Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:00] - Czas, snop oraz rozstawienie. Sen we śnie. Większość ludzi, nawet o tym nie wiedząc, pogrążona jest we śnie. Żyją we śnie. We śnie zawierają małżeństwa, wychowują dzieci we śnie i we śnie umierają, ani razu się nie budząc. Oczywistą prawdą jest, że większość ludzi nie przeżywa swych życia świadomie. Żyją w sposób mechaniczny. Myślą mechanicznie. Mechaniczne emocje, mechaniczne działania, mechaniczne reakcje. Przyczyna: mają wyprany mózg.
Przyczyna: są zahipnotyzowani. Śpią. Wyobraź sobie magika, który kogoś zahipnotyzował i ta osoba widzi coś, czego tam nie ma i nie widzi czegoś, czego tam nie ma. O to właśnie chodzi. Śpią koszmar. À propos spania przypomniało mi się, jak w zeszłym roku w hiszpańskiej telewizji widziałem fajną historyjkę. Pewien starszy dżentelmen puka do drzwi pokoju swego syna, który mocno śpi i mówi: „Jamie, obudź się". A Jamie na to: „Ja nie chcę wstawać, tato". Staruszek na to: „Wstawaj, musisz iść do szkoły". A Jamie mówi: „Ja nie chcę iść do tej szkoły".
„Dlaczego nie?" — pyta staruszek. „Bo po pierwsze tam jest nudno. Po drugie wszystkie dzieci mi dokuczają. A po trzecie nienawidzę tej szkoły". Starszy pan na to: „Dam ci trzy powody, dla których musisz iść do tej szkoły. Po pierwsze, ponieważ jest to twój obowiązek. Po drugie, ponieważ masz 45 lat. A po trzecie, ponieważ jesteś tam dyrektorem. Pobudka, pobudka!" Jesteście dorośli, jesteście za duzi na to, żeby spać. Pobudka!
Przestańcie bawić się swoimi zabawkami. Większość ludzi mówi wam, że chce już opuścić przedszkole. Ale nie wierzcie. Nie wierzcie im. Wszystko, czego chcą, to żebyście im naprawili ich zepsute zabawki. „Odejmź moją żonę. Chcę odzyskać swoją pracę. Oddaj mi moje pieniądze. Zwróć mi moją reputację, mój sukces". Oto, czego chcą.
Chcą, by naprawiono im ich zabawki. To wszystko. Pomyślcie o małym dziecku. Dano mu zasmakować narkotyków. Podczas dorastania całe ciało tego dziecka pożąda narkotyków. Życie bez tego narkotyku przynosi mu ból i cierpienie tak wielkie, że śmierć wydaje się dla niego lepsza. Tobie i mnie kiedyś dano taki narkotyk, kiedy byliśmy dziećmi. Nazywał się aprobatą, nazywał się uznaniem, nazywał się pochwałą, sukcesem, akceptacją, popularnością. Z chwilą, kiedy wziąłeś ten narkotyk, społeczeństwa mogły cię kontrolować. Dociążyły cię macki społeczeństwa.
Stałeś się robotem, ponieważ nie widzisz już żadnej ludzkiej istoty. Ponieważ jesteś zajęty tym, czy was akceptują, czy też nie, czy was aprobują, czy nie. Ponieważ nie widzicie ich jako zagrożenie dla swojego narkotyku, ale dla niego jako wsparcie. Pomyślcie o polityku. Polityk często w ogóle nie widzi ludzi. Widzi głosy. A jeśli nie jesteście ani zagrożeniem, ani wsparciem dla uzyskania przez niego głosów, nawet was nie zauważa. Biznesmen widzi szmal, nie widzi ludzi. Widzi tylko kasę. Ale my nie jesteśmy inni.
Jeśli działamy pod wpływem tego narkotyku. Widziałam raz małe dziecko, trzylatkę. Weszła do naszego pokoju stołowego. Zaklaskaliśmy. Pomyślała, że się z niej śmiejemy. Uciekła, a jej matka musiała przynieść ją z powrotem, podczas gdy ona się wyrywała, bo nie chciała do nas wrócić. Myślała, że się z niej naśmiewamy. Pomyślałam wtedy: „Mam trzylatkę, a ja już zrobiłam z siebie głupią". Ktoś ją tego nauczył. Powinna się przecież czuć dobrze.
A kiedy mówisz: „bu", powinna się czuć źle. Z chwilą, kiedy dasz jej ten narkotyk, jest skończona. Ktoś pytał: „Czym jest oświecenie? Czym jest przebudzenie?" Jest ono podobne do pewnego bezdomnego w Londynie, który szukał kiedyś miejsca, by przenocować. Nie był w stanie nawet zjeść skórki od chleba. W końcu doszedł do wału nad Tamizą. Padała wtedy mżawka, więc wtulił się w swoją starą, wytartą pelerynę. I kiedy miał już zasnąć, wiecie co? Ukazał mu się Rolls-Royce, a w nim kobieta. Z samochodu wysiadła bardzo piękna kobieta.
Młoda, piękna kobieta, która mówi do niego: „Mój biedaku, zamierzasz spędzić tutaj noc?” Bezdomny powiedział: „Tak.” Ona wtedy odpowiedziała mu: „Nie pozwolę na to. Pojedziesz ze mną, prześpisz się wygodnie i zjesz dobry obiad.” Więc przekonuje go, by wsiadł do samochodu. Jadą poza granice Londynu i docierają do jej rozległej rezydencji, ogromnej posiadłości. Wchodzą do środka w obecności kamerdynera, który przekazuje bezdomnemu kluczyki. „James, upewnij się, czy aby na pewno wszystko dostanie nasz gość.” „Tak jest, proszę pani.” Kiedy młoda dama miała iść do łóżka, gdy się rozbierała, nagle sobie przypomniała o swoim gościu. Nałożyła na siebie szlafrok i poszła do służby skrzydła. Szła po cichu korytarzem i widziała jakieś światło, prawdopodobnie zapalone przez jej gościa. A więc jeszcze nie spał. Okej. Zapukała więc delikatnie do drzwi.
Otworzyła. Zobaczyła, że mężczyzna jeszcze nie śpi. „Co cię dręczy, dobry człowieku?” — pyta. — „Czy nie podano ci czegoś dobrego do zjedzenia?” Odpowiedział: „Nigdy w życiu nie jadłem czegoś lepszego.” „Czy jest ci ciepło?” „Tak. Przyjemne, ciepłe łóżko.” „A może potrzebujesz towarzystwa? Posuń się trochę.” Podeszła do niego, a on przesunął się i wpadł prosto do Tamizy. Kiedy jesteś gotowy, by zmienić swoje iluzje na rzeczywistość, kiedy jesteś gotowy, by zmienić swoje sny na fakty. Zimne przebudzenie. Nawet najlepsi psychologowie powiedzą wam, że ludzie tak naprawdę wcale nie chcą zostać wyleczeni. Ludzie w rzeczywistości wcale nie chcą dorosnąć.
Ludzie tak naprawdę nie chcą się zmienić. Ludzie tak naprawdę nie chcą być szczęśliwi. Ktoś kiedyś mądrze powiedział: „Nie próbuj ich uszczęśliwić, bo tylko narobisz sobie kłopotu.” To tak jak w tej historii o facecie, który wchodzi do baru i siada i widzi, że gość obok niego ma banana w uchu. Banana w uchu? Tak, banana w uchu. Zastanawiał się więc, czy powinien mu o tym powiedzieć. Pomyślał sobie: to nie moja sprawa. Ale w końcu przyszła mu myśl: może jednak powinienem mu powiedzieć. Wypił więc drinka lub dwa i mówi do niego: „Przepraszam pana. Ma pan banana w uchu.” Facet na to: „Że co?” „Ma pan banana w uchu.” „Że co?” „Ma pan banana w uchu.” A facet na to: „Proszę mówić głośniej, bo mam banana w uchu.” To jest bezcelowe.
Dajcie sobie z tym spokój. Powiedzcie, co macie do powiedzenia i pakujcie manatki. Jeśli ktoś na tym skorzysta, to super, a jeśli nie — wielka szkoda. Natura deszczu jest zawsze jednakowa. Pozwala rosnąć cierniom na bagnach oraz kwiatom w ogrodzie.
[12:03] - Do you control the dream? „Czas Snu” dzisiaj wyjątkowo obsługiwana technicznie przeze mnie. Na żywo oczywiście w Radiu Paranormalium i w Radiu Dreamtime. Możecie Państwo już teraz nadsyłać swoje pytania, komentarze odnośnie postrzegania snów po dyzmie. Numer telefonu do Radia Paranormalium to oczywiście 32 746 00 08. 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Przyjmujemy również pytania i komentarze na naszym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Miło nam będzie, jeżeli dacie nam znać, czy nas słychać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie transmisji na YouTube.
Jubi, czy już jesteś?
[13:38] - Jestem, jestem, jestem. Słuchałem was cały czas.
[13:40] - No to możemy zaczynać.
[13:43] - Dobra. Czyli co? Audycja leci live, tak?
[13:45] - Tak. Słychać was.
[13:46] - No dobra, no to witam jeszcze raz. Przepraszam, że taka sytuacja dzisiaj wyszła niezależna ode mnie. Nie wiem, co się dzieje. Okej, dobra. Witaj Kamilu.
[13:57] - Witam.
