Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[01:39] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy właśnie teraz, właśnie tutaj ostatnią w tym sezonie debatę niekontrolowaną. Oczywiście na żywo. Były pytania, czy debata dzisiaj będzie na żywo, czy z taśmy. A czemu miałaby być z taśmy, jak może być na żywo dzisiaj? Pytanie niezadane. I państwa relacje. Liczymy oczywiście na to, że będziecie państwo dzwonić i dzielić się swoimi pytaniami, komentarzami i oczywiście relacjami ze spotkań z szeroko rozumianym nieznanym. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj po drugiej stronie hangouta jest z nami współprowadzący nasze debaty, zastępca redaktora naczelnego Nieznanego Świata, Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:29] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[02:33] - Wypadałoby już podać kontakty do Radia Paranormalium. Tak jak mówiłem przed chwilą, dzisiaj przez cały czas trwania audycji będzie otwarta nasza linia telefoniczna. Można będzie dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Numer komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, na profilu Nieznanego Świata również. I na grupach Nieznanego Świata, czytelników oraz Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze.
I oczywiście relacje z obserwacji UFO i zjawisk paranormalnych na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[03:46] - Tak, dzisiaj mamy taką szczególną audycję, kiedy prosimy was, słuchaczy naszego radia o to, żeby nadsyłali nam pytania, szczególnie te, na które nie zdążyliśmy znaleźć odpowiedzi. My kilka takich pytań zanotowaliśmy przez czas trwania audycji. Niektóre są ciekawe, związane z naszymi audycjami, inne niekoniecznie, ale jeżeli ktoś ma jakieś pytanie do nas i do tej pory bał się lub wstydził je zadać, prosimy kierować się tutaj pod numery, które Ivellios podał przed chwilą. No cóż, drodzy państwo, dzisiaj jest ostatnia debata niekontrolowana. Za tydzień lub za dwa, prawdopodobnie za tydzień będziemy mieli już pierwszą debatę ufologiczną, której wielu z was się nie może doczekać, prawda, Marku?
[04:29] - Prawda. Dzisiaj już od kilku słuchaczy dostałem pytania, kiedy wreszcie wrócą te debaty ufologiczne, bo ja tak się niecierpliwię, jak tak chciałbym posłuchać coś o UFO, a tu ciągle te niekontrolowane i niekontrolowane, prawda?
[04:45] - Cóż, pierwszy odcinek debat niekontrolowanych będzie na pewno ufologiczny. Będzie na pewno poświęcony ogólnym zagadnieniom, gdzie będziemy chcieli zarysować to, co do tej pory zostało powiedziane. Chociaż trudno o tym mówić, kiedy w zasadzie chyba gdyby chcieć odsłuchać wszystkie debaty ufologiczne po kolei, to wyjdzie nam chyba jakieś dwa tygodnie słuchania. Nie pamiętam już szczerze mówiąc.
[05:11] - Dwa tygodnie z hakiem już ponad.
[05:14] - Tak, w tym roku, w tym sezonie debat pobijemy, na pewno przejdziemy przez magiczną granicę setnej debaty, także wtedy postaramy się też to jakoś uczcić. Natomiast rozpoczniemy chyba takie już debaty, powiedziałbym dogłębne i mięsne od kwestii Roswell, bo tej sprawy jeszcze nie dotykaliśmy. Mimo wszystko, kiedy będzie Chris, kiedy będzie Marek, postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy to, co się tam wydarzyło, wydarzyło się naprawdę i czy czasami nie mamy do czynienia z taką legendą, która się ciągnie już przecież dobre i to wcale nie 70 lat, ale dobre jakieś 30 lat. Ale o tym będziemy mówić za jakiś tydzień. Także zachęcamy wszystkich, którzy chcieliby zadać jakieś pytania nam, to znaczy mnie, bo nas dzisiaj tutaj nie ma więcej, dlatego że daliśmy chłopakom wolne. Metaforycznie mówiąc, oszczędzamy ich przed debatami ufologicznymi. Natomiast chcemy was zachęcić do zadawania pytań, które mieszczą się w tematyce debat ufologicznych i wiemy, że część z was chce się też podzielić z nami swoimi relacjami dotyczącymi zjawisk, które nie są związane z UFO. Dowiedziałem się od Marka, że jeden z naszych słuchaczy chyba już jakąś relację pozostawił. Marku, czy ona jest niezwiązana z UFO?
[06:45] - Słuchacz nagrał się dosłownie chwilę przed dzisiejszą niekontrolowaną debatą na naszej skrzynce głosowej i chciał dołączyć do audycji. Zapowiedział, że będzie dzwonił. Słuchacza zachęcamy, aby zadzwonił już teraz. Odbierzemy na pewno telefon od pana i postaramy się na żywo, na antenie zarejestrować pana relację.
[07:12] - Tak. A my, drodzy państwo, cały czas odbieraliśmy od was pytania drogą facebookową czy e-mailową. Drogi Marku, przyszło do nas pytanie chyba dziś albo wczoraj o Kaszpirowskiego. Jak ono brzmiało?
[07:29] - Muszę je znaleźć. Momencik. „Czy podczas debaty niekontrolowanej panowie biorący udział w audycji mogliby podzielić się swoimi opiniami i wiedzą na temat Kaszpirowskiego? Kim był? Co robił? Co z tego wynikało? Co mogło wynikać? A może do tej pory wynika?”
[07:49] - Otóż drogi nasz słuchaczu, użytkowniku, Łukasz Kaszpirowski Anatolij, Ukrainiec, obywatel Związku Radzieckiego, potem Rosjanin z wyboru, był lekarzem sportowym, który zajął się prawdopodobnie potem medycyną sportową i tak zwanym treningiem psychologicznym. Trafił na taką dziedzinę, jaką jest hipnoterapia oraz sugestia. I on się tym zajął. Jego program „Klinika doktora Kaszpirowskiego” święcił triumfy w całym Związku Radzieckim. Mimo tego, że ukazywał się tak naprawdę dość krótko, to miał ogromny oddźwięk. Kaszpirowski twierdził, że wiele chorób można uleczyć w ten sposób, że stosuje się siłę sugestii, która działa także poprzez ekran. Ale to, co się działo potem i to, jakie miało to skutki, jakie były tego reperkusje, skłoniło władze do zamknięcia tego programu. Też wiele osób twierdziło, że mdlało podczas seansów Kaszpirowskiego przez telewizor. On z kolei twierdził, że miał jakieś niebywałe sukcesy w tym zakresie. Co więcej można powiedzieć?
Na pewno były osoby, którym Kaszpirowski pomógł. Wiązało się to głównie z chorobami, które miały podłoże psychiczne, które się dało uleczyć w ten sposób, że działając sugestią wpływaliśmy na psychikę świadka i odblokowywaliśmy pewien przepływ informacji lub energii w jego ciele. Ponieważ był to taki okres przejściowy i ludzie w Związku Radzieckim czuli potrzebę kontaktu z kimś takim jak Kaszpirowski. Pamiętajmy, że tam panował przez długie lata materializm, kiedy zaprzeczano istnieniu takich zjawisk leżących na pograniczu nauki. Chociaż przecież hipnoza i sugestia to nie jest pogranicze, tylko nauka głównego nurtu. W każdym razie Kaszpirowski przeniósł się potem do Polski, prowadził przez długi czas program w TVP 2. On się nazywał „Teleklinika doktora Kaszpirowskiego”. Teraz pytanie, jak go ocenić? Ja pamiętam, że jak byłem mały, to babcia mi kazała wychodzić z pokoju, kiedy Kaszpirowski robił na ekranie swoje słynne odliczanie. Mimo wszystko uważam, że to działa.
To działa tak samo, jak działały ręce Zbyszka Nowaka, który energetyzował wodę na Polsacie przez telewizor. Wszystko to jest siła sugestii. Niektórzy tego potrzebują. Skoro niektórzy tego potrzebują i na niektórych to działa i przede wszystkim działa, z naciskiem na to słowo, to nie powinniśmy chyba tego potępiać w czambuł. I skoro niektórzy rzeczywiście wierzą, że coś takiego jest skuteczne, to pozwólmy temu być. Pozwólmy temu działać. Oczywiście, jeżeli oni nie przerywają swojego leczenia konwencjonalnego i tak dalej. Także to jest takie pytanie o Kaszpirowskiego. Co on teraz robi? Prawdopodobnie żyje dalej, chociaż to jest osoba już dość leciwa.
Podejrzewam, że zarobił dość dużo na tych swoich występach, które organizował przed laty. Na pewno już utracił coś z tego swojego dawnego ekranowego blasku. Mimo wszystko był fenomenem. Ale nie zapominajmy, że takich osób jak on było kilka w Związku Radzieckim. To znaczy, kiedy on działał, to wtedy się aktywowały właśnie takie różnego rodzaju kręgi ezoteryczne. Przecież miał takiego konkurenta nawet. Nie pamiętam, jak on się nazywał. „Cudak”, tak? Coś takiego. Teraz nie powiem.
Kaszpirowski był na pewno fenomenem telewizyjnym, społecznym i w pewnym sensie odkrył, jak niebezpiecznym narzędziem może być siła sugestii w rękach kogoś, kto ma dostęp do telewizji. Niestety w naszych czasach wykorzystują to w sposób już zupełnie legalny twórcy reklam. Jeżeli spojrzymy na to, jak są kształtowane wiadomości w mediach, jak są kształtowane reklamy, to zobaczymy, że wykorzystują pewne chwyty, które wykorzystywał Kaszpirowski. Oczywiście nie odliczają na ekranie ad in duatri i nie mówią, że wyzdrowiejesz za chwilę i opuści cię ból głowy, migrena czy nocne moczenie w przypadku dzieci. Ale te przekazy, bardzo wysublimowane, podprogowe, cały czas są w tej przestrzeni obecne, chociaż przekaz podprogowy podobno jest zakazany w reklamie. Mimo to uważam, że Kaszpirowskim warto się interesować. Natomiast pamiętajmy, że on nie był uzdrowicielem. Był hipnotyzerem i to chyba warto pamiętać.
[12:58] - My tymczasem cały czas czekamy na naszego słuchacza, który nagrał się wcześniej na sekretarkę, ale myślę, że dobrym pomysłem będzie, jeżeli to my zadzwonimy do niego już za chwileczkę. Muszę tylko znaleźć do pana kontakt. Spróbujemy już za moment zadzwonić.
[13:22] - Wielu z was zostawia nam swoje relacje. Niektóre po prostu są w takiej formie, że albo nie możemy ich zaprezentować bezpośrednio na antenie, albo wymagają dalszego zgłębiania. Natomiast jeżeli ktoś ma historie do nas, które mogą być przedstawione w tej chwili, to prosimy o kontakt. Marku, dzwonisz już do pana?
[13:44] - Właśnie szukam jego numeru. Chyba go znalazłem. Uwaga! Wciskamy przycisk „Zadzwoń” i dzwonimy. Halo? Dobry wieczór. Radio Paranormalium. Dzwonił pan chwilę przed debatą niekontrolowaną.
[14:10] - Przyjemnie słyszeć pana głos. Po prostu przywiązany jestem do słyszenia pana głosu.
[14:16] - Pana głos również.
[14:18] - Proszę pana, chciałem opowiedzieć kilka historii z mojego życia, bo wydaje mi się, że są dosyć ciekawe. Jestem już emerytem, a miałem kilka bardzo ciekawych spraw. Czy teraz panu opowiedzieć, czy może się podłączyć?
[14:35] - Oczywiście, bardzo prosimy.
[14:37] - Bardzo prosimy. Prosimy też troszkę zintensyfikować głos, dlatego, że nas troszeczkę może być źle słychać na antenie. Tu mówi Piotr Cielebiaś z tej strony, także pozdrawiamy pana.
[14:51] - Tak.
[14:51] - Jesteśmy na antenie. Jeżeli pan jest gotów na opowiedzenie historii.
[14:57] - Proszę pana, pierwsza opowieść, pierwsza sprawa. W pewnym momencie zaczęły mi się śnić rzeczy, które zaczynały się w ten sam sposób. Otóż mieszkam w takim małym mieście, zostało utworzone w 20-leciu przedwojennym, w dawnym Topie. To miasto posiada takie charakterystyczne bloki. I ten sen odbywa się tak, że idę sobie, wchodzę do takiego bloku mieszkalnego, który ma trzy klatki schodowe. Wchodzę do pierwszej klatki schodowej i idę na ostatnie piętro. Nawiasem mówiąc, nigdy nie byłem w tym bloku. Nigdy nie byłem w tym mieszkaniu. Wchodzę na ostatnie piętro, wchodzę do ostatniego mieszkania po lewej stronie. Nikogo nie ma.
Białe mieszkanie, na biało, ładnie zrobione. Po lewej stronie pokój. Wchodzę do korytarza. Pokój. Po prawej stronie drugi pokój. Wchodzę do pokoju po lewej stronie. Okno jest otwarte, biała firanka, cieniutka powiewa. Zatrzymuję się i patrzę. To był pierwszy sen. I patrzę, przed tym blokiem jest takie czworokątne podwórko, duże.
Patrzę na to podwórko. Jeszcze zanim patrzę na to podwórko, to spoglądam i widzę kable doprowadzające prąd do tego bloku. Nie wiem, czy przy tej klatce schodowej, starego typu jeszcze, taką nawierzchnią liczoną linią. Widzę takie jakby chmury z daleka, tak jakby się zmieniała pogoda i zaczynają się takie jak gdyby wyładowania na tych. Tak jakby łyskwiło, jak ognie świętego Elma. Coś takiego. Spoglądam na dół i na dole są takie poukładane cegły różnokolorowe, takie szalety jak gdyby. I na środku bawią się dzieci. I co robią te dzieci? Układają z tych cegieł taką mandalę.
Dosłownie, ale błyskawicznie. Te dzieci działają jak mechanizmy jakieś. Jak jakieś mechaniczne roboty. Błyskawicznie układają taką piękną mandalę. No i ten sen się kończy. Ale teraz powiem drugi taki sen. Zaczyna się tak samo. Wchodzę do tego samego bloku, wchodzę do tego samego mieszkania. Już kiedyś w jakimś źródle to opublikowałem. Wchodzę do tego samego mieszkania i spoglądam przez to samo okno i widzę zmieniającą się pogodę, ale napływa do tego pokoju mgła.
To jest duży pokój i mgła w tym pustym pokoju zaczyna się gromadzić w lewym rogu tego pokoju. I z tej mgły powstaje taki graniastosłup foremny. Coś takiego zrobione jak gdyby z aluminium o wielu płaszczyznach. Taka bryła. I ja jestem taki zdziwiony. Podchodzę do tej bryły, dotykam ręką do tej bryły i nagle przenoszę się do innego świata. Dosłownie jestem w innym świecie. Stoję na rogu ulicy przed bardzo nowoczesnym budynkiem, ale prowadzą do niego takie schodki. Luksusowy budynek, luksusowe drzwi do tego budynku. Coś jak jakiś super hotel.
Uchylają się te drzwi, wychodzi człowiek i mnie zaprasza do środka. Ja wchodzę do środka i po prawej stronie w takim korytarzyku jest wejście do windy. Przed tą windą stoi jakaś osoba i mówi: „Długo na ciebie czekaliśmy. Chodź.” Wchodzę z nią do tej windy, jedziemy na górę. Jadąc z tą osobą cały czas się zastanawiałem, czy to jest mężczyzna, czy to jest kobieta. I zatrzymujemy się. Wychodzimy. Ona idzie przede mną. Idziemy takim długim korytarzem. Po lewej i po prawej stronie są szyby.
Ten korytarz ma szyby takie i przez te szyby widać, przez te okna, ale to raczej szyby takie są, widać jakieś laboratoria. Tam są ludzie, pracują czy pochyleni nad różnymi jakimiś rzeczami, jakieś takie stoły dziwne. A widzę, jak idę za nią, to ja wiem, jakieś dwadzieścia, trzydzieści metrów. Ciekawy byłem. Spoglądam w lewo, w prawo i widzę, że oni również mnie spostrzegają i wymieniają pomiędzy sobą jakieś niezbyt pochlebne chyba opinie. Tak ja to osobiście odczuwam, że jakiś znowu ktoś tam, nie wiadomo kto. Ale nic. Idziemy dalej. Ta osoba otwiera drzwi, zaprasza mnie do środka. Pokój, w którym są tylko dwa fotele, ława i coś tam na razie stoi.
