[01:59] - Witam wszystkich bardzo serdecznie na kolejnej audycji poświęconej czasowi snu. Ja mam na imię Grzegorz i zapraszam was na kolejną część „Czas snu 06”. „Czas snu 06” jest to audycja poświęcona świadomym snom, wyjściom poza ciało oraz innym audycjom. A tematem przewodnim jest dzisiaj szamanizm a sen. Tak, w tej audycji będę chciał szczególnie zwrócić uwagę na szamanizm ogólnie pojmowany. Jak to się ma do snów? Jak to jest postrzegane w szamanizmie i jak było? Jak opisywał tutaj też Carlos Castaneda, bo jest to ciągła legenda, ciągłe niewiadome, ciągłe spekulacje odnośnie życia Carlosa Castanedy oraz nauk jego, które otrzymał od Don Juana. Mam nadzieję, że jakoś mi się to uda tutaj ten temat w miarę porządnie rozciągnąć, rozwinąć. A póki co, jeszcze zanim przystąpię do głównego tematu, to zapodam wam troszkę kilka informacyjnych rzeczy.
Przede wszystkim chciałem tutaj podziękować Radiu Paranormalium, które retransmituje moją audycję „Czas snu”. Ostatnio były problemy techniczne. Trochę mnie to też zniechęciło, ale nie poddam się tak łatwo i tak szybko. Będę robił, co tylko będę mógł, abyście mogli słuchać audycji stricte związanych ze snami. Wiem, że Kamil jest lubianą osobą. Również Kamila też będę chciał nieraz jeszcze tutaj poprosić, więc mam nadzieję, że jakoś będziemy tutaj jeszcze prowadzili audycje w czasie. A póki co chciałem powiedzieć parę pakietów informacyjnych, a mianowicie takich, że będę chciał, aby audycje „Czas snu” pojawiały się co tydzień cyklicznie. Dlatego też zrobiłem sobie taką przerwę teraz. Po pierwsze muszę jechać do Londynu omówić pewne rzeczy w kapitanacie RNF. Po drugie chcę mieć takie troszkę wyprzedzenie, ponieważ zdarza mi się też na urlop pojechać jak każdemu z was, więc chciałbym też, abyśmy mogli kontynuować cały czas tak bez przerwy, ale nie zawsze będę w stanie, że tak powiem, być na live'ie.
Dlatego też chciałbym nagrać kilka audycji do przodu audycji „Czas snu” i jeżeli będę miał tylko możliwość, będą to audycje live, ale w większości chyba będą jednak to audycje podcastowe z kufra. Więc jakby co, to ja zawsze tutaj będę na swojej stronie internetowej, że tak powiem, was informował, abyście mogli wcześniej sobie zaplanować dzień. Prawdopodobnie zmieni się też godzina nadawania. Będzie to troszkę wcześniej. Także po audycji, jeżeli tylko będę miał możliwość i sprzęt mi tutaj nie nawali oraz nie będzie problemów z połączeniem internetowym, będziemy mogli zrobić sobie wieczorowe pory, ponieważ cały czas do tego dążę, bo chciałbym się też z wami wymieniać informacjami, tak aby informacje miały obieg. Bo to, co ja mogę przekazać, to przekażę to, co ja zdobywam w swoich doświadczeniach wam mogę przekazać. Oczywiście wiadome, że też nie zawsze wszystko, ale też ja mogę się dowiedzieć dużo od was, tak? Bo przecież ja też nie jestem alfą i omegą. Ja też się uczę, też zdobywam informacje, doświadczenia, pakiety, więc chciałbym, abyście również wy mogli być inspiracją dla mnie, a nie tylko ja dla was. Dlatego też taką formę przybiorę.
Ponadto jeżeli chodzi o audycję, którą już kiedyś zapowiadałem, będę chciał zrobić audycję również śladami naszych przodków z przeszłości. Myślę, że już pod koniec marca powinienem mieć kilka audycji do przodu nagranych, więc w razie czego będę puszczał, jeżeli też wystarczy nam czasu. Być może będą to wieczorowe pory, byśmy sobie mogli jeszcze porozmawiać już tak na totalnej stopie live, ale to zobaczymy. Planowana audycja jest na wtorek 22:15 czasu polskiego do godziny pierwszej, ale to wszystko jeszcze będzie do zgrania. Zawsze w zakładkę news wrzucam informację wcześniej z kilkudniowym wyprzedzeniem, jak to ma tutaj wyglądać. Po audycji „Czas snu”, jak powiedziałem wcześniej, będę chciał zrobić audycję, coś na styl wieczorowych pól, które kiedyś żeśmy prowadzili w radiu Na Fali. I tę audycję będę chciał prowadzić oczywiście live. Jeżeli nie będzie, to zawsze informację wam tutaj wrzucę, tak abyście niepotrzebnie nie siedzieli, nie czekali, tylko mogli po prostu wrócić do swoich obowiązków. Więc tak w skrócie. Jeszcze raz dziękuję Markowi tutaj za możliwość streamowania, występowania w Radiu Paranormalium.
Zapraszam też do swojej strony www.czasnu.com. Tam jest również radio. Strona będzie troszkę ulepszona, bo wiem, że tutaj mi parę osób zarzucało, a może nie zarzucało, ale pisało mi, abym coś zrobił, bo jest dużo błędów. Tak, wiem, że jest dużo błędów, ale po prostu większość czasu jednak pracuję na nocki, dlatego też nie zawsze wyrabiam. Muszę się też wyspać, mam też inne problemy finansowe i tak dalej. Może finansowe jako tako może nie, ale takie bardziej problemy prywatne i po prostu ja też muszę tutaj pewne rzeczy załatwiać poza radiem. Radio jest tylko, powiedzmy, taką moją formą odskoczni oraz komunikacji z wami, więc po prostu tak chciałbym, aby to wszystko było jakoś tutaj rozumowane. Tak jak powiedziałem, jak mi tylko starczy czasu, będę tutaj starał się jak najbardziej to wszystko poprawić oraz tak, aby było to i dla was, i dla mnie przyjemne, tak aby jak najmniej ja musiał tutaj zajmować się radiem, a stricte związał się na przykład z audycjami radiowymi. No i w końcu też z kontynuacją tej mojej książki, o której już wiele razy mówiłem i bardzo chcę ją napisać. Będzie ku temu okazja już wkrótce, bo będę miał dość sporo czasu, więc i będę w górach i nad morzem, więc będę miał czas, aby sobie siąść i po prostu w ciszy na plaży czy gdzieś tam na szczytach górskich po prostu pisać sobie na tablecie.
Bo takie mam plany, więc wszystko chyba idzie w dobrym kierunku. Zobaczymy, jak to będzie. „Odrębna rzeczywistość”, bo taki jest tytuł. Jeżeli macie jakieś pomysły albo jakieś zalążki, które mogą mnie zainspirować, co bym poruszył w tej książce, również was zapraszam do wysyłania tutaj do mnie informacji na www.infoczasnu.com. Również do odwiedzin mojej strony www.czasnu.com. Tam macie radio oraz do Radia Paranormalium i Radia Na Fali, do Hiperprzestrzeni, Teorii Chaosu oraz do Edka, który w trakcie tygodnia robi sobie taki middle weekend, gdzie może was troszkę rozruszać po poniedziałkowym letargu. Także zapraszam was wszystkich. A teraz przechodzimy może już do audycji stricte związanej z szamanizmem. Okej, zanim jeszcze wprowadzę was, to pozwolę sobie tutaj troszkę zwrócić uwagę, w ogóle nawiązać, co to jest szamanizm, jak to się je, jakie są ogólne pojęcia i tak dalej. A później będziemy krążyć wokół szamanizmu a snu.
Dobra, to w takim razie przejdźmy może do pojęcia szamanizmu. Czym jest szamanizm? Szamanizm jest zespołem praktyk oraz wierzeń opierających swoje pojmowanie relacji świata namacalnego do świata duchowego na fundamentalnej roli szamana jako osoby, która jest zdolna do podróży ekstatycznych w zaświaty dla dobra swojej wspólnoty, w której się znajduje, bądź też dla poszczególnych jej członków. Szamanizmem właściwym nazywamy szamanizm występujący w społecznościach plemiennych w Syberii oraz w środkowej Azji, w których to szamanizm stanowi fundamentalny czynnik życia religijnego. Ślady szamanizmu obecne są bardziej lub mniej w religiach tradycyjnych na wszystkich kontynentach świata. Skłania to badaczy do przyjęcia tezy o archaicznym pochodzeniu tych wierzeń opartych na dwóch rzeczywistościach: namacalnej oraz sfery duchowej oraz na trzech piętrach organizacji świata, tak zwana kosmologia. I tutaj wchodzi w ten aspekt między innymi świat duchowy dolny, świat duchowy środkowy, ujmowany jako świat ziemski oraz świat górny ujmowany jako niebieskim światem duchowym. Bardzo chętnie was zapraszam do książek Roberta Noble'a „OOBE. Ścieżka serca”. Tam Robert również w bardzo prosty sposób i ładny sposób opisuje właśnie, jak te światy wyglądają.
On tam przedstawia przykłady, jak te sny wyglądają w tych światach. Metody, techniki i tak dalej. Bardzo fajna, przyjemna książka, miło się ją czyta. Ja ją przeczytałem w niecałe dwa dni, a jest dość grubą książką, więc bardzo was zachęcam do zapoznania się z tą lekturą, bo jest naprawdę dobra. Jak na polskie realia jest ładnym, przystępnym i prostym językiem napisana przez Roberta Noble'a. Jeżeli chodzi o ten podział, to jest on związany z ideą tak zwanego drzewa kosmicznego, który łączy ze sobą trzy światy. Etymologia. Pochodzenie słowa szaman nie jest znane, a wszelkie propozycje wyjaśniające jego genezę oparte są na spekulacjach oraz niepewnych analizach porównawczych. Problem etymologii związany jest również z zagadnieniem pochodzenia samego szamanizmu. Badacze nie mogą rozstrzygnąć podstawowych kwestii, a zatem czym jest szamanizm, jak powstawał, czy powstawał niezależnie w różnych miejscach świata, czy też został on wynaleziony w jednym miejscu, skąd został on rozszerzony po niemal całej ziemi.
Słowo szaman być może pochodzi z języka wschodniosyberyjskich Ewanków, dawniej zwanych też jako Tunguzi. Także w formie Szaman. Inna wersja, Siaman występuje u Goldów, u Mandżurów, zaś Sama jest nazywany właśnie u Mandżurów. W językach tunguskich wyraz ten oznacza czasownik „wiedzieć”. Jest jednak rzadko używany i prawdopodobnie obcy. Jeżeli natomiast za szamanizm wywodzi się z indyjskiego języka pali, z pierwotnej wersji śraman lub ćraman oznaczającego ubogiego, wędrownego mnicha ascetę. Przeniesiony został on do Syberii za pośrednictwem języka chińskiego wraz z rozprzestrzenianiem się buddyzmu, na co wskazuje na przykład podobieństwo językowe pomiędzy szamańskim drzewem tulu oraz drzewem Buddy zwanym taru. Według Wasilewskiego do języków europejskich termin szamanizm wszedł za pośrednictwem książki pod tytułem „Trzyletnia podróż do Chin z Moskwy przez Wielki Ustjug, Ziriandię, Permię, Syberię, Darię oraz Wielką Tartaryrę”, wydaną po rosyjsku we Frankfurcie w 1707 roku przez moskiewskiego posła Eberharda Isembrandta Idesa. Badacze szamanizmu. Pierwsze prace naukowe etnograficzno-religioznawcze dotyczące szamanizmu syberyjskiego powstały w Rosji na początku XX wieku.
Do najważniejszych należą autorzy tacy jak Lew Sternberg, Władimir Bogorasz Tan, Waldemar Jochelson, a także Siergiej Sierokogorow, twórca teorii o szamanizmie wzbudzonym przez wpływy buddyjskie, Gławira Wasilejewicz i Arkadiusz Anisimow wiążący szamanizm z dawnymi wierzeniami totemicznymi. Ważnym źródłem historycznym są relacje zesłańców, na przykład Ludwika Sienickiego, który został uwięziony w 1707 roku i te relacje zostały opublikowane w Wilnie w 1754 roku. Kolejne relacje to relacje Józefa Kopcia, brygadziera insurekcji kościuszkowskiej, który w latach 1775-1776 roku spędził głównie na Kamczatce oraz Wacława Sieroszewska, autorka „Dwunastu lat w kraju Jakutów”. Książki, która jest chętnie cytowana poprzez współczesne opracowania, choć jest książką pełnej konfabulacji. Znanym badaczem szamanizmu był Mircea Eliade, który pisał o nim w książce pod tytułem „Szamanizm archaiczny. Techniki ekstazy”. Wśród polskich naukowców należy wymienić między innymi Czaplicką, autorkę nietłumaczonej na język polski pracy, między nimi „Aboriginal Syberia”. Piłsudskiego, badacza Ajnów i Glikaków. F. Cona opisującego południową Syberię.
M. Witaszewskiego, który zebrał bardzo szczegółowe opisy seansów szamańskich i był on twórcą wielkiej kolekcji wytworów kultury szamańskiej. Ponadto Edwarda Piekarskiego, Jana Czerskiego, który nagrywał przebieg tych seansów na woskowe wałki oraz profesor J.S. Wasilewski, autor między innymi „Podróż do piekieł”. Jakie są główne cechy szamanizmu? Szaman a grupa. Szaman jest centralną postacią w każdej społeczności uznającej ryty szamańskie. Słowo to pochodzi od rdzenia „sza”, oznaczającą w języku Ewenków wiedzę. Szaman jest to zatem ten, który wie. Osoba ta ma wygórowaną pozycję w społeczności i jest ona darzona zwykle wielkim szacunkiem oraz bywa bardzo hojnie obdarowywana.
