[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:05] - I głośny las w tle oczywiście. Oczywiście głośny las. Ja trochę się odsunę troszkę od tego mikrofonu, bo ostatnio ciągle coś za głośno ustawiam albo za cicho. Jakoś tak. Mam nadzieję, że wszystko będzie okej. Ach, te zabawy technologiczne. Mniejsza o to. Witam cię człowieku w hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali w sobotę wieczorem. Ja tu jestem w Londynie, na południu Londynu. No i ja mam Tomek.
No i mówię do ciebie, człowieku. Ale las, dziki las w tle. Właśnie, ja dzisiaj mam temat, ale jak zwykle zanim skoczę na ten temat... Dobra, to może powiem od razu, jaki jest temat, żeby nie było żadnych zagadek. Wróżby. Tak się troszkę chce dzisiaj porozglądać po wróżbach i tym koncepcie z końcem historii Terrence'a McKenna. Takiego dżentelmena, który zasłynął z propagowania grzybów z psylocybiną. Ale mi się zrymowało. Dobre sobie. Także witam cię, człowieku.
Tak, tak, witam cię, człowieku. Ponownie. Jeszcze raz. Witam cię, mecenasie. To już się tak normalnie przywitam i dziękuję wielce serdecznie za wspieranie radia. Peace and love, człowieku. Co jeszcze? Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, które transmituje hiperprzestrzeń, oczywiście Radia Dream Time i archiwum Radia Na Fali. Pozdrawiam. Wszystko pozdrawiam jak zwykle.
Muszę się pokajać troszeczkę. Droga słuchaczko i drogi słuchaczku. Odetkać się nauczyłem. Powaga. Słuchaczku. No właśnie. Słuchaczki i słuchaczku. Że nie ma jeszcze wrzuconych audycji. Są już częściowo obrobione. Właściwie już są poobrabiane, czekają na wrzucenie.
Ja po prostu z czasem nie wyrabiam i nie mogę tego zrobić. Także sorrywicz Borewicz. Tak zaśpiewnie powiem. Sorewicz Borewicz w akompaniamencie do starych polskich seriali. Oczywiście porucznika Borewicza zdaje się. 07 zgłoś się. Tak właśnie jest sobota. Jest zabawnie i jest wesoło, proszę państwa. Przynajmniej mam taką nadzieję, że też się dobrze czujesz, człowieku z drugiej strony. I właśnie dzisiaj troszkę o tych wróżbach, końcu historii, o tym, że czasami czujemy się dobrze i wychodzi na przykład czasami ktoś i mówi: „Będzie wojna, będzie wojna, wojna!” Taka jest zagadka teraz z kolei.
Jakiś taki filmowy dzisiaj jestem. Mam ku temu swój powód, taki konkretny. Nie skoczył mi po prostu kawałek filmu. Jakoś tak się stało, że się zagapiłem, rozmawiając ze sąsiadem na czeski film o nazwie „Adela nie jadła jeszcze kolacji”. Dobra czeska komedia. 1977 rok. Anyway, ale dzisiaj o końcu historii i o wróżbach. O tym, co wróżby przewidują, a co nie, bo ja odstawiłem troszkę I-Ching, ale o tym wszystkim opowiem właśnie dzisiaj. Mam ku temu swoje powody. Szalone powody, jak zwykle.
No właśnie. Zobacz, Radio Na Fali w hiperprzestrzeni. Jeszcze raz ci tak przypominam, żebyś nie zapomniał, człowieku. Idź tam do archiwum radia czasami sobie poszperać, poszukać. Może coś ciekawego znajdziesz do słuchania. Jeszcze tak gwoli reklamy i rozpędzania hiperprzestrzeni zapraszam do Syntezy w czwartek o godzinie 22:30 polskiego czasu. Zresztą i człowieku właśnie jeszcze nie ma zrzuconej. Także co ja ci mówię. To za chwilę. Zapraszam cię na stronę radionafali.com, żeby się tam pojawić, bo oczywiście jeżeli się pojawi, to razem z opisem się pojawi.
Podcast Synteza, nowa seria, nowy temat, ciekawa historia. Polecam serdecznie. Tutaj na razie nie będę wspominał. Zrobię taki odpoczynek, człowieku, żeby nie było tak, że zawsze mówię o tym samym. Także dzisiaj trochę o czymś innym, chociaż to jest zawsze o tym samym. Kurde, zawsze o tym samym. Anyway. Także zapraszam w czwartek na 22:30 do siebie w Radiu Na Fali. Lubię ten deszcz. Za oknem też nie pada.
Powaga. I jest zimno jak diabli. Mam nadzieję, że w czwartek, kiedy będzie Synteza, będzie troszkę cieplej na zewnątrz. Byłoby fajnie. Zapraszam cię, człowieku. No i zapraszam do moich kolegów dobrych tutaj nadających. Do Edwarda zapraszam, do Etykiety Zastępczej. Jest u mnie, parkuje. Jeszcze nie wrzuciłem. Sorry, Edek.
Sorry, ludzie. Przepraszam bardzo. Po prostu zajęty byłem. Dokładnie zajęty. Byłem poza miastem w ogóle przede wszystkim. Byłem w portowym mieście. Pięknym mieście. Nice. Cknęło mi się życie w Dublinie. Taki spokojny tryb życia, gdzie wszystko jest takie powolne.
Dzieje się między lokalnym takeaway'em fish and chips i lokalnym local store, sklepem. Takie tam historie. Moje malownicze opowieści z Anglii, ale może je zostawię na moment. Chociaż może gdzieś tam przy tych wróżbach też się pojawi coś z tego. Zobaczymy. Bo ja też troszkę o tych wróżbach, o tych wizyjnych, jakby o takim pełnym aspekcie wróżenia. Otóż to. Żeby to było wróżenie, takie przewidywanie przyszłości. Kto widzi przyszłość? Jaka jest ta przyszłość?
Co się w niej wydarzy? Bo ja mam taki koncept w głowie, który mi ciągle stuka: koniec historii, koniec historii, koniec historii. To nie jest mój koncept. Nie to, żebym jakiś był oryginalny. Tutaj wspomniałem o Terrence'ie McKenna'ie, który jako jeden z wielu o tym mówił, bo wielu o tym mówiło. Wszystkie te jak zwykle tu się powołam na stare hiperprzestrzenie. A co? W dzisiejszych czasach, kiedy jest tyle wykopalisk na świecie. Mam tu książkę o tych wykopaliskach, ciągle o niej mówię i ciągle ją sobie czytam. Graham'a Hancocka sobie czytam po kolei, bo tam jest masa bardzo ciekawej dokumentacji na temat właśnie dużych kamieni Tego, czym mogła być stara technologia, którą zapomniano, która gdzieś tam zniknęła.
Te stare potężne budynki, wszystkie te piękne rzeczy, o których bardzo często słyszymy różne koncepty. I generalnie tam też jest coś o przyspieszaniu czasu, w ogóle z tym czasem i z tym wszystkim. Także dzisiaj tak na luźnie, przy tym deszczu w uszach w lesie. A co, należy się troszkę deszczu w lesie. Właśnie to muszę posłuchać jednej piosenki o deszczu w lesie, znaczy w mieście. Myślę, że ją znajdę za parę chwil. Na razie puszczę jakąś normalną muzyczkę, zanim cokolwiek opowiem z tej historii dalej. Co jeszcze chciałem powiedzieć? Właśnie na czat Radia Nafali zaprosić cię, człowieku. Ja tam jestem na tym czacie.
Myślę, że dzisiaj przy sobocie po robocie troszkę rzucę tam okiem, odpiszę może czasami podczas muzyki pomacham ci człowieku ręką. Otóż to. Co jeszcze tam chciałem powiedzieć? Że oczywiście Skype do radia. Wszystko jest absolutnie na żywo w sobotę. Radionafali.com na Skype. Otóż to. Musisz wpisać radionafali.com i to jest adres do radia. Jak chcesz zadzwonić, ja tu mam mikrofon obok do Skype'a i, człowieku, mogę z tobą pogadać na żywo w sobotę wieczorem Radio Nafali. Wracając do tematu, bo dzisiaj o oczywiście wróżbach, końcu historii i tak dalej, ale nie chcę tutaj mówić specjalnie o wróżbach, w sensie takiej wróżby gazetowej w ogóle.
To chcę w ogóle pominąć. To jest sprawa, która mnie w ogóle nie interesuje specjalnie. Gdzieś odkładam takie historie z gazety. Niech się inni tym martwią na zapas albo jakoś tak. Mówię o troszkę innej sprawie, o takich historiach typu każdy z nas ma czasami sen, ma czasami wizje albo coś w tym stylu. Pomaga, człowieku. Na pewno miałeś takie historie. Za chwilę do tego wrócę, ale wracając do tematu, chodzi o takie historie pod tytułem Edgary Casey naszych czasów, wizjonerzy i tak dalej. Może niekoniecznie technologiczni wizjonerzy, bo to troszkę taka w dzisiejszych czasach podpucha. Ja się zawsze zastanawiałem, kto im za to zapłacił.
Ja oczywiście taki troszkę spiskowy będę, jak zwykle. Czasami gdzieś ten spisek śmierdzi ze mnie. Pozdrawiam tutaj serdecznie wszystkich słuchaczy Teorii Chaosu i Michała i wszystkich Teorii Chaosu, które się pojawiają. Też dzisiaj taki teoretycznie chaotyczny będę troszkę, może przez sekundę. To jak człowiek się przyjrzy na te instytuty naukowe, na tych wizjonerów, na te technologie, które tam się pojawiają w tle, tak oficjalnie dostępne, to z reguły zawsze jest tak trochę: ktoś ma nieźle patenty na to wszystko. Wszystko jest tam obstawione od początku do końca. Lista płac jest jak w porządnej hollywoodzkiej produkcji, łącznie z firmami, które to ubezpieczają. Bankami właściwie w tym momencie, funduszami inwestycyjnymi. Siebie. Długa historia.
Na tych wizjonerów to nie stawiał, bo są takie trendy bardziej, że gazeta napisze: od jutra modny jest kolor zielony i wszystkie panie muszą mieć coś zielonego na przykład albo coś w tym stylu. Także nic z tych historii, to troszkę odkładam na bok, bo to takie ustawki, tak można to nazwać i żadna tam, że tak powiem, wróżba, przepowiednia tego, co się wydarzy w przyszłości. Swoją drogą ktoś dzwoni, to odbieram tego człowieka. Luki. I już przestał dzwonić. A nie, Luki dzwoni, to odbieram cię. Luki, człowieku, odbieram cię. Wyłącz w ogóle radio, zostawiaj tylko Skype'a. Daję ci trzy sekundy. Raz, dwa, trzy.
Okej, człowieku, wyłącz radio, załóż słuchawki. Luki, czy ty mnie słyszysz?
[09:45] - No, wyłączyłem się.
[09:47] - Ekstra. Dobry wieczór, proszę pana.
[09:50] - Serdecznie. Jestem pierwszy raz, ale słucham cię już parę dni.
[09:56] - To jest wspaniale, bo jest środek tygodnia. Słuchaj, właśnie nie środek tygodnia. Co ja mówię? Chyba pogubiłem rachuby czasu. Generalnie jest sobota, człowieku.
[10:03] - No.
[10:05] - Jak zdrówko przede wszystkim? Zapytam się na dzień dobry. Co u pana? Jak zdrówko?
[10:10] - Witam. Katowice z tej strony. Się kłaniam.
[10:13] - Tu Tomek. Słuchaj, mów w czym dzwonisz, człowieku. Właśnie à propos tych wróżb. Ja dzisiaj taki wróżbiarski generalnie jestem. Dzisiaj czas na wróżby. Tada!
[10:24] - Nie, zawsze ciebie można posłuchać. Naprawdę.
[10:29] - Dzięki. Szalenie miło. To miło. Rumienię się jak taka nastoletnia dziewczynka teraz. Jejku!
[10:39] - Możemy tu żartować, ale gadamy w konkretnym temacie.
[10:45] - Dokładnie, to prawda, proszę pana. Słuchaj, masz jakieś takie historie pod tytułem „przewidziałeś”? Sam miałem masę takich historii.
[10:52] - Wiesz co, ja ci powiem tak-
[10:54] - Jak się okazuje, jest nas miliony na świecie.
[10:57] - Może śmieję się, ale mówię poważnie. Miałem takie dwie historie i to poważne.
[11:07] - To lepiej opowiadaj te historie. Zacznijmy od pierwszej.
[11:10] - Pierwsza historia to jest taka, że mój wujek, który nie żyje, ale przewidział swoją śmierć i to bardzo konkretnie.
[11:24] - O, nice, man.
[11:27] - Tak myślę. Myślę, że to jest wróżba. A druga? A druga, skąd ja wiem.
[11:35] - Śmiało, człowieku. Brzmi konkretnie, bo to się zdarza w ogóle tak wielu ludziom. Niewielu o tym mówi, bo jest obawa, że jak o tym powiesz, to stwierdzą: ten koleś zwariował albo coś w tym stylu.
[11:47] - Dokładnie.
[11:48] - Ale jak tak się zbierze rodzinka, ja nie jestem specjalnie pijący i tak dalej, taki imprezujący. Mieszkam od lat w zupełnie innym miejscu. Anyway, rzadko bywam na rodzinnych imprezach w Polsce. Pozdrawiam całą swoją rodzinę, jeżeli tutaj w ogóle ktokolwiek słucha. Pozdrawiam serdecznie. I wracając do tematu, podejrzewam, że na takich historiach rodzinnych, tak samo jak u mnie, pojawi się masa takich opowieści, które normalnie poza tych historiach Ktoś nie strzeli paru głębszych i nie opowie: „A wiesz, taka historia”. I nagle się okazuje, że tych historii jest masa. Mów człowieku, mów tą historię.
[12:25] - Dokładnie. A druga historia taka, że babka przychodziła, przekładała płyty i szło. I w końcu okazało się, że gościu, który umarł szukał tych płyty. Dobra, nie śmiej się. Nie, ale poważnie.
[12:50] - Ciekawe, bo to jest właśnie taka prawdziwa wróżba, prawdziwa przepowiednia, bo to nie jest taka gazetowa historia, tylko nagle ktoś dostaje informację, można powiedzieć nie wiadomo skąd, z kosmosu, cokolwiek sobie możemy tutaj wymyśleć. I to się dzieje. I to nie jest taka lipa, bo faktycznie dziewczyna znajduje na przykład płytę albo dzieje się jakaś inna sprawa. I to nie jest tak, że to już jest tylko teoria.
[13:13] - Nie.
[13:13] - Bo jak człowiek nawet jak ci to mówi, to widzisz, że człowiek jest na granicy szaleństwa i sam ma problem, żeby w to uwierzyć czasami. Mówi: „Człowieku, nie uwierzysz, co widziałem, sam ledwo co mogę w to uwierzyć”.
[13:23] - Tomku, powiem ci jedno. Nie gadasz debilem. Słyszę, jak się śmiejesz.