„Siadaj” Siadam. I ona mówi: „Słuchaj, jest telefon do ciebie.” Bierze ręką, odkrywa jakieś dziwne urządzenie z lutowane z ceramiki na środku stojące i słyszę głos mojej teściowej. Moja teściowa parę lat temu umarła. I ona mówi do mnie: „Jesteś już? To dobrze, bo ja czekałam i ja dzwonię do ciebie, żebyś powiedział Karin” — to mojej żonie — „o tym, żeby nie bała się śmierci. Bo ja już jestem tu, gdzie trzeba i wiesz, wszystko to, o czym mówią ludzie” — a moja teściowa w ogóle się tym nie zajmowała — „o czym mówią ludzie, to nie jest tak w ogóle. To polega na tym, że ja wędrowałem po takim łańcuchu składającym się z ludzi z mojej rodziny, którzy odeszli przede mną i oni mnie przekazywali, cały czas mnie przekazywali. I ja już jestem tu, gdzie jest bardzo dobrze, w ogóle nie chcę być nigdzie indziej, tylko tutaj. I nie bójcie się tego. To jest bardzo dobre.” I w tym momencie, jak ona to mówi, przerywa ten odbiór i staje się taki niezrozumiały i ta osoba będąca właśnie po prostu pewnie zamyka to urządzenie.
Ja mówię: „Zaraz, zaraz, chwileczkę, ale rozmowa jest niezakończona. Powinniśmy na ten temat, znaczy powinienem ją dokończyć, tą rozmowę.” Ta osoba mówi: „No ale przecież jaki to problem? Przecież i u siebie w pracowni posiadasz takie możliwości.” I kończy mi się ten telefon oczywiście. Obudziłem się natychmiast i poszedłem do drugiego pokoju. Zapytałem go. Nie będę pamiętać, bo rano powiedziałem żonie: „Może niedobrze zrobiłem, że się przeraziła bardzo.” No i tak to wygląda. Natomiast jeszcze chciałem powiedzieć, jeżeli mogę i nie zakłócam wam, to chciałem powiedzieć o dwóch takich sprawach dotyczących innego zdarzenia. To znaczy tak, to były czasy stanu wojennego, początek stanu wojennego. Podłączyłem teraz zasiłanie z tym dodatkiem. Ten początek stanu wojennego wyglądał tak, że w drugi czy trzeci dzień ja musiałem chodzić do osoby chorej i zajmować się nią.
I chodziłem o różnych porach dnia i nocy. W tym przypadku często, jak chodziłem późno wieczór, to tak się złożyło, że pies sąsiadów Taki bardzo operatorzy jest duży. Odprowadzał mnie. On nie lubił wychodzić ze mną. Ja zawsze brałem jakieś smakołyki dla niego do kieszeni i on czekał pod tym innym mieszkaniem na mnie, aż ja wyjdę. Wracaliśmy z powrotem i już zbliżałem się do bloku, w którym mieszkam. Wychodzę z lasu. Ten blok to jest taki szajerek z jedną klatką schodową i czterema mieszkaniami dookoła wysokości cztery, piętro. Podchodząc właśnie do tego bloku, to była godzina około 12:30, może pierwsza w nocy. W świetle księżyca zauważyłem, że ktoś chce wejść na balkon sąsiada.
Na balkon na parterze, ale balkon wysoko położony. Ten ktoś łapie się za poręcz tego balkonu tak, jakby usiłował wskoczyć. A porusza się w sposób niezmiernie ciekawy, bo porusza się tak, jakby pływał w powietrzu. Więc pierwsze co robię, to myślę sobie tak: „Kurczę, czy to nie jest czasem sprawa związana z tym, że jakieś cienie obserwuję?” Obserwuję kogoś, tylko potem się coś wydaje i tak się przyglądam. To było w odległości około 30 metrów. I poszczułem tego pieska. To był pies myśliwski i on umiał takie rzeczy robić. I ten pies pobiegł w tamtą stronę, po czym gdzieś około dwóch, trzech metrów od tego zdarzenia, które tam się odbywało, zakręcił, wrócił z powrotem tak, jakby niczego takiego nie było. Więc myślę sobie: „Zaraz, to ja zobaczę”. Cofnąłem się trochę, pobiegłem dookoła bloku i idę po ścianie tego bloku, żeby zajść tego kogoś z drugiej strony.
I wychodzę. Patrzę, nikogo nie ma. Więc mówię: „Będą ślady”, bo śnieg był taki świeżutki, podnięty. Żadnych śladów na śniegu ani na tej poręczy tego balkonu. Tak jest jasno na tą porę, ale patrzyłem tutaj żadnych śladów, więc cofnąłem się jeszcze. Jeszcze raz podchodzę do tego, patrzę, czy to mi się nie wydawało, czy nie było tam jakichś cieni od jakiejś roślinności, ale żadnej roślinności tam nie było. Nic. A ja to obserwowałem przez około pół minuty.
[27:48] - Powiem panu, że ostatnio pisał do mnie Damian Trela i on przesłał do „Nieznanego Świata” bardzo ciekawy artykuł, który mówi o takich zdarzeniach, o których się mówi bardzo mało. Są to sytuacje, kiedy w momencie przed czyjąś śmiercią obserwowane były w pobliżu mieszkania tej osoby czy u osób, które były bliskimi tej umierającej osoby, dziwne zdarzenia. My jesteśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji, mówi się na to monicie. W zasadzie chyba każdy z nas słyszał taką historię, iż w chwili śmierci kogoś bliskiego u krewnego tej umierającej osoby rozlegało się pukanie.
[28:31] - Tak.
[28:34] - No właśnie. Ja sam jestem w stanie przytoczyć taką historię z życia moich dziadków, którzy te monicie odbierali zaskakująco często i to dziadkowie po obu stronach. Pamiętam taką historię, kiedy umierał brat mojego wujka Karol i on chorował na płuca bardzo ciężko. I pamiętam, że dziadkowie, kiedy wtedy dziadek jeszcze żył, babcia też była w dobrej formie. Teraz już niestety w takiej dobrej formie nie jest i pamiętam, że oni oboje byli osobami sensytywnymi w tym sensie, że wierzyli w takie rzeczy, chociaż nie zawsze o tym mówili. Dziadek był osobą sceptyczną, natomiast on to też przyznał, że chyba dwa dni przed śmiercią tego Karola zaczęły się jakieś dziwne przeczucia. Natomiast w dzień śmierci jego oni spali w swoim domu, byli już na emeryturze i po prostu obudzili się rano i mówią, że słyszeli. Oni spali w pokoju i tam trzeba było przejść przez dwa pokoje, żeby dojść do kuchni. Ale mimo wszystko przecież w domu było różne rzeczy słychać. Oni twierdzą, że oni słyszeli ten jego charakterystyczny, ciężki oddech wtedy dobiegający gdzieś z pokoju.
Karol wtedy umarł. Natomiast wielokrotnie w domu moich drugich dziadków było tak, że oni słyszeli na przykład trzaski w momencie, kiedy ktoś umierał i potem się dowiadywali, że właśnie w tej chwili ktoś umarł. Tak że tak było. I to są takie typowe monicie. Natomiast Damian Trela pisał o takich przypadkach jak tutaj troszeczkę pan wspomina, bo on mówi, że w swoim archiwum zgromadził historie, kiedy śmierć pewnej osoby była zapowiadana przez wydarzenia bardzo nietypowe, na przykład obserwacja jakichś istot. Ja teraz obrabiam ten artykuł, który się wkrótce ukaże w Nieznanym Świecie, ale Damian tam pisze bardzo ciekawe rzeczy. Pisze na przykład o przypadku z Gozdźcina, kiedy śmierć bliskiej osoby u pewnej pani była zwiastowana przez wizytę dziwnej postaci w formie nie chcę powiedzieć kuli czy bałwana, ale w formie takiego okrągłego czegoś. Pisze też o bardzo ciekawym przypadku, który był tutaj już poruszany kiedyś na antenie z Legnicy. Pisze też o takiej historii.
[31:07] - Jeżeli mogę, ja bardzo pana przepraszam, to jeżeli mogę, to chciałem tylko dokończyć tę sprawę tej opowieści, bo dlaczego ją opowiedziałem? Ja opowiedziałem tę drugą opowieść. I powiem tak, kiedy stałem i kontemplowałem to zdarzenie, co to może być? I sobie przypominałem ruchy tej postaci. Ruchy, które były takie jakby posiadała bardzo dużo przegubów w dłoniach, w nogach, jakby pływała, ale nie pływała, tylko łapała się za tą barierkę i wykonywała coś niesamowitego. Małpie ruchy, ale to mało powiedziane. To przypomniałem sobie zdarzenie, które miałem wcześniej i gdzie miałem świadka pewnego zdarzenia. Otóż spotkała mnie kiedyś, a jadę sobie tak bez celu samochodem po mieście, jakąś chandrę taką miałem i patrzę, znajoma macha ręką. Była godzina gdzieś około 22:00 w nocy. Zatrzymuję się.
Mówi: „Słuchaj, dobrze, że cię widzę, dawno się nie widzieliśmy, bo chciałam się ciebie poradzić. Mam takie problemy ze swoim chłopakiem.” Mówi: „Nie możemy się dogadać i tak w ogóle. A tak go kocham i mamy takie straszne problemy.” Ja mówię: „No to słuchaj, to nie ma problemu, to spotkamy się może jutro czy kiedyś, wiesz, gdzie mam pracownię.” „Nie, ja tam nie chcę przyjść, jeszcze mnie ktoś posądzi, że z tobą jakieś układy seksualne. W każdym bądź razie spotkajmy się nawet za godzinę. Teraz, bo ja blisko przecież tu mieszkam i jakbyś podjechał, spotkamy się gdzieś na neutralnym gruncie, gdzieś pojedziemy, zatrzymamy się i ja ci wszystko opowiem.” No i tak zrobiliśmy. Pojechaliśmy. To była godzina przed dwunastą w nocy. Pojechaliśmy do lasu, wjechaliśmy na taką drogę boczną w lesie. Zatrzymaliśmy się. To było takie miejsce, gdzie ten wjazd rozchylony taki był na postaci litery Y i były dwie drogi w odległości jakichś 20 metrów od przodu tego samochodu.
Ja wyjechałem przodem. Siedzimy, sobie palimy papierosy, ona opowiada, radzi się mnie, opowiada, ale ona mówi przede wszystkim. Ja tak bezmyślnie się zapatrzyłem przed siebie. Przez to okno było tak dystop, było przedwiośnie, jeszcze były łaty śniegu gdzieniegdzie i było tak dystop, padał taki jakiś, ale drobniutki taki deszczyk i księżyc świecił. Nie wiem, czy w nowiu, czy jak to było w pełni, ale świecił księżyc i to światło rozświetlało trochę ten las. I patrzę tak przed siebie i widzę taką kulę światła, która jest na wysokości. Może znaczy trudno jest określić. Ona mogła być na przykład jakiś metr przed tą szybą, przed oknem tego przed nią, tego samochodu. Może nie metr, ale tak jak półtora, dwa metry przed albo gdzieś dalej. I tak patrzę, co to jest?
Co świeciło takim światłem? Tak jakby nawet sobie pomyślałem, że to może próchno świeci drzewa, bo czasami jest coś takiego, że próchniate drzewo właśnie takie światło wydziela. Ale się tak przyglądam i to nic nie ma tego świecenia. Ona opowiada dalej. Ja znowu patrzę się w to miejsce i widzę to światło się pojawia i widzę, że ono jest w odległości jakichś 15, 20 metrów i że jest to taka kula światła, która nie oświetla mocno, ale tak jakoś tak, jakby się delikatnie poruszała. I ona mówi: „Zaraz, zaraz, ale słuchaj, co ty? Ja ci tu opowiadam, a ty w ogóle nie reagujesz.” I ja mówię: „No słuchaj, popatrz”, bo patrzę się i tam widzę. Pokazuję jej palcem. Ona się patrzy. Mówi: „Widzę.
Kula światła.” No tak, w tym momencie z tej kuli światła materializuje się do dołu ta kula, jak gdyby gaśnie, materializuje się do dołu kształt taki. Taki kształt, który ja od razu wtedy mówię tak: „To sarna, to jest sarna.” Tak jakoś głupio powiedziałem.
[36:37] - Przepraszam pan pisał o tym lata temu do jakiejś organizacji. Ja sobie tę opowieść jakby przypominam
[36:45] - Tak.
[36:46] - Proszę kontynuować. To jest świetna opowieść, a wy wszyscy podgłoście sobie odbiorniki.
[36:53] - Tak. Więc ja to mówię, że ona mówi: „Zaraz, zaraz, to nie jest sarna”. I ja widzę, że to nie jest sarna, że to jest jakiś kształt. Wracam do tej pierwszej opowieści, do tej drugiej opowieści, o której wam powiedziałem w tym bloku. Ten kształt zaczyna pływać w powietrzu i zaczyna tak się zachowywać. On jest właśnie taki wyginany, tak się wygina, coś się wygina i coś się przybliża. Przybliża się do samochodu. Zaraz, jak to było jeszcze dokładnie? Ja mówię do niej, ona: „Odjeżdżamy”. Ja mówię: „Zaraz, zaraz, chwileczkę, nie przejmuj się”.
I ten kształt tak podpływa i zatrzymuje się w odległości może półtora metra od lewej strony, czyli od mojej strony, jakoś przed samochodem. Tak. I zastyga. I widzę to, że jest to ktoś ubrany w taką jak gdyby chlamidę albo jakąś taką pałatkę długą do kostek, jakąś taką brązowawą. Trudno jest w nocy odróżnić kolor, ale tak to wygląda. I że ma kaptur na głowie i że jest bardzo wysoki. Myślę sobie tak, kurczę, sięgam ręką pod siedzenie, żeby wziąć rurkę metalową. Myślę sobie: podglądaczu, zaraz ci zrobię tutaj jakąś... Otwieram drzwi, wychodzę, ale myślę sobie tak: przecież z jej strony drzwi są niezabezpieczone. Ona nie zamknęła drzwi.
Może ich być kilku. Może ktoś podejdzie z tyłu. Wsiadam z powrotem i mówię: „Zamykaj drzwi” do niej. Ona zamyka drzwi. W tym momencie ta osoba wyciąga jakąś latarkę i świeci światłem do tego samochodu. Światło się odbija od szyby i oświetla tę osobę. I teraz powiem tak: dziewczyna w tym momencie zmieściła się pomiędzy moimi plecami a dachem samochodu i natychmiast na mnie skoczyła. To było coś okropnego. Ta twarz może nie była tak przerażająca jak usta tej osoby, która ciągle coś mówiła i one się wyginały niesamowicie i były tak czarne w środku, taka czarna pustka. To było coś niesamowitego.
I czerwone, błyszczące oczy, które były takie, być może, że były całkowicie zarośnięte, futrzane, ta powierzchnia twarzy była coś takiego. I ja w tym momencie nacisnąłem na blendę. Przecież cały czas miałem pod ręką blendę i zaświeciłem światłem i to zniknęło. Jeszcze powiem, że jak patrzyliśmy na tę osobę, jak ta dziewczyna mi siedziała na plecach i wbiła mi paznokcie w szyję i krzyczała, to powiem, że ja nie byłem tak przerażony tym, co ona robiła, jak byłem przerażony po prostu czymś niesamowitym, takim jakbym pierwszy raz w życiu dostałem taką dawkę nienawiści, jak gdyby od tego czegoś. Naprawdę tak to odebrałem. Otworzyłem mocno...
[41:21] - Przerywam. W późniejszym okresie, zaraz pan dokończy. Czy pan odczuł, nie wiem, jak to nazwać, ale czy pan odczuł oddziaływanie tej postaci w przyszłości?
[41:35] - Ja jeszcze dokończę, chwileczkę. Otworzyłem okno, podjechałem trochę do tyłu. Ona już mi zeskoczyła z pleców, ale mówi: „Uciekajmy”. Ja myślę sobie: nie, to coś gdzieś tu siedzi, muszę zobaczyć. I tak trochę pojechałem w jedną stronę, trochę w drugą, ale już w końcu podjechałem na taki parking leśny. Zatrzymaliśmy się na tym parkingu leśnym. Patrzymy na zegarki. Naprawdę to było niemożliwe, bo to była godzina już po drugiej w nocy. Niemożliwe było, żebyśmy tam tyle siedzieli. Czyli obydwoje jesteśmy pewni, że to się działo.
To znaczy tak, niemożliwe, żeby ona mi opowiadała tak długo. Po prostu to się wydarzyło. To, co ja pamiętam i co widziałem, wydarzyło się 15, 20 minut, może do pół godziny od czasu przyjazdu na to miejsce. Czyli byliśmy gdzieś koło dwunastej w nocy w tym miejscu, a potem znaleźliśmy się Kiedy porównaliśmy czas na parkingu, który był niedaleko, taki parking leśny, niedaleko jakieś trzy, cztery kilometry, to już było półtorej godziny po. Więc jakaś godzina czasu wyparowała, jak gdyby. Nie było u mnie żadnych śladów. Jej się też pytałem, ale ona to potraktowała w ogóle... Nie chciała na ten temat rozmawiać. Tak że tak sprawa wygląda.
