Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:09] - Dobry wieczór. Dobry wieczór serdecznie słuchaczko i słuchaczku w Radiu Na Fali w hiperprzestrzeni w sobotni wieczór. Zachlupotało przed chwilą w uszach. Mi chlupocze za oknem. Jest wichura, pada deszcz. Ja mam ze sobą kawkę i doskonały nastrój. Także zapraszam cię tutaj do zostania ze mną. Na wstępie już tutaj szybciutko zaznaczam, że jeżeli chcesz zostać dzisiaj dłużej z Radiem Na Fali, to wieczorowej pory nie będzie. O czym powiem może za chwilę, bo ja dzisiaj jestem strasznie uwiązany kilku zajęć. Jutro też.
Także po prostu jestem zajęty, o czym wspomnę może trochę później. A tymczasem wszystkiego najlepszego i pozdrawiam wszystkich mecenasów Radia Na Fali. Peace and love, człowieku. Wielkie dzięki za wspieranie radia. Pozdrawiam wszystkich mecenasów wspierających radio przez polskie konto. Jeszcze nie mam informacji z polskiego konta, ale jak będę miał to podziękuję ci człowieku imiennie. Wpiszę cię dosłownie na listę mecenasów Radia Na Fali najszybciej jak tylko będę wiedział kto i kiedy. Otóż to. Także sorewicz, borewicz za to, że jeszcze cię nie ma, ale to taki standard gra. Zawsze te informacje docierają troszeczkę później do mnie.
Zatem proszę o troszeczkę cierpliwości i wybaczenia, człowieku. Wybacz mi. Ale tak czy siak cię serdecznie pozdrawiam oczywiście i pozdrawiam ciebie, człowieku, który nie jesteś słuchaczem. Znaczy, co ja mówię? Pozdrawiam cię człowieku, pomimo że nie jesteś wspieraczem finansowym Radia Na Fali. Pozdrawiam każdego słuchacza, przede wszystkim ciebie, słuchacza offline. Ja ostatnio się troszeczkę opóźniam z wrzucaniem hiperprzestrzeni. Także słuchaczu offline, kiedy to dotrze wreszcie do twoich uszu, chwila czasu minie. Znaczy nie aż taka długa. Już tam powoli się zbieram z tym zrzucaniem zaległych odcinków, no bo też przygwożdżony troszkę obowiązkami właśnie i nie wyrabiam trochę na zakrętach.
Także sekunda moment, odrobina cierpliwości, wszystko się pojawi. Tak czy siak cię pozdrawiam, człowieku. No i oczywiście pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium i Radia Dreamtime, które to retransmitują w tym momencie hiperprzestrzeń. Oprócz tego puszczają czasami hiperprzestrzeń u siebie. Oprócz Radia Na Fali oczywiście, bo to wszystko to jest Marcyno Radio Na Fali, radionafali.com. Wiesz o tym doskonale, człowieku. To samo radio, które emituje pozostałe audycje. To jak wejdziesz sobie do archiwum, to sobie wszystkie te rzeczy znajdziesz. Ja lubię o tym wspominać i zawsze lubię o tym ci, że tak powiem, potruć dupsko. Także zapraszam tam do archiwum.
Na Substancję zapraszam. Zapraszam na wiele, wiele innych rzeczy, które tam się znajdują. Jak zwykle troszkę chyba za mocno. Niedobrze. Dobrze. Chyba dobrze. Jak zwykle sprawdzam sobie poziom gałek, czy wszystko jest ustawione tak, jak powinno być. Czy nie jest za głośno, nie jest za cicho. Mam nadzieję, że wszystko jest okej. Właśnie.
I zapraszam do tego archiwum, bo tam oprócz czasu snu, oprócz etykiety zastępczej, substancji, syntezy teorii chaosu i materiałów z Konwentu Wiedzy Alternatywnej, wieczorowej pory, dokładki i innych rzeczy w archiwum jest troszkę do słuchania. To, co ja jeszcze chciałem powiedzieć o tym archiwum, żebyś tam właśnie wpadł. Dokładnie tyle chciałem powiedzieć. W galeriach i download są różne ciekawe rzeczy. Patenty Nikoli Tesli. Myślę, że dzisiaj to kompletnie na czasie. Tym bardziej że naukowcy mówią, że odkryli zjawisko fal grawitacyjnych. I don't know. Ja chyba to sobie zapiszę, że dzisiaj poruszę ten temat. Nie no, poruszę go na 100%, bo to jest taki zonk centralny.
Znaczy, nie mówię, że fal nie ma grawitacyjnych, tylko tak sobie patrzę na tą stronę, na radionafali.com download galerie i te patenty Nikoli Tesli, gdzie jest opisana owa fala skalarna, owe zjawisko grawitacyjne jak sto lat temu i to tak dosyć solidnie opisane urządzenia zbudowane, pokazane jak to działa i nauka ponoć, że niby Albert Einstein, że to wynika z Alberta Einsteina odkryte o coś takiego. Przecież Einstein był jawnym oponentem istnienia jakiejkolwiek fali, jak to wtedy mawiano eteryczno-magnetyczno-skalarnej. Że dlatego właśnie był tam, gdzie był szefem komisji atomowej. No, ale to już zostawmy te wszystkie świńskie numery z historii cywilizacji, z historii nauki w tej cywilizacji. Ja i tak pewnie dzisiaj wspomnę o paru takich świńskich numerach, które się gdzieś tam wydarzyły. Także mamy już oficjalnie z powrotem falę skalarną, falę grawitacyjną. Dobrze to się nazywa przynajmniej fala grawitacyjna teraz, bo jest to bliżej tego, czym to jest. Bo to nie jest tylko fala grawitacyjna, jest to fala magnetograwitacyjna, ale to już o tym to może gdzie indziej, bo ja tu prowadzę jeszcze inny podcast. Nazywa się Synteza, człowieku. Jest czwartek o godzinie 22:30 polskiego czasu i tam jest o technologii z Fundacji Keshe, właśnie o fali magnetograwitacyjnej.
Także na ten temat to cię zapraszam właśnie w czwartkowe historie na czwartkowe wieczory, ewentualnie tak jak sobie ściągniesz i tak jak masz czas na przesłuchanie, jeżeli cię to w ogóle interesuje. Ja dzisiaj troszeczkę też o zmianie tej cywilizacyjnej jak zwykle, bo będę dzisiaj chciał dokończyć sobie ten wątek katastroficzny, ale w troszkę innym ujęciu. Wrócę do pewnych tematów, które się dawno, dawno temu pojawiły w hiperprzestrzeni. Pojawiały się przy okazji substancji psychoaktywnych, śmierci i w ogóle różnych takich historyjek. Pojawiały się różne takie opowieści w przeszłości tej audycji. Także dzisiaj wrócę do kilku tych opowieści, próbując powiązać je troszkę w taki wiązek, w taką wiązkę razem. Powiązać to wszystko. Jak to wszystko powiążę, to będę chciał po prostu skupić się właściwie nie tyle, że jak powiążę, bo właściwie powiązane już mam w głowie Ale o czym? W co ja będę to wiązał? Chodzi mi o to zjawisko, które występuje w naszej głowie, czyli ten numer związany z naszą percepcją rzeczywistości.
Popularnie wiadomo, że po substancjach psychoaktywnych się zmienia ta percepcja rzeczywistości, podczas stresu się zmienia, przez całe życie się zmienia. Kiedy śpimy, się zmienia. Kiedy mamy duży strzał emocjonalny, się zmienia. Jest to taka zmienna rzecz, wirująca dookoła nas, właściwie klejąca to wszystko dookoła. I ta cała historia związana z katastrofą jest też związana z naszą percepcją. Bo to nie do końca jest katastrofa oczywiście w takim popularnym słowa znaczeniu. Można powiedzieć, że katastrofa oczywiście, ale nie do końca jest to katastrofa, jeżeli jest to wyzwolenie, o którym zapomnieliśmy już dawno temu i wszyscy nas tylko straszą, że to jest katastrofa. Tak naprawdę jest to to, na co wszyscy czekamy od lat i ma to pewne historie związane z tym, jak czujemy rzeczywistość. Czy przypadkiem ktoś z nas nie zacznie widzieć na przykład obok różowego słonia albo coś w tym stylu, albo cokolwiek. Bramę do innych wymiarów.
Różne rzeczy, różne zjawiska manifestujące się poprzez sny, wizje. Taki znak końca światów i początku nowego. Tak mawiają Indianie, tak mawiają starożytni. Przynajmniej to, co wnioskujemy z tego, co po nich pozostało. Wiadomo, że są to wnioski takie dosyć, że tak powiem, lotne, bo ani nas tam nie było, ani właściwie nie znamy tych alfabetów tak do końca, a nie znamy kontekstów używania tych alfabetów. Oczywiście możemy się domyślać, możemy łączyć to w całość z różnymi historiami, które się dzieją aktualnie teraz i znajdować tak zwane, jak się inteligentnie mówi, parallel, czyli wspólne elementy tego wszystkiego. No właśnie, ja sobie dzisiaj poznajduję troszeczkę wspólne elementy tego parallel, tego, co się dzieje w naszej głowie i tej zmiany, która nadchodzi, czy jakoś tak. Taki cwany będę. Jak zwykle o zmianach. Nieustannie.
Człowiek zmiana, można by powiedzieć. I bardzo dobrze. Ale zanim zacznę tę całą opowieść, to mam piosenkę. Piosenkę, która chodzi mi centralnie po uchu ostatnio non stop. I oczywiście ta piosenka musi się pojawić. Także chyba czas najwyższy, żeby się pojawiła owa piosenka. Też sobie sprawdzam, czy jest wystarczająco głośno, żeby łupnęła po uchu. A ty słuchasz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Oprócz tego właśnie jest czat Radia Na Fali.
Zapomniałem powiedzieć. Oczywiście, że jest czat. Możesz wejść przez stronę główną Radia Na Fali. Jestem na tym czacie. Absolutnie jestem. Tutaj macham do wszystkich na czacie ręką. Do ekranu macham. Macham wam, ludzie, macham. Otóż to. Ludzie mówią, żebym się podgłośnił, to chyba się podgłośnię.
Troszeczkę się ogarnę. Myślę, że teraz jest okej. No trudno, najwyżej człowieku będziesz musiał podkręcić trochę głośniej swoje radio, swój radiokomputer, głośniej w słuchawkach czy głośniej na karcie albo jakoś tak. Sorry. Po prostu takie mam tu warunki nadawania i głośniej nie będzie, bo musiałbym zacząć strasznie tutaj przesterowywać wszystkie dźwięki. Także mam nadzieję, że sobie radzisz z tym sygnałem, który masz w słuchawkach albo gdziekolwiek tam masz ten sygnał ode mnie. Hej, to ja, ten sygnał, który mówi do ciebie. Także pozdrawiam wszystkich na czacie i pozdrawiam jeszcze wszystkich tych, którzy chcą zadzwonić. Radionafali.com taki jest adres na Skype'ie. Jak chcesz zadzwonić do mnie na Skype'ie, ja tu jestem absolutnie na żywo.
Jest sobota, wieczór przechodząca w noc. Świat się zmienia. Ja mówię do mikrofonu, ty słuchasz tego radiokomputera, a ja tutaj siedzę przed mikrofonem. Człowieku, jest sobota wieczorem w Radiu Na Fali. Ja mam na imię Tomek. Możesz zadzwonić radionafali.com. Ja dzisiaj mam taki temat, że się zastanawiam, czy przypadkiem nam nie odjedzie, przynajmniej części, w sposób bardzo pozytywny. W sensie odjedzie nam w głowie troszeczkę do innej percepcji rzeczywistości tuż za chwilę albo czy nam przypadkiem już nie odjeżdża właśnie w głowie do troszeczkę innego pomysłu na rzeczywistość. Bo ja sobie myślę, że to już się dzieje aktualnie, że to wcale nie jest jakaś taka historia, na którą trzeba strasznie długo czekać, że to jest nie wiadomo co. Myślę, że to już jest i to całkiem nieźle widać.
Ja sobie gdzieś tam śledzę te wszystkie historie związane z tym, co tam różni ludzie sobie publikują. Oczywiście poza badaniami naukowymi, badaniami laboratoryjnymi, które gdzieś tam pochłaniają część mojego życia. Takie poszukiwania amatorskie, rozumiesz, człowieku. Siedzę jako amator. Jeżeli mam chwilkę czasu, to mam kilka tematów. Może nie do końca też amator, bo właściwie wykorzystuję to w sumie w pracy zawodowej, można powiedzieć poniekąd. To jest właśnie główny powód, dla którego nie będzie dzisiaj wieczorowej pory. Ponieważ obowiązki zawodowe i obowiązki Go To The Forest i domowe obowiązki porwały mnie w wir spraw i to tak mocno, że muszę się zająć jeszcze kilkoma rzeczami dzisiaj, zanim zniknę przytulić poduszkę. I się okazuje, że tych spraw jest troszeczkę. Ale szczęśliwie nie marudzę, nie narzekam, bo powiem ci szczerze, że są to bardzo miłe rzeczy, bardzo miłe sprawy.
Także nie mam z tym absolutnie żadnego problemu. Poza jednym, głównym problemem, który chyba występuje w wielu miejscach i u wielu z nas. Problem z czasem, że doba nie da się rozciągnąć jak guma z gaci. Po prostu ma swój stały rozmiar i czasami ciężko jest się zmieścić z kilkoma fajnymi rzeczami. Tym bardziej, jeżeli rzeczy są naprawdę fascynujące, ciekawe jeszcze są dla kogoś i w ogóle ma to jakiś sens i generalnie działa, to już w ogóle jest rewelacja i wtedy ciężko czasami znaleźć czas na jakieś dodatkowe zajęcia w ogóle. Nagle się okazuje, że cała życiowa pasja Została zjedzona. Właściwie życiowa pasja zjadła cały wolny czas. Tak można powiedzieć. Pasja to taka krowa, która zjada trawę o nazwie czas. I bardzo dobrze, jeżeli od tego miło sobie tyje i daje zdrowe mleko, jest to zdrowa krówka.
Bardzo dobrze na łące. Może już tęsknię za łąką. Wiosna nadchodzi. Czekam na wiosnę. Na razie są wichury. I ten katastroficzny element związany z trzęsieniem ziemi ostatnio. Jest taki newsik, że tak powiem. Może zacznę od tego newsa, tą katastrofę z głowami i nie tylko. Jest taki newsik dotyczący właściwie takiej głowy ze zdrowym rozsądkiem raczej niż wizyjnym rozsądkiem, że wszyscy panowie, którzy są armatorami takich potężnych jednostek handlowych, dużych tankowców, takich największych tankowców, takich największych flotylli, które odpowiadają za transport morski globalny. Ci panowie ostatnimi czasy postanowili wysłać dosyć sporo tych największych łódek poza równik, gdzieś w takie miejsca, w których te łódki potencjalnie w przypadku, gdyby coś się zatrzęsło, będą w miarę bezpieczne i ominie je fala tsunami.
To takie duże łódki. Jeżeli taka potężna fala gdzieś dorwałaby ją na płytkiej wodzie, to by pogruchotała w drobny mak. Połamałaby taką łódkę od razu. Czy pełna, czy pusta. A wiadomo, że to są takie potężne tankowce, jedne z największych na świecie, warte fortunę. One są warte x razy tyle, ile ładunek, który przewożą. Właśnie dlatego, że przewożą taki ładunek. To jest taka bańka spekulacyjna, bo nie jest to specjalnie nikomu do niczego potrzebne w czasach, kiedy właściwie nikt od 100 lat nie musi używać ropy w żadnych celach poza jeżeli już lubi mieć kawałek ropy w butelce w domu na półce, to może po to. W takich dekoracyjnych celach, ale na pewno nie energetycznych. W każdym razie jest to taka dosyć kosztowna zabawa i wszyscy ci panowie w obawie przed konsekwencjami tego, co się może wydarzyć z mamą naturą w najbliższym czasie, czyli tej wiosny, wycofali swoje statki i część swojej floty właśnie poza równik.
A nie są to panowie, którzy są szaleni i tam się opierają na wahnięciach różdżką, wahadełkiem lub tego typu metodami, które są bardzo dyskusyjne dla bardzo dużej ilości ludzi. Panowie opierają się na zdjęciach satelitarnych, skanach dna morskiego, tych wszystkich informacjach, które praktycznie dla nas są kompletnie niedostępne. Chyba że ktoś pracuje dla takiego koncernu i ma dostęp do właśnie takich zdjęć satelitarnych. Nawet zdjęcia złóż ropy są utajnione. Wszystkie te zdjęcia są utajnione. To są takie historie, że tam rząd z reguły zawsze trzyma jakąś część łapy na tym wszystkim. Jakaś korporacja trzyma drugą część łapy, wojsko i ktoś jeszcze inny trzyma kolejną część łapy na tym. Parę rąk się nad tym, że tak powiem, pochyla. Parę charakterów. I nie są to dane, które są zbyt chętnie publikowane.
Zresztą słynna historia z danymi z Polski, bo Polska jest takim miejscem, w którym leży bardzo dużo różnych ciekawych rzeczy w ziemi. Ma zasoby tak zwane. Różne, od substancji radioaktywnych poprzez węgiel, ropę. Zresztą co tu dużo mówić, o czym wspominałem kiedyś, dawno temu w jednym z podcastów serii „Dokładka”, to właśnie w Polsce zaczął się boom na ropę na świecie. To właśnie Łukasiewicz zaczął ten boom. To jest ta karma, która dorwała ten kraj później chyba, że od tego zaczęła się sława ropy. Wielki finansjer Rockefellera. Tak, od Łukasiewicza. Od tego pomysłu. To Łukasiewicz był odpowiedzialny za pierwszą katastrofę ekologiczną w Polsce, właśnie związaną z wydobywaniem ropy, zatruciem wszystkiego dookoła i wyeksploatowaniem wszystkiego do maksa.
Ale jako że złoża są samoodnawialne co jakieś 100 lat czy coś takiego, to z powrotem tam napłynęła ropa i wiadomo, że jest z powrotem. Są takie zdjęcia. Są takie badania geodezyjne robione jeszcze w czasach Gierka, robione przez wiele lat przez uniwersytety w Polsce i tam kilku panów naukowców, którzy tworzyli taką radę przy rządzie. Ilu akademików miało do tego dostęp, takich panów inżynierów. Niektórzy z nich wynieśli te papiery. Nie pamiętam tej historii dokładnie, ale ktoś tam wyniósł te papiery i w taki oto sposób trafiły do publiczności, czyli do nas. I się okazało, że Polska leży na potężnych złożach praktycznie wszystkiego. Taka w cudzysłowie tablica Mendelejewa. Jest wiele miejsc na świecie, które mają to samo pod spodem. Wystarczy wbić łopatę i nagle jest tablica Mendelejewa.
Jak na swoje niestety przekleństwo bardzo dużo pięknych miejsc na świecie, które są pełne nieskażonej natury, zieleni, to są płuca świata. Niestety ma też te zasoby pod ziemią. To dotyczy Amazonii, to dotyczy wielu miejsc w Australii, to dotyczy wielu miejsc w Azji. To jest takie przekleństwo dzisiejszych czasów, że taki król Midas, który sam nie potrafi z tego skorzystać, zwariował i postanowił kopać po jeszcze więcej złota. Coś w tym stylu. Szaleństwo takie troszkę opętało świat. I to szaleństwo, mam nadzieję, się już kończy, bo widać koniec tego szaleństwa. Widać takiej ogólnej świadomości troszeczkę każdego z nas, bo ta ogólna świadomość składa się, przynajmniej w mojej opinii, ze świadomości każdego z nas indywidualnie. Już coraz więcej z nas zaczyna się oglądać trochę do tyłu, na swoje plecy. Czy przypadkiem nie jest tak, że kupa śmieci, którą gdzieś tam stworzyliśmy za plecami, za chwilę nie zawali się i nas nie przysypie?
Taki normalny, zdrowy odruch myślę u każdego z nas, żeby czasami się obejrzeć do tyłu i zastanowić się, czy może jest z tego jakiś wniosek na jutrzejszy dzień, żeby czegoś nie robić. I to jest, myślę, taki chyba dosyć dobry wniosek. Powoli nas te wszystkie wnioski dogoniły i to dosyć mocno. Myślę, że te wnioski mają też taką cechę, że zmieniają naszą świadomość trochę. Taką świadomość tego, kim my właściwie na tej planecie jesteśmy, bo to też się wydłuża troszkę perspektywa przez te szybkie czasy, jak wszystko się tak skompresowało do czasu, gdzie zmieniamy telefon co 20 minut. Znaczy ja akurat nie, ale są tacy ludzie, którzy przysłowiowo zmieniają telefon co 20 minut na kolejny nowszy model, że zmieniamy bardzo dużo rzeczy dookoła siebie na kolejny nowszy model właśnie co przysłowiowe 20 minut. I jest taki syndrom konsumpcyjnego podejścia do życia w dzisiejszych czasach. Konsumenci — tak to nazwano w latach 20. Też mówiłem o tej propagandzie. Właśnie też chyba w wykładce wspominałem tą historię, jak powstała ta propaganda, wymyślanie grupy konsumentów.
