[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Jest las i jestem ja, czyli Tomek. I ty też jesteś w Radiu Na Fali, dokładnie w hiperprzestrzeni. Oprócz tego właśnie transmitowanej w Paranormalium Radio oraz Dreamtime Radio. Dokładnie. I co ja chciałem dzisiaj powiedzieć? Chciałem się przywitać, tak że dobry wieczór albo dzień dobry, albo witam cię, człowieku w kosmosie, gdziekolwiek jesteś. W hiperprzestrzeni oczywiście, jak najbardziej. Co ja chciałem mądrego powiedzieć na sam początek? Powiedzieć, że cię witam oczywiście. Że jest koszmarna pogoda na zewnątrz, u mnie w Londynie, bo dokładnie z Londynu do ciebie nadaję.
Jeżeli chcesz się odezwać, to oczywiście zapraszam na Skype'a: radionafali.com. Taki jest Skype. Otóż to. I co jeszcze chciałem powiedzieć? Chciałem podziękować tobie, mecenasko i tobie, mecenasie, za wsparcie dla radia. Pisenos, człowieku, wielkie dzięki! Namaste. I w ogóle miło cię tu widzieć. I pozdrawiam ciebie, człowieku, którego ciebie tu nie ma na żywca. Jesteś gdzieś, nie wiadomo gdzie.
W jakiejś części kosmosu i sobie teraz, właśnie w tym momencie słuchasz w jakimś czasie, w jakiejś przestrzeni. No właśnie. Tak że witam cię, człowieku. Mam nadzieję, że ci się będzie miło słuchało, bo ja dzisiaj lekko katastroficzny. Może nie do końca. Chociaż... To się okaże. Bo dzisiaj o katastrofie. Chcę wykończyć troszkę taki temat przyszłości i tego, co się wydarzy w przyszłości. Tego, co się wydarzy w przyszłości.
Tego, co się wydarzy właśnie w przyszłości. Bo są te katastroficzne historie, ale wiadomo, że z tymi katastrofami to różnie bywa. Wszystko zależy od punktu siedzenia często. I właśnie gdyby spojrzeć na te katastrofy z troszeczkę innego punktu siedzenia, to wychodzi coś zupełnie innego niż popularna mrożąca krew w żyłach opowieść o tym, że zaraz urwie nam wszystkim ręce, nogi, głowy i wszystkie inne kończyny, które posiadamy i nie wiadomo, co z tego wszystkiego będzie, że spadną na nas pioruny i gromy. Jest troszkę inna opcja w tym wszystkim. Opcja, której się niezbyt często używa do zastanawiania nad takimi rzeczami i w ogóle do myślenia nad rzeczywistością. Takie tam historie. Tak że dzisiaj właśnie o takich historiach, które są z zupełnie innego punktu widzenia, innego punktu siedzenia. Czegoś troszeczkę innego. Ale też katastrofa.
Właśnie, bo z tą katastrofą jest jakaś historia na rzeczy. I dzisiaj może zacznę od tej historii na rzeczy, bo coś definitywnie jest na rzeczy i to jest mocno na rzeczy. Się dzieje. To zanim może opowiem jeszcze, to wrzucę jakieś dwa ogłoszenia, człowieku, że zapraszam cię oczywiście do archiwum Radia Na Fali. Koniecznie. Nie wiem, czy jesteś tu po raz pierwszy, czy po raz ostatni w twoim życiu. Żartowałem. Na pewno jeszcze trochę pożyjesz. Wszystko będzie dobrze. Co jeszcze chciałem powiedzieć?
Że zapraszam do archiwum. Jest nowa seria. Właściwie stara seria. Stara nowa. A dokładnie to synteza. Z angielskiego powinienem powiedzieć. W końcu w Londynie się znajduję. Synteza is back. Is back to the mana, czyli wróciła do domu. I skoro wróciła do domu, to wróciła z takim konceptem konkretnym.
I tam jest wszystko na temat tego konceptu. Chodzi oczywiście o technologię, którą opublikowała Fundacja Keshe, zastosowania pewnej technologii, pewnego rozwiązania. Ale wszystko tam, na miejscu. Ja, człowieku, troszkę mam problem z czasem i nie zdążyłem zrzucić wszystkich zaległych hiperprzestrzeni i tak dalej, i tak dalej. I zaległego jeszcze ostatniego odcinka syntezy. W przeciwieństwie do księcia Edwarda, który w środę w Radiu Na Fali nadaje znad strumyka w górach Wicklow. Ten człowiek nigdy nie zawala, w przeciwieństwie do mnie. Ja to czasami potrafię. Pozdrawiam księcia. Księcio gdzieś tam szaleje z aparatem o tej porze.
Może się pojawi później, kto wie. Pozdrawiam serdecznie, nawet jeżeli będzie tego słuchał z offline'u. Tak, człowieku, pozdrawiam cię. I co jeszcze chciałem powiedzieć? Pozdrawiam oczywiście Michała serdecznie, który tam szaleje i próbuje wybudować jakieś studio nagraniowe w środku Irlandii. Nie wiadomo gdzie. Wpadnijcie do niego na stronę. Tam są wszelkie informacje na ten temat. Właśnie za tydzień wygląda na to w hiperprzestrzeni pojawi się nie kto inny jak Tomek Grubba. I pogadamy o nowym konwencie i o takich rzeczach.
Tak że gość w hiperprzestrzeni za tydzień. Czyli tak może mało katastrofy i trochę więcej relaksu, szuwaksu. A już chciałem powiedzieć, że przy sobocie po robocie. Ale prawda jest taka, że ja tu mam roboty, człowieku, po uszy. Takiej domowej roboty. Przede wszystkim po tym, jak kończę gadać do ciebie w radiu i gadać z tobą, to biegnę zrobić dwa bochenki chleba. Muszę to powiedzieć głośno, żebym tego nie zapomniał. Biegnę zrobić chleb. Nie, nie zapomnę. Zakwas tu stoi.
Zaraz pobiegnę podczas muzyczki dosypać tego zakwasu do chleba. Niech się robi, bo mają być dwa chleby, bo zawaliłem sprawę i nie upiekłem w zeszłym tygodniu człowiekowi, a miałem mu dać pieczyw. A on tak czekał na te pieczywo. Bo co ci powiem, człowieku? Powiem ci jedną rzecz, że smak tego pieczywa zwala z nóg i to nie jest lipa. Tak że rozumiem, że ludzie są smutni, jak nie dostaną takiego bochenka czasami, jak zamówią. Tak że mam dzisiaj bochenki do zrobienia. Bochny i kołacze. Prawie że. Tak, bo jeden to kołacz, a drugi to bochen.
Takie coś. Ale jesteś w hiperprzestrzeni, a nie w kąciku kulinarnym. Tak że przepraszam cię, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, ale musiałem sobie samemu to powiedzieć. To w końcu też troszkę taka terapia, prowadzenie radia. Człowiek mówi do tego mikrofonu. Tak właśnie. I sam się sobie przygląda. I zdrowe to jest. Nabiera dystansu do swojego szaleństwa. Tak sobie o tym myślę i nie wyprowadzaj mnie z błędu.
Niech mam swój sen, niech śnię swoim snem, niech się nie budzę. Co jeszcze chciałem powiedzieć z takich ogłoszeń? Że właśnie w środę książę Edward o 23:00. Z kolei on opowiada o swoich bochnach chleba. W czwartek jest owa rzeczona synteza, człowieku, w której jest naprawdę rewolucja w technologii, rewolucja na świecie, bo żyjemy w czasach rewolucji. Między innymi dlatego dzisiaj będę o katastrofie mówił. Jaja Karlstad Katastrofen, ale to może innym razem. Co jeszcze chciałem powiedzieć o ogłoszeniach? Oczywiście teoria chaosu. Zapraszam wszystkich serdecznie.
Była wczoraj. Jak będzie w archiwum, to sobie odsłucham, bo w sumie też taki zajęty. Pozdrawiam serdecznie tam Michała. No i co, człowieku? Ciebie pozdrawiam przede wszystkim. Miło, że tu jesteś. Wpadłeś i sobie słuchasz i jest sobotni wieczór. Przynajmniej u mnie tutaj teraz w Londynie, na południu Londynu. Nie mieszkam w City. Brzydziłbym się.
Taka prawda. Ja to taki spokojny człowiek jestem bardziej. Chociaż lubię sobie pokrzyczeć do mikrofonu, a co! Może to właśnie forma takiego relaksu, takiego odparowywania. Dzisiaj między innymi jako że o tych zmianach, to też takie trochę odparowanie mamy natury, bo to też jest temat w to wszystko mocno wplątany i to tak wplątany właśnie od strony naukowej. Bo tak: dużo się mówi o tych wszystkich rzeczach, takich jak katastrofa globalna. I wcale nie ma nic w tym dziwnego. I nie jest to tylko kwestia kilku szalonych wizjonerów opowiadających niesamowite opowieści, ale jest to kwestia, myślę, dobrego obserwatora, tudzież czytelnika kilku publikacji naukowych. No, może nie kilku publikacji, raczej kilkuset publikacji naukowych i to zbieranych z takiego konkretnego obszaru, który się nazywa geologia na przykład. Archeologia na przykład.
To też taki ciekawy obszar. Jeszcze jest oczywiście obszar związany z ruchami sejsmicznymi. To geologia właśnie, trzęsienia ziemi, wszystkie te sprawy z tym związane oraz historia tej planety, wszystkie te tajemnicze rzeczy. Bardziej chodzi o tych freaków. Znaczy nie do końca, bo jest masa ludzi, którzy mają bardzo poważne tytuły z buraka, ziemniaka i nawet z paskiem z kapusty, bym powiedział. Takie mają dyplomy. I się wbili w takie historie i odkryli kilka bardzo ciekawych rzeczy, które mówią nam kilka bardzo ciekawych opowieści, a właściwie tą jedną opowieść. I to jest opowieść dzisiejszego wieczoru. Opowieść o pewnej globalnej katastrofie, która czy chcemy, czy nie i właściwie przynajmniej tak mówią znaki na niebie i ziemi i kilka innych znaków, o których dzisiaj właśnie powiem, puka do naszych drzwi. Człowieku, trzymaj się krzesła, trzymaj się blatu, bo nie damy rady.
Czy jakoś tak. Dobra, żartowałem, damy radę. Jest zupełnie inna historia związana z tą sprawą, która się nazywa katastrofa. Bo katastrofa to jest z pewnego punktu widzenia. Z punktu widzenia być może kogoś, kto jest właścicielem dużej korporacji, która robi niecne rzeczy. Albo polityka, to z tego punktu widzenia albo wojskowego to jest katastrofa i to taka bardzo poważna katastrofa. Natomiast z punktu widzenia takiego obywatela jak ja, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, jest to wybawienie i myślę, że z twojego punktu widzenia też jest to bardziej wybawienie niż katastrofa. A ty słuchasz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali kropka com. Ja mam na imię Tomek i opowiadam ci tą całą historię. Słychać właśnie jakieś dziwne dźwięki.
To z mojego komputera, który troszkę zaczął szumieć ostatnio. Szumi za oknem, szumi moja maszyna, szumią wentylatory. Coś się dzieje. Nadchodzi, coś nadchodzi. Jak tak się przyjrzymy na tą całą historię, to może ja właściwie powinienem zacząć od samego początku. Chyba od wypowiedzenia, gdzie jest problem z katastrofą. Jeżeli ma nadejść jakaś katastrofa, to zanim wytłumaczę ci, skąd pochodzą moje newsy na temat katastrofy i co na ten temat wyczytałem w różnych niecnych pracach, nie tylko naukowych, to opowiem ci jedną historię, taką dosyć istotną dla tej całej sprawy, która wydaje mi się kluczem do zrozumienia tego zjawiska, jak podchodzimy do tej sytuacji. Do sytuacji katastrofy, globalnej katastrofy, takiej, gdzie dzieją się trzęsienia ziemi, dzieją się takie wywrotki, że nie wiadomo, jak się z tym poskładać i poukładać. Otóż to. Ta koncepcja tej wywrotki bierze się stąd i tu powinien znaleźć jakąś nazwę dla mojego rozdziału opowieści.
Zapraszam cię do pierwszego rozdziału mojej opowieści o nazwie „Telefon z centrali”. Nasza cywilizacja jest scentralizowana i to nieprzeciętnie. Cała jest oparta na zarządzaniu centralnym i na monopolach. Od początku do końca. To jest kwestia, w jaki sposób wyglądają nasze relacje społeczne. Takie pod tytułem ktoś sobie wymyślił państwo, ktoś wymyślił granice, ktoś wymyślił, że ci ludzie z jednej strony rzeki są inni od tych drugich z drugiej strony rzeki. Ktoś kiedyś rozdał jednemu karabiny, drugiemu karabiny i sprowokował jakąś bójkę. Okazało się, że kolesie, którzy się pobili na bójce, muszą mu zapłacić jakąś kasę, bo coś tam, coś tam i w ogóle on na tym całkiem nieźle zarabia. I w ogóle jest taki monopol. Ktoś może sobie porządnie...
W ogóle monopole po prostu. Całe te historie związane z tym, w co część ludzi wierzy. Bo jak nie wierzy w politykę, to wierzy w bóstwa, a bóstwa są z reguły monopolistyczne. Można powiedzieć albo wierzy w naszego Pana, albo odmieńca do piachu. Otóż to. I tak to wygląda. Jest to po prostu coś, co jest tak oczywiste, coś, co się tak rzuca w oczy, że w ogóle nie jest to tematem nawet do żadnej dyskusji. Bo co tu dyskutować? Jest to cywilizacja z centrali. Chociażby sposób przesyłania prądu elektrycznego, czyli taka zwykła energia, żeby sobie włączyć to radyjko i posłuchać na falach cyfrowego eteru mojego pięknego głosu.
Otóż to, człowieku. I w tym momencie, żeby to wszystko zadziałało, potrzebna jest taka centralna struktura zhierarchizowana. Ja pamiętam historię, którą gdzieś tam wyczytałem z Nikolą Teslą, jak on odpalał ten swój projekt z Westinghouse'em, w którym udowodnił, że jego koncepcje po prostu gaszą wszystkich w butach. Chodziło o rozświetlenie wystawy światowej prądem z Niagary, a nikt nie był w stanie wybudować takich linii telekomunikacyjnych i tak dalej. Specjalnie wbili go na taki temat, bo każdy inny pewnie dostałby kontrakt, że może wybudować elektrownię w dowolnie bliskim miejscu znajdującym się przy Filadelfii, żeby doprowadzić tam prąd, żeby było jak najbliżej. Ale chyba tak się okazało, że stwierdzono, że To musi być tak spektakularne przedstawienie, że koniecznie jest z Niagary. Inna sprawa, że pomysł fajny. Jeżeli wiesz jak to zrobić, to każdy duży pomysł jest naprawdę fajnym pomysłem. Raz na jakiś czas zrobić coś dużego. Fajna sprawa, całkiem miła.
Może niezbyt często, bo zaczyna już pachnieć obsesją, ale jeżeli to jest dla ludzi, coś w tym miłego i dużego jest, to właściwie czemu nie? Przeciwwskazań żadnych nie widzę i podejrzewam, że nigdy nie zobaczę. Pomysł padł na puszczenie tam prądu, na zrobienie tego pomysłu, że się pojawi coś takiego. I to było właśnie puszczenie długiej linii telekomunikacyjnej. Koniec końców skończyło się tym, że ten dżentelmen, Nikola Tesla, doprowadził do stworzenia możliwości zbudowania małych urządzeń, które powodują, że każdy może mieć u siebie w domu i tak dalej. Do tej pory zabroniona sprawa. Zabroniona dosyć mocno, ale myślę, że wszyscy to wiemy. Nawet nie trzeba za bardzo cokolwiek poruszać w tym temacie, bo temat jest tak znany wszystkim. Wiemy, że żyjemy w czasach, w których wiele spraw uległo zmianie. Ale nie o tym dzisiaj będę opowiadał.
