[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Jak zawsze las wita nas, mnie i ciebie słuchaczko i ciebie słuchaczu. Witam, witam serdecznie. Wieczorna pora, ale to nie jest wieczorna pora oczywiście. To jest hiperprzestrzeń, a wieczorna pora, bo jest godzina 22 polskiego, znaczy angielskiego czasu w Londynie, skąd nadaję do was. W Polsce jest 23. Ciepły, upalny, gorący dzień. Dzisiaj dużo ludzi szukało cienia. Też należałem troszeczkę do tych, którzy momentami szukali cienia. Może bez przesady. Akurat dzisiaj szukałem słońca i wlazłem na to słońce.
Także jestem dzisiaj nasłoneczniony wręcz do oporu i do bólu, bym powiedział. No może bez przesady, nie ma w tym żadnego bólu. Pozwólcie, że się tu jeszcze ogarnę z mikrofonami. Dobra, skoro się przywitałem, to jeszcze pozdrawiam oczywiście bardzo serdecznie wszystkich mecenasów Radia na Fali. Peace and love kochani, wielkie dzięki za wspieranie radyjka. Przepraszam bardzo, ja tu jeszcze troszkę tym mikrofonem będę szał, jak zwykle troszkę inaczej ustawiam dzisiaj wszystko dookoła tutaj. Jak zawsze te ustawienia po prostu robię sobie na bieżąco podczas nadawania, jak się okazuje tak bardzo nieprofesjonalnie, ale chyba na tym polega urok tego radia. Anyway, tak czy siak jestem już z wami po wszystkich ustawieniach, także jeszcze raz pozdrawiam was mecenasi i wielgaśne dzięki za wspieranie Radia na Fali. Peace and love kochani. Niektórzy już się cieszą.
Doszły mnie wieści, że cieszą się niezłe powodu, bo dotarły do nich prezenty od radia. Dotarły książki, także pozdrawiam bardzo serdecznie. Mam nadzieję, że się będzie miło czytało i w ogóle, że będzie miło. Co jeszcze z takich ogłoszeń na bieżąco? Za chwilę Konwent Wiedzy Alternatywnej. Akurat dzisiaj nie, ale być może za tydzień pojawią się goście, czyli organizatorzy konwentu. A wy tam rzućcie sobie okiem na stronę fraktala.pl, gdzie są wszystkie informacje na ten temat, gdzie jest link do strony konwentu osobno, gdzie są wszystkie te informacje i zmierzcie się z tematem. Materiały z konwentu są oczywiście dostępne w archiwum Radia na Fali, ponieważ Radio na Fali jest, co tu dużo mówić, medialnym patronem, czy jak to się nazywa mądrze, tej całej historii zwanej właśnie Konwentem Wiedzy Alternatywnej. No i z tej okazji, że jest patronem, na stronie Radia na Fali też zobaczycie takie informacje. No i generalnie możecie sobie wejść i posłuchać, co w ogóle było na poprzednich konwentach.
Także dowiecie się, o czym w ogóle jest ta cała historia i po co warto jechać na konwent, kogo tam spotkacie, co usłyszycie. I wszystkie te bardzo istotne informacje, łącznie z tym, co należy zabrać ze sobą, żeby spędzić tam wyjątkowo komfortowo, cudownie ten piękny czas nad pięknym morzem, nad Bałtykiem. Właśnie, bo ja tu już zacząłem nadawać. Mówię do was, pozdrawiam serdecznie, witam się w bieg, już się witam, już pałto zdejmuję, ale nie zalogowałem się jeszcze na czata radiowego i na radiowego Skype'a. To dajcie mi sekundę. Ja po prostu zrobię to w trakcie muzyczki. A zanim oczywiście się zaloguję, wskoczę w te wszystkie rzeczy, a wy oczywiście możecie zadzwonić: radionafali.com. Jak tylko się zaloguję na Skype'ie wskakujcie i dzwońcie, bo dzisiaj troszeczkę będę sobie tak uszeregowowywał kilka elementów tej całej wiedzy, która mi się kolebie po głowie w tą i w tamtą. Mam ku temu powód. Pierwszym i chyba najważniejszym powodem jest piękna pogoda i to, że spędziłem troszkę czasu bycząc się na trawniku, właściwie leżakując, przekładając się z lewa w prawo.
Piękny dzień, piękny. Po prostu cudowny i myślę, że każdy powinien to robić. Ja bym chciał mieć każdy taki dzień z takim słonkiem. Rewelacja! Idealna pora, żeby sobie po prostu troszkę poukładać te sprawy w głowie. Inna sprawa, że jak zwykle gdzieś tam robiąc swoje własne dochodzenie naukowe, docieram do różnych ciekawych informacji, co starzy bywalcy hiperprzestrzeni doskonale wiedzą. No i dzisiaj w ramach tego mierzenia się z tą wiedzą, próbą jej uszeregowania, jakby poukładania w odpowiednie miejsca i jakby połączenia tych wszystkich punktów ze sobą, tematem jest cień. No bo dzisiaj gorący dzień, dużo ludzi szukało cienia i cień jest, myślę, taką ciekawą historią. I mi to chodzi po głowie troszeczkę razem z pojęciem, które się nazywa konflikt wewnętrzny. Ale drapieżnie brzmi, prawda?
Sobotni wieczór, ma być impreza, a ja tu od razu cień, konflikt wewnętrzny. Zaraz się każe ciąć żyletkami. Nie, nic z tych rzeczy. Spokojnie, żadnych syndromów samobójcy, żadnych takich rzeczy. Takie troszeczkę refleksje na temat natury wszechświata. Troszkę wybiorę się do piramid i kilka takich innych rzeczy. Troszkę o złotej geometrii. Także dzisiaj takie zbieranie po prostu tej całej wiedzy, która się tak troszkę porozsypywała w ostatnich odcinkach. Ja tak wrzucałem takie wątki, wrzucałem, wrzucałem i tak dzisiaj, leżąc na trawie, postanowiłem, że połączę wszystkie te rzeczy. Inna sprawa, że to za mną już chodziło od jakiegoś czasu, także myślę, że nie ma lepszego czasu niż ten, który jest tu i teraz, bo w końcu to jest jedyna chwila, w której istniejemy, moi drodzy i nie ma innej.
Jakkolwiek ktokolwiek by chciał, błagał, modlił się do swych bóstw i tak tego nie zmieni. Jesteśmy tylko tu i teraz. A zatem skoro jesteśmy tu i teraz i jest sobotni wieczór, wy słuchacie Radia na Fali, a przypominam, że audycja jest jeszcze retransmitowana oczywiście w Radiu Paranormalium. Zatem pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium. Tadam! Zapraszam na czata radiowego. Radionafali.com. Tam jest wejście na czata na stronie oczywiście głównej radia. Sekunda, ja tu się rozgadam, rozgadam. Muszę się chyba rozkrzyczeć do tego mikrofonu, bo tak patrzyłem w to słońce i zamilkłem dzisiaj na cały dzień, słuchajcie.
Ale też nie było powodów do mówienia, kiedy jest taka pogoda, kiedy jest błękitne niebo, na którym praktycznie nie ma ani jednej chmurki, kiedy nie ma żadnych chemtrails na niebie, kiedy po prostu cudownie jest cudownie. Mógłbym tak leżeć i leżeć i leżeć. Droga na Ostrołękę. O, grób, konie się pasą. Tego typu sprawy. Mogę tak cały czas i nawet bez żadnego jointa, bez niczego. Po prostu samo słońce. Ja i ty, słońce, my razem na tej łące. Otóż to. Dzisiaj troszkę taka słoneczna, oczywiście jak zwykle hiperprzestrzeń w Radiu Na Fali oraz w Radiu Paranormalium.
Przede wszystkim muszę wejść na czata radiowego. Okej, już jestem na czacie radiowym. Za chwilę się zaloguję na radiowego Skype'a. Dajcie mi chwilę. Będę już dostępny. Możecie śmiało dzwonić z waszymi refleksjami z wakacji. W sumie chyba wakacje się zaczęły. Ja nie wiem, bo już nie jestem. Poczekajcie moment. Przepraszam, logowałem się na czata radiowego.
Nie na czata, na Skype'a. Okej, już jestem. To już nie jestem młodzież wieku szkolnego i tego typu rzeczy dawno mi już uleciały z głowy. Także nie wiem, kiedy jest czas wakacji, kiedy nie. Widzę to po znajomych, którzy mają dzieci. Bardziej w ten sposób. I po ludziach, którzy łapią urlop, bo czas wakacji kojarzy się ze słońcem, bo z reguły wakacje są w środku lata, which is good. Czyli to jest bardzo dobrze. Chciałem powiedzieć. Dzisiaj mam troszkę muzyczki i będę próbował łączyć tą całą historię z tym cieniem, z szukaniem cienia i w ogóle z pewną bardzo kompleksową historią, czyli tym, czym my jesteśmy w tym świecie, czym jest materia.
Takie nieustanne pytanie, które sobie wszyscy zadają. Pytanie za milion dolarów, zdaje się, można by powiedzieć. Przynajmniej niektórzy zarabiają naprawdę grube miliony, opowiadając o tym, czym świat jest, a czym świat nie jest. I są na to chętni, bez lipy. Także dzisiaj troszeczkę o tym, czym jest cień, bo to dotyczy natury nas, moi drodzy, natury tego, czym my jesteśmy i w ogóle takie ciekawe rozważania dookoła cienia słońca, leżenia bykiem w ogrodzie. Może nie bykiem, bo procesowałem kilku spraw w głowie, ale razem ze słońcem. Ty słońce! Razem na łące. Wiecie, po prostu słońce. Piękny dzień.
Także dzisiaj mam nadzieję masa pięknych, ciekawych refleksji dotyczących i naszego życia dookoła, i tego, w którym momencie jesteśmy i tego chyba najważniejszego pytania za milion dolarów. Tego, kim i czym jesteśmy, o czym tu często mówię. A jest pewna doskonała metafora, która myślę doskonale, wręcz idealnie opisuje. Może nie dla każdego, ale w moim mniemaniu miejsce, w którym jesteśmy i to, czym jesteśmy. Dzisiaj będę próbował wyłuszczyć troszkę część tej metafory, bo jest ona związana ze starożytnym Egiptem. Jest ona związana z tą starożytną wiedzą i wiele spraw dookoła. I to dzisiaj wszystko muszę udźwignąć. Nie mam żadnych notatek, moi drodzy. Absolutnie nic nie zrobiłem. Wszystko idzie z głowy.
Tak sobie wymyśliłem, bo taki gorący dzień, że nie pozostaje nic innego, jak zostać gorącym chłopakiem przy mikrofonie i pomalować troszeczkę tak zwyczajnie, prosto od siebie, a nie z żadnych kartek. Chociaż z reguły zawsze mam jakieś notatki. Słuchajcie, mam przy sobie parę książek, jakbym potrzebował, zawsze mogę tutaj sięgnąć. Położyłem trzy czy cztery takie książeczki obok. Jakby co, to zawsze szelest kartek i mogę sobie sprawdzić kilka informacji, jeżeli bym potrzebował. Ale ja dzisiaj nie o takich konkretnych sprawach, tylko troszkę o naszej percepcji tej rzeczywistości właśnie. Dokładnie, bo tym jest rzeczywistość. Jest dokładnie naszą percepcją owej rzeczywistości. Tadam! To co, jakaś muzyczka?
Ja się już powoli rozgadowuję. Rzucam nawijkę. Ten teges. Co za dzień. To ja może się napiję herbaty, przestanę tu grać głupka i posłuchamy jakiejś fajnej muzy. Myślę, że to jest lepsza i zdrowsza opcja psychicznie. Zatem posłuchajmy muzy, a ja łapię za herbatę. A wy co macie? Też jakąś herbatę? Ja mam zieloną i miętową.
Mięta z ogródka, a zielona herbata ze sklepu. Woda z własnego kranu i czajnika. RadioNaFali.com. Hiperprzestrzeń retransmitowana też w Radiu Paranormalium, a ja na imię Tomek. Chcę dzisiaj się zdzwanieć ze mną. Zapraszam serdecznie. Skype do radia, bo oczywiście wszystko jest absolutnie live, to RadioNaFali.com i w ten oto sposób możecie się ze mną połączyć głosowo. A dzisiaj postanowiłem, tak jak wspomniałem wcześniej, połączyć troszeczkę, uszeregować sobie kilka elementów. W ostatnich siedzę wróciłem troszeczkę do złotej geometrii, jak to się nazywa, niektórzy nazywają świętej geometrii i tak dalej. Wszystkie historie związane ze złotym podziałem, czyli z tą tajemniczą spiralą, która się manifestuje wszędzie i w taki bardzo fenomenalny sposób, o czym może niewielu ludzi mówi.
Większość ludzi powtarza, że ta spirala, sekwencja Fibonacciego jest wszędzie i pokazują zawsze zdjęcia, jak ona jest wszędzie. W rzeczywistości jest tak, że jak weźmiemy sobie tą oryginalną sekwencję złotego podziału, weźmiemy sobie kartkę, narysujemy sobie za pomocą cyrkla i tak dalej, zrobimy sobie taką konkretną proporcję, bym powiedział od początku do końca, bez żadnego rozciągania i naciągania. To się nagle okazuje, że właściwie jest jeszcze zabawniej, bo natura owszem, ma złoty podział, ale on wygląda tak, jakby się rozciągnął w którąś stronę. I ten punkt referencyjny, ten główny punkt, z którego się wytycza cały ten podział w trakcie rośnięcia rośliny on się po prostu zmienia, wędruje razem z rośliną ten punkt referencyjny. I przez to cała struktura tego podziału się przesuwa, wszystko się zmienia. Dalej widzimy złoty podział. Jeżeli weźmiemy sobie tego kwiatka, te listki przyłożymy, to faktycznie analogia jest jeden do jeden. Tutaj nie ma za bardzo miejsca na pytania. Od razu widać, że to jest dokładnie ta sama struktura i tak samo propagująca energia. Ale nigdy nie jest jeden do jeden.
