[00:05] - Witamy bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, Radia Wolne Media, Radia Na Fali i wszystkich innych miejsc, w których nas słychać, jak również czytelników portalu Infra. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a jest z nami pan Przemysław Nowakowski, gość naszej dzisiejszej audycji. Dobry wieczór, panie Przemysławie.
[00:28] - Dobry wieczór. Witam serdecznie.
[00:30] - Na początek, zanim przejdziemy do głównego tematu naszej audycji, czyli do pana książki „Ponadwymiarowi”, chciałbym, aby krótko się pan przedstawił naszym słuchaczom. Powiedział parę słów o sobie, o tym, czym się pan zajmuje.
[00:44] - Chwila chwalenia się. To może tylko tak króciutko. Jestem od ponad 10 lat publicystą, stałym współpracownikiem „Nieznanego Świata” i „Czwartego Wymiaru”. To są miesięczniki zajmujące się tematami z pogranicza nauki, między nimi parapsychologii, na pewno znanymi słuchaczom radia, jak i czytelnikom magazynu Infra. A prywatnie jestem anglistą i politologiem. To tyle chyba. No i książki piszę. Stąd pewnie moja obecność dzisiaj w studiu.
[01:13] - Właśnie tak. Dzisiaj jednym z powodów pana obecności na antenie Radia Paranormalium jest książka zatytułowana „Ponadwymiarowi”, wydana w 2015 roku. Na początek takie pytanie. Od razu przejdźmy może do treści książki. Takie mam pytanie: jakie było kryterium doboru takich, a nie innych postaci do zbioru? Bo książka jest poświęcona 33 najbardziej zagadkowym postaciom w dziejach. Jakie było kryterium doboru i dlaczego właśnie taka liczba 33?
[01:44] - Geneza tego całego zbioru miała miejsce na łamach „Nieznanego Świata”, bo chyba w 2009 roku napisałem tam artykuł o 100 osobach, które miały największy wpływ na dzieje świata i miały jakiś związek z ezoteryką. I jak pamiętam, ten artykuł był dość kontrowersyjny. To znaczy wiele osób czy wielu czytelników później miało zarzut pewien do mnie w związku z tym, że pojawiały się tam postacie związane z różnego rodzaju religiami, czyli osoby święte, uważane za święte przez niektóre kręgi, przez niektóre religie. Stąd, kiedy już siadałem do tego tomu, bo szczerze mówiąc ja bardzo lubię wszelkiego rodzaju rankingi, bardzo lubię podsumowania, syntezy. Ciekawe biografie interesowały mnie od zawsze, więc taką książkę gdzieś tam w planach miałem już od dawna. Dlatego też, kiedy usiadłem do wyboru postaci, to siłą rzeczy byłem ograniczony spostrzeżeniem czytelników. Z racji tego, że rzeczywiście są dwie drogi: albo można próbować iść dalej po swojemu i narazić się na to, że rzeczywiście można kogoś urazić, albo ewentualnie skorzystać z porady i zrezygnować z tych wszystkich tak zwanych, w cudzysłowie, świętych osób, w ten sposób mocno zawężając te wszystkie tajemnicze, niezwykłe postaci. Generalnie jak już przyjrzałem się potem tym biogramom, to stwierdziłem, że na rozmiar książki idealnie nadają się 33 postaci. Stąd ta liczba. Poza tym jest to bardzo ciekawa, ezoteryczna liczba.
33 to przecież nie tylko liczba wieku Chrystusa. To jest też liczba masońska. 33 lata według tradycji hermetycznej miał biblijny Adam, kiedy został stworzony. 33 to byłaby też liczba związana z Mahometem. Można by tego mnóstwo przytoczyć. A że lubię takie symboliczne nawiązania, to przy tych 33 postaciach zostałem. Natomiast zostały ujęte w tym zbiorze po prostu te postaci, które w tamtym rankingu, tym, który ukazał się na łamach „Nieznanego Świata”, znalazły się najwyżej i nie były postaciami związanymi z jakąś konkretną religią. Przykładowo są postaci w tym tomie „Ponadwymiarowi”, które w jakiś sposób występują na kartach świętych ksiąg, chociażby Melchizedek, ale nie jest to postać w żaden sposób jasno określona w Biblii. Szczerze mówiąc, jest więcej tajemnic z nim związanych niż jakichś oczywistości. Nie jest też uważany za postać świętą, więc w zbiorze znaleźć się mógł.
W przeciwnym wypadku raczej bym unikał, gdyż jak już mówiłem, chciałbym, żeby to była książka przystępna dla wszystkich. Może kontrowersje zawsze są potrzebne, ale żeby nie wiązały się z nią może zbyt duże jakieś tego typu problemy.
[04:38] - A kogo ze znanych postaci w tym zbiorze zabrakło i dlaczego?
[04:44] - Pierwszą osobą, która przyszłaby mi na myśl, tak paradoksalnie byłby Adolf Hitler, który jest postacią ze wszech miar ciekawą, intrygującą i na pewno rzeczywiście dodałby troszeczkę kontrowersji całemu zbiorkowi. Nikt nie powiedział, zwłaszcza jako autor mam tutaj głos ostateczny, że muszą to być tylko i wyłącznie postaci, które mają pozytywne konotacje. Aczkolwiek ostatecznie Adolf Hitler po prostu się do tego zbioru nie zmieścił, bo stwierdziłem, że te postaci, które tu są, były od niego ciekawsze, dlatego, że każdy z nich coś po sobie pozostawił. A w przypadku Adolfa Hitlera była to tylko tajemnica. Tajemnica związana z rokiem 1945 i z faktem jego śmierci.
[05:30] - Z tego, co przynajmniej mi wiadomo, Adolf Hitler również zajmował się w jakiś sposób okultyzmem, też był w to zamieszany.
[05:37] - To prawda. W latach 30. tak na dobrą sprawę bardzo mocno związany był z wszystkimi organizacjami ezoterycznymi, organizacją Thule. Wszyscy jego duchowi ojcowie, jakby można to powiedzieć, w jakiś sposób z ezoteryką byli związani. Ale też i twierdza Wewelsburg budowana w Niemczech iI różnego rodzaju ezoteryczne rytuały, które tam były, podróże finansowane przez Hitlera do Tybetu w poszukiwaniu rasy aryjskiej. Oczywiście jak najbardziej jest to prawdą. Tyle tylko, że bardzo często w tych wszystkich monografiach na temat Adolfa Hitlera spotykamy się z takim wnioskiem, że Adolf Hitler nie był głównym mózgiem całej operacji. On raczej na tym stanowisku się znalazł w wyniku kombinacji osób troszkę wyżej postawionych od niego w tych organizacjach ezoterycznych. W związku z tym on sam nie był do końca ojcem tego pomysłu. Był tylko jego wykonawcą.
Stąd może w tym kierunku, w przypadku tej postaci prawdopodobnie bym w tekście nie poszedł. Natomiast jeśli chodzi o kontrowersje związane z jego śmiercią, to już uważam, że rzeczywiście tajemnica jest wielka. Oczywiście nie odejmując całej Trzeciej Rzeszy tej otoczki okultystycznej, bo jak wiemy, ona była i również jest tu związanych sporo niewyjaśnionych tajemnic do dziś. To prawda.
[07:06] - Na okładce i we wstępie pisze pan, że niektóre postaci coś łączy. I tutaj rodzi się pytanie: co i kogo?
[07:15] - Właśnie, bo tak na dobrą sprawę błędem byłoby założenie, że wszystkie postaci mają jakiś punkt wspólny, bo tak z pewnością nie jest. Są tutaj postaci, które w jakiś sposób oczywiście może haczyły swoim życiorysem o ezoterykę, czy też o jakąś wiedzę tajemną, natomiast generalnie są tutaj raczej z powodu tego, że pozostawili po sobie, jak już wcześniej mówiłem, jakieś ciekawe dzieło swojego życia, tak jak Edward Leedskalnin zostawił Koralowy Zamek, natomiast nigdy nie odwoływał się do żadnych mistyków. Są natomiast postacie pewne i to głównie związane ze starożytnością, co do której ta nasza dokumentacja historyczna jest najbardziej uboga, gdzie możemy postawić taką roboczą hipotezę, że tak naprawdę mamy do czynienia z kilkoma biografiami jednej i tej samej osoby. I to tak na dobrą sprawę jest najciekawsza teza, która w tej książce jest promowana, bo za każdym razem, kiedy udało mi się taki link dostrzec, starałem się go uwypuklić. Oczywiście nie zawsze się to udało. Na pewno nie wszystko też widziałem. Może moi czytelnicy dostrzegą inne korelacje, które potem uda się gdzieś zamieścić. Natomiast rzeczywiście w niektórych przypadkach te podobieństwa są spore. Może powiem o takich najciekawszych przypadkach, bo na dobrą sprawę najbardziej ciekawą postacią, która nie ma swojego rozdziału w tej książce, jest egipski bóg pisma Thot. Z Thotem wiąże się wiele kontrowersji, bo według niektórych źródeł Thot jest postacią noszącą azjatyckie rysy twarzy.