Nie o tych zmianach, nie o wolnej energii. Spokojnie, człowieku, spokojnie. O wolnej energii jest synteza w czwartek. Ja o tej zmianie cywilizacyjnej. Mamy taki pomysł na to, że wszystko jest z centrali. Całe nasze dostawy żarcia, dostawy energii, dostawy wszystkiego jest dokładnie z centrali. Są potężne farmy w Afryce, które dostarczają pomidory do północnej Europy i wszystkie te owoce, wszystkie te gigantyczne monokultury, monouprawy w Ameryce, które zdominowały cały środkowy Zachód, praktycznie wszystkie te farmy i tak dalej. To są potężne monokultury. Się nic kupy nie trzyma. W naturze nic takiego nie istnieje.
Można powiedzieć, że ocean jest monokulturą, ale ocean nie jest monokulturą. Ocean jest tak różnorodny, że się w głowie nie mieści. Wszystko jest monokulturą poza produktem tej szalonej, scentralizowanej cywilizacji. Nie jest to produkt jakoś specjalnie stary. Nie jest to tak, że ktoś mógłby teraz się oprzeć o ścianę i powiedzieć: „Człowieku, 6000 lat. Czy ty myślisz, że to się zmieni?”. Nie do końca, bo nie było tych 6000 lat, tylko mówimy o ostatnim niecałym stuleciu. Pojawiło się kilku dżentelmenów, którzy mieli bardzo radykalne, delikatnie mówiąc, pomysły na swoją głupotę, bo inaczej chyba tego nazwać nie można, ich siłość. Stworzyli system centralny po trupach, po wielkich trupach. Zawsze były takie drobne próby.
Zawsze jakiś lokalny watażka chciał kontrolować coś. A szczególnie w czasach, kiedy okazało się, że wszyscy podlegamy takiemu konceptowi, że nie potrafimy sobie zapewnić tak zwanych zasobów, bo wszystko sprowadza się do zasobów i do informacji o zasobach. Właściwie do tego się sprowadza, do informacji. Jeżeli znika informacja, jak robić niektóre sprawy, to może się bardzo szybko okazać, że w tym momencie trzeba się opierać nie na informacji, nie na swoich umiejętnościach, ale na zasobach. I na tym polega ta różnica, że cywilizacja albo się opiera na zasobach, albo się opiera na informacji. Jak wiadomo, z czysto naukowego punktu widzenia nie jest to wcale dowcip. Ostatnio w jednej rzeczy widziałem bardzo ciekawą sprawę, o której dzisiaj zamierzałem wspomnieć, bo to jest ciekawa historia. Wywiad z takim panem, dżentelmenem. Zaraz, żebym sobie przypomniał. Poczekaj, człowieku.
Raz, dwa, trzy. Już wiem, co to było. Już wiem. Przepraszam cię bardzo za takie zakłócenia pracy mojej głowy, ale zawsze mam problemy z nazwiskami i nigdy nie miałem z imionami. To jest takie chyba przez całe moje życie. Zresztą, człowieku, w czym problem, prawda? W czym problem? Jest jak jest i trzeba to zaakceptować. I to jest piękna sprawa. Także zostawiając te moje zakłócenia pracy mózgu, jeżeli chodzi o pamięć w nazwiskach, była taka rzecz, takie wideo, które znajduje się na Porozmawiajmy TV.
Nie, to nie jest na Porozmawiajmy TV. To jest na Taggen TV. Jest to wywiad z takim dżentelmenem, który opracował taką metodę do spółki z takim zespołem ludzi, metodę zmieniania właściwości węgla. Z gumianego węgla, przysłowiowo nieelegancko mówiąc, robił się bardzo wykwintny węgiel i to taki wykwintny i takiej wysokiej jakości, że huhu. Za pomocą lasera. Węgiel jest naświetlany wiązką lasera, która ma odpowiednią częstotliwość, takiego zdrowego węgla i jest naświetlany zaraz po tym, jak wpadnie do pieca czy chwilę przed wpadnięciem do pieca. Można to sterować komputerowo, radiowo, sygnałem i tak dalej. Zdalnie. Taka ciekawa sprawa. Technologia w sumie można powiedzieć rewolucyjna, ale nie do końca, bo technologia właściwie rewolucyjna od 100 lat znana i było kilku takich dżentelmenów, którzy robili takie rzeczy.
To akurat jest o tyle rewolucyjne i nowatorskie, że tam użyto światełka lasera. Kilku robiło z innymi metodami, bo zamiast światła lasera możesz używać chemii, możesz używać innych metod oddziaływania. Światło jest jedną z wielu metod oddziaływania. Możesz używać dźwięku, cokolwiek. Każda metoda jest dobra, jeśli działa, a każda z nich działa. Tylko że każda wymaga troszkę innego interfejsu. Są takie historie, że okazuje się, że są takie metody, które polegają na pomyśle, bo właściwie światło nie jest żadnym zasobem jako takie. Jeżeli umiesz odpowiednio skompresować światło, to masz swój laser i nie trzeba wielkich, specjalnych sztuk. Takich przykładów jest masa. Zresztą często, myślę, wspominany w wielu miejscach do tej pory zderzak łągiewki.
Właśnie ta sama historia. Takich pomysłów jest masa. To nie chodzi o to, żeby zębatek było pół tony i żeby to było coś potężnego, tylko zwykła prosta konstrukcja jak cep. I się okazuje, że właściwie jest nie do zaorania, nie do zdarcia. Służy setki, tysiące lat i wszystko jest okej. Działa. I to jest pomysł. Tu nie ma zasobu właściwie, bo jaki jest zasób? Można to zrobić z drewna, można to zrobić z czegokolwiek. Chodzi tylko o zastosowanie tej zasady, o rozumienie istoty rzeczy.
Czyli prosta, elementarna różnica: zasoby a informacja. I to jest moim zdaniem clue, takie elementarne clue, z którego wychodzimy i na którym siadamy, jeżeli chcemy się przyjrzeć naszej przyszłości, każdej katastrofie tak zwanej, każdej zmianie. Bo my zmianę nazywamy katastrofą, przynajmniej z tego punktu widzenia zasobów. Bo jeżeli coś opiera się na zasobach i nastąpi katastrofa, zatrzęsie się ziemia, szlag wszystko trafi i wielu ludzi nie przeżyje, to znaczy Że będziemy odcięci od zasobów, bo ci ludzie dla nas są niczym innym jak zasobami. Takie duże miasta, które prawdopodobnie jeżeli nadejdzie Big One, czyli Los Angeles między innymi San Francisco, Nowy Jork, w Hiszpanii kilka miejsc i w kilku innych miejscach poleci centralnie pod ziemię, to w tym momencie jest to zasób dla tej kultury opartej na zasobach, gdzie nawet giełda, czyli cała struktura informacji, która zdominowała to wszystko, jest takim systemem nerwowym, można powiedzieć, tej cywilizacji. Przepływ finansowy, przepływ zasobów w postaci papieru albo nie wiadomo czego, maila właściwie w tym momencie do zarządzania zasobami, bo to tylko temu służy, żeby zarządzać owymi zasobami. To nie jest struktura informacji, która jest samodzielna sama w sobie. Internet stał się taką strukturą, ale też stał się taką strukturą dzięki temu, że weszły tam duże pieniądze, które to zdominowały. Bo na początku internet był taką siecią akademicko-testową, bardziej wolnym miejscem. Nie było czegoś takiego jak prawa autorskie w internecie.
Absolutnie. Ja to pamiętam. 1994 rok czy jakoś tak. 1995. Jakoś tak. To było bardzo dawno temu. W każdym razie w internecie nie było czegoś takiego jak prawa autorskie. Była to terra incognita, czyli ziemia nieznana, ziemia nieodkryta. I to było coś rewelacyjnego i dzięki temu pojawiło się nowatorstwo. Dzięki temu zamanifestowała się idea, a właściwie wiele idei, które do tej pory funkcjonują, które w dosyć znaczący sposób zmieniły naszą rzeczywistość.
I to tak, że nie w kij dmuchał, bo dzięki temu ja się produkuję przy mikrofonie, człowieku, a ty mnie słyszysz i jest nam całkiem miło i rozumiemy, o czym jest mowa w tej całej historii. Pomimo że każdy z nas siedzi gdzieś tysiące mil, nie wiadomo gdzie. Człowieku, u mnie pada i wieje za oknem. Mam sztorm dosłownie, jakbym miał osiem w skali Beauforta. Huka na tym oceanie. Chociaż to Londyn oczywiście, ale niedaleko oceanu, właściwie Atlantyckiego. Ale zostawmy te geograficzne historie, do nich wrócimy później. Wracając do naszej historii ze scentralizowaną cywilizacją, która zarządza zasobami, to jest to katastrofa, jeżeli coś takiego się stanie, bo wszyscy ci ludzie służą do zarządzania i dystrybuowania tych wszystkich historii. Przecież jeżeli system finansowy się zajmuje opłacaniem — tu wrócę do tej geografii, do tej Afryki — opłacaniem całej infrastruktury, żeby wszystkie te warzywka z Afryki opłacało się przewieźć przez pół świata gdzieś na drugie pół świata i to dalej się komuś opłaca. Chociaż żeby było zabawniej, połowa z tego jest już wliczona od samego początku jako strata.
Wiadomo, że dojdzie tylko połowa z tego wszystkiego, druga połowa zgnije i to już jest obliczone, skalkulowane ile będzie kosztowało zrecyklingowanie. Tego właściwie nikt nie recyklinguje, to jest wyrzucane. Ile będzie kosztowało składowanie tych śmieci, to jest już wszystko wkalkulowane, łącznie z tym, że połowa z tego od razu idzie na zmarnowanie. Bardzo niegospodarskie myślenie, straszne szaleństwo, ale to się opłaca bardziej niż na przykład lokalnie na miejscu hodować dokładnie to samo, które jest właściwie lepsze, zdrowsze i w całości pokrywa jakiekolwiek potrzeby lokalnej społeczności, czyli wszelkie zapotrzebowania na jakiekolwiek zewnętrzne zasoby. I takich przykładów jest masa. Właściwie można mnożyć takich przykładów w nieskończoność. Myślę, że wszyscy doskonale o tym wiemy. Tu z pomocą przychodzi geologia, bo doskonałym przykładem jest chociażby taki kraj jak Polska, który jest takim samym krajem, właściwie każdy kraj na świecie, że jest kilka takich dosyć pustynnych miejsc, w których może nic nie ma, ale jeżeli człowiek wie, jak to zrobić, to właściwie w każdym miejscu jest w stanie znaleźć wszelkie możliwe zasoby, bo tu już nie ma telefonu z centrali, tylko jest pomysł, jest idea. I właściwie na tym wszystkim się opiera cała ta historia, że jest idea, że nie polega to na zasobach, ale na informacji. Bo idea to jest nic innego jak informacja o pewnej, chociażby w naszym przypadku technologii albo idąc dalej, bo to właściwie nie chodzi o technologię.
Chodzi o rozumienie energetyki świata, z którego jesteśmy skonstruowani, energetyki tego, czym jest rzeczywistość dookoła nas i rozumienie tego takie w praktyce, że stajesz w dżungli, stajesz w lesie, stajesz na łące i ty doskonale wiesz, co zrobić, żeby się ogarnąć, chociaż jesteś tam po raz pierwszy w życiu. Chodzi o znajomość pryncypiów i zasad, a nie nauczenie się na pamięć jakiegokolwiek zjawiska. Bo uczenie się zjawiska na pamięć to jest dokładnie sterowanie z centrali, która wymyśla instrukcję obsługi, której nikt nie rozumie, ale jeżeli będzie podążał od punktu A do punktu B do punktu C, to statystycznie 80% tych spadochroniarzy wyskakujących z tego pędzącego helikoptera na stosunkowo wysokim pułapie, bo im niżej jest ten helikopter, tym większe ryzyko zestrzelenia helikoptera, a wiadomo, że helikopter i pilot kosztuje więcej niż te chłopaki, których tam się wyrzuca z helikoptera. Tak że statystycznie jest wyliczone, że jeżeli 20% z tych ludzi spadających z tego helikoptera połamie nogi, to armii i wojsku dalej się to opłaca i dalej zdolność bojowa grupy wynosi 80%, tak że dalej można wykonywać zadania taktyczne. Szaleństwo, prawda? Numer polega na tym, że wykonujesz pewną czynność do momentu, dopóki właściwie jeszcze możesz. A jak się okaże, że akurat skręciłeś sobie kark, człowieku, tak, że już nie będziesz nigdy chodził tylko dlatego, żeby utrzymać poziom zasobów, który jest łatwy w zarządzaniu, bo dzięki temu ktoś na drugim końcu świata może stwierdzić: „Okej, jeżeli sprawność grupy bojowej wynosi 80%, to w tym momencie do zadania uderzenia na wzgórze Z” i tak dalej. Może sobie pozarządzać czymś takim. Patologia nieprzeciętna, ale tak jest skonstruowana cała ta historia, czy chcemy, czy nie. Począwszy od strategii marketingowych, które polegają dokładnie na tym samym, że kiedy wchodzisz do sklepu, każdego sklepu na High Street, właściwie mijasz ten sklep, nie musisz nawet wchodzić.
To sklep ma taki czujnik, ja tu czasami o tym mówię, który sczytuje dane twojego telefonu komórkowego, twoje IP i sprawdza wszystkie możliwe informacje na twój temat. A wiadomo, że Gdziekolwiek jesteśmy w dzisiejszych czasach w internecie, to dane są zbierane. Nikt z nas nie jest anonimowy i powstaje coś takiego jak profil ekonomiczny użytkownika tego urządzenia. Przy czym jest oczywiście sczytywana nazwa urządzenia. Także od razu wszyscy wiedzą, czy ty używasz iPhone'a, czy używasz jakiegoś HTC, czy używasz innego telefonu i od razu jaki to jest model, ile kosztował, kiedy został kupiony, jaki masz rodzaj abonamentu. Abonament świadczy o tym, czy masz stały dochód, ile masz stałego dochodu i tak dalej. Dzięki temu mniej więcej można założyć, że potencjalnie możesz nie chcieć kupić nowych butów, ale potencjalnie, jak ci się pokaże reklamę, zmasuje się atak reklamowy na ciebie. Zrzuci się taką grupę bojową o sprawności nawet 80% na ciebie. Nawet jeżeli te 20% reklam nie dotrze, że jest nowy sezon, że pojawił się jakiś nowy trend w modzie, pojawiły się nawet jakieś nowe buty i w ogóle jest coś nowego. Wszyscy od dzisiaj wyglądamy inaczej, zakładamy inne ubrania, bo to jest po prostu nowy trend, bo nowa historia się zaczęła i każdy musi wyglądać jak ta nowa historia.
To w tym momencie już jest przygotowana linia produkcyjna, tam gdzieś w Malezji, gdzie się pracuje za pięć dolarów miesięcznie i jeszcze trzeba za to przeżyć, a wszystko kosztuje drożej niż w Ameryce. Takie życie brutalne. A lokalny generał pracuje dla Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych i generalnie te pieniądze, które zarabia na tym — bo on dostaje oczywiście 10% z prowizji z tego wszystkiego — lądują tutaj w Londynie. Dzięki temu on właściwie nie będąc tu nigdy, bo on i tak mieszka w zupełnie innym końcu świata, już na starość to się przeprowadzi do Australii prawdopodobnie, ale tu ma zainwestowane swoje, przypuśćmy 20 milionów funtów. I te 20 milionów funtów ma zainwestowane w firmę, która zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami, takimi segmentami miasta. I jest to firma, która ma swoje udziały. Właściwie nie tyle ma swoje udziały, bo nie jest to żadna firma, tylko są to ludzie, którzy posiadają firmę, a ci ludzie oprócz tego są kolegami i udziały w tej firmie oddają ludziom, którzy zajmują się rządzeniem miastem. Także tutaj ustawione jest wszystko od początku do końca. Wiadomo, że jest to oparte na zarządzaniu zasobami, żeby przewidzieć następny ruch mamy natury, historii, przyszłości, jakkolwiek tego nie nazwiesz, żeby po prostu przewidzieć kolejny krok tej cywilizacji i być zawsze w takiej pozycji, że cokolwiek się dzieje, móc zmanipulować aktualnie dziejące się wydarzenia, pokazać mi zupełnie inny obrazek i doprowadzić do tego, że będę zmuszony w jakiś sposób korzystać z rzeczywistości, która się opiera na tym, że korzystam z zasobów, którymi operują owi dżentelmeni posiadający te firmy. Czyli nagle wszystkie ceny nieruchomości rosną w górę, bo oczywiście oni mając to wszystko wiedzą, że i tak tam nikt nie mieszka.