Jednak posiadane przez nią moce oraz jej bliskie stosunki z potężnymi siłami natury każą również zachowywać rezerwę oraz dystans. O ile w Ameryce Południowej szamani bywają pełnoprawnymi członkami takiej grupy, w której są, to często u mieszkańców Syberii są oni odizolowanymi szamanami, którzy nierzadko zamieszkują w odosobnieniach i nie uczestniczą oni w polowaniach oraz w pracach gospodarczych. Jego całkowite uzależnienie od społeczności można wiązać również ze szczególnymi cechami charakteru takiej osoby, która to uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Na ten temat troszkę więcej powiem w dalszej części audycji. Szaman jako ten, który wie, jest obdarzony wielkim autorytetem. Jego bogata wiedza na temat roślin prowadzi często do przyjęcia roli lekarza w takiej strukturze lub też szerzej jako opiekuna medycznego. Tak samo jest w książce "Don Juana", gdzie Don Juan Carlosowi Castanedzie opisuje znaczenie wszystkich roślin, gdzie wprowadza go krok po kroku w zrozumienie medycyny oraz szacunku do roślin. Szaman potrafi leczyć ciężkie obrażenia oraz choroby oraz codzienne niedomagania człowieka. Potrafi on również przyspieszyć rozwiązywanie lub też łagodzić bóle poporodowe. Jest wzywany do osób opętanych przez demony lub też złe duchy.
Pełni on rolę analogiczną do odpowiedniego współczesnego chirurga, lekarza pierwszego kontaktu, anestezjologa, psychologa, psychiatry. Największą umiejętnością szamana jest jednak bezpośrednie kontaktowanie się ze światem duchów. Szamani nierzadko proszeni są o radę lub też przestrogę dotyczącą przyszłości. Ze względu na swoje niezwykłe doświadczenia szaman potrafi skupić uwagę grupy przy wieczornym ognisku swoimi niezwykłymi opowieściami o duchach, o przyrodzie oraz historii oraz półimprowizowanymi pieśniami na te tematy. Zależy to już wszystko od indywidualnych umiejętności narratorskich takiego szamana oraz osobowości oraz czy jego opowieści, czy pieśni stają się stałym elementem kultury danej społeczności, w której on ma udział, oraz czy zaczynają żyć własnym życiem jako samodzielna kosmogonia oraz mitologia. Również czy będą towarzyszyć one wyłącznie rytualnym spotkaniom ze starszymi, czy też rytom inicjacyjnym oraz innym rzadkim okazjom, jak święta astrologiczne. Świat duchów w szamanizmie. Szamanizm rozkwitł na tle wierzeń animistycznych, zakładających ciągłą obecność świata duchowego we wszystkich przejawach natury. Wiele kultur animistycznych przedstawia sobie świat jako kosmos trzypoziomowy. Pośrodku znajduje się płaski dysk ziemi, pod spodem świat duchów złych czy też nieżyczliwych, a nad ziemią świat duchów dobrych, pomocnych.
O ile każdy człowiek doświadcza obecności duchów pod postacią sprzyjających zdarzeń, choroby, leczniczej rośliny i temu podobnych, to właśnie szaman jest osobą wybraną do bezpośredniej styczności z takimi istotami. Warto tutaj podkreślić też słowo "wybrany", ponieważ nie można samemu upoważnić się do kontaktów ze światem duchów. Inicjatywa taka zawsze pochodzi z góry lub też z dołu. Kontakt z duchami następuje w transie. Wtedy to szaman wprowadza się w trans, najczęściej poprzez rytmiczne bębnienie, monotonny śpiew oraz pożycie roślin wizyjnych, halucygicznych. Również takie wybijanie bębenków jest pomocne w momencie, kiedy wejdziemy w głębsze stany, które mogą spowodować to, że możemy się pogubić po tej drugiej stronie i takie wybijanie bębenkami rytmiczne ma na celu naprowadzenie nas z powrotem na właściwą ścieżkę. W czasie takiego rytuału traci się częściowo przytomność, podczas gdy jego dusza wędruje swobodnie po świecie duchów, korzystając z pomocy sprzyjającego ducha. Takiego totema. Poprzez wędrówki szaman może ujrzeć rzeczy niedostępne dla reszty społeczności. Stąd przekonanie, że w mocy szamana jest widzieć przyszłość oraz przeszłość.
Czym jest totem? Totem jest terminem określającym zjawiska związane z relacjami człowieka z mitycznym przodkiem zwierzęcym lub roślinnym, czasem też zjawiskiem przyrodniczym. Klany posiadają własny totem Nazwę, a jego członkowie połączeni są więzami pokrewieństwa. Totemy oznaczają mistyczne więzy między ludźmi, a jedynie wtórnie odzwierciedlają one również stosunki społeczne. Totem to również w bardzo popularnym znaczeniu godło rodziny lub też klanu rodzinnego u wielu ludów pierwotnych. Totemem mogą być zwierzęta, roślina lub też jakiś martwy przedmiot, który jest uznawany za protoplastę oraz opiekuna tej rodziny. I można sobie znaleźć na przykład w Internecie takie totemy, obrazki takich totemów. Ja tutaj mam przed sobą akurat totem, totemiczny słup indiański pochodzący z Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. W Polsce to też takie były totemy, między innymi jeżeli chodzi o kulturę słowiańską. Pamiętacie?
Ja pamiętam jeszcze jak dziecko miałem w domu takie różne właśnie dziwne, wydłużone posągi, na szczycie których znajdowały się dziwne twarze i tak dalej. Totem to wizerunek mistycznego przodka, którym mogą być klasy przedmiotów materialnych, głównie zwierzęce oraz totem, ale i zjawiska atmosferyczne, ciała niebieskie, miejsca geograficzne, czasami przodkowie, istoty całkowicie mityczne, jak na przykład u Waramurgów i Tilingilów. W plemionach wędrownych totemy mogą być odzwierciedlane na kawałkach kory, zawieszone na żerdziach lub też hełmach. Spełniły wtedy funkcję sztandarów wojennych. Totemy mogą być również malowane na skórach zwierząt leżących na wigwamach. Mogły być też przedstawiane przez słomiane kukły lub malowidła na ziemi. W grupach bardziej osiadłych rzeźbiono je na drewnianych słupach. Na przykład taki słup Tlingita, który miał piętnaście metrów, jest takim przykładem. Lub też zawieszane na ścianach domów, czółen, w grobach i tak dalej. W czasach świąt w niektórych plemionach istniał zazwyczaj tatuowania takich totemów bezpośrednio na ciele ludzkim.
Niektórzy badacze też uważają, że istnieje ścisłe tabu na spożywanie lub też kontakt z takim totemem, ale nie jest oczywiście to regułą. Totem więc jest to symbol przynależności do jakiegoś klanu, czytaj grupy ludzi wierzących we wspólne pochodzenie od tego totemu lub tetratrii. Każdy klan ma swój jeden niepowtarzalny totem. Emile Durkheim klasyfikuje totemy na trzy takie jakby, właściwie dwa, w skład których wchodzą kolejne podziały. Między innymi totemy klanu. I tutaj możemy je podzielić na totemy matrylinearne, najczęściej występujące między innymi u Djerriuw i u Urabunów z Australii Południowej. Totemy patrylinearne, które są łączone patrylokalnością oraz totemy, gdzie mistyczny przodek rytualnie zapładnia matkę w chwili poczęcia. I takim przykładem jest u Aruntu oraz Loritów. Totemy tetratrii są to totemy dzielące plemię na dwie części, które to rozdzielają się na takie jakby braterstwa. Jest to system, który zanikał już w czasach Durkheima.
Według Andrew Langa totemy tetratrii to wyłącznie zwierzęta. Totemy klanowe podporządkowane są tetratrii. Ponadto też istnieją różne rodzaje totemów i są to totemy indywidualne, totemy płci, totemy połówkowe, totemy sekcji, totemy sekcji podsekcji, totemy lokalne, terytorialne oraz totemy narodzin. Totemy używane były również do celów sakralnych i nazywane je čuringa. Były to rzeźbione kawałki drewna lub też kamienia, które były powiązane do kity z wosków ludzi lub zwierząt. Podczas takich ceremonii kręcono čuringa w powietrzu tak, że wywoływały one charakterystyczny warkot. Čuringa to największy materialny wyraz szacunku w społecznościach australijskich. To obok czarownika jest również przymiotnik oznaczający święty. Čuringa jest też tabu dla zwykłych ludzi. Ma na celu cechy letnicze.
Dodaje odwagi oraz wytrwałości, a u wrogów powoduje strach. Utrata čuringi powołuje klęskę całego klanu. Według Spencera i Gillena čuringa jest to siedziba duszy przodka. Odmianą totemu čuringa jest nurtunia i to jest taki pionowy stojak, który zrobiony był z jednej albo kilku włóczni, albo też waninga, który występował tylko u południowych Aruntów, Urabuntów oraz Loritów i wyglądał jako pionowa, zakopana włócznia przepięta jednym lub dwiema poprzeczkami, co dawało jej wygląd krzyża. Przypadek. Çuringa, Nuturia oraz Waninga zawdzięczają swoją świętość wyłącznie emblematowi, totemu, który był wywieszony. I tak tutaj by to wychodziło, jeżeli chodzi o ten totem. Wróćmy teraz może do zagadnienia duchów w szamanizmie. Podczas wędrówki szaman może ujrzeć rzeczy niedostępne dla reszty społeczności. Stąd też przekonanie, że w mocy szamana jest widzieć przyszłość oraz przeszłość.
Jednym z najbardziej znanych rytuałów szamańskich uwzględniających zażywanie środków halucynogennych jest ceremonia picia wywaru zwanego ayahuaska z Ameryki Południowej. Wywar ayahuaska. Przytoczę wam tylko króciutką definicję. Wywar ayahuaska zwany jest też lianą duszy, pnączem duszy. Jest to słowo pochodzące z języka Keczua. Yagé, natema, capi oraz hoaraka. Był i dalej jest rytualnym psychodelikiem zażywanym w formie napoju. Zawiera on napój DMT, który występuje w roślinach z gatunku akacja oraz mimosa, oraz harmalinę będącą inhibitorem MAO, która występuje na przykład w nasionach ruty stepowej. Oryginalna nazwa to Peganum harmala. Jednak najczęstszą kombinacją takich roślin, które stosuje się w południowoamerykańskim szamanizmie, służącą do przyrządzenia takiego wywaru jest Banisteriopsis caapi, oryginalna nazwa, która zawiera inhibitor MAO oraz Psychotria viridis, oryginalna nazwa lub Diplopterys cabrerana, oryginalna nazwa, która również zawiera DMT.
Jakie jest zastosowanie ayahuaski? Ayahuaska przygotowywana jest przez szamanów. Ma ona silne działanie halucynogenne. Indianie sporządzają ten napór, który jest zażywany przez szamanów w celach leczniczych, ale także by wprowadzić się w trans, który ma jakoby umożliwić im jasnowidzenie lub też kontakt z mityczną pamięcią plemienia. Podczas seansu ayahuaskę pije zarówno pacjent, jak i szaman. Obaj wtedy doświadczają wizji, w których to duchy dyktują im, jak ma przebiegać taka kuracja. Innym celem takich seansów jest również wykrywanie klątw oraz uroków będących przyczynami chorób. Stosowanie ayahuaski w celach magicznych znane jest od tysięcy lat. Polecam wam tutaj zaglądnąć do filmu dokumentalnego, który pochodzi z 2004 roku. Jest to film francuski, dokumentalny, a jego tytuł to „Inne światy.
Ayahuaska”. Jeżeli chodzi o stronę, to polecam wam stronę ayahuaski w języku niestety angielskim, która jest dość dobrze opisana i to jest https://www.aoivd.org/. Jest to w języku angielskim, ale bardzo ładnie jest tutaj opisane, a ponadto wystarczy wpisać „ayahuaska ceremony” czy jakieś inne słowa do tego zagadnienia i jest tego mnóstwo zarówno na YouTubie oraz w Internecie. Powróćmy teraz dalej do szamanizmu. Roślina wizyjna. Albo jeszcze może inaczej. W innych kulturach szamańskich zażywane są najrozmaitsze rośliny lub też grzyby, które zawierają związki psychoaktywne. U Indian Waró w Wenezueli funkcję taką pełni zwykły tytoń, który jest po prostu spożywany w ustach. Po prostu mieli się ten tytoń. Roślina wizyjna jest albo zupełnie zarezerwowana do spożycia dla szamana, albo też jest medykamentem stosowanym powszechnie w społeczności.
Najpowszechniejszą używką stosowaną przez szamanów syberyjskich był muchomor czerwony. Oryginalna nazwa jego to Amanita muscaria. Chociaż stosowano także inne środki halucynogenne, takie jak wywary z kory cedrowej oraz jagód. Pito także krew pochodzącą z renifera bądź świni. Było to oczywiście zależne od zamieszkania danej grupy etnicznej. Należy tutaj też dodać, że choć najczęstszy w szamanizmie jest motyw duszy opuszczającej ciało w swoich wędrówkach, również czasem w transie aktywowaną rolę odgrywa ciało, oddając się duszom oraz ulegając wędownemu, tak zwanemu opętaniu. Szaman zdolny do takiej formy kontaktu z duchami mówi ich głosem, wieszczy, wreszcie w formie improwizowanej dramy przedstawia to w tańcu oraz śpiewie, co każdy może mu przekazać. To, co chce mu przekazać w takich mocach, które jemu oddaje. Ważnym punktem styczności ze światami są dla każdego człowieka narodziny oraz śmierć. Szaman asystuje więc przy porodzie oraz odprowadza umierających.