Właśnie to jest zagadka tego wszystkiego dla niektórych, że to nie jest jeden do jeden. I część ludzi się spina strasznie, żeby to było zawsze jeden do jeden i szuka na wszelką możliwą okoliczność wszelkich możliwych przykładów i okoliczności, żeby pokazać światu i udowodnić, że wszystko jest złotym podziałem jeden do jeden w idealnej proporcji. Otóż nie. Gdyby wszystko było złotym podziałem jeden do jeden w idealnej proporcji, nie wiem, czy ta Ziemia by tutaj była, czy w ogóle byłoby cokolwiek w tej przestrzeni. Obawiam się, że byłaby kompletnie pusta. Byłaby to jedna z tych pustych przestrzeni w kosmosie, które obserwujemy za pomocą teleskopów. To jest ciekawa historia związana z tym, czym w ogóle są te doskonałe bryły, czym jest cała ta struktura kosmosu dookoła nas, czym właściwie jest złota geometria, czym jest owa złota proporcja, złoty podział. Jest strasznie dużo różnych dziwnych znaczeń dookoła. Dużo ludzi opowiada bardzo enigmatycznie o energii, dużo ludzi powołuje się na jakieś dziwne rzeczy, mówi, że oni tam czują energię, tam energii nie czują i tak dalej. Wszystkie te sprawy są oczywiście bardzo mocno dyskutowalne, bo są to historie, które ktoś nam opowiada.
Od samego początku percepcja, skąd się wzięły te historie u tego oryginalnego człowieka, jest po prostu nieweryfikowalna. Nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć nic na ten temat. Jedyne, co możemy zrobić, to założyć to, że człowiek ma dobrą intencję i że nas nie okłamuje i że to, co mówi, jest prawdą. I to jedyna rzecz, którą możemy założyć. Możemy też założyć w drugą stronę, ale to już inna historia. Ale to też jedyna opcja, bo innej nie ma. Nie wylądujemy w jego głowie, nie przeczytamy tego, co się tam działo. Nie będziemy obok niego, nie będziemy trzymali go za rękę, nie będziemy patrzyli mu w oczy w tej trudnej chwili w jego życiu. Tak że za przeproszeniem nic nie będziemy wiedzieli na ten temat. Jest dużo takich historii.
Niestety znakomita większość tych historii związanych właśnie ze złotym podziałem, geometrią, sprawami związanymi z piramidami, Egiptem, starożytnymi kulturami bazuje w dużej mierze właśnie na zestawie odczuć, bo nie są to weryfikowalne fakty, tylko po prostu odczucia, które zostały popchnięte dalej. Ktoś opowiedział, że ten tutaj czuł coś takiego, tamten dopowiedział coś takiego, tamten dopowiedział coś takiego. Efekt końcowy taki, że powstały różne teologie. Na pewno o tym doskonale wiecie, bo samych koncepcji na to, czym są piramidy, czym piramidy nie są, czym były te starożytne kultury, kiedy, co i jak się zaczęło, są po prostu miliony na świecie. Myślę, że doskonale znacie co najmniej z pięć różnych teorii, które się wykluczają nawzajem, bo to chyba każdy z nas zna. Świat jest pełen takich opowieści, prób wytłumaczenia sobie. Ale jest jedna opowieść w tym wszystkim, która się przemyka pomiędzy. Jest to właściwie ta jedyna weryfikowalna część i ta jedyna część, której nauka się bardzo boi, bo ilekroć się ustawia te urządzenia pomiarowe, zaczyna się wchodzić na ten obszar, już do tej krawędzi nauki, urządzenia pokazują bardzo stanowczo pewne zjawiska i nie chcą zachować się inaczej. I to jest taki moment, że nauka zamienia się w alchemię. Nauka generalnie robi ten klasyczny zwrot do tyłu, czyli z przerażenia pakuje wszystko w walizki, wycofuje się, stwierdza, że nie ma sprawy.
Zostawiamy to wszystko. Może jak się wojsko tym zainteresuje, się okaże, że może chcą zrobić z tego jakąś broń i wrócimy do tego tematu. Inaczej po prostu zostawiamy, nic się tam nie dzieje. Udajemy, że sprawy nie ma. Historia jest oparta na naszym wewnętrznym konflikcie, z którego jesteśmy poniekąd utkani. Nie tyle utkani, ile mamy pewną tendencję, pewne predyspozycje do funkcjonowania. Właśnie, do jakiego funkcjonowania? Bo tu trzeba wrócić troszkę do koncepcji tego, czym jesteśmy, bo skoro funkcjonujemy, to musimy być, a skoro jesteśmy, to kim jesteśmy? Ja tu nie będę za bardzo opowiadał tych wielkich, skomplikowanych historii, tylko wrzucę wam tak bardzo szybciutko, że ja należę do ludzi, którzy są zwolennikami tej koncepcji, że jesteśmy po prostu zjawiskiem energetycznym, moi drodzy. Niczym więcej, niczym mniej.
Tu można się oczywiście z tym kłócić mniej lub bardziej. Ja myślę, że są takie hiperprzestrzenie tam w archiwum, które są mocno dedykowane tej historii, gdzie ja troszkę mówię więcej na ten temat. Jest cała opowieść o takiej kulce energetycznej, o tym, jak jesteśmy tą kulą energetyczną i tam jest troszkę więcej w tym temacie. Ja dzisiaj będę starał się być bardziej taki na temat czy jakoś tak, żeby mi się znowu te wszystkie wątki nie rozbiegły na tysiąc różnych okazji, a później będę w panice próbował to wszystko łapać, o czym ja mówiłem, gdzie to poszło. Tak że dzisiaj zostaję przy małej ilości wątków. Do wszystkich pozostałych odsyłam was do archiwum hiperprzestrzeni. Tak że wybaczcie, moi drodzy. Biorąc pod uwagę to, że jesteśmy takim kłębowiskiem energii, jesteśmy po prostu kulką energii, to sprawy zaczynają się mieć zgoła inaczej. Wiemy już, czym jesteśmy. Jesteśmy tą kulką energii.
Wiemy już, że jesteśmy w jakiejś strukturze energetycznej. Właściwie budujemy tą strukturę, poruszając się po niej i generujemy coś takiego jak rezonans. Właściwie tłumacząc w skrócie, chyba takim najlepszym opisem byłoby: każdy z nas jest jak kamień, który wpada do jeziora, którego się wrzuca do jeziora, wywołuje drgania, wywołuje rezonans. Właściwie lepsze porównanie jest „jak łódka”. Jesteśmy jak łódka płynąca po tafli jeziora i wzbudzamy fale. Fala jest troszeczkę przed łódką, bo zawsze jest ta woda, która się spiętrza troszkę przed łódką i fala jest gigantyczna po łódce. I ta nasza fala po łódce to jest między innymi nasze ego. To jest nasza przeszłość. To jest ten kawałek informacji, który się zapisuje w tej przestrzeni. Zostaje za nami taka smuga.
Ciągniemy za sobą taką smugę, troszeczkę jak stare programy telewizyjne z lat 50., gdzie te kamery nie były takie perfekcyjne i zostawiały za sobą takie smugi, ten cały obraz i wszyscy mieli takie smugi. Ktoś machnął ręką, była ręka po całym ekranie. Jeżeli ktoś używa LSD albo psylocybiny, doskonale wie, o co chodzi. Klasyczne efekty dawniej widziane w telewizji, później już tylko na tripach. Wróćmy do naszego konfliktu wewnętrznego, bo ten konflikt wewnętrzny jest związany z tym, że jesteśmy dużą istotą energetycznie. Widzimy troszeczkę do przodu i widzimy trochę do tyłu. I to nie jest tak, że jesteśmy tylko tu i teraz. Oczywiście jesteśmy tu i teraz. Tu jest nasz główny element, tu jest nasza esencja, nasz podstawowy punkt referencyjny. Czy chcemy, czy nie, on po prostu jest tak sklejony, przynależny do tej rzeczywistości i wszystko jest z tym jak najbardziej okej.
My tu jesteśmy gośćmi, także wszystko jest naprawdę super. Jesteśmy na niezłej przejażdżce zwanej życiem. Ale to nie jest wszystko, ponieważ dookoła funkcjonujemy w troszeczkę powiększonych wymiarach. To nie jest tylko do przodu i do tyłu, w górę, w dół, na boki, ciężki, lekki. To nie są te wymiary fizyczne, o których mówi oficjalna nauka. To są troszkę inne wymiary. To jest taka sytuacja, w której musimy założyć, że wydarzamy się jednocześnie wczoraj, wydarzamy się dzisiaj, wydarzamy się z boku, wydarzamy się z boku lewego, z boku prawego. Wydarzamy się wszędzie. I te wydarzenia z wczoraj mają dosyć specyficzną siłę. Dlatego ta fala za nami jest zawsze taka duża, taka spieniona.
Ponieważ pierwsza rzecz to jest interferencja tych wszystkich fal kosmicznych, z których jesteśmy utkani i normalnie jak działamy, machamy, robimy, to nie widzimy tej gigantycznej interferencji, bo jesteśmy na bieżąco. Jesteśmy tu i teraz i korzystamy z tej interferencji. Ona nas buduje. Po prostu jest ta energia, która nas klei do kupy. Ale oprócz tego wykonujemy jeszcze swoje własne ruchy, które wprowadzają dodatkową interferencję. I efektem tych dwóch zjawisk, tych dwóch punktów referencyjnych, można powiedzieć, czyli kosmicznego punktu referencyjnego i tego, którym my jesteśmy, jest zjawisko fali. I to zjawisko fali to jest nasza cała historia. To jest nasza cała przeszłość, to jest wszystko to, co zostawiamy za sobą. Każdy poprzedni dzień, każda poprzednia minuta, każda poprzednia sekunda, godzina etc. To są wszystkie te sprawy.
To jest dokładnie ta chwila, która została za nami. Hej! Dokładnie to. I na tym polega cała zabawa. Przy czym ta fala jest stosunkowo intensywna i jeżeli mocno ją uderzymy, ustawimy sobie dodatkowo punkty referencyjne, coś na zasadzie luster w tej przeszłości. Jest taka technika używana przez niektórych szamanów i nie tylko. Ja tu nie będę się na ten temat rozwodził, bo nie mam kompetencji do mówienia o tym, ale są takie rzeczy, słuchajcie. Używa się do tego jeziorek i nie tylko. Wody się używa. Generalnie przenosi się swój cały kosmiczny punkt referencyjny, bo normalnie my mamy ten główny, podstawowy, czyli my jesteśmy tym punktem referencyjnym dla samych siebie.
Jest jeszcze taka opcja, żeby go przenosić w inne wymiary. I to tak bardzo technicznie i to takie wymiary, do których bardzo ciężko jest zajrzeć normalnie, nawet z tej perspektywy wielowymiarowej, z której tu jesteśmy, bo są to sprawy, które już nie należą do końca... Ja bym to nazwał do naszego multiwersum. Co znaczy multiwersum? Bo to taki troszkę enigmatyczny język. Zaczynam brzmieć jak ktoś nawiedzony, podejrzewam. Zasada multiwersum polega na tym, że jest jeden kosmos wspólny dla wszystkich dookoła i my sobie na przykład żyjemy w tym kosmosie. I tych kosmosów może być dookoła dużo. Troszeczkę jak kulki, jak po prostu okrągłe kulki, które sobie parkują w wannie. I to są nasze kosmosy.
A multiwersum to jest ta wanna, jedna duża kulka, w której są wszystkie pozostałe. I multiwersum to jest świat, w którym wszystko może być zgoła zupełnie inaczej, niż nawet sobie jesteśmy w stanie wyobrazić. To jest właściwie świat, którego nie jesteśmy w stanie sobie za bardzo wyobrazić. Świat, który należy do zupełnie innej części tej kosmicznej mocy, która jest jedna i ta sama, a on jest jakby z drugiej strony lustra i można go troszeczkę łapać. Co jest naszym współczesnym lustrem? Bo to nie jest do końca tak, że to tylko szamani, jakieś takie bardzo enigmatyczne historie. Koleś zaraz odleci tutaj przy mikrofonie, trzeba będzie dzwonić po karetkę, bo zwariował. Nie, nic z tych rzeczy. To są wszystkie zdjęcia, które sobie stawiamy z naszej przeszłości. Zdjęcia siebie, jak byliśmy dziećmi i tak dalej.
To jest nasze wracanie do wspomnień. To są nasze punkty referencyjne i nie ma w tym naprawdę nic złego, jeżeli te punkty robią dobrą robotę. Często one są ustawiane tylko po to... Właściwie okej, to już jest moja interpretacja, czy one są dobre, czy nie, bo ja też nie do końca skłaniam się do takiego konceptu, że coś jest dobre albo złe, po prostu są różne cele. Każdy z nas ma różny cel w swoim życiu, tudzież wydaje mu się, że ma cel, który chce zrealizować i sobie ten cel realizuje. I te wszystkie historie to są narzędzia tak naprawdę do realizacji tego celu. No bo jeżeli wzbudzamy tą falę, tą całą gigantyczną historię za nami, jesteśmy jak ta motorówka, która pruje sobie przez jezioro i zostawiamy tą gigantyczną falę, to ta fala jest tak mocna, że jeżeli byśmy cofnęli na chwilę tą motorówkę z powrotem w to miejsce, gdzie jest ta fala, to ta fala jest w stanie wywrócić motorówkę. To jest klasyczny numer, że jak motorówka przepłynie bardzo szybko obok drugiej łódki, to jest w stanie ją wywrócić. Chociaż tamta jest niby na tych samych zasadach. Jednak ta fala, która jest wywoływana przez obiekt, który jest w ruchu, jest zawsze intensywna i następuje zjawisko fali stojącej.
Można wywołać taki rezonans, czyli można jakby zatrzymać troszeczkę ten rezonans, który zostaje za nami, tą falę, wykorzystać jej energię i przesłać do przodu takim odbiciem troszeczkę. Trochę jak takie odbite światło, jakbyśmy nie mogli oświetlić pomieszczenia bezpośrednio przez okno, bo tam nie ma żadnego okna i byśmy sobie ustawili taki system luster przez korytarz, który z podwórka by nam odbijał za pomocą lusterek światło do jednego pokoju. Trochę taki kombinowany układ. Fenomen tego wszystkiego jest związany z postrzeganiem rzeczywistości, bo w sumie z postrzeganiem rzeczywistości. Ja chyba zwolnił, jak zwykle troszkę za szybko mówię i aż za szybko. Historia jest banalnie prosta. Jeżeli mamy dużą falę, którą zostawiamy za sobą, możemy korzystać z tej fali jako źródła energii, bo ta fala jest źródłem energii. To nie potencjalnie, tylko rzeczywistym źródłem energii. Jeżeli sobie zrobimy zdjęcie dawno, dawno temu z naszymi przyjaciółmi, jeżeli zapamiętamy jakąś historię z naszymi rodzicami, kiedy byliśmy małymi dziećmi i sobie tą historię sfotografujemy, powiesimy sobie na ścianie i tam jest ta szczęśliwa rodzina, to to jest nasz punkt referencyjny. To ta energia, która i tak czy siak znika, bo naturą tej energii, czyli przeszłości, jest to, że i tak znika w nicości.
