Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Tak, właśnie. Zadawaj pytania i kwestionuj autorytety. Odpowiadaj sam sobie. Witam cię serdecznie, człowieku. Tutaj w hiperprzestrzeni muszę się rozgadać, bo cały dzień sobie milczałem i robiłem porządki dookoła siebie. I w ogóle jestem dzisiaj taki rozleniwiony centralnie. Taki dzień, że najchętniej bym uciekł od radia, od wszystkiego bym uciekł. Uciekł gdzieś do lasu. No to jestem w lesie. Daleko nie trzeba było uciekać.
Witam cię, słuchaczko i słuchaczu, w tej hiperprzestrzeni jeszcze nadawanej za pomocą streamu Radia Paranormalium, oczywiście retransmitowanej w radiu Dream Time. Ja mam na imię Tomek, nadaję z Radia Na Fali. Radio jeszcze w trakcie porządków. Po prostu nie ma dosłownie chwili, żeby się tym zająć. Początek roku. Też muszę sobie odpocząć troszeczkę od tych wszystkich rzeczy i to mocno sobie odpocząć. Planuję, że pewnego dnia sobie odpocznę, bo mam tu trochę rzeczy na głowie z początkiem tego roku. Ale przeżyję. Także dzisiaj troszkę relaksacyjnie. Jak zwykle mam nadzieję, że po prostu ciekawy sobotni wieczór.
Także jak się nigdzie nie śpieszysz, to sobie włącz to radyjko, odpal. Ja tu cały czas jestem. Właśnie teraz jeszcze będę poprawiał trochę gałek, żeby ten las był, żeby wszystko było, żebym ja przede wszystkim był tutaj w radiu. O czym dzisiaj w ogóle chcę wspomnieć? Bo dzisiaj taki luźny dzień chcę sobie zrobić. Robię sobie luźny dzień poniekąd, do połowy jeszcze nie do końca, ale teraz już zamierzam trochę wyluzować. I dzisiaj w ramach tego luzowania wracam do zabytkowych rzeczy, bo jest kilka fascynujących rzeczy w tych starych zabytkach. Jestem takim maniakiem troszeczkę tych wszystkich dziwnych wielkich kamieni, dziwnych pozostałości po przodkach i lubię sobie to śledzić. Już chciałem powiedzieć nasłuchiwać. Nie wiem, co można nasłuchiwać w kamieniu.
Nie wiem, chyba niewiele. W każdym razie lubię śledzić ten temat i się tak przyglądać, co tam nowego zostało odkopane, co tam nowego się pojawiło, jakie nowe koncepcje. Inna sprawa, że sam już, można powiedzieć, dojrzałem do tego, że pewne rzeczy już łapię i nie potrzebuję jakiejś specjalnej koncepcji do tego, żeby skleić sobie te dwa fakty w jedną całość i stwierdzić: okej, to tym się zajmowali przodkowie. No właśnie. Także dzisiaj będę się wybierał troszeczkę w taką podróż do przeszłości, relaksacyjnie. Zakwas na chleb mi się robi. Właśnie patrzę jak rośnie. Jak duży urośnie, to zrobię jeszcze chleb po audycji. Taki jest plan. Izraelicki plan na dzisiaj.
Nie wiem, czy się uda. Mam nadzieję, że się uda. Chociaż tego zakwasu mogłem więcej dosypać. I don't know. To się jeszcze okaże przez najbliższe dwie godziny, przez które będę ci opowiadał kilka swoich refleksji na ten temat, bo tak się przyglądam światu. Szczęśliwie budzę się dalej w tym samym miejscu na południu Londynu. Nic się jeszcze nie zatrzęsło, ale nie wygląda tak, żeby się miało nie zatrząść. Chciałem powiedzieć, że zabawnie. No właśnie będzie zabawnie. Zależy, z której strony.
Wygląda na to, że się już zaczyna powoli, mocno trząść. Takie zapowiedzi, że w grudniu spłynie Kalifornia szczęśliwie okazały się nie do końca trafione. Dzięki temu kilku ludzi może się jeszcze zdążyć wyprowadzić z Kalifornii. Poważnie, bo to się wcale nie zmieniło od tamtego momentu. Jest jeszcze zabawniej i widać, że nadchodzi wielkie Big One. Wszyscy ludzie zaczynają dookoła dziedziny sejsmologii mówić o wielkim Big One. I to już jest taka historia pod tytułem nie może kiedyś w przyszłości, tylko tydzień, dwa, nie wiem, miesiąc, dwa max. Właściwie nikt nie wie kiedy. Wszyscy twierdzą gromko i wspólnie, że właściwie to nie wiadomo kiedy. Opiera się, że może to być jutro rano albo w środku nocy, albo gdziekolwiek indziej.
Mamy teraz piękny księżyc, także kto wie, czy do końca audycji nam coś tutaj nie spłynie gdzieś na jakimś kontynencie, gdzieś do wody, kto to wie. Jest kilka ciekawych rzeczy dookoła, bardzo ciekawych rzeczy. Właśnie, co ja tu chciałem zrobić? Ja też chciałem oczywiście muzyczkę jakąś puścić. Przypominam, że oczywiście jestem na czacie radionafali.com. Tak, tak, tak. Czat rmf.hatango przez ch, chatango.com. Tam jestem na czacie, także zapraszam serdecznie. Tam się bujam i nie wiem, czy będę dzisiaj miał jakieś linki, bo tak niespecjalnie dzisiaj zbierałem linki. Bardziej mam takie refleksje właśnie o końca czasu bym powiedział prawie że.
Szczęśliwie nie jest to koniec czasów, tylko początek. I takie refleksje związane z tymi starymi zabytkami, z tymi wszystkimi wykopywanymi rzeczami z ziemi. Tam śledzę różne historie. Tak jak powiedziałem ci wcześniej, mam kilka własnych koncepcji na to, z czym jeszcze mamy do czynienia. Główny koncept jest taki, że mamy do czynienia z technologią, że to nie jest technologia w takim wymiarze, jak my rozumiemy teraz, chociaż do pewnego stopnia tak. Oczywiście, bo technologią nazywamy możliwość zrobienia rzeczy zdalnie, można powiedzieć, że mamy jakieś urządzenie, które robi coś za nas albo jakąś sytuację, która robi coś za nas. Tak czy siak, robimy rzeczy, które są większe od nas. Na tym polega właściwie technologia i używanie tej technologii, że robimy kopię samego siebie. Czy to w kamieniu, czy na papierze pisząc książkę, czy obrazek, czy silnik, cokolwiek to jest. To jest z reguły kopia naszej percepcji rzeczywistości, tego, jak widzimy świat i jak daleko zaszliśmy w swojej głowie w obróbce tego świata.
No właśnie. Ja powinienem zacząć od jakiegoś mądrego cytatu. Nie powinienem, ale byłoby miło. Nie wiem, czyj to cytat, ale taki klasyczny cytat powtarzany przez wielu, przypisywany wielu. Taka prawda oczywista, że ktoś, kto kontroluje wiedzę o przeszłości, ten kontroluje teraźniejszość. Możemy powiedzieć, że kontroluje przyszłość, ale przyszłość jest czymś takim, co mieszka w krainie, która nie istnieje. Nie wiemy, jaka będzie przyszłość. Nikt tego nie wie. Możemy się tylko domyślać i budować sobie swoją własną przyszłość, która nastąpi jutro. Tylko tyle.
Natomiast jako tako nie mam do tego pojęcia. Także tutaj skróciłem ten zwrot, że kto kontroluje wiedzę o przeszłości, ten kontroluje naszą teraźniejszość. Jeżeli słuchałeś „Hiperprzestrzeni” tydzień temu, mojej opowieści nieco stajennym językiem, dzisiaj nie będzie takiego stajennego języka. Spokojnie, możesz zostawić dzieci przy odbiorniku. Na temat ropy i przetworów owocowych z ropy naftowej. I śledzisz te wszystkie rzeczy, które się dzieją na świecie, to jakoś tak znowu chyba przepowiedziałem przyszłość i właśnie się okazało, że zdaje się główny menadżer od spraw inżynierii czy jakoś tak, Volkswagen, sprawdź sobie na internecie, jest aresztowany w Stanach Zjednoczonych za zawały związane z silnikiem, bo się okazało, że ta cała historia z ropą. Moja pogadanka to moją pogadanką, ale najsmutniejsze jest to, że dużo z tej mojej pogadanki, czy chcemy, czy nie, opiera się na faktach. I jakoś tak się stało, że w zeszłym tygodniu te wszystkie fakty, nie wszystkie, tylko część z tych faktów wypłynęła do opinii publicznej i zagotowało się potwornie na świecie, bo się okazało, że diesle, nowe Fiaty, nowe Volkswageny, nowe Chryslery i praktycznie nie wiadomo co jeszcze. Właściwie nie wiadomo, która firma tego nie robi, może w ten sposób. Na nich na razie padło pierwsze pomachanie sądu, pierwsze wezwanie sądu, właśnie na te firmy.
Bo co się okazało, dżentelmeni, żeby zrobić taki numer, przygotowali specjalnie sobie silniki, żeby mieliły te wszystkie nanoparticles, nanocząsteczki, które są w baku. Opowiada się o niesamowitych oszczędnościach z używania ropy i tak dalej, super energooszczędnych silnikach, ekologicznych silnikach. I okazało się coś zupełnie innego. Właściwie każdy użytkownik diesla, szczególnie jeżeli ten diesel ma znaczek Forda, znaczek Chryslera, znaczek tych wszystkich General Electrics, łącznie z europejskimi Volkswagenami, Passatami czy jakoś tak. To akurat chyba model samochodu. Chodzi o Skody i tak dalej. Wszystko, co jest generalnie robione przez Fiata, Volkswagena i nie tylko, bo to za chwilę będzie Mercedes i cała reszta, ma takie normy spalania, że właściwie ciężko nie być chorym jeżdżąc takim samochodem na cokolwiek, ponieważ norma tych wszystkich substancji w paliwie została przekroczona zdaje się o 5000 razy. Co sobie wyobrażasz człowieku? To jest dokładnie tak, jakby ktoś zbudował tobie i mi komorę gazową. Tylko nam nie powiedział, że to jest komora gazowa, do której wchodzimy jednorazowo, a później się nas stamtąd wynosi.
Tego nam zapomniał powiedzieć, ale odstawił nam tą komorę gazową i powiedział: „To jest twój nowy samochód, który ma ekologiczny silnik, który naprawdę nie zrobi ci krzywdy”. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Wracając do tych wszystkich zabytków, bo ja nie przez przypadek wspomniałem. Oczywiście z powodu tego, że mogę się pochwalić, że powiedziałem tydzień temu i proszę bardzo, jeden tydzień i już sprawy wypływają na wierzch. Szybko się dzieje w tym świecie, szybciutko. Nie to, że miałem jakieś kontakty w gazetach i specjalnie docisnął sprawę, żeby nagle zaczęto o tym pisać, ale po prostu tak się złożyło, że właśnie ten kolejny radosny spisek paliwowy powoli zaczyna wydzierać na światło dzienne. I bardzo dobrze. Wreszcie wszyscy się dowiedzą, co tak naprawdę leją do samochodów i czym są te samochody, bo to jest taki dowcip historii. Ktoś, kto kontroluje wiedzę o przeszłości, ten kontroluje teraźniejszość. Kto nam powie, że chociażby 100 lat temu te samochody spalały inne wartości ropy?
Właśnie. Nie możesz tego powiedzieć, bo to byłoby kłamstwo. Możesz tylko powiedzieć, że 100 lat temu samochody jeździły na akumulatory i nie spalały niczego, tylko używały prądu elektrycznego. A taki Nikola Tesla potrafił zrobić to tak, że samochód jeździł przez dwa tygodnie i nie tankował w ogóle. Wiemy o tym, że są akumulatory, które wytrzymują nieustanną ilość tankowań, dopóki nie roztrzaskasz ich młotkiem. Są takie akumulatory używane w łodziach podwodnych, używane w wojsku. Można je kupić czasami w Rosji, można je kupić z Chin. Ponoć się pojawiły takie akumulatory teraz nawet do kupienia w Stanach Zjednoczonych, w takiej małej wersji można sobie zrobić, na biureczku postawić. Ja myślę, że rząd taki globalny powoli zaczyna puszek, bo już nie ma co mówić, że jest jakikolwiek rząd narodowy. Jest tylko chyba jeden globalny rząd korporacyjny, który zarządza tym wszystkim i to dużo mówi.
Świetnie mu wychodzi to zarządzanie. Ja teraz sobie obserwuję cichaczem, z przymrużeniem oka troszeczkę, jak zwykle różne serwisy, bo nie jest tak, żebym siedział odcięty na końcu świata. Nie jest to prawdą. Zapuszczam żurawia w różne media tu i tam czasami. I tak się przyglądam. I fenomenalna historia się dzieje z tym globalnym rządem, który ma normalnie potężne problemy, wszystkie korporacje, żeby zmusić nas do tego, żebyśmy poświęcili im odrobinę swojej uwagi. Żebyś ty i ja odeszli od swoich zajęć, usiedli do stołu, na którym ktoś położy nam ulotkę reklamową i spędzili swój piękny dzień, czytając to gówno, które nie jest naprawdę nic warte w naszym życiu. Jak się okazuje, zmartwienia znikają, kiedy można to zmiksować z innymi formami aktywności człowieka. Takimi sztucznymi oczywiście, bo żadna to aktywność, jest to ściema nieprzeciętna. Nazywamy to polityką.
Wielu się w to tak zaangażowało, że w ogóle zapomniało sensu swojego własnego istnienia, tak podejrzewam. Ale to takie moje dywagacje na temat wszystkich miłośników polityki. I taka ciekawostka, że ostatnio fenomen. Nikt nie mówi o tym, że normy w silnikach spalinowych zostały przekroczone o 5000 razy. Że idąc ulicą, kiedy przejeżdża obok ciebie diesel, jesteś w tej samej sytuacji, w której byli ludzie w komorach gazowych. U nich było to szybciej, bo stężenie gazu było troszkę szybciej działające. U ciebie jest to trochę wolniej. Potrwa to po prostu 20 lat, ale dzięki temu wyłożysz więcej kasy na lekarzy, więcej kasy na wszystko. Przede wszystkim nie umrzesz od razu od pierwszego modelu samochodu, tylko zanim walniesz kopytami w kalendarz, zmienisz tych modeli samochodów kilka. Za każdy zapłacisz oczywiście w ratach w kredycie.
Czyli będziesz musiał komuś oddawać nieustannie pieniądze, także będzie zawsze obietnica, że będziesz karnym pracownikiem całej tej cywilizacji, ponieważ pewnego dnia, kiedy nawet by cię zabolało serce i powiedziałbyś: „Nie, nie idę do roboty, mam to w dupie”, to sobie szybko przypomnisz, że masz kredyt do spłacenia i zaraz się okaże, że po prostu do tej roboty trzeba iść, bo co z kredytem za samochód? Producent samochodu się nie martwi w tym momencie to już jest twój problem. Tak samo jak producent domu, który sam wybudowałeś własnymi rękami, ale za cudze pieniądze, bo się okazuje, że nikogo już nie stać na to, żeby mieć swoje własne zadaszenie nad głową w dzisiejszych czasach, normalnie pracując. Nie mówię o tym, że oczywiście się staramy, że przyszykujemy wszelkie możliwe kontakty, rodzinę, szukamy tanich ofert tylko po to, przynajmniej część z nas, żeby mieć kawałek swojego własnego dachu nad głową, który też jak się okazuje jest iluzją w dzisiejszych czasach. Bo przychodzi bank i mówi: „Panie, panie złociutki, kredyt nie spłaciłeś, zabieramy.” I tak to wygląda w większości krajów na świecie. Nie chcę się martwić ani cieszyć, że jest inaczej. Po prostu tak już się porobiło. To jest ta wizja świata, w której partycypujemy wszyscy każdego dnia. To jest ta nasza teraźniejszość, nic innego. Teraźniejszość.
I nie chce być to w czasie przeszłym, nie chce być to w czasie, nie wiem, jakimś przyszłym. To jest tu i teraz. To jest ta cała zabawna historia, jak sobie budujemy całą naszą rzeczywistość. No właśnie, ale co wiemy o tej przeszłości? Bo ja tak o tych kamieniach zacząłem, o tej silniki spalinowej i tak dalej, ale to jest bardzo mocne powiązanie moim zdaniem i to takie naprawdę konkretnie mocne powiązanie. Przede wszystkim ta słynna niechęć, już legendarna niechęć wszystkich środowisk naukowych do badania jakichkolwiek nowych, już nie mówię odkryć naukowych, bo to nawet nie wspominam o tym, ale do badania wszelkich możliwych artefaktów, wszelkich możliwych zabytków i rzeczywistej próby zrozumienia tego, co się za nimi kryło. Przykład numer jeden: piękna biblioteka. Jest taka piękna biblioteka na świecie. Nazywa się Biblioteka Watykańska. To, czego nie udało mi się spalić, zabrali do siebie i zamknęli pod kluczem.
I teraz jest pytanie, jaki jest sens istnienia żywych istot na jednej planecie, skoro jedne istoty kolekcjonują dane, które być może mają jakąś zasadniczą rolę do odegrania w wiedzy o rzeczywistości w życiu każdego z nas, skoro nikt nie ma dostępu do tej wiedzy i nikt dostępu nie będzie miał. Wszystko zostało tak zaprojektowane, żeby od razu ustawić kogoś w pozycji sługa oraz pan. Ten, kto ma wiedzę oraz ten, kto nie ma wiedzy. To nie jest tylko na tym poziomie Biblioteki Watykańskiej. To jest na poziomie właściwie każdej religii. Jest taka ciekawa alegoria, analogia. Nie jestem jej autorem, ale jest takie bardzo ciekawe zdanie. Zdaje się Graham Hancock gdzieś o tym wspomniał albo ktoś inny, że jak ta kupa żelu, którą jesteśmy, transformuje do czegoś, co potrafi czuć, kochać, być, robić i tak dalej. W końcu jest to, co by nie mówić, po prostu kupa żelu, która sobie transformuje i odczuwa. Ty jesteś tą kupą żelu.
Ja jestem tą kupą żelu, która lewituje nad ziemią. Wszyscy jesteśmy kupą żelu, która jak na ironię nie jest taką maszyną, tylko właśnie coś czuje, coś przeżywa, zbiera doświadczenie. Ta kupa żelu jest po to, żeby przeżywać i zbierać doświadczenie. No i teraz masz urządzenie, które zostało wymyślone po to, żeby działać, coś robić. No i nie za bardzo chyba działa tak, jak trzeba, tak jak te silniki spalinowe. I teraz co ta kupa żelu właściwie robi w tym momencie? Ta kupa żelu próbuje się ogarnąć we współczesnym świecie tak, żeby w cudzysłowie nie zwariować. Nie wiem, jak to inaczej nazwać, bo to chyba jedyne określenie. No i co tu się dzieje dookoła nas? Dookoła nas się dzieje to, że mieszkamy otoczeni tysiącem piramid, tysiącem wykopalisk archeologicznych, które sięgają swoimi korzeniami właśnie nie wiem jak daleko.
12 000 lat to jest najwcześniejsza data. W rzeczywistości, gdybyśmy przekopali większość tych wykopalisk, to okazałoby się, że jak w „One on Padan” jest kolejna warstwa 24 000 lat, kolejna warstwa 30 parę tysięcy lat, kolejna warstwa znowu coś znajdujemy. Kolejna, kolejna, kolejna, kolejna. Jak spojrzymy do ludzkiego RNA, DNA, czyli do tego oryginalnego chromosomu, który dziedziczymy po mamie, to wygląda na to, że w tej formie, w której tu funkcjonujemy, organicznej informacji tego kawałka żelu, który transformuje do czegoś, co czuje emocje, spędziliśmy w okolicy chyba 250 000 lat. Czyli nie jest to tak mało. Jest to niezły kawałek czasu. I teraz pytanie mam. 250 000 lat. I teraz co my właściwie wiemy z przestrzeni 250 000 lat? Ja sobie nakresłałem tutaj po drodze ołóweczkiem na kartce papieru i sobie robię taką linię, wiesz.
Mi się po prostu fajnie gada, jak sobie robię notatki po drodze. No i teraz zobaczmy. 250 000 lat i teraz sobie odejmujmy do tyłu. Mamy tą informację o tym, że teoretycznie pochodzimy z tej epoki rzymskiej, czyli to jest ostatnie 2000 lat, tak zwany okres chrześcijaństwa, czy jak to zwał. Katolicy odliczają od swojego właściwie nie wiadomo kogo, bo katolicy chyba nawet nie wiedzą, kim ta postać dla nich w rzeczywistości jest. Poważnie. Wątpię, żeby wiedzieli. Zresztą zobacz, jak żyje tak zwany świat katolicki. Czy tam nie ma wojen? Czy tam nie ma nienawiści?
Czy tam wszędzie jest miłość? Czy tam brat kocha swojego brata? Nie, absolutnie, że nie. Wszystko to jest takim centralnie bullshitem pozbieranym z kawałków, żeby trzymać ludzi w poczuciu winy za mordę po prostu blisko przy ziemi, żeby móc trzymać cały czas żurawia w ich kieszeni i kasować ich za to kasę. A cokolwiek się pojawi innego, jakiegoś odstającego od tego, zostaje automatycznie wyklęte, chyba że się okaże, że można na tym zarabiać. Klasyczny przykład, mój ulubiony ostatnimi czasy z powodu na fantastyczną teorię, która święci triumfy wśród, można powiedzieć, sprawnych intelektualnie inaczej Sorry, jeżeli to jesteś ty. Inaczej w tym momencie nie potrafię cię nazwać. Chodzi mi mianowicie o wszystkie te szalone pomysły, że Ziemia jest płaska i tak dalej. Jasne. To, co się nie udało Watykanowi, udało się internetowi w przeciągu niecałego roku i więcej ludzi uwierzyło w okrągłą Ziemię niż, zdaje się, pikietowało ten koncept w Watykanie na przestrzeni ostatnich lat.
Przyznam szczerze, że kiedyś sprawdzałem, o co w tym wszystkim chodzi i się okazuje, że Watykan nawet oficjalnie uznał Ziemię za okrągłą dopiero gdzieś w połowie XIX wieku. Poważnie. Dopiero w tysiąc osiemset któryś tam rok, któraś tam klechda sezonowa wypisywana przez kolejnego Piusa, czy jakoś tak. Nie wiem, jak oni te swoje klechdy sezonowe nazywają. Jakieś odezwy, orędzie narodowe, watykańskie. I dopiero tam się przyznali, że faktycznie Ziemia jest okrągła. Ups, zajęło troszkę czasu, bo właściwie w tysiąc osiemset którymś tam roku już był Nikola Tesla i tak dalej. Żarówki elektryczne. Ciężko było nie zaakceptować tego faktu, bo mogło być to szkodliwe dla tego biznesu. Nagle by się okazało, że cała firma straciła permanentnie wiarygodność, bo sprawy zaszły za daleko.