Pełni on rolę tak zwanego psychopompa. Gdy więc dusza wstępuje w nowo narodzone dziecko, zadaniem szamana jest dobrze ulokowanie takiej duszy w ciele, by uniknąć tak zwanego niedopasowania skutkującego w późniejszych zaburzeniach duchowych oraz również energii opuszczających zmarłego, dzięki czemu zręczniej łączy się z zaświatami we właściwej harmonii. Z mojego doświadczenia mogę wam powiedzieć, że to jest bardzo podobne do tych stanów, gdzie kiedy wracam z drugiej strony, to często mam właśnie takie, że to się da odczuć, to tak dwa, trzy dni jest takie dziwne wrażenie, że się źle dopasowało do swojego skafandra ziemskiego. Dlatego trzeba przy wyjściu i wejściu z powrotem przy zjawisku OBE dobrze się wpasować w to ciało, bo to się tak niekomfortowo człowiek później naprawdę czuje. Osobowość szamana, inicjacja oraz atrybuty. Szamanem nie zostaje się z własnej woli. W wielu kulturach podaje się, że małe dziecko, które kiedyś zostanie łącznikiem ze światem duchów, nosi od narodzin fizyczne ślady swojej inności, a więc dodatkowe kości wewnątrz ciała, szósty palec, deformacje. Inicjacja następuje zwykle w wieku młodzieńczym i chłopiec wtedy odczuwa narastające napięcie. Zachowuje się nietypowo, agresywnie, szuka izolacji. Są to pierwsze widoczne objawy szczególnie bliskiego kontaktu z duchami.
Gdy taki młodzieniec poczuje właściwy, nazwijmy to zew, opór psychiczny powoduje narastanie niepokojących objawów. Słowami: „Gdybym nie został szamanem, zginąłbym” określił tę formę szaman z plemienia Niwchów, Giliaków z Syberii. Wspomniany zespół syndromów psychologicznych kazał niektórym europejskim badaczom poszukiwać korzeni szamanizmu w zaburzeniach psychiatrycznych. Kluczowym momentem jest tak zwana choroba szamańska. W pewnym momencie przyszłego szamana odprowadza się w odosobnienie, nierzadko też wiele kilometrów od osady oraz zostawia się w szałasie napojonego specjalnym wywarem sporządzonym z roślin sprowadzających do niego wizje. Potem następuje utrata przytomności trwająca od wielu godzin do wielu dni. Traktuje się ją jako pierwszy prawdziwy kontakt ze światem duchów. W niektórych kulturach uważa się, że w tym czasie przyszły szaman jest cięty na kawałki poprzez duchy, które chcą w ten sposób odnaleźć dodatkowe kości lub w inny sposób potwierdzić odpowiedniość, czy też autentyczność tej osoby bycia szamanem. W takim razie lećmy dalej. W kulturach o bardziej totemistycznym zabarwieniu wtedy właśnie odchodzący szaman przekazuje młodemu adeptowi swój totem.
Przekazane zostaje mu wsparcie określonego ducha zwierzęcia. Niektórzy nie przeżywają tej próby. Ci, którzy przeżyją, zostają wtedy szamanami. W czasie pierwszego okresu szaman uczy się swoich powinności w kulturach, w których pierwsze znaczenie ma bęben. Wtedy właśnie jest odpowiedni czas, aby mógł on taki bęben skonstruować, ponieważ to właśnie dzięki dźwiękom, które są wydawane poprzez taki bęben, sprowadzane są duchy. Naciąg tutaj musi być nierzadko wykonany ze skóry określonego totemicznego zwierzęcia. Bardzo zapraszam was do audycji „Hiperprzestrzeń” w wykonaniu Tomka z Radia Nafali. On kiedyś prowadził audycję właśnie o takich istotach totemicznych. Ja sam mam taką istotę totemiczną. Jest to złoty lew, duży piękny złoty lew.
Szaman zaczyna odbywać swoje pierwsze wyprawy w zaświaty, podczas których nawiązuje kontakt ze swoim duchem przewodnim. Po angielsku nazywa się to guiding spirit i jest on tym przedstawicielem zaświatów, który będzie wspierał oraz kierował duszę ludzką w czasie podróży ziemskiej. W niektórych kulturach te pierwsze spotkania determinują charakter szamana, który to może trafić pod opiekę dobrego lub też złego ducha. W swoich wędrówkach będzie więc on odpowiednio wznosił się do światła jasności lub opadał w ciemność. W innych tradycjach nie akceptuje się tak bardzo charakteru tego danego szamana, który jest zdolny do wszechstronnych podróży. W każdej społeczności istnieje określony zestaw atrybutów, którymi tradycyjnie charakteryzuje się szaman. Uwzględnia to przede wszystkim strój, na przykład tylko szamanowi wolno nosić określone kości zwierząt albo też określoną ikiność. Jak wspomniałem wyżej, szaman jest też blisko związany ze swoim bębnem. Czasami tylko on może przygotowywać halucogenny wywar, a więc jest on posiadaczem odpowiednich narzędzi oraz naczyń lub też tych samych roślin. Jak to się ma teraz we współczesności?
Wciąż istnieją kultury, które są oparte rdzennie na szamanizmie, głównie w Ameryce Południowej oraz w Azji Północnej. Ich liczba jednak dramatycznie spada z powodu postępującego współczesnego cywilizacjonizmu. Generalnie współczesna cywilizacja powoduje spadek takich kultur. Na fali odrodzenia dawnych wierzeń, neopogaństwo, neo druidyzm i temu podobnych rzeczy, zwiększa się również zainteresowanie szamanizmem. Spotyka się także określenie neoszsamanizm. Osoby propagujące powrót do szamanizmu upowszechniają wiedzę o tym jednym z najstarszych przejawów ludzkiej religijności. Organizowane są warsztaty, szkolenia, a nawet kursy szamanizmu. Obecnie najbardziej znanym propagatorem szamanizmu jest amerykański antropolog Michael Harner. Jeszcze może byśmy tutaj coś rozwinęli. Sama istota szamana.
Polega jego rola na funkcji religijnej, głównie religijnej. Jest ona powiązana z kontaktami z istotami nadludzkimi, duchami, przodkami lub też demonami. Dzięki badaniom entologii oraz religioznawstwa wiemy, że fenomen szamaństwa, dawniej kojarzony prawie wyłącznie z obszarem środkowej Syberii, Tunguzji, Buriacji, był obecny w wielu innych systemach wierzeń na wszystkich kontynentach. Wielka zasługa w badaniach szamanizmu przypada Mircei Eliademu. Kim on był? Urodził się 9 marca 1907 roku w Bukareszcie. Zmarł 22 kwietnia 1986 w Chicago. Był rumuńskim historykiem religii, religioznawstwa, indologii, filozofii kultury, a także był on eseistą, pisarzem oraz dyplomatą. Można tutaj sobie przeglądnąć jego pamiętniki. On w tych pamiętnikach opisuje swoje badania, jeżeli chodzi o religię i szamanizm.
Ja tej postaci tutaj nie będę bardziej rozwijał. W każdym razie zapraszam do zapoznania się z tą postacią, bo też ma fajne swoje koncepcje oraz obserwacje ze sfery swoich badań. Jeszcze raz powtórzę, ma na nazwisko Mircea Eliade. Słowo szaman pochodzi z języka wschodniosyberyjskich Ewenków, dawniej Tunguzów. U Mandżurów występuje jako sama, a u Goldów siaman. Już to wcześniej wspomniałem. Jakie są funkcje szamana? Funkcja szamana cechuje się czterema cechami konstruktownymi. Szaman działa poprzez ekstazę, która polega na wejściu w trans poprzez rytmikę tańca lub też uderzanie w bębenek. Trans jest jednym z rodzajów odmiennych stanów świadomości.
Jest on stanem umysłu charakteryzującym się zmienioną świadomością, co oznacza również zmienioną wrażliwość na bodźce. Trans może być wykonywany oraz wywoływać stan obniżonej lub podwyższonej świadomości. Osoby pogrążone w transie mogą wykonywać określone czynniki podświadomie, w sposób niekontrolowany przez świadomość. W transie można również manipulować ludźmi. Jest to troszkę stan podobny do hipnozy oraz zjawisk, które możemy doświadczyć poza. Sam miałem takie doświadczenia senne, gdzie byłem wprowadzany w trans przez pewne istoty. Ale dziwnym trafem zawsze jakoś z tego transu próbowałem, wychodziłem albo świadomie, albo coś się mi działo takiego w moim umyśle, że dostawałem jakiegoś impulsu i takiego turbodoładowania, które powodowało u mnie wyprowadzenie z tego transu. W badaniach nad takimi stanami transu stosowany jest elektroencefalograf. Istnieją dwa rodzaje tego transu. Pierwszym z nich jest trans płytki, w który wprowadzają narkotyki, halucynogenne zioła, grzyby oraz napary.
Drugim rodzajem transu jest trans naturalny, w który to wprowadza rytmiczna muzyka. Współcześnie jednak jesteśmy na nią bardziej odporni. Samodzielne wprowadzanie się w trans bez nadzoru osób, które się na tym znają. Niektórzy uważają, że mogą być to niebezpieczne stany. Nie wiem, ja to robię od lat i jakoś funkcjonuję. Zapraszam tutaj do zapoznania się z literaturą Kazimierza Franczaka. Są to koncepcje interpretacyjne oraz badania doświadczeń religijnych we włoskiej psychologii religii oraz doświadczenia religijne Tadeusza Doktóra. Opracowania jego własne. Wydanie pierwsze. Warszawa, Wydawnictwo Księży Werbistów Verbitum, 2007 rok oraz na stronę 71.
Tam on to ładniej, bardziej opisuje od tej strony. Dobrze. Trans pozwala takiemu szamanowi na wejście w kontakt ze światem nadludzkim, podjęcie podróży do nieba, bądź też zejście do świata podziemnego, napotkania duchów, opiekunów zaprzyjaźnionych, bądź też wrogich oraz pozwala mu na wykonanie swojej misji, z jaką wszedł w ten trans. Szaman posiada więzi na tamtym świecie. Siła szamana polega na posiadaniu właściwych układów z potężnymi i wpływowymi w zaświatach duchami. Walcząc z niektórymi z nim, szaman spiera się z sojusznikami oraz innymi przeciwnościami. Dlatego też szamanem nie jest ten, kto chce, lecz ten, który został przez duchy wybrany oraz wprowadzony w tamten świat. Szaman jest trwałym elementem życia społecznego. Jego instytucja jest nieodzowna dla jego wspólnoty. Dzięki inicjacji szaman posiada właściwą wiedzę potrzebną w trudnych sytuacjach, gdy musi wyruszać w zaświaty, aby pomóc jednostkom bądź całej wspólnocie.
Inicjacja występuje w następujących znaczeniach: rozpoczęcie czynności procesu działania. Inne znaczenie to ceremonia, a więc przyjęcie nowego członka, obrzęd przejściowy na kolejny, wyższy poziom wtajemniczenia oraz inicjacja seksualna, a więc rozpoczęcie współżycia, obcowania płciowego. Często inicjacja jest zrytualizowana i towarzyszy jej odpowiednia ceremonia. Jest tak zwłaszcza w przypadku, kiedy inicjowany wstępuje do jakiegoś zakonu lub też tajnego stowarzyszenia, co oznacza wtajemniczenie w sekretne doktryny czy też mistyczne, starożytne misteria. W przypadku inicjacji mistycznej jest to nie tylko uhonorowanie oraz uznanie członkostwa, ale również może być to naturalny przekaz wiedzy, stanu uświęcenia lub też nadzwyczajnych zdolności oraz mocy. Człowiekowi nieinicjowanemu, a często nawet inicjowanemu, bardzo trudno jest potwierdzić realność takiego naturalnego przekazu. Natomiast sceptycy uznają go za oszusta lub też jakąś autosugestię. Jednym z przykładów takiej inicjacji jest choćby nawet obrzezanie. Szaman działa z pobudek altruistycznych. Na ogół jego dwie najważniejsze funkcje to jest odprowadzanie umarłych oraz przywracanie zbiegłej duszy osobom chorym.
Jeżeli chodzi o odprowadzanie umarłych w zaświaty, to wtedy zajmuje się tym, gdy umarli potrzebują opieki w swej ostatniej drodze, gdyż zanim dojdą do jej końca, czyhają na nich wielkie niebezpieczeństwa. Szaman wtedy przeprowadza dusze zmarłych przez zaświaty do bram ich miejsca odpoczynku. W pewnym sensie mógłbym uznać tutaj albo powiedzieć, że odprowadzanie dusz to jest pewna inicjacja umożliwiająca Powrót do źródła osobom, które zginęły nagle w wypadku lub innych jakichś sytuacji. Polecam tutaj zapoznać się z literaturą na przykład Bruce'a Moena czy też nawet naszego polskiego badacza Rafała Nieradzika, z którym miałem kiedyś przyjemność występować w debatach ufologicznych. Inną cechą, tak jak już powiedziałem wcześniej, jest przywracanie zbiegłej duszy osobom chorym. Nazwałbym to osobom obłąkanym. Jest to choroba na ogół wywołana odejściem duszy bądź też wyniszczeniem duszy przez złego dusza. Rola szamana tutaj polega na odnalezieniu właśnie takiej duszy błąkającej się w zaświatach oraz sprowadzeniu jej do chorego, ewentualnie pokonaniu złych, nieprzychylnych i szkodzących jej duchów. Osoba szamana oraz jego atrybuty i rytuały z nimi związane różnią się w zależności od epoki, regionu czy też kultury. Na ogół jednak jego stałymi atrybutami są symbole transu oraz tańca, czyli bębenek.
Oś, po której symbolicznie wychodzi czy też wchodzi w różne zaświaty znajdujące się na drzewie kosmicznym. Również tutaj możemy wziąć ubiór, który jest naznaczony zdolnościami lotów ekstatycznych, na przykład pióra czy jeszcze jakieś inne wisiorki, tego typu rzeczy. Instytucja szamana, szamanizm nie stanowi religii, jest natomiast bardzo częstym elementem wierzeń animistycznych. To, co wcześniej powiedziałem. Do początku XX wieku szamanizm był powszechnie praktykowany przez wszystkie ludy. Wyplenianie dawnych wierzeń u ludów syberyjskich, budowanie szkół czy też szpitali, które miały zapełnić lukę po zniknięciu szamana. Szamanizm był praktykowany tylko w najtrudniej dostępnych rejonach kraju. Kilkanaście lat temu szamani zaczęli się ponownie ujawniać, ale pozostało ich tak niewiele, a wiele ich obrzędów czy też tradycji zniknęło bezpowrotnie. Jeżeli chodzi o literaturę, to mogę wam polecić kilka pozycji. Między innymi Andrzej Wierciński i tutaj chodzi o „Magię i religię.
