Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:01] - To think for yourself and question authority.
[00:06] - Witam was wszystkich w „Hiperprzestrzeni” w sobotę. Cudowny dzień, prawda? Tu już w Anglii, szczególnie w Londynie, taka konkretna wiosna. Jestem po miłym spacerze i miło w ogóle was tu widzieć wszystkich. Nie wiem, kiedy tego słuchacie. Tu pozdrawiam wszystkich słuchaczy offline. Nie wiem, kiedy jesteście przy tym podcaście. Chciałem powiedzieć: przy tym głośniku, ale nie wiem, może macie słuchawki. Anyway. Także pozdrawiam was bardzo serdecznie.
Radionafali.com, „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię Tomek. Dzisiaj taki temat. Jest to jeden z tych nielicznych tematów, na który właściwie nigdy nie muszę sobie robić notatek, a mianowicie chodzi o cannabis, moi drodzy. Ale zanim o tym wszystkim, to jeszcze kilka słów na dzień dobry. Witam wszystkich słuchaczy online. Witam was, kochani, wszystkich was, którzy tu jesteście żywcem, duszą i ciałem. Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje „Hiperprzestrzeń”. Pozdrawiam wszystkich mecenasów. Peace and love, kochani.
Wielkie dzięki za wsparcie dla radia. Ja później na koniec audycji troszkę więcej wspomnę o tym, bo jest jak zwykle dla was podarek w tym miesiącu, ale to pod koniec „Hiperprzestrzeni”, także chwila cierpliwości. Po tej opowieści wszystko się wyjaśni, jeżeli jeszcze czegoś nie wiecie. Zapraszam wszystkich słuchaczy na czata radiowego. Oczywiście wchodzicie przez stronę radionafali.com. Tę samą, z której pobieracie „Hiperprzestrzeń”, żeby ją sobie załadować do swoich maszyn grających. Skype do radia to oczywiście radionafali.com. Jeżeli chcecie dzisiaj się odezwać w temacie cannabis i legalizacji, bo dokładnie o tym dzisiaj mowa między innymi, zapraszam na radiowego Facebooka. Słuchajcie, na radiowym Facebooku jest wrzucona taka plansza, jeżeli chcecie ją sobie podać dalej. Radio Na Fali nie stosuje czegoś takiego jak copyrighty.
Nie uznaje zabawy w prawa autorskie, więc możecie sobie wziąć ten obrazek i sobie wklejać dowolnie gdziekolwiek chcecie. Ja dzisiaj w ogóle wyjaśnię, skąd się wziął ten tajemniczy numer 4:20. Przy okazji zapraszam na radiowego Twittera. Nigdy nie pamiętam adresu. Musicie wejść na stronę radia i tam sobie kliknąć i znajdziecie Twittera radiowego. I to tyle z tych takich dziarskich, powitalnych głoszeń na początek. Dzisiaj, moi drodzy, o legalizacji cannabis, w ogóle o cannabis, o sprawach dookoła legalizacji, bo to gorący temat aktualnie nie tylko w Polsce, ale wszędzie na świecie. Dzisiaj dodatkowo gratka: specjalny reportaż przygotowany przez naszego człowieka prosto z Jamajki, nagrany przez naszego redaktora. Pozdrawiam tutaj Barta bardzo serdecznie. Bart nagrał materiał, w którym opowiada, jak to wygląda w praktyce, ponieważ właśnie opuścił swój, można powiedzieć, dom rodzinny na Tobago, czyli na jednej części tego całego archipelagu wysp, i udał się do przyjaciół w odwiedziny na Jamajkę, gdzie spędził troszkę czasu, jak zwykle chyba parę miesięcy, jako że tam sobie troszkę czasu spędza, zna ludzi, zna zasady, wie, co się dzieje.
Mamy taki reportaż na temat legalizacji cannabis, jak to wygląda w praktyce na Jamajce. Także się dzisiaj dowiemy troszeczkę. O tym jest dzisiaj „Hiperprzestrzeń”. Także zapraszam serdecznie, żebyście tam puścili wszystkich, proszę państwa, znajomych po Skype, jak tam macie, którzy palą cannabis albo jakoś tak i właśnie siedzą, bo nie poszli na imprezę. Tak się jakoś czasami składa, że człowiek w sobotę nie zawsze idzie na imprezę. Żebyście po prostu puknęli do nich, że jest audycja o cannabis. Ja przypominam, że zapraszam was, żebyście dzwonili ze wszystkimi sprawami dookoła tego. Może nie ze wszystkimi, ale generalnie w temacie cannabis dzisiaj, a adres to oczywiście radionafali.com. Dokładnie. To może zaczniemy dzisiaj od czegoś, bo dzisiaj wyjątkowo taki update po długiej przerwie.
Może nie wyjątkowo, bo ja tu cały czas właściwie na temat cannabis dosyć sporo mówię, szczególnie w wieczorowych porach. Jeżeli nie słuchacie tych audycji z podcastów, to możecie nie trafić na wieczorowe pory, które odbywają się live. Z reguły po audycjach ja tam zawsze wyciągam jointa, sobie skręcam go przed mikrofonem i zawsze palę tego jointa razem z grupą przyjaciół i po tej, i po tamtej stronie w intencji pokoju, miłości, legalizacji wszystkiego, co jest nam potrzebne i co uważamy, że jest nam potrzebne. Także ja to robię nieustannie i postanowiłem, że dzisiaj czas najwyższy po długiej przerwie wrócić do „Hiperprzestrzeni”, to troszeczkę utrwalić. Może nie tyle moje palenie jointa, ile po prostu utrwalić troszkę w tym temacie. Niech sprawa idzie dalej, bo zauważyłem, że w Polsce jakieś ruchy zaczęły się wykonywać na temat legalizacji. Bardzo dobrze. Także wspierajmy się nawzajem, moi drodzy. Dzisiejsza audycja ma poszerzyć nasze pole morfogenetyczne w tym temacie. I kilka historii dookoła tego.
Taki dzisiaj kannabinoidowy, bym powiedział, wieczór. Konopny wieczór, proszę państwa, w Radiu Na Fali. Konopna audycja. Ja mam na imię Tomek i mam oczywiście cały czas konopną muzyczkę przygotowaną. Dzisiaj jest doskonały soundtrack, dokładnie dobrany do dzisiejszego tematu. Także wszystkie numery dzisiaj są bardzo słoneczne i mówią dokładnie o tym, o czym ja będę mówił. Także będziemy się powtarzać na zmianę. A zaczniemy od samej legendy, legendarnego numeru Petera Tosha i Boba Marleya. Numeru, który został zakazany we wszystkich rozgłośniach radiowych, kiedy się ukazał, ponieważ numer się nazywa „Legalize It”, czyli „Legalizuj”. I tam jest jasno i wyraźnie powiedziane, dlaczego trzeba legalizować.
To może zaczniemy od tej porządnej piosenki. Peter Tosh i Bob Marley, a wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” Radia Na Fali, retransmitowanego też w Radiu Paranormalium. A ja mam na imię Tomek. I tam szykujcie joinciki i lufeczki, moi drodzy, jeżeli ktoś z was pali. Normalnie na wieczorowej porze mówię: komu dżinu, komu dymu? Powtarzam po Kalibrze 44. Tu pozdrawiam, jeżeli ktokolwiek z Kalibra tego słucha. Peace and love, chłopaki. Rewelacyjny numer swoją drogą. Dzisiaj szczególnie dla tych, którzy wolą ten dym jednak, a nie dżin.
Otóż to. Dokładnie. To był Bob Marley i Peter Tosh, a wy oczywiście słuchacie Radia na Fali, moi drodzy, jak najbardziej. Hiperprzestrzenia na imię Tomek. To może od początku. Słuchajcie tak bardzo szybko, bo myślę, że i tak wszyscy doskonale wiedzą, co to jest cannabis i o co w tym wszystkim chodzi. Ja chciałem dzisiaj zacząć od jednej rzeczy, bo często jest ona wykorzystywana propagandowo. Dużo ludzi powtarza bajki, brednie usłyszane gdzieś w amerykańskich filmach albo jest to pokolenie Marka Kotańskiego, które naprawdę zostało tak zmanipulowane, że nic nie wie. Im się wydaje, że ta roślina jest trucizną, że ich zabije, że przeszkodzi im we wszystkim. Jedni myślą, że przeszkodzi im w zarabianiu pieniędzy, a drudzy mają wyobrażenie, że przeszkodzi im w życiu wiecznym i drodze do raju.
A trzecia grupa, która uważa się czasami za alternatywną, twierdzi, że przeszkadza im to w kontakcie z naturą i przeszkadza w medytacji. To jest taki absurd, ponieważ jest to natura. Wszyscy doskonale wiemy, że nasze ciało posiada tak zwane receptory kanabinoidowe. Jest tego troszeczkę. One mają swoje specjalne nazwy. Ja tu nie chcę być techniczny, od tego są bardzo poważni ludzie, tacy chociażby jak Kuba Babicki, który rewelacyjnie o tym mówi i mówi takie bardzo konkretne rzeczy, jak to wygląda od strony biologiczno-chemicznej i tak dalej. Ja wam oszczędzę tych wszystkich historii. Tak czy siak, ja tu postaram się ściągnąć jak najszybciej Kubę i on sam troszeczkę więcej o tym powie, jak będzie okazja. Te receptory mamy po prostu wszędzie. To się nazywa układ endokanabinoidowy.
Proces, który występuje w ludzkim organizmie. Myślę, wielu ludzi, którzy się interesują tematem, doskonale zna ją. Nazywa się homeostaza. Jest to coś takiego, co stawia nas na nogi. I cały dowcip z cannabis, która jest jeszcze czasami często w niektórych miejscach traktowana jako trucizna i jesteśmy straszeni, że coś nam się stanie, że tracimy świadomość, tracimy kontakt ze sobą samymi, bo przyjmujemy roślinę, której nie powinniśmy przyjmować. Się tak zastanawiam. A ty człowieku gotujesz zupę, wrzucasz sobie tam marchewkę, zeżryj tej marchewki troszeczkę więcej, to zobaczysz, co się będzie działo. No może nie marchewki. Jakbyś zeżarł troszeczkę natki z pietruszki, bo ona ma takie ciekawe właściwości. Tylko że trzeba jej dosyć sporo zeżreć, to zobaczymy.
I też naturalne, prawda? Czekolada jest naturalna, miód jest naturalny i tak dalej. Także normalne jest to, że używamy różnych substancji, ponieważ mieszkamy na planecie, na której te substancje rosną razem z nami i jesteśmy jednym wielkim ekosystemem. I to nie jest tak, że są to obce substancje. Nawet jeżeli ktoś to wymedytował w 36 czakrach, to nie ma żadnego znaczenia. Po prostu wszyscy jesteśmy członkami tego samego ekosystemu. Składamy się z tych samych bakterii i żeby było zabawniej, mamy specjalne receptory właśnie w swoim organizmie, przystosowane do tej substancji. Wygląda to tak, jakbyśmy się po prostu urodzili po to, żebyśmy jarali. Mówiąc w skrócie, niekoniecznie trzeba palić. Aktualnie ta propaganda jest oparta na pewnym myku związanym z roślinami, które się aktualnie sprzedaje na nielegalnym rynku.
No bo normalna sprawa jest, że jeżeli jest coś nielegalne, nie dość, że cena idzie w górę, to jeszcze jakość towaru spada, bo można żenić każdy możliwy shit. To jest klasyczny numer. Słuchajcie, jeżeli cofniecie się do czasów Al Capone i prohibicji w Stanach Zjednoczonych, to byście padli ze śmiechu. Wiecie ile miało procent piwo? Butelka piwa kupowana od gangsterów Al Capone, you know what I mean, kosztowała fortunę, a zawartość alkoholu czasami tam była jeden, może pół procenta. Whisky, która była sprzedawana przez mafię z Chicago, zamiast normalnej zawartości procentów miała tam, zdaje się, może 5%. Była takim rozcieńczonym winem i za to kasowano gigantyczną kasę i jeszcze rozcieńczana jakimś dziwnym syfem, żeby było wrażenie, że jest czegoś więcej. Z roślinami bywa różnie, moi drodzy. Czasami dealerzy dorzucają jakiegoś shitu, jakichś utrwalaczy dodatkowych, czasami nie, ale przede wszystkim nawet nie chodzi o dorzucanie, bo to już się nie opłaca w dzisiejszych czasach za bardzo. Nie wszędzie.
W kraju, gdzie mieszkam, to się absolutnie nie opłaca i nikt tego by nie zrobił. Natomiast w Polsce wiem, że czasami jeszcze się sprzedaje dzieciakom za kupę kasy coś wymieszanego z dopalaczami i wszyscy myślą, że palą cannabis, a palą jakieś ścierwo, które nie ma nic wspólnego z tą świętą rośliną, która jest lekarstwem na nie wiem ile schorzeń. Tysiąc schorzeń. Nie wiem ile. Jeszcze nie wiemy wszystkiego. Na czacie widzę, że gałka muszkatołowa dokładnie jest czymś takim, ale to nie o to chodzi. Chodzi po prostu o ekosystem, moi drodzy, a nie o substancje. Jesteśmy dokładnie taką samą istotą na tej planecie jak ta roślina. Pod tym samym niebem, pod tym samym słońcem i w tej samej ziemi. Jedna różnica jest taka, że nasz gatunek może sobie biegać i machać rękami, posadzić tą roślinę i sobie skręcić z niej jointa, ewentualnie nabić do lufki albo do fajki.
A roślina nie produkuje fajek, bo po prostu sama ma to w sobie. Czy jakoś tak. I my o nią dbamy i ona się nie przejmuje, bo my jesteśmy od tego, żeby tam ją podlać i tak dalej. Więc wracając do naszego tematu z roślinami Chodzi o myk związany z hodowlą. Rośliny w dzisiejszych czasach się strasznie pogania. Inna sprawa, że się feminizuje nasiona i to jest taka genetyczna kombinacja, takie majsterkowanie przy genetyce rośliny, żeby zrobić żeńskie nasiona. Wiadomo, że chodzi o żeńskie, a nie męskie rośliny i żeby to sprzedać, to lepiej mieć więcej żeńskich, bo się wtedy lepiej sprzeda. Biznes. Po prostu chodzi o pieniądze. Konsekwencją tego nielegalnego rynku jest to, że dzieją się dziwne rzeczy.
Nie że mamy nasiona troszkę sztucznie feminizowane, co jeszcze można przełknąć. Są tak zwane automaty. Roślina rośnie zamiast normalnie w klimacie europejskim przez sześć miesięcy albo pięć, albo czasami siedem, to rośnie przez trzy miesiące przy lampach. Niekoniecznie bardzo mocnych, trzeba czasami doświetlić, ale rośnie strasznie szybko. Problem polega na tym, że ona ma troszkę zaburzony potencjał substancji, które występują w owej roślinie, czyli tych kannabinoidów i THC. Generalnie powinno być mniej więcej po równo, bo jedna substancja uzupełnia drugie. Jeżeli jest za dużo THC, to towar jest mocno kopiący w głowę i to solidnie. Ma troszkę mniejsze właściwości terapeutyczne na kilka chorób, ale nie wiadomo, jak działa z kolei na drugie. Nadal ma właściwości medyczne i lecznicze, także nie ma z tym absolutnie problemu, chociaż nie jest to najlepszy materiał do palenia. Naprawdę lepiej taką roślinę, która jest zdrowo wyhodowana, nie jest stresowana, nie jest poganiana, nie jest speedowana lampami, podlewana jakąś dziwną chemią, bo cały ten shit się bierze właśnie z hodowli.
Dlatego tak istotne jest znanie swojego dostawcy roślin, żeby wiedzieć, co tak naprawdę mamy. Czy to nie jest jakiś dziwny, żeniony, goniony towar chemią, czy też przypadkiem jest to normalnie wyhodowana roślina. Okej, niech już będzie hodowana pod lampami. Wiemy, że mieszkamy w Babilonie, w faszystowskiej republice jednego wielkiego światowego porządku. Jest zakaz leczenia się taką rośliną, bo musimy zasuwać do apteki i wydawać swoją grubą kasę. A tu można sobie zrobić samemu i dlatego się robi też pod lampach. Można pod lampami, wszystko jest okej, tylko niech ona będzie niegoniona, niepodlewana jakimś syfem, bo rośliny nie trzeba podlewać. To jest zwykły, pospolity chwast. Dosłownie. Trzeba ją tylko ładnie nawadniać, rozmawiać z nią, dbać o nią i dać jej troszeczkę słonka, światełka, żeby sobie spokojnie rosła i to wszystko.