Także ostatnim takim rzutem na taśmę szybciutko największa korporacja public relations zwana Watykanem, czyli agencja reklamowo-przemysłowo-handlowo-usługowo, skup, sprzedaż, handel oraz drobne kradzieże i morderstwa na zlecenie musiała się przyznać, że faktycznie jest zupełnie inaczej. Ale to było dosyć oczywiste, bo w sumie jest to jedna z tych pierwszych korporacji, co kiedyś tu wspominałem. Bardzo intensywnie sprawdzała, czy Ziemia jest naprawdę płaska i to robiła w okolicach 500, 400 czy nawet 600 lat temu. Słynna historia z Galileuszem, który został osadzony w więzieniu domowym. Nie, Galileusz nie został spalony. To Giordano Bruno, kumpel Galileusza, spłonął na stosie. Natomiast Galileusz z tego powodu, że potrafił robić teleskopy i nikt w jego czasach nie potrafił zrobić teleskopu tak jak on, miał zapewnione życie, wikt i opierunek do końca swoich dni na tej planecie, pod warunkiem, że nie będzie obrażał papieża, ale że był to krnąbrny dżentelmen i wydawało mu się, że już na tyle się zna ją z papieżem, że może się spoufalać po wydaniu pamfletu, w którym jeden z bohaterów jest właściwie przedstawionym papieżem, którego on tak nie do końca lubił. Okazało się, że dostał areszt domowy. Żeby było zabawniej, o czym nie wszyscy wiedzą, areszt domowy Galileusza naprawdę nie brał się stąd, że Galileusz twierdził, że Ziemia jest okrągła, że miał jakieś tezy naukowe. To naprawdę nie był problem.
Problemem było tylko i wyłącznie to, że napisał pamflet na papieża. Także to też z tą wiedzą to nie jest tak do końca, że wszyscy są tacy za wiedzę i za wiedzę. Ja sobie myślę, że niewielu jest takich, którzy i tak by zrozumieli, co w tej Bibliotece Watykańskiej jest. Być może w dzisiejszych czasach, a to nie z tego powodu, że są tam jakieś trudne dzieła, które wymagają nie wiadomo jakiego przygotowania. Myślę, że to nie jest ten problem. Chodzi o to, że właściwie chyba nie ma już chętnych za bardzo na studiowanie tych wszystkich rzeczy i sprawdzanie tego, co tam jest. Tak zwyczajnie czasy się zmieniły. Ktoś, kto postanowił kontrolować naszą historię i poniekąd my daliśmy sobie wmówić taką wersję historii. Właściwie ten kontroluje naszą teraźniejszość i wszystkie te historie, które są gdzieś tam w przeszłości. Te wielkie kamienie są do tej pory absolutnie niedotykalne, niewyjaśnialne.
Nikt się nie chce nimi zajmować. Przyjrzyj się na uniwersytety, wszystkie możliwe uniwersytety. Ile z nich prowadzi jakikolwiek program badawczy, który kwestionuje oficjalnie przyjęte jeszcze 100 lat temu teorie? Darwinowski pomysł na to, skąd pochodzi człowiek. Taki biblijno-anglosasko nie wiadomo jaki kolonialny obraz rzeczywistości, że pierwszą cywilizacją na świecie jest cywilizacja, która zapędziła jednego człowieka w niewolę do drugiego i trzeciego zamordowała przy okazji. I tak dalej. To jest oficjalny koncept. Nikt nie chce go podważać, ponieważ wszystko jest oparte na tym koncepcie. To jest ta słynna historia z poczuciem winy, który blokuje potężnie ludzi przed tym, żeby w ogóle wykonywali jakąkolwiek aktywność w życiu. Żeby wstać, powiedzieć: „Tak, to ja zrobiłem to i to i jestem okej z tym wszystkim, co robię.” Nie ma czegoś takiego za bardzo, chociaż w niektórych krajach szczęśliwie jest.
Jeszcze niektóre kraje szczęśliwie zainwestowały w swoich obywateli na tyle, że może niekoniecznie mądrzejsi, ale przynajmniej mniej strachliwi. Tak bym powiedział. W kraju, w którym rządzą jezuici, w każdym kraju, który jest spacyfikowany jakąś taką chorobą psychiczną zwaną religią, ten problem jest dosyć mocno widoczny. Brakuje takiego oddolnego, można powiedzieć, entuzjazmu i chęci do zmieniania swojego własnego życia, który nie wynika może z tego, że chęci brak czy jakoś tak, że wszystko się podoba i wszystko jest super, tylko dlatego, że jest potworna niewiara w to, że w ogóle cokolwiek możemy zmienić. I to jest taki fenomenalny myk, który się pojawia w historii. Ktoś, kto kontroluje naszą wiedzę o przeszłości, ten kontroluje naszą teraźniejszość. Czyli jesteśmy tu i teraz. Jeżdżą po ulicy samochody spalinowe z silnikami diesla, które przekraczają normy o 5000 razy. Czyli nic dziwnego, że chorujemy wszyscy na raka. Nie wszyscy szczęśliwie.
Ja nie jestem chory. Ty też, mam nadzieję, nie jesteś chory. I nie chorujemy na masę różnych rzeczy. Znaczy chorujemy na masę różnych rzeczy. Przechodząc sobie pomiędzy tymi samochodami na ulicy i się zastanawiamy, skąd to się bierze, dlaczego takie choroby, dlaczego takie zdrowie kiepskie? O co tu w ogóle we wszystkim chodzi? Teraz już wiadomo. Norma przekroczona 5000 razy. Normalnie żadna żywa istota nie powinna stać w ogóle x tam metrów od tego pojazdu, a co dopiero siedzieć w tym pojeździe, a co dopiero w ogóle partycypować w tym, jak on gdzieś rusza pod naszym nosem. Jeżeli masz parking pod domem, to teraz twoje życie może być przerażające, bo w tym momencie zdajesz sobie sprawę z tego, co ty masz pod tym domem.
Masz taką wielką komorę gazową, szczególnie jeżeli parkują tam samochody. Z diesel. Jak się okazuje, zdaje się stary trabant chyba mniej smrodził i robił mniej toksycznych substancji niż współczesne ekologiczne samochody. Mamy ten kawałek historii, o którym jest mowa, czyli mamy te 2000 lat, tą cudowną cywilizację z samochodem, silnikiem spalinowym, prądem elektrycznym, który zabija wszystko, co znajdzie się na jego drodze, a my się z tego cieszymy. Mamy farmaceutyczne korporacje, bla, bla. Wszystkie te rzeczy. To jest 2000 lat i to jest teoretycznie ta historia, z której wszyscy powinniśmy być dumni. To jest ta historia, która powinna nas uczyć o źródle naszego pochodzenia, można powiedzieć. O tym, jaki jest sens naszego życia, jaki jest sens naszego działania. Jeżeli spojrzysz na ten drobny wycinek historii, nawet weźmiesz troszkę dalej, bo tam zjedziemy do 6000 lat, to nie pozostaje nic innego jak choroby, wojny i rozpacz.
Widziałeś coś innego w historii? Nie. Klasyczna wersja historii jest zawsze dokładnie taka sama. Wojny, choroby, rozpacz, zaraza. Jeden musi zamordować drugiego, bo inaczej się nie da. Opowiadałem tu nie raz. Dzisiaj będę przytaczał kilka tych przykładów. Tak przypominał trochę o takich kulturach, które właśnie zrobiły gigantyczne rzeczy na świecie. Śladu fizycznego po nich nie ma. Są wielkie budynki, ale za bardzo kości nie ma.
Nic nie ma. A jeżeli cokolwiek jest, to może być na przykład w Bibliotece Watykańskiej, czyli w tym momencie tak czy siak nie jest dostępne dla nas. I co w tym momencie? Przyjrzyjmy się tym kulturom, ale zanim się im przyjrzymy z pozycji człowieka, któremu banda palantów opowiadała jakieś nieprzeciętne bzdury o naszej przeszłości, o tym, że wiecznie musimy się zabijać, szarpać za kołnierze, kopać po kostkach i wskakiwać na siebie nawzajem. Co niektórzy w to uwierzyli. Naprawdę niektórzy uwierzyli w ten sposób, że ze skakania po cudzych plecach zrobili sobie swoje własne życie. W bardzo wielkim skrócie można tak to opowiedzieć. Ale może zanim się tu rozpędzę z tymi wszystkimi rzeczami, w ogóle rozgadam trochę. Strasznie tak muszę się rozgadać w ogóle. Mało dzisiaj mówiłem.
Prawie w ogóle. Dobra, wracam do swojej opowieści dzisiejszej hiperprzestrzeni z dala od zanieczyszczenia silnikiem diesla. Nie używam tu silnika diesla, mam wszystko podpięte do Magrava. Taki jestem. Anyway, wracam do tej całej opowieści i już ci mówię co dalej. Gdzie ta moja refleksja się zahaczyła? Ta moja refleksja się zahaczyła w takim bardzo prostym miejscu, właśnie o tym, że jesteśmy kupą żelu, która nagle się pojawia na tym świecie. Transformujemy do czegoś, co kocha, ma uczucia i tak dalej. Widziałeś małe dziecko, od kiedy się rodzi, od kiedy tylko się pojawia na tym świecie, od razu są emocje. Od razu jest burza emocjonalna.
To teraz mamy to coś, czym my jesteśmy. Ten kawałek żelu. Mamy technologię, która właściwie stoi kompletnie w opozycji do tego, jak funkcjonuje ten kawałek żelu. Właściwie cała ta technologia jest taka, że jeżeli włożysz tam kawałek swojego sformalizowanego żelu, kawałek ręki, nogi, głowy, to cię zabije. Nie przeżyjesz spotkania z tą maszyną. I mamy tą zabawną historię, która jest przez kogoś kontrolowana. Tą wiedzę o naszej przeszłości, która ma bardzo mocny wpływ, moim zdaniem, na naszą teraźniejszość. I co się dzieje? Ta wiedza o naszej przeszłości, wiadomo, że nie mówimy o rzeczach, które się wydarzyły 100 lat temu, chociaż to też już jest zakłamywane bardzo sprytnie. Historia ze szczepionkami i tak dalej, ale to można sobie znaleźć te wszystkie historie z Rockefellerem, Rothszildem, tymi wszystkimi wałami, wojnami, które niby było coś, a w rzeczywistości były to wojny wymyślone przez bankierów.
Pierwsza wojna światowa o ropę, druga wojna światowa o jeszcze więcej ropy, jeszcze większą dominację, żeby wybudować wszędzie obozy koncentracyjne pracy przymusowej, gdzie wszyscy będą szczęśliwi oglądając duży telewizor z wielkim ekranem, na którym będą oglądali jakąś cytatą pannę, która biega w bikini albo najlepiej, żeby biegała bez bikini i żeby były jeszcze reklamy, sportowe samochody się zabijali, strzelali, jakiś koleś w rajtezach biegał. To ma być esencja naszego życia. To jest w ogóle coś, gdzie mamy spędzić całą naszą przyszłość i teraźniejszość. Anyway, pomiędzy tym gównianym światem teraz a tą tajemniczą przeszłością, nami, czyli tą kupą żelu, która transformuje i ma emocje, jest ta brakująca wyrwa. Zagubiony link w historii cywilizacji. Zagubiony link, który sięga właściwie, kurde, nie wiadomo gdzie sięga, bo link jest po prostu zagubiony. Jedyna ostatnia rzecz, którą widzimy, to widzimy kolesi, którzy biegali z krzyżykami i twierdzili, że każdy, kto nie nosi krzyżyka, musi ulec spaleniu przez nich na stosie. Dzięki temu połączy się z ich panem, który ponoć reprezentuje ten krzyżyk. To była ta opcja. Także chłopaki się tu poganiali przez Europę po 1000 lat, bo właściwie też nawet oni 2000 lat nie mają.
To też jest kłamstwo, bo po prostu małe, zbrodnicze ludobójcze księsteczko o nazwie Rzym, Watykan, któremu się niezbyt powodziło, bo ilekroć podnieśli głowę i nie mieli kasy od doży weneckich, to zaraz się pojawiał ktoś z okolicy i spuszczał im taki łomot żelu, co wstawali na własne nogi. Ale wstawali, wstawali. Jak się okazało, chyba napożyczali dużo pieniędzy. Na tyle dużo i te pieniądze, to złoto, dużo złota było tak ważne dla inwestorów, że postanowili zainwestować to gówno właściwie tak konkretnie. Efekt był doskonały. 1200 rok Krucjata Albigenska. Od tego zaczynają się wszystkie krucjaty, jakby ktoś nie wiedział. Pierwszy moment, kiedy postanowiono zrobić porządek w Europie. Nie będzie obcych, którzy próbują grzebać w przeszłości i być może coś odkryją. Bo o czym mówi ten zagubiony link?
Ja cały czas w tym zagubionym linku. Zobacz, siedzimy sobie tutaj. Ja sobie siedzę przy tym w mikserze, przy tych urządzeniach. Ty siedzisz u siebie przy swoim radiokomputerze. Może gdzieś teraz jedziesz samochodem z silnikiem diesla i właśnie jesteś przerażony, bo właśnie siedzisz na czymś, co cię zabija i nic ci nie pomoże. Wdychasz coś, co po prostu cię morduje i nie ma innej opcji, chyba że wysiądziesz i zostawisz ten złom, ale to inna sprawa. W każdym razie siedzimy sobie tam, gdzie siedzimy i czasami się zastanawiamy: zaraz, zaraz, jak to się dzieje? Jak to jest możliwe? Gdzie jest ta cała cudowna wiedza? Bo przecież to nie może być tak, że nic poza kamieniami nie zostało.
Na pewno zostało coś więcej. Przecież musiało zostać coś więcej. Wiadomo, że ta wiedza była u ludzi, którzy nie mieli kontaktu z naszą cywilizacją, tak zwaną białą cywilizacją. I było tych ludzi dużo. Największy pogrom się odbył w Ameryce Północnej, kiedy biali tam wylądowali i przywieźli ze sobą zarazę. Zaraza była tak potężna, po prostu inne aminokwasy. I przede wszystkim choroby przywiezione przez białych. Te choroby wytrzebiły praktycznie 80% czy 70% populacji w Ameryce Północnej. Nikt o tym do dzisiaj za bardzo nie chce mówić, bo to jest taka nieświeża sprawa trochę. Przyjechali biali, wypłynęli, przypłynęli i zarazili wszystkich takimi chorobami, że jak później się pojawili do kolonizacji, to właściwie chyba nawet nie było już za bardzo kogo kolonizować.
Ja tu mam telefon. Halo, halo, Krzysztofie Deynarze. Halo, witam serdecznie. Jak tam zdrowie uszanownego pana? Nic nie słychać poza oddechem.
[31:28] - Tak. Cześć. Cześć, Tomek. Wiesz co-
[31:33] - Słuchaj, wyłącz.
[31:34] - Bardzo pozytywnie. Tylko poczekaj, bo coś słabo słyszę. Muszę troszkę zmienić ustawienia głośności, wiesz?
[31:42] - Wyłącz radio, przełącz się na Skype'a i tyle. Prosta operacja.
[31:51] - To może tak: pauzuję radio. To będzie dobry-
[31:54] - Właśnie. Wyłączamy radio, przechodzimy na Skype'a. Jak dzwonisz ze Skype'a. Tak to się robi. W radiu jest zawsze opóźnienie, tak że zawsze będziesz miał problemy. Okej, już wyłączone.
[32:04] - Teraz mnie słyszysz?
[32:05] - Słyszę cię idealnie.
[32:09] - Kurczę no.
[32:10] - Słychać idealnie, wszystko jest okej. Możesz śmiało mówić. Człowieku, możesz śmiało mówić. Wszyscy cię słyszą.
[32:16] - Aha. No dobra, to znaczy tak. Słyszę ciebie w radiu. Słyszę ciebie-
[32:26] - Wyłączasz radio. Słuchaj, wyłączasz radio w tym momencie i zostawiasz tylko Skype'a. Nic więcej. Radio sobie później włączysz. Raz, dwa, trzy. Gotowe? Gotowe. Tak mi się wydaje.
[32:45] - No właśnie, jak wyłączam radio, to nie słyszę tego, co mówisz na Skype.
[32:50] - Słuchaj, to weź tam ogarnij po prostu w Skype'ie sobie narzędzia.
[32:54] - Wiesz co? Szukałem twojej audycji od jakiegoś czasu i nie mogłem jej znaleźć, ale chciałem się odnieść.
[33:04] - Śmiało, śmiało, śmiało. Ech, człowiek mi zanikł.
[33:11] - Do tego, co powiedziałeś na temat tego, że ludzie nie mają czasu myśleć o własnym rozwoju duchowym. Właśnie ten system został tak zaprojektowany, żeby nie mieć czasu na rozwój duchowy, tak?
[33:28] - Tak mi się wydaje, że nie ma tu za bardzo miejsca, ale to nawet nie jest kwestia czasu, tylko-
[33:33] - To jest strasznie dla mnie wkurzające, bo spotykam się z tym na co dzień.
[33:40] - Właśnie, bo to też nie jest tylko kwestia czasu, o czym chciałem wspomnieć, bo czas czasem, ale kwestia percepcji samego siebie. Czy widzimy w sobie tą żywą istotę, czy też widzimy w sobie tylko ten kawałek kupy żelu, która się przetacza po tej planecie? I to jest to zasadnicze pytanie. Bo jeżeli wszystkie informacje, które ty dostajesz, ja dostaję, każdy z nas dostaje po kolei, są niczym innym jak stwierdzeniem, że jesteś tylko i wyłącznie kupą żelu, to ciężko podejść z drugiej strony. Tak mi się wydaje. Stąd duża łatwość wielu ludzi, że stwierdzają: „No dobra, skoro jestem tylko kupą żelu, to zachowuję się tylko i wyłącznie jak kupa bezmyślnego żelu”. I w tym momencie wszelkie opcje pod tytułem: „Hej, zastanowię się nad tym, czym są moje emocje” znikają, bo kiedy tylko otwierasz książkę do historii, jakąkolwiek książkę, przewracasz kartkę, myślisz: „O, tu nie ma emocji, tu są tylko morderstwa”.
[34:36] - Mhm. No tak. I tutaj też do tego chciałem się odnieść, bo strasznie mnie irytuje, studiując historię, kiedy czytam cały czas o tym, że tak nas nauczono, że są wojny, zdobywanie ziem, zdobywanie zasobów naturalnych i tak dalej. Moim zdaniem ta historia jest kreowana przez bandę pasożytów, które żerują na naszych atawistycznych zapędach, chęci zdobywania. Mogłoby to zupełnie wyglądać inaczej.
[35:14] - Obowiązkowo wyglądać inaczej. To nawet nie ma dyskusji na ten temat. To jest tylko nasze wyobrażenie o rzeczywistości. Tak mi się wydaje. Ktoś nam pomógł zbudować.
[35:24] - To jest moje takie drugie...
[35:34] - Słuchaj, wiesz co? Zróbmy tak. Ty weź wyłącz to radio.
[35:37] - Właśnie takie moje drugie przemyślenie, bo od początku audycji tak sobie starałem się zanotować to, co mówiłeś, żeby mieć szansę odpowiedzieć. Poczekaj, momencik. Robię pauzę.
[35:52] - Okej, słuchaj.
[35:53] - Zrobiłem pauzę na radio, ale ciebie nie słyszę na Skype. Co mam zrobić?
[35:58] - To jest taka prosta rzecz, że na tym Skype ustawienia. Ustawienia.
[36:04] - Może ty masz wyciszony mikrofon na Radio Nafali? Nie wiem.
[36:08] - Nie, wszystko jest okej. Wszystko mnie słychać.
[36:11] - Bo ciebie po prostu nie słychać.
[36:12] - Czekaj, zaraz sprawdzę, czy to ja. Może być tak, że ja. Sekundę. Sprawdzam.
[36:17] - Okej, już patrzę. Tutaj-
[36:19] - Momencik, momencik. To może być moja wina.
[36:22] - Narzędzia, opcje.
[36:24] - Okej.
[36:25] - Ustawienia audio.
[36:26] - Raz, dwa, trzy, cztery. Czy teraz mnie słychać? Może teraz już mnie słychać, bo czasami się takie dziwne rzeczy dzieją albo u mnie, albo u kogoś, albo...
[36:37] - Czy coś słyszę?
[36:39] - Słyszysz?
[36:40] - Tak. Dzień dobry. Cześć, Tomek.
[36:43] - Witam serdecznie. Wow, to już idealnie. To chyba była moja wina. Nie chyba, tylko na 100%. Poprawiłem kabel i zadziałało, wiesz? Przepraszam za obarczanie ciebie swoimi ustawieniami, ale już słychać.
[36:55] - Dobrze. Stawiasz 30 gram siewnej konopi, którą się zaparza w kubku i wybaczam wszystkie twoje winy.
[37:04] - Kurde, nie mam tyle. Sam bym tyle chciał. Przynieś ze sobą trochę. Dobra, wracamy do tematu. Zostawiamy siewne konopie. Wracamy do tematu naszej dziwnie traktowanej przeszłości. Przeszłości, której nie ma, bo nie ma oficjalnie przeszłości. Bo co mamy jako przeszłość? Ktoś wyciąga książkę i mówi: „Okej, to jest Biblia, to jest książka, jakiś Mojżesz gdzieś”. Ale po przysłowiowych pięciu minutach studiowania tej książki nagle się okazuje, stary, to wszystko jest podpucha.
To wszystko jest zerżnięte z egipskich pism, sumeryjskich pism i takie dosłowne tłumaczenia, nawet się nie postarali, żeby coś tam zmienić. Chociaż nawet przecinek, wszystko tak samo.
[37:42] - À propos tego, co mówisz. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, bo każdy, kto się choć chwilę zastanowi, nawet bez jakichkolwiek psychoaktywnych środków, jakie jest jego źródło pochodzenia, skąd się wywodzi i tak naprawdę jaka jest historia człowieka, to stajemy w martwym punkcie. Wielu ludzi nawet napisało o tym książki. Już nie pamiętam teraz autora, ale pewna dziewczyna o tym pisała. Na przykład dlaczego Słowianie cierpią na taki ból egzystencjalny? Dlatego, ponieważ nie znamy swojej historii. Dlaczego ta historia została ukryta? Bo byliśmy lepsi od innych i dlatego postanowili to ukryć w tych, w cudzysłowie, tajnych archiwach watykańskich. I to jest jak dla mnie bardzo wkurzające, a jedyną rzeczą, którą chciałbym kiedyś zrobić, to po prostu wejść do tych archiwów i przestudiować dokładnie to, co tam jest. Żeby po prostu wypuścili tą wiedzę na świat.
