Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy jak co drugi piątek kolejny odcinek audycji Bibliotekarium na żywo. Audycja dedykowana przede wszystkim molom książkowym, ale nie tylko. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Google Hangouts są z nami jak zawsze gospodarze Bibliotekarium: Marek Żelkowski i Wiktor Żwikiewicz. Dobry wieczór panowie. Dobry wieczór. Witam. Dziesiąty odcinek Bibliotekarium panowie postanowili świętować przy książce Davida J. Jessela i Anne Moir pod tytułem: "Płeć mózgu". Rzecz będzie kontrowersyjna, szczególnie jeżeli rozmawiamy w takim właśnie gronie, w jakim rozmawiamy. Bowiem Wiktor Żwikiewicz ma wyrobioną opinię na temat różnic między mężczyznami a kobietami.
Zanim jednak przejdziemy do tematu głównego naszej audycji, przypomnę tradycyjnie kontakty do Radia Paranormalium, bowiem Bibliotekarium realizujemy w całości na żywo. Koło godziny dwudziestej pierwszej, może troszkę później, będzie można do nas zadzwonić, wdać się w dyskusję na antenie, zadać pytanie, skomentować. Ale pisać można oczywiście już teraz.
Nasz numer telefonu to trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy.
Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. SMS oczywiście również odbieramy. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niestandardowego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać komentarze, pytania i inne ciekawe wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Halo, halo, Bydgoszcz? Oddaję głos do Bydgoszczy. No to sobie bierzemy ten głos w takim razie. I powiem szczerze, że ja mam dzisiaj pełne drżenie przed- przed- przed audycją, ponieważ, ponieważ temat... ja nie wiem, czy temat jest trudny, ale temat jest, jak już kilka razy zostało powiedziane, kontrowersyjny. I on jest kontrowersyjny właściwie, właściwie to nie wiadomo, dlaczego on jest kontrowersyjny. Pewno dlatego, yyy, że ludzie się zrobili ostatnimi czasy bardzo drażliwi, a i bardzo lubią, bardzo lubią mieć rację. Ja też lubię mieć rację. Wiktor też lubi i dlatego tak często- Ja nie lubię, ja mam. No, no właśnie. No to już jakby wszystko na ten temat, jeśli chodzi o dziś, o klimat dzisiejszej audycji. Ale tak zupełnie poważnie, to, mm, rzeczywiście książka, o której dzisiaj będziemy, yy, mówili, ona narobiła w swoim czasie sporo szumu, ale narobiła tego szumu dlatego tak dużo, ponieważ, yy, ponieważ ja mam wrażenie, Wiktorze, że część osób, ee, która, yy, czytała tę książkę, po prostu jej nie zrozumiała. Albo właściwie myślę, że lepiej byłoby powiedzieć: nie chciała jej zrozumieć, bo ona była tak ideologicznie niepoprawna. Ona mówiła pewne rzeczy, które dla ludzi, mm, i to zresztą słuchając fragmentów tej książki dzisiaj, ee, będzie to zresztą powiedziane, ale rzeczy, które były dla ludzi jeszcze, powiedzmy sto, sto pięćdziesiąt lat temu oczywiste, dzisiaj zostało to w pewnym stopniu wyparte. Yy, my przyjęliśmy, że, że jesteśmy tacy sami. Tymczasem- Nie, nie, Marku, nie mów w czasie przeszłym. Ta książka jest aktualna, yy, cały czas. Do dnia dzisiejszego powinna być właściwie tak, jak- Ale oczywiście! -w dawnych czasach Biblia w domu na każdej półce. Tak samo ta książka powinna być w każdym domu. Powinni ją czytać, yy, na przykład rodzice, mężczy-, w ogóle mężczyźni i kobiety, po to, żeby rozumieć, yy, mechanizmy zachodzące w związkach między kobietą a mężczyzną. Powiem tak: no, już aż tak daleko to bym, to bym nie poszedł. Nie przesadzałbym z tą, z tą, z tą bibliowatością, yy, tejże książki.
Natomiast jest coś takiego, jest coś takiego, że ta książka, pomimo że, yy, to jest właśnie to, że książki u nas wydawane są po tak-- po, po jakimś czasie i wydawca później pisze, że według najnowszych badań i tak dalej. No cóż to są za najnowsze badania, jak książka po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym. No to powiedzmy, może czasu już upłynęło. Aktualność równa się M razy kwadrat jest taka sama dzisiaj, jak była pięćdziesiąt lat temu. Także- Zgoda, zgoda, ale jakby prowadzę do pewne, do, do, do pewnego, yy, do, do pewnej konkluzji, ale do niej to jeszcze sobie pewno pod koniec audycji tak naprawdę dojdziemy. Ja powiem jedno, że jeszcze tak, żeby trochę ponarzekać na początku, to muszę powiedzieć, że tak jak zaczynaliśmy Bibliotekarium w styczniu, to narzekaliśmy, że jest zimno, ciemno i w ogóle tak ponuro. Teraz jest, świeci piękne słońce, jest cieplutko, okna mamy otwarte, więc od razu uprzedzamy, że różne przejeżdżające samochody i, i różni ludzie, którzy postanowili akurat pod oknem drzeć, drzeć, no, drzeć się po prostu. Są, mogą, mogą tutaj na, na antenę zawitać. Natomiast powiem tak, żeby tak trochę ponarzekać, bo to, bo to tak w dobrym stylu. No, niestety słońce jeszcze nie zaszło i świeci mi tak dokładnie, dokładnie w ekran komputera.... że nie wszystko widzę. A dlaczego mówię o- Zwróć uwagę, Marku, że wszystko na tym świecie, każda idea właściwie, tak samo tej audycji, jak i każda inna idea, rodzi się w ciemności. Tak jak człowiek w tych wodach płodowych jest ciemny, ślepy, głuchy. Powoli, powoli. I tak samo to nasza audycja pojawiła się w ciemnościach zimy, prawie w tym, prawie w epoce lodowcowej, yyy, przełomu styczeń, luty. Nie, grudzień, marzec. Coś tam takiego. Grudzień, marzec. Nie grudzień. Około grudnia. No nieźle, nieźle. Jedźmy dalej. Audycja urodziła się w ciemnościach, ale teraz można powiedzieć, nastało oświecenie albo nastały. Teraz jesteśmy dojrzali. Już wiemy, o czym mówimy. Bierzemy pełną odpowiedzialność za poglądy. Powoli, powoli, powoli. No, ja nie wiem. No, ja nie wiem. Zobaczymy.
Zobaczymy, czy bierzemy. A dlaczego mówię o tym ekranie komputera? Bo oczywiście nasz niezawodny, stały korespondent, tak jak go już w poprzedniej audycji nazwałem, czyli O35, przesłał nam, przesłał nam dosyć długi list. Ja go, yyy, nie będę odczytywał w całości, bo po prostu, yyy, po pierwsze jest długi, a po drugie to świecenie w ekran nie bardzo, nie bardzo daje mi możliwość w miarę płynnego przeczytania.
Niemniej chciałbym kilka zdań z tego, z tego listu O35 przeczytać, a tych wszystkich, którzy chcieliby go poznać, to odsyłam na, na stronę Radia Paranormalium. Tam można cały tekst przeczytać. Tekst, z którym właściwie w większości się zgadzam. Ja, trudno mi, trudno mi polemizować z większością stwierdzeń, ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym czegoś, gdybym czegoś nie znalazł. Otóż O35 pisze o tym, że, że ta książka jest bardzo kontrowersyjna dla kobiet, zwłaszcza dla...
i tu cytuję: „zwłaszcza dla sporej grupy reprezentujących tak zwany feminizm. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak tę książkę traktować, bo w sumie teraz, po około trzydziestu latach od jej wydania, trudno jest powiedzieć, że jest to książka naukowa ani popularnonaukowa.
Jest zbiór opinii autorów opartych, opartych na wyselekcjonowanych przez nich faktach, badaniach itp. Nasuwa się od razu pytanie do prowadzących program: czy nie odnosicie wrażenia, że autorzy tej książki najpierw założyli pewną tezę, a praca, jaką wykonali, to było selekcjonowanie opinii, badań naukowych itp. w celu jej udowodnienia? Czyli wszystko, co w mojej, co w niej napisali, miało udowodnić jednoznacznie ich początkowe założenia.
Moim zdaniem powinno być chyba odwrotnie. Przeprowadza się jakieś badania itp. Oczywiście muszą mieć jakieś założenia. O, i tu właśnie nie mogę przeczytać, bo słońce, oraz cel. A następnie po analizie przeprowa-przeprowadzonych wyników wyciąga się odpowiednie wnioski. I tu krótka, krótka, krótka... no, nie wiem, chyba odpowiedź na pytanie zadane przez O35. No, ta książka naukowa nie jest z całą pewnością.
Natomiast jeśli chodzi o jej popularnonaukowość, to tu już bym się wahał. Ja odnoszę wrażenie, że to jest jednak książka popularnonaukowa, bo zwróćmy uwagę, że pani Anne, powiem tak, jak usłyszałem pan, że to podobno się czyta Anne Moir. Nie biorę żadnej, żadnej gwarancji za to, że w ten sposób się czyta. Oraz pan David Jessel.
Dosyć specyficznie tworzyli tę książkę. Otóż pani Anne Moir to jest, to jest kobieta, która jest z wykształcenia genetykiem i to takim nietuzinkowym genetykiem. Natomiast David Jessel to jest dziennikarz, który zawsze, wiadomo, dziennikarze, sam, sam jestem, sam uprawiam ten zawód i wiem, że coś z hieny jednak w każdym dziennikarzu jest. No więc David Jessel kiedyś spotkał panią Anne Moir. No, sobie pogadali. No i po jakichś dziesięciu latach David Jessel przypomniał sobie, że kiedyś taką panią poznał i ona ciekawe rzeczy mówiła, ponieważ szukał akurat ciekawego tematu do audycji. No to jak sobie przypomniał, to panią odnalazł. I wtedy oni po krótkiej rozmowie doszli do wniosku, że można by książkę, która później, o której dzisiaj będziemy rozmawiać, można by napisać. Ale tworzyli tę książkę w dosyć specyficzny sposób. Ja przyznam, że ja jestem pod wrażeniem tej... tworzenia tej książki. Otóż to było tak, że pani, pani Anne Moir, yyy, robiła panu Jesselowi cotygodniowe wykłady, znaczy zbierała pewną pulę materiału rozproszonego po czasopismach naukowych, właściwie z całego świata, anglojęzycznych czasopismach naukowych.
Robiła, przekładała to na język zrozumiały dla laika i robiła mu cotygodniowy wykład. To się działo przez dłuższy czas. Chodziło o to, żeby, yyy, ten, ten naukowy, ten naukowy żargon, którym posługuje, posługuje się wielu, wielu uczonych, przekształcić w coś bardziej strawnego dla, dla ludzi. Czy zarzut O2 jest słuszny, że oni dobierali pod pewną tezę?
No, powiem tak: istnieje w nauce coś takiego jak jakaś hipoteza robocza, hipoteza badawcza. Myślę, że to bliższe było temu, bo jednak orientacja pani Anne Moir w nowocz-, w nowoczesnych badaniach genetycznych, w doświadczeniach, które były prowadzone, to jeśli czyta się tę książkę, to, to ma się pewien szacunek dla, dla tych, dla rozległości poszukiwań, które prowadziła. Czy to było dobieranie pod temat? Ja myślę, że właściwie wszyscy uczeni to robią. I to nie jest tak, że, że ja na przykład chciałbym, żeby ta książka, tak jak Wiktor, była Biblią i była powszechnie cytowana. Z tego, co wiem, to pewne, pewne tezy, a właściwie nie tezy, pewne badania naukowe przytoczone w tej książce stały się jakby mniej aktualne. Pewne, pewne się umocniły, więc to tak jak zawsze z tego rodzaju publikacjami. Tak to już bywa. Natomiast, natomiast myślę, że to chyba nie było z tą książką tak źle.... Ja mam, mam takie, taką uwagę. Trzeba zwrócić uwagę, że, że ta książka została napisana jeszcze w dobrym okresie dla książki, w czasach, kiedy jeszcze, że tak powiem, nie, nie istniał ten taki wściekły wyścig szczurów, gdzie autorzy dziennikarze muszą kle- trzepać książkę raz na pół roku albo, albo raz na dwa miesiące, albo jak Kraszewski raz na tydzień i tak dalej. To znaczy wtedy, poza tym nie był to duet, który żył z pisania książek. Zdecydowanie. Który miał, który po prostu rozpaczliwie szukał tematu, żeby sprzedać, żeby zaistnieć i tak dalej. Nie. Byli to ludzie, którzy prowadzili pewne obserwacje kulturowe, co, mm, i szukali odpowiedzi na te obserwacje kulturowe w nauce, w tym, co przynosi najbardziej współczesna wtedy nauka. I zresztą dzisiaj w większości, ja się akurat nie zgadzam, że tam się prawie cokolwiek zestarzało.
Wszystkie sprawy aktualne według moich danych, nie? Chociaż książka, tak jak podkreślałeś, jest bardzo... Ja ją też polecam do czytania. Książka jest bardzo popularna, popularnonaukowa. Bardzo prosto napisana, tak. Pięknie napisana. Jest to, właściwie czyta się te, te, to tak od niechcenia i wszystko się rozumie właściwie, nie? Można się nie zgadzać, ale się rozumie. Ja wrócę jeszcze, wrócę jeszcze do listu napisanego przez O trzydzieści pięć.
I powiem tak, że, mm, myślę, że, myślę, że O trzydzieści pięć czytał tę książkę dosyć dawno i po prostu nałożyło się szereg, szereg innych informacji na nią. I to stąd na przykład coś takiego, o czym pisze, że, niech to znajdę, bo to słońce dalej przeszkadza. Pewnym faktom, o! Cytuję: "Pewnym faktom nie można oczywiście zaprzeczyć.
Mózg kobiecy jest od ośmiu do dwunastu procent mniejszy od męskiego. Jest to fakt stwierdzony naukowo. Wcale jednak nie oznacza, że są, że kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn. Jak pokazuje życie, jest często wręcz odwrotnie". Absolutna zgoda. I zresztą z tego, co napisano w książce Płeć, Płeć mózgu, wynika dokładnie to, co O trzydzieści pięć napisał. Chyba we fragmencie, który będziemy za chwileczkę, którego będziemy za chwileczkę słuchać, nawet o tym się mówi, że z tego, że mózg kobiety jest mniejszy, nie wynika dokładnie nic.
Dokładnie nic nie wynika, że ten mózg jest mniejszy. Znacznie, natomiast in- inne rzeczy, które, które różnią te mózgi, a już są znaczące i O trzydzieści pięć o jednej z nich pisze. O tych połączeniach, o tych połączeniach nerwowych, które u kobie..., w kobiecym mózgu są znacznie bardziej, no, nie wiem, szukam słowa, bardziej, bardziej gęste, bardziej intensywnie przebiegają, a same połącz, samo połączenie półkul pomiędzy, yy, w mózgu, w organizmie kobiety jest bardziej masywne.
Lepiej jest ten, te półkule są połączone. Bo ja w ogóle chciałbym- Mam taką uwagę. To będzie seksistowska uwaga z całą pewnością. Nie, nie, nie, absolutnie nie. Otóż w czasach, kiedy startował Apple, to Apple, ten komputerek, taki, który, który ja zresztą miałem, ważył gdzieś dwa kilogramy. W tym czasie w Związku Radzieckim tego samego typu komputer, takiej samej wydolności ważył około dziesięciu ton. Ja chciałem tu... To jest słuszna uwaga. Zresztą Yubi na czacie napisał, że o ile Anne Moir to rzeczywiście może nie pisała tej książki dla kasy, ale rzeczywiście David Jessel jako, jako hiena, dziennikarz, no, no, powiedzmy szczerze. No, rzeczywiście dla kasy. Zdaje się, że jest to słuszne podejrzenie. Ktoś musiał być motorem tego przedsięwzięcia. Ale wracam, wracam do książki, bo ta książka, jej, jej feministki, ale takie właściwie feministki faszystki, o których powiem, bo ja cenię feministki jako, jako kobiety, które walczyły o swoje prawa. Ja pełen szacunek. Natomiast są takie kobiety, które, które za wszelką cenę chciałyby udawać mężczyzn i tu nie do końca się, nie do końca się z nimi zgadzam, a właściwie w ogóle się z nimi nie zgadzam, bo uważam, że kobiety są po to kobietami, żeby nimi były i mężczyźni również. I próba ujednolicenia tego wszystkiego to jakby w świetle tej książk- książki po pierwsze jest skazana na niepowodzenie, poza tym może, może skutkować różnymi dziwnymi rzeczami. Ale o czym jest ta książka? Ta książka moim zdaniem jest o tym, że mężczyźni i kobiety to jest tak, jak dwa, to ty powiedziałeś, jak dwa brzegi rzeki. Rzeka może płynąć tylko wtedy, kiedy ma dwa brzegi.
Jeśli jeden z nich znika, to następuje rozlewisko. I troszeczkę tak jest z byciem mężczyzną i z byciem kobietą. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni i jesteśmy różni, ale to nie znaczy, że któreś jest, któraś płeć jest gorsza, a któraś jest lepsza. Mówienie czegoś takiego, przynajmniej według mnie, jest nieporozumieniem i tego, takiej tezy w książce nie ma. Ta książka pokazuje po prostu, że nie istnieje coś takiego, co jest lansowane przez, przez niektóre grupy feministek, jak płeć kulturowa. Że nie da się chłopca przebrać w spódniczkę i wychować go, wychować go w środowisku całkowicie żeńskim, żeby zrobić z niego dziewczynkę. To się może udać i o tym będziemy pewno jeszcze dzisiaj mówić, w specyficznych warunkach i jeśli ten mózg mężczyzny jest specyficznie zorganizowany. Natomiast dla mnie jest ważne to, że ta książka tak naprawdę mówi o tym, co przyjęło się w kulturze, w tej chwili masowej. Przecież każdy z nas zna taką frazę, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety są z Wenus. I nikt przeciw niej nie protestuje.
Wszyscy mówią: "No tak, no tak jest. No, jest rzeczywiście. Mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus". I taka teza przemknie. Natomiast jeśli para Anne Moir i David Jessel zaczyna udowadniać, dlaczego tak jest, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety są z Wenus, to wtedy się podnosi, podnosi wielki krzyk.... I powiem tak, z całą resztą. Powiem tak, genialnie podsumował właściwie, yy, w swojej, w swojej, swoją wypowiedź O trzydzieści pięć, bo napisał, yy, takie zdanie, które, no, po prostu mnie ujęło, którym mówi, że jeden z nas, yy, w czasie audycji przytoczył, yy, przytoczył ten żart, że feminizm kończy się tam, yy, gdy trzeba szafę wnieść na czwarte piętro. I mówi, pisze w ten sposób O trzydzieści pięć: "Zgoda, ale czy przypadkiem nie staliśmy, yy, nie staliśmy my, faceci, do tego, nie zostaliśmy między innymi do tego stworzeni?" No właśnie i o tym jest książka, o której, o której będziemy dzisiaj mówić, czyli Płeć mózgu, że my, yy, jako, yy, jako mężczyźni i kobiety zostali stworzeni do różnych rzeczy, ale jedni bez drugich nie mogą funkcjonować. Bo to jest dokładnie jak z tą rzeką.