Także zapraszam, nie będę tak przynudzał i tak się, że tak powiem, szlajał po tych zwłokach w szafie. Zostawiam te zwłoki tym razem. Bardziej o dzisiejszych czasach, o tej zmianie, o tej zmianie, o tej zmianie. To skoro jesteśmy przy tej zmianie, przy tej zmianie naszej świadomości, bo coś z tyłu stoi za nami, to myślę, że to jest taki zwykły odruch tego, że perspektywa się skraca. Ilość nawet cyfrowych urządzeń, które mamy, tego, jak sobie możemy zapisać czas, swoją przestrzeń, którą nazywamy czasem — tak bym to określił — się troszeczkę zawęziła. Bardzo łatwo nam się cofnąć do tyłu i przypomnieć sobie jakiś stan emocjonalny z przeszłości, patrząc na jakieś selfie, zdjęcie, cokolwiek by to nie było, nawet przygłupawe selfie. Nawet to podnosi globalną świadomość, cytując prawie że Carla Gustava Junga. No może bez przesady. Nie wiem, czy Carl by cokolwiek zrozumiał z tego w dzisiejszych czasach. Mam nadzieję, że tak.
Pozdrawiam cię, Carl, gdziekolwiek by cię nie było. Carl Gustav Jung oczywiście. Doskonały myśliciel poprzednich czasów. Dziecko swojej epoki swoją drogą. Ale myślę, że dzisiejsze czasy mają dużo nowych elementów, które wymknęły się wielu myślicielom, którzy tworzyli zręby współczesnej oficjalnej filozofii jeszcze 100 lat temu albo nawet 50 lat temu. Myślę, że troszkę przyspieszyliśmy w czasie i chociażby właśnie to miejsce, że widzimy, że nasze śmieci troszeczkę, które zostawiamy po sobie, skracają nam ten dystans tej przestrzeni z tym pomysłem, kim chcieliśmy być wczoraj, z tym pomysłem, kim chcemy być dzisiaj i z tym, kim potencjalnie wydaje nam się będziemy chcieli być jutro czy coś w tym stylu. To wszystko się skompresowało do jednego dnia właściwie. Łatwo nam się cofnąć w czasie, łatwo sobie przypomnieć wszystkie te historie. Łatwo pójść do przodu. Wcale nie trzeba specjalnie wrzucać kwasu.
Oczywiście jest to, ja bym tak z angielskiego powiedział: ideal option, czyli doskonała opcja. Według mnie oczywiście. Wcale cię do tego nie namawiam, człowieku. Oczywiście substancje psychoaktywne są doskonałe według mojej prywatnej opinii, ale pamiętaj, jeszcze raz przypomnę: wcale cię do tego nie namawiam. Absolutnie. W każdym razie ta kompresja czasu jest widoczna chociażby po naszej technologii. Właściwie cokolwiek by nie mówić, słuchaj, rozejrzyj się dookoła. Ile tego jest? Ile razy pojawi się nowa moda? Ile razy pojawi się coś nowego?
Coś, co musisz mieć. Ile razy w czysto takim profesjonalnym, nie wiem, zawodowym życiu, jeżeli gdzieś pracujesz w jakimś biurze albo cokolwiek, pojawia się jakaś taka opcja, że pojawia się coś nowego, nowe zlecenie, nowe szaleństwo, właściwie nic nowego. Polega to tylko i wyłącznie na przekładaniu lewego z prawego albo z prawego do lewego i robienie z tego czegoś takiego, co będzie nowym trendem, nowym akapitem, w którym zamkniemy naszą rzeczywistość, cokolwiek to oznacza. Że poczujemy się troszkę świeżej, nowiej, jak po prysznicu albo coś w tym stylu. Jest coś takiego, taki syndrom i dużo tego jest, bo świat przestaje za tym nadążać. To widać po tak zwanym fashion design, czyli po świecie mody, że to się tak wymiksowało, że właściwie aktualnie polega to na odkrywaniu czegoś z szafy mamy u dziewczyny. U chłopaków polega to już chyba nie wiem, na czym. Ja już tego powoli nie rozumiem. Właściwie u wszystkich razem i u chłopaków i u dziewczyn, poza tym, że wyglądają codziennie inaczej, polega to też na tym, że codziennie mają nowy model telefonu, że pojawia się coś nowego, coś nowego, coś nowego i w końcu to coś nowego przestaje już odgrywać jakąkolwiek rolę. Powoli zaczyna się robić taki centralny śmietnik z tego wszystkiego.
Niektórzy nazywali to mądrzy filozofowie lata temu, że nadchodzi postmodernizm, czyli taki znak końca czasów, że wtedy się pojawi coś takiego, czyli będzie post i modern, czyli wszystko będzie stare, ale wszystko będzie wykorzystywane na nowo. Czyli przysłowiowo będziemy mieli urządzenia, które wyglądają w połowie jak z czasów wiktoriańskich, w połowie jak super ultrazaawansowane science fiction, a pozostałe drobne elementy będą wyglądały jak kawałek impresjonizmu, art déco tudzież lata 50. Cokolwiek. Taki śmietnik. Esencjonalny śmietnik powiedziałbym. Czasami dopasowany, czasami nie. I jest taki gatunek, który się nazywa steampunkiem w tak zwanym designie, czyli we wzornictwie. Polega to na właściwie niczym innym jak opakowywaniu nowoczesnych urządzeń w taki sposób, żeby wyglądały i dało się nimi manewrować tak jak przysłowiowe 200, 100 lat temu, kiedy jeszcze wszystko było na kółka zębate i przekładnie, tak żeby trzeba było wcisnąć coś, przekręcić gałkę w lewo, w prawo, żeby coś tam się poruszyło, przesunęło. I masa tego jest. Jest to piękny design swoją drogą.
Ja to bardzo lubię, bo to przypomina mi troszkę czasy Nikoli Tesli i jest to takie zjawiskowe. Czasami jest to trochę bardziej, że tak powiem, vintage, jak to się mówi z języka francuskiego, czyli takie stare nowe, czyli po staremu, ale w bardzo dobrym stylu. Niekoniecznie nowe, czasami już używane, ale w bardzo dobrym stanie. Taka klasyczna rzecz. Vintage. Niekoniecznie oznacza, że tylko i wyłącznie stare. Vintage może być też nowe. To jest właśnie taki vintage troszeczkę, bo to wraca trochę do czasów rzemieślniczych, ręcznego robienia. Ja się troszkę będę aserwował, może niekoniecznie tym, co mówiłem w czwartek w syntezie, ale jest ta nowa technologia. Nie będę udawał, że jej nie ma, bo byłoby to centralnie ściemą.
Ta nowa technologia, jak i wiele innych rzeczy, bo to nie tylko kwestia technologii z Fundacji Keshe, ale też kwestia silników Tesli potraktowanych w bardziej nowoczesny sposób, kwestia kilku innych rozwiązań, które się aktualnie zaczynają pojawiać. Takich rozwiązań technologicznych, które mają pozwolić nam oderwać się od sieci energetycznej, mieć własne źródło zasilania, być niezależnymi istotami na świecie, mieć wszystkiego w bród. Tego, czego potrzebujemy do życia i nie musieć troszczyć się o to, że musimy nasycić jakiś rząd na przykład podatkami albo czymkolwiek w tym stylu, że musimy służyć jakąś pańszczyzną dla kogoś. W każdym razie są te wszystkie pomysły. Jest ich parę, nie tylko jeden i one mają jedną doskonałą zaletę, przynajmniej według mnie oczywiście, bo można na to patrzeć po swojemu. Zaleta brzmi tak, że można to sobie samemu zrobić i powyginać sobie te druty, te opakowania do tych wszystkich urządzeń po swojemu. Jest to taki powrót do rzemiosła, własnego działania. Jasne, że własnego, ale oprócz tego, że własne, to jeszcze własny design, bo robi się to z reguły pojedynczo, ręcznie. Nie są to rzeczy robione w dzisiejszych czasach tak strasznie fabrycznie, żeby to wszystko było od razu idealnie lśniące i wszystko dokładnie takie samo. Tu właśnie chodzi o zachowanie tej manualnej zasady, żeby to było niepowtarzalne, żeby każdy był unikatowy, żeby każdy był w miarę możliwości zrobiony od ręki, a nie od maszyny.
Że to się zupełnie inaczej zachowuje, bo dzięki temu każdy jest elegancko dopasowany do siebie i tak dalej. Każdy jest unikatowy i to jest piękna rzecz. To jest coś takiego, mi się wydaje, normalnego. Ja pamiętam jeszcze historie czasów moich dziadków. Ty na pewno też pamiętasz historie z czasów swoich dziadków, jeżeli masz takie historie, że było łóżko w domu. Niby taka prosta rzecz. Przebierałem ten temat kilka razy w życiu. Ty pewnie też. Historia łóżka z Ikei. Łóżko z Ikei ma to do siebie, że bardzo szybko się rozsypuje.
Nowe łóżka kupowane w dzisiejszych czasach mają to do siebie, że co jakiś czas trzeba coś w nich wymieniać. Natomiast pamiętam łóżka stuletnie moich dziadków, coś w tym stylu. Jakieś takie stare, drewniane, robione ręcznie na miarę, że ktoś przychodził i robił łóżko. To łóżko było takie stare, że ktoś mówił, że na tym łóżku się urodził ktoś tam albo coś tam. Takie historie, że generalnie był to mebel związany dosyć mocno z historią drzewa genealogicznego całej rodziny często. I te łóżka nigdy się nie rozwalały. Na tych łóżkach zrobiono niezły kawałek historii rodziny swoją drogą. Na dzisiejszych wygląda to troszeczkę inaczej. Na pewno wiele z tego nie przetrwa przez kolejny sezon. Tak mi się coś wydaje.
To jest ta różnica pomiędzy rzeczami, które są robione ręcznie i są dopasowane, a rzeczami, które są robione fabrycznie. Na pewno da się zrobić fabrycznie i da się zrobić doskonale, da się zrobić dobrze i jest to na pewno działająca metoda. Jasne. Tylko że właśnie jest pytanie tutaj, czy trzeba strasznie dużo rzeczy robić w takiej gigantycznej, fabrycznej skali, bo to jest kolejna rzecz, która pewnego dnia, że tak powiem, przejechała mi się po głowie. Taki pomysł. Pomysł nie jest oczywiście oryginalnie tylko mój, bo na taki pomysł wpada miliony ludzi na świecie. Ja go między innymi znam od takiego dżentelmena, takiego myśliciela, który się nazywa Dawid Kubiak, ale nie jest z Polski. Czasami o nim wspominam. Dżentelmen jest absolutnie z Ameryki. Jego rodzice byli z Polski.
Aktualnie mieszka albo w Indiach, albo w Japonii. Jest takim filozofem można powiedzieć, ale nieoficjalnym. Nie ma tytułu z ziemniaka z pieczątką, z buraka, z paskiem z sałaty. Nic z tych rzeczy. Nie jest, że tak powiem, typem akademika. Jest człowiekiem, który pisze książki i prowadzi swoją działalność charytatywną. Swego czasu był nawet zaangażowany w bycie jakimś authority u siebie lokalnie. Jak to się nazywa? Polski odpowiednik czegoś takiego. Radnym lokalnym, takim, który dba o to, żeby były drogi i tak dalej.
Był bardzo lubiany i wybierany przez wszystkich ludzi w okolicy. Wędruje po świecie, udziela wykładów, pisze książki i ma taką ciekawą koncepcję. Właściwie niewiele różniącą się od mojej. W sumie poszedł dalej w swojej koncepcji, dlatego lubię tutaj oprzeć się na jego rozważaniach, ponieważ są po prostu łebskie, troszeczkę bardziej łebskie niż moje. Dawid zauważył, że duże nie jest najlepsze i że wcale nie jest do niczego potrzebne. Ja tutaj się absolutnie z nim zgadzam. On ma do tego taki bardzo fajny wywód, który się znajduje nawet na YouTubie. To jest w języku angielskim. Także człowieku, jeżeli znasz angielski, to polecam. Dawid Kubiak, tak to się nazywa.
Jest o tym, że duże nie jest największe w języku angielskim. Znajdziesz bez problemów. Ja tylko tak wspomnę, bo oczywiście niekoniecznie musisz znać angielski. Nie będziesz teraz gnać i oglądać specjalnie rozmowy z facetem, która trwa półtorej godziny i próbować złamać głowy, o czym jest w ogóle cała ta historia. Mowa jest o tym, że właściwie cała technologia, którą posiadamy teraz i wystarczy, że się zorganizujemy tylko i wyłącznie wokół jednej technologii, chociażby komunikacyjnej, połączymy się takim wolnym strumieniem jak internet, tylko że bez specjalnych opłat, bez specjalnych bramek, bez cenzury. Takim wolnym strumieniem komunikacyjnym, otwartym, niekontrolowanym przez żadne instytucje ani żadne wymuszone sytuacje odgórnie, na przykład komercyjne sytuacje, że jest technologia, która to udźwignie, to w tym momencie jesteśmy wolni od jakiejkolwiek globalnej, sterowalnej struktury Że wszystkich w jednym imperium i globalne centrum światowego zarządzania, NWO i tak dalej. Nie, to wcale nie jest potrzebne, bo wcale nie potrzebujemy dużych, wielkich wyszukiwarek takich jak Google. W dzisiejszych czasach doskonale robią to wszystkie lokalne algorytmy, które doskonale sobie radzą z wydajnością lokalnych serwerów i cokolwiek się stanie, to i tak sieć jest na tyle rozrzucona po świecie, że zawsze ta informacja przetrwa. A jak jest scentralizowana w jednym miejscu, to wiadomo, że jak walnie, to będzie po. Nie jest to oryginalna idea, bo tutaj trzeba sobie przypomnieć o Aborygenach, naszych najstarszych braciach, od których zresztą genetycznie pochodzimy jako Słowianie, żeby było zabawniej, o czym niewielu ludzi wie.
Ale taka jest prawda. Jakbyś szukał swojego prapradziadka, to człowieku łap za didgeridoo i łap za bumeranga. Bumerang najstarszy znaleziono na świecie niedaleko Krakowa. To jest do oglądnięcia w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Ten bumerang jest najstarszy, jaki znaleziono na świecie. Bardzo podobny do tego, co w Australii. Ale my jesteśmy braćmi, jesteśmy młodszymi braćmi od Aborygenów, bo to nasi starsi bracia. Ale wracając do nich, oni mają taką ciekawą tradycję związaną z przekazywaniem sobie informacji o tym, jak jest skonstruowany świat. Każdy tribe, czyli każde lokalne plemię, a jest ich tam parę. Oryginalnie było sporo, każde mieszkało w innym miejscu, każde miało swój własny kawałek ziemi i każdy miał swój własny świat.
Mogłeś sobie zamieszkać w dowolnym plemieniu, w którym chciałeś. One wszystkie się znały, także nie było problemu. Nie było problemu z paszportami, z wizami, z granicą do przekroczenia. Mogłeś mieszkać gdzie chciałeś, człowieku. Mogłeś sobie sam dowolnie wybrać. To był taki moment, który nazywano dream time, że wstajesz i dokonujesz pewnych wyborów w życiu. Miałeś sen i ruszasz w drogę. I nie wiadomo, czy wrócisz, czy nie wrócisz. Możesz gdzieś indziej zostawić swoje kości w jakimś innym miejscu na starość. Różnie to wygląda w zależności od sytuacji, która ci się wydarzy.
Nazywa się to dream time. Czasami się objawia właśnie w ten sposób. Oprócz tego, że możesz sobie wyjść i zmienić miejsce zamieszkania spokojnie, bez potrzeby posiadania dokumentów, paszportów i bycia przeszukiwanym na granicy przez kilku wariatów z karabinami, możesz to zrobić jak normalny, cywilizowany człowiek. Oprócz tego każda z lokalnych społeczności ma swój własny zestaw mitów. Właściwie jest to dalej ten sam mit o stworzeniu i powstaniu świata, niewiele się różniący od mitu panującego na przeciwnym końcu wyspy zwanej Australią. Ale ten mit ma kilka drobnych detali i w każdym plemieniu te detale są zupełnie inne. I kiedy pozbierasz sobie ileś tamtych mitów, nagle układają się w bardzo ciekawą historię. Się zaczynają potwierdzać. Zaczynają się składać w jeden wielki obraz świata. I jest to tak skonstruowane, że każdy z tych mitów zawiera coś w rodzaju fraktalnego patternu z tych wszystkich mitów, które są w pozostałych plemieniach.
Każdy z nich zawiera kawałek tej informacji. Także gdyby coś się stało i kilka plemion nagle straciło pamięć, to te, które zostały i nie straciły pamięcji, są w stanie odtworzyć te brakujące mity. Taka bardzo ciekawa historia. W dzisiejszych czasach współczesne korporacje typu IBM, Hewlett-Packard, Cisco i tak dalej, potężne organizacje pozarządowe, uniwersyteckie walą gigantyczną kupę kasy, żeby rozkminić algorytmy, które zrobią to w taki sposób, w jaki robią to na przykład Aborygeni, żeby dało się w ten sposób przeszukiwać dane w internecie i wyciągać z tego dane statystyczne. Stworzyć coś, co weźmie wszystkich w garść i wyciągnie pieniądze od całego świata. Takie szaleństwo troszeczkę, ale starają się jak tylko mogą. Nie wiem, czy im wyjdzie. Raczej wątpliwa sprawa, bo jest to związane z czymś zupełnie innym, z innym sposobem komunikacji z żywymi istotami mówiąc w skrócie. I z tym, jak reagują żywe istoty na informacje, jak je wzmacniają, co się z tym wszystkim dzieje i tak dalej. Zawsze możesz śmiało zadzwonić do Radia na Fali, radionafali.com i się odezwać co ty myślisz na temat tej zmiany w głowie.
Bo ja koniec końców, dochodząc wreszcie do jakiegoś wątku w tym wszystkim, w tej hiperprzestrzeni, o tych kolejnych zmianach jak zwykle i o kompresji czasu, bo kompresja czasu oznacza dla mnie jednocześnie to samo co kompresja koncepcji. Właściwie ja z wczoraj to jestem koncepcja z wczoraj. Właśnie do tego się to wszystko sprowadza, przynajmniej jeżeli chodzi o kwestie, które zostały zrealizowane i wdrożone w rzeczywistość, że coś zrobiłem, wykonałem jakąś działalność. Podejrzewam, że tak samo jest u ciebie. Podejrzewam, że tak samo jest wszędzie. Tak samo jest z drzewem, którego koncepcją jest rośnięcie i na przykład robienie jakichś owoców albo coś w tym stylu. Generalnie kompresja koncepcji, co by tu dużo nie mówić, oznacza taką szybką weryfikację i te czasy, które aktualnie nadchodzą, są niczym innym jak czasami, kiedy wszystkie koncepcje zaczynają się bardzo szybko weryfikować w swoim działaniu w rzeczywistości. I to jest coś, co na początku, zanim pojawi się w materii, musi się pojawić w naszej głowie. To jest ten wewnętrzny krach cywilizacyjny, który musi towarzyszyć i zawsze towarzyszy jakimś zmianom. Z reguły widzimy to od takiej kiepskiej strony, czasami podczas sytuacji, które się sieją podczas sytuacji, ja mówię: pierwsze lata po jakichkolwiek wojnach i generacja, która jest przeorana jakąkolwiek wojną.
Tak się zdarzyło, że oczywiście, jeżeli człowieku dorastałeś w Polsce albo coś takiego i nie tylko i w twojej rodzinie był jakiś dziadek, babcia, ci, którzy przeżyli wojnę, to widzisz pewną różnicę w zachowaniach tego pokolenia. Jest coś takiego, że ta emocja, która tam powstała, robi coś zupełnie innego z głową. Coś takiego, że ciężko się z nimi momentami dogadać. Jest to tak zwana trauma. Co się dzieje, kiedy ta koncepcja działa w drugą stronę? Ta kompresja koncepcji nie jest historią traumatyczną, tylko historią związaną z szybką, pozytywną weryfikacją pewnych działających idei. Dzięki temu zamiast zwijać się, rozwijasz. Nie jest to obarczone kopniakiem w tyłek i tak dalej. To troszkę inne podejście do rzeczywistości. Czyli wykonywanie kilku rzeczy, być może charity, cokolwiek.
Sam musisz się znaleźć w tym, jak to ogarnąć w swoim własnym życiu. Mówię o pozytywnej koncepcji, że bierzesz jakieś rzeczy, wrzucasz na ruszta, robisz to, sprawdzasz, czy działa. Jeżeli działa, pchasz to dalej. Taka prosta historia. Czy to w życiu prywatnym, czy realizując historie nazywane popularnie życiem zawodowym. Różnicy za bardzo nie ma. Nadal jest to to samo życie. W sensie mamy to samo życie. To jest taki szalony dualizm, że mamy niby życie zawodowe albo życie prywatne. A przecież jest tylko jedno życie.
To nie jest tak, że człowiek ma dwa albo trzy albo pięć. Myślę, że to się zweryfikuje i to się już weryfikuje. Myślę, że widać takie czasy już na horyzoncie, że dzieje się troszeczkę różnych rzeczy. Pojawiają się różne koncepcje. Kręcę się trochę wokół tych wszystkich spraw technologicznych, można powiedzieć. Może nie tylko, ale w sporej mierze. Co tam widać? Tu mam telefon jeszcze. Tak się rozbestwiłem troszeczkę. Halo, halo, panie Krawcze.
