dzisiaj z tym sąsiadem ze Wschodu, jutro z tym z Zachodu albo odwrotnie. Mamy dwóch sąsiadów naprawdę mocnych. Trzeci, który nam dał chrześcijaństwo, już prawie ledwo zipie, ale jest.
[01:44:34] - To cały cytat z Dugina, bo myślę, że on dla jednych się najlepiej sam broni, a dla drugich najlepiej przeraża. Mnie akurat przeraża. „Przyjmijcie Rosję do Europy. Wtedy Europa będzie ruską Europą. Wtedy Rosja skończy z tymi „przyjaciółmi”, państwami Europy Środkowo-Wschodniej raz na zawsze. To jakieś nieporozumienie. Dlaczego mamy je znosić? Wtedy przyjdzie Rosja i powie: aha, złapaliście się — powiemy do nich. — Chcieliście uciec przed nami, co?” Kolejny cytat: „Rosjanie zmobilizują się dla wielkiego celu. Tym wielkim celem jest przyłączenie Europy.
Podobają wam się europejskie technologie? Weźmy je. To jest proste. Zdobywamy Europę i już mamy wszystkie wysokie technologie. Zdobycie Europy, rosyjski car czy rosyjski prezydent, jedyny dla całej Europy to jest sedno całego imperium, które po prostu przywrócimy na swoje miejsce. Europejskie, rzymskie, greckie, bizantyjskie imperium z rosyjskim carem na czele”. Ja mówiłem o mistycyzmie. To się właśnie zaczyna pojawiać. Trzeci Rzym, Rosja jako trzeci Rzym. Coś takiego się pojawia w tych wszystkich pismach.
[01:46:00] - I mamy kolejnego słuchacza na antenie. Halo, Radio Paranormalium.
[01:46:03] - Tak, witam ponownie. Piotrek. Dzwoniłem poprzednio kilka minut temu na temat tych granic, żeby zlikwidować te granice i tak dalej. Ale chciałbym jeszcze nawiązać, żeby panowie mogli coś więcej powiedzieć. Co sądzicie na temat broni psychotronicznej, którą stosują służby specjalne? To jest jedna rzecz i ogólnie daje mi do myślenia jedna rzecz, a mianowicie dlaczego większość państw zabrania używania substancji psychoaktywnych, które odmieniają stan świadomości? Bo się tak właśnie zastanawiam, bo głównie jest promowany alkohol jako używka, bo jest najtańsza, ale ja ogólnie alkohol określam jako mózgojeb. Czyli ogłupia społeczeństwo, bo widać, co alkohol potrafi robić z ludźmi. Ale czy państwo kiedyś słyszeli, żeby ktoś na przykład po marihuanie czy po LSD komuś zrobił krzywdę? Bo ja ogólnie nie słyszałem na ten temat, żeby ktoś właśnie po takich substancjach, bo po alkoholu to tak, ale żeby ktoś po psylocybinie czy po różnych substancjach psychoaktywnych był agresywny.
To ogólnie zależy głównie też od stanu psychicznego osoby, która bierze dane substancje, ale chodzi też o to, że mając odmienny stan świadomości jesteśmy bardziej otwarci, odbieramy więcej informacji ogólnie. Mamy większy zakres odbioru informacji, bo alkohol powoduje to, że my jesteśmy manipulowani, jesteśmy ogłupiani i manipulowani ogólnie. To jest właśnie ta sytuacja. I tutaj czy panowie by mogli przedstawić swoje przemyślenia na ten temat? Co panowie myślicie ogólnie?
[01:48:19] - Okej. Zdecydowanie uważam... Dzięki ślicznie. Otóż jak mówiłeś, Marku, o geopolityce, uważam, że propagowanie alkoholu jest manewrem geopolitycznym. Zawsze taki był. Chlejcie, polscy chłopi.
[01:48:48] - Chlejcie, ruscy chłopi.
[01:48:50] - Chlejcie, ruscy chłopi. Będziecie szczęśliwi. Nie będziecie mieli co jeść, ale będziecie mieli co chlać. Będziecie żyć w ciszy i spokoju, wielbiąc cara i matuszka, i tak dalej.
[01:49:01] - Albo innego małego satrapę.
[01:49:03] - Czy innego. Alkohol, to jest akurat tak na marginesie geopolityki i tak dalej, ale ja uważam, że alkohol jest narzędziem Ja nie wiem czym, do diabła, ale jest. Tak jak tutaj słuchacz mówił, ja jeszcze nie słyszałem o człowieku, który wypalił paczkę papierosów i poszedł, zamordował swoje własne dziecko. Natomiast po wychlaniu pół litra słyszałem wiele razy takie przypadki.
[01:49:34] - Tak, ale słuchacz mówi też o substancjach psychoaktywnych. Ja powiem szczerze, że nie chcę się włączać w ten spór, ponieważ często jest tak, że łatwo jest tutaj zbłądzić. Te substancje bywają wykorzystywane. Generalnie, ponieważ zmieniają one chemię mózgu, mogą służyć zarówno dobrym, jak i złym celom. I ja nie jestem do końca przekonany, czy każda substancja psychoaktywna rzeczywiście łagodzi człowieka i otwiera go na dodatkowe wymiary, czy też na dodatkowe bodźce. Tak może pewno się stać. Są na to pewne potwierdzenia, ale tak wcale nie musi się stać. Dlatego ja bym w ogóle do tematu podchodził ostrożnie, a ponieważ myślę, że wiem zbyt mało, na pewno nie tyle, żeby się tutaj w sposób spokojny i swobodny mądrzyć na ten temat. Dlatego powiem tak: ja traktuję substancje zmieniające chemię mózgu, w tym alkohol, dosyć podejrzliwie. Miejmy świadomość, że zawsze, jeśli zmieniamy swoją świadomość, nawet jak to jest w dobrym celu i z jak najlepszymi intencjami, to pamiętajmy, że zmieniamy swoją świadomość.
Nigdy nie mamy pewności.
[01:51:17] - Marku, przepraszam cię bardzo, ja tutaj napadam gwałtownie na alkohol, ale z drugiej strony, Marku, nie zawracaj mi głowy. Jeśli ja biorę do ręki szklankę whisky, to mój stan umysłowy się nie zmienia, tylko się polepsza.
[01:51:32] - Dobrze, nie do końca się zgadzam. Zrozummy się, ja nie mam nic przeciwko czy to alkoholowi, czy jakimś substancjom psychoaktywnym. Mamy taką sytuację, jaką mamy, że większość z nich jest zakazana. Są jakieś rygory prawne. Pewno raczej najpierw od tego trzeba byłoby zacząć. Najpierw trzeba by rozluźnić te rygory prawne, a później mówić o ewentualnie zastosowaniu, bo jeśli będziemy działać wbrew prawu, to oczywiście będziemy mieli poczucie tego, że na przykład mamy rację, bo one rzeczywiście w czymś pomagają, a i tak będziemy ścigani przez prawo. Więc tu rzeczywiście do rozwiązania jest pewien problem użycia, tego, jak one są stosowane, w ogóle tego, czy te substancje mają być dostępne, czy niedostępne. I można połączyć swoje głębokie przekonanie o tym, że dana substancja jest zbawienna, czy jest dobra. Jednak trzeba pamiętać, próbując z tego korzystać, że jednak jest jakaś sankcja na to wszystko nałożona. I teraz albo można być takim dysydentem, który z tego korzysta, a tak naprawdę przyczepiona mu zostaje łatka, po prostu na przykład ćpuna.