To stoi sobie puste i ma stać puste. To jest lokata kapitału. Wiadomo, że nikt tam nie zamieszka. Tych pieniędzy nie da się nigdzie uchować, ale można je zainwestować i jest to nazywane lokatą kapitału i dzięki temu można później sztucznie podnieść ceny tych nieruchomości, bo i tak właściciel jest jeden. Także jak podnosi cenę, to nie na zasadzie konkurencji, bo konkurencja jakby była, to mogłaby opuścić cenę i byłby dramat i nikt nie chciałby tam mieszkać. Ale to i tak nie chodzi o mieszkanie, chodzi tylko o cenę, żeby to miało wartość. Także właściciele, a właściwie grupa właścicieli, podnosi cenę wszędzie. Tak powolutku, wymawiając się tym, że to są zasoby i że oni inwestują w bardzo ważne zasoby, bo ludzie muszą gdzieś mieszkać. Ludzie mają potężny potencjał i produkują niesamowite rzeczy. I to wszystko jest tak niesamowite, że każdy musi zrealizować swój potencjał, mieszkając sobie właśnie w takim miejscu.
Oczywiście dlatego to miejsce, ponieważ każdy z nas ma potencjał, to miejsce ma tak potężny potencjał, że nikt z nas nie jest w stanie zarobić przez całe swoje życie, żeby kupić sobie apartament. No, chyba że ty jesteś w stanie. Ale ja jak na razie też nie chcę. Nie mam takiego marzenia na apartament za pięć milionów funtów tylko dlatego, że chciałbym mieszkać na przykład gdzieś indziej. To niekoniecznie lepsze czy gorsze miejsce, po prostu inne miejsce. Akurat tak się złożyło, że tam się okazało, że te zasoby są tak wyceniane i mój zasób jako taki, czyli to, co musiałbym sobą reprezentować, to suma przysłowiowych pięciu milionów funtów. Po to, żeby mój zasób się zgadzał z tym zasobem, który będzie reprezentował mnie wizualnie, czyli miejsce, w którym mieszkam oraz spełni, że tak powiem, plany marketingowe i strategiczne. Wszystkie te założenia na przyszłą pięciolatkę grupy owych dżentelmenów, którzy są właścicielami tych nieruchomości. Bo oni sobie założyli, że właśnie dzięki temu część z tych pieniędzy jest inwestowana na przykład w kopalnie, które obsługują kilka miejsc na świecie, dzięki czemu te wszystkie domy są zaopatrzone w jakieś tam urządzenia, które właśnie wykorzystują to coś, co zostało wykopane w tej kopalni. I te urządzenia właściwie też są produkowane przez tą samą grupę ludzi.
Zatem dostajesz taki gotowy set, do którego przychodzisz. Właściwie wystarczy tylko nawet nie trzeba pukać, to właściwie oni przychodzą po ciebie. Przychodzą po mnie. Zawsze tu byli, przynajmniej od momentu, kiedy się urodziliśmy w tym wcieleniu. I tak jakoś wypadło, że wszyscy się razem tu spotkaliśmy. Historia potoczyła się tak, że mamy troszkę mniejsze zasoby, podejrzewam, niż owi dżentelmeni, bo zdaje się ich jest niewielu. Tam policzono, rachunki są różne. Mowa jest o 53, o 47, a właściwie gdyby tak sprowadzić do takiej wąskiej grupy, to pewnie kilku ojców rodów, bo wiadomo, że może cała rodzina jest duża i wujków, i kuzynów i tam się zawsze te role troszeczkę wymieszają. W końcu było na to 100 lat, to może takie 40 osób powstało. No i wiadomo, że jest to parę rodzin, dosłownie na krzyż.
Także wszyscy się doskonale znają. Są nawet firmy, które obsługują te rodziny, organizując im takie wypady na narty na przykład na jakiś lodowiec, gdzie helikopterem ich zawozi pilot, spuszcza na linie, na nartach mogą sobie porobić zdjęcia, takie dziewicze miejsca. I to jest ich potencjał, że mogą na przykład w taki sposób spędzić swoje wakacje. Otóż to. I reprezentują też potencjał. I to jest cała cywilizacja oparta na potencjale, czyli zasobach, bo to chodzi ciągle o regulację tych zasobów. Czym jest owa pusta nieruchomość stojąca sobie gdzieś w jednym z wielkich miast w Europie, Ameryce, Azji, gdziekolwiek? ... której cena jest kosmiczną abstrakcją. Kosztuje powyżej milionów dolarów, funtów.
I wiadomo, że na świecie być może jest tylko garstka ludzi, którzy kiedykolwiek kupią takie mieszkania. A wiadomo, że w każdym z tych miast jest tyle takich mieszkań za te miliony, że ta garstka to by się zmieściła, może, co tu dużo mówić, na paru ulicach i więcej nie potrzebowałaby tych mieszkań. Bo właściwie po co im te mieszkania, skoro i tak nawet gdyby się rozmnożyli jak króliki w ciągu najbliższych pięciu lat, to i tak nie zdołaliby zasiedlić jednej setnej takiego miasta jak Londyn. Otóż to. No i gdzie to wszystko idzie? To jest taki nasz pomysł na rzeczywistość i stąd się, moim zdaniem, bierze ten katastroficzny ogląd, że nadchodzi katastrofa, że jak będzie trzęsienie ziemi, że jak coś tam będzie, że jak miasta się zawalą, że jak coś tam zniknie, kopalnia przestanie działać albo huta i fabryka, to wszystko umrze, to cywilizacja umrze. Może ta cywilizacja tak. Po prostu w tym momencie, moim zdaniem, nie zadziała jedna rzecz, nie zadziała telefon z centrali i trzeba będzie zrobić samemu. Jak człowiek zrobi samemu, to się okaże, że pojawi się informacja, która jest tak potężna, że daje dostęp każdemu do samodzielnej produkcji zasobów. Bo czemu nie?
Wiadomo, że natura sobie sama produkuje zasoby. Wiadomo, że my jesteśmy częścią natury i tylko nasza głupota powoduje to, że nie wykorzystujemy technologii do produkcji własnych zasobów. Takich, które zużywamy na swoje własne zabawy, mieszkając na tej radosnej planecie oczywiście. Prosta sprawa. Ale zanim pójdę dalej z tym tematem, jeszcze na sam koniec, zanim puszczę muzyczkę, to chcę zamknąć to taką konkluzją, że stąd się bierze nasze katastroficzne myślenie o rzeczywistości. Ponieważ każdy z nas, może nie każdy z nas, ale podejrzewam, że każdy z nas i ja nie jestem tutaj absolutnie wyjątkiem, ty chyba też, bo zostaliśmy tak wychowani, gdzieś tam ma to wspomnienie z dzieciństwa albo jakoś tak, takie marzenie, że kiedyś będzie w takim miejscu, w którym znajduje się bohater filmu, który właśnie ogląda w telewizji. A bohater filmu jest w jakimś cudownym miejscu, dzieją się tam jakieś niesamowite rzeczy. Tudzież bohater książki, którą czytaliśmy w dzieciństwie, że jest zawsze jakieś ładniejsze, piękniejsze, cudowniejsze miejsce od tego miejsca, w którym jesteśmy teraz i że zawsze jest coś, na co warto się sprężyć i napiąć w tej cywilizacji, że są takie zasoby, których posiadanie spowoduje, że będziemy bardzo szczęśliwymi ludźmi. Jest taka piękna książka, którą uwielbiam. Może w dzisiejszych czasach już wyspokojniałem na punkcie tej książki.
To jest właściwie książka, a może broszura, ale rewelacyjna rzecz. Kiedyś rzuciło mną o podłogę i stwierdziłem: that's the good thing. Nazywa się... Tu prawie zapomniałem, jak się nazywa. To niby taka książka. Oh man. Zapamiętałem polski tytuł, później zapamiętałem angielski, zapomniałem polskiego. Och, człowieku, to sobie zrobiłem klina. Zawsze tak jest. Kiedy chcę sobie coś przypomnieć, to właśnie wtedy zapominam.
Nieważne. Jest taka historia, w której bohater dołącza do takiego towarzystwa, które jest bardzo z zasobami, a on ma tych zasobów mniej i jest świadkiem tego, co się dzieje w tym towarzystwie. No i dzieją się tam dziwne rzeczy i cała historia jest dokładnie o tym, że pożądanie owych zasobów, mówiąc w skrócie, doprowadza nas do jakiegoś dramatu i do takiego konkretnego dramatu. Takiego, który ciężko później okiełznać. Właśnie ta potrzeba znajdowania zasobów i wiara w to, że jeżeli przytulimy taki apartament za taką fortunę, że przytulimy jakieś rzeczy, które kosztują drożej niż inne rzeczy, że przytulimy rzeczy, które budują nasz status w formie wizualnej, która jest związana z reklamą, bo status tych przedmiotów wynika tylko i wyłącznie stąd, że ktoś napisał o tym przedmiocie, że jest tak genialny i tak świetny, i tak drogi. Musisz to mieć. Luksusowe samochody są dobrym przykładem, że są tak szybkie, są tak doskonałe, są tak genialne, że każdy musi mieć taki samochód. I troszeczkę dorastaliśmy w takiej cywilizacji, oglądając ten model z telewizora, model z książki, model z gazety, model ze zdjęcia po prostu, zwyczajnie mówiąc, czy to był ruchomy obrazek, czy statyczny. Po prostu model ze zdjęcia, jak powinniśmy wyglądać. I ten cały model, czy chcemy, czy nie, jest oparty właśnie na zasobach.
I cały ten sukces opisany w tym modelu i wszystkie sprawy właściwie z tym związane to jest stuprocentowo oparte właśnie na tym, że ktoś staje się panem zasobów, panem dużego konta, panem dużego apartamentu, panem luksusowego sportowego samochodu, panem luksusowego jachtu, panem luksusowego samolotu, panem luksusowej korporacji i tak dalej. Ktoś staje się panem luksusu. Luksus jest kojarzony jednoznacznie tylko i wyłącznie z zasobami. Ciekawa sprawa. To stąd w nas, myślę, troszeczkę czasami odzywające się takie wspomnienie, taki, jak to nazwać? Taka nostalgia z takiej paskudnej strony. Taka dziwna nostalgia, żeby być bogatym niczym ten skrzypek na dachu i że to rozwiązuje jakiś problem i że to cokolwiek nas uczy, że gdziekolwiek zmierzamy w tym kierunku, że to, że zrąbiemy drzewo na drzazgi, spalimy je, a później się okaże, że to było jedyne drzewo na tej wyspie i w tym momencie zaświeciło słońce i nie mamy się pod czym schować, jest generalnie elitnym pomysłem. No właśnie. To jest taka doktryna, która nie za bardzo sobie z tym radzi. To jest doktryna, która przypomina z reguły w 99,9999% odcinanie gałęzi, na której się siedzi.
To jest właśnie polityka związana z zasobami. Jeżeli ktoś z nas boi się katastrofy, to podejrzewam tylko dlatego, że kojarzymy to wszystko z zasobami i ktoś nam wbił do głowy i też sami sobie wbiliśmy do głowy, ja na pewno tak sobie wbiłem przez jakiś czas, że moja przyszłość zależy od mojego dostępu do zasobów, które niekiedy są pozyskiwane przeze mnie, ale przez ludzi, których nigdy na oczy nie widziałem. Jest cała potężna infrastruktura, która musi istnieć tylko po to, żebym dostał swoją kanapkę. Coś w tym stylu. A świat może wyglądać inaczej i jak się okazuje wygląda inaczej nawet od strony naukowej. Radio na paliw hiperprzestrzeń. Ja mam na imię Tomek i możesz tu nawet zadzwonić czy coś, bo wszystko jest absolutnie live. Przynajmniej jeżeli jesteś tu teraz w sobotę wieczorem. Ja się może przeciągnę trochę. Ach, co za piękny wieczór.
Właśnie, tak troszeczkę na ten temat tej katastrofy. Chyba czas najwyższy, żebym powoli dotarł do tej katastrofy. Tak jak wspomnę tam na czacie widzę rozgrzała dyskusja o kwestii mody i skąd się bierze moda i tak dalej. Jeżeli cię to dręczy człowieku, to szybko ci tu powiem, o co w tym wszystkim chodzi. Ale pierw odbiorę słuchacza. Halo, halo! Witam serdecznie.
[37:20] - Witam. Witam, witam cię Tomku. Maciej z tej strony.
[37:22] - Jak zdrówko szanownemu panu?
[37:24] - Tak. Nie no elegancko, elegancko. Żeby nie mówić brzydko. Także ten. Także-
[37:28] - Słuchaj, to ja może szybko tak. Jeżeli masz chwilę, to ja tylko dokończę swoją myśl, ale tak, żeby nie stawiać nikogo w pół kroku.
[37:35] - Nie spieszmy się nigdzie.
[37:36] - Rewelacja. Dzięki man. Że ta historia związana z modą polega na wykorzystywaniu czegoś takiego, co się nazywa poziom akceptacji społecznej. Jeżeli jesteśmy społecznością jakąś, to się porozumiewamy wizualnie też. To jest duży kawałek naszego streamu informacyjnego. Jeżeli kogoś widzisz i ktoś wygląda podobnie jak ty, jest podobnie ubrany, to szybciej go akceptujesz, a nie wolniej. I do tego się to sprowadza. I cała moda, cała ta propagandowa historia, która została nazwana modą, polega na wykorzystywaniu dokładnie naszego poziomu akceptacji społecznej, że tworzy się sytuację, w której ktoś, kto ma przysłowiowo spodnie z poprzedniego sezonu, bardziej dotyczy to dziewczyn, bo one mają z tym, że tak powiem, dosyć mocny problem, że coś, co jest-
[38:19] - Wiadomo tak jak na wszystkich zakupach, tak?
[38:21] - Wiesz, too much eighties, wiesz, too much nineties.
[38:25] - Jakieś tam jakieś nowe trendy.
[38:26] - Dokładnie. Za dużo osiemdziesiątych. Za dużo, wiesz, dziewięćdziesiątych to nie, siedemdziesiąte to nie. Rozumiesz poziom akceptacji społecznej. Ta osoba się boi, że nie zostanie zaakceptowana ze swoim wyglądem w miejscu, gdzie się zamanifestuje za parę chwil i generalnie się tworzy iluzję, że jest taki akceptowalny odgórny poziom i to jest moda. Także tutaj sprawa jest dosyć łatwa. Po prostu tania kuglarska sztuczka psychologiczna wykorzystująca po prostu nasze predyspozycje.
[38:54] - Mogę ci przerwać? Ale tak na przykład wracając teraz do tych zasobów, tak? No bo taki jest ogólnie temat na dzisiaj, tak? Czyli cała ta moda tak ogólnie jak jest kreowane przez cały świat teraz-
[39:05] - Moda na zasoby.
[39:07] - No ogólnie, no bo zasoby to jest to. Tak jak przed chwilą mówiłeś o nieruchomościach i tak dalej, tam ogólnie o wartości, o tej takiej sztucznej, kreowanej wartości czegoś, co tak naprawdę wartości wewnątrz siebie nie ma, tak?
[39:19] - Żadnej. Jest tylko kosztem. Musisz to jeszcze utrzymać. Musisz to ogrzewać, bo to wszystko jest w takich technologiach, że jak tam cię nie ma przez pół roku, to się zapada.
