Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:40] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Rozpoczynamy jedną z tych audycji, które można nazwać po angielsku The Lost Tapes of Oneiro. Tytuł ten, taki nieformalny, słusznie sugeruje, że dzisiejszą audycję nagrywamy. Wyjątkowo dzisiaj nie nadajemy na żywo. Postanowiliśmy jednak przygotować dla was specjalnie coś nowego. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj: Fallen Leaf. Witaj, Fallen.
[01:11] - Witam serdecznie.
[01:12] - Mateusz matki_121.
[01:15] - Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[01:16] - A przy naszym telefonie Mariusz Sobkowiak, szef ruchu oneironautycznego. Witaj, Mariuszu.
[01:22] - Witam serdecznie wszystkich słuchaczy. Dzisiaj nie na żywo, ale również postaramy się dać czadu i zainteresować.
[01:29] - Co prawda nie na żywo, ale pytania można nam przesyłać. Czekamy na pytania pod naszymi kontaktami, pod którymi można do nas pisać, a są to: Gadu-Gadu 36 08 80 02, czat Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, na grupach tematycznych poświęconych świadomym śnieniu, a także w grupach Radia Paranormalium oraz czytelników Nieznanego Świata. Można nam również wysyłać pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Odpowiedzi na wasze pytania postaramy się znaleźć podczas najbliższej audycji na żywo lub w trakcie jednej z tych naszych planowanych audycji nagrywanych. A dziś będziemy dyskutować o tym, czego powinniśmy unikać, jeżeli chcemy z powodzeniem praktykować LD. Może najlepiej będzie, jeżeli teraz już oddam głos naszym ekspertom, czyli oneironautom. Mariuszu, może ty?
[02:33] - Jeszcze raz witam serdecznie wszystkich słuchaczy. Na tak postawione pytanie, czego powinniśmy unikać, chcąc rozwijać zdolność świadomego śnienia bądź chcąc osiągnąć po raz pierwszy ten upragniony stan LD, biorąc pod uwagę panującą obecnie atmosferę w naszym kraju, chciałoby się powiedzieć: powinniśmy unikać upałów, proszę państwa, bo utrudniają w rzeczywistości zasypianie. Jednak to, od czego chciałbym zacząć, dotyczy tego, co tkwi w nas samych i nie jest związane z czynnikami zewnętrznymi. Uważam, że każda osoba, która jest zainteresowana oneironautyką, która jest zainteresowana świadomym śnieniem, musi zacząć tak naprawdę od siebie i pozbyć się pewnych barier mentalnych, które są związane z narosłymi mitami, z lękami, również z podejściem społeczeństwa do kwestii świadomego śnienia. Jedną audycję zresztą chcieliśmy poświęcić właśnie stosunkowi społecznemu do kwestii śnienia świadomego, bo ten stosunek społeczny zwykle albo jest oparty na lękach, często nieusprawiedliwionych, na mitach, na obawach. Stąd biorą się różnego rodzaju blokady, różnego rodzaju bariery mentalne, które utrudniają nam osiągnięcie stanu świadomego śnienia, budując właśnie pewien lęk i pewną obawę. Nawet jeśli my gorąco pragniemy osiągnąć stan świadomego śnienia, to jednak jeśli zetknęliśmy się z różnego rodzaju komunikatami, o których jeszcze powiem, takie komunikaty mogą wpływać na naszą podświadomość i sprawić, że będzie nam bardzo trudno osiągnąć stan świadomego śnienia, jeśli na początku nie zrobimy sobie w głowie porządku, jeśli nie zrobimy sobie pewnego remanentu. Takie bariery mentalne, które mogą nam utrudnić osiągnięcie stanu świadomego śnienia, podzielić możemy na takie trzy główne grupy. Po pierwsze bariery związane z obawami o nasze zdrowie, zarówno zdrowie fizyczne, jak i zdrowie psychiczne. Jeśli, proszę państwa, jesteśmy przekonani, że zabawa swoim mózgiem, jak zostało to ujęte podczas ostatniej audycji z Jarkiem Dzoną, może wywoływać jakieś negatywne reperkusje, to lęk, który się pojawi, będzie nam utrudniał osiągnięcie stanu świadomego śnienia.
Nie będziemy afiliować tego stanu LD, będziemy natomiast bardziej go unikać, nawet podświadomie. W audycji z Jarkiem Dzoną mowa była między innymi o tym, że LD, jak również OOBE, o którym mówił Jarek, może mieć coś wspólnego z padaczką skroniową, z epilepsją skroniową. Tego typu informacje i tego typu komunikaty mogą powodować lęk o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne i utrudniać osiąganie stanu świadomego śnienia. Bo kto z państwa zaangażowałby się w pełni w coś, co tak naprawdę może mu zaszkodzić? Proszę państwa, ja jestem sceptykiem w takich kwestiach, raczej racjonalistą. Jeśli nie ma na chwilę obecną naukowych badań, które wskazywałyby na szkodliwość stanu świadomego śnienia, jak również z relacji osób, które praktykują świadome śnienie i ze swojego własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że doświadczanie stanu LD w żaden sposób negatywnie nie wpłynęło ani na mój stan fizyczny, ani na mój stan psychiczny, to nie ma podstaw, żeby się tego obawiać. Świadomy sen nie różni się wiele od Naturalnego stanu snu. Jedyna różnica dotyczy właśnie stanu świadomości. Wiemy, że śnimy. Jest to związane z pobudzeniem pewnych określonych części mózgu.
Naukowcy, szczególnie teraz w Niemczech, którzy prowadzą badania nad snem świadomym, w żaden sposób nie wskazują na ryzyko dla zdrowia, które miałoby być związane ze stosowaniem świadomego śnienia. Ryzyko, które musieli wziąć pod uwagę, ponieważ badania były prowadzone na ludziach. Także nie powinniśmy obawiać się o swoje zdrowie, jeśli chodzi o praktykowanie świadomego śnienia. Oczywiście istnieją pewne czynniki, pewne kryteria, które mogą sprawiać, iż niektóre osoby nie będą do tego predysponowane. Co więcej, którym odradzałbym stosowanie świadomego śnienia. Taką przeszkodą mogą być różnego rodzaju choroby psychiczne już występujące, w których pojawiają się halucynacje, stany odrealnienia, w których trudno nam jest odróżnić rzeczywistość od wytworów naszej wyobraźni, od tego, co dzieje się w naszej głowie. Schizofrenia może być jedną z takich chorób, jeśli jest związana z halucynacjami. Osobom, które mają trudności ze względu na chorobę psychiczną z odróżnianiem czasem rzeczy realnych od tych, które dzieją się tylko i wyłącznie w ich głowie, nie powinny praktykować LD. Rzeczywiście jest to przeszkoda, którą ciężko przeskoczyć ze względu na to, że może dojść tutaj do pomylenia świata rzeczywistego ze światem snu. Łatwo sobie wyobrazić, że w świecie snów możemy wyskoczyć przez okno i polecieć, natomiast w rzeczywistości nie będzie to możliwe.
Zaburzenie postrzegania rzeczywistości, pomylenie tego ze światem snu może mieć znaczące konsekwencje, ale dla wszystkich innych, którzy nie mają problemów natury psychicznej, natury mentalnej, takich, które byłyby związane z odróżnianiem fikcji od rzeczywistości, nie ma żadnych przeszkód natury zdrowotnej do tego, żeby praktykować świadome śnienie. Również pewną przeszkodą natury zdrowotnej są problemy z układem krążenia ze względu na duże emocje, które pojawiają się w stanie świadomego śnienia. Emocje, które mogą również prowadzić do wybudzenia i które mogą negatywnie wpłynąć na osoby, które mają problemy chociażby z sercem. Także tego typu problemy zdrowotne natury mentalnej czy też natury biologicznej dotyczące chorób układu krążenia nie predysponują, proszę państwa, do tego, żeby praktykować, żeby uprawiać oneironautykę. Inną grupą takich bajerów, z którymi stykamy się na co dzień, jeśli poszukujemy informacji dotyczących świadomego śnienia, są bariery religijne, bariery wyznaniowe. Proszę państwa, z racji tego, że dominująca jest w naszym kraju raczej wiara katolicka, przyjrzałem się swego czasu wielu artykułom na portalach poświęconych wierze katolickiej, dotyczącym właśnie stanu snu świadomego. Wiele z tych artykułów było publikowanych, linki do nich były publikowane na naszym facebookowym profilu Oneironauci, na który serdecznie zapraszam. Raczej były tam ukazywane w formie ciekawostki, gdyż wiele religii, w tym religia katolicka, postrzega świadome śnienie jako coś związanego z okultyzmem. Na jednym z portali wręcz stawia się świadome śnienie na równi z różdżkarstwem. Proszę państwa, na pewno jest to związane z obcowaniem z demonami.
Ktoś, kto wychował się w wierze katolickiej, może mieć znacząco negatywny stosunek do kwestii LD i będzie mu to utrudniało osiągnięcie tego stanu świadomego śnienia. Jeden z naszych członków ruchu oneironautycznego odszedł z ruchu tak właśnie ze względu na bariery i przeszkody natury religijnej, które rozumiem, ale jeśli ktoś chce praktykować świadome śnienie, takiej bariery musi się wyzbyć. Musi zdać sobie sprawę z tego, że to jest wykorzystanie naturalnych umiejętności naszego umysłu, naturalnych umiejętności naszego mózgu i nie ma nic wspólnego z magią, czarami, okultyzmem czy z demonami. Dzieci świadomie doświadczają często snów świadomych, co pozwala im się budzić z koszmarów sennych, które ich dręczą. Sam zresztą będąc dzieckiem, tak właśnie rozpocząłem swoją przygodę z LD, doświadczając świadomego śnienia zupełnie spontanicznie, co pozwalało mi na ucieczkę z dręczących mnie koszmarów sennych. Także bariera religijna czy bariera wyznaniowa jest taką kolejną, która może nam utrudniać osiągnięcie stanu świadomego śnienia. Nawet jeśli wydaje nam się, że jesteśmy daleko od tego, co moglibyśmy nazwać zabobonami, to jednakże może to mieć wpływ nawet na naszą podświadomość, proszę państwa, i utrudniać nam osiągnięcie stanu snu świadomego, jeśli sobie odpowiednio nie poradzimy z tą kwestią. Kolejna bariera mentalna, która tkwi w naszej głowie. Nazwałem ją barierą społeczną, która dotyczy, proszę państwa, kontaktów z osobami nam najbliższymi. Można to określić w skrócie jako pewien wstyd przed otoczeniem, prawda?
I to jest związane z postrzeganiem świadomego śnienia przez społeczeństwo. Bardzo często zdarza się, jeśli zajmujemy się czymś, co nie jest powszechnie stosowane, co jest dość niezwykłe, możemy czasem wstydzić się swoich zainteresowań. Boimy się, że jeśli znajomi się dowiedzą, że zajmujemy się LD, to uzyskamy, proszę państwa, etykietkę nawiedzonych dziwaków, lunatyków, ktoś będzie nas łączył z jakimś ... tak czy to jest bardzo ważna bariera, bo jeśli świadome śnienie, jeśli oneironautyka ma się stać częścią naszego życia i ma się stać naszym hobby, to musimy dbać o to, żeby te śnienie i ta eksploracja świata sennego była obecna w naszym życiu. A jest to niebywale trudne, jeśli ze swoimi zainteresowaniami musimy się, proszę państwa, ukrywać przed osobami najbliższymi. Także z tego miejsca można tylko zachęcać do tego, żeby tę barierę społeczną usunąć. To jest poprzez rozmowy z takimi osobami, czy z członkami rodziny, czy z przyjaciółmi na temat tego, czym w rzeczywistości jest świadome śnienie i czym w rzeczywistości jest oneironautyka. Może sprawić to, proszę państwa, że ktoś z bliskich nam osób zainteresuje się tą kwestią i postanowi również praktykować oneironautykę. A wtedy z bariery, która utrudnia nam uprawianie świadomego śnienia, uzyskamy tak naprawdę dodatkowe wzmocnienie ze strony osoby najbliższej, co jest bardzo, ale to bardzo, proszę państwa, pożądane. Ja, proszę państwa, w swoim życiu wielokrotnie musiałem się również borykać z taką przeszkodą, barierą społeczną, jakim było niezrozumienie ze strony otoczenia, co sprawiało, iż często myślałem o porzuceniu oneironautyki.