Nie mówię, że słuszna, ale po prostu taka jest. Zrozummy, że tak działa ta nasza cywilizacja, że komuś się przyczepia łatkę, że jest taki albo śmaki i wówczas wszyscy mówią: „On jest właśnie taki i to jest niedobrze, że on jest taki”. Trudno. Tak po prostu jest. Być może raczej trzeba byłoby działać, żeby niektóre, przynajmniej wybrane substancje, tyle się mówi o ayahuasce czy o jakichś innych. Być może jest to jakaś siła. Nie wiem, nie zgłębiałem tematu. Mam takie poczucie, że się po nim ślizgam i chyba nie do końca coś wiem.
[01:53:27] - Marku, tu nieważne jest, czy ta siła jest, czy nie jest, ale ja ci przypomnę tezę, którą wygłosił konstruktor LSD, tego twardego, w czasach jeszcze lipińskich moich, narkotyku. Otóż on powiedział jako chemik, jako wykształcony człowiek, że bardzo dziwnie to wygląda, że przyzwoicie jest odżywiać dupę, odżywiać brzuch i wątrobę, a odżywianie, dokarmianie umysłu nie jest rzeczą dobrą. My przecież dokarmiamy umysł. Po to żremy cukier. Dlatego, gdyż mózg się odżywia potrzebuje tylko glukozy, a nie żadnymi witaminami, ani żadnymi innymi pierdołami, tylko potrzebuje cukru. Więc dlatego żremy cukier, czyli to pewien dopalacz do mózgu. Bez cukru ten mózg przestaje.
[01:54:39] - Też się zmienia chemia mózgu, kiedy żremy cukier. Dokładnie tak. Zresztą cukier też uzależnia i na podobnym mechanizmie to działa jak narkotyki. Natomiast powiem tak: więcej nie chciałbym na razie o tych substancjach psychoaktywnych mówić. Nasz słuchacz powiedział także o broni psychotronicznej. To nie jest tematem dzisiejszej audycji, ale powiem tylko tyle, że ta broń, nie wiem, jak jest na Zachodzie, ale wiem jedno, że w Rosji jest podobno wykorzystywana i to w sposób dosyć intensywny. Tak to określmy. A jeden z Z generałów rosyjskich bodajże jeszcze w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku powiedział, że minie jakieś 10 lat, a broń psychotroniczna, która oddziałuje, za pomocą której można kierować ludzką psychiką, stanie się równie niebezpieczna jak broń atomowa. Dlatego należy uważać z nią, bo dzięki tej broni można kontrolować miliony ludzi. To już jest naprawdę coś.
[01:56:01] - Ale wiesz Marku, gdyby-
[01:56:02] - Zobacz połączenie ideologii Dugina z bronią, o której wspomniał nasz słuchacz, z bronią psychotroniczną, to mogłoby być naprawdę coś, nad czym nie dałoby się zapanować.
[01:56:15] - Marku, a gdyby tak dać kiedyś Dostojewskiemu taką broń psychotroniczną, którą by mógł pokierować moim na przykład umysłem, to ja bym napisał genialne dzieło.
[01:56:28] - Tak, ale Dostojewski się zajmował głównie pisaniem swoich genialnych dzieł. Był dla mnie trudnym, ale genialnym pisarzem i nienawidził Polaków. Nienawidził. To nie jest tak, że on ich nie lubi. On ich po prostu nienawidzi. Uważał za swołocz kompletną. Zauważcie państwo, że w sporej ilości utworów Dostojewskiego Polacy to są zawsze jakieś wredne typy.
[01:56:50] - Tak jak u nas było troszeczkę z Niemcami.
[01:56:54] - Jeszcze kilka słów na temat Dugina, ale najpierw nie mogę się oprzeć, żeby jeszcze kilku cytatów nie wrzucić. Bo Dugin, jedni powiedzą, że się sam broni, a drudzy, to ja powiem, że wystarczy cytować Dugina, żeby się go przestraszyć. Ale to jest dla mnie dowód, że go trzeba znać. Zacytujmy. „Długofalowy program Rosji zmierza w kierunku integracji kontynentalnej.” O tym warto za chwilę powiedzieć. „Integracji kontynentalnej, utworzenia przestrzeni kontynentalnej Eurazji od Tokio do Azorów. Celem Moskwy jest rozwinięcie strategicznego wpływu na wschód, zachód i południe.” Pamiętacie państwo, kiedy mówiłem o tym Heartlandzie, który ma kontrolować wyspę kontynentalną Eurazję plus Afrykę? To dokładnie jest to, o czym tutaj możemy przeczytać dalej. To jest to, o czym już wspominaliśmy z Wiktorem. „Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo nieortodoksyjne, antypapieskie.
Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim.” Proszę państwa, czy już się boicie, czy jeszcze nie? Bo jeśli nawet wam się niektóre te myśli podobają, to zwróćcie uwagę, w jakim kontekście są pisane. Ja wiem, że wśród naszych słuchaczy statystycznie musi być tak, że jednych fascynuje chrześcijaństwo, innych chrześcijaństwo odrzuca. Czy też katolicyzm, bo to też rozdziela, że ten katolicyzm jednych fascynuje, drugich odrzuca. Ale zobaczcie państwo, w jakim kontekście mówi o tym katolicyzmie Dugin. To też jest dosyć specyficzne.
[01:59:02] - Ja przy tej wypowiedzi pomyślałem sobie coś takiego, że przecież jeżeli się atakuje jakiegokolwiek przeciwnika, żeby się nie męczyć za bardzo, podstawowym zadaniem, zresztą ze sztuki wojny to jest wymyślone przecież, jest po pierwsze najpierw dezintegracja przeciwnika wewnętrznie. Otóż na czym polega dezintegracja? Na zachwianiu, przynajmniej na zachwianiu związków wewnętrznych, które stanowią o pewnej wspólnocie. Otóż czym my jako Polska jesteśmy? Jesteśmy Bug, to znaczy rzeka Bug, Wisła i Odra. No i dobrze. Natomiast co nas łączy? Język polski, kawałek historii, ale aktualnie co nas łączy? Jeszcze szczątki katolicyzmu nas łączą. To są wszystkie korzenie, tradycje związane, to są rzeczy integrujące tę malutką enklawę tutaj między Wschodem a Zachodem.
Jeżeli zdezintegrujemy te związki, to co zostanie? Co nas będzie łączyło? Nic. Możemy być spokojnie wchłonięci.
[02:00:34] - Prosta droga do bloku kontynentalnego połączenia Rosji, właściwie Heartlandu z Rimlandem i stworzenia potęgi, która przeciwstawi się Stanom Zjednoczonym. Bo to jest w tej chwili rozgrywka, o której mówi Dugin. Dugin z jednej strony obiecuje ludziom, światu zintegrowanie go, w przeciwieństwie do tego złego rządu światowego z Zachodu, stworzenie rządu światowego, którego serce będzie biło w Moskwie. Ale to będzie szczęśliwe imperium, w którym będą żyli szczęśliwi ludzie, bo będą zjednoczeni pewną wspólną ideą. Ta jego idea, która nazywana jest Eurazjanizmem Zobacz, jakie tam są wątki religijno-mistyczne prawie.
[02:01:31] - Tak, ale zauważ, że on zupełnie świadomie promuje, zupełnie jasno, autorytaryzm taki, który, tak jak wspomniałeś, przeciwieństwo Sparty i Aten, czyli demokracji i autorytaryzmu. Dokładnie tak.
[02:01:50] - Tak, bo w dodatku wychodzi z założenia, że demokracja w takim wydaniu zachodnim wcale nie jest ludziom do szczęścia potrzebna.
[02:02:01] - Też tak uważam.
[02:02:04] - Można tak uważać, a on to wyraźnie akceptuje. Wyraźnie mówi o tym, że nie jest to potrzebne, że ruski człowiek wcale nie potrzebuje demokracji. Nawet dobrobytu nie potrzebuje.
[02:02:22] - Nie potrzebował nigdy.
