Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Witam was wszystkich serdecznie w hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali, radionafali.com. Ja mam na imię Tomek. Audycja jest oczywiście retransmitowana przez Radio Paranormalium po sąsiedzku. Tutaj pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium oraz Ivelliosa i pozdrawiam wszystkich tych, którzy są na czacie. Dzisiaj zapraszam, żebyście wpadli na czata radiowego. Ja mam naprawdę trochę więcej linków niż normalnie i myślę, że bardzo intrygujące, bo dzisiaj jest taka historia, która nie wiem, czy intrygująca dla was, ale dla mnie jest to jedna z takich najbardziej topowych historii ostatnich 2000 lat. Jest to historia największego kłamstwa tej cywilizacji. Jest to historia największych mordów, nie tylko po prostu dziwnych rzezi i przede wszystkim największego kłamstwa i największej manipulacji, jaka się właściwie wydarzyła na takiej duchowej płaszczyźnie, w której funkcjonujemy też między innymi oprócz tej szklanki, właściwie kubka z herbatą. Ja mam zieloną z cytryną. Mam nadzieję, że coś macie do picia, żebyście mi nam nie wyschli w fotelach podczas słuchania tej audycji.
Chciałem tutaj pozdrowić oczywiście na początku i podziękować wszystkim mecenasom Radia Na Fali. Peace and love, kochani, wielkie dzięki za wspieranie radia. Przypominam, że już za parę chwil wygląda na to, będę miał dane z polskiego konta, także pozdrowię wszystkich imiennie, wszystkich was wspierających radio przez polskie konto. Także uff, chwila cierpliwości, myślę, wszystko będzie załatwione. Także dziękuję z góry za cierpliwość i dziękuję za wspieranie radia. Tak czy siak, pomimo że wasze imiona i nickname się jeszcze nie pojawiły na stronie. Ale tak czy siak dziękuję wielce. A ty, droga słuchaczko i ty, drogi słuchaczu, jeżeli chcesz wesprzeć radio, tą inicjatywę niezależną, inicjatywę, która nie ma żadnych reklam, nic nie sprzedaje, niczego nie kaszuje, niczego nie wymaga i wszystko jest za darmo, zapraszam serdecznie. To radio się utrzymuje tylko i wyłącznie właśnie dzięki intencji słuchaczy. Z takiej czystej intencji.
Dokładnie. Otóż to. Ale to są sprawy finansowe, które zostawiamy na boku. Jeżeli chcecie się dowiedzieć co i jak ze wspieraniem radia, to oczywiście radionafali.com. Tam trzeba sobie wejść na „Wspieraj RNF” w zakładkach na górze w nawigacji. No i tam są wszelkie możliwe informacje na ten temat. Także ja tu zostawiam wątki finansowe, bo nie czuję się księgowym, jakoś nigdy specjalnie się nie nadawałem do tego zawodu. I przy okazji właśnie pozdrawiam ciebie słuchaczu i słuchaczko offline i pozdrawiam was wszystkich będących tu i teraz ręcyma i nogami. Pozdrawiam tych, którzy są na czacie. Macham tam do was ręką i jednym okiem.
Fajnie, że jesteście. Będą fajne linki. To co? To czas chyba zanurzyć się w te odmęty historii. Tak się mówi o tych starożytnych czasach i chyba czas najwyższy rzucić troszkę światła na kilka spraw z owych starożytnych czasów, bo jest oczywiście dużo legend, dużo interpretacji tego wszystkiego, ale poza interpretacjami są jeszcze wykopaliska archeologiczne, co jest dosyć istotną sprawą i oprócz tych wykopalisk archeologicznych są jeszcze informacje, które przetrwały w manuskryptach w bardzo dziwnych miejscach. O tym będzie część dzisiejszej historii. Wracamy i cofamy się w czasie do tych wszystkich starożytnych opowieści. Rzućmy troszeczkę światła na to wszystko. Troszeczkę taka podróż niczym Edgar Cayce i zanurzymy się w odmęty starożytnego Egiptu. No właśnie, bo wybieramy się dzisiaj do starożytnego Egiptu, moi drodzy, dokładnie niczym Edgar Cayce i dokładnie ten sam koleś.
Ja nie przez przypadek wspomniałem tydzień temu właśnie o nim. Zrobiłem taki troszkę wstęp o tym, czy można przewidzieć przyszłość, czy nie, czy się da, czy siak, tędy i owędy. To był taki wstępik. Także dzisiaj już w pełnej fali cała ta historia. Z Edgarem Cayce była jedna bardzo ciekawa opowieść, o której wspomniałem w poprzednim odcinku. Człowiek zadeklarował, że pod piramidami w Egipcie, w tym kompleksie Giza na Giza Plateau, a dokładnie pod Sfinksem jest ukryta komora i że to nie jest jedna komora. To jest taki kompleks podziemny. Oczywiście za czasów Edgara Cayce już wiedziano trochę na ten temat. Co wiedziano? To może powiem, co wiedziano, ponieważ dokonano kilka wykopalisk archeologicznych, zanim Edgar Cayce zaczął o tym mówić, że coś tam jest.
No i wykopaliska archeologiczne mówiły, że faktycznie coś tam jest, że są wejścia do jakichś podziemi. Znakomita część z tych wejść została zasypana, druga została ogrodzona. Nie wiadomo, kto tam wchodził. Są pewne opowieści na ten temat, ale ja dzisiaj będę mówił o troszeczkę innym miejscu Egiptu. Także dzisiaj zostawiamy troszeczkę piramidy w Gizie i Sfinksa. Tak czy siak wrócimy do tego tematu, bo jest to naprawdę szalenie intrygująca rzecz i wbrew pozorom jak się niektórym wydaje, że wszystko już na ten temat powiedziano, wygląda na to, że powiedziano właściwie nic. Że dopiero teraz zaczynamy cokolwiek na ten temat mówić. No właśnie. No to skoro pamiętacie przepowiednie Edgara Cayce o tych podziemiach. Podziemne kompleksy pod Sfinksem i legendę przede wszystkim związaną z tymi podziemiami.
To tak szybciutko przypomnę tą legendę. A co! No więc mianowicie chodzi o to, że są tam rzeczy, których odkrycie i przywrócenie na światło dzienne spowoduje tak zwany z angielskiego mówiąc shift, czyli taką zmianę cywilizacyjną. I że ten shift cywilizacyjny odmieni całą naszą egzystencję, że to już będzie po prostu inny świat. I wszystkie te rzeczy znajdują się dokładnie właśnie pod Sfinksem, pod piramidami. To powiedział Edgar Cayce. To samo mówią wszystkie legendy, które tam są zgromadzone i nie tylko tam, bo tych legend troszeczkę przetrwało. No i te legendy przeniosły się do Grecji. Tu właściwie chyba zacznę całą tą opowieść. Tak czy siak, będziemy się bujali po Egipcie.
No ale ten główny mit, o którym chcę dzisiaj powiedzieć, czyli labiryncie, pochodzi z Grecji. Oczywiście labirynt jako labirynt ma wiele znaczeń, nawet sobie dzisiaj poklikałem troszeczkę po necie, żeby posprawdzać, jakie są oficjalne informacje o labiryncie. No i jest oczywiście pełna informacja. Także myślę, że znajdziecie cały opis na Wikipedii, a ja wam zwrócę uwagę na jeden drobny detal. Oczywiście tam też to jest wspomniane, także nie jest to nic oryginalnego. Myślę, że świat o tym doskonale wie. Tam już link powędrował na czata Radia Nafali, także zapraszam, żebyście sobie tam podreptali. Będziecie mieli linki na świeżo z całej tej opowieści. Mianowicie labirynt reprezentuje przejście pomiędzy życiem a śmiercią. I tak to wygląda w starożytnej, hermetycznej tradycji.
Jest taka stara przepowiednia z Delfi, z tego tajemniczego miejsca w Grecji, na temat którego jest tyle kontrowersji. Zapisana przepowiednia, która mówiła, żeby wybrać się do Egiptu i stamtąd przynieść wiedzę, bo tam są właśnie ci, którzy wiedzę posiadają i że to jest ta wiedza. Coś w tym stylu. Oczywiście nie dosłownie, bo oryginalny tekst brzmi troszeczkę inaczej. Ja to sobie sparafrazowałem, ale sens jest dokładnie ten sam, że należy się wybrać po wiedzę do Egiptu, bo tam jest coś takiego specjalnego i tam są ludzie, którzy tą wiedzę mają. Ta historia pochodzi od kogo? Od Herodota. Taki dżentelmen, który żył w 484 roku przed naszą erą. Tak dawno, dawno, dawno, dawno temu. I ten człowiek to dokładnie ten sam koleś, który jest określany mianem ojca historii.
To on stworzył historię jako naukę pierwszą, oficjalnie. Przynajmniej tak się w oficjalnej wersji historii twierdzi. Spisywać wszystkie te dzieje to właśnie ten dżentelmen napisał i opisał historię o starożytnym Egipcie. To właściwie z jego relacji pochodzi znakomita część informacji, na których opiera się współczesna nauka. Oczywiście niektóre informacje stamtąd wykreślili. O niektórych powiedzieli, że to tylko i wyłącznie fantasmagorie pisarza i że nigdy tak nie było. Także jak zwykle sobie powybierali to, co im pasowało, resztę odrzucili gdzieś na bok. Ale w tych pracach Herodota są bardzo ciekawe rzeczy. Tym bardziej że człowiek był zafascynowany Egiptem, Persją i generalnie tam się mocno bujał. Napisał o tym książkę pod tytułem „Dzieje”.
To właśnie oznacza słowo historia. Dokładnie. I to są jego relacje z tych podróży. Nie będę tutaj przytaczał wam całego jego życiorysu, bo nie o to chodzi. Myślę, że jest bez problemu do znalezienia. Zresztą linka wkleiłem. On pisze takie różne ciekawe rzeczy o Egipcjanach, że mają też Egipcjanie zwyczaje i obyczaje prawie pod każdym względem przeciwne aniżeli wszystkie inne ludy. Kobiety u nich przebywają na rynku, handlują, a mężowie siedzą w domu i przędą. Takie opisy Herodota. Jest tam dużo różnych ciekawych informacji o piramidach, o bardzo hermetycznych sprawach.
Jest tego troszeczkę. Pojawiło się tam coś takiego jak opis podziemnego labiryntu. To w oficjalnych pracach historyków jest troszkę spychane na margines, jakby w ogóle nie istniało i jest to traktowane jako legenda. Przez wiele lat istniało dokładnie jako legenda. Oczywiście jako potwierdzona jeszcze legendarnymi postaciami, czym Edgar Cayce i tak dalej. Także legenda obrastała w jeszcze większe legendy. Koniec końców nauka w ogóle to porzuciła. Tam jest taki bardzo ciekawy opis labiryntu, że jest w Egipcie gdzieś, nie wiadomo, tego nie opisano w tym oryginalnym manuskrypcie, nie ma podanej żadnej lokacji. Teoretycznie pierwsze pomysły były takie, że jest to Giza, ale nie do końca jest to Giza. Właściwie nie wiadomo, czy jest to Giza, czy nie.
Ale posłuchajcie dalej tej opowieści. Sami się zastanowicie, co to właściwie jest. Opisał labirynt, w którym są bardzo dziwne, tajemnicze rzeczy, cała historia świata i tak dalej. Że jest to jedna z takich najważniejszych rzeczy na świecie praktycznie. Stamtąd się bierze wiedza i tak dalej. Bardzo taka tajemna, hermetyczna historia. Niewiele jest na ten temat, co w tych jaskiniach jest. Ten opis jest bardzo, można powiedzieć, enigmatyczny. Ja tu nie będę przytaczał. Można sobie poczytać Herodota.
Został przetłumaczony na język polski. Myślę, że jakaś biblioteka uniwersytecka, wydział łaciny albo coś takiego. Myślę, że znajdziecie bez problemów nawet polskie tłumaczenie. Herodot opisał, że został wpuszczony przez Egipcjan, przez ich mnichów, różnych takich dziwnych dżentelmenów, można tak powiedzieć. Został wpuszczony do tych podziemi. Te podziemia składają się z dwóch poziomów. On został wpuszczony tylko do przedsionka tego pierwszego poziomu. I to wszystko. I na tym kończy się cała relacja. Oczywiście poza tym opisem, że jest to taka legendarna rzecz i ten labirynt jest opisany w taki mistyczny sposób, że jest to właściwie takie połączenie, ja do tego będę wracał dzisiaj, umysłu, energii i piramid.
Taki transformujący umysł. Bardzo hermetyczna historia. Brzmi troszeczkę enigmatycznie, być może na początku. Właśnie jakby to po ludzku powiedzieć? Chodzi o to, że jeżeli była tam jakakolwiek technologia, to była ona związana z używaniem umysłu. I bynajmniej nie chodzi o mind control, moi drodzy. Te moce były związane z postrzeganiem świata i tak dalej. Troszeczkę jak urządzenia sterowane siłą myśli, coś w tym stylu. Właściwie nie wiadomo do końca, bo to też są takie spekulacje. Także tutaj hold on guys, just stay cool.
Nie zagotujmy się za bardzo, bo właściwie nie do końca wiemy, co Herodot miał na myśli. Także tutaj polecam odrobinę takiego marginesu wziąć. Ale tak czy siak opisał, że są te podziemia, że niewiele mu pokazano albo nie chciał tego napisać. To zostawiamy. Mamy ślad po potężnym kompleksie podziemnym, właściwie nie wiadomo jak dużym. Herodot pisze, że jest to potężne, że jest to królestwo prawie że i tak dalej. I ślad o tym znika na długo. Nastają ciemne wieki, nastają kolejne ery. Legenda zostaje na miejscu i w ogóle te legendy w Egipcie cały czas funkcjonują, nawet do dzisiaj, o tych potężnych kompleksach podziemnych, że jest tam właściwie cała historia cywilizacji i jest tam coś, co odmieni nasze życie. Właściwie nikt nie wie co, ale jest to coś przełomowego, coś, co jeżeli wyciągniemy stamtąd, to wszystko się zmieni.
Absolutnie wszystko. Jako że wiemy, kiedy Herodot żył, możemy sobie datować całą historię dokładnie na jakiś 484 rok przed naszą erą. I wtedy była mowa o dwóch poziomach. I teraz cała historia jakby znika, się rozwiewa. Kurz historii. Powstają królestwa, upadają królestwa, powstaje Cesarstwo Rzymskie, powstaje Watykan i tak dalej. Do tego też wrócimy. Historia leci dalej, a my posłuchamy muzyki. Do Egiptu jeszcze wrócimy, bo dzisiaj jesteśmy mocno zagrzebani w piasku, moi drodzy i to tak, że chyba nie wyjdziemy z tego piasku dzisiaj tak łatwo. A tymczasem jakaś muzyczka.