Modele postaci szamana", Kraków 1997 rocznik. Mircea Eliade „Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy". Warszawa 1994 rok. Kolejna pozycja to „Historia wierzeń i idei religijnych". Warszawa 1995 rok. Jeszcze kolejna to „Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy". Warszawa 1994 rok. Może jeszcze jedna w takim razie. Jest to Jerzy Sławomir Wasilewski „Po śmierci wędrować. Szkice z zakresu entologii świata znaczeń".
I to są teksty z 1979 roku. Oraz może jeszcze jedną pozycję, czyli Jerzy Sławomir Wasilewski „Podróże do piekieł. Rzecz o szamańskich misteriach". Pozycja z 1979 roku. Tak to by było, jeżeli chodzi o ujęcie szamana, szamanizmu i zaraz przejdziemy może do kolejnej rzeczy. Teoria snów w szamanizmie rdzeniowym. A Core Shamanic Theory of Dreams. Posłużę się tutaj pewnym wykładem, bo jest on bardzo fajnie napisany. Jest to interesująca postać. Jest to wykład pana Michaela Harnera, który został wygłoszony, jak dobrze pamiętam, 14 sierpnia oraz 25 września w 2010 roku w San Francisco.
Dobrze. A zatem przejdźmy może do pierwszej zasady, jaką tutaj pan Michael wygłosił w swoich wykładach. Pierwsza zasada: czy duchy są realne? Jest to pierwsza zasada, która jest podstawą dla wszystkich pozostałych dziewięciu zasad i po prostu stwierdza ona realność duchów. Czegoś, co poważnie w praktyce szamanizmu wiedzą z własnych, bezpośrednich doświadczeń. Wiedza ta jest podstawą sukcesu w pracy szamana. Jaka jest druga zasada? Druga zasada mówi o tym, że duchy są źródłem snów. Druga zasada jest najważniejszą zasadą, ponieważ stwierdza, że duchy wytwarzają sny. Duchy te to indywidualna dusza i wszelkie inne duchy, które łączą się z osobą lub utrzymują z nią związek.
Innymi słowy, istnieje tu wiele duchów wytwarzających marzenia senne, ale nie tylko jedna dusza ludzka lub psycha, czyli dusza ześwieczona lub też współczesny Zachód. Pojęcie pojedynczej duszy według tego pana używane jest tutaj tak jak w rdzennym szamanizmie. Chociaż istnieją indywidualne różnice kulturowe dotyczące pojedynczości lub wielości dusz, celem szamanizmu rdzeniowego jest ustalenie tego, co jest uniwersalne lub szeroko rozpowszechnione w świecie, w pojęciach i w praktykach tubylczych szamanów. Mnogość duszowych wytwarzających marzenia senne mieści w sobie nie tylko indywidualną duszę, ale także obejmuje wiele innych, które obławiają daną jednostkę. Zlewają się z nią lub nawiązują z nią bliskość. Mogą one mieć dłuższy lub też krótszy wpływ na marzenia senne osoby, w zależności od okresów, kiedy są obecne. Teoria ta nie głosi, że wszystkie sny są wytworem duchów. Trzecią zasadą według tego pana Michaela jest taka zasada, że duchy te mają wiele różnych cech oraz różne rodzaje i stopnie mocy i różne zainteresowania. Dla przykładu: sny wytwarzane przez jedną duszę danej osoby oraz duchy pomocników należą do tych związanych z obawami o zdrowie i samopoczucie człowieka. Jeśli zaś osoby są zaniepokojone swoim zdrowiem i dobrym samopoczuciem, nie powinny zakładać, że są one same w swoich troskach, gdyż ich obawy są zazwyczaj podzielone przez wszelkich duchów strażników lub też duchów pomocników, a także przez ich własne dusze.
Wszystkie te duchy mogą wywoływać sny, które zawierają ostrzeżenia oraz porady wyrażane dosłownie lub też w przenośni. Ta trzecia zasada zakłada, że praktyk szamanizmu musi znać szereg duchów, które mogą być związane z marzeniami sennymi oraz ich właściwości. To przede wszystkim wymaga znacznej wiedzy na ten temat oraz różnych rodzajów duchów średniego świata, a także tych w świecie górnym i dolnym. Czwarta zasada to zasada, że duchy wytwarzające sny mogą być indywidualnymi duszami, duchowymi pomocnikami, w tym też duchami opiekuńczymi lub mogą być niepomocne, takie jak istoty cierpiące lub inne natrętne duchy. Mianem cierpiącej istoty określone są tutaj charakterystycznie nieszczęśliwe dusze zmarłych ludzi, na przykład w wypadku jakiegoś, którzy zmarli nagle lub też w wyniku jakiegoś urazu, zwykle nie wiedząc, że umarły, które te są często zagubione i nieszczęśliwe i wędrują bezcelowo tu, w środkowym świecie. Czyli zaraz przy tej pierwszej warstwie OOBE. To są właśnie te dusze, którymi się zajmuje Bruce Moen, którymi ja się też zajmowałem swego czasu i czasami się jeszcze zajmuję. Czy choćby nawet Rafał Nieradzik, Robert Noble. Od czasu do czasu mogą one podtrzymywać iluzję bycia wciąż żywym przez owładnięcie, trzymanie się w pobliżu lub połączenie się do żyjącej osoby. W tych okolicznościach wspomnienia senne, dream memories tych zmarłych istot mogą być mylone z snami żyjącej osoby, co powoduje, że osoby żyjące mogą błędnie przyjąć, że doznają doświadczeń ze swoich dawnych wcieleń.
Sny te, tak jak życia istot cierpiących, często kończą się nagle lub traumatycznie. Dla praktyka szamanizmu ważnym jest, aby zdawać sobie sprawę z tego pospolitego nieporozumienia i być w stanie pomóc klientom identyfikować takie sny. Aby efektywnie wykonywać taką pracę, osoba praktykująca szamanizm powinna mieć pełną wiedzę na temat stanu owładnięcia przez duchy i mieć doświadczenie w terapii tego stanu. Natrętne duchy penetrując poszczególne części ciała ofiar, często powodują miejscowe choroby lub też bóle. Jak są one zlokalizowane w badaniu duchów do snów ofiary jest wciąż w fazie badań. Zasada piąta Czyli złe sny czy też koszmary mogą być dobroczynnymi ostrzeżeniami od własnej duszy lub od duchów pomocników. Mogą też być manifestacją niepomocnych duchów. Zasada taka jest następstwem poprzedniej i podkreśla, że sny, w których jest się krzywdzonym lub straszonym, mogą być użyteczną pomocą, wskazówką, jako przydatna przestroga. Wtedy też, gdy są wytwarzane przez duszę danej osoby lub poprzez duchy pomocników. Chociaż to prawda, to jednak złe sny czy koszmary mogą też nie być użytecznymi ostrzeżeniami, lecz być wytwarzane poprzez niepomocne duchy, których własne sny mieszają się ze snami i wspomnieniami śniącej osoby.
Przykładem może być tutaj ostatnie zapamiętane przez cierpiącego odczucie, że został brutalnie zaatakowany bez świadomości, że atak taki zakończył się jego śmiercią. Jeśli cierpiąca istota owładnie żyjącą osobą lub przylgnie do niej, tak wszechobecne wspomnienie może wytwarzać koszmarny sen, który nie jest przydatnym ostrzeżeniem. To może ostrzegać szamańskiego praktyka o potrzebie pracy dla usunięcia opętania. Koszmarny sen może oczywiście być również konsekwencją tak prostej rzeczy, jak niestrawność lub innego uszkodzenia organizmu bądź dyskomfortu psychicznego. To nie neguje istnienia duchowego składnika wytwarzającego sen. Dusza lub duch opiekuńczy osoby może ostrzegać ją, że coś ma ujemny wpływ na jej zdrowie i należy na to zwrócić szczególną uwagę. Zmieniliśmy troszkę klimat i powróćmy teraz do zasady szóstej. Zasada szósta. Są to osoby o znacznej mocy duchowej i są one raczej odporne na niepożądane sny otrzymywane od niepomocnych duchów. Co mówi tutaj Michael?
Duchowość. Inna osoba wypełniona mocą jest chroniona przed włamaniami duchów i niepożądanym owładnięciem. Ponieważ ta moc jest jak ochronne pole siłowe, próby włamań i niepożądanych zawładnień zwykle są odpychane, zanim staną się zdolne do produkowania snów u tej osoby. W rezultacie jest mało prawdopodobne, by osoba wymieniona mocą była odbiornikiem niepożądanych snów pochodzących od istot cierpiących. Natomiast odbiór takich snów może wskazywać na to, że dana osoba musi podjąć kroki w celu uzupełnienia osobistej mocy. Zasada siódma dotyczy głównie pomocnych duchów, które mogą manifestować się poprzez wielkie sny przekazujące ważną duchową moc i informację. Wielki sen jest typową tutaj manifestacją ducha opiekuna lub głównego ducha pomocnika, który dostarcza ochronnej duchowej mocy. Jest on najczęściej dwujakiego rodzaju. Pierwszy jest snem, który wielokrotnie przychodzi do człowieka w długim okresie lub długim wizją, czyli pojedynczym przemożnym snem na jawie. Wizja może zawierać ważne, ukierunkowujące życie informacje lub też może po niej wystąpić po jakiejś przerwie.
A więc takie marzenie senne może mieć tą samą treść. Wielkie sny zasługują na szczególną uwagę w życiu jednostki i w szamanizmie. Niestety w pismach etnografów słowo sen jest często też używane bez starannego ustalenia tego, co miejscowa ludność rozumie przez to słowo w konkretnych kontekstach. Na przykład notorycznie nie jest jasne, czy to, co opisane było, było marzeniem sennym, snem na jawie, szamańską podróżą, czy też wizją. Jest to bardzo ciężkie do odróżnienia i sam swojej praktyki mogę tak powiedzieć, że tak jest właśnie. Ósma zasada obejmuje powyższe zasady, które mają zastosowanie do wszystkich rodzajów szeroko rozumianych snów, w tym snów w uśpieniu, wizjach i marzeniach. Zasada ta jest oparta na znaczeniu słowa sen, czyli dream w języku angielskim. W słowniku Webster-New Universal Embridge Dictionary oraz na jego potocznym użyciu. Definicja snu, której to używamy, brzmi, że jest to ciąg obrazów, które pojawiają się, gdy ktoś jest w stanie uśpienia lub jest też rozbudzony w Te stany rozbudzenia mogą być spontaniczne lub też celowo przypominane. Jeśli marzenie na jawie jest zwykle żywe, można oznaczać na ko-wizję.
Jako przykład zastosowania takiej definicji, szamańskie podróże mogą być postrzegane jako zdyscyplinowane, dobrowolne sny bez zwykłego ukierunkowania rzeczywistością. A to oznacza, że nie są one sterowalnym obrazem. Dziewiąta zasada. Dziewiąta zasada jest to zasada, która mówi, że aby poznać znaczenie swoich snów, ludzie mogą, mogą łączyć się z pomocnym duchem, by przywołać swoje sny do dalszych badań lub też mogą podejmować szamańskie podróże do ich najważniejszych wróżebnych duchowych pomocników, aby uzyskać takie informacje. Dziesiąta zasada to zasada, która mówi, że te podróże powinny zawierać obszerne studium metafor, zwłaszcza że odnoszą się do znaczenia duchowych komunikacji, czyli do znaczenia tychże snów. Zasada dziewiąta oraz zasada dziesiąta są tak naprawdę połączone ze sobą. W szamanizmie można wykorzystywać celowe sny do odkrywania sensów snów spontanicznych. Najczęściej stosowane procedury to przywoływanie, nie, z angielskiego callback snu oraz szamańską podróż. Obie są realizowane przez samego śniącego, ponieważ zwykle nikt nie jest w stanie predysponowany do odkrycia znaczenia snów niż sam śniący. Oznacza to tylko tyle, że tak naprawdę śniący będzie po prostu rozumiał swój sen, jeżeli go przeanalizuje.
Dlatego to takie trochę dla mnie śmieszne, że w pewnym sensie śmieszne, ale z drugiej strony no też może być pomocne, tak? Dzielenie się swoimi snami, bo tak naprawdę każdy może ten sen interpretować w różnoraki sposób, tak? W jaki sposób ma on w danym momencie pojęcie świadomościowe? Ja bym to tak to nazwał. Czyli chrześcijanin będzie, sen, będzie swój sen po prostu tak jakby interpretował na swoją modłę, natomiast taką modłę, jaką pozwala mu jego religia. Muzułmanin, buddysta będzie to robił po swojemu, tak? Czyli w to, w jaki sposób on pojmuje sen z punktu widzenia swojej na przykład religii. Także jest to ciężkie. Obie procedury mogą spowodować dosłowną i metaforyczną komunikację z wyjątkiem szamańskich inicjacji oraz szkoleń. Tożsamość i znaczenia metafor normalnie nie są dzielone z innymi, bo są komunikatami od duchów, które nie tylko znacznie wykraczają poza wszelkie słowa, ale także są święte i osobiste.