[39:27] - No tak. No i tak samo moda w ogóle ogólnie. Ale ludzie i tak są stworzeni właśnie do posiadania pewnych jakichś materialnych rzeczy i-
[39:36] - Właśnie nie wiadomo. To jest chyba ta iluzja troszeczkę, bo właściwie jak się przyjrzysz-
[39:41] - Ja wiem czy to jest iluzja. No też ciężko byłoby określić na przykład, jeżeli byśmy żyli jak neandertalczycy, tak?
[39:49] - Nie. Wyobraź sobie, że masz tylko urządzenia, których potrzebujesz. Nie no.
[39:53] - Maczugę mieli, jaskinie i tak dalej, ale mieli tak i uważali-
[39:56] - Ja myślę, wiesz co? Ja myślę, że numer polega na tym, że jaskiniowców z maczugami tutaj nigdy nie było. To była zupełnie inna technologia. My sobie nie zdajemy sprawy. Ta technologia wygląda jak ludzie z maczugami dla nas, ale to dlatego, że jesteśmy ślepi i nie widzimy tego, z czego oni korzystali.
[40:13] - Jeżeli byśmy mieli na przykład możliwość cofnięcia się gdzieś w czasie do tamtego okresu, to przypuszczam, że też niejedno by nas zaskoczyło po drodze, tak? Tylko chodzi mi o to właśnie, że wracając właśnie do tego kreowania jakichś tam wartości pewnych rzeczy, takich materialnych, tak? To nawet oni to robili. To jest wpisane tak genetycznie.
[40:34] - No właśnie widzisz, to jest ciekawa rzecz i tu się z tobą nie zgodzę absolutnie, bo to jest ta różnica między informacją a zasobami. My to traktujemy jako zasoby gdzieś wpisane w kodzie genetycznym i tak dalej. Tak, wiesz, świadomie czy nieświadomie po prostu wykorzystujemy takich porównań, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, bo w kodzie genetycznym naszym nie ma nic takiego na ten temat. To jest w ogóle zupełnie w drugą stronę. A druga rzecz to to, że my po prostu sobie nie zdajemy sprawy z tego, jak potężna może być informacja, bo dla nas są to zasoby i my prawdopodobnie byśmy łapali za maczugę z naszym poziomem świadomości i szukali kogo by tu utłuc. Natomiast ci ludzie przetrwali tysiące lat. Słuchaj, bo dowodem jest na to, że oni przetrwali miliony, tysiące lat, używając technologii, o której my nie mamy pojęcia, bo ta technologia jest analogowa.
[41:21] - Azteków, Majów i tak dalej. I one upadły, mimo że na przykład technologicznie są domniemania, że jednak dużo bardziej stali wyżej niż my. Może nie pod względem jakimś-
[41:31] - Nie Majowie, nie Aztekowie. Te kultury, o których mowa. Bo Majowie i Aztekowie właściwie nigdy nie byli ojcami tych piramid. To trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć. Nie cicho, tylko bardzo głośno. Ci ludzie zamieszkali w opuszczonych miejscach i to tylko bardzo niewielka grupa zamieszkała w tych miastach. Nam się nie mówi o całej tej potężnej cywilizacji, która mieszkała na terra preta w Ameryce Południowej. To, że w kilku opuszczonych budynkach, które są śladem technologii, moim zdaniem, która została postawiona z konkretnych powodów, o których dzisiaj chcę wspomnieć, bo mam taki pomysł na to-
[42:02] - I tak osobiście mi się wydaje, że to i tak nie jest postawione przez ludzką rękę, tak?
[42:07] - To jest postawione przez ludzką rękę, moim zdaniem absolutnie z kolei taka jest moja opinia i to ludzka ręka za to wszystko odpowiada. Dokładnie ta sama, która jest przy tobie i przy mnie. Ta sama ludzka ręka. Tu się niewiele zmieniło. I wspomnę jeszcze tylko o tym przekłamaniu historycznym, bo wszyscy mówią wiesz, Majowie, Aztekowie, a nikt nie mówi o potężnej, gigantycznej kulturze. Potężna, gigantyczna kultura, ale właściwie dwie.
[42:30] - To są cywilizacje, które nawet-
[42:32] - Nie tworzyły żadnej cywilizacji. Właśnie widzisz, daj mi skończyć, bo historia jest niezła. Są dwie, właściwie trzy takie tajemnicze, a właściwie można sprowadzić do jednej kultury odkrytej w Ameryce Południowej. Taka jedna dziwna kultura, która mieszkała wszędzie. Ty mówisz o Majach, Aztekach, bo taki jest poziom informacji, która... Poczekaj, daj mi skończyć. Woł, woł, woł. Daj mi skończyć. Bo taki jest poziom informacji, który dotarł do twojej głowy i do mojej też w pewnym momencie. Ale jest też inna informacja, która mówi...
Poczekaj.
[42:59] - Po prostu są mi dostarczane. Nie wiem, czy te informacje-
[43:03] - Okej, ale to zostawiamy. Idziemy po sznurku, po wątku. Zostawiamy na boku niepotrzebne rzeczy i historia rzeczywista, którą wykopujesz z ziemi, wygląda tak, że wszystkie te rzeczy, które ty uważasz za kulturę Majów i Azteków, to są pokradzione kawałki z potężnej kultury, która żyła tuż obok, która się w ogóle nie identyfikowała z tymi ludźmi. Oni traktowali ich jako wariatów. To byli wariaci, którzy zamieszkali w kilku opuszczonych miastach. Tak, historycznie masz potężne kultury, o których nikt nie chce ci mówić, bo to przeczy koncepcji, że Majowie i Aztekowie. To że konkwistadorzy jako rzeźnicy trafili na rzeźników z drugiej strony, to raczej normalne.
[43:44] - Ja ci powiem tak: technologia to i tak jest pojęcie względne. Te zasoby, informacje, którymi dysponujemy, to wszystko jest względne, bo na przykład w czasach współczesnych wszystko opiera się tak naprawdę – sam nie powiesz, że tak nie jest – na elektronice i informatyce.
[43:58] - Nie.
[43:59] - Wcześniej mogło się to opierać na jakiejś energii. Mówię o dzisiejszych czasach. A wcześniej na przykład-
[44:04] - Właśnie to jest ciekawa rzecz, bo jak się okazuje, ja bym to tak podzielił troszeczkę, bo technologia, której używamy, się opiera na tym.
[44:12] - Szczególne określenie.
[44:13] - Natomiast rzeczywistość nie opiera się na tym, bo rzeczywistość nie opiera się na technologii, tylko na informacji. Każda rzeczywistość.
[44:20] - To jest tak samo jak fale eteru na przykład, które powszechnie niby nie istnieją.
[44:25] - Oczywiście, ale istnieją.
[44:28] - Chociaż oficjalnie niby nie i to niby nie działa. Tego oficjalnie nie ma. Zresztą nawet było takie stare powiedzenie, że nawet rozgłośnie radiowe, jak kiedyś działały, że działały na falach eteru. Nadajemy w eterze na przykład. Też się nie wzięło znikąd takie powiedzenie. I na przykład nasza technologia opiera się, powiedzmy, w dzisiejszych-
[44:47] - Powiem ci lepiej: twój i mój telefon komórkowy opiera się dokładnie na tych falach eteru. Oczywiście nie mówi się tego głośno, bo się wzbudza inną częstotliwość. Nadajnik w telefonii komórkowej wzbudza częstotliwość, buduje taki kanał, taki tunel do twojego telefonu i w środku tego tunelu jest przekazywany sygnał. I ten tunel jest tylko po to zbudowany, żeby częstotliwość w fale eteru nie zniszczyła, nie scrashowała tego systemu. Bo oczywiście możesz puścić sygnał bezpośrednio, ale wtedy sygnał jest za darmo i nie ma bramki, bo tunelowanie tego sygnału to jest jedyny-
[45:20] - Jesteś w stanie zliczyć.
[45:21] - Tak, tunelowanie tego sygnału jest jedynym miejscem, gdzie możesz postawić bramkę. Bo musisz otworzyć tunel. Inaczej to nie zadziała i tylko dlatego ta technologia funkcjonuje. Ale to nie jest żadna technologia. To jest tak, jakbyś chciał wejść do swojego mieszkania, stanąć naprzeciwko swoich drzwi i uprzeć się, że wchodzisz po rynnie przez dom sąsiada po dachu. Chociaż masz klucz w ręku, stoisz przed drzwiami swojego domu. Rozumiesz? A ty nie, odkładasz ten klucz. Nie, a jest jeszcze ulewa.
[45:50] - Trzeba też skorzystać z pewnego wytrychu, z pewnego klucza.
[45:52] - Tak, który wszyscy mamy w ręku. To jest najlepszy numer.
[45:58] - Wszyscy jesteśmy zawieszeni w tej energii, w tych falach, które cały czas nadają. I one nie mają ograniczenia czasowego ani pod względem odległości.
[46:09] - Zobacz na naturę. Jesteśmy dziećmi natury. Natura rośnie cały czas. Natura problemów nie ma. Ja się cały czas śmieję z tego, że wysoce wyspecjalizowani biali specjaliści, lekarze, psychologowie, farmaceuci spędzają godziny w dżungli amazońskiej i nie tylko, w dzikich miejscach po to tylko, żeby znaleźć rozwiązanie problemów, na które te wielkie laboratoria nie są w stanie znaleźć żadnego rozwiązania. A są to kluczowe problemy. To, co oni tam znajdują, to jest takie pudrowanie zwłok.
[46:37] - Stworzenie czegoś wzorem to jest jedno, a zrobienie czegoś w praktyce, coś, co działa, to jest zupełnie drugie. Wielu naukowców takich, którzy naprawdę osiągali wielkie sukcesy, między innymi wydaje mi się, że właśnie Tesla był taką osobą. Oni czerpali wiedzę z natury. Oni po prostu czuli, wiedzieli, że tak to ma działać. I dopiero potem naukowcy starali się opisać coś wzorem i nie do końca im się zawsze to wszystko zgadzało. A jednak to wychodziło. Jednak to działało. Jednak był to zapis tej informacji, który składał się na tą wiedzę.
[47:11] - Czyli zobacz: nie zasoby, ale informacja. Jedyny motor rozwoju.
[47:18] - Przyznaję ci teraz rację.
[47:21] - Bo to jest prosty przykład z Teslą. Bo co z tego, że wszyscy mieli dookoła tonę miedzianego drutu, niektórzy mieli nawet fabryki miedzianego drutu, skoro kolesie, którzy mieli fabryki miedzianego drutu, nie wiedzieli, co z nim zrobić.
[47:34] - Właśnie. I teraz jest to, że na przykład nawet filozofowie, teraz akurat nie przytoczę żadnych nazw, ale na przykład obserwując naturę rozpoznawali pewne prawidłowości, te prawa, którymi rządzi się nasz-
[47:50] - Prawa kosmiczne. Cała szkoła Rudolfa Steinera tak zwana. Nie tylko, bo to Goethe i można by wymieniać w nieskończoność tych wszystkich dżentelmenów.
[47:59] - Ja akurat jeżeli chodzi o nazwiska, to nie mam za bardzo pamięci, bo ja zawsze-
[48:04] - Ja czasami pamiętam, zazwyczaj nie.
[48:07] - Właśnie u mnie to jest na odwrót. Zresztą przypuszczam, że podejrzewasz dlaczego. Tak akurat z głową moją jest.
[48:14] - Człowieku, też palę zioło.
[48:18] - Ale ty się tym zajmujesz zawodowo, tak?
[48:20] - Paleniem zioła? Nie, ale chciałbym. Mogę się zawodowo zajmować paleniem zioła. Także człowieku, jeżeli masz taki job absolutnie legalny: why not? I will try. Why not?
[48:33] - Jasne, pewnie. A wracając na przykład do samej podstawy pieniądza kreowanego, wszystkie giełdy i tak dalej, bo to też jest pewien zasób, tylko to jest zasób czasów współczesnych.
[48:45] - Tak jak wspomniałem na początku, to są wszystko zasoby. To są wymyślone zasoby do kontrolowania, do robienia managementu.
[48:51] - Powiem ci tak: jako że właśnie to jest wymyślone, ja nie nazwałbym tego zasobem. Bo zasób to na przykład może być- Jakaś taka geologiczna sprawa, na przykład zasób to może być zasób węgla
[49:03] - Na nasze nieszczęście w dzisiejszych czasach jest tak, że jeżeli masz odpowiednią ilość tych papierków, to możesz kupić taki buldożer, którym możesz wjechać do dżungli i skraszować dużo drzew w dżungli. Czyli te pieniądze są zasobem i jeżeli położysz kilka banknotów kilku ludziom na stole-
[49:23] - Nie, pieniądze nie są zasobem, bo tak samo jak na przykład kiedyś dolary miały pokrycie w złocie, to mógł być zasób, bo to było tak jakby-
[49:31] - Ale złoto nie jest żadnym zasobem, widzisz, bo to jest ta różnica pomiędzy zasobami a informacją. To cię troszkę zmartwię. Od 1997 roku istnieje patent na produkcję złota, nielimitowaną. Możesz mi nie wierzyć, ale jeżeli chcesz naprawdę się dowiedzieć, to mogę ci powiedzieć, jak się produkuje złoto. Jest to bardzo proste urządzenie. Dwa miesiące będziesz potrzebował na zbudowanie tego urządzenia. Niedługo się ujawnią zresztą plany na świecie, jak zbudować to urządzenie. Zresztą już są dostępne, jeżeli ktoś jest łebski i zna się na tej technologii, to wie, o czym mowa i potrafi zbudować.
[50:04] - Teraz mnie zaskoczyłeś akurat, bo pierwsze słyszę o czymś takim.
[50:08] - To teraz połącz sobie historycznie dwa fakty. Połącz sobie moment, kiedy OPEC zmienił swoją tożsamość, czyli tą organizację do handlu ropą, a chodzi dokładnie o wszystkie pieniądze z giełdy nowojorskiej. Chodzi o moment, kiedy oficjalnie dolar został rozdzielony od kursu złota i cenę kursu dolara zaczęła kształtować oficjalnie cena ropy. To jest dokładnie ten moment. Z tego powodu, dlatego dolar nie jest związany z ceną złota. Dokładnie dlatego, że złoto możesz sobie wyprodukować, jeżeli masz odpowiednie pomieszczenie. Potrzebne jest pomieszczenie w miarę takie troszkę większe. Możesz produkować tam-
[50:55] - Odpowiednie warunki do tego, żeby to otrzymać.
[50:57] - Nie, Maciej, przestań. Stawiasz naprawdę maszynę, która jest wysokości jednego metra. Przestań. I produkujesz trzy kilogramy złota do pięciu dziennie z jednej takiej maszyny. Jak postawi rząd takich maszyn, to złoto masz po horyzont. Złoto nie jest żadnym zasobem. I powiem ci lepszy numer. Jesteś w stanie wyprodukować diamenty, jesteś w stanie wyprodukować ropę. Taki młody człowiek w strefie gazy produkuje ropę z odpadków znajdowanych na śmietniku. Nielimitowane ilości ropy.
Po prostu tyle, ile urządzenie uciągnie.
[51:28] - Tylko do uzyskania diamentów czy ropy jednak potrzebujesz odpowiednie ciśnienie.
[51:35] - Nie. Absolutnie, zapomnij. Nie robi się tego w żadnym ciśnieniu. Nie ma tam żadnych sprężarek, nie ma żadnego ognia piekielnego o temperaturze 5000 stopni. Zapomnij. Nic z tych rzeczy, robi się w temperaturze pokojowej.
[51:46] - To nie jest problem.
[51:49] - Robi się to wszystko w temperaturze i warunkach pokojowych. To jest najlepszy numer w tym wszystkim.
[51:53] - Kurczę, Tomku, jakbym mógł cię poprosić, jakbyś mógł na czata wrzucić albo pod tą audycją teraz więcej informacji na ten temat, bo teraz to jestem zaskoczony, bo w ogóle pierwszy raz-
[52:04] - Sam sobie pośleć, bo temat jest naprawdę ciekawy. Ja tu lubię zostawiać zawsze każdego z własnym research, żeby sobie posprawdzał. Historia jest znana naprawdę.
[52:13] - Wiesz co, ja ci powiem, pierwszy raz się z tym spotkałem i teraz to mnie zatkało dosłownie.