A deszcz padał i padał, i padał. Nie, dzisiaj nie pada, ale wczoraj nieźle padało w Londynie, a wy słuchacie radia na fali, dokładnie do hiperprzestrzeni, a na imię Tomek. Lecę z historią, którą chcę wam opowiedzieć. Wieki mijały, nawet średnie wieki minęły. Właściwie nie minęły, tylko się zaczęły średnie wieki i mamy 1602 rok. Poprawnie wymówię wreszcie, bo zawsze mam z tym nieustanne problemy. Athanasius Kircher, ciekawy dżentelmen urodzony w 1602 roku, zmarł w 1680 roku. Wstąpił jako 11-latek do zakonu jezuitów, do szkoły jezuitów i został jezuitą. Muszę sobie poprawić mikrofon. Okej, dobra.
Kiedy wstąpił do zakonu jezuitów, zaczął się tam uczyć. Okazało się, że jest zdolnym koleżką, nad wyraz zdolnym, proszę państwa. Na tyle zdolnym, że w hierarchii tego szaleństwa awansował i to bardzo szybko. Został teologiem i był uznawany za konstruktora, znawcę języków orientalnych, badacz hieroglifów egipskich, medyk, teoretyk muzyki, autor ponad 40 książek i 2000 listów, jak mówi Wikipedia. Nie mówi jednego, że był to człowiek, co jest dosyć zabawne, który oczywiście był jezuitą i to nie w kij dmuchał, bo ten dżentelmen dochrapał się takiej roboty, że wylądował w samym Watykanie. Tak że nie mówimy nawet o klasie średniej. Mówimy o high society, o bardzo wyedukowanych ludziach, którzy pracowali dla sekty zwanej Kościołem katolickim. Ten koleś na co dzień pracujący dla tej szalonej sekty spod znaku Jezusa, na co dzień był heretykiem i to takim mocnym heretykiem. Oprócz tego alchemikiem i generalnie zajmował się takim z angielskiego, byśmy teraz powiedzieli scientific investigation about everything. Czyli zajmował się naukowym badaniem wszystkiego, co dotyczy wszystkiego dokładnie, czyli całego ruchu kosmosu, całego ruchu świata i tak dalej, a dokładnie to tłumaczeń starożytnych tekstów i kilku innych rzeczy.
Oprócz tego konstruktor. Człowiek, którego wszyscy, którzy zajmują się fotografią, mogą skojarzyć po jednej rzeczy, bardzo znamienitej, ponieważ jest to człowiek, który jako pierwszy opisał camerę obscura, która później posłużyła za pierwowzór aparatu fotograficznego i tak dalej. Nie był pierwszym człowiekiem, który z niej korzystał, ale jako pierwszy w swojej książce opisał. Jeżeli interesujecie się muzyką, a szczególnie historią muzyki i historiami z różnymi strojeniami, różnymi koncepcjami tego, czym to jest, czym nie jest, całą tą alchemiczną historią, to z reguły przeglądając współczesne książki, gdzie są przedruki z różnych starodruków, ilustracji, które opisują te wszystkie rzeczy jako takie rysunki, muzyka sfer i tak dalej, jak to wygląda, to z reguły 50% tych ilustracji pochodzi z książek Athanasiusa Kirchera. Dokładnie to on był autorem tego wszystkiego. Koleś, który miał taką robotę od Watykanu, żeby przeglądać wszystkie stare papiery, robić solidne dochodzenia naukowe i wyciągać wszelkie możliwe informacje, jakie tylko się da o starożytnych czasach. I to tak, żeby wszystko zostawało w Watykanie. Bardzo ciekawa postać. Można o nim naprawdę godzinami opowiadać. Okazało się, że w międzyczasie, kiedy robił te wszystkie rzeczy, wylądował we Francji.
Właściwie musiał wylądować we Francji, bo oczywiście wszystko zaczęło się w Niemczech, w Fudze, gdzie wstąpił do zakonu. Oczywiście zaczęła się wojna trzydziestoletnia, a on był wtedy dokładnie w Kolonii. Trzeba było wiać do Watykanu. Wojna trzydziestoletnia to była wojna reformatorów z Watykanem i niestety, gdyby nie polska łajza, polski parszywy król, służbista Watykanu, tania dziwka jezuitów, gdyby ten koleś nie sprzedał tego powstania, to być może Watykan nigdy nie osiągnąłby takiej potęgi, jaką później uzyskał. Po prostu upadłby. Tak się okazało, że powstańcy są osaczeni z obydwu stron. Z jednej strony mają króla Francji i Watykan, czyli Cesarstwo Rzymskie, a z drugiej strony mają lenników Cesarstwa Rzymskiego, którzy za pieniądze z Watykanu zrobią wszystko, łącznie z wymordowaniem własnych ludności. Tak że nie było żadnych oporów. Niestety to powstanie się skończyło tragicznie dla powstańców. Wojna trzydziestoletnia teraz się nazywa właśnie wojna trzydziestoletnia, a dla Kirchera skończyło się tak, że musiał uciekać z Niemiec.
Jak uciekł do Francji, to się okazało, że jest bardzo zdolny, bo on jeszcze zajmował się matematyką i tak dalej. Nie przez przypadek Opowiadam o tym, że człowiek mieszkał w Niemczech, ponieważ w Niemczech nie przez przypadek jest historia zwana trzydziestoletnią. Reformatorzy nie byli do końca reformatorami. Dzisiaj się popularnie w historii mówi, że to byli protestanci, którzy walczyli z Watykanem. Nie do końca, to jest taka troszkę lipa. Było to powstanie książąt niemieckich przeciwko tyranii Watykanu, ponieważ książęta niemieccy byli właściwie heretykami w większości. Byli poganami. Nie byli wcale miłośnikami Watykanu. Część z nich była ochrzczona, część nie, ale wcale nie partycypowali w tej religii. Tutaj, w tej części świata zwanej wtedy kolonią, kwitły wszystkie te rzeczy, które nazywamy naukami tajemnymi, czyli całą wiedzą hermetyczną.
Praga była stolicą alchemików. To były troszeczkę inne czasy. Gdyby nie przegrana wojna trzydziestoletnia, to pewnie potoczyłoby się dalej całkiem nieźle. Ale wojna została przegrana, także szybko królestwo alchemików się skończyło i czasy niemieckich książąt też. To, co zostało, to potężne zasoby biblioteczne, które się tam znalazły i te zasoby biblioteczne doskonale znał Kircher. To były wszystkie te alchemiczne dzieła. Te dzieła, które zostały właściwie przetłumaczone częściowo z arabskiego, częściowo z jidysz. Takie miksy pościągane z całego świata, które gdzieś tam przetrwały. Kawałki tych dzieł funkcjonowały bez żadnego problemu właśnie w owych zbuntowanych królestwach. Oczywiście w tej części, gdzie rządziło Cesarstwo Rzymskie, czyli Watykan, było to wszystko kompletnie zakazane i za takie książki się od razu szło na stos.
Niejaki Giordano Bruno zrobił taki numer, że pojechał sobie do Pragi postudiować i zaczął pisać prace hermetyczne. Kiedy wrócił do Rzymu, okazało się, że jest heretykiem i musi spłonąć. Także różnie to bywało generalnie w niektórych miejscach. W niektórych miejscach za książkę się od razu szło na stos, a w niektórych miejscach biblioteki były wypchane starożytnymi dziełami mówiącymi o pradawnej historii cywilizacji i ludzkości. Było tam masy ciekawych informacji. Znakomita część tego zginęła, niestety, ale nie do końca. Część z tych najważniejszych rzeczy przetrwała. Ale o tym to może kiedy indziej, bo to też ciekawa historia. Wracajmy do Kirchera, bo ten dżentelmen stworzył bardzo tajemniczy miedzioryt. Nie wiem, skąd miał informacje, ale wylądował w bardzo ciekawym miejscu, bo wylądował we Francji, w miejscu, gdzie właściwie była zgromadzona potężna wiedza, która z kolei pochodziła od tych wszystkich splądrowanych bibliotek i wszystkich heretyków, którzy zostali wytłuczeni co do nogi w czasach krucjat abigejskich, czyli 1200 rok, kiedy też była taka sytuacja, że Watykan i Cesarstwo Rzymskie chyliło się ku upadkowi.
Francuski król postanowił ich wesprzeć i krwią, mieczem dorobili się chłopaki sukcesu. Jak zwykle. Tak zwana miłość bliźniego za pomocą odcinania głowy. Co zrobił nasz bohater, czyli Kircher? Zrobił taki miedzioryt. Miedzioryt przedstawia labirynt. Bardzo ciekawa rzecz. Bardzo ciekawy miedzioryt. Już wam tu wklejam. Dajcie mi sekundę.
Już sobie odkopuję, bo mam tu specjalnie link do zdjęcia z tym miedziorytem, który ocalał do naszych czasów. To taka tajemnicza, hermetyczna rzecz, bo właściwie jest to opisane jako dokładnie labirynty, które znajdują się w Egipcie. To są te tajemnicze labirynty, o których wcześniej wspominał Herodot. I dokładnie o tym pisze Kircher u siebie. Skąd te dokumenty do niego trafiły? Nie wiemy, ale wiemy, że część tej dokumentacji prosto z Egiptu, z Aleksandrii była schowana w bibliotekach watykańskich i krążyła pomiędzy kilkoma ośrodkami w Europie. Dosłownie kilkoma ośrodkami. Te kilka książek w bardzo dużej tajemnicy. Nikt nie mógł nawet wiedzieć, że one istnieją. Właściwie oficjalnie te książki nie istniały.
Istniały tylko i wyłącznie dla zakonu jezuitów z pewnych oczywistych przyczyn. O zakonie jezuitów to może innym razem. Ja tylko wspomnę, że była to taka placówka badawcza, specjalna, do nawracania wszystkich pogan na właściwą wiarę. Deal był taki, że oni nawracają pogan, a Watykan daje im pierwszeństwo robienia wszystkich scientific research, czyli prowadzenia badań, wykopalisk archeologicznych, ksiąg i tak dalej. Stają się takim mózgiem, intelektem Watykanu, taką biblioteką Watykanu, a jednocześnie wykorzystują to wszystko właśnie do szerzenia wiary. Taki był deal z papieżem, moi drodzy. Ten koleś, Kircher, był właśnie jezuitą i nie przez przypadek miał dostęp do tych ksiąg. Niewielu ludzi w tamtej Europie miało dostęp do tych ksiąg. Pewnie gdyby tak policzyć na palcach jednej ręki, znalazłoby się może pięciu ludzi, którzy tą księgę w ogóle widzieli i mieli pojęcie o tym, że taka księga istnieje. Ryzykownie było mówić w ogóle o takich księgach, bo za samo nawet mówienie można było stracić bardzo łatwo życie.
Właśnie ten miedzioryt pochodzi od tego dżentelmena i przedstawia ten labirynt. Jest bardzo intrygujący. Nie wiem, czy już go wkleiłem, czy jeszcze nie. Sekundę. Chyba nie. To już wklejam na czata. Jest już na czacie. Jest bardzo ciekawy, bo właściwie dosyć intrygujący jak na praktykującego jezuitę wierzącego w Jezusa Chrystusa, Trójcę Świętą i wszystkie te bajki. Dosyć egzotyczny, bo facet właściwie rysuje przedstawienia z egipskiej teologii, można powiedzieć, z egipskiej kultury, egipskiej religii. Właściwie rysuje 12 podstawowych archetypów, rysuje bardzo dziwne mapy.
I ten bardzo alchemiczny miedzioryt, za który normalnie człowiek szedł na stos. Jezuici jako jedyni mieli możliwość robienia takich rzeczy, dotykania i produkowania. Także chłopak był szczęściarzem. Giordano Bruno już niekoniecznie. Tak samo Galileusz, bo oni nie byli jezuitami, ale ten koleś był. I ocalał. Na końcu wylądował w Rzymie i zajmował się do końca życia właśnie tłumaczeniem owych hieroglifów, ponieważ był drobny problem z przetłumaczeniem hieroglifów. Nikt nie wiedział, co tak naprawdę one oznaczają. Znano być może parę rzeczy, właściwie domyślano się i był to jeden z takich pierwszych tłumaczy owych hieroglifów. To dzięki poniekąd części jego pracy później pojawiła się ta opcja rozszyfrowania tych hieroglifów, przynajmniej do tego stopnia, do którego znamy teraz.
Ale to już inna historia. My ją zostawiamy. Nas interesuje tylko miziory, które zabieramy ze sobą pod pachą i zasuwamy dalej w tą historię. A tymczasem jakaś muzyczka. To był kawałek rock and rolla, a wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali oraz transmisji w Radiu Paranormalium. Dobra, to lećmy dalej z tą historią, bo porzucamy Europę, porzucamy średnie wieki w Europie, porzucamy ciemnogród, porzucamy historię z jezuitami. Do niej i tak pewnego dnia wrócimy i gwarantuję wam, będziecie zdziwieni. Co poniektórzy z was chyba mocno. Anyway. I przenosimy się do Egiptu.
Tadam! Z powrotem. Właściwie przez Londyn do Egiptu. Przez Londyn dokładnie, przez takiego dżentelmena, który zasłynął tym, że wymyślił właściwie archeologię jako taki. O nim dawno, dawno, kiedyś w „Hiperprzestrzeni” wspominałem. Flinders Petrie to taki dżentelmen z Anglii, który postanowił zrobić wykopaliska archeologiczne. Był tak zwanym angielskim egiptologiem i pionierem systematycznej metodologii w archeologii. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeżeli wykopiemy warstwę na górze, ta warstwa pierwsza z góry jest młodsza, ta niżej jest starsza, a ta poniżej jest jeszcze starsza. I na tym to polegało. To ten człowiek, który wpadł na taki genialny pomysł, że cała ceramika pochodzi dokładnie z tego samego okresu, niezależnie od tego, z czego jest zrobiona i inne takie, że tak powiem, kwiatki.
Ale tego dżentelmena zostawiamy z jego koncepcjami archeologicznymi, a wrzucimy się na jego wykopaliska, bo to są ciekawe historie. Bardzo ciekawe historie. Oszczędzamy jego karierę. Oszczędzamy. Aha, właśnie, bo to ten dżentelmen, który znalazł tak zwaną Famin Stella i wiele innych historii, czyli Stella z Memfis. I w ogóle takie rzeczy. Anyway. Słuchajcie, postać jest tak czy siak duża. Tu już jak zwykle wklejam linka na czata. Jest to postać, u której jest nawet parę książek i myślę nawet, że nie parę, tylko nawet więcej chyba niż parę.
Taka znamienna postać. Właśnie, bo zapomniałem powiedzieć, który jest rok. A jest rok 1890. Jakoś tak, gdzieś w tym okresie. Jeszcze nie zaczął się XX wiek i jesteśmy w Egipcie. No i ten człowiek postanowił spenetrować kilka miejsc, a dokładnie pójść za ową legendą związaną z piramidami, bo się okazało, że też o tym doskonale wiedział. Nie było to dla niego tajemnicą i dokładnie tego szukał. Szukał, szukał, szukał, szukał i szukał. I właściwie niewiele znalazł, poza tym, że stworzył oczywiście tą archeologię i tak dalej. Ale przez przypadek, bo tak się włóczył po Egipcie w tą i w tamtą.
