Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:09] - Piękny las w tle. RadioNaFali.com w objęciach pięknego lasu. A tu jeszcze troszkę poprawiam wszystkie historie związane z nagrywaniem, poziomem dźwięku, wszystkimi hecami na sam początek. Także witam cię, człowieku. Ja tu będę poprawiał jeszcze przez sekundę wszystkie te historie. Okej, już chyba powinno być okej. Zatem witam oficjalnie w hiperprzestrzeni w kolejnym odcinku w sobotni wieczór. Ja noszę imię Tomek, a to wszystko się nazywa Radiem Na Fali. Oprócz tego jest transmitowane w Radiu Paranormalium oraz w Radiu Dream Time. Oczywiście jest to Radio Na Fali.
RadioNaFali.com. Taki jest też telefon do radia. Tak zwany telefon. Zawsze mówię telefon. Chodzi po prostu o Skype'a do radia. Jak chcesz się dodzwonić, chcesz pogadać, bo to jest absolutnie na żywo w tą sobotę, jak zwykle w każdą sobotę o tej porze. Boże siak Boże, że zacytuję Kalibra. No właśnie. Możesz śmiało dzwonić, bo to jest absolutnie live. Tu jestem na żywca.
Jestem w Londynie, pomimo że mówię w języku polskim. Otóż to. Także człowieku, śmiało, jakbyś chciał dzwonić to się odzywaj. Ja dzisiaj pociągnę troszkę wątek katastroficzny, bo tak się zrobiła przerwa po ostatniej audycji. Drobna przerwa z tymi wątkami katastroficznymi, a takie czasy, że myślę, że warto by było o tym wspomnieć. Tym bardziej że tak rozgrzebałem ten temat. Ciągle go rozgrzebuję i tu jest tyle bardzo intrygujących wątków, które gdzieś tam mi kolebią się po głowie. No i myślę, że czas najwyższy, żebym po kolei, na tyle, na ile się da, wyrzucał te wątki z siebie tu w radiu, przy mikrofonie, w Radiu Na Fali, w hiperprzestrzeni. Dokładnie. Ale zanim zacznę wyrzucać te wszystkie katastroficzne historie oraz no, nie takie katastroficzne, ale poniekąd.
Ale to się dowiesz, człowieku, podczas trwania tej audycji. Ale zanim się zacznie, to chcę tu podziękować serdecznie peace and love wszystkim mecenasom Radia Na Fali. Przepraszam jak najmocniej wszystkich mecenasów wspierających radio przez polskie konto. Mamy czasami totalne obsuwy, jeżeli chodzi o informacje z polskiego konta. Dostajemy je czasami, tak jak widać ostatnio, chyba z półtoramiesięcznym opóźnieniem. Za chwilę się to wszystko zmieni, bo w sumie w tym momencie właściwie jestem w momencie przepinania konta na zupełnie inne. Także dalej będziesz mógł, człowieku i ty dziewczyno, wspierać Radio Na Fali przez polski bank, przez polskie systemy płatności, niekoniecznie wbijając się w PayPal. I to dokładnie będzie zmienione już jutro. I już nie będziesz musiała i ty też nie będziesz musiał czekać miesiąca, dwóch na to, żeby się pojawić na liście mecenasów. Ja też nie będę musiał czekać miesiąca ani dwóch na to, żeby się dowiedzieć, że ty w ogóle, człowieku, wsparłeś to radio.
Za to ci wielce dziękuję i namaste, peace and love i wielkie dzięki. Także już za chwilę to wszystko zostanie ogarnięte i myślę, że ta sprawa wreszcie zostanie rozwiązana raz i na zawsze. Także dzięki z góry, wielkie dzięki za cierpliwość w stosunku właśnie do mnie i do wymieniania cię, człowieku, w liście mecenasów. Otóż to. No ale jak widać cierpliwość się opłacała, bo radio dalej gra, dalej nadaje. Ja dalej siedzę za mikrofonem, dalej ci opowiadam te historie. A co dzisiaj oprócz tego wątku katastroficznego, ogłoszeń i tak dalej? Jak zwykle relaksacyjnie, bo ja też chcę zażyć troszeczkę relaksu w tą sobotę. Jestem po dniu, który można nazwać maratonem poniekąd. Właściwie po całym tygodniu, który można nazwać maratonem.
Nie jestem maratończykiem. Kurczę, przypomniał mi się film z Dustinem Hoffmanem „Maratończyk”. Doskonały film, polecam serdecznie. Taki stary film, lata 70. Młody Dustin Hoffman i naziści i nie tylko. Ciekawa historia. Polecam. Ale to dla miłośników kina. I nie w tym momencie. Nie teraz, człowieku.
Teraz siedzisz tutaj, słuchasz mnie w Radiu Na Fali. Miało nas być tutaj dwóch, czyli ja, czyli Tomek oraz książę, czyli książę Edward, który prowadzi Etykietę Zastępczą, bo książę jest tu w Londynie na miejscu i jest u mnie. Zadekował się. Że tak powiem, zeskvotował mi chatę i bardzo dobrze, że zeskvotował mi chatę. No ale jest gdzieś na jakichś zdjęciach, robi jakieś fotografie. Jeszcze się nie pojawił, widocznie dzień mu się przeciągnął troszeczkę. Był taki plan, że on tu się troszeczkę wcześniej pojawi i że uda się okiełznać całą tą robotę, wszystkie maile i tak dalej, bo jak zwykle w takiej robocie jest masa organizacyjnych spraw i samo robienie zdjęć to nie wszystko. O czym tam książę u siebie sam opowiada w Etykiecie Zastępczej, do której cię, człowieku, serdecznie zapraszam. To jest prawdziwa relaksacyjna audycja. I powiem ci, że ja słucham oczywiście Etykiety Zastępczej w środku tygodnia, jeżeli chcę się zrelaksować, a zawsze w środku tygodnia warto się zrelaksować.
No w sobotę też. W każdy dzień warto być zrelaksowanym. W ogóle relaks jest przede wszystkim podstawą bytu i egzystencji człowieka. Jak człowiek jest spięty, to idzie mu w pięty. To nic nie działa. Tu generalnie organizm siada, zdarzają się choroby i wiele innych rzeczy. To jest właśnie historia związana ze stresem. Także człowieku, unikaj stresu. Jeżeli ktoś ci mówi, że jak zepniesz poślady i łydy, to na stresie coś zrobisz, że taki ostatni mecz, że tam cię ktoś dociska i że to jest ten moment, w którym się czegoś uczysz. Sorry, niczego się nie uczysz.
To jest tylko reakcja organizmu, która jest związana z przetrwaniem. Ty po prostu robisz pewne rzeczy tylko po to, żeby przetrwać w tej sytuacji. Mija 15 minut, sytuacja wraca do normy i się okazuje, że niczego się nikt nie nauczył. Ani ty, ani ja. Poza tym, że wszyscy są obarczeni pozostałością owego stresu, czyli tak zwanym syndromem stresu pourazowego. Po angielsku się to nazywa PTSD, czyli post-stress disorder. Otóż to. I ja dzisiaj troszeczkę też wspomnę, może niekoniecznie o tym stresie, chociaż to też jest związane z tą całą historią związaną z katastrofizmem, który gdzieś się tu nam plącze pod nogami Tak mi się wydaje trochę. Może nie katastrofizmem, chodzi o historię tego, co się dzieje aktualnie na świecie, o czym może nie każdy lubi myśleć, bo czasami jest tak z niektórymi ludźmi, że mają bardzo wysoki poziom czegoś, co się nazywa z angielskiego strefa komfortu, w oryginale comfort zone. To jest takie gówniane zachowanie, które mniej więcej polega na tym, że wydaje ci się albo mi się wydaje, że mam już wszystko.
Mam furę, mam skórę, mam komórę i dobrze mi się wiedzie i mogę mieć wszystko i wszystkich centralnie w dupie. Jestem miły, jestem sympatyczny, ale mam swoje konto w banku i leję na wszystko, bo po prostu tak już jest. I dopóki jest mi dobrze, do tego momentu właściwie nie widzę problemu, żeby cokolwiek zmieniać, cokolwiek robić, cokolwiek. Absolutnie cokolwiek. Efekt jest taki, jaki mamy aktualnie na świecie. Za chwilę zaczynają się Igrzyska w Brazylii, Olimpijskie Igrzyska i nikt nie mówi o tym, że dokładnie w tej owej Brazylii trwa właściwie wojna domowa i chyba nawet dwie wojny domowe. Pierwsza wojna domowa trwa pomiędzy obywatelami a rządem, który jest bardzo egzotyczny, bardzo dziwny. Tam chyba każdy minister, każdy prezydent ma żonę, która zanim została żoną, przeszła chyba 50 operacji plastycznych. Tam jest taki syndrom troszeczkę, żeby dopasowywać się do zdjęć robionych w Photoshopie, takim oprogramowaniu dla grafików komputerowych, gdzie z tych wszystkich paskudnie wyglądających nieszczęśliwych dziewcząt, które naprawdę są bardziej przerażające niż zachwycające, robi się piękne łabędźki, piękne bóstwa za pomocą kilku machnięć na tablecie, czyli takim długopisiku, którym się dorysowuje troszkę, żeby piersi były ładniejsze, żeby nogi były dłuższe, żeby biodra były szczuplejsze. A później dziewczęta to oglądają i biegną na te ćwiczenia fizyczne, tresują te wszystkie diety, kupują te gówniane produkty.
Nie tylko dziewczęta, bo i chłopaki. Teraz już są linie kosmetyczne dla panów i wszystko polega na tym, że taki enigmatyczny ktoś nam opowiada, że powinniśmy wyglądać tak jak te pajace ze zdjęć reklamowych. A te pajace ze zdjęć reklamowych to są pajace wymyślone w głowach menadżerów w agencjach reklamowych, którym się wydaje, że jeżeli pokażą ci takiego i mi też pokażą takiego nie wiadomo kogo, pajaca na zdjęciu, to ja zaraz tam pobiegnę, kupię to i będę chciał wyglądać jak ten pajac i moim marzeniem będzie kupienie sobie wypasionej fury, skóry i komóry przysłowiowo. Niektórzy w to wierzą i myślę, to jest właśnie jeden z takich głównych objawów katastrofy. To jest ta katastrofa, która nas otacza dookoła. To jest taki syndrom, nie wiem, jak to nazwać, żeby było parlamentarnie oczywiście, bo nieparlamentarnymi słowami mogę tutaj wsypnąć konkretną wiązkę w tym i tamtym kierunku, która doskonale to opisuje, ale przecież nie będę przesadzał z tym wszystkim. Przecież nie będę kombinował, że tak powiem, żeby się wozić na tym całym świecie, bo nie o to chodzi, żeby się po nich wozić, po tych dżentelmenach, bo oni i tak wystarczająco się wożą po świecie i po wszystkich innych. I to jest chyba taka esencja, można powiedzieć, takiego stylu życia i takiego podejścia do egzystencji. Jest to bardzo ciekawe zagadnienie. Bardzo ciekawe.
Ale do czego zmierzam? Bo cała ta grupa zadowolonych ludzi, którzy zawsze przypominają mi te szczury z takiego eksperymentu, pewnego eksperymentu, o którym już dawno temu opowiadałem. Cofnij się człowieku do poprzednich hiperprzestrzeni. Taki eksperyment ze szczurami, że zamknięto szczury na bardzo ograniczonej powierzchni i sprawdzano, co się stanie, kiedy populacja przerośnie możliwości tego miejsca. Kiedy już nie będą się mieściły, kiedy nagle zabraknie jedzonka, zabraknie czegoś. I co się z nimi stanie, kiedy ta populacja zacznie przypominać duże współczesne miasta, takie jak chociażby Nowy Jork, Los Angeles czy cokolwiek innego. I się okazało, że szczury na końcu tak zdurniały, że właściwie poza jedzeniem, które im wsypywano w te karmniki, żeby były cały czas najedzone, właściwie straciły jakikolwiek połąd w życiu, można powiedzieć. Straciły jakąkolwiek inwencję do czegokolwiek, bo są to bardzo sprytne, inteligentne zwierzątka, wcale nie głupsze od nas, które mają swój własny rozum i żyją tu na świecie tak samo długo jak my. I są tak samo mądre i też mają, że tak powiem, swoje życie duchowe, ale w pewnej sytuacji doprowadzone do ekstremum zachowują się tak samo jak my. Jak każdy doprowadzony do ekstremum, to każde zwierzę zachowuje się dokładnie tak samo.
Znaczy każda żywa istota, bo to nie chodzi o zwierzęta, bo właściwie nie ma podziału na zwierzęta i nie zwierzęta. Wszyscy jesteśmy żywymi istotami i na końcu się okazało, że te szczurki jedyne co robiły czy myszki, nie pamiętam już dokładnie. Mniejsza o to. Gryzonie to taka nazwa, która pasuje do wszystkiego. Te gryzonie zasnęły w takim etapie, jakby to określić. Te gryzonie poza tym, że jadły jedyne czym innym się zajmowały, to było głaskanie swojego własnego futerka po to, żeby ładnie wyglądać. I one tak dbały o swoje futerko. Zmieniły się w ogóle ich preferencje seksualne. Nagle się okazało, że prawie wszyscy zostali homoseksualistami albo jakoś tak. A później w ogóle wszystko zanikło.
Jakiekolwiek popędy seksualne. Została tylko potrzeba dobrego wyglądania, czyli gładzenia sobie futerka. To jest dokładnie tak, jak w dzisiejszych czasach, kiedy otwierasz gazetę. Ja nie otwieram gazety, bo nie kupuję żadnej gazety nie kupuję, nie jestem głupi, nie kupuję tego bullshitu. Nie, zapomnij człowieku, no way. Jak podchodzi do mnie człowiek na ulicy i pyta się, czy chcę gazetę, macham ręką i mówię: „Thanks mate, not for me. Sam sobie czytaj to gówno. Ja nie mam czasu na takie bzdury”. I w tych gazetach, w tych telewizorach i tak dalej. To akurat mnie najmniej obchodzi, bo ani nie mam telewizora, ani nie kupuję gazet, ani w ogóle ten cały shit mnie, że tak powiem, nie dotyczy.
Ale idąc ulicą człowiek jest skazany na obserwowanie różnych reklam. Inna sprawa, że ulica jest tak zaprojektowana, że w dużym mieście we współczesnych czasach praktycznie fizycznie niemożliwością jest przejść się przez taką ulicę i nie zostać zgarniętym przez parę reklam. Bo wszędzie, gdziekolwiek jest czysta przestrzeń, jest taki syndrom lokalnych menadżerów, ludzi, którzy mają bardzo duże kompleksy, że ich świat komfortu, w którym się realizują, w którym nie wiadomo co widzą, ale to jest ich świat, runie, kiedy nie wystawią mi reklamy przed moimi oczami, kiedy nie będę się potykał o ich oferty na lepsze życie albo cokolwiek innego. Drapieżnie to wygląda. Jak człowiek wychodzi do lasu, to jest miło, bo nie musi konfrontować się z takimi historiami. Jak człowiek wychodzi w takie miejsce, gdzie jest dużo reklam, dużo ludzi przede wszystkim, to nagle się okazuje, że w tym miejscu, gdzie jest dużo ludzi, pojawia się bardzo dużo reklam. To jest problem każdego fajnego miejsca w każdym dużym albo mniejszym, albo średnim mieście, albo nawet małej wiosce. W małej wiosce chyba nie za bardzo, ale w miejskich klimatach, że kiedy pojawia się naprawdę fajne miejsce i ludzie, którzy naprawdę mają w dupie gonitwę za tym poczuciem nie wiadomo czego, za tą iluzją nazwaną komfortem, która w ogóle nie jest żadnym komfortem. Tak naprawdę jest to tylko i wyłącznie próbą załagodzenia w sobie tego konfliktu, że każdy z nas wie, że kolesie, którzy sprzedają nam ten kit, robią z nas niewolników. Ale nie każdy chce w to uwierzyć.
Znakomita część woli traktować siebie jako: „Nie, ja nie jestem niewolnikiem. Ja pewnego dnia zostanę menadżerem. Ja pewnego dnia osiągnę coś, pojadę na fajne wakacje, tam odpocznę albo zrobię coś sensownego w swoim życiu”. Niektórzy jeszcze mają jazdę, że wychowają dzieci, że to jest jakiś sens w życiu i to dziecko nada ten sens życiu i tak dalej. Różne są pomysły na życie. Różne szalone. Ja nie chcę oceniać, bo to nie moja rola, żeby oceniać jakiekolwiek pomysły na życie. Niech każdy sobie ma taki pomysł, jaki ma. Historia jest tylko związana z toksycznością tego, bo albo jest pewien sposób na życie, który dotyka swoją toksycznością innych osobników. Czyli jeżeli koleś w restauracji, w której jesteśmy razem ze znajomymi, zwariuje i zacznie machać siekierą i wymyśli sobie, że musi wszystkich porąbać na kawałki, to jest to słabo komfortowa sytuacja, bo mamy do czynienia z patologicznym przykładem świra.
I w tym przypadku mamy dokładnie tą samą sytuację, jeżeli chodzi o naszą radosną cywilizację, bo ludzie, którzy zarządzają tą cywilizacją, to są patologiczne świry, kompletnie zdezorganizowane umysły. Nie chcę rzucać wielkich słów. Może nie tyle wielkich słów, ile ciężkich słów, bo jest sobota wieczór. Nie chcę tu rzucać ci wielkich ciężarów na głowę, człowieku. Chcę, żebyś się troszeczkę zrelaksował tutaj razem ze mną. W każdym razie esencja tego jest taka, że to całe towarzystwo jest święcie przekonane o tym, że cały ten shit ich ominie, że to jest sprawa, która ich nie obchodzi. Że jak zatankują benzynę do swojego samochodu, to tak naprawdę nic złego się nie stanie. To oni muszą zatankować tą benzynę, bo przecież na tym to polega. Ale nikt sobie nie zadaje pytania, skąd się bierze ta benzyna. Dlaczego jest tak, że miliony ludzi nagle dostają po dupie na świecie i to nawet nie po dupie, tylko spuszcza się na nich bomby klasterowe.
Jak na ironię są to bomby klasterowe, zdaje się nawet elementy tych bomb produkowane w Polsce. Miejsce nazywa się Syria i tam właśnie te bomby klasterowe spadają. Ale oczywiście, kiedy człowiek stoi, nalewa benzynę do baku, to się zastanawia: „Może by tu zrobić jakiś biznes, jakiś sukces, żeby było na więcej benzyny, na jeszcze większy samochód z napędem na cztery koła, już nie tylko na dwa i żeby tam wlać więcej benzyny. Bo jak mój sąsiad zobaczy furę, która ma napęd na cztery koła i pali tyle co smok wawelski, jeżeli kiedykolwiek istniał, to znaczy, że ja jestem kimś”. W rzeczywistości sytuacja wygląda dosyć odwrotnie, bo każdy inteligentny, zdrowy człowiek widząc taką sytuację generalnie zastanowi się i stwierdzi: „Ludzie, z jakimi pajacami my tu mamy do czynienia?”. Przecież to jest naprawdę obraz kompletnej katastrofy. To jest właśnie ta katastrofa. Brak jakiejkolwiek refleksji, brak konsekwencji w myśleniu, że przecież człowieku, to co robisz, to jest świat, który cię otacza i są konsekwencje pewnych historii, które się tu dzieją. Jeżeli wdepniesz w ten shit i zaczniesz to robić, to naturalne będzie to, że wszystkie konsekwencje tego zjawiska cię dopadną. Ostatnio przeglądałem Atlas z okazji wizyty księcia, który tutaj parkuje.
Mam nadzieję, że się pojawi za jakiś czas i może dołączy do moich refleksji. Właśnie tak wspomnieliśmy troszeczkę sobie w rozmowach o różnych historiach i to z Polski, nie z Polski, z różnych miejsc, bo książę należy do ludzi, którzy podróżują po świecie, także ma okazję poprzyglądać się troszeczkę, jak wygląda w kilku innych kątach. Ja naprawdę słabo podróżuję, także nie jestem tutaj obeznany ze światem. Zupełnie nie jestem obeznany ze światem. Jestem londyńczykiem. Zamieszkałem w tym mieście i utkwiłem w nim. Ale kocham to miasto, także jestem u siebie w domu. Absolutnie. I bardzo dobrze. Każdy ma jakiś dom gdzieś, przynajmniej w którymś momencie swojego życia.
Ja z reguły mam dom tam, gdzie aktualnie mieszkam, tam, gdzie mam łóżko. Wyznaję taką zasadę, że mój dom jest dokładnie tam, gdzie stoi mój talerz, moje łóżko, gdzie mogę napić się herbaty, gdzie mogę się zrelaksować. Czyli właściwie mój dom jest wszędzie, bo mój dom jest w mojej własnej głowie, a miejsce fizyczne to już jest sprawa bardziej drugorzędna. I też inna sprawa, że mam taką obsesję, że strasznie nie lubię mieć dużo rzeczy w życiu. To mnie trochę przeraża, bo przez parę lat, ponieważ nie jestem obeznany ze światem, przeprowadzałem się z miejsca na miejsce. Były takie momenty, nie wiem, czy kiedyś nie wspominałem. Policzyłem kiedyś, ile się przeprowadzałem w ciągu, pamiętam taki był okres pięciu lat czy czterech lat, coś takiego, czy może trochę więcej. Jak policzyłem, to wyszło mi, że właściwie zaliczyłem w ciągu tych pięciu czy trzech lat, to był taki dosyć krótki okres w okolicach Nie pamiętam, ile przeprowadzek, ale pamiętam, że z tego wyliczenia wyszło mi, że co trzy i pół miesiąca się przeprowadzałem. Czasami się przeprowadzałem z miasta do miasta, czasami z kraju do kraju. Różne rzeczy.
Przeprowadzałem się pomiędzy właściwie trzema krajami i jakieś pięć, sześć miast. Jakoś tak. Generalnie dosyć często i właściwie moja refleksja zawsze jest dokładnie taka sama, że żeby być mobilnym, fajnie jest mieć mało rzeczy. Ja w ogóle lubię być mobilny. Bez przesady z tą mobilnością. Nie ciągnie mnie tak, żeby codziennie się przeprowadzać. Chociaż bardzo lubię przeprowadzki, ale jak znajdę fajne miejsce, to lubię sobie w nim usiąść na troszeczkę dłużej, porobić różne rzeczy, bo jest to też związane z moim stylem życia i tym, że mam swoje konkretne projekty, które realizuję i czasami wygodniej jest realizować pewne projekty, kiedy właściwie się nie przeprowadzasz zbyt często. Także to jest okej. To jest taki mój pomysł na życie, ale tu każdy ma swój własny. Po tych przeprowadzkach taka refleksja w głowie zawsze ta sama, że mój dom jest dokładnie w jednym miejscu na świecie i to miejsce nazywa się moja własna głowa.
I dopóki mnie tam nie ma, to znaczy, że mnie nie ma nigdzie. I cokolwiek bym sobie nie wymyślił, jakiekolwiek luksusowe apartamenty, jakiekolwiek ekskluzywne rozrywki, jakiekolwiek historie z tego końca kija, gdzie ludzie wydają kasę, żeby zaistnieć, to i tak niewiele zmieni. Właściwie nic nie zmienia, właściwie zmienia tylko na gorsze, bo ja mam jeszcze więcej gratów i jeszcze bardziej się muszę martwić o to wszystko, gdzie to jest, co z tym robić i tak dalej. Nie czyni mnie to wolnym człowiekiem. Czyni mnie to niewolnikiem dużej ilości graciarni, a na dodatek, co chyba najbardziej paskudne, czyni mnie niewolnikiem swojej własnej przyszłości, czyli krainy, która nie istnieje tak samo jak przyszłość. Są te cudowne krainy, do których nie istnieją żadne paszporty. Te krainy nie mają hymnu, nie mają flagi, nie mają niczego. Ale wielu ludzi mieszka w tych krainach na stałe. I gdybyś się tak naprawdę zapytać człowieka: „Jak się nazywa kraj, w którym mieszkasz?”, odpowiedziałby ci: „Przyszłość. Przyszłość, człowieku, przyszłość moich dzieci, przyszłość mojego narodu.
Przyszłość”. Cokolwiek by nie było tą przyszłością, zawsze jest to kraj, który nie istnieje. A jak się zapyta: „Dobra, jaką ma flagę?”, to jest taka refleksja: „Jejku”. No właśnie, czasami nie ma tej refleksji. Ja szczęśliwie się złapałem kilka razy na tej refleksji i została już ze mną na stałe, mam nadzieję, i mnie nie opuści. I bardzo dobrze. I dbam o to, żeby mnie ta refleksja nie opuściła, bo mój dom jest w mojej głowie i myślę, że do końca życia się to nie zmieni i nawet po tym fizycznym życiu, tutaj, na tej planecie, w tej egzystencji też się niewiele zmieni. Ale wielu ludziom spędza to sen z powiek. I to jest chyba taka główna historia związana z tym, co nas otacza dookoła, że właściwie cała ta patologia, która jest produkowana dookoła, jest produkowana przez ludzi, którzy starają się nam wrzucić na głowę coś, co nigdy nie było problemem, nigdy nie będzie problemem, nawet w tym momencie nie jest problemem. Ale mamy się bać, mamy panikować, mamy się stresować.
Mamy myśleć non stop o problemie, zamiast szukać rozwiązania. To jest klasyczny numer i wszystkie te pajace generalnie zajmują się straszeniem samych siebie nawzajem. Widocznie tak lubią. Ja tego nie lubię. Absolutnie. Uważam, że człowiek jest stworzony do tego, żeby być zrelaksowanym, odpoczętym, najedzonym, wypoczętym. Czy jakoś tak. Po prostu każdy z nas powinien się dobrze czuć. Czy czujesz się dobrze? Man, zależy mi, żebyś czuł się dobrze i to cała filozofia.
A to, co robimy ze swoim własnym czasem, swoim życiem, tak długo, jak nikogo nie krzywdzisz, jak nikt nie musi płacić za ciebie swoich rachunków, jak nikt nie musi płacić twoich rachunków, jak nikt nie musi poświęcać swojego życia, żeby tobie było dobrze i twoje dupsko było bezpieczne. Tak długo naprawdę, człowieku, wszystko jest okej i jestem szczęśliwy, że wszystko jest okej u ciebie. No właśnie, ale co się dzieje z całą resztą? Tu się okazuje, że w dzisiejszych czasach jest jakiś taki natłok wariactwa, bym powiedział. Nie wiem, czy wariactwa. Ja to tak na dzisiejsze potrzeby bardzo nieelegancko. Ja wiem, że czasami jestem troszeczkę wulgarney, ale bardzo dobrze. Excuse me my French, ale czasami lubię normalnie powiedzieć jak człowiek. Po prostu zwyczajnie. You know, I just like that.