[43:29] - Wie pan, pamiętam tę historię. Pan to wysłał prawdopodobnie kilka dobrych lat temu, może nawet jakieś 10 do innej organizacji niż moja.
[43:41] - Do takiego kolegi z WUA. Do kolegi.
[43:44] - Tak, pamiętam to. I to na mnie zrobiło ogromne wrażenie. Bo to jest inaczej, jak to się czyta, nie? Ale kiedy pan to opowiada, to robi ogromne wrażenie. Tym bardziej, że myśmy nie raz się spotykali z takimi historiami. Ale teraz pytanie do pana, które mi przychodzi na myśl po analizie wielu podobnych przypadków: czy to w jakiś sposób oddziaływało na pana dalsze życie? Czy ta postać się pojawiała znowu?
[44:14] - Nie.
[44:15] - Albo czy po tym zdarzeniu nastąpiło jakieś nieszczęście?
[44:22] - Nie, to było dosłownie... Ja wiem. Mogę tak jeszcze powiedzieć, że w tym czasie trochę wcześniej zajmowałem się różnymi doświadczeniami z różdżkami, różdżkarstwem i tak dalej. Zrobiłem sobie hiszpańskie różdżki, potem z ołówków taką różdżkę. Wykrywałem w wielu miejscach jakieś promieniowanie żył wodnych. Przestałem się tym zajmować. I to wydarzenie nastąpiło, ja wiem, parę miesięcy po tym fakcie, jak się przestałem tym zajmować. Potem nie miałem jakichś takich spraw, ale powiem tak: cztery, pięć lat temu miałem zdarzenie związane z tym blokiem, w którym mieszkam, obok którego obserwowałem tę tulpę, jak gdyby, tę postać dziwną, która była bardzo podobna do tej pierwszej postaci właśnie, którą tyle lat wcześniej. Przeczytałem, że to była jesień i zobaczyłem w internecie, że będą spadające gwiazdy. Że w listopadzie zaraz geminidy albo coś takiego.
W każdym razie chodziło o listopad. Było jakieś pięć, sześć lat temu. Ale że to zjawisko będzie dobrze obserwowane dopiero po godzinie 24.00, to znaczy późne godziny nocne. Więc poszedłem sobie do pracowni, włączyłem internet, zacząłem sobie tam przeglądać różne rzeczy i siedziałem dosyć długo, tak żeby doczekać. Wychodzę, zamknąłem pracownię. Ten blok, w którym mieszkam, jest niedaleko tej pracowni. I tak sobie idę przez lasek, patrzę, podnoszę głowę, widać jest gwiazdy fajnie, widać jest gwiazdy dobrze. Przed tym blokiem stanąłem. Światła już nie ma, świateł w bloku, już ludzie śpią. Jeszcze gdzieniegdzie jakieś oświetlenie ulic z daleka jest widoczne trochę.
Może osłabia tak. Więc tak sobie wziąłem rękę, żeby zasłonić te światła terenowe. Podniosłem głowę do góry i stoję i patrzę w jedną stronę, w drugą. I tak stoję i patrzę, i patrzę, i patrzę. I to trwa około pół godziny. I nic. Nie widzę żadnej spadającej gwiazdy. Nic. Więc chodzę tak w jedną i drugą stronę. Myślę sobie: „Może z tego kąta”.
I tak się cofnąłem jeszcze do lasu. Wtedy bryła bloku trochę zasłoniła dodatkowe światła, które były tam od strony ulicy. I tak patrzę i patrzę. No i nic nie widzę. I tak sobie pomyślałem, wręcz na głos sobie tak pomyszałem: „Boże kochany, to ja, Holender, czekam na to wszystko, poświęcam się wręcz. Przecież to jest normalne. Wszyscy ludzie to obserwują, to powinno się teraz dziać, a ja nie widzę tego”. I taki zdegustowany idę w stronę domu. Żeby dojść do wejścia do tego bloku, to muszę przejść chodnikiem jakieś, ja wiem, 50, 60 metrów. Idę tak i słyszę za mną taki odgłos, jakby jakieś zwierzątka.
To dosyć częste było, że psy jakieś tam się wałęsały. Mnie to zresztą zwierzęta takie lubią. Tak jakby szło za mną z tyłu. Tak człap, człap po takich liściach. Bo już były liście właśnie. Tak sobie myślę: „Aha, jeszcze jeden piesek” i tak idę. Dochodzę do rogu tego bloku i przy klatce schodowej zawsze się świeciło światło. Wychodzę i to coś mnie wyprzedza. Ten piesek mnie wyprzedza i ten piesek to nie jest piesek, tylko jest czarny kwadrat, który tak jakby był zrobiony z blachy. Czarna blacha, rogi się wyginają tej blachy i ona się delikatnie toczy z rogu na róg i mnie wyprzedza.
I wtedy słyszę jeszcze dodatkowe głosy, tak jakby rzeczywiście blacha się toczyła. Taki odgłos nietypowy dla tych sytuacji, ale tak jakby to blacha zgięczała, wyginając się. Zgięczała tak jak... I on tak mnie wyprzedza i te rogi jego się wyginają, nawet te górne rogi się wyginają. Wtedy jak to widzę, to myślę sobie tak, bo to było po lewej stronie, jest oświetlone przez światło i nie widać jest powierzchni. To było takie czarne, że myślę sobie: „Kurczę, co to jest?” W tym momencie to coś pływa pod balkon mojego domu, mojego okna, bo akurat na parterze mieszkam. Pływa po prostu w ziemię i nie ma go. I powiem wam szczerze, że to było dla mnie stokroć mocniejsze przeżycie jak tamto w lesie. Coś niesamowitego.
[50:45] - Czy miał pan w rodzinie osoby, które się zajmowały, kolokwialnie mówiąc, czarami, wiedźminstwem, wiedźmowstwem albo osoby sensytywne? Czy pan jest osobą sensytywną również?
[51:02] - Chyba nie. Natomiast powiem tak: opowieści rodziców były zawsze takie, jak to się dzieciom opowiada, były takie opowieści, które budowały duchowość w człowieku, prawda? Zwracano uwagę, że życie to jest takie, co ludzie mówią, nauka jest taka. Natomiast są jeszcze takie rzeczy, które się zdarzają. Nie wiadomo dlaczego.
[51:40] - To tak, jak nasze babcie mówiły: „Coś jest, ale nie wiem co”. Natomiast wie pan, tutaj osoby, które nas słuchają, mogą powiedzieć: „A, tu są opowieści zupełnie dziwnej treści, historie, które nie mają się prawa zdarzyć”. Natomiast ja powiem tak: przez ostatnie trzy lata zgromadziłem tyle podobnych historii, że to, co pan opowiada, wpisuje się w pewien ciąg. Przykładowo, zupełnie, jeżeli Arek Namyazga nas słucha, to jest całkiem możliwe, to na pewno drapie się w głowę i mówi: „Przecież ja coś podobnego rejestrowałem w przypadku Słociny”. Słocina, czyli dzielnica Rzeszowa, gdzie doszło w 2012 do bardzo bliskiego spotkania z dziwnym obiektem, po którym aktywowała się dziwna siła w życiu pewnej rodziny. Kiedy Arek w to wszedł, to zobaczył, że to nie jest całkiem zwykła rodzina. To jest rodzina, która posiada dar do zaglądania w inne rejony rzeczywistości. Oni widzieli w zasadzie często to samo co pan, szczególnie córka. Córka, która teraz z tego, co wiem, siedzi w Wielkiej Brytanii, ale jej opowieści były tak dziwne, że ona mówiła, że nie będzie o tym mówić, bo nikt w to nie uwierzy. Ale mówiła o tym, że podobne stwory wyskakiwały po prostu i ona to widziała.
I teraz pytanie: czy ktoś, kto widzi coś takiego, powinien o tym nie mówić, czy powinien mówić? Oczywiście, że powinien mówić, dlatego że to nam pokazuje, że są osoby, które albo mają zdolność do ciągłego widzenia takich rzeczy, albo ta zdolność jest okazjonalna. Ja tylko przytoczę historię, którą się zajmowałem całkiem niedawno. W zasadzie dwie historie. Słuchajcie, mogę panu przerwać na dłuższy moment?
[53:36] - Tak, bardzo uprzejmie proszę. Podłączony mam telefon do ładowania.
[53:43] - Ci, którzy nas słuchają dłużej i znają te wszystkie opowieści o folklorze. Myśmy opowiadali nieraz o tych dziwnych historiach, kiedy ktoś widział stwory nie z tego świata, które nie miały prawa bytu. Zresztą jeżeli wejdziecie na kanał YouTube'owy „Infry”, to tam znajdziecie na przykład taką historię i to chyba Marek nawet ją dobrze pamięta, o chimerze spod Piotrkowa, która po prostu wyskoczyła na pewną dziewczynkę i wyglądała jak skrzyżowanie psa z pawikiem.
[54:13] - Tak, pamiętam to.
[54:15] - Było coś takiego. I myśmy przez długi czas mieli takie w ogóle wątpliwości, bo to była chyba jedna z pierwszych historii, która do nas napłynęła i myśmy mieli wątpliwości, czy w ogóle coś takiego ujawniać, czy mówić o historiach, które w ogóle nie pasują do żadnej dziedziny. To nie jest ani ufologia, ani to nie są duchy. To jest żywy folklor. Nagle się okazuje po latach, kiedy zaprzestał swojej działalności Bohdan Baranowski, znany badacz folkloru z centralnej Polski, że w naszym kraju ludzie nadal widują dziwne istoty. I te istoty są gdzieś tak na przecięciu OOBE Doznań pozacielesnych, demonologii i żywego folkloru. I co my mamy z tym zrobić? Na przykład ja już nie raz przytaczałem taką opowieść sprzed dość dawna. To jeszcze było sprzed epoki debat w Radiu Paranormalium, bo pamiętam, że ta pani do mnie zadzwoniła w niedzielę wieczorem i ona mi opowiedziała, że jej ojciec widział diabła i co ona ma z tym zrobić? Albo historia, że trójka młodych ludzi też widziała takie stworzenie.
Ale tutaj się cały czas odnosiłem do dwóch historii, którymi się zajmowałem niedawno i tutaj przytoczę wam je bardzo szybko, bo one się za jakiś czas ukażą w „Nieznanym Świecie” w „Dotknięciu Nieznanego”. Pierwsza dotyczy opowieści z Bielska-Białej. To chyba zresztą jest od jednego z naszych słuchaczy. I on siedzi jako dziecko w kościele ze swoją babcią, która tam prowadziła prace porządkowe często jako sprzątaczka. On zobaczył razem z nią, że ten kościół jest wypełniony ludźmi, różnymi postaciami, które normalnie nie były widoczne. Ale to jest nic. To jest pierwsza z tych historii, którą będziecie mogli tam przeczytać. Druga jest znacznie bardziej dziwna i dotyczy tego, o czym pan mówił. Otóż pewien pan o inicjałach M.M. napisał mi taką historię, że w '99 roku jako dziecko wychodził do szkoły i po prostu w pewnym momencie, kiedy szedł sobie po swoim domu, zobaczył na poręczy kanapy siedzącą postać, całą czarną, bardzo niewysoką, której ciało było złożone tak, jakby z posklejanych kawałków futra albo też ociekającej smoły.
W każdym razie było bardzo nieprzyjemne. I to siedziało i się na niego gapiło. Siedziało na poręczy, a w pewnym momencie się zerwało i pobiegło w głąb mieszkania. On był tym oczywiście przerażony, ale co miał jako biedne dziecko zrobić? Jedyne, co go jeszcze zdziwiło, to fakt, że w momencie, kiedy to się działo, to koty, które mu zwykle towarzyszyły w każdej czynności, nie były obecne. To jakby wyczuwały obecność tego stworzenia, tego czegoś. Ale przychodzi nam przecież jeszcze na myśl bardzo podobna historia, w zasadzie bliźniacza historia z Warszawy, którą opisywał chyba Kazimierz Wysocki. Kiedy jedna z osób, pewna kobieta opowiedziała mu historię o tym, że zaobserwowała podobnego stwora włochatej twarzy, paskudnego nad swoim mężem, który tam stał. I teraz ja wysunąłem podobną koncepcję już jakiś czas temu, która mówi, że te stworzenia niekoniecznie muszą być materialne. My sobie przypomnimy, drodzy państwo, wszelkie te historie, które mówią o seansach spirytystycznych.
Pamiętamy Franka Kluskiego, który materializował na swoich seansach różnego rodzaju maszkarony w postaci ptaków, w postaci neandertalczyków. On to tak nazywał małpoludami. Nawet jeżeli zajrzycie do tych opowieści o seansach Kluskiego, to zobaczycie. I teraz ja się zawsze zastanawiam nad taką koncepcją, która mówi, czy te wszystkie dziwne opowieści o sprawach wkraczających na tak dziwne rejony, że my się musimy zastanawiać, czy w ogóle o tym mówić, czy nie zostaniemy poczytani za wariatów. Ale ja zgromadziłem tak wiele historii na ten temat od ludzi zupełnie poważnych, że nie mam wątpliwości, że to się dzieje. I teraz pytanie moje jest takie, czy czasami ci ludzie nie wchodzą momentalnie, chwilowo w zupełnie inne wymiary rzeczywistości? Czy ich mózg nie działa tak jak mózg mediów spirytystycznych, łącząc się z zupełnie innym wymiarem bytu i to on ściąga do naszej rzeczywistości?
[58:51] - Właśnie to miałem na myśli.
[58:53] - Czy pan nie jest czasami osobą, która coś takiego przyciąga? Bo niech pan zobaczy, czy we wszystkich tych historiach, które pan opowiada, nie jest przypadkiem ukryty jakiś dość duży ładunek emocji. Najpierw pan mówi, że chodził pan opiekować się osobą chorą. Ja znam to z autopsji, bo cały czas to robię w zasadzie i to też powoduje pewną nerwowość, bo nigdy nie wiesz, jak się taka osoba zachowa. Tym bardziej starsza. Nie wiesz, co cię czeka na miejscu. Druga sprawa, tutaj opowiadał pan o swojej chandrze. Czy myśli pan, że pan to mógł w jakiś sposób przyciągać? Przyciągać tą energię, która się manifestowała przez, nazwijmy to bardzo kolokwialnie, fluidy, które mógł pan zupełnie nieświadomie emanować?
[59:43] - Tak, to bardzo możliwe. Natomiast jeżeli nie będę przeszkadzał, to ja bym poprosił o jeszcze chwilę czasu i powiem o pierwszym takim moim wydarzeniu, które miałem, kiedy można powiedzieć, że dojrzewałem jako mężczyzna.
[01:00:04] - Oczywiście, bardzo prosimy.
[01:00:05] - Miałem 17 lat i wtedy mieszkałem w Grodzisku Mazowieckim. Zajmowałem się cały czas trenowaniem. Trenowałem, można powiedzieć, jeździłem na treningi do Warszawy. Trenowałem zawsze sporty walki, ale między innymi mieszkając w tym Grodzisku Mazowieckim u moich ciotek, miałem ciężarki różnego rodzaju i to było takie mieszkanie, domek jednorodzinny i z tego domku wyciągałem to. I to był akurat czerwiec. Trenowałem sobie tak. Późna godzina nocna. To chyba była sobota, więc w czerwcu godzina gdzieś koło godziny... Taka szarówka była już, robiło się późno. Kończyłem trening i zachciało mi się siusiu, więc nie zszedłem już do ubikacji w tym domu, tylko poszedłem sobie do letniej ubikacji, tak ją nazwę, która była ostatnim pomieszczeniem w takim rzędzie komórek.
Pierwsza komórka to był warsztat mojego śp. dziadka. Potem był taki jak gdyby chlewik dawny, a potem była ta ubikacja. To było wszystko na odległości, te budyneczki na długości gdzieś mniej więcej 10, 12 metrów. Poszedłem sobie do tej ubikacji, że tak powiem, taki mam rozporek. Odwracam się i z kępy malin wychodzi mój dziadek i patrzy się na mnie w ubraniu roboczym. Jest oświetlony jak gdyby swoim światłem. I charakterystycznie zawsze on, jak chciał coś do mnie powiedzieć, to drapał się małym palcem po wąsie. Prawej ręki małym palcem. Tak sobie skubał tego wąsa.
