Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:40] - No i w Radio Paranormalium po krótkiej przerwie rozpoczynamy kolejny odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Ciemno, ale ja sobie zaraz włączę światło i nastanie światłość i przyjemnie mi będzie prowadzić kolejny odcinek tej audycji, a raczej obsługiwać go technicznie, bo prowadzić będą oczywiście oneironauci. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami: Fallen Leaf. Witaj, Fallen.
[01:10] - Witam wszystkich słuchaczy radia serdecznie.
[01:13] - Robert Niemiec.
[01:15] - Witam.
[01:16] - Oraz oneironauta Matki 126. Witaj, Mateuszu.
[01:20] - Witam. 121 już.
[01:22] - 121. Tak to jest, jak się nadaje po próbie orkiestry i po występie, to już nawet jeden zamienia się w sześć. Ale test rzeczywistości wykonany. 121. Audycja jak zawsze realizowana jest w całości na żywo. Troszeczkę dzisiaj nam strona padła, dlatego chwilowo nie ma paseczka z tytułem audycji, ale radio nadaje, wszystko gra i buczy. Tak więc dzisiaj nadajemy. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Tam czekamy na wasze pytania i komentarze, a także na osobliwe relacje z osobliwych świadomych snów i może nie tylko tych świadomych. Jesteśmy też na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a także na grupach tematycznych poświęconych w całości świadomemu śnieniu. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysłać e-maila. Nasz adres to radio@paranormalium.pl, a numer naszego komunikatora SMS-owego to 517 986 778. Poza anteną ustaliliśmy, że dzisiaj audycję rozpocznie Fallen Leaf, więc Fallen oddaję ci głos.
[03:15] - Naszym dzisiejszym tematem audycji są najciekawsze i najdziwniejsze relacje ze snów, zarówno snów świadomych, jak i nieświadomych. Jak zapewne wszyscy słuchacze tego radia doświadczyli na sobie, sny potrafią być bardzo ciekawe, zaskakujące, inspirujące, śmieszne. Niejeden sen nadałby się na temat kina akcji, komedii, horroru. Jak wiemy, koszmary potrafią być bardzo dobrymi horrorami. I właśnie na tej audycji postaramy się przytoczyć parę relacji z ciekawych, inspirujących, dziwnych snów. I oczywiście słuchacze mogą do nas wysyłać swoje relacje. Jak zapewne część wie, nawet sny świadome nie są kontrolowane tylko przez świadomość, ale w dużej mierze w kontroli uczestniczy podświadomość. I to jest jeden z powodów, dla których niektóre sny mogą bardzo zadziwić, bo ich treść będzie na tyle obca, że nie uznamy ich za twory naszego umysłu. Będziemy takie relacje przytaczać, wyjaśniać, komentować. Dlatego serdecznie zapraszam.
Może zaczniemy od takiej dziwnej relacji podesłanej przez jednego oneironautę do naszych ekspertów z ruchu oneironautycznego. Brzmi ona tak: „Ciekawi mnie, czy kiedykolwiek słyszałeś o świadomym śnie, w którym masz świadomość kogoś innego. Taki ostatnio miałem. Wiedziałem, że to sen. Byłem w pełni świadomy. Zrobiłem test, to znaczy poskoczyłem i uniosłem się w powietrze. Problem w tym, że w 100% przekonany byłem, że jestem jakimś innym kolesiem, w dodatku z innej epoki. Gdy postanowiłem się wybudzić, to byłem w szoku, że to nie ja. Dodam, że sny świadome nie są mi obce. Mam je od dzieciństwa, a obecnie jestem w stanie mieć je codziennie bez problemu.” Dość ciekawa sytuacja.
Na pewno wielu, nawet większości oneironautom nieznana, ale jak najbardziej możliwa. Otóż sny nieświadome czy głębokie są wypełnione konfabulacjami. Chodzi o to, że nie mamy w snach dostępu do prawdziwej pamięci. Dlatego też jest to główny powód, dlaczego nie uświadamiamy się śnimy nieświadomie. Bierzemy wszystkie sytuacje za normalne, ponieważ z naszej pamięci wynika, że te przedmioty, obiekty, postacie są nam znane, są normalne. Często w snach nieświadomych, jak zapewne większość wie, możemy być kimś innym, z inną historią, innym życiem. Jednak nieświadomość nie pozwala nam doświadczyć tego w pełni. Jedynie po obudzeniu mamy przeczucie, że byliśmy jakimś hydraulikiem. Mieszkaliśmy tam i tu, mieliśmy taką rodzinę. Ale nie odczuliśmy w śnie tego w pełni.
Jednak w śnie świadomym świadomość pozwala nam percypować tą naszą inną osobowość w pełni. Jednak sny świadome z natury są płytsze i większość uświadomień zachodzi w takich warunkach, gdzie już sen jest na tyle płytki, że konfabulacji prawie nie ma i prawie zawsze jesteśmy sobą. Pamiętamy mniej więcej nasze życie. Jedynie możemy nie pamiętać, gdzie akurat śpimy, jaki jest dzień, ale większość pamięci już do nas dotarła. Natomiast ten sen, który przytoczyłem, jest przykładem snu głębokiego, w którym obecna jest głęboka konfabulacja. I mimo że śniący ma pełną trzeźwość umysłu, kontroluje ten sen, jego działania są wynikiem wolnej woli. Nie jest kojarzeń, tak jak w snu LD, ale jego osobowość jest zakłamana. Jest w pełni przekonany, że jest innym człowiekiem, nawet śniący w innej epoce i dopiero po obudzeniu zdaje sobie sprawę, kiedy już ta pamięć dotrze do nas, że jest tym, kim jest. Takie sny potrafią być bardzo ciekawe. Pobudka przypomina pobudkę z innego życia, ale są trudniejsze do uzyskania, bo trzeba się uświadomić w głębokim śnie, a najłatwiej uświadomić się jest w snach płytkich.
Tymi wywodami chciałem powiedzieć, że to sytuacja wytłumaczalna. Nie jest to nic dziwnego. Niewykluczone, że wielu z was jeszcze takiej sytuacji doświadczy.
