[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one. The truth is out there.
[01:11] - Witam was bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w pięciu polskich radiach internetowych: w Radiu Paranormalium, Nocnym Radiu, Radiu Dream Time, Radiu Wolne Wilno oraz LCP Radiu. Dzisiaj, z tego, co wiem, chyba są pewne kłopoty w LCP Radiu, także tego radia nie możecie słuchać, ale w innych chyba powinno wszystko być okej. Audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych. Różne, można powiedzieć, rzeczy, które nie mieszczą się w głowach większości ludzi zamieszkujących Polskę, ale także inne kraje. Nie wiem, które są bardziej rzeczy niewyjaśnione czy spiski bardziej nieprawdopodobne. Trudno powiedzieć, chociaż wydaje mi się, że spiski są dużo bardziej prawdopodobne, bo tworzą je ludzie. Natomiast rzeczy paranormalne, takie, można powiedzieć, nie tyle niewiarygodne, co niewyjaśnione. Niewyjaśnione zjawiska z reguły nie tworzą ludzie i one są jednak dużo trudniej chyba wyjaśnialne.
Tak jak kiedyś były kamienie spadające z nieba, pioruny kuliste. Dzisiaj już nawet nauka pioruny kuliste uwzględnia. Coś może w tym być. Nie wiemy, co to jest, ale może taki piorun jest, bo skoro filmy są i tak dalej. Z UFO też są filmy, też są zdjęcia, ale jeszcze UFO nie jest na tym poziomie zjawisko. Bo tak samo UFO to jest zjawisko niewyjaśnione. Z jednej strony, a z drugiej mamy też spisek zaciemniania tego tematu, robienia dezinformacji w tym temacie oczywiście też. Audycja Teoria Chaosu. Polecam wejść na stronę audycji teoriachaosu.com. Tam są archiwalne nagrania, forum, informacje aktualne, także podziękowania dla słuchaczy też i przede wszystkim sponsorów.
Wielkie dzięki za sponsoring. Możecie przez stronę teoriachaosu.com zasponsorować audycję. Wielkie dzięki. I mam kilka newsów, które zdobyłem też dzięki wam. Właściwie chciałbym zacząć od takiego newsa, który jest, nie wiem, czy najważniejszy, ale bardzo ważny. W środę 15 lutego, czyli dwa dni temu... Zapomniałem powiedzieć, który dziś jest dzień. 17 lutego 2017 roku. Tak. Czyli w środę 15 lutego, dwa dni temu odbyła się konferencja prasowa dotycząca rozległej korupcji w przemyśle szczepionkowym.
I tą konferencję zorganizowały bardzo znane osoby, może nawet w Polsce, które odbiło to się echem. Chyba nawet, podejrzewam, i w wiadomościach mogli puścić, i w polskich mediach. Dajcie mi znać. Niestety nie śledzę polskich mediów ostatnio za bardzo, jedynie media internetowe trochę polskie. Więc dajcie znać na czacie, czy była o tym informacja, że właśnie 15 lutego była ta konferencja. Zorganizował ją Robert De Niro, znany aktor. To chyba wszyscy znacie Roberta De Niro. Jeżeli nie z nazwiska, to z wyglądu. Jest chyba rozpoznawalny jak Arnold Schwarzenegger czy Madonna, czy Michael Jackson myślę. Oraz Robert Fitzgerald Kennedy Junior.
Tak, Junior, bo oczywiście jego ojciec został zamordowany. Na 100% zamordowany. Nie ma w tym spisku, że został zamordowany. Natomiast jego syn żyje i zajmuje się właśnie problemami zdrowotnymi, takimi tego typu sprawami. Był też senatorem przez jakiś czas. Jego syn żyje. Oczywiście zdalni mordercy go zabili. Nie wiem, czy kiedyś już robiłem audycję w tym temacie. Chyba robiłem, ale mogę się mylić. O JFK-u, na pewno jego bracie, który też został zamordowany, robiłem.
Niektórzy twierdzą, że JFK, czyli John Fitzgerald Kennedy nie został zamordowany, tylko miał raka mózgu i mu po prostu głowę rozsadziło. Jak czytałem, wyszła książka w tym temacie. Myślałem, że to jest, jak się nazywa tych ludzi? Foliarzami, którzy takie teorie spiskowe, dezinformujące teorie spiskowe, czyli negujące teorie spiskowe to chyba nie są foliarze, to są antyfoliarze. Czyli takie antyfoliarskie książki, które są na poziomie, dziecko w przedszkolu by tego nie łyknęło. Może noworodek by coś takiego załapał. Ale cóż, wolność słowa jest w Stanach Zjednoczonych, w Polsce może troszeczkę mniejsza, więc można jeszcze póki co publikować. Już PiS się zabiera za wolność słowa, że to hejt w internecie i tak dalej, to trzeba ukrócić, będzie odpowiedzialność karna. Nie będziecie mogli mówić, że dany produkt jest zły, nawet jak jest zły. Nawet jak mówicie prawdę.
Nieważne. Będziecie musieli wykazać, że produkt jest zły. Czyli będziecie musieli zrobić badania za milion dolarów, wykazać, że na przykład coś tam jest, że ten produkt faktycznie jest wadliwy. Do takich absurdów dochodzimy. Czyli wolności słowa nie będzie niedługo, a nawet dziennikarze pisowscy postulują to. Znaczy nawet, przede wszystkim chyba dziennikarze pisowscy. Polecam telewizję Republikę czy jakieś tego typu inne telewizje, które są propisowskie. Także dużo tam jest o wolności słowa odwrotnie rozumianej. Oni nazywają to wolnością słowa do mówienia rzeczy, które są niedopuszczalne, czyli niemówienia rzeczy, które są niedopuszczalne. A jakie są rzeczy niedopuszczalne?
Takie, które Prawo i Sprawiedliwość wpisze w ustawę. To będą rzeczy niedopuszczalne. Okej, dobra, zostawmy tą politykę. Także bardzo ciekawa konferencja była, można sobie w internecie oglądać. Robert De Niro jest zaangażowany w to nieprzypadkowo. Jego syn jest ofiarą powikłania poszczepiennego. Także Donald Trump, jego syn chyba albo wnuk. Nie wiem dokładnie, ale chyba syn. A może wnuk. Też jest ofiarą odczynu poszczepiennego.
Dziwne, że ludzie nawet popularni, znani też mają tego typu problemy. Czyli to nie jest problem jakiś odosobniony w Polsce, tych NOP-ów tak zwanych, czyli niepożądanych odczytów poszczepiennych, ale w Stanach się o tym mówi publicznie i osoby ze świecznika nie boją się tego mówić. I Robert De Niro ciekawie powiedział właśnie, że jest za tym, co Donald Trump podpisał ustawę, żeby się zająć tą sprawą tych szczepionek i bezpieczeństwa tych szczepionek, sprawdzania oraz wycofywania niebezpiecznych szczepionek i tak dalej, czyli redukcji szczepień. W Stanach te szczepienia nie są obowiązkowe, w Polsce są obowiązkowe. Niestety Polska to jest kraj jeszcze postkomunistyczny, można powiedzieć, więc dosyć twardą ręką zarządzany. Partia PiS jest za szczepionkami, szczepić wszystkich 10 razy i koniecznie z przymusem. A rodzicom tłumaczyć to naprawdę nie trzeba, bo każdy mądry wie, że szczepionki są dla zdrowia i im więcej szczepień tym lepiej. A to żeby społeczeństwo było zdrowe muszą być szczepionki na maksa rozpopularyzowane, najlepiej nawet szczepić starych ludzi, kobiety w ciąży, nawet dziecko jeszcze jak jest w łonie matki. Trzeba też szczepić dzieci. Nawet takie są pomysły.
Wyobraźcie sobie, jest po prostu szok. Ja jestem w szoku, ale to są lekarze, którzy proponują, żeby szczepić dziecko, które jeszcze jest w łonie matki. Przez skórę, przez ciało matki będą się dostawali do dziecka i będą już go szczepili jeszcze jak jest w łonie matki. Do takich absurdów to dojdzie. Niedługo to będzie. Jeżeli zgodzicie się na te obowiązkowe szczepienia i tak dalej nie będziecie protestować, to niestety to będzie obowiązywało. A wystarczy, że tylko powiemy nie, wyrazimy swój sprzeciw. Część społeczeństwa oczywiście jest za przymusem i tak dalej, ale tak naprawdę nie jest głośne, bo ludzie, którzy są głośni, którzy ostro potrafią przekazać swój sprzeciw i uargumentować to wiedzą, uargumentować to rzeczami, które mamy, które są prawdą i to jest łatwe. Po drugiej stronie jest wielka propaganda i pieniądze. Może przesadzam, że biliony, ale na pewno miliardy dolarów.
Biliony na pewno w dłuższym okresie czasu to biliony dolarów. Ale miliardy co roku to są dziesiątki, a może nawet setki miliardów dolarów, jeśli chodzi o szczepienia na całym świecie. To są potężne pieniądze. Samych ludzi jest kilka miliardów, więc wystarczy miliard ludzi zaszczepić, to już mamy z samych szczepionek. Szczepionka kosztuje 10 euro, powiedzmy, czy tam 5 euro to już są miliardy euro z samych szczepionek. A jeszcze trzeba lekarzom zapłacić za szczepienie. Nie ma darmowych szczepionek. Jeżeli ktoś wam mówi, że jest darmowa szczepionka, to wy za to płacicie w podatkach. To wy za to płacicie w podatkach. Nie ma innej opcji.
Nie ma. Żaden koncern nie będzie dotował szczepień. Nawet Rockefeller, Rothschildowie, wszyscy globaliści razem wzięci nie są tak głupi, żeby oni jeszcze sponsorowali wam szczepionki. Wy sami szczepicie swoje dzieci i jeszcze wy za to musicie zapłacić. To nie jest tak. Nie ma darmowych obiadów, a potem będziecie chorowali i dzięki temu Big Pharma z drugiej strony będzie zarabiała na was. No tak, ale wasz wybór. Ja uważam, że powinien być wybór. Ktoś chce się szczepić, niech się szczepi. Ale oczywiście powinny być płatne.
Uważam, że każdy powinien płacić za siebie, a nie z podatków, bo z jakiej racji z podatków? Ale okej, nawet niech będą te z podatków. Niech Big Pharma zabiera te pieniądze z podatków, tylko żeby był wybór, żeby człowiek miał wybór, czy chce się szczepić, czy nie. Żeby to tylko zostawili. Już wtedy wygraliśmy. Już wtedy wygraliśmy, bo oni nie chcą tak naprawdę, żeby nawet z podatków były płacone renty. Oczywiście to jest dla nich plus, ale największy dla Big Pharmy, dla ludzi stojących za Big Pharmą, jest to, że byłby przymus. Tak samo, jak jest przymus ubezpieczeń, niedługo będzie przymus posiadania konta. Praktycznie już jest taki nieformalny przymus. Nie ma przymusu, ale jednak, jeżeli pracodawca od was wymaga posiadania konta i tak dalej, to musicie to konto założyć, bo nikt was nie zatrudni.
Nie będziecie mogli zarobić pieniędzy. Ja akurat mam taką opcję, że nie muszę mieć. Oczywiście mam konto tutaj w Irlandii też, ale nie muszę mieć, bo póki co jeszcze udaje mi się za gotówkę pracować. Natomiast mam też konto, chociaż nie musiałbym, ale mam w takim skoku irlandzkim. To się nazywa Credit Union, czyli taki mały lokalny bank. To nie jest żaden korporacyjny, wielki, rothschildowsko-rockefellerowski, ale jest podpięty pod system pieniężny Europejskiego Banku Centralnego, czyli BIS. BIS jest nad tym jeszcze i tak dalej. Dobra, zostawmy tę sprawę. Ciekawa konferencja. Polecam wam zainteresować się tą konferencją, która była właśnie w środę.
Mogę wam podpowiedzieć, że to była w Waszyngtonie konferencja. To jest coś takiego jak The National Press Club. To jest klub prasowy czy właściwie takie miejsce, sala konferencyjna dla właśnie tego typu inicjatyw. Oczywiście Waszyngton DC, czyli ten Waszyngton koło Nowego Jorku, czyli w stolicy Stanów Zjednoczonych. I tam odbyło się to, także w Stanach Zjednoczonych jest bardzo głośno o tym. Bardzo. Więc polecam zainteresować się tym tematem. I news, który dostałem od kolesia z Niemodlina. Wielkie dzięki. Przesyłajcie mi, proszę wszystkie informacje ciekawe i tak dalej.
Nie wykorzystuję wszystkich, czytam wszystkie, ale wykorzystuję część, także to ułatwia bardzo pracę. Wielkie dzięki. W Japonii z kolei rząd znowu nie ugiął się przed Big Pharmą i kontynuuje politykę zakazu szczepienia na MMR. MMR to jest chyba świnka, odra, różyczka, ale mówię, to jest measles, mumps and rubella po angielsku. Nie przetłumaczyłem sobie tego, ale wydaje mi się, że coś takiego jest właśnie, chyba świnka, odra, różyczka. I to jest zabronione w Japonii ze względu na to, że podejrzewa się, że może wpływać ona bardzo mocno na zwiększanie przypadków autyzmu u dzieci, szczególnie u chłopców. To tak może dziwnie wygląda, bo chłopcy ogólnie, później dorośli mężczyźni są silniejsi od kobiet, wydaje się. Nie wydaje się, fizycznie są silniejsi, ale okazuje się, że organizmy wytrzymalsze są kobiece. To znaczy mają większą odporność czy na ból, czy odporność na choroby i tak dalej. Nie czytałem żadnych badań, po prostu gdzieś przeczytałem o tym.
A szczególnie dzieci, to znaczy dzieci i dziewczynki są dużo bardziej odporne od chłopców i dlatego na przykład w przyrodzie rodzi się więcej chłopców niż dziewczynek. I to są fakty naukowo udowodnione przez naukę, przez te lata, które były badane, że tak po prostu jest i więcej przypadków autyzmu jest u chłopców niż u dziewczynek, u dzieci. Ale mówię, można leczyć autyzm. Ten autyzm nabyty to jest z powodu zniszczenia układu pokarmowego właśnie przez szczepionki między innymi, nie tylko przez szczepionki, zanieczyszczenia chemiczne. To jest dużo bardziej skomplikowany problem, ale to można leczyć. To można leczyć poprzez dietę odpowiednią, od razu wdrażaną, od razu, jak się po prostu dowiemy o tym. I to jest skuteczne. Wielu ludzi potwierdza, że faktycznie dziecko wtedy z autyzmu wychodzi. Jeżeli nic nie będziemy robili, będziemy stosowali tylko to, co nam Big Pharma doradza i lekarze, ci tacy standardowi, nasze dziecko będzie po prostu niepełnosprawne do końca życia. I to jest dużo cięższa przypadłość, autyzm, niż na przykład zespół Downa czy zespół Williamsa.
Naprawdę skrajne przypadki autyzmu są, nie chcę mówić, że człowiek jest rośliną, bo nie jest, bo czuje i tak dalej, ale nie potrafi żadnych emocji wyrażać z siebie, nie potrafi się komunikować nawet. Czyli komunikacja czasami jest dużo gorsza niż na przykład zwierzęcia z człowiekiem. Nie wiem, czy dobrze to określam, bo po prostu człowiek jest jakby zamknięty w sobie, nie potrafi komunikować się. I okazuje się, że można leczyć to za pomocą właśnie diety. Okazuje się, że niszczony mózg jest przez źle pracujący układ pokarmowy. Są nawet filmy w tym temacie. Poczytajcie, dowiedzcie się. Także polecam. Więc Japonia ma najniższy wskaźnik umieralności niemowląt i jeden z najwyższych, chyba nawet najwyższy wskaźnik życia, średniej długości życia. Przypadek?
Nie przypadek, bo jednak ten naród o siebie dba, co by nie mówić. Pomimo że oni tam bardzo ostro pracują, w obrotach jakichś kosmicznych, liczba samobójstw też jest duża. Pomimo to średnia długość życia w Japonii jest najwyższa na świecie. Ale to jest mądry naród. To nie są głupi ludzie. Chociaż niektórzy próbują stwierdzić, że Japończycy to są jacyś niemądrzy i tak dalej. Życzę powodzenia w życiu takim ludziom, którzy tak uważają, ale myślę, że jest zupełnie odwrotnie. Kolejny news jest z zagranicy. Właściwie nie wiem, czy powiedzieć z terenu Rosji, czy dotyczy Stanów Zjednoczonych, ale z terenów Rosji. NBC News twierdzi, że Rosja chce sprezentować Trumpowi Snowdena.
Snowden ma być wydany Ameryce za jakieś tam pewnie rzeczy różne. Do Trumpa się uśmiechają Rosjanie. Natomiast Trump oczywiście mówi, że Snowden jest zdrajcą. Nie mówi, że powinien być powieszony, ale ojoj, będzie Trump ostro Snowdena uderzał. Mówi, że to jest skandal, co Snowden zrobił i musi być ostro potraktowany przez sąd. Więc widzimy, po której stronie jest. Niczym to się nie różni od demokratów. Demokraci Snowdena traktują tak samo jak republikanie czy nawet ludzie spoza, jak Donald Trump. Oczywiście zdradził, ale zdradził rzeczy, które działają przeciwko narodowi amerykańskiemu. To są rzeczy, które są przeciwko ogólnie ludziom świata, wolnym ludziom świata.
Snowden zrobił wielką rzecz, bo ujawnił niegodziwości. Tak samo każdy Niemiec, który w Trzeciej Rzeszy ujawniłby, co Trzecia Rzesza robi z Żydami czy innymi narodami, jak postępuje, jest bohaterem narodowym. Ja wiem, że Trzecia Rzesza chciałaby zabić tego whistleblowera. System nazistowski chciałby go zabić i od razu by podejrzewam, że zabił. Ale to jest wielkie, co dokonałby taki Niemiec. Niestety nie wiem, czy wielu Niemców raczej nie było po stronie wolności i wolnych ludzi, tylko jednak było po stronie nazizmu. Trochę inaczej było w Rosji. Jednak spora część ludzi, Rosjan donosiła o zbrodniach. Byli dysydenci, o zbrodniach rosyjskich, radzieckich wcześniej. Donosili o tych i chociażby Sołżenicyn, który był więziony też, ale później był w Rosji oczywiście hołubiony, bo poparł Putina i był narodowcem.
To był człowiek narodowiec, ale który pisał prawdę i mówił prawdę o tych zbrodniach stalinowskich i późniejszych. Później też przecież za czasów Chruszczowa też to nie było wesołe miasteczko w Rosji. Także tutaj z tym Snowdenem oczywiście wiemy, jaka będzie linia. Jest w trudnej bardzo sytuacji. Myślę, że to jest podwójny agent. Jest agentem CIA i NSA. CIA chciało jednak NSA jakby zagrać na nosie. Jak to się wszystko potoczy nie wiem, ale niektórzy mówią, że Snowden to wszystko, co wiedzieliśmy. Guzik wiedzieliśmy, bo tylko teoretycy spisków, tak zwani foliarze mówili o tych rzeczach, systemie Echelon czy też właśnie pokrewnych programach Prism. Nie były nazwane one, ale mówiło się o tym, że NSA zajmuje się tylko i wyłącznie szpiegowaniem zwykłych ludzi, a nie żadnych terrorystów czy innych przeciwników Stanów Zjednoczonych.
To śmieszne jest w ogóle, absolutnie szpiegowanie totalne ludzi dla władzy, dla tych oligarchów, dla właśnie globalistów. NSA nie pracuje nawet dla prezydentów, tylko pracuje dla globalistów. Jest to powiązane. O tym też Danny Casolaro pisał o NSA sporo. Zamordowano za to go, później inni też pisali, mówili o tym, też byli mordowani albo ginęli w dziwnych okolicznościach, na przykład podczas operacji. I tak dalej. Także to są znane rzeczy jeszcze z lat 80. i 90. O tych rzeczach było mówione. Z tym powiązana jest sprawa właśnie afery Inslaw.
To jest pierwsza afera NSA, która została zamieciona pod dywan, ale jest, jeżeli ktoś się interesuje. Miałem o niej zrobić kiedyś audycję, także wybaczcie, ale cały czas jakieś różne inne tematy. To jest duża bardzo sprawa, żeby to omówić. Nie da się tak łatwo po prostu tej rzeczy opowiedzieć. Także to taki prezent. Amerykanie coś Rosji będą musieli za Snowdena dać. Jak wiecie, Snowden został uwięziony w Rosji w sensie takim, że boi się gdzieś lecieć gdziekolwiek, bo po prostu Stany Zjednoczone podnoszą, czy w ogóle wszystkie kraje natowskie absolutnie już wydały, że jak się tylko na ich ziemi pojawi Snowden, automatycznie będzie wydany Ameryce bez dwóch zdań, bez dwóch zapytań. Po prostu będzie Snowden wydany Stanom Zjednoczonym, więc on nie może się nigdzie ruszyć. Chciał do Ekwadoru bezpiecznego, tak jak Ekwador to jest kraj, który bardzo może nieźle walczy z Ameryką, ale jest w pewnej mierze wolnością, żeby jednak te małe kraje ogólnie mogły się rozwijać. Nie mogą po prostu popierać polityki Stanów Zjednoczonych.
Więc tak samo Julian Assange schronił się w ambasadzie ekwadorskiej w Wielkiej Brytanii, bo też groziła mu ekstradycja do Stanów Zjednoczonych, pomimo że nie jest obywatelem Stanów Zjednoczonych tylko Australii. Nie wiem, czy w ogóle był w Stanach Zjednoczonych, ale wszystko jedno, czy był, czy nie był, Julian Assange nie był żadnym szpiegiem, nie złamał żadnego prawa amerykańskiego ze względu na to, że złamać to prawo można, jeśli wykradnie się coś. On by wykradł, włamał się na jakiś serwer w Stanach i tak dalej. On nigdzie nie włamywał, po prostu jemu wysyłają te rzeczy sami szpiedzy amerykańscy. On nie może za to odpowiadać, ale jednak Amerykanie bardzo chcą Juliana Assange'a na kilkadziesiąt lat, tak by było fajnie, do więzienia wrzucić. To jest ta cała polityka. Kolejny news: z kolei Snowden jest najgorszy i Julian Assange. Grozi im wiele lat więzienia, natomiast póki co jeszcze nie są na terenie Stanów Zjednoczonych, więc są wolni częściowo. Natomiast z kolei tutaj za newsem z portalu antimedia.pl jest news o CIA, które publicznie uhonorowało kraj wprost wspierający terroryzm. Zresztą Stany Zjednoczone też wspierają terroryzm, ale nie wprost.
Natomiast ten kraj wspiera wprost. Daleko nie trzeba szukać. To jest Medal George'a Teneta, uhonorowany także Medal Wolności. Nie jest tak nazwany, ale oczywiście w wymiarze za zasługi Stanów Zjednoczonych ten medal jest dla księcia Muhammada bin Najefa. Wiemy już, o jaki kraj chodzi, oczywiście Arabię Saudyjską, jeden z najbardziej wolnościowych krajów świata. Tylko odwrotnie trzeba tabelkę odwrócić, czyli to jest na poziomie Korei Północnej i tym podobnych krajów, czyli absolutnie jeden z najgorszych, zniewolonych najbardziej krajów świata. Iran to przy tym naprawdę jest igraszka przy Arabii Saudyjskiej. Może przesadzam, ale jednak wydaje się Iran bardziej cywilizowany, bo kobiety mogą jeździć samochodem, a w Arabii Saudyjskiej absolutnie nie. Chyba że się mylę, bo tak jak sprawdzałem, to nie mogły. CIA tłumaczy, że książę Muhammad bin Najef dostał medal George'a Teneta za doskonałą walkę przeciwko terroryzmowi i jego wkład w zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego.
Powinni Amerykanom też dawać te wszystkie rzeczy, że Ameryka taka bardzo w porządku jest, że walczy o pokój na świecie. Tutaj daje pokój Irakowi, Iranowi, Syrii, wszystkim prawie krajom przynosi demokrację i pokój na całym świecie. Kiedyś tak mówili Rosjanie zawsze też walka, pokój, tylko zamiast demokracji był socjalizm. Nie, to była demokracja ludowa. Zamiast demokracji była demokracja ludowa, ale pokój się zgadzał, też był pokój. Dziękuję za taki pokój, gdzie bombarduje się kraje, żeby pokój wprowadzić. Dziękuję bardzo. Niech u siebie Amerykanie wprowadzą ten pokój i demokrację. I 30 lat takich właśnie działań Arabii Saudyjskiej. Wspaniale.
Nie wiem, jak to komentować. Po prostu bez komentarza zostawię do waszej oceny, kto słuszną robi politykę: Arabia Saudyjska czy Edward Snowden? I jeszcze mam news od kolesia z Niemodlina o wypadku posła Rafała Wójcikowskiego, który zabił się autem na drodze S8 kilka tygodni temu. Natomiast pojawiają się nowe fakty, które są porażające. Porażające dlaczego? Może przeczytam. Na Facebooku Paweł Kukiz napisał: „Mężczyzna przywołał relacje podróżujących Volkswagenem Caddy, czyli świadek tych zdarzeń. Wynika z nich, że Wójcikowski wysiadł z samochodu z latarką w ręku, by obejrzeć uszkodzenia” po wypadku już, moje tutaj dodanie. „Potem miał ponownie wsiąść do pojazdu. Ciekawe, że w jego samochodzie nie było akumulatora.
Stał prosto, jakby go ktoś postawił. 20 metrów dalej przy barierkach...”. To jest cytat właśnie z Rzeczpospolitej. Czyli jak to rozumieć? Postawił? Jakieś absurdalne. Wyjął ktoś akumulator, nie było akumulatora. O co tu chodzi? Nie bardzo wiem, ale cytuję po prostu, co Paweł Kukiz napisał i to w Rzeczpospolitej było też powiedziane. Tutaj dalej jeszcze Paweł Kukiz: „Informację o akumulatorze potwierdził rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania — podał dziennik »Rzeczpospolita«.
Zdaniem biegłego sądowego specjalizującego się w wypadkach drogowych Ryszarda Ciechańskiego, którego cytuje »Rzeczpospolita«, wypadnięcie akumulatora jest mało prawdopodobne. Poseł nie mógł też cofać bez akumulatora, bo źródło zasilania powinno zgasnąć — zauważa ekspert. To — czytamy w gazecie — obala jedną z hipotez, że po zderzeniu z barierkami Wójcikowski próbował się wycofać autem”. To jest dziwne, że zginął, że później czy jakiś w niego uderzył samochód. To do wyjaśnienia jest, ale jest bardzo dziwne. Jemu już grożono śmiercią wcześniej. Nie wiem, jaki czas wcześniej, czy rok wcześniej, czy ileś miesięcy wcześniej, bo on mówił, że inwestował w różne spółki, chyba KGHM między innymi i jakieś większe pieniądze trochę. To się absolutnie nie podobało pewnym ludziom, gdzie był zastraszany i o tym mówił wprost. Możecie w internecie sobie znaleźć. Także seryjny samobójca coraz bardziej prawdopodobny, ale pewnie znając wszystko zamiotą pod dywan tą sprawę.
Natomiast myślę, że posłowie partii Kukiz powinni tutaj stanąć na wysokości zadania, bo w końcu ginie ich kolega, poseł tej partii i powinni tego po prostu dopilnować, aby było rzetelnie rozwiązane. Samemu dochodzić różnych tego typu świadków, o co tutaj w tej grze chodzi? To jest bardzo dziwna sprawa. Mam dwa ogłoszenia. Na stronie patronite.pl można crowdfoundingować, czyli zasponsorować różne kanały czy YouTube, czy różnych jakichś YouTube'owych czy podcastowych, ogólnie wszystkiego. Natomiast na tym portalu można zasponsorować także dwa radia. Radio Paranormalium weszło oraz Nocne Radio. Dwa radia, które możecie zasponsorować. Także polecam. Sprawdzam, żeby nie oszukać.
Czy Nocne Radio jest? Przyznam się, że nie sprawdzałem i tutaj nie widzę, ale myślałem, że jest już Nocne Radio. Proszę, dajcie mi znać czy jest. Sami sprawdźcie, bo nie widzę. Nie wiem, w którym miejscu może być, ale jest Radio Paranormalium. Może tutaj kapitan Krawiec po prostu da znać jak to jest. Natomiast jak najbardziej Radio Paranormalium jest do zasponsorowania. Właściwie nie wiem, to się nazywa sponsorowanie czy wspieranie radiów? Czyli możemy określić, że na rok jakąś sumę wpłacamy, na ileś miesięcy. Bardzo duże możliwości są wspomagania.
Także polecam, żeby te media jednak wspomagać, bo to są media naprawdę iście społeczne. Czy właściwie inaczej można powiedzieć: media prawdziwie niezależne, wolnościowe, inaczej to określić można. Media prawdziwie dla ludzi, nie dla koncernów, które wykupują reklamy i robią to, co koncerny chcą, tylko utrzymywane są przez ludzi i dla ludzi, tak jak to powinno być. Myślę, że w tą stronę warto iść. Jeszcze news jest o audycji w niedzielę 19 lutego, godzina 19.00, czyli 19:19:19. Będzie debata ufologiczna o Strefie 51 w Radiu Paranormalium. Także polecam. Bardzo ciekawe są debaty ufologiczne. Dużo rzeczy można się dowiedzieć. Także polecam wam.
Zacznę jak zwykle cytatem temat audycji, zanim przejdę do tematu audycji, to jest cytat: „Najlepszym sposobem na osiągnięcie pokoju byłoby zainscenizowanie fałszywej inwazji z kosmosu”. To niezły pomysł. To nie moje słowa „to niezły pomysł”. To są słowa Stanleya Kubricka, że to jest niezły pomysł. Stanley Kubrick, amerykański reżyser, scenarzysta, montażysta, producent filmowy, a także świetny fotograf czy autor zdjęć, bo do swoich filmów był też często zdjęciowcem. Oczywiście miał pomoc też zdjęciowców, a te słowa wypowiedział w 1968 roku, już po premierze arcydzieła, można powiedzieć, kina „2001: Odyseja kosmiczna”. Jego najbardziej znanym filmie i chyba filmie monumentalnym, gdzie dialogi są w mniejszości, a i tak film się ogląda ciekawie. Oczywiście w dobie strzelanin, wybuchów, jakichś głupich scenariuszy, że musi coś migać po prostu. Tak, spadło czasopismo, także nie ma się co obawiać. To chyba przemówił Stanley Kubrick.
Niestety nie żyje już. W 1969 roku został, uważam, zamordowany, a oficjalnie miał atak serca jeszcze przed premierą swojego ostatniego filmu „Oczy szeroko zamknięte”, w którym ujawnia wiele różnych tajemnic. Tak jak zresztą we wcześniejszych filmach też dużo różnych rzeczy jest przedstawianych. Można powiedzieć, film „2001: Odyseja kosmiczna” to jest monumentalne dzieło, gdzie wielu ludziom będzie się nudziło, ale tym ludziom, którzy po prostu nie odnajdują w sztuce czegoś więcej niż tylko łatwiej Łatwej, lekkiej, przyjemnej rozrywki, która nie wnosi nic do naszego życia. To mogą być fani disco polo. Nie wiem, czy fanom disco polo mógłby się film „Odyseja kosmiczna” spodobać. Może komuś tak. Kto wie? Wiem, że dużym fanem disco polo w tej chwili jest szef telewizji, Jacek Kurski. Prezesem Telewizji Polskiej.
Także gratuluję. Poziomu dna chyba telewizja sięgnęła, bo kiedyś jeszcze ta muzyka nie była puszczana w telewizji polskiej publicznej. Dzisiaj już się wszystko zmieniło. Nawet Sylwester był z disco polo. Cóż, takie czasy dziwne nastąpiły. Ale jaki temat audycji dzisiaj? Jak Stanley Kubrick, to musi być kosmos. Stanley Kubrick kojarzy się z kosmosem. Inwazja Ziemi kontra inwazja Marsa. O co tu chodzi?
Zaraz sobie wyjaśnimy. Nie jest to trudne do rozszyfrowania, o co w tym chodzi. Jak można powiedzieć inwazja Ziemi to nas, a inwazja Marsa to my. Czyli my możemy Marsa zaatakować, a ktoś Ziemię. Tak można to zinterpretować. O co tu chodzi? Kontra. Kto wygra? Co będzie pierwsze? Przyszłość nam pokaże, ale dzisiaj sobie o tym podyskutujemy.
Możecie dzwonić do audycji, telefon 32 728 13 45 i Skype toryhozu.com. Może zacznę od podania faktów. Podobno wywaliło mnie z anteny, także potwierdźcie, czy jest, czy nie. U mnie wszystko jest okej, nic mnie nie wywaliło z anteny. Może coś się stało z retransmisją gdzieś. Tutaj mam informację, ale powinno być chyba wszystko okej. Tutaj widzę, że nie miałem przerwy w nadawaniu. Po prostu w programie wykazuje czas i czas jest tak jakby bez przerwy nadawany. Także jestem. Potwierdzenie, że na Ocen Radiu i Radiu Wolne Wilno jestem.
Także dziękuję za potwierdzenie. Okej, zacznijmy od faktografii. O co chodzi tutaj z Ziemią, Marsem? Jak wygląda planeta? Oczywiście zostawmy teorie płaskiej Ziemi, wklęsłej Ziemi i różne inne teorie. Polecam wam zresztą kanał Naukowy Scifan. Kanał o różnych sprawach, ale przede wszystkim o nauce. Na tym kanale możecie zobaczyć film o płaskiej Ziemi. Bardzo dobrze omówiony temat płaskiej Ziemi i te rzeczy, które były wyprostowane. Oczywiście nie można wszystkiego wyprostować i tak dalej, ale to takie podstawowe rzeczy, które pokazywały, że jednak zwolennicy płaskiej Ziemi w wielu rzeczach się mylą.
W wielu. Okej, zostawmy tą sprawę, ale polecam wam Scifana. Za bardzo nie lubię tego gościa, bo jest trochę antyspiskowy, anty rzeczy niewyjaśnione. To wszystko wrzuca do bzdur, także on się nie poruszy nawet na milimetr na XXI wiek. Natomiast ciekawie opowiada o nauce, a o płaskiej Ziemi akurat mu odcinek bardzo dobrze wyszedł i muszę go pochwalić. Dobrze. Jest jakiś telefon. Okej, odbieram i zaraz mówię, jakiej wielkości jest Ziemia. Albo może słuchacza się zapytam, jakiej wielkości jest Mars. Witaj słuchaczu.
Skąd dzwonisz? Słuchajmy się tylko w Skype. Nie, tak się nie da niestety. Okej. Czy się słyszymy? Jakieś echa są. Sorry, ale muszę przerwać. Zasada numer jeden w każdym radiu, gdziekolwiek dzwonicie, to taki tips dla was, żeby słuchać się, jak dzwonicie telefonem czy gdzieś, to na przykład nie słuchać audycji, bo wtedy jest efekt taki, że jeżeli telefonem słuchacie czegoś, a słuchacie w komputerze audycji z głośników, to wtedy do was dociera mój głos czy ogólnie głos z radia do waszych uszu i wtedy nie słyszycie, co i jak się dzieje. Więc są wtedy tego typu problemy. Okej, jest jeszcze jeden telefon, także odbiorę.