I teraz ten punkt wspólny można potem znaleźć w przypadku takich postaci jak słynny architekt starożytnego Egiptu Imhotep. Imhotep z kolei ma wiele elementów życiorysu tożsamych z Hermisem Trismegistosem. W tym samym czasie, kiedy żył Imhotep, jest duże prawdopodobieństwo, że ta postać mogła się pojawić po wygnaniu z Egiptu, co też w pewnych kronikach się znajduje. Mógł się pojawić też po drugiej stronie naszego globu jako Quetzalcoatl w krainie Majów czy jako Wirakocha w świecie Inków. Niektórzy mogliby powiedzieć, że korelacje są grubymi nićmi szyte. Być może i tak. Natomiast jakby przyjrzeć się pewnym symbolom związanym z ich wyglądem zewnętrznym, charakterystycznymi wierzeniami i poglądami czy symbolem ptaków, który się pojawia u każdego z nich, to nagle może się okazać, że łączy ich więcej, niż nam się mogło wydawać. Być może jest jedna i ta sama postać, która miała bardzo bogate życie i w różnych miejscach świata inspirowała różnych ludzi. Idąc tym samym tropem, może się okazać, że Echnaton i Mojżesz to jest jedna i ta sama osoba, bo są takie źródła, które podają, że tak na dobrą sprawę Mojżesz nie był tylko i wyłącznie przybranym synem faraona, ale wręcz samym faraonem, który musiał ewakuować się z Egiptu. Wtedy ta postać rzeczywiście z Echnatonem miałaby dużo wspólnego.
Kolejną ciekawą postacią jest Nimrod, który wykazuje bardzo wiele cech wspólnych ze starobabilońskim bogiem Mardukiem. A jeśli tak, to okazuje się, że z kolei tenże Marduk ma bardzo wiele cech charakterystycznych dla perskiego proroka Zaratusestry, a w chrześcijaństwie bardzo wiele go łączy z Lucyferem. I tych korelacji można by mnożyć mnóstwo, ale nie będę zdradzał wszystkich, bo odsyłam po prostu na karty książki. Tam się tego znajdzie na pewno więcej. Natomiast jak to już napisałem we wstępie, jest to bardzo kusząca hipoteza. Właśnie ta, że wiele z tych słynnych postaci, które znamy, to mogły być tak naprawdę te same osoby. Co więcej, być może wielcy magowie, mistycy, którzy pojawili się w średniowieczu, w renesansie, w naszych czasach byli po prostu ich inkarnacjami w jakiś sposób. I ponownie w tym momencie można by zadać sobie pytanie: o co tak naprawdę w tej naszej rzeczywistości chodzi? Być może wszystko, co wiemy, wszystkie nauki tajemne budowała zaledwie garstka osób, która przewijała się na przestrzeni dziejów w naszej historii i po prostu pozostawiała po sobie taki ślad, który odciskał piętno na kolejne pokolenia. Może tak naprawdę tych ludzi nie było 33 czy jeszcze więcej, gdybym miał więcej miejsca do napisania, tylko może było ich naprawdę kilku.
A może tak naprawdę była to jedna i ta sama osoba, jeden i ten sam duch, który ich przenikał. Oczywiście jest to hipoteza, prawdopodobnieJak już mówiłem, może to być hipoteza, którą łatwo podważyć, ale też nie służy ona temu, żeby stała się prawdą ostateczną, a raczej mogłaby stanowić fajny punkt wyjścia do rozważań dotyczących natury naszej rzeczywistości. To tyle, żeby nie zagmatwać już za bardzo.
[12:29] - Właśnie. Pan opowiadał o jednej i tej samej osobie reinkarnującej się w różnych ciałach jako różne osoby. Stanęło mi w głowie nazwisko hrabiego de Saint-Germain. Co można powiedzieć o tym niezwykłym człowieku?
[12:49] - Historycznie pewnie niewiele, bo tych źródeł jest mniej niż legend. Legend jest znacznie więcej. Wszystkie pochodzą z XVIII wieku i generalnie to, co wiemy o hrabim de Saint-Germainie, to są głównie jego własne opisy sytuacji. To on opisywał siebie przed naszą erą na babilońskim dworze. To on opisywał siebie w sytuacjach, kiedy rzeczywiście nikt z jemu współczesnych jeszcze nie żył. Z drugiej strony są też relacje postaci z francuskiego dworu, które widziały hrabiego de Saint-Germain na przestrzeni 50 lat i jak mówili, nie postarzał się nawet o jedną zmarszczkę na twarzy. Natomiast jak już mówiłem, są to tylko i wyłącznie pewnego rodzaju teorie samego de Saint-Germain. Z drugiej strony jego losy, jeżeli rzeczywiście miałby żyć przez stulecia, jeżeli prawdą miałoby być to, że był świadkiem ukrzyżowania Jezusa, że był widziany w starożytności, a potem, że w XX wieku pojawił się jako ten tajemniczy alchemik Fulcanelli, który napisał „Tajemnicę katedr”, a potem zniknął z opinii publicznej. Jeżeli to wszystko rzeczywiście byłoby prawdą, to może de Saint-Germain, cytując hipotezę z poprzedniej mojej wypowiedzi, byłby tą samą postacią co Żyd Wieczny Tułacz, który też się pojawia na kartach „Ponadwymiarowych” i któremu też nie dane jest zaznać pokoju i tuła się przez te stulecia i żyje wciąż wśród nas. Oczywiście więcej tutaj jest naszej potrzeby poszukiwania legend.
Wszyscy ludzie śnią o nieśmiertelności. Śnili o tym alchemicy, magowie. Marzą o tym największe umysły wszystkich epok, ale tak naprawdę bardziej jest to marzenie niż rzeczywistość. Więc mnie się wydaje, że z tych marzeń utkana jest postać hrabiego de Saint-Germain, ale może część prawdy w tym też udałoby się znaleźć. Na pewno jest wielka tajemnica. A ile w tym jest prawdy, to już nie jesteśmy w stanie osądzić.
[15:07] - A czy dopuszcza pan myśl, że niektórzy z tych ponadwymiarowych niezwykłych ludzi nie są tak naprawdę ludźmi z krwi i kości? Może są bytami duchowymi, może kimś z innego wymiaru lub obcymi?
[15:20] - Można zacząć od pierwszej najważniejszej rzeczy, że dwie postaci, które w tej książce są wymienione, na pewno postaciami z krwi i kości nie są. To jest Golem, czyli legendarny stwór z gliny, który miał służyć praskim lub chełmskim rabinom w XVI wieku. A drugą z tych postaci jest Piotr Rzymianin, czyli tajemnicza postać z przepowiedni Malachiasza. Przepowiedni jeszcze z XII wieku, która wciąż jeszcze się nie zmaterializowała w naszej rzeczywistości, bo jej pojawienie się ma być tożsame z końcem naszych dziejów. Natomiast drugie spojrzenie na to pytanie, czy są to postaci z innych wymiarów. Chyba najbardziej taką postacią, która przychodzi od razu do głowy, jest Melchizedek, czyli osoba, która w wielu przypadkach przez wielu świętych Kościoła nawet uważana była za kogoś w rodzaju Jezusa, czyli postać, która pojawiła się na ziemi, ale absolutnie z tego świata nie pochodziła. Jakiej natury był Melchizedek? Trudno powiedzieć, bo jeżeli nie był człowiekiem, to możemy wszystkie hipotezy tutaj dopasować, bo mógł być zarówno postacią z innego wymiaru, mógł być postacią na pół boską, jak i mógł być postacią, która przewyższała nas swoją inteligencją w jakiś sposób, czyli kimś tożsamym naszym wyobrażeniom o obcych cywilizacjach. Jaka jest prawda? Nie wiemy.