Metafory napotkane w szamańskiej podróży na przykład są idealnie dopasowane do interpretacji tego właśnie podróżnika. Nie powinny być więc one używane za przydatne dla innych osób, w tym klientów, gdyż są wielowarstwową, emocjonalną komunikacją bazującą na intymnej wiedzy duchów o danym podróżniku i nie miałaby dokładnie takiego samego znaczenia dla innych. Może być to oczywiście wskazówka, podpowiedź, ukierunkowanie, aby wglądnąć, zająć się inną ścieżką, na przykład swojego rozwoju, ale niekoniecznie musi to być idealna odpowiedź, tak? Dlatego właśnie jest to radio. Dlatego właśnie prowadzę takie audycje i dlatego chcę robić live'y, komunikować się z wami, aby po prostu ukierunkowywać się na inne spojrzenia, na inne rozumienie percepcji, doświadczanie innych rzeczy, stanu. Bo być może wy mi coś tutaj podpowiecie, czego ja na przykład nie wiem, tak? A być może wy potrzebujecie inspiracji z mojej strony. Więc świetna komunikacja, świetny, świetne źródło informacji, jeżeli chodzi o mnie, tak? Jest też obowiązkiem podróżnika rozszyfrowywanie znaczenia metafor bez pomocy z zewnątrz od innych, bo nikt nie jest tak naprawdę wykwalifikowany tak jak sam podróżnik, by poznawać prawdziwe znaczenia zawarte w napotkanych metaforach. Jeśli jednak osoby nie potrafią same podjąć szamańskich podróży lub są przywoływani do snów, mogą uznać za użyteczne poszukiwanie wykwalifikowanych praktyków szamańskich i poproszenie ich o pomoc.
W zgodzie z etyką podstawowej pracy szamańskiej takie dywinacje praktyk powinny być przeprowadzane przez praktykujących tylko wtedy, gdy są one koniecznością. W przeciwnym razie praktycy szamanizmu mogliby ryzykować pozbawienie innych ich duchowej wolności. Interpretacja snów jest odwiecznym zainteresowaniem człowieka. Robimy to od tysięcy lat tak naprawdę. Stąd są senniki, które pozwalają nam w jakiś sposób zrozumieć symbolikę, znaczenie, kolory, energetykę i temu podobne rzeczy. W tysiącach kultur na wszystkich zamieszkałych kontynentach szamani opracowali sprawdzoną przez czas wiedzę umożliwiającą zrozumienie snów. Wiedzę możliwą dzięki ich duchowym narzędziom i pracy z duchami. Na Zachodzie zarówno narzędzia szamana, jak i obcowanie z duchami zostały zakazane przez kościoły, a następnie w epoce oświecenia zlekceważone jako fantazje. Ubiegły wiek był świadkiem wielu wysiłków zmierzających do opracowania teorii snów, jak też trwania dziedzictwo oświecenia w postaci silnej awersji niepozwalającej na poważne potraktowanie twierdzeń szamanów o rzeczywistości duchów i tego, jak z nimi pracować. Niedawno, tak jak wspomniałem wcześniej, został ożywiony temat na Zachodzie odnośnie szamanizmu.
Sugeruje to, że tacy endogeniczny paradygmaty mogą nie tylko być falą przyszłości. To właśnie spowodowało, że takie ceremonie jak ayahuasca stały się takie popularne. To one w głównej mierze są przyczyną tego, że szamanizm stał się taki popularny. Bardzo dużo można sobie znaleźć na przykład na YouTubie ceremonii przeprowadzania ayahuaski. Są to oczywiście wersje lightowe, bo wiadomo, to troszkę inaczej wygląda, jeżeli się poczyta jakieś relacje osób czy książki. O ile wiem, w Polsce również Wardęga przeprowadził taką sesję ayahuaski. Jak on się teraz zachowuje, to można spokojnie prześledzić jego kanał i zobaczyć, jak wyglądały trzy, cztery lata temu czy dwa lata temu jego audycje, a jak teraz. Wpływ ayahuaski chyba, tak mi się wydaje, właściwie jestem pewien, że spowodował to, że trochę gościowi przestawiło głowę. Mam nadzieję, że to wszystko, co tutaj przedstawiłem was zachęci do dalszych badań oraz bogacenie wiedzy i publikowanie czy też dzielenie się informacjami, które pozwolą wam bardziej wgłębić się w ten temat szamanizmu, a szczególnie szamanizmu związanego ze snami. Okej.
Tak, kontynuujmy dalej. W tej części chciałbym zająć się, a właściwie przedstawić wam taki szamański rytuał snu. Jak on wygląda? Najpierw zapalamy świeczkę, która symbolizować ma ognisko naszych przodków. Świętą mocą takiego czystego ogniska przygotowujemy tron na ofiary dla duchów. Skupiamy swoją uwagę na tym tańczącym ogniu. Bierzemy wtedy cztery głębokie, powolne oddechy, licząc do czterech i powoli wdychamy powietrze, licząc do siedmiu. Czyli: . Tak to mniej więcej ma wyglądać. Trzeba pamiętać, aby wdychać nosem, a wypuszczać ustami.
Dobrym jeszcze będzie tutaj elementem, jeżeli zanim zaczniemy wchodzić w trans, to rozciągniemy się po prostu na łóżku, napniemy wszystkie mięśnie, wszystkie kości wyprostujemy Puścimy, aby poczuć to rozluźnienie. I tak trzy, cztery, pięć razy możemy się spokojnie napiąć. To pozwoli nam szybciej wejść w tę transę. Następnie bierzemy tytoń, który jest ofiarą dla duchów, a więc zapłatą za ich obecność oraz zwracamy się do nich taką oto modlitwą: „Wielki duchu i wy wybrane dobre duchy. Staję w pokorze przed wami. Ofiaruję wam ten tytoń i proszę o pomoc”. Ofiarujemy wtedy duchowi tytoń, zdmuchując go z dłoni w cztery kierunkach. Następnie kontynuujemy: „Chcę nauczyć się sztuki budowania i korzystania ze snów. Chcę je pamiętać i czuć się dzięki nim oraz uczyć. Proszę, aby dobre moce chroniły mnie, gdy będę uczył się używać sztuki śnienia.
Proszę chrońcie mnie przed złymi myślami, mocami oraz istotami. Nauczcie mnie, w jaki sposób twórczo rozwijać swoje sny. Jak sprawić, żeby odpowiadały na moje pytania. Były moim przewodnikiem, pomocnikiem, opiekunem, doradcą. Nauczcie mnie, jak zostać śniącym”. Gdy skończymy taką modlitwę, znowu skupiamy swoją uwagę na tańczącym ogniu. Bierzemy wtedy cztery głębokie, powolne oddechy, licząc do czterech i powoli wydychamy powietrze licząc do siedmiu. I tak to mniej więcej wygląda pierwsza faza. W kolejnej fazie musimy zacząć się oczyszczać. Na czym polega oczyszczenie?
Jeżeli czujemy już potrzebę oraz potrzebujemy oczyszczenia, ja wam mogę podpowiedzieć, że zawsze się oczyszczam albo prawie zawsze. Wykonujemy modlitwę do mocy cedru oraz rozpoczynamy ceremonię okadzania z pomocą cedru lub tui. Możemy tutaj użyć kadzidła cedrowego. I wypowiadamy taką oto modlitwę: „Duchu cedru, posiadasz specjalną moc oczyszczania i ochrony. Proszę oczyść mnie. Oczyść to miejsce i chroń mnie przed złymi myślami, złymi mocami oraz złymi istotami, kiedy będę podążał ścieżką snów”. Następnie dokładnie siebie okadzamy. Przedmioty, których użyjemy tutaj w śnieniu oraz miejsce, w którym wykonujemy taki rytuał i w którym będziemy śnić, wyobrażając sobie, że wszelkie negatywne energie dym zabiera ze sobą i rozprasza się, a wszystko staje się tutaj święte. Po czym znowu siadamy, skupiamy uwagę na tańczącym ogniu, bierzemy głęboko cztery powolne oddechy, licząc do czterech i powoli wydychamy powietrze, licząc do siedmiu, do jednego, czując, że jesteśmy w czystym, świętym miejscu. Należy tutaj również pamiętać, abyśmy pobierali powietrze nosem, a wydychali ustami.
Chcę wam tutaj jeszcze jedną rzecz powiedzieć, że wiele ludzi ma problemy z przegrodą nosową. Ma problem z oddychaniem nosem, pobieraniem powietrza przez nos. Więc to nie jest regułą, że musicie tak to robić. Możecie to robić również poprzez usta. Ja często tak robię, bo mam problemy szczególnie z zatokami, więc raz mogę oddychać przez nos, raz nie. Natomiast możecie to wykonywać poprzez usta. Z tym, że z ustami będziecie mieli problem, bo wdychanie i wydychane powietrze powoduje to, że usta zasychają. I możecie w pewnym momencie odkaszlnąć, a to spowoduje, że wyprowadzicie się z transów. Jeśli wykonujemy rytuał w miejscu przeznaczonym na praktykę snu i nie ma nic więcej, nie musimy go codziennie dokładnie oczyszczać. Jeśli jednak jest to miejsce, w którym wykonujemy różne działania lub też jest to nowe miejsce, należy takie miejsce dokładnie oczyścić.
Przechodzimy w kolejną fazę. Jest to faza medytacji. Zatem rozpoczynamy medytację. Na początek próbujemy sobie zwizualizować miejsce w naturze pełne spokoju, jakie kiedyś widzieliśmy. Może być to na przykład las. Szczyt góry. Bardzo często medytuję, a wyobrażam sobie poprzez formę wizualizacji. Na przykład siedzę na szczycie góry i medytuję. Próbujemy tutaj przywołać związane z tym czasem pozytywne swoje doświadczenia, które doznaliśmy. Poczuć zapach drzew, ciepły wiatr, słyszeć dźwięk płynącej wody, strumyczka, padającego deszczu.
Wszystko zależy od was. Mówimy sobie, że jesteśmy odprężeni, zrelaksowani i pozwalamy sobie, aby rozluźnienie powoli spłynęło od szczytu głowy do palców w dół. Pamiętajcie, od szczytu głowy do palców w dół. Następnie wizualizujemy sobie jasną, ciepłą moc słońca, które powoli oczyszcza oraz ładuje każdy z naszych środków energii w ciele, w głowie, w gardle, w sercu, w pępku, w dole brzucha i u nasady kręgosłupa. Próbujemy wtedy odczuć przyjemne, odprężające ciepło w całym naszym ciele. Poczujemy się wtedy, jakby podnosił się poziom wibracyjny, a następnie napięcie, gniew i frustracja opuszczają nasz umysł, ciało oraz duszę. Czując to, powtarzamy w duchu: „Jestem silny, jestem zdrowy, jestem szczęśliwy, jestem chroniony. Jestem jednym ze słońc”. Na zakończenie śpiewamy lub słuchamy. Możemy zastosować tutaj jakąś mantrę, jakiejś szamańskiej pieśni.
Kolejno przechodzimy do modlitwy mocy snu. Zapalamy świeczkę, która symbolizuje ogniska naszych przodków, świętą moc czystego ognia. Przygotowujemy tytoń na ofiary dla duchów. Skupiamy tutaj uwagę na tańczącym ogniu. Bierzemy cztery głębokie, powolne oddechy, licząc do czterech oraz powoli wydychamy powietrze, licząc od siedmiu do jednego. Bierzemy tytoń, który jest ofiarą dla duchów, zapłatą za ich obecność i zwracamy się do nich modlitwą. „Wielki duchu i wy dobre duchy. Staję w pokorze przed wami. Ofiaruję wam ten tytoń i proszę o pomoc”. Ofiarujemy duchom tytoń, zdmuchując go z dłoni w czterech kierunkach.
„Chcę nauczyć się sztuki budowania i korzystania ze snów. Chcę je pamiętać i uczyć się dzięki nim. Proszę, aby dobre moce chroniły mnie, gdy będę uczył się używać sztuki śnienia. Proszę, chrońcie mnie przed złymi myślami, mocami oraz istotami. Nauczcie mnie, w jaki sposób twórczo rozwijać swoje sny. Jak sprawić, żeby odpowiadały na moje pytania, były moim przewodnikiem, opiekunem i doradcą. Nauczcie mnie, jak zostać śniącym”. Kończąc taką modlitwę, znów skupiamy uwagę na tańczącym ogniu. Bierzemy cztery głębokie, powolne oddechy, licząc do czterech i powoli wydychamy powietrze, licząc od siedmiu do jednego. Kolejny etap jest to zasypianie.
Kładziemy się spać, przywołujemy moc snu, ofiarujemy jej tytoń i powtarzamy modlitwę, po czym kładziemy się i medytujemy na nią, jak wcześniej. Przypominamy sobie, jak kompletowaliśmy księżyc w pełni. Czujemy jego moc, jego delikatne, chłodne, uspokajające światło na naszej skórze, które przenika nas, napełnia, oczyszcza i uspokaja nasz umysł. Oczywiście możemy tutaj mieć inną wizualizację. To jest tylko taki przykład z mojej strony. Leżąc na wznak, z rękoma ułożonymi wzdłuż ciała, relaksujemy się, oddychając miękko, łagodnie i głęboko. Na wdechu wyobrażamy sobie, że czyste, kojące światło księżyca wypełnia całe nasze ciało. Starajmy się przy tym pozostawać jak najbardziej zrelaksowani. Wyobrażamy sobie, że to czyste, delikatne światło napełnia nas spokojem, pogodą ducha, odpręża nas. Na wydechu rozluźniamy się zupełnie.
Wyobrażamy sobie, że zapadamy się w podłoże. Pogrążamy się w odprężeniu, poczuciu bezpieczeństwa i pogody ducha. Kontynuujemy, aż poczujemy się zupełnie odprężeni, spokojni i wyciszeni. Powtarzamy wtedy trzykrotnie w duchu: „Dzięki mocy światła księżyca dziś w nocy mój sen będzie spokojny i zrelaksowany. Moje sny będą wyraziste i będę je pamiętał”. Świadomość w moich snach będzie wzrastała i będę mógł rozpoznać, że śnię. Otworzę się na przekaz mojej wewnętrznej mądrości i spróbuję zrozumieć mądrość snów. Dzięki mocy światła księżyca dziś w nocy mój sen będzie spokojny i zrelaksowany. Moje sny będą wyraziste i będę je pamiętał. Świadomość w moich snach będzie wzrastała i będę mógł rozpoznać, że śnię.