[13:31] - Nie no, ja się zawsze śmieję. Ja sobie skręcam jointa w ogóle tak à propos na marginesie. Ja zawsze się śmieję i generalnie pod tym względem uważam, że śmiech to zdrowie, proszę pana, bo tak mi się przypominają moje historie. Przypomina mi się historia, kiedy byłem bardzo młody i ze swoim kuzynostwem. Urodzinki na wsi, dorośli wszyscy znikali. Takie troszkę dziecinne historie, ale generalnie mrożące krew w żyłach opowieści, bo każdy z tych dzieciaków na tych rodzinnych imprezach przytula wszystkie te kawałki. I jak było spotkanie tych wszystkich dzieciaków, dalekich kuzynów i tak dalej w te dwa tygodnie wakacji daleko gdzieś pośród lasów, łąk i pól, to te wszystkie historie wyłaziły. Nie było telewizora, nie było żadnych innych opowieści. I na wszystkich tych imprezach, które się wtedy działy, bo oczywiście rodzina się wtedy zjeżdżała, zawsze się pojawiały takie historie, które słuchasz i właściwie zastanawiasz się. Jeżeli śledzisz troszeczkę takie naukowe historie, to ja mam czasami takie podejrzenia, że niektóre z tych historii to są takie opowieści, które czasami czytasz jako dokumentację techniczną z pewnych eksperymentów z laboratoriów.
To nie jest taka lipa. To nie jest tak, że do końca ktoś zwariował, tylko nagle czasami, teraz szczególnie, powoli wychodzi troszeczkę rzeczy na światło dzienne. Jest kilka bardzo poważnych takich koncepcji w nauce w ogóle na temat tak zwanego pola unifikacji, zwał jak zwał, na temat tego, jak w ogóle funkcjonuje cały świat dookoła. I to jest trochę takie, że nagle się okazuje, że zgadza się. Jest taka dziwna historia od tej strony. Ja jestem zafascynowany, bo generalnie nie widzę w tym nic złego i uważam, że jeżeli takie są prawidła świata, to bardzo mi się to podoba. Rozumiesz pan. Ja jestem za. Absolutnie. Ja się cieszę.
[15:14] - Ja ci powiem naprawdę. Do ciebie pierwszy raz dzwonię, ale jestem pod wrażeniem audycji twoich wszystkich.
[15:23] - Dzięki serdecznie. Może już przestańmy z tymi komplementami, bo naprawdę powiem ci, że zaraz spłynę rumieńcem, człowieku. Ale miło mi szalenie, że słuchasz. Przepraszam za ten szelest, ale ciężko jednocześnie robić dwie rzeczy naraz. Potem ściszać mikrofon. Ja może się odsunę troszeczkę. O, człowieku. Mniej szelestu w uchu, trochę więcej lasu.
[15:45] - Dokładnie.
[15:48] - Także dzięki lagi za w ogóle telefon, człowieku. Ja tu polecę dalej z historią.
[15:52] - A jeszcze pytania odnośnie na przykład wróżbity Macieja. Co myślisz?
[15:57] - Wiesz co, nie znam wróżbity Macieja. Ja nie mieszkam w Polsce od 10 lat i jakoś tak.
[16:04] - No wiem.
[16:04] - I nie kumam troszeczkę. Tak. I odkleiłem się od tych spraw dawno temu. Tak się okazało. I pewne sprawy przeleciały mi gdzieś zupełnie poza głową, zupełnie z innej strony i zupełnie nie wiem, co to jest czasami. Także przepraszam bardzo niektórych za czasami chwilę zwątpienia. I bardzo dobrze. Musi być ktoś, kto nie wie. Jestem tym kolesiem, który naprawdę nie ma o tym bladego pojęcia. To ja.
[16:29] - Dobra, to w każdym razie dziękuję za wpuszczenie na antenę do ciebie.
[16:34] - Nie ma problemu. Przyjemność po mojej stronie, proszę pana.
[16:38] - Nie proszę pana, Łukasz jestem.
[16:40] - Ja tak po prostu, zwyczajnie dla zabawy.
[16:42] - A potem ten.
[16:45] - Szanowny panie Łukaszu. Proszę pana.
[16:48] - Panie Tomaszu.
[16:49] - Otóż to. Także dziękuję bardzo za telefon. Dzięki wielkie. Trzymaj się. Okej, to był Łukasz. Szanowny pan Łukasz. A jakżeby inaczej? A ty słuchasz oczywiście Radia Na Fali. A ja tu sobie opowiadam troszeczkę właśnie o tych wróżbach. Łukasz mnie uprzedził i bardzo dobrze, że uprzedził z tym stwierdzeniem, czym właściwie jest wróżba, bo ja chciałem od tej właśnie strony, że wróżba to jest taka historia.
Dlatego tak sięgnąłem do dzieciństwa, tak zabrzmiałem jak taki mądry koleś. Sorry Łukasz, ale po prostu tak przemyślałem sobie temat i akurat to dzieciństwo miałem ustawione. Wiedziałem w głowie, że o tym opowiem i tak padło. Ale dzięki za zrobienie mi miejsca na tą myśl, człowieku, bo to dokładnie jest to samo, o czym ty mówisz i o czym ty, słuchaczko i słuchaczu, pewnie w tym momencie myślisz. Myślisz o jakichś takich dziwnych historiach, niewiarygodnych historiach. Takie historie zawsze się sprzedają. Żyjemy w czasach, gdzie niektóre seriale wracają z sequelem prosto na telewizory i nie tylko. Otóż to. I takie historie stają się troszeczkę bardziej zjadliwe. Ja pamiętam dawno temu, one zawsze gdzieś tam były na granicy czegoś.
A w dzisiejszych czasach myślę, że to dzięki chyba masowej kulturze, która powoli przerażona tym, że nikt już nie chce kupować za bardzo tego, co jest oficjalnie sprzedawane, stara się sięgać gdzieś głębiej po pomysły A najlepszym pomysłem jest sprawdzenie, czym się interesują ludzie, kupując sobie statystyki ze stron internetowych. Tak zwyczajnie. Ze wszystkich tych Facebooków, Skype'ów i tak dalej. To wszystko można kupić oczywiście, to jest sprzedawane klientom. Te informacje o nas, słowa kluczowe, o czym myślimy, o czym ze sobą rozmawiamy i tak dalej. Jakoś tak wychodzi, że można się troszkę dowiedzieć, co nam siedzi w głowach tak statystycznie. Z tej okazji, czy system tak zwany Babilonu chce, czy nie, jest skazany na podążanie za naszą myślą. Jeżeli chce oczywiście przetrwać. Taki jest koncept. Wiadomo, że ten system chce przetrwać, jak każdy chce przetrwać.
Duże pieniądze, wielka rozrywka, się dzieje, światowe biznesy. Pozwolicie, że łyknę herbaty, bo aż oniemiałem. Z wrażenia mnie trochę przelśniło. À propos tej globalności. Mniejsza o to. To też jest takie wizjonerstwo, tylko że to jest takie udawane wizjonerstwo, które się kupuje, bo wizjonerów tam za bardzo nie ma, bardziej statystyki i numery. Natomiast jest coś takiego w nas. Oczywiście nie każdemu się to zdarza, nie każdemu się wydarza być wróżbitą jakimkolwiek. Ja sięgam troszkę do Edgara Cayce'a, bo to jest taka postać, która mnie zafascynowała lata temu. Nigdy się nie przekopałem przez cały jego dorobek.
Nigdy nie miałem w sobie tyle energii, tyle siły. Dorobek jest potężny. Historia pana, kiedyś wspominałem o nim, jest dosyć, powiedziałbym... Nie, to nie ten film, tam było rekinie. Coś w tym stylu. Atmosfera grozy narasta. Może deszcz. Yes! Dokładnie. Więc kiedy atmosfera grozy narosła, to ten dżentelmen postanowił powiedzieć coś bardzo poważnego o sensie świata czy jakoś tak.
I dostał informację od tych swoich ludzi z drugiej strony, którzy mu to przekazywali, że jeżeli to powie, to dosięgnie go przemiana i przejdzie w inny stan skupienia w dolinie materii, odejdzie z tego świata zwyczajnie mówiąc. Pan stwierdził, że nie ma z tym problemu i nie spodziewał się, że to będzie takie dosłowne. Prawdopodobnie. Ponoć został uprzedzony, że to będzie fizyczna śmierć. I don't know. Taka historia krąży dookoła tego. Nie wiem, czy to jest urban legend, czy nie. Tu, człowieku, zostawiam cię. Sprawdź sobie sam. You bet yourself, jak mawiał Mark Twain, czyli załóż się sam ze sobą.
Miałem jakiś telefon, ale w tym momencie nie zauważyłem. Sorry, przepraszam bardzo. Ja tu lecę z opowieścią. Bo ten koncept jest związany właśnie z przechodzeniem przez inne wymiary. W przypadku Edgara Cayce'a, który miał masę wizji dotyczących przyszłości świata, które się pokrywają z bardzo ciekawą przepowiednią Indian Hopi, o której też powinienem chyba coś wspomnieć. Ja sobie chyba zapiszę nawet. Mówię dziś tak troszeczkę spontanicznie, bo mam takie refleksje na bieżąco. Tutaj siedzę, robię troszkę rzeczy dookoła i czasami muszę się skupić manualnie nad kilkoma rzeczami. Mam czas na pomyślenie. Taka radosna sytuacja w życiu człowieka, kiedy może sobie usiąść, pomyśleć.
Hopi Indianie. Notatki na bieżąco. paskudna rzecz, człowieku, ale powiem ci szczerze, że ja jestem człowiekiem papieru. Muszę sobie zapisać. To jest tak, jak to ze mną działa. Lubię. Po prostu lubię. Taka jest prawda. Co tu będę ściemniał. Ale wracając do naszych przepowiedni i Edgara Cayce'a, który miał tego masę, często się pokrywając z przepowiedniami Indian Hopi.
Ten dżentelmen, kiedy dostał tę informację, że teraz, jak to powie, to tylko dla niego, nie może tego przekazywać dalej całemu światu i tak dalej, przekazał jakieś te informacje. Nie wiem właściwie co, bo nie doczytałem się tych ostatnich rzeczy. Ciężko na to trafić. Nie jestem takim caycistą zupełnym. Próbowałem, ale tych tomów dookoła jest tyle, że ciężko to ogarnąć. Dużo tego. Nie ma audiobooków, bo jak byłyby audiobooki, można by było sobie włączyć i tak leniwie sobie przesłuchać trochę te wszystkie opowieści. Wiem, lenistwo ode mnie wieje. Może pewnego dnia też się spróbuję zmierzyć z pisanym Edgarem Cayce'em bardziej. Historia głosi tak, że kiedy opublikował te informacje, tydzień później zmarł na swojej kozetce, na której miał te wizje.
Miał taki specyficzny tryb życia. Miał takie dwie panny, które o niego dbały, sekretarkę i żonę. Kto tam wie? Dobra, żartuję sobie. Edgar, sorry! To był taki żart w poniedziałek. Pasa. Przepraszam bardzo. Mniej więcej wracając do przepowiedni Edgara, one są związane dosyć mocno z naszymi czasami, z takimi bardzo pojechanymi, można by kolokwialnie powiedzieć, historiami, że świat się zawali i tak dalej, się rozejdzie drugie słońce, druga planeta, dziewiąta planeta. Właśnie się ostatnio okazało, że znaleziono ślad takiej planety, która niektórzy już nawet piszą, że to jest właśnie owe Nibiru.
Może być więcej, może być 12 planet, kto wie? A może jeszcze do tego dojdą inne wymiary. Kto to wie? A może właśnie tak jest? Właśnie nie wiemy tego i jedyne, co mamy na ogarnięcie tego tematu, to jakieś tam mgliste wspomnienia po naszych prapraprzodkach wykopywanych gdzieś tam nie wiadomo gdzie, o czym tu często nawijam ci na uszy, człowieku, niczym makaron, o tych wszystkich piramidach. Mamy dodatkowo naszą wersję naszej wizji przyszłości. Sny, wizje po substancjach psychoaktywnych, tak jak w moim przypadku czasami. Sny jeszcze raz, świadome sny, podróże, takie wizje po prostu. Przeczucia przede wszystkim. Niesamowite, zaskakujące sytuacje, które się wydarzają w życiu, które się nie mogą normalnie wydarzyć.
O tym mówię. I to jest ciekawa historia. Myślę, że to jest właściwie takie wróżenie na co dzień. Takie wróżenie, jak wszyscy chyba doświadczamy na co dzień. Może nie codziennie, bo gdybyśmy doświadczali codziennie... Chociaż właśnie tego też dotyczy moja refleksja dzisiejsza. Bo tak sobie myślę, że w czasach końca historii wielu postulowało, że czas przyspiesza. Ja myślę, że ten czas przyspiesza i jest troszkę coś z przestrzenią, wynalazkami, odkrywczością i tak dalej. Okazuje się, że właściwie zbyt wiele już wymyślić nie można, szczególnie po ostatnich rewelacjach. Właściwie wszystko zaczyna się tak sklejać, że to się w głowie nie mieści.
Adam, takie techniczne historie, nie będę cię zanudzał. Takie, które dotarły do mnie. Nie musisz oczywiście mi wierzyć i podążać za tym, co w tym momencie mówię. Można stwierdzić, że właściwie nie wiadomo nic i tak dalej. Każdy z nas ma zupełnie inną wizję rzeczywistości, człowieku. I bardzo dobrze. Na pewno każdy z nas się myli, ale kiedy wszyscy się zbierzemy do kupy, będziemy mieli rację. Ale już nie będę mówił więcej o tych kulkach. Już tak często mówię o tych kulkach w słoiku, że zostawiam ten eksperyment. Zostawiam.
Wszyscy możemy się mylić, ale myląc czy się nie myląc, każdy z nas i ty też, dziewczyno, ma jakieś prorocze momenty w życiu. Pierwszą rzeczą jest tak zwane déjà vu, chociażby ta historia związana z tym, że idziesz ulicą, jesteś w jakiejś sytuacji życiowej, nagle rach-ciach i masz to wrażenie: ja tu już kiedyś byłam albo ja tu już kiedyś byłem. Wiesz, o co mi chodzi? I co w tym momencie zrobić? Bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że wszystko jest dokładnie tym, czym było w twoim śnie czasami lata temu. I to był taki dziwny, niezrozumiały sen, o którym pamiętasz przez lata. Później powoli zapominasz i kiedy ta sytuacja cię strzela, to mówisz: „Oh, no, to jest ta sprawa”. I czasami to naprawdę trwa solidnie długo. W moim przypadku był taki eksperyment robiony w radiu Na Fali ze snami. Miałem taką serię snów, która dreptała sobie za mną cyklicznie.
Ciąg dalszy nastąpi. Mówiąc w wielkim skrócie: budziłem się, kilka chwil, kilka nocy następnych, pojawi się znowu kolejna część snu i znowu ciąg dalszy nastąpi. Takie sny podróżnicze. I to było tak intrygujące. Doprowadziły mnie w bardzo ciekawe miejsca i to tak dosłownie mnie doprowadziły w bardzo ciekawe miejsca. Przede wszystkim doprowadziły mnie, zdaje się, trochę za ten mikrofon z drugiej strony. I to nie jest wcale dowcip w tym wszystkim. Można oczywiście zawsze powiedzieć, że jest to przypadek, ale niech cię licho, człowieku. Nie widzę tu żadnego przypadku. Widzę tu bardzo zaawansowany splot wydarzeń, zbiegów okoliczności i rzeczy wynikających z czegoś, co ja nazywam intencją w działaniu.