[13:58] - W tej oficjalnej części. Dzisiaj wzięliśmy na tapetę buddyzm. A więc generalnie co chodzi w buddyzmie oraz ukierunkowanie na sen bardziej. Ja może tutaj coś bym powiedział w ogóle o buddyzmie. Nie wiem, czy tutaj nam tu będzie, ale dobra. Zacznę jeszcze raz w takim razie. Buddyzm jest to religia monoteistyczna, która powstała w Indiach w V wieku przed naszą erą. Jego założycielem był Budda, który głosił, iż człowiek powinien wyrzec się zbytecznych pragnień, a także okazywać życzliwość, współczucie i radość w stosunku do innych. Wszystkie założenia religii buddyjskiej zostały spisane w Mahajanie, jest jakby świętej księdze buddystów. Oblicze ceremoniów, które się odbywają w klasztorach, prowadzone są przez mnichów.
Nauki buddyzmu zwane Dharma wyróżniają się tym, że jak nauczał Budda, nie ma stałego ja, a zatem nauki buddyczne podkreślają, że absolutnie nic nie jest trwale i że jest tylko nieustanną zmianą. Inspirujące opowieści o poprzedniej reinkarnacji Buddy, ludzkich życiach oraz zwierzęcych są ulubioną metodą nauczania właśnie buddyzmu. Buddyzm mówi nam, że oświecenie można osiągnąć najlepiej, gdy człowiek naśladuje Buddę. Kiedy zostanie na przykład mnichem, przestrzega surowej dyscypliny jedzenia ofiarnego pożywienia, żyje w celibacie i nie szkodzi innym żywym istotom. Dziś buddyzm został bardzo spopularyzowany na całym świecie, a jego liczba wyznawców szacuje się w granicy 310 milionów, z czego najwięcej zwolenników znajduje się w Korei, w Japonii, w Indiach, w Chinach i Neapolu. Wśród wyznawców trwają dyskusje o przyszłej roli oraz kierunki jego rozwoju. Niektórzy twierdzą, że buddyzm musi odsunąć się od spraw świata i że angażowanie się w życie społeczne jest sprzeczne z drogą tak zwanego ośrodka. Oni to określają. Inni zaś sądzą, że korzystając z nauk Buddy można stworzyć lepsze społeczeństwo. Ludzie też współcześnie widzą abstrakcyjność buddyzmu w tym, że podkreśla on zasługi człowieka w życiu poprzednim.
Jak tutaj Nagarjuna, taki filozof buddyjski mówi: „Nic nie powstaje i nic nie znika. Nic nie jest wieczne, nic nie ma końca. Nic nie jest takie samo, nic nie jest różne. Nikt nie odchodzi, nic nie przychodzi.” Znowu Budda mówił coś takiego: „Nie wierzcie ani w jedno słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda, ale sprawdzajcie rzeczy sami. Bądźcie swoim własnym nauczycielem, przewodnikiem.” I taki mniej więcej krótki życiorys czy powstanie buddyzmu. Może ty, Kamilu, coś masz do powiedzenia?
[16:59] - Chętnie. Chciałbym wprowadzić taką dygresję, bo panuje taki powszechny pogląd, nie do końca zresztą słuszny, że ten buddyzm właściwie wyrósł na kanwie wszystkich tych hinduskich wierzeń. Że to jest takie, jakby to powiedzieć, kolejne stadium hinduizmu. Tymczasem gdyby się zagłębić w historię religii z doliny Indusu, to można prześledzić takie następujące po sobie etapy. Pierwszy etap to jest etap znany nam. To jest etap religii Ariów, który właściwie charakteryzuje się politeistycznymi wierzeniami, typowe w sumie dla wszystkich takich religii z tamtego okresu, z tych kultur z tamtego okresu, gdzie dominują jakieś bóstwa związane głównie z płodnością. Potem to ewoluuje stopniowo w stronę wedyzmu, gdzie w sumie całe zasady, kanon religijny zostaje spisany w Wedach, tekstach świętych, które stanowią dalszy fundament. Oczywiście społeczeństwo się rozwija i ten wedyzm czasami też Te wszystkie praktyki czasami ewoluują w formę braminizmu, ponieważ wykształca się kasta kapłanów, braminów, którzy pełnią nadrzędną rolę w społeczeństwie. I te wszystkie praktyki są silnie zrytualizowane, co ma akurat olbrzymie znaczenie w kontekście buddyzmu, który potem powstaje, ponieważ zakłada się potrzebę przeżywania wszystkich praktyk wspólnie w obrębie jakiejś wspólnoty. To, co kluczowe potem dla buddyzmu, w trakcie tej epoki przejściowej z wedyzmu na braminizm powstaje takie pojęcie jak atman i brahman.
Coś, co jest kwintesencją nauki hinduistycznej i później zostaje jakoś adoptowane przez buddyzm. Może trochę zdekonstruowane, ale jednak jest to bardzo ważne, że człowiek tak naprawdę posiada w sobie cechę nieskończoności. Ta idea absolutu, czyli brahman, istnieje w każdym człowieku jako atman, czyli boska cząstka w każdym człowieku. Czyli tak naprawdę można upraszczając stwierdzić, że każdy z nas w jakimś stopniu jest Bogiem, tylko kwestia świadomości uniemożliwia nam poznanie tego, że jesteśmy tego może nieświadomi na pewnym etapie. Jeżeli byśmy śledzili dalej rozwój tych religii, kiedy zanika już braminizm, ponieważ powstają coraz większe państwa, coraz większe ośrodki. Wiąże się to również z ekspansją Aleksandra Wielkiego, który podbił jedną trzecią kontynentu indyjskiego. Powstały tam potem takie hellenistyczne państewka greko-indyjskie. To, co kluczowe, że buddyzm walczy wtedy równolegle o swoją pozycję z innymi odłamami, które dzisiaj nazywamy dopiero buddyzmem, czyli na przykład wyznawcy, którzy skupili się głównie na Śiwie albo na Wisznu, wisznoici, czy wyznawcy Bramy, wyznawcy Hari Kriszny.
[21:07] - On się później porozdzielał i powstały różne.
[21:11] - Tak, czarnego boga. I dalej dżinizm, czyli też religia, która właściwie w opozycji stoi do braminizmu. Ten rytuał jest trochę zindywidualizowany. To, co stanowi potem kwintesencję tych naszych dzisiejszych rozważań, bo ten buddyzm, tak jak mówiłeś, słusznie, zaczyna się kształtować pięć wieków przed naszą erą. Natomiast buddyzm, taki, który my dzisiaj chcielibyśmy rozważać, ten buddyzm tybetański, to jest tak naprawdę wariant średniowiecznego buddyzmu, który już się rozwija w XII wieku. Adoptuje się w Tybecie do religii pierwotnej, do religii Bön, która związana jest silnie z szamanizmem. To wszystko się zaczyna wiązać ze sobą, synkretyzować. Buddyzm tybetański, który na Zachodzie znany jest jako Diamentowa Droga. Jeżeli się nie mylę, taką nazwę przyjmuje. To tyle, co chciałem powiedzieć, bo myślę, że cała historia, nie sposób jej całego opowiedzieć, ponieważ trzeba mieć na uwadze to, jak złożoną religią jest buddyzm.
[22:36] - Żeby było wchodzić w każdy odłam, jak on się później rozdzielił ten cały buddyzm.
[22:42] - Tak. A myślę, że literatura zachodnia nawet nie jest w stanie szczerze zadośćuczynić.
[22:52] - Czy znasz pojęcie, jeżeli chodzi o filozofię buddyjską świadomości, jak to buddyzm klasyfikuje świadomość? Świadomość jako sen. Co to jest sen według buddyzmu? Co to jest świadomość? W ogóle życie w tej naszej powłoce ziemskiej.
[23:15] - Ja tego to się doszukałem. Według nauk buddyzmu tybetańskiego wyróżnia się sześć głównych stanów, tak zwane bardo. Jest to sześć stanów świadomości. Można powiedzieć, pierwszy z nich to jest dri mig bardo, czyli bardo tego życia. To jak funkcjonujemy w stanie człowiek lub inna istota żywa, na przykład zwierzę, od momentu narodzin aż do śmierci. Czyli ten moment, kiedy jesteśmy świadomi, kiedy normalnie funkcjonujemy. Potem ten drugi moment, który nas najbardziej powinien interesować. Ten drugi stan świadomości to jest mir rig'bardo, czyli doświadczenie śnienia, proces śnienia i marzeń sennych. Następny, trzeci rodzaj, trzeci stan świadomości to jest samkhok'i bardo, bardzo doświadczany w życiu, ale tylko wówczas, kiedy poddajemy się szczególnej medytacji, praktyce wyciszenia umysłu. Czwarty, cik-bardo to jest bardzo bolesne bardo towarzyszące procesowi agonii, powolnego umierania.
Chonyi czy Bardo to jest bardzo darmaty, inaczej, które następuje wówczas, kiedy tuż po momencie, kiedy świadomość opuszcza ciało, kiedy nastąpiła już ta śmierć, ale jeszcze nie osiedliła się w nowym stanie, w nowym łonie przyszłej matki. I ten szósty stan Bardo to jest już ten stan pośmiertny, kiedy kształtuje się nowa świadomość człowieka. I to, co kluczowe, co opisuje nawet Carl Jung w swoich naukowych rozważaniach, że kluczowym dla buddyzmu jest umiejętność wytłumienia swojego ego, które utrudnia nam tak naprawdę poznanie. Oddzielenie się od swojego ego dopiero pozwala na osiągnięcie takiego wyższego stanu oświecenia.