Być może takiej postaci jak Melchizedek nigdy nie było. To wszystko ukryte jest w mroku dziejów. Natomiast absolutnie jest to teza dopuszczalna. Zresztą ja mam taką naturę, że ja nigdy staram się żadnej z tez, hipotez nie skreślać, dopóki jej nie sprawdzimy. A jeśli chodzi o hipotezy związane z ezoteryką, to tak na dobrą sprawę wszystkie są zawsze możliwe, bo nie dysponujemy narzędziami, które pozwoliłyby cokolwiek zweryfikować, sfalsyfikować. To jest też główny zarzut naukowców w stosunku do ezoteryki. Dlatego tak często naukowcy stoją po drugiej stronie barykady niż ezoterycy. Natomiast jak już powiedziałem, na pewno nie możemy tego wykluczyć. Być może wszystkich tych osób-
[17:42] - A jak długo powstawała książka „Ponadwymiarowi”? Ile czasu zajęło panu zebranie informacji o tych postaciach?
[17:53] - Tym razem ponownie okaże się, że prawda jest bardzo prozaiczna. Książka „Ponadwymiarowi” powstawała kilka lat, ale to się wiąże z dwiema rzeczami. Pierwsze to są publikacje. Starałem się, żeby każdy z tych tekstów wcześniej pojawił się jako publikacja w jednym z miesięczników. Tak jak już mówiłem, jestem współpracownikiem „Nieznanego Świata” i „Czwartego Wymiaru” i to głównie tam pojawiały się te teksty.Bodajże z tych 33 opublikowane były 31, o ile dobrze pamiętam. A drugi powód tego, że ta książka powstawała tak długo, co mogłoby dziwić, biorąc pod uwagę, że ma ledwie 200 stron, to jest dlatego, że ona powstawała równolegle z wieloma innymi projektami, nad którymi pracowałem. Od kiedy zajmuję się tą tematyką, a jest to już ponad 10 lat i od kiedy powstał pierwszy projekt książki, którą chciałem robić, niemal od samego początku wszystkie projekty szły równolegle. Nigdy nie był jeden projekt, nad którym pracowałem. Zawsze było tych projektów cztery, pięć. Zresztą nadal tak jest, że tych projektów jest kilka.
Stąd też niektórych może dziwić moja nadzwyczajna nadprodukcyjność w tym roku, bo „Ponadwymiarowi” są właściwie trzecią moją książką, która w tym roku się ukazała. Ale to nie dlatego, że jestem taki pracowity. To dlatego, że dopiero teraz finalizuję wszystkie te projekty, które równolegle prowadziłem przez lata. Także „Ponadwymiarowi” mimo że jest dość niewielką rozmiarem książką, powstawała pięć lat i równolegle teksty pojawiały się w ogólnopolskich magazynach.
[19:39] - A może zdradziłby pan rąbka tajemnicy na temat innych projektów, innych książek pana autorstwa, które czekają jeszcze na wydanie? Czego mogą się spodziewać słuchające Radia Paranormalium i czytające „Nieznany świat” i „Czwarty wymiar” mole książkowe?
[20:00] - Z chęcią opowiem, gdyż jest to pewnego rodzaju część mojej pasji, więc nie ukrywam, że lubię o tym opowiadać. Natomiast od razu zaznaczę, że jakby ktoś chciał się zapoznać bliżej, to wystarczy wejść na moją stronę internetową przemeknowakowski.pl, gdzie wszystkie informacje o moich publikacjach i projektach się znajdują. Wracając konkretnie do słuchaczy Radia Paranormalium. Książka „Ponadwymiarowi” to jest pewnego rodzaju początek cyklu. Jak ktoś weźmie książkę do ręki, to zauważy, że na pierwszej stronie pojawi się taki podtytuł cyklu nazywający się „Mity i legendy”. I rzeczywiście jest to projekt troszeczkę szerszy, gdyż chciałbym przybliżyć czytelnikom współczesne, nowoczesne mity. Dlatego, że my mamy pewnego rodzaju przywiązanie do tego, że mit kojarzy się ze starożytnością. Może być mitologia grecka, celtycka, egipska, słowiańska, hinduska. Natomiast absolutnie mitologią nie może być coś, co dzieje się na naszych oczach albo wydarzyło się 300 lat temu. Natomiast tamte mity też prawdopodobnie jakieś podstawy w rzeczywistości miały.
I kierując się tutaj troszeczkę myślą jungowską, że my sami jesteśmy świadkami pewnych mitów, które są wokół nas, tak zwanych nowoczesnych mitów. Chciałbym przybliżyć jak najwięcej tych mitów naszej rzeczywistości, dlatego że po pierwsze te mity mogą okazać się prawdą albo po drugie te mity mogą otwierać nam drogę do innych ukrytych wymiarów naszej rzeczywistości. W związku z tym, czy przyjmiemy pierwsze, czy drugie kryterium, i tak warto się z nimi zapoznać. Natomiast co rozumiem przez te mity? Przez te mity rozumiem wszystkie tajemnice, zjawiska niewyjaśnione, które są wokół nas od lat, od stuleci, czy też rzeczywiście zagadki, których nie udało się odszyfrować nawet w starożytności. A więc wszystko to, co łączy mitologię starożytną ze współczesnością i co ma wspólny mianownik zwący się tajemnicą, tym, co nieodgadnione, tym, co może wykraczać poza nasze rozumienie świata, poza naszą percepcję albo poza nasze możliwości wyjaśnienia niektórych rzeczy. Tenże cykl „Mity i legendy” będzie mieć kilka książek, mam nadzieję, które uda się wydać, które ukażą się również w formie książkowej. W najbliższym czasie, prawdopodobnie na początku przyszłego roku, planujemy razem z Wojtkiem Chudzińskim wydać tom „W poszukiwaniu magicznej formuły”, w którym będziemy opisywać różne pomysły na to, jaka jest tak naprawdę natura naszego świata. A w tle oczywiście pojawią się kolejne nowoczesne mity. Również z Wojtkiem planujemy w najbliższym czasie i tu też pewnie będziemy finalizować ten projekt w ciągu roku, wydać kolejny tom, w którym będziemy mówić już konkretnie o nowoczesnych mitach.
I mniej więcej w tym samym czasie chciałbym też, żeby ukazał się zbiór 10 rankingów. Już mówiłem, jakoś ten amerykański styl rankingów zawsze do mnie przemawiał, więc zbiór 10 rankingów dotyczących osobliwości naszego świata. I oczywiście wszystkie te książki, mam nadzieję, ukażą się w tym samym cyklu, czyli „Nieznany Świat poleca”. Czy tak będzie, to oczywiście dowiemy się, bo wiadomo, że wydawnictwo, cykle to jest rzecz dynamiczna. Wiele zależy od sprzedaży, wiele zależy od zainteresowania czytelników. Natomiast w tym cyklu na pewno te książki się ukażą, a w międzyczasie już pracuję nad kolejnym projektem. Bo nie byłbym sobą, gdyby nie było ich co najmniej kilka, czyli „Magiczne miejsca w Europie”. Książka, którą zamierzam zrealizować razem ze swoim bliskim przyjacielem Radkiem Depką Chludzińskim, z którym podróżujemy po takich magicznych miejscach w Europie już od wielu lat. I te artykuły na bieżąco można przeczytać w magazynie „Czwarty wymiar”, a w formie książki ukażą się pewnie wtedy, kiedy dobrnę do końca, czyli za może trzy lata, tak zakładam optymistycznie. Jak będzie, to zobaczymy.
[24:02] - W każdym razie warto będzie na pewno czekać. A wracając do książki „Ponadwymiarowi”, mam takie pytanie: po co nam dzisiaj znajomość biografii opisanych w niej osób?