[02:02:23] - Tak, bo ten ruski człowiek po prostu... Dobry cytacik. Znowu z Dugina: „Żadnego PKB nie zamierzamy podnosić dlatego, że jest nam to obojętne. Budujemy imperium. Oni budują Unię Europejską, też swoiste imperium, lecz jego podstawy są zbyt kruche. Jeżeli gospodarka nie odniesie sukcesu, oni się rozsypią. My natomiast powiemy niezależnie od stanu gospodarki, co rosyjski, eurazjatycki, europejski, imperialny, rzymski car powie, to będzie. A gdzie wy się podziejecie? Gospodarka to dobrze, ale to nie ma znaczenia. Nie samym chlebem przecież żyje człowiek” — przypomni car.
Przepraszam za to, ale niestety drukarka ma to do siebie, że czasami drukuje niewyraźnie. Albo ja staję się wtórnym analfabetą. Obie wersje możecie państwo rozważyć. W każdym razie ważne jest to, że nawet to podkreśla, że nawet dobrobyt nie jest potrzebny. Zobacz, jakie to jest przygotowanie mentalne swojego społeczeństwa. Ale chciałem zwrócić na jedną rzecz uwagę, bo to mnie też ubodło, bo możecie państwo powiedzieć, że cała dzisiejsza audycja jest wyssana z palca, bo sobie dwóch facetów ułożyło tezę, że ktoś tu zakazuje publikować Dugina i ukuli sobie audycję. Otóż, proszę państwa, ta audycja nie powstałaby, gdyby w swoim czasie Aleksander Dugin nie udzielił wywiadu polskiemu, kojarzonemu z prawicą jednak, pismu „Do Rzeczy”. Otóż jazgot, który się podniósł, ten wywiad, wiecie państwo, Dugin mówił mniej więcej to, co państwu tutaj cytuję. Już bez szczegółów, ale mniej więcej coś takiego. Ale jazgot, który się rozległ później w różnych mediach, w internecie.
Jak można w ogóle było publikować wywiad? To jest promowanie tych poglądów i tak dalej. Przepraszam państwa, jakie promowanie? To jest po prostu pokazanie, że jest taki facet w Rosji i to nie jest taki facet wyskrobany nie wiadomo skąd, z jakiegoś uniwersytetu, zarośnięty pajęczyną. To jest facet, który coś w tym państwie znaczy. My nie pozwalamy publikować jego poglądów. Oburzamy się, że publikowane są jego poglądy w gazetach, a Amerykanie w CIA analizują jego artykuły.
[02:05:10] - Tak, bo on mówi o tym, co Rosjanie myślą, a my nie chcemy myśleć tego, co Rosjanie myślą, tylko co my myślimy.
[02:05:17] - Co my myślimy na temat Rosjan.
[02:05:19] - Na temat Rosjan. To sobie możemy długo myśleć i mieć z tego korzyści, na pewno historyczne, w przyszłości.
[02:05:27] - Ja dlatego jestem w jakiś sposób zniesmaczony tym sposobem myślenia. Myślałem, że on... Myślę, myślę, myślałem. Dobrze, w każdym razie jest mi to obce. A poza tym myślałem, że to odeszło gdzieś do lamusa. Takie myślenie, że jeśli czegoś wam nie powiemy, o czymś wam nie powiemy, to będziecie szczęśliwsi. To jest jakaś bzdura totalna. Ja nie wiem, kto na to mógł wpaść. I podkreślam to. To jest rzecz, do której jestem bardzo przywiązany.
Naprawdę barwy polityczne, mówię o całej klasie politycznej, nie mają żadnego znaczenia. Cała klasa polityczna w Polsce doszła do wniosku, że trzeba to zamilczeć na śmierć. Dla mnie to jest po prostu działanie kompletnie od czapy.
[02:06:12] - Chcę ci przypomnieć, że pewne kręgi intelektualne tak zwanych wrażliwych ludzi uwielbiają nie wiedzieć. Przypomnij sobie naszego warszawskiego łącznika. Jak on się nazywał, który donosił Zachodowi, że w Polsce Żydzi odchodzą do nieba z dymem i tak dalej. Europa nie chciała tego wiedzieć.
[02:06:42] - Nawet Stany Zjednoczone. Mówisz o Karskim.
[02:06:44] - Tak, Karskim. Stany Zjednoczone też nie chciały tego wiedzieć. Świat cywilizowany nie chciał tego wiedzieć po prostu, bo to jest niewygodne, bo to jest „fe”, bo to brzydkie, prawda?
[02:06:59] - Tak.
[02:07:01] - I teraz nie chcemy wiedzieć, co myślą za naszą granicą o nas samych. Jan Karski, proszę ciebie, wspaniały człowiek, który wołał na puszczy. Wołanie na puszczy to było.
[02:07:15] - Dał niejako na tacy, co się właściwie dzieje, co jest wyprawiane. Był świadkiem Holokaustu, ale jednak nie został wysłuchany.
[02:07:30] - Nie został nie tylko wysłuchany, ale również, że tak powiem Praktycznie biorąc zamknięto mu usta, bo on-
[02:07:39] - On przygotował szczegółowy raport dotyczący Holokaustu, tego, co Niemcy wyprawiają, a ktoś nie chciał tego widzieć.
[02:07:46] - Tak.
[02:07:47] - Czy to państwu czegoś nie przypomina? To, o czym my mówimy, jest o niebo mniej dramatyczne.
[02:07:55] - Jeszcze.
[02:07:56] - Jeszcze. To bardzo dobre podkreślenie: jeszcze. Wiesz co? Przygotowując się do dzisiejszej audycji, znalazłem artykuł, który uważam za bardzo rozsądny. Artykuł w internecie na jednym z portali, Estbook dokładnie. Tam był artykulik pod znamiennym tytułem: „Pięć powodów, dla których trzeba czytać Dugina”. I powiem ci, że całe to nasze kłapanie dziobem dzisiaj dałoby się sprowadzić do tych kilku punktów. Otóż w tej chwili przynajmniej autor tego artykułu nie postuluje, czy czytać Dugina. Nie. Dla niego jest oczywiste, że go czytać trzeba.
A dlaczego? Dlatego, i to całą dzisiejszą audycję podkreślamy, on to również podkreśla, mówi o tym, że mało wiemy. Bo mało wiemy na ten temat, co mówi Dugin, a skoro mało wiemy, to nie potrafimy się do tego ustosunkować. On mówi w ten sposób nawet, że jego nie obchodzi, że przeciętny Rosjanin zapewne równie mało wie o naszych koncepcjach geopolitycznych, bo takie owe też podobno są. W każdym razie widać to, coś tam w tej chwili konstruujemy. Nie wiem, czy to my, czy bardziej Stany Zjednoczone. Cała idea Trójmorza, tego pomostu pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym i Adriatykiem. Być może. Nie chciałbym rozwijać kolejnego tematu, ale nie wiem, czy Rosjanie się tym fascynują jako ludzie, jako społeczeństwo, ale na pewno gremia kierownicze o tym wiedzą. Natomiast zastanawiam się, czy wiedzą o tym gremia kierownicze w Polsce.
Mam tylko nadzieję, że tak. Dlaczego jeszcze należy czytać Dugina? Druga teza w artykule... Właściwie dobrze by było, gdybym podał autora, bo to byłoby najgrzeczniejsze. To jest Bartek Tesławski. Druga teza, którą stawia: bo Dugin może mieć rację. Proszę się nie oburzać, to jest rodzaj skrótu myślowego. To nie tak, że jest jakaś racja w polityce i mają właśnie Dugin. Tylko raczej zwrócenie uwagi na to, o czym mówił już Wiktor, że racje w polityce trzeba rozpatrywać z punktu widzenia, z którego dana osoba to mówi. Tylko wtedy można mówić o jakichkolwiek racjach, które ktoś ma.