[25:32] - Tak, ten stan, o którym mówiłeś, to jest właśnie „Tybetańska Księga Umarłych”, też bardzo popularna i znana. Ona tam opisuje wszystkie te stany przejściowe, jakie nas napotykają po śmierci. To w takim razie ja tutaj jeszcze może coś opowiem o świadomości, jeżeli pozwolisz. To jest wzięte z książki „Bęben Dharmy” z przełożenia Jacka Majewskiego, Pracownia Autorstwa Domy Polskie z 1997 roku, Warszawa. Jak tutaj ten pan przetłumaczył, to czym jest świadomość? Świadomość, jaką zachowujemy na jawie, Budda nazwał snem. Akceptacja, że życie to sen, może tutaj okazać się trudna, szczególnie jeśli zdaje się ono oferować zadowolenie oraz szczęście. Nikt nie lubi być zatem budzony z przyjemnego snu, a co dopiero kiedy mówi mu się, iż jego życie to tylko złudzenie. Jak jednak można odróżnić sen od jawy? Według Buddy, gdy śpimy, mamy różne krótkie sny.
Natomiast życie to długi sen. Można przebudzić się tutaj po prawdzie, iż żyje się we śnie, a następnie z powrotem w ten sen zapaść. W buddyźmie przebudzenie z długiego snu życia oznacza urzeczywistnienie swojej własnej natury. Odczuwająca istota, która nie doświadczy tego urzeczywistnienia, na zawsze pozostaje uwikłana w ten sen. Wszystko jest ulotne, wszystko jest nierzeczywiste. Uważamy za nierealne swoje sny i sądzimy, że rzeczywistość stanowi chwile przeżyte na jawie. Kiedy jednak uświadomimy sobie iluzoryczną naturę ciała, świata życia oraz śmierci, zrozumiemy, że bez względu na to, czy śpimy, czy czuwamy, pozostajemy w tym samym, podobnym do snu stanie. Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swojej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi.
Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śni tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten jest naznaczony cierpieniem. Stosunkowo niewiele ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna, codzienna praktyka. Nie wystarczy zatem tylko posłuchać swoich snów, zapisywać w dzienniku, czytać książki lub też dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się tak naprawdę jej poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść w ten sen z powrotem, w końcu urzeczywistnia swoją własną naturę. Nawet jeśli nie rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadcza się go, czy nie. Tak tutaj jest według tej książki, którą przeczytałem. Także to jest właśnie to, co już wiele razy podkreślałem, że wielu ludzi po prostu uważa, że sen to tylko sen, nic więcej. A może trzeba byłoby się tutaj troszkę bardziej skupić, czy aby na pewno sen to sen, prawda?
[28:53] - To są już idee, które gdzieś tam Konfucjusz wysuwał czy Lao Tse, że w sumie to nie ma znaczenia, właściwie nie rozróżniamy czegoś takiego jak sen, a jawa. To wszystko się przeplata wzajemnie i to w sumie już nawet pojawia się gdzieś tam w literaturze europejskiej, nawet gdzieś tam w XV, XVI wieku. Chociażby przykład „Poskromienia złośnicy” Szekspira. Może być na przykład „Życie snem” Pedro Calderóna de la Barci, „Jak to dzieje się w Polsce” albo „Chłopak-król”. Te wszystkie historie łączy w sumie taki wątek, że pewien na przykład pijak czy biedak, czy chłop zasnął, spił się i zasnął, potem budzi się, a ktoś po prostu płata mu figla i przenosi go na jakiś tron i wmawia mu, że on cały czas jest królem, a to jego poprzednie życie się mu śniło po prostu. I on zaczyna w to wierzyć. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że to jest taka scalna mistyfikacja i potem się to wszystko dopiero gdzieś tam wydaje, ale on do końca jest przekonany, że to w sumie było jego prawdziwe życie. Potem się budzi z powrotem jako właśnie ten biedak, bo wszyscy aranżują tę intrygę w ten sposób, że właśnie ciężko jest mu odróżnić tę jawę od snu. I to rzeczywiście, ten wątek się pojawia gdzieś tam potem i u tych twórców „Matrixa” i Wszędzie ten wątek jest popularny, że nie możemy dawać wiary na 100%, że ta rzeczywistość, którą postrzegamy jako coś prawdziwego, jest rzeczywiście prawdą, a reszta to jest tylko wytwór naszego umysłu. Kiedy tak naprawdę na Wschodzie wierzą, że w sumie wszystko, co nasz umysł odbiera, jest prawdziwe.
Także my tutaj tylko pośredniczymy w tym. I to, co jest bardzo ważne jeszcze w wierzeniach i w hinduizmie, ale i też w starszych religiach, w zoroastrianizmie czy później w buddyzmie, że wszystkie byty można sklasyfikować na kategorie. Jedna z wyższych kategorii to są dewy, czyli takie istoty na wpół boskie, czy nawet można powiedzieć, że to są pewni bogowie, którzy, co ważne, nie są nieśmiertelni, ale żyją bardzo długo i oni również włączają się w ten cykl tak zwanej samsary, czyli cykl wiecznego koła narodzin i śmierci, cykl odradzania, reinkarnacji. Pośród tych innych istot można właśnie wyróżnić między innymi ludzi, zwierzęta, jakieś duchy, które w sumie nie są widzialne dla ludzi, ale odczuwają jakieś pragnienia i głód i istoty demoniczne.
[32:05] - To może zróbmy tak, że ja tutaj może bym puścił, co ma do powiedzenia, jeżeli chodzi o praktykowanie jogi snu. To też jest popularne w dzisiejszych czasach. Oraz o potędze snu według tybetańskiej jogi snu oraz śnienia. Niestety nie będziemy tutaj słyszeli oryginału, więc ja po prostu sczytam to, co ma do powiedzenia na ten temat.
[32:51] - Mówimy teraz o Tenzinie, tak? Tenzin Wangyal.
[32:58] - Właśnie nie za bardzo mam tutaj, kto to mówi, bo to jakaś taka prezentacja z YouTube'a. Natomiast bardzo fajnie mądrze tutaj wytłumaczył, na czym polega potęga snu w rozumieniu tybetańskiej jogi snu i śnienia. To ten pan tutaj mówi. Prześladowany w swoim własnym kraju tybetańscy mnisi kontynuują na wygnaniu starożytną indyjską tradycję o starożytnych korzeniach datowaną na 17 000 lat. Znaną jako buddyzm. Wszyscy buddyści wierzą, że materialny świat jest iluzją podobną do snu, który rodzą się i odradzają. Jest to niekończący się cykl ponownych narodzin, który może być przerwany jedynie poprzez głębokie duchowe oświecenie. Oświecenie to jest mistycznym stanem, który oni nazywają przejrzystym światłem. Mogą oni osiągać dzięki temu stanowi mentalną dyscyplinę oraz dzięki śpiewu i tak dalej. Dzięki specjalnym ćwiczeniom poradzić sobie z prawdziwą naturą snu.
To jest mniej więcej buddyzm. Buddyści wierzy się, że każde zjawisko nie jest ważne, czy na jawie, czy na śnie. Gdy zrozumie się, że sen nie jest realny, a jedynie przebudzenie staje się tym samym. Tenzin Wangyal Rinpocze jest reinkarnacją znanego buddyjskiego nauczyciela. Po latach nauczania na Zachodzie wrócił on do Bhutanu i spełnił obietnicę swojego nauczyciela właśnie jako Rinpocze. Doszedł do zrozumienia, że każdy sen, bez względu na to, jak jest realny, jest zawsze jedynie projekcją jego własnych myśli. Świadomość rzeczywistości naszego świata na jawie jest tak samo iluzoryczna, a wszystkim ludziom problemem jest budowania . Jeśli ktoś nie rozumie, że wszystko jest iluzoryczne, który błędy realne łapią nas ze swoją rzeczywistością. Jesteśmy wtedy w stanie się w niej pogubić. Zdaję sobie sprawę z tego, że życie jest iluzją.
Samo śniada, jak i też na jawie. Te rygorystyczne techniki zaczynają się wtedy na samym początku, kiedy jeden z nich, kiedy miał 15 lat. Opisuje tutaj generalnie całe doświadczenia. Na czym polegały wszystkie , rozwój głowy, który miał ukształtować w zrozumieniu tej całej ideologii buddyjskiej. Dawano im tam snurki oczywiście, które miały symbolizować pewne stany spoza, na przykład które umieszczały w muszkę, kładź odpowiednią i odpowiedni sen. Związane z tym było. Uważają oni, że sen jest bardzo ważny Ponieważ przesypiamy jedną trzecią życia, to też jest ważne. jest to miejsce, w którym można odnaleźć siebie. Stąd właśnie ważna ta idea snu. Umysł śpiącego musi być wyłączony, tak samo przygotowany w jakichś fazach, aby bardziej wgłębiać się w tajniki posta.
Taka jest filozofia buddyjską. Jest mi trudno się dzisiaj w ogóle skoncentrować na tym wszystkim poprzez te wszystkie problemy, które mieliśmy na samym początku. Jakoś tak czułem trochę zaparcie, że tak powiem, do prowadzenia audycji dzisiaj. Kamilu, może coś jeszcze masz do powiedzenia?
[37:31] - Tak, słuchaj, bo à propos takiej samej techniki. Tutaj, jeżeli chodzi o tybetańską jogę snu, warto jest sobie właściwie cały czas uświadamiać, już na tym etapie nie snu, ale jawy, że to wszystko jest właściwie iluzoryczne i że to wszystko jest snem, bo potem bardzo łatwiej jest to wszystko podważyć w trakcie, kiedy będziemy mieli sen i będziemy mogli osiągnąć wtedy świadome śnienie. Także to jest kluczowe. Poza tym. Momencik. Tutaj kluczowym w sumie w tej jodze to mimo wszystko jest ćwiczenie. Brzmi to dosyć trywialnie, ale jednak ma to fundamentalne znaczenie, że ćwiczenie siły własnej woli, zdyscyplinowanie jest tutaj kluczowym aspektem w osiąganiu świadomego snu.