Jeśli, yy, nagle, yy, ze wszystkich zrobimy kobiety, to nie będzie fajnie. Jeśli ze wszystkich zrobimy mężczyzn, to będzie jeszcze gorzej. W świetle tego, co pisze się w książce, mężczyźni są grupą agresywną. Są, yy, no, mają szereg niesympatycznych cech. Tacy zostali ukształtowani.
Można to oczywiście kulturowo troszkę spiłować, ale w gruncie rzeczy ciągnie wilka do lasu i natura jest w gruncie rzeczy niezmienna. Yy, ja jeszcze nawiążę do, do tytułu książki, bo żeby to tak nie przeszło między palcami. Co oznacza płeć mózgu? Ten tytuł. Ten tytuł oznacza to, że mózg kobiety i mężczyzny to jest, że po prostu organ płciowy. Jak my nie mamy żadnych zastrzeżeń do różnicy, yy, między naszymi organami płciowymi, które się potężnie różnią, nagle znajdujemy, oni nam uświadamiają, że to jest też element tego, yy, tej całej płciowości, również mózg. A myśmy myśleli, że mózg to już jest tylko taka, yy, takie liczydło do, do, dla, yy, które, które właściwie i u czło, u mężczyzn, i u kobiet jest takim samym, mm, takim samym narzędziem, czyli... A, a resztę to mamy, jedyna różnica między nami to w kroku, nie? To jest strasznie, yy, błędna, błędne mniemanie, no. Fajną uwagę, fajną uwagę czytam w tej chwili.
Yy, Wicked Sick napisał: "Dzisiaj feministki, oczywiście nie wszystkie, bo nie fair byłoby generalizować, to efekt uboczny globalizmu. Niektóre osoby po prostu nie potrafią się wpasować w społeczeństwo."
Tak, tak, tak. Pełna zgoda. No, tak, tak, niestety. Yy, wydaje mi się, że tak, tak właśnie jest. I no cóż, wrócę jeszcze. Wrócę jeszcze na chwilę do, yy, do, do, do tej, tej przesyłki, którą od O trzydzieści pięć otrzymaliśmy. On pisze tam, yy, o ty, o, o przypadku, yy, Piotra Curie i Marii Curie-Skłodowskiej. Kto tam co wynalazł?
Yy, tak gene- generalizując. I to też są bardzo, bardzo fajne, bardzo fajne uwagi, bo, yy, ja naprawdę dostaję wysypki, kiedy słyszę, kiedy słyszę, że, mm, tylko mężczyźni są stworzeni do wynajdywania albo tylko kobiety są stworzone do prania. No to już jest po prostu... Nie, tak nie jest! I zarówno i kobiety, jak i mężczyźni, yy, mogą robić podobne rzeczy. Ale to jest tak, yy, Anne Moir i David Jessel podkreślają, że tak jak na przykład w sporcie jest. Yy, dlaczego są podziały na, yy, na, yy, dyscypliny męskie i kobiece? Ponieważ jest tak, że bardzo wiele kobiet, yy, na przykład w bieganiu, jest lepszy, lepszych od mężczyzn. One są lepsze, po prostu.
Pokonają cię w szczerym polu, powiedzmy. Ale, mm, tak to jakoś jest, że mistrz, oo, w biegach, yy, mężczyzna i mistrzyni kobieta, no, zawsze, yy, ten, yy, ich, ich osiągi będą na niekorzyść kobiet. Być może kiedyś to się zmieni, ale na razie tak jest. I w wielu innych dziedzinach jest podobnie, ale w obie strony. Bo pamiętajmy o tym, że to sport jest tym przykładem, gdzie mężczyźni być może górują. Ale dlaczego? Górują w bardzo prymitywnych dyscyplinach. Siłowych.
Siłowych, brutalnych, yy, zręcznościowych i tak dalej, jakichś tego typu rzeczy. A dlaczego? Otóż ja chciałbym wam uświadomić, jako były, były, że tak powiem, archeolog i tak dalej, to, yy, uświadomić wam, że przez... Ja nie jestem pewien, yy, ja nie jestem pewien, kto jest, yy, ewolucyjnie bardziej zaawansowany: kobieta czy mężczyzna. Otóż, yy, patrząc na dzieje świata, według mnie kobiety są o wiele ba-- yy, tu Marek możesz, yy, się zdziwić, ale, yy, jak ja sobie przemyślałem, co wykonywały kobiety przy, od, w czasach neolitu i tak dalej, przez, yy, cały czas.
Otóż, yy, kobiety, hy, hy, w czasach epoki kamienia łupanego, kiedy wykonywano przepiękne siekierki krzemienne, dzisiaj są arcydzieła. Nawet, yy, w tej, mm, yy, piramidzie Cheopsa zostały znalezione takie cudowne rzeczy, wykonane pięć tysięcy lat wcześniej, gdzieś tam na, na, na Saharze, kiedy jeszcze nie była Saharą. Yy, w każdym bądź razie to wszystko robiły kobiety, yy, Marku. Yy, kobiety wyko, yy, wykonywały narzędzia. Kobiety, wyłącznie kobiety zajmowały się garncarstwem. Faceci nie mieli do tego rąk, ani zręczności, ani umysłów, yy, nadających się do w ogóle do tworzenia sztuki. Wszystkie rzeczy, które, które kiedyś zdobienie, yy, to wszystko wykonywały kobiety. Yy, mężczyzna był-... tak zwanym chamem, który po prostu ma wziąć siekierę. Tę, którą zrobiła mu zresztą kobieta, bo sam by nie był, nie umiał tego zrobić.
Polecieć do lasu i przynieść żarcie do, do domu, żeby wyżywić rodzinę albo plemię i tak dalej. Ot, do tego byli samce. Kobiety organizowały całe środowisko. No i zobacz. Dokładnie, on trzydzieści pięć o tym pisze. No, no tak, teraz wyobraziłem sobie gimnastykę artystyczną, konkurencję męską z piłką, wstążką i z maczugami. No dokładnie. No, zobacz tego faceta, który biega z tą wstążką. No po prostu- Nie, no, no, zrobi to ergonomicznie, w końcu wykona te wszystkie rzeczy, ale wdzięczność tego pokazu będzie roz- Powiedzmy, wątpliwa. Wątpliwa. Cokolwiek, nie? Także, także myślę, my- I teraz ja, Marku, jeszcze pociągnę tą pałeczkę tego, tej. Otóż całą kulturę przez długi czas pielęgnowały kobiety. Faceci szli na wojnę i ginęli. Chcę cię uświadomić, że to kobiety wychowywały dzieci, kobiety opowiadały, plus dziadkowie.
Opowiadały synom i córkom o ich ojcach, którzy kiedyś tam żyli, zginęli. Ot, o obyczajach i jak należy postępować, co robić. Mężczyźni nie mieli ani do tego głowy, ani umiejętności, ani nawet wysławiania.
Nie wiem, kiedy, o ile człowiek zaczął mówić, można to jakoś tam stwierdzić, kiedy człowiek zaczął się posługiwać mową, ale mężczyźni z całą pewnością robili to parę tysięcy lat później od kobiet, co zresztą widać przy rozwoju dzisiejszych dzieci. Dziewczynki mówią dużo szybciej od chłopców. Chłopcy zaczynają bredzić dopiero około trzech, trzech i pół, czterech lat. Wtedy- No już nie przesadzaj. No już nie przesadzaj. No tak, kiedy dziewczynki to już pięknie, prawie poezje wysławiają. Nie, no powiem ci, no musi w miarę równo musieli zacząć mówić, bo by się ta kobieta z tym swoim facetem z maczugą nie dogadała.
Ale przecież się nie dogadywaliśmy językiem, tylko łóżkiem w taki... Nie, wtedy to jeszcze tym sianem, nie? Dobra, wiesz co? Myślę, że to jest dobry czas, żebyśmy posłuchali pierwszego fragmentu książki, o której dzisiaj rozmawiamy. Marku, teraz oddajemy głos Tobie.
Sto lat temu obserwacja, że mężczyźni różnią się od kobiet wieloma możliwościami, uzdolnieniami i umiejętnościami, byłaby beznadziejnym truizmem, banalną oczywistością. Taka uwaga, wypowiedziana dzisiaj, wywołałaby zupełnie inne reakcje. W ustach mężczyzny oznaczałaby niedostateczną ogładę towarzyską, naiwność w dziedzinie socjopolityki płci, niedopuszczalne braki w potocznej wiedzy albo niezręczną próbę prowokacji.
Kobieta ryzykująca taką opinię spotkałaby się z pogardą jako zdrajczyni swojej płci, sprzeniewierzająca się z trudem wywalczonym zwycięstwom ostatnich kilkudziesięciu lat, kiedy to kobiety dążyły do osiągnięcia równości, pozycji, szans i uznania w społeczeństwie. W rzeczywistości jednak wszyscy niemal naukowcy i badacze specjalizujący się w tym przedmiocie doszli do wniosku, że mózgi kobiet i mężczyzn są różne. Rzadko zdarza się większa przepaść między tym, co sądzi inteligentna, oświecona opinia publiczna, że kobiety i mężczyźni mają takie same mózgi, a tym, co wie nauka, że tak nie jest. Nadając swojemu artykułowi naukowemu tytuł: „Czy rzeczywiście mózgi kobiet i mężczyzn są różne?", kanadyjska badaczka przyznała jednocześnie, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Niewątpliwie tak. Byłoby zadziwiające, gdyby mózgi kobiet i mężczyzn nie były różne. Biorąc pod uwagę ogromne różnice morfologiczne, strukturalne i uderzające często odmienności w zachowaniu kobiet i mężczyzn, większość z nas wyczuwa intuicyjnie, że płcie są odmienne, ale stało się to powszechną, wstępną tajemnicą, którą zachowujemy dla siebie. Przestaliśmy ufać naszemu zdrowemu rozsądkowi. W rzeczywistości, w czasie naszego pobytu na tej planecie byliśmy zawsze gatunkiem seksistowskim, wyraźnie podkreślającym odmienności związane z płcią. Nasza biologia wyznaczała samcom i samicom homo sapiens odmienne funkcje.
Nasza ewolucja wzmocniła i udoskonaliła te różnice. Nasza cywilizacja je odzwierciedla, nasza religia i edukacja potęgują je. Dziś jednak obawiamy się swojej historii i odrzucamy ją. Obawiamy się jej, bo boimy się wejść na śluz winnych, wielowiekowych, krzywdzących uprzedzeń wobec płci.
Odrzucamy ją, ponieważ chcemy wierzyć, że ludzkość, uwalniając się od ciężaru animalnej przeszłości i neandertalskich początków, wyzwoliła się od dyktatu biologii. W ciągu ostatnich trzydziestu lat niewielka, ale wpływowa grupa ludzi powodowanych dobrymi intencjami, próbowała nas przekonać do przyjęcia tej nowej, buntowniczej opinii. Odkryli oni, że religia i edukacja to spisek samców, służący utrzymaniu podporządkowanej pozycji kobiet.
Odkrycie jest prawdopodobnie słuszne. Wykryli także, że nasze tak zwane cywilizacje zbudowane są na męskiej agresji i dominacji. To także zapewne prawda. Jak dotąd wszystko jest w porządku. Problem pojawia się wtedy, kiedy szukać zaczynamy wyjaśnienia, dlaczego tak się stało.
Jeżeli kobiety i mężczyźni są i zawsze byli identyczni w takim stopniu, jaki wynika z posługiwania się identycznymi mózgami, to w jaki sposób płeć męska zdołała tak skutecznie, we wszystkich prawie kulturach i społeczeństwach na świecie, zapewnić sobie dominację nad kobietami? Czy to tylko przewaga mężczyzn pod względem muskulatury i wagi ciała spowodowała, że świat kobiet był przez parę tysięcy lat terytorium okupowanym? Czy też fakt, że jeszcze parę wieków temu kobiety przez większą część życia były w ciąży? A może bardziej prawdopodobne jest, jak sugerują fakty, że u źródeł tego, jakim jesteśmy społeczeństwem i jakimi ludźmi, leżą różnice między mózgami kobiety i mężczyzny.
Są takie dane biologiczne, których przy najlepszej i najbardziej seksualnie wyzwolonej woli nie możemy pomijać. Czy nie byłoby lepiej, zamiast z bezsilną wściekłością odrzucać różnice między płciami, uznać je, zrozumieć, wykorzystywać, a nawet cieszyć się nimi?...
Mm, na forum się pojawiła taka- To nie na forum, to na YouTubie. Na YouTubie. W tle tych, tej, yy, mm, tej narracji Woliosa pojawiła się notka, że najwięksi artyści, wynalazcy, sportowcy, rzemieślnicy, naukowcy to mężczyźni. Przepraszam. Poprzedzona jeszcze, to Władysław Łokietek do nas napisał. Zaczął mniej więcej tak: „Ale pierdolą!". A dalej było o tych artystach. Otóż ja się zgadzam i bezwzględnie tak samo to twierdzę. Ale chciałem uświadomić, mm, yy, również naszym korespondentom, dlaczego, kiedy to się stało? Otóż stało się to dopiero w czasach, kiedy mężczyzna już nie musiał z siekierą biegać do lasu i gonić zwierzynę.
Wtedy, kiedy zaczęliśmy uprawiać rolę i, ee, w magazynach żarcia było wystarczająco dużo, żeby przetrwać zimę, przetrwać wiosnę i, i do następnych plonów. W tym momencie pojawia się kasta mężczyzn, która właściwie nie miała co z sobą począć. Nie mieli co robić. No i ci mężczyźni przyglądali się właściwie ty-tym robótkom kobiety i między innymi zaczęli się parać. A, yy, nie mając innych obowiązków, bo kobiety im przecież nie dały dzieci, żeby ani, ani, ani gotowania do roboty.
Rzeczywi- rzeczywiście doszli do pewnej wprawy i ten okres rozkwitu i przejęcia, że tak powiem, kobiecych, typowo kobiecych umiejętności przez mężczyzn, to odbywał się dokładnie w neolicie, wtedy, kiedy, ee, uprawa roli zaczęła się rozwijać, nie?
No i od tego czasu to faktycznie dzisiaj, a dzisiaj to tak, dzisiaj to ja wiem, że nie ma przecież żadnej autorki jakiegokolwiek książki, która, która by była cokolwiek warta. Nie ma. Nie słyszałem o żadnym odkryciu naukowym dokonanym przez, przez kobietę. Nie słyszałem o- Ja chciałem tylko przypomnieć, że współautorką książki, o której dzisiaj mówimy, jest kobieta.
Ach, no tak, chwała Bogu, ale to było prawdopodobnie wyjście. Pisząc takie, tak kontrowersyjną książkę, trzeba było tam autorki, żeby to jakoś uziemić, yy, ewentualną kry-krytykę. Nie, nie, ale to ona była motorem napędowym. No, ona była- Chwała jej! W końcu ona była.
Lubię ją, bardzo ją lubię. Nie, ale w ogóle wiesz co? No, jak zwykle przesadzasz. No przecież jest cała masa książek, które przeczytałem z przyjemnością. Ich autora- autorkami były kobiety. Ostatnio nawet miałem okazję prowadzić wywiad z bardzo, bardzo poczytną autorką kryminałów.
I powiem Ci, że to są krymi- to są kryminały, które czyta się z przyjemnością. Ja wiem, że kryminały to nie jest działalność artystyczna. Niemniej jednak, niemniej jednak mnie w kryminałach interesuje to, żeby były zrobione dobrze. A te kryminały, o których mówię, są po prostu dobrze zrobione. Tak, ale tu ja, ja, tak jak podkreślałem, widzisz, ja, ja zwrócę, zwrócę ci uwagę na jedną śmieszną rzecz. Otóż my, tak jak ty wspominałeś, ten moje bredzenie na temat tej rzeki i dwóch brzegów. Otóż my się bardzo często w historii rozwoju naszego gatunku wymienialiśmy rolami, tak jak ja podkreśliłem tą wymianę roli, kiedy mężczyźni po prostu z chamów zaczęli, stali się artystami ze względu na to, że nie mieli już nic do roboty, bo nie musieli za łanią latać po, po, po prelii. To bardzo podobnie, yy, podobne zjawisko występuje z kobietami. Kobiety też przejmują, ee, bardzo często typowo męskie, yy, role. Ja jako stary człowiek pamiętam jeszcze, jak w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku totalnym zgorszeniem było na jakiejś olimpiadzie, kiedy pojawiła się pierwsza amazonka siedząca na koniu po męsku.
Było to zgorszenie i prawie pornografia. I cały świat się trząsł i cała prasa komentowała, jakie to straszną rzecz ta kobieta zrobiła. Ta jeździ na koniu jak na oklep. Nie, nie, kobiety jeździły zawsze, nawet siodła miały specjalnie robione, specjalne wszystko.
Kobiety jeździły zupełnie inaczej kiedyś na koniu. Yy, dzisiaj już tego problemu nie ma. Kobiety jeżdżą tak jak mężczyźni. Dalej. Yy, nam się wydaje, że, że w modzie istnieje coś takiego jak pojęcie kobiecości oraz męskości. Ja chcę zwrócić uwagę, że to mężczyźni chodzili w sukumanach kiedyś.
To mężczyźni wymyślili pończochy i chodzili w pończochach, a nie kobiety. To mężczyźni wymyślili rajstopki i chodzili w tych rajstopkach. Zresztą do dzisiaj to używają. To mężczyźni wymyślili spodnie. Kobiety powoli przejmowały te same obyczaje, te same tego. I no i dzisiaj się trudno dziwić, że niektóre kobiety się ubierają w typowo męski garnitur, spodnie, zakładają muszkę albo coś i tak dalej.
I są strasznie wspaniale dumne, że wyglądają jak babochłop, nie? Tak, ale one to zawsze robiły, nie? Ale wiesz, ja ci powiem jeszcze tak, no à propos rajstopek, ty wiesz, co to było? Jakbyś się, jak się w szkole podstawowej zjawiłeś na WF-ie w rajstopkach. No masakra, po prostu masakra. To à propos rajstopek. Jak to się, jak to się wszystko zmienia. Natomiast powiem tak: no O trzydzieści pięć napisał, no, o tym, że, że przecież, yy, że- Przęczę się w chwilę, ale te rajstopy to się fachowo nazywają kaleseraki.... Owo, no okej, okej, przyjmujemy do wiadomości. A o trzydzieści pięć napisał: "No kurczę, a Makbet, Hamlet to może nie są kryminały?
No są! Jeszcze dorzucę Zbrodnię i karę, ale jak są napisane. Ja mówiłem o kryminałach, które, które są w tej chwili, w tej chwili dosyć masowo produkowane. Używam słowa produkowane nie po to, żeby je zdyskredytować. Ja bardzo lubię kryminały. Zresztą mówiliśmy o powieści, opowieści yyy Dziewczyna z pociągu. To również autorką jest kobieta.