[09:53] - Tak, zgodzę się w 100% z tym, co mówisz. Jednak warto dodać, że sny mogą posłużyć jako bardzo dobry materiał naukowy. Prosty przykład to jest tablica Mendelejewa. Przyśniła się twórcy tej tablicy i on ze snu przeniósł to na papier i znamy to w takiej formie, w jakiej mu się przyśniło. Aczkolwiek sny mogą być bardzo zabawne i mogą być bardzo fajną odskocznią od rzeczywistości. Nieraz czytałem opowiadania, które były natchnione za pomocą snów. Tutaj chciałbym przytoczyć bardzo śmieszny sen według mnie i bardzo ciekawy. Z forum Psycho z działu Relacje. Teraz go przeczytam. „Jestem w moim domu.
Naraz słyszę jakiś dziwny świst. Postanawiam sprawdzić, co to było. Wychodzę więc przed mój dom. Jest noc, gwiazdy świecą, wiatr lekko szumi, słychać wycie jakichś psów oraz unosi się zapach smażonego boczku. Niestety nic nie zauważyłam i gdy już miałam wracać, zobaczyłam na niebie, że pewna gwiazda zaczyna się poruszać. Robi się wielka i spada z ogromną szybkością. Fala uderzeniowa powoduje, że znalazłam się na ziemi. Z obłoków spadają kolejne dwie. Z uśmiechem i podskokiem wracam do domu i oświadczam wszystkim, iż koniec. Idę do swojego pokoju.
Słyszę krzyk mamy i płacz siostry i siedzę z uśmiechem na mojej mózgu. Naraz ktoś puka mi w okno. Podchodzę, a tu mały, glutowaty, lekko przezroczysty zielony ludek mówi, że chce mnie uratować i że mogę kogoś ze sobą zabrać. Ja, ucieszona mówię, że nikogo nie chcę i nie potrzebuję i lecę z nim. Zielony ludek daje mi swoją glutowatą dłoń i zabiera mnie na statek, ale mówi, że jednak muszę coś zrobić. Daje mi duży, ostry pręt i mówi, że muszę im pomóc zabijać ludzi. Zgadzam się. Statek kosmiczny wygląda z zewnątrz jak Gwiazda Śmierci z Gwiezdnych Wojen, a wewnątrz jak burdel. Wszystko czerwone płachty, muzyka. Przechodzę obok dziwnych rzeźb, dostaję ostry kij i idę do zabijania.
Kosmici tną i siekają ludzi. Krwi jest mnóstwo. Sama zabijam jakiegoś małego chłopca i niemowlę, lecz jest mi dość niewygodnie. Gdy nadziewam ludzi na ten pal, słyszę lekki trzask i ciężej wchodzi, lecz później nie można wyciągnąć. Biorę więc kij bejsbolowy i uderzam ludzi po brzuchach. Ci padają z bólu. Ja ich kopię, a następnie rozbijam na miazgę. Tak zakończoną zabawę zwieńczam kieliszkiem mleka. Wyciągam z kieszeni granat, wrzucam go w jakiś budynek, który zalewa czekolada. Postanawiam jednak zmienić decyzję i uratować kogoś, to znaczy mojego psa.
I to właśnie robię. Biorę go na ręce i wchodzę do statku. Tam spotykam chodzącą kiełbasę i banana. Niestety nie mogłam się powstrzymać i zjadłam nowego kolegę pana banana. Wszystko zaczyna się trząść i wystartowaliśmy. Oglądam ostatni raz Ziemię, którą w jednej chwili zalewa woda i widać tylko ciała pływające na jej powierzchni. W pewnym momencie w mojej kabinie dostrzegam także wodę. Moje nogi zalewają się zimną i mętną wodą, która szybko się podnosi. A gdy już tylko głowę mam nad jej powierzchnią, dostaję SMS-a od nie wiem kogo z treścią: „Gdybyś tylko nie zjadła banana. Obudź się” i się budzę.
To jest doskonały przykład, że sny mogą być bardzo dobrym materiałem na opisanie opowiadań humorystycznych, tak samo jak i horrorów. Jednak nieraz można się zacząć obawiać, że mamy skłonności psychopatyczne po takich snach. Jednak ja bym nie brał tego do siebie i traktował jako bardzo fajną zabawę. I to by było tyle ode mnie.
[14:09] - Ja bym chciał opisać, że koszmary też mogą być strasznie dziwaczne. Na twoim przykładzie opiszę jeden z koszmarów, który miałem. Był taki, że-
[14:22] - Robert, przepraszam, a jakbyś się mógł nie wiercić, opowiadając o tych koszmarach, to bylibyśmy wdzięczni, bo to wszystko słychać.
[14:32] - Bo akurat przyjąłem pozycję siedzącą i się trochę trudno na siedząco mówi. Lepiej, jak kręcę przed laptopem.
[14:39] - Ja próbowałem kiedyś nagrywać audycję na leżąco, ale jednak stwierdziłem, że na siedząco idzie mi to lepiej.
[14:48] - A więc jeden z moich koszmarów był trochę przedziwny. Niby nie ma się tu czego bać. Ja siedzę sobie na parapecie. Jest bardzo wysoko z tego parapetu. Obok jest okno, ale nie mogę wyjść przez to okno, bo w pokoju, do którego to okno prowadzi, jest dziurawa podłoga i w każdej chwili może się zapaść. Obok na balkonie siedzi moja rodzina i patrzy gdzieś prosto. Niby nie ma się za bardzo czego bać, ale to nie wiadomo, powodowało u mnie strach przed czymś bardzo nieznanym.
[15:41] - Może przeczytam dość ciekawą relację nie tyle ze snu, nie tyle ze snu świadomego, a z pogranicza. Ta relacja ukaże dość ciekawy fakt o WILD-zie, o OBE, o osiąganiu tych stanów. Na pewnym forum, na forum Drugiej Stronie użytkownik Mitero pisze tak: „Jestem totalnym laikiem zdrowia. Jednak zamieściłem ten temat w dziale doświadczenia, ponieważ coś, co przeżyłem dzisiejszego ranka, do takiego należy. Spałem sobie spokojnie, jak każdego ranka zadzwonił budzik. Zawsze mam nastawione parę budzików co jakieś pięć minut. Obudził mnie dopiero przedostatni, w czym nie ma nic dziwnego. Momentalnie go wyłączyłem, po czym pomyślałem o wejściu w stan OBE. Dokładnie pomyślałem: jeśli istnieje OBE, to teraz sobie wyobrażę wielki przycisk, który naciskam i który pomoże mi wyjść z ciała. Jak pomyślałem, tak pomyślałem.
