[01:24] - Jak życie jednego człowieka zmieniło bieg historii w miliardów ludzi? Urodził się jak większość ludzi bez majątku, bez wpływu, bez kontaktów, bez kumpli, bez znajomości. Był zwykłym chłopakiem, synem, uczniem, fachowcem, bratem, przyjacielem, nauczycielem. Przemawiał do tłumów, ale większość czasu spędzał w małym gronie zwykłych ludzi, obywateli, wyrzutków, gospodyń, obcokrajowców, dzieci, mężów, biznesmenów, sióstr, ojców, żołnierzy, synów, córek, pracowników. Podróżował piechotą, bez samochodu, bez roweru, bez konia. Od domu do domu, od miasta do miasta, od wioski do wioski. Nigdy nie opuścił obszaru tak małego, jak przeciętne województwo. Nauczał tylko trzy lata. Krócej niż kadencja rządu, studia, przeciętny kredyt na samochód. Zmarł, mając niewiele ponad 30 lat.
Bez dzieci, bez dziedzica, bez armii walczącej w jego sprawie. Po prostu przyjaciele, naśladowcy, uczniowie, zwykli ludzie, obywatele, wyrzutki, gospodynie, obcokrajowcy, dzieci, mężowie, biznesmeni, siostry, ojcowie, żołnierze, synowie, córki, pracownicy. A jednak jego przesłanie rosło. Nie przez reklamowanie, klipy wideo, wsparcie polityków. Nie było prasy, telefonów, internetu, telewizji, blogów, Facebooka, YouTube'a, Twittera, SMS-ów, Skype'a, maila. Po prostu ludzie mówiący to, co on ich nauczał, uczący czego on nauczył, robiący to, co on robił, żyjący tak jak on. Lata później jego przesłanie wciąż rośnie i rośnie. Tezą kluczową w jego wystarcżu, najlepiej przejawiającą się książką na świecie oraz bohaterem wielu innych. Imię jego jest znane na całym świecie. Od domu do domu, od miasta do miasta, od wsi do wsi.
Przetrwał imperia, dyktatoriów, dynastie, prezydentów, władców, rewolucje, narody, ideologie. Można śmiało powiedzieć, że jest niewidzialny. Jest też czasami wywyższany, czczony, atakowany, chwalony, potępiany, oklaskiwany. Człowiek, który chodził po Ziemi. To ty. Okej, witajcie bardzo serdecznie w kolejnej części „Czasu snu”. Jest to część czwarta. Przepraszam bardzo za tak długie startowanie. Po prostu zmieniłem koncepcję przed samym wejściem, ponieważ nie pasowało mi to, co wcześniej sobie zrobiłem. Temat dzisiaj, jaki podjąłem, jest to podejście kundalini do snu.
Mam nadzieję, że jakoś wam to wszystko przedstawię w miarę uporządkowany sposób. Wiem, że tutaj mam problemy jeszcze, także ustawiam wszystko, żeby było jak najbardziej okej. Dziękuję bardzo za możliwość retransmisji w Radiu Paranormalium. Ostatnio dziwne rzeczy się działy zarówno z moją stroną internetową, jak też z serwerami. Nie będę tego komentował, bo wszyscy wiedzą, o co chodzi. Co się jesz, to zbierzesz, jak to mówią, więc w krótkim czasie się przekonamy, co z tego wszystkiego wyjdzie. Także jeżeli chodzi o tą sprawę, ja to tak tutaj widzę i nie komentuję tego. Można sobie posłuchać ostatniego odcinka „Hiperprzestrzeni”. Tam Kopitam wyjaśnia bardzo ładnie co i jak. Ja tego nie będę komentował, bo to nie ma sensu.
Kundalini. Jakie tematy dzisiaj poruszę? Na pewno będę chciał z punktu widzenia oczywiście Kundalini omówić troszkę czakr, czakry serca. Może jakąś bajeczkę wam opowiem o Kundalini. Ból i cierpienie w Kundalini. Na pewno wiele ludzi się spotyka z takimi rzeczami albo boją się, albo na przykład poprzez nieodpowiednie otwarcie środków energetycznych po prostu mają problemy później z tym. Opowiem wam trochę o mistycznym wężu, kanałach głównych w Kundalini, o kryształowej komnacie, czyli o szyszynce. Na pewno wam opowiem o pamięci w Kundalini, o jakichś dodatkowych czakrach. Nie tylko tych podstawowych, ale również tych energetycznych, troszkę dalej oddalonych od ciała. Na pewno opowiem wam o sile negatywnej, o tym, w jaki sposób można rozwijać swój umysł.
Opowiem wam troszkę o mościach. Jak starczy troszkę więcej czasu, to może wam puszczę jakiś sen związany z tym. Ostatnio troszkę zabrakło nam czasu, bo i tak długo trwała, aż sześć godzin, audycja, więc sam się przeraziłem, jak ja to później obrabiałem. Tak że tak to tu było. Co jeszcze? O tym, w jaki sposób Kundalini może wpłynąć na zmianę twojego życia oraz światopoglądu. O bioenergii oraz oddychaniu, o neuroprzekaźnikach. Co nieco wam opowiem o mistycznym małżeństwie. O tym, aby to zrozumieć, musisz tego również doświadczyć. Jakieś tam sekrety z tego świata duchowego wam coś też wyjaśnię z punktu widzenia oczywiście Kundalini.
O wrotach, o pierścieniach wokół czakr, podróżach poza ciałem. Właśnie, jeżeli chodzi o tą koncepcję całą. Poziomy w Kundalini, dobro oraz zło. Rola Kundalini, rola dźwięków w Kundalini, serce Kundalini, przebudzenie Kundalini. Co tutaj jeszcze? Symbolika węża, to już wam powiedziałem. O świetlistym ciele wam opowiem też troszkę. Intymny kontakt z Bogiem poprzez Kundalini, energie twórcze oraz wewnętrzny ekran i oświecenie. To tak chciałbym to tutaj dzisiaj poprowadzić. Więc teraz może tak: co by tutaj wziąć na sam początek, żeby was jakoś tak ładnie wprowadzić?
Może rola Kundalini w takim razie. Czy wszystko jest w porządku? Dajcie mi znać na czacie, czy tutaj coś się nie dzieje. Okej. Będzie Skype, tylko troszkę później. Lecimy. Troszkę, że tak powiem, czasu, żebym mógł tutaj wprowadzić was troszkę w tą całą ideologię, a później jak będziecie chcieli, to spokojnie możemy sobie porozmawiać na live, także nie widzę tutaj problemu. Dobrze, to w takim razie lecimy z rolą Kundalini. Aha, jeszcze. Już przyciszam w takim razie.
Dobrze. Od razu zaznaczam, że jest to audycja nieplanowana, bo nie planowałem dzisiaj tej audycji zrobić, więc po prostu lecę, że tak powiem, na żywca. Więc wybaczcie mi troszkę moje niedociągnięcia. I tak dalej. Kundalini jest odprowadzeniem duszy do wniebowstąpienia oraz umożliwienia jej dalszej spiritualnej podróży. Jedną z najważniejszych dróg jest przebudzenie takiej boskiej świadomości oraz uruchomienie tych wyższych ciał, które znajdują się już poza ciałem. Kundalini spełnia następujące role. Między innymi ma ciebie oświecić, oświecić twoją duszę. Masz się wzbić na wyższy kierunek swojej najwyższej woli. Masz się oczywiście przebudzić i oczyścić swoje wyższe ciała w super świadomym umyśle.
Masz przebudować swój charakter, otworzyć psychiczne środki, które automatycznie aktywują twoją inteligencję i intuicyjną mądrość. Ma doprowadzić do tego, aby rozwinęło się i w pełni, że tak powiem, podniosło się twoje funkcjonowanie umysłu oraz wrodzone cechy, tak abyś dostał iluminacji i otworzył tak zwany kwiat geniuszu. Tak to tutaj jest w tej ideologii nazywane. Rolą Kundalini jest również powiększenie zasobów użytkowania ludzkiego ciała jako instrumentu dla większego wyróżnienia się duszy. Bo nie ma co ukrywać, jednak Kundalini właśnie tutaj dużą rolę bierze. Ukierunkowane jest właśnie na rozwój duszy. Jeżeli jest ono właściwie ukierunkowane, we właściwej drodze, przynosi ono bardzo dużo błogosławieństw oraz darów. Prawdziwym błogosławieństwem jest tutaj otwarcie wielu ważnych spiritualnych ośrodków nieświadomego umysłu, który łączy się z przebudzeniem boskiego kwiatu lotosu. W momencie, kiedy poszerza się świadomość twojego umysłu, kiedy energia kundalini penetruje w nieświadomych obszarach, zachodzi wówczas wiele neurobiologicznych, hormonalnych zmian. Działaniem spirytualnego ognia potrafi bardzo zakłócić spokój twojego umysłu.
Oczywiście należy tutaj uważać, aby nie popełnić wielu błędów, poprzez przepływ silnej energii kundalini. Jest też wielkim uderzeniem na ciało każdego człowieka. Nie pozostaje ona niezauważona poprzez osobę, w której ciele się rozwija, poprzez obserwatorów, świadków, ludzi. Nie da się tego procesu ukryć. Zanim w pełni rozwiną się wszystkie ośrodki, ten proces będzie trwał jeszcze bardzo długi czas, bo to jednak jest proces, który trzeba się uczyć. Każdy to wszystko przechodzi inaczej. Są podstawowe pewne rzeczy, ale to też jest uzależnione od predyspozycji i od człowieka. Jeśli będziesz zakłócał balans w mózgu, energia kundalini może okazać się bardzo groźną energią, która może spowodować zniszczenie lotosu korony i na zawsze zamknąć twoją drogę w głębsze wymiary. Potrafi być też groźna dla życia człowieka. Kiedy człowiek doświadcza przyjęcie energii kundalini do własnego mózgu, musi użyć właściwych narzędzi oraz współpracować z Bogiem.
Nie należy tutaj szukać dosłownie cudownych uzdrowicieli oraz innych doradców duchowych, którzy z reguły są mniej rozwinięci. Należy więc usiąść do cichej medytacji, modlitwy, śpiewać bardzo spokojne mantry, unikać dużych grup, przebywać na świeżym powietrzu, ale przede wszystkim obserwować sygnały, jakie tymczasem nadchodzi bardzo dużo z uniwersum. Sygnały te skierowane są tylko do osoby doświadczającej i nikt inny nie ma do nich wglądu. Jest więc to dużym nieporozumieniem, szukanie jasnowidzów. Wiele osób zgłasza, że posiadają zdolności kontaktowania się z wyższymi istotami oraz deklarują swoje wielkie zdolności. Tak naprawdę ten, który je posiada, nie będzie ingerował w życie, w którym budzi się to kundalini. Często ludzie, którzy rozmawiają z takimi wyższymi osobami, są kontrolowani przez obcego ducha i ta osoba raduje się z tego, a im bardziej się raduje, tym mocniej poddaje się jego działaniu. W pewnym sensie według mnie challengerzy, o których ostatnio mówiłem w trzeciej części „Czasu snu", tak mi się wydaje, może źle mówię, że oni są poddani takiemu działaniu. Tak naprawdę każda religia mówi o tym samym. Kwestia jest tylko podejścia albo metody, jakie stosują te religie.
Są duchy również, które przyklejają się do ciała, ale są też takie, które kontrolują umysł na odległość. Kto je przywołuje, zawsze może liczyć na ich przybycie, a nawet mogą pomóc albo też zaszkodzić. Próbują też uleczać, przynosząc chwilową ulgę, ale nie są oni w stanie usunąć głównego problemu. Nie potrafią oni leczyć. W chwili, kiedy budzimy się na kundalini, nie powinno się też poddawać żadnym obcym rękom. Nie wolno też pozwalać dotykać własnych ośrodków spirytualnych. Poprzez tak nieodpowiedzialne ręce bardzo łatwo w swoje ciało, które w tym czasie jest również wielką magnetyczną burzą, wpuścić te złe, fałszywe energie. Stan takiej osoby będzie gorszy niż przed zabiegiem, ponieważ może zdarzyć się, że odczujemy tylko na chwilę ulgę, ale to wszystko. Później może być już znacznie gorzej. Moja rada, jeżeli chodzi o to, jest taka, aby nie ufać wszystkim duchowym doradcom, którzy utrzymują kontakty z kosmosem.
Tak naprawdę uważam, że każdy powinien pracować tutaj sam, indywidualnie, ewentualnie grupowo, ale to też trzeba mieć taką dozę bezpieczeństwa. W sensie, że nie godzić się na wszystko i przede wszystkim nie wolno za żadną z kart iść, przynajmniej ja tak uważam. Mnie też przed tym ostrzegano. Nie powinno się iść na układy. Chociaż w niektórych przypadkach, ale to też musicie patrzeć tutaj na swoją intuicję, na swój rozwój, na swoją praktykę, na swoje doświadczenie, można w pewnych momentach posłużyć się pomocą innych istot. Zresztą o tym pisze też Robert Noble w swojej książce „OOBE. Ścieżka serca", gdzie też czasami on dostawał pomoc od innych osób. Musicie mieć takie coś wewnętrznie w sobie wypracowane, które pozwoli wam podejmować właściwe decyzje. Uzależnione jest to od niczego innego, jak tylko od waszego osobistego rozwoju. Okej.
Szczególnie należy tutaj również pamiętać, że prawdziwe Istoty Światła nie otwierają buzi z powodu błahych problemów. Jeżeli oni widzą, że faktycznie potrzebujesz lekkiego kopniaka, lekkiej pomocy, to ci bardzo chętnie pomogą. Ale też, tak jak powiedziałem wcześniej, z byle błahego powodu nie zrobią tego. Także pamiętajcie, abyście nie dawali się oszukiwać poprzez pijawki. Tak bym je nazwał, poprzez pijawki z tej drugiej strony. Z kolei jednak, kiedy na drodze spotka się oświeconego Mistrza, nie trzeba mu wyjawiać swojego problemu. Dwie oświecone osoby nie używają słów. Jest to rozmowa telepatyczna. Kiedy się spotkają, kontaktują się za pomocą uśmiechu, mimiki twarzy, poprzez przesuw fal, wibracje. Wszystko jest tam do odczucia z tej drugiej strony.
Tam nie ma kłamstwa. Nawet jak skłamiesz, to zaraz cię tam napomną, że coś tu oszukujesz. Lamowie oraz buddyści mistrzni stosowali też różne metody, na przykład język rąk. Wykonywali oni gesty, które znane były tylko tej grupce. Był to język wysoko oświeconych istot, powoli odkrywanych przez ludzi. Należy tutaj również wiedzieć, że ręce osoby oświeconej są bardzo piękne i zwracają uwagę swoim niezwykłym wyglądem. Dotyczy to również ich całego ciała. Wyglądają oni dużo młodziej, zdrowiej i jaśnieje od nich światłem. Kundalini może również obudzić się w ciele w drodze samorealizacji podczas medytacji oraz spirytualnych praktyk. Znane jest również pojęcie spontaniczne Kundalini, które pojawia się nagle, bez żadnych stymulacji, w momencie, kiedy osoba jest w pełni gotowa oraz manifestuje się na drodze dojścia do prawdy, kim jest, na mocno rozwinięte spirytualne zalety oraz wrodzone zdolności.
Spontaniczne Kundalini budzi się zawsze jako dar. Nagroda za pozytywne życie, za pozytywne akcje, oferowanie ludziom pomocy, która idzie prosto z serca człowieka. Serce jego połączone z całym ludzkim istnieje, bije tym samym rytmem. Doprowadza ono do harmonii oraz zjednoczenia się z Bogiem. Bardzo szybko się uczy, identyfikuje z jednością i bezinteresownie pomaga innym ludziom. Pamiętacie wstawkę, którą czytałem na samym początku? Tak, to ty, człowiek. Spontaniczne Kundalini, zwane też błogosławieństwem Boga, jest jednym z najbardziej owocnych darów, jakie człowiek może otrzymać na tej ziemi. Może oczekiwać on wiecznego życia w miłości i kiedy jeszcze trwa życie jego na ziemski, następują wielkie pozytywne zmiany w dalszych latach jego życia. Prawda jest taka, że kiedy otworzycie się na to, to wtedy dzieją się przedziwne rzeczy.
Naprawdę przedziwne rzeczy. Sam tego doświadczam na każdym kroku, każdego dnia. Otoczony boską miłością idzie nadal przed siebie oraz pomaga wszystkim potrzebującym spirytualnej pomocy. Od chwili, kiedy przebudzi się na takie Kundalini, aż do całkowitego zjednoczenia się z tym Bogiem. Proces ten zajmuje wiele lat, aby uzyskać taką pełną świadomość pozazmysłową. Kiedy aktywuje się spontaniczne Kundalini, następuje wówczas szybka przebudowa ciała fizycznego, niczym łańcuchowa reakcja. To jest proces w jedną stronę, tego się nie da zatrzymać. Można to spowolnić, można na kilka lat przestać, ale tak czy inaczej to wróci. To jest podróż w jedną stronę. Po prostu.
W drodze samorealizacji człowiek próbuje sam otworzyć się na taką energię. Jeśli będzie przestrzegał praw kosmicznych, o których jest mowa w Kundalini, w swoim czasie zostanie on połączony z takim Bogiem. Kto jest tym Bogiem? Zostawiam to już wam. Ja mam swoją koncepcję, ale nie chcę tutaj nikogo do niczego namawiać, aby sam podejmował własne decyzje i przede wszystkim używał swojego mózgu, umysłu. Często zdarza się, że ludzie, którzy rozwijają swoje zmysły, aby manifestować się dla prywatnych celów, dla własnych zysków, manipulują innymi ludźmi. Znamy to chyba, nie? Manipulacja nie jest mile widziana, nazwijmy to, w niebie. Można wówczas czekać bardzo dużo na połączenie z taką jednostką, która nastąpi wtedy, kiedy skoryguje się własne pomyłki, błędy oraz taki minis osąd, tak bym to nazwał. Kiedy pracujesz z Kundalini, pracuj tylko i wyłącznie z Bogiem, jakbyś go nie nazywał i za jaką istotę byś go uważał.
Każde fałszywe działanie może wpędzić cię jeszcze w większe kłopoty. Bądź co bądź Kundalini to, jak powiedziałem już wyżej, może i w dobrą stronę pójść, i w złą. Należy tutaj pamiętać, że tylko poprzez działanie Boga, który tworzy w tobie wewnętrzny ogień, taki kundalini, będziesz połączony z kosmicznym ogniem. W tej samej chwili twój nieświadomy umysł nagle wybudzi się. Ujrzysz światło o zupełnie innych barwach, nie tylko w przenośni. Zrozumiesz działanie swojego środowiska oraz rozpoznasz świadomość innych umysłów. Prawda jest taka, że z praktyką, kiedy już nabierzecie praktyk kundalistycznych, to nie potrzeba wam już nie wiadomo jak dużo czasu, aby dojść i zrozumieć, albo przede wszystkim wyjść poza, jeżeli chodzi o kolorystykę, ponieważ kolorystyka mówi wszystko. Inaczej wygląda energia istoty emanującej światłem dobra, energii dobra, a inaczej wygląda emanująca energia istoty, która ma nie za ciekawe zamiary, jeżeli chodzi o was. Normalnie jest was dzisiaj tak dużo, pomimo że zrobiłem spontaniczną audycję. Prawie 120 osób.
Oj, czuję się skrępowany. Dobrze. Powiedziałem wam troszkę o roli kundalini. Przepraszam, ale muszę trochę odkaszlnąć. To się tak wydaje, ale jak się mówi do mikrofonu, to jest zawsze problem, bo strasznie swędzi w gardło. Rola kundalini. Ja pozwolę sobie później w trakcie audycji wkleić wam linka do strony, z której czerpię informacje. Jest to stronka stricte poświęcona kundalini. Bardzo fajna stronka. Macie tutaj nagrania, macie tutaj wideo, macie opisane poziomy.
Tak, to co ja tutaj mówię wam. Posiłkuję się troszkę pomocno, bo wiadomo, nie wszystko na pamięć znam. Zresztą jeżeli chodzi o kundalini, to siedzę od 2004 roku, jak dobrze pamiętam. Niektóre techniki, metody po prostu porzuciłem, niektóre stosuję, niektóre zmodyfikowałem według siebie. Wywalywały mi też z głowy, ale w momencie, kiedy się otworzysz na kundalini, nie potrzebujesz już inaczej. Po prostu są pewne okresy, które przechodzisz i co jakiś czas, że tak powiem, zostajesz wpuszczony na jakieś takie wyższe poziomy, levele i zupełnie inaczej się już wtedy z tym wszystkim pracuje. Dobrze, co wam tutaj jeszcze powiedzieć? Poziomy kundalini, tak? Poziomy kundalini. Wielu osób, które otwierają się na kundalini, nie w pełni są świadomi tego, że w tym czasie należy pracować z Duchem Świętym.
