Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - To think for yourself and question authority.
[00:08] - Cześć słuchaczko, cześć słuchaczu. Witam was wszystkich bardzo serdecznie. RadioNaFali.com, „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię Tomek. Jak co sobotę, jak w każdą sobotę, prawie że w każdą sobotę. Czasami mnie tu nie ma, ale z reguły jestem. Oczywiście retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy Radia Na Fali, Radia Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich mecenasów Radia Na Fali. Peace and love, kochani.
Wielkie dzięki za wspieranie radyjka. Naprawdę wielkie dzięki. Przypominam, że dalej nie mam jeszcze informacji z polskiego konta, także nie mogę wam imiennie podziękować, ale nie przejmujcie się: pewnego dnia te informacje dotrą i będę mógł oficjalnie złożyć podziękowania wam imiennie, normalnie w liście mecenasów sztuki falowej. Jak na razie docierają bez problemu wszelkie informacje związane ze wspieraniem radia przez konto na PayPalu. Także jeżeli chcecie wspierać na PayPalu, zapraszam serdecznie. Oprócz tego, bo jak właśnie wesprzecie radio przez PayPala, to ja mam od razu pod ręką wasze adresy, a mamy tu jeszcze trzy książeczki do wysłania, proszę państwa. Koniec wakacji. Jaki koniec wakacji? Ja mówię połowa wakacji. Jeszcze nie koniec.
Spokojnie, jeszcze trochę potrwa. I mamy trzy książeczki tak w sam raz do czytania podczas sjesty. Trzy ostatnie tomy Carlosa Castanedy do wysłania jako prezenty dla mecenasów sztuki falowej, czyli dla was wszystkich wspierających radio swoją kasiorą, sięgających do portfela i wpłacających na serwery, szmery, kable, buzery, bajery. Ja w ogóle bardzo wielce i z góry dziękuję za to wszystko, a za książki odpowiada Grzegorz, który jest autorem „Czasu snu”. Ostatnio „Czasu snu” nie było, bo mamy lekkie wakacje. Tak się troszkę chillujemy, odpoczywamy. Ja robię porządek w plikach. Tam też Grzegorz robi porządek u siebie w plikach, żeby ruszyć z całą tą lawiną nowych snów, ale to jeszcze chwilę potrwa, moi drodzy, także spokojnie. Odrobina cierpliwości nikomu nie zaszkodzi. Poza tym zapraszam was do archiwum.
Tam tego „Czasu snu” jest sporo. Jest tych snów naprawdę sporo. A ja oprócz tego, że puszczam te sny premierowo w wieczorowej porze, która jest właśnie po „Hiperprzestrzeni” dokładnie w Radiu Na Fali. Nie kończcie słuchania radia na „Hiperprzestrzeni”. Zostańcie dalej. Jeżeli słuchacie na Paranormalium, przełączcie się na Radio Na Fali i tyle. I usłyszycie, jak to w praktyce wygląda. Dzisiaj akurat nie będzie. Akurat dzisiaj jeszcze są wakacje, jeszcze się chilluję i jeszcze trochę odpoczywam, ale normalnie premierowe odcinki zawsze są dokładnie w sobotę po „Hiperprzestrzeni” w „Czasie snu”, a wy możecie wysłać swój sen do wieczorowej pory. Ja go czytam.
Mam jeden sen. On zostanie dzisiaj przeczytany, żeby nie było tak, że w ogóle nie ma snów, że zapomniałem albo coś. Jest oczywiście I Ching. No a dzisiaj „Hiperprzestrzeń”. W ogóle w klimacie troszeczkę tego rzucania I Chingiem, który się często odbywa właściwie prawie zawsze w wieczorowej porze w sobotę w Radiu Na Fali. Ja to jakoś tak obsesyjnie kontynuuję już od dwóch lat i zapisuję to wszystko. No i chyba czas najwyższy, żebym wreszcie troszkę skrobnął bardziej po temacie przepowiedni. Innego konceptu czasu, czasu i przestrzeni. W ogóle czym jest czas? Czym jest przestrzeń?
Czym są wydarzenia dookoła nas? Czym są przepowiednie? Dokładnie dzisiaj jest taki temat. Jeżeli coś wiecie na temat jakichś przepowiedni albo macie jakąś przepowiednię, albo coś słyszeliście niesamowitego, dzwońcie. RadioNaFali.com — taki jest adres na Skypie. Ja już jestem zaraz. Muszę mikrofon podłączyć. No właśnie, bo ja to taki: już szybko, urka-burka, kawał sznurka, a tu się okazało, że nie podłączyłem mikrofonu dla Skype'a dla was dzwoniących. Także już podłączam. Przepraszam, ja zwykle muszę być jakiś ziziorany.
No, taka zaleta Radia Na Fali. A wy tymczasem słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni”. Co jeszcze chciałem tytułem wstępu powiedzieć? Że oczywiście was zapraszam wszystkich słuchających tego podcastu, żebyście zrobili sobie lukę w czasie i przestrzeni pomiędzy 14 a 16, 17 sierpnia. Dokładnie 14 sierpnia zaczyna się Konwent Wiedzy Alternatywnej. 14 sierpnia. Już niedługo, już za parę chwil. Ja liczę na to, że Tomek z Basią, którzy organizują to całe zamieszanie systematycznie już kolejny rok, a któremu Radio Na Fali patronuje, jest tak zwanym patronem medialnym, że się pojawią. Mieli się pojawić, ale mają nawał obowiązków przed imprezą, także organizują, przygotowują, żeby wszyscy tam na miejscu mieli zapewniony wikt i opierunek w cudzysłowiu. Czy jakoś tak, żeby generalnie wszyscy mieli zapewnione doskonałe warunki.
Także nie pojawili się dzisiaj w „Hiperprzestrzeni”. Mam nadzieję, że się pojawią najszybciej jak się da, że może zdążą jeszcze przed konwentem. Trzymam za to kciuki, ale to różnie bywa. Tym bardziej, że jest się organizatorem takiej imprezy, a impreza się rozrasta. Dawniej były tylko dwa dni, teraz są już trzy dni. Teraz jest tego o wiele więcej. O imprezie robi się głośno. Coraz więcej ludzi tam chce wbić, bo chce zostać ojcami tego sukcesu. Także może pomyślcie o sobie. Może też powinniście tam wbić.
Trójmiasto. Dokładnie Gdynia. 14 sierpnia, 16, 17. Wszystkie informacje są w archiwum Radia Na Fali i na stronie Fraktala.pl. Tam jest cała informacja o tym wydarzeniu. Natomiast w archiwum Radia Na Fali, w archiwum „Hiperprzestrzeni” znajdziecie odcinki, gdzie jest mowa— kopnąłem krzesło? Kopnąłem, ale jestem cały i krzesło też. Dobra. Gdzie jest mowa o tym, co trzeba przygotować na taką wyprawę, żeby tam się pojawić i miło spędzić czas. A w tym roku jest jeszcze pomysł na siedzenie na plaży, bo tam jest niedaleko plaża, dosłownie trzy kilometry od miejsca, gdzie się odbywa cały konwent.
Także polecam serdecznie jakiś ręczniczek i na plażę jakby co. Także pamiętajcie o konwencie, moi drodzy. Pamiętajcie, nie zapominajcie. Właśnie tak wspominałem o tym archiwum Radia Na Fali przepastnego. Mam nadzieję, że sobie zaglądacie do tego archiwum. W końcu jest lato. Przepastne archiwum na takie sjesty leniwe, gorące popołudnia. Myślę doskonały pomysł. Także zapraszam was, żebyście tam sobie jeszcze zaglądnęli po drodze, jak się nudzicie w środku tygodnia Po drodze przypominam wszystkim, jakby ktoś zapomniał, chociaż wątpię, że radio ma Twittera, radio ma konto na Facebooku. Możecie dodać lajka, polubić, dołączyć i w jednym, i drugim.
I to jest bardzo miłe. Ja bardzo dziękuję. Co jeszcze chciałem powiedzieć? To wszystko, co chciałem powiedzieć, proszę państwa. I chciałem właśnie na koniec tych wszystkich ogłoszeń i na początek tej hiperprzestrzeni złożyć wszystkim solenizantom dzisiaj wszystkiego najlepszego. Stu lat, tysiąca lat wszystkiego, pomyślności. Skąd wiem o tych solenizantach? Jako że Radio Na Fali ma swój profil na Skypie, normalną rzeczą jest to, że ono z reguły powiadamia mnie o tym, kto ma urodziny. A tych ludzi na tym profilu radia jest jakaś kolosalna ilość, której ja już nie jestem w stanie okiełznać. Zawsze mi wyrzuca, że ktoś ma tam urodziny i ja z reguły zawsze, to akurat jest prawda, zapominam o tym powiedzieć i pozdrowić.
Także dzisiaj wyjątkowo pamiętam o tym, że ktoś z nas ma urodziny. Zatem wszystkiego najlepszego. Sto lat, peace and love i pięknego kosmosu życzę do końca swoich dni na tej planecie i później. I chyba czas najwyższy, żeby zacząć dzisiejsze przepowiednie. Dzisiejszy odcinek o przepowiedniach, o innym świecie, o innej koncepcji czasu. Bo urodziny też te w tym takim normalnym świecie. A przepowiednia? Właśnie urodziny też można niejako przepowiedzieć. Wiemy, że będą, wiemy, że się wydarzą i że jeśli dożyjemy, to przeżyjemy swoje urodziny. Dzisiaj dokładnie o przepowiedniach, moi drodzy.
Także zapraszam serdecznie, żebyście nam się rozgościli w tych fotelach już po ogłoszeniach. Ja tu mam jakąś rock'n'rollową muzyczkę i nie tylko rock'n'rollową. Jak zwykle na ten wieczór. Zapraszam was na te swoje szalone przemyślenia na temat przepowiedni tego, co czai się w przyszłości. Czy jest jakaś przyszłość? Jaki jest czas? Co jest tym czasem? Co się tam czai? Jaki jest inny koncept tego czasu? I tym was będę zamęczał.
Także odzywajcie się gromko na Skypie, jeżeli macie ochotę. RadioNaFali.com taki jest adres na Skypie. I tyle, proszę państwa. Ja ruszam do tej całej opowieści i zacznę może od jakiegoś rock'n'rolla. RadioNaFali.com „Hiperprzestrzeń”. Odsłuchiwacie ją. Na imię Tomek. Retransmitowana też w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy i radia oczywiście Paranormalium i „Hiperprzestrzeni”. Jak zwykle ja to lubię tak sobie pozdrowić.
Czas najwyższy zacząć dzisiejszy temat. Tak wspomniałem przed tymi ogłoszeniami o tej przepowiedni. Może ktoś z was ma jakąś przepowiednię, może ktoś z was coś wie na ten temat. Ja się spróbuję wbić dzisiaj dokładnie w tą opowieść. O co chodzi z tymi przepowiedniami? Bo żyjemy w takim pokręconym czasie troszeczkę, jak niektórzy twierdzą. Ja na przykład tak twierdzę. Dotyczy nas masa różnych przepowiedni, jeżeli się przyjrzymy dookoła, jak wygląda ta cała struktura rzeczywistości. Ależ mądrze brzmi, prawda? Na co się oglądamy z reguły?
I te przepowiednie, cała ta historia z tym, jak dobrze jest znać przyszłość, czyli wiedzieć tak na pewniaka to, co się wydarzy na przykład jutro, pojutrze i tak dalej, jak głęboko ta informacja może być istotna dla nas, istot żyjących na tej planecie, doprowadziło do pewnej, można powiedzieć, takiej dosyć mocnej obsesji, gdyż ta cywilizacja właściwie powstała po to, żeby tylko i wyłącznie kontrolować pewne wydarzenia, które potencjalnie mogą się wytworzyć w przyszłości. I właściwie do tego to się wszystko sprowadza. Ale to wiemy, na czym to polega. Myślę, że tutaj jak zwykle nie trzeba zbyt wiele opowiadać. Ale co z naszymi przepowiedniami? Co z tym innym konceptem świata? Jest taki koncept, że wszystko jest już zapisane, że cała historia się już wydarzyła. Swego czasu już tutaj przy mikrofonie opowiadałem tą całą historię, że wszystko się już dawno wydarzyło. I ten koncept z przepowiednią ma coś na rzeczy. Ja tu może zacznę od jakiejś takiej starożytnej historii.
Wrócę troszkę do trupów w szafie. Takich starych trupów, że już nawet nie śmierdzą, bo już dawno wypłowiały na słońcu. Wrócę do greckich trupów. Grecja teraz jest bardzo topowym tematem, także jesteśmy w sam raz. Jesteśmy wisienką na torcie. Ale ja nie do współczesnej Grecji, tylko do tej starożytnej Grecji. Do tej słynnej historii, że tam wszyscy ci, którzy chcieli poznać wiedzę, filozofię, kochali wiedzę, znikali w jakichś dziwnych miejscach, w których nie wiadomo, co się działo. Słuchy chodzą, że używali substancji enteogenicznych, czyli substancji psychoaktywnych i to było historią związaną z ich wizjami, z ich iluminacją, odkryciami, nauką i tak dalej, i wiedzą, z całą tą historią. I to jest jedna rzecz, która jest związana oczywiście z taką wiedzą, która później transformowała w matematykę, fizykę, chemię i wszystkie te bardzo poważne dziedziny. A druga rzecz została gdzieś tam z boku, czyli ten element wyroczni, bo oczywiście oprócz tych wszystkich rzeczy związanych z filozofią, nauką, matematyką, trójkątem Pitagorasa, wszystkimi tymi opowieściami była tam zawsze wyrocznia, która mówiła, co się wydarzy, o co w tym wszystkim chodzi.
I tych wyroczni na świecie było parę. Jedne Z takich najsłynniejszych, z reguły zawsze przechodzą do annałów historycznych. Później się czyta, że słynna wyrocznia z Delf w Grecji powiedziała, że coś tam się stanie. Albo Nostradamus, albo ktoś tam inny. W naszych czasach mamy Edgara Cayce'a. To jest bardzo ciekawa postać ze Stanów Zjednoczonych, do której za chwilę wrócę. Oprócz tego oczywiście mamy moich ulubionych Indian Hopi, mamy Indian Maja, mamy I-ching, który nieustannie wyrzucam o wieczorowej porze. I mamy teorię czasu falowego Trenza Mckenny i mamy wszystkie te nasze przypuszczenia, wszystkie nasze prognozy, które zostały wytworzone, może nie tyle nasze, ile naszych przodków. Zostały wytworzone dziesiątki lat temu, które miały się już ziścić. Coś miało się wydarzyć.