Więc ja naprawdę, to nie jest polityczna poprawność. Ja sobie cenię zarówno kryminały pisane przez mężczyzn, jak przez, przez kobiety. Jeden warunek- Ale, ale- Muszą być dobre. Jedna uwaga. Oczywiście mężczyźni pisali kryminały, to mężczyźni pisali kryminały, nawet uwzględniając Agathę Christie i tak dalej.
Ale to jednak była męska rola. Ja nie wiem, czy nie obrażasz kobiet. Kobiety przejęły tą rolę i to, że ty mówisz, że dzisiaj piszą dobrze, to ja się temu nie dziwię. Będą pisać za dziesięć lat, to będą pisać dużo lepiej od mężczyzn, bo mają, że tak powiem, drożność tych, tych, tych tam między lewą i prawą półkulą dużo bardziej aktywną od mężczyzn. No właśnie!
No. To, co powiedziałeś. No to właśnie Anne Moir i David Jessel o tym piszą, że kobiecy mózg jest zorganizowany z pod względem pewnej wydajności znacznie sprawniej. Zresztą o trzydzieści pięć również o tym pisał, że po prostu kobiety działają, potrafią czerpać naraz z wielu zmysłów, że potrafią później to, to działanie wielozmysłowe przełożyć.
Mężczyzna jest konstrukcją, która działa często jak toporny. Ja nie mówię tego po to, żeby obrażać. Jestem przywiązany i uważam, że, że jest bardzo fajna. Tylko chodzi o to, że w niektórych sytuacjach takie działanie, które opisujemy, jest może mniej wydajne, mniej fajne. Natomiast są sytuacje i to nie sytuacje wojenne, tylko, tylko zupełnie inne, kiedy ta nasza, jak ty to powiedziałeś, toporność. No dobra, zostańmy przy tym określeniu toporność bardzo się przydaje.
Co więcej, ona jest niezbędna do tego, żeby sytuacje, żeby pewne sytuacje opanować. I ja myślę, że to, to dosyć istotna sprawa. Ja powiem tak, ja przede wszystkim przeciwstawiam się temu, tak jak w jednej z ostatniej rozmów, którą odbywałem z profeso- z profesorem zajmującym się naukami politycznymi. Kiedy mu powiedziałem o książce, o której, o której dzisiaj rozmawiamy, powiedział: "Nie, to są jakieś śmieszne poglądy. W ogóle to w ogóle tak nie ma". Dlaczego tak powiedział? No, moim zdaniem, nie siedzę w jego głowie, nie wiem, ale moim zdaniem dlatego, że to, o czym rozmawialiśmy, czyli ta nierówność płci pod względem, znaczy inaczej. Przewaga w jednych dziedzinach, słabość w drugich i odwrotnie u drugiej płci nie pasowała mu do obrazu politycznego, który, który przekazywał, w którym wszyscy są tacy sami. To jakby nie pasowało. No bo w polityce lepiej, żeby wszyscy byli tacy sami. Łatwiej się te pionki na szachownicy, te piony na szachownicy rozkłada czy też w ogóle jakoś, jakoś te bierki, bierki rozkłada. Tymczasem tu nagle się pojawił czynnik. Pojawiła się, pojawiła się teoria, która, która się słabo wpasowywała w ten, w ten, w ten obraz. I myślę, stąd ta, to podsumowanie, że to w ogóle są jakieś śmieszne poglądy i w ogóle bez sensu. No, powiem, że jak na ogrom pracy włożony w tę książkę, to chyba, chyba nieco krzywdzące, nieco krzywdzące dla autorów. Nie wiem, jak ty, ale ja mam takie wrażenie, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że te różnice, jakie są między organizmami mężczyzn i kobiet, są najch- najważniejszą rzeczą, jaka pcha w ogóle do przodu rozwój gatunku Homo sapiens. Ja tu, jak zaczęliśmy rozmawiać dzisiaj na temat tej książki, ja zadałem tobie pytanie, czy, czy rozumiesz, dlaczego w ogóle przyroda objęła tak, przyjęła taktykę dwóch płci? No właśnie. Bardzo prosta rzecz.
Przecież można się było bez tego obejść. Mogliśmy się rodzić i rozwijać i, i polecieć na Księżyc, pączkując na przykład, nie? Albo wysiewając nasionka w glebę- Życie powodzenia. I tak dalej tego, nie. Otóż przy- przyroda, dwupłciowość, tą taktykę przyjęła dlatego, gdyż ta taktyka gwarantuje rozwój. Oczywiście możemy wymrzeć jako gatunek Homo sapiens i tak dalej, natomiast będzie to w mar... Z marszu, że tak powiem. Tak jak się to już wiele razy mogło zdarzyć w historii gatunku Homo sapiens, kiedy nas na Ziemi było już bardzo, bardzo malutko, ale żeśmy przetrwali. Jakoś żeśmy się tam rozwinęli i tak dalej. No i dzisiaj właściwie jesteśmy dominującym gatunkiem na Ziemi. A dlaczego? Dlatego, że istnieją dwie płcie i że te płcie są różne. Bo tylko między różnicami może istnieć wymiana poglądów, prawda? Tylko różnice gwarantują biegunowość, plus i minus, nie? Tak jest. Tylko różnice dają start i meta.
Dają szansę na jakiś wyścig, na jakąś... Dynamizują ca- całą, tylko różnice. Rywalizację. Rywalizację. Prąd nie popłynie nigdzie z i tak dalej. W żadnym kablu ani nigdzie pole elektromagnetyczne się nie pojawi. Ale coś jeszcze, coś jeszcze powiem. Pamiętasz, kiedy mówiliśmy o tym, o tym, o myś..., że kiedyś mężczyźni dominowali i o tym, że ale że to-... Pamiętasz nasz przykład z kierowcami? Ja zacznę od tego przykładu, od przykładu kierowców.
Otóż z mojego doświadczenia wynika, yy, że mężczyźni, mężczyźni lubią myśleć o sobie, że są świetnymi kierowcami. Przyznaję, znam kilku niezłych kierowców i to przekonanie, że tylko mężczyzna jeździ dobrze, no, tak rośnie w nas. W nas może nie, ale w mężczyznach bardzo często.
Moje obserwacje są takie, że wśród mężczyzn kierowców jest bardzo wielu przeciętnych, bardzo takich przeciętnych kierowców. Jeżdżą nieźle, ale bez szału nie ma po prostu. Natomiast, yy, w przypadku kobiet jest trochę inaczej. Kobiety są z mojego punktu, z moich obserwacji, to nie jest, to nie jest działanie naukowe, chociaż pewno, pewno, pewno się pokuszę, żeby, żeby się skonsultować, skonsultować z jakimś naukowcem w tej, w tej sprawie. Z moich obserwacji wynika, że kobiety są albo genialnymi kierowcami i znam takich.
Jeżdżą po prostu bezbłędnie, aż strach czasami wsiąść na tej zasadzie, że po prostu rozwijają takie prędkości i panują nad samochodem albo jeżdżą fatalnie. Mało jest średnich kierowców kobiet. Kobiety jeżdżą albo bardzo dobrze, albo lepiej, żeby w ogóle nie jeździły. I trochę tak jest, yy, to ty powiedziałeś, że przecież, yy, kobiety, tak samo jest na przykład z byciem, z byciem władcą. W historii, w historii naszego, naszej, naszej cywilizacji.
Mówienie o tym, że mężczyzna dominował i zawsze, że tak powiem, on rządził, jest, jest rzeczą zupełnie jakąś chorą, po prostu, według, według mnie. Otóż wystarczy zagrać w bardzo złą grę aktualnie, czyli w Cywilizację piątkę, która się w tej chwili tego, żeby, żeby zobaczyć namacalnie, kto rządził przez te całe ostatnie parę tysięcy lat, yy, na ziemi i tak dalej. Otóż tak, mężczyzn było więcej, ale zwykle byli beznadziejnie przeciętni.
Byli to beznadziejnie przeciętni władcy albo królowie. Rzadko się, yy, rzadko, rzadko się trafiali genialni. Natomiast władczynie były tylko genialne. Począwszy od Kleopatry, Elżbiety i wielu innych i kobiet, które, które rządziły, yy, pierwszoplanowo jako pierwszoplanowe władczynie, a nie tylko te, które kręciły, że tak powiem- Ja ci przerwę. No, były, musiały być genialne, bo te, które genialne nie były, były eliminowane. Znikały po prostu, rozpływały się we mgle. Ja myślę, że tak, że to jest dobry moment, yy, żebyśmy opowiedzieli, yy, pewną japońską historię. To jest twoja historia, ale zanim ją opowiemy, to proponuję wysłuchać, yy, następnego fragmentu książki, książki Davida Jessela i Anne Moir: „Płeć mózgu”. Marku, oddajemy Ci głos. Wiele osób nie akceptuje zaproponowanych przez nas w dalszej części tej książki gruntownych biologicznych wyjaśnień, rozlicznych różnic między płciami. Są one natomiast skłonne przyznać najogólniej, że ma to prawdopodobnie coś wspólnego z hormonami. Jest to częściowo słuszne.
Jak zobaczymy, hormony determinują odmienną męską i żeńską organizację mózgu w czasie jego rozwoju w łonie matki. Nasza osobowość seksualna jest identyczna tylko przez kilka tygodni po zapłodnieniu. Potem, wciąż w łonie matki, sama struktura i układ mózgu zaczynają przybierać specyficznie męski lub żeński kształt. Przez całe dziecięce, młodzieńcze i dorosłe życie sposób, w jaki został ukształtowany mózg, w subtelnym współdziałaniu ze wpływem hormonów, będzie miał zasadnicze znaczenie dla postaw, zachowań, intelektualnego i emocjonalnego funkcjonowania jednostki. Większość neurofizjologów i badaczy tajemnic mózgu jest dziś gotowa, jak amerykański neurolog, doktor Richard Restak, stwierdzić z całą stanowczością: „Dalsze zaprzeczanie istnieniu różnic między mózgiem kobiety i mężczyzny wydaje się oderwane od rzeczywistości. Tak jak istnieją fizyczne różnice między kobietą i mężczyzną, tak istnieją też znaczne różnice w funkcjonowaniu mózgu. Budowa mózgu wpływa na to, jak myślimy, uczymy się, widzimy, odbieramy zapachy, odczuwamy, porozumiewamy się, kochamy, uprawiamy miłość, walczymy, odnosimy sukcesy lub porażki. Zrozumienie, jak zbudowany jest nasz własny mózg, a także mózgi innych ludzi, nie jest sprawą bez znaczenia. Niemowlęta to nie czyste kartki, na których gryzmolimy instrukcje zgodnych z płcią zachowań. Przychodzą na świat już ze swoim męskim lub kobiecym umysłem, które wykształciły w łonie matki, niezagrożone przez liczne rzesze niecierpliwie ich oczekujących inżynierów społecznych.
Ostatnie lata umożliwiły nam wyznaczenie nowych ram dla zrozumienia odmienności płciowych dzięki dwóm niezależnym, ale zbieżnym osiągnięciom nauki. Pierwsza z nich to gigantyczny postęp, jakiego dokonano w rozumieniu mechanizmów pracy mózgu. Drugi to nowe odkrycia ukazujące, w jaki sposób biologicznie i behawioralnie jesteśmy tym, kim jesteśmy: kobietami lub mężczyznami. Dopiero w sześć lub siedem tygodni po zapłodnieniu mózg nienarodzonego jeszcze płodu zaczyna się kształtować wedle męskiego lub kobiecego wzorca. Procesy zachodzące w ciemnościach matczynego łona, w tym decydującym okresie, zdeterminują strukturę i organizację mózgu, a to z kolei zdecyduje o charakterze umysłowości. To jedna z najbardziej fascynujących opowieści o życiu i akcie jego stworzenia. Opowieść mało znana, ale teraz w końcu powoli wyłaniająca się w całości. Część tej historii znaliśmy już od jakiegoś czasu....Wiadomo, że geny zawierające zakodowany projekt naszych cech indywidualnych decydują o tym, kto z nas jest kobietą, a kto mężczyzną.
Kobiety różnią się od mężczyzn każdą mikroskopijną komórką swego ciała, bo też każda z nich ma inny zestaw chromosomów, w zależności od tego, jakiej jesteśmy płci. Tożsamość każdego z nas zawarta jest w formie projektu w czterdziestu sześciu chromosomach, w połowie pochodzących od matki, a w połowie od ojca. Czterdzieści cztery z nich łączą się po dwa, tworząc pary chromosomów determinujące określone cechy cielesne przyszłego człowieka, takie jak kolor oczu czy długość i kształt nosa. Ale ostatnia para jest inna. Matka wnosi do komórki jajowej chromosom X. X odpowiada w przybliżeniu kształtowi chromosomu. Jeżeli w procesie zapłodnienia komórki jajowej ojciec także wnosi chromosom X, zazwyczaj rezultatem będą narodziny dziecka płci żeńskiej. Jeżeli plemnik ojca zawiera chromosom Y, powinno się urodzić dziecko płci męskiej. Ale geny same nie decydują o płci dziecka. Zależy ona od tego, czy w sprawę wda się, czy też pozostanie nieobecny drugi determinujący ją czynnik — hormony.
Niezależnie od genetycznej natury zarodka, płód ukształtuje się jako męski tylko wówczas, gdy obecne będą hormony męskie, a kształt żeński przyjmie jedynie w przypadku, gdy hormony męskie będą nieobecne. Dowiodły tego badania nad osobami z dziedzicznymi nieprawidłowościami rozwojowymi. Jedynie przyglądając się powstawaniu błędów w rozwoju, naukowcy mogli odtworzyć obraz tego, co dzieje się w rozwoju normalnym. Badania te wykazały, że hormony męskie są decydującym czynnikiem w determinowaniu płci dziecka. Jeżeli płód płci żeńskiej, genetycznie XX, poddany jest wpływowi hormonów męskich, dziecko po urodzeniu wygląda jak normalny noworodek płci męskiej. Jeżeli płód płci męskiej, genetycznie XY, pozbawiony jest hormonów męskich, narodzone dziecko wygląda jak normalny noworodek płci żeńskiej. Podczas pierwszych tygodni w łonie matki malutki płód nie jest w sposób widoczny miniaturową dziewczynką lub miniaturowym chłopcem.
Ma on całe podstawowe wyposażenie, to znaczy zawiązki jajowodów, nasieniowodów i tak dalej, umożliwiające rozwój w każdą z dwóch form płciowych. Ale z upływem tygodni geny zaczynają przesyłać komunikat. Jeżeli wszystko dzieje się normalnie, to według projektu XY płód rozwija się w chłopca, a chromosomy spowodują rozwój gonad w jądra. Właśnie w tym momencie, mniej więcej sześć tygodni po zapłodnieniu, tożsamość płciowa zostaje ostatecznie określona. Wtedy to płód męski wykształca specjalne komórki produkujące hormony męskie, czyli androgeny, z których najważniejszy to testosteron. Hormony polecają ciału, aby nie zajmowało się wykształceniem żeńskich narządów płciowych, a jednocześnie stymulują rozwój istniejących w formie zaczątkowej narządów męskich. W tym samym mniej więcej czasie, jeżeli płód jest płci żeńskiej, genetycznie XX, jego narządy płciowe rozwijają się jako żeńskie. Gonady nie wytwarzają znaczących ilości hormonu męskiego i w rezultacie rozwija się niemowlę płci żeńskiej. Tak jak sześciotygodniowy płód nie dawał się rozpoznać jako męski lub żeński, tak i tożsamość płciowa jego mózgu zaczyna się kształtować dopiero po pewnym czasie.
Jeżeli płód jest genetycznie żeński, podstawowy schemat mózgu nie ulega żadnym zasadniczym zmianom. Mówiąc najogólniej, naturalny model mózgu jest, jak się wydaje, żeński. U normalnych dziewczynek mózg rozwinie się w sposób naturalny według schematu kobiecego.
Inaczej dzieje się z chłopcami. Tak jak wykształcenie się męskości zależało od występowania hormonu męskiego, tak też potrzebne jest działanie o radykalnym charakterze, aby naturalnie żeńską strukturę mózgu zmienić w schemat męski. Proces ten, w sensie dosłownym zmieniający umysł rozwijającego się osobnika, jest rezultatem tego samego zjawiska, które determinuje zmiany fizyczne — działania hormonów.
Wydawało się zawsze trochę zagadkowe, że powstanie seksualnego wyposażenia nienarodzonego dziecka jest dla natury sprawą aż tak istotną. W końcu jego mechanizm reprodukcyjny nie będzie spełniał swojej roli jeszcze przez wiele lat. Wyjaśnienie zawiera się w stwierdzeniu, że wykształcenie narządów płciowych nie jest celem samym w sobie. Uformowane narządy płciowe mają zadanie do wykonania. Produkują one hormony męskie, których znaczenie jest przełomowe, albowiem one z kolei mają do wykonania pracę nad nieukształtowanym mózgiem. W momencie krytycznym, kiedy mózg zaczyna się formować, płód płci męskiej poddany zostaje działaniu ogromnej dawki hormonu męskiego. Poziom tego hormonu jest w tym okresie czterokrotnie wyższy niż poziom, który osiągnie on przez cały okres niemowlęcy i dziecięcy. Gwałtowny przybór hormonu męskiego występuje w obu przełomowych momentach rozwoju osobnika płci męskiej: w okresie dojrzewania, kiedy jego seksualność uaktywnia się oraz sześć tygodni po zapłodnieniu, w momencie, kiedy zaczyna się formować jego mózg. Ale tak samo jak w przypadku innych części ciała, nastąpić mogą zaburzenia rozwoju.
Płód męski może mieć dostateczną ilość hormonów męskich do zapoczątkowania rozwoju męskich narządów płciowych. Te narządy jednakże mogą nie być w stanie wytworzyć dodatkowo takiej ilości hormonów męskich, która spowodowałaby uformowanie się mózgu według wzorca męskiego.
Mózg takiego dziecka pozostaje kobiecy, a więc urodzi się ono z kobiecym mózgiem w męskim ciele. W taki sam sposób płód żeński może zostać poddany działaniu przypadkowej dawki hormonu męskiego. Później zobaczymy, jak jest to możliwe i w efekcie przyjść na świat z męskim mózgiem w kobiecym ciele....
Ja dziękuję Eweliusowi za wybór tego fragmentu, bo doskonale pamiętam, jak sam go czytałem w książce i muszę się podzielić z Wami taką uwagą. Otóż wtedy po mnie chodziły ciary i teraz, jak słuchałem tego, również.