I z tej okazji, jako że książę tu jest, tak ciągle nawracam do tej historii. Dziś przejrzeliśmy jakieś historie, które się dzieją aktualnie na świecie i śmialiśmy strasznie z tej opowieści, bo to nawet też dotarło. Gdzieś tam spotkałem się z pewnym dżentelmenem, który jest pochodzenia polskiego i pierwsze, czym mnie zastrzelił na start rozmawiając ze mną, to zaczął mi gadać jakieś bzdury o emigrantach z Syrii, że zalewają mu kraj, że coś tam. Tak słucham człowieka i sobie pomyślałem: „Ożeż ty pieprzony rasisto. Mieszkasz w kraju, którego nie jesteś obywatelem, a masz pretensje do kolesi, do ludzi, którzy niekoniecznie chcą mieszkać w miejscu takim, gdzie na ich głowy spadają bomby klasterowe budowane w Polsce”. Jeszcze na dodatek przecież żadni emigranci do Polski nie uciekają. Przecież to jest jakiś po prostu mit. Ktoś ludziom takie gówno do głowy wkłada, że to się po prostu nie mieści. W mojej głowie absolutnie się nie mieści nic a nic. I to jest taka polityka strachu, że gdziekolwiek nie pójdziesz tak oficjalnie do jakiegoś miejsca, gdzie człowiek przekazuje ci informację oficjalnie, ma dla ciebie news, to nagle się okazuje, że tym newsem jest strach i masz się bać innych ludzi.
Masz się bać tego, że coś się stanie. Masz się bać tego, że twoja przyszłość jest zagrożona. Żaden z tych kolesi nie jest w stanie zapewnić ci normalnych warunków do funkcjonowania teraz, w teraźniejszości, tutaj. Żaden z tych kolesi nie jest w stanie, nie chce dać ci żadnego rozwiązania. Żaden z tych kolesi nawet nie szuka rozwiązania. Każdy z nich tylko czeka, żeby zarobić kasę i przy okazji przestraszyć wszystkich dookoła, bo w jego mniemaniu to jest jedyne rozwiązanie. My musimy się bać, mordować i nie tylko. I oczywiście musimy pamiętać o tym, że jest przyszłość. I ta przyszłość oczywiście jest związana z naszymi lękami i że my Musimy przeciwdziałać temu, że musimy się organizować, coś robić. Najwidoczniej wziąć karabin do ręki i stać na granicy swojego porządku i spokoju moralnego.
Dosyć egzotyczna historia. Mnie się to zawsze kojarzy troszkę z moją młodością, kiedy sobie przypominam takich bęcwałów. Byłem dosyć młodym człowiekiem. Brykałem po różnych uczelniach i w pewnym momencie się okazało, że właściwie nie mam papieru z żadnej uczelni, bo akurat jedną opuściłem, a do drugiej się nie dostałem. Coś się stało. Po prostu mi się nie chciało, taka jest prawda. Inna sprawa, że miałem już wtedy życie zawodowe. Miałem swoją dziewczynę, miałem swój job, miałem swoją małą firmę, miałem rzeczy do robienia w życiu, miałem swoje hobby. Miałem po prostu swoje własne życie. I nagle dostaję tak zwany bilet, że przychodzą kolesie i mówią: „Kolego, od jutra w brązowe buty”.
Czyli generalnie chcieli zabrać mnie do armii. Efekt wyglądał tak, że przez cztery lata musiałem się ukrywać. Dzwonię do domu, pytam: „Cześć tato, co słychać?”. A tato mówi: „Wiesz co? Dobrze by było, jakbyś nie wpadł do domu, jakbyś został u dziewczyny, bo kręci się milicja i cię szuka”. To znaczy policja. Wtedy jeszcze była milicja i policja, była akurat w tym momencie przejściowym, gdzie dzielni stróże prawa, ludzie, którzy sobie wymyślili, że jak skrzywdzą innych za nic, to zrobią porządek na świecie. To też jest objaw choroby psychicznej, taki dosyć mocny, że jak założysz mundur, to się czujesz ważniejszy, bo teoretycznie reprezentujesz jakieś prawo. Ale jakie prawo reprezentujesz? No właśnie, jakie prawo, jeżeli jesteś policjantem, a szczególnie w kraju, gdzie na przykład cannabis jest nielegalny i ludzi się aresztuje za cannabis, a cannabis jest lekarstwem na raka.
Z cannabis robi się olej RSO, Rick Simpson Oil, czyli olej Ricka Simpsona, mówiąc już tak normalnie, który się robi dosłownie w kuchni na stole w ciągu pół dnia. Jeżeli masz rośliny bez problemu. No może nie pół dnia. Dobra, cały dzień ci zajmie. Zrobisz sobie niedzielę w kuchni i masz naprawdę wystarczająco dużo oleju, żeby uratować człowieka przed śmiercią, bo na przykład człowiek ma raka i jeżeli chcesz go wyleczyć, to jest to jedyna opcja. Bo o ile chemioterapia z reguły zabija i uśmierca 99% pacjentów, tam niewielu osób przeżywa. Próg przeżycia jest stosunkowo niewielki. Tam specjalnie są zaniżane statystyki. Zawsze jest mowa o tym, że 50% ponad przeżywa chemioterapię, ale wiadomo, że jest to gówno prawda i jest to taki bełkot reklamowy, który się opiera na statystykach, ponieważ w pewnym momencie, po dwóch latach od terapii klient jest wypisywany ze statystyk i już się nie łapie na statystyki jak on sobie umrze po tych dwóch latach. A po chemioterapii jest taka przerwa dwa, trzy lata i później nowotwory wracają i zabijają wszystkich równo kładą pokotem.
Tym bardziej że organizm jest osłabiony po chemioterapii. I nagle się okazuje, że jest lekarstwo. Jest cudowne lekarstwo na nowotwory. Genialne lekarstwo. Nie trzeba nic robić. Rośnie sobie samo. Możesz sobie w doniczce posadzić. Robisz sobie ten olej w kuchni i nagle się okazuje, że taki koleś, jeden bęcwał za drugim zakłada mundur i aresztuje cię za to, że ty sobie robisz ten olej, bo nie chcesz umrzeć. I teraz jest zabawna historia kto tu jest świrem? Kto tu tak naprawdę reprezentuje pokój, spokój, miłość i jakiekolwiek wartości?
Co tak naprawdę jest wartością dla tych ludzi? Twoja śmierć? Wygląda na to, że jedyną wartością jest twoja śmierć. Tak długo, jak żyjesz, jesteś potencjalnie niebezpieczny. No chyba, że zagoni się ciebie do jakiegoś koszmarnego kieratu, gdzie będziesz tyrał dwa, cztery na dobę jak koń, nawet nie jak koń, bo konie tyle nie tyrają. Będziesz harował, będziesz starał się jak taki bohater z amerykańskiego filmu, który śpi pod swoim biurkiem w biurze po to, żeby pewnego dnia zostać właścicielem tej firmy. W firmie zostaje, ale kiedy film się kończy, a ty wracasz do domu, okazuje się, że raczej szanse na zostanie właścicielem tej spółki, w której pracujesz, są raczej wątpliwe. Delikatnie mówiąc wątpliwe. To się nigdy nie wydarzy, człowieku. Zapomnij o tym.
Ty masz spłacać kredyt do końca życia. To jest twoje przeznaczenie. I to jest ta niby cudowna rzeczywistość, według której ma powstać cudowna przyszłość. Według tych, którzy uważają, że naprawdę świat jest zajebisty, nic nie trzeba zmieniać, wszystko jest super. Żyjemy w cudownych czasach. Technika jest genialna. Dokonaliśmy skoku w kosmos. Polecieliśmy na Księżyc. Leczymy ludzi z raka. I jak tak słuchasz, tak sobie się zastanawiasz, kogo tutaj pogięło, kto tu w co uwierzył?
I mi się przypominają jeszcze czasy PRL-u, gdzie byli tacy ludzie. Wierzyli w te hasła propagandowe. Była taka grupa ludzi, która bardzo lubiła w to wierzyć, bo niektórzy z nas czasami, to się może zdarzyć nawet mi, tobie, każdemu z nas może się zdarzyć albo się zdarzyło. Mamy słaby moment w życiu i że tak powiem, szczęka nam opadnie na kwintę, nos nam opadnie na kwintę, wszystko nam opadnie. Jesteśmy zdołowani i czasami w takiej ciężkiej sytuacji człowiek w panice szuka jakiejś przystani, kogoś, kto go przytuli, bo mu jest ciężko samemu, bo czasami jest ciężko samemu. I wtedy się łapie na tą propagandę, która wystawia tą pomocną dłoń. Witam, Kondzi. Witam serdecznie.
[29:31] - Witam cię Tomku. Dzień dobry.
[29:34] - Hola, hola. Jak zdrówko, proszę pana?
[29:37] - Generalnie bardzo dobrze.
[29:39] - Doskonale. Proszę mówić, z czym pan dzwoni, bo ja tu się rozkręcam ze swoimi opowieściami. Katastrofa.
[29:48] - Temat tak trochę imigrantów i generalnie zrobić tak przez wszystko, co można, bo tam wcześniej mówiłeś o tych imigrantach, że jest taka propaganda wśród polskiego społeczeństwa.
[30:01] - Tak. Widziałeś jakiegoś imigranta w Polsce? Bo ja nie.
[30:04] - Powiem ci, że widziałem, ale nie nazwałbym ich imigrantami. Generalnie może ludzi, którzy poszukują studiów, lepszej edukacji i tak dalej, bo teraz tam-
[30:16] - Ale to nie jest emigrant, człowieku. To nie jest emigrant. To jest ktoś, kto wpadł do ciebie, cię odwiedzić na cztery lata, pomieszkać u ciebie, nauczyć się czegoś i zaraz znika. Nie ma w Polsce imigrantów. Z Polski wyjechało prawie 10 milionów ludzi, obywateli. Polaków uciekło. Tam nikt nie chce przyjeżdżać. Tam ludzie, którzy się tam urodzili, wychowali, mieszkali, dorastali, pokończyli szkoły. Prawie 10 milionów ludzi stamtąd uciekło, a Polakom się opowiada Tym wszystkim pozostałym, którzy tam siedzą, że jacyś imigranci chcą przyjechać i zabrać im kraj.
[30:44] - Ogólnie-
[30:45] - Insane. Insane.
[30:48] - Ostatnio czytałem wiadomości chyba gdzieś na WP czy na Onetcie, czy kto weet gdzie.
[30:52] - Czytasz takie rzeczy? Ja próbuję, ale nigdy mi się nie udało.
[30:55] - Bruksela wywiera nacisk na Polskę, żeby przyjąć te 7000 uchodźców.
[31:00] - To jest propaganda. Co znaczy Bruksela wywiera nacisk? To jest jakiś pajac, który napisał nagłówek „Bruksela wywiera nacisk” po to, żeby każdy został zwyczajowo pajacem, czytając to i przejmując się. „Jejku, Bruksela wywiera nacisk”. Rozumiesz? Słuchaj Kondzi, wywieram na ciebie nacisk. Jak się czujesz?
[31:21] - Generalnie to jakoś...
[31:22] - Wywieram na ciebie nacisk. Słuchaj, prosto z Londynu wywieram na ciebie nacisk. Londyn jest większy niż Bruksela. Powinieneś się czuć jakoś.
[31:29] - Jestem zrelaksowany w tym momencie.
[31:31] - Bardzo dobrze, bo się martwiłem.
[31:35] - Generalnie nie obchodzą mnie te wszystkie polityczne bzdury, które tam opowiadają, bo czasami też sobie śledzę jakieś światowe newsy, które prowadzę w polityce. Przykładem tego może być na przykład Donald Trump. Nie wiem, czy słyszałeś o tym polityku.
[31:53] - Donald Trump jest znanym pajacem na świecie wszędzie. Tu w Anglii była taka historia, że było nawet coś w rodzaju takiej ankiety online zrobione, nie pamiętam przez kogo. Był taki portal do składania petycji do rządu i około 200 000 ludzi się podpisało pod petycją, żeby Donald Trump dostał zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii.
[32:15] - O tym to nie słyszałem, ale wiem, że generalnie on ma takie dosyć rasistowskie poglądy i chce-
[32:20] - To jest rasista, to jest po prostu rasista. To jest chory psychicznie człowiek, któremu się wydaje, że skoro ma pieniądze, to nie jest idiotą.
[32:30] - I też podobno jego inspiracją jest Putin. Tak słyszałem gdzieś tam.
[32:36] - Nie znam ani jednego, ani drugiego. W każdym razie słyszałem kilka zdań Donalda Trumpa. Było jakieś takie show, że on przyjmował menadżerów. Tak zabłysnął. Człowiek wszedł do show biznesu. Właściwie wszyscy się śmiali, bo on do show biznesu wszedł z tym, że troszeczkę ma kompleksy, że wyłysiał i sobie zrobił sztuczne włosy.
[32:56] - Tak, tak. Powiem ci, że jest dobra beka, jeżeli chodzi o Facebook, bo ludzie robią sobie z niego jaja. Właśnie jeżeli chodzi o te włosy, że na przykład są jakieś tam głupie memy typu, że nie potrafi kontrolować swoich włosów, a chce kontrolować USA czy coś w tym stylu. I generalnie ludzie robią sobie z niego jaja już teraz cały czas.
[33:24] - No właśnie, ale to jest taka wstawiona postać. Ja myślę Kondzi, że to jest kolejny taki radosny przykład, tak jak news o tym, że gdzieś zalewa kogoś fala emigrantów, tak samo jak to, że zalewa fala czegoś, zalewa fala czegoś. Tak samo wszyscy ci kolesie typu Donald Trump i wszystkie te pajace, które o tym mówią i robią z tego wielki news dnia i nie potrafią przeżyć dnia, żeby nie powiedzieć ci o tym, że jesteś zagrożony, że twoje całe życie, twoja egzystencja, że zaraz zgwałcą twoją dziewczynę. Rozumiesz? Emigranci, którzy przyjadą, wszystkie te pajace, stary, robią dokładnie taką ustawkę. Ja zawsze podejrzewam, że każdy, może nie każdy, ale znakomita część tych pajaców jest opłacana przez ludzi, którzy doskonale wiedzą, o co chodzi. I oni mają taką rozkładówkę i ci kolesie po prostu muszą wyjść przed kamerę czy gdziekolwiek i powiedzieć: „Jejku, emigranci przyjadą, PKB się wali, katastrofa, wiesz, będzie niebezpiecznie, człowieku”.
[34:15] - Tak, taki sianie fermentu niepotrzebnego.
[34:17] - Tak, to wszystko to właśnie jest tylko po to, żeby nikt z nas nie mógł poczuć się komfortowo, żeby nikt z nas nie mógł znaleźć rozwiązania.
[34:25] - Tak jak kiedyś był poruszany temat chyba bodajże w teorii chaosu na temat tego, że jak była ta-
[34:32] - Nie, ja za bardzo, wiesz co-
[34:34] - Na Ukrainie.
[34:35] - Ja za bardzo nie słucham teorii chaosu, przyznam się szczerze, także ciężko mi-
[34:38] - Jakiś czas temu po prostu było tam. Pamiętam, że sobie włączyłem jeden podcast. Ktoś mówił o ludziach, którzy na portalu wp.pl, Rosjanie byli opłacani przez jakieś tam międzynarodowe organizacje, żeby pisać o propagacji wojny polsko-rosyjskiej, która ma nastąpić już w niedługim czasie.
[34:57] - To jeszcze są ludzie, którzy robią to komercyjnie, świadomie, ale jest masa ludzi. Czasami myślę, że niektórym z nas odbija i zaczynamy to robić za darmo. Zaczynamy się podkładać. Inaczej tego nazwać nie można. I zaczynamy być jak te papugi. Cokolwiek ktoś nam powie z boku, a tu mamy kilku takich cwaniaków, którzy codziennie będą ci przypominali o tym: „Jesteś zagrożony, zaraz przyjdą po ciebie uciekinierzy z Bliskiego Wschodu i ci zabiorą wszystko i musisz się bać. I Komisja Europejska, i ciężkie przepisy. Jejku, katastrofa, człowieku, bój się”. Tak cichutko ci podpowiada, a ty w pewnym momencie zaczynasz świrować. Myślisz: „Kurde, jaki niebezpieczny jest ten świat.
Ten mówi, że jest niebezpiecznie, tamten mówi, że jest niebezpiecznie”. I jest jak w starym przysłowiu kiedy dwóch ludzi powtarza ci tą samą rzecz, to coś może w tym być, a tu się okazuje, że nic w tym nie ma.
[35:49] - Albo gdzie dwóch się kłóci, tam trzeci korzysta.
[35:52] - Dokładnie. Otóż to.
[35:55] - I generalnie też na przykład jak słyszę wypowiedzi niektórych polskich polityków, to raz, że łapie mnie takie zażenowanie i trochę krew mnie zalewa, bo już nawet generalnie nie wiem o wszystkim, że teraz po prostu rządzi PiS i Polska coraz bardziej schodzi na psy moim zdaniem.
[36:16] - Wiesz, to jest w wielu krajach taka historia, bo żyjemy w takich czasach, że tak powiem, ostatecznych. Okazało się, że ten cały mit, genialny mit o tym, że żyjemy w nie wiadomo jakim rozwoju okazał się gówno warty. Woda w kranie nie nadaje się do picia, a jedzenie właściwie przypomina truciznę. Jest trucizną. Nie ma nic wspólnego z jedzeniem. Jest pełne toksyn. Cywilizacja, która powstała dookoła tego, jest cywilizacją niewolnika, który musi pracować przez 40 czy 30 lat po to, żeby zarobić na życie, a już nie na jego utrzymanie, wychowanie dzieci, wysłanie ich do szkół albo cokolwiek w tym stylu. To jest praktycznie fizycznie nieosiągalne. Rozmawialiśmy ostatnio z księciem i z moim przyjacielem tu w Londynie o tym, co słychać w mieście. Okazuje się, że w Londynie nie ma ludzi, których byłoby normalnie stać na kupno mieszkania.
Jest oczywiście grupa, która kupuje mieszkanie, zaciąga kredyt na 30, 40 lat, próbując przetrwać z tym kredytem. Jest grupa straceńców, samobójców, ale to jest wąska grupa. Oprócz tej wąskiej grupy jest długo nic. 89% społeczeństwa i niecałe 10%, a właściwie 1% kolesi, których stać na to, żeby kupić tutaj mieszkanie i fizycznie być u siebie. Prawnie. Że to jest moja chata i jestem u siebie. Okazuje się, że ludzi, którzy tu pracują, robią to całe miasto, nie stać na to, żeby mieszkać w miejscu, które robią, które tworzą. To jest absurdem, paradoksem wykręconym do granic możliwości. Okazało się, że w Londynie nie ma zbyt wielu techników. Jest problem, o którym się w Anglii nie mówi, bo wszyscy technicy, znakomita część ludzi z wykształceniem technicznym, nawet dobrym wykształceniem, dobrą wiedzą specjalistów, ma bardzo poważny problem z tym, żeby związać koniec z końcem, pracując dla wszystkich korporacji tu w Londynie.
Nie uda ci się. Absolutnie. Twój szef będzie cię klepał po plecach, mówił: „Doskonała robota. Myślę, że nadajesz się do awansu”. Awansu nigdy nie ma, ale nawet jeżeli jest, to tylko zmienia się tytuł przy nazwisku w pracy, że jesteś starszym, a nie młodszym. Na tym polega cała historia i dostajesz jakieś ościapy, może parę funtów podwyżki i to wszystko. Te parę funtów podwyżki jest słabo adekwatne do tego, że cena za chatę podskoczyła nie o parę funtów, ale o pół miliona. I ty nigdy na nią nie zarobisz. I nagle się okazuje, kim jest specjalista. Specjalista jest człowiekiem w sile wieku, który ma 30, 40 lat, ma kobietę, ma dzieci, ma swoje własne życie i jest specjalistą po to, żeby zarabiać na swoje własne życie i żyć normalnie.
A tu się okazuje, że żadnego specjalisty nie stać już na utrzymanie swoich dzieci, kiedy chciałby jeszcze dojeżdżać do pracy, bo w tym momencie słabo byłoby go stać na bilet, żeby dojechać do tej pracy, bo ta praca nie pokrywa nawet kosztu przyjazdu do niej. Także zaczęło być całkiem zabawnie. Niewolników przestało być stać na to, żeby być niewolnikami. To jest zabawna historia. Teraz są takie numery robione, że na przykład w mieście Londyn czasami pojawia się weekend, dużo eventów, które finansuje miasto, budżet miasta tak zwany. I mówią na przykład: w niedzielę albo w sobotę przejazd metrem w pierwszych trzech strefach jest tani albo jest za darmo, bo okazuje się, i to nie jest dowcip, że jeżeli masz dwójkę dzieci, masz kobietę, masz rachunki do zapłacenia za dom, bo gdzieś musisz z tymi dziećmi i kobietą mieszkać, to okazuje się, że przeciętnej angielskiej rodziny, która mieszka na peryferiach Londynu, a żadnej rodziny nie stać na to, żeby mieszkać w centrum miasta, wszyscy mieszkają na peryferiach tego miasta, nie stać na to, żeby wsiąść w pociąg miejski i przyjechać z dziećmi i z żoną czy kobietą do centrum miasta, kupić każdemu lody, przejść się gdzieś do fajnego miejsca i tak dalej. Nagle okazuje się, że koszta takiej wyprawy w zakresie miejsca, gdzie mieszkasz, w zakresie twojego miasta, przerastają twoje możliwości finansowe. Chociaż jak na ironię jesteś średnią klasą i generalnie zarabiasz ponoć nieźle. Jest tu taki termin, o którym wczoraj rozmawialiśmy. Mieliśmy długą dyskusję, który się nazywa working poor, czyli pracujący nędzarze.
To jest ta cała historia.
[40:30] - Mogę ci powiedzieć, że na przykład u mnie w mieście teraz jest taka sytuacja, że jest firma Alstom i jakiś czas temu weszła w nią amerykańska firma General Electric. I teraz jest takie coś, że dyrektorzy, którzy już siedzieli po kilka lat, pełnili dane funkcje, podpisywali kontrakty z innymi firmami, to nowi właściciele, nowi dyrektorzy, którzy przyszli, pozwalniali, zwolnili. I teraz on też nie ma pracy faktycznie. Nie wiem, czy to ma w ogóle jakiś-
[41:03] - To nie ma żadnego sensu. Jest takie working poor. Tyrasz i tak na końcu się okazuje, że właściwie co?
[41:10] - Jest tak, że poświęcasz całe swoje życie swojej pracy, a nagle się okazuje, że-
[41:18] - Wiesz, na etacie.
[41:19] - Nowa firma, nowy kontrakt i jesteś out.
[41:23] - Na tym to polega. Na otarcie łez możesz sobie włączyć telewizor, obejrzeć swój ulubiony serial. A jeżeli nie oglądasz seriali, to zawsze możesz zostać na przykład patriotą narodowym. I tu mafia, która się nazywa rządem, zawsze ma dla ciebie taką propozycję, że chodź na meczyk, nasza drużyna wygra, zostań patriotą. Przynajmniej będziesz dumny z tego, że jesteś na przykład Anglikiem albo jesteś Polakiem. Bądź patriotą. Może jesteś nędzarzem, może nie stać cię na normalne życie. Może okradamy cię ze wszystkiego, co masz. Może doprowadziliśmy do tego, że jesteś niewolnikiem i twoje dzieci będą spłacały te kredyty przez kolejne 50 lat, a ich wnuki przez 100 lat. Ale w ramach nagrody damy ci chorągiewkę naszego kraju, żebyś pomachał.
Poczuj się patriotą, poczuj się razem z nami, poczuj wspólnotę.
[42:10] - Wiesz co, patriotą ze mnie żaden generalnie.
[42:13] - Ze mnie też. Nie nadaję się zupełnie. Nie wierzę w to.
[42:17] - Nigdy nie biegałem z flagą.
[42:20] - Ale zauważyłeś, że jest taki syndrom, że jak coś się dzieje, jak zaczyna nędza zaglądać do lodówki i ludzie nie mają co jeść, to wszyscy ci kolesie nagle zaczynają mówić o wartościach narodowych, o kraju, o wspólnocie. W Anglii jest ta sama historia, która się dzieje w Polsce. I teraz, że tak powiem, lokalni złodzieje i pedofile Bo rząd Camerona to właściwie banda pedofili, jeszcze po Margaret Thatcher. Straszni złodzieje, mordercy zawodowi, bo to handlarze bronią, handlarze śmiercią, handlarze heroiną, którzy oficjalnie mówią, że niby wprowadzają kapitalizm, który polega na tym, że by wymordowali połowę świata po prostu za nic. Zwyczajnie, bo się nudzili. Ci ludzie doprowadzili do kompletnego upadku ekonomicznego. Okazało się, że kasa zniknęła. Okazało się, że tak zwane pension, czyli pieniądze, które odkładali sobie starsi ludzie na emeryturę w bankach, oficjalnie to były ich pieniądze, nagle zniknęły, bo banda pedofilów wzięła sobie te pieniądze chyba na szampana albo może coś sobie chcieli drogiego kupić, może drogie torebki wysadzane brylantami dla swoich pociech. I don't know, nie mam bladego pojęcia. W każdym razie kasa zniknęła.
I żeby nie było, że kasa zniknęła i że wszystko jest w ruinie i że nic nie działa, to wymyślono na przykład tekst pod tytułem: straszna Unia Europejska, imigranci, wychodzenie z Unii. Polityka. Nagle wymyśla się problem, który nie istnieje, który nigdy nie istniał. Jest zasłona dymna. Podejrzewam, że w Polsce jest to samo. Podejrzewam, że aktualnie rząd, który tam rządzi, nikomu nie mówi o swoich kontraktach z korporacjami farmaceutycznymi i dużymi koncernami zza oceanu, które próbują zastapować w Polsce drugą, trzecią rzeszę. Taki eksperyment jeszcze raz. Proponują wszystkim mieszkańcom przebieranie się za husarię i machanie narodowymi chorągiewkami i oczywiście oglądanie wyczynów sportowych lokalnej drużyny, która odnosi sukcesy na arenie międzynarodowej. I to ponoć ma zapewnić ci pełną lodówkę i to ponoć ma spowodować, że będziesz czuł się syty, najedzony i szczęśliwy. Rozumiesz?
Właśnie to, że zobaczysz polską flagę i orzełka na flace. Będziesz naprawdę bardzo najedzony od tego.
[44:37] - À propos wydawania pieniędzy przez rząd, to wspomniałeś wcześniej. Na przykładzie mojego miasta mogę powiedzieć, że w Elblągu była taka sytuacja, że kiedyś prezydent z rodziną pojechali sobie gdzieś do Dubaju czy cholera wie gdzie i wydali tam pieniądze, które miasto zainwestowało w jakieś wydarzenia czy coś.
[45:04] - Zrobili sobie wydarzenie w Dubaju, wiesz.
[45:07] - Zwolnili tego prezydenta.
[45:09] - Kondi, pokój hotelowy był za mały, nie zmieściłbyś się. Daj spokój, zostaw. Tam poza tym za gorąco było. Naprawdę nie spodobałoby ci się. Zapomnij. Nie. On pojechał sprawdzić dla ciebie, dla dobra twojego. On pojechał sprawdzić, bo ty może później byś pojechał i byłbyś rozczarowany. A tak wziął twoje pieniądze, pojechał i sprawdził. Tak jak polski prezydent, który zaraz po tym, jak został wybrany, szybko pojechał podpisywać kontrakty ze swoim kontem, na które zostanie przelana kasa za brudne wały z korporacjami farmaceutycznymi, bo ten pan już ma na koncie dobrze zarobione.