Także problemy czasami z roślinami, z tym, że ktoś zapali i mówi, że nie wiadomo, co to było, to czasami, szczególnie jeżeli jest w Polsce, może się zastanowić, czy przypadkiem ktoś mu nie dał dopalacza za dwa razy większą cenę. To jest jedna sprawa. Druga sprawa to to, czy nie była taka goniona potwornie roślina, która miała praktycznie tylko THC i po zapaleniu człowiek odczuł to niczym uderzenie młota Thora. Rozmazało go po ścianie i po podłodze, źle się poczuł i tak dalej. Tak bywa, moi drodzy, także trzeba uważać tutaj. Jest to konsekwencja prohibicji, proszę państwa, to się dokładnie stąd wzięło. Ja tu nie chcę się za bardzo rozpowiadać na temat medycznych spraw. W ogóle o co chodzi, dlaczego roślina tak cudownie działa? Jest dużo koncepcji, a jest jedna taka bardzo konkretna, która nawet już trafiła do Polski. Zdaje się, jest teraz książka już w druku czy nie.
Już jest chyba wydrukowana, już jest do kupienia o cannabis. Nie pamiętam tytułu. Jeżeli wskoczycie do Telewizji Niezależnej Janusza Zagórskiego, tam jest taki dżentelmen, który tą książkę napisał i jest z nim krótka rozmowa. Tam się dowiecie, o co chodzi. Tam jest kilka koncepcji, takich dosyć konkretnych, dlaczego to działa i jak to działa. Przede wszystkim może nie tyle koncepcji, ile opis, jak to właściwie działa w praktyce, bo praktyka jest tutaj najważniejsza. Na sam początek, skąd się wziął termin 4:20? Już niedługo nadchodzi 20 kwietnia, moi drodzy. 20 kwietnia, który jest uznany za, można powiedzieć, taki International Cannabis Day, taki Międzynarodowy Dzień Cannabis, gdzie ludzie na świecie, nawet jeżeli jest to nielegalne, zbierają się razem na jakichś placach, skwerach, w konkretnym miejscu schodzą się, po czym wyciągają ostentacyjnie zioło i palą. To jest takie spotkanie, które ma służyć przyspieszaniu legalizacji, powrotu do normalności.
O co w tym chodzi? Skąd się w ogóle wziął termin 4:20? Termin jest dosyć stary, bo się wziął z 1971 roku. Wziął się z San Rafael. To jest takie miasteczko w Kalifornii, Sunny Valley, Cali. Tam, w tej Kalifornii, na tak zwanej high school w San Rafael młodzież, kiedy cannabis zostało zakazane w Stanach Zjednoczonych, to był lata '71. Generalnie zostało zakazane troszkę wcześniej, ale tam się tak zaostrzyły ustawy. To jeszcze były czasy wojny w Wietnamie. Próbowano przycisnąć wszystkich do ściany, opakować w mundury i wysłać do dżungli, żeby strzelali do wszystkiego, co się rusza w krzakach. Jednocześnie na końcu najlepiej to jeszcze sobie strzelić w głowę, żeby nie wracali do Ameryki i żeby nie trzeba było się nimi zajmować.
Taki był pomysł na prowadzenie wojny w Azji. Szalony pomysł amerykańskich generałów typu MacArthur. Anyway. Młodzież nie wiedziała, gdzie za bardzo zapalić jointa, więc pomysł padł prosty. Wszyscy spotykamy się po szkole, po zajęciach przy pomniku Louisa Pasteura, dokładnie przy high school w San Rafael, a po zajęciach oznacza 4:20. Tam się generalnie ekipa zbierała, proszę państwa, wyciągała zioło i jarała. Dokładnie stąd się wziął ten termin 4:20, że generalnie pali się zioło o 4:20, jak herbatę się pije o 5:00. Five o'clock dla herbaty, 4:20 dla zioła, czyli tak w sam raz walnąć jointa, może jakąś kawkę, a o 5:00 sobie walnąć herbatkę. Termin się zrobił popularny za pomocą magazynu „High Times”. Jeżeli ktoś z was jest hodowcą, użytkownikiem, siedzi w tym troszkę bardziej niż tylko tak odrobinę i wie, o co chodzi, to wie, o co chodzi.
Natomiast dla was reszty, którzy nie wiecie, o co chodzi, „High Times” to jest magazyn legendarny, kultowy magazyn wychodzący do dzisiaj dla właśnie hodowców, użytkowników i miłośników oraz propagatorów kultury cannabis. Dokładnie. Tam się pojawił ten artykuł o tej całej imprezie, która się odbyła właśnie high school w San Rafael o 4:20 w 1971 roku poprzedniego stulecia. Dokładnie od tego się to wszystko zaczęło i tak to poszło dalej. Ja oszczędzę historii cannabis, bo nie dość, że jest jedna „Hiperprzestrzeń” w zamierzchłej przeszłości na ten temat, gdzie jest dosyć sporo. Druga sprawa to to, że szczęśliwie przetłumaczono w dzisiejszych czasach sporo świetnych filmów dokumentalnych o historii cannabis. Czułbym się głupio, gdybym miał wam wszystko jeszcze raz mówić, bo myślę, że doskonale to wszystko wiecie. Chyba że ktoś jest bardzo naiwny i bardzo zielony. Nie, to zielony jeszcze nie jest, to chyba jest czerwony. Proszę na YouTube skierować swoje kroki po audycji i posprawdzać, bo jest masa dokumentacji na ten temat.
Proszę sobie obejrzeć, ja to będę oszczędzał. Dzisiaj chcę wspomnieć o tym, co się stało w Polsce. Bo ja jestem z pokolenia, gdzie cannabis było legalne. Pamiętam swoją ówczesną dziewczynę, która w szklarni u rodziców hodowała potężne krzaki, które miały chyba dwa i pół metra. Rodzice mieli szklarnię i część szklarni była pusta, taka wysoka. Pomidory były hodowane na sezon i wszystko było legalne, moi drodzy. Pamiętam pola pod Wrocławiem, gdzie moi przyjaciele wynajmowali od rolnika kawałek pola i sadzili krzaki. Pamiętam czasy, kiedy himalaiści przywozili do Polski masę świetnego haszyszu. Może nie masę, ale przede wszystkim przywozili nasiona. To, co było do palenia było naprawdę fajne.
Albo była zwyczajna polska samosieja. Nie było żadnych problemów, nie było żadnej mafii. To było nie do pomyślenia. Może na sam początek tej całej opowieści o tym, jak to się zaczęło w Polsce, bo dzisiaj jest reportaż prosto z Jamajki, także dzisiaj będzie trochę historii w tej audycji. Może zacznę od tego, jak to kiedyś wyglądało. Jak kiedyś wszyscy myśleliśmy o tym, co się stanie. I była jedna przepowiednia, która na nasze nieszczęście się sprawdziła. Posłuchajmy tej przepowiedni. Prophecy.
[20:42] - Jeżeli ustawa będzie mówiła o tym, że jest to przestępstwem, zajmie się tym mafia i rozwinie się rynek, handel nielegalny, napędzający nie wiadomo czyje kieszenie.
[21:00] - No właśnie. Tak się skończyło. A skąd to się wzięło? Dlaczego tak się skończyło? Szybko wam powiem. W czasach PRL-u było troszeczkę tak, że model na młodego człowieka był jeden. Zasada była taka, że albo z systemem, albo koleś wypad z baru. I wszelkie filmy, wszelkie programy dokumentalne produkowane przez Socjalistyczną Republikę Ludową, którą była wtedy Polska, zdaje się, czy Robotniczą, to się niewiele zmieniło. Teraz to jest taki PRL bis moim zdaniem. Ale zostawmy takie drobiazgi na boku.
Propaganda budowała taki wizerunek, że cała ta młodzież, która kontestuje i system, i ten cały Babilon, i ten cały shit dookoła, i czegokolwiek mogłaby wymagać, i cokolwiek mogłaby zrobić, jest zbuntowaną, zaćpaną młodzieżą niechcącą wstąpić do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polski. Przecież to jest przerażające. Jak można nie należeć do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej? Trzeba na pewno ćpać heroinę. Wyprodukowano kilka filmów, które były o tym, jak to młody człowiek z bogatego domu, który miał piątki w szkole, nagle zapalił jointa i zaraz po joincie zaczął ładować sobie heroinę dożylnie. Taki bełkot. I tak to się zaczęło. Pojawił się dżentelmen o nazwisku Kotański, a na imię miał Marek. Był to dobry człowiek, nieprzeciętnie tępy, głupi jak but. Bardzo dobry człowiek, bardzo dużego serca, ale naprawdę jołop nieprzeciętny.
Przede wszystkim, co tu dużo mówić, religijny, taki dewota i to taki naprawdę katol-dewota, bo on był alkoholikiem. Jakoś tak się zdarzyło, że koleś idealnie się wpasował w tą sytuację, ponieważ był psychologiem, psychiatrą. Jak to się często zdarza, psychiatrzy z reguły mają największe problemy ze sobą, dlatego właśnie są psychiatrami. To jest dosyć klasyczny numer. Tak jak czasami strażacy są największymi podpalaczami na świecie. Postanowił, że skoro on miał problem z alkoholizmem, to będzie teraz leczył wszystkich z alkoholizmu i nie tylko z alkoholizmu. Będzie leczył z uzależnień wszystkich, z patologii społecznych. I to się bardzo spodobało państwu. A że on był dewotem katolickim i był generalnie dobrze zasadzony w kurii warszawskiej, taki troszkę człowiek z układami, był doskonałym pomostem, idealnym dla władzy, żeby zrobić z niego lidera dla młodzieży. Oto człowiek, który wyciąga ludzi z problemów, pomaga im przezwyciężyć śmierć, sprowadza na prostą drogę.
On był w sam raz, taki katolik i tak dalej. On o tym nigdy za bardzo głośno nie mówił. Wysyłał do kościoła, ale też z drugiej strony elegancko z państwem. Dlaczego ja mam takie negatywne zdanie o Marku Kotańskim? Powiem wam. Bo pamiętam doskonale, kiedy informacja o ibogainie dotarła do Polski w 1988 roku dokładnie. Było ponoć trochę wcześniej, ale z tego, co wiem, właśnie '88 był takim, że na pewno dotarła ta informacja. A mianowicie o co chodzi z ibogainą? Jest to substancja, która leczy ze wszystkich uzależnień. Ale Marek Kotański nie chciał leczyć ludzi z uzależnień w taki sposób, żeby byli niezależni.
On zostawał, że tak powiem, właścicielem ich życia. Miał swoją własną terapię i generalnie nieważne co, czy się wali, czy się przewraca. On stwierdził, że on będzie sobą swoją własną terapię. On nie będzie robił innego, bo on jest najlepszy, najmądrzejszy i wie najlepiej. To się władzy bardzo podobało, że to jest taki człowiek. Nie chce tutaj nic eksperymentować, nic robić. Tak że koniec końców powstał ruch Trzeźwość, powstał Monar i tak dalej. Pomimo zapewne dobrej roboty zrobionej dla kilku ludzi. Chociaż wątpię w to, bo spotkałem, poznałem prywatnie dosyć dobrze kilku ludzi po Monarze, jak to się mówiło. Ludzi, którzy wpieprzyli się w niesamowite gówno w życiu, ale oni zawsze chlali i to nigdy nie byli ludzie, którzy palili jointy.
Takie jest moje doświadczenie. Nigdy nie spotkałem żadnego heroinisty, który by jarał zioło. Jeszcze mi się to w życiu nie zdarzyło, a żyję już troszeczkę na tym świecie. Może nie jestem jakiś stary jak Dziadek Borowy, ale mam starszych kolegów, którzy mieli starszych braci. Także naprawdę myślę, że głupi nie jestem i pamięć mam jeszcze w miarę dobrą. Okazało się, że ten pomysł rewelacyjnie chwycił, ten Kotańskiego i Kotański zablokował właściwie dostęp do ibogainy i zrobił wszystko, co tylko chyba w jego mocy, żeby nie było innej opcji niż tylko Monar. A co z tymi ludźmi po Monarze? Bo wspomniałem, że mam bardzo kiepskie podejście do Kotańskiego i bardzo go nie cenię osobiście, chociaż był to cudowny, fantastyczny, kochający człowiek, aczkolwiek zrobił tyle złego, że po prostu wybaczam mu to, bo co mam zrobić? Ale mleko się rozlało tak czy siak. Teraz musimy z tym dealować.
O co chodzi z tymi ludźmi po Monarze? Ponieważ tak jak powiedziałem, poznałem dosyć sporo takich ludzi. Ci ludzie właściwie do tej pory mają bardzo mocne, poważne problemy ze sobą. Ci ludzie boją się na przykład stać przy alkoholu, przy wielu innych rzeczach. Tak naprawdę właściwie nigdy się nie wyleczyli. Są tak jak alkoholicy po kursie Anonimowych Alkoholików. Oni przez całe życie są alkoholikami. Tak naprawdę ciągle sobą walczą. Nie doszli do takiego etapu, żeby zrozumieć, skąd to się bierze i wyrzucić ten syf z siebie i po prostu przestać to robić, ponieważ stracili wiarę w to, że to poprawi ich życie. Ta transformacja nie nastąpiła w tych ludziach.
Oni po prostu ciągle się trzymają. Są przerażeni, spanikowani, zawsze przestraszeni. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, którzy są po Monarze. Bardzo serdecznie. To ciężki kawałek życia i polecam kurację z ayahuaski i psylocybiny. Wyleczycie się na stałe. Tak samo, jeżeli ktoś z was ma problem z alkoholem, iboga mina, ayahuaska najlepsza opcja. Trzy sesje i jest po sprawie. I wszyscy o tym wiedzieli, ale nie chciano tego zrobić, ponieważ to stało w opozycji do Kościoła katolickiego, a Marek Kotański bardziej kochał Jezusa niż skuteczne terapie do walki z uzależnieniami. Koniec końców skończyło się tak, że powstała taka komisja do spraw narkotyków czy jakichś tam substancji i tak dalej.
To się elegancko wpisało w politykę, bo Marek Kotański tam się kręcił przy polityce, zawsze jakiegoś tam posła popierał, tworzył organizację Łańcuch Czystych Serc, był w telewizji, osoba medialna, dostawał nagrody, dostał Krzyż Oficera Orderu Odrodzenia Polski zdaje się, ale to już później, chyba w 90. latach. Także się zebrało troszeczkę tego. Taki złoty człowiek. Wszystko okej, ale koniec końców sprawa dotarła do rządu. Bo do pewnego momentu, tak jak wspomniałem, wszystko było legalne. Ja dorastałem w kraju, gdzie wszystkie substancje, moi drodzy, były legalne i dla mnie normalne jest do dzisiaj, że właściwie zioło po prostu jest. I zioło było w Polsce za darmo. Ludzie się częstowali, ponieważ nie było tak, żeby dealerzy sprzedawali dzieciom w szkołach. Słuchajcie, pierwszego jointa zapaliłem naprawdę po osiemnastce.
Także to nie było tak, że dzieciaki paliły. Dzieciaki nie jarały jointów wtedy, nie było czegoś takiego, nie było mafii, nie było takich historii. To są legendy to, co się opowiada. Było normalne, spokojne życie i nikt nie miał takich głupich pomysłów, bo wszystko było legalne. Otóż koniec końców w '93 roku, kiedy SLD wygrało wybory, czyli tak zwana postubecka reprezentacja, tak powiem, władców z Moskwy, która rządzi do tej pory częściowo Polską, wygrała wybory. Jolo Kwaśniewski o miękkich kolanach, co to kulą się nigdy nie kłaniał i tak zawsze miał problem z tym klękaniem na kolano, choroby filipińskie. Razem z kolegą, człowiek, który ukończył Akademię Medyczną w Gdańsku, anestezjolog, przepraszam, no i psychiatra, bo pierwszy stopień psychiatrii, pan Marek Balicki. Oni stworzyli taką elegancką ustawę, która doprowadziła do tego, że właściwie posiadanie jakiejkolwiek ilości okazało się po prostu nielegalne. I tym ludziom zawdzięczamy właśnie SLD. Zawdzięczamy to, że jest tak, jak jest.