I on tak właśnie stoi naprzeciw mnie. Ja zastygłem tak bez ruchu i on taki ruch robi i tak się do mnie uśmiecha. Odwraca się i idzie w kierunku właśnie swojego warsztatu. On był ślusarzem bardzo dobrym, idzie w kierunku swojego warsztatu. Ja idę za nim. On podchodzi i ja te poszczególne budynki... Podchodzi do drzwi tego warsztatu. Wchodzi do tego warsztatu. Ja chcę wejść za nim, ale drzwi tego warsztatu zamknęły się przede mną. Po prostu tak jakby on potknął te drzwi, one się otworzyły, on wszedł i one klap i zamknęły się.
Ja naciskam ręką raz, drugi, one są zamknięte. Trzeci pcham. I wtedy sobie uświadamiam, że on nie żyje. I przerażony biegnę do domu i chcę się do niego dostać. A ciotki myślały, że ja już jestem na górce w swoim pokoju i zamknęły na klucz drzwi. No i oczywiście walę w te drzwi wszyscy obudzeni. Opowiadam to, co się zdarzyło. Ciotki na drugi dzień tam weszły do tego warsztatu. Stwierdziły, że kury porobiły gniazda na tym warsztacie, a dziadek dbał o porządek, więc posprzątały to, pomyły to wszystko i tak dalej. No i tak to wyglądało.
To było moje pierwsze takie właśnie zdarzenie, ale zdarzenie z duchem. Ja wierzę, że to tak było. Duchem mojego dziadka. Może on po prostu tak chciał, żeby tam było porządnie, żeby było czysto. Tak powiem.
[01:04:35] - Okazuje się, że jest pan osobą wybitnie sensytywną, która posiada pewne zdolności związane z kontaktem z, powiedzmy, rzeczywistościami, które są normalnie ukryte przed naszym wzrokiem. Niesamowite historie, dlatego że ja je znam. Znaczy tą jedną z wcześniejszego okresu. Ja się długo nad tym zastanawiałem.
[01:05:01] - Tak.
[01:05:02] - Dlatego że to była pierwsza historia z tych naprawdę dziwnych, które pokazywały, że czasami ludziom się przydarza coś, czego się nie da w żaden sposób specyfikować. Każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie, co się tak naprawdę panu wydarzyło? Ja mam takie pytanie, czy pan się tego jakoś boi? Jak pan to traktuje w ogóle?
[01:05:26] - Jak ja to traktuję?
[01:05:28] - Czy się pan tego boi? Czy to pana przeraża? Czy to może jest element pana życia po prostu?
[01:05:33] - Nie. Ja nie mogę powiedzieć, że ja tym żyję. Nie, to się działo tak, jak ja byłem świadkiem. Ja to tak czuję, że ja byłem świadkiem tych zdarzeń, ale że ja nie jestem powiązany z tymi historiami. To znaczy się nie mogę powiedzieć, że to jest dla mnie obojętne, bo to wydarzyło się w moim życiu, ale nie przywiązuję do tego jakiejś szczególnej wagi. Nie czuję, że na przykład, że to mi pomaga albo że to mi przeszkadza, albo że to, że mi się to wydarzyło, to ja jestem nie wiadomo co. Absolutnie nie. Mnie się wydaje, że wielu ludziom to podobne rzeczy się zdarzają, tylko może nie potrafią... Nie wiem. W każdym bądź razie może nie opowiadają po prostu o tym.
[01:06:27] - No tak, wie pan, bo tak naprawdę jest trudno o tym opowiadać. Szczególnie o wydarzeniach, które wykraczają poza kanon i które są absolutnie dziwne. Bo nie oszukujmy się, gdyby coś takiego dotarło do uszu różnych osób, to mogłyby to bardzo różnie oceniać. Bardzo chcielibyśmy panu podziękować za to, że zdecydował się nam pan to wszystko powiedzieć. Jest to bardzo fascynujące.
[01:06:55] - To ja serdecznie dziękuję. Pozdrawiam całą redakcję i-
[01:06:58] - Jeszcze proszę, żeby się pan z nami skontaktował drogą mailową, dlatego że będziemy mieli parę pytań i proszę nam po prostu zostawić swój e-mail, bo to jest bardzo ciekawa historia
[01:07:14] - Dziękuję.
[01:07:14] - Co możemy powiedzieć?
[01:07:15] - Tak.
[01:07:16] - Dziękujemy również. Co możemy powiedzieć ze swojej strony? Wie pan, z tego, co ja wiem, to nie urodził się jeszcze chyba ktoś taki, kto by takie zjawiska kontrolował w jakimś sensie.
[01:07:28] - Tak.
[01:07:28] - My jako ludzie jesteśmy odbiornikami pewnych fenomenów, których nie rozumiemy i to się zdarza. Pan wyszedł w ogóle od snu i to się zdarza zarówno na poziomie snu, jak i na poziomie realnym. Tok rzeczywistości, tok życia sprawia, że my nie zawsze mamy okazję i szansę na to, żeby kontemplować takie zdarzenia. Natomiast prawdą jest to, co pisze Danuta Adamska-Rutkowska w swoich wspaniałych książkach, że my jesteśmy odbiornikami działającymi między rzeczywistościami. Niektórzy z nas mają możliwość widzenia więcej i wydaje mi się, że pan jest jedną z takich osób, bo łatwo jest powiedzieć, łatwo jest skrytykować, łatwo jest stwierdzić, że coś nie miało miejsca. Ale jeżeli pozbieramy takie relacje do kupy i zobaczymy w nich pewien wspólny wątek, okaże się nagle, że w tym wszystkim przeplata się jakaś wspólna paranormalna nić. Jest to z jednej strony przerażające, bo sam pan przyzna, że te historie nie są niczym przyjemnym. Przynajmniej niektóre. Ale z drugiej strony pokazują, że nasza rzeczywistość nie jest tym, na co wygląda. Tutaj teraz przeszło jakieś fajne pytanie.
Także dziękujemy panu za te opowieści. Stworzył nam pan zupełnie niesamowitą audycję, dlatego, że dzisiejsza audycja miała być o czymś zupełnie innym. Pan skierował ją na zupełnie inne tory. Nie, to my dziękujemy, dlatego że ona się stała zupełnie czymś innym. Pokazała nam, że debaty niekontrolowane...
[01:09:17] - Rzeczywiście są niekontrolowane.
[01:09:19] - Tak, to jest coś, co trafia do ludzi. Mieliśmy mówić o sprawach, które są gdzieś tam daleko, które są oderwane troszeczkę od nas, a nagle okazuje się, że są obok nas osoby, które widzą więcej, czują więcej i czasem decydują się tym podzielić. Bardzo panu dziękuję i prosimy o kontakt. Pozdrawiam.
[01:09:38] - Dziękuję państwu. Dziękuję panom bardzo. Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam. Miło mi było.
[01:09:43] - Pozdrawiamy. Dziękujemy bardzo i zachęcamy innych słuchaczy również do dzielenia się swoimi historiami. Ja może przypomnę kontakty, numery telefonów do Radia Paranormalium, bo pozostałe kontakty pewnie wszyscy już znają. Numery telefonów to oczywiście 32 746 00 08. No i numer komórkowy 530 620 493. Tutaj odbieramy również SMS-y naturalnie. Jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać swoje relacje, pytania, komentarze na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. I oczywiście przez czaty i oczywiście przez Facebooka. Tam też również czekamy.
[01:10:39] - Tak, dzisiejsza audycja miała być zupełnie o czymś innym, natomiast telefon naszego słuchacza skierował ją na zupełnie inne tory. Drodzy państwo, każdy z nas słyszał o zdarzeniach, które wykraczają poza kanon, które są po prostu tak dziwne, że czasami trudno o nich mówić. Ja sam spotkałem się z wieloma takimi opowieściami. Spotkał się tak samo Arek Miazga, Damian Trela i wielu naszych dobrych znajomych z debat ufologicznych. Tutaj przed chwilą otrzymałem pytanie, drodzy państwo, od słuchaczki Indygo: „Piotrze, wspominałeś kiedyś, że istnieją w Polsce przypadki ludzi, którzy chwilowo znaleźli się w innym wymiarze. Czy mógłbyś opowiedzieć o nich coś więcej?” Tak, mógłbym. Droga Indigo, a może drogi Indigo? Doskonałą książkę-
[01:11:27] - Zdecydowanie droga, bo to jest słuchaczka, więc droga.
[01:11:31] - Droga Indigo, wspaniałą książkę na ten temat napisała Danuta Adamska-Rutkowska, opisując sprawę pani Danuty Dudzik, która mieszka chyba w okolicach Czeladzi i ona od wczesnego dzieciństwa ma skłonność do wstępowania w inne rzeczywistości. Ona była dawniej u niej bardziej rozwinięta. Pani Danuta Dudzik mówi, że wielokrotnie zdarzało jej się po prostu przypadkowo zupełnie wpadać w jakieś alternatywne rzeczywistości i tam chwilowo przebywać. To miało bardzo różny przebieg. Możecie się o tym z tej książki dowiedzieć, bo tam są obszerne fragmenty pamiętników pani Danuty. Ale ja zbierając relacje z nieznanego świata i też swoje relacje gdzieś osobiście, zetknąłem się z bardzo wieloma historiami ludzi, którzy twierdzili, że po prostu nagle idąc na przykład przez park czy będąc na spacerze, znaleźli się w alternatywnej rzeczywistości w biały dzień, zupełnie się tego nie spodziewając. Czym się to charakteryzowało? Ja pamiętam taką historię z Wrocławia, gdzie pewien pan, idąc deszczowym dniem do domu, przechodząc przez park, bodajże Grabiszyński, jeżeli dobrze pamiętam, znalazł się w zupełnie innym świecie. On mówi, że po prostu wszedł w jedną alejkę. Tam wykładano wtedy, bo to był jeszcze PRL, wykładano wtedy kostkę i on po prostu musiał skręcić i przejść na tak zwaną skuśkę przez ten park.
Okazało się, że wyszedł w miejscu, gdzie nie tylko nie pada, ale jest też zupełnie inna architektura. On wskoczył do zupełnie futurystycznego świata. Zobaczył budynek, który wygląda absolutnie dziwnie i który tam się znajdował i który go z jednej strony zdumia, a z drugiej przeraził. I ten pan pomyślał: „Dobra, wkroczyłem w jakąś nieznaną rzeczywistość. Jak mam stąd uciec?” On zdecydował się, że pójdzie w tył i rzeczywiście poszedł w tył, cofnął się, znalazł się na drodze, którą doszedł do tego dziwnego miejsca. I nagle rzeczywiście znowu się znalazł w tej szarej rzeczywistości deszczowej PRL-owskiego Wrocławia. Takich opowieści było naprawdę dużo. Mnie się przypomina taka historia też z Wiednia, która przyszła do „Nieznanego Świata” od Polaka, który tam mieszka i który twierdził, że po prostu będąc na jednym ze wzgórz, zupełnie rekreacyjnie odwiedzając to wzgórze górujące nad Wiedniem, widział bardzo dziwną scenę. Otóż on twierdził, że nagle znalazł się w zupełnie zmienionej rzeczywistości, gdzie odgrywała się jakaś scena, w której on brał tylko połowiczny udział. On twierdził, że widział policjantów, widział mnóstwo trumien.
Przechodził przez sam środek tej sceny. Próbował zadawać pytania. On się oczywiście bał o to, czy nie zostanie posądzony też o udział w jakimś dziwnym zdarzeniu, bo on wszedł w środek sceny, która była dość dziwna, bo on tam widział policjantów, którzy ruszają ustami, chociaż nie mówią. Widział tam trumny. Przecież to wszystko działo się w zupełnym bezdźwięku. Także ta cała historia była równie dziwna. Wy te wszystkie opowieści możecie przeczytać w moim artykule, który się ukazał jakiś czas temu w „Nieznanym Świecie”. One były naprawdę dobre. Teraz pytanie: gdzie się znaleźli ci ludzie? Bo my możemy powiedzieć, że czasami nam mózg płata takie figle, że nawet będąc w stanie zupełnej trzeźwości i świadomości, możemy przysnąć na chwilę.
Możemy doznać jakiegoś chwilowego spadku formy, który sprawi, że wejdziemy w odmienny stan świadomości i będzie nam się wydawało, że po prostu przeskoczyliśmy do innego wymiaru. Ale relacje ludzi, którzy czegoś takiego dokonali, którzy znaleźli się na chwilę w innym świecie, w innym wszechświecie sugerują nam, że jest w tym coś więcej, dlatego że to nie były w większości takie zwykłe omyłki, nie były wyniki błędnego działania mózgu. W tym było coś więcej. Oczywiście nam się kłaniają tutaj te wszystkie teorie spiskowe, efekt Mandeli, ale nie jestem w stanie powiedzieć, co to wszystko znaczy. Ja cały czas bym optował za tą wersją, która mówi, że nasz mózg jest w stanie penetrować inne warianty rzeczywistości. Tylko że my nie umiemy kontrolować mózgu. Nasz mózg może widzieć rzeczy albo tworzyć nawet czasami rzeczy, które uważa się za zjawiska paranormalne. Natomiast problemem jest, że część z nas nie potrafi opanować tych zdolności. I to są osoby, które doznają jakichś właśnie wkroczeń w tego rodzaju demencje i wymiary. Także jest to bardzo interesujące.
Jeżeli ktoś ma takie historie, to serdecznie zachęcamy do podzielenia się tymi informacjami.
[01:16:45] - To może ja w takim razie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Tym razem wszystkie kontakty. Można do nas dzwonić oczywiście pod numery telefonów 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193, 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Można oczywiście również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także znaleźć nas na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, również na grupie Nieznanego Świata oraz na grupie Czyty Słuchaczy Radia Paranormalium. Można także wysyłać nam pytania, komentarze, no i oczywiście relacje z obserwacji UFO, zjawisk paranormalnych i różnych innych rzeczy czy też zdarzeń, których nie jesteście państwo w stanie wyjaśnić na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:18:06] - Dokładnie tak. My tutaj wynotowaliśmy z Ivelliosem kilka pytań z naszego programu.
[01:18:14] - Właśnie tutaj przed, zanim podałem kontakty, padło pytanie od użytkownika Macc czy M-A-C-C na czacie Radia Paranormalium: jak zweryfikować takie opowieści?
[01:18:29] - To jest trudne. Nie oszukujmy się, że to nie jest nic przyjemnego i nic łatwego. Jak zweryfikować takie opowieści? Otóż po pewnym czasie, kiedy masz z nimi styczność, bo jeżeli otrzymasz jedną historię, to możesz powątpiewać, możesz mówić, że to bajka. Natomiast my mamy taki pewien komfort w tej sytuacji tych historii, które są inne niż wszystkie, że one nie były nigdy publikowane i ci świadkowie się nie znają. Nie można o tych historiach przeczytać w internecie. Znaczy w większości, bo część z nich nagłośniliśmy, ale tak naprawdę większość dochodziła tak, że myśmy je po prostu chowali w archiwum. I te historie leżały. Myśmy je analizowali. Myśmy zaczęli zwracać uwagę na pewne wspólne elementy, które się w nich przejawiały.
Przypominam, że ci świadkowie się nie znali. Ci świadkowie byli przez nas w pewien sposób oczywiście do pewnego stopnia zweryfikowani jako osoby, powiedzmy tak kolokwialnie, normalne. Dlatego, że muszę wam powiedzieć, że kontakt z ludźmi może być dla niektórych szokujący, ale często otrzymujemy zgłoszenia od osób, które mają problemy psychiczne. Zdarza się to. Ta skłonność osób z pewnymi predyspozycjami i mankamentami do kontaktowania się z serwisami zajmującymi się zjawiskami nadprzyrodzonymi jest oczywiście zrozumiała, dlatego że wiele osób chorujących na przykład na schizofrenię słyszy głosy i jest przekonanych o tym, że coś się z nimi dzieje i jest to coś wyjątkowego. Ja na przykład przedwczoraj chyba otrzymałem list od pewnego pana, który twierdzi, że słyszy głosy i jest to koniec świata, które mówią o końcu świata i który twierdzi, że nie wie, co to jest, ale na końcu pisze, że jest gotowy na spotkanie z telewizją. Bardzo jest łatwo odróżnić osobę, która ma zaczątki schizofrenii albo już taką dość zaawansowaną schizofrenię od osoby, która ma incydentalny przypadek. I teraz wasze pytanie, czy takie incydentalne odebranie dziwnego przekazu czy dziwna wizja, czy dziwne doświadczenie, czy ono czasami nie jest też pokrewne tym wszystkim schorzeniom, które psychiatrzy uważają za efekt działania naszego mózgu? Wszystko to jest połączone, ale to wszystko jest niełatwe. Wydaje mi się, że parapsychologia zna odpowiedź na to pytanie i ona jest nam w zasadzie w stanie udzielić odpowiedzi na kilka kwestii.