Halo, halo.
[38:01] - Witam, witam pana kapitana szanownego.
[38:03] - Witam serdecznie. Jak zdrówko szanownemu panu?
[38:07] - Szanowne zdrówko . Szanowne zdrówko może być. Ogólnie nie za wesoło, ale staram się nie załamywać głowa do góry.
[38:21] - Nie za wesoło. To poważnie zabrzmiało.
[38:24] - Alleluja i do przodu, jak mawia mój ulubieniec. Chciałem porozmawiać chwilkę o postępie w sumie, bo zahaczyłeś trochę o ten temat, prawda? Że duże nie znaczy lepsze. Ja się ostatnio zastanawiałem trochę nad efektem giganta na glinianych nogach. Nauczono nas myśleć, że postęp to jest wartość sama w sobie i musimy dążyć do tego, żeby się rozwijać, żeby stawać się większym, żeby następowały kolejne rewolucje przemysłowe. Steampunk, o którym wspomniałeś, to jest alternatywna wizja naszej rzeczywistości, która zakłada, że odbyła się tylko jedna rewolucja przemysłowa.
[39:21] - Nie chcesz, że tak powiem, wbijać w semantykę tego, czy to jest to, czy to jest tamto. To jest po prostu design, który odwołuje się bardzo mocno do starych mechanicznych czasów, gdzie wszystko jest ręcznie robione, bo właściwie do tego się to sprowadza, że to jest taki ręczny design. To jest taka odpowiedź, nostalgia za czasami, gdzie człowiek coś jeszcze robił, a nie maszyna zaprogramowana, która wszystko robi takie lekko niezrobione.
[39:50] - Steampunk to nie jest tylko design.
[39:53] - W tym kontekście. Nie chcę tu wbijać za bardzo, robić opowieści o steampunku.
[39:58] - To jest efekt, który zakłada, że wszystko jest na parę.
[40:03] - Jak nazwa wskazuje. Ale to może zostawmy. Zostawmy może steampunk. Wróćmy do naszego głównego tematu, do tego szaleństwa, że tak powiem, do zmiany.
[40:16] - Dobrze. Ja myślę, że im nasze urządzenia stają się bardziej skomplikowane i bardziej wypasione, zaawansowane, wcale nie jest to lepsze, bo urządzenie proste łatwiej jest naprawić. Niekoniecznie jest tańsze. Jak samochody mamy teraz z komputerami, z różnymi bajerami, one się stają coraz droższe. Wpadamy w pułapkę taką, że kupujemy to wszystko na raty. Do niczego dobrego to nie prowadzi. Mi się to nie podoba. Ja bym wolał się cofnąć w czasie trochę. Tęsknota za czasami wiktoriańskimi. Ja to rozumiem.
To był taki wiek, gdzie liczyły się inne-
[41:05] - Może nie za czasami. Bardziej chodzi o samo urządzenie, że wszystko jest takie trwałe. Rzeczy przechodzą z pokolenia na pokolenie, że to nie jest coś, co się rozsypie za dwa tygodnie, jak weźmiesz po raz kolejny do ręki trzeci raz i się już rozsypało. Tylko to jest coś, co pamięta pokolenia. Możesz powiedzieć: „O, tu człowiek ileś tam lat temu i też mu działało”. I to cały czas działa. Jeżeli cokolwiek się stanie, jesteś w stanie, jeżeli oczywiście chce ci się albo masz jakiegoś rzemieślnika pod ręką, żeby to bez problemu naprawić, to dalej sobie działa. To jest najbardziej ekologiczne podejście do życia, rozumiesz? Tu nie ma śmieci.
[41:42] - Zdaje się, że kiedyś było u przedsiębiorców, u producentów bardziej takie przekonanie, że jak zrobisz dobry towar, to zarobisz, bo klient będzie zadowolony, że mu to długo działa i przywiąże się do marki. A potem to się zmieniło w przeświadczenie, że trzeba klienta mieć na abonament, żeby mu się to zepsuło, jak skończy się-
[42:07] - Patenty to zmieniły. Wymyśliły to duże korporacje z systemem patentowym. To nie było nigdy domeną żadnych rzemieślników. U rzemieślnika zawsze było spokojnie. Ale duże korporacje przejmując technologie, taka jest prawda, czy chcemy, czy nie. Może nam się to nie podobać, ale kiedy przejęły cały rynek technologiczny takich podstawowych urządzeń, które mamy dookoła siebie, typu telefony, komputery, to wszystko jest robione przez duże korporacje i właściwie Tego rzemieślnik na rogu pod tytułem szewc ci nie naprawi.
[42:35] - Z punktu widzenia zysków faktycznie to, co jest teraz, bardziej się kalkuluje i opłaca. Ale nie powinniśmy żyć tylko pragnieniami, żeby więcej zarobić, więcej kasiory. Wszystko ma być zoptymalizowane, bo to prowadzi do jakiegoś błędnego, dziwnego świata, w którym liczy się tylko kasa, a przecież nie liczy się tylko.
[43:00] - Ale wiesz co, tą ciekawą rzecz, którą teraz zauważam, to widać, że świat się zmienia, bo to szaleństwo mody, o którym mówiłem na samym początku, zaprowadziło wszystkich do tego momentu, że ludzie przestali się przejmować tym, czy coś jest nowe. Właściwie chodzi tylko o to, że po prostu jest okej. Rozumiesz? Czyli zaczyna być troszkę w drugą stronę. Dawniej było tak, że zawsze musieliśmy kupić nowe i do tej pory jest to wałkowane nieustannie w każdej reklamie, że musisz mieć nowy produkt. Ale tu zaczyna się taki oddolny ruch miłośników staroci, którzy albo przerabiają te starocie na coś nowszego, albo łączą to w taki sposób, że to wygląda jak z kosmosu oczywiście, ale generalnie jest to dalej pełen recycling. Nie musisz nic nowego robić, bo tego jest pełno. Wystarczy, że sobie pomiksujesz po swojemu.
[43:51] - Może nastąpił jakiś taki przesyt i zmęczenie tym wszystkim. To się jakoś wiąże z tym postmodernizmem, że po prostu wszystko już było. Już mamy chyba trochę dość. Chcielibyśmy zwolnić.
[44:08] - Weryfikacja nastąpiła, proszę pana, bo nawet nie tyle zwolnić, ile gdzie biec i po co biec? Bo nawet nie ma pytania, po co zwalniać, tylko dlaczego my w ogóle biegniemy? To jest to pytanie.
[44:21] - My chyba obaj tu wyznajemy, to znaczy obaj chyba zauważamy, że wiele zjawisk, które dotyczy naszej cywilizacji, mają swoje odbicie w mikroskali też. Chodzi mi o to, że-
[44:38] - Absolutnie się zgadzam.
[44:39] - Małe dziecko też się na przykład znudzi, przeje się cukierkami, znudzą mu się zabawki w końcu jakieś wypasione i sięgnie po jakiś patyk. I to samo zjawisko być może dotyczy całej naszej cywilizacji. I też po jakimś czasie zachłyśnięcia się wynalazkami, różnym wypasionym sprzętem w końcu następuje jakiś zwrot. Wahadło się musi wychylić w drugą stronę.
[45:06] - A drugą stroną są wizje, proszę pana, bo co jest naprzeciwko materii? Naprzeciwko materii jest, w cudzysłowie mówiąc, niemateria, czyli wszystkie tak zwane eteryczne historie, wszystkie historie związane ze snami, wizjami, przepowiedniami. To jest to miejsce, gdzie to wahadło się wychyla mocno w drugą stronę, moim zdaniem. Właśnie to. To jest ta zasada kontry, przeciwstawności.
[45:30] - Pewnie to polega też na tym, że ten cały konsumpcjonizm wymaga ciągłego gonienia za pracą, za kasiorą. Trzeba po prostu na to wszystko zarobić i wysilać.
[45:47] - Nie da się ukryć, że jest to system niewolniczy. Tu wszyscy doskonale o tym wiemy, że jest to system naprawdę skrojony tylko po to, żeby być niewolnikiem albo panem niewolników.
[45:56] - I ta refleksja zawsze u każdego, nawet u największego dresa w końcu się pojawi, bo on powie: „Ja to chromolę, ja już nie chcę pracować 12 godzin dziennie na to wszystko. Ja chcę trochę spokoju. Żyje się raz. Ja bym chciał sobie pójść na ryby”. I jakiś taki zwrot też obserwuję. I bardzo dobrze, tylko pytanie, czy to wszystko się da zatrzymać? Myślę, że się da, ale to-
[46:24] - Da się. To jest naturalny proces, bo zobacz, ile czasu-
[46:27] - Musi się zmienić odbiorca sam, bo-
[46:30] - To się zmienia cały czas i nawet powiem ci jak. Przynajmniej tak mi się wydaje. Bo zobacz, ile jest tych wszystkich historii, o których wspomniałem na początku, czyli chociażby zdjęć typu selfie. Ile każdy tego zbiera, nawet każda, że tak powiem, niezbyt ogarnięta osoba, w cudzysłowiu, mająca obsesję tylko i wyłącznie na punkcie selfie. My się śmiejemy, ale materiał powstaje, cały czas content powstaje i tego contentu jest coraz więcej, bo ona sobie ciągle pstryka selfie, prawda? To się nic nie zmienia. I co mamy dalej z tego powodu? Z tego powodu mamy osobę, która ma bardzo dużo zdjęć z różnych miejsc i pewnego dnia coraz częściej zdarzy się taka chwila, że będzie chciała wrócić do tych zdjęć. I tych zdjęć jej zawsze przybywa. I moment tego powrotu jest zawsze momentem, że łapiesz: „Kurde, to przecież nie mam czasu na to, żeby się w tym grzebać.
Ojejku, ja w ogóle nie mam nawet czasu na to, żeby spojrzeć na swoje życie do tyłu”. To jest taka niewypowiedziana refleksja moim zdaniem. Może troszkę naciągam całą sytuację niczym gumę z gaci, ale wydaje mi się, że ta refleksja się pojawia nawet u takiej osoby, której jedyną ambicją życiową jest robienie sobie nieustanne selfie. Nawet u niej się pojawi, bo jest ten moment, w którym będzie chciała ogarnąć swoje zasoby pamiątkarskie i nagle się okaże, że nie ma czasu, bo musi iść do roboty albo musi robić coś. I nagle się zastanowi: „Jejku, no to przecież po to robię sobie selfie, żeby je sobie później oglądać, a nie po to, żeby pracować na to, żeby móc czasami zrobić selfie”. I to jest dokładnie ten problem. To jest to rozwiązanie właściwie, które dotyczy każdego. Także nagle się okaże, że niezależnie od tego, czy ktoś z nas był mniej, czy bardziej bystry, wszyscy wreszcie, że tak powiem, przywitamy się w jednym miejscu i problem z tym, czy ktoś był dresem, czy nie był dresem, właściwie zniknie w pewnym momencie. Tak mi się wydaje. Bo w pewnym momencie ta refleksja ustawia wszystkich mniej więcej na tej samej równej linii.
Także każdy oczywiście ma dalej swoje życie i swoje własne rozrywki, ale jest taka, że tak powiem, ludzka nić porozumienia wtedy.
[48:28] - Ja bym chciał, żeby to pokolenie młodsze, które już się urodziło w wieku internetu, fajnych-
[48:37] - Ja się urodziłem w wieku internetu.
[48:38] - Urządzeń. Ale ty się urodziłeś, jak go nie było jeszcze tak samo jak ja, nie?
[48:43] - Dosyć tak.
[48:44] - I nie było wielu innych rzeczy, które są dzisiaj. Jest takie powiedzonko, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma i wiadomo, że często chcemy tego, czego nie mamy. I to pokolenie chyba już nawet zrobi ten zwrot, bo dla dzisiejszych młodych osób te rzeczy typu super filmy, komiksy.
[49:09] - No prawie nie istnieją.
[49:11] - Wypasy różne to nie jest nic nadzwyczajnego i oni chyba już tęsknią za tym, co mieli ich starzy. Za jakimś takim spokojniejszym życiem. Ja cały czas obserwuję jakąś taką kontrkulturę.
[49:23] - Trzeba przyznać, że jest coś takiego jak grupa ludzi stosunkowo młodych, którzy łapią się w wielu krajach, bo to nie jest tylko domena Polski albo domena Anglii, albo jakiegokolwiek kraju. W wielu miejscach to się dzieje. Łapią się za chociażby przysłowiowy kawałek ziemi, może tak zabawnie brzmi i otwierają swoje własne, że tak powiem, gospodarstwo, coś w tym stylu. Generalnie swoje własne społeczności zakładają różnego rodzaju i tego jest dosyć sporo na świecie. I widać, że są to dosyć młodzi ludzie. To nie jest kwestia robiona przez jakichś tam dżentelmenów, którzy są już, jak się po angielsku mówi upon the hill, czyli za wzgórzem się wszystkiego dorobili, tylko to są generalnie ludzie, którzy wyskoczyli, bo nie chciało im się kupować kolejnego modelu telefonu i stwierdzili, że lepiej jak zainwestują w kawałek ziemi i sobie posadzą coś na tej ziemi i sobie pożyją w ten sposób, niezależnie od tego, co się z tym stanie później. Taki pomysł na teraz. Całkiem zresztą rześki, bo taki pomysł bardziej na teraz niż jakiekolwiek inne pomysły czasami mi się wydaje.
[50:21] - Sam nie wiem, jak by mi się żyło, gdybym tak nagle zwiał od tej całej cywilizacji i musiał żyć na przykład bez internetu. Bo jest też tak, że się uzależnia od pewnych rzeczy.
[50:33] - W takich miejscach już wszędzie masz internet, to już nie ma problemu, żebyś miał jakiś problem, że nie masz internetu, masz dalej internet.
[50:41] - Życie to wymaga jednak pewnego wysiłku. Trzeba sobie studnię samemu wykopać.
[50:47] - Są takie gotowe miejsca społeczności, wioski, gdzie oczywiście normalnie masz historię, którą robisz dla społeczności. Masz w cholerę wolnego czasu. To jest o wiele łatwiejsze w życiu, jeżeli ci o to chodzi, niż życie takiej normalnej cywilizacji.
[51:03] - Tak.
[51:03] - Znam ludzi, którzy żyją w taki sposób i zawsze... Ja szczęśliwie żyję akurat okej. Nie marudzę na swoje życie. Jakoś się poukładało, że jestem okej ze swoimi sprawami tu w Londynie, co nie każdemu się udaje. Ale też kosztowało to masę pracy. Inna sprawa. Koniec końców jestem okej i mam też znajomych, którzy żyją w taki sposób i też są bardzo okej. To nie jest kwestia jakichś specjalnych wyrzeczeń. Oni wcale nie pracują i nie orają całe życie w polu tak jak się to sprzedaje gdzieś tam, że to jest taka ciężka rzecz. To bardziej przypomina tą samą historię, która się działa w Ameryce z tymi pionierami, którzy uciekali z fortów.
I jedynym największym problemem brytyjskiego króla i wszystkich królów, którzy wysyłali tam swoich obywateli, było to, że ich obywatele uciekali od razu do Indian, bo nie podobało im się życie jak niewolnicy gdzieś tam w fortach. Rozumiesz? Tu się nagle okazuje, że to życie, które oni prowadzą, jest o wiele łatwiejsze niż komukolwiek się udaje prowadzić w dużym mieście, normalnie pracując od rana do wieczora.
[52:03] - Ale na pewno trzeba się nauczyć działać w społeczności. Trzeba się nauczyć brać. Dzisiaj to nie każdy jest zdolny do tego, żeby brać. Jest często taka chęć, żeby wszystko zrobić samemu. U Amiszów jest na przykład tak, że jak pojawia się nowy członek społeczności, to zbiera się reszta i buduje mu na przykład dom.
[52:29] - To wszędzie na świecie masz tak. To masz w Tybecie, w wielu miejscach, wszędzie jest tak, że zbiera się wioska i dostajesz nową chatę. To jest normalne. Ty też budujesz tą chatę. Też nie stoisz z założonymi rękami obok. Twoja kobieta gotuje zupę dla wszystkich, rozumiesz?
[52:43] - Tak, ale to trzeba się nauczyć być z kimś i dla kogoś.
[52:47] - Ale w Polsce też tak się budowało chaty.
[52:50] - Tak. U Górali ponoć też tak.
[52:52] - Na wschodzie Polski, w całej Polsce właściwie tak się budowało chaty jeszcze przed drugą wojną światową na wszystkich wsiach. Nie było innej opcji. Przecież tam nikt nie miał pieniędzy, żeby zamówić ekipę budowlaną. Tam się łapało sąsiadów. Jeden potrafił murować, drugi potrafił coś tam. I tak się budowało. To nie jest wcale jakiś taki stary pomysł. To raptem za życia naszych dziadków, proszę pana, jeszcze się to wszystko działo. A my traktujemy to jako jejku, kiedyś gdzieś u Amiszów, wiesz stary, a to na naszym podwórku.
[53:22] - No tak, ale jest taka pokusa, żeby żyć samemu dla siebie. Takie trochę czasy egoizmu. Kiedyś im dalej sięgniemy-
[53:35] - Ja myślę, że to się zmienia właśnie. Z tego, co widać, to się zmienia.
[53:37] - Ludzie bardziej żyli właśnie ze sobą, dla siebie i współpracowali, bo musieli po prostu. A dzisiaj, jako że często już po prostu nie jesteśmy do tego zmuszeni, to rezygnujemy z tego właśnie. I nawet już swojemu sąsiadowi nie mówimy dzień dobry, bo on jest dla nas kimś anonimowym.
[53:55] - Nie do końca. Ja szczęśliwie mieszkam w takim miejscu, gdzie sąsiadom mówi się dzień dobry i wszystko jest okej.
[53:59] - A ja nie mówię na przykład.
[54:01] - O, widzisz. Ale to ty nie mówisz sąsiadom dzień dobry. Może powinien zacząć.
[54:05] - Może powinienem.
[54:06] - Właśnie, jak nie mówisz, to ciężko, żebyś miał pretensje do sąsiada, że ci nie mówi dzień dobry, bo w sumie-
[54:11] - Jestem jedyną osobą na świecie, która tak żyje.
[54:15] - To od ciebie zależy twój świat, proszę pana. To ciężko mi tutaj.
[54:19] - Ale staram się też patrzeć nie tylko na to. Zdaję sobie sprawę z tego, że sam popełniam jakieś błędy, ale wiem, że nie popełniam ich tylko ja i dlatego patrzę na to jak na zjawisko troszeczkę i analizuję, jak zmieniają się czasy, prawda?
[54:36] - I ale dzień dobry to mógłbyś człowiekowi powiedzieć normalnie i nie robić z tego cyrku.
[54:40] - To jest tylko symbol, nie?
[54:41] - Co? Dzień dobry jest symbolem? No człowieku, tu mi jakieś nieeleganckie historie opowiadasz. Krawiec, ja muszę porozmawiać z twoją mamą.
[54:50] - Nie, po prostu to jest pewien symbol większej całości. Jeśli swojemu sąsiadowi nie mówisz dzień dobry, to też się nie spotykasz z nim. Nie dążysz do tego, żeby się z nim zapoznać, jak wprowadzasz się do nowego lokum. Ja nie czuję w sobie takiej potrzeby, powiem szczerze, żeby się tam kumać zaraz z kimś.
[55:13] - Ale nie musicie się kumać. Po prostu powiedz człowiekowi dzień dobry, a wcale nie każe ci robić dzieci z jego żoną. Rozumiesz? To tylko dzień dobry, men. Nic więcej, tylko dzień dobry. Jak go zobaczysz, powiedz mu po prostu dzień dobry, kiwnij głową i to wszystko. Idź dalej w swoją stronę. To tylko dzień dobry.
[55:28] - No dobra, takie dzień dobry to dalej nic nie załatwia.
[55:31] - No men, takie dzień dobry powoduje, że robi się miło dookoła, bo ludzie sobie mówią dzień dobry.
[55:35] - Owszem, robi się miło.
[55:36] - Na tym to polega.
[55:38] - Ale nic poza tym. Mam na myśli...
[55:39] - No ale men, to nie chodzi o robienie rewolucji, tylko robienie po prostu miłego dnia. Już nie wymagajmy od dzień dobry, żeby wypełniało za nas kupon Totolotka i było trafienie w siódemkę. Rozumiesz? Zwykłe dzień dobry.
[55:52] - Chodzi mi o jakieś szersze rozwinięcie tego, kiedy to dzień dobry prowadzi do jakiegoś zapoznania się.
[55:59] - No men, ty już przesadzasz. Jak chcesz większe zapoznanie, to podejdź do człowieka, zacznij rozmowę, przywitaj się, powiedz jak masz na imię. Wszędzie na świecie się robi dokładnie tak samo. Przepraszam, że tak powiem, krzyczę, ale to wydaje mi się takie dosyć naturalne. Bo jak chcę kogoś poznać, to dokładnie w ten sposób. Inaczej się nie da. Muszę podejść do człowieka, przedstawić się. Rozumiesz? Powiedzieć: „Hello, co słychać?” Zacząć tak zwany small talk. W ogóle skumać, co to za postać.