Jakoś się czuję dziwnie, nieswojo, bo ja jakoś pogodziłem się z tym, że istnieje ewolucja od czasów Darwina. Pogodziłem się z tym, że, mm, że istnieje genetyka, która determinuje mnie. Natomiast jakoś, że tak powiem, nie uświadamiałem sobie, że jestem na bieżąco, wtedy, kiedy już jestem na tym świecie, dalej projektowany. Po pierwsze zostałem zaprojektowany, ale to jeszcze mało. Dalej jakaś straszliwa fabryka pracuje. Ja myślę już, że mam wolną wolę. Mam lat tych dziewięć, dziesięć, dwanaście, że jestem już prawie dojrzałym mężczyzną, mam tą świadomość, wolnym człowiekiem współczesnego świata. A tutaj nagle jakaś fabryka hormonalna pracuje nad tym, yy, żebym ja dopiero osiągnął jakąkolwiek umysłową sprawność. Nie, nie mówiąc o innej i tak dalej. Coś ja tego uczciwie, Marku, nie rozumiem.
Yy, co tu się dzieje? Kto to projektuje? Yy, ja rozumiem, tak, yy, to wszystko random. To wszystko przypadek, nie? To wszystko zupełnie, no, no, przyroda się tak fajnie w, w to koryto rzeki wlała i tak się do tego, mm... Ale ja tego nie rozumiem.
Uczciwie mówiąc, tego, tego projektowania. Albo, yy, nie tyle nie rozumiem, co zaczynam podziwiać tą przyrodę, yy, jej nieprawdopodobną. Nie wiem, co. Tu brak mi słów, Marku. Brak mi słów do skomentowania tego. No to przyjdę ci, przyjdę ci z odsieczą. I ponieważ zapowiedzieliśmy japońską historię, to teraz jesteś naszym słuchaczom tę japońską historię winien.
Boże, złapałeś mnie za słowo. Dobrze, jak nie umiem, nie umiem po akademicku, to powiem po ludzku w takim razie. Otóż zupełnie przypadkiem kiedyś opowiedziałem Markowi taką, taką historyjkę, yy, opisującą różnicę, yy, między umysłowością, że tak powiem, kobiety a mężczyzny, na przykładzie, yy, że tak powiem, troszeczkę odrębnych kultur. Ale ja powiem jedną rzecz.
To, to jest przykład o tyle znakomity i dlatego tak cię cisnę w tej chwili, żebyś go opowiedział, ponieważ on pokazuje, że to toporne, tak? Tak. To, to toporne stanowisko mężczyzny, czyli rządzenie, yy, na siłę, yy, domaganie się swojej władzy, no, bywa zwodnicze po prostu.
Że nam się wydaje i myślę, że niektórym feministkom również się wydaje, że rządzić to znaczy walić pięścią w stół. I dlatego niektóre feministki, yy, trochę zachowują się tak, jakby chciały zostać samcami. Na szczęście są też takie, które po prostu wiedzą, że kobietom należą się równe prawa i na tym poprzestają.
Bo, bo to jest istota, istota rzeczy, że kobiety powinny mieć równe prawa. Natomiast, natomiast, yy, to, czy one muszą być za wszelką cenę mężczyznami? No, lepiej, żeby nie były. A teraz historia japońska. Pracowałem wtedy w geodezji. Pamiętam, byłem geodetą, skoczył w ruzdę, znaczy się i, yy, dzwoni do mnie przyjaciel, który miał jako esperantysta narzeczoną w Osaka. Yy, dzwoni do mnie: „Wiktor, ratuj mnie! Do pracy”. Do mnie dzwoni. A ja mówię: „No, a co mam ci ratować? Życie czy co? Budżet, nie?” A on mówi: „Nie, przyjechała Midori, nie?” Yy, ja mówię: „No to dobrze, no ale jak ja ci mam w tym pomóc, nie?”
„Nie, no, wszystko w porządku, tylko że przyjechała z przyjaciółką, nie? Z tej Osaka.” Midori, mówiłeś. To narzeczona. To narzeczona, tak, tego, tego mojego przyjaciela, nie? Ja mówię: „No dobrze, to spróbuję cię poratować, nie?” To zwolniłem się z pracy, a właściwie wyszedłem i, i tego. Poszedłem do niego do domu. Mieszkał w takiej wielkiej kamienicy mieszczańskiej. Jeden pokój przejściowy, drugi przejściowy, trzeci przejściowy. Daleko, daleko, daleko kuchnia, a jeszcze dalej łazienka. Idę, wchodzę, otwierając drzwi bez pytania, bez dzwonka tam, bo byłem prawie domownikiem. Wchodzę do niego. Siedzi Michał w fotelu, nogi wywalone na stół i czyta gazetę.
Chyba Observera, o ile pamiętam, wtedy czytał, nie? „Cześć, Michał. Gdzie one, nie?” „A gdzieś tam, nie” i macha ręką, nie? Chcę podkreślić, one przyjechały do Bydgoszczy wtedy chyba półtorej godziny temu, nie? Wcześniej. Wcześniej, tak, nie.
No więc ja chcę się spoufalić, że tak powiem. Więc mówię: „To ja pójdę, pogadam, nie?” Idę tam do nich, nie. Jeden pokój pusty, drugi pokój pusty, trzeci pokój pusty. Patrzę, kuchnia też pusta. Nie do końca.
Gdzieś tam pod stołem, na podłodze widzę na kolanach jakąś jedną, która właśnie ściera ostatnie kawalerskie wybryki Michała z podłogi, yy, a druga, yy, ostatni szlif robi w łazience. One przyjechały do Bydgoszczy półtorej godziny temu.
No w porządku. Yy, w kuchni nic nie było. Yy, zabrałem, zaprosiłem całą czwórkę razem z sobą do super knajpy Pod Orłem w Bydgoszczy. Taki były hotel. Yy, idziemy. Ja chcę się spoufalić. Idę po chodniku i jakoś nie mogę się z nimi dogadać, nie? Łamie ten swój angielski. Nie mogę się dogadać. Nie rozumiem dlaczego. Zaczyna mnie w szyi, szyja boleć, nie? Co się okazuje-... Cokolwiek ja nie mówię, to trafia w próżnię, gdyż ona się nie zawsze te pięć centymetrów leciutko w tyle. Ona je- idzie równo ze mną, ale te pięć, dziesięć centymetrów, pół kroku wstecz, więc ja muszę się... No i tak dalej. Trudno, trzeba się nauczyć mówić przed siebie, a ona i tak to bierze do siebie, nie? No, ale przychodzimy do knajpy, siadamy. To jest wielka emocja, bo za komuny to jeszcze, że tak powiem, Japonki nie grasowały po, po Polsce. Yy, tak, tak, se, publicznie. No więc siadamy przy tym, przylatują kelnerzy, kładą wielkie menu przed kobietami.
Oczywiście jest wielka konsternacja. Kobiety są czerwone po uszy, yy, no i spuszczone oczy i wstyd straszny bije z ich twarzy, nie? No tak, Michał mi uświadamia, nie. No to bierzemy te karty. My, mężczyźni, bierzemy, wybiera, dokonujemy wyboru, następnie przekazujemy pałeczkę kobietom. I w tym momencie szczebiotki pa, pa, pa, pa, pa.
Już wiedzą, już się nie, nie czerwienią, już nie tego. Dokonują wyboru. Świetnie i pięknie, prawda? Jakie one są bardzo dyskretne i bardzo miłe dla mężczyzn, nie? Dobrze, są wakacje. Wsiadamy w autobus.
Zaprosi— mówię: „Jedziemy na Mazury. Pokażemy Japonkom polskie, yy, jeziora, nie?” Autobus, jak za komuny, zatłoczony, bez klimatyzacji. Oczywiście, do tego straszliwa tragedia, kurz i gorączka. Jesteśmy zlani potem, śmierdzimy, cuchniemy, jest gorąco i tak dalej. Wypadamy z, yy, z tego autobusu prosto na brzegi jakiegoś jeziorka.
Nikogo nie ma. Jest cudown- cudowne, południowe, co prawda słońce, jest straszliwie gorąco, więc szybko ściągam tą koszulę, żeby szybko trafić do wody, żeby się opłukać, nie? Kiedy ściągnąłem koszulę, patrzę z przerażeniem, ale przede mną w wodzie pluskają się dwie golutkie, jakie Bóg stworzył, nimfy.
Chlapią na siebie wodą. Japońskie nimfy. Japońskie nimfy, tak. Ja patrzę na Michała. Co jest, nie? A on mówi: „Ach, Wiktor, zapomniałem cię uprzedzić, że wiesz, że w Japonii to jest tak, jak— to jest moja narzeczona, ty jesteś mój przyjaciel, a to jest jak rodzina, jesteśmy. Czyli wiesz...”. „Aha, wiem”. No dobrze, trudno, musiałem tam, mm, pół godziny siedzieć w zimnej wodzie, żeby jakoś to przeżyć.
Przeżyłem. Yy, następnie ruszyliśmy w Polskę. Przejechaliśmy cały takim łukiem Bieszczady, yy, Wrocław, Kraków, Wrocław, Łódź. Yy, pojechaliśmy do Szczecina. Trafiliśmy w końcu do Sopotu. Na sam koniec, nie? I muszę wam powiedzieć, że dopiero w Sopocie... Yy, ach, jeszcze pominąłem je- jeden taki fragment. Otóż wtedy, jak żeśmy wypadli nad to jezioro, to i one takie pół, yy, w pełni gołe latały po tej wodzie. No to upał był straszny, ale zrobiliśmy jakieś jedzenie, zjedliśmy obiad i wszyscy żeśmy w czwórkę padli nieprzytomni na słońcu od żaru, nie? Ja, ja długo nigdy w życiu nie sypiałem, więc się natychmiast prawie ocknąłem. Patrzę, Midoriya szukał drzemią, Michał śpi. Nie miałem co robić, nie? Wziąłem te naczynia, które tam zostały. Poszedłem, wy- wymyłem piaskiem, wypłukałem, odstawiłem koło namiotu i tak dalej. Nie mam co robić. Oni śpią. No to po- postanowiłem obejść jezioro naokoło, sprawdzić, jakie duże i tak dalej. No i idę. Idę gdzieś z półtorej godziny. W pewnym momencie słyszę nad jeziorem straszliwy krzyk Michała: „Wiktor, Wiktor, Wiktor!”. Widzę, że goni mnie ten blondas, yy, naokoło całego jeziora. Dopadł mnie w końcu. Ja mówię: „Co jest?” A widzę, że jest w dosyć straszliwym, mm, klimakterium jakimś, nie- No, w stresie, w stresie jest po prostu. Tak, tak. No, no i pytam go, pytam: „Co jest, nie?” „Wiktor, chodź, wracaj, bo jest jakaś tragedia.” „Ale jaka tragedia?”
„Nie wiem, nie? One ryczą.” „Ale dlaczego ryczą?” „Nie wiem, bo jest histeria. One nic nie mówią, tylko ryczą. J- jedyne, co zrozumiałem, że Wiktor się na mnie, na nie śmiertelnie obraził, nie?” „Ja? Nie, nic nie wiem”. No to doszliśmy do nich. Próba nawiązania kontaktu zerowa, zerowa, zerowa, zerowa. Ale w pewnym momencie ta jedna, jedna tak jakoś rzutem głowy nerwowym bardzo wskazała na te wymyte przeze mnie naczynia. No i wtedy żeśmy zrozumieli. One się pospały, a Wiktor wstał, obudził się, wykonał to, co, yy, one powinny były zrobić, zanim się położyły spać. Przynajmniej w swoim przekonaniu. W swoim przekonaniu oczywiście. A następnie odszedł, żeby one w samotności przemyślały swoje- Błędy ... swoje błędy, swoją postawę, nie? No i wydawałoby się teraz, że wszystko jest bardzo pięknie i te Japonki są tak cudowne i takie wspaniałe. No, no, no życzyć, życzyć nam, żebyśmy tylko takie żony przecież mieli, nie? Otóż tak jak mówiłem, dotarliśmy w końcu do Sopotu.
Yy, w Sopocie zaczęło nam coś iskrzyć w mózgach, że coś jest w tym naszym systemie nie tak. Otóż, yy, zauważyliśmy jakiś fajny plakat filmowy. Chyba to było tam „Obcy”, „Dziewiąty pasażer” czy „Ósmy pasażer Nostromo” i tak dalej.
Idziemy do kina, nie? No, poszliśmy do kina, ale film był inny, nie? Nie wiem, jak żeśmy tam trafili, że ten film był inny niż na ten, który chcieliśmy, nie? No, a potem idziemy po tym, po deptaku i Michał mówi: „Słuchaj, tam, tam są, jest taka smażalnia ryb i bardzo dobre piwo, a te ryby to świetnie smażą. Tam idziemy.” „No to idziemy”. One szczebiocą, fruniemy przez ten cały deptak i w pewnym momencie bzdrynk! Midorii pękł sandałek, rzemek od sandałka.
Auć! Nie ma co robić, musiała przysiąść na murku. Przysiadła na murku. Takim dziwnym trafem, akurat na murku, którym przysiadła, zaraz za jej plecami był stolik, yy, z, yy, okrągłym tym, yy, parasolkiem, ładne krzesełka i tak dalej. Była to bardzo elegancka restauracyjka, nie? No, skoro już tu siedzimy i ona musi ten sandałek naprawić-... No to może skorzystamy z kuchni. Kuchnia okazała się wyśmienita, zjedliśmy tamtego i tak dalej. Potem poszliśmy gdzieś jeszcze i znowu się okazało, że niezupełnie tam, gdzie ja proponowałem albo Michał. A i wtedy zaczęliśmy z Michałem uzgadniać, co żeśmy przeżyli przez te całe wakacje. I zaczęło wychodzić szydło z worka. Otóż myśmy robili tylko i wyłącznie to, co one chciały. Jak to możliwe? Ależ możliwe. One projektowały całe nasze życie, nawet to, że tak powiem, sytuacje damsko-męskie.
To one decydowały o tym, czy nas chcą, czy nas nie chcą. A myśmy myśleli, że to był nasz wybór. Myśmy cały czas wszystko myśleli, że to my jako mężczyźni, my jako samce decydujemy o życiu, o, dokonujemy wyboru, kupujemy książki, które my chcemy kupować, czy gazety i tak dalej. Nie! To one decydowały o wszystkim, ale robiły to w sposób nieprawdopodobnie sprytny. Tak jak ten sandałek czy jakakolwiek inna i tak dalej. I teraz, jak zaczęliśmy dochodzić do tego, to doszliśmy do tego. Przecież takie były. Na tym polegała w ogóle szkoła gejsz w Japonii. Tak były kształcone kobiety, tak są kształcone do dnia dzisiejszego i tak były kształcone kobiety arabskie.
W tych, no, jak się ten, te stado kobiet nazywa? harem, harem. Tak, one były kształcone do tego, żeby żyć z tym samcem, z tym wodzem w zgodzie i umieć nim manipulować, nim rządzić. W historii, do historii przeszedł Sulejman, wspaniały władca i tak dalej. Nieprawda. Tam rządziły kobiety i harem. Z wielkich, z wielkich wierzyłów, z wielkich faraonów i tak dalej. To rządzili, rządziły kobiety. Ale zobacz, zobacz, bo to jest też zgodnie, zgodne z tym, co, co, co jest napisane w książce, którą dzisiaj omawiamy. Bo to też jak mężczyźnie zależy na tym, żeby wyeksponować swoje nazwisko, żeby on tam był, żeby się zapisać, zapisał w historii. Tak. A kobiecie na ogół zależy na tym- Tak. - żeby przeprowadzić to- Tak.
- co chce przeprowadzić, przeprowadzić to tak, jak chce. I to na ogół się zresztą odbywa z korzyścią dla mężczyzny. To pamiętasz, jak rozmawialiśmy o tym, że faceci mieli czas być genialni i mieli czas na odkrycia dlatego, że im umożliwiały przez długi, długi czas taką działalność kobiety. To kobiety dbały o to. O to, żeby on nie, za przeproszeniem, nie pogrążył się w brudzie i smrodzie, żeby różne inne jego potrzeby były zaspokojone. On sobie w tym czasie mógł pisać, wynajdować, no cokolwiek.
Hodować pleśń w tych całych tam naczyniach i tak dalej. Natomiast one tak naprawdę są cichymi bohaterami, bo to pewno równie, równie mocno można. Jakby się ktoś bardzo uparł, to mógłby te odkrycia poszczególne, no, jednak częściowo rozłożyć na, na ich działalność, bo gdyby nie one, no to, to jeden, drugi, trzeci i czwarty pan. No, to tak jak powiedziałem, ciężko by było. I to jest częściowo odpowiedź dla, dla Łokietka, który tak powiedział, że kobiety są stworzone do rodzenia dzieci. Tak, tak sobie skwitował to. Do rodzenia dzieci głównie, że to chyba jednak nie jest tak, że, że nawet porzucając polityczną poprawność, to kobiety doskonale od dawna opanowały sztukę popychania mężczyzny w takim kierunku, żeby to i tej kobiecie, i mężczyźnie wyszło na dobre. Ja taką, takie wspominkę mam z czasów, z opowieści mojej babci, która... Moja rodzina dotarła tutaj do Polski z Wielkiej Szwecji i morderczy, jak opowiadała tamte czasy szlacheckie w tym zaścianku, to mówiła: "Tam nie było mężczyzn, żadnych. Mężczyzna, jak miał lat osiemnaście, to już brał szablę albo karabin i szedł na wojnę.
Zwykle nie wracał z tej wojny. Dobrze, jeśli zrobił w tym czasie dziecko, które zostało i został jakikolwiek potomek, nie?" Rządziły tymi zaściankami, wszystkimi wyłącznie kobiety. Kobiety dbały o gospodarstwa, kobiety dbały o historię rodziny, dbały o majątek. I zwróć uwagę, że to były zwykle obce kobiety, które przychodziły do tego domu, bo to nie były przecież zawsze Żbikiewiczki na przykład, nie?
Ale w tym momencie to był jej dom, jej dziecko, jej majątek i tak dalej. I ona o to dbała. Mężczyźni to byli absolutne łabędzie takie. U Sienkiewicza było coś takiego? Zgadza się. Było. Ja tylko powiem, że trochę się z nas, ale sympatycznie, trochę się z nas śmieją tu na czacie, że, że Ameryki nie odkryliśmy i że to rzecz znana od wieków. No pewno, że tak. Natomiast ja myślę, że od czasu do czasu trzeba- Trzeba. - takie oczywiste rzeczy powiedzieć, bo myślę, że część, część ludzi doszła do wniosku, że wszystko odbywa się inaczej, niż się naprawdę odbywa. I czasami warto takie, takie, takie oczywistości przytoczyć. A myślę, że się tyle nagadaliśmy, że teraz oddajmy głos Iweliosowi. I trzeci fragment książki, o której dzisiaj mówimy. Marku, do dzieła! Tym, jacy jesteśmy, jak się zachowujemy, jak myślimy i czujemy, nie kieruje serce, lecz mózg.... Natomiast na mózg, jego strukturę i funkcjonowanie wpływ mają hormony. Skoro zarówno struktura mózgu, jak i hormony są u mężczyzn i kobiet różne, to nie powinno nas zaskakiwać, że mężczyźni i kobiety zachowują się odmiennie. Zrozumienie dokładnych relacji między strukturą mózgu, hormonami i zachowaniami pozwoli nam zbliżyć się do rozwiązania niektórych z najbardziej fascynujących zagadek ludzkości. Stoimy dzisiaj u progu tego odkrycia. Pierwszy krok stanowiło ustalenie, że wpływ hormonów na mózg jest dwustopniowy.