Także jest to bardzo silna bariera, bardzo duża przeszkoda w treningu świadomego śnienia. Trafiłem na szczęście na partnerkę, która rozumiała moje zainteresowania i starała się raczej ułatwiać mi, jak to nazywała, zabawy z snami. Na prelekcje, które czasem udzielam w Klubie Miłośników Fantastyki Naukowej w Gorzowie Wielkopolskim również przychodziła, by posłuchać. Takie wsparcie jest ogromnie ważne, aby znaleźć sobie taką grupę odniesienia i grupę wsparcia. Zresztą taką grupą może być Ruch Oneironautyczny, dlatego wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć taką przygodę z loggi serdecznie zapraszam do tego, żeby skontaktować się z nami. Postaramy się pełnić rolę takiej grupy odniesienia, służyć radą i wsparciem, bo wzajemne wsparcie tym bardziej ułatwia zaangażowanie się w to hobby, w tę zabawę, tak to również można nazwać, w tę eksplorację, czy jak to określił wczoraj Jarek Bzowa w podróże mistyczne. Używając tutaj słów, że tak powiem, bardzo wysublimowanych i bardzo dużych. Także takie trzy podstawowe bariery mogą nam utrudnić osiąganie stanu świadomego śnienia. Mogą nam utrudnić praktykę oneironautyczną. Nie wiem, panowie, jak w przypadku waszych doświadczeń, czy również zetknęliście się z takimi barierami, czyli obawami o swoje zdrowie psychiczne, fizyczne, z barierami religijnymi.
Być może również ktoś was próbował w jakiś sposób do jakiejś sekty zaliczyć, tak? Oneironautycznej. Z barierami społecznymi, czyli jakie jest podejście osób wam najbliższych, również przyjaciół, znajomych. Ja sobie przypominam taki epizod, w którym Ruch Oneironautyczny, proszę państwa, każdemu członkowi, który wstąpi do Ruchu Oneironautycznego, przygotowuje i wydaje legitymację członkowską Ruchu Oneironautycznego. Jeden z naszych członków poprosił, żeby nie wysyłać tej legitymacji na adres domowy, bo jak zobaczą w domku coś takiego, to się zdziwią ogromnie. Także ta bariera społeczna jest dość spora i rzeczywiście może utrudnić tutaj zajmowanie się tą kwestią świadomych snów. Poza tym to może być po prostu wiązane również z taką dziecięcą zabawą, szczeniacką, prawda, z której mamy nadzieję, że ktoś kiedyś w końcu dorośnie. Dlatego też stawiamy w Ruchu Oneironautycznym duży nacisk na to, żeby pokazywać, jak ważne badania naukowe prowadzi się nad kwestią świadomego śnienia i jak to pozwala zrozumieć ten nasz umysł i w jaki sposób pozwala nam to opanować tę część naszego życia, jaką są sny i ten czas, który spędzamy na marzeniu sennym, który nie jest zwykle przez większość osób wykorzystywany. Dlatego staramy się pokazywać, że nie jest to tylko i wyłącznie zabawa, ale że jest to coś znaczącego dla samorozwoju. Zresztą uzyskiwanie świadomości w marzeniu sennym jest jednym z takich zadań ruchu, który się rozwinął i który zajmuje się tutaj wzmacnianiem potencjału ludzkiego.
A oneironautyka jest właśnie częścią tego ruchu, który zrzesza już ludzi na całym świecie. Jak, panowie, u was było z tymi barierami, które utrudniają ćwiczenie praktyki oneironautycznej? Z barierami społecznymi, religijnymi, z barierami dotyczącymi stanu zdrowia.
[17:15] - To może teraz poprosimy o głos Mateusza. Mateuszu, jak to było u ciebie z tymi barierami?
[17:21] - U mnie z barierami nie było tak źle. Głównie z religijną bardzo szybko się od tego odciąłem, bo właśnie głównie dzięki oneironautyce zrezygnowałem z wyznawania wiary katolickiej i przeszedłem na deizm. Jakby ktoś nie wiedział, to deizm jest to wiara w Boga, jednak nie takiego, jak przedstawia go religia, tylko takiego, który stworzył świat, wszystkie prawa w nim panujące, ale nie ingeruje w niego i zostawił wszystko sobie, żeby się działo. Słucham?
[17:57] - Bezosobowego.
[17:59] - Tak, dokładnie. I to była jedna z takich głównych barier, które szły mi na początku praktykowania, ponieważ niestety, ale natrafiłem na taki artykuł, który pisał, że mnie opęta, że porwie mnie szatan i w ogóle, że Bóg mnie nie pokocha
[18:21] - Potem zacząłem czytać o tym artykule, że to był wynik trolla z jednego z forum i że to ma małe pokrycie z rzeczywistością. Potem dowiedziałem się, że według Kościoła katolickiego ma to mało wspólnego z grzechem i tak około po paru tygodniach przełamałem tę główną barierę. Jednak pozostawała ta niepewność i zwątpienie, że świadomy sen nie istnieje. I mam wrażenie, że to był główny hamulec mój, który uniemożliwiał mi osiągnięcie świadomego snu. Ponieważ jak wiadomo nastawienie oraz wiara jest bardzo, ale to bardzo ważnym czynnikiem w oneironautyce. I właśnie ta niepewność trzymała mnie przez dobry miesiąc od rozpoczęcia praktyki świadomego snu. Jednak po pojawieniu się pierwszego LD bardzo szybko to wtedy praktycznie przestała istnieć ta niepewność, rozwiała się ona. Jednak tak dobrze Mariusz powiedział, że presja otoczenia jest tutaj bardzo wpływała, ponieważ tak jak wiadomo, nie każdy będzie miał dobre zdanie o świadomym śnie i niektórzy mogą uznać nas za dziwaków. Jednak co tu dużo mówić, nie ma co się przejmować takimi osobami, ponieważ to jest zwykła ignorancja i zamknięcie się na możliwości swojego mózgu, swojego ciała. Sam jestem otoczony takimi ludźmi.
Z tego, co niedawno zauważyłem, w miarę akceptującymi świadome śnienie. Jednak jak wiadomo starsze pokolenia będą do tego negatywnie nastawione. Nie wiem z czego to wynika. Mam wrażenie, że dużo to jest wpływ Kościoła i religii katolickiej i starsze osoby po prostu biorą to jako jakąś ezoterykę bądź jakąś magię, czary, inne szatany. Jednak tak naprawdę prawdę mówiąc, to ja nie widzę w tym nic złego i odcięcie się właśnie od tych głównych barier, to jest niepewność, presja otoczenia, religia poskutkowało tym, że coraz częściej zacząłem świadomie śnić, że te świadome sny przychodziły lżej. I taka rada dla początkujących: nie ma co się załamywać, nie ma co popadać w paranoję, że zaraz szatan weźmie do siebie i będzie nas biczował drutem kolczastym czy coś w tym rodzaju, ponieważ to jest nieprawda. Trzeba otworzyć się na takie postrzeganie tego jako coś w pełni naturalnego. Jeśli będziemy patrzyli na wszystko przez pryzmat religii, to tak naprawdę praktycznie każda rutynowa rzecz, którą robimy codziennie, będzie zaliczana pod grzech i pod wystąpienie przeciwko Panu Bogu. Bo jak wiadomo, zgrzeszyć można nie tylko uczynkiem, zaniedbaniem czy mową, ale również myślą. Tak, to może być zaskoczenie, ale nie zacytuję dokładnego.
Nie powiem dokładnie z jakiej to jest księgi, ale cytując fragment, to o ile się nie mylę z tego, co niedawno czytałem w Biblii, Jezus rzekł, że: „Albowiem każdy, kto patrzy pożądłym okiem, czy coś w tym rodzaju na kobietę, w moich oczach zgrzeszył i zhańbił ją”. Czy coś takiego. Więc jeśli dla kogoś grzeszenie myślami jest grzechem, to dla mnie to jest śmieszne i zakazujące myśleć. To jest zakazanie myślenia logicznego i wbrew przeciwko naszej wolnej woli to jest, ale to jest tylko moje takie rozszerzenie. Więc taka rada dla wszystkich początkujących. Radzę nie brać pod uwagę religii zbytnio, ponieważ trzeba wspomnieć, że religia katolicka nie ma jasno określonego stanowiska przeciwko świadomemu śnieniu, w sprawie świadomego śnienia i nie można określić, czy to jest grzech, czy nie jest. Wielu księży twierdzi, że jest, ponieważ tam przedstawia jakieś dziwne argumenty, które nie mają pokrycia z rzeczywistością, ale tak naprawdę oni nie mogą decydować o tym, co jest grzechem, a co nie. Ponieważ to, co jest uznawane za grzech, to ustanawia Watykan. Nie pojedynczy ksiądz, tylko Watykan. Kiedyś szukałem encyklik na temat świadomego śnienia, jednak nic takiego nie znalazłem.
Nie ma żadnej encykliki papieskiej, która by mówiła coś o świadomym śnieniu. Jednak są encykliki papieskie na temat ezoteryki i okultyzmu. I mam wrażenie, że właśnie księża mylą świadomy sen i podciągają go pod ezoterykę, czyli mylą go z OOBE i myślę, że stąd jest główny powód tego, że uważają to za grzech. Jednakże polecam wszystkim znaleźć jakąś grupę tematyczną, jakieś forum na temat świadomego śnienia i poczytać o tym, co ludzie przeżywają w świadomych snach, co w nich robią, relacje ze świadomych snów. Popisać z nimi jak to wygląda, od czego trzeba zacząć. Ponieważ samo w sobie jest to bardzo dobrym motywatorem i bardzo fajnie wpływa na efekty. Poza tym daje nam to pewność, że to jest możliwe do osiągnięcia, że można bardzo fajnie się bawić w tym świadomym śnie, że wszystko praktycznie odczuwa się tak jak w świecie realnym. Polecam znaleźć kogoś tak samo w świecie rzeczywistym, parę osób, taką małą grupkę nawet najbliższych znajomych. Powiedzieć im o tym, zachęcić do świadomego śnienia, ponieważ zniknie wtedy presja otoczenia, że będą mnie postrzegać jako świra i odnajdziemy w tym dodatkową motywację, że będą nas wspierać. Będziemy wspólnie dążyć do osiągnięcia jakiegoś celu.
Będziemy sprawdzać, kto szybciej może osiągnąć ten cel. Czyli pewnego rodzaju rywalizacja. Jak wiadomo, za pomocą rywalizacji osiąga się najlepsze efekty.
[25:24] - Koniecznie w przypadku snów świadomych.
[25:28] - Tak, ale nie chodzi mi o efekt, tylko mówię już o samą motywację. Źle o tym wspomniałem. Tu mi chodzi o motywację, że się nakręcamy, że chcemy być lepsi od kogoś, że chcemy mieć lepsze efekty i samym nakręceniem się możemy uzyskać świadomy sen. W moim przypadku tak było. Kiedyś przeczytałem w internecie, że jest coś takiego jak kontrolowanie snów. Wtedy na jakieś lewe strony wchodziłem i bardzo dużo mitów załapałem i dużo przekłamań, ale poinformowałem o tym mojego kolegę. Popisaliśmy chwilę o tym i nakręciłem się do tego stopnia, że praktycznie pierwszego dnia miałem świadomy sen. Jednak nie był zadowalający. To był bardziej coś w stylu snu o świadomym śnie, gdyż śniłem, ale świadomość nie była taka jak w normalnym, świadomym śnie i pojawiła się ona dopiero po obudzeniu. Także wiedziałem, że śniłem i w śnie były takie przelotne myśli, że może śnię, może nie.
Jednak kontrolę miałem, czyli można by to bardziej podpiąć pod sen kontroli aniżeli sen o świadomym śnie. Jednak to już szczegół. Podsumowując, polecam odciąć się od tych wszystkich religijnych bełkotów. Wiem, że to może być trudne, jednak trzeba wziąć to do siebie, że religia katolicka nie ma jednego ustanowionego stanowiska o świadomych snach i nie ma co się nią kierować. To by było tyle ode mnie.