Ktoś ma swoje racje, bo jest Rosjaninem. Ktoś ma swoje racje, bo jest Polakiem. Trzecia teza: bo inni czytają. I to jest właśnie to, co mnie najbardziej ubodło. Inni czytają, bo jeśli państwo wejdziecie w internet, nie wierzcie mi na słowo, wklepcie sobie „Aleksandr Dugin” i naciśnijcie na grafikę. Chyba najpierw wyskoczą wam książki w języku angielskim, dopiero później te w rosyjskim, bo on jest naprawdę wydawany. Jest co wydawać. Cały czas podkreślam: 60 książek facet napisał. Jeśli nawet w połowie bredzi, to ta druga połowa warta jest przeczytania. Dalej czwarta teza: bo jest wariatem.
Ale proszę państwa, to teza, która sprowadza się do tego, zresztą autor pisze o tym, że histeria, która wybuchła po tym artykule w „Do Rzeczy”, jest dla niego też niezrozumiała, bo przecież pisze o tym, że Dugin nie jest mistrzem subtelności. To państwo się przekonali, kiedy dzisiaj cytowałem fragmenty z jego wypowiedzi. Nie jest mistrzem subtelności. Wali z grubej rury, co myśli, co trzeba zlikwidować, kogo trzeba zlikwidować, co trzeba przejąć, co trzeba zdezintegrować, jak on to mówi. I już. I po prostu. Jeśli nawet jest wariatem, to co, państwo, jak idziecie państwo ulicą i biegnie facet z pałą albo z nożem, to udajecie, że go nie widzicie? Warto to uwzględniać przynajmniej. Piąty powód wreszcie: bo Dugin jest częścią systemu nowej prawicy. Bo to, co mówiłem, Dugin od początku jakoś z tymi ruchami prawicowymi, gdzieś tam się z nimi kumał.
Później to porzucił. Nie był tak radykalny. Ale pamiętajcie państwo jeszcze o jednej rzeczy: że ruchy prawicowe są bardzo niejednorodne. Ruchy prawicowe mają różne proweniencje, z różnych źródeł się wywodzą. Nie jakby, a na pewno z różnych źródeł się wywodzą. Co więcej, warto też pamiętać, że ruchy prawicowe są dzisiaj w wielu miejscach Europy sponsorowane ze Wschodu. Gdzieś z okolic Moskwy płyną pieniądze i to jest zadziwiające. Nam się zawsze gdzieś podświadomie wydaje, że Rosja to będzie zawsze lewicę popierała, bo tam komunizm wyszedł i w ogóle.
[02:13:32] - Związek Radziecki stworzył lewicę.
[02:13:36] - Nam się wydaje.
[02:13:38] - Rosja była zawsze carska, batiuszkowa i boska. Była prawicowa.
[02:13:44] - A w dodatku z niektórych pism Dugina oraz jego wyznawców może nie, ale w każdym razie ludzi, którzy z nim sympatyzują, można się przekonać, że marzeniem w Rosji jest coś takiego sprowadzenie wszystkiego do Próba połączenia ruchów bolszewickich, skrajnie prawicowych, narodowych. Wszystko w jeden tygiel i stopienie tego wszystkiego w konglomerat, który będzie różny, jeśli chodzi o te zapady, ale przede wszystkim będzie rosyjski. Rosja ponad wszystko. Tak by można sparafrazować. Coś takiego jest w tym wszystkim i Dugin jest najlepszym przykładem takiej postawy. No cóż. Jak to skomentujesz?
[02:14:35] - Po prostu nie ma komentarza. Jedna rzecz, bez przerwy należy powtarzać: jeżeli ktoś mówi jasno i klarownie, że my rozumiemy, choćby nam włosy stawały na głowie, to ja wolę rozmawiać z takim człowiekiem niż z politykiem typu Brzeziński, świętej pamięci, przy którym będę rozmawiał pięć godzin i się nie dowiem, Bogiem a prawdą, jakie ma poglądy ani jak ten świat wyobraża sobie, jak będzie wyglądał za 20 lat na przykład. Ten mówi, do czego dąży, a Europa czy Ameryka nie mówi, do czego dąży, ale dąży. Tylko że ja nic nie wiem. Żyjąc w demokracji, ja nie wiem. Jakieś rządy, jakieś wspólnoty, jakieś coś. Ten mówi prosto i jasno, do czego dąży.
[02:15:32] - Tak, ale jest jeszcze w całej tej postawie naszej klasy politycznej coś, co mnie napawa takim... Odrzucam to po prostu, bo to jest taka milcząca teza, że my wiemy lepiej. Mamy takie poczucie wyższości, że my, cywilizowany naród europejski, lepiej wiemy niż jacyś tam na Wschodzie, którzy coś tam sobie ukubają. Myślę, że pycha kroczy przed upadkiem i że to nasze poczucie wyższości może nas zawieźć na manowce.
[02:16:12] - Wiesz, Marek, to jest coś takiego jak nasze poczucie wyższości w machaniu szabelką. Mieliśmy to poczucie wolności, rzeczywiście wielkości swojej własnej, bo ono było. Tylko że to już nie był czas na machanie szabelką, ale czołgi wjeżdżały w nasze granice i mogliśmy sobie do woli swoją wyższość wykazywać. Wyższość należy mierzyć z inną wyższością, ale żeby te wyższości porównywać, trzeba wiedzieć, co jest u sąsiada, jaki jest sąsiad, co sąsiad myśli, jak ta granica nasza wygląda.
[02:16:56] - Żeby jeszcze takiego dziegciu do tej beczki, ale właściwie to nie jest beczka z miodem, to jest beczka z jakąś tam substancją, która nie jest specjalnie apetyczna, to my ją jeszcze bardziej obrzydzimy i tego dziegciu dorzucimy, żeby było bardziej paskudnie. Porównajmy tę teorię Dugina, to co Dugin wypisuje, z tym, co wypracowała polska myśl geopolityczna albo europejska myśl geopolityczna. Tu nawet w tej chwili ktoś napisał, że myślał, że dzisiejsza audycja będzie o paryskiej kulturze. Otóż jeśli już mówimy o Giedroyciu, to Giedroyć stworzył też pewną koncepcję geopolityczną, której osią albo główoną tezą było to, że bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski.
[02:18:00] - Tak.
[02:18:01] - I to jest teza, której mocno trzymają się część naszych elit politycznych. Zestawcie państwo tę tezę z tezami, które głosi Dugin.
[02:18:15] - Tak.
[02:18:16] - Która z tych tez-
[02:18:17] - Ktoś tutaj miał świadomość. Ja mówię o Giedroyciu. Ktoś tu miał świadomość, że ktoś będzie tę partię rozgrywał.
[02:18:25] - Na przykład. Więc to nie jest tak, że u nas nie ma ludzi, którzy pewne rzeczy przewidują. Ale zwróćcie państwo uwagę, że każda akcja spotyka się z reakcją. I Giedroyć sformułował tę swoją koncepcję już bardzo dawno temu, ale w dodatku należy podejrzewać, że ona jest w tej chwili torpedowana. Przez kogo? Przez tych, komu nie odpowiada. Założyłbym się, że to, co się dzieje w tej chwili na linii Warszawa—Kijów, Polska—Ukraina, nie jest dobrze. To są rzeczy, które przynajmniej powinny napawać smutkiem. Tak to bardzo wprost powiedzmy. Czy ktoś się o to przypadkowo nie stara?
[02:19:14] - Z całą pewnością się stara.