Podczas rozwoju mózgu w łonie matki hormony kontrolują powstawanie schematu sieci neuronów. Później, w okresie dojrzewania, hormony ponownie odwiedzą mózg, aby uruchomić sieć, którą wcześniej stworzyły.
Ich działanie przypomina proces fotografowania. W łonie matki produkowany jest negatyw, który zostaje wywołany dopiero w momencie powrotu tych chemicznych nośników informacji w okresie dojrzewania. Różnice w zachowaniach ludzi uzależnione są od interakcji między hormonami a mózgiem. W następnej fazie badań należało wykryć, czy różnice w zachowaniach kobiet i mężczyzn odpowiadają różnicom w strukturach ich mózgów. Pozwoliłoby to ustalić niepodważalne związki między hormonami, mózgiem i zachowaniem. Nie było to zadanie łatwe.
Nawet nasza obecna wiedza na temat mózgu, najbardziej wyrafinowanego z naszych narządów, jest pod wieloma względami zaledwie elementarna. Funkcje mózgu zlokalizowane są w okrytej czaszką, półtora kilogramowej bryle tkanek o przygnębiającym wyglądzie ogromnego marynowanego orzecha włoskiego. Mózgi kobiet są nieco mniejsze niż mózgi mężczyzn, ale wydaje się, że nie ma to żadnego znaczenia. Wyższe procesy myślowe mózgu, te właśnie, które odróżniają nas od innych zwierząt, ulokowane są w korze mózgowej- szarej łupinie paro centymetrowej grubości, okrywającej obie połowy mózgu. W różnych epokach przyrównywano mózg do różnych rzeczy. W wieku XIX porównywano go z jednym z nowomodnych wówczas mechanicznych krosien. Dziś natomiast nieuniknione jest myślenie o mózgu w kategoriach komputera. Każdy nowy model mózgu przynosi nową hipotezę, która następnie zostaje odrzucona. Ale powoli, twierdzenie za twierdzeniem, polemika za polemiką wyłania się zaakceptowany, sprawdzony przez czas zespół wniosków, który może nam posłużyć za podstawę zrozumienia zasad funkcjonowania mózgu.
Wczesna wiedza o tym, które obszary mózgu kontrolują, jakie funkcje, pochodziła najczęściej z doświadczeń pola bitwy. Jedna z ujemnych stron tej metodologii, z naukowego punktu widzenia, wynika z faktu, że wojna to niemal wyłącznie męskie zajęcie. Tak więc danych o kobietach było niewiele. Jak w wielu innych przypadkach przyjęto wygodne założenie, że co jest prawdą w odniesieniu do mózgu męskiego, stosuje się także do mózgu kobiecego. Odrębne badania nad mózgiem kobiecym przeprowadzono stosunkowo niedawno, ale w tej chwili jest już jasne, że istnieją zasadnicze różnice między mózgami obu płci. Pierwsze wskazówki, że tak jest, pojawiły się blisko trzydzieści lat temu.
W ośrodku badawczym Bethesda w stanie Maryland psycholog Herbert Lancel odkrył, że uszkodzenie tych samych obszarów mózgu powoduje u kobiet i mężczyzn odmienne skutki. Poddał on badaniom grupę epileptyków, którym usunięto wcześniej część mózgu, fragment prawej półkuli odpowiedzialny za kształt rzeczy i przynależną im przestrzeń.
Mężczyźni z uszkodzeniami prawej półkuli źle sobie radzili z testami dotyczącymi orientacji przestrzennej, natomiast u kobiet o podobnych uszkodzeniach mózgu te same umiejętności ograniczone zostały w nikłym stopniu.
Mężczyźni, w przeciwieństwie do kobiet, stracili wszelką zdolność do wykonywania zadań przestrzennych w testach IQ. Lancel zajął się następnie lewą półkulą, w której zlokalizowane są zdolności językowe. Także w tym przypadku mężczyźni z uszkodzeniami lewej strony mózgu postradali wiele ze swoich językowych umiejętności, natomiast kobiety z uszkodzeniem tego samego obszaru mózgu zachowały je niemal w całości.
Okazało się, że prawdopodobieństwo występowania trudności językowych jest trzykrotnie większe u mężczyzn niż u kobiet, mimo że wszyscy doznali uszkodzenia dokładnie tego samego obszaru w mózgu. Doprowadziło to Lancela do wniosku, teraz już powszechnie akceptowanego, że u kobiet zdolności językowe i przestrzenne kontrolowane są przez ośrodki w obu częściach mózgu. Natomiast u mężczyzn każda z funkcji ma jedną określoną lokalizację: w prawej półkuli umiejętności przestrzenne, a w lewej językowe. Wiele późniejszych badań potwierdziło te pierwsze odkrycia. U kobiet podział funkcji między lewą i prawą półkulą mózgową jest mniej wyraźnie określony. Zarówno lewa, jak i prawa półkula kobiecego mózgu bierze udział w czynnościach werbalnych i wizualnych. Mózgi mężczyzn są bardziej wyspecjalizowane. Lewa półkula mózgu mężczyzny jest niemal wyłącznie przeznaczona do kontroli funkcji werbalnych, natomiast prawa funkcji wizualnych.
Mężczyźni, pracując na przykład nad problemem abstrakcyjnym, używają raczej prawej półkuli mózgowej, podczas gdy kobiety używają obydwu. Mierzono eksperymentalnie aktywność elektryczną w mózgach dziewcząt i chłopców zajętych rozważaniem w wyobraźni, jakie trójwymiarowe formy można wykonać z płaskiego arkusza papieru. U chłopców stale była pobudzana prawa półkula. U dziewcząt aktywność elektryczna występowała w obu półkulach mózgu.
Chłopcy dawali sobie także lepiej radę, jeżeli zadanie pokazano wyłącznie ich lewemu oku, które przekazuje je wprost do odpowiednio wyspecjalizowanej prawej półkuli. U dziewcząt wydawało się nie mieć znaczenia, które oko, a więc i która półkula zajmowało się zadaniem. Mężczyźni z uszkodzeniem prawej półkuli, u których badano zdolność do formułowania ocen artystycznych, a więc wymagających umiejętności wizualno-przestrzennych, mieli poważne trudności z wykonaniem zadania. Kobiety z identycznym uszkodzeniem dawały sobie z tym radę lepiej.... Wiecie co? Jak słucham tego, yy, tych różnic między kobietą i mężczyzną, to przypomina mi się coś, co miało miejsce chyba dwadzieścia, trzydzieści lat temu, kiedy byłem jeszcze młodym człowiekiem i wpadłem na taki głupi zupełnie pomysł, że żeby napisać opowiadanie science fiction. Yy, istota jego polegała na tym, że tak naprawdę, yy, to nie ma czegoś takiego jak gatunek homo sapiens. Że to były dwa zupełnie odrębne gatunki małp, które zlazły z drzewa i że tak powiem, podzieliły się rolami. Natomiast nie mają ze sobą, yy, przed tym nie miały ze sobą nic wspólnego. Jednemu korzystniej jest przenosić tam te swoje geny, że tak powiem, tak jak kukułka podrzuca jajka do, do, do, yy, cudzego gniazda. No więc tego, ten, temu wygodniej było to, temu wygodniej to, ale tak naprawdę są to zupełnie dwa odrębne gatunki zwierząt. Ja tak, yy, wtedy to była anegdota i wtedy z tego się śmiałem. Oczywiście to był dowcip tylko. Natomiast ja nie wiem, czy, yy, czy tak nie jest naprawdę. Otóż, yy, ostatnia audycja, którą żeśmy tutaj prowadzili, była między innymi o obcych, nie? Myśmy szukali obcych.
Ja stwierdziłem na koniec, że obcy są wśród nas. Tak, obcy są wśród nas, nie? Obcy to są istoty innej płci. Na czym to polega? Obcy na tyle, że, yy, na ile dochod- dochodzimy z nimi do porozumienia, to oni przestają być obcy. Ale że tak powiem, genetycznie, umysłowo, myślą, oni są obcy. I takie są kobiety. To jest- No nie, i tacy są też mężczyźni. I taki, tacy są mężczyźni.
Zwróćcie uwagę, że w tej chwili na przykład jest taka moda w, yy, środowisku naukowym, yy, tworzenia nowych gatunków. Otóż, yy, znajdzie, znajdzie jakiś biolog na jakimś tam, na jakiejś gąsienicy, innego, inaczej ułożonego pryszcza lub innego koloru i natychmiast ogłasza, że odkrył nowy gatunek zwierzęcia. Ostatnio, yy, w środku Niemiec odkryto nowy gatunek sosny, nie? Ja myślałem, że od Cyplineusza wszystko zostało w Europie skatalogizowane i tak dalej. Ale się okazało, że odkryto w środku Niemiec gatunek drzewa, którego na, na ziemi nie było dotychczas, nie? No, niestety, jest moda odkrywania nowych gatunków. Czym różnią się te gatunki od gatunków znanych?
Właściwie niczym. Bardzo drobnymi rzeczami w porównaniu z różnicami między mężczyzną a kobietą, których różni prze taas. Umysłowa, biologiczna, pod każdym względem. Ale nie zgadzam się z tobą do końca, bo ty ciągniesz w kierunku takim, że to, to są w związku z tym odrębne gatunki. A ja cały czas mówię o tym, tak jak mówiłem, o tych dwóch brzegach, tak mówię o tym, że to, że my jesteśmy różni, ale jesteśmy jednego gatunku, to tak jak z puzzlami. My pasujemy do siebie i zarówno fizycznie, tu od razu uprzedzam wszelkie, wszelkie, yy, wszelkie skojarzenia, zarówno fizycznie, jak i, yy, jak i, mm, pod różnym innym względem. My po prostu, yy, jesteśmy dla siebie stworzeni. To tak dokładnie, obojętnie, jakie, jaki wyznajemy światopogląd. Stworzenie proszę traktować, proszę traktować tak, yy, no, yy, tak jak każdy. Bez, bez, bez cienia, bez cienia ideologii. A ta anegdota, anegdota. Ja teraz przeproszę środowisko męskie, ale słuchaj, naprawdę anegdota na temat wielkości mózgu, to jest taka sama dokładnie, za przeproszeniem, jak rozmowa między facetami o, o wielkości tego, co ma mężczyzna, nie?
Wiesz co? Ja teraz przytoczę. Bardzo fajna, fajna uwaga na YouTubie. Yy, nasz słuchacz Frustrat pisze coś takiego: „Wystarczy więc więcej chemii w otoczeniu w pewnym okresie życia". I dokładnie tak jest. Ja nie wiem, czy w tych fragmentach, które mamy dzisiaj, yy, będzie o tym mowa, ale dokładnie autorzy o tym piszą, że to po prostu, yy, tak się zdarza, że czasami, yy, że czasami, yy, na skutek przyjmowania hormonów innych niż, yy, ta płeć, yy, ta płeć wynikająca z, z genetyki, mogą się zdarzyć różnego rodzaju nieszczęścia. I stąd się takie nieszczęścia biorą, że ktoś na przykład czuje się kobietą, yy, w organizmie jak najbardziej męskim. A druga część tego, co napisał Frustrat: „Ja się czułem jak, yy, debil do czternastego, piętnastego roku życia i pół-debil do dwudziestego czwartego, dwudziestego piątego. Okazuje się, że to wtedy mózg przyjmuje finalną formę." Ja muszę powiedzieć, że jest ten wpis mi dosyć bliski, bo ja miałem mniej więcej takie same odczucia. Tak, tak, tak! Mniej więcej tak samo się czułem, yy, jak o tym, jak o tym pisze Frustrat.
Też coś było ze mną nie w porządku i czułem to, że jest nie w porządku, tylko za cholerę nie wiedziałem co. Dlatego to jest ważne na przykład dla współczesnych rodziców, żeby wiedzieć, jak się patrzy na tego syna idiotę, który ma lat osiemnaście, to wiedzieć, że to nie jest idiota, tylko że te hormony jeszcze ciężko pracują. To idzie do siebie. Tak jak o trzydzieści pięć pisze: „Uzupełniamy się po prostu. Po prostu się uzupełniamy." Yy, a Wicked, Wicked Silk: „Gdybyśmy byli różnymi gatunkami, to nasze przetrwanie nie byłoby zależne od siebie".
No, niestety, to mają, mają rację moim zdaniem. I tu się, tu się, yy, mylisz. Albo że to kwestia, kwestia tylko tak naprawdę- Ale ja tylko powiedziałem- Tak naprawdę słownictwa. - że różnice, różnice są większe- Tak. ... niż, niż czasami u gatunków- Zgoda. - zwierząt, które my uznajemy za odrębne gatunki po prostu. Zgoda. Będzie, myślę, będzie, będzie jeszcze, yy, tutaj przy okazji, yy... A, jeszcze o trzydzieści pięć pisze: „To nie wojna pachnie, yy, pchnie teologię do przodu, tylko kobiety". Przepraszam, teologię, technologię. No właśnie, bo miałem mówić o teologii i tak się, i tak-...
czasami człowiek, czasami się człowiek zaplącze. Ale, yy, dlaczego o teologii? Bo przyszło mi do głowy, yy, już wcześniej o tym wspominałem, aa, że, yy, bardzo popularnym w pewnym momencie, yy, terminem stała się tak zwana płeć kulturowa. To znaczy, wstaję dzisiaj rano, mówię sobie: "Oj, coś jest niedobrze.
Czuję się tak, jakby lekko kobietą. To ja zostanę kobietą". Następnego dnia wstanę: "Nie, nie. Jednak się myliłem. Dzisiaj jednak jestem mężczyzną". Albo trzy czwarte. Albo trzy czwarte. Ja wiem, wiem. Robię sobie jaja w tej chwili, ale, yy, jakby tak bardzo strywializować, to mniej więcej o coś takiego chodzi. Nie, myślę, że w świetle, yy, w świetle książki, którą, o której dzisiaj mówimy, coś takiego jak płeć kulturowa, mm, nie istnieje. Albo inaczej: ona może być pewnym uzupełnieniem. To znaczy, nie jest tak, że nie istnieje zupełnie, ale może być zaledwie uzupełnieniem czego? Tych procesów, które się, które się dzieją. A dlaczego, dlaczego mówiłem o teologii? Bo cały czas, cały czas jest to niejasne. Ja myślę, że, mm, bardzo, yy, odba-- znaczy o tych wszystkich problemach, o których mówiliśmy, różnego rodzaju teologie, nie ta, nie tylko ta, którą naj- najlepiej znamy, ale wszelkie teologie. Yy, zauważ, że w sprawach płci, yy, religie, no, już może nawet nie teologie, ale religie wypowiadają się dosyć ostrożnie, prawda? Tak, bo, bo, bo, bo ci, którzy się wypowiadają po tamtej stronie, oni wiedzą, co mówią. To trzeba ostrożnie się wypowiadać na ten temat. Mam wrażenie, że stąpamy po bagnach w tej chwili. To ja, yy, ucieknę, ucieknę w to, co robimy najlepiej, yy, to, co robi najlepiej Ivelios, czyli Iveliosie, oddajemy ci głos i poprosimy o kolejny, kolejny fragment.
Nowe badania wykazały bardziej złożony charakter różnic w budowie mózgu obu płci. Odkryto, że także lewa półkula mózgowa jest odmiennie zorganizowana u kobiet i u mężczyzn. Profesor Doreen Kimura, psycholog z Kanady, odkryła, a potwierdzili to później inni naukowcy, że funkcje mózgu odnoszące się do mechanizmów językowych, takich jak gramatyka, ortografia czy fonetyka, zorganizowane są u kobiet i mężczyzn odmiennie. U mężczyzn funkcje te umieszczone są z przodu i z tyłu lewej półkuli mózgowej. U kobiet są one bardziej skupione i koncentrują się z przodu lewej półkuli.
Stwierdzono też, że takie różnice w układzie między przeciętnym mózgiem męskim a przeciętnym mózgiem kobiecym mają bezpośredni wpływ na odmienności w sposobach myślenia kobiet i mężczyzn. Charakter związku między różnicami w strukturach mózgu a różnicami, jakie wykrywa się w zachowaniach i ustosunkowaniach obu płci, stanowi przedmiot gorących dyskusji wśród naukowców. Rozmowy z najwybitniejszymi specjalistami pozwoliły nam następująco sformułować ich obecną hipotezę roboczą: sprawność w określonej dziedzinie wydaje się zależeć od tego, w jakim stopniu odpowiedni obszar mózgu jest wyraźnie przeznaczony do pełnienia określonej funkcji. Innymi słowy, czy funkcja ta jest w mózgu skupiona, czy rozproszona. I kobiety, i mężczyźni osiągają lepsze wyniki w umiejętnościach, które kontrolowane są przez specyficzny obszar mózgu, ale w mózgach każdej z płci odmienne obszary przeznaczone są dla poszczególnych dziedzin aktywności.
Oznacza to, że schemat organizacji mózgu właściwy każdej płci ma dla niej zarówno zalety, jak i wady. Schemat męski, w którym więcej funkcji mózgu kontrolowanych jest przez specyficzny tylko dla danej funkcji obszar mózgu, powoduje, że mężczyźni nie dają się tak łatwo rozpraszać zbytecznym informacjom. Jednakże mózg ludzki, męski czy kobiecy, nie poradzi sobie ze zbyt wielkim napływem informacji.
Skutecznie wykorzystać możemy tylko ograniczoną część pojemności mózgu. Badania przeprowadzone nad pianistami koncertowymi wykazały, że mogą oni grać precyzyjnie dwie różne melodie, po jednej każdą ręką.
Gdy próbowali równocześnie nucić, zmniejszała się precyzja ich prawej ręki. Dzieje się tak, ponieważ zarówno nucenie, jak i ruchy prawej ręki kontrolowane są przez lewą półkulę. Jeśli jednocześnie wykonuje się zbyt wiele czynności kontrolowanych przez tę półkulę, jej pojemność zostaje przekroczona, a w efekcie czynności te wykonywane są mniej sprawnie. To samo odnosi się do innych czynności, a oznacza to, że różnice w strukturze mózgu u kobiet i mężczyzn prowadzą do różnic w sprawności wykonywania przez nich określonych czynności. Znana kanadyjska badaczka płci mózgu, Sandra Witelson, sądzi, że te właśnie różnice mogą powodować, iż mężczyznom łatwiej wykonywać dwie różne czynności jednocześnie. W jej opinii mężczyzna z większą niż kobieta łatwością może na przykład jednocześnie mówić i odczytywać mapę.
Każda z tych czynności kontrolowana jest bowiem przez inną półkulę mózgową. U kobiety te same czynności kontrolowane są przez obszary w obu półkulach. Mogą one ze sobą kolidować i kobieta nie będzie w stanie jednocześnie równie dobrze mówić i odczytywać mapy. Według wielu badaczy różnice w organizacji mózgu pozwalają także wyjaśnić przewagę mężczyzn pod względem orientacji przestrzennej. Orientacja przestrzenna u kobiety kontrolowana jest przez obie półkule.