Żeby było zabawniej, Balicki później przeszedł do Palikota i teraz pieprzy głodne kawałki o tym, że on jest za legalizacją. A to był człowiek, który osobiście odpowiada za to, że cannabis jest teraz w Polsce nielegalne. Razem z Olkiem Kwaśniewskim i całą resztą. To był taki bezpieczny układ. Wszyscy byli zadowoleni i Watykan był zadowolony, bo ta młodzież, która mogłaby potencjalnie dymić się, buntować przeciwko wieszaniu krzyżyków i posiadaniu karabinu w domu, która woli zapalić jointa, od razu trafiała do więzienia albo jakoś tak. Także tylko prawdziwi Polacy wtedy zostawali. Albo katolik, albo były komuch. Taka bezpieczna opcja grania dla każdego. W czasie transformacji, kiedy trzeba było spakować i sprzedać cały kraj, była to wygodna opcja, żeby się nikt po drodze tam nie zbuntował i wszyscy byli zadowoleni. I tak to się po prostu zaczęło od tak zwanego bezpiecznego idola dla młodzieży, czyli Marka Kotańskiego.
Później ta historia z SLD, czyli postubecką Palikotem. To było zabawne, jak Palikot później razem z Bieleckim się związali z Wolnymi Konopiami. Dlatego ja stwierdziłem, że nie będę popierał ruchu Wolne Konopie, ponieważ współpracuje z ludźmi, którzy są tam wstawieni po to, żeby to uwalić po prostu. Oni zawsze są od tego, żeby to uwalić i zawsze to uwalali. Także jeżeli ktoś przez całe życie robi dokładnie jedno i to samo, to ciężko się spodziewać, że akurat pewnego dnia zbuntuje się przeciwko rozkazowi swojego właściciela z Moskwy i akurat zrobi coś odwrotnego. Tak się nie stało. Kaczyńscy, cały PiS, cała ta banda dewotów dokładnie ta sama historia. Ale to też są jednocześnie tacy troglodyci kulturowi, także ciężko tutaj cokolwiek od nich wymagać. I tak to wyszło, moi drodzy. Wszyscy przyklasnęli Unii Wolności.
Cała reszta tych, co przy obalaniu flaszki z ubecją za ubeckie pieniądze robili sobie odciski na dupie od styropianu, udawali wielkich opozycjonistów. Wszyscy sobie podali rękę, zrobili świetne prawo i tak oto wszystko to stanęło. Później była jeszcze poprawka tej ustawy w '97 roku poprzedniego stulecia, która już kompletnie wprowadziła drakońskie historie. Dodatkowo weszła naprawdę taka potężna Propaganda, że wstrzykuje sobie cannabis i ląduje na dworcu. Pamiętam, to był chyba 1994 rok i niestety za bardzo jeszcze nie kumałem, jak wygląda cannabis. Miałem piękne rośliny na balkonie. Na nieszczęście wyjechałem na wakacje i akurat moja mama oglądnęła jakiś film propagandowy w telewizji o tym, jak to młodzież kończy na dworcu. I kiedy wróciłem z wakacji, mama nic nie powiedziała. Skakuję na balkon, patrzę, nie ma ani jednej rośliny. Mówię: „Mama, co zrobiłaś z moimi roślinami?”.
A ona mówi: „Wiesz co? Oglądałam w telewizji o narkotykach. Nie pozwolę ci, synu, żebyś się odurzał narkotykami”. Myślałem, że pęknę. Takie były czasy. Ale już wtedy wiedziano, że to jest świetny lek na raka, na wiele rzeczy, na padaczkę i tak dalej. Jeszcze nie było olejów konopnych, a już wiedziano, jak to działa. Takie były czasy, moi drodzy. Ja dorastałem szczęśliwie jeszcze w tym legalnym kawałku, gdzie wszystko było legalne. Zioło nosiło się w pudełku od zapałek albo w pudełkach po filmach, takich do aparatów fotograficznych i się generalnie rozdawało.
Zioła się właściwie nie kupowało, bo każdy coś hodował. Dużo ludzi hodowało, a jak się hodowało, to się wynajmowało od rolnika kawałek pola albo u cioci, albo w szklarni u wujka. I tego zioła zawsze tyle było, że nie było żadnych problemów. Pamiętam moment, jak się zaczęła prohibicja, to mi opowiadał mój dobry przyjaciel, bo on wtedy mieszkał w akademiku. Były takie fajne chłopaki, które zawsze miały zioło. Miały swoją plantację gdzieś tam. Zawsze przywoziły parę słoików tego suszonego zioła do Wrocławia. To wszystko się działo we Wrocławiu. Rozdawali czasami za piwo. Ktoś parę złotych rzucił za to zioło, żeby chłopaki miały na jakąś kanapkę.
Nie było to komercyjną działalnością. Chłopaki bardziej rozdawali niż sprzedawali. Kiedy już było nielegalne, to był dokładnie drugi miesiąc 1997 roku, po tej drugiej poprawce do ustawy. Bo jeszcze przed tą poprawką można było powoływać się na posiadanie niewielkiej ilości, chyba do 20 gram czy jakoś tak, mniej nawet chyba, ale na własny użytek. Oczywiście można było mieć problemy, ale policjanci byli, co tu dużo mówić, tak samo głupi jak są teraz. Teraz wiedzą, co to jest, tak że polecam wam nie próbować tego numeru, bo teraz są wyszkoleni, mają specjalne szkolenia na ten temat zdaje się. Kiedyś po prostu nie wiedzieli nawet, co to jest, co to za zapach. Myśleli, że palę papierosa przy nich. Nieraz zdarzyło mi się, że byłem spisywany przez milicjanta, bo to jeszcze chyba nawet milicja czasami była, zanim się zamieniła w policję, jarając jointa w zębach i koleś mnie spisywał prewencyjnie za siedzenie na krawężniku albo coś z przyjaciółmi. Bo coś musieli robić, żeby ten raport wypełnić.
A my siedzieliśmy przed klubem, paliliśmy takiego dziwnego papierosa, który każdy podawał każdemu i nie wiadomo było, o co chodzi. Trzeba spisać gówniarzy. Tak to wyglądało, ale kar nie było. W 1997 roku to się mocno zaostrzyło. I to tak, że właśnie ci dżentelmeni, którzy w akademiku rozdawali bardziej to zioło niż sprzedawali, po dwóch miesiącach usłyszeli pukanie do drzwi. Właściwie nie pukanie, tylko taki łomot. Właściwie usłyszeli łomot i weszło dwóch dużych kolesi razem z drzwiami do ich pokoju i się okazało, że wszystko należy do mafii. Chłopaki otrzymali taką propozycję, że albo kończą z tym biznesem, albo pakują ich do bagażnika i wywożą do lasu. I teraz mają 30 sekund na to, żeby się zdecydowali. Tak wyglądało w praktyce wprowadzenie ustawy między Marków Beleckich, rządzie Hanny Suchockiej, wszystkich tych kolesi SLD i tak dalej.
Tak wyglądało to dokładnie w Polsce. Takie były czasy, moi drodzy. Tak to się potoczyło. Sprawa dotyczy nie tylko cannabis. Dotyczy wszystkich substancji psychoaktywnych pochodzenia roślinnego. Tak to się wydarzyło w Polsce. A ja myślę, że tymczasem jakaś muzyczka, proszę państwa, bo ja specjalnie musiałem wygadać się o tym, jak to było w Polsce, bo wszyscy znają historię cannabis na świecie. Wszyscy wiedzą, jak została zakazana. Wszyscy wiedzą o koncernie DuPont, o tych wszystkich szwindlach, o podstawionych badaniach naukowych, kłamstwach i propagandzie. Ale mało się mówi o postaci.
Ludzie dalej startują w wyborach i ci ludzie dalej są na tyle bezczelni, żeby opowiadać nam jakieś brednie i jeszcze prosić, żeby ktoś na nich zagłosował. Co za dupki. Tak że pamiętajcie, że to są dokładnie ci kolesie. Następnym razem, jeżeli będziecie skreślali krzyżyki przy Palikotach i innych jołopach, to się zastanówcie troszeczkę nad tym, skąd ci kolesie się tam wzięli, za co ubecja im zapłaciła tyle kasy i za co dalej służby płacą im kasę, żeby udawali dobrych wujków, którzy pomogą nam zalegalizować jointa. Tym razem może jakaś muzyczka. Tak jak mówiłem, dzisiaj mocno na temat legalizacji. Niech poleci jakiś miły, słoneczny dźwięk i proszę sobie skręcać jointy. Naprawdę dzisiaj palimy do oporu. Ja akurat nie za bardzo, bo mówię do mikrofonu, ale ja sobie później z wami zapalę tak czy siak. Spokojnie, moi drodzy, przyjdzie i na to czas.
A tymczasem czas na muzyczkę. Radio na Fali, „Hiperprzestrzeń” retransmitowane też w Radiu Paranormalium. O, jest Ganja Farmer. Pozdrawiam wszystkich farmerów. Wiem, że to niebezpieczne zajęcie. Wiem, że ryzykuje się dużo i naprawdę całym sercem jestem z wami, moi drodzy, że przeciwstawiacie się temu choremu systemowi, temu choremu Babilonowi. Robicie właściwą robotę, tą właściwą rzecz, jedną z najlepszych na świecie chyba aktualnie, bo to naprawdę leczy ludzi w niesamowity sposób. Słuchajcie, jest teraz w Polsce taka postać. Jest parę postaci. Ja tu pozdrawiam Tomka Obarę, jeśli słucha, bardzo serdecznie, który coś tam działa w tym temacie jak zwykle.
I pozdrawiam, jeżeli słucha oczywiście pana doktora Jana Ziębę, człowieka, który się pojawił w Polsce znienacka I chyba dawno nie było go w Polsce. I bardzo dobrze, bo ma świeży umysł i przywrócił ten pomysł troszeczkę z powrotem na ruszta i dosyć konsekwentnie zaczął zadawać pytania: co tu się właściwie, do jasnej cholery, dzieje z tym wszystkim? Czy to nie jest jakiś paranoiczny cyrk? Bo to jest paranoiczny cyrk, proszę państwa, bo na przykład olej z konopi, który się aktualnie produkuje, myślę, że wszyscy wiedzą, leczy raka po prostu w trymiga, robi cuda. W ogóle cannabis robi cuda. Ja należę do ludzi, którzy mają problemy genetyczne, jak to się mówi, z jaskrą w rodzinie, czyli po prostu ciśnienie w oku, które może grozić oślepnięciem i tak dalej. Jest to doskonałe rozwiązanie, ponieważ nie ma żadnego side effect. Inna opcja jest na przykład ładować sobie jakieś chemiczne krople, tak jak robił mój tato przez całe życie. Pomaga, ale tak nie za bardzo. Dalej oko jest rozryte i to ciśnienie w oku wcale się nie za bardzo zmienia.
Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które tutaj działają rewelacyjnie, chociażby kwestie alergiczne. Jako człowiek posiadający kiedyś bardzo potężne problemy alergiczne, wygląda na to, że zioło postawiło mnie mocno na nogi. Także ja tej roślinie zawdzięczam bardzo dużo spraw związanych z kondycją mojego zdrowia czysto fizycznie. I to nie jest dowcip, bo po prostu tak jest. Czy komuś się to podoba, czy nie. Co by tutaj długo nie mówić, dosłownie parę chwil temu tak zwany rząd federalny w Stanach Zjednoczonych oficjalnie potwierdził, że cannabis zabija raka. Badania były prowadzone na St George University tu w Londynie na miejscu, proszę państwa, przez taką specjalną komisję wybraną przez ten federalny rząd amerykański specjalnie, żeby udowodnić, czy cannabis... Słuchajcie, abyście nie spadli z krzeseł, jeżeli siedzicie teraz, to usiądźcie, bo oni chcieli udowodnić, czy cannabis ma jakiekolwiek medyczne wartości. However. Oh, yes.
No więc zrobiono badania. Badania się skończyły dosłownie chwilę temu, bo na początku tego miesiąca. Także zbadano to wszystko. To się nazywa National Institute on Drug Abuse. No i to wszystko zostało przebadane, wyniki zostały opublikowane. Chodzi o THC, CBD, wszystkie sprawy z tym związane. Tu nie będę taki techniczny, tak jak mówiłem dzisiaj. Efekt jest taki, że oczywiście jasne, że zabija raka, wszyscy o tym doskonale wiedzą. To już jest takie potwierdzenie rządu federalnego. Jest na to już papier, wszystko jest oficjalnie legalne.
Ta informacja. Ja się cieszę, że to jest robione w Anglii, bo też, że tak powiem, okruchy tego uderzają w ten system. Ja pamiętam czasy, kiedy raport tak zwanej Międzynarodowej Organizacji do Spraw Zdrowia, to się nazywa WHO, został specjalnie schowany, bo oni też prowadzili badania przez prawie 30 lat nad cannabis. To były lata 90., początek lat 2000. Chyba nawet jeszcze nie. Po 15 czy tam 20 latach badań okazało się, że raport, który miał zniszczyć cannabis, udowadnia coś zupełnie innego. Zniszczył tych, którzy chcieli zniszczyć cannabis, bo się okazało, że jest to właściwie doskonałe lekarstwo, moi drodzy. I tutaj nie ma co do tego dwóch zdań. I też został utajniony ten raport na parę lat. Dopiero później wyciekł.
Internet temu bardzo mocno pomógł. Taka hipokryzja, proszę państwa, kompletna hipokryzja. Ja wiem, że jest dużo ludzi w Polsce, którzy mają nieustanny problem z tym, że na przykład twierdzą, że cannabis jest halucynogenne. Ja chyba większej głupoty w życiu nie spotkałem, a muszę się przyznać, co chyba dla słuchaczy Radia Nafani nie jest tajemnicą, ja to wspominam czasami, jestem użytkownikiem LSD w miarę regularnym i naprawdę nie jestem harcerzem i raczej lubię końskie dawki niż dawki takie zwyczajne. Jestem użytkownikiem psylocybiny. Ma doskonałe działanie terapeutyczne, doskonale pomaga po prostu ogarnąć się w głowie z wieloma sprawami i w ogóle organizm postawić na nogi. Jestem też użytkownikiem ayahuaski, która jest niesamowitą medycyną. Jest po prostu potężną medycyną, jedną chyba z największych, jakie w życiu spotkałem. MDMA, które jest też rewelacyjne. Na temat MDMA jest teraz masa genialnych badań i się okazuje, że jest to jedna z najlepszych substancji do usuwania z siebie stresu pourazowego.
A normalne jest to, że jak żyjemy w tej cywilizacji, to trochę tego stresu codziennie zgarniamy na czaszkę, czy chcemy, czy nie. Wystarczy, że musimy się budzić o takiej porze, o której nasz organizm wcale nie chce się budzić. Takie proste, organiczne sprawy. Także dzieje się trochę dookoła tego. I wielu ludzi ma nieustanny problem z tym, że te substancje są jakieś takie i oni ich nie ogarniają, bo one są psychoaktywne. Jakieś wizje, że ktoś zapali jointa, wybiegnie przez okno i wyskoczy z dziesiątego piętra. Większych głupot w życiu nie słyszałem. Prawda jest taka, że jest bardzo podobnie jak na początku lat 2000. Zaraz jak się pojawiły te restrykcyjne przepisy z cannabis, one służyły do manipulowania sytuacjami, takiego ściemniania mocnego. Podam wam po prostu konkretny przykład i tyle.