On oczywiście macha flagą, opowiada różne niesamowite historie, robi mądrą minę i pokazuje, jaką ma ładną córkę i tak dalej. Jaka cudowna żona i w ogóle jaka fantastyczna polska patriotyczna rodzina. Chodzi, klepie czołem w podłogę w kościele, tak żeby nie było. Inna sprawa, że on ma pieniądze w korporacji watykańskiej, bo aktualnego prezydenta Polski obsługuje Bank of Vaticano. To on tam ma swoje miliony, bo on na co dzień udaje takiego biednego kolesia, że on Prawo i Sprawiedliwość, jest takim patriotą. Ale taki z niego patriota jak z koziej dupy trąba. Otóż to. Mocna ustawka jest.
[46:24] - Taka sprawa odnośnie Lecha Wałęsy. Nie wiem, czy śledzisz.
[46:29] - Nie, nie śledzę. Wiem od bardzo dawna, mogę nawet powiedzieć, że chyba od prawie 20 lat, kim był Bolek, także nie jest to żadną tajemnicą. To chyba jest największy problem tych, którzy ciągle-
[46:39] - Chcą właśnie go o to oskarżać, że on był takim konfidentem.
[46:45] - Ale to wiadomo od ponad 20 lat. Gwiazdowie to wiedzą od 30 lat. To już stara sprawa. I to jest chyba taki problem właśnie z tymi bajkami, Kondi, że dużo ludzi uwierzyło w taką piękną bajkę o demokracji, o wygranej rewolucji, o wolności. Uwierzyli w taką bajkę i nagle obudzili się z pustą lodówką, kredytem do spłacenia, generalnie będąc centralnie w dupie. O, ktoś mi dzwoni do drzwi. Słuchajcie, mam nadzieję, że będę... Muszę pójść na drzwi otworzyć. Kondi, jeżeli mogę poprosić, to bym się rozłączył z tej rozmowy, włączyłbym muzyczkę.
[47:21] - Nie ma problemu.
[47:21] - Bo chyba książę zmierza w moim kierunku i będę kończył tą rozmowę.
[47:25] - Okej.
[47:26] - Okej, dzięki wielkie za telefon. Zapraszam za chwilę.
[47:28] - Dzięki za rozmowę. Do usłyszenia.
[47:30] - Dzięki wielkie. Okej, ja lecę odebrać gościa, który mi tu wchodzi w progi, czyli samego księcia. I zaraz wracam do ciebie, człowieku, dokończyć tą swoją refleksję o tych radosnych czasach, które aktualnie mamy dookoła. A tymczasem pojawił się tu książę, który jeszcze jest w nastroju pracowniczym. Pomachał mi ręką.
[47:56] - Słuchaczom też.
[47:57] - Słuchaczom też. Właśnie, słuchaczko i słuchaczu, słyszysz dokładnie księcia w tle. A ja wracam do tego swojego wątku, bo dlaczego o tym wszystkim mówię? To jest taka prosta historia związana z tym, że właściwie ja mam takie wrażenie, że coraz częściej w dzisiejszych czasach od razu widać, kto tak naprawdę chyba zwariował troszkę albo kto jest na granicy szaleństwa. I mi się wydaje, i to jest moja taka mocna teza, którą chcę w tej drugiej części w hiperprzestrzeni wrzucić, że szaleńcy charakteryzują się tym, że wierzą w to, że wszystko aktualnie jest doskonale i że jest to najlepsza metoda na inwestowanie w przyszłość, na inwestowanie w swoje własne życie, na inwestowanie w cokolwiek, że to jest właśnie to, że wszystko jest absolutnie okej. Trzeba być naprawdę mocnym świrem, żeby wierzyć w to, że kontynuowanie tej zabawy, tego cyrku cokolwiek przyniesie. Wszyscy wiedzą, że to przynosi zgliszcza i zniszczenie. Miałem ostatnio bardzo ciekawą historię związaną z pewną wizją na temat jak wolna cywilizacja. Może nie będę jej dzisiaj opowiadał, zostawię może na jakiś inny odcinek, ale generalnie chodziło o zgliszcza w tle zostawiane tylko po to, żeby fajnie wyglądać. Żeby być jak te myszki, które sobie pogłaszczą po futerku, zrobią z sobą taki good look, przejrzą się w lusterku i stwierdzą: „Ale świetnie teraz wyglądam.
Jeżeli jutro będę wyglądał tak samo świetnie, to w ogóle wszystko jest świetnie”. I naprawdę trzeba być niezłym szaleńcem, niezłym świrem swoją drogą, żeby wierzyć w to, że żyjemy w czasach dobrobytu, w czasach cudowności i że to w ogóle ma jakąkolwiek przyszłość. Trzeba być naprawdę niezłym świrem i to mocnym, bo wszystko wskazuje na to, że jest zupełnie odwrotnie. Tylko że nie każdemu chce oczywiście się w to uwierzyć. Nie mówię po to, żeby oczywiście wszystkich przestraszyć, że jest katastrofa i wszyscy wyskakujemy przez okna w tym momencie, tylko są rozwiązania. Ta konsekwencja zrozumienia tego, w którym miejscu stoimy, automatycznie zbliża nas do tego, żeby podrapać się trochę po głowie. Przynajmniej mam nadzieję, człowieku, że ciebie też zbliża, mnie też. Podrapać się po tej głowie i zastanowić, jakie jest rozwiązanie z tej matni. Gdzie jest to właściwe rozwiązanie? Którędy do wyjścia?
No właśnie. I tu się okazuje, że wielu ludzi po drodze, szczególnie jeżeli chodzi o tak zwane rozkminki medialne, zależne, niezależne, wszystko, kiedy nagle pojawia się naprawdę mocny syf dookoła. Ja nie wiem, ja czasami mam takie wrażenie, może troszkę przesadne, może za dużo teorii spiskowych w głowie, ale mam takie wrażenie, że to są mocne ustawki. I to takie mocne ustawki, bo kiedy dzieje się coś ważnego dookoła naszej konkretnej przestrzeni, która jest odpowiedzialna za to, że mamy coś w lodówce, mamy gdzie mieszkać, czujemy się wolnymi ludźmi, przede wszystkim mamy czas na życie i realizowanie swojego własnego życia. Nagle w tym momencie, zamiast rozwiązań podaje nam się jeszcze więcej dramatów, podaje nam się jeszcze więcej katastrof i zaczyna nas się jeszcze bardziej straszyć. I w ramach rozwiązania proponuje się na przykład wybory albo proponuje się zbudowanie partii politycznej, albo proponuje się w ogóle jakąkolwiek formę, taką formalną, oficjalną, żebyśmy w tym momencie zostawili nasze człowieczeństwo i dołączyli do jakiegoś epickiego ruchu, który zmieni świat na lepsze. I że mamy się słuchać prawa, że prawo jest coś warte, że zapis na papierze jest ważniejszy od człowieka. Wszystkie te historie, które opowiadają nam, że: „Hej, człowieku, może nie jest najlepiej, ale wiesz, jak się zorganizujemy, zbierzemy, zrobimy zebranie z politykiem, konferencję prasową zrobimy, to wtedy świat się zmieni na lepsze”. Ja mam takie podejście, że jest zupełnie odwrotnie, że wszystkie te historie służą tylko po to, żeby roztrzaskiwać naszą energię w drobny mak. Bo kiedy mamy odrobinę energii i wykonalibyśmy jakiś konkretny ruch, który zmieniłby oblicze świata, to wielu z nas w tym momencie jest troszkę sparaliżowanych.
Czasami jeszcze ten taki głos z tyłu, że mamy takich ludzi, którzy udają, że niby są tacy bardzo niezależni. Oni by wolności chcieli w życiu i dla każdego wolności chcieliby w życiu. Ale zaraz, jak tylko się pojawiają jakieś takie akcje, to nagle zaczynają nas straszyć i nagle proponują nam przystąpienie do tej gry i zabawy w brakujące krzesło. Że nie, człowieku, nie rób tego sam, nawet niech cię los broni od tego, żebyś źle o tym systemie pomyślał. System może jest zły, może nie jest doskonały, ale wiesz, zrobimy nowy system, wprowadzimy nowy przepis, naprawimy go, wykonamy jakiś manewr, który wiesz, dalej będzie tak samo. Nie musisz się bać. Dostajesz swoją emeryturę i jutro też ją dostaniesz. My ci zagwarantujemy, ale już będzie większa. My stworzymy lepszy system. Policjant będzie się do ciebie uśmiechał i będzie miły.
Ale prawda jest taka, że jest to bullshit, bo żaden policjant przecież nie będzie się do ciebie uśmiechał, bo to będzie ten sam policjant, który ma dokładnie te same historie związane z tym, że jest policjantem, które miał wcześniej. Przecież dlatego jest policjant, żeby cię przestraszyć, a nie po to, żeby pilnować porządku. Policja to jest w ogóle taki nowy wynalazek, właściwie wynalazek ostatniego stulecia. I w ogóle ja sobie myślę, że to ostatnie stulecie było takim eksperymentem socjologicznym i to na taką potężną skalę. Kilku ludzi zwariowało i okazało się, że da się niektórych z nas podpuścić na to, żebyśmy dołączyli do tego eksperymentu socjotechnicznego. Ze smutkiem muszę przyznać, że wiele krajów jest zainfekowanych tymi eksperymentami socjotechnicznymi, socjotechnikami i propagandą. Sam mieszkam w takim kraju, który jest ekstremalnie policyjny. Się śmialiśmy wczoraj, bo na mojej dzielnicy jest taki najważniejszy news w gazecie, który brzmi tak, że jest morderca kota i wszystkie lokalne gazety szukają od paru miesięcy kogoś, kto w skrytości morduje koty. Gdzieś tutaj łapie koty, morduje i kotek jest martwy. A wszystko dzieje się w Londynie, w mieście, w którym walą chyba 11 milionów funtów w ciągu ostatniego roku na pilnowanie Juliana Assange, którego jedynym przestępstwem jest to, że opublikował dokumenty, które pokazują, że armia brytyjska, amerykańska do spółki razem z kolesiami z Polski, którzy produkują te bomby klasterowe, odpowiada za ludobójstwo w Iraku i Afganistanie.
I to tak konkretnie ludobójstwo, że tam kolesie po prostu strzelają do ludzi jak do kaczek i na tym polega ich praca, że to jest taka III Rzesza. My sobie wyhodowaliśmy takich nazistów. Dawniej było SS, a teraz mamy polską armię, amerykańską armię. Zamiast SS mamy brytyjską armię, zamiast Obersturmfuhrere Komando mamy oddziały specjalne, które jadą na specjalne misje pokojowe. Sieg Heil i do góry, prawda? I walczymy o demokrację. Ja się zastanawiam, dlaczego polskie wojsko jeszcze nie zaczęło mówić w języku niemieckim. Może polska armia też powinna i polscy generałowie się pozdrawiać staropolskim okrzykiem „Sieg Heil”. I ten staropolski okrzyk „Sieg Heil” by doskonale pasował. W Brytanii też ten okrzyk „Sieg Heil” doskonale pasuje.
To nawet Rodzina królewska na imprezie parę lat temu poprzebierała się za nazistów. Inna sprawa, że oni mieli w rodzinie nazistów. Inna sprawa, że rodzina królewska brytyjska zapłaciła gigantyczną fortunę, żeby zainwestować w ten biznes i była współinwestorem III Rzeszy. Za te pieniądze zbudowano część obozów koncentracyjnych, bo przecież nie za darmo zbudowano te wszystkie rzeczy. Inna sprawa, że Brytyjczycy wymyślili obozy koncentracyjne w Afryce i właśnie brytyjscy oficerowie uczyli niemieckich oficerów, jak organizować takie miejsca. Teraz żyjemy w świecie, który wygląda, jak wygląda, wszyscy doskonale wiemy. Na mojej dzielnicy największym problemem jest koleś, który morduje kotki. Nie ma problemu z Julianem Assange, nie ma problemu z ludźmi, których nie stać na to, żeby tu mieszkać. Nie ma problemu z niczym. Nie ma problemu z nędzą, nie ma problemu z chorymi ludźmi.
Nie ma problemu absolutnie z niczym. Świat jest doskonały. Sky is the limit, jak mówi pewne powiedzonko, czyli limitem jest tylko niebo, człowieku. Jeżeli tylko chcesz zarobić miliony, you can do it! Bądź szczęśliwy, biegnij po to. Mamy tu dla ciebie wszystko. Musisz tylko dołączyć do systemu. Tylko pytanie, do jakiego systemu dołączyć? Co to w ogóle jest za system? Ten system polega na tym, że za każdą tą armią pozostaje spalona ziemia.
I problem polega na tym, że właściwie ta ziemia to jest ziemia, na której my mieszkamy, tacy normalni ludzie. Problem polega na tym, że na tej ziemi mieszka też ta armia, bo ta armia też gdzieś mieszka. Jest taki klasyczny przykład z Brazylii, o którym niewielu ludzi wie. Brazylia pewnego czasu, dawno temu… Ja sobie nawet włączę mapę. Były to lata 50. w Brazylii, czy 40., jakoś tak. Tu trwała II wojna światowa w Europie. Tam były inne zamieszania. Brazylia była kompletnie kontrolowana przez Stany Zjednoczone.
Dlatego w Brazylii nie ma za bardzo linii kolejowych. Jeżeli sobie spojrzysz na mapę albo na przykład pojedziesz do Brazylii, polecisz do Brazylii, albo przepłyniesz wpław przez Atlantyk, to odkryjesz, że w tym kraju nie ma kolei. Jest kolej, ale to właściwie jest kolej tylko do przewożenia towarów w kontenerowcach i to bardzo ograniczona do kilku miejsc, ponieważ duże koncerny amerykańskie, które były właścicielami tego kraju, właściwie dalej są, zadbały o to, a szczególnie Standard Oil, czyli firma produkująca ropę naftową, Rockefeller Foundation. Chyba już wiesz, o co mi chodzi. Nie, to nie jest spisek. Specjalnie uwaliły linie kolejowe po to, żeby wszystko było zależne od ropy. Jeżeli chcesz się przejechać przez Brazylię, a Brazylia jest takiej wielkości jak kraj… Właściwie można w Brazylii schować całą Europę z kawałkiem, tak spokojnie razem z Ukrainą, Białorusią, Litwą, Estonią, począwszy od Portugalii, Anglią, Irlandią, prosto do Moskwy. To wszystko by się zmieściło na przestrzeni, którą zajmuje Brazylia. Potężny kraj, potężne miejsce.
Trzeba jakoś przejechać czasami to miejsce i się okazało, że jest tam troszeczkę ludzi, że można na nich nieźle zarobić, pod warunkiem, że nie będą jechali pociągiem. Pod warunkiem, że kupią ropę. Bo przecież ktoś, kto sprzedaje ropę, zarabia na tej ropie, a ludzie muszą się poruszać. Czasami nawet do lekarza pojechać albo do znajomych, rodziny, albo w ogóle gdzieś pojechać, bo nie można cały czas siedzieć na tyłku w jednym miejscu. Można, ale nie każdy siedzi. I co się okazuje? Zlikwidowano wszelkie koleje i zostały tylko drogi. I oczywiście oficjalne źródło zaopatrzenia w ropę, czyli Standard Oil, Texaco i tego typu koncerny. I teraz co się stało? To nie wystarczyło, żeby spacyfikować kraj.
Okazało się, że trzeba dokonać jeszcze ekspansji na poboczne kraje, w których się za dobrze wiodło. I była taka obawa, że będzie tak jak kiedyś w Ameryce, gdzie przywieziono tych osadników z Europy, którzy mieli budować ponownie białą cywilizację, modlić się do obrazów z królową, chodzić do lokalnego kościoła. Ale wszyscy ci, którzy przyjechali z Europy, uciekali do Indian i nie było sposobu, żeby ich zatrzymać, bo nikt nie chciał żyć z psychopatami w jednym miejscu, tylko każdy chciał żyć w normalny sposób. Więc stwierdzono, że wyduką wszystkich Indian i wybito tam jakieś 30 chyba milionów Indian. Taki ekstremalny exodus. Takie masowe obozy koncentracyjne można porównać dosłownie do II wojny światowej. Tak, Amerykanie wybili około 30 milionów ludzi, którzy tam mieszkali wcześniej, czy jakoś tak. Nawet więcej. Ponoć ciężko nawet oszacować w liczbach, bo specjalnie robiono to tak, żeby nikt się nigdy tego nie doliczył, żeby nie było wiadomo, ilu ludzi zginęło. Po prostu zniknęli, wyparowali.
Nie pozostało po nich nic. Na tym miejscu wybudowano kościół, a do kościoła w niedzielę wszyscy poszli się pomodlić za duszę bliźniego, oczywiście pod znakiem krzyża. Inna sprawa, że ci spod znaku krzyża z reguły najszybciej przeładowują broń automatyczną i ci z reguły najmniej myślą przy strzelaniu. Znaczy najszybciej strzelają bez myślenia. Dlatego są najlepsi do prowadzenia wojen. Dlatego najlepiej wychować takiego młodzieńca w kulcie wiary w ojczyznę i w Boga. Bo wiadomo, że pewnego dnia, kiedy doprowadzi się go do skrajnej sytuacji, kiedy już nie będzie miał nic w lodówce, wystarczy przyjść do niego do domu, zapukać, powiedzieć: „Człowieku, mamy ciężką sytuację. To nie jest twoja wina. My wszyscy mamy ciężko”. Oczywiście ty musisz być ubrany w porządny garnitur.
Zawsze zabawnie wygląda, jak przychodzi koleś w garniturze, który jest wart równowartość całożyciowej wypłaty takiego człowieka. Tyle człowiek musiałby zarobić, żeby kupić sobie taki garnitur. Musiałby pracować przez całe życie i odkładać te pieniądze, nic nie jeść, nie kupować i może byłoby go stać na taki lifestyle ekskluzywny. I przychodzi taki ekskluzywny dżentelmen i mówi: „Wiesz, wszystkim nam jest ciężko”. On tu wyciąga z kieszeni chusteczkę ręką pełną sygnetów z diamentami, ociera pot z czoła i mówi, jak mu jest ciężko. Tak jak brytyjska królowa, która siedzi w ubraniu za parę milionów funtów i mówi, że są trudne czasy w Anglii i wszyscy tutaj leją ze śmiechu i nikt nie jest w stanie potraktować tego serio w tym kraju. To już naprawdę jest taki obrazek dla debila, że wychodzi babcia, która ma na sobie ubranie warte, tak jak powiedziałem, parę milionów funtów i pieprzy o tym, że są ciężkie czasy i wszyscy w królestwie musimy ponieść pewne Pewne cięcia, że wszyscy musimy sobie odjąć troszeczkę od ust. Ja tak sobie wyobrażam, jak to rodzina królewska sobie odbiera od ust, bo widziałem swego czasu takie zdjęcia tych dżentelmenów, młodych, przyszłych adeptów tej rodziny królewskiej, synów, wnuczków królowej. Zdjęcie jednego z nich w burdelu w Los Angeles, bo okazało się, że chłopaki po tym, jak postrzelają sobie do kogoś, kto ma inny kolor skóry, mówi w innym języku w Afganistanie, to pojechali się odprężyć do jakiegoś burdelu w Hollywood, gdzie zrobiono imprezkę z lokalnymi gwiazdami filmów porno i się okazało, że akurat rodzina królewska została tam złapana w obiektywie. Ups!
Daisy! I się okazało, że to tacy bardzo inteligentni dżentelmeni z cyklu fura, skóra, komóra i jakaś dupa, żeby się nie nudziło. Generalnie to jest taka mentalność kręgów władzy, także daleko tam, że tak powiem, rozum nie sięga. A może raczej blisko sięga ten rozum. Ale wracając do Brazylii, to był taki kraj, który przetrzebiły amerykańskie koncerny od samego początku istnienia Ameryki Południowej i to tak konkretnie. No i zrobiono taki numer, że obiecano tym ludziom, że będzie pokój, będzie dostatek, będzie wszystko zaraz po II wojnie światowej. Muszą tylko zrobić jedną rzecz. Muszą tylko zaatakować mały kraj o nazwie Paragwaj. A to był piękny kraj, który był kompletnie niezależny od Stanów Zjednoczonych, kompletnie wolny. Ludziom się żyło dostatnio.
Potężne farmy, Indianie, spokojne miejsce do życia. Naprawdę fajne miejsce. No ale okazało się, że nie ma tam brytyjskich i amerykańskich koncernów. No więc zrobiono wojnę i zaproszono mieszkańców Brazylii do tego, żeby zrobili najazd na Paragwaj i utworzono armię. I armia najechała Paragwaj, ale najechała tak brutalnie Paragwaj i Urugwaj też. Tam były takie wojny, że praktycznie wycięto w pień wszystkich, bo była tak brutalna wojna, że taki ekstremalny... Nie wiem, jak to nazwać, bo normalny alfabet się kończy. To była po prostu rzeź i tyle. Gwałcono kobiety nałogowo, mordowano dzieci. Po prostu dokładnie tak samo jak naziści, a później polska armia w Afganistanie, która z radością spuszczała bomby klasterowe na jakieś wioski.
Pomyłka. Źle nam podano cel. No dobrze, że na jego dzieci nie spuszczono tej klasterowej bomby. Ciekawy jestem, jak jeden pajac z drugim w tym mundurze z orzełkiem w tym momencie się odzywał. Jakby zobaczył swoje dziecko w takim stanie właśnie po przywitaniu się na, że tak powiem, misia z taką bombą klasterową. Czy taki oficer polskiej armii w tym momencie byłby taki radosny, że tak powiem. No i efekt był taki, że wojna się skończyła. Kraj został zrujnowany, spustoszony, został opanowany przez amerykańskie koncerny. No ale została armia i nie wiadomo było, co zrobić z armią. Więc tutaj jak zwykle wykiwano tych ludzi i oddano im kilka dzielnic w Brazylii, w dużych miastach.
No i jak oddano im kilka dzielnic, to przestano się o nich martwić, bo obiecano oczywiście tym wszystkim ludziom, że będą mieli żołd, że dostaną emeryturę do końca życia, że wystarczy tylko pójdą, zamordują kogoś, zamordują swojego sąsiada i tylko dlatego, że zamordują swojego sąsiada, dostaną wikt i opierunek do końca życia. Efekt był taki, że kiedy zamordowali swojego sąsiada, to ci kolesie, którzy wpadli na ten pomysł, powiedzieli im: „Wiecie co? Właściwie to tak naprawdę nie mamy wikt i opierunek dla was” i zostawili ich dokładnie w tych dzielnicach, tak jak oni przyszli. No i te dzielnice to są właśnie fawelas. To są dzielnice byłych wojskowych, którzy zostali wydymani przez brazylijski rząd, który nagle odmówił wypłaty żołdu. No i oni się ścimi nie mieli gdzie podziać i zamieszkali w tych dzielnicach. Rząd Brazylii znalazł dla nich opcję pod tytułem pranie pieniędzy i partycypowanie w mafii i robienie brudnych dealów. No i fawele stały się takimi dzielnicami, do których normalny człowiek nie wchodzi, bo kiedy tam wejdziesz, to możesz od razu dostać kulkę. I to wcale nie jest dowcip. Do faweli nawet nie wchodzą Brazylijczycy, żeby tam wejść, trzeba wcześniej się ustawić z odpowiednimi ludźmi.
Jak jesteś biały, to wchodzisz w obstawie czasami czterech kolesi. I to nie są kolesie na zasadzie, że to jest duży koleś, który wchodzi, idzie za tobą, tylko to jest czterech kolesi z długą bronią automatyczną, którzy idą dookoła ciebie, pokazując wszystkim dookoła, że jesteś swoim kolesiem i że nie można do ciebie strzelać. I tak się wchodzi do niektórych części faweli. Nad fawelami nie latają policyjne helikoptery, ponieważ mafia, która mieszka w fawelach, wyposażona jest w takie pociski sterowane na podczerwień, które bez problemu radzą sobie z policyjnymi helikopterami. Teraz jak zaczęła się, że tak powiem, wojna domowa w Brazylii, bo tam trwa taka cicha wojna domowa, nikt o tym oficjalnie nie mówi. Nam się sprzedaje, że świat właśnie odnosi komercyjny sukces i że wszyscy jesteśmy na drodze do lepszego jutra. I za chwilę będzie olimpiada w Brazylii i zaraz nasza drużyna wygra. I nieważne, ile mamy w lodówce, czy jesteśmy szczęśliwi, czy jesteśmy niewolnikami systemu, mamy się cieszyć. Pomagamy światu być lepszym. Łożymy teraz na jakieś dzieci i to wszystko jest w ogóle, żeby biedne dzieci w Brazylii miały pieniądze, że to rozwój, sport fizyczny i tak dalej, że ta olimpiada to dzięki temu są pieniądze i tak dalej.
No ale efekt wygląda tak, że trzeba gdzieś wsadzić tych gości. I się okazało, że najfajniejsze miejsca dookoła stadionów to są te fawelas. Więc aktualnie trwa wojna domowa pomiędzy mieszkańcami fawelas a policją w Brazylii i wygląda to tak, że do fawelas wjeżdżają dosłownie czołgi. No, nie fizycznie czołgi, bo czołgów jeszcze tam nie chcą wpuszczać. W sensie słabo by to wyglądało na zdjęciach agencji prasowych. Także wjeżdżają takie wozy opancerzone, a one są wyposażone w takie karabiny maszynowe, nie wiem, potężne karabiny maszynowe na wieżyczkach i tam nie ma to tamto. Jak coś się rusza, to kolesie odpalają i tak jadą z serią po chatach. I chodzi o to, żeby wypchąć tych ludzi z tych fawelas i jak najszybciej, bo się okazało, że te wzgórza, na których znajdują się fawelas, doskonale się nadają dla nowych deweloperów, którzy szybko tam postawią jakieś kanciaste, aluminiowe nie wiadomo co, które będzie lokatą kapitału dla wszystkich inwestujących w nieruchomości, wszystkich funduszy powierniczych, wszystkich graczy Forexów, vortexów i innych giełd papierów niewartościowych, żeby mogli gdzieś Złożyć tą swoją iluzję wiary w to, że coś zainwestowali, że to ma jakiś sens. Generalnie potrzeba taką podkładkę zrobić, żeby mieli na zdjęciu, że tam z tyłu luksusowe hotele. Co prawda nikt i tak nie będzie w nich mieszkał, ale to jest dobra inwestycja, bo to jest miejsce naprzeciwko plaży Copacabana albo to jest jakieś miejsce w São Paulo, które jest też blisko plaży i że w ogóle jest wypas i rewelacja i że to jest świetna inwestycja, bo taki apartament z widokiem na Atlantyk i jeszcze ten brazylijski klimat.
To jest troszkę jak z Aborygenami w Australii, którzy nigdy nie mieszkali na pustkowiach, co nam się bardzo często nałogowo opowiada. Aborygeni mieszkali w takim miejscu, które się nazywa Queensland między innymi. Jest parę takich fajnych miejsc w Australii, które są naprawdę śliczne, zjawiskowe. Jest tam tak piękna pogoda, tak piękna przyroda, że to się w głowie nie mieści. Piękne plaże, wszystkiego jest w bród. Roślin, zwierząt. Jest zdrowo, fantastycznie. Tylko że problem polega na tym, że mieszkali tam Aborygeni. Jak przyjechali biali, to od razu stwierdzili, że to jest piękne miejsce, żeby postawić sobie tam domy. A to jest święte miejsce Aborygenów.