Fajnie jest pogadać sobie, poznać człowieka jakiegoś. Rozumiesz? Wszystko jest okej, nie?
[56:33] - Nie każdy czuje taką...
[56:35] - No ale jak chcesz poznać i tęsknisz do tego, to poznajesz.
[56:40] - W pewnym sensie tęsknię, a w pewnym nie, bo też nie do końca mi odpowiada taki świat, w którym muszę cały czas żyć z tą społecznością. Jakieś tam pragnienie jest, ale...
[56:51] - Musisz zdecydować, czy chcesz poznać sąsiada, czy ty chcesz mu tylko powiedzieć dzień dobry. Bo jak chcesz powiedzieć dzień dobry, to mówisz mu dzień dobry. Jak chcesz poznać, to oczywiście w tym momencie musisz zagadać do sąsiada jakimś miłym słowem. Spytać się, co u niego słychać.
[57:03] - Gdybym się zdecydował nagle zwiać z miasta i żyć właśnie z jakąś taką bardziej dziką społecznością, to musiałbym diametralnie zmienić swoje nastawienie do innych. Musiałbym zacząć współpracować i pomagać innym i nauczyć się i dawać, i brać. To jest taka rewolucja.
[57:21] - Niby tak. W sumie nie masz racji, bo ja właściwie dzisiaj chciałem poruszyć temat, że dla części z nas to może być taka rewolucja, kiedy świat na przykład stanie się dokładnie taki. Bo wyobraź sobie, krawiec, jakbyś się poczuł w sytuacji, kiedy świat w tym momencie, niezależnie od tego, czy ty jesteś przygotowany na ten moment, czy nie, właśnie staje się taki, że ty musisz, kurde, rzucić to wszystko. Swoje podejście, to, że masz ten swój dystans do świata, że żyjesz po swojemu. Nagle zostawić to i wskoczyć w taki bardzo, z angielskiego mówiąc, social life, czyli takie życie społeczne. Tak bardzo szybko. Na przykład czegoś omawiasz w ogóle w takim życiu społecznym? Co na przykład cię z dzisiejszej perspektywy potencjalnie mierzi?
[58:00] - Wiesz co, ja żyję tak trochę w świecie swoich własnych spraw, projektów. Wychodzi na to, że jestem takim egoistą trochę. Ale to są takie właśnie egoistyczne czasy.
[58:14] - To ciekawe, że się przyznał.
[58:17] - A to by wymagało zupełnie odwrotnej postawy. I faktycznie, jakby nagle tu nastała jakaś wielka katastrofa, nastałby nam jakiś postnuklearny świat, to trzeba by się całkowicie zmienić. No chyba że chcemy być takim Mad Maxem, który idzie sam przez te...
[58:37] - No ale nie wiem, czy do Mad Maxa masz siłę aktualnie sobie, krawiec. Wyobraź sobie, że jestem zieloną żabką, która spełnia twoje wszystkie życzenia. Ale nie musisz mnie całować, człowieku, nie rób tego nigdy. Spełniam twoje życzenia. Czy chcesz zostać Mad Maxem? Raz, dwa, trzy. Liczę do dziesięciu. Cztery. Rozumiesz?
[59:07] - Z odwartym rękawem sprawić.
[59:09] - Rozumiesz. No właśnie. Dowcip polega na tym, że nikt właściwie nie chce zostać Mad Maxem. I ta cała rzeczywistość pod tytułem straszenie nas troszkę takim pomysłem, że świat się zawali, że będziemy musieli z jakimiś szaleńcami dealować, polega na tym, że właściwie ci szaleńcy są tylko i wyłącznie w głowach dzisiejszych scenarzystów, którzy nigdy się też nie skonfrontowali z taką sytuacją. I to jest taka zabawna sytuacja, że sobie wymyśliliśmy taką rzeczywistość science fiction troszeczkę. Taką płaską ziemię sobie wymyśliliśmy i uwierzyliśmy w tą płaską ziemię i nagle jest takie odkrycie: kurde, a ziemia jest okrągła. Shit.
[59:40] - No właśnie, tak właśnie teraz sobie pomyślałem, że w sumie nie chciałbym być takim Mad Maxem. Mad Max to jest postać, która się sprawdza tylko w filmie, gdzie on się cały czas pierze z kimś, gdzie on cały czas zwiewa przed kimś, gdzie cały czas nie ma co jeść.
[59:55] - No właśnie wyobraź sobie taką zemstę losu, że musisz oglądać Mad Maxa codziennie dwa razy, rano i wieczorem.
[01:00:00] - To znaczy to jest fajna...
[01:00:03] - Jak byś wytrzymał codziennie dwa razy? Mad Max dwa razy codziennie rano i wieczorem. Zaczynasz dzień od oglądania Mad Maxa i wieczorem.
[01:00:11] - Lubię Mad Maxa, lubię Mad Maxy. Tyle że właśnie jest to fajny bohater, jak się go ogląda na szklanym ekranie. Ale jeśli miałoby się być takim Mad Maxem, no to przerąbane. To jest w ogóle postać, która ma wielką traumę, bo mu zabili żonę i dziecko. To ja dziękuję takim bohaterem. Faktycznie fajniej być takim, co w społeczności sobie jakiejś żyje spokojnie sobie tam coś. Tworzy i hoduje. To jest o wiele przyjemniejsze.
[01:00:40] - Malujesz sobie obrazki, sąsiedzi wpadają do ciebie pooglądać jakie obrazki namalowałeś. Dajesz je sąsiadom w prezencie. Wszystko fajnie gra. Rewelacja! Jakieś portrety może takie, jak ludzie się spotkają razem i stwierdzą, że chcą sobie zrobić portret razem. Takie zupełnie inne życie dla człowieka, który na przykład tak jak ty zajmuje się rysowaniem. Nagle się okazuje, że robiąc swoje jesteś tak zwanym artychą pełną gębą, akceptowanym społecznie i nie ma tego problemu, że trzeba tu walczyć o przetrwanie, o mecenat. To jest coś.
[01:01:15] - O paliwo w sumie tam się walczy w tym „Mad Maxie” cały czas. Paliwo to jest największa wartość.
[01:01:22] - No właśnie, walczyć o paliwo. Chcesz walczyć o paliwo?
[01:01:27] - To takie symboliczne to wszystko. Walka o zasoby. Tak się zastanawiam, czy jesteśmy w stanie uciec od tej walki o zasoby w ogóle, bo wszystko się do tego sprowadza. Do rozmnażania się, do walki o zasoby. Ale może właśnie jak zauważymy inne jakieś cele, to będziemy bardziej ludzcy, a nie takie maszyny do pomnażania zasobów, do zbierania ich i do walczenia o te zasoby i do rozmnażania się, które też jest taką w sumie mechaniczną dosyć czynnością. A to, co jest ponad tym, to sama miłość, przywiązanie. A samo rozmnażanie się to takie troszeczkę bardziej płaskie.
[01:02:14] - Dzieci są okej, wszystko jest okej, tylko że niech to będzie z radością wszystko, a nie ze stresu.
[01:02:21] - I nie rozmnażajmy się ponad miarę, żeby to nie było-
[01:02:24] - Tego problemu nie widzę
[01:02:25] - ... cel sam w sobie, żeby się jak najbardziej rozmnożyć i żeby było nas jak najwięcej, bo takie coś prowadzi-
[01:02:32] - To już zostawiamy tym, którzy się rozmnażają. Nie chcę, że tak powiem, wskakiwać nikomu do łóżka i sprawdzać, w jakim celu on w tym łóżku. Żeby się rozmnożyć?
[01:02:40] - Czekaj, bo ja zmierzam do tego, że nie powinniśmy właśnie dążyć do tego, żeby tą ziemię jak najbardziej zaludnić, bo to prowadzi do ciągłego wyścigu. Przecież pierwsza rewolucja przemysłowa odbyła się wtedy, kiedy manufaktury przestały wystarczać i trzeba było tworzyć fabryki, żeby zaspokoić głód konsumpcyjny tego całego luda, który się rozmnożył bardzo.
[01:03:07] - Nie do końca, ale może zostawię te ekonomiczne historie, bo nie chcę się wbijać, co było przyczyną, bo znam zupełnie inną historię od tej strony. Ale tu chodzi o coś innego, że w tym momencie możemy to śmiało zostawić, bo już wiemy, że z zasobami problemów technologicznych nie ma. Mamy takie technologie, które dają nam wszystkie zasoby i nagle myślę, że to też takie czasy, że żeby z tego skorzystać, żeby wreszcie zacząć myśleć, też potrzebna jest pewna zmiana w głowie, troszkę inna percepcja siebie. I ona się bierze właśnie z tego, że było już dużo pomysłów, wszystkie pomysły zostały sprawdzone. Wszyscy już wiemy, że to jest trujące, to jest szkodliwe, to nie działa. Taka szybka weryfikacja, krótka piłka mówiąc kolokwialnie. No i się okazało, że masa rzeczy nie działa. I teraz jesteśmy w takiej opcji, że właściwie staliśmy pod ścianą, ale szczęśliwie pod tą ścianą jest masa pakunków, w których są technologie, które rozwiązują wszelkie możliwe problemy, które mamy, począwszy od naszego zdrowia, a skończywszy na energii, transporcie i tak dalej. Nie ma z tym problemu od stu lat. Myślę, że teraz już chyba nadszedł ten moment po tych wojnach, po tych targaniach się, po tym wymyślaniu sobie problemów, które w rzeczywistości nie istnieją, łącznie z tym, że jest jakaś przepopulacja na Ziemi, za dużo ludzi i tak dalej.
To jest oczywiście absolutnie kłamstwo, bo jak się okazuje Ziemia jest w stanie przyjąć trzy czy cztery razy więcej ludzi niż aktualnie jest na Ziemi i nie ma problemu z zasobami. To jest tylko pomysł pod tytułem jak kontrolować wszystkich, żeby ta sama fabryka zdołała obsłużyć wszystkich. I to wszystko.
[01:04:38] - Ale generalnie tłok nie sprzyja.
[01:04:40] - Nie ma miejsca na tłok za bardzo. Jak przeliczysz sobie powierzchnię Ziemi tak fizycznie, bo mało ludzi to robi. Kiedyś z kolegą zrobiłem taki numer, że przeliczyliśmy powierzchnię planety Ziemi. A poważnie, są takie dane i przeliczasz. Odliczyliśmy oczywiście powierzchnię gór, odliczyliśmy powierzchnię pustyń i wzięliśmy takie normalne miejsca, na których możesz zamieszkać. Takie naprawdę okej. No i się okazało, że właściwie tak w skrócie mówiąc, tak uproszczę do rozmiaru, który jest łatwo wyobrażalny. Właściwie na kontynencie pod tytułem Afryka i Australia, połowa Afryki i Australia może zmieścić wszystkich ludzi na świecie i każdy będzie miał własny ogródek, każdy będzie miał własny domek, każdy będzie miał własne poletko. Ziemi wystarczy dla każdego, począwszy od bobasa, a na dziadku skończywszy. Rozumiesz?
I to tyle, że nie obrobisz tej ziemi. Naprawdę jest wystarczająco. Się tak wydaje, bo to są takie opowieści opowiadane nam przez nie wiem kogo. A tu wystarczy wziąć sobie kalkulator, policzyć powierzchnię Ziemi i powierzchnię tych terenów, w których da się zamieszkać. I nagle się okazuje, że cały ten legendarny mit o tym, że nas jest za dużo, że zasobów brakuje, że nie ma gdzie mieszkać, że tłoczno. Nagle okazuje się jakimś pomysłem wariata, który za bardzo nie ma pojęcia, o czym mówi chyba.
[01:05:54] - Nie wiem, czy tak bym się do końca-
[01:05:56] - Sprawdź na kalkulatorze poważnie.
[01:05:58] - Bo to nie chodzi teraz też tylko o to, żeby tą ziemię zaludnić jak się tylko da.
[01:06:01] - Ale nie chodzi o zaludnianie, bo to w ogóle też nie jest problem, bo tak troszeczkę my się martwimy chyba o coś, co w ogóle nie jest naszym problemem.
[01:06:08] - Ja myślę, że kolonizacja planet innych to jest bardzo fajna idea i powinniśmy bardziej się na takich sprawach skoncentrować. Byłoby może mniej tu wojen i konfliktów, gdybyśmy się skupili na kolonizacji właśnie innych światów. Gdyby już te planety inne były do zamieszkania przez nas, to by było mniej może sporów, bo niektórzy by sobie poszli tam, gdzie im lepiej na planetę inną i tam sobie czcili na przykład Allaha jakiegoś czy coś. Planeta Allaha, inna planeta byłaby jeszcze dla kogoś.
[01:06:41] - To raczej ci się nie uda, bo marzysz o takim świecie, w którym nagle okazałoby się, że ci, którzy mają technologię, odlecieliby ze swojej planety. Okazałoby się, że z powrotem jesteś w tym samym miejscu, w którym byłeś wcześniej.
[01:06:50] - A to jest też inna sprawa, że ta technologia, którą my mamy w tej chwili, różni się od tego, co dawniej było tym, że nie jesteśmy w stanie sami wyprodukować nawet ołówka, o czym wspominałeś.
[01:07:04] - Tak, to prawda.
[01:07:05] - To jest wszystko takie złudne, że jakby nastał jakiś wielki kataklizm, to nie jesteśmy w stanie zrobić nic. Ani komputera, ani samochodu, a nawet ołówka. A dawniej było tak, że więcej z tych rzeczy można było spróbować samemu skonstruować. Ja już nie mówię o takich wynalazkach jak pług, ale może jakieś takie bardziej zaawansowane.
[01:07:27] - Twardsze były. Jest taki znany wszystkim konserwatorom zabytków problem, że wszystkie stare dzieła malowane starymi malarskimi technikami z naturalnych barwników generalnie łatwo się konserwuje i to wszystko jest w stanie przetrwać stulecia. Natomiast wszystkie współczesne dzieła malowane współczesną farbą, współczesną chemią, przysparzają wszystkim poważnych problemów. Wszystkim muzealnikom i konserwatorom zabytków, ponieważ po prostu zachole się nie da tego zakonserwować. To się ciągle sypie, bo trwałość tych materiałów jest praktycznie żadna. I to jest problem współczesnej sztuki. Także z okazji tego, że ta cywilizacja postawiła troszeczkę na taki syndrom pod tytułem: szybko kradnij i uciekaj, zabieraj, uciekaj. Okazało się, że niewiele z niej może przetrwać w sensie fizycznym, bo część kultury, tego dorobku intelektualnego, który został wyprodukowany po to, żeby chwalić jej wielkość, tej kultury oczywiście, został zrobiony na tych dosyć słabo trwałych materiałach. Także taki paradoks historii troszeczkę, że jak na ironię właśnie z tej kultury nic może później nie zostać.
[01:08:35] - Ja pamiętam moje pierwsze wideo VHS, które było bardzo proste i toporne i ono działało jakiś strasznie długi czas. Nie wiem, z 20 lat chyba, czy z 15. A porównajmy to do dzisiejszego napędu DVD, w którym jakaś tam soczewka się zabrudzi.
[01:08:56] - Wiesz co mi się ciągle psuje?
[01:08:57] - Jesteśmy w stanie tego naprawić.
[01:09:00] - Aktualny znowu nie działa.
[01:09:04] - Słucham?
[01:09:05] - Mój aktualny napęd też znowu nie działa. Się ciągle psuje te DVD. Tak, to prawda.
[01:09:10] - One się ciągle psują. Ja kupuję jedno na rok chyba już.
[01:09:15] - Przepraszam cię, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, że tak rozmawiamy o trwałości DVD, ale to jest obraz tych zmian, że nagle zauważamy pewne rzeczy, taka kompresja naszych koncepcji, że mieliśmy koncepcję, że to wszystko jest po to, żeby działało, żebyśmy mogli sobie spokojnie obejrzeć film na DVD. I nagle się okazuje, że ja i kolega Krawiec, chociaż każdy z nas ma zupełnie swoje własne, indywidualne podejście do życia, nagle łapiemy te same refleksje. Taka szybka weryfikacja, że coś jest, kurde, nie tak.
[01:09:42] - I podobnie było ze starszymi komputerami.
[01:09:45] - Słuchaj Krawiec, dobra, to zostawmy może komputery, maszyny i przejdźmy do tego wątku głównego, który mi ciągle tu łazi po głowie. Czyli tej sfery wizyjnej, bo to jest dla mnie istotna sprawa. Słuchaj, czy to cię napawa radością, czy cię przeraża? Czy widzisz to w ten sposób? Bo ja widzę to tak, że sprawy za chwilę wymkną się takiej logicznej kontroli i wielu z nas zacznie zauważać rzeczy, których nie chcieliśmy zauważać. Po prostu nie chcieliśmy. Wywala nam się, że tego nie ma. Zrzuciliśmy to gdzieś do jakiegoś worka z opowieściami o bajkach, jakichś tam wizjonerskich sztuczkach. Takie szmery, buzery, bajery, dowcipy i tak dalej. Nagle się okaże, że te dowcipy są jak najbardziej serio.
Czyli wszystkie takie sprawy jak telepatia, wszystkie takie sprawy jak poruszanie rzeczy siłą umysłu, rozumiesz? Sterowanie urządzeniami siłą umysłu na przykład. Rozmowy zdalne umysłem z innymi wymiarami, podróże głową gdzieś, nie wiadomo gdzie. Co ty w ogóle o tym wszystkim myślisz? Czy to jest dla ciebie tak sklejone z technologią, czy ty twierdzisz, że to w ogóle gdzieś tam z boku jest?
[01:10:50] - Ja wyznaję to słynne porzekadło Clarka, który powiedział, że bardzo zaawansowana technologia i nauka to z dzisiejszego punktu widzenia jest magia. Więc myślę, że taka telepatia to jest wykorzystywanie właściwości i umiejętności naszego mózgu, których jeszcze nie wszyscy poznaliśmy, ale część z nas już tak. I na pewno będzie to rewolucja taka, przynajmniej taka jak internet na przykład. To była dosyć spora rewolucja i to będzie coś w tym stylu, bo nagle zaczniemy się dzielić swoją myślą.
[01:11:34] - Właśnie Krawiec, ale tak się pytam, bo z jednej strony jesteś bardzo otwarty w tym momencie na ten pomysł, a z drugiej strony sąsiadowi boisz się powiedzieć „dzień dobry”. Jak ty to, człowieku, zniesiesz? Bo to jest takie okrutne. W tym momencie wszyscy usłyszą, co masz w głowie.
[01:11:47] - Tak, są takie wizje na przykład u chrześcijan niektórych.
[01:11:53] - Dzięki Jezusa dniem straconym.
[01:11:57] - Spokojnie. Że piekło to jest taki stan, w którym zostajesz z własną myślą sam ze sobą i masz po prostu bardzo mocny wgląd w swoją własną myśl. W to, kim jesteś, co zrobiłeś. Zbliżony stan następował u ludzi, u których się odcięły różne receptory.
[01:12:17] - To jak medytacja.
[01:12:18] - Po prostu nie widzieli nic, nie słyszeli, bo zachorowali jakoś tak bardzo. I podobno wtedy wprowadzamy się w niesamowity stan, w którym zmieniamy się całkowicie.
[01:12:32] - Jest takie urządzenie, Krawiec, nazywa się komora deprywacyjna. To jest taka duża wanna. Wchodzisz do takiej wanny, ma specjalną wodę z odpowiednią proporcją soli, tak że nigdy nie utoniesz w tej wodzie. Cały czas cię wypiera do góry. Jest duża wyporność. No i są gaszone wszelkie światła. Woda ma temperaturę dokładnie twojego ciała, ewentualnie minimalnie jest tam troszkę cieplej albo troszkę ciszej. Troszeczkę chłodniej ustawiasz. Jest sam system dookoła, jest specjalne światło i przede wszystkim brak żadnego światła. Generalnie wchodzisz do tej wody, jest wyłączane światło i sobie dryfujesz.
Zamykasz oczy, jesteś w kompletnych ciemnościach i masz odcięte właściwie wszystkie receptory, bo pływając w wodzie organizm nie odbiera informacji na przykład z rąk, z nóg, z chodzenia w ogóle. Wszystkie receptory są uśpione i w tym momencie dosłownie tripujesz. Leżysz sobie w wannie, w której pływasz i masz tripa.
[01:13:31] - Tak, coś o tym słyszałem. Ty mówiłeś kiedyś, że my mamy w mózgu jakiś kryształek, tak?
[01:13:36] - Mamy. Magnetyt się nazywa.
[01:13:38] - Jak to z tym jest? Mógłbyś parę słów o tym powiedzieć?