[52:18] - Nie mówi się o tym ludziom. Dobra, to powiem ci jeszcze jedną rzecz, bo to jest historia i tobie słuchaczu też, bo to jest dosyć istotna sprawa z tym naszym strachem z zasobami. Opowiada się, że ropa jest limitowana, że są zasoby ropy i one mają tam ileś i się szacuje. To jest kłamstwo. Ropa, złoto, diamenty, minerały, miedź, wszystko to w ziemi. Poczekaj.
[52:43] - To są rzeczy, które-
[52:46] - Zasoby. Mówimy o zasobach, mówimy o czymś, co ta cywilizacja uznaje za-
[52:50] - Na pewnej głębokości, gdzieś tam pod ziemią. Sam ten nacisk tego ciężaru powoduje wytworzenie się tego ciśnienia. I to nie powstało w przeciągu 5, 10, 15 lat. To jest proces, który kształtował się gdzieś na przestrzeni wielu, setek tysięcy lat.
[53:11] - Otóż powiem ci coś ciekawego i tobie słuchaczko i słuchaczu też, bo nie każdy o tym wie. Nie jest to wiedza, którą nam się opowiada w szkołach, bo jest zbyt ryzykowna. Grozi za dużym wstrząsem systemu zawsze.
[53:22] - Tak. W sumie jakby każdy o czymś takim wiedział, tak jak ty mówisz na przykład o wytwarzaniu-
[53:26] - To jeszcze ci powiem coś, co wydaje mi się dobrze, żebyś wiedział. Jeżeli chcesz już wiedzieć takie rzeczy i ty też, droga słuchaczko. Zasoby ropy i wszystkich tych rzeczy są właściwie nielimitowalne. Nie mówi się o tym głośno, ale kondycja tej planety, kondycja plazmowa, bo chodzi po prostu o plazmę, o stwarzanie warunków, nie potrzebuje jakichś mega nie wiadomo czego, żeby stworzyć diamenty. Diamenty na przykład pojawiają się spontanicznie w ciągu jednej doby. Duże takie diamenty około 15 karatów pojawiają się na krawędzi takiego podmorskiego wulkanu, który nawet nie wyrzuca z siebie lawy, tylko wyrzuca z siebie wodę z siarką i kilkoma innymi minerałami i po prostu jest na głębokości trzech metrów i dokładnie na trzech- poczekaj, daj mi skończyć, spokojnie. Ma średnicę około trzech metrów i na średnicy tych trzech metrów ma taki mały krater. Możesz sobie zanurkować normalnie z takim zwykłym akwalungiem, zwykłą maską i rurką dosłownie schodzić. Do półtorej metra te wulkany się znajdują. Dosłownie możesz sobie brodzić po wodzie i oglądać.
Tylko że to jest wrząca woda z siarką, także nie polecam, bo jest troszkę toksyczne środowisko. No i na krawędzi tego trzy do jednometrowych kraterów, dosłownie takie małe, dosłownie w ciągu jednej doby pojawia się czasami kilogram złota, pojawiają się diamenty, pojawiają się szlachetne kamienie, różne dziwne minerały, wszystkie możliwe minerały, łącznie z pierwiastkami ciężkimi.
[54:48] - Twierdzisz, że produkcja-
[54:49] - Ja nie twierdzę
[54:50] - ... które są powszechnie uznane za cenne-
[54:53] - Ja nie twierdzę niczego. Poczekaj
[54:55] - ... jest tylko konstrukcja odpowiednich pierwiastków, tak?
[54:57] - Maciej, ja nic nie twierdzę. To nie jest moje twierdzenie. Zrozum. Tu nikt nic nie twierdzi. To jest po prostu pure fucking science. Rozumiesz? Tu nie ma twierdzeń. To jest fucking science. Tak właśnie jest. Ropa się nigdy nie...
Posłuchaj. Skończmy o ropie. Poczekaj moment, skończę o ropie. Ropa się nigdy nie kończy, ponieważ ropa w niektórych miejscach na świecie ma taką kondycję, że non stop się produkuje. Dlaczego w miejscach, gdzie są niektóre złoża, trwa cały czas wojna? Nie dlatego, że złoża się kończą i że ktoś walczy o końcówkę w złożu, tylko ktoś wie o czymś. Poczekaj. Ktoś wie. Maciej, ty w ogóle ciągle przerywasz. Naucz się czasami usiąść i posłuchać.
I tyle.
[55:38] - Dobrze. Czasami by tak wypadało, nie?
[55:42] - Wypadało, bo inaczej nic nie usłyszysz. Tylko tyle.
[55:46] - Dobra, już nie przerywam.
[55:47] - I to jest jedyny powód, dla którego ktoś ciągle od dokładnie 100 lat, od kiedy ropa weszła na rynek tak jak burza, została wprowadzona sztucznie na rynek. Taka jest prawda. Od tego momentu złoża ropy, które nieustannie się odnawiają, są okupowane. Irak tylko przez 30 lat był wolnym krajem i to tylko za Saddama Husajna. Wiem, że to brzmi jak dowcip i wielu ludzi nie jest w stanie tego zaakceptować, ponieważ ma mózg wyprany przez telewizję, a historię, jak mawiał Napoleon, piszą zwycięzcy. To nie zdaje sobie z tego sprawy. Tam są samoodnawialne, jak wszędzie na świecie złoża ropy. Dlaczego duże korporacje naftowe wracają po 50, 100 latach do Polski i chcą tam niby szukać gazu łupkowego i tak dalej? Przecież w każdym kraju, łącznie w Polsce-
[56:33] - Też mamy bogate złoża, nie?
[56:34] - ... są potężne złoża ropy, pierwsze złoża ropy na świecie, które zostały wypompowane do zera na jakiś czas, bo ono się odnawia, ale jak wypompujesz za szybko, to się już nie odnawia. To są złoża w Polsce. Stąd się wzięły kopalnie między innymi. Tam też był węgiel, ale była przede wszystkim ropa. Tam był pierwszy boom na ropę na całym świecie. To stąd się ropa wzięła na całym świecie? Właśnie z Polski. I pierwsza katastrofa ekologiczna na świecie.
[56:57] - Ale to tak ten-
[56:58] - Związana z ropą.
[57:00] - Teraz tak myśląc na ten temat, to gaz gazem oczywiście. Gaz przypuszczam, że jestem w stanie dopuścić do myśli, żeby się odnowił. Ropa już na przykład nie, a na przykład węgiel czy to też są złoża odnawialne i tak dalej?
[57:14] - Tak. Są takie miejsca, gdzie to się odnawia. Są takie warunki, w których to wszystko jest cały czas dostępne. Nie ma czegoś takiego jak wojna o zasoby.
[57:23] - Taki proces takiego odnawiania. Czy myślisz-
[57:27] - On tam ma ciągle. To nie jest „ja myślę”. Maciej, ale ja tu nic nie myślę. To nie jest kwestia mojego myślenia. To po prostu są prace, publikacje naukowe zbierane od minimum 100 lat.
[57:38] - Wiedza.
[57:39] - To jest wiedza. To nie jest moja spekulacja, to nie jest moje nie wiadomo co, to nie jest moja wizja. Po prostu tak jest. Dlatego masz te korporacje, które siedzą na zasobach. Przecież nikt nie siedzi na czymś, co za chwilę się skończy. Nikt nie wysyła tam miliona armii, nikt nie ustawia sobie rzeczywistości w ten sposób, jak sobie ustawia.
[57:57] - Też w sumie byłoby sensowne, bo-
[57:59] - Nikt nie blokuje wyników badań. Dlaczego?
[58:02] - Po co mieliby się bić o zasoby, które na przykład są na wykończeniu, tak jak jest podawane do opinii publicznej, że na przykład kończą się tu zasoby, ale jednak mimo wszystko wojna dalej tam trwa w tym miejscu. To w sumie byłoby nawet logiczne, bo po co by się mieli bić o coś, co się kończy, tak?
[58:16] - Dokładnie. Chodzi tylko o cenę wydobycia tych zasobów, ponieważ one się odnawiają na konkretnych głębokościach. I teraz w niektórych miejscach jest to płytko, a w niektórych jest to głęboko i tylko do tego się to sprowadza. Zostawia się jakieś miejsca na jakiś czas, po czym się wraca po 50 latach dokładnie w to samo miejsce. Wbija się z powrotem rurę w ziemię i się wyciąga na przykład z powrotem gaz z tego miejsca albo coś innego. Potężne złoża metali, które się tworzą spontanicznie. Dlaczego cała Afryka jest okupowana nieustannie od chyba 300 lat?
[58:46] - Powiem ci, to jest dość fajna informacja w ogóle i powiem ci szczerze, że do tej pory nie w ogóle miałem okazję porozmawiać-
[58:52] - Pole plazmowe. To wszystko jest polem plazmy. Wszystko jest plazmą. I dokładnie chodzi o kondycję plazmy. Jeżeli jest jakieś miejsce pomiędzy górami, masz dolinkę, to kondycja tych gór i kondycja atmosfery powoduje, że w dolinie pojawia się woda. Pojawia się źródło, pojawia się po prostu woda. Spontanicznie. To jest normalne. Wszyscy o tym wiedzą.
[59:14] - To jest logiczne w sumie, no bo-
[59:16] - Ty jak myślisz, jak jest z pozostałą resztą zasobów, skoro wszystkie podlegają dokładnie tej samej sile? Nikt o tym nie chce uczyć, nikt o tym nie chce mówić, bo to przeczy odkryciu wojny nieustannej.
[59:26] - Gaz okej, ale na przykład z ciałem stałym już jest ciężko, na przykład żeby-
[59:30] - Odpowiednia kondycja plazmowa i ci się tworzy ciało stałe. Naprawdę budujesz takie urządzenie, które ma metr wysokości, może więcej do dwóch metrów, bo w sumie tam jest drobne oprzyrządowanie do tego i produkujesz sobie codziennie, nie wiem, pięć kilo złota jak chcesz. I w temperaturze pokojowej tu się nic nie grzeje, nic się nie topi. Nie masz nawet palnika żadnego. Po co ci to wszystko? Stoi, działa i robi. Trochę wody potrzebujesz do tego wszystkiego. Tak jak Stan Meyer do odpalenia swojej maszyny.
[59:56] - A to woda to jest chyba podstawowy składnik większości rzeczy organicznych, z którymi mamy do czynienia jako tako.
[01:00:03] - No jest wszędzie. Dlatego właśnie oddychamy wodą w stanie H2O. Dlatego składamy się z wody w całości właściwie można powiedzieć.
[01:00:12] - No prawie że.
[01:00:13] - Reszta to są nanocząsteczki, dokładnie takie nanocząsteczki, ale sklejone właśnie z tą wodą, bo to woda klei.
[01:00:22] - Tołku, jakbyś mógł gdzieś tam więcej informacji pod audycją, jak będziesz wrzucał tam potem do archiwum, jakbyś mógł coś tam dokleić na ten temat właśnie tego urządzenia, to byłbym ci wdzięczny. Ja też nie będę teraz zajmował czasu. Idę słuchać cię dalej i tak byśmy to zostawili. Będziesz w stanie zorganizować jakieś linki, coś, żeby poczytać na ten temat?
[01:00:43] - Do patentu złota ci nie dam linku, bo patent jest tak zamknięty, że nikt do niego nie ma linku. Jest kupiony.
[01:00:51] - Więcej złota na rynku niż wody w kranie.
[01:00:53] - Ale powiem ci lepsze. Znajdzie się niedługo, już niedługo, bo kilku ludzi już wie o tym i wytrychem do tego jest technologia Keshe. Bez problemu. Nie żartuję. Absolutnie nie żartuję. Sam widziałem.
[01:01:03] - Też
[01:01:05] - Ja widziałem już to złoto na zdjęciach wyprodukowane w ten sposób i rzeczywiste zdjęcia. Także nie było tu... Wiem, od kogo mam zdjęcia. Rozumiesz? Tak że naprawdę, man.
[01:01:16] - Photoshop z wykorzystaniem-
[01:01:17] - Nie. Dlatego właśnie, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, nie inwestuj w złoto, bo kilku ludzi, których znam, ma taki ciekawy pomysł, żeby zalać rynek złotem i zniszczą cenę złota. Do końca tego roku ceny złota nie będzie.
[01:01:35] - To jest naturalna śmierć tego kruszcu. Jak inflacja zwykła.
[01:01:40] - Do końca tego roku, jeżeli wszystko pójdzie tak, jak idzie aktualnie, a nie wygląda na to, żeby cokolwiek się zmieniło, to do końca tego roku cały system ekonomiczny oparty na złocie już nie istnieje. I na ropie też. Mam bardzo przełomowy rok. Bardzo przełomowy.
[01:01:56] - Życzę powodzenia jak najbardziej. I oczywiście, often mówiąc to gdzieś tam na audycji, żeby to się potem nie skończyło też jakimś świadkiem. Bo przypuszczam, że parę osób gdzieś śledzi tego typu niezależne radia i tak dalej. Także życzę powodzenia jak najbardziej w tym kierunku. Sam jestem ciekaw, jaki będzie efekt tego wszystkiego, bo przypuszczam, że parę osób wysoko-
[01:02:20] - Efekt już jest. Efekt jest dobry. Powiem ci szczerze, efekt jest bardzo dobry. Kilku ludzi stojących bardzo wysoko właśnie ostatnio się obudziło, co jest bardzo dobrym znakiem. To jest bardzo ciekawy znak na świecie, że kilku szaleńców nagle zrozumiało, że ich szaleństwo nigdzie nie prowadzi.
[01:02:39] - Coś ten.
[01:02:40] - Także jest dobry moment, jest dobrze. Ale to też sytuację wymusza. Dokładnie. Dzięki za telefon.
[01:02:47] - Dzięki również za rozmowę. Jakbyś miał możliwość podesłania jakichś informacji na ten temat, ja sobie Keshego też jeszcze prześwietlę.
[01:02:55] - Idź do workshopów Keshego. On wszystko to mówi, naprawdę. On to wszystko mówi, nawet nie będę powtarzał. Polecam. Jeżeli znasz angielski oczywiście.
[01:03:02] - Po co?
[01:03:04] - Jeżeli znasz angielski, to jesteś wypiatryowany. Człowieku, już nie muszę ci nic mówić. Idź do widoków Keshego. To jest zabawne, bo ten człowiek nawet powiedział, jak to zrobić. Powiedział, jak zbudować maszynę. Wszystko jest powiedziane. Nie wiem, czy każdy to złapał, ale informacja jest ogólnie dostępna, co jest najbardziej zabawne w tym wszystkim.
[01:03:20] - Wiadomość, że i tak jest dużo takich technologii, których ludzie nie są świadomi, a są w stanie zwojować dużo. Choćby właśnie same te fale eteru. Czy tak jak ty teraz mówisz o tym urządzeniu do produkcji kruszcy, które ludzie uważają za jakieś drogocenne i rzadko spotykane, a okazuje się, że można je wytworzyć sobie samemu. Może nie samemu, ale-
[01:03:46] - Właśnie, to jest ta różnica między informacją a zasobami. Do tego się to sprowadza, proszę pana. I ja dokładnie z tej różnicy wychodząc dzisiaj, może zdążę jeszcze o tej katastrofie powiedzieć, bo...
[01:03:58] - Nie, bo ci zajmuję czas. Dobra, ja kończę, wracam do słuchania.
[01:04:02] - Dzięki wielkie. Trzymaj się. To był telefon słuchacza. Myślę, że przerwa na jakąś odrobinę muzyczki po tych sensacjach, co? Niektórzy są z was zszokowani, jeżeli tak powiem w formie grupowej. Ludzie, że są takie patenty? Tak, są. I nie jest to tajemnicą dla ludzi, którzy siedzą przy takich dziwnych technologiach, bo oni to wiedzą. I fenomen tylko polega na tym, że czasami jak się normalnemu człowiekowi mówi, że są takie rzeczy, to on nie chce w to uwierzyć. On ma taki problem, bo obawiam się, że on chyba kupił sobie troszkę za dużo złota i w tym momencie jego świat się wali i jest przerażony, że tyle lat, tyle inwestycji, cholera, a to wszystko na marne.