Przeszłość cała odchodzi. My nie jesteśmy dedykowani do życia tego rodzaju energią. Ona po prostu zostaje za nami. To nie jest nasza energia. To jest coś, co poniekąd wzbudzamy, czy chcemy, czy nie. I możemy właśnie z tego korzystać. Część ludzi korzysta w ten sposób, że buduje sobie taki po prostu szczęśliwy dom. Taką szczęśliwą kotwicę dla pewnych swoich refleksji, spostrzeżeń, rodziny i tak dalej. Wieszając sobie rodzinne zdjęcia na ścianie, wszędzie je ustawiając i klepiąc takie codzienne, niewidoczne i niewypowiedziane mantry do tych zdjęć, dzięki czemu wzbudza cały czas tą falę przeszłości. I ta fala jest dosyć intensywna, bo to jakbyśmy zaczęli zawijać tą motorówką od zdjęcia do zdjęcia, w lewo, prawo i robimy taką potężną falę za sobą.
Oczywiście nie poruszamy się już w tym momencie dosyć biegle do przodu. Robimy dużo zamieszania właściwie po nic, ale jeżeli ktoś się z tym czuje dobrze, to po prostu znaczy, że taka jest jego droga i na tyle to wygląda. To jest historia związana z naszym konfliktem wewnętrznym, że ta fala, która zostaje za nami, jest na tyle intensywnym źródłem energii, że czasami możemy mieć wrażenie, że ta fala to jesteśmy my sami. Nasza uwaga się przenosi na nasze odbicie, na coś, co jest cieniem naszej aktywności. I nagle zaczynamy być takim panem kukiełek, marionetek. Zaczynamy odgrywać teatr cieni. I to są te nasze refleksje z przeszłości, które determinują strasznie mocno sposób, w jaki bierzemy rzeczywistość teraz do swojej głowy i do serca. I nagle się okazuje, że często spomiędzy tych luster, prób zatrzymania tej historii, której się i tak nie da zatrzymać, bo to jest walka z góry skazana na porażkę, która przypomina dokładnie próbę wybudowania suchego dołka z piaskiem na plaży tuż obok morza. I takie kopanie tego dołka i tam ciągle woda wpływa. To jest dokładnie ta sama działalność.
Szczęśliwie dla nas ta fala naszych wspomnień się rozmywa. Wszystkie rzeczy, które robimy, i tak się zapisują w tym klastrze kosmosu, w tej strukturze w jakiś taki niesamowity sposób. Wszystko i tak jest zapamiętane, każdy ten pattern, który jest na to miejsce, jest wystarczająco miejsca, jest bardzo dużo miejsca. Natomiast nie znaczy to, że musimy tym żyć, że jest to jakaś nasza energia. Jest to po prostu ślad, który zostawiamy po sobie. I stąd się bierze główna część, podejrzewam, tak zwanego wewnętrznego konfliktu, który w nas funkcjonuje, że wydaje nam się, że jesteśmy kolesiami zupełnie innymi niż jesteśmy. Po prostu mówiąc w skrócie. Jesteśmy kolesiem z wczoraj i chcemy być tym kolesiem z wczoraj, ale jesteśmy już dzisiaj. I tak dalej. Różne kombinacje.
To zdaje się rozmawiając o ego trochę więcej na ten temat opowiadałem, bo nie jest to żadna tajemnica. Myślę, że jest to dosyć oczywiste i normalne, przynajmniej dla ciebie słuchaczki i dla ciebie słuchaczu. Przynajmniej ta moja refleksja. Niekoniecznie musicie się z nią absolutnie zgadzać. To jest tylko i wyłącznie moja refleksja. I fajnie jest jak się zgadzacie. Fajnie jest jak się nie zgadzacie i macie własną, to nawet jeszcze lepiej. Także wracając do naszego konfliktu wewnętrznego i do tego cienia, się okazuje, że nawet nasz konflikt wewnętrzny, coś, co jest tylko i wyłącznie produktem bycia tu i teraz, sposobu, w jaki funkcjonuje nasz organizm, interakcja po prostu z całym tym fizycznym światem, nie tylko fizycznym, z całym tym kosmosem, którego częścią jesteśmy. Okazuje się, że interakcja jest na tyle mocna, że potrafi wzbudzić taki rezonans, że na moment zapominamy, że to jesteśmy my albo gdzie jesteśmy, gdzie jest nasza głowa i myślimy, że nasza noga jest naszą głową. I tak dalej.
To wszystko jest związane z cieniem naszej działalności, co jest w ogóle fenomenem. I to nie jest pierwszy i jedyny taki przypadek tej opowieści, że nie na darmo w buddyzmie jest takie stwierdzenie: ciemność jest brakiem światła. I coś w tym jest, moi drodzy. Tylko że akurat w buddyzmie oznacza to dosyć dosłownie dwa różne stany. Nie oznacza to, że jest coś takiego jak ciemność, bo w rzeczywistości ciemności nie ma. Jest tylko moment, kiedy my nie widzimy żadnej interferencji zwanej światłem. I to jest moment, gdzie powstaje cień. Ciekawa historia. I wygląda na to, że główna część naszego konfliktu wewnętrznego, czy chcemy, czy nie, jest właśnie związana z owym cieniem, który rzucamy. A oprócz cienia, który my rzucamy, jest jeszcze masa innych cieni dookoła, które są rzucane.
I te cienie są czasami bardzo realne, bardzo rzeczywiste. Jeżeli spojrzycie na newsy, na gazety, to są właśnie takie cienie, przynajmniej w moim mniemaniu. Ktoś rzuca cień jakiejś sytuacji. Nas tam nigdy nie było, nie trzymaliśmy tego człowieka za rękę, nie spojrzeliśmy mu w oczy, nie wiemy, co się tam wydarzyło. Natomiast ktoś nam rzuca cień tej sytuacji i stąd się bierze nasze wyobrażenie często o świecie. Z tego, że ktoś pokazuje tylko cień tej całej sytuacji. Właśnie, ale czym my jesteśmy? Bo skoro jesteśmy energią, ale tak nie do końca, przynajmniej nie w stu procentach, bo mamy ręce i nogi, nie jesteśmy okrągłą, świecącą kulką. I myślę, że każdy doskonale to wie i nie trzeba do tego żadnego lusterka. Wystarczy spojrzeć na swoje własne ręce i na swoje własne nogi, żeby zobaczyć, jak wyglądamy w tej strukturze.
Pięknie, prawda? Piękni. Dwie nogi, dwie ręce po pięć palców. No właśnie, ja mam tu telefon i już odbieram. Halo, halo! Witam serdecznie.
[29:07] - Cześć. Słuchaj, przed chwilą opowiadałeś o tych cieniach i coś mi się przypomniało.
[29:13] - Mhm. Ja się w ogóle zapytam, jak zdrówko szanownemu panu na początku?
[29:18] - Dobrze oczywiście. Zdrówko bardzo dobrze. Z chłopakami siedzimy sobie tutaj, odpoczywamy, że tak powiem, po tygodniu.
[29:24] - Rozumiem.
[29:25] - I tak, żebym nie zgubił myśli, do której przed chwilą wprowadziłeś mnie. Jakiś tydzień, może dwa temu myślałem sobie o naszym istnieniu. Wzięło się to w sumie z związku męsko- żeńskiego, że tak powiem. Wiesz, ludzie się dobierają.
[29:44] - Mhm.
[29:47] - Pod jakimś względem od razu się kochają. Niektórzy widzą osobę i chcą z nią być, spędzić z nią życie. I tak jak ty tutaj teraz powiedziałeś o tych cieniach... Jakby to teraz ubrać w słowa, żebyś mnie dobrze zrozumiał. Kiedyś, w przeszłości było to już zapisane i osoba, z którą się poznaliśmy, jest częścią tej przeszłości. Rozumiesz?
[30:12] - No wiem, o co ci chodzi. Jestem zwolennikiem takiego konceptu, że wszystko już zostało zapisane. Wszystko już się wydarzyło, a my teraz tylko dochodzimy do tych sytuacji. Ale to taka moja prywatna koncepcja. Nie cały świat musi się z nią zgadzać.
[30:25] - Dokładnie. O tym właśnie myślałem, że wszystko to, co się wydarzyło, to co się wydarzy Być może to, co się teraz dzieje, to już kiedyś było zapisane i to musi tak być.
[30:38] - Dokładnie. Teraz jest pytanie: która część tej rzeczywistości jest naszą częścią rzeczywistości, jest tu i teraz, a która jest tą iluzją? Jak się często okazuje, w takich sytuacjach powstaje zjawisko interferencji, szczególnie po takich związkach. Ty głową możesz być jeszcze w tym związku, a nie tutaj. To jest zabawna sytuacja, że głową jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Ten swój oryginalny punkt referencyjny, który powinniśmy mieć tutaj, gdzieś przenosimy. Z definicji i z naszej natury możemy mieć wszędzie ten punkt referencyjny. To jest inna sprawa, ale ten główny, podstawowy jest tu i to jest elementarna historia. W końcu jesteśmy tu i teraz. Tu teraz rozmawiamy.
[31:20] - Właśnie. Jest też ten schemat déjà vu. Mamy wrażenie, że coś się już kiedyś działo. Jesteśmy w stanie nawet przewidzieć, co zaraz wykonamy, ale to jest tylko w naszej głowie i my jesteśmy w stanie stwierdzić, co ten ktoś potrafi zrobić, co on zrobi. Przewidzieć przyszłość.
[31:40] - Na to wygląda. Często nam się zdarza łapać kawałki. My to nazywamy przyszłość albo przeszłość. Łapiemy gdzieś jakieś kawałki z przyszłości, później mija chwila, mówimy: „Zaraz, stary, przecież ja tu już byłem. Wszystko jest dla mnie jasne”. Tak samo jak z przyszłością. Z przyszłością jest trochę trudniej. Dlatego trudniej jest wymyślić sobie milion dolarów, a łatwiej sfrustrować się brakiem miliona dolarów. Właśnie z tego powodu, ponieważ ta fala z przodu jest zawsze troszeczkę krótsza niż z tyłu. Z tyłu zostawia się naprawdę niezłe zamieszanie.
I to zamieszanie, które jest z tyłu, naprawdę czasami potrafi być bardzo rzeczywistym, bardzo realnym cieniem naszego życia. Na tyle realnym i na tyle wiarygodnym, że część z nas potrafi wskoczyć całym swoim życiem w ten cień i już żyć w cieniu tych wydarzeń. Są ludzie, którzy zawiesili się na jakichś wydarzeniach w życiu. Mówią na przykład: „Kiedyś robiłem to i tamto” i cokolwiek z nimi rozmawiasz, zawsze: „Ale w 39., panie”. Jest coś takiego.
[32:42] - Jest ten schemat. Jak mówiłeś wcześniej o buddyzmie, to napomknął też o reinkarnacji. Niektórzy ludzie wierzą w to, że będąc w poprzednim życiu jakimś zbirem, to im się teraz nie powodzi. Przykładowo płatny morderca kiedyś zabijał dla pieniędzy, dla swojego dobra, to teraz mu się nie powodzi i żyje na ulicy. A taki człowiek, któremu się kiedyś nie powodziło w tym poprzednim życiu, nie wiodło mu się za dobrze, żył na ulicy albo miał trójkę dzieci, nie potrafił ich utrzymać, to teraz mu się powodzi. Ale tu się zatacza to koło.
[33:24] - Nie do końca. Karma to jest jedna rzecz i tu się z tobą zgadzam, aczkolwiek nie wiem, czy do końca jest aż tak przekładalna na takie bezpośrednie spostrzeżenie, że na przykład koleś w poprzednim życiu był złodziejem, to teraz już nie będzie. Teraz dalej jest złodziejem, ale teraz złodziejami są właściciele korporacji. Także ten koleś, który dawniej kradł komuś ostatnią kanapkę, chociaż wcale nie musiał i wyrzucał całą tą kanapkę, pół ugryźć i mówił: „Ee, niesmaczna, mogłem nie kraść” i wyrzucał, a ktoś głodny zostawał. Teraz jest właścicielem korporacji. Teraz robi dokładnie to samo złodziejstwo, tylko że na masową skalę. Także to może działać w ten sposób. Niekoniecznie to oznacza takie przeciwieństwo. Ten konflikt wewnętrzny jest bardziej w nas. To my chcemy widzieć coś na zasadzie mocnych przeciwieństw i to jest nasza robota, którą sobie robimy w głowie.
To nie do końca wcale musi być tak, że to jest takie przełożenie jeden do jeden, rozumiesz?
[34:15] - Nigdy na to z tej strony nie spojrzałem.
[34:17] - Może to przełożenie jeden do jeden jest tak bezpośrednie i tak dosłowne, że każdy dostaje swoją lekcję i naprawdę z takim łomotem, że to nie ma to tamto. Że jak koleś sobie wyobraził, że złodziejką osiągnie karierę, całe szczyty na świecie, to osiągnął te szczyty. Jest w tym 1% ludzi, którzy zarządzają wszystkimi rzeczami na świecie. I teraz niech sam się przyjrzy swojemu życiu, kiedy ma już wszystko. I to jest najlepsza nagroda w cudzysłowie. Ci ludzie już tak zwariowali, że widać, jaki świat chcą budować, jakie tam musi występować mocne szaleństwo, prawda? Ciężko tego nie zauważyć. Także ja bym bardziej tą karmę widział w ten sposób, ale to jest w ogóle grubszy temat, jak to widzieć i od której strony. Bo tu jest ten podstawowy element naszego wewnętrznego konfliktu, że my lubimy widzieć polaryzację pewnych sytuacji, przeciwstawiać sobie te elementy, zamiast rozumieć je jako jedną spójną całość, która się razem dopełnia. To jest ogólny problem związany też z nauką, o którym też dzisiaj wspomnę troszeczkę.
[35:17] - Narzuciłem tu temat jakiś grubsza.
[35:21] - Dzisiaj grube tematy będą latały w hiperprzestrzeni. Spoko, dzięki za telefon. W sam raz temat. Doskonały. Właśnie o to chodzi.
[35:30] - Myślałem już od paru tygodni nawet nad tym. Dwa, trzy tygodnie jak nic myślałem o tym naszym istnieniu wielkim, o tym połączeniu ludzi, którzy zupełnie się nie znają. Na własnym przykładzie. Poznałem kobietę. Zobaczyłem ją pierwszy raz w życiu i w dniu-
[35:51] - Ogień po prostu. Ogień.
[35:54] - Dokładnie. Już dwa lata, trzy lata już z nią jestem i jestem z tego szczęśliwy. I nadal nie pojmuję faktu, że ją spotkałem. Starałem się o względy. Jest to, co sobie wyobrażałem. To jest to. Ta magia cała.
[36:11] - Man, that's the point. To się po prostu dzieje.
[36:15] - Właśnie. To jest to. To się dzieje, tego nie da się zatrzymać.