[01:13:40] - Mamy kryształ w szyszynce, w samym środku mózgu, takim najważniejszym kawałku. Najważniejszym nie do końca, bo każdy kawałek jest najważniejszy, każdy ma swoją rolę. Ale taki bardzo centralny kawałek, gdzie manifestuje się energia, która zasila właściwie nasz cały mózg i nasz organizm. Prąd elektryczny przysłowiowy, przynajmniej to, co my nazywamy prądem, dzieje się właśnie w naszej szyszynce między innymi. Masz tam kamyki. Nie dwa, nie trzy, tylko potężną ilość tych kamyków. Trzydzieści parę czy jakoś tak. Różnie. Nie pamiętam, trzeba by sprawdzić w internecie. Są zdjęcia robione mikroskopem takim specjalnym, już na zwłokach, gdzie krojęto mózg i robiono zdjęcia tych magnetytów.
Malutkie takie kryształki heksagonalne.
[01:14:24] - Może ten kryształek może-
[01:14:25] - I one są, bo czekaj, bo to jest magnetyt
[01:14:27] - ... coś takiego?
[01:14:28] - Bo to jest magnetyt, czyli to jest metaliczny kryształ. Rozumie pan? Zatem ma właściwości magnetyczne, tak jak się nazywa. To jest taki malutki magnes, naturalny magnes, kryształ, który ma właściwości magnetyczne. I tych kryształów mamy troszeczkę w szyszynce, a szyszynka jest czymś takim jak gąbka, jak ciasto z rodzynkami. Te rodzynki to jest magnetyt i kiedy są blisko siebie, a ta gąbka, to ciasto jest cały czas w ruchu, jest dynamiczne, jest miękkie. Taka gąbka, która cały czas się ściska i rozpręża, to te kamyki się troszeczkę przemieszczają obok siebie. One tworzą taki łańcuch, taki łańcuszek troszeczkę i wydzielają iskierki elektryczne, bo to jest wyładowanie elektrostatyczne, elektryczne, plazmowe. Tam się pojawia plazma i właśnie ta plazma powoduje pojawienie się energii dookoła w naszym organizmie. Między innymi jest odpowiedzialna za tę historię.
Także jest to, można powiedzieć, jedno z takich najważniejszych źródeł zasilania naszego fizycznego organizmu. Ten kamyk, który nosimy w głowie, ten magnetyt.
[01:15:28] - Najsłynniejszy jasnowidz w Polsce, Krzysztof Jackowski, twierdzi, że przy jasnowidzeniu największą rolę odgrywa płat czołowy i-
[01:15:38] - On procesuje informacje. Ponoć. Jest taka oficjalna informacja. Wiesz, to wszystko to jest takie oficjalne, bardzo od neurobiologów i tak dalej. Także z takim dystansem możemy to potraktować, bo nikt tak naprawdę do końca nie wie, jak jest. To są takie spekulacje, że płat czołowy, ten, o którym mówił Jackowski, odpowiada za procesowanie informacji. I to by się trochę zgadzało, bo jeżeli pijesz dużo alkoholu i masz uszkodzony mózg, chociażby po 10 latach łojenia regularnie piwa, to masz uszkodzone płaty czołowe i możesz na przykład nie łapać sensu końca i początku zdania czasami albo zapominać, co powiedziałeś w poprzednim zdaniu. Tego typu rzeczy.
[01:16:17] - I wyobraź sobie, że Jackowski na jednym nagraniu nauczył błyskawicznie jakiegoś dziennikarza jasnowidzenia. I ten nagle zaczął zgadywać, co ma za sobą, jaki przedmiot. I on mu właśnie tak to opisywał, że trzeba się skoncentrować na tym płacie czołowym i wyobrażać sobie, że z niego emanuje jakaś energia i ona spływa do tyłu. Jakoś mu to opisywał. I dziennikarz, którego nie podejrzewam, że się z dziennikarzem skumał na jakiś trik.
[01:16:50] - Ja też nie podejrzewam.
[01:16:51] - Ściemę i wszyscy byli w szoku, bo gość w moment nauczył się jasnowidzenia i-
[01:17:00] - Cię to nie przeraża, mam nadzieję. Wiesz, bo to jest właśnie ta przyszłość, Mon. Wyobraź sobie, że nagle wszyscy ci ludzie, którzy zawsze glną do tych wróżek, do tych jasnowidzów, którzy tak szukają w tym wszystkim, nagle dostają tą informację na dzień dobry prosto w swojej własnej głowie. I nagle się okazuje, że nie muszą nigdzie iść do żadnego wróża ani żadnego jasnowidza, tylko nagle sami widzą przyszłość. Niektórzy mogą być lekko przerażeni.
[01:17:29] - A czy ty wierzysz na przykład, że możliwe jest zaglądanie w przyszłość?
[01:17:33] - Tak. Wierzę, że możliwe jest zaglądanie w przyszłość.
[01:17:36] - Ale coś takiego jak czas to właściwie nie istnieje.
[01:17:39] - Właśnie dlatego. Dlatego, że-
[01:17:41] - Na dana, nie? I jak można zaglądać w przyszłość? Wiesz, o ile-
[01:17:46] - Myślę, że właśnie dlatego, że czas jako taki nie istnieje. Istnieje, ale jest przestrzenią, po której można podróżować. Taką trójwymiarową przestrzenią.
[01:17:55] - Ciężko sobie wyobrazić. O ile potrafię sobie wyobrazić-
[01:17:57] - Jakbyś przesuwał piłkę w przestrzeni trójwymiarowej
[01:18:00] - ... problem, to nie potrafię sobie wyobrazić czasu za bardzo i tego, jak można. Wiesz, bo są też te liczne paradoksy związane z przemieszczaniem się w czasie, które nas sprowadzają do tego, że mamy bardzo wiele, wręcz nieskończoną ilość alternatywnych-
[01:18:18] - Wiesz co, taka prosta rzecz jest z czasem
[01:18:20] - ... światami, tak jakby.
[01:18:22] - To nie jest aż tak skomplikowane, bo ta iskierka, która między innymi pojawia się właśnie w naszej głowie, w szyszynce pomiędzy tymi kryształkami magnetytu, jest właśnie tym portalem do innego wymiaru. To, że coś się zmienia właśnie w taki sposób, kondycja świata dookoła i się pojawia wyładowanie, rozładowanie, przeładowanie nawet notowane jako elektrostatyczne, to znaczy, że w tym momencie coś przekroczyło ten wymiar. Wymiar tego świata. Zamanifestowało się nie wiadomo skąd. Zbliżyły się dwa kamyki do siebie i nagle coś się pojawiło. Coś, co nie jest stąd. Także to jest taka szybka weryfikacja takiego podejścia, czy aby może, czy na pewno. Bo to już nie jest teoria w tym momencie, tu jesteśmy bardzo daleko od teorii. Jesteśmy w takim bardzo praktycznym momencie, że- Tak, to jest przejście do innego wymiaru i podróż informacji przez ten cały świat. Ten cały świat, który my znamy, fizyczny, to jest tylko kawałek całego kosmosu, przez który przepływa informacja.
Przelatuje w jedną i w drugą stronę, a my jesteśmy gdzieś po drodze w tym wszystkim.
[01:19:23] - A zgodzisz się ze mną, że w ostatnich wiekach nastąpiło bardzo silne przyspieszenie naszej ewolucji i kulturalnej, i duchowej? Dzięki takim wynalazkom jak internet, dzięki temu, że możemy te kultury nasze w obrębie tej naszej cywilizacji porównywać.
[01:19:46] - Coraz bardziej jestem zdania.
[01:19:49] - I też te wszystkie wizje.
[01:19:52] - Coraz bardziej jestem zdania, że to, o czym mówisz-
[01:19:55] - Taka wizja.
[01:19:57] - Rozumiem cię.
[01:19:58] - Która nam pokazuje, jak mogłoby być, jak może być za 100 lat. To bardzo pobudza naszą wyobraźnię.
[01:20:04] - Ja myślę, że jest w drugą stronę. Myślę, że wyobraźnia jest pobudzona od zupełnie innej strony, a te filmy i te wszystkie już produkcje sfinalizowane, skapitalizowane, zamienione w twardą materię, to jest efekt tego, co się dzieje w głowie, że ta droga wygląda zupełnie w drugą stronę. I powiem ci, że jestem bardziej niż przekonany o tym.
[01:20:23] - To jest i efekt, i coś, co nas też pcha.
[01:20:26] - Nie, myślę, że to jest tylko i wyłącznie efekt. To nie jest coś, co cię pcha gdziekolwiek. To jest tylko i wyłącznie efekt. I ten efekt zaczyna się na o wiele niższym poziomie, w zupełnie innym miejscu. I to jest troszeczkę jak taka obserwacja dokumentalna, bym powiedział. Dokument. Oglądam dokument o cywilizacji. Cywilizacja opowiada o swoich lękach, swoich paranojach, swoich miłościach, swoich aspiracjach, swojej wierze, swojej teologii.
[01:20:51] - No i dzielimy się tym w jakiś sposób. A ty twierdzisz, że dobra książka nie pobudza wyobraźni?
[01:20:58] - Nigdy tego nie powiedziałem.
[01:21:00] - A książka tak, a film już nie, tak?
[01:21:03] - Nigdy tego też nie powiedziałem.
[01:21:05] - Bo ty nie lubisz bardzo filmów, nie? I traktujesz to jako taką śmieciosztukę troszeczkę.
[01:21:09] - Wcale nie. Po prostu to jest cudza historia. Traktuję to jako cudzą historię zwyczajnie, a na razie jestem na etapie, że życie jest tak fascynujące w takiej formie, w jakiej jest, że nie mam czasu na cudze historie, człowieku. Tę, którą mam tutaj pod ręką. Te historie są-
[01:21:24] - Przecież sam nakłaniasz do tego, żeby się historiami dzielić, nie? I to jest takie dzielenie.
[01:21:28] - Ale własną historią, a nie historią wymyśloną przez pięciu kolesi, którzy jeszcze musieli to skonsultować z facetem, który ubezpiecza budżet filmowy. Rozumiesz? Bo wszyscy ci inwestorzy muszą być zadowoleni i generalnie oni mają jakąś swoją wizję tego filmu i trzeba generalnie skroić to tak, żeby wrzucili kasę na ten film. To jest jakaś paranoja. To nie jest w ogóle żadna historia. Dla mnie to jest taka popierdółka troszeczkę. Natomiast jak usiądziesz i opowiesz mi swoją życiową historię, no to jest historia. Ja to tak dosyć mocno odsączam życiowe historie od historii wymyślonych przez scenarzystów.
[01:22:02] - Filmy często opowiadają o prawdziwych-
[01:22:04] - Z pisarzem jest łatwa sprawa, bo pisarz jest jeden, rozumiesz? I jest to jedna osoba, która odpowiada od początku do końca za całokształt tego konceptu. Także wiem, że to jest jego historia. Cokolwiek by tam nie napisał, to jest to jego historia. Nawet jeżeli jest wymyślona, to jest to jego historia. Natomiast film jest to historia, która jest poskładana z tak wielu kompromisów w dzisiejszych czasach. Dlatego lubimy czasami pewnie wracać do starych filmów, gdzie tych kompromisów nie za bardzo było. Gdzie nie było ich zbyt wielu, w każdym razie, gdzie ludzie mogli, że tak powiem, samodzielnie w miarę zrealizować troszeczkę bardziej indywidualnie swoją własną wizję. To one troszkę lepiej przemawiały, lepiej opowiadały historię, tak mi się wydaje. Taka prosta sprawa.
Ale to wiesz, moje gusta i guściki wcale, że tak powiem, nie musisz rezygnować z filmów tylko dlatego, że ja mam taki gust na historię, jaki mam. To już jak z gustami, to wiesz, każdy ma swój własny.
[01:22:56] - Ta historia o Aborygenach, którą wcześniej opowiadałeś, to ja na przykład ją znam z komiksu, nie? Którym ty tak troszeczkę gardzisz, a ja o tym wszystkim to sobie właśnie-
[01:23:08] - Spoko, to wiesz, ja tam nie przeczę, że twoje źródła informacji są dziadowskie, rozumiesz? Każdy ma takie, jakie ma. Ja z kolei wiem z innego źródła, ale czy to zmienia jakakolwiek postać rzeczy? Nie za bardzo. Tak długo, jak historia jest rzeczywista.
[01:23:22] - Czy źródło jest aż tak ważne? No jest, ale nie jest aż tak istotne, żeby coś skreślać na przykład, bo to pochodzi z jakiegoś tam źródła takiego, a nie innego, nie? I ta historia o Aborygenach, o tym, jak ojciec zabiera swojego syna, aby stał się mężczyzną i zabiera go na pustynię. Bo ja znam to troszeczkę inaczej właśnie opowiedziane. No to wiesz, liczy się to, że poznałem tą historię i się nad nią zastanowiłem, nie? Że była ona ciekawa, fajna, a to, jakie to było medium i źródło, to nie jest aż tak strasznie istotne, wydaje mi się. No ale to już tam to zostawmy.
[01:24:01] - Dla mnie jest taka granica tej historii zawsze mniej więcej w tym momencie, w którym ty sam na przykład w życiu zrobisz taką rewoltę, że sam staniesz niczym ten Aborygen i zrobisz dokładnie taką historię i sam się przejdziesz i później opowiesz. Nawet jeżeli będzie to wyjście na spacer oczywiście. Nie musisz wcale wykonywać wielkich rzeczy. Samo takie przejście się to jest właśnie nasza indywidualna refleksja. Reszta jest fajnym dodatkiem, tak mi się wydaje.
[01:24:25] - No dla mnie to-
[01:24:26] - Dlatego cała ta kultura, tak jak wiesz, taka jest moja opinia, to wcale nie musi tak być. Ja mogę się absolutnie mylić. Się cała ta historia zaczyna gdzieś głęboko w ludziach, gdzieś od zupełnie innej strony. I na końcu oglądamy jakiś film albo czytamy książkę, albo oglądamy obrazek. Cokolwiek oglądamy, widzimy reportaż ze świata, który jest dookoła nas, czasami trochę przekłamany, czasami nie, w zależności, w którym miejscu go oglądamy, kto go zrobił, jak i kiedy, co i gdzie. To już zostawiam. Ale w każdym razie dalej jest to taka tylko i wyłącznie informacja o tym, gdzie jesteśmy, bo nikt z nas nie jest w stanie przeskoczyć ciągle i bardzo dobrze tego miejsca, w którym jesteśmy i za każdym razem, ilekroć byśmy coś nie opowiadali, opowiadamy zawsze swoją historię. Do pewnego momentu oczywiście.
[01:25:10] - A powiedz, jak sądzisz, jak będą wyglądały teraz zmiany na Ziemi? Jak szybko to się stanie? Jak wielka będzie to rewolucja?
[01:25:18] - Ja myślę, że to się dzieje cały czas. To jest aktualnie w drodze i to jest mocno w drodze. Ciężko mi mówić, że w czasie rozłożonym to się właśnie dzieje.
[01:25:27] - Pewnie stawiasz na to, że wynalazki, o których mówisz ostatnio często, kesze i te sprawy odegrają-
[01:25:35] - To jest ślad tego. To jest ślad tej historii. To musiało w pewnym momencie wybuchnąć i szczęśliwie się stało tak, że wybuchło dokładnie w tym czasie, w którym my tu jesteśmy i możemy się tym zająć na przykład.
[01:25:47] - Bo to są takie zmiany, które pociągną za sobą bardzo wiele innych zmian, nie?
[01:25:52] - One ciągną już za sobą.
[01:25:54] - Łańcuchowy, bo nasza cywilizacja bardzo mocno się opiera właśnie na surowcach, na tym, w jaki sposób je wydobywamy, jakie to surowce są. Na energii. Ta energia jest czymś cholernie ważnym i jak tu nastąpi jakaś zmiana, to pociągnie za sobą rewolucję w bardzo wielu dziedzinach życia, prawda?
[01:26:15] - Tutaj mamy gościa. Witam serdecznie Danielu.
[01:26:18] - Witam, dobry wieczór.
[01:26:20] - Dobrze czyszczą panu, jak zdrówko?
[01:26:22] - Dziękuję bardzo. Dobrze.
[01:26:25] - To doskonale tak słyszeć. Doskonale. Niech pan dołącza do dyskusji.
[01:26:29] - Tak, bo widzę, że dzisiaj taki temat luźniejszy. Nie wiem, czy przypadkiem, czy nie, czy taki zamierzony był cel. A jako że czuję się lepiej w luźniejszych tematach.
[01:26:41] - Rozumiem. To przywiało w progi Radia ufologii, człowieku.
[01:26:45] - To przywiało, owszem.
[01:26:46] - Bardzo dobrze.
[01:26:46] - Też spodobała mi się twoja refleksja, bo z doskoku słucham twoich audycji i przyznam otwarcie, że nie zawsze się zgadzam z twoją wersją.
[01:27:00] - Nareszcie! Bardzo dobrze. O to chodzi.
[01:27:06] - Ale refleksja odnośnie filmów i kina i twojej może nie tyle niechęci, ale też nie obaw, tylko jakiegoś takiego odrzucenia.
[01:27:18] - Nie mam zainteresowania. Tak zwyczajnie. Nie jest to kwestia wewnętrznej walki u mnie. Ja naprawdę nie muszę się ścierać ze sobą, czy ja to obejrzę, czy nie obejrzę. Rezygnuję z tego, rzucam to. Nie. Po prostu naprawdę nie chce mi się. Słabe to jest.
[01:27:33] - Słabe jest, ale wiesz co? Wydaje mi się, że cennym jest opisanie i nazwanie tego, bo nie wszyscy chyba uświadamiają sobie takie coś. A jeśli usłyszą definicję czy opis, to może być to jakieś ułatwienie w życiu.
[01:27:49] - No jest to taka metafora, która skraca troszkę dystans do tej koncepcji.
[01:27:53] - Jeśli o mnie chodzi, to mogę na swoim przykładzie powiedzieć, że mam podobne odczucia, ale zauważyłem tą zmianę w kontekście przeniesienia się z miasta większego do małej miejscowości. I to, co mówiłeś, że filmy, znaczy ja to tak zrozumiałem, może coś źle, ale może będę bliski temu, że filmy opisują pewną rzeczywistość, która towarzyszy człowiekowi tam, gdzie mieszka, że jednak miasta prowokują do tworzenia treści, które opisują to miejsce. Jeśli człowiek zmienia miejsce, to nagle traci sens potrzeby kontaktu z tymi rzeczami. One są swego rodzaju kapsułą mentalną, ja bym to tak określił. Jeśli ubieramy się w modne ciuchy, bo żyjemy w mieście, które wymusza na nas w jakiś sposób wyglądanie, bycie modnymi.
[01:28:56] - Jest taki filtr komunikacji społecznej ogólnie przyjęty.
[01:29:01] - Dokładnie.
[01:29:02] - I też jakaś atrapa czegoś, co sami moglibyśmy doświadczyć, a oglądamy to wirtualnie, jak to robi ktoś. Chociaż dla mnie film jest często właśnie też inspiracją, żeby zrobić coś, żeby się nad czymś zastanowić i taką inspiracją dobrą, myślę.
[01:29:20] - Zgadzam się, że może pełnić taką rolę, ale jakiś czas temu zastanawiając się nad kinem, nad filmem, przynajmniej tym ostatnim, załóżmy sprzed pięciu, dziesięciu lat, dochodzę do wniosku, że większość to jest chłam, tak mówiąc wprost.
[01:29:42] - Mam podobne wrażenie. Tak przerażające jest to wrażenie, ponieważ byłem kinomanem, takim obsesyjnym kinomanem i spędziłem pół życia w ogóle fizycznie w kinie, czasami oglądając trzy filmy dziennie w kinie. Miałem po prostu kino pod domem, także mogłem być kinomanem i to takim ekstremalnym. I później się okazało, że zmiana troszkę, bo spróbowałem wrócić do kilku filmów z czystej ciekawości obejrzeć jeszcze raz i siedzę, awaria na maksa.
[01:30:10] - To jest trochę śmieszna sytuacja, ponieważ tak na dobrą sprawę to seriale są lepsze niż filmy. Głębsze i poruszają ciekawsze sprawy. I to nie tylko ja tak myślę.
[01:30:25] - W ogóle dla mnie to nie ma różnicy czy seriale, czy filmy. To jest dla mnie zawsze ta sama sprasowana cudza opowieść. Inna sprawa, że w życiu dzieje się tyle spraw dookoła, że naprawdę barwa tego, co się dzieje w życiu i samo to, że ja chociażby w wolnym czasie, zamiast oglądać cokolwiek, sobie zwyczajnie usiądę w ciszy i zajmę się swoimi sprawami. Jest to tak niesamowicie konstruktywne i w ogóle to jest kosmos. Po prostu cudownie.
[01:30:52] - A jak potrafię siedzieć w ciszy. I dużo osób ma dzisiaj taki problem, że nie potrafimy siedzieć w ciszy.
[01:30:58] - Nie potrafię. Całe życie tak.
[01:31:00] - A czy ty, Danielu, też masz tak, że potrzebujesz na przykład bodźców, żeby ci coś grało cały czas? Czy potrafisz na przykład posiedzieć sobie w ciszy tak po prostu?
[01:31:10] - A tu różnie. Przyznam szczerze, że kiedyś, ale to już dawno temu, z 20 lat, zasypiałem przed telewizorem i tak jak sobie myślę z perspektywy czasu, to jest choroba psychiczna.
[01:31:23] - Tak, to jest choroba. Patologia młodości.