Pukam sobie w dzbanek z herbatą. Ja myślę, że to już chyba czas na jakąś muzyczkę. Ja sobie popiję tej herbaty. Tak właśnie, człowieku. A ty słuchasz „Hiperprzestrzeni” w radiu Na Fali, a ja dzisiaj o wróżbach. O tym, co niesie przyszłość. Bo ja mam różne takie ciekawe historie na ten temat. I są takie dziwne, skrajne historie, bo właściwie o tym chcę dzisiaj pogadać, bo te wszystkie takie popularne chyba wszyscy znamy, a dzisiaj troszeczkę chcę poruszyć takie, nie wiem, czy może skrajne, bo to może przesadzam, robię takie up and down, czerwony dywan przed sobą. Przestraszę cię, człowieku. Nie, chociaż cholera wie.
Trzęsienia ziemi na przykład. Takie rzeczy chcę dzisiaj poruszyć. O tym chcę ci powiedzieć troszeczkę, bo się nagle tych trzęsień ziemi zrobiło dużo i bardzo dziwnie to wygląda. I to jest coś, o czym kilku ludzi mówiło jakiś czas temu. Jest to w niektórych przepowiedniach. Jest to bardzo dziwne, w każdym razie zjawiskowa część tego, o czym mówili właśnie niektórzy z takich kodyś jak Edgar Cayce. I to jest coś zastanawiającego. Może nie do końca. Nie oznacza to tyle, że wszystkich nas wysadzi w powietrze, ale coś w tym może być. W każdej opowieści czai się jakieś ziarenko prawdy.
Ja w tym momencie szukam gdzieś sobie tej dokumentacji na ten temat, bo to gdzieś mi tam umknęło. Ach, no bywa. Radio Nafali.com, jak najbardziej. Ja mam na imię Tomek, a ty słuchasz „Hiperprzestrzeni”. Sobotni wieczór. Dzwoni telefon. Maciej dzwoni. Odbieram Macieja.
[28:48] - Witam cię, Tomku. Kurczę, śledzę twoje obycie za każdym razem.
[28:53] - Jak zdrówko, szanownemu panu? Udało mi się ci przerwać. Nie! Zdążyłem.
[28:58] - No i w ogóle ten-
[28:59] - Jak zdrówko, szanownemu panu?
[29:02] - Powiem ci, nie chcę przeklinać. Elegancko. O, w ten sposób.
[29:05] - Doskonale słyszę.
[29:07] - Super. W ogóle tak, ja bym chciał powiedzieć na przykład, że czytałem ostatnio taką fajną książkę. To się nazywało „Tao fizyki”.
[29:15] - Znam tą książkę.
[29:16] - Fritjof Capra czy coś takiego.
[29:17] - Ciekawa jest. Ciekawa publikacja. Kiedyś ją przeczytałem też. Ciekawa rzecz.
[29:22] - I powiem tak, na przykład takie moje odczucie osobiste w stosunku do tej książki, kurczę, trochę się stresuję, rozmawiając teraz z tobą na antenie. Ale wracając do meritum sprawy w ogóle całej-
[29:34] - Nie. Przeciwnikiem fizyki kwantowej.
[29:37] - A czemu tak? Nie, ale on tam na przykład wyjaśniał właśnie, jak to jest z tymi wszystkimi wróżbami i tak dalej, że tak naprawdę wszystko jest połączone, że jesteśmy jakby jednym organizmem. Organizmem, z którego czerpiemy informacje. I teraz człowiek musi się nauczyć. Na przykład niektórzy wróżbici, jasnowidze, jasnowidzki, żeby tu też nie wyjść na szowinistę.
[30:05] - Kobiety częściej mają taką historię, bo wiesz, im jest czasami chyba łatwiej. Może o to chodzi.
[30:12] - Znaczy-
[30:12] - Się delikatniej z nimi czasami obchodzi. Gdyby taki facet wyszedł i powiedział: „Słuchaj, miałem wizję”, to ja tak: „Okej, stary”. Czasami możesz tak usłyszeć od niektórych ludzi
[30:25] - Słuchaj kapitanie, a sam fakt OOBE, LDków i tak dalej, że to też jest pewien sposób wbicia się w ten świat niematerialny.
[30:38] - Dla mnie taki całkiem niezły, powiem ci szczerze. Aczkolwiek on ma swoją specyfikę. Ja trochę rozróżniam sobie te światy, bo jestem troszeczkę za pan brat z substancjami psychoaktywnymi, za pomocą których lubię sobie powędrować w takie wyprawy.
[30:53] - Ja myślę, że nie zostaję w tyle za tobą.
[30:56] - Rozumiesz, o co mi chodzi. Są to te miejsca i mam taką, nie wiem, jak to mądrze nazwać, gradację. Mam takie stopniowanie i LD. Chociaż powiem ci szczerze, że z wiekiem albo może z ilością wypraw i z kilkoma innymi rzeczami pewne sprawy zaczynają się przeplatać. I czasami po kwasie przysłowiowym, po psylocybinie takie sny, które się pojawiają, po ayahuasce takie, jakie się pojawiają-
[31:27] - Parę miesięcy za tobą.
[31:29] - Rozumiesz. Są naprawdę potężne. To nie są sny już, bo rano wstajesz z łóżka, ale masz wrażenie, że nie zmrużyłeś oka przez całą noc. I właściwie chyba nie zmrużyłeś oka przez całą noc, bo byłeś w zupełnie innym świecie.
[31:44] - Ja ćwiczyłem to OOBE całe. Podobno najlepiej między 4.00 a 7.00 rano się w to wbić.
[31:51] - Wiesz co, ponoć każdy z nas ma indywidualny pattern w mózgu. Powaga!
[31:55] - Ja wiem. Ja się z tego nawet nie śmieję, bo sam to przeżyłem. Przecież paraliż senny i to wszystko. Paraliż senny akurat mnie przeraził naprawdę.
[32:04] - To nie jest miłe.
[32:07] - Nie wiedziałem, jak się ruszyć w ogóle. Mogłem tylko gałkami ocznymi poruszać, a nie mogłem uzyskać kontroli nad ciałem. Odnosząc się do tematu twojej audycji, myślę, że jasnowidze, wróżbici i tak dalej mają to połączenie z tą siecią i oni umieją to na pstryknięcie palca uzyskać.
[32:31] - Ja bym poszedł dalej, że każdy ma połączenie z siecią. Poważnie.
[32:35] - Tak jak wcześniej mówiłem, tylko że nie każdy jest w stanie odkryć to w sobie do końca, a oni potrafią i może nawet to nie jest fajne.
[32:47] - Ja mam taki pomysł na koniec historii. Czym jest koniec historii? Powaga. I tu się wygadam, że koniec historii to jest moment, kiedy coś, co nazywamy technologią w dzisiejszych czasach, czyli coś związane z materialistycznym podejściem do-
[33:03] - Ogłupia ludzi.
[33:05] - Rozumiesz. Ale mniejsza o to, że mamy tą część technologiczną i ona zejdzie się razem z tą częścią wizyjną. To jest moim zdaniem definicja końca historii tej cywilizacji. I moim zdaniem to się właśnie dzieje.
[33:19] - To już tak jak zresztą u ciebie w „Teorii chaosu”, taki dość spiskowy ten-
[33:24] - Do Michała, pozdrawiam serdecznie.
[33:26] - Dość częściowo.
[33:28] - Jestem taki trochę, co ja będę się wypierał.
[33:35] - Ja sam też tak myślę z drugiej strony.
[33:40] - Spiski. Jest tyle zbieżnych historii, tyle dokumentów, zdjęć, nawet nagrań, że to czasami... No właśnie.
[33:50] - Teraz się może źle wyrażę, ale w sumie debil widząc to przed oczami, nie dostrzega, że coś jest w tym dziwnego. Nie mówię, że tam musi widzieć zaraz spisek jakiś, ale coś w tym jest dziwnego.
[34:04] - Ja tu powtórzę jedną historię, która mi chodzi po głowie, bo historia jest znana. Między innymi Graham Hancock o niej mówił dawno temu, ale historia jest znana wielu ludziom. Tu o niej wspomniał Doesn't Matter kiedyś, kiedy dzwonił. Pozdrawiam serdecznie. Mianowicie, kiedy Hiszpanie płynęli do Meksyku, to normalnie Indianie nie widzieli statków na horyzoncie. Na tym polega numer. Statki były widziane tylko przez szamanów. Tylko oni widzieli statki, natomiast normalni ludzie nie mieli percepcji, żeby zobaczyć. Człowiek nigdy nie widział czegoś takiego na horyzoncie i nie dopuszczał do siebie tej myśli. I był kłamcą.
[34:50] - Do tego teraz uderzasz? Że Ziemia była płaska? Czy jak? Że tylko szamani mogli to dojrzeć?
[34:57] - Nie. Po prostu normalnie ludzie byli zajęci swoimi historiami na tyle intensywny sposób, że żyli wyobrażeniem. Patrzysz na słońce, a widzisz księżyc stary. Rozumiesz? Otóż to. Nikt cię nie przekona, że masz wbity jakiś światopogląd do głowy i twój światopogląd powoduje, że tego nie widzisz. Ale to nie jest tylko kwestia konceptu takiej szalonej teorii, tylko ten numer jest związany z czasami z wadą wzroku.
[35:30] - Psychologiczne.
[35:32] - Słuchaj, związany z wadą wzroku i lekarze o tym mówią czasami.
[35:37] - Masz czarny kier, czerwony pik i tak dalej. Jak masz zamienione kolorami, to ktoś, kto grał w karty, rozróżnia te figury, a ktoś, kto grał w karty patrzy po kolorach i od razu wie, że to jest to. Tak jak masz czarny pik i czerwony kier. Rozumiesz?
[35:59] - Coś takiego. Ja się nie znam na kartach za bardzo, ale wiem, o co chodzi.
[36:04] - Po prostu rozpoznajesz to po kolorach. A jak ktoś nie grał w karty, to od razu rozpozna figurę samą. Także to też w tym jest, że jak ktoś jest zamknięty-
[36:16] - Możesz patrzeć i nie zobaczyć, bo na tym polega cały numer. Możesz całe życie patrzeć i nie zobaczyć, a będzie przed twoimi oczami. To jest ten numer- Wszyscy mamy to w życiu. To brzmi tak niby abstrakcyjnie, ale wszyscy mamy to w życiu. Zgubiłeś coś u siebie w pokoju, w salonie, w kuchni, w sypialni, gdziekolwiek. Zgubiłeś coś. Klucze. Szukasz kluczy. Stary, ten numer, że wychodzisz z domu i gdzieś się zapodziały klucze, a ty właśnie się śpieszysz i nie ma opcji, żebyś się spóźnił. Jest totalna awaria.
Jest taki moment, jak ty ich szukasz i sobie przypominasz. To jest taki ding.
[36:53] - Nie wiem, czy tak mogę na audycji powiedzieć. Ja tak często po alkoholu mam, że na przykład coś tam gdzieś poukładałem. Przepraszam, nie żeby robić podśmiechujki.
[37:07] - Robisz pułapki na siebie. Człowiek pułapka.
[37:11] - No dokładnie. Jakbyś zgadł, jakbyś mi to wyjął z myśli. A potem rano wstaję i nie wiem, gdzie co poukładałem i sobie próbuję przypomnieć. I jak się skupię, to daję radę.
[37:22] - Słuchaj, bo tu na czacie wspomniał Max11, że jeden hipnotyzer zahipnotyzował jednego dżentelmena, że nie będzie widział swojej córki, która jest przed jego oczami, a za nim był zegarek i podobno koleś odczytał godzinę. I to jest ponoć normalne, bo to nie jest tylko kwestia hipnozy. To się zdarza w ogóle w wielu sytuacjach, że nagle zmienia się percepcja i ty widzisz tylko to, co chcesz zobaczyć.
[37:48] - No w sumie.
[37:49] - Płynie armiada statków do twojego brzegu. Rozumiesz? Płynie armada statków do twojego brzegu, a ty nie chcesz tego zobaczyć, bo to się w głowie nie mieści, że tam może coś płynąć. Rozumiesz? I kolesie ci mówią: „Stary, spójrz, zobacz, są na horyzoncie”. „Nie, to nie są statki, to chmury”.
[38:08] - Ale to chodzi ci o to, że nie chcę czegoś dojrzeć?
[38:11] - Tak.
[38:11] - Skupiam się na tym, żeby to zobaczyć, ale wewnętrznie nie chcę tego zobaczyć, więc tego nie widzę. I zbliżają mi się te statki.
[38:19] - Tak. Szukasz tych kluczy. Pełna awaria. Rozumiesz?
[38:25] - I patrzę na wodę. Ale ostatnio chyba nawet też o tym mówiłeś.
[38:30] - Kończąc z tymi kluczami. Patrzysz wszędzie dookoła, jesteś przerażony, twój czas leci i nagle taki kompletnie załamany, bo jesteś przerażony, że to są klucze do wszystkiego. Zgubiłeś, musisz wyjść. Pół życia twojego od tego zależy. Awaria na maksa. I nagle patrzysz, a klucze cały czas leżą przed tobą. Rozumiesz? Albo lepszy numer: a ty je trzymasz w ręku cały czas.
[38:53] - Na przykład ostatnio taki film „Władcy umysłu” albo coś takiego.
[39:00] - Nie oglądam filmów, człowieku. Nie oglądam filmów w ogóle.
[39:04] - Oni niby pisali plan, na przykład że na każdego mieli plan.
[39:09] - Ale zostawmy filmy. Wróćmy do życia. Absolutnie zostawmy hollywoodzkie filmy. Żadnych takich rzeczy. Spójrzmy na nasze życie. Jak to się dzieje w naszym życiu?
[39:20] - Wiem.
[39:22] - Rozumiesz?
[39:23] - Dobra, jeszcze w ogóle chciałem się o coś zapytać, a już mi umknęło z głowy. Kurczę.
[39:30] - Raz, dwa, trzy. Twoje oczy robią się coraz cięższe. Twoje oczy robią się coraz cięższe. Twój oddech robi się coraz głębszy.
[39:42] - Właśnie!
[39:42] - Ej, spokojnie, ludzie. Pobudka.
[39:47] - Jak to jest z tą hipnozą?
[39:49] - Nie wiem. Na mnie w ogóle nie działa. Próbowałem kilka razy i nie chce zupełnie mnie ruszyć. Nic a nic.
[39:55] - Ale to ty próbowałeś na sobie, czy próbowałeś wykonać to?
[40:00] - I na sobie, i ktoś jeszcze próbował. I w ogóle nic z tego.
[40:04] - Ja na przykład opowiem taką historię.
[40:08] - Nie wiem, o co chodzi, ale nie chce działać. Ale chciałem spróbować. Bardzo chciałem spróbować. To wcale nie jest tak, że mam jakiś zasob.
[40:14] - Wiem.
[40:15] - Ale lipa wyszła.
