[00:01] - Teoria chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. No one. The truth is out there.
[01:11] - Witam was bardzo gorąco i serdecznie w audycji Teoria Chaosu. Audycji o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w pięciu polskich radiach internetowych. Troszeczkę za głośno był podkład. W Radiu Na Fali, w Radiu Paranormalium, Radiu Dreamtime, Nocnym Radiu i Radiu Wolne Wilno. Możecie słuchać tej audycji już od ponad sześciu lat. Dobrze liczyłem? Tak. Natomiast chyba od sześciu lat nie można, bo w tych rozgłośniach, w innych rozgłośniach, które niestety nie są aż tak odważne i postanowiły nie nadawać już tej audycji. Czasami tak jest, że niestety trzeba się z kimś pożegnać, czasami jest się wyrzuconym, ale takie jest życie. Dziś jest 23 września 2016 roku.
Kurczę, jak czas szybko leci. Mam paczkę newsów dla was z zeszłego tygodnia. Natomiast zanim jeszcze do tych newsów przejdę, chciałbym polecić stronę audycji teoriachaosu.com, także strony radiów. Na stronie audycji teoriachaosu.com są wszystkie radia wymienione, są linki, możecie tam przejść, zobaczyć co i jak. Także polecam zaglądać także do innych audycji w tych radiach. Dobrze, to nie będę przedłużał, więc przejdę do newsów. Pierwszy news, taki troszeczkę szokujący. Wybaczcie, bo nie zdążyłem zapisać, kto te newsy mi przesłał. Także proszę o wybaczenie, ale postaram się o poprawę. Natomiast dzięki słuchaczom, którzy przesyłają mi maile czy przez Facebooka, czy inaczej, dostaję informacje.
Może ja postaram się to znaleźć. Chyba będzie dosyć trudne, więc po prostu dam później, jak będzie audycja udostępniona, to dam informację o tym. A te newsy są następujące. Klub piłkarski chce chipować kibiców. To nie jest żart. Myślałem, że to żart jest, ale nie, absolutnie nie jest to żart. Argentyński klub sportowy chce wszczepiać implanty kibicom. Może to śmiesznie brzmi, ale nic śmiesznego w tym nie ma. Umożliwi to szybsze i sprawniejsze przechodzenie fanów przez bramki, gdzie stosowane są dziś wszczepy. Jak są zastosowane wszczepy, to jest wszystko łatwiejsze.
Nie można tak oszukiwać, więc chcą to robić. A jak jakiś oporny kibic nie będzie chciał sobie wszczepić, to nie wejdzie na mecz, nie będzie mógł oglądać meczu i w ogóle nie będzie mógł przeżywać sportowego widowiska. Także niestety, jak widzimy z tymi chipami, już teraz to nie są żarty, natomiast ludzie jakoś niechętnie chcą te wszczepy sobie dokonywać, tych chipów RFID, ale mówię, powolutku próbują nas przyzwyczajać do tego. Ja o tej sprawie już mówiłem w 2010 roku. Natomiast to cały czas postępuje, niestety. Nie wiem, jak się zakończy ta sprawa. Myślę, że ludzie jednak nie zmądrzeją i pozwolą się zaszczepić. Szczególnie, że niektórzy się szczycą tym, że mogą być cyborgami. Że mogą być jakimiś ludźmi, którzy będą oficjalnie już niewolnikami. Bo dzisiaj to niewolnictwo jest ukryte.
W przyszłości będzie jawne. Jeżeli nie będziesz mógł nic kupić ani sprzedać bez chipa, nie będziesz mógł nigdzie pójść, nawet autobusem pojechać czy do samochodu wsiąść. Nie będziesz mógł samochodem pojechać, jeśli nie będziesz miał chipa. I tak dalej. Także taka historia z tymi z Argentyny. Kolejny news o Snowdenie, który ostrzega, że pod żadnym pozorem nie instalujcie aplikacji Google'a. Czy w ogóle aplikacji Google, czy konkretnej aplikacji Google, która się nazywa, mam ją zapisane, Alo. Chyba tak się nazywa. Nie wiem, nie instalowałem. Podejrzewam, że to jest coś podobnego do Skype'a, ale są także inne aplikacje, które też dokonają całościowej inwigilacji, czyli Google Mail, Google Maps, Google Surveillance i teraz Alo.
Nowa aplikacja, także uważajcie z tą aplikacją. Snowden chyba wie, co mówi. Zresztą pracował w NSA. Jest takim geekiem, hakerem, można go tak określić. Oczywiście on też agentem CIA jest, o czym bardzo mało osób wie. Kolejny news, który mam tutaj zapisany, to jest o założycielu Facebooka, który dołączył do Billa Gatesa. To już chyba wszyscy wiedzą, o co chodzi. Tak, bierze się za medycynę. Chce, żeby jego dzieci żyły w lepszym świecie, także będzie medycynę promował. Oczywiście nie tą medycynę, którą tutaj promujemy, czyli alternatywną, może inaczej, medycynę skuteczną.
Niekoniecznie medycyna alternatywna jest skuteczna, ale na pewno medycyna alternatywna ma dużo sukcesów, ma dużo rzeczy bardzo istotnych, które powinniśmy wdrażać, chociażby suplementacje witaminowe, witamina D3 przede wszystkim, o czym absolutnie w tej chwili medycyna akademicka mówi, że witaminy są szkodliwe. Ja nie żartuję. Są tacy ludzie. Sam słyszałem, jak jakiś lekarz mówił, że witaminy są szkodliwe. Powinno od razu mu chyba zabrać prawo wykonywania zawodu, nie tylko nie powinien leczyć ludzi, tylko to jest gorzej niż Konował, bo Konował przynajmniej chce pomagać, ale nie potrafi za dobrze. Natomiast to jest szarlatan. Szarlatan to chyba też jest zbyt pozytywne w stosunku do takiego lekarza. Także to są takie rzeczy, które wiemy, w którym kierunku będą chciały iść. Fundacja Billa i Melindy Gatesów wiadomo, jakie setki milionów dolarów zainwestowali. Wiadomo w co, w szczepionki i jak Bill Gates powiedział wprost, że jak zrobimy dobrą robotę, to kilkanaście procent nas mniej będzie na świecie za parę lat, więc się cieszył.
I ludzie się cieszą z tego i nie wyciągają wniosków. Jeżeli mniej, to znaczy, że ta medycyna będzie robiła tak, że albo będziemy bezpłodni, albo będziemy po prostu umierać. Więc ta medycyna nie jest medycyną, tylko jest jakąś trucizną bardziej, która w nas jest wstrzykiwana. Zresztą Zuckerberg zaprosił oczywiście Billa Gatesa na swoje prelekcje. Mark Zuckerberg ze swoją żoną, zapomniałem powiedzieć, trzy miliardy dolarów chce przeznaczyć przez 10 lat na różne choroby, mówi, że dzieci, żeby się lepiej rozwijały i tak dalej. Konferencja w San Francisco ostatnio była o tej sprawie, ale trzeba uważać na to, bo wiadomo, że medal ma dwie strony. Trzy miliardy się zgadza. Dużo. Fajnie, że daje, ale pytanie, czy to naprawdę są cele charytatywne, czy to jest jakiś większy plan? Myślę, że niestety jest to większy plan, tak jak w przypadku Melindy i Billa Gatesów.
Skończy się to na tym, że będą kolejne programy depopulacyjne fundowane, chociażby w ONZ są programy sterylizacji już wdrażane od lat 60. Znam ludzi, którzy byli świadkami takich operacji UNICEF-u czy ONZ. Nie wiem kto konkretnie, UNICEF robił, ale wiedzcie, że jeżeli wspomagacie ONZ i UNICEF, to te pieniądze idą na sterylizację dzieci, na jakieś bardzo dziwne eksperymenty. Do WHO trafiają te pieniądze, a myślicie, że WHO co robi? Oczywiście nie daje mydła, nie kupuje, nie uczy większej higieny ludzi, zachowań prozdrowotnych, nie kupuje żadnych witamin, nie kupuje żywności, tylko kupuje szczepionki. Czyli szczepią tych ludzi masowo, testują różne rzeczy, testują leki i tak dalej. Także to są naprawdę bardzo złe rzeczy. Gdyby ludzie wiedzieli o tym, to by po prostu poszli i zabili tych ludzi z WHO czy z tych organizacji UNICEF-u czy ONZ. Jeszcze wiem, że polscy aktorzy reklamują to czy polscy celebryci. To jest coś okropnego.
W ogóle nie mają pojęcia, co się dzieje na świecie. Mało tego, w wielu tych miejscach, gdzie niby tak pomagamy, Europejczycy, ONZ, wszystkie te pomagają, to czasami ci ludzie, którzy widzą, co się dzieje, jak oni testują różne rzeczy, jak sterylizują ludzi, potrafią zabić lekarzy. W cudzysłowie lekarzy. To nie są żadni lekarze. To są mordercy najczęściej. Ja nie mówię, że wszyscy lekarze, którzy nie pomagają, na przykład Lekarze bez Granic jest tu dużo sensowniejsza, czyli pozarządowe organizacje czy nawet chrześcijańskie organizacje, czy jakieś inne religijne, czy niereligijne są dużo sensowniejsze niż państwowe. Te państwowe, w sensie ONZ, to są najgorsze, które mogą być. Więc uważajcie, nie wpłacajcie absolutnie pieniędzy na tego typu i nie wpłacajcie na Zuckerberga. Nie wiem, może się mylę, ale patrząc na tego człowieka, zobaczcie po jego oczach, po wyrazie twarzy widać, że to jest człowiek sztuczny. To nie jest człowiek, który ma prawdę w sobie, który chce naprawdę pomagać.
To jest po prostu człowiek systemu, który współpracuje z systemem i jest kupiony przez system. Także to nie jest człowiek self-made man, który robi coś. On po prostu musi robić, co mu każą. Po prostu pewna, jak to można powiedzieć, marionetka większych osób. Bo dysponując nawet kilkoma miliardami to jest mały biznesmen w porównaniu do Rockefellerów, Rothschildów i różnych innych rodów, Watykanu chociażby. Dobrze, zostawmy tą sprawę. Także tutaj kolejne depopulacyjne programy będą. Trzy miliardy to nie za dużo zrobią, ale trochę będą mogli zrobić. Nie wiem, co będą wyważali drzwi chyba będą obrotowe wyważał pan Zuckerberg. Na raka będzie, na Ebolę, jakieś różne pomysły będzie miał i tak dalej.
Nie wiem, co on będzie wymyślał. Na malarię? Na malarię może by się przydało, ale nikt nie będzie leku na malarię wynajdował, bo nie jest opłacalne. Zresztą chyba te antymalaryczne leki są jakieś i tak dalej. Ale przede wszystkim trzeba wzmacniać organizm i malarię organizm może sam zwalczyć, jeśli odpowiednio dostanie substancje odżywcze i takie, można powiedzieć, magiczne różne urządzenia, które dla nas są dzisiaj magiczne, w przyszłości może to będzie standard, czyli harmonizowanie za pomocą częstotliwości. Obrony, spraw zagranicznych. Były marszałek Sejmu, też ministrem to był chyba w kilku rządach polskich. Oczywiście był przedstawicielem w cudzysłowie Polski w tegorocznych obradach Grupy Bilderberg. Ma nową posadę. Tak, dostał nową posadę.
Został doradcą think tanku Eurasia Group, więc naprawdę dobre będą pieniądze. Wiecie, o co chodzi z doradcami. Przecież to nie o to chodzi, że on będzie coś doradzał, taki genialny jest i tak dalej. Ile on książek napisał, jakie sensowne są te książki i tak dalej. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie można bezpośrednio mu wypłacać pieniędzy. Na przykład Rockefeller przychodzi i albo przez Sorosa, czy Soros płaci, bezpośrednio Soros płaci Radosławowi Sikorskiemu. Tak nie można, bo to od razu będzie podpucha. Tak się nie da. Soros wpłaca na różne fundacje.
Soros, inni tam różni wielcy Rockefellerzy, Rothschildy, Kuhn Loeb rodziny czy Goldsmithów i tak dalej. Wszystko jest wpłacane na różne fundacje i te fundacje wpłacają właśnie takim ludziom jak pan Radosław Sikorski. To będą miliony, przecież nie będą mu wypłacali, nie wiem, 50 tysięcy dolarów czy 100 tysięcy. Myślę, że milion. Chociaż kto wie, może to jest mały gracz i mały gracz się zadowoli na przykład pół milionem dolarów i będzie jak piesek skakał i tańczył za pół miliona dolarów. Kto wie. Nie wiem. To są pewnie utajnione sprawy. Natomiast można śledzić to i być może ta fundacja musi się rozliczać w jakiś sposób, ale takich szczegółów pewnie nie ma bezpośrednich. Ale jest bardzo ciekawy news, więc gratulujemy oczywiście panu Sikorskiemu.
Grupa Bilderberg nie zapomina zasług i pomimo że musiał się ukorzyć trochę i wstydzić tego, co on tam robił w tej grupie Bilderberg, widać na zdjęciach, których żadne, przypominam, media nie chciały kupić tych zdjęć. Żadne nawet się nie dopytały, nie wysłały maila w tej sprawie. Żadne. Od lewa do prawa. Ani komunistyczne media, jakieś tam Przegląd czy nie, ani z drugiej strony jakieś tam Newsweeki lisowskie, lisowczyki TVN-y, a nawet te takie właśnie, co są nieprzychylne Radosławowi Sikorskiemu, czyli media propisowskie, mocno narodowe, takie nawet portale różne. Nikt absolutnie tych zdjęć nie chciał. Widać, że troszeczkę media w większości są kupione albo w ogóle nie mają pojęcia, co się dzieje na świecie. Dobrze, kolejny taki już bardziej sensowny news naukowy. Zrobiono kwantową teleportację. To jest news z New Scientista.
Znaczy zrobiono, przeteleportowano ponad siedem kilometrów cząstkę czy informację, przepraszam, informację? Nie, informacji się chyba nie da. Tak, dobrze mówię, informację. Preteleportowano. Dobrze mówię? Kwantowo. Preteleportowano kwantowo przez kabel siedmiometrowy informację, która dotyczyła kwantowej teleportacji, a tak naprawdę kwantowej ta informacja, przepraszam, dotyczyła nie kwantowej teleportacji, a kwantowej... To jest, jak to się nazywa? Nie deszy, nie szyfrowanie. O, wypadło mi słowo.
To jest kwantowej, no. Tutaj ktoś... Tak, można. Nie wiem do końca, o co chodzi, ale że jest, teleportować można informację. Oczywiście teleportacja ma prędkość światła, więc to nie jest nieskończona prędkość. Także chodzi o zaszyfrowaną informację algorytmami kwantowymi. Tak bym to powiedział. Dobra, zostawiam ten newsik dla was. Jest w New Scientist opis, o co chodzi dokładnie. To są dosyć skomplikowane sprawy, ale wyższa fizyka, matematyka to tak połączone troszeczkę jest.
Kryptografia. Dokładnie o to słowo mi chodziło. Kwantowa kryptografia. Kolejny news, niestety smutny, ale jak wam już mówiłem i pewnie też wiecie, PiS ręka w rękę idzie z Big Pharmą. Prezydent oczywiście podpisał bardzo szybko wszystkie ustawy o obowiązkowych szczepieniach, nowych, także masowych. Tych szczepionek, które się wycofuje w Irlandii, w tej chwili zablokowano je, bo mnóstwo dziewczynek zostało, nie wiem, czy bezpłodnych, czy uszkodzono ich układ rozrodczy, ale na pewno część zaszczepionych dziewczynek czy dziewczyn młodych zostało uszkodzonych. Ich mózg został uszkodzony i w tej chwili są niepełnosprawne w większym lub mniejszym stopniu. One mogą funkcjonować, ale są niesprawne, tak jak były wcześniej i ruchowo i potworne rzeczy. A niektóre na wózkach wylądowały. Brutalne, ostre depopulacje.
Polecam wam zasięgnąć informacji o szczepionkach u doktora Jaśkowskiego. Doktor nauk medycznych Jerzy Jaśkowski, który w wielu miejscach się udzielał i informuje o szczepieniach. Tak naprawdę jak to jest, jaka prawda jest ze szczepieniami. Zresztą dużo książek jest w tym temacie i tak dalej. No i co się stało? 13 października rusza proces Justyny Sochy za jej petycję „Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej”. Wymieniła z nazwiska różnych lekarzy, którzy są na pasku Big Pharmy, a sprawę założył doktor Paweł Grześkowski, sekretarz Pediatrycznego Zespołu do spraw Programu Szczepień Ochronnych powołanego przez ministra zdrowia. W tej petycji. Tak się aż boją tych różnych petycji. Tak się boją tego stowarzyszenia Stop NOP, czyli Stop Niepożądanym Odczynom Poszczepiennym lekarze, że podają do sądu wszystkich dookoła i panią Justynę Sochę podają.
Także śledźcie tą sprawę. To jest ważna sprawa, żeby zachować wybór. Ja nie mówię już, żeby szczepić czy nie szczepić, tylko wybór, możliwość nieszczepienia. Więc polecam zainteresować się tą sprawą. Ze strony prawy.pl jest informacja, można znaleźć. Także trzymamy kciuki. Niestety będzie 13 października. Jeszcze powiem wam, gdzie może się wybierzecie. Poznań, Grunwald, godzina 14:15, sala numer 4 w sądzie rejonowym, 13 października. Będę przypominał jeszcze, bo to jest ważny news o tej sprawie, jeszcze później, jeszcze przed samą rozprawą też.
Tutaj jeszcze mam dwa sprostowania. Takie dodatki do zeszłotygodniowej audycji, która była w temacie wynalazków z XXI wieku, które można bardzo tanio budować u siebie w domu i testować. Oczywiście nie wszystkich, ale mówiłem o tych najprostszych wynalazkach, które można testować. Bo wiadomo, że ten tak zwany dzwon, czyli die Glocke, czyli ten, co naziści robili, silnik, z którego korzystały być może vimany, te starożytne starohinduskie vimany, nie zrobicie w domu. Na to potrzeba naprawdę dużych pieniędzy. Ja się pytałem fizyków, tak mniej więcej podając im taki uproszczony opis, ile by wymagało to pieniędzy. To bardzo duże pieniądze, a szczególnie że w tych niemieckich rozwiązaniach były materiały promieniotwórcze też, więc to też jest dużo bardziej skomplikowane. Mam tutaj dwie rzeczy ciekawe, które w zeszłym tygodniu omawialiśmy. Dostałem informację od słuchaczy w związku z tym, że jest już zbudowana, na razie jeszcze nie do kupienia, tak zwany Flyboard Air, czyli powietrzna deska, latająca deska. Fajnie to lata, widać działa.
Co prawda to nie jest to jeszcze to, o czym mówiłem, bo to jest bardziej dla komandosów. Przesadzam. Nie dla komandosów, ale takich trochę wysportowanych ludzi, bo jest to dosyć wymagający sprzęt. Można tu już powiedzieć, że to jest VTOL, czyli ten pojazd, który się wznosi wertykalnie, czyli jak helikopter, czyli jak Harrier na przykład, jak mucha, jak różne owady. Ważka też ładnie widać, jak ona lata i to jest tego typu. To jest wynalazek nowy, który jest opracowany we Francji. Jeśli dobrze widzę, francuski wynalazek. I on w tej chwili jest w fazie testów. To robi firma, która wcześniej robiła takie, na pewno widzieliście w internecie, odrzutowe, nie wiem, jak to określić, węże odrzucające wodę i dzięki sile odrzutu można na tych wężach unosić się dziesięć metrów nad ziemią, nad jakimś jeziorem. A jest tam silnik spalinowy włączony, który tę wodę przetłacza i pod ciśnieniem wypuszcza, więc można bardzo długo tak latać, trzymając ten wąż.
Natomiast tutaj jest urządzenie zminiaturyzowane, które nie potrzebuje wody, które też na zasadzie odrzutu lata. I jakie osiągi są? Niesamowite. Może wznieść się na niecałe trzy kilometry, na 10 000 stóp, maksymalna prędkość 150 kilometrów na godzinę i 10 minut lotu. Także całkiem sporo. Na trzy kilometry to całkiem ładne wyniki. Podejrzewam, że później im wyżej można by było zwiększyć energię takiego urządzenia, żeby wyżej się wznosił, to podejrzewam, że coraz słabiej będzie się wznosił, bo działa na zasadzie odrzutu powietrza, na zasadzie silnika odrzutowego, stabilizowanego. Bo takie rzeczy kiedyś były. Pamiętacie te jetpacki? Były też takie latające platformy na zasadzie wirników.
Nie odrzutu, tylko wirujących silników spalinowych. I takie platformy były. Były latające UFA też, które w tole się unosiły. Bardzo fajny wynalazek i być może, w tym roku na pewno nie pojawi się w sprzedaży, ale być może w przyszłym czy w którychś tam latach się pojawi i będzie osiągalny. Także to będzie na pewno hit. Pewnie nie będzie to bardzo tanie urządzenie. I tak jak mówiłem, ta technologia to nie jest nowa jakość, bo tego typu rzeczy były. W wojsku już w latach 60. były produkowane. Natomiast nowością jest, że będzie to możliwe dla ludzi zwykłych, że będzie można kupić.
Czyli to jest, można powiedzieć, nie zmiana jakościowa, tylko ilościowa, bo jakościowa byłaby zupełnie nowa technika użyta, czyli nie silników odrzutowych czy zminiaturyzowanych silników odrzutowych, tylko zupełnie nowej technologii. Na przykład jeżeli byłyby użyte silniki jonowe. Owszem. Może niekoniecznie ten jonolot, który sobie w domu można zrobić. Działają w próżni. Chociażby NASA używa silników jonowych, które działają w próżni. Bardzo ciekawe. I jeszcze jeden news, też taki sprostujący czy dotyczący ostatniej audycji sprzed tygodnia. 13-letni chłopiec, kierując się badaniami Tesli, zbudował generator darmowej energii. Ten chłopak nazywa się Max Logan.