Według tej ideologii. Kundalini jak kundalini. Ja nie wyznaję żadnej religii, natomiast biorę trochę z buddyzmu, biorę trochę z kundalini, biorę jeszcze z innych rzeczy, więc po prostu mam swoją własną religię, że tak powiem. I nie z wszystkim się zgadzam, co jest w tych wszystkich ideologiach, czy kundalini, czy w buddyźmie, czy jeszcze w hinduizmie, czy jeszcze w jakichś innych. Natomiast korzystam z wielu narzędzi i dobieram na swoje własne potrzeby. Bo prawda jest taka, że dzisiaj wszystko jest rozsiane po wielu miejscach i teraz trzeba przez gęste sito to wszystko odcedzić i wybrać to, co jest dla ciebie, słuchaczu, jak najbardziej przydatne i potrzebne. Według niektórych joginów oraz innych religijnych ugrupowań kundalini oraz Duch Święty nie są tym samym. Na przykład Sahaja Yoga budzi i rozwija swoją moc, która mieszka w człowieku. Wewnętrzna energia kundalini zawsze wzmacnia siły oraz możliwości człowieka, tymczasem powoduje jego samorealizację. Kiedy człowiek w ten sposób praktykuje, uwalnia się taka nowa energia, że tak powiem.
Odtykane są te kanały. Ogień. Na skutek tarcia się dwóch energii, która rozwija się w ciele fizycznym na pierwszym poziomie, operując za pomocą czakr. Nie ma w tym działaniu śladu Ducha Świętego. Ta nowa energia otwiera człowieka na jego pierwsze pragnienia, zwiększa potrzeby seksualne, rozwija mocne ośrodki mowy, piątą czakrę. Wzmacnia pamięć, usprawnia ciało fizyczne. Pobudzona nowa energia powoduje aktywację czakr, które mogą otworzyć na przykład zdolności jasnowidzenia oraz jasnosłyszenia pochodzące z astralu. Dokładnie, to są te pierwsze poziomy, o których kiedyś mówiłem. O których wcześniej mówiłem. Nieco wyżej klasyfikuje się drugi stopień, kiedy wewnętrzna energia kundalini wnika w aurę człowieka.
Zmienia się wtedy osobowość takiej jednostki, tworząc tak zwaną metaświadomość i ta metaświadomość wzbudzi w człowieku wolę oraz inteligencję i emocje. Dokładnie jest to, co powiedziałem tydzień temu, że tutaj kluczem do wszystkiego jest emocja. Może nie do wszystkiego, ale w dużym stopniu ta emocja odgrywa tutaj ważną rolę. Jednostki te są mocno skoncentrowane na sobie oraz rozbudowują one własną osobowość poprzez odkrywanie swoich większych zdolności, tak aby poświęcić się na wyższe cele. Te dwa pierwsze poziomy są przynależne do podświadomości i absolutnie nie ma tutaj udziału działanie boskie czy jakiś innych zewnętrznych istot. To tak naprawdę ty, to twoja energia i to ty to wszystko tutaj tworzysz i kreujesz oraz poddajesz się tym energiom. Poziom trzeci jest poziomem najwyższego stanu przebudzenia, które posiada dodatkowo 12 poziomów, stopni też, jakby to nazwać. Człowiek tutaj dochodzi do momentu, kiedy zdaje sobie sprawę, że jego ciało jest tylko pojazdem, a on jest świadomością, a właściwie nadświadomością, która otwiera najwyższe oktawy jego świadomości. Nadświadomość tutaj otwiera najgłębsze duchowe wnętrze człowieka, które pozwala głębiej wniknąć w struktury boskie. Tak naprawdę pozwala zrozumieć, że jesteśmy podróżnikami kosmicznymi, którzy się manifestują w pewnej formie tutaj na Ziemi, w formie ciała fizycznego.
Jednostka reprezentująca do tej pory świat fizyczny przenosi się wtedy właśnie na takie wyższe wymiary oraz zaczyna egzystować na wyższym planie. I tu jest ten właśnie moment, kiedy istota myśląca już pozamózgowo, tak to nazwę, zaczyna zupełnie w inny sposób z ludźmi rozmawiać. To są właśnie ci ludzie, o których mówimy: świry, wariaty, ponieważ oni mają już zupełnie inne postrzeganie rzeczywistości. Dlatego też ludzie, którzy mają wyjścia poza ciało czy OOBE, bardzo często mają problem z przekazaniem informacji, ponieważ nie każdą rzecz można powiedzieć, nazwijmy to, po ludzku. Bardzo ciężko wyjaśnić pewne rzeczy w słowach. Stan trzeci jest zwany też wielkim przebudzeniem, odrodzeniem duszy oraz rewolucją świadomości. Stan ten jest bardzo niezwykłym fenomenem. Tak jest. Pamiętacie część częścią czasów snu, jakie tam mnie tu aż przeżyły emocje. To był troszkę inny poziom i inne doświadczenia, jakie miałem wcześniej.
Bardzo podobne, ale troszkę odmienne. Osoba taka nagle, z dnia na dzień praktycznie zmienia swój styl życia, porzuca całkowicie materializm. Powoduje przejście w stronę wirtualną, uwalnianie się od starszych form własnej działalności oraz zrozumiałych wymiarów transcendentalnych. Wiecie co? Właśnie u mnie sąsiad odkurza. Puszczę wam muzykę i coś spróbuję z tym zrobić i zaraz do tego wrócę, bo to tak nie będzie. Mam nadzieję, że aż tak nie odbieracie tych dźwięków, ale zawsze coś musi być. Tak to właśnie jest. Jak czasami nie uprzedzi się kogoś, że się prowadzi audycję na live. Okej, dobrze.
To w takim razie ciągnijmy ten temat, bo jest naprawdę fascynujący. Okej, czy wszystko jest u mnie w porządku? Wszystko jest dobrze. Transformacja nowej, nagle i spontanicznej, przebudzonej osobowości ciągle zastanawia świat naukowców, a szczególnie chodzi tutaj o psychiatrów, którzy wnikają w coraz to mocniejsze sfery mózgu, tak aby zbadać przyczyny takich gwałtownych zmian w osobowości człowieka. Mistycy inaczej odnoszą się do takich przypadków i nazywają je nawiedzeniem Ducha Świętego w tej ideologii. Naukowcy, którzy badają energię kundalini, dopatrują się w niej pochodzenia stygmatów, tak na przykład jako jedno z doświadczeń właśnie takiej kundalini. Największym stygmatykiem XX wieku był właśnie niewątpliwie ojciec Pio czy Teresa Neumann. Jak oni te stygmaty robili? Zapraszam do hiperprzestrzeni. Tam kapitan Tomasz z Radia na Fali opowiada, w jaki sposób to się działo, w jaki sposób można bardzo łatwo zrobić sobie takie właśnie stygmaty.
Oboje cierpieli bardzo, nie tylko z tego powodu, ale również zgłaszali inne symptomy, które są uznawane za znaki otwierającej się kundalini. Zgłaszali oni wielki ogień w swoim ciele oraz wewnętrzne światło, które towarzyszyło im w procesie oświecenia. W latach 1910-1922 Ojciec Pio cierpiał na nagłe oraz bardzo silne bóle głowy, które były zagadką dla badających go lekarzy. W jeszcze większe zdumienie wprowadzała ich wysoka temperatura ciała słynnego kapucyna. Ojciec Pio pisał o Duchu Świętym i trwającym ogniu, o którym również wspominał Jan Chrzciciel czy Jezus Chrystus. „Ale ten, co idzie po mnie, jest mocniejszy niż ja. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”. Taki cytat z Pisma Świętego oraz słowa Ojca Pio, cytuję: „Oto tajemnica, której nie dano mi przeniknąć. Próba ognia, ale ognia całkowicie innego od naszego materialnego ognia. Te dwa rodzaje ognia jednakże mają cechę wspólną, którą jest zdolność, aby niszczyć i trawić wszystko, co się sprzeciwia swobodnemu osiągnięciu ich celu.
Rzeczywiście, kiedy dusza wyjdzie z tego trwającego ognia, jest coraz bardziej obnażona z szat starego człowieka”. Koniec cytatu. Ze słów tych wynika, że obca Ojcu Pio była terminologia kundalini. Nie budził tej siły. Przybywała ona do niego spontanicznie. To, co wspominałem wcześniej, nieoczekiwanie oraz manifestowała się w nim ona jako olbrzymia siła, której nie był w stanie rozumieć do końca. Żalił się, bo cierpiał przez to bardzo. Tutaj zacytuję jego słowa: „Mój Ojcze, pomóż mi i spraw, by inni mi pomagali. Jeśli nie ma wyjścia z tego stanu, to przynajmniej aby do mojej świadomości wszedł promień światła, który mi umożliwi, bym w jakimś stopniu spostrzegał prawdę twoich zapewnień. By wstąpiło we mnie także trochę pociechy, która by zmniejszyła nieco udrękę spowodowaną ukrytym w samym środku serca cierpieniem raniącym mi je w okrutny sposób”.
Koniec cytatu. Tutaj na czacie widziałem, że Select pytał się o poziomy świadomości. To ja wam teraz te poziomy świadomości, przepraszam, nadświadomości. Ja wam te poziomy teraz streszczę pokrótce. Pierwszy poziom jest nieco wyżej od ciała fizycznego i w kundalini jest on nazywany No nie mogę. Pinda, panowie. Pinda. Słuchacze. Pinda. Jako egoistyczna rzeczywistość, która znajduje się w świecie astralnym, nazywanym tutaj jako Anda.
Anda składa się z trzech partii: subtelnej rzeczywistości, planetarnej rzeczywistości oraz sfery kosmicznej. Drugi poziom przynależy do świata mentalnego i nazywany jest Brahmandą. Jest to sfera superkosmiczna. Pozwala ona na wejście w głębszą świadomość oraz potrafi osiągać świat czystego ducha nazywany Parabrahmanda. Na tym poziomie energia kundalini produkuje nowe wewnętrzne doświadczenia w zależności, jak dana jednostka operuje swoim pojazdem-ciałem. W trzecim poziomie, kiedy otwiera się ten poziom, energia kundalini otwiera niższą subtelną rzeczywistość i powoli rozpoczyna przyłączanie się takiej jednostki do kosmicznego kundalini. W chwili zawarcia unii pomiędzy tymi dwoma energiami wewnątrz człowieka oraz na zewnątrz płynącej z kosmosu osoba osiąga stan wyższego ja. Na poziomie czwartym człowiek za pomocą wysokich już energii otwiera się na wyższą, subtelną rzeczywistość. Poziom piąty otwiera ciało na rzeczywistość planetarną. W chwili otwarcia czakry serca oraz czakry korony dusza osiąga pięć planetarnych inicjacji.
Osoba, która osiąga ten poziom, jest od tej pory zwana adeptem. Otwiera się ona na poziom kosmicznej świadomości na pierwszym poziomie takiej sfery kosmicznej. Ci, którzy w pełni otworzą siedem czakr-centrów umieszczonych u nas w organizmie, tych podstawowych siedem czakr w swoim pojeździe realizują się jako Brahman i są już zwani Master, czyli mistrz. Na siódmym poziomie otwiera się świadomość najwyższą, czyli chodzi tutaj o Boga. Zmieniają się wówczas wtedy oktawy świadomości kosmicznej na jeszcze wyższe sfery. Kiedy taka dusza osiągnie unię ze swoją świadomością boską, staje się wówczas kosmicznym masterem. Jest ona gotowa na wniebowstąpienie. Ósmy poziom przynosi człowiekowi wizje, jakich doświadczał choćby nawet Chrystus czy Budda. Są to wizje miłości oraz mądrości. Stopień ten jest przynależny do świadomości boskiej.
Dziewiąty poziom otwiera ciało na sferę superkosmiczną. Siedem czakr wówczas zostaje całkowicie przyłączonych za pomocą siedmiu promieni do uniwersum. Jednostka taka osiąga spiritualną inteligencję. Otwiera się wówczas ona na centra mocy, siddhi nazywane, oraz mądrości, jnana, miłości, prema oraz cnoty dharma. Ten poziom aktywuje osoby na poziomy zwane guru lub awatar. Są też inne nazwy: ripnoche, mushrit, avadhuta, siddha, maharishi i tak dalej. Jest tego masa. Dziesiąty poziom otwartego kundalini na poziomie kosmicznym jest jednym z ośmiu wysokich rzeczywistości w świadomości przebudzonej duszy zanurzonej w sferze transcendentalnej i od tej pory jest zwany paramahansa. Powtórzę jeszcze raz: paramahansa. Jedenasty poziom jest to już sfera doświadczeń na jeszcze wyższych sferach transcendentalnych, a jej tytuł jest mahatma.
Kurczę, co za język. Nazwy. Najgłębszy poziom otworzonego kundalini osiąga się w momencie obudzenia najwyższej szakti. Stopień ten jest również promieniem miłosierdzia oraz doskonałości. Daje on świętą, nieśmiertelną moc i ponadczasowość, poruszając się we wszystkich wymiarach, które zamanifestowane są w najwyższym źródle. Jeżeli ktoś osiągnie taki poziom, zwany jest satguru swami. Taka nazwa. Tutaj były te wszystkie poziomy, które wam wymieniłem. Żebyśmy teraz tutaj już za porządkiem lecieli. To może wejdę w podróże poza ciałem w takim razie, bo to jest audycja głównie związana z tą kwestią, więc nakierunkuję tory na tę stronę.
Ja sobie tylko sprawdzę. Okej, w takim razie wszystko widzę, że jest dobrze. Podróże poza ciałem. Jeżeli chodzi o ideologię kundalini. Jednym z najbardziej znanych takich odmiennych stanów świadomości są doświadczenia mistyczne czy jakiekolwiek inne formy w poza. Ludzie, którzy postrzegają takie zjawisko, bardzo często mają przekonania religijne, myśleniowe oraz interpretują te wszystkie doświadczenia, które postrzegają w poza według swoich własnych zmysłów. Tu zawsze następuje ten konflikt. Co jest rzeczywiste, co jest nierzeczywiste? O co w tym wszystkim chodzi? To właśnie tutaj następują lęki, kiedy człowiek nie wszystko rozumie, bo bardzo ciężko jest to zrozumieć i podejmuje decyzję, że on się w to nie bawi.
On woli materializm. Klan wieczorem, łoić piwko na fotelu i tak dalej. Jeżeli chodzi o te doświadczenia, to jedno jest pewne, że doświadczenia takie nie mają nic wspólnego z kolorem naszej skóry, z religią tradycyjną. Wszyscy mogą doświadczyć kontaktu ze źródłem Boga. Ja tego słowa nie lubię używać, bo Bóg to Bóg. Ja wolę używać „kontakt ze źródłem” po prostu jako ostatecznej rzeczywistości, niezależnie czy ktoś jest religijny, czy też jest to osoba świecka. Bo trzeba tutaj też wspomnieć, że takich stanów osiągają nie tylko osoby uduchowione. Nie tylko. Tak jak powiedziałem wcześniej, może być to również forma- Okej, sorry, bo czytam tutaj czata. Ludzie, spokój.
Głównym czynnikiem jest to, w jaki sposób człowiek patrzy na swoje życie oraz wszystkich ludzi jako jego przejaw. Nie ma na tej drodze nic gorszego, jak definiowanie swojego własnego światopoglądu. Zawierającego program jak człowiek ma żyć, a więc moralność człowieka według jego własnego postrzegania, według własnych indywidualnych zachowań, potrzeb i religijnych. Dokładnie. Wyjść poza schemat. Na drodze tej liczy się bezinteresowność, która zostaje osiągnięta poprzez ofiarność oraz rezygnację z własnych interesów. Na tej drodze nie ma również duchowych władz, autorytetów, którzy to próbują trzymać nas w swoich dybach w cudzysłowie, w klamrach, ograniczając nasze działania oraz narzucać nam, którą drogą mamy iść. To ty podejmujesz tutaj decyzję. To ty jesteś twórcą i kreatorem swojej rzeczywistości. To ty masz tego pilota i w każdym momencie możesz przełączyć kanał albo odłożyć tego pilota.
To już jest twoja decyzja, czy weźmiesz niebieską tabletkę, czy czerwoną. Na drodze tej nie ma zemsty, konkurencji. Tutaj jest pojmowanie tego, że tak naprawdę my wszyscy jesteśmy jednością. Tak jak jeden jest Bóg, tak jak jeden jest Bóg czy też źródło. Tylko nieczysty umysł, ale umysł, który jeszcze nie do końca wyzbył się tych przekonań fizycznych, wyznacza granice, projektuje wartości, ambicje oraz cele, nieskończące się preferencje różnych świadomości, które to jednak ograniczają człowieka do poziomu bycia kupą mięsa. Bo do tego poziomu się to wszystko tutaj sprowadza. Ale to jest marsz do śmierci, poczucie jeszcze większego odłączenia oraz niezadowolenia, ponieważ odzywają się tutaj aspekty ego: pycha, zazdrość, egoizm, chciwość, ambicja. I wszystko to jest marne oraz żałosne i trudne człowiekowi do zaakceptowania, jeżeli podejmuje drogę ewolucji swojej duchowości. Doświadczenie jedności przychodzi poprzez zaakceptowanie tego wszystkiego, co jest pozytywne, prawdziwe oraz realne. W miejscu tym człowiek umie już oddzielić, co prawda, zrobić sobie taką granicę oddzielającą dobro od zła.
Nie ma z tym problemu oraz wypycha wszelkie negatywne działania, czynniki poza swoje granice. Rzeczywiste doświadczenie głębszej jedności różni się od myśli oraz tworzy niesamowite pojęcia. Człowiek staje się bardziej świadomy, rośnie jak altruista i mocno odcina się od egoizmu, dając z siebie coraz więcej. Znacie takie przypadki? Znacie? Bo ja ich mam mnóstwo. Także jak tutaj widzicie, tak to wygląda. Doświadczenia mistyczne, które doświadczają ludzi w poza, są uniwersalne i mają wspólne cechy, pomimo to, że ktoś pochodzi z innej kultury czy też religii. Zawsze są one duchowe, lecz wcale to nie znaczy, że muszą mieć one charakter religijny oraz ograniczać się jedynie do mnichów, kapłanów. Według naukowców, według badań naukowych doświadcza je około 43% ludzi świeckich, a więc nie tylko mnisi, tak jak powiedziałem wyżej, czy kapłani albo jakieś osoby uprzywilejowane.
Osoby takie bardzo często nie uczęszczają ani do kościoła, są na przykład ateistami albo innych jeszcze poglądów. Są to raczej stany uczuć, a nie intelektu. Intuicyjna świadomość objawienia rzeczy zakrytych oraz doświadczenie świadomości jedności ze źródłem. Mistyk odróżnia wielkie prawdy. Nikt nie może go od nich odwieść i widzi wyraźnie niemoralnych ludzi, którzy mocno zakłócają ten cały nasz świat tu wokoło. Osoby takie czasami przekraczają czas oraz przestrzeń. Doświadczenia mistyczne trwają albo kilka sekund, albo kilka godzin, na przykład długotrwałe okresy samadhi, mistyczny stan koncentracji jednopunktowej. Osobiście przeżywałem bardzo wiele takich długoterminowych, mistycznych doświadczeń, o których możecie nawet posłuchać choćby w pierwszej części „Czas snu. Wspólne śnienie". I tam są opisane stany, choćby nawet w tej komnacie, która była ze światła, gdzie miała przedstawioną pewną koncepcję.
Dokładnie tam opisywałem wszechświaty. Zapraszam do odsłuchania. Nie ma co wracać już do tamtego, było. Trzeba iść dalej. Kiedy takie stany człowiek zaczyna osiągać, wszystko, co na świecie nazywa się bajką, legendą czy mitem, przyjmuje formę głębokiego kontaktu ze źródłem. Nie należy, jeżeli chodzi o takie przekazy, tego ignorować. Tylko raczej dobrze by było, aby człowiek zaczął dochodzić, badać, dlaczego takie coś mu zostało ukazane. Wszystko, czym kiedykolwiek było myślenie człowieka, nie jest tylko podmuchem wiatru. Tak samo, jak każde wypowiedziane słowo. Słowa to takie podmuchy wiatru.
Teraz wieją, a za chwilę wchodzą w stan ciszy. Ale to, co stworzyła ludzka myśl, jest zapisane w pieczystach eterycznych. Księga, która wiszą w przestrzeni jak videodyski i można je zawsze odtworzyć. Choćby nawet Biblioteki Akaszy, czy inaczej. Różnie to ludzie nazywają. Osobiście wiele razy w takich bibliotekach byłem. Często pojawiają się w naszych snach wizje, marzenia. Wszystko to będzie miało później odbicie w naszym umyśle i ma ogromny wpływ na nasze życie. Pamiętacie, co mówiłem ostatnio, kiedy tłumaczyłem te wszystkie struktury? Nawiązywałem do rzeczywistości w poza.
Według mnie jest błędne myślenie ludzi, że wszystko zaczyna się od ciała fizycznego, nazwiemy go poziomem zerowym i idzie w górę poprzez wszystkie te stany ciała eteryczne i te wszystkie inne ciała. Według mnie idzie to nie od punktu zerowego, czyli od ciała w górę, a odwrotnie. Czyli z kosmosu przechodzi przez wszystkie ciała i dochodzi do ciała fizycznego. Wszystko to, co tutaj doświadczamy, jest kwintesencją tego, co dzieje się w tych wyższych poziomach świadomości. Czyli na przykład kiedy mam ból nogi i wchodzę w odpowiednie transy i zaczynam rezonować z wibracjami, dostrajać się do tych wibracji, bo jesteśmy jak radio, które się musi tą gałeczką sobie tak poruszyć, żeby się dostroić w odpowiedni stan. I w tym momencie, kiedy się dostroję i doświadczam tego wszystkiego, to tam mogę blokować ból, mogę reperować. Nie będę tutaj podawał innych przykładów z mojego życia, bo wiem, że i tak mi w to nikt nie uwierzy. Ale pewne rzeczy, kiedy na nowo, po latach powróciłem do tych wszystkich medytacji. Medytować zawsze medytowałem, ale jeszcze innych stanów podświadomości, kiedy zacząłem się programować w pewne rzeczy, to było tak, że to, co operowałem w poza, tak zwane operacje fantomowe, czyli bez dotyku ciała fizycznego, jesteśmy w stanie przeprowadzać operacje na sobie. Dosłownie.