[27:21] - Może najpierw zacznę od stanowiska Kościoła. Jest ono dość niejasne, ale też często negatywne. Moim zdaniem wynika to po prostu z faktu niewiedzy, też po części ignorancji, po prostu nierozumienia do końca kwestii snu. A jeśli Kościół często czegoś nie rozumie, to ma tendencję do przypisywania zasług tego stanu szatanowi czy też demonom. I właśnie z tego rodzi się taka sytuacja. A jeśli ktoś będzie chciał zrozumieć sen, spojrzy na to ze zdrowym rozsądkiem, z dystansu, to zobaczy, że to są nasze myśli zwizualizowane, spersonifikowane i nie ma w tym nic magicznego. Tym samym zobaczy, że Kościół nie ma racji, przypisując tu, gdzie nie trzeba, zasługę demonom i tym podobne. A co do innej bariery. Co do mojej praktyki. Tutaj nie wystąpiły właściwie żadne bariery.
Ta bariera psychologiczna, społeczna może po części wystąpiła, ale nie oddziaływało to na mnie. Wystąpiła w sensie, że postanowiłem powiedzieć o tym niektórym osobom, czego żałuję. Ale po prostu jest na to rozwiązanie. Tak jak tu pisze Michał Cieślakowski, założyciel forum Psycho. Krótkie, proste rozwiązanie. Cytując: „Ale tak się składa, że mają one najprostsze rozwiązania i to nawet dwa. Po pierwsze nasze sny są naszą rzeczą osobistą. W zasadzie nie musimy nikomu o tym mówić”. I jeszcze rada ode mnie. Żeby mówić o tym tylko zaufanym osobom, bo z doświadczenia wiem, że reakcja społeczeństwa jest często negatywna.
Ale tak jak mówiłem, te rozwiązania: nie mówić, mówić zaufanym osobom, ograniczyć to i ta bariera znika. Nie powinno nas to dotykać. A co do mojej praktyki, jak mówiłem, nic mnie tutaj nie zatrzymało. Zaczęło się tak, że właściwie do końca pamiętam do teraz, jak to się zaczęło. Jakiś znajomy prawdopodobnie podesłał mi link do portalu, który już prawdopodobnie nie istnieje, bo kiedyś chciałem go znaleźć. Najpierw nie przeczytałem tytułu tego portalu, tylko zerknąłem okiem na tytuły i tytuły brzmiały: „Jak się teleportować, jak kogoś przywołać”. Myślałem, że chodzi o jakąś grę czy coś w tym stylu. Było to takie obce, a później dopiero zerknąłem na tytuł „Świadome śnienie” i tak się tym zainteresowałem. Rozmawiałem o tym z kolegą, który mi podesłał ten link. Później z następnym i z następnym.
Mieli oni jakieś doświadczenie, trochę mi przybliżyli. Działałem jakiś czas bez forum, właściwie na forum zarejestrowałem się, zacząłem się udzielać po pierwszym świadomym śnie. Pierwszy sen świadomy wystąpił co prawda po niecałym miesiącu, ale ja wspominam bardzo miło ten początek praktyki, bo miałem dobre nastawienie. Nie miałem wątpliwości, że to nie istnieje, ale też nie parłem w ten świadomy sen. Chciałem najpierw zacząć pamiętać sny, bo w tym momencie, kiedy zaczynałem, to jak duża część nie pamiętałem nic. Właściwie sen na miesiąc, może nawet mniej. Już pierwszej nocy zapamiętałem jakieś urywki, drugiej już cały sen i ta pamięć szybko, progresywnie się zwiększała. Z ciekawością do nich podchodziłem, z dobrym nastawieniem zapisywałem wszystko. Nie było tutaj dla mnie nic męczącego. A świadomy sen pierwszy pojawił się po przypadkowym WBTB.
Ktoś mnie obudził, a później już regularnie co kilka dni pojawiały się. I to nastawienie, które miałem na początku, dość ciężko mi teraz przywrócić. To już właściwie jest niemożliwe. A właśnie powinniśmy je utrzymywać, o czym jeszcze może powiem w tej audycji. Póki co może oddam głos Mariuszowi.
[33:20] - Proszę państwa, i w tym momencie, kiedy pozbędziemy się już naszych mentalnych blokad związanych czy to z poglądami religijnymi, czy to z obawą o swoje zdrowie, przecież uzyskamy wsparcie społeczne od bliskich nam osób, a w każdym razie nie będziemy musieli borykać się z negatywnym nastawieniem grupy odniesienia do naszej praktyki oneironautycznej. Może się pojawić kolejny problem, kolejna przeszkoda, która utrudni nam osiągnięcie stanu świadomego śnienia. Truizmem jest stwierdzenie, że ludzie różnią się między sobą, ale różnią się, proszę państwa, i o ile jedni osiągną ten stan świadomego śnienia nieco szybciej, innym zajmie to być może dużo więcej czasu. Artur Wójtowicz mówił tutaj o takiej metaforze czajniczka bodajże, o ile dobrze pamiętam, takiej metaforze gotowania wody. Otóż aby woda zawrzała, musi osiągnąć pewną określoną temperaturę. To magiczne 100 stopni. Wiele osób poddaje się i tak jest podobnie ze świadomym śnieniem. Musimy osiągnąć pewien określony poziom, a wiele osób poddaje się wcześniej. Problemem jest więc motywacja, odpowiednia motywacja do tego, żeby zacząć ćwiczyć świadome śnienie. I tutaj pojawia się pytanie: po co nam to tak naprawdę, jeśli to jest tylko i wyłącznie chwilowe zauroczenie, że tak powiem, zakochanie, które minie, to może się okazać, że motywacja jest zbyt słaba ku temu, żeby rozwijać w sobie tą umiejętność świadomego śnienia.
Ja tutaj zawsze zachęcam do tego, żeby poczytać sobie sny doświadczonych oneironautów. To opisy tego, co doświadczają po prostu ogromnie mnie motywuje też do wysiłku i do praktykowania snu świadomego. Oneironautyka na pewno nie jest dla ludzi niesystematycznych, dla tych ze wspaniałym zapałem, którzy szybko się poddają. Praktyka wymaga jednak pewnej systematyczności związanej chociażby z prowadzeniem dziennika snów. Zawsze będę zachęcał do tego, żeby taki dziennik prowadzić, bo jest to wspaniałe narzędzie, które pozwala nie tylko zapamiętywać sny, ale również określać pewne symptomy snów, które również potrafi sprawić, że zaczniemy skupiać się na tym naszym życiu onirycznym. Ja zauważyłem, że autentycznie, kiedy tylko przestałem prowadzić dziennik snów, przestałem zapamiętywać sny i przestałem też przeżywać sny świadome. Także dziennik w moim przypadku i na pewno w przypadku wielu oneironautów odgrywa bardzo ważną rolę. Ale tu ważna jest systematyczność. Jeśli odłożymy to, bardzo szybko zauważymy spadek umiejętności chociażby zapamiętywania snów. Jeśli więc praktykujemy, jeśli próbujemy, jeśli stosujemy różne techniki, czy to TIY-ary, WILD, WBTB, a okazuje się, że nie udaje się Bo nigdy za pierwszym razem niestety, proszę państwa, nie udaje się.
Pojawia się napięcie, a zaraz potem frustracja, że to jest niemożliwe. „Mi się to chyba nigdy nie uda”, proszę państwa. A zbyt duże napięcie również negatywnie wpływa na możliwość osiągania snów świadomych. W wielu nagraniach relaksacyjnych przeznaczonych do snu, które mają ułatwiać również osiąganie stanu snu świadomego, w niektórych nagraniach wykorzystujących technikę Hemisync, pojawiają się komunikaty, których celem jest przekonanie słuchacza do tego, że osiągnięcie stanu snu świadomego jest proste, jest łatwe. Właśnie po to, aby przekonać umysł do tego, że rzeczywiście jest to możliwe, kiedy pojawiają się negatywne myśli związane z frustracją. Kiedy pojawia się u nas frustracja, kiedy zaczyna wzrastać napięcie i zaczynamy być autentycznie wkurzeni, że świadomych snów nie udaje nam się uzyskać, mimo że próbujemy i próbujemy. Dla takich ludzi ma prostą radę. Odpocznijcie, proszę państwa, gdy macie już naprawdę wszystkiego dosyć, całej tej praktyki oneiroautycznej, najprostszym rozwiązaniem jest właśnie odpocząć, zrobić sobie przerwę na jeden dzień, na tydzień. Warto wspomnieć, że Kenneth Keatser, doktor Keatser w swojej książce „Słońce i cień” pisze o tym, że świadome śnienie przebiega w pewnych cyklach. U niego doświadczanie stanu LD przebiegało w pewnym cyklu, który opisał.
Były okresy, kiedy miał mnóstwo snów świadomych, a potem ich nie było, potem ich brakowało, a potem znowu się pojawiały i zdał sobie sprawę z tego, że jest to pewien naturalny cykl, czemu zresztą nie powinniśmy się dziwić. Osiąganie snu świadomego jest tak naprawdę czymś naturalnym, co wykorzystuje po prostu umiejętności naszego umysłu. Większość naturalnych zjawisk przebiegających w przyrodzie jest opisywanych graficznie za pomocą wykresu tak zwanej krzywej dzwonowej, w biologii nazywanej krzywą Gaussa, w której jak możemy zauważyć pewne zjawiska rosną, dochodzą do minimum, po czym jest tego coraz mniej i później znowu. Ten wykres taki sinusoidalny. I podobnie jest, jak opisywał to Kenneth Keatser, właśnie z umiejętnością śnienia świadomego. Czyli tych świadomych snów może być dużo, a później będą się nie pojawiać, przynajmniej się okrężną znowu zacząć się pojawiać. W każdym razie, kiedy zaczyna się pojawiać frustracja i kiedy zaczyna się pojawiać zbyt duże napięcie, ja ze swojej strony zachęcam do tego, żeby odpocząć, bo najgorsze, co może być, proszę państwa, jeśli będziemy dalej naciskać, frustracja będzie rosnąć. Te wszystkie nagrania motywacyjne i wszystkie nagrania relaksacyjne będą nas tylko, za przeproszeniem, wkurzać. To może dojść do tego, że zniechęcimy się na zawsze, że porzucimy praktykę świadomego śnienia. A byłoby, proszę państwa, szkoda.
Takie początki, które mogą być trudne, sprawiają również, że zaczynamy skupiać się na niepowodzeniach. Na kolejnej nocy, w której nam się nie udało. Zaczynamy liczyć. „Kurwa, ja to już od tygodnia tutaj stosuję wszystkie WILD-y, WILB-y i nic się nie dzieje. Nadal nie osiągam stanu świadomego”.
[40:29] - No właśnie, na czacie Radia Paranormalium jeden słuchacz właśnie chwilę temu się skarżył, że jemu LD nie wychodzi, bo jak się budzi po pięciu godzinach, to potem nie zasypia. To chyba technika WILD z tego, co napisał.
[40:42] - Tak, raczej to, o czym mówił kolega. Problemy z zasypianiem również mogą być ważną przeszkodą w osiągnięciu stanu snu świadomego. I tutaj może zrobię małą dygresję i odskoczę do tego, jaki wpływ mają różnorodne używki na możliwość osiągania stanu snu świadomego. Właściwie jedna, ta najczęściej stosowana. Mam na myśli oczywiście alkohol. Swego czasu tutaj również na antenie Radia Paranormalium był gość, który opowiadał mi o metodzie, którą ktoś opracował, którą ktoś wymyślił. Metodzie, która wykorzystuje właśnie alkohol do treningu stanu świadomego. O tej metodzie mówiliśmy też w audycji poświęconej najdziwniejszym sposobom na osiągnięcie stanu LD. Ja w swojej książce, do której odsyłam i do której przeczytania też gorąco zachęcam, „Świadomy sen. Nasz drugi świat”, jak najbardziej można znaleźć w internecie, pobrać i poczytać.