Amerykanin, jeśli dobrze pamiętam. Nie jestem pewny, ale chyba tak. Zaraz doczytam. Nie mam niestety tych informacji tutaj. Natomiast konkretnie jaki patent? To jest patent na ATM, chyba się nazywa te urządzenia. To jest Apparatus for the Utilization of Radiant Energy. To jest darmowa energia, która odbierana jest wszędzie, w każdym miejscu. I jaki może być problem z tym urządzeniem? To urządzenie oczywiście zbudował za mniej niż 15 dolarów.
Niecałe 14 dolarów nawet. Problemem jest to, że być może on wychwytuje po prostu promieniowanie elektromagnetyczne, które jest wokół niego. Czyli nie czerpie z nowych, nieznanych nam energii, tylko z tego, co jest dookoła. Czyli jak pobierze tę energię, na przykład Wi-Fi, Bluetooth, gdzieś tam jest włączony, fale radiowe, które są wokół nas, otaczają nas w każdym mieście, na pewno tam, gdzie jesteście, otaczają was dziesiątki, setki fal radiowych o różnych częstotliwościach. I te energie, których my nie widzimy, przez nas przechodzą jak przez sito, można właśnie dzięki takiej aparaturze, którą ten młody chłopak zrobił i którą proponował Tesla i Tesla też robił, te urządzenia właśnie je wychwytują. Problem jest taki, że one je wychwytują i ono jest słabsze. Czyli jak na przykład mamy Wi-Fi w domu czy fale radiowe, to ktoś nie będzie mógł sobie radyjka posłuchać, jak on będzie w dużych ilościach zbierał tę energię. On oczywiście zrobił to urządzenie i zasila mu tam kilka diod LED, które mało energii pobierają, więc to nie jest jeszcze to, o czym Tesla mówił i próbował też sam robić. Więc to dotyczy bardziej urządzeń, którymi można zasilić dom na przykład. Ale to jest dobry kierunek, tylko trzeba to rozwinąć.
Trzeba podłączyć się tak, jak Tesla podłączył swój samochód. Ten Pierce Arrow, który jeździł zasilany bez baterii. Bateria tam tylko była jedna do uruchamiania silnika i było pokazane, że jeden akumulator to jest za mało, żeby uruchomić i jeździć samochodem jeszcze 100 na godzinę. Może przesadzam, ale nie wiem, 70 kilometrów na godzinę. Jeździł duże prędkości jak na tamte czasy. To były lata 30. Ale fajnie. Bardzo dobrze, że młodzi ludzie się tym zajmują i to jest wspaniałe, że właśnie młodzi ludzie się tym zajmują, a starych to już w ogóle nie obchodzi. To jest super sprawa. To jest świetny kierunek.
Dobrze. I mam jeszcze newsa z Radia Paranormalium od Ivelliosa, który dostałem, że w najbliższą niedzielę, czyli 25 września, będzie o godzinie 19:00 audycja. Wracają Debaty Ufologiczne. Będzie podsumowanie, co się działo w tym roku i w ostatnim czasie w debatach ufologicznych, więc polecam wam słuchać w niedzielę. Polecam po prostu słuchać. Polecam słuchać Radia Paranormalium w debatach ufologicznych. Dobra, to te wszystkie rzeczy, wszystkie newsy, które miałem wam do powiedzenia. I przechodzimy do tematu dzisiejszej audycji. „Jestem królem świata. I'm king of the world” — to powiedział Jack Dawson, bohater filmu „Titanic”.
Filmu już ponad 20 lat temu stworzonego przez Jamesa Camerona. Kameruna, jak by powiedział nasz znany polityk Petrus Romanus, polski znany polityk. Tak, ten Jack Dawson to główny bohater. Biedny, ale był na Titanicu. Grany przez Leonardo DiCaprio. Chyba jego rola życia. Jedna z ważniejszych ról, po której nie dostał Oscara za nią, ale był doceniony i wszystkim się podobał, szczególnie płci pięknej. Bardzo jako młody młodzieniec Leonardo DiCaprio pięknie, romantycznie w „Titanicu”, monumentalny film zrobiony przez jednego z lepszych reżyserów, reżysera klasy Stevena Spielberga. Tak to można powiedzieć. „Jestem królem świata”.
I o co tutaj chodzi w tym cytacie? Mamy dzisiaj taki temat: „Titanic i katastrofa samolotu MH370 linii Malaysian Airlines. Dwie katastrofy i jeden mianownik tych dwóch katastrof”. Takich katastrof może było więcej, natomiast te katastrofy były bardzo znane i nierozwiązane do dzisiaj, tak naprawdę. A miały jeden mianownik i o tym mianowniku dzisiaj sobie porozmawiamy. Właśnie: „Jestem królem świata”. Za ten mianownik jest odpowiedzialny Jack Dawson. Gdyby mówił prawdę. Jemu się wydawało, że jest królem świata, bo na głównym pokładzie mówił to, jak był na najwyższym pokładzie Titanica i że może wszystko. Niestety prawda była zupełnie inna, bo ten Titanic oczywiście był stworzony, puszczony w ruch przez króli świata, królów świata, o których Jack Dawson nie miał zielonego pojęcia.
Ale ten tekst jest bardzo dobry. I o tym mianowniku, jak mówiłem, już sobie powiemy. Możecie dzwonić do audycji. Telefon 33 482 72 32 lub Skype teoriachosu.com. Dwie katastrofy. Jeszcze MH370. Znana katastrofa nierozwiązana. Według niektórych już rozwiązana, wszystko się wyjaśniło, ale według większości jednak nie. To samo, co było z tak zwaną katastrofą smoleńską. Dzwoni do nas, dzwoni do audycji, do Teorii Chaosu pierwszy słuchacz.
Witaj słuchaczu.
[35:53] - Cześć Claude. Dobrze mnie słychać?
[35:55] - Dobrze, ale w tle. Jak możesz wyłączyć radio?
[35:59] - Teraz czekaj. Wyłączyłem zakładkę tutaj. Głos w drugiej zakładce. Teraz dobrze mnie słychać?
[36:04] - Dobrze słychać. Tak. Mam nadzieję, że nie będzie przebić żadnych.
[36:07] - Dobrze. Jest okej, tak?
[36:09] - Tak, tak. Możesz mówić.
[36:11] - Dobrze. Cześć Claude. W ogóle chciałem pogadać o trzech rzeczach, ogólnie niezwiązanych z tematem, ale nie zajmę ci długo, wiesz?
[36:19] - Dobrze. To jak niezwiązanych z tematem, to tak na szybko.
[36:23] - Po pierwsze chciałem poruszyć temat LD, bo podchodziłem do tego całkiem sceptycznie do czasu, aż ostatnio udało mi się zrobić coś takiego, bo brałem Zolpidem. To jest lek nasenny, wiesz?
[36:39] - Jakie efekty?
[36:41] - Mam bardzo przedłużoną fazę REM i jak budziłem się nad ranem, przed południem, to miałem coś takiego, że byłem strasznie w stanie rozróżnić, kiedy przechodzę od fazy zaśnięcia do snu. Wiesz, o co chodzi?
[36:57] - Mniej więcej. Ja nauczyłem się przez chwilę dosłownie mieć właśnie te sny świadome, bo LD, czyli lucid dreams. Mówisz o snach świadomych.
[37:09] - Tak.
[37:09] - To nie jest trudne. Akurat sny świadome to bardzo łatwo się nauczyć. Wyższa szkoła jazdy to jest OOBE. Wychodzenie z ciała to mi się nigdy nie udało. Chciałem zawsze, ale to już trzeba dłużej ćwiczyć. Chyba że ma się zdolności, to niektórzy potrafią.
[37:23] - O czym mówisz? Bo nie zrozumiałem wcześniej, o czym mówiłeś.
[37:26] - Mówiłem, że wyszkoliłem się, że potrafiłem kontrolować sny. To znaczy tworzyć sam sny świadome. Czyli kontrolujesz sen. Jesteś świadomy, że śnisz.
[37:38] - Aha, tak. Właśnie o to mi chodzi, że teraz zagłębiłem się w ten temat i jestem w stanie wygenerować sam. Czasem gubi mi się tekstura w tym śnie, ale jestem całkiem w stanie wygenerować sam podłoże tej sytuacji i cały przebieg tego. Tylko czasem gubią się tekstury, także nie doszedłem do perfekcji tego. Ale ogólnie z takiej postawy sceptycznej całkowicie przestawiłem się do człowieka, który ten świadomy sen traktuje jako coś całkiem możliwego.
[38:12] - Ale to jest chyba naukowo udowodnione. Sny świadome to nie jest rocket science. To jest znane od setek lat, a naukowo już opisane. Sny opisane. W tym sensie, że to nie jest rzecz spoza naszej rzeczywistości. To jest po prostu iluzja.
[38:35] - To wszystko dzieje się w obrębie naszego mózgu. Tak powiem. Ale wcześniej byłem ogólnie strasznie sceptycznie nastawiony do tego, ale teraz się przestawiłem jako człowieka, który traktuje to jako rzecz możliwą.
[38:50] - Tak. Najważniejsze, by samemu doświadczyć czegoś. Wtedy możemy uznać.
[38:55] - Dobra, bo nie chcę ci tutaj przedłużać. Druga rzecz, o jakiej chciałem porozmawiać, to jest Jan Wolski. Pewnie wiesz, o kogo chodzi. Nawet nie muszę pytać.
[39:04] - Jan Wolski, czyli ten z Emilcina, tak?
[39:08] - Z Emilcina, tak, dokładnie.
[39:09] - Ofiara porwania UFO.
[39:11] - Ten taki stary typek. Taki prosty chłop ze wsi.
[39:15] - On już dawno nie żyje.
[39:18] - Już dawno nie żyje. Ale myślę, że on by nie był w stanie ustrzelić takiej grubej wiązanki w tym wieku, bo to taki widać prosty chłopak ze wsi, pan już starszy. Że by nie był w stanie.
[39:28] - Wtedy. On już w latach 70. był starszy.
[39:31] - Tak, to już za czasów PRL-u. Wtedy właśnie mówię. Wtedy, kiedy oglądałem to. Myślę, że on by nie był w stanie wymyślić takiej grubej wiązanki wtedy. Że oni wzięli go niby do środka, że go częstowali jakimś pokarmem w kształcie sopla lodu i tak dalej, że tam jakieś trąby-
[39:50] - On mówił o wirnikach, o różnych kwestiach. Windzie takiej, która, on mówi, winda, ale taka winda niematerialna, coś go wzięło i go wciągnęło do góry.
[40:01] - Oni mieli rysowników jeszcze. To było w takich czasach, to '78 rok.
[40:07] - Chyba Polch. Chyba to Polch, taki znany rysownik polski. On to zrobił komiks taki właśnie oparty o to. Rysował te różne rzeczy, a później komiks z tego zrobiono.
[40:22] - Taki gość w okularach przy tym maluchu stał. Tak śmiesznie to wyglądało. I te zielone postacie rysował. On potem wybierał, które to UFO jest bardziej wiarygodne, z której kartki. Czy te, które ma bardziej policzki uwydatnione, czy te bardziej pulchne. To śmiesznie wyglądało. Widziałeś ten dokument czy nie?
[40:40] - Widziałem, tak.
[40:42] - To właśnie o to mi chodzi.
[40:44] - Ale chcesz jakieś nowości? Czy chcesz po prostu potwierdzić, że faktycznie to jest słabo?
[40:51] - Z nowości to z trzecią sprawą, z teorią dzwonię do ciebie. To mogę teraz zacząć.
[40:58] - Tak.
[41:00] - To chodzi o to, że spotkałem się z taką teorią ogólnie i coraz bardziej w jej stronę jestem w stanie się przechylić, bo zawsze ludzie mówią, że jeśli ktoś umrze z ich rodziny, to włącza się telewizor czy pralka, czy cokolwiek. I czytałem takie anglojęzyczne fora i dosyć obszernie zgłębiłem ten temat. Jeśli chodzi o fale, zapomniałem, jak to się nazywało. Nie ultradźwiękowe. Jakie są fale jeszcze? Infradźwięki, tak?
[41:36] - Infradźwięki. Te niższe. Niższe częstotliwości. Niskie częstotliwości, tak?
[41:41] - Sorry, że się tak gubię, ale jestem pod dużą dawką benzodiazepin. I mam leki też nasenne w sobie.
[41:50] - To nie polecam w nadmiarze, w ogóle nie polecam, bo to jest chemia.
[41:55] - Jeśli wiesz, jak tego używać w pozytywnym tego słowa znaczeniu dla siebie i jesteś w stanie zniwelować skutki uboczne, to jest dobrze.
[42:04] - To nie wiem, czy coś dobrego z tego wyjdzie, ale okej. Dobrze. Na koniec już.
[42:10] - Jeszcze chciałem powiedzieć, bo jeszcze na przykład 100 lat temu nie wiedzieliśmy, co to jest paraliż senny, że niby coś nas dusi, siedzi tam na klacie jakiś potwór i nie wiedzieliśmy, co to jest tak naprawdę.
[42:23] - Chyba 100 lat temu już było wiadomo. Ale może nie. Nie jestem pewny.
[42:26] - 100 lat temu to już było wiadomo?
[42:28] - Wydaje mi się, że tak, ale mogę się mylić. Medycyna naprawdę była już zaawansowana dosyć 100 lat temu.
[42:33] - Było już coś wcześniej, że jeszcze nie wiedzieliśmy, co to jest paraliż senny.
[42:36] - W średniowieczu, to tak. To diabeł przychodzi, tak zwany sukubus. Że taki sukubus przychodzi i dusi. Strzyga i dusi człowieka i męczy, i chce zabić.
[42:49] - Może dla nas teraz też nie jest to do końca zrozumiałe, ale na przykład być może jakieś fale „wi-fi” albo cokolwiek jest w stanie przenosić myśli zmarłego. Co myślisz o tym?
[43:02] - Raczej nie wiem. Nie spotkałem się z taką teorią.
[43:05] - Że on jest w stanie włączyć telewizor po jakimś czasie, że cokolwiek jest w stanie przenosić myśli zmarłego.
[43:11] - Nie wiem. Nikt tego nie bada raczej. Nie słyszałem o jakichś-
[43:14] - Ja ci mogę podesłać linki, bo ja też wgłębiłem się w ten temat. Dla mnie to dosyć dziwna teoria, bo jestem strasznym sceptykiem, jeśli chodzi o religię, o życie pozagrobowe i tak dalej. Ale jeśli się wgłębiłem w te źródła, to ci mogę powiedzieć, że to naprawdę wydaje się składać świetną całość.
[43:31] - Ludzie się umawiali na tego typu eksperymenty i niestety niewiele z tego wychodziło. Czyli że mieli aparaturę elektromagnetyczną, mieli różne bajery, szmery i tak dalej, i prosili, umówili się, że jak ktoś umrze, to on ma się gdzieś tam pojawić, coś robić. I nie wychodziło to.
[43:50] - Był też eksperyment, że zawsze badali ciała zmarłego i zawsze jak zmarły wyszedł z ciała, to 21 gram z ciała ubywało.
[43:59] - To też jest nieprawda.
[44:01] - Nieprawda?
[44:03] - Nie. To jest wymysł. To wszystko zależy od płynów. To są wymysły, bo ktoś chciał w to wierzyć i tak dopasowywał.
[44:14] - Nie sprawdziłem tego, dlatego wiesz, nawet mi się nie chce.
[44:16] - Tego się nie da sprawdzić, bo u człowieka to się zmienia. Gazy gdzieś wychodzą, coś się wyleje i zawsze czekasz do momentu, aż gazy wyjdą. O, 21 gramów mniej. Nie da się tego sprawdzić, bo to jest dynamiczny proces. A dlaczego 21? A później na przykład będzie 50 gramów, potem 100 gramów mniej. Wiadomo, że ciało będzie ważyło coraz mniej, a nie więcej.
[44:48] - Tak, masz rację. Ale chciałem ogólnie o tej teorii powiedzieć. Nie wiem skąd ona się wzięła ogólnie, ale myślałem, że ty wiesz.
[44:54] - Od jednego pseudonaukowca, można tak powiedzieć, który robił eksperymenty ze zmarłymi. To już zostawmy to. Dobra, to ja dziękuję ci, bo musimy kończyć.
[45:05] - Jeszcze chwila.
[45:06] - Na koniec już dopowiem.
[45:07] - Właśnie, co do tych antydepresantów to masz jakieś zdanie wyrobione?
[45:10] - Nie zajmuję się takimi sprawami, nie polecam nikomu. To jest czysta chemia, bardzo niezdrowa.
[45:16] - Ale dlaczego nie polecasz nikomu?
[45:17] - Dzięki, muszę zmieniać. Trzymaj się. Miłego weekendu życzę.
[45:23] - Dobra, na razie.
[45:24] - Nara. Hej. To był Kamil. Bardzo chciał się dowiedzieć o scenie tutaj. To trzeba do Big Pharmy zadzwonić i tam się dopytać o skład. Ostatnio był taki news niezwiązany z teorią chaosu, ze spiskami, z rzeczami niewyjaśnionymi, ale zamknięto największą wytwórnię leków chemicznych, tych bigfarmowych, nielegalną wytwórnię. Tam sterydy robili chyba i à la viagra, czyli rzeczy wspomagające potencję. To i to, które się najlepiej sprzedają na czarnym rynku i to w wielkich ilościach. Największa na świecie w Polsce była. Tak że naprawdę mamy zdolnych ludzi i co można powiedzieć?
Zdolnych ludzi. W Polsce naprawdę chemicy ci wszyscy, bo wiadomo, że to chemicy przy tym uczestniczyli, bo mieli jakieś prefabrykaty. Nie robili narkotyków, więc chyba mniejsze im grożą kary za to, jak narkotyków nie robią, tylko jakieś leki bez pozwolenia. Czy jakieś sterydy, viagry, tego typu różne.
[46:32] - Dzień dobry.
[46:33] - Stały słuchacz jest z nami. Witam stałego słuchacza.
[46:36] - Mam tylko bardzo mało na temat protestów tej umowy między Unią Europejską a Europą. W głównych wiadomościach na TVP były.
[46:48] - Czyli Stanów Zjednoczonych z Unią Europejską?
[46:50] - Tak. Protesty i Francja się wycofuje, bo jest niekorzystna.
[46:56] - Oczywiście, że tak.
[46:56] - Te protesty były pokazane, że tylko protestowali w Europie. Wszystko było normalnie pokazane w mainstreamowych mediach, czyli w TVP było wszystko pokazane. To tylko taka ciekawostka. Co jeszcze tam miałem? A mam pytanie: oglądał pan ten film „Zaginięcie na Alasce” o HARP-ie czy jeszcze pan nie obejrzał?
[47:17] - Nie, jeszcze nie obejrzałem. Wybacz, stały słuchaczu.
[47:21] - Chciałem się po prostu zapytać, co pan by dodał do tego filmu? Co pan by dodał jeszcze?
[47:26] - Jasne, pewnie bym dodał, ale nie zobaczyłem jeszcze.
[47:29] - Dobra, to tylko tyle. Co tam jeszcze miałem?
[47:30] - Postaram się tego posłuchać.
[47:31] - Do widzenia. Muszę chwilę jeszcze pomyśleć. A jeszcze ostatnia rzecz. To, co mówiłem, ten program, co leci taki bardzo niemiecki o kosmosie. To, że NASA dostała kasę wspólnie z Europejską, na orbicie będą wyniesione cztery kosmiczne teleskopy, których jedynym zadaniem będzie wyszukiwanie planet poza Układem Słonecznym.
[48:05] - Ziemiopodobnych.
[48:06] - Jedynym zadaniem tych teleskopów będzie wyszukiwanie planet poza Układem Słonecznym. Dostanie to kupę pieniędzy. Jedynym ich zadaniem będzie, będą trzy: jeden będzie skanował całą przestrzeń wokół Ziemi, żeby wstępnie wycelować, drugi będzie wstępnie skanował, te dwa są już w budowie, a trzeci dopiero technologia jest dopracowywana, która umożliwi zeskanowanie atmosfery, jaki ma skład. Skanowanie, jaki ma skład atmosfery, czy jest tam tlen, azot, tego typu rzeczy i dzięki temu będzie można wykryć życie na innych planetach.
[48:43] - I wykryli na Proximie Centauri planety.
[48:46] - Ale nie, dopiero ten teleskop będzie umieszczony na orbicie.
[48:50] - Ja wiem, ale wykryli, prawda? Popraw mnie, stały słuchaczu, jeżeli ostatnio słyszałem, że były planety.
[48:55] - Były testy za pomocą Teleskopu Hubble’a tej technologii, wstępne i były testy robione na Marsie, czy ta technologia zadziała. Teleskop Hubble’a ma zbyt niskie parametry, żeby móc robić takie rzeczy poza Ziemską, ale technologia będzie właśnie pod tym kątem.
[49:15] - No tak. Stały słuchaczu, czy się słyszymy? A jest.
[49:18] - Ale że NASA jest bardzo duże na budowę takich rzeczy. Tak, słyszymy się. Takich rzeczy to dla mnie to jest dziwne na poszukiwanie planet. I jeszcze podali, że planet w naszej galaktyce jest około miliarda, a pół miliona może być na nich życie, a na kilkunastu tysiącach może być rozwinięta cywilizacja techniczna. Tak podali w tym programie. To tylko takie ciekawostki.
[49:45] - Ciekawie.
[49:46] - I astronomowie czekają w niecierpliwości na umieszczenie tych nowych urządzeń na orbicie.
[49:52] - A słuchaj, był ten przecież Kepler, tak?
[49:56] - Kepler, ale on działa bardzo punktowo, a to ma być skanowanie wokół całej hemisfery. On działa tylko punktowo i się właśnie psuje. Jeden system naprowadzania jest uszkodzony i on nie działa. Już nie będzie działał tak skutecznie jak w pełni sprawny, bo ma awarię. Tego się nie da naprawić na orbicie, bo on jest daleko poza orbitą Ziemi.