[24:18] - Odpowiedzi może być wiele. Po pierwsze dlatego, że generalnie ludzie lubią biografie i lubią dowiedzieć sięCzegoś więcej o znanych osobach. W tomie "Ponadwymiarowi" jest, nawet jeśli ktoś się ezoteryką nie interesuje, co najmniej kilka nazwisk z czołówki tych najsłynniejszych historii, czyli znanych przeciętnemu Polakowi bardzo dobrze i na pewno interesujących. Jest też kilka postaci znanych głównie miłośnikom ezoteryki. Natomiast niezależnie od tego, jakie to są postaci, to, co może przyciągać, to jest przede wszystkim to, żebyśmy dowiedzieli się czegoś więcej. Czegoś więcej o ludziach, którzy rzeczywiście byli nietuzinkowi, byli wyjątkowi, mieli do przekazania coś ciekawego. Może w jakiś sposób troszeczkę ich życie trąciło szarlatanerią, może w jakiś sposób byli szaleńcami, ale przecież na takich szaleńcach nasza cywilizacja też jest zbudowana. To pierwsza sprawa. A druga sprawa: każda biografia może też być pewnego rodzaju inspiracją. Każda biografia może być też drogowskazem do poszukiwań własnych, do poszukiwań własnej tożsamości, do poszukiwań źródeł prawdy o tym świecie.
Bo my wspólnie, mam nadzieję, że mogę się zaliczyć też do tego grona poszukiwaczy prawdy o świecie, dążymy do tego celu już od tysięcy lat razem z wszystkimi minionymi pokoleniami i tak naprawdę wiemy może troszeczkę więcej, ale wcale nie przybliżyliśmy się do odkrycia tej prawdy, do prawdziwej natury rzeczywistości. Oczywiście ludzie, którzy mają dar objawienia, ludzie, którzy mają głęboką wiarę, to są ludzie, którym wydaje się, że rzeczywiście do tej prawdy są bardzo blisko. Może tak jest. Natomiast ja bym zawsze starał się wyważyć wszystkie zdania. Chciałbym poszukać różnych odpowiedzi. Wydaje mi się, że generalnie to jest tak, że to poszukiwanie prawdy o rzeczywistości jest też czymś, co każdy z nas mógłby spróbować osiągnąć. Niezależnie od tego, jakie są nasze poglądy. I "Ponadwymiarowi", zbiór tych 33 esejów to jest coś, co może nas troszeczkę do tego przybliżyć albo chociażby przybliżyć nas do tego, żebyśmy więcej wiedzieli na ten temat. Bo jak już mówiłem, albo każdy swoją prawdę odkryje sam, albo nigdy do niej nie dojdziemy. Ale nie w tym rzecz, żebyśmy my tę prawdę odkryli, ale w tym, żeby ku niej podążać.
[26:59] - Tak patrzę na listę postaci, które opisane zostały przez pana w "Ponadwymiarowych" i rzuciło mi się w oczy nazwisko, którym bardzo się kiedyś interesowałem, które właściwie do dzisiaj z jakiegoś powodu mnie fascynuje: Kaspar Hauser. Panie Przemysławie, czy mógłby pan coś opowiedzieć o tym człowieku? Czy wiadomo coś więcej niż wiedzieliśmy, powiedzmy, jakieś 20 lat temu?
[27:31] - Generalnie w przypadku Kaspara Hausera cały czas pewnego rodzaju nowe fakty wychodzą na jaw. Głównie dzięki temu, że kolejni ludzie próbują się doszukać czegoś, przekopać jego biografię. Ale tak naprawdę wiele z tych rzeczy to są fakty, które można było znaleźć w źródłach już krótko po jego śmierci. Bo tak na dobrą sprawę wszystko, co my możemy odkryć, to jedynie, jak już mówiłem, doszukanie się czegoś więcej. Przykładowo, co się wydarzyło w ciągu ostatnich 20 lat? W ciągu ostatnich 20 lat na pewno dowiedzieliśmy się, że tak jak wcześniej sugerowali niektórzy, nie był to raczej syn Napoleona Bonaparte, bo wykloczyły to badania genetyczne. Bo były też takie podejrzenia. Niektórzy to sugerowali. Natomiast niewątpliwie była to postać oryginalna i z wielu powodów uważana za potomka ważnego rodu. Dlatego, że trudno uwierzyć, żeby taki los, czyli los dziecka przetrzymywanego przez kilkanaście lat w jednym pomieszczeniu, izolowanego od kontaktu z ludźmi, mającego jedną zabawkę i przebieranego w nocy, kiedy tego nie był świadom.
Żeby taki los spotkał zwykłe dziecko, które urodziłoby się gdzieś na wsi lub u jakiegoś rzemieślnika. Raczej jest to los przywodzący troszeczkę na myśl człowieka w żelaznej masce. Czyli tego domniemanego brata bliźniaka króla Ludwika XIV, o którym mowa była w tych słynnych czasach opisywanych przez Alexandra Dumas, czyli czasach XVII wieku we Francji. I raczej to jest tego typu trop, czyli jakaś postać, która miała błękitną krew. Dlaczego go więziono? Tego się nigdy nie dowiedzieliśmy. Trudno też powiedzieć, jaką tożsamość miał ten Kaspar Hauser, bo on się uczył czytać dopiero kiedy został już w wieku 17 lat odnaleziony w jakiś sposób w Norymberdze. Kolejna rzecz to jest to, że kiedy on się już nauczył czytać, nauczył opowiadać o swojej przeszłości, to też nie wszystko umiał nazwać słowami, nie wszystko umiał opowiedzieć tak, jak powinno być. Wiemy, że miał pewnego rodzaju talenty sensoryczne, że był bardzo wrażliwy, ale to może wiązać się albo z tym, że rzeczywiście miał taki talent, albo z tym, że te talenty siłą rzeczy ujawniły się u niego, bo przez te 17 wczesnych lat był pozbawiony wszelkiego rodzaju bodźców. W związku z tym być może akurat te, a nie inne zmysły u niego rozwinęły się w sposób tak niezwykły, tak nienaturalny.
Natomiast rzeczywiście on był zagadką swoich czasów, tak napisano na jego grobie. Ale najciekawsze chyba jest to, jaka jest tożsamość jego zabójcy. Bo wygląda na to, że jego zabójca to była ta osoba, która wcześniej nie chciała, żeby on się w jakikolwiek sposób ujawnił, a potem była przerażona być może tym, ile mógłby powiedzieć sam Kaspar Hauser.Są też oczywiście teorie, że Kaspar Hauser sam targnął się na swoje życie z powodu tego, że przestał być celebrytą swoich czasów. Przestał brylować na salonach. Tajemnice mnożą się oczywiście. I tak jak już mówiłem, każda kolejna osoba, która próbuje śledzić losy Kaspara Hausera, dokłada swoją cegiełkę do tej historii. Ja pozbierałem te cegiełki w 2013 bądź 2014, ale możliwe, że już gdzieś powstaje monografia, która będzie miała jeszcze więcej ciekawostek na temat Kaspara Hausera. Może za jakiś czas dowiemy się, czyim synem rzeczywiście on był. Dzisiejsza technologia wiele rzeczy może ułatwić.
[31:06] - Kolejną taką postacią, która niezmiernie mnie interesuje jest Grigorij Rasputin Jefimowicz. Ja jakiś czas temu tłumaczyłem artykuł, który jest zresztą dostępny do przeczytania na łamach serwisu Paranormalium o trudno zabijalnych. I właśnie takim jednym z tych trudno zabijalnych był Rasputin, bo tutaj dostał strzał, dostał jakiegoś kuksańca. Teoretycznie już powinien po nim nie żyć, a jednak wstał i uciekał przed spiskowcami.
[31:37] - Na samym początku była jeszcze trucizna, o ile pamiętam.
[31:39] - Tak.
[31:40] - Która też nie zadziałała. Może to nieudacznicy po prostu próbowali go zabić i rzeczywiście trucizna wcale trucizną nie była, a strzał wcale celny nie był. Bo my tej relacji nie poznaliśmy z opisu Rasputina. My tę relację poznaliśmy z opisu tych, którzy go zabić próbowali i którym się w końcu ostatecznie to udało. Więc być może takie, a nie inne sugestie są wynikiem po prostu tego, że swoją nieudolność próbowali przykryć może jego ponadnaturalnymi zdolnościami. A może rzeczywiście Rasputin miał potężną siłę życiową w sobie, stąd dopiero kiedy został wrzucony do rzeki, to utonął, a wcale nie z powodu ran postrzałowych, wcale nie z powodu trucizny czy innych metod, których użyto, aby go zgładzić. Jest to postać ze wszech miar kontrowersyjna, szalenie ciekawa, bo był osobą charyzmatyczną. Miał niewiarygodny wpływ na tych ludzi swoich czasów, na te kobiety. Przecież nie był przystojnym mężczyzną, a jednak te kobiety do tego jego sanktuarium właściwie seriami przychodziły. Przecież nie był żadnym wielkim lekarzem, a to on tylko powstrzymał hemofilię księcia, następcy tronu Romanowów.