To jest miejsce, gdzie właściwie Aborygeni twierdzą, że cała kultura się zaczęła i jeżeli można było coś tam robić sensownego, to ja myślę, że wykopaliska archeologiczne i to wszystko. I oddać tą ziemię tym ludziom, do których ona w rzeczywistości należy i oni o nią po prostu dbali i tak to wyglądało. Natomiast przyszedł biały deweloper i się okazało, że Aborygen ma w Australii status gorszy niż pies dingo, bo jeszcze chyba do 1968 roku, czy wręcz prawie do 1972 roku prawnie w Australii Aborygen nie był człowiekiem. Za kopnięcie psa na ulicy w Australii można było pójść do więzienia, a za strzelenie Aborygena nie szło się, bo Aborygen miał gorszą kategorię niż zwierzę wobec prawa. I to jest ten piękny świat, w którym nas wychowano. Oczywiście niby czasy się zmieniły, bo są prawa człowieka i teraz Aborygen jest człowiekiem, ale jak pojedziesz do Australii albo się przyjrzysz tematowi, to zobaczysz, czy Aborygeni dalej są traktowani jako właściciele tej ziemi, czy też są traktowani jako nie wiadomo co, istoty chyba podludzie czy coś w tym stylu. I to jest ta nasza cudowna cywilizacja. I teraz jest ten numer, że opowiada nam się, że jejku, co to będzie, jak się wydarzy jakaś wielka katastrofa i coś strasznego się stanie. No właśnie, co wtedy, kiedy stanie się coś strasznego? Mamy się ponoć bać.
A ty słuchasz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafalia, a ja na imię Tomek. I mówię ci, co o tym wszystkim myślę, człowieku. Co myślę o tym, że świat się zmienia? Bo żyjemy w czasach, w których powoli wszystkie sprawy się wywracają i coraz częściej widzimy, że dostajemy taką nieustanną propozycję pod tytułem, że musimy zabić własnego brata, zamordować go w najbardziej brutalny sposób, jaki jest tylko możliwy, tylko po to, żeby zadowolić kogoś. A właśnie kogo? Kto tu jest zadowolony? Bo przecież ani ty, ani ja nie jesteśmy właścicielami swojego życia w wymiarze materialnym. Przecież gdziekolwiek chcesz przejechać przez granicę, człowieku, to jak ty to zrobisz? Przecież nie zrobisz tego normalnie, tylko musisz wyciągnąć paszport z kieszeni. Gdzie tu jest wolność?
Jaka to jest wolność, skoro jesteś traktowany na przejściu granicznym gorzej niż człowiek przyjmowany, w cudzysłowie przyjmowany do obozu koncentracyjnego? To tam nie przeszukiwali Żyda w ten sposób, jak się przeszukuje dzisiaj na wszystkich lotniskach świata. Na tych międzynarodowych to już jest jazda na maksa. Miałem taką historię pewnego razu, chyba nawet wracając od księcia. Leciałem do księcia, do Irlandii i pani mnie trzepała. Miałem przy sobie kilka rzeczy. Jak zwykle okazało się, że lot jest tuż za chwilę. Kolejka do tak zwanej security, czyli do odprawy jest potężna. Nie wiadomo po prostu, ile to będzie trwało, bo muszą sprawdzić każdego. I takie już ostatnie minuty tam podbiegam, laska mi ładuje to wszystko, ja ładuję, na taśmę wrzucam laptopa, coś takiego, bo oczywiście muszę wyjąć, bo mam bombę.
Przecież mają sprzęt do prześwietlania. Każdy idiota widzi na tym sprzęcie do prześwietlania, że tam nie ma żadnej bomby, że to jest tylko taki czynnik psychologiczny. Specjalnie się to robi. To nie chodzi o to, że to jest niebezpieczne albo coś tam, tylko to jest taki numer, żeby cię stresować, żebyś musiał ulec władzy, że ty musisz się rozebrać, po to musisz się obnażyć. To jest czynnik psychologiczny i to nie jest zaprojektowane po to, żeby łapać terrorystów, tylko po to, żeby cię zgnoić na lotnisku, żebyś czuł się małym gównem, które jest gówno warte w tym całym biznesie. Tylko o to w tym wszystkim chodzi, żebyś ze strachu zapieprzał jak pajac do tego sklepiku z pamiątkami i szybciutko kupił sobie flagę narodową kraju, z którego wyjeżdżasz. Otóż to. Nic więcej. Nic więcej. Jeżeli się łudzisz, że to jest dla twojego bezpieczeństwa, cóż, mam nadzieję, że w tym momencie się nie rozpłakałeś, człowieku i nie wyskoczyłeś przez okno, bo wszystkie gadki na temat twojego bezpieczeństwa to gówno prawda.
Jest to taki bullshit, że się w głowie nie mieści, bo na tych skanerach widać dosłownie wszystko, co przejeżdża w walizkach. I laska mi mówi, a ja jestem takim troszkę hardym kolesiem i nie lubię ściągać butów na lotniskach. Nie stoję w kolejce trzymając buty w ręku. Pan w mundurze musi mnie poprosić o to, żebym zdjął buty. Ja nie ściągam butów na lotnisku i nie robię pewnych rzeczy, ponieważ jestem istotą ludzką. Jestem dumnym człowiekiem. Tak już mam. I pani mówi, że muszę wyciągnąć laptopa i że zrobić coś tam, bo coś tam. Tak się patrzę na nią, mówię: why? Ona mówi: bo takie są przepisy.
A ja zadaję jej pytanie: a gdyby były takie przepisy, że masz mnie zastrzelić, to byś mnie zastrzeliła? Ona tak się patrzy na mnie i mówi: „A...” I tak nie wie, co powiedzieć. Taka po prostu nabrała wody w ustach, a ja tak się patrzę na nią i mówię, po angielsku oczywiście cała rozmowa, mówię: to taka Trzecia Rzesza, to takie Nazi, to ja jestem terrorystą. Wszyscy tutaj jesteśmy pieprzonymi terrorystami. Tak dosłownie powiedziałem. We are all fucking terrorists here. Ona tak się na mnie patrzy i po prostu: „Nie mów tak do mnie, nie mów tak do mnie!” On mówi: „A jak mam do ciebie mówić? A jak mnie traktujesz? A kim ja jestem?”. I ona nagle się zagotowała sama w sobie i specjalnie laska chciała mi przetrzymać bagaż, ale widziałem, że za mną stoi około 400 ludzi w kolejce, tak że widziałem, że szef ją wypieprzy z roboty, jak będzie robiła jakieś krzywe numery i będzie próbowała cokolwiek robić, bo tam jest 400 ludzi za mną w tej jednej kolejce, którzy się śpieszą na x samolotów.
Tak że laskę zaraz chyba wszyscy zjedzą. I ona: „Już dzisiaj wszyscy od rana. Nie jesteś pierwszą osobą, która mi to powiedziała”. Ja jej powiedziałem: „To zmień pracę”. I zrobiło się bardzo ciężko, bo widziałem, że panna już za chwilę chyba zacznie wołać po policję, żeby zrobili mi przeszukanie i tak dalej. I zaczęła coś do mnie krzyczeć, jak ja się odzywam, że jestem bezczelny, a ja po prostu weszłem jej w zdanie i nawet nie dając jej żadnej szansy, jestem wyszczekanym gówniarzem. Mówię: „Jak ty mnie traktujesz? Kim ja dla ciebie jestem? Jestem człowiekiem tak samo jak ty. Masz rodzinę?
Masz brata? Widziałaś kiedyś ludzi? Kim ty jesteś? Jesteś nazistą? Kim?”. Dosłownie tak pojechałem, ale pojechałem konkretnie. Laska się zagotowała wręcz jak czajnik i to tak konkretnie się zagotowała. Specjalnie przytrzymała mi torbę. O mało się nie spóźniłem na samolot i tak dalej. Sytuacja była taka, że nie wiem, co powiedzieć w tym momencie.
Zrobiło się niebezpiecznie dla mojego lotu. Oczywiście szczęśliwie doleciałem do księcia Edwarda, tak że nie było problemu. Zdążyłem na ten samolot. Ale dokładnie taka sytuacja. Ta laska to była jakaś gówniara, która miała może 21 lat i ta gówniara nie miała ani grama refleksji, że nie różni się niczym od obsługi obozu koncentracyjnego, tylko że nie strzela do ludzi. Tylko tyle. To jest taki łagodny obóz koncentracyjny, że po prostu jest rozbite troszeczkę na role, że ona tylko tutaj sprawdza. Inni z kolei pobierają ode mnie pieniądze, inni z kolei wymyślają prawo, według którego mam się zachowywać na lotnisku. To jest tak rozłożone, ona nie bierze na siebie odpowiedzialności. I ona tak krzyknęła do mnie, nie patrząc mi w oczy, udając, że ucieka, że to nie jest jej wina, że takie są przepisy.
Coś ja jej odpowiedziałem. Nie będę nawet przypominał, co jej odpowiedziałem, ale powiedziałem jej dosyć konkretnie, tak że chyba poszło w pięty troszeczkę pannie. I dostałem swoje graty z powrotem, ale było strasznie niemiło. Inna sprawa, że stworzyłem taką niemiłą sytuację, ale z drugiej strony poczułem się po prostu słabo w takiej sytuacji, że panna traktuje mnie jak nie wiem kogo. I to jest chyba taki normalny, zdrowy odruch, żeby człowiek miał swoją godność, że przecież nie można się dać, że tak powiem, zeszmacić i skundlić, żeby człowiek dokładnie zachowywał się jak niewolnik przez całe życie. Troszeczkę trzeba mieć w sobie braku pokory. Ja wiem, że oczywiście normalnie w propagandzie jest tak, że wszyscy mówią, że masz mieć pokorę, ale wszystko się sprowadza, moja siostro i mój bracie, do tego, że musisz mnie zabić albo musisz kogoś zabić po to, żeby dołączyć do tego systemu. Że ten system na tym polega, że nam się opowiada, że jak tylko zamordujemy swojego brata, wyrwiemy mu flaki z wnętrznościami, wszystko mu wyrwiemy, odbierzemy mu wszystko, zabijemy całą rodzinę, to wtedy dostaniemy nagrodę od tego systemu. I opowiada nam się, że może teraz nie jest najlepiej, ale jak tylko zmieni się system, to za chwilę się zmieni, będzie nowe prawo i nie będziemy już musieli zabijać wobec prawa. Wtedy będziemy mogli się pogodzić.
Ale przecież wiemy doskonale, że tak nie jest. I tu jest taka moja refleksja na ten temat, taka dosyć konkretna, pod tytułem: szukać rozwiązań. Szukać rozwiązań i jeszcze raz szukać rozwiązań. Ja jestem takim szczęśliwcem, że sobie znajduję rozwiązania i lubię ich szukać i lubię, że tak powiem, wsiąkać w te rozwiązania, bo jakoś nie mam natury niewolnika. Jakoś zupełnie nie nadaję się do takiego pajacowania, żeby na lotnisku ściągać buty i stać jak taka sierota niedorobiona w tej kolejce z tymi butami w ręku, z taką skuloną miną, skulonym ogonkiem i czekać, aż pan łaskawie mnie przepuści. Ten gówniarz, który tam stoi w mundurze, któremu się wydaje, że jego mundur jest warty więcej niż moje gówno, musi pokazać mi, że tak powiem, jakiś powód, żebym ściągnął te buty, a dokładnie to musi grzecznie powiedzieć. Miałem kiedyś taką sytuację, a to na polskim lotnisku, gdzie pan coś powiedział do mnie. Tak spojrzałem na niego, powiedziałem: „Proszę?”. I pan w tym momencie troszkę nie wiedział, co ma zrobić, ale szczęśliwie była też duża kolejka i też było tak dosyć konkretnie. Nie tyle, że musiałem jakiś posłuch wśród celników, bo nie o to chodzi i nie sieję takiego posłuchu, ale chyba zrobiłem to w taki sposób, że tak spojrzał na siebie i chyba się zastanowił, kim jest.
I chyba zrozumiał, o co mi chodzi. I nagle stwierdził: „To ja mogę poprosić, żeby pan ściągnął buty?”. Ja mówię: „A jak pan prosi, to ja mogę”. I tak to wyglądało. I wtedy zrobiło się miło i atmosfera się troszeczkę poluzowała. I to jest taka chyba moja podstawowa zasada, żeby nie brać do głowy tego syndromu niewolnictwa, bo przecież nikt z nas niewolnikiem. No chyba że ty chcesz być niewolnikiem i cię to jara. To jest dokładnie ta sama historia z hodowlą cannabis. Jeżeli chcesz być niewolnikiem, to nie hoduj nigdy cannabis. Nie używaj nigdy cannabis, kiedy ludzie dookoła ciebie, twoi bracia i siostry umierają na raka.
W ogóle nie podejmuj tego tematu. Po prostu organizuj konferencje naukowe i pierdź w stołek przez całe życie. To naprawdę komuś pomoże. Naprawdę uratujesz milion ludzi, pierdząc w stołek i opowiadając o tym, że trzeba zmienić prawo. Moim zdaniem, a to jest moje indywidualne zdanie, nie wiem, jakie jest twoje, sprawa jest banalnie prosta. Znajdujesz miejsce z dala od psychopatów i robisz swoje. Nic więcej. Idziesz do lasu, gdziekolwiek. Idziesz na łąkę, znajdujesz ciche miejsce, sadzisz osiny, robisz swój olej Ricka Simpsona i rozdajesz tym, którzy potrzebują. A jeżeli masz przy tym jakieś koszta, to skalkuluj je tak, żeby były jak najmniejsze, żeby każdego było na to stać i po prostu dzielisz się tym z ludźmi.
I robisz to niezależnie, z dala od wszelkich konferencji, z dala od wszelkich pajaców, z dala od dupków, którzy mówią ci o tym, że jak dołączysz do nich, to oni mają fajny pomysł. Oni mają pomysł na nową ustawę i ta nowa ustawa zmieni nasze całe życie. Nie zmieni, bo oni robią to po to Ponieważ chcą mieć władzę. Taka jest prawda. Każdy, kto chce zmieniać ustawy, robi to tylko po to, żeby być właścicielem tej ustawy i żeby zadośćuczynić swojej własnej iluzji, że on tworzy twoją rzeczywistość. I chyba ma jakiś taki kompleks, żeby być kimś, kto robi twoje życie. A zasada jest banalnie prosta: to my robimy swoje własne życie i nie ma tu nikogo za nami. Teraz żyjemy w takich czasach, jak wspomniałem, widać, że dalej się nie da. Wszystkie kraje zostały już podbite, wszystkie są już koloniami, wszyscy są już niewolnikami na tym świecie. Już nie ma miejsca, gdzie postawisz spokojnie nogę bez paszportu.
Nie ma miejsca, gdzie się dostaniesz jak zwyczajnie człowiek, normalnie na swoich nogach. Nie masz takiego miejsca. Już wszyscy jesteśmy od tej strony niewolnikami. I jak widać, wielu z nas czasami zaczyna się martwić, że to niewolnictwo się skończy, że zaraz będzie jakaś globalna katastrofa, która przerwie ten radosny cykl złotych wieków niewolnictwa. Że co się stanie, jak się bank rozsypie? Co się stanie, jak się giełda rozsypie? Co się stanie, jak się ekonomia rozsypie? Co się stanie, jak się wojsko i policja rozsypie? Powiem ci, co się stanie, jak się policja i wojsko rozsypie. Jak te gówno się rozsypie, to będziesz mógł posadzić spokojnie dowolną ilość cannabis i wyleczyć dowolną ilość ludzi ze stwardnienia rozsianego, z astmy, z raka, ze wszystkich rodzajów nowotworów, z wielu około tysiąca chorób tylko i wyłącznie za pomocą jednej rośliny.
Powiem ci jeszcze lepiej. Jeżeli to gówno zniknie z naszego horyzontu, to nagle się okaże, że masz dostęp do takiej technologii, że nie musisz nikomu płacić za prąd, nie musisz nikomu płacić za to, że oddychasz i nie musisz płacić rządowi za to, że rodzi ci się dziecko. I nie musisz rejestrować tego dziecka jak produktu w urzędzie podatkowym do oclenia, tak jak to się aktualnie robi praktycznie w znakomitej części świata. I jeszcze na dodatek nie musisz mordować swojego własnego dziecka szczepionkami, ponieważ wtedy nie będzie państwa prawa, które cię zmusza. Nie będzie takiego rządu typu, w przypadku Polski PiS-u, który właśnie cię sprzedał korporacjom farmaceutycznym i ty jeszcze o tym nie wiesz, bo ci kolesie tego nie mówią. Oni ci dali kolorową chorągiewkę i teraz wprowadzą ci programy patriotyczne, żeby wyzwolić w tobie poczucie wspólnoty, że niby tworzą z tobą jakąś wspólnotę. Prezydent Polski Duda ma kilka milionów baksów na swoim własnym koncie za to, że wydymał te 30 milionów ludzi, z czego część z nich skazał jawnie na śmierć. Dzięki korporacjom farmaceutycznym i temu całemu kartelowi, który produkuje trucizny i kilka innych rzeczy. Go to nie obchodzi. On już swoje pieniądze ma.
Jego dzieci nie zostaną szczepione. On nie będzie łykał tych tabletek. On ma zupełnie inną kuchnię, ma inne zasoby, z których korzysta. Mu będzie dobrze. Ale ty masz zdychać. Ale za to przez ten pewien moment, żebyś nie zwariował, człowieku, on ci będzie opowiadał o tym, że ma z tobą jakiś wspólny punkt, że on jest twoim kumplem. Tak samo jak każdy pajac, który siedzi tam w sejmie i każdy pajac, który wymyśla prawo. Każdy z nich będzie ci opowiadał, tak jak brytyjska królowa siedząca w tej koronie wysadzanej diamentami, z których każdy pojedynczy kamyk jest warty w okolicach 30 chyba milionów funtów, jeżeli nie 300 milionów funtów. Będzie siedziała na tym krześle, które jest warte więcej niż wypłata całej dzielnicy w Londynie i mówiła ci: „Przyszły ciężkie czasy dla królestwa. Musimy zaciskać pasa, wspólnie razem damy radę”.
No tak, ty musisz dać radę, a ona dalej zasuwa po swoje homary. Też nie na piechotę. Jej homary wjeżdżają na stół. Tych homarów nigdy już w życiu na oczy nie zobaczysz, bo zostały wytrute. A te, które ocalały, kosztują takie pieniądze, że tylko królową angielską na nie stać. Ewentualnie twojego lokalnego polityka, który zjada ośmiorniczki i jakieś inne rzeczy. To jest taka prosta rzecz, w co my wierzymy, w jaką grę my tu gramy? I to jest takie zasadnicze pytanie, które warto sobie zadawać chociażby po to, żeby zrozumieć, że są alternatywy. I albo chcemy dalej być niewolnikami tego obozu koncentracyjnego przymusowej pracy, albo wybieramy alternatywę i przestajemy być niewolnikami u siebie w głowie, niewolnikami na tworzenie tego systemu, niewolnikami na naprawianie czegoś, co nie nadaje się absolutnie do naprawy. To w ogóle nie jest kwestia nawet dyskusji.
I że nie ma tak naprawdę czego się bać, bo czas, który nadchodzi, jeżeli cokolwiek walnie, a walnie na 100%, bo już się generalnie trzęsie i to mocno się trzęsie, nawet pod ziemią się trzęsie. Są takie, że nic z tego nie zostanie. Nic nie zostanie z banku, nic nie zostanie z twojej inwestycji w nieruchomości, nic nie zostanie z twojej inwestycji w złoto, to już tym bardziej nie zostanie nic. Także nie ma sensu inwestować. I cała ta zabawa polegająca na tym, że nie inwestujemy swojego życia w naszych braci i siostry, tylko inwestujemy w przedmioty, właśnie dobiegła do końca. Ale dalej jest taka grupa ludzi, która próbuje nas namówić do wspólnej zabawy, że nasi bracia i siostry nie są ważni. W ogóle to nie są ludzie, to jest jakieś gówno, jacyś podludzie. Weź pistolet i rozpieprz im głowę. Zapłacimy ci za to dużo pieniędzy. Spuść im bombę klasterową na głowę.
Podpiszesz z nami kontrakt, zrobisz świetne oprogramowanie do bomb klasterowych, zrobisz ładunki do bomb klasterowych. Dzięki temu będziesz miał spokojne życie. Wyślesz dzieci do dobrej szkoły, ale nie przejmuj się ty o tych ludzi, którzy tam umierają od bomb klasterowych. Oni są nieważni. I to jest dokładnie taka zabawa, która nam się nieustannie proponuje. Ja sobie cały czas tutaj śledzę, co się dzieje w Strefie Gazy, bo to jest taki papierek lakmusowy, jak to towarzystwo, które ponoć strasznie dostało po dupie od Hitlera. Ponoć tak się wycierpieli w obozach koncentracyjnych, nagle stworzyli swój własny obóz koncentracyjny. I to ludziom, którzy są kompletnie, nawet jeszcze gorzej, bo tam stworzyli tak permanentny obóz koncentracyjny i wykorzystują wszelkie możliwe techniki do pacyfikowania ludności cywilnej. Zresztą takie komercyjne i to jeszcze zaangażowane w taki sposób, że właściwie jest z tego potężny biznes na świecie, bo przecież te ziemie, które dawniej należały do ludzi, którzy właściwie mieszkają w Palestynie od tysięcy lat, zostały przejęte przez duże amerykańskie korporacje, które oczywiście mają osobne filie w Izraelu i teraz tam się produkuje produkty przeznaczone na masowy rynek. Gwiazdy hollywoodzkich film Filmów wychodzą czasami w reklamach i mówią, że piękna, doskonała woda do picia, woda gazowana.
Woda jest produkowana oczywiście w okolicy Strefy Gazy, w miejscu, gdzie obok rozstrzelano parę tysięcy ludzi tylko po to, żeby postawić tam fabrykę. I oczywiście znakomita część ludzi na świecie, szczęśliwie ta ilość drastycznie maleje, łapie za tą butelkę i ma wrażenie, że uczestniczy w luksusowym życiu, że na te parę sekund staje się tą hollywoodzką gwiazdą, popijając tą doskonałą wodę mineralną, która czyni ich życie lepszym. Jeszcze się pogłaszczą po futerku. Stworzył sobie taki dodatkowy biznes, który nazwał zyskiwanie świadomości. Zauważyłeś jedną rzecz? Że ludzie, którzy mówią o świadomości globalnej, o pokojowym nastawieniu, o tych wszystkich cudownych rzeczach, cudownościach. Ci ludzie zawsze, kiedy cokolwiek się dzieje, kiedy nagle musisz skonfrontować się z systemem i mieć stanowcze zachowanie, bo albo system cię zje, albo z niego wyskoczysz, to wszyscy ci ludzie w tym momencie dopingują cię zawsze do jednego, żebyś szedł na kompromis z systemem. Oni zawsze mają dla ciebie jedną opcję. Idź na kompromis. To tylko kompromisy działają.
Nic nie jest czarno-białe. Życie jest szare. Wszystko jest szare. Idźmy na kompromis, bo nie da się wszystkiego zmienić. To nie jest możliwe. Tego się nie da. To musimy powolutku. To się nie da inaczej. I opowiadają ci taką wersję dziwną historii, która nagle cię pacyfikuje. Schodzisz w dół.
Zaproszą cię na odczyty, zaproszą cię na prelekcje, zaproszą cię na warsztaty. Ale żaden z nich ani słowem się nie zająknie, że gówno, którego się dokłada, jest dokładnie tym samym gównem, które morduje ludzi na świecie. I to jest ciekawa historia. Także człowieku, ja sobie myślę, że ta rewolucja, która właśnie jest w drodze, która właśnie akurat trwa i to trwa potężna rewolucja technologiczna i nie tylko, zaora tym wszystkim. Już mocno tym wszystkim ora. I to jest taki ostatni moment, na który próbuje się nas naciągnąć, żebyśmy uwierzyli w te chorągiewki, żebyśmy uwierzyli w to, że zrobimy coś pięknego i dostaniemy order od prezydenta i jeszcze musimy komuś wejść w dupę, to jeszcze napiszemy książkę, która się dobrze sprzeda. Zrobimy warsztaty, na których ludziom opowiemy, że wystarczy, jak odkryją samego siebie, odkryją swoją duchową istotę i świat od tego stanie się lepszy. No jak hipokryta, który jest zakłamany od początku do końca, który sam finansuje ten system, który marzy o tym, żeby sobie kupić lepszą furę, skórę i komórę, może chcieć cokolwiek zmienić? Przecież wszyscy doskonale wiemy, że to jest tylko po to, żeby sobie utrwalić to poczucie tego cudownego komfortu, tą comfort zone, strefę komfortu, że nie robisz nic, ale żeby wydawało nam się, że zapierdalamy, za przeproszeniem, że zasuwamy w kierunku budowania pokoju światowego. Że dzięki temu wszystko będzie lepsze, wszystko będzie cudowne, wszystko będzie doskonałe i że naprawdę nie musimy nic robić, bo są mądrzy ludzie, którzy zrobią za nas całe życie.
Taki fenomen troszkę sytuacyjny. Naprawdę robi się z nas małe dzieci, nawet gorzej niż małe dzieci. Nie wiem, jak nawet nazwać, bo ciężko znaleźć jakąś konkretną nazwę, bo to już kończy się człowieczeństwo. Zaczyna się już traktowanie wszystkich jako nawet nie produkty, bo produkt się w dzisiejszych czasach często traktuje lepiej. Jeżeli pójdziesz do salonu samochodowego i przypadkowo oprzesz się gdzieś o jakiś drogi samochód, to podejdzie sprzedawca i delikatnym głosem powie ci, żebyś go nie porysował, ponieważ jest to produkt, który ma swoją cenę i twoje życie jest mniej warte niż lakier na tym samochodzie. No i kilka innych rzeczy dookoła. Zresztą takie scenki na ulicy, jak ktoś komuś zajecie drogę, nagle się okazuje, że mój lakier, moja fura i mój czas jest ważniejszy od życia drugiego człowieka. Muszę się śpieszyć, muszę dociskać na zakrętach. Muszę przejeżdżać wtedy, kiedy ludzie chcą przejść ulicę, bo ja się śpieszę, bo ja muszę mieć, bo ja jestem wybrany. I to jest ta bajka, którą nam się wciska nieustannie.
To jest taki kit, że robi się z nas niewolników od początku do końca, ale wciska nam się bajkę, w którą mamy uwierzyć, że jesteśmy wybrani, że jesteśmy jedyni, że producent dba o nasze dobro, że coś takiego jak naród, ojczyzna i hymny istnieje po to, żebyśmy mogli stworzyć społeczność, która jest konstruktywna. Jak na razie wszelkie narody na świecie kończą się katastrofą. Wszelkie takie pomysły, żeby stworzyć w ogóle naród, flagę i się identyfikować z takim gównem, doprowadzają do tego, że jeden sąsiad łapie za siekierę, przebiega na drugą stronę rzeki i morduje drugiego sąsiada, bo wydaje mu się, że jego kolory na kawałku szmatki są ważniejsze niż te kolory z drugiej strony. Dosyć brutalna rzeczywistość, ale brutalna tylko i wyłącznie kiedy w niej uczestniczymy. Bo jeżeli ktoś tam się, że tak powiem, dorobi, te kręgi władzy, to one już tak nie uczestniczą. Dla nich to jest taka normalna rzeczywistość. Oni właściwie podejmują decyzje. To jest tylko taki management. Oni sobie nie brudzą rąk tą brudną robotą. Oni tylko starają się zrobić tak, żeby było dobrze, żebyśmy wszyscy mieli miłe, radosne życie.
