[00:39] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Po krótkiej przerwie powraca na anteny Radia Paranormalium audycja „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Gorąco witamy wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, a także Radia Wolne Media i Radia Na Fali. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. Dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami: Fallen Leaf. Witaj, Fallen.
[01:01] - Witam serdecznie wszystkich.
[01:02] - Przy naszym telefonie Mariusz Sobkowiak, szef Ruchu Oneironautycznego.
[01:06] - Witam serdecznie wszystkich słuchaczy.
[01:08] - Oneironauta Konrad.
[01:09] - Witam serdecznie.
[01:10] - Robert Niemiec.
[01:11] - Witam.
[01:12] - Mateusz, Matki 121.
[01:15] - Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[01:16] - Nasza oneironautka Kasia.
[01:18] - Witam.
[01:18] - Czyli 50% wszystkich oneironautek biorących udział w naszych audycjach. Oraz nasz gość specjalny, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, ale gwoli formalności uczynię to. Proszę państwa, Jarek Bzoma. Witaj, Jarku.
[01:34] - Witam gorąco.
[01:35] - Audycja oczywiście jest realizowana w całości na żywo. Można dzwonić pod numer telefonu 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także obecni na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, jak również w grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu, w grupie Radia Paranormalium oraz w grupie czytelników Nieznanego Świata. Można również przysłać nam pytania pod nasz numer komunikatora SMS-owego 517 986 778 bądź też za pośrednictwem e-maila na adres radio@paranormalium.pl. Troszkę tych kontaktów mamy, ale w dzisiejszym elektronicznym, społecznościowym świecie trzeba trzymać kontakt ze słuchaczami na wszystkich frontach. Może na początek oddam głos Mariuszowi Sobkowiakowi. Mariuszu, zaczynaj.
[02:49] - Jeszcze raz witam serdecznie wszystkich słuchaczy. Tak jak stwierdził kolega, kontakt ze słuchaczami jest bardzo ważny. Zresztą dlatego zaprosiliśmy dzisiaj Jarka Bzomę. Jeszcze raz gorąco dziękuję, Jarku, że zgodziłeś się dziś na audycję „Świadomy sen. Nasz drugi świat”, bo sami słuchacze Radia Paranormalium domagali się ciebie. Dostawaliśmy informację: „Chcemy Jarka”. Także jak najbardziej postanowiliśmy odpowiedzieć, bo reagujemy na prośby naszych słuchaczy. Jarka rzeczywiście nie trzeba przedstawiać, tym bardziej że sami słuchacze chcieli, żebyś się pojawił, więc jak najbardziej cię znają jako wieloletniego psychonautę i o tym chcielibyśmy dzisiaj z tobą porozmawiać. Abyś podzielił się z nami swoimi doświadczeniami i swoją wiedzą dotyczącą szeroko pojętej psychonautyki, w tym oneironautyki i OOBE-nautyki. Jako że jesteśmy przedstawicielami ruchu oneironautycznego, mamy bardzo różne podejście do kwestii OOBE, którą ty zajmujesz się bardzo szeroko, więc myślę, że niemałą dyskusję dzisiaj rozpoczniemy również na temat out of body experience.
Tym bardziej, Jarku, że przed audycją postanowiłem przejrzeć twój facebookowy profil i zobaczyć, co tam ciekawego u Jarka Bzomy widać na facebookowym profilu i widziałem, że rozgorzała tam niemała dyskusja dotycząca twojego udziału również w naszej audycji. Tak, słuchacze stwierdzili, że wiesz, że dasz nam popalić, więc też mamy taką gorącą nadzieję, że podyskutujemy trochę dzisiaj. Ja może zacznę od tego, bo przeczytałem kilka rzeczy, między innymi wywiad z tobą, który ukazał się w „Czwartym wymiarze”. Otóż podobno wymyśliłeś własną metodę pozwalającą podróżować w tym świecie, który spokojnie mogę nazwać światem pozafizycznym. Metodę, którą nazwałeś śnieniem progresywnym. Czy mógłbyś tak w dużym skrócie wyjaśnić, na czym polega śnienie progresywne?
[04:59] - Ja wzbogaciłem tylko programowane śnienie. Ta progresja wynika z tego, że zauważyłem, przecież ja tego nie odkryłem ani nie stworzyłem, tylko zauważyłem, że sny reagują na nasze pytania. Nawet jeżeli chodzi o konkretny sen, możemy się wśnić w niego drugiej nocy albo ponownie tej samej nocy. Możemy się wśnić w konkretny przedmiot, konkretny symbol, jaki pojawia się w czasie snu i otrzymamy odpowiednią informację na ten temat. Na tym polega śnienie progresywne.
[05:38] - Swego czasu również tutaj na antenie Radia Paranormalium dyskutowaliśmy na temat programowania snów czy udzielania odpowiedzi za pomocą snów. Ty, z tego, co zdążyłem się dowiedzieć, opierałeś się też w dużej mierze na doświadczeniach Darka Sugiera. Darka, o którym też dyskutowaliśmy na antenie i różne mamy opinie tak naprawdę na temat Darka, ale widzę, że obaj dzielicie pogląd dotyczący takiego pojęcia, które nazywa się moją totalną jaźnią, o którym często też mówił Darek Sugier. Czym jest moja totalna jaźń w rozumieniu Jarka Bzomy?
[06:21] - Ja tej nazwy już przestałem dawno używać, ale to nie ma większego znaczenia. Tylko ja na potrzeby tej książki, którą tworzę, stworzyłem jakąś swoją własną nomenklaturę, żeby zachować konsekwencję tego wywodu, bo to dość długi wywód. Ponad 3000 stron to można się pogubić. Zresztą prawda jest taka, że każdemu z nas odpowiada troszkę inna symbolika, trochę inne nazwy, więc nie ma sensu przejmować od siebie nawzajem. Owszem, można jakieś odnośniki stworzyć. To, co Darek nazywa totalną jaźnią, porównując do mojego doświadczenia, to jest mniej więcej poziom, ja często używam hinduistycznej nomenklatury, to jest taka naddusza Paramatman. To mniej więcej jest poziom zbliżający się do poziomu ósmego, bo ja operuję na takich 12 poziomach. To też jest bardzo umowne, bo te poziomy się rozszerzają na wiele innych. Są osoby, które nawet po 10 w trzech grupach zauważyły. I to też jest prawda, ale do posługiwania się w miarę sprawnego wystarcza mi w zupełności 12.
Więc ta nasza totalna jaźń mniej więcej zbliża się do poziomu siódmego plus. Przy czym chciałem zaznaczyć, że OOBE czy LD to jest mniej więcej poziom trzeci, czwarty. O tyle ta totalna jaźń przewyższa te poziomy doświadczeń, tego snu OOBE i snu LD. Zaraz się zdenerwujecie, bo ja mówię nie o LD, tylko o śnie LD i o śnie OOBE, bo ja to traktuję jako kolejny poziom snu, a nie samą w sobie wartość.
[08:25] - Właśnie, bo żeby móc zacząć tak naprawdę dyskutować i żebyśmy mogli podjąć dialog, musimy wypracować mniej więcej wspólne pojęcia, tudzież podzielić się tym, jak kto z nas rozumie dane pojęcie. Więc czym jest dla ciebie, Jarku, LD, a czym jest OOBE? OOBE, które, nie wiem, czy słuchałeś wcześniej naszych audycji, dla wielu oneironautów jest właśnie formą świadomego śnienia, czyli LD, w którym mamy sen o tym, że opuszczamy ciało. Czy według ciebie to rzeczywiście jest to samo, czy są to zupełnie różne poziomy doświadczenia?
[09:01] - Ja bym tego tak nie rozróżniał bardzo, bo mnie się wydaje, że w OOBE jest wiele elementów LD i na odwrót. To jakoś tak się trochę zaciera. Ja dla swojego, tak jak mówiłem, użytkowego podziału traktuję, że OOBE jest z poziomu astralnego, czyli tego wyobrażeniowo-emocjonalnego, a LD z poziomu mentalnego.
[09:27] - Czyli byłyby to tak naprawdę doświadczenia niejako pokrewne, które możemy zamknąć w jednej wielkiej dziedzinie, którą można nazwać właśnie psychonautyką, czyli odkrywaniem wnętrza siebie i tego świata pozafizycznego, który według mnie nie tyle mieści się poza nami, co wewnątrz nas. I takie jest moje pojęcie.
[09:55] - Przy czym trudność polega na tym, że zakres naszego umysłu jest naprawdę niewielki i nie jesteśmy w stanie przekroczyć, poza jakimiś mistycznymi doświadczeniami szczytowymi, kiedy jest to objawienie. Ale o tym objawieniu to też porozmawiamy tutaj chyba w szerszym gronie, bo to się łączy właśnie z rozwijaniem umiejętności wychodzenia z ciała i snu świadomego. Jeszcze nawiążę do tego wychodzenia poza umysł, bo tak naprawdę sen porozumiewa się z nami symbolicznie. Czasem jest głos śnienia, czasem jest coś w rodzaju przekazu, ale to już nie jest ani LD, ani OOBE. OOBE dla mnie jest w tej chwili bramą do zaśnięcia we śnie. Castaneda wcale tego nie wymyślił. To jest najprostszy sposób, żeby przedostać się poza barierę karmiczną karmy ludzkiej, czyli tego ciała przyczynowego. Znowu użyję swojej nomenklatury, bo ja całą tą przestrzeń podzieliłem granicami. Czyli tak, zacznijmy od dołu. Fizyczne ciało to jest numer jeden.
Drugie to jest to eteryczne, czyli energetyczne. Trzecie to jest ciało wyobrażeniowo-emocjonalne, czyli tam, gdzie to OOBE według mnie powstaje. Potem czwarty poziom to jest LD, czyli ciało mentalne. Potem jest poziom piąty, to jest ciało kauzalne i tam pojawiają się sny realne. Ja wydzieliłem zupełnie inną jeszcze klasę ponad LD snu realnego, gdzie nie wiemy, że śnimy, ale nie odróżniamy snu od rzeczywistości. I po przekroczeniu tego poziomu piątego jest granica. Ja to nazywam granicą pięć-sześć, dlatego że oddziela poziom kauzalny od poziomu buddycznego, czyli szóstego. I na tych granicach się ciekawe rzeczy dzieją, bo to jest granica, która odwraca rzeczywistość o 180 stopni. Często słucham, czasem tu śledzę te rozmowy na portalach OOBE-nautycznych i świadomego snu. Często zwracacie uwagę na to, że wpadacie w błędne koło.
Na przykład nie możecie się obudzić ze snu, bo ciągle się budzicie we śnie. To jest jedna z tych granic odwrócenia o 180 stopni. Niestety karma tam jeszcze nie ustaje. Nawet żeśmy prowadzili z kolegą Wojtkiem, z którym często śnimy ostatnio, badania na temat dokąd ta karma sięga. Ta karma niestety nie ustaje po przekroczeniu tej granicy i na tym poziomie buddycznym i później atmanicznym, czyli duszy indywidualnej, ona niestety ciągle jest. Tylko ma taką ciekawą cechę, że zdajemy sobie z niej sprawę. Możemy nią kierować, możemy dokonywać wyboru. Natomiast poniżej granicy 5-6 właściwie jesteśmy więźniami własnych iluzji i mentalnych, i wyobrażeniowych, tych astralnych. Co do jeszcze OBE i LD, to jest bardzo interesująca rzecz, że najłatwiej nie przez tą granicę szturmować, żeby się przedostać do tych wyższych poziomów, tylko przez poziom astralny czy mentalny, czyli przez LD albo OBE, zasypiając we śnie, idąc do tyłu albo przechodząc przez lustro. A właściwie to nie tyle jest przechodzenie przez lustro, co przełożenie świadomości na drugą stronę lustra czy ekranu komputera.
Zależy, co nam się śni. Bo jeżeli próbujemy szturmować granicę 5-6 frontalnie poprzez sen realny, to najczęściej kończy się to szamotaniną na granicy z czymś, co można by było nazwać stróżami karmy. Są tam tacy i często, póki nie wiedziałem, próbowałem się z nimi przepychać. Zawsze ten kontakt jest charakterystyczny, bo to jest trochę tak, jak biblijna walka Jakuba z aniołem. To chyba właśnie o tej warstwie ten Jakub relacjonował, bo jest to nie agresywne zmaganie, tylko mocowanie się. To jest typowe dla próby przepchnięcia się na siłę przez tą granicę. Najłatwiej jest przez OBE i LD to obejść. Alchemicy używali takiego sformułowania, nazywali to zielonym lwem połykającym słońce. I co ciekawe, bardzo często na poziomie wyobrażeniowym, poziomie OBE, w snach pojawia się kolor zielony, tak jak na warstwie mentalnej kolor niebieski. To jest właśnie ten lew połykający słońce.
Czyli jeżeli wejdziemy w tą zieleń, przedostaniemy się wtedy na drugą stronę, czyli do tego słonecznego ciała buddycznego, bo to mniej więcej takie perłowe, słoneczne kolory się tam pojawiają. Może nie będę za dużo mówił, może wam coś dam powiedzieć, bo ja jak się rozgadam, to całe dwie godziny będę gadał.
[15:29] - Po to zaprosiliśmy też dzisiaj Arkadiusza Kocika, żeby miał możliwość wygadania się. Tym bardziej że słuchacze chcą słuchać. Ja widzę dużo nawiązań też w tekstach, które piszesz na stronie „Taraka” chociażby do religii Wschodu. Właściwie też pojawiają się określenia jak karma, tak?
[15:48] - Ale też i do mistyki żydowskiej, i do mistyki chrześcijańskiej, bo każdy jakieś zasługi w tej eksploracji położył. Nawet Jakub Böhme z XVII wieku też ma swoje zasługi. Także właściwie każdy jakiś aspekt tej rzeczywistości już odkrył i warto jest czytać takie pisma, nawet Al-Ghazalego „Nisze świateł” warto przeczytać. Ukazała się całkiem niedawno bardzo interesująca, niegruba książeczka, XIII-wieczny mistyk arabski. To są te właśnie rejony, które wy i ja eksplorujemy. Tylko może nie jesteście świadomi, jak daleko to prowadzi wszystko.
[16:35] - A czemu miałoby to służyć? Bo brzmi to, kiedy o tym opowiadasz, bardzo mistycznie. Czemu miałby służyć OBE, LD i przekraczanie granicy piątej, szóstej, jak to nazwałeś?
[16:48] - Jeżeli traktujemy to jako, nazwijmy to po jungowsku, indywiduacji, czyli pragnienie sięgnięcia do najgłębszej swojej wewnętrznej, źródła wewnętrznego, to właściwie nie robimy nic innego, jak wykonujemy podróż mistyczną. To, że to nam się kojarzy religijnie, kiedy mówimy o mistyce, to musimy być świadomi, że mistycy właściwie tak naprawdę w sercu byli areligijni. Oni często ten anturaż religijny przyjmowali dlatego, żeby przeżyć. Ale tak naprawdę jak się czyta te pisma mistyczne, nawet średniowieczne, to widać, że oni wiedzieli, o co chodzi. Oczywiście zakładając, że nie traktujecie OBE czy LD jako użytkowej, rozrywkowej takiej sfery. Też tak można, ale nie wiem, czy wiecie, że zostaniecie wciągnięci dalej bez swojej wiedzy.
[17:58] - Co to znaczy zostaniemy wciągnięci dalej? Bo powiem szczerze, że wielu ludzi rozpoczyna swoją praktykę i rozpoczyna swoją przygodę oneironautyczną właśnie pod kątem zabawy, wykorzystując to jako formę rozrywki. Także co jest w tym złego i co właściwie może grozić tym osobom, które w dość niesforny sposób chciałyby traktować to, co nazwałeś podróżą mistyczną?
[18:21] - Co może grozić? Otóż muszę wam powiedzieć, że OBE i LD jest właściwie fazą najgroźniejszą, dlatego nazywano ją, chociażby przez alchemików, lwem. To nie jest tylko ikona, która o niczym nas nie informuje, tylko musimy być świadomi, czym jest tak naprawdę wprowadzanie się świadome na przykład w OBE. Więc nie wiem, jak trafiłeś na ten artykuł w „Tarace”, to już chyba wiesz, o czym zaraz powiem. O tym, w jaki sposób powstaje OOBE. OOBE tak naprawdę jest jednym z elementów czegoś, co medycyna traktuje jako padaczkę skroniową. Dlatego te piski i drżenia, jakie się pojawiają w czasie odstrajania, nie są przypadkowe, bo to jest fragment ataku padaczkowego wywołanego autogennie. Oczywiście, jeżeli mamy takie skłonności genetyczne albo jakieś pochorobowe zmiany mózgowe, może się to skończyć nieciekawie. Może się to skończyć rozwinięciem prawdziwej padaczki skroniowej. Natomiast jeżeli użytkujemy tę umiejętność dość rozsądnie, to musimy być bardzo czujni, ponieważ może przyjść taki moment, kiedy zaczniemy mieć spontaniczne OOBE.