[50:20] - Rozumiem. Stały słuchaczu, to mam do ciebie pytanie, bo wiem, że ty oglądasz te wszystkie filmy. Ja o Titanicu nie oglądałem tych wszystkich, bo-
[50:27] - O Titanicu? Ja uważam, że Titanic już sprawa została wyjaśniona.
[50:31] - No właśnie i jaka jest teoria z torpedą? Czy są jakieś dowody na to, czy nie ma?
[50:38] - Tak szybkich statków, żeby dogonić Titanica, tego typu rzeczy. Były świadkowie, że było zderzenie z górą lodową. Ludzie się bawili tą górą lodową na pokładzie, bo uderzenie to była duża góra lodowa. Część się odłamała, upadła na pokład i ludzie się tą górą lodową bawili po prostu. Fizycznie góra lodowa była, ludzie ją widzieli po prostu po zderzeniu, bo on obok ominął. On się otarł o nią po prostu. Były badania za pomocą łodzi podwodnych. Kadłub jest zeskanowany.
[51:14] - No właśnie i ja pamiętam jeden film, że pokazywali zdjęcie, że była blacha wygięta tak jak właśnie przy wybuchu torpedy w jednym miejscu.
[51:23] - Nie. Statek płynął z pełną prędkością i uderzył w tą górę lodową. To była energia. Proszę pomyśleć. Statek waży kilkanaście tysięcy ton i coś takiego pędzi z prędkością czterdziestu-
[51:36] - Kilkadziesiąt nawet chyba, ponad dwadzieścia tysięcy ton.
[51:40] - Tak. Uderza w górę lodową. Taki jest efekt.
[51:44] - Czyli reasumując, nie ma żadnego dowodu na to, że coś innego mu się wydarzyło.
[51:54] - Jakby było torpedą, to on by... Lusitania została torpedowana, to praktycznie on natychmiast zatonął, jak został torpedowany, bo góra lodowa wybiła te nity, wybiła kilkadziesiąt tych nitów i woda jak z węża wbijała się na całej długości statku. Dlatego on stosunkowo wolno tonął. Po uderzeniu torpedy by szybko zatonął po pierwsze i byłby inny efekt uderzenia. Ludzie ci, co przeżyli, mówili, że doszło do eksplozji, a nie do zderzenia. Przeżyło tam chyba dwieście czy trzysta osób po prostu. Byli świadkowie, że było zderzenie z górą lodową. Dla mnie takie dywagacje to dzisiaj są dywagacje, że ktoś sobie wpisał coś w internecie. Titanic był torpedowany. Skąd jest ta informacja?
Skąd ona się wzięła? Ktoś pewnie z internetu ją gdzieś przeczytał.
[52:49] - Tak, po prostu był jeden statek, który wszyscy widzieli, a który nie pomógł ludziom i uciekł.
[52:58] - W tamtych czasach nie było takiej zasady, że telegrafista musi siedzieć cały czas przy odbiorniku, a dwie godziny wcześniej telegrafista z Titanica kazał mu się zamknąć. Napisał: „Nie nadawaj, przeszkadzasz mi, zamknij się”. To jest fakt, bo jest odnotowane w tamtym-
[53:17] - Aha, i potem się nikt nie przyznał do tego, bo się nie-
[53:20] - Wyłączył radio i poszedł spać.
[53:22] - Ale ten statek się w ogóle nigdy nie odnalazł. Nikt się nie przyznał, co to za statek był. Nie wiadomo co to było.
[53:29] - A jakby ten kapitan się przyznał, że to był ja, ja tego i nie pomogłem. Jaki by armator, kapitan, jakby się do tego człowieka się odnosił?
[53:43] - Nie, no zgadza się, ale wydaje mi się, że on musiał widzieć, jak Titanic po prostu tonie.
[53:49] - Stosunkowo daleko od Titanica.
[53:52] - No właśnie blisko był. On był na wielkości gdzieś dziesięciu, kilkunastu mil od Titanica. Bardzo blisko. Był widoczny.
[54:00] - Bo widzieli, że są góry lodowe i pewnie większość załogi poszła spać.
[54:05] - Nie, on odpłynął. Nie, on odpłynął. On odpłynął od Titanica.
[54:09] - W tamtych czasach my tylko tak dywagujemy w ten sposób. Dla mnie Titanica tego typu rzeczy w ten sposób. Dla mnie mit, inaczej mówiąc teoria spiskowa, że Titanic został torpedowany, że przypłynęła kanonierka i go storpedowała. Dla mnie to jest całkowicie niedorzeczne. To jest bardziej niedorzeczne niż UFO, że przylatuje na Ziemię. Niż tonięcie Titanica.
[54:41] - No nie wiem. Torpedy już w tamtym czasie były.
[54:45] - Storpedowali Titanica, że-
[54:48] - Ale storpedowano brata Titanica, Gigantica.
[54:55] - Tak, bombą tą Lusitanią, bo były trzy te statki w czasie pierwszej wojny światowej.
[55:01] - Tak. W Grecji chyba gdzieś tam w wyspach Grecji.
[55:05] - Storpedowali i tam kilka nurków, wyprawy były nurkowe, tam kilka grup zginęło kilku nurków na tym statku i zakazali do niego nurkowania. Po prostu są normalnie dziury wyrwane przez torpedę. Tak jak normalnie statek wygląda po torpedowaniu, jest dziura wyrwana w kadłubie. I to jest charakterystyczne i te ekipy, które robiły zdjęcia Titanica, dokładnie skany za pomocą radarów, tych sonarów wiązkowych spokojnie by to znaleźli dzisiaj, że była torpedowana.
[55:43] - No wiem, że taki badacz czy właściwie historyk, chociaż on chyba był prawnikiem, ale zajmował się jednak historią Bogusław Wołoszański twierdził, że są jednak poszlaki, że może nie torpeda, a bomba. Co ty na to?
[55:59] - Wnieśli na pokład bombę.
[56:01] - Nie, że była wcześniej już podmontowana bomba i czekała w grodzi kotłowniczanej.
[56:06] - Że ładunkiem była załadowana i w ładowni wybuchła. Nie, jakby była to bomba To wybuchłaby w jednej części ładowni, zamknęliby śluzy i statek by nie zatonął, bo z jednym zalanym przedziałem by nie zatonął.
[56:19] - Ale jakby był właśnie tak pośrodku, że ona by wybuchła w obu pokładach.
[56:22] - Musi być więcej. Musiały być więcej zalane niż dwa przedziały.
[56:27] - To właśnie może było taka bomba jednak.
[56:28] - Nie, musi być więcej niż dwa przedziały. Muszą być trzy przedziały zalane, żeby zatonął. A bomba zrobi tylko jedną małą dziurę.
[56:35] - Zależy jaka bomba.
[56:38] - Ale w tamtych czasach nie było tak silnych materiałów wybuchowych. Dla mnie za dużo informacji było, że było zderzenie świadków. Eksplozja też ma inny odgłos niż zderzenie z górą lodową. To było doniesienie, że nastąpiła eksplozja. Góra lodowa jest fakt, że była góra lodowa.
[57:00] - Tak.
[57:00] - Że było zderzenie. Byli ludzie, którzy ją widzieli, że było zderzenie. Jak był eksplozja, to jak kto by ją miał zdetonować w tym momencie jakby się Titanic zderzył z górą lodową? Pewnie jak to była bomba, to jakiś byłby prymitywny zegar po prostu ustawiony i w dowolnym momencie by to mogło.
[57:21] - Albo ktoś ją odpalił, bo nie wiem, czy wiesz, że część załogi po prostu się rozpłynęła. Byli świadkowie, którzy stwierdzili, że na jakiś czas wcześniej nie było jednej łodzi ratunkowej i jeszcze przed tym zatonięciem, jeszcze w ogóle tej panice i zginął bosman. Bosman, jeśli dobrze pamiętam i gdzieś po prostu się rozpłynął.
[57:46] - Ale to z tą bombą musiałby stać przy tej bombie i czekać na górę lodową, żeby dokładnie zsynchronizować odpalenie ładunku z uderzeniem w górę lodową, żeby zafałszować odgłos eksplozji. A wiemy z historii, że zderzenie z górą lodową nastąpiło w nocy, gdy była minimalna załoga i musiałby czatować na tą górę lodową. Bardzo mała szansa, że ładunek mógłby być. A komu to by dało zatopienie Titanica?
[58:18] - To przejdziemy później, o tym powiemy sobie później. Na razie co się stało. Co się stało?
[58:23] - No i jeszcze jedną rzecz. Jak pan zacznie testować te magravy do robienia prądu, jeżeli ma pan licznik elektroniczny, nie mechaniczny, tylko elektroniczny. Faktycznie zakładam, że urządzenie działa, generuje energię. Jeżeli będzie pan miał mały pobór prądu, to prąd zacznie się cofać do sieci energetycznej. A zwykłe liczniki elektroniczne wysyłanie prądu do sieci liczą jako zużycie.
[58:53] - Aha, czyli wtedy nie powinien.
[58:56] - Jeżeli faktycznie magrav by działał, bo ja nie wiem. Po prostu ja zakładam, że to działa w tym momencie. Zakładam, że działa. To może panu naliczyć, jeżeli to faktycznie działa, jako zużytą energię. I jeszcze jedna rzecz od strony prawnej magrav powinien mieć jakieś, nie wiem, trzeba by dołożyć do tego zabezpieczenie, że w razie jak nie ma prądu w sieci, żeby się odłączył od sieci, bo można porazić kogoś na słupie. Tylko mówiąc od strony technicznej, po prostu może mieć też nieprzyjemności w ten sposób, że-
[59:29] - Że w drugą stronę wtedy pójdzie, tak?
[59:31] - Inwertery sieciowe cały czas skanują sieć. Jeżeli wykryją-
[59:36] - To blokują.
[59:37] - Natychmiast się odłączają, żeby kogoś nie zabić na słupie. Ale nie wiem, czy takie urządzenie magrav ma jakieś zabezpieczenie, żeby-
[59:44] - Pewnie nie.
[59:45] - Kogoś nie porazić na słupie. Czy jak jest na przykład jakaś naprawa na linii od twojego domu. To tylko tak technicznie. Po prostu jeżeli to faktycznie działa i generuje energię, będzie generowało energię. Jeżeli podłączymy to jako wersja off line, czyli współpraca z siecią energetyczną. Docelowo jakby to działało, to trzeba by zgłosić to do zakładu energetycznego, żeby licznik dwukierunkowy założyli. Jeżeli by faktycznie to urządzenie działało.
[01:00:16] - Zobaczymy, ale to mówię, to w czasie.
[01:00:18] - A odpisał pan już stan licznika przed podłączeniem?
[01:00:22] - Ja jeszcze nie podłączyłem, jeszcze nie zrobiliśmy tego.
[01:00:24] - Ale przed podłączeniem trzeba jeden miesiąc normalnego zużycia prądu. Ile pan średnio zużywa na miesiąc?
[01:00:29] - Będę miał w rachunkach wszystko. Po prostu w rachunkach.
[01:00:31] - A co miesiąc panu odczytują?
[01:00:37] - No odczytują co...
[01:00:39] - Co ile przychodzi inkasent?
[01:00:41] - Co trzy miesiące chyba.
[01:00:42] - To trzeba odpisać sobie.
[01:00:43] - Ale rachunki płacę co dwa miesiące.
[01:00:46] - Bo to tak średnią wyciągają, mówię, żeby dokładnie mieć ile się w miesiącu zużywa, bo oni tam średnio po prostu wpisują w rachunku.
[01:00:51] - No mogę, to też tak trudno stwierdzić, bo wiesz, raz zużywasz więcej wody, raz wyjeżdżasz gdzieś.
[01:00:57] - Ja mówię o prądzie, nie o wodzie.
[01:00:59] - Znaczy tak, ale woda jest ogrzewana przez prąd elektryczny w większości.
[01:01:04] - Ale to średnio.
[01:01:06] - A to dużo idzie prądu właśnie na ogrzewanie wody.
[01:01:09] - Boiler pan ma.
[01:01:11] - Tak, jest boiler.
[01:01:12] - To można kupić do bojlera zwykły taki licznik wtyczkowy za dwadzieścia zł. Nie wiem, w Polsce kosztuje to z dwadzieścia złotych i po prostu sobie zmierzyć sam bojler i po prostu mniej mieć.
[01:01:22] - To nie ma sensu, bo to jest wszystko pod licznik podłączone. Wszystkie.
[01:01:25] - Tak.
[01:01:26] - Mam też kuchenkę. Nie mam kuchenki gazowej, tylko kuchenkę elektryczną, czyli wszystko na prąd.
[01:01:31] - Indukcyjną, pełny palnik, cztery palniki elektryczne, pełna kuchnia.
[01:01:36] - Tak.
[01:01:36] - Piekarnik, wszystko.
[01:01:37] - Wszystko na prąd.
[01:01:38] - Czyli ma pan wszystko na prąd.
[01:01:40] - Ogrzewanie to na gaz, ogrzewanie na gaz i wodę też na gaz, ale wtedy większy bojler jakby się grzeje, więc wtedy już potrzeba grzać więcej wody.
[01:01:50] - A czyli bojler ma pan elektryczny czy gazowy?
[01:01:53] - I taki, i taki jest. Po prostu jak mniej wody to można elektryczny.
[01:01:56] - Po co pan prądem grzeje wodę, jak jest gaz chyba tańszy tam u was od prądu.
[01:02:01] - Prąd też jest tańszy dosyć. Gaz, no mówię, zależy ile. Po prostu jeżeli chce się, zależy ile tej wody potrzeba. Jak mało, no to można prądem po prostu.
[01:02:13] - Gaz jest droższy od prądu.
[01:02:15] - Nie, jeżeli dużo wody chcesz, to wtedy wychodzi taniej. Jeżeli mało, to można, ale wtedy nie wiem, czy w tym systemie nie ma podgrzewania małego bojlera, tylko duży.
[01:02:27] - Jeżeli gaz jest tańszy od prądu, to niezależnie, czy pan będzie potrzebował dużo wody, mało, to będzie prąd.
[01:02:30] - Niezależnie czy jest mały bojler, czy duży. Jak podgrzewasz duży-
[01:02:34] - Nie ma to większego znaczenia. Bojlery mają tak grubą izolację, że to nie ma. Ile pan ma litrów w tym bojlerze gazowym? Podgrzewacz.
[01:02:42] - Nie wiem dokładnie ile.
[01:02:43] - To 100 litrów. Ja mam 80 litrów.
[01:02:46] - Może nawet więcej być. Może więcej być, bo to jest do wanny. Wanna ma pojemność 160, 200 litrów.
[01:02:55] - Ja mam, bo mi się na ścianie większy nie zmieści. Mam 80 litrów.
[01:02:58] - Dużo większe.
[01:02:59] - Taki gazowy ma palnik cztery kilowaty. Pewnie u pana jest tak samo. To jest przepływowy czy pojemnościowy?
[01:03:07] - Nie wiem.
[01:03:08] - I jest okrągły czy prostokątny piecyk?
[01:03:12] - To nie jest przepływowy. Jak jest prostokątny, to nie jest przepływowy, tak?
[01:03:16] - Jak jest prostokątny to na 90% jest przepływowy.
[01:03:20] - To przepływowy w takim wypadku.
[01:03:21] - To nie ma znaczenia, czy pan gazem, czy prądem grzeje, bo to grzeje litr wody na bieżąco. To zwykły Junkers, taki najzwyklejszy piecyk.
[01:03:31] - Takie troszeczkę bardziej zaawansowane.
[01:03:34] - Bo to jest piecyk dwufunkcyjny. On grzeje ciepłą wodę i grzejniki.
[01:03:39] - Tak.
[01:03:39] - Czyli kocioł dwufunkcyjny i tam jest wymiennik płytowy od ciepłej wody.
[01:03:44] - Tak, to nie jest jakiś nie wiadomo jak zaawansowany.
[01:03:46] - Najzwyklejszy piecyk. Jak ma pan kondensacyjny to jeszcze lepiej, bo będzie jeszcze większa efektywność do grzania.
[01:03:54] - Widzę, znasz się na piecach nieźle.
[01:03:56] - Znam się na wielu rzeczach. Na piecach, na dużych rzeczach. W ogóle wszystko, co z energią. I jeszcze zacząłem studiować troszeczkę o bateriach atomowych. Chińczycy robią małe baterie atomowe, można sobie kupić. Żywotność jest 20 lat.
[01:04:18] - Legalne? W Polsce legalne?
[01:04:20] - Tak. Małe baterie atomowe. One są wielkości układu scalonego. Można sobie kupić na eBayu.
[01:04:28] - Tylko że nie zatrzymają ich, jak się-
[01:04:31] - Nie, normalnie sprzedają, normalnie są sprzedawane. One są bezpieczne. Z tego atomówki nie zrobisz. To jest 100% bezpieczne. Żywotność jest 20 lat, ale jest jedna ich wada. Mają małą moc, mało amper, bardzo mało prądu dają i są znacznie słabsze niż zwykła bateria. Próbowali zrobić coś takiego, żeby zasilać komórkę, to niestety bateria nie jest w stanie zasilić komórki normalnie, jak się używa. Po prostu daje za mało prądu w tym momencie.
[01:05:07] - Musi być innej konstrukcji.
[01:05:08] - Teraz robią na hybrydy. Zwykła bateria litowo-jonowa plus ta bateria atomowa. Jeżeli dłuższy czas komórka jest w trybie czuwania, to ona jest w stanie naładować tą baterię litowo-jonową i większość prądu idzie z baterii litowo-jonowej, a bateria atomowa ją tylko wspomaga. Pan mówił, że bateria atomowa do liftera.
[01:05:34] - Ale baterie Paula Brauna. To nie są zwykłe.
[01:05:36] - Też pisało o tych bateriach Paula Brauna. Ktoś zrobił. Długo żyją, ale też stosunkowo dają mało prądu.
[01:05:46] - Ja właśnie słyszałem, że one bardzo dużo dawały. 10 000 razy więcej niż tego typu chińskie.
[01:05:51] - Ten element, który przekształca energię promieniowania na energię elektryczną, to działa na podobnej zasadzie jak panel fotowoltaiczny. Ten układ, co zamienia promieniowanie na energię elektryczną, on działa na podobnej zasadzie jak panele fotowoltaiczne. I ma mniejszą sprawność niż panel fotowoltaiczny. Tyle, co zdołałem wyczytać w polskim internecie. A ja uważam, że jeżeli lifter taki pasażerski, to bierzemy silnik od śmigłowca. One są lekkie, mają nawet trzy megawaty mocy. Do tego promiennicy.
[01:06:27] - Śmigłowiec trzy megawaty ma?
[01:06:29] - Tak, duże silniki do śmigłowców, takich ciężkich, że można podwiesić nawet pięć, sześć ton.
[01:06:36] - Ale to już mówimy o kosztach bardzo olbrzymich.
[01:06:40] - Ja mówię o dużym urządzeniu.
[01:06:41] - Tak.
[01:06:43] - To bierzemy taki silnik, do tego prądnice na neodymach. One są lekkie, bo silnik jest wysokoobrotowy, więc prądnica będzie leciutka. I mamy prawie dwa i pół megawata, czy prawie trzy megawaty mocy elektrycznej, więc można by to zrobić nawet przy mniejszym. Mały silnik do małego śmigłowca i robić testy.
[01:07:02] - No i paliwo trzeba będzie.
[01:07:04] - Mamy obok zwykły śmigłowiec, z drugiej strony mamy liftera.
[01:07:07] - Silnik bez śmigła, bo śmigło nie będzie wtedy potrzebne, tak?
[01:07:11] - Nie, wiadomo, że nie będzie śmigła, tylko będzie silnik napędzał prądnicę i robił prąd za zasilanie liftera. Co zużyje więcej paliwa? Czy zwykły śmigłowiec, czy lifter? Chodzi o efektywność energetyczną. Jeżeli będzie palił więcej paliwa-
[01:07:26] - Zabiłeś mi klina. Nie wiem co było lepsze.
[01:07:29] - Właśnie mi o to chodzi, że to fajnie wygląda lifter. Może ktoś zrobił obliczenia zużycia energii.
[01:07:36] - Wydaje mi się, że lifter więcej zużyje. Tylko jest pytanie, że lifter wyżej poleci.
[01:07:42] - Co mamy za zysk, jeżeli nasze urządzenie będzie zżerało więcej paliwa niż klasyczne urządzenie?
[01:07:47] - Takie, że możemy polecieć sobie na kilkadziesiąt kilometrów, a helikopterem powyżej, już nie wiem.
[01:07:53] - Jeżeli będziemy mieli krótszy zasięg, to jak polecimy dalej? Jeżeli zużyjemy więcej paliwa.
[01:07:57] - Polecimy wyżej. W sensie, że po prostu możemy dostać się na orbitę.
[01:08:03] - Nie. To jeżeli będziemy zużywać więcej paliwa, to tak jak rakieta. To będziemy musieli załadować sobie więcej paliwa. Będzie cięższy. Jeżeli zużyjemy więcej paliwa.
[01:08:12] - Trzeba by było przeliczyć, czy akurat rakieta więcej zużyje, czy lifter.
[01:08:16] - Wiem, że Rosjanie stworzyli superturbinę, która jest znacznie efektywniejsza niż wtedy, gdy NASA stosowała do pompowania paliwa. Tę turbinę można by zastosować do napędu prądnicy dla liftera.
[01:08:33] - Tak, to jest dobry pomysł.
[01:08:34] - Wtedy ona działa w próżni. Ta turbina. I ona by zużywała tyle samo paliwa lub mniej niż rozwiązanie klasyczne z silnikiem rakietowym. Bo jeżeli by zużywał więcej paliwa niż klasyczny silnik rakietowy, to się nie nadaje, bo musielibyśmy wziąć więcej paliwa na pokład i mniej będziemy ładunku użytecznego mieli. O to chodzi z tymi wszystkimi różnymi pomysłami na różne napędy, czy one będą zużywały więcej energii niż klasyczne rozwiązania. Wszystko, o co chodzi.
