[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one. The truth is out there.
[01:11] - Witajcie. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria chaosu. Jak co tydzień audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w pięciu polskich radiach internetowych. Po kolei przeczytam w chronologicznym porządku: w Radiu Na Fali, Radiu Paranormalium, Radiu Dreamtime, Nocnym Radiu i Radiu Wolne Wilno. Także być może jeszcze w innych radiach, które się nie ujawniły. Być może jeszcze w radiach, jak to można powiedzieć, służb specjalnych. Może. Może podsłuchują panowie? Pozdrawiamy oczywiście.
Dziś jest 16 września 2016 roku. Kilka rzeczy się wydarzyło, ale zanim przejdę do newsów, chciałbym wszystkim wam podziękować za słuchanie tej audycji, także dla sponsorów, bo audycję można sponsorować przez wejście na stronę audycji teoriachaosu.com i wpłacenia dowolnej kwoty. Wszystkie informacje są na stronie, jeżeli jesteście zainteresowani. Z takich jeszcze informacji, coś jeszcze miałem wam powiedzieć, ale wypadło mi. Jak już mówiłem, czy wspominałem, że jest jesień? Nie, nie wspominałem jeszcze, że jest jesień, ale chyba pogoda jest całkiem niezła. Tutaj, skąd nadaję, z Irlandii, jest całkiem okej. W Polsce chyba też. Więc jest całkiem, można powiedzieć, jeszcze letnio, ale to się zapewne zmieni. Z reguły co roku pogoda się zmienia, a to wszystko zależy od padania promieni słonecznych, a nie od odległości Słońca od Ziemi.
Bo tak naprawdę w zimie Słońce jest bliżej niż w lecie, ale inaczej po prostu padają promienie słoneczne i dlatego jest chłodniej. Tak to bywa, dlatego na półkuli jest zima południowej, północnej, zmienia się. Ale to mówię, to truizmy. To jest nauka szkoły podstawowej. Chyba nie muszę tego wszystkiego tłumaczyć, jak to się dzieje. Co chciałem powiedzieć? Aha, chciałem powiedzieć jeszcze, was przeprosić, że jeszcze zawaliłem mnóstwo rzeczy. Jeszcze cały czas zawalam, ale to się zmieni. Postaram się. Także kilka rzeczy już się wyprostowało w ostatnim tygodniu.
W tym tygodniu właściwie się wyprostowało, na które czekałem. Musiałem po prostu sporo rzeczy robić, aby to dopełnić. Także już jest wszystko okej, więc będę miał troszeczkę więcej czasu, żeby móc poświęcić tylko audycji. Tutaj na czacie, możecie wejść też na czata, jest czat Radia Na Fali i czat Nocnego Radia, na nich jestem. Jeszcze jest czat Radia Paranormalium, ale po prostu on mi strasznie zwalnia komputer. Nie wiem, komputer nie jest jakiś wolny, nie jest też jakiś superszybki, ale po prostu dziwnie czasami zawiesza strony, więc takich czatów po prostu nie mogę obsługiwać. Nie wiem, być może chodzi o to, że mam za stary system, bo na razie chyba na Windowsie XP działam. Po prostu wszystko dobrze mi działa, dosyć. Próbowałem siódemkę testować, niestety tam zmienia, trzeba dużo skonfigurować rzeczy, po prostu zmienia dźwięki, głośności. Sam ten system robi różne triki.
Natomiast w XP wszystko można skonfigurować, że nic nie ma, żadnych niespodzianek, więc jest pod tym względem znacznie lepiej. Okej, dobrze, to zostawię może te tematy poboczne. A w tej chwili rzeczy, które wydarzyły się w ostatnim tygodniu, dosyć ciekawe. I z takich najciekawszych rzeczy, które były w ostatnim tygodniu, to sprawa dziennikarza. On się nazywa, żeby tutaj Dmitry Kiselyov, Rosjanin desygnowany na ważne stanowiska medialne w mediach przez samego Władimira Putina, prezydenta Stanów Zjednoczonych, Rosji, Związku Radzieckiego. Wszystko mi się miesza. I to jest, można powiedzieć, medialna emanacja Władimira Putina. Zresztą chyba wiecie, wszystkie media, które były przeciwko Putinowi, zostały zlikwidowane. Jest to taka trochę cywilizacja bizantyjsko-turańska, jeśli chodzi o Rosję. Tam jest nie tylko jednowładztwo, ale przede wszystkim jednomyślność.
Nie ma sprzeciwu. Kto się sprzeciwi, to ręka zostanie mu odcięta, więc nie ma takiej opcji. Dmitry Kiselyov to jest po prostu to, co Putin chce, to on realizuje. Ale dobrze, do rzeczy, bo wiemy, jak w Rosji jest. To nie jest żadna nowość, prywatne są media, ale też wszystko kontrolowane i wszystko tak, jak władza każe, pod dyktando. Jeżeli w Polsce narzekacie na wolność mediów, to wiedzcie, że dziesięć razy gorzej jest w Rosji albo jeszcze gorzej. Więc tylko jeden front narodowy. Co ten Dmitry Kiselyov powiedział? Bardzo ciekawą sprawę. Zadał pytanie: jeśli Donald Trump wygra albo Hillary Clinton zrezygnuje z wyścigu wyborczego, czy Donald Trump zostanie zamordowany, a zamach na jego życie będzie, czy właściwie już jest zaplanowany przez gremia globalistyczne?
Troszeczkę porównał to do Kennedy'ego. W przypadku Johna Fitzgeralda Kennedy'ego wiemy dzisiaj już, że za zamachem stały globalistyczne sfery. Ja nie mówię o bezpośrednich mordercach, bo bezpośredni mordercy to byli ludzie z CIA czy Kubańczycy. Natomiast mówię o głębszej sprawie, bo jest jakiś motyw. To nie Kubańczycy po prostu sami z siebie, ci, którzy chcieli pozbyć się Fidela Castro, zabili Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, tylko stali wynajęci do tej roboty. Prawdopodobnie było pięciu zamachowców, trzech potwierdzonych. Jak pamiętacie, były takie audycje, gdzie występował syn człowieka ochrony Kennedy'ego z Secret Service, który mówił, ale to były słowa ojca, że podał nazwiska dwóch chyba z trzech morderców. Oczywiście to był kozioł ofiarny, Lee Harvey Oswald. Ale dobrze, zostawmy Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, JFK. Wracając do tego dziennikarza rosyjskiego.
Jest otwarcie omówione takie zapytanie i myślę, że coś jest na rzeczy, że coś takiego może być. Kwestia tego, jak Donald Trump jest usadzony w tym wszystkim. Ja myślę, że jednak jest usadzony, bo w tych kręgach satanistycznych, w kręgach różnej masonerii obracał się non stop. On sam mówił, na tych imprezach był, satanistyczno-masońskich czy bardziej hollywoodzko-satanistycznych, gdzie brał udział. Mówi, że tam każdy z każdym sypiał. Jakieś te najlepsze playmates z „Playboya”, dziewczyny, lata 70., 80. Bywał na tych wszystkich imprezach i zaliczał też dużo kobiet. Robił, bawił się i tak dalej. Także to wszystko jest troszeczkę powiązane, zresztą jego spotkanie z Kissingerem w ostatnich miesiącach też jest pod dużym znakiem zapytania. O co chodzi, co i jak?
Nic nie udzielił, nic nie powiedział konkretnego, o co chodziło, dlaczego się spotkał z nim. Więc myślę, że to jest po prostu ten sam medal, tylko inna strona tego medalu, druga strona, więc raczej nie będzie zabity. Natomiast jeśli będzie, to wtedy by się okazało, że to byłaby faktycznie prawdziwa opozycja, a nie tylko malowana. Zobaczymy, jak będzie. Nic nie przesądzamy. Ale takie coś miało miejsce. Nie wiem, czy w Polsce dotarły te informacje. W Stanach o tym się mówi, o tych sprawach. To się dzieje w rosyjskiej telewizji. Kolejny news, który dostałem od dwóch słuchaczy, od Jasona McNamary i Pistoleta, że w wewnętrzną Ziemię odkryto ogromne struktury.
Ja próbowałem znaleźć na jakichś stronach internetowych, naukowych takich. Nie udało mi się dotrzeć do nich, natomiast udało mi się dojść do strony „Nature”, magazynu naukowego perłą gębą. Natomiast nie mogłem zobaczyć całego PDF-a, bo oni tam ograniczają dostęp do stron, do całości i też nie miałem czasu, żeby się zagłębić w to mocno, więc nie znalazłem potwierdzenia bezpośredniego, gdzie to było opisane, ale daje dobrą wiarę, że coś takiego mogło mieć miejsce i zostało szybko zamiecione pod dywan w tych czasopismach naukowych, żeby tylko przypadkiem nikt nie przeczytał tego i nie dotarł do tych informacji, że jakieś struktury pod ziemią i to głęboko pod ziemią, dziwne struktury. Są ogromne i stawiają dziwne zapytania, które mogą zaprzeczyć budowie Ziemi, o której nas uczą od małego. Zresztą tutaj w audycji Teoria Chaosu nie raz rozmawialiśmy o tych sprawach. Może o płaskiej Ziemi to raczej w ramach żartów czy wesołości. Aczkolwiek jakby był jakiś specjalista od płaskiej Ziemi, to z chęcią bym go zaprosił. Natomiast nie było takich ochotników. Były propozycje, żeby z Zachodu kogoś ściągnąć, ale w języku angielskim. Jak miałbym tworzyć audycję, to bym tworzył w języku angielskim, a nie w języku polskim, to jest zresztą dużo trudniejsze dla mnie.
Nie jestem aż taki wprawny, aby dobrze prowadzić. Chociaż kiedyś raz przeprowadziłem audycję po angielsku, z tego, co pamiętam, z synem Kubą ze Stanów Zjednoczonych i dzięki niemu dotarliśmy do człowieka, który był synem ochroniarza JFK czy właściwie Secret Service. Człowieka, który pracował tam. Wtedy pamiętam, audycja była przerwana w trakcie, wyrzucona w ogóle. Ale tak bywa czasem. Wracając do tego Nature, do tej wiadomości. Ta informacja zamiotła prawdę pod dywan i nie można jej znaleźć. Znaczy można, ale trzeba za to zapłacić czy gdzieś mocno szukać. Trzeba na to mieć wszystko czas. Tutaj ktoś odrobił tą pracę.
Właściwie nie ktoś, a mam imię i nazwisko osoby. To jest Anna Lenmind, która jest redaktorem strony The Mind Unleashed Uncover Your True Potential. To jest themindunleashed.org. I artykuł jest z, żeby was nie skłamać dokładnie, te daty są tak słabo widoczne zawsze. 23 sierpnia 2016 roku, czyli już jakiś czas temu, ale do Polski dotarła dużo później. Dotarła 9 września. Jest na portalu Zmiany na Ziemi, czy Inne Medium? Zaraz zobaczymy. Inne Medium, przepraszam, innemedium.pl. Została wrzucona ta informacja.
Ciekawa sprawa, te struktury. Co jeszcze ciekawe można dodać o tych strukturach, to jest po pierwsze odkrycie z Arizona State University, czyli Stanowy Uniwersytet w Arizonie. Naukowcy z tego Nature Geoscience, to jest w nature.com. Tak jak mówiłem, jest ten artykuł, można sobie to przeczytać. Ja nie dotarłem do tego bezpośrednio. Znaczy do tego artykułu tak, ale do informacji w tym artykule, wiadomo, on ileś ma stron, a było to cenzurowane. Znaczy, że trzeba zapłacić pieniędzmi, żeby całość zobaczyć. Wracając do tych struktur, mają one wielkość 100 razy większą od Mount Everestu. Ktoś napisał w komentarzach, że to jest bzdura, bo to 100 000 kilometrów. Czasami mam wrażenie, że ludzie, którzy zajmują się spiskami, tacy jak ja czy wielu innych, stoją o 10 klas wyżej niż przeciętny użytkownik internetu, który naprawdę jest często idiotą.
Przepraszam, że tak powiem, bo wiem, że wy tutaj słuchacze, tak o was nie mogę powiedzieć absolutnie. Natomiast wielu takich jest. Jak może ktoś pisać wysokość Mount Everestu to jest niecałe 9 kilometrów razy 100 to jest 900 kilometrów, a to niecałe, bo to jest 880 chyba kilometrów, bo Mount Everest ma 8,8 chyba kilometra. A ktoś mówi 100 000 po prostu. I to nie były żarty, niestety. Rozumiem trollowanie jakieś i tak dalej. Też z głową się robi, jakoś fajnie się to trolluje. Nawet gorzej ktoś pisze. 900 000 kilometrów wysokości ktoś pisze. Ci ludzie są idiotami kompletnymi.
Nie wiem, co myśleć o tym. Potem się biorą jakieś wielkości, że Ziemia ma 50 000 kilometrów średnicy czy jakieś inne kosmiczne liczby. Ale cóż, nie zmieni się rzeczywistości, trzeba się pogodzić z nią. Także tak jest. Myślenie ma kolosalną przyszłość, jak mawiał jeden znany kabaret z czasów komunistycznych. Zresztą nie wiem, czy to nie wymyślił akurat pan Janusz Weiss, znany z konkurencyjnego radia do radiów, w których Teoria Chaos jest nadawana. O tych jeszcze strukturach. One mają taką wielkość, a są na głębokości prawie 3000, prawie 2896 kilometrów poniżej powierzchni. Poniżej Oceanu Pacyficznego i Atlantyku. Te dwie struktury są takie Co o tym sądzić?
Niektórzy już teraz teorie spiskowe wysnuwają, że Ziemia jest pusta w środku i są jakieś struktury. Być może jest tam właśnie tak zwana Agharta, wewnętrzna Ziemia i wewnętrzne Słońce i tak dalej. Niektórzy twierdzą, że może być jeszcze inaczej, że to my żyjemy wewnątrz Ziemi, a Agharta jest na zewnątrz Ziemi. Kto wie, jaka jest rzeczywistość? Trudno rozwiązać. Ale taki fakt jest, że jest takie badanie. Bardzo ciekawe. Chyba przeszło to bez echa. Praktycznie wszyscy mówili, że to humbug, że nie ma takiego artykułu i tak dalej. Tylko mówię, jak sprawdziłem, to jest odnośnienie do tego artykułu.
Nie mogłem znaleźć tego dokładnie. W tej chwili nauka robi wszystko, żeby niewygodne badania zamiatać pod dywan i to bardzo mocno. Dobrze. Kolejny news. Kolejny news to jest ekstradycja. Będzie ekstradycja hakera do USA z Wielkiej Brytanii. Haker będzie poddany ekstradycji, bo już przegrał w sądzie 16 września, czyli dzisiaj właściwie przegrał. I nazywa się on Lauri Love. Właściwie Lauri Alexander Love. Urodzony w 1984 roku w Wielkiej Brytanii fińsko-brytyjski aktywista, ale także haker.
Włamał się do Federalnej Rezerwy, do armii Stanów Zjednoczonych, Agencji Obrony Rakietowej, NASA. Także będzie odpowiadał. To jest taki przypadek trochę podobny. Trochę młodszy człowiek, krócej się broni i ma mniej za sobą ludzi, którzy za nim stoją, jak Gary McKinnon. Gary McKinnon jest dużo mniej wygodny niż Lauri Love, dlatego że być może ma jakieś asy w rękawie i zajmował się takimi naprawdę above top secret rzeczami, czyli jeszcze dalej idącymi niż top secret. Natomiast Lauri Love to były rzeczy nawet nie top secret. To nie były ściśle tajne rzeczy, tylko jakieś tajne, powiedzmy, rzeczy i to nawet naprawdę na niskim poziomie tajności. Jakieś karty kredytowe, jakieś dane pracowników. Naprawdę żenująco kiepskie informacje pod względem bezpieczeństwa narodowego, nawet to podciągnąć do tego. Ale mimo to chodzi o danie nauczki takiemu hakerowi.
Co tutaj jeszcze chciałem powiedzieć o nim? I też ma zespół Aspergera, tak jak właśnie Gary McKinnon. Przepraszam. Miałem ostatnio też problemy z gardłem. Przepraszam was, musiałem popić. Mam jakieś problemy jak Hillary Clinton. Nie wiem, czy widzieliście te różne filmy, jakie bloby potrafi wypuścić z ust. Strasznie ona jest chora, to widać. Ale szatan jeszcze ją wstrząsa, że żyje. Mną nie musi.
Ja żyję normalnie, także nie czynię zła takiego masowego. Właściwie nie wiem, czy jakiś tam. Zawsze się czyni zło, ale Hillary Clinton jest jednym z największych szatanów tego świata. To bez dwóch zdań. Niestety Lauri Love przegrał, natomiast Gary McKinnon się broni i na razie nie będzie ekstradycji. Ona była zatrzymana w 2012 roku i póki co na razie odsiaduje areszt domowy. Nie może opuszczać kraju, ma różne rzeczy, które mu utrudniają życie. Natomiast nie będzie poddany ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. To jest ciekawa sprawa, że obywatele danego kraju mogą ulec ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Odwrotnie Stany Zjednoczone nie sądzę, aby wydały amerykańskiego obywatela jakiemukolwiek krajowi innemu.
Także widać tutaj dysproporcje pomiędzy krajami i widać, że Wielka Brytania na pasku jednak jest Stanów Zjednoczonych i podejrzewam, że chodzi bardziej o gremia globalistyczne, bo tak naprawdę już walczymy tutaj czy przeciwstawiamy się ludziom, którzy stanowią podwaliny rządu światowego, a nie jakiegoś rządu lokalnego. Rząd nawet amerykański jest rządem lokalnym. Tak jak grupa Bilderberg ona nie robi załatwia interesów w imieniu Stanów Zjednoczonych czy innych krajów. Oni załatwiają tam interesy w imieniu rządu światowego. Czyli Radosław Sikorski nie reprezentował tam Polski, ba, nie reprezentował tam Rosji, Niemiec czy innego kraju. On tam reprezentował interesy rządu światowego i doskonale sobie zdawał sprawę. Widać było po jego aparycji i po jego skulonej głowie, że wie, że działa przeciwko ludzkości, przeciwko ludziom, ale wie, że musi z nimi być, bo wie, że to są tchórze. Tak jak Donald Tusk powiedział, że co mamy wojnę wypowiedzieć Rosji w ramach tej katastrofy smoleńskiej? Ale też zadają takie pytanie, że wszyscy zrzucają na tą biedną Rosję wszystko. A może to jest sprawa troszeczkę bardziej skomplikowana?
Zostawmy Smolensk, bo w tej chwili jest gorąco. Natomiast żadnych dowodów znowu nie ma, tylko przepychanki i takie żarty, można by powiedzieć bardziej, a nie konkretne rzeczy. Zaniedbania oczywiście, zaniedbania polskie to standard. Nic nowego, nihil novi sub sole. Tutaj Nazara na czacie, żebym nie pluł. Jakbyście zobaczyli, jak pluła Hillary Clinton, jakie zielone potwory wyrzuca ze swoich ust. Mnie się nie zdarzyło, ale wiem, że żule też czasami są w tym mistrzami i też potrafią coś takiego zrobić. Nie wiem, czy to świadczy o pani Hillary Clinton zbyt dobrze. Przepraszam, że trochę was zmęczyłem takimi opowiastkami. Dobra, zostawmy tą sprawę.
Hillary Clinton chyba odpada niespodziewanie, ja jestem zaszokowany, bo ona miała wygrać w przedbiegach i wygra. Jeżeli ona dotrwa, jej stan zdrowia się polepszy do wyborów, to ona wygra według mnie. Ale jeśli się zacznie pogarszać, już nie będzie miała siły uczestniczyć, nie będzie brała udziału w debatach, to przegra albo wycofa się. Ale ona ma demony i Bilderbergowie nie odpuszczą. Ma cyrograf z szatanem podpisany i ma brać udział w tych wyborach. Czy żywa, czy martwa ma brać udział. Dobra, zostawmy panią Hillary Clinton i przejdźmy do tematu audycji. A dopiero możemy przejść do tematu audycji, jak zacytuję znany, czasami mniej znany cytat, ale myślę, że bardzo pasujący do tematu audycji. A dzisiejszy cytat jest następujący: „Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje”. Może ktoś z was wie, kto to powiedział?
Dzisiaj to jest łatwe, można wpisać w internet te słowa i od razu się znajdzie. To powiedział Marek Aureliusz, cesarz rzymski w latach 161-180 naszej ery. Jeszcze nie u schyłku Cesarstwa Rzymskiego, natomiast schodziło w dół. To znaczy nie u schyłek, ale już coraz gorzej się miało Cesarstwo Rzymskie. Dodatkowo może nie wszyscy z was wiedzą, że Marek Aureliusz nie tylko był cesarzem rzymskim, politykiem, był też pisarzem i filozofem, co dzisiaj jest chyba większą rzadkością, że ludzie kreatywni potrafili zasiadać wręcz na tronie cesarskim. Cesarz to więcej nawet niż król. Później troszeczkę wszystko się cofnęło, wszystko poszło w królów. Cesarz tak naprawdę, to była Republika Rzymska. To nie było księstwo czy Królestwo Rzymu, tylko to była republika bardziej. Mogę się mylić, bo nie jestem aż tak biegły w historii, jak to było.
Dobrze. Dzisiejszy tytuł audycji jest dosyć enigmatyczny, dziwny. „Tylko klasa średnia i wyższa może coś zrobić. Ja nie. Czyli dlaczego cywilizacja niemal stoi w miejscu?” Tak, to jest temat audycji. Może nie od razu dla wszystkich jasny, ale zainspirował mnie ostatnio jeden wpis na czacie jednego człowieka, który mówił, że nie ma pieniędzy. Miałby ochotę, miałby sposobność, miałby czas, żeby się zająć, ale nie ma pieniędzy i nie można zrobić, że tylko klasa średnia ma pieniądze, że trzeba być klasą średnią, żeby mieć pieniądze, żeby cokolwiek zrobić. Niestety, według mnie jest zupełnie odwrotnie. Klasa średnia i wyższa może pieniądze ma, ale po pierwsze nie wie, jak je zagospodarować i tak naprawdę nie ma tych pieniędzy. Generalnie ci ludzie są w długach umoczeni bardzo często, czyli dużo zarabiają, ale bardzo dużo wydają i tych pieniędzy, które im zostaje, wcale dużo im nie zostaje.
Czyli są, można powiedzieć, na moim poziomie. Natomiast takich długów nie mam jak oni. Myślę, że jest właśnie odwrotnie, że klasy niższe mogą do czegoś dojść, a wyższe czy superwyższe być może też w jakichś tajnych laboratoriach, ale o tym sobie jeszcze dzisiaj zupełnie powiemy. Możecie dzwonić, telefon 33 482 72 32 lub Skype teoriahosu.com. Jest pierwszy słuchacz. Pierwszym słuchaczem niespodziewanie jest stały słuchacz. Witaj stały słuchaczu.
[29:57] - Dzień dobry, jak mnie słychać? Test połączenia.
[29:59] - Bardzo dobrze słychać. Ja to oczywiście dziękuję za wpłatę ostatnią.
[30:05] - Do audycji tydzień temu poszedłem, zrobiłem eksperyment, wziąłem mocną latarkę, poszedłem pod wieżowiec I symulując strzał z ziemi wieżowiec. Gdyby strzelali z ziemi, to w wieżowcu by zrobili dziurę i promień wyskoczyłby przez dach. Im wyższy kąt podniesienia lufy, tym efektywność niszczenia budynku jest mniejsza. Czyli robimy w nim tylko dziurę i uszkodzony dach.
[30:34] - Czyli musiał być z góry coś bardziej, tak?
[30:35] - Tylko z góry, czyli strzał z satelity lub z samolotu, a w samolocie nie zmieścisz dość mocy, żeby zasilić to urządzenie. Samolot dość szybko się porusza, więc strzał z ziemi odpada.
[30:47] - A czy mógłby być, tak jak tłumaczyliśmy o tych statkach. Czy statki na satelitę przesyłają, a satelity-
[30:54] - Strzelanie z poziomu gruntu, czyli ze statku bezpośrednio w budynek. Efekt byłby całkowicie inny od działania na budynek.
[31:06] - No tak.
[31:06] - Tylko od góry. A z dyskusji żeśmy ustalili, że operacja z użyciem satelitów jest tak droga i tak skomplikowana, tak dużo ludzi by potrzeba, żeby to wszystko zorganizować, że to byłaby-
[31:21] - Jeżeli chodzi o satelity to właśnie nie, bo one są z reguły automatyczne.
[31:26] - Nie, ale żeby je zbudować. Nie zwykły satelity śledzące. Trzeba od zera zbudować satelity i umieścić na orbicie, czyli zaprojektować, wybudować satelity, wystrzelić na orbitę. Ile pokoleń ludzi trzeba by w to zaangażować, żeby to wszystko zorganizować?
[31:41] - Bombę jądrową budowało też kilkaset tysięcy osób, a jednak nic nie wypłynęło.
[31:46] - Ale wszystko wyciekło na zewnątrz.
[31:49] - Właśnie nie. Do lat 50. praktycznie nic nie wyciekło, za wyjątkiem pod koniec lat 40. Tych, którzy zdradzili.
[31:57] - Cała bomba została wyniesiona do Rosji.
[32:01] - Tak, ale to też nie cała. To nie całe, to nie dokładnie wszystko, to po prostu pewne elementy.
[32:08] - Pierwsza bomba jądrowa to dokładna kopia bomby amerykańskiej w 99%.
[32:15] - No tak.
[32:16] - Wynieśli wszystkie schematy.
[32:19] - Z tego, co wiem, to Brytyjczycy bardziej kopiowali toczka w toczkę, bo Rosjanie mieli swoich bardzo dobrych specjalistów.
[32:27] - Mieli dokładnie wszystkie schematy. To jest moje zdanie i mój pomysł na zamach bez tej całej, zmniejszenie. Jakiś mały w tych służbach, najbardziej tajny. Się zorientowali, że będzie planowany zamach z użyciem samolotów, przez normalnych terrorystów. I wokół tych terrorystów odłożyli parasol ochrony, czyli wszystkie problemy, usuwanie informacji, że inne służby się nie dowiedziały, że taki zamach jest szykowany. Tak jak mówisz, agenci, stróże po prostu usuwali wszystkie problemy. Usunęli samoloty, normalnie w czasie, w którym mogliby ich przechwycić, żeby doszło do tego zamachu, a w Pentagon przyłożyli tomuhołkiem. A budynek, żeby się złożył nie pod ładunki termitowe, tylko ładunki tnące na konstrukcji stalowej. One są malutkie. Wystarczy je tylko w odpowiednich miejscach rozmieścić kilka sztuk.
Samolot uderzył. Potem te ładunki odpalili. Budynki się złożyły jeden po drugie. Piętro po prostu puk, puk, puk, puk, puk, jakby był promień energetyczny. Efekt jest dokładnie taki sam. Bo widziałem wyburzenie z użyciem tych ładunków. Naruszenie konstrukcji, rozpędza się grawitacja i się robi pył i się robi dokładnie tak samo. Budynek się po prostu rozpada.
[33:54] - Jasne. Ja proponuję-
[33:57] - To tylko moje przemyślenia i zrobię nieprosty eksperyment. To tylko tyle na ten temat. Teraz z ciekawostek. Odkryto gwiazdę, gdzie jest duża szansa, że wokół tej gwiazdy jest strefa Davisona, drugą. Albo jakaś bardzo dziwna mgławica, ale to bardzo dziwna mgławica. Normalnie się nie zachowują. Niestety na innym kompie to widziałem, więc linka nie mam, tylko mówię, że odkryli. ESA zrobiła, bo leci na planetę o 17:00, leci bardzo dobry program o kosmosie, ale niemiecki. Wykorzystują dane z ESA niemieckiego. Taka ciekawostka.
Oni wysłali satelitę, który miał zrobić bardzo dokładne zdjęcia powierzchni Księżyca. Po prostu mapę. Tak jak Google jest mapa ziemi, możesz sobie pooglądać miasta, domy, drzewa. To zrobili zdjęcia Księżyca i przy okazji ci operatorzy satelity, żeby zrobić kłam teoriom spiskowym, że nie było ludzi na Księżycu, to ustawili satelitę tak przy okazji, bo było bardzo blisko i zrobili dokładne zdjęcia tych miejsc do lądowania Apollo i pokazali te zdjęcia. Po prostu jest normalnie widać podwozia, ten łazik, wszystko pięknie widać jak na dłoni, że tam to jest. I po prostu jest to dowód na 100%, że człowiek wylądował na Księżycu, bo mamy po prostu zdjęcia wysokiej rozdzielczości. Specjalnie zrobili te zdjęcie, żeby po prostu udowodnić, że człowiek był na Księżycu. Tam jeszcze jest bardzo dobry film o takich spekulacjach, inne takie typu rzeczy. Jest o niezależnych walutach, to, co z tych teorii spiskowych jest tam, linka też dałem do obejrzenia. Dwie godziny bite.
No i moja instalacja. Jeszcze jest skan, nie mój, skan faktury za prąd. Facet osiągnął tą mityczną samowystarczalność energetyczną. Zużycie prądu za dwa miesiące zero. Czyli nic nie pobrał z sieci, całkowicie samowystarczalny. W ogóle nie pobierał prądu z sieci i na nowo pokazał scan rachunku. Do niego co dwa miesiące przychodzi inkasent zakładu energetycznego i zużycie prądu miał zero. Fizycznie pokazał, że jest całkowicie niezależny od sieci energetycznej. Jest tam link. Moja instalacja zrobiła, już panu powiem, od 1 września, 57 kW wyprodukowałem sobie prądu.
[36:59] - Gratuluję, drogi słuchaczu. Słuchaj, co ja mogę-
[37:04] - Jeszcze jedną rzecz, mówiąc krótko, czy mój przelew doszedł do pana?
[37:11] - Tak, właśnie potwierdziłem, że dzięki wielkie.
[37:14] - Jeszcze, czy odpisał pan sobie licznik od prądu i za 30 dni odpisać ponownie i odjąć, żeby mieć zużycie, a potem podłączamy to urządzenie Keshe.
[37:24] - Ja jeszcze nie mam tego urządzenia.
[37:26] - Ale gdyby pan spisał teraz stan licznika i za 30 dni odpisał ponownie, żeby mieć zużycie referencyjne przed podłączeniem.
[37:34] - Tak będę robił.
[37:35] - Trzeba teraz tak zrobić, teraz odpisać, 30 dni minąć, odpisać ile się zużywa. Przynajmniej dwa miesiące tak zrobić pomiar, żeby mieć średnią zużycia. Potem podłączamy urządzenie Keshe. Jeżeli by było mniej na przykład o dwa, trzy kilowaty, to można powiedzieć, że to jest zwykła fluktuacja zużycia prądu, więc nic nam to urządzenie nie daje. Jeżeli było powyżej 20 kW, to już się zastanawiam, a jak było 50 zmniejszenie zużycia prądu, to znaczy, że to działa na 100%. I jeszcze jedną rzecz bym potem zrobił, jeżeli by tak faktycznie było, zrobiłbym kolejny test. Trzeba by kupić przetwornicę full sinusoidalną do mocy 200, 300 W i podłączamy przetwornicę, urządzenie Keshe i odbiornik o większej mocy niż moc przetwornicy i zwiększamy na przykład odkurzacz. One mają płynną regulację mocy i zwiększamy powyżej mocy przetwornicy. Jeżeli przetwornica wyłączy, to znaczy, że urządzenie Keshe oszukuje, blokuje licznik. Też panu powiem, w dawnych czasach w PRL-u stało się, piorun uderzył w linię napięcia i to był z licznikiem.
Normalnie licznik nie nabijał zużycia prądu, a prądu mogłem ciągnąć ile chciałem w domu. Czy urządzenie Keshe nie może robić czegoś takiego, że po prostu oszukuje licznik?
[39:00] - Może być. Oczywiście może tak być.