Zwracałem uwagę na to, żeby raczej stronić od alkoholu z tej prostej przyczyny, że alkohol pogarsza jakość fazy REM poprzez skrócenie jej, a jak wiemy większość snów świadomych w tej właśnie fazie się pojawia. Zresztą brytyjski naukowiec z London Sleep Center, Irshad Abraham, rodowity Anglik, jak słyszymy, prowadził badania dotyczące właśnie wpływu alkoholu na sen i zwrócił uwagę na to, na podstawie 20 badań, że alkohol zaburza naturalny cykl snu, wprowadza w fazę snu głębokiego, ale skraca czas trwania fazy REM, czyli tej fazy, na której nam najbardziej powinno zależeć. Więc tych, którzy świadome śnienie praktykują, ja zachęcam do tego, żeby raczej od alkoholu w większych ilościach w okresie, kiedy praktykują i zaczyna się szukanie, frustracja, raczej stronić, bo będzie nam to utrudniało jeszcze osiągnięcie stanu snu świadomego. Ja do- Notki prasowej dotyczącej wyników badań doktora Ebrahima dotyczących wpływu alkoholu na sen. Link do tego artykułu oczywiście podam, będzie można go znaleźć pod audycją, która dzisiaj jest prowadzona. Bardzo ważne jest, proszę państwa, żeby się nie poddawać, żeby próbować. Kiedy pojawia się uczucie wypalenia, odpocząć, zmienić kierunek skupienia, kiedy zaczynamy się zniechęcać. Zamiast myśleć o tym, że nam się nie udaje i liczyć kolejną noc, liczyć wszystkie techniki, które próbowaliśmy, skupić się na tym, czego pragniemy, na dobrych rzeczach, które ma nam przynieść świadomy sen, na korzyściach, które chcemy osiągnąć, na tym, czego chcemy doświadczyć. Zachęcam znów do tego, żeby zapoznawać się z opisami snów świadomych. One mnie nauczą, dla mnie one są zawsze niebywale motywujące.
Bardzo ważna jest motywacja i bardzo ważne jest to, żeby się nie poddawać, bo taki świadomy śnie, jak każdy cykl biologiczny, jest dość naturalny i tak jak opisywałem, może przebiegać w formie sinusoidalnej, jak opisywał to Keiter. Jeśli nie będziemy się poddawać, jeśli nie będziemy też za bardzo naciskać, jeśli napięcie i frustracja nie będą rosły, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu i tego, że może nam się powieść.
[44:14] - Co do sinusoidalnego charakteru snów świadomych podejrzewam, że może być tak z dwóch czynników. Pierwszym to nieregularne spanie, nieregularne godziny snu, a drugim to nastawienie, bo zauważyłem, że na przykład u mnie jest tak, że jeśli mam pewien okres, na przykład kilka dni z rzędu udanych nocy, to jednocześnie obawiam się, że zaraz się to zepsuje i powoduje to złe nastawienie, które może przerwać ten okres i wywołałem to sam nastawieniem. Uważam, że niekoniecznie taki charakter musi być, że może być inaczej. Jeśli ktoś zachowuje zdrowe podejście do świadomych snów oraz regularne godziny spania i zasypiania.
[45:27] - Ja bym się chciał jeszcze odnieść do wcześniejszego pytania o WBTB, w którym pytał się jeden ze słuchaczy o wstawanie, o problem z rozbudzaniem się. Przyczyn problemów może być kilka, ale głównym z nich jest zazwyczaj zbyt duże rozbudzanie się. Jeśli za bardzo się rozbudzimy, to skutkiem tego może być bezsenność, nie będziemy mogli znowu zasnąć. Drugą z przyczyn może być zły dobór godzin, bo tutaj słuchacz zapytał się, że budzi się po pięciu godzinach, a z tego, co wiadomo, to pięć godzin będzie nieodpowiednim czasem, tylko cztery i pół albo sześć godzin. Wtedy występują fazy REM i musimy je przerwać, na nie wpłynąć i zmodyfikować, o ile się nie mylę. Jeśli się pomyliłem, to proszę mnie poprawić. Żeby je przerwać i tym czuwaniem zastąpić fazę NREM i WILD-em, żeby wejść jak najbliżej fazy REM. Nie polecam rozbudzać się przy świetle telefonu bądź przy świetle monitora od komputera, ponieważ wpływa to źle na nasze postrzeganie. Ten temat był bardziej poruszony na grupie. Będę chciał, żeby podlinkować go w opisie audycji.
[47:18] - To chyba też źle wpływa na produkcję melatoniny.
[47:21] - To jest właśnie główny powód tego.
[47:24] - Świecenie czymkolwiek w oczy spowoduje zmniejszenie produkowania tego. Chodzi o ekran taki jak monitorów albo telefonu.
[47:36] - W tym celu polecam pobrać na komputer aplikację f.lux, która ma podobno ograniczać filtrem wytwarzanie tych częstotliwości, które mają zbytnio pobudzać produkcję melatoniny. Co do skuteczności mogę powiedzieć, że jest dobra. Sam u siebie to zauważyłem. Stosuję podobną aplikację na telefonie na Androida. Postaram się też podać w opisie nazwę tej aplikacji, ponieważ teraz nie pamiętam i na komputerze i powiem szczerze, że dużo lepiej mi się zasypia i nie mam takich problemów z zasypianiem jak wcześniej. Sen jest przyjemniejszy. Tak jak mówiłem, szybciej zasypiam. A co do samego rozbudzania polecam krótkie, nawet 10-minutowe. Jak to jest za długo, to pięć minut. Ja sam stosuję rozwiązywanie zadań matematycznych w myślach.
Siedzę sobie na łóżku i rozwiązuję coś bardziej skomplikowanego, żeby jak najbardziej rozbudzić umysł. Tylko nie do przesady, bo musimy rozbudzić umysł, ale ciało pozostawić zaspane. Nie możemy zbyt dużo ruchów wykonywać, zbyt dużo ćwiczeń bądź Bądź czegoś innego. O ile się nie mylę, Mariuszu, wspominałeś na ostatniej audycji, że dobrym sposobem na rozbudzenie jest masturbacja. O ile się nie mylę. Ty mówiłeś albo Fallen. Mógłbyś to bardziej przybliżyć słuchaczom?
[49:18] - Kolejny gorący temat.
[49:22] - Jeszcze raz poproszę, żebyś powtórzył pytanie.
[49:24] - Chodzi o to, że w jednej z ostatnich audycji ktoś mówił, że na rozbudzanie do WBTB można zastosować masturbację. Czy mógłbyś przybliżyć ten temat? Jeśli nie ty, to-
[49:40] - To chyba nie ja. Nie wiem, czy masturbacja jest najlepszym sposobem ze względu na to, że-
[49:48] - Nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby przerwać przed tym szczytem. I żeby w takim stanie spać.
[49:57] - Rzeczywiście padło takie sformułowanie podczas jednej z audycji, chyba dotyczącej tych najdziwniejszych sposobów wprawiania się w stan świadomego śnienia. Proszę państwa, z tego, co czytałem, to jest chyba dość zaskakujące, ale tak rzeczywiście było, że masturbacja u mężczyzn wcale nie poprawia ich snu. Wcale, proszę państwa, nie poprawia cyklu snu. Inaczej jest w przypadku mężczyzn. Przy czym dotyczyło to masturbacji z ejakulacją. Nie wiem, co będzie, jak przerwiemy przed. Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam. Chyba że ktoś z panów. Chyba że to była teoria przez kogoś z panów przedstawiona i ktoś chciałby tutaj dopowiedzieć.
[50:53] - Nie, to chyba przedstawił ktoś, kogo nie ma z nami. Ale co tu mówić, propozycja kusząca i ciekawa.
[51:03] - Może opowiem szerzej o nastawieniu. Generalnie uważam, że jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym nastawieniem, to podejście do praktyki z ciekawością i nie w oczekiwaniu na wyniki. Oczekiwanie na wyniki rodzi presję, a ta w każdej ilości jest zła dla praktyki. Dość ciekawie to przedstawił Adam Bytof w jednym z niedawno nagranych filmików na YouTubie pod tytułem „Medytacja YLD”, która znajdzie się pod audycją. W skrócie Adam Bytof nawiązuje do korelacji między medytacją a testami rzeczywistości, które są częstym, podstawowym wręcz elementem praktyki świadomego śnienia. Adam Bytof nawołuje do widzenia korzyści nie w samym świadomym śnieniu, w osiąganiu tego stanu, ale w samych testach rzeczywistości. Bowiem test rzeczywistości, dobrze wykonany, wprowadza nas w stan medytacyjny, który ma bardzo wiele korzyści. Nie tylko w świadomym śnieniu, nie tylko w poprawie pamięci snów, ale redukuje stres, poprawia nasz stan zdrowotny. Tu jest bardzo wiele korzyści z tego. Już taki sam test rzeczywistości jest dla nas korzyścią.
Ubocznym jego efektem będzie świadome śnienie, na którym nam zależy. Ale tu tak jak mówiłem, nie praktykować w oczekiwaniu na wyniki, bo to rodzi presję. Co więcej o tym nastawieniu? Inna podstawa to założenie dziennika snów. Jednak chodzi o to, żeby po prostu zainteresować się tym swoim światem wewnętrznym, sferą oniryczną, nie tylko świadomymi snami. Jeśli ktoś się szczerze zainteresuje snami, to już bardzo to redukuje presję, która może wystąpić, bo będziemy odnajdywać radość w samych snach. Jeśli będziemy szczerze chcieli je pamiętać, to pamięć będzie dobra. Z dobrze zapamiętanych snów możemy już czerpać radość, inspirację. Jeśli będziemy tak traktować sny nieświadome, będziemy zapisywać sny dla ich samych, to już bardzo zwiększa szanse na świadomy sen, nawet jeśli go nie chcemy, jeśli na nim się nie skupiamy. A co do pamięci snów, tutaj dziennik snów.
Nie polecam takiego nastawienia, że zapisywanie wszystkiego, bo jeśli coś się nie zapisze, to będziemy mieli gorszą pamięć snów. Takie nastawienie rodzi presję. Ja osobiście zapisuję sny, które chcę, które są dla mnie ciekawe. Publikuję je na forum, bo Bo lubię. Jeśli ktoś lubi, to może to publikować. Jeśli ktoś chce to zachować dla siebie, to zachowuje dla siebie. Jeśli ktoś chce pisać wszystko, niech pisze wszystko, ale tutaj nawołuję, żeby nie traktować tak dziennika, że jeśli nie zapisze czegoś, to pamięć się pogorszy. Sny można też pielęgnować na inny sposób, poprzez rozpamiętywanie ich za dnia. Chodzi o kierowanie na nie uwagi w trakcie codziennych czynności, spacerów, kiedy nie robimy nic ważnego. Możemy coś sobie więcej przypomnieć, zastanowić się, co nam mogło się śnić albo co przyśni się następnej nocy.
Możemy próbować przewidywać następne sny, też interpretować te, które nam się przyśniły. Chodzi o podchodzenie do nich z ciekawością i wyciąganie z nich jak najwięcej. Im więcej na to uwagi skierujemy, tym lepiej będą pamiętane, tym większa szansa, że się w nich uświadomimy oraz będą o wiele ciekawsze, bogatsze w zmysły, doświadczenia, w sytuacje. Będą bardziej przypominały film niż zlepek scen czy obrazów, jak to na początku niektórzy tak pamiętają sny. Mogą to być dobre filmy, które będziemy chcieli pamiętać i zapiszemy je, żeby mieć to gdzieś, bo będziemy chcieli to na przykład przypomnieć sobie kiedyś. I takie podejście do snów jest prawidłowe, najbardziej zdrowe i oszczędza nam presji, która jak mówiłem, jest niekorzystna dla świadomego śnienia. Tutaj o teście rzeczywistości już mówiłem. Ja osobiście też nawołuję do traktowania ich, znaczy nie traktowania. Wiadomo, że test rzeczywistości oprócz samego wyniku, który ma nam powiedzieć, czy śnimy, czy nie śnimy, ma wzbudzić naszą świadomość i przez to mamy uzyskać pełną świadomość we śnie. Kiedy jesteśmy we śnie nieświadomi, pogrążeni fabułą, automatycznością, rządzą nami nieświadome reakcje, emocje i wykonamy ten test rzeczywistości, to powinniśmy zatrzymać się w chwili obecnej i ta świadomość powinna do nas wrócić.