Otworzę się na przekaz mojej wewnętrznej mądrości i spróbuję zrozumieć mądrość snów. Dzięki mocy światła księżyca dziś w nocy mój sen będzie spokojny i zrelaksowany. Moje sny będą wyraziste i będę je pamiętał. Świadomość w moich snach będzie wzrastała i będę mógł rozpoznać, że śnię. Otworzę się na przekaz mojej wewnętrznej mądrości i spróbuję zrozumieć mądrość snów. Uświadamiamy sobie, że otula nas czyste światło mocy księżyca, wypełniając wszystko wokół i to napełnia nas błogą radością i pogodą ducha. Często ja się tutaj uśmiecham, śmieję wewnętrznie. W poczuciu bezpieczeństwa rozluźniamy się w tym świetle i z tym poczuciem zasypiamy. Rano budzimy się łagodnie i pozostając zrelaksowani przywołujemy sny, po czym je zapisujemy. Dobrą praktyką jest trzymanie dzienniczka swojego pod głową albo pisanie intencji wcześniej na kartce.
Kiedy już je zapisaliśmy, próbujemy je zrozumieć i nasze zrozumienie również zapisujemy, po czym odprężamy się. Składamy duchom dziękczynne ofiary i dziękujemy za sny krótką modlitwą, obiecując wyciągnąć z nich naukę i nie zmarnować świętego daru. W szamańskiej tradycji sny są świętością, darem od duchów i należy darzyć je największym szacunkiem. Są to dary, których nie możemy zmarnować i obrazić duchów. Każdy zawiera jakąś naukę, z której powinniśmy wyciągnąć wnioski i zastosować w życiu. Za każdym powinniśmy podziękować, a wówczas moce śnienia będą się nami opiekować, obdarzając nas pomylnością, radą i mądrością. Lekceważąc sny, odwracamy się od duchów i możemy utracić ich ochronę oraz błogosławieństwo, co doprowadzi do zaburzenia równowagi i może stać się przyczyną problemów. Ta technika jest techniką, która jest opracowana na podstawie: indiański nauczyciel medicine Grizzly Bear Lake, „Medytacje szamańskie” Marek Haś, „Nauki szamańskie” Tenzin Wangyal Rinpocze, „Droga szamana” Michael Harner, „Szamanizm” Mircea Eliade, „Uzdrawiający sen” Janusz Kondrat-Jędrzejczyk, „O istocie snów” Arnold Mindell, „Wszystko o snach” Dalai Lama i inni. Jakie są rady szamanów odnośnie łowcy snów? Może komuś się przyda, więc przytoczę wam.
Charakterystyczny dla szamanizmu jest podział doświadczenia ludzkiego na dwie całkowicie przeciwstawne sobie sfery. Zwyczajna rzeczywistość jest to rzeczywistość naszego codziennego życia, którą znamy jako prawa i fizyki. I fizyki i tak dalej. Szamańska rzeczywistość to rzeczywistość wyobraźni, wizji oraz snów dostępna jedynie nielicznym. Tym, którym wrażliwość pozwala dostrzegać rzeczy ukryte przed doświadczeniem ogółu. W tym szczególnym stanie świadomości szamani mogą przewidywać przyszłość, leczyć nieuleczalne choroby, wpływać na zjawiska i wydarzenia zewnętrzne. Mogą chodzić po ogniu, sprowadzać deszcz, oddalać choroby oraz nieszczęścia. Pierwszym krokiem na drodze do takiego stanu jest umiejętność kontrolowania swoich snów. Aby kontrolować swoje sny, należy spać z głową zwróconą na północny zachód. Pod głową umieszczamy małą poduszkę wypełnioną ziołami sprowadzającymi lustrzane sny.
Poduszkę tę umieszczamy na ogół pod wielką poduszką, na której śpimy. Podstawowe zioła używane tutaj to szałwia, cedr, inaczej tuja i lawenda. Można także oprócz tego dodać mięty, koniczynkę, dziewannę oraz chmiel. Poza ziołami w poduszce powinny znajdować się kryształy kwarcui niebieski turkus. Zioła powinny być świeże i dokładnie zmieszane w równych proporcjach. Kiedy stracą swój zapach, powinny być wymienione na świeże. Indiański szaman zaleca także umieszczenie w wezgłowiu pióropuszu z dwóch piór sowik i jednego jastrzębiego przewiązanych czerwoną przędzą. Pióra sowie sprowadzają sny, zaś jastrzębie symbolizują dialog pomiędzy wyższą i niższą świadomością. Do przędzy przywiązany jest mały diament Herkimer i turkusowy niedźwiedź. Niedźwiedź jest stróżem świętych snów.
Przed snem, leżąc na plecach, przypominamy sobie wszystkie zdarzenia z minionego dnia. Od momentu przebudzenia do chwili położenia się do łóżka. Następnie szybko przelatujemy te zdarzenia w wyobraźni i w porządku odwrotnym. To jest od wieczora do rana, starając się nie zatrzymywać dłużej na poszczególnych wydarzeniach, nie komentować ich, nie analizować ani nie poprawiać. To ćwiczenie ma na celu oczyszczenie świadomości z wrażeń codziennych tak, aby nie musiały pojawiać się one we śnie. Oddychając wolno przez nos, wprowadzamy powietrze do dolnych części płuc, do podbrzusza tak nisko, jak to możliwe. Na chwilę zatrzymujemy tam oddech, a następnie wydychamy powoli przez usta. Jednocześnie sprowadzamy swą uwagę do stóp i koncentrujemy się na nich. Stopy muszą poczuć, że umysł jest świadomy. Wówczas to tonem rozkazującym każemy swym stopom zasnąć i przestać się ruszać.
To samo czynimy posuwając się w górę ciała z kolanami, udami, brzuchem, klatką piersiową, plecami, ramionami, rękami. Szczególnie wiele uwagi należy poświęcić ramionom, barkom oraz rękom. Następnie przechodzimy do szyi i głowy, którym również należy poświęcić wiele czasu. Potem przechodzimy do twarzy i oczu. Kiedy jesteśmy przy oczach, staramy się skierować wzrok na czubek głowy tak dalece, jak to jest możliwe. Nazywa się to tak zwanym szukaniem piątego oka, czyli oka lustrzanych snów. Zamykamy oczy i stale patrząc do tyłu, liczymy w myśli do trzech. Skupiając całą swoją uwagę na oku lustrzanych snów. Rozkazującym tonem mówimy wtedy do siebie: „Moje oko snów jest otwarte, a zwykłe oczy są zapieczętowane". Od tego momentu oczy powinny zostać zamknięte.
Liczymy w myśli od do jeden, czyli na przykład od jeden, dwa, trzy, cztery, na przykład do pięćdziesięciu. Do pięćdziesięciu wystarczy i z powrotem, bo przy większej ilości prawdopodobnie zaśniemy. Następnie się relaksujemy. Kiedy dojdziemy do jeden, mówimy do siebie w mocnym postanowieniu: „Tej nocy jestem zjednoczony z moją wyższą jaźnią. Będę kontrolował swoje sny. Moje śniące ciało będzie świadome tego, że śni i będzie pamiętać swoje sny". W tym stanie czekamy, aż pojawi się sen. Dalsza część praktyki jest możliwa tylko wtedy, jeśli podczas snu zachowamy świadomość tego, że właśnie śnimy. Należy wówczas poszukać swego odbicia w lustrze. Mówimy do siebie rozkazującym tonem: „Spójrz na swe odbicie.
Muszę zobaczyć swe odbicie". Jeśli to się uda, trzeba następnie przenieść swoją świadomość w odbicie lustrzane i stamtąd spojrzeć na swoje śniące ja. W ten sposób wchodząc w lustro wchodzimy w lustrzany sen. Wchodzimy w świat szamański. Osobiście wiele razy tak miałem, że właśnie było to mi przedstawiane też w formie właśnie snów. Indiański szaman zpowiada, że w takim stanie nasz fizyczny sobowtór pojawia się jakby w tamtym świecie. Odbieramy wszystkie wrażenia zmysłowe, dźwięki, zapachy, dotyk i tak dalej. Jest to faza całkowicie kontrolowanego snu. W tym stanie szaman dokonuje cudów, ma zdolności telepatii, telekinezy i jasnowidzenia. Jest w stanie materializować się w dowolnym miejscu i fruwać w powietrzu.
Może także wejść w bezpośredni kontakt z oświeconymi istotami i duchowymi nauczycielami. Jeśli poprosi o spotkanie z nauczycielem snu, ten z pewnością się pojawi, gdy czas odpowiedni dojrzeje. Kiedy ktoś nauczy się przechodzić płynnie z naszej trójwymiarowej rzeczywistości do świata wizji i z powrotem, zachowując pamięć tamtych doświadczeń, te dwa światy staną się w końcu czymś jednym. On sam staje się wtedy tęczowym wojownikiem. I tutaj zapraszam was do lektury pana Marka Hasa. „Medytacje szamańskie". I on tam między nimi pisze w tej książce o pieśni mocy, przedmiotach mocy, rozmowy z ogniem, medytacji z kamieniem, ceremonii okadzania. Medytacja z drzewem. Medytacja z kryształem kwarcu. Przedstawia tutaj również taniec energetyzacji wody.
Duchy opiekuńcze. Wyższe i niższe światy. Wewnętrzny ogień. Łowca snów. Milcząca medytacja. Droga, której nie ma. Szamanizm, terapia oraz magia. I tak właśnie wygląda to w szamanizmie. Mam nadzieję, że tutaj się wam podoba. Ja wam może jeszcze puszczę tutaj sen, który jest też związany po części z tymi światami.
Może jeszcze zanim puszczę wam ten sen, to w takim razie ja wam tutaj jeszcze przedstawię koncepcję tych światów. Górny, dolny oraz środkowy. Jak to tutaj wygląda? Ale to może za chwileczkę. Na początku przedstawię wam dolny świat oraz jego mieszkańców. W mitologii ludów Syberii. Ludy Syberii sytuowali dolny świat pod ziemią, bądź gdzieś daleko na północy, tam, gdzie ziemia swym krańcem dotyka nieba, a kosmiczna rzeka kończy swój bieg. Lokalizacja zmarłych przodków w podziemiach jest zgodna z weryfikalną orientacją percepcji wszechświata, która uznawana jest za pierwotną w stosunku do orientacji horyzontalnej wykształconej przez szamanizm. Niezależnie jednak, w jakim kierunku podążała po śmierci eskortowana przez szamana dusza, wyobrażenia o miejscu docelowej wędrówki i królestwie zmarłych są u poszczególnych ludów bardzo do siebie podobne. Do świata cieni wiedzie przejście w postaci szczeliny lub dziury znajdującej się w ziemi.
Prowadzi tam również rodowa rzeka, nad brzegiem której podziemni strażnicy chronią przejścia do podziemnego świata. Organizacja świata zmarłych nie różni się na pozór od organizacji świata żywych. Obserwowany obraz ma jednak cechy negatywu. Na przykład, gdy w świecie ludzi panuje noc, w świecie zmarłych w tym samym czasie wschodzi słońce. Słońce oraz księżyc nie są tam realnymi ciałami niebieskimi, takimi, jakimi widzi je człowiek tu na ziemi, ale stanowią jakby ich cienie, często szczerbate, wysyłające mgliste promienie. Jednorękie, jednookie i jednonogie istoty pasą na pokrytych żelazną roślinnością pastwiskach zwyrodniałe bydło. Rzeki wpadają do swych źródeł, a woda w jeziorach kipi i bulgoce. Istoty mrocznego świata mają długie nosy, mieszkają w świetlanych domach i posługują się językiem niezrozumiałym dla szamanów. Ten osobliwy świat na opak jest gościnny jedynie dla tych istot, które pozbawione zostały życia. Zarówno ludzie, jak i zwierzęta muszą najpierw umrzeć, aby uzyskać przepustkę do krainy śmierci.
Także przedmioty, które zmarły zabiera się ze sobą na tamten świat, muszą być jednak najpierw uśmiercane. Dlatego też krewni zmarłego, nim odprowadzą go w ostatnią podróż, dziurawią garki, kociołki, łamią noże, strzały, grzebienie, rozpruwają odzież, odrywają podeszwy butów, odbierając im w ten sposób duszę, przez co uniemożliwiają ich egzystencję w zaświatach. Dusze zmarłych, które przedostały się na tamten świat, nie żyją w osamotnieniu. W ich otoczeniu znajdują się duchy oraz bóstwa tworzące podziemny subsystem panteonów ludów Syberii. Podróż w syberyjskie zaświaty rozpocznie się zapoznaniem z władcami otyrskiego boga Al-Rika. W wierzeniach Ałtajczyków królestwo Erika jawi się jako bagnista kraina zbudowana z dziewięciu warstw, w których mieszkają bóstwa i duchy Dolnego Świata. W świecie tym znajdują się trzy jeziora. Jedno z nich jest wypełnione ludzkimi łzami spływającymi doń podczas opłakiwania zmarłych. Drugie tworzy krew zabitych lub śmiertelnie rannych w walce, natomiast trzecie jest bezdenne i czarne. Przechodzi przez nie most wykonany z końskiego włosa, strzeżony przez duchy podziemnego świata, opodal którego przebywają dusze zmarłych.
W całym królestwie panuje półmrok, potęgując wrażenie cierpienia i śmierci. Sam władca Dolnego Świata, Erik, niewidzialny dla ludzi, a przez szamanów opisywano jako starzec o czarnych, gęstych włosach opadających na plecach, długich czarnych wąsach, które zakłada sobie za uszy i brodzie sięgającej do kolan. Mieszka w pałacu zbudowanym z czarnego szlamu i żelaza nad brzegiem rzeki Tojbodym, do którego uchodzi dziewięć innych rzek wypełnionych ludzkimi łzami. Erik porusza się w swym królestwie w łódce bez wioseł lub jadąc na byku. Pierwotnie Erik miał także wspaniałego konia Argamaka, galopującego z prędkością strzały. Pewnego razu zaproponował któremuś z bóstw Górnego Świata wymianę Argamaka na duszę jednego z bohaterów. Erik został jednak oszukany, oddając cudowne zwierzę. Zamiast duszy bohatera otrzymał on czarnego byka. W Dolnym Świecie mieszkają także dzieci Erlika, jego córki oraz synowie. O córkach przekazy mówią, iż są to brzydkie, bezwstydne i szydzące istoty o twarzach czarnych jak klej, mające kędzierzawe włosy splecione w warkocze.