[40:17] - Zebraliśmy się z kumplem do bodajże Szczecina. I tam była babeczka, która hipnotyzowała cię i mówiła ci, kim byłeś w poprzednim wcieleniu.
[40:34] - Ja mam od tego ayahuasca na przykład.
[40:37] - Na przykład kumpel wyszedł stamtąd blady, bo nigdy nie wiedział, dlaczego malował topory.
[40:45] - Bo był katem.
[40:47] - A babeczka mu powiedziała, że był katem. I on zbladł w ogóle, że kurczę, jak sobie przypomniał, ile rzeczy tam namalował i to wszystko. Bo to nie było tak, że on malował topór, tylko normalnie rzeźbił sobie, wszystkie rękojeści były rzeźbione. I coś w tym jest.
[41:04] - Wiesz co? Może po prostu każdy w poprzednim wcieleniu z nas uczestniczył w jakimś konflikcie i to jest ślad tego konfliktu. Stąd te trupie czaszki, stąd te miecze, stąd te wszystkie rzeczy.
[41:17] - Ja słyszałem też taką teorię, że-
[41:20] - Powiem ci, dlaczego tak jest.
[41:22] - Na przykład, że będąc kamieniem, który też ma gdzieś tam jakieś swoje takie promieniowanie, to po prostu uczysz się cierpliwości. Potem ewoluujesz do góry, jesteś przez zwierzęta i tak dalej. Bo na przykład tam bodajże buddyzm mówi, tylko jakiś tam odłam, bo tego odłamu tego buddyzmu jest dość sporo, bo też się tym troszeczkę interesowałem.
[41:46] - Oryginalny, taki klasyczny, taki najstarszy, taki, który już jest prawie zapomniany, właściwie mówi tylko i wyłącznie o tym, że jesteś energią. I właściwie tego dotyczy ten koncept, bo to właściwie nic więcej, tylko że jesteś transformującą energią i że twoja interakcja z rzeczywistością, którą robisz tu i teraz, definiuje sposób, w jaki się obudzisz w następnym wcieleniu, w jaki sposób będziesz transformował, w jaki sposób będziesz się uczył, w jaki sposób podróżujesz przez kosmos. Coś takiego.
[42:16] - Kosmos to i tak jest według mnie jedna wielka synchroniczność, taka koniunkcja, jak zresztą teraz mamy.
[42:22] - Absolutnie.
[42:24] - Ale na przykład chodzi mi o to, że-
[42:26] - Nie ma przypadków.
[42:27] - Degradacje w ciele. Nie może być tak, że cały czas człowiek się rozwija.
[42:34] - Jest taka ciekawa legenda, bardzo stara, która mówi o czasie, gdzie nastąpiło pomieszanie i niektóre duchy przeszły do ciał ludzi, a niektóre duchy ludzi przeszły do ciał zwierząt. Nastąpiło pomieszanie i po tym pomieszaniu później wszystko wracało do normy. Jest taka legenda. Nie mam pojęcia, czy to w ogóle jest z czymkolwiek.
[43:00] - Nie wiem, akurat tego nie słyszałem. Ale chodzi mi o to, że będąc w sferze niematerialnej, człowiek nie może zdegradować do roli zwierzęcia, mimo że to wszystko jest połączone. Był kiedyś taki film „Mózg rozwinięty”. To był film science fiction. Już teraz tytułu ci nawet nie podam, bo nie pamiętam.
[43:21] - Proszę o trzymanie się rzeczywistości, a nie żadnych mitów filmów, bo się czuję niespełniony, bo ja nie oglądam nic. Z wyboru po prostu nie oglądam. Czytam.
[43:31] - Znowu bęcki od ciebie dostałem. Już drugi raz w sumie.
[43:34] - Sorry, przepraszam bardzo. Zachowałem się jak gówniarz.
[43:40] - To ja się napiję piwka chwilkę i najwyżej potem zadzwonię.
[43:44] - Dobra. Dzięki za telefon. Trzymaj się.
[43:46] - Dzięki. Cześć. Dzięki Tomek, miło cię było usłyszeć.
[43:49] - Trzymaj się. A tymczasem dzwoni telefon. Jeszcze raz Maciej. Witam Macieju ponownie.
[43:54] - Siemka. Witam. Kurczę, nie mogłem się w ogóle na dzisiaj doczekać. Ale odnośnie twojego tematu, którego dzisiaj jest audycja. Nie wiem, czy kiedyś słyszałeś o księgach „I Ching”? Które wyznaczają heksagramy.
[44:14] - Powiem ci tak, że w radiu na fali eksperyment, bo nie wiem, jak dużo tego radia słuchałeś w życiu live.
[44:20] - Już trochę słucham, tylko że zawsze jestem tak zmęczony już o takich porach, że rzadko mi się zdarzy, żeby do ciebie zadzwonić. Ale ja audycję już przesłuchałem.
[44:30] - Powiem ci, o co chodzi z „I Chingiem”. Przez około trzy lata był tutaj prowadzony na antenie przeze mnie eksperyment rzucania „I Chingu” dosłownie po każdej hiperprzestrzeni z pytaniem wynikającym z tematu hiperprzestrzeni. To jest pozapisywane. Przestałem to robić właśnie z pewnych powodów, o których dzisiaj opowiadam. Też wydaje mi się, że jest koniec historii, że w tym momencie żadne z wróżb już nas nie obowiązują.
[45:02] - Nawet nie chodzi o wróżby, tylko na przykład tak jak było „Koincydencja”, „Synchroniczność”. Też była taka książka. Kiedyś czytałem właśnie o takim psychologu, który twierdził, że umysłem potrafimy przyciągać pewne sytuacje. Ta księga w ogóle na tym się opiera, że trzeba dojrzeć tam takie przysłowiowe drugie dno.
[45:27] - Ona jest bardzo ciekawa, bo ja troszeczkę czasu spędziłem z tą książką o „I Chingu” i w ogóle z „I Chingiem” tu w radiu. To było co sobotę dokładnie. Co sobotę na wieczorowej porze, dokładnie co tydzień. I to wszystko jest zapisywane w kalendarzu datami. Dokładnie zapisywane, jaki „I Ching” był w jaką sobotę wyrzucony. Także można prześledzić praktycznie trzy lata prowadzenia eksperymentu.
[45:50] - Tak średnio słuchałem. Ja głównie teorię chaosu, syntezę i hiperprzestrzeń.
[45:55] - Okej, to się zdradziłem z tym „I Chingiem”, ale się skończył. Właśnie dlatego, że wydaje mi się, że doszliśmy do końca historii, gdzie właściwie przepowiednia jest w stanie powiedzieć wszystko i to każda. Ponieważ dzieje się wszystko, bo ten numer z końcem historii, że wszystko się kompresuje i przyspiesza, polega na tym, że właściwie doszliśmy do takiego punktu weryfikacyjnego wszystkich wierzeń, czy to jest wierzenie naukowe, czy jakiekolwiek inne.
[46:20] - Słuchaj Tomku, ja ci nawet opowiem historię z życia odnośnie tej synchroniczności całej. Powiem ci, że spotkałem się z wieloma sytuacjami, gdzie ja nawet ich nie przyciągałem, tylko sytuacje przyciągały mnie gdzieś tam. Ja nie wiem, w jakim momencie się znalazłem gdzie, a okazywało się, że to nie jest dla mnie na niekorzyść w jakikolwiek sposób. Mieszkałem we Wrocławiu troszeczkę czasu.
[46:51] - Wewnętrzny głos.
[46:53] - Poznałem tylu fajnych ludzi tam i tak dalej, a teoretycznie w ogóle nie powinienem się tam znaleźć. Kuraczy, to nie jest, przepraszam, że tak na audycji.
[47:08] - Ogarnij się młody człowieku!
[47:11] - Jak się rozpędzę.
[47:14] - Sorry. Przepraszam, poniosło mnie człowieku.
[47:25] - Faktycznie. Kurczę, teraz zgubiłem wątek.
[47:30] - Z tymi ludźmi, gdzie wiało w sytuacje, w których właściwie nie powinieneś być.
[47:33] - Właśnie. Znajdowałem się w wielu różnych miejscach i same osoby do mnie podchodziły. Wydaje mi się, że coś jednak w tym jest. Coś jednak w tym eterze jest zawyższonym, chociaż niby mówią, że tych fal eteru nie ma.
[47:52] - Nie ma, jak nie ma. Odpal radiostację, to zobaczysz jak nie ma, jak przyjadą po ciebie. Nie ma fal eteru.
[47:59] - Nie wiem, czy mogę tak na audycji, ale jestem w trakcie budowania telefonu grawitacyjnego. Także okej.
[48:05] - Wow! Ciekawa rzecz. Bardzo ciekawa, intrygująca.
[48:08] - Wiem. Właśnie chcę to sobie sprawdzić, aż sam nie dowierzam. Już mam te kwarcę zamówione. Czekam na miedź, na aluminium i inne cewki. Tylko ciężko trochę mi idzie. Dość swawolnie, że tak powiem. Ale buduję i wydaje mi się, że wszyscy nadajemy na tych falach.
[48:31] - Człowieku, się odezwij do mnie, do syntezy czasami, nawet na maila. Jak masz jakieś zdjęcia tej maszyny albo jeżeli chcesz oczywiście puścić to dalej i pokazać to ludziom. Ja za chwilę. Przepraszam, że tak się wygaduję tutaj w hiperprzestrzeni, ale co tam.
[48:48] - Ja w sumie ci zmieniłem teraz trochę temat, nie?
[48:51] - Dokładnie. Ale tam będzie trochę więcej zdjęć jeszcze z innej technologii w ogóle.
[48:55] - Także jestem w trakcie. Na razie to nie wygląda, ale będzie wyglądało i wydaje mi się, że również będzie działało.
[49:01] - Jestem za. To wtedy ja bym chciał spróbować działania tego telefonu.
[49:08] - Jestem w trakcie. Dobra, nic, nie przerywam ci.
[49:10] - Jakby co to będę prosił o schemat albo jakoś tak, bo tak spróbować, spróbować.
[49:14] - Mam schematy, wszystko mam. Mam normalnie wizualizacje graficzne tego.
[49:21] - To ja bym poprosił. Słuchaj, przepraszam cię, droga słuchaczko i drogi słuchaczu za taką techniczną zajawkę.
[49:28] - Ja również jako słuchacz przepraszam, że trochę zmieniłem temat tutaj panu kapitanowi. Dobra, podeślę.
[49:36] - To ja poproszę. Wow! Dzięki wielkie.
[49:39] - Nie ma problemu, bo szukałem po tych patentach, bo to jest ten gościu, ten jak on miał na imię?
[49:44] - Herzberg Miller.
[49:45] - Dokładnie. Co teraz siedzi w ogóle za to.
[49:48] - Nie wiadomo, oni zaginął. Właśnie to jest taka też ciekawa sprawa, że ciężko prześledzić, co się stało.
[49:53] - Właśnie nie. Właśnie podobno w Niemczech siedzi. Za co on tam siedział? Za wyłudzenie pieniędzy od inwestorów na niedziałającą technologię. A tu na przykład gadałem z chłopakami z Rzeszowa, którzy w ogóle zbudowali ten telefon i jeden kumpel jechał do Stanów, a drugi siedział w Rzeszowie i normalnie się połączyli tym.
[50:16] - No proszę bardzo. To ja się cieszę, że będę miał schemat. Ja go opublikuję, jeżeli nie ma problemu z tym.
[50:21] - Jasne, nie, żadnego, żadnego. Tylko musisz mi dać trochę czasu.
[50:25] - Nie ma problemu. Droga słuchaczko, drogi słuchaczu, chcesz telefon za darmo? W ogóle w zupełnie nowej, kolejnej technologii. Takie czasy mamy, że tak się zmieniają. To jest ten koniec historii, tak mi się wydaje trochę.
[50:36] - Jest koniec historii. Dobra, już się rozłączam, nie przerywam ci tematu.
[50:41] - Dzięki wielkie za telefon. Trzymaj się człowieku.
[50:43] - Cześć Tomku. Cześć.
[50:44] - Narazicho. No właśnie. Koniec historii. Telefony grawitacyjne i inne technologie. Ale o technologiach to może nie tutaj. Chociaż tutaj chciałbym wspomnieć co najwyżej o tym normalnym aspekcie technologii, czyli że jeżeli zmienia się jakiś kawałek rzeczywistości dookoła nas i nie musimy już robić pewnych rzeczy w życiu, mamy trochę więcej wolnego czasu, możemy inaczej kierować swoją aktywnością, możemy być bardziej spełnieni, radośni i tak dalej. Ja na przykład mam obsesję na punkcie troszkę takiego charity, robienia rzeczy, takich własnych projektów i tak po prostu open source albo coś w tym stylu, takie charity tak jak to radio albo coś w tym stylu. Anyway. Mam taką historię, że bardzo to lubię. Cokolwiek by nie mówić, to zwyczajnie robię.
I jest masa takich ludzi na świecie. Są ludzie, którzy zbierają znaczki. Są ludzie, którzy robią inne rzeczy. Zresztą każdy robi parę rzeczy. Ja też mam inne rzeczy, które robię, o których tu nie mówię i też jakoś je lubię i robię. I jest coś takiego, że jest taka, jakby to powiedzieć, część mocnego zaczepienia w rzeczywistości każdego z nas. Tak normalnie każdy jakoś tam normalnie funkcjonuje i jeżeli zrobiłoby się więcej czasu, więcej na myślenie, to się zastanawiam, czy przypadkiem nie byłoby tak, że te znamienite przepowiednie, które się teraz pojawiają u być może części ludzi, nagle pojawiły się w dosyć dużym zestawie. Tym bardziej że właśnie czas się zmienia i pojawiają się właśnie te technologie, które być może za chwilę spowodują, że będziemy mieli w cholerę wolnego czasu. Ale tutaj muszę. Nie muszę, ale jest taka historia.
Słuchaj mnie słuchaczko i słuchaczu, przestraszę cię troszeczkę. Żartowałem. Chociaż coś się dzieje z Ziemią. Ziemia się mocno przestawia. Wielu ludzi o tym mówiło. Wielu się pukało w głowę, a wielu ludzi zaczęło budować dziwne urządzenia jak Eric Dallard. Takie, które wyczuwają fale sejsmiczne elektrycznie. Wielu ludzi grzebie w tym temacie tak konkretnie, że to głowa mała. Jest wiele takich bardzo dziwnych, zastraszających wizji. Jedną z tych wizji, która się powtarza u wielu ludzi podczas snów, OBE, cokolwiek by to nie było, jest wizja globalnej katastrofy.
Ta dam dam dam dam tara. Porażające. Człowieku, obudź się! Nie chcę cię przestraszyć, ale jest coś takiego. Mianowicie nikt o tym nie mówi zbyt głośno, bo chodzi o takie wstrząsy sejsmiczne w zakresie od 4,0 do 5,0 na przykład, albo od takiej, jak to się nazywa, skali sejsmicznej, trzęsień ziemi od 2,5 do 4,0 stopni. No i czasami w górę. Oczywiście nie wszystkie skale to pokazują, bo tam są takie wahnięcia, że jest dużo różnic pomiędzy niby M4 a M5 i to tak dziwnie się kwalifikuje. Generalnie zawsze jest jakiś pomysł, żeby nie pokazywać wszystkich tych informacji. Nie wiem, może ktoś się boi, że wszyscy będziemy przerażeni tym, co się dzieje dookoła. A co się dzieje?