Kontrolujące ją obszary pokrywają się częściowo z obszarami kontrolującymi inne czynności. Kobieta próbuje wykonać dwie czynności naraz, posługując się tym samym obszarem mózgu, co prowadzi do osłabienia jej funkcji przestrzennych. U mężczyzny orientacja przestrzenna kontrolowana jest przez bardziej wyodrębniony obszar mózgu, a więc możliwość kolizji z innymi czynnościami jest znacznie mniejsza. Inna różnica polega na tym, że do rozwiązywania abstrakcyjnych zadań matematycznych kobiety często używają metod werbalnych. Nie jest to tak skuteczne, jak w przypadku mężczyzny używającego prawej, odpowiedzialnej za funkcje wizualne, półkuli mózgowej....
Takie zadania rozwiązuje się o wiele szybciej i prościej za pomocą prawej półkuli, niż za pomocą odpowiedzialnej za funkcje werbalne półkuli lewej. Także przewagę kobiet w testach językowych można wyjaśnić różnicami w budowie mózgu. Wszystkie umiejętności językowe związane z gramatyką, ortografią i pisaniem mieszczą się u kobiety w wyraźnie wyodrębnionym obszarze lewej półkuli. U mężczyzny są one rozłożone w przedniej i tylnej części mózgu, a więc musi on włożyć więcej wysiłku w zdobycie tych umiejętności. Dziękujemy.
Yy, no, tutaj na czacie napisał Jubi, yy, że: "Panowie, kobiety raczej chyba dziś nie polubią Waszej audycji". A ja nie wiem właściwie, dlaczego miałyby nie polubić. Chociaż jak pisze o trzydzieści pięć Radio Paranormalium to raczej takie męskie, samcze radio i kobiet tu mało.
Ale à propos tego polubienia, nawet z tego fragmentu wynika, wynika, że mężczyźni mają swoje silne strony, kobiety mają swoje silne strony, a ja myślę, że tak naprawdę nie polubią tej audycji. I to będzie w ostatnim fragmencie, który dzisiaj będzie zacytowa, yy, zacytowany, który Ivellios przeczyta. Będzie to bardzo wyraźnie widać. Nie polubią tej audycji ni kobiety, ni prawdziwi mężczyźni i nieprawdziwe kobiety. Tylko, yy, te kobiety i ci mężczyźni, którzy próbują udawać kimś, kim nie są. Znaczy takie istoty, którymi nie są. Mnie naprawdę do- doprowadza do śmiechu, yy, takie, doprowadzają takie zachowania typu, yy, że kobieta oburza się, jeśli ktoś usiłuje ją przepuścić w drzwiach, że to jest po prostu, yy, uwłaczanie jej godności i tak dalej, i tak dalej. Moim zdaniem jest to niezrozumienie czegoś, co się nazywa jakimś kontekstem kulturowym i pewnym, pewnym zakorzenieniem kulturowym. Ja nie wiem, w czym to tak naprawdę uwłacza kobiecie. Ej, poczekaj, może uwłaczać w Polsce.
Yy, jak ja to sobie anegdotycznie tłumaczę, to jest bardzo proste. W Polsce jest obyczaj taki, żeby przepuszczać kobietę przodem. Jest to patent, który zastosował, yy, Władysław Jagiełło pod Grunwaldem, gdzie puścił lekką kawalerię litewską, żeby wpadła w doły, nie? A potem my, Polacy, dopiero żeśmy poszli po zwycięstwo, nie? Zwróć uwagę, że inny obyczaj jest, yy, bardziej elegancki jest w Japonii. W Japonii mężczyzna wchodzi sam w drzwi. Kobiety nie, nie przepuszcza przodem. A dlaczego?
Gdyż ten obyczaj wykształcił się w czasach, kiedy, yy, samurajów, że tak powiem, zaczynali asasini i tak dalej. I mężczyzna powinien wykazać się odwagą, żeby wejść w drzwi, gdyż tam mógł morderca, yy, czyhać za drzwiami i poderżnąć mu gardło. Puszczałby kobietę przodem, to by jej to zagroziło. Więc tam obyczaj nakazuje wchodzić pierwszemu mężczyźnie. U nas, no, Jagiełło miał, miał rację. A ja muszę zacytować znowu kawałek, kawałek czata. Wicket Sick napisał: "Nie wiem, czemu chce się nas jakby skłonić, odseparować mężczyzn i kobiety. To, że jesteśmy inaczej zbudowani fizycznie i psychicznie niż kobiety, to pewnie każdy zauważył bez konieczności odniesienia do badań. Najlepiej funkcjonujemy, gdy dobierzemy się w pary. Różnorodność daje nam po prostu ciekawsze życie. Dzisiejsze trendy stawiania znaków równości pomiędzy nami są bezsensowne." Słyszysz nazwę tej audycji? Paranormalium. Tak! Para jest normalna. Oczywiście, że tak. Nawet tu znajdujemy potwierdze, potwierdzenie tych słów. Ale ja tak dla anegdoty jeszcze. Ja, ja w tej chwili pracowałem ciężko mózgiem i chciałem znaleźć w historii świata, yy, miejsce, gdzie kobiety były nieobecne, nie, prawda? Żeby so- sobie jednak trochę z tych kobiet podworować, bo ja bardzo je, je tutaj podrasowuję. No i znalazłem taki okres.
Okres wielkich odkryć geograficznych. Zwróćcie uwagę: czarna przepaść. Mężczyźni odkrywają, yy, Amerykę, mężczyźni płyną do Indii, opływają cały świat, a kobiet nie ma. Nic. Nie biorą udziału, bo mężczyźni zawłaszczyli to.
Wydawałoby się, że nie ma tych kobiet, prawda? Mam rację, mam rację. Tylko że później przeczytałem książkę. Przypomniało mi się, jak przeczytałem książkę, yy, to było o tych, o konkwistadorach hiszpańskich. Książkę, już nie pamiętam tytułu, yy, chyba Pisma, listy Morza Sargassowego coś takiego to było. Otóż listy do domu, które oni pisali. To były listy do żon, do kochanek, do rodzin i tak dalej. I dopiero jak czytałem te listy, to nagle się okazało, że Boże swój, oni płynęli do tej Ameryki. Ale ja zrozumiałem, po co płynęli. Żeby zapanować przed tą swoją kobietą, która go nie chciała, nie?
Która wybrała jakiegoś dworskiego majtka i tak dalej. A on popłynie, odkryje Nowy Świat i jak wróci, to ona mu dopiero padnie do kolan, nie? Oni- dopiero zrozumiałem, jakie mechanizmy pchały tych mężczyzn.
Między innymi między ekonomią, między, yy, ambicjami innymi, ale również kobiety. Jak przeczytałem listy opisujące, yy, Majów, Azteków, yy, które on, yy, opisuje do swojego, do swojej kochanki pisze, nie? W jaki sposób on to pisze. Ja zrozumiałem, dlaczego oni płynęli, dlaczego postępowali tak i inaczej. Otóż te kobiety wtedy istniały i to były na pierwszym, pierwszym planie, chociaż siedziały w domu, a nie stąpały po tych zarzyganych, że tak powiem, belkach okrętów, pokładach. Przez kołysanie oczywiście zarzyganych, nie? Bo, bo, bo po co się miały brudzić, skoro miały chamów do wykonania tej roboty, nie? No, chamy popłynęły, a dzisiaj, dzisiaj kobiety są wszędzie. A potem z Nowego Świata płynęło złoto- Złoto. - dla tychże kobiet. Dla kobiet. O trzydzieści pięć jeszcze pisze o tym, że nie zgodzi się, że kobieta nie, yy, nie jest wielozadaniowa. No, ja też się nie zgodzę.
Yy, uważam, że jest wielozadaniowa. To zresztą Moir i David Jessel pisali o tym, tylko mówili, że-... pewnych czynności naraz nie potrafi wykonywać. Natomiast to przykład, który podało trzydzieści pięć, czyli kobieta gotując, gotując trzyma na rękach dziecko i je zabawia, a jednocześnie rozmawia przez telefon.
Gratulacje dla faceta, który potrafi to zrobić. No pełna, pełna zgoda. Nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Absolutnie. I to tak jest rzeczywiście. A tu jest jeszcze. Tu jest jeszcze liścik do Wiktora. Pan Wiktor polecił, poleciał po bandzie. Nie ma, nie ma racji. Kobiety są obecne w wielkich odkryciach geograficznych, a syfilis przywleczony z Ameryki do Europy, hiszpańską chorobą w Holandii to nazywano, u nas francuską czy Francą, a w Rosji polską chorobą. Widzisz, jaki dobry argument? Znakomity. Znakomity. Ale jak już tak jedziemy po bandach i trochę, trochę poboczami, to ja powiem o jednej rzeczy. Jak jest trudno pewne rzeczy przewidzieć, rzeczy, rzeczy. Jak trudno jest przewidywać, jak trudno jest stawiać różnego rodzaju diagnozy. Powiem, że przykład podany całkiem niedawno w Sądzie 2, czyli w dosyć popularnym w tej chwili programie, zafascynował mnie. Zdałem sobie sprawę, że człowiek przy, obojętnie, czy mężczyzna, czy kobieta, ma jednak pewne kłopoty z prognozowaniem. I kiedy się bierze za prognozowanie, na przykład odnośnie przyrody, to zaczynają się problemy. Ten przykład, który mnie zafascynował, dotyczył, dotyczył okolic, okolic Australii. Tam jest szereg takich obszarów trudnych do, do żeglowania, do nawigacji, pewne zasadzki czyhają. No i w związku z tym w swoim czasie pojawiło się tam szereg latarni morskich, a latarnie morskie na ogół były umieszczone jakieś małe, na jakichś małych wysepkach. No i tam zsyłano, no, może nie dosłownie zsyłano.
Tam wysyłano latarnika i ten latarnik sobie siedział tam przez pół roku, nie widząc człowieka. I zapalał to światło i zapalał. No ale latarnik to na ogół, jak już nie miał do kogo gęby otworzyć, no to sobie przynajmniej kota ze sobą zabrał. I często się zdarzało, że te koty się tam zresztą nawet rozmnażały, bo czasami zabierał parkę. A pech chciał, a pech albo właściwie z punktu widzenia eksperymentu to dosyć ciekawa rzecz, że na przykład te wysepki były zamieszkiwane przez jakieś tam gatunki unikalne, na przykład papugi. Nieloty. Papugi, nieloty. I jak się te koty zjawiły, no to miały używanie.
Żarły te papugi na potęgę. Tylko mechanizm wyglądał tak: koty się rozmnażały. Jak miały żarcie, no to polowały na te papugi. Ano liczba papug się zmniejszała. Jak się zmniejszyła, tak dosyć dramatycznie, no to zaczęło ubywać kotów, bo nie miały co żreć. Mówiąc szczerze, tak krótko zaczęła się ta liczba zmniejszać. No to później, jak się zmniejszała liczba kotów, no to zwiększała się liczba papug. I tak to sobie funkcjonowało przez długi, długi czas. I wydawać by się mogło, że ten proces właściwie jest nie do zakłócenia.
Co więcej, zdarzyło się tak, że jeden z tych, jeden z tych latarników przywiózł sobie króliki. Po co on je przywiózł? Pewno je przywiózł. No, chyba nie dla towarzystwa, raczej ze względów kulinarnych. No ale te króliki, jak to króliki, w końcu któryś z nich spierdzielił i zgodnie z króliczą naturą zaczęły się te króliki jak króliki rozmnażać. I to naprawdę wydawałoby się, że pojawił się, pojawił się nowa, pojawił się nowy gatunek do polowania przez koty i koty będą polować na króliki i że w ogóle to właściwie polepszy sytuację papug. A tak naprawdę doprowadziło do absolutnej zagłady papug. Jak to powiedziałem, to wszyscy się teraz zastanawiają. Ci, co nie słyszeli oczywiście, jakie rozwiązania z podanego w sądzie. Jak to było możliwe?
Przecież właściwie nie powinno tak być. Otóż dzięki temu, że pojawiły się króliki, znaczy koty nie polowały generalnie na te króliki, bo to uciekało szybko biegało. No, trzeba było to dorwać. Papuga była lepsza do zżarcia, bo mniej była, jak sobie na tych krótkich nóżkach uciekała przed kotem, no to miała szanse takie, powiedzmy, dosyć średnie. Ale jak się liczba papug zmniejszyła i ta powiększona liczba kotów nie miała co żreć, to się zabrała za te króliki. No czemu nie? No w końcu trzeba coś jeść.
I okazało się, że po prostu pojawienie się królików zapobiegło temu cyklicznemu spadkowi liczby kotów. No, a jak liczba kotów nie spadła, no to wycięły te papugi w pień. Po co ja podaję ten przykład? Bo on jest jakby słabo związany z tematyką dzisiejszej audycji.
Ale chodzi mi tak naprawdę o to, żebyśmy uświadomili sobie, że my tak próbujemy w tej chwili ogarnąć, co kobiety, co mężczyźni i w jaki sposób to wszystko działa. I pewno też autorzy książki, o której dzisiaj mówimy, pewno też nie o wszystkim napisali i nie wszystko odkryli. Ja nie mam wątpliwości, że to, co napisali, jest bardzo fajne i bardzo się miło tego słucha, ale myślę, że oni tak naprawdę dotknęli tylko problematyki związanej, związanej z różnicą płci. Oni ją pewno nieźle opisali, jeśli chodzi o źródło tych, tych różnic, takie czysto i genetyczne, i hormonalne oraz skutki, jakie, jakie powodują te różnice.
To pewno jest zrobione nieźle i myślę, że, że, że nauka może tylko wzmocnić te, te tezy, które postawili. Niemniej jednak tam się czasami pojawiają takie, takie próby, takie wycieczki w kierunku tego, żeby wyciągać pewne wnioski. I ja nie jestem przekonany, czy wnioski, które, które niektóre wnioski, które się pojawiają w tej książce, są tak do końca słuszne. To jest tak jak z tymi papugami i królikami.
Kiedy się pojawiły króliki, wydawało się, że to może być coś dobrego, a w rezultacie okazało się, że zagłada, zagłada, zagłada, zagłada tych biednych papug nastąpiło. To, co o trzydzieści pięć pisze o tej roślinności, to jeszcze dodatkowy smaczek. Już nie chciałem komplikować, komplikować, komplikować obrazu, ale fajne jest to, co napisał Yubi, że w przyrodzie, że jak w przyrodzie na koniec samica pożera samca. No-... Modliszkowy system, yy, również bywa, bywa obecny w wielu związkach nawet. W każdym razie dzięki, dzięki tej różnicy ta przepaść, yy, tylko że zwróć uwagę, że jak się, yy, uży- użyję tego słowa: przepaść między kobietą a mężczyzną, to brzmi to trochę negatywnie- Dramatycznie. - dramatycznie, a dla mnie brzmi pozytywnie. Dla mnie też. Czym większa jest ta przepaść, tym wspanialej, tym lepiej. Ale tak jak z tą, z tą rzeką. No, no. Ta przepaść też ma dwa, yy- No tak, to są dwa drogi po prostu. A czasami, czasami tą, yy, dołem czy, yy, na dole tej przepaści znajdziemy jakąś, jakąś rzeczkę czy jaki- jakiś strumyczek. Ja cały czas dążę do tego, żeby, poże, żeby mówić o tym, że, yy, zresztą to chyba wszyscy się zgadzamy, bo chyba z czatem też jesteśmy zgodni, że te, nasza siła jako gatunku tkwi, tkwi właśnie, właśnie w tej różnicy. A, a, ale te różnice, ja teraz sobie przypomniałem jedną rzecz, bo nam się czasami wydaje, że te różnice są takie męż... między mężczyznami, takie, siakie i owakie. Na przykład są typowo zachowania typowo kobiece, zachowania typowo męskie. Ha! Otóż walnę coś na temat takich zachowań. Otóż wydaje się, że jednym z takich zachowań jak przeglądanie się w lusterku, że to jest prze, yy, zachowanie typowo żeńskie. Prze-przecież oczywiście kobieta się wstanie, będzie się tam mizdrzyć do tego lusterka, zanim wyjdzie z domu.
Jeśli się nie wymizdrzy, to nie wyjdzie, a facet wyjdzie, yy, wstanie, wymyje zęby, spojrzy na tego swojego skacowanego ryja w lustrze, wzruszy ramionami i idzie z domu, nie? Powie sobie: „Jestem piękny, zawsze byłem.”
Jestem piękny i tak dalej, nie? Zawsze byłem. Więc wydaje się, że to bardziej kobiety, nie? Otóż może tak, ale ja pamiętam, jak kiedyś usiadłem sobie w parku naprzeciwko takiego wielkiego banku i były tam lustrzane drzwi. I siedziałem. Na kogoś czekałem.
Chyba na jakąś zdrową laskę. Yy, i ten, i, yy, nudziło mi się, i patrzyłem, jak przecho- przechodnie chodzą. No i była wielka taka szyba w tym banku, w drzwiach. I wydawałoby się, że to kobiety powinny się przeglądać w tym szybie. Możecie mi wierzyć, że zacząłem liczyć. Ani jedna kobieta w ogóle w to lustro nie spojrzała. Kobiety, wiecie, na co patrzyły?
Kobiety szukały nie samców ani nie lustra. Szukały innych kobiet, na które patrzyły albo wyzywająco, albo patrzyły, jak one wyglądają, albo z, no, yy, grały między, yy, innymi kobietami, yy, prowadziły grę. Lustro ich nie interesowało. One wyszły w domu, w domu zrobiły ten makijaż, który należy, i one były pewne siebie.
Natomiast w tym lustrze przeglądał się absolutnie każdy mężczyzna. Każdy, najbardziej cherlawy albo najbardziej męski mężczyzna, przechodząc obok tego lustra, zerkał, zwalniał kroku, nagle się wyprostowywał, wypinał pierś, wydłużał krok. On szpanował.
On po prostu, yy, od razu szukał, oczywiście nie kobiet, ale szukał jakiegoś powiększenia, po prostu siebie i tak dalej tego. Czyli zachowanie wydawałoby się ty-typowo żeńskie? Nie! O wiele bardziej ko, yy, męskie. Patrzenie w lusterko, nie?
No, to tak na marginesie. Jest. Lubię siebie i dobrze mi z tym, tak? No. Marku, poprosimy o jeszcze jeden fragment książki, o której dzisiaj rozmawiamy. „Nasza nowo nabyta wiedza o tym, co kieruje naszymi zachowaniami i decyduje o takiej ich odmienności, sama z siebie nie zmieni tego skomplikowanego układu, jakim jest małżeństwo. Nie zaprezentujemy tu nowego jego wzorca, ale jesteśmy przekonani, że wiele napięć w tym najważniejszym ze związków między ludźmi, wynika z błędnego przekonania, że mężczyźni i kobiety to istoty identyczne.