Między innymi wiąże się to z tym, co dzieje się z mózgiem człowieka, który operuje na troszeczkę innych częstotliwościach. Oczywiście tutaj musicie wziąć to w cudzysłów, niż normalni ludzie. „My jesteśmy trzcinami myślącymi” mówił filozof. Natomiast ten filozof nie zauważał, że my jesteśmy wszyscy połączeni w pewne pole, powiedzmy psychologiczne, że to wszystko, co nas otacza i co się dzieje, również na nas wpływa. I my jesteśmy poniekąd kreatorami rzeczywistości. To wszystko jest bardzo skomplikowane. My zdajemy sobie sprawę zawsze, że w tych wszystkich opowieściach o nieznanym istnieją dziesiątki czynników, które potrafią wpłynąć na taki, a nie inny odbiór sytuacji. Po pierwsze my jesteśmy ludźmi i nasze zmysły są bardzo nieprofesjonalne. Nasze zmysły są bardzo niedokładne. My często, szczególnie w nocy, widząc jakieś zdarzenie, jesteśmy w stanie poprzez samo działanie naszego mózgu wmówić sobie, że to, co widzimy, jest akurat tym, o czym myślimy, mówiąc zupełnie kolokwialnie i prosto.
Także weryfikacja tego typu zdarzeń nie jest łatwa. Ona wymaga nie tylko twardego stąpania po ziemi, znajomości psychologii, ale też trochę parapsychologii i odpowiedniego podejścia, odpowiedniego treningu związanego z tym, jak się na to wszystko patrzy. Jeszcze co można do tego dodać? Zależy też wszystko od charakteru danego zdarzenia, bo każdy incydent jest inny. Tutaj mamy kolejne pytanie. Marku?
[01:23:26] - Mamy teraz słuchacza ze Skype'a na naszym połączeniu. Halo, halo, panie Jarku, jesteśmy już na antenie.
[01:23:35] - Halo? Dobry wieczór.
[01:23:37] - Bardzo dobrze pana słychać. Dobry wieczór.
[01:23:41] - Mam takie pytanie trochę z innej beczki do pana Piotra. Mianowicie chciałbym się zapytać pana Piotra jako zastępcę redaktora naczelnego „Nieznanego Świata” w sprawie książek i też osobę, która wydaje swoją literaturę. Na jakiej zasadzie redakcja czy wydawca podejmuje decyzję o doborze, jaka pozycja będzie przetłumaczona na język polski i będzie dostępna na rynku? A chodzi mi o to, że jest bardzo dużo ciekawych książek w obcych językach i człowiek, który nie zna angielskiego chciałby to przeczytać, a jakoś nie ma do niego dostępu. I też kiedyś pamiętam, że „Nieznany Świat” zapowiadał, że będzie tłumaczył... znaczy nie będzie tłumaczył, tylko że wydawnictwo Kos będzie tłumaczyło książki pary fizyków Grażyny Fosar i Franza Bludorffa. A jakoś do dzisiaj nie słychać, żeby coś tam było przetłumaczone z ich pozycji, bo one są bardzo ciekawe i po prostu zastanawiam się, skoro myślę, że bardzo dobrze się sprzedały, dlaczego dalej nie są tłumaczone i na pewno by się myślę sprzedały, a czasem tłumaczy się słabą literaturę, też ezoteryczną.
[01:24:46] - Pana rozumiem i odpowiem panu na to pytanie absolutnie szczerze z takiej perspektywy osoby, która miała kontakt z wydawnictwami i z osobami, które za to odpowiadają. Powiem tak: nie chcę nikogo obrazić. Z drugiej strony nie jestem od nikogo zależny, także mogę wam powiedzieć prawdę. Drodzy państwo, polityka wydawnicza w Polsce się nie rządzi żadnymi prawami. To znaczy prawdą jest to, że większość domów wydawniczych wydaje to, co im się sprzeda. Oni mają pewność, że na przykład wydrukują książkę „150 właściwości zdrowotnych ziemniaka” i to pójdzie, bo to się sprzeda. Natomiast jeżeli wydrukowali na przykład Vallee albo Keela, który mówi o wejściu w naszą głębię rzeczywistości, to się nie sprzeda, bo to jest za mądre.
[01:25:44] - „Paszport do magii”. Przepraszam, że wejdę w słowo. Chciałem od tego zacząć.
[01:25:49] - To się nie sprzeda, bo to jest za mądre. Tytuł książki nam nic nie mówi. Weźmy na przykład bardzo fajną książkę dr Stępień, Małgorzaty Stępień, autorki, którą bardzo cenię. To się nazywa „Dusza książki”. Świetny materiał. Książka po polsku, dostępna w bardzo ograniczonym nakładzie w Księgarni Nieznanego Świata. Autorka jest ekspertką na swoim polu. Myślicie, że to się cieszy jakimś zainteresowaniem? Nie. Dlatego, że musiałaby być goła baba na okładce albo coś w tym stylu, albo jakiś napis, że Małgorzata Stępień odkrywa tajemnice Boga albo ujawnia zaskakujące fakty.
Nie. Pani Małgosia powiedziała całkowicie szczerze. Wchodzimy na zupełnie nieznany teren, ale to nie jest krzykliwe. To się nie sprzeda. Musimy mieć świadomość, że to jest rynek. Rynek potrzebuje czytelników, potrzebuje przysłowiowego jelenia. I w tym niestety tkwi cały problem. Jak dobierają sobie wydawnictwa te pozycje, które chcą tłumaczyć? To jest ich fanaberia i to jest ich pomysł. Ja czasami się dziwię na przykład, że niektóre pozycje wychodzą, chociaż to są pozycje stare i zupełnie nieaktualne.
Dlatego rozumiem tą bolączkę, dlatego że my jesteśmy na takiej pozycji jako odbiorcy w języku polskim troszeczkę nie dopieszczonej, bo jest naprawdę mnóstwo fajnych książek i one nie doczekają się wydania, bo pewnie mało osób by je kupiło. Albo kupiłoby je kilkaset osób i się nie opłaca ich wydać, nie opłaca się ich przetłumaczyć. I w tym tkwi cała bolączka. Też musimy mieć świadomość taką, że wydawcy chcą żerować na pewnych opiniach, przyzwyczajeniach i oni będą drukować zawsze historie, które się wiążą z jakimiś krzykliwymi wydarzeniami i z koncepcją, że to owce z kosmosu. Dlaczego na przykład von Däniken, chociaż połamał się, tak dobrze sprzedawał i sprzedaje? Chociaż to jest stary tak naprawdę lis, cwany jak nie wiem który. Większość z tych swoich książek to skopano po prostu, nie oszukujmy się. I które są łatwe, proste i przyjemne, bo taki jest masowy czytelnik. I prawda jest taka, że nie dopieszcza się tych czytelników, którzy naprawdę poszukują odpowiedzi sięgających w głąb.
[01:28:38] - Mało tego, że skopano, to jeszcze wiele rzeczy, do czego zresztą przyznał się kilkakrotnie w wywiadach, podkoloryzował dosyć mocno.
[01:28:46] - Tak. To wie pan, ja nie chcę tutaj wbijać szpili w wielkie wydawnictwa, bo mógłbym powiedzieć na przykład, że wydawnictwo Amber wypuszcza jakieś tam gnioty, ale z drugiej strony wypuszcza też takie fajne pozycje jak na przykład „Zapomniana cywilizacja” doktora Schöka. Jest to świetna pozycja. Wypuszcza Hancocka, chociaż do Hancocka też byśmy się mogli przyczepić, bo myśmy na przykład z Ivelliosem przeprowadzali kiedyś wywiad z Hancockiem. Pamiętasz, Marku? To było straszne, szczerze mówiąc. Takiego upierdliwca to ja jeszcze nie spotkałem. Co więcej możemy powiedzieć, jeżeli chodzi o Fossarów? Jeżeli mam być zupełnie szczery, to w tłumaczeniach książek Fossarów problemem są sami autorzy. Tych książek wyszło kilka.
Chyba ostatni to był „Czardziejski śpiew” wydany przez Kosa. Bardzo dobra pozycja. Natomiast nie wiem, co się stało z nimi. To są naprawdę ludzie trudni we współpracy. Szkoda z jednej strony, że oni się stali tacy niedostępni na polskim rynku, ale to chyba jest ich wybór i nic z tym nie zrobimy. My też musimy pamiętać, że taka rzecz, która jest bardzo niestety powszechna w polskim środowisku, to jest niechęć do współpracy ogólna. U nas każdy wie wszystko najlepiej i każdy naskakuje na drugiego. Ale to zupełnie inne sprawy. Reasumując, myślę, że jest wiele bardzo ciekawych pozycji. Tutaj warto sięgnąć do Ambera, do jego publikacji, ostatnich.
Warto to prześledzić. Niektóre są dobre, niektóre są mniej dobre. Ale naprawdę Amber tutaj troszeczkę zrobił dobrą robotę i muszę ich pochwalić, że zajęli się niektórymi sprawami. Mam nadzieję, że pociągną tę kwestię, szczególnie w sprawie doktora Schöka. Natomiast inne wydawnictwa, no cóż, Kos trochę kuleje od dawna. Wydał też bardzo dużo fajnych książek. Chyba moją ulubioną książką z Kosa to jest „Mitologia Śląska” i „Między człowiekiem a zwierzęciem”. To jest chyba najlepsza książka, jaką czytałem z tego wydawnictwa. To są moje osobiste preferencje. A jeżeli idzie o innych, to naprawdę trudno mi powiedzieć, dlatego że Illuminatio i Studia Astropsychologii, które są głównymi wydawcami książek z tej gałęzi, prowadzą swoją własną politykę i są uzależnieni od gustów czytelników.
Na przykład w Studia Astropsychologii znajdziemy takie perełki jak doktor Danuta Adamska-Rutkowska. Coś, co jeżeli byśmy patrzyli na podejście do oczekiwań czytelników, powinno w ogóle nie wyjść, bo to są książki za mądre dla dzisiejszych ludzi. To są książki, które... Trochę mi głos siada, przepraszam. To są książki, które zawierają taki ładunek informacji, że dzisiejszy czytelnik powinien w ogóle je odłożyć, dlatego, że one są zbyt mądre, zbyt dużo w nich faktografii. Natomiast studio Astro Psychologii się też nie bało i wydało całą serię książek pani doktor Danuty Adamczyk-Rutkowskiej, za co powinniśmy im być wdzięczni. Natomiast taka smutna, smutny wniosek z tego wszystkiego jest taki, że o nas nikt nie dba. My, będąc w Polsce, jesteśmy niestety głównie odbiorcami i dobrze jest poznać ten język angielski przede wszystkim, żeby się na te inne pozycje otworzyć, bo ja myślę, że wielu z tych książek nikt nie przetłumaczy i to nigdy, a one są naprawdę potrzebne. Mówię o Jacques Vallee, mówię o Keelu, mówię chociażby o „Porankach Inków” Avelsa i Bergera. Także tak to wygląda.
Przepraszam, bo naprawdę mi głos siada i co jakiś czas muszę popijać wodą, żeby sobie go zregenerować. Pytał pan o to, jak to wygląda ze strony człowieka, który wydał książkę na Zachodzie. To był też dość duży przypadek. Nie oszukujmy się, my w ogóle musimy porzucić takie przekonanie, że Polska jest gorsza od innych krajów. W innych krajach także na polu ufologii panuje taki sam burdel jak w Polsce. Dokładnie. Jest może nawet gorzej. Szczerze mówiąc, w niektórych rejonach i tak naprawdę nikt ze sobą nie współpracuje, jest zawieszenie wymiany informacji. Gdyby się ktoś za to wziął, to rzeczywiście mogłoby być fajnie. Mogłoby być kolorowo, mogłyby być nowe doniesienia.
Natomiast znaleźliśmy się w stanie zawieszenia tak naprawdę i nikt nie wie, co z tym zrobić. Ja pod tym względem, co poznałem inne rynki, inne pola, inne kraje, szczerze mówiąc nie widzę dużej różnicy między nimi a Polską i wydaje mi się, że pod pewnymi względami, jak mówię, jest u nas troszeczkę lepiej. To jest takie. Nie wiem, jak to, szczerze mówiąc, ugryźć tak ogólnie. Myślę, że najgorszą bolączką jest to, że my jesteśmy przyzwyczajeni do takiego myślenia, że możemy sobie informacji szukać, że dostęp do informacji jest nieograniczony, ale okazuje się, że jest ograniczony, kiedy dysponujemy tylko językiem polskim. Nawet tutaj nieraz mówiliśmy z Ivelliosem, że polska Wikipedia jest doskonałym przykładem, jak nasz kraj zostaje w tyle za pewnymi trendami, które w kwestiach publikacyjnych panują na świecie.
[01:35:23] - Ja odkryłem ostatnio, że portal Infra został ocenzurowany na Wikipedii. Nie można w ogóle podawać linków z Infry, bo Infra współpracuje z Nieznanym Światem. Taki argument podali.
[01:35:35] - Wiesz, to mnie akurat niewiele interesuje, ale jeżeli zobaczymy, jak wygląda w polskiej Wikipedii artykuł, chociażby o Göbekli Tepe, chociażby o takich kwestiach, które wymagają aktualizacji, bo nowe odkrycia są na bieżąco. Zobaczymy, jak ona kuleje. Zobaczymy, jak to jest, jak bardzo polityka znowu w Polsce góruje nad faktami. To wszystko jest bardzo smutne. To wszystko jest przygnębiające i okazuje się, że nawet pod względem wiedzy, nawet pod względem docierania do faktów, nikt o nas tak naprawdę nie dba, drodzy państwo. Musimy sobie radzić sami. Czasami jestem zły na te źródła internetowe, bo one oczywiście powielają różnego rodzaju dezinformacje, ale okazuje się, że też w internecie, jeżeli wie się, gdzie szukać, można znaleźć naprawdę wartościowe źródła wiedzy. Ale oczywiście trzeba wiedzieć, gdzie szukać.
[01:36:38] - Właśnie takie jedno pytanie chciałem zadać à propos tej informacji, tego przekazu. Pamiętam dwa tygodnie temu, jak pan zwrócił uwagę w czasie audycji o islamie na bardzo ważny, uważam, szczegół odnośnie zamachów. Coś takiego pan powiedział, że dziennikarstwo wobec tych zamachów jest takie marne, niedociekliwe, że pokazują nam w kółko pobieżnie te same zdjęcia, obrazy. Nie ma tam żadnych wywiadów ze świadkami ze szpitala i jakby niedrążone jest to, przeskakuje się do kolejnej informacji i chodzi o to, że dzisiaj informacja i przesyt informacją i tą wiedzą jest taki, że wszystko prawie jest dezinformacją. Tak naprawdę jest kwestią też interpretacji. Dużo plotek, niesprawdzonych wiadomości. Jak to szukać? Jak właśnie mieć tą faktyczną wiedzę, tą obiektywną? Żeby te informacje pozyskiwać, gdzie to robić? Bo to jest dzisiaj trudne rzetelnie, żeby to było.
[01:37:34] - To znaczy ja nie chcę przede wszystkim, nigdy nie chciałem, żeby stawiać siebie jako nadrzędną instancję w doradzaniu na temat tego, kto w co powinien wierzyć, kto jak powinien czego szukać, jak powinien rozumieć. To nie. Drodzy państwo, każdy powinien sobie te informacje cedzić, przesiewać na swój własny sposób. Natomiast zachowajmy chyba taką Taką chłodną głowę w tym wszystkim. Pamiętajmy, że skończyły się czasy, kiedy media stały się środkiem do dostarczania informacji. Media też mają swoje cele. Media mają swoich sponsorów, media mają swoje założenia, szczególnie w Polsce i o tym trzeba pamiętać. Myślę, że każdy z nas przede wszystkim z osób, które słuchają Radia Paranormalium, bo nie jest to radio masowe, tylko to jest radio dla wybranych osób i dla osób, które cenią sobie dociekanie do sedna. My nie mówimy o sprawach, które są dla mas. My mówimy o sprawach, które sięgają głębi i każda osoba, która ceni sobie sięganie do głębi, na pewno zdaje sobie sprawę, że trzeba te informacje przesiewać, że trzeba robić kwerendę, że trzeba wyciągać z tego wnioski.