Wyobraziłem sobie, że naciskam wielki przycisk. Momentalnie moje ciało zaczęło drgać. Całe drgało czy tam wibrowało tak bardzo, że aż się przeraziłem. Wyrywałem się z tego stanu i zrobiło mi się bardzo zimno. Skuliłem się i usnąłem. Wydaje mi się, że nie byłoby nic w tym dziwnego, gdybym próbował wcześniej wejść w ten stan. Tylko ostatni raz, kiedy w ogóle pomyślałem o OBE, było około trzy lata temu. Próbowałem wtedy wejść w ten stan około dwa razy i oba razy skończyły się niepowodzeniem. Dla mnie jest to doświadczenie bardzo dziwne. Pomożecie mi je zinterpretować?
Mam się czegoś bać, czy może właśnie mam być zadowolony z łatwości wychodzenia z ciała? Proszę was o pomoc. Bardzo na was liczę”. I jak tutaj przeczytałem odpowiedzi na ten temat, żaden z użytkowników nie wyniósł takiego wniosku, co powiem teraz ja. Otóż ta relacja jest dowodem, że osiąganie, że WILD, OBE to techniki choć najmniej zależne od nastawienia, bo jak wiemy, nastawienie jest kluczem w praktyce świadomego snu. Jeśli ktoś jest bardzo dobrze nastawiony, to ma bardzo ułatwioną drogę
[18:13] - Nawet samo nastawienie może wystarczyć. A techniki WILD prawdopodobnie są od tego nastawienia najmniej zależne, bo jest to bardziej zależne od fizjologii dobrania WBTB. A tutaj bardzo ciekawa sytuacja, bo ta sytuacja pokazała, że nastawienie potrafi być impulsem ułatwiającym, umożliwiającym nawet wyjście z ciała czy wejście do świadomego snu techniką WILD. I jestem przekonany, że wiele wilderów ma ułatwioną drogę, bo już jest konkretnie nastawiona. I to nastawienie pomaga na wielu obszarach, gdzie nie zdajemy sobie z tego sprawy.
[19:27] - Ja dodam od siebie, że można indukować treść snu przed snem. Czasami ma to fajny skutek, czasami niezbyt ciekawy. Ja przez złą indukcję doświadczyłem bardzo ciekawego snu. I takie moje małe ostrzeżenie na przyszłość dla wszystkich, którzy chcą indukować swój sen na daną tematykę: zawsze precyzujcie, o czym chcecie śnić. Ja raz zaindukowałem sobie, że chcę, żeby śniło mi się coś ciekawego. Jednak mój umysł chyba źle to odebrał, a to przytoczę teraz z mojej relacji, z mojego dziennika snów. Sen z grudnia ubiegłego roku. Mój wzrok znajdował się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Nie było w nim widać ściany, jedynie oświetlony był środek pomieszczenia, w którym się znajdowałem. Przede mną stała jakaś kobieta i prawdopodobnie reżyserka.
Kręciły one teledysk. I teraz co wrażliwsi proszę o zatkanie uszu, ponieważ jest to nieciekawy fragment. Młoda kobieta była przywiązana do metalowej belki i była całkiem naga. Nagle reżyserka zaczęła się wydzierać na tę kobietę, ponieważ ta za wolno tańczyła. Gdy ona odmówiła, reżyserka wyjęła z kieszeni skalpel. Nagle akcja zaczęła się bardzo dziwnie toczyć. Do pokoju wszedł potężnie zbudowany czarnoskóry mężczyzna. Reżyserka podeszła pod tę dziewczynę, rozcięła jej skórę na brzuchu, a gdy dziewczyna zaczęła wymiotować z bólu, to reżyserka wysmarowała ją w tych wymiocinach, a następnie przeszły razem z czarnoskórym mężczyzną do bardziej hardkorowych zabaw. Murzyn zaczął ją gwałcić. I po pewnym czasie zacząłem czuć się niedobrze.
Ale nie, że w śnie, tylko w moim życiu realnym, na swoim rzeczywistym ciele. Później jeszcze chwilę oglądałem całą akcję. Jednak niestety sen się urwał, gdy wszedł drugi czarnoskóry mężczyzna i wtedy się obudziłem z bardzo, ale to bardzo dziwnym samopoczuciem i z rozstrojem żołądka. Więc taka moja rada na przyszłość: uważajcie, jak się afirmujecie i w jakim celu się afirmujecie.
[22:18] - A jeśli nikt nie chce dodać nic do tego snu, to też przytoczę coś ze swojego dziennika sprzed kilku dni. Dość ciekawy sen. Nimało drastyczny, więc nie obawiajcie się. Nazwałem go „Immortal Illusion”. Byłem czymś w stylu operatora na gali. W pewnym momencie coś poszło nie tak i nie widzieliśmy, kto za tym stoi. Spytałem się, czy jest jakaś inna sterownia. Okazało się, że nie ma. Naszło mnie wyjść przez okno, które widziałem nad sobą. Pojawiła się pewna dziewczyna.
Zszedłem więc po drabinie z najwyższego piętra na ziemię. Wokół nikogo nie było. Ten teren raczej nie był normalnie dostępny. Wiedziałem, że znajdę tu tego gościa. On śniło mnie. Wiedziałem, że jestem w jego ciele. Teraz wypadałoby go tylko zabić albo chociaż uszkodzić. Wszedłem po innej drabinie do góry i kiedy byłem dość wysoko, po prostu puściłem się drabiny i poleciałem bezwiednie na dół. Nawet się nie przewróciłem, tylko bolała mnie noga, ale uznałem to za wystarczające. Już miałem wracać, ale zobaczyłem kogoś i zrozumiałem, że on dalej żyje.
Dziewczyna już znikła, więc nie musiała oglądać tych drastycznych scen. Celownik był niski i w podeszłym wieku wyglądał trochę jak Einstein. Zastał pogłębienia w ziemi jak na trumnę, więc go tam wrzuciłem i skopałem go razem z jego białym, brudnym kotem. Żeby nie było, lubię koty. Już miałem wracać, kiedy znów pojawił się przed oczami. Obejrzałem się za siebie. Dalej tam leżał, tylko trochę ożył. Szybko pozbyłem się jego klona z jego kotem, po czym zobaczyłem tego samego kota przebiegającego obok mnie. Pierwszy trup właśnie chciał wstać. Szybko go dobiłem, kiedy już miałem na widoku kilka innych.