[38:45] - Myślę, że należymy, ty i ja, do takiej potężnej grupy, podejrzewam chyba z miliona ludzi na świecie, która by chętnie sobie pobaraszkowała w tej bibliotece i zobaczyła, co tam jest. Przede wszystkim stare mapy na przykład. Co jest na tych mapach? Bo to już pokazuje bardzo wyraźnie, kiedy mapa była zrobiona. Widać, nie da tego oszukać. Albo mamy mapę Tellusa, która widać, że jest zrobiona za pomocą urządzeń, które musiały wisieć na satelicie, ponieważ całe rozłożenie terenu i tak dalej. Po prostu ta mapa jest tak zrobiona, że nie da się jej zrobić inaczej niż za pomocą satelity. Mamy dodatkowe mapy, mamy masę tych wszystkich rzeczy. Cokolwiek by nie mówić, po prostu siedzimy na tonie zabytków, wręcz na skrupach poprzedniej cywilizacji i udajemy, że nikogo przed nami nie było. Że jedynym czymś, co mamy w swoim własnym dorobku jako żywa istota, jako kawałek tego żelu, to jest nic innego jak wybudowanie silnika spalinowego, postawienie kilku szybów naftowych, wyprodukowanie szczepionek i eksterminacja siebie nawzajem.
I to też taka eksterminacja na zasadzie nie w ogóle jakiegoś gatunku, jakiegoś sensu, żeby to miało jakąś logikę. Chociaż logika też nie ma żadnego tutaj znaczenia. Tylko po to, żeby móc sobie wydrukować więcej papierków z nadrukiem jakiejś martwej osoby, która też święta nie była, w cudzysłowie. I do tego się sprowadza cała ta zabawa w cywilizacji. Przynajmniej jak na razie z mojego punktu widzenia nie widzę tu nic specjalnie innego, szczególnie po tym numerze teraz z silnikami spalinowymi. To jest kolejny taki numer, kwiatek do kożucha, że tak powiem. Się okazuje, że piękna technologia, miliardy dolarów, miliardy euro wydane na budżety, na technologie, na laboratoria, na badania, na naukowców. I się okazuje, że każdy z tych ludzi, każdy z tych inżynierów był dokładnie osobiście w to zamieszany. Każdy z nich dokładnie wiedział, co robi.
[40:37] - Jeżeli chodzi o silniki rakietowe, to nie jestem w temacie, więc tutaj bym się nie odzywał.
[40:41] - To w ogóle do samochodu silniki. Jaka jest różnica, czy ty masz siedzieć na zbiorniku, który jedzie po drodze, czy siedzisz na zbiorniku, który leci do góry, ale cały czas siedzisz na zbiorniku, siedzisz na bombie cały czas.
[40:51] - Chodzi ci o to, że cała ta filozofia spalania pieniędzy jest oparta o zasoby mamy Ziemi.
[41:01] - Dokładnie.
[41:01] - Ropę, węgiel. To jest niestety w odniesieniu co powiedziałeś, w obliczu wynalazków pana Tesli jest po prostu daleką przyszłością, a oni chcą na tym zarabiać, więc kij im w oko. Ja kiedyś zrobię samochód na wodę i będzie fajnie. Natomiast jeszcze jeden nurtujący temat. Tak się zaśmiałem z tych konopi siewnych. Kupiłem je w aptece za 17 złotych. 30 gram.
[41:30] - Tu można normalnie kupić konopie, znaczy nasiona. Konopie też można kupić normalnie, oczywiście nielegalnie, ale można kupić normalnie. Niemniej można kupić nasiona normalnych konopi. Ja w ogóle polecam wysiewać nasiona normalnych konopi, bo te działają mocniej. Siewne to jest taka zabawa systemem na jego prawach ciągle. Natomiast kiedy wysiejesz około 20 konopi siewnych, a pomiędzy 20 konopiami siewnymi będzie na przykład pięć krzaków niesiewnych, to teraz niech pan policjant się martwi, które są siewne, które nie są siewne.
[42:02] - Zgadza się. Ale to jest taka ciekawostka. Sprowadzają ten produkt do Polski. Można to kupić w aptekach. Piję sobie właśnie herbatkę z cytryną, jeszcze z wrotyczem i z tymi konopiami. Smakuje wybornie. Działa bardzo wybornie, uspokajająco, chillująco. Tak więc polecam wszystkim słuchaczom i słuchaczkom. To był taki przerywnik.
[42:31] - W tą dyskusję.
[42:32] - Konopny w kącie. Ale niech prawda się szerzy. Niech wiedzą na przykład ludzie, że jest takie fajne zielsko jak wrotycz. Wrotycz tamtą bertę. I okazało się, że to zielsko po prostu rośnie wszędzie w Polsce, na naszej długości i szerokości geograficznej jak pokrzywa w zasadzie. A jest wynalazkiem mamy natury, który na przykład Niszczy wszystkie przeziębienia, znaczy wirusy, grzyby, bakterie. I na podstawie badań nad tą rośliną wymyślono bardzo dużą grupę antybiotyków, co z kolei wiąże się z tym, że Unia Europejska zakazała sprzedaży tej rośliny w aptekach.
[43:15] - Ale to też jest chyba taki strzał w kolano, bo to możesz zakazywać w aptekach, ale pójdziesz na łąkę i zbierzesz. W tym momencie aptekarz jest chyba w większym problemie, bo on naprawdę ma problem teraz.
[43:24] - Nie, spoko. Ale jak zwykle aptekarze znaleźli na to sposób. Mianowicie to zielsko wrotycz sprzedaje się w aptece jako ziele na odstraszanie owadów. Ja to piję i jakoś żyję i dobrze się mam. A poza tym ma mnóstwo innych bardzo ciekawych działań, ale polecam poczytać, doczytać. Jest tego mnóstwo w sieci. Ale jeszcze wracając do tematu tego całego szarlatanu. Ja się zastanawiam właśnie, kiedy nastąpi ten czas, kiedy nastąpi ten moment, kiedy ludzie powiedzą: „Stop. My nie chcemy walczyć w imię jakiegoś lorda naftowego, który chce zniszczyć kraj tylko po to, żeby mieć kolejne pole naftowe albo kolejne złoże minerałów, albo kolejną-
[44:16] - Coś.
[44:17] - ... dawkę ludzi jako niewolników do pracy.” Bo to tak jak ty mówiłeś, ten system, w którym żyjemy od początku. Rodzisz się, dostajesz numer, dostajesz PESEL, idziesz do szkoły, uczą cię schematów. Nie uczą cię logiki. Logiki w szkole nie ma. Sorry, nie uczą tego ciągu przyczynowo-skutkowego.
[44:38] - To może nawet dobrze, bo ja powiem ci szczerze, że studiowałem troszkę tą logikę. Zagadnienia typu trivium i tak dalej, takie podstawy logiki. I powiem ci, że właściwie niewiele się to różni od religii. Taka była moja finalna konkluzja właściwie. Zabójcza dla miłośników retorycznej logiki.
[44:56] - Ostatnio jak z tobą dyskutowałem, to była ciekawa rozmowa na temat religii, bo akurat ja przeżyłem takie katharsis, oczyszczenie. Szczególnie od Nowego Roku przeżywam takie totalne katharsis i oczyszczenie, ale to za chwilę. Natomiast w każdej religii brakuje jednego, żeby naprawdę ta miłość i ten Bóg Stworzyciel był na pierwszym miejscu, a nie inne. Bo jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, miłość, załóżmy, niech postawimy znak równa się, to wszystko inne się układa. Naprawdę.
[45:32] - Wiesz, ta historia z tą boskością jest czymś, co chcę dzisiaj właśnie poruszyć dosyć mocno. Nie tylko dzisiaj. Podejrzewam, że to się pociągnie troszkę ten wątek tej dzisiejszej opowieści na następnej być może hiperprzestrzeni. Bo zobacz, mamy te wszystkie potężne kamienie. Ja w ogóle jestem pod wrażeniem aktualnie. Tak mówię potężne kamienie. Konkretnie jestem pod wrażeniem zdjęć, które oglądałem w tym tygodniu. Zdjęcia pochodzą dokładnie z Syberii. Są to miejsca, gdzie żeby się dostać musisz dolecieć helikopterem. Jesteś zrzucany helikopterem.
Helikopter po ciebie przylatuje, bo praktycznie nie dojdziesz tam na piechotę. Nie ma takiej opcji. Chyba że lokalni ludzie gdzieś tam się znają i cię zaprowadzą.
[46:07] - Masz linka?
[46:08] - Wiesz co, udostępniono mi te zdjęcia do obejrzenia. Nie mam ich u siebie na komputerze, ale postaram się parę zdjęć znaleźć. Na pewno są w internecie. Jest kilka zdjęć. Widziałem oryginalne zdjęcia robione przez dżentelmenów dokładnie w 2006 i 2007 roku. Po prostu gdzieś tam na Syberii. Potężny taki las w ogóle. Potężny. Tam jest jakaś ostatnia osada, nie pamiętam w tym momencie nazwy. To była zawsze ostatnia osada, do której wszyscy skazańcy carscy byli odprowadzani i dalej już musieli sobie radzić sami, bo dalej praktycznie nie ma nic poza dziką przyrodą.
I pośród tej dzikiej przyrody są tak potężne megality, że kamień z Baalbek to jest nic przy tym. A jak na razie kamień z Baalbek, ten drugi, który został odnaleziony raptem parę lat temu, bo tam jest słynny kamień z Baalbek, czyli jedna z największych konstrukcji neolitycznych, jak jest to określane, czyli taka po prostu ucięta, wyrównana już skała i potężny blok skalny, który leży w ziemi. Nigdy nie został podniesiony. Waży nie wiadomo ile. Potężne. Czyli możemy tylko szacować. Nie ma dźwigu na świecie, który byłby to w stanie podnieść. Nawet te dźwigi stoczniowe, bo trzeba było wybudować stocznię dookoła tego kamienia, żeby móc to podnieść. Inaczej się nie da. No i się okazuje, że taki kamyk z Baalbek to właściwie jest tylko kamyk.
Później się okazało, że obok w ziemi jest zakopany jeszcze większy. Tuż obok, parę metrów dalej. Leżał setki, tysiące lat. Nikt nie wie jak długo. Nikt nigdy na to nie zwracał uwagi. Nagle się okazuje, że ten obok tego najsłynniejszego zabytku w ziemi jest jeszcze większy. Ale to jest te nic, bo w stosunku do tego, co panowie tam sfotografowali na Syberii, to w ogóle skala się mocno przesuwa. Właściwie te kamienie z Baalbek jawią się jako kamyki z Baalbek. I rozmiar piramidy — przepraszam, że tak przerywam, ale jeszcze tak dokończę — rozmiar piramidy w Gizie jawi się jako coś naprawdę dowcipnego. I teraz okej, mamy Boga, mamy koncept Boga, czyli stwórcy, który potrafi generować coś, czego my nie potrafimy.
Zawsze ten koncept Boga, przynajmniej w moim mniemaniu, jest wykorzystywany zawsze w ten sam sposób. Do wyjaśnienia nam zjawisk, których nie rozumiemy. Czyli kiedy nie ma wiedzy, dostajesz informację: „Okej stary, nie szukaj w książkach, nie szukaj w doświadczeniach, nie rób eksperymentów, nie zastanawiaj się nad tym. To jest dogmat wiary.”
[48:19] - Tak samo jak indeks ksiąg zakazanych. Teoria Keplera, która była na indeksie ksiąg zakazanych, która teraz jest teorią powstania naszego układu planetarnego. O tym też chciałbym wspomnieć, bo nasz układ planetarny dokładnie nie wpisuje się w jego teorię, bo brakuje jednej planety.
[48:38] - Właśnie.
[48:38] - O tym za chwilę.
[48:40] - Skąd wiedzieli?
[48:42] - Dokładnie. I jego żona, notabene bardzo uzdolniona zielarka, została oskarżona o czary. Ludzie, na litość boską, to z perspektywy czasu wydaje się tak głupie, że oni powinni na kolanach błagać ludzi o to, żeby im przebaczyli te błędy. Ja tego też oczekuję.
[49:01] - Nie wiem, czy błaganie na kolanach cokolwiek zmieni. Czasy były takie. Ale zobaczmy, jakie są dalej czasy.
[49:10] - Ludzie są tacy sami. Do dzisiaj nie zmieniają.
[49:12] - Zobacz na parę sytuacji. Dawniej, w sensie 400, 500 lat temu była kobieta, która mieszkała na końcu wioski. Nie interesowało jej nigdy specjalnie życie towarzyskie albo jakiś dżentelmen, który mieszkał już bardziej w lesie, troszeczkę na uboczu. Trochę spokojniejsze życie, więcej kontaktu z roślinami i więcej eksperymentów. Taki naukowiec tamtejszych czasów.
[49:32] - Wiem, o co chodzi. Dokładnie.
[49:33] - Nazywałeś to wiedźmą albo jakoś tak. I ten naukowiec tamtejszych czasów był lokalnym lekarzem, znawcą przyrody. Był takim człowiekiem wiedzy. Jeżeli coś się działo, to ten człowiek wiedział, jakie są zależności w naturze, w tym świecie, w którym funkcjonuje i obejmował ten kosmos w swojej głowie i mówił: „Hej, stary, nie musisz się martwić. Naprawdę tutaj modlitwa ci nic nie pomoże. Lepiej, żebyś sobie zaparzył herbatę z wrotyczu”. I to była ta wiedza. Rozumiesz? Dokładnie dosłownie w ten sposób. Ale problem polegał na tym, że na dworze obok był alchemik, który spędzał w cholerę czasu nad tym, żeby wyprodukować złoto i właściwie za bardzo nie interesowało go zioła.
I zawsze była rywalizacja, że jeżeli na dworze będą gorsze lekarstwa niż te, które są w wiosce, to w tym momencie dwór straci swój respekt jako taki i wszyscy ludzie będą chodzili do lasu. Może się skończyć tak, że w lesie powstanie jakaś rewolucja. Tak że trzeba szybciutko wziąć tę starą babę z lasu, spalić na stosie jako czarownicę. Natomiast oficjalnie alchemicy tylko zmienili nazwę. W 1200 którymś roku po prostu zostali jezuitami i generalnie nie zostawało się alchemikiem, tylko szło się, można było, ale to tylko w niektórych miejscach w Europie, ale generalnie zostawało się jezuitą i to była oficjalna opcja na kontynuowanie, na robienie jakiejkolwiek nauki. Natomiast wszystko, co było poza ramieniem Pana sprawiedliwego, wszystko szło na stos. I efekt był taki, że szybciutko po takiej przebieżce po Europie, którą Watykan zrobił, że wycięto praktycznie wszystkie światłe umysły, pojawiły się zarazy, których nikt nie był w stanie okiełznać, za wyjątkiem kilku alchemików, którzy zasłynęli dzięki temu. Słynny przepowiadacz przyszłości. Jak on się nazywał? Zawsze zapominam.
Taki dżentelmen.
[51:15] - Nostradamus?
[51:16] - Nostradamus. Dokładnie. Nostradamus, który właściwie zaistniał dzięki temu, że wyleczył kilku ludzi z zarazy. I tak się zaczęła jego kariera. Jego kariera nie zaczęła się od wróżenia. To była ta rzeczywista wiedza, która była schowana. Natomiast o tej wiedzy nikt nie mówi. Nikt nie mówi o tym, jak leczył. Wszyscy bardziej chętnie o tym, co wróżył.
[51:32] - Dobrze, że o tym mówisz, bo we wtorek jestem umówiony na spotkanie z pewnym jezuitą w sprawach takiego poradnictwa duchowego.
[51:43] - Ciekawe.
[51:47] - Wiesz, jest to-
[51:48] - Mam nadzieję, że mu coś doradzisz, żeby rzucił tą robotę.
[51:52] - Zobaczymy, bo na razie to ja jestem w potrzebie, bo życie mi się sypie, wali. Rodzinne, osobiste i tak dalej. Niech słuchacze słuchają. Alkohol to zło. Nie piję od nowego roku i jestem niepijącym alkoholikiem.
[52:08] - Rozumiem. Z alkoholem też nie ma problemu, bo jest doskonała wiedza na ten temat i to też jest taka rzecz, która moim zdaniem fenomenalna i ciągle zakazywana, bo to jest główny element kontroli społeczeństwa. Jeżeli kontrolujesz używki, to jesteś w stanie bardzo szybko przeorać ludzi w jedną albo w drugą stronę. Lekarstwo jest bardzo proste. Jeżeli masz gdzieś dostęp, kilka sesji ayahuaski i sprawa z twoim alkoholizmem właściwie załatwiona. Trzy sesje z LSD, dokładnie to samo. Psylocybina dokładnie to samo. To jest naturalna medycyna, która leczy od uzależnień właśnie takich. Właśnie jak alkoholizm. Dlatego jest zakazana, ponieważ się okazało po robieniu badań przez około 20 parę lat, mniej lub bardziej legalnie, że wszystkie, dosłownie wszystkie przypadki pacjentów, którzy dostali tą medycynę i byli dokładnie w takim problemie nagle zniknęły.
I nie ma pojęcia alkoholik do końca życia. To jest wymyślone przez ludzi, którzy nie potrafią nic pomóc drugiemu człowiekowi, więc brak pomocy manifestują nową etykietką, że ty jesteś niby normalny, ale nie do końca wyleczony. Jest taka teoria, że nie możesz się wyleczyć z alkoholizmu. Bullshit. Po prostu bierzesz naturalną medycynę i w przeciągu dosłownie trzech, czterech dni nie ma ani śladu w ogóle alkoholizmu w twoim życiu. Nie ma ciągów, nie ma przede wszystkim ochoty na to. To ci nie smakuje, nie ruszysz tego już nigdy więcej. Taka jest prawda.
[53:33] - Ja sobie to przetłumaczyłem tak, że dla mnie najważniejsza jest rodzina. To jest moja motywacja, to jest mój motor działania. Natomiast jak sobie z tym poradziłem fizycznie? Po prostu decyzja. Konkret, decyzja. Natomiast to, co mówisz, to jest głębsza sprawa. Mianowicie to jest już nie leczenie skutków, ale po prostu zwalczenie objawów. Wyleczenie u podstaw objawów wszystkich twoich chorych emocji.
[54:00] - Dokładnie. Przebudowanie. Wiesz, jest to związane z taką czysto fizyczną sprawą, bo medycyna przebudowuje nam połączenia neuronowe w głowie czysto fizycznie, materialnie. Dosłownie od trzech tygodni, niecałych dwóch, trzech tygodni są opublikowane oficjalne badania fundacji Berkeley Foundation na temat właśnie działania LSD w przypadkach uszkodzeń mózgu i tak dalej.
[54:26] - A to też o tym słyszałem, że mikrodawki nawet są podawane ludziom z Krzemowej Doliny. Znaczy podawane, oni sami biorą mikrodawki LSD, żeby po prostu być bardziej kreatywnym. Nie mówię tutaj o 300 grzybach, tylko o jednym.
[54:39] - Znam paru takich ludzi, którzy pracowali dla Apple'a. Microdosing.
[54:45] - To jest real.
[54:47] - To jest rzeczywistość. Słuchaj, to było tak zabawnie, żeby zrobić microdosing albo troszkę więcej, to przylatywali tu do Anglii, bo tu czuli się bezpiecznie. Uwierzysz? Taka historia z dala od Doliny Krzemowej. Poznałem prywatnie tych ludzi.
[55:07] - Okej, à propos tego, co mówiłeś: święte rośliny i grzyby. Bo akurat pochodzę z takich regionów, gdzie tego jest multum. Obecnie akurat tam nie mieszkam, ale to już nie chodzi o to. Natomiast nie mam doświadczenia, jeżeli chodzi o zbieractwo. Już jest po sezonie niestety. Ale powiem ci, że mikrodawki z chęcią zażyję. Jest to naprawdę, wydaje mi się, bardziej pomocne niż psychotropy, którymi się kiedyś trułem.
[55:40] - No nie, to nic wspólnego.
[55:42] - Te emocje po prostu zostały przytłumione przez tak zwane pigułki szczęścia. Natomiast tutaj to, co mówisz, że: po prostu to leczy połączenia neuronowe. Dwa: prostujesz swoje drogi, swoje zakręcone neurony, które krążą nie wiadomo gdzie, skoro jest naprawdę czasami tak bardzo dobra i prosta droga, że mówisz: stary, po co ty w ogóle tak?
[56:15] - Ja myślę, że to jest dokładnie wiedza. Nagle w tym momencie rezygnujemy z opcji podawania nam wiedzy o nas samych przez kogoś z zewnątrz. Tylko w tym momencie przełączasz się w stu procentach, a właściwie w tysiącach procent na wiedzę sam o sobie z siebie. I to już jest moment, że ciężko cię okłamać. Bo kto cię okłamie? Sam siebie co najwyżej możesz okłamać. Albo ja sam siebie mogę okłamać. Ale w sytuacji ekstremalnej, kiedy się dealuje wszystkie te emocje z używaniem naturalnej medycyny, nie masz szans na kłamstwo. To cię po prostu zniesie. Zresztą nie po to się to robi, żeby się okłamywać.
Nawet się to nie uda. Po prostu zwyczajnie nie ma takiej opcji.
[56:50] - Zgadza się. Ja miałem teraz takie dwa tygodnie konkretnych przemyśleń, bo tak jak ci powiedziałem, przeżyłem totalne katharsis, jeżeli chodzi o emocje, o wszystko. Przebudowanie swojego życia, bo tak.
[57:11] - Czasami trzeba po prostu.
[57:14] - To nie jest taki trip jak na grzybach, tylko mówię, że sam z siebie to wywołałem.
[57:20] - Po prostu życie.
[57:22] - Życie. Emocje. Rodzina to jest głównym motorem napędowym. Natomiast to, co chciałem powiedzieć. Widzisz, wątek straciłem. Kuchnia. A o okłamywaniu miałem powiedzieć. Bardzo dobrze, słuchaj Tomku, bardzo dobrze mi się udało okłamywać siebie do tej pory i innych. Bardzo fajnie mi się to udawało i dopiero jak uświadomiłem sobie, że dopóki nie stanę w prawdzie przed samym sobą, to żadne lekarstwo, żadne medykamenty, żaden psychoterapeuta, inny człowiek nie jest w stanie mi pomóc.