Albo inne byty, bo też tak może być. Oczywiście będąc już na wyższych poziomach świadomości, to operacje przeprowadzane w poza, czyli na przykład blokowanie bólu czy operacje fantomowe przekładały się na efekt w fizyku. Tak bym to nazwał. Oczywiście to nie jest tak, że od razu, ale jakiś czas musi upłynąć, żeby to się wszystko poukładało odpowiednio w poza i dopiero później jest z tego manifestacja, kwintesencja w realu. W czasie doświadczeń mistycznych, szczególnie długotrwałych, stan umysłu zmienia się oraz fizyczny. Zmniejsza się oddychanie, puls, obieg fal mózgowych oraz traci się świadomość swojego ciała. Tak naprawdę w ogóle go nie czujemy, jakby nagle przestało ono istnieć. Ciało ludzkie jest nam totalnie obojętne. Tylko teraz kwestia tego punktu świadomości, a właściwie nadświadomości, jak my to wszystko pojmiemy i zrozumiemy. W czasie stanów mistycznych człowieka nie interesuje ciało, czy jest ono żywe, czy martwe.
Dokładnie to powiedziałem przed chwilką. A ma to tylko tyle z życia, że ledwie oddycha. Jest ono nieświadome bycia, bólu w czasie takich doświadczeń mistycznych. Zresztą to jest bardzo porównywalne do tych paraliżów. Tylko że w paraliżu przysennym ma się świadomość tego ciała. Niektórzy to różnie odbierają. Oczywiście na początku jest strach i tak dalej, później to wszystko się rozwija i tak naprawdę jest to przyjemne. Pamiętam, Michał Klotz z Teorii Chaosu też prowadził o OBE i tak dalej. I tam ludzie dyskutowali, że to, że tamto, że to jest ciężkie. Ja napisałem wtedy tezę, że ja uwielbiam te stany paraliżu przysennego, bo one są dla mnie wskazówką i mówią mi, na jakim etapie jestem dostrajania się.
To był szok. Pamiętam, wtedy na czacie dość zawarta dyskusja, ale ciała. Ja mam inaczej, ja to inaczej odbieram. Być może jest to związane z praktykami. Prawdopodobnie z praktykami jest to związane oraz z doświadczeniami, bo ja niestety jako osoba doświadczająca tych wszystkich stanów... Wiecie, kiedy pierwszy raz miałem paraliż? o którym pamiętałem, że to był paraliż, bodajże 2012 albo 2013 rok. Wcześniej nigdy nie doświadczałem paraliżów. Dopiero w momencie, kiedy zacząłem czytać o tych paraliżach, coraz więcej osób zaczęło wchodzić. Założyłem sobie Facebooka, którego kilka lat temu usunąłem.
Zacząłem wchodzić na strony związane z OOBE. Podjąłem taką decyzję, że chcę przejść ten paraliż i chcę go poznać. Inaczej, chcę po prostu zrozumieć ten paraliż, sekunda po sekundzie, milimetr po milimetrze. Dopiero wtedy zacząłem tak naprawdę doświadczać paraliżu. Nigdy wcześniej nie doświadczałem paraliżów. Automatycznie wyskakiwałem poza ciało i miałem już tą świadomość, że jestem. Oczywiście wiadome, różne to stany były. Raz lepiej, raz gorzej się człowiek tutaj wystroił, ale tak to tutaj wyglądało. W doświadczeniach mistycznych ma ogromne znaczenie energia kundalini. Wówczas ciało przybiera mimowolne postury jogi, ruchy tańca.
Szczególnie to widać podczas spontanicznego przebudzenia kundalini. Jest to tak zwane przebudzenie duchowe. Duchowe powstanie. Znają je nie tylko Hindusi czy buddyści, ale również wszystkie kultury, nawet Buszmeni w Afryce. Takich stanów doświadczała również mała Tereska Lesier. I stąd takie uniesienia. A skąd właśnie takie uniesienia były u tej katoliczki? Każdy tego doświadcza. To nie jest jakiś wyjątek takich stanów mistycznych i nie jest to absolutnie powiązane z jakąkolwiek ideologią, religią. Trzeba też wiedzieć, że doświadczenia mistyczne nie są ograniczone do konkretnej religii oraz grupy.
Są po prostu dla wszystkich. Każdy może takich stanów doświadczać. Kwestia tylko po prostu praktyki albo wewnętrznych predyspozycji. Wielu ludzi czuje niechęć do ludzi mistycznych, ponieważ nie rozumieją ich wewnętrznych doświadczeń. Naśmiewają się z ich doświadczenia bytu. Do wielu ludzi do dziś nie dotarło, że takie stany są możliwe w życiu każdego człowieka i chociaż są jeszcze rzadkością, to wcale nie znaczy to, że nie istnieją oraz są objawami choroby psychicznej u człowieka. Jest to najbardziej normalne doświadczenie każdego człowieka, który przeżywa odmienne światy rzeczywistości i nie potrzebujesz tutaj jakiejkolwiek wiedzy o kosmosie, aby je przeżywać. Chociaż dla wielu ludzi są pod płaszczykiem enigmatycznej tajemnicy, nie są one oszustwem czy fantazją mistyków. Doświadczają oni ich osobiście i o tym mówią światu. W obecnych czasach widać dość duże obniżenie poziomu mistycznego, chociaż ja wiem, trzeba było się troszkę nad tym zastanowić.
Jest także grupa, która chce na siłę rozbudzić w sobie wszystkie właściwości paranormalnie, lecz ludzie wybierają niewłaściwe drogi. Wykorzystują do tego celu właśnie choćby nawet substancje psychodeliczne, środki nasenne, a nawet przeciwbólowe, które to tłumią oddychanie i pracę mięśni, na przykład morfina, tudzież stosują inne kumulacje, transcendentalne medytacje połączone z innymi dziwnymi formami, które najczęściej doprowadzają ich do bram piekła. Ja wam mogę powiedzieć od siebie, że bardzo duży wpływ na osiąganie takich stanów mistycznych ma też wasze jedzenie. Szczególnie spożywanie mięsa. Sam testowałem na sobie jak to u mnie działa i potwierdzam to. Natomiast można śmiało podnieść swoje i zdrowie i w ogóle doświadczenia mistyczne, pozacielesne poprzez na przykład jedzenie dużo owoców, warzyw albo całkowite odrzucenie jakichkolwiek tabletek. Ja miałem kiedyś swego czasu takie momenty, że na przykład kiedy wziąłem, zjadłem mielonego, to przez dwa dni później to mielone mnie męczyło. Naprawdę takie stany miałem kiedyś. Dosłownie szedłem do toalety i po prostu musiałem wydalać. Automatycznie też widziałem pogorszenie w jakości moich snów.
Także jedzenie tutaj ma absolutnie wpływ. Po prostu zdrowy styl życia, inna świadomość. W czasie oddziaływania poprzez różne leki, narkotyki w naszym ciele zmniejsza się ilość tlenu we krwi, wzrasta dwutlenek węgla oraz produkują się halucygene wizje. Nikt na przykład z personelu medycznego nie widzi w czasie operacji, że dużo człowieka leżącego na stole operacyjnym stoi obok tego stołu albo też wisi nad nim i obserwuje, co się dzieje poza ciałem. Robiłem takie coś, kiedy miałem siedem lat temu operację na kolano, bo miałem zerwane więzadło. To wcześniej, dwa, trzy dni wcześniej, że tak powiem, przygotowywałem się do tej operacji i po prostu w momencie, kiedy miałem tą operację, po prostu wyskoczyłem poza ciało i obserwowałem całą operację swojego ciała. Pamiętam, w pewnym momencie lekarz, bo oczywiście byłem od pasa w dół sparaliżowany, ale co jakiś czas żeśmy rozmawiali, ale w pewnym momencie, kiedy się wprowadziłem w stan I po prostu jakbym przysnął, że tak powiem, to w pewnym momencie pamiętam, jak lekarz zaczął się zastanawiać, czy wszystko ze mną w porządku. Zaczął mnie trącać, czy wszystko jest okej. Pytać się. Pamiętam, wtedy musiałem szybko skoczyć, ściało.
To miałem siedem lat temu taką sytuację. Jakoś tak, siedem, sześć. Wielu ludzi pamięta dosłownie swoje operacje oraz powtórzą każde słowo, które padło na sali operacyjnej. Opiszą każde zdarzenia, lecz nie jest to stan absolutnie naturalny i wiadomo, że nawet po błahej operacji można już nigdy się nie przebudzić. Też z anestezjologiem rozmawiałem, parę słów powiedziałem. Oczywiście ona tylko na mnie popatrzyła, na zasadzie, nie powiedziała mi tego wprost, ale wiedziałem, o co jej kaman. Chociaż z drugiej strony zdałem sobie sprawę, że ci ludzie doskonale wiedzą, o co chodzi, bo pewnie nie raz mieli takie sytuacje, gdzie ludzie im jakieś dziwne rzeczy opowiadali, ale przypuszczam, że ona to zgoniła na zasadzie działania środków przeciwbólowych. Działając na ciało lekami, szczególnie przeciwbólowymi, zalewamy sygnały nerwowe uczuć, co objawia się wielokrotnymi halucynacjami po przebudzeniu. Wybierając się w podróż do wyższej świadomości, musimy umieć odróżnić fałszywą świadomość od tej prawdziwej. Na ile możemy kontrolować naszą świadomość oraz móc wpłynąć na swoje ciało, umysł oraz ciało fizyczne?
Jak myślicie? Prawdziwym człowieczeństwem jest boska świadomość, która nie ma nic wspólnego z fałszywą strukturą wiary i myśli infiltracji naszej prawdziwej istoty jako dusza wyrażona poprzez ciało fizyczne. Nasza prawdziwa istota duchowa musi być czysta oraz świadoma boskości. Powinniśmy być bazą bezwarunkowej miłości, kluczem do czystej dobroci oraz inteligencji nieskończonego bytu. Musimy też tutaj dobrze zrozumieć pojęcie światło Boże, boska energia emanująca poprzez duchowe światy oraz egzystencję wielowymiarowej, nieskończonej częstotliwości. Terminy te jeszcze nie do końca są dziś znane dla umysłu ludzkiego. I będzie tak do momentu, kiedy człowiek nie przekroczy tak zwanego punktu zerowego w świat fizyki kwantowej oraz nie przeniesie się do jednolitego poziomu świadomości, zwaną również Bogiem. Nasze nieporozumienia wynikają tutaj z upadku człowieka, który to ma wpływ na nasze emocje, umysł, DNA oraz komórkowe częstotliwości ciała. Czas przebudzenia jest to proces odnowy, transformacji oraz jest to po prostu nowa podróż człowieka w inne wymiary rzeczywistości. Człowiek przekształca się w coś w rodzaju innego strukturalnego bytu, który budzi się w zupełnie nowej formie.
Wtedy pojmujesz, że jesteś więcej niż tylko kupą mięsa. Okej, tu jest wszystko okej. Dobra. Człowiek może stworzyć wszystko od wewnątrz, ponieważ jest istotą w Bogu. Posiada on nieskończoną wiedzę poprzez uczestnictwo w takim właśnie Bogu. Ale mamy też dwie pełne twórcze możliwości i zgodnie z wolą Stwórcy, Boga, wypełnieni wiedzą oraz mądrością z jego poziomu, albo też swoją własną, ludzką, ziemską drogą, z tą naszą urojoną wiedzą, mądrością, gdzie działamy na własne ryzyko. To jest właśnie to. Dwie drogi. Albo w prawo, albo w lewo. To twój wybór.
Do której natury się przebudzimy, taką właśnie będziemy osobą. Czy dotrzemy do procesu przebudzenia, wniebostąpienia oraz czystej mądrości i wiedzy człowieka działającego w miłości, pokoju, czy też harmonii oraz boskiej kreatywności, czy też pójdziemy w drugą stronę biegunu, do wymiaru świadomości ludzkiej inspirowanej własną, niedoskonałą myślą, która to kształtuje naszą sztuczną świadomość, sztuczną inteligencję oraz nadaje człowiekowi umiejętności maszyny. Człowiek się staje wtedy takim zombie, właściwie pozbawionym sensu życia. Tak naprawdę nie wie, po co żyje. Praca, sen, klan, piwko, weekend, uwalić się i tak dalej. To właśnie o to tutaj chodzi. Jesteś na tyle świadomy, że możesz monitorować swoje własne życie albo innych też na pewnym poziomie, do momentu, do którego ci oczywiście pozwolą takie osoby. Na obecnym poziomie doszło już do takiego momentu, gdzie pies oraz kot mają wyższe pola intuicyjne niż człowiek. A przecież podobno to my jesteśmy takim najwyższym gatunkiem na Ziemi. Podobno najlepszą kategorią umysłów.
Niby świadomi tego świata, ale na wysokości swojego wzroku i słuchu. W dodatku mamy też jakby- Tylko jedno okablowanie umysłu, które nie jest połączone do centralnej sieci. Po prostu tak, jakbyśmy się odcięli. Coś się stało kiedyś w przeszłości człowieka, że za bardzo uwierzyliśmy w ten materializm, że nie ma nic poza byciem materialistyczną istotą. „Nawet jeżeli nie jesteśmy świadomi siebie, to też nic więc dziwnego, że stajemy się niewolnikami innych ludzi oraz żyjemy podłączeni pod ziemskie prawa.” Także wam tutaj polecam, jeżeli chcecie doświadczać stanów mistycznych i wyjrzeć troszkę bardziej za tą kurtynę, abyście zaczęli się uczyć od mistyków, czytali ich relacje, w jaki sposób oni tam dochodzili, w jaki sposób pojmowali te wszystkie prawa kosmiczne, w jaki sposób otwierali swoje zdolności serca oraz dochodzili do wiedzy, w jaki sposób emitować potężne częstotliwości nieskończonego umysłu boskiego. Tak tu mamy, jeżeli chodzi o te stany mistyczne. Może troszkę powiem z innej strony w takim razie. Innym mistycznym doświadczeniem jest też podróż poza ciałem. Oprócz mistycyzmu, takie doświadczenia czy też relacje, zapiski pochodzą bardzo często od newage'owskich szamanów. Choćby nawet Carlos Castaneda w swoich książkach o tym mówił oraz filozofia na przykład Blavatskiej.
Oni między innymi twierdzą, że nie trzeba wcale wchodzić w stany hipnozy, czy też poddawać się regresingowi, do którego jest różne podejście. Jak jest z tym regresingiem? Każdy ma różne podejście. Ja się tym też kiedyś zajmowałem, jednak uznałem, że za bardzo nie ma co tutaj grzebać, bo to są przeszłe minione życia, jeżeli chodzi o tą kwestię, więc po prostu nie ma sensu za bardzo w to wchodzić, bo to już było, to już przeszło i to, kim teraz tutaj jesteś, zostało doprowadzone poprzez tamte życia. Więc można się cofnąć dwa, trzy, cztery razy do przodu i to wszystko. Nie ma sensu grzebać więcej. Trzeba się po prostu z tymi wszystkimi aspektami zjednoczyć i dopiero wtedy można działać dalej. Przepraszam was, że tak nie za bardzo patrzę na czaty, ale nie chcę też takiego przerzutu znowu robić, więc w przerwach po prostu będę sobie tutaj klukał, kukał. Później uruchomię Skype'a. Chyba nie będę już dzisiaj.
Nie wiem, jakbym za bardzo wszedł w słowotok, to mnie hamujcie, bo ostatnia audycja sześć godzin, już pisali mi tutaj słuchacze, że troszkę chyba za duża była. Ale ja lubię sobie tak siąść boczkiem do mikrofonu i opowiadać. Czas pewnie mamy znowu ograniczony do którejś tam godziny, także pewnie jeszcze z godzinę, półtorej poprowadzę czas snu i zrobię tam chyba wieczorową porę w takim razie. W astralu nie można znaleźć wiarygodnej wiedzy. Tam jest takie same mydło i powidło jak w naszej ziemskiej sferze. Wszystko jest tak naprawdę odbiciem naszego życia i wcale nie trzeba podróżować do astralu, aby to wszystko znaleźć. Ludzie, którzy w miarę już to rozumieją, znajdują te wszystkie informacje tutaj na Ziemi, bez niepotrzebnych zagrożeń, które mogą wynikać z tego faktu, że nasza dusza podróżuje po astralu. Poza tym astral tworzy duchowe przeszkody. To jest dokładnie to, co mówiłem tydzień temu. Aby zrozumieć coś więcej i otworzyć w sobie wewnętrzną mądrość, należy wzlecieć poza astral.
Ale kto potrafi tak szybko latać? No właśnie. Ludzie opowiadają sny o tym, jak latają sobie albo skaczą z wieżowca. A kto lata po kosmosach? Kto zdobywa kosmosy? Kto eksploruje te kosmosy? To są zupełnie inne stany. Jak już pewnie nie raz powiedziałem, ja już troszkę od takiego przyziemnego OBE odchodzę, czy LD. Bardziej skupiam się już na tych sferach kosmicznych. To są zupełnie inne stany, zupełnie inne pojmowanie rzeczywistości.
Mistyczna dusza może opuścić swoje ciało w dowolnym miejscu na Ziemi, niezależnie od warunków, czy też bezpieczne, czy też niebezpieczne mogą być one. Może ona przechodzić poprzez grube ściany. Mistycy mają większe zdolności niż osoba podczas hipnozy. Dużo są oni ograniczeni podczas takiej hipnozy długością swojego sznura życia i nie są oni zdolni do podróżowania do odległych żyć. Nie tylko oni zresztą, bo mistycy też mają z tym, albo osoby doświadczające mistycznych stanów, problem. Jest coś takiego jak sznur. Powiem wam szczerze, że taki sznur w swoim życiu widziałem może trzy, cztery razy. Mało kiedy ten sznur widzę. Natomiast jest coś takiego, że jak za daleko się gdzieś leci, to właśnie czuć, jakby się było na takiej jakby gumce, sprężynie. Gumka to jest dobre określenie.
Gumce takiej, że po prostu wychylasz się i tak z całej siły próbujesz wejść w jakąś inną sferę, to nie ma szans. Jeżeli nie masz pozwolenia, nie jesteś gotowy na wejście w inne poziomy doświadczeń świadomości, to nie ma szans. Często zastanawiamy się, kto produkuje horrory albo mocne filmy hollywoodzkie, ale mało kto wie, że najczęściej bywają to takie osoby, które za odpowiednią kasę zanurzają się w ten biznes i pod wpływem narkotyków, alkoholu czy też hipnozy opuszczają swoje ciała i podróżują po astralu, doświadczając tam głębokich zdarzeń, kreując rzeczywistość. Opuszczają swoje ciała i tam doświadczają tych wszystkich stanów. I takie stany nazywane są spotkania z Belzebubem czy z Szatanem, czy z piekłem. Zastanawialiście się kiedyś, czym są te boty wszystkie albo te przeszkadzajki? Oczywiście po części są to inne byty, inne świadomości, ale po części są to też tacy ludzie, którzy szukają inspiracji swoich, choćby nawet po to, żeby napisać jakiś dobry horror albo zrobić dobry horror. W astralu możesz wszystko. Możesz ćwiczyć, możesz biegać, możesz skakać z wieżowca na główkę. Nie ma z tym problemu.
Możesz uprawiać seks. Wszystko. Ze słoniem, z kotem, psem. Chociaż z kotem nie polecam, bo to się chyba raczej źle skończy, bo to są jednak istoty, które mają wysoką świadomość. Ja mam na przykład taką sytuację z życia wziętą, gdzie kiedy przyjechałem do Polski na urlop, przychodzę do domu, okazało się, że mam królika. I w tym samym dniu albo na drugi dzień, już teraz tego nie pamiętam, stałem w jednym miejscu i po prostu coś tam robiłem, rozmyślałem i grzebałem w swoich notatkach przy biurku. I wieczorem poszedłem spać i w tym czasie miałem OOBE. I wyobraźcie sobie, że nad ranem, gdzieś około czwartej, piątej, w tym miejscu, gdzie stałem, widziałem królika, ale to tylko tak było przez chwilę i później, kiedy skupiłem się na innej rzeczy i z powrotem po jakimś czasie, pięciu minutach wróciłem w to samo miejsce wzrokiem, widziałem już kulę energetyczną. Także zwierzęta wyczuwają. I drugi taki przypadek nawet choćby z kotem, bo też przyjechałem ostatnio, będąc w Polsce w styczniu.
Okazało się, że mam kolejnego zwierzaka w domu i był to kot. Oczywiście moja bratanica dostała w prezencie od swojej matulki. I to samo było. Położyłem się na łóżko, poszedłem później gdzieś na jakieś zakupy, wróciłem się, przychodzę z zakupów, patrzę, a kot na moim łóżku leży. Także wyczuło energetykę. Może i przypadek, nie wiem. Nie będę tutaj osądzał, jak to mogło być, ale kto wie. Ja wierzę w takie coś, bo uważam, że... Z koniem piłem herbatę we śnie. Okej.