Zacząłem słyszeć śmiechy. Drwił ze mnie, że nie można mnie zabić, że jest iluzją. Pośród kłębiących się dezorientujących myśli miałem jakieś przebłyski. Już miałem takie sytuacje, ale wtedy też nie wiedziałem, co zrobić. Czułem, że jest jakieś rozwiązanie tej sytuacji, ale jest dla mnie nieosiągalne. I wtedy się z tego snu wybudziłem. Dodam, że sen prawie na pewno był nieświadomą inkubacją odcinka „Dragon Balla”, gdzie wojownicy toczyli walkę z Bu w jego ciele i był on nieśmiertelny, mógł się pojawiać w każdym miejscu, tak jak ten gościu w tym śnie. Odcinek był wyłożony właściwie dzień przed tym, o ile dobrze pamiętam.
[24:53] - Ja dodam też od siebie, że w snach kontroli, czyli w takich snach, w których mamy kontrolę nad światem snów, jednak nie mamy świadomości tego, że śnimy. Czasami te sny są dużo lepsze od świadomych snów w moim przypadku. I chciałbym podać przykład takiego snu. Niestety kontrola była w nim zmarnowana przeze mnie, jednak sen przełożył się na bardzo ciekawe rozmyślenia na temat świadomych snów i snów kontroli. I tak czasem się zastanawiałem po tym zdarzeniu, czy nie lepiej przejść do snów kontroli i zrezygnować ze świadomego śnienia. Teraz przytoczę ten sen. Byłem u lekarza, ponieważ parę godzin wcześniej oczywiście we śnie wyskoczyło mi coś w stylu guza. I wtedy pojawiła się myśl, że muszę iść do lekarza, żeby coś z tym zrobić. I wtedy ze świadomością, tak jak normalnie za dnia, wstałem, ubrałem się i poszedłem do lekarza. Lekarz zaczął macać te guzy i mówić, że w dotyku przypominają zęby i miałem mieć operację dnia następnego.
Nie pamiętam upływu czasu, jednak pamiętam, że znajdowałem się potem na sali operacyjnej i byłem całkowicie świadomy tej operacji, jednak nie miałem świadomości tego, że śnię. I to była główna różnica pomiędzy tym snem a snem świadomym. I wtedy lekarz strzyknął mi w twarz znieczulenie i uczucie wbijania igły było bardzo wyraźne i bardzo realne. Był to niesamowity ból i dziwię się do tej pory, że mnie nie wywaliło z tego snu. Ale jest to prawdopodobnie spowodowane tym, że sen był w pierwszej bądź drugiej fazie REM. Następnie po wszczepieniu tego całego znieczulenia tak jakbym zasnął we śnie i miałem sen we śnie, taka mini incepcja. I w tym śnie siedziałem przed komputerem i grałem w „Counter-Strike'a”. Różnił się on od gry na komputerze tym, że widziałem z pleców mojej postaci i mogłem nią poruszać za pomocą Kinecta. Grałem na mapie z trybu Zombie Mode, ale to jest mniej ważne. Później straciłem poczucie swojego ciała w tym śnie, tylko przeniosłem się na postać w tej grze i trzymałem broń i biegałem jako ta postać z bronią, mimo tego, że jednocześnie widziałem siebie grającego przed komputerem, jak tą postacią kieruję.
Takie trochę skomplikowane i dziwię się, że to wystąpiło w tym śnie. Miałem ze sobą shotguna i zabiłem chyba z pięciu zombie, a mój kolega z bunkra obok trzech. Koniec rundy. Ludzie pokonali plagę. Respawn i pojawiam się na moście z kolegą z bunkra. Raz spadłem z tego mostu i zauważyłem, że była tam dźwignia do jego składania. Rozłożyłem ten most i na niego wskoczyłem. Miałem z tym problemy, jednak po jakimś czasie się udało. Zabiłem chyba dwóch kolejnych zombie, a mojego kolegę z bunkra nie mogłem znaleźć. Koniec mapy.
Znudziło mi się granie w CS-a, więc wyszedłem na dwór. Spotkałem się tam z moją mamą. Rozmawiałem z moją ciocią o kupnie nowego laptopa. Później siedziały codziennie czynności, takie nawyki, że poszedłem do szkoły, wróciłem ze szkoły i zacząłem znowu grać na komputerze. I wtedy się obudziłem z tego snu. Ale nie obudziłem się w łóżku, tylko na sali operacyjnej i zauważyłem uśmiechniętego nade mną lekarza, który trzymał skalpel i coś w ręce szarego, coś jak kość, tylko że poszczępionej. Powiedział, że to był guz i powiedział mi, że nic nie będzie. Wtedy wbił mi skalpel w brzuch i się obudziłem. I tu jest taka kolejna bardzo ciekawa rzecz co do złożoności snu, że może występować sen we śnie albo poczucie snu we śnie. Tak samo odczucia we śnie kontroli, o którym wcześniej mówiłem, były bardzo, ale to bardzo realne i powiem szczerze, że były dla mnie bardziej realne niż w większości lepszych snów świadomych u mnie występujących.
I to by było na tyle ode mnie. Więc taka mała wskazówka ode mnie, że w snach można odczuwać przy odpowiedniej głębokości wszystkie bodźce takie jak w świecie realnym. Więc to też jest taka mała ciekawostka.
[29:57] - Co do tego, co mówiłeś na początku, że zastanawiałeś się, czy nie porzucić LD dla snów kontroli, to chciałem tylko wspomnieć, że tak się za bardzo nie da, bo sny kontroli często przychodzą w snach LD, a sny LD w LD. Sama praktyka wiąże się nierozerwalnie ze snami kontroli, a one z LD.
[30:25] - Tak, wiem, o czym mówisz. To jest takie jakby zamykające się koło. Praktykujemy LD Potem pojawiają się sny LD, a sny LD mogą przechodzić w sny kontroli. Potem sobie to uświadomiłem, że tak się nie da nawet za pomocą indukcji, bo po jakimś czasie coś mi podpowiadało, że coś jest nie tak i odzyskiwałem świadomość. Więc po jakimś czasie porzuciłem ten pomysł.
[30:48] - Co do relacji własnych bez kotów. Powiem, że ten kot to był kot złego gościa i miałem przecież, że był zły, ale nie jestem żadnym sadystą i lubię koty. Po prostu ten kot był zły w tym śnie. Był dziwny, był zmutowany. Co do relacji własnych przytoczę nie sen, ale półsen, który naprowadza na tezę o nastawieniu przy WILD. Grałem w piłkę nożną na futurystycznym boisku przypominającym boisko do hokeja zawieszono wysoko w powietrzu. Gracze prawdopodobnie byli humanoidami. Przez większą część byłem bramkarzem. Nie kojarzę tego ze zwykłą piłką nożną, bo gracze, zwłaszcza bramkarz, popisywali się, wywołując karkołomne ewolucje. W tym przypadku łapałem się za poprzeczkę i wykopywałem piłkę z impetem.