Podnoszą nam podatki, w ogóle robiąc coś takiego jak podatki i całą tą historię dookoła i zamieniając życie w to, co zamieniają. Także lotniska wyglądają jak obozy koncentracyjne. To było zabawne. Pewne opowieści w mojej rodzinie z czasów II wojny światowej, jak to musieli się legitymować przechodząc z jednego miejsca do drugiego. No i dokładnie dzisiaj jest tak samo, ale my nie patrzymy na to, co się dzieje w tej sytuacji, kiedy nas ktoś legitymizuje czy sprawdza nasze dokumenty i czy jesteśmy tym, kim jesteśmy. My mamy tam w rogu pod sufitem podwieszony ekran telewizora, na którym wyświetla się mecz sportowy, na którym wyświetla się film hollywoodzki. My nie mamy myśleć, my nie mamy się nad tym zastanawiać. Zapomnij człowieku. Patrz się na film hollywoodzki, oglądaj ładne obrazki. Wymyśl sobie takie życie jak bohater z hollywoodzkiego filmu, że będziesz szczęśliwy, zamożny, osiągniesz sukces, staniesz się właścicielem korporacji.
Wielkie marzenie dla wszystkich młodzieńców. Człowieku, musisz stać się właścicielem korporacji. To jest właśnie marzenie twojego życia. W ogóle musisz odnieść sukces. Sukces to jest to. Bez sukcesu to nie ma życia. Życie jest po to, żeby odnieść sukces. No właśnie. A tu idzie fajna katastrofa i myślę, ta katastrofa przeczyści wszystko konkretnie, bo jeżeli cokolwiek się zatrzęsie na tej planecie, a zatrzęsie się potężnie, to nie pozostanie kamień na kamieniu po tym systemie. I teraz już system zaczyna, że tak powiem, jęczeć, stękać i marudzić na to, że nie jest może najlepiej i tak dalej, ale jednak uwierzmy w to.
Zachęca nas do tego, żebyśmy zostali w tej gównianej sytuacji i żebyśmy cały czas z tym dealowali. Oni wiedzą doskonale, o co chodzi. Nawet czują podświadomie, bo wszyscy czujemy podświadomie, że koniec tej zabawy nadchodzi to bardzo szybkimi krokami i że ta część towarzystwa próbuje sobie przygotować miękkie lądowanie, tak żeby w razie tego, jakby coś się stało, żeby mogli powiedzieć: „Ale wiesz, my jesteśmy takim troszeczkę innym środowiskiem niezależnym. Zawsze byliśmy za sercem, zawsze byliśmy za duszą, zawsze byliśmy za pokojem na świecie i miłością”. Tak, jasne, już to widzę. Pokaż mi, gdzie to się wydarzyło. I tu zawsze są rozkładane ręce. Właściwie nikt nie wie, gdzie to się wydarzyło, ale oni niby są za tym pokojem i miłością i tak dalej, i wiecznie straszą wszystkich tym, że zaraz ktoś przyjdzie do ich domu i ich zabije. Tworzą atmosferę paranoi. Nieustannie, codziennie podlizują każdego, którego tylko mogą dorwać, żeby był w stanie nieustannego strachu.
„Przerażony jestem, bo zaraz ktoś przyjedzie i zabierze mi moje krzesło, na którym siedzę i mój talerz, z którego jem zupę i spali mój dom”. I ludzie w to wierzą. Zabawna sprawa, prawda? A później ten człowiek, który cię straszy cały czas i doprowadza do tego, że zamieniasz się w świra, kiedy sytuacja się zmieni, mówi ci: „Ale wiesz, my tak naprawdę robiliśmy to dla twojego dobra. Chcieliśmy twojego dobra. Zawsze chciałem twojego dobra. Nigdy nie kłamię”.
[01:33:41] - Halo, halo, mili słuchacze i miłe słuchaczki. Mówi wasz ulubiony spiker o aksamitnym głosie i milej aparycji. Słuchacie radia Nafali i audycji Tomasza „Hiperprzestrzeń”.
[01:33:55] - Wow. Dziękuję ci, książę. To właśnie głos księcia, który gościnnie wreszcie skończył robotę i się pojawił.
[01:34:01] - Nie, nie tak, żebym skończył robotę. To nie byłem ja. Przecież to był aksamitny spiker.
[01:34:05] - Tak, to prawda. Właśnie to był aksamitny spiker. God damn, zapomniałem!
[01:34:09] - Nie poznałeś w ogóle.
[01:34:10] - Shit, man. Next time gonna be better.
[01:34:13] - Kłaniam się słuchaczku. Wpadłem tak na chwilkę. Słyszę, że kapitan tutaj miota gromy dzisiaj.
[01:34:19] - Yeah, man.
[01:34:20] - Fantastyczna playlista z wczorajszego YouTube Party trochę parę numerów.
[01:34:27] - Oczywiście, jak najbardziej.
[01:34:29] - I will never tell a lie.
[01:34:32] - Otóż to.
[01:34:34] - Ja troszkę z innej beczki jestem dzisiaj, ale myślę, że za chwilkę złapię drift również. Zaraz wracam jeszcze do laptopa na moment. Oczekują wszyscy w napięciu na kolejne pliki, a ja tutaj próbuję odparować po całym dniu na stadionie Twickenham.
[01:34:55] - Gdzie wszyscy machali chorągiewkami.
[01:34:57] - Oh yes. To było bardzo tak. Ale to z kolei ciekawa rzecz, bo w przypadku, bo mówimy o turnieju Six Nations, takim turnieju rugby. To trochę wiadomości sportowych.
[01:35:11] - Tak.
[01:35:11] - Ale to jest bardzo związane z całą flagą i tak dalej. Tylko że w przypadku Six Nations myk polega na tym, że z samej Wielkiej Brytanii są aż trzy drużyny. I dzisiaj była taka ciekawa scenka. Dzisiaj grała Anglia z Irlandią. Oprócz tego gra jeszcze Szkocja i Walia. I gdzieś tam jakiś ochroniarz czy steward miał gdzieś nas zaprowadzić na stadion i on tak od razu zastrzegł w pierwszych słowach, że on jest z Walii. Jakby co, to on jest z Walii. Mimo że w jednym kraju mieszkają.
[01:35:52] - Fajnie podzieliły się. Dali się zrobić kompletnie na szaro, ale właściwie każdy dał się zrobić. Przecież też mam paszport polski, ale nie wybierałem. Nigdy nie miałem jakiejś takiej specjalnej ochoty na machanie flagą. Szczególnie po tym momencie, kiedy nagle dowiedziałem się w wieku 18-19 lat, że chcą mnie za chwilę aresztować, bo ja po prostu nie chcę iść do wojska. Mam własną firmę, żyję po swojemu i mieszkam z miłą dziewczyną i wszystko jest fajnie. I nagle się okazuje, że jestem niewolnikiem, który musi pójść i odbębnić swoje. Ale stwierdziłem, że tego nie zrobię. To stwierdzono, że wezmą mnie siłą, ale nie udało się. Szczęśliwie się nie udało.
Trwało to cztery lata.
[01:36:26] - Człowieku. Chociaż kto wie, byłbyś teraz na emeryturce w tym wieku.
[01:36:32] - Nie, skończyłbym w więzieniu wojskowym na 100%.
[01:36:36] - Gdybyś poszedł, gdybyś się przysłużył.
[01:36:38] - Nie, naprawdę. Nie daj się.
[01:36:41] - Don't get me wrong. Ja też uniknąłem służby w troszkę bardziej uproszczony sposób, ale też nie spieszyło mi się. Szkoda mi było czasu.
[01:36:50] - Życia.
[01:36:51] - Tak. Już generalnie rozpędzałem się z różnymi swoimi sprawami i to w ogóle ten koncept był jakiś taki nie po drodze bardzo.
[01:36:59] - Ja zauważyłem bardzo prostą sprawę, taką trywialną, banalną, oczywistą, że więcej robię dla siebie i dla innych ludzi, kiedy robię swoje własne życie i swoje własne rzeczy i realizuję swoje własne pomysły i koncepcje niż kiedykolwiek, kiedy podążałem za sytuacją, w której musiałem się dostosować, odnieść tak zwany sukces, czyli przysłowiowo dołączyć do jakiejś bandy, która powiewa jakąś szmatką w jakichś kolorach i mówi: „Jesteś z nami, broń naszej ziemi przed obcymi” albo coś takiego. Man, ci ludzie są chorzy.
[01:37:29] - Chorzy są. Ciekawe widzieć właśnie, jak się dzieje to, że ta wieczorowa pora tam wchodzi.
[01:37:35] - Tak, ciekawe.
[01:37:36] - Anyway, à propos tego, co powiedziałeś przed chwilą, że to jest trochę tak, że jeżeli robisz coś dla kogoś, to jest takie, że ty dajesz coś dla wielu. Natomiast koncept przeciwny, do którego jesteśmy wszyscy namawiani, to jest to, żeby wszyscy dawali jednemu tak naprawdę wszystko, co mają. Swoje najcenniejsze sprawy. Życie.
[01:37:55] - Przyszli ludzie oddali swoje życie tylko po to, żeby kilku prezesów właściwie zarobiło swoją kasę, sprzedając reklamy. Bo nie czarujmy się, że sport nie jest po to, żeby robić sport, tylko sport jest po to, żeby zarabiać grubą kasę.
[01:38:08] - Wiesz co, myślę, że sponsorowanie to jest działalność, którą widać, ale jest taka też ciemna strona tego, czyli hazard. Każdy obstawia, szczególnie w Anglii. Jak się uczyłem angielskiego, jeszcze zanim opuściłem kraj przodków-
[01:38:25] - Be yourself
[01:38:26] - ... to generalnie w podręcznikach do angielskiego były takie informacje o tym, że po prostu Anglicy hazardują. Nałogowo hazardują.
[01:38:37] - Tak, nałogowo hazardują. Tutaj są wszędzie takie punkty dookoła. Zresztą Filoni, podobna historia.
[01:38:43] - Tak, u mnie na wiosce-
[01:38:44] - Obstawiasz przyszłość.
[01:38:45] - Tak. Swego czasu były trzy betshopy.
[01:38:50] - Oh, man.
[01:38:52] - Teraz został jeden, bo tam między nimi też jest taka ostra-
[01:38:55] - Konkurencja.
[01:38:55] - Konkurencja, tak. I powstały też takie międzynarodowe konglomeraty. Mało kto tak się naprawdę przyznaje do tego. Ktoś tam powie: „Obstawiłem piątaka” czy coś, ale przecież kupa ludzi tam przewala swoje wypłaty, myślę.
[01:39:11] - To jest taki wątek pod tytułem: wszyscy wierzą w coś. Znaczy uwierzyli. Nie wszyscy, bo to też jest uogólnienie niepotrzebne, ale wielu uwierzyło w to, że jest dokładnie tak, jak im mówią, że jutro jest wspaniałe, cudowne i w tej gonitwie za tym, co jest jutro, nawet nie zauważyli, że woda, którą mają w kranie i nadaje się do picia, że to jest ich dzisiaj, nie nadaje się do niczego. Ja sobie czytałem jakiś czas temu, tak jak wspomniałem chyba parę razy gdzieś w radiu na fali, dane medyczne ze Stanów i z kilku innych tak zwanych wysokorozwiniętych krajów, gdzie okazało się, że kartele farmaceutyczne są odpowiedzialne bezpośrednio za eksterminację 50% populacji. 50% ludzi umierających w tak zwanych wysokorozwiniętych społeczeństwach nie umiera śmiercią naturalną. I są to dane medyczne tak zwanego koronera. Tylko umiera w wyniku tak zwanych powikłań. To jest tak sprytnie zapisane, że właściwie nie wiadomo, dlaczego umiera, ale wszyscy wiedzą, że to są powikłania związane właśnie ze sposobem życia. Stres. Nie masz czasu.
Jesz gówno. Dostajesz jakieś chemiczne dopalacze, nie wiadomo co i jesteś traktowany... Nie wiem, w ogóle nie jesteś traktowany. Jesteś właściwie na poziomie w tym momencie Aborygena. Może troszeczkę lepiej, bo tobie pozwalają mieć samochód, Aborygenowi niespecjalnie. Aborygen nigdy nie będzie miał tylu pieniędzy, żeby mieć samochód i pojechać do innego sklepu niż tego, w którym jest coś do jedzenia, a nie piwo. I tak się cała historia kończy, że jesteś króciutko, bardzo króciutko na smyczy. No i ludzie tak wierzą w tą iluzję jutra, że obstawią na to samo jutro, które jest dzisiaj. I to jest ten numer, że niektórzy obstawiają na tą cywilizację, że jak zmieni się coś, bo to jest takie parallel ze sportem, z typowaniem dokładnie to samo, że okej, dzisiaj może rządzą inni, drużyna przeciwna jest zwycięska, ale jutro to wygrają nasi i nasi coś zmienią. Nasi zmienią zasady.
A właściwie nie zmienimy zasad, bo dalej zasady będą te same, ale według tych zasad pokażemy im i wygramy. Man, a co dalej? Co dalej?
[01:41:08] - No nie wiem. Wracając po tym całym wydarzeniu, cóż mogę powiedzieć? Mnóstwo narąbanych ludzi.
[01:41:21] - Wszyscy leczą traumę, bo się okazało, że coś, co miało ich wyzwolić, wyleczyć i oświecić, ten cały sportowy event, ta wielka przygoda, dotknięcie tego prawdziwego życia, tego nie wiadomo czego, to właśnie po to, stary, chodzisz do pracy, żeby mieć karnet na ten stadion, bo przecież karnet kosztuje w okolicach chyba pół tysiąca funtów, żeby w ogóle-
[01:41:41] - To jest to w ogóle, widzisz, obok-
[01:41:43] - Wiesz, ile na to musisz pracować normalnie w Anglii, który ma stałą pracę. Ja nie żartuję. W Anglii, człowieku, jeżeli nie wiesz, to żeby mieć pół tysiąca funtów w kieszeni, jeżeli jesteś normalnym ojcem rodziny, masz dwójkę dzieci, żonę, pracę, samochód na utrzymaniu, którym musisz jeszcze dzieci zawieźć gdzieś tam i żonę też, to miesięcznie zostanie ci w kieszeni może 50, może 100 funtów. Także historia pod tytułem jeśli cokolwiek, bo z reguły polega to na tym, że obciążasz kartę kredytową żony, a w następnym miesiącu żona obciąża twoją kartę, żeby spłacić swoją. I to tak na zmianę wszyscy się bawią. I jedyne co możesz zrobić na temat uczestnictwa w tym sporcie, to możesz sobie go obejrzeć w telewizorze.
[01:42:21] - No tak, możesz obejrzeć go w telewizorze.
[01:42:24] - Albo zebrać pieniądze całego życia, pójść raz na taki mecz i starać się to przeżyć.
[01:42:30] - Niektórzy naprawdę wykonują takie podróże jak do Mekki i Medyny niemalże na różne stadiony. A że tak pozostanę troszeczkę jeszcze w stadionowych klimatach. Posłuchaj człowieku, to dziwna historia. To, o czym mówiłeś. Historia ostatnia z Liverpoolu, gdzie poszła tam jakaś akcja, że podnieśli ceny biletów dla stałych bywalców, właśnie dla tych, którzy wykupują karnety i z bodajże 55 funtów za mecz teraz sobie chcą zażyczyć 77. I tacy naprawdę najbardziej hardcorowi fani Liverpoolu po prostu zorganizowali-
[01:43:11] - Kto tam ma tyle kasy? To jest tak biedne miasto.
[01:43:13] - Spokój. To jest siedem dych za imprezę.
[01:43:15] - Tak się opowiada o zasiłkach w Anglii. Nie wiem, czy ktoś, kto mówi o zasiłkach w Anglii wie, jak wygląda zasiłek w Anglii, że to jest 40 funtów tygodniowo, za które nie wiem, co ty kupisz. Nie przeżyjesz za te, nawet nie najesz się za te pieniądze za bardzo.
[01:43:29] - No chyba, że ziemniakami.
[01:43:31] - No chyba, że ziemniakami.
[01:43:33] - Wracając do Liverpoolu, cała ta akcja została zorganizowana pod takim hasłem, że w 77. minucie meczu opuszczamy trybuny na znak protestu przeciwko takim praktykom. To jest taka chciwość, nic innego. Ostatnio miała miejsce rozbudowa jednej z trybun na stadionie Liverpoolu i bodajże z 40 000, podskoczyło jakieś 5000 miejsc nowych.
[01:44:07] - Czyli zrobiło się taniej. Taka jest prawda.
[01:44:09] - Generalnie tak, zrobiło się taniej. Nie dość, że nie zrobiło się taniej, to jeszcze wiesz.
[01:44:13] - Tak jak z każdym kolejnym rządem i każdą kolejną nową religią, która obiecuje wolność i kiedy tylko się pojawi, to wcale nie jest taniej, jest gorzej, jeszcze bardziej za mordę i więcej karabinów dookoła. Ale wiesz, jest wolność.
[01:44:24] - „I will never tell a lie”.
[01:44:26] - Dostaniesz chorągiewkę do ręki i przebierzesz się za huzara.
[01:44:29] - Yes!
[01:44:30] - Zapłaci za to urząd gminy. Urząd gminy nie zapłaci za Magravy w technologii Keshe, żeby każdy miał wolny prąd i żeby każdy był zdrowy. Nie zapłaci za healthpeny, nie zapłaci za technologię, która pozwala nam być wolnymi, tylko urząd gminy zapłaci za przebieranie się w huzarów i pajacowanie tylko po to, żebyś nie wiedział, człowieku, że właśnie w tym momencie ktoś podpisał kontrakt i sprzedał cię jak świnie na targu i sprzedał miejsce, w którym mieszkasz. Sprzedał lasy, z których powietrze płynie do twoich płuc, dzięki czemu jeszcze masz gdzie pójść i się przewietrzyć. To nie jest istotne. Dostałeś chorągiewkę do ręki, przebrałeś się za huzara i masz zapieprzać jak idiota, udawać, że to zmienia twoje życie. Koniec imprezy wygląda tak, jak mówiłeś po tym sportowym evencie. Wszyscy nawaleni, bo przecież jakoś ten stres półrazowy trzeba rozładować. Przecież wiadomo, że to nie czyni cię lepszym. Tak naprawdę jesteś jeszcze bardziej w dupie, bo straciłeś kasę, nic z tego nie masz.
Właściwie wiesz, że-
[01:45:25] - Jeszcze kac na drugi dzień.
[01:45:26] - Jeszcze kac na drugi dzień. I co dalej? Nie ma żadnej alternatywy, bo jaka jest alternatywa? Co, inna drużyna wygra? Czy to jest alternatywa na życie? Wracasz, musisz spłacić z karty kredytowej tą całą wyprawę. O man, życie jest ciężkie.
[01:45:40] - Ciągłe, nieustające upodlenie.
[01:45:43] - Ale za to możesz sobie walnąć flaszkę i wtedy to upodlenie jest takie, że mówisz: „Ale mi jest dobrze. Mam stałą pracę, mam wypłatę i mi jest dobrze. A co mnie to obchodzi? Niech się inni martwią”.
[01:45:54] - Za swoje piję.
[01:45:55] - Za swoje. A co? Właśnie. To jest taki tragiczny numer w historii cywilizacji. I właśnie ci ludzie najczęściej, i to chyba jedyna kategoria ludzi, która boi się zmian i to boi się zmian w takiej panice, że nigdy ci nie powie o tym, że jest wolna energia. Nigdy ci nie powie o tym, że jedzenia na świecie jest tyle, że nawet gdyby nas tu było cztery razy tyle, ile jest ludzi na całej planecie, to nie przeżuwamy tego, ile produkujemy dokładnie w tym momencie fizycznie. Bo jest tyle produkowane jedzenia, które ląduje na śmieciach tylko po to, żeby cena tego jedzenia była dumpingowo zawyżona, żeby ci się wydawało, że życie polega na zapieprzaniu po to, żeby nie paść z głodu. To takie słynne hasło na bramie pewnej korporacji. Korporacja jest ciekawa, bo właściwie Standard Oil fizycznie budował tory, które doprowadzają kolej do tej korporacji. To się nazywa Oświęcim i na tej bramie jest „Arbeit macht frei”.
I nawet kontrakty są jeszcze oryginalne, jak Standard Oil budowało tory kolejowe po to, żeby naziści mogli przywozić tam ludzi, bo przecież ktoś musiał technologię dostarczyć. Na pewno nie byli to Niemcy, bo do Niemiec też ktoś musiał dostarczyć technologię i pieniądze na to, żeby można było ją zrobić. Przecież to było-
[01:47:13] - Tak, szczególnie, że był zrujnowany kraj po poprzedniej wojnie.
[01:47:16] - Tak, oczywiście. I teraz wygląda to trochę tak, że w Polsce zdaje się i w kilku innych miejscach na świecie kilku ludzi próbuje przetrenować ten numer i zrobić taką drugą, trzecią Rzeszę, powkładać wszystkim chorągiewki w ręce, kazać im machać, powiedzieć, że sąsiedzi są chorzy i że trzeba zastrzelić swojego własnego brata, który myśli inaczej. I że to wszystko trzeba zrobić w imię narodu, w imię wspólnej jedności i że wszyscy musimy kibicować drużynie sportowej i że wszyscy musimy pójść, schlać się wódą na koniec i zagłosować w jakichś wyborach, a później może zmienią się przepisy i może jak zorganizujemy kolejną milionową konferencję na temat cannabis, to kolejny pajac, który zostanie wybrany prezydentem, obieca, że on się nad tym zastanowi, a ludzie dalej będą umierali. Coraz więcej ludzi, bo wiadomo, że napromieniowanie wzrasta, jedzenie wcale lepsze się nie robi, a wręcz w drugą stronę. Także nic się za bardzo nie zmienia w tamtą stronę i straszą nas, żebyśmy nic nie zmieniali, żebyśmy nic nie ruszali, żebyśmy zostali tu razem z nimi. Ciekawa propozycja, bardzo ciekawa.
[01:48:15] - Tak jak mówiłeś, to jest właśnie słuszna droga, żeby klasycznie wracamy ciągle do tego samego punktu. Rewolucja oddolna.
[01:48:24] - Oddolna.
[01:48:25] - Oddolna. Tylko ten kierunek, bo-
[01:48:28] - Nie ma innego.
[01:48:29] - Nie ma innego. To jest jedyna rewolucja, która może przynieść taki skutek jak prawdziwa rewolucja, a nie tylko przemalowanie na inny kolor.
[01:48:41] - Zmiana dekoracji.
[01:48:42] - Zmiana dekoracji, dokładnie. Zastanawiające jest to, jak patrzę na jakieś takie akcje z kraju ostatnio, to szokiem jest dla mnie, jak łatwo, jak szybko ludzie są w stanie skoczyć sobie do gardeł. Jedni protestują przeciwko czemuś, inni protestują przeciwko tym protestującym. Zawsze wszystko jest takie, ten podział na oni i my i w ogóle jakaś paranoja.
[01:49:16] - Nasi i nie nasi.
[01:49:17] - Nasi i nie nasi.
[01:49:19] - Nie ma człowieka. Zauważyłeś, że też nie ma ludzi? Tam się wszystko mówi, bo my jesteśmy, nasi.
[01:49:22] - Tacy chrześcijanie, tacy katolicy normalnie. A nie potrafią wybaczyć.
[01:49:26] - Nie no, katolicy, to jak wiemy, zawsze najszybciej przeładowują broń. Ci słyną z tego. To jest właśnie ich wiara. Znaczy ich krzyżyk, w kieszeni amunicja. To jest ich taka po wieków tradycja, jak śpiewał kiedyś jeszcze Muniek Staszczyk, kiedy nie został wielką gwiazdą.
[01:49:38] - To ja innego przytoczę barda: rano katolik, wieczorem alkoholik.
[01:49:42] - Dokładnie taki tryb. Teraz się obiecuje duży sukces, że wszyscy muszą zapieprzać i wierzyć w to, że nie pracujesz, nie jesz. To obóz koncentracyjny jest. W obozie koncentracyjnym były proste zasady: albo pracujesz, albo idziesz na druty.
[01:49:56] - No tak.
[01:49:57] - A teraz jest tak: ja gadałem w zeszłym tygodniu z kolesiem z Polski, tu w Londynie, znajomym, który opowiadał o swoich pracach i tak dalej, bo nic innego nie miał do powiedzenia. W pewnym momencie rzucił: „Bo wiesz, nie pracujesz, nie jesz”. I zrobiłem wielkie oczy. Pomyślałem: man, co ty masz w głowie, człowieku? To jest obóz koncentracyjny. To na druty już. Żeby było taniej, bo przecież ołów kosztuje, trzeba wystrzelić amunicję, lepiej zrobić bomby klasterowe, spuścić na Syrię. To nie będziemy strzelać do ludzi. To na druty z nim. Dokładnie.
Nie pracuje, to nie je. Żarcie jest w brud, wypieprza się około ponad 50% żarcia, które jest produkowane dla supermarketów do śmieci po to, żeby nikt nie mógł tego zjeść, żeby cena była dumpingowa, żeby ludzi nie było stać na normalne jedzenie. Ale wiesz, kto nie pracuje, ten na druty.
[01:50:47] - Takie przewartościowanie. Jedzenie, które służy właśnie temu, żeby podtrzymywać nasze życie, stało się też produktem, którym się obraca jak walutą.
[01:51:00] - A zdrowie człowieka to jest najlepszy numer, że się płaci za lekarstwa. To jest szaleństwo. I ludzie boją się rewolucji, że rewolucja wysadzi z siodła i zmieni tą cywilizację.
[01:51:15] - Wiesz, albo jeszcze będzie gorzej.
[01:51:18] - Bo jak ja spłacę kredyt, jak będzie rewolucja? Człowieku, olej to. Jak będzie rewolucja, to twój kredyt się skończy i te wszystkie sprawy ulegną zagładzie. I to wszystko.
[01:51:28] - Ja tak liczę.
[01:51:29] - To nie ma co liczyć. To tak jest.
[01:51:32] - Muszę się przyznać: mam kredyt.
[01:51:39] - No tak.
[01:51:40] - Ale ściągnąłem go na możliwie najdłuższy jakikolwiek, jaki się dało. Z takim przeświadczeniem, że za 30 lat co to będzie, kto to wie?
[01:51:51] - Dokładnie.
[01:51:53] - Minęło jakieś 10 w tej chwili, a już wygląda na to, że to lada chwila.
[01:52:00] - Że jesteś w wygranej pozycji.
[01:52:03] - Tak. Co mogę powiedzieć? Skazany na sukces.
[01:52:05] - Dokładnie. Ja nie mam kredytu i wyobraź sobie, też jestem skazany na sukces. Ale ja to mam we krwi, bo ja jestem skazany na swój własny sukces swojego własnego życia, a nie sukces w systemie. Od samego początku bycia świadomym, od kiedy zrozumiałem, że sam mogę sobie zrobić kanapkę, to ta kanapka jest moim sukcesem. Moje własne ręce, moja własna głowa, moje własne nogi i moja własna percepcja rzeczywistości jest moim sukcesem w życiu. Nie pieniądze, nie firma, nie to, co zrobiłem, tylko to, co mogę zrobić i to, co robię w tym momencie i że robię to samodzielnie. To jest mój sukces, moja kanapka, moje wyspanie się, doskonała kąpiel, relaks, dobrze spalony joint z doskonałymi ludźmi.