[01:09:09] - Stały Słuchaczu. Tak, ale one są do innych zastosowań. NASA nie używa silnika spalinowego czy odrzutowego w kosmosie, bo on nie działa, ale używa silników jonowych chociażby albo rakietowych.
[01:09:23] - Ale one służą do rozpędzania już wolno sondy.
[01:09:28] - Tak, one nie są szybkie, oczywiście.
[01:09:30] - Mówimy o opuszczeniu orbity, czyli wejściu na orbitę. Musimy mieć dużą kopę, żeby wejść na orbitę, rozpędzić się do tej pierwszej prędkości.
[01:09:39] - Rakietowy silnik jest bardziej wydajny, żeby na orbitę się dostać.
[01:09:43] - Odpalamy silnik jonowy czy plazmowy. O plazmowym silniku też trwają prace intensywne nad silnikami plazmowymi. Nad silnikami plazmowymi też trwają intensywne prace, ale docelowo większość będzie prawdopodobnie zasilana małymi reaktorami jądrowymi.
[01:10:00] - Jasne. Stały Słuchaczu, zostawmy tą sprawę. Wracamy teraz na ziemię, a właściwie na wodę i na powietrze też. MH370.
[01:10:08] - A ten MH1, to nie mam żadnych informacji na temat tego samolotu.
[01:10:12] - Miałeś. Z tego, co pamiętam, mówiłeś o tych częściach, które zostały znalezione.
[01:10:16] - Było, że ktoś znalazł jakieś kawałki na jakiejś plaży.
[01:10:17] - I niby potwierdzili, ale ja mam tutaj informację, że to nie jest takie proste, jak do końca się mówi nam.
[01:10:23] - Na pierwszy rzut oka potwierdzili, a potem się wycofali. Numery się jakieś zgadzały.
[01:10:29] - Nie mnie się zgadzały, ale on był tak dziwnie słabo, bo to było ile miesięcy? Osiem czy ileś miesięcy potem, czy prawie rok. I to był taki problem, że one były zbyt słabo zniszczone. One powinny być, jak dryfowały przez cały ocean, ta część akurat znaleziona.
[01:10:50] - Bardziej skorodowana.
[01:10:51] - Skorodowana, w ogóle rozwalona. Ona nic, jak nówka, tylko troszeczkę tego mułu troszkę miało. Tak jakby to wyglądało na podrzucone.
[01:11:02] - Jeżeli ten samolot nie został przechwycony, nie wylądował na jakimś tajnym lotnisku, jeżeli się rozbił gdzieś na środku Atlantyku i wpadł w jakąś szczelinę na dużej głębokości, to tylko przypadkowo można go znaleźć. Bo te echosondy wiązkowe są fajne, tylko że one jednym kursem mały obszar przerabiają. One mają dużą rozdzielczość, tylko trzeba wiedzieć mniej więcej, gdzie to szukać, bo przeskanowanie całego Atlantyku to by było może ze 100 lat.
[01:11:31] - Znaczy tego Indyjskiego Oceanu.
[01:11:34] - Tak, żeby przeskanować go całego dokładnie tymi echosondami, to trzeba by ze 100 lat, żeby go całego dokładnie przeskanować. To jest niewykonalne po prostu. Jeżeli się samolot faktycznie rozbił i skończyło się paliwo i wpadł do oceanu i tyle. Tak samo jakby został zestrzelony gdzieś nad oceanem, rakietą by go załatwili z samolotu, zestrzelili go normalnie z odrzutowca myśliwca, to wpadł do oceanu i wiatru w polu szukaj. Ja mówię, jeżeli się rozbił albo został zestrzelony i wpadł do oceanu.
[01:12:10] - Albo wylądował gdzieś.
[01:12:12] - To mówię dwie rzeczy. Jeżeli się rozbił na oceanie, to go nie znajdziemy, bo szanse, żeby go znaleźć to tylko przypadkowo, że jakieś badania geofizyczne i by go znaleźli przypadkowo. Bo jeżeli się rozbił, to on leży na dnie. Tam jest zero stopni, prawie korozji nie ma, to tam on setki lat przetrwa na dnie, bo aluminium jest prawie niekorodujące, więc on przetrwa tam bardzo długo na dnie leżąc, te jego fragmenty.
[01:12:40] - Tak. Zobaczymy.
[01:12:42] - Samoloty z drugiej wojny światowej znajdują zatopione.
[01:12:46] - Muszę z informacjami dalej. Także ja dziękuję ci za te wszystkie informacje ciekawe, też z zeszłego tygodnia i inne. Także dzięki ci.
[01:12:55] - Dzisiaj żadnych linków nie miałem oprócz kolejnego odcinka „Zaginionych znalazł”.
[01:13:00] - Jasne, super. Wielkie dzięki i do usłyszenia. Miłego weekendu ci życzę.
[01:13:03] - A oglądał pan ten film francuski z YouTube, co ja wrzuciłem też na swoje konto na YouTube?
[01:13:09] - Nie, jeszcze nie oglądałem, także wybacz mi.
[01:13:12] - Tam jest po prostu o wszystkim, o tych alternatywach, pieniądzach alternatywnych, żywności alternatywnej, wszystkiego.
[01:13:18] - To oglądałem akurat. Ten film oglądałem. O takiej przyszłości, żeby lepszą przyszłość zostawić dla naszych przyszłych. Tak, to oglądałem akurat. Także fajny. Troszeczkę nie ze wszystkim się mogę tam zgodzić, ale ciekawy jest na pewno.
[01:13:33] - Ale się starają.
[01:13:34] - Jasne, starają się bardzo. Dobrze, dzięki ci jeszcze raz.
[01:13:37] - Do widzenia.
[01:13:37] - Trzymaj się. Cześć. Także to był Stały Słuchacz z porcją informacji, wielką porcją informacji z różnych dziedzin życia. Natomiast ja przejdę do... Może zaczniemy od mianownika. O co chodzi? Żeby was nie trzymać, bo zawsze mówicie, że pod koniec dopiero się wyjaśnia wszystko, to dzisiaj może troszeczkę odwrotnie. Przejdziemy do mianownika. O co chodzi? Jeden mianownik, dwie katastrofy, oficjalne katastrofy.
Przypominam: katastrofy. Jak jest w Smoleńsku, jest może zamach, ale tutaj katastrofy. Titanic to była katastrofa i ta tragedia samolotu Malaysian Airlines MH 370 to też oczywiście była katastrofa, a nie coś innego. Tutaj możemy sobie powiedzieć: jeden mianownik, czyli może coś z datą, numerologią. Titanic zdarzył się z 14 na 15 kwietnia 1912 roku, natomiast Malaysian Airlines 8 marca 2014 roku. Jak tutaj będziecie dodawać i tak dalej, może coś wam wyjdzie, ale tu nie o to chodzi. To nie jest ten mianownik. Zresztą co to jest mianownik w ułamku? Mamy ułamek, który się składa z licznika i mianownika. Takie podstawy matematyki chyba z poziomu szkoły podstawowej.
Chociaż poznałem osoby, które nie znają ułamków, nie potrafią, nie wiedzą, o co chodzi z ułamkami. Jak zapewne wiecie, pamiętacie dodawanie lub odejmowanie ułamków. To jest też jedno z działań w szkole podstawowej. Trzeba sprowadzać do wspólnego mianownika te rzeczy. Dodawanie, odejmowanie szczególnie, bo inaczej wyjdą głupoty. Niektórzy wiem, że nie sprowadzają do wspólnego mianownika, tylko lecą na pałę, odejmują, dodają, a wszystko im jedno, nie ma znaczenia. Lecą i dostają potem pały w szkole. Natomiast tak nie jest. Wspólny mianownik jest najważniejszy. I tym mianownikiem jest oczywiście zamach.
Zamach w jednej i drugiej, że nie jest to katastrofa, a zamach. W przypadku Titanica i w przypadku katastrofy Malaysian Airlines MH 370. Dlaczego takie teorie zamachu się pojawiają? Przecież to troszeczkę absurdalne. Ten mianownik to jest zamach doskonały. Zamachem doskonałym jest taki zamach, który najtrudniej udowodnić, że jest zamachem. Po prostu to się w głowie nie mieści. Tak jak stały słuchacz powiedział: UFO jest bardziej prawdopodobne, że to są kosmici i przylatują, porywają rolnika z Emilcina i robią eksperymenty różne tutaj, coś gdzieś tam na innym Pcimciu też gdzieś biorą w jakimś Newcastle, w Wielkiej Brytanii, w jakimś miasteczku w Aberdeen, w Szkocji, gdzieś też tam miasteczko 10 000 mieszkańców i tam UFO jakieś jest, armada UFO leci kosmitów, tutaj porywa krowy, owce, wszystko. To to jest bardziej prawdopodobne niż to, że Titanic to nie była katastrofa, tylko zamach. Bo że ludzie tam zginęli w Titanicu, to naprawdę walczenie z takimi faktami trzeba mieć nie po kolei w głowie, że na przykład Titanica w ogóle nie było, że nie było żadnej katastrofy, że tam nikt nie zginął.
Nie, to zostawmy. To są zupełne absurdy. Natomiast to, czy to była katastrofa, czy zamach, ja myślę, że do dzisiaj jest to pytanie otwarte i myślę, że jest bardziej prawdopodobne nawet niż że za tymi UFO, za zjawiskiem UFO stoją kosmici. To jest bardziej prawdopodobne, że jednak nie wiemy, czy Titanic uległ zamachowi czy katastrofie. I to jest ten wspólny mianownik, że tutaj były zamachy idealne. Czyli zamach idealny, zamach, który jest prawie nie do udowodnienia, że był zamachem. Ale zamach dlaczego? Dlaczego tworzy się zamach? Żeby osiągnąć pewne cele. I ten mianownik, który nie tylko że zamach, ale konkretny zamach, żeby uzyskać coś konkretnego, coś ważnego dla tych, którzy tego zamachu dokonali.
Umówmy się, zamachu nie mógł dokonać jakiś Czesio. Ani MH370, ani Titanica nie mogła jakaś brygada kryzysowa, jakaś specjalna i tak dalej. To musiały być naprawdę szychy nad szychami. Niektórzy może twierdzą: a może Niemcy? W jednym i w drugim Niemcy. Można i tak mówić. Albo Amerykanie. To już może bliżej prawdy jest. Z nami jest Czetnik. Witaj, Czetniku.
[01:19:24] - Witaj, Klaudzie. Miałem w sumie dzisiaj nie dzwonić, tylko posłuchać, ale jak usłyszałem o zamachu na Titanica-
[01:19:30] - To się załamałeś. To mówisz, że jednak kosmici istnieją i UFO dolatuje. Ale co on gada? Jaki zamach? Jaki zamach?
[01:19:38] - No właśnie, jaki zamach? Stały słuchacz już raczej zaorał tą teorię. Jednak chciałbym też dopowiedzieć coś do tego, bo ty na przykład podejrzewasz Niemców.
[01:19:48] - Nie, nie. Ja się śmiałem z tego. Nie, to nie Niemców.
[01:19:53] - To w takim razie kogo? Bo mówiłeś też właśnie na przykład, że to mogła być łódź podwodna i mógł zostać storpedowany.
[01:20:01] - Ale torpeda niekoniecznie musiała być wysłana z łodzi podwodnej. Torpeda mogła być wysłana ze statku. To były takie wczesne torpedy. To nie były takie torpedy nowoczesne, takie niemieckie z U-botów, tylko takie prymitywne bardzo.
[01:20:17] - Tak, ale po pierwsze okręt podwodny odpada, ponieważ one dopiero raczkowały I jakiekolwiek namierzenie Titanica przez na przykład jakiś okręt amerykański z tamtych czasów, żeby on tę swoją jedyną torpedę, jaką miał, wystrzelił.
[01:20:36] - I trafił.
[01:20:38] - I żeby trafił to raz, dwa.
[01:20:41] - Czyli raczej sugerujesz, że bomba jest sensowniejsza.
[01:20:43] - Słuchacz dobrze zwrócił uwagę na to, że po pierwsze wybuch torpedy byłoby słychać, po drugie tego akurat nie powiedział. Torpedę byłoby widać, jak zmierza w kierunku statku.
[01:21:02] - Tak, tylko był taki problem, że nie było wystawionych wartowników na Titanicu. Tych, którzy obserwują. Właśnie dlatego w tę górę lodową zderzyli się, bo nie było tych ludzi. Nie wiem, to się wartownicy nazywają? Jakieś inne słowo. To jest chyba obserwatorów takich na pokładzie. Bo wtedy nie było takich radarów, wszystko się na wzrok obserwowało, więc to było ważne, żeby oni byli. To było obowiązkiem i to było niedopatrzenie, niedopilnowanie po prostu.
[01:21:31] - Może rzeczywiście nie było marynarzy i oficerów wartowych na wachcie, ale nawet jeśli ich nie było, to sam wybuch byłoby słychać.
[01:21:42] - Słychać tak, ale to ludzie słyszeli wybuch, jakieś uderzenie. Potem mówili, że to po prostu uderzenie o tę górę lodową. Ale ludzie słyszeli wybuch. W sensie takim, że założyło się, że to był wybuch zderzenia góry ze statkiem. To słychać wtedy rozwalanie tych blach, co jest takim dźwiękiem, może troszeczkę mniejszym niż wybuch.
[01:22:07] - Ale to było rozrywanie blach, w sensie tarcie o górę, bo jeżeli to było uderzenie torpedy, to nawet byłby duży pluskwaty po prostu. Dlatego, że energia wybuchu po prostu wyrzuciłaby tę wodę do góry.
[01:22:29] - Trudno mi powiedzieć. Zeznania świadków były sprzeczne ze sobą w dużej mierze.
[01:22:36] - Jakkolwiek świadek widział na przykład, tak jak powiedziałem.
[01:22:42] - Torpedę nie.
[01:22:44] - Że woda do góry nagle zleciała, tak jakby wybuch.
[01:22:48] - Wydaje mi się, że tak. Nie jestem na 100% pewny, bo ja nie jestem specjalistą od Titanica i tak dalej. Nie znam tych wszystkich relacji, nie zajmowałem się tą sprawą bardzo dokładnie, ale na pewno szczątki góry lodowej były na pokładzie. Czyli ten śnieg, ten śniegolód był na pokładzie to na pewno. A czy woda po prostu wyszła do góry? Wydaje mi się, że były takie relacje świadków, ale to trudno oceniać, bo jak statek gdzieś uderzył w tę górę lodową, to też ta woda mogła się wzbić pod wpływem uderzenia, dociśnięcia wody do tej skały lodowej. Wiadomo, że ta woda też wyprysnęła mocno w górę.
[01:23:35] - Jednak moim zdaniem nie tak, jak w wypadku uderzenia torpedy.
[01:23:41] - No nie wiem, to trzeba by było się zagłębić w te zeznania. Faktem było, że nie było obserwatorów, czyli torpedy nie mogliby zobaczyć. Zresztą wtedy była bezwietrzna pogoda i ona była prawie niezauważalna. Właśnie dlatego też nie zauważyli góry lodowej, bo nie można było zauważyć, jak fale rozbijają się o tę górę lodową.
[01:24:05] - Tak, tylko że torpeda parogazowa zostawia bardzo widoczny ślad i widać dokładnie, gdzie znajduje się okręt podwodny, który tę torpedę wystrzelił. Też widać tor, po jakim torpeda płynie i jeżeli by ją zauważono i skojarzono, że to jest torpeda, bo akurat to raczkowało, więc może się nie spodziewali, ale mogliby podjąć działania zmierzające do tego, aby ominąć torpedę. Tym bardziej, że namierzanie w okrętach podwodnych kulało, więc to nie było jakieś trudne zadanie. A co do torpedy wystrzelonej.
[01:24:52] - Był tam statek, był statek bardzo blisko. Słuchacz twierdzi, że to był statek. Czy spali czy coś, ale nie mogli spać, bo obowiązkiem było w każdym statku, że musieli mieć wartowników, tych na pokładzie, którzy obserwowali z lornetkami. To był obowiązek. Nie można było kotwicy wrzucić i sobie pójść spać. Poza tym on uciekał od Titanica, więc świadkowie potwierdzili, że tamtego nie mogli widzieć. Carpatii, który przyszedł na ratunek po długim czasie nie mogli widzieć, bo był za daleko. Było 80 mil, za daleko do zobaczenia wzrokiem go, więc to było wykluczone. Natomiast widzieli dosyć blisko, który był kilkanaście mil dosłownie od statku statek, który widzieli i nie wiadomo, co to za statek był. Do dzisiaj nie wiadomo, więc być może to był ten statek właśnie z tą torpedą.
Ja tylko sugeruję.
[01:25:53] - Torpedy na okrętach nadwodnych też były bardzo prymitywne i też byłoby ciężko tego Titanica zauważyć.
[01:26:01] - Z 10 mil to można by wycyzelować raczej.
[01:26:06] - Z 10 mil wątpię.
[01:26:08] - Aha, może bliżej on był niż 10 mil. Trudno powiedzieć. Bardzo blisko, bo były zeznania, że on po prostu był widoczny gołym okiem. Nie trzeba było lornetki patrzeć, był gołym okiem widoczny statek. To nawet może było bliżej niż 10 mil. Nie wiem.
[01:26:20] - Poza tym torpedy były jeszcze wtedy na tyle wadliwe, że zależy też jaka była pogoda na morzu, ale równie dobrze Mogło być ryzyko, że torpeda eksploduje, zanim dopłynie do okrętu wczesnym.
[01:26:34] - I jeszcze tutaj Sarge napisał, że DiCaprio nie spał, więc by zobaczył torpedę. DiCaprio. Nie wiem, czy tak można się śmiać z tragedii, z katastrofy. Przypomina katastrofę.
[01:26:47] - Odległości tego rzekomego okrętu wojennego od Titanica.
[01:26:53] - Nie powiedziałem, że wojennego, ale niektórzy sugerują, że mógł być wojenny.
[01:26:58] - Jeżeli to był tak zwany Q-ship, czyli statek pułapka, to można mówić, że to jest wojenny, bo jeżeli został uzbrojony, znaczy, że już wojenny.
[01:27:09] - W tym moim sugerowaniu, że była torpeda, to tak, to musiał być wojenny wtedy.
[01:27:14] - Nawet jeżeli to był, załóżmy kuter rybacki czy jakiś parowiec, na który cokolwiek dano z broni, to już można kwalifikować, klasyfikować jako okręt wojenny.
[01:27:22] - A on w ogóle nie odpowiadał? W ogóle nie odpowiadał Titanicowi, znaczy tym radiooperatorom. W ogóle nie odpowiadał, nie dawał żadnych znaków. Światłem się operowało kiedyś. Dobrze mówię czy źle?
[01:27:37] - Tak.
[01:27:38] - I to nie dawał żadnych znaków. Jeszcze jest taki fakt. Zaraz przeczytam wam wszystkie fakty z Titanica, które świadczą o zamachu. Na przykład słyszałeś o tym, że ktoś przypadkiem tak zrobił, że na Titanicu nie było czerwonych rac. Dlaczego to jest ważne? Były tylko białe race. Białe race oznaczają, że wszystko w porządku jest. Oznaczenie do innych statków. Okazało się, że nie było czerwonych rac, które oznaczał, że pomocy, że dzieje się coś złego. Wystrzeliwywali właśnie białe race, które powodowały, że właśnie Carpatie uśpili.
W tym sensie, że Carpatia wcześniej nie pomogła.
[01:28:17] - Ja chciałbym jeszcze skończyć wątek.
[01:28:19] - Przypadek? Przypadek, że tylko białe były?
[01:28:23] - Dojdę zaraz do tego, tylko skończyć wątek odległości. Na morzu istnieje takie zjawisko jak miraż. Może fatamorgana i to mogło się wydawać, że to jest bardzo blisko. W rzeczywistości było dalej.
[01:28:40] - Ale to są rzadkie zjawiska. Mówisz o efekcie lornetkowym? Takie rozgrzane na przykład na Saharze, na tych miejscach, gdzie jest jednak troszeczkę cieplej. Spotyka się bardzo rozgrzane powietrze czy powierzchnia i chłodniejsze. I to powoduje po prostu te zjawiska, które znamy z Sahary, że ktoś tam widzi oazę, ale to wydaje mu się, że oaza, bo to jakieś takie dziwności widzi. Ale widzi, jeden, drugi to widzi, a okazuje się, że to nie oaza, tylko miraż i umiera, bo za daleko jest coś, jest oaza. Ale okej, można tak to wytłumaczyć. Tylko że jednak on był tak realny, że wydaje się, że nikt nie potwierdzał tego, co ty mówisz. Nikt z tych świadków nie potwierdza, że to był miraż. Wszyscy potwierdzają, że to był realny statek.
Miraż by tak troszeczkę jednak falował ten obraz. To nie jest taki żyleta obraz, tylko taki troszeczkę pofalowany lekko. Taki widać coś à la taki słabo zrobiony hologram. Te hologramy, co były w Chinach, jak miasto wyświetlali na chmurze. Coś takiego bardziej. A to był wyraźny jak żyleta obraz statku. Tak mówią świadkowie, bo to akurat słyszałem. I oni myśleli, że to jest Carpatia i dlatego byli tutaj bardzo oni... Bo wiadomo, że żeby zlokalizować radiem, gdzie dokładnie ten statek jest, to ciężko jest. Później dopiero dowiedzieli się, że to jest jakiś inny statek, ale już było za późno.
I oni myśleli, po prostu się nie bali, że umrą i tak dalej, że to jest ta Carpatia i ona praktycznie wszystkich uratuje ludzi, ta Carpatia. Okazało się, że to nie była Carpatia i uciekł ten statek. I Carpatia była bardzo daleko i to był problem, że nie zdążyła. No, Czietnik, tutaj jakieś problemy były z komunikacją. Witaj, Czietniku jeszcze raz. Coś się rozłączyło.
[01:30:47] - Nie wiem, czy z internetem, czy ze Skypem.
[01:30:50] - Możliwe. Mam niestety jeszcze internet na Wi-Fi. To jest problem troszkę, ale to już mówię, to już ostatnie tygodnie, bo w tej chwili będę zmieniał. Ale dobrze słychać wszystko, czy...?