Przecież nie był żadnym wieszczem, a doskonale przewidział los cara Mikołaja i jego rodziny. I jak sam powiedział, że jeśli on umrze, to w niecałe dwa lata po nim przestanie funkcjonować carat w Rosji. Więc jakaś magia tę postać z pewnością otacza. A czy rzeczywiście był taką postacią niezniszczalną, nie do zabicia? To już rzeczywiście może to być tylko legenda. Może rzeczywiście był mocnym mężczyzną. Podobno rzeczywiście uchodził za okaz zdrowia, ale jak było w rzeczywistości, to również wiemy to tylko z opisów zamachowców. A z czczej ciekawości, jakie postaci jeszcze u pana się w tym cyklu znalazły? Tych trudno zabijalnych.
[33:45] - Musiałbym zobaczyć. Za chwilę zerknę. Właśnie pojawiło mi się tutaj kolejne pytanie: która z postaci zawartych w książce „Ponadwymiarowi” jest panu najbliższa i dlaczego?
[34:02] - Najczęściej to bywa tak, że najbliższe jest to, czemu poświęciło się czas jako prac ostatnim. Czyli nad czym się pracowało tuż przed samym zakończeniem książki. Bo bardzo często te wcześniejsze postaci gdzieś po prostu, skoro już znalazły swoją finalizację w artykule, to w jakiś sposób już przestaje nas łączyć ta pępowina w cudzysłowie. Więc tą ostatnią postacią, która powstała moim zdaniem najciekawszą postacią z całego zbioru, jest Nimrod. I uważam tak dlatego, że w historii Nimroda być może mamy do czynienia z wyjaśnieniem jednej z najciekawszych zagadek starożytności. Zagadek, która dla nikogo może wielką zagadką nie jest, ale być może niektórych zawsze dziwiła i zastanawiała. Ta zagadka dotyczy tego, dlaczego Bóg opisywany w Starym Testamencie jest Bogiem tak krwawym. Dlaczego jest to Bóg, który tak mocno różni się od Boga z Nowego Testamentu? I dlaczego moglibyśmy tutaj mówić nawet o jakimś dualizmie boskim występującym na łamach Starego Testamentu, mimo że oczywiście bibliści byliby pewnie niechętni, żeby ten temat poruszyć. Ja oczywiście nie będę tego tematu dokładnie rozstrzygał, gdyż wolałbym, żeby moi czytelnicy dowiedzieli się tego z książki albo na przykład z artykułu o Nimrodzie, który właśnie jest publikowany w tej chwili na łamach „Czwartego wymiaru”, więc można się z nim też zapoznać nie kupując całej książki.
Chociaż do zakupu książki oczywiście zapraszam. Natomiast generalnie wyjaśnieniem tajemnicy Nimroda jest jego tożsamość, jego podobieństwo z Mardukiem, czyli tym bogiem babilońskim. Już wspominałem o tym podobieństwie wcześniej i to rzeczywiście tłumaczyłoby, dlaczego ta postać jest uważana tak bardzo za złą przez wszystkie ludy Księgi, czyli wyznania chrześcijańskie, muzułmańskie i judaistyczne. A dlaczego jest tak ceniona w wielu innych kręgach, na przykład właśnie w kręgu babilońskim, ale też i na przykład w pozytywnym kontekście pojawia się zarówno u Persów, zarówno u Madziarów jako jeden z ojców założycieli narodu, jak i w fińskim eposie „Kalevala”. I właśnie wyjaśnienie tej tezy to jest to, co wiąże się z mitologią babilońską i do tego rozwiązaniaNamawiam, żeby je przeczytać już w samej książce. Nie będę zdradzać tej tajemnicy, ale na pewno jest to postać mi najbliższa. Właśnie dlatego, że wydaje mi się, że to wyczynie najważniejszy.
[36:39] - W międzyczasie zerknąłem do tego artykułu o trudno zabijalnych. Przepraszam, ale pan pisze książki, a ja tłumaczę teksty z angielskiego na polski w takich ilościach, że już zapominam, co jest, w którym tekście.
[36:54] - Proszę mi wierzyć, że ja też wielu rzeczy nie pamiętam i w każdej chwili może pojawić się pytanie, które zada mi klin. Dlatego, że to jest oczywiste, że jak jest przemiał materiału ogromny, to jesteśmy tylko ludźmi.
[37:09] - Tak, to jest zdecydowanie za dużo informacji, żeby to wszystko zapamiętać. Ale od czego mamy źródła pisane, które sami, jakby nie patrzeć, tworzymy. Zawsze można zerknąć. A więc obok Rasputina drugim bohaterem tego artykułu, bardziej współczesnym, był policjant z amerykańskiego stanu Nowy Jork, dokładnie z hrabstwa Suffolk, Kenyon Tackhill, który w 1988 roku, siedząc w radiowozie, został postrzelony z dubeltówki przez szaleńca, który postanowił skrócić żywot temu panu. Otrzymał ten strzał prosto w twarz, co powinno teoretycznie spowodować nie tylko utratę wizerunku, ale również życia, ponieważ Tackhill stracił prawie 30% całej głowy. Jednak jakoś udało mu się wezwać pomoc, nawet opisać, pomimo braku twarzy, tego szaleńca, który próbował go zabić. Tackhill do dzisiaj żyje. Szaleńca udało się uchwycić, zamknąć na dożywotnie.
[38:20] - Badane są wyroki. Rzeczywiście są takie historie, w których łapiemy się za głowę, jak to możliwe? Ale to rzeczywiście ciekawa historia generalnie, bo sam nie słyszałem. Z chęcią się zapoznam, jak najbardziej. Zapewne takich postaci można by było więcej wyszukać. Ciekawy temat jak najbardziej. Tak, na pewno pasuje.
[38:44] - Nawet na YouTubie można czasami trafić na materiały, w których pokazywani są ludzie bez fragmentu głowy, bo jakiś wypadek się wydarzył albo coś nie poszło podczas operacji chirurgicznej. Ludzie tracą część głowy, część mózgu, a mimo to dalej żyją, w miarę normalnie funkcjonują.
[39:05] - Często się zmienia osobowość, bo tak jak mówisz, że czasem pewna część mózgu odpowiedzialna za daną rzecz będzie usunięta, to czasem bywa tak, że ci ludzie nagle zaczynają funkcjonować zupełnie inaczej niż wcześniej po takim traumatycznym wydarzeniu.
[39:20] - Niektórzy po jakimś czasie wracają do normalnego funkcjonowania. Możliwe, że część mózgu, która pozostała przy życiu, przejmuje te różne funkcje.
[39:31] - Też słyszałem tę teorię. Tak, bardzo możliwe.
[39:34] - Także kto wie, czy tak nie było też w przypadku Rasputina? A która z opisanych przez pana postaci wydaje się panu jako autorowi najbardziej tajemnicza, najbardziej ciekawa?
[39:50] - Troszeczkę już odpowiedziałem na to pytanie poprzednio, bo mówiłem o tym, że wydaje mi się, że najciekawszy jest Nimrod, ale wydaje mi się, że tak samo ciekawe... Właściwie każda moja odpowiedź to będzie troszeczkę strzał w stopę, bo w ten sposób ograniczę to takie standardowe, wyświechtane hasło, że wszystkie są ciekawe i zachęcam do przeczytania wszystkich biogramów, bo z pewnością wszystkie są ciekawe. Natomiast ja z perspektywy autora zawsze uważam, że najciekawsze są te postaci, które gdzieś tam zniknęły w mroku dziejów, a więc te, o których wiemy mało, gdzie bardzo dużą rolę odgrywa nasza wyobraźnia, nasze domysły, zasłyszane historie, pewnego rodzaju powiązania, które się z nimi wiążą. Bo to, co oczywiste, to, co jest w miarę łatwe do sprawdzenia, to nie jest już tak pociągające. Wiem, fascynująca jest postać faraona Echnatona. Fascynująca jest postać Apoloniusza z Tyany. Fascynująca jest postać z naszego ogródka Bolesława Potępionego, chyba najmniej znanej postaci z tego grona. A szkoda, bo jest to postać, która wyjaśniałaby brak absolutnie we wszelkich źródłach dotyczących historii Polski czterech lat w XI wieku z naszych dziejów. Więc to są te rzeczy, które są dla mnie najciekawsze. Dla mnie jako autora i czytelnika zarazem, bo oczywiście z każdą z tych postaci w jakiś sposób związany jestem, bo każdej z nich poświęciłem jakiś kawał mojego życia.