Każdy bandzior, słuchajcie, każdy bandyta za wymuszenia, okupy, pobicia i tak dalej, kradzieże. Wiecie, co sobie wciskali w sądzie? Jakie kity? Taki standardowy numer był taki, że on dał mi takiego dziwnego papierosa, bo ja palę papierosy. Spytałem się, czy ma coś do zapalenia. On mi dał. To był dziwny papieros. Zapaliłem. Nic nie pamiętam. Ja go nawet nie chciałem bić.
Ja nic nie pamiętam. Straciłem pamięć. Ja miałem wizję. To nie byłem ja. To była marihuana. On mi kazał palić marihuanę. A tam sędzina mówiła: „Aha, aha. No cóż, niepoczytalny”. I tak to wyglądało. I do tej pory czasami rodzice usprawiedliwiają swoje dzieciaki dlatego, że dzieciaki sobie nie radzą z życiem.
I oprócz tego, że sobie nie radzą z życiem, palą sobie zioło, to jeżeli akurat przypadkowo nie poradzą sobie z życiem i tym, jak rodzice im skonstruowali życie, to oczywiście wina jest zioła zawsze. Ale też z drugiej strony dużo takich sytuacji w Polsce, które występują, to jest zioło z dopalaczami, po którym ludzie centralnie świrują, bo jest to nie wiadomo co. Później nikt oczywiście nie robi takiego koronera. Później nikt nie chce przecież mówić, że mój syn wciągał kreski od 10 lat, jechał na amfie non stop i jak zapalił jointa, to wyskoczył przez okno. To przez marihuanę na pewno. Jasne, że przez marihuanę. Tak to wygląda w praktyce. Także polecam. Jeżeli wam się chce walczyć z tą propagandą troszeczkę i jeżeli macie taką okazję puszczać takie rzetelne informacje, tudzież wspierać ludzi w Polsce, którzy propagują legalizację i robią to konkretnie. Ja słyszałem o tym projekcie pana Jana Zięby.
Zobaczymy co z tego będzie. Jak się czegoś więcej dowiem na ten temat, to wam na pewno powiem. Zobaczcie tam do tego projektu. Tam się jakieś sprawy dzieją. Ponoć będą potrzebni ludzie do pomocy. Git. Nie będzie to impreza polityczna, bo do tej pory zawsze cannabis oprócz tego, że jest nielegalny, jest dodatkowo wrzucany do wora z polityką, bo na tym się zarabia gigantyczną kasę i dodatkowo robi się na tym politykę. Wychodzi taki pajac Palikot, były ubek razem z resztą kumpli z SLD i Kwaśniewskim, który się kołysze ciągle jak gwiazda Bollywoodu po tej flaszce w lewo, w prawo, tudzież Kaczyńskimi, którzy twierdzili, że marihuana zabija. Ich to chyba nie wiem co zabiło, ale jeden z nich na pewno jest martwy, a drugi to nie wiem, może powinien zapalić, to by może przestał się czuć martwy. Może by odżył troszeczkę.
I don't know. Nie chcę nawet tego komentować. Po prostu tak żałosne dupki, które jeżeli położy przed nimi się pełną dokumentację medyczną, która jest napisana tak, że nawet koń by zrozumiał, nawet wtórny debil by zrozumiał. Jedyna percepcja i zdolności intelektualne tych kolesi są takie, że jeżeli kartka jest zagięta, to co najwyżej mogą ją odgiąć i poprasować. I tyle z tego dokumentu są w stanie zrozumieć. Tak wyglądają polscy politycy i używają tematu cannabis do manipulowania opinią publiczną. Szukają frajerów, którzy na nich zagłosują po to, żeby później powiedzieć: „Sorry, ja tylko chciałem zapalić kadzidełko” . I tak to wygląda w praktyce. Także moi drodzy, proszę uważać na polityków i ściemniaczy, bo oni naprawdę jak do tej pory nic nie zrobili. Oni próbują ciągle ugrać od tego kasę.
A jak się na tym gra kasę? Kasę gra się na tym dokładnie wszędzie, na całym świecie tak samo. Ten problem, który dotyczy wszelkich miejsc, gdzie cannabis jest nielegalny, jest zawsze ten sam. W niektórych miejscach trochę większy, w niektórych trochę mniejszy. Ale właściwie te problemy wszędzie są dokładnie te same. I o tych problemach opowie wam w swojej bezpośredniej relacji nie kto inny jak Bart prosto z Jamajki. Relacja jest dosłownie jeszcze gorąca. Przyleciała tutaj cyfrowymi liniami lotniczymi i już na nas czeka. Ja pozdrawiam w ogóle Barta bardzo serdecznie. Na Trinidadzie.
On już wrócił do siebie. Jest na wyspie obok. No dobra, poczekajcie, bo tu jak zwykle się zamotałem. Muszę to znaleźć. Okej, mam. Zatem posłuchajmy relacji naszego reportera. Reportera Radia Na Fali prosto z terenu z gorącego kraju o nazwie Jamajka. Pozdrawiam serdecznie słuchaczy Radia Na Fali. Mam na imię Bart. Nagrywam tę wiadomość do was, drodzy słuchacze, z Jamajki na Karaibach.
To miejsce, w którym jestem, jest dosyć szczególne. To nie jest Kingston, to nie jest metropolia i smród samochodów i zgiełk maszyn. To jest daleko od Kingston. To jest tak zwana wioska. To jest countryside, jak to nazywają lokalni. Tutaj znajdują się pola uprawne, warzywne, owocowe, tak samo jak olbrzymie połacie, które użytkowane są do hodowli marihuany. Tej słynnej marihuany, z którą Jamajka jest kojarzona. Jest to na pewno legendarna sprawa. Jamajczycy znają się świetnie na uprawie tej rośliny. Roślina ta posiada najlepsze warunki do rozwoju, dlatego, że nasłonecznienie jest potężne.
Jeżeli tylko dobrze się opiekujesz tą rośliną, nawadniasz ją w odpowiedni sposób, to niepotrzebne są żadne środki chemiczne do uprawy tej rośliny tutaj, w tym miejscu na planecie, dlatego, że sama przyroda dostarcza wszelkich niezbędnych czynników po to, żeby ta marihuana osiągnęła miano tej legendarnej ganji, jak nazywają to tutaj lokalni. Na pewno jest to sława, która właściwie wykracza poza wyspę. Jamajka jest utożsamiana z marihuaną, tak samo jak z muzyką reggae. Mnóstwo ludzi zna Boba Marleya, który rozpowszechnił legendę marihuany. Opowiadał o tym, że nie jest to tylko zioło, które jest palone do celów rekreacyjnych, ale głównie do celów medytacyjnych. Jest to roślina, którą można wykorzystywać na mnóstwo sposobów. Jest lekarstwem na ponad 200 różnych schorzeń w organizmie ludzkim. Tak jak wiadomo, wyklęta przez prawo i stłamszona. I właśnie o tym chciałem troszeczkę opowiedzieć, bo mam okazję przebywać tu na Jamajce dosyć często, więc taka ciekawostka może dla palaczy marihuany, a może dla tych, którzy chcą po prostu się dowiedzieć pewnych faktów. Chciałem opowiedzieć o prawie.
Jak prawo sankcjonuje hodowlę i palenie marihuany na Jamajce. Nie jest to aż takie oczywiste, jak wydawać by się mogło. Mnóstwo ludzi jest przekonania, że Jamajka
[49:25] - Na Jamajce można palić legalnie marihuanę i nie wiążą się z tym żadne problemy. Wręcz przeciwnie. Pomimo tych cudownych warunków atmosferycznych i przyrodniczych, to niestety te wszystkie uprawy przez wiele lat i nadal w tej chwili odbywają się bardzo po cichu. A jeżeli taka hodowla, która była w ukryciu kultywowana, zostaje odkryta, to wiążą się z tym pewne problemy, mianowicie takie, o których opowiem za chwilę. Marihuana na Jamajce od wielu lat była przedmiotem dyskusji w parlamencie, dlatego, że użycie marihuany w tej chwili jest tak wielkie lokalnie i rząd musi się do tego ustosunkować w pewnym momencie. Dodatkowo na trybunie reszty świata, gdzie w tej chwili istnieje trend taki, że rządy niektórych państw powoli decydują się na złagodzenie prawnych regulacji odnośnie tej rośliny, czynią pewne postępy. Parlament jamajski również mniej więcej rok temu zaczął dyskusję na temat dopuszczenia hodowli marihuany w celach medycznych. Dlatego, że już nie można się bić z faktem takim, że marihuana ma niesamowite właściwości i jest lekarstwem na wiele schorzeń. Jeżeli jest zakazanym środkiem, to wiadomo, że ludzie nie mają dostępu wszelakiego albo jakimiś drogami poufnymi i podziemnymi załatwiają sobie lekarstwa i produkty stwarzane z tej rośliny po to, żeby najzwyczajniej w świecie się leczyć. Więc skoro informacja jest już tak rozpowszechniona i ludzie o tym mówią, to rząd się musi do tego też ustosunkować.
Więc jakiś rok temu zaczęto dyskusję na ten temat, która zakończyła się dosyć niedawno rezultatem takim, że parlament jamajski przedyskutował nową ustawę, która z dniem 25 lutego roku 2015 weszła w życie. I to jest ustawa, która reguluje hodowlę i użycie marihuany na Jamajce. Również opisuje małe ilości dozwolone do spożycia i do posiadania, ale wydaje się, że właściwie to prawo jest stworzone tylko dla odpowiednich grup społecznych. I o tym chciałem opowiedzieć. Tutaj pojawia się problem, dlatego, że musimy rozgraniczyć pojęcia legalizacja i dekryminalizacja. To są dwie odrębne historie. Więc to prawo, które weszło w życie teraz w lutym, wcale nie mówi o tym, że marihuana jest legalna. Wręcz przeciwnie, stwarza mnóstwo problemów. Ja tutaj po paru rozmowach z farmerami Gandzi nabrałem pewnych wniosków, którymi się chciałem podzielić. Wydaje się, że właściwie ta zmiana prawa jest krokiem do tyłu raczej niż do przodu, dlatego, że wymusza pewne formy legalne, jeżeli chodzi o uprawę czegoś tak naturalnego jak roślina.
Ci farmerzy, którzy tutaj hodują marihuanę na wiosce, są właściwie na końcu tej całej machiny finansowej, dlatego, że to są biedni ludzie, którzy hodują różne rzeczy. Znają się na uprawie tak samo marihuany, jak bardzo często arbuzów czy różnych innych owoców, czy słodkich ziemniaków. Po prostu ze względu na to, jaka jest koniunktura w danym sezonie, co się lepiej sprzedaje, bardzo chętnie zamieniają uprawy na różne inne. Więc to nie są kryminaliści, to nie są grupy zorganizowane, to są po prostu zwykli prości ludzie, którzy próbują wyżywić swoje rodziny tutaj. A cała siatka, która dostarcza, która przede wszystkim pobiera, transportuje i rozprowadza marihuanę już jako poporcjowaną w mieście, czyli w Kingston, to jest już odrębna historia. To jest cała mafia. To są grupy zorganizowane, kryminalne, z którymi policja się boryka, dlatego, że te grupy są chronione i takie grupy jest bardzo ciężko właściwie namierzyć. Dodatkowo w państwie, które jest bardzo skorumpowane, mnóstwo ludzi, urzędników i funkcjonariuszy policji, tak samo jak armii, żyje w powiązaniach. I właściwie poziom znajomości zależy od tego, ile można pieniędzy zarobić na tym precedensie, że marihuana jest nielegalna w kraju. Podam przykłady.
Tutaj na wiosce marihuana jest bardzo tania, ona jest bardzo dobrej jakości. To miejsce, w którym przebywam, nie będę zdradzał lokalizacji, ale słynie z jednej z najlepszych upraw na wyspie. Dlatego, że w pobliżu są nietoperze. Jest dosyć duże siedlisko nietoperzy, które produkują odchody, które są bardzo dobrym nawozem dla tych roślin. Więc tutaj lokalni farmerzy mają taki przywilej, że mogą podlewać te rośliny nawozem z kupy nietoperza, który powoduje, że te rośliny rosną przepiękne i są bardzo ładnie pachnące i błyszczące z kryształkami na kwiatach. Ci farmerzy sprzedają marihuanę bardzo tanio. Ona zostaje pobierana tutaj i transportowana do miasta, gdzie osiąga cenę podwójną. Dam przykład, ile w ogóle kosztuje marihuana tutaj lokalnie. Porównam to do tego, ile kosztuje porcja marihuany w Londynie. Z tego, co pamiętam, za 20 funtów angielskich można było kupić porcję, która ważyłaby mniej więcej 2,5 grama.
To już nie jest te 3,5 grama, które kiedyś było. Teraz już wszyscy obcięli ilość do 2,5, jeżeli się nie mylę. Za 20 funtów kupuje ci w Londynie 2,5 grama suszu z marihuany. Wyobraź sobie, drogi palaczu, że tutaj na tej wiosce, gdzie jestem, te same 20 funtów kupuje tobie pół funta marihuany. Funt to jest mniej więcej pół kilograma, więc jeden funt to jest w granicach pół kilograma z tego, co pamiętam. Ćwierć tego kilograma, 250 gramów kosztuje dokładnie 20 funtów tutaj. Czyli za 20 funtów za 2,5 grama w Londynie, za te same pieniądze na Jamajce, tutaj w countryside można zakupić w okolicach 250 gramów marihuany. Więc jest to różnica stukrotna. Ale teraz co się dzieje z tą trawką, która jest kupowana tutaj na wiosce, jest dostarczona do miasta. W tym mieście już kosztuje dwa razy więcej.
W Kingston już cena podskakuje dwukrotnie, dlatego że jest to miasto i to jest właśnie ten przemysł zorganizowany, który istnieje dlatego, że roślina jest nielegalna. Teraz przychodzi nowe prawo. 25 lutego parlament jamajski przedyskutował i ogłosił nową ustawę o tym, że posiadanie do dwóch uncji marihuany jest traktowane nie jako wykroczenie kryminalne, aczkolwiek prawo nie stwierdza, że to jest legalne. I tutaj się właśnie pojawiają problemy, dlatego że dwie uncje to jest dosyć sporo dla takiego przeciętnego palacza marihuany w Europie. Dlatego, że dwie uncje to jest 28 gramów razy 2, czyli to jest 56 gramów. To się wydaje dosyć spora działka, że tak powiem, zwykle dla takiego przeciętnego palacza w Europie. Tutaj różnica jest taka, że ten susz, te budy tak zwane, te kwiaty rośliny, one nie są oddzielone od łodygi, czyli je się sprzedaje razem z łodygą, dlatego, że one wtedy są dłużej świeże i czerpią soki z tejże łodygi, zanim się ją obetnie. Więc ten susz będzie ważył odpowiednio więcej, dlatego, że ta łodyga jest odpadem w momencie, jak się czyści ją do palenia, ale w momencie sprzedaży jest częścią tej rośliny. Teraz sobie zapalę jointa i tutaj się przerwę wytnie. 25 lutego parlament jamajski przedyskutował i ogłosił nową ustawę, która sankcjonuje hodowlę marihuany do celów medycznych oraz posiadanie niewielkich ilości marihuany do użytku osobistego.