[01:31:05] - Tak.
[01:31:06] - Wszystko okej jest, tak? Dobra, jesteśmy.
[01:31:09] - Wracając do tej odległości, to nie jest takie zjawisko bardzo rzadkie. Tym bardziej że na samym morzu nie jest tak łatwo po prostu określić odległość. Na przykład na okrętach podwodnych przez peryskop, jeżeli chce się określić odległość do celu, to trzeba porobić trochę obliczeń. A żeby w ogóle już namierzyć i obliczyć kurs torpedy, to jeszcze więcej trzeba wziąć pod uwagę prędkość, kąt, pod jakim kątem wobec okrętu podwodnego płynie cel.
[01:31:52] - Tak. Tutaj ktoś napisał, że widoczność na morzu to 5 mil morskich, czyli jedna mila to 1,67 kilometra, czyli 5 mil. Ja nie wiem dokładnie, jak to może być, bo on ma jeszcze wysokość, Titanic i to się wtedy zwiększa trochę. Im wyżej jesteśmy, tym dalsze rzeczy widzimy, szczególnie jak one są jeszcze wysokie. To jeszcze się oddala więcej. Bo to chodzi o to, że jeżeli stoimy na plaży czy jesteśmy na małym statku i 5 mil morskich tak jakby z płaskiego na płaskie, to wtedy tak. Podejrzewam, że więcej nie zobaczy się. Ale nie wiem. Ja na przykład potrafię zobaczyć dalsze obiekty z plaży. Tutaj w Irlandii, skąd nadaję, jest mnóstwo plaż różnych i można sobie zobaczyć różne obiekty, które są dalej niż pięć mil morskich.
Oczywiście dobra pogoda musi być, to też fakt, bo jakie zagłębienie?
[01:32:52] - Im dalej był ten rzekomy okręt wojenny, tym trudniej było zniszczyć Titanica.
[01:33:00] - Tak, on musiał być dosyć blisko. Można byłoby bliżej niż 10 mil, jak tutaj pisze Gre9 na czacie, że pięć mil morskich to jest widoczność na morzu. To jest światło widziane w nocy przy dobrych warunkach pogodowych. Oczywiście on nie był bardzo blisko, czy nie był tam jedna, czy dwie, czy trzy mile od statku, bo to byłoby wtedy, chociaż nie wiem, trzy mile to też już jest kawałek. Chociaż to są duże statki. Nie możemy zapominać, że te duże statki dużo łatwiej zauważyć niż jakąś łódeczkę. Titanica było widać hen, hen chyba. Daleko wydaje mi się, bo przecież to był wielki statek. 260 metrów. Kurczę, to olbrzymi.
A wysokość Titanica, zaraz wam podam te dane, bo to jest bardzo ważne. Od stępki do pomostu nawigacyjnego. Stępka to jest, jeżeli znasz się czytnikuna, poziom morza?
[01:34:12] - Nie, aż tak dobrze się nie znam. Trochę się interesuję, ale-
[01:34:18] - Od stępki do czubku kominów 53 metry, od stępki do pomostu nawigacyjnego 31 metrów i boczna kadłuba, samego kadłuba to jest 18 metrów. Czyli tak wielki statek to na pewno można było zobaczyć, ja strzelam tutaj, ale na pewno dużo więcej niż z pięciu mil morskich. On jest bardzo wysoki. On, tak jak mówię, chyba 31 metrów miał wysokości od poziomu morza. A może się mylę.
[01:34:46] - To, że Titanica można było zobaczyć z daleka, nic nie wnosi, dlatego że cała Royal Navy, przecież załogi okrętów podwodnych na Pacyfiku, amerykańskich okrętów podwodnych widziały z bardzo daleka pancernik Yamato i oczywiste, że nie mogły mu nic zrobić w tej sytuacji. Więc moim zdaniem nie ma po prostu dowodów, że jakikolwiek okręt zaatakował Titanica i go zatopił.
[01:35:22] - Dowodów jednoznacznych nie ma. A co z tymi racami na przykład? Ja tu jeszcze mam inne fakty. Nie wiem, czy mogę zarzucić faktami, czy lepiej nie?
[01:35:35] - Zarzucaj, czemu nie?
[01:35:38] - Zarzucę faktami, jakie są niewyjaśnione. Czyli te fakty takie. Z takich znanych. O tych flarach już powiedziałem. Tutaj jeszcze z takich faktów, które mam, to już w sumie nie mam. Mam tylko fakty takie troszeczkę inne. Czy słyszałeś o książce Wreck of the Titan? Nie wiem, w Polsce chyba ona nie wyszła nigdy. Czyli taka wredność Tytana.
[01:36:25] - Nie słyszałem, ale chciałbym się jeszcze odnieść do tych rac, których nie było.
[01:36:29] - Jeżeli skończę, to o co chodzi z tą książką? To jest książka, która wyszła w 1898 roku, która dokładnie opisuje katastrofę Titanica. Dokładnie. Morgan Robertson to napisał. Mało tego, pan Morgan Robertson zmarł nagle na atak serca, przypadek oczywiście, w 1915 roku, 24 marca. Czyli niespełna trzy lata po katastrofie Titanica. Tak, niespełna trzy lata. Czyli jest jakieś tutaj dodatkowe powiązanie. Okej, dobra, przerwałem ci troszkę.
[01:37:18] - Mówisz, że specjalnie nie było tych rac alarmowych, ale to jeszcze nie jest jakikolwiek spisek, tylko można powiedzieć, że jest to niedopatrzenie duże, jeśli chodzi o pewne przepisy, które powinny obowiązywać. Jeżeli na przykład dojdzie do wypadku na przejeździe kolejowym, bo pijany dróżnik nie opuścił szlabanu, to to znaczy, że został spity przez Bilderbergów czy przez Bilderbergów opłacony. Równie dobrze można powiedzieć, że w spisku biorą udział wszyscy marynarze na świecie i w szkole marynarskiej się dołącza do spisku i przechodzi się rytuały jak jacyś Bilderbergowie i jest się wtajemniczonym do zatapiania statków.
[01:37:59] - Tego nie powiedziałem. Tutaj źle trochę przetłumaczyłem, bo wreck można różnie przetłumaczyć. Wrak też można przetłumaczyć. Chyba chodzi o wrak bardziej w tytule tej książki Morgana Robertsona. Nie czytałem, ale można sobie zobaczyć ją, przeczytać dokładnie. I też jest na północnym Atlantyku w kwietniu. Wszystko się zgadza dokładnie. Brak łodzi ratunkowych, wszystko identyczne. Dobrze, ale to zostawmy tę fikcyjną książkę. Ale kolejna na przykład rzecz: zgadnij, kto był odpowiedzialny za budowę statku, był właścicielem tego statku, pomysłodawcą budowania tych statków?
Pamiętasz?
[01:38:48] - Nie, nie.
[01:38:49] - John Pierpont Morgan, czyli J.P. Morgan szerzej znany. To raczej znana postać dosyć. Ludzie zaznajomieni z tą osobą wiedzą, że był sponsorem Tesli. Tak samo był sponsorem Edisona, czyli generalnie był odpowiedzialny za prądy, za elektryfikację w Stanach Zjednoczonych między innymi, ale i Kanady i różnych miejsc, ale przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Za patenty brał też z innych krajów, które dokonywały elektryfikacji. Jeden z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych, ale mało osób o tym wie, że on był prawą ręką, a właściwie głową Rothschildów w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli prześledzimy, jak się dorobił pan J.P. Morgan majątku tego, który miał, skąd on w ogóle doszedł do takiego majątku i jak to było możliwe, że założył US Steel, to się nazywała korporacja. Już mówię.
United States Steel Corporation. Dokładnie tak się nazywał ten trust monopolistyczny i ten trust założył właśnie dzięki Rothschildom w 100%. I te linie kolejowe, które też wykupował wcześniej, także dzięki Rothschildom. I tutaj dochodzimy do Rothschildów dzięki J.P. Morganowi. Ale to jest za mało. Oczywiście J.P. Morgan miał być na pokładzie. Co ciekawe, o tym mało ludzi wie, że miał bilety, miał wszystko, miał po prostu płynąć właśnie tym ostatnim rejsie Titanica, ale dosłownie w ostatnim momencie zrezygnował. Przypadek?
[01:40:50] - Tak, przypadek. Dlatego, że wielu ludzi miało być w WTC w czasie tych słynnych zamachów, a nie było. Czy to znaczy, że brali udział w spisku?
[01:41:00] - Być może wiedzieli o czymś, o czym nie wiedzieli inni. Natomiast J.P. Morgan być może też wiedział, a być może też organizował, brał udział w zorganizowaniu właśnie zamachu.
[01:41:18] - Powiązania z Rockefellerem też o niczym nie świadczą, dlatego, że ja zauważyłem, że w teoriach spiskowych-
[01:41:22] - Z Rothschildami.
[01:41:25] - Z Rothschildem, przepraszam. W teoriach spiskowych właśnie bardzo łatwo jest zrzucić coś na Rothschildów, na przykład rewolucje bolszewickie.
[01:41:34] - Ale ja nie zrzucam, ja tylko mówię, że powiązania J.P. Morgana to są oczywiste. Jak sobie prześledzisz, jak pieniądze przepływały, to ewidentne jest to, nie ewidentne, to są fakty. Rothschildowie sponsorowali J.P. Morgana.
[01:41:49] - Ale to, że dawali mu pieniądze, nie znaczy, że zatopił statek.
[01:41:53] - Ja nie mówię, że to można tak łatwo powiązać, ale mówię, że jest powiązanie J.P. Morgana. Natomiast J.P. Morgan odpowiadał za Titanica, za Olympica i za Gigantica. Titanic jako pierwszy zatonął i jako jedyny zatonął w katastrofie. Olympic pływał długo, a Gigantic został zatopiony torpedą.
[01:42:22] - Nie, płynął na minę morską.
[01:42:24] - A na minę. Przepraszam, racja, na minę morską. Więc to jest wtedy katastrofa czy zamach? Jak to się uważa?
[01:42:30] - To są działania wojenne.
[01:42:31] - Działania wojenne, czyli zamacho-katastrofa. Coś pomiędzy.
[01:42:34] - Nie, nie zamacho-katastrofa. Jeżeli zastrzelą jakiegoś żołnierza na wojnie, to też powiesz, że to jest zamach?
[01:42:41] - Tak. Zamach na życie żołnierza udany. Zamach to zabójstwo.
[01:42:46] - Miałem na myśli raczej zamach w kontekście pewnego zdarzenia.
[01:42:51] - Zdarzenia, ale to jest umyślne. Jest mina, to jest umyślne zdarzenie. Chcieli po prostu zatopić ten statek. Chcieli jakiś zatopić statek minami po prostu, a wpłynął, więc jest zamach. Zamach na ten statek udany. I wiemy, kto dokonał tego. Niemcy tego dokonali.
[01:43:16] - Ale to nie był zamach na statek, tylko po prostu standardowe działania wojenne na morzu.
[01:43:22] - Tak. Dobrze, zostawmy tą sprawę.
[01:43:24] - Z zamachem, bo ty mówisz na przykład, że zabicie pojedynczego żołnierza to jest zamach na życie żołnierza. To myślę, że bitwa o Passchendaele w Belgii, możesz powiedzieć 1915 rok, seria zamachów, dwa miliony ofiar w zamachach terrorystycznych.
[01:43:42] - Tak. Czyli działania wojenne. Okej, możemy tak to określić eufemistycznie. Niech będzie. Dobrze. To są te rzeczy, które znamy, że zrezygnował. To też jest fakt, że zrezygnował właśnie z tego rejsu J.P. Morgan. Czy to coś sugeruje? Coś może sugerować jednak.
Ja uważam, że coś może sugerować. Jeszcze jakie fakty za tym świadczą? Przede wszystkim, że jeszcze na przykład zrezygnował Milton Hershey. To jest człowiek wpływowy, można powiedzieć przyjaciel J.P. Morgana. Też przypadek? Czy J.P. Morgan poinformował go, żeby jednak nie płynął? Też nagle zrezygnował, bo mu J.P. Morgan może coś powiedział.
[01:44:46] - Znaczy możliwe jest to, że Titanic był forsowany jako statek rzekomo niezatapialny. A może Morgan wiedział o wadach i że to nie jest tak naprawdę, ale nie chciał tracić prestiżu, to stwierdził, że bezpieczniej będzie zostać, a przy okazji swoich ludzi powiadomić, żeby też nie ryzykowali. To nie był zamach, tylko po prostu bał się o swoją reputację. Gdyby powiedział: „Ludzie, nie płyńcie tym statkiem, bo może zatonąć”, to byłby skończony.
[01:45:18] - Może. Tutaj właśnie dostałem informację od Borysa, ale też znalazłem to w internecie, muszę powiedzieć, ale nie wiem, czy to jest potwierdzona sprawa, bo niejaki Nikola Tesla, który znał J.P. Morgana, podobno ostrzegł J.P. Morgana. Myślę, że wtedy J.P. Morgana raczej chyba Tesla nie bardzo chciał już ostrzegać ze względu na to, że J.P. Morgan już nie sponsorował wtedy Tesli, z tego, co sprawdzałem. Natomiast wtedy sponsorował Teslę niejaki pan John Jacob Astor IV, prawnuk Jana Jakuba Astora, pierwszego milionera w Stanach Zjednoczonych w ogóle i jego potomek, pan Jan Jakub Astor. Z tego, co wiem, sponsorował Teslę i Tesla właśnie jego ostrzegł. Z tego, co wiem, właśnie Astora ostrzegł przede wszystkim, bo wtedy już się za bardzo chyba nie kolegował, z tego, co wiemy, z panem J.P.
Morganem, bo J.P. Morgan już nie chciał sponsorować Tesli, bo Tesla chciał dla wszystkich prąd za darmo. To znamy, free energy. Chciał prąd bez kabli i J.P. Morgan się w ogóle zdenerwował. „No jak to? Tyle tutaj robimy te kable, teraz kładziemy, już tyle pieniędzy poszło w te kable, w liczniki prądu. To jak to? Jak ktoś za darmo będzie miał prąd? My będziemy produkować tutaj prądy na Niagarze, gdzieś tam, a tu ktoś będzie za darmo prądy brał?
Jak licznik zamontujemy, panie Tesla? Jak pan będziesz przesyłał prąd bez kabli? Nie da się tak. Tak że tu, panie Tesla, oj, nieładnie się pan bawisz”. I wycofał swoje poparcie. Tak że nie wiem. Może to prawda, że też J.P. Morgana ostrzegał. Natomiast tutaj Borys mówi, że był dobrym człowiekiem i ostrzegł też Morgana. Może.
Możliwe, że tak. Ale pan Jan Jakub Astor jakoś nie posłuchał. Natomiast właśnie pan J.P. Morgan posłuchał. Może też tak było. Trudno to tak stwierdzić, bo nie znalazłem tego potwierdzenia jednoznacznego, że Tesla faktycznie ich ostrzegł i to gdzieś zapisane jest i tak dalej. To tylko w takich relacjach. No tak. I jeszcze inni. Akurat Tesla ich nie ostrzegał, ale także zginęło jeszcze kilku innych, między innymi Benjamin Guggenheim i Isa Strauss, którzy też byli bardzo wpływowymi ludźmi, bogatymi.
Nie tak jak Astor, ale jednak bardzo wpływowymi. Astor był jednym z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych obok J.P. Morgana i Rockefellera. Więc oni też zginęli. Oczywiście, tu się zgadzam z tobą, Czietniku, że to są poszlaki, ale jednak są jakieś, jak widzisz.
[01:48:35] - Mimo to niewystarczające, żeby mieszczać w to zamach. Już prędzej była to próba wyłudzenia odszkodowania za zatopiony statek.
[01:48:43] - To też prawda. Który został ubezpieczony na bardzo wysokie pieniądze.
[01:48:48] - Statek przecież można na przykład samemu zatopić tak naprawdę. Załoga może to zrobić.
[01:48:53] - Tak, ale jak ktoś się dowie tego, to z ubezpieczenia nici.
[01:48:58] - Dlatego tyle ludzi miało zginąć, żeby nikt przypadkiem nie powiedział.
[01:49:04] - Razem z załogą, prawda? A tutaj jeszcze jest ciekawa sprawa, jeśli chodzi o ten Olympic tak zwany i są potwierdzone informacje, że były zamienione statki. To znaczy Titanic stał się Olympikiem, a Olympic Titanikiem, bo jako pierwszy zbudowany był Olympic i on był nieudany. Tam się psuł, były jakieś problemy z nim duże i jakieś niedociągnięcia. Nie znam się za bardzo. W ogóle się nie znam na budowie statków, na temat tych kwestii, ale z tego, co wyczytałem, były informacje, że on był problematyczny, więc zrobiono taki numer, żeby wziąć go na Titanica, Titanica zatopić, a Titanica zmienić na Olympica, który jest dużo lepiej zrobiony i będzie pływał dłużej. A plus do tego zabić pewnych wpływowych ludzi, którzy też mogli być celem. W jakim celu celem? Bo co zabicie Johna Astora IV miało za znaczenie dla J.P. Morgana czy innych?
Miało dużo. Może właśnie dlatego, że był sponsorem Nikoli Tesli.
[01:50:28] - Tak, tylko że jeżeli na przykład ja chciałbym kogoś zabić ważnego, to nie ryzykowałbym, że przeżyje katastrofę statku, nawet sztucznie wywołaną, tylko otrutym go, zastrzelił, utopił. Ale nie ryzykowałbym tego, że przeżyje, bo wtedy po co to wszystko?
[01:50:50] - No właśnie.
[01:50:51] - gwarancji, że on zginie.
[01:50:54] - Ale jak zginąłby To jest ciekawe. Załóżmy, że udałoby się, że by zginął w tej katastrofie, bo duże szanse są ze względu na to, że było za mało łodzi. Wiadomo, że najpierw kobiety i dzieci wysyłają. Więc generalnie faceci zginą, jest duża szansa, że zginęliby i jeżeli by się to udało, to byłby zamach idealny. Nie do udowodnienia i nie do ogarnięcia. Tak jak na przykład z Bobem Marleyem, że wydaje się, że dostał raka i tak dalej. Nie wiem, czy znasz historię Boba Marleya.
[01:51:35] - Znam historię Boba Marleya.
[01:51:37] - Jak się gdzieś zatarł nogą, skaleczył i nagle później dostał raka.
[01:51:41] - Polegało to na tym, że chcieli go uratować amputacją, to on stwierdził, że on jako Rasta nie może tego zrobić. Po czym idiota przechrzcił się na chrześcijaństwo koptyjskie i kiedy już mógł religijnie zrobić amputację, to już było za późno.
[01:51:56] - Ale z tego, co wiem, to on zmarł na raka.
[01:52:01] - Nie, coś miał z palcem z tego, co pamiętam. I właśnie nie chciał, żeby go amputowano, ponieważ religia mu zabrania. Po czym zmienił na taką, która by mu pozwoliła, ale już było za późno.
[01:52:14] - Ja tak właśnie słyszałem. Muszę to sprawdzić, bo myślałem, że dostał od tego zakażenia jakiegoś, zrobił mu się jakiś nowotwór.
[01:52:24] - Raczej zmarł na własną głupotę niż na jakąś chorobę.
[01:52:30] - Ja znam relację, że to były bardzo dziwne sprawy jego przyjaciół, że to bardzo dziwnie wyglądało, że grając w gałę, grał w piłkę czy coś takiego.
[01:52:42] - A co do tego Astora, który miał-
[01:52:45] - Wiesz, chodzi o to, że jak zarazisz kogoś rakiem, dobra, zostawmy Boba Marleya, bo to nie wiemy. Bo on chciał wyzwolić kraj od amerykańskiego apartheidu, który był wszędzie w Afryce i w Inajmajce. Ale to zostawmy Boba Marleya w spokoju, ale Cháveza weźmy. Tego raka dostał. Przypadek? Oczywiście, że przypadek, ale dlatego na przykład, jeżeli założymy, że go otruto rakiem, to nikt tego nie udowodni, bo po pierwsze oficjalnie nie ma takiej technologii, po drugie jest to niemożliwe. Punkt trzeci patrz punkt pierwszy i nie ma żadnej opcji, żeby to był zamach na czyjeś życie. Tak samo tutaj, robiąc taką katastrofę wielką, pozorując, że miał być to zamach, żeby zabić te kilka najważniejszych osób. Nikt nie udowodni, że to był zamach, bo to jest niemożliwe. To jest mniej prawdopodobne niż UFO, niż kosmici, że tutaj przylatują i tak dalej.
To jest bardziej prawdopodobne, że kosmici tu przylatują, porywają krowy, ludzi, robią co chcą.
[01:53:57] - Ale wiesz co, wrócił do tego Astora, który zginął. Mówisz, że najpierw kobiety i dzieci. Tylko że jeżeli się zobaczy na statystyki, to duży odsetek ludzi płynących w pierwszej klasie przeżyło. A on też był bogaty, czyli mógł sobie pozwolić na taki bilet. Poza tym jak zaczęła się już panika, ewakuacja, to mógł krzyknąć: „Ja jestem Astor IV, wątp mi z tej łódki, ja płynę”.
[01:54:26] - Ale właśnie, dlaczego tak się nie zdarzyło? Może nie pozwolono mu wejść?
[01:54:35] - Nie wiadomo, to jest-
[01:54:36] - Właśnie, to dziwne, bo wydaje mi się, że jeden z najbogatszych ludzi w Ameryce powinien mieć miejsce. To jest dziwne, że jemu nie dano.
[01:54:51] - Co miałem powiedzieć? Poza tym nie strzela się do muchy z bazooki. Można równie dobrze powiedzieć, że zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki to była operacja, żeby zabić konkretnego jakiegoś japońskiego naukowca od super broni japońskiej. Tylko żeby upewnić się, że bomba spadnie tam, gdzie trzeba. Wiadomo, że nie można było naprowadzić konwencjonalnej bomby na konkretnego człowieka. Stwierdzono, że zniszczy się całe miasto, żeby przypadkiem nie przeżył.