Ja niestety miałem takie momenty, kiedy na przykład zaczynało mnie odstrajać w czasie chodzenia po supermarkecie, kiedy jakiś buczący dźwięk, jak to w supermarketach powstaje, powodował, że po prostu zaczynałem się oddzielać, czyli ulegać dysocjacji. To jest właśnie ważne pojęcie „dysocjacja”, bo w neurologii i psychiatrii w ogóle taki zespół, który prowadzi do takich stanów dysocjacyjnych, czyli do snu świadomego i do OOBE, nazywa się często, już taki pełnoobjawowy zespół, epilepsją Dostojewskiego. Bardzo zacny pisarz, który właśnie pod wpływem takiego rodzaju objawień pisał wiele książek. Albo zespołem Gershwina. Ten zespół Gershwina to jest właśnie to, do czego może nas doprowadzić niekontrolowane OOBE. To jest napadowa teofania, czyli chyba już wiecie, o kim mówię. To jest właśnie to, do czego to prowadzi. To niebezpieczne. Jeżeli się potrafi to kontrolować, to tak jak wszystko, może zaszkodzić, ale trzeba być świadomym, jak to działa. To działa w bardzo ciekawy sposób.
Nie wiem, czy to nie Ivellios właśnie przełożył ten artykuł z Uniwersytetu Otwockiego, gdzie prowadzono ten eksperyment na tej dziewczynie mającej takie- Tak, to ja. Właśnie. To jest bardzo dobry artykuł, chociaż on jest, jak każdy naukowy artykuł, zagmatwany, ale tam z niego wynika jedna konkretna konkluzja, że w czasie wizualizacji przez skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe neurony przekazują informację w przeciwną stronę niż w czasie postrzegania w czasie normalnej jawy. Natomiast OOBE powoduje przepływ informacji w tą samą stronę, w którą płynie w czasie jawy. Czyli widzenie nie jest urojone, tylko widzenie jest autentyczne. Tylko teraz pytanie: czego to jest widzenie? Sprawa się troszkę komplikuje, ponieważ wprowadzanie się w stan OOBE powoduje powstanie dwóch częstotliwości w mózgu, czyli mózgowej częstotliwości po tej lewej stronie, tam, gdzie jest to skrzyżowanie ciemieniowo-skroniowe, utrzymujemy na poziomie normalnej świadomości, natomiast reszta mózgu zasypia i my jedną połową mózgu obserwujemy to, co się dzieje w drugiej połowie mózgu. Prowadzono też takie badania. Leczono padaczki kiedyś w ten sposób, że separowano obydwie półkule i uzyskano bardzo ciekawy efekt dwuosobowości tak naprawdę. I w zależności od tego, do której się półkuli zwracano, to pacjent często sprzeczne informacje wtedy podawał.
Także musicie być świadomi tego, że OOBE jest tak naprawdę zabawą z własnym mózgiem. Dlatego większość ludzi jest przerażona tym, co robimy i warto być o tym przekonanym i świadomym, co się chce robić. Dlatego ja, tak jak już wielokrotnie mówiłem, staram się omijać te fazy OOBE i LD właśnie przez ten sen progresywny. Owszem, czasem mi się zdarza, że na przykład wracając z jakiegoś takiego wyższego dostrojenia wpadam w LD albo nawet w OOBE i budzę się z drżeniem, tym właśnie takim dostrajającym, czyli w zupełnie drugą stronę się poruszam czasem. A czasem pojawiają się epizody snu świadomego albo OOBE w trakcie normalnego snu. Także to przechodzi jedno w drugie i nie trzeba tego wywoływać, to samo przyjdzie.
[23:48] - Powiem Ci szczerze, że trochę mnie przeraziłeś teraz wizją OOBE jako formą padaczki właściwie skroniowej. Tym bardziej, kiedy czytałem na stronie Teraka jeden z twoich artykułów właśnie na temat ludzi, którzy zachowują swoje zdolności psychonautyczne, które większość osób traci po obchodzeniu etapu dorastania w fazę dorosłości. Ci ludzie, którzy mieliby zachowywać te naturalne zdolności psychonautyczne, jak wymieniłeś to często osoby z pewnym rodzajem psychicznej niesynchroniczności. Dyslektyków jeszcze rozumiem, ale piszesz też o psychopatach. Przerażające, szczególnie dla osób-
[24:29] - Bo ja ci powiem, że dysleksja to jest łagodna forma psychopatii tak naprawdę. To jest tylko kwestia nasilenia objawów i właściwie dyslektycy zawsze mieli stosunek taki troszkę autystyczny do otoczenia. To nie jest tylko nieumiejętność poddania się formułom gramatycznym. Ja sam jestem dyslektykiem, także wiem, o czym mówię. I zwróćcie uwagę, rozejrzyjcie się wokół. Osoby, które osiągają największe sukcesy w OOBE, to są najczęściej dyslektycy.
[25:07] - No to wiem, dlaczego mi się nie udaje. Nie mam takiego problemu.
[25:12] - Ciekawe.
[25:13] - Tak jest, panie Jarku, brzmi to przerażająco, jak się słucha rzeczywiście o tym.
[25:20] - Bo ja lubię postraszyć trochę.
[25:23] - Właśnie powiem szczerze, że nie spodziewałem się, mimo że czytałem co nieco z tego, co pan napisał, to myślałem, że będzie pan łagodził. Tym bardziej, aby zachęcić społeczeństwo do tego, żeby trochę wydobywać z siebie i praktykować tą psychonautykę. W takim razie, skoro jest to tak niebezpieczne, jest to grzebanie we własnym mózgu i ingerowanie w swoją własną psychikę, to po co to robić? Czy naprawdę warto?
[25:47] - A po co się ludzie wspinają na ogromne góry, ryzykując życiem? Po to, żeby osiągnąć jakiś stan. My to robimy po to, żeby zdobyć wiedzę tak naprawdę.
[26:03] - W tym zdobywaniu wiedzy, tudzież podróży po tych światach niefizycznych miałby panu pomagać również przewodnik. Przewodnik, którym podobno jest pańska żona. Tak przynajmniej czytałem w jednym z artykułów.
[26:18] - Tak jest określona, choć oczywiście to jest rodzaj maski tylko. Z tymi przewodnikami sprawa jest... Warto znowu się do Junga odwołać. On stworzył takie pojęcie pozornej autonomiczności od archetypu. I tak samo jest z tym przewodnikiem. To jest po prostu jeden z elementów naszej duszy indywidualnej, poziomu atmanicznego siódmego, zanurzony w naszej sferze przejawionej. Tak naprawdę to jesteśmy my sami, nikt inny. Ci przewodnicy, oni się zmieniają. Są przewodnikami cząstkowymi, bo w każdej warstwie tej świadomości, bo ona, kiedy się poruszamy do góry, jest skwantowana. Tak naprawdę rozwijamy takie lokalne jaźni swoje i możemy je ekstrapolować i brać je za jakieś byty zewnętrzne, ale tak naprawdę to są nasze struktury świadomościowe na pewnych poziomach świadomości rozmieszczone.
One niektóre są bardziej rozwinięte, niektóre mniej. I właściwie kontakt z takim poziomem świadomości po raz pierwszy zawsze wygląda jak atak takiego strażnika na oneironautę. Potem, kiedy mniej więcej poziomy się zrównują, czyli ta nasza dzienna świadomość, ten mózg fizyczny zaczyna pracować na poziomie tej struktury, którą próbujemy zdobyć. Wtedy ten strażnik staje się przewodnikiem. Po jakimś czasie osobowość się rozpuszcza tego przewodnika i zaczynamy się poruszać po poziomie, a nie za osobą, która nas prowadzi. Często wtedy zaczynamy przemieszczać się w snach, czy w ogóle, jak byśmy tam nie nazywali OOBE, pod kątem 90 stopni. Pojawia się właśnie takie przesunięcie wyraźne. Ja jeszcze ciągle wracam do tego OOBE, bo tak naprawdę większość snów przechodzi przez tą bramę OOBE, bo inaczej, czy snu świadomego, bo inaczej nie bylibyśmy w stanie wyartykułować tego, co nas spotkało po tamtej stronie. Czyli właściwie wszystko jest przekładane przez coś w rodzaju wleczonego świadka na poziom dla nas zrozumiały. Owszem, są też warstwy, które naprawdę bardzo trudno jest doświadczyć.
Często się to kończy w formie takiego intuicyjnego przekazu niewerbalnego. Ale też są na przykład sny, gdzie zamiast postaci występują figury geometryczne i te relacje, jakie mają figury geometryczne, są dla nas zrozumiałe. I kiedy schodzimy niżej, jesteśmy w stanie je mentalnie na tym poziomie snu świadomego skonsumować, że się tak wyrażę. Czyli ta struktura jest bardzo wyrafinowana. Tym bardziej że te wszystkie granice, o których mówię, a ja ich tam zmierzyłem co najmniej trzy, powodują, że te płaszczyzny nakładają się na siebie. Także przechodząc przez poziom astralny, wchodzimy na poziom na przykład atmaniczny. To jest naprawdę trudne do wyobrażenia i bardzo trudno jest to usystematyzować. Dlatego mnie zajęło to pięć lat i te trzy tysiące stron. A właściwie to tych stron jest pewnie ponad sześć tysięcy. Tylko ja już nie chcę dręczyć nikogo tymi swoimi szczegółowymi badaniami, tylko staram się te podstawowe rzeczy wyartykułować w tych książkach.
I dlatego trzeba sobie stworzyć własny świat symboli. Ale żeby jeszcze się bardziej to wszystko utrudniło, to te ciągi symboli też są bardzo różne. Zależy, czy wyjdziemy poza tą przegrodę 5-6 z poziomu LD, czy z poziomu OOBE. Tam są jakieś reguły bardzo dziwne, bo ja mam na przykład około sześciu ciągów takich symbolicznych. Na przykład mam sześć symboli ciała buddycznego i jeżeli się znajdę w śnie w takim otoczeniu, to wiem od razu, że jestem w ciele buddycznym. Obojętnie jaka tam jest ta narracja, bo są. Na przykład wiem, kiedy jestem w ciele buddycznym, jestem u siebie w gabinecie lekarskim. Tak sobie ten mózg skojarzył, że chodzę na biało i jestem otoczony dużą ilością ludzi, bo mniej więcej taka jest idea poziomu buddycznego. Ale też czasem poziom buddyczny jest przedstawiany jeszcze w inny sposób. Właśnie te wszystkie szpitale, o których pisał, zdaje się, Newton, są też z tego poziomu.
Czy Rada Starszych, mnóstwo jest takich historii. Także musi każdy z nas, niestety dużym nakładem, stworzyć sobie własną mapę. Na szczęście można skorzystać z cudzej mapy, bo tak naprawdę żyjemy w jednym kraju, mamy podobne wykształcenie. Wszystkim się Ruscy kojarzą z czerwienią. Bardzo często się śni na poziomie przyczynowym, on jest czerwony. Na poziomie przyczynowym ktoś, kto jest Rosjaninem albo coś rosyjskiego, albo po rosyjsku. Także to są właśnie te subtelne symbole, które można później wykorzystać do zrozumienia całych ciągów snów.
[32:27] - Panie Jarku, co mnie interesuje, bo- proszę kolego.
[32:30] - Może ja się wtrącę. Wiadomym jest, że mamy różne poglądy na kwestię snów, ale nie zamierzam z tego powodu okazywać jakiejś złości, tak jak pan sądził. Może na początku tak reagowałem, jeśli ktoś przedstawiał nie tyle takie poglądy co pan, tylko poglądy, które kłóciło się jedno zdanie z drugim, bo to jest częsta sytuacja wśród OBN-autów, ale później tak jakby dojrzałem i po prostu nie odpycham żadnych informacji, przepuszczam to przez swój filtr. A jeśli kogoś to złości, to myślę, że to po prostu odzywają się jego mechanizmy obronne, że po prostu on nie chce o tym słuchać.
[33:32] - Ja przerwę ci. Powiem wam, że tak naprawdę nikt z nas nie jest tego pewien, bo ta materia jest duchowa, bardzo ulotna i często wymiana myśli powoduje, że jesteśmy zainspirowani do jakiegoś nowego rozumienia.
[33:52] - Dokładnie, właśnie chciałem o tym powiedzieć. Ja to zauważyłem. Zresztą bardzo łatwo było zauważyć, że pana teoria jest bardzo spójna. Na pewno spędził pan wiele lat na formułowaniu wszystkich wniosków, map, poziomów. Jest to bardzo spójne, nie kłóci się to ze sobą, ale my, jako że uznajemy inny pogląd, sądzimy też, że sen to przede wszystkim sfera, nasze nastawienie. A dodając do tego fakt, że mózg, tak jak pan powiedział, ta interpretacja faktów jest zależna od naszych poglądów. Ja na przykład, jeśli mam swój pogląd na jakąś kwestię czy jakieś relacje, to przepuszczam to przez mój pogląd i wydaje mi się to wszystko logiczne. Natomiast pan, jakby usłyszał tą samą interpretację, wyniósłby inne wnioski. Właśnie chodzi o to, że patrzymy przez wszystko na nasz pogląd. Jest też częsta sytuacja, że nie zauważamy kwestii sprzecznych z naszym poglądem.
Nie możemy do końca tego wiedzieć, kiedy to się dzieje, bo to odbywa się na poziomie nieświadomym. I łącząc te dwa fakty, jeszcze napomnę, że teorie OBN-autów są bardzo różniące się między sobą. Część OBN-autów uważa na przykład, tak sięgając do podstaw, że OOBE jest wyjściem do świata fizycznego, ale innym ciałem. Natomiast większość sądzi, że jest to wyjście w świat pozafizyczny. A sięgając do szczegółów, może nie tak bardzo skomplikowanych, spójnych teorii jak pan stworzył, ale są też teorie inne, także zakładające oczywiście podobne, ale różniące się szczegółami. Po prostu chodzi mi o to, że wielu OBN-autów tworzy przez całą swoją praktykę swoje teorie. I najlepsze jest to, że wszystko się to sprawdza. Jeszcze tu miałem przykład na forum Psycho oneironauta. Nie do końca chodzi o OOBE, ale o LDM. Miał taką teorię, lata poświęcił na badanie tego i tu chodziło tak w skrócie, skupił się na projekcjach i te przypuszczenia na temat projekcji, wszystko się w snach sprawdzało.
Natomiast już mając trochę doświadczenia i też obserwując, ja jestem aktywnym użytkownikiem na dwóch forach i mam też spore doświadczenie, więc to pozwala mi trochę zauważyć. Zauważyłem też czytając jego teorię, że nie wszystko jest takie, jak mu się wydaje. Tak niespójnie wygłosiłem tę myśl, ale może skończę. Chodzi mi o to, że sen jest podatny na nastawienie, a dodatkowo podświadomość dokonuje woli świadomości. Klasyczny przykład: przypadkowe wyjście z ciała. Jeśli ktoś naczytał się trochę o tym, przeciętny OOBE-nauta doświadcza typowych zjawisk, jak rozmowa ze zmarłymi. Naszym zdaniem, Ruchu Oneironautycznego, jest to wynik skojarzeń ze stanem, jaki osiągnął. Jeśli ma w swojej głowie myśl: „Wyszedłem z ciała, mogę spotkać zmarłych, mogę rozmawiać z bóstwami, podróżować pomiędzy światami”, podświadomość będzie mu to udowadniała. Kiedy tylko spotka zmarłą duszę, powie sobie: „Tak, miałem rację. Tak właśnie jest.
Mówią prawdę”. Każde następne doświadczenie, następne wyjście będzie go upewniało o tym wszystkim. Rzadko się dzieje, że w pewnym momencie człowiek zda sobie sprawę, że jest to wynik jego życzeń, że tak naprawdę sam to wszystko powodował. Wie pan chyba, o co chodzi.
[39:18] - Tak. Dlatego wprowadziłem dla własnego użytku te poziomy. Przecież nie ja je wymyśliłem. Warto sobie zdać sprawę z tego, że OOBE, będąc snem na poziomie wyobrażeniowo-emocjonalnym, ma wszystkie te cechy, czyli to, co powiedziałeś, że śnimy ciągi wyobrażeniowe, z którymi jesteśmy związani, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Na poziomie LD jesteśmy w stanie modulować nasz sen w sposób świadomy, swoją myślą, swoją wolą. Ale to nie są wszystkie poziomy świadomości. Chociażby poziom przyczynowy, który jest wyższy od poziomu mentalnego, a którego większość ludzi nie jest świadoma, biorąc zdarzenia za fakty oderwane od ich świadomości. Tymczasem to jest też forma ich świadomości o poziom wyższe. Są zdarzenia, które się zdarzają mimo naszych wyobrażeń i mimo naszej woli i logiki, ponieważ przewyższają energetycznie nasz poziom mentalny i astralny. Problem polega na tym, że argumentując w ten sposób, jak przed chwilą argumentowałeś, użyłeś cech typowych dla poziomu mentalnego.