[58:00] - Właśnie zabiłeś mi gwoździa, ponieważ odebrałeś mi koniec audycji. W tym momencie możemy zakończyć. Żartuję sobie, ale mój wniosek jest dokładnie taki sam jak twój. Tylko że przetransponowałem tę sytuację na coś, co nazywamy society, społeczeństwo. I teraz, dokładnie jak w przypadku nas samych, brak tej podstawowej, elementarnej wiedzy o nas samych w sobie samym, tak że ja nie wiem, kim jestem, nie znam swojej prawdziwej twarzy, bo uciekam przed czymkolwiek. Wszystkie te opcje.
[58:28] - Dokładnie.
[58:29] - I teraz przenieś to wszystko na społeczeństwo. I okazuje się, z czym dealujemy. Właśnie dealujemy dokładnie z tym samym gównem.
[58:35] - Jest takie bagno wszędzie, że szkoda gadać. I się okazuje, że najwięcej mają do powiedzenia, najwięcej uczuć mają ludzie. To są ci, którzy żebrzą pod sklepem. To jest ten człowiek, który jeździ na wózku, który jest zapity, który nie ma gdzie mieszkać, nie ma co jeść, nie ma co pić. To są ci ludzie, którzy pod blokiem w cudzysłowie palą jointy i biją się, rozbijają butelki. To oni najbardziej sobie dają radę w tym zakłamanym świecie, bo przynajmniej potrafią wyrażać swoje emocje.
[59:06] - Może powiedzmy tak: ci, którzy palą jointy, nie biją butelek.
[59:10] - Okej.
[59:12] - Co najwyżej lufki. Jak upadnie, a to wtedy jest dramat. Szkła się nie bije, bo szkoda lufki. Nie, zażartowałem. Ale taka jest prawda, że ci ludzie są solą tej ziemi i jeżeli cokolwiek jest nie tak, to widzisz po tych wszystkich, po angielsku się mówi wonderful. Tacy delikatni ludzie. Znaczy każdy z nas jest delikatny.
[59:31] - Wonderful to taki wspaniały, tak? Wonderful? Nie.
[59:34] - Nie wonderful, tylko taki delikatny. Po prostu każdy z nas jest delikatny, każdy z nas ma swoją wrażliwość. I w tym momencie wszyscy ci wrażliwi, normalni ludzie dostają centralnie po dupie.
[59:49] - No tak, zgadza się. A system cię uczy: masz być twardy. Możesz zabijać w imię wolności. Zabij sąsiada w imię sprawiedliwości. On jest Żydem, a ten jest chrześcijaninem, a tamten coś tam innego jeszcze zrobił.
[01:00:06] - Zawsze jest ten konflikt podawany ci jako rozwiązanie. Efekt jest taki, że wpadamy w konflikt sami ze sobą i od tego się zaczyna pierwszy krok. Pierwszy step. Pierwszy krok do porażki, w cudzysłowie, do upadku właściwie cywilizacji. To, co teraz obserwujemy, to nie jest nic innego jak moment kolesi, którzy nie chcieli się przejrzeć w swoim własnym lusterku i nie chcą się przeglądać od jakiegoś tysiąca lat. Wymyślili, że będą sprzedawali ludziom wiarę zamiast wiedzy. No i efekt jest godny pożałowania właściwie. Okej, mamy to doświadczenie, które mamy, czyli to, że jesteśmy kupą tego transmutującego żelu, który kocha, czuje, nienawidzi. Cokolwiek to jest, czujemy, jesteśmy, żyjemy. No i mamy fizyczny świat dookoła.
Mamy te wielkie budynki i mamy zagubiony link pomiędzy nami a tymi wielkimi budynkami. Nie wiemy, jak to zostało zrobione. Nie wiemy, kto to zrobił. Nie wiemy, skąd przybył. Wiemy, że ludzie dawniej żyli inaczej. Nawet nauka nie chce dotykać tego tematu, bo tam nie można znaleźć żadnej broni za bardzo na wykopaliskach ani żadnej siekiery, ani żadnych zwłok. Także są niepopularne, są mało popularne. Nie ma wojny, nie ma zabawy. A tym zagubionym linkiem stała się religia. Wiesz, w jakimkolwiek systemie, czy to jest korporacja z Watykanu, czy to jest jakakolwiek inna korporacja gdziekolwiek indziej.
To jest właśnie zagubiony link. Nigdy się nie odkrył tak naprawdę przez ostatnie tysiąc albo sześć tysięcy lat właściwie był zakopywany pod ziemię, a na jego miejsce podstawiono nam nieustannie religię, cały czas religię. Przy czym z tym właśnie takim zabawnym etosem wewnętrznego konfliktu, tak że wiadomo będzie, że każdy, kto przyjdzie z tej strony, od strony religii, jak mu się wypierze mózg, będzie miał prawdopodobnie, co ma to duże szanse, problem ze sobą, że zawsze będzie skonfliktowany i zawsze będzie zależał od woli innych ludzi dookoła. Rozumiesz? Bo skonfliktowany człowiek szuka potwierdzenia swojej własnej decyzji w zewnętrznym świecie, więc wystarczy dać mu potwierdzenie decyzji. Czyli jeżeli jest to mordowanie, to wystarczy zrobić dużo filmów o mordowaniu, że jest okej. Dobry bohater wychodzi na końcu, rozpieprza wszystkich złych kolesi, wyrywa im głowy, sika do szyi. Rozumiesz? 30 sekund później obejmuje tą dziewczynę, która też właśnie odrąbała parę głów. Wszyscy czują się doskonale, mają hollywoodzki uśmiech i jakby nie było żadnej emocji w ich życiu.
Oni po prostu zabili 300 ludzi po drodze. Ale to byli źli ludzie, także oni są okej. I wiesz, i to jest ten twój wybór, że cokolwiek robisz, jakkolwiek byś nikogo nie krzywdził, jakakolwiek skala zniszczenia nie będzie dookoła ciebie, wszystko jest okej, bo ty robisz dobrze, bo takie jest potwierdzenie, które idzie gdzieś skądś. To potwierdzenie idzie z Watykanu od strony religii. To potwierdzenie idzie z mediów, to potwierdzenie idzie z każdego miejsca. Teraz jest ciekawa historia, ponieważ mamy cały czas te potężne wykopaliska, mamy potężne podziemia w Crocodopolis, mamy potężne podziemia pod Lizą.
[01:02:50] - To jest dziwne bardzo.
[01:02:52] - Po prostu wszędzie. Wszędzie jest masa rzeczy. Nawet w Polsce się dowiedziałem są ciekawe rzeczy. Są w Górach Świętokrzyskich.
[01:02:58] - Zgadza się.
[01:02:59] - Ja nie jestem ekspertem. Chciałbym kiedyś spotkać kogoś, kto w tym troszkę mocniej siedzi. Ale są podziemia, w których mogą być tak zwani nasi piastowscy przodkowie. I to nie byle jacy, bo jacyś ludzie związani z wyższymi funkcjami. Kto wie, być może byli to ostatni oświeceni Słowianie, można powiedzieć, których ktoś tam zakopał, znaczy ich zwłoki i nikt nie chce tego badać.
[01:03:23] - Czytałem też o tym.
[01:03:23] - Wiesz, głównym mitem, który teraz został, jakby czasem, który został nam skradziony, to jest mit, co się dzieje gdzieś w Ameryce, jakiś Donald Trump czy jakoś tak. Pół świata o tym nieustannie mówi, co, jak i dlaczego. A to i tak nie ma żadnego sensu, żadnego znaczenia, bo jego zastępcą został ten sam pedofil, który był oskarżony i jest dalej oskarżony.
[01:03:45] - O Boże, to jest ciężki temat. Pizzagate.
[01:03:47] - Dokładnie. Jest to koleś z Pizzagate, który został jego zastępcą. Także widzisz. I teraz wyobraź sobie te miliony ludzi, które toczą jakąś batalię w swojej własnej głowie. Nawet nie mówię o tym, że z kimś, tylko we własnej głowie. Spędzają godziny na rozkminianiu tego, czy to jest lepsze od tamtego, czy tamto jest gorsze, czy będzie nowy, lepszy świat, czy będzie gorszy. Rozumiesz? To wszystko nie ma sensu, bo właściwie to jest dalej to samo. To jest tylko pozorna zmiana. To tylko człowiek, który szuka tej zmiany w głowie, może cokolwiek tam znaleźć i to tylko w swojej własnej głowie.
Nie znajdzie nigdy tego w rzeczywistości. To jest ten moment, gdzie cóż, zamiast zagubionej informacji, tego zagubionego linku nie dostajemy informacji z powrotem. Nie dowiadujemy się, kim byli nasi przodkowie, tylko dostajemy ten sam zestaw pytań i odpowiedzi, który doprowadził nas do tej spolaryzowanej sytuacji, że troszkę się nieświeżo czujemy ze sobą czasami.
[01:04:38] - Ja mam podobne odczucia. Wielu ludzi też pewnie się czuje, jak niestety internet huczy. Znaczy niestety... No tak, jest to niestety prawda. Jest ona smutna, przykra, bo mnie to boli na przykład, kiedy aż mi się przypomina elektryk wysokich napięć. Bo mnie to kuchnia po prostu wkurza. Mnie to denerwuje, że po prostu traktują ludzi dalej jak takich małpoludy, które naprawdę nie umieją logicznie myśleć i dochodzić prawdy. Jak takie maszynki do zarabiania pieniędzy. Stop.
[01:05:19] - Wiesz co, to prawda. Ty powiedziałeś stop. Ja powiedziałem stop. I mam nadzieję, że ty, słuchaczko i słuchaczu też powiedziałaś stop, która tu jesteś, a my cię nie widzimy w tym momencie. Wiesz co, myślę, że to jest stop, który każdy z nas musi zrobić indywidualnie. Nie da się tego zrobić grupowo, zbiorowo, wspólnie. Tym bardziej że nie ma żadnych szans, bo jakakolwiek zbiorowość w dzisiejszych czasach od razu, znaczy może nie od razu, ale generalnie bardzo szybko jest próba zapędzenia tej zbiorowości, skonfliktowania, włożenia tam jakichś nowych logos, jak powinienem powiedzieć poprawnie z logiką, czyli nowych znaczeń, które nadadzą sens naszemu życiu i tak dalej. Nowe opakowanie na twój miesięczny bilet, który dostaniesz za darmo, kiedy kupisz ten miesięczny bilet do pracy. Rozumiesz wszystkie tego typu rzeczy i czujesz się już lepiej, bo masz opakowanie. Moja karta do metra, słuchaj, dostałem za darmo.
Rozumiesz? Za kartę muszę płacić, ale kartę mam za darmo razem z tym foliowym opakowaniem tej karty. I to jest właśnie to coś, co trzeba wyrzucić sobie samemu z głowy. Trzeba się cofnąć i stanąć tak wewnętrznie. To jest moja własna przygoda ze mną samym. Ja tu nie chcę nikogo namawiać. To jest moja własna wielka przygoda życiowa pod tytułem jak ta kupa żelu, którą jestem, transformuję i kontroluję coś, co się nazywa emocje, miłość i tak dalej. Jak ja w ogóle się posługuję tym najważniejszym narzędziem dla tej kupy żelu, która sobie lewituje nad planetą Ziemia w określonej wysokości?
[01:06:50] - Jesteśmy sami z tym wszystkim. To mnie pociesza.
[01:06:54] - Dokładnie. Każdy z nas jest sam w tym wszystkim. Taka jest prawda koniec końców i każdy musi znaleźć sobie tą odpowiedź. Okej, dobra, skoro nie jestem tylko i wyłącznie kupą żelu, która działa na przycisk włączany i wyłączany, tak jak to postuluje współczesna technologia, medycyna, ta oficjalna nauka, że wszystko jest na przycisk. Podchodzisz do maszyny, która ma czerwony przycisk, naciskasz, wylatuje życie. Wszystko jest kontrolowalne, przewidywalne i tak dalej. W rzeczywistości nie jest ani przewidywalne, ani kontrolowalne, ani ta oficjalna nauka nie ma odpowiedzi na żadne pytanie. Dla mnie potwierdzeniem jest to, że nikt nie próbuje się dokopać do przeszłości. Dlatego przeszłość jest zamazywana i to tak bardzo skutecznie, po to, żeby nie powstał nigdy konflikt, że to, co jest sprzedawane aktualnie, opowiadane nam jako jedną oficjalną wersję prawdy, nagle może się okazać dowcipem. To jak porównanie cegły zrobionej w najtańszy sposób gdzieś w Europie aktualnie Anno Domini 2017 do tych wielkich kamieni, chociażby z Baalbek.
Nie ma żadnego porównania. Ta cegła się rozsypie w przeciągu 80 lat, a te kamienie dalej będą leżały kolejne 80 000.
[01:07:57] - Zgadza się. To jest temat rzeka. Wiesz co? Mam do ciebie jeszcze dwie prośby. Prośba numer jeden to jest potwierdzenie tego, że dzisiejsza audycja była na temat emocji. To był pierwszy twój punkt programu. Zgadza się?
[01:08:11] - Tak.
[01:08:11] - Okej, to akurat dobrze, że wyłączyłem radio, bo chciałem się tym podzielić. To mi się udało. Natomiast druga część, zauważyłem to, że oczywiście cywilizacja. I trzecia, widzę, że często poruszasz tematy w cudzysłowie archeologii zakazanej, tak?
[01:08:29] - Nie wiem, czy zakazana. Chyba tylko przez uniwersytety i Smithsonian Institution.
[01:08:33] - Znaczy?
[01:08:34] - Tak. Jest to zakazana. To jest ten zagubiony link.
[01:08:39] - Korzystając z tej okazji, bo podczas rozmowy z tobą zapisałem sobie parę punktów teraz na gorąco, które chciałbym też później poruszyć, ale potrzebuję paru minut przerwy dla siebie.
[01:08:49] - Słuchaj, to ty sobie zrób przerwę, ja cię rozłączam. Ja zamienię parę słów ze słuchaczem. Lecę dalej z tym wątkiem.
[01:08:55] - Może ktoś jeszcze chce porozmawiać. Żebyś nie będę monopolizował rynku. Chciałbym później jeszcze powiedzieć o tym układzie planetarnym, o brakującej planecie i o podziemiach, o których wspominałeś, bo też o tym czytałem. O jaskini gigantycznych kryształów odkrytej w Ameryce Południowej.
[01:09:18] - W Meksyku dokładnie.
[01:09:19] - Tak. Oraz o antycznej jaskini, która jest zbudowana na kształt plastra miodu.
[01:09:30] - Wow, to tego nie wiedziałem. To ja cię zapraszam, żebyś się później pojawił i z tym plastrami miodu. Ta historia z tą jaskinią w Meksyku z kryształami jest niesamowita. Nikt nie jest w stanie wytrzymać w tej jaskini dłużej niż 20 minut maksymalnie w skafandrach. To jest fenomen.
[01:09:44] - Gałki wypływają, się gotujesz po prostu.
[01:09:46] - Dokładnie.
[01:09:49] - Dobrze. To do usłyszenia, Tomek.
[01:09:51] - Do usłyszenia, Ser. Były to takie rozważania na temat zagubionego linku. Konkluzja jest dosyć prosta. Odlaliśmy emocje jako cywilizacja kompletnie, przynajmniej w ostatnich latach. Wybudowaliśmy sobie system technologiczny, który jest oparty nie na emocjach, nie na tym, czym jesteśmy w swojej istocie, czyli na tej kupie żelu, na czymś, co zarządza tą kupą żelu, bo to ty zarządzasz tą swoją kupą żelu, ja swoją kupą żelu. Tylko oparliśmy na czymś bardzo dziwnym, z tego punktu widzenia zupełnie niezrozumiałym. Jest to kółko zębate, które trza o drugie kółko zębate. Wynika bardziej z religii. Wynika z potwierdzenia dogmatu. Chodziło o to, żeby nie złamać dogmatu Boga chyba.
Nic więcej. Żeby sobie zapewnić szybki transport i szybką komunikację i nic więcej. Nie chodziło wcale o to, żeby to miało czemuś służyć. Okej, miało czemuś służyć. Wszyscy wiemy, czemu służyły wyprawy krzyżowe. To była troszkę inaczej pojmowana komunikacja. I dokładnie ten cały model wylądował u nas na stole w 2017 roku. Te wszystkie komputery, telefony komórkowe, nasze podłączenie do sieci elektrycznej. Jeżeli tankujesz swój samochód, to jest to, co masz w baku, łącznie z tym, co masz pod maską. I wszystkie te rzeczy wylądowały skomasowane na takiej wielkiej, potężnej pigułe konkretnie przed nami.
I teraz można się zastanowić, co w tym wszystkim ma sens, bo ludzie, którzy budują tą cywilizację od tej strony do tej wielkiej piguły, która teraz jest nie do przełknięcia wręcz przed nami i właściwie wiemy, że jak ją połkniemy, to nie przeżyjemy, że nie będzie już następnego dnia od tej strony, już po nas. Ale jest ten zagubiony link i są te potężne cywilizacje przeszłości, o których nikt nie chce mówić. I widać takie klasyczne rzeczy. Ktoś tam wspomina: „Okej, tu mam rozwiązanie na silnik, który jest lepszy, tu mam rozwiązanie na coś tam, które jest lepsze” i tak dalej. Rozwiązań na lepsze działanie cywilizacji nigdy nie brakuje. One są wpisane w naturalny los dorastania na tej planecie. To jest normalne, że budzisz się tak samo jak ja każdego dnia i co jakiś czas wpada ci genialny pomysł do głowy, który jest w stanie zbawić część świata, który funkcjonuje dookoła ciebie. I to prawda. I ten pomysł zadziała i wszystko jest okej i nigdy się nie mylisz. I to jest właśnie ten właściwy pomysł.
Jeżeli świat powinien go kiedykolwiek robić, to jest to twój pomysł. Ale nie będzie tego pomysłu, przynajmniej w dzisiejszych czasach robionego, ponieważ szybko nasze pomysły są zdominowane przez tą kontrolę. Przez tą kontrolę, która wynika z tego, że właściwie mamy brak wiedzy i przez te kółka zębate jakoś tak uwierzyliśmy, że sami jesteśmy kółkami zębatymi. Pamiętam taką długą, chyba pięciogodzinną dyskusję pomiędzy trzema dżentelmenami studiującymi zagadnienia DNA. Na prywatnej niwie. Nie było to nic publikowane. I właściwie się okazuje, że nie wiadomo, jak to działa. Oczywiście oficjalnie są tam stwierdzenia, jakieś mądre łacińskie nazwy, które mówią, że coś tam się przesuwa, coś się łączy, klei i dokleja i powstaje człowiek, ale w rzeczywistości nie ma na to żadnej odpowiedzi, poza tą jedną odpowiedzią, że to coś, co transformuje do tego ciała, czyli my, po prostu tu mieszka i że nie jest koniecznie produktem tego ciała, a wręcz w drugą stronę. Wszystko wygląda w drugą stronę. To są te doświadczenia fantomowe, kiedy tracisz rękę.
Ja akurat dalej mam szczęśliwie, tak że wszystko jest okej. A ludzie, którzy tracą kończyny, czują dalej kończynę. I weź to wyjaśnij. To jest kwestia emocjonalna. Jest masa takich przykładów i ostatnio akurat w zupełnie innym miejscu, na warsztatach technicznych wspominałem o jednym klasycznym przypadku. Znam taki z własnej autopsji. Nie ja byłem uszkodzonym człowiekiem, ale znam człowieka, który miał taki wypadek i znam go do dziś. Bywa tu czasami w odwiedzinach. I dżentelmen nie ma problemu z emocjami, pomimo że jego pół mózgu zostało, można powiedzieć, w cudzysłowie, wystrzelone na orbitę. I teraz, czym my jesteśmy?
Zestawem kółek zębatych, które jeżeli zabraknie czegoś w organizmie, się wysypuje? Czy też jesteśmy kompleksową istotą, która obsługuje te kółka zębate, które dopiero powstają po tym, jak się zastanowimy: „Okej, chcę zrobić kilka kółek zębatych.” Pach! Powstaje coś. Czy to przypadkiem nie wygląda w ten sposób? Wygląda na to, że tak, że nie ma innej drogi. To nie jest od kółek zębatych do żywego organizmu, w którym zamieszkuje świadomość, tylko od świadomości, która się pojawia i determinuje pojawienie się wszystkich rzeczy, łącznie z kółkami zębatymi. Ale za tym idzie technologia. Wyobraź sobie technologię, która jest oparta na tym, że masz kółka zębate. I teraz weź to pogódź ze swoją własną głową, która twierdzi, że emocje są czymś ważniejszym. I tu się okazuje, że okej, trzeba wrócić do alchemii.
Alchemia już nie jest mile widziana, bo została skomercjalizowana. Trwało to prawie 300 lat. Na taką komercyjną chemię. Ci wszyscy tak zwani zdolni alchemicy szybko odkrywali, że lepiej pracować na dworze niż pracować gdzieś w środku lasu i zostać przez przypadek spalonym na stosie przez jakiegoś sfrustrowanego dzieciaka, który zobaczył w nich szatana albo jakoś tak, ponieważ nie miał wiedzy, co widzi i zwariował. Każdy mógł zobaczyć szatana, a ktoś zapłacił za to życie. Anyway, alchemicy przenieśli się na dwory. Nazwali to nauką, chemią. Właściwie alchemia nie pochodzi wcale od jakiejś dworskiej łacińskiej nazwy. Al-khem, al-khemeyn tak to powinno się poprawnie wymawiać, czyli czarna ziemia, a właściwie to Egipt. Khemest to jest oryginalna nazwa Egiptu i Al-khemest to jest czarna ziemia, ziemia Egiptu.
Al-chemie pochodzi dokładnie od nauki, która pochodzi z Egiptu. I ta nauka, która pochodzi z Egiptu, jest tym zagubionym linkiem. Bo jeżeli się przyjrzysz uważnie tym wszystkim drobiazgom, które pozostały po tych historiach, takim jak kraina Duat, takim jak księgi przejścia pomiędzy wymiarami. Z tej cywilizacji nazywane jako opowieści o śmierci, o tym, co czeka nas w zaświatach. Dobrze by było to powiedzieć głośno. To jest bullshit, jak się okazuje, bo te doświadczenia, o których mowa, są bardzo często znajdowane w życiu codziennym. Świetna książka takiego dżentelmena. Mam tą książkę gdzieś w oryginale. Tak się rozglądam za sobą. Rick Strassman.
