System reklamy Test



Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Czas Snu

Czas Snu

Odcinek: Odc. 014
Alan Watts - filozof nowej ery (odc. 2)
Odwiedź stronę Radia Dream Time

Streszczenie odcinka

Alan Watts wychodzi od obrazu Wielkiego Wybuchu, aby podważyć przekonanie, że człowiek jest odrębną istotą, która pojawiła się w gotowym, obcym wszechświecie. Jeśli wszystkie galaktyki i formy życia wyłoniły się z jednego kosmicznego procesu, to człowiek nie jest jedynie jego przypadkowym skutkiem, lecz samym wszechświatem przejawiającym się w określonej postaci. Tak jak kwiat jest działaniem rośliny, a owoc działaniem drzewa, tak człowiek jest działaniem kosmosu. Poczucie oddzielenia wynika przede wszystkim z przyjętego sposobu definiowania siebie jako „ja” zamkniętego wewnątrz skóry. Watts pokazuje, że również nasze zmysłowe doświadczenie nie jest biernym odbieraniem gotowego świata. Światło, kolory, dźwięki, ciężar, twardość i zapach istnieją dla nas w relacji z budową ludzkiego organizmu. Oko umożliwia pojawienie się światła jako doświadczanej jakości, skóra nadaje drewnu wrażenie twardości, a błona bębenkowa pozwala zaistnieć dźwiękowi. Nie oznacza to, że rzeczy są dowolnymi wytworami umysłu, lecz że nie można opisać człowieka bez jego środowiska ani środowiska bez organizmów, które je postrzegają. Człowiek i świat są wzajemnie zależnymi aspektami jednego procesu. W tym ujęciu „nicość” nie jest po prostu pustką ani przeciwieństwem istnienia. Nie można wyobrazić sobie czegoś bez przestrzeni, tła i kontrastu, tak jak nie można pojąć pojedynczego obiektu bez relacji z czymś innym. Watts krytykuje zachodni lęk przed nicością, snem, bezczynnością i zasadą żeńską, wskazując, że pozorne „nic” może być warunkiem i podłożem wszelkiego „czegoś”. Podobnie rozumie wiarę: nie jako kurczowe trzymanie się określonych twierdzeń, lecz jako otwartość i zaufanie. Człowiek, który fanatycznie broni własnych wyobrażeń o Bogu i świecie, nie ufa, lecz próbuje zabezpieczyć się przed niepewnością. Wiara wymaga gotowości przyjęcia prawdy, nawet jeśli okaże się inna od oczekiwanej. Watts podważa także obraz Boga odziedziczony po tradycyjnych instytucjach religijnych. Współczesna wiedza naukowa, obserwacja natury oraz doświadczenie świata nie pasują łatwo do wyobrażenia Boga jako zewnętrznego władcy, który stworzył mechaniczny wszechświat i stoi poza nim. Zamiast tego pojawia się wizja rzeczywistości, w której boskość nie jest oddzielona od natury. Człowiek nie musi wybierać między bezdusznym mechanizmem a antropomorficznym bóstwem, ponieważ sam wszechświat może być rozumiany jako żywy, twórczy i inteligentny proces, którego człowiek jest lokalnym przejawem. Iluzja ego nie może zostać usunięta przez samo ego. Próba „uwolnienia się od siebie” za pomocą wysiłku, samokontroli czy kolejnego projektu duchowego prowadzi do błędnego koła: człowiek martwi się tym, że się martwi, albo stara się stać mniej samolubny z samolubnej potrzeby osiągnięcia określonego stanu. Watts ostrzega przed duchową rywalizacją, w której ktoś chce być bardziej pokorny, bardziej świadomy lub bardziej rozwinięty od innych. Nie da się pokonać ego przez jego udoskonalanie, ponieważ sama próba dokonania tego wzmacnia przekonanie o istnieniu niezależnego sprawcy, który ma osiągnąć cel. W tym