Nic wielkiego ponoć nie odnalazł. Nie był taki jak Carter, że tam wszedł do piramidy i tak dalej, i tak dalej, a chciał być największy, bo tam każdy się, że tak powiem, ścigał. Chociaż ten człowiek i tak miał taki status, że tak powiem, w high society, w tym całym towarzystwie, że i tak był właściwie wystarczająco sławny, ale może mu brakowało. Szukał wyzwań chłopak. No i nie znalazł akurat takiego wyzwania, które by go uszczęśliwiło. Ale znalazł jedną rzecz. Znalazł jedno miejsce. Bo tak jak wspomniałem wcześniej, każda legenda zawiera ziarenko prawdy. Jeżeli ktoś z was zna historię o odkryciu Troi, która przez tysiące lat była uznawana za legendarne, nieistniejące miasto i nagle okazało się, że Troja faktycznie istnieje i że było zabawniej, te skarby, które opisano w Helladzie naprawdę tam wykopano i dokładnie są te same rzeczy. Ups, trochę wygląda inaczej.
To teraz, jeżeli niektórzy mówią, że te religijne historie to była prawda, może się okazać, że jest zupełnie odwrotnie, czyli ta cała religia jest wymyślona od początku do końca. Tu się okazuje, że te historie, które miały być bajkami, są jak najbardziej prawdziwe. Upsi Daisy! Co niektórzy mogą mieć teraz problem, bo jutro jest niedziela i kurczę blade, no właśnie. Konflikt wewnętrzny pomiędzy wiedzą, świadomością a nawykami. Jak to się nazywa? Konflikt wewnętrzny. Ale zostawiamy konflikt wewnętrzny, moi drodzy. Wracamy do naszego Flandorsa. No i ten dżentelmen odkrył jedną ciekawą rzecz.
Taki kompleks świątyń, tak to nazwał, który znajduje się 86 mil w dół poniżej tego kompleksu Giza, poniżej Kairu. Tak prosto, jeżeli patrzycie na mapę Egiptu, tak prosto wzdłuż Nilu w dół, jakieś 85, 86 mil i znajduje się taki kompleks, który się nazywa Hawara. Nie był to pierwszy dżentelmen, który go znalazł, bo pierwszy się pojawił przed Flandorsem Karl Lepsius, który zauważył, że faktycznie są tam piramidy, są tam jakieś rzeczy. No i tam coś tam nawet znalazł, ale tak nie za bardzo. Opisał to wszystko. Znaczy, tam jest tego tak dużo, moi drodzy, że tego nie wystarczy na jednego człowieka, to na paru ludzi można nawet. No i tak się wydarzyło w tej historii. Jeden pojechał, znalazł coś tam, drugi przeczytał część jego prac. Stwierdził: „Skoro ten coś znalazł, to jadę i tam”. A to stanowisko archeologiczne jest znane jako Krokodopolis, czyli miasto krokodyli dokładnie.
Słynne z tego, że znaleziono tam gigantyczną ilość mumii krokodyli i nie tylko. Po prostu takie dziwne miejsce. Zaraz wam powiem, co tam znaleziono. Co znalazł nasz angielski, brytyjski odkrywca Flinders. Odkrył kulturę rzymską i odkrył oczywiście piramidy. Piramidy właściwie bardzo młode. Cegły, która jest zrobiona z gliny, kompletnie rozsypane. Oryginalnie miały chyba 40 albo 50 metrów. Teraz mają 42. Dosyć spory kawałek tej piramidy już zniknął z czasem, bo to erozja, warunki atmosferyczne i nietrwały materiał.
I te piramidy zdecydowanie bardzo młode, z naszej ery sprzed 2000 lat, może jakiś 500 rok naszej ery, może coś takiego. Właściwie nikt do końca nie wie. I co tam jeszcze znaleziono? Znaleziono takie dziwne kompleksy, które oczywiście nazwano grobowcami w podziemiach. Tylko że to jest taki fenomen, że piramidy są bardzo gównianej jakości. Są z cegły, która jest zrobiona z błota i słomy, właściwie bardziej z gliny i błota, a pod spodem są kwarcowe pomieszczenia wyrzeźbione w takiej kwarcowej skale. I taki troszkę konflikt, bo pomieszczenia są kanciaste, wszystko jest kwadratowe, tak jak te wszystkie najstarsze rzeczy w Egipcie, a piramida ma oryginalnie nawet zaokrąglone rogi i w ogóle nie należy do tego samego okresu. Generalnie widać od razu, że to nie jest ten sam okres. To jest zupełnie inna historia, zupełnie inni ludzie, zupełnie inna technologia, inne wszystko. I zaczęto tam badać.
I zaczęto kopać. I nasz dzielny, dziarski odkrywca zaczął tam kopać i już wam mówię, co tam znalazł. Znalazł takie bardzo ciekawe miejsce pośrodku słonego jeziora, byłego słonego jeziora, które sobie wyschło. Jest taka solanka, kawałek pustyni z solą. Właściwie do tej pory chyba nawet tam kawałek wody jest o jakiejś tam porze roku, tylko że już taki malutki, bo pojawiła się zapora na Nilu i ta zapora zmieniła rozkład wody w Nilu i przestał wylewać kilka innych spraw. Szukam notatek, bo sobie nawet wypisałem, co tam znalazł. Ale w sumie nie. Gdzieś się znowu pogubiłem w swoich notatkach. Ale tak czy siak pamiętam, co tam znalazł. No więc co znalazł w Krokodopolis?
Znalazł, tak jak mówiłem, mumie krokodyli. Szeregując to wszystko, znalazł warstwę, która jest z czasów rzymskich oraz warstwę, która jest z czasów Kleopatry. I to ma nawet swoją specjalną nazwę w archeologii ta warstwa. Nazywa się ptolomejska i dokładnie dokopał się do ptolomejskiej warstwy i zauważył, że jest coś pod spodem, jest coś więcej. Próbował kopać, ale w którymś momencie stwierdził, że w sumie tam nic nie ma pod spodem, że to jest tylko właśnie ta rzymska warstwa i ptolomejska warstwa z czasów Kleopatry. I to mu właściwie wystarczyło. Inna sprawa, że w tej ptolomejskiej warstwie znalazł oczywiście doskonałą rzecz dla siebie, która właściwie zrobiła go sławnym. Znalazł najstarsze portrety nagrobne, jakie w ogóle znaleziono w tamtych czasach. Nie wiem, czy są jakieś starsze na świecie, ale generalnie te się określa mianem takich najstarszych. To są te pierwsze malowane na mumiach portrety, bo dawniej mumia po prostu była zawijana, miała maskę na sobie.
A to są takie portrety, które malowano na kawałku drewna i wkładano na miejsce twarzy. Znaczy zakrywano twarz tym kawałkiem drewna. Takie historie. Jeżeli bywaliście w British Museum, to są tam dokładnie te portrety i to są właśnie te największe znaleziska. Tych portretów znaleziono tam sporo, naprawdę potężną ilość, jakieś setki dosłownie. I się okazało, że wszyscy są biali, nie ma za bardzo śniadych ludzi, że to w ogóle taka kolonia białych ludzi gdzieś tam nad Nilem, daleko. Takie też intrygujące troszeczkę, bo w sumie nie pasowało do oryginalnej wersji historii, bo tam właściwie nie powinno być aż tylu Rzymian i tylu takich spraw. Tam powinno być bardziej po afrykańsku, jak stwierdzili. No i się okazało, że nie do końca jest po afrykańsku. Jest tak, jak jest.
Bywa. Miałem gdzieś nawet zapisane, ile tam tych portretów było. Chyba nie mam tego zapisanego. Nieważne. Było ich na tyle sporo, że obdzielono tym praktycznie wszystkie muzea w całej Europie i na całym świecie. Także jeżeli traficie gdziekolwiek, czy w Berlinie, czy w Londynie, czy w Paryżu do muzeum archeologicznego, traficie na dział Egipt i zobaczycie takie dziwne portrety twarzy, które wyglądają bardzo współcześnie, bo ci ludzie dokładnie wyglądali wtedy tak, jak my wyglądaliśmy, to właśnie są z reguły te portrety właśnie z owego miejsca zwanego miastem krokodyli, czyli z Hawary. Stwierdzono, że właściwie nic tam więcej nie ma. Stwierdzono, że jest to w miarę młoda kultura, że są to czasy rzymskie i czasy Kleopatry. I właściwie w tym momencie to funkcjonowało. Nie ma ani żadnej historii przed, ani właściwie żadnej kontynuacji dalej.
I poza tym, że są tam mumie krokodyli, są te dziwne grobowce, jak to nazwano, takie bardzo nietypowe. Są rozpadające się bardzo młode piramidy właśnie z owych, to się nazywa mudbricks, czyli tych glinianych, błotnych cegieł. I to wszystko. I właściwie żadnych śladów takiej mistycznej cywilizacji. Chociaż nasz brytyjski odkrywca twierdził, że coś tam takiego jest i troszkę postulował kilka właśnie takich rzeczy. Mówię o Flindersie Petrie. Ale on to zostawił, zajął się zupełnie innymi rzeczami. Jak zwykle swoją karierą. Także go zostawiamy, bo to zostało wpisane na rejestr zabytków jako takie stanowisko archeologiczne, na którym jest poziom rzymski i poziom ptolomejski. I to wszystko.
I świat o tym zapomniał. Poza oczywiście tym, że tam są te fajne mumie z krokodyli i tak dalej. Taka widowiskowa historia, ale nie miała żadnej wartości, że tak powiem, kulturowej, historycznej, jakiejś specjalnej. Wszyscy dalej twardo piramidy w Gizie i inne rzeczy w Egipcie, które wyglądają o wiele bardziej spektakularnie i fascynująco. I tak przeleciało troszeczkę i doleciało do lat 80. I okazało się, że właściwie ta cała historia O tunelach pod piramidami, podziemnych kompleksach na nowo odżyła. Zaczęto robić pierwsze skany. Oczywiście poza tym, że okazało się, że znaleziono wejścia, które definitywnie są wejściami do podziemi właśnie w kompleksie Giza, nie w żadnym innym miejscu. Oczywiście cały czas po drodze były te legendy o podziemiach i one cały czas krążyły, cały czas żyły swoim własnym życiem. Tak zwani Koptowie, czyli mnisi koptyjscy, ludzie, którzy wiedzą troszkę więcej o Egipcie niż taki klasyczny mieszkaniec Egiptu, twierdzą, że też są podziemia.
Te legendy cały czas tam są. Znajdowano te legendy w kilku innych zapisach. Okazało się, że w kilku innych alchemicznych dziełach, które krążyły wtedy po Europie, też jest wzmianka o tym i to zupełnie innego źródła. Także taka intrygująca historia troszeczkę. Koniec końców zrobiono pierwsze skany terenu takim bardzo pionierskim sprzętem. Zaczęto sprawdzać, co w ogóle jest i się okazało, że faktycznie są jakieś podziemia w tym kompleksie Giza i że coś tam koniecznie musi być, i że są nawet wejścia do tych podziemi. Okazało się, że część z nich jest zasypanych, a drugą część, jak się okazało bardzo szybko, rząd egipski zasypał tak, żeby nie mógł tam wejść i zabronił oczywiście eksploracji tych miejsc. Inna sprawa, że cały ten kompleks Giza, całe to platon, na którym stoi, ma kompletny zakaz jakichkolwiek wykopalisk archeologicznych i tam nie można nawet wbić łopaty. To w ogóle jest takie intrygujące miejsce, bo przez lata był w ogóle taki pomysł, żeby piramidę wysadzić w powietrze i cały ten kompleks Giza dynamitem dosłownie. I nawet próbowano to zrobić.
Zresztą są ślady na piramidzie. Po to, żeby Kair mógł się rozrastać. I dopiero w pewnym momencie skumano, że jest to taki zabytek, że szkoda to rozwalać. Ale przez lata był taki pomysł, żeby zdjąć w ogóle tą piramidę, bo zasłania widok na morze albo coś w tym stylu. Jako że nie można było nic tam za bardzo zrobić, tam był poligon wojskowy od czasów Anglików i Francuzów, którzy tam sobie zrobili poligon artyleryjski. Tak to trwało przez chyba prawie 100 lat. Taki teren militarny do testowania różnych rzeczy, łącznie z lotnictwem. Efekt jest taki, że dookoła jest masa niewypałów za tymi piramidami. Także w ogóle jest to taki teren zamknięty, bo można wejść na minę na przykład i wylecieć w powietrze albo coś w tym stylu. Generalnie jest po prostu zakaz wchodzenia.
Na tym terenie to się raczej przelatuje chyba balonem, chyba że ktoś idzie z saperem albo coś w tym stylu. Pewnego dnia pewna pani doktor, która się zajmuje z Kanady takimi właśnie poszukiwaniami w Egipcie, ma hyzia na tym punkcie, zaczęła sprawdzać wszystkie te rzeczy i zaczęła szukać właśnie zdjęć z tamtych miejsc, zainfekowana niczym zarazą tą legendą o podziemnych tunelach pod piramidami, które chciała koniecznie odkryć, jak chyba każdy egiptolog. Zaczęła szperać w temacie, szperać, szperać. Wyszperała bardzo dużo ciekawych rzeczy. Pani doktor się nazywa Carmen Boulter i pochodzi dokładnie z Kanady. Jest to pani doktor Carmen Boulter, która właściwie pracuje tam na miejscu jako archeolog od nie wiem kiedy. Zajmuje się tym tematem chyba od 30 lat. Pewnego dnia pani doktor dostała cynk. Dostała tajemnicze zdjęcie, a było to dawno, dawno, dawno temu. Na zdjęciu był dziwny skan terenu, który pokazywał jednoznacznie kanciaste pomieszczenia, które znajdują się pod powierzchnią ziemi.
Natura takich nie buduje. To jest centralnie wybudowane przez człowieka. Właściwie nie byłoby problemu, gdyby nie to, że na tym skanie właściwie nie było żadnej informacji, skąd pochodzi, które miejsce reprezentuje. Więc w 2000, zdaje się chyba, trzecim czy drugim roku postanowiono to sprawdzić. Pani doktor Carmen razem z ekipą SD się chyba jakąś telewizją ze Stanów, kilkoma innymi ludźmi. Tam był taki rosyjski naukowiec, aż chyba nie pamiętam nazwiska. Jak sobie przypomnę, to powiem. Postanowili to sprawdzić. Doktor Konstantyn Korkow. Wzięli balon, przelecieli te pole minowe i o mało się nie roztrzaskali na tej pustyni tym balonem.