[41:29] - A dlaczego w zbiorze jest tak mało Polaków i tak mało kobiet? Kobiet chyba tylko jedna, Bławatska.
[41:40] - Generalnie miałem ten dylemat, kiedy zaczynałem pisanie zbioru i zastanawiałem się, czy na siłę próbować dołączać kobiety po to, żeby jakiś parytet był, czy też zachować zasadę kryterium 33 moim zdaniem najbardziej tajemniczych postaci. I wyszedł ze mnie taki trochę umysł ścisły, bo jednak poddałem się matematyce. To, co mi wyszło z moich kalkulacji płodnej, to zostawiłem. Czyli nie stałem się niewolnikiem myślenia o tym, że muszą być kobiety, bo można by było oczywiście poszukać Hypatii i poszukać Boudici, i spróbować kogoś dołożyć. Czy Jezabel to też kolejna ciekawa historycznie postać, ale to jednak nie był ten kaliber. Chyba jedyną kobietą, która aspirowała do tego grona była Joanna d'Arc.Ale również z tych samych przyczyn, o których mówiłem, w wyniku nie zmieściła się w tym gronie 33. Natomiast w przypadku Polaków było dokładnie tak samo. Ja bardzo chciałem, żeby Polaków było więcej, ale ostatecznie postawiłem na Bolesława Potępionego, o którym przed chwilą mówiłem, na pana Osowieckiego i w jakimś stopniu na mistrza Twardowskiego. Ale w jakimś stopniu, bo kto zapoznał się z moim tekstem, ten wie, że według mnie nie był to Polak, tylko Niemiec. Natomiast w polskim folklorze oczywiście jak najbardziej kojarzony, rozsławiony nawet przez wieszcza Mickiewicza.
Natomiast nie da się ukryć, że i w Polsce dałoby się znaleźć tych ciekawych postaci więcej. Można było sięgnąć po Michała Sędziwoja, ale tu znowu miałem dylemat, bo byłby to kolejny alchemik, a opisywałem i Rudolfa II Habsburga i w przypadku alchemików pewien związek miał Izaak Newton, więc generalnie nie chciałem też powielać pewnego rodzaju postaci, żeby te same wątki się pojawiały. Więc te postaci są, one przenikają przez tę książkę, przez te poszczególne rozdziały, ale nie jako te postaci tytułowe. Natomiast czysta kalkulacja wskazała, że to są te nazwiska. Zostałem wierny do końca temu pomysłowi.
[43:52] - Przyszło mi teraz na myśl: a może Maria Skłodowska-Curie? Ona oprócz fizyki i chemii wykazowała również pewne zainteresowanie między innymi spirytyzmem.
[44:04] - Też, szczerze mówiąc, zastanawiałem się nad tą postacią, nie będę ukrywać. Ale ponownie fakt, byłaby to i kobieta i Polka, ale znowu byłby to dość, moim zdaniem, niewystarczający kaliber w porównaniu z tymi postaciami, które są. Czytelnik może sam osądzić, może stwierdzić, że jest zupełnie inaczej. W czasach Marii Curie-Skłodowskiej, podobnych czasach z jej czasów, w książce jest Helena Blavatska, jest Aleister Crowley, jest Gurdżijew i generalnie uznałem, że może już za dużej nadreprezentacji tego przełomu XIX, XX wieku już nie robić. Ja wiem, że to była złota era spirytyzmu, ale wielu sceptyków może zawsze powiedzieć, że ta złota era wynikała z tego, że ówczesna technologia pozwalała na więcej trików i więcej fałszerstw, a mniej rzeczy można było w jasny sposób zweryfikować. Więc też nie chciałem dawać powodów sceptykom, żeby cokolwiek mogli powiedzieć. Zostałem przy tym zbiorze, o jakim mówię. Ale na pewno fascynująca postać. Oczywiście, jak najbardziej.
[45:20] - Sporo z opisanych przez pana postaci żyło w XX wieku. Czy uważa pan, że współczesność to dobre czasy dla ezoteryki, czy też wręcz przeciwnie?
[45:32] - To jest poniekąd to pytanie, na które zacząłem odpowiadać już przed chwilą, że jest ich i tak bardzo dużo, więc nie chciałem, żeby było ich jeszcze więcej, bo rzeczywiście XX wiek jest nadreprezentowany. Ale to właśnie wynika poniekąd z tego, że rzeczywiście było tu mnóstwo ciekawych postaci. To wcale nie jest tak, że wiek XX to był wiek, w którym właściwie już wszystko wiemy. Już wszystko jest sprawdzone. Już nauka wyjaśniła wszystko, położyła kres mistyce, metafizyce. Wcale tak do końca nie jest. Ten XX wiek to był wiek, w którym pojawiło się dużo bardzo interesujących prądów. To był wiek, w którym na obrzeżach, peryferiach tej wielkiej historii i tej wielkiej nauki pojawiały się postaci, które miały do przekazania coś bardzo interesującego. Abstrahując od tych osób, o których mówiłem przed chwilą, XX wiek to też jest Edgar Cayce. XX wiek to jest choćby wspomniany wcześniej Edward Leedskalnin, czyli niewielki wzrostem, 50-kilogramowy mężczyzna, który wybudował zamek z 11-tonowych bloków koralu i jak sam powiedział, nie potrzebował na ich przemieszczenie nikogo poza własnymi umiejętnościami dotyczącymi nieznanych nam właściwości dźwięku.
Takich ciekawostek na pewno było dużo, ale czy można powiedzieć, że to była jakaś złota era? Myślę, że złota era to jest zawsze określenie, które może nadać pokolenie kolejne. To jest też teza, którą zawarłem we wstępie, że być może za kilkaset lat nasze czasy zostaną określone jako złota era. Może jakiejś mistyki, może jakiejś wspaniałej mitologii, która po nas przetrwa. Może się przyczyniają do tego też te teksty, które piszę. Kto wie. Natomiast my chyba nie jesteśmy w stanie określić, czy to jest złota era. Mnie się wydaje, że raczej coraz częściej metafizyka, ostatnio w cudzysłowie, wchodzi na salony. Coraz więcej dzieł sztuki, coraz więcej książek, filmów, gier, bo to też już jest dziedzina sztuki i kultury, zahacza o tę tematykę i przyznaje jakieś istotne miejsce. Coraz częściej tezy, które postulowali ezoterycy, zaczynają być potwierdzane przez współczesną naukę.
Bo ta futurologia jest takim punktem wspólnym między nauką a tym, co postulowali niektórzy ludzie już dawno, dawno temu. W związku z tym możliwe, że zbliżamy się do takiego momentu, kiedy te nauki pogranicza nie będą traktowane jako gorszy brat czy gorsza siostra oficjalnej nauki. Może dojdziemy do tych czasów. Bo tak było wcześniej. Czasy alchemii to przecież czasy, kiedy mistyka i nauka szły ręka w rękę i generalnie, jak to niektórzy mówią, paradygmat kartezjuszowsko-newtonowski. Niesłusznie, bo Newton jest w tej książce również jako jeden z magów opisany, ale troszeczkę rzeczywiście zniszczył tę symbiozę. I właściwie wydaje mi się, że dopiero teraz, w XX wieku do tego wracamy. Ale XX wiek to chyba jeszcze złota era nie była. Na pewno był to czas, w którym żyło wielu bardzo ciekawych ludzi, których warto być możePoznać bliżej.
[48:45] - XXI wiek niesie pewne nadzieje, bo jest coraz więcej głosów, przynajmniej z tych głosów, które ja tłumaczę, które mówią, żeby ponownie zainteresować się pod względem naukowym spirytyzmem, zjawiskami określonymi jako paranormalne i tak dalej. Panie Przemysławie, skąd wziął się tytuł książki „Ponadwymiarowi”? Czy były też jakieś inne propozycje?