I tak wygląda właściwy test rzeczywistości. Mechaniczny test rzeczywistości, zwłaszcza w środku dużej akcji snu, nagle nam powie, że śnimy i my to tylko skojarzeniowo odbierzemy i powstanie z tego czysty sen OLD. Ten element wzbudzenia świadomości można wprowadzić na wiele sposobów. Jednym ze sposobów jest wykonanie testu rzeczywistości tak jakbyśmy dla rzeczywistego sprawdzenia, nie dla odmienia gestu, gdzie będzie to automatyczne i będziemy z góry przewidywać, że na pewno nie śnimy. Taki test nie ma prawa zadziałać prawidłowo we śnie. Tylko mamy wykonywać ten test rzeczywistości, jakbyśmy naprawdę podejrzewali, że śnimy. I co ważne, po czasie możemy przyzwyczaić się do negatywnych wyników, więc powinniśmy wykonywać ten test tak, jakbyśmy go wykonywali pierwszy raz w danym dniu. Innym sposobem to częste w ciągu dnia poszukiwanie znaków sennych. Tutaj nie chodzi o jakieś znaczne znaki senne. To może być najmniejsza rzecz, która nam nie pasuje i te znaki powinny wzbudzić naszą wątpliwość i powinny skłonić do TR.
Innym podejściem jest, zwłaszcza jeśli ktoś medytuje, zastosowanie medytacji w tym momencie, skupienie się na chwili obecnej i po chwili wykonanie testu rzeczywistości. Z testami TR w każdym przypadku powinna iść derealizacja. Derealizacja pod kątem snów jest wiedzą, że w każdym momencie możemy śnić Tutaj często się to na forach przekazuje, ale jest to najczęściej na początku pusta wiedza. Prawdziwą derealizację nabiera się z praktyką. Powoli, stopniowo, wraz z lepszą pamięcią snów, z większą ilością wykonanych testów rzeczywistości. Oczywiście powinna ona występować stale. To jest wiedza, to nie jest uczucie. Jeśli na przykład będziemy mieli jakąś wątpliwość w ciągu dnia, to z tą wiedzą, wiedząc, że możemy w każdym momencie śnić, nie powinniśmy pomyśleć, że to na pewno nie jest sen, tylko wziąć pod uwagę, że naprawdę możemy w tym momencie śnić. Chociaż nie wiadomo, jakie by było to realne, bo jeszcze praktyka nam pokaże, że sny mogą być bardzo realne. Jest też część tej derealizacji, która w pewnym momencie uświadomi sobie, że nie ma czegoś takiego jak poczucie rzeczywistości.
Nie można rozpatrywać myśli, czy to sen, czy nie sen na podstawie rzeczywistości danego momentu, ostrości zmysłów. To nam pokaże praktyka. Takie ogółem podejście do testu rzeczywistości jest po pierwsze niewymagające i ciekawe. Jeśli ktoś to dobrze zastosuje, przynosi ten stan medytacyjny, o którym już mówiłem i który ma tyle korzyści. Tu naprawdę nie potrzeba wiele, tu nie musi być dużo tych testów rzeczywistości. Powinniśmy po prostu iść przez życie z myślą, mając na uwadze, że możemy w tym momencie śnić. Jeśli będzie się działo coś dziwnego, to w odpowiedniej świadomości będziemy mieli to na uwadze i może to nas skłonić do testu rzeczywistości. Ważnym innym elementem jest WBTB. Jest to podstawowa technika, którą powinno się stosować, jeśli ma się okazję. To także nie musi być wymagające.
Po pierwsze, co jeszcze chciałem powiedzieć przy okazji, jak Matki mówił o nastawianiu budzika. O wiele lepszą opcją do WBTB jest wykorzystywanie alfa budzika albo samoistnych pobudek. Większość ludzi budzi się w ciągu nocy przynajmniej raz. Mogą tę pobudkę wykorzystać do WBTB na przykład. Wystarczy w niektórych przypadkach zapisanie kluczy snów i przejście się do toalety, rozpamiętanie snów. Po prostu chodzi o to, żeby rozbudzić umysł. Nie musi być jakieś duże rozbudzenie. Utrzymując dobre nastawienie można oczekiwać świadomego snu. Oczywiście bez żadnej presji. Wspomniałem o kluczach snów.
To jest dobry patent, jeśli ktoś nie ma czasu lub nie chce zapisywać snu od razu po obudzeniu, to może zapisać klucze snów, które oczywiście później trzeba rozpisać. Ale jak już się ma wolną chwilę, nie ma żadnej presji, że czas goni, można spokojnie skupić się na tych snach. To stosuje bardzo wielu oneironautów bez ubytku na pamięci. O ile zapisze się dobre klucze snów. Takie wskazówki najbardziej wyrwane z logiki rzeczy powinno się zapisywać albo też pierwsze skojarzenia. Nie musi być ich dużo, bo już później w ciągu dnia, jeśli byśmy spojrzeli na te klucze snów, to powinien nam się sen przypomnieć. Z doświadczenia wiem, że samo zapisanie kluczów snów już utrwala w pamięci. Ale też z doświadczenia wiem, że później czytając te klucze snów połowy już na przykład zapomniałem, więc na pewno przydają się one. Stosowanie tego WBTB przy okazjach nawet nie musi być planowane. Po prostu jak się obudzimy, możemy spędzić chwilę na rozbudzeniu.
To znacznie zwiększa świadomość następnych snów i tym samym zwiększa szanse na uświadomienie. Właściwie te trzy rzeczy W połączeniu z dobrym nastawieniem w zupełności wystarcza. Ostrzegam przed złym podejściem, jakim jest stosowanie jak największej liczby technik w jak najkrótszym czasie, bo to nie rodzi nic dobrego. Nawet jeśli się uda, to jest to jednorazowy sukces i tak później rodzi presję. Przestrzegam przed FILD-em i WILD-em, nagłym wstrząsem, odwrotnym ruganiem. Bardzo dużo nazw zostało na tę technikę przed pierwszym zaśnięciem. To bardzo rzadko skutkuje. Oczywiście na pewno wiele osób przeczytało relacje, gdzie jakimś osobom się udało, ale naprawdę, wierzcie mi, to jest bardzo mały procent w stosunku do nieudanych prób. Takie nieudane próby rodzą frustrację. To, o czym mówi Mariusz, że mogą się pojawić myśli, że jednak nam nie wyjdzie, że to nie jest dla nas.
A to jest właśnie najgorsze. Jeśli już pojawi się duża presja, nawet myśli co do przerw. Na pewno taka przerwa jest lepsza niż frustracja, ale ja osobiście polecam częściową przerwę. Odłączenie wszystkiego tego, co nas męczy, ale zwrócenie uwagi na przykład po obudzeniu, czy zostawienie sobie jakiegoś rozpamiętywania snów, ale w takim stopniu, żeby nie wywołało to żadnego zmęczenia psychicznego. Oczywiście w ogóle nie powinno tego być, o ile się stosuje rady dobrze. To by było na tyle. Jeśli kogoś zainteresuje jakaś technika na forum, ciekawa, to przy spontanicznym WBTB, okazyjnym może ją jak najbardziej zastosować. Lepiej z ciekawością do niej i bez frustracji, jeśli nie wyjdzie. Bez obaw, że nie wyjdzie. I tak można te techniki stosować.
Jednak nie polecam stosowania jak największej liczby technik w jak najkrótszym czasie. To jest bardzo złe podejście i nie stworzy praktyki na dobrym gruncie. Może oddam głos Mariuszowi.
[01:10:25] - To, o czym mówił kolega, czyli podejście do kwestii świadomego śnienia, aby nie skupiać się tyle na samej umiejętności, tylko że pojawi się ona właściwie sama jako kwestia zainteresowania snami, jako też pewien efekt ważności praktykowanej za dnia. Przypomina podejście buddystów do kwestii osiągnięcia nirwany. Otóż w buddyzmie zachęca się do tego, żeby nie skupiać się na samym osiągnięciu oświecenia, bo jeśli tak będziemy postępować, to pojawi się frustracja i napięcie, które nam to utrudni. Także buddyści zachęcają do tego, żeby albo uznawać, że osiągnięcie nirwany jest niemożliwe, albo że już się ją osiągnęło i dopiero w takim stanie jest możliwe rzeczywiste osiągnięcie stanu oświecenia. Także jak najbardziej w ten sposób można podchodzić również do kwestii LD i do kwestii świadomego śnienia. Taką przeszkodą kolejną, bo można to rozpatrywać etapami. Zaczęliśmy od różnego rodzaju blokad psychicznych, blokad mentalnych, religijnych. Przeszliśmy tutaj do kwestii motywacji. Rozmawialiśmy tutaj o frustracji i oczekiwaniach. Oczekiwania to jest to, na czym myślę, moglibyśmy się teraz skupić.
Zbyt wysokie oczekiwania i zbyt wysokie wymagania w stosunku do siebie. Szczególnie na samym początku, kiedy mówiliśmy o motywacji. Dużą motywacją pewnie dla wielu osób i nie należy tego ukrywać, jeśli chodzi o kwestię świadomego śnienia, jest możliwość uprawiania seksu. Jest to rzeczywiście motywacja znacząca, którą warto stosować. Ale kiedy już nam uda się osiągnąć ten sen świadomy, to właśnie seks nie jest czymś, co zalecałbym osobom rozpoczynającym swoją przygodę. Także takie wysokie oczekiwania, że od tego zacznę, mogą sprawić, że będziemy podejmować czynności, przy których bardzo szybko wywali nas ze snu. Co okaże się ogromną przeszkodą w praktykowaniu świadomego śnienia, ponieważ nie nauczymy się tego, jak panować nad tym światem stworzonym przez nasz własny umysł. A to jest to, do czego zachęcałbym albo od czego zaczynać, czyli od poznawania tego świata sennego. Proszę państwa, świat oniryczny jest po prostu innym, alternatywnym światem, do którego się udajemy, który również rządzi się swoimi własnymi prawami. Wkraczamy do niego, musimy te prawa poznać, musimy nauczyć się poruszać w tym świecie.
Musimy nauczyć się wykorzystywać te nowe umiejętności, które Pojawiają się w oneironautyce z racji tego, że do tej pory w tym świecie onirycznym w pełni świadomie nie przebywaliśmy i wiele rzeczy jest dla nas nowych i wiele rzeczy musimy się nauczyć. Stawianie sobie wysokich oczekiwań, że zacznę od czegoś takiego jak seks, co może powodować przebudzenie chociażby z powodu przyśpieszenia znaczącego bicia serca, może okazać się zgubne, jeśli chodzi o praktykowanie oneironautyki. Zachęca się raczej do tego, aby kontrolować emocje w świadomym śnie, żeby skupić się bardziej na treści snu niż na jego formie. To pozwala opanować silne emocje, które są podstawą wybudzenia w takich sytuacjach jak seks. Ale zdecydowanie stawianie sobie wysokich oczekiwań, że jestem w świadomym śnie i teraz rozpocznę realizować swoje najdziksze marzenia, najlepszym pomysłem nie jest. Powinniśmy zacząć od opanowywania tego świata snu, od poznania jego reguł, od nauczenia się tego, jak stabilizować sen. To jest niezwykle ważne, jeśli chcemy później mieć dość długie, stabilne, świadome sny, w których rzeczywiście będziemy mogli realizować swoje najdziksze fantazje. A stawianie sobie od razu na samym początku wysokiej poprzeczki realizacji wszelkich marzeń może jedynie doprowadzić do tego, że będziemy szybko wyrzucani z marzenia sennego i nie nauczymy się panować nad światem snu.
[01:15:16] - Tak, racjonalizm jest bardzo ważną rzeczą w świadomym śnieniu. Trzeba z góry uświadomić się i być świadomym tym, że tak naprawdę pierwszy świadomy sen nie musi być supermega jakości i będzie on takim filmem widzianym za mgłą, takim filmem, которому piszemy scenariusz na żywo. Dużo osób myśli, że za pierwszym razem będzie miało super Full HD świadomy sen i że po tym pierwszym świadomym śnie widzianym za mgłą, słabej jakości może się zawieść. Może się klnąć, że tyle czasu zmarnowało, a osiągnęło mierne efekty. I to jest myślenie bardzo złe, ponieważ te pierwsze świadome sny, w nich nabywamy doświadczenia, w nich uczymy się o świecie snów, uczymy się kontroli, uczymy się praw rządzących światem snów. Poznajemy marionetki bądź, jak kto woli, postacie senne. Dlaczego nazywamy ich marionetki? Ponieważ to są postacie bardzo tępe. To są idioci wręcz, można by powiedzieć.
