Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[01:40] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni. Pozdrawiając przy okazji wszystkie matki z okazji Dnia Mamy, życząc im wszystkiego najlepszego. Zaczynamy wlewać do twoich uszu Drogi Słuchaczu, Droga Słuchaczko kolejny odcinek audycji „Debata Niekontrolowana” z cyklu „Z wizytą w Biurze Duchów”. Oczywiście na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami jak zawsze Beata Kempa vel Ada Adelmann z bloga Biuro Duchów oraz nasz dzisiejszy gość, instruktor wiedzy starosłowiańskiej oraz twórca strony o tej tematyce pan Grzegorz Skura przy naszym telefonie. Dobry wieczór wszystkim.
[02:23] - Witam państwa serdecznie.
[02:24] - Witam również.
[02:25] - Dzisiaj przybliżymy państwu to, jak Słowianie wyobrażali sobie Królestwo Niebieskie. Czy wierzyli w istnienie miejsca, do którego odchodzą dusze po śmierci? Jak ważna była dla nich duchowość w codziennym życiu? I tak dalej. Na te i na wiele innych pytań postaramy się znaleźć odpowiedź dziś, już za moment, krótko po godzinie 19:00 w kolejnej „Debacie Niekontrolowanej”. Ale zanim przejdziemy do tematu przewodniego naszej dzisiejszej audycji, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak po godzinie 20:00 będzie można do nas dzwonić, ale numer telefonu warto zapisać sobie już teraz, bowiem będziemy pod nim oczywiście przyjmować również SMS-y. Numer to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Czekamy także na państwa pytania i komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niecnego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. I tak oto z czystym sumieniem mogę oddać głos Beacie.
[03:49] - Witam serdecznie raz jeszcze. Dzisiaj dzień szczególny. Dzień Matki. Bardzo piękne święto. Myślę, że dla Słowian też byłoby ważne, ponieważ szczególnie cenili sobie rodzinę i te wartości, które reprezentuje rodzina, klan, społeczność, w której się żyje. Przypuszczam, że nawet w dzisiejszej dobie, gdyby rzeczywiście słowiańskie praktyki odbywały się nadal, zapewne byłby dzień poświęcony w szczególny sposób matkom. Zanim zacznę rozmowę z naszym gościem, chciałabym tylko przypomnieć, że dzięki uprzejmości wydawnictwa Marpress mamy dla państwa książkę Tadeusza Linknera „Słowiańskie bogi i demony”. Dostaliśmy dwa egzemplarze i postanowiliśmy razem z Markiem, że jeden egzemplarz zostanie rozlosowany wśród osób, które udostępniają post ze strony Biuro Duchów z fanpage'a, a drugi egzemplarz książki powędruje do któregoś ze słuchaczy, do osoby udzielającej się szczególnie podczas dzisiejszego programu. Gościa mamy bardzo interesującego. Temat jest pasjonujący, więc zapraszam państwa do aktywnego uczestnictwa w programie, ponieważ książka „Słowiańskie bogi i demony” jest naprawdę piękną, wspaniałą publikacją, którą warto mieć w swojej biblioteczce.
Bez względu na to, czy ktoś jest szczególnie zainteresowany słowiańszczyzną, czy też po prostu interesuje się historią.
[05:58] - Ja tylko dodam jeszcze, że na fanpage'u Radia Paranormalium ułatwiłem państwu zadanie. Udostępniłem ten konkursowy post. Tak więc jeżeli ktoś szuka, to może też znaleźć ten post na fanpage'u Radia Paranormalium i stamtąd go również udostępnić. I będzie to oczywiście zaliczone jako udostępnienie z bloga Biuro Duchów.
[06:21] - Oczywiście. Proszę państwa, w ostatnich latach zainteresowanie słowiańszczyzną rośnie w lawinowym tempie. Powstało wiele publikacji i stron propagujących tę tematykę, a grupy rodzimowierców z roku na rok zyskują kolejnych akolitów. Coraz więcej osób rozumie i docenia tę niezwykłą spuściznę, która choć w skali globalnej stała się ofiarą czasu i przestrzeni, to jednak w niepojęty sposób przetrwała w sercach, w mowie i w uczynkach wielu ludzi. Przetrwała w kulturze ludowej, w opowieściach, w przysłowiach, nawet w związkach frazeologicznych, które stosujemy na co dzień, nie zawsze mając świadomość, skąd one pochodzą i jakie było ich pierwotne znaczenie. W dzisiejszym programie naszym gościem jest Grzegorz Skura. Grzegorz reprezentuje Wielką Tradycję Północy i chciałam to podkreślić, że słowiańszczyzna to jest bardzo szerokie pojęcie. Słowianie obejmują różne grupy i kojarzenie pojęcia słowiańszczyzna tylko z obszarem, geograficznie na którym dzisiaj znajduje się Polska, to jest ogromne nieporozumienie. Bardzo prosiłabym ciebie, Grzegorzu, żebyś troszkę opowiedział nam, czym jest ta Wielka Tradycja Północy i przedstawił założenia ideowe związane z tą szkołą duchową, jeżeli można się tak wyrazić.
[08:42] - Dobrze. To ja może zacznę od początku, jak zawsze mówię. Więc tak: Wielka Tradycja Północy dla wszystkich zainteresowanych tym nurtem, czyli słowiańszczyzną. Ja robię tak, że obrazuję. Obrazowanie jest również narzędziem Słowian i sama nazwa Słowianie to też są różne nurty, które to tłumaczą, ale ja w 2003 napotkałem taką wiedzę. Przyjechał nauczyciel z Rosji. Jego imię i nazwisko to Nikołaj Szarstiennikow. On pochodzi z Moskwy, z Rosji i był tu około pół roku w Polsce i byłem u niego na jedenastu kursach. Jego książki są wydawnictwa może nie będę reklamował, ale jest kilka wydawnictw. Jedenaście książek ukazało się tego mojego nauczyciela, tego pana Nikołaja Szarstiennikowa na rynku polskim.
I o tej teraz wiedzy. Po rosyjsku ona się nazywa . Obszar, który obejmuje jest to półkula północna Ziemi. Dlaczego tak? Dlatego, iż cofamy się minimum od dzisiaj, od dzisiejszego dnia minimum o 10 000 lat wstecz, czyli zanim powstały różne nurty, zanim powstała oczywiście mitologia słowiańska pana Białoszewskiego czy też wierzenia Kościoła Radzimowierczego. Są to nurty, jest to wiedza, która cofa się mniej więcej o pięć, siedem tysięcy lat wstecz, a tutaj możemy śmiało się cofnąć o 10, o 20 tysięcy lat wstecz. Jeśli się cofniemy do 30 tysięcy lat, od 30 tysięcy do 10 ta wiedza była po prostu w szerokim pojęciu stosowaną wiedzą duchową, wiedzą ezoteryczną i tak dalej. Także ludy, które mieszkały na północnej czapie Ziemi, czyli prawdopodobnie tam było ciepło. Teraz jest wieczna marzlina tak zwana, ale już to nie nam oceniać. Chodzi o to, czym jest ta wiedza i co ona niesie dla nas tutaj żyjących w XX i XXI wieku.
Ja się z nią spotkałem w 2003 i zafascynowały mnie sposoby uzdrawiania, sposoby wpływania energiami i medytacjami po naszemu, jak je nazywam, sposoby wpływania na nasz codzienny tryb życia. To mnie najbardziej zafascynowało, bo tu jest dużo sposobów na uzdrowienie ciała, ducha, emocji. I to mi się podoba, że to jest łatwe i przyjemne, że tak powiem. Naszego drzewa słowiańskiego jest to jeden z wielu korzeni. Tak bym to nazwał. Tak bym to zwizualizował, zobrazował, że mamy swoje słowiańskie drzewo Korzenie idą do drzewa i każdy korzeń łączy się w całość, czyli w pień i daje owoce, liście i tak dalej. Jednym z korzeni wiedzy jest wielka tradycja Północy, czyli Drevlnaja Sievernaja Tradicija. I to tyle, co mogę powiedzieć na wstępie.
[12:46] - A czy ta tradycja duchowa reprezentuje przede wszystkim nurt szamański, nurt uzdrowicieli, szamanów, ludzi, którzy w sposób szczególny nawiązywali kontakty ze światem duchowym, czy też jest to również swego rodzaju tradycja religijna związana z wierzeniami, z jakimś systemem, z panteonem bóstw?
[13:28] - Od razu powiem, nie. To nie ma żadnej religii, żadnych wierzeń, nie ma panteonu bóstw. To po prostu zanim powstały podziały na wielu bogów, w co wierzyli Słowianie i tych półbogów, i te wszystkie energie ziemskie i kosmiczne, to ja tak sobie myślę, bo na to nie ma oczywiście dowodów. Tak czuję sercem swoim i to, jak wchodzę w medytację, że jest to tak zwany nurt ogólny i wydaje mi się, że później nastąpiły te podziały na bogów, półbogów, na te kultury, na wierzenia i na religie. Oczywiście nurt wiedzy Wielkiej Tradycji Północy nie wpływa na żadne wierzenia, na żadne religie. Każdy z państwa może w co innego wierzyć, do innego Boga się modlić, ale jeśli będzie stosował te sposoby na uzdrowienie czy połączenie się z zaświatami, czy też z żywiołami ziemskimi, czy też kosmicznymi, wszyscy i każdy z nas będzie to stosował, ale w innego tak zwanego Boga wierzył czy w inny kościół, nie będzie to kolidowało z żadną religią czy też wierzeniami.
[14:56] - Widzę, że jeden ze słuchaczy napisał, że tak naprawdę trudno jest o jakieś konkretne źródła historyczne opisujące wiarę naszych przodków. Czasami można się mocno zastanowić, skąd czerpano tę wiedzę. Jeszcze wrócę do tego tematu za chwilę, ale powiedz mi, skąd twój mistrz czerpał swoją wiedzę?
[15:25] - Skąd mistrz czerpał swoją wiedzę?
[15:28] - Tak. Czy z przekazów ustnych?
[15:33] - To było takie wydarzenie gdzieś na Ałtaju, gdzieś na Syberii, na północny wschód od naszych granic, gdzieś w głębokim lesie syberyjskim. Wyjechali na wesela rodziną. Jak wiemy, wesela tam trwają około pięciu dni. Wyjechali tak po prostu. W fizyczny świat wyjechali z rodziną. Nikolaj, Kola, tak żeśmy go nazywali po imieniu zdrobniale. Kola po prostu usiadł przy stole. Tak skracam troszeczkę tę opowieść. Od początku, od samego wyjazdu bolała go bardzo głowa. Usiadł, więc wstał od tego stołu.
Powiedział, że idzie się przewietrzyć. Poszedł dróżką leśną. Za chwilę zobaczył chatkę i starca siedzącego przed chatką. Starzec się podniósł, przywitał go. Zresztą tak jak w lesie spacerujemy czy w górach gdzieś na odludziu, zawsze mówimy sobie „dzień dobry” na szlakach. I tak samo było tam w tym lesie przy tej chatce. Starzec się podniósł, powiedział „dzień dobry”, zaprosił go do środka. W środku siedział jeszcze starszy starzec. Ogólnie ten dziadek wyglądał na około 100 lat, a ten drugi wyglądał, jakby był jego dziadkiem. Tak to Mikołaj określił.