[01:52:47] - Zgodnie z powiedzeniem „czas to pieniądz” jesteśmy bogaczami.
[01:52:53] - Zawsze się tak uważałem, za bogacza. I to jest jedyna opcja.
[01:52:57] - Tak. To jest jedyny mój zasób, który jestem w stanie odsprzedać. Czas. Trochę czasu.
[01:53:03] - Trochę czasu. Ale też nie za dużo, bez przesady. Czas jest moim sukcesem w życiu i nie zamierzam go poświęcić w ramach walki o wolność, równość, braterstwo i demokrację na świecie. Nie, absolutnie nic z tych rzeczy. Nie mam zamiaru go sprzedać psychopatom. Żadnych takich numerów.
[01:53:23] - Widziałem następny numer, jaki tam popodciągałeś trochę.
[01:53:29] - Oczywiście to przez ciebie pociągałem, przez ten ostatni wieczór, tą rockandrollową imprezę wczoraj. Drogi słuchaczu, bo dzisiaj „Hiperprzestrzeń” troszeczkę później, a przy okazji przepraszam, jeżeli czekasz na zaległości. Za chwilę się pojawię. Jestem po prostu zapracowany.
[01:53:41] - Ja widziałem. Zarobiony. Żadne podwójne, żadne potrójne.
[01:53:45] - Ale w swoim własnym projekcie i naprawdę jestem zadowolony, jestem szczęśliwy. I'm happy.
[01:53:49] - W takim czymś się chętnie pracuje.
[01:53:52] - Otóż to. W radiu też chętnie. Za chwilę to się rozładuje wszystko, łącznie z radiem, bo powoli już się poukładało, także lada chwila wszystkie te zatory zostaną rozładowane. Także dzisiaj pociągnę minimalnie dłużej tą „Hiperprzestrzeń”, bo nie będzie dzisiaj wieczorowej pory. Ja tu mam gościa, także wybacz mi człowieku, nie będziemy tu z księciem gadali do ciebie do mikrofonu, tylko sobie porozmawiamy troszkę o swoich własnych sprawach, bo na tym właśnie polega rewolucja, która się teraz odbywa, na tych rzeczywistych kontaktach. Także ty, jeżeli masz tam kogoś, to też mam nadzieję, że po tej audycji siądziesz i utkniecie jakąś miłą gadkę na temat fajnych perspektyw i kilku ciekawych rzeczy, które można zrobić zupełnie z boku organizacji, zupełnie z boku rządów, zupełnie z boku finansjery, zupełnie z boku tych wszystkich patologicznych historii. Tylko coś na własną rękę. Kompletnie niezależne działanie. Czy zrobisz olej z cannabis, który dasz komuś, kto jest chory na nowotwór, czy też zaczniesz budować maszynę, która da ci wolną energię i odłączy cię od systemu, czyli na przykład Magrava według technologii Keshe. Cokolwiek byś nie robił, człowieku, idź w kierunku wolności, bo szkoda twojego czasu na to, żebyś się kopał z koniem.
Jest masa frajerów, którzy cię chętnie zapędzą do kieratu i będą ci opowiadali, że jak tylko zagłosujesz na nich, dołączysz do nich, bo oni są oni. To nawet nie jest jedna osoba, oni są oni. I jak dołączysz, to już nie będziesz tym jednym. Będziesz „onym” i będziesz mówił już w liczbie mnogiej o sobie. Zapomnij o tych pajacach. Zostaw ich w spokoju, człowieku. Zajmij się sobą. Zajmij się tym, co możesz zrobić dla kogoś i przede wszystkim dla siebie w ten sposób. To jest jedyna opcja. I to jest ta rewolucja, która właśnie się aktualnie dzieje w radiu, na fali między innymi.
Wszędzie się dzieje. U mnie w życiu się dzieje, u ciebie mam nadzieję też. I u ciebie też.
[01:55:34] - Tak. Pod flagą wolności od wczesnej młodości, że tak zarymuję.
[01:55:45] - Otóż to. Ja zwątpiłem w system od początku, także nie miałem szans. Nie dali mi szansy, żebym w nich uwierzył. Kiedy chciałem być miły, kiedy chciałem coś zrobić, kiedy myślałem, że dołączę do tego wszystkiego, ale dostałem tak po dupie, że w wieku 19, 18 lat musiałem zacząć kalkulować, co zrobić ze swoim własnym życiem, żeby nie wylądować w celi więzienia wojskowego, co nie jest dosyć przyjemne. Mój kolega wylądował w celi więzienia wojskowego. Mówił, że nauczył się jednej dobrej rzeczy, mianowicie robienia zapalniczki z żarówki, ponieważ nie było tam zapalniczek, także chłopaki musieli sobie jakieś fajki odpalać, także zrobili zapalniczkę z żarówki i to była jedyna rzecz, której się nauczył. Stwierdziłem, że nie chciałem przesiedzieć dwóch lat za kratkami, oglądając każdą porę roku przez okienko tylko dlatego, że jakiś alkoholik postanowił, że będę bronił jego granic. Tylko dlatego, że facet, który jest jego szefem, dostał 10% kontraktu od sprzedaży i kupna broni, która aktualnie wyjechała na drugi koniec świata i roztrzaskuje tam cywili, spadając na szpitale wszędzie, gdzie się da. Na tym polega cała zabawa. Tylko dlatego, że nie chciałem dołączyć do tej zabawy, okazało się, że nie nadaję się do systemu i system już ma dla mnie troszeczkę inną rolę.
Szczęśliwie, jak się okazało, doskonale sobie poradziłem bez systemu i radzę sobie dalej.
[01:57:05] - I bez roli.
[01:57:06] - I bez roli. Absolutnie. I to jest ta miła rzecz, że nie mam zbyt dużo rzeczy dookoła siebie. Czuję się swobodnie i naprawdę jestem przygotowany na jakikolwiek koniec świata każdego dnia.
[01:57:19] - I got nothing to lose.
[01:57:20] - Nothing to lose. To co? Muzyczka?
[01:57:22] - Muzyczka. Yeah.
[01:57:24] - Drogi słuchaczu i droga słuchaczko, zatem w tych iście sobotnich nastrojach troszkę rock'n'rolla. Posłuchaj sobie tekstu tej piosenki. To jest, myślę, esencja życia. Zapomnij o robocie. Naprawdę tu nie chodzi o to, żeby tyrać. To tylko naziści twierdzili, że człowiek musi pracować, żeby jeść. Także zastanów się, czy przypadkiem nie jesteś nazistą, bo jeżeli jesteś, to może do lustra trzeba podejść i zrobić sobie takie „Sieg Heil, mein Führer” i wtedy może poczujesz się lepiej. Ja natomiast uważam, że jedzenie i kilka innych spraw jest na defaultcie. Taki standard. To jest coś, co jest nam potrzebne do życia i to nie jest kwestia biznesu.
To jest kwestia tego, kim my jesteśmy dla samych siebie. Takie proste sprawy. To co? To powoli kończymy, człowieku. I taka refleksja moja na koniec tego wszystkiego, że właśnie dzisiaj, w tych czasach radosnych, przynajmniej to jest taka moja refleksja, którą mam dla siebie. Ja po prostu jestem happy, że wszystko się wali i jestem takim, można powiedzieć, agentem nowego porządku, który mówi ci, że czeka i wręcz marzy o braku stabilizacji ekonomicznej, o braku stabilizacji energetycznej, o braku jakiejkolwiek stabilizacji sytuacji politycznej. Mam to w dupie. Jeżeli kiedykolwiek nastąpi, już za parę chwil nastąpi destabilizacja tych wszystkich stabilizacji polityczno-ekonomiczno-i-tak-dalej, srysto-dupisto, to ja będę szczęśliwy. To jest dokładnie ten moment, na który czekam. Kiedy skończy się ten cały cyrk i to pajacowanie, najzwyczajniej.
Kiedy skończy się to całe zamieszanie i kiedy będzie już normalnie. Bo to już się kończy. Właśnie aktualnie opowiada się bajki o tym, że niby ropa staniała i dlatego frachty pływają dookoła Afryki. Nikt nie mówi ludziom, że frachty pływają dookoła Afryki nie dlatego, że ekonomia światowa, sytuacja międzynarodowa, rządy, polityka. Nie. Tylko dlatego, że skrupy tektoniczne, w których jest zbudowana Ziemia, się właśnie przesuwają i wszyscy armatorzy wycofują swoje statki z równika. Dlatego płyną dookoła Afryki, bo nikt nie chce, żeby jego flota utkwiła w Kanale Sueskim, w Kanale Panamskim, żeby gdzieś utkwiła na płytkich wodach, bo wiadomo, że wtedy tych wielkich tankowców, wielkich frachtów nie będzie można stamtąd wycofać. A nawet nie chodzi o wycofanie ich stamtąd. Po prostu ich szlag trafi, bo fala tsunami, która będzie miała około 30 metrów, po prostu połamie je na drobny mak. I żaden z tych kolesi, a oni mają codziennie raporty z co najmniej 100 centrów, które zajmują się skanowaniem dna morskiego, żaden z tych kolesi ci tego nie powie.
Oni wiedzą, że tam się wszystko trzęsie i że nikt nie wie, kiedy to piecznie. Dlatego dla bezpieczeństwa już teraz zmienili szlaki handlowe i dosłownie od dwóch miesięcy wszystkie szlaki handlowe głównie ciągną dookoła Afryki, tak samo jak dookoła Ameryki Południowej. Raczej unika się wpływania takimi jednostkami, które są dosyć kosztowne i mają swoją wartość, właśnie w takie miejsca, gdzie będzie trzęsienie ziemi, czyli cała strefa równikowa, bo wiadomo, że system się zawali. Nikt o tym na razie nie chce mówić. Chłopcy, którzy zajmują się przewalaniem naszej kasy, są tak zajęci głaskaniem się po futerkach i zamawianiem sobie prostytutek, wciąganiem koksu i chlaniem wódy i udawaniem, że przepis, który wymyślają, zmieni coś na świecie, że to jest esencja, którą muszą zrobić. Wydaje im się, że kolejny milion dolarów coś zmieni. Oni tego nie powiedzą, bo im się wydaje, że to się nigdy nie skończy. To jest najlepszy numer. Naprawdę tym kolesiom się wydaje, że to się nigdy nie skończy. To będzie zabawne.
[02:00:59] - Dużo w to zainwestowali.
[02:01:00] - Całe życie. Armatorzy są mądrzejsi od polityków, się okazuje.
[02:01:05] - Zawsze byli.
[02:01:06] - W Stanach już się zamyka Walmaty i aktualnie, jeżeli mi nie wierzysz, człowieku, sobie sprawdź newsy. Ja tu pozdrawiam swojego człowieka, który być może teraz słucha. Mam dzisiaj news. Wczoraj mieliśmy taki news właśnie świeży. W Stanach wyłącza się elektrownie jądrowe, ponieważ wszyscy wiedzą, że upsi-daisy, to wszystko już zaczęło się tak trząść, że za chwilę płyta tektoniczna, na której są Stany, przesunie się dosłownie na chyba dwa metry niecałe. Dokładnie dwa metry. Cała ta płyta opiera się na takim czymś, co jest w ogóle śmiechem i lekkie drgnięcie spowoduje, że cała Kalifornia, Nowy Jork po prostu zjeżdża do morza. Nie ma centrów dowodzenia, nie ma CIA, nie ma FBI, nie ma wojska, bo nikt nie zapłaci żołdu żołnierzom. Nie ma już tych wszystkich rzeczy, nie ma systemu centralnego sterowania, bo kto się połączy z satelitami? Dalej będą na orbitach, ale Kto się z nimi połączy, jak to wszystko pójdzie pod ziemię?
Nie będzie Doliny Krzemowej, zniknie Google, tylko zostanie ten, kto jest tu na serwerach w Europie i w kilku innych miejscach. Taki szczątkowy zostanie. Także człowieku, ja bym nie stawiał na tą cywilizację i nie stawiał na pajaców, którzy ci obiecują złote góry w odległej przyszłości, kiedy się już urobisz po łokcie, kiedy przeżyjesz kolejny zawał serca, ledwo się doczołgasz do domu, zapłacisz za lekarza takie pieniądze, że twoja rodzina będzie musiała spłacać długi do końca swojego życia po to tylko, żeby cię wyciągnąć z tego shitu. A ty jeszcze będziesz dalej kombinował, jak tu zebrać pieniądze, jak tu się ustawić do wiatru. A tu już nie ma wiatru, człowieku. Wszyscy o tym doskonale wiedzą. Jeszcze o tym nie mówią głośno, ale już robią. Aktualnie, tak jak ci wspomniałem, w Stanach powoli się wyłącza po cichu, nie mówi się tego głośno, reaktory jądrowe, ponieważ wiadomo, co się dzieje, jak ziemia się trzęsie. Są oczywiście tacy ludzie, którzy mówią: „A mieszkamy w Europie, mieszkam w Polsce, jestem bezpieczny, bo był wizjoner, który powiedział, że Polski nie dotknie żadna katastrofa”. Człowieku, jesteś otoczony reaktorami jądrowymi od czeskiej, niemieckiej i rosyjskiej strony.
Także jak coś pieprznie, to te reaktory też nie przeżyją, bo one nie są projektowane na wstrząsy sejsmiczne. Nikt nie wyciągnie prętów z reaktora na czas, bo nie ma fizycznie takiej możliwości. Bo jak się zatrzęsie, to pręty się blokują w reaktorze i wyłącza się chłodzenie. Jest zapasowe chłodzenie zawsze na 48 godzin w reaktorach, ale to jeszcze zapasowe chłodzenie musi działać. Jak się okazuje, w ciągu ostatnich 30 lat historii elektrowni jądrowych tylko w dwóch elektrowniach jądrowych na całym świecie, a było ponad 100 wypadków, chłodzenie zadziałało. W Fukushimie nie zadziałało, a to było tylko lekkie trzęsienie i to nawet nie trzęsienie. To była fala tsunami, bo tam się ziemia nie zatrzęsła za bardzo. Tam po prostu fala tsunami pojechała i reaktor nie wytrzymał, bo się skończyło chłodzenie. Tak samo w wielu innych miejscach. We Francji lekko się zatrzęsło cztery lata temu, to nastąpiła wielka panika, bo przecież mało co nie zwaliło pół Francji w powietrze.
Nikt o tym nie mówi głośno, bo oczywiście wszystko zostało utajnione, żeby ludzie się nie bali. Mamy bać się emigrantów, którzy przyjeżdżają do nas. Obcych ludzi masz się bać, sąsiada masz się bać. A o tym ci nikt nie powie. Także człowieku, nie wiem, czy dobry pomysł jest zbierać teraz energię na to, żeby budować ten system i żeby organizować kolejne konferencje w kierunku legalizacji cannabis albo zmieniania jakiegokolwiek prawa. Moja opcja jest taka: rób, co chcesz, ale moja opcja jest taka, że ja mam to naprawdę centralnie w dupie. Jeżeli już, to generalnie sam się wolę zorganizować z tymi wszystkimi rzeczami i sam się organizuję w swoim własnym życiu i to wszystko. To jest jedyna metoda, która działa. Inna nie zadziałała.
[02:04:36] - Ja dodam, jak już tak o katastrofach mówisz, to że generalnie w moim osobistym kosmosie wszelkie katastrofy, jakie się wydarzały, które można by uznać za wszelkiego rodzaju katastrofy życiowe, przynosiły po prostu zawsze zmiany na lepsze. Wyzwolenie przede wszystkim. I taki po prostu okej, jak nie tam, to let's go gdziekolwiek indziej.
[02:05:03] - A mój wniosek na koniec tej audycji jest taki, że ja jestem po prostu agentem katastrofy. Ja po prostu czekam na tą katastrofę. To dla mnie nie jest katastrofa. To, co dla niektórych jest katastrofą, dla mnie jest początkiem prawdziwego życia. To jest właśnie ten prawdziwy świat, już bez ściemy. Ten świat bez centralnego sterowania, bez tego cwaniactwa. Ja po prostu lubię katastrofę i czekam na tą katastrofę. I naprawdę strasznie mi się to podoba.
[02:05:34] - Yeah.
[02:05:35] - That's gonna be fun. Oczywiście w wielu miejscach będzie niebezpiecznie, to jasna sprawa, ale i tak jest niebezpiecznie. Jakby mało ludzi ginęło teraz i to ginęło bez powodu. Właśnie, o ile ludzie giną w katastrofie, to jeszcze to jestem w stanie zrozumieć. To jest normalna sprawa, bo jak jest katastrofa, wali się góra, to ludzie pod górą mogą zginąć. Ale gdzie my teraz żyjemy? Jeżeli ktoś to nazywa katastrofą, że góra się zawaliła, to się zastanawiam, to jak on nazywa współczesną cywilizację, gdzie bez zawalenia góry morduje się ludzi bez przyczyny, po prostu morduje się ludzi cynicznie, świadomie, tak jak korporacje farmaceutyczne, tak jak polski rząd, który cię chce zamordować, bo jak przypadkowo się okaże, że masz nowotwór, to się okaże, że ten uśmiechnięty prezydent i premier ma cię głęboko w dupie, bo ma prywatną klinikę i dla niego możesz zdychać, bo jesteś nic niewartym śmieciem. Bo on dostaje swoją prowizję od handlu bronią i wpuszczaniem na rynek tych wszystkich korporacji farmaceutycznych. Natomiast reszta ludzi dla niego jest śmieciami. Ich życie nie jest nic warte.
Także człowieku, jeżeli myślisz, że to nie jest katastrofa, to ja nie wiem, co powiedzieć w tym momencie, bo dla mnie to jest prawdziwa katastrofa. A to, co niektórzy nazywają katastrofą globalną, to jest koniec tej katastrofy. To jest tak naprawdę powrót z powrotem do właściwego porządku rzeczy. Mama Ziemia się troszkę wstrząśnie, się pobudzi.
[02:06:56] - Reset i restart.
[02:06:57] - Dokładnie. Wiosenny dreszczyk. Przeciągnie się na pobudkę, że tak powiem. Troszeczkę się zatrzęsie i trudno. Są informacje na ten temat. Wiadomo jest, że jeżeli mieszkasz w Kalifornii, człowieku, to lepiej pakuj manatki i zasuwaj do Kolumbii Brytyjskiej. Jeżeli mieszkasz w Hiszpanii, to lepiej się stamtąd wyprowadzaj i z południa Europy, bo może połowa Hiszpanii zjechać do Atlantyku i nie tylko. Afryka się oddzieli od lądu. To nie jest dowcip. Ja wiem, że to może dla niektórych brzmi dziwnie, ale naprawdę jest to słaby dowcip.
Tak właśnie będzie. Sprawdź sobie wszystkie prognozy sejsmiczne. Masz dużo czasu, żeby to zrobić. I teraz jest pytanie: czy chcesz robić karierę siedząc i czekając na swój własny koniec? Czy twoje życie nie jest warte życia i przetrwania? Czy też twoje życie jest dedykowane tylko i wyłącznie temu, żebyś zgromadził przed swoją śmiercią ilość gadżetów na koncie, czegokolwiek? Jeżeli tak, to zostań tam, gdzie jesteś. Jeżeli jest to niebezpieczne miejsce, a jeżeli jeszcze masz olej w głowie To się zastanów troszeczkę, jak się przygotować do tej sytuacji. Nie to, żebym był katastrofistą, ale to jest normalny proces. Dzieje się co 12 000 lat na tej planecie i to nie jest coś, przed czym ktokolwiek ucieknie.
Tak po prostu jest. Mieszkasz na Florydzie, zawijaj wrotki z Florydy, to też pójdzie wszystko na dno. To nie przeżyje. To nie jest kwestia do dyskusji i to nie jest żadna bajka. Tak po prostu się dzieje i wiemy o tym. Mamy na to czas, możemy to zrobić. I teraz jest piękny moment, bo myślę, że to jest ten moment, gdzie każdy może dostrzec, że w obliczu nadchodzącego wyzwolenia ta katastrofa, którą mamy dzisiaj, jest czymś, co należy natychmiast porzucić i zająć się nie zbieraniem zwłok, tylko zbieraniem się ze swoimi braćmi i siostrami i robieniem fajnych rzeczy i fajnego życia. Bo jeżeli cokolwiek z tym systemem walnie, to jedynym zabezpieczeniem dla nas samych, jakimkolwiek zabezpieczeniem, że wszystko będzie okej, jest ten człowiek, który jest najbliżej nas. To nasi przyjaciele. To są ludzie, którym pomagamy.
To są nasze ręce i nasze nogi. Nikt inny, żaden rząd, żadne prawo, żadni ludzie, którzy mówią „my” w liczbie mnogiej o sobie. Nikt z tych kolesi nie drgnie. Oni nawet nie chcą dopuścić do siebie świadomości, że właśnie stoją w takim momencie, że za chwilę ich tu nie będzie. Oni ciągle zapraszają nas do zabawy, a moim zdaniem, człowieku, ta zabawa nie jest tego warta. Na pewno jesteś fajną osobą i szkoda twojego życia na to, żebyś się poświęcił na ołtarzu tych psychopatów. Taka jest moja refleksja na dziś. Także czekam na rewolucję, która jest właśnie w drodze i nadchodzi.
[02:09:34] - Okej.
[02:09:35] - To jest to. That's gonna be fun.
[02:09:36] - Nie będzie żadnej rewolucji. Zawsze będzie Nowa Huta.
[02:09:39] - Tak myśleli niektórzy, a tu się okazuje, że nie będzie Nowej Huty cały czas. To było zdradzieckie, prawda?
[02:09:45] - Tak. Znowu się przypominałem polskie rockandrolle.
[02:09:48] - Ale to dobry numer swoją drogą.
[02:09:50] - Tak. Ale to już nie dziś chyba.
[02:09:53] - To już nie dziś. Na dziś już koniec tego swojego krzyczenia do mikrofonu.
[02:09:57] - Yeah.
[02:09:58] - Yeah. Koniec rockandrolla na dzisiaj. Koniec hiperprzestrzeni. Ja zapraszam cię, człowieku, w środę do ciebie, do księcia Edwarda.
[02:10:05] - Tylko mam nadzieję, że nic nie wyskoczy.
[02:10:09] - Mam nadzieję, że będzie okej.
[02:10:10] - Powinno być po takich intensywnych zawodach jak tutaj to.
[02:10:14] - Chwila odpoczynku.
[02:10:15] - Chwila odpoczynku, jak najbardziej. No i pewnie jakieś ciekawostki, relacje ze stadionów i nie tylko. Nie, myślę, że nic się nie działo takiego.
[02:10:27] - Upili się jak zwykle po.
[02:10:28] - Jak zwykle się upili po.
[02:10:30] - Kto wygrał? Nie wiem. Wszyscy się upili. Klasyczny sport. Wymiar sportu w dzisiejszych czasach.
[02:10:36] - No ale wygrała Anglia niestety.
[02:10:38] - Okej.
[02:10:39] - Nie Irlandia.
[02:10:40] - Set thing dla tych, którzy są z Anglii i kibicowali przede wszystkim.
[02:10:44] - Smutna rzecz dla kogoś, kogokolwiek w ogóle.
[02:10:46] - Się przejmujesz.
[02:10:47] - Przejmuję się. Bo ja nie. Tak jakoś.
[02:10:51] - Ale to się mówi, że wygrała Irlandia, ale w zasadzie nie wygrała Irlandia. Jak się nazywa ta korporacja? O2?
[02:10:57] - Anglia.
[02:10:58] - Anglia wygrała.
[02:10:59] - No tak, O2 tak.
[02:11:00] - To O2 wygrało. O2 grało z O2, czyli O2.
[02:11:04] - Nie. Ale generalnie tak. O2 grało z Trójką.
[02:11:08] - A ty wiesz, że jest ta sama grupa inwestycyjna, która jest właścicielem firmy korporacji O2 i Trójki, że to jest-
[02:11:13] - Telefonica.
[02:11:14] - Tak.
[02:11:15] - Tak.
[02:11:17] - Czyli jedna firma grała ze sobą. To można powiedzieć, że to był taki-
[02:11:19] - To jest klasyk przecież.
[02:11:21] - Taki firmowy mecz. Pierwsze piętro grało z drugim piętrem.
[02:11:25] - Tak. Coś ten deseń.
[02:11:28] - To niesamowity sport.
[02:11:30] - Dokładnie. Tyle ludzi. Ponad 80 000.
[02:11:33] - Co za challenge.
[02:11:37] - Yeah.
[02:11:37] - Mocna sprawa. I jak oni się wszyscy się upili?
[02:11:42] - W trakcie. Niektórzy to jeszcze przed.
[02:11:44] - To jeszcze zabawniej. Nie mogli wytrzymać. Musieli się wspomóc.
[02:11:49] - Rano już tam można było zaciągać z wodopoju. Do wyboru.
[02:11:55] - Nic. To co? To my kończymy. Dzięki wszystkim na czacie za obecność i ja przy okazji zapraszam do siebie w czwartek na, że tak powiem, nie wiem, czy lekcję. Nie żadne lekcje. Na informację. Ja mam jeszcze telefon, także odbiorę. Odbieram. Witam serdecznie.
[02:12:13] - Witam, witam. Jak mi miło was, panowie, powitać. Rany boskie, jak się cieszę.
[02:12:18] - Ależ to mi miło. Jak zdrówkę, szanownemu panu?
[02:12:20] - Dziękuję, dziękuję. Bardzo dobry, tak jak i was. Zwłaszcza twojego rozmówcy, którego witam pięknie i szczególnie, bo ja też niestety jestem z Nowej Huty.
[02:12:29] - Książę Edward.
[02:12:29] - Nie, ale widzisz, ja nie jestem z Nowej Huty.
[02:12:31] - Książę nie jest z Nowej Huty. To piosenka jest o Nowej Hucie. Nowa Huta to piosenka.
[02:12:35] - Tak.
[02:12:37] - O, zerwało nam Gienia. Sekundę. Już odbieramy. Okej, jesteśmy z powrotem. Wszystko działa. Uf!
[02:12:46] - Generalnie dzięki za miłe słowo.
[02:12:48] - Przypadek po prostu wyłączyłem. Przepraszam, słucham?
[02:12:50] - Mówię dzięki za miłe słowo. Ale nie jestem z Nowej Huty. Jestem z Dolnego Śląska.
[02:12:58] - Highlands Silesia.
[02:13:00] - I jeno nie chłopie, tyś jest z Dolnego Śląska, a kajże jest z-
[02:13:04] - No nie.
[02:13:05] - Nie słychać nic.
[02:13:06] - My jesteśmy-
[02:13:07] - Nie no, Gieniu, nie mów, że wiesz, że jesteś... Znałem dużo ludzi ze Śląska.
[02:13:14] - Śląska.
[02:13:16] - Z Górnego Śląska, jak ja to mówię. I też się wzdrygiwali się właśnie za każdym razem, kiedy mówiłem, że jestem z Dolnego Śląska. Ale nie wiem. Wydaje mi się, że to dość jednak różnorodne krainy Górny i Dolny Śląsk.
[02:13:34] - Jestem separatystą z Dolnego Śląska.