[39:05] - Faktycznie zmniejsza rachunki. Zrobiłbym test właśnie z przetwornicą. Czy faktycznie mamy większą moc odbiorczej niż przetwornica, czy się przetwornica wyłączy i po prostu tego prądu nie będzie? To tylko taki test stuprocentowo by potwierdził, że to urządzenie generuje energię. Oszukuje licznik.
[39:23] - Czyli tak jak mówisz, po prostu trzeba by tą przetwornicę załatwić i sprawdzić dzięki niej.
[39:32] - Mam to referencyjne zużycie prądu po miesiąc, dwa pomiary. Potem podłączamy urządzenie Keshe. Jeżeli faktycznie zmniejszy nam zużycie prądu przynajmniej o 30 kW na miesiąc, najlepiej 50 kW niż to, co było wcześniej, to potem robimy test z przetwornicą. Jeżeli będzie mniej niż 10 kW, to nie ma co zawracać głowy przetwornicą, bo to są zwykłe fluktuacje zużycia prądu po prostu.
[40:04] - Tak. Także tutaj jesteś przykładem, że jednak robisz instalację sobie, żeby ograniczyć za pomocą energii odnawialnych, czyli energii z ogniw fotowoltaicznych, że działa.
[40:21] - Wiem, że to działa na 100%.
[40:23] - Już masz mniejsze rachunki.
[40:26] - Zainstalowałem profesjonalny inwerter, taki bardziej markowy niż to, co miałem wcześniej, co się ciągle psuło. Nie chodziło tak, jak powinno. Chodziło, ale nie chodziło tak płynnie jak teraz. Po prostu człowiek w ogóle o tym nie myśli. Działa full automat, urządzenia w ogóle nie zauważają, czy idzie prąd ze słońca, czy idzie prąd z zakładu energetycznego wieczorem. Przełącza się całkowicie niezauważalnie dla urządzeń. A w tamtym po prostu się wyłącza na moment to przełączenie. Po prostu urządzenie, mówiąc krótko, kupujesz tanie buty, krótko w nich chodzisz. Może to teraz dopracowali, bo to dwa lata temu było wtedy to urządzenie to, co teraz mam. Dwa lata temu kosztowało ponad 3000 zł, a teraz 2000.
I to teraz mam z dwoma wejściami niezależnie pod dwa zestawy paneli, czyli tam wcześniej było sześć paneli, można było maksymalnie podłączyć, a teraz można podłączyć 12. Mam podłączone 10. Może w przyszłym roku sobie jeszcze dwa panele dokupię. To się zobaczy.
[41:38] - Super.
[41:38] - Dobra, tyle tam też linki o uchodźcach, o tym, co pan mówił.
[41:42] - Jasne. Dzięki.
[41:43] - Nawet link o Keshe wrzuciłem. Jest link „Keshe prezentacja w Polsce”, ale prezentacja, wzięli, podłączyli to urządzenie Keshe do sieci, podłączyli zwykły miernik i pokazał 220, a żadnego obciążenia nie podłączyli, więc ja się w to nie będę wgryzał. Jak podłączą pod to jakieś sensowne obciążenie i wyjmą wtyczkę z gniazdka, to ja w to wtedy uwierzę. Jeżeli to będzie wszystko dopracowane i to będzie działać, to może kiedyś sobie to kupię. Jeżeli to normalnie będzie na gwarancji jako urządzenie markowe z jakiejś firmy z papierkami, ze wszystkim, że to działa. To na razie obserwuję sobie, co się z tym dzieje. I czekam u pana na test urządzenia w przyszłości.
[42:33] - Będzie więcej różnych innych rzeczy, bo tak jak mówiłem, zaczynamy właściwie, ja tam na dodatek jestem do tej inicjatywy warsztatów tutaj w Irlandii. Nie tylko warsztatu robienia różnych rzeczy, ale także możliwość uczestniczenia w tych wszystkich rzeczach.
[42:52] - Tak, ja tylko mówię, ja nie jestem przeciw Keshe czy żadnych tych rozwiązań.
[42:56] - To nie tylko chodzi o Keshe, o zupełnie różne rzeczy.
[42:58] - Ja w ogóle mówię o urządzeniu otwartej energii. Ja po prostu nie mam z tym kontaktu. Pokazy są takie dziwne, po prostu nie jestem pewien, czy to działa. Po prostu jestem neutralny pod tym kątem. Ja chciałbym, żeby to działało, było wdrożone do użytku, żeby to można było normalnie kupić, że nie trzeba tego zwijać w domu, bawić się, tylko żeby było normalnie kiedyś w przyszłości do kupienia normalnie w jakichś specjalnych sklepach na przykład. Z gwarancją, że ktoś mi gwarantuje, że to działa tak, jak zapowiedział. Tam pisze dwa kilowaty, to ma dwa kilowaty dać. O to w przyszłości chodzi.
[43:33] - 90% rzeczy, o których pisał Nikola Tesla nie ma w sklepach. No ale co zrobić?
[43:38] - To może nie 90%, to może 50, bo większość tych rzeczy, co Tesla wymyślił, to my używamy tego normalnie.
[43:48] - Nie wiem, czy większość. Trzeba by było sprawdzić dokładnie ile.
[43:53] - Taka ciekawostka. Był taki starszy trzyodcinkowy program o prądzie, że przed Teslą było bardzo takich zapomnianych w prądzie. Tesli to wszyscy wiedzą, ale przed Teslą było bardzo dużo ludzi, którzy po prostu tych część rzeczy, które Tesla rozwijał. Gdyby tych ludzi nie było, to nie wiem, czy w ogóle Tesla by to wymyślił.
[44:19] - Chyba by wymyślił.
[44:20] - Takie fundamenty elektryczności. Bez tego prawdopodobnie Tesla by nie miał tych fundamentów, żeby to stworzyć.
[44:29] - Jasne, największym fundamentem dla Tesli-
[44:33] - Zapomnianych ludzi od elektryczności, że przed Teslą było bardzo dużo ludzi, którzy się tym zajmowali.
[44:37] - Ale nie, to znaczy, to nie byli zapomniani. Mnóstwo ich-
[44:40] - Ale ogólnie mówiąc krótko, dzisiaj po prostu o nich się nie mówi. Bardzo dużo ludzi było pod tym kątem.
[44:48] - Hertz był bardzo znany.
[44:50] - Mówię w świadomości dzisiaj społecznej. Bardzo dobry film po prostu o tych właśnie ludziach było. Nie o Tesli, o Edisonie. O Edisonie oczywiście było, ale o tych ludzi przede wszystkim było, którzy byli przed Teslą, przed Edisonem, przed tym. Bardzo ciekawe. Mówiąc krótko, dla dzisiejszego odbiorcy mediów tego typu rzeczy. To mi się właśnie podobało w tym filmie dokumentalnym, że po prostu nie skupiali się na tych dwóch tytanach elektryczności, tylko tych, co byli przed nimi. To mi się właśnie podobało w tym filmie dokumentalnym, że nie tylko dyskutujemy o Tesli, tylko właśnie było o tych ludziach, którzy byli przed nim.
[45:33] - Warren Keely był bardzo znany.
[45:35] - Tak, Hertz i inni byli, po prostu tacy byli. Jeszcze było tak, że ci opracowali, jak mówisz, te technologie, oni je dali światu, ale inni je opatentowali. Tamci byli bardzo źli na nich. To mi się podobało. Oni dali to światu, a inni po prostu to opatentowali i zaczęli z tego ciągnąć pieniądze. Były straszne awantury w tamtych czasach z tymi, którzy faktycznie to stworzyli, a ci, którzy po prostu to opakowali. Facet zrobił taką ciekawostkę.
[46:03] - Z takich znanych przecież to był Faraday, prawda? Z tych takich-
[46:07] - Faraday. Tych było właśnie, oni to opatentowali. Tamci, którzy faktycznie stworzyli tą całą technologię, byli po prostu wściekli, bo oni to dali światu za darmo.
[46:17] - No cóż, dzisiaj te patenty wygasły wszystkie, więc wszystko można robić.
[46:22] - Wiem, ale w tamtych czasach była po prostu straszna awantura między tymi prawdziwymi twórcami, a tymi, co po prostu to opatentowali. Po prostu się strasznie żarli ci ludzie między sobą.
[46:33] - Steinmetz chyba też, ale to już za czasach Tesli chyba.
[46:36] - O tym było, a na końcu było o technologiach nadprzewodnikowych. Po prostu, że nawet zabaw taka była w laboratorium. Impreza po prostu była jakaś. Zaczęli maczać nadprzewodniki w winie i nagle się okazało, że nadprzewodnik o znacznie wyższej temperaturze działał świetnie. Tak przy okazji takie dziwne odkrycie. Po prostu się bawili naukowcy na imprezie. Gdy rozpracują, dlaczego tak się stało, co wino spowodowało, że nadprzewodnik w znacznie wyższej temperaturze idealnie działał. Ale ten film był z 2012 chyba.
[47:19] - Pamiętasz tytuł, jaki był tego filmu?
[47:21] - Właśnie nie pamiętam tytułu. Powtarzają to często na programie Vinci taki leci na satelicie i to czasami powtarzają ten cały cykl.
[47:32] - Vinci. Ja nie mam telewizji, nie wiem, o czym mówisz.
[47:36] - Może na YouTube gdzieś się trafi. Musiałbym to poszukać.
[47:40] - Na pewno ktoś trafi na ten program.
[47:43] - No to życzę. I o tym teraz jest tytuł audycji. Co mogą bogaci ludzie zmienić świat, że świat stoi w miejscu pod względem technicznym i tego typu rzeczami. No i jeszcze taka ciekawostka. W tym programie podaje, ja już tego nie będę mówił, bo nie pamiętam. To, co mówiłem o tym i odkryli tam, link chyba jest tam, że odkryli kolejną planetę, która prawdopodobnie jest o parametrach Ziemi. W kosmosie odkryli. No i jeszcze jedną rzecz trafiłem, że kilka astronomów zaczęło się zajmować oprócz tego, co planeta musi mieć, żeby utrzymać życie biologiczne, czyli latają sobie zwierzątka tam jakieś. Ale co jeszcze musi mieć dodatkowo planeta, dodatkowe warunki geologiczne, skład. Żeby mogła powstać cywilizacja, inteligencję mamy na planecie, ale co jeszcze dodatkowo musi być na planecie, żeby powstała cywilizacja technologiczna?
Kilka z astronomów zaczęło już rozważać nad tym, co dodatkowo planeta musi mieć, żeby powstała cywilizacja technologiczna. Więc dla mnie mówienie, że astronom mówi, że nie ma życia na innych planetach, że prawdopodobnie oni już zaczynają rozważać inteligencję techniczną na innych planetach. To było parę lat temu, że to astronom mówi, że tego nie ma. Dzisiaj większość astronomów mówi, że życie poza planetą Ziemia jest, mówiąc z nowych programów i astronomii, co sobie czytam.
[49:23] - Jasne, to jest tak, to się zmienia wszystko.
[49:27] - Planety to się odkrywa teraz na kupy. Planety to liczy się w setkach. Jak powiedzieli astronomowie, nas już te mega Jowisze nie interesują, bo są nudne. Nas interesują planety klasy Ziemia i tego typu rzeczy. Jowisze się tylko odnotowuje, że jest i koniec. Nas to nie interesuje.
[49:44] - To jest po prostu taka ciekawa przypadłość w nauce, że jeżeli nie mamy narzędzi, to jest myślę-
[49:52] - Nie, ja mówię o-
[49:53] - Poczekaj, stały słuchaczu. Chciałem coś powiedzieć ważnego. To jest przypadłość nauki dzisiejsza, która jest w negacji do nauki tej takiej klasycznej, nawet galileuszowskiej, bo Galileusz i jemu podobni naukowcy z czasów renesansu mówili, że najważniejszy jest eksperyment i trzeba zawiesić pewne osądy. Zresztą Lavoisier też o tym mówił. Przecież to już XVIII wiek, koniec XVIII wieku był, prawda? Lavoisier, najwybitniejszych chemików w historii w ogóle świata. Mówili, że trzeba zawiesić, jak jest, a to rozstrzyga eksperyment. A my, czy my właściwie, mówiąc w sensie astronomowie XX-wieczni, po prostu wszem i wobec rozgłaszali, że nie ma planet dookoła, ale nie uwzględnili tego, że mamy zbyt słabe narzędzia, zbyt słabe instrumenty do odkrywania planet. I nie można było wtedy w ogóle wygłaszać, czy są te planety, czy nie, tylko trzeba było zawiesić osąd wtedy, bo nie wiemy. A okazało się jednak, że tak jak zgodnie z intuicją, że tych planet jest olbrzymia liczba, bo jeżeli jest olbrzymia liczba gwiazd, a raczej wokół gwiazdy muszą być planety, bo zawsze gdzieś się uformują, jakaś skałka gdzieś się uformuje.
To jest bardzo prawdopodobne, że coś takiego będzie. Okazuje się, że nawet są planety wokół gwiazd podwójnych, potrójnych gdzieś znajdują. Naukowcy mówią, że to jest niemożliwe, a jednak są.
[51:20] - Ale jeszcze jedną rzecz. Dwóch astronomów, mówię z tego programu, jeden astronom, wykorzystując superkomputer taki, że może pożerać prądu tyle co małe miasteczko, symulacje galaktyk i wszechświata, gdy nie wprowadził danych symulujących ciemną energię i ciemną materię, żadna symulacja się nie udała. Gdy wprowadził w odpowiednich równaniach ciemną energię i ciemną materię, symulacja galaktyk jest identyczna jak dzisiejsze zdjęcia galaktyk. Czyli symulacja się zgadza z pomiarami po wprowadzeniu ciemnej energii i ciemnej materii do symulacji. Szkielet wszechświata w tej symulacji, bo też robili pomiary, inna grupa robiła niezależnie ustawień galaktyk. My nieświadomie to odwzorujemy, nakładając tą symulację czy zdjęcia na miasta w nocy świecące. Niemal identyczny odwzorowaliśmy to na Ziemi ustawiając miasta, a to jest unikalne. Tak samo sieć internetowa została odwzorowana, odwzorowała te połączenia galaktyk. Ludzkość odwzorowała.
[52:47] - Ciekawa sprawa. Stały słuchaczu.
[52:50] - Ostatnia ciekawa, ostatnia ciekawa sprawa.
[52:52] - Już ostatnia.
[52:53] - Ostatnia. Stworzono technologię, najszybszy dzisiaj komercyjny światłowód. Tysiąc razy szybszy sposób przesyłania informacji niż dzisiaj najszybsze komercyjne światłowody. Opracowali taką technologię Brytyjczycy. Też za pomocą światłowodów, ale tysiąc razy szybciej niż dzisiaj, normalnie, komercyjnie.
[53:14] - No to nieźle. Niezła prędkość będzie.
[53:16] - To po prostu bije wszystko na głowę.
[53:18] - Więc może będzie mniej problemów z tym wszystkim. Dobrze, dziękuję ci, stały słuchaczu za te wszystkie informacje.
[53:23] - Też się rozpinam.
[53:24] - Trzymaj się.
[53:25] - I do czytania.
[53:26] - Jasne, jasne. Przejrzę, także poproszę o wszystkie linki i do usłyszenia.
[53:30] - Już wysłałem.
[53:31] - Jasne. Dzięki. Trzymaj się. Hej, hej. Tak, to był stały słuchacz. Jak zwykle z wielką porcją informacji dla nas. Ja tu mam najważniejszą książkę, myślę, dotyczącą rzeczy, które można sobie w domu zbudować. Można. Oczywiście nie tak łatwo. Wszystkich rzeczy z tej książki się nie da zbudować, bo trzeba mieć duże pieniądze.
Wszystkich rzeczy nie da się, ale większość da się. Trzeba mieć pewną wiedzę i tak dalej, ale dzisiaj jest to możliwe. Są rzeczy tu naprawdę niesamowite, opisane. Mnie ta książka wstrząsnęła, ja to kupiłem, wydanie tej książki jest, już wam mówię, żeby nie skłamać, w którym roku? 2002. W 2002 została wydana w Polsce, natomiast ja ją kupiłem chyba w 2003 albo w 2004 roku. Jakoś tak. I mną wstrząsnęła. Ta książka wyszła na świecie w 2001 roku. Nazywa się „W poszukiwaniu nieograniczonej energii" Keitha Toota czy Tata.
Keith Too... Tatt. Keith Tatt. Tak się jego wymawia, a oryginalny tytuł jest „The Search for Free Energy". Także troszeczkę jest polskie tytuł inne i jest książką według mnie fenomenalną, bo jest krótka, ma dwieście stron, niewiele ponad dwieście stron, a na tych stronach jest tyle -- przepraszam, niecałe trzysta stron. Trochę przesadziłem. Niecałe trzysta stron, ale tyle informacji zawiera o różnych rzeczach związanych właśnie z wolną, darmową energią, że jest nieprzebranym źródłem informacji o tym. Są wydane na Zachodzie, w Polsce nie, ale na Zachodzie wydane książki dotyczące wolnej energii, jeszcze lepsze, jeszcze bardziej pogłębione, z większą liczbą osób i wynalazków, które opisują. Natomiast ta książka jednak zajęła się najbardziej takimi rzeczami prawdopodobnymi. Wiadomo, że badacz czy dziennikarz, który pisze taką książkę, nie jest w stanie ocenić wszystkiego.
Co można powiedzieć? Musi się opierać jednak na bardziej sprawdzonych informacjach. To jeszcze jest taka ciekawostka. Nie chcę oceniać oczywiście prywatnego życia naszego człowieka, który napisał przedmowę do tej książki, czyli Arthura C. Clarka, sir Arthura C. Clarka, znanego pisarza science fiction, natomiast napisał jeszcze przed swoją śmiercią przedmowę do tej książki, bo Arthur C. Clarke był wielkim propagatorem, orędownikiem wolnej energii, wolnej, darmowej energii. Może mało osób o tym wie. Do tej książki napisał przedmowę. Także to jest, można powiedzieć, dla mnie taka mini biblia, jeśli chodzi o wolną energię.
Dużo rzeczy jest wytłumaczonych, dobrze sprawdzonych. W tym sensie na tyle się dało. Nie wszystko jest się w stanie sprawdzić. Dzisiaj taki temat, który mamy, czyli tylko ludzie z wyższych sfer lub średnich sfer mogą cokolwiek robić, my nie. Chodzi o rzeczy najważniejsze, takie, które dadzą kopa całej cywilizacji. Co by nie mówić o Nikoli Tesli, to nie był człowiek, można powiedzieć, z klasy średniej, ale nie miał pieniędzy. Czy właśnie niższej średniej. Był ze szlacheckiej rodziny, ale jednak nie miał tych pieniędzy na tyle, żeby cokolwiek móc robić. Przeczytam historię. Nie będę czytał, bo mówiłem o tym w historii Tesli.
Natomiast Nikola Tesla znalazł się na statku do Nowego Jorku z taką oto notatką od Charlesa Batchelora. Charles Batchelor to był taki człowiek Thomasa Edisona w Europie, który po prostu wyszukiwał talenty. No i wyszukał Teslę, że jest takim diamentem, czy właściwie można powiedzieć, no tak, diamentem, czyli jeszcze nieoszlifowanym brylantem. Czyli nie jest jeszcze brylantem, jest nieoszlifowanym diamentem. O tak, bo oszlifowany diament to jest brylant. Tak można by powiedzieć. I w tej notatce napisał między innymi do Edisona: „Znam dwóch wielkich ludzi. Ty jesteś jednym z nich. Drugim jest ten młody człowiek”. Także dzięki temu po prostu dostał od razu fuchę u Edisona.
Natomiast Edison go oszukał i też po prostu Tesla był zainteresowany prądem zmiennym, a nie stałym. Ale to już mówię, to można sobie posłuchać, przeczytać w różnych periodykach, tego jest po prostu masa. Ta cała historia, walka prądów to znamy. Natomiast w audycji Teoria Chaosu rozmawiamy o rzeczach, których nie znamy lub nie wiemy, ale dzisiaj nie będziemy rozmawiali o Nikoli Tesli, tylko będziemy rozmawiali o tym, że to właśnie my, nawet bez grosza przy duszy. On miał, nie wiem, parę dolarów czy nic. Miał tylko to, chyba nie miał nawet dolara, Nikola Tesla. Miał tylko ten list polecający go i tak dalej. I do czego doszedł? Nie doszedł do wielkich pieniędzy. Doszedł do wielkich pieniędzy, ale wszystko zainwestował w odkrycia.
Dzięki temu po prostu mamy to, co mamy dookoła. Dzisiaj korzystamy z wynalazków Tesli dookoła. Ten prąd, który używam tutaj, jest używany dzięki wynalazkom Tesli. Dokładnie te same maszyny, takiego samego projektu. Wiadomo, troszeczkę udoskonalone dzisiaj, sprawniej to robią, ale w głównym zamierze, w tym całym sposobie wytwarzania tej energii jest dokładnie taki sam, jak zaprojektował to Nikola Tesla. Dokładnie to samo. Więc naprawdę to jest chapeau bas, jeśli chodzi przed Teslą o te wszystkie wynalazki. A tutaj mam bardzo dziwny, ale odbiorę, taki dziwny telefon, że nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nie wiem, kto to dzwoni. Musi się chyba ktoś przedstawić bardziej, jak będzie chciał.
Witaj słuchaczu, nie wiem, jak ciebie przedstawić zupełnie.
[01:01:27] - Cześć, witam wszystkich serdecznie. No nie wiem, nie wyświetla?
[01:01:31] - Ale wyświetliło jakieś naprawdę dziwne rzeczy. Jakiś numer, coś tam. Jest też Armor Cage, teoria chaosu, znaki zapytania, jakieś tutaj hasła w łamańce.
[01:01:44] - A to nie wiem, co się dzieje w takim razie. Ale to ja normalnie i nic tutaj nie hakuje, że tak powiem. Chyba że u ciebie coś. Witam wszystkich serdecznie. Witam ciebie oczywiście, Michale. Ja mam taką sprawę, bo troszeczkę się nie zgadzam z tym, co napisałeś. Że tylko klasa średnia i wyższa może coś zrobić. Ja rozumiem, że to oczywiście ma kilka de-
[01:02:13] - No coś wyłączyło Armor Cage, jak zaczął mówić. Brzmi to jak cenzura. Armor Cage, czy się słyszymy przede wszystkim? Coś nie tak. Jeśli możesz jeszcze raz zadzwonić, jeśli słyszysz. Czy się słyszymy? No niestety, są jakieś problemy techniczne. Nie, no to oczywiście jest w domyśle zapytanie. Jest to, można powiedzieć, taka trochę ironia, zastosowany sarkazm w tym tytule. To chyba od razu widać.
No jest znowu Armor Cage jakimś dziwnym kontem. Muszę się zapytać jeszcze raz. Witaj Armor Cage'u. Coś po prostu wyłączyło ciebie. Znaczy ja wyłączyłem rozmowę, ale po prostu przestało ciebie być słychać.
[01:03:10] - Tak. No też zobaczyłem, że coś-
[01:03:13] - Przestało było cię słychać. Pytanie, czy ty korzystasz z tego starego swojego konta, czy to jakieś nowe konto?
[01:03:18] - Nie, wszystko jest po staremu u mnie. Jednak zobaczyłem, że zniknąłeś tak, jakbyś się rozłączył. A u mnie audycja, wszystko leci nadal. Tak jakby u mnie nie straciło połączenia, a tutaj tak. No nie wiem, coś. Właśnie cenzura.
[01:03:34] - Też nie wiem, co się dzieje. No wiadomo, Skype. Wiadomo kto tutaj ma wszystko, prawda? Teraz ostatnio te problemy tych wszystkich ludzi, że muszą dowody, skany dowodów wysyłać, że to oni. Tych jakichś wiem, że Witold Gadowski miał problemy, że nie uwierzyli mu, że to jego konto. Zamknęli mu w ogóle konto. Później wielu ludzi ma te problemy. Tak samo tutaj też w Skype niedługo będzie trzeba dowody wysyłać, że to my. A nie jacyś tam przebierańcy.
[01:04:09] - Znaczy wiesz, to jest też takie trochę denerwujące. Ja na przykład widziałem też wiadomo, masz Facebooka swojego audycyjnego, że tak powiem troszeczkę. No ja też kiedyś miałem konto, które zostało mi zablokowane przez to, że chcieli, żebym udowodnił wiadomo, jak mam na imię, nazwisko, podał skan dowodu im wysłał. No więc co? Durne, nie? Szczebr jakiejś zupełnie obcej firmie, nie wiadomo skąd, nie wiadomo gdzie, jakiś Facebook, jak to wszyscy się śmieją. Będę wysyłał gdzieś skan dowodu jakiemuś głupiemu portalowi, który mnie w ogóle nie interesuje, który tam, że tak powiem, nosi. No przecież wiadomo, to już jest przesada. No ale korzysta się z tego. Ludzie się przyzwyczają, mają znajomych, mogą sobie pisać, mogą komentować.
No i nagle wszystko muszą stracić, jeżeli nie podadzą swoich danych na przykład. No ale oczywiście się to tłumaczy, że bezpieczeństwo, że człowiek własne dane pokazuje, to tutaj się zachowuje normalnie z imienia i z nazwiska. A takie tam pierdoły. No nieważne, nie to jest tematem.
[01:05:21] - Także słyszałeś, jak wytłumaczyłem, że to jest taki sarkazm w tym tytule audycji, że to nie jest tak, jak ja uważam, czy wielu ludzi. Tylko klasa średnia i wyższa może coś zrobić. To tak niektórzy ludzie uważają.
[01:05:34] - Ja rozumiem. Chciałem się właśnie do tego odnieść, bo ja teraz rozumiem. No tak, powiedziałeś. I też taki sarkazm troszeczkę wyczułem. No i tu też tak dlatego dzwonię, że się tak nie zgadzam, ale tak trochę sarkastycznie, bo przecież uznałem, że ty dobrze o tym wiesz. No to jest najbardziej irytujące i to wielu ludzi tak jakoś dziwnie. Nie wiem. Znaczy ktoś próbuje to forsować, tak? Że ludzie tylko na przykład najbogatsi powinni tych podatków nie płacić i tak dalej, to oni rozruszą gospodarkę, oni dadzą pracę, oni wszystko dadzą. Wszystko na nich stoi, to na nich spoczywa odpowiedzialność.
To nasz świat tylko dzięki nim ruszy. A to przecież jest bzdura. A ideą też bycia bogatym jest to, żeby być bogatym, a żeby być bogatym, to inni musieliby być biedniejsi. No przecież jak inni będą bogaci, to nie jesteśmy bogaci. No. Więc jak mogą coś ludzie bogaci zrobić? Oni nic nie zrobią. Oni po prostu zabiorą wszystko dla siebie.
[01:06:42] - Robią dookoła, hamując rozwój i tłamsząc wszystko. Zresztą Bill Gates wprost powiedział, że jeżeli zrobią świetną robotę, czyli właśnie bogaci ludzie jak on, Warren Buffett i wielu jeszcze innych.
[01:06:54] - To zmniejszą populację.
[01:06:56] - Tak, zmniejszy się przyrost populacji o kilkadziesiąt procent.
[01:07:02] - Chyba kilkanaście było, nie wiem, od 12 do 15. On takie coś mówił.
[01:07:05] - Tak, a być może nawet jeszcze pokazał, że może się zmniejszyć liczba ludzi na świecie w stosunku do dzisiejszych czasów. Pokazywał na tych wykresach.
[01:07:15] - Też nie wiem, czy on nie powiedział, że zredukują populację.
[01:07:18] - Znaczy nie, bo chodziło, że zredukują, ale w sensie przyrost, czyli że ma być 9 miliardów, a jak oni tam zrobią dobrą robotę, to spadnie o ileś tam procent, będzie mniejszy ten przyrost, że zastosują szczepionki. On wymieniał szczepionki, medycynę .
[01:07:34] - Nową opiekę medyczną.
[01:07:36] - Ale to jest absurdalne. Jak to zastosują i to byłoby dobre dla ludzi, to powinno być gorzej, bo więcej byłoby ludzi. Ale po prostu sami się wkopują. Tylko ludzie są tak głupi, że nawet brawo biją i nie rozumieją, po co w ogóle brawo biją i o co chodzi, że to jest tak wszystko, nie wiem, jak to określić nawet. Jest idiokracja. O, ostatnio właśnie ten filmik też oglądałem. Nie za bardzo mi się podobał, ale niestety coraz więcej odniesień z dzisiejszego świata odnajduję tam, na przykład, że ludzi musisz za rączkę prowadzić i dokładnie mówić wszystkie fakty. Na przykład musisz pokazać coś. Nie, nie wystarczy przypis do jakiejś strony i sobie sam musisz znaleźć, tylko musisz wszystko dokładnie opisać co i jak. Po prostu ludzie są tak już głupi, a co to ci da, że ci wszystko rozpiszę co i jak?
Samemu sobie pójdź, zobacz, oceń. To już nie wystarcza. Wszystko musi być, ale to i tak nie ma sensu, bo taki nawet człowiek, jeżeli się wszystko mu opisze, żeby zrobić jakiś wynalazek, coś tam opiszesz i tak dalej, mówi: „A czegoś tam nie ma”. Ty mu to opiszesz, a on i tak tego nie zacznie robić i tak tego nie będzie robił. I to po prostu jest bez sensu w ogóle. Potem jeszcze opowiem o tym warsztacie troszeczkę, może tak enigmatycznie, bo myślę, że taka audycja w ogóle będzie, jak będzie już planowane otwarcie, jakieś takie bardziej konkretne rzeczy, to będzie główny organizator, wystąpi w audycji i o tym opowie. Mam nadzieję, że taka audycja będzie. Ja tylko nadmienię, że to po prostu będzie chodziło bardziej o to, żeby nawet nie samemu się przekonywać rzeczy, tylko po prostu robić, że zawieszać pewne osądy i sprawdzać samemu różne rzeczy, a ludziom dawać tylko to, może nie to, na co zasługują, tylko dawać zainteresowanym, czyli tym ludziom, którzy będą chcieli pomagać w rozwoju czegoś, czy tego warsztatu, czy innych rzeczy, czy będą chcieli sami włożyć jakąś pracę w to, a nie na zasadzie, że dajcie mi wszystko, ja i tak z tym nic nie zrobię. To jest bez sensu w ogóle. To jest takie, jakby ktoś po prostu dawał w policzek.
Znaczy w policzek, no nie wiem, takie Bonie. Trochę mi właśnie te osoby przypominają Boniego, czyli taką gnidę największą w polityce polskiej, czyli takiego gościa, który rzuca kalumnie naokoło, jest tajnym współpracownikiem SB i kolegów wsypuje, bo żonę zdradził. Czyli sam taki gość, taki gnidziorek totalny, który żonę zdradza, zamiast przyznać się jej i tak dalej, to się boi, to SB go bierze, to z SB współpracuje, żeby tylko żona się nie dowiedziała. Taki gość, który nie potrafi rozwiązać sam swoich problemów, tylko zasłania się innymi ludźmi i tak dalej, a potem jak dostanie w twarz, to jeszcze płacze i idzie do mediów i mówi, że go tam Korwin-Mikke pobił. Pobił go, jak tylko uderzył w twarz z plaskacza czy tam coś, że go pobił. No dobrze, w dzisiejszym demokratycznym go pobił, ale to jest wstyd w ogóle o takich rzeczach mówić. Mógł oddać. Popłakał się, ale mógł oddać tak jak facet, a nie popłakać. Albo mógł przeprosić Korwina-Mikke, bo go obraził. Przecież dostał za coś.
Nie dostał za niewinność, tylko za to, że obrażał wszystkich dookoła. Akurat na Korwina trafił, który nie przepuści pewnych rzeczy i nie przeprosił go, gdzie skłamał. Gdzie właśnie pan Boni skłamał. Takich ludzi jest wielu, którzy chcą tak gdzieś lawirować. Nie wiadomo, czy chcą z Nowym Porządkiem Świata współpracować, czy tutaj, czy gdzieś. Sami gdzieś tak się motają i coś próbują, czują, że coś chcieliby zrobić, ale się boją.