Położyli na nim dłonie, a on po prostu pamięta tylko, że usiadł. Później się położył. Trzymali na nim dłonie, przelatywał mu jakiś film, ułamki sekund, jakieś fragmenty, różne sceny. Mówił, że bardzo ciężko to było opisać, ale jak skończyli, a trwało to podobno dwie doby, Kola wstał i dowiedział się, że dostał wiedzę Wielkiej Tradycji Północy na minimum dwa wcielenia. Czyli krótko mówiąc, po naszemu Mikołaj może usiąść bez żadnych pomocy naukowych tak zwanych. Zresztą tak jak prowadził kursy w Kalcie, tak siadał dłonie na blat i mówił tak, jakby z pamięci mówił, ale to było z tego kanału energetycznego, jakby on to streszczał i zamieniał w słowa. I przekazał nam różne techniki uzdrawiania, różne techniki łączenia się z żywiołami. Także możemy jakąś tam grupą na przykład przywołać deszcz czy rozwiać chmury i sprowadzić słońce. Co zresztą praktykowaliśmy w jednym miejscu, w jakim prowadziłem warsztaty, ponieważ zostałem instruktorem tradycji. Zapomniałem to nawet.
[18:32] - Rozumiem, czyli dla twojego mistrza była to swego rodzaju inicjacja duchowa, którą on przeżył w tamtym konkretnym miejscu. Teraz jeszcze wrócę do tego tematu, ponieważ słuchacze odnoszą się do mitologii słowiańskiej i do tego tematu z pewną dozą sceptycyzmu, jeżeli chodzi o źródła informacji i tematykę, w której chcemy się tu dzisiaj poruszać. Pozwolę sobie tylko powiedzieć, że oczywiście mitologia słowiańska jest nam kulturowo najbliższa, za to jest najsłabiej znana, między innymi dlatego, że nie ma jej w szkołach. Ona jest całkowicie pomijana. Mamy też, trzeba przyznać, ograniczony materiał badawczy, przynajmniej w porównaniu z tekstami skandynawskimi czy greckimi. Fabuła tych wierzeń, mity kosmologiczne, w pobieżnym oglądzie mają mało wyrafinowaną kompozycję i dalekie są od formy, jaką posiadają zbiory mitów innych nacji. Ale w tym miejscu pozwolę sobie przywołać wypowiedź profesora Leszka Słupeckiego. Mam zapisany ten fragmencik: „To, co w przypadku innych mitologii wydaje się nam tak piękną, klasyczną konstrukcją, to na dobrą sprawę nie jest już mitologia, tylko mitografia. Nad opracowaniem tekstów, chociażby takich jak skandynawskie Edy, siliły się tęgie głowy i najlepsze pióra ówczesnej doby”. Tutaj profesor dopowiedział, że Edda starsza datowana jest na IX wiek.
I o tym wszystkim warto pamiętać, sięgając po literaturę tematu. Idąc tym tropem natrafiamy na dzieła Czesława Białczyńskiego. Oczywiście jego „Mitologię słowiańską” będącą pierwszą w historii literatury próbą odtworzenia wierzeń, religii, dziejów Słowian w takim zamkniętym kształcie mitologii. Moim zdaniem rzecz literacko dopracowana, prezentująca kulturę duchową Słowian, rzekłabym w całym jej metafizycznym majestacie. Pisarski majstersztyk, tu nie ma wątpliwości. Chciałam wspomnieć również, że w tak zwanym międzyczasie pojawiają się nowe odkrycia w dziedzinie kultury i historii Słowian, że część informacji można uzyskać na przykład poprzez proces porównawczy polegający na tym, że badacze zestawiają kulturę Słowian połabskich z kulturą innej grupy Słowian i na tej podstawie można wypośrodkować, jak wyglądały wierzenia na terenie, który dzisiaj na mapie polityczno-geograficznej nazywamy Polską. Dlatego że przecież logiczne jest, że ludzie ci nie żyli w zawieszeniu, tylko byli w pewnym tyglu kulturowym, tak jak jest to po dziś dzień. My też podlegamy wpływom kulturowym napływającym z różnych części Europy, a nawet świata. Najlepszy przykład, chociażby walentynki, które są nam tak obce jak McDonald i inne rzeczy, które wciśnięto nam na siłę w sposób komercyjny. Ale tak jak my nie żyjemy w zawieszeniu, tak i oni nie żyli w zawieszeniu.
Mieli swój kult. Nie jest prawdą, że nie ma na ten temat żadnych wzmianek. W wielu historycznych tekstach można odnaleźć te fragmenty. Mało tego, profesor Słupecki wspominał, że w tej chwili pojawia się tych fragmentów coraz więcej, ponieważ naukowcy mają dostęp do literatury, którą zebrali ich koledzy w innych krajach. Pracują również językoznawcy, jeżeli chodzi o frazeologizmy, o pochodzenie różnych słów, bo to też bardzo wiele mówi o tym, skąd pewne rzeczy się wzięły. Dla państwa przygotowałam cały zestaw przykładów W których jasno widać, że chociaż wycięto święte gaje, a na fundamentach słowiańskich świątyń postawiono zupełnie nowe, to pozostajemy w stałym połączeniu z rodowym drzewem genealogicznym. Ono czerpie soki z głębin sięgające najstarszych dziejów. Nic nie mówi więcej o nas samych niż nasza historia. To wszystko razem powoduje, że jesteśmy nadal zanurzeni w tym nurcie słowiańskim, choć czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy, gdyż świętom słowiańskim, obyczajom nadano inny, katolicki charakter. Jak wspomniałam, mam dla państwa przygotowanych mnóstwo takich przykładów, ale chciałabym jednak nawiązać do pewnej historii.
Reprezentuję tutaj swoją stronę „Biuro Duchów” i do historii związanych ze światem życia po życiu, miejscami istności duchowych chciałabym nawiązać. Wiemy, że w mitologii funkcjonowały praktycznie trzy światy: Jawia, Nawia i Prawia. Nawia, czyli zaświaty, gdzie przez pewien czas egzystują dusze zmarłych i odchodzą stamtąd albo wracają do Jawi, moglibyśmy tutaj użyć słowa reinkarnacja, żeby to było jasne, albo idą stopień wyżej do Prawi, gdzie można powiedzieć, że tam w sposób alegoryczny mogą dostąpić zjednoczenia z nieskończoną świadomością. Wiem, że ty też miałeś takie doświadczenie duchowe, że znalazłeś się na granicy życia i śmierci i było ci dane zajrzeć za kurtynę życia. Bardzo bym uprzejmie prosiła, gdybyś mógł opowiedzieć o tym, nie chcę naruszać twojej prywatności.
[27:41] - Nie, od tego jestem. Właściwie mogę powiedzieć, że nie mam swojej prywatności, ponieważ wszędzie to powtarzam, bo dla mnie to nie jest jakaś tragedia, tak jak niektórzy ludzie to interpretują, tylko nazywam to błogosławieństwem. Stało się to w 1999 roku. To był pierwszy dla mojej osoby termin końca świata wtedy, 9.9 podany. W Święto Zmarłych, to katolickie święto, miałem pęknięcie krwiaka i wylew krwi do mózgu. Nie mam udokumentowanej śmierci klinicznej ze szpitala, ale wyszedłem z ciała, widziałem siebie z góry. Później powędrowałem prawdopodobnie do świata Nawii, ponieważ widziałem swój film życia. Widziałem fragmenty z życia, z przeszłości mojej, z każdego roku życia, jakieś małe fragmenty, zupełnie nieznaczne, choć na końcu zrozumiałem, dlaczego te fragmenty były. Zorientowałem się po jakimś czasie, że ja umarłem, że umieram, a wtedy byłem po prostu na fizycznym świecie. Zupełnie nie znałem tych spraw.
W 1997 kupiłem sobie jakąś książeczkę. Jestem z Sowiej Kępy, na Francuskiej jest tam księgarnia do tej pory i zobaczyłem taką książkę. W tytule był nowoczesny podręcznik, coś tam po magii czy podręcznik po nowoczesnej magii. Takie zbiorowisko było. Później ten świat wciągnął mnie w zabawy, w produkcję pieniędzy, w materialny świat, a duchowy sobie odłożył na bok. Musiałem dostać porządnie w głowę, żeby przeżyć. Miałem 1% na to, że przeżyję operację. Także to nie było łatwe dla lekarzy, którzy mnie ratowali. Ja przy okazji tego czasu dostałem błogosławieństwo i widziałem później, jak ten film sobie biegł. Ja go oglądałem.
Byłem zły na Boga, od razu mówię. Przeklinałem na niego. Mówiłem: „Jak to tak można? Ja tu umieram, a ty gdzie jesteś?” Z tą świadomością oczywiście. Tak mówiłem osobowo do Boga: „To ratuj mnie, bo ja umieram. Gdzie ty jesteś, jak ja cię potrzebuję?” Kilka razy powtórzyłem: „Gdzie ty jesteś?” i zaczął się film. Zostało mi pokazane, czym on jest i kim. Był taki moment, że Wieje wiatr, listki się ruszają i dają blask słoneczka. Później był następny moment, jak kłosy na polu ruszają się na wietrze. Później był następny moment, jak deszcz pada mi na twarz.
Jakieś wspomnienie z ulewy. Później był następny moment, jak dotykam stopą piasku gorącego na plaży po sezonie zimowym. A z Warszawy jestem, więc jeżdżę nad morze i pierwsze co robimy, zawsze lecimy się przywitać nad morze. Ten moment jest zupełnie pomijany przez ludzi. Moment dotknięcia nagą stopą gorącego czy ciepłego piasku. I ta emocja, która się produkuje w nas. Tam pokazane były na tym filmie wszystkie te emocje, które towarzyszą tym obrazom. Ja teraz patrzę na brzozę, jak się porusza na wietrze i jest to kojące uczucie. W tym pośpiechu ludzkość zapomina, co ją otacza. Świat przyrody jest najpiękniejszy świat, jaki mamy w prezencie od Stwórcy.
Także mi to zostało pokazane, a później było pokazane, jak się tej wiedzy nauczam. Bo musiałem pójść po wiedzę i ją poznać. Ja teraz już nie mówię na to wiara, tylko wiedza. Dlatego zostawiamy wszystkie wiary, bo będzie zamieszanie. Zostawiamy wszystko, co do tej pory usłyszeliśmy o Słowianach i o wszystkich religiach świata i cofamy się o minimum 10 000 lat. Widziałem na czacie pytanie, skąd czerpię tę wiedzę. Ta wiedza została przekazana i zostałem wprowadzony w kanony, w tak zwaną tajemnicę. Jak łączyć się z tymi strukturami energetycznymi i jak pobierać tę wiedzę i przekazywać słowem. Bo prawdopodobnie stąd nasza nazwa Słowianie. Ludy, które słowem potrafiły tworzyć materię, nawet wpływać na nią.
Zresztą są teraz doświadczenia na wodzie. Przechylamy do wody, a do drugiej mówimy „kocham cię” i podlewamy roślinki. I sami możemy sobie taki eksperyment zrobić. Czyli moc słowa. Wiano słów. Ja sobie tak bawię się tym, odkąd poznałem naszą głagolicę czy glęgolicę, bo to też jest wiedza, która przyszła do mnie. To jest nasze abecadło prastare. Są pewne dowody na to, ale to może zostawię na później.