Wylądowali. Okazało się, że ten cynk, który im ktoś dał, że to jest na pewno tam, bo tam jest jakaś tajemnicza piramida, którą ktoś sfotografował na zdjęciach lotniczych. Właściwie dziwnie to wygląda. Może to jest to miejsce z tymi podziemiami. Okazało się, że owszem, stoi piramida, ale piramida jest zrobiona z betonu pośrodku pustyni troszeczkę przez wojsko, po to, żeby samoloty wojskowe miały taki cel ćwiczebny. Okazało się, że ups, wielka mina. Ale fenomen dalej jest na miejscu, ponieważ dowcipem sytuacji jest to, że ta piramida powstała w miejscu, gdzie faktycznie są jakieś anomalie pod ziemią, ale nie było możliwości sprawdzenia tego w należyty sposób. Dawniej ta antena do sprawdzania wyglądała tak, że po prostu jest taki kawał druta, który się ciągnęło po ziemi i się jak idzie i ciągnie taki kawał druta i się tak skanuje niczym skaner taki do komputera, jak wkładamy zdjęcie i skanujemy. Dokładnie w ten sposób i tak się skanowało teren. Nie był to dobry skan.
To tam sięgało może pięciu, może siedmiu, może 10 metrów maksymalnie tak precyzyjnie. Także nie za bardzo można było cokolwiek sprawdzić. Też właściwie ten skan tylko podawał pewne anomalie. Bardzo nieprecyzyjny obraz tego, co się znajduje pod ziemią. Coś tam pokazało, ale koniec końców okazało się, że nic się nie da z tym zrobić, że wszystko jest troszkę nietrafiona lokacja, że to nie jest to miejsce. Właśnie, bo tak mówię o tych legendach i tak dalej, i tak dalej, o szukaniu tego miejsca to może wspomnę o tym, co mówi oryginalna legenda o miejscu położenia owych tajemniczych labiryntów, których zawartość ma zmienić oblicze naszej cywilizacji. Oryginalnie jest mowa o piramidach, które stoją na środku jeziora. Mhm. I że to jest to miejsce. Tak szukano tego miejsca, szukano, nie znajdowano.
Pierwszym głównym pomysłem były oczywiście te piramidy w Gizie, piramida Cheopsa, tak zwanego Cheopsa i cały ten kompleks. Ale się okazało, że tak nie za bardzo. Szukanie dalej, szukanie. I nagle się okazało, że właściwie mowa jest prawdopodobnie o kompleksie Hawara, dokładnie tym mieście krokodyli. Właśnie Hawara leży dokładnie obok koryta Nilu. Jest oczywiście niżej. Jest te 86 mil w dół od Kairu. I właściwie spełnia wszelkie warunki podane w tej całej legendzie na temat położenia owych tajemniczych labiryntów. Drugich labiryntów, bo tych labiryntów jest trochę, tych legend jest trochę. Właściwie bardzo dużo jest tych legend.
To co? To może jakaś przerwa? A ja tymczasem włączę jakąś muzyczkę, a wy słuchacie „Hiperprzestrzeni”. To sobie ogarnę troszkę w notatkach, bo mam tu trochę takich konkretnych dat i nazw i jak zwykle się obawiam, że zaraz coś poprzekręcam, coś pomylę, co mi się często zdarza. Trudno, wybaczcie moi drodzy. Dlatego podążajcie za linkami. Ja tu cały czas staram się na bieżąco wklejać linki na czata radiowego. Także jeżeli, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, masz jakieś wątpliwości albo się zastanawiasz, czy ja się nie pomyliłem, to zapraszam. Wpadnijcie na czata i tam sobie przeklikajcie te linki. Tam wszystkie informacje są już dokładnie, bo ja to zawsze mogę coś pomylić.
Anyway, to co? Chwila relaksu na muzyczkę i oczywiście wracamy z powrotem do egipskiej historii. „Hiperprzestrzeń” Radio Paranormalium, a na linii Tomek. A dzisiaj, no właśnie, wiecie co? Ja opowiadam historię o Egipcie. Dobra, to lecimy dalej z tym tematem i nie oglądamy się na nikogo. Ponoć, no nie ponoć, Napoleon powiedział, że historię piszą zwycięzcy. Także my dzisiaj piszemy historię, to my jesteśmy zwycięzcami. Jesteś zwycięzcą! Przerażające, prawda?
Okej, ale wróćmy troszkę do normalności. Zostawmy tych zwycięzców. Dobrze, zrobiłem sobie porządek z notatkami i mogę lecieć dalej. No właśnie. I po tym, jak pani doktor Carmen Boulter odkryła, że to nie jest ani to miejsce za piramidami w Gizie, ani piramidy w Gizie, tylko małe, dziwne miasteczko, które właściwie jest kompletnie niepozorne pod względem właśnie wykopalisk archeologicznych, czyli owa Hawara, czyli Krokopolis. No i takie zaskoczenie troszkę i zmieszanie, bo w sumie wszystkie oficjalne informacje o tym miejscu są dokładnie tak, jak powiedziałem, że tam sięgają mianowicie XII dynastii maksymalnie, tam Amenhotep III koniec. I właściwie cała historia, która tam jest, to niewiele. Starożytnego Egiptu praktycznie w ogóle nie ma. Wszystko jest takie młode. No, a później są te rzymskie portrety.
Znalazłem nawet w Wikipedii nawet jest informacja, że tam znaleziono 146 portretów. Widziałem kilka z nich. Fajnie malowane, no ale to już jest koniec Egiptu. Widziałem te mumie, oglądałem w kilku muzeach, nawet mam zdjęcia tych kilku mumii. Dziadowsko wykonane. Jak się porównuje do tych egipskich, tych, które są starsze, to jakby naprawdę zupełnie inna cywilizacja to robiła. Widać, że Rzymianie jak zwykle po prostu buchnęli cudzy pomysł i to tak nieudolnie. Jedyne co potrafią zrobić, to dobre jedzenie. I bardzo dobrze. I niech właśnie robią dobre jedzenie.
Anyway, szczęśliwie udało się dostać zezwolenie na tą Hawarę. W końcu bywa i tak, że po prostu trzeba łapać każdą okazję, która się nadarza. Tym bardziej że dostać zezwolenie na wykopaliska w Egipcie, no to jest naprawdę ciężka historia. Właściwie prawie że nie do zrobienia czasami. To jest taki bardzo dziwny kraj. Niby tam była rewolucja i tak dalej, i tak dalej, ale właściwie dalej jest rządzony przez tych samych ludzi. Są z tym po prostu gigantyczne problemy w każdym razie. Jeżeli ktoś z was studiował temat wykopalisk w Egipcie, to myślę, że doskonale się orientuje, że ilość łapówek, które trzeba zapłacić, podań i cała ta biurokracja jest po prostu koszmarna. I jeszcze wszystkie te historie muszą się zgadzać z tym, co oficjalna egipska egiptologia mówi na ten temat. Bo jeżeli badania wykraczają troszkę poza jej zakres, no to zapomnijcie o jakichkolwiek wykopaliskach.
Absolutnie. Po prostu koniec, szlaban do końca życia. Prawie że. A tam szefem był niejaki Zahi Hawass, facet, który twierdził, że w Egipcie nie ma żadnych kompleksów podziemnych. To twierdził szef, który był właściwie głową całego Ministerstwa Kultury, starożytności i tak dalej. Ten dżentelmen, o którym opowiadałem w ostatnim odcinku, zdaje się. O Zahi Hawassie mówiłem coś? Chyba kiedyś mówiłem. Nie wiem, czy w ostatnim, czy trochę wcześniej. Anyway, w każdym bądź razie Carmen dostała zezwolenie na wykopaliska w Hawarze.
No i się dobrali do tego wszystkiego i postanowili właściwie nawet nie robić wykopalisk, tylko przeskanować ten teren. No i tutaj się okazało, wow! Co się okazało? No ale zanim powiem wam, co się okazało, to może powiem, o co chodzi z tym skanowaniem terenu, bo w międzyczasie od tych pierwszych prób znalezienia tego właściwego miejsca z labiryntami za piramidami w Gizie, gdzie okazało się, że nie da się za bardzo nic znaleźć i że nawet nie ma za bardzo technologii, która by pomagała cokolwiek znaleźć, bo pięć metrów piasku albo dziesięć metrów piasku na pustyni to jest nic. To jest taka wysokość wydmy. To właściwie nie wiadomo, co jest jeszcze pod wydmą. To jeszcze trzeba mieć drugie dwa razy tyle, żeby sprawdzić, co się tam tak naprawdę dzieje. I wielu ludzi, że tak powiem, zjadło na tym zęby, łącznie z polskimi ekipami archeologicznymi, które też próbowały szukać tych miejsc. Normalnie, oficjalnie też robiły takie research. Zresztą znane są tam bardzo dobrze archeolodzy.
Tacy bardzo oficjalni. Oni wierzą w ten oficjalny model, ale to już nie nasza sprawa. Tak czy siak, ponoć robią dobrą robotę, tak słyszałem. Same dobre opinie na temat tych dżentelmenów. Także pozdrawiam serdecznie, jeżeli ktoś z tych ludzi tego słucha. Postanowiono zrobić ten skan terenu w zupełnie inny sposób, a po drodze pomiędzy 2003, czy jakoś tak, rokiem do 2013, kiedy Carmen dostała to zezwolenie na badanie właśnie w Hawarze. Właściwie zezwolenie nawet nie dotyczyło za bardzo wykopaliska, tylko dotyczyło bardziej właśnie badania georadarem. Ale wiedziała, co robi, ponieważ miała do dyspozycji troszeczkę inny radar. Okazało się, że kolega dżentelmena o nazwisku Klaus Dona, niektórzy może doskonale znają, człowiek od takiej archeologii, o której się mówi, że jest zakazana. Bardzo znany na świecie dżentelmen, który robi wystawy właśnie tych wszystkich artifacts out of place, czyli tych wszystkich tajemniczych artefaktów.
Mam przyjaciela, który zbudował taki ciekawy skaner, który wykorzystuje technologię satelitarną. Robi się zdjęcie z satelity w jakiś taki sprytny sposób. Tam jest to objęte tajemnicą. I za pomocą specjalnych logarytmicznych patternów i fali podłużnej się analizuje ten skan i się okazuje, że można prześwietlić ziemię dokładnie sześć kilometrów w głąb. Ja wcale nie żartuję. Dokładnie ten skaner był używany w Kalifornii, kiedy była wielka susza parę lat temu, kiedy po prostu szukano wody, bo się okazało, że po prostu wszystko wyschło. A to dokładnie fabryka Nestle, że tak powiem, wypompowała wodę w Kalifornii. Taka jest prawda. I użyto tej technologii do szukania podziemnych rzek i znaleziono te podziemne rzeki. Znaleziono dokładnie dwie takie rzeki na głębokości, zdaje się 180 i 190 metrów.
Właśnie za pomocą tego radaru, który sięga w głąb ziemi na sześć kilometrów, moi drodzy, nie w kij dmuchał. I to nie jest jedyne miejsce, gdzie sprawdzano ten radar w praktyce, bo oczywiście można sobie mówić o różnych technologiach teoretycznie, ale inna historia ich działanie w praktyce. Ten radar został użyty do znalezienia złóż diamentów w Grenadzie, do znalezienia złota w Boliwii, wody w Zimbabwe. Jest kilka takich spektakularnych przykładów działania tego radaru. Oczywiście właściciel tej technologii nie udostępnia jej firmom naftowym i firmom wydobywczym. Kwestie etyczne. Taka historia. One oczywiście by bardzo chciały, ale to, że tak powiem, same muszą sobie wymyślić, jak to zrobić. On im tego nie da. Uczciwy człowiek.
Bardzo mi się to podoba. W 2011 roku, w dzień świąt, nagle pani doktor Carmen dostała informację, że znaleziono taką dziwną anomalię właśnie na pustyni, w tym miejscu. Bardzo dziwną anomalię. Cóż, przygotowanie wyprawy chwilę to trwało. 2012 ruszaja wyprawa prosto do Egiptu. Badania na miejscu i poszukiwanie owej lokacji właśnie razem z doktorem Konstantinem Korkowem i tak dalej. Później się okazuje, że to nie to. I 2013 dokładnie rusza ta historia z Hawarą. Wtedy już jest cały ten skaner gotowy, także można go użyć w 100%. Carmen postanowiła razem ze swoją ekipą przeskanować wszystkie okolice tych młodych piramid, które naprawdę właściwie nie wyglądają imponująco i wygląda, że nic tam specjalnie nie ma, poza tymi dziwnymi, tajemniczymi grobowcami, które w ogóle nie pasują do całej reszty tego stanowiska archeologicznego, które zadają jakby kłamy tej oficjalnej teorii.
No i przejechali tym skanerem. Przejechali, wrzucono dane do komputera i kiedy komputer wyrzucił dane, wszyscy zamarli. Dosłownie. Nie wiem, czy wy zamrzecie. Na mnie wywarło to wrażenie. Mam nadzieję, że wywrze to chyba na każdym wrażenie, jak się dowie. Co znaleziono pod spodem? Znaleziono dwa, a właściwie trzy poziomy pod ziemią. Mowa jest o dwóch poziomach i taki korytarz, który do nich schodzi. To może podam po prostu numery.
Niech numery mówią same za siebie. Co tam pokazał ten radar? Bo radar jeszcze był używany w Gizie tak przez sekundę i tam pokazał bardzo dziwny geometryczny pattern, ale tam jest zakaz prowadzenia jakichkolwiek badań. Nie ma w ogóle mowy na ten temat. Po przeskanowaniu takiego miejsca, które się nazywa jezioro Moeris, tam właśnie dookoła tych piramid, to jest właśnie owo słone jezioro. To jest taka dziwna anomalia pośrodku lądu przy Nilu, który jest słodki, jest słone jezioro. Takie troszkę dziwne to wszystko. Legendy o piramidach, które tam są wyjątkowo żywe na wyspie pośrodku jeziora. Pojechali tym skanerem. I co skaner pokazał?
Skaner pokazał potężny kompleks korytarzy, pomieszczeń. Gigantyczne. Jest to naprawdę potężna historia. Już wam mówiłem nawet, właśnie tutaj sobie zapisałem wszystkie te numery. Mam nadzieję, że ich nie pogubiłem. No to co? To zaczynamy. Cały obszar to jest 107 akrów. 107 akrów brzmi nieco enigmatycznie. Mowa jest o liczbie 81 stadionów futbolowych, ale takich do futbolu amerykańskiego, czyli można powiedzieć 81 stadionów olimpijskich.
Takie stadiony po 80 000 ludzi. Jeżeli ktoś sobie chce to wyobrazić, czyli takie 107 stadionów stojących obok siebie. Mowa jest dokładnie o takim obszarze. Małe to nie jest. Jeden stadion ma mniej więcej rozmiar 1,32 akra, a mówimy o 107 akrach. Potężne. To jak takie całe duże miasto, można powiedzieć. Nie wiem, ile Wrocław ma akrów, ile Warszawa, ale tak można chyba porównać tak spokojnie, powoli. Co znaleziono? Tak będę po kolei mówił.