[02:19:16] - Żebyśmy się na przykład nie dogadali. Zwróćcie państwo uwagę, z jakim zacięciem Dugin mówi o tym, pisze w swoich pismach, bo to akurat jest prawda, że trzeba zlikwidować to coś, co powstaje pomiędzy Niemcami, z którymi chce się budować blok kontynentalny, a nimi. Trzeba to rozpierdzielić, bo jak się dogadają, to ta strefa bywa w teorii geopolitycznej nazywana strefą zgniotu nota bene. My jesteśmy w strefie zgniotu pomiędzy Heartlandem a Rimlandem. Ta strefa zgniotu nie da się tak łatwo zgnieść. Zbudowalibyśmy potęgę tutaj
[02:20:03] - Przynajmniej jakąś taką strukturę samowystarczalną.
[02:20:08] - Przeciwstawiającą, obronną. Ale mowa jest o Polsce, Białorusi, być może Litwie, Ukrainie i państwach, które prowadzą do Adriatyku. To taka struktura mogłaby się ewentualnie opierać. Natomiast proszę państwa, czy państwo widzicie jakąkolwiek strukturę w tym miejscu? Nie ma żadnej struktury, jest głębokie przekonanie, że ona powinna być. A to jest ogromna różnica. Ogromna różnica polegająca na tym, że my próbujemy tworzyć coś z niczego. Bo ta polityka, która polega na tym, żeby te wszystkie kraje ze sobą jakoś skumać, żebyśmy tu stworzyli jakąś siłę, która jest się w stanie przeciwstawić na przykład tym dążeniom do połączenia heartlandu z rimlandem, moim zdaniem jest bardzo niedoskonała. Zobaczcie państwo, co się stało à propos teorii geopolitycznych. Co się stało, kiedy zaczęliśmy na poważnie próbować budować międzymorze, właściwie trójmorze?
Kto się do tego przyłączył natychmiast? Niemcy. Dlaczego Niemcy? Bo Niemcy wiedzą dokładnie, że jeżeli czegoś nie możesz pokonać, to się przyłącz do tego i rozwal to od środka. To jest oczywiście, ktoś powie, teoria spiskowa. Ja nie chcę takich teorii lansować, bo nie wiem, jak jest. Nie wiem. Mam natomiast wątpliwości zestawiając to, co pisze Dugin z tym, co się dzieje. Skoro Dugin od dawna pewne tezy głosi, a one się materializują na naszych oczach, to albo on ma rację i Rosjanie już dzisiaj, w przeciwieństwie do czasów Breżniewa, doskonale potrafią wyciągać wnioski z geopolityki. Ale skoro geopolityka zastąpiła im komunizm i stała się wiodącą ideologią w Rosji, to nic dziwnego.
Ale zobaczcie państwo, jak oni świetnie grają na tych ideach. Właściwie można by się dzisiaj zdziwić: jak to? Mnie to zadziwia. Jeszcze 10 lat temu nie powiedziałbym, że to jest w ogóle możliwe. Niemcy dzisiaj mówią Stanom Zjednoczonym, żeby się bujały, że oni już nie chcą, że w ogóle są niepotrzebni w Europie, bo Niemcy chcą się dogadać z Rosjanami. I budują to. Jedną rurę zbudowali, zaraz zbudują drugą. A w ogóle to Rosja jest fajna i tylko Polska ciągle judzi i przeszkadza.
[02:22:39] - Rosja jest sąsiadem Niemców, a Polska rzeczywiście tu przeszkadza i jednym, i drugim.
[02:22:45] - Nie namówisz mnie na tą dyskusję. Tak nie będę o tym mówił. Natomiast powiem to, że to jest kolejna rzecz, dlatego należy czytać Dugina i będę się przy tym upierał. Dlatego ta dzisiejsza audycja o tych nieistniejących w Polsce książkach. Ja mam nadzieję, że te książki się pojawią. Powtarzam to jak mantrę od początku dzisiejszej audycji. Uważam, że one się powinny pojawić. Ja czytałem kilka opracowań dotyczących Dugina, pisanych z różnych pozycji, pisanych z pozycji takich niechętnych Duginowi. I cóż, cała słabość tych publikacji polegała na tym, że tam było bardzo wyraźnie widać, że autor Dugina nie lubi. I troszeczkę tak, jak ja w tej audycji próbowałem gdzieś tam na początku mówić o tym, że ja go nie lubię i w związku z tym jakoś tak nie mogę mu przyznać racji i w ogóle jakoś tak nie bardzo mi się składa, żeby on tę rację mógł w ogóle mieć.
Troszeczkę tak się zachowywali ci publicyści. Inni natomiast, którzy analizowali to pod kątem tylko i wyłącznie geopolityki takiej twardej, ja miałem wrażenie, że za chwilę się zaczną tym Duginem zachwycać jako nowym prorokiem geopolityki, co też chyba nie jest najlepszą postawą, bo gdzieś tam jednak podbija bębenek. A ponieważ miałem okazję fragmenty duginowskich pism przeczytać, to poza takimi fragmentami mocnymi, które dzisiaj cytowałem w czasie audycji, są tam niestety takie fragmenty, w których człowiek ma wrażenie, że czyta powieść wariata. I to nie jest w tej chwili obraźliwe, tylko raczej pokazuję stan umysłu, bo czytamy jakieś odwołania do prometeizmu, do tego porównania, bardzo częstego w Rosji, do tej Rosji jako matki, do różnych takich intelektualnych wygibasów, połączenia tego wszystkiego z religią, ale z taką religią nie do końca określoną.
[02:25:00] - Z pewnym mistycyzmem. Do mistycyzmu odwoływali się również Niemcy w czasie II wojny światowej, przynajmniej próbowali. Potrzeba oparcia rzeczywistości na jakichś tam mistycznych, magicznych, że tak powiem, przesłankach jest niezbędna. A ja ze swojej strony rozumiem takie szaleństwo, bo ja sam w życiu obserwuję. Dam ci przykład taki dosyć poniżej pasa. Otóż my bardzo chętnie przyznamy pewną mentalną albo emocjonalną inność Japończyka czy Chińczyka od Europejczyka, ale już bardzo niechętnie przyznamy inność Słowianina od na przykład Francuza. Nie, bo my już jesteśmy cywilizowani Europejczycy. Otóż chyba jednak te różnice są i Rosja to są naprawdę troszkę inni ludzie niż sobie to wyobrażają zachodni być może. Oni sobie nie wyobrażają, oni doskonale wiedzą. Natomiast nasi politycy powinni myśleć o nich troszeczkę tak, jak o nas.
Jak my patrzymy. Batyżka car. Myśmy też tak myśleli zawsze o naszej rzeczywistości polskiej. Też idealistycznie, ideologicznie, nigdy praktycznie. Też nie musimy mieć armii, tylko pospolite ruszenie za nas wykona zadanie. Nie tak jak ci na Zachodzie, którzy muszą mieć zawodową armię.
[02:26:57] - Bardzo ciekawa korespondencja się tutaj pojawiła na naszym ekranie komputerowym. Otóż Marek Myszograj pisze coś takiego: „Książki, które nie będą już nigdy i nigdzie niestety wydawane, to te ze zbiorów Biblioteki Aleksandryjskiej”. No prawda. „Książki, które może ujrzą czytelnika, a tym bardziej czytelnik ujrzy je, to te z Biblioteki Watykanu. Chciałbym, żeby ktoś odważny wyniósł kilka egzemplarzy celem rozpowszechnienia. Pozdrawiam, Marek Myszograj”. Dziękujemy za tę korespondencję, ale w pewnym momencie pojawiła się też korespondencja dotycząca tego, że w Polsce stosunkowo mało książek samego Brzezińskiego, że wspominaliśmy o Brzezińskim i książek Brzezińskiego też się za dużo nie drukuje. Dziękuję za tę uwagę. Słusznie. Właściwie ten Dugin nas oślepił dzisiaj.
A właśnie, jeśli my również tego się wyzbywamy, że nie drukowane są również książki Brzezińskiego, to znaczy, że coś się dzieje niedobrego z nami.