[01:31:28] - Niestety, ale żeby nie błądzić, to trzeba błądzić. Jakoś tak, że trzeba poczuć to zło czy coś gorszego, żeby móc ocenić później, że coś innego jest lepsze.
[01:31:44] - Ja nie wiem, czy to jest kwestia złego czy dobrego. To jest kwestia dotarcia do swojej własnej głowy, że widzisz, że tak naprawdę życie, przynajmniej moje życie, jest moim własnym życiem.
[01:31:58] - Tak. Ale wydaje mi się, że o ile kiedyś pewne prawdy życiowe były z pokolenia na pokolenie przekazywane-
[01:32:05] - Wiesz co, teraz mamy tą kompresję czasu, która jest tak potężna, że wszystkie te prawdy się tak szybko weryfikują, że szczęśliwie, powiem ci, żyjemy w czasach, w których każdy może spokojnie mieć swoją własną prawdę. I myślę, że to jest ta gigantyczna różnica pomiędzy tym, co się działo za czasów naszych dziadków i pradziadków, naszych ojców, a tym momentem, w którym my żyjemy.
[01:32:26] - Tak.
[01:32:26] - Mamy inną koncepcję rzeczywistości, chociażby inny dostęp do informacji. Cokolwiek chcesz sprawdzić, szybko weryfikujesz. Sama percepcja umysłu logicznego, takiego opartego chociażby na schematach, w których wszyscy zostaliśmy wytresowani w szkołach i tak dalej. Sama percepcja i weryfikacja, która jest tutaj, na tej płaszczyźnie, to, że możesz sobie coś sprawdzić i decydujesz: „shit, man, sprawy idą w tą stronę, a nie w tamtą”. I bierzesz to troszeczkę inaczej do siebie i dzięki temu trochę inne decyzje, takie zwykłe decyzje, które mają później wpływ. Ogarniasz proces. Jak ogarniesz pierwszy proces, łatwiej jest ogarnąć drugi, trzeci, czwarty. Później całość się inaczej zbiera do kupy. Stajesz się dojrzalszym człowiekiem, cokolwiek by nie mówić. Przechodzisz coś w rodzaju takiego katharsis.
Tylko że nie jest już powodowane natłokiem chłopców z karabinami, którzy wbiegają do kłaczni i próbują wystrzelić jak największą ilość ołowiu, którą się da na minutę. Tylko jest spowodowane ilościami koncepcji, którymi jesteś bombardowany w postaci otwartego dostępu do informacji po raz pierwszy jako tako.
[01:33:27] - Słuchaj, bo ja przechodziłem właściwie przez pewien proces, nie wiem, jak to nazwać precyzyjnie, ale takiego samouświadamiania się.
[01:33:39] - Każdy z nas. Nie ma innej opcji.
[01:33:42] - Jasne. Nie, oczywiście, ale chodzi mi o taki dość skrajny. Podejrzewam, że ludzie, którzy słuchają radia Nafali i-
[01:33:51] - Chcesz powiedzieć, że słuchacze tego radia są skrajnymi ludźmi?
[01:33:54] - Nie, tu chodzi o to, że mogli w życiu przynajmniej jedno skrajne przejście zaznać, przynajmniej jedno w stosunkowo krótkim okresie czasu. Bo też wspominaliście o tych kwestiach, aczkolwiek teraz nie przypomnę dokładnie, ale chodzi mi o te całe wątki z uświadamianiem się cywilizacji, że wchodzimy w jakąś nową erę, że jakieś zmiany mają nastąpić.
[01:34:21] - Że są te zmiany.
[01:34:24] - Okej, tylko ja trochę bym tutaj powątpiewał w pewne rzeczy.
[01:34:28] - Ja cię widzę, człowieku, jako zmianę, że jesteś jednym z tych ludzi, którzy odklejają się nie dlatego, że muszą, nie dlatego, że walczą, tylko dlatego, że po prostu nie czują się z tym dobrze. Od chociażby kwestii życia w filmie, życia w mediach.
[01:34:47] - To prawda, ale przyznam-
[01:34:48] - Pan widzi.
[01:34:49] - Ale z drugiej strony-
[01:34:50] - Ryba, która nie widzi wody.
[01:34:53] - Nie, spoko, to wszystko rozumiem, tylko my rozmawiamy w pewnej specyficznej mimo wszystko przestrzeni. Ona dla nas jest oczywistą przestrzenią, ale ona sprawia, że wyjątkowość, jeśli spotka się w tej przestrzeni, to nagle robi taką ułudę.
[01:35:11] - To nie jest ułuda, to jest doświadczenie.
[01:35:14] - Ale nie, do czego zmierzam, Tomek. Bo ja w moim mieście, w którym mieszkam, niestety takich osób jak tutaj nasza trójka aż tak wielu nie dostrzega. To oczywiście może być moją wadą w jakimś stopniu i zapewne tak jest, ale jednak ta przestrzeń rzeczywista, codzienna jest uboższa, że tak powiem, w tą-
[01:35:37] - Refleksję.
[01:35:39] - Refleksję, ale chodzi mi o potencjał taki, który tutaj na antenie łatwo wytworzyć, bo dwie osoby zadzwonią i nagle się okazuje, że wszyscy myślimy podobnie. Ale w życiu, czyli w tej przestrzeni, która mimo wszystko jest podstawą-
[01:35:54] - Jest dużo strategii, dużo gier indywidualnych i nie mieścimy się w zakrętach czasami, rozmawiając z kimś.
[01:36:01] - Tak, ale bardziej mi chodzi o tą sferę duchową i tą wychodzącą poza biologię i poza podstawowe procesy, które nam służą do przetrwania.
[01:36:11] - Prawdziwą sferę.
[01:36:13] - Wiesz co, wszystkie są prawdziwe, bo rezygnacja z którejś z nich sprawi, że się stoczymy i to dość solidnie, tak mi się wydaje. A to jednak się nie dzieje, że mimo iż-
[01:36:26] - Bo jedna buduje drugą. Balans jest w naturze. Ta harmonia, balans. Nie wiem, jak to zwał, bo to też nie jest na zasadzie stałego układu. To jest ciągle układ dynamiczny. To jest natura tego, że my widzimy tylko dwie rzeczy, ale w rzeczywistości jest jedna, która się manifestuje na wielokroć sposobów. Przynajmniej ja mam takie podejście do tego. To jest moja obsesja na tym punkcie.
[01:36:47] - Słuchaj, a być może jest tak, że ta biologiczna i ta mechaniczna część naszego życia niestety nie pozwoli tej drugiej tak szybko wybić się.
[01:36:58] - Myślę, że ona jest związana z całymi procesami kosmicznymi planety i wszystkim, cokolwiek możemy sobie wyobrazić nawet już teraz. I to w taki sposób, że nie mamy żadnych szans na to, że powiemy, że: „A, bo to może nie ma szans się wybić”. Nie mamy żadnej szansy, żeby tu się schować gdziekolwiek, bo jest to związane bardziej z pulsem planety, bardziej z pulsem całego kosmosu, który nas dotyczy. To są te historie z częstotliwościami Schumanna, że to jednak oddziaływuje na nasz mózg właśnie przez te kawałki magnetytu w naszej głowie. Bo one oddziałują z ogólnym polem magnetograwitacyjnym Ziemi. I na tym polega ta historia. Tak jesteśmy połączeni wewnątrz. To jest tak, jakbyśmy mieli dokładnie ten sam rezonator, który jest wszędzie w kosmosie, w sobie.
[01:37:43] - Tylko wiesz co, tak się zastanawiam, czy my w obrębie Ziemi mimo wszystko w zbyt dużym szumie nie żyjemy na własne życzenie.
[01:37:51] - Tak, żyjemy. Ten szum jest straszny i tak po sobie obserwuję, że to, że jestem tak uzależniony, jak wiele osób od bodźców i cały czas muszę czegoś słuchać, muszę oglądać, to sprawia, że to zabiło we mnie jakąś taką intuicję. Ja miałem kiedyś bardzo dobrą intuicję i coś, co balansowało na granicy jasnowidzenia wręcz, że pewne sprawy przeczuwałem, pewne czułem. Dzisiaj już tego nie mam, tak jakby mi to ten szum właśnie zagłuszył i ten pośpiech. To, że dzisiaj się ludzie nie potrafią skoncentrować na niczym, że wiele osób nie potrafi się skoncentrować, że ciągle się spieszy.
[01:38:33] - Poczekaj, bo tak troszkę obwiniamy cały świat.
[01:38:37] - No dobrze, ja mówię, jak mówię.
[01:38:39] - Mówmy za siebie, bo tak obwiniamy cały świat. Ja tak się czuję: „Co? Ja taki jestem? Nieogarnięty? Co?”
[01:38:47] - Tomek, ja się z kolei jak w szkole czuję trochę. Jak belfer cały czas mi-
[01:38:52] - Dobrze, przepraszam bardzo.
[01:38:52] - Nie karcz się, nie mów tak.
[01:38:54] - Popraw krawat.
[01:38:56] - Popraw. Słuchaj, mówię, jak mówię. Mam swoje jakieś refleksje. Tak czuję po prostu, że trzeba trochę zwolnić i wyciszyć się i to by już bardzo dużo nam dało, bo powróciłaby jakaś taka zdrowa intuicja i takie czucie. Jak człowiek nie ma czasu się nawet skoncentrować i porozmawiać nawet z drugim człowiekiem, bo się spieszy, już musi biec, bo ma telefon drugi, to jak on ma coś czuć?
[01:39:23] - No właśnie, Daniel, bo ty wykonałeś taką rewoltę. Przeniosłeś się do miejsca, gdzie mniej impulsu, więcej czucia.
[01:39:31] - Tak. Wiecie co? Bo to jest tak, że ten pierwszy etap, jak wszystko, co w życiu nam się podejrzewam nowego przytrafia, wyzwala taką potrzebę dzielenia się tym z innymi. I człowiek tak naiwnie wychodzi do ludzi i opowiada, że coś się zmieniło w jego życiu, że jest fajniej, ale właściwie nikogo to nie obchodzi specjalnie. Każdy ma swoje życie. A potem taka nie tyle znieczulica, tylko człowiek sam już uznaje, że to jest jego normalność i już przestaje to być jakąś atrakcją i żyje tym sposobem.
[01:40:09] - Jest normalnie.
[01:40:10] - Jest normalnie i raz na jakiś czas ktoś tylko uświadomi ci, że w sumie żyjesz w jakimś takim fajnym systemie. Słuchajcie, bo ja to na takich drobnostkach się skupiam. Na przykład celebruję, o czym chyba z tego, co pamiętam, Tomek, ty też dbasz o to, żeby śniadanie było jednak takim czasem w skali dnia świątecznym.
[01:40:35] - No oczywiście kanapeczka, własny chlebek jakiś taki.
[01:40:38] - Właśnie. Ja nawet mam własne masło, jakiś twaróg mamy od pani z-
[01:40:43] - Cisza w kuchni. Rozumiesz? Widok na ogródek, jak jakiś kot się przeciąga na ogródku sąsiadów, co się często zdarza. Albo jakieś ptaki sobie biegają po łące. Wiesz, spokój.
[01:40:54] - Jest taka celebracja, prawda? I jeśli się jacyś goście przewiną przez dom albo ja z kolei jadę do ludzi, którzy już kiedyś u mnie byli, to jest wspomnienie tego momentu albo podkreślenie, że coś się w ten sposób dokonuje. I sobie człowiek wtedy uświadamia, że jakby zadbał, żeby coś w tym całym czasie jego takim dobowym czy tym rytmie dobowym, tygodniowym, żeby coś miał taki wyraźny-
[01:41:25] - Mieć czas dla siebie zwyczajnie. Jak pijesz kawę, to pijesz kawę, a nie robisz 300 rzeczy naraz.
[01:41:30] - Z tą kawą to jest różnie akurat.
[01:41:32] - W cudzysłowie z kawą. To bardziej chodzi o pomysł na życie. Tutaj jest w Londynie taka historia, że dużo ludzi z południa Europy, z Włoch się śmieje strasznie i szydzi wręcz tak, no nie obsesyjnie, ale mocno szydzi czasami z podejścia Anglików i Amerykanów do picia kawy. Z tego, że ktoś sobie kupuje kubek z kawą i biegnie z tą kawą przez miasto i oni się pukają w głowę, twierdząc, że ten ktoś w ogóle nie zrozumiał, po jaką cholerę jest w ogóle kawa. Kawa jest po to, żeby usiąść i się napić na siedząco. Właśnie po to jest kawa.
[01:42:02] - Taka ciekawostka à propos kawy, bo ostatnio czytając o Savoir Vivrze wyczytałem, że kawę pije się po to, żeby się tylko i wyłącznie nią rozsmakowywać.
[01:42:17] - Otóż to.
[01:42:18] - Tak.
[01:42:18] - To jest starej wiedeńskiej szkoły.
[01:42:20] - Nie tam, że kupujesz sobie ciacho kremowe i wcinasz i popijasz tą kawą, jakby tam nie wiem, czym byś to miał popijać. Co najwyżej jakiś herbatnik może ci wpaść między zęby podczas picia kawy. Ale to też taką refleksję nasunęło. I tak się zastanawiałem, z jakiej paki ktoś mi mówi, jak ja tą kawę mam pić do końca?
[01:42:43] - No właśnie.
[01:42:44] - To taka ciekawostka. Nie wiem, nie chcę tego oceniać, bo być może-
[01:42:48] - Ja myślę, że to zapis refleksji tamtych czasów, że wtedy ludzie mieli tyle czasu, że wymyślali sobie etykietę do rzeczy, bo było w cholerę czasu. I jak ty sobie piłeś tą kawę i to nie jest dowcip, to trwało to naprawdę długo. W ogóle kwestia na przykład klubów w Anglii, bo w Anglii jest taka tradycja, że są kluby, takie normalne prywatne kluby. Coś jak pub, tylko że to już nie jest pub, bo jest to prywatna historia i musisz być członkiem klubu, żeby tam wejść. Musisz mieć kartę członkowską i tak dalej. Takie po prostu social community, ale takie indywidualne, prywatne. Historia tych klubów sięga bardzo, bardzo dawno, kiedy to normalnie całe miasto ciężko tyrało w czasach jeszcze przedkolonialnych, kiedy wszyscy ciężko pracowali. Lunch time, czyli pora lunchu trwała właściwie od czasami 12 w południe, czasami od 11 do 5, 4-
[01:43:44] - Następnego dnia.
[01:43:45] - Po południu tego samego dnia. Czyli to nie była godzinka, tylko czasami trzy, cztery, pięć godzinek. I te godziny, bo pracowało się rano, no i pracowało się późnym wieczorem, gdzieś tak od godziny czasami siódmej, szóstej do dziesiątej. No i później, że tak powiem, krótka drzemka tudzież życie towarzyskie w nocy. No w ogóle zupełnie żyło się w inny sposób. To w ogóle sposób życia, jaki my mamy wyprodukowany przez kulturę pracy w fabrykach po osiem godzin, nie ma nic wspólnego z tym, co się działo kiedyś. No i w tamtych czasach było tyle czasu, że w środku dnia dżentelmeni po prostu zamykali biuro i szli do swojego klubu. I w tym klubie się jadło obiad, czytało się gazety, spędzało się czas. Jeżeli oczywiście nie miałeś gdzie pójść, nie chciałeś iść do domu, tylko chciałeś posiedzieć z kumplami, porobić swoje własne rzeczy. To jest właśnie ta historia wszystkich tych brytyjskich odkryć, tych klubów geograficznych i tak dalej.
Tych bogatych dżentelmenów, którzy się zbierali w swoich klubach obok swoich biur, nie mając nic innego do roboty przez te pół dnia. I tam czytali gazety, rozmawiali ze sobą, knuli różne plany i tak dalej. I stąd się to wzięło. To właśnie tak krótki był lunch, tak że ludzie mieli czas na to, żeby wiesz, pić kawę tylko po to, żeby pić kawę. Rozumiesz? Bo to jest sport taki związany z zabijaniem czasu. Taka ilość rytuałów, ceregieli i całej tej etykiety, że wpierw się jeden schyla, później drugi. Wiesz, pięć minut na wykonanie wszystkich rytuałów. Dopiero później człowiek może powiedzieć normalne słowo, nie?
[01:45:08] - No i wymyślali sobie historie w stylu, że jak ktoś tą kawę... Pijąc kawę wykonuje jakąś inną czynność, to już gardzili nim jako-
[01:45:17] - Otóż to. Ale to było, wiesz, takie zdrowe, ludzkie. Taka definicja, że jak coś robisz, to coś robisz, że jak jesteś szewcem i naprawiasz buta, to naprawiasz but. Jak jesteś grafikiem i malujesz obrazek, to malujesz obrazek. Jak robisz chleb, to robisz chleb. Jak robisz konkretną rzecz, to robisz konkretną rzecz. A nie tak, że tu rozmawiasz przez telefon, tam coś oglądasz, tu do kogoś jeszcze kiwasz głową i coś z nim załatwiasz. To w ogóle co to jest?
[01:45:40] - À propos właśnie grafiki muszę wracać do rysowania Batmana walczącego z wielkim krabem, więc-
[01:45:47] - Rozumiem. Mam nadzieję, że firma ci nie zabije za prawa autorskie.
[01:45:51] - No ostrzegałem ich, że wykorzystanie Batmana kosztuje jakieś trzysta koła, ale się nie przejeli. Muszę go narysować tak, żeby nie było widać do końca, że to Batman i tyle. No to dzięki za przyjemną pogawędkę.
[01:46:06] - Rozumiem.
[01:46:06] - Pozdrawiam wszystkich i także tych, których męczy moja gadanina, bo są i tacy. To jest dla mnie takie orzeźwiające trochę też, bo u siebie w radiu to raczej mam większość takich słuchaczy, którzy lubią mnie słuchać, a tu przychodzę i: „Co ten Krawiec znów tam pip? Znowu przyszedł. Kurde, kiedy se pójdzie?” No dobra. Fajnie, fajnie. Trzymajcie się. Pozdróweczka i do następnego.
[01:46:31] - Dzięki wielkie za tę kawkę. Trzymaj się.
[01:46:33] - Dobrej nocy. Trzymaj się.
[01:46:36] - Cześć.
[01:46:36] - Znaczy nie wiem, czy ja się jeszcze utrzymam tutaj na antenie, czy mam coś sensownego do powiedzenia. Ym, no bo tak jak wspomniałem, są rzeczy, z którymi się nie zgadzam à propos tego, co nieraz głosisz, ale nie jestem w stanie tutaj wyciągnąć niczego, żeby jakieś temaki-
[01:46:54] - Szczęśliwie dla mnie. O szczęście. Uff. Dobrze się złożyło. Dobrze, że masz krótką i słabą pamięć, człowieku.
[01:47:01] - Nie, może ta pamięć jest trochę dzisiaj nadszarpnięta dniem i może odrobiną substancji w płynie, które wlałem w siebie. Ale własnej produkcji dodam. To były takie z ogrodu własnego rzeczy, więc może-
[01:47:15] - Tak czy siak ryzykowne zajęcie, ale spoko.
[01:47:18] - Ryzykowne zajęcie.
[01:47:18] - Jest to twoje zajęcie, tak że tutaj nie wnikam.
[01:47:20] - To prawda. W każdym razie ciekawa refleksja z tym kinem. To jakby-
[01:47:29] - To jest też chyba kwestia czasu, wiesz, tak mi się wydaje. Bo zobacz, ile czasu można w dzisiejszych czasach spędzić, jeżeli chciałbyś poznać te wszystkie mity, legendy, którymi żyje cały świat i na przykład dogadywać się z grupą ludzi, która no żyje przed przysłowiowym telewizorem, tudzież przed odtwarzaczem DVD. To jest dużo czasu i w tym momencie, jak sobie tak uświadomisz, ile to jest czasu, to się okazuje, że właściwie na dobrą sprawę w sumie spokojnie można wrócić nawet do picia kawy tylko i wyłącznie po to, żeby ją pić.
[01:48:02] - No coś w tym jest. Ale bo z tym kinem w ogóle i z tymi serialami, o których też Krawiec tak wspomniał. I mam wrażenie, że w jego życiu serial jednak, seriale, no istotną rolę pełnią. Bo o ile kiedyś w społecznościach ludzie po prostu mieli wspólne sprawy, o których mogli rozmawiać, to w momencie, kiedy żyjemy w takich strukturach jak dzisiaj, że są to miasta, blokowiska, to chyba jesteśmy okrojeni z istotnych rzeczy w życiu. Więc żeby móc funkcjonować w społeczności, musimy mieć jakiś zasób informacji wspólny. Czyli tak jak w ramach wsi pewne rzeczy po prostu wspólnie się robiło i one funkcjonowały w umysłach wszystkich, to w bloku nagle jest taka totalna atomizacja. Tam mało kto wie, co się z kim dzieje i-
[01:48:57] - No wiesz, mało przestrzeni ludzie mają i czują się, jakby ktoś im ciągle stał nad plecami.
[01:49:02] - No właśnie.
[01:49:02] - Albo nad głową. To jest właśnie wynik braku przestrzeni dookoła.