Książka się nazywa „DMT. Molekuła duszy.” Dokładnie. Nie, nie ma wieczorowej pory. Jeszcze nie. Jeszcze jest las, hiperprzestrzeń. I tam się okazało, dżentelmeni, którzy zostali poddani eksperymentowi, podawano im DMT, czyli tą bardzo mocną, naturalną medycynę. Zaczęli mieć wizje, w których zaczęły się łączyć bardzo mocno pierwiastki z przeszłości, z Egiptu, z przyszłości, cokolwiek byś nie nazwał. Wszystkie kosmiczne elementy, które normalnie nauka wyrzuca za okno, ponieważ nie chce, żeby ktokolwiek się nad nimi zastanawiał, ponieważ nie ma tutaj kółek zębatych, nie dasz rady tego zmierzyć. Sam widziałem urządzenia, które robią niesamowite rzeczy. Wyciągasz wszystkie możliwe mierniki do mierzenia wszystkich możliwych rzeczy, które sobie wymyślono i żaden z mierników nie zadrgnął.
A ludzie stoją i mają gęsią skórkę i nikt nie potrafi wyłączyć tej gęsiej skórki, a miernik nie pokazuje nic. I teraz pytanie jest: co właściwie pokazują te wszystkie mierniki na kółka zębate? Pokazują nic innego jak od część rzeczywistości, którą ktoś kiedyś wymyślił, którą mają świadomość. To jest świadomość każdego z nas. Jeżeli moja świadomość w tym momencie się zawęzi do kilku kółek zębatych, to w tym momencie jest pewne duże ryzyko, że ten zagubiony link, który mnie wrzucił na tą drogę, że nie mam żadnej wiedzy, skąd przychodzę, kim jestem, co tak naprawdę robię w tej kupie żelu, spowoduje, że uwierzę, że jestem niczym innym, jak tylko kulką żelu sterowaną kółkami zębatymi. I w tym momencie bardzo łatwo zrobić ze mnie niewolnika. Bardzo łatwo nadać nowy sens mojemu życiu, bo bardzo łatwo będzie zburzyć jakikolwiek sens, bo przecież jestem niczym innym jak kółko zębate. Skoro jest kółko zębate jedno, to można zrobić drugie kółko zębate, które go zastąpi. Także trzeba się przystosować, bo od razu na nasze miejsce jest ktoś kolejny. Cała ta szalona teologia sukcesu, tak to można nazwać, teologia biznesu.
Klasyczne stwierdzenie, że nie ma ludzi nie do zastąpienia. Co jest kłamstwem, bo nie da się nikogo zastąpić na tym świecie. Każdy jest tak unikatowy, z tak unikatową kombinacją swoich aminokwasów, wszystkiego, co robi, swojego własnego pola jako żywa istota, że nie zastąpisz człowieka nigdy. Możesz zastąpić robota przy maszynie. Możesz zastąpić kółko zębate nowym kółkiem zębatym, ale nie człowieka drugim człowiekiem. Tego ci się nigdy nie uda zrobić. To jest taki fenomen, bo widziałem nie raz i spotkałem niejednego człowieka biznesu dużego, małego, średniego, jakiegokolwiek. Po prostu człowieka, który wyznaje religię pieniądza, tą współczesną, najpopularniejszą religię. I tam się często podczas rozmów o różnych rzeczach pojawiały takie: „Nie ma ludzi nie do zastąpienia. Pojawi się ktoś, kto to potrafi też tak samo dobrze zrobić” i tak dalej.
Wszystkie te opowieści i zawsze takie traktowanie, że jeżeli mi się tu nie podoba, to po prostu sobie tą drugą żywą istotę wygonię stąd i sobie wezmę drugą żywą istotę, która mi będzie lepiej pasowała do mojego obrazka rzeczywistości. I wiara ludzi w to, że działa. Ugruntowują się w tym przekonaniu, że tak jest zbudowane całe życie, że wszyscy są do zastąpienia. Sami zaczynają tak żyć. Każdy kolejny samochód jest do zastąpienia nowym samochodem. Stary portfel na nowy portfel, stary dom na nowy dom, stara żona na nową żonę. Dzieci się nie da zastąpić nowymi, ale zawsze można sobie zrobić nowe z nową żoną. I tak zastępowanie, zastępowanie. Myślę, że wszyscy dochodzimy do tego momentu Gdzie ktoś z naszych bliskich w tym świecie, w którym wszystko ponoć potrafimy już zastąpić kółkiem zębatym, a jeżeli nie my, to mamy w portfelu tyle, że kółko zębate jesteśmy w stanie kupić, to zastąpi coś tam. Przynajmniej tak nam się wydaje.
Ktoś z bliskich odchodzi i nagle się okazuje, że jest wielki dramat. Zobaczcie, jak ta aktualna kultura traktuje śmierć. W ogóle jest pojęcie śmierci. To jest fenomen. To jest ten kawałek zagubionej wiedzy pomiędzy nami a naszymi przodkami. Wyobraź sobie, że jeszcze nawet 1000 lat temu w wielu miejscach na świecie w ogóle słowo śmierć, umieranie nie istniało. Istnieje określenie momentu przejścia, ale jest to słowo określające bardziej podróż niż fizyczne. Że cię już nie ma, że koniec, iż nigdy cię nie będzie. Nie, zmieniamy tylko wymiar. Ale jaka ironia, ostatni raz, kiedy to było w użyciu jakieś 1000 lat temu.
Niecałe można powiedzieć na taką masową skalę i było to południe Francji i był to odnawiający się ruch ludzi wierzących w to, że sami są istotami boskimi, że sami kształtują swoją własną rzeczywistość. Katarzy. Później się okazało, że katarzy nie mają miejsca na przetrwanie, bo jest Watykan. Duża konkurencja, trzeba wykończyć wszystkich i takie tam. Historię katarów kiedyś opowiadałem, to nawet nie będę tutaj wracał w tym momencie. Jest nawet chyba w archiwum tym działającym na Radiu Na Fali, także można sobie tam znaleźć, ale w każdym razie konkluzja jest dosyć prosta. Po prostu nikt nie chce, żebyś ty ani ja miał w głowie tą koncepcję, że sami budujemy swój własny świat. To jest naprawdę najmniej lubiana koncepcja w tej współczesnej cywilizacji. Nikt tego po prostu nie chce. Jeżeli jest coś takiego, to nie ma prawa być, bo to jest ta wiedza, która powoduje, że możesz się tak samo jak ja w pewnym momencie nie podporządkować ogólnie idącym dyrektywom od kolesi, którzy myślą, że wiedzą coś więcej od nas, że chcą nam wymyślić nową ropę albo coś innego.
Po prostu nie podporządkujesz się dyrektywom. Jeszcze gorzej, przyjdziesz do nich i powiesz im: „Ej, słuchaj kolego, bo ty tu wyciągasz ropę, tankujesz tą ropę, pouczasz wszystkich, biznesy robisz, machasz mi tu kartą kredową przed nosem pajacu, a ja się pytam słonko: słuchaj, gdzie jest twoja dusza?” I w tym momencie zaczyna się troszeczkę inna rozmowa, bo nasze słonko, które stoi przed nami, zaczyna się miotać. Bo właśnie gdzie jest dusza? Czy dusza jest w karcie kredytowej, w portfelu? Czy dusza jest w nowym samochodzie? Czy dusza jest z nową żoną? Czy dusza jest z nowym biznesem? Czy dusza jest z nowymi dziećmi? Czy dusza jest...? Co jest tą duszą?
I teraz, jak zadasz mu dalsze pytania pod tytułem: słuchaj, to jak to jest? To jesteś takim workiem żelu, czy masz duszę, masz jakieś emocje? To zaraz się dowiesz, że ta osoba ma jakieś emocje, ale też się nie zastanawia. Będzie poważny problem, bo gdzie ja mogę mieć emocje, skoro wszystko jest do zastąpienia? To może emocje są do zastąpienia? Będzie taka zawsze zabawa, taka próba zamienienia się w robota ekstremalnie. Nadchodzi ten dzień, gdzie ktoś z twoich znajomych odchodzi do innego wymiaru. Teraz nazywamy to śmiercią. W Egipcie to słowo nie istniało. Nie było takiego jak śmierć, ale to z wielu przyczyn.
Anyway, o tym może kiedy indziej. W każdym razie ktoś odchodzi z tego świata w fizyczny sposób i jest dramat, bo nagle się okazało, że człowiek, który przez całe życie twierdził, że wszystko jest do zastąpienia, zbudował wielki biznes, zbudował korporację, zbudował to, siamto, sramto i owamto. Postawił sobie taki pomnik, tak ciężkostrawny, że teraz pół miasta musi patrzeć na ten wieżowiec, bo zasłania wszystkim słońce, a brzydki jak nieszczęście. Kolejny jeden z wielu brzydkich wieżowców postawionych, bo ktoś miał potężne ego i chyba małe przyrodzenie, więc chyba musiał sobie zrekompensować stawiając wysoki budynek. I don't know. Tak to trochę wygląda z mojego punktu widzenia. I co dalej? Co dalej? Się okazuje, że dżentelmen nie jest w stanie tego przeżyć, że jest wielki dramat. Odszedł ktoś i okazało, że jednak nie ma opcji na zastąpienie.
To jest taka moja konkluzja, jedna z wielu oczywiście w życiu, że życie nie jest tymczasowe, nie jest takie zastępowalne, nie opiera się na substytutach i jest jedno. Jest jedno tu i teraz. Jeżeli się zgadza w jednym miejscu, to się będzie zgadzało wszędzie. Jeżeli się nie zgadza w jednym miejscu, to też się nie będzie zgadzało wszędzie. Nie ma półprawd ani takich połowicznych rzeczy. To akurat, jak się okazuje, nie działa. Te półprawdy obserwujemy wszyscy wychodząc na ulicę, oglądając samochody z silnikami spalinowymi diesla, które jak się okazuje, mają taką półprawdę wpisaną w swoje działanie. Ta półprawda nazywa się 5000 razy przekroczona norma wydechu substancji toksycznych do atmosfery. A my tym oddychamy. I to jest właśnie to do zastąpienia.
I to jest jedna rzecz, to jest taki dramat dla człowieka i on nie może tego zrozumieć, jak to się stało, że ktoś odchodzi, ktoś mi bliski odchodzi, on nie może się pozbierać, bo zawsze wszystko mógł kupić w supermarkecie, a teraz nie może kupić bliskiej osoby w supermarkecie. To jeszcze jak przeżyje, to jeszcze nic. Zabawnie się robi, jak czasami taka osoba ląduje w sytuacji, gdzie coś się dzieje z nią i nagle się okazuje, że ta brutalna prawda o tym, że nie ma ludzi niezastąpionych, bardzo boli w sytuacji, kiedy właśnie taka osoba ma odejść z tego świata i nagle zaczyna dostrzegać tą drugą część, tą rzeczywistą część swojego życia z emocjami. Zagubiony wątek, zagubiony link do samego siebie i nagle widzi tą złożoność swoich emocji, interakcji z innymi ludźmi, rodziną, przyjaciółmi. Jeżeli jeszcze jacyś ocaleli po tej gonitwie do sukcesu i nagle zauważa jedną piękną rzecz, że nie da się jej zastąpić, że jeżeli on zniknie stąd, to nikt go nie zastąpi. To nie będzie tak, że ja stąd odejdę, a ty mnie zastąpisz. Nie zastąpisz. To będzie inna osoba, będzie inna sytuacja, będzie inny kosmos się tworzył i to wszystko. Będą inne interakcje w tym kosmosie, nic więcej. Natomiast absolutnie nie masz opcji na zastąpienie mnie w jakikolwiek inny sposób niż posadzenie mnie na moim własnym miejscu.
Sam siebie mogę tylko zastąpić. Tak samo jak ty sam siebie możesz zastąpić. I ta prawda czasami dociera Tylko i wyłącznie w najbardziej ekstremalnych miejscach. Jak ktoś ma wypadek, ktoś mu zejdzie z rodziny. Tylko wtedy na parę chwil dociera ta prawda, że coś jest innego z tą cywilizacją, bo cywilizacja mówi jedną rzecz. Dorastam w tym czymś, co mówi mi to, to i to. I kiedy dochodzi do krytycznego momentu w moim życiu, to to, to i to, które miało się zgadzać, w ogóle się nie zgadza, a jedyne co jest, to jest po prostu żałość, ból wewnętrzny i zgrzytanie zębów. Skąd się bierze ból wewnętrzny w człowieku, skoro, jak twierdzi ówczesna cywilizacja, jesteśmy tylko kółkami zębatymi, to nie ma czegoś takiego, co kocha, co lubi, nie lubi. Skąd emocje się biorą? To jest ciekawa rzecz, która jak się okazuje rządzi całym światem.
Nasze emocje. Mowa była o tym nie raz, nie dwa. Nikt tego w nauce nie chce za bardzo podnosić. Poza paroma ludźmi takimi jak Fundacja Keshe i Nikola Tesla dawniej, Viktor Schauberger i szczególnie Wilhelm Reich. I nie tylko, bo wielu dżentelmenów podnosiło te tematy. Zawsze byli zakopywani, bo jak w świecie robotów rozmawiać o tym, że mamy duszę? Jak w świecie robotów, które marzą o tym, żeby być jak najszybciej zastępowalne i jak najbardziej pasujące do struktury, żeby nikt się nie wyłamał, żeby być jeszcze lepszym robotem w tej cywilizacji. Jak tutaj mówić o duszy, która jest narwista, jest niezależna, jest własna? To jest nasz własny obraz samego siebie. Nie pasuje do siebie jedno i drugie.
I teraz jest pytanie. Mamy tę potężną wiedzę, w cudzysłowie potężną, bo jest ona dosyć niemała z mojego punktu widzenia, ale mamy tę niemałą wiedzę. Tysiące podręczników akademickich, tysiące ton materiałoznawstwa, technologii budowania kółek zębatych. Wszystko mamy. No właśnie. I nagle jest wniosek, że to jest tylko jedna strona tego wszystkiego i to taka najbardziej bez sensu, bo to jest tylko i wyłącznie manifestacja tego czegoś, co zgubiliśmy po drodze. To jest manifestacja naszego braku wiedzy i zrozumienia samych siebie i to od początku do końca. Dlatego budujemy taką cywilizację, jaką budujemy. Powodem jest zagubiony link, który został zastąpiony przez religię. Jeżeli ktoś się zastanawia, czy religia to jest coś dobrego, to chciałbym zobaczyć, jak na świecie zapanowuje pokój w imię religii jakiejkolwiek.
Nie zobaczysz tego nigdy, bo wiadomo, że jest to instytucja, która została wymyślona po to, żeby zabrać nam jakąkolwiek wiedzę. Jeżeli jest sytuacja, którą możemy wyjaśnić i przekazać tę informację dalej, tak że nikt nie dostaje ataku paniki, wszyscy się czują komfortowo i każdy może sobie spokojnie robić swoje własne życie, nie płacąc nikomu żadnego haraczu i nie stając się niczyim niewolnikiem. Ta sytuacja nie istnieje, ale wtedy, kiedy mamy wiedzę. Natomiast kiedy wiedzy nie mamy, pojawia się koleś, który mówi: „Jeżeli nie oddasz mi haraczu, jutro będzie zaćmienie słońca. Mój Bóg to zrobi”. A ty się śmiejesz z niego. Mówisz: „Daj spokój, bo nawet nie wiesz, czym jest zaćmienie słońca”. Następnego dnia słońce gaśnie z horyzontu, a ty z pieniędzmi w zębach przybiegasz do kolesia i mówisz: „Chcę moje słońce z powrotem, bo twój Bóg jest potężny”. Cała potęga tego Boga to jest znajomość astrologii. Na tym polega ten Bóg.
Bóg nazywa się astrologiem, ale chem nauki starożytnego Egiptu. Hermetyczne nauki zbierane i trzymane w hermetyczności przez ostatnie 6 000 lat. Wielu na tym zrobiło karierę, łącznie z Rothschildem, który też zaczął od bycia alchemikiem produkcji złota. Wielu na tym zrobiło karierę, wielu chce dalej robić na tym karierę. Zresztą co tu dużo mówić, korporacje. Przecież to jest dokładnie to samo. To jest próba wtłoczenia nam innej rzeczywistości niż jest. Już myślę o te parę kroków do przodu i tam już naprawdę ci ludzie chyba nawet sami wierzą w to, że są świetnymi robotami w maszynie, którą sobie sami zbudowali. Zbudowali siebie jako niezniszczalną maszynę. To jest zawsze problem dla części współczesnego society, cywilizacji.
Zjawisko nieśmiertelności. To, żeby jak najdłużej się cieszyć profitem, zyskiem, tym, że ktoś może nam służyć, tym, że mamy coś. Nie że my możemy z kimś coś robić, tylko że my mamy coś i możemy się z tym cieszyć. Zauważ, że standardowa odezwa w dzisiejszych czasach brzmi: „Chcę być zdrowy, żeby cieszyć się życiem”. To, co robisz teraz? Smucisz się? O shit, to trzeba się zacząć cieszyć troszeczkę. No właśnie, o to chodzi. Żeby troszeczkę się zacząć cieszyć. Słuchacz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, jak najbardziej retransmitowanej jeszcze z powodu zamieszania z serwerami radiowymi Radia Na Fali, dzięki uprzejmości Radia Paranormalium i Radia Dreamtime, które to transmituje mój głos w tą przestrzeń dookoła ciebie.
Anyway, wracam do swojego głównego wątku dzisiejszego, który będzie się toczył chyba przez najbliższy odcinek też, ale już mam telefon, także odbieram telefon. Halo, halo. Jesteśmy? Jesteśmy. Wszystko idealnie słychać.
[01:30:25] - Halo, halo. Cześć, witam z powrotem. Właśnie tak się ostatnio zastanawiałem, dlaczego nie było Radia Na Fali dostępne, ale dopiero teraz doczytałem i dosłyszałem, że robisz jakieś modernizacje na serwerach, tak?
[01:30:41] - Ominę techniczne sprawy. Było zamieszanie poważne z serwerami, także jeszcze kilka rzeczy do przestawienia. Trzeba na to znaleźć czas i tak dalej. Ale wszystko działa, wszystko jest, nigdzie nie uciekamy.
[01:30:53] - Cieszę się. Wszystko działa. À propos tych emocji, o których wcześniej wspominałeś, to ja zauważyłem po sobie, to ku przestrodze wszystkim słuchającym, że alkohol w moim przypadku działał jako taki zgarniacz tych moich emocji i uczuć. On je zgarniał na paletkę i chował do szuflady. I koniec.
[01:31:25] - Ja myślę, że każda osoba niepijąca, taka jak ja, doskonale o tym wie.
[01:31:30] - Ja dopiero musiałem sam przez to przejść całą drogę. Rozumiesz?
[01:31:35] - To jest problem rozmawiania z ludźmi, którzy są nawaleni zawsze. W pewnym momencie nie da się tego schować w kieszeń. Widzisz, że ludzie nagle stracili kompletnie empatię do samych siebie, do ciebie, do wszystkiego dookoła. I w tym momencie jedyne, co możesz zrobić, to po prostu wyjść. Zawsze problem z ludźmi, którzy są mocno nawaleni.
[01:31:52] - Dokładnie tak. Ten temat już chcę zakończyć, bo on jest dosyć dla mnie świeży, przykry, ale prawdziwy. To jest prawda i ja się wcale tego nie wstydzę.
[01:32:04] - To jest po prostu wiedza o sobie samym, której nie warto zamiatać pod dywan.
[01:32:10] - Dokładnie.
[01:32:11] - Absolutnie.
[01:32:13] - Jeszcze wracając do tego tematu, chciałem ciebie zapytać. Ty mówiłeś, że trzy sesje z ayahuaski, tak?
[01:32:19] - Takie standardowe to z reguły są trzy sesje. Zawsze standard taki.
[01:32:24] - Czy to jest ten lek, o którym Wardęga ostatnio nagrał jakiś film dokumentalny, że swojego kumpla gdzieś tam wywieźli?
[01:32:32] - Wiesz co, ja nie wiem, kim jest Wardęga, bo nie mieszkam w Polsce od 12 lat. Rozumiesz?
[01:32:36] - To jest taki spektakularny youtuber, co ma po parędziesiąt milionów wyświetleń swoich filmów. Robi po prostu takie pranki różne, kawały i tak dalej. Teraz trochę się wziął za podróżowanie i nagrywanie filmów o różnych miejscach na ziemi.
[01:32:56] - Jeżeli pojechał na Ayahuję, wiesz, znam tu dużo ludzi. Znam chyba więcej ludzi, którzy zrobili ayahuaskę w swoim życiu niż ludzi, którzy nie zrobili ayahuaski. Jestem w takiej sytuacji.
[01:33:06] - O kuchnia.
[01:33:07] - Dookoła mnie, czy chcę, czy nie. I takich ludzi spotykam też bardzo często. To jest taki standardowy punkt rozmowy, że ktoś jest po ayahuję. Inny człowiek. Człowiek ayahuję.
[01:33:18] - Ale słuchaj, wiesz co? Zawsze mam takie obawy, czy to pomoże.
[01:33:25] - Wiesz co, gwarantuję. Gwarantuję, bo to nie jest tak, że ktokolwiek z nas może dać sobie nawzajem gwarancję czegokolwiek, bo to jest nasze życie.
[01:33:32] - Rozumiem.
[01:33:34] - Ale wiesz co? Tak się załatwia sprawę i to kompleksowo. Nie ma powrotu. Jeżeli potrzeba, to robi się jeszcze dodatkowe dwie sesje. Jedna sesja to są trzy takie spotkania z ayahuaską, trzy wieczory, czasami jeden dzień przerwy pomiędzy. I robisz takie sesje jeden, dwa, trzy. I potem sobie troszeczkę czasu, żeby złapać oddech, refleksję. Możesz nigdy więcej ayahuaski nie robić w swoim życiu. Może tak być, bo to nie jest coś, co cię uzależnia w jakikolwiek sposób. Może po prostu to wystarczy, ale w każdym razie na pewno na butelkę już więcej nie spojrzysz poza taką kpiną sam do siebie.
Będziesz się śmiał z siebie z przeszłości troszeczkę. Może w ten sposób.
[01:34:13] - Wiesz co, doczytam na ten temat, może coś znajdę w zasięgu mojej kieszeni.
[01:34:21] - Pogadaj lepiej z ludźmi, bo tak to czytanie, chociaż w języku polskim powinno trochę być na ten temat. Ja powiem ci, że ludzie się leczą tym z ściągów heroinowych, które mają po 20 lat.
[01:34:33] - O kuchnia. To grubo.