Pszczoły walnięte powtarzają jedno słowo. Wiecie co? Z pszczołami też jest fajnie. Pszczoły to są owady, a jak wiemy, to owady to są jedne z najstarszych świadomości na tym świecie. Mistyczne doświadczenia nie mają nic wspólnego z kontrolowaniem świata fizycznego, podglądaniem go. Jak to one czasu jednak z polskich duchowych znawczyń zadawało mi to pytanie. Jedna z takich znanych duchowych znawczyń, pamiętam, kiedyś zadawała mi pytanie, kiedy rozmawialiśmy na temat koloru koszuli, jaką nosi jej mąż. Na czacie kiedyś żeśmy rozmawiali, jaki ma kolor oczu i tak dalej. I chciała po prostu sprawdzić, jak to wszystko działa, jak to wygląda poza. Tak jak wspomniałem wcześniej, oczywiście są, może krzaczka w innym miejscu stać, inna godzina na zegarku, ale jako tako nie ma takich.
Astral jest po prostu odbiciem, tak naprawdę symulacją tej rzeczywistości. Wychodzenie duszy z ciała zawsze zdarza się podczas doświadczenia śmierci klinicznej. Miałem taką śmierć kliniczną. To był chyba 1985 rok. Miałem wtedy osiem lat. Trzy miesiące byłem pod kroplówkami i prowadziłem życie po tej drugiej stronie. Wiele osób mi się pytało na różnych czatach czy też w mailach wysyłało, jak to wygląda po tej drugiej stronie. Ja mogę wam powiedzieć tylko z mojego doświadczenia, jak to wyglądało, a wyglądało to w ten sposób, że przechodziłem cały czas ten sam dzień non stop. Dopiero po jakimś czasie, nie jestem w stanie wam powiedzieć, czy to było po miesiącu, czy po dwóch, zacząłem dostawać nauki od mojego współlokatora, którego nie znałem absolutnie wcześniej, bo przyjechałem w karetce, gdzie w trakcie drogi straciłem przytomność i dopiero po około trzech miesiącach się wybudziłem, więc absolutnie tej osoby nie znałem. I w trakcie tej trzymiesięcznej śpiączki pamiętam, że raz się wybudziłem i to gdzieś chyba było po sześciu tygodniach.
Na krótko się wybudziłem i później z powrotem popadłem w taką śpiączkę. I pamiętam moją rozmowę z pielęgniarką, której się zapytałem: „A gdzie jest ten pan, który obok był?” A ona była w takim szoku, że skąd ja wiem i tak dalej. Ja wtedy pamiętam, podałem imię jego, wiek nawet i tak dalej. Okazało się, jak ona mi to później powiedziała, że on po prostu miał problemy wątrobowe, a ponieważ nie dostosował się do zaleceń lekarza, to bardzo szybko wrócił. Ja miałem wtedy osiem lat, on miał chyba wtedy 40 lat. No i wrócił i też przywieźli go na karetce i tak dalej. I ja tą osobę spotkałem i jego ciało astralne w poza, gdzie on mi tam różne rzeczy opowiadał. Ale to zawsze był jeden dzień powtarzający się ciągle ten sam dzień i zawsze byłem zamknięty w odrębie szpitala. Nigdy nie było ciemno tam zawsze było jasno. Szarówka.
Nigdy tam słońca nie widziałem. Zawsze chodziłem po odrębie szpitala, ale nigdy nie mogłem przejść za płot. Dopiero później, kiedy wybudziłem się, kilka dni byłem normalnie i znowu w jakiś dziwny sposób zapadłem na tą śpiączkę, to już zacząłem mieć inne bardziej doświadczenia i on mi tam opowiadał na temat mnie. Ja się go pytałem, po co ja żyję i tak dalej. Już wtedy takie pytania zadawałem jako ośmiolatek. On mi tam opowiedział inne rzeczy. Powiedział mi też, że po prostu mam żyć, bo mam pewną rzecz do zrobienia w swoim życiu. Często sobie zadawałem pytania jak i dziś już właściwie wiem, co mam robić. W każdym razie tą osobę również widziałem przed jego śmiercią, kiedy się już wybudziłem ze śpiączki i popatrzyłem się na łóżko, jego było puste. Pielęgniarka go już tam ścieliła, coś tam poprawiała jeszcze i okazało się, że po prostu odszedł.
A ja jeszcze jak byłem w trakcie jego śmierci, jeszcze z nim normalnie świadomością jego rozmawiałem w stanie śmierci klinicznej. Jasne, możemy tutaj mówić o kroplówkach, że to pewnie kroplówki miały jakiś wpływ na te moje halucynacje. Może i tak, może i nie. Nie wiem. Ja z tego poziomu, na którym dzisiaj jestem, uważam, że po prostu to było prawdą. Także musiałem wam troszkę tutaj streścić moją prywatną, że tak powiem... Nie powiem wam wszystkiego oczywiście, bo część zachowam dla siebie, ale tak to tu w moim przypadku minęło. Właściwie to był moment tak naprawdę, gdzie zacząłem się interesować takimi różnymi rzeczami w tamtym czasie i robię to do dnia dzisiejszego. A było to, mówię, 32 lata temu. Osoby przeżywające doświadczenia mistyczne mają inną aktywność mózgu, a szczególnie płatów skroniowych.
Są to miejsca czułości, które produkują odmienne stany świadomości. Znaczenie wyrażenia doświadczenia mistycznego pochodzi od światowych tradycji duchowych, które to próbują dzisiaj definiować na przykład neurolodzy, którzy doskonale wiedzą, że wszyscy artyści, poeci czy też osoby mające podwyższony poziom aktywności płata skroniowego nie mają wspólnego elementu łączącego tego wszystkiego z epilepsją. Im bardziej człowiek jest wrażliwy, tym bardziej przeżywa takie doświadczenia mistyczne. Początki właśnie takich doświadczeń bywają różne. Może to przyjmować formę doświadczenia śmierci, jakiegoś ciężkiego urazu głowy. W takich przypadkach zostaje gwałtownie oczyszczona dusza. O tych ludzi mówi się, że są jakby podwójnie urodzeni w tym samym czasie. I to są ludzie, którzy mają najlepsze relacje, kontakt ze źródłem swoim, z Bogiem. Nie będę tego ciągnął dalej, bo mógłbym tu troszkę więcej, ale może to kiedy indziej. Okej.
Często jest tak, że po jakichś urodzeniach czy po takich stanach, które opisałem wcześniej, choćby po Poprzez doświadczenie śmierci klinicznej takie osoby doznają nadzdolności. Jest to bardzo znane. Tutaj rozwija się szczególnie wiara oraz postrzeganie rzeczywistości z innej perspektywy. Tak naprawdę człowiek w tym momencie rozumie, na czym polega prawdziwa duchowość, która absolutnie nie ma nic wspólnego z religią. Religia jest postacią kultu oraz formą wewnętrznego ukształtowania tego kultu. Dla mnie to jest chore, że pomiędzy mną a źródłem trzeba mieć pośrednika. Po co on jest potrzebny? Na co? Ale okej, kwestię tę zostawiam słuchaczom. Często dla osób powracających do życia, choćby nawet poprzez śmierć kliniczną, religia nie jest ważna, ale ważny jest Bóg, kontakt z tym źródłem, któremu od chwili osiągnięcia takich stanów człowiek chce wiernie służyć i czuje, że jego życie jest takim powołaniem do tego, aby wejść w poziom duchowości.
Wtedy taki człowiek zaczyna też pojmować, że miłość jest tak naprawdę uniwersalna. Jest ona kluczem i nie można jej identyfikować tylko z wybraną religią. Wie, że musi szanować ludzi, zwierzęta albo owady, ptaki, każdą istotę, która jest połączona z Stwórcą. Tak naprawdę wszyscy należymy do jedności. Tak właśnie ja bym to pojmował. Okej. Pewnie znowu za dużo będzie. Już prawie dwie godziny audycja leci. Znowu za bardzo poleciałem. Już mi parę osób powiedziało, że za bardzo ambicjonalnie do wszystkiego podchodzę.
Chciałbym wszystko przekazać, ale chyba będę musiał jakoś... Czy, Marku, mam ograniczony czas, czy mogę lecieć dalej? Według mnie religia człowieka jest tam, gdzie jest jego prawdziwe pojmowanie miłości do drugiej istoty, takiej bezwarunkowej miłości. Nasze wibracje są wtedy wysokie oraz sięgają niebos, a Boska Sprawiedliwość daje wszystkim ludziom, którzy kiedykolwiek żyli, możliwość podłączenia się oraz równe szanse, aby osiągnąć wewnętrzną harmonię. Do którego nieba trafisz? Tam trafi twoja dusza. To będzie zależeć tylko i wyłącznie od ciebie, bo ja też uważam, że każdy ma swój prywatny wszechświat. Okej, możemy łączyć się, możemy też kreować swoje wszechświaty, ale tak naprawdę musimy po prostu wybrać drogę, którą idziemy. Osoby, które doświadczają śmierci, przywożą z tej podróży najczęściej bezwarunkową miłość, wiedzę, współczucie, mądrość, niezależność od ich wyznania. Ludzie ci często są odskocznią na temat wiedzy o Stwórcy, kosmologii oraz innych poziomów zrozumienia.
Często nie przynależą do żadnego kościoła, a najważniejsze, przestają też być więźniami tej Ziemi. Wszystko, co ich przyciąga, to źródło. Pamiętacie moją historię? Pamiętacie? A pamiętacie, jak powiedziałem wam, że nie należę do żadnej religii? Przestają być więźniami tej Ziemi i wszystko, co ich przyciąga, to źródło. Podróże kosmiczne tu się kłaniają. Niektórzy ludzie uznają, że doświadczenie śmierci to jest chrześcijańskie zmartwychwstanie, kiedy to dusza opuszcza albo doświadcza kosmicznej jedności. Podobnie opisuje ten sam stan święta Teresa z Ávila, która zmartwychwstała w chwili swojego pogrzebu, oraz Jan od Krzyża. Pamiętacie historię, o której ostatnio opowiadał kapitan Tomek z „Hiperprzestrzeni”?
O tych faraonach, gdzie w tamtych czasach już wiedzieli, że tak naprawdę nie jest to absolutnie nic szczególnego, że człowiek może zmartwychwstać. Nie będę opowiadał szczegółów. Zapraszam do „Hiperprzestrzeni”. Bardzo fajnie Tomasz opisywał w „Hiperprzestrzeni” z 18 lutego 2017 roku. Bardzo fajna audycja. Osoby takie podobnie opisują te doświadczenia jak inni mistycy w innych religiach, na przykład hinduscy mistycy doświadczający przebudzonej energii kundalini. Jedno jest tutaj pewne, że wszyscy bez wyjątku po przejściu tej bariery śmierci Czy to śmierć kliniczna. Nie zachowują wiary religijnej, ale wszyscy mają jakiś ustawiły związek z Bogiem. W chwili, kiedy budzi się energia kundalini, następuje zmiana całego życia człowieka. Umiera w nim wszystko, co było przed, stare, a odradza się on już zupełnie jako inna świadomość.
Nowe narodziny, powstania z martwych bywają dość trudne, ponieważ następuje tutaj czyste oczyszczenie na wszystkich poziomach, a proces ten nazywa się duchową awarią lub też syndromem kundalini. Chociaż tutaj, jak mówię, kundalini nie jest wielką patologią, natomiast jest wielkim błogosławieństwem pochodzącym od tej osoby. Proces ten wymaga wielkiego zrozumienia i nie wystarczy tylko poczytać na ten temat, czy też odbyć jakieś kursy, wykłady, rozmowy z doradcami duchowymi. Pamiętajcie to, co powiedziałem wcześniej wam. Jest to potężny proces dojrzewania człowieka, któremu towarzyszy cały szereg oraz wewnętrznych oraz zewnętrznych doświadczeń, zupełnie innych, obcych mu do tej pory, przez które człowiek to osiągał poprzez swój własny duchowy postęp. Prawdą jest tutaj również to, że bycie członkiem jakiejś danej religii, na przykład chrześcijańskiej, nie wystarczało, aby osiągnąć nieba. Nie wystarczy też czcić Jezusa, Buddę czy jeszcze kogoś innego. Skoro od człowieka nie emanuje bezwarunkowa miłość, jest to w ogóle nonsens, jeżeli chodzi o pojmowanie tego wszystkiego, bo nie na tym polega ta ideologia kundalini, choćby nawet. Jest to bezsensowne myślenie, że tylko na przykład chrześcijanin czy też muzułmanin oraz członek jakiejś innej religii, czy też sekty otrzyma wszystko za to, że kocha Jezusa, Mahometa czy kogoś innego. Bzdura.
Dla mnie to bzdura. Tak uważam. Każdy podział wierzeń religijny jest też wynikiem grupy ludzi, którzy w ten sposób odcinają się od poprzednich wyznań. I tak powstaje wtedy nowa doktryna, która zachęca do pozostania w grupie, a później którą się kontroluje poprzez na przykład ostrzeżenia, czy też nawet kary. Każda doktryna pilnuje własnego regulaminu i wszystkie twierdzą, że są prawdziwymi naukami, jedyną drogą. Ale niestety, jak wiecie pewnie, jest to tylko droga, która umożliwia kontrolę oraz manipulację was. Poprzez bezwarunkową miłość łączy się ludzi, prowadzi się do pokoju oraz przetrwania człowieka, a nie dzielenie się za pomocą kłamstw, takich jak w grupach religijnych, gdzie mówi się tylko, że jedna grupa pójdzie do nieba, a wszystkie pójdą do piekła. I jest to czysto diabelska manipulacja. Tak uważam przynajmniej. Wszyscy ci, którzy życzą innym zguby, zatracenia, wykluczają swoich przeciwników i nie pochodzą oni od źródła.
Bez względu na to, ile godzin spędzi na przykład na modłach w Kościele katolickim czy w jakimkolwiek innym wyznaniu, czy też jak bardzo kochają swojego przewodnika duchowego jak Jezusa, Buddę i tak dalej. Dlatego też, że choćby nawet Jezus uczył na przykład nas miłowania do wszystkich, a nie tylko do wyjątków. Okej, nie ma tutaj doskonalszego prezentu od tego źródła naszego, niż ta bezwarunkowa miłość. Jest ona największym darem. Jeżeli nie mamy tego pobudzonego w sobie, rozbudowanego, to tak naprawdę nic nie zyskamy, bo zawsze będzie jakiś nacisk na nas w pozacielesnych stanach. Tak naprawdę wszyscy płyniemy jednym statkiem i jeśli zjednoczymy się z tą miłością bezwarunkową, dopłyniemy wtedy do tego naszego celu, który sobie wybraliśmy przed narodzinami. Jeśli nie będziemy tworzyć wojen, nie będziemy się sprzeczać o pierdoły, to wtedy osiągniemy te wszystkie stany. Natomiast jeżeli będziemy kłócić się o byle pierdołę, podkładać komuś świnię, to po prostu jak Titanic pójdziemy na dno. Religia nie może ograniczać umysłu i to są kundalini nauki. Podobnie jak wiara czy też śmierć jest końcem wszystkiego.
Ale takie ograniczenia są niebezpieczne, ponieważ mogą wprowadzić duszę w tryb takiego zawieszenia, uśpienia, w których to może ona trwać bardzo długo. Istota świetlna widoczna w doświadczeniach bliskich śmierci może zmieniać się w różne formy i postacie. Mogą to być symbole, obrazki, znaki. Budda, Jezus, matka, ojciec, brat, syn. Mogą one kształtować je na poziomie naszego przekonania, ale to wszystko jest energią z tego samego źródła. Ważne jest to, co my wybieramy za życia oraz to, co reprezentujemy w danej chwili czy też przestrzeni. Osobiście podczas moich spotkań poza ciałem wiele razy widziałem takie świetliste istoty. Poznajemy ich po prostu po energii, po energiach, intencjach, wibracjach. Wtedy wiemy, z kim mamy do czynienia. Jeżeli mamy istotę, która za wszelką cenę chce nas wciągnąć w rozmowę, a czujemy, że coś jest nie tak, to unikajmy rozmów z tymi istotami.
Zresztą bardzo fajnie Robert Noble w swojej książce opisuje o tych istotach, do której też bardzo zachęcam was, abyście się zapoznali. Robert mówi, że pod żadnym pozorem nie należy z takimi istotami wchodzić w kontakt, bo one najczęściej podpinają się pod nas i później będą energetycznie nas wysysać. Największe wrażenie wywarła na mnie taka potężna, świetlista istota w jednym z takich mistycznych stanów, kiedy to była ona zbudowana cała z płynnego złota, które niesamowicie pulsowało. To było jedno z najbardziej mistycznych stanów. Zresztą w pierwszej części też o tym mówię. Nie czułem się wtedy absolutnie martwy i niepotrzebny, opuszczony. Poruszałem się wtedy bardzo szybko. Aż osiągnąłem taki pewien stan, próg, gdzie już czekała na mnie ta istota ze złota. Z taką istotą też podróżowałem na przykład po kosmosie. Często było to łapanie za kark albo obejmował mnie z tyłu tutaj, w pasie i jego siłą był pchany w jakąś sferę, gdzie doświadczałem pewnych rzeczy.
Istota taka nigdy nie była zła na mnie. Zawsze mnie wysłuchała. Zawsze prowadziłem konwersację z tą istotą i mogłem z nią rozmawiać. Oczywiście wszystko telepatycznie, bo było połączenie razem. Ona zawsze wskazywała mi kierunek, a jeżeli leciałem w bardzo dalekie podróże, to często było tak, że lecieliśmy od przystanku do przystanku. Gdzie z tą istotą leciałem od jednego przystanku przez jakąś część kosmosu, po czym podlatywałem w pewny taki... To wyglądało często tak, że lecimy, lecimy. Ciemno, gdzieś tam jakaś gwiazda mignie, coś tam mignie, pojawia się taka platforma zawieszona w przestrzeni, jakaś mała budka czy coś. Wlatujemy, dosłownie jakaś taka kosmiczna stacja czy coś tego typu. Wlatujemy tam.
W pewnym momencie ta istota znika. Z domku wychodzą pozostałe trzy, cztery, pięć istot. Już prawdopodobnie z innego poziomu świadomości czy też dostrojenia. I taka istota brała mnie. Istoty, bo leciałem wtedy w grupie, grupami, parami i leciałem w kolejną przestrzeń. Później te istoty jedna odchodziła albo nie miała tyle energii, albo coś. Prawdopodobnie chodziło o to, że jako całość tworzyliśmy pewną informację i energię, która pozwalała nam pokonywać tak duże odległości i dzięki temu mogłem zobaczyć inne jakieś struktury, warstwy, które są poza. Tak to wyglądało w moich przypadkach. I tu właśnie często wlatywało się albo na inne planety, albo w jakieś inne krainy. Często doświadczałem w tych stanach kreacji.
Mogłem widzieć siebie w innym świecie, w innej rzeczywistości. To jest niesamowite uczucie, jak widzisz kopię siebie prowadzącą zupełnie w innym miejscu życie. Dokładnie tak jest. Doświadczenia mistyczne anatomicznie wynikają także z naszego hipokampa oraz lewego ciała migdałowego. Prawy hipokamp to struktura poznawcza, która przetwarza niewerbalne informacje. Jest zaangażowana w percepcję przestrzenną, która tworzy pamięć oraz konsolidację. Jest to główne źródło marzeń oraz uznawania muzyki. Ten obszar jest odpowiedzialny za doświadczenia innych wymiarów. Pamiętacie, jak kiedyś wspominałem wam, że my jesteśmy prawoskrętni i nie wiem jak wy, ale ja najczęściej wychodzę z prawej strony. Właściwie inaczej.
Może nie wychodzę. Wychodzę z lewej strony, ale ostatnią część, którą odrywam od swojego ciała fizycznego, to jest prawa dłoń. Wyskakuję i przerzucam je na lewą. W ten sposób mam. To zależy jeszcze, jaką technikę zastosuję, czy zastosuję linę, huśtawkę, czy jeszcze jakieś inne stany. Oczywiście, że są. Ja nie neguję. Oczywiście, że są. W astralu, w mentalu masz piekła. Oczywiście na każdych poziomach.
Na każdych poziomach. Dobra, bo tutaj się zaczytałem na czacie. Hippokamp jest mocno połączony z płatem czołowym, chociaż drogi połączenia są długie. Właśnie taki wstrząs półrazowy może otworzyć własne drogi, ale może je zupełnie zamknąć, jeżeli mózg ulegnie zniszczeniu. Mistycy będą mieli bardziej rozbudowane połączenia do różnych sąsiednich struktur, wzmożonych wizjami, węchem, smakiem, słuchem, pozytywnymi doświadczeniami błogości, religijności, ekstazy, silną wdzięczność w stosunku do Boga i inne emocjonalne stany duchowe. Jeżeli ktoś zajmuje się na przykład odprowadzaniem dusz, to wiem o tym, że pewnie miał takie stany, kiedy na przykład odprowadzał jakąś duszę. Przynajmniej ja tak zawsze mam, jeżeli na przykład odprowadzam duszę albo na przykład grupę dusz, to zawsze to jest tak niesamowity stan, że wręcz odczuwa się zapachy, śpiewy anielskie w uszach oraz zapachy. Ja czuję zawsze lawendę albo jaśmin. Przeważnie jaśmin. Źle powiedziałem.