Tymczasem przeżycia na przykład z poziomu buddycznego czy atmanicznego są pozbawione cech logiki ludzkiej. Zresztą był, on już nie żyje, taki filozof, matematyk, on się Gödel nazywał i wyprowadził na to wszystko wzory. Uzasadnił to logicznie, że jeżeli zaczniemy prowadzić ciąg logiczny w dwie strony, wychodząc z podstawowego założenia, bardzo szybko się okaże, że mimo że wyszliśmy z jednego założenia, wnioski są sprzeczne. To jest typowa cecha poziomu mentalnego. Dlatego wnioski, które próbujemy werbalizować, najczęściej prowadzą do absurdu. Dlatego jestem zwolennikiem doświadczenia, a nie mówienia o tym. Mówię, bo mnie ktoś pyta, więc staram się opowiedzieć. Natomiast istotą jest własne doświadczenie i własne przekonanie. Nawet takie niezwerbalizowane, tylko własne doświadczenie jak najwyższego poziomu.
[42:02] - Takie podstawowe pytanie, jeśli chodzi o te wyższe poziomy, w jakich fazach według pana one... Kiedy pan ich doświadcza? Czy w fazie REM typowej dla zwykłych snów, doświadczenia OOBE, LD?
[42:19] - Właściwie wszystko, co się dzieje po przekroczeniu tej granicy 5-6, odbywa się w czasie zaśnięcia w śnie. To jest już przekroczenie, jeszcze niższy poziom falowy. Fizycznie określając, to jest faza delta, poziom bardzo głębokiej medytacji, 3 herce, pół herca. Co ciekawe, są takie sny, które nam się przypominają tylko we śnie. One są tak głęboko śnione, że dopiero kiedy nam się przyśnią w śnie świadomym, jest możliwość, że uświadomimy sobie na poziomie LD ten sen. Uprzytomnimy sobie, że śniliśmy całą grupę snów, której nigdy sobie nie uprzytomniliśmy na jawie i dopiero możemy w ten sposób to wyciągnąć stamtąd. To jest bardzo dziwna mieszanka. Najciekawsze informacje uzyskuje się wtedy, kiedy włącza się głos śnienia, bo głos śnienia jest spoza tej granicy, ponad granicą. Albo forma przekazu niewerbalnego, kiedy Kiedy budzimy się i wiemy, że otrzymaliśmy jakąś informację. Oczywiście to nie ma nic wspólnego z channelingiem, bo w ogóle nie o to chodzi.
Najlepszy jest taki sen, który jest nam jak najtrudniej wyrazić. Wtedy wiemy, że jest to sen najbardziej wartościowy. I w tym śnie progresywnym, o którym ciągle mówię, jest możliwość zweryfikowania. Czyli możemy się zapytać przed kolejnym zaśnięciem o to, czy nasze zrozumienie tego snu na jawie było właściwe. Albo możemy poprosić o powtórzenie snu, albo o dodatkowe informacje, albo wręcz, jeżeli w ogóle nie możemy sobie go przypomnieć, albo w ogóle nie jesteśmy w stanie go zrozumieć, możemy poprosić o sen z niższego poziomu, na przykład z poziomu LD czy OOBE i wtedy przyśni się nam w tej warstwie i będzie dla nas zrozumiała.
[44:38] - Mówi pan o falach delta, więc może takie podstawowe pytanie najpierw: czy pan próbował, miał okazję zbadać, sprawdzić, jakie fale odpowiadają za te wyższe świadomości?
[45:00] - Na sobie nigdy EEG nikt mi nie robił w tym stanie, chociaż byłbym bardzo ciekaw, jak to wygląda. Ale były badania prowadzone na osobach w czasie snu świadomego, czy rzeczywiście nie jest to urojenie, a jest to autentycznie sen świadomy. I okazywało się, że jeżeli ktoś zasypia, oczywiście dotyczy to osób, które były w stanie w warunkach laboratoryjnych wejść w LD, więc umawiano się z nimi przed zaśnięciem, że jeżeli będą w LD, to na przykład będą poruszały palcami w ciele fizycznym w odpowiedniej kolejności. I te osoby rzeczywiście to wykonywały. Także jedno jest pewne: nie jest to urojenie.
[45:50] - Jeśli mogę poprawić, to nie było z palcami, tylko z kucaniem i chodziło o ruchy oczu trzy razy w lewo, trzy razy w prawo, o ile się nie mylę.
[46:00] - Tak, ale to najróżniejsze były te badania i one właśnie tego dotyczą, jakiegoś potwierdzenia naukowego tego, że to nie jest nasze urojenie. O to chodzi.
[46:11] - Tak, tym badaniom Mariusz nawet poświęcił całą audycję. Jesteśmy świadomi tych badań. Tutaj jednak mi chodzi o tę drugą fazę, NREM, którą trudniej zbadać. To może przytoczę: na jednej z audycji mieliśmy okazję gościć Michała, który opowiedział nam doświadczenia. Przynajmniej według niego były to doświadczenia ze snu NREM. Co cechowało te stany, to zanik logiki, co mi się zgadza z tym, co pan mówił, ale też z tym, że uważam, że z tych doświadczeń wynikało, te doświadczenia to były po prostu bardziej sny nieświadome i w nich właściwie normalnej świadomości nie da się uzyskać, bo tutaj zanika logika, pojawia się skrajna ambiwalencja, jak bycie i niebycie w jednym momencie.
[47:28] - Tak, inaczej czas płynie.
[47:31] - Myślę, że nie jest to to, z czym pan wiąże te wyższe stany świadomości, gdzie może pan zdobywać wiedzę, eksplorować, o ile dobrze rozumiem.
[47:48] - Warto się zastanowić, czym jest zaśnięcie we śnie. Bo tak jak mówiłem, warunkiem uzyskania świadomości w OOBE czy w LD jest utrzymywanie dwóch częstotliwości w mózgu. Czyli prawa półkula jest śpiąca. To skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe jest aktywne na normalnej częstotliwości falowej.
[48:11] - Pod kątem psychologicznym chodzi o utrzymywanie uważności.
[48:15] - Tak, ale to ma też podstawy fizjologiczne. I właśnie zaśnięcie we śnie to jest wygaszenie tego ośrodka o świadomości dziennej i na tym polega zaśnięcie we śnie. I wtedy dopiero możemy zejść do bardzo niskiego poziomu delta. Bo póki utrzymujemy w tej lewej półkuli normalny dzienny poziom, nie jesteśmy w stanie przekroczyć pewnego poziomu prawą półkulą. I dlatego we śnie odbieramy to jako zaśnięcie we śnie i zupełnie inny sposób relacjonowania wtedy następuje, inny sposób przeżywania i inny sposób śnienia.
[48:55] - Jarku, pozwolę sobie, bo osobiście mnie to ciekawi, bo jest to dość niezwykłe. Jesteś lekarzem. Co sprawiło, że zainteresował się pan takimi zjawiskami odbiegającymi od czystej biologii, jak psychoneuroimmunologia? Skąd się to wzięło u ciebie?
[49:18] - Tak jak mówię, około pięciu lat temu się tym zająłem. Ja się w ogóle filozofią, ezoteryką zajmowałem zawsze. Zawsze mnie interesowało, jaki jest sposób udowodnienia tego wszystkiego, co piszą wszyscy autorzy tego rodzaju dzieł. Już od antyku niemalże. Skąd mi się to bierze? Czy to jest rzeczywiście tylko czekanie na jakieś objawienie, czy można sięgnąć po to? I kiedy się spotkałem właśnie z książkami tymi pierwszymi o LD, to całkiem w sumie nie tak dawno się one pojawiły. To nie jest jakaś wielka historia u nas w Polsce przynajmniej. I chociażby właśnie spotkałem się z tym filmem Darka Sugiera i wydał mi się na tyle autentyczny, że nie wymyśla, że postanowiłem to sprawdzić, bo ja zawsze lubiłem sam wszystko sprawdzić. I kiedy mi się za piątym razem czy tam którymś udało osiągnąć to OOBE, to stwierdziłem, że warto się tym zająć, że jest to jakaś platforma do być może jakichś szerszych badań.
[50:37] - Zapytam cię jeszcze. Marku, poproszę chyba o jakąś chwilę przerwy, bo chciałbym cię pomęczyć trochę, jeśli chodzi o kwestie czysto techniczne. To jest coś, co interesuje na pewno naszych słuchaczy. My dużo czasu, całą audycję poświęciliśmy na kwestie takie praktyczne, dotyczące tego, jak wprawić się w ten LD. A chciałbym od ciebie się dowiedzieć, jak to zrobić krok po kroku. Jak to działa, mianowicie wprowadzanie się w sen progresywny, bo mówisz, że istnieje taka możliwość i więc sam próbujesz przy wprawianiu się w sen progresywny pomijać takie stany jak LD czy OOBE, mówiąc o tym, że są one dość niebezpieczne właśnie jeśli chodzi o zabawę z własnym mózgiem. Więc wyobrażam sobie, że technika czy też próba wprowadzania się w takie stany jak sen progresywny jest nieco różniąca się od tego, w jaki sposób możemy osiągnąć sam sen świadomy. Jakie znaczenie przy tym mogą mieć takie technologie jak Hemisync, o których też mogliśmy przeczytać chociażby na twoim facebookowym profilu czy różnego rodzaju substancje psychoaktywne, o których dużo zawsze pisał Carlos Castaneda. Także jak to zrobić? Jak przeciętny słuchacz naszego radia, który dzisiaj słucha naszych jakże aksamitnych głosów i chciałby spróbować czegoś takiego jak śnienie progresywne, może to zrobić?
I czy takie praktyczne rady też znajdzie w twoich książkach? Bo sześć tomów, które spokojnie można nazwać chyba dziennikami, tak? „Krajobrazy mojej duszy. Księga podróży nocnej”. O te książki też cię jeszcze sporo zapytam, bo jak czytałem recenzje, to już wiem, że jest to coś, w co muszę się zagłębić. Trochę mnie przeraziły też, ale myślę, że jak porozmawiamy, to to przerażenie przejdzie. A teraz, jeśli jest taka możliwość, jeśli mógłbym poprosić Marka o jakąś chwilę, pięć, dziesięć minut przerwy, a potem powrócilibyśmy do tych właśnie kwestii czysto technicznych, czyli jak wprawić się w sen progresywny. Czy byłaby taka możliwość, Marku, żeby zrobić przerwę?
[52:48] - Drogą SMS-ową Marysia przysłała takie pytanie: Jarku, masz może jakiś pomysł na prosty eksperyment, po którym ludzie mogliby uzyskać większą pewność, że sny mogą przynosić radę?
[53:01] - Właśnie dlatego zacząłem śnić, ale nie jest to takie proste. Można to zrobić z pomocą kogoś bardziej już obeznanego w takim rodzaju śnieniach, bo samemu często nie jest się świadomym. Często do mnie przysyłają różne osoby swoje sny. Oczywiście nie chodzi o to, żeby każdy sen przysyłać, ale jeżeli chcą uzyskać jakąś odpowiedź na istotne dla nich pytanie, to jeżeli uda im się zapamiętać sen ze szczegółami, ważne jest zapamiętanie stron, jakie są na ekranie śnienia tym trójwymiarowym, nie płaskim, wiadomo. Ważne jest zapamiętanie kolorów, osób, często jakichś własnych refleksji związanych z tym snem. I wtedy rzeczywiście bardzo łatwo można to odczytać. Nie jest to bardzo skomplikowane. Często naprawdę psychoanaliza jungowska nie dałaby sobie rady z takim snem. A można to odczytać, naprawdę. Oczywiście najlepiej własnego doświadczenia nabrać.
Niestety, tak jak każda umiejętność wymaga ćwiczenia. Trzeba troszkę temu poświęcić czasu. Nie chodzi mi o to, żeby zachęcać do czytania tych moich książek, bo wiem, że to jest morderczy wysiłek. Co właśnie mnie najbardziej zaskoczyło po kilku latach tego śnienia, że wcale te sny nie są aż tak różnorodne. Byłem zadziwiony, że one się w kółko powtarzają i jest jakaś pula snów, pula symboli, które potem to już właściwie tylko się operuje na tym jak na literach alfabetu. I taka umiejętność raz, jeżeli się już jej nabierze, to potem może nam służyć, a my możemy pomagać, jeżeli jeszcze o pomocy innym osobom-
[55:12] - Komentarz do ostatniej wypowiedzi. Przecież sny, można zauważyć po prostu, że czerpią z naszych doświadczeń z ostatnich dni i z całego życia. A żyjemy oczywiście coraz dłużej, więc nowe doświadczenia codziennie i sny mają coraz większą bazę, więc nie uważam, że sny mają jakąś pulę i to się w tej puli zamyka. Nie przychodzą nowe symbole i tym
[55:40] - Nie, oczywiście modyfikują się, ale one się tak często powtarzają, że to już bywa nudne. A co do tego, że śnimy pod wpływem przeżyć dziennych, to w dużej mierze jest tylko pozór, bo nasza nieświadomość wykorzystuje te nam znane najbardziej, bo najświeższe fakty do przekazywania nam zupełnie innych wiadomości, niż by się to mogło wydawać z takiej narracji wprost odczytanej z snu.
[56:07] - To może teraz któreś z pozostałych oneironautów chciałoby zadać jakieś pytanie, skomentować? Może Mariusz?
[56:15] - Tutaj nasza słuchaczka zadała pytanie odnośnie tego, czy byłaby jakaś możliwość, czysto teoretyczna, skonstruowania eksperymentu, który pozwoliłby na wykazanie, udowodnienie tego, że sny rzeczywiście mogą przynosić odpowiedzi na dręczące nas pytania. Tak przynajmniej ja to zrozumiałem. Więc chodziłoby niejako o wykazanie takiej możliwości w takim czysto naukowym, żeby nie powiedzieć kartezjańskim doświadczeniu, przy wykorzystaniu ślepej próby i tym podobne, czyli udowodnienie światu, że to, o czym my tutaj dyskutujemy czysto teoretycznie, w co wielu z nas wierzy i o czym mówi Jarek zwłaszcza, o czym jesteśmy przekonani, że jest to możliwe na podstawie własnego doświadczenia, poprzez zorganizowanie eksperymentu, który mógłby wykazać, że rzeczywiście tak jest. Ja, szczerze mówiąc, jeśli chodzi o sny, mówiłem swego czasu, że problem jest z powtarzalnością tych doświadczeń i to sprawia, że bardzo trudno jest zaprojektować jakiś eksperyment, który pozwoliłby na wykazanie, że jest to możliwe, zwłaszcza w sferze interpretacyjnej, bo o czym tutaj mówili koledzy, w snach pojawia się symbolika, cała masa symboliki. Mówi się o tym, że dość łatwa jest do odczytania, jednak zawsze pozostaje ten pierwiastek subiektywny w interpretacji, który może mieć znaczenie dla wyników eksperymentu, który jednak powinien być obiektywny, jeśli chodzi o wyniki. Byłoby to niezwykle trudne. Jarek tutaj wspominał o tym, że ludzie przysyłają często mu swoje sny, proszą o pomoc, o odniesienie się do tych snów. Ja pozwoliłem sobie przeczytać korespondencję, jaką, Jarku, prowadziłeś z niejakim panem D., którego tak ochrzciłeś, który opisał ci swój sen, w którym, użyję takiego określenia, dręczył go niejako pewien byt duchowy, byt pozawczłeczny, astralny być może, nie wiem, który pojawiał się w jego snach. Tam, Jarku, próbowaliśmy pomóc. Czym są takie byty, które pojawiają się w naszych snach?
Czy nie są to tylko i wyłącznie w snach, czy też w ogóle w tym świecie psychonautycznym, jak moglibyśmy go nazwać? Czym są te byty? Czy nie są tylko i wyłącznie wytworami naszego umysłu?
[58:49] - Co do eksperymentu zacznę od tego, takiego w miarę obiektywnego. Nie powiem, że randomizowanego, ale właśnie tam, nie wiem, czy zwróciłeś na to, Arace, uwagę. Tam jest taki spory artykuł „Zbiorowa interwencja w świecie snu”. I tam jest właśnie przeprowadzony taki eksperyment. Myśmy takich eksperymentów więcej przeprowadzali w kilka osób i ślepość tej próby polegała na tym, że osoba zainteresowana nie wiedziała, ile osób bierze w śnieniu i nie przekazywaliśmy żadnych informacji do samego końca, a ona miała obowiązek przysyłania nam swoich snów. I żeby była podwójnie ślepa próba, to osoby, które z drugiej strony tej pomagającej śniły, poza imieniem osoby, na którą miało się wywierać wpływ, nie miały żadnych innych informacji. Ja byłem osobą, która to wszystko koordynowała i potem żeśmy to wszystko do kupy złożyli i okazało się, że to się naprawdę kupy trzyma wszystko.