[01:34:35] - I leczą się tak jak ibogaina, bo to jest podobna rzecz. Nie ma bólów mięśniowych, nie ma syndromu odstawienia, bo mózg przebudowuje kompletnie całą strukturę. Dostajesz nową szansę od mamy natury. To jest zagubiony link. Dostajesz z powrotem ten kawałek wiedzy o sobie samym. Ten, który nieustannie tracimy każdego dnia, próbując żyć w tej cywilizacji. Ten link jest odgruzowany, z powrotem wraca do nas wiedza i ta wiedza jest tak potężna, że raczej nie sądzę, żebyś cokolwiek wziął do ręki, jakikolwiek alkohol. Nie znam takich przypadków. Absolutnie. To jest niemożliwe.
[01:35:08] - Chciałeś powiedzieć nie rzucę. Nie, to już rzuciłem. Nie.
[01:35:15] - Nie weźmiesz do ręki, po prostu nie weźmiesz do ręki. Fizycznie nie ma takiej możliwości. To jest ten kawałek wiedzy, który mam o sobie samym, że jeżeli czegoś nie potrzebujemy w danym momencie, to po prostu nie sięgamy po to, bo nie jest nam to potrzebne. Że zdajemy sobie sprawę z tego, kim jesteśmy i co najważniejsze, kim nie jesteśmy.
[01:35:30] - No i właśnie. Słuchaj, tutaj jeszcze bardzo fajny temat poruszyłeś, bo niestety parzyłem sobie herbatkę i miałem tylko włączony głośnik w laptopach, ale mówiłeś o tym temacie uczuć i zamieniania, w cudzysłowie, partnera na nowego, starą żonę na nową.
[01:35:52] - To jest popularny syndrom w dzisiejszych czasach. Widzę po znajomych.
[01:35:58] - Dokładnie. Też widzę to po znajomych i widzę to po sobie. Najgorsze jest to, że widzę to po moim małżeństwie. Ja ponoszę odpowiedzialność za to, jak ono wygląda. Dlatego takie czynię kroki, a nie inne, żeby wszystko po prostu uratować i zbudować na nowo. Nie wiem, czy mi się uda. Trzymaj za mnie Tomek kciuki.
[01:36:16] - Wiesz co, ja powiem ci tak. Nie będę trzymał. Nie. Powiem dlaczego. Miałem taką ciekawą rozmowę z jednym dżentelmenem. Nieznanym dżentelmenem. Tutaj się pojawia, czasami mamy rozmowy. Tak wiesz, wpada w odwiedziny, jak ma okazję. I właśnie takie prywatne rozmowy. Nie mogę nic zdradzić, bo to są prywatne, bardzo osobiste rzeczy.
Rozmowa na temat właśnie takiego związku. Czy rozwód, czy nie rozwód i tak dalej. Konkluzja była taka, że to nie chodzi o to, czy rozwód, czy nie rozwód. Po prostu robisz swoje własne życie.
[01:36:55] - Nie no tak.
[01:36:56] - Jeżeli zdrowe życie wymaga podjęcia decyzji, to właściwie konkluzja była taka, że nieratowanie czegoś jest najlepszym rozwiązaniem, bo czasami największym problemem jest próba ratowania czegoś. Nigdy nie wiadomo, to każdy z nas podejmuje decyzję. Także ja trzymam kciuki za ciebie tak czy siak. Jeżeli uważasz, że jest to warte ratowania, to znaczy, że musi być to warte ratowania dla ciebie i że jest to ważna sprawa. I że to jest ta emocja, która jest kawałkiem wiedzy o sobie samym. Bardzo ważny kawałek naszego życia. Także ja trzymam kciuki tak czy siak, cokolwiek z tego wyjdzie.
[01:37:30] - Dokładnie. Wiesz co, na przykład mam to za sobą taki etap, że o kuchnia, nie wiem, stracę sens swojego życia i pójdę pod sobie żyły, skoczę z mostu. Nie, to nie tędy droga, a wielu ludzi niestety I ja kiedyś też tak myślałem. Jeszcze parę miesięcy temu dosłownie trafiłem akurat na tę audycję. Trafiłeś na ten telefon, kiedy to są moje totalnie świeże przemyślenia. Nie przemyślenia nawet, już działania. To jest ciekawe, że myśl przerodziła się w czyn, żeby sobie samemu przede wszystkim pomóc. Bo bez tego na przykład, jeżeli ze sobą nie zrobisz porządku, nie zrobisz porządku w relacjach ze swoją rodziną najbliższą, to ty nie jesteś gotowy, gotowa później wstąpić w normalny związek małżeński albo inny już. Nie chodzi mi o formę, tylko o bycie z drugim człowiekiem i to jest istotne.
[01:38:28] - Jeśli nie najważniejsze, bo w sumie co takiego istotnego jest w związku? Nie ma nic istotnego. Ja wiem, że niektórzy robią to dla pieniędzy.
[01:38:39] - Gdyby nie związek, to ciebie by nie było. Gdyby nie związek, to mnie by nie było. Nie byłoby tej rozmowy.
[01:38:44] - Tak, ale widzisz-
[01:38:45] - Dlatego żyjemy.
[01:38:46] - Ale widzisz, związek wziął się z czegoś innego. Związek był tylko dodatkiem do emocji. Tak było w moim przypadku. Związek był tylko dodatkiem do emocji. Emocja była najważniejsza. Emocja trwa do dzisiaj. Związki się porozsypywały. Tam już się tyle pozmieniało. Ja już jestem w takim wieku, że u moich rodziców się już dawno wszystko pozmieniało. Było na to kawał czasu i nic z tamtego już nie zostało.
Natomiast emocje są dalej. To się nie zmieniło.
[01:39:12] - To pięknie.
[01:39:13] - Czyli tak naprawdę zostają nic innego jak tylko emocje.
[01:39:19] - To jest coś bardzo ponadnaturalnego, takiego niewidzialnego, co nie da się czasami objąć.
[01:39:28] - Dokładnie. My tu mamy jeszcze gościa. Dołączył Łukasz. Witam Łukaszu.
[01:39:31] - O, cześć Łukasz.
[01:39:36] - Dobry wieczór państwu.
[01:39:38] - Dobry wieczór, witam serdecznie. Jak zdrówko?
[01:39:40] - Dobry wieczór.
[01:39:42] - Nie najgorzej. Usłyszałem, że o związkach rozmawiacie.
[01:39:48] - Nie tyle o związku samym ze sobą, bo to właściwie jest niczym innym jak naszą cywilizacją dookoła. To jaki mamy ze sobą związek. Ja ze sobą, Krzysztof ze sobą, ty ze sobą, każdy z nas. I później jak budujemy cokolwiek własnymi łapami, to albo wychodzi silnik spalinowy firmy Volkswagen, który przeskakuje normy 5000 razy, albo budujemy coś, co przypomina piramidy i troszeczkę inny świat.
[01:40:13] - Ja tak powiem, że ja myślę, że to, co przypomina piramidy, to się nie różni dużo od tego, co mamy dzisiaj, bo to jest taki system hierarchiczny. Piramida zawsze.
[01:40:26] - Właśnie nie, nie do końca.
[01:40:27] - Zawsze jest czubek.
[01:40:29] - Właśnie widzisz, ale to jest tylko metafora. Co z tego, że jest czubek? Ty też masz czubek. Ja też mam czubek. Głowę.
[01:40:34] - Czekaj. Wszystko, o czym mówisz, jest metaforą.
[01:40:38] - To prawda. Aczkolwiek nie zgadzam się absolutnie, żeby gdziekolwiek z piramidą była historia związana właśnie z tym, że pokazuje jakąkolwiek hierarchię. To jest to kłamstwo, które w wyniku braku wiedzy nam wklejono do głowy.
[01:40:49] - A Egipt budował piramidy?
[01:40:52] - Właśnie widzisz. Kraj, który my znamy z wykopalisk archeologicznych i tak dalej, to jest Kemet. To jest Egipt. I znamy już tylko i wyłącznie tak zwane ostatnie królestwo. To już czasy rzymskie. To, co się działo wcześniej, nie mamy bladego pojęcia. Oglądamy rzeczy, o których współczesna nauka nie jest w stanie nic powiedzieć. I nie ma czegoś takiego, że piramidy budowali niewolnicy albo coś w tym stylu. To jest, jak się okazało, fantazja naukowa. Musiałbyś znaleźć jeszcze ślady tych niewolników.
Musiałbyś znaleźć technologię.
[01:41:25] - Skąd ty wiesz, że to jest bajka? To, co jest oficjalną wersją.
[01:41:29] - Wykopaliska archeologiczne to zaorały już 40 lat temu. Nie ma ani jednego potwierdzenia. Te osady, które są budowane dookoła piramid, pochodzą z okresu rzymskiego. Właściwie były to osady budowane przez kolesi, którzy grabili piramidy, bo piramidy były źródłem. Jak pojedziesz do Kairu, to pół miasta Kajir stoi dokładnie i jest zbudowane z kamieni, które zostały wybrane z piramid i były wybierane przez ostatnie 6000 lat. Jak są piramidy zbudowane? Jeżeli ktokolwiek siądzie i zbuduje mi dzisiaj piramidę i pokaże, że jest to w stanie zrobić tą technologią z niewolnikami, że jeszcze zagoni jakiegoś niewolnika i mu zbuduje idealnie równą-
[01:42:06] - Ale my mamy dzisiaj budowle znacznie przewyższające technologicznie możliwości.
[01:42:09] - Właśnie nie mamy. Powiedz mi, jaka budowla przewyższa technologicznie ustawienie astronomiczne i pozycjonowanie piramid. Nie ma takiej budowli na świecie.
[01:42:18] - To się z takiem zgadza.
[01:42:19] - Te ustawienia astronomiczne to tak my sobie obraliśmy.
[01:42:23] - Nie. Ustawienia astronomiczne są takie, których sobie nie obierasz. To jest po prostu konkretna gwiazda.
[01:42:28] - To jest subiektywne spojrzenie na to.
[01:42:30] - Łukasz, come on. Jakie subiektywne połączenie? Bądźmy ściśli. To nie jest subiektywne połączenie. Masz cykl precesyjny, który ma 26 000 lat i masz idealnie spozycjonowany budynek. Idealnie na ten cykl precesyjny.
[01:42:44] - Co to znaczy cykl precesyjny? Co 26 000 lat się powtarza?
[01:42:49] - Wujek Google. Polecam do sprawdzenia. To się nazywa cykl precesyjny. Obrót Ziemi. Jeden stopień kątowy przez 72 lata. Sam sobie policz.
[01:42:58] - To Majowie to obliczyli.
[01:43:00] - Dokładnie. I nie tylko, bo to właściwie w tych wszystkich budowlach. My się dowiedzieliśmy o tym ruchu precesyjnym jako cywilizacja w '56 roku po wysłaniu pierwszych takich Sputników i obliczeń Ziemi z kosmosu. I teraz jest pytanie, o czym my mówimy? O jakich niewolnikach? Co za kit? Bo numer polega na tym, że właściwie my sobie nie zadajemy w ogóle tego podstawowego pytania, co się stało z tym zagubionym linkiem, z tym zagubionym wątkiem naszej historii. Ktoś nam wmawia, że kimś jesteśmy, a właściwie kim my jesteśmy? Kim są nasi przodkowie? Bo na pewno nie biegali w skórach.
Skór żadnych za bardzo nie znaleziono, za to wszędzie na świecie mamy tysiące piramid i budynków. Mamy bloki granitowe, na przykład w Puma Punku mamy bloki granitowe, które powiem ci jako dżentelmen, który zna się troszkę na materiałoznawstwie, nie wiem, jak ty je zrobisz w dzisiejszych czasach.
[01:43:44] - Zatrzymaj się na chwilę. Ja rozumiem, bo ja też nie bardzo. To kojarzę jakby w jedną całość.
[01:43:53] - Łukasz, wyobraź sobie 10 milionów ton granitu, którego jesteś w stanie obrobić tylko-
[01:44:00] - Pomijając piramidy, według ciebie, jeżeli my nie wyewoluowaliśmy z człekoludzi, którzy nosili skóry, to skąd my się wzięliśmy?
[01:44:10] - My po prostu tu jesteśmy. Kiedyś się tu pojawiliśmy i tu jesteśmy. Tego wątku dzisiaj nie chcę dotykać, bo to gruba sprawa i będę chciał na pewno zrobić o tym hiperquestion. Obiecuję ci, że będzie o tym, bo też się nad tym zastanawiam. Jest kilka koncepcji, które tu krążą.
[01:44:23] - Dobra, ale my możemy się zastanawiać, bo ja też się nad tym zastanawiam, ale-
[01:44:27] - Bynajmniej nie jesteśmy potomkami kolesi, którzy biegali ze skórami. Znaleźliśmy jakoś skóry i maczugi. Nie ma. Są wszędzie piramidy.
[01:44:35] - Czemu uważasz, że to byłaby jakaś ujma?
[01:44:38] - To nie jest ujma, to nie jest kwestia ujmy. To jest kwestia tego, jaką mamy historię. Co wykopiesz w ziemi, jeżeli kopiesz w ziemi i wykopujesz rzeczy, które-
[01:44:46] - Ale najwięcej z tego, co wykopaliśmy, świadczy o tym, że właśnie byliśmy w tych skórach.
[01:44:49] - Właśnie nie.
[01:44:51] - To, o czym ty mówisz, to są skrajne przypadki, które należałoby wytłumaczyć. Ja się z tym zgadzam.
[01:44:57] - Łukasz, nie możesz nazwać kultury potężnych kultur, które są... Dzisiaj nie powiem o tym, bo już powoli zbliżamy się do końca i nie wyrobię, ale powiem ci na przykład o potężnym mieście na wybrzeżu Peru. Miasto ma, jak sobie sprawdzisz, jest jak cztery Londyny. Żadnych śladów wojen, żadnych śladów skór, żadnych śladów maczug. Potężna technologia. To, czego my nie jesteśmy w stanie-
[01:45:22] - W Warszawie też nie ma śladów wojen, prawda?
[01:45:24] - Są. Masz zwłoki, masz broń, masz fortyfikacje.
[01:45:30] - Ale dla osoby z zewnątrz, która by przyszła tysiąc lat później, to też by nie miało żadnego znaczenia, że są zwłoki, bo to by były zwykłe zmety, prawda? Nie wierzę.
[01:45:40] - To jest kwestia twojej wiary. Żaden dowód archeologiczny nie jest w stanie potwierdzić twojej wiary. Niestety. Czy chcemy, czy nie. Fajnie by było, gdyby można było spojrzeć i powiedzieć: „Okej, biegaliśmy kiedyś w skórach, byliśmy prostakami, którzy zmądrzeli teraz naprawdę zajebiście”. W rzeczywistości jest zupełnie w drugą stronę. Jesteśmy kretynami, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak obrobić kawałek granitu, z czym nie mieli problemu nasi XX dawno temu przodkowie. Mowa o czymś, co było 6000 lat temu.
[01:46:03] - Też nie miał problemu, żeby obrobić kawałek granitu.
[01:46:06] - Właśnie nie. W takiej skali? Nie, absolutnie nie masz szans. Nie masz szans. I tak precyzyjnie operując-
[01:46:15] - Ja uważam, że ty dużo nie doceniasz naszą-
[01:46:19] - Łukasz, to nie jest kwestia doceniania, niedoceniania. To jest po prostu zwyczajnie kwestia weź i zrób i pokaż mi, że to jest możliwe. Rozumiesz? Pokaż mi.
[01:46:26] - Teraz rozszczepiać atom, czego żadna cywilizacja przed nami nie była w stanie zrobić.
[01:46:30] - Tego nie wiemy.
[01:46:32] - To czy oni to zrobili?
[01:46:33] - Słuchaj, à propos rozszczepiania atomu, Łukasz, kolejna rzecz. Zapraszam na pustynię Sahara, na południową Saharę i zapraszam na pustynię, która jest w Izraelu. Tam jest takie zielone szkło, które znajdujesz na tej pustyni i dowiedz się, czym jest to zielone szkło. Miałem to szkło w ręku. Nie możesz wywozić stamtąd tego szkła. Dowiedz się, skąd pochodzi to szkło, bo jest tylko jedna metoda zrobienia takiego materiału na tej planecie. Musisz użyć ładunków o poziomie termonuklearnym. Inaczej nie zrobisz takiej reakcji, żeby kwarc, który ma konkretną kombinację molekuł w środku i tak dalej, z konkretną strukturą stopił się dokładnie do takiej formy, żeby zamienił się w zielone szkło. Wiesz kiedy to odkryto? Kiedy robiono pierwsze eksperymenty w Los Alamos i później robiono pierwsze eksperymenty dokładnie na poligonie w Nevadzie.
I to odkryli ludzie z NASA i oficjalnie to podali. Po prostu zabiło ich to, zszokowało poważnie, bo się okazało, że to zielone szkło, które wszyscy myśleli, że jest nie wiadomo takie, po prostu się wala, nawet nie szkło, gdzieś tam po pustyni w Arabii i na Saharze. Nagle się okazuje, że jedyna metoda produkcji tego szkła, przynajmniej znana nam, to jest właśnie metoda rozszczepiania atomu. Także nagle cała koncepcja rozszczepiania atomu została pogrzebana i był to rok 50. poprzedniego stulecia. Także ta informacja, Łukasz, jest absolutnie nieaktualna, także możesz ją włożyć między bajki. Wygląda na to, że technologia była o wiele większa i potężniejsza, niż nam się wydaje. To jest tylko nasz obraz samych, żeby zrobić z nas frajerów, którzy wiecznie chodzą na kolanach i wydaje im się, że mieszkają w najlepszym modelu telefonu i najlepszym modelu rzeczywistości. To jest kłamstwo.
[01:48:08] - Dobra, może tak, bo na przykład słyszałem o tym, że Sumerowie znali mapę nieba lepiej niż my znamy teraz, że odkrycia naukowe, których teraz dokonujemy, sprawiają szok obecnych naukowców, że skąd oni mogli wiedzieć to, o czym my dowiadujemy się dopiero teraz przy zaawansowanej technice, prawda? Ja się z tym zgadzam. Mogli coś wiedzieć, czego my nie wiemy i w jakiś inny sposób to postrzegać, ale-
[01:48:38] - No właśnie
[01:48:38] - Uważam, że mimo wszystko my jesteśmy cywilizacją, która osiągnęła coś, czego żadna przed nami nie miała. Na przykład internet. Globalny umysł.
[01:48:49] - Słuchaj, wyobraź sobie, teraz zobacz na te wszystkie piramidy i powiem ci ciekawą rzecz.
[01:48:53] - Ale czekaj, ale odnieś się do tego, co ja powiedziałem.
[01:48:55] - Właśnie się odnoszę. Słuchaj, internet.
[01:48:58] - Co?
[01:48:59] - Mówisz, że globalna-
[01:48:59] - Według ciebie nic?
[01:49:00] - Słuchaj, powiem ci ciekawą historię. To w ogóle funkcjonuje do dzisiaj. Wiesz, jak się Inuici spotykają? Wiesz, gdzie mieszkają Inuici? To są szczepy Inuitów. To są ludzie, którzy mieszkają poza kręgiem polarnym. Tam już nie ma cywilizacji, nie ma nic poza śniegiem i wietrzem. I śniegiem. Nic więcej. Wiesz, że Inuici nie używają żadnych telefonów?
Mają coś takiego w głowie, że umawiają się konkretnie, wszystkie szczepy umawiają się konkretnie na spotkanie w konkretnym miejscu. I wyobraź sobie, że nikt się nigdy nie spóźnia. Nie mają telefonów komórkowych, nie mają krótkofalówek i tak dalej. Widzisz, zobacz, jak się zredukowaliśmy do roli po prostu człowieka, który jak nie ma telefonu komórkowego, to nie wie, o co chodzi. A ja jestem człowiekiem, który jest po czterdziestce i pamiętam czasy, kiedy nie było telefonów komórkowych, kiedy w ogóle telefon w domu był luksusem i-
[01:49:45] - Życie się zmienia. Żadno nie stoi w miejscu.
[01:49:48] - Okej, dobra, zmienia się, ale czy to jest kierunek, który ja chcę, żeby się zmienił? Nie, nie chcę, żeby się zmieniało w ten sposób.
[01:49:53] - Nic nie zależy od ciebie.
[01:49:54] - Zależy ode mnie tak samo jak od ciebie. To jest właśnie nasze przekłamanie. Ktoś nam wmówił do głowy, że nic od nas nie zależy.
[01:50:01] - To, że my jesteśmy niezależną jednostką. A my nie jesteśmy niezależną jednostką.
[01:50:05] - Ja jestem niezależną jednostką. Mój głos sprzeciwu przeciwko temu, co mówisz i to, że jestem w stanie ci podać tonę argumentów, które roztrzaskują wszystko, cokolwiek mówisz w drobny mak i to dam ci rzeczy, które możesz zobaczyć w muzeach. Mogę cię zaprowadzić na te wykopa-
[01:50:19] - Musiałbym to sprawdzać i wiem, że gdybym to sprawdził, to prawdopodobnie bym dowiedział się, że to wszystko, co mówisz, nie jest do końca takie, jak ty mówisz.
[01:50:26] - To sprawdź. Bo w tym momencie zaczynamy się przekłamywać. Dla mnie sprawa jest prosta: czy jesteś emocją, czy jesteś robotem?
[01:50:35] - Ale dla mnie nie jest sprawa prosta, bo ja nie wierzę w to, że my jesteśmy oddzielną jednostką.
[01:50:41] - Ale kim jesteś? Jak cię walnę, za przeproszeniem, w nos, to jak się poczujesz? To się poczujesz grupowo czy się poczujesz jako jednostka, że się czujesz niefajnie? To kim ty jesteś? Teraz pytanie: jak się budzisz rano i myśl przychodzi do głowy, to kim ty jesteś? To jesteś sobą czy nie jesteś sobą? To kim ty jesteś? To kim my jesteśmy wszyscy? Skoro, jak mówisz, nie jesteśmy sobą i od nas nic nie zależy, to po chuju jesteśmy na tej planecie? To po co nie skoczyć z dachu i się nie zabić, jeżeli jedną konkluzją, którą nam się wkręca do głowy, jest to, że nasze życie nie ma żadnej wartości?
To skąd my się bierzemy? Bo to jest taka konkluzja. Albo wszyscy jesteśmy robotami i to ma jedynie sens, albo nie. Ja postuluję, że nie.
[01:51:26] - Dobra, ja muszę kończyć. Miło się rozmawiało.
[01:51:28] - Dzięki za telefon.