[33:40] - Ja sobie pozwolę w tym momencie zacytować wypowiedź jednego z profesorów, Aleksandra Gieysztora: „Niemało ważnym świadectwem pamięci tej wspólnoty słowiańskiej, czy może trafniej prasłowiańskiej, jest nazwa etniczna Słowian. Slovene ze slovo, czyli ci, którzy mówią słowem zrozumiałym”. I wydaje mi się, w kontekście tego, co powiedziałeś, też ma znaczenie, ponieważ nie jesteśmy w stanie w tej chwili stwierdzić, czy Słowianie mogli kształtować poprzez słowo rzeczywistość. Możemy to tylko przeczuwać lub uznać za prawdę, jeśli rezonuje taki obraz z nami. Natomiast wydaje mi się, że język słowiański, o czym wspomniałeś, jest ogromnie istotny, bo świadczy o tym, że dla ludzi tamtych czasów ten język miał ogromne znaczenie. Czyli oni sobie zdawali sprawę z tego, że słowo wypowiedziane ma pewną moc.
[35:26] - Ma moc, tak.
[35:28] - Słowo może urzeczywistnić nasze wyobrażenia, pragnienia, może pomóc nam w realizacji planów, ale i samo w sobie ma pewną moc. Stąd bardzo istotne jest chyba w każdej religii i myślę, że również w kulcie Słowian też było, że na przykład kapłan, czyli żerca u Słowian odprawiający obrzędy, nieważne, czy w Kościele katolickim, czy w jakiejkolwiek innej religii, bardzo uważnie śledzi tekst, aby nie zmienić jednej litery. To jest na pewno rzecz istotna. Z tego obrazu, do którego jesteśmy w stanie dotrzeć, na pewno pojawia się też przestrzeń ogromnej mistyki, duchowości, w której ci ludzie byli zanurzeni. Bo kontakt z naturą był tu bardzo silny, bardzo mocno podkreślany. Przecież oczywiście powstawały świątynie ofiarowane czy też przypisane konkretnemu bóstwu, ale generalnie tym głównym miejscem, które z jednej strony i społecznie jednoczyło Słowian i było miejscem kultu, były święte gaje. Ten kontakt z naturą jest tu szalenie ważny. Ja rozumiem, że w twoim doświadczeniu, tym mistycznym, związanym z przeżyciem śmierci klinicznej i z tradycją, którą kultywujesz, również ta łączność z przyrodą jest priorytetem.
[37:57] - Tak, to właśnie jest priorytetem.
[38:02] - Bo jeżeli czerpiemy skądś energię, to najlepiej by było, żeby była ona czysta i żeby źródło tej energii było na tyle silne, żebyśmy przez cały czas mogli czerpać z niego i mogli też robić to w myśl najprostszej zasady świata, bez szkody dla kogokolwiek i czegokolwiek.
[38:36] - Tak właśnie się dzieje. Źródłem siły naszej jest źródło, które zostało przednie schowane, ale to jest cała długa historia, całe dzieje, bo samo słowo „historia” mi nie pasuje, bo to jest obce słowo dla nas. My mamy dzieje. Słowianie mają dzieje, tak bym to podkreślił. Ja nauczam pobierania energii z innego wymiaru i przekazywania w czystej formie do osób zainteresowanych. I przy okazji ta moc i energia, czy siła inaczej mówiąc, robi porządek w nas, wzmacnia nasze organizmy fizyczne, nasze pola świetliste i wychodzi od nas, przez nas, przechodzi dalej do zainteresowanych osób w czystej formie. Nie robimy żadnej szkody dla Matki Ziemi, ponieważ można powiedzieć, jest to energia Matki Ziemi, z tym że ona pochodzi z innego wymiaru ziemskiego. To są te wszystkie tajemnice właśnie przekazane z tego nurtu nordyckiej tradycji Północy. Jest też praca z żywiołami ziemskimi, kosmicznymi. Długo można o tym opowiadać.
Poczekam na pytania.
[40:08] - Dlatego, drogi Brzykosu, ja ciebie zaprosiłam do tego programu przede wszystkim dlatego, że chciałam pokazać, jak w sposób duchowy, intuicyjny można czuć się Słowianinem, można kultywować pewne tradycje, nie odwołując się wprost do konkretnych bóstw, do pewnych rytuałów, które jak zauważył tu jeden ze słuchaczy, mogą być opisane czy też odtworzone, może zrekonstruowane w sposób niepełny, niepewny. Bo my nie wiemy tak naprawdę, nawet jeżeli odniesiemy się do Skandynawów czy do tych tradycji słowiańskich, które jednak są w różnych źródłach dobrze opisane, zawsze możemy mieć wątpliwość, czy osoba, która je opisała, do końca miała pełną wiedzę na ten temat. Bo trzeba sobie przecież zdawać sprawę, że jaka by ta tradycja religijna nie była, to w każdej z nich kapłan ma jednak pewną wiedzę ukrytą. Dysponuje nią. Zna rzeczy, o których nie zawsze wiedzą wyznawcy. Ma nawet nominalnie pewną moc przekraczającą moc osób, które nie powierzyły całego swojego życia bogom, świątyni i tak dalej. Mnie się wydaje, że to jest bardzo istotne, że czasami lepiej iść chyba śladem tego, co się czuje, śladem własnych rezonansów dotyczących wiary, odczuwania świata, odczuwania przyrody.
[42:37] - Tak, jak najbardziej. Można powiedzieć, że to-
[42:43] - Halo?
[42:46] - Momencik. Coś mi tu... Jak mnie słychać? Słychać mnie?
[42:51] - Teraz dobrze.
[42:51] - Przepraszam, ruszyłem słuchawką. Powiem tak Ja staram się unikać dowiadywania się więcej, chociaż bardzo się tym zainteresowałem. Staram się unikać czytania, oglądania i słuchania. Wolę połączyć się z przestrzeniami, wziąć kartkę i ołówek i to spisywać. Bo jest taki przekaz z tej mojej, w cudzysłowie oczywiście, z tej wiedzy, którą nauczyłem się w latach 2003–2007, że słowo pisane było martwym słowem. Chodzi o to abecadło, czyli alfabet, którym teraz się posługujemy, który został wmuszony w nasze życie i nasze tereny. To nie jest nasze. Nasze abecadło to była głagolica, inaczej kręgolica, czy na terenie Czech i Słowacji czracholica. Było też bardzo wiele punktów mocy, czyli święte gaje posiadały punkty gdzieś na górach, tak jak Ślęża, Babia Góra czy Łysa Góra i sporo innych szczytów. Czy Góra Chełmska przy Koszalinie.
To są wszystko miejsca mocy. Oczywiście są pozasłaniane i postawione na tym są już kościoły, krótko mówiąc. I właśnie ta ekspansja od zerowego czy pierwszego roku trwa ponad 2000 lat. To zostało wszystko wyniszczone, lecz my jako Słowianie posługujemy się słowem. Tak naprawdę przekaz, który ja reprezentuję, to było zawsze tak, jak powiedziałeś, że był żerca, który przekazywał. Taki żerca siedział i przekazywał nie całą wiedzę, tylko wiedzę użyteczną, podstawę wiedzy. Zawsze było kilka osób z grona wybranych, którzy dostawali więcej, czyli pewnego rodzaju tajemnice czy taje. Jak to Czesław Białoszewski nazwał pięknie. Ci ludzie dostawali po prostu więcej po to, żeby przekazywać dalej z pokolenia na pokolenie. To szło z dziada na wnuka.
Tak jak teraz mamy szkoły i starsi nauczyciele przekazują młodym dzieciom, tak kiedyś było to w społecznościach, rodach. W tym świętym gaju układali sobie kręgi z kamieni, potrafili polaryzację w kamieniu tak określić, żeby stworzyć krąg. Wiedzieli, jak cieki wodne i to wszystko robią. Ja teraz mówię o tym. Potrafili z okrąglaków stworzyć pola i potrafili odpromieniować całą powierzchnię tego kręgu i połączyć się, w cudzysłowie mówiąc, z górą i skorzystać z tego. To wszystko jest poza wiarą. To jest wiedza, bo jeśli się człowiek zainteresuje tym, nabędzie te umiejętności i zacznie z nich korzystać tak jak ja przykładowo, to już tego nie nazywa wiarą. To już jest wiedza praktyczna. Oczywiście łączenie się z zaświatami dla niektórych może być tylko wiara, ale ja lubię fizycznie praktykować. Muszę najpierw poczuć to w dłoniach, żeby o tym wiedzieć.
Muszę się dowiedzieć, żeby w to uwierzyć. Może w tej kolejności. Dlatego byłem sceptyczny. Dlatego też dostałem w głowę. Przytrafiło mi się to tak zwane nieszczęście dla wielu osób. Przy okazji dla mojej rodziny i przyjaciół to było nieszczęście, a dla mnie to było błogosławieństwo. Uczyłem się pisać, mówić, czytać. Wszystkiego uczyłem się od początku. Jestem wdzięczny Stwórcy i sobie. Jak zadają mi ludzie pytanie, czy chciałbym się cofnąć i zmienić coś, to nie.
Zawsze mówię, że nie chcę stracić wiedzy, którą posiadam. A dzięki temu, co się stało, dowiedziałem się o tym. Teraz mam też mitologię słowiańską w swojej biblioteczce i dalej brnę w temat, że tak powiem. Te korzenie naszego świętego drzewa zwiedzam dalej i przy okazji przekazuję też wiedzę, którą nauczyłem się i zostałem instruktorem tradycji.
[48:19] - Przekorzu, to, co powiedziałeś, powtórzyłoby za tobą bardzo wielu tak zwanych zmartwychwstańców. To nie ulega wątpliwości. Natomiast bardzo istotny jest element, o którym wspomniałeś, bo pewne rzeczy i pewne miejsca, gdzie bez wątpienia Słowianie praktykowali swoje kulty i zaznaczali w sposób szczególny jakiś obszar, teren, na którym odprawiano te najważniejsze obrzędy To ja widzę ich wiedzę jako ogromną. Tym bardziej, że w tej chwili radiesteci potrafią zbadać te miejsca, o których tu mówimy i twierdzą, że rzeczywiście są to miejsca pod względem promieniowania energii ziemi niezwykłe. Słowianie byli bardzo potężną grupą i bez względu na to, czy my się dzisiaj będziemy kłócić o to, czy dany bóg lub bogini nazywała się tak czy inaczej, czy tak wymawia się jej imię, to nie ma wszystko sensu. Ponieważ wiemy przede wszystkim, że był to lud o wielkiej wiedzy. Był to lud, który miał swoje piękne tradycje i był to też lud niezwykle liczny i to jest bardzo ważne.
[50:19] - Sławny dodam jeszcze, że sława roznosiła się aż do Indii poprzez Azję i Europę i właściwie na całej ziemi jesteśmy, tak jak teraz Rosjanie są Polacy, tak byliśmy zawsze sławnymi ludami i niektórzy doszukują się też nazwy. Zresztą przekaz tradycji mówi, że my byliśmy sławnymi ludami, stąd nazwa Slavic, czyli Słowianie. Ogólnie to mogło tam ewoluować, mogła ta nazwa się zmieniać poprzez tysiąclecia, tak jak wszystkie nazwy własne. Ale ja to czuję całym sobą, że tak jest. Tak jak nie czuję mitologii greckiej czy innej, która jest w szkolnictwie, tak tą mitologię naszą starodawnosłowiańską, ja na nią mówię, czuję całym sercem. Pochłaniają mnie te książki, tak jak „Księga Popiołów” i wiele innych pozycji. Runy nasze czy germańskie. Ludzie nazywają germańskie runy, że to nie są nasze runy. Ale przecież wtedy byli ludzie, nie było podziału administracyjnego, nie było granic. To były lasy, jeziora, rzeki, prawda?