[49:19] - Generalnie było ich kilka i wszystkie oscylowały wokół tego samego wątku. Chciałem, żeby to był tytuł jednego słowa, które miałoby pokaźną liczbę sylab, żeby rzucało się w oczy jako napis na okładce. Może też dlatego, że do tej pory wszystkie moje książki miały tytuły, które były dość długie i pomyślałem sobie, że tym razem chciałem, żeby to było jedno słowo. Ale poszukiwanie tego „Ponadwymiarowi” trwało długo i sam nie wiem do dzisiaj, czy to jest idealny traf. Bardzo długo zastanawiałem się nad hasłem „Ponadformatowi”. Ostatecznie jednak zostałem z tym wymiarem. Bo może rzeczywiście jest tak, jak mówiliśmy w jednym z wątków poruszanych już dzisiaj podczas naszej rozmowy, że część z tych postaci może miała jakiś związek z innym wymiarem. Kto wie? Poza tym wiele z tych postaci opisanych było w magazynie „Czwarty wymiar”. Na pewno są ponadwymiarowi choćby z tego powodu.
[50:22] - A gdzie można pana książkę kupić? Bo słyszałem, że nie będzie jej w największych księgarniach. Gdzie ją można dostać?
[50:31] - Raczej nie będzie jej w największych księgarniach, gdyż oficyna, która ją wydała stosuje inną metodę wydawniczą niż Empiki i Matracy. Na pewno będzie na stronie Nieznanego Świata i będzie w księgarni Nieznanego Świata. Można ją kupić u wydawcy w Arkanosie. Można kupić w księgarni internetowej Solaris Net. Można też kupić na mojej stronie internetowej, do zakupu której też serdecznie zapraszam. I można ją kupić ewentualnie w niewielkich księgarniach w danym mieście, ale nienależących do żadnych wielkich korporacji, gdyż tym razem ten tytuł staramy się kolportować troszkę poza oficjalnym nurtem. Ale jak się wpisze tytuł w internecie, na pewno się coś znajdzie. Zwłaszcza po oficjalnej premierze w księgarni Nieznanego Świata, wtedy na pewno ta książka będzie dostępna. I podobny los chyba spotka wszystkie książki z cyklu Nieznany Świat Poleca, bo taką przyjęliśmy formułę. Zobaczymy, czy ona się sprawdzi.
[51:46] - A czy w naszych czasach żyje również jakiś ponadwymiarowy?
[51:53] - Można by powiedzieć, że może Piotr Rzymianin powoli się materializuje.
[51:59] - A może już się zmaterializował, tylko pod troszkę innym imieniem?
[52:04] - Tak, oczywiście. To kwestia symboliczna przecież. Tak jak już powiedziałem, wielu uważało, że nasze czasy to czasy Antychrysta. Według wielu proroctw miał się materializować w 1999 roku. Słyszałem, że to ma być ktoś urodzony w latach 60. Oczywiście jesteśmy już teraz bardzo mocno zanurzani w XXI wiek. Wiele z tych proroctw, zarówno dotyczących końca papiestwa, jak i nadejścia ostatecznej bitwy, obrazę złem, się nie sprawdziło. Może i dobrze. Może jest odroczonych w czasie. Może to tylko legendy.
Może nie warto temu za bardzo ufać. Natomiast nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto żyje w naszych czasach. Dlatego, że najciemniej jest pod latarnią, jak to mówią. I wydaje mi się, że większość z tych ponadwymiarowych, która tutaj jest ujęta, to byli ludzie, o których bardzo niewiele osób wiedziało, kiedy oni działali. Może oczywiście z wyjątkiem Newtona, Bacona, da Vinciego, z pierwszych stron gazet, ale wydaje mi się, że wielu z nich albo dopiero pod koniec swojej długiej drogi gdzieś się na te salony przebiło, albo po prostu zawsze było gdzieś na obrzeżach tego wielkiego świata. Więc możliwe, że ktoś taki w dzisiejszych czasach też istnieje, ale nie poważyłbym się, żeby kogoś takiego wskazać.
[53:23] - Mam jeszcze parę takich pytań troszeczkę poza tematem książki „Ponadwymiarowi”. Otóż niektórzy ludzie otrzymują przekazy z innej rzeczywistości lub też od innej inteligencji. Często stają się one podstawą świętych ksiąg. Skąd według pana może pochodzić ta inteligencja? I jak określiłby pan jej zamiary?
[53:49] - Święte księgi zgoda. Natomiast tak już na marginesie tylko dodam, że przecież były też w XX wieku słynne tego typu objawienia, jak choćby „Księga Urantii” czy wszystkie przepowiednie Edgara Cayce'a. Zresztą o tym też jest na łamach „Ponadwymiarowych”. Natomiast jeżeli mówilibyśmy o tym, skąd pochodzą te objawienia, to prawdopodobnych hipotez może być co najmniej kilka i żadnej z nich, jak to zwykle bywa w naszej dziedzinie badań, wykluczyć nie można. Pierwsza naturalnie jest to, że rzeczywiście pochodzą one od inteligentniejszej od nas cywilizacji lub też od inteligentniejszych bytów, które są albo w innym wymiarze, albo też w miejscu, do którego my jeszcze w naszejPrzestrzeni kosmicznej nie mamy dostępu. Jest to jak najbardziej możliwe. Ale jest też druga strona medalu, która mówi, że może to być rzeczywiście informacja, którą udaje się uzyskać po zajrzeniu w głąb siebie. Tutaj mistycy wielokrotnie mówili, że transcendencję najłatwiej znaleźć wewnątrz nas. Kiedy skanalizujemy tę naszą energię, dotrzemy do wnętrza naszej duszy, to tam dostrzeżemy absolutu, tam się z nim jesteśmy w stanie skontaktować. I trzecia, najmniej chyba przyjemna dla nas hipoteza, której też nie możemy niestety wykluczyć, jest taka, że są to po prostu urojenia.
To jest moje zdanie.
[55:30] - Powrócimy jeszcze za chwileczkę.
[55:31] - Nie jestem bliżej żadnej z tych trzech tez. Uważam, że wszystkie są równie możliwe.
[55:36] - Powrócimy jeszcze teraz na chwilę do tematów księgarskich. Otóż wraz z Wojciechem Kłodzińskim kilka lat temu napisał pan książkę „Kręgi, cuda, kwanty”. Już sam tytuł jest dosyć intrygujący, bowiem nasuwa oczywiście myśl o ufologii, jakąś magię i naukę. Poruszacie panowie w tej książce tematy wydawałoby się odległe, jak religijne objawienia, piktogramy w zbożu, stygmaty, eksperymenty spod znaku paradoksu Schrödingera, teorie Junga i holograficzną budowę wszechświata, i tak dalej. Do jakich wniosków w tej książce panowie doszliście?
[56:25] - Nawiasem mówiąc, tytuł był skomplikowany, ale podtytuł to już w ogóle była niezła kosa, bo to było bodajże od objawień w Medugorie do fraktalu Mandelbrota. Więc właściwie niektórych ten podtytuł mógł zabić, w cudzysłowie mówiąc, i pokazywał rzeczywiście zakres tego zagadnienia. Objawienia w Medugorie czy jakiekolwiek inne objawienia, te akurat nieuznane przez oficjalny Kościół, ale wśród naszych opisanych w tej książce objawień są też uznane. Po jednej stronie muru, po drugiej stronie fraktal Mandelbrota, który uchodzi za jedną z najczystszych egzemplifikacji fraktali teorii chaosu. Więc możemy powiedzieć, że z jednej strony mocna metafizyka, żeby nie powiedzieć wręcz religia, a z drugiej strony nauka. Ale w samym środku tego zbioru, tych esejów była fizyka kwantowa. Fizyka kwantowa była de facto tym czynnikiem, który najwięcej wyjaśniał. O ile fizyka kwantowa może cokolwiek wyjaśnić, bo tak na dobrą sprawę fizyka kwantowa to jest niezbadany jeszcze obszar. Wiele jest tam rzeczy, które powodują, że można łapać się za głowę. Jak to niektórzy mówili, jest to świat bardziej baśniowy niż niejedna baśń opisuje.