[36:18] - Nie, nigdy.
[36:20] - Coś ci wejdzie w głowę, to siedzi i nie wyjdzie, dopóki tego nie wykonasz.
[36:23] - Nawet nie w głowie, bo to siedzi dookoła nas. Głowę możesz mieć gdziekolwiek indziej. Ta dziewczyna stanie gdziekolwiek byś nie był. Możesz stać na środku pustyni, ona tam się pojawi. Także nie ma szans. To drzewo cię nie ominie. Z tym drzewem zawsze się zderzysz.
[36:37] - Chciałem kontynuować temat, ale to już w sumie na ten sam. Także ja tobie podziękuję za tę wyczerpującą rozmowę.
[36:46] - Dzięki wielkie. To ja wielkie dziękuję za telefon. Pisnął nam człowieku. Uściskaj tam kobietę.
[36:50] - Dzięki.
[36:51] - Pozdrawiam serdecznie.
[36:53] - Do słuchania. Na razie.
[36:54] - Na razie. Trzymaj się. To był słuchacz o nicknamie Szczurek. Gryzoń. Bardzo ciekawe. A tymczasem myślę, że czas najwyższy na jakąś muzyczkę. Tak się rozgadałem. Dzisiaj troszkę chcę poruszyć temat cienia konfliktu wewnętrznego. Co jest czym? Nie wiem, czy mi się uda oczywiście, bo co innego widzieć to, niczym wizualizacje w swojej wyobraźni.
Po prostu zamykam oczy i widzę to wszystko. Widzę te bryły latające, widzę ten kosmos i tak dalej. Dosłownie to widzę. I teraz pytanie: jak to powiedzieć? Przede wszystkim musiałbym mieć jakieś slajdy, ale w radiu się nie da pokazać slajdów. Także będę starał się bardziej opowiedzieć niż wam pokazać, ale myślę, że i tak każdy z nas to widuje często w życiu. Także spoko, to zostawię już nam indywidualnie do odkrycia. A tymczasem czas na jakiś radosny utwór. Myślę, że utwór dzisiejszego dnia dla mnie... Mnie się tu po prostu wyłączyło.
Także dajcie mi chwilę. Jak zwykle jestem wstrząśnięty, nie zmieszany. Także się okazało, że sobie zamknąłem tą muzyczkę, która tu miała polecieć. To moja herbata. Jasne. Dobra, to muzyczka. Las człowieka. Radionafali.com. Retransmitowane też w Radiu Paranormalium. Ja na imię Tomek.
Możecie śmiało zadzwonić. Hiperprzestrzeń tak to się nazywa. Ja dzisiaj puszczam muzykę, opowiadam o cieniu, a właściwie nawet chyba jeszcze nie zacząłem i uszeregowuję troszeczkę pewne elementy pewnej wiedzy, która się pojawiła ostatnimi czasy u mnie w głowie. Właśnie tak wspomniałem o tych piramidach i innych historiach, ale może zanim do tego szybko dojdę. Szybki jestem dzisiaj. Jejku, straszne. To przez to, że na słońcu się rozleniwiłem i teraz nastał cień i w cieniu się pojawia inna energia. Księżyc teraz osuwa się w cień. W ogóle jesteśmy teraz dokładnie w momencie wejścia cienia. To jest takie idealne, kosmiczne wydarzenie, bym powiedział.
Dlatego chyba najlepszy moment, żeby pogadać o cieniu, żeby o tym wszystkim pogadać. Właśnie tak powiedziałem o tej historii. Tak się rozkręciłem troszeczkę, bo za chwilę przejdę do nauki, ale jeszcze tak na sam koniec, bo o ile może się to wydawać, kiedy się opowiada o konflikcie wewnętrznym, który bazuje na przeszłości, na wzbudzaniu jakiejś tam fali za łódką i tak dalej, wszystkie te rzeczy można sobie tak kiwnąć głową i powiedzieć: okej stary, fala za łódką, fajna gadka, znikam do browara. Coś w tym stylu i wszystko okej. Natomiast można to sobie zauważyć normalnie w dużej skali i jeżeli nie jesteście ślepi, to się przyjrzyjcie, co mamy dookoła. Nazywa się to tak zwana kultura albo popkultura. Po prostu kultura masowa jest oparta dokładnie na tej fali interferencyjnej, która jest wyprodukowana przez nas tu, w tym momencie. My po prostu robimy coś. Bam! Robimy jakieś fajne wydarzenie i cień tego wydarzenia zostaje zawsze za nami.
I jeżeli jest jakieś duże wydarzenie, to właściwie górka zostaje za nami dosyć spora, taka, że można jeszcze by się sprawdzić i tutaj rozbiec stąd, żeby przeskoczyć jeszcze raz tam, jeszcze tam przez chwilę pobyć w tym miejscu, które już odchodzi i jeszcze jakimś susem sobie wrócić tutaj albo rozbujać ją jeszcze tak, żeby ona nas sama przywiozła tutaj razem z kawałkiem tej przeszłości, żeby tutaj wróciła razem z tą falą, żeby przypomniała, jak to było kiedyś. I to jest właśnie popkultura, bo ona dokładnie bazuje na takich historiach. Na tym, że budujemy sobie mit na przykład numeru na święta, z którym wszystkim nam się kojarzą święta wielkanocne, bożonarodzeniowe albo coś tam. Mit utworu, który nam się kojarzy z romantyczną kolacją we dwoje. Mit utworu, który nam się kojarzy z czymś całkowicie innym. Każdy ma swoje własne mity, każdy ma swoje własne utwory, każdy ma swoje własne punkty referencyjne, takie spoty w swoim własnym życiu. I popkultura to właściwie wykorzystuje, bo z tego wszystkiego jest utkana. My właściwie opowiadając jakąkolwiek historię, komunikując się ze sobą, budując sobie życie, używamy tych elementów z przeszłości jako takich nitek do konstruowania tego, co mamy teraz. I wszystkie te nitki zawsze mają dokładnie ten sam kolor, który był wczoraj. Niewiele się zmienia.
Właśnie, jak jest z tym zachowaniem tego punktu referencyjnego, w którym jesteśmy? To, że on czasami znika, jak się oglądamy na przeszłość. Indianie wiedzieli doskonale o tym i jak gonili duże stado, to czasami duże stado bizonów, duże stado zwierzaków dociśnięte do ekstremum, takie duże stado zachowuje się na końcu dziwnie, ponieważ zwierzaki też są inteligentne. To nie jest tak, że zwierzaki nie myślą, nie mają duszy. Ja się z tym nie zgadzam. Jeżeli ktoś tak twierdzi, to życzę mu powodzenia. Anyway, czasami w głowie takiego jelenia, w głowie bizona, cokolwiek, w głowie owcy na przykład jest wspomnienie pięknej łąki, którą opuszcza. Poważnie. I to nie jest wcale żart. I tego pięknego miejsca.
Wspomnienie rodziców, wspomnienie tego ciepła, dorastania i tak dalej. To jest ten punkt referencyjny. I nagle, podczas tej wielkiej gonitwy, kiedy jest sytuacja zagrożenia i wiadomo, że Trzeba wziąć swoje własne dupsko, przestawić w inne miejsce i wszystko będzie okej. I jedynie trzeba wykonać tą robotę po drodze i nic więcej. Nagle się okazuje, że ten pattern referencyjny, ten z przeszłości jest na tyle mocny, że w momencie stresu ten zwierzak widzi tą przeszłość jako przyszłość. Po prostu następuje kompletne zamieszanie ról. On po prostu myśli, że żyje w tej przeszłości i chce nagle wrócić na to pastwisko. I to są takie pojedyncze elementy, które się odrywają od stada i biegną w ogóle w przeciwstawnym kierunku. To są zwierzaki, które mają problem z zachowaniem swojego punktu referencyjnego. Nobody is perfect, jak mawia angielskie powiedzonko, czyli nikt nie jest doskonały.
Zwierzaki też potrafią mieć podły charakter, jak my wszyscy mamy charakter. Rośliny też mają charakter i wszyscy możemy mieć zarówno cudowny, jak i paskudny. I jest to cecha całego tego świata. No właśnie, bo tak mówię o jednym i o tych zwierzakach. No i teraz sobie przyłóżcie to do kultury. Dokładnie tak samo wygląda to, jeżeli chodzi o współczesną popkulturę. Tak się zachowują na przykład hity. Rzeczy odpadają albo znikają. Ktoś się na przykład zapatrzył się na poprzedni sezon za bardzo i już nie jest za bardzo trendy, już cała sprawa pojechała dalej. Paralę tych sytuacji, czyli właściwie ich odzwierciedlenie w każdej skali zobaczymy wszędzie dookoła nas.
Świat jest naprawdę pod tym względem bezlitosny, pod warunkiem, że nie jest się ślepym. Ślepi nic nie widzą i nic nie słyszą i tak dalej, ale to inna historia. Natomiast wystarczy się po prostu rozejrzeć. Ciężko tego nie zauważyć, bo tu nie ma nic innego de facto. No właśnie miałem tak szybciutko przeskoczyć do tej fizyki, do nauki, właśnie do fizyki kwantowej, bo to jest ciekawa rzecz. Dużo ludzi w dzisiejszych czasach rzuca tekstem fizyki kwantowej i stara się przyłożyć to do punktu tego, którym my jesteśmy, czyli do siebie, przyłożyć to do nas i wyjaśnić cokolwiek w nas, w mojej istocie właściwie, bo nie chcę tu mówić za nikogo, nie chcę mówić za ciebie. Co najwyżej mówię tylko i wyłącznie za siebie, za to, tym, kim jestem. Ale poważnie to zabrzmiało. Stand koleś zrobił. Dobra, to mówię za siebie, słuchajcie, jakby co.
Nie, zawsze mówię za siebie. Innej opcji nie ma. Tak samo jak nie najem się za was, tak samo jak nie zrobię siku za was i nie wyśpię się za was i kupy za was też nie zrobię. Tak samo nie pożyję za was, nie wymyślę za was i po prostu nie będę wiedział za was. To wy wiecie najlepiej. To ja wiem najlepiej. Każdy wie najlepiej. I to jest piękna rzecz i trzeba to akceptować. To jest jedyna szansa na to, żeby świat normalnie funkcjonował. Tylko dlatego dalej funkcjonuje, że akceptujemy swoją intencją właśnie ten moment.
Ale wracając do naszego konfliktu wewnętrznego, który się manifestuje w świecie nauki. Pięknym takim przykładem jest fizyka kwantowa, która zakłada istnienie dwóch obiektów, które oddziaływują ze sobą i nazywa to splątaniem, zmieszaniem. Taki bullshit, po prostu bzdura. To jest, mówiąc w skrócie sytuacja idioty, który siedzi na brzegu jeziora i widzi płynącego psa, ale nie widzi całego psa. Widzi tylko głowę i ogon, który raz w lewo, raz w prawo, ale dokładnie z tym samym kierunkiem co pies. No i ten idiota, gwarantuję wam, jest w stanie usiąść i bez żadnego problemu wysmażyć taką teorię, zaangażować tysiące ludzi, doprowadzić do tego, że powstała z tego nauka. I stworzył z tego dwie istoty. Stworzył psa głowę, czyli taki specjalny gatunek żyjący w wodzie, który się nazywa głową psa pływającą po wodzie. To jest osobny gatunek, rzadko kiedy widywany, ale widywany. Nie wiadomo, co się z nim dzieje.
Tego nie badamy, ale wygląda zjawiskowo. I jeszcze jest drugi gatunek dziwnej istoty, która mieszka w jeziorach i zbiornikach wodnych retencyjnych, która się zawsze manifestuje, kiedy widzimy tą pierwszą część, tą pierwszą dziwną istotę, która ma głowę psa, ale nie jest psem, bo pływa po powierzchni wody i tak się trzęsie. To widzimy coś, co wygląda jak ogon psa. I to jest dziwna istota. Ona zawsze podąża tą drugą istotą. No i to jest mniej więcej tłumaczenie za pomocą fizyki kwantowej tego, co się dzieje dookoła. Ktoś tutaj zapomniał o tym, że elementy, które widzi, są tylko cieniem, cieniem energii. Jak to jest z tym cieniem? My właściwie sami rzucamy cień na wiele spraw i fizyka kwantowa bardzo nie lubi tego tematu. To są te granice fizyki, z której ona ucieka i z eksperymentami, i ze wszystkim.
Oni udają, że tego nie widzą, jakby zatrzymują się na jakichś duchowych rzeczach, próbują to przykładać do buddyzmu, kombinować, sprzedać nam to na milion sposobów, tak żebyśmy kupili ten kit wszędzie. A jest to kit nieprzeciętnie tępy i nieprzeciętnie głupi. Szkoda po prostu naszego czasu. Anyway. Bo zakłada nieistnienie psa, zakłada istnienie głowy psa i ogona osobno tylko dlatego, że pies zanurzył się w wodzie. Tylko dlatego, że jedynymi elementami widocznymi psa dla nas jest głowa i ogon. I na tym polega cała mądrość fizyki kwantowej. W przeciwieństwie do fizyki oficjalnej, mainstreamowej, która zakłada, że nawet gdyby tam było stado psów, które się topi w tym jeziorze, to oficjalnie tam nie ma żadnego psa i w ogóle nie ma jeziora przede wszystkim. Bo to zakłada jedna i druga teoria, i kwantowa, i ta oficjalna, że tego jeziora nie ma, tej wody nie ma. I właściwie to wszystko jest bardzo hipotetyczne.
I na tym polega cały numer z współczesną nauką, że właściwie nie ma nic wspólnego ze zrozumieniem tego, czym są właściwie oddziaływania dookoła nas. To, że my jesteśmy energią, która sobie zasuwa po tej strukturze świata. Świat się ani nie kurczy, ani nie rozszerza, nic się tam nie zmienia specjalnie, ani o milimetr, ani o tysięczną milimetra. To my zasuwamy sobie po tej strukturze i zasuwając rzucamy cień. To jest między innymi odpowiedź na tą wielką tajemnicę dla nauki. Jak to jest, że eksperymentator wpływa na przebieg eksperymentu? No bo człowieku, rzucasz cień swoim zjawiskiem i tyle. A ja tu mam telefon oczywiście, także już odbieram. Halo, halo, witam serdecznie.
[48:38] - Witam cię Tomku.
[48:39] - Jak zdrówko szanownemu panu?
[48:40] - Szanownemu panu. Bardzo dobrze, bardzo dobrze.
[48:43] - Proszę ściszyć tam radio, wyłączyć w ogóle radio. Przejść tylko na słuchawki Bluetooth.
[48:47] - Tak, tak radio już jest ściszone, także nie ma problemu.
[48:49] - Okej, rewelacja.