[01:51:29] - Cieszę się, Tomek, że cały czas nadajesz, bo mimo wszystko ja lubię słuchać twoich audycji. Nie podoba mi się to, że tak bardzo zawierzyłeś w technologię Keshe, która nie działa.
[01:51:39] - Słuchaj, tutaj jedną rzecz, Łukasz, bo chciałem weryfikować wszelkie tego typu kłamstewska. Czy masz urządzenie zrobione w technologii Keshe? Tak albo nie.
[01:51:48] - Nie mam czasu, żeby to robić.
[01:51:49] - Tak czy nie? Nie.
[01:51:51] - Nie mam.
[01:51:51] - Okej, to skąd wiesz, że technologia działa albo nie działa?
[01:51:55] - Z tego, że nie widziałem nigdy żadnego działającego urządzenia. Gdyby to działało-
[01:51:59] - Skąd miałeś widzieć działające-
[01:52:00] - To by się rozprzestrzeniało prędzej niż choroba.
[01:52:02] - Ale to się rozprzestrzenia. Słuchaj, to musisz kiedyś odwiedzić tutaj mnie i zobaczyć, co tu się dzieje.
[01:52:07] - Ja nie mam daleko do ciebie. Ja mam do ciebie jakieś 60 mil. Mógłbym do ciebie przyjechać i zobaczyć, że to działa.
[01:52:12] - Rozumiesz, Łukasz, ja mam technologię, która działa. I teraz jest tak, że słyszę opinie ludzi, którzy mówią, nigdy tego nie widzieli na oczy, nigdy tego nie dotknęli, nawet nie wiedzą, co to jest, jak to zrobić. Nie wiedzą nic na ten temat, a mówią, że to nie działa i jest kłamstwo. I teraz pytanie: co się podziało z naszym umysłem? Co się w ogóle podziało z nami? Czy to jest tak jak z tym dieslem, że będziemy wierzyli w to, że diesel jest genialnym silnikiem i będziemy wszyscy się truli, bo zanieczyszczenie z diesla przekracza 5000 normę?
[01:52:38] - Dobra, Tomek.
[01:52:38] - Rozumiesz? To jest pytanie, gdzie jest nasza głowa? Czy my już tak zwariowaliśmy? To jest dobre pytanie.
[01:52:43] - Ja muszę uciekać, bo do mnie przyszli znajomi.
[01:52:45] - Dobra. Także słuchaj, technologia działa. Łukasz, nie martw się, technologia działa genialnie. Wszystko to, co mówi Keshe, działa. Jeżeli ktoś mówi, że się inaczej, to kłamie.
[01:52:55] - Ja cenię twój głos i będę ciebie słuchał dalej i pozdrawiam bardzo.
[01:52:58] - Zapraszam serdecznie. Dzięki za telefon. Trzymaj się.
[01:53:00] - Hej.
[01:53:02] - Okej, to mieliśmy głos sprzeciwu.
[01:53:06] - Wiesz co, tak à propos, nie odzywałem się, bo chciałem tutaj dać Łukaszowi szansę. Nie chcę monopolizować rynku, ale à propos technologii Keshe i całego tego zamieszania, to wystarczy sobie, jeżeli ktoś nie wierzy, wpisać w Google, jaką frazę, jakie słowo kluczowe, żeby odnaleźć ten film. Ale chodzi o to, że pewien młody człowiek z Polski, bazując na odkryciach Tesli i pokrewnych osobników, wynalazł swoje urządzenie i je opatentował, które działa podobnie jak urządzenia Keshe.
[01:53:51] - Słyszałem o takim dżentelmenie, który jest z Polski, ale mieszka w Szkocji, który ma silnik oparty na magnesikach do samochodów elektrycznych. Chce stosować i to jest opatentowane. No ale widzisz, to jest znowu choroba, moim zdaniem, taka dzisiejszych czasów. To jest zagubiony link. Patentujemy rzeczy. Normalne jest to, że jeżeli on to patentuje, to ja tego już nie zbuduję, nie powtórzę, nie puszczę dalej. Nikt tego nie zrobi poza nim i jego kontraktem, jeżeli ktoś przyjdzie mu chętny z tych korporacji podpisać kontrakt, bo nikt go nie wpuści na rynek tak samopas. Także cokolwiek by nie mówić, sprawa jest już przegrana na starcie. Także ja z tego nie skorzystam, ty z tego nie skorzystasz. On może skorzysta, bo ktoś wykupi od niego ten patent za taką sumę, że będzie mógł do końca życia żyć po prostu dostatnio.
I to jest koniec tej historii. Tak się skończyło nawet nie wiem, ile patentów w ciągu ostatnich lat.
[01:54:38] - Podobno Japończycy bardzo dobrze stoją statystycznie, jeżeli chodzi o ilość patentów.
[01:54:44] - Widziałem już prawie 20 lat temu silnik, który sam się napędza. Ma tylni kołem, że tak powiem. O czym tu mowa, proszę pana? O czym tu mowa?
[01:54:56] - Tak. Wiesz co, jeszcze chciałem się ciebie zapytać. Widziałeś może ten film „Nowy początek”, „Arrival”?
[01:55:01] - Nie.
[01:55:03] - Aha. Bo tak mnie korci, żeby... Ale dobra, jak nie widziałeś, to nie będę się opierał na filmie. I słuchaj teraz tak, bo korzystając z okazji, póki jestem, bo już jest późno, niebawem chcę sobie jeszcze załączyć jakiś film, schować się w ciepłą podkołderkę, wypić sobie naparu z konopi legalnie kupionych w Polsce w aptece za 17 złotych i oddać się w krainę fantazji i snu. Natomiast teraz tak. Powiedziałem tobie, że wspomnę coś na temat układu planetarnego.
[01:55:35] - No właśnie.
[01:55:37] - Bo to jest dosyć ciekawa teoria. Jest to historia zasłyszana z kanału Podziemie Podziemna TV albo Porozmawiajmy TV. Nie pamiętam.
[01:55:47] - A nie, przede wszystkim nie od Alexa od Porozmawiajmy TV. To pozdrawiam cię, Alek. Pozdrawiam cię serdecznie.
[01:55:55] - Ciekawy ma sposób na przedstawianie informacji. W którymś z tych filmów jeden człowiek, znaczy dwóch dżentelmenów, naukowców, takich szalonych naukowców.
[01:56:09] - Ach, wiem, o kogo ci chodzi. Chodzi ci o znajomych Janka Taraci? O jeden dżentelmen, który ma bardzo rosyjskie nazwisko, ale jest Polakiem i jest naukowcem. Słuchaj, to nie są egzotyczni naukowcy. Ja powiem ci szczerze, że w Polsce może teraz jest jedna, może dwie takie osoby na tym poziomie naukowym. To jest człowiek, który był dopuszczany do największych tajemnic naukowych byłego Związku Radzieckiego i wie naprawdę takie rzeczy, że ja teraz pracując w technologii też się tego uczę, co ten pan wie na przykład od 20 lat.
[01:56:39] - O kurczę.
[01:56:39] - Rozumiesz? On tylko dozuje pewne rzeczy, które mówi. Wiem, o czym mówisz, bo to zostało opracowane naukowo. To wyciekło parę lat temu. Kilka z tych informacji. Też staram się na bieżąco łapać to wszystko, studiować. Zresztą nawet Jan Taraci, którego pozdrawiam, Janek, serdecznie, jak tego słuchasz. Mariusz też pozdrawiam. Mówił mi też o tym, bo to są tajemnice dla normalnego człowieka. To jest dokładnie ten zagubiony link, bo wiadomo, że są instytuty badawcze.
Okej, dobra, to ja się zamykam.
[01:57:10] - Wiesz co, lepiej się zamykaj, bo zaraz wyciągnę z szuflady elektryczny nunchaku od pana Janka, który nabyłem i działa.
[01:57:18] - Słuchaj, ja też mam i też powiem, że działa. Idealnie działa.
[01:57:21] - I powiem ci, że czasami tak działa, że tak jak pan Janek mówił, że jak robi mi się detoks organizmu, to aż się trzęsę cały. Ale to taki syf ze mnie wychodzi, że aż szkoda gadać. Ale nieważne. To działa i jest w porządku. Natomiast o tym układzie planetarnym ten dżentelmen powiedział właśnie w odniesieniu do teorii trzech praw Keplera, że nasz układ planetarny nie miał prawa istnieć bez jednej planety. I okazuje się, że tą brakującą planetą, a raczej jej pozostałością, jest pas asteroidów, który się rozciąga za Marsem albo gdzieś dalej i planeta Wenus, która tak naprawdę nie jest planetą, bo prawdopodobnie jest jądrem planety, która kiedyś tutaj gdzieś w naszym układzie kursowała.
[01:58:09] - Tak. Jest też mowa o innym szyku planet.
[01:58:14] - Tak, dokładnie, ten szyk się pozmieniał. I Wenus jest dlatego doskonałym przykładem, ponieważ ona się obraca nie tak jak wszystkie planety, załóżmy zgodnie ze wskazówkami.
[01:58:30] - Tak jak my. Tak jak Ziemia. Tylko jest dokładnie counterclockwise, czyli w przeciwnym kierunku jak Ziemia z całą resztą planet. I to jest tak zabawne, że my się tak mijamy, tak przechodzimy obok siebie, przelatujemy.
[01:58:40] - To jest coś niesamowitego. A pozostałość właśnie tej planety Wenus to jest pas asteroidów. I kiedyś widocznie według teorii tego dżentelmena, o którym wspominaliśmy wcześniej, musiało dojść do jakiejś konkretnej kolizji. Jedna kometa prawdopodobnie walnęła w tą planetę, w Wenus. Przestawiła naszą matkę Ziemię bliżej Słońca. Dlatego teraz mamy inny metabolizm, w cudzysłowie, który żyjemy i tak dalej. Ale to nie na teraz. I ten model dokładnie się wpisał w to, co obliczył pan Kepler. Sorry, tu się coś nie zgadza. A on jest teraz tak wielkim autorytetem, że każdy nowo odkryty układ planetarny pasuje do tego, co on opisał matematycznie.
[01:59:25] - Właśnie pytanie, skąd Kepler miał te informacje? Ja mam na przykład takie ciekawe informacje, skąd Kepler miał książki, z jakiej biblioteki. I mam informację, kto te książki kolekcjonował i skąd. I to były starodruki, pojedyncze strony, starodruki pisane w języku arabskim i hebrajskim. Ale o tym to następnym razem opowiem, bo to jest ciekawa historia, bo to nie jest tak, że Kepler albo wielu z tych ludzi, łącznie z Kopernikiem, wszystko wymyślali od nowa. Nie do końca, jak się okazuje, nie do końca. Panowie korzystali po prostu z wiedzy, tej zagubionej wiedzy, dokładnie kawałków zagubionej wiedzy. Składali to wszystko do kupy, licząc na to, że poskładają ten kawałek w taki sposób, że nikt nie spali ich na stosie, nikt ich nie powiesi. Każdy z nich został przezornie wcześniej jezuitą. Żeby nie było żadnych problemów później.
[02:00:19] - No i dobrze. Chcieli przetrwać.
[02:00:21] - Chcieli przetrwać. Wszystko okej. Kepler w ogóle ciekawa historia, bo Kepler do końca współpracował z Watykanem. Kepler właściwie był drugim człowiekiem po Galileuszu w ówczesnej Europie, który potwierdzał wszystkie wyniki badań jako niezależne źródło. Dostał nawet teleskop Galileusza, o czym niewielu ludzi wie. Kepler był jedynym człowiekiem, który poza ludźmi Watykanu, poza papieżem i dosłownie pięcioma osobami. Zapomniałem, jak to się nazywa. Oni mieli swoją specjalną nazwę. Ta specjalna komisja do spraw jezuitów została założona i tak dalej. I był tylko jeden człowiek w Europie.
[02:00:54] - Nie kojarzę, ale mniej więcej wiem, o czym mówisz.
[02:00:56] - Był tylko jeden człowiek. Kapituła jezuitów. Dokładnie. Tylko kapituła jezuitów i papież mieli dostęp do tej informacji. W ogóle świat nie wiedział, że istnieje teleskop. To jest w ogóle ciekawostka. To była jak tajna broń. I drugi teleskop wielkiej tajemnicy. Bardzo wielkiej tajemnicy, ponieważ była to jedna chyba z najbardziej cennych rzeczy, przedmiotów w ówczesnej Europie. Przejechał całą Europę do czeskiej Pragi, która była wtedy, ciekawe, wojna trzydziestoletnia właśnie trwała.
Praga należała do Królestwa Bohemii, które było zbuntowane przeciwko Watykanowi. I tak, wyobraź sobie, tak koneksje były poukładane, że nawet ta wojna trzydziestoletnia nie przeszkadzała robić po cichu badań i wysłać jeden działający teleskop z dwóch istniejących w ogóle na świecie do Keplera, do Pragi. A chodziło o potwierdzenie eliptycznego ruchu galaktyki. Chodziło o potwierdzenie tego eliptycznego ruchu, ponieważ ten eliptyczny ruch w wyliczeniach dokładnie jest tą trajektorią, z której później wyliczano pozostałe konsekwencje istnienia pozostałych planet i ten cały szyk. Taka długa historia.
[02:02:02] - A to powiem ci, że bardzo mnie zaciekawiłeś, bo astronomią interesuję się od dawien dawna, od czasów licealnych, bo miałem nauczycielkę, która mi zaszczepiła miłość do tej nauki i bardzo się z tego powodu cieszę. Nawet teleskop też posiadam, tylko akurat nie tak jak miał Galileusz, czyli Newtona, soczewkowy, tylko zbudowany na lustrze. Ale można Jowisza dostrzec i jego cztery księżyce, które Galileusz odkrył. Polecam.
[02:02:37] - A Kepler potwierdził wyliczenia.
[02:02:40] - Fajna zajawka. Po co pić piwo wieczorem? Idź, chłopie, pooglądaj niebo. Zobacz, jak pięknie jest ten świat zbudowany. Nie, ja muszę pomyśleć, jak zarobić pieniądze.
[02:02:49] - Dokładnie. Ale to jest ten zagubiony link. Bo wszyscy ci dżentelmeni to, co robili, to szukali tego zaginionego linka albo fragmentów zaginionego linka na zlecenie dużych korporacji, które zajmują się próbą panowania nad nami, próbą panowania nad naszym światopoglądem, próbą panowania nad naszą percepcją rzeczywistości, nad tym, jak sobie wyobrażamy, kim jesteśmy, a kim nie jesteśmy. Bo oni muszą być zawsze o krok do przodu. Muszą mieć zawsze trochę więcej wiedzy. Czy to chodzi o Układ Słoneczny, bo wiadomo, że pewnego dnia się dowiemy i ich dominacja runie w tym temacie. I wykorzystują te krótkie momenty, te krótkie przerwy historii, żeby zawsze pomocą wszelkich możliwych trików i sztuczek utrzymać tą swoją dominację jeszcze przez parę chwil. I teraz mamy ten chyba ostatni moment historii, kiedy istnieje coś jak zagubiony link. Ja to tak nazywam. To jest to miejsce, gdzie się pojawiła religia, wszystkie te bzdury i tak dalej.
To jest to miejsce, co nas dzieli od naszych przodków, od nas samych. Rozumienia siebie na tej planecie w zupełnie innym wymiarze, inaczej żyjących do teraźniejszości. To jest ta zagubiona część historii, która wyjaśnia bardzo wiele moim zdaniem, ale myślę, że wyjaśnieniem tego będę ja przynajmniej zajmował się w hiperprzestrzeni w tym roku w paru odcinkach.
[02:04:00] - To znaczy tak.
[02:04:01] - Zasypywaniem i szukaniem tego zagubionego linku.
[02:04:05] - I tak jak ten film „Avatar”, tak? Nie do końca. I to nie jest bajka moim zdaniem, że ludzie posiadają zbiorową świadomość. To nie jest bajka.
[02:04:15] - Nie, są badania naukowe. Wojsko to wykorzystuje, nauka to wykorzystuje normalnie. To jest ten fenomen, że zaczynamy się ocierać czasami o rzeczy, które mówimy, że zbiorowa świadomość nie wiadomo, czy jest, czy nie. I to mówią tylko ludzie tak zwani ulicy, czyli człowiek, który chodzi po ulicy i czyta tylko w cudzysłowie encyklopedię albo ogląda programy popularnonaukowe. To jest jego odpowiedź na to pytanie. Natomiast człowiek, który pracuje w instytucji takiej jak Los Alamos, pracuje w tym laboratorium, które się mieści osiemdziesiąt parę kilometrów pod Москwą, tam, gdzie pracował doktor Aleksander Woźny, ten dżentelmen. Jest jeszcze kilka innych laboratoriów. Ci ludzie, którzy pracują w laboratoriach, wiedzą o tym, że jest zupełnie inaczej.
[02:04:57] - No tak, tylko że ta wiedza, tak jak mówisz, jest skrzętnie ukrywana tylko po to, żeby utrzymać system na nogach.
[02:05:04] - Dokładnie. Zresztą pan doktor Aleksander Woźny się przyznaje, że w czasach, kiedy pracował w tym instytucie, jak on się nazywa? Zapomniałem nazwy. Mniejsza o to. Jeden z takich najważniejszych instytutów na świecie od tej strony, że jak pracował, to musiał co dwa tygodnie czy co tydzień podpisywać zobowiązanie, że nic nie powie ani jednego słowa na temat żadnej teorii, żadnego konceptu naukowego. Cokolwiek, jakiekolwiek słowo tam nie padnie. Jest zakaz. Takie same zakazy są w Laboratoriach Los Alamos. Nie możesz absolutnie nic powiedzieć na zewnątrz.
[02:05:32] - No to musi minąć parędziesiąt lat, zanim badacze mogą coś powiedzieć. Jakiś tam okres czasu, tak?
[02:05:39] - Dokładnie. W tym przypadku się udało, bo Związek Radziecki umarł i człowiek po iluś tam latach stał się wolny. Także może teraz publikować te badania, które są przedstawiane jako sensacyjne badania, a te sensacyjne badania są znane często od czasów Nikoli Tesli. Na przykład kwestia, że mamy drugą atmosferę pod spodem, że to nie jest tylko tak, że jest atmosfera jedna, ta nasza, tylko że jest druga jeszcze. Mamy pod spodem, można powiedzieć podziemny świat. Nie wiemy, jak wygląda, ale wiemy, że coś takiego jest. Jest znana od czasów Tesli. Chodziło o echo sond radiowych, które się odbijało w dziwny sposób. Także wszystkie te rzeczy są znane, ale nie są znane ogólnie, powszechnie. Powszechnie się opowiada coś zupełnie innego.
Powszechnie raczej się nie zachęca do szukania takich tematów, bo może się okaże, że któryś z nas odgrzebie jakąś dużą część tego zagubionego linku. I nagle wszystkie religie i te konstrukty totalitarne świata typu czy martwi się o Obamę, czy o kogoś runą. W tym momencie nie będziesz się martwił Obamą, tylko zaczniesz latać siłami własnej woli. Może tak być.
[02:06:38] - Trzeba po prostu zebrać ekipę młodych, prężnych ludzi, którzy chcą odkryć tajemnice tego świata i zrobić ekspedycję w jakimś konkretnym celu, się dowiedzieć, o co tutaj chodzi. Możemy kiedyś o tym pomyśleć.
[02:06:51] - Trzymajmy kciuki.
[02:06:53] - Założymy fundację, znajdziemy sponsorów.
[02:06:56] - Sami to zrobimy. Bez sponsorów, bez fundacji. Może się okaże, że sami to zrobimy, bo to wcale nie jest chyba tak daleko. Tak myślę. Myślę, że to już jest ten moment.
[02:07:06] - To jest moje marzenie.
[02:07:07] - Wiesz co, ja myślę, że jesteś Krzysiek bardzo blisko tego, tak samo jak ja, że wszyscy jesteśmy bardzo blisko zrealizowania tego marzenia, bo to już jest ten moment, że przede wszystkim wróciła do nas świadomość. Wiemy już, gdzie jest kłamstwo. Wiemy, że to jest ściema, że tych futerek maczug nigdzie nikt nie znalazł. Natomiast wszędzie znajdujemy piramidy i idealnie obrobiony granit, którego obrobienie dzisiaj da się, ale to maszyna musiałaby chodzić przez 200 lat. Nikt nie zbudował takiej maszyny, która się nie rozsypie przez 200 lat.
[02:07:36] - Trochę mnie niepokoi to, że ty mówiłeś, że nie znaleziono skór. O co chodzi? Że ludzie, którzy żyli w takim klimacie jak my, to nie wiem, jak się chronili przed zimnem.
[02:07:47] - Właśnie to jest ciekawe, że znajdujemy ciekawe znaleziska archeologiczne i są to właśnie ciekawa rzecz Neandertalczycy, ale zawsze nazywaliśmy tego człowieka Neandertalczykiem. Aktualnie po ostatnich badaniach DNA, bo znaleziono kilka kości, które daje się datować, ten materiał genetyczny został zachowany. Okazuje się, że różnica między nami a Neandertalczykiem jest różnicą wymyśloną. Ja mogę teraz wymyślić różnicę między sobą a tobą w tym momencie. Dokładnie w ten sam sposób.
[02:08:19] - Tak.
[02:08:20] - Jak się okazuje, mamy chyba to samo DNA i jest troszkę tak, że to Neandertalczyk był mądrym, inteligentnym człowiekiem, a z nami się coś stało.
[02:08:33] - Też słyszałem tą teorię. Co więcej, w obliczu tego, co ostatnio pan Wojtek, mówiłeś o nim? W obliczu tego, co pan Kepler udowodnił o modelu układu planetarnego i przemieszczaniu planet. Ja wcale nie wątpię, że to, co mówisz, jest prawdą, bo kiedyś, załóżmy ileś tam tysięcy lat temu, planeta Ziemia mogła funkcjonować zupełnie inaczej. Mogły tam panować inne warunki. Mogło być cieplej, mogło nie być pór roku.
[02:09:14] - Słuchaj, ciekawostka. 12 tysięcy lat temu, kiedy oś Ziemi była przesunięta o jakieś, nikt nie wie do końca o ile. Są szacunki od 15 stopni do 3,5 stopnia. Chodzi o ruch obrotowy Ziemi.
[02:09:31] - To nie było pór roku chyba, jak nie było przesunięcia. Tak mi się wydaje.
[02:09:35] - Słuchaj, wiesz ile było sezonów? Bo teraz mamy cztery pory roku. Ale 12 tysięcy lat temu na Ziemi były tylko dwa sezony. Wszędzie.
[02:09:42] - Właśnie. Na logikę.