Głównym ich zajęciem, a raczej rozrywką, są polowania na dusze szamanów, które przybywają z ofiarą dla Erlika w momencie kamłania. Pochwyconą zdobycz mieszkanki podziemni starają się przekonać, iż przyniesioną ofiarę oraz tos, jak oni to nazywają, czyli duchy pomocnicze szamana, należy przekazać w ich ręce. Jeżeli szaman ulegnie namowom, Erlik karze go śmiercią. Erlik ma także synów siedmiu. Według innych wersji jest ich dziewięciu. Są to potężne czarne istoty o żelaznych głowach, rezydujące w dziewięciu warstwach podziemnego świata, gdzie władają morzem, jeziorami oraz rzekami, nad którymi mieszkają podległe im potwory. Synowie Erlika zsyłają na ludzi choroby, jednak gdy zachodzi potrzeba, wysłani przez swego ojca na ziemię łagodzą konflikty między ludźmi a szkodzącymi ich duchami, które karzą wrzuceniem do kipiącego kotła. Ta niejednoznaczna rola synów Erlika znajduje wyraz w uczuciach, jakim darzą ich ludzie. Z jednej strony człowiek boi się gniewu oraz siły, jaką reprezentują, z drugiej jednak odnosi się do nich z szacunkiem, składając kolejne hojne ofiary. Dolny Świat wschodnich sąsiadów Ałtajczyków, Tuwińczyków zbudowany jest z osiemnastu warstw.
Dzieli się na krainę Erlika, a więc głowy podziemnego świata i świata zmarłych oraz na krainę złych duchów Aza, pozostających pod rządami Erlika. W krainie głównego bóstwa podziemnego świata znajduje się siedem wysokich gór oraz siedem rzek, jak też ogromne morze, a za nim dziewięć głębokich jam wypełnionych wodą o różnej temperaturze. Przez morze przebiega most wykonany z dwóch końskich włosów, a przez jedną z rzek wiedzie most zbudowany z kory. W świecie tym znajduje się także olbrzymi step, w którego wąwozach płynie ludzka krew, a do jezior spływają łzy. Przyczynia się do tego sam Erlik, zadając ludziom cierpienia oraz zabierając im dusze. Zasadnicze wątki prezentowanych mitów odnaleźć można także i na innych obszarach Syberii wśród ludów tureckich, tungusko-mańczurskich czy samojezdzkich. Zmieniają się głównie rekwizyty, przedmioty czy rozwiązania sytuacyjne zaznaczające specyfikację rozwoju poszczególnych grup kulturowych. W jakuckich wyobrażeniach Dolny Świat jest ponurą krainą porośniętą żelaznymi trawami, na których szczerbate słońce oraz księżyc wysyłają mgliste promienie. Istniejące tutaj morze nieszczęść przelewa się falami trupich małych dzieci, pluska zwłokami chłopców i unosi martwe ciała młodzieńców. Ten straszny świat zamieszkiwany jest przez dziewięć, według innej wersji osiemnaście lub dwadzieścia siedem plemion groźnych duchów Abasów przemykających w postaci cieni w gąszczu żelaznej roślinności bądź wypasających swoje szkaradne bydło na bagnistych łąkach.
Według jednego z przekazów Abasy Dolnego Świata nie należy mylić ich z Abasami Górnego czy Środkowego Świata. Zamieszkiwały ongiś wspólnie z ludźmi Ziemię. Aby uwolnić się od złych duchów, człowiek ucieka się do podstępu, w efekcie którego zmusiły je one do opuszczenia Środkowego Świata. Odtąd też Abasy nawiedzają Ziemię i niosą liczne zagrożenia tak dla ludzi, jak i dla zwierząt. Najgroźniejszym spośród nich jest władca Dolnego Świata Arsan Duowai, zwany także Arsan Duowai Buor Manggawai Luochan Toyon, czyli pan władca Arsan Duowai Brzuch Ziemi Buor Manggawai Luochan Toyon, czyli pan władca Arsan Podziemny Smok. Jest on przedstawiany jako straszna postać z ustami na ciemieniu i oczami osadzonymi na skroniach, której jedynym pragnieniem jest, aby w Środkowym Świecie zapanowała śmierć oraz spustoszenie. Arsan Duowai mieszka na samym dnie podziemnego królestwa w pobliżu grząskiego bagniska. W jego krainie w żelaznym domu przebywa także Kyday Baxi, kowal Podziemnego Świata, który to dla swych współplemieńców wykonuje odzież ze szczególnie twardego żelaza powstałego poprzez zmieszanie krwi lwa, łez foki oraz krwi pochodzącej z warg młodzieńca i policzków dziewczynki. Tak to tutaj wygląda. Ponadto Jukuzi sytuują Dolny Świat pod ziemią, bądź też daleko na północy.
Lokalizacja północna Dolnego Świata narodziła się zapewne jeszcze w południowej praojczyźnie Jakutów, kiedy to odległa północ jawiła się jako mroczna i groźna kraina śmierci zamieszkiwana przez obce im groźne duchy. O północnej lokalizacji Dolnego Świata wspominają najczęściej eposy bohaterskie, w których herosi wyruszają na kraniec świata, by między innymi toczyć bitwy z groźnymi duchami. Ów kraniec świata znajduje się zwykle w miejscu, gdzie nad ognistym morzem żelazne ptaki bronią wstępu do krainy złych duchów. W jednym z takich epizodów bohater pokonuje jednego strażnika i przekracza granicę Dolnego Świata. Przekształcając się kolejno w byka, następnie w rybę oraz ptaka, mija dziewięć mórz, za którymi odnosi zwycięstwo nad duchami. Według Ewanków Dolny Świat zbudowany jest z kilku warstw, które zamieszkują jego władcy, liczne duchy oraz umarli. Organizacja Dolnego Świata zbliżona jest do organizacji świata ludzi, z tą tylko różnicą, iż to świat istot pozbawionych oddechu i gorącej krwi, mówiących innym niż ludzki język. Człowiek, który przedostanie się tam przez przypadek, nie jest w stanie nawiązać kontaktu z jego mieszkańcami. Jeden z przekazów doskonale ilustruje tę sytuację. I teraz tutaj zacytuję.
„Pewnego razu człowiek znalazł otwór w ziemi i poszedł drogą wiodącą w dół. Gdy znalazł się w podziemiach, napotkał jurtę i wszedł, będąc niewidocznym, do jej wnętrza. Znajdował się tam mężczyzna oraz dwie kobiety. Przybysz zajął miejsce między kobietami, a gdy siadły one w ognisku, zatrzeszczał ogień. „Dlaczego zatrzeszczał ogień?” Zdziwił się mężczyzna. Z kolei człowiek dotknął jedną z kobiet, która z tego powodu zachorowała. Znamienne. Ogień zatrzeszczał i jak zachorowałam, przywołajcie szamana — powiedziała kobieta. Przybywszy szaman zaczął kamlać, lecz bez rezultatu. Kobieta nadal nie odzyskiwała zdrowia.
Wezwano wtedy drugiego szamana, a ten badając przyczynę choroby, orzekł, iż przyszła ona z góry i nakazał jej powrócić w miejsce, skąd przybyła. W ten sposób człowiek wrócił na ziemię, a kobieta wyzdrowiała. Koniec cytatu. Tutaj jeszcze drugi cytat. Mogę podać taką pozycję jak na przykład „Alicja w Krainie Czarów”. Jak wchodzi do tej nory. Kontynuując dalej ten wątek Dolnego Świata. W podobnym klimacie utrzymana jest także inna opowieść mówiąca o starcu, który zastawiając pułapki na zające, znalazł otwór w ziemi i tą drogą przedostał się na drugą stronę. Tam również nikt go nie zauważył i nikt nie odpowiedział na jego pytania, które mieszkańcy tamtego świata słyszeli jako trzask ognia. Nikt też poza szamanem nie mógł odgadnąć przyczyny ubytku posilenia zadanego przez starca.
Szaman w końcu odprawił uporczywego przybysza z powrotem na ziemię. Obaj ci ludzie przedostali się do podziemnego królestwa, gdzie przebywają oprócz zmarłych także gospodarze Dolnego Świata. Mangi, Hagi, Szeli, Dżabdar oraz Kalir. Postać Mangi jest o tyle interesująca, iż występuje ona w wielu kontekstach. Raz jako znany nam jest niedźwiedź płynący za łosiem. Innym razem jest znany jako mistyczny praprzodek udający się do Omiruk, czyli miejsca przebywania jednego z rodzajów dusz ludzkiej. Pod duchem Omi, inaczej rodzaj duszy, a także jako diabeł czy potwór. Hagi reprezentuje z kolei zarówno duchy przodków szamanów mających postać pół ludzi, pół zwierząt, jak duchy władców Dolnego Świata. Szeli zaś, czyli mamut oraz Dżakbar, inaczej wąż, to wygnańcy pokutujący tutaj za akt kreacji Ziemi. Z kolei Kalir jest strażnikiem rodowej szamańskiej rzeki, której źródło znajduje się w Górnym Świecie, a ujście w podziemnym dolnym morzu Świata Dolnego.
W morzu tym pływają ogromne ryby, dwa szczupaki oraz dwa okonie. Podtrzymują na swych grzbietach cały wszechświat. Strażnik rodowej rzeki ma postać ogromnego, silnego i dzikiego renifera z rybim ogonem. Z Dolnym Światem związana jest również postać staruchy, gospodyni świata zmarłych, która decyduje o losie przywożonych przez szamana dusz. Są tam również inne staruchy mieszkające nad brzegami szamańskiej rzeki, gdzie odwiedzając je szamani podczas swej podróży do Dolnego Świata mogą zasięgnąć wskazówki oraz prosić o pomoc. W wierzeniach Selkupów, podobnie jak we wcześniej omawianych już mitach Jakutów, również istnieją dwa systemy podzielności wszechświata: wertykalny i horyzontalny. Zgodnie z tym pierwszym Dolny Świat znajduje się pod ziemią, wedle drugiej zaś na północy, w dolnym biegu kosmicznej rzeki. Układ horyzontalny odzwierciedla zapewne historyczny ruch Selkupów z południa na północ. Górny Świat to wspomnienie południowej praojczyzny tego ludu. Zgodnie z wierzeniami wypływa stamtąd mistyczna rzeka kończąca swój bieg w Dolnym Świecie w mroźnej krainie zmarłych.
Nad środkowym biegiem owej rzeki mieszkają Selkupowie. Główną postacią Dolnego Świata jest wspomniany już wcześniej zły duch Kyzy, mieszkający w Morzu Zmarłych, za którym znajduje się miejsce pobytu zmarłych. Dopływają tutaj podziemne rzeki łączące się przy ujściach, którymi przybywają szamani. W trakcie kamłania, aby odczukać duszę chorego, proszą oni zmarłych krewnych o pomoc w znalezieniu jego duszy. Jednak płynąc rodowa rzeka dotrą tutaj. Odwiedzają po podróży różne duchy w nadziei, że może któryś z nich więzi poszukiwaną przez nich duszę. Na szlaku wędrówki napotykają szkaradne czarty zwane łożami, z których najgroźniejsze znajdują się tuż przy ujściu rzeki. Jest wśród nich także jednooki starzec oraz jego dwaj pomocnicy, którzy z przeciągniętą poprzez rzekę sieć czarcich włosów łowią zagubione dusze oraz podążając za nimi szum szamanów. Generalnie łowią dusze i pogrążają szamanów w nich. W układzie horyzontalnym dotarcie do Dolnego Świata możliwe jest szlakiem rzecznym, w układzie wertykalnym poprzez dziurę, otwór w ziemi, który znajduje się gdzieś w gęstwinach lasu, do którego wiedzie nieczysta ścieżka.
Strzeże tego mamut, niedźwiedź oraz siedem bliżej nieokreślonych ptaków. Człowiek, który przypadkowo przedostanie się do Dolnego Świata, nie ma możliwości kontaktu z jego mieszkańcami. Oto też, w jaki sposób bardzo podobny do Ewenków przedstawiają tę sytuację Selkupowie. Cytuję tutaj oczywiście: „Pewien człowiek, wybrawszy się do lasu, zauważył miejsce, z którego wylatywały ptaki, orły, czajki, kruki. Podszedł bliżej i zobaczył dziurę w ziemi. Zaciekawiony zdjął narty i wskoczył do środka, a upadając połamał sobie ręce i nogi. W pewnym momencie przybiegła do niego mysz. Człowiek pomyślał skoro mnie wyczuła, to znaczy, że jeszcze żyję, a gdy umrę, ona może mnie zjeść. Chcąc uprzedzić zamiary myszy, połamał jej kończyny. Wówczas mysz podczołgała się do rosnącej opodal trawy, zjadła jej źdźbło i wyzdrowiała.
Człowiek zastanawiał się, skoro ona wyzdrowiała po zjedzeniu trawy, może i ja powinienem ją zjeść. Gdy to uczynił, rany doznane podczas upadku zagoiły się. Odzyskawszy siły, podszedł w głąb nieznanej mu krainy. W pewnym momencie zauważył kilka osób przy czumie, obok której pasły się renifery. Podszedł bliżej, lecz nikogo nie dostrzegł, a renifery, których dotykał, padały martwe. Gdy wieczorem ludzie weszli do wnętrza czumu, przybysz wszedł wraz z nimi, lecz nadal nikt nie zwracał na niego uwagi. Zirytowany obojętnością gospodarzy w trakcie, gdy ci spożywali posiłek, zwrócił się do nich z prośbą o poczęstunek. Usłyszał jednak tylko trzask palącego się ogniska. Rozgniewany uderzył siedzącą przy nim staruchę i ta zachorowała. Aby wyjaśnić przyczynę jej choroby, obecny w czumie szaman rozpoczął kamłanie, w trakcie którego przekazał współbiesiadnikom następującą wizję.