[02:28:22] - No bo one są geopolityczne.
[02:28:24] - Tak.
[02:28:26] - Uwarunkowania zewnętrzne tłumaczy, a nas nie interesują uwarunkowania zewnętrzne. My chcemy mieć dobre samopoczucie, nie?
[02:28:35] - Tak, to prawda. To bardzo cenna uwaga na ten temat. Myślę, że warto o tym pamiętać. Jeszcze jeden wpis. 66szary pisze o tym, że w okolicach obwodu kaliningradzkiego ludzie bardzo często obawiają się wkroczenia Rosjan, bardzo często o tym rozmawiają i tak dalej. Ja wierzę w to. Rzeczywiście tylko pytanie brzmi znowu tak: czy to jest celowo podgrzewana atmosfera, czy rzeczywiście tak jest? Bo znowu, nie wiem, jak będzie, ale słyszałem taką analizę. Takie analizy też przed II wojną światową robione były, więc nie należy się do tego przywiązywać. Ale słuchałem takiej analizy robionej, właśnie nie wiem, przez którego z panów, czy przez Jacka Bartosiaka, czy przez Leszka Sykulskiego, który pokazywał, że wkroczenie Rosji tu fizyczne, czołgami czy piechotą jest nieopłacalne.
[02:29:40] - No tak.
[02:29:41] - Bo to samo da się załatwić prostszymi metodami: agenturą wpływu, wojną hybrydową, skłóceniem, popieraniem różnych ruchów, które się naskakują nawzajem na siebie.
[02:29:55] - Dezintegracja.
[02:29:56] - Dezintegracja. Zauważcie państwo, Dugin nie używa słowa zniszczyć Gruzję, rozpierdzielić ją. Zdezintegrować, czyli rozwalić od środka chociażby. Więc ja nie wiem. Oczywiście nawet sam prelegent mówił o tym, że oczywiście nie może zagwarantować, że Rosjanom nie wpadnie do głowy coś takiego, ale tak naprawdę wkroczenie do jakiegoś kraju to jest wzięcie sobie go na gardło.
[02:30:24] - Tak jak Afganistan.
[02:30:25] - Ale przecież Rosjanie doskonale wiedzą, że Polacy by zaraz partyzantkę zaczęli organizować. Powstałaby jakaś armia podziemna, która by na tych leserów oporu. Partyzantka to nie wiem, czy by się w tych lasach udało cokolwiek zorganizować.
[02:30:40] - Mamy Bory Tucholskie.
[02:30:42] - Ale miejska partyzantka i tak dalej. Coś takiego by zaczęło powstawać, zaczęłyby się jakieś zamachy. Pewno więcej Rosjan by zginęło w czasie okupacji niż w czasie zajmowania i tak dalej. Po co? Oni już tutaj byli.
[02:30:59] - Oni już tu byli. Oni nas mieli.
[02:31:02] - Być może, że łatwiej będzie nas zdezintegrować, po prostu oddziałując nowoczesnymi metodami.
[02:31:10] - Wtedy jeszcze trzeba było przywozić Gomułkę z Moskwy albo Bieruta, albo innego Rokossowskiego i tak dalej. Dzisiaj już nawet tego nie trzeba, można ich wyhodować tutaj. Bez klonowania nawet.
[02:31:23] - Być może można użyć tej broni, o której mówił nasz słuchacz, tej psychotronicznej. Być może można użyć nie aż tak skomplikowanej broni jak broń psychotroniczna, tylko na przykład pożytecznych idiotów czy takich ludzi, którzy uważają, że tylko z Rosją nam po drodze i tak dalej. Zawsze tacy byli.
[02:31:42] - Najlepsza broń psychotroniczna to jest ta, którą się przelicza dzisiaj na euro.
[02:31:47] - Chociażby. Na pewno tak. Więc to wszystko są te problemy, których nie można lekceważyć. Ja pamiętam takie doniesienie z bodajże 2012, 2013 roku, kiedy była mowa o tym, że do granicy Rosjanie robią przecinki w lesie Tak jakby miały do granicy dojeżdżać kolumny pancerne na przykład. Dlatego robią wycinki w lesie, żeby łatwiej było im dojeżdżać. Ja pamiętam, jaki szum się w internecie zrobił, jakie to miało ogromne oddziaływanie. My generalnie boimy się takich rzeczy.
[02:32:35] - Tak, ale żeby się nie bać, to trzeba po prostu wiedzieć. A geopolityka jest to nauka o wiedzy o świecie. Ty mi dzisiaj powiedziałeś-
[02:32:43] - Powiązanie.
[02:32:44] - Poczekaj. Ty mi dzisiaj podsunąłeś bardzo zabawną historyjkę na temat tego, że Rosja buduje lodołamacze.
[02:32:55] - A, no tak.
[02:32:56] - A po co?
[02:32:57] - No właśnie. To też jest z jednego z wykładów Bartosiaka, który mówił o tym, że geopolityka to jest taka nauka, już o tym dzisiaj też mówiliśmy, Dugin też o tym mówi, to nie są koncepcje opracowane na pięć lat. Jeżeli my chcemy wiedzieć, co będzie za pięć lat, to nie zwracajmy się do geopolityki. Geopolityka mówi, co będzie za lat 50. I wyraźnie geopolityka od bardzo dawna mówi o tym, o tym mówi też fantastyka naukowa, dlatego może to jest takie bliskie, że kierunek, wektor zostanie zwrócony na północ, ponieważ północna droga morska to jest droga, która skraca dopłynięcie do Europy z Azji o dwa tygodnie. Dwa tygodnie jak to się przeliczy na pieniądz, obojętnie czy brzęczący, czy szeleszczący, to jest naprawdę kosmos.
[02:33:59] - A co się dzieje tymczasem, że tak powiem, nie w geopolityce, ale w klimatologii, że tak powiem?
[02:34:07] - Trochę klimatologia polepsza tę drogę. Lodołamacze również się przydadzą.
[02:34:14] - Jak lody zaczną kruszeć, to lodołamacze będą tylko dodatkiem.
[02:34:19] - Zobacz, co jest jeszcze ważne. Bo Rosja cały czas pamięta, że ten blok kontynentalny należałoby zbudować na linii Chiny, Rosja, Niemcy.
[02:34:31] - Tak jest.
[02:34:33] - A być może jeszcze trzeba dołączyć Japonię i Francję na przykład. Ale te trzy kraje podstawowe.
[02:34:38] - Nie, Republikał, kalifatu nie można.
[02:34:42] - Spokojnie. Rosjanie sobie spokojnie z kalifatami radzą. Natomiast warto pamiętać o tym, że być może to jest haczyk na Chiny. To oczywiście musiałby zrobić prawdziwy geopolityk taką analizę. Ja mogę tylko nieudolnie ku niej dążyć na podstawie tego, co usłyszałem, zasłyszałem sobie tam gdzieś. Otóż mówi o tym geopolityka, że być może jest tak, że Chiny dążą do tego, żeby pojawić się w Europie, żeby te swoje towary do Europy dostarczać. Bardzo to denerwuje Stany Zjednoczone, ale Stany Zjednoczone przez długi czas tłumaczyły sobie: „Jak będziemy chcieli, to zamkniemy szlaki morskie, bo my je kontrolujemy, bo jesteśmy państwem morskim i Chiny mogą nam nafiukać”. To Chiny wykombinowały, że stworzą nowy jedwabny szlak kolejowo-drogowy i te towary do Europy będą po prostu płynęły, a właściwie jechały. Stąd się pojawia ta koncepcja wielkiego hubu transportowego w Polsce. Z jednej strony bardzo byśmy chcieli ten obiekt wybudować, z drugiej strony trochę to denerwuje Amerykanów.