Witaj słuchaczu. Skąd dzwonisz? Dzwoni Malik. Nie wiem, czy mogę tak powiedzieć, ale witaj.
[42:40] - Z Karaczam.org
[42:44] - Ale czy coś chcesz powiedzieć konkretnego? Nie, sam się rozłączył, czyli to tylko był trolling. No dobrze, to wam powiem, jak tutaj słuchacze nie chcą brać udziału w audycji. Jakiej wielkości jest Mars? Może średnicami powiem: Mars jest wielkości 6800 kilometrów, równik tylko. Ziemia natomiast jest prawie dwa razy większa, jeśli chodzi o średnicę. Ma 12 700 z groszami, więc jest praktycznie dwa razy większa w średnicy. Ziemia jest oczywiście dużo cięższa, waży, nie wiem jaka to liczba jest, ale w przybliżeniu sześć razy 10 do potęgi 24, czyli sześć i 24 zera. To znaczy nie 10, tylko jedynka i 24 zera. Czyli inaczej: sześć i 24 zer po tej szóstce kilogramów.
To jest liczba, wybaczcie mi, ale nie przygotowałem się, jaka to jest liczba duża. Natomiast Mars ma sześć i cztery, powiedzmy, czyli inaczej: sześć, 6,5 i 22 zera, czyli o jedną dziesiątą mniejsza. Czyli tak naprawdę masa Marsa to jest 0,1 Ziemi. 10 razy mniejszą masę ma Mars. Okej, dzwoni Falcon, ale słyszę, że masz włączone radio i mam nadzieję, że... Nie, to są jakieś żarty. Możesz dzwonić, telefon 32 728 13 45, skype: terahosu.com. Dzisiaj rozmawiamy o inwazji Ziemi, inwazji Marsa i od razu możemy sobie powiedzieć, kto będzie pierwszy. Znaczy co się wydarzy pierwszego. Jak wiemy, Mars nie jest 10 razy mniejszy, bo dwa razy mniejszy promień ma, czy średnicę, przepraszam, dwa razy mniejszą średnicę, ale masę ma 10 razy mniejszą.
W przybliżeniu. Ja tak rzucam przybliżeniem. Zresztą Mars jest chyba wizualnie około cztery razy mniejszy, tak w cztery razy drzwi, może troszkę mniej. Cztery razy tak wydawałoby się. Cztery, trzy i pół może. Czyli nadal jest jednak duży. Nadal to nie jest jednak coś małego. Mars jest większy niż jakikolwiek kontynent. Powierzchnia Marsa ma większą niż kontynent, więc to jest całkiem dużo. To nie jest większe niż Azja.
Azja jest przecież wielka, Europa jest wielka, a co mówić Azja dopiero. Sama Rosja jaka wielka jest. Więc jest co zdobywać. I cóż, zdobywanie Marsa było już marzeniem od wielu lat, jeszcze od XIX wieku i jeszcze wcześniej. Trudno powiedzieć, czy ludzie wcześniej myśleli. Były książki science fiction, jeszcze pojawiały się w XVIII wieku o takich sprawach, wyprawach czy na Marsa, czy podróżach, że można było się znaleźć na Marsie, że Marsjanie, którzy tam żyją i tak dalej. To oczywiście tak. Natomiast dopiero XX wiek umożliwił takie prawdziwe zdobywanie tej planety, czyli faktyczne odciśnięcie stóp na Marsie. Nie mitycznych stóp, bo stóp łazików różnych było w XX wieku i to w drugiej połowie XX wieku. Z nami jest słuchacz.
Witaj, słuchaczu. Skąd dzwonisz? Coś nie tak jest. Coś się dzieje. Halo, halo, czy się słyszymy? Witaj słuchaczu.
[48:22] - Halo? Ja mam tylko taką jedną krótką uwagę na temat tego Marsa. Mam nadzieję, że mnie słychać dobrze.
[48:29] - Dobrze.
[48:32] - Taką uwagę do tego Marsa. Mnie się wydaje, że podbój Marsa ze strony ludzkości będzie niemożliwy, bo nasze silniki są na to za słabe i tak dalej. Wydaje mi się, że to jeszcze-
[48:43] - Słyszę, że trollujesz, ale tak na serio. Jesteś zwolennikiem płaskiej Ziemi czy wklęsłej Ziemi? Bo to wtedy byłoby logiczne.
[48:51] - Nie.
[48:52] - A to jak sobie wyobrażasz, że silniki są za słabe?
[48:56] - Mnie się wydaje, że po prostu SpaceX to jest propaganda i to jest niewykonalne.
[49:00] - Teraz zgodzę się z tym, że jest niewykonalne, ale wyobraźmy za 100, za 50 lat, może za 50, ale za 100. Weźmy jednak troszeczkę sobie zapas. Za 100 lat na przykład.
[49:15] - 100 lat. SpaceX w swoich prezentacjach sugerował, że to już za pięć, 10 lat.
[49:24] - Już za chwilę matura. Taki utwór Czerwonych Gitar, że już za rok matura. Tak, już za rok będzie zdobywanie Marsa. Sobie mówią takie rzeczy. Każdy rzuca te hasła. Ja pamiętam jeszcze w latach 90. jak pan Zubrin, też już się odgrażali, że w 2015 to już na Marsie ludzie będą. 2015 to już od dawna, 2007 to już będą próbki na Ziemi Marsa, 2015 to już pierwszy człowiek będzie na Marsie. Niestety widzimy, że nie ma jeszcze tego. Ba, nie ma nawet zaczątków jakichś.
Umówmy się, żeby na Księżyc polecieć, to trzeba było zbudować olbrzymią rakietę, której nigdy w historii później nie zbudowano. To była największa rakieta, którą zbudowano, być może Rosjanie jeszcze coś próbowali robić, ale to kompletnie im nie wyszło. Natomiast taka praktyczna rakieta Saturn V była w iluś egzemplarzach oczywiście zrobiona, bo było tych ileś misji na Księżyc i to była największa rakieta i nigdy więcej tak wielkiej rakiety nie zrobiono, a na Marsa będzie musiała być większa i jeszcze potężniejsza.
[50:42] - O to mi chodziło z tymi moimi wątpliwościami. Dlatego tak jak mówisz, w sumie ja bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że to jednak Rosjanie będą pierwsi w tym wyścigu. Może to się wydawać dziwne.
[50:52] - Nie, Rosjanie nie mają kasy teraz. Ja się bym zdziwił, skąd by mieli pieniądze na to.
[50:58] - Może byś się zdziwił, może ja bym się zdziwił, ale mnie się wydaje, że w Rosji drzemie siła, której możemy się nie spodziewać.
[51:06] - To ciekawe by było, natomiast jakoś tego nie widać. A może w ukryciu gdzieś są jakieś technologie?
[51:13] - Właśnie tak sądzę, że jeżeli, to nikt nie będzie się tego spodziewał i tak nagle niby-du i Rosjanie polecieli na Marsa.
[51:23] - Oni już byli na Marsie, tylko jeśli chodzi o łaziki. Rosjanie akurat nie, bo oni coś mają pecha do Marsa. Rosyjskie te wszystkie eskapady zawsze się gdzieś rozwalały, gdzieś orbiter przestawał działać, problemy z elektroniką. Nie mówię też, że europejskie nie, bo też ESA miała problemy. Nie wiem, czy Esie się udało wylądować. Natomiast Amerykanie mają chyba największe sukcesy. Nie chyba, tylko na pewno, bo mieli miękkie lądowania na Marsie wiele razy i te łaziki marsjańskie, amerykańskie były sukcesem po prostu. Skutecznie badanie gruntu. Natomiast tutaj wydaje mi się, że Rosjanie powinni zacząć od wysłania człowieka na Księżyc, bo jeszcze to im się nie udało, tylko jakieś łaziki na Księżyc wysyłali. Łuny, nie łuny, łunochody.
To łunochod się nazywał. Jako pierwsi byli na Księżycu Rosjanie, to trzeba pamiętać, a nie Amerykanie. Natomiast Amerykanie byli pierwsi wysyłając już załogowe misje. Natomiast to myślę, że jeszcze Księżyc tutaj jest do zdobycia, bo to nie jest taka prosta sprawa dzisiaj, żeby polecieć na Księżyc. To się tak wydaje, że łatwe, ale jakoś nikt nie lata. Więc to nie jest takie łatwe.
[52:48] - Tak, masz w sumie rację, bo teorie spiskowe dotyczące Księżyca to też jest potężna sprawa. Teorii jest na ten temat wiele, prawda?
[52:56] - Że nie byliśmy na Księżycu też oczywiście są teorie. Ja nie propaguję ich, natomiast jest w nich trochę prawdy, bo NASA to kłamstwo 24 godziny na dobę podaje. Naprawdę wierzyć NASA?
[53:10] - Nie będę cię już zanudzał. Może ktoś inny będzie miał jakieś ciekawe przemyślenia na ten temat.
[53:14] - Czyli jednak sceptycznie podchodzisz do rozwoju zdobywania kosmosu najbliższego.
[53:20] - Dopóki, jak to mówią, nie uwierzę, póki nie zobaczę.
[53:24] - A na Księżycu wierzysz, że byli Amerykanie?
[53:28] - Nie byłem. Dopóki sam nie polecę, to nie uwierzę.
[53:31] - Tak. Ale możesz wziąć mocny teleskop i zobaczyć chyba te sprzęty wszystkie, które tam są.
[53:39] - W sumie jest to jakaś myśl.
[53:42] - Można spróbować wybrać się gdzieś do jakiegoś obserwatorium. Albo wiem, że są też takie, ale to później powiem o tych rzeczach, bo to już wiele razy mówiłem. Okej, dobra. Dzięki za ten telefon.
[53:56] - Dzięki, na razie.
[53:57] - Trzymaj się, hej. To był słuchacz, który jest sceptyczny do rozwoju astronautyki. Także takie kwestie tutaj są o zdobywaniu Marsa. Mogę wam powiedzieć, jak zdobywaliśmy Marsa. Dzisiaj nie będziemy już o Księżycu mówili. To wiele można mówić o tych sprawach, że sfałszowali, nie sfałszowali i tak dalej. I tutaj też, zanim jeszcze trochę omówię o tych misjach załogowych na Marsa, już mówię załogowych, już nie mówię o misjach na Marsa, tylko już załogowych. Uważam, że najpierw trzeba wysłać robota i tego robota z powrotem na Marsa, bo może nie wiecie, że nigdy nie było takiej misji. Ja pamiętam, jak się interesowałem tym jeszcze pod koniec lat 80. Wtedy o tych sprawach czytałem i zawsze byłem przekonany, że już mamy próbki Marsa, a później, jak byłem trochę starszy, dowiadywałem się, że tych próbek niestety nie było, tylko one były badane na miejscu.
Więc warto by było sprowadzić taką prostszą misję, bez człowieka, tylko za pomocą robotów. A dlaczego nie Wenus, tylko Mars? Z nami jest stały słuchacz. Witaj, stały słuchaczu. Halo? Niestety coś nie tak działa. Nie, to chyba nie był stały słuchacz, tylko jakiś kontakt fałszywy. Chyba że stały słuchacz zmienił konto, bo ma chyba inne konto stały słuchacz, z którego dzwoni. Czasami jest jakiś trolling stałego słuchacza. Ale nic, odbierzmy fałszywego stałego słuchacza.
Witaj, stały słuchaczu. Fałszywy. Halo? Nie wiem, co się dzieje. Czy się słyszymy? Nawet fałszerz nie chce się odezwać. Chociaż można było puścić jakiś klip dźwiękowy, jakąś inwencję wykonać. Dzwonić i nic nie mówić i ciszę puszczać. Czy właściwie puszczać szumy , tylko oczywiście ściszone lekko, bo Skype wycisza te szumy. Dlaczego nie Wenus?
Dlaczego Mars, a nie Wenus? Wenus jest planetą bliźniaczą do Ziemi. Wielkościowo zbliżona, troszkę mniejsza od Ziemi, ale zbliżona masowo też, jest bliżej niż Mars, bo planeta Wenus jest od 40 do 259 milionów kilometrów. Czyli może być bardzo daleko. Dużo dalej niż Słońce. Słońce jest w przybliżeniu 150 milionów kilometrów, Wenus od 40 milionów do 259 milionów kilometrów, natomiast Mars jest od 55 do nawet 400 milionów kilometrów. Czyli jednak Mars jest troszeczkę dalej. Czasami jest nawet 400 milionów kilometrów, co jest sytuacją trochę nieciekawą. 400 milionów kilometrów to już jest kawał, więc zawsze trzeba planować, żeby Mars był blisko Ziemi i wtedy takie misje planować już na lata. To nie jest misja krótka.
Nie jest to misja na parę miesięcy, jak się nam wydaje. Dlaczego nie Wenus? Dlatego, bo Wenus jest bardzo niesprzyjającym środowiskiem. W tym znaczeniu, że jest bardzo gorąco. Średnia powierzchni temperatury to jest 460 stopni Celsjusza. Bardzo gęsta atmosfera, kwasowa wręcz. Nawet dzisiaj jakby człowieka chciano w jakichś specjalnych kombinezonach wysłać tam, to nawet te kombinezony nie dałyby rady. To wszystko by popaliło się i kwas by przeżerał. Mogę się mylić, może są jakieś technologie, ale byłyby kosmicznie drogie, nieopłacalne, więc na razie nie ma nawet takiej technologii. Jakby była, może by też myśleli o Wenus.
Nie ma takiej technologii. Jest bardzo niebezpieczne. To jest po prostu piekło na Ziemi. Wenus to jest piekło na Ziemi i nie ma co tutaj rozmawiać. Tutaj jeszcze informacja, że Nocne Radio jeszcze nie jest na Patronite, ale będzie. Może zdradziłem tą informację, ale będzie, bo wiem, że już ojciec Krawiec szykuje coś. Dobrze, odbiorę kolejny telefon, bo wiemy już, dlaczego Wenus nie, czyli zostawmy, będzie Mars. Jest z nami Jim. Witaj, Jimie.
[01:00:09] - Halo, halo.
[01:00:11] - Stały sceptyk. Rozpoznaję już po głosie. To wspaniale.
[01:00:14] - Dobrze, że poznajesz.
[01:00:16] - Czy jesteś, stały sceptyku, sceptyczny do dzisiejszej audycji, że jednak nie będzie możliwość zdobywania kosmosu, że to będzie bardzo trudne i raczej podczas naszego życia na Marsa człowiek w tą i z powrotem nie wykona podróży? A może jednak sugerujesz, że w jedną stronę nawet nie da rady polecieć na Marsa?
[01:00:35] - Myślę, że to jest skomplikowany problem i nie można tak łatwo zdecydować, jakie tu są wszystkie czynniki, bo przede wszystkim, tak jak jeden ze słuchaczy mówił wcześniej, na ten moment trudno nam osiągnąć wystarczająco szybkie i ekonomiczne podróże w tam i z powrotem, bo silniki, jakie mamy do tej pory, umożliwiają podróż w jedną stronę i jest zbyt dużym przedsięwzięciem logistycznym wysłanie rakiety z powrotem. Bo jakbyś chciał wysłać próbki marsjańskie-
[01:01:05] - Ale nie wykorzystacie grawitacji na przykład Księżyca, żeby tak zahaczyć o rakietę? Stosuje się, prawda, grawitację przy przyspieszaniu?
[01:01:13] - Tak, ale jak rakieta leci, a jak rakieta usiądzie, to już są fryty. Rozumiesz? To byśmy musieli mieć całą wielką operację logistyczną.
[01:01:19] - Ale Mars ma 10 razy mniejszą grawitację. Dobrze liczę?
[01:01:22] - Tak, ale to jest mały problem, bo i tak jak rakieta usiądzie, to trzeba potem ją podnieść i to nie jest byle co. Także to by jest wielka operacja logistyczna.
[01:01:36] - Ale to nie jest tak, że-
[01:01:38] - To by trzeba było zrzucić z orbity rakietę, która by potem startowała.
[01:01:42] - A paliwo, tak. Musi paliwo mieć zgromadzone. Ale jest czas na to, bo przecież wiadomo, że trzeba czekać na odpowiedni moment.
[01:01:50] - To są astronomiczne kwoty. Tu bardzo pasuje to określenie.
[01:01:54] - 100 miliardów dolarów podejrzewa się.
[01:01:57] - Może być nawet miliard miliardów.
[01:01:59] - Nikt nie wie tak naprawdę, bo rzucają 50 miliardów, 100, bilion.
[01:02:04] - To jest całkowicie bez żadnego sensu. W każdym razie nie ma żadnej potrzeby wysyłać jakichś kamieni z powrotem na Ziemię, skoro można je przebadać na miejscu, nie?
[01:02:13] - Mhm.
[01:02:15] - Także tu nie wiem, o co całe oburzenie, że to nie wraca na Ziemię. Nie ma potrzeby po prostu, jak to mogą wystarczająco dobrze zbadać tam.
[01:02:27] - Jasne.
[01:02:28] - Czy to będzie możliwe, bo inną rzeczą jest pojechać turystycznie, czy na przykład coś z tym Marsem robić. Czy można z Marsa zrobić kolonię, czy coś takiego. Bo większość ludzi nie jest zainteresowana lotem w jedną stronę. I nie będziemy robić z Marsa Australii, choćbyśmy tam mieli wysłać wszystkich Arabów albo coś takiego. To i tak po co? Przecież nic tam nie zbudują. I jeśli byśmy mieli tam robić kolonię czy coś takiego, to znowu to są następne koszty, bo z Marsem jest problem.
[01:03:00] - Widzisz, Stały Sceptyku, ja się cieszę, że to w internecie nadaję, bo w tej chwili zawsze wplatasz różne wątki, które Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji by zablokowała. To byłyby potężne kary finansowe za szerzenie rasizmu, ksenofobii i takich spraw. Także nie wiem. Ale okej, jest wolność słowa. Ty odpowiadasz za swoje słowa oczywiście i uważam, że to są mrzonki. Ja też się zgadzam z tym. Też jestem sceptyczny.
[01:03:30] - Nie, ale to nie są żadne-
[01:03:31] - Mrzonki, że terraformować można Marsa. Nie, to są mrzonki. A ty wiesz, że można terraformować, tak?
[01:03:37] - To mi się wydaje możliwe tylko.
[01:03:39] - Czyli atmosferę możemy zrobić na Marsie.
[01:03:41] - To nie jest nic, co jest w naszym zasięgu, ani naszych dzieci, ani naszych wnuków.
[01:03:46] - A, wiesz, za milion lat to może i galaktykę opuścimy. Tak można sobie hipotetycznie wszystko zrobić.
[01:03:53] - Historia Marsa, jaką znamy, jest taka, że był taki okres, kiedy Mars miał atmosferę, ale potem coś prawdopodobnie w związku z tym, jak powstał pas asteroid, spowodowało, że jądro Marsa zaczęło stygnąć i przez to on tracił magnetosferę. Przez to wiatr słoneczny wywiewał z czasem atmosferę i dlatego planeta się z czasem oziębiła i ma cienką atmosferę, i dlatego w tej chwili jest jałowa i nie sprzyja życiu, a cała woda odpłynęła w czapy lodowe na biegunach. Naukowcy twierdzą, że gdyby dało się w tej chwili zrzucić na Marsa jakieś maszyny, które by były w stanie produkować atmosferę. Problem w tym, że atmosfera Marsa wycieka do kosmosu. To jest proces, który trwał miliony lat. Gdyby się dało wystarczająco szybko atmosferę uzupełniać, to być może byłaby szansa na wytworzenie jakiejś przeżywalnej atmosfery takiej, jaka jest. Znowuż inną sprawą, która jest problemem inżynierii dosłownie astronomicznej, i to by trwało naprawdę długo, byłoby na przykład przyholowanie jakiegoś stosownego ciała z pasa asteroid i stworzenie sztucznego księżyca, który by znowu na nowo rozgrzał jądro. Ale to by trwało-
[01:05:09] - Ale są dwa księżyce, tak? Tylko za małe na Marsie.
[01:05:13] - O to chodzi, że jakieś inne ciało, które krążyło wkoło Marsa, powodowało-
[01:05:18] - Ale większe, to skąd większe wziąć jeszcze? To są duże, wielkie obryły, to takich niemal nie jesteśmy w stanie.
[01:05:22] - Z pasa asteroid prawdopodobnie dałoby się.
[01:05:25] - Ale to są większe chyba obiekty niż z pasa asteroid. Chyba Ceres jest większy.
[01:05:30] - Prawdopodobnie dałoby. Pas asteroid, jaki znamy, jest w ogóle nieskatalogowany. Rozumiesz?
[01:05:38] - A tutaj muszę ci powiedzieć, że cię strollowałem, jeśli mogę, bo tutaj Tibor chyba sprostował, że trzy razy mniejsza grawitacja jest na Marsie, a nie dziesięć. Ja tak sobie chyba prosto zapomniałem chyba wzór, jaki jest na tą grawitację i tak sobie szybko rzuciłem, że 10, a jest trzy razy mniejsza podobno.
[01:05:53] - I gdyby na przykład przyholować jakieś odpowiednio duże ciało i je wprowadzić na orbitę, żeby z powrotem mogło tymi ciągami grawitacyjnymi rozgrzać jądro Marsa, to by trwało tysiące, jeśli nie miliony lat. Ale z czasem by to wytworzyło na powrót magnetosferę, która by trzymała atmosferę i wtedy by była możliwość takiej autentycznej terraformizacji Marsa. Tyle że z tą technologią, jaką dysponujemy, to jest poza naszym zasięgiem, bo nie mamy dość skomplikowanych maszyn, żeby mogły zalecieć tam, wydobyć takie ciało niebieskie i je przyholować i umieścić na takiej konkretnej orbicie. Na razie możemy takie rzeczy planować i możemy czekać, aż się pojawi jakiś środek transportu stosowny na to, jakaś propulsja inna i inne takie rzeczy.
[01:06:43] - Jasne. Zobaczymy, jak będzie. Oczywiście mówię o scenariuszach za naszego życia. Dzisiejszy temat dotyczy nie za milion lat, za tysiąc lat, za sto lat, tylko w ciągu najbliższych 50 lat. Nie sprecyzowałem tego, bo chodzi o takie najbliższe scenariusze.
[01:06:58] - Jeśli o to chodzi, to też myślę, że są szanse.
[01:07:01] - Szanse na co? Czy będzie inwazja Ziemi czy Marsa?
[01:07:06] - Jeśli chcemy mieć porządne przedsięwzięcia, które by miały ręce i nogi na Marsie, to należy porzucić całkowicie myśl o stawianiu człowieka na powierzchni Marsa. Jest to moim zdaniem bez sensu. Jest to logistycznie niewarte świeczki. Mamy już taką technologię częściowo. Pracują nad tym naukowcy do uprawiania czegoś, co się nazywa EVA. To jest extravehicular activity, spacer kosmiczny. Już teraz się nad tym pracuje, żeby na przykład kosmonauci w tej chwili nie musieli opuszczać statku kosmicznego, tylko żeby mogli mieć jakąś stację kontrolną, jakiś kombinezon, którym by sterowali de facto swoimi ruchami i robot wykonywał te ich ruchy na zewnątrz. Tyle że nie ma sensu wysyłać takich robotów na Marsa, bo jest za duże opóźnienie między tym, co by zrobił operator na Ziemi, a co by zrobiła maszyna tam. To jest absolutnie niedopuszczalne. Ale co by było na przykład możliwe?
[01:08:17] - Sześć minut chyba.
[01:08:18] - Co by było na przykład możliwe i mi się wydaje w pełni prawdopodobne, by było zbudowanie długodystansowego statku, który by mógł wlecieć na orbitę marsjańską i latać po tej geosynchronicznej orbicie. I na nim by przebywali ci eksplorerzy, ludzie, załoga. On by mógł krążyć, a na planetę by się spuszczało tylko te roboty i wtedy mogłyby z zasadniczo zerowym opóźnieniem wykonywać wszystkie te prace. Potem można maszyny zostawić, a statkiem polecieć z powrotem. Tym bardziej że jest możliwe, że można by było za nimi wysłać paliwo, zapasy, części, więcej maszyn i tak dalej. Mogliby wrócić i można by było wysyłać kolejne zmiany, tak jak się wojsko wysyła.
[01:09:02] - A może w jedną stronę? To jest dużo tańsze, żeby ludzi w jedną stronę wysyłać i dosyłać im po prostu z Ziemi. Pach, jedną rakietę za drugą i w jedną stronę pchać im, żeby tam się działo coś.
[01:09:15] - Właśnie o tym mówiłem, że nikt nie będzie chciał latać w jedną stronę.
[01:09:19] - Są ludzie, którzy chcą w jedną stronę lecieć. Już są kandydaci.
[01:09:23] - To jest biznes, bo absolutnie.
[01:09:24] - Dziesiątki tysięcy osób się zgłosiły do tego.
[01:09:28] - Tak, tylko że to są ludzie niewykwalifikowani.
[01:09:30] - Nie, bardzo często są matematycy po Oxfordzie.
[01:09:33] - Tak, ale to takie jest czysto teoretyczne gadanie.
[01:09:36] - Wykształceni są. Nie mów, że wszyscy, ale...
[01:09:39] - Ludzie, co się zgłaszają do jakichś... Kolenderski jakiś program był, że chcą wysyłać ludzi na Marsa.
[01:09:45] - Mars One, tak? Mars One. Widziałem, to trochę ściema była raczej.
[01:09:49] - I zbierają już ludzi, którzy są chętni na bilet w jedną stronę na Marsa. Nikt nie będzie chciał latać na zawsze na Marsa i tak dalej.
[01:09:56] - Ale ja myślę, że duża część z tych osób chce polecieć.
[01:10:00] - Ale w momencie, rozumiesz, super, pięknie, cieszę się, że chcesz polecieć do gwiazd, ale normalni ludzie, którzy mają tu życie na Ziemi i chcą badać coś na Marsie, wolą polecieć na przykład na pięć lat na misję marsjańską i krążyć wkoło Marsa, i potem móc wrócić, żeby się z nimi inni naukowcy mogli zamienić.
[01:10:18] - To jest i tak ryzyko. To jest wielkie ryzyko. Ludzie, nawet Amerykanie ginęli. Rosjan to jeszcze więcej poginęło. Kosmonautów i astronautów zginęło sporo.
[01:10:29] - Tak jak przy locie samolotem najbardziej ryzykownymi częściami lotu jest start i lądowanie. Jak się statek będzie utrzymywał na orbicie, to dwie najbardziej ryzykowne części całego lotu są wyeliminowane na dobre. Dopiero potem przy powrocie na Ziemię.
[01:10:45] - Tak jest. Lot też jest bardzo niebezpieczny. Tutaj jak coś się stanie nie tak, to już nie ma powrotu. Koniec.
[01:10:55] - To są większość czasu scenariusze rodem z filmów science fiction, że koniecznie muszą wlecieć w deszcz meteorytów czy jakiś paranormalny wiatr słoneczny, czy jakąś superflarę. Na ogół kosmos się składa w większości z pustej przestrzeni.
[01:11:10] - Albo spotkać obcą cywilizację, jakichś Borgów.
[01:11:12] - Kosmiczni lecą przez pustkę i to są naprawdę niezwykle rzadkie wydarzenia kosmiczne, żeby coś autentycznie uderzyło w taki obiekt, który też się porusza, a nie stoi. I tu relatywne prędkości i to, jak się rzeczy poruszają tu w kosmosie, to jest w ogóle... Lot jest najmniej niebezpieczny. To jest bardzo niebezpieczne w porównaniu do siedzenia. Ale jakbyś się bał, że się przewrócisz, to byś mógł sobie usiąść. Nikt nigdzie nie dojdzie z głodu.
[01:11:43] - Jeszcze jest taka kwestia z tym Mars One, że ludzie się zgłaszali też z różnymi chorobami, na przykład z rakiem i tak dalej. Ja uważam, że to jest głupotą wysyłać kogoś, kto jest chory ciężko, bo on może nawet nie dotrwać, może umrzeć w trakcie takiego lotu. Ta misja mnóstwo pieniędzy kosztuje. Umówmy się, nawet w jedną stronę to są miliardy dolarów. Ciężko, nie wiem, czy 100, czy 50 nawet w jedną stronę, żeby polecieć, dolarów. I opłacić to i wziąć kogoś chorego, który może nie przetrwać nawet, może umrzeć po pół roku, a to potrzebny ktoś, kto ileś lat przeżyje, więc uważam, że musi być w miarę sprawny fizycznie. Nie może być jakiś chory mocno człowiek. Może mieć jakąś chorobę genetyczną, coś, nie wiem, jak to określić, jaką chorobę. Taką, która pozwala funkcjonować, na przykład serce chore. Serce ktoś ma chore, to po takim starcie ktoś może od razu umrzeć.
To też przecież muszą być ludzie zdrowi raczej, żeby wysłać nawet w jedną stronę, uważam. Nikt tego nie uwzględnia, prawda? Nie wiem, może uwzględniają. Nie śledziłem tego. Nie wiem, czy śledziłeś Mars One, tą misję? Stały sceptyk się rozłączył i znowu się połączył. Co się dzieje?
[01:13:01] - W jednym momencie ucichło mi w słuchawkach i ciebie nie słyszałem.
[01:13:07] - Dziwne rzeczy się dzieją. Mówiłem o Mars One.
[01:13:11] - Słuchałem w radiu.
[01:13:13] - Mars One. Mówiłem, czy śledziłeś tą sprawę? Były programy w tym temacie, później widziałem jakieś newsy, śledziłem, że to jakieś oszustwo. Okazało się, że nic z tego raczej nie będzie. Po prostu pieniądze zainkasowali, bo oni wzięli od ludzi pieniądze, od sponsorów różnych, od ludzi, ale rozpłynęło się wszystko. Czy mam rację, czy coś tam się dzieje?
[01:13:37] - Ja mówię, ja nie śledziłem tego, bo to konkretnie mi się wydaje, że to są mrzonki. To dopiero musi się tym zająć agencja rządowa, musi się tym zająć jakieś NASA czy coś takiego, żeby dopiero wysyłać.
[01:13:50] - Space One, tak? Dobrze mówię? Space One. SpaceX, przepraszam. SpaceX, firma powiązana z Teslą, czyli Elon Musk. To co? On już mówi, że już się szykują na Marsa, już za parę lat będą na Marsa lecieć. To co?
[01:14:04] - Nikt mu nie broni, jak to na własną rękę i własnymi sponsorami będzie osiągał.
[01:14:09] - Ale sugerujesz, że to niemożliwe, że nie da rady?
[01:14:13] - Nie, po prostu mnie interesuje NASA, żeby to zrobiła. I czy on da radę, czy nie da rady? Nie wydaje mi się, żeby dysponował takim zapleczem i tak dalej.
[01:14:23] - Na razie NASA nie ma rakiet, tylko Elon Musk ma rakiety. Nie wiem, czy wiesz.
[01:14:28] - Ale przecież NASA ma rakiety i oni przecież w kółko latają w kosmos.
[01:14:31] - Ale nie wysyłają. Wysyłają za pomocą innych rakiet, chyba ruskich, przepraszam, rosyjskich czy europejskich.
[01:14:37] - O tym decydują bardziej względy ekonomiczne, a nie że musi być jedna amerykańska rakieta, która będzie latać w kosmos, rozumiesz? Jak mogą to wysłać, po tanieu współpracując, polepszając swoje stosunki polityczne, ekonomiczne, więzy z Rosją, to będą to robić.
[01:14:52] - Ale też o czymś to świadczy, jeżeli agencja nie ma swoich rakiet.
[01:14:55] - Moim zdaniem to jest bardzo dobrze, że o czymś to świadczy. To świadczy o tym, że znikają te podziały na pierwszy i drugi świat i jesteśmy bliżej tej unifikacji, a nie będziemy wieczną zimną wojnę kultywować i budować sobie na złość rakiety.
[01:15:10] - Ale tutaj widzę, stały sceptyku, że nie jesteś bardzo sceptyczny, bo na przykład uwzględniasz jednak, że Ziemia nie jest płaska i uwzględniasz to też, że nie jest wklęsła, tylko że jest normalnie kulą na powierzchni. Czyli nie jesteś sceptyczny co do tego.
[01:15:27] - Nie, tu nie ma być co do tego sceptycznego. To są fakty i to nie jest kwestia wiary, tylko to jest kwestia wiedzy. Niech to będzie jasne. Czy wierzę w Ziemię okrągłą? Ja nie wierzę w Ziemię okrągłą. Wiem, że Ziemia jest okrągła. Rozumiesz? Jest taka różnica między wiedzą a wiarą.
[01:15:48] - Czyli nie jesteś sceptykiem do końca jednak. Jednak pewne rzeczy przyjmujesz.
[01:15:52] - Nie.
[01:15:54] - Ale matematycznie wszystko można policzyć. Ja się zgadzam, ale czy robiłeś eksperymenty?
[01:15:58] - Masz całkowicie wypaczone rozumienie.
[01:16:01] - Sceptyzmu? Nie. Musisz samemu wszystko sprawdzić. A dookoła świata nie popłynąłeś, podejrzewam. Nie zrobiłeś eksperymentu nawet Eratostenesa. Więc musisz jednak zawierzyć książkom i temu, co się opisuje.
[01:16:17] - Ach, Michał, naprawdę. Eksperymenty lornetkowe i inne takie jak to mówią crackpot science to to nie jest science. Ja nie muszę dowodzić, że woda jest mokra.
[01:16:32] - Ale dla siebie. Chodzi, że dla siebie, dla sceptycyzmu swojego.
[01:16:35] - Po prostu to działa. Nie, bo jest takie coś jak reasonable doubt. I żeby każdą rzecz, która jest dawno sprawdzona milion razy, sprawdzać jeszcze milion pierwszy raz to jest przejaw nie sceptycyzmu, tylko kretynizmu. W tym momencie się marnuje dobry czas i środki na całkowicie bezpodstawne doświadczenia. Eksperyment lornetkowy i inne takie.
[01:17:05] - No dobrze, a jak na przykład robi się eksperyment z piramidką i tymi żyletkami? I może warto czasem sprawdzić, a może się zaostrzy i co wtedy?
[01:17:16] - No i sprawdziłem. I tu robiłem sobie taką grzeczność pod twoim adresem, bo to jest oczywiście absolutna brednia.
[01:17:24] - Nawet od ciebie mi się naszczyło i są ludzie, którym też się-
[01:17:27] - Nie według mnie, tylko według całego istniejącego do tej pory w historii ciała nauki. To nie są brednie. I nie ma żadnego powodu, nie ma żadnych przesłanek, żeby przypuszczać, że istnieje jakaś energia, którą możesz zakląć kształtem piramidki, która będzie świadoma na tyle, żeby poznać żyletkę tępą od żyletki ostrej.
[01:17:52] - Nie wrzucajmy w to żadnej świadomości, okej? To są po prostu zjawiska, których nie rozumiemy jeszcze, ale nie żadnej świadomości.