[48:50] - Ja chciałem się właśnie między innymi odnieść do kilku rzeczy, o których tutaj mówiłeś. Mianowicie jeżeli chodzi o fizykę kwantową O tą interferencję, nakładanie się i generalnie też do tego, czym jesteśmy właściwie. Może zacznę od tej ostatniej rzeczy, bo według niektórych ludzi wszystko oni sprowadzają właściwie do kosmitów, potocznie mówiąc, bo przykładowo ludzie, którzy mieszkają na tej planecie, nie są jakby z tej planety, tylko przybyli z innej w takich jakby zarodkach czy coś w tym stylu. I wiesz, i po prostu poszczególne formy życia rozwinęły się do tego stopnia, że jesteśmy na tyle inteligentni, że już opanowaliśmy poszczególne dziedziny techniki i tak dalej. Ale to są tylko czyste spekulacje.
[49:38] - To też takie zawieszenie się do tyłu, bo to i tak nie zmienia faktu, że jesteśmy tu i teraz. Rozumiesz?
[49:43] - No tak, tak.
[49:44] - Jeżeli jesteśmy kosmitami, jeżeli ktoś się czuje kosmitą, to powinien doskonale operować kosmicznymi mocami. Także w tym momencie powinien odłączyć się od ogrzewania, prądu elektrycznego, operatora telefonii komórkowej. Rozumiesz?
[49:58] - Tak, dokładnie.
[49:59] - Jak to się mówi po angielsku easy to say, czyli łatwe do powiedzenia. Gorzej z robieniem, prawda? Bo to mówienie o tym-
[50:06] - No tak.
[50:06] - Właśnie. Okej, sorry, ale nie przerywam, bo tam wrzuciłem temat tej fizyki kwantowej i ty też wrzuciłeś, także chętnie posłucham.
[50:14] - Generalnie też mi się wydaje, że nie wiem, czy słyszałeś o takiej teorii, właściwie równaniu, równaniu Schrödingera, które opisuje gęstość prawdopodobieństwa wystąpienia pewnej cząstki w przestrzeni, ale ona może istnieć w wielu miejscach naraz.
[50:31] - Znaczy jest to teoria pod tytułem, że jeżeli pies płynie w jeziorze, widzimy tylko głowę i ogon, to teraz-
[50:37] - No tak, właśnie chciałem odnieść się też do tej rzeczy między innymi.
[50:43] - No właśnie, to jest takie zabawne, bo naprawdę ci ludzie myślą, że coś badają. To jest trochę tak, jakby bawimy się w badanie cienia. Wiesz, że pamiętasz taką zabawę z dzieciństwa? Ja byłem takim okrutnym dzieciakiem, jak byłem młody. Myślę, że wszystkie dzieciaki miały pewien element okrucieństwa. To jest właśnie ten element tego konfliktu wewnętrznego, który się manifestował w nas.
[51:00] - No tak, dokładnie.
[51:02] - Lupa, lato, pora jak teraz i mrówki u babci, które chodzą po betonowym chodniku. Myślę, że nie będę mówił więcej, bo to jest drastyczne. Ja się jeszcze rozpłaczę. Taki byłem okrutny. Przypalanie po prostu tych wszystkich żyjątek lupą. Nie widzisz nic, to jest cień. To, czym operujemy, operujemy tylko skupieniem i cieniem. To jest jedyna rzecz, którą robimy. I nagle ten cień i to skupienie czegoś, czego nie ma, prawda, powoduje taką ilość energii, że nie wiadomo, co z tym zrobić. My jak głupki przypalaliśmy, robiliśmy krzywdę zwierzakom, jak byliśmy mali, prawda?
[51:36] - No tak.
[51:37] - Natomiast jeżeli postawisz to na dachu, postawisz taką dużą szklaną, okrągłą kulę i zanurzysz ją w zbiorniku z wodą i zbiornik z wodą będzie miał białe tło za sobą, to co się stanie z tą wodą? Chyba się nagrzeje, nie?
[51:50] - No tak.
[51:50] - No właśnie. I to w którymś miejscu się na pewno tak nagrzeje, że zacznie być implozja w środku. Prawa natury.
[51:58] - No tak, dokładnie.
[51:59] - Cień i światło. To tak jak nasz wpływ na ten eksperyment, bo zawsze rzucamy jakiś cień, bo jesteśmy energią. To jest właśnie ten dowcip. Znaczy tu manifestujemy się jak cień. To też jest ciekawa historia. Do czego właściwie zmierzam to to, że tak naprawdę, moi drodzy i ty, Konradzie, jesteśmy tu cieniami i tak naprawdę to wszystko, co jest wykonywane, to jest taka walka cieni, można powiedzieć, bo jesteśmy cieniem pewnej energii, dlatego ona jest niezbadana, dlatego jej nie widzimy. Otóż to.
[52:24] - No tak, powiem ci, że nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób, aczkolwiek nie wiem, czy ta historia z cieniami ma jeszcze takie odniesienie do takiego eksperymentu, który właśnie też był robiony w Szwajcarii. Chodzi o bozon Higgsa, czyli o cząstkę, która teoretycznie istnieje, znaczy teoretycznie jest gdzieś tam, ale tak naprawdę-
[52:47] - Praca łezka.
[52:50] - I generalnie chyba też jest jakieś tam pewne podobieństwo. A jeżeli chodzi o tą interferencję, to właściwie ta interferencja może się też odnosić do wielu rzeczy. Jak mówiłeś o tych równoległych wszechświatach wewnątrz tej takiej wielkiej bańki czy tam wanny.
[53:07] - Dokładnie.
[53:08] - To też może być spowodowane, że ta interferencja może skutkować tym, że te równoległe wymiary czy równoległe wszechświaty nakładają się na siebie i dlatego nie jesteśmy w stanie ich zobaczyć.
[53:19] - Otóż to. Otóż to. Wszystkie są po prostu w jednym. To jest ta tajemnicza alchemiczna bryła, którą później narysował w XVI wieku Kepler jako bryłę Keplera i tak to sfery Keplera, tak to opisujemy. To są te przestrzenne formy, jedna zawarta w drugiej. Każdy jest osobnym światem, który jest indywidualny, a jednocześnie tworzy strukturę ze wszystkimi światami ponad i wewnątrz. Jest częścią układanki, jednocześnie zachowując indywidualność.
[53:45] - No tak. I kiedyś pewien naukowiec, on się chyba nazywał Seth Shostak bodajże i on też właśnie badał, po prostu pokazywał eksperyment, że nakładał kliszę filmu na jeden film i na tych kliszach były postacie w wielu różnych miejscach. I po prostu jeżeli człowiek jest w jednym miejscu, to może mieć swojego sobowtóra, który teoretycznie robi to samo bądź coś innego.
[54:15] - Na przykład.
[54:15] - To jest w odniesieniu do tych alternatywnych rzeczywistości, które-
[54:19] - A to może być na przykład tylko i wyłącznie interferencja wykonana tym, że stanęliśmy we właściwym miejscu. Pomyśleliśmy o kilku sprawach. Mieliśmy dużo emocji w głowie, które tak zapracowały, że dokładnie wykonując ten oblot, wytworzyliśmy dodatkowo taką strukturę energetyczną. I teraz ktoś na przykład przechodząc tam obok, powie: „Wow, duch!” Rozumiesz? A to tylko taka mgła, która znika sobie po nas.
[54:40] - Generalnie ta struktura energetyczna to obowiązuje wszędzie, bo przykładowo układ okresowy pierwiastków chemicznych Mendelejewa. Każdy pierwiastek ma swój stan energetyczny bodajże.
[54:53] - Tak. A najlepszy numer jest to, że mowa jest o jednym pierwiastku i to jest jeden pierwiastek. I to tak naprawdę stany energetyczne jednego pierwiastka, który przechodzi przez całą skalę i wraca do punktu wyjścia.
[55:03] - I dlatego też mi się wydaje, że jeżeli chodzi o tą konfigurację elektronową, już tam sorry, że tak wdaję się ostro w szczegóły, że każdy pierwiastek ma konfigurację elektronową jakiegoś tam innego, nie?
[55:16] - Tak, to widać. To się po prostu manifestuje. Ciężko powiedzieć, czy to jest elektron, czy nie. Te wszystkie współczesne nazwy to z dużym dystansem należy podchodzić.
[55:26] - Załóżmy, że elektron został nazwany przez ludzi hipotetycznie.
[55:30] - Po prostu coś, co możemy zmierzyć. Możemy zmierzyć kawałek światełka, kawałek iskrzenia, które się pojawia w różnych niewidocznych już dla nas pasmach i ten kawałek iskrzenia światełka tworzy konkretną formę geometryczną. I właściwie tego dotyczy nasze spostrzeżenie, bo wszystkie pozostałe tłumaczenia pod tytułem: to jest proton pośród neutrina i tak dalej, wszystkie te historie, bo tu jest coś tam splątane i tak dalej, stoi na czterech słoniach. Te cztery słonie stoją na jednej dużej jaszczurce, która biegnie do lasu po swój obiad, a to wszystko stoi na dużym żółwiu. Jedyne co widzimy, to widzimy to, co widzimy, czyli manifestującą się energię, która ma bardzo konkretne kształty. Te kształty widzimy wszędzie w naturze.
[56:11] - Generalnie też fizyka kwantowa odnosi się do tego, że każda cząstka ma swoją antycząstkę.
[56:18] - To są chyba te nogi psa. Nagle zauważono, że jest więcej interpolacji na tej fali na powierzchni jeziora, że coś się tam dzieje, że coś jest. Zachowuje się jakby było, ale tego nie widzimy. Czyli że musi być więcej. To pies ma nogę.
[56:31] - Czyli że przykładowo, jeżeli dojdzie do zderzenia antymaterii z materią, to wydzieli się duża ilość energii.
[56:41] - Na pewno w głowie takiego, który dokona tego zderzenia materii z antymaterią, bo to trzeba we własnej głowie dokonać takie zderzenie.
[56:47] - Tak.
[56:49] - I myślę, że na pewno jego głowa wybuchnie. Gwarantuję. Kładę dolary przeciwko orzechom. Powaga. Nie mam żadnych, ale pójdę gdzieś, zorganizuję jakieś dolary i naprawdę kładę dolary przeciwko orzechom. Za każdą trzydolarówkę w banknocie płacę jedną prawdziwą. Dobra, żartowałem, ale nie widzę tego w ten sposób. Dla mnie to jest taka pułapka. Ci ludzie wpadli w taką koszmarną pułapkę. Czy koszmarna, czy nie koszmarna.
Po prostu wpadli w pułapkę. Próbują za cień brać rzeczywistość i odwrotnie. A to jest bardzo ciekawa historia, bo są bardzo ciekawe anomalie związane z energetyką dookoła nas i to taką energetyką, jak przepinasz duże wysokie napięcie, jak masz stację transformatorową dużą i przepinasz napięcia, to jest taki moment, że tam przelatują takie napięcia rzędu 2500 wolt. Takie potężne. To są takie iskry, które mają 15 metrów czasami. Takie, że człowiek tam nie może stać w okolicy kilometra, bo mu się włosy wyprostują. Może nie być najlepiej z jego zdrowiem później.
[57:52] - To, że włosy się wyprostują to coś chyba mało powiedziane.
[57:55] - To też. Tak, już na stałe się wyprostują w niektórych miejscach. Ale o co chodzi? Przepina się, a prąd jest niewidoczny. Są takie piękne zdjęcia na YouTubie, jak jest taka zwykła mała stacja transformatorowa i jest przepinane napięcie z jednej instalacji na drugą. Moment, kiedy jest rozłączane, nagle w tym miejscu, gdzie już nie ma fizycznie połączenia, pojawia się potężne wyładowanie elektrostatyczne, bo ta energia tam dalej jest. Ona dalej cały czas podąża, bo to, co my widzimy, to jest cień i to, co nawet mówi Nikola Tesla i wielu innych. Eric Dollard i tak dalej. Cień energii.
[58:34] - W tym jego urządzeniu też można było to zaobserwować chyba. Czy to był transformator, że był przeskok napięcia z jednej kuli do drugiej?
[58:43] - Otóż to. Dokładnie ta sama zasada.
[58:47] - Co tu jeszcze chciałem powiedzieć? Jeszcze o tych piramidach egipskich à propos. Też była taka teoria, że piramidy egipskie to też dzieło istot pozaziemskich. Nie pamiętam, kto to powiedział, ale wiem, że było coś takiego, że archeolodzy nie są w stanie odtworzyć tej precyzyjnej konstrukcji i że to było tak zrobione, że precyzja bardzo duża.
[59:15] - Wiem, o czym mówisz, że jest to po prostu nie do powtórzenia przez współczesną technologię, pomimo że wielu się zaperza, mówi: „Jakoś to jesteśmy w stanie zrobić”, ale nikomu się jeszcze nie udało. Nikomu się nie udało obrobić nawet jednego kamienia skalnego, który jest średniej wielkości z taką precyzją.
[59:30] - Tak, dokładnie.
[59:32] - Tak, żeby można było później z niego skorzystać, żeby na przykład zgodność pól magnetycznych, w ogóle tego worteksu magnetycznego, który tam w środku zostanie zachowany podczas cięcia też się zgadzała, bo fenomenem jest to, jak kompleksowo są przycięte wszystkie te granitowe skały przez pradawnych ludzi. Jak tam się podejdzie z takim urządzeniem do badania nanotesli, czyli zjawisk elektrograwitacyjnych i zjawisk grawitacyjnych, to się okazuje, że te kamienie nie są tylko i wyłącznie cięte według kształtu, tylko cięte zgodnie, czy polaryzacja energetyczna jest ustawiona we właściwy sposób w nich.
[01:00:06] - To tak jakby wszystko było przyporządkowane.
[01:00:08] - Ktoś wiedział dokładnie trendy. Ktoś używał jak magnes prawie że.
[01:00:13] - Albo ktoś to zrobił na bardzo precyzyjnej maszynie.
[01:00:17] - To maszyna pal licho, ale technologia, która pozwala ci zrozumieć, w jaki sposób to funkcjonuje, to jest druga strona. Gdzie są te pola magnetyczne na przykład w kawałku granitowej skały. Jest taką dużą kostką pięć na 10 metrów. I teraz zastanawiasz się, w którym miejscu owej granitowej skały jest na przykład większa wartość magnetyczna, a w którym jest mniejsza, tnąc ją z zewnątrz. W jaki sposób to zbadasz? Jak się okazuje, ktoś, kto to konstruował, miał doskonałą wiedzę i mało kosmicznie to wygląda. Wygląda to bardzo ziemsko, bo jest to bardziej informacja dla nas niż dla kosmitów, podejrzewam. Ale to już inna historia.
