[00:12] - INFRA Fakty. Przegląd wydarzeń anomalnych i niezwykłych.
[00:18] - Witam w INFRA Faktach. Mówi Michał Kuśnierz, przegląd wydarzeń anomalnych i niezwykłych. Witaj, Piotrze.
[00:25] - Witam.
[00:26] - Razem ze mną jest Piotr Cielebiaś. Dzisiaj powiemy o wydarzeniach ufologicznych, dlatego że mieliśmy kilka doniesień z zeszłego tygodnia mówiących między innymi o dziwnym zjawisku, jakie zaszło nad Irkuckiem, a w tym samym czasie pojawiła się informacja w brytyjskiej prasie mówiąca o zarejestrowanym na wideo zdarzeniu, jaki miejsce już jakiś czas temu. Za chwilę wrócimy do szczegółów i jeszcze na koniec powiemy o nowych faktach związanych ze słynnym manuskryptem Voynich, którego nikt do tej pory nie potrafił odczytać. 1 marca 2011 roku mieszkańcy okolic Irkucka zaobserwowali bardzo dziwny rozbłysk na niebie i usłyszeli potężny huk. Natychmiast poinformowali o tym władze, które podjęły działania, aby sprawdzić, co tak naprawdę zaszło na tym terenie. Wysłano specjalne jednostki, które miały sprawdzić, co tak naprawdę się stało. Podejrzewano, że mogło dojść do lotniczej katastrofy. Do dzisiaj nie wiadomo, co tak naprawdę tam się stało.
[01:31] - Jak powiedziałeś, incydent ten przyciągnął uwagę bardzo dużej liczby różnego rodzaju osób. Rzeczywiście uważano, że to być może katastrofa lotnicza. Okazało się, że nie. Potem pojawiły się głosy, że być może był to meteoryt. Natomiast to duże zainteresowanie wojska, milicji oraz Federalnej Służby Bezpieczeństwa jest dość dziwne. Mnie ta historia z Irkucka przypomniała pewne wydarzenie z Polski z lat 90. Słynny incydent z Jerzmanowic pod Krakowem, kiedy świadkowie mówili o czymś bardzo podobnym. Najpierw usłyszeli głośny huk. Niektórzy wcześniej widzieli jakiś latający ognisty obiekt, po czym okolicę zasypał grad odłamków skał. Bowiem, jak się okazało, coś uderzyło w wapienny ostaniec.
Rzeczywiście sprawa z Irkucka jest ciekawa, chociaż najprawdopodobniej astronomowie mają rację, mówiąc, że był to jakiś kosmiczny bolid. Ale jeszcze tego samego dnia w brytyjskim „Daily Mailu" pojawiła się nieco bardziej sensacyjna informacja pochodząca z Jakucka.
[02:32] - Tak, o tym żeśmy też napisali. Sprawa jest o tyle dziwna, że „Daily Mail" opublikował materiał poświęcony rzekomej obserwacji niezidentyfikowanego obiektu przez kontrolerów ruchu lotniczego nad Syberią w Jakucku. Wygląda to rzeczywiście dosyć sensacyjnie. Z tym że sprawa jest bardzo dziwaczna, dlatego że ten film ukazał się w internecie zamieszczony przez rosyjskich internautów w lipcu 2010 roku. W zasadzie nie wzbudził wielkiej sensacji, dlatego, że większość osób, które tym się interesowały, stwierdziły, że w zasadzie to jest swego rodzaju żart wykonany na symulatorze kontroli lotów. Być może rosyjscy adepci kontroli lotów się w ten sposób zabawili, wykonując taki film. Ale dziwnym trafem właśnie teraz „Daily Mail", czyli brytyjski tabloid, wyciągnął ten film znowuż na powierzchnię internetu i rozpoczęły się gorączkowe dyskusje, co to może być. Mówi się tam o tym, że załoganci owego NOLA komunikują się z pilotami przelatujących w pobliżu samolotów kocim językiem. W zasadzie wszystko zahacza o absurd.
[03:56] - Tak. Chyba nie ma tutaj czego komentować. Rzeczywiście większość portali podchwyciła to jako swoistą sensację, że kosmici miauczą jak koty. I chyba nie powinniśmy tutaj rozwijać nawet tego tematu, ale przejść do kolejnego, którym jest kolejna porcja brytyjskich UFO dokumentów ujawnionych przez Ministerstwo Obrony.
[04:17] - Tak. W zasadzie mówi się o tym, że to już chyba ostatnia porcja UFO Act, chociaż chyba z poprzednią było podobnie. Mówiono o tym, że to już koniec, a tymczasem się dowiadujemy, że ujawniono kolejne dokumenty, czasem bardzo interesujące i o niektórych z przypadków tam opisanych też staramy się dyskutować na naszym forum, gdzie je umieszczamy. Co możemy o tym powiedzieć? Czy rzeczywiście znajduje się tam coś, co mogłoby wzbudzić sensację?