Poza tym, że oczywiście dwa poziomy. W tych dwóch poziomach znaleziono pięć komór, które są większe od olimpijskich basenów. Mowa jest o rozmiarach 1250 m² powierzchni w środku. Ten skaner jest fenomenalny. Tu powiem kilka detali na temat właśnie tego skanera, tego tajemniczego radaru, bo on skanuje nie dość, że sześć kilometrów w dół To jeszcze jest w stanie wykazać, co tam jest pod ziemią. Czyli doskonale znajduje wodę. Ba! Nie tylko znajduje wodę, ale też pokazuje, w którym kierunku woda płynie. Nie używałem tego radaru. To jest tajna technologia.
Nie chcą się chłopaki podzielić i bardzo dobrze, ale generalnie pokazuje to płynący nurt wody. Na przykład takie rzeczy, takie detale. Kolejna rzecz to oczywiście ceramika, szlachetne metale. Po rezonansie doskonale potrafi sprawdzić, czy jest tam na przykład złoto, czy srebro, czy jakikolwiek inny metal. Kości bez żadnych problemów znajduje ten skaner. Przechodzi jak gorący nóż przez masło. Właśnie, jedna ciekawa rzecz, która jest bardzo istotna i różni go diametralnie od praktycznie wszystkich możliwych skanerów używanych do tej pory przy takich badaniach terenu. Okazuje się, że ten skaner przechodzi przez warstwy. Bo normalnie jest tak, że jeżeli mamy na przykład wkopaną cegłę pod sobie albo betonową płytę i skanujemy w dół, sygnał radaru odbija się od tej betonowej płyty i my mamy tylko informację o tej betonowej płycie. Natomiast nie wiemy, co się znajduje pod nią.
A ten skaner jest tak skonstruowany, że bez problemów podaje informacje trójwymiarowo, automatycznie wypluwając taki model 3D tego, co się znajduje pod tą płytą, która jest jeszcze pod nami. Także nie ma problemu. Sześć kilometrów w dół, wszystko jest widoczne bez żadnych problemów. Może nie wszystko, ale generalnie wiemy, co tam jest. Oczywiście nie możemy się dowiedzieć, jak są pomalowane te pokoje, jak są pomalowane te pomieszczenia, czy w ogóle są tam jakieś malunki, bo tego akurat radar nie widzi. Ale wiadomo, że są tam metale. Co więcej, doktor Carmen za bardzo nie chce mówić. Chce to troszeczkę utrzymać jeszcze w tajemnicy. Ja tu wcale się nie dziwię, że chce to troszeczkę przypilnować, bo jeżeli powiesz: „Tam jest złoto” i się okaże, że jest jakiś psychopata, który chce tam wyrwać coś z tego złota. Rozumiem tą dyskrecję, jest jak najbardziej na miejscu.
Ale lećmy dalej z tym potężnym kompleksem. Powiedziałem tylko o pięciu komorach, ale tam nie ma pięciu komór. Jest troszeczkę więcej. Potem mamy komory tak zwanej średniej wielkości, średniego domu. Czyli każda z tych komór ma po 116 metrów kwadratowych powierzchni i jest ich chyba z 20. Dużo ich jest w każdym razie. Później mamy komory rozmiaru takiego średniego apartamentu 84 metry kwadratowe. Taki duży apartament, można powiedzieć. I są dwa poziomy tych pokoi, tych całych podziemnych pomieszczeń. Pierwszy poziom jest oddzielony, jakby wybudowany na tym poziomie na dole, że tak powiem.
Jakby ktoś przysypał ziemią i wybudował coś jeszcze raz na tym. Bo to jest potężny kompleks, także podaję raczej takie zsumowane liczby, bo oczywiście wszystko to zostało policzone, bo ten radar wypluwa takie bardzo precyzyjne dane, że można oszacować, jak duże są to powierzchnie pod ziemią. Wszystkiego razem jest 31 potężnych takich komnat, pokoi w rosnących rozmiarach, na dokładnie jednym poziomie. Kiedy porównano wszystkie te rozmiary pokojów do siebie, przyłożono na wykres, się okazało, że wszystkie, chociaż z pozoru wydawały się bardzo chaotyczne i takie niezwiązane, że są takie porozrzucane, każdy troszeczkę o innym rozmiarze, bo to potężny obszar. Po wrzuceniu tego do komputera okazało się, że proporcja w rozmiarach tych pomieszczeń jest po prostu wręcz perfekcyjna. One tworzą taką hiperbolę automatycznie. I to jest ten poziom grubo poniżej właśnie poziomu ptolemejskiego. Grubo poniżej. Właściwie nikt nie wie, co tam jest. Właściwie nikt nie wie, z jakiego to jest okresu czasu, nikt nie wie, jak stare to jest.
Nie wiadomo. To jest właściwie zagadka. I to jest pierwszy poziom. I teraz zejdźmy sobie na drugi poziom. One są w tych dokumentach naukowych opisane jako niebieski i czerwony. Niebieskim jest nazywany ten poziom górny, a czerwonym jest nazywany ten poziom dolny. Przynajmniej takie nazewnictwo wprowadziła pani doktor Carmen Boulter. I jadąc dalej z tymi informacjami, co się tam jeszcze okazuje w tym wszystkim? Na pierwszym poziomie, czyli tym najniższym, są 32 pokoje. Na poziomie drugim jest 31 pokoi.
I dokładnie wszystkie pokoje mają ten sam pattern. Czyli jeżeli wrzucimy do komputera dane z tej pierwszej warstwy i z tej drugiej warstwy, to dokładnie wypluwają nam taką samą hiperbolę, taką samą amplitudę, jeżeli chodzi o proporcje wszystkich pomieszczeń dobranych do kupy. Nie za bardzo przypadkowo to chce wyglądać. I teraz ile tego wszystkiego jest? Tam jest tego po prostu potężna ilość. Sam poziom niebieski, czyli ten na samej górze, to jest jakieś 17 102 metrów kwadratowych wewnątrz samej przestrzeni pod ziemią, w tych wszystkich pomieszczeniach. Poziom czerwony, czyli ten poziom niżej, to jest 18 658 metrów kwadratowych. Troszeczkę. Czyli średni rozmiar pokoju, który się znajduje na tym poziomie niebieskim, przypada mniej więcej na 522 metry kwadratowe. To jest rozmiar naprawdę takiej dużej willi, a średni rozmiar pokoju w tym niższym poziomie, który jest głębiej wkopany, czyli czerwonym, wynosi jakieś 583 metry kwadratowe.
To też całkiem niemało. Jest gdzie ogródek zrobić i to wszystko jest pod ziemią. Właśnie. I chciano zrobić jakieś wykopaliska archeologiczne, ale okazało się, że nie można, ponieważ jedna z tych glinianych piramid zaczyna się obsypywać, bo tam jest jakiś ciek wodny i oczywiście, jak to zwykle w takiej sytuacji, glina bardzo kiepsko reaguje. I cały ten narożnik zaczyna się sypać i opadać, i tak dalej. Oficjalne stanowisko rządu egipskiego jest takie, że pod spodem jest woda i jest zakaz jakichkolwiek wykopalisk archeologicznych, ponieważ można naruszyć strukturę tej budowli, a na nieszczęście wykopalisk archeologicznych w Egipcie aktualnie Zahi Hawass został zastąpiony przez chyba swojego kuzyna albo coś w tym stylu. O ile Zahi Hawass w ogóle nie jeździł po Egipcie, nie sprawdzał tych wszystkich wykopalisk, po prostu siedział sobie w Kairze i spijał śmietanę z tego tortu. To osoba, która jest teraz szefem całych wykopalisk w Egipcie Robiła swoją pracę naukową właśnie na piramidach budowanych z cegieł glinianych. Także ambicjonalna historia, po prostu nie pozwoli ruszyć tej piramidy, ponieważ jest tutaj praca naukowa i nie ma lewara, że to tamto. Granica niemożności.
I nie można tam nic kopać. Sprawdzono tym radarem, o co chodzi z tą wodą i okazuje się, że woda owszem jest, ale woda jest pod tym kompleksem, czyli woda jest poniżej poziomu czerwonego, czyli jeszcze niżej. Czyli ta cała woda, która gdzieś tam cieknie obok piramid, w ogóle nie ucieka absolutnie do tych podziemi. One są w jakiś sposób zabezpieczone, zakonserwowane. Nic tam takiego ten radar nie pokazuje, żeby było ani kropli wody w tych podziemiach. Poza tym, że oczywiście pokazuje zbiorniki wody, które są pod tymi podziemiami. Taka ciekawostka oczywiście. Dodatkowo jest tam jeszcze taka bardzo ciekawa rzecz, osobny korytarz połączony komorami. Jak to wygląda? Jak to opisać?
Radio. No właśnie. To może przerzućmy kartkę na stronę 46, ilustracja numer 8. Okej, opowiem wam, jak to wygląda. Ponieważ wszystko znajduje się przy Nilu, dokładnie w bardzo podobnej lokacji jak piramidy w Gizie, są ustawione paralel w stosunku do koryta Nilu. I się okazuje, że wszystkie te komory, zarówno ten czerwony, czyli najniższy poziom, jak i niebieski, ten wyższy poziom, są dokładnie ustawione paralel w stosunku do płynącego Nilu, do tego oryginalnego, pierwotnego koryta Nilu sprzed nie wiadomo ilu lat, ale wiadomo, że są ustawione paralel w sam raz do tego koryta. Wygląda dosyć spektakularnie. Dziwnie to wygląda, ponieważ nie wszystkie są połączone ze sobą z tych pomieszczeń. Niektóre są połączone ze sobą, niektóre nie. Pomiędzy nimi są potężne tunele.
Właściwie nawet nie tyle tunele, ile hole. I to jeszcze nic, bo jest jeszcze jeden taki ekstrawagancki element tej całej budowli, który właściwie jest kompletnie nie do wyjaśnienia, że jest taka rampa podziemna, taki potężny korytarz, który tam, jak na razie zbadano, ma tak minimum ponad kilometr długości. Takie korytarze podziemne to jakby ktoś chciał wybudować lotnisko pod ziemią. I właściwie to zrobił, bo to jest rozmiar właściwie lotniska, można powiedzieć. Potężne to jest. Właściwie nikt nie wie, co tam jest, skąd to się wzięło. Poza tym, że nagle się okazało, że wszystkie te legendy mówiące o tajemniczych labiryntach pod ziemią, w których jest jakaś tajemnicza historia, nagle okazują się prawdą. Co jeszcze o tych podziemiach? Poza tym, że są paralel i że już nie są takie tajemnicze, że naprawdę funkcjonują. Policzono, ile to w ogóle wszystko ma, bo to jest tak potężny kompleks, że to się w głowie po prostu nie mieści.
To już mówiłem, że nie wszystko jest połączone korytarzami, że znakomita część tych komór jest w ogóle osobno, jest jakimś takim backupem. Właściwie nie da się tam za bardzo sondy wpuścić, bo jest zakaz. Także nie wiemy, co tam jest. Same korytarze mają przestrzeń 1488 metrów kwadratowych. To są potężne przestrzenie. To naprawdę nie jest kidy muchał. Jeżeli tylko na korytarzyki i na połączenia pomiędzy komnatami, to wyobraźmy sobie, co tam jest. Legenda, która została w Egipcie i legenda znajdowana na tych najstarszych manuskryptach mówi o tym, że kiedy głowa lwa spotkała się z rakiem, coś się wydarzyło. I tu postanowiono zrobić takie badania, bo chodzi oczywiście o astronomię. Głowa lwa, chodzi o oczywiście lwa na niebie, gwiazdozbiór Lwa.
Jeżeli chodzi o głowę raka na niebie, to oczywiście też jest konstelacja Raka. My te wszystkie nazwy, to, że nazywamy coś lwem, rakiem i tak dalej, wzięliśmy dokładnie z Egiptu. To jest dokładnie to samo nazewnictwo. Także dalej kultywujemy część tej tradycji. Jest taki ciekawy zapis, że właśnie wtedy się coś wydarzyło. I zaczęto badać w ogóle te piramidy pod troszkę innym kątem. I się okazuje, że gdyby sprawdzić ułożenie według gwiazd, bo w dzisiejszych czasach już się takie rzeczy robi. Chodzi o ułożenie na planety, bo wiadomo, że te wszystkie sprawy są zorientowane w jakiś sposób kosmicznie. I to nie jest dowcip. Się okazuje, że obrót planety, że jakby kąt precesyjny planety musiał wynosić troszeczkę inaczej.
Teraz wynosi 14 stopni. Wtedy, kiedy to było budowane, prawdopodobnie wynosił 13 stopni. Hipoteza, która za tym stoi, poza tym, że oczywiście odkopano w wykopaliskach archeologicznych po prostu ślady tego, że inaczej orientowano budynek astronomicznie. I nie jest to bynajmniej błąd, bo mówimy tu o takiej technologii, której my sami nie posiadamy. Jeżeli ktoś posiada taką technologię, to na pewno takich błędów nie robi, tylko wie, co buduje. A teraz mamy kąt precesyjny 14 stopni. Widać pewną drobną różnicę, jakby pewien drobny kataklizm. Wiemy po ostatnim tsunami, że takie rzeczy potrafią się dziać. Ostatnie tsunami przyspieszyło ruch spinowy Ziemi o ileś tam sekundy, co było takim głośnym newsem wśród naukowców. Się okazało, że wow, a jednak takie rzeczy się dzieją.
Także może tak być. I ślad, o którym wspomniałem, to jest owe 360 dni w egipskim kalendarzu. Dokładnie 360 dni. Teraz mamy 364. To jest właśnie to przesunięcie kąta precesyjnego z 13 stopni na 14. Mowa w tej legendzie o tym, kiedy głowa lwa spotkała się z rakiem, coś się wydarzyło. Właśnie mowa jest o tym, że to coś się wydarzyło, było jakąś globalną katastrofą i cały ten obiekt wygląda bardzo podobnie do Göbekli Tepe. Tu te analogie są po prostu jednoznaczne. Słyszeliście o Göbekli Tepe? Nie słyszeliście?
To zapraszam do archiwum Radia Na Fali. Wykopaliska archeologiczne, które zaprzeczyły oficjalnej teorii historii, która mówiła o tym, że neolit, kamień łupany, później jakaś tam era, później era brązu, miedzi, żelaza i tak dalej. Okazało się, że to wszystko jest bullshit. Są na to ślady archeologii. Znajdują się w miejscu, które się nazywa Göbekli Tepe. Informacji na ten temat jest naprawdę już sporo. I się okazuje, że właściwie mowa jest o podobnym patternie, bo Göbekli Tepe to jest taki zespół właśnie nie wiadomo czego, czy świątyń, czy cholera wie co. Takie okrągłe kamienne kręgi, tak to można najszybciej nazwać. I wszystko zostało przysypane górą. W takim wielkim skrócie wam powiem.
I leżało przysypane górą przez 10 000 lat. Specjalnie zostało zasypane górą, żeby nikt tego nie znalazł. Znaleziono to w latach 60. Tam kawałek tego znaleziono, że jakaś dziwna kultura, a później odkopano w latach 90. I nagle pod koniec lat 90. się okazało, że właściwie stojąc na górze stoimy na takim potężnym kompleksie, który składa się z około 30 takich potężnych kamiennych kręgów, które są większe od Stonehengue w każdym razie. I prawdopodobnie wszystkie pagórki po horyzont to tak, jakby się stanęło w Bieszczadach i spojrzało na te pagórki w Bieszczadach i się nagle okazało, że każdy z tych pagórków kryje w sobie około dziesięciu kamiennych kręgów, takich potężnych. Troszeczkę coś w tym stylu. Mniej więcej taka historia jest z Gobekli Tepe. Ktoś to świadomie zakopał, żeby po prostu ocalało.