[01:55:25] - Ja tu jeszcze mogę do Marleya wrócić, bo przeczytałem teraz tutaj, że nowojorscy lekarze stwierdzili u niego przerzuty nowotworowe do wątroby, płuc i mózgu i to go zabiło. Także na raka zmarł. Więc tutaj o to chodziło. O Marleya, a nie jakieś sercowe sprawy czy jakieś inne dziwne, różne. Więc nie wiem, czy to tak miał wpływ, ta amputacja miałaby wpływ na to? Myślę, że niekoniecznie. Jak przerzuty były i tak dalej, to to amputowanie, wycinanie tak naprawdę już organów przy przerzutach to nie ma znaczenia. To trzeba inaczej go leczyć. Ale okej, dobra, zostawmy tą sprawę. Czyli to jest idealne.
Jeżeli są whistleblowers, którzy mówili, że właśnie Bob Marley został zarażony rakiem, że już wtedy była taka technologia. Wiemy wszyscy, znamy Litwinienkę, że Ruscy też mają taką technologię, tylko taką siermiężną, że tak po prostu wstrzykują tam jakiś polon czy coś, żeby on się rozpadł po prostu człowiek. Taka siermiężna właśnie technologia, taka kacapska. Amerykanie to mają taką delikatną, że tak troszkę tego Cháveza tam i przerzuciki się robią jakieś coś tam i nigdy nie wiemy, co to spowodowało, jaka substancja, jakieś specyficzne rzeczy. Także dużo wyższy poziom jest tego u Amerykanów.
[01:56:52] - Znaczy też nie wiadomo, jak to było z tym Chávezem.
[01:56:54] - Przypadek przecież. No jak to?
[01:56:57] - To niby był rak, ale podobno Cristinie Kirchner też niby mieli wszczepić raka, a okazało się, że nic jej nie jest i żyje.
[01:57:05] - Nie, miała raka, ale po prostu odratowali ją. Czy dostała szczepionkę, czy lekarze dali radę odratować, czy musiała się zwrócić o pomoc do służb amerykańskich? Przypadek z synem Andrzeja Leppera, gdzie strasznie dziwnie zachorował, jeszcze jak żył Andrzej Lepper, a po śmierci Leppera syn odzyskał zdrowie w magiczny sposób. Pytanie, o co tutaj chodzi? Co tu się dzieje dookoła? Magia, przypadki. Przypadki chodzą, umówmy się, przypadki są bardzo rzadkie. To raczej nie jest przypadek, tylko planowane działanie. I tak to mogło być w przypadku Titanica, że to mógł być zamach. Właśnie, żeby te trzy osoby wykończyć.
A dlaczego? A dlaczego wykończyć, to za chwilkę powiem. Dobrze. Czyli, Czietniku, reasumując, sugerujesz, że to zwykła katastrofa, jakich niewiele, bo taka potężna katastrofa rzadko się zdarza, ale jednak katastrofa, nie żaden zamach.
[01:58:16] - Ja bym nie tylko mógł sugerować, ja bym mógł stwierdzić, że to jest fakt.
[01:58:21] - Że jest fakt. Ostro jedziesz, żeby stwierdzić coś, że jest faktem, to trzeba być raczej tam na miejscu.
[01:58:31] - Nie wiem. Na razie przedstawiłem więcej dowodów niż ty.
[01:58:36] - Dowody jakie na przykład przedstawiłeś?
[01:58:39] - Mamy zacząć od początku i całą historię podłączyć?
[01:58:43] - Poproszę.
[01:58:45] - To odpadają okręty wojenne z przyczyn wymienionych wcześniej, czyli trudność zniszczenia taką bronią Titanica.
[01:58:55] - Odgłos, tak?
[01:58:56] - Odpada teoria morska.
[01:58:58] - Odgłos wybuchu.
[01:58:59] - Odpada wybuch. A innych hipotez nie przedstawiłeś poza tym, że ktoś był z kimś powiązany, czyli to jest jakiś przypadek niby i że tu można się o coś zaczepić. To tak można w każdym wypadku samochodowym, jakich wiele na drogach na przykład w Polsce, też stwierdzić, że ktoś tam kogoś niby znał i dlatego zginął.
[01:59:28] - To nie jest równoznaczne z tym wszystkim, bo można oczywiście gdybać w różny sposób, ale jest tutaj troszeczkę tych powiązań. Co się stało rok później? Ale to za chwilkę opowiem. Dobrze. To reasumując, wygrywasz trzy do zera z teorią spiskową. Czyli jednak nie było żadnego spisku. Zwykła katastrofa. Chyba że był spisek, żeby doprowadzić do katastrofy, czyli był w to zamieszany kapitan statku. Raczej nie wiem. Trudno powiedzieć, czy zmarł, czy nie zmarł, bo on został na statku niby, ale tego nie wiemy, czy przeżył, czy nie przeżył, bo może uciekł na jakiejś łodzi właśnie do tamtego statku, do tamtego tajemniczego statku, który był blisko Titanica.
Bo kapitan był związany z jezuitami, był związany z J.P. Morganem.
[02:00:41] - Był, tylko już mówię, zamachu nie było. Są bardziej niewyjaśnione jakieś katastrofy. Na przykład co się stało z marszałkiem Lin Biao, który rzekomo uciekał z Chin Ludowych do Związku Radzieckiego, którego szczerze nienawidził i się niby rozbił w Mongolii. Czy to było jego ciało? Co to za samolot się rozbił? Co się z nim stało? Nie wiadomo do dziś. Tam bym się bardziej zastanawiał nad jakimkolwiek zamachem.
[02:01:07] - Tak samo można się zastanawiać nad zamachem na życie generała Pattona, który w 1945, jeśli dobrze pamiętam, zginął w wypadku nagle w Niemczech. W Niemczech zginął? Chyba tak. W Europie. Także przypadek, a mógł zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. Kto wie, jak by się to wszystko potoczyło po Trumanie. Chociaż po Trumanie został Eisenhower z kolei. Ale mógł też zostać, kto wie. Tak czy inaczej, Patton był zwolennikiem walki z komunizmem, z komunistami.
[02:01:49] - MacArthur też jakoś żył długo jeszcze.
[02:01:52] - Ale Patton chyba miał większy u żołnierzy posłuch. Patton nie był przypadkiem dowódcą armii amerykańskim na Europę?
[02:02:08] - Na Afrykę i Europę, ale też MacArthur przecież to, co zrobił na Filipinach, obrona Filipin, półwysep Bataan, potem powrót na Filipiny, pokonanie Japonii. Też miał posłuch i on, można powiedzieć, rządził polityką amerykańską, jeśli chodzi o Azję.
[02:02:26] - Tak. Nie wiem, jak to określić, ale na Europę na pewno miał Patton dużo do powiedzenia, a na pewno był wrogiem komunizmu i chciał walczyć z komunistami, więc niestety nie dało, był przypadkowo wypadek. Ale to mówię, to są zupełnie już inne historie. Jeszcze jeden fakt, że kapitan Edward Smith, kapitan Titanica, był bardzo doświadczonym, jednym z najbardziej doświadczonych kapitanów na świecie żeglugi, więc nie mógł takiego błędu popełnić, żeby w tak głupi sposób uderzyć w górę lodową.
[02:03:07] - Ja bym nie był tylko pewien, czy nie mógł popełnić takiego błędu, bo Wiele osób doświadczonych w jakichś kwestiach popełniało błędy. Na przykład wojskowi często popełniali różnego rodzaju błędy strategiczne. Na przykład Wasilij Czapajew, wybitny dowódca Armii Czerwonej, popełnił błąd, przez co Kozacy zrobili udany rajd na jego pozycje i Czapajew zginął w czasie ucieczki. Najlepszy dowódca Frontu Wschodniego Armii Czerwonej został zabity przez błąd swój własny, przez niedopatrzenie, przez co Kozacy przyszli, napadli na jego kwaterę główną i zabili go.
[02:03:59] - W Armii Czerwonej to chyba nie byli aż tacy wybitni ci dowódcy, bo Stalin chyba tych najwybitniejszych też trochę skracał o głowy, prawda?
[02:04:08] - Tak, tylko że Czapajew zginął w 1919 roku.
[02:04:12] - Pomyliłem się, bo wtedy Stalin był chyba też jakimś zwykłym wojskowym walczącym po stronie czerwonych. To Lenin. Ale Lenin chyba też wykańczał tych swoich. Może się mylę.
[02:04:24] - Nie, nie było żadnych czystek za Lenina.
[02:04:26] - Nie było, tak?
[02:04:27] - Zobacz sobie skład Komitetu Centralnego Partii Bolszewickiej, kiedy kto zginął.
[02:04:32] - Aha. Moja niewiedza.
[02:04:36] - '38, '37. Jedynie jest teoria spiskowa, że pierwszym takim zabitym był w 1926 roku Michaił Frunze, bardzo wybitny dowódca Armii Czerwonej, bardzo doświadczony. Zabity w czasie operacji. Zmuszono go, żeby poddał się operacji na wyrost. On nie chciał, ale zaczęli na niego naciskać. W końcu poddał się tej operacji i go po prostu zarżnęli na stole chirurgicznym.
[02:05:06] - Jasne. Dobrze, zostawmy już tą sprawę. A czy jeszcze chciałbyś o MH 370 powiedzieć coś? Co uważasz o tej katastrofie?
[02:05:17] - Jeśli chodzi o ten malezyjski samolot, który zaginął, to tu już prędzej można się zastanawiać, co się stało, bo rzeczywiście jest dużo niewyjaśnionych rzeczy. Ja na przykład nie wiem, jak zachowuje się samolot, który uderzy w ocean, w taflę wody. Czy możliwe jest to, żeby on po prostu, tak jak stały słuchacz sugerował, gdzieś wpadł na tyle, żeby go nie można było odnaleźć?
[02:05:43] - Pewnie, może być. Głęboko. Ocean Indyjski. Chociaż nie wiem, czy to już chyba Pacyfik ma najgłębsze, ale Indyjski też ma głębokie miejsca na ileś kilometrów. Jak na ileś kilometrów wpadnie taki samolot, to raczej nie do wykrycia. Chociaż próbowano, przeszukiwano, ale to jest olbrzymi obszar. To po prostu koszty sprawdzenia, gdzie upadł. Szczególnie że te informacje, które wysyłał samolot, się urwały i nie wiadomo tak naprawdę, gdzie on poleciał.
[02:06:16] - Z takich bardziej spiskowych teorii, jakie mi przyszły do głowy, to to, że to była zwykła katastrofa, jednak przyczyny katastrofy mogły być tak skandaliczne dla producenta czy też dla linii malezyjskich, że stwierdzili, że mówią wszystkim, że samolot zaginął tylko po to, aby nie ujawniać szczegółów dotyczących katastrofy i nie mieć problemów.
[02:06:45] - Może też tak być, a może tak być, że po prostu na przykład UFO porwało samolot i mają dowody na to i Chińczycy, i Amerykanie, i mają zdjęcia satelitarne, jak UFO podlatuje. Czyli ci kosmici, co mówił stały słuchacz, że to bardziej prawdopodobne jest, to podlatują i samolot wciąga to UFO. I co wtedy? Nie można tego pokazać.
[02:07:11] - Czyli kosmici zabrali, a ten nad Ukrainą to pewnie zestrzelił krążownik Floty Gwiezdnej Imperium Galaktycznego.
[02:07:23] - Nie można się wyśmiewać ze śmierci czyjejś, czytelniku.
[02:07:27] - Ale po prostu propaganda amerykańska i ukraińska. To, że ja się śmieję, to jest nic w porównaniu-
[02:07:36] - Rosjanie czy ci, co walczą po stronie Rosji, Ukraińcy. Taka jest oficjalna wersja.
[02:07:44] - To nie zestrzelili Rosjanie ani siły Donbasu, dlatego, że był pokazany niby przez Ukraińców ten konkretny BUK, który zestrzelił ten samolot.
[02:07:57] - I że dziury miał takie jak po broni maszynowej.
[02:08:00] - Chodzi mi o ten system rakietowy. Był pokazany, miał numer 221 chyba, coś koło tego. Albo 216. I odnalazł się żołnierz, który służył na tej maszynie i okazało się, że jest to żołnierz ukraiński, który niedawno poszedł do cywila i że ten BUK przedstawiony przez Ukraińców był BUKiem Sił Zbrojnych Ukrainy. Czyli nie pokazano systemu rakietowego rosyjskiego, który miał zestrzelić ten samolot, ani nie potwierdziły się informacje, że ten system został przejęty przez siły separatystów.
[02:08:45] - Tak. A te maile, które były przejęte, też nie wiadomo, czy to prawdziwe, czy to jakieś podłożone maile pomiędzy dowódcami w Donbasie, tymi rebeliantami, którzy mówią, że zestrzelili ten samolot, że ups.
[02:09:00] - Ale kto w warunkach wojennych żołnierzy przesyła sobie informacje mailem? I to jeszcze na taki temat, że to może łatwo wyjść na światło dzienne.
[02:09:16] - Ja bym przesyłał albo kodował, używał kryptografii, chociażby tej RSA kodowania, czyli tego z kluczem publicznym i prywatnym. To jest dobre dosyć kodowanie, a tutaj faktycznie otwartym tekstem. Trochę dziwnie. Może mówię, to są tacy rebelianci, tacy słabo przeszkoleni.
[02:09:45] - To, co ty mówisz, akurat nie wiem, czy są słabo, czy dobrze, ale to się kłóci z oficjalną wersją, która mówi o tym, że to są specjaliści z FSB i GRU przysłani w ogóle z Moskwy, że to są wojska rosyjskie, czyli powinny być dobrze przeszkolone, a ty z kolei twierdzisz i traktujesz ich właśnie jak rebeliantów nieprzeszkolonych.
[02:10:06] - Tak, to jest skomplikowane. W sumie masz rację, to głupie by było przesyłanie tak sobie. Czy to przez Skype'a było? Może przez Skype'a to było. Już nie pamiętam, skąd to było, czy to były maile, czy jakiś czat, czy to przez Skype'a wrzucali. Ale to trochę faktycznie śmieszne, że to dosyć łatwo gdzieś przejąć transmisje, bo one nie są specjalnie kodowane.
[02:10:33] - Ale o ile Titanica jestem pewien, że to była katastrofa, to jednak zobaczywszy na te dwa samoloty malezyjskie, ten z Ukrainy i ten z Oceanu Indyjskiego, tu bym bardziej drążył się, zastanawiał, co się tak naprawdę stało. Dlatego, że tutaj już mamy wspólny mianownik właśnie, że to były linie malezyjskie. Można powiedzieć, że to są dwa przypadki. Jak mówią właśnie rosyjscy zwiadowcy: dwa przypadienia to już nie przypadienie. Dwa przypadki to już nie przypadek.
[02:11:08] - Ale tak, właśnie jak to było? Ten malezyjski samolot był do Holandii ściągnięty, tak? Dobrze pamiętam?
[02:11:16] - On chyba nie leciał z Holandii.
[02:11:18] - Z Holandii, tak, ale on był przecież malezyjski, a był ściągnięty do Holandii.
[02:11:25] - Przecież te linie lotnicze latają w różne strony świata i może być tak, że-
[02:11:31] - Holandia zajęła się wyjaśnianiem tej sprawy, bo tam najwięcej Holendrów zginęło chyba. Tak było.
[02:11:36] - Tak, pewnie wyjeżdżali.
[02:11:39] - Że tak to rozplanowali. I ten wrak trafił do Holandii. Przebadali go, zrobili to wszystko, a do Polski nie trafił ze Smoleńska. Także też pytanie, czy to przypadek jest i skrzynki też nie trafiły do Polski. Okej, zostawmy te sprawy. Także ja dziękuję ci, Czetniku, za te informacje i krytyczne spojrzenie na katastrofę Titanica albo zamach. Właśnie krytyczne spojrzenie na zamach na Titanicu. Dzięki, trzymaj się. Miłego weekendu.
[02:12:09] - Na razie.
[02:12:09] - Dzięki. Hej. Tak, także wracamy do Titanica. I co tam się dzieje w Titanicu? Jakie mamy historie jeszcze? Na Titanicu co najważniejsza rzecz? Co powstało w grudniu 1913 roku, czyli półtora roku później? Myślę, że to może być sprawa kluczowa. Powstał wtedy FED, Federal Reserve Act. Nie, to się nazywa, przepraszam, Federal Reserve.
Federal Reserve, czyli akt wtedy był proklamowany w parlamencie, w Senacie. To się nazywa Senat i Kongres. Przyklepano po prostu właśnie ten akt powstania Federalnej Rezerwy, czyli prywatnego banku centralnego Stanów Zjednoczonych, któremu się właśnie mocno sprzeciwiało tych trzech biznesmenów bardzo wpływowych: Isador Strauss, Benjamin Guggenheim i John Jacob Astor. Oni mieli razem w trójkę w sumie ponad 500 milionów dolarów. To jakby dzisiaj 11 miliardów. Także mieli coś z tego. I oni się sprzeciwiali bardzo, szczególnie Astor. Astor jeszcze, pamiętajcie, Teslę sponsorował. Przypadek? Oczywiście nie wiem.
Myślę, że może coś być na rzeczy. Dzwoni Potrzeba. Pewnie zgodzi się z teorią zamachu, bo lubi spiski, z tego, co wiem. Witaj, Potrzeba.
[02:14:09] - Witam cię serdecznie. Tutaj jedną ciekawostkę mogę zaznaczyć, że wspólnym mianownikiem dla MH370 i Titanica będzie to, że będzie broniona teza wypadku.
[02:14:22] - Rothschildowie stoją za tym, tak?
[02:14:24] - Ja będę bronił tezy wypadku, natomiast się skupię na MH370, bo zwyczajnie odrobinkę-
[02:14:33] - Tam Rothschild jest wyraźny. Rothschild jest.
[02:14:36] - Odrobinkę się tym interesuję. To znaczy dwa istotne fakty, ponieważ później, już lata po tej katastrofie udało się znaleźć pewne szczątki i te szczątki były dość duże. Tam znaleziono jakieś skrzydło i fragment statecznika, gdzie po numerach seryjnych udało się ustalić jednoznacznie, że ten element pochodzi z samolotu MH370.
[02:15:04] - A wiesz, co specjaliści ustalili? Jeśli mogę ci powiedzieć, bo okazało się, że numer tak się zgadzał, ale wygląd tych elementów nie pasował do tego właśnie Boeinga. Ja mówię, opieram się na fachowcach, między innymi na panu, który jest jednym z najlepszych pilotów. Ponad 50 lat latał na wszystkich rodzajach, na superodrzutowcach wojskowych, na wszystkich odrzutowcach pasażerskich. Nazywa się Field McConnell. Właśnie on zbadał tę sprawę, porównał zdjęcia i one nie odpowiadają. Ale mówię, to jest-
[02:15:48] - To wiesz, to jest śliska sprawa, ponieważ samoloty są bardzo często customizowane nie tylko pod firmy, które je kupują, ale również w trakcie. Tak samo ten samolot został zakupiony przez Malaysia Airlines w 2002 jako nówka i potem przechodził lift bodajże w 2006 albo 2008 i być może naniesiono tam jakieś zmiany konstrukcyjne, które faktycznie zmieniły to do tego stopnia, co nie zostało później wzięte pod uwagę. Trudno jest powiedzieć, bo to są dokumenty tajne i nie mamy do nich dostępu jako cywile. To wie tylko Malaysia Airlines oraz Boeing. Natomiast to, na co należy zwrócić uwagę: załóżmy, że ten element pochodził właśnie z tego MH370. Jeżeli mamy katastrofę samolotu nad wodą, to przede wszystkim zwracamy uwagę na rozmiar szczątków, bo jeżeli ten samolot przywali w jednym kawałku w wodę, to wtedy to jest tak samo, jakby się zderzył z ziemią. To jest tak samo, jak skaczesz z wysokości i uderzasz głową w taflę wody, to łamiesz sobie kręgosłup, bo ta woda zwyczajnie działa na ciebie jak twardy mur, więc wtedy masz bardzo dużo bardzo małych części. Natomiast jeżeli samolot rozpadnie się w powietrzu, to wtedy masz duże części. I z części znalezionych do tej pory te części były stosunkowo duże, więc można teoretycznie założyć, że doszło do czegoś na dużej wysokości.
[02:17:18] - Jeśli mogę się nie zgodzić z tym. Zobacz katastrofę w Smoleńsku. Nic nie wybuchło. O brzozę. I jednak tych części dużych jest trochę.
[02:17:31] - Ale to było przy niskiej prędkości, więc to jest inna historia. To dotyczy na pełnej prędkości przelotowej, kiedy badamy sytuację, czy samolot eksplodował w locie, czy kompletnie eksplodował w locie i spalił się doszczętnie, zanim przywalił w glebę czy w wodę. Czy faktycznie został zniszczony, działał do końca, jak przypadek z tych German Airlines? Nie, co to było? Ten niby samobójca.
[02:18:02] - Tak, German Wings.
[02:18:04] - German Wings, tak, dokładnie, który po prostu przywalił. I tam miałeś właśnie ten case, gdzie na pełnej prędkości samolot uderzył w ziemię, nie pozostawiając praktycznie żadnych dużych szczątków. Jeżeli przyjrzymy się historii tego samolotu, w ogóle jeżeli się przyjrzymy Malaysia Airlines, to zauważymy, że to nie są szczególnie duże linie lotnicze, jak i Malezja nie jest szczególnie dużym krajem i nie ma się co dziwić. Natomiast jeżeli przyjrzymy się historii tego samolotu, on pracował niemal przez 12 lat i miał nalatanych ponad 53 tysiące godzin, co daje nam średnią ponad 12 godzin na dobę. Ten samolot latał w kółko dosłownie, tylko się piloci zmieniali. On przez większość swojego czasu-
[02:18:51] - Ale większość samolotów tak lata, one wytrzymują 20 lat.