[01:11:30] - Ciężko jest powiedzieć, z czego to wynika. Ale Tusk się pytał po prostu Boniego: „Ty, Boni, znasz jakieś cyfry?” On: „No”. „No to będziesz ministrem cyfryzacji”. I tak został mianowany jako minister cyfryzacji. A co do innych rzeczy, powiem ci, ja mam dokładnie ten sam problem, bo ja nie jestem jakimś dziennikarzem albo kimś, który chce na siłę innych ludzi nauczać, naprawiać, nastawiać odpowiednio. Nie zbieram tych wszystkich rzeczy. Na przykład Marcin Dachtera, jak dobrze wymawiam nazwisko, to on dużo tych książek przeczytał, to sobie przynajmniej ma pozbieraną tą wiedzę i jest w stanie przytoczyć nieraz z kapelusza dokładnie czymś na przykład, bo pamięta i siedzi na tyle długo, że ma to pozbierane, usystematyzowane. Ja nie. Ja na przykład wiem, że o czymś takim była mowa, ale nie pamiętam kiedy, gdzie. Już mam to gdzieś, bo to jest dla mnie.
Ja dla siebie tą wiedzę mam, ale z ludźmi muszę się zmierzyć, borykać. Właśnie tak samo mówię jak Gdzieś coś napiszę, odpowiem, że przecież słuchajcie, to bzdura jest. Po pierwsze tu jest biznes, tam jest coś innego, na to trzeba patrzeć. To już tego. Udowodnij. To odeślę gdzieś, żeby poszukali. Nie, muszę krok po kroku.
[01:12:53] - Musisz marnować swój czas.
[01:12:54] - I też źle. I też nawet jak dasz, to jeszcze będą kontrargumenty, że bzdura.
[01:13:00] - Ale zapytaj sam siebie, czy to takie, według mnie sorry, że tak powiem, ale to z reguły są jałowe dyskusje z ludźmi, którzy nie chcą ani odrobić pracy domowej, ani nic nie chcą tak naprawdę, tylko chcą się czy podroczyć, czy coś. To takie zupełnie nierozwojowe. Czy to w ogóle puści gdzieś, pchnie cywilizację ludzką nawet o milimetr? Myślę, że nie, że chyba w tej chwili czas jest właśnie zająć się samemu bardziej takimi konkretnymi działaniami, które wiemy. Ja tu dzisiaj przytoczę wam na przykład wynalazki, które w domu możecie bez problemu zrobić, przynajmniej dużą część z nich, bez praktycznie żadnych nakładów. Kilkaset złotych wystarczy wydać. Ale umówmy się, nawet człowiek bardzo biedny, zarabiający w supermarkecie. Ale ilu takich jest? Słuchających tej audycji raczej większość ma powiedzmy 2000 złotych w Polsce. A przecież są ludzie, którzy mają dużo większe pieniądze.
Podejrzewam, że jest sporo osób z klasy średniej lub też być może wyższej, którzy słuchają tej audycji, Teoria chaosu i te kilkaset złotych naprawdę to nie są sumy. Umówmy się. A te najprostsze wynalazki można zrobić za kilka złotych nawet. A większość tak naprawdę wynalazków można za zero. Jeżeli pójdziecie sobie po śmietnikach, pogrzebiecie. Ja wiem, że niektórzy się boją, ale jak nie macie pieniędzy, to nie macie wyjścia. Trzeba trochę pogrzebać, znajdować po prostu różne rzeczy, pochodzić po różnych ludziach czy po różnych instytucjach i popytać się, czy czegoś nie mają. Jeżeli coś potrzeba było. I tak można naprawdę robić rzeczy różne. Nie wiem, czy znasz historię Armor Cage'u zbudowania najtańszego mikroskopu tunelowego, scanningowego mikroskopu tunelowego.
Nie wiem, czy wiesz, co to za mikroskop.
[01:14:54] - Powiem ci, nazwa troszeczkę mi zbiła z tropu.
[01:14:59] - To jest z nanotechnologii. To jest pierwszy mikroskop, który potrafi oglądać pojedyncze atomy. Ba! To jest mikroskop, który nie tylko potrafi oglądać atomy, okazuje się, że on potrafi manipulować tymi atomami. Potrafi przemieszczać te atomy. Przypadkowo zostało odkryte zjawisko ciągnienia. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale ciągnienie.
[01:15:20] - I teraz się robi na przykład nieraz rysunki albo napisy.
[01:15:24] - Na przykład z atomów można i tak dalej. Ale to nie to jest ważne. Ważne jest to, że był młody człowiek, nastolatek, który wiedział, że nie stać go na taki mikroskop. Był zainteresowany tą sprawą. Chciał po prostu oglądać u siebie w domu na ekranie monitora komputerowego te atomy i po prostu wiedział, że go nie stać, bo to kosztował wtedy na poziomie chyba nawet milionów czy setek tysięcy dolarów. I co zrobił? Po prostu chodził po różnych złomowiskach. Na początku musiał teorię zdobyć, na czym polega ten mikroskop i tak dalej. To było chyba koniec lat 90., jak on to właśnie próbował robić. Czy początek po 2000 roku, gdzieś tak.
Już musiałbym to sprawdzić dokładnie. Ale chodził po różnych instytucjach. Najtrudniejsze było zdobycie igły. Igłę musiał zdobyć do tego mikroskopu. Taką specjalną. Ona bardzo cieniutka, więc tą igłę zdobył zużytą. Gdzieś tam była zapasowa i przez jakieś koneksje, znajomości dostał ją. Nie wiem, czy za jakieś śmieszne pieniądze, czy coś, po prostu w ramach złomu mu to oddali, a resztę wszystkich rzeczy po prostu kompletował na jakichś złomowiskach na jakiś stary sprzęt elektroniczny. Montował to wszystko. Tam miał ludzi też, którzy mu pomagali w tym trochę.
I wiesz, za ile zbudował taki mikroskop? Scanningowy mikroskop tunelowy. Ile wydał na zrobienie go?
[01:17:03] - Nie wiem. 500 dolarów.
[01:17:05] - 250.
[01:17:07] - Wiesz, powiem ci, znam.
[01:17:07] - Dostał nagrodę za to. Zresztą stypendium też za to dostał. Za jedno z najwybitniejszych osiągnięć. Michio Kaku na przykład też dostał stypendium za to, że zbudował akcelerator cząstek u siebie w domu, bo też był bardzo zdolny. Dzisiaj jest zresztą bardzo wybitnym fizykiem. Michio Kaku. Teoretykiem, ale i praktykiem.
[01:17:29] - Że tak ci przerwę na chwileczkę. Co do tego mikroskopu rzeczywiście kojarzę. Znaczy obiła mi się o uszy ta historia, ale mnie trochę zbiłeś z tropu nazwą, bo nie byłem jakoś tak nigdy przywiązany do tej historii i dokładnie jej nie znałem. Na przykład ceny nie znałem, ale kojarzę rzeczywiście, że sobie po prostu zbudował.
[01:17:50] - I działał. Pojedyncze atomy oglądał i mógł tam zmierzyć. Co prawda on był oczywiście nie tak elegancki i nie tak dokładny, i nie tak super hiper, jak te za miliony czy za setki tysięcy dolarów. Za pół miliona na przykład dolarów, ale jednak to jest 250 dolarów. Więc jeżeli ktoś chce, to można. Tak samo jak drukarki 3D. Ludzie w domach budują. Już za kilkaset dolarów można zbudować w domu samemu taką. Zresztą zamówić chyba nawet, a zbudować można taniej. Jeżeli samemu się to zrobi, to nawet za grosze.
Takie stare drukarki.
[01:18:25] - Jeżeli mógłbym się jeszcze wtrącić, to tak, to może jak kiedyś rozmawialiśmy, już na samym początku rozmawialiśmy o tym, że bogaci też czasami się wkopują. Ja myślę, że oni się wcale nie wkopują przy różnych tych wypowiedziach. Oni mówią, może nie do końca tak wprost, bo nieraz się chowają z tym, ale ogólnie mówią o tym, bo w pewnym środowisku sobie o tym normalnie mówią.
[01:18:49] - Tak.
[01:18:49] - I są przyzwyczajeni do tego, bo są w odpowiedniej ekipie ludzi. Jacy tam są ludzie? Ciężko jest przypuszczać, ale jacyś związani jednak z jakąś ezoteryką czy innymi rzeczami. Niekoniecznie ezoteryką, tak w cudzysłowie mówię. Przecież skądś mają pomysły. Jak ta Hillary Clinton, oddać cześć czy ofiarę Molochowi, jak chce w ogrodzie, jak to te WikiLeaks podawało. To skądś się to bierze. Oni w jakiejś tam są ekipie, która się interesuje tymi rzeczami. Ale wychodzi na to, jak ostatnio miała problemy zdrowotne, że jednak ten Moloch to on chyba albo nie istnieje, albo mu te ofiary nic nie dają.
[01:19:35] - Ja myślę, że to jest jak yin i yang. Zobacz na Boba Dylana. On podpisał cerograf z diabłem. Wierzyć w diabła czy nie wierzyć, nie o to chodzi. Ale generalnie podpisał tak zwany cerograf z diabłem i on jest człowiekiem dosyć mocno nieszczęśliwym, pomimo że uzyskał wszystko, co mógł jako muzyk, jako artysta, jako celebryta, jako osoba na świecie bardzo znana. Pan Zimmerman, ma nazwisko Zimmerman i on jest smutny cały czas. Pomimo że powinien się cieszyć. Tak to jest, że może nie tyle co zasiejesz, to zbierzesz, tylko trzeba oddać. Wykorzystując różne dziwne rzeczy ponad to, co jest nam dane do możliwości działania, to musimy później oddać. To tak trochę jak ze środkami dopingującymi.
Ja nie mówię w sporcie, ale nawet nie w sporcie. Jeżeli ktoś na przykład chce mieć większe mięśnie, to bierze jakieś sterydy, różne rzeczy. Oczywiście będziesz miał te większe mięśnie, ale kosztem zdrowia.
[01:20:52] - Tak się mówi, że to, co dajesz, to wraca. Czy że życzysz komuś coś, to też powraca.
[01:20:59] - Ja myślę, że to może są pewne blokady genetyczne i inne, żeby pewnych rzeczy nie przekraczać. Ja nie wiem, nie znam się aż tak na biologii, ale jak pewne rzeczy próbujemy zrobić wbrew naturze, to później to wszystko jakoś wychodzi. Człowiek też jest częścią natury, prawda? Niszczy. I to dotyczy wszystkiego. Jeżeli będziemy chcieli rośliny, żeby były lepsze, nawozić, będziemy chcieli dawać środki ochrony roślin i tak dalej, to potem wyjaławiamy glebę i te rośliny są potem słabe, coraz słabsze. Te rośliny dają zły plon, owoce są mało wartościowe i tak dalej. To jest droga donikąd.
[01:21:52] - Działamy na przekór, nie tak jak przyroda. Nie rozumiemy, kto wie, czy to chodzi też o przyrodę, bo różnie można na to patrzeć. Ale ten świat jest w jakiś sposób skonstruowany i my na przykład nie widzimy jeszcze tego, bo dla nas może coś jest chaosem, a to jest porządkiem, tylko my nie widzimy.
[01:22:08] - Tak, tych nawozów sztucznych, chemicznych, które oczywiście działają, ale są wbrew naturze. Natomiast nie używamy plazmy, a plazma jest w naturze i podejrzewa się, że na przykład pioruny powodują powstawanie plazmy i powodują, że po burzy z piorunami rośliny dostają takiego kopa, naturalnego kopa, który nie szkodzi roślinom. I w tej chwili się bada, ale to naprawdę w tajnych laboratoriach. I podejrzewam, że jest rolnictwo dla tych największych ludzi, którzy rządzą światem.
[01:22:45] - Nasionka sobie pozbierali.
[01:22:47] - Oni nasiona i to nie są żadne GMO, tylko naturalne. Właśnie wykorzystują plazmę do tego, bo w plazmie powstaje dużo, to jest plazma azotowa generalnie. W powietrzu jest najwięcej czego? Nie jest wcale tlenu, tylko jest najwięcej azotu. I tak naprawdę wszystko dookoła, jeżeli robimy plazmę, to mamy plazmę azotową przede wszystkim, czyli azot ulega w największej mierze. 70% powietrza to jest chyba azot. A azot, jak wiemy, jest niezbędnym składnikiem dla roślin. I w tajnych laboratoriach oni o tym wiedzą, ale w Polsce nawet z tego, co słyszałem, Jerzy Doras, specjalista od plazmy, mówił o tym, że on takie nawozy stara się robić, czyli nie nawozy sztuczne, takie jak mamy azotowe, te azotyny, azoty azotowe w formie chemicznej, tylko właśnie w formie plazmowej. Nie znam się dokładnie na tej technologii, ale wiemy, czym jest plazma. Nie musi akurat świecić plazma, ale to są elektrony, które są odrywane od atomu, gdzie one sobie tam krążą bardziej swobodnie, to wtedy powstaje plazma pomiędzy tymi atomami.
Bardziej swobodnie te elektrony krążą. To jest wtedy plazma.
[01:24:14] - Coś tu miałem akurat dopowiedzieć, bo miałem kilka rzeczy. Dobra, nieważne. Przejdźmy może tak, bo chciałem tylko dorzucić, że kiedyś ja się tak zastanawiałem nad takim jakimś rozwiązaniem. Wiesz, jak są dwa magnesy, na przykład plus i minus. Jak chcesz minus z minusem czy plus z plusem zetknąć, to-
[01:24:38] - To się odpychają
[01:24:39] - Odpychałem się.
[01:24:40] - Chyba też dzieci wiedzą, ale nie wiem, czy dzisiaj się nie zabrania dzieciom do ręki dawać magnesy.
[01:24:45] - Oj nie wiem, nie wiem. Nie wiadomo, co może z tego wyjść.
[01:24:48] - Już nic nie można w ogóle. Ja to się prądem bawiłem w wieku chyba sześć, siedmiu lat. Tak się mniej kiedyś za komuny dzieci pilnowało. A pamiętam, miałem osiem, może siedem lat. Różnymi rzeczami się bawiłem. Tylko dzieci są bardziej odporne na prąd. To już kiedyś mówiłem, że odkręcałem na przykład żarówkę. Była taka lampka i tam wkładałem palce i normalnie przeze mnie przechodził normalny prąd 220 woltów. Wtedy jeszcze 220, bo dzisiaj 230. Znaczy prąd, nie wiem, ile tam przechodził, ale wiem, że 220 napięcie było tego prądu 220.
A jakie natężenie to nie wiem, ale nie zabiło mnie. No ale było czuć. To nie było takie jak baterie, tylko tak trochę cały organizm się. Także wiem, co to znaczy, żeby przeszło cały taki prąd. Nie wiem, korków nie wysadziło. To było dziwne. Raz tam wysadziło korki, ale tak nie. Nie wiem. Po prostu wiadomo, dzieci głupie rzeczy robią, prawda? Przecież pamiętam w klasie też jeden to pchał.
Wziął dwa metalowe, bo kiedyś były ołówki metalowe chyba jakieś takie czy coś takiego miał i pchał do tego.
[01:26:00] - Ale o grafit pewnie chodzi.
[01:26:02] - Grafit też jest, ale go tam telepnęło trochę. Wziął do gniazdka po prostu. To też tak dziwnie jest, że te gniazdka jakieś niezamknięte takie były w sali wtedy. To ja nie wiem, ile mieliśmy, też siedem lat.
[01:26:15] - No tak, to inne czasy.
[01:26:18] - Że gniazdka normalnie nauczyciel sobie wychodził i tu dzieciaki pchały. Po prostu ta szkoła to kiedyś też była taka nieodpowiedzialna.
[01:26:30] - Ale niezachęcane, to ważne. Niezachęcane, żeby dzieci tutaj próbowały same w domu.
[01:26:35] - Dzieciaki były. Ale ludzie wiedzą, bo niektórzy mówią, że jest to bardzo niebezpieczna zabawa. Oczywiście ja potwierdzam, jest bardzo niebezpieczna zabawa z prądem. Można umrzeć, ale im starszy człowiek myślę, że tym gorzej, bo to przede wszystkim o serce chyba chodzi, że może stanąć, że nie wytrzymuje po prostu serce, a reszta organizmu jest dosyć wytrzymała na prąd.
[01:26:55] - Ale powiem ci, ja kiedyś też złapałem, bo to jakiś kabel się urwał, ale ten kabel nie szedł do sieci, tylko on właśnie od sieci był oderwany do żarówki i on mi się jakoś urwał. Ja pamiętam, że go wtedy miałem. Złapałem go i tak plus i minus. No i mnie tak potelepało. Ja wtedy poczułem, jak to działa z mięśniami, jak to jest. Złapie się ten prąd. Rzeczywiście on telepie, nie możesz puścić. I on tak przetelepał mnie chwilę, aż ten prąd cały zmarnowałem na siebie. I wtedy poczułem, jak to jest z tym telepaniem. Ale dobra, chodzi mi to wiesz, magnesy są, jest plus do plusa i tego.
No i tak myślałem, że to tak się ślizga i im mocniej dociśniesz, tym bardziej jest ten poślizg mocny, żeby może w ten sposób spróbować tak zamknąć. Z jednej strony spróbować zrobić taki cylinder, żeby naokoło miał dajmy na to minusa, takie pole, powiedzmy stworzyć i dociskać do niego minusa od góry na przykład. Znaczy nie mówię, że od góry, może być dookoła, nie? W pewnym momencie.
[01:28:00] - Robi się takie rzeczy, ale jest wytłumaczenie na to, że to się po prostu rozmagnesuje się magnes wtedy i zużyje się.
[01:28:09] - No nie wiem. Ja to widziałem, bo kiedyś tak planowałem to sobie jakoś skonstruować, pobawić się, żeby rozpędzić na przykład.
[01:28:15] - To będzie działało, ale się po prostu zużyje ten magnes.
[01:28:20] - No to można szukać innych rozwiązań, ale trzeba by się zastanowić właśnie, kto jest tym magnesem. Tak jak kiedyś, czekaj, nie wiem, gdzie to były te informacje odnośnie tego, że... A to chyba w syntezie też była mowa trochę o tym magnetyzmie, bo tak jak ten gościu co zamek kolarowy zbudował, on troszeczkę inne miał pojęcie odnośnie.
[01:28:42] - Edward czy...?
[01:28:44] - Oj nie pamiętam, ale zamek kolarowy i sobie każdy chyba wpisze i on tam jakieś książki chyba napisał czy coś sam. W sensie nie wydał.
[01:28:53] - Jest książka właśnie w tym temacie, że używał do tego tych takich lewitacyjnych jakby urządzeń elektromagnetycznych.
[01:29:02] - No i on tam niby opisuje też swoje podejście do tego magnetyczności i tak dalej. No ale dobra, to ty mówisz, że jest wytłumaczenie, no ale to warto chyba samemu sprawdzić, czy rzeczywiście się rozmagnesują. No i jak chciałem tak zamknąć to jedno, powiedzmy w drugim jakoś w sensie, żeby dociskać tym minusem i przez to rozpędzać może to, co będzie się kręciło w środku na jakimś wale, żeby potem jakieś dynamo podłączyć i już. I żaróweczka, nie? Wiesz, jak raz rozpędzisz, żeby to się coraz szybciej kręciło. I ja widziałem gościu na YouTubie kiedyś tak sobie szukałem dla jaj troszeczkę odnośnie jakiejś tam à la wolnej energii, tam takich pierdół i jest gościu zrobił właściwie to, co ja chciałem zrobić i też raz rozbujał i coraz szybciej zaczyna zapierdzielać taki wał. Coraz szybciej. Nie hamuje go nic. Trzeba jeszcze jakiś hamulec do tego zrobić. No i w tym wypadku do pewnej prędkości by się rozpędziło na przykład i doczepiasz przez jakiś wał jakieś tam dynamo czy coś i już masz żarówkę.
[01:30:05] - No tak, podobno jest takich trochę firm, które się tym zajmują. Między innymi Steorn, firma tutaj z Irlandii, która właśnie tego typu instalacje robi. Tylko tutaj jest w tym wszystkim pytanie o to, czy właśnie się nie rozmagnesowują te magnesy. Ja nie chcę tego przesądzać, bo mówię, nie robiłem badań.
[01:30:25] - Można elektromagnes zastąpić czy jakoś hybrydowo to połączyć, że wiesz, jednocześnie sam siebie napędza elektrycznie, żeby elektromagnes działał.
[01:30:33] - No tak, ale warto sprawdzić. Masz rację, że to trzeba po prostu samemu sobie zbadać, bo to są na tyle proste urządzenia, na tyle proste instalacje, a dzisiaj jest tych informacji w bród w internecie. Ludzie, którzy właśnie robią te instalacje, można sobie zobaczyć, bo mają opisy, jak to zrobić, jak ustawić te magnesy, żeby one się obracały.
[01:30:55] - Mnie to w pewnym okresie bardzo męczyło. Przyszła ta myśl, nie puszczała, dręczyło mnie to. Z jakiegoś powodu może. Może rzeczywiście żebym spróbował i coś może by poszło w jakimś kierunku. Nie wiem, bo to jest kwestia też spojrzenia. Każdy może trochę inaczej zamontować to, stworzyć coś, pomyśleć, że może kształt jakiś odpowiedni musi być ułożenia, żeby to pole odpowiednio działało. Wiadomo, ta niby święta geometria, te sprawy. Trzeba by pomyśleć o tym, jak to może być, żeby znaleźć na przykład ten dany wzór w naszej rzeczywistości dookoła, w naszej przyrodzie ktoś powie i tak dalej.
[01:31:37] - Zgadza się. Ja myślę, że po prostu każdy powinien się w czymś wyspecjalizować, w tym, co najbardziej czuje, w czym mu leży jakaś technologia, bo nie można wszystkiego sprawdzać. Jeżeli ktoś jest elektronikiem, to bardziej elektronicznymi rzeczami, jeżeli ktoś jest biologiem czy-
[01:32:02] - Mogę ci przerwać? Tak jak powiedziałeś, nie warto niektórych rzeczy sprawdzać. W sensie, że wymyślać sobie, liczyć na przykład na tablicy, tak sobie zastanawiać się i tylko cały czas filozofować, bo na przykład różne rzeczy typu uzbrojenia do gruntu robione, jak jedziesz mostem czy czymkolwiek, ale zanim ten most jest, to na przykład masz skarpek, bo powinna być taka pod kątem, przy samym wjeździe na most czy coś, a na przykład jest grunt zbrojony i masz pionowo, tylko masz taki mur jakby zrobiony z takich jak plastry miodu czy coś są bloki betonowe. Tak naprawdę grunt jest tam zbrojony, one są odpowiednio zakotwiczone w gruncie i to się trzyma, i nie musi być skarpy pod kątem, tylko jest zazbrojone. A ktoś kiedyś pierwszy na to wpadł tak, że po prostu pomyślał, że tak zrobi i nikt tego nie liczył, a potem dopiero jak to się okazało, że to działa, to przyszła cała matematyka i wymyślili sposoby na liczenie tego i tak dalej robić. Więc tutaj jak ktoś znajdzie jakiś sposób, zobaczy, że to działa, to potem tak naprawdę zacznie sobie kombinować, jak to policzyć, a dlaczego tu akurat sześciokąt, a nie kwadrat.
[01:33:16] - Jak starożytni liczyli, nie znali całek, nawet pochodnych nie znali, tej wyższej matematyki nie znali, ale jednak stosowali prawa, które trzeba znać, tę wyższą matematykę do opisania tych praw. Po prostu inżynierowie bardziej na intuicję się skłaniali i obserwację natury to raz. Dwa, intuicję i eksperyment. Testowali. Robili najpierw małe modele. Wzięli mały model, zrobili takiego akweduktu i sprawdzili, że faktycznie on musi być taki ten, te kołowe, nie wiem, jak to się nazywa, te podpórki takie, które dają dużo bardziej wytrzymałe niż budowanie zwykłego mostu z filarami pionowymi. To takie właśnie umożliwia, nie wiem, czy dobrze mówię, że dużo bardziej wytrzymały jest ten taki łukowy.
[01:34:09] - Ale mówisz o łuku. Tak. To zrobili metodą prób i błędów. Się okazało, że przecież łuk przenosi siły tnące. My teraz wiemy, że siły tnące przenosi, ale i to jeszcze odpowiedni może być w zależności od materiału i tak dalej. Łuk się też tworzy ze względu na układ ciśnień.
[01:34:27] - Teoria dopiero później dopisała niż praktyka najpierw. Ale tak samo katedry czy masoni, ci tacy pierwsi masoni, którzy budowali te kopuły. Kopuły to zresztą wcześniej były, bo kopuły były wymyślone w starożytnym Rzymie wymyślono kopułę.
[01:34:45] - Te łuki pierwsze to jest pierwowzór kopuły.
[01:34:49] - Kopuła jest bardziej zaawansowana jeszcze. Kopuła jeszcze bardziej zaawansowaną jest rzeczą. Wymyślali te różne rzeczy, które wdrażali i po prostu działa. Tak samo w Ameryce Południowej. Oni mniej zaawansowani byli w tym liczeniu wszystkiego, ale kalendarz mieli bardziej zaawansowany, mieli właśnie to budownictwo na zasadzie jeszcze inteligentniejszym, nie wiem, czy to w Europie było stosowane, czyli łączenie kamienia z metalem. Czyli w środku metal pod wpływem temperatury, bo oni to wtedy ciepły metal, chyba rozgrzany, a on się potem ściągał tak jakby. Czy dobrze mówię? Nie wiem.
[01:35:37] - Metal się rozszerza, kiedy go ogrzewasz.
[01:35:40] - Ogrzewasz. Nie wiem, czy zimny, czy jak to?
[01:35:43] - Jak się chłodzi, to się ten.
[01:35:45] - Czekaj, jak się ściągnął. Czy one się ściągają do siebie?
[01:35:49] - Ja wiem, o co ci chodzi, że tak jakby-
[01:35:51] - To się zgadza. Jeżeli się właśnie schładzał ten metal, to on te bloki ściągał, bo tam były na takie haczyki te metale w środku kamienia, powodując, że te wielkie głazy się do siebie dociskały. I tam żyletki nie możesz włożyć, po prostu są tak zbudowane, bez żadnej zaprawy. Po prostu wymyślili coś strasznie mądrego na swój czas, czyli łączenie kamienia z metalem, bo wiedzieli, że ochładzanie metalu spowoduje dociśnięcie tych bloków ciężkich, czego nie zrobisz innymi metodami, po prostu metodami fizycznymi. Wykorzystali zwykłą fizykę, ale nie znali tych praw, tylko metody prób i błędów, bo zauważyli, że metal się kurczy pod wpływem temperatury, że jak się zmniejsza temperatura metalu, on się kurczy i dzięki temu może po prostu on docisnąć się.
[01:36:46] - Tak, dzisiaj się jak najbardziej to stosuje, tylko że zapomniałem po prostu nazwy metody. Jak to się tam dokładnie nazywa? Wyciąg-
[01:36:55] - Docisku, tak? Tego, tego co-
[01:36:56] - Znaczy, no jak w ogólnie ta konstrukcja, powiedzmy tego. Ale, ale tak, jak najbardziej. No dzisiaj to-
[01:37:01] - A to były metody stosowane kilka tysięcy lat temu, nie?
[01:37:05] - No pomysł, zauważenie, nie, czegoś.
[01:37:06] - Tak. W tamtych, w tamtych czasach. I, i, i właśnie to jest najważniejsze dzisiaj jest eksperyment, bo wyliczając pewne rzeczy stwierdzimy, że to jest niemożliwe. Tak zawsze, zawsze ci wszyscy naukowcy wyliczali, że to jest niemożliwe, że to jest niemożliwe, żeby, no nie wiem, mogły coś cięższego od powietrza po prostu mogło latać. Ja nie mówię o balonach, bo balony są lżejsze od powietrza, bo na ogrzane powietrze, prawda się poruszają. Albo na hel, tak? Hel albo wodór. Natomiast mówimy o cięższych maszynach. I co? I jakoś w XX wieku latamy.
W XXI no też latamy, ale w XX już lataliśmy, tak? W XX lataliśmy cały wiek. To był wiek lotnictwa, prawda? Takiego kontynentalnego.
[01:37:55] - Z tymi dowodami to jest, wiesz. No tak samo jak kiedyś, nie wiem, jakiś uczony czy filozof udowadniał, ile tam diabłów się może zmieścić na, na tej szpilce czy coś. A przecież, a przecież tak samo jak można udowodnić matematycznie, że przecież jak strzała, dajmy na to wysłana z łuku, jak ona leci do tarczy, to nigdy do niej nie doleci, bo zawsze ma pół drogi. W połowie drogi ma pół drogi, potem przez jakiś czas ma pół drogi, potem znowu ma pół drogi z tej połowy, połowy, połowy. Aż w końcu do nieskończoności ona leci i nigdy nie trafia do tarczy. Nie? To można tak się matematycznie na przykład zapętlić. Dlatego trzeba uważać, nie tylko liczyć. I tak Tesla mówił też o na przykład Einsteinie, że to idiota i tak samo mnóstwo o fizykach rzeczy mówił właśnie, że oni siedzą tylko w tych katedrach zamknięci w salonach, przy tych tablicach i tylko w tych swoich równaniach, a nie sprawdzają niczego, tak? A świat jest rzeczywiście jednak skończony, bo ten nie leci ciąg do nieskończoności dążący do zera tej drogi strzały, tylko trafia w tarczę, nie?
I tu jeszcze tylko ja wspomnę może, bo, bo zachęcamy w takim razie, żeby do przyrody się zwrócić, obserwować i próbować za nią jakoś podążać. To nie znaczy, że przyroda to musimy być w gumiakach, nie wiem. Krowy paść i tak dalej. To, to nie jest tak, że przyroda w naszym otoczeniu, w naszym życiu to jest brak nowoczesności. To jest nowoczesność, która będzie dla nas nieszkodliwa. Tak, telefonia komórkowa nam szkodzi z jakiegoś powodu. Na pewno są sposoby na to, żeby takie mieć. Może nie te promieniowanie, ale na przykład taki sygnał.
[01:39:31] - Powiemy sobie o tym dzisiaj. Powiemy. Do pana, pana Millera jeszcze przejdziemy.
[01:39:38] - To spokojnie, to ja nie będę dodawał, tylko powiem tak, żebyśmy poszli w kierunku przyrody.
[01:39:43] - Ale to jest XXI wiek, już to jest XXI. Bo ta telefonia, którą, ta telefonia, którą mamy dzisiaj komórkowa, została wynaleziona jeszcze w latach czterdziestych, tuż po wojnie, a nawet chyba przed wojną już były pierwsze projekty tego, czyli pakietowego transmisji rozproszonej, nie?
[01:39:59] - Ale ja to mówię, Michale, jeżeli mogę, żeby już po prostu nie przeciągać twojej audycji, bo to ty powiesz na pewno i jeszcze na pewno ktoś będzie chciał zadzwonić. Dlatego ja nie chcę też siedzieć tylko na łączce.
[01:40:10] - Jasne. Czyli reasumując tylko, Armand Cage, że jesteś zwolennikiem, żeby właśnie przede wszystkim eksperyment, a teorię to później może sobie każdy-
[01:40:18] - To się to robi i żeby do przyrody i jak to jeszcze mówią: co się martwisz, co się smucisz, ze wsi jesteś, na wieś wrócisz. No i dziękuję. Pozdrawiam.
[01:40:27] - Dzięki.
[01:40:27] - I do usłyszenia.
[01:40:28] - Dzięki. Trzymaj się. Hej, hej. To był Armand Cage. Możecie dzwonić. Jeszcze raz przypomnę. Telefon trzydzieści trzy czterysta osiemdziesiąt dwa siedemdziesiąt dwa trzydzieści dwa i Skype teoria chaosu kropka com. Audycja Teoria chaosu. Dzisiaj rozmawiamy o rzeczach warsztatowych, czyli, czyli co możemy robić, jeśli nie jesteśmy klasą średnią lub wyższą. Ale jak jesteśmy, to tym bardziej możemy robić, bo mamy, mamy jeszcze więcej możliwości działania dzięki temu.