[01:16:32] - Zależni.
[01:16:34] - Właśnie tak. Przeważnie z tego, co zaobserwowałem na grupach i na forach, to te marionetki ograniczają się do bycia w tym śnie, a jak się do nich odezwie lub wejdzie w głębszą interakcję, to zaczynają świrować. Znikają albo zaczynają biegać, mówią coś nie od rzeczy. Wyjątkiem są tak zwane postacie wyższe, które są tworem naszej podświadomości. Dlaczego one się tworzą? Jest kilka teorii. Najrealniejsze z nich to podświadome zwątpienie bądź nabieranie informacji z sieci i czytanie opisów postaci wyższych. Postacie wyższe to są takie postacie, które wydają nam się, że są inteligentne, mają władzę nad snem podobną do naszej i można z nimi wejść w głębszą interakcję. Można z nimi porozmawiać na poziomie. Tylko że często rozmowa z jakąkolwiek postacią kończy się utratą świadomości.
To jest bardzo ważne, ponieważ nie zaleca się w ogóle rozmawiania z sennymi postaciami, jak i głębszej interakcji z nimi, ponieważ tak jak mówiłem, skończy się to na wywaleniu bądź straceniu świadomości. Takie postacie wyższe mogą robić praktycznie to samo co my. Czasami miałem tak, że bawiłem się we śnie, robiłem to, co mi się podoba. O ile się nie mylę, wtedy zdobywałem czyjś zamek i gdy przejąłem zamek, zasiadłem na tronie. Przyprowadzono mi jakiegoś wieśniaka i chciał on mnie zamordować. Zapytano się mnie, co mają z nim zrobić. Bez chwili zwątpienia powiedziałem: „Ściąć”. I wtedy ten wieśniak zamienił się w czarodzieja i powiedział: „Jak śmiecie!” i do mnie: „Myślisz, że jeśli jesteś w świecie snów, to możesz wszystko? Nie. Tak naprawdę się mylisz i jest kilka osób w tym śnie, w tym świecie, które stoją wyżej od ciebie”.
Myślę, że tu chodziło o podświadomość. Pozbyłem się tych postaci, gdy uświadomiłem sobie, że tak naprawdę to nic innego jak wytwór mojej podświadomości, moje podświadome zwątpienie, moja podświadoma wiara. Wtedy jeszcze miałem problemy z wiarą w Boga, że tak naprawdę ja w tym świecie nie mogę wszystkiego, tylko stoi ktoś nade mną. I te postacie były wytworem moich zmartwień, moich zwątpień. Co do poznawania sennego świata polecam początkującym, polecam tym mniej doświadczonym Poświęcić dwa, może trzy sny świadome na zbadanie tego świata, zbadanie naszych możliwości kombinowania w tym świecie, gdy nie mamy kontroli. Warto zapamiętać, że świadomość nie równa się kontrola. Jeśli jesteśmy świadomi, to nie zawsze musimy mieć kontrolę, a jeśli mamy kontrolę nad snem, to nie zawsze jesteśmy świadomi. Polecam poświęcić kilka świadomych snów na nic innego jak na zwykłe badanie świata sennego, na poznawanie sił rządzących, na poznawanie fizyki w świecie, na czym się ten świat opiera, jak on działa. Jeśli już poznamy to, wtedy możemy pobawić się w tym świecie. Jest kilka technik polepszających, które mają nam pomóc polepszyć naszą świadomość i ustabilizować nas w świecie snów, ale tak samo wyostrzyć sen.
Jeśli trafimy na bardzo płytką fazę, na którąś z kolei, REM czwarty, to nie będzie to zadowalające, ponieważ im dalsze fazy, tym są one płytsze. Nie możemy się spodziewać super efektów wyostrzenia obrazu w późniejszych fazach, ale jakiś skutek może być. Taką przykładową rzeczą, która może w dużej mierze wpłynąć na wyostrzenie się obrazu, polepszenie jakości świadomego snu, jest pobudzenie któregoś z naszych zmysłów, na przykład dotyku przez tarcia ręki o rękę. Jak będziemy szybko tarli, to może, ale nie musi polepszyć się jakość. Różne osoby tworzą wariacje tego i wykorzystują do tego krzyk bądź kręcenie się. Ja polecam ustabilizowanie się i polepszenie jakości przez obserwację świata i zakorzenienie się w nim. Gdy odzyskujemy świadomość i ten sen nas nie zadowala jakością, możemy przystanąć w miejscu, zacząć rozglądać się wokół siebie, obserwować nasze otoczenie, skupić się na jakiejś rzeczy, podejść do niej, dotknąć ją. Jak to jest na przykład jedzenie, to je spróbować, jak to smakuje, jaki ma kolor, jaką teksturę w dotyku i tym podobne. Możemy też położyć się na ziemi, obadać teksturę podłoża, na którym się znajdujemy. Jeśli to jest trawa, to dotknąć ją, wyrwać, zobaczyć jakiego jest koloru.
Te czynności powinny ustabilizować nasz sen, poprawić naszą jakość snu, w związku z czym będziemy mieli więcej z tego satysfakcji. Kolejną rzeczą jest wykonywanie co jakiś czas testów rzeczywistości. To jest podstawa, że jeśli zbytnio się zagłębimy w ten świat, zbytnio zaczniemy w nim szaleć, to z napływu emocji bądź z kilku innych powodów możemy stracić świadomość. Żeby tego uniknąć, zaleca się co jakiś czas w świadomym śnie wykonywanie testów rzeczywistości. Nawet to możemy wykorzystać do polepszenia jakości. Czyli idziemy, wykonujemy test rzeczywistości. Tylko nie taki na odwal się, że zatkamy nos i spróbujemy przez niego oddychać, tylko zatkamy nos, spróbujemy oddychać i zaczniemy się zastanawiać, czy jestem w świecie realnym, czy to jest świat snów. Jak się tu dostałem.
[01:23:40] - Jeśli mogę. Co do świadomości najważniejszą kwestią jest jej ciągłość i utrzymywanie, bo nawet jeśli uświadomimy się, stracimy po jakimś czasie świadomość i po jakimś czasie ją odzyskamy, niekoniecznie będzie to ten sam stan świadomości. Ważna jest tu ciągłość i tutaj nawet mogą pomóc TR, które wykonujemy na jawie, bo uważność, którą wywołujemy przy TR-ach, może pomóc nam w utrzymywaniu uważności jako takiej, co przenieść na sny. Można zrobić nawet sobie takie ćwiczenie. Właściwie ono się wykonuje samo, bo po poprawnym teście rzeczywistości, o ile jest poprawny, to przez jakiś czas po nim powinna utrzymywać się zwiększona uważność. I tu można zaobserwować to nawet bez tej wiedzy, że tak jest i po jakimś czasie na przykład będziemy z kimś rozmawiać, ktoś do nas coś powie. Najczęściej przy takich sytuacjach tracimy tą uważność. To jest tak jak w snach świadomych. Na jawie też tracimy tą uważność przy osobach, przy projekcjach. Można spróbować po teście rzeczywistości sobie tak Mając na uwadze, po części wkręcając się, że to jest sen, spróbować utrzymać tę uważność jak najdłużej.
Po czym poznać, że w którymś momencie ją straciliśmy? Po automatyczności naszych reakcji. Jeśli taka zmiana zajdzie we śnie, to wtedy najczęściej tracimy świadomość i ciężej jest ją później przywrócić. Kontynuuj.
[01:26:13] - Falen powiedział praktycznie wszystko, co chciałem powiedzieć o testach rzeczywistości. Teraz przejdę do oczekiwań. Jak Mariusz wspomniał, oczekiwań od siebie co do pierwszego świadomego snu, co do kolejnych świadomych snów. Nie ma co się łudzić. Trzeba sobie zapamiętać, że tak naprawdę pierwszy świadomy sen nie musi być super mega ultra HD i zadowalający, ale może być. Trzeba podchodzić z tą uwagą, z tą świadomością, że tak naprawdę pierwsze świadome sny będą wprowadzeniem do tego świata, będą nas uczyły, będą nas przystosowywały do tego świata. Dopiero kolejny, powiedzmy piąty, szósty z rzędu świadomy sen, zależy w jakich okolicznościach on zostanie osiągnięty, jaką techniką, będzie w stanie nas zadowolić. Czyli będziemy mogli robić, co się będzie chciało. Mały wywód do wcześniejszej części wypowiedzi. Zależy jeszcze, co robiliśmy we wcześniejszych snach, jak zdobywaliśmy doświadczenie, jak je badaliśmy.
Czym bardziej będziemy się skupiali na świecie snów, tym lepsze efekty nauki będziemy mogli z niego wyciągnąć i tym więcej będziemy mogli zastosować do naszych następnych świadomych snów. Można powiedzieć, że obecny świadomy sen jest lepszy od poprzedniego, ale gorszy od następnego. Ponieważ w każdym świadomym śnie coś z niego wyciągniemy. Z każdego możemy czegoś się nauczyć, jakieś nauki wyciągnąć, jakieś spostrzeżenia. I każdy kolejny może być dzięki temu lepszy. Jak wiadomo, można nabywać wiedzę, której mogliśmy się dowiedzieć w świecie snów, można ją nabyć na różnych forach, czytając różne wypowiedzi osób doświadczonych. Jednak jest to według mnie średnie przygotowanie. Przygotowanie jest dobre, tylko że średnio nam się to przyda w świecie snów, ponieważ możemy o tym zapomnieć. Może nam to wylecieć z głowy. A jeśli przekonamy się z własnego doświadczenia, będzie to dużo łatwiej przyswojone i będziemy mieli świadomość, że jeśli to zrobię tak, to będę wiedział z poprzedniego snu, że to może nie zadziałać, to może zadziałać.
Lepiej kombinować, lepiej we własnych snach doświadczać czegoś niż polegać na wiedzy zebranej na forum. Wiadomo, ta wiedza może być przydatna, i to bardzo, ponieważ to będzie taki poradnik, tutorial do świadomego śnienia. Jednak to, co zadecyduje o naszej praktyce, co nas przystosuje ostatecznie, to będą nasze przeżycia w pierwszych świadomych snach i z tym myślę, że się każdy z nas obecnych zgodzi, że to pierwsze świadome sny są decydujące o tym, czy dalej będziemy kontynuowali praktykę, czy przestaniemy na tym, co osiągnęliśmy, bo efekty są niezadowalające, bo nie jest to coś, czego się spodziewaliśmy. Jednak według mnie to jest głupota przerwać po pierwszym świadomym śnie, gdyż tak jak wspominałem, nie musi on być najwyższych lotów i może być to pierwszy lepszy świadomy sen, który będziemy osiągać po dwóch, trzech miesiącach praktyki. Tak naprawdę porządna zabawa zaczyna się po paru, parunastu świadomych snach osiągniętych, ponieważ już wtedy mamy rozpoznanie w świecie snów. Wiemy, jak on funkcjonuje, wiemy, czego możemy się po nim spodziewać, a czego nie. Wiemy, co nam może przeszkadzać, jak to będziemy mogli zwalczyć. Mała wskazówka dla osób, które borykają się z postaciami, które utrudniają im świadome śnienie, które wpływają na ich świadomy sen, bo ich ganiają, gonią, próbują zabić albo coś takiego. Gdy będzie nas ktoś gonił, polecam się zatrzymać i spojrzeć mu w oczy i się spytać: „Dlaczego to robisz?”. Zadać z nim krótką rozmowę i zazwyczaj, w moim przypadku to jest 90% skuteczności, taka osoba staje jak wmurowana, patrzy się na mnie, podaje jakiś powód, odchodzi i daje mi spokój.