[02:13:36] - No ale dobra, przechodzę na gwarę normalną, bo ze mną jest taka sprawa, że ja urodziłem się, wychowałem, dorosłem, zdobyłem wykształcenie w Chorzowie. Natomiast przyszedł czas, a jestem ten rocznik, gdzie jeszcze niestety musiał odsłużyć armii, bo musiał. Dostał bilet. Trafiłem do Krakowa. No i tu już zostałem także. Także Kraków moja druga, że tak powiem, ojczyzna, moje drugie miasto.
[02:14:02] - No to taki chyba miły awans myślę.
[02:14:06] - Jak najbardziej. Natomiast bardzo się cieszę. Tu pozwolę sobie odbić od tematu, przede wszystkim ukłon dla Claude'a. Claude jesteś?
[02:14:16] - Nie, nie ma tu Claude'a. Ja jestem Tomek.
[02:14:19] - Tomek, przepraszam.
[02:14:19] - Jestem Tomek. Michał ma osobną audycję, to jest Historia Chaosu i to jest audycja transmitowana tylko w Radiu Na Fali, bo Michał jest osobnym projektem, który jest niezależny. A ja po prostu jestem Tomek.
[02:14:30] - A ja jestem Edward.
[02:14:32] - Zwany kapitanem tego okrętu często.
[02:14:34] - Ja jestem Gieniu i słyszę was bardzo często na urządzeniach mobilnych i dzięki wam zresztą już ponad 18 miesięcy. Podpisałem dzięki wam po 18 miesiącach umowę z operatorem, gdzie poprosiłem o maksymalny transfer, żeby was słuchać na jednej komórce. Jak braknie prądu, to na drugiej komórce, jakby co, to na tablecie w pracy. A że pracuję na noc po 12 godzin nawet zarabiam, więc tutaj nie mam czego żałować. Jedynie mogę żałować tego, że nie mogę się do was, panowie, wpiąć. A co was słyszę w powtórkach popołudniowych, to żałuję, że nie zabrałem głosu. Chociaż tam niektórzy z was, panowie reporterzy.
[02:15:19] - Nie jesteśmy reporterami. Słuchaj, Gieniu, ja mam na imię Tomek.
[02:15:24] - Redaktorze, mówię o tym, że jest trochę bagna wśród słuchaczy i z tego, co widzę, włączają się na dwa, trzy zdania, żeby pokazać swoje warcholstwo. To aż po prostu przykre. Dlatego ja tutaj połączyłem się z wami, żeby coś konkretnie powiedzieć, jeżeli można.
[02:15:41] - Oczywiście, dokładnie po to jest ten skraj, człowieku, dobrze dzwonisz. Właśnie o to chodzi. Ja mam czas, my się nie śpieszymy. Naprawdę take your time, jak mówię tutaj w moim nowym kraju.
[02:15:50] - Z względu na awarię w pracy akurat wcześniej wróciłem do domu, także do białego rana. Jako że przyzwyczajony jestem do pracy na noc, bez jednego ziewnięcia mogę tutaj z wami, panowie, przebywać, jeżeli tylko pozwolicie.
[02:16:02] - Do białego rana nie będziemy za bardzo, ale śmiało. To ja się zamieniam w słuch. Aż miło człowieka usłyszeć z drugiej strony.
[02:16:09] - Tak jest.
[02:16:11] - Konkretnego człowieka. Przede wszystkim zacznijmy od starych spraw. I też proszę o wybaczenie, czy to twoja sprawa, czy to Michała, panie redaktorze. Tutaj był temat chyba nawet sprzed pół roku. Tyle nie mogłem się do was dodzwonić i był temat stałego słuchacza. Tylko teraz nie wiem, czy z tobą, czy z Michałem. W sprawie tych sióstr ze Szwecji, które odwrócone tam dewastowały auta i nic im nie było.
[02:16:39] - To chyba u Michała, to raczej nie u mnie, ale stały słuchacz przestał do mnie dzwonić. Pewnego razu ja go pogoniłem, bo stwierdziłem, że już nie mam ochoty wysłuchiwać czytanki pod tytułem przegląd, jak to się nazywa, program telewizyjny. Jak to się nazywa? Ja nie mam telewizora od chyba 12 lat czy jakoś tak. Program telewizyjny. Ktoś dzwoni i czyta program telewizyjny gdzieś tam. Także ja go troszkę pogoniłem, także do mnie to już nie wpada. Ale do Michała jeszcze wpada i tam było coś takiego z tymi siostrami.
[02:17:03] - Natomiast mam prośbę, jeżeli można pod tą dyplomatyczną, sekretną adres mailowy do tego jegomościa, bo tak jak słychać też jestem z Krakowa. On tyle razy to podkreślał. Kilka mądrych tematów mam do niego, jeżeli można prosić o użyczenie.
[02:17:20] - Nie posiadam. Powiem ci szczerze, że nie posiadam kontaktu.
[02:17:22] - Ewentualnie link, jakim on się tam afirmuje na Skypie.
[02:17:27] - Też za bardzo nie mam.
[02:17:29] - Rozumiem. Ustawa o ochronie danych osobowych. Dobra, to mi wszystko tłumaczy.
[02:17:33] - Wiesz co? Nie, to bardziej jest kwestia, Gieniu, nie będę ci ściemniał. To jest moje lenistwo, bo tu na Skypie radiowym na profilu jest nie wiem ile. Nie wiem, czy nie przekroczyłem już tysiąca osób, bo radio już działa chyba od czterech lat czy prawie pięciu. Także to się pozbierało i ja nawet nie wiem, gdzie tego szukać.
[02:17:50] - Dobrze.
[02:17:51] - Ale może ktoś mi tutaj zaraz podpowie.
[02:17:53] - Może. A może nawet stały słuchacz słucha.
[02:17:56] - Dokładnie. Może się odezwie na czacie.
[02:17:59] - To w formie reklamy zrobiliśmy taki odlot. Panowie, zapodajcie teraz temat. Może ja się udzielę też z czymś mądrym, konkretnym. Bardzo chętnie.
[02:18:06] - Wiesz, bo my tu sobie obserwujemy historie związane z tak zwaną zmianą. To, jak w ogóle funkcjonuje cały świat teraz, właśnie w tym momencie, bo wiele rzeczy będzie działo w najbliższym czasie. Już się bardzo dużo dzieje.
[02:18:17] - Jeszcze jedno, jeżeli wolno mi odskoczyć. Raz mi się udało zabrać też głos w temacie. Temat wiodący był, czy byliśmy na Księżycu. Ja najpierw poszukałem linki o odkryciach, jakie były już w misjach sekretnych 17, 18 do 20 włącznie. Czy to z tobą, czy to też z Michałem?
[02:18:39] - Też z Michałem, bo Michał jest w piątek i ty pewnie mówisz o Teorii Chaosu. Dokładnie w piątek po godzinie 24:00 polskiego czasu.
[02:18:44] - Tak, ewidentnie to był piątek. To się zgadza, dobrze.
[02:18:47] - Słuchaj, ale powiem ci taką ciekawą rzecz, tak wtrącę do tego tematu, trochę odbiegnę, chociaż to też jest związane troszkę z tym, jak nam się robi wodę z mózgu. Ja myślę, że to jest po prostu takie świadome działanie, żeby robić nam wodę z mózgu. Czy byliśmy na Księżycu, czy nie byliśmy i kto był, a kto nie był. Jasne, że byliśmy na Księżycu jako cywilizacja, jako ludzie, ponieważ jest tam jedna rzecz na tym Księżycu. Jest takie lusterko zostawione przez jedną misję Apollo po to, żeby odliczać sobie odległość pomiędzy Ziemią a Księżycem. I jest kilku dżentelmenów na świecie, którzy w swoich normalnych domowych obserwatoriach, jak wiesz gdzie to jest, sobie ustawiasz teleskop, taki dalmierz laserowy i możesz sobie cały czas mierzyć odległość Księżyca od Ziemi, bo tak się mierzy właśnie tą propagację odległości. Ona się zmienia cały czas. Zastanawiam, jak to się nazywa, bo to ma swoją osobną nazwę, kiedy Księżyc jest bliżej i dalej. Latencja Księżyca. Dokładnie tak to się nazywa.
I właśnie tym się mierzy. Tam jest lusterko. Jedna z misji na Księżycu zostawiła takie duże lustro, od którego się laser odbija i w ten sposób można mierzyć takie historie, jak się przesuwa i tak dalej. Dlatego wiemy, że na Księżycu ktoś był i dokładnie to Jankesi byli. Czy Rosjanie byli, czy ktokolwiek inny nie wiem, ale na pewno ktoś był od nas i zostawił lusterko. Także tutaj nie ma wątpliwości.
[02:19:58] - I jest to więcej niż prawdą, bowiem mogły to zostawić na przykład roboty, czy ewentualnie jedna z misji, która sprzątnęła tą mumię, że tak powiem. Zresztą wystarczy wbić nawet na YouTubie Mona Lisa Moon i wszystko już będziecie panowie wiedzieć dokładnie. A ta Mona Lisa cała jest, o dziwo, gdzieś u Sowietów. A nie w Ameryce ani nic schowana. Więc pytanie, czemu oni to wzięli? No i tak dalej. Pytania się mnożą. Natomiast druga rzecz, żeby zejść na ziemię, ale nie całkiem, to jest to, że są technologie i są takie technologie, które naprawdę ciężko wytłumaczyć. Nawet wątpię, czy nam tutaj w tercecie byłoby ciężko zrozumieć.
[02:20:47] - Oj, Gieniu uważaj, bo trafiłeś naprawdę na grząski grunt.
[02:20:52] - To bardzo chętnie podejmuję tę rękawicę i proszę bardzo, ja kontra wy, skoro tak ma być.
[02:20:57] - Nie, to nie chodzi, że kontra zaraz, tylko że akurat mamy tutaj specjalistę od nowoczesnych technologii.
[02:21:04] - Dzięki, ale mnie podsumowałeś. No tak, znam się troszkę na tym. Śledzę temat nie od dziś.
[02:21:08] - Plazmowy koleżka.
[02:21:09] - Otóż to.
[02:21:10] - Dobrze. To powiedz mi teraz plazmowy koleżko , czy słyszałeś coś o lunecie obcych?
[02:21:18] - Nie, o lunecie obcych nie słyszałem.
[02:21:20] - Jest to takie fajne określenie, które boję się naprawdę, ale już poszło w eter. Boję się o tym pisać, a jeżeli piszę, to tak ładnie koduję i nawet napisałem do Chrisa Miekina. Nawet on wysłał trzy pytajniki i może pracuje nad tym tematem. Odważyłem się zabrać głos dzięki temu, że tak na marginesie w ogóle dobrze mnie słychać? Nie ma przeszkód?
[02:21:41] - Idealnie. Wszystko jest okej.
[02:21:43] - Dobra. Zobaczyłem temat, jak gdyby płód mojego tematu na Discovery Channel. Usiadłem, osłupiałem. Po prostu urządzenie, jak gdyby wzbogacone przez patenty Nikoli Tesli. Można powiedzieć, że świat prawie zwariował. A do czego to prowadzi? Usiądźcie sobie panowie.
[02:22:06] - Jest kilka takich. Okej, to siadam. Siadam i słucham.
[02:22:11] - Dwa identyczne przedmioty, że tak powiem. Nie potrafię tego nazwać.
[02:22:18] - Najprościej tak zwyczajnie.
[02:22:19] - Ale takie powiedzmy, jak gdyby neonówka. Prosta, zwykła, długa neonówka. Tylko zamiast końców metalowych szkiełko. Szkiełko, że tak powiem, lupka z jednej i z drugiej strony, a wewnątrz wysokie napięcie, naprawdę wysokie. I takie dwa elementy sobie są w lunecie. I do czego to prowadzi? Do tego, że potrafi zakrzywić czasoprzestrzeń.
[02:22:38] - Bez problemu.
[02:22:40] - Wysłać obraz z przyszłości tu, do naszego oka. Jak bajka pewnie wygląda. Już pewnie jest tam-
[02:22:47] - Nie do końca, bo powiem ci, że-
[02:22:49] - Ktoś chce mnie ubrać w biały kaftan. Słucham ciebie, proszę.
[02:22:52] - Bo nie jest to bajka. To, że jest czas i przestrzeń jest normalnym zjawiskiem. Wiadomo, że jest to zjawisko grawitacyjno-magnetyczne i to jest kwestia poruszania się przestrzeni, która jest tworzona przez grawitację i magnetyzm razem. Także to nie jest kwestia, że czas istnieje, bo czas jako taki to jest po prostu przestrzeń zwyczajnie. Jeżeli możesz, że tak powiem, zawinąć troszeczkę moce grawitacyjne i magnetyczne, to zawijasz też kwestię czasu, czyli możesz do tyłu i do przodu. To są te historie odpowiadające za to, że zakrzywiamy tą przestrzeń naturalnie w naszym mózgu. Stąd mamy déjà vu. Stąd na przykład niektórzy z nas widzą przyszłość i ta przyszłość się spełnia. To jest normalna sytuacja, nie ma tu żadnej tajemnicy i jest technologia bez problemu sobie radząca z tym wszystkim, bo to technologia już istnieje od bardzo dawna i nazywa się po angielsku nano coating między innymi. Teraz Fundacja Keshe właśnie wprowadza to wszystko i jeżeli chcesz sobie zrobić taką lunetę, to nie pozostaje ci nic innego, jak wziąć miedziane rurki, znano-coatingować właśnie tą technologią i zrobić tam układ optyczny i podłączyć się pod plazmę odpowiedniej konfiguracji i masz potężny laser, masz potężny mikroskop, potężną lunetę, która się, że tak powiem, naukowcom współczesnym z Los Alamos nie śniła.
Był taki dżentelmen, który zbudował taki mikroskop oparty dokładnie na tej samej zasadzie. Nazywa się King Royal. I zamordowano mu żonę, jak się okazało, że te mikroskopy są za dobre, bo do tej pory nie wybudowano optycznego mikroskopu, który byłby w stanie, byłby zdolny powiększać dokładnie do takich wielkości jak jego mikroskopy z lat 40. i 50. Wybudował ich, zdaje się trzy czy pięć. Pięć ich jest razem. Jeżeli słuchasz Radia Nafali, to zapraszam cię do archiwum, bo tam jest taka seria, którą popełniłem. Nazywa się Synteza, która teraz też idzie. Leci w czwartek dokładnie o 22:30 polskiego czasu. I to jest seria poświęcona właśnie wolnej energii i wszystkim hecom z tym związanych.
Właśnie o tych urządzeniach, o których nikt nam nie chce mówić, bo wszyscy twierdzą, że to jest niemożliwe, a to jest jak najbardziej możliwe. To, że to nie jest możliwe według kogoś, to wynika tylko i wyłącznie, taka jest smutna prawda, z braku jego wykształcenia i tego, że został wyprasowany przez ten system i to wszystko.
[02:24:51] - To ja się pozwolę tutaj wciąć i może trochę wyprostować ten światopogląd. Może nie to, że przez system, tylko przez ograniczenie, bo jak ktoś z mądrych moich dziadów, pradziadów powiedział: "Wiesz, wnuczu, że wykształcenie to można mieć zdobyte albo w genach. Módl się, żebyś miał w genach, a nie zdobytym, bo jak ci ktoś da w pałkę, to zapomnisz, jak się nazywasz i zapomnisz o swoim wykształceniu. Kropka". Miałem wtedy chyba pięć czy sześć lat i bardzo sobie to jakoś wziąłem tak do, utkwiło mi to w pamięci. Natomiast to, że to jest i działa, to wierzę w to całkowicie. Mało tego, brakuje mi jedynie czasu. Brakuje mi czasu ze względu, tak jak mówię, praca. U mnie jest Ameryka, pomimo że w Polsce jestem.
[02:25:43] - Rozumiem. Znam się z tego sprawy.
[02:25:45] - Dom, łóżko, fabryka, że tak powiem. Taka jest moja Ameryka.
[02:25:50] - Taka prawdziwa Ameryka. Dobrze, że nie masz karty kredytowej do spłacenia jednej, drugiej, trzeciej, czwartej, bo to już by było naprawdę USA.
[02:25:56] - Z pięciu zostały mi dwie, powiem szczerze. I spłacam.
[02:25:59] - Rozumiem.
[02:26:00] - Więc efekt jest taki, a nie inny, że po prostu interesuję się dalej tym, pomimo że nie mam wykształcenia wyższego czy ponad tylko, nie ponadwyższe, ale to nikogo nie interesi.
[02:26:12] - Bo właściwie tej technologii nigdy nie nauczysz się na tak zwanym wyższym wykształceniu. Jeżeli czegoś się nauczysz w uniwersytecie, to nauczysz się takich bzdur, że to po prostu głowa paruje. To jest moja opinia
[02:26:22] - Nie wiem, jak energia działa, bo nie możesz wiedzieć tyle, co Nikola Tesla z fal elektromagnetycznych. Wyobraź sobie od czasu wojny przez 60 lat, gdyby wszystkie uniwersytety na świecie tak wyszkoliły i taką wiedzę przekazały, wiesz, ilu byłoby geniuszy?
[02:26:38] - Właściwie każdy jest geniuszem. Jeżeli masz dostęp do tej informacji, wiesz, jak to zrobić, ktoś ci to przekaże, to nagle się okazuje, że jest to tak trywialnie proste, aż śmieszne, że nikt tego nie robi.
[02:26:48] - To wytłumaczę na przykładzie złotnika. Dał mi jedną blaszkę wielkości smartfona. Popatrzę, sina blacha. Coś tam z metalurgii łyknąłem. Patrzę, to chyba przegrzana 45HN, czyli chromo-nikiel. A gość mówi: „Przyjdziesz tu jutro, to zobaczysz, co gość z tego zrobił, polerując to dwie i pół godziny”. Okazuje się, że to było jedno z najczystszych, najwyższych prób złoto, które zaraz po odlaniu polewa się takim samoistnym, samorodnym nanocoatingiem i trzeba było to wypolerować.
[02:27:23] - Tak, dokładnie, ale musi się przegrać. To jest taki numer.
[02:27:25] - I to jest to. Zmierzam do sedna mojej wypowiedzi, że trzeba mieć wiedzę i wiedzieć, co z tym zrobić. Ja bym to po prostu wrzucił do kanału, tą blachę, a to okazuje się, że to było czyste złoto. I tak samo z tym faktem robi mnóstwo ludzi. Sami wiecie o tym najlepiej.
[02:27:43] - To prawda. Sam miałem do czynienia z czymś takim zawodowo, także wiem, jak wygląda dokładnie to złoto. To jest osad, który się pojawia, jak je przegrzejesz, konkretnie przegrzejesz. Ono musi popływać w tej foremce 10, 15 minut mocno i temperatura takie 1600, 1700 stopni. Jak podgrzejesz je solidnie i nagle pojawia się taki nalot i nie możesz dodawać boraksu, żadnych innych rzeczy, zostaw je samo i wtedy nagle jak ostygnie, robi się szare, brzydkie. W ogóle nikt nie powie, że to jest złoto. Musisz wziąć coś solidnego, jakiś pilnik solidny i zarysować, ale naprawdę konkretnie, bo ta warstwa, która jest na zewnątrz, zastyga naprawdę bardzo twardo.
[02:28:23] - Taki złoty żużel.
[02:28:24] - Otóż to.
[02:28:26] - Także widzę, że tu jesteśmy zgodni i moja synchronizacja intelektualno-umysłowa chyba jest w symbiozie z waszymi.
[02:28:37] - Dokładnie. Sęk, ja cię zapraszam, żebyś tam wpadł do archiwum, bo teoria chaosu teorią chaosu. Pozdrawiam Michała i jego teorię chaosu. Natomiast zapraszam cię serdecznie, żebyś wpadł tam czasami do syntezy, bo myślę, że znajdziesz tam dużo ciekawych opowieści dotyczących tych tematów, bo to już nie ma tajemnic za bardzo na świecie. Wszyscy wiemy o tym nanocoatingu.
[02:28:54] - Ja tutaj nadmienię raz jeszcze, że słuchałem jako amator i nie wiedziałem, że to jest dwóch różnych prowadzących, a na urządzeniach mobilnych, tu gdzieś na przystanku, tu gdzieś piechotą, tu gdzieś tam w pracy, gdzie maszyny wyją za oknem, to ciężko było się rozróżnić, który jest który. Więc teraz mi wyjaśniłeś, że jest dwóch prowadzących. Taki zakres tematu. Bardzo dziękuję.
[02:29:16] - To jest nie prowadzący, to jest nawet trzech.
[02:29:19] - Nawet trzech. Bo jest tam jeszcze ktoś taki jak Teflon.
[02:29:23] - Nie, absolutnie nie.
[02:29:26] - I tak dalej. Dużo ludzi się udziela tutaj.
[02:29:28] - Nie, ci panowie tylko tutaj wpadają. Już nie wpadają bardzo dobrze, nie są tu mile widziani, bo w sumie jedyne, co potrafią powiedzieć, to obrażają wszystkich. I to troszkę jest słabe, albo rozmawiamy ze sobą, albo traktujemy się w bardzo dziwny sposób. Także ja wybieram opcję, że rozmawiamy ze sobą. Ja po prostu jestem właścicielem tego radia, jeżeli o to chodzi i to wszystko, na tym polega cały numer. Oprócz tego jest tu trzech ludzi, którzy prowadzą swoje podcasty. Otóż to. Nawet więcej, bo jest czterech dokładnie, bo jeszcze jest Juby, który prowadzi „Czas Snu”, który jest jako podcast do ściągnięcia. Także jest tego trochę. I ja zapraszam cię do archiwum, gdzie popełniłem właśnie tą serię pod tytułem „Synteza” i tam jest sporo na temat różnych technologii, o których nikt oficjalnie nie chce mówić.
Znaczy nie chciał nigdy. No ale już jest. Wszyscy to wiemy dzięki temu, że pewne rzeczy już wypłynęły ostatnimi laty i nie jest to już specjalną tajemnicą. Co najwyżej może być to tylko kwestia naszego prywatnego wyboru. Czy chcemy zaakceptować coś takiego, że dzieją się takie rzeczy, że jest taki świat, że istnieją takie urządzenia i takie technologie, czy też twierdzimy, że nie wierzymy w to, bo nam się nie chce. I to jest jedyna kwestia wyboru.
[02:30:40] - Na tym właśnie polega cała zabaźgrana tabula rasa, że mamy wybór, tylko teraz wybór mamy albo świadomy, albo nieświadomy. Świadomy to to, co wiemy, a nieświadomy to, do czego ciągnie nas intuicja. Jedno z drugim jest tak powiązane, że albo jesteśmy ciołkami i zawsze będziemy płakać. I tutaj przysłowie góralskie się nasuwa: „A czegoś głupi, boś biedny, a czegoś biedny, boś głupi”. I tak nam się pięknie zamyka. Jeżeli ktoś wyjdzie spoza tego kręgu, to już jest godzien, żeby tutaj na czwartego do naszej audycji wpaść i dalej ciągnąć temat. Mądry zresztą, prawda?
[02:31:24] - Ja myślę, że intuicja i wiedza idą zawsze ze sobą w parze. Problem polega na tym, że edukacja i cały system ekonomiczny, cały ten system, który jest dookoła, tak zwana cywilizacja, wybija z każdego z nas intuicję i stara się to wybić do oporu. Zastąpić ją papierem, zastąpić ją formalnymi przepisami, zastąpić przewidywalnością jutra, ale materialnego jutra. Dlatego nie opieramy się na kwestiach emocjonalnych, które są tak naprawdę najważniejsze. I to jest właśnie ten moment, ta bramka do innego wymiaru. Ta bramka, która pozwala każdemu znaleźć tą wiedzę, której szuka. Właśnie intuicyjnie, bo to się nie dzieje logicznie. To nie jest kwestia percepcji logiki tego świata. To jest kwestia tego, jak to czujesz. Jeżeli czujesz, że jest okej, to wiadomo, że jest okej.
To jest tak jak z dziećmi.
[02:32:08] - Jak najbardziej. Owszem.
[02:32:09] - To zawsze idzie ze sobą. Tu właśnie nie ma warunków. To zawsze idzie ze sobą razem.
[02:32:15] - Jest warunek, jeżeli jesteśmy zdrowi na umyśle, bo jeżeli mamy jakieś paradaczki umysłowe, jakieś schizofrenie i różne takie dolegliwości neuropatyczne i wizje mimowolne czy też wyobrażeniowe, to to wszystko nam rozmywa, rozmydli i rozpuszcza nas.
[02:32:30] - Nikt tak naprawdę nie rodzi się świrem.
[02:32:31] - Natomiast jeżeli mamy skoncentrowany umysł, wiemy czego chcemy i wiemy do czego dążymy. I tak jak w moim przypadku nie przeszkadza mi to, że mam rozwód w rodzinie, bo dalej nie żyję w rodzinie, mam swoje mieszkanie i dalej ciągnę do tego, do czego ciągnę, bo chcę coś zdobyć i osiągnąć, a światopogląd mam jaki mam, szlachetny, to ja myślę, że to się spełni wcześniej czy później.
[02:32:54] - To się spełnia cały czas. I właśnie to jest taki myk, że tego nikt nas nie uczy. Wszyscy mówią o tym, że poświęcasz się dla przyszłości. To jest bullshit, man. Nie ma czegoś jak przyszłość, jest tylko tu i teraz. Nie ma czegoś takiego. Nie powiesz mi nic o przyszłości, bo nic o niej nie wiesz. Tak samo jak ja. Co najwyżej możemy pogadać trochę o przyszłości, która i tak już nie istnieje, bo już dawno się wydarzyła i tak jej nie zmienisz. Jest tylko jeden moment.
Moment się nazywa tu i teraz. I żyjemy tu i teraz. I nie ma innej opcji. Albo jesteś tu i teraz, albo cię tu nie ma głową. To jest ta uważność bycia na miejscu. Albo jesteś, albo stary, nie wiem gdzie jesteś i to jest zawsze taka odpowiedź. To jest właśnie to.
[02:33:26] - Otóż to. Właśnie. Czy mamy zdrowy umysł?
[02:33:30] - I ten zdrowy umysł. Powiem ci szczerze, że wszyscy mamy zdrowy umysł, wszyscy naprawdę jesteśmy zdrowi i nie ma tu ani jednego świra tak naprawdę. Tylko są ludzie przerażeni. Może jest paru świrów, ale generalnie to jest strach. To strach odpowiada za to, że nam odbija. To jest ten stres pourazowy. To jest właśnie główny problem, że straszy się od dziecka i później my myślimy, że właściwie jesteśmy świrami. Bierzemy to do siebie i zaczynamy wymyślać sobie postać, która nigdy nie istniała i wydaje nam się, że to właśnie my jesteśmy naddatek tego wszystkiego. Jeszcze otwierasz gazetę, otwierasz cokolwiek innego i tam czytasz: „Tak, właśnie taki jesteś”, a to jest bullshit, stary. Nikt taki nie jest.
Nikt nie potrzebuje torebki za 5 000 000 $ z diamentami. Nikt nie potrzebuje fury za pół miliona dolarów. Nikt nie potrzebuje apartamentu, w którym masz więcej sypialni niż członków własnej rodziny. Naprawdę, przecież to jest bullshit, man. Kto tego potrzebuje? Kto to gówno wymyślił? Kto potrzebuje 40 samochodów odrzutowych? Kto potrzebuje posiadać korporację, która rządzi połową świata? Nikt tego nie potrzebuje. To jest chore.
[02:34:27] - Przepraszam, ja w tym momencie muszę odbić od was panowie, ale wrócę na pewno.