[01:17:58] - To jest dalsza konsekwencja rozumowania piramidkowego. Jak zakładasz, że piramidka ostrzy żyletki, idąc odpowiednio daleko w tym rozumowaniu, dojdziesz do tego, że istnieje założenie, że energia, która ostrzy żyletki, jest świadoma. Po prostu nie myślałeś o tym wystarczająco głęboko.
[01:18:20] - Ale jak mi się naszczyło żyletki, nic nie myślałem o tym. Ja absolutnie nie myślałem nic.
[01:18:25] - Jest to absolutna brednia, którą powtarzasz. Ja mam wycięty z twojej audycji ten dokładnie kawałek, gdzie opisujesz swoją piramidkę, jakie ona miała wymiary. Pomijając już to, że to jest figura całkowicie niemożliwa przy tych wymiarach i parametrach, które ty podałeś. Tu już bym musiał przytoczyć po prostu dokładną transkrypcję, jakie ty farmazony tam wygadywałeś.
[01:18:48] - Dwa razy wysokość, dwa razy wyższa niż bok podstawy. Nie może być.
[01:18:54] - Nie może. Nie tylko piramidka nie działa, nie może działać, nie ma prawa działać. I nie ja ci muszę dowodzić, że nie ma energii piramidek. Nie. Tylko ty mi musisz dowieść, że ona istnieje, czego nie jesteś w stanie zrobić. Nie jesteś w stanie przeprowadzić takiego doświadczenia, jak nie był jeszcze w historii nikt. Rozumiesz?
[01:19:13] - Właśnie niektórym ludziom to wyszło. Nie mówię, że wszystkim.
[01:19:17] - Nie wyszło, bo kłamali. Rozumiesz?
[01:19:19] - Nie. Dobra, ale ja nie kłamię. Naprawdę się naostrzyły. Mam na to świad- Ale nie potrzebuję nikomu dowadniać, bo ja sam siebie przekonałem.
[01:19:29] - Albo się przekonałeś. Tak jak mówił George Costanza: „To nie jest kłamstwo, jeśli w nie wierzysz”. I ty wierzysz. Rozumiesz?
[01:19:37] - Ale miałem dowody materialne na to. Miałem, ale ja nie potrzebuję tłumaczyć, robić z siebie naukowca. Nie potrzebuję. Sceptycyzm swój przekonałem.
[01:19:48] - Na temat szczepionek czy innych takich rzeczy. Rozumiesz?
[01:19:54] - Okej, dobra, zostawmy tą sprawę. NASA oczywiście. Wierzysz wszystko, co NASA przedstawia? Zgadza się?
[01:20:03] - Nie ma podstaw, żeby w te rzeczy, które NASA podaje, nie wierzyć.
[01:20:07] - Dobrze, to nie wierzysz. A wiesz, że wszystkie zdjęcia...
[01:20:11] - Never a straight answer.
[01:20:13] - Wszystkie zdjęcia NASA lub większość jest sfałszowana?
[01:20:17] - Nie jest sfałszowanych.
[01:20:18] - Wszystkie zdjęcia dalekiego kosmosu są sfałszowane. Są koloryzowane. Są czarno-białe, a są zawsze kolorowe. To jak to wytłumaczysz?
[01:20:27] - Bo to jest element-
[01:20:29] - To jest fałszerstwo. Żeby to pięknie wyglądało, żeby kasę dostać.
[01:20:33] - Nie. Bo teraz mylisz pojęcia. Jest coś innego w edycji, obróbce, a czymś innym jest fałszerstwo. Fałszerstwo to jest manipulacja.
[01:20:42] - To jest manipulacja. Kolorowanie jest manipulacją.
[01:20:45] - Daj mi skończyć.
[01:20:47] - Proszę bardzo.
[01:20:47] - Ty nie masz świadomości tego, co to jest fałszerstwo. Rozumiesz? Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że popełniasz fałszerstwo przygotowując sałatę na obiad, bo będzie na koniec wyglądała inaczej. Rozumiesz? Że jest fałszerstwo-
[01:21:02] - Jak będziesz na przykład malował sałatę na czerwono i będziesz to przedstawiał ludziom, że tak jest.
[01:21:08] - W tej definicji zakłada tak zwany malicious intent. Żeby to było fałszerstwo, by musieli manipulować tym obrazem w taki sposób, żeby celowo wywołać jakiś efekt, który by miał pokrzywdzić osobę.
[01:21:26] - Wymazywanie ze zdjęć różnych rzeczy to też jest fakt, bo sam sprawdziłem. W wielu zdjęciach są po prostu wymazywane rzeczy.
[01:21:34] - Żadnych podstaw, żeby uważać, że tu manipulacje obrazem-
[01:21:37] - Jeżeli ktoś wymazuje różne rzeczy, na przykład jakieś świecące różne obiekty ze zdjęć, to to jest oszustwo.
[01:21:43] - Jest tak jak te obrazy, które są w tej chwili z kosmosu i tak dalej. One są tak robione, żeby prosty człowiek mógł zrozumieć tą doniosłość, doskonałość i piękno kosmosu. Bo zdjęcia, jakie przychodzą z kosmosu, są czarno-białe. Rozumiesz? I trudne do oglądania naszym ludzkim okiem, które widzi jakiś zakres światła i to jest ciemne. Ale mogą nałożyć potem w Photoshopie, mogą połączyć warstwy, połączyć różne obrazy, różne spektra światła i tak dalej, żeby to wyglądało tak, jak to wygląda dla przyrządu, bo to jest dużo bardziej ekscytujący widok. I tu chodzi o karmienie zapału i zainteresowania prostych ludzi. Nie żeby mogli doceniać te wszystkie misje kosmiczne i tak dalej, tylko wybrana garstka 10 naukowców, tylko żeby każdy obywatel Ziemi mógł sobie oglądać te zdjęcia z kosmosu i mógł się nimi cieszyć w pełnym wymiarze. I to nic nie umniejsza, że jest pomalowane promieniowanie podczerwone na fioletowo i nałożone na obraz, bo po prostu ty normalnie tego nie widzisz, a dzięki temu możesz. I tu nie ma nic złego w tym.
A mi zaraz będzie, że jakiś kurde Richard C. Hoagland wmawiał, że retuszują budowle architektoniczne na Księżycu. Proszę cię. To są farmazony nie z tej ziemi. Dosłownie.
[01:23:10] - Słuchaj, ja nie zgadzam się ze wszystkim, co tam mówi Richard Hoagland. Ciekawe rzeczy przedstawia jednak.
[01:23:16] - Przedstawia ciekawe farmazony, bo nie ma żadnych podstaw, żeby wierzyć w to, co on mówi.
[01:23:24] - Można się zgadzać, można nie, ale są ciekawe interpretacje.
[01:23:28] - Ale to nie jest pytanie, czy one są ciekawe, tylko czy one są prawdziwe.
[01:23:33] - Nie wiemy. To ciężko zbadać. To trzeba być na miejscu, dokładnie ocenić.
[01:23:38] - To nie ma sensu dalej zabawiać się taką ideą.
[01:23:43] - Jest, bo trzeba zawsze stawiać różne hipotezy. Trzeba iść dalej, rozwiązywać różne rzeczy, a nie na zasadzie-
[01:23:49] - Bo jak nie są prawdziwe i nie ma przesłanek żadnych logicznych za tym, to to są dywagacje na poziomie, gdyby babcia była dziadkiem.
[01:24:00] - Okej, to jest twoja interpretacja. Widziałbym to fajnie, jak ty byś z Richardem Hoaglandem sobie pogadał i on mógłby wtedy bronić swoich tez. Z tego, co wiem, on jest astronomem. Dobrze mówię czy nie?
[01:24:19] - On pracował w NASA, ale to tak jak Tesla.
[01:24:23] - On jest jakimś tam doktorem chyba. Nie wiem, czy PhD.
[01:24:26] - Na jakimś etapie widocznie nawiązał łączność z czwartą gęstością i tak mu już chyba zostało.
[01:24:32] - Dla telewizji pracował, omawiał te sprawy pośredniczył między telewizją a NASA.
[01:24:41] - On testował te filmy, które zabierali. Ten Richard C. Hoagland to jest jeden z ludzi, który jest jak najbardziej za tym, że tu nawet nie zabawia się w omawianie tego, czy była misja na Księżyc i czy ludzie dolecieli na Księżyc. Bo sam miał w tym rękę. Przyłożył do tego.
[01:25:03] - Jest oszustem? Czyli oszustem. Jest oszustem, bo mówi, że wszystko było. Potwierdza.
[01:25:09] - Wszystko było, bo wszystko było. Ludzie dolecieli jak najbardziej na Księżyc.
[01:25:14] - A gdzie twój sceptycyzm?
[01:25:16] - Ale to nie jest sceptycyzm, to jest fakt. Jakby lot na Księżyc nie był prawdziwy, to pierwsi by o tym donieśli Rosjanie. Bo wtedy by to było im na rękę zaprzeczać.
[01:25:27] - Okej, ale czy widziałeś na przykład konferencję Apollo?
[01:25:31] - I te wszystkie rzeczy, które tam się kłócą foliarze, że nie mógł przelecieć przez jakiś pas Van Allena.
[01:25:38] - Techniczne zostawmy sobie, ale czy widziałeś konferencję astronautów?
[01:25:42] - To się wszystko rozbija o rzeczy techniczne.
[01:25:44] - Okej.
[01:25:46] - Jakbyś leciał, kurwa, w puszce po piwie z silnikiem na jednym końcu przez otchłań pustą kosmosu. Bo Księżyc też nie jest za płotem. Jakby ci to wytłumaczyć? Między Księżycem a Ziemią w skali kosmicznej jest jak między mną w Polsce a tobą w Irlandii.
[01:26:08] - Daleko dosyć. Okej, 360 000 kilometrów. Bardzo daleko. Dużo, dużo.
[01:26:15] - Lecisz w puszce po piwie z silnikiem na końcu. I ludzie będą uważali, że to, że oni byli, kurwa, zmęczeni, to jest dowód: „Nie byli na Księżycu, bo...”.
[01:26:27] - Słyszę, że się zdenerwowałeś, bo zacząłeś przeklinać, rzucać mięsem.
[01:26:31] - Bo to jest taki nonsens, że to jest niemożliwe po prostu. Bo ileż razy można tak samo tłumaczyć te proste rzeczy? To jest niebywałe po prostu.
[01:26:42] - Polecam ci słuchać. Dobra, stały sceptyku, jeśli mogę. Polecam ci zobaczyć konferencję prasową astronautów, którzy wrócili tuż po misji właśnie na Księżycu. Wrócili z Księżyca. Buzz Aldrin, Neil Armstrong i trzeci to był Edwin Collins, tak? Czy nie? Jakoś się nazywał. Nie, Michael Collins chyba. Polecam ci, zobacz tą konferencję i tutaj wszystkim słuchaczom: zobaczcie tą konferencję, jak oni się zachowują, jak mówią. To po prostu szok.
Ja byłem w szoku. Jak to zobaczyłem, to stwierdziłem: „Nie, coś tutaj nie gra”.
[01:27:22] - Ja tak samo. To było w „Coast to Coast AM”. Wiecznie wałkowane. To są takie argumenty dla chłopków roztropków, że miał w „Coast to Coast” Art Bell jednego astronautę i się go pytał: „Jak było chodzić po Księżycu?”. I on mówi: „Nie pamiętam tak szczerze”. I on: „O, to jest dowód, że on nie był na Księżycu. Mu wzięli i HARP-em wymazali wspomnienia, bo pewnie widział tam kosmitów i tak dalej”. I tu jest proste zdanie, które powiedział człowiek. Był na obcym ciele niebieskim pierwszym człowiekiem w historii i pewnie doświadczał różnych emocji. I tu się go pyta-
[01:28:00] - On nie był pierwszym człowiekiem, bo z tego, co pamiętam, to dotyczyło-
[01:28:05] - Pierwszy był pan Twardowski. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości.
[01:28:08] - Nie, bo pierwszy był Neil Armstrong oficjalnie. Natomiast to był z Apollo chyba 15, czyli Edgar Mitchell chyba. O nim mówisz, bo on był w „Coast to Coast AM”, tak? U Art Bella.
[01:28:28] - Ja już nie pamiętam. Ludzie, tyle audycji, blur.
[01:28:33] - Który w zeszłym roku zmarł niestety, Edgar Mitchell, także niestety odchodzą. Już są wiekowi astronauci. Oni są z lat 20. Są po osiemdziesiątce większość z nich, więc powoli po prostu niestety odchodzą z naszego padołu. Także dziękuję ci, stały sceptyku, za te wszystkie informacje dyskusyjne. Na sam koniec.
[01:28:59] - O dwóch rzeczach właśnie. Skąd się tak nagle, widzę, że to jest w ostatnich paru audycjach trend powracający, te szkalowanie szczepionek?
[01:29:09] - Szczepionki, oczywiście. Będzie audycja o szczepieniach z profesjonalistą w audycji, z gościem, także zapraszam i wtedy będzie można podyskutować. Zadzwonisz i-
[01:29:20] - Jan Taratajcio czy inny tego kalibru, tu czynię cudzysłów palcami w powietrzu, specjalista.
[01:29:25] - Nie zapowiadam dokładnie kogo, ale specjalista. Ktoś, kto się zna na tym.
[01:29:29] - Może weterynarz? Weterynarze dają dużo szczepionek.
[01:29:32] - Tak, znają się też na tym.
[01:29:33] - Do tej pory nie słyszałem, żeby pies dostał autyzmu.
[01:29:36] - Zostawmy tą sprawę, bo można o szczepionkach gadać miesiącami. Ja życzę ci, żebyś miał wolność wyboru i szczepił się na wszystkie choroby pięć razy. Pięć razy całą swoją rodzinę i ciebie.
[01:29:49] - Jest prawdą absolutną, bo tu jest ważna rzecz do powiedzenia o szczepionkach, której ty nie mówisz.
[01:29:55] - Im więcej, tym lepiej. Nie, ale o szczepieniach będziemy gadali teraz. Ale audycja się rozwali. Ja wiem. No to powiedz, dobra. Masz minutę, powiedz o szczepieniach. Mów coś.
[01:30:04] - Rzecz, którą moim zdaniem w sposób karygodny pomijasz, jak mówisz o problemie szczepionek, jest to, że w socjalizmie były obowiązkowe szczepienia i dzięki temu zostało wyeliminowane mnóstwo chorób, między innymi gruźlica. Zostały całkowicie zabite. I tak samo wszawica i inne takie choroby. Całkowicie.
[01:30:25] - Wścieklizna, przepraszam.
[01:30:27] - Wścieklizna i tak dalej. Były musowe szczepionki i nie było. Teraz jest dowolność. Można się szczepić albo się nie szczepić, jak się ma pieniądze albo nie ma. I już wraca do nizin społecznych, do bezdomnych, alkoholików i tak dalej. Gruźlica wraca. Dlaczego? Bo nie ma przymusowych szczepień. Ludzie, którzy dalej są w pracy wystawieni na działanie wektorów przenoszących wściekliznę, na dzikie zwierzęta, na przykład leśnicy, weterynarze i inni tacy muszą się obowiązkowo szczepić. I przede wszystkim obowiązkowo szczepione są wszystkie zwierzęta.
[01:30:57] - Okej, ale już mówisz dwie minuty. Okej, dobra.
[01:30:59] - I dzięki temu-
[01:31:00] - Przekroczyłeś czas.
[01:31:01] - Dzięki temu nie ma takiej rzeczy-
[01:31:04] - Puentujemy, tak.
[01:31:06] - Nie ma prątkowania i tak dalej. Ty się nie musisz szczepić, ja się nie muszę szczepić, ale jak długo ludzie się szczepią, jacyś inni, choroba nie podróżuje tak daleko. I dlatego są absolutnie niezbędne, powszechność, dostępność szczepionek, bo szczepionki, obojętnie co tam foliarze twierdzić, szczepionki działają. Szczepionki działają.
[01:31:30] - Tak, oczywiście. Stały Sceptyku, to jest twój głos, głos sceptyka, naukowca tutaj w teorii chaosu. Dzięki. Słuchaj, ja mówiłem, że będziemy mogli przegadać całą audycję, ale nie mogę na to pozwolić. Jest zupełnie inny temat. Dałem ci głos. Słuchaj, ale w ogóle nie szanujesz mnie. Nie. Stały Sceptyku, dziękuję ci. Trzymaj się.
[01:31:52] - Jak będzie audycja o szczepionkach, to cię puścisz na antenę, to sobie pomówimy.
[01:31:54] - Okej, na razie. Trzymaj się. Cześć.
[01:31:56] - Na razie. Pa, pa.
[01:31:59] - Mam opory, żeby wyłączać. Będzie mówione, że cenzura, że to, że tamto jednak trzeba dać się wygadać ludziom, którzy sceptycznie podchodzą do tej sprawy. Okej, odbiorę. Dzwoni Andrzej. Witaj Andrzeju.
[01:32:28] - Halo? Halo? Słychać mnie?
[01:32:29] - Tak, słychać ciebie bardzo dobrze.
[01:32:32] - Problem teraz aktualny kolonizacji Marsa i tak dalej to nie jest to, że my tam ludzi wyślemy, że musimy ich tam produkować. Problemem jest brak możliwości wysyłki, bo nie ma walki pomiędzy socjalizmem a Ameryką. To jest problem pierwszy.
[01:32:51] - Jasne, ale politykę zostawmy. Dzięki ci za ten telefon. Okej, problem walki. W sumie można by było jeszcze troszkę, ale chyba otrolował. Dzwoni Potrzeba, chyba jest z nami. Witaj Potrzebo. Nie wiem. Dzwoni, coś zawiesza się. Potrzeba, czy się słyszymy? Halo, halo.
[01:33:18] - Słyszymy się doskonale. Witam cię.
[01:33:20] - Dużo osób dzwoni i tu jest problemem, że się coś klika, coś się wyłącza i tak dalej. Dzwoni człowiek, który jest też bardzo sceptyczny. Nie wiem, czy tak sceptycznie jak cały Sceptyk.
[01:33:33] - Wiesz co? Jedno, co mnie bardzo zachęciło do zadzwonienia jest to, że jeszcze nie padło, mimo że już jesteśmy prawie-
[01:33:42] - Nie gadamy o szczepionkach dzisiaj, bo dzisiaj gadamy o inwazji marsjan.
[01:33:45] - Szczepionki szczepionkami.
[01:33:47] - Będzie temat jeszcze o szczepionkach nie raz, także spokojnie.
[01:33:50] - Spokojnie, wtedy cię wezmę bardzo pod włos. Ale wracając do tematu, jak najbardziej w temacie. Czemu tak bardzo wszyscy mamy zakorzenione w głowie, że jeżeli będziemy kolonizować Marsa, to wtedy musimy wysłać zarówno ekwipunek, jak i ludzi w jednej rakiecie na Marsa? Jeden z najfajniejszych pomysłów, jeżeli chodzi o-
[01:34:11] - Nie no, można w kilku rakietach przecież.
[01:34:13] - Oczywiście jednym z najfajniejszych pomysłów, jeżeli chodzi o kolonizację Marsa, z jakim się spotkałem, czy też kolonizacji jakiejkolwiek planety, to tak naprawdę, słuchajcie, przecież taką bazę, taką kolonię czy jakiekolwiek osiedle tak naprawdę mogą nam wybudować roboty. Więc wysyłamy najpierw dwa lata przed ludzką, powiedzmy, ekspedycją maszyny, które zbudują nam inteligentnie jakieś takie osiedle, jakąś taką naszą kolonię. I dopiero kiedy mamy potwierdzenie, kiedy już tam na nas na tym Marsie czeka po pierwsze jakiś system odzyskiwania tlenu, jakaś farma, można powiedzieć, jakiś znany z filmu „The Martian” hodowla ziemniaków. To już jest gotowe. To jest zrobione przez maszyny. Dopiero kiedy się upewnimy, że ta pierwsza rakieta po pierwsze zbudowała nam kolonię, po drugie pozwoliła na to, że tam jest bezpiecznie, czujniki mówią nam, że tam jest bezpiecznie, wtedy ciśniemy kolejną rakietę z ludźmi i wtedy jest fajnie. Tutaj też nie do końca się z tobą zgodzę. Absolutnie wręcz się z tobą nie zgodzę, że nie ma ludzi, którzy są gotowi spakować walizki, ponieważ są gotowi rzucić wszystko.
[01:35:32] - W jedną stronę?
[01:35:33] - Tak, zdecydowanie.
[01:35:35] - To nie ja twierdziłem, to Stały Sceptyk twierdził. Tak? Stały Sceptyk chyba mówił. Ja nie mówiłem czegoś takiego, bo ja mówiłem, że Mars One ludzie nawet płacili pieniądze za to, żeby się znaleźć na pokładzie takiej w jedną stronę rakiety.
[01:35:47] - Okej.
[01:35:47] - Ale zostali oszukani.
[01:35:49] - Zrozumiałem. Ale faktycznie i tak.
[01:35:53] - Pierwsze kosmiczne oszustwo. Nie wiem, czy to pierwsze, ten Mars One.
[01:35:56] - Nie wiem, ale wiem, że zgarnęliśmy bingo moim telefonem. Natomiast tutaj chciałbym zaznaczyć, że jednak właśnie taka fazowa wysyłka ludzi, bo jeżeli wyślemy ludzi wraz i ci ludzie będą mieli założyć kolonię, zbudować tam, powiedzmy, ten nasz obóz, to zgodzimy się, że tam coś może pójść nie tak. Nawet stacja kosmiczna ISS, która jest budowana od wielu lat, działa w miarę bezawaryjnie dopiero od trzech lat. Wcześniej miała do czynienia z awariami systemu odzyskiwania tlenu, miała do czynienia z awariami paneli fotowoltaicznych, które rozwijała. Także te rzeczy się zwyczajnie jak najbardziej zdarzały i dopiero po kilku latach tak naprawdę działania tej stacji i jednocześnie, pamiętajcie, ryzykowania życia ludzi na tej stacji faktycznie doszło do tego, że ta stacja od roku 2014 działa stosunkowo bezawaryjnie. Ale pamiętajmy, że ostatnia awaria w 2014 roku miała takie konsekwencje, że wszyscy kosmonauci, którzy znajdowali się na tej stacji kosmicznej, musieli uciec do statku Sojuz zaparkowanego na jej krawędzi. Zamknęli się tam i dopiero kiedy, bo tam chodziło bodajże o strumień meteorów czy coś takiego Nie pamiętam. Nie chcę okłamywać, nie rozliczajcie mnie z tego. Natomiast albo coś z promieniowaniem, albo z jakimiś dodatkowymi obiektami. Ale doszło do sytuacji, gdzie się zamknęli w statku Sojuz i dopiero kiedy dostali powiadomienie z Ziemi, że już jest wszystko okej, to dopiero z niego wyjść.
Na Marsie tej szansy nie będzie, żeby się gdzieś bezpiecznie ukryć. Chyba że się pobawią w Minecrafta i wkopią się cztery bloki pod ziemię, czego się raczej tam nie zdarzy. Więc tutaj mamy zupełnie inną historię, czyli przede wszystkim olać misje załogowe przez następnych kilka lat. Polećmy tam statkami, polećmy tam maszynami, które będziemy sterować nawet z Ziemi.
[01:38:08] - Ale to już latamy od lat 70.
[01:38:12] - Ale wybudujmy tam fajny domek. Jeżeli ten domek powstanie, jeżeli ten domek będzie działał przez parę lat, uzbierajmy sobie dwie tony ziemniaczków i wtedy dopiero wyślijmy człowieka.
[01:38:25] - A co myślisz o takiej, która już miała w 2015 roku być, według jeszcze w latach 90. było zapowiadane, że w 2015. Czekałem z utęsknieniem na ten rok 2015. Potem się okazało, że tej misji nie będzie. Misja, że lecimy na Marsa z małym robocikiem i ten mały robocik z materiałem marsjańskim szczelnie zamkniętym wraca z powrotem na Ziemię.
[01:38:51] - Tutaj nie. To jest to, co mówił Stały Sceptyk. Czyli jeżeli możemy przebadać materiały marsjańskie na planecie Mars, to jest dla nas bardziej ekonomicznie.
[01:39:01] - Tak, ale dużo więcej badań możesz zrobić. Jednak dużo nie zrobisz takich badań maszynami, a jednak jak wrócisz z tą probówką na Ziemię, to są dużo większe możliwości działania z takimi próbkami.
[01:39:13] - Ale czemu nie? Jeżeli wysyłamy naszą ekspedycję na Marsa, to wtedy mamy ich góra o rok wstecz względem współczesnej nauki. Co więcej, można ich wyposażyć w podzespoły, które pozwolą na budowanie nowych rzeczy czy jakieś systemy, które pozwolą na budowanie nowego oprogramowania, które nawet mogą sobie ściągnąć z naszych serwerów z Ziemi, które pozwolą na dużo dokładniejsze analizy tychże próbek i zwyczajnie to zadziała. Natomiast to, co jest, że tak powiem, clou całej kolonizacji Marsa, nie jest to, żeby sobie poradzić z rosnącą populacją, tylko to jest wydobywanie. Mars jest planetą niewyeksploatowaną. Jest tam mnóstwo złóż i przede wszystkim jeżeli chodzi o Marsa i jeżeli chodzi o jakiekolwiek inne planety, to nie będziemy mieli do czynienia ze zwykłymi koloniami, nie będziemy mieli do czynienia z nauką, tylko będziemy mieli do czynienia ze zwykłym śląskim górnictwem.
[01:40:17] - Potrzeba. Ja jestem sceptyczny i sceptycyzm wyrażam tym, że mamy Księżyc dużo bliżej, jakoś 100 razy. Nie, więcej niż 100.
[01:40:27] - Nawet więcej.
[01:40:29] - Nie, mniej. Chyba 50 razy. Powiedzmy 50 razy bliżej jest Księżyc i tam też są minerały. Też możemy robić kopalnie. Dużo taniej jest jakby z powrotem przesłać.
[01:40:45] - Dużo taniej, ale jeżeli te zasoby się wyczerpią w ciągu 10 lat, a koszt będzie dziesięciokrotnie mniejszy.
[01:40:55] - Księżyc jest wielki.
[01:40:58] - Dobra, a jak wielki jest Mars?
[01:41:00] - Troszkę większy jeszcze od Księżyca, ale tak czy inaczej Księżyc jest stale... Ile ma? 1600 promień czy średnicy? 1600 kilometrów. Mars ma 6000.
[01:41:13] - Jeżeli chodzi o taką moją prywatną spekulację, to jednak Księżyc prędzej niż naszą kopalnią stanie się naszym wysypiskiem. Ponieważ będziemy mieli ten problem, już w tym momencie mamy problem, żeby odkładać pewne niezbyt nam sprzyjające materiały na naszej planecie. Ten Księżyc jest blisko, jest stosunkowo efektywny. Natomiast kopaliny na Ziemi niedługo się skończą i będziemy je musieli albo przywozić na Ziemię. I tutaj faktycznie może dojść do eksploatacji Księżyca. Natomiast Mars jako planeta jest dużo bogatszy niż ta nasza szara skała na niebie.
[01:41:55] - Przepraszam, że przerwę ci. Muszę powiedzieć, że jestem w szoku, bo Księżyc jest dużo większy niż myślałem. Myślałem, że ma 1600 kilometrów średnicy, a ma prawie 3500 średnicy. Można powiedzieć, że jest niecałe dwa razy mniejszy od Marsa. Czyli jest bardzo duży Księżyc. Jest naprawdę wielki.
[01:42:22] - Dobra, natomiast jak mówię, Księżyc jest stosunkowo blisko i on może wesprzeć kopalinami Ziemię. Natomiast w przypadku Marsa mówimy o autonomicznej kolonii, ponieważ nie mamy, nawet sobie nie wyobrażam, że będzie taka możliwość, że kiedykolwiek w przyszłości Ziemianie będą otrzymywali surowce z Księżyca, bo to będzie naprawdę cholernie nieopłacalne. Tylko że Mars się przeniesie w jakąś taką porę industrialu, w jakieś takie lata 60. XX wieku. I faktycznie ze względu na to, że tych złóż będzie miał naprawdę wiele, bo jednak Mars według obecnych badań jest nieco bogatszy, jeżeli chodzi o różnorodność złóż. Nie mamy do czynienia tylko ze złożami żelaza, tylko właśnie kopaliny uranu między innymi i tak dalej, które są bardzo wyczerpane na naszej macierzystej planecie i które są tak naprawdę pożądane. Bo też zdajemy sobie sprawę z tego, do czego uran służy i że wysokoenergetycznych kopalin będziemy potrzebowali.
[01:43:36] - Tak. Mój sceptycyzm jest olbrzymi co do Marsa. Uważam, że najpierw musi się zacząć eksploracja Księżyca i nie jesteśmy w stanie tego przeskoczyć. Tu musi się wszystko odbyć, bo to jest dużo łatwiejsze.
[01:43:54] - Masz rację, że faktycznie Księżyc jest dużo łatwiejszy, natomiast Księżyc będzie istotnie kolonią Ziemi, będzie jej przedmieściem. Natomiast jeżeli dojdzie do kolonizacji Marsa, to Mars będzie takim ruchem autonomii Marsa, jak teraz mamy ruch autonomii Śląska, który będzie próbował dążyć wręcz politycznie do tego, żeby ogłosić swoją autonomię. I jeżeli dojdzie kiedykolwiek do kolonizacji Marsa, to w tym momencie szanse na wprowadzenie tam autonomii są naprawdę politycznie bardzo duże ze względu na tę odległość. Natomiast w przypadku Księżyca, jeżeli do takich politycznych ruchów dojdzie, to zwyczajnie dojdzie do pacyfikacji. Mars natomiast jako dużo bogatszy obiekt sobie z tym zwyczajnie poradzi i być może będziemy mieli do czynienia z tym, z czym mamy współcześnie do czynienia w USA, które pierwotnie miało być kolonią brytyjską, natomiast pewnego dnia się wykławiło, ogłosiło niepodległość i stwierdziło, że olewa wszystkie zasady i ono będzie żyło po swojemu. I taką mniej więcej polityczną przyszłość przewiduję dla Marsa, ponieważ ten rząd wielkości, co obecna Ameryka Północna była od Wielkiej Brytanii w czasie okrętów żaglowych, w takiej mierze odległości będzie tym, czym Mars obecnie wobec Ziemi.
[01:45:31] - Jasne. A co uważasz, że pierwsze się wydarzy? Inwazja Ziemi czy inwazja Marsa?
[01:45:43] - Ten tytuł audycji mnie trochę zbił z tropu i troszkę czekałem, aż do niego nawiążesz.
[01:45:52] - Z czym ci się inwazja Ziemi kojarzy?
[01:45:56] - To znaczy inwazja z Ziemi versus inwazja Marsa?
[01:45:59] - Nie, inwazja Ziemi. Tak jak jest napisane „Inwazja Ziemi, Inwazja Marsa”.
[01:46:07] - Co mam pomysł, na co Ziemia mogłaby dokon-
[01:46:09] - Nie ziemian, tylko Ziemi. Inwazja Ziemi.
[01:46:13] - Czyli że Ziemia weźmie dupę w troki i postanowi wytrzeć ludzką cywilizację?
[01:46:19] - Nie, Ziemia nie żyje, jest martwa. Jeżeli jest jakaś inwazja, to jest czegoś żyjącego. Czy mrówek, czy ludzi, czy wirusów. Wirusy nie żyją, ale generalnie uznaje się, że niektórzy uważają, że nie żyją, niektórzy, że żyją. Ale bakterie żyją i też może być inwazja bakterii, szarańczy, inwazja kosmitów może być też, ludzi, którzy nie są ziemianami.
[01:46:44] - Wczoraj był Dzień Kota, więc prawdopodobnie to będzie inwazja kotów.
[01:46:48] - Ale inwazja Ziemi, czyli to dotyczy kogoś, kto jeszcze nie jest na Ziemi i będzie tą inwazję przeprowadzał. Więc raczej bakteria z kosmosu może się zdarzyć, ale chyba jest to dosyć mało prawdopodobne, żeby przetrwała bakteria kontakt z atmosferą Ziemi, żeby nie wyparowała. Natomiast inwazja kosmitów, kto wie? W tym znaczeniu to jest po prostu inwazja Ziemi, jeżeli jest inwazja kosmitów, a my jesteśmy kosmitami dla Marsjan. Jakby jakaś cywilizacja marsjan była i my zdobywamy Marsa, to jesteśmy tymi invaders. Jesteśmy tymi najeźdźcami właśnie.
[01:47:29] - Teoretycznie mi się wydaje, że jednak bardziej ekonomicznym podejściem w sytuacji, gdzie najbliższą planetę, którą mamy zbliżoną klimatem do Ziemi, mamy ponad 200 lat świetlnych od naszej pozycji, dużo bardziej ekonomicznym-
[01:47:51] - Potrzeba. Nie „mamy”, tylko „wiemy, że mamy”. To jest różnica, bo że mamy, to nie wiemy tego jeszcze. I to powinien każdy naukowiec sobie napisać. „Wiemy, że mamy”, a nie, że „mamy”. Nie można stosować kategorycznych stwierdzeń przy tych rozważaniach.
[01:48:10] - Dobra, przyjmijmy tę retorykę, chociaż ona naprawdę nic nie zmienia w mojej tezie, ponieważ dużo bardziej ekonomicznym jest jednak opracowanie mechanizmów terraformingu, który by pozwolił na dopasowanie naszego klimatu. Czy klimatu Marsa, który jest w pewien sposób chłodniejszy, ale pozwala nam na budowę zamkniętych autonomicznych kompleksów i osad, gdzie możemy mieć sztucznie podwyższoną temperaturę, choćby przy użyciu technologii nuklearnej czy czegokolwiek, gdzie może zakwitnąć nasze życie i gdzie możemy sobie trzymać komfortową temperaturę 18 stopni Celsjusza, co będzie nieporównywalnie tańsze niż podróż, która będzie miała kilkaset lat świetlnych i nieporównywalnie bardziej opłacalne. Więc bardziej kolonizacja będzie, moim zdaniem, we współczesnym wszechświecie prawdopodobnie jest, bo prawdopodobnie mamy do czynienia z innymi cywilizacjami we wszechświecie, bardziej polega na terraformingu niż na podboju. Bądźmy szczerzy, nawet z takiego czystego politycznego podejścia dużo ciekawszym jest dla rozwiniętej cywilizacji nawiązać kontakt z inną cywilizacją i na przykład podzielić się zdobyczami technologicznymi czy zdobyczami naukowymi, niż faktycznie ją zaorać, wybić i puścić więcej azotów w powietrze, bo i tak pewnie tę naszą Ziemię, jeżeli ktoś zapragnie ją podbić, trzeba będzie terraformować dla tych naszych obcych. A taki Mars, takiego Marsa czy takie Wenus jest dużo łatwiej dostosować, przynajmniej zbudować takie kilkumiliardowe osiedla, kilkumiliardowe kompleksy niż faktycznie lecieć kilkaset lat świetlnych jakimś statkiem pokoleniowym tylko po to, żeby podtrzymać gatunek. Takich układów słonecznych, gdzie mamy planety typu M, mamy naprawdę dużo, dużo bliżej niż nam się wydaje. I nie musimy naprawdę szukać na siłę planety, która będzie miała 21% tlenu, 78% azotu w swojej atmosferze, tylko możemy się osiedlić gdzieś, gdzie jest względnie plus minus 100 stopni Celsjusza temperatura nam potrzebna oraz zasiedlić ją naszymi roślinami, które produkują tlen w procesie fotosyntezy. Tańsze, bardziej opłacalne.