Jaśmin przeważnie czuję i to jest stan, gdzie poprzez trzy, cztery dni jesteś w takiej błogości, że nie do opisania, nie do wyrażenia po prostu. To jest niesamowite. To jest tak piękny stan, że hulaj dusza, piekła nie ma. Parę dni temu. Okej, to może to pominę, bo tu nie będę tutaj. Myślę, że chyba tu nie będę już tego ciągnął, bo jeszcze bym musiał kolejną godzinę gadać, a jest tego naprawdę dużo. Okej, jesteśmy z powrotem w takim razie. „Czy znikały ci kiedyś te dusze?” pisze mi tutaj Select, „Bo mądro kładł, że nieraz mu znikały w systemie przekonań tych sztuczek mentalnych w niebach i piekłach." Chyba. Nie, nie znikały mi kiedyś te dusze. Właśnie nie znikały mi te dusze.
To był cały proces jakby, gdzie ja musiałem takiej duszy wytłumaczyć w jaki sposób. Znaczy, że po prostu nie żyje. Nie przypominam sobie, żebym miał takie sytuacje na obecną chwilę, że mi takie dusze znikały. Okej. Nie wiem, może bym wam puścił jakiś sen, taki z cyklu mistyka. To może później uruchomię linię i będziemy mogli sobie porozmawiać jeszcze. A tymczasem może opowiem wam troszkę o dźwiękach w mistyce oraz co na ten temat mówi Kundalini. W mistycyzmie zwany jest człowiekowi wewnętrzny dźwięk. Dźwięk ten jest często utożsamiany z połączeniem z Bogiem, ze źródłem. W biografiach wielu mistyków można spotkać właśnie takie opisy, że niezależnie z jakiej się jest religii, ten dźwięk wygląda dokładnie tak samo.
Dźwięk uważany jest tutaj za głos Boga, który prowadzi nas przez życie. To jest po prostu sumienie. Coś takiego. Nieraz się spotykałem z tym, jak ludzie mówili na przykład, że ja nie słyszę swojego głosu. To dopiero ci ludzie mają przechlapane. No właśnie. W niektórych kulturach, religiach jest on zwany jako głos Ducha Świętego, muzyka aniołów, ale przede wszystkim jest on miłością i mądrością. Człowiek, który idzie już tą mistyczną ścieżką wie, że Bóg przede wszystkim daje takiemu człowiekowi siebie, dzięki czemu człowiek może mieć moc twórczą kreacji, która w nim działa. Ale nie jest to też dobrobyt oraz pieniądze i dobra tego świata, tylko właśnie osiągać jest tutaj stan, gdzie bardziej przyciąga do takiego rozwoju duchowego. Boga poznaje się poprzez czyny człowieka oraz jego wewnętrzną mądrość i wiedzę.
Dźwięku boskiego nie można usłyszeć fizycznymi uszami, tylko wewnętrznymi zmysłami. Jest to taki wewnętrzny organ słuchu, wewnętrzne takie ucho, które nie ma nic wspólnego z naszym ciałem fizycznym, ponieważ to wibracje, które rezonują na zupełnie innych poziomach. I chociaż każdy człowiek ma w sobie głos Boga, dopóki się nie przebudzi, nie przebudzą w nim takie wyższe partie energii, nie jest on w stanie go właśnie słyszeć. Dźwięk ten przychodzi nie wiadomo skąd, ale zawsze on bywa. Nawet wtedy, kiedy zaczynamy się obawiać, czuć lęk, kiedy jest to dla nas zupełnie nowe zjawisko, a nikt nas o tym wcześniej ani nie pouczał, ani nikt nam o tym nie mówił. Jakimś dziwnym trafem właśnie naszym tym zachodnim religiom nie za bardzo zależy, abyśmy się wzbogacali w taką wiedzę, ponieważ bywa nawet czasami, że zaczynamy się bać takiego dźwięku oraz szukamy pomocy u lekarzy. Z początku jest właśnie on cichutki, ale zdarza się także mocniejszy. Tak jak szarpnięcie na przykład jakichś strun skrzypiec. Bardzo wiele razy takie coś mam, że na przykład idę ulicą albo stoję gdzieś na papierosie i takie Zaczynam odczuwać wibracje. Wtedy wpadam w stan zamysłu i słyszę różne głosy.
Nie ma co ukrywać. Pewnie lekarz by już powiedział, że jestem psychicznie chory. Kiedy słyszymy ten dźwięk nieustannie, kiedy grają w nas cykady oraz inne tajemnicze, dziwne dźwięki, nasza dusza wtedy łapie kontakt z Bogiem. I jest to zupełnie nowa ścieżka, doświadczenie, które się w nas otwiera. Jest to wewnętrzne doświadczenie, łączność, połączenie. Z początku ten dźwięk jest hałaśliwy oraz dość głośny. Kiedy zaczniemy go słyszeć bardziej niż ryk wielkiego wodospadu czy tornada, dudniącego pociągu. Te same stany mamy zresztą przy paraliżu sennym. Może być on hardy i bolesny, ponieważ brak nam wewnętrznego dostrojenia naszych wewnętrznych dróg emocji. Mamy takie jakby rozszarpanie w sobie.
Nie jesteśmy w stanie ukierunkować się albo nie wiemy jeszcze, co tak naprawdę z nami się dzieje. Nie bez kozery mistycy opisują taki dźwięk jako szum wody, wodospadów, szum oceanu, krople deszczu. Wszystko to zależy od naszego dostrojenia, na jakim etapie jesteśmy, czy na wyższym, czy na niższym. Strumień dźwięku na początku drogi jest bardzo hałaśliwy i następnie się wycisza. W końcu przechodzi w stan takiego dźwięku spokojnego, uciszającego. Nie ma wtedy już takiego szarpania. Czasem zdarza się też, że ten głos jest silniejszy nawet do takiego stopnia, że nasze ciało wtedy wyskakuje w górę. Mieliście takie przypadki? Jak sobie posłuchacie na przykład Zbyszka Mrugały, on o takich rzeczach opisywał, kiedy jechał autem i miał dziwne wrażenia, że wyszedł poza ciało. I to było na live, normalnie z otwartymi oczami.
Też takie przypadki miałem. I to jest ten moment, kiedy ma się wrażenie lewitowania nad ziemią. Idziesz, okej, czujesz ciało, ale mimo wszystko jesteś obserwatorem tego fizycznego ciała. I to nie w trakcie medytacji, tylko poprzez takie dźwięki, które się odczuwa. Cały czas w tym stanie, nawet w najspokojniejszej fazie przepływu będą się pojawiać również inne dźwięki, które będą nas zadziwiać. A to ptak nam nad głową zaśpiewa, a to jakiś dzwonek usłyszymy, szum liści. Zwiększa się w takich spontanicznych dostrojeniach szerokość słyszenia tego dźwięku. Słyszymy każdy trzask. Jak ktoś idzie po liściach, po chodniku. Słyszymy również różnego rodzaju dzwonki oraz dzwony, które to grają w naszym ciele, a nawet stwarzają taką harmonijną orkiestrę.
Tak jest. Także to są takie stany, które mogą czasami intrygować lub też powodować w nas poczucie strachu albo radości. To zależy, na jakim poziomie kto jest. Niektórzy nie chcą już za żadne skarby się z nim rozstawać. Intuicyjnie czuje się wtedy, że to jest to, na co się czeka z takim utęsknieniem od czasu, kiedy żeśmy pierwszy raz usłyszeli taki dźwięk. Im wyżej wznosi się w nas przebudzona energia kundalini, tym ten dźwięk przenosi się kolejno na wyższe poziomy czakry, a wszystkie te z początku osobne dźwięki zaczynają się wtedy łączyć oraz grać do takiej wspólnej orkiestry, której nie można porównywać z żadną ziemską symfonią. To zupełnie na innych częstotliwościach rezonuje. Symfonia ta zaczyna grać dla człowieka cały czas i kiedy otworzy się już trzecie oko, człowiek wtedy już musi przejść sam. To jest moment, który też pozwala nam dostroić się. Dlatego nie bez kozery słuchanie muzyki na słuchawkach też jest pewnego rodzaju narzędziem, które pozwala nam na dostrojenie się do tych częstotliwości i przede wszystkim ułatwia nam.
Szczególnie здесь hemi-sync czy na przykład Ida-Sery. Ja osobiście jestem człowiekiem, który lubi Ida-Sery. Mi nie przeszkadzają. Bo czym się różni hemi-sync od Ida-Sera? Hemi-sync ma to, że często mamy głos prowadzący, lektora. I troszkę jest inaczej skomponowany i to tak naprawdę działa w ten sposób, że synchronizuje nasze obydwie półkule. Natomiast aidozery to są już dźwięki, częstotliwości, piski, szumy i tak dalej. Ja osobiście to lubię bardziej, ale bardzo dużo ludzi nie lubi aidozerów. Ja mam inaczej. Na mnie takie zmienne dźwięki oddziaływują tak, że moje ciało zaczyna wtedy bardzo szybko się dostrajać.
Kiedy człowiek się przebudzi na trzecie oko, wówczas też przychodzi do niego duchowy nauczyciel z wyższego wymiaru i jest on gotowy na dźwiganie karmy tej osoby. Jeśli ta osoba ma więcej do przerobienia na tej ziemi, może wtedy się okazać, że ma więcej takich przewodników duchowych. Ja mówię też na to grupy, bo też z takimi grupami podróżuję. Bardzo często zresztą ostatnimi czasy. Prowadzą tę osobę do samego końca, czyli zjednoczenia z Bogiem. Jeszcze nie skończyłem w trzeciej części „Czasu snu” o szamanizmie w ogóle powiedzieć, o tych dolnych światach, górnych światach. Poruszę ten temat kiedy indziej w jakiejś audycji. W każdym razie tu się ten przewodnik pojawia. Czym jest ten przewodnik? Ciągle ludzie zadają te same pytania.
Ważnym etapem na drodze zjednoczenia jest skupienie swojego umysłu, dzięki czemu dochodzi do komplementacji wizualnej wewnętrznego zmysłu widzenia i komplementacji słuchowej przy pomocy wewnętrznego słuchu. Kiedy człowiek dochodzi do poziomu trzeciego oka, już od samego początku zaczyna widzieć światło oraz słyszeć dźwięki. To są właśnie te hipnagogii i te wszystkie inne rzeczy. Dalszą drogą, jaką idzie ten człowiek, jest już całkowite uzależnienie się od duchowego mistrza, który nie pochodzi z ziemskiego planu. Czytaj: przewodnik, który już tak prowadzi człowieka przez jego ziemskie dalsze życie i po ścieżce duchowej, że ten czyni już to, co mistrz mu nakazuje, który osobiście takiemu człowiekowi udziela wskazówek i przekazuje wiedzę. Z tymi przewodnikami to ja też bym uważał, bo nie jest tak do końca, jak te wszystkie religie mówią, że to jest twój najlepszy przyjaciel i tak dalej. Ja nie uważam tak. Oni są potrzebni nam do pewnego momentu, ale to też się odbywa na zasadzie partnerstwa i nie ma nic za free, jak to mówią w ziemskim pojmowaniu ideologicznym. Natomiast do pewnego momentu faktycznie będą pomagać nam, ale później może się okazać, że... Sam zresztą widziałem swojego przewodnika, który wiele razy zmieniał maski.
Co prawda nigdy mi nic złego nie zrobił, ale ja nie jestem przekonany do końca. Może kiedyś ten temat bardziej rozwinę. Jeżeli chodzi o przewodników. Trzeba by było zrobić kiedyś jakiś artykuł na temat właśnie tego. Każdy ma indywidualną swoją drogę oraz cel do wykonania. Mistrz nigdy nie odpuści takiej osoby ze względu na to, jak długo ten proces będzie trwał jednoczenia się ze źródłem. W międzyczasie domykają się wszystkie te karmiczne rzeczy, toteż życie takiego człowieka jest bardziej intensywne oraz bolesne, ponieważ świadomie wybiera swoje drogi rozwoju i przechodzenia przez te wszystkie etapy. W końcu coraz mniej interesuje się światem, a całkiem się wyłączy od normalnego życia. Ale jego dorobek duszy oraz jego wiedza, mądrość są cały czas w nim. Dochodzi do momentu, kiedy zdaje sobie sprawę, że zalążek jego świadomości, jaki ma w sobie na początku wędrówki, jest już dużo bardziej potężny i bardziej świadomy.
Takie dusze, które osiągną już zjednoczenie, nie wracają do systemu ziemskiego. Ale są oczywiście też wyjątki i są to mistrzowie, którzy przychodzą w każdym pokoleniu na Ziemię, aby wznosić duchowość innych ludzi. Nie są to ani kościelni kapłani, ani guru. Są to jednak osoby, które znajdują tylko tych, którym chcą przekazać jakąś tajemną wiedzę oraz mogą swoją obecnością zainicjować tych, którzy w tym życiu dorośli do zjednoczenia z Bogiem. Taki mistrz może mieć kilka osób albo większą grupę, gdzie otwiera się świadomość wielu istot, a szczególnie w ważnych ziemskich okresach, kiedy to ludzka świadomość jest podnoszącą się zbiorowo. Możemy tutaj przykład Jezusa dać. Dlaczego nie wszyscy mistycy chcą się dzielić? Jak myślicie? Ponieważ ludzie z niskich poziomów świadomości ich nie zrozumieją, ani ich wiedzy, ich przekazów. Najczęściej mają z ludźmi więcej kłopotów niż efektów ich nauki i dzielenia się swoimi mistycznymi doświadczeniami.
W tej kwestii świat jest taki, jaki był 2000 lat temu, wcześniej, kiedy to nauczał wielki duchowy mistrz Jezus Chrystus, który był największym duchowym nauczycielem dla wszystkich ludzi. Podobnie było też z wcześniejszymi duchowymi nauczycielami i tak jest obecnie. Kto tylko odważył się głosić takie prawdy, musiał być zlinczowany po prostu. To bym tyle powiedział na temat tych dźwięków. Co by nam jeszcze teraz w tej stawce powiedzieć? O poziomach już wam powiedziałem. Kundalini w świecie nauki może wam powiem co nieco. Przebudzone kundalini aktywuje i synchronizuje mózg w części przedniej głowy. Podczas takich badań naukowych w partiach tych mózgów obserwuje się fale gamma. Są to fale od 30 do 42 herców.
Najmocniej one ujawniają się po lewej stronie mózgu i przechodzą do prawej. Kiedy energia kundalini osiągnie ten poziom, podróżuje w przeciągu 12 sekund od kości krzyżowej, a następnie w przeciągu 37 sekund przechodzi i wypełnia obie półkule mózgowe. Zaraz potem opada w dół. Proces ten powtarza się cyklicznie. Człowiek wtedy czuje ten rytm kundalini na swoim całym ciele, niczym bicie serca. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że energia kundalini osiąga nieco wcześniej lewy czołowy płat. Najczęściej jednak zapala się tam światło, a następnie przechodzi ono w prawy płat. To jest to, kiedy zamykacie oczy i widzicie takie przebłyski świateł. To jest właśnie ten stan. Po wpłynięciu maksymalnej ilości energii między lewą a prawą częścią mózgu tworzy się fala gamma, która osiąga swój największy poziom.
Tak naprawdę szyszynka jest kryształem, który po osiągnięciu pewnego poziomu wibracyjnego pobiera energię z eteru i te impulsy, które przeskakują pomiędzy tymi płatami oraz poprzez wibracje, które tu wcześniej powiedziałem, ile trwają i jakie herce mają, powodują wytworzenie takiej iskry. I my to widzimy na naszym płaszczu ekranu śnienia jako takie światełka. Pierwszym człowiekiem, który badał kundalini był Itak Bentov i mierzył on energię kundalini za pomocą EEG. Energią kundalini się interesuje dzisiejsza nauka i taki naukowiec jak Herbert Frohlich ukazał, że kiedy mózg osiągnie pewną ekstra wysoką energię, kundalini staje się wtedy superkonduktorem oraz działa podobnie jak laser. Zmieniają się wtedy takie molekuły, które posiadają już swoje bardzo wysokie napięcie. Wielu filozofów, myślicieli, astronomów, poetów, łącznie z Platorem, miało też bardzo ciekawe doświadczenia ze swoim mózgiem. To, co robili, było efektem ich mistycznych doświadczeń lub też kosmicznych świadomości. Nie rozwinęli tych swoich umiejętności poprzez działania, ale ukazywały się one nagle, spontanicznie. Spowodował to mechanizm zwany kundalini, który wynosił całą ludzkość na wyższy stopień świadomości. Wszyscy mistycy oraz prorocy znają historię takiego mechanizmu, który to powoduje aktywację u człowieka geniuszu oraz wszystkiego zwanego uniwersum, czyli małą cząstką ograniczoną czasem i przestrzenią.
Człowiek taki doświadcza samego siebie, swoich własnych myśli oraz wszystkiego, co jest odłączone od całej reszty cząstki optycznej dyfuzji własnej świadomości. Ta dyfuzja jest dla nas swego rodzaju więzieniem, poczuciem bycia w więzieniu oraz ogranicza nas do naszych pragnień i też łączy się z kilkoma osobami najbliżej nas. Według badań, według zapisków naszym zadaniem jest uwolnić się z takiego więzienia poprzez koło współczucia, obejmując wszystkie żyjące stworzenia, całą naturę oraz jej piękno. Nikt nie jest wówczas zdolny osiągnąć tego kompletnie na drodze zwykłych osiągnięć. Jest to proces uwalniania się, który przychodzi z zewnątrz. Tak twierdził Albert Einstein. Kundalini i stan umysłu. Nauczyciele jogi za pomocą najpotężniejszych metod, w tym sandhany, mogą częściowo też obudzić energię kundalini. Godni nauczyciele duchowi zanim się za to zabiorą, przede wszystkim będą stosować nauki, w jaki sposób oczyścić swój własny umysł oraz negatywne myśli, wdrażając w życie własną dietę oraz też stopniowo, w zależności od poziomu ucznia, mogą oni rozpoczynać ćwiczenia. Wtedy też wprowadzają jeden z pięciu rodzajów jogi: hatha, bhakti, karma, jnana, raja.
Jeśli w człowieku wszystkie te warunki są zachowane prawidłowo, może on przebudzić kundalini. Również dobrze, też tutaj nie może się zdarzyć takie coś. Wszystko zależy od człowieka. Kundalini może również otworzyć się wtedy, kiedy te wszystkie warunki nie są spełnione, a rezultatem innych praktyk człowieka może być to, że takie działania mogą być opłakane. Najczęściej z powodu braku zrozumienia tego tematu może się to źle skończyć. Trzeba wiedzieć, co się robi. Wszyscy w istocie mamy dwa umysły oraz osobowości. Najlepiej widać to w psychiatrii, gdzie obserwuje się osobowość pacjenta, szczególnie tych, którzy cierpią z powodu uzależnień. Harmonia człowieka może być wtedy zakłócona przez uzależnienia lub też poprzez emocjonalne urazy, co powoduje szereg zaburzeń osobowych. Jeśli ktoś nie ma kontroli w czasie stresu, gniewu lub jest uzależniony od alkoholu, narkotyków oraz cierpi na wyniszczające rozregulowania emocjonalne, musi się liczyć też z nieprawidłowym przebudzeniem kundalini.
Dłuższe wpływanie wyżej wymienionych toksyn do mózgu, czyli substancji psychoaktywnych, odbiera mu fizjologiczne funkcje i zaczyna się wtedy patologia, która trzyma go w długiej traumie wspomnień i nawykowych wzorcach związanych z uzależnieniami. Traumatyczne wspomnienia nie dają możliwości wybaczania oraz popychają do zemsty w różnej jej formie. Dużo leków psychoaktywnych zatrzymuje prawidłowy rozwój duchowy. Pamiętacie, co wam wspominałem, że nie biorę żadnych leków, tabletek, nic. Ja to też widzę po swoim organizmie. Takie zakłócenia zmieniają rytm mózgu, które powodują drgawki. Synchroniczne zaburzenie ognia wypala prawidłowe wzorce i dłuższe oddziaływanie na mózg różnymi farmakologicznymi środkami może doprowadzić do negatywnych skutków, a zdarza się to często w pierwszym etapie budzenia się energii kundalini, kiedy to w chwili niewłaściwego rozpoznania podaje się niewłaściwie leki. Osoby, które są uzależnione od narkotyków oraz substancji chemicznych, takich jak na przykład leki psychotropowe, z reguły poszukując zwolnienia emocjonalnego bólu, właśnie w ten sposób wywołują niesamowite bóle fizyczne w ich systemie nerwowym. Zamiast znaleźć zdrowe metody, które złagodzą ten stan, często wchodzą w jeszcze głębsze stany, czy też większe uzależnienia. Stosowanie takich leków, narkotyków przybiera również zupełnie inny kurs.