[02:34:31] - Słuchaj, my już powoli kończymy, bo już troszeczkę dzisiaj się przeciągamy.
[02:34:34] - Ja potrzebuję na dwie i pół minuty, żeby kawę sobie podgrzać tą zimną w mikrofali i jeszcze sprawy własne, osobiste. I wracam zaraz. Także dołączę do tematu. Na chwilę się rozpinam.
[02:34:45] - Jeżeli będziemy to zapraszam serdecznie, bo możemy już powoli kończyć, bo to już jest taka pora, to już jest trzecia godzina audycji, także już powoli odchodzę od tego mikrofonu. Ale tam dżentelmen poszedł zrobić kawę. Także jeszcze parę chwil z tobą tutaj w hiperprzestrzeni, bo Suchar zadzwonił i przetrzymał nas tutaj, ale myślę, że i tak będziemy kończyć tak czy siak, bo ja tu mam jeszcze obowiązki, które mnie wzywają, bardzo słodkie obowiązki, jako że nie wierzę w ten system. Absolutnie nie wierzę w ten system. Mam tu zawsze swoje własne opcje na robienie swojego własnego życia i szczęśliwie się w tym spełniam. Czasami wymaga to troszkę więcej determinacji niż mniej, ale come on guys, to jest moje własne życie. Także dlaczego miałbym nie poświęcić determinacji na swoje własne życie? Mieszkając w wielu różnych miejscach przez lata obserwowałem, jak ludzie poświęcają całe swoje życie i całą determinację na to, żeby przetrwać, spędzając ją na tak absurdalnych historiach, które doprowadzały ich właściwie tylko do zawału albo właściwie do niczego. To nie było miejsce, w którym ja chciałbym stanąć razem z tymi ludźmi. Na pewno nie było to spokojne miejsce.
Było to miejsce pełne lęków, strachów i martwienia się o to, co będzie w przyszłości. Jak się okazało, doskonale mnie to ominęło. Gdzieś wyparowałem z tego klimatu, także nie jest to elementem mojego życia. Ale też nie mam żadnego problemu, żeby się martwić o cokolwiek. O to, co się stanie z dużą korporacją. O to, co się stanie z supermarketami, co się stanie z bankomatami, jak przestaną działać. Nie wiem, bo nie mam konta w banku. To też jest inna sprawa. Faktycznie nie ja czegoś od paru lat. Jak się okazuje, można bez tego funkcjonować nawet w takim miejscu jak Londyn.
Także da się. To jest kwestia determinacji. Oczywiście nie jest to łatwe na początku i jak się okazuje jedyny problem to, wiesz człowieku, to problem w głowie, bo przyzwyczajasz się przez lata do tego, że operujesz w tym systemie, operujesz tym czymś i to tworzy część twojego życia. I ktoś ci mówi, że bez tego zginiesz. Tu się okazuje, że właściwie bez tego żyje się o wiele lepiej, wygodniej, łatwiej i nie ma tu nic do ginięcia. Ale słyszę, że Suchar wrócił. Gieniu, że wróciłeś.
[02:36:55] - Tak, tak, tak. Już wróciłem. Myślę, że się zmieściłem w tym czasie, bo świętą zrobiłem to co zamierzałem, a to co musiałem dodatkowo.
[02:37:02] - Mam nadzieję, że mnie nie będziesz przetrzymywał, bo jestem już naprawdę solidnie, że tak powiem, wyorany dzisiaj po całym tygodniu.
[02:37:08] - Podsumowanie z mojej strony będzie krótkie, żeby nie przedłużać. Mamy świat jaki mamy i mamy taki świat, jaki mamy w naszych umysłach. No bo kto, jak nie wyborcy? Abstrahuję od tego, że służby czy ktoś tam mieszał w tych głosach.
[02:37:23] - Ja nie chodzę na wybory na przykład. Wyobraź sobie, w ogóle nie wierzę w te wybory. Żadne. Nie wierzę politykom.
[02:37:28] - Dobra, ale że wybory takie czy inne to są dziełem demokracji. Przynajmniej taki idealny pion przyjmijmy. No i suma sumarum wyszło na to, że wyborcy uwierzyli w to, co jest realne i jaki mają poziom świadomości, jaki reprezentują, skoro wybrali to, co uważają za normalne. A że jeden czy drugi z wyborców okazał się trzy kropki, no to koniec kropka.
[02:37:54] - Otóż to. Także każdy zapłaci cenę swoich wyborów i to każdy zaczyna już płacić cenę swoich wyborów, bo cóż, karma tak to się nazywa i to naprawdę daleko nie trzeba szukać. Już się dzieje na świecie, także za chwilę się okaże i mocno zweryfikuje jak to wszystko stanie, bo za chwilę wszystko się zatrzęsie i to mocno się zatrzęsie i się okaże, że bankomaty nie działają, że system nie działa, nie ma rządu, nie ma polityków, nie ma przepisów i trzeba pójść do sąsiada i razem z sąsiadem upiec chleb. Razem z sąsiadem się dogadać i wrócić do normalnych zasad, tak jak dawniej było, że jak człowiek się wprowadza do lokalnej społeczności, to wszyscy budują chatę razem kolejną i nie ma pojęcia kredyt na chatę. I to jest takie normalne życie, że jak się sadzi, to tego jedzenia jest tyle, że jak zostaje, to się oddaje ludziom, żeby się nie zmarnowało, bo jedzenia jest na tej planecie tyle, że naprawdę nie ma prawa tu być głodnego człowieka. Tu wszyscy powinni być mocno przeżarci. Tu nie ma prawa w ogóle istnieć zjawiska głodu na świecie. To jest fenomen i to tylko z produkcji dwóch krajów, takich jak Anglia czy Francja. To te już kraje wyrzucają tyle do śmieci gotowego jedzenia, żeby trzymać tak jak cały czas mówię, te dumpingowe ceny, znaczy nie dumpingowe, zawyżone ceny jedzenia cały czas i żeby kontrolować ten rynek, wyrzucają połowę, grubo ponad połowę do śmieci. Jak tak policzysz, ile tego jedzenia jest, bo jest wyrzucane jeszcze przed tym, zanim trafi do sklepów połowa tego znika, a druga połowa znika po tym, bo i tak nikt jej nie kupi.
I nagle się okazuje, że tego jest tyle, że właściwie możesz wyżywić tym wszystkie głodne dzieci na świecie. Nie ma prawa być głodnego człowieka. A nam się opowiada, że ludzi jest za dużo, zasobów nie wystarcza, pieniędzy nie wystarcza, że jest za mało i że musisz komuś odstrzelić głowę, żebyś ty miał coś. To jest absolutnie kłamstwem. Jeżeli ktoś chce w to wierzyć, to może być tak, że sprowokuje sobie taką sytuację, że obok niego pojawi się też ktoś, kto w to wierzy. Jak będą we dwójkę w to wierzyli, to sobie nawzajem odstrzelą głowy, kłócąc się o sztabkę złota, którą będzie im się wydawało, będą mogli zjeść. Także świat doszedł do takiego konkretnego momentu, myślę. Ja tu polecam w ogóle serdecznie, jeżeli szukasz fajnej przyszłości, przyjrzyj się technologii Keshe, bo to jest dokładnie ta technologia z czasów Tesli.
[02:40:06] - O tym marzę. O tym marzę, żeby do tego dojść.
[02:40:10] - Słuchaj, zapraszam cię w czwartek do Radia Na Fali. Dokładnie tutaj. Ja prowadzę audycję.
[02:40:15] - Nie zawsze jest to możliwe. Jeżeli to będzie w Warszawie.
[02:40:17] - Ale jest jako podcast. Możesz sobie ściągnąć. Jako że masz telefon, masz urządzenia. Ściągnij sobie w domu. Nie musisz wypalać na transfery pieniędzy. Ściągnij sobie w domu, załaduj na telefon, bo to jest wszystko dosłownie podcasty i to takie za darmo. Możesz sobie ściągać, bo o to chodzi, żebyś miał cały czas do tego dostęp. Także ściągaj do woli człowieku, naprawdę nie ma żadnych specjalnych limitów i jest cała seria na ten temat i ostatni odcinek. Jest druga seria syntezy, która jest poświęcona dokładnie tej technologii, w której ja dokładnie krok po kroku opowiadam, jak sobie z nią radzić. No i nie tylko ja, bo tu jeszcze jest kilka innych rzeczy dookoła.
Tu jeszcze jest w niedzielę taka historia pod tytułem Polish Knowledge Seeker, czyli ludzie, którzy prowadzą też takie nauki właśnie tej technologii, mówią o tym, jak sobie z nią radzić i czym ona jest. To jest na YouTubie z kolei. Także jest trochę tego.
[02:41:00] - Jestem zaskoczony cholernie.
[02:41:01] - Także zapraszam w czwartek. Dokładnie, bo tu jest taki dosyć spory kolektyw się stworzył. Tu wiesz, robimy urządzenia. Jestem właśnie zajęty, bo dokładnie zeszłej nocy tutaj książę Edward dostał wyposażenie, które właśnie jest w robocie i robimy właśnie. Właśnie został skończony. Jest w trakcie roboty Magrav samochodowy, właśnie księcia Edwarda. Także mamy tu już kolejne urządzenie, które opuszcza Londyn. Opuszcza matczyne studio Radia Na Fali, matczyny warsztacik tutaj technologii Keshe i ląduje prosto w Irlandii, w samochodzie Edwarda i do testów w pięknych górach Wicklow, na pięknych górskich drogach. I za chwilę ląduje kolejne urządzenie. Także ja tu jestem, że tak powiem, zarzucony robotą i jest masa rzeczy do skręcania cewek.
Także człowieku, jest tu co skręcać i jest o czym opowiadać i jest co robić i jest czego posłuchać przede wszystkim. Także wpadnij w czwartek do Radia Na Fali na 22:30 polskiego czasu albo sobie ściągnij jako podcasty. Już pierwsze odcinki są. Nie wiem, czy ten ostatni był.
[02:41:56] - To jest live, na żywo?
[02:41:57] - Jest live absolutnie na żywo, a później możesz sobie ściągnąć wszystko z archiwum Radia Na Fali. RadianaFali.co.
[02:42:01] - Ja już się boję i martwię, co będzie, jak mi się to naprawdę spodoba.
[02:42:05] - Ja się cieszę. Twoje zmartwienie mnie cieszy.
[02:42:10] - I dojdzie do tego, że pożegnam tutaj, że tak powiem obszar Polski południowej. No i udam się w twoje strony. Tylko co tam będę miał do roboty. Jeżeli się coś znajdzie, no to już-
[02:42:23] - Nie, to właściwie nie musisz nic żegnać, bo jest to technologia, którą możesz mieć u siebie. Możesz mieć wszędzie. Mamy taki kolektyw troszkę międzynarodowy, bo każdy jest troszeczkę w innym miejscu. Ludzie są rozrzuceni po całym świecie. Są ludzie w Stanach. Jeżeli wejdziesz na stronę Radia Fali, tam jest profil na Facebooku. Za chwilę będzie link, bo Radio Na Fali ma jeszcze specjalny profil na Facebooku poświęcony technologii Keshe. Nazywa się RNF jak Radio Na Fali dla Keshe Foundation, czyli dla Fundacji Keshe.
[02:42:49] - Jak chcesz, to proszę bardzo, mój profil w każdej chwili, w każdej sekundzie mogę ci posłać.
[02:42:54] - Spokojnie, tu ci podeślę, tam sobie wejdziesz i zobaczysz sobie zdjęcia tego wszystkiego. Zobaczysz gdzie to wszystko jest, co tam się aktualnie dzieje. Zobaczysz wszystkie te rzeczy. Tam dostaniesz informację na ten temat. Także zapraszam serdecznie, bo ja tu nie chcę za bardzo miksować wątków. Lubię jak hiperprzestrzeń jest poświęcona tej moim zdaniem bardzo ważnej historii związanej z naszą percepcją rzeczywistości, niekoniecznie z technologią. Natomiast właśnie synteza jest poświęcona bardziej powiązaniu tego wszystkiego, powiązaniu technologii i tego, gdzie jesteśmy. Natomiast tutaj ja sobie tak troszeczkę filozofuję. To jest moja taka intelektualna, że tak powiem, przygoda. Takie wiesz, refleksje człowieka, który po prostu ogląda świat swoim własnym okiem i ma troszeczkę pomysłów na to, co to się dzieje i chce o tym chętnie powiedzieć.
[02:43:36] - No właśnie wysłałem teraz wizytówkę tobie, także zobaczysz. Przynajmniej dobrze wiedzieć, chociażby jeszcze z ciekawości, z kim się rozmawia. No to jestem ja. Proszę tylko o utajnienie moich danych osobowych.
[02:43:48] - Nic nie trafi do publiczności. Także spokojnie. Tutaj trzymamy troszkę dyskrecję, bo o to przecież chodzi przecież, żeby troszeczkę mieć swojego własnego życia w tym wszystkim. Ja ci cisnę-
[02:43:59] - Ale przyznam, że zaskoczony byłem raz tym Magrafem i tutaj przecież we wznowieniach popołudniowych to się słuchało i to było po kilka, kilkanaście razy.
[02:44:11] - Stoi tu obok. Dokładnie stoi tu obok. Patrzę na niego, mogę. Nie chcę się pukać w nich, bo nie ma sensu. Ale jest. Stoi tu obok. Działa cały czas.
[02:44:18] - Bomba. Bomba.
[02:44:19] - Ja potwierdzam. Potwierdzam, widzę. Wygrzewam tutaj swego jaszczura w plazmie.
[02:44:24] - Ale czujesz efekt tego? Kładałeś tam? Bo ty masz taki wiesz, nie wszyscy czują, ale jest jazda bardzo ciekawa. Ciekawe to jest urządzenie.
[02:44:32] - Natomiast ciekawi mnie jeszcze jedno, że tylko u którego z was panowie usłyszałem w audycji o cudownym proszku Też z technologią jakąś nano, z piany morskiej, skądkolwiek. Nie wiem.
[02:44:47] - To jest to. To jest gąbka.
[02:44:48] - Na wybrakowane części organizmu, wypalone, nie wiem, czy wśród saperów oderwane i po prostu części te się regenerują, odrastają.
[02:44:56] - To chyba u mnie jest coś, bo amerykańska armia ma coś takiego, produkuje taką substancję, ale w tym momencie oni mają patent. Oni ci tego nie sprzedadzą, oni ci nawet nie dadzą możliwości, żebyś z tego skorzystał. Ale nie przejmuj się.
[02:45:07] - Patent też był. Broń Boże, nie reklamuję zatwardziałości, tylko patent też był na błękitną tabletkę typu Viagra i też już został wywołany i to w trzech miejscach, w tym jednym w Polsce.
[02:45:19] - Ona i tak nigdy nie działała. To jest taka ściema na maksa. Viagra nigdy nie działała. Taka jest prawda. Człowiek, który to odkrył, miał proces w sądzie i bardzo poważny proces w sądzie. Musiał zwiać z Ameryki. Uczy tu, wykłada chemię i biologię na uniwersytecie w Cardiff. Profesor, bo odkrył to, że Viagra jest kłamstwem. To, co dostajesz, to efekt placebo. Nic więcej.
To jest ściema i nikt nie chce tego powiedzieć.
[02:45:45] - set dolarów.
[02:45:46] - Czekaj, bo cię nie słychać. Popraw się z mikrofonem, bo gdzieś tam zniknąłeś.
[02:45:50] - Przepraszam, przestawiłem. Teraz jest dobrze, bo to taki mały, krótki mikrofon, więc muszę się...
[02:45:55] - Rozumiem. Ale to na razie zostawiamy. Zostawiamy te techniczne rzeczy na dzisiaj. Zapraszam cię do Syntezy. Poważnie. Tam jest więcej na ten temat, bo staram się troszkę rozdzielać.
[02:46:05] - To zrozumiałość, ale tak jak mówię, ja pracuję urzędowo od 18 do 6, czasem od 20 do 8 rano. I tu jest właśnie ból, że albo chce człowiek zarabiać, albo czasem jak uda mi się zrobić wolne, to będę wiedział i będę miał to na uwadze.
[02:46:28] - Zawsze jest podcast do ściągnięcia. Także nie przejmuj się, że coś stracisz. Wszystkie informacje dotrą do ciebie bez problemów. Absolutnie.
[02:46:36] - A swoją drogą to w przyszłości, jeżeli ktoś taki jak ja zastuka do was, to odsuńcie złe domysły, że to jakiś śmieszek albo jakiś taki przyjdzie, zrobi ku ku i ucieknie.
[02:46:46] - Wiesz co, nie mam takich podejrzeń. Nie mam takich podejrzeń. Nie przyciągam takich charakterów. Taka jest prawda. To nie tutaj. To nie w hiperprzestrzeni, nie w Syntezie, nie w tych miejscach. Ja raczej unikam takich charakterów i nie lubimy się specjalnie. Nie lubimy, nie znajdujemy wspólnego języka. Także nie bój się, człowieku, nie bój się. Tu nie ma jakichś dziwnych rzeczy.
Wszystko jest okej, wszystko działa. Są normalni ludzie, zdrowi i sympatyczni.
[02:47:09] - Miło, fajno.
[02:47:11] - Także zapraszam serdecznie do odsłuchania sobie tych wszystkich rzeczy w archiwum, odwiedzenia profilu na Facebooku. No i dzięki człowieku, że zadzwoniłeś. Strasznie miło serdecznie cię usłyszeć w ogóle.
[02:47:20] - Co jeszcze mogę powiedzieć ciekawego od siebie? To, że, ale to już jest całkiem nie na temat. Uzbroiłem komputer swój nie tylko w Windows, ale Linux, a to, że babram się takimi rzeczami jak pliki multimedialne, czyli wszelkie różne programy YouTube, DVD i tak dalej, ja to wszystko konwertuję i wysyłam wszystkim, kto nawet chce przyjąć dzięki WebTransfer, bo to jest chyba najlepszy taki wolny program pocztowy, który potrafi nawet pół płyty DVD wysłać w formie obrazu. No i w związku z tym mam kilka takich fajnych tematów zobrazowanych, przekonwertowanych. Chętnie to po prostu wyślę. Czekaj, ja już nawet zobaczę, co mam do zaoferowania.
[02:48:11] - Ale proszę ci nie wysyłać za dużo, bo ja mam troszkę taką historię, że tu Edek widział, ja mam maile i dostaję skrzynkę.
[02:48:16] - Nikomu nic nie wysyłam na siłę, jedynie jeżeli ktoś chce, proszę bardzo, ale to już możemy sobie przyklepać klawiszami i tyle. Jedno, co z ostatnich wziąłem, to to, że Nikola Tesla w dwóch częściach, jakby dwóch różnych redaktorów o nim mówi. Akurat się jedno z nich pokazało na YouTubie, a pierwsze w telewizji. Obydwa to mamy i to skompresowane. Bardzo ładnie zrobione na DVD, więc mogę to wysłać. Ktoś chce, ktoś nie chce. Nikogo na siłę uszczęśliwiać nie będę.
[02:48:51] - Ja jestem taki trochę cyniczny, bo książę Edward, czyli Edek mnie tutaj uprzedził, wygadał, że trochę siedzę w temacie, ale prawdę mówiąc chyba znam wszystkie filmy i wszystkie możliwe publikacje oficjalne na temat Nikoli Tesli.
[02:49:03] - Zapewne. Przecież słucham cię nie pierwszy miesiąc, także wiem, co lubisz i ten temat to jest-
[02:49:10] - Polecam ci, bo troszeczkę grzebałem się w tym temacie, właśnie Syntezę na ten temat. Tam są chyba trzy czy cztery odcinki poświęcone właśnie Tesli, bo to jest kilka ciekawych rzeczy. Też i tak nie powiedziałem wszystkiego, bo jeszcze kilka innych spraw dookoła, ale to myślę, przyjdzie na to czas. A tymczasem zostawiamy te techniczne historie Nikole Tesli i tak dalej. Wszystkie te sprawy wrócą w czwartek w Syntezie. A tutaj zostawiamy nasze refleksje intelektualne, które pchają technologię do przodu, czyli to, kim jesteśmy. O naszą naturę człowieka. Także dzięki wielkie za telefon i ja w ogóle tak dzisiaj kończę na dzisiaj. Już czas najwyższy zamknąć ten przybytek i trochę odpocząć po tym całym tygodniu.
[02:49:53] - Ja dziękuję pięknie za wpuszczenie mnie na antenę i udostępnienie możliwości wtrącenia własnych trzech groszy. Bardzo mi było miło z tego powodu i przyjemnie.
[02:50:08] - Przyjemność po mojej stronie, proszę pana.
[02:50:10] - Wzajemność.
[02:50:11] - Dokładnie.
[02:50:12] - Dziękuję także i koledze.
[02:50:14] - Dzięki wielkie i do usłyszenia następnym razem. Także zapraszam na czwartek, jak będziesz miał chwilę i akurat będziesz przy radiu, przy rękojmi.
[02:50:19] - Z wielką chęcią, jeżeli będzie mi dane tego wysłuchać. Obojętnie gdzie będąc, z jakiegokolwiek urządzenia. Na pewno nie odpuszczę, to gwarantuję.
[02:50:28] - Okej, idealnie. Zatem się słyszymy w czwartek jakby co. Także dzięki wielkie za telefon. Trzymaj się. Na razie.
[02:50:35] - Pozdrawiam również. Na razie. Hej.
[02:50:37] - Hej. To był Gienio, który przyciągnął troszkę hiperprzestrzeń. Bardzo dobrze. Troszkę rozluźniło się na koniec po tych Moich krzykach do mikrofonu. I bardzo dobrze. Ja ciebie też, człowieku, zapraszam na czwartek. Tak jak słyszysz, nie da się żyć w dzisiejszych czasach i udawać, że spraw nie ma, że sprawy Keshe'go nie ma i nawet tu w hiperprzestrzeni, że to nie istnieje, bo musiałbym się zamienić w takiego szczurka albo gryzonia, który całe swoje życie spędza na głaskaniu swojego własnego futerka, żeby móc tego nie zauważyć, bo to jest najważniejsza rzecz dzisiejszych czasów. I byłbym chyba idiotą. Ciężko byłoby spojrzeć w lusterko i traktować się serio, gdybym omijał ten temat. Tak że ty też, człowieku, nie omijaj tego tematu, bo to jest droga we właściwym kierunku.
Bierz się za to niezależnie z której strony i sprawdzaj, o co w tym wszystkim chodzi. Jest masa informacji na ten temat. Jeżeli jest ci za mało, jeżeli czegoś nie wiesz, ląduj tutaj w czwartek o godzinie 22 polskiego czasu. Jestem od tego, żeby ci przekazać trochę informacji na ten temat. Tyle, ile się da, ile moja głowa pomieści i moje usta zdążą przekrzyczeć do tego mikrofonu. A tymczasem zapraszam cię na profil facebookowy „Radia na Fali”, jak chcesz tam wpaść, na profil na Twitterze, na czata czasami wpadnij. Ja tam też jestem. Pozdrawiam wszystkich obecnych na czacie „Radia na Fali”. Zapraszam oczywiście do archiwum „Radia na Fali”, do przepastnego archiwum, do dokładek, syntez, substancji, wszystkich tych rzeczy. I do „Teorii Chaosu” też zapraszam, aczkolwiek nie wiem, kiedy ona się odbywa, bo ja już straciłem rachubę.
Jeszcze nawet chyba straciłem serce, żeby się zastanawiać, kiedy ona jest, a kiedy nie. Nie jestem aż takim spiskowym człowiekiem, żebym tak w spiskach siedział i non stop o tych spiskach słuchał. Ale jeśli lubisz, człowieku, to wpadnij tutaj, kiedy Michał ma audycję. Sam nie wiem, kiedy Michał ma audycję. Teoretycznie w piątek o 24.00. Ale prawda jest taka, że ja i tak nie wiem, bo nigdy się nie dowiaduję, nie dostaję żadnych informacji na ten temat. Z reguły jestem zaskoczony tak samo jak ty nagle, że ups, coś się stało, ale właściwie nic nie wiem. Anyway, życie jest pełne zagadek, pełne przypadków losowych i bardzo dobrze. Nie mam z tym problemu. Mam nadzieję, że ty też nie masz z tym problemu.
A zatem do usłyszenia, człowieku, następnym razem w bezproblemowej audycji „Hiperprzestrzeń”, gdzie poruszę troszkę wątków z historii, bo tak ciągle się kręci za mną pewien temat, taki dosyć poważny temat związany właśnie z Watykanem i tak dalej. Taki dosyć konkretny. Ja na razie sobie odpuszczam, się relaksuję, bo mam tu trochę roboty właśnie przy tych drutach, ale tak czy siak, co się odwlecze, to nie utonie. Tak że ja tu jeszcze wrócę, człowieku, ja tu jeszcze wrócę. Dzięki słuchaczko i słuchaczu za słuchanie. Pozdrawiam cię, mecenasie „Radia na Fali”. Peace and love, człowieku. Dzięki za wspieranie. Przypominam jeszcze raz, że chcę cię przeprosić, że jeszcze nie podziękowałem ci, jeżeli wspierasz radio przez polskie konto oficjalnie na stronie „Radia na Fali” w podziękowaniach dla mecenasów, bo po prostu nie mam danych z tego konta jeszcze. One zawsze się potwornie spóźniają, ale to już końcówka tego poślizgu czasowego, bo właśnie za chwilę będzie przepięte konto bankowe.
Tak że wszystkie te informacje będą już docierały tutaj bezpośrednio do mnie i będę mógł ci podziękować normalnie z imienia, tak jak to zwyczajem swoim lubię robić raz w miesiącu, pod koniec miesiąca, kiedy po prostu dziękuję każdemu, kto wspiera ten niezależny projekt. Projekt, który właściwie jest projektem charity, jest niekomercyjnym projektem i chodzi o to, żeby było po prostu miło i to wszystko. Zatem życzę ci miłej niedzieli, człowieku. A jeżeli lubisz tematy związane z Keshe, to jutro na YouTubie polska grupa Keshe ma swoje prelekcje, można powiedzieć, ma swoje spotkanie i zapraszam cię serdecznie, żebyś tam wpadł, jeżeli cię to interesuje, bo tam jest zawsze troszeczkę interesujących rzeczy, nawet więcej niż troszeczkę. Prosto od Keshe'go, prosto z tamtych warsztatów. Tak że jeżeli jesteś w temacie, to zaglądaj. Jeżeli nie, to też zaglądaj, bo to jest twoja przyszłość i nie uciekniesz od tego tak czy siak. Możesz mi nie wierzyć. Nie musisz. I tak się przekonasz.
Mówią, że niektórzy znają przyszłość. No cóż, niektórzy znają. Są i tacy na świecie. Zatem do następnego razu, moja droga słuchaczko i mój drogi słuchaczku. Jeszcze raz wielkie dzięki. Peace and love za spędzenie ze mną tej soboty i za spędzenie z Księciem. Dzięki, Książę, w ogóle za pojawienie się przy mikrofonie.
[02:54:45] - Cała przyjemność po mojej stronie oczywiście.
[02:54:48] - High five przy mikrofonie.
[02:54:50] - High five. Yeah.
[02:54:50] - Yeah, man. Dzięki wielkie. Do usłyszenia następnym razem. Peace and love.
[02:54:55] - Ja się kłaniam. Kolorowych snów.
[02:55:00] - Słuchałeś RadionaFali.com.