[38:52] - Może ja coś powiem o kolorach w buddyzmie. Ja też kolorystycznie podchodzę do wszystkiego i energetycznie, jeżeli chodzi o swoje doświadczenia senne. To też w sumie potwierdza się w pewnych stanach, które ja widzę poza buddyzmie tybetańskim.
[39:12] - To się wiąże, Jubi, jakoś z aurami ludzkimi, czy jak to tam wygląda?
[39:18] - Tak. Tak naprawdę nieważne, jaka by była religia, to i tak ta kolorystyka wszędzie mniej więcej jest podobna. Beze wszelkiego nazewnictwa i przypisania do konkretnej religii, ideologii i tego typu rzeczy. Różne kolory symbolizują tutaj różne emocje, które są poprzekształcane poprzez przeobrażenie poświęcone właściwości umysłu, tak zwane mądrości. A zatem jest to mądrość, która jest podobna do zwierciadła. Rozpoznaje ono złudną naturę zjawisk. Mądrość równości rozpoznaje, że zjawiska są wzajemnie powiązane z zintegrowaniem tkaniny bytu. Mądrość rozumiejąca, rozpoznająca nieograniczoną różnorodność zjawisk. Mądrość wszechspełniająca rozpoznaje w jak najbardziej skuteczny sposób zamanifestowanie aktywności dla dobra świata oraz mądrość przenikająca dotychczas ostateczne natury rzeczywistości. Podstawowe kolory, które odnoszą się do poszczególnych żywiołów, a więc kierunków świata, form oraz narodzin buddyjsków to są kolory: niebieski i kierunek, do którego się odnosi, jest to woda na wschód.
Stan umysłu jest to gniew. Mądrość wietrznana, forma Buddy Aksobhya i rodzina Buddy Diamentu.
[40:54] - Czy ktoś z was ma może wgląd?
[41:01] - Przepraszam, bo miałem tutaj informację. Kolor czerwony symbolizuje kierunek zachodni. Ogień. Stan umysłu jest to pożądanie. Mądrość rozróżniająca. Forma Buddy Amithaba i rodzina Buddy, rodzina lotosów. Kolor żółty. Ten, który najczęściej widzimy. Jest to ziemia, a więc skierowany na południe. Stan umysłu.
Symbolizuje on tutaj dumę, mądrość równości. Ratnasambhava. Rodzina klejnotu. Jeżeli chodzi o rodzaj Buddy. Zielony symbolizuje powietrze skierowane na północ. Tutaj stan umysłu jest to zazdrość. Mądrość wszechspełniająca. Forma Buddy to jest Amoghasiddhi. Ale mają te nazwy, nie? Rodzina Buddy jest to rodzina karmy.
Oraz biały kolor symbolizuje tutaj stan umysłu, a więc centrum, ignorancję, wszechprzenikającą mądrość. Forma Buddy jest to Vairocana oraz rodzina Buddy. Z kolei japoński zen nie jest aż tak jaskrawy jak tybetański. Kolorystyka w tej szkole jest stosowana i dość jednolita, co pomaga w uspokojeniu umysłu. Dominuje tutaj czerwień oraz sepia. Bardzo często ludzie mają sny właśnie czarno-białe, także tutaj jest powiązanie z tym. O ile mi wiadomo, w Polsce nie ukazała się żadna monograficzna praca na temat sztuki w buddyzmie. Jedną z najbardziej popularnych, co chodzi, jest pozycja „Art of Tibet” Roberta Fischera. W Polsce została wydana praca Joanny Tokarskiej-Bakir pod tytułem „Wyzwolenie przez zmysł. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne” Wrocław 1977 rok, w której sztuka buddyzmu tybetańskiego została opisana bardziej w kontekście religioznawczym niż artystycznym.
Mógłbym przedstawić jakąś formę medytacji czy też wizualizacji. Opis medytacji i wizualizacji bym tutaj przedstawił. Jest to metoda medytacji tęczowego światła, tak ona się nazywa. Najpierw trzeba uspokoić swój umysł, koncentrować się na własnym naturalnym oddechu. Bezkształtny strumień powietrza wchodzi i wychodzi przez nos. Myśli oraz dźwięki po prostu swobodnie przepływają tak jak chmury na bezkresnym niebie. Nie chwytaj ani nie usiłuj porzucić. Skoncentruj się tylko na oddechu. Uświadom sobie, dlaczego medytujesz. Celem medytacji jest uzyskanie dystansu wobec przeszkadzających uczuć oraz bezpośrednie doświadczenie pełnej przytomności i nieograniczonej otwartości.
Tylko wówczas będziesz się w stanie rzeczywiście przynosić pożytek innym. Wyobraź sobie, jak w centrum klatki piersiowej na wysokości serca pojawia się małe tęczowe światło. Ja też to bardzo często stosuję, jeżeli chodzi o samoleczenie ciała. Wizualizuję sobie. Stopniowo rozprzestrzenia się ono coraz bardziej wewnątrz ciała, to światełko. Kiedy już całkowicie je wypełni, rozpuszczają się wszystkie osobiste cierpienia, trudności, przeszkody. Trzeba sobie to po prostu wyobrażać. Następnie światło to wypływa z ciała we wszystkich kierunkach i wypełnia całą przestrzeń. Dzięki takiemu rozpuszczeniu się cierpienia wszystkich istot, zatem świat zaczyna wtedy promieniować nieograniczonym szczęściem. Jest ono pełne nieograniczonego potencjału.
To jest ta boskość, o której bardzo często się mówi. Ludzie opowiadają, że doświadczają tak zwanej bezwarunkowej miłości, tego typu rzeczy. Wszystko jest przeniknięte wyzwalające znaczeniem i pierwotną doskonałością. Wizualizacja tego tęczowego światła, które wypływa z ciała, utrzymuj tak długo, jak chcesz. Możesz również powtarzać na głos lub w umyśle mantry Buddy współczucia, wyrażając przy okazji życzenia szczęścia dla wszystkich istot, w tym również dla siebie. Jeżeli powtarzanie mantr wydaje ci się czymś zbyt egzotycznym, możesz podczas wizualizowania takiego światła po prostu myśleć, że rozpuszczają się wszelkie negatywne w tobie rzeczy oraz w innych ludziach, istotach. Postaraj się odczuć to tak głęboko i szczerze, jak tylko potrafisz. Kończąc medytację, spróbuj pozostać w tym stanie najwyższej błogości, otwartości, empatii oraz tak długo. Spoczywaj bez rozproszenia w bezpośredniej obecności w tu i teraz. To, co ja bardzo często podkreślam.
Po chwili cały świat pojawia się znowu czysty i doskonały. Każdy atom wibruje radością, jest utrzymywany w całości przez miłość. Wszystko jest świeże i nowe, pełne nieograniczonych możliwości. Wszystkie istoty pojawiają się jako doskonałe, wolne istoty, niezależnie od tego, czy o tym wiedzą, czy też nie. Wreszcie też w przestrzeni wyłania się również nasze ciało, lecz teraz już wolne od słabości i chorób. Dawniej byliśmy naszymi ciałami, teraz je posiadamy. Są dla nas narzędziem przynoszenia pożytku innym. Na koniec wyobraź sobie, że wszystkie dobre wrażenia, jakie się pojawiają podczas tej medytacji, stają się nieograniczone i docierają do wszystkich istot, rozpuszczając ich cierpienia oraz dając im w zamian jedynie trwałe szczęście. Rozpoznanie natury własnego umysłu. Szczerze zadedykuj wszystkim swoim praktykę.
Możesz zrobić to, używając poniższej tradycyjnej buddyjskiej formułki tak zwanych życzeń czterech niezmienności, . Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczynę szczęścia. Oby były one przyczyną cierpienia. Oby nie były oddzielone od prawdziwego szczęścia, wolności od cierpienia i oby spoczywały w wielkiej równości, wolnej od przywiązania i niechęci. Myślę, że tak bym określił tę metodę tęczowego światła, wizualizacyjną. Nie wiem, Kamilu, czy coś tutaj masz jeszcze do dodania?
[47:46] - Myślę, że tylko tutaj chciałem dodać, że sam Budda zalecał spanie w pozycji siedzącej albo leżącej na boku. Zresztą on według wierzeń nawet umierał, leżąc na lewym boku.
[48:08] - Na lewym boku czy na prawym?
[48:11] - Przepraszam, na prawym boku, bo zalecało się, żeby mężczyźni leżeli na prawym, kobiety na lewym.
[48:18] - Właśnie. Wszędzie praktycznie, gdzie byś nie złożył palca, zawsze wszyscy mówią prawy ten bok, mężczyźni. Może bym powiedział tu jeszcze coś o gestach statuetek. Niektóre, jakie przedstawiają te statuetki Jest kilka tych pozycji. Mudra, pozycja. Jest to ogólnie oznaczona gest dłoni, symbolizuje znak pieczęci. Jest to w tym przypadku symboliczne ruchy rąk, które wykonuje Budda, aby obudzić pewne stany umysłu. Wśród wielu gestów rąk Buddy wyróżnia się sześć najbardziej popularnych. A zatem jest to: dhyāna mudrā, varada mudrā, abhāya mudrā, vitarka mudrā, dharmacakra mudrā, bhumisparśa mudrā. Ta pierwsza umysłu.