Te ilości są opisywane do dwóch uncji suszu, czyli dwie uncje to jest 56 gramów. To nie są tylko i wyłącznie kwiaty marihuany, dlatego, że tutaj się nie sprzedaje samego suszu, tylko całe właściwie łodygi już oczyszczone z liści, ale te kwiaty nadal tkwią w łodydze, dlatego, że wtedy utrzymują się dłużej świeże i czerpią soki z tej łodygi i odrywa się taki pączek tuż przed czyszczeniem jego i wtedy on jest najświeższy i jest najlepszy do palenia. Więc do dwóch uncji można mieć przy sobie. I tu teraz pojawia się taki problem. Właściwie ile to są dwie uncje? Dlatego, że żaden z tych policjantów, który do tej pory ścigał tych biednych chłopaków i farmerów, właściwie nie nosi ze sobą wagi, więc on nie będzie wiedział, ile to są dwie uncje. Więc na oko taki pan oficer może stwierdzić, że na przykład taki delikwent posiada więcej niż dwie uncje, więc on ma prawo go aresztować i zabrać go na stację policyjną. Więc to jest cały dowcip na ten temat, dlatego, że to prawo właściwie nie chroni nikogo, tylko daje narzędzie policji do tego, żeby pod różnym pretekstem, a pretekst może być całkiem inny i głupi, żeby po prostu takiego delikwenta zabrać na komisariat, zmarnować cały jego dzień albo noc po to, żeby stwierdzić, czy to jest marihuana rzeczywiście i czy on jest na przykład rastafarianinem i robi to w celach religijnych, bo to się tak tutaj określa, że to cele religijne są, czy może ma świadectwo od lekarza, że może spożywać marihuanę dla celów medycznych. Więc ten proces nadal może być długi i nieprzyjemny bardzo, aczkolwiek obiecują, że taki delikwent nie będzie miał otwartej kartoteki, jeżeli ta ilość rzeczywiście jest poniżej dwóch uncji. Rozmawiałem ze znajomymi.
Generalnie nikt nie chce właściwie próbować tych policjantów i każdy nadal chowa tę marihuanę w gaciach, czy tam gdziekolwiek się da. Jak chodzi po ulicy, czy się przemieszcza motorem, czy też samochodem z miasta do miasta. Dlatego, że nikt nie będzie podejmował takiego ryzyka, dlatego że oni znają metody policji i to nie są miłe metody, ci panowie się naprawdę obchodzą bardzo brutalnie. Z ludźmi, z którymi mają do czynienia. Tutaj nikt nie będzie próbował tego, ile to są dwie uncje i nikt z wagą też nie będzie chodził, żeby udowodnić, ile te dwie uncje są. Teraz chciałem opowiedzieć, co się dzieje odnośnie marihuany medycznej. Marihuana medyczna, oczywiście uprawa taka będzie musiała być usankcjonowana jakimiś pozwoleniami i certyfikatami. Ten szary, najbiedniejszy farmer na szarym końcu oczywiście ma bardzo nikłą szansę, właściwie niewielką, właściwie żadną, żeby takie pozwolenie od państwa dostać. Dlatego, że on już hodował tę marihuanę od lat. On się na tym zna.
On wie, jak to robić, ma swoje systemy nawadniające i tak dalej. A tutaj nagle trzeba zorganizować wszystko według protokołu. Wszystko musi być skontrolowane, na wszystkim musi być pieczątka i papier, i pozwolenie. Generalnie pojawiają się problemy. Takie pozwolenie na pewno też będzie kosztowało nie bagatela mało. Generalnie kto będzie uprawiał marihuanę? Najprawdopodobniej duże korporacje zajmą się tym, dlatego, że wiadomo, że jeżeli prawo sankcjonuje, że marihuana jest legalna i może być dostępna w celach medycznych, to na pewno jest w stanie wyprodukować niesamowitą ilość kabony. Generalnie te pieniążki na pewno ktoś będzie chciał tutaj podchwycić i pomnożyć, więc na pewno pojawiają się korporacje, które zajmują się już tym, żeby takie pozwolenia sobie pozałatwiać. Ten farmer zostaje na końcu i nadal jest kryminalistą, dlatego, że on nie ma prawa hodować więcej niż pięć roślin. Zapomniałem powiedzieć też o tym, że prawo sankcjonuje to, że prywatni użytkownicy, właściciele domostw mogą posiadać do pięciu roślin w swoim ogródku i z tym nie będzie wtedy problemów.
Tylko nie jestem przekonany co do tego, co prawo mówi na temat nasion na przykład. Dlatego, że nasiona na Jamajce do tej pory, przez ten cały czas, jak tutaj jestem, były bardziej nielegalne niż właściwie susz. Dlatego, że nasiona można kultywować, można je wsadzić do ziemi i z tego wyrasta roślina, która będzie miała kolejne nasiona. Prawo tutaj obchodziło się z nasionami do tej pory dużo bardziej surowo niż z suszem, dlatego, że jest to usiłowanie hodowli. To jest usiłowanie hodowli, jeżeli przy tobie znajdą nasiona marihuany. Odnośnie tych pięciu roślin w ogródku, też nikt nie jest pewien właściwie, bo przecież ta roślina będzie produkować dużo więcej nasion. I teraz co zrobić z tym ambarasem? Na jednej stronie są ci biedni farmerzy, którzy próbują wyżywić rodziny tutaj na wioskach, a z drugiej strony są korporacje, które siedzą w Kingston i one się zajmą tym, położą łapę na tym całym precedensie. Po prostu okazuje się w tej chwili, że to prawo, które przedyskutowano niedawno i które zrobiło tyle szumu i pogłosek stworzyło, jednak nie jest do końca pozytywną rzeczą, jak się nad tym zastanowić. Dlatego, że teraz jak to działa w praktyce?
Tutaj pola nie można przenieść. To są rośliny. One są zakotwiczone w ziemi i te rośliny są kontrolowane z helikopterów. Te rośliny są kontrolowane z ziemi. Tutaj są stałe obławy policyjne i policja doskonale sobie zdaje sprawę, gdzie te poletka uprawne są. Zresztą nie trzeba ich specjalnie szukać. Nikomu nie polecam szukać poletek, jeżeli nie zna się lokalnych ludzi, dlatego, że można się nabawić dużo problemów. Dlatego, że te poletka są chronione przez tych farmerów, ale generalnie one nie są gdzieś strasznie daleko od cywilizacji i bardzo ukryte. Na nie można łatwo natrafić przy okazji takiego dłuższego spaceru. Ta policja też sobie zdaje sprawę, gdzie te poletka są.
To już jest właściwie standardowa sytuacja. Policja raz na jakiś czas pojawia się po to, żeby zgnębić tego chłopa, tego farmera. Są dwie metody: albo wypalają mu pole, albo dostają dosyć dużą łapówkę. Policja już wycwaniła się do tego stopnia, że oni planują te obławy w momencie, kiedy rośliny są dojrzałe. Tutaj proces wegetacyjny na Jamajce trwa około trzech miesięcy, więc jeżeli jest dobry sezon, to w roku można mieć około czterech zbiorów z takiego jednego poletka. Taka policja już się wyczytała do tego stopnia, że czekają na przykład do tego ostatniego tygodnia, gdzie te rośliny są już takie soczyste, pachnące i gotowe do zbioru właściwie. Wtedy pojawiają się. Jak farmer nie ma pieniędzy, to pole jest po prostu likwidowane. Pompy nawadniające, rury, które kosztują mnóstwo pieniędzy, są zabierane, konfiskowane. A jeżeli farmer jest w stanie się wypłacić, to płaci.
Wtedy musi bardzo szybko uważać. Musi bardzo szybko zebrać swój plon i uważać, dlatego, że bardzo częstym precedensem jest, słyszałem tutaj historie od lokalnych ludzi, że najpierw pojawia się policja, a później za parę dni pojawia się armia. Dlatego, że ci wszyscy ludzie są powiązani i po prostu oni się między sobą kontaktują. Taki oficer policyjny, skoro zebrał haracz i na przykład uważa, że chłop ma pieniądze jeszcze albo właśnie sprzedał plon i ma z tego plonu pieniądze, to wtedy dzwoni do swojego kolegi, który jest w armii. I ten kolega przyjeżdża ze swoimi współpracownikami, żołnierzami i generalnie sytuacja się powtarza. Albo masz pieniądze, żeby zapłacić, albo pole będzie zlikwidowane.
[01:07:54] - Tak to wygląda w tej chwili i tak to zawsze wyglądało. Prawo, które się zmieniło niedawno, niestety muszę z przykrością stwierdzić, że wydaje się, że jest krokiem wstecz właściwie, a nie krokiem naprzód w procesie do zalegalizowania uprawy i świadomości na temat marihuany. Zrobiła się już wieczorowa pora, więc zakończę te rozważania. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Nafali. Bardzo mi było przyjemnie przedstawić taką krótką relację. Wydaje mi się, że jest to istotne, żeby opowiadać o tym, jak sprawy wyglądają od podszewki, dlatego, że to, co się słyszy w mediach i to, co pogłoski stwarzają, to nie do końca jest prawda. Więc dla tych ludzi, którzy uważają, że to jest sprawa istotna, myślę, że byłem w stanie dostarczyć kilku kawaleczek i paru faktów. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, żegnam się i zapraszam do słuchania wieczorowej pory. Mówił do was Bart z Jamajki. To była relacja prosto od Barta, prosto z Jamajki.
Dokładnie sprzed paru dni, jeszcze gorąca, jeszcze ciepła. Pozdrawiam jeszcze raz Barta serdecznie. Sami słyszeliście, jak to wygląda na Jamajce i jest bardzo duże ryzyko, że będzie próba zrobienia dokładnie tego samego w kraju trzeciego świata, którym jest Polska. Co tu dużo kryć. To jest ta cała zabawa w rozdzielanie pomiędzy leczniczą cannabis a normalną marihuaną. Nie ma czegoś takiego, nie ma takiego rozróżnienia. To jest psychoza maniakalna, jakiś dualizm, rozdwojenie osobowości. Do lekarza psychiatry, ale na pewno nie do tych, którzy zakazywali cannabis, trzeba się udać, tylko do troszkę bardziej kompetentnego lekarza psychiatry, który troszkę się lepiej orientuje i nie jest alkoholikiem, który sobie nie radzi ze sobą. I to może pomóc troszeczkę, bo generalnie ciągle rozmawiamy o tej samej roślinie, która ma niesamowite właściwości. Jeżeli sadzicie rośliny i zetniecie już rośliny, to nie wyrzucajcie krzaków, nie wyrzucajcie korzeni.
Korzenie, moi drodzy, odcinajcie sobie osobno, ładujcie sobie do spirytusu i róbcie sobie nalewkę z tych korzeni cannabis. Polecam bardzo na przeziębienia, zapalenia, jakieś tego typu rzeczy, które występują zimą, kaszle, takie sprawy. Posmarować sobie klatę tą nalewką. Niech to postoi ten korzonek, niech on puści troszkę soków do tego spirytusu i później sobie posmarować klatę tym spirytusem. Robi rewelacyjne rzeczy. Działanie jest po prostu doskonałe. Liście można sobie urywać z takiej roślinki, jeżeli macie rośliny i sobie dodawać do sałatki. Jest to cholernie zdrowe. Nie poczujecie za bardzo nic, bo tam nic specjalnie nie ma. Poza substancjami, które leczą.
Oczywiście jeżeli roślina nie jest podlewana jakimś chemicznym shitem. Zastosowań medycznych jest masa, ja tu nawet nie chcę mówić. Ciągle jest ta sama roślina i nie ma ani medycznej cannabis, ani niemedycznej cannabis. Jest tylko jedna cannabis. Dobrze jest o tym pamiętać, bo ten wytrych pod tytułem, że medyczna cannabis albo tylko olej jest taką próbą wepchnięcia nas czasami w ręce korporacji. Ludzie w Polsce sobie nie zdają sprawy z tego, jak to wygląda na świecie, bo Polska jest troszeczkę do tyłu mocno z wieloma rzeczami, czy chcemy, czy nie. To nie jest kwestia pejoratywnego znaczenia, po prostu tak jest. I czasami ludzie w Polsce nie są do końca świadomi tego. Także proszę uważać na te historie, że coś się dzieli, że to tylko olej albo nie olej. Nie, nie, cała roślina ma być legalna.
Otóż to. Czyli sadzić, produkować własne nasiona, rozdawać przyjaciołom. Oczywiście pilnować się, żeby psychopaci w mundurach was nie znaleźli. Jeśli pojawi się opcja, że będzie jakiś projekt, który ma ręce i nogi, to wspierać ten projekt w ramach i w miarę swoich możliwości. Ja tu się przyglądam temu, co Tomek Obara i Jan Zięba tam wykręcą i wykombinują, co z tego powstanie. Bo chodzi o to, żeby roślina była legalna. Nie chodzi nawet o sklepy, o komercyjne sprawy takie jak w Kolorado. Chodzi po prostu o to, żeby każdy z nas mógł sobie posadzić swoje własne krzaki w domu na swój własny użytek i do tego się to wszystko sprowadza. Jeżeli oczywiście chce. Jeżeli nie chce, to niech sobie sadzi kwiatki.
Jeżeli woli browara, to niech sobie idzie na browara. Ja wolę sobie posadzić roślinę i chcę mieć do tego prawo. Właśnie, a jak wygląda to w Anglii? Bo ja mówię do was prosto z Londynu. W Anglii rynek jest zdominowany przez azjatyckie mafie głównie. Są to albo Wietnamczycy, albo Chińczycy. Te komercyjne uprawy robi się w grow house'ach. Nie tylko oczywiście azjatyckie mafie, ale one dosyć mocno tutaj trzymają łapę na wszystkim. Ja tu już odbieram szybko telefon od kolegi Krawca. Halo, halo!
Witam serdecznie. Halo, halo! Tak jak zwykle ten Skype tutaj troszeczkę świruje, także nie mogę się połączyć. To może po prostu Krawcze poczekaj sekundę, ja tu skończę o tym, jak jest w Anglii i już się z tobą zdzwaniam, bo tu Skype mi po prostu robi numery. Próbuje się wyłączyć. Właśnie się wyłączył, także muszę go jeszcze raz włączyć i za chwilę będę z powrotem dostępny. Jak to wygląda w Anglii? Oprócz tych mafii. Mafie słyną właśnie, bo one słyną z jednej rzeczy, z tak zwanych growth house'ów. Tu się po prostu wynajmuje cały dom, najlepiej jakiś taki zdewastowany, opuszczony i tak dalej, gdzieś na zadupiu.
No i w tym domu się ryje podłogi, usuwa się praktycznie wszystko. Zostawia się tylko takie rusztowanie w środku. Ściany z zewnątrz i rusztowanie. Zamurowuje się okna, stawia się instalację, solidną klimatyzację, oświetlenie i tak dalej. Przygotowuje się budynek i w środku robi się tu nielegalną plantację. I tego jest w cholerę. Jak policja tego szuka? To proste. Kamery termowizyjne na helikopterach. Każdy policyjny helikopter w dużym mieście w Anglii, w ogóle praktycznie każdy helikopter policyjny w Anglii jest wyposażony w kamery termowizyjne, które sniffują, jak się mówi, czyli oglądają sobie dach mieszkań.
I wiadomo, że jak jakiś dom jest nieustannie taki świecący na tych monitorach z tych kamer, to normalne jest to, że wygląda na to, że jest prawdopodobieństwo uprawy cannabis tam, że to jest tak zwany growth house. Także jest to bardzo ryzykowne zajęcie. Dlatego ta cannabis, która jest tu sprzedawana komercyjnie, nie jest najlepsza. Powiem wam szczerze ostatnio uważam, że angielski cannabis jest naprawdę takie komercyjne. To, co jest na rynku, czyli tak zwane albo weed, albo taki normalny skunk jest po prostu strasznie gówniany swoją drogą. Zestresowana roślina, bo to jest robione strasznie szybko. Wiadomo, że im szybciej tym lepiej. Bo im dłużej hodowla trwa, tym ryzyko rośnie. Jak taki policyjny helikopter stwierdzi, że to chce ściągnąć, to już po hodowli. A inna sprawa, że te mafie też opłacają policję.
To jest druga sprawa i pieniądze, które z tego idą, służą na tak zwany wywiad. Wszędzie na świecie jest tak samo. Służby wywiadowcze potrzebują tak zwanej brudnej gotówki. Kasy, która nie jest rejestrowana, za którą się kupuje nielegalną broń, za którą się finansuje wszystkie nielegalne morderstwa i operacje, szpiegowanie i tak dalej. Tego nie można zaksięgować w normalnych budżetach. Dlatego każda policja w każdym kraju współpracuje oficjalnie z mafiami i to nie jest żaden dowcip. Wszyscy o tym doskonale wiedzą. Bill Clinton zrobił karierę na szmuglowaniu kokainy prosto od kumpli Pabla Escobara i tak oto zarobił pieniądze na kontakty, żeby zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych razem z Hillary Clinton. Swoją karierę zaczynali od szmuglowania ton kokainy do Stanów. Są takimi dziećmi służb specjalnych i dokładnie wszędzie na świecie wygląda to samo.