I teraz obserwujemy rzeczywistość i się okazuje, że nie wszystko, na nasze szczęście, bardzo często się nie wydarza. Mamy też ludzi, którzy zajmują się dokładnie przepowiednią w Polsce. Jest bardzo słynny, znany polski przepowiadacz pewnych procesów, które się dzieją dookoła. Pan Jackowski. Jest kilku takich ludzi w ogóle na świecie. Jest taka słynna pani, która przepowiedziała Kennedyemu, że następnego dnia ktoś go stuknie i kazała mu nie lecieć do Dallas. Ale biedak poleciał i go stuknęli. Najsłynniejsi z tych przepowiadaczy przyszłości, wróżb można powiedzieć, stają się bardzo sławnymi, bogatymi ludźmi. I koniec końców, nikt oczywiście głośno o tym nie mówi za bardzo, bo to troszeczkę tak nie wypada, ale wielu bardzo zamożnych biznesmenów, wielu ludzi z giełdy nowojorskiej, wielu ludzi, którzy czują na sobie odpowiedzialność swojego konta bankowego, którego zer już nie są w stanie zliczyć, biegnie właśnie do takich wróżb, żeby się poradzić, doradzić, czy przypadkiem ta inwestycja będzie okej, czy nie będzie okej. Słuchajcie, jeżeli kiedykolwiek daliście sobie powróżyć cygance z ręki, ja sobie nigdy nie dałem powróżyć cygance z ręki.
Żałuję do dzisiaj i myślę, że pewnego dnia ta sztuczka mi się uda. Nie, przepraszam. Raz mi się udało. I cyganka mi powiedziała, żebym nie mówił za dużo i nie mówił tego, co myślę i wszystko będzie dobrze. Miałem chyba wtedy 18 lat. Teraz się troszeczkę postarzałem od tego 18 roku życia i od tamtej pory nie dałem sobie powróżyć cygance z ręki. I mam taki pomysł, że pewnego dnia, kiedy spotkam cygankę gdzieś na ulicy, która będzie wróżyła z ręki, podejdę i się zapytam. Taki cwaniak będę po tylu latach. Zobaczymy. Może powie mi coś nowego.
Ale ja nie o cygankach i nie o tych wszystkich, że tak powiem, egzotycznych sposobach zarabiania pieniędzy, do których należy też opowiadanie ludziom, że widzi się ich przyszłość i o tym, czy tak naprawdę tą przyszłość można zobaczyć, czy ona jest widoczna. Była taka słynna historia jak to biali przypłynęli do Ameryki, spotkali Indian, siedzieli sobie z tymi Indianami. Często były takie sytuacje, że Indianie mówią, że robi się wichura, za chwilę będzie padało, za chwilę będzie ulewa, trzeba zwijać obóz i się zawijać. A biali siedzą i się pytają Indian: „Zaraz, jaka ulewa? Przecież jest piękne błękitne niebo po horyzont”. A Indianie mówią: „Nie, nie, wszystkie znaki mówią, że zaraz będzie ulewa”. Jakie znaki? Przecież jest piękne niebo. I koniec końców oczywiście po tych przekomarzaniach na końcu Indianie wygrywali i mieli rację, bo okazało się, że przychodziła ulewa. Indianie byli przygotowani, spakowani.
Biali musieli się bardzo szybko, że tak powiem, uwijać w strugach deszczu. I tak się kończyły z reguły takie historie. To też jest przepowiadanie przyszłości, bo właściwie czym jest to przepowiadanie przyszłości? Może powinniśmy właściwie zdefiniować troszkę tą całą historię. Jest dokładnie przepowiedzeniem tego, co jest nam pisane, tak można powiedzieć, bo ta cała historia zakłada, że pewne rzeczy właściwie prawie wszystko się już wydarzyło. My tylko wędrujemy od wydarzenia do wydarzenia i jeżeli jesteśmy w stanie przewidzieć te wydarzenia, to dlatego, że ono już tam jest. I teraz pytanie, czy te wydarzenie, które przewidujemy, jest naprawdę na ścieżce naszego życia, czy jest na ścieżce naszych przyjaciół, czy w ogóle jest w naszej okolicy? Czy też jest to przypadkiem coś w rodzaju takiej paralelorzeczywistości, w którą możemy skręcić, ale wcale nie musimy. Wystarczy, że pewnego dnia wykonamy jakiś dziwny gest, przesuniemy coś z lewego miejsca na prawe miejsce, przypuśćmy jakąś skrzynkę, która będzie sobie stała na chodniku. Konsekwencje tego wydarzenia będą niczym słynny efekt trzepotania skrzydełek motyla.
To jest ten znany w fizyce efekt, że gdzieś tam w Indonezji sobie motylek zamacha skrzydełkami i ten wiatr przez ilość tych połączeń, konotacji, że on gdzieś tam zawieje, odbije się od drzewa, tu poleci tu coś tam, tu jeszcze jakiś ptak zamacha, tu coś. Koniec końców na drugim końcu świata mamy gigantyczne tornado, które wyrywa całe domy, drzewa z ziemi, wszystko wyrywa. I to jest właśnie efekt machania skrzydełek motyla. I może coś takiego być. Właśnie. I teraz co z tą przepowiednią? Bo ta przepowiednia w ogóle stoi obok takiego oczywiście oficjalnego konceptu na rzeczywistość, pomysłu na świat i tego, jak to funkcjonuje. Bo jeżeli jest przepowiednia, to znaczy, że przyszłość już się na pewno wydarzyła i my ją przepowiadamy w tym momencie, bo ona już tam jest. Sięgamy troszeczkę dalej do przodu i byli tacy kolesie. Ja dzisiaj do audycji posłużę się, może nie będę wam cytował całej jego biografii, bo postać jest, myślę, doskonale znana wszystkim miłośnikom grzebania w temacie, a jeżeli nie, to myślę, że będzie dla was bardzo miłą przyjemnością pogrzebanie sobie dookoła tego dżentelmena.
Jak zwykle zostawiam wam tu takie własne wnioski i własne tropy do kontynuowania tych poszukiwań. A postać nazywa się Edgar Cayce, urodzony w marcu 1877 roku. Zmarł w 1945 roku, tuż przed końcem wojny zdaje się chyba, o ile dobrze pamiętam. Zaraz wam wkleję profil. Nie profil. Czy Edgar Cayce przewidział swój profil na Facebooku? Właśnie. Bo był taki koleżka, który przewidywał przyszłość. Bardzo ciekawa osobowość. Pochodził z takiej naprawdę niezamożnej rodziny, która mocno musiała się nastarać, żeby zebrać kaskę, żeby wysłać młodego Edgara do szkół, które kosztowały na tyle dużo pieniędzy, że właściwie w tamtych czasach chłopak z takiej rodziny nie miał możliwości takiego awansu.
Niestety musiał porzucić edukację na pewnym etapie, chociaż był bardzo dobrym uczniem i wszystko było super i tak dalej. Rodzina po prostu nie miała już więcej pieniędzy na jego edukację. Bardzo szybko się ożenił w wieku 20 lat. Następnie dorobił się dzieci ze swoją kobitą i tak troszkę od jednego biznesu do drugiego. Tak się troszkę bujał i zawsze się kręcił w okolicy mocy psychicznych. Inna sprawa, że w czasach, kiedy Edgar Cayce miał 20 lat, to był 1890 rok, 1900 rok. To były czasy Nikoli Tesli. Świat wyglądał zupełnie inaczej. Jeżeli wychodził taki dżentelmen i stał przed wami, mówił, że zajmuje się badaniem mocy parapsychicznych, to było to jak najbardziej serio. Może dzisiaj brzmi to trochę niepoważnie w uszach dystyngowanych posiadaczy dyplomów z uniwersytetów, ale w tamtych czasach była to taka sama część nauki jak pozostałe części nauki.
Bardzo poważni naukowcy, łącznie z Marią Curie-Skłodowską, zajmowali się właśnie takimi historiami, o czym się dzisiaj nie mówi, bo dzisiaj została jeszcze tylko ta oficjalna część fizyki, żeby tam nie mieszać ludziom w głowach, że jest coś innego poza oficjalną metodą trzepania ich z pieniędzy i zmuszania, żeby wierzyli w ten cały religijny system zwany cywilizacją, który mówi, że nie można przepowiadać czasu. Aczkolwiek ta cała cywilizacja jest oparta na tym, że my chcemy przewidzieć czas, chcemy zdefiniować nasz dzień jutrzejszy, chcemy przygotować tą definicję, żeby już leżała zapakowana elegancko w pudełku. Jak przyjdzie właściwy czas, pudełko zostanie otworzone, pakiet akcji ruszy na giełdę, maszyna propagandowa zacznie działać, coś tam jeszcze się przekręci. Kilku polityków coś tam powie w telewizji albo wybuchnie, albo nie wybuchnie wojna, ktoś zrobi gigantyczne pieniądze i tak dalej. Tak się cały czas kręci. Tak czy siak widać i tam taką potrzebę tego patternu, żeby przepowiedzieć sobie przyszłość. Zresztą historia z przesyłaniem informacji na odległość, czyli telegrafem, była związana nie z czym innym, jak dokładnie z tym przepowiadaniem przyszłości. Jeden koleś w Nowym Jorku chciał wiedzieć, co jest na statkach, ile tych statków wypłynęło i który dopłynie pierwszy po to, żeby móc podbijać cenę na te towary, które właśnie przypłyną pierwszymi statkami. Jeżeli jakiś towar na przykład poszedł na dno razem ze statkiem podczas tej przeprawy przez Atlantyk albo jakiś inny ocean, to wiadomo, że cena towaru na pozostałych statkach musi podrożeć, bo musi zwrócić koszta towaru, który zniknął w głębiach oceanu. Koniec końców wszystko sprowadza się do tej przepowiedni, żeby przepowiedzieć, co się dzieje, bo właściwie nikt z nas nie ma takich mocy w dzisiejszych czasach jak Indianie, którzy sobie siedzieli i mówili: „Za 47 minut będzie burza”.
Mija 47 minut i jest burza. My tego nie wiemy. Żyjemy w troszkę chaotycznym życiu, w chaotycznym planie. Unikamy troszkę tych mocy gwiazd. Horoskop stał się właściwie taką gazetową zabawą, która służy tylko i wyłącznie, żeby ci, którzy troszeczkę sobie uminają czas, bo mają dużo wolnego czasu, mogli spędzić go na przepowiadaniu swojej własnej przyszłości albo snuciu swojej własnej przyszłości razem z jakimś dziennikarzem z gazety, który wymyślił im ten cały horoskop. Nie mam pojęcia. Stało się to już taką zabawą, która właściwie straciła status powagi. Oczywiście dalej jest ten solidny, normalny horoskop, taki profesjonalnie wyliczany, który dalej jest jak najbardziej serio. Cała ta historia kieruje nas właśnie dokładnie w tym kierunku. W kierunku tego horoskopu, który jest jak najbardziej serio, a może nawet troszeczkę dalej, bo kieruje nas w stronę gwiazd, cokolwiek by nie mówić.
Nie na darmo dzisiaj wspominam o tym Edgarze Cayce, bo to był taki dżentelmen, który jak już wreszcie osiadł i ogarnął się w życiu, dorobił się dzieci, kobiety, wszystkich tych spraw, które były mu potrzebne, okazało się, że ma bardzo ciekawe wizje. Inna sprawa, że on w ogóle trenował te wizje. Nie chcę tu za bardzo wbijać się w biografię tego dżentelmena, bo naprawdę jest taka długa i obfita. Generalnie w takim bardzo wielkim, telegraficznym skrócie dżentelmen ten miał niesamowite wizje podczas snów i postanowił spisywać te wizje. Okazało się, że Edgar Cayce ma bardzo celne wizje, które nawet się sprawdzają. Został takim wziętym, można powiedzieć, przepowiadaczem, wziętym wieszczem. Dorobił się nawet całkiem niezłej fortuny. Wiele ponoć nawet koronowanych głów zwracało się do niego, żeby przepowiedział im ich przyszłość. I to robił. Nie wiem, z jakim skutkiem, czy dobrym, czy złym.
Tego się już prawdopodobnie nigdy nie dowiemy. Ale jest kilka przepowiedni, które Edgar Cayce zostawił po sobie i które dotrwały do dzisiejszego dnia i one rozpalają co poniektórych oczywiście do czerwoności. Jest to związane z przepowiedniami Indian Hopi oczywiście i poniekąd związane z przepowiedniami Indian Mają. Cokolwiek by nie mówić, są związane z horoskopami. Na dodatek to wszystko jest związane z tym, co się teraz odkopuje na stanowiskach archeologicznych na świecie. I to jest najzabawniejsze w tym wszystkim, że te przepowiednie, które w sumie miały służyć do tego, żebyśmy wygrali milion w Totolotka, skreślili właściwe sześć numerów albo coś takiego, przepowiadają z reguły coś innego, bo są różne rodzaje przepowiedni. Są oczywiście te na sześć szczęśliwych numerów Totolotka i są te, które mówią o naszej cywilizacji i część tych przepowiedni, która mówi o początkach naszej cywilizacji, o pewnej historii, którą gdzieś tam zgubiliśmy, jak na ironię zaczyna się potwierdzać. I to jest właśnie taki, można powiedzieć, fenomen z tymi wieszczami, z tymi przepowiedniami, które zostały tam właśnie już od czasów Nostradamusa, właśnie nawet Indian Hopi, czyli jeszcze dalszych czasów i Greków i Egiptu. Właśnie z Egiptem też jest pewna historia związana z przepowiadaniem przyszłości, a mianowicie chodzi o tą największą piramidę. Temat jest gruby, moi drodzy.
Mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się go troszeczkę liznąć i poskrobać po powierzchni. A wy jak coś wiecie na ten temat, macie jakieś przepowiednie albo coś ciekawego słyszeliście na ten temat to dzwońcie: radionafali.com, a ja na imię Tomek. I co? Odrobina muzyczki, proszę państwa, bo mamy dziwne dni. Dni, w których wiele się zmienia i myślę, że to są doskonałe dni, żeby wrócić do co poniektórych przepowiedni i zastanowić się, czym te przepowiednie są. Ta-dam, ta-dam! Radio Nafali, „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię Tomek. Oczywiście retransmitowana też w Radiu Paranormalium, a radionafali.com. Zapraszam oczywiście na stronę jak najbardziej do archiwum.