[01:50:51] - Jesteś tu oczywiście po stronie nauki i to co wie nauka. Ja wiem, że to jest słuszne i prawdziwe, natomiast są rzeczy, które nie śniły się filozofom, czyli na przykład to, że mamy kosmitów już na Ziemi w postaci tej pozaziemskiej hipotezy UFO NOLI, czyli że kosmici są tutaj, obserwują nas i kontrolują, prawda? A ich aktywność się zwiększyła po tym, jak odpaliliśmy ładunki nuklearne i tu się troszeczkę zaniepokoili i masowo zaczęli ściągać. Ten wybuch podejrzewam, że można wykryć albo na planecie mogli mieć wykrywacze takie. To znaczy jak było czy w „Odysei kosmicznej”, czy u Arthura C. Clarka w wielu różnych powieściach, czy ogólnie u pisarzy science fiction, to były te tak zwane, nie wiem, czy to von Neumann pisał, ten matematyk, ktoś zaproponował, że na przykład na Księżycu czy gdzieś w różnych miejscach są czujniki, które reagują na właśnie wybuch broni jądrowej.
[01:52:09] - To się bardzo często w science fiction pojawia.
[01:52:11] - I oni wiedzą, że my to mamy, tą technologię.
[01:52:14] - Natomiast sam wybuch nuklearny jednak może spowodować pewne fałdy w czasoprzestrzeni wykrywalne.
[01:52:26] - A skąd wiesz o tym? To są teorie spiskowe, z tego, co wiem.
[01:52:28] - Dobra, ale jesteśmy w audycji spiskowej. Błagam cię.
[01:52:33] - Ale o takich rzeczach nie wolno mówić, bo może to być prawda i ktoś wiesz, zacznie: „A, no to będzie można podróże czasu zrobić" i bomba atomową zrobi i będzie wybuchy robił, żeby się przenieść w czasie czy coś. To wiesz, to może.
[01:52:45] - To znaczy jeden wybuch atomowy i będzie po nim. Zresztą najprawdopodobniej z takim podejściem nawet nie będzie w stanie zbudować reaktora.
[01:52:56] - Korea Północna dała radę zbudować ładunki jądrowe. No to ktoś nie da rady? Każdy da radę.
[01:53:01] - Dobra, ale-
[01:53:02] - Tylko trzeba mieć wystarczające pieniądze.
[01:53:03] - Ale Korea Północna chciała zbudować rakietę nuklearną, żeby zabijać, a nie żeby przemieszczać się w czasie. Taka osoba nawet magrava by nie była w stanie skonstruować, która chciałaby się przemieszczać w czasie.
[01:53:18] - Ja się śmieję, bo to raczej nie jest zbyt skomplikowane urządzenie magrav, prawda? Doprowadzenie do broni jądrowej.
[01:53:25] - I do tego właśnie piję. Natomiast-
[01:53:28] - A wiesz, że są teorie, tak tylko nadmieniam, że są ludzie, którzy mają teorie. Między innymi nasz tutaj znajomy pan od wklęsłej Ziemi, czyli pan Mariusz Szczytyński, ale nie tylko on, bo to jest dużo. To akurat słyszałem więcej, że broń jądrowa nie istnieje i to było tylko po to zrobione, jak inwazja kosmitów, żeby po prostu stworzyć większy pokój na świecie, żeby była taka broń, której się by wszyscy bali, a ona po prostu nie istnieje. I się straszymy nawzajem tą bronią jądrową, a tak naprawdę jej nie ma.
[01:53:59] - Tak, a Hiroszimy i Nagasaki nie było i to wszystkie-
[01:54:02] - Powiem ci, że te strony są takie dosyć wiarygodne, że to były drewniane miasta i one się tam spaliły, że to były bardzo silne bronie zapalające i tak dalej.
[01:54:11] - I rozumiem, że dodatkowy pas radiacyjny, który jest wykrywany w dniu dzisiejszym wokół Ziemi po próbie nuklearnej w stratosferze również był teorią spiskową.
[01:54:22] - To są rozsypywane cząstki po prostu przez różne samoloty.
[01:54:25] - Te rozsypywane cząstki, które są widoczne w całym wszechświecie, które między innymi pozwalają nam na wykrycie sfalsyfikowanych dzieł sztuki, gdzie datujemy sobie wcześniej przy użyciu metody węgla czy innych izotopów, gdzie sobie datujemy coś na rok 1600. Natomiast jeżeli wzięliśmy jakieś płótno, pokryliśmy je farbą w roku 1980, to to płótno zawiera już te izotopy promieniotwórcze, ponieważ ono zostało poddane i te izotopy promieniotwórcze są w tobie, we mnie i w każdym naszym słuchaczu.
[01:55:01] - Tak, ale w bardzo małych ilościach, ale wykrywalnych, że można wykryć.
[01:55:04] - Tak, ale-
[01:55:06] - Ale sam tego nie robiłeś. Tylko widzisz, sceptycyzm twój jest słaby. Nie weryfikowałeś tego sam, tylko opierasz się na badaniach innych.
[01:55:17] - Oczywiście jestem wyznawcą nauki i gdybym się nie opierał na nauce, skończyłbym jak doktor Hesch.
[01:55:25] - Czyli jest pewna wiara. Aha.
[01:55:26] - Nie wiara, tylko nauka oparta na ramionach gigantów. Tak działa nauka.
[01:55:34] - Okej, dobrze, ale ja tylko powiem jeszcze tutaj, bo niektórzy tak interpretują, że jak ja o czymś mówię, to ja w to wierzę. No to powiem, że nie. Sądzę, że jednak zbyt mało przemawia za tą teorią spiskową, ale bardzo chętnie do niej powrócę. I tutaj mogę wam zadeklarować, że o tym będzie temat audycji spiskowej też, być może w tym roku. Nie gwarantuję, ale może.
[01:55:56] - Ale co mnie sprigierowałeś to twoje.
[01:55:57] - O tym, że broń jądrowa to jest fikcja, to jest fałszerstwo wielkie i tak naprawdę nie ma broni jądrowej. To jest tylko, żeby pokój na świecie był. Chociaż tak słabo trochę wyszło, bo cały czas są wojny, ale powiedzmy jakoś tak.
[01:56:11] - Dobra, na czym ja to, bo wybiłeś mnie trochę tą bronią jądrową.
[01:56:16] - Okej, rozmawialiśmy o broni jądrowej, o tych sprawach. O tych czujnikach kosmitów. Bo mówiłem o tej inwazji. Inwazja Ziemi, czyli że kosmici przylecą.
[01:56:28] - Tak, inwazja. Moja robocza teoria, która swoją drogą dość niedawno mi się przemknęła przez myśl, to jest to, że z jednej strony przy tych mikrorozewraniach czasoprzestrzeni, co jest teoretyczne, oraz przy użyciu splątania kwantowego, które może być całkiem praktyczne, co do którego mamy pewne dowody w naprawdę bardzo odległych zakątkach świata, może zostać przesłana informacja, że coś tutaj na Ziemi się dzieje. I taka moja robocza teoria, że jednak cywilizacja, która by nad nami nadzorowała, potrzebuje, dajmy na to roku czy 20 lat, żeby do nas dolecieć z odległej galaktyki czy odległej planety, żeby się nami zainteresować. I co taka cywilizacja widzi? Widzi Hiroszimę, Nagasaki. Widzi kilkadziesiąt prób jądrowych w latach od 60. do 80. Widzi ostatnią próbę jądrową gdzieś w okolicach 1996 roku i potem nic.
[01:57:34] - Nie, poczekaj. Chyba była niedawno przecież Kora Północna. Nie wiem, czy w zeszłym roku, czy dwa lata temu. Już nie pamiętam dokładnie, w którym roku, ale niedawno odpaliła przecież też ładunek. Był wykryty. To cały czas się odpala.
[01:57:47] - Ale to nie była udana próba. To było na zasadzie brudnej bomby. Ta bomba była spitolona. Faktyczny wybuch nuklearny był na pewno z lat 90. Ostatni, jaki się zdarzył, jaki został wykryty.
[01:58:04] - Nie wiem. Ja jestem sceptyczny, dlatego uważam, że częściej robią te wybuchy, czy podziemne. I to wykrywa się. Ale mówię, trzeba było z kimś pogadać, kto siedzi w temacie, bo ani ty, ani ja tak nie wiemy.
[01:58:17] - Natomiast to, do czego zmierzam, to jest to, że mamy jedną, drugą bombę, potem mamy kilkaset eksplozji rocznie. Tutaj jeszcze wszystkim polecam zainteresowanie się, co Francja robiła w swojej kolonii w Angolii.
[01:58:31] - Atol Mururoa też. Przecież Francja rozwalała, to cały atol chyba zniknął. Czy jakiś tam kosmos.
[01:58:37] - I sobie wyobraź teraz, że obserwujemy jakąś taką planetę, która jest 20 lat świetlnych od nas i wykrywamy tam wybuch jądrowy. Jeden, drugi, trzeci, 15., 300. I tak minęło 50 lat.
[01:58:54] - Kilka na rok nawet było.
[01:58:57] - Kilkadziesiąt, kilkaset na rok wręcz.
[01:59:00] - Były takie lata, że tyle?
[01:59:02] - Tak. W latach 60. miałeś spokojnie kilkaset, podkreślam, prób na rok.
[01:59:08] - Naprawdę aż tyle?
[01:59:10] - Tak, zdecydowanie. To był właśnie czas przede wszystkim Francji, lata od 1964 do 1967.
[01:59:19] - To trochę śmiesznie, bo wyobraź sobie, że tacy kosmici to pewnie mają ileś takich, bo tym prymitywnym cywilizacjom wszystkim umieszczają te wskaźniki, te wykrywacze. I tutaj mają jakiś taki czujnik i cały czas „bududu, bududu” tutaj z Ziemi.
[01:59:34] - Dobrze, ale słuchaj, właśnie do tego zmierzam.
[01:59:37] - Kilka razy na dzień gdzieś tam się zdarzyło. Bach, bach.
[01:59:41] - Nagle masz trzy lata spokoju i Fukushima. Okej, coś tam się ulało. Cisza. I tak patrzysz: „Kurwa, wybili się”. To jest moja bieżąca teoria spiskowa, że jeżeli ktokolwiek nas obserwuje, to w tym momencie jest przekonany, że się zwyczajnie wybiliśmy, ponieważ do tylu eksplozji jądrowych doszło od lat 50. do dnia dzisiejszego i uspokoiło się w ciągu ostatnich 20 lat. Zdecydowanie się uspokoiło. Jest taka cisza. Mówię, jedna perełka to jest Fukushima. Od czasu do czasu tam sobie pierdną.
[02:00:17] - Z tą Korą Północną myślę, że trochę za bardzo przechodzisz do porządku dziennego, że to brudna bomba i tak dalej. Myślę, że coś było więcej, bo oni chyba kilka prób robili, że to nie była jedna, z tego, co pamiętam.
[02:00:28] - Kilka prób, ale to było naprawdę tak nieudane, że na jakiejś rakiecie to nawet się za bardzo nie podniosło. Pieprzyło 20 kilometrów i nawet się nie zdetonowało. Ewentualnie miało moc 20 kiloton.
[02:00:40] - Tak czy inaczej. Nie wiem, trzeba by się fachowca zapytać, bo to może być też propaganda świata Zachodu, że Kora Północna to taka kiepska, że nawet nie potrafią broni jądrowej zrobić i tak dalej. Ja bym tak do końca nie ufał zachodnim mediom.
[02:00:57] - Ale słuchaj, jeżeli dojdzie do udanej próby jądrowej, to po pierwsze czujniki sejsmiczne na całym świecie to zarejestrują. Po drugie czujniki promieniowania tę chmurę zarejestrują też dość szeroko. I w tym momencie musiałbyś dać kilkuset tysiącom ludzi w łapę, żeby zamknęli gęby i nie mówili o tym.
[02:01:16] - Nie, to jasne. Dlatego ja chciałbym pogadać tête-à-tête. Niekoniecznie tête-à-tête, może być w radiu, z kimś, kto to badał, miał te czujniki i tak dalej, był przy tym, widział i tak dalej. Bo wtedy inaczej jest napisać kłamstwo w artykule, a większość nie mówi o tych sprawach w ogóle, nie wypowiada się. Ja, prawdę mówiąc, nie śledziłem tego tematu i nie rozmawiałem z nikim, ale wiem, że czasami jest tak, że jak porozmawiasz z kimś, to na przykład powie ci w cztery oczy, że było inaczej, że to faktycznie mogła być, prawda? I by ci dokładnie wyjaśnił. I zgodzę się, że nie da się 100 000 osób przekupić. Natomiast 10 000 osób już tak. Więc to też trzeba uważać, bo akurat może nie w tym temacie, ale w jakichś innych tematach, na przykład Big Pharma. Zobacz, ilu lekarzy jest przekupionych.
Większa część lekarzy to są oszuści, którzy wiedzą, że trują ludzi. Wiedzą. I większa część z tych ludzi po prostu za kasę robią złe rzeczy.
[02:02:15] - Nie chcesz ze mną wchodzić w temat lekarzy. Natomiast wracając do technologii jądrowej, to wystarczy na przykład przekupić kilkanaście firm, które produkują takie czujniki.
[02:02:28] - Może być też tak.
[02:02:29] - I wtedy te sfejkowane czujniki latają.
[02:02:31] - Jasne, ale tą sprawę zostawmy.
[02:02:34] - Te smart mietery, prawda? Natomiast już wiesz. Wracając ad rem, moja robocza teoria, jeżeli chodzi o inwazję Ziemi, jest to, że kosmici, jeżeli nas obserwują oraz jeszcze tutaj nie dolecieli, co jest dla mnie dość możliwe.
[02:02:48] - Nie no, jak nas obserwują, to musieli dolecieć.
[02:02:52] - Nie, mogą mieć-
[02:02:52] - Że dolecieli, zostawili czujniki i polecieli.
[02:02:56] - Dokładnie tak.
[02:02:57] - Ale to byli kiedyś.
[02:02:58] - Tak, byli tu kiedyś, ale nie obserwują nas personalnie. I na bazie tych czujników, na bazie właśnie tego, że mieliśmy mnóstwo wybuchów jądrowych przez-
[02:03:06] - Zaczęli się pojawiać.
[02:03:08] - 50 lat do roku 2000.
[02:03:10] - Logiczne to jest.
[02:03:11] - Tak. I teraz, jeżeli nie wysłali tutaj załogowej sondy, ewentualnie ta sonda cały czas do nas leci, mogą uznać, że w międzyczasie się wybiliśmy i nie obawiałbym się inwazji, dlatego że Ziemia jest nieatrakcyjna terrorystycznie.
[02:03:29] - Tego nie wiemy, czy jest, czy nie jest. Natomiast inwazja jak miała być, to już by była. Te UFOa, co się pojawiały i tak dalej, to nie są cywilizacje. Znaczy mogą być obojętne nam. Prawdopodobnie są bardziej obojętne, czyli traktują nas jak my zwierzęta w jakiejś dżungli. Czyli robią eksperymenty, różne rzeczy, ale nie robią inwazji, bo nie wiem dlaczego nie robią inwazji.
[02:03:54] - Dlatego że najfajniejsze rzeczy z gleby już wykopaliśmy, ewentualnie jeszcze to, co mamy do-
[02:04:01] - Znaczy my wykopaliśmy najcenniejsze. Ja jestem przeciwny takiemu rozumowaniu, bo uważam, że najcenniejsze rzeczy są im głębiej. To są cięższe pierwiastki i fajniejsze, ciekawsze, jakieś izotopy, których nie znamy jeszcze, do odkrycia dopiero.
[02:04:15] - Ale układ Mendelejewa jest skończony.
[02:04:19] - Nie. Większa część izotopów pierwiastków tych transuranowych, to się nazywa transuranowce, czyli te powyżej uranu i wyższe, czyli 114 pierwiastek, 115. Podejrzewa się, że może istnieć wyspa stabilności i mogą być superciężkie pierwiastki stabilne, tylko odpowiednie izotopy. I problem w tym jest, że możemy wytworzyć na przykład pierwiastek 115, ale nie każdy izotop. To jest w powijakach, to jest dopiero XX wiek, co tworzymy. I to końcówka XX wieku.
[02:04:54] - Wszystkie dotychczasowe próby uzyskania pierwiastków transuranowych dowodzą, że im wyższa liczba atomowa, tym krótszy czas rozpadu.
[02:05:04] - Mylisz się. Są pierwiastki. Poczytaj o wyspie stabilności. To jest chyba hipoteza Seaborga czy nie pamiętam dokładnie kogo, któregoś tam z noblistów. Jest wyspa stabilności i to jest udowodnione, tylko nikomu się nie udało stabilnego. Ale tam już są pierwiastki, które na przykład czas połowicznego rozpadu mają na poziomie minut, że na przykład minutę wytrzymuje. Tutaj masz już ułamek sekundy się rozpada, setny czy tam sto któryś tam izotop, a 112 czy któryś tam potrafi minutę. Poczytaj sobie o tych izotopach, naprawdę.
[02:05:36] - Przepraszam, że się śmieję, ale trzy godziny temu rozmawiałem o tym w swojej audycji z profesorem Michalikiem.
[02:05:42] - Ja też rozmawiałem, może nie z profesorami o tym, ale z fizykami nuklearnymi. I ta wyspa stabilności jest. To nie jest fikcja, tylko nikomu nie udało się stabilnego pierwiastka. Jakbyś zrobił stabilny pierwiastek z tej wyspy stabilności, to byś Nobla dostał. Natomiast potwierdza się, to jest oparte na matematycznych liczbach magicznych, już nie pamiętam, na czym polegają w matematyce liczby magiczne, ale można sobie poczytać. W liczby nukleonów, czyli liczbę nukleonów czy nukleotydów, nukleony chyba się nazywa, czyli neutronów i protonów w jądrze. Manipuluje się po prostu protonami, neutronami. Stosunek neutronów do protonów w jądrze w taki sposób, bo wiadomo, że izotop danego pierwiastka ma taką samą liczbę protonów, ale różni się liczbą neutronów. Więc to wszystko jest bardzo istotne. Jeżeli w odpowiednich proporcjach mamy neutrony do protonów w jądrze, to wtedy uzyskujemy właśnie tak zwaną wyspę stabilności i ona jest właśnie gdzieś tam od 112 do 115 pierwiastka.
Mówię pi razy drzwi, ale to nie ja wymyślam sobie. To są fakty naukowe. W świecie nauki o tym pisano i tak dalej mówiono.
[02:07:06] - To nie są fakty naukowe. To są fakty spiskowe.
[02:07:09] - Nie, to nie są fakty spiskowe. Wyspa stabilności jest faktem. Ja nie mówię, że odkryto, ale to jest taki Graal. Tak jak w fizyce mamy Graal nadprzewodnik w temperaturze pokojowej. To jest taki Graal fizyki jakby dzisiaj, techniki fizyki. Natomiast Graalem z chemii to jest wyspa stabilności, stabilny, ciężki pierwiastek.
[02:07:32] - Dobra, ale nadprzewodnik w temperaturze pokojowej to jest coś, co byśmy bardzo chcieli, co by nam bardzo ułatwiło pewne badania.
[02:07:37] - Tak. I tak samo wyspa stabilna.
[02:07:39] - Dokładnie. Natomiast to, że czegoś bardzo chcemy, jeszcze nie znaczy, że to istnieje. Na Boga, kto?
[02:07:43] - Tak samo z nadprzewodnikiem. Nie wiemy, czy to istnieje, ale są hipotezy.
[02:07:47] - Nie wiemy, czy to istnieje. To, że chcemy, nie znaczy, że to istnieje. Bardzo chciałbym mieć milion dolarów. Czy to znaczy, że kiedyś dostanę milion dolarów?
[02:07:53] - Wyspa stabilności oznacza to, że pierwiastki, które są właśnie w tym rejonie tak zwanej wyspy stabilności, są bardziej stabilne niż na przykład pierwiastek 104, 103, 102, 105. Wiesz, o co chodzi? Czy rozumiesz to, o czym mówię?
[02:08:09] - Wiem oczywiście, o co ci chodzi, ale to nie znaczy, że to istnieje. Nie ma przesłanek, że to istnieje. Tak samo jak nie ma przesłanek, by istniał nadprzewodnik, który by występował w temperaturze pokojowej.
[02:08:20] - No są, bo się odkrywa co roku. Nie co roku, ale co ileś lat odkrywa się nowe, które bardziej przybliżają się do tego nadprzewodnika o coraz wyższej temperaturze. Jakby. No to wiesz.
[02:08:33] - Tak, ale dążymy do coraz niższej. Jeżeli ktoś by miał taki nadprzewodnik, który działałby w temperaturze tysiąca stopni, która nawet nie jest bliska pokojowej, to w tym momencie ma Nobla i nagrody do końca życia. Nie wchodźmy w technologię, kreczę tutaj, błagam.
[02:08:50] - Jeżeli byśmy zrobili nadprzewodnik w -20 stopniach Celsjusza, to byś dostał Nobla, bo nie ma takiego. Jest tam, nie wiem, -100 stopni chyba, coś takiego. To trzeba by było sprawdzić. Tylko z reguły one są właśnie nietrwałe, są słabo kowalne. To są jakieś ceramiczne substancje.
[02:09:09] - Dokładnie. Zużywają się w ciągu milisekund.
[02:09:12] - Tak. Są słabe, ale są. I coraz ten próg temperaturowy się podwyższa, czyli on jest coraz wyższy. Kiedyś były na poziomie -200 ileś stopni. Potem -150, -190 i tak dalej, a teraz są poniżej 100 stopni Celsjusza. Ale to ciągle jest temperatura dla nas nieużytkowa, bo gdzie, na Syberii ktoś będzie używał takich substancji?
[02:09:40] - Tak czy inaczej, można to chłodzić jakimś ciekłym azotem czy jakąś płynną instalacją, ale to jeszcze nie znaczy, że doszliśmy do tego Świętego Graala. Tak samo dla dawnej alchemii była takim Świętym Graalem przemiana ołowiu w złoto, która się nigdy nie zdarzyła, mimo że wszyscy do niej dążyli, wszyscy o niej marzyli i nie znaczyło to absolutnie nic. To był mokry sen wszystkich tych alchemików. Tak samo mokrym snem jest nadprzewodnik. Tak samo mokrym snem są te transuranowce, które mają wysoki okres połowicznego rozpadu. Nie ma żadnych dowodów, że coś takiego istnieje. Nie ma powodu, żeby w to wierzyć. Fajnie, jeżeli ktoś coś takiego odkryje. Nie ma powodu, żeby w tym momencie twierdzić, że coś takiego istnieje.
[02:10:26] - Zobaczymy. Pożyjemy, zobaczymy, kto miał rację. Ja uważam, że jeżeli w takim kierunku idziemy, jest wielce prawdopodobne, że to będzie. Dlaczego? Bo zawsze w przeszłości okazywało się, że ludzie, którzy tworzyli tego typu sprawy, tak jak alchemicy, że można jakąś substancję w złoto przekształcić, okazało się prawdą. Co prawda nie tymi metodami, które oni stosowali, ale być może są możliwości, tak zwane zjawiska Landre, których my jeszcze dobrze nie poznaliśmy. To jest w powijakach zupełnie, na granicy nauki, czyli takiej protonauki, że być może reakcjami chemicznymi, zwykłą elektrolizą można na przykład dokonać zmiany ołowiu w złoto. Kto wie? Może w przyszłości się to da, czyli metodami osiągalnymi dla alchemików dałoby się to zrobić w średniowieczu. Tylko oczywiście, bo baterie były, to chyba się zgodzisz.
Nie wiemy oczywiście, czy znali je alchemicy, ale podejrzewam, że niektórzy alchemicy mogli znać elektryczność, bo mamy dowody na to, że w starożytnym Bagdadzie, czyli starożytnym Iraku, były baterie. Nie wiemy, do czego były używane, ale były, więc elektryczność znali.
[02:11:46] - Oczywiście takie zjawiska występowały i mogły występować naturalnie. Zresztą alchemia przekonwertowała się w zalegalizowaną naukę chemię. Astrologia przekwalifikowała się w astronomię. Natomiast jeżeli chodzi o rewolucyjne teorie, to znacznie więcej widziałem sytuacje, w których stary profesor dziękował młodemu doktorowi, że obalił jego tezę, nad którą on pracował 15 lat i udowodnił, że to jest bzdura wierutna, niż sytuację, że ktoś wymyślił coś absolutnie rewolucyjnego. Bo o rewolucyjnych rzeczach, które zaprzeczają naszemu światu, wszyscy marzymy. Wszyscy marzymy o wolnej energii.
[02:12:27] - Ale to są fakty. Wolna energia jest faktem.
[02:12:36] - Nie mamy powodu, żeby w to wierzyć. To, że EM Drive na przykład ma kilka nanonewtonów ciągu, jeszcze nie znaczy, że będzie miał ten ciąg wyższy. Proof of concept został zrobiony, okej. W rękach naukowców jest dowiedzenie, żeby to zadziałało i życzę im jak najlepiej, ale póki co, dopóki tego nie zrobią.
[02:13:02] - Potrzeba, coś ciebie zrywa. Czy się słyszymy? Potrzebo, halo, halo. Mówi coś i potem na mnie będzie, że cenzuruję. No nic. To możecie dzwonić. Telefon 32 728 13 45, Skype to rechocy.com. Nie wiem, mogę wam tylko przekazać, że nic nie rozłączyłem. Potrzeba sam się rozłączył. Potem będzie mówił, że mu internet padł czy coś, ale tak naprawdę nie wiemy, czy to jest prawda.
Dzwoni Mariusz. Witaj Mariuszu. Nic nie słyszymy. Czy się słyszymy, Mariuszu? Witaj. Co się dzieje? Nie słyszymy się. Niestety. Nie wiem, co tu się dzieje. Dzwoni Kacper.
Witaj Kacperku. Znaczy nie wiem, czy tak powinienem mówić.
[02:13:58] - Halo, czy jestem już na antenie?
[02:14:00] - Tak, jesteś na antenie. Nie wiem, czy mam do ciebie mówić Kacperku. Sorry.
[02:14:04] - Dobra, okej. Mam taki nick na Skype, więc mogę wybaczyć.
[02:14:11] - To mogę jakoś inaczej wpisać, jak chcesz.
[02:14:14] - Nie, dobra, słuchaj, nie ma potrzeby.
[02:14:17] - Właśnie Potrzebę rozłączyło coś i nie łączy się. Nie wiem, co się dzieje.
[02:14:23] - Idzie paść się, idę w sprawy.
[02:14:28] - Właśnie. Mówił, że nie rozłączył. Ja też nie rozłączyłem mnie, ale mógł internet po prostu gdzieś rozłączyć. Dobra, zostawmy.
[02:14:33] - Halo, dzień dobry. Chciałbym pozdrowić serdecznie prowadzącego Michała Gieresia. To jest mój fan. Idol. To jest zajebiste po prostu.
[02:14:43] - Dzięki. Czy coś w temacie, panowie? Bo tu widzowie w domu-
[02:14:46] - Jasne. Tematem dzisiejszej audycji są, jak rozumiem, kosmici, prawda?
[02:14:55] - Nie do końca. Jest inwazja Ziemi, inwazja Marsa.
[02:14:58] - Aha, inwazja Ziemi, inwazja Marsa. Ja generalnie na temat inwazji Ziemi się za bardzo wypowiedzieć nie mogę, ponieważ nie znam się na temacie. Na temat inwazji Marsa-
[02:15:09] - A inwazji Marsa, tak. Mars napada, ale to odwrotnie, że to inwazja Marsa, czyli ktoś na Marsa napada. Może my właśnie.
[02:15:17] - Czyli właśnie my Mars napadamy, prawda?
[02:15:20] - Tak. Dwuznaczne to jest takie trochę, ale-
[02:15:22] - Właśnie o to chodzi. Tak, dokładnie. Były te próby kolonizowania Marsa. Były prywatne statki, miały być wysyłane. Były konkursy na ludzi, którzy mieli w tych misjach uczestniczyć. Oczywiście te misje się nie udały. Prawda?
[02:15:46] - Niektóre się udały, niektóre nie.
[02:15:49] - Niektóre się udały, mówisz? Powiem ci, że-
[02:15:52] - Na Marsa, tak?
[02:15:53] - Tak, na Marsa. Nie mam takiej informacji, żeby jakiekolwiek prywatne firmy-
[02:16:00] - Poczekaj. Prywatna chyba nic nie wysłała nawet na Marsa.
[02:16:04] - Prywatne firmy miały wysłać ludzi na Marsa, ale im się to nie udało. Były organizowane castingi oficjalnie, publicznie.
[02:16:14] - To inaczej jest. Prywatne firmy sobie mogą różne rzeczy mówić, ale nie mówiły, że wyślą za 10 lat. One mówiły, że wyślą, a czy to będzie za 20 lat, za 30, to jest różnica, bo nie ma technologii, żeby wysłać ludzi w jedną stronę. Może i można było, ale to są i tak takie pieniądze olbrzymie, że tak naprawdę nie wiemy, czy nawet w jedną stronę byśmy dali radę.
[02:16:35] - Był taki casting organizowany na ludzi, którzy chcą udać się na Marsa.
[02:16:40] - Mars One, tak. To była Mars One.
[02:16:43] - Tak. I tam nie było w tym castingu powiedziane, że ci ludzie wrócą na Ziemię. Oficjalnie w tym castingu było powiedziane, że ci ludzie na Marsie zostaną. Jeżeli uda im się zorganizować warunki do życia, to oni tam zostaną. Jeżeli nie, to zginą tam, prawda?
[02:17:02] - To jest przewidziane, że oni będą mieli zapas na parę lat jedzenia czy czegoś tam i zginą na pewno. Na tym to polega.
[02:17:11] - Nie oferowano im wówczas powrotu na Ziemię oficjalnie. Ewentualnie powrót na Ziemię byłby możliwy, gdyby tam kolejne wyprawy dotarły i miały jak wrócić. Ale to były takie rozważania czysto teoretyczne. I to wszystko przez prywatne firmy organizowane. NASA bądź też żadne inne agencje kosmiczne oficjalnie nie organizowały takich wypraw. Ale potem doszło do tego, że żadnej nawet z tych prywatnych agencji nie udało się zorganizować tej wyprawy. Ja pamiętam, była taka sytuacja, że-
[02:17:58] - Nie. Wszystko jest w planach. Na razie wszystko jest w planach. Oczywiście nikt nie ma możliwości, żeby wysłać, ale mówię, nowe technologie wejdą. Liczą na to. Tutaj buńczucznie właśnie Elon Musk w swojej SpaceX już mówi, że już mają technologie, kosmosy, wszystko tutaj, reptiliany, jest wszystko do jednego i już pchają rakietę, już będzie niedługo, niedługo na Marsa poleci. Jeszcze tylko muszą przedyskutować z Jamesem Cameronem tą sprawę, znakomitym reżyserem. Kubrick już nie żyje dzisiaj, więc James Cameron naprawdę to jest gość, to jest ktoś.
[02:18:34] - Tak, ale generalnie tak. Nie wiem, czy ty, Klaudziu, oglądasz taki serial jak „Big Bang Theory”. Jesteś świadom takiego zjawiska jak ten serial?
[02:18:45] - Jaki serial?
[02:18:47] - Teoria wielkiego podrywu po polsku.
[02:18:49] - Aha, „Big Bang”, tak? Sorry.
[02:18:51] - Tak. I tam w jednym odcinku jeden z bohaterów, z głównych protagonistów zarzekał się, że próbuje dostać się do programu kosmicznego na Marsa. Tak więc mi się wydaje, że skoro to aż sięgło tak szerokiej publiczności poprzez ten serial, to ta firma, która to organizowała, naprawdę liczyła na jakieś duże zyski. A faktycznie to się w ogóle nie udało. To nie doszło do skutku, ponieważ brakło tam jakichś środków rzekomo. Może tam to kiedyś się uda im zrealizować, ale osobiście w to bardzo wątpię. Oni twierdzą, że uda im się to zrealizować, prawda? Trzeba by sobie wyguglać informacje. Ja teraz nie jestem przy komputerze, ja jestem tylko na telefonie, ponieważ obecnie jestem poza miejscem zamieszkania, w delegacji i tylko słucham audycji przez telefon. Nie jestem sobie w stanie-
[02:20:01] - Z kolegą w delegacji, tak?
[02:20:04] - Słucham?
[02:20:06] - Jesteś w delegacji z kolegą.
[02:20:09] - Nie. Ja jestem w delegacji sam. Tutaj poznałem takiego jednego kolegę, którego poprosiłem o pozdrowienie, żeby było tak bardziej fajnie.
[02:20:21] - Dobra. Ja dziękuję ci, bo był merytoryczny. Myślałem, że będzie gorzej telefon, ale jest okej.
[02:20:28] - Nie. Słuchaj, merytorycznie możemy sobie porozmawiać na przykład na temat tego, jak temat jest ujmowany w szeroko pojmowanej popkulturze. Bo ja nie mam informacji jakichś takich stricte ścisłych na ten temat. Podejrzewam, że my wszyscy nie mamy takich informacji, prawda?
[02:20:52] - Troszkę mamy, nawet na Wikipedię sięgnąć można. Jest dużo informacji wypisanych.
[02:20:59] - Troszkę mamy, ale zauważ też na Wikipedii te informacje też są pełnymi garściami czerpane z popkultury tak naprawdę.
[02:21:09] - Niekoniecznie. Jeżeli ktoś wysłał rakietę, to nie jest popkultura, tylko to są fakty. Ktoś rakietę wysłał w kosmos i doleciał na Marsa na przykład.
[02:21:16] - Tak, rakietę może nie, ale sondy jak najbardziej były wysyłane. Łaziki były tam. To jest fakt.
[02:21:26] - Właśnie, więc nie jest popkultura. Okej, jeżeli możesz podsumować, bo następne osoby dzwonią, będę chciał na koniec.
[02:21:34] - Trudno mi to podsumować.
[02:21:36] - Inwazja Marsa, inwazja Ziemi. Co wybierasz za naszego życia? Co się pierwsze wydarzy? Jeśli, ale zakładamy, że jeśli któreś, to które pierwsze?
[02:21:43] - Możesz powtórzyć? Bo cię teraz nie usłyszałem.
[02:21:45] - Inwazja Ziemi, inwazja Marsa. Które obstawiasz wydarzenie?
[02:21:48] - Na pewno uważam, że pierwsza będzie inwazja Marsa poprzez nas, Ziemian. Tak. I jeszcze jeżeli pozwolisz, chciałem kogoś pozdrowić.
[02:22:00] - Proszę bardzo. Organizację jakąś?
[02:22:03] - Nie, chciałem pozdrowić konkretną osobę. Chciałem pozdrowić Ewę Swobodę, ponieważ-
[02:22:09] - Jasne. Dobra, dzięki. Już nie będziemy komentowali, bo wiem, co tam się dalej było. Jak już ktoś nazwisko wymienia, to znaczy, że chce tej osobie szkodzić. Tak niestety się przyjmuje. Jest numer telefoniczny jakiś chyba nieznany, szyfrowany. Mam nadzieję, że nie agent FSB. Witaj słuchaczu. Skąd dzwonisz?