[02:09:43] - Dokładnie. Widzisz, jaka jest percepcja świata, kiedy masz tylko dwa sezony, kiedy wygląda to inaczej? Gdzie się podziały te wszystkie wojny, te opowieści o tym, że zimą, latem wszedł gdzieś. Nagle to wszystko zaczyna być taką bajką wymyśloną przez nie wiadomo kogo. Znaczy wiemy przez kogo. To akurat wiemy. To nie jest tajemnicą. Natomiast wszystko okazuje się bajką. Poza autorami, którzy naprawdę istnieją. Wiemy nawet, gdzie mieszkają.
Znamy to państwo. Watykan się nazywa, kilka innych miejsc, Jerozolima i tak dalej. Jest tego trochę, ale nie znajdujemy potwierdzenia tych faktów. Absolutnie. Czyli się okazuje, że cała ta historia była wyssana z palca, taka kaszka dziennikarska, a my teraz odnajdujemy zagubiony link. Jak się okazuje, ten zagubiony link musi być bardzo mocno niebezpieczny dla wszystkich tych-
[02:10:29] - Dla systemu.
[02:10:29] - Tak, dla systemu. Musi być bardzo mocno niebezpieczny. Ja dzisiaj nie będę rozwijał tematu, bo już koniec „Hiperprzestrzeni”, ale wkręcam, że będę. Za tydzień pewnie też poruszę, bo jest kilka rzeczy związanych z tym zagubionym naszym linkiem z przeszłością. Dlaczego jest tak niebezpieczny? I kilka bardzo ciekawych rzeczy związanych z tym, że właściwie teraz jesteśmy w tym momencie, że odkrywamy te wszystkie sprawy. Za chwilę może udamy się na tą wyprawę. Może tak być.
[02:10:55] - Mam do ciebie taką prośbę, bo widziałem, że prowadzić aktywnie konto na Facebooku.
[02:11:00] - Aktywnie. Staram się.
[02:11:04] - Jeśli możesz czasami wrzucać książki, które polecasz do przeczytania. Bo niestety ja bazuję akurat na źródłach internetowych, a tam jest tylko naprawdę niewielka część tego, co można przeczytać, bo głównie ludzie przepisują książki do internetu. Nie oszukujmy się. Natomiast fajnie by było na przykład, gdybyś zrobił taki dział „biblioteka” albo „literatura do poczytania”.
[02:11:31] - Ciekawe. Zobaczymy, jak to będzie z czasem, bo te wszystkie ambitne pomysły się rozbijają o-
[02:11:36] - O rzeczywistość.
[02:11:37] - O czas.
[02:11:38] - Praca, zjedzenie, zrobienie prania.
[02:11:40] - Szczęśliwie nie jest to jakaś katorga, ale mam tu trochę ludzi, trochę spraw do zrobienia czasami. Także ciężko mi cokolwiek obiecywać, ale jeżeli coś takiego będzie, to na pewno. Absolutnie. Za tydzień wspomnę chyba o dwóch książkach, ale to za tydzień. Dzisiaj już nie będę dokładał więcej.
[02:11:58] - Jezu, jeszcze mam tylko dwa punkty, które chciałem tylko wspomnieć, żebyś o nich zapamiętał. Może na przyszłość. W Polsce podziemia à propos labiryntów. Podziemia w Babiej Górze. Jest tam system labiryntów, tuneli w ogóle niewyjaśnionych, nieodgadnionych.
[02:12:14] - Słyszałem o tym.
[02:12:14] - Nie wiadomo jak.
[02:12:15] - Słuchaj, szukam kogoś, kto tam w ogóle był i to widział. Albo chociaż wie coś więcej niż ja.
[02:12:21] - Nic nie widziałem, nic nie słyszałem. Łaziłem, szukałem po różnych jaskiniach, głównie minerałów szukałem. Ale to nieistotne. Duża jaskinia w Meksyku to jest kolejna sprawa, też ciekawa. Nikt nie wie, po co ona tam jest. I jeszcze kolejna sprawa, może na przyszłość, ale pewnie o tym słyszałeś. W cudzysłowie „czakramach ziemi”.
[02:12:49] - Wiem, o co ci chodzi. Była już nawet audycja. To jedna z pierwszych „Hiperprzestrzeni” z pięć lat temu. Bo historia pochodzi tu z Anglii, z pewnego klubu towarzyskiego. Tu zostały wymyślone ley lines jako nazwa, jako zjawisko i dopiero później dżentelmen w Polsce postanowił, że on to wymyśli, nazwie po swojemu. Nazwał to „linię wilka”. Ale to dlatego, że przeczytał w angielskiej prasie o liniach w Anglii. Także to troszeczkę tak jak z kilkoma malarzami w Polsce, którzy pojechali do Paryża, przyjechali do Polski, w Polsce byli oryginalni, bo kopiowali to, co oglądali w Paryżu. Wyspiański chociażby. Doskonały kopista.
Teraz fani Wyspiańskiego mnie zabiją. Ale mniejsza o to.
[02:13:33] - Został mu za to.
[02:13:34] - Dokładnie.
[02:13:35] - Że był dobrym kopistą. I to jest ciekawe, bo wiele osób, nawet duchownych. Ostatnio z jezuitą rozmawiałem na ten temat i oni potwierdzają, że coś takiego istnieje. Ja pytam się: „No to jak pan to wytłumaczy?”. On mówi: „Trzeba to przyjąć na razie na wiarę”. To, co mówiłeś. Ja mówię: „Ja na wiarę już nie przyjmuję. Ja po prostu szukam czegoś dalej”. To się zdziwił mocno. Ale dobrze.
I kolejny temat à propos silników jeszcze mówiłeś. Do przeczytania, może też o tym słyszałeś. Podobno Chińczycy dysponują silnikiem, który teraz zaprzecza wszelkim prawom fizyki. Jeśli chodzi o grawitację
[02:14:11] - Wiesz co, jest o tym mowa. Zgadnij, jaki cwaniacki jestem? Tak, ja nawet mówiłem o tym trzy lata temu. Historia jest znana. Wspomnę, bo to też jest jedna z takich zagubionych link między naszym rozumem a nami, że spalamy w silniku spalinowym i tak dalej. Był taki dżentelmen, który w Stanach Zjednoczonych wybudował silnik, który miał nie działać. Silnik napędzany swoim własnym odrzutem. Silnik został zrobiony i silnik zadziałał. Został zakopany przez NASA, dokładnie przez Los Alamos, przez laboratorium Los Alamos po zrobieniu testu. Okazało się, że działa idealnie.
To jest właśnie ten silnik, który sam się napędza i został zakopany. I w końcu Chińczycy dokładnie trzy lata temu oficjalnie podali, że mają ten silnik, zbudowali swoją własną wersję, odpalili go na siłowni, pchalni tak to się nazywa. I że silnik się doskonale zachowuje. Wszystko działa idealnie i że mają taki silnik, który sam się napędza. Na co Amerykanie dosłownie tydzień później opublikowali, że oni też mają taki silnik i oni mają go już od dawna. I że silnik oczywiście nie może latać w atmosferze ziemskiej, bo on lata tylko w kosmosie. Co jest oczywiście kłamstwem, bo jest nawet zdjęcie dokładnie tego samego silnika, dokładnie z tą samą dyszą. Zdjęcie jest datowane na 1964 rok. Jest to wystawa nowych eksperymentów, nowych future things dla amerykańskiej technologii i zostało na targach w Michigan wystawione w 1964 roku. I to było.
Także nic nowego, nic linowego, jak mawiali Grecy. I Chińczycy to odpalili. Amerykanie stwierdzili, że się nie da inaczej niż tylko w kosmosie, ale Chińczycy odpowiedzieli bardzo szybko lapidarną dokumentacją techniczną i zdjęciami, że testy silnika fotonowego, bo oni tak go nazywają, mają teraz taką dziwną nazwę, że testy silnika fotonowego robili na siłowni, na której testują silniki rakietowe, czyli nie w próżni, czyli na normalnej siłowni. Czyli jest normalne powietrze. Czyli silnik działa normalnie w atmosferze ziemskiej. Tadam!
[02:16:15] - Można?
[02:16:15] - Można. Da się? No właśnie. Tylko Amerykanie nie chcą tego dalej powiedzieć. U nich jest to zakazane. Nie możesz mówić, że silnik działa w atmosferze ziemskiej, że cokolwiek możesz z nim robić. Nie, on działa tylko w kosmosie. Tylko chińskie silniki działają na Ziemi.
[02:16:32] - Wiesz co, Tomek, jeszcze o czymś chciałem powiedzieć, bo tak słuchałeś.
[02:16:38] - To zostawmy to na przyszłą, na następnej „Hiperprzestrzeni”, bo ja tu wcale nie kończę tego wątku.
[02:16:43] - Rozumiem. Ja też jestem śpiący. Tylko à propos na przykład poszukiwań podziemi na jakiejś górze. Powiem ci, że ostatnio szukałem wejścia do góry. Miałem jeden dzień na to. Góra miała 800 metrów. Wyobraź sobie, że jeden dzień plus dwa tygodnie to mało.
[02:17:05] - Jedno wejście do góry.
[02:17:06] - Tak. Jeżeli góra ma wysokość załóżmy 800 metrów, to naprawdę trzeba spędzić sporo czasu, żeby to znaleźć albo po prostu znać osobę, która wie, gdzie to jest.
[02:17:18] - I wyobraźmy sobie, że są miliony, nie mówię tysiące, bo na pewno są miliony jaskiń, w których przodkowie zostawili kilka rzeczy. Specjalnie nie mówili, gdzie są, bo wiedzieli, że zwariujemy. Po prostu czekają na odpowiedni moment. Jak dojrzujemy, zrozumiemy, to sami skumamy, gdzie są te jaskinie. Może tak być.
[02:17:34] - Możliwe i to, co ty mówisz, konkludując, wydaje mi się, że po tej całej rozmowie i po ogólnej obserwacji tego, co się dzieje teraz na tym świecie, dzięki temu, że mamy dostęp do informacji poprzez internet, rozmowy, wszystko dzieje się tak szybko. Można z tego wyciągnąć naprawdę dużo ciekawych wniosków, informacji i to filtrować sobie i tak dalej, to wydaje mi się, że naprawdę jest jeden ośrodek, który trzyma na ziemi tą tajemną, w cudzysłowie, wiedzę przodków i nie chce się tym podzielić.
[02:18:17] - Ja myślę, że nawet jest więcej niż jeden. I tak to samo towarzystwo. Wszyscy się tam znają doskonale.
[02:18:24] - Dokładnie.
[02:18:26] - Nie będę nic więcej dzisiaj mówił. Zostawiam na kolejny odcinek wszystkie tajemnice.
[02:18:32] - Dobrze, nie rozwiążemy wszystkich problemów, ale dziękuję za rozmowę.
[02:18:36] - Dziękuję bardzo.
[02:18:37] - Dziękuję za wytrwałość. Wszystkiego dobrego, Tomku.
[02:18:40] - Dzięki wielkie. Trzymaj się.
[02:18:42] - Dobranoc. Hej.
[02:18:43] - To był Krzysztof. Tak że człowieku, poruszyliśmy tutaj razem kilka ciekawych wątków, które wysypały się z rękawa, bo zamierzam o tych wątkach trochę pogadać teraz w „Hiperprzestrzeni”, bo troszkę odleżały te wszystkie rzeczy z prehistorii. Ja sobie też pozbierałem troszkę nowych rzeczy, mam kilka innych refleksji. Siedzę w technologii, o której, jak słyszałeś, ludzie mówią, że nie działa, ale nigdy jej nie widzieli. Ja nie wiem, co mam ci powiedzieć, bo wszystko jest tu podłączone do Magawa. Łączę z tym mikrofonem. Sorry za ten hałas. Mixerem, drugim mikrofonem, komputerem i działa. Da się? No właśnie.
To jest kwestia wiedzy, a nie wiary. To jest zasadnicza różnica. Wierzyć sobie można w różne rzeczy, ale lepiej wierzyć w coś, co działa. Wierzyć w siebie. Ja tutaj na koniec taką konkluzję tych wszystkich dzisiejszych pourywanych wątków. Dużo bardzo ciekawych wątków. Ja będę próbował je wrzucać rzeczywiście normalnie. Tak już wiesz, zająć się konkretnie jakimś konkretnym wątkiem już niedługo. Bo czym jest ta cała robota? Tak mi się wydaje, jeżeli jest jakaś robota do wykonania na tej planecie aktualnie przeze mnie i przez ciebie, to albo zrobienie rewolucji, takiej pokojowej rewolucji, żeby było normalnie.
A właściwie jedno i drugie jest to samo, bo zrobienie tej rewolucji jest niczym innym, jak taką pracą na rzecz odzyskania tego wątku. Na rzecz odpowiedzenia sobie na pytanie, kim jesteśmy i kim nie jesteśmy, kim byli, a kim nie byli nasi przodkowie. Bo tak jak powiedziałem, tych skór ponoć i tych wszystkich kamyków i tak dalej się trochę znajduje, ale ta warstwa archeologiczna jest bardzo młoda, a w tych starych warstwach nie ma żadnych skór, żadnych kamiennych toporków. Są tylko potężne piramidy i przedmioty, których aktualnie nauka nie jest w stanie zaszeregować jako cokolwiek. Mamy tylko pytania. Mamy taką historię potężnego, zagubionego wątku w historii ludzkości, cywilizacji, wątku z nami samymi w roli głównej. Ten wątek próbował być skorumpowany przez wszelkie możliwe totalitarne systemy, religie wariatów, wszystko, cokolwiek, tylko po to, żeby nam nie dać możliwości połączenia tych wszystkich faktów. Jest takie po angielsku powiedzonko „connect the dots”, czyli łączysz kropki. Chyba te kropki są bardzo niebezpieczne dla tych, którzy aktualnie próbują panować na świecie i myślę, że dlatego nam przeszkadzają. A co się chowa za tymi kropkami?
Będę starał się wyjaśnić w najbliższej hiperprzestrzeni i nie tylko. A może ty też coś wyjaśnisz, człowieku. Także zapraszam cię do wyjaśniania. Jak jesteś gdzieś w okolicy Częstochowy i tych wszystkich tajemnic związanych z tymi podziemiami, to zapraszam serdecznie, żebyś tu wpadł i powiedział mi troszkę coś na ten temat, bo to jest coś, co mnie kompletnie ominęło, a rzecz jest naprawdę fascynująca. Tymczasem się zawijam sprzed mikrofonu na wieczorową porę. Także jeżeli słuchasz tego absolutnie live w Radiu Paranormalium, w Radiu Na Fali, w Radiu Dream Time, słuchasz tego tu i teraz, to zostań sobie przy mikrofonie, bo ja tu jeszcze przez parę chwil popuszczam muzyczkę i posiedzę na tak zwanej wieczorowej porze, która nie jest już nagrywana. Chyba że przez piratów, ale to porządni piraci. I siedzę, jestem dostępny pod mikrofonem. Możesz zadzwonić na Skypie, możesz pogadać ze mną i tyle. I możemy spędzić troszkę czasu razem w ten piękny sobotni wieczór.
To ja tu znikam z tej hiperprzestrzeni. Mi się tak rozgadało. Mam nadzieję, że wątek został złapany i przekazałem cały ten wątek. Egzotyczny wątek o tym, że ta kupa żelu, która ma emocje, nie opiera się na kółkach zębatych i nie wynika sama z siebie tak bez przyczyny, że to jest zagubiony link, który pokazuje nam nasze pochodzenie w zupełnie innym miejscu i nasz, być może sens istnienia. To, co robimy, to po co tu jesteśmy. Tak dosyć dokładnie i dosadnie. Tego jeszcze nie wiemy. Tego nie mogę ci powiedzieć. Nie mogę ci obiecać, że kiedykolwiek ci to powiem, ale mogę ci obiecać jedno: że będę się kierował w tym kierunku. Tego zagubionego linka, tego zagubionego wątku w naszej historii, w którym moim zdaniem są wszystkie odpowiedzi, które są w stanie zmienić świat.
I to tak radykalnie zmienić świat. Tak jak świat, przynajmniej aktualnie, jeszcze tego nie widział. Tak mi się wydaje. Jeszcze musiałem walnąć tu pięścią. A co! I popić herbatą. Mam cały dzbanek, ale akurat herbatę z mlekiem mam. Po angielsku. Póki jeszcze wyspa stoi, póki jeszcze nic się tu nie zatrzęsło. Kto wie jak długo.
Może to kwestia tygodnia, może jednego dnia, a może dwa miesiące. Kto wie. Na razie cieszę się swoim radosnym szczęściem jako mieszkaniec tej pięknej wyspy. Jakby coś się działo, człowieku, dam ci znak, bo będzie się chyba trzęsło już niedługo. Jakbyś był gdzieś blisko wybrzeża i miałbyś okazję się przeprowadzić, to raczej nie siedź blisko wybrzeża, bo chodzą takie słuchy, że już za chwilę troszkę będzie tam mokro na wybrzeżach. Anyway, ja tu zostawiam może to straszenie. Sam się przyglądaj, człowieku, wszystkim tym prognozom sejsmograficznym. Jest tam szaleństwo już takie na maksa. Ulala. Trzeba daleko od brzegu.
Tyle. Co mogę więcej powiedzieć? Mam nadzieję, że jestem w sam raz daleko. Ale to się okaże. I to by było tyle na dzisiaj w hiperprzestrzeni. Także dzięki ci wielkie za wysłuchanie tej hiperprzestrzeni. Na sam koniec jeszcze taki istotny niuans, a nawet nie niuans. Istotna rzecz. Grzegorz z „Czasu snu” wreszcie, trochę to trwało, robi normalny podcast od początku do końca i jego podcast jest na „Czas snu” i tam jest à propos niedziałającej technologii Keshe między innymi, jak tutaj testowaliśmy pewną część tej technologii. Jest rozmowa o kasku, o lotach, o wrażeniach, o emocjach, tym wszystkim, jak to się zachowuje.
Jest tego druga część. Grzegorz po prostu rewelacyjny podcast zrobił. A to teraz tą mam doła, że serwery radia nie działają, bo fajnie by było jakby działały teraz. Ale szczęśliwie jest to wszystko do ściągnięcia prosto od Grzegorza z „Czasu snu”. Także człowieku, zajrzyj tam, dowiedz się co i zaś. Ja w ogóle dziękuję za wszelkie pozdrowienia. Dziękuję pozdrowienia z North Side of the Earth. Peace and love. Dokładnie. Tam jest też taka historia z tym szkiełkiem, uderzeniem meteoru, ale to w ogóle odkładamy, bo tu, słuchajcie, tyle wątków.
Ja dziękuję strasznie za te wszystkie Skype'y, które się tu pojawiły. Mam całą taką dużą listę tych wszystkich Skype'ów. Teraz próbuję w ogóle okiełznać to wszystko, bo ktoś tam napisał, zadzwonił i tak dalej, i to mi się wszystko pootwierało naraz. Także właśnie w tym momencie to wszystko wyłączam. A przy okazji zapraszam cię, idź tam i posłuchaj sobie Grzegorza „Czasu snu”, bo Grzegorz zaczął robić naprawdę rasowy podcast. Za chwilę podejrzewam ktoś tam wrzuci, może nawet Grzegorz wrzuci linka na czata Radia Na Fali. Jakbyś nie był na czacie Radia Na Fali, to tam jest link albo będzie, albo jest w przewińcie do góry. Ciekawa historia, warto posłuchać. Także zapraszam serdecznie. Jest też transmitowane w Radiu Paranormalium.
Tak się okazało, że jakoś tak kolektywnie działamy i nic nam to nie szkodzi. Wygląda na to, że doskonale działa ten mechanizm. Także zapraszam do Radia Paranormalium właśnie, gdzie te wszystkie rzeczy teraz się ujawniają na serwerach i możesz tam słuchać i nie tylko. Aha, pojawiła się jedna fajna rzecz. Tu pozdrawiam Ivelliosa i Gentlemana, z którym Ivellios montuje jedną rzecz, taką bardzo fajną. Mianowicie jest to po- Właśnie, zawsze zapominam jakieś konkretów, zawsze gdzieś się zamotam. Chris Miekina robił kiedyś podcast o nazwie Parallaxa. Podcast zniknął, a Chris ma też takie pytania do rzeczywistości. Zdaje się, też lubi sobie poczytać Grahama Hancocka i kilku innych kolesi, których ja też lubię sobie poczytać. Aczkolwiek każdy z nas ma własną osobistą refleksję i przy okazji polecam ci właśnie osobistą refleksję Chrisa, który razem z Ivelliosem odpalili z powrotem Parallaxę po latach.
A to zacna rzecz, zacny podcaścik. Myślę, że rewelacyjna rzecz. Jak sobie siedzisz, słuchasz czegoś do pracy i potrzebujesz czegoś fajnego do uszu. Potrzebujesz lub nie. Myślę, że warto spróbować. Także zapraszam, bo się pojawiło. I tak jak powiedziałem, Czas Snu i oczywiście na Czasie Snu są też backupy, są archiwa Etykiety Zastępczej księcia Edwarda, a książę ostatnio w Etykiecie u siebie opowiadał, jak on robi chleb, bo książę robi chleb tak: „le français", taka porządna francuska kuchnia. Tu zakłada coś tam, tu jeszcze raz chwilę trzeba go przełożyć. To jest to słynne wcięcie w chlebie, które później widać. Wszystkie te receptury na pieczenie chleba i to, jak książę to robi w Etykiecie Zastępczej, to wszystko do ściągnięcia właśnie na stronie czasnu.com.
Także zapraszam serdecznie. Strona Radia Na Fali jeszcze trochę będzie w remoncie, a nie mam czasu, żeby ten remont odwalić tak natychmiast, naraz. Po prostu od jednej ręki muszę zrobić po kawałku, także jeszcze trochę to potrwa. Tym bardziej że jestem tu troszkę zajęty technologią, która jak niektórzy mówią nie działa , ale jak się okazuje działa. Wszystko się świeci. Słyszysz mój głos? To znaczy, że działa. Na tym to polega. Tyle. I dziękuję serdecznie jeszcze raz za wysłuchanie.
Pozdrawiam cię, człowieku słuchający tego offline, gdzieś tam w terenie, podróżujący może właśnie gdzieś w jaskiniach, gdzieś tam, szukając tych Prasłowian. Kto wie? I do usłyszenia następnym razem. A jeżeli nie chcesz jeszcze iść spać, masz tam jeszcze jakąś kawkę, herbatkę, to zostań sobie ze mną. Ja tu jeszcze na wieczorowej porze sobie posiedzę i poopowiadam różne takie rzeczy. I to by było tyle z tej hiperprzestrzeni. Ta-dam!
[02:28:31] - To think for yourself and question authority