Tam jest troszeczkę więcej „Hiperprzestrzeni” i nie tylko, bo jest też Etykieta Zastępcza Księcia Edwarda i wszystkie inne rzeczy w Etykiecie i nie tylko w Etykiecie, bo i czas i tak dalej. Pozdrawiam Grzegorza. I właśnie zapraszam was wszystkich, bo to jest absolutnie live. Ja tu sobie jestem w Londynie i mówię do tego mikrofonu i wszystko się dzieje tu i teraz. I tu i teraz są ludzie na czacie, także śmiało możecie wskoczyć na czata radiowego właśnie przez stronę Radia Nafali: radionafali.com. I tam jest taka ikonka i możecie śmiało klikać i jesteście na czacie. Ściągacie przez głowę gacie z emocji. Dobra, słuchajcie, wracam do tego, co nas czeka w przyszłości, czyli do przepowiedni. Właśnie tak wspomniałem o Grekach i wspomniałem o Edgarze Cayce i wspomniałem troszeczkę o Indianach. Będę rozwijał te tematy.
Należy sobie zadać to pytanie. Pytanie, które padło na czacie. Pozdrawiam właśnie Grzegorza, czyli Hubego. Czym jest ten czas? No bo właśnie, skoro można coś przepowiedzieć, jest taka umiejętność sięgania w przyszłość i jest już zapisana. No właśnie, i to jest taki koncept, który jest w pewnych kręgach, myślę, dosyć popularny. Oczywiście w pewnych kręgach. To są moje kręgi. Nie wiem, czy należycie do mojego kręgu. Nie mam do tego pojęcia.
Należcie do swojego kręgu. To jest najlepsza opcja. Jest taki koncept, że wszystko już się wydarzyło, że te wydarzenia, które nas spotkają w życiu, to są tylko kwestie decyzyjne i my podróżujemy od jednego do drugiego. Ja dzisiaj nie będę za bardzo o tym mówił, tak tylko wspomnę, żebyśmy sobie mogli wyobrazić, jak to wygląda. Jak może wyglądać taki czas, który nie jest liniowy, w którym wszystko jest zapisane. Wygląda troszeczkę jak struktura żelu. Jakbyśmy mieli taką kulkę z żelu i coś w tej kulce z galarety, z żelu się w środku porusza w lewo albo w prawo. Wszystkie wydarzenia są już zapisane. Wszystkie te elementy żelu, galarety tam już są. Tylko jest kawałek energii, który podróżuje od wydarzenia do wydarzenia, od wydarzenia do wydarzenia i potencjał każdego kolejnego wydarzenia daje możliwość podróżowania w kolejną lokację, można powiedzieć.
I ilość tego potencjału, który się ma podczas podróżowania, daje możliwość skakania po wielu różnych lokacjach, bardziej odległych i tak dalej. Długo by opowiadać. No ale jest taki koncept. Oczywiście nie trzeba się wcale z nim zgadzać. Jest to jeden z takich szalonych konceptów na świecie. Jest kilka jeszcze bardziej szalonych konceptów. Ja bardzo lubię ten koncept i mi bardzo odpowiada, że czas właśnie nie jest liniowy, że jest taką zapisaną strukturą i wszystkie te wydarzenia już są i tylko od naszego potencjału energetycznego zależy, czy się załapujemy na ten autobus, który zawsze o tej samej porze w naszych oczach przejeżdża, ale w rzeczywistości to my przejeżdżamy i czasami zdążymy się ocknąć jak normalni ludzie, zauważyć, że jest jakiś autobus na poboczu i wskoczyć do niego, zanim sytuacja się znowu rozjedzie w swoje własne kierunki. W taki sposób poruszamy się pomiędzy wydarzeniami w swoim życiu. Jeżeli robimy coś złego, no to później trafiamy na gówniane sytuacje. Jeżeli robimy coś dobrego, to trafiamy na dobre sytuacje.
To jest właśnie odpowiednik tego potencjału energetycznego, który nas wysyła w różne lokacje. I ta lokacja ma już taki, można powiedzieć, stygmat energetyczny z poprzedniego wydarzenia. Ale to wszystko jest już gotowe. Wszystko się wydarzyło. No właśnie, jak teraz tutaj potraktować tą całą przepowiednię? Przepowiednie w Grecji, w Egipcie. To jest w ogóle ciekawa historia. Dużo dymu dookoła tego, bardzo dużo dymu. Tam palono jakieś ogniska ceremonialne. Właściwie nie ma za bardzo zapisów wszystkich tych ceremonii, sytuacji, które były odtwarzane, wykonywane przy okazji sięgania do czasów przeszłości.
Inna sprawa jest taka, że z piramidami jest związana jedna tajemnicza historia, a dokładnie chodzi o tą największą piramidę, która jest popularnie nazywana Piramidą Cheopsa, chociaż z Cheopsem nie miała nic wspólnego. Nikt nie wie, jak stara jest. Chodzi o tą piramidę, w której nie ma ani jednego hieroglifu, ani jednego oryginalnego znaczku. Tam jest ta dziwna komora granitowa, ten sarkofag. No i tam są takie niesamowite podziemia. Część piramidy, jak pewnie myślę, wszyscy doskonale wiemy, nawet jeżeli tam nie byliśmy, jest po prostu pięknie wybudowana. Jest wszystko idealnie sterylnie z tymi kosmicznymi proporcjami. Tam nie ma nawet odchyleń milimetrowych. Wszystko jest wręcz nienormalnie precyzyjnie wybudowane, z precyzją, której my możemy pozazdrościć jako cywilizacja. Sami nie posiadamy takiej precyzji przy budowaniu takich potężnych budynków.
Koniec końców wszystko jest po prostu idealnie, doskonale zaprojektowane i wykonane. Ale jest pewien tunel na dole w piramidzie, gdzieś tak schodzi poniżej tych szaftów. I ten tunel jest taką bardzo dziwną miejscówką, można powiedzieć. Jest przede wszystkim taki bardzo niewykończony i w ogóle nie przypomina całej reszty piramidy, bo o ile wszystkie rzeczy są tam idealnie wyszlifowane, wszystkie proporcje kamieni, lustrzane odbicia i tak dalej, wszystko idealnie wyważone, wymierzone, no to schodzimy do takiej piwnicy, która wygląda, jakby ktoś strzałem jakimś w oczach, strzałem w głowie rzucił się z młotkiem na skały i je tłukł jak oszalały, wykuwając jakieś przypadkowe formy. I to w ogóle wygląda jak taki naturalny bedrock. Tak to jest po angielsku nazywane, czyli oryginalna skała, na której właściwie piramida stoi. Chociaż nikt tego do końca nie wie. Tam jest jeszcze kilka legend, do których dojdę po drodze, bo są związane właśnie z Edgarem Cayce. No i koniec końców z Egiptem jest związana ta legenda, że tam została zapisana, złożona cała informacja na temat, jak wystartować nową cywilizację i tak dalej. Myślę, że wielu z nas doskonale zna tą legendę, która do tej pory jest legendą, jak twierdzą niektórzy.
Ale jak mówi stare porzekadło, w każdej legendzie jest ziarenko prawdy. Koniec końców ta sama historia dotyczy piramid w Chinach. Ta sama historia dotyczy piramid w Ameryce Południowej i Środkowej. Tam też dokładnie mowa jest o tym, że są to takie biblioteki informacji, które zostały po to, żebyśmy my mogli z powrotem się dowiedzieć, skąd przyszliśmy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Jest taki ciekawy tunel w piramidzie. Pewnego dnia pewien dżentelmen postanowił ten tunel pomierzyć i posprawdzać wszystkie jego proporcje. To jest takie długie wcięcie, które idzie przez całą piramidę i kończy się na tej komorze, która jest dziadowsko zrobiona na tej oryginalnej skale, takiej krzywo, nawet nie wykutej za bardzo, jakby ktoś tam piasek posprzątał i zostawił taką krzywą skałę, która jest w bardzo dużym kontraście do całej reszty tej konstrukcji zwanej piramidą. Ktoś kiedyś wreszcie policzył odległość i proporcje tego całego tunelu, ile trzeba przejść, przez ile przecięć i tak dalej, żeby dojść na sam dół. Z tych wszystkich proporcji wyszła bardzo ciekawa rzecz, że mówimy o zapisie czasu, że właściwie ta cała droga wygląda trochę jak taka skala wydarzeń w przestrzeni. Ów dżentelmen postanowił przyłożyć do tego ową skalę naprawdę dziejących się wydarzeń w przestrzeni, takich jak wybuch bomby atomowej, rewolucje, wydarzenia historyczne, wszystkie te rzeczy, które mamy spisane, wiemy, że się wydarzyły.
Przyłożył to na kartkę papieru. Narysował sobie linie, zrobił sobie dokładnie interwały, tak jak się zaczynają wszystkie te szafty, te rozejścia się dróg w piramidzie na drodze do tej jednej komory na dole. Po czym sobie rozpisał wszystkie wydarzenia historyczne, też na kartce papieru na zasadzie linii. Zapisał sobie wszystkie na zasadzie proporcji, w którym miejscu to się znajduje na tym odcinku czasu. Przyłożył te dwie rzeczy do siebie i się okazało, że fenomen. Wygląda na to, że ta część piramidy właściwie jest niczym innym jak jedną wielką przepowiednią i jest tam zapisany cały cykl rozwoju cywilizacji. Kiedy ten dżentelmen zaczął to sprawdzać, okazało się, że faktycznie kalendarz kończy się na 2027. To się wszystko dzieje w tej piwnicy w piramidzie. Oczywiście można tu się kłócić, bo to jest kwestia też interpretacji. Nikt tego nie powie na 100%.
To już zostawiam każdemu z nas, co w ogóle sądzić na ten temat. W tej komorze jest takie specyficzne wykucie tych kamieni i to wykucie kamieni idealnie pasuje na przykład do II wojny światowej i do takiej globalnej katastrofy, którą była ta wojna. Jest kilka innych niuansów, takich drobnych wykuć. Są dwie koncepcje, które są związane z odczytywaniem owej przepowiedni, jeżeli potraktujemy ów tunel w piramidzie jako przepowiednię, że czekają nas bardzo dziwne czasy, czasy rozejścia się świata. Dziwnie to brzmi. Z jednej strony interpretacja wygląda tak, że nastąpi jakiś wielki kataklizm, ale taki koszmarny kataklizm, który wymiecie wszystko. Jest to po prostu koniec historii, koniec jakiejkolwiek cywilizacji, która tu funkcjonuje. A z drugiej strony jest odbicie do zupełnie innej opcji. Do opcji, która idzie prosto w kierunku takiego szaftu, czyli takiego tunelu, który jest w środku w piramidzie skierowany na gwiazdę o nazwie Orion. Jest to zapowiedź tak zwanej prosperity, szczęścia, radości, wszystkich tych dobrych rzeczy.
Wygląda to trochę tak, że ten tunel ma dwie opcje. Właściwie nie tyle ma, ile są dwie opcje. Fizycznie możemy pójść w jedną stronę, czyli doprowadzić się do jakiejś totalnej katastrofy, właściwie koniec historii, oraz pójść w tą drugą stronę, czyli tym szaftem w kierunku właśnie Oriona na niebie. Ciekawa historia, prawda? Wielu ludzi to sprawdzało. Zrobiło takie bardzo precyzyjne pomiary tego tunelu w piramidzie. Jak to wygląda, jakie są różnice dosłownie co do milimetra, bo to się robi już w dzisiejszych czasach takimi laserowymi miernikami, które wyświetlają na wyświetlaczu tyle, ile chcemy po przecinku. Tylko wyświetlacz jest limitem w tym momencie. Generalnie są to bardzo precyzyjne urządzenia. Okazuje się, że faktycznie zgodność tych wszystkich przecięć w tym tunelu jest wręcz idealna z całym biegiem historii, który mamy za sobą naszej cywilizacji.
O co chodzi, kiedy mówię te przecięcia w tunelu? Ponieważ jest to tunel, którym właściwie się wchodzi do piramidy i on się w pewnym momencie rozchodzi. Się idzie do tych wielkich komór tam, gdzie jest ten sarkofag granitowy i druga część tunelu schodzi na dół, właśnie tam, gdzie jest ta skała, na której stoi piramida. Ponoć ta oryginalna skała, ale nie jest to do końca oryginalna skała, o czym powiedział Edgar Cayce, ale do tego dojdę za parę chwil. Kiedy pomierzono te wszystkie proporcje, dziwnie to wygląda. Nie można powiedzieć, żeby to był przypadek, bo i tych odnóg jest parę. Dlatego właśnie mówię, że nie za bardzo wygląda na przypadek, bo to nie jest jedna odnoga, którą można sobie przez jakieś tam losowe wydarzenie, że akurat ktoś wybudował dokładnie w tym miejscu i akurat się okazało, że proporcja wydarzeń historycznych zgadza się dokładnie z proporcjami w tym tunelu. Ale to są proporcje praktycznie każdego zagięcia tego tunelu, każdego jego obniżenia, każdego skrętu w lewo, każdego w prawo i każdy z tych drobnych elementów, który jest częścią konstrukcji tego tunelu, jest dokładnie dopasowany do biegu historii, który mamy, tak jak wspomniałem, za sobą jako cywilizacja. To jest fenomen. Nikt nie jest w stanie tego wyjaśnić.
Jest oczywiście wiele takich potężnych teorii, które mówią, że to jest taka maszyna do podróżowania w czasie i tam jest zapisana cała historia cywilizacji, taka do przodu i jeszcze w przeszłość. Z tą przeszłością to wiemy, bo zostały legendy, a jeszcze poza legendami zostało jeszcze kilka innych rzeczy. Zostały właśnie owe przepowiednie, między innymi przepowiednia Edgara Cayce, ale o tym to może za parę chwil i troszeczkę muzyczki w Radiu Na Fali w hiperprzestrzeni. A wy jak macie jakieś przepowiednie, wiecie, że coś się wydarzy albo coś czujecie, to dzwońcie i mówcie ludzie. Mówcie, mówcie, niech świat się dowie. RadioNaFali.com, Hiperprzestrzeń. Retransmitowana też w Radiu Paranormalium. Oczywiście ja, na imię Tomek. Skype do radia to radioanfali.com, możecie śmiało dzwonić, bo tu jest kilka naprawdę zagadek związanych z tą historią przepowiedni. Wiemy, że jest bardzo ciekawa anomalia w piramidzie, do której jeszcze wrócimy dzisiejszego wieczora.