Ni to duch, ni to człowiek, jakby z nieba spadł. Ledwie przybył, a już dwa renifery zabił. Dotknął staruchy, a ta zachorowała. Poznawszy przyczynę nieszczęścia, ludzie polecili szamanowi odprawić przybysza w miejsce, skąd przybył. Wówczas to szaman w czasie kolejnego kamłania rzucił swój bęben w obcego, a ten utraciwszy przytomność upadł. Gdy ocknął się, stwierdził, iż leży w lesie na skraju dziury, przez którą przedostał się do nieznanego mu świata. Czyżby to był sen? — pomyślał. Po czym założywszy narty udał się do swego czumu, a gdy tam dotarł, okazało się, iż jego synowie mają już brody. — Koniec cytatu.
I tutaj więc podziemny świat okazuje się formalną anatologią świata ziemskiego. Jego mieszkańcy również mieszkają w czumach, hodują renifery, a gdy zajdzie potrzeba, szaman uzdrawia chorego. Można zauważyć jednak też i głębokie różnice. W pierwszym rzędzie zwraca uwagę fakt, iż człowiek podtrzymuje symboliczną przepustkę do krainy podziemi poprzez złamanie kończyn. Świat ów jest bowiem dostępny jedynie dla tych istot i dla tych przedmiotów, które opatrzone zostały pierwiastkiem śmierci. Jej symbolem jest tu okaleczenie. W cytowanym tekście potwierdza się tam także zasada odwrotności w stosunku do świata ziemskiego. Oto bowiem człowiek pochodzący z Ziemi pozostaje dla istoty dolnego świata niewidoczny. Jego język jest niezrozumiały, odczuwalny jedynie w brasku płonącego ogniska. Charakterystyczne także jest tutaj to, że jest odmienny upływ czasu.
Gdy tam mija chwila, na Ziemi mijają całe lata. Fakt ów symbolizują brody synów naszego bohatera, które tu wcześniej przytoczyłem. Dla Nganasana dolny świat jest ściśle związany ze światem zmarłych. W ich wyobrażeniach prowadzi doń wiele dróg, z których każda forma śmierci wybiera dla siebie odpowiednią. Istnieją tutaj bowiem drogi ludzi dojrzałych, zmarłych śmiercią naturalną, a także drogi dzieci, samobójców, topielców oraz tych, którzy zginęli w zamieci. Anika Siodya jest drogą, którą Nganasanie uważają za główną. Podążają nią zmarli w trakcie porodów, w rezultacie chorób czy też starości, czyli w sposób naturalny. Nganasanie wyobrażają sobie ją jako rzekę, u ujścia której znajduje się ziemia zmarłych, zbudowana z siedmiu warstw, przez które kolejno przechodzą dusze, aby w końcu osiąść w najniższej, gdzie mieszka Serada Niami, czyli matka podziemnego lodu lub inaczej matka wiecznej zmarzliny oraz jej synowie. Serada Niami określana często jest mianem Nguo, bogini, która mieszka w lodowym czumie. Dusze zmarłych uprowadzają jej synowie Serada Niantu, lodowi chłopcy, zwani też Serado Bojkot, lodowi staruszkowie.
Postacie te wyobrażane są jako istoty o białych twarzach lub jako białe samice łosia. Serada Niantu mieszkają także w lodowych czumach. Gdy śpią, na ziemi panuje spokój i jest wtedy ciepło, lecz gdy się budzą, zrywa się zamieć, w której giną ludzie. Z dolnym światem związana jest także postać Toj Niami, matki wody, zwanej także Toj Nguo, boginią wody. Toj Niami wraz ze swymi córkami Tojda Konta oraz synami Tojda Niantu panuje nad wszystkimi tu wodami. Topią oni ludzi znajdujących się w wodzie i przekazują ich dusze Serada Niami. Aby uchronić się przed utonięciem, ludzie ofiarują Toj Niami cielę renifera, które z kamieniem przywiązanym do szyi wrzucają do wody. Toj Niami uchodzi także za matkę ryb. Znana jest wtedy Ko Niami, które rodzą się z jej związku z Diobian Guo, bogiem sierotą uważanym za opiekuna ziemi.
[02:19:38] - 26 maja 2015 roku. Zapis z dnia wczorajszego, czyli z 25 maja. Postanowiłem, że zrobię sobie w tym tygodniu taką sesję snu, który będzie snem rozciągającym się na kilka dni. W ten sen postanowiłem, że wciągnę Kapitana. Na razie nie mam potwierdzeń. Był to dopiero pierwszy sen. Wczoraj był poniedziałek, dzisiaj jest wtorek, więc też będę się przygotowywał na kontynuację tego snu. Tak jak powiedziałem kiedyś, chciałbym spróbować snu, który miałby kilka dni. Znaczy jego fabuła, żeby się rozciągała na kilka dni. Już kiedyś robiłem takie sny, które trwały dwa, trzy dni, a teraz postanowiłem, że zrobię jakiś sen, który będzie trwał pięć dni.
Jaka będzie moja relacja z tego pierwszego snu? Sen zaprogramowałem, ale moje programowanie polegało na tym, że wywoływałem Kapitana. Wymyśliłem sobie, że spotkamy się na jakiejś górze i tyle. Nic więcej. Resztę pozostawiłem swojemu umysłowi. Po prostu niech tam dalej wykreuje to, co ma być. I tak właśnie było. Dość szybko usnąłem wczoraj. Wprowadziłem się przy pomocy aplikacji Sleep as Android. Ustawiłem sobie wszystkie parametry.
Dość szybko wszedłem, zmedytowałem się, wylądowałem w świadomym śnie. W śnie tym spotkałem się z Kapitanem na rozlewisku na jakichś szczytach górskich. Pomiędzy jedną górą a drugą górą była kładka. My żeśmy spotkali się na szczycie jednej z tych gór i mieliśmy przejść poprzez ten most na drugi szczyt. Naszym celem było dotarcie do szczytu takiej dużej, wysokiej góry. Były tam lasy i tak dalej. Pod mostem nie było żadnej rzeki, przynajmniej sobie nie przypominam. Natomiast była bardzo duża, długa szczelina, przepaść. Wręcz nie było dna widać. Spotkaliśmy się w takiej jakby szarówce.
Witaliśmy się oczywiście telepatycznie. Właściwie poznaliśmy siebie praktycznie od razu w tym śnie. Wymieniliśmy się telepatycznie między sobą, co mamy robić dalej i tak dalej. I zdecydowaliśmy się, że przechodzimy przez ten most. Przechodząc przez ten most, w połowie mostu gdzieś mnie wyrzuciło w górę i obserwowałem nas, jak staliśmy na środku tego mostu. Nie było żadnego wiatru, most się nie kołysał, żadnego ptactwa, zwierzyny, nic z tych rzeczy. Po prostu całkowicie osobna kraina, że tak powiem, taka baśniowa, ale coś było w niej takiego ponurego. Po tym, jak mnie wyrzuciło z powrotem jakoś dziwnie znalazłem się w swoim ciele sennym. Ja miałem dzidę w ręce, tego jestem pewien. Szliśmy tak powoli tym mostem.
Góry były jak w Wielkim Kanionie, coś tego typu. A klimat był, tak jak powiedziałem wcześniej, taki ponury, taki mglisty. Słońca nie było nic widać i tak dalej. My żeśmy szli do przodu, zeszliśmy z tego mostu, szliśmy taką ścieżkę w górę, weszliśmy w lasy i straciłem świadomość. Straciłem świadomość, po czym z powrotem się już ocknąłem, gdy już byłem na szczycie tej góry, do której żeśmy szli. I scenerię miałem taką, że ten szczyt górski nie był jakiś stromy. Na tym szczycie górskim była jakby taka polana. Nie wiem, 100 metrów na 100, 150. W każdym razie tak to mniej więcej wyglądało. Na środku tej polany było ognisko rozpalone.
Wokół ogniska były kamienie poukładane. Od kamieni gdzieś 2, 3 metry był wysypany taki piasek. I w tej scenerii ja się znalazłem z Kapitanem naprzeciwko siebie. Wpatrywaliśmy się w ognisko i coś rozmawialiśmy. Zapomniałem powiedzieć w ogóle, jaką moją intencją było w ogóle to spotkanie się z Kapitanem. Moją intencją było to, że chciałem po prostu się spotkać z Kapitanem i wymienić się swoimi poglądami na temat rzeczywistości. Czym tak naprawdę to wszystko jest, to całe życie, te wszystkie sny, jakie on ma teorie, rozważania i tak dalej. Taką było moją intencją. I przy tym ognisku właśnie, gdy już tam znaleźliśmy się, żeśmy zaczęli rozmawiać o tych rzeczach. W pewnym momencie pamiętam tylko, bo to była noc już wtedy, jak żeśmy byli przy tym ognisku.
W pewnym momencie na horyzoncie pojawiło się światło, tak jakby takie światło słoneczne. Czyli to musiał być poranek. Tak przynajmniej ja z tego wnioskuję. Ja się patrzyłem w lewą stronę, tak pod skosem i widziałem, jak właśnie wychodzi ze szczytów górskich. Ze szczytów tych górskich wychodzi, takie promyki zaczynają się coraz większe. I zaczynało jakby słońce wstawać. Nie wiem, czy to było słońce. Chyba słońce. W każdym razie te kolory też były takie troszkę, takie jak rano przeważnie daje słońce. To jest czerwone, ale to było takie czerwone połączone z żółcią, pomarańczą jakąś taką.
Dziwne te kolory trochę były, takie trochę zakłamane. Kątem oka. Którego oka? Prawego. Z tej perspektywy prawego, a z tamtej drugiej strony to było lewe. Kątem oka zauważyłem, że... No tak, dobrze mówię. Prawego. Tak nie wiem, na godzinie 2:00 mniej więcej, jak wziął zegarek. Zobaczyłem kątem oka coś jakby takiego Indianina, który stał prosto.
Nie był wysoki, był niski, w ręce miał włócznię i obserwował nas. Przypatrywał się nam. Moja świadomość w pewnym momencie tak podświadomie, na początku zauważyłem i zignorowałem. Za chwilę tak jakby się odwróciłem. Znaczy kątem oka popatrzyłem drugi raz i zobaczyłem faktycznie takiego Indianina z lekkim brzuszkiem. Miał takie na biodrach coś jakby takie listki nie listki, taki śmieszny, taki jak na tych starych filmach. No kurczę, tak to wyglądało w sumie. I wtedy straciłem świadomość. No i usnąłem. Obudziłem się parę godzin później.
Patrzyłem sobie na wykresy. Miałem wczoraj dwa głębokie sny i dwie fazy REM. Także prawdopodobnie to były te dwa sny. Czyli w pierwszej fazie miałem po prostu to, jak żeśmy podchodzili pod tą górę, przechodząc przez ten most, a w drugiej była kontynuacja tego już na tym szczycie. Idę w tej chwili zaraz spać. Mam nadzieję, że będzie kontynuacja tego, co z tym, po tym Indianinie dalej było, bo ciekawie to wygląda, o co to tam mogło chodzić. Ale on się pojawił tak znikąd właściwie. Ani nie było słychać, żeby przychodził. To było na szczycie góry. To jakoś tak musiał.
Na boso był z włócznią. Troszkę to dziwne, ale zobaczymy. Zaraz idę spać. Programuję się na tą scenę, która mi się wczoraj skończyła i będę próbował dalej śnić drugi sen, czyli kontynuację tego, bo to może mieć jakiś wątek. Także na tym zakończę to nagranie, a jutro będę prawdopodobnie nagrywał drugie, o ile mi się coś przyśni, bo jak nie, to będzie to pojutrze, a nie. No i właśnie w ten sposób dobiegamy do końca. Ja się z wami tutaj już będę żegnał powolutku.
[02:26:40] - Jeżeli ktoś chciałby, bardzo chętnie zapraszam do poszukania informacji, bo szamanizm jest naprawdę interesującą sprawą. Mi osobiście też bardzo przypadł do gustu, w cudzysłowie, bo to wiadome. Dużo rzeczy, metod, technik czerpię z tego. Przez niektórych szamanizm jest uważany również za pewnego rodzaju okultyzm, który praktykują między innymi te znienawidzone przez nas niektóre rody na świecie, które prowadzą swoją politykę władania nad wszystkimi innymi ludźmi. Jak jest, tego nie wiem. Nie będę tutaj nikogo oceniał. Ja tylko przedstawiam koncepcje, to, w jaki sposób myślę i wydaje mi się, że jest. Jak jest, dowiemy się na pewno w odpowiednim czasie. Dziękuję wam za audycję, którą dzisiaj odsłuchaliście i chcecie słuchać dalej. Dziękuję za miłe komentarze.
Negatywne też jak najbardziej, bo dzięki temu jestem w stanie rozwijać się bardziej i z czasem pewnie będzie jeszcze lepiej. Dostaję dużo maili od was czy komentarzy. Wiem, że niektórym ludziom pewne rzeczy się nie podobają, ale oni mają prawo wyrażać swoje opinie, a ja mam prawo się dostosowywać albo nie. Obiecuję poprawę. Jak w przyszłości będzie, nie wiem. Mam nadzieję, że mi się to ogarnąć uda wkrótce i jakoś to będzie. Zapraszam was również do audycji w Paranormalium, do audycji kapitana Tomasza „Hiperprzestrzeń”, która jest retransmitowana przez Paranormalium oraz u mnie w radiu Dream Time. Zapraszam do Teorii Chaosu, do Edka, odsłuchiwanie audycji Etykieta Zastępcza również w radiu Dream Time tymczasowo. Kiedy to wróci? Nie mam pojęcia.
Wiem, że są robione plany i inne rzeczy, aby to wszystko na nowo zaczęło funkcjonować. Nie mogę więcej powiedzieć, bo nie mogę, nie jestem upoważniony. Natomiast wiem, że chłopaki coś działają dość ostro. Na zakończenie wam puszczę jeszcze Dream Time. A ja wam mówię przysłowiowe cześć i do następnego.
[02:29:32] - Projekt i realizacja