[02:22:35] - Pani redaktor, od dwóch lat cho-
[02:22:38] - Dziękuję. Dobra. Przechodzimy do właśnie tego wyjaśnienia tutaj tych spraw z Marsem. Badanie Marsa, jak już mówiłem, zaczęło się konkretnie. Plany wiadomo, były wcześniej, już można powiedzieć plany zdobywania Marsa już się szykowali niektórzy w XIX wieku nawet, w XX już to było takie bardziej wyraźne. A pierwsza misja, powiedzmy w kierunku Marsa 5 listopada, tylko nie wiem, którego roku w sumie. Chyba '63. Nie, pierwsza próba to był 1960 rok. Związek Radziecki próbował wysłać sondę, natomiast to się nie udało. Ale pierwsza, która się udała na Marsa to był właśnie Związek, 1962 rok.
Mars 1. Do 21 marca 1963 roku utrzymywała kontakt. Także przeleciała jakby koło Marsa. Najbardziej z takich znanych sond to była Viking oczywiście, która badała próbki ziemi. 1975 rok, dwie sondy, misje Vikinga, dwa orbitery, dwa lądowniki, '75 i '76 rok. Sprawdzenie także gruntu, przesłanie wyników na Ziemię. Wielki sukces. I od tego się szaleństwo marsjańskie zaczęło. Jest z nami Czietnik. Witaj, Czietniku.
[02:24:41] - Witaj.
[02:24:41] - Witaj. Mam nadzieję, że ty z reguły nie trollujesz. Co prawda schodzisz cały czas na historyczne sprawy, to możemy też właśnie z historii zejść. Jakby nie licząc '75, '76 rok to już ponad 40 lat temu te sondy pierwsze na Marsa wylądowały, leciutko osiadły i badały różne rzeczy. Czy z historii znasz te sprawy badania Czerwonej Planety?
[02:25:10] - Słyszałem o tym, ale najpierw chciałbym jeszcze powiedzieć o tej broni jądrowej.
[02:25:15] - Kiedy ostatni raz ktoś odpalił skutecznie broń jądrową?
[02:25:21] - Wrzesień 2016. Korea Północna.
[02:25:23] - Nie no, ale to tutaj Potrzeba, nie wiem, czy słyszałeś, wyprostował to. Czy Potrzeba to był? Tak, Potrzeba, że to się nie udało. To był fikcyjny wybuch. To była brudna bomba, nie bomba atomowa.
[02:25:39] - Brudna bomba to ładunek konwencjonalny obłożony jedynie jakimś materiałem.
[02:25:43] - Tak, że coś takiego podobno. Ale wydaje mi się, że były jednak doniesienia, że sejsmografy wykazały, że to jednak był potężny jakiś wybuch, potężniejszy.
[02:25:53] - No tak, bo to była podziemna i wywołała właśnie trzęsienie ziemi. Właśnie po tym się poznaje, czy ktoś dokonał próby, dlatego że gdzie się dokonuje te próby pod ziemią. To nie jest tak, jak nam Potrzeba sugerował, że strzelają rakietą, rakieta spada i wybucha, bo nikt nigdy coś takiego nie zrobił. Wszystkie próby nawet-
[02:26:12] - Nie, ale były naziemne próby. Przecież ta próba to nie była naziemna na tym poligonie. Jak się to nazywało? Alamogordo? W Meksyku.
[02:26:26] - Były naziemne, tylko że próby naziemne to nie jest strzelanie z jakiejś rakiety, tylko na wieży jest umieszczony ładunek, który się wydymuje z daleka. Nie było tak, żeby ktoś czymkolwiek strzelał i czekał aż-
[02:26:41] - Nie no tak, bo to oczywiście jest niebezpieczne. Nawet Korea Północna o tym wie, żeby takich rzeczy nie robić. Podejrzewam. No ale kto wie. Nie wiadomo się czego spodziewać po nich, więc może i też.
[02:26:50] - Czasy testowania na powietrzu już dawno minęły. Wszystko robi się pod ziemią.
[02:26:57] - A testy rakietowe Korei Północnej to jest sprawdzanie, czy będą w stanie używać tej broni. Bo detonować sobie w jaskini mogą. Ja sobie też mogę detonować pociski moździerzowe w piwnicy, nie mając moździerza. Potrzebują rakiet i wysyłają te rakiety. Mówią, żeby nie mieć problemów międzynarodowych, że to jest próba wystrzelenia satelity. Rakieta spada, oni mają wszystkie pomiary, wszystkie dane, a świat się z nich śmieje, że Korea Północna nie potrafi wystrzelić satelity, a swój cel osiągnęła.
[02:27:36] - Czyli jednak tutaj są jeszcze próby robione, jak mówisz. Okej, może zostawmy broń jądrową, bo to jest zupełnie inny temat. Czyli wierzysz jednak, nie jesteś sceptyczny? Wierzysz, że taka broń istnieje i tutaj nie ma dyskusji z tym.
[02:27:52] - Tak, bo jeżeli by nie istniała i wiedzą o tym foliarze, to tym bardziej wiedzą o tym rządzący. Czyli na przykład dlaczego Indie i Pakistan miałyby siedzieć w spokoju, argumentując, że niby bomba atomowa przeszkadza, skoro mają świadomość, że nikt nie ma tej bomby i mogliby się z Nowego Kaszmiru napadać?
[02:28:11] - Może nie mają tej wiedzy, bo to jest jakaś wiedza tajemna. Chociaż wtedy to chyba raczej już by mieli.
[02:28:17] - Prezydent Indii i rząd Indii chyba wie, że nie mają bomby atomowej.
[02:28:22] - Tak. To jakby nie mieli, jasne. To jest sprawa oczywiście na zupełnie inną audycję, bo to teoria spiskowa już mocniejsza troszkę, o mocniejszym kalibrze. Czyli brak broni jądrowej to taka teoria spiskowa jądrowa, potężna. Tsar Bomb, można powiedzieć, rozsadzająca. Ale wracając do kosmosu, bo nigdy nie słyszałem, żebyś o kosmosie rozmawiał. Zawsze rozmawiasz o rzeczach przyziemnych, historycznych, ziemskich. To pewnie uważasz, że przy wyborze inwazja Ziemi, inwazja Marsa wybierzesz chyba inwazję Ziemi.
[02:28:59] - Właśnie nie. Wybiorę inwazję Marsa, chyba że grupa Majestic-12, pojawiająca się w twojej audycji nie raz, mówi prawdę i mamy się czego bać.
[02:29:10] - Że mówi prawdę? To znaczy Majestic 12 mówi, że będzie inwazja kosmitów?
[02:29:15] - Majestic-12 w kwietniu 1954 roku wydali dokument, taki podręcznik dla grup działających w ramach tej organizacji na temat UFO. Czyli tutaj mamy opis UFO, tych statków latających.
[02:29:32] - Istot i EBE, extraterrestrial being.
[02:29:37] - Tak, dokładnie. I co mają robić na wypadek tego. Ogólnie taka krótka historia organizacji jest podana i jak zabezpieczać miejsce katastrofy. Mniej więcej nic, co ta organizacja robi. I tutaj UFO jest jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Czyli jeżeli oni mają rację, to inwazja Ziemi, a jeśli nie, to inwazja Marsa.
[02:30:06] - Że jest EBE, czyli to jest taki najlepszy skrót, który się stosuje. To jest extraterrestrial biological entity. Tak to się chyba rozszyfrowuje. I generalnie nikt nie mówi „alien”. To nieużywane, służy specjalnie. Tylko my używamy „kosmita” i tak dalej. Oni mają określenie właśnie EB albo EBE.
[02:30:28] - Tak, to jest pokrywa.
[02:30:30] - Tak, ale tam nie ma, że spodziewają się inwazji, tylko że przechwytywać muszą wszystkie technologie kosmitów i tak dalej, tak jak umieją. Ale nie ma napisane, że będzie inwazja, że się spodziewają inwazji w tych dokumentach.
[02:30:42] - Nie ma napisane, że będzie inwazja, ale jest, że te istoty posiadające tą technologię, tworzące tą technologię są zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i dlatego powstała ta organizacja, aby przejmować tą technologię i ją badać.
[02:30:59] - To oczywiście wytłumaczenie dla zwykłych polityków, którym się gdzieś tam o tym Majestic-12 powiedziało. Bo to jest w utajnieniu, to jest wszystko utajnione. A co powiesz na to, że inwazja Ziemi może nastąpić przez samych Ziemian? To znaczy zrobić Blue Beam Project. Czy słyszałeś o takim projekcie? Tutaj zdradzę wszystkim. Nie słyszałeś o Blue Beam Project, czyli projekcie niebieskiego promienia. Projekt niebieskiego promienia.
[02:31:36] - Ale co? Że coś w rodzaju tej słynnej „Wojny światów”, tylko że naprawdę?
[02:31:40] - Naprawdę. To znaczy naprawdę na niby. Tylko naprawdę rządy, służby specjalne, na przykład taka Majestic-12 razem z NSA stwierdzają: „Tak”. Już Rothschildowie, Rockefellerowie stwierdzają: „Tak, już tracimy wszystko. Trzeba użyć bomby Tsar”. Wiadomo, że nie użyją bomby atomowej, bo sami się zabiją. To użyją, w cudzysłowie, tak jak oni myślą, dla prostaczków coś, w co uwierzą. To znaczy coś fikcyjnego, czyli hologramu, być może też ze słyszalnym dźwiękiem. Są już technologie opracowane dźwięku kierunkowego, czyli wysyłanego o odpowiednich częstotliwościach. Czyli że człowiek to słyszy, ale jak wziąć jakąś aparaturę, nie bardzo by to można było wykryć.
Czyli dźwięki, które oddziałują na ludzi, odpowiednie częstotliwości. Były już testy robione, można sobie pooglądać w internecie, czyli takie trochę à la mind control rzeczy. I robienie, wyświetlanie jakichś UFO, kosmitów. Być może też są teorie, żeby religijnie to było, że Jezus się wyświetli, Budda. Dla buddystów Budda, dla chrześcijan Jezus się wyświetli, dla islamistów, muzułmanów wyświetli się Allah. Chociaż nie wiem, czy raczej Mahomet, bo nie wiem, czy Allah może się wyświetlać. Dla Żydów też chyba Bóg się nie może wyświetlić, bo też jest bezosobowy, więc nie uwierzyliby, więc się wyświetli Mojżesz. I tak dalej. Po prostu jakieś takie rzeczy, które się będą wyświetlały. Będzie UFO, wszystko naraz, może wymieszane.
Kto wie, jak oni będą planowali. Na pewno nad tymi scenariuszami już pracują od dawna. Mam nawet rozpisane, w internetach można znaleźć, jak jest rozpisany scenariusz projektu Blue Beam, jak ma on po kolei się rozgrywać. Ale najważniejsze jest to, że do tego trzeba użyć jeszcze przemocy, czyli podkładania faktycznych bomb, strzelania z jakichś rakiet, które oczywiście będą prawdziwymi rakietami, prawdziwymi bombami, będą wybuchały, będą ludzie ginęli na ulicach. Jakiś promień lasera na przykład z takiego UFO. Możemy sobie wyobrazić, jakieś UFO zawisło i nagle laser wystrzeliwuje w kierunku jakiegoś budynku i jak ten laser uderza w budynek, to budynek nagle wybucha, tak jak 9/11 wybuchł. Czy jest to możliwe? Według większości ludzi na świecie nie. I właśnie dzięki temu mogą wykorzystać ten kierunek, ten projekt, bo ludzie w to nie uwierzą. Nie uwierzą, że to jest robione przez Ziemian, że to sami Ziemianie, sami globaliści tworzą ten projekt, żeby jeszcze bardziej zniewolić ludzi.
Bo po czymś takim będą mogli zdławić jakiekolwiek przejawy wolności na całym świecie. Będą mogli pod buta wziąć, mogą zrobić nowy feudalizm, wprowadzić faszyzm, feudalizm, niepotrzebne skreślić, wprowadzić dla wszystkich ludzi. Czy o takim scenariuszu słyszałeś?
[02:34:56] - To jest taka sama prawda jak niemieckie bunkry pełne stalowickich terrorystów.
[02:35:06] - Bez przesady. Się śmiejesz z tego trochę. Mówisz o tych podziemnych bunkrach, tak?
[02:35:12] - Tak, o tych, co kiedyś były.
[02:35:13] - To ty się śmiejesz, ale niektórzy w to wierzą.
[02:35:18] - Ja się śmieję, tak samo się śmieję z tych hologramów.
[02:35:21] - Ale sugerujesz, że hologramy nie istnieją? Że nie da się wyświetlić na niebie hologramu?
[02:35:27] - Może i da się wyświetlić, tylko czy da się to zrobić tak, żeby ludzie uwierzyli, że to coś jest, że to strzela, że Budda Maitreya 44 przyszedł.
[02:35:38] - Przemawia do wszystkich. Wszyscy w głowie słyszą dźwięki. A eksperymenty? Ja tutaj mówię, to nie jest science fiction już teraz. Są eksperymenty z kierunkowymi częstotliwościami elektromagnetycznymi, które wyświetla się w stronę ludzi i po prostu ludzie zaczynają słyszeć różne głosy, pomimo że nie ma żadnego dźwięku. Czyli dźwięk wytwarza się tylko w mózgu. Po prostu pod wpływem tego, że fala elektromagnetyczna łechocze twoje, jak to się nazywa, mechanizm, który odpowiada, neurony. Nie są to neurony. Nie wiem, jak one się nazywają w uszach. Nie czujnik chcę mówię.
Te komórki, które przekształcają sygnał elektryczny do mózgu, ten sygnał prowadzą. Bo tak naprawdę to mózg odczytuje z ucha. Mamy na przykład takie zjawisko, każdy to ma, miał na pewno. U mnie też często występuje. Oczywiście fani mind control, że wszyscy wszystkich kontrolują i tak dalej, mówią, że to jest objawa mind control, czyli buczenie w uszach. Nie buczenie, tylko szumy w uszach. Szumy w uszach? Dobrze mówię? Czy dzwonienie w uszach. Takie efekty jakby że jakiś słyszysz dźwięk, którego nie ma.
[02:37:07] - Ludzie chorzy psychicznie często słyszą dźwięki.
[02:37:10] - Nie, nie. To nie chodzi o to, że jakieś dziwne dźwięki słyszysz. To jest takie jakby nie dzwonienie w uszach, jak to się mówi. Nie psychicznie chorzy. Nie wiem, może nie każdy, ale wielu ludzi ma po prostu takie co jakiś czas, gdzieś tam jest jakiś przesłuch w uchu. To nie są jakieś różne dźwięki, tylko jakiś jeden z reguły. Jeden dźwięk czy jakieś takie jakby, nie są dzwonki, ja to źle określam. Jest na to określenie medyczne. Ja nie pamiętam w tej chwili. Ale chyba większość ludzi wie, o co chodzi.
Że takie jakby dzwonienie w uszach to nie chodzi o dzwonienie w uszach, tylko jest jakiś jeden dźwięk, jakieś właśnie takie przesłuchy w uchu co jakiś czas. Ja przynajmniej to mam i wiem, jak to słychać, ale podejrzewam, że wielu ludzi ma, tylko nie zwraca na to uwagi, że po prostu jest coś takiego. Nauka też dobrze nie potrafi tego wytłumaczyć, bo tak naprawdę tego dźwięku nie ma, tylko że gdzieś fala elektromagnetyczna łechoce te twoje komórki i one po prostu gdzieś wariują czy coś, źle przekazują do mózgu i słyszysz ten przydźwięk, taki dźwięk, którego nie ma. Także to w tym klimacie. Czyli nie wierzysz absolutnie w Blue Beam i nie wierzysz, że będzie inwazja Ziemi właśnie w taki sposób. Ani kosmici prawdziwi, ani urojeni kosmici, czyli w programie Blue Beam to się nie wydarzy, tylko my zdobędziemy Marsa wcześniej.
[02:38:45] - Tak.
[02:38:47] - Czyli jesteś optymistą i także takim, jak to można powiedzieć, czy fanem nauki i optymistą, nie wiem, jak to określić, ale człowiekiem, który wierzy w ludzkość, wierzy w cywilizację ziemską.
[02:39:04] - Według mnie jest to możliwe, żeby coś z tym Marsem się ruszyło, tylko właśnie na takiej zasadzie, jak potrzeba. Mówisz, że najpierw wysyłamy roboty, które przygotują całą infrastrukturę, a potem ludzi. Dlatego, że zsyłać tam ludzi nawet ze sprzętem, to czy ci ludzie zdążą cokolwiek zbudować swoimi siłami, zanim umrą? Też muszą być przygotowani jakoś do życia tam, chociażby przez ten ograniczony czas na budowę.
[02:39:38] - Dla mnie to na razie są rządki i uważam, że dopóki za Księżyc się nie weźmiemy, to nie ma w ogóle nawet o czym mówić, żeby z Marsem cokolwiek zrobić, bo to jest kosmos. To jest dla nas kosmos, jeżeli my ledwo do stacji Alfa docieramy, Amerykanie nawet nie mają swoich rakiet, tylko muszą pożyczać jakieś, wykupować czyjeś inne rakiety, żeby 400, podkreślam 400 kilometrów, dobrze mówię, 400 kilometrów nad Ziemią krąży stacja kosmiczna Alfa. Czy ISS teraz, nie nazywa się Alfa, się kiedyś nazywała, teraz ISS, International Space Shuttle. Station, przepraszam, nie Shuttle, tylko International Space Station i ta stacja kosmiczna, nawet ciężko do niej dolecieć. 400 kilometrów. Księżyc jest 360 000. Więc o czym my mówimy? O czym mówimy? Jakie są to proporcje? A oni chcą już na Marsa lecieć, który jest nawet do 400 milionów kilometrów oddalony od Ziemi, od 55 milionów do 400 milionów kilometrów.
Podkreślam to, jeszcze raz powiem. Czyli w najgorszym przypadku Mars jest oddalony 1000 razy dalej. Mars jest oddalony 500 razy dalej. Zależy. W najgorszym wypadku jest oddalony o 1000 razy dalej niż Księżyc. To jest kosmos, to są kosmiczne odległości.
[02:41:02] - Jestem za to sceptyczny co do pomysłu eksploatacji złóż na Marsie, ponieważ koszt transportu tych kopalin będzie zbyt duży, żeby sobie na to pozwolić. Prędzej na Marsie się stworzy jakaś cywilizacja, która będzie tam wydobywać, tam produkować i co najwyżej Ziemia stanie się kolonią Marsa, a nie odwrotnie.
[02:41:28] - To już szokujące rzeczy podajesz. Raczej to niemożliwe, bo Ziemia ma więcej Słońca, energii słonecznej. Mars ma mniej, więc na pewno sam energetycznie już jest na przegranej pozycji Mars w stosunku do Ziemi.
[02:41:45] - Czyli nie mógłby stworzyć infrastruktury, żeby tam coś produkować?
[02:41:48] - Nie, tego nie mówię. Tylko tej całej energii jest dużo mniej, bo po pierwsze sam Mars jest mniejszy. Chyba że jest bardziej bogaty w jakieś złoża uranu, czegoś tam, może tak jest. To trzeba by było zbadać, ale wydaje się, że wcale nie jest tak, że raczej cięższe planety mają lepsze złoża, ale już abstrahując od tego, to jest mniejszy i mniej energii słonecznej dociera na Marsa. Więc na przykład jak chcesz ogrzać planetę, to musisz jednak więcej energii włożyć w to niż na Ziemi. Jest dużo chłodniej na Marsie. Nawet jakby była atmosfera i tak dalej, to i tak byłoby chłodniej. Trzeba by było robić efekt jakiś cieplarniany, robić kombinacje, żeby ta atmosfera nie uciekła. Być może jakąś taką kopułę szklaną zrobić, żeby nie uciekała atmosfera z Marsa przez niską grawitację. To są ważne rzeczy, takie, które dzisiaj nawet nie mamy pojęcia, co robić.
Na papierze to każdy sobie może napisać. Żeby atmosfera nie uciekała, to trzeba zrobić tak. To wyliczyłem, tu wzory podałem i tak będzie. Tak to nie działa. Jakby tak to było wszystko proste, że na papierze można by policzyć, to dawno byśmy już Układ Słoneczny opuścili.
[02:43:12] - Jeszcze chciałbym nawiązać do wypowiedzi słuchacza, który został potraktowany jako troll i wyrzucony od razu, bo powiedział na temat rywalizacji pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem. Tylko że fakt jest taki, że ta rywalizacja napędzała rozwój nauki i wyścig w kosmosie i że właśnie nie ma takiego celu, nie ma rywalizacji, która by motywowała jakieś strony do eksploracji kosmosu, bo nikomu się to nie opłaca, żadnej korzyści z tego nie ma. A wtedy były chociaż korzyści propagandowe i dlatego Sowieci po tym przegranym wyścigu na Księżyc postanowili, że nie będą się już bawić z Księżycem, tylko zrobią lepiej, dalej niż Amerykanie, czyli postawili na Mars i wysyłali te sondy.
[02:44:08] - Jest oczywiście propaganda, ale myślę, że też oprócz tego jest chęć zdobycia czegoś. Nie dla samej propagandy, bo owszem, Amerykanie mieli swoją propagandę, ale oni raczej już traktowali to jako ludzkość. Nie wiem, czy wiesz, że podobno z tego, co wyczytałem, prezydent Kennedy proponował Rosjanom, żeby razem na Księżyc polecieć. Rosjanie odmówili.
[02:44:47] - Wątpię w to.
[02:44:49] - Są takie rzeczy. Ja nie wiem. Ja to czytałem gdzieś w jakiejś książce, ale nie sprawdzałem tego, czy to jest prawda. Ale w tych tajnych uzgodnieniach i to wypłynęły gdzieś od whistleblowerów rzeczy, że Kennedy proponował. Jeszcze za czasów Kennedy'ego, to wcześniej było z rozwojem takim. Kennedy, a może Nixon już też, już nie pamiętam który dokładnie, ale z Kennedym rozmawiał, jak były te kryzysy atomowe, że zaproponował, jak już było to zdobycie. Czy dobrze mówię, że zdobycie kosmosu było jeszcze za Kennedy'ego, prawda? Pierwszy Amerykanin w kosmosie był jeszcze za Kennedy'ego. Dobrze mówię, czy nie?
[02:45:27] - Tak. Za Kennedy'ego.
[02:45:29] - Więc już ten kosmos był zdobywany. Już nie tylko te sputniki krążyły. Już Amerykanie mieli swoje satelity, wysyłali sondy poza orbitę Ziemi. Czy przynajmniej próbowano? To była taka propozycja, żeby to było, ale z tego, co wiem, Rosjanie absolutnie, kategorycznie odmówili.
[02:45:52] - Coś takiego nie proponował, dlatego że to była rywalizacja. Po pierwsze, żeby zdobyć przewagę technologiczną nad przeciwnikiem, po drugie, propagandowo przedstawić siebie jako reprezentanta ludzkości, jedynego. Na przykład program Interkosmos też był takim propagandowym posunięciem pokazującym, że Związek Radziecki to jest kraj, który występuje w imieniu całej ludzkości i on tej całej ludzkości, czyli akurat okazało się, że cała ludzkość to znaczy kraje demokracji ludowej i sojusznicy, z wyjątkiem Francji, która chciała być niezależna od USA i od Wschodu, i tak lawirowała. Czyli Francuzom też się dostał program Interkosmos, ale na przykład Afgańczyka wystrzelili w '88 roku, Polaka, właśnie Hermaszewskiego, Czecha wystrzelili, tych wszystkich innych, żeby pokazać, że to Związek Radziecki jest tym dobrym, który ludzkości daje. Nie, że sam dla siebie, tylko że nawet Kubańczyk czy Wietnamczyk może polecieć.
[02:46:57] - Oczywiście jakaś propaganda w tym była, ale były wspólne misje. Dobrze mówię? Czy nie było żadnych misji wspólnych w latach 70. amerykańskich? I wiem, że się spotkali chyba na stacji. To nie była stacja Sojuz?
[02:47:15] - Było coś, tylko nie wiem, czy to przypadkiem nie było w czasie odprężenia.
[02:47:20] - To był Mir czy Sojuz?
[02:47:22] - Mir.
[02:47:23] - Mir wcześniej, a Sojuz był później. Nie wiem, mi się to miesza, ale Mir na pewno była ta stacja. Stacja Mir. Pokój. Mir to pokój.
[02:47:38] - Historia wyścigu kosmicznego też tak słabo mi idzie, więc też się mogę mylić, jeśli chodzi o fakty i daty.
[02:47:49] - I podobno były utajnione wersje zdobywania Księżyca, czyli te Apollo później 18, 19, 20. Apollo 18 podobno nie udał się, ale 19 i 20 jak najbardziej. Były też plotki, że ten Apollo 20 podobno to był wspólny lot Amerykanów i Rosjan. Polecieli razem na Księżyc. Mówię, to są teorie spiskowe, takich już totalnych.
[02:48:32] - Nie było coś takiego. Były tam jakieś spotkania.
[02:48:34] - Oficjalnie były zupełnie inne. Apollo 18, 19, 20 nie latał nigdzie, a nieoficjalnie właśnie poleciały zupełnie z innymi astronautami niż nam się mówi.
[02:48:46] - Ale to wszystko było w ramach odprężenia i kontynuacji polityki pokojowego współistnienia i już właśnie tego przejścia, że kosmos jest dla wszystkich, bo już się nikomu nie opłacało tego wykorzystywać propagandowo. Jakby teraz doszło do jakiegoś większego rozbicia na dwa bloki, to mi się wydaje, że wyścig o Marsa by przyspieszył.
[02:49:13] - Ale mamy bloki dwa. Chiny, które teraz na Księżyc polecieli z łazikiem, także tutaj na Marsa latają Chiny. Dobrze mówię? Musiałbym sprawdzić, ale Indie na pewno na Marsa. Może Chiny nie, ale też się szykują Chińczycy.
[02:49:33] - Mają jakiś program kosmiczny, tylko że obecnie nie mamy na świecie takiej rywalizacji o panowanie, jak to było w czasie zimnej wojny. USA cały czas pozostają hegemonem i takim supermocarstwem globalnym.
[02:49:50] - Tak. Jednak też tutaj, przepraszam, Chiny też zdobywają Marsa. Oczywiście pierwszy kraj, który zdobył Marsa, można powiedzieć, to były chyba USA, który wylądował lądownik, chociaż udana misja Stanów, później Związku Radzieckiego, później Japonia, później Chiny. Nie, później jeszcze, przepraszam, później ESA, czyli Europejska Agencja Kosmiczna i Chiny. I teraz jeszcze Indie też mają. Misja jeszcze jest w trakcie, ale w 2014 roku Indie. Więc te kraje tylko osiągają ten sukces. Także jest trochę, widzisz, konkurencja jest duża. Mamy Stany Zjednoczone, Rosję, Europę, Japonia troszkę chyba się bardziej wycofała, ale Chiny, Indie, więc trochę jest tych krajów, które uczestniczą w wyścigu kosmicznym.
[02:50:56] - Ale nie ma wielkich postępów, takich, jakie były w czasie rywalizacji ZSRR a USA.
[02:51:01] - To dziwne, przecież jest konkurencja. Jak to tłumaczyć? O co tu chodzi w tym wszystkim? Trochę tak się człowiek gubi, bo jak jest większa konkurencja, powinna być większa innowacyjność. Może jak prywatni gracze.
[02:51:17] - Musi być opłacalność. Nikomu się nie chce inwestować w projekt, który nie dość, że się nie zwróci, to przyniesie kolosalne straty.
[02:51:26] - A co powiesz o Zderzaczu Hadronów? Na razie chyba nic nie przyniósł. Totalnie nic, a wydatki są na poziomie misji marsjańskich.
[02:51:39] - Tu się trzeba pytać pomysłodawców, co oni chcieli osiągnąć tym.
[02:51:42] - Ale płacimy. Europa tutaj. Ja płacę, pan płaci, pani płaci. Społeczeństwo płaci całe europejskie. Są takie projekty, na które olbrzymie sumy idą i się nikt nie przejmuje.
[02:52:03] - Bo pieniądze idą nie tam, gdzie powinny. Powinny pójść na Keshe Spaceship Foundation. Już byśmy dawno byli.
[02:52:09] - Właśnie. Chciałbym zobaczyć ten spodek, ale na razie widziałem tylko animację, więc nie zobaczyłem. Nie wiem, dlaczego ktoś tak twierdzi. Zawsze mnie to zastanawia. Ja na przykład zawsze odrzucam kogoś, kto twierdzi, że coś ma, ale nie pokaże zdjęcia chociażby, tylko puszcza jakieś animacje, inne bzdury, to ja od razu odrzucam, że to jest bzdura. Na przykład są te wynalazki free energy. Zawsze wynalazca przedstawia się ze swoim wynalazkiem. Pokazuje zdjęcie. Nie mówię, czy to działa, czy nie, ale przynajmniej pokazuje, że coś zrobił. Samochód pokaże, pokaże silnik, jak przerobił, co zrobił.
Weźmy nawet te instalacje HHO, które wiemy, że nie są wolną energią, ale że niby oszczędzają prąd. Jest na przykład pan Gulak, który zrobił wodę, parę wodną. Woda, która zamienia się w parę wodną w silniku i ta para wodna trafia do komory spalania w silniku. I co? Pokazuje swój mercedes, jak to wszystko wygląda. Wygląda to dosyć słabo pod względem wizualnym, ale widać, że to działa. Ja nie mówię, że oszczędza paliwo, bo tego nie wiemy. To trzeba było sprawdzić, ale widać, że działa. Samochód jeździ i to jest fakt. Tak jak Stanley Meyer pokazał swojego buggy.
Te samochody, które przerabiał i pokazywał je i tak dalej. Zawsze musi być to zdjęcie. Czy Tesla na przykład. Akurat nie wiadomo, czy się zachowało to zdjęcie, czy ktoś ma, czy zostało to skonfiskowane z lat 30., ale mamy dużo zdjęć Tesli, co robił i tak dalej. Chwalił się tymi rzeczami, pokazywał, że żarówka tu się pali, tu kabel tak wygląda, ta wieża tak wygląda. To wszystko wiemy, że było.
[02:54:00] - Ja się jak najbardziej z tym zgadzam. Oczywiście podpisuję, tylko dlaczego nigdy nie przedstawiłeś konkretnie tej piramidki? Też mówisz „przestawić zdjęcia, filmik”.
[02:54:10] - Bo to był dowód dla mnie, nie dla was. Was możecie traktować, że tego nie było, że to nie istnieje i tak dalej. To był dowód dla mnie, żebym ja się przekonał tak, jak jest. Jako sceptyk chciałem zobaczyć, ale nie taki sceptyk, że zaneguję, zanim zrobię, tylko po prostu zrobiłem, sprawdziłem i okazało się, że coś w tym jest. Działa.
[02:54:32] - Może Keshe też tylko dla siebie buduje statek, żeby sprawdzić, czy da się polecieć, a nam się co najwyżej paliwe oszczędza.
[02:54:37] - Keshe jest już znacznie bardziej skomplikowanym urządzeniem niż piramidka i trochę właśnie mi brakuje umiejętności, możliwości zbudowania. Aczkolwiek ja wiem, że jest prostym urządzeniem, ale jednak wymaga trochę wysiłku, trochę pieniędzy, żeby w to włożyć i to sprawdzić. To już jest wyższa szkoła jazdy Keshe. Więc daję tutaj pole do działania wam, żebyście wy sprawdzali, działali, a nuż zadziała. Odsyłam tutaj do audycji „Hiperprzestrzeń” do kapitana Tomka. On zajmuje się tym tematem już od ponad roku. Robi, działa, ma oszczędności. Także polecam.
[02:55:18] - Tak, tylko że jak ma to udowadniać, to nic nie widać. Podpina wszystko nie wiadomo za bardzo jak, nic nie tłumaczy i wychodzi mu z takich dziwnych obliczeń, że niby działa. A każdy, kto testował, co słyszałem z ludzi, którzy to testowali, to nie działa.
[02:55:41] - Nie znam nikogo oprócz Tomka, komu działa to urządzenie, bo nie znam też wielu ludzi, którzy mają te urządzenia. Ale niektórzy twierdzą, że działa. Inni w internecie możemy zobaczyć, że sporo osób twierdzi, że działa. Ja nie wiem. Nie jestem od tego, żeby to tutaj sprawdzać, oglądać, bo to są trudne rzeczy. Żeby pomierzyć dobrze coś, to trzeba mieć dużo wiedzy. Niestety z prądem nie jest tak prosto. To nie jest na zasadzie piramidki, że sobie ostrzenie żyletek mogę sprawdzić na kartce papieru i sobie porównać, jak wcześniej ostrzyła i jak później ostrzyła. Tylko tu już trzeba mieć mierniki, sprawdzać te wszystkie rzeczy. Czy tu coś zachodzi, czy nie zachodzi.
To są bardziej skomplikowane rzeczy. Ale trochę odeszliśmy od tematu, dżetniku. Czy jeszcze na koniec chcesz coś powiedzieć?
[02:56:36] - Absolutnie nie. Jak już zeszło na Magravy i Keshe, to znak, że coś spało.
[02:56:42] - A czy ty zrobiłeś swojego Magrava?
[02:56:46] - Próbowałem się zabrać za hellfena, tylko że wiedź, całą okolicę złomiarze rozkradli. Nic mi nie zostawili. Jeden z nich taki śniady z wąsami coś w języku farsi mówił. Tego nie zrozumiałem. Bariery językowe, nie udało się.
[02:57:08] - Mehran, tak? Mówisz o Mehranie. Śmiejesz się z Mehrana.
[02:57:12] - Możliwe, że on.
[02:57:13] - To skandal. A piramidki też nie zrobiłeś?
[02:57:18] - Piramidki nie, jeszcze nie. Nie interesowałem się tym.
[02:57:22] - Piramidka jest dużo prostsza od Magrava. Tańsza.
[02:57:26] - Dlatego, że tak łatwo mówisz na temat „pokaż, udowodnij, zrób zdjęcie, wyślij filmik”, a sam takich dowodów nie przedstawiasz, tłumacząc się, że to tylko dla mnie.
[02:57:40] - Ja tylko o piramidce mówiłem, że tylko to. Ale nie przedstawiam, bo musiałbym powtórzyć to, a nie mam czasu, żeby zajmować się takimi sprawami. Sorry. Wszystko zajmuje czas i niestety człowiek musi się koncentrować na czymś, co robi. Im człowiek starszy jest, tym wie. Że trzeba się skoncentrować na pewnych rzeczach, żeby coś robić nawet niekoniecznie dobrze, ale żeby robić je systematycznie. Natomiast jeżeli człowiek się rozbija na milion różnych rzeczy, to mało tego, że nie będzie ich robił dobrze, to ich po prostu nie będzie robił w końcu. Po prostu to wszystko się rozwali. Trzeba się koncentrować na pewnych rzeczach. Niestety tak jest w życiu.