Śmierdzi porażką troszeczkę. To jest katastrofa. Z tego punktu widzenia zmiana czegokolwiek jest potężną katastrofą dla tego systemu. Każdy wstrząs, każde trzęsienie ziemi, cokolwiek, gdzie cała ta linia połączeń dystrybucji zasobów się nagle rozrywa, co ją przecina, w tym momencie jest koniec tej cywilizacji i to dla tej cywilizacji jest potężna katastrofa. Ale dzięki temu powstaje miejsce na zupełnie inną cywilizację. I to jest chyba najciekawszy punkt tego wszystkiego, bo dzięki tej, w cudzysłowie, katastrofie tak naprawdę powstaje raj na ziemi. I taka jest prawda moim zdaniem. I o tym troszkę więcej będę chciał tutaj powiedzieć za parę chwil. RadioNaFali.com, „Hiperprzestrzeń”, ja, no nie Tomek. I właśnie mnie w tym momencie słuchasz, w ten sobotni wieczór.
Co, we're gonna get out of here, czyli wyniesiemy się stąd ku tej katastrofie. Ale zanim się wyniesiemy do tej katastrofy, to jeszcze wspomnę, bo to na sam koniec o tej katastrofie słowo, żeby nie było aż tak bardzo katastroficznie w końcu przy sobocie. Jeszcze trochę mam roboty przed sobą, ale słodkiej roboty z pieczywem. Tak, pamiętam o swoim chlebie. Cały czas pamiętam. Wcale nie zapomniałem, że mam dwa chleby do zrobienia. Moje bochny i kołacze. To dumnie brzmi. Wracając do tej historii, okazuje się, że specjalnie się nie puszcza tej informacji dalej do nas, bo chodzi o centralnie sterowaną gospodarkę. Tak naprawdę cały ten kapitalizm, jakkolwiek by to nie nazwać, ekonomia, współczesna religia.
Religia w ogóle jako taka, bo religia jest częścią ekonomii tego wszystkiego, to jest ten system, na którym całe to zjawisko stoi dosyć mocno. Na wierzeniu w to, że jest centrala, że jest telefon do centrali. Nazywa się Bóg, nazywa się menadżer, nazywa się prezydent, nazywa się kraj, nazywa się flaga narodowa, nazywa się idea. Można milionami tak wymieniać. Milionami, godzinami. I tak do końca świata prawie że. Ale poza tą decentralizacją wiadomo, że tak naprawdę najbardziej wydajne technologie to są technologie tak zwane zdecentralizowane, czyli lokalne. Nikt za bardzo czasami nie chce wierzyć w to. Może nie tyle wierzyć, ile nikt nie wie o tym, że złoża się samo odnawiają, że trzeba tylko specjalnej kondycji złóż roponośnych albo węglonośnych, albo jakichś tam innych i one się same odnawiają. Jest taka historia.
Nie w tym momencie. Jest taka historia z tymi złożami, która nawet dotyczy Polski. Ciekawy taki numer, że wchodzi się do kopalni, którą zamknięto 50 czy 100 lat temu. Wiadomo, że była tam kopalnia, bo są stare szyby. Wchodzi się do tej kopalni i nagle znajduje się w niej całkiem opłacalne żyły złota. Tłumaczy się to tym, że dawniej nie opłacało się wydobywać, bo nie mieli technologii i tak dalej. Nieprawda. Kłamstwo. W tamtych czasach górnik był tańszy niż w dzisiejszych czasach razem z tym sprzętem i maszynami. Nikt nie wydawał na kaski, buty czy rękawiczki dla górników.
Nie było takiej opcji. Górnik przychodził, dostawał dukata za to, co wyciągnął z dziury w ziemi, jak przeżył i to wszystko. I tak się kończyła cała historia. I nagle się okazuje, że w tych starych kopalniach z powrotem są złoża, które się nadają do eksploatacji. Zabawny numer znajduje się z hałdami miedzi, a tutaj po miedzi, po węglu i tak dalej. Nie wszędzie w Polsce są takie miejsca. W tym momencie nie będę podawał nazwy. Kto siedzi w temacie, doskonale wie. Duże hałdy, na które zrzucano te wszystkie rzeczy, które już były nieopłacalne i wiadomo, że tam nic nie było. Te hałdy przeleżały x lat i się okazuje, że aktualnie zawierają w cholerę złota i praktycznie już 20 lat temu mój dobry przyjaciel pisał pracę naukową na temat odzyskiwania złota z tych hałd, ponieważ jest tam w cholerę.
To jest po prostu jak gorączka złota. I to stoi, nikt tego nawet nie chce dotknąć. I tam się dalej to złoto wytwarza, bo prawdopodobnie jest tam taka kondycja minerałów, plazmatyczna, plazmowa, można powiedzieć, energetyczna, magnetograwitacyjna, która tworzy automatycznie pokłady złota. Także, proszę państwa, to ciągle rośnie. Nigdy się nie zmieniło. To jest jak drzewo. Natura jest ciągle taka sama. Drzewo też jest minerałem, tylko że w troszkę innej formie. My jesteśmy też kryształem, minerałem, też w innej formie. Całe życie na tej planecie jest może nie tyle minerałem, ile po prostu życiem w specyficznej formie, w której proces krystalizacji nieustannie przebiega bez żadnych zakłóceń.
Czasami z drobnymi zakłóceniami, jak ktoś wymyśli bombę atomową albo coś w tym stylu. Chociaż nawet to tylko na może 100 lat się uda zatrzymać taki postęp technologiczny, taką wiedzę, bo to jest zwyczajnie nie do zatrzymania. Można to zablokować na 100 lat, może na 200, na parę pokoleń, ale w końcu nadchodzi to pokolenie, którym jesteśmy my tutaj, ty i ja przy tym mikrofonie i ty przy tym głośniku i słuchawkach, które spowoduje to, że tego się po prostu nie da zatrzymać, bo z powrotem wszystko wraca i to, że tak powiem, ze zdwojoną siłą wodospadu, bo każde kolejne pokolenie jest jeszcze bardziej nacechowane tą całą historią, która się wydarzyła wcześniej. Także większa odwaga. Ten krok do przodu jest o wiele śmielszy, raźniejszy, informacja jest o wiele bardziej dostępniejsza, bo po drodze oczywiście ten cały konsumpcyjny charakter, który nam tu wymyślono, spowodował rozwój przepływu informacji, która służy po to, żeby przesyłać informacje o zasobach, a że wszystko jest zasobem, czyli informacje o nas, o zasobach, jakimi są ludzie na świecie, jest tak rozbudowany, że wykorzystujemy te zasoby, tą infostrukturę, infolinię do wysyłania sobie czegoś, co się nazywa informacją. I jest chodzi z tą katastrofą na świecie, bo szykuje się takie mocne tąpnięcie. Ja tu nie będę się odwoływał za bardzo do tych wszystkich, że tak powiem, przepowiadaczy przyszłości, chociaż tam też widać różne ciekawe rzeczy. Wielu się zawiesza na roku 2017 i myślę nie bez przyczyny. Niektórzy pewnie robią to świadomie i zdają sobie sprawę, że wyniki badań też mówią o bardzo ciekawych rzeczach, które właśnie następują dokładnie w tym momencie, kiedy ja tu sobie siedzę i mówię do mikrofonu, to to się cały czas dzieje. Tylko oczywiście w newsach w telewizji się o tym nie powie, bo przecież zbyt ryzykowne.
Ale co się dzieje? Parę lat temu wydarzyła się taka historia, że Ziemia się przebiegunowała, a bieguny magnetyczne Ziemi mieszkają dokładnie w oceanach. Magnetyzm mieszka w wodzie, a dokładnie w minerałach, które znajdują się w wodzie morskiej przy dnie. Tam jest największa radiacja i tak dalej. Zwykła historia z tak zwanym gradientem plazmy, jeżeli ktoś siedzi i studiuje zagadnienia związane z fizyką plazmową, bo to jest dokładnie taki dział nauki, tak to się nazywa i jest to robione od jakichś chyba 30-40 lat w dosyć poważną skalę. Zresztą to, co my nazywamy zimną fuzją, czyli zjawisko Fleischmanna i Pounda, jest dokładnie tą historią i całe opracowanie naukowe na temat, jak to funkcjonuje, jest ogólnie dostępne. To nie jest żadna tajemnica. Oczywiście nie jest to popularne. To jest inna historia. Jest to ten hit sezonu, który nigdy nie miał szansy stać się hitem sezonu, bo żadna radiostacja nie chciała go nigdy zagrać.
Shit! Taka właśnie historia. A to taki świetny numer jest i wszystkim się podoba, no nie? Z historią Keshe jest podobna historia, ale tu już się nie uda zakopać pod ziemię, bo z zimną fuzją był taki problem, że wymagała po prostu bardzo zaawansowanych technologii, żeby móc to wykonać, to proste zjawisko w domu. Odtworzyć dokładnie to samo, co się dzieje w reaktorze jądrowym, odtworzyć to samo, co się dzieje w drzewie, w źdźble trawy, w glebie, wszędzie. To jest właśnie ta kondycja, która się zmienia i produkuje minerały, rośliny, takie, że później mamy na przykład ayahuaskę. Dokładnie stąd się to bierze, bo ayahuasca, wszystkie te rośliny endogenne są kondycją lasu, w którym rosną i nigdy nie będzie tak, że one znikną i zginą. Może zniknie jakaś roślina, ale na jej miejsce pojawi się nowa roślina, która ma jeszcze większe właściwości. Dokładnie takie same, ale jeszcze większe, jeszcze dłuższy trip. I to jest tak skonstruowane w naturze.
Natura cały czas rośnie, a fizyczna manifestacja natury to jest tylko manifestacja tego pola. I wracając ogólnie do tego pola, którym jest Ziemia, bieguny magnetyczne przesunęły się dwa lata temu i cały czas się przesuwają. Proces będzie trwał 200 lat. Otóż to, nie pomyliłeś się, człowieku. 200 lat do 250. Tak jest szacowany i to nie przez pana Keshe, tylko przez panów, którzy mówili to jeszcze 30 lat temu. Na ich opracowania trafiłem, a byli tacy, którzy mówili o tym jeszcze 100 lat temu i nazywali się między innymi Rudolf Steiner, Hausker i tak dalej, bo tam też przy nich były takie wspomnienia właśnie o tym, że może się zatrząść i że są pewne rzeczy. Oni nigdy głośno o tym nie pisali, ale to wynika bezpośrednio z ich badań. Nie jest do końca tak, że jeżeli czytasz książki o nich, to to znajdziesz. Raczej musisz dorwać się do ich oryginalnych eksperymentów i ich prac.
Tam jest to pomiędzy eksperymentami. To nigdy nie było tak formalnie opisane, tak opowiedziane, żeby też nie straszyć. Też taka historia, że nikt za bardzo nie chciał tego słuchać, więc nikt też za bardzo tego nie opisywał. Ale wracając do tej historii z biegunami magnetycznymi Ziemi, aktualnie znajdują się gdzieś na środku Atlantyku prawie że i na środku Pacyfiku. Jak się przyjrzysz zdjęciom satelit geostatycznych, mają jakieś tam nazwy od wyposażenia, które mają na swoim pokładzie i robią zdjęcia magnetyzmu Ziemi. Robią zdjęcia wszystkich zjawisk, które możemy sfotografować z naszego punktu widzenia, nawet tego naukowego. Stoją za tym poważne instytucje badawcze. Stoi za tym NASA. To jest monitorowane przez 24 godziny na dobę przez cztery agencje kosmiczne: europejską, czyli francuską głównie, w co wchodzi wkład brytyjska, NASA, jeszcze brazylijską agencję, czyli więcej niż pięć. Na pewno chińską, na pewno japońską, na pewno irańską, bo nie wszyscy wiedzą, ale Iran, jeżeli chodzi o technologię, jest najbardziej rozwiniętym krajem na świecie.
Chociaż wszystkim opowiada się, że tam wielbłądy biegają po pustyni, a ludzie biegają za wielbłądami, a jest zupełnie odwrotnie. Co jeszcze? Turcja ma swoją agencję kosmiczną, Rosja ma swoją agencję kosmiczną. Jest tego trochę. To wszystko jest sklejone z uniwersytetami. Ci panowie mają nawet takie spotkania parę razy w roku ze sobą, są w kontakcie. Te wszystkie dane są w miarę dostępne, nie ma jakiejś specjalnej tajemnicy. Widać, jak te bieguny magnetyczne się zmieniają i wszyscy się zastanawiają, co się wydarzy. Bo jeżeli bieguny magnetyczne się zmieniają, to automatycznie ciągną za sobą ląd i wodę. A że bieguny się zmieniły, czyli oddziaływanie radiacyjne z pasów Van Allena, tego magnetycznego czegoś, co krąży dookoła Ziemi, się zmieniło, bo to właśnie stąd się bierze zmiana polaryzacji biegunów magnetycznych Ziemi.
To nie jest kwestia do końca tylko i wyłącznie Ziemi. To jest zmiana całego kosmosu. To nie jest sprawa tylko i wyłącznie naszych problemów z nami samymi na tej planecie. To jest kosmiczna historia i to mocno kosmiczna. I ślady zapisu tej kosmicznej historii są we wszystkich tych zabytkowych budynkach. To są te ślady mówiące o dziwnej katastrofie, o potężnej zmianie, która nastąpiła, o tym, że jest taki moment zwrotny w historii każdej cywilizacji, która dotrze do tego momentu, w którym gwiazdy dokładnie na niebie ustawią się w dosyć specyficzne znaki, że następuje punkt zwrotny dla każdej cywilizacji, która w tym momencie istnieje. To jest jej koniec i jest to początek nowej cywilizacji. Jest to początek nowego świata. Taka historia. Teraz nadchodzi do czegoś takiego jak połączenia się biegunów Ziemi, bo te bieguny są właściwie dwa.
To jest jedna rzecz. Można powiedzieć, że są dwa takie okręgi jak Saturn, tylko że z dwoma pierścieniami dookoła. Jeden pierścień to są nasze pola magnetyczne, drugi pierścień to są pola plazmowe, ten spin plazmy. Jeżeli te pola się połączą ze sobą, są blisko siebie, to tworzy się dosyć specyficzna kondycja, która zmienia praktycznie układ kompletnie sił na Ziemi. Potrafi przesunąć oceany. One właśnie zaczęły się przesuwać dokładnie rok temu. To jest właśnie oś obrotu Ziemi między innymi, czyli przesuwanie się tych płyt magnetycznych. Oś obrotu Ziemi to jest dokładnie oś obrotu plazmy, tego spinu plazmy, który tworzy zjawisko, że w ogóle istnieje życie na tej planecie. To są te dwie siły. Jedną zapisujemy w postaci trójkąta, a drugą zapisujemy w postaci kwadratu, czyli pięciokątny i sześciokątny.
Otóż to. To jest to, co niektórzy nieustannie nazywają dualizmem. Tu nie ma żadnego dualizmu, to jest dokładnie ta sama moc i oddziaływanie jednej na drugą, i interakcja ze sobą. Nic więcej. Okazuje się, że ta pierwsza moc dwa lata temu mocno się już przesunęła i jedyne, czego możemy się spodziewać aktualnie, to to, że kontynenty za chwilę ruszą z miejsca i się troszeczkę przesuną. Z tych wszystkich badań od paru już lat wynika, że Afryka się centralnie odepnie już od Europy i nie będzie połączenia lądowego takiego, jaki jest, że jeszcze można sobie obejść albo przez Gibraltar takim żabim skokiem, że tak powiem. Nie będzie czegoś takiego. Może być tak, że część Włoch i część Hiszpanii dozna takiego solidnego wstrząsu, bardzo mocnego. Zmieni się na pewno klimat dla Anglii i to nawet angielskie badania robione jeszcze chyba 20 lat temu mówią o tym, że są dwa scenariusze. Jeden zapowiada bardzo mocne ochłodzenie, że płyta tektoniczna się przesunie tak, że Anglia może się rozjechać na pół w cudzysłowie albo powstanie troszkę więcej ziemi dookoła wyspy, bo jest tak skonstruowana, że to, co jest aktualnie wysoko, się zapadnie i będzie nisko.