Albo mniej. Jak jesteśmy zabiegani, nie wiemy i boimy się wszystkiego dookoła, no to być może mniej. Powiem tak. Powiem tak o, jeszcze miałem powiedzieć o różnych, no nie wiem, o wynalazcach to może już niekoniecznie, bo o tym, o tym już mówiłem, ale przede wszystkim o wynalazkach. Bo wszyscy, większość ludzi mówi: "No tak, ale co można zbudować? Przecież wszystko już jest. Wszystko. Pójdę do sklepu. Jest w sklepie do kupienia. Mamy.
Chcemy kupić pralkę. Mamy pralkę. Chcemy kupić samochód. Mamy samochód. Chcemy kupić komputer. Jest. Laptop. Jest. Jakieś komórki. Telefony komórkowe są." No to mnie zawsze fascynuje, że w tej chwili reklamują komórki i podają zmianę jakości, że są coraz lepsze i tak dalej, że w tej chwili ekran się nie będzie, jest wytrzymały, wytrzymały ekran, że nie pęka, bo co u co drugiego, a nawet częściej niż co u drugiego człowieka widzę połamane ekrany.
Ja mówię, no, ja mówię, no jak ty możesz obsługiwać? Jest połamany cały ekran, ledwo co widać, bo to denerwujące jest, jak jest taki połamany. No taki pęknięte te ekrany są, popękane i przecież można jeszcze się chyba skaleczyć. Nie, nie, nie dotykam takich. Ja nie mam smartf-, znaczy mam smartfona, ale zupełnie innego, takiego mniejszego i na Linuxie. W ogóle przedpotopowy trochę z dwa tysiące dziewiątego roku. Już to, już jest prehistoria, ale wystarczający dla mnie. Ja mam zwykły telefon. Zwykły, no niezwykły. Jest internet też w tym telefonie, zwaro bo tak dosyć słaby.
Jest Wi-Fi, jest Bluetooth. No takie podstawowe funkcje wystarczające. I wiele razy mi upadł i w ogóle ekran nie popękał, bo jest po pierwsze mniejszy, po drugie jakiś bardziej wytrzymały. Więc dzisiaj Jest zacofanie takie, że większość telefonów, jak się kupuje, to po prostu one pękają. Specjalnie jest to robione, bo to trzeba potem wymienić czy ekran, czy cały telefon nowy kupić, to są kosmiczne pieniądze, bo takie telefony to po 500 euro kosztują, czyli po parę tysięcy złotych potrafią kosztować. 2000 zł i więcej takie nowe telefony smart tak zwane. Nie wiem, co one tam smart mają w sobie. Mają pewne jakieś aplikacje fajne. Tylko tyle, że to po prostu są komputerki, a nie, że smart. Tylko, że mają komputer.
To jest zwykły komputer po prostu z telefonem i tyle. A nie nazywanie tego smartem, bo tam żadnej technologii smart nie zauważyłem. Nawet te Google'a technologie czy mają te Siri w iPhone'ach, że mówimy coś i on nam to wszystko organizuje na mowę. Trzeba to bardzo długo uczyć, żeby to dobrze działało. Źle rozpoznaje jeszcze tą mowę, nie jest to dobrze zrobione. I te konwersacje takie, że Siri, żeby na przykład aplikację wysłać maila, to naprawdę to jest jeszcze daleko, jeszcze sporo lat, żeby to wszystko działało. Ja czekam na taką technologię, bo to jest przydatne, żeby sobie głosem wybierał wszystko, ale widziałem, jak to działa. Dramatycznie. Po prostu jest słabo. Ja w komputerze potrafię wszystko szybciej myszką zrobić i klawiaturą niż ktoś właśnie za pomocą tego Siri głosowo wybierając.
Dzisiaj też w klawiaturach są takie specjalne przyciski, że przycisk i aplikacja ci się odpala na przycisk. Także naprawdę bardzo wygodne rzeczy w tych klawiaturach są już w tej chwili. Wracając do tych komórkach zacząłem, że to jest taka super hiper technologia. Przecież to jest żenujące. Nie żadne super hiper, że w tej chwili są jakieś super komórki, które ekran nie pęka. Po prostu dramat jakiś totalny dramat, cofnięcie się. Przecież te stare Nokia też nie pękały, te ekrany. Wszystko to było pancerne. Tutaj ktoś pisze Anon, że 80 smartfonów chodzi na Linuxie, bo Android jest na Linuxie. Ja myślę, że on jest tak, ale zmodyfikowanym Linuxie i to takim mocno zmodyfikowanym z narzędziami szpiegowskimi.
Więc to taki Linux nie Linux. Ja mówię o takim naprawdę Linuxie Linuxie z małymi poprawkami. O czym miałem mówić? O takich technologiach, które są naprawdę rewolucyjne. Nie o jakichś tam telefonach komórkowych, których geneza jest z połowy XX wieku. Nie wiem, czy wiecie, że karty kredytowe i generalnie karty magnetyczne zostały wymyślone też jeszcze przed połową XX wieku. To wszystko to są naprawdę archaiczne technologie, których używamy. Te chipy może faktycznie troszeczkę bardziej zaawansowane są, bo też lata już po 50. latach, na tranzystorach opartych, na układach scalonych. Układ scalony chyba 60.
rok czy 60. któryś układ scalony. I to faktycznie wtedy już druga połowa XX wieku. Ale zostawmy te rzeczy, one są, tutaj ich się nie zmieni. A nam chodzi o technologie naprawdę kosmiczne. Rocket science, którą można robić w domu, to naprawdę nie żartuję. Tę technologię można robić w domu. Może w warsztacie, żeby mieć pewne maszyny, żeby mieć miejsce do robienia tego. Chyba, że ma się duży dom to można. Ale musi być jednak trochę miejsca.
Czetnik dzwoni, to jeszcze odbiorę pana Czetnika. Witaj Czetniku. Halo, czy się słyszymy? Witaj. Dzisiaj taka audycja technologiczna. Ja się dziwię, że dzwonisz, bo ty jesteś raczej historykiem. Nie wiem, czy z wykształcenia, ale znasz się bardzo dobrze na historii, politologii, geopolityce, a tutaj bardziej technologiczna, bo raczej wiedza geopolityczna nie zmieni mocno życia naszej cywilizacji. Chyba że się mylę. A jednak taka technologiczna zmiana tych rzeczy, wynalazków technologicznych nasze życie bardzo mocno zmienia i życie całej cywilizacji.
[01:48:05] - Tak. Fakt, że ja może nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale coś tam mogę się wypowiedzieć.
[01:48:11] - A robisz jakieś urządzenia?
[01:48:13] - Nie robię dlatego, że akurat nie mam warunków, za bardzo takiego warsztatu nie mam. Idzie sobie zorganizować, żeby czymkolwiek się zająć. Dlatego nawet nie myślę o zbieraniu materiałów pod coś. Ale też mówiłeś taką jedną rzecz, że ludzie nie chcą nic robić, bo wszystko mają niby w sklepie. Tylko że człowiek, który nie jest bogaty i mi się wydaje, że już raczej klasa wyższa może sobie pozwolić na jakikolwiek warsztat, taki porządniejszy, bo średnia to nawet nie.
[01:48:48] - Nieprawda. Ja dziś udowodnię, że bez problemu można i opowiem o coś.
[01:48:53] - Tak, tylko co oni mogą zrobić za rzeczy? Czy oni mogą zrobić coś nowego tak naprawdę, czego jeszcze nikt nie wymyślił? Takie rzeczy bardziej odtwórcze, wzorowane na rzeczach istniejących. Tak jak podałeś przykład z tym mikroskopem. Mikroskop został stworzony przez naukowców z porządnym zapleczem, z finansami i został potem powtórzony przez tego, który się na tym mniej więcej znał, poznał jak to działa i zebrał sobie materiały na własną rękę. Jednak nie on wymyślił ten mikroskop.
[01:49:32] - Raczej tak. Odtwórczo w sensie takim, że te rzeczy, które ktoś zaprojektował, zrobił i przedstawił, natomiast później rozwijanie tych pomysłów może stworzyć nowe rozwiązania i nową jakość może dać. Trudno oczekiwać, że ktoś na przykład weźmie toster i z tego tostera zrobi rakietę kosmiczną. To jest mało prawdopodobne, prawda? Ale jeżeli weźmiesz, dajmy na to technologię Keshe. Można się z niej śmiać czy nie śmiać, ale dajmy na to, że weźmiesz tą technologię Keshe i będziesz modyfikował ją, przerabiał, próbował różnych rzeczy. Dołożysz do tego na przykład liftera, o którym sobie powiemy zaraz. Dołożysz do tego różne rzeczy z innych dziedzin, połączysz, będziesz eksperymentował i może ci się uda zrobić rakietę, ale nie na paliwo takie, jakie znamy, tylko na zupełnie inne rozwiązania, które dzisiaj są dla większości ludzi niewyobrażalne. Dla nas wyobrażalne, bo ja sobie to wszystko wyobrażam i nawet myślę, że tak to będzie działało. Trudno sobie wyobrazić, że w kosmosie latają rakiety na wodór i tlen.
Paliwo ciekłe, gdzie paliwo stanowi dziewięćdziesiąt kilka procent rakiety. To jest niemożliwe. Czytniku jesteś?
[01:50:59] - Jestem. Mnie się to jeszcze technologia Keshe. Akurat tutaj nie będę wchodził w dyskusję na temat działa, nie działa i jak działa. Tylko że mnie się wydaje, że to jest taka konkretna rzecz, można powiedzieć, którą się przedstawia jako otwartą do modyfikacji, że każdy może sobie eksperymentować z tymi wszystkimi gansami i tak dalej i wyjdzie mu coś nowego. Ale większość rzeczy, które się wytwarza prywatnie, to właśnie te odtwórcze. Na przykład niby broń jest tylko w sklepach z bronią, niby tylko z fabryk, a jakby się uprzeć, to można zrobić u siebie w domu. Tylko że to zależy od warsztatu. Można zrobić prymitywne konstrukcje, można zrobić też coś, co bardziej przypomina broń z fabryki.
[01:51:51] - No tak, ale zanim do fabryki coś trafi, zawsze to wymaga testów, projektowania tego wszystkiego. Zobacz, pewnie pamiętasz, jak się rozwijała technologia samolotów odrzutowych. Samolot odrzutowy nie był wynaleziony przez Niemców, tylko przez Rumunów. Rumuński konstruktor, już nie pamiętam jego nazwiska, ale go wynalazł. Zaproponował po raz pierwszy samolot odrzutowy. Mogę się mylić, ale z tego, co czytałem, to tak było. Natomiast Niemcy znali ten pomysł i go udoskonalili na tyle, że zbudowali pierwszy działający model samolotu odrzutowego. Pierwszy latający samolot zrobili bracia Wright. Tam są takie dyskusje, czy oni, czy jeszcze ktoś inny był przed braćmi Wright. Przyjmuje się, że bracia Wright byli pierwsi.
Być może ktoś jeszcze był przed nimi, ale to jest dyskusyjna sprawa. Natomiast jeszcze przed nimi było mnóstwo ludzi, którzy próbowali konstruować skrzydła. Chociażby Leonardo da Vinci już proponował i helikopter, proponował właśnie samolot. Oczywiście na tyle, na ile mógł. To był XV wiek. Leonardo da Vinci, XV-XVI wiek. Nie był w stanie zrobić takich rzeczy. On tyle, na ile mógł, to było genialne. Natomiast nie zrobił działającego modelu. Jako pierwsi bracia Wright zrobili to dużo lat po Leonardo da Vinci.
I tak samo jest z samolotem odrzutowym. Ale żeby Niemcy to zrobili, to musieli mieć mnóstwo prób, mnóstwo obliczeń i testów i pomysłów nowych, żeby to wszystko zrealizować. To nie jest taka prosta sprawa. Tak samo z rakietami. Idea rakiet już była w XIX wieku znana, natomiast nikt nie wiedział, jak to do końca robić. Robili różni badacze. Konstanty Ciołkowski był taki, który proponował różne rozwiązania z rakietami, ale inni byli bardziej tacy konstruktorzy konkretni. Już nie pamiętam nazwisk, ale chyba Korolow w Rosji był. Trzeba byłoby sprawdzić te nazwiska wszystkich w różnych krajach i w Stanach też. Zapomniałem teraz nazwisko tego za JPL, który odpowiadał, który stworzył.
JPL to są jego inicjały. Taki okultysta, który też zajmował się technologią rakiet. Twórca, można powiedzieć taki duchowy NASA. Okej, dobra, to zostawmy tą sprawę.
[01:54:48] - Co do takich właśnie technologii, to, że one są opóźnione we wprowadzeniu czy nie da się ich zrobić, to wynika albo z rzeczy, że po prostu jeszcze nie ma się takich możliwości. Jest teoria, ale nie ma możliwości, żeby coś poskładać albo nie ma środków. Ewentualnie też najgorsza sytuacja, kiedy Elity konserwatywne wobec technologii, po prostu przez zacietrzewienie ideologiczne nie chcą. Uprą się i nie chcą. Taki przykład z samolotami. Jeszcze zaraz przed rozpoczęciem pierwszej wojny światowej marszałek francuski Ferdinand Foch powiedział, że samolot to jest ładna zabawka, ale wojsku się nie przyda.
[01:55:37] - A mogę jeszcze coś dopowiedzieć? Bo ja zawsze to wszystkim mówię i to zostało mi wryte w mózg. Wiesz, co powiedział Napoleon Bonaparte?
[01:55:48] - Zależy kiedy.
[01:55:49] - Nie wiem, który to był rok. 1700 któryś, czy początek 1800. Przełom XVIII i XIX wieku. I co powiedział jednemu, to był chyba Francuz, ale nie jestem pewny, czy Brytyjczyk, czy Francuz. Twórca pierwszych łodzi opartych o parę, o silnik parowy. I co powiedział mu Napoleon? Wiadomo, wtedy parowce praktycznie nie istniały. Dopiero były w projektach. I co powiedział Bonaparte jemu? Że ty chcesz rozpalić ognisko pod podkładem i przeciwstawić się sile wiatru.
Daj spokój, nie wierzę w te bzdury. Daj spokój tym bzdurom. Szkoda czasu mojego na te brednie. A później wszyscy wykorzystywali parowce i później wykorzystywanie, też przecież ognisko, tylko takie na inną trochę skalę, diesli. Ale przecież parowce były przez większą część czasu w XIX wieku. To one wyrzuciły poza nawias żaglowce. Statki parowe, stalowe. Sorry, że tak przedłużyłem, ale to tak pięknie właśnie jak Napoleon mówił. Jeden z genialnych dowódców, genialnych strategów, a jednak też nie docenił broni, technologii.
[01:57:26] - Jeszcze były dość szeroko stosowane w czasie pierwszej wojny światowej. Bardzo świetnie się sprawdzały jako rajdery i statki pułapki.
[01:57:37] - Parowce?
[01:57:39] - Żaglowce, parowce też.
[01:57:40] - Żaglowce.
[01:57:41] - Ale nawet żaglowce. Po prostu to było dlatego, że na przykład niemieckie łodzie podwodne, raczej kapitanowie niemieckich łodzi podwodnych mieli taki rozkaz, że muszą zatapiać po pierwsze wszystko, co pływa na wodach, nieograniczona wojna podwodna. Po drugie muszą też, żeby potwierdzić zatopienie, zdobyć dokumenty z okrętu, który zatopili.
[01:58:10] - A musieli się ujawnić wtedy, tak? Że podpływali, żeby wziąć dokumenty, ujawniali się i wtedy ich bombardowali.
[01:58:18] - Dokładnie tak było. Żaglowce wyglądały niewinnie, to czasami nawet po prostu nie torpedowano ich, tylko próbowano z działa, a okazało się, że sam żaglowiec jest uzbrojony i U-Boot nie miał szans w starciu. I właśnie tak chciałem teraz zmienić temat, odnieść się do końcówki tematu audycji, czyli dlaczego cywilizacja niemal stoi w miejscu? Skoro cywilizacja stoi w miejscu, to z czym walczył Unabomber, Ted Kaczynski, który wysyłał bomby. Co mam mówić? To jest znane. To z czym on walczył, skoro nie ma postępu?
[01:59:02] - Ja mówiłem, że niemal stoi w miejscu, ale rozwija się tylko w tych technologiach, które służą ludzkości. Nie do końca służą ludzkości, tylko bardziej wąskim grupom. Czyli przede wszystkim rozwija się, jak to można powiedzieć, czy genetyka, czy tak zwany transhumanizm, czyli próby przedłużania życia jednostkom. Mówię próby, bo to się nie udaje, ale próbują. Chociażby przecież Rockefellerowi już szósty raz robili operację na sercu, czy tam któryś, jakieś zastawki wstawiali czy coś i przecież ponad 100 lat i jeszcze chłop żyje, jeszcze jakoś zipie, więc jakoś tam dają radę, ale nie do końca, bo on ledwo. To nie jest, że on jest cyborg chodzący i tak dalej, tylko na wózku inwalidzkim jeździ. Można tak powiedzieć, że cyborg, bo na wózku jeździ, jest przykuty do wózka. Ale tak już na serio mówiąc, to w pewnych tylko działkach się rozwija. Natomiast ogólnie to jest jednak dramat. Jak samochodami jeździliśmy pod koniec XIX wieku, to dzisiaj też jeździmy tymi samymi technologiami, troszeczkę inaczej.
Ilościowo rozwiniętymi, ale nie jakościowo. Czyli dalej spalamy paliwo, dalej są te same silniki, tylko że dużo sprawniejsze, ale jakość jest ta sama. Nie latamy w powietrzu w tym sensie, że nie mamy indywidualnego transportu powietrznego, tylko mamy dalej transport lądowy, tak jak mieliśmy pod koniec XIX wieku.
[02:00:49] - Ja akurat się nie zgodzę z tym, że miarą postępu jest to, żeby każdy miał prywatnego jumbo jeta czy helikopter i mógł sobie latać tak jak w wyobrażeniach o XXI wieku, gdzie w radzieckich szkołach dzieci rysowały ludzi z jetpackami, że będą sobie latać, bo będzie tak fajnie w przyszłości. A te technologie, które-
[02:01:15] - A nie byłoby to wygodniejsze? Zobacz, jaki sens jest. To jest naprawdę technologia. Jeżeli ktoś sobie zda sprawę, jak prymitywna technologia dziś używana, że to się w głowie nie mieści. Jak kosmita przylatuje, to mówi: „Jacy debile. Półtorej tony samochód, żeby przewieźć stukilogramowego człowieka, który 15 razy więcej waży, żeby gościa przerzucić z jednego miejsca na drugie. Jeszcze stoją w tych korkach”. Wszyscy mają takie, a niektórzy jeszcze cięższych używają samochodów, cięższych, ale to do przewożenia, to już proporcjonalnie korzystniej wychodzi. Jak tir bierzesz czy coś, to jeszcze proporcjonalnie okej. Ale takie osobówki to jest kompletny absurd.
A jak jakaś kobieta waży czterdzieści parę kilogramów, a samochód ma dwutonowy, to zobacz, jaka niekonsekwencja w działaniu bzdurna. Marnowanie środków i wszystkiego dookoła. Więc o to mi chodzi. Nie wiem, czy to kumasz, że to, co rysowali Ruscy, to naprawdę jest logiczne i to powinno w tym kierunku iść. Jeżeli mamy technologię, o której mówimy, czyli antygrawitacyjną, to zapewne takie rzeczy. Zresztą mówi się już o tym, że na przykład latających ludzi ludzie widzieli. Ludzie widzieli jakieś latające istoty. Być może taka technologia już istnieje i sobie niektórzy ludzie tak mogą podróżować. To jest dużo wygodniejsze. Tylko ja nie mówię o jetpackach rakietowych, tylko to są antygrawitacyjne, które zupełnie inaczej, na innej stopie działają.
Są bezpieczne.
[02:02:54] - Do tego dość sceptyczny, dlatego że jeśli taka technologia, załóżmy, istnieje, to w tak ograniczonych ilościach i widać nie da rady tego tak masowo robić, bo moim zdaniem te jednostkowe mówienie, że się kogoś tam widziało, to nie jest jeszcze żaden dowód. Dlaczego armia jako armia tego nie używa tak masowo? Moim zdaniem dalej to są takie wyobrażenia właśnie na poziomie radzieckich filmów science fiction lat 80.
[02:03:28] - Wydaje mi się, że nie. Są ludzie, którzy mówili, którzy uczestniczyli w robieniu samolotu Aurora. On jest nieużywany, teoretycznie nieużywany. To jest samolot naddźwiękowy. Naddźwiękowy to mało powiedziane. Jest hipersoniczny, czyli hiperdźwiękowy, który być może 10 machów, może więcej. On porusza się w rozrzedzonym powietrzu, próżni, więc dlatego nie rozgrzewa się, może osiągać bardzo wielkie prędkości. Po prostu laserem rozprasza powietrze i przemienia powietrze w plazmę, a plazma ma ładunek elektromagnetyczny i dzięki temu magnesy, które są na kadłubie tej Aurory, mogą rozsuwać powietrze i ona się porusza. Ma napęd zbliżony do napędu rakietowego V1, V2, czyli rakiety, które mogą się poruszać w małej ilości tlenu. Coś takiego.
Nie znam się na tym za bardzo, ale ta Aurora ma paliwo troszkę inne. Coś bardziej na poziomie tych rakiet V1. Coś takiego. Czyli impulsowy silnik, czyli nie spalinowy.
[02:04:37] - One nie były tak wcale dobrze rozwinięte, dlatego że zasięg był bardzo mały jak na takiego rodzaju broń.
[02:04:46] - Nie, ja tylko mówię o tym silniku, który jest w rakiecie. Tylko o to mi chodziło, bo ten samolot Aurora zupełnie inaczej. On nie może korzystać z powietrza tak jak wykorzystują powietrze samoloty odrzutowe.
[02:05:09] - On jest w ogóle gdzieś wykorzystywany?
[02:05:10] - Oczywiście, do rozpoznawania na pewno. Tylko on jest utajniony. To jest top secret. To jest technologia top secret. A jeszcze jest technologia above top secret, czyli ta w Strefie 51. Samolot Aurora jest używany, podejrzewa się, od końca lat 70. Czyli końca lat 70., w latach 80. już był. Nie wiem, co dzisiaj mogą mieć. To jest samolot następca tego SR-71 czy 51?
Blackbird. Blackbird był pod koniec lat 50. używany.
[02:05:42] - To jest takie tajne, że nikt o tym nie wie, tylko piszą o tym na Wikipedii.
[02:05:48] - Gdzie? O Aurorze na Wikipedii?
[02:05:50] - Dokładnie tak.
[02:05:52] - Ale co tam opiszą, to napiszą, że to bzdura jest.
[02:05:54] - Dokładnie to, co ty powiedziałeś.
[02:05:57] - Że bzdura, tak?
[02:05:58] - Nie. Toćka w toćkę to, co powiedziałeś, że następca tego i tamtego samolotu, że używany do rozpoznania.
[02:06:05] - Ja tego nie pisałem akurat. Widzisz, przechodzi to do Wikipedii, te rzeczy, które są ze spisku, bo to jest wiedza spiskowa w 100%. Tego nie napisze ci żadne czasopismo wojskowe o tym i tak dalej, bo to jest top secret. Top secret oznacza, że to jest na poziomie, jakby to było w latach 40., to było na poziomie bomby atomowej. UFO na przykład jest above top secret. UFO, kosmici, te wszystkie rzeczy są jeszcze ponad bronią jądrową. Zresztą o tym powiedział urzędnik kanadyjski, który dostał właśnie informację od ludzi ze Stanów Zjednoczonych, że UFO ma wyższy priorytet. Tę informację dostał i on przekazał. Po prostu miał zachować też w tajemnicy ten kanadyjski urzędnik z Ministerstwa Radiokomunikacji. On się nazywał pan Smith.
Walter Smith chyba. Walter Smith, ale Smith miał na nazwisko, z tego, co pamiętam. I mówił, że jest na wyższym poziomie tajności niż bomba atomowa. To było w latach 40. On o tym mówił. Koniec 40., początek 50. I tak samo ten Aurora. Nie, Aurora nie ma takiego poziomu tajności jak UFO, ale to jest top secret. Za to mogą zabijać. To jest poziom wyższy nawet niż to, co wykradł WikiLeaks plus Edward Snowden razem wzięci.
Top secret jest jeszcze wyżej.
[02:07:44] - Tylko że skoro jest takie top secret, to o tym jakoś nie wiadomo. Najpotężniejsza siła militarna świata, armia Stanów Zjednoczonych, mająca potężny wywiad i kontrwywiad, nie może ochronić takiej informacji. I ty o tym mi możesz powiedzieć teraz w rozmowie, a na przykład nie powiesz mi, czym zajmuje się Departament Pierwszy Polskiej Agencji Wywiadu.
[02:08:08] - Polskiej?
[02:08:09] - No tak.
[02:08:11] - Powiem ci, musiałbym sprawdzić.
[02:08:12] - Nie sprawdzisz, bo tego właśnie nie ma. To jest utajnione.
[02:08:17] - Ale to gdzieś-
[02:08:18] - Możesz pomyśleć jedynie, ale nie możesz mi tego powiedzieć tak pewnie.
[02:08:22] - Na 100%. Tak samo z Aurora też nie ma na 100% wiedzy, bo nie ma planów, nie ma odtajnionych informacji, nie ma tak zwanych blueprintów tego samolotu, nie ma wielu rzeczy po prostu. Jest tylko informacja o tym samolocie, taki mniej więcej pi razy drzwi, jego osiągi, sposób działania, na jakiej zasadzie działa. Bo to ujawniają ludzie, którzy pracowali w tych tajnych projektach właśnie nad tym. Ale oni nie pracowali nad całym samolotem. Dzisiaj się tak nie pracuje. Oni mieli tylko jakąś działkę i oni nie są na 100% pewni nawet, czy budowali dla samolotu Aurora, ale mówili, że budowali taki i taki silnik impulsowy, to i opisują i mówili, że najprawdopodobniej właśnie w tym może być to użyte. Na takiej zasadzie są whistleblowerzy, więc to nie jest takie jednoznaczne, ale jednak jak wszystkie klocki składasz, wychodzi ci jasny przekaz tego. Zresztą to było mówione już w latach 90., o tym się mówiło, już nawet w latach 80. były jakieś przebłyski, a w latach 90.
już o tym się mówiło w miarę otwarcie, o tej technologii. Ale mówię, nie ma szczegółów. Co z tego, że było wiadomo o bombie atomowej po wybuchu, to już wszyscy wiedzieli, że jest, ale nie było szczegółów tej bomby atomowej dokładnie.
[02:09:48] - Znaczy Stalin wiedział jeszcze przed wybuchem.
[02:09:52] - Tak, wywiady mogły wiedzieć. Oczywiście, tam mnóstwo ludzi pracowało, przecież setki tysięcy osób, ponad 100 tysięcy osób pracowało.
[02:10:02] - Co do tego samolotu, to trzeba wziąć pod uwagę też fakt, że to może być dezinformacja. Program reaganowskich Gwiezdnych Wojen też nie był supertajny. Superbroń, zniszczymy Związek Radziecki, a tak naprawdę to wszystko było wymyślone. Tak samo ten samolot równie dobrze też mógł być wymyślony w ramach wyścigu zbrojeń.
[02:10:22] - Zadam ci pytanie. Jeżeli takiego samolotu nie ma, to potwierdzasz, że się kompletnie już cofamy. Ze względu na to, że w tej chwili najszybsze samoloty są dwa razy wolniejsze niż samoloty z lat 50. Więc jest coś nie tak. Nie możemy się tak cofać. Najszybsze dzisiaj samoloty są dwa, dwa i pół raza wolniejsze niż Concorde. Dobrze mówię? Concorde już nie latają, więc samoloty, jeśli chodzi o szybkość przerzucania ludzi czy transportowania ludzi zmalał o dwa razy, ponad dwa razy. Natomiast militarnie zmalało to też dwa czy dwa i pół raza. To jest dramat jakiś.
Tak nie ma. Buduje się coraz szybsze samoloty, coraz sprawniejsze, tylko się to utajnia, bo nie wykorzystujesz najnowszej technologii wojskowej do jakiejś wojny nietotalnej. Dopiero jeżeli następuje wojna światowa, że z mocarstwem równym sobie walczysz, to dopiero wtedy, jeżeli walczysz na swoim terytorium czy po prostu jest już zagrożenie, że do twojego terytorium dojdą, tak jak była wojna z Niemcami, to wtedy dajesz wszystko, co masz. Tak jak Amerykanie wystawili broń atomową, a Niemcy wystawili rakiety, wystawili odrzutowce i jakieś inne też rozwiązania. Niektórzy mówią foo fightery też, że były. Tego nie wiemy do dzisiaj. Nie użyli broni chemicznej. To jest zagadka do dzisiaj, ale prawdopodobnie były już podpisane umowy, że Niemcy nie będą totalnie zniszczone, jak nie użyją broni chemicznej, a jak użyją broni chemicznej, to totalnie zostaną zniszczone przez aliantów.
[02:12:10] - Nikt nie użył broni chemicznej w czasie II wojny światowej, bo akurat jeśli chodzi o tą sprawę, to przestrzegano konwencji.
[02:12:19] - Umówmy się, Niemcy i konwencja. Jakby chcieli, przecież wymordowali miliony ludzi, cywilów mordowali w swoich obozach. Przestrzeganie konwencji? Tak samo Rosjanie też żadnych konwencji nie przestrzegali. Strzelanie w tył głowy jeńcom to nie jest przestrzeganie konwencji. Łamane były na każdym kroku podczas II wojny światowej.
[02:12:42] - Po pierwsze nie musieli nic przestrzegać, bo nic nie podpisali. Po drugie polscy oficerowie, oczywiście to była zbrodnia, ale oni nie byli jeńcami wojennymi, bo nie było wojny polsko-radzieckiej.
[02:12:55] - Tak czy inaczej była zbrodnia. Nie wiem, jak to było. Na pewno wbrew konwencjom.
[02:12:59] - Co do samolotów, to przykładowy tutaj F-35, myśliwiec współczesny osiąga prędkość maksymalną niby 1,8 macha.
[02:13:13] - A ile Blackbird? Bo to jest jawne.
[02:13:18] - Tak, to jest jawne.
[02:13:20] - Z końca lat 50., tak?
[02:13:23] - Nie, ten jest współczesny. 1,8 macha. Lat 50.
[02:13:29] - Lockheed SR-71 Blackbird. Ile on tam miał?
[02:13:34] - Z końca lat 50., z czasów wojny w Korei to wyciągały gdzieś poniżej tysiąca kilometrów.
[02:13:42] - Ale mówmy o najlepszych samolotach, a nie o jakichś, wiesz. Zaraz, tutaj gdzieś. 3,3 macha miał maksymalnie.
[02:13:58] - Ale jaki samolot? Wojskowy?
[02:14:00] - Wojskowy z 1959 roku.
[02:14:03] - Jaki dokładnie?
[02:14:04] - Blackbird. SR-71 Blackbird. Pierwszy oblot 1959, chociaż oficjalnie w latach 60. gdzieś, ale był do 1976 używany. Patrzę, tu jeszcze jest-
[02:14:28] - No jest, oczywiście, tylko jest tak, że porównujemy myśliwiec z samolotem dalekiego zasięgu i rozpoznania. To tak jakbyśmy porównywali aktora z Hollywood z aktorem z porno.
[02:14:38] - No tak, a Aurora nie jest myśliwcem. Aurora jest właśnie samolotem rozpoznania. Także jeżeli uznajemy, że faktycznie tu się zatrzymaliśmy na tym pułapie, to tak jest. Tak jak mówię, później niby on został zastąpiony bardzo podobnym samolotem, czyli pod koniec lat 50. i w latach 60., później w latach 70. jakiś był nowy model tego, powiedzmy Blackbirda i potem długo, długo nic. I co? I w tej chwili mamy te same samoloty rozpoznania. To jest najszybszy samolot. To jest Lockheed YF-12.