[01:00:51] - Tak, masz rację. Jeszcze nie wiem, czy to będzie miało związek z tematem, ale chciałem też się odnieść do takich pradawnych wierzeń w tych wszystkich egipskich bogów i w ogóle pogańskich wierzeniach, Aztekowie i tak dalej. Mi się też wydaje, że te całe wierzenia to są tak jakby kosmici, którzy przylecieli też z innej planety.
[01:01:17] - Ja dzisiaj chcę taki wątek tych kosmicznych rzeczy-
[01:01:21] - Była też taka teoria gdzieś tam.
[01:01:24] - Bo to jest masa jakichś teorii, która jest stamtąd. I ja się zastanawiam, czy te teorie nie są przypadkiem właśnie jedną z takich fal, które powinniśmy zostawić za sobą. Bo właściwie nie daje nam żadnego wyjaśnienia. Wiem, o co ci chodzi. Jest na pewno intrygująca. Wszystko jest okej. Być może jest to prawdziwa teoria, ale myślę, że są ciekawsze rzeczy i że ten nasz deal z rzeczywistością polega na czymś zupełnie innym niż na opowiadaniu sobie o tym, że kosmici przylecieli, rozumiesz? Kosmici są.
[01:01:55] - Tak, dokładnie.
[01:01:55] - My jesteśmy kosmitami. Sami mieszkamy w kosmosie całkiem nieźle zresztą.
[01:01:59] - Kiedyś ktoś powiedział, że wszystkie teorie o kosmitach podważają istotę religii, całego chrześcijaństwa i tak dalej.
[01:02:10] - To trzeba było zadzwonić do jakichś chrześcijan i spytać się: „Hej chłopaki, co myślicie na ten temat?” Zostawmy tych chłopaków. Słuchaj, postul jakąś muzyczkę na rozluźnienie, a ja wracam do swojego wątku cienia, bo tam jest kilka ciekawych refleksji, takich energetycznych, z tego świata, manifestujących się. Nie takich żadnych tam, że nie wiadomo co, nie wiadomo jak, teoria, spekulacja.
[01:02:36] - Tak.
[01:02:37] - Widać to dookoła.
[01:02:38] - Jeszcze chciałem się odnieść do jednej rzeczy typu yin i yang. Nie wiem, czy to ma związek z tematem, że powinna istnieć równowaga pomiędzy siłami, na przykład, że jest dobro i zło albo równowaga pomiędzy ciałem i umysłem. To chyba też się odnosi do buddyzmu między innymi.
[01:02:57] - To jest nasz europejski sposób tłumaczenia czegoś, który jest podyktowany konfliktem wewnętrznym, że dla nas jest to zło kontra dobro. Tutaj nie kumamy nic z tego absolutnie, bo to nie ma nic wspólnego ani ze złem, ani z dobrem. Jest to kwestia propagacji energii, która jest, bo jest po prostu. Tak by to chcieli ująć. Zupełnie inne rzeczy odpowiadają za to, co się z tą energią wydarza. To jest nasza odpowiedzialność. Tutaj nie ma podziału na zło i dobro, ale to już kwestia indywidualna. Jeżeli ktoś to widzi, to widzi, to ja tutaj nie mam zamiaru zmieniać jego światopoglądu. Mam swój własny. To co, może jakaś muzyczka, proszę pana?
[01:03:37] - Dobra, nie ma problemu.
[01:03:38] - Dzięki za telefon.
[01:03:40] - Wzajemnie dziękuję za rozmowę.
[01:03:42] - Proszę bardzo. To co? Jakaś muzyczka. Tak się zagadaliśmy, troszkę odpłynęliśmy od tych tematów, a tu czas najwyższy wrócić troszkę na tory, posłuchać muzyczki. Właśnie miałem przygotowany taki naprawdę rześki numer specjalnie na tą okazję. Jest. Zatem posłuchajmy piosenki z krainy cienia. Ulala! A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafali, absolutnie live, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Ja mam na imię Tomek.
Możecie śmiało do mnie zadzwonić. Radionafali.com na Skype’ie, taki jest adres. A dzisiaj pozwólcie, że wezmę głęboki oddech, bo dzisiaj mam taki dzień, że oddycham po prostu jak dziki. I bardzo dobrze. Po prostu wyboczyłem się na trawie. Zionę powietrzem, zionę niczym dziki zwierz prawie że. Nawet wiem jaki. Anyway, dziki zwierz dzisiaj też ma ubaw. A dzisiaj uszeregowuję troszeczkę pewne sprawy w mojej głowie. Dzisiaj temat, który jest bardzo istotnym tematem, czyli cień i nasz konflikt wewnętrzny.
Dwie rzeczy, które niby do siebie nie pasują albo nie wiadomo co. Jak na ironię definiują praktycznie znakomitą część rzeczywistości dookoła nas. Właśnie piosenka, którą przed chwilą puściłem. Doskonały soundtrack, doskonały DJ Food, „Nocturne”. Polecam bardzo serdecznie. Doskonałe, prawda? Genialne. Tak niewiele dźwięków i nagle powstaje coś tak niesamowitego. Wracając do naszego tematu, do tego, że tu jesteśmy i jest cień, jest konflikt wewnętrzny i że to są główne elementy odpowiadające za praktycznie całe, jak nazywamy to zło na świecie. Wszystkie te wypaczenia, wszystkie te miejsca, w których widzimy, że energia płynie nie w tą stronę, w którą powinna płynąć.
O co chodzi z tym konfliktem wewnętrznym? Gdzie można to rozróżnić? Bo są takie proste metody na rozróżnienie, czy żyjemy gdzieś w przeszłości, czy żyjemy konfliktem wewnętrznym, czy żyjemy gdzieś w naszym cieniu i myślimy, że to my, czy też jesteśmy tu i teraz. Jednym z takich dowodów jest aktywność dla innych ludzi, tak zwyczajnie, czyli nasza interakcja ze światem dookoła, robienie czegoś. I tu nie da się po prostu tego ukryć, nie da się tego schować w kieszeni. To jest jedyna opcja, która wyrównuje wszystkie te poziomy, sprowadza do jednego. Dlaczego? Prosta rzecz. Chodzi o robienie rzeczy, które są też dla samego siebie przede wszystkim, bo od tego się zaczyna. Tak zwane niezbędne, czyli wszystkie te, które tak czy siak musimy zrobić.
Musimy się wyspać, dobrze przynajmniej się wyspać. Bardzo dobrze. Dobrze jest się posilić czymś, najeść. Jeżeli ktoś nie odżywia się jeszcze światłem, to polecam odrobinę warzywek, a jeżeli ktoś lubi mięsiwa, to niech sobie sam zapoluje na te mięsiwa, a co! Generalnie musimy sobie zapewnić kilka spraw dookoła. Do tego się to wszystko sprowadza. Właściwie, jeżeli się przyjrzymy naturze tych spraw, które musimy sobie zapewnić, one są takie, jak to się mówi, elementarne, czyli takie egzystencjalne, związane tylko i wyłącznie z naszą egzystencją. I to jest taki papierek lakmusowy, którym można sobie sprawdzić, jak daleko odjechaliśmy gdzieś w kosmos z naszą głową, a jak mocno stoimy dwoma nogami na ziemi. Jeżeli jeszcze łapiemy, że- Że są tak zwane nic. Są te sprawy elementarne, że jest prawo tego kosmosu, tego świata, tej ziemi, na której stoimy, że kogoś nakarmić, komuś poduszkę pod głowę.
Wszystkie tego typu sprawy. To musimy stanąć obiema nogami na ziemi. To się po prostu nie da inaczej. Nie da się funkcjonować jednocześnie nie będąc tutaj, a pomagać ludziom tutaj. Z tego się biorą poważne konflikty. O co chodzi, że tak mówię: „biorą się konflikty”? To dosyć proste. W przeszłości mieszka wizja świata, który już nie istnieje i z reguły robiąc jakieś rzeczy, a jeszcze jeżeli robimy to systematycznie, jesteśmy skonfrontowani z tą nieludzką sytuacją, że musimy zrobić coś, co wydawało nam się całe życie wbrew nam. Ale to robimy. Robimy to systematycznie.
Staje się to czymś w rodzaju mandali w naszym życiu, którą sobie rozsypujemy i tak to jakoś leci. Jeżeli coś nie pasuje do tej mandali, to widać od razu, że na przykład pewne rzeczy, które myślimy, że należą do tej rzeczywistości, że ją budują, że ją kształtują, że coś fajnego z tego wychodzi. Nagle się okazuje, że cokolwiek byśmy próbowali, nie da się ich zastosować do tych spraw, które robimy na co dzień. Po prostu nie da się ich przekuć na coś, co pójdzie dalej, coś, co zadziała. Ciągle jest jakiś zgrzyt, ciągle jest jakaś walka o coś. I to jest chyba najlepszy obrazek naszej cywilizacji. Ostatnio widziałem rysunek zrobiony troszkę w klimacie Banksy'ego. Rysunek przedstawiający kubeł na śmieci wypełniony żarciem ze wszystkich korporacyjnych supermarketów. Policjant w całym swoim umundurowaniu z pałą, z karabinem, w masce. Człowiek schowany za maską i czarnym uniformem, który go ochrania, żeby nikt kości mu nie połamał, pilnujący tego kubła na śmieci przed bandą głodnych, obdartych dzieciaków, które po prostu chcą coś zjeść i trzymają patyki i starają się do tego dobrać.
I tak wygląda mniej więcej cała zabawa w tym świecie. Cała ta cywilizacja. Oczywiście jest grupa tych dzielnych, bogatych ludzi, którzy utrzymują ten cały system, żeby te dzieciaki musiały tam wylądować. Bo normalne jest to, że właściwie nikt przecież nie ląduje na przysłowiowym śmietniku z własnej dobrowolnej woli. To nie jest kwestia chęci. Zdarzy się może pięciu czy sześciu ludzi na świecie, którzy akurat mają taką fiksację i akurat oni lubią, ale normalnie jest to kwestia pewnego wyboru cywilizacyjnego, który został podjęty zamiast ludzi, że po prostu włożono ich w taką, a nie inną rolę. Bo tylko dzięki temu, że są ludzie, którym zależy na tym, żeby się móc jeszcze najeść i żeby przegonić tą policję. Jeżeli są jeszcze tacy ludzie na świecie, to zawsze jest sens istnienia fundacji charytatywnych prowadzonych przez tych wielkich, bogatych ludzi, przez te konsorcja finansowe, przez te korporacje, te wszystkie fundacje charytatywne, które walczą z głodem i wszystkim na świecie tylko po to, żeby za te dzielnie zebrane pieniądze móc postawić już nie jednego policjanta, tylko czterech policjantów pilnujących tych śmieci. Żeby tam żadne głodne dzieciaki do jasnej cholery się nie grzebały w tych śmieciach i żeby nie obniżały ceny jedzenia. Takie wydarzenia na co dzień.
Jeżeli spojrzymy, jakie są efekty naszych działań, bardzo szybciutko korygują tą historię tak zwanego konfliktu wewnętrznego. Wystarczy się przyjrzeć, czy przypadkiem sytuacja, na którą się patrzymy, jest naszą sytuacją, czy też znowu próbujemy wykręcić coś z tej sytuacji, znowu próbujemy gdzieś w tyle głowy i tak dalej. Jest to historia właśnie związana z cieniem, bo ja nie darmo o tym cieniu. On występuje wszędzie. Jeżeli jest światło, to jest i cień. Te dwie rzeczy się uzupełniają nawzajem i nigdy nie funkcjonują osobno. Co my nazywamy cieniem? Myślę, że zostałem przy tym. Po prostu to jest cień. To jest odbicie czegoś, co było wcześniej.
A, mam telefon już i odbieram. Halo, halo, panie Cienku.
[01:11:24] - Dobry wieczór.
[01:11:25] - Witam serdecznie. Jak z zdrówką?
[01:11:27] - Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i ciebie Tomku.
[01:11:30] - Dziękuję bardzo. Okej, żyjesz tam?
[01:11:37] - Tak, żyję i chciałbym się odnieść albo do tego, albo ciemności. Bo jak to jest nad niebo oceanów. Tam występuje ciemność i tam istnieje dużo tajemnic życia. Tam i te stworzenia żyją.
[01:11:54] - Może tam po prostu nie ma ciemności, tylko my tam nie widzimy światła. Może tylko o to chodzi? A może światło tam jest tylko inny rodzaj taki, który jest niewidoczny dla nas?
[01:12:02] - Tak. I te wszystkie organizmy co tam występują, to nie przez fotosyntezę, tylko przez chemiosyntezę. Coś takiego.
[01:12:10] - Nie wiadomo właściwie. Tam właściwie nikt do końca nie wie. Właściwie nikt nie wie, dlaczego drzewo rośnie zwykłe, normalnie w parku obok ciebie i obok mnie. Poważnie, nie ma takiego wytłumaczenia. Nie ma wytłumaczenia, dlaczego to w ogóle się dzieje. Oficjalnie nie ma. Nie istnieje w nauce. Także to samo dotyczy też dna oceanu i tego, co się znajduje nad chmurami. Nauka tak naprawdę nie wie, co się dzieje. W nocy się do tego musi przyznać, kiedy już ją się przyciśnie do ściany.
Ale to już inna historia.
[01:12:37] - To jest jak z yin i yang, że to tak krąży i to będzie tak w kółko do końca.
[01:12:45] - Dokładnie. To jest piękne. Energia cały czas krąży i my jesteśmy tą energią, dlatego zawsze będziemy rzucali cień. Dlatego, Cienku, każdy eksperyment, który zrobisz, będzie przekłamany, bo ty samą swoją obecnością będziesz powodował, że coś tam się przesuwa tylko i wyłącznie w taką, a nie inną stronę.
[01:13:03] - Bo jak i w reakcjach chemicznych z pirotechniką można różne kolory dodać.
[01:13:08] - Dokładnie. Otóż to. Dobra Cienku, słuchaj, to ja cię rozłączam. Mam tu taką bardzo ciekawą jeszcze rzecz. Połączenie tych wszystkich cieni na koniec i zapraszam do posłuchania. Jeżeli będziesz miał refleksję, zadzwońcie na koniec.
[01:13:19] - A mogę się tam odwołać później, bo do poprzedniego tematu tydzień temu, co cię nie było na wieczornej porze.
[01:13:26] - Słuchaj, to zapraszam już na wieczorową porę bardzo serdecznie.
[01:13:28] - Tak.
[01:13:29] - Z tymi wszystkimi życzeniami. Dzisiaj wieczorowa pora, dzisiaj jestem live, także zapraszam was wszystkich.
[01:13:34] - Odwołam do tego tydzień tematu.