Jest potężna fala takich mikro wstrząsów sejsmicznych i to naprawdę potężnie. Około, gdzieś tu miałem siedem przez jeden tydzień jakaś taka potężna ilość nieustannych wstrząsów sejsmicznych. Ja tu nawet nie mam liczby zapisanej, ale na całym świecie oczywiście. No tak, mam tylko taki wykres, z którego musiałbym wyliczać te wszystkie wydarzenia po prostu ręcznie. No ale słuchajcie, trzęsień ziemi jest potężna ilość na przykład na Pacyfiku i wygląda to troszkę tak, jakby nowy kontynent chciał wyrosnąć. Nie wiadomo, o co chodzi. Jest pośrodku Atlantyku takie miejsce, gdzie solidnie grzmotnęło. Jest takie miejsce, gdzie mieszka dosyć sporo ludzi. W takich miejscach jak właśnie Kalifornia, Meksyk. W Ameryce sporo miejsc na tej mapie świata tak zaznaczonych właśnie, jeżeli chodzi o te tak zwane małe wstrząsy sejsmiczne.
Coś się dzieje. Widać, że planeta się przestawiła i to dosyć konkretnie, bo nasilenie tego jest takie, że normalnie dawniej to było w ciągu roku coś takiego. Tam oczywiście są wspomniane takie jeszcze w miarę ciche miejsca, czyli południowa Japonia, zachodnia Indonezja, rejon Himalajów od Nepalu do Afganistanu, Meksyk, Centralna Ameryka, wyspa Vancouver, północno-wschodni Pacyfik, Stany Zjednoczone i wybrzeże Peru i Chile, że tam jeszcze jest względnie spokojnie, ale zaczyna się robić gorąco, bo te wszystkie statystyki wskazują na to, że rośnie aktywność sejsmiczna, i to tak dosyć raptownie rośnie ta aktywność sejsmiczna i nie wiadomo, co się będzie z tym wszystkim działo. Jest taka koncepcja i teoria, która opiera się na obserwacjach tych wszystkich wstrząsów sejsmicznych, że to jest tylko delikatna zapowiedź pewnego mocniejszego topnienia. Nikt właściwie nie wie, co to się wydarzy i jak to się wydarzy. Czy to będzie takie mocne walnięcie, że będzie duża katastrofa? Może być tak, że troszeczkę zwieje część cywilizacji. To wcale nie jest taka historia. Ja tu nie chcę nikogo straszyć, ale jest taka opcja i jest ona dyskutowana przez bardzo poważnych naukowców. I to nie jest historia teorii spiskowych, tylko normalnie panów z uniwersytetów, którzy badają ilość tych trzęsień ziemi.
Generalnie wygląda na to, że w przeciągu najbliższych tygodni albo jakoś tak, może krócej, może walnąć troszeczkę mocniej gdzieś. Nie wiadomo gdzie. Oby walnęło gdzieś pośrodku Atlantyku albo gdzieś na Grenlandii, albo nie wiadomo gdzie, gdzieś z dala od ludzi. Też szczęśliwie na tych wykresach pokazuje, że te potencjalne miejsca, w których zbiera się ta radiacja, teoretycznie jest w miarę oddalone od głównych skupisk ludzkich. Jedno jest właśnie pośrodku Atlantyku. Nie wszystkie akurat skupiska. Trochę tego może zacząć generalnie i trochę się tego zaczęło trząść. Także dzieją się dziwne rzeczy, ale właściwie nie wiemy do końca, czy jest to związane z taką centralną wywałką, bo to wcale tak nie musi być. To może być taki zwyczajny długoterminowy proces, że wszystko po prostu się trzęsie przez jakiś czas i nagle się przesuwa lekko w lewo, lekko w prawo. Bo natura też ze swojej istoty nie używa takich drastycznych przemian, takich transformacji.
Tu nie ma takich procesów. Tu są wszystkie te historie związane na przykład z krystalografią, które są rozciągnięte na lata. Czyli to jak żywa komórka, na przykład kawałek nas gdzieś w kawałku ziemi zamieni się w kawałek kamyka, po prostu skamielinę tak zwyczajnie. Rzadko kiedy się to zdarza, bo z reguły jest to wilgotny klimat i to się elegancko rozkłada na nanocząsteczki. Otóż to. Ale czasami kości skamielają i zamieniają się właśnie w węgiel, taki troszkę jak węgiel drzewny, a później oczywiście krystalizują. W zależności od warunków, które występują w okolicy zamieniają się w kryształ kwarcu, a później mogą rosnąć albo jakoś tak, albo zamienić się w diament, bo warunki dookoła będą takie, że powstanie taki zespół polimerów. Wszystko się nieustannie krystalizuje. To są te wszystkie genialne eksperymenty Rudolfa Hauschke, współpracownika i ucznia Rudolfa Steinera. Taki koleżka, o którym kiedyś tu wspominałem.
Geniusz. Koleś, taki naukowiec. Wspominałem chyba w syntezie o nim. Pomaga. Nie będę tutaj więcej nawracał chyba do syntezy, jak już przeginam dosyć mocno. Zostawmy syntezę w spokoju. To czwartek. Nie tutaj. Ale myśl, czyli cała ta historia związana z krystalografią jest taka bardzo znamienita, bo to się jeszcze cofa do Goethego, cofa się do czasów alchemicznych, wytwarzania różnych dziwnych substancji. Były takie legendy o kilku alchemikach, którzy w Europie, pomaga.
Może brzmi jak szaleństwo, ale oni wytwarzali złoto, a reguły i zasady, metody, którymi sprawdzano tych kolesi podczas wytwarzania złota były tak solidne i kolesie ryzykowali ścięcie głowy tak od razu albo takie bardzo brutalne tortury. I to nie było dowcipów. Jeżeli ktoś deklarował, że siada w laboratorium i robi złoto, jakiś alchemik, to naprawdę albo chłopak był wariatem, albo naprawdę potrafił to zrobić. Albo samobójca, albo wariat, albo człowiek, który ma wiedzę. I nie wiem, czy legenda, bo oczywiście nikt z nas nie wie tego na 100%, ale można powiedzieć, że legenda niesie, że kilku takich kolesi było. Ciekawa rzecz, bo z tą przeszłością i przyszłością, z tym w ogóle całym sosem związanym właśnie z podróżowaniem wizjami do przodu, właśnie tak jak słuchacz powiedział, jest pewna koncepcja, której ja tu sprzyjam. Ja tu się jej uchylam dosyć mocno, schylam się tej koncepcji, że tak powiem, bardzo ją lubię, ją przytulam. To jest ta historia, że wszystko jest takim żelem informacyjnym i właściwie wszystko już się dawno wydarzyło i wszystko nieustannie cały czas się dzieje. Dokładnie ta sama historia. Tylko my się przemieszczamy z jednego miejsca tej historii w drugie miejsce tej historii za pomocą na przykład naszej świadomości, można tak powiedzieć, za pomocą tego, co mamy w głowie, tego, co nazywamy intencją, bo to też jest doskonałe słowo do nazywania tego zjawiska.
I to jest coś, co moim zdaniem odpowiada za znakomitą część przypadków czegoś, co czasami nazywamy mocą, która gdzieś tam się ślizga dookoła nas. Idziesz, idziesz i nagle ktoś cię kopnie w kostkę. Ty się zatrzymujesz, oglądasz co się w ogóle już... A nagle w miejscu, gdzie powinieneś dać następny krok, spada cegła i ten człowiek ratuje ci życie. Przerysowana opowieść, troszkę karykaturalna, ale myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi. Natomiast są ludzie, którzy mają takie myślenie, że ja podejrzewam, że na środku pustyni spadnie im wiadro z farbą na głowę. Tak na środku pustyni, gdzie nic nie ma. Mają takie podejście do życia, tak mi się wydaje. I to jest ta kwestia z przewidywaniem przyszłości. Tak mi się wydaje, że jeżeli ta informacja jest tak otwarta, bo ona jest otwarta, wystarczy się dobrać do tego tak zwanego pola, wskoczyć w ten żel informacyjny za pomocą zestrojenia się, rezonansu, cokolwiek.
Są różne koncepcje. W tym momencie nie chcę tutaj stawać w obronie jakiejkolwiek i wybierać jakąś pojedynczą. Niech każdy z nas sobie wymyśli własną nazwę na to wszystko. Myślę, że rozumiesz ten koncept, człowieku. Jeżeli jest taka energia, która nas przemieszcza w czasie, przestrzeni na dowolne sposoby, przypuśćmy, że wygląda to jeszcze lepiej niż w filmie „Star Trek”. „Star Trek” wyglądałby przy tym dosyć drętwo, bo my w tym momencie w czasie, w przestrzeni, w ogóle bez przyspieszenia gwiezdnego. Ale wszystkie te luksusowe historie, takie science fiction ekstremalne. Nie ma już wojen. Te klimaty, czyli jeszcze bardziej posunięte. Dla niektórych być może psychopatyczna wizja, I don't know, ale jeżeli jest taka przyszłość i jeżeli jest cały taki świat skonstruowany i my tylko w tym żelu się poruszamy, to nie jest problem, żeby przeskoczyć z jednego miejsca do drugiego na przykład.
Jakiekolwiek by nie było, czy to jest katastrofa przyszłości, czy to jest przypadkiem jakaś doskonała przyszłość, kosmiczna przyszłość, cokolwiek by to nie było, iluś tam ludzi statystycznie powinno wyrzucić ten sam wynik. To jest tak jak z tymi kulkami. Ciągle mówię o tym przykładzie i jeszcze raz chyba opowiem, że bierze się wioskę i się bierze słoik z kulkami, bierze się człowieka i się pyta: „Człowieku, ile w słoiku jest kulek?”. Daje się mu tyle kulek na rękę, ile chce i on sobie może policzyć, ile jest w ręku kulek szklanych i musi oszacować, ile jest w całym słoiku. A słoik jest duży, taki 20-litrowy. I nikomu się nie udaje. Ale kiedy zsumuje się wynik całej wioski, to zawsze otrzymuje się poprawny numer. Ludzie razem w kupie znajdują doskonałe rozwiązania. I tu jest dokładnie to samo. Podejrzewam, że jeżeli jest jakiś element tej przyszłości zapisany taki, że stanie się albo bardzo możliwe, że się stanie, to należy szukać gdzieś w takim statystycznym secie.
Myślę, że nie ma tutaj wariatów za bardzo i że ja chyba też nie jestem wariatem w tym momencie. Bo jeżeli przyjrzy się działalności na przykład takich firm jak Google, takich firm jak Yahoo, takich firm jak Amazon, jak wszystkie te firmy internetowe, które zbierają dane o każdym pod pretekstem oczywiście tych wszystkich systemów zabezpieczeń, żeby nikt cię, człowieku, nie okradł, kiedy kupujesz właśnie kawałek czegoś na internecie albo jak oglądasz jakąś stronę internetową, żeby ci nikt nie wszedł na komputer, musisz się zabezpieczyć, wpisać swoje dane, cokolwiek byś chciał. Zbierane są te dane, później zbierane, ja ci to mówię, człowieku, zbierane, zbierane, transformowane, sprzedawane i później ktoś siedzi i śledzi, siedzi i śledzi, o czym ty myślisz i o czym ja myślę przede wszystkim też. O czym każdy z nas myśli przede wszystkim, bo to dotyczy całej populacji. I są takie oficjalne badania socjologiczne, które są nawet oficjalnie w Londynie prowadzone, że Google ma takie coś, że sprawdza tak zwane trendy w mieście. Oficjalnie wykorzystuje to częściowo Twitter, który też podrzuca. Nie wiadomo, do jakiego stopnia te wszystkie portale społecznościowe manipulują informacją. Swego czasu wypłynęło, że, jak się okazało, portal społecznościowy Facebook manipulował, zmieniając słowa, które ludzie sobie wysyłali w korespondencji, które tam postowali. Niektóre tam zamieniali na tak zwane podobne zamienniki, ale chodziło o zmianę kontekstu całej wypowiedzi, bo ta drobna zmiana powoduje, że ten kontekst może zostać zrozumiany w niefajny sposób. I jeszcze troszkę połączenie tych informacji razem z newsami, które by supportowały to niemiłe samopoczucie.
Czyli nagle na twojej ścianie pokazywało się dużo takich słabych newsów, że ktoś tam znowu źle, niedobrze, wojna, pożoga, dramat, tragedia. I automatycznie serwowano i tobie, i mi takie słowa, które były takie klejące się z takimi obrazkami. Takie spółgłoski, jakieś łączenia słów, takie drobne kombinacje. Drobna manipulacja literkami, która wpływa na naszą percepcję odbioru tego, co napisał nasz rozmówca. Żeby sprawdzić, jak daleko można się posunąć w polaryzacji naszych opinii. Tego, że jesteśmy dobrymi znajomymi i nagle zaczynamy traktować się i szczuć jak psy, wściekłe psy, chore, takie niedobre, czy jakoś tak. I się okazało, że eksperyment wypalił, ale okazało się, że ludzie też to zauważyli. Tak że są takie eksperymenty robione. Nie jest to tak, że ta wróżba to jest taka wielka tajemnica, że to jest jakieś nie wiadomo co. Starsza kobieta z 10 brodawkami siedząca naprzeciwko szklanej kuli i mówiąca z bardzo dziwnym, nie wiadomo skąd, kosmicznym akcentem, nie wiadomo właściwie o czym.
Ale jest dziwnie. To nie jest ta historia. Nagle się okazuje, że te dane są cały czas zbierane i to nie jest jakaś tajemnica. To wróżbiarstwo całe to nie jest takie wróżbiarstwo, to może jest tylko chyba historia związana z show-biznesem, z ludźmi, którzy może z tego żyją i tak dalej. Chociaż z drugiej strony przyznam ci się szczerze, że przygotowując się troszkę do tego tematu, prawda jest taka, że zawsze gdzieś tam może niekoniecznie robiąc notatki, ale sobie lubię usiąść i zastanowić się nad tematem, zanim tutaj z tobą pogadam w ogóle o czymś. Tak zwyczajnie, żeby wiedzieć, o czym do ciebie mówię. I tak sobie sprawdziłem kilku kolesi, którzy tutaj w strefie anglojęzycznej funkcjonują właśnie na takiej zasadzie jak współcześni Edgarzy Cayce, którzy mają swoje wizje, są medium. Można się zapytać tych ludzi o coś. I też sprawdziłem jakieś tam drobne polskie rzeczy. Jest taka fajna polska historia z takimi panami, którzy uprawiają hipnozę konkretnie.
Bardzo ciekawa rzecz. Nie pamiętam w tym momencie, jak to się nazywa. „Ulotne myśli”, przepraszam bardzo. „Ulotne myśli” można znaleźć sobie na YouTubie. Bardzo ciekawa rzecz. I sobie lubię czasami to obejrzeć. Jest to taki młody dżentelmen, który jest medium i taki pan, który go wprowadza w te Stany i młody człowiek, że tak powiem, nie wiem, czy nieelegancko mówię, ale podróżuje sobie po tych Stanach i to jest bardzo ciekawe. Dużo jest takich rzeczy w angielskojęzycznym internecie. Halo, halo, witam cię serdecznie ponownie, Macieju.