A sam Albert Einstein bał się tego, jakie mogą mieć implikacje fizyki kwantowej. Fizyka kwantowa jest naszym sojusznikiem w jednej kwestii. Zakłada, że rzeczywiście nie możemy wykluczyć niczego. Bo tak na dobrą sprawę, skoro zwykły obserwator, tak jak pan wspomniał o eksperymencie ze kotem Schrödingera, jeżeli zwykły obserwator może wpływać na to, jak zachowuje się pewnego rodzaju foton, czy on będzie cząstką, czy falą. Jeżeli zwykły obserwator może wpłynąć na rzeczywistość na poziomie subatomowym, to dlaczego nie miałby takiej możliwości wpłynięcia na rzeczywistość w rzeczywistości materialnej? Oczywiście trzeba mierzyć pewnego rodzaju proporcje. Jeżeli obserwator świadomie wpływa na poziomie subatomowym, to na poziomie atomowym czy materialnym, w naszej rzeczywistości musiałoby wpłynąć tych obserwatorów dużo więcej myślących tak samo. Ale czyż nie jest tak, że pewne cuda w cudzysłowie, które dzieją się na naszych oczach, mogą tak naprawdę być wytworem naszej siły umysłu? Tego, czego jeszcze nie wiemy, tego, czego nauka jeszcze nie potrafi o naszej świadomości powiedzieć. A może to nasza świadomość maluje te wszystkie niesamowite znaki w zbożach?
Dlatego też powiedział pan, że troszeczkę jest to temat ufologiczny. My nie uciekamy od hipotez związanych z ufologią. Nie negujemy ich w żaden sposób w naszej książce, ale zakładamy też, że bliżej nam ewidentnie do tego, że to nasza świadomość potrafi wpływać na rzeczywistości nawet na poziomie makro. I to była chyba najważniejsza teza. Stąd zarówno zjawiska związane z piktogramami, jak i z cudami chrześcijańskimi, nie tylko chrześcijańskimi, łączył jako wspólny mianownik element fizyki kwantowej. Tak to generalnie można by ująć.
[59:48] - Fizyka kwantowa to jest też coś, czym często posługują się ezoterycy różnej maści, uzasadniając prawdziwość zjawisk, o których mówią: „Fizyka kwantowa wyjaśniła, tak słyszałem” i tak dalej. Ale czy to nie jest czasem tak, że nawet chyba naukowcy tak do końca nie rozumieją, czym fizyka kwantowa jest?
[01:00:11] - Bardzo często tak jest. Nie rozumieją. Żeby nie negować teraz tych osób, które się rzeczywiście tą fizyką kwantową zajmują. To nie jest tak, że oni nie wiedzą, czym się zajmują. Jest to absolutna nieprawda, ale bardzo często jest tak, że naukowcy znają konsekwencje pewne, wynikające z zasad fizyki kwantowej i te konsekwencje mogą wprowadzać w życie. Bo przecież wiele rzeczy, którymi się posługujemy, tych nowoczesnych sprzętów, ich działanie jest wyjaśnione właśnie dzięki mechanice kwantowej. A przecież już postuluje się na przykład tworzenie komputerów kwantowych, które będą wykorzystywały właśnie toZapadanie się wektora stanu do tego, żeby działały dużo szybciej niż nasze obecne komputery. Tak naprawdę wokół nas jest już mnóstwo urządzeń, które wynikają z prostych implikacji fizyki kwantowej. Ale tak do końca oczywiście dlaczego tak jest, nikt nie potrafiłby chyba powiedzieć. Już abstrahując od eksperymentu ze szczelinami, kiedy foton może być cząstką, gdy ktoś na niego patrzy lub falą, gdy ktoś na niego nie patrzy, to jest tylko wierzchołek góry lodowej paradoksów, które się piętrzą przy fizyce kwantowej.
Bo przecież bardzo często jest tak, że kiedy wypuszczamy parę cząstek elementarnych razem, to one potrafią się komunikować ze sobą niezależnie od ograniczeń czasu i przestrzeni. Były takie eksperymenty, kiedy wypuszczano właśnie wiązkę fotonów i kiedy odkrywano jeden z nich, to drugi, nawet oddalony od niego o dziesiątki kilometrów, zachowywał się dokładnie tak samo. Tak jakby ta informacja przebiegła całą tę drogę w ułamku sekundy, co jest absolutnie niemożliwe. Niektórzy nawet fizycy posunęli się już do takich, mógłbym rzec, karkołomnych pomysłów, że tak naprawdę całą rzeczywistość tworzy jeden elektron cofający się w czasie i tkający naszą rzeczywistość. I to była ta rzecz, która rzeczywiście zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, bo rzeczywiście w świetle matematyki i obliczeń te cząsteczki są w stanie poruszać się w czasie wstecz i do przodu. W związku z tym czemu to nie jest tak, że tak naprawdę materia składa się tylko z jednego elektronu, który po prostu tka tę tkaninę rzeczywistości, poruszając się do przodu i do tyłu? Paradoks. Prawdopodobnie hipoteza kompletnie nieprawdziwa, ale tak naprawdę na gruncie fizyki kwantowej jest do obronienia, co tylko świadczy o tym, jak niewiarygodna jest ta dziedzina wiedzy. I rzeczywiście, jeśli gdzieś miałby nastąpić most między zjawiskami paranormalnymi a oficjalną nauką, to właśnie w świetle fizyki kwantowej. Dlatego, że jak już mówiłem, tam właśnie najbliżej jest do świata baśni.
I wszystkie te tezy, o których mówimy, wszystkie te tezy związane z niewiarygodną mocą naszej świadomości i tym, co nasza świadomość może tworzyć. Podobnie jak historia podróży w czasie prekognicji, telepatii. Wszystko to może być wytłumaczone na bazie fizyki kwantowej. Może, ale nie musi.
[01:03:18] - I takie pytanie na koniec, już całkowicie poza tematami księgarskimi. Czy poza pisaniem ma pan jeszcze inne pasje, jakieś zajęcie, które bardzo pana kręci, mówiąc kolokwialnie?
[01:03:38] - Teraz pewnie mógłbym mówić znowu bardzo długo. Oczywiście jest kilka takich rzeczy. Niewątpliwie, jeżeli już mówimy o takich pasjach, czyli tym, co zajmuje mnie i w jakimś stopniu napędza, to z pewnością podróże, sport prawie w każdej postaci, film. Rzeczywiście każdej z tych dziedzin poświęciłem niezły kawałek swojego życia. Staram się też wrócić do prozy. Może mi się w najbliższym czasie uda. Biorąc pod uwagę, że przy okazji jeszcze pracuję w szkole i chciałbym, żeby najwięcej mojego czasu miała moja rodzina i żeby nie cierpiała z powodu tych moich wielu zainteresowań, to wydaje mi się, że rzeczywiście jest tego dużo. Może czasem nawet za dużo, bo czasem życia za mało na niektóre rzeczy. Ale książki to nie jest cały mój świat, chociaż nie da się ukryć, że jest to miłość wielka i nieprzemijająca.
[01:04:48] - I tak już całkiem na koniec, ponieważ zbliżamy się już do końca naszej dzisiejszej audycji, a zdarza się tak, że po audycjach na żywo słuchacze proszą o jakiś kontakt, bo zainteresowało ich to, co gość na antenie opowiadał. W jaki sposób można się z panem skontaktować?
[01:05:08] - Z pewnością odsyłam do strony raz jeszcze: przemeknowakowski.pl. To pierwsza rzecz, a druga to prawdopodobnie myślę, że gdyby był ktoś zainteresowany jakąś ewentualnie formą kontaktu, to prawdopodobnie prosiłbym o zostawienie danych w państwa redakcji albo w Infrze, bo z pewnością moje dane są tam i dane kontaktowe również. Więc jeżeli ktoś byłby zainteresowany, to przez Infra i na pewno się skontaktujemy. Tak myślę.
[01:05:47] - I tak oto dotarliśmy do końca naszej dzisiejszej audycji na żywo. Naszym gościem po drugiej stronie Skype'a był. Dziękuję jeszcze raz w imieniu swoim oraz kolegów z Radia Paranormalium i portalu Infra, a także słuchaczy. Dziękuję bardzo, że przyjął pan dzisiaj zaproszenie do naszej audycji.
[01:06:06] - Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam.
[01:06:09] - Mam nadzieję, że usłyszymy się na antenie Radia Paranormalium jeszcze nie raz. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia w kolejnych audycjach.