Pod koniec gry włączyliśmy jakiś kod na większą moc i piłka latała jeszcze szybciej. Szum w uchu przez chwilę zamilkł. Domyślnie jest, że zbliżają się wibracje. Jeszcze kilka razy, coraz mniejsze odsetna szum znikał, po czym jako komentator powiedziałem: „Zaczynamy SL". Skojarzyłem SL z wibracjami pod niepełną świadomością i momentalnie nadeszły wibracje. Dosyć silne. Zobaczyłem pokój, cichy skrzek, ale nie udało się wejść do snu. Tu ciekawy wniosek, że fabuła snu w pewnym momencie była impulsem do zaindukowania wibracji. Nie jestem pewien, czy był to przypadek, czy to konkretne stwierdzenie zaindukowało wibracje, ale skłaniam się ku drugiemu podejściu.
[32:53] - Chciałbym jeszcze wrócić do indukcji, bo pewnie parę osób zaczęło się zastanawiać, czym jest indukcja i jak to można osiągnąć. Indukcja snu to jest afirmowanie się w celu uzyskania snu o danej treści bądź o danym kontekście. Czyli na przykład przed snem wystarczy się afirmować. Jak się rozluźni, wystarczy się afirmować słowami: „Zaraz zasnę", albo: „Kolejny sen będzie o tej i o tej rzeczy". I na przykład w trakcie robienia danej czynności mogę odzyskać świadomość. Jednak tej świadomości nie musimy dawać, jeśli chcemy tylko uzyskać sen o danej świadomości. Może to wyglądać tak, że na 20 minut przed snem kładziemy się do łóżka, rozluźniamy się i zaczynamy sobie powtarzać: „Zaraz zasnę i będę śnił o superszybkim samochodzie, jak będę w nim jeździł z prędkością światła". I tak sobie leżymy w rozluźnieniu, powtarzamy sobie to i z czasem zaczynamy myślami błądzić. To jest bardzo dobry znak. Oznacza to, że zasypiamy i z czasem odpłyniemy.
Jednak jest bardzo duża możliwość, jeśli jesteśmy podatni na afirmacje, że taki sen o danej treści wystąpi. Tak samo może być indukcja za dnia i to pewnie większość z nas zauważyła, że gdy o czymś intensywnie myślimy za dnia, na przykład o szkole, to często śni nam się coś związanego ze szkołą, na przykład wywiadówka, kartkówka, nauczycielka jak nas pyta. Coś w tym rodzaju. Jeśli będziemy za dnia bardzo o czymś intensywnie myśleć, to danej nocy możemy mieć sen o tej tematyce. To nie jest bardzo trudna sprawa, jednak trzeba poświęcić chwilę czasu na to.
[35:08] - Co do dziwnej relacji chciałem przytoczyć relację znanego autora bloga o świadomym śnie, autora Wojtowicza. Zatytułował ten wpis „Moje najdziwniejsze LD". Niedawno miałem okazję doświadczyć czegoś niezwykłego. Był to świadomy sen, ale zupełnie inny niż moje dotychczasowe świadome sny. Wstęp. Najpierw powiem, jak to wszystko się zaczęło. Dwa miesiące temu wróciłem do snu polifazowego, a przez ostatnie dwa, trzy tygodnie wstawałem regularnie o 5:00 rano. Śpiąc w sumie sześć godzin na dobę. Tylko brałem też sobie jedną, dwie krótkie drzemki w czasie dnia. Potem trafił mi się wyjazd na tydzień na narty.
W dzień wyjazdu spałem jednorazowo jakieś osiem godzin, aby być wypoczętym na drogę. Pojechałem w trasę, nie brałem drzemek. Dojechałem na miejsce i poszedłem spać około 23:00. Zasnąłem po około 10 minutach z lekkimi trudnościami. Sen pierwszy. Zaczął się pierwszy sen. Nieświadomy, jednak dosyć znaczący. To dopiero rozgrzewka. Śniłem o tym, że przenoszę jakieś meble z bratem. Wychodziliśmy z budynku.
Gdy byliśmy na zewnątrz, zostaliśmy zaatakowani przez grupę napastników. Chciałem się obronić, ale poruszałem się w zwolnionym tempie. Pewnie znasz to uczucie. Czułem się bezsilny, więc postanowiłem wsiąść do pobliskiego samochodu i wszystkich rozjechać. Nie ma to jak Pokojowe rozwiązanie. Wtedy mnie oświeciło. Wtedy zrozumiałem coś, co niby zawsze wiedziałem, ale nigdy nie dotarło do mnie we śnie. Siłą nic nie zdziałam. Liczy się wyciągnięcie ręki do ludzi. Jestem kimś więcej niż ciałem, emocjami, złością.
Mogę być ponad to. Mogę żyć w pełnej zgodzie i przyjaźni ze wszystkimi i być dzięki temu silniejszy. Wiem, że brzmi to jak słowa mnicha medytującego na gałęzi, ale po tym coś się we mnie zmieniło. Jak wspominałem, to była dopiero rozgrzewka. Czytaj więc dalej. Sen drugi. Byłem pod swoim domem i zacząłem robić salta w przód. Najpierw mi nie wychodziło, ale potem wykorzystałem parę rzeczy z władcy snów i już było okej. Skakałem w zwolnionym tempie i obracałem się robiąc salta. W pewnym momencie odzyskałem świadomość.
Nie wiem nawet kiedy. Nie było momentu „Aha” i powiedziałem sobie: „Tak, to jest sen”. Po prostu byłem już świadomy. Sen był bardzo stabilny i wyraźny. Skończyłem robić salta i zapukałem do drzwi obok. Do sąsiada. Czułem, że muszę to zrobić, bo wtedy dowiem się czegoś ważnego. Coś mnie tam ciągnęło, coś dziwnego. Wszedłem do środka, zobaczyłem stół. Ktoś przy nim siedział.
To była moja siostra. Tyle że ja nie mam siostry i podczas snu to wiedziałem. Ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to jednak jest moja siostra. I tutaj zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Przyszła mi do głowy myśl, która była jakby odpowiedzią na moje zdziwienie. To moja siostra, tylko z poprzedniego wcielenia. Nie wnikałem w to, nie zastanawiałem się, czy to prawda. W każdym razie było to mało istotne. Czułem, że muszę jej pomóc. Jednak ona nie chciała mojej pomocy.