Także robiąc dużą hodowlę podpadamy nie tylko policji, ale możemy podpaść jeszcze gorszym bandziorom niż nam się wydaje. Druga sprawa hodowli w Anglii to są tak zwani indywidualni hodowcy i to jest rewelacja. To są ludzie, którzy są pasjonatami. Anglia jest stolicą ogrodników, krajem, w którym co drugi człowiek albo właściwie prawie każdy człowiek jest z zamiłowania ogrodnikiem i dużo ludzi tutaj hoduje na swoje własne potrzeby plus parę krzaków więcej. Także jeżeli zna się troszeczkę ludzi, ma się trochę normalnych przyjaciół dookoła, to zawsze się okazuje, że gdzieś tam jest kontakt i ktoś sobie hoduje rośliny i przy okazji hoduje jakoś tam dodatkowo parę roślin, żeby sobie, że tak powiem, zredukować koszta tej hodowli. No bo wiadomo, że instalacja, doniczki i tak dalej, to wszystko kosztuje i pilnowanie tego. Także tak to wygląda w praktyce. Ja polecam szukać takich indywidualnych hodowców, ewentualnie jeżeli macie możliwość zostać takim hodowcą. Tylko ostrożnie moi drodzy, ostrożnie, żeby nie skończyło się to problemami z policją. W Anglii jest tak, że za pierwszym razem jak nas złapią, niekoniecznie jak złapią z hodowlą, bo jak nas złapią z hodowlą, to jesteśmy uwaleni do końca, ale jak złapią z ziołem, to jest tak zwane pierwsze ostrzeżenie.
Który jest traktowany tak pobłażliwie. Po prostu wyrzuć tego jointa. Nie ma sprawy. To jest pierwsze ostrzeżenie. Jak będzie drugi raz, to już wtedy jest tak troszkę konkretniej. Jesteśmy spisywani. Jest już możliwość zapłacenia nawet tysiąca funtów do dwóch tysięcy funtów. Nie zawsze, nie wszędzie, ale już jest troszeczkę gorąco. Natomiast za trzecim razem nie ma żadnego pobłażania. Od razu jest posiadanie nielegalnych substancji, od razu na komisariat, od razu w kajdanki, od razu jesteśmy wielkimi mafiozami.
Inna sprawa, że policja po prostu żyje z dealów z mafią, także wszędzie wygląda dokładnie tak samo. Jeszcze raz powtarzam, trzeba uważać na ten paradoks rozdzielania medycznej od niemedycznej. To jest cała roślina medyczna, cała. Gdziekolwiek się ją posadzi, niezależnie od koloru doniczki i parapetu, na którym wyrośnie, to jest ciągle ta sama roślina. Czyli sadzić, produkować nasiona i rozdawać. To jest najlepsza, proszę państwa, opcja. Korporacje w Anglii opóźniają, jak tylko mogą legalizację. Tu chodzi oczywiście o kasę. Szuka się wytrychu takiego, żeby nie dać szansy drobnym hodowcom na wejście na ten rynek. Wszyscy się przyjrzeli uważnie, jak wyglądało to w Kolorado i każdy zauważył, że prywatni właściciele, normalni, zwykli ludzie zarobili za dużo pieniędzy, a korporacje nie zarobiły na tym nic.
No i teraz jest takie kombinowanie, jak to zrobić tak, żeby pierwszą firmą, która będzie sprzedawała na przykład cannabis, będzie albo Marlboro, albo Starbucks lub coś w tym stylu. Także wszyscy czekają na to, jak to się ustawiać i próbują się tak najlepiej poustawiać do wiatru, żeby tylko w ich żagle ten wiatr wiał i żeby było wszystko za pieczątkę, papier i specjalną licencję, co jest po prostu kompletną paranoją. Także proszę uważać. Proszę przyglądać się sprawom z otwartymi oczyma, bo jak to mówią licho nie śpi. Bywa różnie i może się skończyć tak jak na Jamajce albo może być tak jak w Anglii, że niby taki normalny, cywilizowany kraj, a pod tym względem nie jest to dobre rozwiązanie. W ogóle nie wiem, czy to jest w ogóle jakiekolwiek rozwiązanie. Ja mam tu już telefon od krawca. Już odbieram. Halo, halo! Witam cię serdecznie.
[01:21:52] - Witam, witam.
[01:21:53] - Jak zdrówko szanownemu panu?
[01:21:55] - Bardzo dobrze, bo palę cannabis profilaktycznie. Dzięki temu nie choruję na nic.
[01:22:02] - Kiedy leciała relacja Barta, ja sobie skręciłem jointa i pozwolisz, że po prostu rozmawiając z tobą i z wami, kochani słuchacze, po prostu sobie zapalę jointa w imię miłości, pokoju i legalizacji.
[01:22:12] - Pal, pal. Na zdrowie. A ja powiem, sprzedam słuchaczom i tobie takiego newsa niestety niezbyt pozytywnego, że aresztowany został Jakub Gajewski. Jakub Gajewski, pseudonim Sioł.
[01:22:29] - Wolne Konopie zdaje się.
[01:22:31] - Słucham?
[01:22:32] - Wolne Konopie zdaje się.
[01:22:33] - Tak. Lider Wolnych Konopi został zatrzymany za import dziewięciuset gram olejku z konopi. To chodzi dokładnie o taki olejek, który się nazywa RSO.
[01:22:44] - Do leczenia raka. Tak.
[01:22:47] - Tak, on jest używany przy różnych terapiach.
[01:22:52] - Cudowne lekarstwo po prostu.
[01:22:54] - Tak, przy takich terapiach, które są u pacjentów, którzy są lekoodporni na przykład. Czyli innych leków za bardzo nie mogą. Po chemioterapii, oczywiście stwardnienie rozsiane, łagodzenie objawów AIDS. Jak wspominałeś, masa różnych zastosowań. A ten olejek był akurat wieziony z tego, co wiem, na terapię dla dzieci po prostu. Grozi mu do piętnastu lat temu zacnemu człowiekowi, który podobno jest mega pozytywnym takim człowiekiem i pomaga wszystkim i wszyscy go lubią, ciepło się o nim wyrażają. Ponoć sporo wycierpiał tam kiedyś. Jest bardzo empatyczny i ciągle się angażuje w jakieś akcje, żeby właśnie pomóc komuś. I te akcje Wolnych Konopi właśnie często tam chodzi o sprowadzenie do Polski tego olejku. Zdaje się, że ten właśnie olejek pomógł dziecku, które cierpiało na padaczkę.
Ten słynny przypadek. Zresztą matka tego dziecka właśnie też broni.
[01:24:07] - Wiem, o którym przypadku mówisz. Mam wspólnych przyjaciół z człowiekiem, który właśnie wyleczył raka mózgu w Polsce tym olejem konopnym. Także tu myślę, że nie będziemy powtarzać tego wszystkiego, co jest w newsach, bo myślę, wszyscy to wiedzą. To jest bardzo łatwe do dostania ta informacja, co robi właśnie ten olej konopny, że jest taką cudowną medycyną, wręcz po prostu niesamowitą. Słuchaj, jak ty na to patrzysz? Bo ja na przykład tą kwestię legalizacji tylko oleju jakoś tak. To jest taki cwany numer, bo wiadomo, że bogaci będą mieli kasę na to. A co z resztą, prawda?
[01:24:36] - Tak. I to jest taki przypadek. Wyczytałem sobie dzisiaj na Facebooku Wolnych Konopi, że słowa otuchy Jakubowi przesyła niejaka Buszka. To jest taka pani z Czech, która między innymi wynalazła metodę, jak domowymi sposobami zrobić odpowiednik Sativexu, czyli takiego środku, który został wprowadzony właśnie przez jakąś tam korporację medyczną. I to jest taki pierwszy lek zarejestrowany w Europie na bazie marihuany właśnie. I on kosztuje dwa i pół koła, dwa i pół tysiąca, a można sobie go w domu zrobić za grosze, prawda? I po tym, jak wynalazła, to aresztowali tą panią oczywiście. Wieloletni proces. Zawsze się kończy tak, że jak podpadniesz tym wielkim, tak trudno jest poprosić kogoś, żeby nakapował tam gdzieś, doniósł coś. Zawsze się znajdzie taka menda, prawda?
Na usługach korpo. Za pieniądze po prostu pójdzie, nakapuje, złoży zażalenie, że dzieci cierpią, że dzieci umierają od narkotyków. I sędzia Kononowicz bardzo się ku temu przychyli, a że jeszcze katolikiem jest, to jeszcze da wyższy wyrok, bo nie będzie narkomaństwa w naszym kraju.
[01:25:55] - Jak taki koleś jeden burak z drugim, jak coś mu się stanie, to on ma kasę na to, żeby sobie taką terapię zafundować nawet w Stanach. Po prostu jedzie do Stanów i tam nie ma problemów. Albo wysyła kogoś z rodziny, bo go na to stać. Natomiast normalnego obywatela Nie będzie stać. Będzie ryzykował to, że straci wszystko, ponieważ ma parę krzaków i nie chce, żeby jego dziecko zmarło, bo jest na to medycyna i wcale nie musi umierać. To jest fenomen dzisiejszych czasów. Dlatego ja tu głośno cały czas dzisiaj mówię, żeby traktować zioło jako całość. I to nie chodzi o legalizację tylko i wyłącznie olejków. Chodzi o legalizację w całości. To ma być legalna roślina i każdy ma prawo sobie z niej korzystać tak, jak chce, ponieważ jest to niesamowita medycyna, niesamowite lekarstwo na prawie wszystkie schorzenia.
Może nie na prawie wszystkie schorzenia, ale naprawdę rzecz jest potężna, szczególnie jeżeli chodzi właśnie o te bardzo śmiercionośne choroby, te najbardziej niebezpieczne, tak zwane cywilizacyjne, związane z rakiem, nowotworami, stwardnieniami rozsianymi i tak dalej. Także to jest istotna sprawa, żeby rozmawiamy o tej samej roślinie, każdy ma prawo sobie zapalić jointa, każdy ma prawo sobie posadzić roślinę, a jak ktoś chce sobie robić olejek, to też ma prawo robić olejek. I o to tu chodzi. Nie może być tak, że jest licencja na własne zdrowie. Sorry, bo przerwałem.
[01:27:11] - Śmiało mów.
[01:27:13] - Skoro aspiryna jest legalna, a pap jest legalny, a od tego gówna umiera więcej ludzi rocznie niż kiedykolwiek umarło od cannabis, bo od cannabis zdaje się nikt jeszcze nie umarł. Nie ma takiego przypadku stwierdzonego medycznie i w ogóle potwierdzonego gdziekolwiek na świecie.
[01:27:26] - Jedna ofiara, przepraszam cię bardzo, w Polsce jest. To jest ten chłopak, któremu policjanci chcieli marihuanę z gardła wyjąć, bo chciał ją połknąć.
[01:27:34] - Mówiłem o tym.
[01:27:35] - To jest jedna ofiara właśnie marihuany. Właściwie nie marihuany, tylko policjanta, który tą marihuanę tam wydobywał. Szkoda gadać. Niestety nie jestem aż tak optymistyczny jak ty co do zmian w Polsce, bo chyba coś wspominałeś, że tu ku dobremu idzie. Ja widzę, że tu wszyscy są pod władzą episkopatu i dobrze to podsumowałeś dzisiaj z Markiem Kotańskim i z tego typu ludźmi, że oni są po prostu głupi. Oni chcą pomóc, ale ich pomoc jest często taka, nie wiem, jak to powiedzieć-
[01:28:12] - Jest bardziej szkodliwa
[01:28:13] - ... toksyczna.
[01:28:14] - Szybciej cię zabije niż ci cokolwiek pomoże. Zrobi z ciebie kalekę do końca życia, zamiast cię wyleczyć z twojego problemu raz i na zawsze. Bo tak naprawdę ci ludzie nie mają możliwości wyleczenia kogokolwiek z problemu, bo operują czymś, co jest jakimś kompletnym pomieszaniem z poplątaniem. Z jednego nałogu pod tytułem heroina wpędzają cię w ręce Kościoła. Masz się teraz modlić do Boga albo robić inne rytuały, żebyś nie pamiętał o tym, że masz sobie wstrzykiwać. Zamiast udać się na przykład na terapię ayahuascą, która po trzech, pięciu sesjach powoduje, że nawet najbardziej twardzi heroiniści kończą z tym i nie ma głodu narkotykowego tak samo jak i boga, co jest w ogóle fenomenem. Ja pamiętam te czasy, kiedy właśnie była propozycja leczenia ludzi uzależnionych ibogą w Polsce, bo taka propozycja padła, ale właśnie Kotański i Episkopat stwierdziły, że to szamańskie rzeczy, to szamani robią, to nie działa. Tutaj jest terapia Marka Kotańskiego, wszystko zakażemy i teraz dzieciaki będą szły do więzienia za jointa.
[01:29:07] - Ja chodziłem do szkoły, której dyrektorem była osoba o mentalności bardzo podobnej do Marka Kotańskiego. Ten dyrektor przygarnął troszeczkę takich osób, które miały niby problemy właśnie z narkotykami i tak dalej. I widać było, że jak w każdym innym przypadku ta osoba chce mi sprzedać tego Jezusa znowu. Niby przy okazji, ale zawsze jakoś o to tu chodzi, żeby właśnie dać ci kolejny drug. Taki narkotyk-
[01:29:39] - To jest prawda
[01:29:40] - ... w złym tego słowa znaczeniu. Ja już nie jestem taki optymistyczny do chrześcijaństwa jak kiedyś. Żeby było śmieszniej, w samej Biblii na dobrą sprawę nie ma nic o żadnych używkach, o tym, czy wolno, czy nie wolno. To jest bardziej to, o czym się mówi coraz częściej w Polsce, czyli władza episkopatu, czyli to nie jest ani chrześcijaństwo, ani katolicyzm już nawet. To jest władza kleru i ci ludzie się modlą do kleru i robią wszystko, co im każe kler. A kler sobie wymyśla coś tam, co mu przyjdzie.
[01:30:14] - Nie jestem biblistą katolikiem, także w ogóle mnie to nie obchodzi. Dla mnie jest jasna sprawa, jak to jest możliwe, że jakiś koleś, jakiś niewykształcony idiota, który nie ma pojęcia, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi, zakazuje komuś terapii, która jest jedyną terapią, która może mu ocalić życie. Na przykład te dzieciaki z rakiem. Na przykład jakbyś miał raka mózgu, to co ci pomoże? Przecież nie ma innej opcji jak cannabis. Co? Będą ci naświetlali głowę? Przecież nie ma opcji do przeżycia. Chemioterapia? Skuteczność tam jest niecałe 10% przy takich przypadkach.
To praktycznie i tak jesteś skazany już od razu na śmierć.
[01:30:47] - Wydaje mi się, że odpowiedź jest prosta, czemu oni tak się zachowują. I sam w sumie chyba to powiedziałeś, że dla tych osób jest najważniejszy dogmat, jakaś reguła, to żeby było tak jak w ich księdze, a nie drugi człowiek. Ty powiedziałeś, że ważniejszy jest Jezus. Ale tak to się nazywa, jak ktoś mówi, że dla mnie najważniejszy jest Jezus, to znaczy tyle, że ma być tak jak po mojemu.
[01:31:12] - Korporacja. Wiadomo, że chodzi o sprzedawanie wódy, która jest gorsza od heroiny. Taka jest prawda. Wszystkie badania to potwierdzają. Ora mózgiem tak jak heroina, tylko że w przeciwieństwie do heroiny nie pozostają ślady po nakłuciach. Człowiekowi się wydaje, że jako tako się trzyma w pionie i że wszystko jest okej, jak przeżył tego kaca. Ale efekt jest o wiele gorszy niż od dożylnie walonej heroiny, co potwierdzają praktycznie wszystkie badania naukowe od chyba 30 lat, o czym nikt nie chce głośno mówić. A lampka wina na przykład to już jest naprawdę za dużo na tydzień dla osoby. I to nie chodzi o organizm, bo to nie chodzi o to, że jesteś ciężki, gruby albo jakoś tak i to sparujesz ten alkohol, tylko on po prostu idzie do mózgu i rozpieprza kompletnie połączenia neuronowe w mózgu. I tu nie ma kwestii, czy ktoś jest duży, czy mały i jaka jest dla niego dawka.