To jest w drugą stronę. Jest ciekawy numer z tym wszystkim. Wygląda na to, że może być albo bardzo gorąco. Tak naprawdę żar tropików to delikatnie powiedziane. Może zrobić się taka pustynia Gobi troszeczkę, albo z drugiej strony przez jakiś czas mogą spaść tu takie naprawdę arktyczne mrozy. Nie wiadomo, jak to się zachowa. Wiadomo, że już to się wydarzyło dokładnie trzy czy cztery razy. Tak mówią geolodzy, którzy zajmują się z Brytyjskiego Królestwa Geologicznego, Towarzystwa Geologicznego, które się znajduje tu w Londynie. Robili takie badania właśnie tego, jak pracuje cała wyspa, w jaki sposób się podnosi, w jaki sposób opada. To na przykład, że jesteśmy teraz my tu, mieszkańcy wyspy, tak że tak powiem za tych wszystkich wyspiarzy oddzieleni od ciebie, ty kontynentalny szczurze.
To dlatego, że płyta tektoniczna, na której jest wyspa, przynajmniej ten kawałek, się troszeczkę podniósł i wypiętrzyło z jednej strony wyspę, a z drugiej strony ten cały dół, który teraz jest kanałem angielskim. Właściwie kanał La Manche. Dobrze, nie jestem taki angielski. Wcale nie. Jestem po prostu lokalny chłopak i kanał La Manche zapadł się troszeczkę pod ziemię, dzięki czemu zrobiło się trochę bardziej głębiej i poziom oceanów wzrósł. Czyli jeżeli poziom oceanów wzrósł, to teraz możemy się spodziewać reakcji troszkę w drugą stronę. Poziom oceanów będzie opadał i to jest to coś, co jest obserwowane przez wszystkich klimatologów. Bardzo dziwne zjawisko, że Oficjalnie mówi się, że poziom oceanów rośnie, ale on nie rośnie wszędzie. Okazuje się, że w wielu miejscach poziom wody opada i to dosyć drastycznie, co nie jest niczym dziwnym, bo jeżeli biegun magnetyczny Ziemi się przesunie, któraś z tych rzeczy się przesunie, a właściwie już się przesunęła, to za nią przesuwa się kondycja plazmy, czyli kondycja termiczna. Wysoka temperatura powstaje na skrzyżowaniu dwóch biegunów: biegunu magnetycznego i bieguna grawitacyjnego.
Biegun grawitacyjny jest biegunem plazmy, czyli to jest spin Ziemi dookoła, dzień i noc, a biegun magnetyczny to jest północ, południe, zimno, ciepło. Jeżeli te dwa spiny się kręcą, to dokładnie w miejscu, gdzie się spotykają, czyli na równiku, zawsze jest ciepłe powietrze. To jest naturalny grzejnik. Grzejnik natury, który istnieje wszędzie w kosmosie. To jest Saturn. To są wszystkie te mgławice. To jest dokładnie ta sama sprawa wszędzie. To jest jedno i to samo prawo, które działa wszędzie. Wiem, że niektórzy chcą tu widzieć jakieś fizyki kwantowe, chcą tu widzieć czarne dziury i tak dalej, ale ci będą dosyć mocno zaskoczeni, jak im się zatrzęsie ten instytucik troszeczkę, w którym te czarne dziury wymyślają i nagle skumają, skąd to drżenie Ziemi się wzięło. Będzie odświeżający troszkę powiew świeżego powietrza przez rozbite okno, podejrzewam.
Mam nadzieję, że nic się im nie wydarzy, że im nic się nie stanie, że wyjdą cali i zdrowi z tego wszystkiego. Tego im życzę. Wracając do naszego biegunowego położenia Ziemi, tego, że mamy oś w pionie, która reprezentuje bieguny magnetyczne. Jeżeli narysujesz sobie krzyżyk, droga słuchaczko, to jest dokładnie ta historia. Krzyżyk na górze to jest biegun północ, krzyżyk na dole południe. I oś w poprzek, która tworzy krzyż, jest reprezentacją siły grawitacyjnej plazmy. To jest plazma grawitacyjna. Ta pionowa to jest magnetyczna, a pozioma grawitacyjna. I w miejscu, gdzie się spotykają, czyli środek krzyżyka, powstaje temperatura. To jest to gorące powietrze, które się spontanicznie produkuje, nikt nie wie jak, na równiku.
Teraz już wiesz jak. Możesz teraz, człowieku, spokojnie zastanowić się, jak zbudować sobie urządzenie, które daje ci na przykład ciepłe powietrze, nie robiąc zbyt wiele. Po prostu od wzoru siły mamy natury, nic więcej. Ale wracając do naszych spraw z trzęsieniem się Ziemi i wszystkich historii z wodą, to kiedy następuje to przesunięcie, to automatycznie bieguny magnetyczne dostosowują się do pola plazmy. One zawsze są dokładnie w układzie krzyżyka, czyli tam, gdzie był dawniej lód i coś się przesunie i te pola się przesuną, tam już lodu nie będzie. Lód się zacznie topić, a w miejscu, gdzie dawniej nie było lodu, było ciepło, nagle powstaje duża ilość lodu, robi się dramatycznie chłodno. To jest sposób formowania się lodu na Arktyce, Grenlandii i tak dalej, w tych wszystkich zimnych miejscach. Dokładnie ta historia. Dlatego w górach jest zimno, bo góry są wyżej, czyli odskakują od bieguna grawitacyjnego, którym między innymi jest Ziemia. Otóż to, prosta sprawa.
Niby takie trudne, a takie łatwe, jak się okazuje koniec końców. I co dalej z naszą Ziemią, z tym całym zjawiskiem? Normalne będzie to, że potężna ilość wody, bo bieguny już się przesunęły. Jak zobaczysz, gdzie one aktualnie się znajdują, to się zdziwisz. Te bieguny dokładnie zaczną za parę chwil zamarzać. Stąd te wszystkie dziwne odczyty na urządzeniach, które mają te wszystkie mądre uniwersytety, które mówią o tym, że w wielu miejscach przykrywa... Zaraz, nasyłek może herbaty. Doskonała zielona herbata. I te badania mówią, że w wielu miejscach, gdzie jest solidny lodowiec, w miejscu, gdzie lodowiec według tej koncepcji, że wszystko się ociepla, powinien topnieć, lodowiec zaczyna przyrastać i ten przyrost lodu jest w ostatnich latach dramatyczny i ta krzywa bardzo szybko zaczyna piąć się do góry. Jest coraz szybciej, mówiąc w bardzo wielkim skrócie.
Ktoś dociska pedał gazu, Mama Natura, dokładnie mówiąc. I to mocno dociska, a na drugim miejscu ten sam lodowiec się topi i widać, że przyrasta go więcej, bo formuje się go więcej i jest kierunek formowania się. Oni nie chcą za bardzo badać tych kierunków. Wiedzą, o co chodzi, ale nikt nie chce tego głośno mówić, bo kierunek jasno i wyraźnie wskazuje nowe pole grawitacyjno-magnetyczne Ziemi, nowy biegun magnetyczny Ziemi. Otóż to. A nowy biegun magnetyczny Ziemi znajduje się w wodzie. A co się dzieje, kiedy woda zamarza? Woda zwiększa swoją objętość. Otóż to. A co się dzieje w miejscu, gdzie zaczyna się robić ciepło i woda zaczyna się ogrzewać i dużo tej wody zaczyna się ogrzewać?
Co się dzieje? Woda zmniejsza swoją objętość. I to jest proces, który odpowiada za ruchy oceanów w górę i w dół. To jest ten numer, że 12 000 lat temu, 8000 lat temu były takie skoki, że ocean skoczył o 100 metrów w górę. Stąd mamy Yonaguni, te potężne konstrukcje neolityczne, które znajdują się pod wodą. I dlatego wiemy, że żyjemy na tej planecie nie jako jacyś jaskiniowcy, którzy biegali kiedykolwiek z maczugami. Właściwie wygląda na to, że nigdy nie używaliśmy maczugi i nigdy nie byliśmy jaskiniowcem. Właściwie wylądowaliśmy tu jako bardzo zaawansowana cywilizacja od początku. I to nie jest wcale dowcip, moi drodzy słuchacze. To naprawdę nie jest dowcip.
Ślady tej cywilizacji, która uległa kompletnej degrengoladzie, są widoczne wszędzie dookoła. Właśnie między innymi Yonaguni znajdujące się 100 metrów pod wodą, Bimini Road, wiele innych miejsc, mógłbym tak wymieniać i wymieniać w nieskończoność. Może pewnego dnia powinienem wymienić kilka z tych rzeczy. Tym bardziej że wreszcie sięgnąłem sobie i obrobiłem sobie do końca w miarę książeczkę Graham'a Hancocka, gdzie jest dużo na ten temat, bo Graham Hancock właśnie prowadzi poszukiwania w tych wszystkich miejscach i on też o tym samym mówi. I się okazuje, że wszystko wskazuje na to, że ten moment, o którym jest mowa, to jest dokładnie kwiecień tego roku. Ja nie żartuję. Potencjalnie kwiecień tego roku, ponieważ w kwietniu polaryzacja tych dwóch pól magnetycznego i grawitacyjnego jest najmocniejsza i w każdym roku, zawsze o tej samej porze roku największe nasilenie trzęsień ziemi, największe nasilenie wszelkich ruchów sejsmicznych jest zawsze o tej porze, ponieważ jest największa różnica potencjałów na płytach tektonicznych, które przesuwają się pod oceanem i pod nami, i pod wszystkim. Jedna się nagrzewa bardziej, druga jest troszeczkę bardziej chłodna. Im większa różnica potencjałów, tym fajniejsze skoki energii pomiędzy tymi wszystkimi płytami. Efekt jest taki, że wygląda na to, że coś może mocno trzasnąć.
I to nawet nie wygląda na to, tylko wszyscy ludzie, którzy siedzą w temacie, mówią już dosyć głośno, że coś trzaśnie. I to trzaśnie mocno. Trzaśnie tak, że kilka miast centralnych poleci gdzieś pod wodę, między innymi Nowy Jork i Los Angeles oraz kilka innych miejsc. Tu w Londynie może zrobić się mało przyjaźnie do mieszkania. A szkoda, bo powiem ci, człowieku, że kocham to miasto. Po prostu jest rewelacyjne. Jest to moje miejsce na ziemi. Przynajmniej jak na razie. Doskonale się tu czuję. Mieszkam tu całe życie.
Nie wiem, czy moje pierwsze życie tutaj. Chyba nie. Ja się tu czuję naprawdę mocno w domu i szkoda mi będzie tego pięknego wiktoriańskiego miejsca, które ma piękną historię i rzeźnicką, i piękną. Wszystko tu się odbywało. Wszystko. Jest takie skondensowane i naładowane tymi wszystkimi opowieściami. Piękna rzecz. Szkoda mi będzie tego miasta, jak łomotnie. À propos tego łomotu, bo scenariusze są dwa. Właściwie jest więcej scenariuszy.
Jeden mówi o tym, że grzmotnie i że jak grzmotnie, to będzie to właśnie teraz, w kwietniu. Taka może być historia. Druga to na jesień, taką późną jesienią, kiedy te płyty się wychładzają i też następuje taki przeskok różnicy potencjałów. Jeżeli nie teraz, to mamy czas do 2017 roku i to wszystko. A później już proces zaczyna się lawinowo, bo to nie jest kwestia, że tak powiem, tego, że przeczekamy, że się rozładuje. Proces trwa około 200 lat i mamy ślady geologiczne praktycznie wszędzie na świecie takiego procesu, który już nastąpił nie raz, nie dwa, nie trzy, nie cztery, nie pięć. On tu jest nieustannie. To jest coś, co się wydarza co 12 000 lat, kiedy następuje zmiana polaryzacji owej kosmicznej plazmowej energii. I to jest ten moment, kiedy, uwaga, uwaga, człowieku, zaczyna się oficjalnie saga Yuga, czyli złoty wiek. I wtedy cywilizacja wkracza na swoje złote tory i nie ma już czegoś takiego, że ktokolwiek z nas musi wstać rano i pójść do pracy.
Nie ma takiej opcji. Nagle żyjemy w czymś takim, co możemy potencjalnie nazwać rajem. To jest właśnie ta cywilizacja. Zaczyna się jak u Alfreda Hitchcocka trzęsieniem ziemi, ale zanim zaczną się trzęsienia ziemi, zaczną się dziwne chmury na niebie. O tym też jest mowa, że ta sprawa plazmatyczna jest ciekawa. O czym jest mowa, jeżeli chodzi o bezpieczne miejsca? Polska jest w miarę bezpieczna. Wszystkie miejsca na kontynencie azjatyckim, tam, gdzie leży Rosja, Syberia, Polska, te miejsca, północ jest w miarę bezpieczna. Nad wodą to może być różnie, bo ten poziom wody może skakać w górę i w dół. Różnie to może być.
Natomiast doskonale sobie poradzi Kolumbia Brytyjska w Kanadzie i w ogóle północna Kanada. Doskonałe miejsce. Tam się może zrobić tropikalnie nawet. Może się zrobić taka druga Floryda, takie Miami. Takie historie mogą się dziać. I to wcale nie jest kwestia tego, że ktoś sobie to wymyśla, że jest jakiś pisarz science fiction, fantasy i sobie wymyśla: „I tam będzie coś takiego, i tam wybuchnie, to się zawali”. Otóż nie, droga słuchaczko i drogi słuchaczu. Stoją za tym badania skrupy ziemskiej i ruchów płyt tektonicznych prowadzone od 40 lat, od kiedy właściwie zaczęto sprawdzać, co się dzieje, chociażby z powodu testów broni jądrowej, jak to się wszystko zachowuje. Nasz cywilizacyjny problem, który tu powstał, to to, że rozpompowaliśmy kilka zbiorników z ropą, które odpowiadają za amortyzację pewnych ruchów płyt tektonicznych. Bo ropa jest taką uszczelką, która zajmuje się amortyzowaniem.
Nie fizycznie tych ruchów, że ropa zatrzyma coś, że coś wpadnie w tą kałużę i przestanie się przemieszczać w drugą stronę. Nie, bynajmniej nie o to chodzi. Chodzi o kondycję plazmową, którą produkuje ropa i minerały, dzięki której cała sytuacja na Ziemi odbywa się w taki dosyć stabilny sposób. Te zmiany są dosyć mocne, my je odczujemy i to bez dwóch zdań. Natomiast one nas nie dotkną w żaden z możliwych sposobów. To jest tylko moment wyzwolenia, tak to można określić. To jest moment narodzin nowej cywilizacji. To jest moment narodzin mocnej, poważnej technologii, tej tak zdecentralizowanej, że ty, człowieku, sam ogarniasz praktycznie wszystkie swoje zasoby, takie, których nie jest w stanie aktualnie ogarnąć nawet nowojorska giełda w całości. Ty będziesz w stanie to ogarnąć. Już jesteś w stanie.
Jeszcze o tym co najwyżej nie wiesz. To już się wydarzyło i właściwie dokładnie ta historia się dzieje. I to jest zabawne, bo to jest dokładnie to, o czym mówiły wszystkie te starożytne przepowiednie. Jeżeli oczywiście wyjmiesz z nich element tego decentralizmu, to możesz wylądować w takiej katastrofie, że się zawali, że będzie katastrofa, że to nie jest to i tak dalej. Jasne, będzie pewien element katastrofy. Jeżeli ułknie takie duże trzęsienie ziemi, to będzie troszeczkę ofiar. Chodzi o radioaktywność. Chodzi o wiele spraw związanych z tym, że uszkodzimy się nie od mamy natury, tylko uszkodzimy się od swojej własnej technologii, którą wybudowaliśmy. Bo podczas tej transformacji, która odbywa się co każde 12 000 lat, ta technologia, którą powinniśmy mieć, powinna nas wspierać. A okazuje się, że to, co wybudowaliśmy, jeżeli chodzi o tak zwany poziom cywilizacyjny, to jest technologia, która jest toksyczna i nie ma odpowiedzi nawet na podstawowe nasze potrzeby, takie elementarne, żeby w ogóle przetrwać.