[02:18:55] - Znaczy nawet więcej, jeżeli są odpowiednio zarządzane. Natomiast łącząc te dwie kwestie, że to była stosunkowo mała firma, która bardzo mocno eksploatowała swoje samoloty, aczkolwiek był to samolot luksusowy, bo to był nowy Boeing 777 z roku 2002. Naprawdę fajna maszyna. Natomiast mogło tutaj dojść do-
[02:19:12] - Duża.
[02:19:13] - Duża, tak.
[02:19:14] - 70 metrów chyba rozpiętość skrzydeł.
[02:19:15] - Tak, ale przede wszystkim nowoczesna i stosunkowo luksusowa. Bo w tym momencie w Ryanair latasz tam dwudziestą-
[02:19:24] - Paździerzami takimi.
[02:19:26] - Dokładnie tak. Drzwiami od stodoły.
[02:19:28] - To są 737, tak?
[02:19:30] - Tak.
[02:19:31] - I tak siedzi się jak, no nie wiem.
[02:19:33] - Jak w samolotach.
[02:19:35] - Nawet chyba gorzej. Po prostu taki ściśnięty, jak można określić, jak w polskim szpitalu w poczekalni.
[02:19:45] - Jest maszyną nowoczesną, jest maszyną naprawdę przyjemną. Także ona kosztuje dużo. Tak, więc właśnie Malaysian Airlines bardzo inwestuje właśnie w-
[02:19:59] - No jasne, ale jeżeli mogę ci przerwać, bo po prostu jak zobaczysz, jak wyglądał lot Malaysian Airlines, to widać wyraźnie, że tam po prostu on zakręcił. To nie był błąd maszyny, po prostu ona zmieniła kierunek lotu nagle. Zmieniła zupełnie w inną stronę zaczęła lecieć. Z linii lotu, z trasy ustalonej zmieniła kierunek w ogóle. Znaczy samolot zmienił kierunek, nie?
[02:20:25] - Znaczy moja prywatna teoria jest taka, że doszło do jakiegoś kaskadowego uszkodzenia związanego z dekompresją, przez co piloci nie byli w stanie za szybko zareagować. I być może to pierwsze zakręcenie typu okazuje się, że właśnie doszło do dekompresji i nie jesteśmy gotowi i coś jest nie tak właśnie z systemem zapasowego tlenu. I pierwsza reakcja to jest faktycznie reakcja pilotów, a następnie piloci tracą przytomność i samolot leci na ślepca do wyczerpania paliwa. Natomiast druga teoria, którą też jak najbardziej dopuszczam, to jest to, że jednak doszło do porwania tego samolotu. Natomiast coś podczas tego porwania poszło nie tak i doszło do wybuchu jakiejś bomby na dużej wysokości, wskutek czego, w wyniku wybuchu małej bomby mogło dojść właśnie do dekompresji kabiny, co spowodowało rozniesienie samolotu na szczątki na wysokości przelotowej i w konsekwencji duże fragmenty szczątków wyławiane obecnie.
[02:21:39] - Może tak było, ale on ponad godzinę leciał, właśnie nie kontaktując się w ogóle z nikim, prawda?
[02:21:47] - Wiele rzeczy może pójść nie tak. Możesz mieć źle zaprogramowaną bombę czy przypadkowo wcisnąć przycisk. Ktoś cię może zaatakować, jeżeli jesteś porywaczem, terrorystą we współczesnych czasach. Więc też nie można założyć, że jeżeli dochodzi do jakiegoś porwania, to jest tutaj nagle och, ach i tutaj na pewno to się uda, bo nawet ludzie na pokładzie. Zresztą mówi się, że od 9/11 są nawet bardzo często agenci po cywilu umieszczani w samolotach. Zdecydowanie jestem przeciwny jakimś teoriom, które mówią, że tam włączyło się jakieś zdalne sterowanie, jakieś inne cuda na kiju. Nie.
[02:22:29] - A skąd wiesz? Skąd wiesz, że się nie włączyło?
[02:22:34] - Tymi samolotami latają dużo bardziej atrakcyjni do porwania ludzie niż ci Chińczycy od jakiejś tam elektroniki.
[02:22:44] - Już właśnie widzę, dochodzisz do tego, o czym mówię.
[02:22:48] - Tak, znam oczywiście teorię związaną z tym.
[02:22:53] - Ale nie jest głupia. Myślę, że właśnie to jest klucz.
[02:22:56] - Tak, tylko jak mówię, są ludzie dużo bardziej atrakcyjni do porwania w ten sposób, jeżeli mamy technologicznie możliwość.
[02:23:03] - Nie ma, bo nawet miałbyś miliardera. Co to jest miliarder? Dzisiaj miliarder, jutro jest biedak. Natomiast technologia, która zmienia rzeczywistość naszą, taki Tesla na przykład, jest niesamowicie groźny dla systemu i system musi go po prostu unieszkodliwić w taki sposób, żeby nie zagrażał im, czyli zrobić z niego wariata. To jest najlepsze, bo nie trzeba zabijać, nikt się nie będzie interesował tym wszystkim. Po prostu jest wujcio wariatuncjo. Likwidacja to jest w ostateczności. Zabranie finansowania takich projektów. Ale jeżeli już jest coś dużego, coś takiego, w czym dużo ludzi partycypuje, to nie ma wyjścia. Trzeba po prostu wykończyć to w zarodku.
[02:23:49] - Statystycznie rzecz biorąc, tym samolotem praktycznie ponad połowa to byli Chińczycy, więc łatwo było trafić w Chińczyka, trochę trudniej w naukowca, ale mogło się zdarzyć.
[02:24:03] - Tutaj trafili akurat, bo ze 120 pracowników, tych najbardziej wpływowych.
[02:24:13] - Tak, jasne, ale takie rzeczy się zdarzają. Była raz katastrofa, gdzie przy starcie samolotu rosyjska bodajże drużyna hokejowa została przetrzebiona, ponieważ wszyscy akurat znajdowali się na pokładzie czartera. I właśnie przypadek czy nie przypadek? Wypadki, mi się wydaje, się zdarzają, natomiast powietrze nie jest szczególnie łatwym miejscem do porwań czy nawet do mordów i zwyczajnie dużo łatwiej byłoby ich zatrzymać nawet na lotnisku, przekazać do dokładniejszej kontroli i tam zawinąć poprzez jakieś służby czy coś takiego. Powietrze jest naprawdę niebezpieczne. Ludzie nie mają skrzydeł i nie potrafią latać. Nie powinni tam przebywać. Więc to jest taki stan zawieszenia niesamowicie ryzykowny. Za dużo rzeczy może pójść nie tak. Główna teoria, jeżeli chodzi o tych właśnie naukowców elektroników zakłada, że chodziło o ich porwanie.
I jeżeli bym porywał kogokolwiek, to żeby porwać samolot, gdzie jest 229 osób i 20 tylko mnie interesuje i zastanowić się, co zrobić z pozostałą dwusetką. Porwać ten samolot, kiedy leci w powietrzu, to byłby absolutnie najgłupszy sposób porwania, jaki potrafiłbym sobie wyobrazić i zwyczajnie jeden z najtrudniejszych, jakie są tylko do wyobrażenia.
[02:25:41] - Czyli co? Nie mógł samolot wylądować na wyspie Diego Garcia. Zastosowany był taki angielski termin, ja ci przeczytam: uninterruptible autopilot, czyli stały autopilot, jak to mogę w taki bardzo dziwny sposób przetłumaczyć.
[02:26:05] - Przelotowy.
[02:26:06] - Pilot, którego nie da się wyłączyć, czyli niewyłączalny autopilot. Bo to jest różnica. Autopilot to jest niewyłączalny, czyli z zewnątrz można w takim samolocie włączyć takiego autopilota i pilot nie może po prostu zrobić nic.
[02:26:26] - Tak, tylko zdalne sterowanie samolotów po raz pierwszy było wykorzystane jeszcze podczas II wojny światowej, gdzie brano dość przechodzone bombowce, za nimi leciał drugi bombowiec. Te bombowce były zdalnie sterowane przy użyciu radia, kamery i zestawu dźwigni. To był motyw aliancki. Robiły bezzałogowe drony sterowane z samolotu, który leciał obok i tenże bombowiec zwyczajnie się rozbijał na jakimś obiekcie. Natomiast tam faktycznie miałeś kamerę, która pokazywała ci wszystkie przyrządy. Miałeś zestaw dźwigni, które poprzez sygnał radiowy przekazywały dokładnie twoje ruchy do przyrządów tego samolotu. Natomiast ten projekt był niesamowicie ryzykowny i zakończył się bodajże w sytuacji, kiedy jeden z takich samolotów wypełnionych paroma tonami ładunków wybuchowych zwyczajnie rozpieprzył się przy starcie, bo się przeliczyli z masą startową. Więc zdalne sterowanie tak skomplikowanej maszyny jest...
[02:27:35] - Dzisiaj to jest betka. Były testy i tak dalej. Niemcy przecież mieli sterowane rakiety, naprowadzane rakiety jako pierwsi wymyślili.
[02:27:44] - Ale rakieta musi przywalić, a lądowanie to jest coś zupełnie innego. Dobra, na ILS wylądujesz na automacie, ale jeżeli nie masz ILS, to nie ma opcji, żebyś był w stanie samoczynnie wylądować.
[02:27:57] - Diego Garcia, z tego, co wiem, to ma. Jest to lotnisko wojskowe naszpikowane elektroniką, wszystkim, co potrzeba. Zresztą podobno były, nie mam tego potwierdzonego, ale tutaj, co widzę, jest system AWACS, czyli samoloty, które uniemożliwiały komunikację radiową, co by potwierdzało, że ta komunikacja radiowa została zerwana, samolotu z malezyjskimi lotniskami czy kontrolami lotu. Nie było komunikacji, czyli te samoloty, być może amerykańskie, zakłócały tą komunikację. Został uruchomiony właśnie uninterruptible autopilot, czyli stały autopilot i został sprowadzony samolot cały i zdrowy na lotnisko Diego Garcia. Pytanie, czy to jest prawda, czy nie? Nie wiem, ale powody są jakieś, że właśnie ten Friscale. Są dowody na to. Możecie sobie sami sprawdzić, że jeśli jeszcze mogę tutaj powiedzieć, co jest ważną sprawą, że współwłaścicielem patentu był Jacob Rothschild. To można sobie sprawdzić.
[02:29:34] - Okej, sprawdziłem. Faktycznie Diego Garcia ma ILS na jednym z pasów, więc teoretycznie byłoby to możliwe. Natomiast jest jeszcze kwestia transpondera i z tego, co pamiętam, tam był jakiś cud w silnikach, który wysyłał dodatkowe informacje podczas działania słaby diagnostyczne informacje, które ze względu na brak pokrycia odbiornikami radarowymi nie był w stanie wychwycić tejże maszyny, natomiast sugerował jej zbliżony kurs. Więc lądowanie, jeżeli faktycznie do niego by doszło, nie wiem, to mi się nie dodaje, ponieważ musiałbyś rozebrać silnik i dopiero wtedy wyłączyć ten mechanizm. Natomiast z tego, co pamiętam, ten sygnał przeszedł za to lotnisko, tam był potężny obszar, tak jak mówię, ze względu na brak pokrycia, bo to było nad oceanem, gdzie zwyczajnie nie masz żadnych
[02:30:47] - Nie, sygnał się urwał tutaj czasu lokalnego.
[02:30:52] - Z transpondera się urwał.
[02:30:54] - Nie, to był urwany z pierwszego transpondera, jak mówisz, i już potem nie było żadnego sygnału. To był ostatni sygnał. To mogę ci powiedzieć dokładnie, gdzie to było. Mam tutaj informację. Dokładnie to było nad oceanem, ale 18:22 to była 2:22 czasu malezyjskiego, a 18:22 czasu Greenwich. I tu się urwał ostatni sygnał. A gdzie potem poleciał? Co się z nim stało? Nie wiemy nic. Może właśnie ta bomba wybuchła wtedy.
Mogło tak być. I spadł samolot do oceanu. Nie wiadomo, ale szukano w tym rejonie, gdzie urwał się, szukano i nie znaleziono nic. A to jest stosunkowo mały rejon, więc musiał gdzieś dużo dalej polecieć.
[02:31:44] - Może się jeszcze raz powtórzyć, to był? Okej.
[02:31:48] - 18:22 czasu Greenwich, czyli zerowego południka.
[02:31:56] - Wiesz co, ja wrzucę na czata Nocnego Radia informację o tej telemetrii, bo to, o czym mówisz, to jest faktycznie informacja z transpondera, ale oprócz tego były jeszcze informacje telemetryczne z silników, które miały na celu zwyczajnie wysyłanie do producenta anonimowych danych o użyciu i tak dalej, które faktycznie mogły zostać później użyte. Zresztą pamiętamy ten wielki projekt, gdzie na podstawie zdjęć satelitarnych ludzie próbowali wyklikiewać i wyszukać tenże samolot. Natomiast te dane telemetryczne, one pracują Trwały troszkę dłużej. Nie mam w tej chwili tej grafiki, ale jeżeli ją znajdę, to ją podrzucę. Także tutaj jestem zdecydowanie za tym, że doszło do dekompresji na wysokim pułapie. Nie wiem, w jaki sposób. Być może bomba, być może wada, zmęczenie materiału i troszkę przeciśnięcie możliwości tego samolotu czy niedokładny przegląd na lotnisku i katastrofa można powiedzieć, typowa katastrofa bez jakiegoś cięższego tła.
[02:33:15] - Nie wiem. Tutaj właśnie mam dane, że to w ogóle były ostatnie dane z radarów militarnych, czyli spoza samolotu, bo już samolot nie wydawał wtedy żadnych.
[02:33:28] - To znaczy tak, bo masz transponder, który jest aktywnym nadajnikiem w samolocie, masz tą strukturę metalową, od której się odbija sygnał i radar to wysyła. I masz coś na zasadzie telefonów satelitarnych w silnikach, które wysyłają do Rolls-Royce'a informacje.
[02:33:45] - Nie, to było wszystko wyciszone, w ogóle nic nie było.
[02:33:50] - Ale drugiego i trzeciego nie możesz wyciszyć, możesz wyłączyć.
[02:33:52] - Możesz. Bierzesz ALAS system i wyciszasz wszystko, wszystkie sygnały radiowe. Nie ma nic, po prostu jest cisza.
[02:33:59] - Dobra, jeżeli się ALAS do niego przytulił, no to faktycznie.
[02:34:03] - Właśnie o to chodzi, że nie ma sygnałów, które samolot, tak jak mówisz, wydaje automatycznie. Nie da się tego wyłączyć w samolocie. Po prostu ktoś wyciszył, ale nie wiadomo czy Amerykanie, czy ktoś. Zdjęcia satelitarne myślę, że są. Odpowiedział, że mają i Chińczycy, a malezyjczycy pewnie nie, bo nie mają dostępu do tych satelitów i tak dalej. Nikt się tam nie bawił. Ale Chińczycy czy Amerykanie, czy Rosjanie myślę nawet, że mogli mieć, bo takie informacje docierają, że samolot ginie, to przecież Rosjanie też mają swoje służby i też nasłuchują takich rzeczy, co się dzieje i zajmują się takimi sprawami. A dzisiaj przecież cały świat jest globalny. Setki satelitów czy tysiące, a nawet może dziesiątki tysięcy satelitów krążą nad naszymi głowami. Nie po to, żeby sobie krążyły i tak krążyły i oglądały, co robimy w domach.
Sobie podglądały, tak jak nasz prezydent Komorowski mówił, że leciał helikopterem i dachy oglądał domów nowych, zboża oglądał. Satelity nie służą temu, żeby zboża oglądać. Tylko w takich wypadkach są używane wtedy, kierowane na ten rejon i sprawdzane. A różne są satelity i radarowe, i takie.
[02:35:24] - Natomiast tutaj jeszcze doczytuję odnośnie tej telemetrii. Ona działała i ona działała cztery godziny po tym i ona jest dowodem na to, że ten samolot sobie leciał, bo on tam zaginął 40 minut po starcie czy coś takiego. Wtedy siadł transponder, natomiast telemetria jeszcze spływała przez cztery godziny. Dlatego stąd też wiemy, że ten samolot leciał bardzo długo.
[02:35:46] - Że jeszcze dalej, tylko nie wiadomo gdzie, skąd, bo nikt nie wykrył.
[02:35:48] - Dokładnie tak, ponieważ tam nie ma przekazywanych danych w ogóle geolokacyjnych, tylko jest sygnał, który możesz na podstawie satelity, bo to jest na zasadzie telefonu satelitarnego przesyłane. Natomiast wtedy to nie jest GPS, to jest dokładność rzędu setek kilometrów, więc to jest troszkę wiesz. Natomiast ta telemetria faktycznie była wysyłana przez cztery godziny jeszcze po tym, jak zgasł transponder, więc ten samolot był w locie i silniki były na pełnych obrotach. Były po prostu w pracy przez kolejne cztery godziny, więc możemy przypuszczać, że w tymże promieniu ten samolot siadł i ten czas czterech godzin, jeżeli dobrze pamiętam, odpowiadałby ilości paliwa, którą posiadał ten samolot w swoich zbiornikach. Chociaż z tego, co pamiętam, powinien wytrzymać odrobinę dłużej.
[02:36:50] - Nie wiadomo, co się do końca wydarzyło.
[02:36:54] - Dobra, to tak tyle. Chciałem się wbić, bo tej sprawie bardzo uważnie się przyglądałem, bo sam jestem troszkę zainteresowany lotnictwem.
[02:37:04] - Potrzeba. Znasz się na elektronice trochę? Czy sprawdzałeś dokładnie? Bo oni różne rzeczy robili, czyli firma Freescale Semiconductors, firma, która zajmowała się ARM, mikrokontrolerami ARM nowej jakości KL03, coś takiego, nowej jakości procesory, takie dużo lepsze od Intela i tych innych różnych firm produkujących te mikroukłady czy układy scalone. I pytanie, czy sprawdzałeś, o co chodziło? Co to są za procesory nowego typu?
[02:37:49] - Przyglądałem się ich pracy po tym, jak się pojawiła teoria spiskowa, że ze względu na tych naukowców ten samolot został porwany i uprowadzony. ARM to nie jest żaden cud na kiju. To jest zwyczajna architektura ryzykowna, którą mamy w swoich telefonach komórkowych, w swoich smartfonach i nie ma w tym absolutnie nic wybitnego. Te procesory są spokojnie konkurentami Qualcomma czy innych producentów procesorów do urządzeń przenośnych, czy do urządzeń osadzonych, czy do sterowników różnych rzeczy, mądrych domów i tak dalej. Być może możemy tutaj sobie rozwinąć wielką teorię spiskową na temat inteligentnego domu, gdzie procesor tejże firmy miałby trafić do jakiegoś inteligentnego domu Samsunga czy gdzieś tam. Natomiast wtedy musielibyśmy też prześwietlić Qualcomma i całą masę innych producentów zajmujących się technologią, architekturą ARM. To nie jest żaden cud, to nie jest żadne rocket science. Mnóstwo firm ma swoje produkty w tejże technologii. I to się dzieje, to mamy w swoich smartfonach. Ty, z tego, co wiem, chyba też.
[02:39:05] - Patrzę właśnie na firmę. To jest firma, która została założona w 2004 roku. Udziałowcem jest między innymi Rothschild w Teksasie, w Stanach Zjednoczonych, ale udziały w niej mieli ci naukowcy, ci, co zginęli.
[02:39:33] - Oczywiście.
[02:39:34] - I teraz ich udziały to pewnie jakieś dziedziczenie jest, ale wiadomo, że to pewnie wykupił raczej Rothschild. Trzeba by było to sprawdzić.
[02:39:47] - Też się zastanawiam, czy ten trup Rothschilda, JP Morgana czy Rockefellera jest faktycznie na tyle dobry, bo-
[02:39:56] - Nie mieszajmy Rockefellerów. JP Morgan to była głowa amerykańska Rothschilda. JP Morgan w Stanach. Czyli tutaj Rothschildowie raczej w Ameryce.
[02:40:06] - Sierżant do tego, że ci banksterzy mają udziały w tak wielu istotnych firmach na całym świecie, że naprawdę rzucisz kamieniem i trafisz w coś, w czym Rothschildowie mają swój udział. I tego się troszkę obawiam, że łatwo będzie się doszukać właśnie, ponieważ ta ośmiornica jest już tak głęboko, że jeżeli ktoś robi coś fajnego, to już gdzieś w pewnym momencie jest kupiony i tak naprawdę ma jakieś powiązanie. I jestem przekonany, że dosłownie teraz patrzę na swój monitor firmy Dell i jestem przekonany, że gdzieś tam z tyłu jest jakiś udział Rothschilda w firmie Dell, chociaż nie mam o tym absolutnie żadnego pojęcia. Natomiast jeżeli ktoś by to zbadał, to pewnie by do tego doszedł, ponieważ oni tak naprawdę posiadają świat, mają kupiony świat, mają go w swojej kieszeni. Więc tych powiązań jest bardzo dużo i nie widzimy ich, dopóki ich nikt nie zbada. I pytanie, czy nie ryzykujemy właśnie takiej iluzji, że tutaj jest powiązanie, a tak naprawdę okazuje się, że w naszym pieprzonym stole i klawiaturze też jest dokładnie to samo powiązanie, ponieważ ich macki sięgają już tak głęboko.
[02:41:19] - Czyli raczej nie powinno być jakiegoś głębszego powiązania z tym, że to może być właśnie rocket science. Odrzucę to.
[02:41:30] - Też miejmy świadomość, że to, co czytamy na ich stronach internetowych, to nie jest coś, co siedzi w ich laboratoriach i jest do opublikowania za dwa, trzy lata, ewentualnie jest technologią robioną na zlecenie US Navy czy innych, czy CIA. Oczywiście tutaj jedno z drugiego nie wynika. Na pewno technologia AARAM to nie jest żaden cud. I też jestem za tym, żeby jednak najprostsze rozwiązania są najprostsze. I w przypadku MH370 to, że nie odnaleziono tego wraku, ale odnaleziono jego szczątki. Bo dopóki nie zaczęły się pojawiać szczątki, byłem w 100% przekonany, że doszło do czegoś dziwnego, wliczając w to właśnie jakieś promieniowanie, które wyparowało ten samolot, żeby nie zostało z nim absolutnie żadnego śladu. W momencie, kiedy pojawiły się te pierwsze szczątki, w momencie, kiedy potwierdzono po numerach seryjnych, że to jest MH370.