Budda tutaj znajduje się w pozycji siedzącej. Trzyma dłonie na udach, a wewnętrzne strony dłoni odwraca do góry. Istnieją różne odmiany tej mudry, na przykład na dole położona jest dłoń lewa, prawa zaś spoczywa na lewej. Czasem dłonie mogą się krzyżować lub palce mogą się zazębiać. Dłonie spoczywają jedna na drugiej. Kciuki są podniesione i skierowane do siebie, a gdy się dotykają, tworzą różnego rodzaju trójkąty, którego podstawą są dłonie. Kciuki mogą również być skierowane pionowo do góry. Kolejne to dłonie leżą jedna na drugiej, wewnętrznymi stronami do góry, natomiast kciuki są złączone. Palce wskazujące uniesione są do góry. Położona na górze prawa ręka oznacza oświecenie.
Lewa symbolizuje świat zjawisk. Budda siedzący w pozycji lotosu to po prostu Budda medytujący. Medytacja jest tutaj więc ważną zasadą buddyzmu. Bez wchodzenia w szczegóły Budda siedzi ze skrzyżowanymi nogami i założonymi na kolana rękami. Taki wizerunek Buddy jest najbardziej właśnie znany nam. Kolejny to jest abhāya mudrā, znaczy: bez strachu. Budda podnosi wtedy prawą rękę do wysokości twarzy, ramion lub trochę wyżej, a jego wewnętrzna strona dłoni jest skierowana do przodu. Przedstawia to gest nieustraszoności lub obrony wiary. Przez laików gest ten jest mylnie uważany za błogosławieństwo. Abhāya mudrā łączona jest z gestem drugiej ręki, którą to Budda wykonuje wtedy gest współczucia lub też medytacji.
Podwójna abhāya mudrā polega na wykonywaniu tego gestu obydwiema rękami. Nazywana jest uspokojeniem fal. Według tradycji Budda użył właśnie tego znaku, aby zatrzymać atak rozszalonego słonia. Mudra ta nie tylko zatrzymała pędzące zwierzę, ale również je ujarzmiła. A więc Budda z podniesioną ręką tak naprawdę, jeżeli byśmy chcieli to określić krótko, symbolizuje zwrócenie się do nieba i odwrócenie od rzeczy, które mogą powodować jakikolwiek niepokój. Jest to stan uzyskany bezpośrednio już po oświeceniu. Vitarka mudrā znaczy: rozmyślanie. To jest kolejna pozycja. Pozycja ta polega między innymi na tym, że ręka Buddy jest podniesiona, kciuk i palce wskazujące są połączone oraz tworzą okrąg, który to symbolizuje nauczanie lub też przekonywanie. Budda może wykonywać vitarka mudrą lewą, jak i prawą ręką oraz obydwiema, nawet jednocześnie.
Może ją też wykonywać w postawie siedzącej lub stojącej. Jest tego tutaj kilka wariantów, a więc jeden z wariantów to jest lewa ręka Buddy wykonuje właściwą mudrę, prawa podtrzymuje szatę albo prawa ręka Buddy jest podniesiona w geście wiatraka, druga wykonuje ten sam gest, lecz przedramię trzyma poziomo. Jeszcze inna to jest Budda ma podniesione obydwie ręce i wykonuje gesty nauczania. Kolejna to jest varada mudrā, która pochodzi od vara, a znaczy ona po prostu wybór. Stąd varada mudrā. Gest ten polega na skierowaniu lewej lub prawej dłoni palcami w dół, a wewnętrzna strona dłoni jest zwracana na zewnątrz. Gdy tę mudrę Budra wykonuje w pozycji siedzącej, to jego palce niekiedy dotykają ziemi, ale też nie muszą dotykać tej ziemi. Nie należy też mylić z mudrą bhumisparsa, która ma wnętrze dłoni skierowane do wewnątrz. W postawie stojącego Buddy łączy się ją z gestem nieustraszoności, podczas gdy druga dłoń podtrzymuje skraj szaty. Symbolizuje to miłosierdzie czy też współczucie.
Gdy ten znak wykonuje prawa ręka Buddy, zwana dłonią mądrości, wtedy Budda też spełnia wszystkie swoje śluby. I kolejny tutaj to jest właśnie to, co wcześniej powiedziałem. Bhumisparsa mudrā znaczy: dotknięcie ziemi. Prawa ręka Buddy wtedy dotyka ziemi, lecz wewnętrzna strona dłoni zwracana jest do wewnątrz. Taki układ dłoni Budda posiada wyłącznie w pozycji siedzącej z lewą ręką położoną na udzie. Może też w niej trzymać miseczkę żebraczą, tak zwanego patra. Symbolicznie oznacza to obranie ziemi za świadka oraz wywodzi się z legendarnego wydarzenia, które nastąpiło po oświeceniu, gdy tylko zły duch kusił Buddę, a do ataku na niego wysyłał swoje piękne córki i namiętność, pożądanie oraz rozkosz. Gdy jednak szturmy się nie powiodły, zły duch Mara zażądał, aby Budda uwolnił swe zasługi. Wtedy to Budda dotknął ziemi, biorąc ją za świadka, co symbolizuje determinację w dążeniu do oświecenia, osiągnięciu nirwany, czyli gest zwycięstwa nad Marą. Dharmamudra oznacza koło praw.
Pełna nazwa brzmi Dharmachakra prawatramamudra, co oznacza puszczanie koła praw w ruch. Układ ten, rąk Buddy, przypomina Vitarkamudrę, lecz dodatkowo pal wskazujący drugiej ręki dotyka okręgu. Jest to symbol pierwszego kazania Buddy w Jelenim Parku. Używa się wtedy kilka odmian dharmmudry. Obydwie ręce wykonują ten sam gest, lecz dotykają się nawzajem. Krąg tworzony przez jedną rękę dotyka drugiej ręki, która to pozostaje otwarta z wyprostowanymi palcami. Cechą charakterystyczną obu odmian jest to, że obydwie ręce się dotykają, a przynajmniej jedna ręka tworzy krąg przekonywania. Jak widzimy, ma duże znaczenie te wszystkie symbole, które są przedstawiane w buddyzmie. Śmiejący się Budda jest repliką słynnego chińskiego mnicha Putai, który dokonywał cudów, a oznacza Buddę szczęśliwego po osiągnięciu wysokiego poziomu świadomości. Budda śmiejący się może być obsypany pieniędzmi i nieść na przykład owoce na kiwu, co jest jednym z symboli w feng shui przypominającym powodzenie w biznesie i w życiu prywatnym, poczucie humoru oraz wszelką pomyślność.
Pieniądze oznaczają polepszenie w finansach, natomiast owoce symbolizują karmę, a więc zamierzone działania, czyli czyny, które tworzą przyszłe doświadczenia, przez co każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście, jakie sprowadza na siebie i innych. Tutaj jeszcze Budda ze złożonymi na piersi rękoma do modlitwy oznacza pełen szacunek, pozdrowienie oraz akt skupienia i koncentracji, który prowadzi do odpoczynku i równowagi ciała, umysłu oraz duszy. Budda leżący oznacza fizyczną śmierć Buddy, który osiągnął stan nicości nirwany po osiągnięciu największego oświecenia. Tak tutaj wygląda ta symbolika podstawowa, bo jest jeszcze tego trochę więcej, ale musiałbym pewnie z godzinę czytać o tych wszystkich ułożeniach.
[57:21] - Zderzyłem się z taką wersją, że ludzie stawiają trzy kadzidła. Właściwie nie wiem, dlaczego akurat te trzy. Spotykam się z tym bardzo często. Tam są takie żarówki, że to jest bardzo popularne.
[57:41] - Chyba tak, bo gdziekolwiek bym się teraz nie pojawił, cokolwiek nie mówię, to zawsze są jakieś problemy. To tak tylko odpowiadając na czacie. Dobra, co by tu jeszcze powiedzieć?
[58:00] - Są jakieś pytania.
[58:06] - Tutaj wcześniej pojawiło się takie pytanie od użytkownika Select na czacie Radia Paranormalium odnośnie czerwonego koloru aury. Czyli ktoś, kto ma czerwoną aurę, to co to oznacza? Że jest przyziemny?
[58:25] - Wiesz co, ja nie wszystko pamiętam też. Prawda jest, że ja zazwyczaj mam kolor żółty. Kolor czerwony oznacza dynamicznych ludzi, którzy są nastawieni na cel oraz mających wewnętrzną energię, aby osiągnąć ten cel. Kolor czerwony oznacza zdolności przywódcze ludzi, którzy dążą do osiągnięcia sukcesów. Robią to niezwykle skutecznie. Mają takie predyspozycje. Nierzadko też zajmują oni odpowiedzialne stanowiska. Są stworzeni do zajmowania się grupami, do kierowania dużymi projektami i grupami ludzi. Mają oni swoją własną charyzmę i elektryzującą osobowość. Jeżeli połączymy to z żółtą otoczką, czyli czerwień plus żółć, oznacza to altruizm i dobroć.
Wpadającą w brąz natomiast oznacza intensywność i plotkarstwo. Bardzo ciemna czerwień oznacza znowu złość, złośliwość, pierdliwość. Odcień nienasycony oznacza brak równowagi psychicznej, ale też jeżeli połączymy czerwony ze szkarłatem, oznacza to dumę czy też pychę. Jakie są wady koloru czerwonego? Przede wszystkim nerwowość oraz egocentryzm. Dobrze, to może bym przytoczył w ogóle kolorystykę aur. Przypuszczam, że ludzi by to interesowało. Czerwonym poganiał.
[01:00:25] - Słuchacze będą tym zainteresowani, więc czemu nie?
[01:00:28] - To jest dobre.