Jeśli to nie podziała, to można ją zabić, ale efekt będzie krótkotrwały i raczej w następnych snach ona wróci. Dlatego myślę, że taka rozmowa będzie dużo bardziej skuteczna. Co tu dużo mówić, nie ma co zniechęcać się po pierwszych nieudanych próbach, po pierwszych słabojakościowych świadomych snach i dopiero patrzeć przez pryzmat tego, że Początki zawsze są trudne. Późniejsze praktyki przynoszą lepsze efekty, będą dużo bardziej owocne, jakościowe, świadome sny. I nie stawiać sobie na początku poprzeczki wysoko, jak to Mariusz mówił, ponieważ to jest praktycznie niemożliwe, żeby przy pierwszych paru razach osiągnąć super LD i mieć nad nimi pełną kontrolę i wiedzieć, co robić, gdyż doświadczenie nam może w tym nie pozwolić i nasze podświadome przekonania, nasze podświadome pragnienia i nasze zdobyte informacje w internecie. Bo warto pamiętać, że często jest tak, że jeśli coś przeczytamy, jeśli jesteśmy osobami podatnymi na takie rzeczy, to bierzemy to, że tak, to jest prawda, jedyna prawda, bo ktoś doświadczony to powiedział. Nie, to jest nieprawda, bo ktoś się może mylić, nawet najbardziej doświadczone osoby. I warto podchodzić do tego z lekkim przymrużeniem oka i dystansem. Jeśli ktoś nam napisze, że fizyka będzie działała całkowicie inaczej i będziemy przyciągani do ziemi w snach i nie będziemy mogli chodzić, bo będziemy za ciężcy, to radzę w to nie wierzyć. Z przymrużeniem oka podchodzić, żeby się na to przygotować ewentualnie, że tak, to może się zdarzyć, tak, to może mieć miejsce, ale tak sobie pomyśleć, że nie, to nie musi mieć miejsca i może być fizyka normalna, że to zależy od wielu czynników.
Zalecam podważać dużo rzeczy, które przeczytamy, które nabędziemy i sprawdzać je w świadomych snach. Ponieważ tak jak mówiłem, jeśli zbytnio uwierzymy w informacje nabyte w internecie i zbytnio je do siebie weźmiemy, to nasze świadome sny tak naprawdę mogą przerodzić się w coś niemiłego, bo ktoś nam może powiedzieć, że w świadomym śnie będziemy odczuwali jakieś dziwne wibracje ciała, bardzo niemiłe i wręcz przeradzające się w ból. I to może być przyczyną, że ktoś sobie zaaplikuje do umysłu: „Ach, będę miał świadomy sen, zaraz mnie zacznie telepać i będzie mnie bolało”. Jeśli się na to przygotuje, to tak naprawdę się będzie działo w świadomym śnie i polecam do tego podejść z przymrużeniem oka. Patrzeć na to, że dlaczego tak się ma stać, przecież tak nie musi i dopiero sprawdzić to w świadomym śnie. Według mnie jest to bardzo dobre podejście i dużo lepsze niż wierzenie czemuś przeczytanemu, nabytemu od obcych osób. Nie tak, jakby to oni byli guru, że chłoniemy wszystko jak gąbka, a potem wychodzą takie rzeczy, po których uznaje się, że świadomy sen to szatan i w ogóle się nami interesuje, że woda święcona nie pomoże i że będą nas potem biczowali w konfesjonale księża. Tylko polecam podejść z przymrużeniem do tych rzeczy nabytych w internecie. Z przymrużeniem oka rozpatrzyć je na chłopski rozum. Dlaczego tak by się miało?
Wdać się w polemikę z tymi osobami, które to napisały, wypytać się ich dokładnie, bo zazwyczaj jeśli jakąś głupotę przeczytamy w internecie, to tworzy się ona przez niedoinformowanie i niedouczenie osób, które to napisały. I w trakcie rozmowy to można wywnioskować, ponieważ takie osoby nie będą wiedziały, co napisać, będą się broniły, schodziły z tematu i zazwyczaj może być tak, że osoby bardziej doświadczone się wypowiedzą, naprostują temat. Już wtedy taka osoba, która wierzy we wszystko, już będzie kompletnie w kropce, bo jedna osoba pisze, że będzie tak, druga, że będzie tak. I komu tu wierzyć? I dlatego polecam badać wszystko świadomie, co przeczytamy w internecie, ponieważ nie wszystko musi być prawdą, a jeśli weźmiemy zbyt głęboko to do siebie, to nasze świadome sny mogą być nieprzyjemne. I to by było tyle ode mnie. Oddaję głos panu.
[01:35:57] - Proszę państwa, kolejną rzeczą, bo rozpatrujemy to trochę etapami. Jak słuchacze zauważyli, na każdym etapie praktykowania świadomego śnienia możemy napotkać bardzo różne przeszkody. Przejdźmy do tego etapu, w którym już zaczęliśmy doświadczać snów świadomych. Kiedy pojawiły się nasze pierwsze LD i zaczęliśmy realizować różne swoje marzenia w marzeniach, w marzeniach snych, tak chciałem to nazwać, marzenia w naszych snach. Może pojawić się kolejna przeszkoda. Przeszkoda chyba znana każdemu. Myślę, że spokojnie mogę zaryzykować takie stwierdzenie, każdemu zaangażowanemu, wieloletniemu oneironaucie. Przeszkodą, o której mówię, jest wypalenie. Proszę państwa, wypalenie pojawia się również w praktyce oneironautycznej. Po prostu zaczyna brakować nam pomysłów.
Zaczynamy się nużyć samym świadomym śnieniem. Różne są tego powody. Wielu w pewnym momencie zarzuca praktykę oneironautyczną właśnie z powodu wypalenia. Jest to o tyle zaskakujące, że nasze sny są właśnie tym miejscem, w którym możemy zrealizować tak naprawdę każde nasze marzenie. Więc jeśli w pewnym momencie pojawia się znudzenie świadomym śnieniem, pojawia się powtarzalność, to znaczy, że problem tkwi tak naprawdę nie w samej oneironautyce, ile w naszej głowie, w sensie w naszej wyobraźni. Problem jest z naszą kreatywnością. Proszę państwa, jeśli zaczynamy się powtarzać i świadome sny zaczynają nas nużyć, to znaczy, że brak nam wyobraźni. Ja swego czasu również, proszę państwa, do czego się przyznaję, żeby nikt nie odbierał tego jako formy zarzutu, również w pewnym momencie zacząłem się wypalać. W takich momentach ja- i zarzucać praktykę oneironautyczną. Zresztą na jakiś czas rzeczywiście przestałem w ogóle praktykować i zajmować się tematyką życia we śnie.
Zachęcam wtedy do tego, żeby między innymi zapoznawać się z relacjami innych ludzi. Otóż jakiś fajny, oryginalny pomysł na to, co można realizować w marzeniu sennym, jeśli zostanie nam podsunięty, może stać się znowu źródłem inspiracji. Zresztą sny innych są źródłem inspiracji. Stąd też, proszę państwa, ciągle walczymy z opublikowaniem reportaży ze świata snów, czyli zbiorów najciekawszych opowieści ze świata sennego, autentycznych, tych, które przydarzyły się miłośnikom ruchu oneironautycznego. Ponieważ takie sny są czymś niezwykłym, są wspaniałym źródłem inspiracji i są zdecydowanie oryginalne, bo sny każdego z nas są, proszę państwa, czymś oryginalnym i zaskakującym. Dlatego myślę, że warto tę publikację dokończyć, nad czym pracujemy. W chwili obecnej czekamy jeszcze na ilustracje po to, żeby móc zilustrować te sny, a nie jest to, proszę państwa, łatwe właśnie ze względu na ich niezwykłość. W każdym bądź razie takie wypalenie, które pojawiło się również u mnie, pojawia się u bardzo wielu wieloletnich oneironautów, osób zaangażowanych w świadome śnienie. Wtedy zachęcam do tego, żeby szukać inspiracji. Można oczywiście jak najbardziej zrobić sobie przerwę od praktyki oneironautycznej.
Nie widzę takiego problemu, nie ma obowiązku ciągłego ćwiczenia. Zresztą wydaje mi się, że jeśli ktoś opanował już sztukę oneironautyki, to jest to niemalże jak z jazdą na rowerze. Tego się, proszę państwa, nie zapomina i w pewnym momencie, kiedy postanowimy do tego wrócić, będzie to dla nas dużo prostsze niż dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z oneironautyką. Panowie, czy w waszej również karierze oneironautycznej, czy w waszych doświadczeniach pojawiły się takie momenty wypalenia? Bądź zetknęliście się z osobami, które doświadczały niezwykłych, świadomych snów, a mimo to w pewnym momencie znużyły się świadomym śnieniem? I jakie rady macie dla tych oneironautów, którzy nas słuchają, a którzy być może sami porzucili praktykę właśnie z powodu tego wypalenia, które jest ogromną przeszkodą, jeśli chodzi o kontynuowanie doświadczeń związanych z oneironautyką?
[01:40:40] - To może ja zacznę. Myślę, że tak jak wspominałeś, każdemu, kto już przez dłuższy czas praktykował świadome sny zdarzy się to, a jeśli się jeszcze nie zdarzyło, to nie martwcie się, zdarzy się to na pewno. Ja sam przeżywałem coś takiego około rok temu, mniej więcej rok, pół roku temu. I niestety przeżywam to teraz, z czego się przyznaję, już nie praktykuję od około trzech miesięcy. Powodów jest kilka. Główny z nich to brak czasu, a kolejny to brak chęci po prostu. Nie chce mi się. Jestem leniem, przyznaję się do tego i mimo tego, że kiedyś miałem bardzo fajne efekty, samymi afirmacjami potrafiłem wyciągnąć po cztery, pięć snów świadomych w ciągu tygodnia. Tak teraz zacząłem pracować nad pamięcią snów, to pamiętam jeden sen z nocy przeważnie, może czasem dwa w porywach, ale to już jak tak się bardziej zapędzę. Świadomy sen miałem całkiem niedawno, ponieważ przedwczoraj i to był pierwszy świadomy sen od dobrych może dwóch miesięcy i niestety nie mogę się do tego zabrać, do świadomego śnienia z powrotem, mimo że są wakacje.
Jednak w planach mam powrót, gdyż tak ostatnio siadłem sobie i tak znikąd wzięło mnie na przemyślenia. Przecież mam pod ręką świat, w którym mogę praktycznie wszystko. Mogę badać swój umysł, mogę robić, co mi się żywnie podoba i nikt mnie nie będzie ograniczał, a mimo to nie chcę poświęcić tych pięciu, dziesięciu minut w ciągu dnia, żeby doskonalić tę sztukę. I tak w planach mam powrót. Jeszcze w przyszłym tygodniu będę próbował powrócić do świadomego śnienia. Według mnie takie wypalenie i powrót do świadomego śnienia to jest sprawa bardzo rzeczywista i samemu doskonale trzeba się dowiedzieć, dlaczego się wypaliło, co było tego powodem i jak z tym walczyć, jak się zmotywować. Bardzo fajną motywacją jest czytanie czyichś dzienników snów. To szczerze mówiąc mi pomogło pół roku temu, jak i rok temu, o ile się nie mylę. Jednak teraz to nie wystarcza. Teraz właśnie ta świadomość, że przecież mam takie nieskończone możliwości pod ręką, a z tego nie korzystam, właśnie mi pomogła i mam w planach powrót.
Teraz ćwiczę budzenie się do WBTB, bo niestety mam bardzo twardy sen, głęboki i mam problemy z obudzeniem się w ciągu zwykłym budzikiem. A alfa jak na razie szkolę się, ale nie mogę osiągnąć tego, co osiągnąłem pół roku temu z samymi afirmacjami, samymi rozmowami z samym sobą i dużo technik afirmacyjnych przestało na mnie działać i muszę je od nowa zacząć. Praktykować, ale to wszystko przyjdzie z czasem. Nie ma co się martwić. Trzeba sobie dać czas i uświadomić sobie, że efekty nie pojawią się z dnia na dzień. I to było tyle ode mnie.