[02:58:20] - Dobra, tylko chciałbym podkreślić, że argument, bo to jest dla mnie taki słaby, bo równie dobrze Pol Pot też-
[02:58:27] - No dobrze, to samemu zbuduj, zobacz sobie jak jest. Nóż zadziała, może nie zadziała, może zadziała. Nie wiesz. Zbuduj sam. Szczególnie, że to jest dużo prostsza sprawa. Tak jak mówię, niż Casha.
[02:58:43] - Pol Pot też mógłby powiedzieć, że odciął cały kraj od świata, bo chciał sprawdzić, czy agrarny socjalizm działa tak dla niego. A jak chce się przekonać, to w Irlandii zlikwiduj cywilizację i otwórz komuny rolne i zobaczymy, czy ci ludzie umrą, czy będą żyli w dostatku.
[02:58:58] - Nie no, tu jest tak rozbudowana prawo własności w Irlandii, że to jest niemożliwe, żeby komunizm sprowadzić, to ludzie wyjdą na ulicę. Jeżeli ktoś by chciał zabrać ziemię czy coś, to jest niewyobrażalne w Irlandii. Po prostu tu ludzie są uzbrojeni pięć razy bardziej niż w Polsce. Po prostu nie ma szans. Będzie rewolucja, bo tu się w ogóle przestraszyli, jak opłaty za wodę wprowadzili. Wyszli ludzie na ulicę i rząd zmiękł od razu i wycofali się z tej decyzji.
[02:59:25] - No to wyszli w obronie własności kolektywnej, w obronie darmowego, czyli jak komuchy. Ale dobra.
[02:59:32] - Jak komuchy. Tak jak komuchy.
[02:59:35] - System polityczny.
[02:59:36] - Państwowy. Zaraz, jak mamy państwowe przedsiębiorstwo, to jest nasze. Więc możemy sobie wprowadzić, że nie będzie opłat za wodę, bo jest państwowe. Jest jedna firma państwowa. Tak jak w Polsce mamy też, co prawda na miasta rozbite, mamy też monopolistów, monopolistyczne firmy pojedyncze w miastach, które wodą dysponują. Więc prywatyzacja tego przedsiębiorstwa gwarantuje podwyżki ceny i monopol prywatny. Ktoś jak ma monopol prywatny, to po prostu może robić co chce. Nie dość, że może ludzi, teoretycznie nie może wytruć i nie będzie truł wodą, ale jak ktoś mu zapłaci, żeby trochę tamtego fluorku dosypać, sodu, to będzie sypał, dosypywał, żeby tam mózgi ludziom uszkadzać. Z jednej strony, a z drugiej strony może podwyższyć o 800% cenę wody i co kto mu zrobi? Wodę musisz kupić, a jak inaczej to możesz sobie butelkową kupować w sklepie, to i tak 10 000 razy droższa jest, więc nawet jak o 800% podwyższy, to i tak jest wiele razy tańsza niż butelkowa w sklepie.
[03:00:42] - Dobra, ale nie ma co o tym gadać, bo już późno.
[03:00:45] - Jasne. Dobra. Dzięki ci Czietniku. Trzymaj się.
[03:00:49] - Nara.
[03:00:50] - Miłego weekendu. Cześć. Hej. Także to był Czietnik. Dobra, wracamy do sprawy. Jest bardzo dużo misji. Nie będę wam czytał. Na Wikipedii znajdziecie badanie Marsa. Mnóstwo różnych tych, do tej pory trwają nawet różne misje. I jeszcze powiem o Blue Beam Project troszeczkę o tych sprawach.
Jeszcze tak zreasumuję badania Księżyca, badania Marsa, właściwie kolonizacja Marsa. Jak to wszystko ja widzę, jak to wszystko wygląda. Jest z nami słuchacz. Witaj słuchaczu. Skąd dzwonisz?
[03:01:25] - Dzwonię z Wodzisławia Śląskiego i chciałem się zapytać, czy już dzwonił stały słuchacz. Chyba jeszcze nie dzwonił.
[03:01:32] - Nie, nie dzwonił. A w temacie audycji dzwonisz czy tak?
[03:01:37] - Nie, tylko tak chciałem zapytać, czy nadal mam czekać, bo jeszcze nic nie przejrzałem. Dobrze. Dziękuję bardzo. Czekamy na stałego słuchacza. Wszystkiego dobrego, Klaudiu życzę.
[03:01:45] - Dzięki. Trzymaj się. Cześć. Stały słuchacz zadeklarował już tutaj te wszystkie informacje, że po prostu będzie dzwonił tylko w takich bardziej energetycznych tematach audycji i nie będzie dzwonił zawsze. Problemem są właśnie tacy hejterzy, którzy stałego słuchacza po prostu gdzieś tam gnębili. No ale trzymamy kciuki. Od czasu do czasu dzwoni. Więc jak najbardziej. Tutaj Kunrat pyta się zawsze. Z Kunratem jest zawsze dziwna sprawa.
Był kiedyś Kunrat gościem audycji. Kunrat, czyli Antychryst. Kunrat44 jako Antychryst. I muszę powiedzieć, że pyta się, czy może dzwonić. No pewnie, że po prostu się dzwoni. Nie trzeba się pytać, czy można zadzwonić. Tak samo do sklepu. Czy pytamy się do sklepu, jak wchodzimy, czy możemy wejść? Nie, po prostu wchodzimy i bierzemy koszyk i w półki ładujemy albo bez koszyka nawet ładujemy i tyle. Ja rozumiem grzeczność, ale to już bez przesady.
Dzwoni Kunrat. Dawno nie dzwonił. Chyba się obraził na teorię chaosu i moją osobę, ale może, może nie. Nie wiem. Witaj Kunradzie, dawno się nie słyszeliśmy.
[03:03:10] - Dobry wieczór Claude. Dobry wieczór słuchacze. Kunradzie, Jesu Kunradzie. Ja mam kilka tych imion. Jesu Kunradzie. Na rynek polski używam imienia Jezus.
[03:03:22] - A co z Kunratem44?
[03:03:24] - Może być, ale to dla wyznawców religii niechrześcijańskich, czyli rodzimowierców, jakichś tam ateistów, to mogę być Kunrat. A dla Polaków katolików jestem Jezus, bo powiedzieli, że oni się spodziewają nadejścia Jezu Zbawiciela i moją tęczę Zbawiciela nawet przyjęto, intronizację i tak dalej. Więc tu czasy są ostateczne. W każdym razie będzie tylko jeden.
[03:03:55] - Blue Beam Project. Wierzysz w projekt Niebieskiego Promienia? Że wyświetlą na przykład Maryję zawsze dziewicę, prawda? Czy wyświetlą Chrystusa na niebie i będziesz w mózgu słyszał głos Jezusa, bo ci puszczą jeszcze fale elektromagnetyczne, mind control, żeby ludzie to słyszeli. Z tych telefonii komórkowych puszczą sygnały.
[03:04:19] - Z tym się zgadzam.
[03:04:22] - Ale rodzimowierca na przykład zobaczy Chrystusa. Albo straci swoją wiarę, albo powie, że to ściema. Musi wtedy rodzimowierca też zobaczyć chyba jakiegoś tam Trygława czy Peruna.
[03:04:37] - Dlatego do ciebie dzwonię, ponieważ tego typu różne, jak by to nazwać, eventy, zjawiskowe zdarzenia typu: pojawia się jakieś bóstwo, bogini Maryja i coś mówi: „Módlcie się za Rosję” to są po prostu bzdury.
[03:05:03] - Ale skąd wiesz? Te dzieci może naprawdę widziały tam w Fatimie. Nie wiesz tego.
[03:05:09] - Dobrze, może widziały. Tylko że jest to bzdura. Tak się Bóg nie zachowuje. Ja jestem bogiem, jak wiesz.
[03:05:16] - No dobrze, jesteś bogiem. Dobra, uznajmy, że jesteś bogiem. Ale może są inni bogowie, tak? I może to byli inni bogowie, którzy wyświetlali się dzieciom.
[03:05:26] - To są bzdury. Po prostu prawdziwy Bóg. Według mnie, Boga. Ja dzwonię do ciebie, żeby zaprzeczyć twoim teoriom. I nie mówię tak: „Słuchacze Teorii Chaosu, módlcie się, aby się Claude nawrócił, bo jak nie, to kiedyś coś tam się stanie”. Nie, to są bzdury. Po prostu, jeżeli ktoś jest jakimś bogiem i czegoś żąda od swego ludu, to wyjaśnia: „Nie, bo są takie i takie przyczyny. Proszę czegoś nie robić, bo tak i tak” i coś wyjaśnia. Maryja się pojawia i nie wyjaśnia nic. Maryja tylko pojawia się i mówi: „No, wierni” — nie wiem, jaki ona tam głosu używała — „ale wierni, módlcie się za Rosję”.
Bo to jest sławne, że się dzieciom objawiła, żeby się modliły za Rosję, za nawrócenie Rosji, bo coś. To niech sama pojedzie do Rosji i się objawi w Rosji.
[03:06:23] - Przepraszam, Konradzie, to było już po tym, jak komunizm był w Rosji, tak? Fatima. Czy dobrze mówię? To było przed komunizmem czy po? Chyba po komunizmie.
[03:06:38] - Szczerze ci powiedziawszy, to pierwszy raz zadajesz takie pytanie, bo nikt tego tak nie ujmował. Ale faktycznie zadałeś takie pytanie, że sobie uświadomiłem, kiedy to było. To było chyba 13 maja, w roku 1917, po pierwszej rewolucji rosyjskiej.
[03:06:57] - Czyli jednak była już komuna. Czyli widzisz.
[03:07:02] - Pozwól, że ci to wyjaśnię. Komuna była, ale nie przy władzy. Była to pierwsza rewolucja, która obaliła cara po prostu. Tam był rząd Kiereńskiego i tak dalej. To nie byli komuniści. Czyli komuna była, ale nie była u władzy. Dopiero Lenin zjeżdżał do Rosji, Stalin gdzieś się tam pojawiał. Dopiero oni zrobili tak zwaną drugą rewolucję, czyli tak zwaną październikową i przejęli władzę. Obalili tą wcześniejszą rewolucję tak zwanych białych. A Maryja się pojawiła w miesiącu maju, który był między lutym a październikiem, czyli między rewolucjami się pojawiła.
Czyli jeżeli Maryja się pojawiła po pierwszej rewolucji, czyli to— właśnie! Genialnie, Claude. Dzięki tobie zrozumiałem, że Maryja to jest po prostu jakiś fake news. Bo Maryja powinna powiedzieć tak. Powinna się po pierwszej rewolucji pojawić w maju, po pierwszej rewolucji lutowej i powiedzieć tak: „Ludzie, na miłość boską, módlcie się o Rosję, żeby się nawróciła, bo jak nie, to komuniści dojdą do władzy w październiku”. Tego nie powiedziała, tak?
[03:08:21] - Po pierwsze nie powiedziała. Po drugie tej Maryi nikt nie widział oprócz tej trójki dzieci. Tylko ta trójka dzieci widziała Maryję, a ludzie widzieli cud słońca. Że tam słońce biegało, skakało, robiło jakieś różne ekwilibrystyki.
[03:08:38] - Tylko skacz, dźwięk.
[03:08:40] - Tak, ale nikt nic nie słyszał. Nikt nie słyszał Maryi, nikt nie widział jej. To po prostu te dzieci tylko widziały i nie wiem, jak to interpretować. To jest takie trochę naciągane.
[03:08:55] - Jeżeli to są jakieś bóstwa, bogi, to są to fałszywe bogi, bo nie mówią żadnych konkretów. Nie są w stanie nic argumentować, tylko wzywają ludzi, żeby się modlili. Wzywać ludzi, żeby się modlili, to mogą po prostu kapłani jacyś, arcykapłani. Papież może wzywać: „Ludzie, módlmy się”. A nie, że się pojawia Bóg, bogini i mówi: „Słuchajcie, módlcie się, żeby coś tam”. Bóg jest od tego, żeby coś dokonać. Żeby coś dokonać albo cudu, albo wyjaśnić coś ludziom, a nie od tego, żeby nawoływać, żeby się po prostu modlili i czekali na lepsze czasy albo coś. Po prostu oczekiwałbym, jeżeli to są jakieś prawdziwe zjawiska boskie, to żeby podały jakieś informacje. A zwróć uwagę, co tam się w tej Fatimie stało. Tylko zaznaczam, nie dzwonię z powodu Fatimy.
Papież się nie dowiedział. Papież nie spotkał się z Maryją ani z Jezu Chrystem. Po prostu jakieś dzieci z zakonnicą Łucją, z dzieciątkiem, z dziewczynką Łucją, która przeżyła się spotkały.
[03:10:04] - Później ona była zakonnicą, ta Łucja.
[03:10:06] - To są dziwne jakieś takie-
[03:10:11] - A jeszcze jest kwestia taka, że nie wiem, czy słyszałeś o tym, że w odtajnionych dokumentach CIA była informacja, że chcieli pod koniec lat 50., bardziej w latach 60. wyświetlić obraz Maryi na Kubie właśnie w taki sposób. Wtedy ta holografia była dużo bardziej prymitywna niż dzisiaj. To było ponad 50 lat temu, ponad pół wieku temu. I chcieli to zrobić, ale okazało się, że zbyt słaba ta była holografia. Można byłoby próbować to tam wyświetlić, ale by było to słabo widoczne i nie było jeszcze testów z dźwiękami, żeby ludzie dźwięki słyszeli. Raczej by spaliło na panewce, żeby się po prostu z tego śmiali ludzie. Bali się wkopania ci z CIA, ale było rozważane właśnie wyświetlanie Maryi w formie hologramów. Na początku XX wieku nie było technologii holografii. Tam nie było wyświetlanej Maryi, to zły przykład jest.
Ale dzieci słyszały jakieś głosy, a ludzie widzieli ten cud słońca, więc też może tam jakieś były, nie wiem, czy wyświetlane, czy jakieś kombinowane. Może kosmici to zrobili. Kto wie, co tam się działo w tej Fatimie.
[03:11:25] - Widzisz, lubię twoją audycję i wiele razy cię chwaliłem za to, że potrafisz inspirować. Zainspirowałeś mnie do czegoś. Ale pozwól, że powiem ci, że to nie jest jakaś najnowsza sprawa, bo już kilka lat temu w innej audycji o tym mówiłem spory czas temu, że tu była prezentacja, specjalny program w telewizji brytyjskiej, gdzie właśnie przedstawili na scenie przed widownią na żywo w teatrze hologram zmarłego już aktora, który normalnie mówił, dokonał występu na scenie gdzieś, tylko on już nie żyje. W postaci jego obrazów wirtualnych, holograficznych. To już było kilka lat temu na takim etapie. Ostatnio pojawiły się takie wiadomości, że są takie technologie komputerowe, że można na przykład nakładać twarz George'a Busha i ruszać jego ustami i mówić coś. Albo prezydenta Putina czy kogokolwiek właściwie. W związku z tym coraz bardziej zbliżamy się do tego czasu, że będzie-
[03:12:39] - No i ciekawe rzeczy chce Konrad powiedzieć. Cały czas tracimy połączenie, nie słyszę.
[03:12:44] - Uwagę.
[03:12:45] - Konradzie, powtórz.
[03:12:46] - Te obrazy nie pojawiają się, czy nie pojawiały się, czy nie będą się pojawiać na przykład w środowisku grafików komputerowych. Maryja się nie pojawi w środowisku na przykład inżynierów grafiki Industrial Light & Magic czy w Hollywood.
[03:13:10] - Konradzie, czy się słyszymy? Coś przerywa. Mam nadzieję, że to nie u mnie. Sprawdzę tutaj na wskaźnikach połączenia. U mnie jest okej wszystko. To, Konradzie, u ciebie. Czy za internet zapłaciłeś? Konrad dzwoni. Ale czy Bóg musi płacić za internet? Konradzie, u ciebie chyba przerywa coś.
[03:13:31] - Tak. Nie wiem, czy u mnie. Wiem, że rozmowę przerwało.
[03:13:34] - Przerwało, okej. A opłaciłeś internet?
[03:13:37] - Bóg nie musi. Połączyłem się ponownie. Jest. W którym momencie przerwało?
[03:13:44] - Przerwało jakieś dwie minuty temu. Ja cały czas ci mówiłem, że przerywa, a ty chyba nie słyszałeś mnie.
[03:13:49] - Nie, tego nie słyszałem.
[03:13:51] - O tym hologramie mówiłeś. Jak możesz powtórz, że był hologram tego człowieka.
[03:13:53] - To powtórzę o hologramie.
[03:13:55] - Tak, w teatrze.
[03:13:57] - Tak, to powtórzę o hologramie.
[03:13:59] - Zmarłego aktora. Tak, to wszystko. Jeszcze raz. Teraz pauza będzie lekka.
[03:14:02] - Przejdę do wyjaśnienia, jakie to ma implikacje. Że faktycznie drugim zjawiskiem było ostatnio to, że pojawiła się technologia nakładania twarzy na przykład prezydenta George'a W. Busha i kogoś podkładają tam, rusza ustami, mówi, wypowiada różne słowa jak George W. Bush. Akurat jeszcze jest to na takim etapie, że można było rozróżnić, że to jest symulacja komputerowa, ale filmy typu „Avatar”, różne inne animacje powodują, że technologia może się tak posunąć do przodu, że faktycznie jakieś mogą być technologie komputerowe, które będą na bieżąco generować obrazy. A na przykład są już też inne technologie. Też oglądałem film dokumentalny w brytyjskiej telewizji. Technologie sztucznej inteligencji, które na przykład prowadzą tak rozmowę z kimś przy komputerze, że jest nie do rozróżnienia. W tym wypadku ten eksperyment zrobili nie na podstawie jakiegoś holograficznego awatara czy postaci, tylko lalkarze po prostu zrobili taką sztuczną osobę, ruchome usta i tak dalej, i po prostu postawili przed komputerem, przed kamerą i z drugiej strony przez internet, przez Skype ktoś rozmawiał i nie był w stanie... To była aktorka.
Jest taka seria o jakichś takich robotach, fantastyczno-naukowy film i wzięli tą aktorkę i część osób w ogóle nie rozróżniła, że rozmawiają z robotem. Dali się nabrać. Więc to już jest możliwe, a w przyszłości będzie to też być może wykorzystywane właśnie do zwodzenia ludzi, że to się Maryja pojawiła albo Jezus. W każdym razie co chcę powiedzieć, zwróć uwagę, że ta Maryja się nie pojawia u inżynierów, grafików komputerowych, technologii filmowej. Na przykład Maryja się nie pojawi u inżynierów grafiki, którzy robili film „Avatar”, żeby oni mogli rozróżnić, czy to jest sztuczne, czy prawdziwe. Maryja się pojawia u niewykształconych, głupiutkich dzieci, pastuszków ze wsi na końcu Europy albo w górach znowu pastuszków gdzieś tam w Medziugorie. Maryja nie pojawia się na przykład na jakimś zebraniu kardynałów, biskupów w Rzymie, nie pojawia się w trakcie na przykład parady pierwszomajowej na Placu Czerwonym, żeby się Rosja nawróciła. Nie pojawia się w żadnych krajach arabskich, żeby się Arabowie, muzułmanie nawrócili na wiarę katolicką. Nigdy tak nie, tylko u jakichś głupiutkich dzieci. Wszyscy patrzą, nikt nic nie widzi.
Na przykład widzą jakieś cudy słońca nawet, a nic nie słyszą. Po prostu tak, masz rację, to wszystko wygląda, jakby to było spreparowane. ... a nie faktyczna jakaś tam Maryja się pojawiała. W ogóle dzwonię, żeby zaprzeczyć teoriom. Myślałem o tym od jakiegoś czasu.
[03:17:09] - Płaskiej Ziemi.
[03:17:09] - Nie, podróży kosmicznych przez ludzi. To jest według mnie niemożliwe w ogóle.
[03:17:14] - Czyli co? Sugerujesz, że człowiek nigdy się nie wzbił w kosmos? Czyli jesteśmy zwolenniami płaskiej Ziemi.
[03:17:20] - Nie. Że nie ma szans na podróże kosmiczne, jakieś tam kolonizacje Marsa. To jest bezsensowne.
[03:17:26] - A Księżyca chociaż? To jest 360 000 kilometrów tylko. Księżyc.
[03:17:29] - Księżyca to już być może, ale też nie bardzo.
[03:17:33] - A jeżeli to się na przykład stanie w przeciągu kilkudziesięciu lat, to na przykład 20 lat.
[03:17:37] - Nie stanie się.
[03:17:38] - Dobrze, ale na przykład jak się stanie, to uznasz, że co? Że to jest fejkowe, że to po prostu nam robią wodę z mózgu i James Cameron nowy film kręci niby w realu?
[03:17:49] - To znaczy tak, ja na przykład zgadzam się z tym. To znaczy, ja mam taką teorię hybrydową, bo też jestem pod wrażeniem twoich kiedyś dawnych audycji o lądowaniu na Księżycu. Przyjrzałem się sam tym różnym materiałom i jestem przekonany, że jeżeli jacyś ludzie z Ziemi byli na Księżycu, to niemal na 100% było to filmowane nie na Księżycu, tylko w studio gdzieś na Ziemi. Na przykład jest kilka scen, które zauważyłem, są fejkowe. Otóż jest taka scena startu modułu lądowniczego. Stoi na powierzchni Księżyca i odrywa się moduł wzlotu do stacji bazowej na orbicie. Pamiętasz tą scenę z Księżyca?
[03:18:39] - No tak, że kamera podnosi się do góry.
[03:18:42] - Tak jest i podnosi się do góry.
[03:18:44] - No ale to wzięli linką jakąś czy jakimś elektromechanizmem.
[03:18:48] - No chwała metoda. Proszę mi pokazać jak to można linką zrobić, ale jak nie, to nie ma.
[03:18:55] - Ale na pilota nie było? Sterowania nie było? Radiem?
[03:18:59] - Co, Wi-Fi? Jak to sterowanie?
[03:19:02] - Nie, no przecież radio było. Niemcy mieli podczas II wojny światowej sterowane rakiety, V1 nawet były już sterowane. Sterowane joystickiem były. Radiem.
[03:19:15] - Ale nie ma możliwości. To znaczy, że cała misja kosmiczna na powierzchnię Miesiąca, tak się powinno mówić Miesiąca, a nie Księżyca, była po to, żeby zrobić sceny filmowe. Przecież oni w ogóle ratowali się tam z życiem. To w ogóle był pierwszy raz. To jest cud, że oni w ogóle wzlecieliby z tego Miesiąca, Księżyca, a nie żeby oni wzlatywali i jeszcze manipulowali joystickami, jak tam kamerą poruszać, żebyśmy z kadru nie wylecieli. To jest w ogóle niemożliwe. Musiał być obok kamery jakiś operator. Zwróć uwagę, że kamera też się zatrzymała. Ja nie pamiętam dokładnie tej sceny, bo już dawno nie widziałem. Też się zatrzymała i nie śledziła tego modułu w niebo, jak wzlatuje typu Challenger, tylko nagle wzniosła się na jakiś poziom i koniec.
I się urwało. Czyli ta linka, która pociągała ten moduł, który rzekomo startował, po prostu mogła się zatrzymać. Ale są inne jeszcze sceny, gdzie na przykład taki kosmonauta.
[03:20:23] - W wizjerze się odbija pewna rzecz, tak?
[03:20:28] - On podskakuje do góry i tak jak jakiś kangur, płynie wolno i spada na ten Księżyc z małą grawitacją wolniej. Tylko jedna sprawa, że on wyskakując do góry na butach podrywa również, po angielsku mówi się gravel, czyli kamyczki. Ten pył i kamyczki.
[03:20:49] - I co? I one szybciej opadają?
[03:20:52] - Szybciej opadają. Jakim cudem?
[03:20:53] - Nie ma takiej sceny.
[03:20:55] - No śniłeś, przecież widziałeś.
[03:20:56] - Przecież to by było niemożliwe, bo jakby coś takiego było, że kamyczek szybciej opada niż człowiek, to świadczy o tym, że to ściemy walą.
[03:21:05] - Ja wnoszę z tego, że to musiało być w studio na Ziemi zrobione przy ziemskiej grawitacji. Kosmonautę na lince, na gumce podwiesili, żeby wolno spadał, symulując grawitację mniejszą, ale nie można przywiązać linek do kamyczków. To kamyczki spadały już normalnym przyspieszeniem.
[03:21:26] - Jest jeszcze inne wyjaśnienie tego, że oni normalnie sobie tam podskakiwali, tylko zwolnili tam dwukrotnie po prostu prędkość taśmy.
[03:21:36] - Tak.
[03:21:36] - Bo wtedy jest podobny efekt. Nie, kamyczki wtedy opadały tak samo.
[03:21:43] - Też bym chciał być zwolniony.
[03:21:44] - Ja też. Masz rację.
[03:21:45] - Więc po prostu widzę takie czynniki, takie zjawiska, które stawiają całą tą teorię. To znaczy inaczej. Na przykład ja oglądałem filmy tutaj jakieś dokumentalne i mówią: „To jest skała z Księżyca” i tam ją badali. Skały księżycowe nie mają śladów na przykład wietrzenia czy procesów z udziałem wody i tak dalej. No dobrze, to Rosjanie też wysłali, Sowieci, misję na Księżyc, na Miesiąc. Pobrali próbki łunochodem, tak jak powiedziałeś, i przysłali skały. Ale to nie znaczy, że tam byli ludzie i że się filmowali kamerami. Inne tam są na przykład te argumenty, że te kamery po prostu musiały być, Hasselblad chyba, tak? Musiały być wydane na ogromne promieniowanie kosmiczne.
[03:22:42] - A to jedna rzecz. A jeszcze druga rzecz ważniejsza, że wszystkie prawie zdjęcia, większość zdjęć jest perfekcyjnie zrobiona, a przecież oni nie mieli wizjera. To znaczy mieli wizjer, ale on był bardzo słabo widoczny, bo mieli te filtry złote. Te złote wizjery, dużo słabiej widzieli przez nie. Pokryte złotem, tak jak na przykład są te gogle czy coś takiego, to one jeszcze bardziej zaciemniały niż gogle te hełmy astronautów. I był wizjer. Te aparaty mieli tutaj na piersi i mieli wyświetlany obraz. To znaczy wizjer mieli widoczny z góry, ale po prostu był tak niewyraźny Powinien był być tak niewyraźny, że zrobienie perfekcyjnego zdjęcia było naprawdę bardzo trudne.
[03:23:35] - Ja ci coś powiem, że prawdopodobnie nie mieli wizjera. Nie powiem ci, bo ten wątek tych kamer też jest jakiś tam.
[03:23:45] - No musieli, bo jakby nie mieli, to jakby robili zdjęcia. To jakby robili zdjęcia.
[03:23:48] - Nie, mieli przyczepione do klatki piersiowej. Celowali i przyciskali taki wielki guzik po prostu.
[03:23:55] - A przecież ostrość musisz ustawić. No jak? Przecież ostrość musisz ustawić.
[03:24:00] - Ostrość tak, pokrętłem mogli pokręcić, ale w ciemno.
[03:24:03] - Ale to musisz widzieć. Nie, w ciemno nie mogło być. Nie mogło być w ciemno, bo nie ustawisz w ciemno.
[03:24:10] - Jest właśnie jedna z przyczyn dla sceptyków, tak zwany moollet effect.
[03:24:14] - Był wizjer w aparacie. Musiał być, przecież nie mogło nie być. No co ty, kto by podradził? To już teorie spiskowe jakieś, że nie mieli.
[03:24:23] - Zrób eksperyment. Wejdź do kombinezonu, powiedzmy nurka i spróbuj spojrzeć w dół do wizjera jakiegokolwiek. Nie da rady. Po prostu nie ma takiej możliwości. Możesz patrzeć przed siebie, ale nie możesz patrzeć na swoją klatkę piersiową do wizjera, jeszcze tam spoglądać, czy dobrze to się ustawia. Oni to robili na zasadzie, że klatką piersiową, ciałem się na jakiś kierunek nastawił i mógł pokrętłem coś tam, też na zasadzie plus minus, że to jest bliżej albo dalej i przycisnął wielki guzik rękawicą kosmonauty i tyle. I z tego wyszły takie wspaniałe, cudowne zdjęcia. Ja nie twierdzę, że to jest niemożliwe, żeby te zdjęcia zrobić, ale one powinny być tak jak sugerujesz, troszkę źle skadrowane, nieostre, z mnóstwem śladów po promieniowaniu kosmicznym, z zużyciem tej błony fotograficznej. A tu nie ma. To są przecudnej jakości zdjęcia, pięknie skadrowane i tak dalej.
[03:25:27] - Mało tego, jest jeszcze znacznie gorzej, że te wszystkie zdjęcia, oryginały przede wszystkim filmów są niszczone. Albo zniszczone, albo gdzieś nie wiadomo gdzie, że to wszystko gdzieś tam niszczeje, ale o części mówisz, że zostały zniszczone oficjalnie.
[03:25:44] - No właśnie, to jest największa, kolejna.
[03:25:47] - Przecież to jest bardzo podejrzane.
[03:25:50] - Wiesz co, ja ci coś powiem. Za takie coś, to ktoś powinien pójść do więzienia i nigdy z niego nie wyjść. Bo co to znaczy, że cały naród amerykański wydaje biliony dolarów na misje? Ludzie zginęli, kosmonauci, ileś tam tych test pilotów zginęło testując, przygotowując się do tej misji. Kilku poleciało za jakieś ogromne miliardy, biliony dolarów, po czym wyniki tej zginęły z archiwum. To jest jakaś kpina. To powinny być najcenniejsze rzeczy, jedne z najcenniejszych obiektów na Ziemi, pamiątki z podróży człowieka na satelitę Ziemi. A tu nagle zniknęło. Jak to jest możliwe? Nie twierdzę, że nie było tam żadnej misji, ale nie tak, jak nam to przedstawiono.
To, jak przedstawiono, jest bardzo prawdopodobne, że jest to hoax, że jest to dokręcone, przygotowane na Ziemi potem, tak jak to sugerują sceptycy. Ale co chcę powiedzieć, ja uważam, że w ogóle podróże na przykład na Marsa nie są możliwe, a już na pewno w odległe rejony poza Układ Słoneczny. Chyba że jest jeden jedyny warunek: chyba że będą robione na zasadzie magicznej. Magia, czyli jakichś praw przyrody, nie mówię, że nieznanej technologii, tylko nieznanych w ogóle jeszcze praw przyrody, o których nie mamy pojęcia. I tylko dlatego, bo jeżeli rozważamy te podróże załogowe, kosmiczne w oparciu o znane nam prawa przyrody, prawa fizyki, prawa chemii, to jest to niewykonalne z powodów ekonomicznych, technicznych i tak dalej. Po prostu nie ma tyle paliwa, to się nie opłaca. To już poprzedni, którzy dzwonili do ciebie, mówili, że.. Zresztą też nie dlatego. Ja inne argumenty tu podnoszę, które mi w ostatnich tygodniach i miesiącach przyszły na myśl. Otóż bardzo się interesuję ekologią Ziemi, przeludnieniem Ziemi, zużyciem zasobów, zatruciem powietrza, zużyciem paliw kopalnych i zmiany klimatu.
Wszyscy mówią tak, wszyscy się tu zgadzają, że odkryliśmy ileś planet i na tamtej planecie, przy tamtym układzie gwiezdnym mogłoby powstać życie. Dlaczego? Bo mówią, ta planeta jest wielkości podobnej do Ziemi i jest w takiej odległości od tamtejszej gwiazdy, że warunki powinny panować takie podobne na Ziemi. Nie za zimno, nie za ciepło i tak dalej. Faktycznie wszyscy sugerują, że życie może powstać tylko i wyłącznie na planecie odległej, podobnej do Ziemi, i nikt nie wyciąga wniosków. Jeżeli tak, to znaczy, że i to życie będzie podobne do Ziemian, do nas, do ludzi. Czyli krótko mówiąc, będą mieć czy mieliby tamci kosmici wszystkie problemy cywilizacji, jakie my mamy, czyli przeludnienie, zatrucie ich środowiska, zatrucie zasobów, powstanie jakichś religii dziwacznych, bogów dziwacznych, zasad zwyrodniałych, sprzecznych z prawami przyrody, dziwacznych. I po prostu zanim oni by wytworzyli cywilizację zdolną do podróży na Ziemię, po prostu by wyginęli sami zatruci na własnej planecie. Zużyliby wszystkie kopalne zasoby węglowe. Jeszcze mam pytanie do ciebie, bo ty tutaj upierałeś się, że jest jakieś takie Możliwość powstania atomów bardzo ciężkich, ale stabilnych, tak?
[03:29:55] - Tak. Czyli tak zwana wyspa stabilności. Zaraz powiem, jak to się dokładnie nazywa.
[03:30:01] - Właśnie, bo chodzi mi o to, że tamci kosmici musieliby mieć, rozwijając ich cywilizację, wszystkie pierwiastki, jakie my znamy. Nie mogliby wskoczyć na jakieś inne cudowne pierwiastki, których nie ma na Ziemi, bo to jest sprzeczne z prawami fizyki przyrody, które my znamy, że nie ma tak, że na innych światach, na innych gwiazdach, innych planetach są inne pierwiastki. Nie. Jest węgiel, wodór, tlen i tak dalej. Dopiero później ewentualnie gdzieś jakieś wysokie pierwiastki. Co do tych pierwiastków ciężkich, to ja ci chciałem zadać pytanie: po co? Po co mielibyśmy mieć te pierwiastki, skoro one uważam, by były mało przydatne. Większość tych cięższych pierwiastków jest wykorzystywana do celów fizyki nuklearnej, do rozszczepiania, do uzyskiwania energii czy jakichś innych użyteczności, ale nie do tego, żeby budować z nich mieszkania czy jakieś obiekty, czy statki kosmiczne.
[03:31:04] - Nie wiemy. Posłuchaj, Konradzie, ze story spiskowych podobno jest jeden izotop pierwiastka 115, stabilny, który służył do napędzania tych obiektów UFO.
[03:31:19] - Może tak.
[03:31:20] - Tak. Ten pierwiastek ma to do siebie, że jest bezpiecznym paliwem. To znaczy jest paliwem o najwyższej energetyczności i z niego powstaje antymateria w bardzo łatwy sposób. To jest coś niesamowitego. Powiem, jak on działa. Mamy atom tego pierwiastka, który jest stabilny, ten 115. Uderzamy w niego protonem i jak to zrobi, to on się rozpadnie na jakieś inne pierwiastki, ale wytworzy antyproton. I ten antyproton będzie pochłonięty przez inny proton, wytwarzając olbrzymie ilości energii. Czyli oprócz tego, że jest energia z rozpadu, która jest olbrzymią energią, to plus do tego jeszcze mamy energię z antymaterii, która powstaje z tego. To jest dosyć skomplikowane.