Udajmy się teraz na inny kontynent, do Indian Hopi, którzy stanowili też dosyć mocną inspirację dla dżentelmena, o którym dzisiaj troszkę wspominam, dla Edgara Cayce'a. Oni przewidzieli, co się wydarzy. Mają taką przepowiednię, która ma chyba z tysiąc lat czy jakoś tak. Istnieje od czasów praojców, pradziadów i tak dalej. Praprzodków. Przepowiednia brzmiała tak: przybędzie biały człowiek, który mówiąc w skrócie jest szalony i pokryje całą ziemię pajęczyną ze stali i kamienia. Na niebie pojawią się stalowe ptaki i tak dalej. Słuchajcie, można tutaj długo mówić, bo cała przepowiednia jest troszeczkę dłuższa. Chyba przetłumaczenie na język polski zajęłoby jakieś chyba 15 minut czytania słowo w słowo. Cała przepowiednia jest dostępna w internecie, także poszukajcie sobie.
Nie wiem, czy jest w języku polskim, na pewno jest dostępna w języku angielskim. Generalnie jest zaskakująca. Okazuje się, że ta przepowiednia z idealną wręcz trafnością przepowiedziała zjawisko cywilizacyjne, jakim było odkrycie Ameryki i to, co się tam wydarzyło. I to tak bez absolutnie żadnej lipy. Jak tu teraz traktować tą całą przepowiednię? Tu Edgar Cayce się pojawia, który był zafascynowany oczywiście Indianami Hopi między innymi, i zafascynowany piramidami, takimi wyroczniami jeszcze z Grecji. Inna sprawa, że wtedy było to dosyć popularne. Dokładnie na przełomie wieków. Jest taki piękny termin, który określa dokładnie to miejsce. Przełom wieków nazywa się z francuskiego fin de siècle.
I wtedy, kiedy był taki fin de siècle, działo się naprawdę wiele, proszę państwa. Ludzie naprawdę chodzili za duchami, a duchy chodziły za ludźmi. Trochę tak to z dzisiejszej perspektywy wygląda. I to czasami bardzo poważni ludzie robili takie badania, że jak dzisiaj by się ktoś dowiedział, to nie wiem, co by sobie pomyślał o ich powadze. Ale takie były czasy. Koniec końców Edgar Cayce postanowił sięgnąć w swoich wizjach — bo on miał wizje, w których wyświetlała mu się przyszłość. Jak to w ogóle wyglądało? Kładł się na kozetce, po prostu zasypiał sobie, robił sobie drzemkę i podczas tej drzemki zaczynał opowiadać. On w ogóle się wprowadzał jeszcze w stan hipnozy i też podczas tej hipnozy opowiadał. Obok jego łóżka siedziała jego żona i spisywała wszystkie te rzeczy.
Później adoptowana córka, która spisywała te rzeczy. Zawsze wyglądało to mniej więcej bardzo podobnie, że po prostu Edgar Cayce musi się zchillować, musi zrobić sobie sjestę. Czy to jest za pomocą hipnozy, czy po prostu sam się wkręca w jakiś trans. Kładzie się i zaczyna opowiadać to, co widzi, a widzi przyszłość. Widzi inne krainy, porozumiewa się z innymi wymiarami i tak dalej. Można powiedzieć, że troszeczkę kolega tripuje. Kładzie się na leżance i automatycznie włącza mu się całkiem niezły trip. Być może taki, do którego ja potrzebowałbym co najmniej chyba z pięciu dobrych porcji LSD. On natomiast miał to normalnie. I z tego właśnie brały się jego wizje i te jego wizje miały bardzo dużo wspólnego z Indianami Hopi.
On zresztą sam często twierdził, że ci ludzie dokładnie wiedzą, o co chodzi. A Indianie Hopi mają taką tradycję przekazywania tej przepowiedni starszyźnie, że tak zwane elders, czyli starszyzna, przekazuje te informacje i są specjalni wodzowie, którzy dostają informację od wielkiego ducha i puszczają ją dalej. Wybierają kolejnego dżentelmena, który ją podaje dalej. I w taki oto sposób ta informacja, że tak powiem, jest podawana przez pokolenia. Jest wyrzeźbiona tam na skałach. Część tych skał została niestety zniszczona przez naszą współczesną cywilizację. A tam są całe komiksy na temat tego, co ma się wydarzyć w przyszłości, tego, skąd pochodzimy, całej historii ludzkiego rodu, przynajmniej według Indian Hopi. Okazuje się, że Indianie Hopi też mówili dokładnie o końcu historii. O tym samym, o czym mówili Majowie. Z Indianami Hopi jest jeszcze ta historia, że ich system odmierzania czasu, chociaż nie posiadają żadnego teleskopu, nie posiadają żadnej lunety.
Ludźmi ziemi. Jak biali ich zobaczyli, to potraktowali ich bardzo nieelegancko, bo ci Indianie naprawdę to taka przepaska biodrowa i nic więcej. Mieszkają sobie w tak ciepłym miejscu, że poza lepianką to już naprawdę więcej nie potrzeba do życia. Kukurydza sobie rośnie, wszystko jest i generalnie jest okej. Zupełnie inny obraz cywilizacji niż nasza współczesna cywilizacja. Ci Indianie Hopi, tacy prymitywni z naszego punktu widzenia, przynajmniej ówczesnych zdobywców, posiadali swój kalendarz, a kalendarz Indian Hopi jest troszeczkę szokujący. Jeżeli spojrzy się na to pod kątem kosmicznych proporcji, okazuje się, że kalendarz jest oparty na tak potężnej astrofizycznej wiedzy, do której my właściwie powoli jako cywilizacja dorastamy. My część tych procesów dopiero zaczynamy zauważać dzięki właśnie teleskopowi Hubble'a, który tam sobie śmiga i obserwuje różne te zjawiska. Jeszcze nie mamy pojęcia, co ten teleskop obserwuje i co tak naprawdę widzimy na tych wszystkich zdjęciach, ale gdzieś tam już powoli coś tam widzimy. Natomiast ci Indianie znali się na tym na tyle dobrze albo ktoś, kto dał im ten kalendarz, albo ich przodkowie — nie mam pojęcia, kto to był — że dostali tak potężną wiedzę i tak skompresowaną wiedzę o tak kosmicznych cyklach, które są właściwie do opisania tylko i wyłącznie w jeden sposób.
Trzeba było zacząć kalkulować wszystkie ruchy planet w całej naszej galaktyce, ruch precesyjny Ziemi, kalkulować wszystkie orbity, przejścia. Szaleństwo, po prostu szaleństwo. Jeszcze kalkulować kilka procesów, o których my dopiero się dowiadujemy. To jest ten dodatkowy ruch Słońca, taki, który nagle zauważono, że faktycznie jest taki długi proces i dopiero teraz nagle zauważyliśmy, że ten proces faktycznie istnieje, że jest trzeci proces. Że nie tylko dwa takie główne, podstawowe, ale jest coś trzeciego, że tych pasów Van Allena też jest trochę więcej niż dwa. Nagle się okazuje, że jest taki moment historii, że pojawia się coś, co wygląda jak trzeci pas Van Allena i zaczyna się zachowywać jak trzeci pas i generalnie staje się trzecim pasem Van Allena. I od tego zależy troszeczkę sposób, w jaki dealujemy rzeczywistość. Wiadomo, że jesteśmy układem elektrycznym, o czym chyba wszyscy doskonale wiedzą. Nie wszyscy się z tym chcą zgodzić nieustannie od 100 lat, ale to już inna historia. Niemniej więcej te elektryczne moce elektrostatyczne oddziaływują na wszystko dookoła.
Jest to taki układ połączony. I się okazuje, że Indianie Hopi Prymitywne dzikusy mieszkające w lepiankach z gliny, biegające w przepaskach. Ci kolesie, te dzikusy mają kalendarz, który właściwie nie wiem, czy współczesny astrofizyk by tak sobie spokojnie wyliczył. To musiałby być raczej potężny zespół astrofizyków i raczej takich astrofizyków, którzy są trochę bardziej ogarnięci niż ci dzisiejsi, bo do końca nie wiemy, jakie procesy się dzieją. Nasza skala obserwacji kosmosu jest zbyt krótka, żeby pewne rzeczy potraktować jako pewnik, jakikolwiek pewnik. Ci Indianie Hopi niby nic wielkiego, ale ich znajomość kosmicznych cykli po prostu miażdży. I dokładnie ta sama historia jest z Indianami Majów. Po Indianach Majów nic nie zostało, poza resztkami bardzo krwawej kultury, którą spotkali konkwistadorzy z Europy, którą zresztą wytłukli też w pień. Przodkowie Majów, tudzież ludzie, którzy stworzyli kalendarz, który my nazywamy Kalendarzem Majów, posiadali dokładnie taką samą wiedzę. Tam była też taka zabawna historia.
W sumie chyba chodziło o przewidywanie czasu, na to wygląda. Ten kalendarz miał trochę więcej cykli niż ten używany oryginalnie przez ostatnich potomków Indian Majów, tych bardzo krwawych. On nie miał jednego okręgu, czyli brakowało tego największego kosmicznego procesu. Oni w ogóle o nim zapomnieli na jakiś czas, na chyba co najmniej 1000 lat, coś w tym stylu. To nie jest do końca tak, że wszystkie te kultury przechowały wszystkie tradycje zawsze w stanie niezmienionym. Nie do końca tak to wygląda. Wystarczy spojrzeć na Indie, które właściwie są kulturą, która trwa w niezmienionym stanie od chyba prawie 10 000 lat i właściwie nie widać tych 10 000 lat za nimi. Widać, jak się człowiek mocno przyjrzy, ale na co dzień to gdzieś już pognali z tym wszystkim, gdzieś to się troszkę roztrwoniło. Więcej bogatych mercedesów na drogach niż dbania o świadomość tego, kim jesteśmy. Podobnie z Indianami Majów się wydarzyło.
Tak czy siak cała ta historia została odgruzowana i okazało się, że Indianie Majowie, tudzież przodkowie Indian Majów posiadali taką wiedzę, że to się w głowie nie mieści, bo żeby wyliczyć ten kalendarz, trzeba znać wszystkie kosmiczne procesy, to jak zawijają wszystkie te planety w galaktyce. A bez potężnego obserwatorium astronomicznego, bez laserów, bez tego całego dobrodziejstwa technologicznego, które mamy teraz dookoła siebie, praktycznie ciężko byłoby cokolwiek zauważyć. Praktycznie większość rzeczy pozostałaby nawet nietknięta kijem, nawet byśmy sobie nie zdawali sprawy, że coś takiego w ogóle istnieje. I to jest ten fenomen związany z tymi przepowiedniami, że ci kolesie, tacy jak Edgar Cayce, Indianie Hopi, wszystkie historie, które powstały po Indianach Majów elegancko składają się w troszeczkę inną wersję przepowiedni. Nie taką przepowiednię dotyczącą tego, czy zarobimy jutro milion dolarów, tylko taką przepowiednię dotyczącą ogólnych kosmicznych procesów planety Ziemia. I właściwie cała nauczka z tego, bo tam jest nieustannie informacja na ten temat powtarzana, że właściwie wszystko jest w nas, że my jesteśmy reprezentacją tych kosmicznych sił. I tak jak można przewidywać ruchy planet na niebie, pewne moce, które się ze sobą zderzą w przyszłości potencjalnie lub coś w tym stylu, to tak samo można przewidywać pewne sytuacje w naszym życiu, które na pewno wystąpią, ponieważ jesteśmy taką, a nie inną mocą, otoczoną takimi, a nie innymi mocami. I mogło być tak, że dawno temu to, co my nazywamy teraz przepowiednią, w ogóle nie istniało, bo na przykład większość ludzi miała takie predyspozycje, żeby widzieć ten pattern w swoim własnym zachowaniu bez żadnego problemu, bo to w końcu chodzi o ten drobny pattern, który powtarzamy na co dzień, który odpowiada za wszystkie te duże ruchy, które się dzieją, tak jak nasz wewnętrzny konflikt odpowiada za wszelkie wojny na świecie i tak dalej. Każdy ten drobny gest, każda butelka coca-coli. Wszystkie te drobiazgi, proszę państwa, to się wszystko składa tak do kupy.
I tutaj się wykazuje troszkę inny obraz tej całej przepowiedni. Zasadniczo inny, bym powiedział. I dotyczy naszego ustawienia bardziej względem tych procesów, które nieszczęśliwie lub szczęśliwie nazywamy emocjonalnymi procesami intencyjnymi, bo to chyba jest taka najbardziej poprawna i pasująca nazwa do tego wszystkiego. I wygląda na to, że te przepowiednie nie do końca mają cokolwiek do tego fizycznego świata i nie zawsze. I to może być właśnie ten tajemniczy błąd, który występuje u wszystkich tych dżentelmenów, wszystkich tych ludzi, którzy przepowiadają przyszłe wydarzenia. Było masę takich postaci, o których wspomniałem na samym początku dzisiejszego gadania. Na przykład ta panna, która przewidziała strzelanie do Kennedy’ego. Ale co z tego, skoro przepowiedziała tylko jedną rzecz, a pozostałe pięć się nie wydarzyło? Podobnie jest z Nostradamusem, który przepowiedział ileś tam rzeczy, ale właściwie nie wiadomo, ile się wydarzyło, bo jest to kwestia bardzo spuszczonej ze smyczy interpretacji, bardzo dowolnej interpretacji. To każdy może w swoją stronę ciągnąć i każdy będzie miał tu rację albo nikt nie będzie miał tu racji.