To teraz my nazywamy to, że to była Germania, czy jeszcze wcześniej jeszcze inne nazwy. Wtedy nie było podziału. Ja tę wiedzę uwielbiłem i bardzo mnie ten nurt wciągnął, ponieważ tam nie ma podziału ani administracyjnych, ani kościelnych, czy też religijnych. A w dodatku ta wiedza współgra ze wszystkimi ludźmi. Może przyjechać człowiek z Ameryki Południowej i ja mu przekażę, zainicjuję i ten człowiek też będzie się tym posługiwał, tymi umiejętnościami. Także to jest coś wspaniałego.
[52:23] - Wielkość i bogactwo kultury Słowian bezsprzecznie było ogromne i na ten temat istnieje wiele dowodów i wiele przekazów. Bo jeśli weźmiemy pod uwagę, że tak niechętni tak zwanym poganom dziejopisarze również wspominali o tym, jak liczne były to ludy i jak ogromne świątynie stawiali swoim bogom. Wspominają o ich kulturze, tradycjach, zwyczajach i robią to w taki sposób, że my sobie zdajemy sprawę, że mamy ogromny powód do dumy. Można tylko domyślać się, że faktycznie to, co oni opisują, jest tylko ułamkiem rzeczywistości, stanu rzeczy, jaki zastali, świata jaki zobaczyli i rozmów, które przeprowadzili. Bo jest to oczywiste, że jeżeli się do kogoś odnosi w sposób niechętny, to każde jego osiągnięcie będzie się deprecjonowało. Natomiast mimo wszystko wydaje mi się, że nawet te niechętne relacje bardzo wiele mówią na temat potęgi i ogromnej wiedzy i tradycji Słowian. Ja wiem jedno: ludzi łączą rytuały. Wspólne spotkania w gronie osób mających te same przekonania zawsze tworzą silną więź.
[54:37] - Trudno się później rozstać z takim-
[54:40] - Tak. A kultywowanie pewnych tradycji jest gwarantem zachowania tożsamości. I być może właśnie z tej przyczyny tak wiele słowiańskich świąt, zwyczajów i obrzędów religijnych przetrwało po dziś dzień. Oczywiście forma tych rytuałów została tak Przetransponowana na potrzeby nowej religii, że trudno dziś doszukać się ich pierwotnego znaczenia. Muszę się przyznać, że sama długo kojarzyłam babie lato w sposób potoczny. Traktowałam to określenie jako synonim polskiej złotej jesieni.
[55:25] - Tak.
[55:26] - Ale każdy kiedyś otwiera oczy, jeśli tylko chce badać jakiś temat, dowiadywać się. Ja osobiście uznaję absolutnie przekaz i inicjacje duchowe, o których ty wspominasz. Natomiast przede wszystkim swoją wiedzę czerpałam i czerpię od dłuższego czasu z każdej możliwej publikacji, jaka się ukazuje. Chyba mam osobowość mola książkowego po prostu.
[56:03] - Ja również. Tak powiedziałem może za bardzo, ale też próbuję gdzieś przeczytać coś. Mam całą biblioteczkę i książeczki w kolejce, także nie tylko łączę się z górą tak zwaną. Może troszkę źle to ubrałem w słowy. Moje zainteresowania wychodzą dalej.
[56:28] - Tak. Tylko kolejność miałeś odwrotną. Najpierw była inicjacja duchowa, a później zainteresowanie. Ja póki co brnę systemem mola książkowego i chciałam nawiązać do tego babiego lata, bo zdumiona byłam, kiedy dowiedziałam się, że to dotyczy Złotej Baby, czyli bogini, która przyjmowała dziecko rodzące się na świat. Była bardzo tajemniczą boginią, która nie tylko sprowadzała dzieci na świat, ale opiekowała się kobietami w połogu. Można by tak ująć, wspierała proces wychowawczy i co ciekawe znała drogę do zaświatów i sama odprowadzała tam dusze zmarłych dzieci. Święto Złotej Baby odbywało się w okresie jesiennym, kiedy w powietrzu pojawiają się srebrne pajęcze nitki i stąd-
[57:44] - Stąd nazwa babie lato na te niteczki.
[57:48] - Tak. I o tym właśnie mówię, geneza wielu rytuałów dość jednoznacznie sytuuje ich początek w tradycji słowiańskiej.
[58:07] - Ogólnie ta nasza tradycja, taką plotkę słyszałem, że tak zażartuję, że nasza tradycja została przez naszych wieszczów przemycona do kościoła. Jak była ekspansja kościoła na tych ziemiach, to my żeśmy wpletli naszą tradycję do kościoła. A ja kiedyś myślałem, że to odwrotnie było, że to kościół wziął nasze rytuały i przerobił na swoje. A podobno było odwrotnie, że to my żeśmy wpletli to święto na przykład Matki Zielnej, które się tam inaczej nazywa w kościele. Chyba Boże Ciało. Nie wiem, czy się nie pomyliłem.
[58:51] - Wspominam, byłam na wykładach pana Michalika, który bada wierzenia Indian i wspominał o tym, że był kiedyś w kościele w Meksyku, gdzie był bardzo zdumiony tym, co tam zastał, ponieważ ksiądz ubrany był w taki strój-
[59:33] - Kolorowo.
[59:34] - Bardzo kolorowy i na dobrą sprawę to można by go było raczej wziąć za szamana niż za księdza, a sam kościół, gdzieś tam krzyż wisiał, ale w każdym razie tam było tyle różnych znaków, emblematów czy symboli związanych z zupełnie inną tradycją i kulturą, że badacz ten był zdumiony, jak to jest możliwe. A ksiądz powiedział mu wprost: „Słuchaj, gdybym ja się na to wszystko nie zgodził, gdybym ja się nie zgodził na te kury w koszyku przynoszone do kościoła, to by mi tutaj pies z kulawą nogą nie przyszedł”. Po prostu. Oni muszą mieć całą oprawę w swoim stylu i w swojej kulturze osadzoną. I myślę-
[01:00:38] - Już tak nie wymordowano jak nas.
[01:00:41] - Dlatego to jest rzecz przerażająca jak okrutnie zwalczano te wszystkie wierzenia słowiańskie. Dlatego unikam jak ognia używania słowa pogaństwo, poganin. Ponieważ niestety retoryka Kościoła katolickiego nasyciła to słowo pewną pogardą.
[01:01:12] - Tak, taka wibracja słowa powstała, że poganin jest gorszy.
[01:01:18] - To słowo samo w sobie przecież nie jest obraźliwe. Niemniej poprzez całą tę energię, która została pod słowo poganin podpięta, nie chce mi to przejść przez gardło.
[01:01:38] - Nikt nie chce być poganinem.
[01:01:41] - Tak, bo poganin znaczy gorszy, inny i kultywujący coś, wierzenia, kultywujący tradycję, która jest małowartościowa. Absolutnie tak nie jest, więc ja używam-
[01:02:04] - Czyli co innego
[01:02:05] - ... rodzimowiercy, ponieważ bardzo mi się to słowo rodzima wiara podoba i najchętniej się tą terminologią posługuję. Tymczasem chciałabym jeszcze wrócić do zwyczajów, które nie budzą wątpliwości, że pochodzą ze słowiańszczyzny. Chociażby zwyczaj topienia Marzanny, która to nazywana była również Morową Panną czy Dziewicą Moru. To jest świetny przykład, ponieważ kiedy nastało chrześcijaństwo, ten zwyczaj topienia Marzanny można było świętować w trzecią niedzielę przed Wielkanocą. Natomiast święto Marzanny, jak się okazuje, pierwotnie obchodzono w pierwszym dniu kwietnia. Kończył się marzec kojarzony z najbardziej niebezpiecznym miesiącem dla ludzi starszych i chorych. I kiedy zaczynał się kwiecień, urządzano taki obrzęd, w którym kukłę z jakichś szmatek i słomy, bo ona ze względu na to, co symbolizowała, czyli śmierć, chorobę i wszystko to, czego raczej wolelibyśmy uniknąć, nie miała swoich posągów. Robiono kukłę ze słomy i topiono ją. Bo jak się okazuje, Słowianie wierzyli, że rzeka, strumień, każdy ciek wodny stanowi drogę do świata podziemnego, gdzie ona miała docelowo trafić.
Kiedy kukła odpływała, ludzie wracali do domów. Bardzo dobrze się bawili, świętowali. I stąd najprawdopodobniej wziął się zwyczaj tych primaaprilisowych żartów.
[01:04:33] - Tak, bo to pierwszy kwietnia.
[01:04:35] - Tak, ponieważ ludzie żartowali, że śmierć umarła.
[01:04:41] - Tak. Pożegnali starą zimę.
[01:04:43] - Mało tego, podobnie chodzili po domach i znalazłam taki wątek, że chodzili po domach szczególnie tam, gdzie ktoś był chory i mówiono na przykład, że ta osoba nie żyje. I wszyscy przez chwilę zawodzili jakoby nad osobą zmarłą. Natomiast później zaczynano się śmiać i żartować. Uważano, że tego typu żarty to jest sposób na oszukiwanie śmierci. Także wiele różnych myślę żartów, dowcipów związanych z Marzanną i z jej odejściem do świata podziemnego mogło spokojnie przełożyć się na to, co w tej chwili dzieje się 1. kwietnia, kiedy to wszyscy sobie-
[01:05:51] - Dużo jest przełożeń właśnie. Przychodzi mi na myśl na przykład Trójca Święta. Są te trzy świata, które wymieniłaś na początku naszej rozmowy, czyli Nawia, Jawia i Prawia. Nawia, świat zmarłych. Prawa, Prawia, czyli prawa rządząca i objawiony świat, w którym żyjemy, Jawia. Jawi. Zresztą niektóre słowa przetrwały w naszym języku polskim jeszcze. Warto je kultywować. Dlatego ja, w przeciwieństwie do ciebie, Beatko, chcę być nazywany poganem czy poganinem, bo przekaz z tradycji jest taki, że poganin to był człowiek najbliżej Boga. I ja się takim poczuwam.
[01:06:44] - Jak wspomniałam, ja po prostu dość nieszczęśliwie odbieram to słowo poganin i stąd go nie używam, ale samo w sobie, powtarzam, ma bardzo ładną wibrację. I to się wyczuwa.
[01:07:08] - Dlatego ją zmienimy niedługo. Za kilka lat będzie to modne.
[01:07:13] - Mam nadzieję, że tak się stanie i że ten nurt odnowy, odbudowy słowiańskich więzi, słowiańskich zwyczajów i słowiańskich przekonań, a także pewnych-
[01:07:35] - I słowiańskich rytuałów, czyli świąt.
[01:07:37] - Oczywiście i rytuałów, i świąt, ale też tego słowiańskiego ducha wspólnoty, tej społeczności, która była bardzo dla Słowian ważna, że uda się po prostu powrócić do tych energii niezwykle wartościowych i łączących ludzi.
[01:08:04] - W takich czasach żyjemy właśnie powrotu. Epoka Wodnika, czyli inaczej Epoka Wilka, niedawno się zaczęła i żyjemy na samym początku tego. Poza tym co jeszcze chciałem powiedzieć wcześniej. Nawet Wielka Niedźwiedzica, która jest na naszym niebie północnym, którą widzimy w nocy. Ona przez cztery pory roku obraca się w ten sposób, że tworzy hologram, jakbyśmy to zapisali przez wszystkie, to się robi symbol swastyki. I to jest nasz starosłowiański symbol centralnego słońca, też Wielkiej Niedźwiedzicy, ponieważ tutaj ten nurt tradycji jest symbolem. Z jednej strony łabędź, a z drugiej niedźwiedź. Jest czarno-białym symbolem. Czyli tak jak yin i yang symbolizuje męską energię i żeńską. Czyli łabędź jest w tym momencie symbolem bieli, czyli czystości energii żeńskiej, kobiecej, a niedźwiedź jest tą siłą, potęgą, tym powerem tak zwanym, tą mocą.