[01:00:30] - Kolor pomarańczowy w takim razie. Każdy chciałby mieć przyjaciela z taką aurą, ponieważ oznacza to ludzi, którzy są mili, opiekuńczy, przede wszystkim wspaniali i radośni, otwarci, ale też zawsze chętni do pomocy i współpracy. Szybko też nawiązują oni przyjaźnie oraz potrafią je pielęgnować latami. Nie obrażają się o byle co, zawsze wysłuchają, zawsze są chętni do pomocy. Każdy w towarzystwie osób, które mają pomarańczową aurę, czuje się dobrze w ich towarzystwie. Osoby o tej kolorystyce panują nad własnymi emocjami. Jeżeli pomarańczowy łączy się z brązem, oznacza to lenistwo i nieodpowiedzialność. Natomiast jeżeli łączy się z zielenią, przede wszystkim lenistwo i obojętność. Kolor żółty. Nadążyć za kimś takim jest naprawdę wielką sztuką, ponieważ są oni szybcy, żyją szybko, są śmiali aż za bardzo wręcz, wyrastają ponad przeciętność.
Ich energia jest zaraźliwa. Są entuzjastyczni, chętnie uczą się nowych rzeczy, byle nie za dużo naraz, bo również bardzo szybko się nudzą. Często podejmują projekty i bardzo szybko z nich rezygnują przy jakimś niepowodzeniu. Są niezwykle towarzyscy oraz potrafią rozmawiać na każde tematy, nawet gdy nie za bardzo się na tym temacie znają. Często też uwielbiają być podziwiani, wielbieni, ale bywają czasami za bardzo irytujący. Mocną stroną ich jest kreatywność. Jeżeli jest to czysty odcień, oznacza to oświecenie. Jeżeli jest on jaskrawy, oznacza uczciwość. Jeżeli żółty łączy się z czerwienią, zdradza zmysłowość. Natomiast jeżeli z brązem, oznacza nieszczerość i słabość charakteru.
Brązowe prążki mogą również zapowiadać chorobę psychiczną. Wady żółtej aury. Przede wszystkim jest to skłonność do wyolbrzymiania faktów, a nawet do kłamstwa. Jaki, Kamilu, masz kolor swojej aury?
[01:03:18] - Nie mam pojęcia. Nie wiem.
[01:03:21] - A ty, Marku?
[01:03:25] - Mnie kiedyś badała znajoma zajmująca się jasnowidzeniem, tarotem i tak dalej. Również podobno postrzega aurę i według niej mam aurę niebieską z żółtymi naleciałościami, co oznacza między innymi dużą chęć do uczenia się nowych rzeczy.
[01:03:44] - Dobra, to ja ci zaraz przeczytam. Najpierw zielony, a potem będzie niebieski. Kolor zielony jest to kolor oznaczający spokój. Ludzie tacy lubią spokój, a wielu z nich jest obdarzonych zdolnościami uzdrawiania. Barwa ta jest jednak niejednoznaczna, ponieważ z jednej strony oznacza ona łagodność oraz przyjacielskość, a z drugiej strony zdradza przesadną nieugiętość charakteru. Nasycona zieleń jest charakterystyczna dla ludzi dobrych, chętnych do pomocy. Spotyka się ją u lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli. Zielony kolor przechodzący w niebieski pokazuje prostolinijność i szczerość, natomiast wpadający w żółty zdradza notorycznego kłamcę. Wady, a więc jest to brak elastyczności i sztywność poglądu. Kolor niebieski.
Osoba posiadająca taki kolor swojej aury jest osobą bardzo witalną, długo zachowującą młodość oraz wdzięk. Niebiescy często są inteligentnymi ponad przeciętną osobami. Jeszcze raz.
[01:05:01] - Nie, okej.
[01:05:02] - Niebiescy często są inteligentni ponad przeciętną, błyskotliwi oraz szczerzy. Otwarcie wyrażają swoje przekonania. Niebieski kolor aury symbolizuje duchowość oraz mądrość. Jasnoniebieski obrazuje niedecydowanie, ciemnoniebieski rozwój duchowy. Jakie wady? Pewien brak konsekwencji oraz płomienny zapał, czyli podejmowanie się jakichś zadań i bardzo szybko porzucanie. Chyba troszkę inaczej tutaj mam rozpisane niż, Marku, ty mi wcześniej powiedziałeś. Indygo kolor oznacza powołanie, oświecenie, predyspozycje do nauczania innych. Barwa ta jest barwą ludzi z życiową misją. Ludzie są tutaj gotowi do poświęcenia swojego życia dla ratowania innych.
Kończą się, jeśli nie mogą komuś pomóc. Są skłonni wziąć na swoje barki odpowiedzialność za cały świat. Wadą koloru indygo jest brak asertywności, niedbanie o siebie, podatność na manipulacje. Kolor fioletowy. Nie przez przypadek jest to kolor biskupi. Aura ta pokazuje rozwój duchowy, zdolność do nauczania innych i możliwość przeżywania oświecenia. Kto swego potencjału nie realizuje, prędzej czy później i tak przeżyje tak zwany kryzys egzystencjalny, a więc utratę sensu swojego życia. Dopiero gdy fioletowi wchodzą na ścieżkę duchową, poszerzają swoją wiedzę, a ich aura powiększa się i pulsuje. Mienia się także ich życie, dzięki czemu mogą osiągać spokój oraz poczucie, że odnaleźli swoje miejsce na ziemi. Fiolet wpadający w purpurę jest symbolem duchowości.
Wada, jaką fioletowi mają, a więc jest to pewna wyniosłość, poczucie bycia lepszym od innych, co bardzo często utrudnia im możliwość nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi. Kolor aury srebrny ma ją niewielu osób. Charakteryzuje to niepokornych wideoowców, którzy bronią swojej wizji świata i są nią tak pochłonięci, że żyją gdzieś poza rzeczywistością, oderwani od codzienności. Jakie wady są u ludzi posiadających srebrną aurę? Przede wszystkim brak praktyczności. Nie umieją poradzenia sobie z prozą własnego życia. I jeszcze kolor złoty. Ludzie o takiej barwie aury mogą wszystko, byle po 40. Ich życiowa potencja uruchamia się dość późno. Mogą realizować wielkie przedsięwzięcia.
Przecież złoto to barwa władców, prawda? Jednocześnie też są bardzo skłonni oraz pracowici, lubią ciężko pracować, są cierpliwi, potrafią wyznaczyć sobie oraz zrealizować najbardziej ambitne cele. Wadą koloru złotego aury jest niedocenianie swoich możliwości, uciekanie przed przeznaczeniem. Tak to wygląda. Jeżeli taką krótką charakterystykę aury. Bardzo można zresztą w Polsce, z tego, co ja wiem, chyba są te kijanowskie urządzenia, które mogą w sposób obrazkowy nam pokazać naszą aurę, ale to też aura się zmienia ciągle. To też jest związane z naszym stylem życia, z odżywianiem, z emocjami, ze stresem. Także taki powiedzmy kolor aury, jeżeli byśmy sobie zrobili na zdjęciu kijanowskim, to nie jest takie do końca adekwatne, bo mówię za tydzień, za miesiąc może się to na przykład zmienić i może zupełnie inną możemy mieć przewagę kolorystyki czerwonego czy zielonego, czy tam czegoś innego jeszcze. Panowie, mam pytanie: czym jest w świadomym śnie tu i teraz? Z jednej strony jesteś we śnie tu i teraz, ale przecież w łóżku też jesteś tu i teraz.
To tak dziwnie skonstruowane pytanie. Ja muszę się skoncentrować, bo tak trochę nielogicznie to pytanie jest napisane. Panowie, mam pytanie: czym jest w świadomym śnie tu i teraz? Z jednej strony jesteś we śnie tu i teraz, ale przecież w łóżku też jesteś tu i teraz. Jak ja mam to pytanie rozumieć? Dobra, nie wiem. Kamilu, masz coś jeszcze do tego, czy będziemy-
[01:10:00] - Może słuchaczowi chodzi o to, że po prostu jednocześnie leżysz w łóżku i śnisz i wykonujesz w tym samym czasie jakąś akcję we śnie.
[01:10:14] - Tak, ja myślę właśnie, że to.
[01:10:16] - Ale to jest normalne.
[01:10:18] - Powinien zachodzić taki dualizm właściwie, że można kilka stanów naraz jednocześnie podejmować, gdzie tu i teraz rozgrywa się na tej płaszczyźnie zarówno tej, powiedzmy, rzeczywistej, gdzie leżymy w łóżku, jak i tej astralnej.
[01:10:36] - Może też słuchaczowi chodzi o to, że inaczej biegnie czas tu, gdzie jesteśmy, czyli w łóżku, a inaczej biegnie czas we śnie.
[01:10:46] - No tam jesteśmy poza czasem.
[01:10:50] - Nie ma czasu tam, ale przede wszystkim czas biegnie szybciej tam. Tam się akcje szybciej... No szybciej po prostu się dzieją.
[01:10:58] - Właśnie napisał dokładnie tak Ivellios.
[01:11:02] - No, ale to jeszcze tak, ale to ja wam powiem, że jeszcze jest lepszy, bo można nie tylko rozdzielić się na dwie świadomości, gdzie masz poczucie bycia w łóżku, ale równocześnie rozgrywasz jakąś senną inspirację. Ale możesz też rozdzielić na kilka, tak jakby przełączać się i na przykład prowadzić, nie wiem, powiedzmy życie w jakiejś tam rodzinie z dziećmi i tak dalej. I na przykład przełączyć się na inną sytuację, gdzie na przykład sobie chodzisz po mieście, na przykład tak. Albo na przykład leżysz sobie na leżaku na plaży. To jest niesamowite. Ja takich stanów bardzo dużo doświadczam, że po prostu przełączam się właśnie tak jakby pomiędzy snami. Masz takie coś, Kamilu?