Właściwie nikt nie wie, kto ma rację, a kto nie ma racji. Kwestia interpretacji. I tu mamy Edgara Cayce’a, który był taki dosyć precyzyjny, który postanowił w tych swoich wizjach cofnąć się do samego początku, cofnąć się do Egiptu i dowiedzieć się, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy, i na czym polega cała nasza historia, która się tu wydarza na Ziemi. Dostał kilka bardzo ciekawych odpowiedzi, o których później wspomnę. Te same odpowiedzi gdzieś się pałętały w Europie u kilku innych przepowiadaczy przyszłości, bo Edgar Cayce nie był takim jedynym kolesiem. W Europie było paru takich ludzi. Adolf Hitler miał takiego kolesia, który przepowiedział mu koniec Trzeciej Rzeszy. I właśnie z tego powodu, że koleś przepowiedział koniec Trzeciej Rzeszy, i to taki brutalny koniec Trzeciej Rzeszy, przynajmniej tej, którą znano wtedy jako funkcjonujący kraj, tak przeraziło Hitlera, że wysłał koleżkę do jakiegoś obozu, zdaje się. Został rozstrzelany. Generalnie źle skończył.
Nie przeżył swojej przepowiedni. Była niestety kiepska. Czym jest ta przepowiednia, moi drodzy? Co możemy sobie przewidzieć, a czego nie możemy sobie przewidzieć? I co z tym wszystkim ma wspólnego to, że ona jest taka intencyjna z jednej strony i to, że na przykład takie fizyczne wydarzenia, na przykład ilość wojen, która miała się wydarzyć, się nigdy nie wydarzyła, że ilość zabójstw, która miała się wydarzyć, się nie wydarzyła, że masa rzeczy z tych przepowiedni się nie wydarzyła. Ale z kolei zawsze mamy tą część, która się wydarza. I to nie jest tak Że można to wszystko wyrzucić do koła śmieci, bo ciągle mamy ten element, który się jednak wydarza. I ten element statystycznie jest tak duży, że szaleństwem byłoby wyrzucanie tego do śmieci. Może trzeba było to rozdzielić. Może tu chodzi o to, że świat materialny jest materią, a świat intencyjny, który dopiero determinuje tę całą materię, ten cały zestaw przedmiotów dookoła nas, to on jest tym clue programu.
To jest ta historia, która jest związana z przepowiednią. Przynajmniej tak była używana dawniej. Jeżeli się naprawdę cofniemy do tej Greki, do starożytnego Egiptu, to zauważymy, że przepowiednia właściwie była tylko i wyłącznie znakiem na powodzenie albo niepowodzenie pewnej akcji. Jest słynna historia, jak się pojawiło chrześcijaństwo w Rzymie. Jak jeden ze wkurzonych cesarzy rzymskich, a było ich wtedy pięciu, postanowił objąć kontrolę nad całym cesarstwem i postanowił, że to on zostanie tym jedynym cesarzem. Jak przyszedł do Rzymu, postawił tam armię nad Tybrem i nagle pokazał się taki znak na niebie. Jak się pokazał znak na niebie, to dostał informację od swojego astrologa, żeby wszyscy na swoich tarczach wymalowali pewien bardzo specyficzny symbol. Jest to taki X z literką P. Jest to symbol Stolicy Piotrowej do dzisiaj i pod tym symbolem następnego dnia ruszyli do walki nad Tybrem. Ruszyli do walki po tym, jak zobaczyli ten tajemniczy znak na niebie.
Znak na niebie był widziany ponoć przez wszystkich. I ten właśnie znak na niebie odpowiada za to, że wszyscy w tej części świata wiemy, czym jest Watykan na przykład, że w ogóle powstało coś takiego. Bo to właściwie od dokładnie tej historii się zaczęło. Ktoś wiedział, że nastąpi jakiś proces na niebie. Być może wiedział, być może nie. I przewidział. Tam jest taka historia z tym alchemikiem, który to przewidział. Mianowicie jakie książki miał na składzie w swojej bibliotece, że nie był to taki do końca przypadek, że ów dżentelmen miał troszeczkę wiedzy takiej astrologicznej, astronomicznej i być może wiedział, że nastąpi na przykład zaćmienie księżyca, że nastąpi jakieś przejście planet, że nastąpi jakieś wydarzenie, które naprawdę jest spektakularnie widoczne z Ziemi. I to spektakularnie widoczne wydarzenie stało się kanwą założenia w ogóle chrześcijaństwa, w ogóle powstania Watykanu, całej tej sekty w ogóle w sensie politycznym, bo takich sekt na świecie miliony powstają każdego roku, tylko że nie każda się tak kończy historia, tak jak się ta skończyła. To też jest związana sprawa z przepowiednią, moi drodzy, bo ktoś wiedział, jak będzie wyglądała przyszłość.
Właśnie, jak to jest z tą przyszłością? Czym to jest? Bo jest to intencyjne, prawda? Nie ma tutaj opcji przepowiedzenia, że na przykład jutro szklanka się przewróci albo nie przewróci, ale można przepowiedzieć sytuację dookoła szklanki, że dookoła szklanki będą panowały na przykład emocje. I to się bardzo często słyszy. To jest ta część związana właśnie ze starożytną Grecją. Tam te wszystkie pytania do tych wyroczni były mniej więcej właśnie tak konstruowane, żeby opowiedziały sytuację, w której to się wydarzy. To nie było pytanie, czy naprawdę coś ten, czy tamtędy, czy ten, czy tylko będzie szansa. To jest rozmowa ze sobą samym. Jutro stanę na rozdrożu dróg i którą drogą pójść?
I to jest właśnie tego typu pytanie. Ciekawa historia, ciekawa. Poczekajcie, ale ja tu wrócę jeszcze do Edgara Cayce, bo tam jest naprawdę coś bardzo intrygującego. A jeszcze po drodze, zanim wrócę do Edgara Cayce, to opowiem wam o teorii czasu falowego. Pewnie część z was troszeczkę zna tą teorię, niektórzy może nawet doskonale. Teoria Terrence'a McKenna. Ja o niej kiedyś opowiadałem dawno, dawno temu. Może jeszcze chyba trzy lata w „Hiperprzestrzeni”. Trzy lata temu. Także trochę czasu minęło.
I ta teoria czasu falowego elegancko się klei z tym intencjonalnym podejściem do rzeczywistości, tą opcją przewidywania przyszłości, tą informacją, że możemy jednak zaglądnąć, że ta przyszłość już istnieje, że możemy za tą kurtynę zaglądnąć i sobie coś tam przynieść z tamtej kurtyny, jakąś informację. Że coś w tym jest. Jest to bardzo ciekawa sprawa i opiera się już na takiej solidnej matematyce i na takich cyklach historycznych, ale o tym może po muzyczce, moi drodzy. A wy jak chcecie się dodzwonić, zadzwonić, to oczywiście radionafali.com taki jest adres na Skype i zapraszam serdecznie, żebyście się odezwali, jeżeli macie taką ochotę. A dzisiaj o przepowiedniach. Przepowiednie, wieszcze. Wieszcze przyszłość. Radionafali.com. A ja mam zieloną herbatę. Oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni”.
Możecie śmiało dzwonić radionafali.com taki jest adres na Skype. A ja wracam do tych wszystkich historii związanych z przepowiedniami. Właśnie, bo jest taka ciekawa koncepcja Terrence'a McKenna, która się pojawiła. Terrence już nie ma z nami od paru lat, ale swego czasu był to właściwie początek lat 80., można powiedzieć, kiedy się pojawiła bardzo ciekawa teoria czasu falowego. Na czym ta teoria polega? Na tym, że jest pewien limit wydarzeń i kiedy wszystkie wydarzenia są już wykonane w całej historii cywilizacji, nie pozostaje nic innego, jak wrócić do punktu wyjścia i zacząć wszystko od nowa. Jakby ilość opcji, które cywilizacja sobie sprawdza, ilość opcji, które sobie sami w życiu sprawdzamy, ilość wszystkich gniazdek elektrycznych, które koniecznie musimy włożyć naszego palca, żeby nas kopnęło i tak dalej, i tak dalej. Wszystkie te historie. I to się zlicza i z tego wychodzi taki fajny graf, który pokazuje wszystkie takie skoki, wydarzenia w historii, że ludzie sobie spokojnie żyli i nagle bum, wojna, skok do góry, pyng i po wojnie zaraz opad w dół. Mniej więcej tego typu wydarzenia.
Pierwsza bomba atomowa, która została zapisana właśnie jako takie pierwsze tak zwane novelty, czyli pierwsze takie wydarzenie w ogóle w historii cywilizacji, przynajmniej nam znanej, tej, którą my pamiętamy fizycznie. I właśnie cała ta koncepcja teorii czasu falowego polegała na zebraniu wszystkich tych krytycznych wydarzeń dla tworzenia się cywilizacji w jedno. Znaczy w jedno jak w jedno, po prostu zebranie ich wszystkich na skali czasu i policzenie, ile tego było, ile na przykład wojen miało wpływ na historie, które się potoczyły później i tak dalej. Wszystkie te sprawy. Okazało się, że jest tam coś w rodzaju takiego patternu, że właściwie to samo, co się dzieje teraz, dokładnie tu i teraz, w tym momencie wydarzyło się na przykład 6000 lat temu. Tylko że opakowanie tego wydarzenia było być może troszeczkę inne. Na pewno było trochę inne, ale wydarzyło się dokładnie to samo, ta sama sytuacja pomiędzy tobą słuchaczko i tobą słuchaczu i mną. Dokładnie to samo się wydarzyło. Tylko że oczywiście w małej skali. I teraz ta skala, ponieważ wszystko przyspiesza, w dziwny sposób nabiera rozpędu, ta skala po prostu wzrasta.
I to widać na tym grafie, że ilość tych wydarzeń po prostu dramatycznie rośnie. Ilość tych tak zwanych pierwszych grzech, które cywilizacja popełnia. Doszło do takiego momentu, że właściwie wykonaliśmy już wszystko, co mogliśmy wykonać i teraz robimy taki przewrót do tyłu. Cała koncepcja czasu falowego właśnie operuje tymi patternami. To jak sekwencja Fibonacciego, dokładnie na tej samej zasadzie. Mały pattern odpowiada jakiemuś patternowi w tym cyklu, który się wydarzy za jakiś czas, takie interwały. Trzeba tylko mieć troszeczkę cierpliwości, poczekać sobie trochę i na pewno ta sama sytuacja się wydarzy jeszcze raz, dokładnie w tym samym momencie, w tym samym interwale i tak dalej. To jest ta tajemnicza informacja, która się chowa za horoskopem, za tymi cyklami gwiezdnymi, za przepowiedniami o tym, jak się potoczy nasze życie, jaka gwiazda będzie świeciła nad naszą głową. Nie jest to do końca bajka, jak się okazuje. Jest to związane właśnie z naszym życiem i to dosyć dosłownie.
Od tej strony intencjonalnej. I to jest chyba taki największy problem właśnie z przepowiedniami, który mamy. Tak jak wspomniałem, że jednak wygląda na to, że one są od tej troszeczkę drugiej strony, strony intencjonalnej i to stamtąd się pojawia ta fala, która kształtuje całą rzeczywistość. Właśnie z tej intencji, a nie z tej materii. Także ciężko byłoby przewidzieć przyszłość dla materii, która właściwie jako taka nie istnieje w tym przedziale mocy tak to można określić. Ona jest po prostu niewidoczna. Materia jest dla takiego horoskopu, można powiedzieć kosmicznego pułapu absolutnie niewidoczna. Natomiast widoczne doskonale są wszystkie drobne procesy, które sterują naszymi zachowaniami, ponieważ według tej terminologii wszystko jest ciałem kosmicznym, co nie jest zresztą niczym nowym, żadnym zdziwieniem i tak dalej. Po prostu jesteśmy ciałem kosmicznym na kolejnym kosmicznym ciele, które nazwaliśmy planetą Ziemia i sobie mkniemy w przestrzeni, którą nazwaliśmy kosmosem. Także wszyscy jesteśmy kosmicznymi ciałami, czy chcemy, czy nie.
I jako że jesteśmy kosmicznymi ciałami, obejmują nas prawa kosmosu. Tu jest właśnie ten rozdźwięk pomiędzy akademicką nauką dzisiejszych czasów, tą oficjalną nauką a tymi wszystkimi dziwnymi alchemicznymi historiami, przepowiedniami, tymi wszystkimi sprawami, które parkują w naszej intencji, są światem intencjonalnym, światem ducha. Moim zdaniem to chyba właśnie na tym polega. Jest kilka ciekawych takich eksperymentów, które wykonano. Myślę, że doskonale znany bardzo wielu słuchaczom eksperyment intencjonalny, który został dalej sprowadzony przez taką dużą fundację na całym świecie. Można się zapisać. Tam jest taki software, który generuje losowe liczby, dzieją się różne wydarzenia i później zlicza się kumulację tych liczb i generalnie widać, w jakim stanie jest globalna świadomość, że coś się dzieje albo jest cisza na horyzoncie. I się okazuje, że taki pattern jest w zachowaniu. To teraz jest pytanie, jak skumać te patterny? Google ma taką dużą placówkę badawczą tutaj w Londynie i nie tylko w Londynie, bo też w Los Angeles, w takich dużych miastach.
Bada się trendy w mieście. Sczytuje się z wyszukiwarki wszystkie słowa kluczowe i tam specjalny algorytm sprawdza, co takie przysłowiowe miasto sobie myśli, jaka idea tam krąży. I w ten sposób starają się na przykład, oficjalnie mówią, przewidzieć inwazję grypy w jakiejś części miasta, bo od razu się pojawia na SMS-ach, że jestem przeziębiony albo coś tam, mam katar. Takie jest oficjalne wytłumaczenie, ale w rzeczywistości nie po to się bada takie algorytmy, żeby wiedzieć, kiedy jest infekcja kataru. Normalne jest to, że jak ktoś z katarem wejdzie do metra, to zarazi paru ludzi, prawda? Bo w metrze jest dużo ludzi. Także normalne jest to, że w dużych miastach infekcje kataru lubi się rozchodzić. Po prostu ma to w swojej naturze. Właściwie okazuje się, że dużo ludzi, dużo korporacji siedzi i nieustannie bada te cykle po to, żeby znaleźć ten moment, kiedy ich sprzedaż jest najlepsza, a jednocześnie najmniej inwestują w tą całą sprzedaż. Tak, że zarabiają trzy razy więcej niż normalnie.