Sprzeczność pomiędzy tym założeniem a rzeczywistością prowadzić może do rozgoryczenia, zaciekłości i wzajemnych oskarżeń. Wszystko mogłoby się stać nieco łatwiejsze, gdybyśmy przyznali, jak bardzo się od siebie różnimy. Może nawet bylibyśmy nieco szczęśliwsi. W końcu niewiele jest dowodów na to, że feministyczna wiara i negowanie różnic między płciami przyniosło choć trochę małżeńskiego szczęścia czy to kobietom, czy mężczyznom. Jest bardziej prawdopodobne, że właśnie uznanie różnic między płciami doprowadzi do zawieszenia broni w wojnie płci, niż że doprowadzą do tego naiwne deklaracje o braku istotnych różnic. Jeden z problemów polega na tym, że po raz pierwszy w historii kształcimy dziś chłopców i dziewczęta w zupełnie ten sam sposób. Program szkolny odzwierciedla przekonanie o naszej identyczności i zachęca młodzież, by w to uwierzyła. W tej sytuacji małżeństwo staje się szokiem.
"Nie wydaje się, abyśmy wychowywali obie płcie do zawarcia małżeństwa” - pisze autor niedawnej pracy o małżeństwie. Dzisiaj najtrudniej wszystkim nam przyznać, że obie płcie wchodzą w związek małżeński z bardzo odmiennymi oczekiwaniami i przygotowaniem emocjonalnym. Kobieta wnosi do związku wrażliwość emocjonalną, skłonność do wzajemnej współzależności, tęsknotę za bliskością uczuciową i za seksem jako wyrazem tej emocjonalnej intymności. Mężczyzna jest w dziedzinie uczuć znacznie mniej wymagający, a bywa nawet zupełnie ślepy na ich wagę. Skłonny jest do niezależności i swoje obowiązki w ramach kontraktu małżeńskiego postrzega przede wszystkim w kategoriach zapewnienia bezpieczeństwa finansowego.”... Chce udanego życia seksualnego, w którego rezultacie jego żona zaludni małe rodzinne państwo, na którego czele on stoi i zbuduje solidny fundament dla jego życia. Mężczyzna prawdopodobnie nie wie, że biologia kobiety spowoduje u niej niezrozumiałe i nieracjonalne zmiany nastroju. Ona nie zdaje sobie sprawy, że jego biologia niesie za sobą niższy próg gniewu i frustracji. W rezultacie zagrożona jest przynajmniej domowa zastawa, jeśli nie coś więcej. Reagowanie z furią na wrodzoną męskość mężczyzn jest równie skuteczne, jak wściekanie się na pogodę czy na istnienie Himalajów.
Sensowniejsze wydaje nam się założenie płaszcza przeciwdeszczowego i porzucenie planów zrównania Mount Everestu z ziemią. Niektóre kobiety przekonane są jednak, że jedyna droga do zbawienia leży w całkowitym przekształceniu społecznego i seksualnego krajobrazu naszej planety. Jak twierdzą ekstremistki, dysponujemy dziś technologią pozwalającą zniwelować biologiczne różnice między płciami. Aborcja metodą próżniową, zapłodnienie in vitro, dzieci z probówki uczynią ciążę, seks i małżeństwo czymś zbędnym. Mężczyzn zresztą także.
Pozostanie im jedynie rola trzymanego w zagrodzie stada rodowodowych dostarczycieli spermy. Choć technika zamrażania może i z tym dać sobie radę. Wszystko to świetnie, dopóty, dopóki zadowalamy się sprowadzeniem różnic biologicznych do tego, że kobiety rodzą dzieci i karmią je piersią, a mężczyźni nie. Ale różnice te, jak teraz wiemy, ponad wszelką wątpliwość, sięgają znacznie głębiej.
Dotyczą one mózgu, jego struktury i strategii. Te z kolei determinują nasze nadzieje, ambicje, umiejętności i zdolności. Stanowią o istocie naszej osobowości. Redukując różnice między płciami do różnic reprodukcyjnych, neguje się nie tylko prawdę naukową, ale także istotę naszego człowieczeństwa, zarówno męskiego, jak i kobiecego. Problem polega na tym, że to apostołowie identyczności płci nadają ton. To oni w daremnym usiłowaniu odebrania dzieciom ich naturalnej tożsamości płciowej wprowadzają prawa i zakazują seksistowskich książek. Ale myśl, że wszyscy przychodzimy na świat z umysłem w postaci czystej karty, w formie tabula rasa, gotowej do przyjęcia przekazu, który zechce na niej odcisnąć społeczeństwo, to tylko marzenie totalitarysty.
Ostatecznie, skoro to za przyczyną naszej biologii jesteśmy, kim jesteśmy, czy dążenie do wyeliminowania różnic między nami nie jest zadaniem równie potwornym i beznadziejnym, co dążenie do stworzenia rasy panów? Założenia i zalecenia propagatorów neutralności płciowej niepokojąco tchną seksualnym faszyzmem.
No właśnie i teraz się pewno stanie nieco bardziej jasne, dlaczego ja o tych papugach, o tych kotach i o tych królikach mówiłem. Eksperymentowanie, próbowanie, postulowanie zniwelowania różnic, zastąpienia czy próby ingerencji kulturowej w wychowanie dzieci i tak dalej, są dla mnie dlatego takie niepokojące, że my tak naprawdę nie wiemy, nie jesteśmy w stanie do końca określić, do czego to tak naprawdę prowadzi i czy rzeczywiście nie mamy do czynienia z jakąś formą manipulacji, z jakąś formą tego, o czym tutaj autorzy piszą, takiego totalitaryzmu. Bo kiedyś rozmawiałem z doktor, z doktorem, z doktorem, z doktorem, doktorem, czyli lekarzem po prostu, a przy okazji, przy okazji również psychiatrą. I on powiedział, że na dobrą sprawę, gdybyśmy bardzo się uparli, to za pomocą określonych metod już dzisiaj moglibyśmy na przykład na życzenie, przepraszam za określenie, produkować określone grupy, czyli na przykład homoseksualistów, czyli na przykład zniewieściałych mężczyzn, czy na przykład i tak dalej, i tak dalej. Już nie będę tych przykładów kolejnych, kolejnych, kolejnych podawał.
Czyli tak naprawdę wchodzimy w taki moment, w którym możemy próbować sterować społeczeństwem. Już nie za pomocą propagandy, nie za pomocą jakichś innych oddziaływań, tylko za pomocą, no, nie wiem, co to może być.
Symbole strzykawki czy powiedzmy, tego, tego, tego instrumentarium, dzięki któremu dokonuje się różnych genetycznych manipulacji. I to, to może, może, może być niebezpieczne. No bo kiedy widzę, widzę przedstawicielki tego radykalnego feminizmu, które krzyczą coś, że mężczyźni chcą tego czy tamtego, to my chcemy tego samego. No, chyba tak nie jest. Tak nie jest do końca. I to, co napisali nasi czytelnicy na czacie, słuchacze napisali na czacie, że kobiety nie polubią dzisiejszej audycji. Ja naprawdę powtórzę: myślę, że kobiety i mężczyźni mogą, jeśli ją w ogóle polubią, to mogą ją polubić. Natomiast radykalne feministki, które uważają, że trzeba wszystko wywrócić do góry nogami, na pewno jej nie polubią. Wiesz, ale ty mówisz, że nie wiadomo. Ja wiem, ja rozumiem. Przyroda, że tak powiem, testowała nas, kobiet i mężczyzn i nasze współ- współ-, naszą wspólnotę testowała przez dziesiątki, setki tysięcy lat. Po prostu albo dużo, dużo, dużo dłużej.
Ten, ten układ został przetestowany. On się w jakiś sposób sprawdza na tyle, że ta cywilizacja trwa i pcha się do przodu. No i teraz- I pani feministka i mówi, że zrobi to lepiej. No ale słuchaj, to można też przetestować.... A wiesz, jak dzisiaj le-le-lekarstwa są testowane? Koncerny farmaceutyczne wynajmują w Chinach dwieście tysięcy chętnych do, do tego, do, do, do poddania się testowi. Te dwieście tysięcy to jest żaden promil, po prostu w tej populacji chińskiej. Oni tam testują w jakimś miasteczku i potem wyniki są tego i potem my używamy albo nie używamy danego leku, nie? No to mogą sobie tam w Chinach też przetestować, dajmy na to społeczeństwo typowo żeńskie albo typowo męskie, nie? Wszystko, wszystko przed nami stoi otworem. Dobrze, że to tak daleko.
Przynajmniej nie trafię, nie trafię do takiego testu, czy to obojętnie, czy to dobrowolnie, czy przymusowo. No bo jednak przyznasz, że, no, niektóre obrazy, które mi się jawią przed oczyma, kiedy sobie wyobrażę takie, te, te rzeczy, które zaproponowałeś, to są nieco przerażające. Ci powiem. No, no po to to mówię, żeby cię przerazić i że- Czuję się przerażony.
Przerażony. Ja też. Ale wiesz co? Ja ci jeszcze nie odpuszczę, ponieważ dzisiaj rozmawiamy o mężczyznach i kobietach. To, ponieważ dużo opowiadasz. Opowiedz jeszcze historię, bo ta jest fascynująca. O tym, jak się zakochałeś. A! Nie, nie, nie nie, Marku. Powiedz- Nie. Jak się zakochałeś?
Oczywiście, czy, czy jak już mówimy o tych straszliwych różnicach między kobietą a mężczyzną, to również powinniśmy uwzględniać trudności w nawiązaniu dialogu między tą kobietą a mężczyzną, czego, no, właściwie wszyscy są dostarczycielami tych eksperymentalnych, że tak powiem, dowodów na... No, wszyscy mają jakieś tam związki, układy albo małżeństwa i tak dalej, nie? No, czy mi się... Ja się zastanawiałem kiedyś, czy mi się udało kiedyś wejść w związek bezkolizyjny. No i doszedłem do wniosku, że tak. Kiedyś spotkałem naprawdę moją wielką miłość. A wiesz, jak to było? Szedłem sobie jako archeolog takim potokiem i w tym potoku znalazłem taką, taki odłópek takiej skorupy glinianej. To było, taka czarna z kultury amfor lejkowatych. No i podniosłem ten cały kawałek tej amfory. Opłukałem z gliny i tak dalej. Był tam kawałek uchwytu w kształcie takiego noska.
To było prawie cały kawałek urny, kawałek wazy takiej, nie? No i przy tym uchwycie, który był w kształcie takiego noska i tak dalej, zauważyłem dziwną rzecz. Tam był odcisk linii papilarnych. Dokładnie.
Uświadomię słuchaczy, że okres kultu tej amfor lejkowatych gdzieś to jest pięć tysięcy przed naszą erą. Co się, o ile się, o ile dobrze pamiętam, nie? Czyli ten odcisk linii papilarnych został tam pięć tysięcy lat przed naszą erą, czyli jeszcze dwa tysiące lat naszej ery. Czyli jest to siedem tysięcy lat temu, nie? I ja sobie uświadomiłem. Poszedłem do tego szefa archeologów, który, z którym pracowałem i pytam go, nie: "Ty, stary, kto to robił, nie?" On wzruszył ramionami: "Jak to? Baby to robiły, nie?"
I on mi wtedy uświadomił, że kobiety, nie, mężczyźni wtedy nie mieli rąk nadających się do tak delikatnej pracy jak obróbka tej gliny i tak dalej. I to kształtowanie artystyczne tej formy glinianej. Ja mówię: "Tak, to robiła kobieta. Aha, czyli zobacz, słuchaj, to jest odcisk jej palca, tak?"
Popatrzył. "No, chyba tak, nie?" Ja mówię: "Słuchaj, czy można wywnioskować, który to był palec, nie? Oj, ty dociekliwy człowiek jesteś. Byłem zawsze dociekliwy. Usiedliśmy. On zaczął patrzeć. Mówi: "No chyba tak, nie?
Linie papilarne się układają tak...". Zaczął to wszystko analizować i wyszło mu na palec środkowy prawej ręki. I teraz zwróćcie uwagę, co robi rzemieślnik pracujący w glinie. Czy do przytwierdzenia czegoś, ja mówię o ostatnim dotknięciu, kiedy zrobił dzieło sztuki, bo to był przepiękny ten cały garnek, nie? Wszystko było śliczne i tak dalej. Nie użyje już kciuka. Kciuk jest zbyt twardy, zbyt mocny. Mały paluszek jest zbyt delikatny. Nim nic nie zrobisz, nie? A co robi dzisiaj artysta, żeby tak poślinić palec, jeśli, żeby sprawdzić, czy coś jest gorące i zrobić takiego. To się robi środkowym palcem. Takie lekkie tik. I to zrobił, zrobiła ta artystka przed siedmioma tysiącami lat. Wzięła środkowy palec, który jest najbardziej delikatny, ale jednak posiadamy nad nim kontrolę dużą i dotknęła tej gliny, do, przytwierdzając ten uchwyt tego glinianego garnka i zostawiła odcisk palca. Słuchajcie, to było siedem tysięcy lat temu i to jest jedyna kobieta, z którą żyję w zgodzie od dwudziestu lat, kiedy ja odkryłem ten odcisk palca. Ona mnie kocha, ja ją kocham. Nie mamy żadnych nieporozumień. Jej nie ma. Nie, ona jest. Jest jej odcisk palca. Moje dzieci mają, mają tą amforę w domu. Nie, nawet nie wiedzą, że tam jest coś, co tata kocha, tak? Wzruszyła mnie twoja historia. Powiem tylko, ale jak, jak, jako taki człowiek, który musi jakby gdzieś tam drążyć sprawę, to powiem, że te, ta kultura tych amfor- Tak.
-czy tych lejkowatych, to jak sobie szybko sprawdziłem podczas twojej wypowiedzi trzy siedemset, tysiąc dziewięćset przed naszą erą. A no, no- Nie zmienia to faktu, że masz bardzo starą narzeczoną. Pięć tysięcy lat.
Nie zmienia to faktu, że masz bardzo starą narzeczoną. I tylko z wtedy można żyć w zgodzie.... w tej, między takim rozstępem, a inaczej to trzeba się ucierać, ucierać, ucierać. Wiesz co? Dla mnie jeszcze jest też, też ciekawą rzeczą. Tak już zbliżając się do końca audycji, to, yy, myśmy w ogóle dzisiaj nie powiedzieli o tym, że przecież, yy, gatunek, jakim jesteśmy, Homo sapiens sapiens, yy, to przecież, aa, nie jest jedyny gatunek na tej planecie. Zwróćmy uwagę, my odkrywamy dzisiaj w czasie audycji, staramy się przekazać prawdę, która dla wielu osób jest po prostu oczywista, że się różnimy. No przecież wystarczy się dobrze rozejrzeć po naszej planecie. Dymorfizm płciowy, bo zdaje się, tak się to nazywa, no, jest rzeczą powszechną. Przecież te, yy, te zwierzaki, no, ja wiem, że nas sprowadzam do takiego zoologicznego wymiaru- No bo jesteśmy zwierzętami. Ale przecież te zwierzaki też się różnią. No nic innego nie robią, tylko się różnią. No, przynajmniej w większości. Spora część gatunków jednak, aa, wygląda zupełnie inaczej w wydaniu męskim i w wydaniu żeńskim. No nie, nie znam, nie znam. Poza atomami, że tak powiem, to nie znam istot, które się między sobą nie różnią. Nie, no są jakieś takie gatunki, gdzie no, wiesz, no. Nie, nie, nie ma, nie. Ja nie wiem, no. Nie ma. Tylko atomy się nie różnią. Atom jest, atom srebra jest taki sam jak atom srebra, ale reszta, tam, gdzie wchodzi biologia do roboty, gdzie rusza, to tam na-na-natychmiast mnoży różnice.
Wiesz, co ci powiem? Dzięki tym różnicom- Może ty masz rację, ale dla mnie królik, yy, i królica wyglądają tak samo. No, może jakbym był weterynarzem, to bym- Tak, a go, a golonka każda smakuje tak samo, nie? No, chociaż, no chociaż. W każdym bądź razie.
W każdym razie myślę, że ten dymorfizm płciowy, no, no- Jest powszechny i do czegoś służy jednak przyrodzie. Widocznie, skoro go skonstruowała, skoro zaplanowały te hormony, ten dymorfizm i pielęgnują go, pracują nad tym, żeby, yy, pieczołowicie nad tym, żeby nas poróżnić- A! -po prostu już w kołysce. Tak jest.
Żeby nas poróżnić. To jest, to czemu służy. Ale to powiedz, bo jest jeszcze pytanie o trzydzieści pięć pyta: „Skąd wiadomo, że to był odcisk palca kobiety?" Mówiłeś to, ale powtórz. Yy, mówiłem to dlatego, bo w tym czasie tylko kobiety się zajmowały tym rzemiosłem po prostu. Mężczyźni naprawdę mieli łapy, yy, chamskie, po prostu do młota i do sie, do, do tego nie, żeby, do tego trzeba było bardzo delikatnych rąk, a to posiadały tylko kobiety, ni. No, ale zdajesz sobie sprawę, że istnieje teoretycznie możliwość, że się zakochałeś w jakimś facecie? Nie, nie, nie, nie. Yy, jak pamiętam, jak, yy, jak, jak mnie archeolodzy uczyli odróżniania krzemiennych siekierek.
Mówili: „Zobacz, to jest ta cudowna siekierka. Wiadomo, kto to zrobił. To zrobiła kobieta. A zobacz, ten chamski, połupany, taki ledwo podobny do czegokolwiek taki odłupek, yy, toporka i tak dalej. A to zrobił facet.
Dlaczego? Bo był na polowaniu. Nie było pod ręką kobiety i musiał sam to wyklepać, bo, bo inaczej by niczego nie zabił. To zrobił facet. Faceci robili straszliwie toporne rzeczy, po prostu. Yy, do czasu, aż, aż, aż, aż, aż zaczęli mieć, yy, tak jak my dzisiaj mamy delikatne łapki, jak babki prawie, nie? No, bo dzisiaj już jesteśmy zniewieściali po prostu częściowo. To nawet napisano na forum, że jakieś to nasze społeczeństwo się robi takie, jakieś takie nijakie, powiedzmy sobie. Przyjdzie czas, kiedy: „O, ty masz preferencje do feministek". A przecież one przejmują rolę. One zaczynają być agresywne.
Czyli cecha przetypowo męska zaczyna być, yy, wykorzystywana przez kobiety. No tak, czasami- To dobrze. Czasami, to żeby powiedzieć coś niepoprawnego politycznie, to powiem, że czasami mam wrażenie, że te skrajne feministki, takie, które wrzeszczą na manifestacjach, to nie marzą o niczym innym, tylko żeby zostać samcem. No, nie wiem. Albo samcem. No samcem. Nie, zostać samcem. A, samcem. No nie- Na chwilę przynajmniej. Ja nie wiem, czy, czy samiec nie odniósłby jakichś poważnych obrażeń. Takie przynajmniej mam, takie mam przynajmniej wrażenie.