kontekście medytacja nie jest ćwiczeniem służącym zdobyciu nadzwyczajnych zdolności ani metodą szybkiego osiągnięcia doskonałości. Nie ma być traktowana z religijną powagą ani podporządkowana mierzeniu postępów. Jej punktem wyjścia jest zwykłe obserwowanie: dźwięków, świateł, doznań ciała, emocji, myśli i wewnętrznej paplaniny. Należy dostrzegać także nudę, niepokój i pragnienie zajęcia się czymś innym, nie próbując ich zmieniać ani oceniać. Umysł, podobnie jak wzburzona woda, uspokaja się wtedy, gdy przestaje się go na siłę uspokajać. Nie chodzi o osiągnięcie pustki za pomocą woli, lecz o pozwolenie, aby proces psychiczny ujawnił się takim, jaki jest. Watts interpretuje zwykłą talię kart jako symboliczny obraz duchowej drogi. Cztery kolory łączy z żywiołami i podstawowymi funkcjami umysłu: karo oznacza ogień i intuicję, pik ziemię i wrażenia, kier wodę i uczucia, a trefl powietrze i intelekt. Każda z czterech dróg prowadzi od dwójki do asa, czyli od doświadczenia rozdzielenia ku uświadomieniu jedności. Dwójka symbolizuje pierwszą różnicę między „ja” a światem zewnętrznym, trójka – relację między tymi biegunami, a czwórka – narodziny samoświadomości i cywilizacyjnej potrzeby kontrolowania własnych reakcji. Kolejne karty przedstawiają narastające oddalenie od bezpośredniej rzeczywistości. Człowiek zaczyna wstydzić się strachu, przywiązuje się do określonego obrazu miłości, próbuje uformować siebie według z góry przyjętego ideału i tłumi naturalne procesy psychiczne. Od czwórki do dziesiątki ta tendencja prowadzi do coraz większej izolacji, aż po zagubienie wśród „dziesięciu tysięcy rzeczy”, czyli pozornie oddzielnych i chaotycznych zjawisk. Walet reprezentuje człowieka uwikłanego w dumę, sztuczną moralność i przymus stawania się kimś innym, niż jest. Dama oznacza akceptację wszystkich aspektów życia: miłości i lęku, przyjemności i bólu, dobra i zła, życia i śmierci. Nie jest to jednak bierne poddanie się losowi, lecz uznanie, że nie da się osiągnąć szczęścia przez odrzucanie części doświadczenia. Król symbolizuje wolność, która obejmuje zarówno możliwość działania, jak i zaniechania, moralności i niemoralności, oporu i poddania. Człowiek naprawdę wolny nie jest dobry dlatego, że musi taki być, ale dlatego, że może wybrać również przeciwieństwo dobra. As oznacza jedność człowieka i życia, jednak Watts dodaje do środka figury jokera. Joker przypomina, że cel nie jest czymś, co zdobywa się dopiero na końcu drogi: każdy etap już zawiera całość, a poszukujący przypomina osobę, która szuka kluczy, nie zauważając, że cały czas trzyma je w dłoni. Druga część rozważań dotyczy kontrastu między tradycyjną zachodnią teologią a filozofią Wschodu. Zachodnie poczucie „ja” Watts określa jako halucynację – fałszywe poczucie osobistej tożsamości, które pozostaje w sprzeczności z faktami natury. Człowiek wyobraża sobie, że jest inteligentnym podmiotem zamkniętym w worku skóry, otoczonym przez obojętny, mechaniczny świat. W konsekwencji próbuje podbić i opanować środowisko, które w rzeczywistości jest jego własnym rozszerzeniem. Niszczenie przyrody staje się więc skutkiem błędnego rozpoznania własnej tożsamości: człowiek walczy z czymś, co stanowi warunek jego istnienia. Watts przeciwstawia temu obraz organizmu-środowiska. Człowiek nie „przyszedł” na świat z