W tym czasie nierzadko też można ten stan pomylić z objawieniami kundalini. Podobne objawy można przeżyć w chwili zatrucia się na przykład rtęcią. Nadużywanie różnych środków chemicznych może doprowadzić do drgawek, padaczki, braku koordynacji ciała oraz umysłu, oraz wywołuje efekty wzrokowe, takie jak halucynacje, które występują w różnych odstępach czasowych, a następnie, kiedy ustępują skutki działania takich narkotyków, substancji, pojawiają się skutki uboczne. Może się wtedy przejawiać tym, że taka osoba będzie bardzo długo spała. Dla joginów praktykujących podnoszenie kundalini najważniejsze jest czczenie Shakti, czyli Matki Wszechświata. Jest ona czczona podczas medytacji, śpiewania mantr i tak dalej. Należy wiedzieć wtedy, że przebudzenie kundalini jest niepowtarzalne i nie można przewidzieć, co się tak naprawdę wydarzy ze względu na indywidualny stan duchowy każdego człowieka. Jest to zależne też, w jakim kierunku płyną takie doświadczenia, jaki jest obecny stan umysłu oraz pragnienia. Po pierwsze i najważniejsze, umysł musi być czysty i nie ma wtedy własnych pragnień oraz nie domaga się zemsty, ani nie korzysta ze słabości innych i nie uzależnia emocjonalnie od siebie. Należy tu pamiętać też o zdrowym, wegetariańskim odżywianiu.
Materiałem siedem dla kundalini jest człowiek gotowy i tak skierowany do życia, że jest on zdolny przejść wszystko oraz wszystkiego się wyrzec, co niszczy systematykę jego porządku rzeczy. Łaskotanie, swędzenie, wibracja skóry oraz tkanek leżących u jej podstaw. Objmuje to całe ciało, które robi się wtedy bardzo wrażliwe. Wrażliwość taka przenosi się z dołu w górę i na odwrót. Wrażenie ciepła oraz zimna. Szybkie zmiany temperatury przejawiające się w całym ciele. W moim przypadku godzinami moje ciało całe się piekło, jakbym miał jakieś ognisko wewnętrzne w sobie, a następnie poprzez parę godzin przeżywałem okropne stany zimna, które to zazwyczaj przychodzi po zachodzie słońca oraz w nocy. Latem po zachodzie słońca, nawet w bardzo gorące dni zdarza się mi przykrywać kocem czy też ubierać grube skarpetki. Dokładnie tak mam. I takie wewnętrzne światło oraz wizje zdarzają się różnie.
Są to zazwyczaj różne świetliste doświadczenia. Mogą być one białe, czerwone, niebieskie, mogą obejmować całe ciało lub też tylko niektóre części ciała. Zdarza się także, że nawet cały pokój zostaje w jednej chwili oświetlony światłem niewiadomego pochodzenia. W przypadku, kiedy jest to znak realizacji Królestwa Bożego, zauważyłem, że światło to najczęściej pojawia się w chwili, kiedy szukamy jakichś rozwiązań w trudnych sytuacjach, bądź też kiedy jest nam dane albo osiągniemy pewien poziom i jesteśmy dopuszczeni do kolejnego poziomu samorozwoju. Przypomnę tutaj księgę Beaumramtę, o której ostatnio mówiłem, której sny można sobie odsłuchać i gdzie miałem kontakt channelingowy i pojawiła mi się w rogu taka kula światła, która informowała mnie, że zaraz coś będzie się działo. W chwilach takich, kiedy szukamy jakichś rozwiązań w trudnych sytuacjach, dostaje się wtedy takie olśnienia i po prostu wie się, co ma się dalej robić. Tak naprawdę codziennie postrzegamy swoim czubkiem głowy zapalające się nad nami światło. Jeżeli oczywiście pracujecie z kundalini, jest to kolor złoty. Jest szybkie. Kiedy podnoszą się oczy, natychmiast umyka.
Wewnętrzne głosy, różne dźwięki oraz głosy, gwizdanie, syczenie, cykanie często występują u wielu ludzi podczas medytacji. U mnie występują one może nie codziennie, ale bardzo często i najbardziej efektywne i głośne bywają w godzinach nocnych. Są czasami intrygujące. Na przykład jeżeli macie okno przy ulicy i ktoś idzie chodnikiem i normalnie byś tego nie słyszał, ale w momencie, kiedy jesteś w stanie medytacyjnym, to słyszysz nawet po drugiej stronie ulicy, jak ktoś idzie chodnikiem. Tak się dostraja człowiek do takich stanów. Upadnięcie komuś czegoś na podłogę potrafi was tak wytrącić z równowagi, że poczujecie wtedy tak naprawdę strach, lęk, bo tak to się objawia. Co ja jaram? Nic nie jaram. Tak, dlatego napisałem wcześniej, żeby uważać na tych przewodników duchowych. Ja osobiście nie mam żadnych przewodników, więc doświadczam wszystkiego na swojej własnej skórze i przechodzę wszystkie procesy sam.
Jejku, masakra, ile was tutaj jest ludzi? 201 osób. Nie no. 291. 294 osoby, łącznie z YouTubem. O matko! Sorry. Okej. Jedne z takich odczuć mogą być na przykład niemiłe takie. Okej, dzięki Marku.
Nie wiem dlaczego na YouTubie pokazuje 201 wyświetleń. Nieważne. Nie będę teraz w to wchodził, bo tak naprawdę mnie to nie interesuje. Dobra. O tych jeszcze niemiłych zjawiskach. Mogą wystąpić bóle głowy, oczu, kręgosłupa, innych części ciała. Bóle mogą pojawiać się nagle i znikać nagle. Mogą trwać sekundy albo też poprzez dłuższe godziny. Z biegiem czasu jednak mogą one zmniejszyć się, ale nigdy tak naprawdę nie zanikną, bo zawsze będziemy w jakiś sposób to odczuwać wszystko. Okej.
Tutaj występują również zjawiska związane z emocjami. Może być też to Można poczuć przebudzenie rozkoszy, szczęścia, pokoju, miłości, kosmicznego ładu, ale zawsze też po przeciwnej stronie towarzyszy nam lęk, obawy, strach, dezorientacja, depresja, a nawet nienawiść. Taki zestaw emocji objawia się w pierwszych tygodniach, kiedy się pobudzi to kundalini. Później, jeżeli już bardziej się rozwijamy w tym kierunku, potrafimy już panować nad tym wszystkim i eliminować na przykład choćby nawet koszmary. Ja osobiście wam się przyznam, że koszmarów praktycznie nie mam. Może raz na pół roku, na trzy, cztery miesiące mi się pojawi jakiś lajtowy koszmar, ale nie do końca. Zakłócenie procesów myślowych. Myśl może zostać przyspieszona lub też spowolniona, albo też całkowicie się zatrzymać. Myśli mogą się wydawać całkowicie nieracjonalne. Osoba taka czuje się zawirowana, potrafi być impulsywna lub onieśmiała.
Wrażenie bycia niezależnym, indywidualną osobą staje się wówczas wiedzącą, lecz stoi na uboczu. Jest bardziej obserwatorem niż istotą otaczającą tłum. W początkowej fazie zdarzają się też duże konflikty w ciele, głębokie splątanie wszystkich stanów emocjonalnych, co może doprowadzić do psychozy lub do stanu zbliżonego do schizofrenii. Jeżeli jest osoba nieoczyszczona. Z reguły taka osoba staje się egoistą, przybiera ważne imię oraz oszałamia swoimi poglądami świat. Kto nie chce się temu podporządkować, straszy oraz grzmi. Często sama wymierza karę. Uczucie zacierania się pola widzenia, wyciszony wzrok nie odróżnia obiektów od tła. Wtedy też widzi się tylko pola energii. W moim przypadku, kiedy obserwowałem jakiś obiekt i przenoszę oczy w inne miejsce, nadal widzę ten sam krajobraz czy też obiekt.
Jednak może on wisieć w innym miejscu jeszcze przez kilkanaście sekund. To jest właśnie to wzrokowe przenoszenie obrazu, gdzie nie możemy skupić uwagi na wszystkim, bo rozmyjemy po prostu sen, a jedynie na paru. I to też nie zawsze się wszystko synchronizuje w tym samym momencie. Często na przykład możemy prowadzić z jakimś przewodnikiem rozmowę, odwrócić w drugą stronę i będziemy dalej tą rozmowę słyszeli, ale przewodnik będzie stał już w innym miejscu. Jest to absolutnie jak najbardziej normalne. Po prostu czasami nie ma tej synchronizacji. Kiedy intensywnie pracujemy z energią kundalini, nasze ciało wydaje być się dużo większe, wyższe niż normalnie, a przy tym lżejsze i w czasie ruchu jest uczucie takiego jakby unoszenia się na ziemi. Ja pamiętam, jak kiedyś byłem jako istota świetlna o wysokości na przykład wieżowca. Ale to było dziwne uczucie. Ale miałem wtedy świadomość tego wszystkiego.
Fizyczne zjawiska oraz paranormalne doświadczenia oraz inne postrzegania zdolności przewidywania, telepatia oraz prorocze sny. No właśnie. I to są właśnie takie sensory, gdzie odczuwamy, że bierzemy udział w tych wszystkich zjawiskach kundalini. Należy wiedzieć też, że wiele z tych objawów może pojawiać się u osób systematycznie medytujących, ale też nie ma to nic wspólnego z przebudzeniem się kundalini. Dokładnie tak jest. Z powyższych powodów podmiotowych oraz przedmiotowych należy tutaj zwrócić uwagę na psychozy, które mogą mieć związek z kundalini. Jest to temat trudny do zdiagnozowania, szczególnie wtedy, kiedy medycyna, a szczególnie lekarze terapeuci nigdy nie słyszeli o energiach kundalini. Tylko osoba, która jest przebudzona i praktykuje to podejście, może je odpowiednio wtedy zinterpretować. Z reguły psychiatrzy u takich osób bardzo często diagnozują schizofrenię. No cóż, istnieją oznaki oraz objawy, które mogą pomóc odróżnić przebudzenie kundalini od zwykłego zaburzenia psychicznego.
Jakie tutaj mogą być te objawy oraz oznaki? Uczucie wielkiego gorąca lub zimna, które występuje podczas budzenia się kundalini. Będzie ich brak w czasie innego typu zaburzeń. Czyli generalnie chodzi o to, że w kundalini czujemy ciepło bądź zimno, kiedy operujemy energiami kundalini, natomiast w czasie zaburzeń psychicznych tego po prostu nie będzie. Mrowienie, swędzenie, chaotycznie biegające energie w kilku kierunkach w całym ciele. U mnie wygląda to w ten sposób, że ja zawsze panuję nad tą energią. Ja to tak mam u siebie, że po prostu jestem w stanie kierować w odpowiednie punkty, strony mojego ciała, do palca, miejsca bolącego. Zależy, jeżeli stosuję na przykład samoleczenie ciała. U mnie nie ma nigdy tak. To bardziej jest tak u mnie, jakbym energię z całego mojego ciała fizycznego ściągał w określony punkt, a najczęściej zaczynam od serca i kumuluję to na sercu.
Dopiero kiedy już wiem, czuję, że ta energia jest skumulowana, że właściwie skumulowałem tą energię w jednym wielkim punkcie w postaci kuli, to w tym momencie zaczynam operować tą energią. Inne mogą być też wzorce oddychania, przebudzenie się na świat jogi. I tutaj chodzi o spontaniczne ruchy ciała, mantry, a nawet spontaniczne tańce i tak dalej. Przebudzenie kundalini to dodatkowy pęd, który ukierunkowuje nas w stronę modlitwy, w kierunku źródła i wtedy, jeżeli jesteśmy przebudzeni kundalini, to czujemy taką chęć i wręcz powołanie nasze do pomocy wszystkim innym istotom. W przypadku kundalini występują również hałasy w głowie, kręgosłupy, tak jak wcześniej już mówiłem, gwizdanie, cykania, śpiewy ptaków, szum wodospadów, dziwne anielskie śpiewy, dzwonki i tak dalej. W psychozach słyszenie głośnych głosów oraz szczególnie tych negatywnych, dających sobie instrukcje, jak uszkodzić swoje ciało lub innej osoby jest częstym przypadkiem. Także mamy tutaj odwrotność. W psychozie będziemy mieli namawianie do czegoś złego, wręcz do fizycznego uszkodzenia siebie, natomiast w kundalini jest odwrotnie. Samorozwój, samorealizacja i do tego jeszcze pomoc wszystkim innym, którzy potrzebują tej miłości czy też jakichś innych podpowiedzi. W czasie przebudzenia się kundalini również negatywne uczucia będą same znikać, samoistnie będą znikać i osoba taka przechodzi gwałtowny proces czyszczenia oraz samoistnie usuwa patologiczne elementy ze swojego własnego organizmu.
Energia kundalini zawsze jest pozytywna i twórcza, ale nie znosi przymusu. Pod koniec procesu osoba taka zazwyczaj jest spokojna, a osoba, która cierpi na psychozę, odczuwa w sobie wewnętrzne naciski oraz nasilają się w niej takie niespokojne objawy. Objawy, że coś musi zrobić, komuś coś uszkodzić, kogoś albo siebie. Tak więc tylko człowiek, który ma doświadczenie z kundalini, jest w stanie pomóc na samym początku tej drogi. Osoby takie, które są niewtajemniczone, mogą doprowadzić budzących się do obłędu. To są te rzeczy, o których często czytam na różnych forach, gdzie ludzie mają problem właściwie nie wiadomo z czym. Tak naprawdę chyba z sobą. Takie kwestie na przykład bardzo dobrze wyjaśnia dr Bonnie Genwill, psychiatra w swojej książce, która nazywa się „Angels of Transformation”. I to jest książka, która opisuje z punktu widzenia naukowca, doktora, ale jednak dobrze by było, aby w ocenie pacjenta z psychozą uczynili ludzie również, którzy zajmują się na przykład kundalini, a nie tylko zwykli psychiatrzy, bo wiemy, jak nauka do wszystkiego podchodzi. Najlepiej dać tabsę, przywiązać do łóżka i się rozwiązuje problem.
Tylko że problem wygląda wtedy tak, że osoba taka najczęściej nigdy już nie powraca, bardzo rzadko powraca do takiego stanu sprzed. Najczęściej są to już ludzie wraki. Gasi się w takich osobach wszystko. Bez wiedzy o kundalini ludzie będą diagnozowani jako zaburzenie umysłowe. No właśnie. Czy człowiek może wznieść się duchowo bez przebudzenia się kundalini w jego ciele? Jak myślicie? Bo ja uważam, że dopóki nie doświadczymy kundalini, to nie wyskoczymy tak naprawdę poza granice własnego ego oraz nie obejmiemy całego swojego życia miłością tak naprawdę do wszystkich istot. Ludzie, dajcie spokój. Przepraszam.
Po prostu musiałem zerknąć tutaj, co się dzieje na czatach. Okej, dobrze. Przebudzenie kundalini jest zupełnie inną sprawą niż tylko przesunięcie energii kundalini w górę. Kiedy ta energia tylko na chwilę wznosi się w górę oraz powraca z powrotem na starą pozycję do organizmu. Wielu guru ostrzega też przed tantrycznym budzeniem kundalini. Ostrzega również Weda. Tantryczne metody są niebezpieczne, ponieważ zajmują się niższymi energiami. Według Wedy należy wtedy poszerzać swoją świadomość drogą oczyszczenia, a nieczyste ciało, które obejmuje niższe kandu- Które obejmuje niższe energie kundalini. Nie oznacza to, że będziemy spełniać swoją samorealizację, dojścia do źródła. Realizacja bycia bogiem, boskością tak naprawdę zazwyczaj przychodzi w spontanicznym przebudzeniu i automatycznie otwierają się wtedy wszystkie czakry.
Poprzez połączenie energetyczne budzą się wtedy wyższe ośrodki spiritualne, czyli też między innymi swoje umiejętności. W nierozbudzonym ciele zazwyczaj są one uśpione. Jednak ten spontaniczny proces wznosi w ciało wielkie cierpienie, jego śmierć oraz zmartwychwstanie. Umiera wtedy i rodzi się nowe. Po prostu tak albo nie. Nie ma innej drogi. Otwieranie ciała za pomocą medytacji trwa długie lata. Ja tutaj polecam technologię Keshe, a szczególnie systemy balansujące, o których mówię w pierwszej części czasu snu. Czas snu 001. Wspólne śnienie.
Dużym nieporozumieniem jest na przykład spędzanie wielu godzin na otwieraniu czakr, czy też usilnym wymuszaniu popłynięcia energii kundalini. Uważam też, że należy żyć normalnie oraz spokojnie, lecz oczyszczać ciało i umysł. Także cała filozofia nie polega na tym, że godzinami siedzisz i pracujesz nad swoimi czakrami, tylko trzeba żyć normalnie, ale po prostu oczyszczać się zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Dużym też nieporozumieniem jest życie w fanatycznej diecie czy też innej formie umartwiania się o wszystko. Wszystkie te wzorce wcześniej czy później doprowadzą do zmiany naszej osobowości, co nierzadko też skończyć się może psychozą, a w najlepszym przypadku może być to paranoja. Także trzeba zachować tutaj racjonalny umysł i zdrowy rozsądek. Wiele osób, którzy oddają tylko swoje życie rozwojowi duchowemu w chwili, kiedy nie są na to jeszcze w pełni gotowi, doświadczy objawów paranoidalnych czy też jakichś innych psychotycznych stanów, które zakłócą w mniejszym bądź też większym procesie fizyczne oraz psychiczne zdrowie takiej osoby. To tak samo, że im więcej, tym będzie lepiej. Nie jest do końca prawdą, ponieważ poprzez takie lepiej można kontakt z rzeczywistością tak naprawdę stracić. Nie można też żyć na tym świecie, ciągle powołując się tylko wyłącznie na bóstwa, bądź też kontakty, że tam mi powiedział ten byt to, tamten to, tamten to i wszystko musi być prawdą.
Trzeba tutaj też pamiętać, że byty też lubią kłamać albo nie do końca mówić nam prawdę, a często jest tak, że po prostu powiedzą nam tylko część prawdy, ale to my musimy tak naprawdę dokończyć resztę tego. Są na przykład ludzie tacy, którzy nie do końca poprowadzą żadnej rozmowy bez ciągłego mówienia o swoich poczynaniach duchowych czy też kontaktom ze źródłem. Należy pamiętać oraz zawsze nosić źródło Boga w swoim sercu, stąpając po ziemi krok po kroku. Ale też nie należy się obciążać zbyt mocno własnym rozwojem duchowym. Nie wolno też nadmiernie programować własnego ciała. Kiedy zaczynają zbyt mocno wibrować nasze komórki mózgowe, mózg, z tym przychodzą niepożądane aspekty, jak objawy megalomanii, omamy czy też choroby psychiczne. Powiem wam szczerze, że miałem kilka takich przypadków, że to były takie nieświadome stany tak naprawdę. Znaczy ja już wiem, nauczyłem się z tym radzić, ale powiem wam szczerze, że miałem takie przypadki, że miałem przez dwa, trzy dni takie momenty, że ktoś ciągle za mną podążał. Były takie momenty, ale ja już wiem, na jakich poziomach to jest wszystko, także ja sobie tutaj z tym radzę. W sposób taki można uszkodzić sobie organy wewnętrzne.
U osób chorych, kiedy w nieoczyszczonym ciele zostaje przebudzone kundalini, pogorszy się również stan choroby, szczególnie u ludzi z nowotworami. Szczególne szaleństwo zaczyna się wtedy, kiedy osoba wykorzystująca najwyższe energie zaczyna pokazywać własną fizyczną moc. A tutaj wychodzenie z ciała oraz też poczucie władzy. Własną duchowość należy rozwijać, lecz używać tutaj mózgu, czyli zdrowego rozsądku. Nie przetrenujemy swojego ducha, bo to może tylko i wyłącznie mu tak naprawdę zaszkodzić, ale szczególnie wtedy, kiedy jest zbyt duże i intensywne wykorzystywanie takiej energii w medytacji. Także bierzemy tyle, ile jest nam potrzebne. Nie przeginamy po prostu. Ogólnie wszystkie formy medytacyjne oraz ćwiczenia duchowe mogą doprowadzić nas do psychozy. Nigdy nam nie wyjdzie to na dobre, kiedy kładziemy na ciało i świat ducha zbyt wielki nacisk. Podobnie jest też z tantryczną praktyką, ponieważ umysł, który dąży do zjednoczenia się ze źródłem, musi wejść w stan pustki.
To jest ta pustka, którą widzicie, kiedy zamykacie oczy. Większość ludzi współczesnych do tematu kundalini podchodzi sceptycznie. Wielu się z nich wyśmiewa, ale są też tacy, którzy uciekają przed poznaniem zjawiska kundalini. Postrzegają je po prostu jako największe zło ludzkości, co często blokuje drogę do dalszego rozwoju duchowego. Jeszcze 20 lat temu w zachodnim świecie kundalini brzmiało dość atrakcyjnie, kusząco. W ostatnich jednak latach nauka niewątpliwie zaczyna dostrzegać istnienie kundalini i wielu naukowców opisuje jako formę potencjału własnego ciała, a także lekarze nazywają ją zaburzeniem układu nerwowego, nerwu błędnego. Są też tacy, którzy postrzegają prawdziwą moc kundalini jako świadomą energię, która daje nowe życie. Kundalini odgrywa również niezwykłą rolę w zjednoczeniu indywidualnej duszy ze źródłem, z Bogiem, która od tej pory przejawia swoją cudowną moc. Jest zwana ona również ogniem życia, który przenika przez każdy atom w naszym organizmie oraz przez atomy wszechświata, budując wtedy silną więź pomiędzy człowiekiem oraz Bogiem. Wszystkie rodzaje sił, jakie istnieją we wszechświecie, można znaleźć w człowieku.