On zastąpił właśnie Blackbirda. Wygląda praktycznie tak samo, troszeczkę udoskonalony, ale bardzo podobny. Dla mnie to się nie trzyma kupy to wyjaśnienie. Według mnie są tajne projekty i są rzeczy, które są utajnione. Po prostu nieznane. Widzę czasami na przykład niewidzialność. Niewidzialność istnieje. W tej chwili jest używana przez armię amerykańską. Jest kilka filmików, które można sobie znaleźć, gdzie widać. Też można powiedzieć, że to jest propaganda, że tego nie ma.
Ja sądzę, że jest, bo to nie jest jakaś technologia kosmiczna. Zresztą są jeszcze inne filmiki. Było takie znane głośne zabójstwo jednej, to była Japonka? Nie, to była chyba Chinka, która została w Stanach Zjednoczonych zabita w bardzo dziwny sposób i widać było, że ona z kimś rozmawia, z jakąś niewidzialną istotą. Można powiedzieć, że to wszystko duchy były i tak dalej zwalić, ale widać, że ona pracowała w jakichś dziwnych firmach. Jak ona się nazywała? Lam? Elaine Lam? Zaraz powiem, jak ona się nazywała ta dziwna śmierć. Elisa Lam.
Wpiszcie sobie Elisa Lam i zobaczycie. Ona pracowała właśnie. Zamordowana. Niby była turystką, 21 lat miała, ale podejrzewa się, że mogła gdzieś pracować w jakichś dziwnych firmach czy coś. Choroba wie, o co chodziło dokładnie, ale stwierdzono, że była chora psychicznie. Być może właśnie czy pracowała, czy była związana gdzieś z tymi technologiami, albo miała kontakt z kimś, kto pracował przy tych technologiach. Po prostu dziwnie. Możecie sobie zobaczyć, wszystko ocenić. Jest Elisa Lam, jak piszecie. Także jest dużo takich poszlak, które świadczą, że technologie niewidzialności są wdrażane, że to nie jest na zasadzie, że ktoś znika z naszej rzeczywistości, że staje się duchem, tylko po prostu czapkę niewidkę nakłada, gdzie znika dla naszych oczu.
Czy to jest użyta technologia fizyki kwantowej, zjawiska tunelowania, czy nie wiem, jak to się określa, że światło przechodzi przez ciebie. Nie przez ciebie. Czy tak można określić, że przechodzi i wychodzi. Czy opływa? Nie wiem. Jest po prostu tak, że tego światła nie przechwytujesz. I jest inna technologia, taka prostsza, bardziej prymitywna, czyli na zasadzie wyświetlaczy. Ta technologia na zasadzie wyświetlaczy myślę, że raczej nie jest wykorzystywana, tylko właśnie technologia z tej fizyki kwantowej ze względu na to, że ona jest skuteczna pod każdym kątem. Natomiast ta z wyświetlaczami bardziej przypomina Predatora. Nie wiem, pamiętasz film może „Predator”?
Jak on tam stosował maskowanie. I on właśnie ma takie maskowanie bardziej przypominające wyświetlacze OLED. Czyli masz taką niewidkę, nie tylko czapkę, ale powiedzmy tą czapkę niewidkę, strój taki niewidzialności i on składa się z wyświetlaczy, które wyświetlają ci to, co dokładnie jest za tobą. Czyli ten strój składa się z kamer i wyświetlaczy. Razem wziętych. Czyli trochę takie oszustwo. I to jest mniej skuteczne. Coś bardziej à la Predatora przypomina, nie? Można gdzieś się wpatrzeć i wypatrzeć tego predatora, że on tam gdzieś jest, gdzieś chodzi, że się zmienia, załamuje się to światło jakoś tak nieładnie. Te wyświetlacze niedokładnie to pokazują.
A w tej fizyce kwantowej jest tak, że one wpadają, jakby światło w dziurę, nie znam się, elektronową czy jakoś, że nie jest pochłaniane po prostu przez elektrony. Te fotony nie są pochłaniane kompletnie, tylko przechodzą. I dlatego wtedy jak przez sito, jesteś dla światła sitem. Tak jak na przykład dla promieniowania elektromagnetycznego, radiowego człowiek jest sitem i promieniowanie radiowe przechodzi jak przez sito. Czy komórkowe czy inne. Komórkowe już atak nie, trochę zatrzymuje człowiek i przez to źle oddziałuje na organizm. Ale promieniowanie radiowe przechodzi przez człowieka bezproblemowo.
[02:20:46] - Wspomniałeś też wcześniej, że taka technologia wojskowa, taka tajna i nowoczesna nie jest używana w lokalnych konfliktach czy takich na małą skalę konfliktach.
[02:20:58] - Tak. Te samoloty. Wiesz, dlaczego nie jest używany taki samolot Aurora?
[02:21:04] - Albo może jest, tylko że jako on jest do rozpoznania, to nie wchodzi w interakcje z niczym.
[02:21:09] - Możliwe, ale na przykład jeżeli jest, to na pewno rzadko jest używany ze względu na to, że mogłaby się gdzieś jakaś, może nie tyle rakieta, ale ktoś może laserem by próbował zestrzelić ten samolot, bo rakiety mogą być zbyt wolne. Rakieta ma pięć, sześć tysięcy kilometrów na godzinę. Może jakieś szybsze są, ale rakiety nie są. Natomiast mogą być jakieś zakłócacze, jakaś grafitowa broń. Różne są, o których nie mamy pojęcia tak naprawdę. Ale laser znamy.
[02:21:38] - Mogą do niego strzelać energią tajfunu jak do WTC.
[02:21:42] - Na przykład. Ale zastosować laser można i takim laserem nie uniknie Aurora lasera mocnego, bo laser taką aurorę może zestrzelić. I wtedy jest taki problem, że ta technologia, jeżeli spadnie i tacy Ruscy czy jakiś inny kraj po prostu zbierze te szczątki, to tajność już tej technologii nie ma. Tak jak pamiętasz pewnie AK. Żołnierze AK polscy zabrali rakietę, która nie wybuchła, którą Niemcy testowali i zawieźli ją, części tej rakiety. Operacja niesamowita. Zawieźli ją do Wielkiej Brytanii. Udało ją się przemycić. Niesamowite to było. Zresztą chyba wylądował samolot brytyjski w Polsce, załadowano to i wystartował.
Z problemami oczywiście, ale udało się, że wystartował. Tam były problemy z wystartowaniem. Już nie dali rady. To historie takie historyczne. Ja nie jestem specem od tego, ale wiem, że to na film się nadawałoby. I zawieźli do Wielkiej Brytanii, a tam mnóstwo naukowców było. Zresztą Chamberlain. Nie, Chamberlain to był premier. Już nie pamiętam nazwiska tego naukowca, szefa takiego naukowego, ministra do spraw nauki czy do tych spraw. I on mówił, że to jest niemożliwe, że Niemcy mają rakiety, że w ogóle rakiety są niemożliwe, że to jakaś bzdura i tak dalej.
I przez to, że tak długo nie wierzyli, AK nie wierzyli w istnienie rakiet, bardzo dużo ofiar było w Londynie. Mogło być dużo mniej, bo Brytyjczycy mogli się do tego przygotować, ale byli trochę zaskoczeni. To znaczy wiedzieli już potem, ale mieli mało czasu, że Niemcy dysponują tą bronią dzięki AK, Polakom, którzy przekazali tą rakietę, ale mieli już mało czasu na przygotowanie się.
[02:23:40] - Jeszcze bym chciał wrócić do tych broni.
[02:23:43] - Do tych broni używanych.
[02:23:46] - Bo na przykład użyli nowoczesnego, jak na tamte czasy, samolotu bombowego F-117 i Amerykanie użyli go w-
[02:23:54] - W Jugosławii. I zastrzelili. W Jugosławii zastrzelili jednego.
[02:23:58] - Został zastrzelony. Dokładnie.
[02:24:00] - I przekazali Rosjanom.
[02:24:02] - Prawdopodobnie tak.
[02:24:04] - Że został przekazany. Tak, ale muszę ci powiedzieć, że większość technologii F-117 i B-2 to nie jest top secret. To była technologia secret i ona została już wykradziona przez pana Mariana Zacharskiego, Polaka i Ruscy tak naprawdę, ba, Ruscy, Polacy. Polacy mieli tą technologię nie w 100%, ale w dużej mierze. Opisane jakie materiały, co i jak. Została w dużej mierze wykradziona przez Mariana Zacharskiego dzięki panu Bellowi, naukowcowi, który miał dostęp do tych tajnych dokumentów i zresztą sam pracował nad tymi radarami, nad antyradarami, nad tymi powłokami. Był tam jednym z takich wyższych naukowców, którzy pracowali w tamtych projektach. Zresztą trochę Zacharski popełniał błąd, że Bell mu chciał jeszcze więcej dać jakichś rzeczy ciekawych, ale trochę polski wywiad, może nie tyle Zacharski, co ten polski wywiad, że się uparli na jakieś przestarzałe technologie, że chcieli bardziej informacji o przestarzałych technologiach te kilka klas niżej. I Bell mówi: „Ale po co wam takie technologie? Przecież tego już nikt nie używa.
Mamy to”. I się uparli na jakieś właśnie te zamiast te najnowsze, to brali te starsze. Ale mówię, wszystko tak jak w PRL-u działało, takie dziadostwo było, że tylko chcieli te jakieś Przestarzałe rzeczy. Może to nie było głupie, bo Polacy byli zacofani w stosunku do tych nowych technologii, że nie wykorzystali. Faktycznie, bo te, które wykradł Zacharski do Polski trafiły i naukowcy z WAT-u, z najlepszych uczelni polskich w ogóle nie wiedzieli, co to jest. To było o dwie klasy wyżej w stosunku do zrozumienia tego. To była tak daleko posunięta nauka już wtedy, w latach 80. To były 70., 80. lata. Więc dzisiaj to jest już naprawdę przepaść pomiędzy uczelniami, tymi standardowymi u nas, a tym, co się dzieje w ramach projektów secret i top secret.
To jest po prostu przepaść. Okej, Czetniku, czy coś, bo tak trochę-
[02:26:24] - Chciałbym przejść do tego, że-
[02:26:27] - Zmieniliśmy temat na dywagacjach takich co jest, co nie ma, to tego nie rozwiążemy. Ja chciałem rozmawiać o konkretach, bo widzę, wszyscy mnie wciągają w takie dyskusje trochę.
[02:26:36] - Jeśli chodzi o postęp technologiczny, to stąd można płynnie przejść do tego, że to, co najpierw pojawia się dla pewnej grupy, czy to dla wojska, czy to dla jakiejś innej, bardziej zamkniętej struktury, to prędzej czy później wyjdzie na rynek cywilny dla ludzi. I dużo jest technologii takich, na przykład jeśli chodzi o medycynę, protezy, że dawniej przecież ludzie byli albo przykuci do wózka, albo nosili jakieś nogi jak piraci, tak karykaturalnie są przedstawiani, że to kołek wbity w nogę, a teraz mogą naprawdę funkcjonować.
[02:27:12] - Zgodzę się. Protetyka to jest bardzo stara dziedzina i oczywiście były takie, ale to wszystko zależało od pieniędzy, tak jak dzisiaj. Jeżeli miał ktoś pieniądze, miał naprawdę z drewna zrobioną dobrą protezę ze zgięciami. Ludzie nie byli głupkami, że wstawiali po prostu kikuty takie. Też były, które mogły zginać się, pracować. To nie wymagało technologii kosmicznej, żeby takie rzeczy robić. Oczywiście one nie były sterowane myślą. Te protezy, tak jak dzisiaj się robi, to już jest pewna jakość, nowa jakość. Natomiast były jednak, które pozwalały. Na przykład można było widelcem szczepić czy coś, że mógł jeść ktoś.
Wszystko zależało po prostu od ceny. Piraci mieli z hakiem, takie proste rzeczy, bo nie potrzebowali jakichś bardziej skomplikowanych do robienia skomplikowanych czynności, bo musieliby zmieniać te protezy. Raz taką założyć, raz taką, raz taką. Nie było czasu na to. Ale to też myślę, że przedstawianie tego w formie tych piratów to bardziej na zasadzie komiksowej trochę, komiksowego przedstawiania.
[02:28:27] - Mi chodzi bardziej o to, że protetyka się rozwija moim zdaniem na tyle, że to z czasem staje się coraz tańsze i coraz lepsze.
[02:28:38] - Bez dwóch zdań, że dzisiaj materiały i wszystko jest, tylko że nadal jest to bardzo drogie, bo za pomocą patentów specjalnie zawyża się ceny wszystkie, prawda? Także to tak można powiedzieć, wychodzi. Okej, dobrze. Czy jeszcze o tych protezach masz propozycje na warsztat czy jakieś takie różne rzeczy? Bo będę musiał już o konkretach zacząć mówić.
[02:29:12] - Już będę kończył. Na zakończenie tylko powiem, że moim zdaniem trzeba przerwać tę blokadę technologii, którą te firmy stosują, że do nas to nie dociera, dlatego, że oni tego nie chcą i to ukrywają. Ja jestem za tym, aby bardziej działaniami politycznymi uwolnić to, niż aby na własną rękę próbować wbrew nim, prymitywnie, w swoim własnym warsztacie coś zrobić. Dlatego, że jeżeli ktoś ma pieniądze i całe zaplecze, to on będzie robił lepsze i więcej. Pojedyncza osoba zrobi gorszej jakości i nie będzie miał możliwości достиgnąć tych technologii produkowanych przez jakieś tam firmy. I to po prostu nie ma sensu. Trzeba uwolnić i ujawnić te technologie, które istnieją i które są tworzone.
[02:30:13] - Oczywiście, tak powinno być, ale to nie jest taka prosta sprawa, bo ci ludzie, którzy to ukrywają, nie są zainteresowani tym absolutnie.
[02:30:25] - Dlatego trzeba w jakiś sposób, to będzie taki banał trochę z mojej strony, ale nie chce mi się już bardziej rozwijać. Obalić ich po prostu.
[02:30:37] - Tylko jak to zrobić? To jest naprawdę bardzo skomplikowane.
[02:30:43] - Ale mi się wydaje, że to jest temat akurat na inne rozmowy, inne audycje.
[02:30:48] - Tak. Ja po prostu mogę pokazać, jak można budować te różne urządzenia, które na pewno otwierają XXI wiek. One były już czasami w XIX wieku proponowane i wcześniej. Natomiast to są rzeczy jeszcze niepoznane, bo nie można bawić się rzeczami starymi. Elektrostatyczna działa jak maszyna elektrostatyczna i budując ją zbudujemy dokładnie maszynę elektrostatyczną, czyli będzie robiła to, co robi maszyna elektrostatyczna, czyli tworzenie ładunków. To miało sens w XIX wieku. To było bardzo ważne urządzenie, ale na XIX wiek. Mamy dzisiaj XXI wiek, 200 lat później. Nie budujmy maszyn elektrostatycznych, ludzie. Bo naprawdę nie ma sensu.
Ja wiem, że może do szkoły można zbudować, żeby dzieciom pokazywać, ale my nie jesteśmy dziećmi. A dzisiaj studenci już na zaliczenie budują maszyny elektrostatyczne. Bój się Pana Boga, ludzie! Czy naprawdę nie ma nic lepszego? Dzieci, młodzież budują mikroskopy scanningowe w Stanach Zjednoczonych za dwieście pięćdziesiąt dolarów, a w Polsce maszyny elektrostatyczne budują. No przepraszam. W pierwszej setce wiesz, co się stało? Wiesz co się Czetniku stało? W pierwszej pięćsetce uczelni świata nie ma żadnej polskiej uczelni. Już wywalono wszystkie.
Przypadek? Spisek rosyjski. To jest Putin to dokonał.
[02:32:22] - Czy jest szansa, że wrócą do tego rankingu, jeśli zaczną studenci na zaliczenie skręcać pelpeny?
[02:32:31] - Nie wiem. Sądzę, że raczej nie wrócą.
[02:32:35] - Tak trochę zażartowałem sobie o tych pelpenach, ale mam takie pytanie, dlatego że stały słuchacz, którego filmik zresztą o tej instalacji widziałem, wspominał też o kimś, kto też zrobił swoją własną instalację i miał tam samowystarczalność, że przez dwa miesiące nie musiał nic płacić, bo wszystko sam sobie produkował i w ramach dowodu przedstawił skan rachunków. I nie zastanawiam dlaczego wszyscy, którzy próbują technologię Keshe tak mają opory przed zrobieniem tego samego. Cały czas mówią tylko, że sam sobie skręć, sam sobie sprawdź. Nic nie będę pokazywał. Czy też jak powiedział kapitan Tomek zapytany o dowody, powiedział: „Dowody to się skarży” i nic więcej nie chciał za bardzo przedstawić, czy to działa i w jaki sposób i jakie są efekty.
[02:33:44] - No nie wiem. Ja mam potwierdzenie tylko o działanie medyczne. To mam potwierdzenie od zaufanych osób, które znam osobiście. Tutaj mogę potwierdzić. Sam będę testował na sobie. Jakichś specjalnych problemów zdrowotnych nie mam, ale zobaczę. Coś może tam coś się poprawi czy coś.
[02:34:04] - Dzisiaj coś pokazujesz.
[02:34:06] - Dzisiaj tak. Miałem ostatnio gardło, coś poszło na gardło, ale jakoś ja mówię, jeżeli ja mam jakieś objawy choroby, to tylko na gardło mi idzie. Nie mam żadnej gorączki, do łóżka, nie muszę siedzieć w łóżku, ale mam problemy z gardłem, także było dużo gorzej. Najgorzej było w środę i myślałem, że będzie dramat, bo będzie się pogarszało. W środę było najgorzej, później czwartek trochę. Wczoraj było lepiej, no i dzisiaj jest jeszcze lepiej, więc normalnie mówię. Mam nadzieję, że jutro, że dotrwam jeszcze do końca tej audycji, bo chyba zdzera sobie totalnie gardło. No ale cóż, jakoś daję radę.
[02:34:45] - Idealna sytuacja, żeby sprawdzić, czy to zadziała na tobie. Dlaczego na szybko nie zrobiłeś sobie gansa wodora?
[02:34:51] - Nie mam możliwości na razie tutaj robienia. W warsztacie będziemy wszystko robili, także ja po prostu w tej chwili mam i remonty tutaj w mieszkaniu i tak dalej. Nie jestem w stanie nawet zagospodarować paru metrów kwadratowych, żeby cokolwiek tu zrobić, więc po prostu nie mam jak. To jest za małe mieszkanie, za dużo właśnie innych rzeczy, więc jest tutaj. Ale będzie tak, jak mówiłem, będzie po kolei. Ja zresztą nie będę się specjalizował w Keszyźmie, tylko w zupełnie innych wynalazkach, o których jeszcze sobie powiemy dzisiaj, które będę robił, bo miałem wizje senne, wizje tego i wiem chyba, w którą stronę trzeba iść. Po prostu czuję to. Tak mi się wydaje. No, zobaczymy, czy będą efekty. Jak będą efekty, to znaczy, że sny dobre rzeczy przyniosły, a jeżeli nie, no to nie.
No to będzie trzeba dalej próbować jakieś inne rozwiązania. Zobaczymy. A przynajmniej wiem, w jaką stronę pójść i co robić. No i zobaczymy. Jak będą efekty, to będą. Może nic się nie stanie. Może helikoptery będą wypuszczone natowskie na pola. Zobaczymy. Dobra, dzięki Czetniku.
[02:36:01] - Jeszcze tak z tymi helikopterami, bo to też takie słyszałem parę razy w twoich audycjach. No to też takie śmieszne, dlatego że nad moim domem też latało parę helikopterów, tylko wojskowych i jakoś nie uważam tego, żeby mnie śledzili.
[02:36:16] - Może jednak. Widzisz, dzwonisz do audycji, dużo wiesz, a to już jest niebezpieczna rzecz dla rządzących.
[02:36:22] - To akurat było przed tym, zanim w ogóle chyba nawet audycja ta istniała, bo jeszcze mieszkałem gdzie indziej. No to pamiętam, że z czeskiej strony przyleciał Mi-24 i leciał centralnie nad moim domem, więc ciebie ścigają, a mnie latające czołgi z rakietami, więc jestem w większym zagrożeniu.
[02:36:45] - Jasne. Dobra, dzięki Czetniku. Trochę przedłużyliśmy, ale myślę, że ciekawy temat.
[02:36:51] - Twoich eksperymentów z technologiami.
[02:36:53] - Dobra, dobra. Dzięki za te informacje. Miłego weekendu życzę. Trzymaj się. Cześć. Hej. No troszkę się przedłużyła rozmowa, także wybaczcie. No ja trochę nie kontroluję tego. Jestem gdzieś w innym wymiarze. Myślę o jakichś innych sprawach, takich.
Także. Dobrze. Tutaj widzę, że sceptyk numer jeden dzwoni. No nie będę odbierał sceptyka teraz, bo będziemy musieli sobie porozmawiać o wynalazkach. Co robić? Co robić? Mam tu dokładnie wszystko wypisane. Mam jeszcze nazwisko. Wrócę do tej osoby. Nazywała się Jack Parsons.
JPL, ta Jet Propulsion Laboratory jest wymyślone na cześć jego. Oczywiście, że niby JPL Laboratory, a to jest Jack Parsons Laboratory, które oficjalnie zostało nazwane Jet Propulsion Laboratory. On się zajmował rakietami jeszcze przed wojną. Był chemikiem i zajmował się rocket science, czyli zajmował się rakietową techniką. Był okultystą. Poza tym chyba znał się też z L. Ron Hubbardem. To wiecie pewnie, kto to z scientologów założył. Co ciekawe, chyba Janusz Korwin-Mikke też się znał z L. Ron Hubbardem.
Przypadek. I z tego, co wiem, chyba też się kontaktował, może się mylę, gdzieś widziałem z panem Aleisterem Crowleyem. To był jego mentor. Aleister Crowley był mentorem Parsonsa. Nie wiem, czy się widzieli, bo chyba on już wtedy był bardzo stary, Aleister Crowley, ale może. Mieli szansę się zobaczyć w każdym razie. Dobra, zostawmy pana Jacka Parsonsa i przejdźmy do wynalazków, które można robić. Mówiłem już o Tesli, jeszcze do Tesli wrócimy, ale mówiłem o czymś, co jest do dzisiaj jednym z najbardziej efektownych rzeczy, które możecie zrobić. Możecie zrobić w domu latający spodek, ale naprawdę latający spodek, nie jakieś, za przeproszeniem, pierdoły. Wybaczcie mi, te wszystkie drony, które się robi, to fajnie, one fajnie latają i tak dalej, ale to jest technologia przedpotopowa.
Tak naprawdę te drony można było zrobić w XIX wieku, jakby się ktoś postarał. Oczywiście tu wszyscy nie wierzą, że można było. Oczywiście, że można było, tylko trzeba było wiedzieć, jak to zrobić. Technologia była do tego, ale nie było wiedzy, jak to zrobić. W XIX wieku, żeby połechtać was, powtarzam, zresztą tydzień temu też o tym wspominałem. W 1898 roku Tesla zaprezentował w Madison Square Garden w Nowym Jorku na wystawie na jeziorku statek na baterie sterowany radiem, który się poruszał. Miał silniczek elektryczny, baterie. Poruszał się, światełka się zapalały na tym stateczku. Małe takie światełeczka się zapalały i on tam wciskał przycisk, Tesla, i się zapalało światełeczko. To była magia dla ludzi.
Rozumiecie? Wtedy radia nie było, a ten steruje radiem zdalnie stateczek. Dzisiaj to nie robi wrażenia. Może dla jakichś dzieci. Dopiero coś tam oglądają, po raz pierwszy zobaczą, to się zafascynują. Dzieci trzyletnie, pięcioletnie, jak nigdy nie widziały wcześniej. Czasami sobie dorośli zobaczą. „O, fajnie, taki stateczek”, ale to nie robi wrażenia, bo to jest coś takiego normalnego dzisiaj. Nie jest dziwne. Sterowany radiem, te drony też nie robią już wrażenia.
Ale w XIX wieku, pod koniec XIX wieku to zrobił Tesla. Naukowcy wtedy, nie wiem, czy to prawda jest, ale podobno zaglądali i patrzyli, łeb brali pod wodę i patrzyli, kto tym stateczkiem rusza, gdzie tam człowiek jest. Co to jest za szulerstwo? Co to za hochsztaplerstwo jest? Po prostu nie dowierzali temu. Taka magia była to dla nich. I dzisiaj taką magią dla niektórych jest lifter. Lifter po angielsku. Po polsku to się nazywa jonolot. Zresztą po angielsku to lifter.
Niektórzy mówią hexalifter, niektórzy jonocraft, a po polsku jonolot. To taka naukowa nazwa, jonolot. Ja zawsze lubiłem lifter. Nigdy nie zrobiłem co prawda liftera, bo trzeba trochę poświęcić rzeczy. Ja się troszeczkę teraz prądu boję, bo kiedyś byłem głupi, tak jak mówiłem, testowałem na sobie ten prąd, ale nasłuchałem się tego, że można się zabić i z tym prądem trochę uważam. Tutaj niestety jest potrzebne wysokie napięcie. Prądy wielkości setek watów, a czasami nawet dochodzących do kilowata i więcej. Także prądy też dosyć mocne, duże, które mogą zabić. Po prostu trzeba wiedzieć, jak to zrobić. Można to zrobić chyba też puszczając napięcie.
Przepraszam. Czy to prąd może być wtedy z częstotliwości bardzo wysokiej? Nie wiem. Bo tu chyba stałe też jest napięcie do tego. Napięcie elektryczne powinno być 30 000 woltów albo 30 kV ponad. I wtedy bardzo szybko widoczny efekt. Co to jest jonolot? Jak wpiszecie sobie jonolot w internet, będziecie mieli dziesiątki z Polski, nawet w Polsce budowanych tak zwanych latawców nowoczesnych silników, które działają na zasadzie wiatru jonowego. Wiatr elektronowy w próżni. Ten silnik też działa.
Nie mówię, że akurat ten tak prosto budowany, że będzie działał w próżni. Tego nie wiem. Trzeba by było sprawdzić. Ale są silniki jonowe, jonoloty, które latają w próżni. Są. Czyli to mogło być UFO. Jeżeli my odpowiednio zmodyfikujemy ten jonolot, to możemy mieć UFO. To jest rozwiązanie dla UFO, bo nie jest żaden silnik ani elektryczny, ani te, które mamy, nie będą poruszały się jak UFO. Zobaczcie Hariery, te takie Hariery, helikoptery jak one się poruszają. Bardzo kiepsko.
Natomiast jonoloty można sterować co do niemalże elektronu. To znaczy ten wiatr elektronowy możemy dokładnie przewidywać, jak chcemy. A to jest tak mocny silnik, który po prostu ma olbrzymi ciąg w porównaniu do czegokolwiek, co silniki znane wszystkie. Może jedynie rakietowy silnik ma mocniejszy. Ale rakietowy pochłania paliwo jak smok. Co jest problemem w jonolotach? Jest zasilaniem. Potrzeba dużych energii dosyć. Czyli zasilanie tego silnika musi być oparte o mocne baterie, mocne jakieś źródło prądu elektrycznego. Potrzeba aż jednego kilowata, żeby mały samolocik unieść.
Jakie to ma zalety w stosunku do na przykład drona? Bo mówi się, że drony latają, są małe, lekkie i w miarę precyzyjnie latają. Że dron precyzyjnie lata. Tak, to się zgadza. Tylko drony po pierwsze opierają się o powietrze. Jeżeli będzie im rzadsze powietrze, tym słabiej będzie latał ten dron. Jak już będzie bardzo rzadkie, to on praktycznie nie będzie się wzbijał w górę. On ma bardzo określony zasięg. Jonolot nie ma tego problemu. On na innych zasadach, na wyrzucaniu elektronów z materii.
Coś takiego. Powodując wiatr jonowy. Poza tym bez problemu pokonuje siłę grawitacji. Od niezależnych warunków może pionowo w górę po prostu lecieć z dużą siłą, czyli przeciwstawiać się zwykłemu wiatrowi. To jest po prostu naprawdę duża moc takiego silnika. Ale tak jak mówiłem, też wymaga dużych energii. Żeby zasilić takiego kilkudziesięciogramowego jonolota potrzeba z kilowat energii, żeby go po prostu w górę unieść. Taki silnik został wynaleziony przez Tausena Browna, naukowca, który to wynalazł jeszcze pod koniec lat 30. W latach 40., powiedzmy. Można powiedzieć, że tutaj będziemy pewni tego.
Zresztą są filmy też robione, jak on robił. On robił wielkie takie latawce, naprawdę zasilał to naprawdę dużymi. To dzisiaj wykorzystuje NASA te silniki, ale tego praktycznie nikt nie bada. Ja to odkryłem, jonolot odkryłem w 2002, 2003 roku, coś takiego. Wtedy w internecie znalazłem te informacje o tym. Czyli już ile? Kurde, 14 lat temu. Nic się nie posunęło ani krok do przodu. Nikt się tym nie zajmuje. Dzisiaj jak pokażecie jonoloty.
Tutaj pyta się monitor, czy jonolotem można wyjść z atmosfery. Oczywiście, że tak. Odpowiednia konstrukcja musi być. Trzeba przetestować go w próżni, czy działa i jeżeli odpowiednio go zmodyfikujesz, działa. Tak. Jonolotem można wyjść z atmosfery. Ba! Im będzie rzadsza atmosfera, tym szybciej będzie leciał, bo nie będzie oporów powietrza. Nie będzie po prostu ani wiatrów, ani oporów powietrza. Naprawdę grawitację pokonuje elegancko.
I nikt nie bada tego, nikt nie bawi się tym. A naprawdę, co potrzebujecie? Potrzebujecie zasilanie do niego, czyli zasilacz, który możecie wykorzystać z monitora komputerowego. Macie stary monitor, ten CRT. To jest ważne, żeby był CRT, czyli kineskopowy. Taki monitor. Są instrukcje w internecie, jak można przerobić taki monitor na zasilacz do jonolotu. Trzeba uważać, bo tam jest wysoki prąd 220 woltów. Więcej, bo to jest 30 000. Kineskopy mają transformator napięciowy.
Napięcie 220 jest przekształcane na wysokie napięcie w monitorach. Nie wiem, kilkadziesiąt tysięcy woltów jest. Więc to można wykorzystać do zasilania jonolotu bez problemu. I tak niektórzy robią. To jest najtańsze. A dzisiaj monitory. Także jonolot to możecie zrobić za darmo. Potrzebujecie cieniutkie zapałeczki, drewienka takie cieniuteńkie, jakieś takie chudzieńkie z balcy, czy jak nie macie balcy, to jakieś takie listeweczki bardzo cieniuteńkie. Rozpinacie na tym folię aluminiową. Możecie mamie podkraść.
Jak nie macie, nie stać was, żeby kupić folię, to sobie mamie podwędzicie z kuchni. Odpowiednio dopasować je i tą folię obwinąć. Trójkąt, czworokąt. Trójkąt najlepszy, bo najlżejszy jest w trójkącie. Do tych blaszek musicie podłączyć napięcie z zasilacza, który zrobicie. Problemem jest to, że ważne, żeby go przywiązać, bo jak nie przywiążecie, to on wam pod sufit poleci szybko. To jest problemem, żeby nie poleciał, to trzeba go przywiązać do stołu. Będzie wtedy jak UFO latał. Jak nie przywiążecie, to do sufitu, do tyle, ile wam pozwoli kabel. Bo tam macie podłączony kabel od zasilacza.
Wracamy do Tesli. Bezprzewodowy przesył prądu jest rozwiązaniem dla jonolotu. Zasilania jonolotu najprostszego. Można sobie wyobrazić, że mielibyśmy jonolot, w którym byłby w środku jonolotu klatka z człowiekiem, klatka Faradaya. To wszystko było podmontowane i zasilanie z zewnątrz. To, co Tesla proponował. Duża energia potrzebna by była wtedy, megawat czy ileś. Wszystko jedno. Duża energia, ale człowieka można by było wysłać. Duży ten jonolot, oczywiście mocny.