Sami nie wiemy, co mamy robić, której koncepcji geopolitycznej mamy się podporządkować, czy bardziej tej hardlandowej, czy może tej wyspiarskiej państw. Dugin mówi o tym, że oni są cywilizacją lądową, a Amerykanie to cywilizacja morska i nie dogadamy się. Ale właśnie, być może to jest tak, że Chiny wykombinowały sobie, że będą koleją i drogami dowozić, a w pewnym momencie wpadły na pomysł: „Tak, ale my to możemy tą północną drogą morską przewozić towary dwa tygodnie krócej niż przez Kanał Sueski”. A wtedy Rosjanie powiedzą tak: „Dobra, ale jak będziemy chcieli, to zablokujemy cieśninę Beringa, a jeszcze Amerykanów namówimy, żeby zablokowali. I co nam zrobicie? Dogadajmy się, zróbmy deal, a wtedy cieśnina Beringa stanie przed wami otworem, bo my osobiście dopilnujemy tego, żebyście tam przepłynęli”. Być może tak to właśnie wygląda. Nie wiem, czy my, pewno już nie my, ale następne pokolenie gdzieś w okolicach roku 2050 będzie się miało chyba okazję o tym przekonać. Być może to będzie wcześniej. Cóż na koniec audycji?
Chyba to, co powtarzam od początku razem z tobą jak mantrę. Czytajmy Dugina. Ci, co mogą, to po angielsku, ci, co mogą, to po rosyjsku, ale cały czas mam nadzieję, że będziemy mogli czytać po polsku. Jednak pewne niuanse, które nawet przy dobrej znajomości jednego czy drugiego języka mogą nam umknąć. Mogą nam umknąć te niuanse, które w języku polskim na pewno nam nie umkną. A chwilami, tak jak powiedziałem, język Dugina jest bardzo konkretny, bardzo rzeczowy, brutalny nawet, jak państwo usłyszeli. A chwilami jest mistyczny, uciekający w jakieś światy, które ciężko nawet chwilami do końca zaakceptować, bo jest tam pewna mistyka, taka charakterystyczna dla rosyjskiej mistyki. Taka mistyka, jaką możemy znaleźć u wspomnianego już chociażby Dostojewskiego, bo Dostojewski przy całej swojej twórczości, która jest mocno osadzona jednak w realiach, to jednak co jakiś czas się taki odpał u niego pojawia, taki mistyczny.
[02:38:40] - Zawsze jakiś Czołkowski musi wystrzelić.
[02:38:46] - Dokładnie. Więc może warto o tym pamiętać. Ja myślę, że ta audycja miała na celu, nie myślę, to wiem, że miała na celu dwie rzeczy: żeby państwa zainteresować samą postacią Dugina i tym, co pisze. Zainteresować i może troszkę przestraszyć, a może po prostu zainteresować, żebyście państwo sami spojrzeli na to oraz zainteresować tych wszystkich, którzy nie słyszeli albo wcześniej specjalnie się tym nie interesowali samą ideą geopolityki. Bo to, co my dzisiaj powiedzieliśmy na temat geopolityki, w bardzo skróconej wersji, to jest wierzchołek góry lodowej. Specjalnie podawałem kilka razy nazwiska tych dwóch ludzi, którzy za upowszechnianie polityki się wzięli, czyli Jacka Bartosiaka i Leszka Sykulskiego. Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz, która się może państwu wydać bardzo egzotyczna, bo osobą, która zajmowała się, i to bardzo poważnie, geopolityką był Leszek Moczulski, znany z Konfederacji Polski Niepodległej, a niektórym również z tego, że rozszyfrował PZPR jako płatni zdrajcy pachołki Rosji. Postać, której się zarzuca, że z czymś współpracowała. Nie wiem, jak było, w ogóle mnie to nie interesuje. Natomiast geopolityką się rzeczywiście interesował i w pierwszym okresie po 89.
roku ta koncepcja była w Polsce dosyć popularna, ale w pewnych kręgach tylko, właśnie tych KPN-owskich. Co więcej, taką pierwszą próbą budowania tego, dlatego mówię, że to jest niebezpieczne, taką pierwszą próbą budowania międzymorza było takie porozumienie, o którym bardzo często wspomina Michalkiewicz w swojej publicystyce, co się najpierw nazywało quadragonale, później pentagonale, a później hexagonale. To było porozumienie, do którego w końcu Polska dołączyła, ale tam były Włochy, tam była Jugosławia, bo jeszcze wtedy istniała. Jak się Niemcy zorientowali, co się dzieje-
[02:41:01] - Natychmiast zdemontowali Jugosławię.
[02:41:03] - Zdezintegrowali ją, ale właściwie nie. Mówiąc szczerze, to nie. To Dugin by ją może zdezintegrował. A oni ją po prostu rozpierdzielili. Rozpętali tam taki konflikt, jakiego my sobie nie wyobrażaliśmy, że w Europie w ogóle może nastąpić. Z ludobójstwem włącznie.
[02:41:20] - Tak.
[02:41:20] - Ale żeby tak nie było sympatycznie, to jeszcze na koniec muszę jedną rzecz powiedzieć, o której też ci panowie wspominają, że my mamy bardzo wybiórcze ocenianie. Bardzo się oburzaliśmy na Rosjan, słusznie zresztą, za bombardowanie Groznego i Czeczenów. Pominąwszy, co tam się w tej Czeczenii dzieje, ale że bombardowali i że w ogóle to niehumanitarne i tak dalej. A panowie, o których wspomniałem przed chwilą, mówią tak: „A czym to się różni od bombardowania niektórych miast Jugosławii, które wykonywali Amerykanie albo od nalotów, które są robione na wybrzeżach Morza Śródziemnego?” I zobaczcie państwo, nie analizując tego, jesteśmy skłonni uznać, że Rosjanie to bandyci, bo bombardują Grozny, a Amerykanie bronią słusznej sprawy i muszą bombardować. Przyznam, że takie podejście-
[02:42:20] - Urok polityki i etyki i moralności jest wspaniały.
[02:42:24] - To chyba jest urok propagandy. To jest głównie urok propagandy. Ja wiem, że wyrażam w tej chwili pewne zdanie polityczne, nawet nie wiem, czy mam rację, ale mówię to po to, żebyśmy sobie uświadomili, że to wszystko nie jest takie jednoznaczne, że to jest tak w polityce, a tym bardziej w geopolityce, że punkt widzenia naprawdę zależy od punktu siedzenia. Że Amerykanie mają swoje geopolityczne, geostrategiczne cele.
[02:43:00] - I bezwzględne racje również.
[02:43:01] - I bezwzględnie je realizują. Ale uwzględnijmy to, że równie poważne geostrategiczne cele mają Rosjanie i je równie bezwzględnie realizują.
[02:43:18] - A my między tymi dwiema strzelnicami tkwimy już dwa tysiące lat.
[02:43:26] - Tak. Ty mnie zawsze prowokujesz na końcu. To muszę powiedzieć, że znowu-
[02:43:32] - Tysiąc. Co ja gadam, dwa tysiące.
[02:43:34] - Właśnie, Polska istnieje tysiąc. Dobra, w porządku. Ale i tak mnie sprowokowałeś, bo powiem ci tak: warto sobie uświadomić, o czym mówił pan Jacek Bartosiak, że my cały czas mamy poczucie, że bez przerwy byliśmy atakowani z wschodu, z zachodu, bez przerwy się tu wojska przetaczały. A on mówi bardzo wyraźnie: w ciągu naszej tysiącletniej historii byliśmy zagrożeni po dwa razy. Dwa razy na osi wschód-zachód i dwa razy na osi północ-południe. I to wszystko. To my częściej byliśmy tym rozgrywającym. Ale to się skończyło. Kiedy to były te dwa razy? Pierwszy raz byliśmy na osi północ-południe, byliśmy pomiędzy Zakonem Krzyżackim a Czechami.