To jest wszystko jakaś centralna historia. David Kubiak, taki bardzo ceniony przeze mnie free thinker, amerykański myśliciel, pochodzi z polskich rodziców, dlatego się nazywa David Kubiak, ale jest panem centralnie z Ameryki. Jest bardzo łebskim dżentelmenem. On napisał taką książkę, że „Big is bad” czy coś takiego. Coś w tym stylu, że duże jest złe, że lepsze jest małe. I to bardzo serdecznie polecam każdemu anglojęzycznemu postać Davida Kubiaka i jego refleksje na ten temat, bo to jest doskonałe uchwycenie tego tematu właśnie od tej strony, że to naprawdę jest nienaturalne, że my tak technokratycznie poszliśmy w stronę centralizacji. Widać ślady dwóch kultur na tym świecie. Jednej, która poszła w ślady centralizacji i którą zaorało, oraz ślady kultur, które przetrwały i zostawiły po sobie różne ciekawe rzeczy. Widać w naszej przeszłości. I ten znaczek naprawdę jest tak głośny.
Piramidy w Egipcie ciężko nie zauważyć. Ciężko przejść obok i powiedzieć: „Nie, to ze szwagrem po pijaku ustawiliśmy wczoraj”, jak w rysunku Mleczki, prawda? Ciężko tak powiedzieć. Ciężko spojrzeć na te budynki i powiedzieć, że to przez przypadek. Te budynki też przekazują nam informacje. Dlatego są ustawione na gwiazdy. Dlatego jest opis zawsze polaryzacji mocy. To są te wszystkie zjawiska. Mam nadzieję, że teraz, po tym, jak ci powiedziałem kilka rzeczy, kilka spraw stało się jasnych i to takich dosyć oczywistych. To są te rysunki na kamieniach skalnych.
To są te ślady potężnych migracji, ale bardzo pozytywne, bo jeżeli się przyjrzeć tej historii, to jest to, co się nieustannie wymazuje. To, co wymazuje z naszej historii między innymi Smithsonian Institute i każda oficjalna doktryna historyczna. Bo to nie jest historia, to jest doktryna religijna. To nie ma nic wspólnego z historią. To jest ten numer z tym, że ja jako koleś, który się urodził w Polsce, praktycznie nie mam żadnej informacji na temat języka, którym obsługuję się przez całe życie naturalnie, bo się urodziłem w tym języku, czyli języka polskiego, głagolicy, wszystkich tych historii wynikających z tradycji, która generalnie się wydarzyła dawno temu. Jest na pewno bardzo ciekawa. Jest tam masa informacji, które są cholernie praktyczne w życiu i się na pewno przydają, ale nie ma dostępu do tych informacji, bo ktoś worał informacje i zastąpił je zasobami. I to jest taka dramatyczna historia. Ale ja zostawię może tę dramatyczną historię. To jest tylko świadectwo naszych czasów, bo to ani nic nie zmienia, ani niczego nie naprawia.
Tym bardziej że mamy już informację z powrotem, jak to działa, jak to obsługiwać i jest już taka opcja, tak że nie ma z tym żadnego problemu. To tylko jest kwestia tego, czy chcemy w to uwierzyć, czy nie chcemy w to uwierzyć. Czy wierzysz w zasoby, czy wierzysz w informacje. Ja uważam, że w tym, co nas czeka w przyszłości, jedynym czynnikiem, który może nas w cudzysłowie uratować, jest właśnie informacja, a nie zasoby. Zostaw zasoby. Chodzi o informację korzystania z tego, co masz pod ręką. Chodzi o informację korzystania z owego pola, które buduje całe nasze życie. To pole odpowiada za komórki macierzyste, z których powstajemy. Dzięki temu mieszkamy sobie w tych ciałach. Ja tu sobie mogę usiąść, popić sobie elegancko herbatki, która też jest plazmą.
Wlać do swoich rurek do środka, do swojego żołądka tą herbatę. Mój żołądek jest dokładnie taką substancją jak planeta Ziemia. Ma taką warstwę, która otacza tą wodę, która tam jest w środku, dzięki czemu ta woda nie przedostaje się do mojego organizmu, ale wytwarza pewne zjawisko, dzięki czemu w mojej krwi tworzą się wszystkie te substancje, które są potrzebne. I woda, jako że w moim organizmie spotyka się jeszcze z solą, wytwarza takie pole, które powoduje, że moje serce funkcjonuje, ma plazmę do działania i mój mózg, i tak dalej. I twoje też. To jest dokładnie ta historia. Dlatego wątroba jest tak istotna, bo jest sklejona z naszym mózgiem i to tak bezpośrednio. To jest dokładnie ten sam organizm. Jeżeli nie dbasz o jedno, to uszkadzasz sobie drugą część tego samego organizmu. Jeżeli spojrzysz na układ swojego kręgosłupa, to zobaczysz dokładnie tą historię.
Tak, jesteś połączoną istotą. Ja też. Każda istota, która ma dwie nogi, nazywa się człowiekiem, jest tak połączona w środku. To jest ta sama historia z naszą kulą ziemską. Wszystkie kontynenty, wszystkie te rzeczy są ze sobą połączone i cały ten ruch aktualnie zaczął się mocno wykonywać. To są te wszystkie drobne trzęsienia ziemi. Pamiętacie, drodzy słuchacze, trzęsienie ziemi w Tybecie? To jest dokładnie to trzęsienie ziemi. Podejrzewam, może jest to głupia myśl, może nie. To już zostawiam tobie, słuchaczko i słuchaczu, do osądzenia.
Ja podejrzewam, że niektóre rządy, niektóre centra wydają gigantyczne pieniądze na propagandę, żeby nam opowiadać, że dużo trzęsień ziemi w różnych miejscach jest wywoływane na przykład instalacją HAARP. Podejrzewam, że w dużej mierze jest to ściema po to, żebyśmy żyli w strachu, bo innego sposobu na wytłumaczenie nie ma. Gdybyśmy zaczęli wierzyć w jakieś racjonalne rzeczy, to być może zaczielibyśmy szukać racjonalnych wniosków. A racjonalne wnioski już są i są dosyć jednoznaczne. Jeżeli nie teraz, w marcu, to na jesień tego roku. A jeżeli do jesieni wszystko będzie okej, nic się nie wydarzy, to może być tak, że walnie w przyszłym roku. Są dwie opcje z tym walnięciem. Jedna jest taka, że będzie dużo bardzo małych rozładowań albo w takiej mikroskali. Chodzi o trzęsienia ziemi od 0 do 4 w skali Richtera. Druga opcja mówi o tym, że będzie duże, tak zwane big one, które przeszyje całą kulę ziemską dokładnie na wysokości równika.
Otóż to. To jest właśnie to miejsce, tak wzdłuż, dookoła kuli ziemskiej, bo tak są połączone wszystkie płyty sejsmiczne. I dokładnie jeżeli przyjrzysz się na zdjęcia dna oceanu, to zobaczysz ślady po takich uderzeniach i to po takich kilku uderzeniach. To już się dzieje cały czas. Działo się nie raz. I właśnie w tym momencie jesteśmy. I to jest taka opcja dosyć słaba generalnie, bo jak walnie tak natychmiast, to wiadomo, że będzie troszkę sprawy z organizacjami, organizowaniem siebie, jak wszystko to poprzestawiać. To będzie takie dosyć szokujące po prostu. Ten szok może być dla niektórych troszeczkę zabójczy, tak bym powiedział. Natomiast jeżeli uda się ogarnąć ten temat, to być może będzie to się działo w dosyć stabilny sposób, czyli to się będzie przesuwało, ale powoli, tak że będzie czas na to, żeby przysłowiowo stwierdzić: okej, skoro są już rysy na ścianie w tej chacie, skoro już się tak trzęsie, to się zbieram, w tydzień czasu załatwiam sprawy i się przeprowadzam gdziekolwiek, w inne miejsce na przykład.
Taka historia. Tak że będzie po prostu czas na podjęcie jakichkolwiek decyzji i zrobienie jakichkolwiek spraw. I wszyscy teraz się zastanawiają, jak zrobić to w ten sposób i co będzie sprzyjało temu, żeby te sprawy się odbyły w taki łagodny sposób. Bo tak jak wspomniałem, proces będzie trwał około 200 lat i nie zapowiada się, że będzie krócej. Tyle to trwa i przesunie się troszeczkę kontynentów, niektóre się rozsuną, niektóre się przysuną. Ciekawa sprawa. Jest troszeczkę symulacji komputerowych w internecie. Polecam się zapoznać, tak sobie poszlifować temat trochę, poobijać się w internecie w tym kierunku. Warto. Jest to naprawdę intrygująca historia i wcale nie oznacza, że musi skończyć się katastrofą, bo to, co mamy tutaj pod ręką, jest dokładnie wyzwoleniem nas od tego, do czego w taki patologiczny sposób przeszliśmy.
Do tej scentralizowanej kultury, która nas zabija. Takiej samobójczej kultury, po prostu cargo. Zabawne, że modlimy się do krzyża, który jest właściwie tylko symbolem działania propagacji mocy, symbolem technologii, symbolem prawideł świata i wielu innych rzeczy. Zaczęliśmy się modlić do symboli, które reprezentują właściwie naukę. Służą tylko i wyłącznie w celach edukacyjnych, żeby człowiek mógł zrozumieć, na jakiej zasadzie funkcjonuje urządzenie, które właśnie buduje i do tego się to wszystko sprowadza. Tak że naprawdę jest to tak łatwe. Och, man, ciężko mi to ogarnąć w inny sposób. I to jest właśnie ten zupełnie inny aspekt katastrofy. Bo tu się okazuje, że to jest tylko katastrofa dla Giełdy Nowojorskiej, dla tych wszystkich, którzy podążają za zasobami. Dla nas w tym momencie jest to wyzwolenie, a już dla ciebie, człowieku, jak masz jakiś kredyt na chatę albo coś w tym stylu, to w ogóle jest dla ciebie kompletna wolność.
Nagle w tym momencie jesteś odcięty od problemów tego systemu, a lądujesz w takiej rzeczywistości, w której wszyscy zaczynamy dbać o siebie i to w taki sposób, w jaki do tej pory nawet się nie wydawało, że potrafimy o siebie nawzajem zadbać. Że ja potrafię pomóc sobie w taki sposób, że automatycznie pomagam tobie i ty potrafisz pomóc sobie w taki sposób, że automatycznie pomagasz mi. I coś takiego nie wydarzyło się od paru tysięcy lat i chyba czas najwyższy, żeby nadeszła na to pora. Czy będzie to z dużym wstrząsem, czy z małym? I don't know. Nikt tego nie wie. Oby było jak z najmniejszym wstrząsem. Ślady Wielkiego Kanionu w Colorado w Stanach są takie... niezły wstrząs był 8000 lat temu. Przetoczyła się potężna fala przez cały kontynent.
Fala plazmy pierw się pojawiła. To jest też moja spekulacja, że ja to widzę troszeczkę inaczej, że pojawi się nie tylko takie klasyczne z cyklu wybuchły wulkany zjawiska, tylko pojawi się troszeczkę coś innego. Bo ten moment, który jest teraz ustawiony, podejrzewam, jest troszeczkę starszym momentem, bo w tych starożytnych tradycjach doczytałem się — przynajmniej to jest taka moja spekulacja — kilku rzeczy, które mnie skłaniają ku temu, żeby przesunąć cały ten licznik czasu z 12 000 lat, chociaż to jest ten moment cyklu i naprawdę coś się dzieje w tym momencie, o kolejne 12 000 lat do tyłu i przesunąć jeszcze o kolejne 12 000 lat. Słowem wszystkiego przesunąć, ten cały margines czasowy o 36 000 lat do tyłu. Ale o tym wszystkim, co w ogóle wymyśliłem sobie na ten temat w swojej własnej głowie, opowiem ci, jak wrócę za mikrofon w przyszłą sobotę do kolejnej „Hiperprzestrzeni”. Sorry, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, jeżeli trochę się naczekałeś na ściągnięcie wszystkich audycji „Hiperprzestrzeni” ostatnio. Ja tu mam masę roboty na głowie, takiej bardzo miłej, sympatycznej. Nie chcę tu absolutnie narzekać i marudzić, bo naprawdę jestem szczęśliwym człowiekiem. Wszystko jest okej. Naprawdę jestem szczęśliwym człowiekiem, wierz mi.
I nie ma z tym problemu, tylko czasami jest problem, żeby znaleźć tą chwilę i obrobić właśnie tę audycję. Przynajmniej było do tego momentu. Teraz szczęśliwie okazało się tak, że wszystko jest już w miarę ogarnięte, tak że już powoli będę mógł usiąść i spokojnie wrzucić tę audycję do ściągnięcia. Tak że przepraszam cię, że się tak naczekałaś, dziewczyno i chłopaku. Sorry za te opóźnienia, ale jak to mówią, co ma wisieć, nie utonie. I też nie ma przypadków. To wszystko miało swoją przyczynę. Jakąś. Sam nie wiem jaką, ale jakąś miało. Znaczy nie, ja już wiem jaką.
Ale to zostawię może na inny temat i zupełnie gdzie indziej. Zatem dzięki wielkie za wysłuchanie tej „Hiperprzestrzeni”. Zapraszam cię na kolejną, gdzie cofnę się w czasie i właśnie na temat tych zmian, katastrof i tak dalej pojadę troszkę temat głębiej. Tak że zapraszam bardzo serdecznie i przede wszystkim zapraszam cię do siebie na czwartek do „Syntezy” na godzinę 22:30 polskiego czasu, gdzie dokładnie o technologii Keshe ci opowiem kilka rzeczy. Kolejny etap edukacji. Czym to jest? Tak że zapraszam cię na czwartek. W piątek oczywiście „Teoria chaosu”, a w przyszłą sobotę, tak jak mówiłem, „Hiperprzestrzeń”. Po drodze „Czas snu” się wreszcie ujawni. Ja tu mam nowe sny od Grzegorza, tak że jest wreszcie czas.
Ja już jestem taki ogarnięty trochę bardziej i wszystko się pojawi na czas. Tak że dzięki ci, słuchaczko i słuchaczku, za wysłuchanie tego wszystkiego. Zapraszam cię, jeżeli tu już gdzieś znikasz, na środę do księcia Edwarda do „Etykiety zastępczej” koniecznie w połowie tygodnia i zapraszam do siebie na kolejne audycje i do Michała jeszcze raz. I w ogóle dzięki jeszcze raz za wspieranie „Radia na fali” finansowo. Peace and love, człowieku. Dzięki tobie mam możliwość i kasę na to, żeby to po prostu robić. Tak że peace and love, człowieku. Wielkie dzięki. Przypomnę tylko, że zmieniło się polskie konto „Radia na fali”. Radio na fali ma nowe konto w innym banku.
Działa, wszystko jest ogarnięte, wszystko jest okej. Tak że jeżeli chcesz wesprzeć radio i wspierasz przez polskie konto i się martwiłeś, co było, co się działo, bo się zmieniło, to jest wszystko absolutnie okej. Alior Bank czy jakoś tak, nie wiem. I oczywiście klasycznie PayPal. Tak że z góry wielkie dzięki. Peace and love, człowieku. Naprawdę wielkie dzięki tobie za już ofiarowane wsparcie. Tak że do usłyszenia następnym razem i pozdrawiam cię, słuchaczku i słuchaczko, gdzieś tam słuchających tego offline. Człowieku, mam nadzieję, że masz miły dzień, a jeżeli jesteś w robocie i się troszkę nuży, to mam nadzieję, że była miła atmosfera i było miło. To się pakuj do domu, bo to już koniec pracy, nie?
Dokładnie. Do usłyszenia następnym razem. Trzymaj się. Nara. Słuchałeś „Hiperprzestrzeni” w radiunafali.com.