I to jest takie normalne zjawisko. I to jest właśnie to przewidywanie przyszłości. Zresztą co tu dużo mówić, granie na giełdzie jest takim przewidywaniem przyszłości. Są oczywiście te automaty ustawione do zarabiania kasy, czyli oprogramowanie, które gra za tych wszystkich maklerów, które tak naprawdę robi kasę, ale jest pula transakcji, która dalej jest wykonywana przez ludzi i to do tej pory działa na zasadzie przepowiedni, na zasadzie takiego wróżenia jak z kart, jak z fusów, jak z kawy, jak z rzucania wnętrznościami dzikich zwierząt o ścianę. To jest takie wróżenie, bo nikt tak naprawdę do końca nie wie, co się wydarzy następnego dnia, jakie spółki pójdą w górę, jakie wydarzenia na świecie są zaplanowane i tak dalej. Także jest to taka gra z jednym wielkim znakiem zapytania na koniec dnia. Tylko że w tym przypadku ten znak zapytania musi zamienić się akurat w żywą gotówkę albo gotówkę na koncie. Inaczej taki dżentelmen traci pracę. Jest to takie przewidywanie troszeczkę hardkorowe, bym powiedział. A ja tu już mam telefon.
Odbieram telefon słuchacza. Halo, halo.
[01:01:04] - Witam cię tam.
[01:01:05] - Witam w tym razie. Jak zdrówko?
[01:01:07] - Bardzo dobrze. Dzisiaj właśnie sobie odpoczęliśmy z kolegami, bo byłem-
[01:01:12] - Bliżej mikrofonu, człowieku, bliżej mikrofonu. Nie uciekaj mi.
[01:01:14] - A teraz mnie słychać bardzo dobrze?
[01:01:16] - Teraz cię słychać idealnie.
[01:01:18] - Mówię, że z kumplami tam sobie odpoczęliśmy, bo byliśmy nad wodą i tak dalej. Także jest okej generalnie.
[01:01:26] - Wymęczony i wyparowany słońcem pewnie.
[01:01:29] - Dokładnie.
[01:01:30] - Ja też dziś jestem. Taka pogoda, że paruję.
[01:01:34] - Ja się chciałem poruszyć z tym Przyszłości właściwie też. Tego Nostradamusa i tej teorii czasu falowego, gdzieś sobie zacząłem odczytać. On to wszystko osiągnął za pomocą środków halucynogennych.
[01:01:55] - Taka jest pierwsza koncepcja. Jest taka historia, która mówi o lustrach, że Nostradamus miał lustra. Jest coś takiego, co się nazywa zwierciadła Kozyrewa, coś w tym stylu. Jest taka ciekawa konstrukcja, która powoduje, że widzimy dziwne rzeczy. A ja podejrzewam, że używał obydwu rzeczy, bo są takie zapiski, że muchomory i kilka innych spraw. Znał się na ziołach chłopak.
[01:02:19] - On tutaj też wspomniał, że Terence McKenna pod wpływem tych halucynogennych środków.
[01:02:27] - Myślałem, że Nostradamus mówisz, bo Terence McKenna to piewca psylocybiny.
[01:02:32] - Tak, odnośnie tej psylocybiny to on wymyślił te współczynniki do tego równania matematycznego, które dało ten wykres opisujący zmiany na Ziemi w okresie setek lat.
[01:02:46] - Otóż to, dokładnie.
[01:02:49] - I to było też związane z gwałtownym przyrostem świadomości ludzkiej, między innymi. W sensie ogólnie świadomości.
[01:02:58] - Dokładnie.
[01:03:00] - I on ze swoim bratem pod wpływem trzytygodniowego tripa chyba.
[01:03:06] - Dokładnie.
[01:03:08] - Przy wypaleniu tych roślin mało ich, nieważne. Sporządzili taką mapę czasu, gdzie występowały liczby od 1 do 64. To się chyba nazywało I-Ching.
[01:03:21] - Dokładnie tak jak w I-Chingu. Ten sam przelicznik, czyli 64 patterny wszystkiego i wraca do punktu wyjścia. Ciekawa historia. To jest właśnie związane z tymi procesami w ogóle dookoła. I gdyby spojrzeć na to przewidywanie od tej strony troszeczkę bardziej matematycznej. Ja na razie nie mówię, żeby skręcać od razu w jakąś alchemię, ale takiej nawet kosmologicznej, współczesnej, astronomicznej. Trochę ma to racji, to już przestaje być taką bajką.
[01:03:48] - Mi się wydaje też, że to takie przewidywanie można też do prawdopodobieństwa odnieść z matematycznej strony, że na przykład rzucasz monetą i ileś tam razy ci wypadnie orzeł, a ileś razy reszka. Są takie narzędzia, za pomocą których wyliczasz prawdopodobieństwa.
[01:04:07] - Tak, tylko że prawdopodobieństwa masz chyba cztery różne wzory na wyliczanie końcowego wyniku i właściwie nigdy nie wiadomo, którym wzorem liczyć, bo właściwie każdy z tych autorów każdego innego wzoru upiera się, że jego wzór jest w sumie taki najlepszy. Nie wiadomo. I jest ten eksperyment z tymi kulkami w dużym dzbanku, że jak weźmiesz małą społeczność wioski, weźmiesz taki duży dzbanek, nasypiesz tam kulek, ten dzbanek będzie miał metr albo półtorej wysokości, kolorowe kulki, żeby na podstawie tego, ile kulek ma w garści, oszacował, ile jest w słoiku. Nikt nie jest w stanie oszacować nawet w przybliżeniu liczby. Natomiast jeżeli cała społeczność zagłosuje i każdy powie swoją liczbę i to się wszystko zsumuje razem, to zawsze mają rację. Fenomen. Pattern przyszłości.
[01:04:52] - Tak, dokładnie.
[01:04:54] - To jest fenomen. Tak spontanicznie, bo każdy może się pomylić i właśnie o to chodzi, żeby się pomylić, rozumiesz? Właśnie z sumy tych pomyłek wychodzi właściwa liczba, czyli właściwie nie ma pomyłki jako takiej. I teraz jak traktować przepowiednie? Bo my mówimy, że coś przepowiadamy, że jest jakieś wydarzenie, które jeszcze się nie wydarzyło i mamy na nie wpływ, a tu się okazuje, że właściwie wszystko jest wiadome. Nawet numery znamy, numery kulek w słoiku, o których się dowiemy być może jutro. Ile ich jest oczywiście.
[01:05:22] - Właśnie tą całą teorię McKenna mi się wydaje, że można też odnieść do fizyki kwantowej. Czekaj, jak to powiedzieć? Mam na myśli po prostu, że jest ta myśl odnośnie tej-
[01:05:40] - Są dwa punkty, że rejestrujemy obecność dwóch punktów w przestrzeni.
[01:05:44] - Teraz mówię o tej funkcji falowej po prostu, że jest problem Schrödingera. W tym kierunku mniej więcej, że to też obrazuje położenie cząstki w przestrzeni. I tu też mi się wydaje, że wzór falowy to jest wspólna rzecz.
[01:06:01] - Może tak być. Tym się zajmowali tacy dżentelmeni, którzy tam szukali przy wolnej energii jeszcze 100 lat temu. Było kilka takich różnych pomysłów, żeby za pomocą fali wzbudzanej analogowo, za pomocą lamp, tych wszystkich próżniowych z dziwnymi gazami, żeby zbudować taką sytuację, że nastąpi takie załamanie fali czasoprzestrzennej. Tak to nazywali, że będzie można podróżować w czasie, że będzie można sobie włączyć na przykład taki telewizor i oglądać sobie, co się działo na przykład 2000 lat temu. Było kilka takich pomysłów. Do tej pory są ludzie, którzy starają się ten pomysł urzeczywistnić. Jest ku temu podpora logiczna, bo wszystko jest rezonansem i jeżeli to działa w ten sposób, to historia już jest zapisana, tylko się cofnąć i odtworzyć tą informację z przeszłości. Ona jest właściwie wszędzie. Weźmiesz każdy kryształ do ręki, to jest zapisane, bo to jest taka fraktalna struktura informacji. Tylko teraz jest pytanie, kto pierwszy odkryje klucz do tej struktury informacji?
Wiemy, że jest fraktalna. Wiemy, że się manifestuje zawsze minimum dwa razy. To nazywamy w dzisiejszych czasach fizyką kwantową w takim wielkim skrócie. Wiemy, że prędkość światła jest prędkością graniczną dla postrzegania rzeczywistości przez nas, ale nie jest prędkością graniczną czegokolwiek w kosmosie. I mamy coś takiego jak przepowiednie o tym, co się wydarzy w przyszłości. To jest takie zabawne, bo w sumie jak się człowiek cofa do tych przepowiedni Indian Hopi, Indian Maja, to na przykład Indianie Hopi mówią, że teraz też jest taki moment, który po prostu zmieni całą planetę, że wszystko się mocno zmieni. Jest to związane z niebieską planetą Kachina, która się ma pojawić na niebie. Niebieski obiekt, który ma przelecieć blisko Ziemi Nikt nie wie, co to ma być. Z tymi przepowiedniami Indian Hopi jest tak, że ktoś tam wpadł na szalony pomysł w latach 90., żeby to przeliczyć, jeszcze 80., na nasze daty z kalendarza gregoriańskiego, czyli tego, którego używamy normalnie. I te daty, które wyszły, rozczarowały wszystkich, bo katastrofa, koniec świata był wyliczony na 99.
czy ósmy rok, czy siódmy nawet.
[01:08:02] - Tak, to już wiele razy było przecież, że katastrofa ma być w 2012 czy coś tam było.
[01:08:09] - Właśnie się zastanawiam, czy przypadkiem nie jest tak, że samo to dodawanie dat w tym wróżeniu, w przepowiedniach jest troszeczkę trefne, bo data jest czymś materialnym. A to może być tak, że to jest związane z emocjonalnym stanem. Tam jest u Indian Hopi taka ciekawa historia, jak wręcz u Indian Majów, że przechodzimy przez pewien galaktyczny równik, zmienia się cała polaryzacja energetyczna świata dookoła nas i zaczynamy coś nowego. I pojawi się jakiś znak na niebie, który będzie zwiastował nadejście nowych czasów.
[01:08:41] - Powiem ci, że nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób generalnie.
[01:08:45] - Nigdy na to nie patrzyliśmy w ten sposób, podejrzewam. I jak się okazuje, bo oni się posługiwali tym patternem historii. Dlaczego wspomniałem o Terrence'u McKenna i jego równaniu czasu falowego? Jeżeli przyłożymy ten pomysł, tą koncepcję matematyczną, że to się da wyliczyć, że jest ten pattern, który się powtarza, on jest raz większy, raz mniejszy, te interwały elegancko się zliczają i tak dalej. Mówiąc w skrócie, możemy przepowiedzieć, co się mniej więcej wydarzy w przyszłości. Taki stan emocjonalny po ilości wydarzeń, czy będzie dużo, czy mało. I się okazuje, że podobny mechanizm działa doskonale przy przeliczaniu tych przepowiedni Indian Hopi oraz przepowiedni chociażby właśnie zawartych, co poniektórzy twierdzą, w piramidzie, w tym tunelu. To są takie rzeczy, które się doskonale pokrywają. Oczywiście można zawsze interpretować po swojemu, ale to już jest osobna historia.
[01:09:39] - Generalnie jeszcze à propos tych przepowiedni Nostradamusa, krążą plotki. Niektórzy twierdzą, że jego nie wszystkie przepowiednie zostały dokładnie przetłumaczone.
[01:09:52] - Niby tak.
[01:09:55] - Bo on przewidział teoretycznie atak prawdopodobnie nuklearny na Stany Zjednoczone i mniej więcej objaśnia taką teorię, że wojna, która ma nastąpić, będzie toczona wyłącznie za pomocą jakichś tam rakiet.
[01:10:17] - Wiesz co, było wielu tak zwanych wróżów. Wielu ludzi przepowiadało wojnę, globalną katastrofę i wielu z tych ludzi miało bardzo celne przepowiednie dotyczące wielu osób i wydarzeń w życiu, tak jak ta panna, która przepowiedziała śmierć Kennedy'ego. Z kolei inne ich przepowiednie na temat globalnego konfliktu nigdy się nie ziściły. I wielu innych kolesi, którzy przepowiadali wielkie globalne konflikty, nigdy się nie ziściły. A z drugiej strony część tego, co mówili, się ziściła. To jest takie-
[01:10:47] - No tak.
[01:10:48] - Śliska krawędź, bym powiedział, tego wszystkiego.
[01:10:52] - Jeszcze też ksiądz Klimuszko. Słyszałeś o nim na pewno.
[01:10:57] - Słyszałem o księdzu Klimuszko. To też takie przepowiednie, które można mocno interpretować w dowolną stronę.
[01:11:03] - Właśnie on też zamach na naszego papieża przewidział prawdopodobnie. Bodajże. I też czytałem o takiej przepowiedni, że Polska będzie najbardziej wychwalanym narodem na świecie, że tam będzie jakieś nowe prawo się pojawiało czy coś w tym stylu. I że jak będzie jakiś tam kataklizm czy koniec świata, to prawdopodobnie Polskę to ominie.
[01:11:29] - Ciekawe. Ja to zawsze z takim dystansem przyjmuję, bo w każdym kraju są tacy kolesie, którzy mówią, że ten kraj ocaleje i że będzie katastrofa i że ten kraj jest jedynym miejscem na świecie, w którym powinieneś w ogóle w tym momencie być. Jest coś takiego, ale ile w tym prawdy jest, nie wiem. Nie mam bladego pojęcia. Brzmi dziwnie. Tyle możemy stwierdzić. Jak na razie nie widać ani grama tego patternu, o którym mówiłby Klimuszko. W zachowaniu takim na co dzień. Ten ksiądz, który przepowiedział, że będzie taki super raj na ziemi. Jak na razie ten pattern wygląda zupełnie inaczej.
To jest trochę jak u Indian, którzy troszkę inaczej reagują na to, bo bardziej starają się widzieć te patterny. A tu dołączam drugiego słuchacza. Halo, halo, witam, Konradzie.
[01:12:13] - Cześć Tomku.
[01:12:14] - Witam cię. Jak możesz się ściszyć na mikrofonie tak dosyć mocno.