Pozytywne oraz negatywne. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystkie zasoby masz w sobie. Całą wiedzę masz w sobie. Ty jesteś tylko takim nadajnikiem, który musi wyregulować to radio, aby się do pewnych rzeczy, stanów dostroić. Jeżeli potrzebuje zasięgnąć jakiejś porady, to albo musi się skontaktować z przewodnikami bądź z jakimiś innymi istotami, albo może też wejść na przykład do Kronik Akaszy i tam zasięgnąć odpowiednich rad, pod warunkiem, że oczywiście zostanie dopuszczony, bo to normalne. Szyszynka jest najbardziej mistycznym gruczołem, który ulokowany jest w mózgu człowieka. Utożsamiana jest ona również z szóstą czakrą ajna lub z tak zwanym trzecim okiem. Mistycy twierdzą, że uruchomienie tego gruczołu otwiera w człowieku wiele zdolności telepatycznych. W świecie fizycznym używamy swoich ciał, oczu i służą one do postrzegania świata materialnego.
Natomiast otwarcie trzeciego oka daje nam wgląd w bardziej niewidzialny świat spirytualny. Otwiera się wtedy w człowieku tak zwana mistyczna moc. Trzecie oko inaczej jest zwane też wewnętrznym okiem widzenia. Szyszynka jest ulokowana w centrum mózgu. Jest ona takim maleńkim gruczołem, niczym ziarenko ryżu. Stanowi ona unikalną anatomiczną część naszego mózgu. Pod mikroskopem można też zauważyć, że dzieli się ona na dwie półkule. Współczesna medycyna nie za bardzo wiele wie na ten temat albo nie chce nam tutaj mówić. Natomiast już starożytni Grecy twierdzili, a właściwie pisali, że jest to taki maleńki gruczoł, który łączy człowieka z rzeczywistą prawdą. Aktywuje wtedy światło oraz kontroluje różne biorytmy w ciele, harmonizując wiele funkcji, na przykład pragnienie, uczucie głodu, pożądanie seksualne.
Jest ona takim biologicznym zegarem w procesie starzenia się człowieka. Chociaż w normalnym życiu człowieka nie jest ten gruczoł dobrze rozpoznawalny, to jednak w życiu mistycznym sporo o nim wiadomo. W starych ezoterycznych szkicach znaleziono bowiem takie informacje, że jest to punkt w mózgu. Jest on takim linkiem, o których często tutaj nawet kapitan w hipersprzestrzeni wspomina, pomiędzy dwoma światami: światem fizycznym oraz światem spirytualnym i że jest ona najsilniejszym źródłem energii, jaką może człowiek posiadać, która daje także superwentność, dostęp do innych sfer oraz pewnych określonych właściwości, czy też nazwijmy to moce. W mistycyzmie jest to nazywane siedzisko, czy też dom duszy, siedziba duszy. Waży ona mniej niż jeden gram. Co tutaj ciekawe jest to, że u dzieci małych gruczoł ten jest duży, natomiast w okresie, kiedy się dojrzewa, on skurczy się. W życiu fizycznym ona reguluje także rytm snu, a więc trzeba uważać, co się je. Szczególnie te pasty fluorowane. Woda, która ma za zadanie, że ty, słuchaczu, będziesz bardziej podatny na materialistyczność tutaj, niż na przykład marzył i śnił, i realizował swoje ambicje, dążenia, cele, pragnienia, sny.
Ja stosowałem dwa rodzaje, jeżeli chodzi o szyszynkę. To są bardziej naturalne oraz syntetyczne. Szyszynkę łączyłem również z witaminą K2. Poczekajcie. Nie. To nie jest to. Wziąłem nie to opakowanie, co trzeba. Z doświadczenia powiem wam tak, że najlepsza galantamina jest na roślinach naturalnych. Syntetyczna jest mocniejsza, ale to tylko do pewnego momentu i po tym, jak już przestaniecie brać, to tracicie i bardzo spada wasza koncentracja. Po prostu zaczynacie mniej znów pamiętać.
Ja brałem naturalne i to jest firma ViviDream Lucid ESC i to jest połączenie galantaminy z choliną. Na co trzeba zwracać tutaj uwagę? Przede wszystkim na cholinę, żeby miała jak najwięcej. Cholina odpowiada tutaj za pamięć. Natomiast galantamina bierze udział w produkcji, w stworzeniu w szyszynce odpowiednich warunków, aby produkowała się melatonina, która powoduje produkcję substancji DMT, jak dobrze pamiętam, która powoduje stany mistyczne, a szczególnie śnienie. Więc to jest też bardzo dobrze zalecane, jeżeli w ogóle macie problemy ze spaniem. Proponowałbym wam jeszcze połączenie tego z inositolem. Inositol to jest substancja, która jest potocznie nazywana tak zwaną pigułką szczęścia. To są takie kapsułki. Ja je otworzę, do ręki wezmę.
Jest w nich proszek. To jest substancja chemiczna, niestety, bo moja wiedza mi mówi, że to się tylko w sposób chemiczny wytwarza tą substancję. I ona w połączeniu z galantaminą oraz choliną powoduje to, że lepiej pamiętacie swoje sny, lepszą macie pamięć i tak dalej. Można do tego różnie podchodzić, bo jeden powie: „Bo mam wtedy sny, bo biorę takie coś”. Nie do końca. Ja to przestałem brać, bo ja to tylko testowałem kilka miesięcy. Akurat nie mam dwa przy sobie, więc po prostu mam tylko te dwa rodzaje. Testowałem syntetyczna i naturalna. Patrzcie na skład, przede wszystkim patrzcie na skład, na ilość choliny tak aby było jej dużo, ale też i galantaminy. Tutaj są zalecenia jak się to stosuje.
Trzeba wziąć dwie kapsułki pomiędzy cztery i pół godziny. Po czterech i pół godzinach się przebudzacie, bierzecie dwie tabletki i idziecie spać. Albo robicie sobie na przykład metodę cztery plus jeden i wtedy macie ten. Natomiast sztuczna, ściągnąłem tą kiedyś ze Stanów. Power City, taka firma. Ona jest mocniejsza, ma więcej tych wszystkich substancji tutaj, tylko niestety jest to sztuczna. Osobiście polecam naturalną, bo się lepiej po tym czułem i pomimo że odstawiłem na przykład później galantaminę, to mimo wszystko moja szyszynka była już tak wyregulowana, że nie miałem jakichś takich problemów, żeby to wszystko ogarnąć i żeby mieć świadome sny. Dokładnie. Dzisiaj, Tibo, dzisiaj jest tak, że cokolwiek byś nie zjadł, tak naprawdę to ma tyle w sobie chemii, że... Tak.
Też polecamy. Oj desery też polecam. Ja też się żegnam Żabka. Pa pa. W takim razie, skoro mówisz, że jestem psycholem. Okej. Pytanie, gdzie ta granica bycia psycholem? Dobrze. Wiecie co? Nie pamiętam, na czym skończyłem, więc skończyłem.
Okej, waga była powiedziana. W momencie, kiedy aktywuje się gruczoł, dla człowieka jest to wezwanie do podróży w wyższe wymiary. Rozwija się wtedy trzecie oko oraz czakram korony. Też mam najbardziej rozwinięte te. Następnie otwiera się kanały czystej prany, energii i wpuszcza się ją do mózgu oraz do całego ciała. To jest podstawa. Prana. Niesamowite uczucie jest w momencie, kiedy energia prana wchodzi w wasze ciało. To jest poziom nie do opisania. Wysoki poziom tej nowej energii o bardzo wysokiej wibracji powoli oddziela człowieka od świata fizycznego i przyłącza do nowego, wirtualnego.
Nie jest to dla człowieka łatwy proces, ponieważ inny poziom hormonów oraz zmiana na inne energie powoduje bardzo dużo emocjonalności w człowieku oraz fizycznych stresów w całym jego ciele, czy też psychice. Może to prowadzić również do zmian w psychice. Prowadzi właściwie. Aktywująca się szyszynka. Wiesz co, tak. Czy to jest zalanie światłem z góry? Wiesz co, u mnie to bywa różnie. Odpowiadam tutaj Ivelliosowi, ponieważ jest to najczęściej energia, która poprzez lej czakry korony, bo to jest taki lej. Bo to jest coś takiego. Tak, dokładnie.
Tak, Ivellios, to jest właśnie ten typ energii. Nie wiem, czy każdy to ma, czy nie, ale u mnie jest takie coś, że czasami normalnie czuję się, jakbym miał w czubek głowy wbity lej i poprzez ten lej wpływała do mnie energia. Tak, to jest właśnie łączność kosmiczna. To jest ten odlot, o którym tutaj wspominasz. Natomiast jeżeli chodzi o leczenie ciała, to ta energia kosmiczna, czyli ta prana, ja też na to mówię prana albo chi, energia chi, bo to tak naprawdę jest tylko nazewnictwo, to tylko takie znaczniki. Przy samoleczeniu, jeżeli stosujecie to, odbieracie energię całym ciałem. Natomiast jeżeli wybieracie się w jakieś loty kosmiczne, dostrajacie się w odpowiednie wibracje, to wtedy zazwyczaj jest to na zasadzie wlewania do was energii poprzez taki niefizyczny lejek, lejek korony. Gąbka, każdy ma to inaczej. Każdy ma to różnie. U mnie to jest akurat w postaci leja i dosłownie czuję, jakby mi się wlewała ta energia do mojego uczucia i wtedy przechodzi poprzez cały kręgosłup aż do dolnej czakry.
To zależy, bo to jest uzależnione też od tego tak naprawdę, co nam w danym momencie jest potrzebne. Czyli to jest dokładnie to samo, co tutaj Kapitan mówi o tych Gansach, nie-Gansach, że produkują się tak, aby być tym, co jest nam w danym momencie potrzebne. I tak samo jest z tą energią, że dostajemy to, co chcemy. Ale ja jeszcze proponuję, zanim tą energię w ogóle poczujecie, zobaczycie, to ja wam proponuję zrobienie czegoś takiego jak oczyszczanie siebie. Ale w jaki sposób można najłatwiej się oczyścić? Ja to robię w ten sposób, że wizualizuję siebie. No właśnie, tak Marku. Ja na przykład jeszcze zanim w ogóle zacznę medytować i tak dalej, ja sobie taką metodę robię na zasadzie oczyszczania jeszcze, bo żeby wejść w te wyższe stany, trzeba się trochę też oczyścić, pozbyć lęków, strachów i tego wszystkiego. Okej, czy też wszystko jest okej? Niby jest wszystko okej.
Coś mi tutaj przestery jakieś wyskakują. Wyobraźcie sobie na przykład dużą butelkę. Wejdźcie do tej butelki i wyobraźcie sobie, że od góry ta energia chi, prana wlewa się na przykład z jakiegoś dużego kranu, a od spodu macie drugi kranik, taki mniejszy. I w momencie, kiedy jesteście w tej butelce, to wyobraźcie sobie, że jesteście spryskiwani taką, jakbyście brali prysznic po prostu i ta energia chi spływa na was, a od spodu, gdzie ten kranik jest, nie fizycznie oczywiście, wyobraźcie sobie, że odkręcacie ten kranik i tym kranikiem wypływa od was ta cała brudna energia, te wszystkie złe emocje, wszystkie problemy złe, nienawiść, wkurzenie i tak dalej. I jeszcze dla eksperymentu możecie sobie zrobić coś takiego, że wyobraźcie sobie metodą wizualizacji, że tego dolnego kranika nie odkręcacie. Czyli że spływa do was prysznic z góry. Energia ta, która przechodzi przez wasze ciało, zmywana jest z waszego niefizycznego ciała astralnego i napełnia się butelką. I teraz zobaczcie, co się będzie działo z wami, kiedy te dwie energie się połączą, jakie będą wasze reakcje i emocje. Oczywiście w każdym momencie możecie sobie z powrotem na nowo odkręcić ten dolny kranik i wtedy będziecie mieli inne reakcje. Nie powiem wam co.
Dam wam taki eksperyment, żebyście sobie przeprowadzili, bo jest bardzo fajny i też dużo nam daje. Okej. Jak już jesteśmy na tym etapie, to dam wam fajną metodę, aby bardzo szybko się wprowadzić na przykład w paraliż przysenny. Połóżcie się na łóżku normalnie, jak zawsze się kładziecie. Ja osobiście wolę na przykład na podłodze. Pomimo że mam łóżko w pokoju, to bardzo często na podłodze śpię. Rozkładam sobie tylko karimatę i nawet pod głowę nic nie kładę. Po prostu tak lubię i tak się nauczyłem. Kiedyś siedem lat spałem na podłodze, więc zawsze moja mamuśka na mnie krzyczała: „Masz łóżko w pokoju, a śpisz na podłodze”. Ale ja tak jakoś wolałem.
Moment, bo już mi uciekła myśl. Metodę wam miałem powiedzieć. Aha, żeby nie dostrajać się tak długo, to wiecie co zróbcie? Połóżcie się na łóżku, rozciągnijcie się do maksymalnych oporów. Tak jak po prostu wstajecie na przykład, rozciągacie ręce, nogi, to naprężcie wszystkie mięśnie, rozciągnijcie się na maksa, ile tylko możecie. Przytrzymajcie powiedzmy z pięć, dziesięć sekund, puśćcie i powtórzcie ten zabieg tak trzy, cztery razy. Zamknijcie oczy i zaczynajcie się dostrajać. Zobaczycie, jak bardzo szybko wejdziecie w te stany. To jest takie przyspieszenie, bo pierwsze efekty, jak się dostrajasz czy też medytujesz, to masz około 15, 20 minut. Zaczynają się pojawiać już te dziwne omamy czy też hipnagogi, czy jeszcze inne rzeczy.
Natomiast tym sposobem możecie sobie przyspieszyć troszkę ten proces. Tak że tu wam trochę podpowiedziałem. Okej, na początku, jeżeli zachodzą te procesy na szyszynce, kiedy zaczyna wibrować, widzimy te światła. Czasami są to błyskawice, może być to błysk czy też wyładowanie. To jest nic innego jak wyładowanie plazmatyczne. To, co macie na przykład taką kulkę i macie te takie iskierki, które się wyładowują, to tak samo może być i tutaj. Na początku się obserwuje światło, które oczywiście się rozpala samo w sobie. Robi ono duże wrażenie. Jak się pierwszy raz coś widzi, to wiesz, tak mi tutaj Ivellios napisał wcześniej na Gadu-Gadu, że przeżywał, że to było coś wspaniałego. W każdym razie chodzi o to, że niesamowite uczucie.
Niesamowite uczucie dlatego, bo nigdy tego nie doświadczyłeś, więc po prostu nie masz porównania do tego, jak to u ciebie mogło wyglądać, jak to może wyglądać w ogóle. Dopiero za drugim, trzecim, czwartym razem, piątym, dziesiątym, setnym człowiek po prostu już ma świadomość tego i nie jest to już mu obce, wręcz nawet fajne takie. Oczywiście, tak jak wspomniałem, olbrzymie wrażenie. Czuje się wtedy jak taka świecąca istota, jak neon jakiś. Najczęściej bywa ono brylantowo białe, czasami złociste, ale też również wielokrotnie jest widziana, mówię o tym świetle, w różnych kolorach. U mnie najczęściej jest to złociste. Najczęściej, ale zdarzało mi się też, że koloru srebrnego te światło widziałem. To są właśnie te wyładowania, które powstają w tej szyszynce. Zjawisko takie jest niepowtarzalne, piękne. W tym blasku postrzega się inne światy, które się zbliżają, oddalają, przesuwamy.
To zależy. Kwestia poziomu, jakiego się dostrajamy. Oczywiście, pomimo że możesz praktykować takie coś, zjawiska LD OOBE, to pomimo że będziesz robił to wiele razy, to zawsze za każdym razem będzie cię to zaskakiwać, ponieważ widzisz tę potężną energię i moc. Aktywacja trzeciego oka jest też bardzo ważna, aby w pełni doświadczyć otwarcia na wyższą świadomość. W tym czasie również u takiej osoby otwiera się kosmiczna wiedza, informacja, przesył informacji, mądrość, doskonała pamięć. Dusza zaczyna wtedy podróżować poza ciałem. Podróże poprzez światło kundalini. Właśnie nasza szyszynka łączy się z taką jakby boskością i światło to zaczyna wtedy wpływać do głowy z góry poprzez, na przykład u mnie to jest właśnie ten lej. Płynie przez sutramę, tak to się w kundalini nazywa. Sznur albo nić po prostu, która łączy duszę z ciałem.
Jak powiedziałem wcześniej, ja widziałem takie coś może trzy, cztery razy. Nie zawsze się to widzi, ale odczuwa się obecność czegoś takiego. Uruchomienie szyszynki uruchamia również właśnie taki złoty sznur, a po nim spływa mózgu boska energia z najwyższego poziomu. Fajnym doświadczeniem w moim przypadku było również to, kiedy sobie kupiłem gutfele i pierwszy raz nałożyłem ją na szyszynkę. Robiłem to w pracy w trakcie swojej godzinnej przerwy. Kiedy sobie tam lekko zjadłem, położyłem się na sofie, bo mam taką możliwość i na trzecie oko położyłem właśnie tą gutfele. Po trzech, czterech minutkach wyskoczyłem poza ciało i widziałem normalnie swoje ciało energetyczne, z którego wychodziła taka jakby złota nić, która wchodziła w górę i nie było widać jej końca. Po prostu przechodziła przez sufit i szła w górę i po tej właśnie wiązce był przesył informacji. Ja bym to tak nazwał. Były takie światełka, które poruszały się w górę, w dół bardzo szybkim tempem, jakby po prostu była przekazywana pewna informacja do mojego trzeciego oka.
Bo to wychodziło mi nie z pępka, nie z boku, nie z głowy, tylko właśnie z trzeciego oka. Wtedy, podkreślam, kiedy robiłem to przy pomocy gutfeli. Trzecie oko zwane też jest okiem Shivy. Jest to organ spiritualnego spojrzenia. Jest on związany bardzo mocno z siódmą czakrą korony. Tak że jak pracujecie nad trzecim okiem, to również musicie pracować nad tym, aby one były na mniej więcej równych poziomach. Czym mocniej rozwinie się dusza, tym mocniej rozwinie się też ciało fizyczne w procesie ewolucji, którą dusza obecnie posiada. I to jest właśnie to, co powiedziałem wcześniej odnośnie tego, że to nie jest tak, że od ciała zerowego, fizycznego rozwijamy swoje wyższe ciała, tylko idzie to właśnie z drugiej strony. Trzeba mieć tego świadomość. Nauka dzisiaj mówi, że jest odwrotnie, że nasze ciało jest naszą kwintesencją i to my kształtujemy to ciało, tak, ale nie z poziomu ziemskiego.
Tak naprawdę nasze fizyczne ciało jest wynikiem tych wszystkich poziomów wyżej. Okej? Choroba rak nie bierze się tylko dlatego, że jesz tutaj. Bardziej jest to związane z emocjonalnością. A więc im więcej masz stresu w pracy, im więcej masz wkurzającego szefa, jakieś niepowodzenia w małżeństwie, czy jeszcze jakieś inne, to to się później przekłada na tą twoją fizyczność tutaj. Tak że trzeba pamiętać o tym, żeby być zjednoczonym z sobą, pogodzonym z sobą. Akceptacja tego, kim się jest tak naprawdę i to przełoży się później na wszystkich ludzi po prostu. Bo jeżeli z tobą będzie w porządku wszystko, to nie może być inaczej. A wtedy się niesamowicie otwierają możliwości, zdolności, postrzeganie, w ogóle zmienia się całkowicie percepcja twojego życia. Często dostaję pytania na przykład od ludzi, których ciało fizyczne wybiera się na wieczność.
Z jakiego to jest na przykład wcielenie? Kiedy człowiek wybiera ostatnie ciało ziemskie, jego ostatnia reinkarnacja podczas ostatniej reinkarnacji przybiera taką jakby dojrzałość spiritualną. To jest to, jak właśnie umierasz, wskakujesz w takie światy. Ty masz wtedy pełną świadomość wszystkiego, po co poszedłeś, jak twoje życie wyglądało, na czym się zakończyło i czy dalej wybierasz drogę oświecenia i wniebowstąpienia, czy powracasz na ziemię i dalej kontynuujesz. Albo na przykład może masz inny plan, może chciałbyś coś innego na przykład jeszcze popatrzeć. To już wchodzimy tu w reinkarnację i nie będę tego tematu poruszać. Najwięcej nam odpowiedzi jeżeli chodzi o swoje życie, śmierć, zmartwychwstanie czy też wniebowstąpienie, to właśnie powiedział nam choćby Budda czy Jezus Chrystus, ale chyba najwięcej Jezus Chrystus w religii katolickiej. Ciało człowieka w ten sposób właśnie kontynuuje swoją ewolucyjną podróż, natomiast dusza łączy się poprzez tą szyszynkę ze swoim źródłem. Kiedy nowo narodzone dzieci mają już te wysokie energie i potrzebują też do swojego życia wyżej rozwiniętego ciała. Dlatego też szyszynka rozwija się dalej do wysokiego stanu i daje człowiekowi możliwość wielkich, tak zwanych supernaturalnych mocy.