Uważała, że jej nie rozumiem. Wiedziałem, że nie ma do mnie zaufania. Jakby myślała, że przyszedłem tutaj jak każdy inny nieświadomy człowiek podczas zwykłego snu. Chciałem ją przekonać, że ją zrozumiem. Opowiedziałem jej o Spartakusie. Nie wiem, skąd wpadłem na ten pomysł. Mówiłem, że Spartakus był gladiatorem w Rzymie i musiał walczyć. Poprowadził niewolników ku wolności, a sam też był tylko niewolnikiem. Nie był przywódcą, nic nie umiał, a mu się udało. To przemówiło do mojej siostry.
Otworzyła się. W tym momencie coś się zmieniło. Sen stał się czymś innym niż pozostałe LD. Czułem się inaczej, jakbym otworzył księgę mądrości, jakbym miał dostęp do wiedzy, której nigdy nie posiadałem. Zacząłem zadawać pytania związane ze świadomym snem. Mówiłem, że moją metodą na stabilny sen jest kręcenie się wokół własnej osi. Siostra się zaśmiała, ale nie było to wyśmianie mnie, tylko bardziej jak śmiech, który pojawia się, gdy obserwujemy, jak dziecko stara się raczkować. Śmiech zachęty, a nie odrzucenia. Wtedy zrozumiałem, że to bardzo prymitywna metoda. Kręcenie się.
Niestety nie zapytałem, jak wyglądają ich sposoby na stabilizację snu. Przeczuwałem, że powinno to polegać na po prostu stabilizacji snu, a nie na stosowaniu technik. Jakby stabilność nie powinna być tematem dyskusji. Potem się zastanawiałem, gdzie ja w ogóle teraz śpię, gdzie jest moje ciało fizyczne. U mnie w domu? Siostra dała mi pewną radę. Powiedziała, że powinienem powąchać, jak czuję zapachy i tak określić, gdzie śpię. Pierwszy raz w życiu słyszałem o takiej metodzie. Tak też zrobiłem. Poczułem, że zaczynam wciągać powietrze fizyczne przez nos, ale nie mogłem rozpoznać zapachów.
W sumie to się nie dziwię, bo na co dzień też nie jestem w tym jakimś nadzwyczajnie dobrym. W każdym razie ten sposób mnie zaintrygował. Chciałem dowiedzieć się jeszcze więcej takich rzeczy. Jednak nagle poczułem chęć obudzenia się. Nie walczyłem z tym. Otworzyłem oczy, spojrzałem na zegarek. Była punkt piąta, godzina, o której od trzech tygodni regularnie się budziłem. Zadziałał mnie alfa budzik, tyle że byłem świadomy wewnątrz snu. Co w tym wszystkim dziwnego? To, co mnie najbardziej zaskoczyło w tym śnie, to wrażenie czerpania wiedzy z innego źródła.
Naprawdę czułem, że tym razem nie jestem tylko w mojej głowie, ale jakbym przeniósł się świadomością gdzie indziej. Jakby moja siostra rzeczywiście gdzieś istniała jako forma informacji, jako źródło, z którego mogę czerpać wiedzę, której jeszcze nigdy nie posiadałem. Po przebudzeniu najmocniej zdziwiła mnie metoda wąchania otoczenia w celu określenia, gdzie śpię. Nigdy w życiu coś takiego mi nie przyszło do głowy, a co najważniejsze jest to możliwe. Chciałem się tym podzielić, bo ten sen był dla mnie naprawdę niezwykły, jakby tom pierwszy tego typu w moim życiu. Przyszłości znów odwiedzę moją siostrę i zadam jej więcej pytań o świadome sny, a odpowiedziami się podzielę. Więc może najpierw przytoczę odpowiedź członka naszego ruchu Inquestusa, człowieka dobrze obeznanego w temacie świadomych snów. Inquestus pisze więc tak: „Nie widzę w tym śnie nic dziwnego, bo niczym nowym dla osoby często świadomie śniącej są urojenia i konfabulacje podczas LD. Te pierwsze to reguła. Zaryzykuję stwierdzenie, że każda próba przypomnienia sobie czegoś w LD napotyka na masywne połacie fałszywej pamięci.
Typowo na przykład wydaje się, że spotkaliśmy psa z dzieciństwa albo podróżujemy po śnie, który już śniliśmy. Po przebudzeniu fałszywość nie pozostawia złudzeń. Podczas LD zachowana jest tylko powierzchowna orientacja, czyli pamięć naszej osoby i stanu najważniejszej, najświeższej informacji z jawy. Za to pamięć głęboka podlega takiemu samemu chaosowi i kontroli jak cały sen. Urojenia z kolei powstają przez emocje we śnie. To zwykłe przypuszczenia, skojarzenia bądź pomysły, które przez krótką przerwę w świadomości zamieniają się w stuprocentową pewność. W wyniku tego stwierdziłeś, że siostra jest z poprzedniego wcielenia i ma coś ważnego do powiedzenia. Setki razy tak miałem, ale postacie nigdy nie wniosą nic autentycznego, mimo że brzmi to tajemniczo jak piekło. Ja na przykład usłyszałem, że ludzkość badała telekinezy za pomocą odwróconych kamieni w obozach koncentracyjnych, albo że na sen najlepsze są dom kalifornijski z rodzajem żelbetonu”. Zdrowy człowiek nie powinien w takie rzeczy wierzyć po obudzeniu.
Kontynuując najistotniejsze: odczułeś czerpanie wiedzy, że siostra jest informacją bla, bla. Jaki niby zmysłem? Tak się tworzą urojenia. Odczułeś mistyczność jednego przekonania, co przeświadczyło cię o jego realności. Uważam, że potrzebujesz więcej dystansu. Węch, podobnie jak inne zmysły we śnie głębokim jest zdeprawowany, więc nie ma opcji, żeby taką informację wyczytać we śnie. Zresztą twój brak podstawowej orientacji w czasie i miejscu podczas OOBE świadczy o niepełnej świadomości. Odpowiedź Artura Wojtowicza: ciekawa teoria, jednak nie trzyma się kupy. Nie byłem w śnie głębokim, tylko w fazie REM, a węch fizyczny podczas snu działa normalnie. Co do czerpania wiedzy drogą pozazmysłową przestudiuj to, co Tesla o tym sądził.