To był pierwszy raz. Drugi raz na tej samej osi północ-południe byliśmy pomiędzy Szwecją a Turcją.
[02:44:34] - A Turcją, tak.
[02:44:36] - I to były takie kleszcze północno-południowe. Na osi wschód-zachód to było dwa razy. Też dwa razy. Pierwszy raz, kiedy były rozbiory.
[02:44:50] - Dopiero?
[02:44:51] - Tak, bo wcześniej to troszeczkę inaczej wyglądało. Spójrzcie państwo na historię. Oczywiście na tych liniach zdarzały się konflikty i w jedną, i w drugą stronę. Chodzi o jednoczesne uderzenie, w tym samym momencie historycznym. Czyli nie jeden rok, dwa w tę czy we w tę, ale chodzi mniej więcej o podobny czas. Drugi raz dwudziestolecie międzywojenne, zakończenie tego dwudziestolecia międzywojennego. I to jest wszystko. On to analizował właśnie z pozycji geostrategicznych, takiej polityki, takich gier wojennych, które się toczą głównie w naszej rzeczywistości, ale czasami odwołują się do jakiejś historii. I tak zagadaliśmy dzisiaj naszych słuchaczy na śmierć. Ponieważ biegliśmy do końca, to już skończmy tym, że mamy nadzieję, że przynajmniej tą geopolityką państwa zainteresowaliśmy, tych, którzy jeszcze zainteresowani nie byli.
[02:45:49] - Ale wiesz co? Ja na końcu tak optymistycznie może zakończę.
[02:45:53] - Zakończ optymistycznie.
[02:45:54] - To ja zakończę optymistycznie. Otóż nasi politolodzy doszli do wniosku, że my tylko dwa razy byliśmy zagrożeni.
[02:46:01] - Po dwa razy.
[02:46:02] - Tak, ale między Wschodem a Zachodem tylko dwa razy. Otóż ja wiem, o czym marzy Dublin. Do trzech razy sztuka.
[02:46:12] - Tak. To być może na naszych oczach się właśnie realizuje. I tym trochę złowróżbny przekazem państwa zostawiamy. Zapraszamy za dwa tygodnie. Za dwa tygodnie to już będzie, zdaje się, ta pierwsza audycja, którą będziemy nagrywać.
[02:46:30] - Jeszcze nie wiadomo w dodatku, w jakim języku będziemy już mówili.
[02:46:34] - Nie będziemy mówić po polsku. Ja zdecydowanie będę mówił po polsku. W każdym razie za dwa tygodnie nagrana audycja. Prosimy o pytania, tylko odpowiednio wcześniej. Może nagrane? Pomyślcie państwo, może warto? Ale najpierw wypadałoby powiedzieć, o jakiej książce będziemy rozmawiać, bo to takie byłoby miłe, gdybyśmy o czymś takim jednak wspomnieli. To jest książka, ty lepszy jesteś w czytaniu nazwisk, Iana Stuarta.
[02:47:06] - Iana Stuarta.
[02:47:06] - Iana Stuarta „Dlaczego prawda jest piękna?” Jest podtytuł jeszcze: „O symetrii w matematyce i fizyce”.
[02:47:14] - Bardzo ładnie wygląda na tle tej dzisiejszej dyskusji o geopolityce, bo geopolityka jest śliska tak jak cała polityka, jak wszelka polityka. Natomiast matematyka i fizyka nie jest polityką. Tutaj można zmierzyć pewne rzeczy i dotrzeć do istoty rzeczy i zrozumieć, że również w tym tytule jest zawarte, dlaczego prawda jest piękna. W geopolityce nie ma prawdy ani piękna, jest tylko racjonalna-
[02:47:49] - Analiza. Racjonalna analiza interesów geopolitycznych z danego punktu widzenia.
[02:47:56] - Tak.
[02:47:57] - A zatem Ian Stewart „Dlaczego prawda jest piękna? O symetrii w matematyce i fizyce”. Zaręczam, że chociaż tytuł brzmi troszkę wrętwo, bo jak człowiek słyszy o matematyce i fizyce, to niektórym przynajmniej ciepło robi się na serduchu.
[02:48:10] - Ale jak słyszę o pięknie, widzisz, jak dzisiaj dzwonił do nas słuchacz i mówił, że należy się pozbyć konfliktów, to ja miałem takie skojarzenie.
[02:48:23] - Ja jestem z nim. Ja uznałem, że tak. Trochę tak.
[02:48:25] - To ja ci dam przykład. Wiesz, co stanowi o konflikcie między kobietą a mężczyzną? Można się go pozbyć, ale trzeba obciąć.
[02:48:35] - Rany boskie, dobrze, że jest po 22:00. No dobrze, to jeszcze raz dziękujemy. Zapraszamy za dwa tygodnie na audycję o książce Iana Stuarta. Za tydzień zapraszamy na Bibliotekarium, znaczy ABW, czyli Antologia Bibliotekarium Warsztaty. Brawurowe opowiadanie Bruno Kadyny, w dodatku niecharakterystyczne, bo dosyć krótkie, ale powiem państwu takim językiem prostym, ale takim dosadnym. Po prostu wymiata. Jest moc w tym opowiadaniu. Kiedy je przeczytałem, to mnie troszeczkę wgniotło w fotel, na którym siedziałem, bo czegoś takiego się nie spodziewałem. Jest też drugie opowiadanie.
[02:49:22] - Ja jestem jeszcze tak samo jak słuchacze dziewica. Jeszcze nic nie wiem, bo Marek mnie, że tak powiem, nie wtajemniczył. Ale wiesz, po pierwszych opowiadaniach Kadyny wiedziałem, że on będzie fruwał.
[02:49:41] - Tak, to prawda. Będzie też inne, moim zdaniem bardzo urokliwe opowiadanie, które nosi tytuł „Okruchy życia”. Tego autora już państwo znacie. Jeżeli przypominacie sobie takie opowiadanie o żydowskiej dziewczynce zamordowanej przez-
[02:50:03] - Ja to ja bardzo dobrze pamiętam
[02:50:04] - ... przez granatowego policjanta, to to jest dokładnie ten sam autor. Ale powiem państwu, że zupełnie inny klimat. Taka troszeczkę przypowieść. Naprawdę chylę czoła. To będzie, myślę, dosyć dobrze.
[02:50:26] - Jestem zainteresowany, Marku.
[02:50:29] - Na tym zostańmy. To będzie, myślę, spore przeżycie. Powiem tylko, że autor nazywa się Roman Rzepka. Gdyby kogoś dane biograficzne interesowały. Roman Rzepka „Okruchy życia” i Bruno Kadyna opowiadanie „Kret”. Naprawdę następne ABW. Będzie w nim moc. A teraz już dziękujemy państwu bardzo serdecznie za cierpliwość przede wszystkim, bo się rozgadaliśmy dzisiaj nieprawdopodobnie. Jeszcze raz dziękujemy. Wszystkiego dobrego, samych dobrych lektur i samego dobrego pisania.
Wszystkiego dobrego. Dobranoc.
[02:51:05] - Dobranoc.
[02:51:06] - Ależ panowie, wy się zawsze rozgadujecie nieprawdopodobnie. Także dzisiaj oceniamy-
[02:51:11] - Ale dzisiaj to już tak. Ale to dzisiaj to już tak przekroczyliśmy. Poprawimy się jeszcze.
[02:51:18] - Wiesz co? Uwielbiam przekraczać przyzwoitość.
[02:51:21] - Dobrze. Już deklaracje padły. Jak uwielbiamy, to uwielbiamy.
[02:51:26] - A mówili te słowa do państwa gospodarze „Bibliotekarium” Marek Żelkowski i Wiktor Żwikiewicz. Audycję, jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Tym razem w ABW. Już za tydzień.