[01:12:17] - Przy okazji tematów, jakie poruszasz, wspomnę parę słów o moich doświadczeniach z pewną kobitką. Był taki czas, że byłem bardzo sceptycznie nastawiony do wszelkiego rodzaju wróżb, tarotu, pitchingu, run, astrologii. Dopóki się na własnej skórze nie przekonałem, że coś w tym faktycznie jest. I powiem ci, poznałem bardzo ciekawą kobitkę, która mi wywróżyła, mi i wielu osobom rzeczy, które się faktycznie sprawdziły. I bywało, że coś naprawdę bardzo niedobrego wyszło w tym tarocie. I wtedy kobitka ta twierdziła, że potrafi tą złą przepowiednię odwrócić. A robiła to za pomocą wahadła, takiego wahadła radiestetycznego, dosyć dużego, naprawdę dosyć sporych rozmiarów. I twierdziła, że jest w stanie zmienić energię. I faktycznie powiem ci, że o ile bardzo trafnie sprawdzały się w większości te przepowiednie, które z tarota wychodziły, o tyle te najgorsze, które przewidziała i następnie odwróciła te wszystkie energie, które były związane z tymi złymi wydarzeniami, faktycznie się nie wydarzały.
[01:13:44] - Słuchaj, a miałeś takie rzeczy, że się nie sprawdziły? Jeżeli się nie sprawdziły, to co to było? Bo jestem zaintrygowany tym całym tematem z przepowiedniami, bo mam taką refleksję, że to właśnie dotyczy całego tego intencyjnego świata. Że właściwie tylko to można przewidzieć, że nie możesz przewidzieć tego, czy będziesz bogaty, czy będziesz biedny, że będziesz miał dużo czy mało, ale możesz przewidzieć tylko swoje intencje poniekąd. Jakby skutek intencji.
[01:14:10] - Myślę, że intencje tutaj grają decydującą rolę generalnie w-
[01:14:17] - W całym wszechświecie.
[01:14:19] - Dokładnie. Ja nawet czytałem, zdaje się chyba u Bradena, że jeżeli odpowiednia ilość osób, jakiś procent społeczeństwa się zbierze i wspólnie jakąś intencję wyraża.
[01:14:32] - Dokładnie 10% jest potrzebne.
[01:14:34] - Tak, 10%. Wtedy faktycznie te intencje się spełniają.
[01:14:41] - Indii. To prawda.
[01:14:43] - Także na pewno to ma wpływ, ale też czytałem jakąś teorię, już nie pamiętam u kogo, że podobno istnieje jakaś tam nieskończona liczba wariantów, z których sobie po prostu można odpowiedni wybrać.
[01:14:57] - I to by się zgadzało w sumie z tym żelem.
[01:15:00] - Kwestia wysłania tej intencji.
[01:15:02] - Otóż to. Bo jeżeli jesteś sferą, to właściwie jako sfera tworzysz te intencje jako punkty zewnętrzne. Czyli generalnie tych punktów jest dokładnie tyle, ile multiplikacje tych miejsc, w których możesz wystartować ze swojej sfery. Taka multiplikacja troszkę. Nie wiem, czy ja to poprawnie powiedziałem, bo to radio to powinienem chyba wziąć i narysować, a nie ma takiej opcji.
[01:15:23] - Ale mniej więcej wiem, o co chodzi. Tak mi się przynajmniej wydaje.
[01:15:27] - Po prostu ilość punktów na... Nie będę tego tłumaczył dokładniej. Zostawiam.
[01:15:33] - Ilość punktów na rozszerzającym się balonie, bo to chyba o to ci chodziło.
[01:15:36] - Dokładnie. Ilość punktów na okrągłej piłce po prostu jest zawsze niezliczona i zawsze ją zapełni cały kosmos dookoła piłki. Zawsze tych punktów referencyjnych na zewnątrz nigdy nie zabraknie. Ilość opcji jest niezliczona.
[01:15:48] - Tak, dokładnie. Od tamtego czasu, od czasu spotkania tej kobitki, o której wspominałem, zainteresowałem się generalnie astrologią, wszelkimi rzeczami związanymi z energiami, jakimś przewidywaniem przyszłości. W zasadzie czytam ogólnie jakieś tam informacje zbieram. W żadną z tych dziedzin się nie zagłębiam tak, żeby ją opanować perfekcyjnie. W każdym razie dochodzę do takich wniosków, że tak naprawdę to sami sobie w pewien sposób tworzymy przyszłość.
[01:16:24] - Na to wygląda proszę pana, że pewne wydarzenia są zapisane. Wiadomo, że będzie na przykład ciężko. Tak można interpretować.
[01:16:29] - Pewne punkty w grze komputerowej. Grałeś pewnie kiedyś w jakieś tam FPS-y.
[01:16:38] - Jasne.
[01:16:40] - Także zawsze masz jakiegoś tam bossa na którymś tam levelu takiej strzelanki i to jest najtrudniejszy przeciwnik do rozwalenia.
[01:16:47] - Tak, to prawda. I to trochę tak wygląda, jakby ta cała przepowiednia była właśnie z tym związana dosyć mocno.
[01:16:53] - Tak, całą tą drogę, którą do tego bossa prowadzi, w zasadzie można w większości gier przejść na 50 różnych sposobów, prawda?
[01:17:04] - To się zgadza.
[01:17:05] - Zostają jakieś stałe punkty.
[01:17:07] - Dokładnie. Zresztą też droga tutaj nie gra roli, bo drogę jest najłatwiej opisać, bo ona się właściwie nigdy nie zmienia. Zawsze jest stała. I jeżeli spojrzymy na to od strony właśnie tej teorii czasu falowego i od strony tego, o czym mówią Indianie Hopi i całych tych opowieści o tym fraktale, o tym patternie czasu, to wygląda, że właściwie najłatwiej jest przewidzieć, co się wydarzy w przyszłości dla cywilizacji. To jest w sumie takie najprostsze do znalezienia. W sumie nie powinno sprawiać żadnych problemów. Wszystkie takie zwroty cywilizacyjne są jasno już określone na tej całej skali czasowej, dla nas linearnej z tej perspektywy. I wiemy, kiedy coś się wydarzy. I jest teraz taka hipoteza, że wszystkie te budynki pokazują nam konkretnie takie momenty: okej, chłopaki, tu będzie łatwo, tu będzie ciężko, tu będzie tak, tu będzie siak, a i tak możecie robić co chcecie.
[01:17:55] - To jest prawda.
[01:17:57] - Mi się wydaje przede wszystkim, że w ogóle przyszłość to też zależy od naszych wyborów. Przypuśćmy, że każdy ma jakieś tam własne przeznaczenie i tak dalej, ale to, jak postąpimy, to w większości zależy od nas też między innymi.
[01:18:15] - Tak, to jest ten pattern, który możemy powtórzyć albo nie.
[01:18:19] - Że powiedzmy komuś ktoś przepowie, że wydarzy się to, to i to. Ale jeżeli nie zrobisz tamtych kilku rzeczy, to powiedzmy, to się nie zdarzy i wydarzy się coś zupełnie innego.
[01:18:32] - Trochę jak na zasadzie, że jak nie wybijesz okna, to nie będzie kłopotów. Trochę w ten sposób.
[01:18:38] - Wiesz co Tomku, mam pewne pytanie. Moglibyśmy się wtrącić do dyskusji ewentualnie, jeżeli nie masz nic przeciwko.
[01:18:44] - Śmiało, zapraszam.
[01:18:49] - Witam Tomku.
[01:18:49] - Witam serdecznie.
[01:18:51] - Teraz tutaj jestem z myślą. Kolega powiedział teraz właśnie, że możesz postąpić prawidłowo lub nie, czyli zrobić ten problem, rozwiązać go, pomijając jakąś tam czynność, która została ci przepowiedziana. Powiedzmy, że zostaniesz potrącony przez samochód. Dajmy na to podam ci kolor, ale nie dam ci marki tego samochodu. Do czego dążę? Zaraz się powybieram. Chodzi mi o to, że unikając tego problemu możemy na niego się nawiać i to tak dosłownie.
[01:19:26] - Wiesz co? Też tak to wygląda.
[01:19:29] - Także mówię, jeżeli chodzi o to takie przepowiadanie przyszłości, wiedząc coś z przyszłości. Ktoś obdarowując nas takim skrawkiem przyszłości, może zaburzyć tę przyszłość i spowodować jeszcze większą katastrofę.
[01:19:48] - To prawda. Słuchajcie, ja oglądałem ostatnio taki film, czeską komedię sobie przypomniałem. Taki stary film właśnie o podróżach w czasie, że jest biuro podróży i można sobie wynająć wycieczkę w czasie. Nazywa się, żebym nie skłamał, „Herbata, którą oblałem się jutro rano”. Tak się nazywa ta komedia. I tam jest dokładnie taki paradoks wracania w czasie do sytuacji, próby odkręcenia wszystkiego. A ja myślę, że my nie mamy jakiejś takiej opcji właśnie na powrót i na odkręcanie sprawy. Może właśnie na tym polega ta informacja, którą tam zostawiono w piramidach. Jeżeli oczywiście jest to informacja o podróży w czasie. Może właśnie dlatego, że my nie możemy się tak fizycznie cofnąć, że właściwie nie gra to dla nas aż takiej roli, tylko istotną rolą jest wiedzenie, kiedy mamy taki dołek, a kiedy mamy górkę i wtedy możemy zaplanować kilka spraw.
I to, że mamy zawsze kilka różnych opcji. No i tam jest ta dziwna opcja właśnie związana z tym, że świat się rozejdzie. I to jest dokładnie to samo co u Indian Hopi i u Majów. I to jest takie bardzo intrygujące.
[01:20:49] - Jedna też z przepowiedni mówi, że Ziemia się przebiegunuje, ale to tak bardziej w sensie naukowym to jest. Nie wiem, czy mi się wydaje, że w ogóle to jest możliwe, ale przykładowo było parę informacji kiedyś na temat taki, że na przykład dookoła Ziemi słychać jakieś tam dziwne odgłosy i niektórzy mówili, że na przykład zbliża się apokalipsa, jakieś tam trąby jerychońskie, a właśnie niektórzy mówili, że Ziemia się przebiegunowuje. I tutaj gdzieniegdzie jakby niedaleko, znaczy tu gdzie mieszkamy praktycznie, no to też było słychać jakieś dziwne odgłosy.
[01:21:25] - No całkiem możliwe. I don't know.
[01:21:31] - To jest też dosyć bardzo ciekawa koncepcja.
[01:21:35] - Jest ciekawe, proszę pana. Z tymi trzęsieniami ziemi to w ogóle jest taka intrygująca historia. Nie będę tego rozwijał teraz, ale jest kilka bardzo ciekawych badań na ten temat. Skąd to się poniekąd w cudzysłowie bierze, ale to zostawię teraz. Zostawię teraz trzęsące historie. To może jakaś przerwa na muzyczkę, proszę panów.
[01:21:54] - No dobrze, to ewentualnie się odezwę w wieczorowej porze jeszcze.
[01:21:57] - Dokładnie. Zapraszam serdecznie.
[01:21:59] - Dobra.
[01:22:00] - Dzięki wielkie za telefon. Pozdrawiam.
[01:22:03] - Wzajemnie. Do usłyszenia.
[01:22:06] - Do usłyszenia. To były telefony od słuchaczy. A teraz czas na jakąś muzyczkę, moi drodzy. Ja sobie łyknę trochę herbaty, bo naprawdę dzień taki, no ciepły bym powiedział i czuję tą ciepłotę dnia. Czuję, że paruję. Muszę pouzupełniać płyny. A tymczasem odrobina muzyczki, a wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali. Jeżeli chcecie się odezwać to radionafali.com tak jest adres na Skypie. Ale dajcie mi parę chwil. Powiem, o co chodzi z tym Edgarem Cayce i tymi dziwnymi historiami w przepowiedniach.
Bo to, że mamy czasami taki problem, no czasami mamy problem ze zdefiniowaniem, czym jest ta przepowiednia, czym jest czas, gdzie my w tym wszystkim tkwimy. To jest kilka spraw, które działa. Właściwie to są najbardziej zaskakujące historie w tej całej opowieści. A tymczasem muzyczka. To był rock and roll prosto z winyla, a wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, a na mnie Tomek i zmierzam do tego clou tych wszystkich przepowiedni. Nie jest to jedyne clou, ale jest to takie spektakularne. I tu wrócę do Edgara Cayce, który pewnego dnia, kiedy zaczął kłaść się na tej leżance, zaczął opowiadać o piramidach, że widzi piramidy, podróżuje pomiędzy piramidami, ma kontakt z budowniczymi tych piramid, ma kontakt z istotami, które są z kosmosu, wielu wymiarów, którymi my jesteśmy i tak dalej. Koniec końców powiedział jasno i wyraźnie, że pod Sfinksem znajduje się komora, która jest częścią tego całego muzeum. Że tam czeka na nas właśnie informacja i że ta informacja zmieni kompletnie świat. Zmieni świat w taki sposób, że nie poznamy absolutnie tego świata nowego po prostu i starego, że po prostu będzie już tak inaczej, że nawet nam do głowy jeszcze nie wpadło, że tak inaczej może być.
I tam jest cała ta informacja, żeby to zrobić. Dokładnie znajduje się komora pod Sfinksem. Ba! Są potężne podziemia pod w ogóle kompleksem piramid w Gizie. I o tym mówił Edgar Cayce w 1900 roku, w czasach, kiedy nie było żadnych sonarów, nie było żadnych echoradarów, nie było żadnych radarów geodezyjnych do mierzenia tego, co jest w ziemi. Nie było żadnych satelit, nic z tych rzeczy. Minęło sto lat. Pojawił się taki nowy sprzęt badawczy w ciągu ostatnich sześciu lat. Takie bardzo dziwne, a mówię dziwne, żeby oczywiście zrobić taką dramatyczną atmosferę. Po prostu bardzo profesjonalne urządzenia do robienia pomiarów geodezyjnych tego, co jest pod ziemią, które potrafią nawet robić taki skan do stu, nawet stu pięćdziesięciu, sto osiemdziesięciu metrów w głąb ziemi.