O tym mówił Bob Lazar. To jest bardzo niewiarygodne dla większości, ale to się trzyma kupy, ta jego hipoteza. Ja nie wiem, nie jestem fizykiem ani jądrowym, ani chemikiem, ale mówił, że coś takiego może być. Natomiast wyspa stabilności to jest naukowa sprawa i chcę tu wam przedstawić, że to było Glenna Seaborga, tak jak mówiłem, czyli chemika, który otrzymał Nagrodę Nobla z chemii oczywiście. Wyspa stabilności jest to częściowo potwierdzona hipoteza głosząca, że istnieje grupa izotopów superciężkich pierwiastków chemicznych, których jądro atomowe wykazują znacznie wyższą trwałość niż inne z tego obszaru liczb atomowych. Okazuje się, że już stworzono pierwiastki semi stabilne. Oczywiście nie stabilne, ale dużo bardziej stabilne niż niektóre, które mają czas, na przykład kopernik. 112 pierwiastek nazywa się kopernik. To jest śmieszne, ale tak się nazywa. Ten pierwiastek ma czas połowicznego rozpadu 8,9 minut.
Taki metastabilny izomer tego pierwiastka ma prawie 9 minut. Wiem, że to jeszcze nie jest długo, te 9 minut, ale już coś jest.
[03:33:40] - To, co powiedziałeś, faktycznie mnie się teraz wydaje, że miałoby to sens, ponieważ ogólnie w podróżach kosmicznych czy w lotnictwie materiały powinny być nie jak najcięższe, tylko jak najlżejsze, tylko byle miały wytrzymałość. Niestety to jest problem, większość tych materiałów, powiedzmy lotnictwo i tak dalej. Zresztą zwróć uwagę, co się dzieje z samolotami. Ten najnowszy super Airbus i tak dalej. To są jakieś materiały kompozytowe, ponieważ celem produkcji statków latających czy kosmicznych jest zmniejszanie masy tego przy zachowaniu albo zwiększeniu wytrzymałości materiałów. A produkcja do celów kosmicznych materiałów o bardzo dużej masie atomowej, ciężarze, gęstości mijałaby się z celem. Jakie zastosowania by miały? A jeżeli paliwo bardzo efektywne, to jest inna sprawa. Chcę jeszcze tylko powiedzieć jedną rzecz. Przypomniałem sobie.
Jak rzucicie okiem na chatango.com, Nocne Radio, Nocne minus Radio, to tam Orb puścił fragmenty animowane z tych filmów z Księżyca, miesiąca. I tam jest film startu tego modułu, powrotu do stacji bazowej na orbicie Księżyca, miesiąca. I właśnie tam jest jeszcze jeden przykład. Kamera się podnosi, jak widać to, co mówiłem, że operator musiał, ale jest jeszcze jeden. Ja zwróciłem na to i nikomu jeszcze nie mówiłem o tym. Skorzystam z tej okazji. Tam w ogóle nie ma silników rakietowych. Tam jest tylko jakaś eksplozja typu wybucha balon, a później ten moduł ruchem jednostajnym do góry po prostu się unosi. Ja rozumiem, że jest mniejsza grawitacja na satelicie Ziemi, Księżycu, ale to nie znaczy, że tej grawitacji nie ma. Ona tam nadal jest.
Tam cały czas powinny pracować silniki odrzutowe, żeby tą masę z tymi kosmonautami.
[03:36:00] - Rakietowe, Konradzie.
[03:36:02] - Rakieta. Tam nie ma silników. Jest jeden wybuch. Tak by się to mogło zachowywać, gdyby to było poza wielkim ciałem niebieskim, gdyby to było gdzieś w wolnej przestrzeni.
[03:36:19] - W próżni, w mikrograwitacji.
[03:36:21] - Ale nie, nie o to chodzi, że w próżni.
[03:36:23] - W próżni z mikrograwitacji, z dala od, tak.
[03:36:25] - Z dala od grawitacji. To tak by mogło być, że jedna eksplozja i wtedy faktycznie są prawa newtonowskie. Raz nadany ruch, ciało mające ruch porusza się ruchem jednostajnym po linii prostej i tak dalej. To są newtonowskie prawa. Ale tu jest siła przyciągająca ten obiekt w dół, więc sobie wybucha, wznosi się do góry i powinien spaść na powierzchnię Księżyca. Nie spada, mimo że żadnych silników rakietowych nie widzimy, żeby zwalczały, przeciwdziałały przyciąganiu przez Księżyc.
[03:37:01] - Faktycznie kamera pięknie śledzi ten obiekt.
[03:37:04] - Wznosi się, wznosi i zwróć uwagę, zatrzymuje i wtedy on może odlecieć gdzieś poza kadr i tak dalej. Bez sensu.
[03:37:13] - Właśnie świetnie zrobione.
[03:37:16] - Świetnie zrobione z punktu widzenia ziemskiej sztuki filmowej.
[03:37:22] - Sztuki filmowej.
[03:37:23] - Propagandy, tak. Ale dla nas, ludzi inteligentnych i dociekliwych, my tutaj nie damy się tak łatwo nabrać.
[03:37:31] - Jest coś, jeszcze mogę tylko podsumować ten filmik. Przypomniał mi się komiks z Tytusem de Zoo. Taki inteligentny komiks bardzo. I był taki wierszyk właśnie, że latacz jakiś zrobili, że ten Tytus de Zoo mógł latać i stwierdzili, że to polski był wynalazek, który umożliwiał Tytusowi latanie. „Wynalazek, choć nie z USA, w górę niesie nam Tytusa”.
[03:37:58] - No właśnie. Ale wiesz, chciałem wrócić jeszcze do tych podróży kosmicznych.
[03:38:03] - Dobrze, na koniec już, Konradzie. Jeszcze pytanie do ciebie ważne. Jeszcze dodasz swoje rzeczy. Ale czy jesteś za inwazją Ziemi, inwazją Marsa?
[03:38:17] - To tłumaczę, że sprowokowałeś mnie do dalszych przemyśleń.
[03:38:21] - Inwazja Ziemi, czyli jednak zdecydowanie to będzie.
[03:38:24] - Nie. Ziemia jest ku katastrofie. Jako Zbawiciel was ostrzegam. Z powodu przeludnienia i niedoborów energetyki, zatrucia powietrza, zmian klimatycznych cywilizacja ludzka stoi u progu załamania się. Cywilizacja polska w Polsce stoi u progu. Posłuchajcie sobie, co mówi zmarły poseł Kukiz'15 Rafał Wójcikowski jeszcze za życia, jeszcze w styczniu miał ostatni wykład niesamowity. On mówi, że w około 2012 system finansowy, przepraszam 2023, 2024, gdzieś tak, z powodu procesów demograficznych ekonomia Polski, finanse, demografia się to załamie, zawali się ten system cały. W związku z tym, o czym my mówimy?
[03:39:14] - A skąd to wie? No nie wie tego.
[03:39:16] - On to tłumaczył tak, że wejdzie wiek emerytalny wyższy demograficzny z poprzedni, a u nas pojawi się w tym czasie niedobór dzieci. Po prostu niedobór, rok do pracy na rynku, bo po prostu niż. Młodzież wyższy populacyjny wejdzie w wiek emerytalny, a niż populacyjny wejdzie w wiek produkcyjny. I plus pamiętasz niedawno dług na tablicy Balcerowicza w Warszawie przekroczył 1 bilion złotych, Polacy mówią chyba trylion na to, jakieś niewyobrażalne sumy. To nie ma prawa się utrzymać. To albo się musi skończyć wojną, wojną domową, albo załamaniem, wielkim kryzysem. A my mówimy o podróżach na Marsa. Za jakie pieniądze? Kolejny mój argument. Słuchałem ciebie i ktoś mówi: „A, bo to prywatne firmy sfinansują”.
Ile? 100 bilionów dolarów? Po co? To jest wyrzucanie pieniędzy w błoto, a dokładnie w przestrzeń kosmiczną. Firmy prywatne, zwykle kapitalistyczne, po to robią coś, wykładają ogromne pieniądze, żeby później z tego mieć zysk, czyli zwrot z inwestycji. Jak po wyłożeniu 100 bilionów dolarów na wysłanie jakichś tam załóg na Marsa, jak oni by mieli odzyskać te pieniądze? Co, robiąc film dokumentalny z tego, jak myśmy wysłali ludzi na Marsa? Nie da się. Ja nie mówię technologicznie, tylko z przyczyn ekonomicznych to wcześniej dojdzie do zamieszek i wojny domowej w USA, która obali władzę, która wyrzuca pieniądze podatnika, biliony w kosmos. Zwróć uwagę, właściwie to by było wydawanie bilionów dolarów na samobójstwo kilku ludzi na Marsie.
Tylko taki specjalny rodzaj samobójstwa. Nie wrócą, być może z lotu. Po prostu dla zabawy. Ktoś może górnolotne takie idee. „No ale to robimy, żeby nie pytać się, jak to jest łatwe, tylko jak trudne i że to ze względu na eksplorację nieznanego, zdobywanie nowych rubieży”. Ale tego już wyborcy nie kupią. Już wybrali takiego człowieka jak Trumpa, bo mają dość tej polityki snucia jakichś wizji niezniszczalnych. Ludzie po prostu chcą mieć pracę, dom, być w stanie założyć rodzinę i wychować dzieci, wykształcić, a nie myślenie o jakichś tam księżycach, Marsach i tak dalej. Słusznie powiedział mój przedmówca, że ten postęp był właśnie stymulowany przez zimną wojnę między zachodnim kapitalizmem, wschodnim komunizmem i to stymulowało. Dopóki tego nie będzie, jakiegoś powodu ekstra Pozaekonomicznego do ideologicznej walki, ekonomicznych powodów nie ma.
Prędzej my tu zginiemy na Ziemi, zużywając nasze zasoby i niszcząc środowisko naturalne, niż dokonamy podboju kosmosu nawet w obrębie naszego układu.
[03:42:35] - Czyli też uważasz, że Blue Beam Project, czyli tego wyświetlenia postaci biblijnych, UFO, inwazji, fikcyjnej inwazji kosmitów też nie będzie, bo wcześniej się wykończymy sami jako cywilizacja?
[03:42:50] - Nie dlatego, to z innych przyczyn. Ja właśnie słuchając ciebie czy innych w Paranormalium czasem debat, jakichś filmów, zrozumiałem, że po co? Po co mieliby? Oni są z takiej samej planety jak nasza i rozwinęli się tak bardzo, że byliby w stanie tu przylecieć, to rozumiem, że są już na tyle inteligentni i mądrzy, że nie potrzebują przylatywać na Ziemię i zdobywać. Paradoksalnie, bo są na tyle mądrzy, że już się nauczyli żyć na własnej planecie w obrębie znanej.
[03:43:33] - Okej, ty mówisz o kosmitach.
[03:43:35] - O kosmitach, tak.
[03:43:36] - A ja mówię o Ziemianach, którzy będą udawali inwazję kosmitów, żeby za tak zwaną mordę ludzi wziąć, za podbód.
[03:43:45] - Tak, to jest bardzo prawdopodobne.
[03:43:48] - A prostaczki, ludzie niewykształceni to uwierzą w to. Jeżeli dzisiaj wierzą w 9/11, że to zrobili ludzie z nożami do cięcia papieru i w to wszyscy wierzą. 99 ileś procent wierzy w oficjalną wersję 9/11, wierzą w te fikcyjne zamachy, które się odbywają na świecie, na przykład w Orlando i tak dalej, czy w Sandy Hook, gdzie ludzie dookoła sobie chodzili, wchodzili do szkoły, wychodzili, wchodzili, wychodzili. Potem szkołę zrównali z ziemią. Nie ma żadnych dowodów. Dziękuję, idźcie spać Ameryko, wszystko już odkryliśmy. Takie coś to będzie betka. Ludzie w to uwierzą. W telewizję pokażą, media pokażą, tu powiedzą, zrobi się panika i każdy, kto będzie myślał inaczej: „Ludzie, ale przecież to jest Blue Beam, to nas rolują”, będzie uważany za świra i zamknięty w szpitalu psychiatrycznym.
[03:44:36] - Tego się boję. Ja już mówiłem to przy okazji tych awatarów holograficznych czy jakichś innych Artificial Intelligence. Tak, ja ci powiedziałem. Ja cieszę się, że już nie będę żyć za te kilkadziesiąt lat, bo wchodzimy w erę piekła na ziemi. Wszystkie reżimy, gestapo, NKWD, CK, jakby mieli takie narzędzia, jakie rozwój nauki i technologii daje przyszłym władcom narodów ziemi, to nie upadłby komunizm i tak dalej.
[03:45:22] - Ale wiesz dlaczego? Bo jakby ludzie nie wiedzieli, jak na Zachodzie się żyje, to by nie protestowali, w takich ciskach jak w Korei Północnej. Ludzie nie są w stanie zrozumieć, że im cały czas się powtarza, że są rajem na ziemi, że dookoła to jest naprawdę źle, że tam źle ludzi traktują, że to jest tragedia. Co prawda ta propaganda teraz mniej działa, bo pomimo że jest zamknięty reżim, to i tak docierają informacje jakieś do nich. Ale za komuny-
[03:45:47] - Wiesz co, jest inny problem. Ty mówisz o zamkniętych reżimach i tak dalej. Problem jest w tym, że te rzeczy dzieją się nie w jakichś koreańskich reżimach czy gdzieś tam w Wietnamie, czy innych pomieszkach. Te rzeczy dzieją się już w tej rzekomo wolnej, najbardziej rozwiniętej Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, że te wszystkie nowe technologie to nie będą wykorzystywane przeciwko nowo odkrytemu szczepowi w dżungli Amazonii, tylko one będą wykorzystywane tu, w Ameryce, w Europie przeciwko nam, czyli mieszkańcom rozwiniętych krajów, cywilizacji. Po prostu czasy wykorzystywania mitologii biblijnej do ogłupiania ludzi już się skończyły. Kończą się już na naszych oczach. Ludzie w to już przestali wierzyć, więc trzeba będzie wymyślać jakieś inne, tak jak sugerujesz, straszaki na ludzi, żeby utrzymywać te miliony ludzi populacji w posłuszeństwie.
[03:46:57] - Słuchaj, Konradzie, te rzeczy są już wyjaśnione. To nie jest, że ja sobie wymyśliłem ten Blue Beam Project, bo on był tak naprawdę już zapowiedziany przez twórcę tego projektu, przez twórcę, który rozwijał holografię. On nazywał się Serge Monast, wydał książkę „Project Blue Beam” w 1994 roku. Co to był za człowiek? To był człowiek, twórca, technolog. Pracował po prostu nad tą technologią. Ujawnił tą technologię, bo zrozumiał, do czego ona będzie użyta. On już wiedział, na jakim poziomie jest. I wyobraź sobie, w '94 roku opublikował książkę, a w '96 co się zdarzyło? Dwa lata później co się stało?
[03:47:48] - Miał wypadek.
[03:47:49] - Nie, atak serca. Serce, serducho mu nie wytrzymało. Miał 51 lat. Znaczące, ale w wieku 51 lat, gdzie dobrze zarabiał, może o siebie nie dbał, ale obok tego później, w tym samym roku, właśnie w '96 czy tuż po nim, czyli w '97, kilka tygodni później umiera Ken Adachi. Też kolejna osoba, też na atak serca, który pracował też nad projektem Blue Beam. Także tutaj są przypadki po prostu. A ta technologia w ogóle nie istnieje. Książkę można sobie kupić. To jest dzisiaj fenomenalny świat, że mamy dostęp do informacji, jak tylko chcemy Tylko ludzie nie chcą wiedzieć. Ludzie chcą tylko żyć w takiej tempocie umysłowej i tylko bronić się na zasadzie, że jesteś idiotą, teoretykiem spisku, foliarzem i tak dalej.
Ale nie chcą zobaczyć na dowody, nie chcą zobaczyć na to, co jest, na jakim poziomie jest technika ukryta, a na jakim poziomie jest technika, którą nam wciskają prostaczkom w telewizji. To po prostu jest przepaść.
[03:49:04] - Ja ci coś powiem. Ja obserwuję te wydarzenia polityczne i dokąd zmierza ludzkość. I ja tego nie rozumiem, do czego prowadzą ci, którzy mają ogromne wpływy, władzę i metody manipulacji. Ja ich nie rozumiem kompletnie. Ty próbujesz jakieś teorie snuć i tak dalej, ale z mojego punktu widzenia jest to kompletnie nieracjonalne i właściwie jest poczucie bezsilności. Bo ja jako Jesus Antichristos powołam się na Jezusa Chrystusa z Biblii. Mitologiczna postać biblijna, który powiedział, że po owocach poznacie, czy to drzewo jest dobre i tak dalej. Rządy, przywódcy światowi, system, jaki wytworzyli, nazwijmy to drzewo tej cywilizacji, wydaje jak najgorsze owoce. Więc jeżeli mamy, tak jak Jezus Chrystus w Biblii mówił, po owocach poznawać tę cywilizację rządzących nami, to jest to totalnie głupie, przede wszystkim głupie, a z tego, co wynika, i złe. Ja kompletnie nie widzę jakiegoś celu, do którego ta ludzkość zmierza, więc nie wiem.
Próbuj snuć jakieś teorie, ale proponuję spróbuj to jakoś unifikować, żeby to się jakoś splatało w całość. Po co oni to robią, te różne dziwne projekty? Jeszcze póki była zimna wojna między kapitalizmem zachodnim, socjalizmem, komunizmem wschodnim, to jeszcze się trzymało kupy. Wiadomo było, że Amerykanie coś robią, NATO coś robi, żeby przeciwstawić i osłabić sowiecki blok rosyjski. Ale teraz? Wydumali sobie jakiegoś wroga w postaci muzułmańskich terrorystów. Zamiast ich zablokować, to ich wpuszczają na nasze terytoria. I jeszcze zamiast budzić ludzi, że niebezpieczeństwo nadchodzi, bo są terroryści, to dzisiaj się dowiaduję, że papież mówi, że żadna religia nie może być zła i terrorystyczna, a wszystkie religie są cacy i dobre.
[03:51:29] - To jest zapowiedziane. O Watykanie to są rzeczy zapowiedziane od dawna.
[03:51:35] - Ale to jest pranie mózgów ludzi.
[03:51:37] - Nie. Oni chcą stworzyć jeden Kościół. Celem Watykanu nie jest katolicyzm, chrześcijaństwo. To jest Rzym. Watykan to jest kontynuacja Rzymu. Czy Rzymowi chodziło o to, żeby wierzyć w Boga? Nie. Im chodziło, żeby rządzić nad takim światem, najlepiej nad całym światem. A być może Watykan ma takie powiązania banksterskie, to wszystko jest poukrywane. Ale są whistleblowerzy, którzy twierdzą, że ludzie z Watykanu przyjeżdżają do City of London i tam z największymi, z Rockefellerami, Rothschildami ręka w rękę ustalają, co ma się dziać dookoła.
Przedstawiciele oczywiście w garniturkach, ale watykańscy. Bo wiadomo, że papież nie przyjedzie i nie będzie tam paradował, ale wysłannicy jego już tak. To są fakty. Szefowie CIA to byli rycerze maltańscy, którzy podlegali pod papieża. Zdarzało się, że to byli też ludzie, którzy byli protestantami czy nie byli katolikami, ale byli ludzie, którzy byli rycerzami maltańskimi. To, o czym my mówimy, kto pod kogo podlega? Na przykład Alan Dallas podlegał absolutnie pod papieża. Był agentem papieża. Więc jeżeli szef CIA działa dla papieża, to jak to wszystko możemy rozegrać? I Watykanowi chodzi o to, żeby stworzyć jeden Kościół.
Nie da się dalej kontynuować jednego Kościoła katolickiego, który upada. Oni chcą zrobić New Age i chcą wchłonąć wszystkie religie świata. Nie da się wszystkich, ale jak najwięcej wchłonąć i po prostu zrobić jeden wielki Kościół. Czyli połączyć muzułmanów z chrześcijanami, Żydów nie wszyscy się dadzą, ale duża część się da.
[03:53:31] - Że oni rozmiękczają i piorą mózgi tylko i wyłącznie ludziom wywodzącym się czy tkwiącym w kulturze chrześcijańskiej. Zwróć uwagę, że jakoś w świecie, w krajach, społecznościach, narodach muzułmańskich oni tego nie robią. Oni zupełnie tolerują Arabię Saudyjską. To samo w Afganistanie. W Afganistanie czy Pakistanie są fundamentaliści muzułmańscy. Byleście nie ruszali, nie atakowali wojsk USA, to gadajcie sobie, co chcecie. Możecie sobie likwidować szkoły dla dziewczynek, możecie je w burki odziewać i tak dalej. Tam jakoś dziwnie im umysłów nie piorą. Tylko tu nam w Europie i w Ameryce, nawet w Australii. Więc to jest jednostronne.
Ale to, co ty powiedziałeś, przy okazji sam to jakoś dziwnie zauważyłem, że Jeżeli powiedziałaś, że albo Watykan jest kontynuacją Imperium Rzymskiego, coś takiego chciałaś powiedzieć czy powiedziałeś. Dobrze, ale to nie jest tak, jak powiedziałaś, bo jeżeli już, to jest imperium nieautonomiczne, niesamodzielne, niesuwerenne. Papież, Watykan, Kościół katolicki nie jest samodzielny i suwerenny, żeby nakłaniać innych do wykonywania rzeczy, na chwałę Kościoła. To jest wręcz odwrotnie. Mam wrażenie, że to Watykan i Kościół katolicki jest na wynajęcie. Wynajmuje się do wykonywania zadań jakichś zewnętrznych zleceniodawców. Słuchajcie, potrzebujemy tutaj dokonać najazdu muzułmanów na Europę, żeby wynarodowić Europę. To słuchajcie, pojedźmy do papieża, niech nam pomoże tego dokonać. Niech pojedzie do obozów dla uchodźców i powie, że wszystkie religie są najlepsze i powinniśmy miłować, obmywać nogi muzułmanom i tak dalej. I papież to wykonuje zlecenie.
Po prostu jeździ do Krakowa.
[03:55:45] - Co Watykan za to dostaje? Ile kasy?
[03:55:47] - Właśnie nie wiem. Tłumaczę ci, że mnie się to w logiczną całość nie układa, bo jeżeli ktoś twierdzi, że jest namiestnikiem Boga na ziemi, to powinien się zachowywać tak, że to innych powinien skłaniać do podporządkowania.
[03:56:04] - Ale to jest mądrzejsza taktyka.
[03:56:06] - A tu jest dokładnie odwrotnie.
[03:56:08] - Bo chcą zrobić jeden Kościół newage'owy, a nie 30 walczących ze sobą. Bo wtedy jak będzie 30 walczących ze sobą, oni będą chcieli jak największy ruch zrobić religijny. Część muzułmanów na pewno na to pójdzie, część buddystów pójdzie i tych innych, że to będzie niezrobione w formie. Zauważ, że to nie jest w formie, że Watykan jest tutaj najważniejszy i wszystkich bierze, tylko Watykan jest startującym do rozmowy o religiach i ekumeniźmie. Już Jan Paweł II. Chodzi o to, żeby była rada Kościołów. To nie będzie tak na zasadzie, że wszystkich wchłoniemy. Tylko rada Kościołów. Watykan będzie na to łożył duże pieniądze, będą ludzie się spotykali, oni będą pokojowi, fajnie gadać, a później wszystkie w tych religiach rzeczy będą się rozmywały i będą wszyscy szukali rzeczy wspólnych, ekumenicznych. I na tym to będzie polegało.
[03:57:07] - Jest problem. Ty mówisz, żeby powstał jeden taki globalny Kościół, jak ty to nazwałeś. Tylko jest jeden problem, że to Kościoły nie są globalistyczne. Kościoły nie są budowane w Pakistanie, w Arabii Saudyjskiej, w Afganistanie. Jest odwrotnie. To meczety są fundowane przez Arabię Saudyjską. W Warszawie budowany meczet, chyba w Gdańsku, mnóstwo meczetów w Niemczech, w Wielkiej Brytanii otwarto w Londynie. Ja byłem, wielki meczet na wschodzie Londynu. To nijak się ma do tej twojej teorii, o jednym wspólnym Kościele. Jeżeli już, to oni dążą do zrobienia jednego globalnego meczetu, a nie Kościoła.
Jest wyraźnie jednostronne.
[03:57:54] - Bez przesady.
[03:57:55] - Jak bez przesady? Tak jak powiedziałem.
[03:57:57] - Ile wybudujesz tych meczetów? Wybudujesz trochę, ale to wszystko wymaga kosztów.
[03:58:01] - Ciągle są budowane.
[03:58:02] - Watykan doskonale sobie zdaje sprawę, że nawet Arabia Saudyjska finansuje to wszystko. To jest tylko moment i nie będzie pieniędzy. Jak nie będzie pieniędzy, to te wszystkie meczety się posprzedaje i ludzie będą tam robili sklepy.
[03:58:15] - Za meczety przy ulicy...
[03:58:17] - Tam się nie utrzyma. Jest za mała populacja muzułmanów w Europie, żeby byli w stanie utrzymać meczety. Nie są w stanie.
[03:58:24] - Nie mawek się. Jest już ich miliony i trwa wyścig na płodność, ich dzietność.
[03:58:29] - Tak, ale oni są biedni. Państwo odcina im fundusze. Dziękuję.
[03:58:33] - To zupełnie nie ma znaczenia.
[03:58:34] - Ma znaczenie, bo jak ktoś nie ma pieniędzy, to nic nie utrzyma.
[03:58:38] - Żadnego. Zwróć uwagę na historię podboju Ameryki Środkowej i Południowej przez Europejczyków. Mocarni, brodaci, jasnoskórzy.
[03:58:49] - Konradzie, cztery godziny audycji. Ja przepraszam ciebie, ale musimy zmienić temat religijny, bo zawsze kończymy tematem religijnym. Szybciutko.
[03:58:59] - Podam ci przykład. Hiszpanie, Portugalczycy podbili Amerykę Środkową, Południową. Zniewolili, zniszczyli cywilizację, zniewolili ludzi, byli biedni i tak dalej, tylko było ich dużo i byli płodni. Gdzie są Hiszpanie teraz? Większość Ameryki Południowej jest przejęta przez-
[03:59:19] - Zapomniałeś, że Watykan w tym też uczestniczył, współuczestniczył. A gdzie jest Watykan? A gdzie jest Hiszpania, a gdzie jest Watykan?
[03:59:24] - Po prostu nie trzeba być bogatym, żeby podbić, by przejąć władzę czy przejąć terytorium. Nawet jest lepiej, żeby być biednym, tak jak muzułmanie, jak sugerujesz, ponieważ wtedy jest płodność większa. Wszystkie wskaźniki. Zresztą chcę ci jeszcze zwrócić uwagę, że w ostatnich dniach zmarł Hans Rosling, ten szwedzki lekarz, który tak propagował, że w ogóle nie ma problemu z przeludnieniem, że już dzietność spadła i w ogóle nie ma problemu. Nie przejmujmy się, bo wystarczy tylko edukować dziewczynki, zwiększać poziom edukacji w społeczeństwie i wtedy spada statystycznie dzietność. W związku z tym ja ci to mówię, że statystyki, nawet Hans Rosling o tym mówi, że im biedniejsze są rodziny, tym większa jest tam płodność i więcej dzieci. W związku z tym nie trzeba być bogatym, żeby zająć jakieś terytorium, tylko to będzie trwało pokolenie, dwa, trzy, cztery, ale oni dopną swego celu.
[04:00:23] - Jasne, Konradzie. Zobaczymy, jak to będzie, ale to są rzeczy znane o tych sprawach z Watykanem. Nie wszyscy się zgadzają, ale sami whistleblowerzy z samego Kościoła pisali o tym. Avro Manhattan na przykład, Malachi Martin. Takie dwie książki chyba, które właśnie ci autorzy wydali, którzy widzieli, co się dzieje w Watykanie. Ale dobra, zostawmy te sprawy, bo dzisiaj rozmawiamy o kosmosie, a znowu na religię wchodzimy.
[04:00:54] - Aha, faktycznie. To się jakoś dziwnie łączy. Bo to się łączy z przeludnieniem i zasobami, do których ja nawiązałem. Ale co ci chcę jeszcze powiedzieć?
[04:01:03] - Na sam koniec. Kunradzie, kończymy. Na sam koniec proszę.
[04:01:06] - Wiem. Mieliśmy taką rozmowę o spotkaniu z Antychrystem i tak dalej. Ja się tam przedstawiałem. Ale słuchaj, minęło parę lat, to było 2013.
[04:01:15] - I nikt nie pamięta tej audycji, tak? Czy co?
[04:01:18] - Nie, nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że ja wtedy myślałem: „O, co ja wygaduję, że jestem Antychrystem, katolicy się obrażą na mnie”.
[04:01:26] - Przestraszą w ogóle, nie obrażą. Boją się ciebie.
[04:01:30] - Słusznie, przestraszą. To było 8 listopada 2013. Minęło parę lat od tego czasu, mamy 2017. Ja, który twierdzę otwarcie, że jestem Antychrystem, jak patrzę, co wygaduje papież katolicki, to ja zwracam honor. Papież jest jeszcze większym Antychrystem niż ja. Gdybym ja był katolikiem, to byłbym wielce oburzony nie na jakiegoś tam Antychrysta, tylko na papieża swojego. Co on wygaduje, co on robi? Tyle na koniec. Dziękuję bardzo za rozmowę. Pozdrawiam słuchaczy Nocne Radio i wszystkich Paranormalium i wszystkich innych retransmitujących Teorię Chaosu i ciebie, Claude.
Wszystkiego dobrego.
[04:02:14] - Dzięki, Kunradzie. Wszystkiego dobrego. Trzymaj się. Do usłyszenia.
[04:02:17] - Patrzmy w gwiazdy, szukajmy natchnienia.
[04:02:20] - Tak jest. I nie ulegajmy złudzeniom. To najważniejsze.
[04:02:24] - Tak. Bardzo dobrze.
[04:02:25] - Uważajmy na Blue Beam. Trzymaj się. Cześć. Także to był Kunrad. Troszkę rozmowa się przedłużyła. A jeszcze na koniec chciałbym powiedzieć o tym Blue Beamie, Marsie, jak to wszystko widzę. Jaka jest moja ocena? Tak jak Mariusz Max Kolonko zawsze mówi: „Moja ocena jest taka”. Jeśli chodzi o Marsa, inaczej. Podsumowując, ani to, ani to.
Możecie pomyśleć: „No jak to? Przecież jak może nie być inwazji Ziemi i może nie być inwazji Marsa? Albo to, albo to. Musi któreś nastąpić”. A ja uważam, że wystąpią, nie wiem, która przeważy, ale obie będą fałszywe. Już widzę, że niektórzy łapią. Inwazja Ziemi będzie fałszywa poprzez Blue Beam Project, przez projekt niebieskiego promienia, czyli fikcyjna inwazja, która jest cały czas w grze. To nie jest tak, że tego nie ma, że to jest fikcja. 9/11 to tylko był przedsmak. Ja uważam, że tam były już hologramy wypuszczone.
Już wtedy były hologramy według mnie. Ale ja mówię, jestem prostaczkiem, można powiedzieć, niewykształconym prostaczkiem, ale tak uważam. Wszystko na to wskazuje, że to były hologramy i taką technologią dysponujemy dzisiaj, że ludzie po prostu patrzą, widzą i że to były hologramy. Znaczy, że były hologramy, a ludzie widzą i wierzą święcie, że to były samoloty. No jak? Niebo samolotem, jesteś chory psychicznie? Czy ty jesteś nienormalny? Przecież jeszcze 10 lat temu, 2007 rok, jakbym coś takiego mówił, tą audycję Teoria Chaosu usunięto by ze wszystkich tych radiów, w których nadaję. Ze wszystkich. Musiałbym swoje radio tworzyć.
Internetowych, w mainstreamie coś takiego powiedzieć, że nie było samolotów, tylko były hologramy, to w ogóle nie wiem. Redaktor, z którym bym ja rozmawiał dowolnej telewizji, Republikę czy jakąkolwiek telewizję chcecie z tego mainstreamu i powiem, że to były hologramy, tam samolotów realnych nie było, to z głos im opadnie i nie będą potrafili wydobyć z siebie dźwięku, że wariata mamy w studiu. Tak sobie w mózgu mają. Wariata mamy w studiu, musimy coś z tym zrobić. Albo zapytają się, co dalej robić. Wariat jest, trzeba jakoś go zdyskredytować, ale też, żeby nie ośmieszyć naszej telewizji wspaniałej, bo mówi ktoś, że nie było samolotów w atakach z 11 września. Taki poziom jest. Więc jeśli się to pojawi, jestem święcie przekonany, jeżeli to się w ciągu najbliższych lat, nawet 10 lat, ale może za daleko wybiegam, ale najbliższych pięciu lat, dla mnie 100%, będzie że ponad 99% uwierzy, że to jest realna inwazja kosmitów. Będzie taka propaganda. Może nie całe miasta będą wybuchały, ale będą wybuchy.
Może i jądrowe też gdzieś będą odpalone bomby. Nie mówię, że nie, bo to będzie naprawdę wtedy ostra jazda, jak to się mówi, jazda bez trzymanki. Jeśli już zobaczycie spodki na niebie, jakieś Jezusy i tak dalej. Na razie widzimy testy w Chinach. Widzieliście test? W Izraelu widzieliście test? Zobaczcie sobie, śledźcie w internecie, co się dzieje. W Izraelu był zrobiony test w Jerozolimie. Jaka była reakcja? Był zrobiony test w Chinach z latającym miastem.
Latającym, hologram miasta walnięty na chmury. Prawdopodobnie Chińczycy mieli tą technologię, ale nie wiemy tak naprawdę, czy to Chińczycy, czy Amerykanie, ale podejrzewam, że nie ma takiej technologii, żeby ją gdzieś zrobić na setki kilometrów. Chmura jest wysokości kilku, kilkunastu kilometrów maksymalnie. Ale powiedzmy iluś kilometrów. W górę. Nawet jakbyś był oddalony gdzieś z 20 kilometrów, wyświetlić taki hologram, myślę, że nie byłby problemem. Natomiast Amerykanie w Chinach, żeby coś takiego wyświetlić, musieliby użyć HAARPa. Laser do tego jest potrzebny. Sam HAARP nie wytworzy miasta, musi być jakaś wiązka monochromatycznego światła czy spolaryzowanego. Bo to jest ważne słowo: spolaryzowane światło.
Ja to widzę. Dla mnie to jest oczywiste. Ale mówię , mamy chyba dwa społeczeństwa. Jedno społeczeństwo, które jest dosyć świadome, wykształcone, mogę tak nieskromnie powiedzieć. Mam dużą wiedzę, jeśli chodzi o naukę, historię, ogólne rzeczy, które są dookoła. Dużo czytam. Kiedyś „Świat Nauki” czytałem nałogowo, różne książki historyczne. Dużo różnych książek. To pozwala mi mieć wiedzę dużo ponadprzeciętną, tak przeciętnego człowieka. Ale jeśli idę z czymś za daleko, to pomimo tej wiedzy i tak jestem uznawany za wariata, psychicznie chorego, głupka jakiegoś.