[01:00:01] - To ja pozwolę sobie link do tego artykułu oczywiście podrzucić Markowi i on się pokaże pod audycją w archiwum Radia Paranormalium będzie można przeczytać.
[01:00:09] - Oczywiście to jest taki bardzo tryumfalistyczny, że się tak wyrażę, artykuł. Mieliśmy sporo też takich sytuacji, kiedy osoby, które się do nas zwracały, okazywało się, że tak naprawdę nie chcą rozwiązać swoich problemów, ale ta niechęć dopiero się ujawniała na głębszym poziomie i te osoby niestety musiały nam często przyznać rację, a często się to kończyło wybuchem frustracji i agresji. Różnie to tam wyglądało. Bo jeszcze zaraz, przypomnijcie mi, co tam dalej było w tym pytaniu.
[01:01:00] - Ja się pozwolę tylko odnieść, bo Leon Festinger swego czasu stworzył takie pojęcie dysonansu poznawczego, w którym opisał, w jaki sposób ludzie reagują na informacje, które są sprzeczne z przyjętym przez nich światopoglądem. Także reagować mogą na bardzo różne sposoby. Wiele z tych rzeczy, o których tutaj mówisz też, Jarku, jest ciężkich dla mnie do zrozumienia czy do przyjęcia nawet. Ale ja staram się właśnie ze względu na to, że obiektywnie do tego podchodzę, nie negować czy też nie popadać we frustrację, ale w taki sposób, jak to wspominałeś tutaj, kiedy ludziom prezentuje się jakieś dowody na to, że Coś może wyglądać inaczej, niż jest to bezpośrednio przyjęte. W różny sposób można na to reagować, frustracją nawet. Natomiast my, słuchaczy Radia Paranormalium, zachęcamy do tego, żeby umysły mieć otwarte, nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzamy.
[01:01:59] - Przypomniałem sobie, czego ta druga część pytania dotyczyła. Co są te byty dręczące? Oczywiście, tak jak mówiłem na początku audycji, mogą się okazać to nasze własne warstwy świadomości, do których nie dorastamy, ale mogą być na poziomie astralnym czy mentalnym całkiem realne. Nie nazwę tego duchami, ale astrale osób nieżyjących albo osób żyjących, które po tym astralu buszują. Często mogą atakować na oślep, często świadomie atakować, a często chcą się po prostu dołączyć do naszej energii. Ja kiedyś, śledząc ten tok myślenia i to zagadnienie, zadałem taką serię pytań na temat, co musiałbym zrobić, żeby po śmierci żyć jeszcze w tej warstwie wewnątrz tej karmicznej, czyli poniżej tej granicy 5-6, żebym nie musiał wracać i inkarnować, a żebym mógł po prostu sobie bytować tak jak faraonowie. Bo właściwie życie wieczne faraonów na tym się opierało, że oddawanie im czci religijnej i pamiętanie ciągłe o nich dostarczało im energii do bytowania w tym astralu. Powiedziano mi, i sprawdzałem to wielokrotnie, że tak naprawdę zawsze jak energia się skończy, bo mniej więcej tej energii astralnej, tej wyobrażeniowo-emocjonalnej starczyłoby mi na 150 lat takiego bytowania, to powiedziano mi, że zawsze mogę zostać przewodnikiem. Także przewodnicy nie tylko są z naszej sfery świadomości, ale mogą być zewnętrzni. Ja kiedyś się zainteresowałem tym, bo często jest tak, że jakiś problem do mnie wraca rykoszetem w czasie czytania książki.
Niedawno czytałem Gerszoma Scholema „Mistykę żydowską”. Uważam go za bardzo dobrego naukowca i bardzo dobrą książkę. „Mistyczną postać bóstwa” całkiem niedawno sobie kupiłem i właśnie trafiłem na ten temat. Okazuje się, że kabała żydowska znała ten rodzaj pozyskiwania energii do życia poza ciałem. Nazywano to w dwojaki sposób. Oczywiście o dybuku każdy z nas słyszał. To jest dusza dręcząca. To jest właśnie według tej kabały żydowskiej dybuk. Ale też wiedziano o tym, że są świadomości osób zmarłych, wysoko rozwiniętych, które albo chcą pomagać, albo chcą wpływać na cudze życie w sposób pozytywny. I tego rodzaju świadomości kabała nazywa ibur.
Także nie wymyśliłem tego sam. Znalazłem potwierdzenie w literaturze mistycznej i to zupełnie mało znanej, zdawałoby się.
[01:05:36] - Przyszło jeszcze kilka pytań do Jarka Bzomy. Może teraz czas najwyższy, żeby znalazły odpowiedź. Słuchacz Radia Paranormalium podpisujący się jako John Smith na naszym Radio Gadu-Gadu przysłał kilka pytań. Oto pierwsze z nich: „Jakie najważniejsze tematy zostały już poruszone w twoich książkach i nad jakimi ważniejszymi wciąż pracujesz bądź będziesz pracował? Czy treść książek »Krajobrazy mojej duszy« tom piąty i szósty jest już gotowa, czy może cały czas jest w przygotowaniu? Jak oceniasz swoje postępy na przestrzeni ostatnich lat?”
[01:06:17] - Może od końca zacznę. Co do postępów, oczywiście to jest subiektywne. W każdym razie te książki, o które pytał słuchacz, są już dawno napisane. Niestety one miały około 400 stron. W tej chwili dopycham do nich nowe sny. Jedna ma przerażającą grubość prawie 800. Nie wiem, czy wydawca w ogóle się zgodzi na coś takiego. Piąta część już bliska 600 jest. A dlatego dokładam te sny, bo to są sny, które wciąż te same tematy powtarzane z różnymi osobami. I ja doklejam jako taką egzemplifikację tego, że to nie jest mój wymysł, tylko tak to się śni i każdy, kto będzie ten temat śnił, mniej więcej w podobnych rejonach będzie się poruszał i bardzo podobne wnioski będzie wyciągał.
Także to co do napisania tych książek. A co do tematów, ja mam takiego hopla swojego. Także one nie są o wszystkim. Starałem się dla osób młodszych czy mniej zainteresowanych metafizyką wprowadzić parę elementów bardziej zaciekawiających. Jest w piątej części o cywilizacji, która żyje na Ziemi, a która jest niewidzialna i mój z nią kontakt i relacja. Jest o słynnej Mona Lisie z Księżyca, jest o obcych żyjących w świadomości ludzi, pasożytujących na niej. Jest oczywiście o kwestiach religijnych, które bardzo mnie interesują. Nawet nawiązałem kontakt z profesorem Betulanim, bo te moje wnioski na temat zmartwychwstania były przerażające nawet dla mnie samego. Także on mnie podtrzymał w moich pewnych konstatacjach. Piąta część jest bardzo ciekawa, bo właściwie w piątej i szóstej części zaczyna się już ciężka metafizyka i mistyka, już taka klasyczna.
W piątej części docieram do nicości. To jest oczywiście absurdalne, zdawałoby się, tak na pierwszy rzut oka. To jest to, co Grecy nazywali chaosem. I ta nicość to jest rodzaj bariery, która oddziela w przejawieniu się świadomości poziom paramaniczny, czyli poziom nadduszy, bo jest i takie coś jak naddusza, czyli coś, co jest zbiorem większej ilości dusz. I ten poziom nadduszy oddziela od... Musiałbym tu dziwnych, różnych form użyć. Żydzi nazywali to Szechiną, czyli przestrzenią, w której objawia się Bóg. I to jest właśnie przekroczenie tej Szechiny. W mojej nomenklaturze to jest przekroczenie nicości i przekroczenie granicy 8,9. Do tego miejsca dochodzę w części piątej, a w części szóstej właściwie już zaczynam te działania po tamtej stronie, czyli w nieprzejawieniu, jakby się trzeba było tak to nazwać.
Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale naprawdę to się śni. Najdziwniejsze jest to, że znajduję potwierdzenie w pismach mistycznych i jak teraz szukam, na przykład kupiłem sobie, bo miałem stare „Jogasutry” Patandżalego, a teraz wyszło z rok temu nowe opracowanie i to są „Jogasutry” z komentarzami Vyasy. One są prawie dwa razy grubsze. I tam można sobie znaleźć nawet takie miejsce na temat bramana. Vyasa to określa bramaloka. Oni tam wszystko lokami, jakimiś światami nazywają, ale chodzi o poziom bramaniczny, czyli ten ósmy i dalej. I właśnie o tej granicy wyraźnie jest napisane, że ona jest trzywarstwowa i ta środkowa jest granicą żaru. I rzeczywiście śnią się wypalone przestrzenie. Wciąż pojawia się, zanim do tego żaru docieramy, postać, którą alchemicy nazywali nigredo, a niektórzy z gorliwych ludzi zaangażowanych w religię widzą w tym szatana, bo jest i gorąco, i czarna postać. To jest oczywiście rodzaj cienia jungowskiego, tylko już na najwyższym poziomie i często rzutowane są na niego nasze wszystkie frustracje, takie najgłębsze.
Wśniliśmy się zbiorowo w tą czarną postać. Okazuje się, że to jest postać, którą sami kreujemy z naszych frustracji karmicznych. Także już mniej więcej wiadomo, kim jest szatan. Zresztą w dawnych pismach hebrajskich, jeszcze 50 lat przed naszą erą, on wcale nie był demonicznym bytem, tylko był określony jako oskarżyciel przed Bogiem. I rzeczywiście w tym sensie jest oskarżycielem. My się sami oskarżamy i jest to rodzaj samooskarżenia. I rzeczywiście, jeżeli się to nigredo rozpuści, to udaje nam się przejść przez nicość, ale przez nicość przechodzi się w snach w bardzo interesujący sposób, ponieważ żeby nie ulec dezintegracji, na naszym ciele pojawia się taka dziwna, śluzowata substancja. I ta substancja potem bierze udział w bardzo różnych snach, jeżeli już doświadczymy tego poziomu. Na przykład jeżeli będziemy śnili z poziomu atmanicznego już potem, to są sny takie wspólnotowe, takie na przykład sny, w których z własnym lustrzanym odbiciem jesteśmy złączeni głowami. Ta śluzowata substancja pokazuje się przy tworzeniu żywych istot, jest takim elementem tworzywa.
Ale w tej chwili to już całkiem odleciałem, bo to ma sens wtedy, kiedy akcja się rozwija i ta narracja wynika jedna z drugiej. Także ja wiem, że mówię w tej chwili jak potłuczony, ale jakoś chcę wam to przekazać, bo tam w tym nieprzejawieniu zdawałoby się To jest tak naprawdę nieprzejawienie tylko dla naszego umysłu, dla niemożności pojęcia. Ale za pomocą tego wleczonego obserwatora można ściągnąć informacje, które jak się okazuje, są znane od wieków i powszechnie, nawet w widzeniu Ezechiela. Ezechiel pisze o murze z kamieni gradowych. Ja to zawsze interpretowałem jako mur z brył solnych. Dopiero jak trafiłem na Ezechiela, to się zdziwiłem, że to nie jest tylko moja subiektywna kreacja. I w innych snach śni się to jako kryształowy mur wypełniony kryształowo czystym płynem, który znika w wirze. To są właśnie te sny już z poziomu naprawdę nieprzekraczalnego.
[01:14:45] - Ja mam takie pytanie, które zapomniałem zadać. Ciekawię się, czy poziomy świadomości w twoim rozumieniu, czy też te granice mają coś wspólnego z focusami, o których tyle mówił Monroe i które są powszechne w teorii OOBE-nautów.
[01:15:06] - Oczywiście, przez te focusowanie, to jest dostrajanie się. Przy czym z tymi warstwami świadomości, z focusami to jest bardzo ciekawa sprawa, bo one są skwantowane, czyli pooddzielane tylko wtedy, kiedy się wznosimy do góry. Kiedy jesteśmy na poziomie brahmanicznym czy atmanicznym, okazuje się, że to jest wszystko jednym. To jest ta słynna immanencja i transcendencja. Kiedyś nie rozumiałem, jak w katechizmie Kościoła katolickiego przeczytałem, że Bóg jest i immanentny, i transcendentny. I tak sobie myślę: „Przecież to jest jakiś absurd i sprzeczność”. To wcale nie jest absurd. Także co do informacji, które można zyskać od Kościoła katolickiego, zaskakująco dużo jest trafnych obserwacji, tylko one są oczywiście w taki tendencyjny sposób zinterpretowane i wszystko jest oczywiście podporządkowane głównemu celowi, żeby Jezusa uznać za Boga. I dlatego jest takie zamieszanie straszne. Dopiero w snach można znaleźć wspólną płaszczyznę wszystkich religii praktycznie.
To jest naprawdę zadziwiające, bo nikt by nawet nie przypuszczał, że można tak to widzieć. Zresztą zawsze mówiono, że mistycy tak naprawdę są poza nawiasem religii, bo oni różne dziwne teorie głosili. Niejeden za to życiem zapłacił. Nawet muzułmanie palili swoich mistyków za różne obrazoburcze sądy. Już nie wspomnę o takiej na przykład Małgorzacie Pore, która razem z własną książeczką mistyczną w Paryżu w średniowieczu została spalona. Taką małą książeczkę napisała „Zwierciadło dusz prostych” czy coś tego rodzaju. I właśnie to była książeczka o takich podróżach. Tylko wtedy płaciło się za to życiem, a dzisiaj sobie możemy o tym pogadać w radiu. To jest dopiero postęp.
[01:17:14] - A jeszcze mam pytanie: jak w pana podróżach, czy też badał pan, jak jest w pana podróżach z pamięcią z jawy? Czy ma pan do niej dostęp częściowy, bezpośredni? Czy to się zmienia w zależności od poziomu świadomości?
[01:17:34] - Z pamiętaniem. Ale chodzi o wpływ na pamięć taką już w dzień? Ćwiczenie pamięci, tak? Czy chodzi o-
[01:17:46] - Nie, chodzi mi o sam do niej dostęp.
[01:17:53] - Znaczy o dostęp do takiej świadomości, tak? Czy nie bardzo-
[01:17:57] - Dostęp do pamięci taki, jak pan ma tu. Bo wiadomym jest-
[01:18:02] - Nie.
[01:18:03] - że w snach jest ona ograniczona.
[01:18:06] - We śnie takim jeszcze na poziomie LD bardzo trudno jest nawiązać do takiej pamięci dziennej, ale jeszcze się to udaje. Ale tam powyżej to nie. Praktycznie wiem, że ja to jestem ja. Często występuję w dwóch osobach jako obserwator i uczestnik, ale nie mam żadnego nawiązania do życia fizycznego. Ja dopiero sobie zdaję sprawę z tego, co tam się dzieje, jak się budzę i uda mi się to zapamiętać. Zapiszę sobie to często w śnie, w ogóle nieświadomy, jakie pytanie zadałem. Dlatego trzeba sobie zapisać pytanie przed snem, bo często człowiek się budzi rano i nie wie, o czym śnił tak naprawdę. Także to jest jakieś takie wkraczanie w otchłań, która jest w ogóle pozbawiona możliwości takich relacji, jak my sobie tu wyobrażamy w świecie fizycznym. Jest to niepokojące, bo właśnie rodzi się pytanie, jaki rodzaj świadomości uda nam się utrzymać po śmierci. Czy w ogóle będziemy wiedzieli, co się z nami dzieje i jaki charakter percepcji będzie tam można zachować?
I to są właściwie fundamentalne pytania, które warto zgłębić.
[01:19:35] - Szczególnie interesuje mnie jeszcze taka jedna kwestia. Tyle pan mówił o zasypianiu we śnie. Co dokładnie ma pan przez to na myśli?
[01:19:46] - Często dzieje się to dosłownie. Siedzę w śnie świadomym. Podaję taki przykład, kiedy po raz pierwszy zasnąłem we śnie. Poprosiłem o to przed snem, żeby ktoś mnie przeprowadził poza ekran śnienia, czyli poza narrację snu, żebym mógł wyjść z niej. Przede wszystkim zapytałem, czy jest to możliwe, czy mogę się wydostać poza wizualną akcję snu. Zasnąłem po tym życzeniu i obudziłem się w śnie świadomym, siedząc na kanapie w tym miejscu, w którym teraz siedzę, rozmawiając z wami. Zobaczyłem, że przez okno wchodzą dwie postaci. Wiśnia rośnie za oknem i one stały na wiotkich gałęziach. Jedna była biała, druga czarna i ta czarna weszła przez lufcik. Weszła, stanęła przede mną.
Oczywiście zdawałem sobie sprawę, bo to był typowy sen świadomy. Co ciekawe, przeprosiła mnie, że wtargnęła tak nieobyczajnie. Stanęła naprzeciw mnie i powiedziała: „Teraz zaśniesz we śnie”. W tym momencie straciłem świadomość i moje postrzeganie przeniosło się na biały, mglisty poziom, gdzie byłem świadom i nawet trochę widziałem świetliste byty, które wiedziałem, że są moją rodziną. To u Newtona można przeczytać o takich historiach. To jest śnienie z poziomu domu dusz. Dom dusz to jest mniej więcej jeden z poziomów ciała buddycznego. Tamta narracja później się rozwija. Ja to dość szczegółowo opisuję w jednej z książek, chyba w czwartej części. Już nie pamiętam.
Później, od tego momentu zaśnięcie we śnie pojawia się coraz częściej, bo to jest już nabycie jakiejś umiejętności, ale często zaśnięcie we śnie jest sygnalizowane w zupełnie inny sposób. Na przykład miałem wcześniej sygnalizowane i z tego sobie nie zdawałem sprawy. Dopiero później, porównując te sny po przekroczeniu granicy 5-6, zdałem sobie sprawę, że to jest jedno i to samo. Wcześniej miałem takie historie, że głos śnienia mówił mi, że teraz wszystko będzie odwrotnie. Ja tego w ogóle nie rozumiałem. Tak samo zapowiedziano mi granicę 8-9, która jest w okolicach nicości. Powiedziano mi wtedy, że wszystko będzie do góry nogami. I co dziwne, zaczęły mi się śnić sny, w których ludzie chodzili po suficie, konkretnie tańczyli do góry nogami. Potem oczywiście to się wszystko obraca normalnie, ale już wiemy, że jeżeli zadajemy pytanie o poziom bramaniczny, to mimo że się już wszystko rozgrywa normalnie, musimy uwzględnić to, że prawa strona jest po lewej stronie i że tak naprawdę jest to obrócone, czyli wszystko jest normalnie, tak jak na poziomie najniższym. Natomiast jeżeli śnimy z środkowego poziomu, wszystko jest odwrócone i lewo jest po prawej, bo ma znaczenie akcja snu, po której stronie się rozgrywa.
Jeżeli jest bardziej ku prawej stronie, mówię o poziomie poniżej granicy 5-6. Jeżeli akcja rozgrywa się po prawej stronie, to ona ciągnie ku fizyczności, a jeżeli rozgrywa się po lewej, to jest strona bardziej subtelna. Przy czym ta płaszczyzna sugeruje, że jesteśmy na tak zwanej orbicie stacjonarnej, czyli rozgrywa się akcja snu na konkretnym poziomie duchowym. Natomiast jeżeli coś się przemieszcza do góry, to wiadomo, podnosimy swoją energetykę, w dół odwrotnie.
[01:23:47] - Tutaj od słuchacza John Smith z Gadu-Gadu zostało jeszcze kilka pytań. Może teraz zadam drugie z nich. W jakim z tematów, Jarku, poniosłeś największą porażkę? Dlaczego? I co w tym temacie można jeszcze zrobić?
[01:24:03] - Kiedyś poniosłem porażkę, kiedy chciałem się dowiedzieć czegoś o Atlantydzie. Nie śniło mi się nic przez trzy noce. O czwartej nocy wsadzono mnie na lotnisku w samolot i wywieziono do jakiejś nieprzytomności i od tamtej pory niczego nie mogłem o Atlantydzie uzyskać. Dopiero po dwóch latach do tego wróciłem i wtedy zadziałało. Właściwie to była jedyna porażka, a wszystkiego, czego chciałem się dowiedzieć, się dowiedziałem. Zacytowałem słowa z części piątej, kiedy spotkałem dziwne byty. Już chyba mówiłem tutaj u was kiedyś. Sześcioskrzydłe. I właśnie taki jeden sześcioskrzydły powiedział mi coś w tym rodzaju, że skoro chciałeś poznać, to poznałeś, chociaż nie w ten sposób, w jaki się spodziewałeś. I to chyba jest najgłębsza prawda tego rodzaju poznania we śnie.
[01:24:58] - To może teraz przejdźmy do kolejnego z pytań od Johna Smitha. Jak bardzo złożone mogą być sugestie przed zaśnięciem? Jak wiele ich może być i jak zwiększyć ich szanse na zaistnienie we śnie?
[01:25:12] - Ja próbowałem trzy intencje naraz dać. Czasem robiłem to tak, że były zupełnie niezwiązane z sobą i absurdalne. Kilka razy udało mi się uzyskać trójwarstwowy sen, a w kilku przypadkach po prostu te mniej istotne zostały pominięte. Dość różnie bywa, ale można przyśnić sobie sen na trzy tematy, oderwane zupełnie, trójwarstwowy. Ale jeszcze inną obserwację poczyniłem, że przy takim śnieniu progresywnym, jeżeli zadajemy jedno pytanie i budzimy się na przykład dwa, trzy razy w nocy, zapisując te dwa, trzy sny, to mimo że każdy z nich ma inny anturaż i inne osoby występują, inna akcja jest To potem, jeżeli to rano wszystko przeczytamy, to będziemy widzieli, że to jest odpowiedź na to jedno pytanie z trzech różnych poziomów świadomości tak naprawdę. I to jest najbardziej wstrząsające, że ta narracja się ciągnie, a ona się potrafi ciągnąć na przykład trzy, cztery dni nawet. Jeżeli nie zmienimy intencji, to ona będzie rozwijana, modulowana w różny sposób. Bardzo ciekawe jest na przykład podejście agresywne do snu. Jeżeli na przykład przez dłuższy czas nic nie możemy zapamiętać i nawet nie ma snu w odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie możemy go zapamiętać, bo czasem jest to taki ratunkowy temat, to na przykład bardzo dobry efekt daje obrzucenie przewodnika, duszy czy tam kogo sobie wybierzemy, dość wulgarnym językiem. Oni się nie obrażają, a traktują to jako naprawdę duże zaangażowanie.
Także jest jeszcze taki sposób, żeby w razie niemożności zapamiętania snu można tak zadziałać. Wcale nie trzeba tylko metodą.
[01:27:16] - Wracając jeszcze do ostatniej wypowiedzi. Wiadomo, że na pamięć snów wpływa nasze nastawienie i moim zdaniem ten sposób, który pan przedstawił, działa po prostu przez siłę przekazu. Po prostu porównując to do człowieka, jeśli powiedzielibyśmy mu w donośny sposób, to mamy nadzieję, że po prostu dotrze to do niego dosadniej. I na tej też zasadzie działają na przykład takie techniki jak RILT i PILT, które mówią o tym, żeby powiedzieć podświadomości przed snem, że jeśli na przykład nie zapamiętamy, czy też nie uświadomimy się dzisiaj, to ukaramy się. A jeśli będziemy mieć świadomy sen, to damy sobie nagrodę. Oczywiście to nie jest dobra technika i prowadzi do złego nastawienia, ale trzeba powiedzieć, że to często działa. Nawet dało niektórym pierwsze LD.
[01:28:33] - Myślę, że sednem tego rodzaju technik to jest zaangażowanie. Jeżeli nam naprawdę zależy, to uzyskamy w końcu odpowiedź. To tylko od motywacji zależy.
[01:28:43] - Wiem, że tutaj Kasia ma ograniczony czas, więc może teraz oddajmy jej głos.
[01:28:50] - No cóż, ja miałam takie pytanie. Oczywiście cały wywód pana jest bardzo ciekawy, tylko tak troszeczkę zmienię temat. Czy pana zdaniem taka osoba, która zaczyna dopiero praktykę LD, ona nie jest jakoś tak bardzo w to wprowadzona, tylko właśnie tak dosyć pozytywnie nastawiona. Chce po prostu spróbować, sprawdzić, jak to jest. Powinna znać te wszystkie takie za i przeciw, te wszystkie niebezpieczeństwa, które mogą się wydarzyć albo coś w tym stylu. I czy to nie jest przypadkiem tak, że ta niewiedza o tym, że może się coś zdarzyć, że to jest w jakiś tam sposób niebezpieczne, troszeczkę pomaga to osiągnąć, bo nie mamy tego elementu, który nas blokuje i jednocześnie chroni przed tym, że możemy w jakiś sposób pomyśleć, częściowo tak jakby podświadomie po prostu obawiając się tego, w jakiś sposób sprowadzić na siebie jakieś nieszczęście, bo po prostu zrobimy ten błąd, o którym zostaliśmy ostrzeżeni.
[01:29:43] - No ale to też zależy od poziomu takiej autoagresji wobec siebie. Ja na przykład nie wiedząc tego wszystkiego, bo to całkiem niedawno tej wiedzy na temat tych padaczek skroniowych nabyłem i dopiero zacząłem pewne rzeczy rozumieć. Kiedy zaczynałem mniej więcej w drugim miesiącu, kiedy wracałem z takiej podróży, dzisiaj wiem, że byłem w domu dusz, a wtedy nie miałem żadnej wiedzy na ten temat, czyli z dość wysokiego poziomu wracałem i wracałem poprzez sen świadomy i OOBE właściwie, bo wiedziałem już, że jestem we własnym pokoju, ale że jeszcze śpię. Ja to wtedy odebrałem jak atak. Zacząłem tłuc się po podłodze. To znaczy miałem takie wrażenie, jakbym unosił się metr nad ziemią, a potem uderzało o podłogę. Tylko oczywiście nic mnie nie bolało. Ja sobie zdawałem sprawę, że jestem w OOBE, ale nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. A to jest właśnie element padaczki skroniowej. My to na poziomie astralnym tak możemy odbierać.
I wtedy bym się nie przeraził, gdybym to wiedział. Musimy być świadomi, że nie ma rzeczy nieszkodliwych. Poświęcamy jakąś tam domenę, tak jak ja poświęcam domenę prywatności, bo mówię czy piszę o rzeczach, które w zasadzie jeszcze parę lat temu wstydziłbym się w ogóle przed samym sobą wypowiedzieć. To tak samo i tutaj musimy, jeżeli rzeczywiście jesteśmy zdeterminowani, interesuje nas to, to tak samo jak nauka jeżdżenia na łyżwach, to zawsze coś kosztuje, jakiegoś siniaka, guza. Ale też jesteśmy wtedy tego świadomi, że jeżeli zaczyna się z nami coś dziwnego dziać, to znaczy jeżeli zaczynamy mieć spontaniczne OOBE czy spontaniczne LD, nie możemy spać, bo bez przerwy nas wywala, no to możemy się wtedy zastanowić, czy my przypadkiem nie mamy początków padaczki, autentycznej padaczki skroniowej i rozwijanie takiej umiejętności może nam naprawdę nie wyjść na zdrowie. Także nie każdy powinien forsować siebie.
[01:32:10] - Oczywiście tak. Tylko z drugiej strony czasami są takie osoby, które są wyjątkowo paranoiczne, czy wszelkie złe informacje natychmiastowo ich odwołują od danej sytuacji, czy blokują całkowicie ich możliwości. W takim wypadku, z jednej strony powinny być świadome tego, co może się zdarzyć i w jakich sytuacjach lepiej nie próbować. A z drugiej strony, jeżeli by na przykład przeczytały tylko i wyłącznie o tych informacjach, to mogłyby wręcz uznać coś wyjątkowo niebezpiecznego. Coś, przed czym trzeba chronić innych.
[01:32:44] - Dlatego ja te informacje podaję dopiero w szóstej części, nie w pierwszej. Ponadto jednego jeszcze trzeba być świadomym, że osoby, które rzeczywiście mają jakieś problemy z sobą, jeżeli śnią tak jak ja mówię progresywnie, czyli nie forsują swojej fizjologii, mają szansę się ustabilizować psychicznie. Sen progresywny i to już wiele osób mówiło, te, które ze mną śniły czy sporadycznie, czy częściej, powodują zupełnie inny stan świadomości i inny stosunek do otoczenia. Sama świadomość, bo problem polega na tym, że nawet osoby wierzące tak naprawdę wewnętrznie w siebie nie wierzą w pewne duchowe aksjomaty. Natomiast śnienie głębokie powoduje to, że przestajemy mieć wątpliwości. Wiemy, że może być różnie, że może to się różnić w detalach, ale wiemy, że ta przestrzeń duchowa wewnątrz nas jest i ona jest doświadczana nie przez nas indywidualnie, tylko przez setki ludzi sprzed setek lat nawet. W tej samej przestrzeni się poruszamy i właściwie to powoduje, że się stabilizujemy psychicznie. Także nie jest zagrożeniem tego rodzaju śnienie.
[01:34:22] - Panie Leszku, ja bardzo dziękuję za odpowiedź. Niestety w tym momencie muszę się z panem pożegnać i w ogóle ze wszystkimi słuchaczami oraz moimi znajomymi tutaj w rozmowie, dlatego że mam ograniczony czas. Jestem na wyjeździe strzeleckim i nie mogę siedzieć dłużej niż do godziny 22:00 na komputerze, bo mamy obowiązek ciszy nocnej. Do zobaczenia w kolejnych dniach.
[01:34:48] - Do widzenia, do zobaczenia.
[01:34:49] - Może jeszcze Konrad chciałby coś dodać na koniec, bo wiem, że też ma mocno ograniczony czas. Konradzie?
[01:34:55] - Ja też bardzo dziękuję za tą rozmowę, szczególnie z panem. Była to niezwykle pouczająca i czuję, że wszyscy się czegoś dowiedzieliśmy. Sam słuchałem, aż nie mogłem się odezwać przez cały czas. Czuję, że naprawdę trzeba zapisać to i wrzucić do internetu. Niech ludzie słuchają. A ja muszę się pożegnać. Do widzenia.
[01:35:15] - Do widzenia. Zawsze można na Facebooku do mnie napisać. Ja zawsze odpowiem. Jeżeli ktoś jest zainteresowany jakimiś szczegółami, to bardzo chętnie zawsze udzielam informacji. Także zapraszam.
[01:35:28] - A co do padaczki zgadzam się, że te stany są powiązane, ale nie przyszło panu na myśl, że to może działać tylko w jedną stronę, że paraliż występuje przy padaczce, ale paraliż wywoływany celowo nie prowadzi do niej?
[01:35:52] - Nie, ja nie myślę o takim paraliżu przyśennym, bo paraliż przy senny jest fizjologicznym stanem, bo inaczej to byśmy we śnie chodzili. Te stany drżenia, te, które są elementem padaczki skroniowej, występują przy dostrajaniu jeszcze wtedy, kiedy jesteśmy świadomi. Zanim się pojawi to trzaśnięcie, zanim się pojawi pisk w uszach, to są właśnie te drżenia, takie rytmiczne, 27 herców. To są właśnie okołopadaczkowe stany.
[01:36:27] - Czyli chodzi o same stany doświadczane już LD, OOBE.
[01:36:33] - A potem rozwijanie się. Ten stan dysocjacji to już jest objaw padaczki skroniowej, bo to jest typowe dla padaczki skroniowej. Te objawy dysocjacyjne, to wychodzenie z ciała także to jest taka autogennie wywołana padaczka tak naprawdę.
[01:36:51] - Dobrze, zastanówmy się nad tym od innej strony, bo pan mówi tutaj o spontanicznych, świadomych snach. Spontaniczne, świadome sny wraz z praktyką oczywiście występują i to coraz częściej, ale jest to efekt zmian w podświadomości. Podświadomość po prostu-
[01:37:14] - Tak nam się wydaje.
[01:37:15] - Coraz bardziej jest. Mógłbym tu panu przedstawić pewne założenia, że podświadomość bazowo nie wie, że śni tak jak świadomość i z czasem dopiero, czy to przez praktykę, czy to przez skrócenie snu w pewnym momencie orientuje się niekoniecznie całkowicie. I przykładem takich stanów, gdzie nie mamy jeszcze świadomości pełnej, ale podświadomość jest uświadomiona, są sny LD, o których pan na pewno słyszał oraz sny kontroli, o których pewnie pan nie słyszał. A są to tak umownie stosowane na niektórych forach. Stan, w którym nie mamy świadomości, że śnimy, ale zachowujemy się, jakbyśmy wiedzieli, że to był sen i przejawiamy kontrolę, na przykład typową dla naszych LD. Teleportacja, latanie czy po prostu nakierowanie fabuły, ułatwianie sobie w niej specyficznymi-
[01:38:22] - ... zdolnościami, nie orientując się przy tym, że śnimy. Są to przykłady częściowej świadomości.
[01:38:30] - Ja bym to do realnego zaliczył. Tego, o którym mówię, że zachowujemy się tak jak w LD, czyli możemy robić rzeczy fantastyczne, nie będąc świadomymi, że śnimy, tylko jesteśmy przekonani, że to jest rzeczywiste nasze życie. To jest właśnie sen realny z poziomu kauzalnego. O tym mówiłem, myśląc właśnie o poziomie kauzalnym.
[01:38:55] - Ja obserwuję to na przestrzeni praktyki, po obserwacjach, że występuje to między snem nieświadomym a snem LD, nawet doświadczają tego początkujący. Może być to efekt samoafirmacji. Po prostu podświadomość jest bardziej czujna i przychylna doświadczaniu stanu świadomego śnienia.
[01:39:21] - Ta świadomość coraz wyżej się przenosi i rzeczywiście z coraz wyższego poziomu świadomości kontrolujemy to, co się niżej dzieje. Jeszcze warto o jednej rzeczy powiedzieć à propos padaczki skroniowej, bo wchodząc w OOBE czy w LD często się na początku dostrajania hipnagogii pojawiają, ale mało kto wie albo przynajmniej mało kto mówi o czymś, co się nazywa zjawiskiem hipnopompicznym.
[01:39:55] - Tak myślałem, że pan o tym powie.
[01:39:57] - Tak. To jest jeszcze jeden z dowodów na to, że tak naprawdę to jest rodzaj fizjologicznej reakcji, że budzimy się, ale ciągle jeszcze jesteśmy przekonani, że śnimy i zachowujemy się we śnie. U niektórych osób potrafi trwać to kilka minut.
[01:40:15] - Słuchacz Mark na czacie Radia Paranormalium prosi o przekazanie paru uwag, czy też, jak to ujął, widzeń, aberracji. „ABSU należy przeskoczyć, rozpędzić się i ominąć jego trzy tak zwane lotne, niedookreślone granice, poziomy siłą rozpędu. Tak ponoć dotarł raz tylko Buer, stwórca wszechrzeczy do naszego świata. Ponoć pozostałością owego napędu pozwalającego przeskoczyć ABSU jest owo mistyczne Nibiru. Marduk, ciało-gwiazda o dwóch odwrotnie spolaryzowanych jądrach, co według akademickiej wiedzy jest niemożliwe, bo albo by nastąpił wybuch, albo anihilacja. Nibiru istnieje i zbliża się w okolice Słońca co 3600 lat po siedem razy. Siódmy raz kąt nachylenia trajektorii orbity Marduka jest zabójczy dla Ziemi, bo za nim wleką się siedem bardzo groźnych kosmicznych ciał. Jarek Bzoma, tak jak ja, jest Bykiem, więc na ścieżce schodzącej, a takim osobom znacznie trudniej sięgnąć w niestane astrale. Janusz Zagórski to Ryby i jakby się tym mocno zajmował, mogłoby mu udać się opuścić ziemskie więzienie po końcu tegoż fizycznego życia. Obecnie Marduk jest w tym siódmym niebezpiecznym okręgu.
Mający mniej, czyli około 40 lat winni doczekać tej kosmicznej katastrofy, która nastąpi, jak Marduk zbliży się do nas. Pokaże się pomiędzy tarczą Wenus a tarczą Słońca tuż przed świtem w tym 21. stuleciu”. Mark prosił, żebym to przekazał na antenie Jarkowi. Nie bardzo wiem, o co tutaj chodzi. Może Jarek będzie się bardziej orientował.
[01:42:06] - Może parę lat temu to bym to skwitował grymasem, jakimś takim uśmiechem, ale w pytaniu, według mojej wiedzy, to dla mnie jest troszkę pomieszane, ale nie jest to całkiem pozbawione sensu. Kiedyś się też z tego Nibiru śmiałem, póki nie zrobiliśmy kilka wypraw do tego tematu i okazało się, że rzeczywiście istnieje coś takiego jak Nibiru. To niestety ma jeszcze w dodatku konsekwencje metafizyczne, powiedziałbym nawet religijne. Nie odważę się tego rozwijać tutaj, bo nie chcę zrobić z tego audycji religijnej, ale pewne procesy rzeczywiście zachodzą i te procesy dotyczą nie tylko tego, co się dzieje tutaj, u nas na Ziemi, tej chęci do łączenia się w jakieś grupy, ale rzeczywiście jest to jakiś szerszy proces duchowy. Tylko według tego, co udało mi się zbadać, to on prowadzi raczej do pozbawienia ludzi poziomu mentalnego. Przynajmniej ograniczenie poziomu mentalnego do bardzo ograniczonych możliwości, a rozwinięcie poziomu astralnego. Nie wiem, czy nie jest właśnie ten pęd ku OOBE i LD wyrazem czegoś w tym rodzaju, bo tak naprawdę jest to wytworzenie nowego typu świadomości i za tą świadomością mogą iść procesy społeczne. Musimy być świadomi, że te procesy nie dotyczą tylko ludzi czy naszego bezpośredniego otoczenia, ale to są procesy, powiedziałbym, kosmicznej natury. Niestety nasze wyobrażenia często są przekraczane w różnych momentach i trudno w tej chwili powiedzieć, czy to jest mądre pytanie, czy mniej mądre. W każdym bądź razie Z tego, co mogę wam powiedzieć, ten proces przemiany świadomości rzeczywiście trwa i wcale nie jest to proces taki, jak New Age chciałby go widzieć, rozwijający ludzkość.
Raczej bym powiedział, że ograniczający wolność taką, jaką my dzisiaj rozumiemy jako wolność. Bo życie w mrowisku połączonych świadomości, bycie kontrolowanym na poziomie świadomości nie jest tym, co uważamy dzisiaj za wymarzony stan bycia w społeczeństwie.
[01:45:05] - Może jakoś chcieliby się do tego odnieść oneironauci? Mariuszu?
[01:45:11] - Ja zawsze przestrzegałem przed takim jak najbardziej dosłownym odczytywaniem materii snów, a tak można byłoby i w tym momencie postąpić. Od dawna mówi się o planecie Nibiru i ktoś mógł tutaj dojść do wniosku, że uzyskał dostęp poprzez sen do jakiejś ezoterycznej wiedzy zapisanej w księdze Akaszy na temat tego, co się wydarzyło i co się wydarzy. W swoim artykule, do którego przeczytania gorąco zachęcam na naszej stronie oneirosociety.tk, jak również na stronie IPsychologia, opisywałem swego czasu historię Alicji, mieszkanki Gorzowa Wielkopolskiego, która należała do niewielkiej grupy religijnej, tak zwanej Nowej Reformacji. Grupa ta przywiązywała ogromną wagę do kwestii snów i śnienia, traktując je jako przykazy od Boga. Alicja długi czas, mimo że cała jej rodzina należała do tej grupy religijnej, pozostawała sceptyczna. Do czasu, aż przyśnił jej się sen. Sen, który był wielką narracją i był przedstawieniem końca świata. Alicja widziała tam diabła, widziała wielkie znaki na niebie. Całą tę opowieść z jej snem można znaleźć w internecie, gdzie takie sny nazywane świadectwami ta grupa religijna publikuje. Po tym śnie Alicja stwierdziła, że było to właśnie przesłanie od Boga.
Potraktowała to jak najbardziej dosłownie jako wizję przyszłą końca świata i to sprawiło, że przyłączyła się jej rodzina do tej grupy religijnej. Zaczęła uczęszczać na spotkania i nabożeństwa, a wszystko to poprzez sen. Sen, który ja zachęcam do tego, żeby traktować raczej symbolicznie i odnosić do innego świata. Zresztą tu się pojawia bardzo wiele różnych symboli. Bardzo często powtarza się liczba siedem chociażby, która ma duże znaczenie symboliczne w naszej kulturze. Także zachęcałbym właśnie do tego, żeby odnosić to nie do świata i nie widzieć w tym jakiejś kosmogonii.
[01:47:37] - Przerwę ci myśl, bo to, co powiedziałeś, to jest właśnie w pełni rozwinięty zespół Geshwinda, który może się pojawić właśnie w takich przypadkach. To jest taka typowa teofania, czyli odebranie wrażenia kontaktu z Bogiem, bycia christophorosem na przykład czy wcieleniem jakiegoś bóstwa. Zresztą Jung nazywał to zstąpieniem osobowości manicznej i inflacją ego.
[01:48:09] - A ja mam pytanie, czy nie doświadcza czasem właśnie tego Darek Sugier?
[01:48:16] - Ja właśnie tak sugeruję, ale nie chcę tam personalnie nikogo atakować, bo to nie jest nic zabawnego. Raczej wzywam właśnie przez to, co mówię i piszę, do dystansu, do zrozumienia głębszego tego. To ma naprawdę wiele warstw. Nie można tego upraszczać w sposób religijny na przykład.
[01:48:44] - To może teraz przedostatnie z pytań. Mam nadzieję, że to nie jadą po któregoś z nas. Niestety. Akurat teraz musi mi się wcinać.
[01:49:00] - To jest właśnie jungowska przypadkowość acauzalna.
[01:49:11] - Tak.
[01:49:12] - Mówimy o sprawach psychiatrycznych i karetka się pojawia.
[01:49:22] - Teraz może zadajmy pytanie, które przysłał na naszym gadu-gadu Asa. „Witam. Specjalnie, żeby zadać pytanie, zainstalowałem GG.” Czasami opłaca się takie poświęcenie. „Otóż czasami jak zasypiam, wchodzę od razu od momentu zaśnięcia w świadome śnienie. Czy to dobrze i czy nie jest to groźne? Pozdrawiam, Asa.”
[01:49:44] - Trzeba obserwować, jakie będą następstwa i dopiero wtedy będzie wiadomo, czy jest groźne. Jeżeli to nie powoduje jakiegoś wyalienowania z otoczenia i widocznej destrukcji świadomości, to nie widzę powodu dlaczego. Ta umiejętność może być taka jak każda inna. Może akurat taka struktura umysłu jest, także trzeba wykazać pewną refleksyjność i obserwować siebie. To jest narkotyk bez narkotyków, także tym niebezpieczniejszy.
[01:50:20] - A co na ten temat sądzą oneironauci? Kuba?
[01:50:24] - Po pierwsze, jak to ta osoba zinterpretowała, bo z doświadczenia wiem, że Osoby albo niedokładnie czasem interpretują, albo też źle przekazują. Tutaj należałoby się dopytać od razu: świadome śnienie, chodzi o świadomy paraliż przy pierwszym zaśnięciu, czy po prostu uświadamianie się w środku snu, bo też tak ta osoba może rozumieć.
[01:50:53] - To prawda, bo to może być zupełnie innego pytanie.
[01:50:59] - Jeśli drugi przypadek, to nie widzę nic złego. Po prostu ta osoba najwyraźniej dopiero pamięta moment, w którym się uświadamia, nie pamięta snu świadomego wcześniejszego. W pierwszym przypadku nie wierzę, że działoby się tak przy każdym zaśnięciu bez uprzedniego wcześniejszego snu. Kiedy czasem się to zdarza, ja osobiście nie widzę przeciwwskazań.
[01:51:32] - Asa tutaj napisał na Gadu-Gadu, że chodzi o paraliż.
[01:51:36] - To akurat chyba normalne jest. Ucieszyliśmy się, że mamy kogoś o takich zdolnościach. Prawdziwego snu świadomego, szybko uzyskiwanego.
[01:51:47] - Jeśli tę osobę to martwi, z doświadczenia i z obserwacji wiem, że na tę sferę fizjologiczną, doświadczanie paraliżu duże wpływ ma nastawienie. Osoba może spróbować poafirmować, że nie chce doświadczać tego paraliżu. Jeśli to jej nie przeszkadza, to tak jak pan Jarek mówił zaobserwować, czy nie ma to jakichś negatywnych skutków.
[01:52:20] - To może teraz wreszcie zadam to kolejne pytanie od Johna Smitha: jak bardzo złożone mogą być sugestie przed zaśnięciem? Jak wiele ich może być i jak zwiększyć ich szansę na zaistnienie we śnie?
[01:52:32] - To już żeśmy odpowiadali na te pytania. Możemy odpowiedzieć na to drugie, bo chyba o tym żeśmy nie mówili, jak zwiększyć powodzenie. Tak jak już chyba mówiłem też, ale jeszcze powtórzę, że jeżeli nie udaje nam się zapamiętać snu, to możemy powtórnie zapytać powtórnej nocy, zadając to samo pytanie. Jeżeli to nam się nie powiedzie, możemy zapytać, dlaczego nam się nie udaje zapamiętać. To jest bardzo ciekawe, bo ze snem można wchodzić w polemikę. Jeżeli to nie pomoże, to można poprosić o to, żeby ten sam sen, odpowiedź na pytanie przyśniła nam się na niższym poziomie i przeważnie to skutkuje. Chyba że są sny, które rzeczywiście są z bardzo wysokiego poziomu. Na przykład jeżeli pytamy o Boga, o jakieś byty bardzo wysokie, to możemy rzeczywiście nie uzyskać odpowiedzi, bo jest ona nam jeszcze niedostępna, ale to z czasem przychodzi. Jeżeli nie dajemy rady, to nie ma się co stresować. Trzeba sobie jakieś mniejsze wyznaczyć zagadnienia, a potem wrócić do tego.
Chociaż z doświadczenia wiem, że jeżeli pytamy o rzeczy naprawdę istotne, to się na pewno nam uda zapamiętać.
[01:53:56] - To teraz może pytanie, które na pewno nie padło. Ostatnie z pytań od Johna Smitha: jaką ilość spośród wszystkich snów jesteś w stanie zapamiętać? Czy idzie coraz lepiej w miarę treningu? I ile trwał twój najdłuższy świadomy sen oraz na co został spożytkowany?
[01:54:13] - Mój najdłuższy świadomy sen? Tak jak mówię, dla mnie świadomy sen to jest tylko przejście przez dworzec kolejowy. Notabene często mi się śni właśnie, że jestem na dworcu kolejowym i albo się przesiadam, albo wsiadam w pociąg, w autobus i jadę dalej. Także często mam sprzężoną taką symbolikę na tym poziomie. Jeszcze tak sobie myślę: przede wszystkim, czy możemy określić, jak długo ten sen świadomy naprawdę trwa? Bo to też jest bardzo subiektywna ocena. Bo narracja często może trwać w takim śnie bardzo długo, a sen może trwać bardzo krótko. Co do ilości zapamiętanych snów. Miałem taki swoisty rekord, bo w ciągu nocy śniłem taki sen o księdze umarłych. Poprosiłem o to, żeby na wzór księgi umarłych tybetańskiej pokazano mi coś takiego przyswajalnego dla Europejczyka.
I wtedy obudziłem się 23 razy w ciągu trzech godzin. Zapisałem, zasnąłem, wyśniłem następny element i jeszcze raz zasnąłem. I tak w kółko 23 razy, jak potem obliczyłem. Także można to zrobić dość szybko i dość dużą ilość można tych snów w ciągu nocy uzyskać. Zresztą wszystko zależy od naszej kondycji. Są takie dni, a czasem nawet tygodnie, szczególnie na początku, kiedy mamy taką pustkę. W ogóle niczego nie pamiętamy. W ogóle zero, bo czasem udaje nam się coś przyśnić i wiemy, że nam się śniło. Nawet wiemy, że było ciekawe, że było na temat, a nie potrafimy sobie przypomnieć. Ja na przykład czasem jak wstaję rano i nie mogę sobie przypomnieć, to zaczynam myć ręce i wtedy sam szum wody powoduje, że sobie przypominam sen.
Wymyśliłem też taką technikę, jak się okazało, wcale nie ja pierwszy. Obiegania snu dookoła. To znaczy w momencie, zanim jeszcze się przebudzimy, czyli w tej fazie OOBE Jesteśmy świadomi, że śnimy, że sen żeśmy sobie przyśnili i zaczynamy obieganie snu. To trudno mi wyrazić, ale rzeczywiście w tym stanie można to zrobić. To tak, jakbyśmy ten sen traktowali fizycznie i okrążali go, żeby nie umknął nam w żadną stronę. I rzeczywiście czasem to przynosi efekt, ale to można tylko zrobić na poziomie OOBE, bo nawet jak się człowiek budzi, to nie bardzo rozumie, na czym to polega. Ale w stanie OOBE można to zrobić. Także każdy tam sobie swoje jakieś techniki zapamiętania tworzy. Różne kruczki można stosować, to tylko wyobraźnia nas ogranicza.
[01:57:35] - Najmocniej przepraszam za moją ewentualną chwilową nieobecność, ale niestety przez otwarte okno do mojego pokoju-
[01:57:42] - Ktoś wszedł.
[01:57:44] - Niestety wsiadł mi tutaj szerszeń i muszę go przegonić. Dlatego może teraz... O, Kasia napisała: „Czy przewidziałeś w OOBE, kiedy będzie koniec świata?” Takie pytanie chyba pół żartem, pół serio.
[01:58:00] - Nie, to nie jest wcale głupie pytanie. Koniec świata dla kogo? Trzeba by było sprecyzować. Końca świata jako końca przejawienia nigdy nie będzie, bo musimy być świadomi tego, że czas jest udziałem tylko pewnego poziomu świadomości. Jeżeli byłby możliwy koniec świata, to świat by w ogóle nie istniał. Także końca świata nie będzie. Owszem, może być koniec cywilizacji, koniec naszej planety, ale te wieszczenia prorockie najczęściej wynikają z zupełnie czego innego. Raczej z nierozpoznania poziomu, na którym się to śni i właściwie traktowanie personalnie adresowanych przekazów do całego świata. Także musimy troszkę uważać z tymi prorockimi snami.
[01:59:05] - Chyba wygrałem-
[01:59:07] - Walkę.
[01:59:07] - Wygrałem walkę ze stworzeniem, które tym różni się od pszczoły, że jest skurwysynem, za przeproszeniem. Także mogę-
[01:59:20] - Zadało ci cios jakiś.
[01:59:22] - Nie, ja tak łatwo się nie dam dziabnąć. Jarku, mam takie pytanie. Mówiłeś o narracji ciągnącej się przez kilka dni. Jaka była taka najdłuższa narracja, jaką pamiętasz?
[01:59:38] - Trudno mi sobie coś przypomnieć w tej chwili, bo tego tak jest dużo, że ja już potem nie zwracam uwagi, czy ja to kontynuuję. Bardzo często kontynuujemy na przykład z Wojtkiem śniąc. Teraz mamy takie różne cykle, to rzeczywiście tak pogłębiamy to nawet przez cały tydzień, aż nam się nie znudzi albo aż się temat nie porwie. Najczęściej to dotyczy jakichś takich spraw, chociażby jak ostatnio o reinkarnacji żeśmy śnili albo był taki bardzo długi cykl podróży do Metatrona. Był też bardzo długi cykl, prawie dziesięciodniowy o Lucyferze czy też o Szatanie, bo niektórzy utożsamiają te dwie postaci. Właściwie każdy temat można wałkować bardzo długo.
[02:00:32] - Przyszło pytanie od NTNS-a: „Zapytajcie Jarka o jego zapatrywanie na temat świadomego snu a stanu po spożyciu psylocybiny. Chodzi o grzyby”. Jak to widzisz, Jarku?
[02:00:46] - Ja nie kokietuję, ale właściwie niczego nie zażywam. Natomiast w związku z tym, że teraz jakieś takie duże zainteresowanie ayahuasca, to żeśmy wykonali taki cykl snów o tym, co daje ayahuasca. Psylocybina nie jest w sumie odległa co do skutków. I to enteogen, i to enteogen, podobnie jak LSD. O LSD swoją drogą w książce jest długi cykl snów na temat stanu i efektów duchowych działania LSD, ale podobnie jest ze wszystkimi enteogenami. Prawda jest taka, że to nie jest tak, że w tych substancjach jest zawarta moc. One tylko uwalniają ten poziom, na który możemy się wznieść tak naprawdę. I wszystko wskazuje na to, że jako narzędzie rozwoju duchowego to jest średnio przydatne. Nic nie zastąpi własnego wglądu czystą świadomością w głębię bytu. Wiem z tego, co tam czytałem, co przekazywały mi różne osoby, jest bardzo kolorowe, bardzo metafizyczne, ale to jest tak naprawdę doping, który nie powoduje, że uzyskujemy możliwość osiągnięcia tego poziomu bez dopingu.
Prawda jest taka, że z tego, co ja w tym śnie progresywnym zauważyłem, że tak naprawdę zakres rozumienia tych snów wiąże się z poziomem rozwoju duchowego. To nie chodzi tam o jakieś sugestie, że w związku z tym jestem bardzo rozwinięty duchowo, bo Zupełnie w innych kategoriach to traktuję. W każdym razie co kilka miesięcy funduję sobie coś na kształt wizyty przed Radą Starszych. Chrześcijanie nazwaliby to staniem przed sądem cząstkowym. Raport z takiego snu właściwie oddaje stan mojej duszy i muszę przyznać, że rzeczywiście diagnozy są bardzo trafne i raczej polecałbym tego rodzaju doświadczenie niż wymuszanie stanów ekstatycznych. To jest podobnie, oczywiście na innej płaszczyźnie, jak z nagraniami Hemi-Sync. Nikomu nie przyszło do głowy, że te nagrania są tak skonstruowane, żeby uzyskać dwie częstotliwości falowe w mózgu. Już nie będę prowadził dalej wywodu, ale stany okołopadaczkowe można wywołać dźwiękiem, można wywołać obrazem. W Stanach Zjednoczonych w tej chwili zakazana jest emisja programów z migającym obrazem bez wcześniejszego ostrzeżenia widzów. Każde wymuszenie pozbawia kontroli.
Pewnie nie przekonam kogoś, kto chce doświadczyć stanów ekstatycznych czy mistycznych po zażywaniu tego rodzaju enteogenów, ale nie przychylam się do entuzjazmu z tym związanego.
[02:04:23] - NTNS prosi, żeby jeszcze zapytać, co z zażywaniem DMT w postaci kryształków, skoro szyszynka naturalnie to produkuje.
[02:04:34] - Właściwie na tej zasadzie można by było wszystko uzasadnić. Przecież otworzenie jakiejś bramy nie jest bezkarne. Skąd taki użytkownik DMT wie, jakie będą konsekwencje tego? Nie chodzi tu o konsekwencje duchowe, bo to jest akurat dla rozwoju duchowego zupełnie obojętne. Chyba że ktoś w ten sposób zostanie przekonany o istnieniu tamtej strony realnym, wtedy może zacząć poszukiwać duchowo. Ale zapewniam, że to nie prowadzi do obiektywnego rozwoju. Gdyby rzeczywiście do czegoś było to użyteczne, to z historii naszej cywilizacji byśmy się już o tym dowiedzieli. A w Indiach palenie marihuany i wiązanie tego z medytacją też jest uważane jako forma dewiacji, a nie jako czysta praktyka duchowa.
[02:05:48] - Przepraszam za te momenty ciszy, ale niestety wleciał mi do mojego pokoju-studia kolejny intruz i muszę go przegonić. Nie widzę, żeby były jakieś jeszcze pytania od słuchaczy. Sprawdzę jeszcze naszego maila, ale tutaj chyba też nic nie było. Niestety tu już nic nie ma, dlatego może powolutku będziemy przechodzić do-
[02:06:15] - Ktoś się jeszcze pytał na czacie. Nie wiem jakim, bo mi to podesłał Mateusz. Mówi się o tak zwanych sześciu dniach ciemności. Tym razem ma być pięć dni ciemności. Może Jarek Sama zapytałby raz o owe pięć dni ciemności. Ciekawa byłaby nie konkretna odpowiedź, ale reakcja otoczenia.
[02:06:40] - Musiałbym się zapytać, bo tak z siebie to nic nie wykrzeszę. Jasnowidzem nie jestem.
[02:06:47] - Jeszcze pytanie ode mnie. Coś mi się tak szczególnie kłóci. Jaka jest według pana korelacja między poziomami świadomości a głębokością snu? Po prostu głębokość snu fizjologiczna.
[02:07:13] - Z tą głębokością snu to jest tak, że właściwie trzeba by było jeszcze o jednym wspomnieć, że tak naprawdę z tym snem i z jawą to jest dosyć ciekawa rzecz, bo to ma pewne udokumentowanie w fizjologii, bo te obroty granic, które pokonujemy i które we śnie można, tak jak mówiłem, odczytać jako obrócenie o 180 stopni, potem do góry nogami, a potem coś na kształt wynicowania na lewą stronę, ma przyczyny w fizjologii mózgu. Te granice nie istnieją tylko teoretycznie, tylko wynikają z tego, że dziecko, kiedy się budzi do życia, kiedy odzyskuje świadomość, widzi wszystko do góry nogami i w kontakcie z fizycznym otoczeniem musi ten młody mózg przestawić wszystko do góry nogami. Potem powstaje jeszcze drugi problem. Większość włókien nerwowych z lewego oka biegnie do prawej półkuli, a z prawego oka do lewej półkuli. To jest obrócenie ekranu świadomości, już nawet nie snu, o 180 stopni. Nietrudno dopatrzeć się tego samego we śnie. Właściwie we śnie odwracają nam się wszystkie te struktury świadomościowe, które musieliśmy sfałszować, dojrzewając. Zanim stanęliśmy na nogach i zaczęliśmy się poruszać. To wynika i ze struktury budowy mózgu, i samych soczewek ocznych. To ma bardzo ścisły związek.
I tak naprawdę, jakby się nad tym zastanowić, to zrozumielibyśmy, że właściwie sama budowa ciała powoduje to, że jesteśmy oderwani na jawie od rzeczywistości duchowej. Gdyby nie to, to doświadczalibyśmy jej bez przerwy i mielibyśmy dostęp do niej. Widocznie taki jest warunek funkcjonowania żywej istoty. A co do różnych warstw snu, właściwie najdramatyczniejszym jest przekroczenie tej pierwszej granicy, bo potem te sny, jeżeli doświadczamy ich bezpośrednio, uda nam się rozwinąć ośrodek lokalnej świadomości na poziomie buddycznym i kiedy go nie doświadczamy symbolicznie z poziomu niższego, astralnego, to niewiele możemy powiedzieć, bo to jest przestrzeń wielowektorowa. To jest takie małe oświecenie. Często adepci medytacji traktują to już jako oświecenie, a tymczasem to jest dopiero pierwsza warstwa nieciągłości linearnej. To jest przeskoczenie na pojmowanie przestrzenne, ale nie jest to żadna pustka, tylko źródło wielu idei. To jest dość skomplikowane. Żeby to łatwiej zrozumieć, można sobie wyobrazić, że na tym poziomie tworzą się aspekty duszy. Ona może się później urealniać w wielu żyjących umysłach jednocześnie.
Także można mieć swoich bliźniaków karmicznych z jednego domu dusz, zanurzonych gdzieś w umysłach ludzi żyjących realnie dzisiaj. I takie stany naprawdę głębokiego doświadczenia, niesymbolicznego, też w śnie są osiągalne. Nie da się z niczym ich pomylić. W każdym razie zdarzają się stany ekstazy mistycznej. Często bywa tak, kiedy po raz pierwszy, trudno to nazwać świadomie, ale kiedy zdałem sobie sprawę z tego, co się działo na poziomie atmanicznym już po obudzeniu, to nie mogłem powstrzymać łez. Płakałem kilka minut, właściwie nie bardzo zdając sobie sprawę, co się dzieje. Tak samo było na poziomie brahmanicznym. Dlatego mistycy używają zawsze porównań, bo tego się nie da przekazać. To jest doświadczenie osobistego wglądu i dlatego zachęcam do tego, bo to jest naprawdę wzniosłe i uczy nas. Nie chodzi mi o pokorę chrześcijańską, bycie najmniejszym źdźbłem, ale ustawia nasz umysł w właściwej relacji do życia, do otoczenia, do innych ludzi.
Przede wszystkim zmienia nam się punkt widzenia, bo zdajemy sobie sprawę, że to nie my mamy świadomość, nie my mamy duszę, tylko dusza ma nas i my jesteśmy właściwie jej najcięższym elementem zakotwiczającym ją w przejawieniu. A cały ośrodek decyzyjny i ten niemal ponadkarmiczny jest zupełnie na innym poziomie. Także jesteśmy właściwie, używając języka biblijnego, robotnikami w winnicy Pańskiej. Także warto nabrać dystansu do swojej osoby.
[02:13:20] - Inne pytanie, czy uważa pan, że może pan w czasie LD-ów na którymś poziomie świadomości pogłębić fizjologicznie sen innym sposobem niż utrata świadomości?
[02:13:37] - Raczej nie, bo już mówiłem, po przekroczeniu warstwy przyczynowej, czyli tej piątej, właściwie nie mamy żadnego wpływu na to, co się z nami dzieje. Bo nie my jesteśmy ośrodkiem decyzyjnym i dlatego sny z tych poziomów, nawet te symboliczne, oczywiście zapamiętujemy, że byliśmy i jako świadek snu, i jako uczestnik snu, bo to jest typowe dla tych wyższych poziomów, takie dwubiegunowe jednocześnie widzenie rzeczywistości sennej i właściwie świadomość jest wspólna wtedy. Kluczowym momentem jest upływ czasu w śnie. Jeżeli pamiętamy, że mieliśmy wpływ na decyzję, był jakiś czas pomiędzy podjęciem postanowienia a wykonaniem go, to znaczy, że byliśmy niżej niż wtedy, kiedy jednocześnie decydujemy i czynimy cokolwiek. Najczęstszym przypadkiem jest to, że budzimy się i nie wiemy, co było przyczyną decyzji, które żeśmy podejmowali we śnie. W ogóle nie ma związku przyczynowo-skutkowego, takiego jak na tym poziomie kauzalnym. To są bardzo subtelne różnice, ale jak się temu zacząć przyglądać i szczególnie jak potem się czyta te własne opisy, dlatego trzeba dość szczegółowo to pisać, ile się uda. Nie tak, że zaznaczyć sobie dwie myśli, a potem tylko narrację ułożyć, bo układanie narracji, najczęściej staramy się ułożyć ją logicznie, a sny z wysokich poziomów są bardzo nielogiczne. Jeżeli włączy się głos śnienia, to czym wyższy jest poziom, to tym bardziej mówi nieskładnie i formułuje zdania w tak absurdalny sposób. Z początku by się tak wydawało, że dopiero jak zaczniemy się nad sensem tego zdania zastanawiać, to pobudzi to nasze struktury wewnętrzne i zrozumiemy.
Często w snach o obcych cywilizacjach pojawiały się napisy. Nawiążę, bo początkowo to się może zdawać niespójne i nielogiczne. Pojawiają się napisy. To jest takie pismo z kresek pod różnym kątem i małych kółek złożone. I ono się konsekwentnie pojawia od wielu lat. Jeżeli śnię o UFO, to pojawia się ciemność i te napisy. I dopiero potem jest narracja. Kiedyś chciałem się dowiedzieć, co te napisy znaczą i okazało się, że te napisy są tak naprawdę płaskim zapisem wielowymiarowego obrazu. I tak samo jest z odtwarzaniem tych znaczeń sennych, że właściwie stajemy przed opisem snu z wysokiego poziomu i właściwie nie widzimy żadnego związku logicznego w nim. Trzeba puścić umysł i trzeba zacząć go analizować z tyłu do przodu, z przodu do tyłu i w pewnym momencie wyskoczy w świadomości zrozumienie.
Także to jest też rodzaj medytacji, tylko już takie po fakcie. Dość trudno to przekazać słowami, ale na jakimś przykładzie bym bardzo dobrze to wyjaśnił. Na przykładzie czyjegoś snu, jakiegoś takiego zaawansowanego bardzo.
[02:17:31] - Ja osobiście zauważam powiązania tych wyższych stanów świadomości z systemem nieświadomym. Utrata logiki, charakter decyzji. I o tym, co mówiłeś na początku, że próbując zasnąć we śnie, pozbywasz się tych fali z dnia dziennego. W sensie beta, co jest równoznaczne z utratą świadomości.
[02:18:06] - To jest tak, jakby przełączenie świadomości na świadomość postrzegającego. To jest taka dziwna świadomość, bo to jest świadomość obserwatora, który ani nie jest krytyczny, bo wiadomo, krytycyzm jest związany z umysłem, z analizą i z naleciałościami kulturowymi, a to jest stan obserwatora zupełnie pozbawiony oceny, zupełnie pozbawiony refleksji. To trzeba samemu tego doświadczyć. To są bardzo dziwne stany. I co ciekawe, właściwie już ponad tą granicą 5-6 tam się w ogóle nie spotyka. Może źle powiedziałem, bo i tu się nie spotyka we śnie agresji, bo tak naprawdę ta agresja jest wyrazem naszego błędnego rozumienia pewnych spraw. Ale tam już tych problemów nie ma. Tam niczego nie odbieramy jako zagrożenie. Na przykład na takim poziomie już, kiedy pojawiają się postaci androginiczne w snach, czyli to jest poziom w tej szczelinie 8-12, jak ja to nazywam, czyli środek, to po wynicowaniu się tego bramana, już wewnątrz. Właściwie cały wstyd i cały smutek przeżywa się po obudzeniu, bo ten braman mnie połknął.
Ja w tym bramanie byłem ciągle jednostką. Ciągle byłem tym, kim jestem. Znaczy identyfikowałem się z byciem oddzielnym. I on mnie wypluł wtedy. I we śnie to wygląda dość technicznie, ale kiedy się obudziłem, to było to takie wrażenie bycia odrzuconym z własnej winy. Także to są procesy bardzo głębokie przyczyn. I co jeszcze jest ważne, nie można tym zdarzeniom nadawać charakteru etycznego, moralnego, ocennego, takiego, jak my tutaj jesteśmy przyzwyczajeni. Bo to nie jest żadne odrzucenie. Szatan nie jest tym, który się sprzeciwił, ani Chrystus tym, który wszystkich zbawia, tylko to są procesy, które warunkują istnienie tego wszystkiego. Źródło musi postawić się w opozycji do samego siebie, żeby zacząć się obserwować jako świadomość.