Tu przy pewnej dawce ludzki mózg jest niszczony i to nie ma co do tego dwóch wątpliwości. Natomiast cannabis powoduje, że połączenia neuronowe się odradzają w mózgu spontanicznie, czyli mózg się zaczyna leczyć, o czym też nie każdy chce tu mówić. I to jest taki fenomen sytuacyjny, że żyjemy w takich dziwnych czasach. Ja liczę na to, że ci dżentelmeni Coś tu zrobią. Zobaczymy co będzie. Tomek Obara też miał mocno z prawem. Przecież też przesiedział rok w więzieniu za demonstrację, która była zrobiona w kierunku promowania legalizacji cannabis, za zorganizowanie demonstracji. Za nielegalne zorganizowanie demonstracji. Jeszcze coś dorzucili i wyszło z tego wszystkiego rok czasu.
[01:32:40] - A nie za sadzenie roślinek przy komisariatach? Bo też była taka sprawa.
[01:32:46] - To musiałbyś się Tomka spytać, ale głównie jak się okazało, cały proces się opierał na, tak jak w czasach stalinowskich: dajcie mi każdego, a powód się znajdzie. Każdy może być winny. I to prawo, którego czasami jesteśmy świadkiem wprowadzania, że to tylko olej i to tylko medyczny przez kontrolowane placówki medyczne, właściwie nie rozwiązuje niczego poza dobrym samopoczuciem ludzi, którzy to zorganizowali, bo oni myślą, że uratowali jakieś życie. A co z tymi, których nie stać na ten olejek? Jasne, że jest to dobry krok we właściwą stronę i jak najbardziej należy tutaj przyklaskać, ale przyklaskać należy całej legalizacji, a nie tylko i wyłącznie jakimś pojedynczym historiom, które służą tylko i wyłącznie elicie, którą na to stać.
[01:33:30] - Można to potraktować troszeczkę jako taki wytrych, że to jest tylko narzędzie do tego, żeby ta legalizacja nastąpiła. Niech już te korporacje wyczują szmalec, niech zalobują tak, żeby zalegalizować-
[01:33:45] - One nie zalobują
[01:33:45] - ... a zwykli obywatele potem sobie i tak znajdą sposób, żeby sobie z tego skorzystać i stopniowo będzie coraz większa konkurencja na rynku między korporacjami a zwykłymi obywatelami.
[01:34:01] - Nie sądzę, Kravec. Nie chciałbym cię nazwać naiwnym, ale to jest bardzo duża naiwność wierzyć w to, że korporacje cokolwiek dla ciebie zrobią. Korporacje przygotują ci taki produkt, że ten produkt będzie legalny tylko wtedy, kiedy będziesz miał papier i pieczątkę przystawioną przez lekarza, który będzie związany z tą korporacją, będzie jeździł na wakacje sponsorowane przez te korporacje i będziesz musiał tłusto za to zapłacić i tylko tak będziesz miał dostęp do tych substancji. Natomiast jeżeli sobie posadzisz własne rośliny, dalej będziesz nielegalny. Czyli pod pierdolka.
[01:34:29] - 2500 będę musiał dać i będę miał to we flakoniku w płynie i będę mógł sobie to zażywać tylko w obecności lekarza.
[01:34:37] - Tak. Natomiast wyhodowanie rośliny kosztuje praktycznie kosz, doniczka plus ziemia i nasionko. Jeżeli wyhodujesz własne nasionka to masz nasiona za darmo, czyli praktycznie tyle, żeby jak ci żyłka w dupie nie pęknie, za przeproszeniem od schylania i podlewania roślinki, to jest jedyna cena, którą będziesz musiał zapłacić. I to wszystko.
[01:34:55] - A popatrz sobie panie, jak to jest, że wchodzi na salę rozpraw jeden człowiek, który jest wesoły, kolorowo ubrany, pali sobie zioło, a dookoła niego sami na czarno ubrani. Popatrz i policjant na czarno, i sędzia na czarno, i adwokat na czarno. Obok jeszcze ksiądz przechodzi też na czarno, wróg. Może trzeba na tych czarnych uważać, co się na czarno ubierają.
[01:35:23] - Ja nie chcę się oscylować wobec dookoła tych wszystkich psychopatów, że tak powiem, zakochanych w swoich ideologiach i próbujących wszystkich naprawić na to, żeby uwierzyli w ich ideologię i zostali wyznawcami tego samego, czego oni są wyznawcami. Tu chodzi o ludzkie życie. To jest taka kwestia, o kondycję, nasze zdrowie. To jest istotna sprawa i to jest coś, co powinniśmy cały czas wałkować. To nie jest kwestia, że to się skończy dzisiaj, jutro. Ja liczę na to, że ta legalizacja tak czy siak nadchodzi, bo tego się nie da zatrzymać najzwyczajniej. Najlepszą opcją moim zdaniem, poza oczywiście wspieraniem inicjatyw, które dają opcję, że wszystko będzie okej, jeżeli jest jakiś sensowny projekt, który ma ręce i nogi, to wspierać takie projekty. Oprócz tego robić to samemu, jeżeli jest taka możliwość. Jeżeli ktoś z was ma jakieś miejsce, gdzie może spokojnie posadzić, to sadźcie, dzielcie się nasionami z ludźmi. Róbmy to niezależnie tak czy siak, bo to jest i tak jedyna droga.
Czekając na cuda nic nas nie spotka. Dalej będziemy czekali na nie wiadomo co.
[01:36:30] - Faktycznie się zmienia coś, bo jak patrzę na komentarze na przykład, to po tej akcji z aresztowaniem Jakuba ludzie nie zostawiają suchej nitki na władzach, na politykach, na policji. I wszyscy są właściwie za człowiekiem. Ja myślę, że tu zadziałał trochę ten polski sposób na zdobycie poklasku, który zawsze działa, czyli tu chodzi o dzieci, bo ten olejek był na leczenie dzieci. Tylko że politycy z drugiej strony przychodzą i mówią: dzieci biorą narkotyki, kupią narkotyk. Nie dla legalizacji, bo dziecko kupi. Czyli wszyscy tymi dziećmi walczą, ale na pewno coś się zmienia na lepsze. Będzie na pewno teraz demonstracja w sprawie Jakuba, to proponuję, żeby zainteresowani sobie weszli na stronę Wolnych Konopi i doczytali co, gdzie i kiedy. Fajnie by było pójść i poprotestować trochę i domagać się uwolnienia z innymi Jakuba.
[01:37:32] - Ja polecam. Jeżeli jest taka opcja, idźcie. Natomiast jestem przeciwnikiem klejenia się z politykami na zasadzie takiej podpierdolki jak było z Palikotem. To jest dla mnie coś niezrozumiałe troszeczkę. I tu właśnie chciałem powiedzieć o jednej rzeczy, bo chodzi o promowanie legalizacji cannabis, a nie promowanie polityków, Kościołów albo jakiejkolwiek instytucji lub organizacji. Mamy promować legalny dostęp do rośliny, która jest lekarstwem. I o to chodzi, to wszystko, i na tym się powinno zacząć i na tym się powinno tak samo skończyć. Tu nie ma żadnej ideologii, tu nie ma żadnych polityków, tu nie ma żadnych wyborów. To jest nasze zdrowie i powinniśmy o tym cały czas pamiętać, że to jest historia, która może się przydarzyć każdemu z nas i każdy z nas może stanąć w sytuacji, że będzie potrzebował owego cudownego lekarstwa.
[01:38:21] - A nawet nie lekarstwo, a nawet jako używka, nawet jak zabawa, to co? To nie wolno mi.
[01:38:29] - Mi wolno. Ja uważam, że wszystko, każda forma powinna być kompletnie zalegalizowana, także nie widzę w ogóle różnicy, dlaczego ja mam nie palić sobie jointa, skoro ktoś ładuje w siebie wódę, która jest po prostu koszmarną toksyną, która właściwie jest gorsza, tak jak mówiłem od heroiny. Wszystkie badania to potwierdzają.
[01:38:44] - Każdy wolnościowiec, każdy człowiek, który kocha wolność, powie, że państwo nie ma prawa mu zabraniać tego, co on je, dyktować tego, co ma jeść, kiedy ma jeść, jak ma jeść, co ma jarać, czy nie jarać, o której ma jarać. To w ogóle nie powinno nikogo to obchodzić, co my robimy, nie? A u nas jest ciągle albo zaglądanie pod kołdrę nam, albo zabranianie, żebyśmy coś tam spożywali, palili, jedli.
[01:39:23] - Ja zdecydowanie wolę zapalić jointa niż pić jakikolwiek alkohol. Ja nie lubię alkoholu, nie trawię alkoholu i źle się po nim czuję. I to jest elementarna rzecz, dla której tu wolę cannabis, jeżeli już. A poza tym uwielbiam stan relaksacyjny. Uważam, że nie ma nic w nim złego. Uważam, że jest on bardzo zdrowy, szczególnie w dzisiejszych czasach i że każdy powinien pamiętać o tym, że powinien troszeczkę tego stresu ściągać prowadząc takie życie, jakie prowadzimy w tej cywilizacji, czyli być zmuszeni do pracy w jakimś tam kieracie. To nie jest zdrowe. Przecież nie prowadzimy zdrowego trybu życia. Żyjemy w bardzo toksycznym środowisku i naprawdę nie ma co tutaj długo na ten temat dyskutować. Myślę, że każdy z nas doskonale sobie z tego zdaje sprawę.
I jaki jest problem z tym, że ja tu się poczuję wyluzowany? Kogo ściska z tego powodu? Kogo boli?
[01:40:08] - A nawet władzom powinno chyba zależeć na tym, żeby obywatele byli odstresowani, żeby byli w dobrej kondycji psychicznej, bo będzie mniej bójek, mniej przestępczości. A jakoś im nie zależy, nie?
[01:40:21] - Na Mistrzostwach Świata w Holandii, nie pamiętam czy piłki, chyba piłki nożnej, kiedyś tam jak tam były mistrzostwa, rząd zezwolił, zabronił picia właściwie za bardzo piwa na trybunach, ale zezwolił na palenie jointów właśnie dlatego, żeby nie było żadnych burd pomiędzy kibicami. I zadziałało rewelacyjnie. Właściwie dosłownie niecałe 24 godziny samochodem z Polski jest taki kraj, który nazywa się Holandia i każdy może sobie pojechać i zastanowić się, czy chciałby mieszkać w kraju, który wygląda jak Holandia, czy chciałby mieszkać w kraju, który wygląda jak Polska. Ja myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta. Zdecydowanie większość ludzi woli mieszkać w kraju, który wygląda jak Holandia, jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie, standard życia, sposób, w jaki ludzie ze sobą dealują. To są takie proste rzeczy. Tam nie ma patologii, o których jest mowa. To jest ciągle próba okłamywania nas i wmawianie nam jakichś bajek po prostu, żebyśmy ciągle biegli za jakimś palitłukiem albo innym jołopem i albo stali z jednej strony barkady i machali sztandarami, że cannabis jest nielegalny, cannabis zabija, cannabis niszczy mózg i tak dalej. No a jak się okazuje akurat leczy i to dosyć mocno, szczególnie jeżeli komuś się przytrafi na przykład rak mózgu. Także jest to dosyć oczywista sprawa.
Troszeczkę inne podejście.
[01:41:30] - Może mnie to czeka.
[01:41:31] - No może. Słuchaj.
[01:41:32] - Może mnie czeka rak, bo mam jakoś genetycznie, wiesz, więc tak się powoli szykuje i czytam sobie. Powoli się szykuję na raka, czytam sobie o olejkach, ale faktycznie coś w tym jest. Jak byłem w Amsterdamie, to słuchaj, no w dzielnicy dziwek i dealerów czułem się jakoś tak bezpieczniej niż w niektórych dzielnicach tu w Polsce w dzień idąc se, wiesz.
[01:41:54] - Rozumiesz? I to wcale nie podłych dzielnicach. Rozumiesz, czasami tak bywa. No właśnie na tym polega te przekłamanie, że chcemy widzieć czasami coś, co w ogóle nie istnieje. I to jest taka bardzo istotna chyba część związana z naszą rzeczywistością. To stąd się bierze, że tak chyba jedni ludzie tak wiesz, to medyczne cannabis, a to drugie cannabis już nie. A tu nie ma, to jest ciągle ta sama roślina, nazywa się cannabis. Ta sama roślina, te same liście, rośnie w tej samej ziemi, z tego samego nasionka. To jest dokładnie ta sama marchewka za każdym razem. Tu nie ma innych odmian nawet za bardzo.
Okej, są inne gatunki. Mają więcej lub mniej, ale to jest mowa dokładnie o tej samej jednej roślinie i dobrze jest o tym pamiętać. I przede wszystkim myślę, że ja tu polecam w ogóle słuchaczom. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości, zróbcie sobie solidny research dokumentacji medycznej. To takiej, która powala z nóg, no miażdży każdy przygłupawy argument wymyślany przez tych pracowników wielkich korporacji i rządów, którzy próbują ciągnąć z tego kasę i kontrolować społeczeństwo i to, kto będzie żył, a kto umrze. Oni stali się panami naszego życia i śmierci właściwie, zauważyłeś? Dzięki tym przepisom i tego, czy mamy się dobrze czuć, czy mamy się kiepsko czuć i jak mam się bawić. Nagle ci kolesie stali się panami mojego życia w dziwny sposób. Jeszcze na tym nieźle zarabiają oczywiście, bo to nie jest za darmo. Czas, myślę nagi najwyższy zacząć wrzucać takie konkretne myślenie na ten temat i legalizować całość.
Jeżeli ktoś z was ma jakiekolwiek pytanie, jakiekolwiek wątpliwości, jest tyle materiałów na YouTubie w języku polskim aktualnie. Jakby nie wiem, co tutaj powiedzieć, bo tu wystarczy spędzić 15 minut z YouTubem i sprawa jest rozwiązana. Już ma się taką kolekcję do oglądania na parę dni podejrzewam. Także polecam każdemu. Słuchajcie, jeżeli chcecie pomałać takiej akcji to wrzucajcie takie rzeczy sobie na YouTube'a, linkujcie takie rzeczy jeżeli na przykład używacie YouTube'a. Rozmawiajcie z ludźmi o tym szczerze i otwarcie. No nie mówcie o tym, gdzie hodujecie i ile hodujecie. Nie róbcie takich problemów, bo ktoś może donieść policji. Promujcie roślinę i to tak na tyle, ile się da. I rozbijajcie tą propagandę, która no strasznie zniszczyła Polskę i w ogóle nie tylko Polskę, bo to wszędzie jest ten problem z legalizacją właściwie jeszcze na świecie w dużej ilości miejsc, w każdym bądź razie.
A może być tak, że poza tym relaksem, który my tu z Kravcem bardzo lubimy, te relaksacyjne właściwości cannabis. Ja jeszcze sobie korzystam z tych medycznych właściwości cannabis swoją drogą.
[01:44:07] - I kreatywne.
[01:44:09] - To też.
[01:44:10] - I kreatywne właściwości.
[01:44:10] - To ratują życie. To ratują życie i może być tak, że kogoś z nas może to spotkać i nie będzie, ilu tam mówiłeś? Dwóch kafli w kieszeni na buteleczkę oleju z kawałkiem?
[01:44:20] - Dwa i pół.
[01:44:21] - No i nie będzie w kieszeni dwa i pół kafla na buteleczkę z olejkiem. I co wtedy? Co? Chemioterapia? Dokładnie. Także polecam się zastanowić, kim my właściwie jesteśmy. Czy jesteśmy taką trzodą chlewną hodowaną w boksach z taką rurą na stałe włożoną do gardła? Właściwie stoi tak bez ruchu i na końcu jest zarzynana po to, żeby to mięso wywieźć do supermarketu. Czy też jesteśmy ludźmi? Polecam się zastanowić troszeczkę nad tym aspektem sprawy.