Ale to mnie nie obchodzi, bo ja znam swoją wartość, wiem, co wiem i wiem, że to, o czym mówię, to jest rzeczywistość. Nie mówię o fikcyjnych lądowaniach na Księżycu i tego. To zostawmy, bo to są dużo dalej idące sprawy, ale o Blue Beam Project. To jest realna rzecz i ja nie mam pewności, że faktycznie nie było samolotów 9/11, ale wszystkie dowody, które prześledziłem świadczą za tym. Wszystko świadczy za tym. Więc wiem, że to był test projektu Blue Beam. Przy okazji, bo tam dużo było pieczeni na jednym ogniu pieczonych na 9/11. Mnóstwo. To pięknie było rozegrane. Zbrodnicza akcja, pięknie rozegrana.
Natomiast kolejny będzie jeszcze bardziej zbrodniczy i jeszcze bardziej będzie uderzał we wszystkie społeczeństwa. To nie będzie tylko gra, powiedzmy, Amerykanie i to tylko w Amerykanów ma uderzyć. To już będzie uderzało w cały świat. Jak to będzie rozegrane i tak dalej? Nie wiem. Ale wiem, że jeżeli się pojawią spodki, będą strzelać do Ziemian, ludzie będą ginąć, będą na ulicach ginąć też, jacyś kosmici się na ulicach pojawią, to będę wiedział, że to będzie operacja fałszywej flagi i to naprawdę największa z największych. 9/11 przy takiej operacji Blue Beam, która ma być wdrożona to jest nic. Na razie się przygotowują, wyświetlają różne rzeczy. Jeszcze więcej będzie testów. Będą właśnie, podejrzewam, wyświetlane Jezusy, Maryje, Mahomety.
Różne będą wyświetlane rzeczy, aż do momentu, kiedy uznają, że będą gotowi do tego. I to jest pierwsza strona fikcji z dzisiejszego tematu. Blue Beam Project, czyli inwazja Ziemi bez inwazji Ziemi. Czyli sami Ziemianie robią inwazję fikcyjną Ziemi, aby zniewolić. Czyli globaliści, ci, którzy są na górze, aby zniewolić resztę społeczeństwa totalnie, budzącą się, która coraz więcej wie, będą próbowali ją zdusić. Skutecznie. I w przeciągu, jeżeli to zrobią, może 10, 20 lat myślę, że są w stanie to zrobić. Z drugiej strony mamy Marsa. Nic już o Księżycu się nie mówi. Księżyc nie istnieje, tylko 360 kilometrów jest od Ziemi Księżyc średnio.
Nic się o nim nie mówi. Nie ma. Księżyc jest. To jest. Pięknie wygląda, ale mamy Marsa. Mamy piękną planetę, którą da się terraformować. Da się zrobić, żeby była atmosfera, żeby rośliny tam rosły, żeby zwierzęta się same żywiły tam, żeby hodować zwierzęta będzie można. Będzie można uprawiać roślinki. Wszystko będzie. Tylko musimy uwierzyć, że można na Marsa polecieć.
Co z tego, że to jest od 55 milionów do 400 milionów kilometrów? To nie ma znaczenia. Co z tego, że to jest nawet ponad 1000 razy dalej niż na Księżyc? 1000 w niektórych wersjach, jest 200 razy. Co z tego, że jest tak daleko? To jest Mars. Nigdy jeszcze nie było stopy ludzkiej na Marsie, więc wszystkie ręce na pokład marsjańskiej rakiety. Lecimy. Potrzebujemy do naszej grupy sprężonego biznesmena, który produkuje fenomenalne samochody, nowoczesne, elektryczne, technologii XIX-, XX-wiecznej. Elon Musk się nazywa.
Jest już wkręcony, już produkuje rakiety, które lądują same. Już robi takie rzeczy, które się filozofom nie śniły. Potrzebujemy jeszcze jakiejś organizacji potężnej albo kilku organizacji, które zrobią nam zaplecze technologiczne, mają doświadczenie, bo już zdobywały ciała niebieskie. NASA. Zgłasza się NASA, zgłasza się rosyjska. To będzie projekt ogólnoświatowy. Rosyjska jeszcze się waha, ale może będzie wkręcona. Hinduska też się waha, chińska też, ale może też się wkręcą. ESA już przebąkuje: „Tak, jesteśmy chętni, damy możliwości działania”. Europejska tutaj już wkręcona.
Japońska być może. Polska. Jest też polska agencja kosmiczna. PAK. Polska Agencja Kosmiczna. PAK. Jest też wkręcone. Mamy zresztą naszego kosmonautę Hermaszewskiego, który był w kosmosie. Jeszcze żyje, jeszcze może pomóc nowym ludziom z Polski, którzy też mogą już na Marsa się szykować. Potrzebujemy jeszcze kogoś, kto był w najtrudniejszych warunkach na świecie.
W takich, które można porównać tylko z Księżycem. Jeszcze ma wiek nie astronauty. Ci, którzy na Księżycu, to umówmy się, to już są 80-latkowie lub starsi. Jeśli jeszcze żyją. Bardzo starzy ludzie, już schorowani, już fizycznie domagający. Nie możemy ich wysłać. Ale jest człowiek młody, prężny, który był w najtrudniejszych warunkach na świecie i przeżył, i wrócił. Nazywa się James Cameron. Przypadkiem jest jednym z najlepszych reżyserów na świecie, który wyreżyserował świetne filmy, „Terminatory", bardzo wiarygodne filmy. „Titanic".
To w „Titanicu" co się działo? Czy ktoś z was nawet śmie powiedzieć, że to nie był „Titanic"? To wszystko wygląda jak „Titanic". W „Terminatorze" czy te roboty nie wyglądają jak roboty? Przepraszam, cyborgi. Niesamowite efekty specjalne. Niesamowite. A „Avatar"? Tak realna inwazja obcej planety. Co nawet Spielberg czegoś takiego nie zrobił.
Więc jak mamy taką świętą trójcę: biznesmena prężnego, za którym miliony pójdą, organizacje kosmiczne, które oferują ludzi, sprzęt, pieniądze i trzecia strona wytrzymałościowo-artystyczna, gdzie mamy z jednej strony człowieka zahartowanego w najcięższych warunkach, wie co to jest i wie też, co to jest artyzm. Jak zrobić sztukę filmową, podnieść na najwyższe wyżyny. Czy ten triumwirat nie stworzy czegoś pięknego? Nie stworzy czegoś na miarę lądowania na Księżycu? Ale to będzie Mars. To będzie piękna misja. I ta misja nazywa się... Właśnie, jak się nazywa? Nazywa się Koziorożec 1. Polecimy.
Zobaczycie. Uda się. Dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak to może wyglądać, ten scenariusz w realu polecam zobaczyć film „Koziorożec 1". „Capricorn One". Świetny film, muszę wam powiedzieć, z lat 70. Oczywiście film w tematyce teorii spiskowych niby, ale pięknie zrealizowana podróż na Marsa. Polecam. Koziorożec 1 wylądował. Piękny film. Zdobywanie Marsa nigdy nie było tak wspaniałe.
Większość z was zrozumiała, o co chodzi. Mamy dwie strony fałszerstwa, dwie strony jednego medalu, który się nazywa fałsz. I zarówno jak polecimy na Marsa, jak i będzie inwazja kosmitów, wiedzcie, że coś się dzieje. I to jest fikcja, fałsz, zakłamanie. Elity po prostu robią z was durniów. Mars będzie lepszy, bo ci ludzie nie wiem, czy faktycznie będą ginęli. W filmie „Koziorożec 1" coś tam giną trochę. Troszkę giną, niestety, bo nie wszyscy są idiotami i niektórzy widzą, co się dzieje dookoła. Natomiast w tym Blue Beam Project, jeżeli ludzie będą bardzo łatwowierni i wszyscy uwierzą w inwazję kosmitów, to może nie będzie wybuchów w miastach, ale obawiam się, że będzie dużo takich oszołomów jak ja, którzy będą stwierdzali, że to jest przecież fikcja, że to rząd tworzy tą inwazję kosmitów. To wtedy uruchomią wybuchy.
Jak zaczną wybuchać bloki. Putin też wysadzał, ale wysadzanie przez Putina bloków w Moskwie, umówmy się, zbrodnicze. Ale nawet to wysadzanie bloków Putina, że oskarżył tych terrorystów z Gruzji czy innej tam Mongolii, to nie mówię, że śmieszne, bo ludzie tam ginęli realnie. Ale porównajcie to do 9/11. To co tam się działo, wysadzanie bloków, to nawet chyba już dzieci w Polsce nie wierzą, że to wysadzali Czeczeńcy, prawda? Dzieci w Polsce nie wierzą. Co mówić o dorosłych w Polsce? Praktycznie wszyscy Polacy mówią: „W Rosji to propaganda jest". Ale w Rosji już wątpią w to. Już wielu w Rosji wątpi, że to Czeczeńcy.
Ale Rosjanie, łatwo ich ogłupić. Wystarczy tam kogoś przebrać za Czeczeńca, podłożyć ładunki i siabach, i poszło! Budynek rozwalony. To Czeczeńcy byli. Przecież widziałem Czeczeńca, że to podkładał. Natomiast tutaj w 9/11 nikt nie widział tych terrorystów. Wszystko pokazała telewizja. Od razu, tego samego dnia mieliśmy listy pasażerów, wszystko pokazane, a nawet później, w następnych dniach się paszport znalazł przywódcy tych muzułmanów, którzy dokonali zamachów na World Trade Center i życie ludzkie. Nawet paszporty się znalazły. Nie wszystkie, ale część.
I tak to właśnie jest, że dzisiaj nikt nie wątpi w oficjalną wersję. A przynajmniej, że owszem, może oficjalna wersja nie jest do końca, że rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym i nic nie zrobił, nie zareagował. Czyli brał współudział w tym. To jest taki Pearl Harbour jakby. Nie Ja uważam, że jest znacznie gorzej, że to były hologramy samolotów. I tutaj już niestety większość z was odpływa od tej teorii. Tu już idziecie do mainstreamu. To jest tak od siebie odległe. Technologia holografii, hologramów, wyświetlania, bronie elektroenergetycznej, o której mówi Judy Wood. O tych wszystkich rzeczach.
Brzytwa Ockhama to odrzuca. To jest niemożliwe. To jest absurdalne, pomimo nawet, że mamy jakieś tam niby dowody, które świadczą za tą teorią. Może są jakieś, ale Brzytwa Ockhama mówi: „To jest niemożliwe. Po pierwsze tu musiałby rząd uczestniczyć. Hologramy? O czym ty mówisz? To jest science fiction?”. A tu mamy zwykłe, porwane samoloty. Faktycznie uderzenie, zawalenie się trzech budynków.
Uderzenie w dwa budynki, ale zawalenie się trzech budynków. Fajna akcja, naprawdę. Fajnie, fajna. To okropnie brzmi. Po prostu akcja perfekcyjna. Trzy budynki zawalić dwoma samolotami. Naprawdę to jest szacun. I dalej co? To, co mainstream, czyli wszystko to, co mainstream mówi. Tylko to, że mieli wiedzę albo rząd nawet podpuścił tych łobuzów, tych terrorystów strasznych, najgorszych.
Rząd amerykański podpuścił. Albo że były sterowane samoloty, ale już jak mówicie, że sterowane samoloty, to już troszkę wychodzicie z tego nurtu. Jeżeli sterował ktoś tymi samolotami, to kto sterował? To już terroryści nie mieli znaczenia. To już odlatujecie, jak sterowane samoloty. Ale sterowane samoloty a hologramy to już nie jest daleko. Jest też jeszcze pewna odległość, bo samolot dalej jest samolotem. Jeżeli nawet były sterowane samoloty, to co? Były tam ładunki wybuchowe w środku? To co to rakieta była czy coś?
Niektórzy mówią, że ładunki nuklearne były, ale kto tam te ładunki nuklearne podpiął? To jeszcze bardziej odjechana teoria uważam, że ładunki nuklearne. Ale cóż, każdy ma prawo mówić co chce. Więc jest taka sprawa, że tutaj te sterowane samoloty, a później, że hologramy były. Okej, dobra, zostawmy tą sprawę. Dla mnie dwa fejki dzisiaj omówione, które ja uważam, że będą rozegrane z naszego życia: zdobycie Marsa i lub właśnie Blue Beam Project. Projekt Niebieskiego Promienia. Dlaczego niebieskiego w sumie? Do tego nie doszedłem. Nie doczytałem dlaczego niebieskiego.
Blue Beam. Już wiem dlaczego. Niebieski według mnie. Podejrzewam, że łatwo chyba będzie po prostu wyświetlić na chmurach. Dobrze będzie widoczny. Jeżeli będzie czerwony, będzie kontrast duży, bo mamy niebo niebieskie, chmury białe, błękit nieba. Jeżeli będzie taki niebieskawy, to nie będzie dużego kontrastu, może się zlać z chmurami i z niebem. Wtedy nam to spowoduje, że nie będziemy widzieli tych wszystkich artefaktów. Bo wiecie, że jeżeli wyświetlamy nawet cokolwiek, nawet analogową technologią, a to podejrzewam, że już będzie bardziej cyfrowo-analogowa technologia, to jeżeli wyświetlamy, to widzimy różne artefakty, tak jak mówię, że tam reptilianin, że się wyświetla w telewizji, gdzieś cyfrowo przesyłamy i tam nagle twarz się dziennikarzowi zmienia w reptiliańską. I wykrywamy reptilianina, że mu się oczy zmieniają, coś tam, jakieś artefakty tu powstają na twarzy i w ogóle.
Kwaśniewskiego widziałem, że się też zmieniał. Straszne. Polskie dziennikarki nawet też już są na tych stronach o teoriach spiskowych, że też już są reptiliankami. Jeszcze siebie odnajdę kiedyś i to będzie klimat. Sam nie wiem, czym jestem wtedy. Powiem: „Sam nie wiem, czym jestem”. I powiem: „Kurczę, no ja reptilianin”. O David Icke też, głównym propagatorze tej wiedzy też mówią, że już też był na jakichś filmikach, gdzie też zmieniał się w jakiegoś reptilianina. To są te artefakty. Wiecie, o co chodzi, nie?
Tak samo tutaj by były artefakty jakieś, jakby był kolor inny niż niebieski, jakiś taki czerwony może bardziej czy fioletowy odznaczający się. I wtedy na przykład byśmy zauważyli. Wiecie jak cyfrowo linie są tworzone? Jeżeli znacie się trochę na informatyce, niekoniecznie podstawy, ale trochę bardziej wiecie, że nie ma prostych linii w komputerze. Wszystko jest na zasadzie pikseli, na zasadzie pewnych punktów, które mają realną wielkość. I te punkty, jeżeli nawet mamy bardzo wysoką rozdzielczość, powiedzmy kinową 4K, pseudokinową, to i tak zachodzi zjawisko aliasingu, to znaczy zjawisko schodkowości, że pomimo linia prosta mamy olbrzymią rozdzielczość, ale to nie zmienia, że okiem ludzkim przy tak dużej rozdzielczości możemy zauważyć tworzoną linię prostą. Linię prostą czy nawet jakieś krzywe tworzymy, ale wtedy zachodzi ten aliasing i wtedy widzimy, że to jest: „Zaraz, halo, ktoś nam coś wyświetla?”. Tego w realu nie ma. W rzeczywistości naszej nie ma aliasingu. To powstaje tylko w technologii cyfrowej, którą zapewne użyją i będzie bardzo wyraźna, jeżeli mamy duży kontrast czegoś, to wtedy to jest dużo bardziej wyraźne.
Stosuje się oczywiście technologie anti-aliasingowe, czyli przeciwko zwalczaniu tego aliasingu, tej schodkowości, ale to już inny temat. Pomimo to da się bardzo często zauważyć, odróżnić real od cyfry. Dzięki właśnie takim artefaktom, które gdzieś występują. I być może dlatego niebieski, żeby był na niebie. Bo chodzi o niebo, nasze piękne niebo będzie na niebie. Wszyscy muszą na górze zobaczyć, na górze, na pięknym niebie wyświetlane twarz Chrystusa i tak dalej. Właśnie nie wiem, jak rozwiążą u Żydów Boga, bo oni będą wierzyli, że jak się pojawi Bóg, to będą wiedzieli, że to nie Bóg. Ale Bóg może mówić, więc u Żydów będzie tylko mówił. Nie pokaże się na ziemi. Spodek najwyżej się pokaże, gorejący, świecący, ale będą słyszeli głosy.
I wtedy wszyscy Żydzi uwierzą na bank. Okej, dobra. Strasznie przedłużyłem audycję, wybaczcie. Dziwna audycja dzisiaj była. Miałem jeszcze mówić o holografii trochę więcej, ale to innym razem. Myślę, że o Blue Beam Project sobie jeszcze powiemy więcej. O misjach marsjańskich myślę, że nie ma sensu wracać, bo to są mrzonki fantastów niczym nie różniących się od tych, którzy twierdzą, że będą mieli swój samochód. Znaczy swój samochód będą w Polsce robili. O, to są dobrzy. Nic nie robią ku temu, ale na przykład jakiś projekt zrobili.
Widziałem, jakaś polska Warszawa miała być czy coś tam, jakieś takie różne projekty. Fajne, super, z Porschaka ściągnięte. Ekstra, świetne. Z Ferrari też ciągniczek, ekstra, naprawdę fajnie. Ale to jest tylko projekt. Zrobienie czegoś w komputerze, jeszcze nie na papierze namalowanie, tylko w komputerze to jest nawet nie 1% tego, żeby zrobić taki samochód. I to są tacy właśnie fantaści. Dobrze, oni też są bardzo pozytywni. Do przodu, alleluja i do przodu. Tak, ciągną do przodu o parę procent cywilizację zawsze.
Pokazują, co możemy osiągnąć. Ale solą rozwoju intelektualnego jest to, żeby ktoś potrafił coś zrobić. Ja nie mówię na Marsa, przecież nie trzeba na Marsa. Można jakąś nową technologią, żeby satelity móc wyrzucać. Nie mówię już o windzie, tej kosmicznej windzie, bo to już trochę futurystyczne jest, ale nową technologię użyć. Nie wiem właśnie, jaką można by było użyć, bo mamy tylko z wolnej energii różne liftery. Ja proponowałem wam, że jest taka technologia jonolotu, liftera, żeby technologia na zasadzie MHD silniku, bo to są zbliżone do silników MHD, czyli magnetohydrodynamicznych. I te silniki działają bardzo dobrze w niepróżni, później w próżni trzeba zastosować albo rakiety, albo zmodyfikowany silnik jonowy. Ale są silniki jonowe, które działają w próżni. Są takie, VASIMR na przykład.
Więc tak to jest. Ja nie mówię, że może nie być przełomu w technologii i ja nie mówię, że nie może być inwazji kosmitów, że naprawdę kosmici jakąś inwazję zrobią albo coś. Może się to zdarzyć też, ale wydaje mi się to wielce nieprawdopodobne z jednej strony, a z drugiej też wielce nieprawdopodobne, żeby była technologia, żeby na Marsa sobie latać w dwa dni. No dobra, nawet w tydzień na Marsa polecieć. Wydaje mi się, że takiej technologii nie ma i tylko ściemnia się, że jest. Technologia napędów MHD uważam, że może być i te czarne trójkąty, które latają podejrzewam, że na tej technologii działają. Ale pytanie, czy czarny trójkąt może polecieć na Marsa? Czy to jest tylko i wyłącznie napęd, który działa w polu elektrograwitacyjnym Ziemi, czy tym magnetycznym i grawitacyjnym Ziemi działa? I też w atmosferze powiedzmy jakiejś. Pytam się, czy to nie działa na takiej zasadzie.
Może to jest jakaś grawitacja, coś tam z grawitacją dzieje się, ale uwaga, jak on odlatuje od Ziemi, jak mamy antygrawitację, to coraz słabiej antygrawitacja działa. Czy to kumacie? Musimy mieć zupełnie inny napęd. Więc to są napędy MHD, jak najbardziej tak. Niemcy być może mieli też napędy MHD, czyli te antygrawitacyjne. Natomiast czy one działają poza Ziemią, to jest pytanie za biliard dolarów. Uważam, że niekoniecznie, że mogą nie działać. Wtedy mamy klops, że na Marsa z takim napędem nie polecimy. Nawet na Księżyc nie polecimy takim napędem. On działa tylko w obrębie Ziemi.
Wspaniale działa, bo to są w dole pionowo w górę, pionowo w dół, na boczki sobie ładnie leci, stabilny. Świetne, jeśli chodzi o rozwiązanie tutaj na Ziemi idealne, ale nie do zdobywania kosmosu. Więc tak, co by nie mówić, napęd rakietowy jest kiepski, jeśli chodzi o poruszanie się na Ziemi, ale jest dobry, żeby poruszać się w kosmosie. Co by nie mówić. Możecie mówić, co chcecie, ale uważam, że napęd rakietowy ma możliwość, żeby ludzi wysłać na Księżyc i mogli tego dokonać. Ja nie mówię, że nie. Uważam, że część rzeczy na pewno jest sfałszowana. W jakim celu? Czy to, że tam są kosmici, trzeba coś ukryć, czy to, że nie polecieli albo bali się wtopy, albo nie polecieli, bo było to jednak za trudne technologicznie? Nie wiem, która jest prawdziwa odpowiedź, ale jedna z dwóch musi być, bo nigdy nie wrócono na Księżyc tak naprawdę.
Nie tak naprawdę, tylko tak naprawdę nie powrócono, bo od prawie 50 lat nie powrócono na Księżyc. Właściwie prawie. Trochę przesadziłem, bo to był 1973, 1974 rok ostatni raz na Księżycu. Jeszcze brakuje te siedem lat. Czterdzieści parę lat nie byliśmy na Księżycu ostatni raz. Ale dobra, zostawmy te sprawy. Jak tu będą nam mówili, jak nie zobaczymy zdobywania Księżyca, jak ta technologia będzie, to ona będzie ujawniona. Może MHD, magnetohydrodynamiczne, które działają też w kosmosie. Może być, kto wie? Nie wiem, ale z tego, co mi się wydaje i z tego, co whistleblowerzy i tak dalej mówili, nie było ani jednego whistleblowera, który twierdził, że trójkąty, te trzy TRB działają w przestrzeni kosmicznej, czyli poza atmosferą Ziemi, poza polem elektromagnetycznym Ziemi.
I to jest taki problem, że myślę, że one mogą nie działać. Jeżeli ktoś zaprezentuje, to na Księżyc będzie najpierw latał. Nie na żadnego Marsa, Srarsa, Saturna, Jowisza i Plutona. Nie będzie tam latał, tylko najpierw będzie latał na Księżyc i to będzie w jakiś sposób ujawnione, bo coraz więcej ludzi o tym będzie się dowiadywało. I owszem, uważam, że na pewno były tajne loty na Księżyc. Jeżeli to jest prawda, że mogliśmy zdobyć Księżyc, to były, ale były to loty rakietowe. Nie żadne jakieś UFO, szmery, chmery, bajery, UFO, elirium 115, pierwiastek unnilpentium. Nie wiem, jak nazwali 115. Zaraz zobaczę, jak nazwali, bo to jest unnilpentium. Pierwiastek 115.
Zobaczmy, co się dzieje. Pierwiastek 115. Zawsze nieprzygotowany jestem, a tu internet wolno działa niestety. No i koniec. Ununpentium. O kurczę, jak to nazwano? Moscovium. Od Moskwy. Ekabizmut był. Moscovium.
Kto wymyślił taką nazwę? Moscovium od Moskwy. Jezus Maria, Polacy. Jeszcze się okaże 115 pierwiastek, że będzie faktycznie używany jako paliwo międzygwiezdne do poruszania się pomiędzy gwiazdami i będzie się nazywał moscovium. Po prostu jestem przerażony, że to Moskwa będzie rozdawała karty. Nawet nazwa. To jest na cześć nazwany Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej, ale właśnie też moscovium. Polskie Towarzystwo Chemiczne jednak moscov też mówi, że może być moscov, bo moscovium jest w angielskim języku używane. Natomiast moscov jest moscov po polsku. Pamiętam jeszcze, rok, dwa, trzy lata temu nie było tej nazwy.
Dopiero teraz się pojawiła na Wikipedii. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz przeglądałem pierwiastek 115. Nie wiem, czy rok, czy dwa lata temu, ale całkiem niedawno i nie było tej nazwy, tylko była nazwa ununpentium. Kurczę, jakie trudne nazwy. To są kosmiczne rzeczy. Kosmiczne, ale prawdziwe. Dobra, ad rem. Uważam, że mogły być Apollo 18, 19, 20 utajnione, różne rzeczy odkrywały i tak dalej, ale to były na napędach rakietowych. I co whistleblowerzy mówią, i co filmy, jakie przedstawiane są, ujawnione i tak dalej. Nie wiadomo, czy fikcyjne.
Niektórzy mówią, że to tanie efekty specjalne i tak dalej. Być może nie wiem, nie znam się na tych sprawach, ale wyglądają realnie dosyć te rzeczy. To po prostu były używane silniki rakietowe, zwykłe silniki rakietowe, a nie jakieś kosmiczne sprawy nieznane. I najpierw będzie Księżyc. Jeżeli naprawdę będą chcieli zdobywać Marsa, najpierw będzie Księżyc, będzie musiała być zbudowana baza większa niż jakaś Alfa, że tam ludzie się muszą przeciskać w jakichś wąziutkich lukach gdzieś tutaj, że ledwo mogą przejść, gdzieś stać muszą się jak szczurki. To był naprawdę walnięty wielki kontener, baza wielkości boiska piłkarskiego, który się gdzieś tam czy obraca, czy coś pomiędzy własną osią. Już nie mówię zbudowanie tego ringa, kręgu, okręgu czy właściwie takiego owalu, można też powiedzieć, że toroidalnego, czyli takiej bazy trochę na kształt obwarzanka, czyli torusa, który się obraca i wytwarza własną grawitację, sztuczną, na zasadzie siły odśrodkowej. Dopóki czegoś takiego nie zdobędziemy, to, o czym my mówimy? Na takiej bazie wypadowej naprawdę można wtedy dużo działać. Można robić, można ludzi przystosowywać już do życia w mikrograwitacji.
Nie wiem, jak z tymi mięśniami, że te mięśnie opadają czy nie opadają, że zmniejszają się czy się nie zmniejszają, czy oni muszą trenować, czy nie trenować. To jest jakaś fikcja wprowadzana. Tutaj jedni, że nie mogą o własnych siłach Potem wstać nawet tak są osłabieni, że muszą ileś tygodni rekonwalescencji, że są niepełnosprawni. Ale nie wiem, co z sercem. Wydaje się, że jak mięśnie te, które utrzymują nasz organizm, to przecież i serce też powinno wysiadać. Nie wiem, jak to jest. To jest jakaś jedna wielka fikcja. Nie wiem, gdzie leży prawda w tym, ale mówię o lotach. Już zostawmy tą sprawę. Dobra, dobra, bo przedłużam cały czas, a już kończymy.
Ja uważam, że będą dwie fikcje, nawet może dwie uruchomione. Kto wie? Stanley Kubrick był geniuszem, to trzeba przyznać. Byłby w stanie zrobić to fałszerstwo, ale nie przyznał się do tego. Także nie wiemy, czy by się przyznał w przyszłości. Pewne dawał znaki w swoich filmach. W filmie „Shine”. „Shine” czy „Shining”? Film „Lśnienie”. „The Shining”.
„The Shining”. Tak, „The Shining”, nie „Shine”, tylko „The Shining”. No i cóż, miał być Robert De Niro w tym filmie zamiast Jacka Nicholsona. Jack Nicholson jednak wystąpił oficjalnie. Wygrał tą rolę. Natomiast Robert De Niro był brany pod uwagę. Znowu Robert De Niro. Przypadek? To w tym filmie zobaczycie dużo odniesień. Naprawdę są dziwne rzeczy.
Te, które są w tym filmie, one są inne niż w książce. W książce nie było tego. On to po prostu dodał od siebie Kubrick te rzeczy. Jak się Danny bawi. Niesamowite sceny i faktycznie coś w nich jest, że chyba Kubrick przerzucał, wrzucał pewne rzeczy. Tak samo w „Mechaniczna pomarańcza”. Jak to było przetłumaczone? Nie pamiętam. W tym momencie nie było... „A Clockwork Orange”.
Tak, było „A Clockwork Orange”. Także to było troszkę ta „Mechaniczna pomarańcza”, w której było pokazane pranie mózgu i mind control programy. Takie rzeczy, które być może właśnie astronautom wprowadzono, którzy potem jak próbowali sobie przypomnieć, co się działo na Księżycu, to nie mogli sobie przypomnieć. Takie legendy. Ale okej, dobra, zostawmy to. Był w wielu filmach, ale „The Shining” polecam wam, żebyście zobaczyli sobie odniesienia. I jest taki jeszcze jeden ciekawy film, który wam polecam o Księżycu. „Room 237”. „Pokój 237”. „Pokój 237”.
Niesamowity film. Na mnie zrobił duże wrażenie. Dokumentalny, właśnie odczytowujący znaczenie filmu „The Shining”. „Lśnienie”. Co właśnie Stanley Kubrick w nim zawarł? Był oczywiście prezentowany na festiwalu w Cannes i w Sundance, także doceniono, że jest dobrze zrobiony i w 2012 roku został wyprodukowany. Bardzo dużo zarobił. Co ciekawe, jego budżet to był tylko 5500 dolarów. Jak za tyle zrobili taki film, to jestem w szoku. To naprawdę majstersztyk za tak małe pieniądze zrobić taki film.
Chociaż nie wiem, czy to nie ściemniają trochę, że po prostu tutaj coś tam zrobię samemu i że budżet jakiś po kosztach robiony, ale zarobił 300 000 dolarów, także zysk znaczny. Dostał kilka nagród. Dostał nagrodę od Międzynarodowego Związku Dokumentalistów w IDA Award i Creative Recognition Award. Dostał dwie nagrody. Był nominowany też jeszcze do nagrody Hugo. To jest taka znana nagroda chicagowska, widzę. Okej. Także polecam. „Pokój 237”. Okej, widzę, że już komputer mi ledwo działa.
Powoli się zawiesza. Powoli wycisza się. Także wielkie dzięki, że byliście. Wytrzymaliście te prawie pięć godzin audycji. Miałem dzisiaj zrobić max trzy, a wyszło troszkę za długo. Chyba telefony. Wiem, że narzekacie ludzie. Po prostu jest taka audycja. Cały czas pragnę powrócić do podcastów trochę, żeby nagrywać co jakiś czas podcasty, w których jest po prostu dane. Nie ma żadnych telefonów, jest po prostu czysta wiedza, rzeczy, analizy, wszystko, co dotyczy rzeczy konkretnych.
Natomiast tutaj w audycji takiej na żywo trzeba dać się wypowiedzieć ludziom. Może mają inny punkt widzenia, rozciągnąć to wszystko, bo to jest audycja na żywo. To nie może być po prostu podane fakty. Tak, tak, tak. Jest tak. Tak, tak, tak. Dziękuję, do widzenia. Fajnie było i jest okej. Tak robią mainstreamowe media. Tam nie ma czasu na dyskusje, tam nie ma czasu na przemyślenie, nie ma czasu na rozmowę z widzem.
Tam jest po prostu podane kawa na ławę. Dziękuję Polsko, Ameryko, idźcie spać. Wszystko rozwiązaliśmy. Wszystko wiemy, jak to się stało 9/11, jak Smoleńsk. Wszystko wiemy. Dziękujemy. Spakujemy rzeczy i idźcie spać. A może tak nie jest? Może ktoś właśnie nas mami i nam oczy zamydla, żeby zbić nas jakimś głupim argumentem? Tak jak pamiętam, tak się wyrolowałem, jak człowiek jest trochę zmęczony, przypomniała mi się ta sprawa z imigrantami.
Stały Sceptyk mówił o przebierańcach w Iraku. Pamiętacie, o czym mówiłem? Więzienie w Basrze, gdzie byli zaaresztowani oficerowie MI6 i byli uwolnieni przez czołg. Wjechał czołg i ich zabrał w końcu dosyć szybko. I co się działo? Jeszcze raz. To powiedział Stały Sceptyk, że to byli przebierańcy, bo oni chcieli infiltrować terrorystów. Później już to przemyślałem, ale zapomniałem o tym wam powiedzieć, bo to w komentarzach nigdzie nie wpisywałem, że przecież jak mogli infiltrować, jak w ogóle inny akcent jest? Przecież od razu by ich rozpoznali. Sztuczne brody.
No ludzie, przecież bzdura jest totalna. Wiadomo, że chodziło o to, żeby podkładali bomby, robili to, co Putin w Moskwie, tylko na zasadzie brytyjskiej czy amerykańskiej, którzy robili te rzeczy, żeby jednych na drugich zwalić, żeby dzielić i rządzić, żeby robić operację fałszywej flagi, zrzucać oczywiście na jakichś Talibów, ISIS jeszcze wtedy nie było, ale to już ISIS się szykowało. Już te zamachy robili, do meczetu wpuszczali bomby, ludzie się rozrywali, a tutaj podkładali bomby różne. Wjechali samochodem pułapką i tak dalej. Tak jest z tym Polakiem, który ewidentnie wygląda to na robotę służb. Czy muzułmanie robią takie triki, żeby Polaka wziąć w ciężarówce? Mówiliśmy o tej sprawie. Po prostu wjeżdża i jedzie na twardo, tak jak w Nicei czy gdzieś tam taki muzułmanin honorowo sam się zabija czy walczy z policją i rozwala wszystko. A tutaj z tymi przebierańcami brytyjskimi, to przecież bzdura totalna. Jakby znali język, to mają akcent.
To wszystko w ogóle nie dodaje się. Przecież nie znają kultury, nie znają w ogóle niczego. Rozpoznać takiego szpiona to jest betka. Tak to jest, że czasami w jednym momencie, w czasie rzeczywistym człowiek się nie ogarnie. Na oczywiste argumenty, które można omówić, gdzieś tam lawiruje i jeszcze wierzy, że Stały Sceptyk ma jakieś sensowne argumenty. Cóż, tak to bywa, ale każdy może mieć jakiekolwiek, ale trzeba dyskutować, zawsze rozwiązywać, dyskutować. Myślę, że Stały Sceptyk pomimo swojego braku kultury jednak daje dużo, bo ma sporą wiedzę i pewne argumenty często albo czasem, różnie bywa, z kosmosu weźmie rzeczy, dają pole do dyskusji, do przemyśleń pewnych. I też powinien być jakiś dwugłos. Nie może być tylko jeden głos w audycji, tylko tak, jak ja wam mówię czy przedstawiam wiedzę różną i tak dalej. Ważne jest, żeby były różne głosy w tym temacie.
Okej, dobra. To na dzisiaj już to wszystko. Dzięki, że byliście. To była audycja Teoria Hosu. Dzisiaj rozmawialiśmy o kosmosie, inwazji Ziemi lub inwazji Marsa. Wybór należy do was. Tak jak mówi minister zdrowia, to jest minister astronautyki. Powie wam: inwazja Ziemi lub inwazja Marsa. Wybór należy do was. Ja nie wiem.
Uważam, że to będą dwie fikcyjne inwazje. No ale cóż, przekonamy się w przyszłości, mam nadzieję. Albo i nie. Trzymajcie się. Miłego weekendu wam życzę. Do usłyszenia za tydzień. Cześć.
[04:50:08] - Are you lonely like me? When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost or imagined gleaned? Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees?
Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?