Zresztą wystarczy popatrzeć na niedźwiedzia, jak się zachowuje w lesie. On nikogo nie atakuje, chyba że jest głodny. On chyba jest jaroszem, prawda? Bo niedźwiedź nikogo nie zaczepia, nikogo nie atakuje. Idzie pewnie, bo jest najsilniejszy. Stąd w tym symbolu zawarty niedźwiedź, który pokazuje męską energię, siłę, moc. Po przodkach to mamy i mamy tę więź. Ona oczywiście została poprzerywana różnymi sposobami. Zresztą jesteśmy jednym z trzech ludów, które wyszły z kontynentu, który się nazywał Arktyda. Arktyda, czyli północna czapa Ziemi.
I tam wyszły trzy ludy, dzieci Ziemi. Ja sobie tak domniemam, że dziećmi Ziemi są Słowianie, Indianie i prawdopodobnie Aborygeni, bo nie znam też takich. I tak teraz do czego nawiązuję, że wszystkie ludy tych dzieci Ziemi są niszczone przez technologię. Nie będę już zgłębiał się, bo część z nas wie i nazywa te obce cywilizacje, które tu przybyły na Ziemię. Część osób o tym nie wie. Jest też troszkę dowodów na to, ale po prostu Indianów pito wódką i wyrżnięto. Skolonizowano Ameryki Południowa, Północna i Środkowa. Indianie to są 10% może ich zostało. Nie wiem. Jest ich mniej niż białych ludzi.
[01:11:08] - Jest to na pewno. Dokonano tam potężnej rzezi i ekspansja-
[01:11:14] - Tak samo w Australii. Zobacz Beato, w Australii też żyją Aborygeni. Oni są skolonizowani. Oni właściwie nie mają żadnych praw tam do życia. Też jest biały człowiek, który rządzi. No i zostaliśmy tylko my, Słowianie. I tu mamy to szczęście być może, że epoka Kali Yuga się skończyła. Według hinduistów taka nazwa. A Satya Yuga się zaczęła, czyli epoka lisa się skończyła. Zaczęła się epoka wilka, czyli tak zwana Era Wodnika.
To są cykle po ileś tysięcy lat. I teraz my jesteśmy na początku i my początkujemy to. Ja czuję sens i cel tej swojej misji w życiu. Dlaczego ocalałem? Dlatego, żeby krzewić i propagować tę tradycję słowiańską. Stąd tyle rzeczy zrobiłem przez okres od 2000 roku, od 2002 właściwie końca i początku 2003, że nie dość, że siebie uzdrowiłem, bo tak należałoby zacząć, to jeszcze teraz uzdrawiam innych i jeszcze dodatkowo propaguję tę wiedzę. Założyłem stronę, założyłem kanał na YouTubie i robię, co mogę. Udzielam wywiadów tak jak tutaj. Bardzo mi miło. Dziękuję jeszcze raz, jeśli nie powiedziałem to pierwszy raz za zaproszenie.
I ja chcę być wszędzie i wszędzie o tym mówić, ponieważ ja się czułem jako młody człowiek, bardzo źle, że jestem Polakiem. Ja się wstydziłem tego. Ja się urodziłem w 1972, czyli w takiej upadającej komunie, bo udało mi się nie iść do wojska, bo wtedy jak był mój rocznik poborowy, to wtedy już się Czerwona Armia wycofywała z Berlina. Wtedy runął ten berliński mur. Więc udało mi się uniknąć wojska, chociaż jeszcze miałem powołanie. Urodziłem się w takich czasach i byłem bardzo znojony, że jestem Polakiem. A jak zadawałem pytania, co tam wtedy było, bo tam biała plama na kartach historii. Tej historii, którą mnie uczono. To tam był Rzym i Mezopotamia i potęgi. A tu była biała plama.
A tutaj teraz archeologia nie kłamie i nie zarobi tego tak, jak mówisz.
[01:13:46] - Mało tego, archeologia. Przepraszam, że ci przerwę, ale tutaj to trzeba powiedzieć, że nie tylko archeologia, ale również badania genetyczne. Przecież, o ile jeszcze w archeologii pewne rzeczy można w jakiś sposób interpretować, natomiast DNA jest dowodem niepodważalnym.
[01:14:10] - Hasła grupy już nikt nie podważy.
[01:14:13] - Oczywiście, że tak. Jest to poważna nauka. Na podstawie wyników badań DNA można w każdym sądzie na świecie skazać człowieka.
[01:14:28] - Udowodnić.
[01:14:29] - I udowodnić winę. Także to są rzeczy bardzo istotne i bezdyskusyjne. Natomiast ja chciałabym jednak wrócić do tego, że przetrwało bardzo wiele słów, wierzeń, zwrotów, tradycji. I to jest być może ta siła, to ziarno, które w dzisiejszych czasach da zalążek dla odnowy, dla tego, żeby Słowianie stali się świadomi swojego dziedzictwa. Dlatego to jest bardzo istotna sprawa, bo to, co jest zakodowane w świadomości zbiorowej, zawsze ma wpływ na całokształt działań, na pewien etos, w którym to społeczeństwo żyje. A jak wspomnieliśmy na początku, słowa i zwyczaje, które łączą ludzi, mają wielką moc. Zwróćmy uwagę chociażby na celebrę wieczerzy wigilijnej oraz świąt Bożego Narodzenia. Przecież cała ta celebra, cały przebieg to zapożyczenie ze słowiańskich Szczodrych Godów. Z kolei w panteonie słowiańskim znajdujemy boga Koladę, którego uroczystości przypadały na 24 grudnia. I tu pozwolę sobie cytat: „W dniu Kolędy albo Kolady parobki obchodzili domy nucąc pieśni wesołe, w których powtarzały się co chwilę wykrzyknik «Hej, kolęda, kolęda!».
Przyjmowano ich wszędzie miodem, piwem lub wódką. Oni zaś pijąc, życzyli gospodarstwu dosiego roku lub długiego żywota”. I tutaj bardzo ciekawa rzecz, bo Bronisław Trentowski, badacz Słowiańszczyzny, do którego prac odwołuje się właśnie w „Słowiańskich bogach i demonach” Tadeusz Linkner. On stosuje specyficzną pisownię. „Dosiego roku” pisze razem.
[01:17:08] - Tak.
[01:17:08] - Co ciekawe, że ten dosi rok może pochodzić od przydomka bogini Dziewy, Żywi, Siwy. Różne miana miała, która to bogini rządziła czasem ludzkiego żywota. Oczywiście ona była bardzo przychylna ludziom i z jej błogosławieństwem szczęśliwie mnożyło się ptactwo, bydło, pola przynosiły plony i to po prostu jej dobroć zapewniała dostatek jadła. Jak łatwo się domyśleć, tutaj znane współcześnie dożynki stanowią swoistą kontynuację kultu tej bogini. Pewien zastrzyk energii dał romantyzm i chociażby „Dziady” Mickiewicza, gdzie on w tym swoim kanonicznym dramacie opisał obrzędy w tym dniu sprawowane i to opisał całkiem zgrabnie. Na pewno obrzędy te miały na celu obcowanie między światem żywych i umarłych. One odnosiły się tak do kultu przodków, oddawały pewną cześć tym, którzy odeszli, ale z drugiej strony miały też ulżyć duszom znajdującym się w jakiejś szczególnej potrzebie. I tu z kolei pozwolę sobie jeszcze jeden fragment przeczytać. „Na rozstajach dróg palono ogniska. W obecnej dobie palimy znicze na grobach.
Rozpalanie ognia pełniło też funkcję dodatkową. Pomagało wędrującym duszom dotrzeć do bliskich, gdyż bez tego mogłyby zabłądzić w ciemności. Te same ognie wskazywały im później drogę do Nawii. Ogień pełnił też funkcję ochronną. Zapewniał wszystkim bezpieczeństwo i uniemożliwiał wyjście na świat demonom, które też w słowiańskich wierzeniach funkcjonowały bardzo mocno. Bez wątpienia Dziady były przeżyciem mistycznym i dla żywych, i dla umarłych. To samo zresztą odnosi się do kolejnej słowiańskiej tradycji Święta Goduna, które drzewiej obchodzono 30 listopada. My, współcześni, znamy ten dzień jako Andrzejki, ale zobacz, wszystko to, co najważniejsze w święcie Goduna pozostało w niezmienionej formie.
[01:20:19] - Bo to robimy w Andrzejki.
[01:20:20] - Rytuały, panny przepowiadające sobie przyszłość małżeńską, ludzie doszukujący się znaków zapowiadających nadejście miłości czy też sobie przeznaczonego mężczyzny.
[01:20:43] - Tak.
[01:20:44] - I na tym, jak na fabrycznej taśmie, przepraszam za porównanie-
[01:20:48] - Bardzo dobre porównanie
[01:20:49] - ... pojechały bardzo cenne rzeczy. Nie można było z przyczyn politycznych i ze względu na to, że ludzie tracili głowy, przejawiając jakiekolwiek zainteresowanie dawnymi kultami, ale myślę, że bardzo sprytnie zostało to ocalone.
[01:21:13] - Nazwa zabroniona, ale rytuał został.
[01:21:16] - Ale rytuał został.
[01:21:17] - Zmieniono nazwy, ale i tak wszystko po staremu. Całe szczęście.
[01:21:25] - Dla mnie to są niezwykle istotne rzeczy. Popatrz, jak silnie musiało być to wszystko zakorzenione w ludziach, że absolutnie nie udało się tego wyciąć i wypalić.
[01:21:43] - Wyplenić. Rozpalono troszeczkę, wycięto i jest też przekaz z tradycji, że takim jak ja ucinano kończyny i wyrywano języki i mówiono do nich: „Teraz idź i głoś swoją tradycję”.
[01:21:59] - Były to okrutne rzeczy.
[01:22:01] - Ciężko by było.
[01:22:04] - Były to okrutne praktyki, ale myślę, że każde zło w jakiś sposób trzeba spłacić i każda niewinna śmierć domaga się, nawet po setkach lat, zadośćuczynienia. Domaga się głośnego wspominania. Chodzi po prostu o to, żeby docenić to, co mamy, bo wiele narodów słowiańskich płaciło ogromną cenę za próbę zachowania swojej kultury, swojej tradycji i swojej wiary.
[01:23:08] - Chyba nie ma takiego miejsca na naszej ziemi jak tutaj w Polsce, żebyśmy tak musieli walczyć, żeby nam tego nie wypleniono. Nie znam takiego narodu jak tutaj, nie znam takiego miasta, w którym żyję, które by było tak doszczętnie zniszczone. Mówimy o czasach naszych, teraźniejszych. Jesteśmy, żyjemy i będziemy. Nie ma szans, żeby nas wyplenić, ponieważ inkarnujemy. Tak naprawdę śmierć nie istnieje. My ciągle tu wracamy jako dusze. Czy zabijemy człowieka, to znaczy jego opakowanie, i tak wraca. Dusza wraca i inkarnuje w tym samym miejscu, bo nie dokończyła misji. Tutaj rodzą się teraz dusze.