I bardzo podobnie wygląda właśnie z tą historią z Egiptu, z owego miejsca Hawara, z owego Krokopolis. Wszyscy tak śmiali, mówili o tym, że to niemożliwe, że takie rzeczy się dzieją i tak dalej, ale mam już dowód. Te badania zostały dokładnie przeprowadzone raptem parę miesięcy temu. Chyba sześć tygodni temu właściwie ściekły ostatnie dane z tych radarów. Także dostajecie prosto, na gorąco te informacje. Potężne kompleksy. Wiadomo, że też potężne kompleksy są w Gizie pod piramidami. Nawet Zahi Hawass pewnego razu się przyznał w nieformalnej rozmowie, że tego jest w cholerę. Ale oficjalnie później zaprzeczył wszystkiemu. Powiedział, że nie ma żadnych podziemi pod żadnymi piramidami w Egipcie.
Podziemia w Egipcie nie istnieją według oficjalnej egiptologii. Poza oczywiście jakimiś korytarzykami wkopanymi w piramidy i tak dalej. Takie proste sprawy. Podpiwnicenie, można powiedzieć. Ale żeby potężne kompleksy podziemne istniały i to kompleksy, które mają wielkość 81 stadionów olimpijskich, to nikt raczej nie mówił. Raczej twierdzono, że każdy, kto mówi, że jest taka możliwość, jest wariatem. Takim wariatem, po prostu świrem, który sobie wymyślił pomysł na zarabianie pieniędzy i opowiadanie ludziom bajek. Okazało się, że pomysł na zarabianie pieniędzy i opowiadanie ludziom bajek jest chyba po tej drugiej stronie, a nie po tej. Potężny kompleks, moi drodzy. Jak widziałem zdjęcia, bo widziałem taki render 3D z tych wykopalisk.
Wygląda to po prostu niesamowicie. Kompleks jest gigantyczny, nikt nie wie, jak stary jest. Wygląda na to, że piramida, która powstała tam i właściwie ten zespół glinianych piramid miał przykrywać wyłącznie tą część, która wystawała, czyli to, co później zostało przerobione na tak zwane grobowce przez późniejszych Egipcjan, którzy właściwie nie za bardzo wiedzieli, co mają w ręku. Chociaż nie do końca, bo zapiski mówią, że oni widzieli, co tam jest. Słynny Herodot, wprowadzenie do tego korytarza. I teraz nagle wszystko nabiera sensu i nagle się okazuje, że faktycznie jest jak u Herodota. Jest duża rampa, podziemna rampa, potężny korytarz, właściwie kilometrowy korytarz. Taka gigantyczna rampa, która schodzi właśnie obok tej piramidy pod ziemią i nią się schodzi do części tych podziemi. Tak jak mówię, nie mam wszystkich danych, ale z tego, na co wygląda, to te pomieszczenia są wysokie na dużą ilość metrów, proszę państwa. Pomieszczenie wysokie na dziesięć metrów.
Takie hangary, konkretne hangary, dosłownie duże baseny olimpijskie pod ziemią. Nie wiadomo, co tam jest. Coś jest w tych pomieszczeniach. Jedyna informacja, która tam wyciekła, to to, że tak, są złote artefakty. Radar wykazuje obecność złotych artefaktów. To wszystko, co powiedziano. Więcej nie chcą mówić gdzie, co i jak. I to tyle. Też lokacja konkretnie, gdzie się znajdują te miejsca. Jest akurat znana, bo akurat ciężko to ukryć.
To też nie o to chodzi, żeby to wszystko chować, bo było mocno pochowane przez lata i to chyba czas najwyższy to wyrzucić troszeczkę do ludzi, żebyśmy się zaczęli zastanawiać, skąd jesteśmy i kim właściwie jesteśmy na tej planecie, jaka jest nasza rzeczywista historia, jakie są bajki, które nam się opowiada. Tam znaleziono bardzo ciekawe zapisy historyczne właśnie w owej Hawarze. Zapisy historyczne, które pomimo całej ignorancji oczywiście starożytnych Rzymian i tak dalej, którzy w ogóle to zlewali, ale szanowali tą starożytną wiedzę i gdzieś tam ją zostawiali, nie niszczyli, nie chcieli tego wysadzić w powietrze. To szczęśliwie przetrwało i okazało się, że przetrwały na przykład zapisy pewnych specyficznych ceremonii, które były realizowane w tych komorach, prawdopodobnie w tych komnatach, nie wiadomo gdzie, ale prawdopodobnie gdzieś tam w okolicy Hawary, prawdopodobnie w całym Egipcie. I to w ogóle zupełnie inna historia o zupełnie innym świecie. Ale zanim to opowiem, to oczywiście jakaś muzyczka, moi drodzy, żeby nie było tak, że gadam i gadam, i gadam. Zatem posłuchajmy jakiegoś dźwięku. RadioNaFali.com „Hiperprzestrzeń”, a ja popijam sobie zieloną herbatę. Właśnie, bo miałem powiedzieć o tym zwyczaju, o pewnej tradycji, która została tam odnaleziona. Została zapisana, przekazana w legendach, opowieściach i manuskryptach.
Co się działo między innymi, być może w takich pomieszczeniach? To już wam opowiadam. Jako że cywilizacja, o której mowa, była zupełnie inaczej zorientowana na świat — ja tu nie będę się dzisiaj wbijał w detale, myślę, że one tak czy siak z czasem się pojawią w kolejnym być może odcinku „Hiperprzestrzeni”. I ten koncept wyglądał tak, że wszystko było dostosowane do tych kosmicznych mocy. Zupełnie inaczej. My dziś zsuwamy wszystko do kasy w kieszeni i do biznesu, do robienia dealu. Nieustannie robimy biznes z kimś. A tam nie robiono biznesów, tylko robiono coś zupełnie innego. Jedną z takich ceremonii było to, że schodziły się kobiety do takiego pomieszczenia na tyle dużego, że można było swobodnie w nim się położyć. I zapalić sobie na przykład jakieś światło i razem wspólnie śniły.
I śniły w momencie, kiedy wszystkie były w cyklu menstruacyjnym. Dokładnie. To nie jest żadna bajka, moi drodzy. Od razu wam powiem, bo to się dzieje do dzisiaj w niektórych miejscach. Podczas tego śnienia wytwarza się potężna energia pomiędzy tymi śniącymi kobietami podczas cyklu menstruacyjnego, który jest związany z cyklem księżyca, o czym wszyscy doskonale wiedzą, że to jest cykl kosmiczny. I dokładnie w tym momencie była kolekcjonowana, być może brutalnie dla niektórych zabrzmi, krew tych kobiet i ona była używana w celach ceremonialnych i w celach ponoć do mumifikacji, czy jakoś tak. Generalnie bardzo specjalna krew. Inna sprawa, że współczesne badania naukowe jasno pokazują, że właśnie ta krew ma potężną ilość życia w sobie, zawartości DNA, po prostu wszystkiego. Jest to taka najzdrowsza krew, która ma potężne właściwości lecznicze i tak dalej. Właśnie ta menstruacyjna krew to nie jest wcale przypadek i dokładnie wtedy, kiedy jest pełnia księżyca, bo to jest związane z cyklami księżyca.
I tu te wszystkie budynki przestają być troszkę zagadkowe i tajemnicze, szczególnie ich ustawienie na gwiazdy, bo chociażby ten jeden przykład, a takich przykładów i takich ceremonii można tutaj opowiadać do następnego miesiąca z Egiptu jest masę i wszystkie są dokładnie zorientowane w ten sam sposób na kosmiczne cykle. I tak jak powiedziałem, nie jest to bajka, bo do tej pory są takie miejsca. Właśnie. Ale zanim powiem o takim miejscu, to może niektórzy już złapali, dlaczego jest taka sekta na świecie, gdzie faceci zakładają czapki oraz sukienki. Czy może ktoś z was już powoli zaczyna kojarzyć te fakty? Skąd się to wzięło? Otóż to. Dokładnie. To jest udawanie owych kobiet, które właśnie śniły i w tych snach powodowały, że wszystko było okej. Wysyłały swoją intencję i tak dalej.
Ja tu nie będę tego wszystkiego opowiadał, to zostawię. Pewnego dnia być może do tego wrócę. I dlatego właśnie na pamiątkę tej historii kapłani noszą długie szaty w Egipcie, bo w pewnym momencie coś się dziwnego wydarzyło i ta stara cywilizacja zniknęła. Przyszli jacyś kompletni troglodyci na ich miejsce i to naprawdę tacy tępi troglodyci. Mieli tam resztki tej technologii prawdopodobnie. O tym wiemy, że jakieś tam resztki na bank były, ale za bardzo nie umieli z tego korzystać, poza tym, że jedynie przebierali się chłopaki za dziewczyny, żeby wyglądać troszkę bardziej kosmicznie, bardziej, że są niby związani z cyklami księżyca. Ale wiadomo, że chłopaki nie mają cyklów menstruacyjnych, tak że sorry guys, ta ściema tutaj nie przechodzi. Do tej pory Kościół katolicki, Watykan ma kilka takich, nie wiem jak dużo, ja oficjalnie wiem o dwóch miejscach, właściwie o jednym na 100%. Wiem też, że istnieje drugie. Taki zakon sióstr zakonnych.
To jest tylko zakon kobiecy i to taki tajemniczy zakon kobiecy, który jest utrzymywany gdzieś w ogóle na jakichś antypodach, peryferiach cywilizacji. One mają kompletny zakaz kontaktowania się w ogóle ze światem zewnętrznym i właściwie oficjalnie można się czasami tylko dowiedzieć, kiedy jeden z papieży jest chory albo coś w tym stylu, że komuś się wymsknie i powie, że właśnie te siostry odmawiają modlitwy w jego intencji, żeby go uzdrowić. I to jest właśnie takie kółko intencjonalne, które dokładnie wykonuje te same praktyki, które wykonywano w Egipcie. Zresztą nic dziwnego, bo cała ta watykańska wiara, cała ta pocztówka dla turystów z Jezusem, który nigdy nie istniał, cała ta ściema to jest tylko ściema dla naiwnych turystów. Natomiast to, co stoi za fasadą Watykanu, jest czymś zupełnie innym. To jest część tej hermetycznej wiedzy, a dokładnie kult słoneczny. Ale o tym to może innym razem, bo to jest długa historia, moi drodzy i zahacza dokładnie z tą historią bardzo mocno. Dlatego dzisiaj wspomniałem o kilku nazwiskach. Te nazwiska, myślę, niedługo w następnych „Hiperprzestrzeniach” być może się pojawią jeszcze raz, przynajmniej parę z nich. I troszkę się pobujamy po średniowiecznych klimatach, po średniowiecznej Europie.
Zapraszam na kolejne odcinki przy okazji, bo postanowiłem ten temat troszkę odgruzować. Tym bardziej że jest takie potwierdzenie, że ten labirynt jest. Ja pamiętam takie swoje dyskusje z bardzo ciekawymi ludźmi, którzy się też zajmowali tym tematem 20 lat temu tak chyba spokojnie, jeżeli nie dwadzieścia parę lat temu, właśnie na temat tych labiryntów podziemnych pod Gizą i w ogóle na temat labiryntów w Egipcie i na temat szans ich eksploracji i tak dalej. Że koniec końców coś, co praktycznie robiło z nas wariatów, przynajmniej ta wiara w to, że warto to zbadać, że być może coś takiego jest, że przecież są informacje o tym, że są wejścia do jakichś podziemi i nikt nie chce tego penetrować. Reżim egipski to zablokował, postawił żołnierzy z karabinami przy — nie, żartuję. Żołnierze z karabinami tam nie stoją, ale są zamurowane, po prostu zablokowane. Nie można tam wejść. Zapomnieliście o takich historiach. I zawsze się zastanawialiśmy, jak to z tym będzie, kiedy to wreszcie wypłynie. I właśnie wypłynęło dokładnie parę miesięcy temu.
Ten cały skan ujrzał światło dzienne. Tu ktoś ze słuchaczy na czacie przeliczył, ile to jest owe 107 akrów na hektary i wyszło tam jakieś 400 hektarów. Wyobraźcie, że macie kawał ziemi pod tytułem 400 hektarów i gdziekolwiek nie postawicie nogę, znajdujecie pod spodem gigantyczne kompleksy, które nie wiadomo jak stare są. Właśnie, bo co tam jeszcze jest pod ziemią? Jest 19 małych komór. To jest ciekawa rzecz, które nie są połączone korytarzami z żadnymi innymi pomieszczeniami pod ziemią. To jest dosyć intrygujące. Wszystko jest zbudowane bardzo proporcjonalnie. Czyli jeżeli mamy poziom czerwony i rozłożenie tych wszystkich obiektów na poziomie czerwonym, to właściwie poziom niebieski jest niczym więcej jak kopią tego niższego poziomu. Taką kopią praktycznie, można powiedzieć, jeden do jeden, tylko że troszeczkę mniejszą.
I ta proporcja tego przesunięcia, właśnie 13 stopni, prawda? 360 dni, troszeczkę inna proporcja, inna prędkość obrotu dookoła własnej osi. Właśnie, taka drobna różnica. I tu rzeczy zaczynają powoli na siebie elegancko wskakiwać. Poza tym właśnie tak wspomniałem o tej piramidzie, że jest tak ustawiona właśnie w takim dziwnym miejscu i generalnie jak na razie wygląda na to, że ta informacja była i Dlatego tam postawiono piramidę. Nie przez przypadek. Nie dlatego, żeby coś tam robić specjalnego, tylko chyba ku pamięci na to wygląda. Rzymianie o tym miejscu doskonale wiedzieli. Grzebali tam swoich ludzi i zrobili z tego świątynię pochówku. Tak że normalne było, że nikt tam za bardzo nie wchodził, ale wiedzieli coś na ten temat.
Wiedzieli coś, bo tam zrobili świątynię, a Rzymianie mieli tą jazdę, potworną jazdę, że gdziekolwiek nie trafili i okazało się, że jest jakieś lokalne święte miejsce, to od razu musieli je przerobić na swoje potrzeby i zrobić tam swoje święte miejsce, swój cmentarz albo cokolwiek innego. Znana praktyka Rzymian. To było takie prawdziwe barbarzyńskie plemię w Europie, co tu dużo kryć. I kolesie, którzy nie mieli żadnej technologii, właściwie wszystko ukradli od wszystkich plemion dookoła, a na końcu stwierdzili, że są panami całego świata. Taki pomysł na życie. Ciekawy, intrygujący. Właśnie à propos tego jeszcze śnienia i tych wszystkich rzeczy, to teraz sobie połączcie, skąd jest ta dziwna informacja, która funkcjonuje w obrębie korporacji o nazwie Watykan. Te dziwne informacje, które mają jezuici, które już mieli 500-600 lat temu, jak się okazuje, bo to wcale nie jest nic nowego. I teraz, jeżeli wchodzicie do jakiejś dużej katedry, to przyjrzyjcie się uważnie na podłogę, na posadzki, po których chodzicie. Zobaczycie tam specyficzne kształty labiryntów.