Ja nie mówię, że taki jonolot, żebyście wysłali człowieka. Wiem, że były budowane jonoloty, że chomik leciał w górę, ale to amatorskie. Największe jonoloty były, że potrafiły wyciągnąć jakieś zwierzątko w górę, ale człowieka nie widziałem jeszcze, żeby ktoś zrobił. Da się na pewno to zrobić, tylko oczywiście potrzeba dużo większych układów i dużo większe te jonoloty muszą być, ale da się to zrobić i problem jest z zasilaniem. Nikt na razie nie wie, jak Tesla to robił, jak przesyłał te duże ilości energii bezprzewodowo. Dzisiaj jest problem z zasilaniem, bo baterie są bardzo ciężkie. Tutaj potrzeba było, powiedzmy megawat. Pi razy drzwi, bo kilowat do 20, 50 gramów to jest kilowat. Czyli jak mamy 100 kilo, najbidniejsza wersja 100 kilo, czy jakiegoś weźmiemy chucherko takie 40-kilowego człowieczka, żeby coś tam zobaczył, jak w kosmosie jest. Weźmiemy go, jakiś aparat tlenowy, to powiedzmy, że w 200 kilogramach się zmieścimy w takim jonolocie.
Tu mamy 20 gramów, tutaj 200 kilogramów. To jest 10 000 więcej. Kilowat razy 10 000. Niestety z 10 megawatów by było potrzeba. Pi razy drzwi. Pi razy drzwi potrzeba byłoby 10 megawatów do zasilania rakiety jonolotowej. To jest dużo. Wyobraźcie sobie, ile to musiało być baterii, żeby 10 megawatów uzyskać. Dużo. Poza tym jeszcze zasilacz musiał być.
Nie wiadomo, jak duży ten zasilacz byłby, ile to by ważyły baterie. To jest niemożliwe, bo by wtedy waga mocno wzrosła. Gęstość energii upakowana w bateriach być może nie pozwala na stworzenie jonolotu. Być może. Nie wiem, nie znam się. Trzeba by to obliczyć. Na pewno pojawią się baterie nuklearne. Paul Brown, wpiszcie Paul Brown, baterie nuklearne. Zobaczycie inny świat, o którym nie macie zielonego pojęcia. Chyba że ktoś studiował tę wolną energię.
Tutaj mam Paula Browna. W tej książeczce jest Paul Brown. Oczywiście został zamordowany. Nie, przepraszam, nie został zamordowany, tylko zginął w wypadku samochodowym przypadkiem. On napisał taki list do wszystkich wynalazców wolnej energii, free energy engineers. Napisał taki list. Zresztą to był doktor Brown. Miał doktorat napisany. Fizykiem był, zajmował się fizyką nuklearną, zajmował się bateriami nuklearnymi, które miały 10 000 razy większą sprawność od najlepszych baterii nuklearnych, które znamy. Oczywiście to było rozwiązanie takie, że taka jedna bateria wstawiona w samochód wystarczyłaby na całe życie tego samochodu, że on by się rozpadł już samochód, a jeszcze bateria byłaby dobra.
Praktycznie były niepromieniotwórcze, bo cała promieniotwórczość z tej baterii była przechwytywana i wykorzystywana do produkcji energii elektrycznej. Tak sprytnie było to zrobione. Widzicie, że przecież promieniotwórczość można wychwytywać, prawda? Właśnie o to chodzi, że najważniejsze jest, żeby tą promieniotwórczość przekształcać, żeby nie marnować, żeby nie uciekała na zewnątrz, ta promieniotwórczość i niszczyła życie, niszczyła DNA innych. Te baterie nuklearne na pewno by wystarczyły do zasilania jonolotu. Także już jest rozwiązanie. Wystarczy połączyć technologię Paula Browna z jonolotem i mamy możliwość stworzenia rakiety, która wyśle nas do, nie mówię gwiazd, na Księżyc, na orbitę. Wystarczy to. Jest, tylko trzeba wiedzieć, że takie rzeczy są. Podejrzewam, że wielu z was nawet nie słyszało o jonolocie, czymś takim.
Ja w warsztacie na pewno jonoloty będziemy budowali. Oczywiście. To będzie bardziej zabawa. Będziemy te najprostsze budowali. Dzisiaj już bardzo skomplikowane kształty robią. Może do czegoś dojdziemy, może nie, ale będziemy budowali, żeby zrobić filmików trochę, pobawić się, zobaczyć, zrobić takie cieniutkie kabelki, jak daleko nam poleci na przykład. Przetestować czy kabelki na 20 metrów w górę, na 30 metrów w górę poleciałyby z cieniutkimi kabeleczkami. Oczywiście wtedy wzrasta masa tego kabelka, więc jest problem, że może już nie dawać rady. Ale przetestujemy takie rzeczy, zobaczymy jak to wyjdzie. Ale cieniuteńkie kabelki, bo przecież nie musi być gruby kabelek, chociaż chyba nie może być też cieniutki.
Jeżeli tam będzie przepływał jeden kilowat energii przez taki kabelek, to musi być raczej gruby. Nie jestem elektrykiem, ale może elektryk powie, jak to jest. Tutaj ktoś mówi, że krewny von Brauna, Paul Brown, łebski gościu. Nie wiem, czy on jest krewnym von Brauna. Przypomnę, Wernher von Braun, szef NASA, wieloletni twórca rakiet, które pozwoliły wysłać ludzi na Księżyc. Oczywiście esesman znany, twórca rakiet, szef projektu rakietowego w nazistowskich Niemczech przede wszystkim, więc też zbrodniarz wojenny, ale przede wszystkim naukowiec. Czy można winić naukowca, że pomaga zbrodniarzom? Oczywiście, że tak. Ale jemu zostały wybaczone winy i przeszedł do Amerykanów suchą nogą. Tak to jest.
Przechodźmy do kolejnej sprawy, bo już naprawdę dużo czasu wam zająłem. Ale to mówię, to są ważne rzeczy i nie ma wymówki, że nie wiecie, jak zrobić jonoloty i nie macie pieniędzy, bo to jest żart po prostu, jak mówicie. CRT, nie monitor. Pierwsza sprawa, jaką musicie uzyskać, monitor CRT. Nie, pierwsza to certyfikat energetyczny, elektryczny. Nie możecie nic robić z prądem, jak nie macie certyfikatów. Jak to mawia kapitan Radia Nafali Tomek, nie macie dyplomu z ziemniaka i buraka, nie możecie nic w ogóle z prądem robić, tylko możecie strzelić se w łeb i po prostu tyle z waszego życia. Oczywiście żarcik. Z prądem trzeba uważać. Ja bawiłem się tak, że przeze mnie przechodziło 220 woltów.
Nie wiem, ile amperów poszło. Trudno mi powiedzieć, ale żyję. A kilka razy to robiłem. Głupie dziecko ze mnie było, ale ciekawe, bo zawsze jak bateryjkę brałem, od razu co dziecko robi, jak baterię weźmie? Czy będzie szczypało w język? Chyba każde dziecko to próbuje. Tak samo potem z prądem próbuję robić, ale to już nie jest ta sama energia, to wtedy czuć jednak, że telepie cię bardziej. Ale że dziecko wytrzymalsze jest, to nic mi się nie stało na szczęście. A może we łbie mi się pomieszało? Kto wie.
Raczej chyba nie. Ale trzeba uważać. To są już wysokie napięcia i trzeba uważać. Nie mówię, że nie, ale naprawdę tysiące ludzi budowały jonoloty i budują nadal i żyją. Monitor CRT załatwiacie ze złomowiska czy zewsząd. Cena? Nie wiem, możecie za darmo od kolegi wziąć, jak ktoś chce się pozbyć albo macie gdzieś stary jakiś i nie wiecie, co z nim zrobić, że już nie działa. Tu ważne jest tylko napięcie, zasilacz, żeby działał, a nie jest ważne, że kineskop się wypalił i tak dalej. To nie jest ważne. Tylko zasilacz.
Także zasilacz od monitora CRT. Telewizora też może być, ale monitor jest lepszy. Monitor ma wyższe napięcia, więc jest lepszy. Folia aluminiowa, drewienka od mamy, kabelki i w sio, w pariaturkę i działacie. Jaki koszt? Praktycznie zero. A macie UFO w domu i rozwiązania i technologię NASA kosmiczną. Rocket science macie i jonolocik budujecie. Tak jest. Kolejna sprawa, którą możecie w domu zbudować, jest znana i działa na 100%.
Co to jest? To jest EPAR. A jak to jest EPAR po polsku? Zderzak Łągiewki. Chciałem odebrać słuchacza, bo dzwonił. Zadzwoń jeszcze Michale. Telefon 33 482 72 32, skype: torehouse.com. Zderzak Łągiewki. Budujemy zderzak Łągiewki. Oczywiście.
Zaraz powiem jak i co, żeby zbudować, bo oczywiście nie każdą wersję tego zderzaka uda wam się zbudować za małe pieniądze. Jest z nami Michał. Witaj Michale.
[03:01:36] - Halo, dobry wieczór.
[03:01:37] - Dobry wieczór. Słyszę sceptyka. Znowu koleś jakiś.
[03:01:42] - Umawialiśmy, że będziesz mnie teraz odbierał. Chcę pomówić na temat, a tu mnie proszę, nie odbierasz. Chcę jeszcze powiedzieć, zanim się skończy o jonolocie, tylko od razu dwa słowa.
[03:01:51] - Dobrze, jonolocie. Czy zbudowałeś jonolot?
[03:01:53] - Że NASA badało jonolota i jest dokument NASA-
[03:01:58] - Że nie działa.
[03:01:58] - Tu już mogę wysłać link. Na stronie szóstej został przebadany w warunkach próżni i w warunkach próżni nie wykryto, żeby wytwarzał jakikolwiek ciąg albo jeśli wytwarza ciąg poniżej czułości instrumentów To jest to ciąg zbyt mały, żeby mógł stanowić przedmiot zainteresowania NASA.
[03:02:14] - Być może tak jest. Ja nie mówię, że nie. O standardowym jonolocie, jeżeli mówimy, prawda? Natomiast wiem, że są wersje robione, modyfikacje tego zwykłego jonolotu. Ja mówię, umówmy się, to jest jonolot za zero złotych, które są już ze śmietnika.
[03:02:27] - Ale oni nie robili jonolotu z folii z szuflady w kuchni mamy, tylko robili profesjonalne wersje, profesjonalne modele i w profesjonalnych warunkach to testowali.
[03:02:41] - Jak będziesz wierzył NASA daleko zajdziesz. Ja uważam, że lepiej samemu sprawdzić.
[03:02:44] - NASA już zaszło na Marsa nawet, także tu myślę, że można im spokojnie wierzyć.
[03:02:51] - Nie wiem. Ja uważam, że lepiej samemu sprawdzać, niż wierzyć NASA i jonolot działa, tak? Umówmy się, w atmosferze na 100% działa. A czy poza atmosferą działa to trzeba samemu sprawdzić w próżni.
[03:03:03] - Sprawdzone.
[03:03:04] - Sprawdzone. Ale możecie-
[03:03:06] - Już tu nie chodzi w atmosferze, czy poza atmosferą, już w próżni nie działa.
[03:03:10] - Dobra.
[03:03:11] - Jak znajdziesz gdzieś poza ziemską atmosferą inną atmosferę to tam może działać.
[03:03:18] - Ale ty mówisz o standardowym jonolocie. Ale czy ty wiesz, że NASA używa silników jonowych? Trochę innego konstrukcji, ale dokładnie na takiej samej zasadzie. Tylko że mówię bardziej zaawansowanych, które działają w próżni i używają do dzisiaj w swoich satelitach, w swoich różnych-
[03:03:37] - Na tej samej zasadzie, ale inne. To używają innych silników.
[03:03:40] - Na takiej samej zasadzie.
[03:03:42] - Oni stosują teraz-
[03:03:43] - Wiatr elektronowy.
[03:03:44] - Pomału wprowadzają inne takie rzeczy. I to też jest metoda propulsji, która do jakiegoś tam stopnia wykorzystuje różne jony, różne fotony i różne rzeczy, które są w próżni, których nie możemy inaczej wykorzystać.
[03:03:56] - Nie, to są wiatr elektronowy, który, ja nie wiem, na jakiej zasadzie to jest. Czy to jest z jonolotu pochodzące elektrony, czy gdzieś tam z ośrodka po prostu. Wiadomo, że próżnia nie jest próżnią. To jest taka pseudopróżnia w kosmos.
[03:04:14] - Wiesz co, bo o jonolocie już mówiłeś dużo razy. Już w 2013 roku, 19 lipca w „Wynalazkach XXI wieku” w audycji mówiłeś o jonolocie i od tamtego czasu ten temat już, możesz mi wierzyć, słuchacze dużo razy omówili ze sobą i tu nie ma-
[03:04:31] - I nikt nie zrobił, nikt nie zrobił żadnego. Także chyba ja będę pierwszy.
[03:04:36] - No to bardzo, bardzo cię zachęcam, żebyś zrobił i oczywiście dostarcz rezultaty. I tu podpisuję się pod apelem jednego z przedmówców, że na bolące gardło należy użyć health pena i zaraportować, jakie będą.
[03:04:48] - Jasne. No dobrze.
[03:04:50] - Ale o czym chciałem mówić?
[03:04:52] - Dobrze, na szybko, bo dzisiaj krótko. Dzisiaj Septek ma krótko do powiedzenia.
[03:04:56] - Tak, tak. Chciałem się odnieść tylko i wyłącznie do tematu i najpierw się odniosę do jego drugiej części, czyli dlaczego cywilizacja niemal stoi w miejscu. Powiem ci, dlaczego moim zdaniem to nie jest racją, a potem się odniosę do pierwszej części tematu. Otóż tu jest pierwsza rzecz. Nie wiem, czy jesteś świadom takiego zjawiska jak Red Queen's race. To jest coś, co ma, to jest termin, który ma źródło swoje w „Alicji po drugiej stronie lustra” i to reprezentuje taki problem poznawczy, który tu to jest relatywistyczny efekt, który polega na tym, że tobie się będzie wydawało, że stoisz w miejscu lub się cofasz, jeśli nikt nas do przodu, tak jak inny obiekt, punkt odniesienia poruszający się szybciej od ciebie lub nieskończenie szybko. I tu dlaczego używam tego teraz? Chodzi mi, chodzi mi o to, że ty, podobnie jak zresztą ja tu się podejrzewam, czytałeś science fiction za młodu i czytasz prawdopodobnie po dziś dzień różne rodzaje fikcji i karmisz się taką fikcją. I to ci daje ten uciekający punkt odniesienia i na tej skali to oczywiście, że będzie się wydawało, że postęp ludzki postępuje powoli, bo postępuje na tym etapie inkrementalnie, że nie ma, nie było od razu skoku od VHS do Blu-raya, tylko było w międzyczasie było DVD, Video CD, były różne formaty i tak dalej. I żeśmy doszli do jakości, która jest nie o klasę, ale o dziesięć klas lepsza.
W inkrementach, małymi krokami. A rewolucje zdarzają się niezwykle rzadko i jest mało rzeczy, które mogą być takie bardzo rewolucyjne co tranzystor, atom. No i tu wiesz, koło, inne takie rzeczy. Ogień to są rewolucje.
[03:06:52] - Bez przesady. Nie, nie, nie. Tych rewolucji była masa, po prostu masa. Sam Tesla ileś rewolucji wprowadził oprócz prądu zmiennego, wytwarzania prądu zmiennego chciał wprowadzić przesyłanie prądu na duże odległości bez kabli. Radio to jest kolejna rewolucja, którą wprowadził.
[03:07:13] - Radio Marconi wynalazł.
[03:07:14] - Nie, radio, ale przyznał się, że wykorzystywał patenty Tesli.
[03:07:19] - Oczywiście, bo tak jak Tesla budował, wiesz, mógł spojrzeć tak daleko tylko i wyłącznie stojąc na ramionach gigantów. Żaden z nich nie funkcjonował w próżni i oni wszyscy budowali, budowali na dokonaniach swoich poprzedników lub innych badaczy.
[03:07:35] - Zawsze tak jest.
[03:07:36] - Którzy z nimi pracowali.
[03:07:38] - Ale gdyby nie Tesla, wszystko mogło być pięćdziesiąt lat później.
[03:07:41] - Marconi na fotokomórce był o ten nos przed nim. Także i tu kto był duchowym ojcem czegoś, jest zapisany w księgach. To zrobił ten, a nie inny. I tu ma już prąd zmienny Tesla i w ogóle jestem ten. Uważam, że należy każdemu oddać, co mu się należy, ale taki ślepy kult Tesli to jest coś, co-
[03:08:04] - Co cię wkurza.
[03:08:05] - Były pomysły, były pomysły, które miał dobre i były pomysły, które miał całkowicie pomylone.
[03:08:11] - No nie wiadomo, czy pomylone. Pomylone według mainstreamu może nie są pomylone, może wiesz, po prostu specjalnie zaciemniono. Zresztą dokonał tego sam pan Morgan, który finansował Teslę, ale odciął później. Później Astor zaczął finansować Teslę, ale Astora szybko . Wykończyli na Titanicu.
[03:08:34] - To, co teraz mówisz, to są twoje przemyślenia.
[03:08:38] - Jak przemyślenia? Astor zginął na Titanicu.
[03:08:42] - A to, że ktoś zginął na Titanicu? Na Titanicu zginęło mnóstwo innych ludzi. Czy to była wszystko operacja, żeby-
[03:08:49] - Morgan i Rockefeller nie zginął. Rothschildowie, Rockefellerowie nie zginęli.
[03:08:53] - To jest teoria, o której się po angielsku mówi ładnie w dwóch słowach far-fetched jest. To jest conjecture, jak to się mówi. To są poszlaki, na których by się opiera.
[03:09:07] - Na poszlakach opiera się wszystko, czego nie wiemy. Ze względu na to, że to, czego nie wiemy, musimy logicznie powiązać, bo zawsze ma jakąś logikę. Każde wydarzenie.
[03:09:16] - To, czego nie wiemy, nigdy się nie dowie.
[03:09:17] - Nie ma czegoś takiego. Działanie ludzkie ma logikę. Nie ma czegoś takiego, że jakiś bogacz, multimilioner działa nielogicznie. Działa logicznie. Oczywiście w rozumieniu jego logiki, ale bardzo często jego logika jest dosyć logiczna, bo nie ma wariatów. Zdarzają się, ale nie ma wariatów, którzy zdobywają świat. Nie ma wariatów, którzy mają mnóstwo pieniędzy, nie ma wariatów, którzy dokonują niesamowitych odkryć. To są na swój sposób nie mówię, że geniusze, ale ludzie, którzy mają jakąś logikę działania swojego. Natomiast wariaci najczęściej zajmują w szpitalach psychiatrycznych cele i tam piszą różne rzeczy, wygłaszają i oni nie zmieniają świata. I tam te wariatka, te nielogiczności.
Ludzie, którzy nie są logiczni, nie mają szans zaistnieć, bo ich nielogika, niemyślenie logiczne ich kompletnie prowadzi na manowce. Mówi się na przykład o Hitlerze, że był wariatem. To jest bzdura. To jest kompletna bzdura. Wariat nie zdobywa świata w dwa lata, nie zdobywa pół świata. Taka prawda.
[03:10:30] - To nie jest tak, że on tam poszedł i sam to wszystko zrobił. On wydawał rozkazy. Zresztą nie ma co do Hitlera, bo to tylko jest-
[03:10:37] - Wszystko jedno.
[03:10:38] - Oczernianie imperium to, czego nie przystanę. W każdym razie o czym chciałem dalej mówić.
[03:10:45] - Tak, to szybko, bo będziemy musieli skończyć.
[03:10:49] - Zrozumiałeś, o co mi chodzi z tym Red Wings Race? Masz tu wyobrażoną dla siebie taką skalę, która jest-
[03:10:58] - Ja pokazuję, czego można dokonać.
[03:11:02] - Ale to jest różnica między tym, co niby w teorii można. Latające samochody i inne takie rzeczy. Tyle że tu się opierasz na wizjach z fikcji. To jest to.
[03:11:12] - Nie z fikcji. Lifter możesz zrobić w domu i on działa.
[03:11:17] - Czekaj, bo powiem o latających samolotach.
[03:11:19] - STOL za zero, który możesz zrobić w domu. To się nikomu nie śniło. STOL. Wiesz, co jest STOL?
[03:11:25] - Latające samochody.
[03:11:26] - To jest obiekt, który porusza się w ruchu pionowym. To znaczy porusza się horyzontalnie. Dobrze mówię?
[03:11:40] - Co?
[03:11:42] - Nie, przepraszam. Wertykalnie się porusza, a nie horyzontalnie. Czyli nie jest zwykłym samolotem, tylko jest STOLem. Bo STOL to nie jest, że sobie wymyśliłem to określenie V T O L. To jest vertical. Zaraz powiem wam, co to jest za skrót. To jest ważny skrót. Tego się używa w technologii lotniczej.
[03:12:02] - Vertical Takeoff and Landing.
[03:12:03] - Tak. STOL. Czyli możecie STOLa zbudować za zero u siebie w domu.
[03:12:10] - Tak, ale wrócę, bo zmieniasz temat o latających samochodach. Latające samochody. Budowano prototypy. Budowano prototypy, które działały. Dlaczego nie ma latających samochodów? Bo nikt ich nie chciał. To, że jakaś technologia jest, to nie znaczy, że ona musi siłą legislacją być wprowadzona do użytku. Nikt ich nie chciał, bo były niewygodne, niebezpieczne i powodowały chaos w powietrzu. I dlatego nie mamy latających samochodów. A technologia jest.
[03:12:38] - Jasne.
[03:12:39] - Ale nie ma dla niej zastosowania.
[03:12:41] - Ja wiem, że dzisiaj jest odcinek antysceptyczny. Nie będę się z tobą spierał.
[03:12:45] - Są technologie, na przykład mikrofalówka zaczęła jako radar wojskowy, a teraz możesz sobie przygrzać hot doga albo coś w kuchni swojej.
[03:12:53] - Dzisiaj rozmawiamy o rzeczach z XXI wieku, a nie rzeczach z XX wieku. Ja mówię o STOLach, gdzie w STOLach praktycznie oprócz helikopterów drony są też STOLami niby.
[03:13:03] - A samolot Mirage?
[03:13:05] - Samolot nie jest STOL. Dobra, jedynie Harrier. A za ile Harriera kupisz? Nie kupisz, bo nikt nie sprzeda. Ale nawet jakbyś miał 100 milionów czy miliard miałbyś, to nikt by ci nie sprzedał, bo są pewne samoloty, które są nie do sprzedania. Na przykład Polacy chcieliby kupić Raptory F-22, ale nikt im nie sprzeda. Amerykanie nie sprzedadzą Polakom. Sprzedadzą Żydom, Izraelowi, być może Francuzom, być może Brytyjczykom, ale Polakom nie sprzedadzą, bo to jest technologia, która jest zarezerwowana dla krajów poważnych, a Polska nie jest krajem poważnym. Także widzisz. Po prostu też zależy.
Jeszcze jest polityka w pewnych technologiach, a jeżeli sami, ja nie mówię tak patriotycznie, że Polacy zrobią STOLa na zasadzie liftera i baterii nuklearnych. Ale mówię, ktoś w końcu to zrobi. Ja nie mówię, że za naszego życia może to będzie, może nie, ale po prostu trzeba dać ludziom kierunek. Jeżeli nie damy kierunku, to ludzie dalej będziemy latali samolotami, które były wynalezione przez braci Wright. Bo generalnie takimi samolotami latamy, czasami odrzutowymi.
[03:14:09] - Takie samoloty zostały przez te lata udoskonalone do takiego punktu-
[03:14:13] - Że nie ma nic doskonalszego
[03:14:15] - Nie, szukanie alternatywy na siłę i wymyślanie koła na nowo to jest z punktu widzenia korporacji, które się tym zajmują, jest pudłem i stratą środków.
[03:14:27] - Tak, korporacji, ale nowych korporacji, które mogą powstać. Właśnie o to chodzi. To jest rozwój, że one zaprojektują coś nowego, co wyprze tamte rzeczy, tak jak było z prądem stałym, prądem zmiennym chociażby. Rzeczy lepsze wypierają gorsze. I to jest standardowy rozwój cywilizacji.
[03:14:45] - To jest tak jak z pieniądzem. Często rzeczy gorsze wypierają rzeczy lepsze.
[03:14:49] - Z pieniądzem jest odwrotna sprawa. To zostawmy. Czyli prawo Grahama, tak? No ale zostawmy tą sprawę. Słuchaj, jeżeli ja mogę powiedzieć coś, Michale, poczekaj.
[03:15:02] - Zdajesz sobie sprawę z tego, że próbujesz dogonić nierealną skalę? To może się wydawać, że jesteś w miejscu.
[03:15:08] - Czy ja mogę coś powiedzieć?
[03:15:09] - Ale ty cały czas mówisz, teraz ty mi daj powiedzieć.
[03:15:11] - Nie, cały czas ty mówiłeś. Ja chciałem po prostu powiedzieć o tej sprawie rozwoju, że najważniejsze jest to, że lepsza technologia wypiera gorszą. I tutaj nic nie zmienisz, nie zmienisz żadnymi gadkami o ekonomii, bo tak jest po prostu. Lepsza rzecz wypiera gorszą. Płyta kompaktowa wyparła kasetę magnetofonową.
[03:15:33] - A mimo tego ludzie ciągle zbierają winyle.
[03:15:36] - Winyle, bo winyl ma jedną zaletę, taką, że jest analogowy, a CD jest cyfrowy. I tu jest troszeczkę zgrzyt. To nie chodzi o jakość dźwięku, ale odczuwanie może dźwięku? Nie wiem.
[03:15:48] - A właśnie, o sentymenty chodzi.
[03:15:50] - Nie, może sentymenty nie. Analogowa technologia. Na przykład mamy syntezatory analogowe, które do dzisiaj są używane bardzo często i syntezatory cyfrowe, które niby podrabiają ten dźwięk, ale nie do końca. To jest trudno wytłumaczyć, bo niby według nauki tego nie słychać, ale to jednak słychać.
[03:16:14] - To ci się wydaje, że słyszysz. To jest placebo.
[03:16:17] - Może.
[03:16:17] - To jest to, na czym się czepia kasę na audiofilach, że im się sprzedaje granitowe podstawki pod kable, które sprawią, że będzie im Rick Astley na iPhonie brzmiał lepiej.
[03:16:28] - Zrobię testy. Najlepsze radio, które słyszałem, bo radia też są różne, to jest radio analogowe na tranzystorach. Mówię wam, że to jest radio analogowe. Zresztą w ogóle radia są analogowe, natomiast dzisiaj są oparte na cyfrze, bo mamy układy scalone dzisiaj zamiast tranzystorów czy lamp. Ale mam radio tranzystorowe Telefunkena. Po prostu takie brzmienie jego jest, że niesamowite. Te dzisiejsze radia, które są oparte przede wszystkim chyba na tych procesorach, które zmieniają sygnał analogowy na cyfrowy i potem znowu cyfrowy na analogowy. Jest tam jakieś pogorszenie jakości. Ja nie wiem, o co chodzi dokładnie, bo jak zmieniasz sygnał z cyfrowego na analogowy i odwrotnie traci się na jakości. Tak niestety jest.
A jeżeli masz cały czas analogowy, to ten dźwięk nie musi być konwertowany jeden na drugi. Nie wiem, czy rozumiesz, o co mi chodzi.
[03:17:27] - Ja rozumiem, ale mieliśmy rozmawiać o rozwoju.
[03:17:29] - Dobra, ale nie, zostawmy ten temat, bo jest mało czasu. Ja mam teraz sporo rzeczy. Wyjaśniliśmy sobie sprawy jonolotu. Także dziękuję ci, sceptyku. Zapraszam za tydzień. Dzięki. Ja naprawdę przeleciłem z tematem. Dzięki.
[03:17:44] - Przepraszam, ale się-
[03:17:46] - Miłego weekendu ci życzę. Za tydzień zadzwoń.
[03:17:49] - Za tydzień mnie znowu nie odbierzesz, bo tak z tobą jest. Obiecujesz i nie odbierasz.
[03:17:52] - Odbiorę. Dobrze, ale proszę, nie zatrzymuj audycji. Także dzięki ci.
[03:17:57] - Żegnam. Do widzenia.
[03:17:59] - Także trochę potrollował dzisiaj sceptyk. Także słyszeliśmy. NASA mówi, że nie działa. To prawda jest akurat. Tylko nie wiadomo, jaki jonoloty testował. Trzeba przetestować samemu najlepiej. Zrobić tunel próżniowy i sprawdzić. Tunel? Po prostu opróżnić. Zrobić tubę taką bez powietrza.
I można powiedzieć, że też odseparować pole elektromagnetyczne, ale niekoniecznie, bo w kosmosie te pole elektromagnetyczne dalej są. Więc to nie musi być tak odseparowane mocno, natomiast absolutnie trzeba powietrze wyciągnąć. Nie musi być to duże, bo można ten jonolot pomniejszyć. Także naprawdę są rzeczy do zrobienia. Mówię, to jest XXI wiek, chociaż w XX wieku to zostało odkryte, silnik jonowy, to będzie przyszłością. To będzie w XXI wieku, gdzie będzie można to zbadać. Dobrze, przechodzimy do zderzaka łągiewki. Mówiłem o EPR. I oczywiście takiego zderzaka łągiewki, jak zrobił pan Łągiewka nie zrobicie. Znaczy możecie zrobić, ale to wymaga jednak większych nakładów, bo musicie mieć maszyny, bo tam chodzi o jakieś obrabiarki metalowe i tak dalej.
To są skomplikowane rzeczy, bo metalowe części musicie robić do tego. Ale nikt wam nie każe czegoś takiego. Chcecie sobie pobadać zderzak łągiewki, to zbudujcie z klocków Lego. Macie Lego? Macie Lego Technics? A nie macie, to można kupić używane. Naprawdę nie jest jakiś kosmicznie drogi, więc kilkaset złotych i możecie Technicsy, jakie chcecie kupić, a może gdzieś taniej znajdziecie i odpowiednie modele Lego Technica można wykorzystać do zrobienia zderzaka łągiewki. Naprawdę nie ma tu dużej filozofii. Działa, jest na YouTubie, możecie sobie zobaczyć. Wpiszcie: zderzak łągiewki Lego.
I co macie? Macie technologię, za którą dostał pan Łągiewka nagrodę. Tutaj nie jest napisane nic. W 2011 roku EPAR uzyskał złoty medal Międzynarodowej Federacji Organizacji Wynalazczych za najlepszy wynalazek pierwszej dekady XXI wieku. Nie żartuję, w przyznawaniu tej nagrody uczestniczyli ludzie, którzy rozdają Nagrody Nobla. Opiniują Nagrody Nobla. To w Szwecji było, także nie byle kto. To jest niesamowite. Tutaj ktoś pisze, że jak ma Lego, to ma w cechach hajsu albo jest idiotą, jak ma ktoś kilkaset złotych do wydania na Lego. Nie wiem, czy kilkaset.
Nie wiem naprawdę, ile kosztuje, bo nie orientowałem się. Sam będę ten zderzak Łągiewki też działał, robił. Będziemy działali, robili. Oczywiście w ramach możliwości z Lego czy innych różnych klocków, które będą do dyspozycji. Ale możecie to zrobić. Jeszcze można zrobić oprócz zderzaka Łągiewki hamulec dynamiczny Łągiewki. To już jest wyższa szkoła jazdy. W Lego to będzie trochę trudniej zrobić, ale kto wie, może można. Tutaj jest krytyka olbrzymia tego zderzaka Łągiewki. Krytyka może być, niech będzie sobie krytyka i tak dalej, ale krytyką się nigdzie nie zejdzie.