zewnątrz, lecz wyszedł z niego, tak jak jabłko wyrasta z jabłoni. Do istnienia ciała potrzebne są gleba, woda, powietrze, temperatura, światło i cała planeta wraz z jej historią. Środowisko nie jest dodatkiem do organizmu, lecz jego zewnętrzną częścią, podobnie jak nogi i tułów są częścią tego samego ciała co głowa. Organizm i środowisko nie działają na siebie jak dwie niezależne rzeczy, z których jedna popycha drugą. Są jednym procesem wzajemnego oddziaływania, tak jak dwie strony koła poruszają się jednocześnie w przeciwnych kierunkach. Źródłem zachodniego kryzysu jest również dziedzictwo XIX-wiecznego naturalizmu, który próbował opisywać świat jako bezosobowy mechanizm. Mechanistyczny obraz natury został następnie zastosowany do człowieka: psychikę przedstawiano jako układ energii, popędów i mechanizmów, a ego jako obiekt podlegający obserwacji z zewnątrz. Taki sposób myślenia pozbawia rzeczywistość subiektywności, sensu i żywości, a następnie obraca się przeciwko samemu człowiekowi. Watts nie odrzuca nauki, lecz wskazuje na ograniczenia świadomego, linearnego rozumowania. Uwaga działa jak wąski promień światła, podczas gdy wszechświat jest wielowymiarowym kontinuum, w którym ogromna liczba procesów zachodzi jednocześnie. Świadome myślenie potrafi operować jedynie ograniczoną liczbą zmiennych. Nauka i statystyka pozwalają radzić sobie z wielkimi zbiorami danych, lecz nie rozwiązują wprost złożonych problemów jednostkowego życia, polityki, gospodarki czy relacji społecznych. Organizm bez udziału świadomego namysłu przetwarza miliony informacji dotyczących chemii krwi, pracy komórek, gruczołów i układu nerwowego. Tymczasem człowiek często utożsamia rzeczywistość z jej opisem, myląc słowa i symbole z tym, co przedstawiają. Jest jak ktoś, kto próbuje zjeść menu zamiast posiłku albo zaspokoić pragnienie samym słowem „woda”. Technologia zwiększa możliwości symbolicznego, linearnego działania, ale nie usuwa podstawowego ograniczenia. To pomieszanie prowadzi do przekonania, że człowiek powinien kierować naturą, własną ewolucją i środowiskiem, mimo że jego świadoma inteligencja nie jest w stanie ogarnąć wszystkich zależności. Watts krytykuje ideę „podbicia przestrzeni” i traktowanie technologii jako narzędzia walki ze światem. Rozwój techniczny pozbawiony szacunku dla materialnej rzeczywistości prowadzi do degradacji krajobrazu, marnotrawstwa i zamieniania środowiska w śmietnik. Technologia powinna być kierowana przez ludzi, którzy kochają świat materialny i traktują ziemię, drzewa, kamienie, zwierzęta oraz własne ciała z podobną troską. Zamiast agresywnego narzucania formie własnej woli potrzebna jest postawa receptywna, uważna i współpracująca z naturą. Kolejnym fałszywym podziałem jest oddzielenie umysłu od ciała. Ciało pozbawione umysłu byłoby jedynie ożywionymi zwłokami, a umysł pozbawiony ciała i jego narzędzi nie mógłby funkcjonować. Świadoma inteligencja nie jest niezależnym bytem, który czasowo zamieszkuje fizyczny pojazd, lecz funkcją całego organizmu – jego neuronów, mięśni, naczyń i procesów fizjologicznych. Gdy człowiek umieszcza własną tożsamość wyłącznie w części kontrolującej, czyli w umyśle, zaczyna traktować ciało i instynkty jak obce narzędzia. Powstaje organizm samofrustrujący się: świadoma wola próbuje panować nad procesami, które