[01:44:47] - Aha, czyli to porównujesz tak, że może się z marihuaną stać to samo, co z kurczakami jest na przykład teraz? Żyjemy w gównie.
[01:44:54] - Z nami po prostu. Zobacz, jak jesteśmy traktowani, że jako terapię nam się podaje jakieś rzeczy, które właściwie działają w 70-80% na efekcie placebo, co jest naukowo stwierdzone, dobitnie stwierdzane od lat. Statystyki mówią, że 50% społeczeństwa nie umiera śmiercią naturalną tylko dlatego, że korzysta ze współczesnej medycyny w postaci tabletek, począwszy od Apapu, aspiryn i całego tego gówna. Rozumiesz? I o czym w ogóle rozmawiamy?
[01:45:22] - Ja nie biorę żadnych leków od lat, nic nie choruję. Ostatni raz zachorowałem, jak poszedłem do lecznicy coś zbadać, czy nic mi nie jest. Bo się bałem, że mam już jakiegoś raka czy coś. Poszedłem się przebadać i potem tak się rozchorowałem. Straszne się rzeczy działy i teraz już w ogóle się boję do lekarza iść, bo się rozchoruję.
[01:45:47] - Ja mam zapera Janka i używam cannabis i jestem okej z tym.
[01:45:52] - Ty też uważaj, bo jeszcze sobie przepalisz coś tym zaperem jak za dużo będziesz.
[01:45:57] - Tak, jasne. A jak będę za dużo palił cannabis, to skończę-
[01:46:01] - Dożylkę sobie wpierdolcę.
[01:46:02] - Tak. To skończę jak heroinista. Będę ładował heroinę dożylnie. Także nie wierzcie w te bajki. Zamiast na przykład powtarzać pewne rzeczy, jeżeli nie macie pełnej wiedzy i w waszej głowie gdzieś kiełkuje jakaś wątpliwość, że nie jesteście pewni, czy naprawdę ktoś wam sprzedał kit, czy prawdę, to zapraszam do internetu. Jest masa dokumentacji medycznej, masa materiałów w języku polskim, także naprawdę bardzo łatwo to ogarnąć. Jest coraz więcej. Tutaj na czacie widzę słuchacze wkleili książkę Bogdana Jota, która się nazywa „Marihuana leczy”. Polecam bardzo serdecznie. Ostatnio telewizja NTV zrobiła kawał dobrej roboty.
Tak się cieszę. Niestety tak buńczucznie wyjść, ale dołączyła do Radia na Fali, które tutaj jasno i wyraźnie od samego początku mówi 4:20, czyli legalizuj cannabis. Już czwarty rok. Także cieszę się, że inni w Polsce dołączają z polskich mediów i mam nadzieję, że to przełamie troszeczkę ten cały bełkot i tą całą propagandę, która narosła dookoła tego, która kosztuje czasami ludzkie życie. Dzisiaj akurat mało mówię o tych relaksacyjnych sprawach, Krawiec i wy, drodzy słuchacze, bo generalnie relaksacyjne sprawy relaksacyjnymi sprawami. Ja i tak sobie zapalę jointa dla relaksu, i ty Krawiec myślę też i nic nas nie zatrzyma.
[01:47:12] - Pewnie, ale to tym ciekawiej było ci powiem, bo podszedłeś do tematu od poważniejszej strony i mi się to podobało. Słuchałem z zainteresowaniem.
[01:47:22] - To dziękuję bardzo. Słuchajcie, jest to substancja, która może nam uratować życie, życie naszych przyjaciół. Dobry kumpel mojego dobrego przyjaciela właśnie ocalał. Słuchajcie, nie miał szans. Lekarze dali mu wyrok. Gdyby nie właśnie ten olejek z cannabis, chłopak byłby martwy. Rak mózgu. Po prostu pół mózgu zostało zainfekowane i tylko ta substancja wyleczyła go z tego. Chłopak już wraca do zdrowia. W ogóle postęp leczenia jest niesamowity.
Także może być tak, że komuś z nas się przydarzy jakaś sprawa i dobrze jest wtedy pamiętać, czy warto się modlić do polityków, krzyżyków i innych rzeczy i ideowo deprecjonować działanie cannabis, bo ktoś nam powiedział, wiara nam zakazała albo inne bzdury, czy też sięgnąć po olej do głowy, rozum do głowy i wlać ten olej tam troszeczkę.
[01:48:11] - Olej.
[01:48:11] - Oleum.
[01:48:12] - Olej do głowy, tak?
[01:48:13] - Tak, wlać trochę tego oleju do głowy. Takie trochę oleum.
[01:48:17] - Oleum, tak jak to mówił Zagłoba i zachwalał. Właśnie. Albo czy na przykład chcemy się modlić o to, żeby nie zatrzymali na granicy naszego olejku, który właśnie do nas tu jedzie.
[01:48:27] - Ale ja mam propozycję. Słuchaj, bo my tak mówimy zatrzymanie na granicy, policja, straszymy tak cały czas. Ale ja mam propozycję, moi drodzy. Jeżeli chcecie to robić, macie dobrych znajomych albo to robicie, twórzcie takie małe, to nie jest dobre słowo, ale korporacje takie, ale w oryginalnym tego słowa znaczeniu, jak to dawniej bywało, czyli kilku ludzi się zbiera-
[01:48:46] - Wspólnota.
[01:48:46] - Wspólnotę. I tworzy taki trust. Każdy hoduje po parę roślin, kończą się zbiory, przechodzi hodowla na kolejnego. Ludzie się wymieniają informacjami, nasionami. Organizujcie się w takie niezależne, nielegalne grupy. Polacy lubią partyzantkę i myślę, że tutaj to się doskonale sprawdzi. Ja się nie nadaję na partyzanta za bardzo, nie mam w sobie tego charakteru, ale w tym kraju wielu ludzi ma jeszcze taki charakter. Po dziadkach zostało tak, że pepeszy nie trzeba odkopywać. Niech ona tam zakopana razem z parabellum w ogrodzie sobie dalej będzie, ale w tej szklarni, gdzie tam stoi to drzewo, pod którym jest ta pepesza zakopana, żeby strzelać do Sowietów, jak wejdą, to niech tam w tej szklarni jakaś roślina zagości. To jest lepsze rozwiązanie.
Zrobić sobie taką partyzantkę, organizować się, moi drodzy, dzielić się nasionami, informacjami, promować w praktyce, bo to jest najlepsza metoda. Jeżeli możecie robić takie akcje, żeby wysiewać nasiona tak jak Tomek Obara kiedyś robił. Tak jak to się dawniej działo, że przed komisariatami policji w różnych miejscach publicznych wysiewajcie te nasiona. Niech to się wszędzie pojawia. Niech ta roślina się manifestuje. Niech nie będzie tak, że ona tu znika, że ktoś ją kontroluje i że ktoś nam mówi, że będzie ją kontrolował i my musimy mieć licencję na to, żeby mieć dostęp do swojego własnego zdrowia i do relaksu.
[01:49:57] - Tak. Słyszę w tle, że jadą już po ciebie. Chyba powiedziałeś o dwa słowa za dużo. Ale z tymi wspólnotami to świetna myśl.
[01:50:08] - Tak to wyglądało w Kolorado, słuchajcie.
[01:50:11] - Wiesz czemu? Bo nawet teraz adwokat tego Jakuba aresztowanego przedstawił sprawę tak, że ten olejek był na cele wspólnotowe, czyli jest to jakoś też prawnie. Widzicie, po prostu inaczej się na was patrzą, jak działacie na rzecz jakiejś
[01:50:36] - Wspólnoty. System mniej może was ruszyć. Na czym polega organizowanie owych małych korporacji? Jeżeli znacie kogoś, z kim jaracie jointy od lat i wiecie, że jest na przykład prawnikiem albo coś takiego, to bierzcie go do korporacji. Każda korporacja powinna mieć jakiegoś prawnika. Generalnie polega to na tym, że jeżeli sprzedajecie zioło, jeżeli robicie część z tego komercyjnie, to odkładajcie troszkę tej kasy i w przypadku kiedy coś się dzieje, jest zrzuta na adwokata i jest człowiek, który się tym zajmie. Ludzie sami się wspierają tak, żeby nie było takiej sytuacji, że ktoś zostaje bez wsparcia, bo to jest bardzo istotne. Właśnie na tym polegają te korporacje. Nie tylko, żeby się wymieniać nasionami, ale żeby mieć zabezpieczenie, jeżeli chodzi o obronę przed systemem. I do tego się to sprowadza.
Dobra, Krwawcze, ja cię tu zrzucam, bo wiesz-
[01:51:22] - Okej, jeszcze tylko na koniec szybko powiem, że może by założyć jakiś kościół na przykład ziołowy czy coś takiego. Wtedy też się inaczej patrzą na ciebie i więcej możesz.
[01:51:35] - Wiesz co, najważniejsze-
[01:51:37] - Bo zawsze możesz oskarżyć, że jak ci zabrali zioło, to obrazili twoje uczucia religijne.
[01:51:45] - To też nie chodzi o to, żeby ta partyzancka walka była surrealistyczna od początku do końca. Bardziej chodzi o to, żeby miała sens. Czyli jeżeli już zaczynać, to może nie tyle od zakładania kościołów, ale od dogadania się z kilkoma ludźmi, żeby mieć hodowlę, która dostarcza nam rośliny i generalnie dbać o siebie nawzajem. Zacząć od tego pierwszego kroku, czyli kilku ludzi się organizuje, kończy się uprawa w jednym miejscu, żeby ciężko było złapać, żeby system był bardziej ślepy na nas. To wszystko. Tak to organizować.
[01:52:14] - A ja założę Kościół Płonącego Krzaka na przykład, coś w tym stylu i będę wszystkich oskarżał o obrazy moich uczuć.
[01:52:21] - Ja to nie jestem biblistą ani religijnistą, także zostawiam te kościoły z boku, bo to nie tędy droga. Przynajmniej u mnie w moim życiu. Dobra Mon, to ja cię rozłączam. Zapraszam cię na wieczorową porę, jakbyś chciał zadzwonić, się odezwać.
[01:52:36] - Dziękuję. Chętnie wpadnę na chwilkę-
[01:52:40] - Okej
[01:52:40] - ... pogawędzić obyczajnie. Tak więc trzymaj się. Dzięki za ciekawą audycję i do usłyszenia.
[01:52:46] - Dobra, dzięki za telefon. Nara. To był Krwawiec, słuchajcie, a ja zmierzam już do końca i zanim zmierzę do końca, na sam koniec tego gadania, bo tak się zagadaliśmy, a ja tu miałem masę muzy i właśnie chcę jeszcze puścić muzykę tak na koniec i też dotyczącą zioła. Tak jak mówiłem, dzisiaj jest zielarsko i żeby się organizować i żeby generalnie jak będzie taka potrzeba, że komuś będzie potrzebny na przykład do zdrowia i nie chodzi tylko o komercyjne cele, to żeby było tak, żebyśmy mieli do tego dostęp, żebyście mieli do tego dostęp, żeby każdy miał do tego dostęp, jeżeli będzie takowa potrzeba. Nawet tylko wtedy, jeżeli będzie chciał sobie zapalić zioło jako zwykłego jointa, bez żadnej idei, bez lekarza i wcale się nie musi na nic leczyć. Jest to zdrowsza rozrywka niż oglądanie telewizji moim zdaniem. Jestem tu w stanie to każdemu udowodnić, nawet przedstawiając badania naukowe. To nie jest dowcip. Anyway, to muzyczka, moi drodzy, a wy słuchacie dzisiaj Radia Na Fali, „Hiperprzestrzeni”. Ja na imię Tomek.
„Hiperprzestrzeń” jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy też Radia Paranormalium no i oczywiście Radia Na Fali, wszystkich na czacie, którzy tutaj dyskutują. Dziękuję serdecznie za wklejanie linków. No i co? Czas na muzyczkę. RadioNaFali.com. I tak na sam koniec, moi drodzy, sadźcie w swoim własnym zakresie. Nie oglądajcie się, nie czekajcie, aż zostanie zalegalizowane, aż jakieś pajace powiedzą, że można albo nie można. Zostawmy tych pajaców na tyle, na ile możemy się od nich odkleić, odklejajmy się w ramach i w miarę swoich możliwości. Jutro jest niedziela, także może niekoniecznie.
Chociaż na jakiś bazarek kupić jakąś używaną doniczkę albo przetrzepać. Wolny dzień, także przetrzepać zapasy gdzieś w domu. Może się okaże, że jakaś doniczka stoi. Sprawdzić na internecie, gdzie są nasionka, podzwonić po znajomych, cichaczem się dowiedzieć, czy ktoś nasionek nie ma. I słuchajcie, jest sezon. Po prostu sadzić rośliny. Róbcie to tak, żeby było bezpiecznie. Jeżeli znacie ludzi, którzy mają bardzo poważne problemy ze zdrowiem i tak dalej, powiedzcie im o tym. Niech nowina o świętym zielu, holy herb, niech się roznosi po wszystkich ludziach dookoła. I hak w smak wszystkim frajerom, cwaniakom, którzy próbują nas zabić.
Ja nie mam zamiaru płacić ceny swojego własnego życia, jeżeli coś mi się stanie za cudzą ideologię, która jest tu posrana. Także tutaj polecam każdemu podejść do tego właśnie w taki dosyć ortodoksyjny sposób. Nie robić z siebie ofiary, nie robić ofiary ze swojego własnego życia na stosie różnych popapranych polityków, popapranych religii i tego typu wynalazków na życie i przede wszystkim korporacyjnego podejścia do sprawy i pieniędzy. To musi być za darmo, to musi być dostępne dla każdego i na tym to wszystko ma polegać. W taki sposób należy to robić. Także łapcie za tą doniczkę, znajdźcie jakąś dobrą ziemię. Wszędzie na internecie znajdziecie informacje o tym, jak sadzić, jak dbać o rośliny. Ja tu nie będę teraz tego mówił. Zacznijcie najlepiej od teraz, czyli od jutra albo teraz, jeżeli wam się chce i macie doniczkę przy sobie. Rośliny lubią być sadzone po zachodzie słońca.
To taki tip. Po zachodzie słońca i przed wschodem księżyca. To jest taki magiczny moment. Ewentualnie o świcie, zanim słońce wzejdzie. Dokładnie to jest najlepszy moment na sadzenie rośliny. Rudolf Steiner, moi drodzy. Polecam przeczytać książki Rudolfa Steinera na temat uprawy roślin. Kannabis ma sygnaturę planetarną planety Wenus jeżeli chcecie się, że tak powiem, zsynchronizować z cyklami na niebie. Wszystkie najważniejsze informacje już macie. Także myślę, możecie z tego śmiało skorzystać i pomóc komuś, kto jest z waszej okolicy, kto na przykład jeszcze o tym nie wie i nie ma do tego dostępu.
Może akurat wy będziecie tą osobą, która komuś uratuje życie. Kto wie? A uratować komuś życie to jest wielka rzecz. Peace and love, kochani. Wielkie dzięki za słuchanie. Pozdrawiam mecenasów Radia Na Fali. Bez nich ta akcja, która jest tu prowadzona nieustannie, głośno od właściwie chyba czterech lat może się odbywać. Także peace and love. Być może komuś uratowała życie, moi drodzy, także dobra moc jest z nami. Niech dobra moc pozostanie z nami.
Jeszcze raz peace and love. Dzięki wielkie za słuchanie „Hiperprzestrzeni”. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Na Fali, wszystkich na czacie. Pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium. Zapraszam zaraz po utworze muzycznym na „Wieczorową Porę”, gdzie też ja będę przy mikrofonie i troszeczkę już luźniej. Też na te same tematy porozmawiamy o Kali Weed, czyli o cannabis, bo Kali Weed to jest taki jamański slang na zioło. Trzymajcie się i do usłyszenia następnym razem. To mówiłem ja, Tomek, a wy słuchaliście „Hiperprzestrzeni” w RadioNaFali.com.