I wydaje mi się, że państwo jako nasi słuchacze, jako osoby, które potrafią się w tej tematyce poruszać, robicie to najlepiej jak się da. To znaczy zdajecie sobie sprawę, że są źródła, które bazują tylko na tym, żeby wywołać szum, ale są też źródła, które starają się to wszystko zgłębić, chociaż może nie zawsze używają dobrego języka, ale starają się pokazywać problemy. To oczywiście jest bardzo szeroka tematyka, dyskusja, zasadniczo dotyka pól związanych już z zupełnie inną tematyką. Ale odpowiadając na pana pytanie, chciałbym tylko zaznaczyć, że powinniśmy chyba zachować zdrowy rozsądek, chłodną głowę w ocenie tego wszystkiego i pamiętać o swoim rozumie, przede wszystkim rozumie i nie odwoływać się do emocji. Jeżeli chodzi o ocenę takich spraw, każdy z nas na świecie ma swoją rację. Każdy z nas ma swoje przekonania, ale też nie możemy sobie pozwolić wchodzić na głowę. Nie możemy być niewolnikami politycznej poprawności zawsze. Dlatego kiedy na przykład oglądam portal GW, to mnie czasami po prostu bierze śmiech, dlatego, że tam propaganda światopoglądowa jest prowadzona w tak nieudolny sposób, że można by się tylko zaśmiać. W każdym razie co mogę powiedzieć? Ceńcie państwo swój własny umysł, swój własny rozsądek, swoje podejście do tych wszystkich spraw, także paranormalnych, bo nie bądźmy zbyt pompatyczni.
My dzisiaj mówimy o sprawach paranormalnych, tych, których nie widać gołym okiem. To tyle.
[01:41:08] - Jeszcze może takie jedno w sprawie: czy jest szansa, żeby na przykład taka osoba jak pan Roman Nak był zaproszony do audycji, czy to jakoś nie koresponduje? Jako ciekawostkę.
[01:41:25] - W naszym radiu jest tak, że my nagrywamy te audycje na żywo i my przez te chyba, ile Marku? Trzy lata czy cztery w sumie, wypracowaliśmy sobie pewien schemat. Nie wszystkim naszym gościom odpowiada to, że my dzwonimy w niedzielę o godzinie dość późnej. Wielu naszych gości po prostu rezygnuje. Potencjalnych gości rezygnuje z tego, że na przykład w tym czasie mają zaplanowane inne rzeczy, że im to nie odpowiada z tego czy innego powodu. Mógłbym wymieniać wiele nazwisk. To z tego powodu, drodzy państwo, nasz skład w debatach jest ograniczony w zasadzie do wąskiego grona, bo to są osoby, które w tym momencie mają czas. Natomiast wy dobrze wiecie, że czasami nagrywamy kogoś albo prosimy, żeby się z nami skontaktował telefonicznie i tak dalej. Także nasze debaty są otwarte na wiele punktów widzenia. Nie naszą z kolei winą jest to, że niektórzy nie chcą z nami rozmawiać albo się na nas boczą.
Także my jesteśmy w stanie na przykład planujemy z Ivelliosem audycję o Emilcinie. I my na przykład tutaj z naszej perspektywy nie mamy przeciwwskazań ani jakichś uprzedzeń, by zaprosić do nas na przykład Bartosza Zduńskiego, który mówi, że to wszystko była nieprawda. Bo przecież na tym polegają debaty, żeby wymieniać te informacje. Mamy nadzieję, że kiedy wyjdziemy z taką inicjatywą, pan Bartosz przyjmie nasze zaproszenie i odbędzie się bez sprzeczek, ale będziemy dyskutować na temat faktów. Także jeżeli pan Roman, który ma wiele do powiedzenia w sprawach natury naszej rzeczywistości, ale i oczywiście starożytnych astronautów, bo przecież wiemy, czym się zajmował, chociażby w Biblii też, chciał do nas dołączyć, chciałby coś powiedzieć, bo to jest człowiek dysponujący ogromnym darem nie tylko do przekazywania treści, ale też do oddziaływania na słuchacza. Pan Roman jest przedstawicielem tego pokolenia, które umiało mówić, umiało słuchać i miało tę niesamowitą elegancję.
[01:43:56] - Otwartość taką.
[01:43:57] - Tak. W sposobie wypowiedzi. Jeżeli pan Roman chciałby tylko, to oczywiście jest taka luka. Do nas może w zasadzie przyjść każdy, prawda Marku?
[01:44:09] - Oczywiście. Wystarczy się zgłosić.
[01:44:13] - No i wystarczy się zgłosić
[01:44:15] - I mieć coś wartościowego do pokazania oczywiście.
[01:44:16] - I nie odrzucać naszego zaproszenia. Mamy nadzieję, że w tym sezonie będzie wielu nowych gości. I to w zasadzie tyle. Pozdrawiamy pana Romana, pozdrawiamy wszystkich tych, którzy nie mogą być, a mogliby czasami się do nas zgłosić. Chociaż też zdajemy sobie sprawę, że 7:00 wieczorem w niedzielę to nie jest dobra pora do dyskusji, bo my czasami debatujemy do godziny 12:00.
[01:44:50] - Jedna debata nawet się przedłużyła do godziny pierwszej. Ta debata z relacjami.
[01:44:57] - Jeszcze jeśli można ostatnie pytanie, żeby nie blokować tutaj. Jest coś takiego jak „Alternative 3”, taki film z '77 roku i czy coś panowie o tym wiedzą? To coś związane jest z lądowaniem na Marsie czy coś takiego? Właśnie niezbyt dokładnie wiem. „Alternative 3” czy coś pan kojarzy?
[01:45:18] - Ja, szczerze mówiąc nie kojarzę nic. Nie wiem jak Piotr.
[01:45:23] - Coś takiego. Paradokument?
[01:45:26] - Szczerze mówiąc ja słyszałem o tym, ale nigdy tego nie oglądałem.
[01:45:32] - Tak? Słucham.
[01:45:35] - Nabiło mi się tylko o uszy, że to był taki dokument typu tych, które są produkowane dziś. Taki prekursor, powiedzmy tak zwanych paradokumentów, które są dzisiaj serwowane przez Discovery. I wtedy został niezrozumiany, bo to chyba było bardzo dawno temu.
[01:45:54] - '77.
[01:45:55] - Tak? I wtedy telewizja nie była do końca przygotowana na niektóre kwestie i wtedy chyba nawet poczytano to za prowokację równą wojnie światów. Ale nie wiem, jak to do końca ugryźć, dlatego, że tego nie oglądałem przede wszystkim i powiem, że nie wiem, jak to wygląda. Natomiast z tego, co wiem, co się natknąłem w innych źródłach, wynika z tego, że to jest paradokument, coś, co miało pobudzić wyobraźnię widzów w tamtym okresie, ale widzów, którzy nie byli na to do końca gotowi. Weźmy analogię do „Wojny światów”. Wtedy ludzie też ponoć nie byli na to gotowi i wywołała się ta niby mikro panika, która wtedy zapanowała. Także podejrzewam, że musielibyśmy zobaczyć, co mieli do przekazania nam twórcy „Alternative 3” i ocenić to z tej perspektywy, bo przyznam się bez bicia, nie wiem, szczerze mówiąc, jak to wyglądało od środka.
[01:46:59] - Miało być ostatnie pytanie, ale czy można jeszcze jedno?
[01:47:02] - Ale już naprawdę ostatnie, bo to już kolejny sygnał.
[01:47:04] - Oczywiście. Do pana Piotra, bo pan jest z wykształcenia historykiem. Tak? Dobrze mówię?
[01:47:10] - Tak.
[01:47:13] - Czy zetknął pan się z postacią Krzysztofa Karonia i z historią marksizmu, o której on mówi? Różne wywiady tam ma na YouTubie. Czy pan interesował się tym, czy nie bardzo? Krzysztof Karoń. Czy raczej nie jest to osoba, która pana zainteresowałaby?
[01:47:29] - Szczerze mówiąc, wie pan, ja studiowałem historię i politologię, czyli najbardziej obciachowy kierunek w Rzeczpospolitej. I mam tak dość polityki i dyskusji na tematy filozoficzne , że nie, nie oglądałem tego. I myślę, że musiałbym mieć dużo wolnego czasu, żeby w to wejść. Dlatego, że po tych wszystkich studiach mam dość wszelkich ideologii politycznych, izmów, schizmów i tak dalej. Jak śpiewał Bob Marley, że nie powinniście się państwo dziwić. Dobrze jest spojrzeć na to z perspektywy i zobaczyć, że tak naprawdę to wszystko polega na tym, żeby zasiąść jadła zamętu. Ale jeżeli pan to poleca, to ja się temu przyjrzę. Są jakieś-
[01:48:21] - Znaczy chciałem poznać pana opinię jako historyka, bo mówi tam takie nowatorskie przedstawia historię marksizmu. To jest ciekawie. Mówi o całej tej ideologii, skąd to się wzięło w taki inny sposób, że cała ta nasza historia jest inspirowana przez marksizm i jest pewne-
[01:48:47] - Unia Europejska
[01:48:48] - Unia Europejska jest marksistowska. Tam dużo jest tych wywodów ideologicznych, tych różnych postaci szkoły frankfurckiej i tak dalej, ale to wiąże z dzisiejszymi czasami i chodzi o przyczyny, o ideę wolności, takie rzeczy. To dość skomplikowane to jest, on mówi, tam trzeba się w to zagłębić. On jest też bardzo popularny w internecie i tak naprawdę nikt nie wie, skąd on się wziął, kim on jest. O to mi też chodziło. Nie da się wykopać nic o człowieku.
[01:49:16] - To tak jak ten facet, taki, który się przebiera za żołnierza i który jakoś się nazywa, Jabłonowski chyba. Też nikt nie wie skąd jest.
[01:49:23] - Andrzej Jabłonowski.
[01:49:24] - Tak, to jest trochę inna bajka, bo ten pan Karol jest bardzo elokwentny, wykształcony. Nie wiadomo, kim on jest tak naprawdę, dlaczego akurat teraz wypłynął przez dwa lata ostatnio właściwie i zaczyna mieć duży wpływ to, co on mówi.
[01:49:37] - Znaczy wie pan, to mówienie o ideologii zawsze rodzi pewne niesnaski i staramy się tego unikać w naszych audycjach. Marksizm jest oczywiście interesujący z tego względu, że rzeczywiście oddziaływał na filozofię naszej części świata przez bardzo długi czas. Czy Unia Europejska jest marksistowska? To zależy. Dlatego, że Unia Europejska jest tworem bardzo wielopłaszczyznowym i jeżeli zaczniemy go rozpatrywać pod względem gospodarczym, pewne analogie możemy na pewno znaleźć. Tak? Ale Problem cały w tym, moim zdaniem, jest taki, że ideologie polityczne w naszych czasach, w XXI wieku, są anachroniczne. My musimy spojrzeć na to z realistycznej perspektywy, że marksizm chyba też się trochę już przejadł. Nie przejadł się. Musimy nazwać pewne elementy myśli Marksa konkretnymi nazwami.
Nie mówić o kapitale, mówić o koncernach na przykład, mówić o grupach wpływu i tak dalej. To się wszystko absolutnie zmieniło. Dzisiaj jest taki w ogóle symboliczny dzień. Mamy dzień wyborów parlamentarnych w Niemczech. To chyba wszystko mówi za siebie, gdzie ta Unia dryfuje. Wszyscy się na pieniądze patrzą. Tak że polityka ogólnie rzecz biorąc i polityka moim zdaniem jest dla tych, którzy nie chcą docierać do głębi. To jest dla tych, którzy chcą interesować się tym, co się dzieje, żeby mieć cały czas zajęty umysł. Natomiast polityka sama w sobie, taka ideologiczna, jest bez sensu, dlatego że wszystkim i tak rządzi kasa, rządzą pieniądze, rządzą grupy wpływu. My nie mamy nad tym absolutnie żadnego działania.
Straszne to jest z jednej strony. Na przykład ja się mogę podłączyć i ponarzekać, ale tak naprawdę nic nie możemy z tym zrobić, bo jesteśmy tak wtłoczeni w ten system, że już chyba trudno znaleźć drogę wyjścia.
[01:51:58] - Dobrze. Dziękuję bardzo.
[01:52:00] - Dziękujemy również. To był nasz słuchacz, pan Jarek. A w międzyczasie w kolejce ustawił się na Skypie nasz stały słuchacz, pan Grzegorz spod Londynu. Próbujemy się połączyć z panem Grzegorzem. Próbował tutaj zadzwonić. Dobry wieczór, panie Grzegorzu, już się słyszymy. Jesteśmy na antenie Radia Paranormalium.
[01:52:22] - Dobry wieczór, witam, słychać mnie?
[01:52:25] - Bardzo dobrze.
[01:52:27] - No to super. Dziękuję za oddzwonienie. Będę się streszczał, bo znowu jadę do pracy. W kwestii właśnie angielskojęzycznych mediów chciałem tylko powiedzieć, że w momencie, kiedy opanowałem angielski, to mi się bardzo fajnie otworzyły pewne horyzonty również. Nie tylko jeśli chodzi o literaturę, ale też o media, bo zauważyłem, że na przykład taki kanał, na którym się dużo wiesza psów w zachodnich mediach, Russia Today, pokazuje takie rzeczy, których nie pokaże ani BBC, ani Sky News, ani CNN. Można zobaczyć troszeczkę więcej, co się dzieje na świecie. To tylko taka dygresja z tej strony. Natomiast chciałem powiedzieć, że dzisiaj audycja również super, bardzo ciekawa. Niesamowite historie napływają i w tej kwestii mam takie zdanie, bo nieznany się już interesuje od wieku gdzieś tam powiedzmy 10 lat zacząłem czytać różne książki i publikacje i tak dalej. Więc „Nieznany Świat”, pierwszy numer kiedyś wpadł mi w ręce również.
I w tym momencie już sobie zacząłem mniej więcej układać taką swoją własną prywatną wersję tego wszystkiego, co się tutaj dookoła kręci. I mam na ten temat takie zdanie, że ten nasz fizyczny świat to jest tylko maleńki wycinek rzeczywistości, która nas otacza, w której jesteśmy. Wszystkie na przykład teraz też przebrnąłem w ostatnich kilka tygodni przez dwie ostatnie książki Bruce'a Moena: „Najdalsza podróż” i „Podróż do łańcucha ciekawości”. On tam to też świetnie opisuje, różne właśnie systemy, różne światy czy wymiary i tak dalej. Na ten temat też mówią Wedy właśnie, że to jest wszystko, ten nasz materialny świat to jest tylko maleńki wycinek właśnie tej całkowitej rzeczywistości. Tak że to by się też potwierdzało. Natomiast w kwestii tego, co pan mówił, że te istoty są niematerialne, które się tam jakoś pojawiają komuś, mi się wydaje, że one są jak najbardziej materialne. One są materialne dla siebie samych-
[01:55:20] - Urwało nam pana Grzegorza. Pan Grzegorz chyba stracił-
[01:55:24] - -namacalne.
[01:55:27] - Panie Grzegorzu, mieliśmy przez chwilę przerwę. Chyba pan stracił chwilowo zasięg, ale widzę, że już się słyszymy ponownie. Proszę kontynuować.
[01:55:42] - Mi się rzeczy, które się pojawiają, one są jak najbardziej materialne dla siebie samych i dla tych, w którym one żyją, ten ich świat jest jak najbardziej materialny i namacalny. Natomiast nasz świat dla nich prawdopodobnie jest niematerialny z kolei. I co można z tego, mi się wydaje, wywnioskować? Że ten nasz świat, który dla nas jest jak najbardziej materialny i namacalny, również można powiedzieć, że jest niematerialny. Bo jeśli się w to wszystko zagłębić, to co otrzymujemy? Materia składa się z cząsteczek, z atomów, które w gruncie rzeczy są
[01:56:22] - Pustką. Pomiędzy elektronami i jądrem atomu istnieje nic więcej tylko pusta przestrzeń. Pomiędzy nimi są ogromne odległości. A jeśli się to wgłębić jeszcze dalej, to przecież wiemy, że materia tak naprawdę to jest energia. A najnowsze dociekania naukowców zaczynają się kręcić wokół świadomości. I tutaj niektórzy zaczynają dopatrywać się tego, że właśnie świadomość może być przyczyną wszystkiego i ze świadomości bierze się energia i wszystko, co za tym idzie. Podsumowując, wydaje mi się, że my jesteśmy jedynym maleńkim wycinkiem i ten nasz świat jest w takim samym stopniu materialny jak te wszystkie inne wymiary, które nas otaczają. Tylko trzeba znaleźć sposób, żeby się do tego w jakimś stopniu dopasować i zacząć to odczytywać.