[01:49:07] - A te wspólne treści, które się w serialach pojawiają, może wyzwalają gdzieś tam w psychice takie poczucie wspólnoty mimo wszystko. Bo podejrzewam, że to też jest-
[01:49:18] - To jest taki wygodny, że tak powiem, sąsiad, bo jest w telewizorze i właściwie podaje ci gotowe treści, gotowe rozwiązania, a ty jedynie możesz usiąść i posłuchać. On cię po prostu zabawi zwyczajnie.
[01:49:32] - No tak, ale-
[01:49:32] - Natomiast dealowanie z ludźmi jest zawsze dealowaniem z ludźmi i to jest zupełnie inna historia. To jest-
[01:49:37] - Jasne, to nie Chodzi mi bardziej o opis tego problemu, bo to jest taka proteza rzeczywistości. Chodzi mi o takie banalne sytuacje, że jedzie człowiek tramwajem i słyszy historię, którą ktoś opowiada, bo widział w telewizorze i on zna tą historię i czuje wspólnotę z tym drugim człowiekiem.
[01:50:04] - To jest zestaw historii, który tworzy potężną część życia towarzyskiego w mieście o nazwie Londyn. Jeżeli nie oglądasz ostatnio modnych seriali w telewizji na DVD, jesteś troszkę out of date i czasami nie łapiesz wielu opowieści, o których jest mowa, bo ktoś się ciągle powołuje na jakieś dowcipy, jakieś ciągłe aluzje. Generalnie kontekst wielu sytuacji jest zakorzeniony właśnie w owej rozrywce i jest taki numer, że jak to wyciągniesz stamtąd i powiesz: „Człowieku, ale ja nie oglądam telewizji”, nagle okazuje się, że ten człowiek właściwie nie ma zbyt wiele do powiedzenia, bo okazuje się, że wszystkie te zabawne dykteryjki z filmów służą tylko i wyłącznie podbijaniu atmosfery. Nie ma w tym żadnej opowieści. Kiedy to wyjmiesz, to z opowieści nagle jest dramatyczny moment poszukiwania sensu, logiki i właściwie contentu jakiegokolwiek, o czym właściwie rozmawiamy. Jest taki moment, ale szczęśliwie jest tak, że jak się content pojawia, to nagle jest takie zdziwienie: „Wow”, że nie ma rozmowy o filmie, nie ma rozmowy o kulturze, o takich masówkach i nagle jest miło i nagle wszyscy czują się u siebie. Też nie ma z tym problemu. To też jest fenomen, że co najwyżej można się tego bać do momentu, dopóki tego nie zrobisz. A jak zaczynasz to robić, to nagle się okazuje, że właściwie wszyscy są u siebie w domu i nikt nie czuje się osamotniony, że nagle zniknęła opowieść o jego ulubionym filmie, serialu, bohaterze i nikt nie powołał się na ostatni odcinek.
[01:51:31] - To prawda. Wydaje mi się, że jeśli człowiek jest świadomy, to warto, żeby się czuł-
[01:51:37] - Ludzie czasami dziwnie reagują, bo ich spontaniczność jest taka: „Wow, jaka fajna rozmowa”. Rozumiesz?
[01:51:41] - Tak.
[01:51:42] - Przygnębiająca, taka normalna rozmowa.
[01:51:45] - Ale to można spacyfikować, nie podkręcając tych emocji.
[01:51:50] - Wystarczy pacyfikacji.
[01:51:52] - Rozumiem. Trochę warto poupajać się z sytuacją, ale tak jest, jak mówisz. Warto się zabawić. To brzmi może trochę tutaj-
[01:52:02] - Wbrew pozorom wydaje mi się, że cała ta przygoda-
[01:52:04] - Takiego MC. Chodzi mi o takiego kolesia, który widzi, bo każdy z nas ma jednak potencjał do tego, o czym mówisz, żeby podjąć normalną rozmowę o normalnych rzeczach. Ale on jest tłumiony przez tą świadomość, przynajmniej wbijanie nam do głów tego, że będziesz fajniejszy, jak zabłyśniesz czymś, bo trzeba jakimś newsem zabłysnąć.
[01:52:27] - Właśnie. W czasach, kiedy wszyscy błyskają newsami, nie ma żadnego newsa świeżego. Najbardziej świeżym newsem jest człowiek, który nie opowiada żadnych newsów. Taki jak jesteś skazany na sukces w dzisiejszych czasach pod tym względem. Ja myślę, że to jest właśnie zdrowe podejście. Wszyscy już chyba powoli zdążyli się przejeść, a jeżeli jeszcze nie, to ostatnie kęsy jeszcze ładują do ust dosłownie tych rzeczy związanych z newsami tego świata i ostatnie kęsy już powoli czuć, że jest przesyt.
[01:52:56] - Tu się trochę zbliżyliśmy do takiego schematu człowieka, który mało się odzywa w towarzystwie i przez to, że mało się odzywa, uchodzi za mądrego. Co oczywiście jest ryzykownym stwierdzeniem.
[01:53:10] - Bardzo ryzykowne.
[01:53:11] - Bo być może ta osoba po prostu nawet nie jest w stanie się później wysłowić. Ale ta pozycja, o ile towarzyszy temu jeszcze jakiś taki zewnętrzny wygląd sprzyjający, to można-
[01:53:26] - Wiesz co, kojarzysz powiedzonko, że coś tam: „Dobra refleksja jest srebrem, a milczenie jest złotem”?
[01:53:32] - Tak.
[01:53:33] - To teraz złapmy, jaką wartość ma złoto. Żadną. Można je produkować przemysłowo, na skalę przemysłową w dzisiejszych czasach. Nie ma z tym problemu. To jest metal, który nie ma żadnej specjalnej wartości. Może spójrzmy prawdzie w oczy i zrozummy, że skoro mamy paszczę, to warto komunikować tak na outsidzie, można powiedzieć, zrobić taką alternatywę, bo to jest chyba jedyne rozwiązanie, kiedy każdy z nas odważnie stanie i powie: „Stary, ale ja mam tu swoją własną refleksję. Niezależnie czy się zgadzasz, czy nie, oczywiście. I moja refleksja brzmi tak: i yo”.
[01:54:10] - Ale z tym odzywaniem się, bo to ma dla mnie podstawowy, taki pragmatyczny walor. Słuchałem z pełną uwagą wcześniejszej rozmowy z Krawcem, ale tam rozmawialiście o takich podstawowych relacjach z sąsiadami, z otoczeniem, że tam dzień dobry, nie dzień dobry i tak dalej. Do czego zmierzam odnośnie pragmatyki? Bo taką logiczną rzeczą jest to, że jeśli idziesz w miasto i chcesz załatwić jakąkolwiek rzecz, to pozytywne nastawienie zwiększa szansę na to, że ci się po prostu uda.
[01:54:56] - Tak jakby.
[01:54:57] - Nie chodzi mi o takie przeliczanie tego na zysk.
[01:55:01] - Bez strategii, takie bez kalkulacji.
[01:55:02] - Dokładnie. Po prostu.
[01:55:04] - Z radością troszeczkę, z życiem, z chlebem.
[01:55:07] - Bo mógłby ktoś zarzucić, że: „O, tutaj interesowny człowiek wyszedł i uśmiecha się i będę na przekór temu egoistą”.
[01:55:14] - Ja myślę, że ten cały kompleks z interesem bierze się stąd, że czasami z powodu strachu ten człowiek chciałby pójść nawet załatwić sprawę w ten sposób, ale nie potrafi i ma taki kompleks, że inny idzie i potrafi się odezwać. I zawsze: „Już sobie załatwię, już se, już se, jużka, jużka mi, jużka mnie”.
[01:55:32] - Ale jest coś takiego, że też-
[01:55:33] - Co ty masz w sobie, człowieku? Co ty masz w sobie, że takie rzeczy w głowie siedzą?
[01:55:37] - Ale jest też coś takiego, że niestety w dzisiejszym świecie tresuje się ludzi, żeby podstępem, takim prawdziwym podstępem po prostu. Nie, że chcą być otwarci, tylko tresuje się ich na różne triki.
[01:55:51] - Ale nikt z nas nie musi tego robić. Ta-ra-ra.
[01:55:54] - Tak. Ja się przynajmniej poczuwam do bycia kimś takim, kto robi to z czystej przyjemności. Jak mam gorszy dzień, to po prostu nie pojawiam. Staram się uniki robić i nie wikłać nikogo w tą historię.
[01:56:09] - Zdrowe podejście. Jest to takie zachowanie higieny psychicznej ze światem. Wiem, o co ci chodzi. Też uważam to za zdrowe podejście, żeby zanim zrzucę jakąkolwiek sprawę na świat, to zastanowić się, czy przypadkiem ta sprawa w ogóle przetrwa do jutra.
[01:56:26] - Dokładnie.
[01:56:27] - Bo może być tak, że ta sprawa naprawdę nie jest warta nawet 15 minut mojego życia. Często tak jest.
[01:56:32] - Tak jeszcze à propos siebie, bo nieraz gadamy na czacie, Tomaszu. Jestem adwokatem. Nie wiem, czy pamiętasz postać adwokata?
[01:56:43] - Kojarzę.
[01:56:45] - I raczej jestem Mr Hyde w kontekście, podejrzewam, tej rozmowy naszej w tej chwili. Jako adwokat to tak.
[01:56:54] - Widzisz, jakie spustoszenie robią mity popularnej kultury w relacjach międzyludzkich? Zobacz. Widzisz, jakie spustoszenie? Niby stara historia. Książkę pisałem gdzieś tu w Londynie o szalonym naukowcu. A nikt nie jest tym szalonym naukowcem z nas i nikt nie musi być.
[01:57:15] - Nie. Ja myślę, że przynajmniej w moim przypadku, te rzeczy, które można by było podpiąć pod taką sferę ukrytą, która ujawnia się przy jakichś sprzyjających okolicznościach, to wydaje mi się, że w moim przypadku to jest raczej coś na zasadzie papierka lakmusowego, który ma przetestować, sondować rzeczywistość. A chociaż jak dyskutowałem z tobą, to po prostu się z czymś nie zgadzałem.
[01:57:49] - Dokładnie. Można się nie zgadzać ze sobą i grzecznie o tym.
[01:57:53] - Miło i grzecznie o obu, bo nie o to chodzi, żeby być przyjemnym, słodkim i na końcu, żeby wszyscy zwymiotowali z tego powodu.
[01:58:00] - To chodzi o własną refleksję, a nie cudzą i nie moją.
[01:58:06] - Wspomniałem o tym, że przeszedłem na przestrzeni około pięciu lat, czy nawet więcej, takie mocne wahania, jeśli chodzi o ukierunkowanie moich poglądów i skierowanie mojej uwagi na to, co być może jest istotne odnośnie tych wszystkich tematów oświecenia, odnośnie tego, czy ta Ziemia się rozszczepi kiedyś, czy się nie rozszczepi, czy coś nas wchłonie, czy jakaś fala nas przykryje, czy nie przykryje. I z perspektywy czasu mam dość surowe wnioski odnośnie tej rzeczywistości, w jakiej żyjemy. Być może się rozszczepiła jakaś rzeczywistość, jakiś świat się oderwał od tego, co było jeszcze 10 lat temu i są już dwie rzeczywistości. Nie mi to oceniać.
[01:58:58] - Też mi się tak wydaje, że nastąpiło już takie rozdzielenie się historii, wielu historii. Weryfikacja. Ja to nazywam weryfikacją, bo to właściwie jest to samo. Po prostu inna nazwa, inna semantyka słowa, ale znaczenie jest to samo. Weryfikacja. Sprawy zaczęły stać naprzeciwko siebie i wiadomo, która przeżyje i która nie przeżyje, bo wiadomo już, która się trzęsie na swoich glinianych nogach.
[01:59:20] - Tak, ale mam takie odczucie, że jednak większość z tego to takie typowe gówno niestety, na którym ktoś chciał jakiś potencjał sobie zbić. Niestety.
[01:59:32] - Też mam takie wrażenie, ale myślę, że już chyba czas gniewania się na kogokolwiek powoli się kończy.
[01:59:38] - Nie, to nie w ten sposób.
[01:59:39] - Tak czy siak ci ludzie zapłacą cenę za to swoje, bo właściwie każdy jest zmuszony zapłacić swoją cenę za swoje zamieszanie, które robi.
[01:59:49] - Tylko wiesz co? Mam wrażenie, że póki co niektórym się udaje i płyną na tym. Mają tą świtę czy tą grupę ludzi, która ich otacza. Nic się nie zmienia, ale poziom przyjemności jest taki sam i to wystarcza, żeby płynąć dalej.
[02:00:11] - Myślę, że się zmienia. To jest moja troszkę percepcja tego świata. Myślę, że właściwie nie masz takiej opcji, żeby ktokolwiek sobie mógł spokojnie płynąć tak samodzielnie, robiąc to, co robił, bo śmieci za plecami zmniejszyły swój dystans do autora każdych śmieci. Wszystkie rzeczy, które wyrzuciliśmy za siebie, nagle okazały się bardzo blisko. Zdążyliśmy się tylko obrócić za nasze ramię i one są cały czas tutaj przy nas i wiemy, że ta odległość przed nami jest coraz krótsza. I to jest taki moment, w którym nawet, tak jak wspominałem, ta osoba, która robi sobie tylko i wyłącznie selfie przysłowiowe w życiu i to jest jedyny sens funkcjonowania, przynajmniej tak jak siebie widzi w tym momencie. Nawet ona dołącza do tego procesu i to w ogóle jest bezdyskusyjna sprawa. To jest coś, co jest ponad nami, ponad taką koncepcją, którą możemy sobie jako istota wymyślić na tej planecie. To jest po prostu proces kosmiczny, w który wszyscy są zaangażowani, czy chcesz, czy nie. Jeżeli będziesz się opierał nogami i rękami, to cię wciągnie gdzieś.
Będziesz miał jakiś wypadek. Cholera wie, co się wydarzy. Na pewno jakieś moce przyjdą po ciebie i cię zgarną albo coś w tym stylu. Może tak jakoś być, że możesz mieć jakieś dziwne sny, może coś w organizmie się stanie.
[02:01:24] - To może dodam coś jeszcze, bo ja miałem jakieś takie sygnały i jakieś takie zdarzenia, które zupełnie nie pozbawiły mnie tej wiary w tą dodaną rzeczywistość, czyli w tą taką magiczną sferę życia człowieka, o której ty nieraz wspominasz i o której wiele innych osób wspomina. Tylko że te procesy się nie wydarzą same i ich skala, mam wrażenie, nie będzie na tyle duża. To są cały czas subtelne mechanizmy, które się pojawią w naszym życiu tylko i wyłącznie na nasze życzenie. I to będzie takie życzenie, które my jeszcze opatrzymy jakąś taką ... że tak powiem, taką pracą, ale to będzie taka precyzyjna praca z naszej strony.
[02:02:20] - Nie wiem, czy mamy tyle czasu, czy mam tu rada nam tyle czasu, bo wszystko wskazuje na to, tak jak wspominałem, nie wiem, czy słuchałeś ostatnich poprzednich odcinków. Jest takie drobne poruszenie na Ziemi i wiele takich historii, które tam skłaniają do takiej refleksji, żeby się zastanowić i poważnie rozpatrzyć taki pomysł, czy przypadkiem nie jest to właśnie moment, w którym cała Ziemia się zaczyna trząść. To jest dla Ziemi taki zdrowy moment, bo to jest moment, w którym Ziemia się odradza. Następuje wiele takich zdrowotnych procesów na Ziemi. Przestawia się troszeczkę. Generalnie taki radosny wiosenny dreszczyk, można powiedzieć, dla planety całej. Tylko że dla planety jest to dreszczyk, dla nas są to potężne trzęsienia ziemi, które się wydarzą w wielu miejscach. I to jest trochę inna historia i wiadomo, że taki pomysł należy poważnie brać na ruszt, bo po prostu dokładnie wszystkie te dane są pokazywane na tych wszystkich wykresach z satelitów i tak dalej. Widzimy, że to się dzieje aktualnie. To nie jest wcale dowcip, że to się wydarzy, tylko kwestia kiedy.
Nie wiemy kiedy. Wiemy, że jak się wydarzy, to będzie grzmotnięcie solidne. I to wszystko. I to nie jest tylko kwestia tak jak mówisz tylko i wyłącznie magiczna. Myślę, że to jest sklejona kwestia. My powoli też zaczynamy jako każda żywa istota na tej planecie odczuwać. Jest to czas zmian, czas zmian nadszedł i to jest takie nieświadome, bym powiedział. Tak jak zwierzaki, które ci nie napiszą specjalnie kartki z pozdrowieniami, że znikam na parę dni, bo czuję, że nadchodzi trzęsienie ziemi. Rozumiesz? Twój pies nie zostawi takiej kartki na schodach, tylko będzie się dziwnie zachowywał.
I to nie tylko pies, bo my też mamy te same opcje, żeby się, że tak powiem, dziwnie zachowywać, żeby czuć te wszystkie moce, czuć, że sprawy się zmieniają, bo też jesteśmy taką samą organiczną istotą. I o ile przez ostatnie sto lat sobie wymyśliliśmy, że jesteśmy jakąś mechaniczną sprawą i że to jest wszystko taki kosmos, że to jest magia, to jakieś tam magiczne sztuczki, to po tych stu latach okazało się z powrotem, że siedem, to nie są magiczne sztuczki. Tak właściwie funkcjonuje nasz organizm i wygląda na to, że to jest jedyny kierunek, w którym to wszystko zmierza. Także nie wiem, czy jest powód do martwienia się od tej strony.
[02:04:27] - Znaczy wiesz co? Nie. Bardziej mi chodzi o to, że przez ostatnich tam parę lat mam wrażenie, że znieczulono tą część ludzkości, która do tej pory była wrażliwa na te wszystkie informacje o zmianach.
[02:04:41] - Myślę, że każdego z nas. Myślę, że każdy z nas był znieczulony jeszcze parę lat temu do pewnego stopnia.
[02:04:47] - Znaczy chodzi mi o to znieczulenie, że jakby te rzeczy, o których mówisz, już przepowiedziano i zapowiedziano wcześniej, że mają nastąpić i one nie nastąpiły. Więc jakby naturalnym jest to, że człowiek już oswoił się już w pewnym sensie, w jakimś stopniu przeżył te rzeczy i nic się nie wydarzyło takiego tak naprawdę, bo przynajmniej ja nie wiem o niczym takim, co by miało mieć jakiś taki realny wpływ na populację ludzką. Więc jakby kolejne zapowiedzi już nie będą brane tak na poważnie jak do tej pory.
[02:05:23] - A to taka ponoć największa zapowiedź. Ponoć ci ludzie budowali piramidy i wszystkie te rzeczy, żeby właśnie zostawić im informację o tym, że co jakiś czas nadchodzi taki flip energetyczny. Mama Ziemia, że tak powiem, robi sobie takie wiosenne porządki i że trzeba o tym pamiętać.
[02:05:38] - Znaczy wiesz co? Dopuszczam takie coś.
[02:05:40] - Tu się okazało, że siedem, zapomnieliśmy, bo nikomu się nie chciało pamiętać. Wszyscy wymyślili nowy model telefonu. Jest awaria, bo to nie stało się, nie zatrzęsło. To się nigdy nie zatrzęsie, a tamte piramidy stoją i informacje są gdzieś. Jakieś manuskrypty mówią o tym, że wszystkie stare podania i legendy o tym mówią wszyscy archeolodzy, którzy grzebią w jakichś tam rzeczach, wykupują jakieś tam rzeczy, że później mają problemy.
[02:06:07] - Tylko widzisz Tomaszu, bo część z tych informacji jest, że tak powiem, przedstawiana nam przez znane fundacje Rockefeller chyba z tego, co pamiętam między innymi.
[02:06:21] - To prawda.
[02:06:22] - Więc widzisz, on w ramach-
[02:06:24] - Swojej wizji świata nie uwzględnia tej historii.
[02:06:27] - Znaczy nie, ale poczekaj, bo on właśnie w jego fundacji, z tego, co pamiętam, też głosiły pewne takie new age, takie uduchowione tematyki. Znaczy tematy.
[02:06:38] - No próbują być na czasie. Ja myślę, że-
[02:06:40] - Ale nie, tu nie chodzi o to, że-
[02:06:41] - Próbują, wiesz.
[02:06:42] - Nie. Mi się wydaje, że raczej próbują zamęcić to wszystko, zamieszać, wiesz.
[02:06:47] - To też.
[02:06:48] - I dla mnie po prostu ta skala dezinformacji jest tak duża, że chyba odpuszczam sobie w tym momencie te jakby brnięcie, bo do tej pory właśnie to, o czym mówiłem wcześniej, że przeszedłem jakąś tam skalę tych doznań wewnętrznych, umysłowych i duchowych i myślę sobie, że koniec już, basta. Pieprzcie się. Pieprzcie się z tymi wszystkimi teoriami o tych arkach i ucieczkach i sposobach na przetrwanie, bo myślę, że to jest jakieś-
[02:07:17] - Ale wydaje mi się, że jesteś najbardziej przygotowanym na jakąkolwiek rewolucję człowiekiem aktualnie na świecie. Właśnie z tego powodu.