Stworzył 700 wynalazków, a potem powiedział, że to nie on jest ich autorem. Miał na myśli to, że wiedzę czerpał z czegoś, co można nazwać jądrem wszechwiedzy. Tak na marginesie nie ma czegoś takiego, że beton jest żelbet. Odpowiedź Inkestusa: pisząc o śnie głębokim miałem na myśli głębszą, przeciwieństwo płytkiej, część fazy REM. Tylko gdy faza REM zbliża się ku końcowi, następowe spłycenie może spowodować, że do treści snu przebijają się bodźce zjawy, jak śpiew ptaków, położenie ciała czy zapach poduszki. W tej głównej, głębszej części bodźce zjawy są tak wysoce zniekształcone, że nie mają prawa przejść do snu w taki sposób, żeby można było odczytać z nich oryginalną informację z źródła bodźca. Myślę, że kwestia rzutowania źródeł naszych idei i emocji na zewnątrz to sprawa filozoficzna. Ja jestem za stroną, że Tesla korzystał z nieświadomego potencjału. Chciałem ci tylko zwrócić uwagę, że to proste senne odczucie wrażenia odkrywania tajemnicy ukształtowało twoje przekonanie po obudzeniu. Nie jest to ani nic nowego, ani paranormalnego.
Jestem psychiatrą i pragnę ostrzec, że doświadczając w ten sposób snów świadomych nie da się odkryć prawdy, a znam już takich, którzy na jej poszukiwanie, OOBE i formułowanie wniosków poświęcili całe społeczne funkcjonowanie. Zanim odniosę się do treści komentarzy, może powiem najpierw, że jak widzimy, świadomość w tym śnie stopniowo wzrastała. Pierwszy taki wzrost można było zaobserwować, kiedy Artur Wojtowicz w ucieczce stwierdził, że siłą nic nie zdziała. Tu już mogła się świadomość rodzić. Jednak do żadnej bardziej zauważalnej zmiany nie doszło. A w śnie drugim sen zaczął się już od snu kontroli, o którym mówił niedawno Matki. Przytoczę ten fragment. Byłem pod swoim domem i zacząłem robić salta w przód. Najpierw mi nie wychodziło, ale potem wykorzystałem parę rzeczy z własnych snów i było już okej. Skakałem w zwolnionym tempie, obracałem się, robiąc salta.
Jak wiemy, to już jest zachowanie typowe dla tak, jakby śniący wiedział, że śni, ale jeszcze nie wiedział. Właśnie ta ambiwalencja, przy której nie ma konkretnej wiedzy, że to sen. Tak jak w śnie OOBE jest sen kontroli. A później śniący uświadomił się. W tym momencie odzyskałem świadomość. Tutaj już przechodzimy do tych dziwnych zdarzeń. Ruch oneironautyczny takie relacje uznaje za efekty pofabulacji, urojeń natury snu. Nie wierzymy, że jest to przekaz pozazródłowy. W pełni się zgadzamy z tym, co Inkestus pisał w komentarzu. To było chyba na tyle o tej relacji.
[46:51] - Tutaj pojawiło się na czacie Radia Paranormalium pytanie od Sentinela: czy możliwe, że ta siostra, o której była mowa w radiu przed chwilą, to była tulpa, która sama jakoś się stworzyła?
[47:04] - Nie, to była zwykła projekcja, która była efektem urojeń, konfabulacji. Tulpa. Oczywiście zakładam możliwość istnienia tulpy, jednak po pierwsze nie mogłaby się tak sama stworzyć. To jest proces dość długofalowy. To była po prostu najzwyczajniejsza projekcja. Może ja jeszcze przytoczę krótki sen z mojego dziennika. Byłem obserwatorem, jakbym oglądał jakiś film w stylu bajki. Tutaj kolorystyka była podobna do takiego starego, może jeszcze leci taki serial dla dzieci „Budzik". Tam takie pluszaki były, coś w tym stylu to było. Obserwowałem pewną postać, akurat sobie przysypiała.
Tutaj moja myśl: zaraz pewnie dadzą rozmycie i pokażą, co mu się śni. I mam. Rozmycie ukazuje mi się akcja utrzymana w tym samym stylu. Myślę sobie: ciekawe, ile wiedzą o śnie. Postać po prostu wybudziła się w innym otoczeniu z lekkim szokiem. O, mamy fałszywe przebudzenie — myślę sobie. Chwilę potem ktoś otworzył drzwi za postacią, prawie ją uderzając. Nasza akcja to senno-bajkowy dialog. Było tu kilka postaci, którym bliżej do zwierząt niż do ludzi. Na co zwróciłem szczególną uwagę to to, że serialowy sen dawał po sobie znać, że jest snem.
Zegary analogowe w tle chodziły nienaturalnie szybko, wskazówki kruszyły się albo wychodziły poza obręb zegara, a ja tylko śmiałem się z głównego bohatera, że tego nie zauważa. I śmiałem się właściwie z siebie. Tutaj przykład jak sen ładnie potrafi oszukać. Jeszcze chciałem przytoczyć sen z dziennika Inquestusa, a później przejdę do bardzo ciekawych snów wizji. Sen był namacalną reklamą świadomych snów. Otóż w treści jechałem po mleko jak za czasów podstawówki. Z tym że rowerem w godzinach popołudniowych po grząskim błocie. Z trudem mijałem kilometry polnych dróg. Musiałem uważnie obserwować drogę, żeby się nie wywalić, ale co chwilę znajdowałem czas, żeby zerknąć w przepiękne niebo. Żadnych aniołów, łucz czy gwiazd.
Ot, zwykłe sklepienie wypełnione kłębiastymi fikuśnymi chmurami, od którego odbijało się żywo pomarańczowym blaskiem słońca. Punktem jest to, że tak jadąc i będąc pewny, że wszystko jest zbyt wyraziste, żeby nie było jawą, przyszła mi refleksja: jakie przepiękne niebo. I to w prawdziwym życiu. Po co ja tyle szukałem piękna w snach, skoro jawa jest piękniejsza? I to taka nauczka dla oneironautów, że tylko TR może nas upewnić. W każdym momencie możemy śnić. Sen może idealnie odwzorować jawę. Jak sobie kiedyś pomyślicie, że może to sen, ale nic na to nie wskazuje, bo wszystko jest ostre, wszystko jest dokładne, nie ma nic dziwnego, to możecie się po obudzeniu nieco zdziwić. Ja o tym się przekonałem niejednokrotnie. Teraz chciałem przeczytać kilka wizji będących bardzo ciekawym rodzajem snów.