[01:07:21] - Cześć! Ja bym się chciał odnieść do ciebie odnośnie na przykład tarota. Jak to w ogóle jest?
[01:07:30] - Śmiało, proszę pana.
[01:07:32] - Na przykład tarot też jest taką funkcją. Kurczę, źle to nazywam teraz. Korzystając z gwiazd na przykład, czyli cały ten wszechświat i tak dalej, to stamtąd jest to tak naprawdę brane, bo cały na przykład tarot jest brany pod względem wszystkich znaków zodiaku. I to jest gdzieś tam zawarte w tych gwiazdach.
[01:08:00] - Z tarotem jest ciekawa historia, bo to nie jest tylko i wyłącznie rzecz, którą my znamy jako karty, bo się okazuje, że tarot miał swojego protoplastę. W tym momencie nie przypomnę sobie całej tej historii, ale gdzieś tam trafiłem na ślady takiej rzeczy. Kurde, szkoda, że sobie nie sprawdziłem akurat dzisiaj do audycji, bo powiem ci, że tarot w ogóle odpuszczam, bo czuję się takim słabym ekspertem w tarocie. Tym bardziej że poznałem w życiu ludzi, którzy-
[01:08:26] - Ja też nie jestem mocny akurat w tym temacie.
[01:08:28] - Tym bardziej że poznałem ludzi, którzy doskonale się tym posługują. Po prostu przy mnie widziałem tych ludzi i zawsze byłem pod wrażeniem. Także nie chcę tu mówić cokolwiek, bo po prostu bym ściemniał nieprzeciętnie. A jest to bardzo fascynująca historia. Nie chcę tego spłycić, bo ja znam historyczny kontekst tego, który jest bardzo ciekawy i sięga jeszcze Egiptu, sięga gnostyków. Ciekawa rzecz.
[01:08:54] - A czy akurat Egipcjanie w ogóle mieli też swoje jakieś tam wróżby, karty?
[01:09:01] - Tak. Proszę pana, to wcale nie jest takie nowe. Się okazuje, że właściwie-
[01:09:06] - Proszę pana, mówi Maciej.
[01:09:07] - Ale ja tak lubię. Sorry, bo to nie jest mieszkanie w Polsce. Tu się czasami tak mówi. To jest miłe, sympatyczne. Tu wszyscy mówią na ty. Zawsze jesteśmy na ty.
[01:09:13] - Proszę pana, czuję, że się skręci.
[01:09:16] - Ale to jest sympatyczne. Proszę to traktować sympatycznie. Nic w tym złego, proszę pana. No i posłuchaj. Historia z tym tarotem jest taka troszkę, można powiedzieć, sięgająca alchemicznych opowieści. Ja znam to dokładnie od tej strony, bo jest to reprezentacja pewnych sił i jest kilka takich starych traktatów, na które ja gdzieś tam trafiłem, w których jest mowa o bardzo ciekawych stanach. O kurde, ja nie chcę dzisiaj poruszyć tego tematu, ale chodzi o stany oksydacji miedzi między innymi. I są bardzo ciekawe opisy ziół, które były stosowane w lecznictwie właśnie w takich połączeniach. Bardzo intrygujące sprawy, ale to może zostawię. Generalnie trafiłem tam na ślady.
Chodzi o informację po prostu, bo de facto sprowadza się to zwyczajnie do informacji o korzystaniu z mocy mamy natury, z tego, jak funkcjonuje cały ten kosmos i świat dookoła nas, my. Taka holistyczna, gnostyczna wiedza, można powiedzieć.
[01:10:15] - Ale to też jest tak, że tak naprawdę na Ziemi mamy wiele różnych rzeczy, które na przykład matka natura wydaje.
[01:10:24] - Ja myślę, że tarot jest troszeczkę taką rzeczą, którą mama natura wydała. Poważnie. To jest tylko reprezentacja. Tak samo jak I-Czing, tak samo jak praktycznie większość tych klasycznych, takich najstarszych, najmniej zmanipulowanych i takich oryginalnych, zawierających tą dziwną matematykę, która ma swoje korzenie, ja to kiedyś wspominałem, w matematyce, w tym systemie chaldejskim ośmiocyfrowym. Bardzo ciekawa rzecz. Quadrilium.
[01:10:49] - Na przykład, że jakieś tam ludy, które żyły wcześniej, miały tą swoją jakąś taką-
[01:10:58] - Ale one mają dalej. Ostatnio, tu nie będę wchodził aż tak mocno w temat naukowy, ale tak tylko wspomnę, bo nie chcę robić takiej wyczynowej audycji, troszeczkę zbaczać i kluczyć gdzieś po tych pracach naukowych, ale jest sporo takich ciekawych rzeczy. To jest związane z materiałoznawstwem na przykład, wykorzystywane teraz chociażby w architekturze. To jest jeden z wielu przykładów i to jest chyba taki najbardziej płaski, ale nie chcę wchodzić głębiej w temat, bo chodzi o wykorzystywanie struktur polimerów, że jeżeli budujesz kawałek konstrukcji nośnej jakiegoś wieżowca, cokolwiek to jest, czy to jest uchwyt w aparacie fotograficznym, czy to jest jakakolwiek rzecz codziennego użytku, jeżeli ma być projektowana na długą wytrzymałość, to panowie używają dokładnie takich patternów z natury heksagonalnych, ale takich porozciąganych. Wyliczają zupełnie inaczej naprężenia, mają takie specjalne nakładki do tych programów, w których się robi całe te designy, całą tą architekturę do AutoCAD-u.
[01:12:05] - Interesuję się jakoś tym tematem, ale-
[01:12:07] - Są takie specjalne do wyliczania właśnie takich organicznych funkcji. I tam siedzą też ludzie, którzy to programują. To robią duże biura architektoniczne. Starają się doścignąć mamę naturę, jeżeli chodzi o budowanie wytrzymałości budynku, żeby był jak najbardziej samonośny, żeby zużyć jak najmniej materiałów. I często, jeżeli się przyjrzeć niektórym z tych współcześnie projektowanych budynków, to właściwie nie jest nic innego jak zwyczajnie ta samonośna struktura, która jest ładnie zabudowana. Nic więcej. To jest taka ekstremalna oszczędność materiałów przy budowie, takie troszkę też szaleństwo współczesnych czasów, że buduje się na pięć minut, ale to zostawiamy. W każdym razie wykorzystuje się nawet tam te analogie, bo się okazuje, że lepiej to się trzyma kupy, lepiej się te naprężenia rozkładają. Budynek, daje się na to patrzeć jeszcze. Coś w tym jest.
[01:12:59] - Tak.
[01:12:59] - Takie udawanie organicznego świata troszeczkę.
[01:13:02] - Te konstrukcje i tak dalej, wszystko musi mieć gdzieś tam ten swój taki środek. I wydaje mi się, że i tak wszystko chodzi o tą złotą proporcję, że te fraktale-
[01:13:11] - To jest reprezentacja. No właśnie. Mów mi, co wiesz o złotej proporcji. Ja mam też swoją koncepcję i zbieram od ludzi różne koncepcje
[01:13:20] - Wiesz co, jakbym miał ci teraz powiedzieć, co myślę o tej proporcji, to twierdzę, że jest to punkt nośny tego wszystkiego. Cała geometria, cała matematyka opiera się właśnie na tym. Chipsy jesz?
[01:13:42] - Nie, to nie są chipsy. To jest paczka z tytoniem, proszę państwa.
[01:13:47] - Aha, nie, spoko. Tak szeleści tam.
[01:13:54] - Co szeleści? Paczka z tytoniem. Ja tu ściszam czasami mikrofon, żebyś, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, nie musiał wysłuchiwać tych zioła nieustannych, ale postanowiłem sobie skręcić jointa. Jeżeli ktoś tam pali, to współmie.
[01:14:09] - Właśnie jestem w trakcie.
[01:14:11] - Bardzo dobrze, to ja też sobie coś skręcę, proszę państwa, bo to w imię pokoju i miłości na świecie i legalizacji przede wszystkim. Ja lubię przypominać o legalizacji zioła, bo to oprócz tego, że jest fajny bit, to jest lekarstwo na raka i to dosyć konkretne, jeżeli chodzi o olej i nie ma co się zabijać.
[01:14:28] - Nie narzekam ogólnie, bo to jest właśnie to, co wydała matka natura. Wszystko jest w tym.
[01:14:37] - Słuchaj, to jest niesamowity materiał budowlany i powiem ci szczerze, jak miałbym chatę budować, to bym budował dokładnie ze słomy z konopi, ale tej przemysłowej. Są takie odmiany. Chatę z czegoś takiego. To jest fenomen.
[01:14:55] - W Polsce są uprawy takie.
[01:14:58] - Wiem, to wszędzie na świecie już powoli są, ale wszędzie musisz mieć zezwolenie. To jest troszkę szaleństwo, ale to też się zmienia. Też koniec historii. Nagle taki powrót do mamy natury. Po latach biegania za betonem nagle się okazuje, że coraz więcej ludzi chce się jednak wybrać na bieganie za kawałkiem rosnącej konopi przemysłowej, nie za betonem i za szkłem. Ten beton i szkło jeszcze jest, ale widać ten kierunek w drugą stronę dosyć mocno wszędzie na świecie. To jest tak popularne. W Australii jest szaleństwo na tym punkcie, na przykład w Stanach. Tam jest troszkę łatwiej z tym wszystkim od tej strony. Naprawdę poza katastrofą oczywiście, którą czasami niektórzy widzą, druga część z nas widzi naprawdę cudowny, rewelacyjny świat.
[01:15:38] - Australijczycy mają takie coś, że na przykład nie możesz wywozić tamtejszych roślin, fauny, flory. Nie możesz.
[01:15:47] - To wszędzie masz. Na każdym lotnisku międzynarodowym, proszę pana, jak się ląduje z kraju jednego do drugiego, to trzeba deklarować, czy ma się przypadkiem ze sobą rośliny, jak lądujesz do Ameryki albo z Ameryki do Europy, albo gdzieś tam.
[01:15:59] - Ta planeta i tak jest zatopiona, więc nawet jakbyś tu szedł z tą rośliną, to i tak będzie krzywo. W ten sposób.
[01:16:07] - Zobaczymy, bo też nie wiadomo, czy rośliny się przyjmą. Czasami niektóre się przyjmują może na 100 lat. Z naszej perspektywy jest to „hu hu”, coś się wydarzyło i jakaś katastrofa ekologiczna, a natura bardzo szybko się koryguje. To właściwie chyba problem jest z nami.
[01:16:22] - Tak, ale wiesz co, powiem ci, te osoby, które są w rządzie teraz, ci politycy-
[01:16:32] - Zaraz, czy my ich wywróżyliśmy?
[01:16:34] - Nie, wróżymy przyszłość generalnie.
[01:16:39] - Ja myślę, że to jest fenomen, bo w takiej dużej części przepowiedni, do której ja dotarłem, nie ma polityków.
[01:16:51] - Są właśnie.
[01:16:53] - Nie. Słuchaj, bo ja starałem się dotrzeć do troszeczkę innych wizji.
[01:16:56] - Słuchaj, ta stara ekipa, która już jest, odejdzie w końcu. I teraz nadchodzi młode pokolenie, które jest bardziej otwarte według mnie.
[01:17:05] - I don't know, ale wizje, do których ja dotarłem, były zupełnie pozbawione tego politycznego aspektu. Wiem, że w Polsce chyba tylko z jednym, może dwoma wyjątkami były to opowieści, gdzie nie było polityki, ale moje podejrzenie jest takie, że to jest coś, czym po prostu część z nas, czasami mieszkająca w różnych miejscach, bo to nie dotyczy tylko Polski, ale też Anglii, każdego kraju, żyje polityką. Po prostu wszędzie na świecie część z nas, wszystkich ludzi, niezależnie od kraju, narodowości, żyjemy polityką czasami w pewnym momencie życia. Jest to pewna choroba psychiczna.
[01:17:37] - Jednak to są te osoby, które stanowią prawo. I demokracja nie jest do końca sprawą.
[01:17:43] - Ale ich nie ma właściwie w wizji. W wizjach są historie, które w ogóle wymykają się całemu temu światu typu polityka, dziennik telewizyjny. Nie ma czegoś takiego. Ja to sobie zbieram sny. Dzisiaj troszkę zbieram na takie sumowanie kilku wniosków po eksperymencie, który dalej trwa tu w Radiu Nafali, właśnie też w tej wieczorowej porze. Dokładnie wtedy, kiedy jest „Iching”. Dlatego też możesz o nim nie wiedzieć. Eksperyment trwa od początków radia. Ja tu opowiadam swoje sny i nie tylko swoje, bo czasami słuchacze wyślą swój sen.
[01:18:17] - Nie, czasami też jest spoko.
[01:18:19] - Grzesiek jest załogantem Radia Nafali, oprócz tego, że ma swoje własne radio i robi swoje sny i gra „Nieleczony”. I moje, i słuchaczy, którzy tutaj wysyłają też czasami sny. Ja jeszcze oprócz tego rozmawiam ze swoimi znajomymi o tym, co im się śni, tak zwyczajnie w życiu prywatnie, o czym tutaj nie mówię, ale generalnie kolekcjonuję sobie takie sny swoje własne. Jak zapamiętam, to sobie zapisuję. Poczekaj, i tak skończę. I są takie rzeczy w tych snach u wielu ludzi, które nam się powtarzają. Wielu z nas ma czasami bardzo podobną wizję jakiegoś kawałka rzeczywistości w snach. Czy to jest przyszłość, czy to jest świat parallel, cokolwiek by to nie było, ale mamy bardzo wspólne momenty. Czasami. To nie jest codzienne, ale są takie rzeczy.
I to są rzeczy dotyczące właśnie takich dużych zmian.
[01:19:10] - Mogę się odnieść teraz jakoś do twoich słów? Powiem ci, na przykład miałem taką sytuację, że kolega z pracy, spotykamy się rano I normalnie mieliśmy ten sam sen, tylko że w różnych perspektywach. To było tak, że były dwa bloki i tam była wojna i on strzelał z okna. Ja go widziałem, normalnie. Ja mu na drugi dzień powiedziałem, co mi się śniło. A ja byłem na dole i tam walczyliśmy, jakaś walka tam była. A on mówi, że siedział z okna i widział walkę na placu. I normalnie ja powiedziałem, co ja widziałem, on powiedział, co on widział i to się pokryło.
[01:19:54] - Stary, wpisujesz się w nurt snów katastroficznych.
[01:20:00] - Ale nie, ja się nie śmieję teraz, tylko serio, naprawdę. Ja mówię: „Kurczę, ale miałem poryty sen”. I opowiedziałem. A on mówi, że miał to samo i mnie tam widział. Ja mówię, że też cię tam widziałem. I to się tak pokryło, to się zazębiło.