Czy wam się to jakoś kojarzy w głowie, moi drodzy? Bo mi się kojarzy, bardzo mocno mi się kojarzy. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Jeżeli ktoś będzie na wycieczce w Rzymie, wystarczy się przejść na Piazza , czyli Plac Świętego Piotra i przyjrzeć się konkretnie kształtowi tego placu i położeniu kolumny, która tam stoi. Tej właśnie z Egiptu kolumny, bo ona tam nie jest przez przypadek. Koleś, o którym dzisiaj mówiłem, ów uciekinier z Niemiec, właśnie badaniem owej kolumny się zajmował. Dokładnie przy tej kolumnie studiował owe heretyczne dzieła nasz Kircher i stąd próbował wywnioskować, o czym jest mowa. Ponieważ, jak się okazuje, chłopaki mają informację i wiedzą, co tam jest, ale nie wiedzą, jak to odczytać do końca. Jest kawał historii pod ziemią, który drzemie i czeka na odkrycie. I jak się nietrudno zorientować, nikomu nie zależy na tym, żeby coś z tym zmienić.
Wygląda na to, że wszyscy wymagamy od siebie nawzajem tego, żebyśmy dalej żyli w takim samym stanie, w jakim żyliśmy, żebyśmy dalej wierzyli w bajki o Jezusach, bogach i tego typu historiach, a nie zajmowali się sprawdzaniem, skąd naprawdę pochodzimy, kim naprawdę jesteśmy. Inna sprawa, że w Egipcie nie istniało słowo „Bóg”. To jest też taka ciekawostka. W ogóle nie było takiego pojęcia jak Bóg. To jest taki demiurgiczny demon pewnej sekty, który się pojawił jeszcze grubo przed pomysłami na finezyjną postać zwaną Jezusem Chrystusem. Ten pomysł już ma troszeczkę więcej z tym demiurgiem i pochodzi właśnie z takich dziwnych miejsc w okolicach Aleksandrii, ale o tym to może kiedy indziej. Tak czy siak dziś dobrnąłem do końca opowieści. Udało mi się bez problemu w miarę opowiedzieć wam o tym, co właśnie parę chwil temu znaleziono pod ziemią w Egipcie, troszeczkę na dół od piramid w Gizie. Jak się okazuje, wszystkie te legendy, wszystkie te niby bajkowe opowieści okazują się prawdą. Nie wiemy jeszcze, co tam jest.
Nie wiemy, czemu to służy. Teraz możemy jedynie spekulować. Tych spekulacji jest troszeczkę. Pierwsza to oczywiście normalna, że jest tam muzeum cywilizacji. To jest jedna historia. Druga rzecz, że jest to część może nie tyle muzeum, ile jest to działająca maszyna, działający kompleks, można powiedzieć urządzenie. No i za tym stoją takie dosyć mocne przesłanki. Jeżeli się ogląda te zdjęcia skanów, to wygląda troszkę tak, jakby to były komory rezonansowe, bo one są puste w środku. Nie wiadomo, ile tam jest gratów, tego nie wiadomo. No ale część z nich jest pusta.
Są duże przestrzenie. To co tam trzeba by było powkładać? To po co takie duże przestrzenie pod ziemią? Jest taki prosty pomysł, który się nazywa rezonanse. Jeżeli się przejdziecie w takie miejsca, gdzie stoją nadajniki do sieci telefonii komórkowej i zobaczycie, jak wyglądają te rury, którymi się puszcza ten sygnał do streamowania na satelitę i tak dalej, to właściwie nie używa się kabli. Używa się takich aluminiowych rur, które mają specjalne kąty w środku. Tak dziwnie wygląda. Wszystkie te fale, te mikrofale idą praktycznie w środku tej rury bez żadnego kabla, bo kable by się wszystkie popaliły. Tak że trzeba je puszczać w powietrzu wireless te wszystkie częstotliwości. I ma to bardzo specyficzny kształt, ponieważ wszystkie kąty muszą idealnie się zgadzać, żeby te fale nie odbijały się w dziwny sposób, nie interferowały ze sobą i nie wysadziły w powietrze tego całego zjawiska, tylko elegancko dotarły do miejsca przeznaczenia, nie wytłumiając się po drodze.
No i jeżeli człowiek się przygląda na ten skan tego terenu, no to co tu dużo mówić, wygląda bardzo podobnie. Wygląda jak kawałek urządzenia rezonansowego. Chociaż właściwie naprawdę nie wiemy, czym to jest. To są naprawdę takie, bardzo wieśniackim powiedział, spekulacje, które mogą zostać kompletnie zgaszone przez wejście do tych pomieszczeń i odkrycie, co tam naprawdę jest. Tak że na razie możemy się tylko zastanawiać, możemy tylko spekulować i nic więcej. Niemniej wiemy już, że wcale nie pochodzimy od jakiejś ery żelaza, ery kamienia łupanego, żadnych takich rzeczy. Nie ma to nic wspólnego z naszą historią. Ta cała bajka, której nas uczono w szkole. Wygląda na to, że właściwie mieszkamy na ruinach naszej starej, prastarej cywilizacji, o której nie mamy bladego pojęcia. Jesteśmy w ogóle wyprani z całej naszej historii.
Ten kawałek historii, który miał służyć za zaczyn do tworzenia cywilizacji, wybudowania jej na nowo i stworzenia normalnego świata do życia, posłużył za materiał w rękach psychopatów do budowy jakiegoś sterroryzowanego społeczeństwa pełnego psychopatów. Czyli cała ta historia z wiarą w Jezusa Chytrusea, Watykan, cały ten bullshit. Dookoła całe te bzdury z monoteistycznymi religiami. Nagle się okazało, bo przecież te wszystkie mity skądś muszą pochodzić i ludzie się zastanawiali, skąd się biorą w tych mitach pewne elementy, które tak do nich nieustannie nie pasują. Skąd się biorą te rzeczy? Dlaczego w Egipcie znajdujemy dokładnie 10 przykazań? Tylko już nie 10, tylko jest ich ileś tam, bo każdy bóg . Tam nie było słowa Bóg. Było słowo istota. Każda istota z innego wymiaru zadawała nam konkretne pytanie i było ich więcej niż 10.
Zdecydowanie. Nagle się okazuje, że te paralo wszystkich tych opowieści o Jezusie, który jest tak sklejoną postacią z mitu Mitry i tak dalej, jest po prostu tak posklejany z tych egipskich legend, że jak się wróci do tych egipskich legend, to nagle wow. Trochę tu inaczej wyglądał świat, troszeczkę inaczej były poustawiane wszystkie rzeczy na stole i trochę o co innego chodziło. I nagle się okazuje, że cofamy się z powrotem troszeczkę dalej w tym Egipcie do czasów, kiedy właściwie nie wiadomo, czy to był Egipt, bo my to nazywamy Egiptem. Myślimy, że to Egipcjanie. To jest ta spuścizna właśnie po czasach Cartera, brytyjskich archeologów i odkrywców, którzy uparcie twierdzili, że to egipskie piramidy. Znaczy stoją w Egipcie aktualnie, ale czy są egipskie? Nie mam bladego pojęcia. Na pewno są zbudowane ludzką ręką. Na to wygląda.
A co tam w tym wszystkim jest? Nie wiadomo. Wiadomo tylko, że jest tam kawał historii. Tak mówią legendy. I przede wszystkim, że to, co tam jest, moment konfrontacji naszej cywilizacji z naszą własną przeszłością spowoduje gigantyczną zmianę. Taką zmianę, która po prostu zaora to, co jest teraz i wybuduje coś kompletnie nowego. I co się z tym wydarzy, moi drodzy? To może jakaś muzyczka. RadioNaFali.com. Hiperprzestrzeń.
Ja mam na imię Tomek. Oczywiście Skype do radia to RadioNaFali.com jeżeli chcecie zadzwonić. Ale jeszcze kilka takich rzeczy na wykończeniówkę tego tematu dzisiaj. Taki początek troszeczkę większego tematu, o którym chcę tu w Hiperprzestrzeni opowiedzieć. Na parę odcinków pewnie zejdzie, ale myślę, że intrygujące troszeczkę. Mnie to zaintrygowało i myślę, że każdy powinien to usłyszeć. A co z tym zrobi, to już jego sprawa. Właśnie, bo tam były pomysły. Ja tak wrócę troszeczkę na Hawarę, do tych miejsc, gdzie są właśnie owe podziemia. Do tego miejsca.
I był taki pomysł, żeby wjechać tam buldożerami i zrobić takie drobne wykopaliska, a przynajmniej odkryć ten pierwszy poziom od góry, czyli niebieski. Ten, który jest troszeczkę mniejszy. I był taki pomysł, ale po przeliczeniu okazało się, że właściwie jest to nie za bardzo możliwe. Pierwsza rzecz jest to typ piasku, który tam panuje na pustyni. Jest to taki piasek, w którym każdy ciężki sprzęt automatycznie po prostu siada i się zapada. Nie ma fizycznie możliwości wjechania kimkolwiek, buldożerem, czymkolwiek na miejsce. Jest jeszcze druga opcja. Można tam wygonić około tysiąca ludzi, rozdać im kosze, łopatki do ręki i kazać im to robić ręcznie. No ale to potrwa kolejne 20-30 lat. No chyba, że się tam pojawi 20 tysięcy ludzi.
No to potrwa troszkę mniej, bo potrwa pięć lat. No ale skąd wziąć 20 tysięcy wykwalifikowanych archeologów na jednym site archeologicznym? I to naprawdę nie jest wszystko, moi drodzy, bo to jest dopiero początek tej całej historii. Nie wiem, czy kogoś zmartwię, czy ucieszę, ale ten radar pokazał kilka innych anomalii w kilku innych miejscach i wygląda na to, że siedzimy właściwie na naszej historii okrakiem. To jest fenomen. Jesteśmy chyba największymi idiotami w historii cywilizacji, jakich można znaleźć. Właściwie siedzimy na naszej historii okrakiem, ale co robimy? Oglądamy reklamy w telewizji i tańce na lodzie oraz w niedzielę modlimy się do znaku krzyża jakiejś posranej sekty z Watykanu. Przynajmniej co poniektórzy. I myślimy, że historia wyglądała tak, jak nas uczono w szkołach, tak jak piszą w książkach, że Egipt ma trzy, pięć, sześć tysięcy lat może najwięcej.
A tu się okazuje, że nie za bardzo mowa jest o pięciu czy sześciu tysięcy latach, bo ten przeskok precesyjny jest datowany z ostatnią erą lodowcową i mowa jest minimum o 12 tysiącach lat. I mowa jest właśnie o tych cyklach 12, 26 tysięcy lat, 32 tysiące lat albo i dawniej. Właściwie nikt nie wie jak stare, bo to najmłodsze, że tak powiem, części cyklu. Ale może być tak, że wszystkie te budowle są starsze i pamiętają o wiele starsze czasy. Może takie dwa cykle do tyłu, może trzy cykle do tyłu. Jeden cykl ma 24 do 26 tysięcy lat. Czyli jeżeli sobie liczymy tak cyklami dwa cykle, prawie 50 tysięcy lat, także właściwie nie wiadomo. Wiemy tylko tyle, że zmieniło się ustawienie precesyjne Ziemi, czyli że musiało być to tak dawno temu, że już tak niewiele legend o tym przetrwało, że to właściwie stało się jakimiś mitycznymi historiami, które posłużyły za kanwę do jakiejś religii, które już zdążyły zbankrutować po drodze, a na ich miejsce pojawiły się nowe, które w ogóle zapomniały o tym wszystkim albo coś w tym stylu. Tak czy siak, mamy to wszystko, wiemy, że tam jest, także nikt nam już nie może za bardzo chyba bajek naopowiadać, bo jest miejsce. Jeżeli ktoś ma jakiś problem, to proszę bardzo mapa Egiptu, może sobie sprawdzić, kupić bilet, pojechać.
To nie tylko jedna osoba się zajmuje badaniem, ale to jest uniwersytet w Kanadzie, który się zajmuje badaniem. I to nie jest jeden egiptolog, tylko to jest cały sztab ludzi, inżynierów i tak dalej, ludzi związanych właśnie między innymi z tym skanerem do tych poszukiwań i tak dalej. Ja tu już odbieram telefon. Halo, halo! Witam, witam, witam Konradzie.
[01:30:56] - Witam Tomku.
[01:30:57] - Jak zdrówko?
[01:30:59] - Bardzo dobrze. Tylko kiepska pogoda u mnie dzisiaj, więc...
[01:31:03] - Hator sator saturator. Niech niebo się rozpogodzi.
[01:31:11] - Ja bym chciał się odnieść właśnie do historii o piramidach egipskich, właściwie o labiryntach, o których mówiłeś, ponieważ według wszystkich legend nikt do końca nie wie, co tam dokładnie się znajduje. Niektórzy mówią, że są tam poziomy, o których mówiłeś, a jeszcze inni mówią, że znajdują się tam przedmioty, które mają magiczną moc.
[01:31:42] - Jest jeden przedmiot legendarny z Egiptu, którego do tej pory nie odnaleziono. Chyba mnie lepiej słyszysz teraz. Sorry. Taka laska, która jest widoczna na każdym-
[01:31:53] - Tak. Na hieroglifach.
[01:31:57] - Dokładnie. Ma swoją hebrajską nazwę. Ta informacja przetrwała w hebrajskim, bo oni właściwie ukradli, żeby stworzyć swoją religię i swoje państwo, swoje poczucie tożsamości. Praktycznie ukradli prawie wszystko albo z Egiptu, albo z Sumerów i wymiksowali to po drodze. Tam jest troszeczkę informacji na ten temat, ale są poprzekłamywane i roztrzaskane na kawałki, także tam nie ma żadnych oryginalnych źródeł. Oryginalne źródła, w których znajdowano informacje o tym, to przede wszystkim źródła gnostyckie i manuskrypty gnostyckie niepisane w żadnym jidysz, o wiele starsze od tego. Hieroglify i generalnie zapisy z czasów ostatniego Cesarstwa Egiptu czy już czasów Kleopatry i tak dalej, bo stamtąd troszeczkę zostało.
[01:32:40] - Jeszcze tych przedmiotów jest taki krzyż o nazwie ankh, bodajże.
[01:32:47] - Dokładnie.
[01:32:47] - Który daje nieśmiertelność.
[01:32:50] - Otóż to. Dokładnie taki krzyż na swoim grobie ma jeden z bohaterów dzisiejszej opowieści. Nasz dzielny brytyjski odkrywca, który tam wylądował i to wszystko odkrył. Jego grób znajduje się zresztą na cmentarzu w Jerozolimie i tam można zobaczyć duży krzyż ankh na jego grobie. Tak się koleś zafascynował tym wszystkim.