W niektórych częściach czy kulturach nazywają się kryształy. Tak, przychodzą świadomi ludzie. Już nikt nie uwierzy w te bujdy, te bajki, które nam przedstawiano, mi na przykład jako młodemu człowiekowi. Wrócę jeszcze raz, bo chodziłem zmartwiony i wstydziłem się, a jak zacząłem poznawać, zostało mi przekazane słowem i zacząłem interesować się naszym nurtem, obszernym nurtem podkreślę, starosłowiańskim. To jestem teraz dumnym człowiekiem. Dumnym i pewnym swojej wiedzy, potęgi i sławy. Znam zaśpiewy starosłowiańskie, znam energie starosłowiańskie, wiem, jak się łączyć z żywiołami. Jestem po prostu dumny, zadowolony i uśmiechnięty. W porównaniu do tego, co kiedyś na mnie nałożono, to zupełnie zmiana o 180 stopni. I mam nadzieję, że teraz ludzie budzą się i cały czas ten proces trwa.
[01:25:11] - Paradoks całej tej historii walki ze słowiańszczyzną polega na tym, że nawet osoby najbardziej niechętne tej nacji i z pogardą mówiące o poganach Na co dzień używają bardzo wiele pogańskich zwrotów, określeń i to jest może nawet zabawne. Zwróćmy uwagę, jak często zdarza się powiedzieć każdemu z nas, że złośliwy chochlik poprzestawiał litery w wyrazach, a jakaś kąśliwa jędza uprzykrzyła nam życie. I chochlik, i jędza są absolutnie postaciami żywcem wziętymi z-
[01:26:07] - Z naszej mitologii
[01:26:08] - ... mitologii słowiańskiej. Niejednokrotnie narzekamy na dolę, która nie jest dla nas zbyt łaskawa, szczęśliwa i spotykają nas przeróżne niepowodzenia. Natomiast ja tutaj cytuję za „Bestiariuszem słowiańskim": „Nigdy nie wiemy, jaki kołek dola na nas stróże", mawiali nasi przodkowie, siedząc nad dzbanem jęczmiennego piwa. Bo tak naprawdę mówiąc o doli mamy na myśli boginię Dolę, która miała ogromny wpływ na ludzki los. Tak wierzono. Z kolei brak przychylności bogini Doli nazywamy po prostu niedolą.
[01:27:06] - Niedolą.
[01:27:08] - Dla każdej pani domu wielką obelgą jest, jeżeli nazwiemy ją kocmołuchem. A któż to były kocmołuchy? To były bardzo brzydkie, złe, złośliwe i żyjące w bardzo nieczystych miejscach duchy czy też demony. W naszej kulturze krasnoludki czy skrzaty są czymś naturalnym. My opowiadamy dzieciom o krasnoludkach i sierotce Marysi, o przeróżnych skrzatach, które-
[01:28:01] - Domowiki inaczej się nazywają. Domowik to jest taka istota, która zamieszkuje każde mieszkanie czy dom. Domowik po prostu, czyli skrzat i tak dalej.
[01:28:15] - Ale zobacz, jak blisko od tego słowa domownik, czyli ktoś bardzo nam bliski, ktoś, kto ciągle jest razem z nami, prawda?
[01:28:29] - Tak. Domownik.
[01:28:32] - Czy ktokolwiek puszczając latawce zdaje sobie sprawę, że to samo miano nosił, cytuję: „powietrzny demon powstały z człowieka zmarłego gwałtowną i przedwczesną śmiercią". Jego żeńska wersja to oczywiście, jak się można domyśleć, latawica. Powiedzmy sobie krótko i zwięźle.
[01:28:55] - I znowu mamy wibrację słowa zamienioną na coś niedobrego.
[01:29:00] - Tak. By najniższy nie jest to komplement, jeśli o kobiecie powiemy latawica, ale tak naprawdę latawica była demonem, po prostu słowiańskim demonem. Dalej. Jak często, jeśli ktoś nadużyje naszej cierpliwości na przykład, często i nieopatrznie, jak się okazuje, mawiamy: „Niech go licho porwie". Tak się składa, że to licho sprawiało naszym przodkom sporo kłopotów. Ten słowiański demon chował lub niszczył różne przedmioty, mącił ludziom w głowach, mylił drogi. Czy będzie nadużyciem stwierdzenie, że to wyrażenie „niech go licho porwie, niech cię licho porwie" jest swego rodzaju słowiańskim, może nawet rodzajem pewnej klątwy?
[01:30:05] - Takie złorzeczenie, bo to takie troszkę za słabe.
[01:30:12] - Ale powiedzmy takie klątwy, złorzeczenie i jeśli przyszłość, jeśli coś jest niepewne, jeżeli jest jakieś ryzyko, jak mówimy? Licho wie, jak to się skończy. Podobnie jest z biesem. Przecież to był potężny demon. Odgrywał ogromną rolę w słowiańskiej mitologii. Prawda? Bies. Ale do dzisiejszych czasów-
[01:30:45] - Coraz rzadziej spotykane określenie.
[01:30:48] - Ale popatrz, mówimy, że ktoś się zbiesił. Czyli co? Zszedł na złą drogę. Ja mówię, jak się zbiesił, to zszedł na złą drogę i co gorsza, jest mu tam dobrze.
[01:31:06] - Że go biesy porwały.
[01:31:08] - Albo bies go porwał. Niech cię bies porwie.
[01:31:13] - A z tych ładniejszych to mam na końcu języka, zresztą rozmawialiśmy o tym, takie nasze bardzo popularne powiedzenie: wszystko jedno. Prawda? I tu rozwinę, że to jest wszystko w jednym i jedno we wszystkim. Co ciągle każdy powtarza. Chcesz coś? Wszystko jedno. Wszystko mi jedno. Wszystko jedno. To jakbyśmy non stop mówili o mikro i makrokosmosie, prawda? To też tak nieopatrznie mówimy, a jednak ma to jakieś umocnienie, bo jedno we wszystkim i wszystko w jednym.
To my, którzy żyjemy w przestrzeniach kosmosu, bo ja bardziej kosmiczny jestem, a nie fizyczny i tu staram się ujawniać i kontakt z Matką Ziemią łapać i posługiwać się właśnie słowem. Stąd bardzo mi się podoba określenie „wszystko jedno”. Proszę.
[01:32:15] - Ja zrobiłam tu sobie taką listę, bo chciałabym jak najwięcej tych przykładów przywołać, więc chciałabym tutaj jeszcze odnieść się do takiego sformułowania: „bieda, aż piszczy”. Przecież kolejny nieśmiertelny demon, który zgodnie z mitologią Słowian zamieszkiwał w domu człowieka i prowadził do tego, że ludzie rozstawali się z dobytkiem. Według mitów, legend miał wydawać ten demon charakterystyczny, piszczący dźwięk. Inne wyrażenie: „bieda z nędzą”. Przecież to również są postacie wzięte z tejże słowiańskiej mitologii. Dalej. Któż doprowadzał dzieci słowiańskie, słowiańskie maleństwa do płaczu? Ano demon Maruda. Nie znam nikogo, kto by w życiu nie użył chociaż raz słowa maruda. I wydaje się, jakbyśmy pogadali z młodymi rodzicami, to każdy nam powie, że ten demon Maruda i w dzisiejszych czasach działa bardzo aktywnie.
[01:33:50] - To najczęściej powtarzane słowo, nie? „Marudź” przez rodziców do dzieci.
[01:33:55] - Tak. I demon Maruda, na którego według słowiańskiej bestiariuszy myślano pracy.
[01:34:08] - No i niestety prawdopodobnie gdzieś w tym momencie gromowładny Perun strzelił focha, kolokwialnie mówiąc i zaczął nam psuć połączenie z internetem. W pewnym momencie w ogóle urwało połączenie i z Beatą, i z panem Grzegorzem, ale po chwili udało się połączenie przywrócić. Co prawda drogą telefoniczną, ale jednak. Tak więc przeskakujemy parę minut dalej i kontynuujemy słuchanie „Debaty Niekontrolowanej”.
[01:34:35] - Może przy okazji, jak jestem słyszalny na antenie, to może opowiem o tym źródle siły naszej ziemskiej.
[01:34:45] - Oczywiście.
[01:34:46] - Z którego możemy czerpać. Bardzo proszę. Ja spotkałem się z tą opowieścią w 2003. Poszedłem na taki kurs „Moc przewodnika”. Okazało się, że to nie jest przewodnik, który nas będzie prowadził, tylko pan Szerstuniow pokazał nam, jak korzystać z energii przewodnika, która została nam dana od przodków. Źródło siły jest schowane za tak zwanym skokiem czasowym. Stworzona została ścianka grubości jednej sekundy, która oddziela nas od tamtej przestrzeni. Tam jest kamienna kula wielkości czteropiętrowego budynku, która jest skondensowaną mocą, która tutaj prześwituje na nasz wymiar. Jest tak od 4 do 6%. Tak powiedziane.
To jest oczywiście to wszystko w cudzysłów zamykamy, ale ona jest tak jak i prana jest i reiki, znaczy chi. Energia tak samo jest i energia przewodnika. I bez niej Ziemia doznawałaby kataklizmu. A skąd ona się wzięła tam? Jest taka legenda, którą przekazano z pokolenia na pokolenie i która przetrwała, że kiedyś istoty inteligentne, kosmiczne istoty zaczęły podróż po wszechświatach w poszukiwaniu boga stwórcy. Zostały te istoty jako wkrętki energetyczne. Halo?
[01:36:38] - Tak.
[01:36:41] - Słychać?
[01:36:41] - Tak. Bardzo przepraszam. Po prostu nie wiem, co się stało, ale chyba w moim otoczeniu tu Perun działa, bo-
[01:36:51] - Tutaj kontynuowałem przekaz z tradycji przy okazji, żeby zapełnić tą pustkę naszą, ale już możemy kontynuować. Chyba że dokończysz szybciutko.
[01:37:06] - Dokończ.
[01:37:07] - Nie wiem. No to istoty podróżowały po przestrzeniach kosmosu, energetyczne istoty, które nie posiadały ciał i w takim kanale podróżowały. To przekazane zostało nazewnictwo nawet. Po „Tumannej Trapie”, czyli po mglistej ścieżce w wolnym tłumaczeniu z rosyjskiego na polski. I w pewnym momencie kanał uległ awarii i napotkał planetę, która była całym oceanem. Czyli naszą Matkę Ziemia, która wtedy była oceanem. Jak wiemy z różnych źródeł badawczych, Ziemia nie raz była tylko oceanem i istoty, które były energiami, podróżowały wygodnie po wszechświecie. Musiały stworzyć ciała i przybrały ciała do wygodnej podróży po oceanie światowym, ziemskim. Przybrały ciała delfinów. I to taki przekaz z tradycji, ponieważ delfiny w ogóle nie mają swojej drogi.
Naukowcy do tej pory mają spór, skąd się wzięły delfiny. Wiemy, że to są ssaki tak jak my i też wiemy, że delfiny odczuwają w trakcie prokreacji, czyli rozmnażania, podobną przyjemność jak ludzie. Poza tym na bocznej płetwie mają układ kostny bardzo zbliżony do układu kostnego dłoni człowieka. Zapełniłem czas, a źródło siły Kamienna Kula jest cały czas dostępne i możemy czerpać tą czystą energię. Źródło siły zostało dla tych istot, które zostały na Ziemi, ponieważ ta cywilizacja i te istoty potrafiły stwarzać. Stąd ja w to gorąco wierzę. Ta opowieść rezonuje ze mną i z tym przekazem, który niosę i z tą energią, którą się posługuję właściwie na co dzień i którą też uzdrawiam. Także to tyle. Jak będzie następna awaria, mam następną opowieść.