Trzeba robić. Robić, robić i jeszcze raz robić, nie przejmować się krytyką. Jak ktoś by się przejmował krytyką, do niczego by nie doszedł. Później opowiem o zjawisku Casimira w efekcie, ale to później. Kolejna obok zderzaka, którą można sobie robić w domu, testować bez problemu. Ja tutaj mam przy sobie nawet. To robiliśmy właśnie w warsztacie tutaj w Irlandii. Robiliśmy orgonity. Czy słychać, czy zakłóca mikrofon orgonit? Nie zakłóca, czyli nie działa.
Czyli to jest bzdura. To nic nie działa, bo mikrofonu nie zakłóca. Patrzę, obok mnie jest monitor CRT. I patrzę, nie zakłóca. A drugą stroną, taką w kształcie ostrosłupa. Właściwie nie jest ostrosłup. Stożka, takiego dziwnego stożka ufoidalnego. Nic nie zakłóca, także nie działa. Dobrze, ale nie o to chodzi. To działa dużo bardziej skomplikowanie.
I oprócz orgonów, orgonitów będziemy robili cloud bustery, czyli pogramiacze chmur. Tak, takie rzeczy jak pogramiacze chmur. Ja miałem dużo snów na ten temat. W konstrukcji tego, jak zbudować konstrukcję, która będzie działała w niesamowity sposób do sterowania pogodą. Spodziewajcie się, że może coś się będzie działo. Zobaczymy. Będę to realizował dokładnie tak, jak mi się śniły te rzeczy i zobaczymy, co wyjdzie. Metodą prób i błędów. Żadnej nauki. Dlaczego?
Bo ta nauka jeszcze nie powstała do opisania tych zjawisk. To są rzeczy z XXI wieku i jeżelibyśmy kierowali się nauką, to nikt by nawet nie zaczął budowania tych rzeczy. Jonolot owszem. Zderzak Łągiewki działa, jonolot działa, można budować, ale samo budowanie nie da nic. Musimy pójść dalej, zobaczyć, zmodyfikować, coś dodać. Mówię, jonolot sam nie da rady, ale użyjcie baterii nuklearnych i wtedy zasilacz, wszystko możecie włożyć do takiego jonolotu i on może polecieć. Ja nie mówię, że od razu z wami. Przecież można kamerę zamontować, nie trzeba człowieka umieścić w takim module. Człowiek dużo waży, więc trochę szkoda, więc lepiej baterie nuklearne plus jonolocik z zasilaczem i w górę leci nam. Przynajmniej na kilkadziesiąt kilometrów poleci, dopóki będzie atmosfera.
A później będzie już słabo. Dramat. Później, tak jak mówi sceptyk nasz, nie wiem, czy Michał się nazywa, czy jakoś inaczej, za każdym razem inaczej. Czy Foxtrot, czy Mulder, czy jak tam się chce nazywać pan sceptyk. Stały sceptyk. Nie działa. Natomiast można przetestować i sprawdzić, jak jonolot działa w próżni. To jest właśnie rozwijanie technologii. Mówi się o tym, że przyjdą, że helikopter podleci, że będzie tutaj jakiś Men in Black przyjdą. Zobaczymy.
Przyjdą, nie przyjdą. Myślę, że nie przyjdą, bo to naprawdę trzeba mieć duże osiągnięcia, żeby przyszli. Trzeba takie baterie nuklearne zbudować, tak jak Paul Brown zbudował, żeby kogoś zabić, a nie mówić o nich, że nic nie daje mówienie. Więc na pewno. Tutaj Robert mi pisze, że zamienia. Nie wiem o co chodzi za bardzo, ale odbiorę Roberta. Chyba chodzi o rozpoznawanie dźwięku Siri czy coś. Źle coś powiedziałem. Witaj Robercie.
[03:27:07] - Właśnie, Klaudzie, napisałem coś do ciebie, ale wiesz w jakim sensie napisałem?
[03:27:12] - Nie.
[03:27:13] - Że można na przykład w tych nowoczesnych smartfonach coś powiedzieć i on to zamienia na tekst. Nie wiem, czy to przeczytałeś. Porażka wyszła.
[03:27:26] - Wiem. Czasami dobrze, ale czasami źle tłumaczy.
[03:27:30] - Ja chciałem powiedzieć tak: „Pozdrawiam cię, Klaudzie, fajnie, że jest audycja”. A on tam napisał tak. Nie powiem, bo to przeczytasz. Aż mi wstyd.
[03:27:39] - Aha, to on to zamienił, tak?
[03:27:44] - Tak.
[03:27:44] - „Witaj Colt, kocham twoje cycki.”
[03:27:48] - No właśnie chciałem tego powiedzieć. Aż się przestraszyłem. Ja mówię: „Zadzwonię, że się usprawiedliwię”.
[03:27:55] - Tak po prostu zamienił.
[03:27:58] - W smartfonach wiadomo, klawiatura zamienia tekst, prawda? Można włączyć sobie funkcję mów i on to zamienia na tekst. To aż mi wstyd.
[03:28:10] - Że on nie do końca dobrze zamienia. To ja wiem. Właśnie chciałem powiedzieć, że trzeba wyraźnie mówić bardzo i nauczyć go, żeby dobrze rozpoznawał.
[03:28:17] - Ja tylko zamieniam się w słuch. Chciałem się usprawiedliwić.
[03:28:21] - Ja nie wiem, co ty za stronę oglądasz głosowe.
[03:28:23] - Po prostu komputer zamienił serwery, które są, bo to wiadomo, że to w ogóle nie.
[03:28:28] - Ja nie chcę nic mówić, ale co tam Głodny ma na myśli? Ze względu na to, że nie wiem, czy wiesz, co się stało z Tomaszem Lisem. Uległ swojej propagandzie, bo napisał, że na jakiejś tam stronie się wyświetlają Ukrainki, jakieś młode Ukrainki, coś tam na stronie prawicowców. Tomasz Lis. Ale po prostu te reklamy dzisiaj są ustawiane.
[03:28:51] - Ja znam Tomasza Lisa.
[03:28:51] - Znasz tą historię, tak? Ustalane są indywidualnie, w zależności kto co ogląda to takie reklamy mu się wyświetlają. Czyli po prostu te Ukrainki młode i tak dalej, to Tomasz Lis cały czas sobie włącza gdzieś na jakiejś.
[03:29:03] - Bo reklamy są spersonalizowane.
[03:29:05] - Dokładnie. AdSense te wszystkie i Tomasz Lis nie zna internetu.
[03:29:11] - On musiał jednak tam to oglądać.
[03:29:13] - Samo zaoranie po prostu Tomasza Lisa. Ja tak mówię, że to może i u ciebie, ale nie chcę nic sugerować.
[03:29:19] - Ja zamieniam się w słuch. Ja przepraszam, ja tylko chciałem się usprawiedliwić, że chciałem szybko powiedzieć, bo nie chciało mi się pisać.
[03:29:27] - Aha. I wiesz, Urzetacz pisze: „Co on pisze tu jakiś Colt w ogóle cycki? O co chodzi?”
[03:29:33] - Właśnie. Dobrze, że w ogóle jesteśmy na żywo i możemy rozmawiać. Więc ja jednak zamieniam się w słuch. Jak będę coś chciał, to zadzwonię, już nie będę pisał.
[03:29:44] - Jasne. Czy ty budowałeś jakieś urządzenia tego typu? Jonoloty, nie jonoloty, sterzaki, orgonity?
[03:29:50] - Powiem szczerze, że ja jestem elektronikiem, elektrykiem od 20 lat.
[03:29:54] - No to kurczę.
[03:29:55] - Nie, ja w to nie wierzę.
[03:29:58] - I nie będziesz budował?
[03:30:00] - Nie.
[03:30:00] - Jonolotu nie zbudujesz, ale gwarantuję ci, że akurat jonolot w 100% działa. To jest fakt.
[03:30:08] - Jestem sceptyczny.
[03:30:10] - Nie możesz być sceptyczny, bo jonolot działa. Będziesz miał UFO w domu. Tylko że oczywiście takie malutkie.
[03:30:17] - Jeżeli tak jak stały słuchacz mówi, jeżeli ja będę miał takie urządzenie, które podłączam do swoich, powiedzmy lodówka, telewizor i tak dalej i ono mi nie pobierze energii z sieci, a wykaże, znaczy nie wykaże, nie musi mi wykazywać, nie pobiera energii z sieci, a zasila mi lodówkę, telewizor i tak dalej to okej. A tak to jest tylko takie gadki szmatki, że tak brzydko powiem.
[03:30:49] - No tak. Dobra, zobaczymy. Ja wszystkiego nie mogę zagwarantować, ale akurat z jonolotem mogę. Dobra, dzięki ci Robercie za to.
[03:31:00] - Ja zamieniam się w słuch. Naprawdę.
[03:31:02] - Jeszcze kolejne będzie teraz sporo innych. Niektóre będą bardzo skomplikowane, także nie będę wam doradzał tego budować.
[03:31:10] - Ja zamieniam się w słuch i proszę się nie denerwować, bo to ja chciałem napisać, a powiedziałem, a zamieniło w złe słowa.
[03:31:18] - Tak, zdarzyło się niestety. Dobrze, to ja dziękuję ci za ten telefon.
[03:31:24] - Okej. A ja właśnie mówię, tylko tak dla innych słuchaczy, bo ja właśnie jednocześnie słucham w telefonie i jednocześnie dzwonię. Teraz tak: jak słucham, to mi się odłączył telefon, a jak słucham w telefonie i tak dalej. Niektórzy słuchacze też mogą tak właśnie, niekoniecznie komputer i że to trzeba mieć, Klaudzie, cierpliwość, bo ja kiedyś też tak mówiłem. Kupiłem sobie lepszy telefon i on szybciej to przetwarza, ale nie trzeba się denerwować, bo czasami ja zauważyłem, że są trole, a są też ludzie, którzy tak jak ja kiedyś słuchałem tylko w telefonie i tylko dzwoniłem, a już teraz opanowałem tą sytuację. To dziękuję i zamieniam się.
[03:32:09] - Dzięki. Trzymaj się. Cześć. Hej. To był Robert. A w tej chwili omawiam działa orgonowe, także na razie o działach orgonowych nie będę mówił konkretnie co i jak mi się tam przyśniło. Nie będę zdradzał i tak dalej. To będzie się wam wydawało śmieszne w ogóle Co bym wam powiedział? Że to bzdura jakaś totalna. Ale mówię, będziemy to testowali, będą filmy nagrywane, będziemy puszczali ludziom, będziecie mogli zobaczyć te rzeczy i zobaczymy.
Zobaczymy co się uda. Akurat tu nie wiem, czy się uda, czy nie. Tak samo czy orgonity działają, czy nie. Też tego nie wiem. Ludzie mówią, że działają. Widziałem zdjęcia pod tymi wieżami telefonii komórkowej i zakłócają nieźle, bo telefonia komórkowa zakłóca nasz mózg, nasze mózgi masowo. Nie pojedynczych ludzi, tylko masowo. Są robione właśnie po to. Petersen. Wpiszcie sobie Australia Petersen Telecommunication Company albo Cellphone Towers.
Chyba. Wypiszę wam. On wyszedł z więzienia już jakiś czas temu. Przesiedział trochę, parę lat za to, że czołgiem rozwalał wieże telefonii komórkowej, a gość był wyższym inżynierem w firmie telekomunikacyjnej, jednej z większych chyba nawet na świecie, bo to jakaś Telstra czy jakaś tam duża. To Australia była. Dobra, zostawmy tą sprawę. O tym będziemy mówili jeszcze. Oczywiście Wilhelm Reich jako pierwszy zaproponował, nie wiem, czy ktoś przed nim zaproponował energię orgonu. Chyba nie. Także trzeba było jeszcze zobaczyć jak to jest.
Jest trochę materiałów zostawionych przez Wilhelma Reicha. To była największa akcja cenzorska w historii Stanów Zjednoczonych. Spalono jego tytuły, spalono jego książki, spalono wszystko, czego dotknął. Natomiast sporo przetrwało. Na szczęście sporo przetrwało. Zabito go w więzieniu. Oficjalnie oczywiście na serce zmarł w więzieniu. Zaresztowany za co? Za całokształt. Tak naprawdę nie powiedziano, za co konkretnie, ale za jakieś takie dziwne zagrożenie dla świata amerykańskiego, wolnego świata.
Także naprawdę bardzo ciekawe rzeczy. I tymi rozpraszaczami chmur zajmuje się dużo osób. W tej chwili jest głośna sprawa chemtrails, czyli tych sztucznych chmur i zasiewanie chmur, czyli zasiewa się chmury po to, żeby deszcz spadł na przykład i pozbyć się tych chmur. Czyli w sensie takim, że rozprasza się chmury robiąc z nich deszcz. Najszybciej się rozprasza. Ale można też rozpraszać chmury, po prostu rozsuwając je po niebie, prawda? Też tak można w taki sposób. To jest właśnie metoda zupełnie, której nie znamy, bo metoda takiego zasiewania chmur, czyli rozpraszania rosyjskiego, tak bym to nazwał, czyli tam jodek srebra czy jakieś tego typu różne dziwne substancje się wrzuca na chmury, żeby z nich się deszcz zrobił i będzie ładna pogoda wtedy, to wszystko opadnie, prawda? To znana jest od dawna metoda, natomiast to jest taka chemiczna jakby. A metoda fizyczna, geofizyczna to jest właśnie za pomocą rozpraszaczy chmur cloudbusterów.
Też mogą generować deszcz, czyli kondensować w jakimś miejscu te chmury, czyli kondensować w sensie, że jeżeli chmurę weźmiemy, będziemy tą wodę jakby ściskać coraz mocniej, to z niej będzie gęstniała, aż powstanie deszcz. Także to ciekawe. Tym się będziemy zajmowali. Ja mówię, tym bardzo bym się chciał zająć, rozpraszaniem chmur i tymi rzeczami, o których mówił Wilhelm Reich, bo są świetnie opisane i mnóstwo ludzi buduje te rzeczy na świecie. Wiemy, jak budować, wiemy co robić. Nikt nie buduje tylko takich wielkich rzeczy, jak Wilhelm Reich budował. On to poświęcił całe życie na to naprawdę. Olbrzymie te działa orgonowe. To były potężne, wielometrowe, na ciężarówce. Co o tym wszystkim myślą?
Nie wiem. Inni raczej nie uznawali tego. On na przykład twierdził, że dużo zjawisk meteorologicznych odpowiada orgon za te sprawy. Mówię, będziemy testowali te rzeczy, opisywali. Dużo jest rzeczy wytłumaczonych, ale mówię wytłumaczonych na zasadzie pseudonauki, pejoratywnie określając ją, czyli nie tej nauki, którą znamy, bo ta nauka, która znamy, uważa to za bzdury kompletne. Więc tym się nie zajmujemy, po prostu eksperyment. Wszyscy naukowcy jak jeden mąż, najwięksi, od Gelliusa poczynając, nowożytni naukowcy mówili, że podstawą wszelkich nauk przyrodniczych jest eksperyment. Nie jego powtarzalność, ale eksperyment. Bo dzisiaj zrobiło się, że jest powtarzalność najważniejsza. Eksperyment walnięcia kogoś w głowę i nabicia mu guza, ale nie będziemy drugi raz go uderzali, spowoduje, że ten eksperyment jest nienaukowy w dzisiejszym rozumieniu eksperymentu.
Wiem, że jest głupi przykład, prosty, prymitywny, ale guz jest. Coś się musiało stać, ktoś go pałą chyba walnął. To zaszło i to jest prawda. To zaszło. To był eksperyment. Jeżeli walniemy kogoś w głowę, czy będzie miał guza, czy nie? I eksperyment polega na tym, że musimy kogoś drugi raz. Ale on na przykład już nie chce drugi raz być uderzony i się stawia i nie będzie się dawał nam uderzyć, bo już tego guza nabił. I co, jeśli pewne zjawiska przyrodnicze właśnie działają na takiej zasadzie, że mamy tylko jedną próbę albo niewiele tych prób, albo muszą być specyficzne warunki, które bardzo ciężko nam ustawić w danym momencie? To samo jest na przykład z zimną fuzją, o której już wiele razy mówiliśmy.
Czy niskoenergetycznymi reakcjami jądrowymi, tak zwanymi LENR. Tak, właśnie tak mogą zachodzić. I tutaj mamy właśnie tą sprawę, że może być niepowtarzalność pewna. To znaczy niepowtarzalność w takim rozumieniu prostym. Więc to nie jest nauka, że musi być coś powtarzalne. Jak nie jest powtarzalne, to nie jest naukowe. To nie jest prawda. To jest po prostu trudne do uchwycenia zjawisko. Ale to jest takie samo zjawisko jak inne. Więc w pewnym momencie, kiedy zaczynamy bardziej rozumieć dane zjawisko, wiemy, w jakich warunkach musimy dokonać czegoś, żeby uzyskać dobry wynik.
Nie wiem, do czego to można porównać. Na przykład dobrze rozpisać astronomicznie, w jakiej jesteśmy przestrzeni, żeby móc przewidywać zaćmienia Słońca. Jeżeli tego nie znamy, to dla nas jest to magia. Przewidywanie zaćmień Słońca. Częściowo potrafimy, bo mamy częściowo prawidłowy układ astronomiczny, ale nie do końca, więc tylko trochę potrafimy przewidzieć. Nie w 100%. I o to chodzi, że ktoś ma dokładniejszy obraz i potrafi zawsze to przewidywać. Czyli powtarzalność ma tego zjawiska dzięki temu, że dobrze opisał otaczający nas świat. Tutaj, jeśli chodzi o astronomię, układ astronomiczny, Układ Słoneczny. Tak to wygląda, że ktoś, kto nie ma tego opisu.
I zjawiska XXI wieku, o których tutaj, o tych urządzeniach mówię, to są rzeczy, które są nieuchwytne póki co, bo nauka jeszcze nie potrafi ich opisać. Ale to nie oznacza, że ich nie ma, że one nie istnieją. Potrzeba było śmierci Wilhelma Reicha, żeby to udowodnić. Trzeba było go zabić, bo był niewygodnym bardzo człowiekiem. Kolejne bardzo proste urządzenia, które może każdy zrobić praktycznie w domu, to są urządzenia z takiej książki. Ona też zrobiła na mnie duże wrażenie. To jest książka Gary'ego Steina „Urządzenia poruszane siłą umysłu". „Mind Machines You Can Build". 1992 rok. Wydane jest, natomiast chyba było wcześniejsze wydanie tego.
Chyba w Polsce 1992 rok, a wcześniej to w latach 80., 70. chyba w Stanach Zjednoczonych. Musiałbym sprawdzić, w którym to roku, ale nie pamiętam. Ale urządzenie niesamowite. Ja zbudowałem z tego tylko jedno urządzenie. Są różdżki, pręty, piramidy, koło energetyczne, wahadełka, urządzenia Hieronimusa, symbole, symboliczne urządzenie Hieronimusa, maszynka życzeń. To są wszystkie urządzenia, które możesz zbudować. To są niesamowite urządzenia, które działają. Niektóre działają. Mi na przykład piramidka zadziałała, to mogę wam powiedzieć.
Innych nie testowałem. Próbowałem koło energetyczne, ale gdzieś tam mi coś nie działało. Nie działało w sensie, że nie działało, tylko nie potrafiłem dobrze tego zbudować. To trzeba odpowiednio zbudować. Ale znam ludzi, poznałem, którzy z tej książki robili większość i większość im działała. Koło energetyczne działały, wahadełka, urządzenie Hieronimusa chyba też działało nawet i symboliczne nawet. Maszynki życzeń chyba nie. Także to są bardzo ciekawe rzeczy. Polecam. „Urządzenia poruszane siłą umysłu" jest książeczka.
Zresztą ona jest piracka, dostępna. Tutaj wam na czacie wkleję. O! Już ktoś widzę, znalazł. Tak, ta książka jest. Oczywiście można znaleźć, jest po polsku przetłumaczona. Nikt nie mówi, że te urządzenia to potrzeba nie wiadomo ile. Owszem, na urządzenie Hieronimusa chyba potrzeba troszeczkę więcej, ale też nie jest jakieś bardzo skomplikowane. Chyba maszynka życzeń jest bardziej skomplikowana. Właśnie nie pamiętam.
Chyba Hieronimusa urządzenie też było takie dosyć, urządzenie Hieronimusa było bardziej skomplikowane. Tak, tutaj są potrzebne odpowiednie urządzenia, tranzystory czy diody. Ale mówię, wszystko jest do zrobienia. To nie jest jakiś kosmos. Kolejna rzecz, którą możecie zrobić bez problemu, to są oczywiście kesze. Tu odsyłam do audycji w radiu Na Fali kapitana Tomka „Hiperprzestrzeń” i przede wszystkim audycję „Synteza” w czwartek, gdzie to jest omawiane. Już od dłuższego czasu jest omawiana technologia kesze, wszystko, co z tym związane, Health Peny, Magrawy i tak dalej. Te wszystkie rzeczy z tym związane. To są generalnie dosyć proste rzeczy. Troszeczkę więcej potrzeba może nie tyle pieniędzy, bo miedź trzeba zakupić, to trochę kosztuje, ale też niedużo, ale czasu.
Jednak to są czasochłonne rzeczy. Także tak to wygląda. Odsyłam was do urządzenia kesze. Ja mówiłem, nie zbudowałem jeszcze urządzenia kesze. Miałem w ręku Health Pena, to mogę się pochwalić. Ale nie budowałem jeszcze, póki co. Niektórzy twierdzą, że działają. To musicie się dowiadywać. Wszelkie różne magnetyczne urządzenia tego typu. Kolejne urządzenie, które wam polecam do zbudowania, już jest troszeczkę bardziej skomplikowane, aczkolwiek proste.
To jest tak zwana maszyna N. Bardzo dziwne urządzenie. Mówi się, wynalezione przez Faradaya samego. Maszyna N. To jest inaczej jednobiegunowa prądnica Faradaya. To nie jest bardzo skomplikowane urządzenie, ale wymaga metalowych różnych rzeczy, więc też trzeba mieć jakieś do obróbki narzędzia albo zamówić, bo można zamawiać też samemu te różne rzeczy. Jest coś na rzeczy, że można tą maszynę jednobiegunową zamienić w takie pseudomono. To się nazywa monobiegunowe, czyli jednobiegunowe, ale monobiegunowe urządzenie magnetyczne. Elektromagnetyczne właściwie. Co powoduje, że prąd wytwarza i pole elektromagnetyczne w dużych ilościach.
Ale to są rzeczy, których w XIX wieku nie rozumiano i próbowano robić. Tesla próbował się za to brać, ale też mu za bardzo nie wychodziło. Faraday też próbował. Tesla i Faraday czuli, że za tym jest olbrzymia rzecz, za jednobiegunową prądnicą. Poczytajcie sobie o jednobiegunowej prądnicy Faradaya i też Tesli. Tesla ją doskonalił. Jeszcze wpiszcie sobie bardzo ważne nazwisko, jeśli chodzi o jednobiegunową prądnicę. Maszyna N wpiszcie. N machine. To jest rzecz, którą badał Bruce De Palma.
Nazwisko coś wam mówi znajome? Tak. To jest starszy brat Briana De Palmy. Znany reżyser hollywoodzki, Brian De Palma. Jego brat był bardzo znanym fizykiem. Poprawnym. Skończył dobrą uczelnię, nie wiem, czy w Bostonie, czy gdzieś politechnikę dobrą kończył. Bruce De Palma zajął się jednobiegunową prądnicą Faradaya i ją udoskonalił, tworząc maszynę N. Tajemniczą maszynę N. On musiał uciekać ze Stanów Zjednoczonych, bo tam już go prawie dorwali.
Uciekł do Nowej Zelandii. Niestety w Nowej Zelandii ktoś go zabił. Wylew, po prostu potworny wylew w całym organizmie i zniszczyło mu mózg. Bruce'a De Palmy i zmarł w roku 1998. W 1992 opuścił Stany Zjednoczone, w 1998 już nie żył. Maszyna N. On to nazwał Mark II Quadrupole. Michael Faraday odkrył tą próbnicę w 1831 roku. Ale powiem wam coś jeszcze. Przeczytam wam, co powiedział jeszcze Bruce De Palma przed swoją śmiercią o tej maszynie N i ogólnie o wolnej energii.
„Żyjemy w świecie techniki. Mamy skłonność do myślenia, że wszystkie problemy świata można rozwiązać dzięki nauce i technice. Gdyby tak było, dysponowalibyśmy darmową energią, a na świecie panowałby pokój. Musiałem nauczyć się na drodze bezpośredniego doświadczenia, jakie są realia świata, w którym żyjemy i jakie skutki może przynieść rodzajowi ludzkiemu wprowadzenie wynalazków zmieniających oblicze tego świata”. Oczywiście skutki na sobie, które odczuł, doprowadzając do swojej śmierci, gdzie musiał uciekać do Nowej Zelandii, ale i tak go tam dopadli i zabili. Maszyna N. Możecie też budować. Nie jest to jakiś rocket science, to XIX wiek. Jak macie możliwość dostępu do urządzeń, jaki mieli ludzie w XIX wieku, to jesteście w stanie to zbudować. Ale to już troszeczkę większe koszty są, jeszcze większe nawet niż Keshe, jeżeli urządzenie Keshe.
Ale mówię, to jest naprawdę bardzo ciekawa sprawa. N maszyna. Wpiszcie sobie Bruce'a De Palmy. Zresztą nawet jest na Wikipedii N maszyna, więc bardzo ciekawie. Są te rzeczy. Ja tak muszę, sobie sprawdzam, że byłem jednym z prekursorów trochę też, jeśli chodzi o wolną energię na polskiej Wikipedii. Trochę wpisywałem różne hasła, cenzurowano mnie za to, usuwano. W końcu dałem sobie spokój i tak wszystko usuwali, co wprowadzałem, różne ciekawe hasła, więc 80% rzeczy, które wpisywałem, usuwano. Ale widzę, że Bruce De Palma został i nie został usunięty. Także można powiedzieć, że jestem trochę dumny z siebie, że trochę wprowadzałem takie informacje, ferment siejące w nieudacznikowym świecie naukowym polskim.
W pierwszej pięćsetce nie ma ani jednej polskiej uczelni. To jest po prostu jakiś dramat. Z Singapuru ma jakieś uczelnie. Ja wiem, że niektórzy mówią: „Singapur to Singapur”, a z polskich nie ma. Irlandzkich jest nawet kilka. Chyba dwie. Dwie na pewno. Nie, dwie są chyba w pierwszej setce najlepszych uczelni świata. Są dwie irlandzkie. Więc jest w Polsce dramat pod tym względem.
Niestety. Dobrze, to jest N maszyna. I jeszcze ostatnie urządzenie, które możecie budować. Możecie więcej budować. Jest urządzenie, cienkie warstwy, czyli płytki przewodzące. Możecie sobie zrobić efekt Casimira, ale żeby zrobić efekt Casimira standardowymi metodami, nie jesteście w stanie, bo trzeba mieć bardzo dobre urządzenia laboratoryjne, więc nie da rady. Ze spisków wiadomo, że muszą być cienkie warstwowanie. Podejrzewam, to jest moje zdanie, niepokryte żadną nauką, tylko to, co czuję i używam całego mózgu do tego, że technologia Keshe to jest nic innego jak właśnie nakładanie nanowarstw na metal, co powoduje zwiększanie efektu Casimira. Efekt Casimira to jest efekt, który wywołuje ciśnienie pomiędzy płytkami, gdzie powstaje po prostu napięcie, różnica napięć, a różnica napięć, jak wiemy, daje prąd, energię. Więc tutaj mogę przedstawić, kto to pisał.
To jest Timothy Boyer. Fizyk, który opisał właśnie efekt Casimira. „Niezależnie od wielkości efektu Casimira, samo jego istnienie świadczy o tym, że coś jest naprawdę nie tak z XIX-wieczną klasyczną koncepcją próżni. Gdy próbuje się pogodzić teorię klasyczną z wynikami eksperymentów, okazuje się, że nawet w temperaturze zera stopni próżnia w tradycyjnym rozumieniu nie jest całkiem pusta. Wypełniona jest klasycznymi polami elektromagnetycznymi, które odpowiedzialne są za siły przyciągania, jakie zaobserwował Sparnaay. Dzisiaj te pola próżniowe określane są mianem klasycznego elektromagnetycznego promieniowania punktu zerowego”. To pisał klasyczny fizyk, który stwierdził, że coś nie tak jest z tą naszą fizyką kochaną. I nie chodzi tylko o fizykę kwantową, że to są zupełnie już inne zjawiska, których nie rozumiemy. I efekt Casimira jest takim efektem. Podejrzewam, że właśnie na tym efekcie może bazować te urządzenia Keshe, tam mogą powstawać te rzeczy.
Dobrze. Dobrze, tutaj jeszcze mam ostatnie urządzenie, którego raczej nie zbudujecie. Jest dużo bardziej skomplikowane. Najbardziej ze wszystkich, które dzisiaj przedstawiłem. To jest oczywiście telefon grawitacyjny Hartmuta Millera. Jest w tej chwili próba zdyskredytowania tej osoby, kompletne wyczyszczenie z internetu wszystkiego, co dotyczy Hartmuta Millera i telefonu grawitacyjnego. O czym to świadczy? O tym, że wydaje się, że jest to prawda, czego on dokonał. Jest olbrzymi atak na niego, jest wyśmiewanie i wzburzenie. A o tym mówią whistleblowerzy, że takie urządzenia są używane już.
Nie nazywa tego telepatią, ale te urządzenia, które wynalazł Hartmut Miller oficjalnie, a nieoficjalnie są znane dużo, dużo dłużej, ale są utrzymywane w tajemnicy. Dlaczego? Bo nie można ich podsłuchać. Bazują na teorii kwantowych. Czyli nie można ich podsłuchać to raz. Dwa, na teoriach kwantowych bazują. Nie można nawet wiedzieć, czy ktoś się z kimś kontaktuje. I co gorsza, jest to darmowa i nie tylko darmowa jeszcze, że nie można abonamentu nałożyć na komunikację, to nie można podsłuchać. I jeszcze trzecia, najgorsza dla naszych rządzących sprawa, jest powszechna. Powszechna po prostu.
Każdy może się do tego podłączyć i jest koniec. Koniec z kontrolą przekazu informacji. Jest pytanie wtedy, po co ci internet, jeżeli mamy telefon grawitacyjny, czyli mamy Internet 3.0, nie 2.0, jakiś gówniany, połowiczny, szybki, ale kontrolowany, tylko 3.0. Po co ci komputery tutaj dookoła? Komputery podejrzewam, że będą, ale będziemy dalej się z nimi kontaktować trochę w inny sposób z komputerami. Odsyłam was do audycji. Była taka audycja Internet 3.0 i tam tłumaczyłem, dokładnie wyjaśniałem co, kto i jak w tym Hartmucie Millerze i tak dalej. Są szczątkowe jakieś różne dane, jak zrobić układ tego telefonu grawitacyjnego. On chyba do dzisiaj siedzi w więzieniu. Tego nie udało mi się skonfrontować.
W 2012 został aresztowany i cztery lata, czyli cztery roku i pół więzienia za używanie nieprawdziwej zdaniem sądu teorii globalnego skalowania wykorzystywanej w urządzeniach, które miały na przykład chronić przed smogiem elektronicznym lub poprawić stan zdrowia. To była bzdura według sądu. Trzy tysiące osób oszukanych i tak dalej. Więc to jest ciekawe. Trochę osób już zginęło zajmujących się tą sprawą, niestety. Między innymi niby odebrał sobie życie pan Gerhard Steinbach, doradca inwestycyjny. Właśnie zajmował się tym telefonem grawitacyjnym. W 2009 aresztowany i w 2010 popełnił samobójstwo. No takie rzeczy. Więc telefon grawitacyjny.