[01:11:54] - Nie, ale potrafię sobie to wyobrazić. Wiem, o co chodzi.
[01:11:57] - Ja po prostu wiesz, jestem w pewnym momencie w jednej sytuacji, tak jakbym, nie wiem, pauzował, zatrzymywał daną sytuację. Przełączam się na przykład na inne odczucia, tak? Na przykład, no mówię, jestem na przykład na plaży albo obserwuję wschód słońca. Okej, znudziło mi się czy coś, to wracam z powrotem do tego i kontynuuję dalej. Tak? Manewrował czasem.
[01:12:17] - Troszeczkę wyższy level dorastania, ale rzeczywiście chyba to można operować tym czasem. No tutaj się zgadzam, na pewno jest to możliwe, bo doświadczałem czegoś bardziej satanicznego, że po prostu już nie mogłem wrócić z powrotem do tego momentu, ale wiedziałem, że mogłem sobie trochę ten sen jakby i to całe otoczenie zmienić, wyrwać się po prostu z jakiegoś.
[01:12:47] - Ja tego często mam. No to dobrze, ciesz się, masz możliwość doświadczania w wielu wymiarach. Sebastian Guzowski gość tak mi tutaj właśnie napisał, że on tak ma często.
[01:12:59] - To bardzo dobrze.
[01:13:02] - No ale to Sebastianie, nie próbuj zrozumieć wszystkiego, bo wszystkiego nie będziesz w stanie zrozumieć. Są pewne stany rzeczy, których doświadczamy w poza i choćbyś nie wiem, jak starał się komuś nawet wytłumaczyć osiąganie pewnych rzeczy. Ja też swego czasu pamiętam, prowadziłem tak jakby podwójne życie, tak to można nazwać. Czyli miałem normalnie senną rodzinę po tej drugiej stronie. Zresztą mówiłem to kiedyś Kamil tobie chyba nawet na audycji.
[01:13:29] - Tak.
[01:13:30] - Że po prostu dochodzi się w pewnym momencie do takich dziwnych sytuacji, że
[01:13:36] - To oddzielenie jaźni.
[01:13:37] - Tak, po prostu zaczynasz się gubić, gdzie ta rzeczywistość jest. Myślę, że większość ludzi to ma. Powiem wam szczerze, tak mi się wydaje, że gdybyś naprawdę chciał całkowicie zrozumieć ten sen po tej drugiej stronie, to byś stał się psychicznie chorą osobą, bo tylko psychicznie chore osoby mogą osiągać właśnie takie stany.
[01:14:01] - Ja czytałem o tym. Kiedyś mi powiedziałeś, że ty masz jakieś sny, w których na przykład-
[01:14:11] - Chyba się Kamil rozłączył. Słyszałem jakieś pyknięcie. Pewnie do ucha przyłożył słuchawkę i się rozłączył. Coś mamy tutaj na tym.
[01:14:23] - Też przerwało, słyszysz mnie?
[01:14:24] - Mnie niestety rozłączyło.
[01:14:26] - Okej, już słychać.
[01:14:29] - Opowiadałeś, że miałeś tam jakąś rodzinę i tak dalej. Nie mogę wyobrazić sobie, że nawiązujesz jakieś głębsze relacje z tymi ludźmi czy istotami i potem tęsknisz za nimi w realnym świecie.
[01:14:46] - Normalnie przeżywasz to bardzo.
[01:14:49] - Tak, jakbyś się tam zakochał. To coś strasznego, bardzo trudnego.
[01:14:58] - Takie rzeczy się zdarzają. Czasami miałem takie sny, że na przykład, powiedzmy bardziej erotyczne sny, bardzo często chciało się wracać do tych snów. Na następny dzień kładłeś się spać i z powrotem chciałeś w tym śnie dalej iść.
[01:15:16] - Myślę, że nie jesteś w tym odosobniony.
[01:15:19] - Nie, wszyscy mają, tylko mało kto o tym mówi.
[01:15:25] - To jest temat tabu.
[01:15:35] - Marku, wiesz co? Nie wiem. Będziemy pewnie zaraz kończyć, bo mówię-
[01:15:39] - To może umówmy się, że ostatnie pytanie jeszcze, ostatnia odpowiedź dla słuchaczy i będzie koniec.
[01:15:48] - Tu Markowi odpowiem, bo rozkapało się wszystko. Ja też się rozkojarzyłem. W ogóle nie mogę zebrać myśli. Nie jest tak, jak miało być, a przygotowałem się dzisiaj dość do audycji naprawdę i jest, jak jest. Ktoś ma jakieś pytanie jeszcze ogólnie odnośnie snów?
[01:16:08] - Ja mam taką techniczną uwagę. Może spróbuj ten mikser. Czy ten mikser jest podłączony do komputera?
[01:16:14] - Tak.
[01:16:15] - A może spróbuj go podłączyć bezpośrednio do prądu poprzez jakąś ładowarkę.
[01:16:23] - Ja już mam mikser profesjonalny, do prądu normalnie podpinam i kablem USB do komputera.
[01:16:34] - A jakby tak wyprowadzić wyjście z miksera, z wyjścia słuchawkowego kabel podpiąć i podłączyć go do komputera?
[01:16:45] - Mógłbym zrobić tak też, bo już kombinowałem.
[01:16:48] - Ja tak mam właśnie.
[01:16:51] - Ja wiem, tylko wolę na USB, bo jednym kablem masz, a nie 15 kablami. Wiesz, jaka tu plątanina kabli powstaje. Wiesz co? Pokombinuję teraz w tygodniu, bo w takim razie tak nie może być, że mam audycję zaplanowaną, a się nagle coś dzieje nie tak.
[01:17:11] - To spisek rządu światowego. A tymczasem patrzymy na czata, czy tutaj się pojawiają jakieś pytania ciekawe. Jeszcze ostatnia szansa, żeby zadać pytanie do dzisiejszej audycji.
[01:17:26] - No właśnie, ja też tak miałem. Miałem tak swego czasu, jak tu pisze Sebastian Guzowski: „Mam rodzinę we śnie, a jednocześnie wiem, że na jawie mam też inne życie.”
[01:17:38] - To jest niesamowite.
[01:17:40] - Tak. Ale to są takie emocje, że dosłownie, ja na przykład jak wstawałem, szedłem do pracy, to cały czas myślałem, co tam było w tym śnie. Jak na przykład jakąś wycieczkę terenową mieliśmy czy coś, to dosłownie wszystko przeżywałeś tak, jakbyś normalnie, bardziej chyba jak w realu. Wszystko na emocjach, wszystko emocjonalnie tam działa. Tak naprawdę tu są ważne emocje, najważniejsze emocje chyba. Prowadzenie dzienników i tak dalej, motywowanie się, słuchanie relacji innych też. Ale trzeba z tym uważać, bo za częste słuchanie czyichś snów może działać jako programowanie podprogowe.
[01:18:28] - O, to jest to.
[01:18:29] - Bo czasami mnie też na przykład zastanawiało, dlaczego my tak naprawdę wszyscy śnimy podobne sny. Albo faktycznie jesteśmy połączeni z jakąś większą świadomością, a my jesteśmy takimi sondami, które sobie tutaj śnią.
[01:18:45] - Może w genach to jakoś dziedziczymy.
[01:18:53] - Kto to wie. Dobra Marku, kończymy.
[01:18:57] - Pojawiło się jeszcze w ostatniej dosłownie chwili pytanie na gadu-gadu od naszego słuchacza Macieja. „Juri, co uważasz na temat mnichów buddyjskich, którzy ponoć potrafili na lata zamykać się w jaskiniach i przebywać tam w jakimś letargu? Czy oni tam w tym czasie byli w nieustannym stanie świadomego snu? A może w stanie świadomego wyjścia poza ciało fizyczne?”
[01:19:22] - Tak, tylko że tutaj jeszcze lepsza akcja była, bo znam ten przypadek. Zamykali się w jaskiniach i potrafili przez kilka lat totalnie. Wchodzili do jaskini, zasypywano ich rzeczywiście i medytowali. Wiecie co? Najlepsze w tym było jeszcze to, że kiedy otwierano tę jaskinię, tych mnichów po prostu nie było. Przenosili się w inny stan, nie wiadomo, w jaki sposób. Ale to nie zawsze tak było, że nie było ich, bo czasami normalnie po trzech, czterech latach otwierali tę jaskinię i okazywało się, że mnich normalnie sobie siedział elegancko, tak jak wcześniej go zostawili. Bez jedzenia, bez picia, bez niczego. Wprowadzał się w odpowiedni stan wibracyjny umysłu, które powodowały to, że tempo jego zwalniało, w inny sposób zaczął myśleć, jakieś inne dodatkowe pokłady emocjonalne się u niego otwierali i to powodowało, że mógł w tym stanie dłużej być. Zresztą są znane przypadki, nawet na YouTubie kiedyś oglądałem gościa, który wprowadzał się w odpowiedni stan, powodował to, że serce zaczęło mu bić dosłownie do chyba trzech czy czterech uderzeń na minutę i wchodził normalnie do wody.