[01:39:31] - Właśnie Perun tutaj strasznie działa. Urwał chyba Beacie od Skype'a. Nie wiem, czy od całego internetu urwał, ale od Skype'a. Na telefonie chyba się słyszymy. Tutaj nasz uważny słuchacz, pan Adam napisał, przypomniał właściwie, że Beata przed urwaniem się sygnału mówiła o Marudzie.
[01:39:53] - A, właśnie, o tym.
[01:39:55] - O Marudzie, tak.
[01:39:55] - O Marudzie.
[01:39:55] - Mówiłam o Marudzie, o tym strasznym Marudzie, który tak nieszczęśliwie dopada i przeszkadza małym dzieciom. Jak wspomniałam, być może stąd wziął się zwyczaj robienia laleczek dla dzieci, ponieważ tenże demon bardzo się nimi interesował. Jeśli były bardzo barwne, kolorowe, mogły odciągnąć jego uwagę i wtedy on odpuszczał te swoje niecne działania wobec dzieci. Poza tym wspominałam też, że chyba nie bez kozery osobę odpowiedzialną za majątek, za pieniądze danej grupy nazywamy skarbnikiem, bo przecież był to potężny demon świata podziemnego, czy też duch świata podziemnego, który pilnował nie tylko skarbów zakopanych przez osoby, które coś chciały ukryć, ale również pilnował skarbów ziemi, co po dziś dzień pozostało w tradycji śląskiej przede wszystkim. W kopalniach mówi się o skarbniku, który pilnuje skarbów ziemi, jakim bez dwóch zdań jest węgiel. Stąd zobaczcie za każdym razem, kiedy gdzieś jakaś grupa zbiera środki na wskazany cel, zawsze jest skarbnik. Skarbnik, który ma dopilnować, aby całość zebranej kwoty bezpiecznie została przeznaczona czy rozdysponowana na wskazany cel.
[01:41:59] - No tak.
[01:42:02] - Mało tego, jeżeli chodzi o skarbnika, mówiło się o tym, że aby go przekupić, należało mu składać jakieś ofiary.
[01:42:18] - Podarki.
[01:42:19] - On dawał coś w zamian za coś i być może pewne tradycje górnicze, myślę, że też w jakimś stopniu się do tego odwołują. Poza tym skarbnik miał pilnować tych bogactw i wymierzać karę osobom, które postępują niecnie i które narażają na niebezpieczeństwo inne osoby. Na przykład w przypadku górników to skarbnik miał czuwać nad tym, aby górnicy, którzy na przykład zapalają papierosa pod ziemią, narażając w ten sposób całą resztę na wiadome konsekwencje w przypadku, jeśli byłoby tam wysokie stężenie metanu, miały im się wydarzać przeróżne takie sytuacje. A to coś im spadło na rękę, a to jakiś fragment skały się oderwał, uderzył ich. I wtedy mawiano, że to jest właśnie działanie skarbnika, który strzeże również życie ludzkie przed takimi niepotrzebnymi wypadkami. Także tych przykładów jest mnóstwo. Ja mam jeszcze dość długą listę, ale nie mamy już tak dużo czasu. Wiemy na pewno i to nie ulega wątpliwości, że Słowianie mieli ogromnie rozbudowany panteon wierzeń. Na pewno byli przekonani do tego, że człowiek posiada duszę, ponieważ świat istot duchowych, które miały się tą duszą zajmować, opiekować, jest bardzo bogaty. Świetnie to powiedziałeś o tej Nawi, Jawi, Prawi, że one odzwierciedlają tę troistość natury, w której my żyjemy.
Z mojego punktu widzenia również wszelkie rytuały związane z pogrzebem członka danej społeczności świadczą o tym, że owa społeczność wierzy w życie pozagrobowe, wierzy w istnienie świata, do którego ten ludzki duch zmierza. I w tym dopatruję głębokich wierzeń dotyczących tego, co dziś nazywamy życiem po życiu. Mieli rytuały, mieli miejsca swojego kultu, które można po dziś dzień zbadać różnymi metodami, między innymi radiestezyjnymi i potwierdzić, że oni jak najbardziej miejsca te wskazywali w sposób doskonały. Oczywiście tu jeden ze słuchaczy napisał, że fakty o Słowianach, to, że oni byli ludem kochającym pokój, rolniczym to jest romantyczny mit. Oni szli przez Europę uzbrojeni w topory, miecze, machiny oblężnicze, paląc, rabując i siejąc panikę. Mnie się wydaje, że-
[01:46:18] - Zależy, o jakich czasach mówimy albo o jakiej historii też. Zależy, o jakich czasach mówimy albo o jakiej historii.
[01:46:28] - Oczywiście poza tym trudno jest mierzyć ludzi żyjących w danym okresie inną miarą niż z perspektywy wszelkich wydarzeń, które się na tym terenie działy. Był to okres ekspansji. Słowianie przesuwali się bardzo mocno w kierunku... Inaczej, szli po prostu przez Europę i o nich mówi się na terenie Konstantynopola, o nich mówi się, że prawdopodobnie mogli się pojawić i na Islandii. Wiele o tym świadczy, że również byli w Normandii. Dochodzili prawdopodobnie do ziemi Cesarstwa Rzymskiego, ponieważ jakimś cudem napotkali Cyryla i Metodego i ci dwaj mnisi nauczyli się ich języka i później zaczęli tworzyć zręby języka polskiego, taki, jaki my dzisiaj znamy. Próbowali stworzyć pismo, ale najpierw musieli napotkać te ludy, przebywać wśród nich. Poza tym-
[01:48:08] - My żeśmy z Rzymianami handlowali. To są dowody archeologia. Jest takie miejsce na Kujawach jak Askalkalich i tam wykopano skrzynię z monetami rzymskimi.
[01:48:20] - Oczywiście, przecież ten bursztynowy szlak.
[01:48:25] - No właśnie, między innymi bursztynowy szlak, ale też my jako te ludy robiliśmy najlepszą stal. Rzym kupował od nas miecze, którymi później nas wyrżnął. Rzymianie kupowali od nas oręż, bo my byliśmy najlepszym producentem stali, czy metalu. Po prostu najlepsze miecze robili tu, jeśli chodzi o to.
[01:48:52] - Przede wszystkim Słowianie, skoro byli narodem tak ekspansywnym, to też musiało być ich mnogo. Inaczej któż by się przemieszczał, któż by dokonywał tych podboji, któż zakładałby jakieś osady i jednocześnie miał też zaplecze, prawda? Gdzieś ci wojowie z czasem wracali i z jakichś punktów wyszli. Więc myślę, że to była wielka potęga i czas tylko pokaże i kolejne odkrycia, kolejne badania i archeologiczne i genetyczne Wskażą nam, jak daleko żeśmy zaszli i skąd tak naprawdę przyszliśmy. Ponieważ związki wierzeń słowiańskich z Persją i słownictwo, na które bardzo zwracam uwagę. Może dlatego, że sama dużo piszę i dużo czytam, to bardzo zwracam uwagę na słowo. Nazwy niektórych słowiańskich bóstw oraz zwyczajów, czy w ogóle słowa pierwotnie uznane za pochodzące z języka perskiego, nie są rzadkością. Stąd kto wie, czy my nie mamy dużo więcej wspólnego z Persami, niż nam się wydaje. Historia wymaga jeszcze wielu badań i myślę, że pierwsza rzecz, która w tej chwili mogłaby być dla nas najistotniejsza, to właśnie ta rekonstrukcja. Nie tylko wierzeń, nie tylko historii, nie tylko całej kultury, ale przede wszystkim rekonstrukcja więzi między Słowianami i rekonstrukcja tego szczególnego odczuwania ducha natury.
W dobie tak szeroko pojętej ekologii i promocji ekologii jako takiej, wydaje mi się to szczególnie istotne. A jak twoim zdaniem?
[01:51:40] - Wspomniałaś o Cyrylu. Od razu mi się skojarzyło, że Cyryl korzystał z alfabetu głagolicznego, żeby stworzyć cyrylicę i to jest już udowodnione. Po drugie jeszcze mi się skojarzyło z twoją wypowiedzią. Mamy na terenie Polski budowle starsze od piramid w Egipcie. Można ich dotknąć, obejrzeć na własne oczy. Obok Konina jest miasto Izbica Kujawska, a obok Izbicy Kujawskiej są Wierzchowice, Tarnowo i Gaj. W Gaju jest jedna świątynia, a w Wierzchowicach, ja tam byłem mnóstwo razy, był pan Czesław Białczyński. Nawet jest film „Polskie Piramidy” i tam nagrywaliśmy. Pojechaliśmy tam z wiecu z Kruszwicy. Pojechaliśmy wspólnie kilka samochodów, żeby poczuć tę energię.
Co mówią naukowcy? Że tam ich czujniki ze wskazówkami pokazują takie samo promieniowanie, jak przy piramidach w Egipcie. Tak samo się to dzieje w Gdyni, na tak zwanej Świętej Górze. Mamy tutaj mnóstwo tajemnic jeszcze nieodkrytych, jak i minerałów pod ziemią.
[01:53:08] - Myślę, że to niesamowite bogactwo, które jeszcze pozostało do odkrycia, jest naprawdę warte poszukiwania pod wieloma względami. Dlatego, że żaden lud nie bierze się znikąd. W dodatku posiadający tak bogatą tradycję i tak silną więź-
[01:53:49] - Z tą ziemią, z tym kawałkiem ziemi.
[01:53:52] - Z ziemią. Dokładnie. Ten lud miał rozplanowany wspaniały kalendarz. Święty rok Słowian. Ten lud miał piękne tradycje, przebogate, które po dziś dzień w wielu przypadkach przetrwały. Nie wspomnieliśmy tu jeszcze o święcie Dodoli, o Nocy Kupały, która jest przecież cudowna.
[01:54:24] - Wiele zostało jeszcze.
[01:54:27] - Święto Moreny. Jest bardzo wiele takich tradycji.
[01:54:31] - O Mokoszy.
[01:54:33] - Cudowne obrzędy, takie jak postrzyżyny, które my z legend znamy i chociażby było to również pokazane w starej baśni.
[01:54:49] - Jak chłopiec spod opieki matki przechodził pod opiekę ojca, to były postrzyżyny.
[01:54:57] - Tak. Był to bardzo istotny obrzęd wprowadzający chłopca, inicjujący go do życia męskiego.
[01:55:11] - Tak, w męski świat. I wtedy mu ścinano dopiero włosy, które miał od urodzenia i które dawały mu łączność, bo włosy to anteny. Niestety zapomniany temat z kolei. Tak samo motanki. Inaczej mówiąc te lalki, o których wspomniałaś, to też jest tradycja motanek starosłowiańska. Do tej pory mam dwie swoje motanki. Sam własnoręcznie robiłem. Mężczyzna robił lalki. Ktoś się zaśmieje. Tak.
Z tym, że te motanki są z intencją. Można tam włożyć ziarenko i włożyć też intencję, czyli psychotronika. Wszystko to jest. I wiele, wiele innych. Rozumiem, że mamy czas przekroczony już, tak?
[01:55:58] - Myślę, że możemy sobie pozwolić na kilka minut, bo ten nieszczęsny przypadek się zdarzył. Akurat-
[01:56:07] - Dostaniemy parę minut antenowego czasu. No to świetnie.