Jest w internecie. Po prostu trzeba wiedzieć. A w tej chwili muszę wam powiedzieć, że nie wiem, czy to jest przypadkowo, no chyba przypadkowo albo specjalnie to robią, że w tej chwili nazywają telefony grawitacyjne. Znaczy tu mamy telefon grawitacyjny. On się nazywa GCOM. On to nazwał GCOM. Technologia G myślnik COM. Hartmut Miller jest matematykiem, nie fizykiem, więc to troszeczkę inaczej. Może właśnie dlatego podszedł trochę z taką sprawą do tego z otwartą głową na fizykę. Czyli matematyk bardziej jest otwarty na różne możliwości.
Jest tylko zamknięty na matematykę w tym sensie, że musi wszystko matematycznie spinać się. Ale tak naprawdę nasz świat może różne mieć teorie prawdziwe. Nie są wszystkie jednoznaczne. Zawsze one są poprawiane przecież, prawda? Że jedna teoria, potem przychodzi następna, która poprawia wcześniejsze, gdzie one działają, ale w pewnych warunkach, w pewnych warunkach nie działają. Więc to wszystko jest tak inaczej troszkę. I teraz wprowadzają zwykłe komórki, które nazywają grawitacyjne czy antygrawitacyjne, że ekrany nie pękają czy coś. Czy to specjalnie jest wprowadzane, żeby zaciemnić telefon grawitacyjny? Nie wiem. Raczej chyba nie.
Raczej przypadkowo to wszystko idzie, ale kto wie. Może tak. Tak albo nie. Okej, a już ponad cztery godziny audycja, cały czas gadam. Jeszcze możecie ostatni raz zadzwonić ktoś jak ma coś ciekawego do powiedzenia. Telefon 33 482 72 32 teoriechazu.com. Dzisiaj bardzo takie antysceptyczne rzeczy, zupełnie otwarte, żeby pokazać wam, że naprawdę tych rzeczy jest mnóstwo, które chcecie badać, mnóstwo robić, których można. No i tym się trzeba zająć, bo wolna energia to jest najprostsza rzecz do zakończenia tego systemu, który mamy, bez żadnej ustawy. Wystarczy te urządzenia wolnej energii lub te tym podobne wprowadzić, żeby zmienić nasz świat. To jest najważniejsze.
Dzwoni do nas Marcin. Witaj Marcinie.
[04:02:48] - Dzień dobry. Dzień dobry. Witam.
[04:02:49] - Witaj. Jeszcze nie śpisz.
[04:02:52] - Wyjątkowo dzisiaj, tak.
[04:02:54] - Taka późna godzina.
[04:02:56] - Dla mnie to jest wyjątkowo, jasne. Ale oglądałem dzisiaj, gdzieś koło dziewiątej godziny temat i pomyślałem sobie, że jest dość ciekawy i muszę ci pogratulować i powiedzieć, że dość ciekawa audycja i jestem pod wrażeniem. Także na to wygląda, że sprawy idą w dobrą stronę.
[04:03:14] - Czy mogę zdradzić twoją osobę?
[04:03:18] - To znaczy, aha, powiązanie, tak? Jak mówiłem już wcześniej, razem z Michałem współpracujemy, robiłem parę projektów.
[04:03:27] - Tak jest. A teraz właśnie-
[04:03:30] - Między innymi studio powstało.
[04:03:32] - Tak, powstało studio, które działa. Jeszcze nie do końca, trochę działa, trochę nie. Jeszcze problemy z komputerami.
[04:03:39] - Ja jeszcze chciałem powiedzieć o tym studiu, bo tam właśnie trochę taka zabawa w czytanie znaków i takie coś, ale to zanim to zrobię, to chciałbym podziękować serdecznie Krawcowi za logo do studia i za zrobienie wspaniałego plakatu. Naprawdę dzięki stary, naprawdę fajna robota.
[04:04:00] - Też przyłączam się do podziękowań. A w tej chwili z twoich planów i wiem, że już zacząłeś tam działać, widziałem jak to wszystko wygląda na pomysł warsztatu, prawda? Czyli zupełnie troszeczkę w inną stronę, ale znacznie dalej.
[04:04:16] - Tak, generalnie na razie się zajmuję Keshem. Zaczynam po prostu kręcić cewki, wyliczać i różne takie rzeczy, które są podstawowe, żeby to zrobić. Jak to ogarnę, zacznę montować te magravy. Myślę, że różne inne rzeczy też będę testował, żeby troszkę iść do przodu, żeby jednak faktycznie odciążyć trochę ludzki wysiłek. Zresztą warsztat jest tak, jak to tam Keshowcy mówią, że wkłada się intencje. Ja tutaj mówię, że intencją, którą będę chciał wsadzić czy wsadzę, bo z racji tego, że to jest u mnie i to jest mój warsztat, będę chciał, żeby ludzie przestali pracować. Żeby ludzie po prostu przestali pracować. Bo już w tym momencie, patrząc na rozwój technologiczny całości, myślę, że ludzie mogą już nie pracować. I ten warsztat powstaje właśnie w tym celu, żeby pokazać ludziom, że po prostu nie trzeba pracować, że jedynie co mamy robić, to się dobrze bawić i razem dogadywać, bo to jest teraz w tym momencie najważniejsze.
[04:05:32] - Zobaczymy, bo przecież trzeba jakieś jedzenie produkować, tak? Te inne rzeczy, nie takie proste.
[04:05:37] - To z czasem będziemy się nad tym zastanawiać, w którą to stronę idzie, co możemy, jak możemy. To już będzie po prostu z czasem rozwiązywane. Tak w ogóle to docelowo w międzyczasie to studio jak będę prowadził, chciałbym prowadzić audycje. I zastanawiałem się swego czasu, bo poznaliśmy się w sumie niedawno, jakiś rok temu, ale razem zrobiliśmy studio i zastanawiałem się, dlaczego Michał do mnie przyszedł, czy ja się z nim spotkałem i zrobił u mnie studio. Po jakimś czasie, nie wiem, dwóch, trzech miesięcy doszedłem do wniosku, że to jest fajne miejsce, gdzie mogę z ludźmi rozmawiać i mogę się z nimi kontaktować, pytać ich, jak im leci, takie różne rzeczy robić, różne zabawy wymyślać. I po tym okresie czasu po prostu doszedłem do wniosku, że chyba to będzie to, co ja chciałbym robić. Ty przyszedłeś, zrobiliśmy studio, studio jest otwarte, ale cały czas mam jakiś opór, jeżeli chodzi o ruszenie z tym. Także myślę, że po prostu po zakończeniu projektu tego warsztatu, którym się zajmę już tak bardziej konkretnie i ustabilizowaniu mojej sytuacji, tej takiej ogólnie egzystencjonalnej, myślę, że do końca roku na pewno się spotkamy i będę jakąś audycję prowadził. Będzie to raczej taka audycja bardziej zabawowa i zachęcająca do tego, żeby po prostu ludzie troszeczkę zaczęli się zastanawiać nad pewnymi rzeczami.
[04:07:26] - Jasne. Trzymam kciuki za twoją audycję, ale co do warsztatu jeszcze myślę, że to jest istotna sprawa, że nowi ludzie będą mogli podejrzewam też przyjść. Ja też z tobą rozmawiałem, że ja od razu się zajmuję cloudbusterami takimi naprawdę.
[04:07:46] - Na razie jak będą pierwsze zrobione magrawy i takie tam, to będziemy myśleć o dalszych eksperymentach czy projektach. Także nie obraź się Michale. Zróbmy po prostu pomalutku i krok po kroku.
[04:07:59] - Dobrze to pytanie do ciebie, czy ta magrawa działa? Magrawy nie testowałeś, ale health peny. Czy według ciebie działają i czy masz na to jakieś dowody?
[04:08:08] - Ja tutaj troszeczkę odjadę, bo ta technologia Keshe jest na tyle nieprzebadana, nic takiego. Ja muszę powiedzieć, że w momencie, kiedy ja zdecydowałem się, bo zdecydowałem się jakieś dwa miesiące temu niecałe. Znaczy dwa, cztery miesiące, bo tutaj rachunki się dostaje co dwa miesiące. Ja muszę tutaj powiedzieć, że w momencie, kiedy zdecydowałem się na to, pierwszy rachunek za prąd jakikolwiek mi przyszedł, gdzie ja tutaj chciałbym rzetelnie powiedzieć, że zużycie prądu mam regularnie od jakiegoś czasu po prostu na pewnym standardzie i ono się waha W granicach 1/8 całej kwoty może być różnica plus minus. Pierwszy rachunek, jaki dostałem po postanowieniu, że MaGrav-em się zajmę, był o 1/3 niższy niż standardowo miałem wcześniej. Nie wiem, czy każdy się zastanowi, czy wyciągnie jakieś wnioski. Ja to widzę w ten sposób. Troszkę na logikę to nie jest, ale o tej technologii nie wiemy nic, przynajmniej ja na ten dzień. A skoro takie doświadczenia mam, to na to wygląda, że może ta siła umysłu i to, co w twojej głowie jest, wystarczy, żeby to działało. Zresztą Keshe sam potwierdza, że tej technologii nie potrzebujemy.
Ona nam tylko ma pokazać, w którą stronę i gdzie, jak natura jest stworzona. Zachęcam osobiście do eksperymentowania. Jeżeli nie, to zachęcam za czas jakiś. Myślę, że do końca roku się pozbieram i do słuchania mojej audycji.
[04:10:06] - Czekaj. Czy możemy coś zdradzić?
[04:10:09] - Jasne.
[04:10:11] - Czy to nie jest coś, że w tej instalacji w twoim domu-
[04:10:17] - To jest inna moja teoria, ale myślę, że na tą chwilę nie będziemy tego rozpisywać wszystkiego na drobne, bo moglibyśmy rozmawiać i rozmawiać.
[04:10:31] - Zachęcamy wszystkich, żeby próbowali myślami spowodować, bo jakoś ja trochę jestem sceptyczny co do takiej teorii.
[04:10:40] - Sceptyków nie brakuje.
[04:10:42] - Tak.
[04:10:43] - Tutaj nie ma się co zastanawiać, czy to działa. Raczej sugerowałbym, co najlepiej wychodzi, słuchać ludzi. Każdy sobie mówi, że to nie działa, że to działa. Odpowiedzieć sobie na pytanie proste: kiedy i w jakim momencie ja jestem w stanie w coś uwierzyć? Czy to jest kwestia tego, że mi ktoś to powie, ktoś mi pokaże, czy sam czegoś doświadczę? Bo często gęsto ludzie nawet jak coś widzą, to nie są w stanie pojąć umysłem, co widzą. Czasem jak o czymś mówią, nie wiedzą, o czym mówią. Dlatego fajnie jest się zastanowić, gdzie ta granica jest. Dla niektórych ludzi na pewno będzie to osoba duchowa. Dla jednych będzie to jakiś naukowiec albo ktoś inny.
Jeżeli on to powie, to mu to wystarczy. Ale jak bardzo jest to mierzalne, badalne i jak bardzo masz nad tym kontrolę, żeby te wnioski wyciągnąć, to już jest inna rzecz. Mam do ciebie taką prośbę, bo będę zapraszał ludzi. Kto będzie chętny, to będzie mógł sobie przyjechać, skręcić sobie MaGrava. Jeżeli chodzi o sytuację, żeby ludzie zaczęli się przełamywać i trochę się pobawić, to zapraszam na specjalnych warunkach do mojego studia. Będzie specjalne zaproszenie dla osób, które do końca miesiąca, czyli dwa tygodnie jest czasu, zgłoszą się do Michała, że chcą brać udział czy chcą być specjalnie zaproszeni do mojego warsztatu i zobaczyć, co tutaj się dzieje. A dzieją się tutaj fajne rzeczy. Zresztą Michał może to potwierdzić, bo-
[04:12:25] - Tak jest, widziałem
[04:12:27] - ... troszkę dziwne. Zapraszam. Być specjalnym gościem to już jest dużo.
[04:12:39] - Tak jest. Warunkiem jest-
[04:12:42] - Będzie jakieś wyróżnienie. Będzie na pewno jakieś wyróżnienie niż przeciętny gość, który będzie w studio. Zapraszam.
[04:12:51] - Chodzi o pierwszą osobę, która się zgłosi?
[04:12:53] - Te osoby, które będą chciały. Kto jest w Irlandii.
[04:12:56] - To jest ważne, żeby być w Irlandii.
[04:13:01] - Tak. Więcej nie mogę zrobić. Jedynie to specjalne zaproszenie na specjalnych warunkach do mnie przychodzi specjalny gość. A wystarczy tylko zgłosić się do ciebie i poprosić. Powiedzieć: „Ej, słuchaj, ja chcę”. To taka będzie pierwsza interakcja i każdy powinien sobie sam odpowiedzieć, czy chce, czy nie chce i w którą stronę iść. I dlatego mam jeszcze dodatkową zabawę. Zanim zacznę prowadzić audycję, jeszcze mam tutaj parę rzeczy do zrobienia. Mam trochę pracy, muszę ją wykonać. A dla was, dla słuchaczy i dla każdego z was z osobna mam fajną zabawę, którą chciałbym zacząć w tym momencie, zanim ruszę z audycją.
Niech się każdy, kto ma ochotę, w większym czy mniejszym stopniu, zastanowi, co by chciał w życiu zrobić, czego by chciał dokonać i w którą stronę iść. A ja jak zacznę już nadawać, to będziemy się zastanawiać, jak dojść do tego, żeby coś takiego ktoś mógł zrobić. Ciężko jest to znaleźć ze względu na to, że się bardzo borykamy w swoim życiu, gdzie, w którą stronę, bo nie mamy na dobrą sprawę drogowskazów. Gdzieś drogowskazy ktoś schował. Do momentu, jak ja jestem w tym punkcie, co jestem teraz, miałem bardzo dużo projektów, przeróżnych projektów. Jedne były związane z tym, że chciałem robić pieniądze, inne projekty były te, żeby komuś pomagać. I wyklarowało się jak na razie to. Czy to będzie sfinalizowane? Trudno powiedzieć ze względu na to, że czas trwa, wszystko się kręci dookoła, ludzie pracują i wszystko się zmienia. Jesteśmy w wirze ciągłych zmian.
I tak jak mówię, lepiej chyba wziąć w tym udział, niż dać temu Wolną rękę i robić po prostu nic. Tym bardziej, że jak się troszeczkę zacznie bardziej zastanawiać nad tym wszystkim, dużo bardziej poprawia się komfort życia, standard życia i możliwości, jakie się ma w życiu. A to jest bardzo dużo, bo naprawdę fajnie by było, żeby kiedyś jak ma się dzieci czy wnuki, żeby naprawdę dla nich być kimś, kto zadbał od samego początku do samego końca o ich bezpieczeństwo, ich dobro i żeby im się dobrze żyło. A opowiadanie o tym, że się coś da, czy że się coś nie da, jest totalnie nieproduktywne. Totalnie.
[04:15:44] - Dokładnie. Dużo trolli jest, ludzi takich, którzy po prostu gadają, żeby gadać.
[04:15:51] - Słuchaj, ale dla trolla to też jest fajna sprawa, żeby się zastanowił, bo życie jednak jest tutaj. Nie ma na co czekać, nie ma co hejtować, tylko się dobrze bawić. A można się bawić razem, a nie tylko chodzić i zadzierać nosa i mówić: „To nie działa, tamto nie działa”, nie?
[04:16:09] - Ja cię pamiętasz, naszym ostatnim razem, Marcinie, jak mówiłem o tych urządzeniach, które mi się śniły, jeśli chodzi o cloudbustery i się przestraszyłeś, że faktycznie to może zadziałać i to może wpłynąć bardzo mocno na kontrolę pogody. I wtedy faktycznie nie ma żartów, bo można rolnikom spartolić uprawy czy coś. Ale mówię, trzeba próbować.
[04:16:33] - Kto by chciał na dobrą zmianę zmieniać pogodę? Jeżeli ci nie odpowiada taki klimat, wyjeżdżasz do kraju, gdzie jest taki klimat i lepiej chyba zadbać o to, żeby była taka możliwość, żeby dojechało się do danego kraju w miarę komfortowych warunkach. A można tego dokonać. To nie jest wcale trudne. Można sobie wybrać, gdzie się chce mieszkać.
[04:16:55] - Ja wiem, ale można spróbować. Wszystko zmienia jednak.
[04:16:59] - Tak eksperymentalnie tak.
[04:17:01] - Eksperymentalnie, nie na zasadzie, żeby to było stop.
[04:17:02] - Nie będziesz przepychał chmur z boku na bok. To będzie trochę bez sensu chyba, nie? Popróbować się można, jak najbardziej.
[04:17:13] - Trzeba zobaczyć te wszystkie rzeczy. Może nam się uda też tego liftera zrobić. Też bardzo bym chciał. Poświęcić wtedy będzie trzeba jeden monitor, trochę porozbierać go i działać z lifterami. Będziemy mieli UFO wtedy takie domowe.
[04:17:33] - Ja teraz po ostatnim spotkaniu, jak byłeś u mnie z tym HHO wyskoczyłem i podłączyłem generator HHO i faktycznie ja tutaj chciałbym polecić w ogóle audycję czy Alexa, który tam z „Porozmawiajmy.tv”, gdzie chłopak naprawdę robi bardzo dobrą robotę i robi wywiady z dziwnymi ludźmi. Czasem są fajniejsi, czasem są mniej fajni, ale naprawdę można posłuchać i dostać bezpośrednią informację od ludzi, którzy coś robią, interesują się i naprawdę to jest informacja. Nie trzeba się zgadzać z tym, ale fajnie jest posłuchać. Właśnie w jednym z wywiadów, to było ostatnio jakoś na czasie, dwa tygodnie temu udostępnił film o alchemiku, który badał właśnie właściwości gazu HHO i okazało się, że jest jednym z podstawowych składników i można się nim na dobrą sprawę karmić. Także ja próbowałem sam wdychać. Głos się zmienia, a każdy ma swój rozum i każdy robi jak uważa. Ja się tam pewnych rzeczy nie boję i widzę po prostu, jak to funkcjonuje. Także ja biorę pełną odpowiedzialność za to, co robię, a wygląda na to, że dość dobrze to funkcjonuje. Także polecam jak najbardziej z czystego serca „Porozmawiajmy.tv”, bo naprawdę bardzo fajne rzeczy można się dowiedzieć i dużo rzeczy po prostu się nauczyć.
[04:19:10] - Tak, bardzo odważne można powiedzieć też audycje są i nie boi się zapraszać Alex nikogo. To jest dobre. Też nie ulega jakimś tam sceptykom czy innym ludziom, którzy tak odciągają od tych rzeczy.
[04:19:27] - Ale ten, kto ma posłuchać, to posłucha i ten się nauczy. Także nie ma co wszystkich pchać za sobą. Ja zawsze powtarzam, że program depopulacji trwa. Czy chcesz, czy nie, czy się zgadzasz z tym, czy nie. Trwa.
[04:19:40] - Dokładnie.
[04:19:41] - Bo ludzie umierają i w zaskakującym tempie. Ja mogę pochwalić się, że ze zdrowiem nie mam problemów, z dziećmi też nie mam problemów. Także chciałbym się też taką wiedzą podzielić z osobami, z wami przede wszystkim, żeby po prostu informacja była informacją, a każdy sobie wybiera, czy chce coś robić, czy czegoś nie chce, ale niech bierze za to odpowiedzialność. Niech wie, że jak hejtuje, czy jak się drażni, to nic z tego produktywnego nie ma. Bo to jest takie przepychanie się. Zresztą ja też dużo gadałem, ja też dużo opowiadałem i do momentu, jeżeli nie weźmiesz i czegoś nie zrobisz i nie sam zbadasz. Nawet można badać relacje między ludźmi, bo to też jest fascynujące, jak to ludzie się zachowują między sobą. Co jednych przyciąga, co drugich. Tematów jest wiele. Będziemy rozmawiać o wszystkim, o czym będziemy chcieli, co wy będziecie chcieli i będziemy widzieć, jak to wszystko się ułoży.
[04:20:41] - Tak jest.
[04:20:42] - Także zapraszamy do warsztatu jak najbardziej. Dwa tygodnie jest na to, żeby haknąć VIP-owskie zaproszenie dla zainteresowanych. Słuchaj.
[04:20:54] - Dokładnie.
[04:20:54] - Tylko w tej audycji. Nigdzie indziej się o tym nie dowiesz.
[04:20:58] - Tak. Co prawda tylko jest ograniczony teren tutaj do Irlandii, ale przecież.
[04:21:06] - Tylko, że noclegu to nie ten. Ale jeżeliby ktoś miał ochotę z Polski, to przecież co za różnica skąd przyjedzie dla mnie, nie?
[04:21:13] - Dokładnie.
[04:21:14] - Ale to są już pewnie za duże wydatki. Zapraszam w każdym razie.
[04:21:18] - Jasne. Dobra, świetnie. Dzięki za tą propozycję i za wyjaśnienie wszystkich tych kwestii. Będziemy wracali. To dopiero wstęp można powiedzieć do tej całej sprawy warsztatu.
[04:21:32] - Tak. To już cały czas na tapecie. A jeszcze odnośnie realizacji marzeń. Bo ja mam czwórkę małych dzieci i patrzę jak się rozwijają i tak się zastanawiam, gdzie ludzie stracili tę fascynację życiem. Dlaczego? W którym momencie? Co się stało takiego, że dorosłym ludziom się nie chce? Mówi, że „mi się nie chce”. Kiedy zaproponowałem dzieciom, żeby poszły sobie odpocząć do łóżka, to mi powiedzieli, że to jest nudne. Mówię: „Jak to?
Idziesz odpocząć, to jak to jest nudne?” „Nie, to jest nudne”. Powiedz, gdzie to wszystko poszło? Dlaczego my nie mamy tego czegoś, co mają dzieci? Dlatego cofnąć się troszeczkę do czasów dzieciństwa i zastanowić się, co chodziło po głowie mi, jak byłem w szkole i co chciałem robić jak dorosnę, czy jak patrzyłem się dookoła i zacząć realizować te plany. Bo często robimy rzeczy, które nas męczą.
[04:22:43] - Jeszcze powiem tylko sceptyk, ten nasz stały sceptyk powiedział, że to jest niemożliwe, mrzonka, że samochody będą latać. To znaczy nie będziemy potrzebowali dróg. Według mnie to jest konieczność czegoś takiego. To jest przyszłość.
[04:23:05] - Po co się w tym momencie nad tym zastanawiać, jeżeli co druga osoba między nami ma problem ze zdrowiem? Po co? Jeżeli ważniejsze jest nie to, czy będziemy latać, czy będziemy skakać, czy biegać-
[04:23:17] - Dobrze ze zdrowiem, ale jak masz karetkę, pomoc szybciej będzie przyjeżdżała z lekarzem i z Pavulonem.
[04:23:28] - I z lekami, tak?
[04:23:30] - Z lekami.
[04:23:32] - Trzeba rozwiązać najpierw te rzeczy, które mamy w bezpośredniej styczności. To, co nam nie pasuje koło siebie.
[04:23:41] - Tak.
[04:23:42] - Nieraz jest to tak, jak niektórzy mówią, żeby posprzątać sobie w szafce czy gdzieś tam. To, co ci przeszkadza na dzień dzisiejszy, na bieżąco. Pogadać z partnerem: „Słuchaj, przeszkadza mi, że odkładasz sztućce odwrotnie niż ja sobie wyobrażam do szafki” i już jest troszeczkę do przodu. Troszeczkę, może niedużo, ale zawsze jest progres i wiesz, w którą stronę idziesz. A jak się rozkręcisz, to nie będziesz takich problemów miał, bo to tak wygląda, że skala rośnie bardzo szybko.
[04:24:17] - Jasne. Nie będziemy o tych sprawach-
[04:24:19] - Opowiadać. Można rozmawiać jeszcze tak, że będziemy się kontaktować.
[04:24:26] - Samochody to taki mój konik, bo zawsze myślałem o tym. Nawet jak byłem małym dzieciakiem, to zawsze mnie dziwiło, dlaczego one jeżdżą po drogach, a nie latają. Że takie bzdurne trochę jest, że szybciej byłoby, jakby latały, a nie jeździły po jakichś wymyślonych-
[04:24:42] - Czyli już miałeś jasnowidzkie widzenia?
[04:24:48] - W ogóle jakieś rzeczy wygadywałem. Pamiętam w przedszkolu. Do dzisiaj pamiętam. Mówiłem jakieś ochronne, nie tarcze, tylko osłony różne. Nie wiem, czy może gdzieś w innym świecie żyłem wcześniej czy coś i dla mnie to było oczywiste.
[04:25:05] - Nie miałeś czasu się zastanawiać nad tym. Teraz może będzie trochę więcej tych tematów. Już można robić, co się chce. Tutaj powstaje warsztat, który pokaże ludziom, że nie trzeba pracować naszymi rękoma zbudowany.
[04:25:24] - Także słuchajcie i zgłaszajcie się. Jeszcze raz wielkie dzięki, pozdrowienia i do zobaczenia Marcinie w najbliższym czasie. Trzymaj się. Cześć. Miłego weekendu. To był Marcin z warsztatu irlandzkiego. Tak można powiedzieć. Dajcie znać na maila: clod@torehosu.com albo torehosu.com na stronie i jest tam kontakt. Też możecie tam wysłać zapytania i jeżeli chcecie wpaść, zobaczyć ten warsztat, ocenić jak to wszystko wygląda, macie jakieś pomysły do stworzenia tych urządzeń, które dzisiaj omawiałem, a może zupełnie innych. Przecież tych urządzeń jest całe mnóstwo.
W tej książce to ja tylko ułamek urządzeń wam powiedziałem, bo takich spraw jest całe mnóstwo, które można odkrywać, robić. Trzeba próbować robić. Nie zakładając od razu a priori, że coś nie wyjdzie, że coś nie ma prawa działać. To nie ma sensu budować. To jest zupełnie bezcelowe. Jeszcze raz przypominam w Irlandii, jeżeli chcecie zobaczyć warsztat, dajcie znać tutaj na maila: torehosu.com i tam jest kontakt do mnie. Będę odsyłał. Na dzisiaj to będzie chyba wszystko, co chciałem powiedzieć. Jeszcze tak popatrzę. Jeszcze nie.
Ostatnia rzecz, którą chciałem powiedzieć. Ja w ogóle nie śledzę takich bzdur totalnych. W internecie pojawia się mnóstwo, to bardzo zajmuje ludzi. Różne filmiki dziwne, wyszukiwanie różnych rzeczy. To jest Bat Selfeater Belfselfiter.com. Taka strona, tam Federal Beast, że to znaczy niby belfselfiter. I to było odliczanie, które się skończyło 15 września 2016. Oczywiście o godzinie pierwszej w Polsce skończyło się. Okazało się, że to jest reklama, ale reklama nie komercyjna, tylko reklama taka jakaś, można powiedzieć, antyaborcyjna coś tam jakichś takich ludzi, która jest określana najlepszą akcją promocyjną świata i tak dalej. Jakimiś takimi bzdurami totalnymi.
I pytanie. To jest odciąganie ludzi od spraw ważnych, jakieś takie pierdoły. Zajmują się po prostu. Ja nawet nie wiedziałem, że taka akcja jest. Dopiero się dowiedziałem, bo czytam czasami forum Davida Icke, także polecam. Czasami dobre rzeczy są, czasami nie, ale dużo rzeczy po prostu jest tam umieszczane. Nie ze wszystkim można się zgodzić, ale są. Więc to jest śmieszne, że ten właśnie belfselfiter, niech będzie najlepsza. To jest nic niewnoszące, tego typu akcje, że będzie koniec świata, że coś tam, że tu się coś stanie i tak dalej. Oczywiście ja nie mówię, żeby się nie przygotowywać, że trzeba się przygotować na takie sprawy i tak dalej, ale nie na zasadzie, że ktoś odliczanie jakieś włączy i wszyscy już: „O mamma mia, za parę dni koniec świata, nie wiadomo, co się stanie.
Ja nie mogę normalnie żyć, bo myślę, że za trzy dni jakiś licznik bije, coś potem się stanie” i wszyscy: „No żyjemy. Nie ma końca świata, nie ma wojny atomowej. Żyjemy”. No ale co dalej? No i patrzymy, a tam jakiś idiota wychodzi i mówi coś antyaborcyjne jakieś rzeczy różne tam mówi, że jesteście idiotami czy tam nie wiem, coś bzdury jakieś mówi. Po prostu pluje w twarz tym, co się tak przejmowali i tak dalej. Raczej słusznie, no bo to nie ma sensu takich rzeczy śledzić, ale tamci nie wyciągają żadnych wniosków, że może faktycznie po prostu warto zacząć robić coś konkretnego. Ja nie mówię, żeby od razu budować spodki oparte o silniki jonowe albo być może silniki ultrajonowe czy antygrawitacyjne, jak na przykład te, jak przeczytacie sobie, to w domowych warunkach raczej nie zrobicie. Czyli to, co mówi Igor Witkowski, bo on najlepiej chyba opisał ze wszystkich badaczy napęd do urządzenia zwanym Foo Fighterem, gdzie po prostu szybko rozpędzona rtęć magnetycznie rozpędzona w przewodach powoduje powstawanie pola antygrawitacyjnego, unoszenie się całego układu, a później się to samo napędza. Trzeba potem odwrotnie używać urządzenia do hamowania tego efektu.
Czy żeby go wyłączyć i tak dalej. I to jest opisane właśnie w Maharabacie. Dobrze mówię? Może źle. Już jestem naprawdę, ledwo kumam. Maharabata. Chyba tak. Kurczę, połamię sobie. Musiałbym się zapytać moich znajomych Hindusów, jak to się czyta, bo dla nich wymówienie tego to jest betka. Nie wiem, czy słyszeliście dwóch Hindusów, jak ze sobą rozmawia.
No po prostu masakra. Brzmi to bardzo dziwnie, ale dogadują się ze sobą. To jest po prostu język. Dla nich dziwne jest to, jak dwóch Polaków rozmawia czy innych jakichś innych osób. Więc co mogę wam powiedzieć? Właśnie tak. To na dzisiaj by było wszystko. Więc naprawdę nie ma tłumaczenia, że ktoś nie ma pieniędzy. Naprawdę to grosze kosztuje, tylko trzeba chcieć. Zrobić nawet można bez problemu sobie zderzak łągiewki w domu.
Tylko nikt nie każe wam robić, obrabiać, robić, tworzyć jakieś urządzenia z metalu i tak dalej, tylko można wykorzystać klocki Lego. Prosta sprawa. Naprawdę to nie jest rocket science. Dlatego takie rzeczy będziemy robili właśnie w warsztacie. Będziemy pokazywali wszystkie wynalazki, które uda nam się zrobić. No mówię, nie mamy wykształcenia technicznego, inżynierami nie jesteśmy, ale tyle o ile coś tam się znamy na tych podstawowych sprawach. Będą ludzie dochodzili na pewno różni, którzy będą mieli taką wiedzę i będziemy tworzyli te rzeczy. Ja nie mówię, że będziemy zaraz rozpracowywali, robili napędy Foo Fighter, tak? Ale takiego liftera zrobimy. Nie wiem, efekt Meby będzie można sprawdzić takie naprawdę rzeczy.
No ale to mówię, efekt Meby to każdy sobie może w lodówce sprawdzić. To nie jest też rocket science żadna. Też niewiele wnosi. No ale już taki lifter trochę wniesie. Jonolocik. Jonolocika troszeczkę wrzucić. No dobra. To na dzisiaj generalnie chyba już wszystko, tak? Wszystkie rzeczy. Tak.
To na dzisiaj już wszystko. Dzięki. Dzięki, że byliście podczas tej audycji. Trochę chyba bardzo się przedłużyła. Różne były telefony. Powinienem skracać, tak mocno skracać. Max 20-25 minut telefon, ale czasami po prostu gdzieś odpłynę i w dyskusję wejdę. Niestety jest trudno. No cóż, będą też goście, których zapowiadam już dłuższy czas, ale teraz będą. Także zapraszam was na przyszłe wydania Theory House'u.
Miłego weekendu wam życzę. Trzymajcie się. Cześć.
[04:34:04] - Are you lonely like me? When there's no one around for you to talk with. Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles.
Do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed? Suddenly lost or imagined clean. Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?
Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?