Mm. I wiesz co? Myślę, że- Tak. -czas, czas zakończyć. Ja powiem tylko jedną rzecz, yy, zupełnie niezwiązaną, yy, z tematem dzisiejszej audycji. Nawet nie będę jej próbował, yy, podsumowywać, bo nie ma co powtarzać tego, co już mówiliśmy i mówiliśmy tyle razy dzisiaj.
Ale o jedną rzecz się muszę zapytać, bo kiedy, kiedy tuż przed wejściem na antenę chwyciłeś kupiony co, yy, niedawno, niedawno, tuż przed, jak jechaliśmy na, yy, na, do studia. Kupił... Pokazałeś mi, pokazałeś mi, yy, najnowsze, najnowsze wydanie „Scientific American" i powiedziałeś, wskazując na jeden z artykułów: „O kurczę, no, jak sobie z tym radzą, no to czeka nas poważne, poważne wyzwanie, bo niedługo pojawi się coś innego." Ale wytłumacz się, wytłumacz się. To zupełnie nie jest związane z tematem dzisiejszej audycji, ale tak mnie zafrapowało, że warto, żebyś to powiedział. Może, może tak. Na okładce tego, tego, tego całego popularnonaukowego pisma jest takie wielkie, yy, wspaniałe hasło, yy, o tym, że wreszcie daj... jemy sobie radę z Alzheimerem. I wszyscy na pewno na całym świecie z radości aż kwiczą.
Jezu, jak wspaniale! A mi s, na to hasło stoją włosy na głowie. Bo to, że daliśmy sobie radę, yy, z trądem, z syfilisem, teraz dajemy radę z Alzheimerem, to znaczy, że za chwilę pojawi się nowy horror i to dużo poważniejszy. Po prostu.
A my tymczasem mamy słuchacza na antenie. Dobry wieczór, panie Grzegorzu. Dobry wieczór. Dobry wieczór. Dobry wieczór, witam. Grzesiek z, yy, z UK. Znowu. Bardzo mi, bardzo miło nam. Pierwsza sprawa...
Dzięki. Pierwszą sprawą chciałem, yy, w ogóle pogratulować całego pomysłu audycji, bo słucham od pierwszego odcinka i jest, jest fantastyczna.... Naprawdę. No super, super się tego słucha, a szczególnie dzisiejszej, bo ja, ja no nie wiem, jaką panowie macie na to, na to, jaki macie pomysł na to, ale moim zdaniem formuła dzisiejszej audycji jest super ciekawa. Generalnie chodzi mi o te cytowane fragmenty. Ja bym proponował, żeby może te właśnie audycje w ten sposób prowadzić, żeby co jakiś czas cytować po prostu. Kochujemy! Już mnie tutaj panowie namawiają na nagrywanie kolejnych fragmentów do kolejnego odcinka, więc prawdopodobnie taka właśnie formuła będzie przyjęta. No to super, bardzo, bardzo się cieszę. To jest, to jest świetny pomysł. To jest trochę tak mniej więcej jak trzydzieści lat temu "Sonda" była ta prawdziwa sonda porządna, gdzie Kurek i Kamiński dyskutowali i przerywane to było odcinkami filmowymi. Także super sprawa.
A jeśli chodzi o temat dzisiejszej audycji, to chciałem powiedzieć, że. No to, co niektórzy uważają, że jesteśmy tacy sami. To jest trzecia prawda księdza Tischnera. Jak wiemy, ksiądz Tischner miał, rozróżniał trzy rodzaje prawdy, czyli cała prawda, to jest prawda i gówno prawda. Także, no, nie jesteśmy, nie jesteśmy tacy sami. Jesteśmy różni i to jest, i to jest piękna sprawa.
Na YouTube jest taki bardzo fajny filmik, trochę długi. On też chyba po polsku jest gdzieś tam, pod tytułem "Tale of Two Brains". Opowieść o dwóch mózgach. Tam gość w taki trochę humorystyczny sposób opowiada właśnie o tych różnicach i tam jest bardzo fajnie powiedziane, że: Mózg mężczyzny jest zbudowany na zasadzie odseparowanych od siebie pudełek i w każdym z tych, z tych pudełek znajduje się osobna jakaś część. A to samochód, a to rachunki, a to kobieta, a to komputer, a to coś tam jeszcze innego. I tak dalej, i tak dalej. Mózg kobiety jest kompletnie wszystko pomieszane, związane ze sobą.
Teściowa z samochodem, samochód z rachunkami, mieszkanie z pracą i tak dalej, i tak dalej. Tak, ale jedna jest ciekawa rzecz, której kobieta nie ma i nigdy nie może zrozumieć i nigdy nie będzie mogła w stanie zrozumieć, bo mężczyzna ma jedno takie specjalne pudełko, które jest kompletnie puste, zupełnie puste. I mężczyzna od czasu do czasu oddaje się właśnie takiej rozrywce, że siada w tym pudełku i nie można z nim nawiązać kontaktu.
I kobieta nie może tego zrozumieć. I przychodzi i mówi: "Ej, ej, co tam? Jesteś tam?" I nic. Nie ma odpowiedzi. Mężczyzna siedzi w tym pudełku pustym i w ogóle nie można z nim nawiązać kontaktu. Kobieta nigdy, nigdy tego nie zrozumie.
Polecam właśnie "Tale of Two Brains" albo opowieść o dwóch mózgach na YouTubie. Super sprawa. Tutaj jeszcze chciałem powiedzieć, że właśnie te, te różnice właśnie troszeczkę zanikają, kiedy kobieta osiąga menopauzę, czyli już po menopauzie, bo wtedy co się wtedy dzieje?
Organizm kobiety cały czas wytwarza testosteron. Tak czy siak, w niewielkim stopniu, ale zawsze jest. A w momencie, kiedy przechodzi menopauzę i te żeńskie hormony przestają w ogóle działać, ten testosteron się uaktywnia. To znaczy staje się bardziej, bardziej widoczny. I dlatego właśnie na przykład po menopauzie niektórym kobietom zaczynają rosnąć wąsy czy brody.
Bardzo, bardzo niewiele, ale, ale czasami się to zdarza. Ale dlatego też właśnie to jest główny, słyszałem powód, dlaczego właśnie kobiety w tym wieku zaczynają bardzo dużą rolę odgrywać w polityce. Na przykład Merkel czy Thatcher czy Theresa May.
Tutaj to są wszystko kobiety, które, które no zaczynają jak gdyby mężnieć w tym, w tym okresie. Także, także tak to mniej więcej, wydaje mi się, wygląda. Także... A jeszcze, jeśli, jeśli może o prawa, tak zwane prawa kobiet. Kiedy ja słyszę takie hasło prawa kobiet, to mi się krew burzy. Bo właśnie te wszystkie feministki mówią, że prawa kobiet.
Prawa. Kurczę, dlaczego po prostu nie możemy mówić o prawach człowieka? Tego po prostu nigdy nie umiem zrozumieć. Także super, gratuluję audycji. Dziękuję bardzo. My też bardzo dziękujemy. Bardzo dziękujemy panu. Przypomniał pan rzeczywiście o bardzo ważnych sprawach. Ten film, o którym pan wspomniał. Rzeczywiście nie powiedzieliśmy o tym. O pudełku z nicością. A ja sobie zrobiłem eksperyment. Rozmawiałem o tym.
Rzeczywiście jest tak, że kobieta zawsze myśli o czymś, o czymś konkretnym, a mężczyzna, do tego się też to sprowadza, ma czasami chwile, kiedy nie myśli o niczym. Po prostu o niczym. zatapia się sam w sobie. I to jest na przykład ten moment, kiedy, kiedy mężczyźni i kobiety, kobiety nie potrafią się dogadać ze sobą, bo kobieta nie przyjmuje do wiadomości, że można myśleć o niczym.... Jak to? No przecież zawsze się o czymś myśli. No właśnie nie zawsze.
Właśnie nie zawsze. I to dziękuję panu. Dziękuję panu za to, co pan powiedział, bo to, bo to ważna sprawa. To jest jeden z tych, jedna z tych takich fundamentalnych, fundamentalnych różnic. To, co pan powiedział, to, co pan powiedział później o tym, o tym, o tym, że to jest tak, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety na starość się zmieniają.
Mężczyźni, którzy są przez całe życie, no, jednak bardziej agresywni, tacy bardziej nastawieni na podbój, na zdobywanie, łagodnieją, bo ten testosteron też się wycofuje. W ich przypadku zmniejsza się dawka testosteronu w organizmie i mężczyźni łagodnieją. Dziadziejemy po prostu.
No, no, niech będzie, niech będzie. Chciałem uniknąć, bo to nie, bo to nieprzyjemne określenie, ale rzeczywiście dziadziejemy i stajemy się bardziej łagodni. Natomiast kobiety rzeczywiście ta niewielka dawka testosteronu sprawia, że to, co pan powiedział, kobiety odnoszą sukcesy wówczas w polityce. Ale zresztą znowu się odwołam do Sienkiewicza. Przecież u niego także mamy, mamy taką kobietę żelazną z ogniem i mieczem, która trzęsie, trzęsie całym domem i wszystkich, wszystkich po kątach rozstawia, prawda? Także, także wielkie dzięki, wielkie dzięki panu za, za- Jeśli mogę jeszcze tylko jedno słowo, bo na początku audycji pan Wiktor wspomniał, kiedy się to wszystko zaczęło zmieniać. W sensie, no, że to kobiety przestawały, przestawały odgrywać tą, tą znaczącą rolę i mężczyźni zaczęli bardziej, bardziej to wszystko łapać. Również chodzi o sztukę i tak dalej. To ja kiedyś słyszałem taką czy gdzieś czytałem w jakiejś książce taką teorię, że to się wzięło stąd, że właśnie matriarchat i patriarchat, że na początku, zanim, kiedy już człowiek, no, powiedzmy, stał się już tym homo sapiens, ale w bardzo takim początkowym okresie, przez długi, długi czas był matriarchat. A to wynikało z tego, że mężczyźni w tamtym okresie kompletnie sobie nie zdawali sprawy z tego i kompletnie nie łączyli prokreacji z tym, że, że no, później kobieta rodzi dziecko. I długo, długo uważano, że rodzenie dzieci przez kobiety to jest jakiś zupełnie, kompletnie akt boski i dlatego no, dawali kobietom o wiele większą rolę. I był taki, powiedzmy sobie, matriarchalny typ społeczeństwa. Dopiero w momencie, kiedy się połapali, że o! To, że tutaj mężczyzna też ma jakąś, coś, coś do powiedzenia, to się wtedy dopiero zaczęło zmieniać.
No prawda. Jeszcze raz wielkie dzięki za telefon. Bardzo to było, bardzo to było- Dziękuję bardzo. Bardzo to było pouczające i dla nas, i myślę, że dla naszych, dla naszych słuchaczy. Ja jeszcze się na sekundę odwołam do czata. O trzydzieści pięć pisze, że się nie zmienia, że jest constans. Cóż, mogę powiedzieć, że wszystko do czasu, wszystko do czasu.
Zmiany wcześniej czy później następują. Proszę mi wierzyć. Ja myślę, że tak. Tak jak zacząłem mówić, myślę, że nie będziemy jakichś wielkich podsumowań dzisiejszej audycji robić, a myślę, że po tych, po tym czasie, który, który, który zabraliśmy Państwu, wszystko stało się mniej więcej jasne.
Mogę tylko podziękować wszystkim za, za uczestnictwo, za, za, za pytania, za jakieś komentarze, które, które otrzymywaliśmy. Zawsze to jest sympatyczne, cenne, jakoś tam, jakoś tam stymulujące. Bardzo dziękujemy. No, szczególnie komentarz pana Łokietka był bardzo taki sympatyczny. Ten pierwszy. Komentarz.
Komentarz pana. Komentarz pana Łokietka należy przyjąć na klatę. Przebił, przebił się testosteron przez pana Łokietka. Też należy to szanować. Wiktor sporo mówił o tym, o tym, o tym, jak testosteron na mężczyzn niektórych przynajmniej działa. No więc. No więc. No więc przyjmijmy to po prostu, że tak, że tak musi być i że, że niektórym to, co mówimy, może się nie podobać. Godzę się z tym i zupełnie świadomie. No, ty się godzisz, a ja jestem smutny. Tak? Jestem smutny, bo do mnie dopiero teraz dotarła prawda, że ja w normalnych warunkach to bym na tych cholernych babach nie zostawił suchej nitki. A ja tutaj je wręcz... Co to znaczy testosteron? Zdziadziałem, złagodniałem.
Wycofał ci się. Wycofałem się. Wycofał ci się. Tak jest. Ja to teraz rozumiem moją miłość do tych. Jasne. No. Jasne. No cóż, tak się zbliżamy, zbliżamy, zbliżamy. Tak jak minister Sienkiewicz z poprzedniego rządu mówił, że idziemy po was, idziemy, idziemy. No więc my też zbliżamy się do końca.
Zbliżamy, zbliżamy. Myślę, że się już zbliżyliśmy na tyle, że możemy powiedzieć o następnej audycji. A następna audycja będzie z gościem. Gościliśmy tu jakiś czas temu naszego, naszego kolegę, znawcę literatury science fiction i w ogóle wspaniałego człowieka, Tadeusza Krajewskiego. A okazja będzie o tyle dobra, żeby tu ugościć Tadeusza, że chcemy rozmawiać o zmarłym niedawno, bo w grudniu zeszłego roku, pisarzu, o którym pewno nie wszyscy słyszeli, a bo być może słyszało o nim niewiele, niewiele osób, a mianowicie o Jurku Gruntkowskim. Jerzy Gruntowski.
Dzisiaj to nazwisko, tak jak próbowałem się zorientować, bardzo młodym ludziom mówi bardzo niewiele. Nieco starszym fanom takich opowieści-... właściwie częściowo historycznych, ale nie do końca. Gdzieś trochę zahaczających może o fantasy, ale też nie do końca. Yy, coś już powie jednak, bo Jurek Gruntkowski to był facet, który, yy, jak zadebiutował, to zadebiutował z hukiem. Bo w osiemdziesiątych, na pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, zadebiutować w Wydawnictwie Literackim Kraków to było coś! To, yy, to było wywyższenie. A on właśnie, właśnie w tym wydawnictwie zadebiutował.
Yy, ta jego książka, yy, ta jego książka nazywała się „Annopolis. Miasto moich snów". Kilka lat później w tym samym wydawnictwie, czyli podtrzymywał wysoki, wysoki poziom, ukazała się książka „Annopolis. Świat mojej wyobraźni". To są dwa zbiory opowiadań, które się dzieją gdzieś tam w Annopolis, w takim miaś- mieście-państwie.
Dlatego powiedziałem, że trochę bliskie jest to fantasy, ale takiej specyficznej fantasy. To jednak są, yy... Jurek Gruntkowski był człowiekiem, który, który doskonale znał historię. Był historykiem, ale takim historykiem z krwi i kości, który, który potrafił, który potrafił, yy, ten hist-- o tej historii pięknie opowiadać. Potrafił, yy, wyciągać pewne ogólne rzeczy. Potrafił po prostu, po prostu... A poza tym był, był świetnym pisarzem. Pewno niedocenionym. Pewno, pewno czasy późniejsze, które nastąpiły, yy, po, po, po zmianie ustroju, sprawiły, że, że zgorzkniał, że, że pewne rzeczy mu się nie udały. Ale wydawał książki. Między innymi, yy, wydał przecież „Lancelota z Nadrenu". Jeśli ktoś nie zna tych książek, to, to powtórzę: „Annopolis. Miasto moich snów" i An- i drugi tytuł „Annopolis. Świat mojej wyobraźni".
Polecam te książki. One są czasami w antykwariatach jeszcze dostępne, aa, to myślę, że też, yy, myślę też, że ukaże się nowe wydanie, ale tu, tu najpierw, yy, trzeba będzie porozmawiać z wydawcą. Ale to są książki, które pomimo tego, że nie są znane, to nie jest hitowy, to nie jest hitowy pisarz, który jest rozchwytywany, o którym wszyscy mówią. Yy, to nie jest, to nie jest Dukaj, to nie jest Robert Schmidt, ale to jest taki zapomniany pisarz, o którym warto powiedzieć. Warto powiedzieć, bo te jego, bo te jego utwory są bardzo ciekawe, co zresztą, yy, ta nieco zmieniona formuła audycji będzie mogła pokazać, jak piękną prozę pisał, yy, Jurek Gruntkowski. Myślę, że, yy, może w tej następnej audycji słuchanie naszych, naszych, naszych gadek, tutaj przekomarzań się czy tego, yy, tego, co będzie, będzie miał do powiedzenia nasz gość, będzie ważne.
Ale najważniejsze będzie to, że proza Jurka zaistnieje i być może, yy, naszych czytelników, przynajmniej niektórych, Jurek przekona do siebie. Tak zza grobu już trochę, a nawet na pewno, przekona do siebie, bo to, co pisał, jest naprawdę, jest naprawdę świetne i warto, warto to przypomnieć. Dlatego zapraszamy. Zapraszamy na następną audycję. Za dwa tygodnie będziemy mówić o, yy, o Jerzym Gruntkowskim, yy, i jego książkach „Annopolis. Miasto moich snów", „Annopolis miast..., yy, świat mojej wyobraźni". No, ja, ja w każdym razie gwarantuję, że audycja nie będzie mniej kontrowersyjna niż ta dzisiejsza. No tak, yy, i- To była ciekawa postać, ten Gruntkowski. Tak! Naprawdę. Wiktor wie, co mówi, bo zarówno Wiktor, ale Wiktor to ma, powiedzmy, dłuższy, ma zdecydowanie dłuższy staż. Doskonale Jurka znał.
Ja z tym krótszym stażem, ale też Jurka zdołałem poznać. Tadeusz Krajewski, nasz gość, yy, również Jurka świetnie znał. A więc nie będziemy tylko gadać o literaturze, jak to pięknie pisał yy, Jerzy Gruntkowski. No bo to myślę, że co słabszych, słabszych naszych słuchaczy mogłoby dobić. Ee, będziemy oczywiście mówić o prozie, ale będziemy też mówić o samym Jurku, który był postacią... nietuzinkową i który myślę, że miał dystans do siebie. Jak powiedział mi dzisiaj Tadeusz w rozmowie telefonicznej, yy, w takim upublicznionym, yy, dokumencie, mm, który, który znaleziono po jego śmierci, napisał: „Kiedyś byłem całkiem niezłym prozaikiem". Napisał to wiele, wiele lat po tym, jak wydał ostatnią książkę. Na mnie to zrobiło kolosalne wrażenie.
Powiem, że, powiem, że wstrząsnęło mną to wyznanie i dlatego tym chętniej zapraszam wszystkich na następną audycję za dwa tygodnie. A mówili te słowa do Państwa gospodarze „Bibliotekarium", Marek Żelkowski i Wiktor Żytkiewicz. Dzięki jeszcze raz panowie.
Dziękujemy. Dziękujemy bardzo. A audycję od strony technicznej, jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios". Tak jak Marek mówił, po raz kolejny z „Bibliotekarium" usłyszymy się za dwa tygodnie, drugiego czerwca, jeżeli dobrze liczę. A za dzisiaj już dziękujemy. Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.