[01:44:07] - Myślę, że się trochę nie zrozumieliśmy pojęciowo, bo Mariusz powiedział o wypaleniu, a wypalenie najczęściej się rozumie, ja też tak zrozumiałem, jako chęć porzucenia praktyki z takich powodów, o jakich mówił Mateusz. Mariuszowi natomiast chodziło o wypalenie w sensie nudę w śnie świadomym. Ja odniosę się do tego drugiego. Może co do pierwszego. U mnie nigdy nie pojawiła się taka całkowita przerwa, bo cały czas jestem związany z dwoma forami oraz grupami na Facebooku. Dla mnie świadome śnienie nie jest interesujące tylko pod względem praktyki, ale pod każdym względem, też teoretycznym. Bardzo lubię rozkminiać o kwestiach teoretycznych, nawet nie skupiając się na praktyce. Lubię też czytać relacje, pomagać, odpowiadać na posty i to mnie wiąże ze świadomym śnieniem, że nigdy nie robię takiej totalnej przerwy. Natomiast dużo czasu mojej praktyki przebiegało tak, że były tylko te fora i jeszcze dziennik. Dziennik prowadzę często nieregularnie, ale zawsze coś tam wpisywałem i to mnie tak wiązało.
Natomiast praktykowanie z testami rzeczywistości, z jakimiś innymi działaniami tylko część tego całego czasu obejmowało. Co do nudy w świadomym śnie mam na to radę. Inquestus z forum iSen, który ma naprawdę już duże doświadczenie, ma stały plan zapasowy i w ogóle poleca się wszystkim taki plan zapasowy ustalić. Czyli rzecz, którą będziemy robić, jeśli nie będziemy pamiętać planu, który ustaliliśmy sobie ostatnio, a to się często zdarza. Jeśli nie będziemy pamiętać tego planu, to przystępujemy do planu awaryjnego. Takim planem awaryjnym Inquestusa jest latanie i zwiedzanie. To zwiedzanie, jak sam określa Inquestus, po pierwsze to jest rzecz, która się nie nudzi, a po drugie jest to jedna z niewielu rzeczy w świadomym śnie, która nie przypomina takiej ucieczki od rzeczywistości, że zwiedzanie jest formą artysty szukającego inspiracji. Tutaj nie ma nic takiego właśnie z ucieczki od rzeczywistości. Można się tylko tym chwalić. Co do tego zwiedzania większość snów, większość tego, co zobaczymy w świadomym śnie jest mało obca, mało zaskakująca.
Tu właśnie z tego powodu wiele osób nas słysząc, może sobie pomyśleć, że co ciekawego może być w zwiedzaniu w świadomym śnie. Natomiast jeśli uda nam się jakoś przebić przez te zwykłe skojarzenia, przez te zwykłe lokacje, to możemy ujrzeć bardzo obce, zaskakujące lokacje, które mogą być na tyle złożone, że nie będziemy potrafili sobie ich wyobrazić po obudzeniu. Właśnie Inquestus, doświadczony śniący, tylko na takich snach mu właściwie teraz zależy. Generalnie im dłużej praktykuje, tym ciężej znaleźć taki obraz we śnie na tyle obcy, na tyle ciekawy by go zaciekawił. Ale zawsze co jakiś czas takie znajduje, publikuje to na swoim dzienniku i właśnie to, pomimo wieloletniego doświadczenia, nie pozwala mu się tak wypalić. Co jeszcze do tego, jak znaleźć takie lokacje? Tu podstawowym narzędziem jest szybkie zwiedzanie snu. Najlepiej nauczyć się latać z ponadświetlną prędkością tak, żeby obraz nie zdoływał się utrzymać. To pozwoli na przebicie się przez zwykłe skojarzenia i może nas podświadomość zaskoczyć obrazem z głębszych warstw podświadomości. Jeśli na przykład będziemy próbowali przejść się po mieście i znaleźć jakąś ciekawą lokację, ma to mniejsze szanse na sukces, bo sen, lokacje, tak jak już mówiłem, kreują się po skojarzeniach.
Jeśli na przykład idziemy znaną dla siebie drogą, to wiemy podświadomie, że za rogiem będzie ten sklep i on tam będzie. Dlatego nie ma szans sen na zaskoczyć. Oprócz latania można jeszcze spróbować przejść przez jakieś drzwi, okno, które z niczym nam się nie kojarzą. Też jakieś portale lub tego typu rzeczy, gdzie może nastąpić nagła zmiana scenerii. Tutaj już jest większa szansa na otrzymanie takiego obrazu. Jeśli znajdziemy taki obraz, to na pewno będzie to motywacja do praktyki i stanowczo zmniejszy szanse na wypalenie, o którym mówił Mariusz, bo będziemy wiedzieli, że mamy szansę na spotkanie takiego obrazu w innym śnie świadomym.
[01:51:58] - Panowie, nagrywamy już audycję prawie dwie godziny. Może będziemy już powolutku zmierzać do jakiegoś podsumowania. Może Mateusz na początek?
[01:52:08] - Tak, właśnie chciałbym przeprosić na początku za moją ostatnią wypowiedź, ponieważ pomyliłem się właśnie z wypaleniem chęciami a wypaleniem tym, co mamy robić w świadomych snach. I z góry za to przepraszam. Jednak chciałbym naprostować moją odpowiedź, ponieważ u mnie nie nastąpiło takie całkowite wypalenie się z tematu, że odciąłem się, ponieważ sam prowadzę dwa profile tematyczne i grupy oraz stronę internetową, więc na bieżąco staram się coś tam udostępniać, jakieś artykuły. Więc mimo że nie praktykuję, to cały czas nabywam wiedzę. Cały czas czegoś się uczę nowego, nowych pojęć, nowych rzeczy na temat snów. A co do dzisiejszej audycji, myślę, że przedstawiliśmy mało doświadczonym osobom, jak to mniej więcej wygląda ze świadomym śnieniem na początku, jakie są przyczyny na przykład braku kontroli, przyczyny wypalenia. Ale tak samo rozwialiśmy kilka mitów, takich jak ten, że kontrola towarzyszy zawsze świadomości, a świadomość towarzyszy zawsze kontroli, co jest nieprawdą. Myślę, że każdy, nawet ten bardziej doświadczony, będzie mógł coś wynieść ciekawego i pouczającego z tej audycji. I to by było na tyle ode mnie.
[01:53:34] - Może Mariusz teraz.
[01:53:36] - Proszę państwa, dzisiaj staraliśmy się państwu pokazać, jakie przeszkody możecie napotkać podczas swojej praktyki oneironautycznej. Nie miało to na celu zniechęcenie nikogo do praktykowania świadomego śnienia. Wprost przeciwnie. Gdybyśmy nie mówili o tym, że nie jest to łatwe, nie jest to do końca łatwe, mogą pojawić się różnego rodzaju trudności, różnego rodzaju blokady, z którymi musielibyście sobie poradzić, aby doświadczyć stanu snu świadomego. Gdybyśmy o tym nie mówili, to nie bylibyście na to przygotowani i moglibyście tak naprawdę poddać się w momencie, gdyby te przeszkody i te blokady by się pojawiły. A tego byśmy nie chcieli, bo proszę państwa, bardzo ważne w oneironautyce jest zaangażowanie. Jest naprawdę stwierdzenie tego, że jest to coś, w co chcę wejść, co chcę robić. Dlatego, że oneironautyka nie jest tylko zwykłą zabawą w realizację pragnień. Oneironautyka jest stylem życia. Jest, proszę państwa, stylem życia związanym z rozwojem własnej świadomości, jest częścią globalnego ruchu quantified self, czyli dosłownie zmierzona jaźń, który zmierza do tego, żebyśmy za pomocą danych poprawiali swoje funkcjonowanie.
Setki tysięcy ludzi na całym świecie należących do ruchu quantified self. Także nie jest to tylko i wyłącznie szczenięca zabawa. Jest to naprawdę wspaniały sposób, aby poznać trochę siebie i wykorzystać ten czas, który do tej pory spędzaliśmy jak najbardziej nieświadomie. Nie powiedzieliśmy dzisiaj jeszcze o warunkach zewnętrznych, które też mają wpływ na sen. Co nieco wspomnieliśmy o bezsenności i o tym, co może być przyczyną bezsenności, co może na nią wpływać. Ale bardzo ważne jest przy praktykowaniu wszelkich takich zjawisk związanych ze snem właśnie to, aby przystosować miejsce, w którym będziemy spać do warunków, które może nie będą idealne, ale będą zbliżone do idealnych. Bardzo ważne jest na przykład, aby W naszej sypialni temperatura zawsze była nieco niższa niż jest to w innych pomieszczeniach. Mówi się o temperaturze 17 do 19 stopni. Niektórzy mówią, że do 20 stopni. Na pewno nie więcej niż 24 stopnie, nie mniej niż 12, bo będzie nam to utrudniało zaśnięcie.
Różnego rodzaju używki również wpływają na zdolność do zakłócania cyklu snu, co będzie utrudniać praktykę oneironautyczną. Kofeina czy nikotyna jest to coś, czego powinniśmy unikać na cztery do sześciu godzin przed położeniem się spać, abyśmy mieli pewność, że nie będzie to wpływało na nasz sen. Zachęcam również do tego, żeby dobrać sobie odpowiedni materac, odpowiednie miejsce, na którym będziemy spali. Generalna zasada jest taka, że im jesteśmy ciężsi, tym materac powinien być twardszy. Kiedy dostosujemy sobie te warunki snu do tego, żeby były optymalne i kiedy zlikwidujemy swoje problemy z zasypianiem, będziemy mogli rozpocząć cudowną przygodę, która rozpoczyna się w momentu, kiedy w nocy zamkniemy oczy, żeby położyć się do snu i wyruszymy na realizację swoich marzeń. Ważne jest, abyśmy mieli swoją motywację, wielką motywację. Wyobraźmy sobie, tak jak mówił o tym niedawno Jarek z Woma. Zresztą jest to bardzo piękne, jak zacząłem o tym myśleć, o snach i o snach świadomych jako swego rodzaju podróżach mistycznych, które można przyrównać do średniowiecznych pielgrzymek, chociażby do miejsc świętych. Wyobraźmy sobie nasz sen jako pewnego rodzaju pielgrzymkę, na którą ruszamy z określoną motywacją. Także znajdźmy motywację.
Znajdźmy coś, co pozwoli nam się zaangażować i co pozwoli dołączyć do tego ogromnego globalnego ruchu i dołączyć do setek tysięcy oneironautów na całym świecie. Zawsze możecie liczyć na naszą pomoc. Zachęcam do wchodzenia na nasz profil na Facebooku Oneironauci i na naszą stronę internetową oneirosociety.tk. Zachęcam do kontaktu z nami. Postaramy się pomóc. Postaramy się odpowiedzieć na wszelkie problemy. Zachęcam również do podsyłania nam propozycji tego, o czym chcielibyście usłyszeć w kolejnej audycji, tudzież kogo zaprosić. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje. Dziękuję za to, że słuchaliście nas dzisiaj. Mamy nadzieję, że nie zniechęciliśmy was do praktyki oneironautycznej, ale przestrzegliśmy przed pewnymi przeszkodami, które mogą pojawić się na waszej drodze do osiągnięcia snu świadomego.
[01:58:44] - I może jeszcze na koniec parę słów od Fallen Leafa.
[01:58:48] - Jeszcze raz namawiam do podchodzenia do praktyki z ciekawością, na luzie, znajdowania ciekawych aspektów we wszystkim, co robimy w kierunku świadomego śnienia, a nie w samym świadomym śnieniu. To jest bardzo ważne i znacząco ułatwi wam praktykę i ustroni od wielu problemów, w tym wypalenia, braku chęci, braku motywacji. Zapraszamy na następną audycję.
[01:59:18] - Tak więc to był pierwszy z nagrywanych odcinków audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Mamy nadzieję, że kolejny odcinek uda się już zrealizować na żywo. A tymczasem żegnamy się już z państwem. Życzymy wszystkim wam pięknych, zdrowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie Skype'a byli z nami dzisiaj Fallen Leaf. Dzięki jeszcze raz, Fallen.
[01:59:48] - Dzięki.
[01:59:49] - Mateusz Matki 121.
[01:59:51] - Dziękuję wszystkim słuchaczom za uwagę i zapraszam na następną audycję.
[01:59:55] - Oraz przy telefonie szef Ruchu Oneironautycznego Mariusz Sobkowiak. Dzięki jeszcze raz, Mariuszu.
[02:00:02] - Dziękuję wam ogromnie za spędzony dzisiaj z nami czas i zachęcam do słuchania naszych audycji na antenie Radio Paranormalium.
[02:00:09] - Tak więc dobranoc i do usłyszenia ponownie już niedługo.