Robiono takie testy w basenie. Do basenu go po prostu wrzucano i on wtedy potrafił dużo, dużo dłużej, chyba nawet do czterdziestu paru minut pod wodą przebywać. Tak że były takie testy robione. Co sądzę o tym? Wydaje mi się, że jest to możliwe. Kwestia tylko treningu i spowodowania, że te procesy w naszym ciele spowalniają, powodują, że jesteśmy w stanie dłużej przetrwać w jakichś warunkach. Gdzie się ci mnisi przenoszą? Mi się wydaje, że może to być przeniesienie tego punktu referencyjnego, o którym też Castaneda na przykład mówi, swojej świadomości w inny stan, a ciało w jakiś sposób zostaje zamrożone. Nie wiem, nie mam pojęcia. Teraz tak próbuję na świeżo coś wykombinować.
[01:21:51] - A tutaj na czacie wysypały się pytania od Selecta: „A co robią mnisi w astralu? Jak jakiś mnich osiągnie jakiś tam stan, na przykład LD, to co ten mnich tam robi? Medytuje w astralu?”
[01:22:05] - Też medytują w astralu. Tak, widziałem takich mnichów medytujących. Prowadzą drugie życie. To, co ty robisz, Select. Tylko że nie wszyscy świadomie robią.
[01:22:27] - Ale to jest też trochę dziwne, bo jeżeli medytują w astralu, to czy w tym śnie też oni mogą śnić i po prostu tam jakieś-
[01:22:34] - Ja ci powiem Kamil, to nie jest wcale dziwne, bo jeżeli chcesz na przykład wchodzić w głębokie stany, to ja też to robię nieraz, że na przykład między poziomami, żeby dostroić się do innego poziomu, to musisz po prostu wejść w medytację, tak że poza ciałem też medytuję. To nie tylko tutaj, że idę spać na przykład, czy siadam w pozycji lotosu i sobie medytuję. Tylko że tam, jak już planujesz jakąś konkretną podróż czy coś, to pomiędzy poziomami również musisz się dostrajać. Nie zawsze tak jest, ale często musisz. Na przykład pamiętam kiedyś sytuację, chyba Jarek Brzoma o tym pisał. Pisał czy mówił? Już nie pamiętam. W każdym razie też opowiadał o tym, jak wyszedł poza ciało i był jakby sklejony głową w stronę drugiego siebie czy jakiegoś tam mnicha. Już nie pamiętam dokładnie. I też takie sytuacje miałem.
Miałem po prostu odrzucenie do widzenia. Czyli tak samo, jak na przykład w pewnym momencie jest taki przeskok i masz świat do góry nogami. To jest na przykład to, co ja tam kiedyś chyba opowiadałem, a przynajmniej jest takie nagranie, kiedy brałem udział w jakiejś bitwie na Marsie. Obserwatorem byłem danej bitwy na Marsie i świat miałem do góry nogami. Ale jeżeli chodzi o tę pozycję, to rzeczywiście jest tak, że w astralu to jest nawet fajny sposób na koncentrację i zakotwiczenie się w pewnej sytuacji, bo zawsze, jeżeli powinneś mieć się na którymś poziomie dostrojenia, to zawsze, nawet jeżeli by cię cofnęło, to cię cofnie tylko do tej pozycji sprzed. Nie wybudzi cię całkowicie ze snu. To jest też czasami dobry sposób, jeżeli masz na przykład ktoś cię bije, ktoś atakuje, ktoś cię chce zarżnąć siekierą czy czymś, to się po prostu lekko wycofujesz do pozycji wcześniejszej i że tak powiem zakotwiczasz się. Nie musisz całkowicie wychodzić ze snu, czyli wybudzić się, wstać.
[01:24:53] - Tak, wiem. Mam coś takiego i po prostu wtedy cofasz się do ostatniego komfortowego momentu.
[01:24:58] - Dokładnie. I w tym momencie nie tracisz tego czasu na ponowne dostrajanie się, chociaż to dostrojenie i tak bardzo szybko później przyjdzie. Ale po co?
[01:25:07] - Powiem ci, że człowiek raczej uczy się w ogóle śnić, kiedy ma mniej czasu na sen. Jak na przykład ja nie mam okazji nieraz w ogóle sobie pospać i potrzebuję wyspać się w przeciągu czterech, pięciu godzin, to te sny też mają trochę inną jakość, powiem szczerze. I też nie marnuje się tego czasu na wybudzanie, tylko właściwie intensywnie ciągłość się zachowuje.
[01:25:33] - A jeżeli chodzi jeszcze o wysypianie, to ja wam podpowiem takiego fajnego tipsa, bo przeważnie jedna faza trwa około półtorej godziny i w tym czasie możesz mieć jeden, dwa, może trzy krótkie jakieś sny, ale zawsze tę pierwszą fazę masz tak zwaną, ja na to mówię system uzdrowieńczy. Czyli w tym momencie to jest najważniejszy system, ponieważ przy system cykl, ponieważ w tym czasie człowiek tak naprawdę regeneruje się, czyli dochodzi do Mięśnie zaczynają. Najbardziej w tej fazie mięśnie odpoczywają. Kości, stawy, wszystkie. Jak się kładziesz, to pierwszy cykl półtoragodzinny jest najważniejszy. Dlatego zawsze jak człowiek idzie spać, to powinien spać cyklami. Czyli na przykład: nie masz czasu, żeby się wyspać osiem godzin, tak jak to nauka mówi. Ja śpię dokładnie siedem piętnaście i tyle mi wystarcza. Powiem wam, że siedem piętnaście, siedem trzydzieści mniej więcej śpię. Generalnie jak się idzie spać, to powinno się spać właśnie takimi cyklami, czyli nie krócej jak półtorej godziny, ale później przedłużać o półtorej godziny, trzy godziny, cztery i pół, sześć, siedem, siedem i pół.
To są idealne cykle. Oczywiście to się może ruszyć minutami dosłownie, bo nie każdy śpi dziewięćdziesiąt minut. Może spać na przykład osiem pięć minut i to się już zmniejszy trochę. Ale w każdym razie chodzi o to, żeby zawsze sobie pilnować. Na przykład ja bardzo często, kiedy nie dość śpię czy coś, a mam dość dużo roboty, to robię coś takiego, że na przykład wystarczy, że się nawet na trzy godziny położę. Ale ważne, żebyś miał ten pierwszy cykl naprawczy, czyli półtoragodzinny, a później ewentualnie jakieś marzenie senne bądź wyjście poza ciało. Zresztą w ogóle takie coś bardzo regeneruje i pomaga. Ja na przykład jak latam do Polski, jestem na urlopie, to bardzo często w samolocie po prostu takie coś stosuję, bo samolot leci dwa dwadzieścia, czyli akuratnie jeżeli chodzi o regenerację. Albo po prostu robię taką medytację w samolocie i wychodzę z samolotu i jestem praktycznie jakbym był po ośmiu godzinach przespania. To jest naprawdę rewelacyjne, bo później przyjeżdżam do domu, bo ja często w nocy wracam, to później przyjeżdżając do domu mam problem, bo nie mogę w domu spać.
Tak jestem wtedy, wiesz, tak naprawdę w takiej transie się wprowadzam po prostu w stany, że bardzo szybko się regeneruję.
[01:28:00] - Dobra uwaga, słuszna uwaga. Na pewno też będę musiał.
[01:28:05] - Warto tego pilnować, bo naprawdę chodzi o to, że będziesz się lepiej czuł fizycznie i psychicznie jak prześpisz na przykład dziewięćdziesiąt minut niż na przykład sto minut, bo w tym momencie przejdziesz cały pewien cykl i w połowie drugiego cyklu się wybudzisz. Będziesz się gorzej czuł niż prześpisz dziewięćdziesiąt minut. Wiem, co mówię, bo testowałem na sobie. Przynajmniej ja tak reaguję na to. Tak u mnie to tutaj wygląda. Dobra, to wiecie co panowie? Kończymy w takim razie. Nie ma co. Ja jeszcze tylko tutaj powiem: spróbuję tą audycję zmontować. Nie wiem, jak ja to zrobię.
Jakiś podkład pewnie tam wrzucę i tak dalej. Także może coś z tego sensownego wyjdzie.
[01:28:55] - Ja ci mogę podesłać nagranie z Radia Paranormalium.
[01:29:00] - Bardzo cię proszę, bo ja wyłączyłem całkowicie nagranie.
[01:29:02] - Obrobione także.
[01:29:05] - Bardzo cię proszę, bo ja całkowicie wyłączyłem nagrywanie, żeby mnie to już nie rozpraszało, bo to już wszystko się tak pokiełbasiło tutaj dzisiaj. Także próbuję za tydzień.
[01:29:15] - Ja już teraz wszystko nagrywam na kilka frontów, także spokojnie, nic nie zginie.
[01:29:21] - Tak zrobimy. Podeślij mi Marku linka w takim razie ja to obrobię. Za tydzień spróbuję zrobić audycję „Czas snu”, ale o szamanizmie bym chciał, bo to też jest bardzo interesujące i też w tą stronę piję. Prawdopodobnie za tydzień, może dwa tygodnie będę już o tych plemionach gadał. Tę audycję, tylko ona będzie jako podcast, ponieważ nie jestem w stanie nagrywać w tym czasie, ale jakoś to wydaje mi się, że będzie okej. Dzięki Kamilu, dzięki Marku za uratowanie tej sytuacji całej. Wiem, że nie wyszła taka audycja, jak miała wyjść, bardzo przepraszam, ale postaram się zrobić, żeby wszystko było następnym razem.
[01:30:02] - Całkiem nie, było przedzwoicie.
[01:30:05] - Dziękuję wam wszystkim. Dziękuję za możliwość nadawania w Paranormalium i do usłyszenia. Cześć. Pa, pa.
[01:30:13] - Dziękujemy Grzesiu, dziękujemy Kamilu. Do usłyszenia w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium.