[00:01] - Las, przyjaciel człowieka. No właśnie, a dzisiaj taka specjalna, imprezowa wieczorowa pora. Ja jak zwykle się spóźniłem czy jakoś tak. Okej, już mam wszystko poustawiane. Dobra, to witam wszystkich oficjalnie na tej spóźnionej wieczorowej porze w czwartek, proszę państwa. No i taka specjalna wieczorowa pora, bo ja mam tu już gościa, którego już odbieram. Halo, halo, halo, halo. Słuchacze idealnie. Jeszcze sekundę, bo jak zwykle tu muszę poprawić Skype'a. Właśnie, to ja może zanim zacznę wieczorową porę, to witam was wszystkich.
Witam słuchaczy Radia Nafali bardzo serdecznie w ten piękny czwartkowy wieczór. Dzisiaj specjalna transmisja. No może gwoli wyjaśnienia powinienem zacząć to troszeczkę inaczej. Ale zanim zacznę, to się oczywiście rozpędzam, zaczynam i tak dalej. Witam wszystkich mecenasów Radia Nafali. Pozdrawiam serdecznie za wspieranie radia. Za chwilę opublikujemy wszelkie możliwe informacje dziękczynne dla was, mecenasi. A tymczasem ta muzyczka nie przez przypadek w tle, bo z nami dzisiaj jest nie kto inny jak Michał, czyli Claude Monet, czyli nasz człowiek na spotkaniu grupy Bilderberg prosto w samym sercu Tyrolu. Witam, Michał. Czy jesteś z nami?
Halo, halo.
[01:32] - Jestem, jestem, witajcie. Słychać mnie?
[01:35] - Idealnie cię słychać. Dudni, huczy, świszczy. Powiem ci, że nieźle cię słychać z tego Tyrolu. To jeszcze tak oficjalnie gwoli przywitania, bo tak od razu wbiegliśmy na antenę. Przypominam, że oczywiście słuchacie Radia Nafali, wieczorowa pora. Ja mam na imię Tomek. Ze mną jest Michał. Michał jest naszym człowiekiem, który depcze po piętach członkom organizacji o nazwie Bilderberg Group.
[02:01] - Tak się mówi, że depczę po piętach, ale aż tak dobrze nie ma niestety. Oni są odgrodzeni tysiącami policjantów.
[02:10] - Poczekaj, może zacznijmy od początku. Gdzie w tym momencie jesteś? Może zacznijmy od początku, bo jest z nami Michał.
[02:14] - Około w linii prostej cztery kilometry od hotelu. Także jak wyjdę z domu, to widzę hotel. Tak mieszkam.
[02:22] - No proszę bardzo. Całkiem miło.
[02:25] - Jutro będę próbował się przedrzeć, żeby być kilometr do hotelu. Na początku już od razu zdradzę, że są też tutaj z Polski dziennikarze z portalu Prison Planet i razem udajemy się w taką wyprawę, przedzierając się przez szlaki turystyczne. Chłopaki mają świetny sprzęt, więc z półtora kilometra da się rozpoznawać ludzi w tym hotelu.
[02:53] - Słuchaj, może zacznijmy od pierwszej rzeczy, tak żebyś szybko-
[02:57] - Ja mam lunetę, także będę wypatrywał bez zdjęć.
[03:00] - Czekaj, bo ktoś nas może słuchać w tym momencie i zastanowi się: „Zaraz, czy te chłopaki nie zwariowały przypadkiem? Gdzieś w górach z jakąś lunetą biegają gdzieś w środku Tyrolu, Alpach, jakieś spotkanie Bilderberg”. Jeżeli ktoś nas słucha w tym momencie i nie wie, o co w ogóle chodzi ze spotkaniem grupy Bilderberg, to ja miałbym taką prośbę, żebyś w dwóch słowach opisał dziarsko, o co chodzi. Ja też mogę opisać, ale zostawiam to tobie. W końcu ty jesteś ekspertem.
[03:23] - W dwóch słowach się nie da absolutnie.
[03:25] - Dobra, to tak szybko po prostu nakreślmy obraz.
[03:28] - Szybko po prostu nakreślić. Są to tajne, prywatne, jest to zawsze podkreślane od początku powstania tej grupy Bilderberg, nieformalnej w sumie grupy Bilderberg, jako prywatne, tajne spotkania grup ludzi, którzy są związani z biznesem, takim dużym biznesem. Ja nie mówię o jakiejś tam firmie Optimus z Polski czy jakiejś tam innej śmiesznej, tylko dużym biznesem, ludźmi z polityki, też tej dużej polityki, a także przede wszystkim ludzi mediów, ale właścicieli mediów bardziej i bardzo wpływowych dziennikarzy, którzy jednak mają zakaz publikowania czegokolwiek. I oni oczywiście tego zakazu przestrzegają honorowo do dzisiaj.
[04:20] - Okej, czyli mamy takie nieformalne spotkanie, gdzie przybywają jak nie głowy państwa, to ich bezpośredni zastępcy, ludzie, którzy zajmują się finansami teoretycznie, ministrowie, doradcy rządów, wielkie szyszki i właściciele korporacji oraz cały wywiad. Różne dziwne organizacje, poza korporacjami oczywiście finansowe, wszyscy bankierzy, cała ta heca, wszystko to się zjeżdża i z reguły było utrzymywane w wielkiej tajemnicy do pewnego momentu, kiedy nie można było już tego utrzymywać zbyt długo w tajemnicy i przyznali się, że się spotykają. Dokładnie trzy lata temu, zdaje się, nastąpiła ta historia, że się tak oficjalnie przyznali.
[04:57] - Chyba trochę wcześniej niż trzy lata temu się przyznali, że się spotykają. Natomiast to wiadomo już od lat 70. Znaczy, że się spotykają to wiadomo wcześniej, ale od lat 70. już było to publicznie wiadome. Był taki dziennikarz, Gene Tucker, który po prostu dostawał anonimowe informacje na temat tej grupy Bilderberg. On był znanym dziennikarzem sportowym, amerykańskim dziennikarzem sportowym, ale zainteresował się tym tematem, bo ktoś dużo trudu sobie zadawał, aby go informować o tych sprawach. Dostawał listy uczestników i jeździł po prostu jeszcze w latach 70., gdzie nikt nawet w Stanach Zjednoczonych, co się pochwali, było naprawdę jedynie kilku ludzi, którzy jeździli na te spotkania tajne. Natomiast dzisiaj jeździ niewiele więcej, o dziwo, trochę więcej, ale niewiele więcej. A przecież minęło 40 lat od lat 70.
[05:55] - Jest to taka troszkę zabawna historia, bo w sumie oficjalnie zawsze się mówi w tak zwanych mainstreamowych mediach i w ogóle wielu ludzi, wielu z nas ma takie podejście, że: „A, tam teoria spiskowa”. A tu się okazuje, że Teorie teoriami, ale faktycznie grupa zarządców tego świata się spotyka regularnie od lat 50. I coś tam sobie knują, coś między sobą ustalają. Nigdy nie informują nikogo na temat tych wszystkich ustaleń, chociaż właściwie ludzie, którzy tam przybywają, są wybrani teoretycznie w demokratycznych wyborach i pracują dla ludzkości. Powinni od razu powiedzieć, co robili na tym spotkaniu z wielkimi biznesmenami i tak dalej. Jak wiemy, jest to oczywiście spisek, bo to jest oficjalny spisek i nie ma co tego-
[06:37] - Już dzisiaj tak, oficjalny. Ale to jest najśmieszniejsze, że są dziennikarze na tym spotkaniu.
[06:41] - Tak, bo tam są ludzie-
[06:43] - Związani z mediami też.
[06:47] - Słuchaj, bo tam jest ciekawa historia. Chciałem, żebyś to powiedział na samym początku. Historie związane z założycielami grupy Bilderberg. Właściwie grupę założył były esesman. Właściwie nie wiem, czy były.
[06:59] - Tak. Założył ją książę Bernard. Niektórzy mówią Bernhard.
[07:07] - Bernhard.
[07:08] - Bernhard. Nie wiem, jak się wymawia, to jest chyba w języku holenderskim napisane, ale niech będzie Bernard, który był byłym oficerem SS, czyli był po prostu nazistą, ale byłym. Były się już nie liczy. On tak naprawdę był niemieckim arystokratą.
[07:38] - Tam jeszcze była taka historia, że była polska postać w cudzysłowie.
[07:41] - Wielka popadła postać. Tak, polska była.
[07:47] - Niby w sumie polska, właściwie nie wiadomo, bo to taki rycerz maltański chyba. Słuchajcie, coś nam zrywa Michała, coś nam zrywa troszeczkę to połączenie, a my tu w tle mamy oryginalną austriacką, tyrolską, bawarską muzykę, w której rytmie właśnie odbywa się spotkanie. Muzyka też zastrajkowała. W której prawdopodobnie rytmie odbywa się całe to spotkanie. Intrygująca rzecz. Wielu ludzi o tym czasami mówi. Gdzieś tam się da usłyszeć o spotkaniu grupy Bilderberg. Na pewno część z was, która słyszy o tym po raz pierwszy, na pewno gdzieś tam słyszała i różne dziwne rzeczy na ten temat. Już mamy Michała z powrotem. Halo, halo.
[08:30] - Tak, ktoś się rozłącza. Rozłącza.
[08:33] - Ktoś nas rozłącza.
[08:35] - Także nie wiem, gdzie urwało.
[08:38] - Słuchaj, urwało w momencie, kiedy wspomniałem o polskiej postaci, która była przy zakładaniu Bilderberg Group. Taka intrygująca postać. Właściwie nie wiadomo, czy polska do końca. I znowu nam zerwało. Co za...? A w tle oczywiście bawarska muzyka ludowa. I tak właśnie jest tam teraz. Halo, halo, Michale, jesteś z nami?
[09:05] - Tak.
[09:06] - Okej, dobra.
[09:07] - Coś cały czas nas-
[09:09] - Wiesz co, czasami trzeba się wyłączyć i połączyć chyba jeszcze raz, bo tam się zmienia numer IP. Coś takiego, jakieś takie zamieszanie. Myślę, że damy sobie radę z tym w przyszłości. Jak zacznie zrywać, to się po prostu rozłączymy i połączymy jeszcze raz.
[09:23] - Nie słyszę.
[09:24] - A teraz słyszysz? Teraz już chyba okej.
[09:26] - Teraz słyszę, tak.
[09:27] - Okej, idealnie.
[09:28] - Teraz jest okej. Gdzie ucięło? Na panu Józefie Retingerze.
[09:33] - Dokładnie. Bo tak zacząłeś mówić, a do nas nie dotarło ani jedno słowo na temat Józefa Retingera, owej słynnej tajemniczej postaci, która uczestniczyła-
[09:40] - Masona.
[09:41] - Dokładnie. Albo różokrzyżowca właściwie. Jakoś tak. Członka wielu różnych tajnych stowarzyszeń, podejrzewam.
[09:49] - Tego dokładnie nie wiem. Na pewno był członkiem masonerii, więc to na pewno wiem, bo to jest ujawniona informacja. Był on też doradcą, co mało osób wie. Bardzo bliskim doradcą generała Władysława Sikorskiego. Tylko właśnie tak przypadkiem po prostu zawsze towarzyszył Sikorskiemu we wszystkim, ale w ostatniej podróży Sikorskiego jakoś zabrakło pana Józefa.
[10:24] - No wiemy, jak się skończyła ta podróż. Właściwie do tej pory nie wiemy, bo akta dalej są tajne w brytyjskich archiwach i nikt nie ma prawa ich wyciągnąć stamtąd oficjalnie.
[10:36] - Tak, mają być odtajnione w 2050, bo jakoś o 50 lat znowu przedłużono.
[10:41] - Tak.
[10:44] - Przedłużono właśnie odtajnienie tych akt generała Sikorskiego. Oczywiście z nich najprawdopodobniej wynika, że wywiad brytyjski brał udział w zamordowaniu generała Sikorskiego. I to jest ten problem pewnie. Ale zostawmy te sprawy. Grupę Bilderberg jeszcze współtworzyło mnóstwo osób, których są setki praktycznie, takich wpływowych, które stanowiły trzon Grupy Bilderberg. Natomiast one się oczywiście zmieniają z czasem. Te obrady są 61 lat przeprowadzane co roku. 63. raz się teraz spotykają, w 1954 pierwszy raz. Jak ktoś zna się na matematyce, to wie, że tu jest jakiś błąd.
Bo jeżeli jedno spotkanie w roku, to jednego nam brakuje. Oczywiście tak jest. W 1955 roku były dwa spotkania, dlatego mamy 63. spotkanie w bardzo pięknej okolicy, w Tyrolu, w Austrii.
[11:54] - Jakie są w ogóle spekulacje na temat tematów podejmowanych na tym spotkaniu Grupy Bilderberg? Bo w pozostałych przypadkach mieliśmy takie drobne spekulacje. To była wojna w Ukrainie i faktycznie wydarzyło się coś takiego, bo tam były słynne przecieki, jak polski minister Rostowski, zdaje się, przerażony-
[12:10] - Z wojną Ukraina tak, ale nie było mowy wtedy o wojnie na Ukrainie. Ale Rostowski wtedy zaczął mówić o wojnie I wtedy wszyscy się z niego śmieli, że zwariował, a on był niedługo po obradach Grupy Bilderberg. I co się stało? Kilka miesięcy później wybuchł konflikt właśnie na Ukrainie.
[12:29] - Wybuch został sprowokowany, chyba powinniśmy tutaj otwarcie powiedzieć.
[12:35] - Stany się przyznały, że pięć miliardów zainwestowały w przewrót na Ukrainie.
[12:39] - To niemało, proszę pana.
[12:41] - Ale oni twierdzą, że bardzo mało, że to nie był drogi przewrót.
[12:46] - Pięć miliardów, żeby zrobić przewrót w kraju. W Polsce trzeba było troszeczkę więcej. Myślę, że w Polsce z pół biliona potrzeba by było na przewrót. Jest to takie szaleństwo pod tytułem: ktoś wykłada kasę, żeby doprowadzić do ludobójstwa, właściwie doprowadzić do wojny, takiej ekstremalnej sytuacji, gdzie ludzie będą ginęli jak muchy. I to się kalkuluje jako biznes, że ktoś siada i to liczy, ile to jest warte. Ja się zastanawiam, czy przypadkiem ktoś tu mocno nie oszalał, bo zarabianie na ludzkiej śmierci to-
[13:13] - Taki jest świat i rządzący.
[13:19] - Okej, coś nas zrywa tutaj delikatnie. Halo, halo? Coś nas zrywa, słuchajcie, nie wiem, co powiedzieć w tym momencie. Mamy drobne problemy techniczne z tym połączeniem. Zaraz myślę, że sobie poradzimy. Bywa, moi drodzy.
[13:41] - Tak. Zagłuszaczki działają.
[13:44] - Słuchaj, ja myślę, że zróbmy sobie przerwę. Ja puszczę jakąś muzyczkę w międzyczasie.
[13:50] - Może się połączmy jeszcze raz.
[13:51] - Dokładnie. I po muzyce się, proszę pana, łączymy.
[13:54] - Dobra.
[13:55] - Okej, idealnie. To myślę, że sytuację mamy opanowaną. Okej, ze mną jest Michał. W tym momencie się właśnie rozłączył. Prowadzimy transmisję, prosto relację, właściwie nie tyle transmisji, ile relację z pobytu Michała dokładnie w samym centrum Tyrolu, w samym centrum Alp, gdzie trwa aktualnie spotkanie organizacji, która oficjalnie nie istniała przez prawie 50 lat o nazwie Bilderberg Group. Wszyscy ludzie mówiący o tym, że istnieje w ogóle taka organizacja, gdzie spotykały się wszystkie szyszki, wszystkie głowy państwa, tajne organizacje, korporacje, wojsko, wywiady i tak dalej. Że coś takiego nie ma miejsca, że to jest niemożliwe, że to jest spisek jakiś, sen wariata. Tu się po latach okazało, że faktycznie taka organizacja istnieje, zrzesza wszystkich tych ludzi i oni się tam spotykają i sobie coś knują za plecami obywateli, którzy ich wybrali de facto, bo do tego to się wszystko sprowadza. I są tam knute różne strategie, różne plany. Właściwie nikt z nas do końca nie wie, co tam jest knute.
Do tej pory żadna informacja nie wyciekła oficjalnie do mediów w ogóle w jakikolwiek sposób. Żaden z byłych uczestników tego spotkania, przynajmniej ja o tym nic nie wiem, nie przyznał się oficjalnie do tego, co tam się działo. Nie opowiedział w ogóle, jak wygląda takie spotkanie od wewnątrz. Nic nie wiemy na ten temat. Poza tym, oczywiście wiemy, że przyjeżdżają najważniejsi ludzie ze świata finansjery na świecie, czyli właściciele największych grup finansowych, kapitałowych, banków etc. Przyjeżdżają właściciele największych korporacji, począwszy od Google'a, skończywszy na nowojorskiej giełdzie. Po czym przyjeżdża tam wielu różnych dziwnych ludzi żądnych sławy właściwie. Czekajcie, bo tu jeszcze się zdzwaniam. Halo, halo, Michale? Radio Nafali.
Wieczorowa pora, proszę państwa, a dzisiaj transmisja ze spotkania Grupy Bilderberg. Gdyby nie było jak co roku w Radiu Nafali oczywiście na miejscu jest nasz człowiek, Michał, zwany też Claude Monet, który na co dzień prowadzi „Teorię chaosu”. Jest transmitowana w Radiu Nafali w każdy piątek o godzinie 24:00 wieczorem. Ja przypominam, że telefon do radia to oczywiście radionafali.com. Możecie wskoczyć na czata radiowego, tam Michał też jest na czacie. Możecie wskoczyć na Facebooka radiowego, Twittera i nie tylko i się pobawić i sprawdzić co i jak. Na Facebooku są już zdjęcia, które Michał zrobiłeś, bo już tu jesteś z nami.
[16:20] - Zrobiłem, tak, udało mi się zrobić. Tylko mam jeden problem, że nie mam dwóch obiektywów.
[16:26] - Rozumiem. Są za daleko.
[16:28] - Właśnie obiekty są za blisko, bo mam obiektyw przybliżający niestety.
[16:33] - Rozumiem. Słuchaj, ale może zanim zaczniemy te techniczne rzeczy, ja chciałem taką refleksję, bo co roku mam tą samą refleksję związaną ze spotkaniem Grupy Bilderberg, bo właściwie mamy do czynienia, o czym doskonale wiemy, ze spotkaniem grupy ludzi, która właściwie rządzi światem. I to nie jest dowcip. Po prostu wiemy, że tak jest. Trzymają łapę na wszystkich przepływach finansowych etc. I właściwie mamy do czynienia z grupą ludzi, która jest w stanie zakończyć wszelkie możliwe wojny na świecie w ciągu jednego dnia, bo dokładnie-
[17:02] - Oni by, ale oni nie chcą.
[17:03] - Bo właśnie dokładnie ci ludzie się spotykają. Ci, którzy dokonują wszystkich transferów finansowych. Kiedy zamykano Juliana Assange, zamykano mu konta, wszystkie zostały zamknięte w ciągu jednej godziny, chociaż w operacji uczestniczyły praktycznie niezależne od siebie w cudzysłowie banki. Czyli widać, że operacje zamknięcia banków, zamknięcie jakiejkolwiek instytucji jest taka, że w ciągu godziny można załatwić sprawę.
[17:27] - Skoordynowane są, także gdzieś decyzje ustalane są potajemnie.
[17:31] - Dokładnie, gdzieś daleko. I to jest ta grupa, która właśnie robi te decyzje, że to jest fenomen taki dzisiejszych czasów, że jesteś dwa, trzy, cztery kilometry od miejsca, gdzie spotykają się ludzie, którzy decydują o losach tak zwanej cywilizacji i to oni tworzą wszystkie wojny. To jest fenomen sytuacyjny.
[17:50] - Tak. I tak jak to się mówi właśnie, że tak naprawdę to nie są wojny, bo wojna wymaga dwóch armii.
[17:59] - Otóż to.
[18:01] - A to są po prostu granie do tej samej bramki.
[18:05] - Kto jest na miejscu z obecnych polityków, takich troszkę bardziej znanych? Jeżeli możesz powiedzieć, jeżeli coś wiadomo na temat gości aktualnego spotkania, bo zawsze jest tam lekka tajemnica z tymi gośćmi.
[18:15] - Z polityków aktualnych jest dużo. Cała lista jest dostępna. Możesz sobie przejrzeć Ed Balls na przykład, to chyba też polityk brytyjski jest. Ale wam te nazwiska raczej dużo nie powiedzą, bo to są politycy spoza Polski i raczej nie tacy pierwszoligowi. Z pierwszoligowych jest na przykład José Barroso. Znacie jego gębę, mordę. Maoista. Przede wszystkim to jest maoista.
[18:43] - Niby wróg kapitalizmu, prawda? Taki wielki wróg kapitalizmu.
[18:47] - Największy.
[18:47] - Największy. A jest na spotkaniu razem z właścicielami Google'a, Facebooka, wielkich korporacji takich jak Monsanto, Nestlé.
[18:55] - Służbami specjalnymi.
[18:57] - Dokładnie. Ale nienawidzi kapitalizmu, brzydzi się pieniędzmi.
[19:00] - Libertarianinem nawet jest.
[19:03] - Tak.
[19:04] - Jest na spotkaniu właśnie. Ale te wszystkie określenia: oczywiście większość z nich to są komuniści tak naprawdę czy socjaliści, którzy wyznają zasadę elitarności. To znaczy socjalizm niby mówi o równości, o wszystkim, ale zawsze jakieś tam są świnie i są zwierzęta, niektóre są zwierzęta równiejsze.
[19:31] - Chyba na tym to polega cała zabawa w ten socjalizm.
[19:34] - W socjalizmie. I tak samo tutaj oni wyznają tą zasadę. Więc z tych znanych bardziej nazwisk to jest właśnie Barroso. Mówiło się, że będzie na spotkaniu kandydatka, znaczy spodziewana kandydatka Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2016 roku Hillary Clinton, ale oczywiście na liście nie jest. Tylko że czy ona jest, czy nie ma, to tego nie wiemy, bo to nie jest tak jednoznaczne, że tylko będą ci ludzie, którzy są na liście. Absolutnie nie. Były przypadki, są zrobione zdjęcia ludzi, których nie powinno być, a byli. Więc to świadczy o tym, że jakiś procent osób może nie być na liście, a być po prostu na spotkaniu. Tak też było chyba, jeśli dobrze pamiętam, z Rostowskim, ale tu mogę się mylić, akurat w 2013 roku.
[20:27] - Tam, zdaje się, wyszło to w ostatnim momencie, dosłownie w ostatnich minutach, kiedy już chyba spotkanie trwało. Okazało się, że dokładnie w tym samym momencie w Londynie pojawił się pan Rostowski. Akurat dziwnym trafem pojawił się na tym spotkaniu zupełnie przez przypadek. To jest też taki fenomen, że pojawiają się tam politycy, którzy odpowiadają za naszą kasę. Jeżeli mamy jakąś kasę gdzieś, to oni za nią odpowiadają, oni ją rozdysponowują. I teoretycznie i praktycznie taki polityk musi się rozliczyć z każdego spotkania służbowego z dużym biznesem. On musi podać oficjalnie, że idzie na takie spotkanie, bo jest to spotkanie międzynarodowe i będą tam duzi ludzie. To jest kwestia korupcji i wielu innych spraw.
[21:02] - W Stanach, jeśli mogę dodać, jest Logan Act, który zabrania w ogóle spotkań, jeśli chodzi o polityków amerykańskich, więc to jest po prostu przestępstwo.
[21:14] - Taki koleś powinien reprezentować obywateli kraju, którzy mu płacą jego pensję. Taka jest rzeczywistość. Natomiast wygląda to w ogóle zupełnie w drugą stronę. Ci kolesie wyjeżdżają tam jako tacy zarządcy po odebranie informacji, jak mają zarządzać kolonią, w której aktualnie sprawują władzę. Tak to wygląda w praktyce troszeczkę. Taka zaskakująca rzecz. Niby teoria spiskowa, a dzieje się na naszych oczach, bo zdaje się było bardzo głośno o tym spotkaniu G8 i tak chyba nawet wykorzystano okazję, żeby jedno-
[21:45] - G7.
[21:46] - Tak, przepraszam.
[21:48] - Rosji już nie ma, wykluczono Rosję ze spotkań.
[21:50] - Właśnie, czy jest tam ktoś z Rosji w ogóle? Czy wiadomo coś na ten temat?
[21:53] - Nie. Grupa Bilderberg w ogóle to jest pomyślany twór anglosaskiej, Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Do tego oczywiście dołożono teraz kraje aspirujące do krajów bogatych, czyli Europa Środkowo-Wschodnia doszła.
[22:08] - Właśnie, bo jest jeden gość z Europy Środkowo-Wschodniej, a dokładnie z Polski. Bless you! Sto lat, proszę pana. I jest jeden gość, taki zaskakujący gość, który jeszcze dzisiaj wygląda bardzo zaskakująco, bo zdaje się miał reprezentować kogoś, kto się poddał do dymisji. Dzisiaj zdaje się.
[22:27] - Tak naprawdę ja uważam, że nie jest zaskakującym gościem. Jest absolutnie przewidywalny.
[22:33] - Powiedzmy, kto jest tym gościem może, bo zacznijmy od tego.
[22:35] - Anne Applebaum.
[22:37] - Żona?
[22:38] - Żona Radosława Sikorskiego, już byłego marszałka Sejmu. I oczywiście nie tylko byłego marszałka Sejmu, ale byłego ministra spraw zagranicznych, byłego ministra obrony narodowej. Pani Anne Applebaum jest według mnie — oczywiście to jest tylko moje zdanie, na które nie mam dowodów jednoznacznych — jest agentką służb specjalnych amerykańskich. To raz. Dwa: jest też, można powiedzieć, wtajemniczoną osobą w różnych tajnych stowarzyszeniach. Tutaj być może chodzi o Skulls and Bones, czyli w tym stowarzyszeniu, w którym był jeden George Bush, drugi George Bush junior, senior i wielu, wielu innych. Ona skończyła Yale i każda osoba, która kończy Yale, jeżeli chce po prostu osiągnąć coś, to absolutnie musi do takiego stowarzyszenia przystąpić.
[23:44] - Jest to kolebka, co będziemy mówić, czyli Czaszek i Kości i wszystkich tych dziwnych tajnych stowarzyszeń amerykańskich.
[23:50] - Aczkolwiek niby tylko mężczyzn przyjmowano do tego grona. Natomiast już w czasach Anne Applebaum, kiedy ona studiowała pod koniec lat 80., jest tak, że jednak ona mogła-
[24:03] - Zostać zwerbowana przez nich.
[24:05] - Zostać zwerbowana jako kobieta, powiedzmy jedna z pierwszych kobiet.
[24:09] - Jest to taka dosyć popularna praktyka, że wysyła się swoje agentki, żeby żeniły się z lokalnymi cwaniakami albo jakoś tak. Albo lokalnych cwaniaków, żeby tam udawali jeszcze bardziej lokalnych chłopaków. Tak to wygląda w praktyce. Przy czym jest to bardzo zabawna sytuacja, bo ta pani nie sprawuje żadnej funkcji Politycznych oficjalnie oczywiście.
[24:29] - Nigdy nie sprawowała. Ona jest dziennikarką i dokumentalistką. To zadziwia, że wydaje się na pierwszy rzut oka, że ją przyjęto. Ją przyjęto dlatego, bo ja uważam przynajmniej, że Polska jest, tak jak mówi Grzegorz Braun, pewnym kondominium. Ja może nie do końca się zgodzę o kondominium, o którym mówił Grzegorz Braun, że to jest rosyjsko-niemieckie pod żydowskim nadzorem, ale jest to absolutnie kondominium różnych państw, które Polskę zawłaszczyły. W tym sensie, że Polską nie rządzą Polacy, większość krajów nie jest rządzona przez dany naród, ale w Polsce to jest absolutnie przejęte przez obce służby, nawet wywiadowcze, które sterują polskimi służbami wywiadowczymi czy ogólnie służbami specjalnymi.
[25:24] - Jest przecież słynna sprawa Kwaśniewskiego, Milera i całej czołówki SLD, którzy dostali gotówkę w walizkach i tam mowa jest rzędu trzech milionów dolarów w gotówce, która przeszła z ręki do ręki.
[25:36] - To są takie sumy, że aż wstyd pisać o takich sumach, że prezydent czy premier połasili się na taką kasę, żeby stworzyć nielegalne, wbrew prawu międzynarodowemu, takie wrażenia w Polsce. To jest coś niebywałego. Jakość tego wszystkiego jest tak miałka, a to jeszcze byli ludzie, którzy wydawało się... Jakby była w Polsce komuna i Związek Radziecki chciałby coś takiego zrobić, to na przykład Gierek czy nawet Gomułka nie pozwoliłby na coś takiego, żeby w Polsce torturowano jakichś Afgańczyków. Tak jak było w latach 80. To komuniści nawet by czegoś takiego nie dopuścili.
[26:19] - To prawda, że nie było takich sytuacji robionych przez komunistów. Do jakichś rozmów się udziałem.
[26:25] - W latach 50. to było możliwe, nawet wtedy gdy Bierut to był agent radziecki. Ja nie mówię o czasach, kiedy dosłownie Związek Radziecki sprawował władzę w Polsce. Już mówię o latach 60., 70., 80., gdzie to było bardziej zarządzane. W 80. spory są, że to też mógł być agent radziecki, więc to takie nie do końca.
[26:47] - Tak czy siak, jest to zaskakująca sytuacja, ale mówimy o wielu zaskakujących sytuacjach teraz.
[26:52] - Anna Applebaum po co ona tam jest? Bo ona świetnie zna sytuację polityczno-społeczną w Polsce. Zna świetnie akurat. Wie dużo więcej niż my, podejrzewam, niż ja czy ty, Tomku, bo ma dane od męża, który miał dostęp do tajnych danych.
[27:14] - Tak, to jest troszeczkę fascynujące.
[27:17] - To jest myślę kluczowa sprawa, dlaczego została zaproszona, a nie zaproszona.
[27:21] - Teraz wiemy, kto tak naprawdę rządzi Radkiem i całą tą ekipą, kto tak naprawdę jest namiestnikiem, bo właściwie ten biznes jest z reguły tak zorganizowany, że tego rzeczywistego namiestnika, tego bossa wszystkich bossów z reguły nigdy nie widać. Ci ludzie są z reguły pochowani gdzieś po kątach. Oni czasami sprawują jakieś dodatkowe ekstra funkcje na świeczniku, ale z takim dystansem to z reguły nigdy nie są jakieś wielkie funkcje. Chyba że ministra finansów właśnie.
[27:46] - I znowu zerwało.
[27:48] - Okej, a teraz? Okej, miejmy nadzieję, że nie będzie zrywało. Czy mnie słychać? Poczekajmy chwilę. No właśnie. Ja tu jeszcze raz się zdzwaniam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Podejrzewam, że będzie się troszeczkę nam zrywało to połączenie. Tak już bywa czasami. Także czekamy, aż się połączymy z Michałem, aby kontynuować naszą relację live na żywo prosto ze spotkania Grupy Bilderberg, tajemniczej grupy, która ponoć nie istnieje, w ogóle jej nie ma i ponoć debatuje się tam nad tym, jak rozwiązać pokojowo wszelkie problemy na świecie. Przy czym fenomen tego pokojowego rozwiązywania problemów polega na tym, że nikt właściwie do tej pory się nie dowiedział, na czym polega to spotkanie w środku, o czym ci ludzie rozmawiają.
Oni są zaprzeczeniem transparentności. Jest to najbardziej chyba tajne spotkanie ze wszystkich takich poważnych, tajnych, dużych spotkań. I to jest taki fenomen sytuacyjny. Fenomen, proszę państwa, tu już odbieram. Okej, już jesteśmy z powrotem. Trochę nas może zrywać. Myślę, że nie powinniśmy się tym za bardzo przejmować.
[29:00] - Zrywać może dlatego, bo są zainstalowane urządzenia zakłócające transmisję komórkową czy radiową, a tu często internet jest za pomocą radia przesyłany i jest tutaj zakłócany. Są urządzenia, które można sobie w internecie zobaczyć, jak wyglądają. Są zamontowane i niestety działają, bo o tym donoszą ludzie, którzy bliżej mieszkają jeszcze hotelu, że przestają komórki działać.
[29:26] - Myślę, że mogliby się posunąć do takich środków. Wcale bym się nie zdziwił, mówiąc szczerze. Ale wróćmy do tego tematu, bo to w ogóle jest ciekawa historia z tą panną od Sikorskiego, z jego żoną. Mianowicie teraz tak naprawdę widać, kto zza tej kurtyny steruje tym całym zamieszaniem, bo to z reguły są, tak jak wspomniałem, tego nie słyszałeś, bo cię zerwało, że są to ludzie, którzy są powstawiani po cichaczu, że tam niby jakiś minister, niby ktoś z boku. Tu się nagle okazuje, że jest o wiele bardziej złożona. Okazuje się, że szefem wszystkich bossów jest panna, która właściwie się wżeniła w ten biznes .
[30:03] - Tak, ale to nie jest szef wszystkich bossów, bo na spotkania Grupy Bilderberg zapraszane są zaufane osoby, czyli takie, które albo są płytkie umysłowo na tyle, że będą się bały cokolwiek ujawniać.
[30:18] - Ja liczę na to, że bardziej zapraszają ludzi, którzy mają bardzo duży realny wpływ na to, co się dzieje w tak zwanej polityce.
[30:24] - Nie, to nie tak do końca. Często mają, a często po prostu się wydaje Grupie Bilderberg, że mają. Chociażby przykład pana Olechowskiego, Andrzeja Olechowskiego, pseudonim Must, który Po prostu okazało się, że nie jest skuteczny, bo dzisiaj jakie ma poparcie? 2%?
[30:45] - Więc to może właśnie nie chodzi za bardzo-
[30:48] - Nie ma go po prostu.
[30:48] - Słuchaj, ale są teraz te ciekawe historie. Myślę, że coraz więcej ich będzie wypływało z Polski na temat prania brudnych pieniędzy, tych wszystkich wałów, które teraz wypływają. I tam jest kilka bardzo ciekawych opowieści pod tytuem transfery finansowe związane z ludźmi z polskiego rządu. I to nawet nie chodzi o to, czy on jest popularny, czy go ktoś wybierał, czy ktoś na niego głosował, czy miał 1%, czy 20 poparcia. Istotne jest to, że tak naprawdę ci ludzie po cichu, gdzieś tam za tymi wszystkimi kurtynami decydowali o przepływie finansowym i to w bardzo poważnym stopniu.
[31:20] - No to musimy zobaczyć te dane, żeby to ocenić, bo tak to na razie zupełnie gdybamy sobie. Natomiast Andrzej Rachowski był masonem, więc dlatego też go wzięto do tego, że stanowił człon masonerii w Polsce, dosyć wysoko postawionej masonerii, więc z tych kręgów po prostu był wiarygodny. Nie dlatego, że był jakimś bardzo wpływowym politykiem, ale przede wszystkim właśnie, że był wiarygodny, że nie zdradzi kolegów, że będzie trzymał język za zębami. No i będzie właśnie, można powiedzieć, wiarygodny dla Bilderbergów, że nie zdradzi tajemnic.
[32:07] - Kto jest w ogóle z dziennikarzy na miejscu, jeżeli chodzi o ekipy, które to obserwują? Bo jest taki stały set oczywiście ludzie z Infowar i tak dalej.
[32:15] - Aha, chodzi ci-- tylko w ogóle się obserwuje na zewnątrz.
[32:18] - Na zewnątrz, tak.
[32:19] - Oni nie są dopuszczeni do środka. Tam żadnych dziennikarzy, ludzi, którzy mogą cokolwiek nagrywać, nie ma. Są tylko dziennikarze. Właściwie tym razem nie ma dziennikarzy, są tylko... To znaczy inaczej, są dziennikarze, redaktorzy naczelni różnych czasopism. Tu szybciutko przejrzę, bo nie wpisałem. Jest na przykład Andrew Coney z National Post. To są mniej znane w Polsce periodyki, ale to chyba amerykańskie jest National Post, jeśli dobrze pamiętam. Jest Jean Ellersten, jakiś After Post, jakieś takie pewnie austriackie czy niemieckie. Jest z telewizji redaktor naczelny Lili Gruber z telewizji jakiejś.
I także ona jest prowadzącym jakiś program. To jest chyba Otto Emezzo, czyli jakaś telewizja włoska. Jest wielu innych z Bloomberg, telewizji Bloomberga, John Micklethwait jest też z The Economist, szef ekonomista Zanny Minton Beddoes. I tak dalej. Jest ich trochę, ale to są szefowie, redaktorzy naczelni tych gazet, ale oni absolutnie nic nie powiedzą.
[33:52] - Tak, to jest zabawne, bo szef Economist zdaje się był już, nie po raz pierwszy jest na spotkaniu Grupy Bilderberg i było zawsze takie zabawne wydarzenie, że jest szef gazety, właściciel gazety na spotkaniu grupy najbardziej wpływowych ludzi na świecie, a gazeta ani słowem się nie zająknęła o tym, że takie spotkanie jest, rozumiesz? Co jest w ogóle fenomenem. W tamtym roku, zdaje się, był szef działu finansowego, zdaje się właśnie, nie wiem, czy nie Financial Times, zdaje się na spotkaniu.
[34:20] - Trzeba byłoby sprawdzić. To tak.
[34:23] - Wiem, że ci ludzie tam są.
[34:24] - Właściciel na przykład gazety i redaktor naczelny, ale absolutnie nie wolno o tym nic pisać.
[34:30] - Wiem, że tu w Anglii byli właściciele Guardiana i Independent też na takim spotkaniu, też nie mogli o tym nic napisać. Jak się okazało, po prostu wszyscy ci, którzy sterują prasą-
[34:42] - Guardian chyba nie, bo Guardian pisał o Grupie Bilderberg.
[34:44] - Ale dopiero później. Guardian zaczął pisać dopiero wtedy, kiedy-
[34:47] - Rozumiem. Tak.
[34:48] - Kiedy już właściwie takie niezależne media zaczęły puszczać mocno informację w świat, kiedy zaczęło się robić głośno, Guardian dopiero wtedy podjął poprzeczkę. To jest taka gazeta, która dopiero pisze wtedy, kiedy już naprawdę trzeba zareagować, żeby nie wyjść na ostatniego głupka.
[35:03] - Tak, ale oni piszą, ale większość gazet i tak nie pisze.
[35:06] - To prawda. Większość unika jak ognia tego tematu i boi się powiedzieć światu, że oto wszyscy najważniejsi ludzie na świecie, którzy kontrolują praktycznie cały przepływ gotówki, spotyka się raz w roku razem ze sobą i ustalają jakieś strategie, które dotyczą nas wszystkich, podatników tak zwanych, czyli ludzi pracujących w tym systemie, niejako zmuszonych do egzystencji w tym systemie. Tak można to chyba najkrócej ująć. Zabawne.
[35:32] - Ale zdarzył się, muszę tak powiedzieć, wyłom, bo są nowości, można powiedzieć. Dopiero się zaczął praktycznie. Dopiero się zaczęły obrady Grupy Bilderberg, a już są nowości takie, które są niespodziewane.
[35:50] - Czekaj, bo coś się zerwało. Sekundę, moment. Jak zwykle zrywa troszeczkę, ale myślę, że się niedługo dowiemy, już za parę chwil, jakie są te nowości, bo z reguły, tak jak mówimy, jest to strasznie dziwna organizacja, która ma taką obsesję na punkcie trzymania wszystkiego w tajemnicy, że to jest po prostu chore. To jest niezdrowe, bym powiedział. Tym bardziej że oficjalnie są tam po to, żeby radzić, jak nam dobrze wymasować plecy, dobrze wymasować stopy i spowodować, że wszyscy będziemy się świetnie czuli i cywilizacja będzie wręcz idealnie się rozwijała. Wszyscy będziemy szczęśliwi. Jest zupełnie odwrotnie, jak się okazuje. Ciekawe spotkanie, bardzo ciekawe, a tymczasem czekamy, aż się połączymy z Michałem. Słuchajcie, to może zróbmy tak: ja się tu rozłączę z Michałem, niech nam przetka to łączę, a my posłuchajmy sobie jakiejś muzyczki w przerwie, żeby nie było, że tylko gadamy i relacjonujemy. To co?
To jakaś muzyczka. Wysyłacie oczywiście Radio Na Fali. ... wieczorowej pory. Dzisiaj przeprowadzamy transmisję ze spotkania z grupy Bilderberg w środku Alp, gdzieś w Niemczech, gdzieś w Tyrolu, gdzieś, gdzie ludzie się kuflami stukają, chodzą w śmiesznych spodniach i tyrolskich kapeluszach z piórkiem, się odbywa spotkanie najbardziej wpływowych ludzi na świecie, o którym nikt nigdy nic nie mówi, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, między innymi Radiem Nafali. Radionafali.com oczywiście. Oczywiście wieczorowa pora. Ja mam na imię Tomek, a dzisiaj relacja ze spotkania grupy Bilderberg, ponieważ w Austrii jest nasz człowiek. Jest tam Michał i łączymy się z Michałem. Czasami nas zrywa, a czasami nie zrywa, także teraz czekamy na połączenie.
A może po prostu się sam połączę pierwszy i zobaczymy jak to elegancko zadziała z tej strony, bo mamy czasami lekkie problemy z internetem. Wygląda na to, jakby ktoś specjalnie chciał nam przeszkodzić się skomunikować. Jakoś tak. Można wierzyć w to albo nie wierzyć. Kto to wie? Na pewno spotkania grupy Bilderberg nie należą do tych spotkań, które są namiętnie komentowane przez media. Raczej w tą drugą stronę. Wszyscy unikają tych komentarzy. Wszyscy unikają w ogóle wspominania o czymś takim, że coś takiego się dzieje. Bo jak żeby to mogło wypaść w oczach wyborców, że wszyscy ci, którzy na co dzień są w stanie się utopić w szklance wody nawet, ba, w połowie szklanki wody, nawet w łyżce wody.
Ci politycy, biznesmeni skaczący sobie do gardeł, walczący o to, żeby być lepszym od konkurencji, jak się okazuje, pewnego dnia przynajmniej raz w roku spotykają się razem. I te całe bajki o konkurencji, o tym, że komuś zależy na tym, żeby być troszeczkę przed szeregiem, żeby zrobić coś lepiej albo inaczej, w ogóle nie mają tu nic do gadania. Na co dzień właśnie słyszymy tylko takie bajki o tym, że będziesz się starał, rynek cię dostrzeże. Dobra cena i będzie sukces. No, nie do końca tak jest. Był taki bardzo ciekawy news. Zresztą wyciek dzięki WikiLeaks między innymi. Taki news prosto z Doliny Krzemowej z Ameryki. Jak to wygląda od strony tej troszeczkę ciemniejszej. A mianowicie chodziło o zarobki kadry menadżerskiej.
Okazało się, że między wszystkimi firmami w Dolinie Krzemowej Apple, firmą Google, firmą Sun, firmą Microsoft, wszystkimi tymi największymi firmami, które właściwie trzymają około 80% rynku związanego z internetem w swoich łapach za pomocą aplikacji, kontrolowania standardów i tak dalej, i tak dalej, przepływu gotówki, który się odbywa na tych serwerach za pomocą chociażby sklepów internetowych, że ci kolesie, szefowie tych firm doskonale się znają. I tak po cichu wprowadzili taką zasadę, że żaden z menadżerów nie zarobi powyżej pewnego pułapu. Że w żadnej firmie menadżer nie zarobi tyle, żeby móc się uniezależnić. Teoretycznie chodziło, no i myślę praktycznie też o to, żeby doprowadzić do sytuacji, gdzie właściwie ciągle ten management będzie zależny od tej wielkiej, znikającej gdzieś w chmurach na szczycie góry czołówce firmy, tym zarządzie. Że generalnie będzie tylko takim menadżerem i jak będzie chciał przejść do innej firmy, to nie dostanie wcale więcej. Na początku dostaje niby większe o pieniądze, niby większe ubezpieczenie, niby dodatkowych kilka benefitów, ale koniec końców nie może dostać więcej. Wszyscy oferują dokładnie to samo i to jest taka cicha umowa pomiędzy tymi wszystkimi firmami, że mają dokładnie taką samą ofertę. Nikt o tym oczywiście nie wiedział, bo normalnie podpisując kontrakt ze swoim pracodawcą, człowiek jest obowiązany do zachowania klauzuli poufności, czyli nie może powiedzieć, ile tam zarabia, jakie ma warunki kontraktu. To wszystko jest objęte tajemnicą. Także na szczęście idealnie system zadziałał w tym rozwiązaniu.
Bo tak, każdy pilnował swojego kontraktu, żeby informacje nie wyciekły na zewnątrz, żeby sąsiad ani konkurent się nie dowiedział co i jak. Dzięki temu tajemnica była trzymana przez kadrę menadżerską, która miała te kontrakty podpisane. A z drugiej strony nie było nikogo chętnego, kto by chciał to sprawdzić i konfrontować, czy przypadkiem w którejś z firm da się zarobić więcej. No i czasami tam się pojawiały oczywiście takie informacje, że hej, amerykański sen, przejść do innej firmy, zrobić jeszcze lepszą karierę. Tam możesz awansować. Jak się okazało, droga awansu jest odcięta od samego początku. Nie ma czegoś takiego jak droga awansu. Jest pewien poziom, do którego tych menadżerów się wpuszcza, a dalej jest już koniec kariery. Koniec. No, chyba że któryś z nich sobie wymyśli własną firmę i uda mu się dostać na tyle solidnych rządowych zleceń albo z takiego rynku tak zwanego IT.
Ale to też jest dokładnie to samo, bo to w sumie te same firmy, że będzie mógł na tym nieźle zarobić. Jak na tym na tyle nieźle zarobi, żeby móc zaistnieć w takiej dużej skali, to może ktoś go dopuści do interesu. To też nie jest tak do końca, że te drzwi są dla każdego otwarte i że wystarczy mieć genialny pomysł i od razu się startuje wielką korporację, która robi nie wiadomo co. Że każdy z tych ludzi zaczął niczym pucybut. Właściwie nie ma tam ani jednego pucybuta. Natomiast jest wielu miliarderów, którzy mają miliardy po swoich dziadkach, po swoich rodzicach i właściwie tak weszli do tego biznesu. Bardzo niewielu ludzi jest tam, że tak powiem, z przypadku. Jeżeli już są tacy ludzie z przypadku, to żartuje się z nich, że ich drogą do biznesu był albo męski członek, albo damska wagina. Generalnie wżenili się niczym Radek Sikorski. Właściwie został wżeniony w biznes i wielu innych po prostu wżeniony w interes, bo wiadomo, że czasami w takiej rodzinie potrzeba świeżej krwi.
Córce spodobał się chłopak. Pieniądze są, da się, ma jakieś pieniądze, ma jakieś stanowisko, wymyśli mu się karierę i wszystko będzie okej. I tak to się troszeczkę kręci. To jest takie bardzo elitarne, hermetyczne grono, w które raczej ciężko się wkręcić, moi drodzy, bo albo trzeba się tam urodzić, albo trzeba się wżenić. Na pewno nie da się tam dojść na W zasadzie awansu jako menadżer do jeszcze wyższej kategorii. Jeszcze wyższej, jeszcze wyższej. W pewnym momencie drogi awansu się już zamykają i są tylko dla tych nielicznych, bardzo nielicznych, którzy spełniają wszelkie możliwe warunki, czyli są po prostu stamtąd. Są z tamtych rodzin. Ci mogą to robić, bo jest to taki troszkę leniwy zawód. Ma się do dyspozycji prywatny odrzutowiec, dowolną ilość właściwie wolnego czasu.
Ludzie, którzy są pod wami, robią wszystko na wasze skinienie, wszystkie analizy, dokumenty techniczne i tak dalej. Trzeba jedynie mieć właściwe kontakty i znać się z właściwymi ludźmi i bywać we właściwych miejscach. Do tego się to sprowadza. Na pewno nie jest to praca trudniejsza od pracy górnika, rolnika czy piekarza, a wręcz odwrotnie. Jest to po prostu bicie piany. Ci ludzie rządzą światem, cokolwiek by nie mówić. Właśnie ci ludzie. Określa się ich jako taką niewidoczną kastę zarządzającą wszystkimi tymi funduszami na świecie. Taka dziwna elita, której właściwie nikt nigdy nie widzi. Nikt ich za bardzo nie zna, bo oni też nie lubią zbyt chętnie występować w blasku fleszy, w blasku kamer, pokazywać się za bardzo w gazetach.
Nie to towarzystwo. Część z nich tak. Jest kilka takich postaci w Nowym Jorku. To jest historia z nowojorską giełdą, że kilku ludzi, którzy zarobili tam pieniądze, postanowili zostać sławnymi ludźmi, sławnymi celebrities. Zainwestowali w nieruchomości i tak dalej. Robią jakieś szkolenia i starają się być jeszcze dodatkowo sławni oprócz tego, że są bogaci. Ale większość tej bardzo wysokiej kadry zarządzającej, już nie tej, która musi awansować, drapać się o lepszy awans, o lepszy start w życiu, tylko tej troszeczkę bardziej już urodzonej w dobrych warunkach. Oni nie muszą się już starać. Oni tam wszystko jest już dawno zapewnione, zorganizowane. To są ludzie odpowiadający za podpisywanie większości kontraktów.
Bo kto stoi ponad tymi ludźmi? Ponad tymi ludźmi stoją już tylko właściciele kapitału, którymi dysponują owi właściciele prywatnych jumbo jetów. Tak to można nazwać, chociaż oni właściwie też nie są właścicielami owych samolotów, tylko z reguły czarterują. Tak to wygląda w praktyce, bo to są za duże koszta, żeby to mieć na własną własność prywatną, czy jakoś tak. Jest to kompletnie szalony świat. Świat ludzi bez żadnych zasad, świat układów, świat bardzo dziwnych koneksji, świat tajemnic. Co zresztą chyba doskonale widać. Świat dużej ilości kłamstwa. Dziwna rzecz, dziwna, proszę państwa. My jesteśmy w to wmanewrowywani na każdym kroku, tak po cichutku, a później koniec końców okazuje się, że wszystkie te cwaniaki spotykają się na jakimś takim dziwnym spotkaniu Grupy Bilderberg i coś sobie ustalają, ustalają, ustalają.
Nas tam oczywiście nie ma. Nikt nam nie powie, co ustalają. Jak się zapytamy, to mówią nam, że walczą o pokój na świecie i to dla naszego dobra. I tak się spotykają na tym spotkaniu, i spotykają, i spotykają. I czasami koleś wyjdzie z tego spotkania jak ów Rostowski i parę chwil później nie wytrzyma i powie, że chyba wojna będzie i ucieka z Polski. Parę chwil później się okazuje, że ktoś prowokuje konflikt w kraju na wschód od Polski, czyli na Ukrainie. Ciekawe historie, bardzo intrygujące. Tych powiązań pomiędzy Grupą Bilderberg a różnymi wydarzeniami na świecie jest o wiele więcej. Chociażby historia z Kaddafim. Kto był na spotkaniu wtedy?
Szefowie CIA, ludzie, którzy byli związani z Bliskim Wschodem. Dziwnie to zawsze wygląda. Podejrzanie. Widać, że jest taka grupa ludzi, która za wszelką cenę stara się, jak tylko może, kontrolować cały świat, kontrolować to, co się wydarzy w przyszłości, kontrolować nasze pieniądze, kontrolować nasze życie, kontrolować politykę, kontrolować wszystko. I są na tyle zdesperowani, że raz w roku muszą się przynajmniej raz na gębę zobaczyć, żeby było jasne, kto tutaj na tych krzesłach siedzi, kto zarządza tym wszystkim po kolei. Jest w ogóle taka zasada w biznesie, to chyba wspominałem nawet w podcaście „Dokładka”, że przy takich interesach zawsze jest tak, że trzeba się spotkać face to face, czyli twarzą w twarz. I to nie jest tak, że to się załatwia takie sprawy gdzieś przez sekretarkę na maila czy coś w tym stylu. Nie, moi drodzy, nic z tych rzeczy. Jest zawsze pewien moment, pewien etap, na którym trzeba się spotkać, podać sobie ręce i od tego, co sobie strony o sobie nawzajem pomyślą, zależy powodzenie biznesu. Albo się polubią i wtedy przybijają piątkę, podpisują dokument.
I to zabawnie wygląda, bo jest tam walka, duża walka, potężne pieniądze, sztab ludzi, który biega dookoła, żeby stworzyć warunki, żeby te krewetki, które tam stoją na stole, smakowały, żeby wszystko było takie idealnie dopasowane po to, żeby ci kolesie, jak się spotkają razem we dwójkę, żeby się polubili i żeby podpisali ten dokument. To jest jedna kartka papieru i podpisanie tej kartki papieru powoduje, że około 300 ludzi zaangażowanych w ten deal bezpośrednio, bo każdy robił tam jakąś swoją rzecz. Jeden dosypywał orzeszków, drugi przywoził wodę mineralną na spotkanie, trzeci załatwiał prawnika, czwarty organizował wynajem samochodów, piąty wycieczkę po górach, żeby inwestorzy byli zadowoleni. Każdy coś organizował i ten sztab 200 ludzi w tym momencie wreszcie może skeszować cały swój wysiłek, bo część tej kasy, która jest wbita nam na kontrakcie, oczywiście idzie na ich wypłaty i gdyby to się nie wydarzyło, to byłoby troszeczkę kiepsko. Nie mieliby fajnej roboty gdzieś tam w jakichś Alpach. Swoją drogą przecież ludzie, którzy organizują Bilderberg, zarabiają gigantyczne krocie i naprawdę nie w głowie tym ludziom jest dochodzić do prawdy na świecie i zastanawiać się: „A może by jakoś inaczej to zorganizować? Może by cywilizacja powinna inaczej wyglądać? Może powinna zdrowiej wyglądać? Może nie musimy się zabijać nawzajem? Może nie trzeba tego wszystkiego?”.
Ta sprawa nie jest istotna. Suma, którą organizacja Bilderberg płaci za taki event jest, myślę, na tyle oszałamiająca, że każdemu się odechciewa spokoju i miłości na świecie. Jest w stanie nawet za to złapać całkiem ciężki karabin i biegać z nim po lesie. Są i tacy, moi drodzy. Tak jest skonstruowany współczesny świat. A to dlatego, że zawsze są ludzie, którym zależy na kasie. Ja tu próbuję ... się połączyć z Michałem, bo coś nas zrywa z tych Alp. Szczęśliwie mamy trochę zdjęć, także możemy sobie wyobrazić, jak wygląda dzisiejszy dzień Michała w Alpach. Piękna pogoda, piękne słońce, piękne widoki.
Nie mogę się z nim połączyć, nie wiem dlaczego, a mieliśmy mieć jakieś inside newsy, ale tak czy siak nie martwcie się, bo jeszcze relacja live ze spotkania Grupy Bilderberg jest przewidziana na jutro w Teorii Chaosu, gdzie ja wyjątkowo zasiądę za mikrofonem i będę hostował Michała, który będzie dzwonił prosto z Alp. Także nie martwcie się, że to już koniec. Jeżeli Michał się nie dodzwoni, coś mu siadło w telefonie albo coś się wydarzyło, także nie martwmy się. Jutro na pewno coś zadziała. Tymczasem ja tu cały czas jestem na posterunku. Czekam, aż internet Michała się odkorkuje i będzie mógł spokojnie zadzwonić i powiedzieć, co się wydarzyło w tym roku, jakie są nowości, bo właściwie wyjaśniliśmy kilka detali związanych z historią Grupy Bilderberg i kilka takich spraw, które są wielu nam znane, ale nie dowiedzieliśmy się najważniejszych. Nie dowiedzieliśmy się, czym się różni to spotkanie od pozostałych spotkań. Przypomnę tutaj wszystkim słuchaczom, że szczęśliwie miałem tą frajdę bycia z Michałem na jednym z takich wypadów tu w Londynie, kiedy było spotkanie Grupy Bilderberg, zdaje się trzy lata temu. Także też byłem, też zdjęcia robiłem, też przez park i lasek uciekałem razem z Michałem. Policja nas zatrzymała, nie puściła dalej.
Mamy zdjęcia, możecie sobie zobaczyć na stronie Radia Na Fali, radionafali.com. Tam są wszystkie te historie sfotografowane w dziale „Download i galerie”. Zaraz sprawdzę. Tak to się nazywa. Tam jest galeria. Musicie sobie wejść, przescrollować stronę w dół i są zdjęcia z tego, co się działo tu w Anglii. Swoją drogą tu w Anglii było bardzo dużo ludzi, którzy protestowali przeciwko istnieniu takiej grupy i temu, że ona zachowuje się w taki bezczelny sposób. Bo to jest taka bezczelna ignorancja w stosunku do normalnych obywateli. Wybierałeś sobie człowieka, prezydenta, wybierałeś swoich własnych posłów. Oni sformowali rząd i nagle się okazało, że ten rząd są równi i równiejsi i już nie mówią tobie, o czym rozmawiał na spotkaniu z właścicielem tej farmy obok.
I może być tak jak w „Folwarku Zwierzęcym”, że sprzedali wszystkie zwierzęta do rzeźni, samych swoich. I chyba na tym to polega, bo skoro się tak utajnia te wszystkie rzeczy, to przecież nie dlatego, że tam się rozmawia o pokojach, o białych gołąbkach, o karmieniu biednych dzieci w Afryce, tylko o tym, ile broni sprzedać gdzieś tam i jak przeprowadzić ten interes w taki sposób, żebyśmy jeszcze się dali wciągnąć w jakiś konflikt zbrojny i poczuli się uczestnikami tej walki. Stanęli po którejś stronie, zaangażowali się, kupili jeszcze więcej karabinów, jeszcze więcej nie wiadomo czego i prowadzili ten cały biznes do przodu. Myślę, że to chyba jest lipny pomysł. Tymczasem posłuchajmy sobie trochę muzyki. Miało być dzisiaj w ogóle więcej rock'n'rolla. Jest trochę rock'n'rolla, jak zwykle w wieczorowej porze. Dzisiaj to bardziej taka transmisja ze spotkania Grupy Bilderberg. Także ja odpuszczam takie bardzo wieczornoporowe klimaty. Będzie troszkę łagodniejszej muzyki dzisiaj.
A zatem posłuchajmy troszkę muzyki. Posłuchajmy, a wy jak chcecie zadzwonić to oczywiście radionafali.com. Taki jest adres na Skype. To wszystko dzieje się absolutnie live. Ja tu czekam na Michała, aż wreszcie odzyska dostęp do internetu. Mam nadzieję, że Grupa Bilderberg nie przycięła mu internetu już do końca. Tak czy siak, relacja się pojawi. Jak nie dzisiaj, to jutro jest kolejny dzień, w którym relacjonujemy to wydarzenie, o którym nikt nie chce mówić. Zapraszam tak czy siak jutro w piątek na godzinę 24 polskiego czasu do Teorii Chaosu, gdzie też ja za jedną stroną mikrofonu, Michał z drugiej strony, gdzieś w sercu niemieckiego Tyrolu i opowiemy trochę więcej. Właśnie Michał opowie, co się tam w ogóle dzieje na miejscu.
Dzisiaj jest transmisja ze spotkania Grupy Bilderberg. W Austrii jest nasz człowiek Michał, który chwilowo zniknął nam na Skype. Próbuję go tu złapać, zdzwonić się z nim, skontaktować. Może za chwilę wróci, może nie. Zaraz się dowiemy. Tymczasem ja tu siedzę za mikrofonem. Możecie śmiało dzwonić, radionafali.com. Taki jest adres na Skype. Ja dzisiaj wyjątkowo na siedząco. Aż sobie usiadłem, bo normalnie sobie po prostu stoję, a dzisiaj aż sobie usiadłem za tym mikrofonem, żeby się ogarnąć z tym tematem.
Właściwie może nawet nie tyle ja, ile Michał, bo dla mnie jest to taka szalona historia z tym spotkaniem. Właściwie to jest szalona historia z Grupą Bilderberg i to taka naprawdę kosmicznie szalona historia, którą ciężko w jakikolwiek sposób zrozumieć tak normalnie. Oczywiście można to zrozumieć logicznie, bo ludzki umysł jest na tyle sprawny, że może sobie logicznie odpowiedzieć miliony argumentów, które wyjaśniają taką sytuację i to, że w ogóle dzieją się takie rzeczy. Ale zostawmy może kwestie teologii i tego, że człowiek jest w stanie wyjaśnić sobie, że nawet gówno pachnie fajno, jeżeli trzeba i że w ogóle wszystko jest super, bo tak trzeba. Człowiek jest w stanie przekonać się do naprawdę różnych ekstremalnych historii. Jeżeli spojrzymy na sprawę tak normalnie, tak zwyczajnie, bez tej fobii, to zauważymy, że mamy do czynienia z czymś takim, co wygląda trochę jak z filmu James Bond. Nie wiem, jak to nazwać. Grupa możnych ludzi, grupa władców świata spotyka się potajemnie. Jest to spotkanie prywatne, o czym Michał wspominał na początku. Raz w roku i o czymś debatuje.
Grupa ludzi, która właściwie teoretycznie deklaruje się jako z jednej strony wrogowie siebie nawzajem, bo każdy z nich, tak jak mówiłem, jest konkurencją drugiej osoby z tej samej elity. Jedna firma konkuruje z drugą. Konkurencja pomiędzy koncernami Konkurencja pomiędzy krajami. Okazuje się, że właściwie nie ma żadnej konkurencji. Teraz wychodzi na jaw dużo dokumentów związanych z porozumieniem Trans-Oceanic, Trans-Global, te PIP i tak dalej. Te wszystkie dziwne skróty. Ja tu nie będę rzucał tymi wszystkimi fachowymi nazwami. Nie w tym momencie, nie w czwartkowy wieczór, moi drodzy. Mianowicie do sedna. Jest to umowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem, Brazylią, kilkoma innymi krajami, Japonią, Australią, Nową Zelandią.
Troszeczkę krajów wchodzi w skład tej całej historii. Tworzą coś w rodzaju cichego trustu nielegalnego. Same się wspierają. Czyli jeżeli jakikolwiek towar pochodzi spoza tych krajów, to na przykład celnicy będą opóźniali clenie tego towaru. Kiedy duży statek wpłynie do portu, będzie puszczany na troszeczkę inne przepisy celne, będzie musiał być troszkę bardziej dokładnie sprawdzany. Natomiast towary z krajów, które podpisały ten traktat, nie będą już musiały być sprawdzane. I to jest taki cichy mechanizm, żeby zmusić inwestorów do inwestowania w tych krajach. Że cokolwiek by się działo, okej, są kraje trzeciego świata, są Chiny, jest Malezja, są Indie, jest wiele różnych miejsc, gdzie można tanio wyprodukować w obozach przymusowej pracy jakiś produkt. Ale tu chodzi o to, żeby być właścicielem tej technologii, bo się okazuje, że jednak oddanie produkcji w ręce innych krajów nie jest tym, co właściciele świata chyba lubią najbardziej. I teraz jest taki pomysł, żeby wszystkie te najbardziej dochodowe interesy, które w miarę się opłaca robić jeszcze ekologicznie w tych współczesnych technologiach, tak że nikogo nie będzie specjalnie bolało, że będzie miał taką fabrykę.
Zresztą inna sprawa, że ten układ, to porozumienie krajów jest takie sprytne. Bo właśnie z jednej strony są takie potężne, gigantyczne monopole, takie potężne gospodarki jak gospodarka Stanów Zjednoczonych, Japonii, tego typu historie, a z drugiej strony kraje trzeciego świata, gdzie właściwie może co dziesiąty obywatel kiedykolwiek w życiu chodził w butach i w ogóle miał pieniądze na buty. Ma może czasami klapki. Tak że tak to wygląda w praktyce i jest to naprawdę bardzo dziwna historia od tej strony, bo tu widać jasno, że to jest taki układ pod tytułem: okej, my walamy kasę, stawiamy u was fabryki, towar jest tani. Wszyscy ci, którzy siedzą u władzy i pociągają za te sznurki, świetnie na tym zarabiają, bo nie ma dodatkowych ceł, nie ma dodatkowych opłat. My sobie tutaj robimy biznes, tworzymy coś w rodzaju takiej niezależnej struktury. Tak że pewne podstawowe potrzeby na istnienie tego rynku, na istnienie tej zabawy są tutaj zapewnione. Wszystko jest okej. Troszeczkę pociągniemy w ten sposób kolejne 20 lat czy 30 lat przed nami. Myślę, że dłużej tam nikt specjalnie nie liczy.
Zresztą widać po tym, jak są planowane te technologie, chociażby kwestie ubezpieczenia maszyn. Jeżeli ktoś z was nie wie, to sobie sprawdźcie, na ile się ubezpiecza maszyny w fabryce i tego typu historie, jaka jest kwestia serwisów, na ile lat to obowiązuje i tak dalej. Z reguły można się domyślić, że jest to od 10 do 30 lat. Jakoś tak jest to najczęściej wymyślane, przynajmniej z tego, co ja widziałem. Ale może być różnie, bo to też podejrzewam, nie wszędzie na świecie są te same zasady, te same reguły i nie każdy funkcjonuje w ten sam sposób. Coś mi się tak widzi. Chociaż z tego, co się przyglądam ten światowy biznes, na tą kloakę globalną, można powiedzieć, na tą współczesną ekonomię, to takie 30, 20-letnie to jest taki standardzik. 15 lat jest takim standardowym planem na robienie biznesu, że pierwsze pięć lat jest inwestycja, później drugie pięć lat jest produkcja, później ostatnie lata to jest już sprzedawanie technologii, pozbywanie się i sprzedawanie firmy komuś innemu po to, żeby całkiem nieźle z tego wyjść. Jakiś taki pomysł na rzeczywistość, że wszystko jest takie przechodnie, ale przechodnie w takim bardzo wąskim gronie, bo to grono, o czym wspominałem właśnie kiedyś w podcaście, dokładka to zdaje się jest pierwszy odcinek tego podcastu, nazywa się „Kto rządzi światem?”, że to przechodzi z rąk do rąk w takim bardzo wąskim, elitarnym gronie i wygląda na to, że to wąskie, elitarne grono jest doskonale zapan brat z naszymi politykami tak zwanymi, naszymi w cudzysłowie oczywiście. Ja akurat nie chodzę na wybory, nie chce mi się nawet bawić w tą farsę, w to całe ustawianie, bo to jest po prostu szaleństwo.
Przecież wszyscy doskonale wiedzą, że taki polityk kończy karierę u szczyt władzy albo gdziekolwiek indziej i nagle dostaje intratną propozycję z jakiegoś banku, lokalnego nawet banku i zostaje prezesem jakiegoś oddziału. Później się okazuje, że bank zostaje przejęty przez większy bank, jakiś duży bank. On tam awansuje. To takie spektakularne historie. Myślę, że często oglądane w Polsce. Częściej na świecie natomiast oglądane są historie, które wyglądają troszeczkę delikatniej, można by to tak ująć. Czyli słynny polityk kończy swoją karierę, następnie otwiera jakąś fundację albo najlepiej jego żona otwiera jakąś fundację, bo on już jest wypalony i co najwyżej może pisać pamiętniki i chodzić na długie spacery i udzielać wywiadów telewizji śniadaniowej. I chodząc na te wywiady, chodząc na te spacery, należąc do fundacji, którą prowadzi z reguły jego żona, elegancko dostaje wynagrodzenie za swoją robotę, bo tam się ma dosyć wysokie pensje za te wszystkie wały, które się robi, za to, że się właśnie tak wykręca ileś tam milionów ludzi do góry nogami po to, żeby ktoś na tym świetnie zarobił. Koniec końców kasa z tego jest niezła, bo wszystkie te rzeczy związane z istnieniem fundacji są po prostu poza jakąkolwiek kontrolą. Bo przecież taka fundacja jest sponsorowana przez jakieś koncerny, przez inne fundacje albo się zakłada think tank, a think tank jest z kolei sponsorowany przez różne fundacje, a fundacje z kolei są zakładane przez różne dziwne korporacje, takie jak Nestlé, które twierdzi, że każdy powinien płacić za wodę, bo woda się nikomu nie należy na świecie.
Poza oczywiście firmą Nestlé, która będzie kasowała wszystkich za wodę w butelkach. Oczywiście im się należy, innym nie. Radzie nadzorczej tak. Tak jak z Monsanto, że jest zakaz jedzenia, które zostało wyprodukowane właśnie za pomocą technologii Monsanto i w ogóle używania takiego jedzenia w kantynach Monsanto, gdzie się karmi pracowników tej firmy Tam jest tylko full organic jedzenie, natomiast cały świat pozostały musi żreć Monsanto. I to są takie eleganckie przykłady, które myślę wszyscy znamy na co dzień z rozglądania się po świecie i tego, jak wygląda to całe zjawisko dookoła nas. To jest taki paradoks sytuacyjny, taki bardzo duży paradoks sytuacyjny. Tak to jest w dzisiejszych czasach. I teraz mamy tą wąską elitę, która przejmuje sobie na zmianę jedną firmę, drugą firmę, decyduje, która gałąź rynku będzie w jaki sposób funkcjonowała. Świetnym przykładem są telefony komórkowe i laptopy, moi drodzy. Chodzi o pamięci, o takie stałe pamięci w tych urządzeniach, bo wiadomo, że część informacji musi być tam wbudowana na stałe, żeby to ruszało sobie.
I te części pamięci to najbardziej istotne dla tego całego układu, dla tych całych komponentów, właściwie dla telefonów i laptopów w skrócie ujmując, są dokładnie te same jak na potrzeby wojska. I tam co trzy lata się spotyka taki kartel, który zarządza cenami kart pamięci, bo ten kartel jest właścicielem fabryk, które produkują tą pamięć. Mają opatentowaną technologię. Wszyscy się na to zgodzili. Ci kolesie zawsze produkują pamięci, dbają o to, żeby był na czas i tak dalej. Takie wyselekcjonowane troszeczkę na rynku. Nie tak, żeby ktoś mógł sobie wejść i produkować pamięci obok. Takiej opcji raczej nie ma. Teraz trzeba być członkiem tego kartelu. I ten kartel się zbiera raz na jakiś czas, raz na dwa lata, na trzy lata, w zależności od potrzeby, sytuacji na rynku i tak dalej.
I ustala, ile pamięci pójdzie na rynek cywilny, że na przykład 20% na rynek cywilny, a 80% jak zwykle na rynek militarny, wojskowy, szpiegowski. I tam z tych 20%, które trafiają na rynek cywilny, jeszcze się podejmuje decyzję, ile tak naprawdę pójdzie do telefonów, ile do laptopów. Wiadomo, że komunikacja na laptopach jest za darmo, bo internet niestety, co po dla niektórych zrobił tą rewolucję i nie trzeba wtedy wywalać dużej kasy, żeby się skontaktować ze sobą. Natomiast w telefonach komórkowych trzeba ciągle płacić, trzeba ciągle kupować nowszy model. Jest to generalnie biznes, który przynosi więcej kasy, bo laptopa czy chcemy, czy nie i tak nie kupujemy tak często, jak by chciały to firmy, które produkują te laptopy. Nikt nie jest w stanie zmusić ludzi do tego, żeby częściej wymieniali sprzęt, którego nie chcą wymieniać. A z telefonami jest troszeczkę łatwiej. Tu cała ta maszyna propagandowa, reklamowa świetnie działa. Myślę, wszyscy doskonale sobie z tego zdajemy sprawę oglądając kolejną reklamę jakiejś sieci telefonii komórkowej albo nowego modelu telefonu w gazecie na chyba co drugiej stronie. I tam się podejmuje decyzję, ile pójdzie na rynek laptopów, takich komputerów, tego, co używamy właśnie sobie do nadawania, do słuchania czasami, tudzież ile z tego pójdzie na rzecz telefonów komórkowych, czyli tego rynku, który jest najbardziej hot i przynosi największe zyski.
Oczywiście największa część produkcji idzie tam nie dlatego, żeby rynek laptopów potrzebował mniej i zużywał mniej, bo oczywiście miejsce na rynku jest i dzięki temu pamięci by staniały, komputery by staniały i tak dalej. Ale nikomu się to nie opłaca, bo świetnie się zarabia na tych podwyższonych cenach pamięci i na sztucznym limitowaniu dostępu do rynku, takiej monopolizacji. Nikt o tym głośno nie mówi, że pamięci są zmonopolizowane. Znaczy produkcja tych pamięci. I tam jest wyliczone, ile będzie tej pamięci, ile trafi na rynek. Więcej nie będzie. Cena musi być utrzymana. Nie może być tak, że ktoś zbankrutuje. Prawda jest taka, że i tak nikt nigdy tutaj nie bankrutuje. Tego problemu nie ma.
To jest zawsze ten sam problem, że za mało zarobił, a można było więcej, prawda? I na takiej zasadzie to działa. I ci politycy, których tam spotykamy na takich przedsięwzięciach typu spotkania grupy Bilderberg, to są ludzie, którzy później właśnie trafiają do takich fundacji, robią tam odczyty albo jakichś think tanków jako wysłużeni politycy i robią odczyty dla jakichś fundacji. Te fundacje potrafią zapłacić w okolicach 2 milionów dolarów, miliona dolarów za odczyt. Lech Wałęsa zarobił gigantyczną kwotę jako były prezydent, że tak powiem, odbierając swoją zapłatę za pracę dla CIA. Bardzo grubą zresztą. Słuchajcie, te odczyty Wałęsy były naprawdę drogie. Tam szło od pół miliona do miliona dolarów, chociaż były też ponoć jakieś takie tanie. Ponoć niespecjalnie się cenił i był nawet w stanie zrobić taki odczyt za małą kasę. Ale takie główne, z których on żył, to takie raczej solidne.
To samo Kwaśniewski. Przecież to też nie jest za darmo. I think tanki to jest ciekawe zjawisko, bo na spotkaniu grupy Bilderberg pojawia się sporo ludzi związanych z tak zwanymi właśnie think tankami. Co to są te think tanki? Think tanki to takie organizacje pozarządowe, prosystemowe jak najbardziej, które zajmują się zrzeszaniem różnych ludzi mających pomysł, jak poprawić działanie tego systemu, jak poprawić działanie gospodarki, jak poprawić działanie polityki, jak poprawić skuteczność i efektywność cywilizacji z reguły. Każdy think tank ma jakiś tam swój cel. Oczywiście są think tanki, które mają zupełnie abstrakcyjne cele, jak na przykład nie wiem. I don't know. Nie wiem. Na pewno są jakieś abstrakcyjne think tanki.
Tutaj się za bardzo nie zastanawiam nad tym, ale generalnie chodzi o takie zagraniczne sprawy international i są to organizacje, które z reguły są przykrywką dla działania służb wywiadowczych na świecie. Tak już się jakoś porobiło, szczególnie ze Stanów Zjednoczonych. To jest taka główna baza tego wszystkiego. Przepraszam, że tak trzeszczę, ale to jak zwykle szaleję sobie z tym mikrofonem. Właśnie to może zostawię te think tanki. Posłuchajmy troszkę rock'n'rolla. Ja tu ciągle próbuję się skontaktować z Michałem i jakoś nie mogę. Czekam na jakiś znak od niego. Niech się odezwie. Mam nadzieję, że nie został aresztowany brutalnie przez lokalną policję.
Myślę, że nie. Myślę, że co najwyżej tam internet zdechł. Może być tak, że się utrudnia komunikację online z użytkownikami Pomiędzy użytkownikami podczas takich spotkań. Widzieliśmy to w kilku przypadkach. Widzieliśmy to na całym Bliskim Wschodzie podczas tak zwanej Wiosny Arabskiej. Widzieliśmy to w Turcji całkiem ostatnio. Widziane to było w Tajlandii, w kilku innych krajach. Nagle się okazuje, że ktoś wyłącza Skype'a, ktoś wyłącza media społecznościowe, ktoś wyłącza dostęp do komunikatorów. Jakoś tak się dzieje, internet zaczyna padać dziwnie. Prawda, że ciekawe?
A transfery finansowe, słuchajcie, które są pomiędzy giełdami nowojorską, londyńską, tokijską, cały czas nieprzerwanie tłuką. I tam są tak gigantyczne transfery, że to się w głowie nie mieści. To są niewyobrażalne ilości, niewyobrażalne są streamowane. Tam są robione jakieś miliony operacji w ułamku sekundy, moi drodzy, aktualnie, właśnie w tym momencie. I na to oczywiście nie brakuje kasy. Chociaż ani chleba, ani niczego to nie przynosi. Fenomen, fenomen cywilizacyjny. Ale posłuchajmy troszkę muzyki. Posłuchajmy. Kolejny radosny utwór.
Dzisiaj troszkę mniej rock'n'rollowo, chociaż kto wie, może później się pojawi troszeczkę rock'n'rolla. Pojawi się. A tymczasem trochę relaksu. Radio Na Fali, wieczorowa pora. Wy możecie zadzwonić śmiało. Telefon na Skypie to radionafali.com. Oprócz tego przypominam, że archiwum Radia Na Fali jest chwilowo niedostępne. Trwają remonty serwerów, szmerów, bajerów, także wybaczcie pewne drobne utrudnienia z korzystania z archiwum na stronie radionafali.com. Jak najszybciej, jak tylko uda się odgruzować ten serwer, postawić na nogi wszystko i odpalić, żeby działało, tak szybko wszystko ruszy i oczywiście podam informację i na stronie radia, i podam informację na Twitterze, i na Facebooku, i oczywiście na czacie radiowym. Właśnie, przypominam, że możecie sobie wskoczyć na czata radiowego, radionafali.com.
To jest taki mały dymek w prawym dolnym rogu ekranu i to jest link do czata. Sobie klikniecie, logujecie się i jesteście na czacie. A ja tu sobie do was mówię absolutnie live prosto z Londynu. Miała być dzisiaj, kurczę, taka mega relacja i się okazało, że nam odłączyli internet pomiędzy Alpami a Londynem. No cóż, proszę państwa, bywa. Także ja dzisiaj troszkę improwizuję. A co! No tak, wieczór pełen niespodzianek w Radiu Na Fali oczywiście. Miał być Michał, a Michał znikł, słuchajcie. Wygląda na to, że się nie uda połączyć dzisiaj z Michałem, czyli nie uda nam się dowiedzieć, co dokładnie się wydarzyło, co właściwie potencjalnie mogłoby się wydarzyć w Alpach.
Myślę, że dowiemy się jutro troszkę więcej detali. Myślę, że jutro połączenie zadziała. Chyba że jeszcze mamy parę chwil, także jest pewna szansa, że Michałowi się uda w końcu dodzwonić, przebić przez tą dziwną, nie wiadomo co, przez tą dziwną mgłę w cyfrowym eterze, i się pojawi. Zobaczymy, co z tego będzie. Jak na razie nie wygląda na to, żeby ten Skype zaczął działać. Chociaż widzimy się nawzajem, taka jest historia, natomiast nie możemy odebrać telefonów od siebie. Tak jakoś to wygląda. W sumie działa, ale nie działa. Albo nie działa, ale działa. Jakoś tak.
Cuda współczesnej technologii. Tak, przecież przed chwilą się żaliłem wystarczająco głośno na to, że te transfery bankowe jakoś sobie radzą z tą przepustowością na łączach i z tym, że się nic nie wywraca, a takie rozmowy się ten. A my za to płacimy w końcu. A ja tu mam telefon słuchacza. Witam serdecznie w Jan Radzie. Halo, halo.
[01:11:18] - Dobry wieczór, redaktorze. Słychać mnie?
[01:11:21] - Dobry wieczór. Idealnie słychać pana. Jak zdrówko szanownemu panu?
[01:11:24] - W porządku. Ja tutaj też jestem. Też próbuję od jakiegoś czasu. Ja też tutaj z Alp praktycznie.
[01:11:31] - No właśnie, przypominam sobie, że przecież widok na Alpy masz z okna.
[01:11:35] - Tak, i obserwuję te helikoptery, które wożą tych wspaniałych polityków tam i z powrotem, ale teraz chyba przylecieli z Wiednia albo z Innsbrucku do tej miejscowości, gdzie odbywa się to.
[01:11:52] - Ja mógłbym cię po prostu wykorzystać teraz i z tej okazji, że Michała nam tutaj zdjęli wręcz dosłownie prawie że z tego Skype'a, i poprosić o taką twoją relację, bo w sumie mieszkasz w okolicy i widzisz tam zamieszanie. Powinno być widać.
[01:12:04] - Ja siedzę raczej w domu teraz, pakuję rzeczy, chcę jechać na wschód. I choć uwielbiam te tereny, bardzo ładnie tam jest. Ja tam często jeżdżę. Wspaniałe jeziora i moje ulubione miejsca, najładniejsze miejsca, jedne z najładniejszych miejsc na świecie. Tam, gdzie to się odbywa. Takie jeziorko , jezioro fiołkowe. Zawsze spędzam tam kilka dni sam albo z przyjaciółkami swoimi, czy z jedną przyjaciółką. Bardzo ładnie. W tym hotelu jeszcze nie byłem, ale pół roku temu wysłałem wam linka, bo potrzebowali elektryka. Tak pomyślałem sobie: „Redaktor Tomek składa te-
[01:12:43] - Tak. Rozumiem. Słuchajcie, znowu nas zerwało. Tu się dziwne rzeczy dzieją. Ach. Ale zaraz może połączy z powrotem. Także czekamy. Nie wiem, dziwne to jest, moi drodzy. Dziwne. Dzisiaj zrywa Skype'a nieubłaganie, zrywa non stop.
Co chwilę coś się dzieje. Tym razem chyba jednak po mojej stronie. Zaraz się dowiemy, co za historia. Halo, halo, już chyba jesteśmy z powrotem.
[01:13:18] - Teraz ciebie słychać. Więc wysłałem pół roku temu po tej wiadomości, że będzie tutaj w pobliżu właśnie ta konferencja, wysłałem wam linka, bo ja pracowałem-
[01:13:30] - Pamiętam
[01:13:32] - I nadal od czasu do czasu pracuję, ale teraz rzadziej, raz w miesiącu czy dwa, w takich luksusowych i potrzebowali elektryka, więc wysłałem wam Rynka, bo gdybyś się zatrudnił albo-
[01:13:43] - Nie, my jesteśmy już cwani. Dowiedzieliśmy się przy okazji spotkania trzy lata temu tu w Londynie, w Watford, że cała ekipa hotelu jest wymieniana na okoliczność spotkania, bo sprawdzaliśmy wszystkie te informacje, bo to się działo pod nosem i się dowiedzieliśmy, że wszystkich wymieniają. Przyjeżdża cała nowiutka ekipa. Ekipa, która pracuje tam na stałe, dostaje wolne, wychodzą. Natomiast to jest obsługiwane przez firmy, które obsługują tylko i wyłącznie spotkanie Bilderberg Group. Jest w ogóle jedna z takich firm. To jest w jednej ze starszych audycji, nie będę sobie łamał głowy, żeby przypomnieć sobie nazwę, ale to specjalna była taka firma, która jest tylko na tą okazję powołana do obsługiwania cateringu na przykład. Ciekawa historia z tym.
[01:14:25] - To się nie dowiemy. Może ten Paweł się odezwie i coś nam powie jeszcze dzisiaj czy w sobotę? Nie wiem.
[01:14:33] - Michał, zapraszam cię jutro i wszystkich was, słuchacze, na 12 polskiego czasu do Teorii Chaosu, którą ja będę hostował. Tak się złożyło i będziemy chcieli się z powrotem połączyć i już na bieżąco takie konkrety, co się dzieje na miejscu. Taki jest plan na jutro. Halo? Troszeczkę jak zwykle ten Skype tutaj, nie wiem teraz gdzie. On czasami świruje, że znowu się włącza, wyłącza. Hokus pokus, czary mary. 2015 rok, współczesna technologia. Gdyby to jeszcze było za darmo, można by było powiedzieć okej, może nie działać, ale to jest w sumie komercyjny biznes z reklamami. Przecież ktoś za to płaci.
Halo, halo?
[01:15:27] - W Astanie też jest teraz konferencja. Ta nowa stolica Kazachstanu. Kiedyś była Ałmaty. Miałem kolegę, który tam sobie zjeżdżał. Bardzo mu się podobało w Ałmacie, ale nie ma Ałmaty, nie jest stolicą, tylko jest ta nowoczesna Astana, nowy Watykan i tam teraz chcą połączyć wszystkie religie. To też ciekawa konferencja.
[01:15:53] - Ciekawe. Tylko że dla nas chyba bardziej właśnie ta Bilderberg jest taka drapiąca po głowie, bo ile z tamtymi konferencjami wiesz, że się odbywa, to z Bilderberg Group to jest tak, że okej, oni teraz się powoli przyznają do tego, że jest jakaś konferencja i że się odbędzie, ale unikają tego. Ciągle zrywa, moi drodzy. Aż nie wiem, co powiedzieć na to zrywanie. Okej, już jesteśmy z powrotem. Sorki, zerwało nas.
[01:16:25] - Wybieram się na Wschód. Ja ci wysłałem też książkę tego Grebennikowa. Coś znalazłem, bo mnie to już od wielu lat interesuje, właśnie ta jego latająca deska i kiedyś zajmowałem się botaniką. Uczyłem się różnych takich przedmiotów o owadach.
[01:16:46] - Właśnie, jak twoje spostrzeżenia na temat Grebennikowa? Zostawmy na moment Grupę Bilderberg, skoro i tak nie mamy kontaktu z Michałem w tym momencie, ale pytam cię, co myślisz o właśnie Grebennikowie, bo to jest interesująca rzecz.
[01:16:57] - Właśnie chciałbym spróbować. Jest pewien owad, który on tam opisywał kiedyś. Jest w tych naszych wschodnich, tam gdzieś pod Białowieżą, w takich jeziorkach, w takich bajorach, takie błyszczące jak klejnoty. On mówi o klejnotach, nie mówi, o którym. I gdyby się udało przynajmniej jedno skrzydełko gdzieś dorwać, tam jeszcze mogą być. I teraz są te nowoczesne drukarki 3D, to można by było coś tym się zabawić.
[01:17:29] - Ciekawy pomysł. Ja widziałem taki bardzo ciekawie przeprowadzony eksperyment. Właściwie widziałem więcej niż jeden, ale to było tylko wideo. Widziałem około trzech wideo eksperymentów z Grebennikowem i jeden młody człowiek podważał te eksperymenty. Ale żeby było zabawniej, podczas podważania tych eksperymentów tam się pojawiła jedna drobna anomalia, która właściwie potwierdzała to, że to może tak działać.
[01:17:51] - Właśnie z tą butelką, bo ja próbowałem, ale to były zupełnie inne owady. Nie takie jak trzeba. Ale chciałbym ten klejnot. To jest taki jeden żółtnisz, nie pamiętam, żółtobrzeżek, ale nie ten czarny, tylko taki złoty. Ja myślę, że on miał na myśli właśnie to, tylko nie chciał mówić, żeby mu skrzydła nie wyrwano.
[01:18:14] - Bo tam jest troszeczkę takich tajemnic, że on właściwie nie mówi konkretnie, jak to zbudować, tylko podaje takie wskazówki.
[01:18:21] - Będę kilka dni tam u siebie nad swoim jeziorem, bo tutaj siedzę, patrzę na te helikoptery, a tam miody kręcą na wschodzie, kurde, szczupaki jedzą, a ja tutaj, kurde. Ja też tam się dobrze odżywiam. Ja lubię właśnie wołowinę, ale właśnie z tych stoków, tam, gdzie ten twój kolega Claude czy jak on tam Michał ma pełno. Tam w tym hotelu mają bardzo dobre jedzenie, bo tam też tacy ludzie przyjeżdżają i jak ugotują wołowinę ze Stubaiu czy z innego lodowca, to wtedy ja tam też jadę.
[01:18:51] - No proszę bardzo. Taki elitarny troszeczkę.
[01:18:54] - Tak.
[01:18:56] - Słuchaj, grunt, że smakuje. To najważniejsze. Czekajcie, bo znowu nas zerwało. Znowu nas zerwało. Zaraz się z powrotem może połączymy. Ja tu jeszcze nic nie wyłączam. Zobaczymy, co z tego będzie, bo to jak zwykle ten internet rozłącza się, przełącza, łączy się z powrotem. Zaskakujące działanie Skype'a. Mam takie wrażenie, że im bardziej w las, im starszy jest ten program, im więcej upgrade'ów, im bardziej nowsza wersja, tym bardziej do dupy jest ten program koniec końców. Oczywiście jest od tego jeszcze bardziej skomplikowany.
Ma coraz więcej funkcji, ale to nie znaczy, że będzie działał lepiej, swoją drogą. Dobra, może nie będę tutaj takiego biczingu robił, jak to się po angielsku mówi, w kierunku Skype'a. Jeszcze próbuję tutaj wyczekać chwilę. A nuż się jeszcze za chwilę połączymy, żeby przynajmniej po ludzku się dogadać, skończyć rozmowę, jakimś dzięki, do widzenia albo coś takiego. A nie tak, że Skype przerywa. Wiecie o co chodzi. Chodzi o to, żeby było po prostu po ludzku, żeby było jak ludzie. Taki pomysł na świat, żeby nie robić tego dokładnie jak ta banda psychopatów Bilderberg Group, która sobie tam planuje różne rzeczy. No proszę bardzo, Skype odmówił posłuszeństwa. No trudno, to ja myślę, zrobimy sobie jakąś przerwę.
Zostawmy tych wszystkich psychopatów knujących tam szalone, niecne spiski i posłuchajmy troszkę prawdziwego rock and rolla, która nam troszkę przedmucha ucho. Ach co, czas najwyższy, bo powoli i ta wieczorowa pora dobiega do końca. Taka zaskakująca troszeczkę, bo myślałem, że jednak wytrzyma ten internet, że uda nam się połączyć. Czy uda się przeprowadzić transmisję od początku do końca z serca Tyrolu? O właśnie. Jeszcze mam telefon, także odbieram. O, właśnie. Halo, halo?
[01:20:52] - To ja jeszcze raz, bo nie mogę się połączyć. Microsoft kupił ten cały Skype i teraz w ogóle nie wiem.
[01:20:59] - Dokładnie, mam to samo. To się wali nieprzeciętnie, po prostu sypie się co chwilę. O właśnie. Znowu. Wykonujesz takie dramatyczne gesty niczym z greckiego dramatu. Powoli zaczynamy w ogóle wyglądać jak postacie z greckiego dramatu komunikacyjnego. Co za historia, co za numer. Halo, halo?
[01:21:22] - Teraz słyszę.
[01:21:23] - Okej, słuchaj, to może tak. To może rozłączmy się. Ja tu puszczę jakąś muzyczkę.
[01:21:29] - No dobra, dobra. To ja już się wyłączam. Ty chyba jesteś z Wrocławia?
[01:21:34] - Dokładnie. W sumie oryginalnie tak, z Wrocławia. Ale jestem w Londynie.
[01:21:38] - Ja kiedyś lubiłem tam jeździć. Tam był taki festiwal Rock na Wyspie. Słodowa czy coś, to chyba w Odrze gdzieś było. To ja właśnie lubiłem te koncerty. Tam była fajna atmosfera, taki sex, drugs i tam...
[01:21:51] - Rock and roll. Rozumiem.
[01:21:53] - To nie wiem, ty jeszcze chyba po dachach wtedy chodziłeś.
[01:21:56] - Nie do końca. Kto to wie? Ja to nie mogę tego powiedzieć. Nie chcę tego mówić. Nie chcę. To nie jest istotne.
[01:22:03] - Ale to była fajna sprawa. Chciałem teraz już z czocha zamówić hotelik i tam, ale ma być strasznie kiepska pogoda. Ma przez trzy dni lać we Wrocławiu.
[01:22:13] - Słuchaj, Przystanek Wolimierz. Koniecznie Przystanek Wolimierz polecam.
[01:22:17] - A co tam jest?
[01:22:20] - Pojedź. Festiwal trwa trzy dni.
[01:22:22] - Ja nie lubię rockowych.
[01:22:23] - Ale to nie jest rockowe. Tam usłyszysz wiele różnych rzeczy, począwszy od jazzu, a skończywszy na muzyce granej na gongach.
[01:22:31] - Moja irska narzeczona wpadnie w rozpacz. Pojadę przez jakieś termy tutaj. Wiem, że kiedyś ten Otto z Bolkiem Chrobrym tutaj robili słupy graniczne na Sale, tutaj zaraz za Hoffen, stąd dwie godziny samochodem. To najpierw tutaj, potem pojadę w kierunku Gorzowa, Berlina i może w drodze powrotnej do Wrocławia.
[01:22:56] - No i jakieś Karkonosze później jeszcze koniecznie.
[01:22:59] - To właśnie ta góra tam. Dobra, dobra, to może zadzwoni jeszcze Claude.
[01:23:08] - Dokładnie. Czekamy, czekamy. Może ma jeszcze parę minut, może uda mu się odezwać z tego serca Tyrolu.
[01:23:16] - Nie, to jest końcówka Tyrolu.
[01:23:18] - Nieważne. To jest serce Tyrolu. Dzisiaj dla nas jest to serce Tyrolu. Tam spotyka się ten cały gang, który rządzi światem. Ciekawa historia, ciekawa. Zobaczymy, co się wydarzy jeszcze dzisiaj. Może uda się połączyć jeszcze raz z Michałem.
[01:23:32] - Ja później włączyłem, bo Janek Taratajko zrobił filmik tam i teraz na monitorze zobaczyłem tego Janka i słuchałem Janka. A potem patrzę, że tu Tomek nadaje. No dobra, to dobranoc, to łącz się z tym redaktorem Claudem.
[01:23:48] - Ja tu cały czas mam go na linii, cały czas próbuję się z nim połączyć, także cały czas jestem tutaj na stand-by.
[01:23:52] - Pozdrowienia dla Radia Nafali, dla słuchaczy. Niech wpłacają. Ja też tam wpłaciłem więcej niż ostatnie 10 lat dla niemieckiej tej radiofonii, telewizji.
[01:24:03] - Dzięki wielkie.
[01:24:04] - W ogóle nie płacę, ale .
[01:24:08] - Dzięki wielkie. To miło.
[01:24:10] - Na początku roku. No niech ludzie wpłacają.
[01:24:13] - Dokładnie, zawsze się przydaje. Także dziękuję mecenasie serdecznie. Peace and love, człowieku. Dzięki za wspieranie. Jeżeli mogę głośno podziękować, to nawet miałem okazję.
[01:24:22] - No bo jutro do pracy. Dobranoc. Cześć. I do Polski.
[01:24:26] - Dzięki wielkie. To miłych wakacji. Odezwij się jeszcze przed wyjazdem. Mam te swoje wakacje na szczupaki i na te miody. Do Polski jakby co. I miłych wakacji, proszę pana.
[01:24:36] - To na razie.
[01:24:37] - Na razie. Trzymaj się.
[01:24:38] - Pozdrawiam.
[01:24:39] - Dzięki wielkie. Tadam! Tak to jest. Na szczupaki do Polski. No proszę, to mi się podoba. To jest niezły pomysł, słuchajcie, naprawdę niezły. W sumie sam mógłbym się wybrać na jakieś szczupaki. A co, rybkę to ja sobie zjem, a jeszcze taką, którą sam złowię własnymi rękami, rzucając się na nią z zębami w wartkim strumieniu. Nie, nie, aż tak nie łowię. Nie przypominam niedźwiedzia.
Wszystko jest okej. Staram się łowić to za pomocą wędki, także troszkę bardziej cywilizowany jestem. Nie rzucam się z zębami i rękami, nie robię tego tak na żywca. Ale takie szczupaczka bardzo chętnie. Zatem posłuchajmy, słuchajcie rock and rolla, bo w końcu dzisiaj jest czwartkowa wieczorowa pora. Właściwie tego rock and rolla było niby trochę, tam poleciał, ale taka dziwna, bo mieliśmy mieć relację. Skype nam wysiadł. Nie mogę się połączyć ciągle z Michałem. Tutaj jeszcze ciągle czekam na Michała. Może a nuż widelec, a nuż łyżka się uda połączyć i dowiedzieć troszeczkę więcej na ten temat.
Także jeszcze parę chwil dajemy sobie czas. Dajemy sobie szansę. Dajmy sobie szansę. All right. Radio Nafali.com, Wieczorowa pora. Ja mam na imię Tomek. Macie ostatnie minuty, gdzie możecie się zdzwonić, jeżeli chcecie się zdzwonić oczywiście do Radia Nafali. Ja za chwilę kończę. Miała być troszkę taka dłuższa historia o grupie Bilderberg. Michał miał nam powiedzieć, co się w ogóle dzieje na miejscu.
Ogarnęliśmy tylko początek i kilka dosłownie słów z tego, co było na miejscu i zerwało nam połączenie. Zatem nie mam połączenia z Michałem. Michał się na razie nie odzywa. No cóż, wygląda na to, że tak miało być. Czyli jutro Dokładnie o 24:00, czyli piątek w teorii chaosu. Usiądę za mikrofonem i będę łączył się z Michałem. Będę łączył się wtedy z Michałem i będziemy robili jeszcze raz dokładnie taką samą transmisję. Mam nadzieję, że wszystko się uda, że internet zadziała, Skype zadziała i że wszystko będzie okej. Może po prostu skończyły się akumulatory, może bateria. I don't know.
Nie mam pojęcia, moi drodzy. Ale to zawsze coś się dzieje. Taka jest natura świata dookoła, że coś się musi wydarzyć. Tam, gdzie drwa rąbią, tam wióry się sypią i widocznie to są te wióry, które nam troszkę zasypały połączenie i nie możemy się połączyć. Anyway, dla was wszystkich miłośników relacji ze spotkania Grupy Bilderberg przypominam wam, miłośnicy relacji, że jutro o godzinie 24:00 w teorii chaosu będziemy kontynuowali to samo. Mam nadzieję, że nie będzie tak, że ja sam zostanę przy mikrofonie i będę musiał się zastanawiać: „Kurczę blade, jak to jest? Co ja tu w ogóle robię? Siedzę w teorii chaosu, nie mogę się dodzwonić do Michała” i tak dalej. Liczmy na to. Ja przynajmniej liczę na to, że jutro wszystko idealnie zadziała i że Michał będzie cały czas obecny przy mikrofonie, że to on będzie prowadził teorię chaosu, a ja tu będę oczywiście tylko w Londynie kontrolował gałki, przesuwał, czasami zadał jakieś pytanie i po prostu kontrolował maszyny.
Taka będzie moja rola. A tak naprawdę będzie prowadził Michał, będzie opowiadał, co się dzieje na miejscu i fajnie by było, jakby wszystko zadziałało. Tak czy siak, nawet jeżeli nie zadziała na miejscu, to relacja będzie zrobiona zaraz jak tylko Michał wróci, jeżeli będą jakieś problemy z połączeniem. Myślę, że powinno się udać tak czy siak. Najwyżej chwilę poczekamy. Jest takie stare ludowe powiedzonko, które mówi, że cierpliwy wygrywa dwa razy. Ja bym się tego powiedzonka trzymał, zdecydowanie się trzymał. Inna sprawa, że mamy fajne zdjęcia. Jest ich naprawdę sporo. Na Facebooku jest tylko niewiele.
To są te pierwsze, które Michał po prostu zrzucił od razu. Teraz jak będzie jakakolwiek okazja, to będą kolejne zdjęcia. Jeżeli chcecie zobaczyć jak to wygląda, jak wyglądają alpejskie stoki o tej pięknej porze roku pokryte zielenią, błękit nieba. Ślicznie jest naprawdę. Nawet na tych zdjęciach robionych idioten kamera jest po prostu pięknie. Ja się nie dziwię słuchaczowi, że on tam sobie mieszka i tam sobie wpada na wołowinę do tego hotelu, bo widok stamtąd jest, powiedziałbym, dziarski, delikatnie mówiąc. Jeżeli nie wierzycie, to sobie sami wejdźcie na Facebooka Radia Paranormalium. Tam jest cały folder. Nie ma tych zdjęć zbyt dużo, jest ich osiem, ale tak czy siak są i możecie zobaczyć, poczuć się troszeczkę na miejscu. Zobaczyć jak tam wszystko wygląda.
Jest fajna pogoda. Podobno dzisiaj się troszkę pogorszyła i wieczorem zaczęło padać i wygląda na to, że będzie mocno lało przez całą noc i że będzie kiepska pogoda. Także słuchajcie, wygląda na to, że Bilderbergowie nie radzą sobie z orgonem i działaniami orgonowymi, czyli nie potrafią sobie zrobić słońca. Chyba że specjalnie ten deszcz tam zrobili, żeby nikt ich nie sfotografował w tym hotelu. Ale to nie wiem. Się okaże jutro. Ja tu jestem cały czas tak czy siak w kontakcie z Michałem, także zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie. Tak czy siak będzie z tego jakaś relacja. Dowiemy się, co się działo w tym roku. Jak zwykle.
I nie, że się w ogóle nie wydarzyło i nie, że taka sprawa nie istnieje. Nie, że jest zamiatana pod dywan. Dobrze jest troszkę o tym czasami wspomnieć, że takie rzeczy się dzieją, że to nie jest rzeczywistość z filmu o Jamesie Bondzie i jakaś wymyślona teoria spiskowa, tylko że faktycznie wszyscy ci najważniejsi ludzie, którzy trzepią całym światem i trzęsą wszystkimi dookoła, znajdują specjalnie te dwa dni albo ten jeden dzień w roku, specjalnie dokładnie wtedy, żeby przyjechać w jedno ustalone miejsce, spotkać się z jakimiś innymi kolesiami. Specjalnie. Każdy z nich zostawia swoje obowiązki, każdy z nich jest właścicielem megakorporacji, mają rządy, są politykami, nie wiadomo co, grają w filmach i nagle jakoś tak przez przypadek ten meeting jest tak ważny, że nagle wszyscy zwalniają się z roboty i po cichutku wsiadają w samolot i lecą gdzieś, nie wiadomo gdzie, spotkać się w jakimś hotelu, tam posiedzieć i nie wiadomo co. Także mamy tam swojego człowieka. Może dowiemy się troszkę więcej w tym roku, co oni tam robią w tym hotelu, bo to jest ciekawa zagadka. To i tak pewnego dnia wypłynie, bo podejrzewam, że pewnego dnia ktoś nie wytrzyma i puści parę z pyska i tak się to skończy. Tak jak się skończyło aktualnie w Polsce. Tadam!
Że wypłynęły papiery. Jasne, że duża zasługa w tym służb specjalnych, to na 100%, ale tak czy siak jest to efekt domina, moi drodzy. Tak się to widzi troszeczkę. Ale to już opowieść zupełnie o innej historii, a trochę o polskiej polityce, to nie za bardzo, mówiąc szczerze. Nie specjalnie czuję się ekspertem, powiem wam, w tej dziedzinie, poza tym, że po prostu widać takie same akcje jak wszędzie indziej na świecie, bo polska polityka wcale nie jest jakoś specjalnie oryginalna, jeżeli chodzi o robienie wszystkich w balona. Jest to ten sam mechanizm jak w wielu innych krajach. Czasami troszkę bardziej widowiskowy w jednym miejscu, a trochę mniej widowiskowy w drugim miejscu. Ale efekt jest ten sam. Zasady działania są dokładnie te same. W niektórych miejscach robi się po prostu troszeczkę ciszej te wały, a w niektórych się robi po prostu po wyśniacku, ze słomą w butach, tak jak w Polsce.
I jak to wyjdzie, to wtedy naprawdę śmierdzi mocno. Słyszałem, że tam się okazało, że pani prokurator zajmowała się praniem pieniędzy dla mafii. Po prostu rewelacja. To się nazywa system. I ludzie budują ten system. Chodzą, wierzą w to, układają sobie klocki w życiu z tego wszystkiego i koniec końców... Ciekawe, prawda? Ja już chyba zaczynam się dzisiaj plątać, także czas najwyższy, żebym skończył swoją paplaninę przy mikrofonie. Zapraszam was jutro. Przede mną wygląda na to niezły maraton w Radiu Paranormalium.
Mam nadzieję. Jakiś bardzo miły maraton. Bo jutro się spotkam z wami. Jeżeli oczywiście chcecie zaglądnąć w teorię chaosu, będę hostował Michała i jeżeli wszystko pójdzie dobrze, zrobimy taką pełną transmisję ze spotkania grupy Bilderberg w Tyrolu i Michał opowie, co się dzieje dokładnie na miejscu, kto tam jest, czego się dowiedział, jakie są fakty i tak dalej. Także wszystkie te historie jutro. Także zapraszam was na 24:00 polskiego czasu do Radia Na Fali. Jeżeli nie macie nic innego do roboty, to przybywajcie. Będziemy próbowali się połączyć z Michałem tak jak dzisiaj i dowiedzieć się kilku detali na temat tego tajemniczego spotkania. A tymczasem nie zapomnijcie spisać swojego snu, zapakować w kopertę zwaną e-mailem, wysłać do Radia Na Fali i w sobotę wieczorem będę je czytał. Jeżeli oczywiście będzie czas, bo oczywiście plan jest bardzo ambitny.
Plan jest taki, że w sobotę na wieczorowej porze też się będziemy zdzwaniali i będziemy robili trzecią część transmisji ze spotkania grupy Bilderberg. Taki jest pomysł na dzisiaj, moi drodzy. Jeżeli maszyny staną na wysokości zadania, wszystko powinno się udać. Taki jest plan. Trzymajmy kciuki, żeby wszystko wypadło pozytywnie i wszystko zadziałało. A tymczasem znikam, słuchajcie, bo czas najwyższy, żebym zniknął, zaszył się w swój własny sen, swoje własne poduszki i tak dalej. My zresztą się usłyszymy jutro, a jeżeli nie jutro, to się usłyszymy dokładnie w sobotę po 23 polskiego czasu. A oprócz tego jeszcze zapraszam, żebyście wpadli do Radia Na Fali i pościągali sobie „Czas snów Grzegorza”. Tu pozdrawiam wszystkich mecenasów. Za chwilę zaczynamy akcję rozsyłania tych książek, także wytrzymajcie jeszcze parę chwil.
Za chwilę się dowiem, znaczy dowiem. Za chwilę po prostu się ta sprawa ogarnie i tyle dokładnie. Dalej nie będę już taki precyzyjny na antenie, bo jest w trakcie organizacji. Także wytrzymajcie jeszcze chwilę i do wszystkich dotrą książki, czyli Carlos Castaneda. Dokładnie sześć tomów leci od razu, czyli dla mecenasów z poprzedniego miesiąca i z tego, który właśnie minął teraz. Także wszystko razem hurtowo, że tak powiem, wysyłamy prosto do was, mecenasi. Dostajecie prezent od nas. Jeżeli wam się spodoba książka, to wiecie co czytać dalej, bo tego jest dziesięć tomów, także będziecie wiedzieli, czego szukać dalej. Jeżeli zaczniecie od części numer trzy, to będziecie wiedzieli, że należy sobie skompletować jeden, dwa i wszystkie brakujące powyżej czterech do dziesięciu. Poza trójką oczywiście, którą macie, a później będziecie mogli dać to komuś w prezencie, żeby też sobie przeczytał.
Albo zrobić z tym, cokolwiek chcecie. Taki prezent od Radia Na Fali dla wszystkich ludzi, którzy zostają mecenasami Radia Na Fali i wspierają radio. Jeżeli wesprzesz radio, droga słuchaczko i ty drogi słuchaczu, to czasami jak mamy coś pod ręką, to wysyłamy jako prezenty dla wszystkich mecenasów i możemy zdzielić się prezentem tak zwyczajnie. Także nie zdziw się człowieku, nie zdziw się absolutnie. I ty dziewczyno też się nie zdziw, że zdzielamy czasami prezentem. Tak się zdarza w Radiu Na Fali. Także jeżeli chcecie wspierać, zapraszam bardzo serdecznie do wspierania radia i oprócz wspierania radia zapraszam do słuchania podcastów wszystkich, które tam parkują w archiwum. Na razie jest niedostępne, bo my tam robimy drobny remont, czyste techniczne sprawy, które muszą jeszcze chwilę potrwać, jeszcze chwilę się poogarniać. Także może jeszcze przez parę chwil to archiwum będzie niedostępne, ale tak czy siak na zaśkę już wam mówię, żebyście sobie wpadli do „Czasu snów Grzegorza”. Rewelacyjna historia.
To są właśnie te sny, które się pojawiają w sobotę premierowo w wieczorowej porze, wtedy, kiedy ja opowiadam swoje sny, kiedy słuchacze wysyłają swoje sny. To jest dokładnie ten moment i to są te podcasty. Jest tego troszeczkę, także polecam serdecznie zatopić się w sny Grzegorza. Jest to niezła wyprawa. No i oprócz tego polecam „Etykietę zastępczą” u księcia Edwarda, która oczywiście odbywa się w środę o godzinie 23 polskiego czasu na żywo, live prosto od strumyka. Czasami znika, czasami się pojawia. Jak to książę. No tak bywa. Tak jest z książem. Jest kapryśny i czasami go po prostu nie ma przy mikrofonie, bo nie może być, a czasami jest.
No i jak jest, to jest wtedy „Etykieta zastępcza” i „Etykieta zastępcza” ma też swoją działę w archiwum, także też możecie sobie tam wpaść do archiwum, posłuchać tej „Etykiety zastępczej”. Możecie wpaść i posłuchać wszystkich rzeczy z prehistorii Radia Na Fali. „Teorii chaosu” przede wszystkim możecie sobie posłuchać, bo Michał teraz jest w tych Alpach, a „Teoria chaosu” dalej jest na serwerach radia. Także spokojnie. Okej, serwery są chwilowo niedostępne, ale jak wrócą to będziecie mogli sobie pościągać. Oczywiście „Konwent Wiedzy Alternatywnej”. Tu jeszcze mam parę materiałów do rozładowania, bo właśnie siedzimy nad kilkoma rzeczami, nad serwerami i tak dalej. Także jeszcze nie rozładowałem tego wszystkiego, ale za chwilę się to wszystko ujawni. Także zapraszam was do „Konwentu Wiedzy Alternatywnej”. Zapraszam do „Wieczorowej Pory”, która już teraz jako podcast, to, co teraz mówię do mikrofonu, to się właśnie nagrywa i później trafi do twoich uszu, słuchaczko i słuchaczu, już jako podcast.
Także zapraszam serdecznie. Jest tam już trochę odcinków. To są czwartkowe „Wieczorowe Pory”, które są nagrywane, obrabiane i wpuszczane w ten cyfrowy eter. Zapraszam do „Pichontarium” w archiwum. Pichonta już nie ma z Radiem Na Fali. Pichąt już na swoim własnym, ale niektóre odcinki „Pichontarium” zostały. Nie wszystko, bo tam wiem, że jakieś wideo chyba poznikało. A idą? No nie sprawdzałem, ale te podcasty normalne dźwiękowe Pichonta są. Także zapraszam serdecznie, żebyście sobie posłuchali, bo jest tam kilka bardzo ciekawych rozważań, kilka ciekawych wątków filozoficznych, bym powiedział.
No i oczywiście zapraszam do „Syntezy” jak najbardziej, do pierwszej serii „Synteza” i do ściągania sobie prac Nikoli Tesli, moi drodzy. Poważnie, wszyscy techniczni ludzie i tak dalej. Ja cały czas o tym przypominam jak głupi do sera prawie że. I się cieszę z tego jeszcze. Właśnie jak głupi do sera. Wydaje mi się to bardzo istotną sprawą. Rzućcie okiem na stronę Radia Na Fali. Tam w dziale Download i Galerie są patenty Nicoli Tesli w komplecie za darmo do korzystania, ściągania. Możecie robić z nimi cokolwiek chcecie. Nie możecie oczywiście zarobić na sprzedaży tych patentów i to wszystko.
Poza tym czujcie się swobodnie, cokolwiek chcecie z nimi robić, realizować, budować maszyny i zarabiać na tych maszynach. Śmiało, moi drodzy, zapraszam serdecznie. Po raz pierwszy przetłumaczone na język polski, pierwszy w swojej historii, odkąd zostały opublikowane 100 lat temu. Tak że nie jest to byle co i byle jakieś tam patenty, tylko najważniejsze patenty Nicoli Tesli po raz pierwszy w języku polskim. Taka premiera i absolutnie dostępne za darmo. Dzięki Mariuszowi i postaci związanej z Janem Taratajsio i tak dalej. Ale o tym wszystkim to może innym razem. Zapraszam do Syntezy, tam jest trochę więcej na ten temat. Tam zresztą jest rozmowa z Jankiem Taratajsio, rozmowa z Mariuszem. Tak że zapraszam, moi drodzy.
Jest troszeczkę do słuchania, jakieś 41 odcinków podcastów, tak że można troszkę sobie zużyć uszy. Zapraszam do Dokładki jeszcze, bo to w ramach takiego rozłożenia się spontanicznego po necie Synteza i Dokładka się rozchodzi po różnych serwisach, tak zwanych niezależnych po Polsce i nie tylko, w polskojęzycznym internecie. A to za zaletą www.altermedium.net i Wolnych Mediów, które pozdrawiam bardzo serdecznie. Dobra, to chyba tyle z tych ogłoszeń, moi drodzy. Więcej już nic nowego nie będę tutaj wyciskał. Idę się zrelaksować, troszeczkę odespać, złapać jakiś sen i się przygotować na tą jutrzejszą relację, bo jutro w Teorii Chaosu relacja ze spotkania Grupy Bilderberg, o czym przypominam, o godzinie 24 polskiego czasu. Tak że zapraszam serdecznie, żeby wszyscy się pojawili zainteresowani i mam nadzieję, że się czegoś ciekawego od Michała jutro dowiemy. Czegoś, co się dzieje tu i teraz, na miejscu. Może będą jakieś ekstra przecieki, kto to wie? Tymczasem znikam, moi drodzy, koniec mojej paplaniny.
Tak jak wspomniałem, czas najwyższy się zawinąć, ogarnąć troszeczkę i zająć się życiem poza mikrofonem. Zatem zostawiam was w spokoju i pokoju, i miłości. Czekajcie, bo tak jak zwykle sobie wszystko pozamykałem. Okej, dobra. To trzymajcie się i do usłyszenia następnym razem w wieczorowej porze. Już troszeczkę bardziej rockandrollowo, już bardziej normalnie. To nara. Nad Tyrolem unosił się kosmos. Nie, żeby tam kosmicznie było nad Tyrolem. Chciałem powiedzieć, że taki kosmos, Tyrol i kosmos.
Żeby było kosmicznie. Taki Tyrol, kosmos. Kosmos, piaska, Tyrol. Ojdan i odwołanie Tyrolu.