Wpływanie na nią wielkiej fali światła poprzez tak zwany właśnie złoty sznur do mózgu człowieka, dokładnie do szyszynki, zmienia wibracje w mózgu i w całym ciele fizycznym otwiera świadomość Chrystusową, czyli jakiegoś tam nauczyciela, zbawiciela. Właśnie tak samo się czułem, kiedy opisałem wam wcześniej ten przypadek, jeżeli kładłem tą gutfelę u siebie na szyszynkę. Niesamowite to było. Niesamowite po prostu. Czym wyżej otworzy się mózg na spiritualną świadomość, tym mniej taki człowiek jest skoncentrowany na życiu ziemskim. A kiedy nastąpi w pełni aktywacja takiej szyszynki, nastąpi również naturalna jego separacja od światła materialnego. Wzrost takiej właśnie świadomości od ciała emocjonalnego do wysoko iluminującego odbywa się wówczas, kiedy w człowieku zostanie poruszona, wybudzona albo impuls dostanie taki, aby wybudzić tą szyszynkę. Jak długo ludzkie zmysły, ego oraz osobowości będą rządzić człowiekiem, twoim życiem, tak naprawdę długo będziesz miał powstrzymywałą tą energię. W świadomości fizycznej w chwili, kiedy pojawi się światło w twojej głowie, automatycznie jest aktywowana szyszynka. To dlatego potrzebujesz tego procesu, żeby móc się dostroić, wejść w odpowiednie stany.
Jeszcze à propos wam powiem, że bardzo fajne efekty można uzyskać, kiedy odizolujecie się całkowicie od świata zewnętrznego. Na przykład mieszkacie sami w domu albo w domku. Pozasłaniajcie sobie wtedy wszystkie okna. Zróbcie tak, żebyście mieli całkowitą ciemnicę w pokoju. Pozamykajcie drzwi tak, żeby nic wam nie przeszkadzało i zacznijcie medytować. Zobaczycie, co się będzie działo. I to bardzo szybko. Można skrócić w ten sposób też proces przedłużania, dostrajania się swojego ciała fizycznego. Robiłem takie testy i to jest naprawdę mega. Zresztą znamy przypadki tych mnichów, co się zakopywali w dołach i przez jakiś okres czasu nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym.
Według wszystkich religii, mitów oraz legend symbolem trzeciego oka jest trójkąt równoramienny z okiem w środku. Przyglądnijcie się dolarówce, dolarowi amerykańskiemu. Często jest on oznaczany, ma osiem promieni odbijających się od tego trójkąta. Jest to symbol czasu, twórczości oraz najwyższej świadomości. Nie bez przyczyny na dolarówce jest symbol trzeciego oka pokazujący, kto tak naprawdę stoi za tym wszystkim. A to jest tylko symbol trzeciego oka, twojej boskości, twojego kontaktu ze źródłem, że to ty kreujesz, to ty jesteś. Tylko pijawki się pod to podszyły. Szyszynka ulokowana jest w mózgu. Przypomina dziwnym zbiegiem okoliczności budowę wielkiej piramidy w Gizie, która jest centralnym punktem na Ziemi. Dokładnie.
Aktywacja szyszynki rozpoczyna również proces rozwoju 12 nitek DNA, które to później łączą się z RNA, które jest bardziej interesujące od DNA, bo DNA to jest tylko pierwszy stopień. Próg ten jest zwany inaczej czasem do przekroczenia. To jest tak, jakbyśmy mieli wgrany automatyczny program, który łączy ze sobą dwa światy oraz pozwala duszy ludzkiej na zakończenie swojej wielkiej wędrówki. Uruchomienie procesu DNA, czyli takiego programu zamkniętego, jest w kodzie 11 na 11, a 11 na 11 jest to sekretna liczba w sekretnej geometrii oraz w złotej spirali i ona wzrasta, zmieniając swój kształt. 11, 11 symbolizuje również ludzkie życie, jest raportem w czasie, a zatem człowiek w pełni przebudzony rozpozna wtedy swoją tożsamość oraz rozpocznie swoją nową podróż. Pełna świadomość oraz wysoka wibracja nowych energii manifestuje się pozytywnie we wszystkich tych działaniach, które mają pomóc czy też oświecić danego człowieka. Tak naprawdę nieświadomy umysł człowieka przebudził się w kryształowej komnacie. Znamy historie, jeżeli chodzi o te kryształy, że te kryształy mają jakąś dziwną zbieżność, dziwną moc przebudzania się, a przede wszystkim łączności naszej. Wystarczy, że sobie odpowiednie kamyki będziemy nosić na szyi czy coś, to zupełnie inaczej zaczynamy działać i odreagowywać. Jeszcze takiego tipsa wam podam, że bardzo pomocne jest też w osiąganiu na przykład wyjścia poza ciało nienoszenie przy sobie biżuterii.
Ja z tego zrezygnowałem, bo mi to kilka osób mówiło. Jakoś zawsze byłem przywiązany, bo ja lubiłem srebro nosić, nie złoto. Natomiast w momencie, kiedy zdecydowałem się, że ściągam z siebie pierścionki złota czy srebra, jakiekolwiek wisiorki, automatycznie odczułem, że energetyka mi się zaczyna zmieniać. Dobrze, to w takim razie, ponieważ mamy ograniczony czas, mam jeszcze 15 minut na antenie. W związku z tym, tak jak powiedziałem wcześniej, pomijamy Skype'a dzisiaj, nie dzwonimy, bo było za dużo problemów technicznych. Nie będzie dzisiaj też wieczorowej pory. Tak że na obecną chwilę odstawiamy te elementy. Kiedyś pewnie wejdziemy, w luźniejszych audycjach trochę więcej powiem jeszcze, będę się z wami chciał tutaj też dzielić. A tymczasem na sam koniec jeszcze chciałbym poruszyć kwestię bólu, bo dużo ludzi ma problem, jeżeli chodzi o ból, odczuwa dziwne stany, wręcz fizyczne. Często się ludzi tego boli, a często niektórzy mają te bóle, a niektórzy nie mają.
I tego typu pokrewne rzeczy. Kiedy budzi się kundalini u nas, objawy fizyczne ciała są zbliżone do rzeczywistych chorób, a jest ich naprawdę duża lista w obrębie każdego naszego organu. Na początku mojej drogi, kiedy budziły się Kiedy budziło się kundalini, to miałem dużo różnych bólów. Bolały mnie ciągle plecy, coś innego bolało. Po prostu było bardzo dużo symptomów, które były wręcz czasami przerażające, bo wtedy człowiek zaczynał wibrować z tą niepozytywną energią. Sam zaczynał sobie stwarzać problemy i sam zaczynał poprzez emocje powodować powstawanie różnych tego typu chorób. One były tak ciężkie do odróżnienia, że właściwie czasami nie było wiadomo, czy to rzeczywiście naturalnie mnie boli, czy to jest wymysł naszego umysłu, tego naszego komputerka, jakim jest umysł. Okej. Zaczynało mnie to wszystko przerażać w tamtych momentach, bo nie wiedziałem właściwie, o co chodzi, czym to jest spowodowane. Dopiero wtedy zacząłem interesować się samoleczeniem ciała, właściwym magazynowaniem tej energii, właściwym poborem tej energii.
Braniem tylko tyle, ile potrzebujesz, a nie na siłę. Dzieleniem się też tej energii. Podkreślam, można robić to, ale trzeba też to robić z rozwagą, a przede wszystkim nie oddawać swojej własnej energii, a być jedynie przekaźnikiem, przetwornikiem, poprzez którego ta energia przepływa. I bardzo fajne efekty się wtedy doświadcza stanów, kiedy dzieli się tą energią, która nie jest twoja, ale ponieważ ty masz ten kanał odblokowany, masz możliwość podarowania kogoś tą energią. To nie jest głupie. To nie są przypadki wyciągnięte z kapelusza, że są ludzie, którzy potrafią przesyłać energię. Zresztą sam robiłem takie przesyły kiedyś. Zdarzało mi się. Tak to tutaj wygląda. Co by wam tutaj jeszcze opowiedzieć?
Nie będę wam tutaj o jakimś Krishnie gadał i tak dalej, bo dla mnie to jest akurat takie trochę z czapki wyjęte to wszystko, przesyłanie ich. Objawy kundalini na początku zaczynają się takie niewinne, grypopodobne. Czasami wydaje nam się, że złapaliśmy grypę, a później też możemy mieć następne i następne objawy, które ciągle się powtarzają mimo naszej wielkiej troski o zdrowie, czy też zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, aż w końcu przychodzą te grubsze sprawy, które już aktywują światło w naszym ciele. Oczywiście nie mamy na tym etapie żadnego pojęcia, o co chodzi. I niestety człowiek, który takie coś przeżywa, takie gwałtowne przebudzenie tej energii, może przeżyć duży szok. I nie ma bolesnych otwarć tej energii, ponieważ bolesne mogą być tylko wzmożone ruchy tej energii chi w ciele. Energia kundalini jest typu gong. Jest to energia, która jest na poziomie energii tachionu. Tak to przynajmniej tłumaczy tutaj ten. Tak, absolutnie jest to odczuwalne.
Ivellios mi tutaj napisał na Gadu-Gadu, że też kiedyś przesyłał energię w dużych ilościach, a co ciekawe adresaci czuli to fizycznie. Jednym z nich była moja mama, którą uleczyłem w ten sam sposób z doraźnego bólu głowy. Dokładnie. Wiecie co? Ja teraz też przeprowadzam sobie, ponieważ mam tutaj w pokoju człowieka, któremu grozi paraliż dosłownie od szyi w dół. Nie powiem wam, jak to się fizycznie, naukowo, doktorsko nazywa, natomiast ma wytarty kręg pod szyją i bardzo ma małą tą maść. Zresztą Mario będzie tutaj gościem także w audycji, także spokojnie. W każdym razie jest to człowiek, który też jest mocno uduchowiony, więc o pewnych rzeczach, o których mu mówię, on po prostu wie. Nie wie, skąd to wie, ale wie. Ale co ciekawe, ponieważ mieszkamy w tym samym domu, ja obiecałem mu, że za trzy miesiące będzie miał poprawę w swoim organizmie.
Ponieważ ja będę mu przesyłał energię moją, przeze mnie oczywiście będę starał się mu pomóc w sposób bardziej duchowy. I robię to do dnia dzisiejszego. I wiecie co? Po dwóch tygodniach facet mi powiedział, że przynajmniej o 50% mniejsze bóle ma. Także jest coś na rzeczy w tym. Robię tu eksperyment, przeprowadzam sobie. Oczywiście mam tutaj też imagrawy i te wszystkie inne rzeczy z technologii Keshe, więc to też mu pomaga. Natomiast ciekawe jest to, że bezwarunkowo, od serca, po prostu jestem przekaźnikiem energii chi i przesyłam mu taką energię i ta energia powoduje to, że facet po dwóch tygodniach mi nagle mówi, że on właściwie prawie nie czuje bólu albo czuje go w bardzo mniejszym stopniu. Więc jak najbardziej takie przesyłania energii są możliwe i absolutnie ci, Ivellios, wierzę, bo robiłem też to i do tej pory też to robię i widzę tego efekty. Każdy z nas w małym stopniu przeżywa lekkie aktywacje światła wewnętrznego na swojej szyszynce.
Każdy też przeżywa ruch energii w swoim ciele. To jest ten moment, kiedy na przykład w jednej z debat ruchu Oneiro chłopacy przeprowadzali z Basią i z Tomkiem Grubbo audycję, w której Basia wspominała o ruchu energii. Prywatnie pozdrawiam Basię i Tomka, bo poznaliśmy się w Londynie. Jaki to fajny przypadek. Wiecie, co się stało, jak spotkałem ich w Londynie? Przewróciłem się. Wtedy ludzie do mnie podbiegli. Anglicy oczywiście pytają się, czy wszystko w porządku, a ja: „Tak, tak, wszystko jest w porządku.” Okej, wskoczyło mi coś innego znowu. Muszę to usunąć w takim razie. Czasami niestety nie jestem w stanie za tym wszystkim zapanować, bo się dziwne akcje dzieją.
Także taką sytuację miałem poznawczą z Basią i z Tomkiem w Londynie. Kiedy to było? Dlaczego nie ma muzyki? Co się znowu dzieje? Okej. Niestety nie mam na to wpływu. Coś się z tym nadawaniem dzieje. Po prostu dzieją się dziwne akcje. Energia kundalini, zanim wejdzie w 100% w ludzkie ciało, przechodzi poprzez 12 poziomów. Człowiek musi te poziomy przejść, aby ciało zaczęło wtedy przybierać krystaliczną formę.
Czasami to trwa kilkadziesiąt lat. Także cały życie ludzie ćwiczą to kundalini, żeby było wszystko jak najbardziej rozwinięte. Tak naprawdę nauka nigdy nie jest zakończona. Dopiero na ósmym poziomie, kiedy aktywuje się szyszynka oraz przysadka mózgowa, a to oczywiście przynosi wielkie bóle głowy, zmienia się nie tylko mózg, lecz cała szyszynka. Kości zmieniają wtedy swój kształt. Proces ten nie może przejść oczywiście bez bólu i są to rozdzielające bóle głowy, które pękają na tysiące kawałków. Odczuwać możemy to jako przebiegający prąd, pod wpływem którego przeobrażeniu ulegają nasze komórki. Na ósmym poziomie aktywują się również kryształy. Do tej pory występowały one w formie ziarna. W głowie są trzy ważne kryształy, poprzez które otrzymywana jest informacja z wyższych poziomów.
Ważne kryształowe odbiorniki budzą się półtora centymetra nad uchem i jest to silny ból, a nawet blokuje on szczękę oraz słuch. Powiem wam szczerze, że takich rzeczy doświadczam. U mnie te kryształy wyszły na USG. Tutaj jest relacja pani z 2002 roku, kiedy miała robione takie testy. Całkowicie straciła słuch. Ja mam problem ze słuchem od sierpnia 2016 roku i ciągle coś mi się z uszami dzieje. Na początku przez dwa, trzy miesiące to trwało w prawym uchu, teraz mam w lewym. A więc potwierdza się to, co wcześniej mówiłem, że następuje dziwne przeobrażenie naszych form fizycznych. Czy w to wierzyć, czy nie? Ciężko jest to wam powiedzieć.
Musicie sobie to przyjąć albo na wiarę, albo niewiarę. „Czyli nie byłeś wcale gotowy, skoro twierdzisz, że taka energia ci przywaliła.” Właśnie, to jest to, że tu trzeba praktyki, uczyć się. Nie posyłać się na gorącą wodę od razu. Dobrze, wiecie co? W takim razie chciałem wam puścić jeden sen. Niestety wam go już nie puszczę. Znowu nie opowiedziałem wam moich snów. Ivellios mnie prosił, żebym do godziny 2:00 poprowadził audycję, więc nie chcę go też narażać, bo wiem, że jest pewnie zmęczony. Też chciał troszkę pomedytować, więc jestem jak najbardziej za tym. Powiedziałem wam to, co chciałem powiedzieć, mniej więcej.
Nie wszystko wam powiedziałem. Właściwie to może z 60% tego wszystkiego, co chciałem wam powiedzieć. Także nie udało mi się niestety poprzez te całe problemy techniczne. Ja to później zmontuję wszystko tak, że oczywiście czego nie będę mógł wyeliminować, to wybaczcie. Niestety takie są uroki nadawania live'u. W każdym razie tak czy inaczej dziękuję wam dzisiaj za audycję. Zapraszam was następnym razem. Prawdopodobnie będzie to za dwa tygodnie, bo dzisiaj audycja była nieplanowana. Wyszło, jak wyszło. Mam nadzieję, że nie przegiąłem z czymś.
Spróbowałem ukierunkować dzisiejszą audycję bardziej na sny i na mistycyzm, bo to jest w ogóle inny poziom śnienia. To nie jest takie śnienie, o którym się często czyta z czatów czy ludzie opowiadają. To są bardziej osobiste doświadczenia, gdzie tak naprawdę ty to wszystko przeżywasz i tylko ty to rozumiesz. Ja mogę wam powiedzieć, jak ja robię, jakie metody stosuję, jakie są doznania, wrażenia. Ale tak naprawdę to wy tutaj będziecie mistrzami siebie. To wy macie tę wiedzę w sobie i tak naprawdę nie potrzebujecie doradców. Pamiętajcie jedną rzecz: ja też tutaj absolutnie nie jestem doradcą. Dzielę się tylko swoimi doświadczeniami oraz informacjami, które znalazłem w internecie, które wprowadzałem, testowałem też na sobie, ponieważ należę do takich osób, które idą na gorącą wodę. Dosłownie. Choć mimo was ostrzegam, to ja siebie już znam z takiego punktu.
Inaczej: wiem mniej więcej już, w jakim punkcie jestem i potrafię sobie to wszystko poukładać. Nie mam problemów, żeby ześwirować. Tak to u mnie wygląda. Także zapraszam was jeszcze przede wszystkim na audycję, tak jak standardowo chłopaki to robią, więc ja też w ramach wdzięczności pozwolę sobie przypomnieć wam audycję Synteza. Co prawda na razie jeszcze nie ma, ale jak co, to zapraszam was na warsztaty technologii plazmowej, które są dostępne na YouTubie. Nie musicie w to wierzyć, ale żeby coś wiedzieć i mówić o czymś, podejmować decyzje, to trzeba się z tym najpierw zapoznać, a nie czytać opinie ludzi i na tych opiniach wyrabiać swoją własną opinię. Dla mnie to jest chore, nienormalne. I tak ta sprawa u mnie wygląda. Zapraszam was również w środy na Etykietę Zastępczą, która tymczasowo jest retransmisowana u mnie w radiu Dream Time na www.czasnu.com. Edek tam nadaje co prawda nieregularnie, ale zawsze jakiejś informacji udziela na stronie, czy można już wejść, czy nie.
Jeżeli ktoś się interesuje technologią Keshe, to zapraszam również na stronę. U mnie tam wrzucam linki, pomiary swojego Magrava, urządzenia, które dokumentuje zużycie prądu oraz obciążenia. Okej, każdy sobie to może zinterpretować. Czy wierzyć, czy nie wierzyć, to pozostawiam wam. Nie chcę też być tutaj brany jako doradca duchowy i tak dalej. To nie moja działka. Robię to absolutnie bezinteresownie, więc chcę się tym dzielić, bo czemu nie? W końcu wszystkiego nie zabiorę z sobą. Kiedyś może jakiś ślad po mnie pozostanie na tej płaszczyźnie rzeczywistości. Zapraszam was w piątek również do Michała, do Teorii Chaosu.
Michał tam różne sprawy bardziej konspiracyjne omawia. Jest on w tym dobry, więc niech on to robi dalej. Ja tutaj w tym radiu jestem tylko transmiterem, natomiast nie mam zamiaru wchodzić w jakieś konspiracyjne rzeczy. To pozostawiam Michałowi. Niech on to robi. Robi to lata, więc wychodzi mu to świetnie. Ma w tym doświadczenie, praktykę. Niech to robi. W sobotę zapraszam również do Radia Paranormalium tymczasowo oraz do mojego radia na debaty odnośnie hiperprzestrzeni. Takie bardziej kosmiczne sprawy tutaj Tomasz opisuje.
Nie wiem, czy Ivelliosie mogę tutaj podać również, zareklamować debatę, bo mam już od ciebie informację, tylko nie wiem, czy jeszcze mogę. Jakbyś mi tutaj mógł napisać. Dobra, to tak czy inaczej mam nadzieję, że się Ivellios nie pogniewa. A więc na 26. zapraszam was na godzinę 19. Ma to być audycja, która będzie mniej więcej ukierunkowana na kontakt z istotami obcymi w OOBE. Dostałem zaproszenie na tę debatę. Powiem szczerze, że nie wiem, jak się mam mentalnie na to przygotować. Czy wezmę udział, czy nie. Jednak dostałem zaproszenie.
Rozważę sobie w ciągu dwóch, trzech dni i dam odpowiedź Markowi. Powiem szczerze, że się boję. Że się boję z racji tego, że ja mam praktykę OOBE i tak dalej, ale czy jestem ekspertem? Nie wiem. Boję się, żebym nie był źle znowu odebrany, a jednak to też jest duża widownia, prawda? W tym okresie słucha bardzo dużo ludzi. Zobaczymy. Zobaczymy, jak to będzie. Także dziękuję wam bardzo. Przepraszam za problemy, które zaistniały dzisiaj, niezależne od mojego widzimisię.
To nie ja byłem sprawcą tego wszystkiego. Okej, dobrze. To w takim razie dobra, wezmę udział w tej debacie, Marku, to ci już teraz oficjalnie powiem w takim razie. Okej. Dobrze by było jeszcze, jakby się dwie, trzy osoby znalazły, które również takich stanów doświadczają i wtedy by może taka fajniejsza, merytoryczna rozmowa w tej debacie była. Także zapraszam was na 26. Będzie to audycja związana ze spotkaniami takich dziwnych istot właśnie w OOBE. Ciekawy temat. Oj. Okej, dobra, to dziękuję wam bardzo i do następnego razu.
Dziękuję bardzo wszystkim za słuchanie. Przepraszam, że nie było Skype'a. Pewnie mieliście dużo pytań. Może następnym razem.