[01:20:15] - Wiele różnych takich snów się teraz pojawia, jest tego trochę. Można w cudzysłowie powiedzieć, że nie tyle nie wiadomo, ile wiadomo, co z tym słychać. Jest to coś kompletnie nowego, coś, czego nie było wcześniej. Tym bardziej że teraz mamy koniec historii, bym powiedział.
[01:20:36] - Sam powiedz, coś w tym jednak jest.
[01:20:40] - Moim zdaniem to może być koniec historii. Jest już tak szybko i tak pełno, że doszliśmy do końca. Staliśmy w miejscu, gdzie każdy z nas ma dostęp do zupy informacji, czy chce, czy nie. I to się zaczyna pojawiać na taką skalę masową.
[01:20:54] - Czasem człowiek tego nie widzi.
[01:20:56] - Możesz oczywiście tego nie widzieć. To troszeczkę jak z tymi statkami na horyzoncie. Możesz, ale i tak nie uciekniesz od tego, bo w pewnym momencie te statki i tak dopłyną do horyzontu i wtedy, stary, już nie ma szans.
[01:21:07] - Wtedy jest lipa.
[01:21:09] - Wtedy jest lipa, bo to tylko chodzi o ten moment dopływania, że ty tego momentu nie widzisz. Tu jeszcze możesz się łudzić, że coś tam przydymi w cudzysłowie albo coś w tym stylu, że jeszcze się postawisz tej całej sytuacji, że powiesz, że tego nie ma, że w ogóle cię to nie interesuje, że to jest jakaś ściemniona historia albo coś.
[01:21:30] - Jak coś jest, to jest.
[01:21:31] - Jak coś jest, to jest. Otóż to. I za chwilę statki przybiją do brzegu i to będzie armada z nowymi statkami. Nie wiadomo, co to będzie.
[01:21:39] - Wtedy jesteśmy ochluśnięci zimną wodą.
[01:21:43] - Dosyć mocno, bo tu właśnie są te opowieści ciągle o tym trzęsieniu ziemi, że jest coś takiego, że można się spodziewać, że gdzieś tam dupnie, że coś będzie takiego, że ziemia się przestawia. Widać te wszystkie ślady. Nie jest to żadna tajemnica. Widać też ruch w naturze. Widać też ruch w nas, chociażby, w cudzysłowie mówiąc, intelektualny, że nagle zaczynamy myśleć w troszeczkę szerszy sposób każdy z nas. Czasy słodkiego dzieciństwa się skończyły. Albo właśnie się zaczynają czasy słodkiego dzieciństwa.
[01:22:14] - Właśnie trzeba podejść realistycznie do rzeczy, które istnieją. Tak samo mi się wydaje, że cała ta ezoteryka.
[01:22:21] - To się zaczyna sklejać wszystko razem.
[01:22:24] - To jest jedno ciało.
[01:22:27] - Zgadzam się absolutnie, proszę pana. Koniec historii. To jest ten moment, kiedy cała wiara tak zwana, bo są rzeczy, które nazywamy wiarą i są rzeczy, które nazywamy wiedzą. Dwie różne rzeczy.
[01:22:38] - Wiara jest mylona z nadzieją, bo na przykład wiara jest z religią.
[01:22:42] - Po prostu wiara. W coś wierzysz.
[01:22:44] - To jest nadzieja, że coś jest.
[01:22:45] - Albo jesteś wierzący, albo obserwujący. Są dwie opcje: albo wierzysz, albo obserwujesz.
[01:22:53] - Czegoś takiego jak osoby wierzące.
[01:22:54] - Albo widzisz statki, albo wierzysz, że ich nie ma na horyzoncie. Ja to tak odróżniam. Albo wierzysz w swój świat.
[01:23:01] - To jest nadzieja, że ich nie ma.
[01:23:03] - To nie jest istotne. Albo wierzysz w swój świat, na tyle, na ile się uda oczywiście. Dystans czasami jest krótki, a czasami troszkę dłuższy. Czasami masz trochę więcej szczęścia, bo potrwa dwa miesiące dłużej. Cóż, sekundę. To i tak nie odpłynie daleko. I tak zaparkuje. Tak sobie myślę. Na tym to polega. I to jest taki punkt weryfikacyjny wszystkich tych tak zwanych wiar, wszystkich wierzeń, które są na świecie i naszych własnych, bo każdy z nas ma swoje wierzenie.
To nie jest tak do końca, że każdy z nas jest wolny. Każdy z nas ma jakieś tam pewnie swoje historie, w które nawet nie zdając sobie z tego sprawy, wierzy. Ja na pewno mam takie sprawy.
[01:23:43] - Mamy funkcję percepcji. Odczuwamy. Są pewne bodźce, które na to wpływają. I te bodźce muszą być realne. One muszą być odczuwane. A wiara to jest nadzieja. To nie jest wiara.
[01:23:56] - To nie odczuwasz. Nie ma interakcji. Wiara w to to jest taka nadzieja, że kiedyś nastąpi interakcja.
[01:24:01] - Tak.
[01:24:02] - A natomiast wiedza to jest korzystanie z interakcji w praktyce, na twoich warunkach, z całą konsekwencją i odpowiedzialnością oczywiście, bo to jest aspekt jednoznaczny z tym wszystkim.
[01:24:15] - Podstawowe prawo.
[01:24:17] - Otóż to. I myślę, że to jest właśnie koniec historii, proszę pana, dokładnie zrozumienie tej zasady.
[01:24:22] - Maciek.
[01:24:24] - Przestań, człowieku. Spokojnie, przestań. Przecież to nie ze złych intencji.
[01:24:28] - Przecież się nie denerwuję. Dobra, nic, nie męczę cię dalej, bo jak coś powiesz, to jeszcze się odniosę. Na razie ci zostawiam temat.
[01:24:36] - Dzięki wielkie, człowieku. Trzymaj się.
[01:24:39] - Prześlę ci telefon grawitacyjny.
[01:24:41] - To ja poproszę. Dobra.
[01:24:43] - Na pewno.
[01:24:44] - To ja się rozłączam. Dzięki wielkie za telefon. I ty, człowieku, możesz zadzwonić. Radionafali.com tak to się nazywa na Skype. Ja mam na imię Tomek i dzisiaj o tych wróżbach mówię, bo są dwa rodzaje wróżb, które mnie troszkę zaintrygowały ostatnio. Robiąc te rzeczy, które sobie robię, jak sprawdziłem, doszły mnie takie właśnie informacje, że trzęsienia ziemi. Wiadomo, że jest tego więcej. Kiedyś o tym mówiłem troszeczkę więcej też swoją drogą. Wspominałem. Niektórzy widzą w tym katastrofę, a inni widzą coś zupełnie innego.
Inni widzą przebudzenie. Ja znam tą koncepcję z przebudzeniem dosyć dobrze, bo to jest taka koncepcja, która wynika troszeczkę z prastarych dżentelmenów, jak Rudolf Steiner, gdzieś Goethe, że jest taki moment, że mama natura się przebudzi. Taki epicki moment opisany w tej całej historii. Ostatnio gdzieś słyszałem, oglądałem jeden z tych seansów hipnotycznych, tych przekazów, rewelacyjna historia, właśnie polskich. I tam było nawiązanie do legendy, o której kiedyś dawno temu słyszałem. I zawsze, kiedy byłem maluchem, dzieciakiem, powaga! Co ja taki dziecinny dzisiaj, ale to chyba się starzeję po prostu. Anyway, legenda o rycerzach, którzy śpią. I ta legenda się powtarza w wielu miejscach. Ona jest praktycznie w każdym miejscu na świecie.
Jest coś takiego, że gdzieś tam jest jakiś koleżka, który zapadł w głęboki sen i generalnie jest taki moment, że jak koleś się wkurzy z deka, no nie wkurzy, może przyjdzie czas zrobić porządek, to koleś wstanie, strzepie kurz z kołnierza niczym James Bond. Taki stary James Bond z lat 60., żeby już było odrobinę filmowo, skoro już tak dzisiaj filmowo było, to nie ucieknę od tego. I żeby się po prostu nic nie stało, że taka historia się wydarzy, z niacka. Się wstanie, obudzi, wytrzęsie i tyle. I tak przejdzie przez całe to zamieszanie. A tu się może dziać dużo. Zobaczymy, proszę państwa, bo opowieści są ciekawe. Jest bardzo dużo ciekawych wątków o świecie Paral, który ja tak sobie troszkę tutaj omijam beztrosko, a to w sumie chyba najbardziej intrygujące z tego wszystkiego, że jest taki świat, który jest Paral. I że właściwie możemy przechodzić pomiędzy tymi rezonansami, możemy się przemieszczać z jednej planety na drugą i to jest taki skok w przestrzeni, a nie skok koniecznie w odległości, że odległość nie jest tym, co determinuje to wszystko. I ku tej wróżbie, bo to w ogóle były takie wróżby, między innymi Edgara Cayce'a, między innymi wielu, wielu ludzi.
I to też się pojawiało w snach, że to jest taki skok w ogóle nie wiadomo co. I teraz coraz częściej w nauce się pojawia. Nie jest to wcale nowa koncepcja, bo to też jest historia Nikoli Tesli przede wszystkim między innymi, że można zrobić sobie taki skok w czasie i ta nauka zaczyna to potwierdzać, że można zrobić taki skok w czasie i w przestrzeni, bo efekty niektórych eksperymentów nie wiadomo oczywiście jak, nie do końca, a może wiadomo, że może nikt nie powiedział, ale są eksperymenty, które pokazują, że nagle coś przemieszcza się w jakiś sposób, w który dziwnie się przemieszcza i dookoła wywołuje bardzo egzotyczne zjawiska. I te egzotyczne zjawiska są momentum, na którym nauka się zawiesza. I to jest ten moment z tymi wróżbami, że wróżby zaczynają się sprawdzać. Takie opowieści bajkowe w ogóle, że jakiś materiał, który robi nie wiadomo co, że gdzieś zjawisko, które nie wiadomo jak. Wszyscy mrużą oczy, wszyscy marszczą brew. No właśnie, z czym mamy do czynienia? Czyżby bajki zaczęły się realizować? Jest masa takich historii i zanim to się pojawiło tak masowo, jeszcze naukowo, że tak powiem, teraz się pojawia troszkę takich opisów eksperymentów z kilku uniwersytetów.
Troszkę chyba popuścili chłopaki, poluzowali i zaczęli się trochę nawet ścigać momentami. Tak zauważyłem czasami strzelanie tymi pracami naukowymi. Ostatnio jest taka ciekawa praca na temat lewitacji akustycznej. Dżentelmeni wybudowali sobie taką podstawkę rozmiaru jak luska dłoni. No nie wiem, może siedem centymetrów na siedem. Taka kwadratowa jedna z drugą. Taka podstawka w ręku zginana z takimi mikrogłośniczkami i takie małe ziarenko, jakiś, jak to się nazywa, jakiś polimer, nie wiadomo co. Taki kawałek plastikowej lekkiej kuleczki pomiędzy tymi mikrogłośniczkami i ona się trzyma pomimo grawitacji i tak dalej. Możesz sobie ręką obracać do góry nogami i te głośniczki emitują właśnie ten dźwięk, który trzyma tą piłeczkę w odpowiedniej odległości z dystansem od tych elementów wydających dźwięk. Taka lewitacja akustyczna w pełni kontrolowana.
Można przesuwać w jedną, w drugą stronę, w takim tunelu i w górę, w dół, obrócić i tak dalej. Ciekawa rzecz, ale wiadomo o tym od dawna, że jest coś takiego możliwego, bo robiono to w wodzie. Viktor Schauberger robił takie eksperymenty z jajkiem w wodzie. Jest taki eksperyment, że bierze się wąską fiolkę, bierze się jajko, bierze się patyczek, wkładasz tą fiolkę do tego dzbaneczka wąskiego, równego takiej rurki szklanej, tam gdzie jest to jajeczko i zaczynasz kręcić wodą. I nagle się okazuje, że kształt jajka ma takie właściwości, że ta delikatna siła wzbudzona patyczkiem w wodzie, ten delikatny wir potrafi unieść jajko do góry. Otóż to. Także te sprawy na temat vortexów tak zwanych, tak to się wtedy nazywało z niemieckiego. Nowe się nazywa zjawiskiem kawitacji i jest znajdowane wszędzie. To jest na przykład proces tak zwanej oksydacji przez wlewanie wody utlenionej do czegoś tam, gdzie są na przykład różne metale. Nagle pojawia się zjawisko oksydacji, czyli produkuje się tlen nie wiadomo skąd.
Duża ilość tlenu potężna. I oficjalna nauka mówi tak na przykład, że to jest moment, kiedy wytracamy energię. Ale w rzeczywistości jest też moment, kiedy pozyskujemy potężne ilości energii, która jest niewidoczna, ponieważ powstaje, co tu dużo mówić, plazma pod wpływem zjawiska kawitacji wody, czyli tych mikrowirków, które powstają podczas kiedy bąbelki wyskakują na górę. Jak się okazuje, ta siła jest potężnie nośna. Ryby o tym doskonale wiedzą, bo używają jej do pływania. Są takie patenty wykorzystywane w łodziach podwodnych i to wszystko niby takie czary-mary. Troszkę jak się opowiada. Właśnie zależy, z której strony się o tym opowiada, bo jeżeli się opowiada od tej czarodziejskiej strony takiej, że tu coś tam przeleciało nie wiadomo co, to faktycznie może brzmieć bajkowo i większość z nas, jeżeli mamy takie wizje, jeżeli mamy takie sny, to widzimy to właśnie w taki sposób, no niekoniecznie badawczy powiem ci szczerze, tak mi się wydaje, bo nie zajmujemy się specjalistycznymi działami, dziedzinami nauki, gdzie na przykład robi się takie eksperymenty. Kiedy się budzimy z takiego snu, nie jesteśmy w stanie trzepnąć wzorem, powiedzieć, jak zbudować aparaturę pomiarową, żeby to zmierzyć i tak dalej. Ale budzimy się z koncepcją w głowie.
Każdy z nas ma tą koncepcję. I to jest właśnie ta odkrywczość, która się pojawia, kiedy jest koniec historii. Tak mi się wydaje Bo koniec historii to właśnie takie zjednoczenie będzie troszeczkę. Ja myślę, że to jest taka krystalizacja, że pewne sprawy się po prostu z latami krystalizują, czyli zmierzają do równego takiego uszeregowania jak polimer naturalny, syntetyczny, jakikolwiek. Ma taką strukturę trójwymiarową, heksagonalną. Taka bryła w przestrzeni. Bryły platońskie, złota geometria, wszystkie te historie. I kiedy to się syntezuje do pewnych elementarnych brył, to zaczyna interferencje ze sobą, zaczynają się oddziaływania. I w tym momencie wszyscy zaczynamy odczuwać większą siłę wszelkich możliwych oddziaływań, łącznie z planetą Ziemia. I te trzęsienia ziemi są też związane z naszym samopoczuciem w głowie, tak mi się wydaje.