Zależy od tego, jaka jest materia w tej ziemi. No ale generalnie głęboko sięgają i ta technologia jest już dostępna. No i zrobiono takie próbne skany w Egipcie, ale takie naprawdę raptem liźnięto temat, bo tam nie ma za bardzo zezwolenia na w ogóle robienie takich rzeczy. I to był tylko taki test, że dosłownie nawet nieoficjalnie zostało to zrobione. To nie ma na to oficjalnego papieru, to nie jest zgłoszone jako badanie naukowe. To był po prostu taki test tego urządzenia. No i się okazało, że faktycznie są. No i później zrobiono jeszcze kilka już takich oficjalnych badań taką specjalną sondą, czy coś tam jest pod tym Sfinksem. No i się faktycznie okazało, że komora pod Sfinksem jest. No i teraz możemy zacząć się zastanawiać, ile z tych rzeczy, o których mówił Edgar Cayce i nie tylko.
Bo tu jeszcze wrócę na moment do Indian Majów, którzy dokładnie to samo mówili, że są potężne podziemia pod piramidami i że w tych podziemiach jest zbackupowana niejako cała cywilizacja, że są jakieś informacje dla nas, że tam są jakieś bardzo ważne rzeczy dotyczące naszej przeszłości. Nie wiemy, absolutnie nie mamy pojęcia, czy możemy się Tylko domyślać się. Ja tylko i wyłącznie spekuluję, moi drodzy. Także proszę o tym pamiętać i sami spekulujcie. Może ktoś z was wpadnie na genialny pomysł, co to w ogóle jest i co tam siedzi i na nas czeka i wpadnie na pomysł, jak się dobrać do tego i czy to już czas. Przy tych legendach w ogóle funkcjonują takie opisy, że z reguły mamy do czynienia ze skarbem, z czymś, co zostawili przodkowie właśnie po to, żebyśmy odkopali, kiedy przyjdzie właściwy czas, niczym tych siedmiu, którzy wstaną z taty i rozgonią wszystko i będzie już dobrze. Jakoś tak, że będzie jakiś taki moment transformacji, który będzie spowodowany tym, że wyciągniemy coś spod ziemi, coś odżyje, coś wróci z powrotem do życia, coś, czego tu już dawno nie było. I tego dotyczą te przepowiednie. Na koniec te przepowiednie się oparły o te podziemia, o te korytarze podziemne i jakieś informacje, które tam są dla nas zawarte. Koniec końców po tych 100 latach się okazuje, że jest potwierdzenie tego, że faktycznie takie rzeczy są i nie tylko w Egipcie, bo okazało się, że korytarze zostały znalezione dokładnie dwa lata temu w Meksyku pod kompleksem piramid Teotihuacan.
I to naprawdę spore kompleksy podziemnych korytarzy tam się znajdują. Spore. Nie wiem, czy jest wszystko odkopane. Tam właściwie nie wiadomo, ile tego odkopano, ile jeszcze zalega pod spodem. Właściwie nikt do końca nie robił pełnych badań. Tam przez przypadek trafiono na wejście do podziemi i się okazało, że faktycznie są potężne. I to jeszcze są podziemia, z których korzystano 500 lat temu i ponoć tam są jeszcze dalsze podziemie, jeszcze dalsze korytarze. Nikt właściwie nie wie. Najzabawniejsze jest to, że w tych podziemiach znaleziono ślady rtęci, a rtęć jest substancją, którą chemicznie nauczyliśmy się produkować dopiero w poprzednim stuleciu. I nikt z naszych przodków nie miał pojęcia, że jest taki metal jak rtęć, że w ogóle można coś takiego uzyskać.
Fenomen oczywiście polega na tym, że ten kawałek rtęci jest znajdowany w chińskich piramidach, się okazuje. Tam jest w ogóle cała legenda o tym, że jest błyszczące podwodne morze, które odbija światło szlachetnych kamieni, którymi wyściełany jest sufit jednej z takich komór. Odbija tak idealnie taki układ gwiazd na niebie w rtęci. Taka legenda. Po dokopaniu się do jednej z tych piramid tam wpuszczono sondę. Okazało się, że faktycznie musi być tam rtęć w środku. Oczywiście sondę wyjęto, wszystko zaklajstrowano, zablokowano, zamknięto i chiński rząd stwierdził, że to jeszcze nie jest czas, żeby piramidy zostały otwarte. Oni czekają, jak przyjdzie odpowiedni czas i odpowiednia technologia, bo oni oficjalnie się tłumaczą tym, że nie mają technologii, która by zapewniła tym potencjalnym znaleziskom przetrwanie w dobrej kondycji eksploracji owych podziemi, ale już oficjalnie się przyznali, że faktycznie te podziemia są i że są tam dziwne rzeczy. Jest odwołanie do pierwszej dynastii i tak dalej, ale właściwie nikt do końca nie wie, czy jest to tylko i wyłącznie pierwsza dynastia, czy są to rzeczy, które pierwsza dynastia wrzuciła do tego grobowca, żeby ocalał kawałek historii z tego, co się działo jeszcze przed nimi. Nie wiemy, nie mamy pojęcia.
Wiemy, że w Egipcie są potężne kompleksy podziemne. O tej sali pod Sfinksem było wiadomo już od dawna, ale oczywiście nikt nie chciał tego brać poważnie, bo tam jest druga część steli, która stoi naprzeciwko Sfinksa. Jest taka kamienna stela, taka płyta, która ma jedną inskrypcję z jednej strony i drugą z drugiej strony. I zawsze turystom była prezentowana ta inskrypcja z przodu, która jest zapisana jakimś graffiti, który mówi o jakimś tam faraonie i tak dalej, a inskrypcja z drugiej strony mówi o podziemiach, w których jest cała mądrość cywilizacji. Jakaś taka historia. Jest legenda w ogóle na temat tych podziemi, bo tam udało się kilku ludziom ponoć wejść i legendy o tym zostały. Jest taka słynna mapa zrobiona w 1600 którymś tam roku, która gdzieś tam w alchemicznych pracach tłumaczonych z Grecji przetrwała, która jasno i wyraźnie jest podpisana, że są to właśnie te labirynty, egipskie labirynty, w których jest jakaś niesamowita wiedza. Nie mamy bladego pojęcia. Na pewno wszystko, co jest związane z przepowiedniami, coś, co działa, coś, co możemy przełożyć na naszego życia i faktycznie funkcjonuje, jest związane z tą częścią z gwiazdami, czyli intuicyjną, z tym, jak się czujemy, z tym, jak reagujemy na sytuacje. Trochę gorzej wygląda to, jeżeli chodzi o przewidywanie różnych wydarzeń, takich czysto fizycznych, a może też z punktu widzenia przyszłości tudzież przeszłości.
To, co nam się wydaje dzisiaj takie istotne, to, nad czym się dzisiaj tak pochłaniamy, co nas tak zajmuje, w rzeczywistości nie ma żadnego znaczenia. Może to wszystko już jest dawno zapisane. Może tak naprawdę te rzeczy, które kształtują naszą rzeczywistość, jak wrócimy kiedyś do podręczników historii, za przypuśćmy 1000 lat i przeczytamy o sobie z dzisiaj, to się okaże, że najważniejszymi wydarzeniami były zupełnie inne sprawy, niż komukolwiek by do głowy przyszło, że to się działo gdzieś w garażu, gdzieś ktoś coś zrobił albo jakoś tak i w ten sposób cywilizacja została zmieniona. A nie dlatego, że kilku facetów w garniturach, marynarkach, którzy się, że tak powiem, docisnęli krawatem, podpisują jakieś papierki, które nic nie znaczą. Może tak być, bo to też jest nasz punkt widzenia, z którego obserwujemy rzeczywistość. Niekoniecznie nasz punkt obserwacyjny jest dokładnie tym punktem uniwersalnym dla całego kosmosu i dla naszej historii, która się dzieje w przyszłości. Przecież kto w czasach, kiedy wybierano Hitlera, w ogóle zastanawiał się nad takimi rzeczami? Był taki pomysł, bo po to wybierano Hitlera, żeby zrobił wielką wojnę. I to nie była jakaś specjalna tajemnica. Chodziło o spolaryzowanie tej całej sytuacji, ale właściwie nikt nie wiedział, jak to się do końca skończy.
Mi się wydaje i właściwie cała historia jasno i wyraźnie pokazuje, że nawet jeżeli ta tak zwana władza ma dostęp do informacji o tych cyklach i starają się z nich korzystać, to i tak jest to takie korzystanie bardzo naiwne i polega to na niekalkulowaniu tego, że natura może oddać, jak to się mówi, na odlew. I to takiego strzała, że ci, którzy tak dociskają tą naturę, to się w ogóle nie pozbierają, bo ta historia jest zapisana i próba jej przesuwania, tej całej historii zmieniania jest troszeczkę jak rozciąganie jakiejś przestrzeni. Rozciągamy, w pewnym momencie tracimy siłę na utrzymywanie tego rozciągnięcia i nagle to rozciągnięcie wraca do nas i dostajemy takiego klapsa od rzeczywistości. Może dlatego cała ta cywilizacja, pomimo swojego upartego dążenia do wyprodukowania czegoś, co jest przewidywalne, do stworzenia swojej własnej wersji przyszłości, która już nie jest taka alchemistska, nie jest związana z gwiazdami, jest tylko związana z naszą chcicą, że chcemy mieć nowy model czegoś i musimy się świetnie czuć z tym nowym modelem czegoś. I to jest nasze przepowiadanie przyszłości. Wszystko dookoła musi nam zapewnić sytuację, żebyśmy z tym czymś nowym w ręku się czuli całkiem nowo i całkiem rześko i owocowo. Ale nie wiem, czy do końca jest to taka prawdziwa przyszłość, czy to w ogóle ma znaczenie dla przeszłości, dla przyszłości. Może być tak, że te wszystkie rzeczy, którymi my się pasjonujemy teraz, to naprawdę są nic niewarte drobiazgi, detale. To troszeczkę jak wrócimy do gazet sprzed 30 lat i zaczniemy czytać sobie te wszystkie nagłówki, te tytuły, nazwiska. Nagle się okazuje, że ci wszyscy ludzie już zniknęli.
Te sprawy już nie miały żadnego znaczenia i właściwie były bardzo małostkowe. Właściwie nie miały żadnego znaczenia dla kolejnych pokoleń w jakimkolwiek sensie. Po prostu była to taka chwila tu i teraz, a my w ogóle gdzieś połknęliśmy zupełnie gdzie indziej i ważne rzeczy z perspektywy dzisiejszego dnia działy się zupełnie w innym miejscu i to one miały wpływ na to, że ja tu jestem za mikrofonem, ty jesteś po drugiej stronie tych słuchawek albo głośnika. I jakoś tak się dzieje wszystko dookoła w naszym życiu. Tak może to wyglądać. Także jak to jest z tymi przepowiedniami? Może po prostu nie ma przepowiedni. Może ten cały świat jest już taki jasno i wyraźnie narysowany. My tylko jesteśmy jeszcze troszeczkę tacy przyślepawi na jedno oczko. Czasami czujemy.
Niektórzy z nas czują to rewelacyjnie i potrafią przewidzieć to, co się wydarzy w przyszłości i złapać kontakt z tym światem, który jest troszkę zamrożony poza tym naszym bytem tu i teraz. Wyskoczyć poza tą prędkość światła, z którą się poruszamy i zobaczyć, co się działo trochę wcześniej albo co się wydarzy zaraz, za chwilę. Może niektórzy z nas już troszkę lepiej opanowali tą sztuczkę i dzięki temu mamy wgląd w te wszystkie historie. Może tak być, proszę państwa. Może to ktoś z nas. Może ktoś z nas właśnie teraz widzi, co się wydarzy w przyszłości. Ja miałem taką historię po ayahuasce, że zobaczyłem taki strzał cywilizacyjny. Zobaczyłem całą cywilizację, takie 500, nawet więcej tak sprasowane. Ale te ostatnie 500 lat było tak sprasowane, skondensowane wręcz nieprzeciętnie. Zobaczyłem całą historię tego, co się stało z alchemią.
Taką miałem wizję. Ciekawa. I teraz sobie siedzę i jak sobie czytam o tym, to się okazuje, że faktycznie coś w tym jest. Nie była to przepowiednia, bardziej takie odświeżenie i odkurzenie pamięci. Ale może pewnego dnia i mnie spotka taka przepowiednia. Może spotyka mnie każdego dnia? No właśnie, bo wniosek z tego wszystkiego jest taki, że to nie może tylko wygląda na to, że chyba przepowiednia spotyka każdego z nas w każdej naszej sekundzie naszego życia. Ten pattern historii nosimy nieustannie ze sobą, tylko nie zawsze to widzimy. I gdybyśmy się zatrzymali, może na chwilę przyjrzeli, to nagle się okaże, że wow! Zobaczymy, jak wygląda przyszłość.
Zobaczymy te konsekwencje naszych zachowań i dzięki temu nie wpakujemy się w jakąś kardynalną minę w przyszłości, tak zwanej przyszłości, czyli w miejscu, w którym jeszcze nie byliśmy. Może na tym to polega? Kto to wie? Dzięki wielkie za wysłuchanie moich dzisiejszych refleksji. Dzięki wielkie za telefony. Pozdrawiam dwóch Konradów dzisiaj. Same Konrady takie telefony. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do archiwum oczywiście Radia Na Fali, gdzie się, że tak powiem, przewala troszkę tych podcastów. Także wpadajcie do archiwum radia, ściągajcie, co sobie żywnie życzycie sobie ściągnąć, a ja tymczasem się zawijam. Zapraszam na pozostałe audycje w Radiu Na Fali.
Zapraszam na Etykietę Zastępczą księcia Edwarda. Zapraszam na Teorię Chaosu. Już za parę chwil pojawi się Czas Snu. Jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj jeszcze sobie robię wakacje, ale wygląda na to, że w tym tygodniu się wreszcie już pojawi ze świeżymi odcinkami. Także kończymy taki urlop wakacyjny i wracamy, proszę państwa. Także jeszcze raz dzięki wielkie mecenasi za wspieranie radyjka. Peace and love. Dzięki wielkie wszystkim za słuchanie i podawanie dalej. Jak chcecie to zapraszam na profil Radia Na Fali na Facebooku, na Twitterze, gdzie zawsze jest jakieś zdjęcie dodatkowe.
A my się usłyszymy następnym razem. Także dzięki za słuchanie i do usłyszenia. A ja zapraszam wszystkich z was, tych, którzy jeszcze nie mają ochoty iść spać na wieczorową porę. I to była Hiperprzestrzeń właśnie w Radiu Na Fali.