[01:56:11] - Mieli przepiękne opowieści i tradycje związane ze światem przede wszystkim przyrody. Mieli Słowianie swoje ukochane zwierzęta i wyróżniane, łączone z panteonem bogów: kukułka, słowik, gawron, wrona, kawka. Przecież-
[01:56:34] - Taki zwyczaj określania swoich zwierząt, że każdy z nas ma swoje zwierzę mocy, totemiczne tak zwane. To, co Indianie kultywowali, to tak samo i my na tych ziemiach. Ja na przykład uwielbiam wilki. One nie są lubiane, ale wilk jest dla mnie takim totemicznym zwierzęciem. Mądrość sowy też przychodzi do mnie i uwielbiam puchacze i zawsze je widzę w lesie. Jak spaceruję, zawsze do mnie przychodzą. Wilki jakoś nie, ale słyszałem, że pod Warszawę podchodzą. Chciałbym takiemu spojrzeć w oczy, ponieważ miałem przyjemność być w Moskwie w tamtym roku przez dwa tygodnie i też były takie sytuacje, że uzdrawiałem ludzi, mieszkańców Moskwy. Zmawia się mówiąc, to bardzo kochany naród. Oni nas po prostu uwielbiają, a polityka niestety coś tutaj zmienia.
Patrzenie Polaków na Rosjan i Rosjan na Polaków. Ale lubimy się. Jesteśmy jak bracia, bo zresztą po części też mamy składniki haplogrupy. Miałem tę przyjemność być w Moskwie i uzdrawiać tych rdzennych mieszkańców Moskwy, że tak się zmawia. I dostałem pewien przekaz od pewnej pani, że powinienem spotkać się z wilkiem. I tak myślę sobie, gdzie to te wilki mogę znaleźć pod Warszawą?
[01:58:23] - Jeżeli rzeczywiście jest to dla ciebie przeznaczone, to myślę, że taka rzecz może się jakoś w twoim życiu wydarzyć. A skoro już mówimy o uzdrawianiu, to ja bym tutaj nawiązała też do roślin, które Słowianie niezwykle cenili. I tu pozwolę sobie za książką pana Linkiera zacytować, że cenili dzięgiel, bylicę, słodyczkę, dzwonki, baldrian i te zioła, o których przepowiedziano już podczas opowieści o Kupale. Dzięgiel rozbudzał u kobiet żądzę do mężczyzn. Bylica miała szczególną moc, ponieważ leczyła i odpędzała czary, stąd zawsze towarzyszyła świętującym sobótkową uroczystość. Warto o tym wspomnieć, wszak sobótka zbliża się-
[01:59:18] - Wielkimi krokami.
[01:59:19] - Wielkimi krokami i mam nadzieję, że będzie piękna pogoda. Wszystkie pojawiające się w różnych legendach i związane z bogami zioła, jak łopian, piołun, ruta, bylica, dziewanna, macierzanka, tak zwane Boże Drzewko, to są bardzo cenne zioła posiadające ogromne właściwości lecznicze. Chciałam zwrócić uwagę, jak wielką uwagę przywiązywano również do drzew. Jesion, dąb, orzech, jawor. Jesion oczywiście był drzewem Jesy, czyli boga, który dał początek wszystkim bogom. Orzech należał do Chama, pana świata podziemnego, dąb do Peruna, a jawor do Światybora. Swoją drogą, jak dowodził również pan profesor Słupecki, słowo „perun”, „piorun” jest tożsame z gromem, z błyskawicą, ale tylko w kulturze perskiej i w kulturze słowiańskiej. W innych kulturach, na przykład w nordyckiej, germańskiej, istnieją na to osobne określenia, zupełnie odrębne.
[02:01:17] - Inne nazwy.
[02:01:20] - Tak. A tu jest bardzo charakterystyczna rzecz. I my, i Persowie stosowaliśmy określenie „piorun” jako tożsame z nazwą bóstwa. Myślę, że to kolejny przyczynek do dyskusji na temat, ile my mamy tak naprawdę-
[02:01:45] - Ile przetrwało, tak.
[02:01:46] - Związków z Persami, bo to jest bardzo istotny temat, chociażby ze względu na Na obecną sytuację polityczną. To też ma znaczenie. Bo co ciekawe, przez tak ogromnie długi okres czasu Polska nigdy nie miała żadnego konfliktu z Persją. I to jest też jakiś przyczynek do zastanowienia się nad tym, że być może nasze narody są bardzo silnie ze sobą związane. Jest to bardzo długi temat i bardzo bogaty. Jeden ze słuchaczy troszeczkę ma żal, że za mało odwołałam się do książki. Bardzo mi przykro, ale-
[02:03:01] - Ale której książki?
[02:03:02] - Do książki „Słowiańskie bogi i demony” Tadeusza Lintnera.
[02:03:07] - O to chodzi.
[02:03:09] - Że troszkę za mało się do tej książki. Niestety nie jestem w stanie tutaj cytować i odwoływać się do wszystkiego, co w tej książce jest zawarte, ponieważ jest to bardzo duża wiedza i przeanalizowanie-
[02:03:31] - Mówimy tylko o jednej książce. Oczywiście bardzo ciekawa, ale ich jest mnóstwo. A tu mamy temat ogólny Słowiańszczyzny, więc o samych książkach moglibyśmy mówić do końca roku, tak mi się wydaje.
[02:03:50] - Przeanalizowanie poszczególnych, tego królestwa ziemskiego, świata podziemnego to są ogromne tematy wykraczające poza ramy takiej dwugodzinnej audycji. Poza tym, tak jak powiedziałam, dziękuję ci bardzo, że wziąłeś udział w naszym programie, bo jesteś żywym dowodem na to, że niekoniecznie cała Słowiańszczyzna to jest to, co zostało nam do tej pory zrekonstruowane i zdefiniowane. Między innymi w tak dobrych publikacjach jak wspomniana „Słowiańskie bogi i demony” pana Lintnera, czy też w absolutnie fenomenalnej twórczości Czesława Białczyńskiego i zresztą wielu innych. Po prostu istnieją również przekazy duchowe, przekazy ustne, z których część do tych książek, podręczników uznawanych za mniej lub bardziej naukowe trafia. Ale istnieje zawsze odrębny nurt, który znajduje sobie swoją drogę do swoich wybrańców, do osób, do których ma dotrzeć. I myślę, że dzięki takim właśnie nurtom i przekazom, które my znamy również jako na przykład szeptunki, bo to się też znikąd nie wzięło. Czy tak jak chociażby nurt, który ty reprezentujesz i twoja szkoła, twoja tradycja to jest zapis Słowiańszczyzny, którego być może naukowo nie jesteśmy w stanie przedstawić, udokumentować i można go nazwać do pewnego stopnia ezoterycznym, czy też paranormalnym, ale-
[02:06:11] - Duchowym
[02:06:11] - ... konia z rzędem temu, właśnie też słowiańskie, konia z rzędem temu, kto pokaże mi, podaj jedną kulturę, tradycję i religię, w której nie istnieją nurty ezoteryczne, mistyczne i przekazy ustne. Tyle z mojej strony. Bardzo się cieszę, że wziąłeś udział w audycji. Bardzo ci dziękuję.
[02:06:38] - Ja bardzo dziękuję wam, szczególnie tobie Beato za zaproszenie. Jestem bardzo usatysfakcjonowany samym zaproszeniem, jak również tą naszą rozmową na, chciałem powiedzieć na wizji, na linii, że tak powiem. Bardzo dziękuję za owocny wywiad. Polecam się na przyszłość.
[02:07:06] - Ja również.
[02:07:08] - Wszystkich treści, jakby żeśmy omówili na razie.
[02:07:12] - Tak.
[02:07:13] - Tak, mam w tobie zaszczyt.
[02:07:18] - Te audycje trwają dwie godziny, ale to czasami jest za mało. Ja starałam się wpleść pewne wątki, które wydawały mi się istotne, bo tak jak powiedziałam, ty jesteś człowiekiem realizującym się bardziej w duchu. Ja jestem człowiekiem przywiązanym do słowa.
[02:07:39] - Ale też i w praktyce. Także w duchu i w praktyce. Chodzi mi o energię, a ty znowu o słowie mówisz, o słowie spisanym.
[02:07:50] - Bo mówię, ja być może cierpię na syndrom mola książkowego. W każdym bądź razie myślę, że-
[02:07:57] - Bardzo dobrze się zrobiło.
[02:08:00] - Jakoś udało nam się to dzisiaj połączyć, ponieważ ja chciałam oddać głos temu, co spisane, ale i głos temu, co jest przekazane jako tradycja duchowa. Bardzo serdecznie ci dziękuję. Słuchaczy przepraszam za przerwę, za to zajście z moim tutaj-
[02:08:21] - To było techniczne zajście.
[02:08:23] - To było zajście techniczne, ale tak jak wspominałam, po prostu tutaj gromowładny Perun szalał nad miejscem, gdzie mieszkam i być może należało po prostu od niego zacząć i go uhonorować. I wtedy nie byłoby takich problemów. Dziękuję ci serdecznie, Grzegorzu. Dziękuję państwu.
[02:08:47] - Dziękuję jeszcze raz. Pozdrawiam słuchaczy. Pozdrawiam prowadzącą i technicznego. Dziękuję. Do usłyszenia.
[02:08:55] - Kłaniam się nisko. Życzę dobrej nocy.
[02:08:58] - Kłaniam się.
[02:08:59] - My w Radiu Paranormalium już nie takie problemy pokonywaliśmy. Tutaj zawsze powtarzam historię, jak Pietrowicz i Lebiasiowi przed którąś z debat ufologicznych, dosłownie pięć minut przed audycją wyłączono w ogóle prąd w mieszkaniu i musieliśmy się też łączyć telefonicznie. Ale Peruna jakoś przezwyciężyliśmy, przezwyciężyliśmy jakoś jego kaprysy. Tak więc audycję możemy uznać za udaną. Dzisiaj byli z nami jak zawsze Beata Kampa z bloga „Biuro Duchów” oraz autorka książki „Opowieści z Biura Duchów”. Dzięki jeszcze raz, Beato.
[02:09:36] - Kłaniam się serdecznie. Wszystkiego dobrego. Dziękuję.
[02:09:40] - A przy naszym drugim telefonie był z nami instruktor wiedzy starosłowiańskiej przekazanej bezpośrednio przez Nikołaja Szersciennikowa oraz twórca strony słowianie.org, do której wizyty, odwiedzenia gorąco zachęcamy. Pan Grzegorz Skura. Dziękujemy jeszcze raz, panie Grzegorzu.
[02:10:01] - Dziękuję bardzo i bez polskiego „ł”. Ta moja strona jest Słowianie. Sprostuję, ale bardzo pozdrawiam wszystkich serdecznie i jeszcze raz dziękuję. Do usłyszenia w takim razie.
[02:10:14] - Do usłyszenia. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc. Do usłyszenia. No i wypatrujcie oczywiście newsa, zapowiedzi kolejnej debaty niekontrolowanej na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. Nie wiemy jeszcze dokładnie, jaki temat będzie miała kolejna debata niekontrolowana. Wiemy tylko, że się ona odbędzie na naszej antenie 9 czerwca Anno Domini 2019. A jak tylko poznamy dokładny temat, to wstawimy stosownego newsa oraz wpis na naszym fanpage'u na Facebooku. A więc jeszcze raz dziękujemy za uwagę i do usłyszenia.
Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:11:50] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:12:02] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:12:28] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:12:39] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:13:27] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:13:39] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.