[01:33:12] - Właśnie w tych labiryntach, w legendach też jest mowa o kosmitach. Ogólnie o UFO, bo nie do końca wiadomo, jaka cywilizacja była przed tym okresem, przed dynastycznym w Egipcie.
[01:33:29] - To prawda.
[01:33:30] - Przed piramidami byli tacy ludzie o nazwie, już nie pamiętam nazwy tej cywilizacji, ale byli bardzo rozwinięci technicznie i posiadali sprzęt, jakieś takie wiertła.
[01:33:49] - Wiem, o czym mówisz. Tak, ale to nie wiertła. To też jeszcze ciekawa rzecz, bo są bardzo świeże ojcy.
[01:33:55] - Mnóstwo sprzętu tam było, jakieś koparki starożytne.
[01:33:59] - Tu historia nas cofa do czegoś, co popularnie nazywamy Atlantydą. I to nie jest dowcip. Ta cywilizacja, o której mówisz, o której właśnie rozmawiamy, drodzy słuchacze, pomiędzy słowami musi paść to słowo Atlantyda.
[01:34:13] - Właśnie ten śpiący prorok, tak zwany Edgar Cayce, o którym mówiłeś, mówił też w swoich przepowiedniach, że był w poprzednim życiu kapłanem zazwyczaj.
[01:34:28] - Tak, dokładnie. I właśnie stąd wie wszystkie te rzeczy o Egipcie, bo to zostało zrobione, żeby ocalić całą informację przed katastrofą. Bo to jest kolejna informacja o tym wszystkim, że ludzie, którzy żyli wtedy, konstruktorzy tych urządzeń i budowli, nie wiadomo, co to jest, tych obiektów, wiedzieli, że nadchodzi jakaś katastrofa i prawdopodobnie z tego powodu wszystko to schowali pod ziemię. To jest ta historia z Göbekli Tepe i ta historia się powtarza w kilku innych miejscach, łącznie z Ameryką Południową oraz Jawą. Na Jawie znaleziono aktualnie, o czym mówiłem, jest jeden odcinek „Hiperprzestrzeni”, największą piramidę na świecie. Posiada chyba ileś tam poziomów w głąb. Ten datowany najgłębiej, do którego się dokopali ma jakieś 26 000 lat albo więcej.
[01:35:12] - Tam ogólnie doniesienia o historii Egiptu starożytnego mają jakieś 11 000 lat dokładnie.
[01:35:27] - Właściwie nie wiadomo.
[01:35:30] - Dokładnie. Ale czytałem, że 12 000, 15 000 albo więcej.
[01:35:36] - Wracając do tych legend, jest tam jeszcze kilka innych historii. Jest historia o tym, że żyje centaur, ale to jest taki grecki dodatek do całej tej opowieści. Duża ilość legend, informacji o tych podziemiach pochodzi właśnie z Grecji. To są historie, które pochodzą od tego momentu, gdzie jedna z wyroczni w Delfach powiedziała, że trzeba się udać do Egiptu, tam jest prawdziwa wiedza i trzeba ją przynieść. To jest historia z tym związana. Dlatego mamy zapis o labiryntach, stąd w mitologii greckiej labirynt. Dokładnie stąd się wzięło. Od Egipcjan. To nie jest tak, że Grecy stworzyli sami cały świat na nowo, tylko po prostu to była taka późniejsza wersja na nowo, że tak powiem, próba zrobienia czegoś nowego po swojemu, ale za pomocą starych mitów. Dzięki temu to przetrwało.
Jeszcze robiono skany, właśnie, bo zapomniałem powiedzieć, robiono skany w piramidzie w Visoko. To jest ta bośniacka piramida i znaleziono komorę w środku, w której znaleziono kości. Nie wiadomo, czy są ludzkie, czy nie. Jakieś metalowe obiekty ze szlachetnych metali, złoto i srebro i kości. Ten skaner wykazał. Także nie wiadomo. Tam jeszcze się nie dokopali, bo to trzeba przekopać całą górę, znaleźć w ogóle ten korytarz. To są takie najnowsze wiadomości prosto ze świata, moi drodzy, bo ten skaner raptem parę chwil temu został odpalony na poważnie i chłopaki teraz jeżdżą i sprawdzają to wszystko, co się da sprawdzić i oczy wychodzą wszystkim z orbit. Okazuje się, że naprawdę siedzimy na gigantycznej historii, tylko z jakichś niewyraźnych powodów nie wiem, jak to zrozumieć. Może po prostu wszystkim wygodniej jest po prostu siedzieć przed telewizorem, oglądać to gówno, pić coca-colę i zastanawiać się, jak przejść do pierwszego.
Może to o to chodzi. I don't know. Ciężko to zrozumieć, dlaczego nie wszyscy chcą, że tak powiem, odkryć te tajemnice. Dlaczego ta druga część nie chce odkryć tajemnic, które o nich doskonale wie? To jasna sprawa, bo to jest ich władza. To jest ich być i nie być. Bo jeżeli odkryją wszystkie tajemnice, to się nagle okaże, że ten cały mit, ta bajka o Jezusie, to całe podpierdalanie przez 2000 lat, a właściwie przez ostatnie 1000 lat, ta cała ściema, całe to kłamstwo i manipulacja ludźmi tylko po to, żeby utrzymać ręce przy władzy. Się okaże jakimś dowcipem i to dosyć tandetnym. Ale o tym, czym właściwie ci kolesie są, a czym nie są, opowiem może innym razem, bo tam też jest ciekawa historia.
[01:37:53] - Właśnie przypomniałem sobie nazwę tej cywilizacji, o której mówiłem. Teraz doczytałem. Oni się nazywali Kemitanie bodajże. Przez „kh” się literuje.
[01:38:06] - Jest coś takiego, tak. Tylko że właśnie tak do końca nie wiadomo właściwie, o ilu cywilizacjach mowa i o jakiej cywilizacji mowa, bo się okazuje, że jak wbijamy tą łopatę i mijamy ten okres ptolomejski w Egipcie, to się dokopujemy do czegoś, co archeolodzy sto lat temu nazwali pierwszym i drugim Egiptem, a więc czasami pierwszego królestwa, drugiego królestwa, czasy połączonego królestwa.
[01:38:28] - Tak, jeszcze o tym mówili w podręcznikowej historii, jeżeli o tym mówię, że ten Egipt się dzielił na dwie części.
[01:38:33] - Tak, dokładnie. To jest ten dolny i górny Egipt, czasy wielkiego królestwa, czasy rozbicia i tak dalej, te wszystkie historie. Ale się okazuje, że nawet tam są tak potężne luki, jeżeli chodzi o historię w dynastii, że właściwie praktycznie połowa tej historii Egiptu, jeżeli chodzi o królów, faraonów i tak dalej, tej, która jest oficjalnie w książkach, jest science fiction. To tak jak te rysunki dinozaurów sprzed 50 lat.
[01:38:54] - No tak.
[01:38:55] - Dokładnie na tym to polega. Nagle się okazało, że właściwie te dynastie były na zasadzie księstw i właściwie każdy z tych kolesi robił propagandę, która mówi o tym, że on jest największy i tak dalej. Oprócz tego istniały jakieś tam ośrodki, które były troszkę większe, takie ośrodki kulturalne z informacją, wiedzą i właśnie prawdopodobnie z tą tajemną wiedzą. I one nadawały rytm tej całej strukturze, żeby funkcjonowała. Nie mamy żadnego połączenia z tymi czasami tego starożytnego Egiptu, bo wiele budowli zostało uznanych, że to są czasy tego późnego Egiptu. Ale wiemy doskonale, że nikt tam nie miał takiej technologii, żeby budować piramidy. Nikt nie miał technologii.
[01:39:29] - W zasadzie nie jesteśmy w stanie stwierdzić dokładnie, jaka cywilizacja tam mieszkała, bo niektórzy właśnie mówią o tym, że Egipt był stale najeżdżany przez inne cywilizacje.
[01:39:40] - Tak.
[01:39:41] - I to się robi w sumie jedno na drugim.
[01:39:44] - Laska Aarona była bardzo cenną zdobyczą. Znajduje się w Arce Noego ponoć. Tak mówią historie z Herodota jeszcze i z czasów tych greckich opowieści, że ta moc, owa laska, o której mowa, znajduje się właśnie w Arce Przymierza. To jest ten engine w środku. Ponoć. Jaka jest prawda? Nie mam pojęcia. To jest taka naprawdę swobodna spekulacja. Tu zostawiam każdego z was z tym, żeby się samemu po prostu zastanowić i samemu sobie znaleźć pomysł na to, co to jest.
[01:40:13] - Jeszcze też w niektórych przypowieściach było, bo tam jeden chyba... Zaraz, jak on się nazywał? Taki włoski egiptolog Alberto Tuli. Nie wiem, czy o nim słyszałeś.
[01:40:27] - Tak, słyszałem o tym dżentelmenie.
[01:40:29] - On znalazł jakieś hieroglify właśnie, które obrazowały nie wiem, czy przybyszów z kosmosu, czy tam statki kosmiczne. Była mowa tam o takich ognistych kulach, które jakby przyleciały z nieba, czy tam ogniste dyski. I to było też właśnie związane z tymi labiryntami, że tam oni po prostu umieścili takie przedmioty, które jeżeli ta piramida tego faraona zostanie otwarta, to będzie już zupełnie nowy porządek świata.
[01:40:59] - Dokładnie. I też ta legenda, pamiętam, nie wzięła się znikąd, bo ona właściwie pochodzi z Egiptu. Tam też jest troszeczkę wśród lokalnych legend gdzieś tam kawałki tego wszystkiego. Tylko że tam nie ma oczywiście tak dosłownie, że to będzie niezidentyfikowany obiekt latający albo coś tam, tylko po prostu wszystko ukierunkowane na gwiazdy, na kierunki, z których potencjalnie coś może do nas przylecieć, zawitać. Nie wiem, jak to opisać inaczej, proszę pana, bo jest jeszcze troszeczkę tajemnic dookoła tego wszystkiego, ale myślę, że z czasem się będą wyjaśniały i z czasem wszystko się będzie robiło jasne. Ja myślę, że dzisiejszy odcinek wyjaśnił wszystkim, dlaczego w katedrach i tych kościelnych instytucjach są w posadzkach owe labirynty. Skąd się to wzięło? Bo design to jest jedno, a znaczenie tego labiryntu to jest drugie. A to naprawdę nie jest przypadkowe.
[01:41:49] - Tak, dokładnie.
[01:41:50] - To jest pewna historia, a właściwie stygma historii, którą noszą na sobie ci kolesie.
[01:41:55] - W zasadzie chyba też ten Edgar Cayce miał podobne przypuszczenia w tych swoich przepowiedniach właśnie, że jeżeli te piramidy zostaną otwarte, to ludzkość się zmieni.
[01:42:09] - Dokładnie. O tym mówiłem na początku.
[01:42:12] - Przewidział różne katastrofy. Na przykład w USA będzie zalana duża część Nowego Jorku albo Virginia Beach i ogólnie tam chyba większa część wschodniego wybrzeża.
[01:42:22] - Że w ogóle cała Kalifornia pójdzie pod ziemię i tak dalej, że w ogóle cały ten kawałek świata zniknie i wyłoni się nowa wyspa.
[01:42:27] - No i tam ogólnie chyba, że Rosja będzie niby jakimś tam nowym centrum cywilizacji.
[01:42:32] - Tam jest tak, że wyłoni się nowa wyspa, bo z powrotem wyłoni się kontynent, który zniknął pod wodą. I don't know. Rzecz brzmi potężnie. Tak czy siak, nie mamy chyba nic do stracenia, żeby się tam dobrać, tak mi się wydaje. To już chyba takie pytanie do każdego z nas, czy naprawdę dealując z tą cywilizacją, z którą dealujemy teraz, mamy coś do stracenia czy do zyskania? No właśnie.
[01:42:51] - No tak.
[01:42:52] - Dobra, to ja dziękuję za telefon i zmierzam tu do końca. Dzięki wielkie za pojawienie się. Zapraszam.
[01:42:58] - Ewentualnie odezwę się w wieczorowej porze, jeżeli będzie.
[01:43:00] - Zapraszam serdecznie. Oczywiście, że będzie.
[01:43:03] - Dobra.
[01:43:03] - Dzięki wielkie za telefon. Trzymaj się.
[01:43:05] - Do usłyszenia.
[01:43:06] - Narka. To był Konrad. No i właśnie, moi drodzy. I dotarliśmy do sedna i do końca tej dzisiejszej części opowieści, bo tylko część tej całej opowieści. Przed nami jeszcze historia pewnej książki, chyba najbardziej zakazanej książki w historii całej Europy przez prawie tysiąc lat. Książki, której bywały momenty, były tylko dwa egzemplarze, w tym jeden znajdował się tylko i wyłącznie w Watykanie i dostęp miało grono dosłownie może pięciu, sześciu ludzi do tej książki. Za nawet rozdział z tej książki, nawet zdanie z tej książki w ogóle szło się automatycznie na stos i to w ogóle nie było żadnej dyskusji na ten temat. Jest taka książka, która teraz już nie jest zakazana oczywiście, ale była zakazana przez mocne tysiąc lat. Najbardziej niebezpieczna książka w historii cywilizacji. I właściwie być może gdyby nie była zakazana, to ta zaraza z Watykanu nie panowałaby nad światem, nie popsułaby nam w głowach.
A tak kto wie, co się wydarzy w przyszłości. Teraz już wiemy. Także droga przed nami wygląda troszeczkę inaczej niż przed naszymi przodkami, którzy musieli dealować troszeczkę inną rzeczywistość i nie wiedzieli o takich książkach, nie mieli takich informacji. Dzięki za słuchanie, moi drodzy. Dzięki za wspieranie Radyjka i do usłyszenia następnym razem w kolejnej części opowieści, która niechybnie prowadzi przynajmniej część z tych dróg aż do samych bram Watykanu. Bo oni naprawdę tam w Jezusa nie wierzą. Powiem wam, co tam wierzą. Taka ciekawa historia, ale to już innym razem. Dobra, to ja znikam. Zatem słuchaliście „Hiperprzestrzeni”.
Trzymajcie się, moi drodzy. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy z Radia Paranormalium, które retransmituje „Hiperprzestrzeń”. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Na Fali, tych wszystkich, którzy są na czacie. Zapraszam was wszystkich serdecznie na „Wieczorową Porę”. Za parę chwil puszczę jakiś utwór muzyczny, ochłonę i wracam do was ze snami Grzegorza, z czasem snu i tak dalej, z I Chingiem i wieloma innymi rzeczami. Także zapraszam wszystkich was obecnych tutaj duszą i ciałem, żebyście zostali w Radiu Na Fali i sobie posłuchali „Wieczorowej Pory”. A tymczasem zapraszam na kolejną „Hiperprzestrzeń” w radionafali.com.