[02:07:23] - Ale bo ja już kiedyś to opowiadałem tutaj, gdzieś na antenie, na którejś z anten, bo trochę się narobiło tych anten ostatnimi czasy. W każdym razie może bym nie był taki. No nie wiem, czy tu jestem pewien. Znaczy pewny do tego, co mówię, bo jakby nie mam żadnej prawdy ani jakiegoś pomysłu, który mógłbym tu przedstawić, powiedzieć słuchajcie.
[02:07:46] - Ale nie masz w sobie strachu.
[02:07:47] - Ale to wynika z czegoś. Bo miałem jakiś tam pakiet doświadczeń, który uświadomił mi, że to jest coś więcej tak naprawdę, że temat faktycznie jest poważny i że on wystaje mocno poza naszą rzeczywistość. I to nie jest tylko tak, że jak tu dostanę kopa, to tu boli i to znaczy, że to wszystko jest do dupy, bo boli, tylko jest jeszcze coś innego. I ta rzeczywistość Ma większe ramy czy to nie jest wszystko? I to już uspokaja wewnętrznie człowieka.
[02:08:24] - Okazało się, że temat jest gruby.
[02:08:26] - Jest gruby temat. I to nie, że na chemii, na roślinach, tylko sam z siebie człowiek potrafi wyekspediować siebie poza tą rzeczywistość. I to jest niesamowite doznanie i ono sprawia, że to nie jest rozwiązanie problemów, tylko to jest taki spokój wewnętrzny.
[02:08:45] - To jest właśnie ten moment z kawką rano. To jest dokładnie ten moment, kiedy jest lot daleko w kosmos, gdzieś za okno. Człowiek zapomina o tym nawet, że tam kawa stoi i się parzy.
[02:08:58] - Ja myślę o takim medytacyjnym locie, że opuszczasz swoje łóżko i lecisz w przestrzeń.
[02:09:02] - Każdy, czy medytacyjnie, czy czekając na kawkę. Ja też nawet czekając na kawkę potrafię tak odlecieć.
[02:09:10] - W każdym razie należę do tych szczęśliwców, którzy nie akceptują do końca tej całej wizji uduchowionego świata ostatnich lat, a jednocześnie czują, że coś jest na rzeczy. Ciekawa jest ta rzeczywistość, chociaż faktycznie ostatnio to wszystko...
[02:09:33] - Zmierzamy w ciekawym kierunku i powiem ci szczerze, że jak tak słucham ciebie, to nie jesteś pierwszą osobą, ale mam wrażenie, że wszyscy to czują, bo każdy ma taki moment, że normalnie pytano o to: „Co się wydarzy w przyszłości?” Każdy mówi: „, się wydarzyło.” A teraz jak pytasz, co się wydarzy w przyszłości, to każdy: „Shit, man. Wiesz, jest kilka...” Każdemu nagle coś zaczyna w głowie dzwonić. I to mocno, i to u wielu ludzi. I pojawia się troszeczkę dziwna mina pełna zadumy. Coraz częściej. Coś takiego się dzieje, man. Ludzie to czują. Wszyscy to czujemy. To nie jest tak, że zjawiskowi jesteśmy w jakiejś części z tym wszystkim, że ty i ja odkrywamy Amerykę na nowo albo cokolwiek. Nie.
My po prostu tylko i wyłącznie czasami głośno o tym powiemy. Trochę więcej niż dwa słowa i nic więcej. Ale jesteśmy wszyscy uczestnikami tej zabawy.
[02:10:30] - To prawda.
[02:10:32] - Tak, proszę pana, to ja zostawiam pana.
[02:10:35] - Tak. A ja zostawiam pana.
[02:10:37] - Dziękuję bardzo za telefon. Serdecznie. Wielkie za rozmowę.
[02:10:40] - To ja dziękuję, bo stworzyłeś warunki do tej dyskusji.
[02:10:44] - Bo to takie są warunki do dyskusji. Takie miejsce dyskusyjne.
[02:10:48] - Ot tak.
[02:10:50] - Dokładnie.
[02:10:51] - Do usłyszenia wszystkim. Dobrej nocy życzę.
[02:10:54] - Nawzajem. Dziękuję jeszcze raz. Do usłyszenia następnym razem. To był Daniel, a przed tym Krawiec. A ty, człowieku, słuchasz „Hiperprzestrzeni” w RadioNaFali.com. „Hiperprzestrzeń” retransmitowana oczywiście w Radiu Paranormalium i Radiu Dream Time. No i Maczyner, RadioNaFali.com, człowieku, jakbyś zapomniał. I tak na sam koniec, bo oczywiście miałem powiedzieć o kilku wątkach, ale tak się rozgadaliśmy na inne wątki, że tamto odleciało na jakiś czas. Pojawi się w następnych odcinkach „Hiperprzestrzeni”. Oczywiście, że się pojawią.
Człowieku, nie musisz za nimi tęsknić, wszystko do ciebie dotrze. Ale na sam koniec chciałem zawiązać kilka jeszcze supełków tej całej opowieści związanej właśnie z tą zmianą świadomości, zmianą myślenia o rzeczywistości. Bo oprócz tego, że czujemy, jest jeszcze takie mocne kopnięcie, które jest powoli coraz bardziej widoczne. Miałem trochę więcej dzisiaj na ten temat powiedzieć, ale już nie zdążę. Mianowicie chodzi o historię chociażby z przyznaniem się nauki do tego, że faktycznie istnieją fale grawitacyjne. Że są pewne rzeczy, o których dawniej nie było mowy. Wszystko było magią, nie wiadomo co i jak. Dziwne teorie, a tu się okazuje, że to taka fala grawitacyjna jest, a nie dziwne teorie. I się okazuje, że to zmienia sposób myślenia o wielu rzeczach, bo fale można regulować w górę i w dół, prawda? I to zmienia tak mocno kilka spraw.
Nie chcę tu się wbijać za bardzo w takie naukowe dywagacje, co tak naprawdę zmienia świadomość fali grawitacyjnej dla kogoś, kto był miłośnikiem Alberta Einsteina i nie kumał, że coś takiego w ogóle może istnieć. Że Nikola Tesla miał rację. To zmienia praktycznie wszystko, bo wywraca do góry nogami cały istniejący koncept fizyki. Nie będę tu dłubał w detalach, ale mniej więcej na tym to polega. I widać takie drobne rewolucje nawet w świecie naukowym. I to jest kwestia, że właściwie nikt, nawet gdyby chciał stać w miejscu, w którym stał wczoraj, nie może stanąć jutro, bo tego miejsca jutro już nie będzie. Tego miejsca już dzisiaj tutaj nie ma, więc opieranie na nim swojej przyszłości też jest słabym numerem, jak się okazuje. I to się dzieje już w takich koncepcjach czysto naukowych, że panowie w białych kitlach z fiolkami. Ja też mam fiolki, ale nie mam białego kitla. Muszę sobie zorganizować jakiś biały kitel.
Mimo że o białym kitlu to kiedy indziej. W każdym razie ci wszyscy ziarscy panowie w laboratoriach nagle stanęli przed taką właściwie ścianą. Właściwie można powiedzieć nie tyle ścianą, ile przed drzwiami do nowego wymiaru. Dokładnie. Wszystko to, w co wierzyli, zamieniło się w ścianę, a w ścianie pojawiły się drzwi, które prowadzą do zupełnie innego wymiaru, w którym ich prawa fizyki zupełnie nie działają. W którym właściwie są takimi samymi pionierami jak ty, ja, ktokolwiek żyjący aktualnie na świecie, bo właściwie jest to tak nowa rzeczywistość. Może poza oczywiście Fundacją Keshe, bo ci to akurat są do przodu z tym wszystkim. Ci akurat korzystają już z tego dosyć mocno. Ja właściwie też, bo właściwie też wykonuję te sztuczki z tymi urządzeniami. Ale mniejsza o te urządzenia i o Fundację Keshe.
Chodzi o taką normalną, pozostałą mainstreamową naukę, która w tym momencie, czy chce, czy nie, właściwie jest zmuszona do tego, żeby zaakceptować tą ową kosmiczną rzeczywistość, z którą się ciągle kłócili od ostatnich 100 lat, udając, że jej nie ma, skazując na niebyt ludzi takich jak Nikola Tesla i Wilhelm Reich oraz King Royal i kilku pozostałych. Teraz okazuje się, że ta weryfikacja jest już tak dramatycznie szybka, jest tak mocna, że nikt nie jest w stanie tego zatrzymać. I to jest właściwie taki pościg tych centrów badawczych, tych laboratoriów, żeby nie zostać w tyle, bo wszyscy już wiedzą, że metoda jest już znana w każdym laboratorium, które się tym zajmuje, że to nie jest tajemnicza teoria i każdy teraz wyważa drzwi do lasu. To jest taka sprawa, że jak ktoś na to wpadł, to już ma całe drzwi do lasu otworzone, to już nie ma drzwi do lasu, to już po prostu wchodzi jak do siebie, jak do stodoły. A tam jest wszystko, czegokolwiek potrzebuje. I teraz jest tylko taki wyścig o palmę pierwszeństwa w zastosowaniach, o tym, jak blisko można tego użyć, gdzieś do czegoś tam, jeszcze zabłysnąć na tym ostatnim półmetku, w ostatnim momencie, kiedy jeszcze coś od tego zależy, bo za chwilę wszyscy będą to wiedzieli i przestanie być to takie zjawiskowe pod jakimkolwiek kątem i właściwie zacznie liczyć się bardzo mocno praktyka. Ta praktyka jest z dala od uniwersyteckiej rzeczywistości i ta cała nowa technologia, cała nowa logika, nowa świadomość, która jest z tym związana, jest zupełnie innego świata. I to jest taka mocna weryfikacja, bo często nasza, tak mi się wydaje, logika dnia codziennego, że wstajesz, idziesz do pracy, cokolwiek robisz, jest oparta na takim schemacie, że w szkole powiedzieli mi, że jest tak, siak i srak, i ja w to uwierzyłem. Takie są zasady fizyki, zasady matematyki. I ja na dodatek jeszcze wstaję rano do biura albo coś w tym stylu, albo do jakiejś innej roboty, cokolwiek.
I to jest coś, w co wszyscy uwierzyliśmy, zaakceptowaliśmy. To jest częścią całego tego schematu na rzeczywistość. Te badania naukowe potwierdzają istnienie tego systemu. Taka jest prawda. I nagle, jak się okazuje, uderzenie przychodzi prosto w sam system, prosto w samo jego serce, pozbawiając wszystko jakiejkolwiek tak zwanej naukowej logiki, czyli tej semantycznej podstawy, tego, że się zaśmieje trivium, pozbawiając w ogóle jakiegokolwiek znaczenia wszystkie te rzeczy, które robimy dookoła. Także jesteśmy skazani na potężną zmianę, właściwie która się przewala w tym momencie powoli przez cały świat. Być może cichutko, ale tak jak mówił Timothy Leary, taka prawdziwa rewolucja to cichy i niewidoczny proces. Tak pozornie cichy i niewidoczny, ale jeżeli człowiek się przyjrzy i nastawi ucha, to słychać, że drzewa szumią troszkę inaczej i że kolory tej wiosny trochę inne za oknem. Może to jest to. Ja myślę, że to jest to.
To jest moja opinia na ten temat. Ja jestem troszkę taki do przodu z tym tematem, że tak powiem, wybiegam. Nie wiem, czy mam rację. Mogę się absolutnie ze wszystkim mylić. Mogę tak przestrzeliewać, ale moim zdaniem ta rewolucja się aktualnie odbywa i zaczyna mocno przyspieszać. I to jest właśnie taka płaszczyzna weryfikacji, która teraz się pojawia. Kolejna to jest właśnie ten świat naukowy. Za chwilę to wszystko dotrze do naszych głów i się okaże, że to, co nam mówiła logika o tym, że na przykład te stany wizyjne, jako że nie są potwierdzalne w eksperymentalny sposób, taki naukowy, że wiadomo, że siłą umysłu nie przesuniesz młotka albo coś w tym stylu, jak w filmie science fiction oczywiście. Przynajmniej na razie. I to jest fakt, że te siły nie istnieją albo coś takiego.
Po prostu nie było możliwości potwierdzenia istnienia tych wszystkich, jak dawniej mawiano, eterycznych mocy za pomocą współczesnej nauki. Nagle cała ta nauka jest, że tak powiem, w dupie, znika, ma bardzo poważny problem, musi sama siebie usprawiedliwić. I nagle powstają urządzenia, które zaczynają odczuwać i widzieć tą tajemniczą moc, która była tak długo niewidoczna dla nas przez ostatnie 100 lat i udawaliśmy, że jej nie ma. I to jest taka bardzo poważna zmiana, bo ta niewidoczna moc powoduje, że inną siłę ma nasza refleksja. Wiadomo, że myśl, która jest właśnie tą niewidoczną substancją, która nas buduje, ma większy potencjał czasami niż działanie, które wynika z tej myśli. Żeby w ogóle wyniknęło jakieś działanie, musi być potencjał myśli, która za tym stoi. I nagle się okazuje, że cały ciężar naszych decyzji w życiu zaczyna się przesuwać w zupełnie inne miejsce. Z miejsca, gdzie leżał nasz portfel, kluczyki do samochodu, kredyt do spłacenia, cokolwiek tam było, nagle przesuwa się w miejsce, w którym zaczynamy się czuć ze sobą i zaczynamy się zastanawiać, o czym była ta wizja, którą mieliśmy przed chwilą po kwasie, albo ten sen, który był tak mocny i potężny. I myślę, że to jest zmiana, którą wszyscy dobrze czujemy i będziemy czuli coraz mocniej aktualnie, bo to jest właśnie ten czas i myślę, że jest to objaw. To jest taka moja spekulacja, między innymi zmiany w polu magnetograwitacyjnym Ziemi, które aktualnie się odbywają.
To jest właśnie to działanie tych iskierek, bo większa propagacja pola, czyli wszystko przyspiesza, bieguny się przemieściły i tak dalej. Jest kilka historii, które się wydarzyły dookoła. No i skoro ta energia przyspieszyła troszeczkę, to wiadomo, że przepływając przez nas, przez ten nasz magnetyt w naszym umyśle, w naszym mózgu, wiadomo, że mamy tych wyładowań plazmowych o wiele więcej niż wcześniej. Czy chcemy, czy nie, czy nam się podoba, czy nie, czy akceptujemy ten stan, czy go nie akceptujemy, po prostu jest tego więcej. Nikt nie jest w stanie tego do końca zmierzyć, bo oczywiście jesteśmy żywymi istotami i ciężko zrobić skany mózgu, pracy mózgu. Chociaż mamy takie skany energii w ludzkim mózgu, tylko nie wiem, czy one pokazują dokładnie tą plazmę, ale tak czy siak pokazują, że coś się dzieje. Tylko że te skany są na tyle świeże, zaczęto je robić całkiem nie tak dawno temu, więc nie wiadomo, jak wyglądaliśmy 100 lat temu. Zatem nauka tutaj nie przyjdzie z pomocą i nie powie nam, co się aktualnie dzieje. Bo też inna sprawa, że te urządzenia nie wiem, czy potrafią mierzyć te moce, o których jest tu mowa, bo są to moce z troszeczkę innej pary kaloszy, bym powiedział. Te moce, które teraz się pojawiają na tych wszystkich urządzeniach, różnych technologiach, czy Bediniego, czy Fundacji Keshe, czy cokolwiek to jest.
Te dziwne, tajemnicze moce, które do tej pory były nieuznawane przez oficjalną naukę. I te moce nas chyba wszystkich przenoszą troszkę w taki świat, który dawniej nazywaliśmy magiczny. A za chwilę odkryjemy, że jest to nasz rzeczywisty świat i to jest nasz rzeczywisty dom. To jest właśnie ta rzeczywistość, a nie ta, w której my żyjemy. Pewnego dnia nasze dzieci, wnuki i prawnuki będą się śmiały, że w katastrofie widzieliśmy wybawienie, a w wybawieniu widzieliśmy katastrofę. Że był taki moment zabawny w naszej historii, że zwariowaliśmy troszeczkę. Będzie dużo śmiechu. Mam nadzieję, że po prostu tylko śmiech. Tak czy siak myślę, że wszyscy wyjdziemy z tego cało, zdrowo i w dobrych humorach. Myślę.
No bo idziemy w bardzo ciekawym kierunku, powiem szczerze doskonałym. Ciężko byłoby wyobrazić sobie coś lepszego. Przynajmniej taka jest moja opinia. Ale tak jak mówię, każdy ma własne zdanie, własną opinię i tu cię człowieku zostawiam z twoją własną refleksją, jak zwykle. Ja się odezwę do ciebie niedługo tutaj w hiperprzestrzeni. Jak chcesz mnie usłyszeć w innym czasie i przestrzeni, to zapraszam do syntezy człowieku w czwartek wieczorem o godzinie 22:30 polskiego czasu, gdzie poruszam zagadnienia związane z technologią z Fundacji Keshe, a dokładnie dopowiadam jak to zrobić, jak ugryźć tą technologię, jak budować urządzenie, jak ja to robię. Mówię o tym wszystkim, co mi się tu dzieje podczas eksperymentów. Opowiadam o moich doświadczeniach, dzielę się wszystkimi informacjami, które mam w głowie. Także cokolwiek robię, ty człowieku, możesz się dowiedzieć właśnie w czwartek, ale na temat tej technologii oczywiście. Także zapraszam cię, jeżeli jesteś zainteresowany na temat właśnie tych urządzeń od Keshe'go, jak to działa, jak to zbudować i tak dalej.
Na czwartek. Zapraszam cię w środę. Mam nadzieję. Nie wiem, czy będzie książę, czy nie będzie, czy ma zdjęcia, czy nie. Tak czy siak dowiemy się. Tak czy siak w środę o godzinie dwudziestej trzeciej polskiego czasu. Etykieta zastępcza u księcia. A co będzie przynajmniej porządny rock'n'roll, jeżeli książę będzie. Ja oczywiście zapraszam do siebie, tak jak mówiłem w czwartek, a w piątek Teoria chaosu Michała, a w sobotę znowu ja. Po drodze wreszcie pojawi się jakiś zaległy czas snów archiwum.
No i pojawi się troszeczkę hiperprzestrzeni, które tutaj zaległy w archiwum i troszeczkę to trwało. Zatem przepraszam cię drogi słuchaczu offline za to, że się tak wyczekałeś na to wszystko. Jeżeli lubisz słuchać mojego głosu i moich rozważań, i gości, którzy tu dzwonią. Kurczę, dzięki za cierpliwość stary. Naprawdę dzięki za cierpliwość i dzięki za wyrozumiałość. Peace and love człowieku. Mam nadzieję, że się miło słuchało. No i ty słuchaczu na żywca. Miłego wieczora, bo ja tu znikam. Nie będzie dzisiaj wieczorowej pory.
Znikam do swoich obowiązków. Mam tu kilka spraw na głowie, także zostawiam cię samopas. Do usłyszenia następnym razem i pozdrawiam cię mecenasko i mecenasie Radia Na Fali. Peace and love człowieku, szczególnie ty wspierający radio przez polskie konto, z którego nie mam jeszcze żadnych wieści. I tutaj specjalnie ci dziękuję, bo nie mogę cię jeszcze wpisać na listę mecenasów, także mogę się tylko zrewanżować swoim głosem. I ty, drogi słuchaczu i ty droga słuchaczko, jeżeli chcesz wspierać Radio Na Fali, no to zapraszam serdecznie na stronę radionafali.com. Tam jest taki przycisk Wspieraj RNF. No i masz dwie opcje PayPal i polskie konto. Jeżeli wspierasz przez PayPal to jest o wiele lepsza opcja, bo automatycznie dociera tutaj do centrali w Londynie. Przelewy z Polski potrafią trwać bardzo długo, tu cię uprzedzam.
Także z tym jest zawsze wymagana odrobina cierpliwości z tymi polskimi przelewami. Natomiast z PayPalem ja tu cię od razu widzę i mogę ci od razu podziękować. Także jeżeli masz opcję, żeby zrobić to za pomocą PayPala to po prostu rewelacja. No i co jeszcze chciałem powiedzieć? To wszystko, co chciałem powiedzieć i zapraszam cię człowieku do słuchania radia na fali. Czasami jak masz chwilę czasu, żebyś sobie tam ponurkował właśnie w tym archiwum sobie coś tam powybierał i ten teges. I na odwiedzenie jeszcze konta facebookowego Radia Na Fali. Radio Na Fali tak, ma swoje konto na Facebooku. Ma. Zapraszam serdecznie.
Na Twitterze też ma swoje konto. No i jeszcze są konta związane właśnie z tą historią od Keshe'go, czyli RNF dla Keshe Foundation. Linka znajdziesz przez profil radia na Facebooku normalnie. No i generalnie to wszystko. Resztę to chyba znajdziesz. I dzięki za maile człowieku, dzięki za maile. Za parę chwil ci odpiszę, bo tutaj troszkę to trwa odpisywanie na maile, bo zostałem troszkę przygruzowany tymi mailami i chwilę trwa odpisywanie, ale za niedługo to ogarnę. Także proszę o chwilę cierpliwości i wyrozumiałości. Zatem do usłyszenia następnym razem człowieku. Peace and love i miłej niedzieli.
Słuchałeś RadiaNaFali.com.