[01:13:36] - Zapraszam na dyskusję. Dobra, to ja tu wyłączam i lecę przez twój szalony temat.
[01:13:42] - Do usłyszenia.
[01:13:43] - Do usłyszenia. Dzięki wielkie za telefon. Trzymaj się. To był ucinek. Pozdrawiam serdecznie. Tak to jest z tym cieniem. Dobra, ale wracając do tego cienia, bo tu jest bardzo ciekawa historia, która jest właściwie clue całej mojej dzisiejszej opowieści. Zaraz, to może zanim przystąpię do clue, to zrobię jakiś taki dramatyczny akcent. Skoro już mówimy o tych falach z przeszłości, to już będę taki cwaniak i odbiję się od tej fali przeszłości. Teraz chyba już rozumiecie, o co chodzi i spróbuję wytworzyć taką sytuację na biegu, czyli wywołać pewne wydarzenie z przeszłości.
To może być cokolwiek w waszym życiu, ale zawsze musi być z przeszłości i niekoniecznie robione przez was. Po prostu coś blast from the past, jak się po angielsku mówi, czyli uderzenie z przeszłości. I to wywoła pewną pauzę, która da nam możliwość zrobienia żabiego kroku do przodu i będzie nam się wydawało, że wykonaliśmy jakiś krok do przodu, a w rzeczywistości będziemy dokładnie w tym samym miejscu, w którym byliśmy wcześniej. Chcecie spróbować jak to w ogóle brzmi? Jak to działa? Posłuchajcie. Exactly. Doskonałe. Po polsku tłumacząc, że nie jest to tylko staw do skakania i trzęsienia się, tylko do myślenia też. Anyway, wysłuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, retransmitowanej w Radiu Paranormalium.
Ja mam na imię Tomek. Możecie śmiało zadzwonić: radionafali.com taki jest adres na Skype. A ja o naturze cienia. Zrobiłem tą pauzę, cofnąłem się do tego odbicia z przeszłości, do tego lusterka tam ustawionego, żeby zrobić tą pauzę, taki nabieg. O co chodzi z tym cieniem? Bo to jest ciekawa rzecz. Rzecz, która się manifestuje na naszych oczach i nie wiem, czy wszyscy zdają z tego sprawę. Na pewno nie wszyscy. Co widać po tej cywilizacji . Na pewno bardziej mniejszość niż większość troszeczkę.
Czy chcemy, czy nie, wystarczy się rozejrzeć. To widać. Anyway, o co chodzi z tym cieniem? Bo jeżeli my rzucamy cień, to czym my jesteśmy? A my też jesteśmy energią. Jesteśmy dokładnie manifestacją tej energii. Tu jest ciekawa historia z tymi zjawiskami plazmowymi. Tak się to nazywa w fizyce, że są to zjawiska plazmowe i tam się okazuje, że właściwie ciężko to badać, bo się okazało, że wszystko jest plazmą i cokolwiek by nie zrobić w tym kierunku, to właściwie może podważyć zasady i tak już mocno nadwątlone jakiejkolwiek nauki, która się jeszcze ostała na świecie, że tam jeszcze jest akurat troszeczkę sponsorów, na tyle sponsorów, żeby te dyplomy sobie z uśmiechem na twarzy wręczać i sobie życzyć sukcesów w pracy naukowej na nowej drodze życia. Anyway, zabawne, moi drodzy. Jeszcze jest na tyle energii, tak że się dzieje dalej, ale skądś się nawet ta energia musi brać.
I o ile my potrafimy wpłynąć na jakiś eksperyment, to jest coś, co wpływa na cały świat dookoła. Bo te zjawiska plazmowe są wywoływane niezależnie, spontanicznie dookoła nas. Cały świat jest naturą owych, można powiedzieć, wywoływanych zjawisk plazmowych. Ja to zwyczajnie mówię, że to jest to eter, bo dawniej się to nazywało eterem, później zostało wykluczone z nauki. W prawie dalej funkcjonuje, dlatego nie polecam odpalać radiostacji i sprawdzać, czy fale się rozchodzą w eterze, bo zaraz przyjdzie policja i powie, że nie ma licencji na nadawanie i żadne tłumaczenia naprawdę nie pomogą, że eter jest tylko i wyłącznie hipotetycznym ośrodkiem, po którym rozchodzą się fale, tylko hipotetycznym, zanegowanym przez twierdzenia Einsteina i nieistniejącym w rzeczywistym świecie. Ale kajdanki istnieją już w rzeczywistym świecie, tak że sprawy wyglądają nieco inaczej, niż nam się opowiada. Właśnie dlatego nam się o nich nie opowiada. Ponieważ trzeba było wszystko do góry nogami, absolutnie wszystko. I ani żadna fizyka kwantowa srantowa, ani żadne duperele nie powstałyby, niczym kamień na kamieniu po tym wszystkim. I nie mają prawa powstać po prostu kamień na kamieniu, bo są z zupełnie innej strony.
Są po prostu oparte na konflikcie wewnętrznym, który nie zauważa istnienia cienia oraz jej energii. Jeżeli jest światło, to musi dawać cień. Czyli jeżeli my jesteśmy skupioną energią, która manifestuje się jako materia, bo tym, że jest właśnie materia, niczym więcej, jest po prostu dokładnie tym samym, czym to powietrze dookoła nas, tylko że troszkę bardziej sklejone i z pewnych tajemniczych dla niektórych powodów nie chce puścić. Dlatego możemy trzymać szklankę w ręku, ale ona też się tam trzyma z zupełnie innych powodów niż fizyka twierdzi. Ale to też zabawna historia, bo pomiędzy nami a szklanką w ręku czy kubkiem, jeżeli trzymacie, jest pustka, nie ma dosłownie nic. Nauka doskonale o tym wie. Nie lubi o tym mówić, bo wychodzi na permanentnego głupka. Generalnie pomiędzy naszym palcem a kubkiem, pomimo że czujemy kubek, to jest właśnie ten fenomen. My czujemy, że on jest ciepły. Czujemy, że nawet jest jakiś płyn w środku.
Czujemy jego wagę, wszystkie te impulsy i wydaje nam się, że właściwie wszystkie te elementy przychodzą nam, tak nam się mówi, z tego powodu, że jest prawo grawitacji i że trzymamy ten kubek, że jak go puścimy, to on upadnie i się rozbije o ziemię. Oczywiście, ale nie jest to prawo grawitacji. Jest to prawo przyciągania, coś zgoła innego. Magnetyzm, ale magnetyzm taki pojmowany jeszcze w XIX, na początku XX wieku, nie mający nic wspólnego z tym, co dzisiaj nauka nazywa magnetyzmem. Najbliżej byłoby nam pojęciowo do określenia pojęcie mocy sympatycznych, że wszystko jest mocą sympatyczną, wszystko się przyciąga. To jest jedna moc, która się przyciąga nieustannie, na stałe. I o co chodzi z fenomenem tego kubka i z tym cieniem? Mianowicie pomiędzy nami a kubkiem jest pusta przestrzeń. Cokolwiek zrobicie, cokolwiek zmierzycie, okazuje się, że my właściwie nigdy nie dotykamy żadnego przedmiotu jako żywe istoty. My tak naprawdę nie mamy żadnej fizycznej interakcji ze światem na zewnątrz.
Wszystkie elementy fizycznej interakcji, takiej konfrontacji one to one z tym światem na zewnątrz kończą się naszym uszkodzeniem. Jak nic. Weźcie coś i przyłóżcie sobie bezpośrednio do kości. Zabolało w głowie? No właśnie, nie róbcie tego. Otóż to. Mamy pewną strukturę zewnętrzną i ta struktura zewnętrzna jest fenomenalna. Po prostu nie dotykamy rzeczy, które myślimy, że dotykamy. Pomiędzy nami a wszystkimi rzeczami jest pustka i to, co powoduje, że trzymamy to wszystko w rękach, że nam nie wypada z rąk, to nie do końca siła oporności, wszystkie te fizyczne historie. Przynajmniej w tym drugim konceptcie świata, o którym ja tutaj opowiadam.
Nie musicie oczywiście się z tym zgadzać. Ja rozumiem, że teraz kręgi akademickie są niepocieszone, ale jedyne co trzyma nasz kubek w naszych rękach jest siła intencji. Ponieważ jest jedna fenomenalna rzecz z tym cieniem. Ten cień jest sterowalny tylko i wyłącznie naszą intencją. Jeżeli spojrzymy się w naszą przeszłość, zauważymy, że nasza przeszłość jest zjawiskiem intencjonalnym, że właściwie wszystko w naszym życiu jest intencją. Wyrażamy pewną intencję i podążamy za nią. Otóż to. I tym jest cała ta historia za nami. Tym jest ten moment, w którym jesteśmy, jest intencją. I intencja jest tą tajemniczą siłą, która powoduje, że działają wszystkie pozostałe.
To jest fenomen, że możemy je w ogóle opisać w najgłupszy sposób, w jaki możemy, czyli że to jest prawo tarcia i że ten kubek nie wyślizgnie mi się z rąk, bo tam coś trze o coś i że zrobi się gorąco. Nie, nic z tych rzeczy. Wiemy, że pomiędzy kubkiem a moją ręką nic nie ma i wszystkie badania w laboratorium, wszystkie zdjęcia z mikroskopów elektronowych bardzo wyraźnie pokazują tą sytuację. Tak już to wygląda. I wygląda na to, że jesteśmy tylko i wyłącznie cieniami. Świat odczuwamy w zupełnie inny sposób, tylko i wyłącznie poprzez intencję. Intencja jest motorem wszystkiego, co się w nas dzieje. Ja mam tu za mało czasu, żeby w ogóle wyjaśnić, o co chodzi z tą intencją. Tak mówiąc szczerze, wrzucam was w ten temat z premedytacją, bo sobie absolutnie zdaję sprawę, że nie ugryzę tego tematu w ciągu paru minut. To jest taki temat, że albo się siada z kimś w cztery oczy i jednym zdaniem załatwia się sprawę, albo trzeba po prostu rzetelnie od początku do końca opowiedzieć kilka historii.
Także dzisiaj już nie będę opowiadał tych historii na temat intencji, ale w tej koncepcji świata, o którym mowa, wszystko jest związane z intencją. Intencja jest tym kierunkiem, w którym wysyłamy nasze działanie. Ale jeszcze to działanie, to moc do działania właściwie można powiedzieć, bo działanie się dopiero manifestuje później. Najpierw musi być jakaś moc. Jeżeli przyjrzymy się na wszystkie rośliny, a jeśli spędzimy trochę czasu w ogrodzie, to zobaczymy, że to rośliny manifestują moce kosmosu. To nie jest tak, że rośliny są nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak. Widać po wszystkich patternach, widać jak się ustawiają chociażby do słońca. Tu oczywiście można mówić, że tarcie, wszystkie prawa fizyki Newtona, tu tak naprawdę nic nie występuje. To jest niewidoczna moc, po prostu. Dokładnie tak samo jak z prądem.
To, co widzimy, widzimy tylko cień pewnego zjawiska i wiemy o tym, że to zjawisko jest wszędzie dookoła. To jest właśnie ten fenomen w nauce, że kiedy buduje się zjawiska plazmowe, otwiera się coś w rodzaju portalu. I nagle, w momencie, kiedy otwieramy ten vortex, dookoła pojawiają się miliony wszystkich innych zjawisk, które łamią. Po angielsku jest takie ładne słowo „crushing” i to oznacza taki crush, że coś jest złamane, ale już tak wyłamane, że już bardziej połamać nie można. Coś w tym stylu. I to jest właśnie takie scrushowane, takie połamane wszystko od początku do końca, ze swojej natury. Nie uda się tego objąć w inny sposób. A energia, która jest, zawsze rzuca swój cień. Także prosty wniosek, taka konsekwencja. Jeżeli my jesteśmy energią, która podróżuje po jakiejś dużej strukturze, to mamy jakąś pełną strukturę energetyczną, której częścią jesteśmy.
Bo to nie jest tak, że to się dzieje tylko i wyłącznie na jednej płaszczyźnie. To jest taki skalowalny proces. Tak jak my rzucamy cień w słońcu na coś, tak samo jest niewidoczna część energii, która rzuca cień. Ta energia sobie rzuca cień i powstaje coś takiego jak Ziemia, powstaje coś takiego jak rośliny, powstaje coś takiego jak my fizycznie i możemy się podrapać po głowie, możemy się położyć na łące, możemy się przytulić. Wszystkie tego typu historie. Ale to się bierze z tej niewidocznej części dla nas przynajmniej. To jest właśnie ten moment przejścia, moment transformacji, który jest absolutnie niewidoczny, a my jesteśmy tylko cieniem tej energii. I stąd się biorą bardzo poważne problemy w nauce, bo ilekroć dochodzą do jakiejś sytuacji, między innymi związanej właśnie z tak zwaną wolną energią, to się okazuje, że właściwie mamy zjawisko, którego nie można pomierzyć, nie można nic z nim zrobić, nie można uszeregować, bo właściwie z każdej możliwej strony wymyka się wszelkim poznawczym zasadom. Przede wszystkim je łamie od początku do końca. Dzieje się tam, gdzie nie powinno być.
I tak dalej, i tak dalej. I nagle w nas następuje taki konflikt wewnętrzny. Cofamy się do tyłu. „A to nie powinno być”, bo nam ktoś nakłamał do głowy, że to w ogóle nie tak. A tu się okazuje, że historia jest bynajmniej prosta i mówimy ciągle dokładnie o tym samym zjawisku, o cieniu energii. Dokładnie to samo jest z prądem elektrycznym. Te łuki, to, co my nazywamy pulsacją, to jest przesuwanie się cienia. Tak to można w bardzo wielkim skrócie ująć. Oczywiście cień ma w sobie swój potencjał. My przywykliśmy do tego, że cień jest tylko i wyłącznie płaskim cieniem, bo jesteśmy chyba ślepi czasami przez tą cywilizację.
Tak specjalnie po prostu się oślepiamy. Siadamy przed telewizorami, oglądamy gówno i wydaje nam się, że cokolwiek wiemy o świecie, zamiast pójść do parku, przytulić się do drzewa i niech drzewo nas nauczy czegoś o życiu. Albo coś w ten sposób. Powietrze też jest niewidoczne. To jest właśnie ten fenomen, który zaczął studiować Goethe, że właściwie nie widzimy ani skupienia, ani rozproszenia fali świetlnej. Dopiero w takiej mocnej kondensacji, gdzie dookoła naprawdę są jakieś skrajne warunki, widzimy, że faktycznie fala albo wiązka uległa skupieniu. To jest ten numer z lupą i przypalaniem czymś lupą. Przecież pomiędzy nami a lupą, pomiędzy tym ostatnim referencyjnym punktem, w którym wytwarza się ten portal, powstaje niesamowite zjawisko energetyczne, a lupą nie ma nic. Nie ma nic! Się nie dzieje, a jednak się dzieje, prawda?