[01:57:36] - Wie pan, coś, co mnie zawsze intrygowało w tych wszystkich doniesieniach, przez różnego rodzaju epoki była powtarzana taka koncepcja, że te istoty, które tutaj jakoś przebywają i to nie chodzi o kosmitów, ale też o nocne kości, o wszelkie byty, które są na pograniczu, że one zawsze były zainteresowane tym, czego oni nie mają, a ma człowiek, czyli siłą życiową, krwią na przykład i tymi sprawami. Zauważmy, że dzisiaj, jeżeli mówimy o obcych, to oni się interesują tym samym. Czym wampiry, czym duchy. Czyli tym, czego oni nie mogą mieć: emocjami, siłą życiową, zdolnością do rozmarzenia. Tym, co ma człowiek. Mnie bardzo to zastanawia. To wskazuje na to, że albo od setek lat mamy do czynienia ze spotkaniami z jakimiś istotami, albo my mamy to coś, czego oni chcą i czego nigdy nie będą mieć i jesteśmy po prostu zawieszeni na drabinie bytów na takiej straconej pozycji. To jest wszystko bardzo dziwne. Dziękuję panu za kilka koncepcji. Prosimy bardzo, żeby pan się do nas odzywał w czasie debat ufologicznych, bo pana pytania zawsze są bardzo trafne.
Dzisiejsza audycja jest takim troszkę miszmaszem. Mówimy o wszystkim. Mówimy o spotkaniach z żywym folklorem, mówimy o mediach, mówimy o sprawach nieznanych, mówimy o zjawiskach paranormalnych. Także prosimy, jeżeli ktoś by mógł, kto ma jakąś historię, żeby się z nami podzielić, żeby do nas zadzwonił. Dlatego, że dzisiejsza audycja jako debata niekontrolowana jest nieco krótsza niż debaty ufologiczne, prawda, Iveriosie?
[01:59:34] - Nieco to jest nieco mało powiedziane . Można powiedzieć. Chyba znowu przyszedł czas, aby powtórzyć kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście dzisiejszą debatę niekontrolowaną, ostatnią w tym sezonie i pierwszą po kolejnym końcu świata realizujemy w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Komórkowy 53 624 193. Tutaj taka uwaga: oczywiście rozmów z numerów zastrzeżonych nie odbieramy. Kiedyś taki zastrzeżony nagrał nam się na sekretarkę i niestety bardzo brzydkie słówka tam padły. Także do zastrzeżonych nie mamy zaufania. Żeby się do nas dodzwonić trzeba niestety swój numer odkryć.
Można także dzwonić na Skypie. Nasz nick radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Tutaj MCC napisał na czacie: „Żądam wydłużenia debat niekontrolowanych do długości debat ufologicznych”. Może w następnym sezonie nad tym pomyślimy. Można także nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO i innych różnych ciekawych, niewyjaśnionych zjawisk na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[02:01:36] - Tak, to są już ostatnie chwile, kiedy możecie to robić, dlatego, że nasza audycja zbliża się nieuchronnie do końca, dlatego że debaty niekontrolowane są krótsze od ufologicznych. Tutaj przygotowaliśmy zestaw pytań, jak mówiłem wcześniej, pytań, które padły w czasie.
[02:01:55] - Zestaw pytań od dwóch godzin czeka na rozpoczęcie .
[02:01:59] - Tak. I się nie zaczął. Przypomnę może tylko, o czym były te pytania. Pierwsze dotyczyło Sfinksa. Kiedy podejmiemy ten temat, co się odnośnie tego Sfinksa dzieje. Rzeczywiście dużo się dzieje, oczywiście pozakulisowo. Sfinks od dawna stanowi przedmiot dyskusji w środowisku alternatywnym, dlatego że historycy troszeczkę na niego patrzą tak jak o Anachronizm tak jak coś, o czym wszystko wiadomo i nie ma już o czym mówić. Natomiast okazuje się, że od bardzo dawna krąży ta hipoteza związana z rolą Sfinksa. Przede wszystkim z tym, czy naprawdę był on tym od zawsze, czym jest. Mówiąc wprost, drodzy państwo, Sfinks ma głowę ludzką, natomiast dysproporcje w jego budowie sugerują, o czym pisał między innymi doktor Schoch, o którego książce mówiliśmy, że on wcześniej mógł być tak naprawdę posągiem lwa lub lwicy.
I tutaj wydawnictwo Amber pokusiło się o bardzo ciekawe książki Roberta Bauvala i Schocha właśnie na temat tajemnic Sfinksa, które sugerują, że monument z Gizy mógł w rzeczywistości poprzedzać budowę piramid. Mógł tam znajdować się od zawsze i dopiero Egipcjanie, kiedy przybyli do Gizy, to się okazało, że trafiwszy na ślady wcześniejszej cywilizacji, pobudowali tam piramidę. To jest rzeczywiście bardzo interesujące. Natomiast ostatnio pojawiła się ciekawa hipoteza wspomnianych panów Bauvala i Schocha mówiąca o przeznaczeniu Sfinksa w czasach Cheopsa i jego poprzedników oraz następców, czyli osób z jego dynastii. Okazało się, że analizując hieroglify na posążku wezyra Cheopsa, który miał na imię Chemiunu, odkryli oni, że coś tam troszeczkę nie pasuje. Okazuje się, że na posążku tego Chemiunu było napisane, że jest on strażnikiem budowli w kształcie lwa. Ponieważ hieroglify są nie do końca jasne, to te znaki na posągu Chemiunu można odczytać jako znak, że był on strażnikiem sekretów bogini Mehit. Tutaj jest bardzo zawiłe. Dlatego posłuchajcie. Bogini Mehit była przedstawiana jako właśnie leżąca lwica lub leżący lew z wchodzącymi weń kluczami.
Takimi prętami, które są uważane za klucze. Natomiast Bauval i Schoch sugerują, że ten Chemiunu był strażnikiem Sfinksa. Był strażnikiem pradawnego archiwum, które się tam znajdowało, a stąd tylko krok do hipotezy mówiącej, że Sfinks skrywał tak naprawdę komnatę zapisków. Słynną komnatę zapisków, archiwum wiedzy starożytnej, o których mówił jasnowidz amerykański Edgar Cayce. To jest zupełnie inna historia. Bardzo zawiła zresztą. Cayce przez niektórych jest uważany za czołowego ekstrasensa XX wieku, przez innych za blagiera. W każdym razie okazuje się, że ten Sfinks powoduje straszne problemy, straszne zawirowania archeologiczne, związane też z oceną jego wieku. Bo pamiętamy Marku, że Sfinks zdaniem Schocha ma co najmniej 10 000 lat. Co najmniej.
A może być naprawdę znacznie starszy. Czyli on powstał tak naprawdę przed cywilizacją egipską. Przepraszam. Tutaj mój głos szwankuje. Mam nadzieję, że się słyszy mnie dobrze, ale doktor Schoch, z którym przeprowadziłem wywiad całkiem niedawno, twierdzi właśnie, że Sfinks został zbudowany przez cywilizację, która poprzedzała Egipcjan, która była tam wcześniej, która dopiero czeka na odkrycie. To jest bardzo interesujące i możemy się temu przyjrzeć, analizując właśnie jego prace. Zbiega się to z innymi odkryciami na temat Sfinksa i też z bardzo kontrowersyjnym i intrygującym odkryciem mówiącym, że istniał tak zwany drugi Sfinks. Drugi Sfinks zniszczony w czasie powoli, całkiem niedawno, bo 1000 lat temu. W kwestii historii Egiptu 1000 lat to prawie nic, ale ta sprawa zasługuje na zbadanie i na dodatkowe zgłębienie. Także zachęcam was wszystkich do przyjrzenia się historii Sfinksa właśnie pod względem tego, co ma do powiedzenia doktor Schoch i Robert Bauval.
[02:07:17] - Z takich ciekawszych pytań, które teraz pojawiają się na naszym czacie: pyta Karpi — czy często się zdarza, jak patrzycie na to, że te same osoby mają przeżycia z różnych płaszczyzn od zjawisk typu duchowego, reinkarnacji do UFO i psiątrzeń? Czy nie obawiacie się, że takie osoby konfabulują? Pytam się o to, bo sam miałem przeżycia z różnych obszarów i obawiam się, że mógłbym być wzięty albo za schizofrenika, albo za trolla.
[02:07:47] - Polega to na tym, że osoby, które mają bardziej otwarty umysł na eksplorowanie pewnego typu płaszczyzn, mogą myśleć, że mają doświadczenia z bardzo różnych dziedzin. Nie wiem dokładnie, jak to państwu wytłumaczyć. Natomiast będę używał bardzo kolokwializmów teraz, także proszę mi to wybaczyć, ale jeżeli ktoś urodził się z bardziej otwartym umysłem, jeżeli ktoś ma ten umysł nieco inaczej skonstruowany, to on będzie dostrzegał niewidoczne warianty rzeczywistości. Będzie dostrzegał to, co jest ukryte przed wzrokiem innych. I tak naprawdę może też tego nie zrozumieć, dlatego że jeżeli ktoś rodzi się jako ekstrasens, osoba, która rozumie rzeczywistość bardziej niż inni, to niestety nie rodzi się z wiedzą na ten temat. To tak, jakbyśmy się urodzili jako telewizor. To jest zupełny kolokwializm, zupełna głupota zdaniem niektórych. Czyli tylko odbiera, ale nie rozumie. I z nami jest tak samo. My często jako ludzie odbieramy różnego rodzaju rzeczy, różnego rodzaju przekazy, natomiast nie rozumiemy, skąd się to bierze.
Dlatego, że wytłumaczenia tych zjawisk mogą być bardzo różne, często trafne, a często nie. Pamiętajcie państwo, zakodujcie sobie ten termin: parapsychologia. Parapsychologia nie wzięła się znikąd. Parapsychologia wzięła się z tego, że zdaniem wielu nasza sfera świadomości, nasza sfera funkcjonowania psyche związana jest ze zjawiskami, których my do końca nie rozumiemy. Zdarzają się na tym polu anomalie, które pokazują, że człowiek jest czymś więcej niż tylko myślącą maszyną, biologicznym komputerem. Jak już nie raz podkreślaliśmy w debatach ufologicznych, jeżeli człowiek rodzi się z pewnego rodzaju ekstra zmysłem, to moim zdaniem penetruje różnego rodzaju obszary. Jest nieograniczony pod względem poznawczym i sprawia to dla niego samego pewien dyskomfort, że staje się on więźniem własnych doświadczeń. Nie rozumie, co się z nim dzieje. Bo tak naprawdę jest taka prawda, że nikt panu nie odpowie, jak to jest naprawdę. My nie znamy ostatecznej wersji tego, jak to wszystko wygląda.
Nie jesteśmy alfą i omegą. Możemy sugerować pewne odpowiedzi. Ten, który panu powie, że zna wszystkie odpowiedzi i może panu powiedzieć, co pan przeżywa, zawsze będzie kłamcą. Eksplorujmy, badajmy, pytajmy. To jest chyba najlepsze w tym wszystkim i to jest nasze przekleństwo jako homo sapiens, że my jesteśmy otwarci nie tylko na sferę cielesną, ale też na sferę duchową, która sprawia, że... Tutaj kolejne pytania nadchodzą i czytanie. Przepraszam, bo się zamyśliłem. I ta sfera duchowa, sfera parapsychologiczna sprawia, że my odkrywamy nagle, że należymy też do zupełnie innego świata. Że nie jesteśmy tylko zjadaczami chleba, ale też eksploratorami różnego rodzaju płaszczyzn. Parapsychologia działa, jakkolwiek byście na to nie patrzyli.
Spójrzcie na kwestię taką jak empatia. Spójrzcie na kwestię taką jak przeczucia. O tym mówiłem nie raz. To działa. Skoro działa empatia, skoro jesteś w stanie wczuć się w sytuację drugiego człowieka, skoro działają przeczucia, skoro działa intuicja, to przecież tym samym jest telepatia, tym samym jest postrzeganie pozazmysłowe.
[02:11:51] - Niektórzy twierdzą wręcz, że empatia stanowi klucz nieraz do zjawisk parapsychicznych.
[02:12:04] - Tak, dokładnie. Dlatego to tak wygląda. Nie jest tak łatwo odpowiedzieć na pytanie człowieka, który coś przeżywa, który ma pewnego rodzaju doświadczenie i który jest pewien wątpliwości. Natomiast jeżeli ktoś ma wątpliwości i pytania o swoje doświadczenia, to już jest dobry znak, dlatego że myśli, że to, co przeżywa, budzi w nim pewne refleksje. Gdyby ktoś na przykład coś przeżywał i powiedział, że dotknął boskości przez te swoje niezwykłe przeżycia, to już świadczy o nim źle. Natomiast jeżeli ktoś pyta, ktoś szuka, ktoś docieka, to znaczy, że myśli. I to w tym wszystkim jest chyba najlepsze. My nigdy w żadnej dyskusji, w żadnej debacie nie podamy państwu gotowych odpowiedzi, dlatego że ich nie ma na każdym polu, które badamy, na każdym polu, któremu się przyglądamy. Tych odpowiedzi nie ma. Natomiast jest otwarta sprawa do poszukiwań i to jest najbardziej fajne w tym wszystkim chyba.
A to jest też przekleństwo tej całej sfery, że pozostajemy w tym ciągłym zawieszeniu w rysunku. Jeżeli przeanalizujecie historię myśli ludzkiej, to okaże się, że już dawno, już w średniowieczu – tym, który jest uważany za epokę ciemnych wieków – uważano, że człowiek jest zawieszony na tej drabinie między Bogiem, aniołami a zwierzętami. My nadal w XXI wieku odczuwamy to samo, że jesteśmy zawieszeni. Nie wiemy w zasadzie o sobie nic, bo nikt nam nie jest w stanie o nas samych nic powiedzieć. Trochę to niepokojące. Trochę to mówi o nas samych, o naszej wewnętrznej kondycji. Ale to już zupełnie inna sprawa. Także odpowiadając na pytanie naszego słuchacza, jeżeli pan w ogóle kwestionuje, krytykuje, zadaje sobie pytania, nie przyjmuje otwartych odpowiedzi, jest z panem dobrze.
[02:14:19] - Tak patrzę jeszcze, co by tutaj z pytań wybrać, ale z tych czatowych to chyba na razie nic chwilowo.
[02:14:31] - Wybierzmy coś z pytań związanych z debatami ufologicznymi, bo, Ivelliosie, zbliżamy się szybko do końca naszej audycji dzisiejszej. Dlatego, że mój głos dzisiaj pada wyjątkowo. Nie wiem dlaczego, ale jestem w strasznie złej kondycji głosowej. W każdym razie tutaj przeglądam jeszcze dziesiątki pytań, które nadsyłacie, które się pojawiają, a także te, których nie ruszyliśmy. Wynika z tego, że jesteście państwo wieloma sprawami, szczególnie tymi związanymi ze świadomością, bardzo zainteresowani. Nas to cieszy.
[02:15:06] - Tymczasem mamy kolejnego słuchacza zainteresowanego dołączeniem do rozmowy na antenie. Dobry wieczór, jesteśmy już na antenie Radio Paranormalium.
[02:15:18] - Halo, dobry wieczór.
[02:15:19] - Dobry wieczór. Słyszymy się już.
[02:15:23] - Tak na zakończenie może chciałem przedstawić swoje trzy grosze tak pokrótce. Było to w roku 1978. To było mniej więcej dziesięć lat temu. Jechałem wtedy na kolonię, bo mieszkam obecnie w Rudzie Śląskiej, niedaleko Katowic, jakby ktoś nie wiedział. Jechaliśmy wtedy na kolonie. Tak przypuszczam, że to było gdzieś w Beskidzie Śląskim, gdzieś dwie godziny jazdy autobusem z Katowic na razie. Tam mieszkaliśmy w takiej starej szkole. Dzisiaj to praktycznie jakby tam sanepid ktoś wpadł, to by chyba zawał serca dostał. Na tamte szaraki to byłbym do pomyślenia dzisiaj, ale tak na marginesie to po prostu powiem.
[02:16:18] - A co się wydarzyło wtedy?
[02:16:19] - Właśnie teraz próbuję do sedna dojść. Okazuje się później, po tych dwóch tygodniach tam mieszkaliśmy, że mieszkamy w nawiedzonym szkole. Była to taka stara rudera rozlatująca się po prostu. Ale do czego teraz zmierzam? Miało to miejsce w nocy. Fajny wieczór był. Okna pootwierane, cykady sobie tam grają. Zachciało mi się bardzo sikać po prostu. I co zrobić? No trzeba wyjść z tego łóżka.
Wychodzę po prostu na korytarz, a zawsze taki był zwyczaj, że jakiś nauczyciel czy wychowawca miał dyżur w nocy. W razie czego jak ktoś potrzebuje pomocy, żeby mu udzielili zaraz. To mnie zaskoczyło właśnie, że tam nikogo nie ma na tym korytarzu. Rozglądam się, jest kompletna cisza jak makiem zasiać. Wychodzę z tej mojej sali, kręcę w prawo, idę w dół kilka stopni i parę metrów mam na przód ubikację. Ale ta ubikacja wygląda po prostu jak z „Saturna„, musza rozwalona, poza piechem. To co zrobić? Trzeba iść na plac. Skręcam w lewo, parę kroków i już mam schody. Z budynku się wychodzi po prostu na dwór.