[02:42:31] - A nie zadziwia cię, że one były praktycznie nietknięte? One wyglądały naprawdę jakby były troszeczkę przymruszałe. Przecież to znaleziono praktycznie ponad rok chyba, czy rok czasu, zanim to znaleziono, a one wyglądały, jakby całą cel musiały przelecieć, gdzieś o skały uderzyły, o to, o tamto. Ja widzę jak w wodzie, to się niszczy dużo szybciej. W Smoleńsku można zobaczyć, jak są poniszczone już po roku, po kilku latach, to już nic nie zostaje praktycznie z tego wraku. A tutaj części niemalże do zamontowania tego samolotu.
[02:43:13] - Tupolew Tu-154 jest maszyną starą i przestarzałą. Boeing 777 to jest rocznik 2002. On jest zbudowany z kompozytów, lekkich kompozytów i nawet jeżeli doszłoby do eksplozji w luku bagażowym, czy w przedziale pasażerskim, czy w kokpicie, to wtedy odrywa ci się taki tylny statecznik, który spokojnie możesz sobie wziąć na plecy i przenieść. Dosłownie dałbyś radę sam podnieść i nawet byś go za bardzo nie poczuł. On sobie spada z 10 kilometrów, ale on spada jak liść, więc opada z bardzo małą prędkością, jeżeli nie jest przyczepiony do samolotu. Ponieważ on jest stworzony po to, żeby właśnie sobie dobrze radzić z wiatrem i działać na zasadzie liścia. Leciutko opada, jest na powierzchni wody, faktycznie może tu i ówdzie się obić, natomiast to są już nowoczesne materiały. To jest XXI wiek. Ten samolot został wyprodukowany w 2002 roku i to jest zupełnie inny materiał poszycia niż to, z czego był zbudowany Tupolew.
[02:44:14] - Jak to inny? A nie jest to ten duraluminium?
[02:44:17] - Nie, w tym momencie masz kompozyty w samolotach praktycznie.
[02:44:21] - Jak to? Nie są z aluminium zrobione?
[02:44:23] - Nie. Masz materiały kompozytowe w tym momencie w zasadzie wszędzie, bo one są lżejsze, a masz po prostu jakąś tam siatkę. Tu różnie bywa, zależnie od zastosowania, ale to nie jest-
[02:44:38] - Czyli nie takie aluminium w naszym rozumieniu?
[02:44:40] - To nie jest taka zwyczajna aluminiowa blachą, to jest zawsze jakiś kompozyt, bo kompozyt jest na strukturze takiej siateczki, więc to jest w cholerę lżejsze. A ma nawet czasami dużo większą wytrzymałość niż zwój aluminium. To jest zupełnie inny materiał. To się bardzo zmienia. W tym momencie samoloty są coraz lżejsze. Samoloty, samochody i tak dalej. Coraz lżejsze i coraz wytrzymalsze.
[02:45:11] - Nakładamy na grafen, to będą niezniszczalne.
[02:45:15] - Co prawda kompozyty mają to do siebie, że jeżeli zaczną się zużywać, to wtedy od małego pęknięcia do wielkiej wyrwy jest już niebezpiecznie blisko. One się bardzo szybko zużywają, jeżeli przekroczą ten punkt. Więc tutaj musisz być bardzo dokładny w serwisowaniu. Natomiast to nie jest rulon aluminium pomalowany w barwy Malaysia Airlines i puszczony w powietrze. To jest po prostu kompozyt. To jest siatka.
[02:45:40] - Nowocześniejsza. Może tak jest, ale wydaje mi się, że tak jak mówisz, te małe pęknięcia powodują potem coraz większe. Myślę, że kompozyt nie jest przeznaczony do tego, żeby sobie w wodzie, w oceanie dryfował. Jeżeli tak dryfuje, to on po prostu niszczy się. Wydaje mi się przynajmniej. Nie robiłem testów, ale wydaje mi się, że on powinien się dosyć szybko zużywać, bo on jest przeznaczony zupełnie do czegoś innego.
[02:46:11] - On się najbardziej zużywa od wyginania. Nie wiem, czy w ogóle ktoś przeprowadzał jakieś testy. Natomiast to jest też materiał, który jest wykorzystywany do budowy karoserii nowoczesnych samochodów. Raczej nie wyobrażasz sobie, że kupujesz nowe BMW i po 10 latach masz podziurawioną karoserię, bo ci ptak na to nasrał, a ty nie posprzątałeś w porę. Myślę, że taka odporność jest zupełnie inna niż odporność na wyginanie 40 razy na sekundę przy prędkości kilkuset kilometrów na godzinę w rozrzedzonym powietrzu. Słona woda faktycznie mogłaby spowodować pewne uszkodzenia, natomiast w materiałach kompozytowych to jest siateczka zrobiona z maleńkich niteczek, mniej więcej, tak z grubsza. Taka plecionka, można powiedzieć. Tak jak masz jakiś koszyk wiklinowy czy coś takiego, to jest mniej więcej na tej zasadzie. Jeżeli pęknie jedno włókno, to wtedy tego nawet nie widać. Więc nawet jeżeli pęknie ci 30% tych włókien, one są maleńkie, to ty tego nie zobaczysz gołym okiem.
Oczywiście metalurg z mikroskopem przyjrzy się, zobaczy, zwróci uwagę. Natomiast gołym okiem to będzie wyglądało jak nowe. To będą mikropęknięcia, które faktycznie mogą doprowadzić do osłabienia, rozerwania, oderwania. Zresztą to się zdarzało też w historii lotnictwa, rozerwanie danego elementu. Natomiast nie jest to aż tak widoczne. Dlatego te samoloty zwyczajnie muszą być serwisowane bardziej niż nawet dawniej. Dlatego też zwróciłem na to bardziej szczególną uwagę, że to mógł być błąd serwisanta, który zwyczajnie nie zauważył, że ta erozja materiału się już rozpoczęła i należy dany element wymienić.
[02:48:00] - Jasne.
[02:48:01] - Dobra.
[02:48:02] - Dobrze. Dziękuję ci, Potrzelo, za te informacje.
[02:48:05] - Dzięki również.
[02:48:07] - Na koniec, odrzucasz ten MH370 czy nie? Zamach, że mógł być? Porwanie, zamach?
[02:48:13] - Porwanie, zamach raczej odrzucam. Uważam za bardziej prawdopodobny-
[02:48:20] - Celowy jakiś zamach, tak?
[02:48:21] - Tak.
[02:48:21] - Że celem byli ci ludzie, najprawdopodobniej właśnie ci inżynierowie z Semiconductor.
[02:48:28] - Kompletnie odrzucam teorię inżynierów, ponieważ łatwiej jest ich był dorwać na ziemi. Dopuszczam możliwość, że to był jakiś separatysta, któremu coś wybuchło po drodze. Natomiast to nie było targetowane na tych konkretnych ludzi, tylko to był jakiś zwyczajny akt terroru typu właśnie wbije się do kokpitu i „Zawieź nas. Dobra, polecimy sobie do Japonii zostać dziewczynkami 2D i wtedy będzie fajnie”. Ale się okazuje, że zabrakło paliwa w międzyczasie i transponder został wyłączony nogą, bo to możesz zrobić z kokpitu bez problemu. Natomiast za najbardziej prawdopodobne uważam rozszczelnienie kabiny powiązane z jakąś awarią systemu zapasowego tlenu, co spowodowało początkowo, że piloci zauważyli, że coś jest nie tak i na przykład spróbowali zawrócić. Natomiast stracili przytomność, zanim dokończyli ten manewr, ponieważ system tlenu był uszkodzony i samolot widmo leciał sobie na autopilocie przez kolejne cztery godziny i potem zwyczajnie zabrakło mu paliwa i z małą prędkością przywalił w taflę wody. Stąd duże części wraku.
[02:49:46] - Jasne. Dobra. Dzięki ci, Potrzelo, za te wyjaśnienia.
[02:49:52] - Dzięki, trzymaj się.
[02:49:54] - Dzięki, hej. Także tu się troszeczkę wyjaśniło z tą sprawą. Ja jednak uważam, że coś może być na rzeczy, że ta technologia mogła być bardziej tajemnicza, niż nam się wydaje. Ta korporacja jest dosyć spora. Freescale Semiconductor, warta jakieś pięć miliardów dolarów. Wartość na 2014 rok, właśnie wtedy, co była ta katastrofa albo zamach. I pytanie, co się mogło wtedy stać tego pamiętnego 8 marca 2014 roku? Czy faktycznie Ten lot został przejęty przez Amerykanów i ci ludzie są wykorzystywani w jakichś tajnych laboratoriach albo zabici. Były przypadki ludzi, którzy twierdzili, że telefony działały od osób, które brały udział w tym locie. Takie dziwne różne rzeczy się potwierdzały.
I bardzo dziwny wypadek. Ja bym tak do końca nie ufał, że to jest ta sama część, bo kompletnie nie współgra to z wizualnym obrazem tej części. Kompletnie jak zobaczyłem tą część, mówię: „Jezu, przecież to niemalże nowa część do samolotu”. A przecież to rok czasu tutaj czekało, obijała się po oceanach, żeby wypłynąć w Mozambiku. Tak, w Afryce Mozambik jest. Ciekawe rzeczy. Poza tym komunikacja się urwała. To jest dziwne. Jak może się komunikacja urwać? Nic nie ma.
Ja rozumiem, że pilot by coś powiedział, coś się dzieje. Mayday, mayday czy SOS kiedyś, tak? Mayday się nie używa. Nie wiem, co się dzisiaj używa. Chyba mayday kiedyś się używało. A może dzisiaj? Nie znam się na tych sprawach, ale tak czy inaczej coś by było, jakaś komunikacja, a komunikacja była wyciszona kompletnie, nikt nie wiedział, co się dzieje. To jest bardzo dziwne. Ktoś po prostu, jakby przypadek? Za dużo trochę przypadków jest.
Że niby pilot porwał. Tak samo jak w tym, pamiętacie w Germanwings tego pana. On się nazywał? Zapomniałem. Miałem gdzieś zapisane dzisiaj, ale tutaj nie mam w tej chwili przed sobą. Andreas Lubitz. Dobrze mówię? Andreas Lubitz? Zaraz sprawdzimy. Mnie tak korci.
Andreas Lubitz. Chyba tak się wymawiało. Lubitz, tak. To on, że samobójca, że to, że tamto. Tutaj jest krytyka, że to jest absolutnie za daleko idące, że być może właśnie był użyty uninterrupted autopilot, czyli nieprzerywalny autopilot. To jest ważna rzecz, że w tej chwili w większości samolotów instaluje się te autopiloty. Polega to na tym, że autopilot może działać, a może być sterowany z zewnątrz niczym dron. Za to stracił pracę. Muszę wam powiedzieć, że właśnie za pytanie o to stracił pracę w firmie pan Phil McConnell. To jest whistleblower, który informuje o różnych sprawach dotyczących lotnictwa.
On o lotnictwie wie niemal wszystko. I dlaczego stracił pracę? Nie tyle stracił pracę. Został przerzucony. Na emeryturę poszedł. Na emeryturę poszedł właśnie w 2006 roku, 10 grudnia. Na emeryturę wcześniejszą go wrzucili. On poprosił, bo nie mogli go zwolnić, bo już pracował 20 lat w firmie transportowej, tej takiej cywilnej i dowiedział się o tym, że w samolotach, do których lata, są instalowane właśnie te piloty. Mało ludzi wie o tym. Nawet piloci nie wiedzą często, ale piloci o tym nie mogą mówić.
Jak o tym mówią, to mogą zostać usunięci z pracy i plus będą mieli mniejsze emerytury, bo zawsze mają przyobiecane piloci duże emerytury do tego. Więc to jest tajemnica, o tym w ogóle nie mogą mówić. Ale on to odkrył i powiedział, że to mu się nie podoba, że nie chce na takich samolotach latać, czy coś takiego właśnie było i go na emeryturę przenieśli wcześniejszą. Wyobraźcie sobie, że to był jedyny wypadek w tej firmie, akurat w której latał. Pierwszy przypadek, żeby ktoś właśnie przeszedł na emeryturę w ciągu 30 kilku lat pracy tej firmy, bo księgowa właśnie się z nim skontaktowała, bo sama księgowa chciała przejść chyba na wcześniejszą emeryturę czy coś, jak on to zrobił, jak tego dokonał. I ta księgowa tam 30 lat właśnie pracowała w tej firmie. Także pan Phil McDonnell przez to przeszedł. Zajął się tą sprawą i zaczyna ujawniać te wszystkie rzeczy, które wie. Rozmawia z pilotami, robi śledztwa, zajmuje się tą sprawą, bo jest na emeryturze, ma całkiem dobrą z czego żyć i zajmuje się pisaniem książek i występowaniem na różnych sympozjach. Przede wszystkim badaniem tych wszystkich spraw.
Taką stronę ma, którą wam polecam. Able Danger. Jak piszecie sobie abledanger.org to jest strona, która jest współprowadzona przez pana Phila McConnella. Bardzo ciekawie opowiada. Mówi o bardzo fajnych sprawach. Jego książka najnowsza to jest „Gadget Bend”. Mówi o swoim życiu, o sprawach związanych z autopilotami i mówi, że w większości zostały one zastosowane. Takim autopilotem można się posłużyć, żeby uderzyć w Pentagon, uderzyć w wieże w Nowym Jorku. Uderzenie w Pentagon było niemożliwe z punktu widzenia pilotów. Zresztą on o tym wyraźnie mówi, że to jest niemożliwe, żeby takim samolotem, jakim oficjalnie uderzono, żeby ktokolwiek uderzył z zawodowych pilotów, którzy latali na wszystkim.
To jest niemożliwy manewr. Może się zdarzyć, ale wyjątkowy fart musiał ktoś mieć. Super świetny pilot. Większości pilotów, którzy próbowali wykonać ten manewr się to nie udało. Nie udawało się zrobić tego na symulatorach czy różnych innych. Wiadomo, że w rzeczywistości trochę ciężko. Wiem, że były gdzieś robione tego typu próby samolotem, natomiast nie koło Pentagonu, tylko w jakimś testowym rejonie. To jest ciekawa sprawa, że może być coś na rzeczy, że mogło chodzić o inżynierów z firmy Freescale. Tak jak mówiłem, powstał FED. Najważniejsza rzecz dla globalistów, dla Rothschildów to był FED.
Dzięki temu mogli sterować. Tak jak jeden Nathan Rothschild powiedział: „Dajcie mi pieniądze, a nie będę baczył na to, kto rządzi w danym kraju”. To było najważniejsze. A Jacob Rothschild jest dzisiaj chyba takim najbardziej wpływowym Rothschildem. On jeszcze młody jest dosyć, ma 80 lat, także nie jest jakimś staruszkiem mocnym, chociaż wygląda dosyć staro, ale jakoś działają. Tak jak mówiłem, za ręką J.P. Morgana mogli dokonać takiego zamachu na Titanica. Ja nie wiem naprawdę, co było użyte, czy bomba, czy torpeda, czy jeszcze coś innego, ale wydaje mi się, że to jest dosyć logiczne, że to wszystko składa się w logiczną całość. Szczególnie ten statek, który był w pobliżu i który patrzył się na tę tragedię Titanica i po prostu odpłynął. Odpłynęła załoga.
Więc oni musieli widzieć, że tonie. Musieli absolutnie widzieć. To jest nieobrażalne, że oni mogli nie widzieć czegoś. To jest niemożliwe. Musieli widzieć, bo to było widoczne z tego statku, z pokładu. Nie trzeba było mieć lornetki, żeby było widać, że Titanic tonie. Ktoś niezorientowany może by nie mógł widzieć, nie zna się na żegludze, ale ktoś, kto zna się absolutnie musiał to widzieć. A tutaj Mark77 pisze na czacie, że trzeba być idiotą i jako armator kupować samolot, statek z zainstalowanym pilotem, którego nie idzie wyłączyć. Tak. Tylko dwie firmy produkują samoloty.
Praktycznie te odrzutowe, duże. Chyba jeszcze Ruscy coś produkują. Ale tak naprawdę Airbus i Boeing dostarczają samoloty dla całego świata, więc w tych samolotach są instalowane w tej chwili te autopiloty uninterruptible autopilots. Czyli nieprzerywalne, niewyłączalne autopiloty. To jest bardzo niebezpieczna sprawa. Bo ktoś z zewnątrz może sterować takim samolotem. Wydaje się to oczywiście Science fiction, ale tak jest. W tym samolocie German Wings był zainstalowany podobno ten system, gdzie nasz pilot Andreas popełnił samobójstwo, zabijając ludzi, ponad 100 osób na pokładzie. Ten samolot miał tę opcję, więc byłaby użyta, jeśli faktycznie przebieg był taki, a nie inny. A może właśnie było odwrotnie, że była użyta, wszystko w samolocie inaczej się odbywało.
Kto wie? Dwie katastrofy. Jest teza: dwie katastrofy, jeden mianownik. Mianownik zabicia bardzo niewygodnych ludzi w sposób taki, który zaprzecza, że był zamach. Tutaj naprawdę trzeba bardzo dużej odwagi w stawianiu takich tez, że tam był zamach na Titanicu czy podczas lotu MH370. Już nie będę odbierał telefonów, bo chyba na dzisiaj nie wiem, czy jeszcze coś miałem dodać. Na wyspie Diego Garcia wylądował MH370. Samolot cały i zdrowy, a ludzie zostali wyjęci. Kto wie? O Smoleńsku też się mówi dzisiaj, że też mogło dojść do katastrofy fikcyjnego samolotu, a prawdziwy wylądował gdzieś na Syberii.
Został po prostu przejęty. Tam też był taki system automatyczny, niewłączalny autopilot, który sprowadził samolot. Oczywiście to są już absurdalne rzeczy. Natomiast tutaj jak najbardziej to mogło mieć miejsce w przypadku Malaysia Airlines 370 czy też Titanica, że mogli ci ludzie zostać zamordowani po prostu, bo to było dosyć ważne. Szczególnie pan John Jacob Astor, który był dużym problemem dla całości establishmentu, żeby stworzyć federalną rezerwę. Przede wszystkim nie miał kto później sponsorować Tesli, jak zabrakło pana Astora. Może też o to chodziło. Tak czy inaczej, J.P. Morgan wyraźnie widać, że wiedział o zamachu, bo nie popłynął swoim stateczkiem właściciel. Zawsze, pamiętam, były takie legendy, jeśli chodzi o Titanica.
Cały czas jakieś legendy. Pierwsza legenda, którą opowiadano mi w szkole jeszcze w latach 90., początek lat 90., koniec 80., przełom, to w szkole właśnie nam tłukli, że w Titanic właściciel płynął. Właściciel Titanica płynął tym Titanikiem. J.P. Morgan płynął. Płynął, ale nie wtedy. Akurat wtedy nie miał farta i nie popłynął. Brawo, brawo, brawo. To pierwszy mit, a drugi mit, że kapitan był idiotą i nie wiedział, co robi. Robiono z niego po prostu nieudacznika kompletnego, że popełnił błąd i w najgorszym miejscu, że mógł po prostu wprost popłynąć na górę lodową i by się nic nie stało, a uderzył bokiem i rozdarto cały statek.
Owszem, może zderzenie bezpośrednie byłoby dużo lepsze, bo wtedy można było pozamykać te rufy i statek nie przełamałby się, tylko trochę pokładu, trochę ludzi może by zginęło, ale ten przód statku by trochę był rozwalony czy tył. Przód, tak. Przodem by uderzył w tą górę lodową, ale by dał radę, przełamałby ją i nie doszłoby do katastrofy. Może by tak było, ale myślę, że może prawda być zupełnie inna. To jest faktem, że to bardzo doświadczony kapitan, więc raczej głupich rzeczy nie robił. Zawsze może się coś zdarzyć, więc takie filozofowanie później, że lepiej jakby centralnie na górę lodową wpłynął, to nie byłoby żadnego problemu. Też już nie mogłoby się to wszystko wydarzyć. Ale to łatwo mówić, jak jest. A jeżeli byłaby torpeda czy bomba, to nie miałoby żadnego znaczenia, czy byłaby ta góra, czy nie byłoby. Ale pytanie o bosmana, to tam dziwne rzeczy się wydarzały.
Polecam wam, przesłuchajcie sobie chociażby „Sensację XX wieku”, gdzie pan Wołoszański opowiada o Titanicu. Bardzo ciekawie opowiada i tam spiskowa ta opowieść bardziej się wyłania jednak. I o bombie czy torpedzie. To nie ja wymyśliłem, takie rzeczy są. O torpedzie nie wiem, czy Wołoszański mówił, ale o bombie chyba tak. Ale coś wspominał o tym statku, który był bardzo blisko, który nie odzywał się zupełnie. Co tam robił? Popełnił przestępstwo wielkiej rangi, bo nie uratował ludzi. 1500 osób zostało zgładzonych. 1500 osób po prostu przestało istnieć, w tym pan Astor.
Dobrze, to na dzisiaj już będzie wszystko. Dzięki, że byliście. Dzisiaj taka opowieść o wspólnym mianowniku, czyli nie tyle pieniędzy, co zagrożenia dla rozwoju ludzkości. Bo zauważcie, Astor był sponsorem Tesli i być może on był celem w przypadku Titanica w 1912 roku. A w 2014 może ci inżynierowie, którzy chcieli zmienić oblicze elektroniki, może faktycznie tam były zupełnie nowej jakości, coś dziwnego, czego jeszcze nie rozumiemy. Cóż, jak jest, tego nie wiemy, ale warto być po stronie prawdy. Miłego weekendu wam życzę. Trzymajcie się. Cześć.