Jeżeli spojrzymy na przyrodę, to mamy do czynienia z urządzeniem, którego wszystkie kółka zębate są po prostu niewidoczne od tej strony i każda próba zrozumienia tego w taki sposób, jak próbuje zrozumieć to współczesna nauka, zawsze kończy się porażką, zawsze jest skazana na zagładę. Wspomniałem o piramidach. To jest ciekawa rzecz, bo piramidy mają wiele funkcji. Ja tu nie będę się wbijał we wszystkie opowieści. Jest masa opowieści. Jest też inna historia, że ja posprawdzałem część z tych opowieści, szczególnie jeżeli chodzi o propagację zjawisk elektrostatycznych. I faktycznie piramida ma specjalne punkty, w których ta propagacja następuje niesamowicie. Sam sprawdziłem prądem, jarzeniówką tego typu historie. I to widać. To, co widzimy, światło i wszystkie inne rzeczy, które mamy z prądu, to jest tylko cień tej energii tak naprawdę.
To jest zabawne, bo światło otrzymujemy z cienia. I to by się zgadzało dokładnie z tym konceptem, o którym mówił Goethe, że to wszystko jest ruch spiralny, wszystko się kręci dookoła, a Goethe przypomniał tylko koncept z Egiptu. Bo właśnie o czym mówią piramidy? Piramidy pokazują doskonałą geometryczną formę. Formę, która nie istnieje w naturze i nigdy w naturze jako taka czysta nie zaistnieje. Natura jest tak skonstruowana, że tylko w jednej skali, skali makro wiązania się tych podstawowych elementów występuje taka idealna zgodność. Następnie następuje przesunięcie jakiejś mocy. Cokolwiek rośnie, samo zaczyna emitować z siebie różne rezonanse. I w tym momencie ten pattern się już troszeczkę zmienia. On dalej jest widoczny, dalej postępuje, ale z naszego punktu widzenia jest troszeczkę gorzej zauważalny i dlatego nam się być może często wydaje, że tego patternu już tam nie ma, że to zwykłe rośliny i tak dalej.
Nie widzimy tych subtelnych powiązań, tego cienia. Eksperymenty naukowe są okrutne, bo pokazują, że oprócz tego, że to my wpływamy, czyli nasz cień, na eksperyment, czyli że jesteśmy niczym innym jak zjawiskiem energetycznym, które akurat tak się manifestuje, że wyglądamy tak, że nazwaliśmy się ludźmi z dwoma rękami i dwoma nogami. Tak po prostu tu teraz wyglądamy. Okazuje się, że jeszcze jest kilka elementów, które wpływają na zachowanie tego cienia. I się okazuje, że nie jesteśmy jedynym cieniem, który tutaj pada. I to jest bardzo poważny problem współczesnej nauki, moi drodzy. Naprawdę, bez dowcipów. To są właśnie te anomalie w tych wszystkich eksperymentach. Okazuje się, że naprawdę nie jesteśmy jedynym cieniem. I jak na ironię, to my myśląc, że jesteśmy tutaj tacy zwarci i gotowi, bo jesteśmy tu tylko i wyłącznie siłą swojej intencji, siłą swojej woli, niczym innym.
I nam się wydaje, że to jest taki ostateczny, materialny świat, że wszystko, co najtwardsze, jest tutaj, że wszystko, co najbardziej miękkie, jest tutaj. A się może okazać, że ta cała skala, że w ogóle samo pojęcie miękkie, twarde jest naprawdę żadnym pojęciem, moi drodzy, za parę chwil. Bo te drzwi do tej nowej percepcji rzeczywistości się bardzo mocno otwierają. Coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać, że właśnie piramidy, które między innymi stoją w Gizie, są niczym innym jak taką potężną biblioteką. Wystarczy na to spojrzeć, przeliczyć sobie wszystkie kąty tych piramid, pobawić się troszeczkę cyrklem, następnie porobić troszeczkę eksperymentów i też pomyśleć o sobie właśnie w tym zupełnie innym kontekście, że to my jesteśmy tą energią, która się porusza, która ma tą dynamikę w sobie. Pole jest zawsze stałe, pole ma swoją konkretną strukturę, a my jesteśmy tutaj, jesteśmy cieniem tej energii, którą w rzeczywistości jesteśmy, poruszając się po całym kosmosie. Ale dokładnie tylko w tym miejscu pada cień tej energii. Właśnie tu, na Ziemi, tu, gdzie przychodzimy, się rodzimy. Nikt nie wie jak. Do tej pory jest milion naukowych książek na temat ludzkiego zdrowia, funkcjonowania organizmów, komórek i tak dalej.
Ale dalej jest ten sam problem, że właściwie nauka dalej nie ma żadnej odpowiedzi na to, jak to się zaczyna i skąd to się bierze. To są tylko nasze opisy. To przypomina dalej zabawy właśnie w fizykę kwantową, historię z opisaniem psa, który płynie przez jezioro. I taki jeden z drugim, oglądając takiego psa, nagle mogą dojść do wniosku, że głowa to jest inne zwierzę, a ogon to jest inne zwierzę, bo nie widzą psa pod powierzchnią wody oczywiście. Ci ludzie mogą wpaść na przykład na taki wniosek i koncept, że ogon goni psa i stwierdzą, że taka mała istota goni tą dużą istotę przez jezioro i zaczną do tego dopasowywać wszystkie prawa natury i zaczną w ogóle budować rzeczywistość dookoła tego, że coś wszystko ciągle kogoś musi gonić. Oni sobie nie będą zdawali sprawy, że jest to po prostu pies, który płynie sobie w jeziorze. Ale do tego momentu, dopóki fizyka nie zauważy, że wszyscy pływamy po tym jeziorze i że jest to jezioro, a nie że jest hipotetycznym tworem, do tego momentu będzie stała na kompletnie przegranej pozycji. I czy zmieni sobie nazwę z kwantowej na wielowymiarowej, czy z wielowymiarową na interaktywną, czy jakąkolwiek, dalej będzie to samo opowiadanie bajek, które się nie za bardzo zmienia. Zresztą nasza cywilizacja jest chyba doskonałą ilustracją tego zjawiska, dokładnie tego, co się dzieje w nauce. Zobaczcie źródła pozyskiwania energii.
Energia jest niewidoczna dla nas z zewnątrz, znaczy dla nas w takim normalnym stanie skupienia my ją widzimy tylko w momentach przejścia. Pioruny na niebie, fantomowe pioruny, które można zaobserwować na zdjęciach w podczerwieni, kiedy się robi zdjęcia podczas burzy, prawda? Czyli odbicie lustrzane. Nie do końca, bo to też nie jest odbicie lustrzane właśnie. To jest cień pioruna. Piorun ma swój własny cień. I teraz jest pytanie, co tak naprawdę z tym rzeczywistym cieniem? Czy ten piorun, który my widzimy, który właściwie jest pustką w sobie i nic nie zawiera, czy ten, którego nie widzimy, który przez ułamek sekundy jest widoczny tylko i wyłącznie w tej frakcji podczerwieni, kiedy następuje to potężne rozładowanie atmosferyczne? To jest bardzo ciekawe pytanie, bo właściwie wszystkie wyniki eksperymentów jasno pokazują, że materii nie można złapać, prawda? To są te gonitwy za cząsteczką Bigginsa i tak dalej, za najmniejszą cząsteczką.
To są wszystkie te zabawy w zderzanie atomów. I dalej jest dokładnie ta sama sprawa. To się nic nie zmieni. Ciągle idzie dokładnie z tego samego punktu. Tam nie liczyłbym na jakieś, że tak powiem, frykasy, owoce i cokolwiek. Co z tym pozyskiwaniem energii? Bo jeżeli nam się wydaje, że energię się pozyskuje tylko i wyłącznie za pomocą materii, że trzeba zetrzeć ze sobą materię w pył, bo my definiujemy energię tylko i wyłącznie z materią i to tylko tą, która jest jak stół, że można sobie popukać. Nie kumamy tego, że tam, gdzie jest stół, tam, gdzie jest granitowa skała, tam tej energii jest tak naprawdę najmniej. Tam już w ogóle nie ma energii. To są właśnie puste miejsca.
Natomiast energia jest tym czymś niewidocznym dookoła nas. Jeżeli dopiero ten koncept przejdzie, to pojawią się takie normalne historie cywilizacyjne, czyli zaczniemy wracać do normalności, kiedy ten konflikt wewnętrzny zostanie zażegnany, kiedy przestaniemy być kimś, kim nie jesteśmy i zaczniemy kumać takie proste, elementarne sprawy. Może o to chodzi właśnie, że najciemniej zawsze pod latarnią. Może na tym cała zagadka polega. Zobaczmy na tą cywilizację, bo tak wspomniałem i sposoby pozyskiwania energii. Na przykład teraz wszyscy biegniemy w kierunku słońca, pozyskujemy za pomocą solarów, fotowoltaniki i tak dalej, z takiego źródła. Wiadomo, że energia jest wszędzie dookoła. To jest tylko nasza metafora na nasze niezrozumienie świata. Dlatego szukamy wiatru, szukamy czegoś, co poruszy maszynę. Szukamy czegoś, co nada jej bieg i chcemy wybudować tą maszynę doskonale.
Niektórzy tak oszaleli, że chcą wybudować maszynę, która ma dokładnie proporcje jak złoty podział i będą się dziwili, że maszyna im nie chce działać za żadną cholerę. Bo jasne, bo wybudowałeś maszynę, która jest oparta na wektorze propagacji energii. Czyli ta energia właściwie sobie tam lata w środku i nie poruszysz jej niczym, bo ona po prostu tam znika. Jej nie ma z naszego punktu widzenia. To jest właśnie ten punkt zero, tak zwany tu i teraz. Cała energia jest dopiero obok. Jest odbiciem tego zjawiska. Tak jak my jesteśmy odbiciem pewnego zjawiska, które dzieje się gdzieś tam w kosmosie. Taka prosta historia. Nie pozyskujemy energii z wbicia kawałka druta w ziemię albo z takich prostych rozwiązań, z roślin, tych wszystkich rzeczy, które są dookoła.
My koniecznie szukamy jakiegoś takiego przeskoku. Chcemy zrozumieć świat gdzieś na zasadzie polecimy na Marsa, na Księżyc, przywieziemy sobie kosmiczną skałę, kosmicznie ją zbadamy w kosmicznym laboratorium i nagle na nas oświeci. Się okazuje, przywozimy cień kosmicznej skały z kosmosu, który jest tylko cieniem kosmosu, w którym rzeczywiście funkcjonujemy i nasza percepcja tego świata jest mocno zaburzona. I właśnie dlatego nie mamy dostępu do tej wiedzy. Tadam! Bo jest to wystarczająco mocna blokada, żeby przy kalkulowaniu czegokolwiek po prostu nie wpadać na proste rozwiązania. To jest właśnie ten konflikt wewnętrzny, który blokuje wszystko, co się w nas dzieje. I to bez dwóch zdań. I to jest taka ciekawa historia związana właśnie z dzisiejszymi czasami i tymi wszystkimi naukowymi opowieściami. Przepraszam bardzo, tak się zapatrzyłem na bok na czata.
Pozdrawiam wszystkich na czacie przy okazji. I taka refleksja na koniec, moi drodzy, że może dobrze by było, żebyśmy się czasami przyjrzeli pewnym zjawiskom bardziej chłoporozsądkowym, że tak powiem, umysłem, troszkę świeższym, niekoniecznie takim jak ci kolesie, którzy nam teraz wciskają nową wersję fizyki, którą nazwali kwantową i twierdzą, że i ogon, i pies są osobnymi istotami. Tu jeszcze ogon goni psa, a te wiry dookoła to jest nie wiadomo co. I tak sobie zostałem. Co by było, gdyby się nagle okazało, że jeszcze w tym jeziorze pod tym psem, nie dość, że woda jest krystaliczna, nagle detektory są w stanie wykazać tym wszystkim kwantowym bęcwałą wszystkie te: „Wow, wow, tam coś jest pod wodą!” Nagle by się okazało, że są ryby. I co wtedy zrobić? Nikt z powierzchni perspektywy nie widział nigdy ryby. I teraz jak to zmierzyć? Wiemy, że coś jest, ale nie wiemy co. Fizyka kwantowa, splątanie.
Po prostu jedna i ta sama energia, ciągle ta sama, niezmieniająca się od tysięcy lat. Zapis tego jest w piramidach w Egipcie. Wszystkie te proporcje. Proszę sobie policzyć, słuchajcie, policzcie sobie ustawienia kosmiczne Ziemi względem wszystkich planet, które się kręcą dookoła. Zwykły horoskop nie przez przypadek został zakazany, ponieważ jest to potężna wiedza. Wiedza dotycząca cyklów i procesów. Możemy się nie zgadzać z interpretacją na temat temperamentów, charakterów i wielu innych spraw, ale jest to czysta wiedza dotycząca właśnie dokładnie tych wpływów, tych drobnych, subtelnych energii, które tu funkcjonują. Bo jak się okazuje, właśnie nie jakieś potężne, nie jakieś gigantyczne rzeczy, ale to, z czym mamy do czynienia, to są bardzo subtelne energie, które jak tylko zniszczymy delikatnie tą powłokę, nagle sobie wyparowują i znikają. Zauważyliście to? Jak łatwo sobie zrobić krzywdę tak już nieodwracalnie jako istota żywa, prawda?
To jest ten fenomen. Tadam! Niesamowite. Z roślinami jest troszeczkę trudniej wykończyć rośliny. Rośliny mają tutaj troszkę inną rolę, ale też opowieść nas pełni, inną historię. Także dzięki, moi drodzy, za wysłuchanie moich refleksji dzisiejszych, mojego roztapiania się, mojego chowania się w cieniu i opowiadania o cieniu w tej jakże cienistej hiperprzestrzeni, bo słońce już zaszło za horyzontem, ale upał jest wręcz doskonały. Zatem zapraszam was w ten doskonały, upalny wieczór na wieczorową porę w Radiu Na Fali, a tymczasem wszystkich was słuchających tego jako podcastu albo zmierzających w innych kierunkach zapraszam na kolejny odcinek „Hiperprzestrzeni”. Życzę miłego weekendu albo jakoś tak i do usłyszenia następnym razem. I pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich mecenasów Radia Na Fali Peace and Love, moi drodzy. Dzięki wielkie za wspieranie tego radyjka.
Aha, właśnie i na koniec wielkie podziękowania dla Alberta. Słuchaliście „Hiperprzestrzeni” w radionafali.com.