Ale nad wejściem do tego budynku jest żarówka. Świeciła, ale bez klosza, tylko sama żarówka, ale dość mocna. I tak patrzę teraz w te drzwi i coś mnie tu nie pasuje. I widzę, wychodzi jakby jakiś obiekt między tą żarówką a ścianą budynku. Właśnie tym cięciem przez środek wychodzi z tego budynku i idzie w stronę tam gdzieś dalej po prostu. Tak przez parę chwil tak oglądam to i w końcu dotarło do mnie, o co chodzi. Wystraszyłem się, poleciałem z powrotem do swojego łóżka. Tak mi się chciało tak bardzo sikać, no to myślałem, wziąć tam gdzieś herbatę prosto do tej butelki i nasikać tylko, bo bym chyba się zesikał razem. I to było takie po prostu pierwsze, nie powiem pierwsze, ale jedno z takich wydarzeń w tej szkole właśnie, że później, jak mi się już okazało po jakimś czasie, że ta szkoła jest nawiedzona i po wielu latach mogę to nazwać, że tam po prostu poltergeist. I to jest właśnie, że taka atmosfera była od samego początku w tej szkole, przede wszystkim od tych ludzi, którzy się nami opiekowali.
Oni byli tak wystraszeni.
[02:19:27] - Ale to pan myśli, że oni tam wiedzieli coś o tym, że tam coś się dzieje?
[02:19:33] - Nie wiem, czy od początku samego wiedzieli, ale od jakiegoś czasu, tam od paru dni jak tam byliśmy, to prawdopodobnie się już dowiedzieli. Ale nie wiem.
[02:19:47] - A ja tutaj taką mam historię z okolic moich spod Częstochowy. Przekazał mi ją mój bardzo dobry kolega jakiś czas temu i on mieszkał po prostu w domu nauczyciela koło starej szkoły. I to było tak, że dom nauczyciela był położony koło starej szkoły. To była taka rudera, wiecie, później niedziałająca. Natomiast nowa szkoła była przeniesiona do miejscowości troszeczkę odległej, może o półtora kilometra, może o dwa od tego miejsca. I okazało się, że po prostu kiedy ludzie tam zamieszkali w tym domu nauczyciela, który był budynkiem PRL-owskim, to okazało się, że z tej starej szkoły, z tej kamienicy dobiegały głosy. Dobiegał płacz dzieci przede wszystkim dobiegał tak, że oni słyszeli, że stamtąd ktoś płacze z tego domu. To było przerażające. Co ciekawe, ten dom tam nadal stoi, ta szkoła tam nadal stoi. Ale to bardzo ciekawe, co pan mówi, bo szczerze mówiąc nawiedzone szkoły to jest w ogóle odrębny element.
Bardzo często się pojawiają w relacjach ludzi. A pan jeszcze jakoś odczuł to wszystko?
[02:21:12] - W sumie bezpośrednio to spotkanie tylko miałem takie w sumie raz. Ale pośrednio tak na przykład, jak mieliśmy na koloniach, niektórzy mają na przykład dyżur na stołówce. Rozstawiają tam stoły różnymi nożycami i tak dalej. Nie wiem, czy to było na drugi dzień po tym zdarzeniu, czy parę dni później. W każdym razie wchodzę, bo myśmy mieli stołówkę w piwnicy, po prostu była zrobiona stołówka w piwnicy. I tam właśnie, ja nie wiem, czy akurat pierwszy czy drugi dzień tego dnia na tym był. Jak wlazłem tam na dół po prostu światło się oświeciło, ale buchary nie było po prostu. Chociaż stoły stały na swoim miejscu, ale stołki i tak dalej, które były na stołach, były porozrzucane, jakby jakaś awantura tam była po prostu.
[02:22:06] - A czy może pan powiedzieć, czy to miejsce to było jakieś takie stare po czymś? To nie był nowy budynek, tak?
[02:22:17] - Nie, to był stary budynek. To już nawet nie wiem, ile to lat miało. Nie wiem dokładnie, bo miałem wtedy 10 lat, to mnie tyle nie interesowało. Ale to była taka rudera dalej. I to właśnie w ogóle cały okres taki, gdy byłem na kolonii, jeszcze przed tym i po tym, wiem gdzie byłem, ale na przykład nie mogę dociec jaka to była miejscowość, obok czego.
[02:22:42] - Bo to już tyle lat, to przecież...
[02:22:47] - Ale w ogóle jadąc tam, to już nie wiedziałem dokąd jadę. Po prostu to jest taka już otoczka wokół tego jakoś dziwna.
[02:22:53] - Aha.
[02:22:57] - W sumie tak później, jak po tym, jak myśmy już takie doświadczenia, które odczuli, zaczęliśmy się po prostu nauczycieli, tych wychowawców dopytywać, ciągnąć za języki, o co tu wszystko chodzi. Ale oni właśnie tak wymijająco, że okazuje się potem, że mieli zakaz z nami na ten temat rozmawiać, żebyśmy się jeszcze bardziej nie bali. Ale że myśmy taką mieli fajną panią młodą, to nam tam to oszuciła. Niby tyle co nam powiedziała, że w tym budynku się podobno ktoś powiesił. Ale taka historia była niby też, że jakiś bodajże dyrektor w szkole pracował tam do późna w nocy. I chyba bodajże nie wiem, czy była zima, czy nie i wychodząc po prostu chciał ubrać jakiś płaszcz czy coś takiego. Ale w tym momencie on poczuł jakiś ktoś w tym płaszczu, który idzie za nim. On się tak wystraszył tego, że nie wiem, czy uciekł gdzieś tam w pole, ale nie pamiętam teraz do końca tego, co było. Ale taka atmosfera w ogóle była z tym związana właśnie. To jest takie.
[02:24:10] - Bardzo fajna odpowiedź, bo wie pan, ja w zasadzie też słyszałem podobne opowieści z nawiedzonej szkoły. To już nie raz opowiadałem chyba na antenie Debat Ufologicznych, nie Ufologicznych, tylko Niekontrolowanych, że był w zasadzie facet, dyrektor, który też wychodził ze szkoły i idąc po prostu do domu na ostatni autobus zobaczył w nocy przechodzącego koło siebie mnicha i to było koło Częstochowy w gminie Janów. Bardzo fajna historia. Dziękujemy panu za relację. Pozdrawiamy.
[02:24:49] - Magnes to dorzucę w każdym razie. To było jakieś akurat w moim życiu, jakieś przyczyny, czy w ogóle się interesuję w ogóle takimi sprawami, duchowością i tak dalej, paranormalność i tak dalej. I to jest po prostu na tyle, na ile po prostu na przykład w latach 2003, 2006, 2007, tak trzy, cztery lata zacząłem robić właśnie zdjęcia, na których mi wychodzi właściwie, właściwie co mi wychodziło? Mam tam może naklepane może z 50 zdjęć. Dociekałem, próbowałem dociekać u różnych osób, takich paranormalnych zdolnościach, ale nie za bardzo tłumaczy, o co chodzi w tym wszystkim. No i teraz właśnie tak po tym, jak zacząłem właśnie wykonywać te zdjęcia takie, próbowałem dociekać i szukać literatury na ten temat właśnie. I wpadają mi właśnie niektóre egzemplarze miesięczniki właśnie nieznane. Czy ewentualnie świętej pamięci Kazimierza Abduzkiego te swoje „Energia Ziemi”, „Bryła Czasu” i tak dalej.
[02:26:02] - Te zdjęcia to może dobrze wysłać byłoby do Arka Miazgi. Zależy co tam jest.
[02:26:12] - Ja tam już mam na YouTubie po prostu dwa filmiki zrobiłem z tego.
[02:26:17] - To niech pan, powiem tak wciepnie, to na naszego Facebooka, to wszyscy będą mogli ocenić. Dziękujemy za fajną opowieść.
[02:26:30] - Dobra, dziękuję.
[02:26:31] - Pozdrawiamy.
[02:26:32] - Do widzenia.
[02:26:33] - Pozdrawiamy.
[02:26:34] - Dziękuję.
[02:26:35] - Dziękujemy. Marku, magiczny czas naszej audycji dobiegł końca.
[02:26:42] - Na wszystkie pytania z listy odpowiedzieliśmy chyba tylko, odpowiedziałeś, przepraszam tylko na jedno.
[02:26:47] - Nie odpowiedziałem na żadne pytanie, dlatego że z tych przygotowanych mieliśmy 10 Szczerze mówiąc żadne nie uzyskało odpowiedzi. Takie fajne relacje nadchodziły od naszych słuchaczy. Pozdrawiamy ich wszystkich i czekamy na więcej. Marku, zabiło nam się tak śląsko jakoś. Czy byś coś powiedział tutaj na temat debat ufologicznych, które będą niedługo?
[02:27:14] - Po śląsku to tylko bym powiedział: „Daj se pozor na te glęzy, bo cię dupnie bana”. Napis gdzieś tam w okolicach dworca, chyba w Katowicach.
[02:27:26] - To kaj mosz spiskę o tych debatach, co bydom dopiero?
[02:27:30] - A ni mom.
[02:27:32] - Jak ni mos, jak żech ci dawał?
[02:27:35] - Ale żech zgubio.
[02:27:37] - Tytułów tysion. Nie, w każdym razie. Nie pierdziel. W każdym razie, drodzy państwo, my tutaj się zapominamy chwilę, dlatego że nas głupawka dopada. Ostatnia debata niekontrolowana w sezonie 2017 dobiega końca. Dziękujemy.
[02:27:55] - Po tylu takich gorących debatach to by chyba każdego głupawka dopadła, nie?
[02:27:59] - Tak, dlatego, że przed nami jeszcze bardzo pracowity sezon. Dla nas debaty niekontrolowane są takim trochę wytchnieniem przed tym, co nas czeka, prawda, Marku?
[02:28:10] - Tak. Szczególnie, że poruszamy takie ciekawsze tematy w okresie, w którym inne serwisy hodują ogórki.
[02:28:21] - To jest zupełnie inna sprawa. Debaty ufologiczne to są nasze sztandarowe audycje. To jest coś, czemu poświęcamy naprawdę dużo uwagi i one się rozpoczną prawdopodobnie za tydzień. Będziemy państwa o tym informować. Debaty ufologiczne to już który sezon, Marku? Czwarty?
[02:28:40] - To już wychodzi, że rzeczywiście czwarty sezon.
[02:28:45] - Mamy przygotowane wszystkie pytania. Oczywiście musicie pamiętać, że to są audycje, w których poruszamy tematykę często bardzo kontrowersyjną i wymagającą zaproszenia odpowiednich ludzi. Ci ludzie często nie mają dla nas czasu, ale staramy się, by jakoś ich do tego przekonać. Także za tydzień, drodzy państwo, w debatach ufologicznych, które startują po raz kolejny, zadamy wam prowokacyjne pytanie: czy ufologia się już skończyła? Czy w ogóle mamy o czym mówić? Czy 70 lat po tym, jak zaczęto opowiadać o latających spodkach, nie nadszedł czas na to, by wreszcie całą sprawę wyjaśnić? A może to wszystko jeden wielki mit? A może trzeba przyjąć zupełnie inną drogę podejścia do tego wszystkiego? Może obcy tak naprawdę patrzą na nas i tylko nas prowokują? O tym opowiemy prawdopodobnie za tydzień.
A Marku, chyba za dwa tygodnie będzie jeszcze większy hit. Planujemy audycję, o którą pytacie państwo od dawna. Wreszcie zajmiemy się sprawą Roswell.
[02:29:56] - Szczególnie z tej okazji, że w tym roku minęła przecież 70. okrągła rocznica rzekomego upadku tam nieznanego obiektu latającego, prawda?
[02:30:06] - Jak to by było, Marku, po śląsku, że się rozbił nieznany obiekt w Roswell?
[02:30:11] - Nie kojarzę, jak byłoby po śląsku, ale jak byłoby po góralsku: rozdupcył się.
[02:30:18] - Nie kojarzę, jak by było po śląsku Roswell. Też nie kojarzę. Na pewno się rozdupcyło. Na pewno było wiele szczątków. Natomiast okazuje się, że nie wszystko, co tam zebrano, to była prawda. Ale o tym będziemy mówić za jakieś dwa tygodnie.
[02:30:33] - I taka dobra sprawa. Nie wiadomo tak do końca, kto pierwszy te szczątki zobaczył. Czy był to... Przepraszam, jeżeli tylko-
[02:30:43] - Marcel.
[02:30:45] - Marcel Brazel. Czy może dzieci?
[02:30:48] - Tak. Druga sprawa, że nie wiadomo, ile katastrof było, bo niektórzy mówią, że w Roswell tak naprawdę mogły być dwie katastrofy i na to wszystko wskazuje. Będziemy o tym gadać. Oczywiście jeszcze, jeżeli tylko Chris Miekina będzie miał na to czas. Przepraszamy za wszystkie niedogodności, które nas dzisiaj dopadły, związane albo z moim głosem, albo z tą niezbyt dobrą jakością połączenia. Obliccie nas za tydzień i zobaczymy wtedy, jaki temat poruszymy. Na pewno będzie to wstęp do Debat Ufologicznych Online, o które tak często pytacie i o których tak często mówicie. Prosimy was o to, żebyście nadsyłali też nam swoje propozycje tematów debat ufologicznych, dlatego, że musicie mieć świadomość takiej trochę problematycznej kwestii, Marku, bo okazuje się, że my chyba już przekroczyliśmy 75. odcinek.
[02:31:45] - Nie licząc tych debat bez numerków.
[02:31:51] - Nie zadanych pytań. Myśmy przekroczyli odcinek w tematyce, która chyba nie jest tak bardzo szeroka, a nasze odcinki, nasze audycje miały chyba tak średnio właśnie po półtorej godziny długości. Także naprawdę jest o czym mówić.
[02:32:10] - Chyba trzy godziny chciałeś powiedzieć.
[02:32:12] - Tak. Mówię o średniej, bo niektóre mają mniej. Niektóre mają pięć. Jeżeli jest o czym mówić jeszcze w czwartym sezonie w odcinku numer 80, to jest naprawdę bardzo dobrze. Jeżeli są jakieś kwestie, które was szczególnie interesują, to piszcie do nas, dajcie nam znać. My na pewno w tym sezonie poruszymy tematy, które były troszeczkę zawsze spychane jako problematyczne, prawda, Marku? Czyli USO, implanty, MILAB-y, reptilianie na przykład i tak dalej. To są sprawy, którymi się na pewno będziemy zajmować i bardzo mnie cieszy to, że że debaty ufologiczne powracają. Dlatego, że powiem wam szczerze, jako stworzenie nocne lepiej czuję się, kiedy zaczynam debatę i jest ciemno na dworze. Dlatego, że kiedy zaczyna się debata niekontrolowana i jest godzina 19:00 w lato i widzę, że wszystko się wokół dzieje i jest jasno i dziewczyny jeżdżą na rowerach, to jakoś tak nie mogę się pozbierać.
[02:33:28] - Ciężko się skupić, szczególnie przy tych dziewczynach.
[02:33:32] - Tak, dokładnie. Także zapraszamy za tydzień, drodzy państwo.
[02:33:38] - Mówił te słowa do państwa współprowadzący debatę Radio Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego Nieznanego Świata Piotr Cielebiaś. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[02:33:49] - Dziękuję Marku i przypominam, że ukazał się nowy „Nieznany Świat”. A w nim jest mnóstwo ciekawości związanych z ufologią. Opowiem o nich za tydzień. Trzymajcie się wszyscy. Cześć i pamiętajcie, żeby nam przesyłać swoje propozycje do debat ufologicznych na adres Radia Paranormalium.
[02:34:10] - No i oczywiście wysyłać swoje relacje z obserwacji UFO i nie tylko.
[02:34:14] - Relacje też, dlatego że mamy ich już sporo zgromadzonych.
[02:34:20] - Na pewno będzie też co najmniej jedna jeszcze taka debata, taka jak w maju, w której te relacje wybrane zaprezentujemy.
[02:34:31] - Będziemy się starać zrobić taką debatę, w której to będzie przedstawione, ale oczywiście musimy takie historie trochę zgromadzić, żeby was zaciekawić. Dlatego nadsyłajcie nam swoje historie, odzywajcie się do nas. Trzymajcie się. Ogólnie mówiąc cześć.
[02:34:50] - Audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.
[02:35:01] - Trzymajcie się. Cześć.
[02:35:04] - Pa, pa.
[02:35:05] - Cześć.
[02:35:06] - Hej. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl.
Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:36:02] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:36:14] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[02:36:42] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:36:53] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
[02:37:19] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał ponoć. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:37:31] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl.
Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.