[04:50] - Według mnie to, co może wzbudzić sensację, znajduje się nie w tych aktach, ale gdzie indziej i jest jednak nadal ściśle tajne. Natomiast w tych dokumentach mamy do czynienia z różnymi dziwnymi rzeczami, oczywiście doniesieniami pilotów, doniesieniami zwykłych cywilnych świadków. Najciekawsze może z tego wszystkiego jest to, że okazuje się nagle, że zaginęły dokumenty dotyczące najsłynniejszych przypadków obserwacji UFO w Wielkiej Brytanii. Przede wszystkim nie ma dokumentów ze słynnej sprawy Rendlesham Forest z roku 1980. One po prostu zaginęły, podobnie jak inne. Wskazuje to nam między innymi na to, że być może po prostu sprawy, które wzbudziły zainteresowanie brytyjskiego wojska, znajdują się w innym miejscu. To, co jest, jest po prostu odpadem ze znacznie bardziej ciekawego zbioru. Musimy bowiem pamiętać, że to, co mówią rzecznicy brytyjskiej armii, nie zawsze odzwierciedla nam stan faktyczny, bowiem twierdzi się uparcie, że UFO jako obiekty niestanowiące zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa nie są w ogóle brane pod uwagę. Natomiast z drugiej strony, tak na prosty rozum Oznacza to, że Brytyjczycy nie interesują się w ogóle przypadkami, w których obiekty nieznanego pochodzenia naruszają ich strefę powietrzną. To jest klepanie głupot z ich strony.
Z drugiej strony te akta prezentują nam coś ciekawego, natomiast dopiero głębsza analiza i zestawienia statystyczne, które pokażą nam, ile z tego jest rzeczywiście warte uwagi, będą mogły być potraktowane jako coś znaczącego. A tak na razie jest to ogromny zbiór historii.
[06:30] - Tak. Przeglądając te akta natrafiłem na ciekawe dokumenty dotyczące pana Nicka Popa, który był cywilnym pracownikiem Ministerstwa Obrony i jego działką były sprawy wszelkie związane z UFO i między innymi w tych dokumentach trafiają się takie pochodzące od wyższych urzędników ministerstwa, zapytujące w zasadzie, co ten pan robi i czy jego praca jest pożyteczna i czy coś wnosi do pracy całego ministerstwa. Jak wiemy, pan Nick Pop już parę lat temu pożegnał się z pełnioną funkcją. Czyli wyżsi urzędnicy uznali, że jednak ta praca jest bezużyteczna.
[07:19] - Tak. Przypomnijmy, że bodajże w tamtym roku zrezygnowano już z katalogowania dalszych obserwacji. Zamknięto specjalną Ufolinię głównie ze względu na oszczędności, ale nie oszukujmy się, jeżeli tylko trafia się sytuacja, której nie da się wyjaśnić, a należą do nich między innymi obserwacje pilotów, nie wierzę w to, że nikt tego w żaden sposób nie rozstrzyga. Robi to po prostu poza wzrokiem, słuchem i uwagą opinii publicznej.
[07:44] - Zobaczymy, czy rzeczywiście ta porcja akt, która w marcu została opublikowana, jest tą ostatnią.
[07:52] - Przekonamy się o tym pewnie za parę miesięcy. Piotrze, powiedzmy jeszcze parę słów o najnowszych badaniach związanych z manuskryptem Wojnicza, bardzo enigmatyczną, interesującą sprawą. Parę razy pisaliśmy o tym na łamach serwisu Infra, ale teraz okazało się, że nie udało się rozszyfrować kodu, w jakim zapisany jest manuskrypt Wojnicza, natomiast udało się mniej więcej ustalić datę jego powstania. Manuskrypt Wojnicza, przypomnijmy, jest to spora tajemnica. Księga zawierająca zbiór obrazków i nieznanego pochodzenia pismo, którego do tej pory nie udało się odczytać. Przez wiele lat łamano sobie nad tym głowy. Próbowano ustalić, co tak naprawdę chciał przekazać autor manuskryptu. Skąd pochodzi to dzieło? Przypisywano je wielu osobom, w tym wielu średniowiecznym magom lub renesansowym alchemikom. Natomiast jak się ostatnio dowiedzieliśmy, dzieło rzeczywiście zostało napisane w epoce odrodzenia, ale nic więcej na ten temat nie możemy powiedzieć.
Cóż może zawierać manuskrypt Wojnicza? Według niektórych jest to księga medyczna lub magiczna zapisana szyfrem. Natomiast z drugiej strony, choć mało kiedy pojawia się taka teoria, być może jest to rodzaj księgi zawierającej pewną wiedzę tajemną jednego ze starożytnych stowarzyszeń, które być może w okrojonej formie dotrwały do okresu renesansu, przeżyły średniowiecze i musiały swoją wiedzę przedstawić w takiej nieczytelnej dla innych formie. Oczywiście z różnych powodów. Być może ma to związek z tradycją starożytną, ze starożytnymi misteriami. Natomiast przyjdzie nam jeszcze długo poczekać na rozwiązanie zagadki manuskryptu Wojnicza. Powiedzmy jeszcze może, dlaczego książka ta nosi taką polsko brzmiące nazwisko. Odkrywcą był polski antykwariusz Michał Wojnicz, który potem wyemigrował do Ameryki. Nabył ją od jezuitów. Wkrótce zauważył, że zawiera ona nieznanego pochodzenia alfabet.
Próbował rozwikłać jego tajemnicę. Niestety nie udało się to ani jemu, ani jego następcom.
[10:14] - Tak. Nad zagadką manuskryptu Wojnicza głowią się najlepsi kryptanci na świecie i niestety na razie nie ma efektów. Zapraszam państwa do zapoznania się ze wszystkimi tymi materiałami, o których żeśmy przed chwilą mówili, na naszej stronie, jak też i na naszym forum. Dziękuję Piotrze za udział.
[10:35] - Ja również.
[10:36] - Zapraszam państwa za tydzień na kolejną porcję informacji anomalnych i niezwykłych. Dziękuję.
[10:43] - Wysłuchaliście „Infra Faktów”, czyli przeglądu wydarzeń anomalnych i niezwykłych. W programie wykorzystano utwór CJ Rogersa pod tytułem „Back to you” na licencji Creative Commons. Realizacja Michał Kuśnierz i Piotr Cielebiaś dla Radia Wolne Media.