Taka moja koncepcja. Może nie tyle moja, ile taka, którą ja tutaj rzucam, bo nie jest to wcale oryginalna koncepcja. Jest to właściwie, nie będę kłamał, jedna z takich sekretnych tajemnic stojąca za alchemią, za tą alchemiczną wiedzą, za bardzo hermetycznymi szkołami właśnie, że siły natury są związane właśnie z ruchami naszych umysłów w takiej skali konkretnej. Nie wiadomo, czy teraz się bać, czy nie, bo Google robi te słowa kluczowe i wyszukuje, i sprzedaje, i sobie analizuje. Jest nawet normalnie taka praca naukowa. Oni prowadzą z jakimś uniwersytetem współpracę na temat słów kluczowych w Londynie. Strona internetowa jest na ten temat. I na przykład sprawdzanie epidemii grypy, jak choruje miasto, bo wiadomo, że ludzie tweetują: „A, jestem przeziębiony, tu siedzę” i próbują na przykład przewidzieć fale grypy tak zwanej, która się przemieszcza przez miasto Londyn. Poważnie, brzmi to jak szaleństwo. Taki doktor Mendele.
Takie czasy troszeczkę. Ale takie rzeczy się dzieją. Takie rzeczy się dzieją i takie rzeczy się dzieją. I ja ci to mówię. Dobra, człowieku. Słuchasz „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafal. Ja mam na imię Tomek i chyba czas najwyższy na muzyczkę. Jeszcze przez parę chwil przy mikrofonie będę kończył. Już czas najwyższy, żeby znaczyć wieczorową porę troszeczkę i koniec tą „Hiperprzestrzenią” na dzisiaj, żebym mógł zająć się innymi rzeczami, porzucać wreszcie zaległości, bo się tak nie wyrabiam w czasie. Ale za to pochwalę się.
Muszę się pochwalić. Jest seria health panów, właśnie takich ciekawych health panów, o których będę mówił trochę więcej w czwartek, tak żeby za dużo tutaj nie powiedzieć, z ayahuasca. Także zapraszam tam na czwartek. Będzie więcej informacji. Ciekawa rzecz. Ciekawa rzecz. Ciekawy eksperyment bardzo. Co jeszcze chciałem na sam koniec powiedzieć, bo oczywiście się wbiłem w temat, a właściwie nawet go nie podrapałem za bardzo w tej „Hiperprzestrzeni”. Ale myślę, że pozostanę przy tym temacie za tydzień i troszkę więcej powiem dalej, bo tam jeszcze są historie właśnie z Indianami Hopi. I w ogóle chciałem poruszyć jedną rzecz właśnie, tak zostawić cię z tą refleksją na koniec, żeby tak nie było, że zostawiam cię z niczym.
Bo to jest coś, o czym będę chciał pogadać za tydzień do ciebie, człowieku. To jest to, że ile z tych wróżb tak w rzeczywistości wykrakało historie, które się aktualnie dzieją? Ja jestem taki cwaniak, że sobie śledzę te naukowe rzeczy, tak żeby po prostu być takim, jak się po angielsku mówi update. Tak to się nazywa tak zwyczajnie. I ten update doskonale się pokrywa właśnie z tymi niektórymi wróżbami, a z niektórymi kompletnie rozjeżdża. I to jest taka troszkę weryfikacja w tym wszystkim. To nie jest tak, że właściwie każda z tych opowieści jest okej. I przyznam się szczerze, że trafiłem na sporo różnych takich teatralnych opowieści, gdzie mam takie wrażenie, nie chcę oceniać człowieka, nie chcę tam wchodzić mu na plecy i krzyczeć, że: „Ty kłamco!” Coś takiego. Wytarzać teraz w smole i piórach i wygonić z miasteczka. Chociaż...
I tu zaczynam pukać w blat. Dobra, żartowałem, żartowałem. Spokojnie, człowieku, usiądź, zrelaksuj się. Twoje oczy stają się coraz cięższe. Twój oddech. Wpłacasz wszystkie pieniądze, które znalazłeś w „Panu Tadeuszu” u dziadków na trzeciej półce od czwartej strony w rogu, tam przy palemce w rogu. Tak, tak, tak. Tam przy krzyżyku na Radiu Nafal. Zapominasz, zapominasz, zapominasz, a później lądujesz w liście mecenasów na Radiu Nafal oczywiście. I nie wiesz, jak to się stało.
A dziadkowie mają takie dziwne miny i nie chcą zaprosić na obiad. Bywa, bywa, bywa. Zdarza się. Ale to jeszcze przez tylko parę chwil. Spokojnie, idziemy w dobrym kierunku. Ale właśnie chciałem wspomnieć o tych rzeczach, które się w tych wróżbach w ogóle nie wydarzają, że trafiłem na kilka takich naprawdę dramatycznych opowieści teatralnych i takich konkretnie teatralnych, przerysowanych, że oglądając to, czy chcę czy nie, mam po prostu potworne wrażenie, że ej, kolego, kolego, kolego, to już jest zbyt, że tak powiem, cyrkowe show. Troszeczkę za dużo, że tak powiem. No właśnie. Za dużo tego wszystkiego po prostu. Za dużo aktorstwa, za dużo ściemniania.
Ale niektórzy dżentelmeni są tacy bardzo ciekawi. Nie będę rzucał nazwiskami czy ksywami, bo oni mają czasami swoje ksywy, bo po prostu nie pamiętam zwyczajnie. Ale trafiłem na kilku takich kolesi, nie cała ich twórczość. Okej, tu już pojechałem po nich, jak ich twórczość, że niby się tak produkują oczywiście. I don't know, ale generalnie nazwijmy to twórczością, jakakolwiek by nie była. Kilku z nich ma bardzo ciekawe opowieści, a kilku z nich jest takich zupełnie mocno teatralnych. Widać, że nic do siebie nie pasuje, że człowiek, który w sumie ma wgląd w takie informacje, nie może być takim pajacem na co dzień. Sprawy się nie zgadzają zwyczajnie. Nie ma tej synchroniczności, która jest takim, moim zdaniem, znakiem końca historii. I każdy z kolesi, którzy dotyka tego końca historii tak wręcz fizycznie, że ma wizję, wie, co się wydarzy w przyszłości, musi mieć znamię tego końca i musi sam nie być wariatem takim, że odjeżdża mu i zaczyna zbierać na kolejny jacht na przykład albo coś w tym stylu.
Albo w ogóle zaczyna coś sprzedawać. Wiecie o co chodzi. Zaczyna kapitalizować w jakiś taki dziki sposób, robić z tego przedstawienie, zabiegać o względy publiczności i tak dalej. Myślę, że tutaj ciekawą rolę odgrywają takie drobne domowe olśnienia, jakieś nasze sny, wizje, czy po substancjach, czy po prostu senne wizje, czy jakiekolwiek inne, czy podczas medytacji. Każda metoda jest dobra. Człowieku, jeżeli idziesz po ulicy, masz wizję. Good. Bardzo dobrze, bo to jest ten moment krystalizowania się i myślę, że to też jest taka troszkę weryfikacja. Trafiłem na kilku takich dżentelmenów i tam w ogóle nic się nie pokrywa. To troszeczkę tak, jakby panowie zostali w epoce węgla i stali i pary i w ogóle nie ma takiego ogarnięcia, że są pewne procesy, które dosyć łatwo zmieniają nasze podejście do egzystencji, bym powiedział.
Jeżeli masz więcej czasu, czyli to, od czego zacząłem dzisiaj i więcej luzu na głowie, to zaczynasz robić troszkę bardziej swoich rzeczy i nagle się okazuje, że fajnie jest dla kogoś. To, co ja tu często mówię, że to ma po prostu sens generalnie wspólnie razem działać i że jest z tego naprawdę goddamn fun. I to naprawdę niezły fun. I to taki naprawdę dający sens niezły w życiu i robieniu w ogóle fajnych rzeczy. Wszyscy się z tym doskonale czują z takimi ludźmi i w takich sytuacjach i z takimi projektami na głowie. Oby więcej takich rzeczy w życiu i nic więcej. Dokładnie, to jest ten własny świat, niezwiązany generalnie z żadną wiarą, tylko związany tylko i wyłącznie z byciem tu i teraz, jak to się mówi, ewentualnie pełnym dostępem do tej całej biblioteki i podróżowaniem troszkę w to i w tamto. I te wróżby, te powtarzające się wróżby w głowach nas samych. Kto wie, może to jest jakieś przygotowanie. Ziemia się przygotowuje, się trzęsie.
No właśnie, ale czy się zatrzęsie do końca? Czy to tylko takie mrugnięcia? Mruknięcia bym powiedział, przepraszam was. Mruknięcia, żeby nas troszkę ostudzić trochę. Kto to wie, proszę państwa, kto to wie? To co? To może jeszcze jakaś muzyczka? Nie no, to ja może już przestanę z muzyczką i przejdźmy może do wieczorowej pory. Co za tym dziękuję wielce i serdecznie za to, że tu wpadłeś, człowieku. Posłuchałeś sobie moich refleksji na temat tej nie wiadomo jakiej historii niby by się wydawało, czyli tego wróżbiarstwa i tego końca wieku i tych wszystkich paral, które ja tu gdzieś tam zauważam kątem oka.
Także dzięki ci, człowieku, za wysłuchanie. Zapraszam za tydzień, a będę chciał, że tak powiem, przetrząsnąć ten temat właśnie jak dużo spraw się tu generalnie klei i kto co mówi troszeczkę, bo to też jest ciekawa sprawa. Bo ja gdzieś tam lubię sobie poszperać właśnie w tych takich zabytkowych historiach. No przyznam się szczerze, że mam do tego słabość i jest tam kilka fajnych spraw, takich, które się w ogóle doskonale pokrywają na przykład z wykopaliskami archeologicznymi. To jest w ogóle fascynująca historia. Właśnie teraz sobie to lecę, bo mam tą książeczkę właśnie, którą sobie tak przeglądam. Nie przeglądam, ją czytam szczęśliwie. Graham Hancock „Magicians of the Gods”. Bardzo fajna rzecz, w ogóle fajny koleżka, bardzo taki bardzo clever gentleman, bardzo inteligentny człowiek, można powiedzieć i bardzo solidne research robi tak samodzielnie. Nie to, żeby tam spisywał, co inni napisali w internecie, tylko sam bierze, jeździ z żoną, robi zdjęcia, rozmawia z archeologami, sprawdza i tutaj książka jest pełna fantastycznych zdjęć w ogóle robionych przez jego żonę Santhę.
Bez kitu. Słuchajcie, nie ma polskiego wydania, ale nie zarabiam nic na tym, ale polecam, bo naprawdę Graham jest porządnym autorem. Fajnie się to czyta po angielsku. Jeżeli ktoś zna angielski polecam serdecznie. To jest sequel książki, którą może niektórzy znają, bo chyba wyszła nawet po polsku. Nie wiem jak się nazywa. „Fingerprints of the Gods” to jest oryginalny angielski tytuł, a po polsku „Ślady bogów na Ziemi” czy jakoś tak. Graham Hancock. Anyway. I te wszystkie historie się fajnie kleją, bo jeżeli się tak przyjrzę na to wszystko, a się tak przyglądam nieustannie, bo ciągle się dzieje coś w życiu, coś co powoduje, że kurczę, gdzieś widzę jakiegoś newsa, coś tam ktoś odkrył, gdzieś jakiś paral zaczyna świtać z jakimiś alchemicznymi tekstami.
A te alchemiczne teksty wiadomo, że z Aleksandrii. Alchemii. Chemii. Tak, tak, egipskie historie. Bardzo stare rzeczy, bo nie wiadomo właściwie jak stare. I ten moment weryfikacji jest taki ciągle, no nie wiem, jak to powiedzieć, powtarzający się ciągle, nieustannie. Jedyna rzecz, która właściwie można powiedzieć, poza oczywiście tymi wielkimi kamieniami, jednoczy naszą informację o tych pra, pra, pra, pra, nie wiadomo jakich praczasach, to jest to, że tam ciągle jest mowa o tym, że wszystko się w pewnym momencie zweryfikuje dosyć mocno, jakby rzeczywistości nałożą na siebie. Jak zwykle. Ja już o tym mówiłem chyba z setki razy, ale słuchajcie, ciągle mam to w głowie. Tym bardziej, że teraz się dzieje tyle rzeczy ciekawych, właśnie takich bardzo technicznych.
Bardzo technicznych, o których można powiedzieć niewielu spodziewałoby się myśleć jeszcze parę lat temu. A wiadomo, że jest to tylko początek drogi i to taki naprawdę niewielki początek, bo to już jest efekt domina, którego nikt nie jest w stanie zatrzymać. Także do usłyszenia w następnym odcinku człowieku, a już przeciągnąłem tą końcóweczkę. Ha! Bywa. Dzięki jeszcze raz za wysłuchanie „Hiperprzestrzeni” i dzięki z góry za wsparcie „Hiperprzestrzeni” finansowo i w ogóle „Radia Na Fali” przede wszystkim finansowo, człowieku, za twoje fundusze tutaj się to wszystko kręci. Także dzięki wielkie. Zapraszam serdecznie tutaj, jeszcze korzystając z okazji do syntezy. Jeżeli jesteś taki technologiczny i interesuje cię temat wolnej energii i pewnej bardzo ciekawej technologii, zapraszam. Nazywa się Keshe.
Keshe. Dokładnie. Dokładnie o to chodzi. Także zapraszam na czwartek na 22:30. Zapraszam do moich znamienitych kolegów, do księcia Edwarda i jego doskonałej etykiety zastępczej, która doskonale relaksuje. Myślę, że każdego, nie tylko mnie. Taki będę tutaj za wszystkich się wypowiem. A co? Dlaczego nie? Raz na jakiś czas.
Dobrze żartowałem. Doskonała rzecz w każdym razie. Polecam serdecznie. Etykieta zastępcza. No i oczywiście teoria chaosu i polecam też po sąsiedzku oczywiście wpaść czasami i do Radia Dream Time do Grzegorza, bo Grzegorz też ma czas w Radiu Na Fali. Za chwilę właśnie muszę sobie rejtować i tak dalej. Sorry za opóźnienia. No a Grzegorz jeszcze ma Dream Time Radio i oczywiście Radio Paranormalium. Właśnie w Radio Paranormalium debaty ufologiczne. To też są ciekawe historie.
To też jest znak czasów w ogóle. Ja tak się przyglądam pojawianiu się UFO. Troszkę jak ci dżentelmeni opowiadają o tym, to ja tak szukam tam takich na przykład paral czasowych, że jest taka fala, moment, kiedy się pojawiają te zjawiska i moment, kiedy znikają. I jest moment, kiedy się pojawiają inne rodzaje snów, inne rodzaje opowieści. To też jest informacja i to też właśnie myślę, że to- dobra, zostawiam do kolejnego odcinka, bo jak się rozgadam, to nie skończę do rana. Także dzięki człowieku za słuchanie. Szczególne pozdrowienia dla ciebie słuchającego tego offline człowieku i dla ciebie dziewczyno też wielkie pozdrowienia, pomimo że nie ma cię tu w sobotę ze mną. Peace and love. Wielkie dzięki. Mam nadzieję, że miło się spędziło czas i że jeżeli jesteś teraz w pracy naprawdę miło.
Miło zleciało. A jeżeli jesteś w drodze to pozdrów drogę ode mnie człowieku. Peace and love once again i do usłyszenia następnym razem. Słuchałeś „Hiperprzestrzeni” w radionafali.co.