w rzeczywistości są częścią tej samej całości. Z takiego rozszczepienia wyrasta przymus ciągłego przetrwania, samokontroli i zapominania o sobie. Człowiek działa jednocześnie jak ktoś naciskający gaz i hamulec. Chce żyć, ale nie czuje pełnej więzi z życiem; pragnie kontrolować ciało, choć jest od niego zależny; usiłuje osiągnąć bezinteresowność, wykorzystując do tego ego. Ucieka od siebie w rozrywkę, alkohol, seks, ambicję, sztukę, aktywizm albo religijne rytuały. Same te środki nie rozwiązują problemu, jeśli nie zostanie rozpoznana podstawowa iluzja oddzielonej jaźni. Przemiana musi objąć nie tylko sposób myślenia, lecz również emocje, ciało i sposób funkcjonowania całego organizmu. W tym sensie zen i taoizm nie obiecują ucieczki ze świata fizycznego do bezcielesnej sfery duchowej. Opierają się na bezpośrednim odczuwaniu wzajemnych relacji wszystkich rzeczy. Medytacja ma doprowadzić do rozpoznania, że umysł i forma, przestrzeń i kształt, jednostka i wszechświat nie są dwiema oddzielnymi rzeczywistościami. Nauczyciel zen nie daje gotowej doktryny ani nie spełnia oczekiwania, że „naprawi” ucznia. Zmusza go raczej do samodzielnego zderzenia z pytaniem: kim jesteś, zanim pojawili się twoi rodzice? Nie chodzi o udzielenie intelektualnej odpowiedzi, lecz o pokazanie owego „ja” bez słów, ról i wyjaśnień. Paradoks zen polega na tym, że nie można stać się prawdziwie sobą poprzez działanie ani poprzez celowe niedziałanie. Nie da się postanowić, że będzie się spontanicznym, niesamolubnym albo że nie będzie się myśleć o określonej rzeczy. Próba osiągnięcia doskonałej szczerości natychmiast staje się kolejną rolą. Koan prowadzi ucznia do miejsca, w którym nie znajduje żadnej skutecznej strategii. Wtedy może odkryć, że niezależne „ja”, które miało coś osiągnąć, nigdy nie istniało. To doświadczenie Watts wiąże z satori: nie z uzyskaniem nowej rzeczy, lecz z rozpoznaniem tego, co zawsze było obecne. Po takim przebudzeniu człowiek nie staje się bezwolną marionetką kosmosu. Przeciwnie, przestaje utożsamiać się z ograniczonym obrazem siebie i odkrywa, że jest całym procesem natury działającym w określonym miejscu. Odpowiedzialność nie polega wtedy na obwinianiu siebie za wszystko, lecz na uznaniu, że nie można bez końca zrzucać własnego życia na rodziców, przeszłość i zewnętrzne przyczyny. Wszechświat nie jest wyłącznie czymś, co wydarzyło się dawniej. Nieustannie staje się teraz, a przeszłość jest śladem tego stawania się. Człowiek uczestniczy w tym procesie, zamiast obserwować go z zewnątrz. Końcowa refleksja Wattsa dotyczy konieczności zmiany świadomości w świecie dysponującym potężną technologią. Właściwe środki użyte przez ludzi, którzy czują nienawiść do natury i własnego ciała, mogą działać w niewłaściwy sposób. Przyszłość zależy więc nie tylko od wynalazków, lecz od tego, czy człowiek rozpozna swoją nierozdzielność ze światem fizycznym. Taoizm i zen nie proponują ucieczki od materii, ale doświadczenie jej jako dynamicznej, inteligentnej formy energii, w której nie da się ostatecznie oddzielić umysłu od ciała ani organizmu od środowiska. Przezwyciężenie tej iluzji ma prowadzić do bardziej zintegrowanego sposobu istnienia i do relacji ze światem opartej nie na podboju, lecz na uczestnictwie.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).