Szczególnie wszystkie religie narzuciły pewne stany ocenne tym sytuacjom, a to są stany energetyczne tak naprawdę. Oczywiście nie jest to taka energia fizyczna, ale jakoś musimy to nazwać. Duchowość też jest umowną kwestią, ale taka jest struktura, ekonomia funkcjonowania tego wszystkiego. Żeby pojawiło się przejawienie, musi nastąpić odrzucenie jakiegoś elementu z tego nieprzejawienia, jak ja to nazywam. To wszystko krąży, powraca i to, że my angażujemy się w życie duchowe, to też nie jest nasza decyzja, tylko tych wyższych poziomów. My właściwie odzwierciedlamy tylko to wezwanie z góry. Można by to właśnie łaską wiary nazwać. Tak samo nie można potępiać tego, kto grzęźnie w materii, bo on ma taką strukturę, która w tej chwili ma zrealizować to zakotwiczenie, bo to wszystko ma jakieś następstwa w naszym świecie i musi to wszystko krążyć, bo inaczej by to nie istniało.
[02:22:09] - Szczególnie bardzo mnie zainteresowało to, co mówiłeś o kwestiach religijnych, bowiem użytkownik Inquestus na forum ICE, którego teorie i poglądy bardzo cenię, uważa, że religia, jaką przekazuje Kościół katolicki i wiele innych religii, jest bardzo dużym uproszczeniem tego wszystkiego. Powołuje się na Biblię. Mówi, że Stary Testament naprowadza. Ja bym zacytował post, ale właśnie szukam i nie mogę za bardzo dobrze tego przekazać, ale nie wiem, czy nie mówisz mniej więcej o tym samym, że religia to upraszcza, a tak naprawdę jest to tak, jak to nazwał Inquestus, plan.
[02:23:12] - Tak. A religia u swoich podstaw, zwróć uwagę, że właściwie każdy z założycieli religii mówi o jądrze tego wszystkiego. Potem do tego jest wszystko dobudowane. To tak właściwie jak zbraminizowano buddyzm. Budda bardzo prosto mówił w tym kanonie palijskim. Tam są wręcz jasne fragmenty, kiedy mówi, że nic nie wskazuje na to, że jest reinkarnacja. Kiedy mu zarzucano, że jest ateistą, potwierdzał, że jest ateistą, a w tej chwili zrobiono z tego religię. I z każdą religią jest tak, że tworzy się otoczenie ludzi, którzy już coraz mniej rozumieją przekaz. Nawet jeżeli są pośród nich ci, którzy rozumieją tą strukturę, to oni nie mogą jej przekazać innym ludziom. Większość ludzi w ogóle nie jest zainteresowana takimi rozważaniami, jakie my prowadzimy.
Uważają to za stratę czasu, boją się tego albo uważają to za atak schizofrenii rozmawiających. Nie można mieć też za złe tym religiom. To i tak wymaga ogromnego wysiłku logistycznego, żeby zawiadywać takimi ogromnymi zastępami ludzi. To też trzeba zrozumieć. Niemniej w tych religiach, kiedy już ma się to doświadczenie podróżnicze, można odczytać naprawdę głębokie prawdy i pod tymi nazwami, jeżeli się odpowiednio je zrozumie, wszystko wskazuje na to, że ci, co to przekazują z pokolenia na pokolenie, jednak się orientują w tym, co robią. Ja byłem zdziwiony, kiedy się zacząłem przyglądać kolorom tych szat liturgicznych. One naprawdę mają pokrycie w tej hierarchii, w kolorach, jakie się pojawiają na różnych poziomach świadomości. Także gdzieś musi ten przekaz być. Być może oni tego nie ujawniają. Być może traktują większość ludzi jako takich podstawowych konsumentów i dla nich jest przekaz symboliczny, prosty, o świętej rodzinie, co też jest budujące na pewnym poziomie.
Także nie można mieć pretensji do religii, do kościołów. Trzeba po prostu zdać sobie sprawę, że to jest kwestia naszego wyboru. Dzisiaj już nam nikt zębów nie wybija, jak w piątek kotleta jem. Także mamy to szczęście, że dozyliśmy czasów, kiedy możemy otwarcie wymieniać się refleksjami na tematy duchowe i to w sposób niereligijny.
[02:25:54] - A takie pytanie trochę z innego tematu, powiązane ze sferą oniryczną. Co sądzisz o transie, o hipnozie? Czym to według ciebie jest?
[02:26:08] - Ja miałem spore doświadczenie z metodą Silvy, czyli z autohipnozą. To jest doprowadzenie umysłu do jakiegoś poziomu przez siebie samego czy przez kogoś. Ale to nie przekracza poziomu mentalnego. To są zabawy amatorskie bardzo. Tylko tyle, że na jawie te wszystkie wizje. Nie wiem, czy czytałeś Michaela Newtona. On sporo książek napisał o LDL, czyli o „life between life”. Był psychoterapeutą i wprowadzał swoich pacjentów w stany hipnotyczne i przesuwał ich do pamięci przeszłych wcieleń, a potem zaczął wypytywać ich na temat tego, co jest pomiędzy wcieleniami. I oni mu dość spójnie opowiadali o tych historiach. Ja w swoich snach nawet potwierdziłem większość tych relacji.
Rzeczywiście takie rzeczy się zdarzają, ale to są wszystko relacje z poziomu astralnego, czyli przez okno symboliczne bardzo. Także to nie są doświadczenia przekraczające granicę 5-6. Jeszcze czego trzeba być świadomym. Na poziomie astralnym bardzo łatwo jest się podłączyć do cudzego astralu. Próbowaliśmy. Bardzo to jest proste. Nie ma przed tym obrony. Nawet osoba, która się spodziewa takiego wniknięcia, nie jest w stanie się obronić przed wniknięciem do swojego astralu. Można obejść blokadę przez poziom eteryczny. Próbowaliśmy i to na osobach bardzo zaawansowanych.
Można przenikać do cudzych astralów, można pobierać informacje. Często takie przekazy mogą być wcale nie obiektywnymi przekazami, tylko albo kradzionymi z czyjejś świadomości, albo nawet ze świadomości badacza. W pewnym momencie takie badanie przestanie być w ogóle miarodajne.
[02:28:26] - Nie wiem, czy słyszałeś. Hipnoza wyróżnia poziomy transu i dość ciekawym, niedawno odkrytym poziomem transu jest ten nazwany „ultrawysoki”. Przypadkowo dowiedziano się, że osoba w tym stanie ma dostęp. Była taka sytuacja, że osoba w stanie ultrawysokiego transu przewidziała nieszczęście kogoś z rodziny. W tym transie przede wszystkim osoba ma możliwość przeprowadzania hipnozy bez pomocy hipnotyzera, potrafi rozwiązywać swoje problemy, swoje blokady i właściwie wystarczy do tego sama świadomość tej osoby.
[02:29:33] - Wiesz, to już wtedy tylko to nazywamy transem ultragłębokim, ale to jest to samo co medytacja czy głęboki sen. Czym to się różni? Jak już obniżysz częstotliwość falową, to jest obojętne, jak to nazwiesz, ale masz dostęp już na tym poziomie do tych głębokich warstw świadomości. Inna sprawa, że też żeśmy badali na przykładzie meczu, czy można przewidzieć wynik. To akurat jak Polska z Czechami grała na mistrzostwach świata. Zadałem pytanie i najciekawsze, że mi się przyśniło, że będzie ślisko i że będzie deszcz padał. Natomiast co do wyniku miałem coś w rodzaju wagi przed sobą i było zaznaczane, że tendencja jest do zwycięstwa Polski, a jak się okazało, przegraliśmy. Czyli właściwie nie wykorzystaliśmy możliwości rzeczywiście. Co by wskazywało, że pewne wydarzenia zdarzają się w wyniku większych ciągów. I tu bym właśnie nawiązał do tej warstwy świadomości przyczynowo-skutkowej, tej pozamentalnej, ponadmentalnej, że nie traktujemy zdarzeń jako stanów świadomości, tylko jako fakty obiektywne.
Tymczasem wszystko jest świadomością, tylko my w warstwie świadomości kauzalnej uczestniczymy wspólnie z otoczeniem, z warstwą fizyczną, z innymi ludźmi. I mało komu przychodzi do głowy, że to jest też struktura świadomości i to jest tak silna struktura świadomości, że to ona nas więzi karmicznie tak naprawdę.
[02:31:33] - Ja już chyba nie mam więcej pytań. Na zakończenie powiem, że moim zdaniem jest możliwe, że podświadomość ma taką siłę, że w zależności od tego, jak jesteś przekonany w danej chwili, na którym poziomie się znajdujesz, to kieruje tym, według mnie, snem, doświadczeniem w ten sposób, który podświadomie przewidujesz.
[02:32:12] - Ale to jest sposób widzenia Hume'a albo Buddy, czyli że właściwie świadomość, ta senna medytacyjna tak naprawdę powstaje na jawie, a nie, że odwrotnie jest, że to tamta świadomość jest przyczyną zdarzeń na jawie. Bo to są dwa odmienne poglądy. Ja się skłaniam raczej ku temu, że to my jesteśmy sterowani w większej części poprzez naszą wyższą strukturę, tą głębszą. A zjawiska, zdarzenia, które nas otaczają, właściwie pozostawiają nam naprawdę nieduży margines działania. My sobie nawet nie zdajemy sprawy, jak mały, jak niewiele możemy indywidualnych elementów w to wszystko włączyć.
[02:33:00] - Chodzi ci o kontrolę naszą, że jest ograniczona.
[02:33:03] - O kontrolę umysłu nad tym wszystkim chociażby.
[02:33:07] - Z tym poglądem się zgadzam. Jednak nie wiem, może nie do końca zrozumiałem.
[02:33:14] - Tak, bo różne słowa różnie się rozumie. Trzeba by było dłużej porozmawiać, jakiś przykład użyć. Niemniej widać, że coś z tego może być. I chyba warto się tym zajmować, bo to naprawdę jest interesujące. Chociażby z tego powodu. Idziemy spać.
[02:33:36] - Ja już się kładę.
[02:33:37] - Zanim pójdziemy spać, to może jakieś parę słów jeszcze podsumowania. Widzę, a raczej słyszę, że Mariusz przebiera telefonem, więc może oddajmy mu na chwilę głos. Mariuszu?
[02:33:51] - Proszę państwa, dyskusja, której wysłuchaliśmy przez trzy godziny naszej audycji, troszkę się przedłużyła. Mieli rację i technauci rzeczywiście, których głosy czytałem, że na własną odpowiedzialność zapraszamy Jarka Bzomę. Ja się oczywiście ogromnie cieszę i bardzo dziękuję, że Jarku się zgodziłeś. Proszę państwa, ja z tego miejsca jeszcze gorąco zachęcam do tego, żeby sięgnąć po książki Jarka. Ja się przyznaję, nie czytałem jeszcze. Bardzo obszerne z tego, co widzę, czytam recenzje, czytam opisy.
[02:34:28] - Ale to czytanie to też jest forma medytacji. To chociażby z tego powodu warto gimnastykować umysł.
[02:34:34] - Ja sobie wyobrażam, że jak sięgnę po księgę prawie 600-stronicową, bo patrzę akurat na księgę cztery, to ewidentnie będzie to medytacja. Proszę państwa, kiedy czytam opisy i kiedy czytam recenzje „Krajobrazów mojej duszy. Księga o podróży nocnej” Jarka Bzomy, to widzę, że zawartość jest dość niezwykła, proszę państwa. Kiedy patrzę na to, na jakie pytania odpowiadają te księgi. Czy można, manipulując rzeczywistością snu, wpływać w ten sposób na zdarzenia na jawie? Albo czy właśnie można cofnąć czas i uczestniczyć w wydarzeniach na Golgocie? Przyznają państwo, że tematyka niezwykle ciekawa. Ja bym jeszcze chętnie te pytania zadał, ale to pewnie byśmy tutaj do północy dzisiaj prowadzili naszą dyskusję. A wiem, że Jarka jeszcze niejednokrotnie zaprosimy do naszej audycji i mam nadzieję, że nie odmówi i że się pojawi. Z tego miejsca jeszcze raz gorąco dziękuję.
To, że Jarek Bzoma bierze udział dzisiaj w naszej audycji, to jest zasługa naszych słuchaczy, bo proszę państwa, jesteśmy tutaj dla was i staramy się reagować na wasze potrzeby i na wasze prośby. Także jeszcze raz gorąco zachęcam do tego, żeby podpowiadać, żeby rzucać nam pomysły, kogo chętnie spotkalibyście w naszej audycji na żywo, kto mógłby odpowiedzieć na wasze pytania. Będziemy się starali z takimi osobami skontaktować i zaprosić. Jeszcze raz zachęcam do tego, żeby czytać książki Jarka Bzomy, żeby dowiedzieć się, co ciekawego Jarek ma do przekazania, żeby zajrzeć na profil Jarka, który też dzisiaj udostępnimy na naszym oneironautycznym profilu na Facebooku Oneironauci, bo jakżeby inaczej, musimy jeszcze Jarka trochę pomęczyć i zachęcać do tego, żebyście korzystali z jego wiedzy. Proszę państwa, ja dowiedziałem się dzisiaj ogromnej masy rzeczy. Część z tych rzeczy mnie przeraziła, powiem serdecznie. Tak jak zaczynaliśmy na początku, wiele rzeczy mnie zaskoczyło i zadziwiło. Miło jest myśleć o tym, co robimy każdej nocy. Nie jako stracie czasu, jak w dzisiejszym społeczeństwie zwykliśmy postrzegać sen i śnienie, ale jako coś tak wspaniałego jak podróż mistyczna. Proszę państwa, więc jeśli możemy patrzeć na nasze nocne podróże w ten sposób jako na coś niezwykle wartościowego, jako często kontynuację wielowiekowej tradycji.
Bo kiedy czytam różne artykuły Jarka Bzomy, to wydaje mi się, że podejście Jarka przypomina mi nieco gnostycyzm. Poszukujesz, Jarku, symbolizmu.
[02:37:22] - Bardziej optymistyczny gnostycyzm. Bardziej optymistyczny.
[02:37:28] - Poszukujesz symbolizmu w wielu tych pismach wielkich religii, w wielkich księgach i w ten sposób odczytujesz zapisy w tych księgach. To jest piękne. Także, proszę państwa, wiele z tych rzeczy mnie dzisiaj zaskoczyło. Na pewno zachęcam do tego, żebyście pograli sobie tę audycję z archiwum Radia Paranormalium. Wszystkie ciekawe artykuły i również linki do książek Jarka Bzomy znajdą się na pewno pod dzisiejszą audycją, żebyście mogli jeszcze z myślami Jarka pobyć trochę sam na sam i jak Jarek stwierdził, pomedytować nieco. Ja jeszcze raz dziękuję Jarkowi za udział. Zapraszam do słuchania nas. Za tydzień i to chyba tyle ode mnie jeszcze raz ze słowem podsumowania.
[02:38:20] - Ja również dziękuję i chciałbym to zakończyć hasłem: nie śpijmy jak zwierzęta.
[02:38:26] - Bardzo dobrze, popieram.
[02:38:27] - Jak ludzie śnijmy.
[02:38:30] - Dobranoc.
[02:38:31] - Dobranoc. Na tym możemy zakończyć ten troszeczkę wydłużony odcinek, bardzo myślę mocny, audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Naszym gościem specjalnym był dzisiaj Jarek Bzoma. Wielkie dzięki raz jeszcze Jarku za przyjęcie zaproszenia.
[02:38:46] - Dziękuję za zaproszenie. Dobranoc.
[02:38:49] - Byli z nami również oneironauci: oneironautka Kasia, oneironauta Hubert, a także dotrwali do końca audycji Mariusz Sobkowiak przy telefonie.
[02:39:00] - Dziękuję bardzo serdecznie wszystkim i zapraszam za tydzień.
[02:39:04] - Pozdrawiam. Dobranoc.
[02:39:05] - Był również z nami Fallen Leaf.
[02:39:08] - Dziękuję serdecznie i również zapraszam.
[02:39:11] - Dzisiaj mało się udzielał, bardziej słuchał Robert Niemiec.
[02:39:15] - Pozdrawiam, życzę miłych snów i chciałem zaprosić jeszcze na koniec na naszą stronę oneirosociety.tk, nasz fanpage facebook.com/oneirosociety i do dołączania do ruchu oneironautycznego. Dobranoc, miłych snów.
[02:39:27] - Dobranoc. Świadomych życzymy również świadomych oneironaucie Mateuszowi Matki 121.
[02:39:35] - Ja również dziękuję za audycję, mimo że mniej aktywny, ale słuchałem i zapraszam za tydzień na audycję.
[02:39:44] - A audycję od strony technicznej obsługiwał i na małych żółtych wrodnych intruzów w międzyczasie polował Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.