Wizja jest to według Inquestusu w znaczeniu snów, które uderzają jednocześnie rozpiętością, różnorodnością i drobiazgowością obrazu, dając efekty fantastycznych, surrealistycznych lokacji lub całych krain. Te trzy cechy obrazu ekstremalnie rzadko występują w jednym śnie i prawdopodobnie ich połączenie jest pewniejsze przy kompensacji faz REM. W każdym razie mniej więcej 1 : 40 LD to wizja. Tutaj przykład takiej wizji. Właśnie wstałem z ładnych, rozległych wizji. Pierwszą było miasto, paradoksalnie nieszczególnie futurystyczne. Szłem sobie przez kolejne ulice i place, aż na horyzoncie zamajaczył monstrualny, blokowaty cień. Po zbliżeniu się okazało, że jest to kolosalny wagon towarowy na milionach ogromnych kół. Jego ładunkiem był realnych rozmiarów lotniskowiec, który z kolei wiózł na sobie setki samochodów osobowych. Cały ten konstrukt miał nad sobą kolejową trakcję w postaci masy kabli utkanych na podobieństwo bardzo niedbałego szalika.
Poruszał się relatywnie niewielką prędkością po monstrualnej autostradzie, coś koło 30-pasmowej pomiędzy rojami zwykłych dwuśladów. Najbardziej majestatycznie prezentowały się skrzyżowania tej drogi. Zajmowały praktycznie całe pole widzenia nawet z ogromnej wysokości. Ale nie pytajcie mnie, jakie zasady ruchu obowiązywały na takim przejeździe. Czy zapomniałem wspomnieć, że wizje mogą być zarówno snami świadomymi i nieświadomymi? Ale przynajmniej jest to zazwyczaj sen kontroli. Zwykle jest jednak snem świadomym. I tutaj, jak można zauważyć, ten sen obfituje w szczegóły. Wizje są na tyle rozległe, na tyle majestatyczne, że nie jesteś w stanie po obudzeniu sobie wyobrazić tego i jedynie próbujesz to przepisać na papier. Oczywiście nie będzie to idealnym odbiciem.
To jest tylko namiastka tego, co autor relacji przeżył. Kolejna wizja. Po jakimś czasie udało mi się opuścić miasto. Trafiłem na polną alejkę prowadzącą przez wąską dolinę pomiędzy niewielkimi wzniesieniami. Często występujący u mnie motyw. Była wysiana nagrobkami. Tym razem wszystkie elementy ozdobne były wykonane na podobieństwo przedszkolnych robótek: ołtarze, znicze, krzyże, ławeczki, altanki i gazeba z tekturowych origami, rozkładanych laurek, witrażopodobnych wycinanek, masy solnej, a ponad wszystko ze zmiętych i powklejanych bibułek. Te ostatnie zaczęły potem pokrywać wszystkie możliwe powierzchnie, łącznie ze wzgórzami i drogą, tworząc fantastyczny mozaikowo-infantylny krajobraz. Wrażenie potęgowały dziwaczne zakrzywienia terenu, jak smukłe i strzeliste pagórki czy iglaki rosnące na skos, zgodnie z dziko zmiennym nachyleniem wzniesień. Co jakiś czas lotu dość regularnie mijałem pojedynczych lub w grupkach biegaczy w dresach i czapce z daszkiem, co sugerowało, że jest to jakiś park do joggingu.
Często trasa biegła też pomiędzy futurystycznymi gospodarstwami i procesowymi urządzeniami. Rolniczymi, które chyba orały i sadziły wszędzie tą pstrokatą bibułkę. Wielu milach lotu dotycza zaległy krajobraz. Spot po prostu zakończył się drewnianą ścianą, na której widniały masywne ilości inicjałów i ksywek zapisanych kredą. Za drzwiami w tej ścianie tłusty portier oglądał trewizor popijając Sprite. Wizja właśnie, jak widać może niektórzy zauważyli, na pewno spodoba się większości artystów. To bardzo artystyczne widoki i doświadczenie ich na pewno. Nawet tu autor wspominał w swoim dzienniku, że po wielu wizjach budził się ze łzami w oczach, bo były aż takie majestatyczne. A co do rad osiągania takich snów, to przede wszystkim w snach świadomych podróżować w poszukiwaniu takich lokacji. Najlepiej jakoś przebić się przez zwykłe skojarzenia.
Na przykład lecimy miastem i nie widzieć cały czas tego samego miasta. Musimy jakoś po części oszukać mózg. Jednym z takich sposobów to jest bardzo duża prędkość, gdzie na pewnej prędkości skojarzenia nie mogą zostać tak ciągnięte jak były i sen po prostu wyskakuje z bardziej randomowymi rzeczami. To może zaindukować taką wizję. Innym sposobem można spróbować przejść przez jakieś drzwi i powiedzieć sobie, że tam spotkamy jakiś niecodzienny, ciekawy obraz. Ale to muszą być też warunki i właściwie im głębszy sen, tym większa szansa na taką wizję, większa spontaniczność obrazu i oczywiście jakość jego odbioru. To już kwestia praktyki. A co do techniki, to przodową techniką według Gingestusa osiągania takiej wizji jest Caswell, Jabol LD, czy jak to jeszcze nazywaliśmy technika farmakologiczna, którą wspominaliśmy na jednej z poprzednich audycji.
[57:47] - Ja bym chciał dodać coś od siebie odnośnie horrorów. To bardziej pasowałoby do początku audycji, jednak dopiero teraz dokopałem się w swoim dzienniku snów i chciałbym przedstawić, jak w śnie odbieranie snów i ogólnie światopogląd we śnie jest bardzo zmieniony i nawet najgłupsze rzeczy, takie naprawdę najgłupsze, mogą nas wystraszyć praktycznie na śmierć we śnie. Przejdę do snu. Szedłem do szkoły. Pomalowany byłem żółtą farbą, w ręku trzymałem coś w stylu tableta bądź czytnika ebooków. Zaznaczono na nim moje oddziały. Żółty oraz granatowy kolor i wrogie kolor czerwony. Czerwonych było znacznie więcej, około dwu lub trzykrotność tego, co moich oddziałów. Nagle z lasu wyszedł mały chłopczyk pomalowany na granatowo. Mówi mi, że idzie na wojnę i stał taki uśmiechnięty z karabinem w ręku.
Tak sobie na niego popatrzyłem i powiedziałem, że może iść ze mną, jeśli chce. Gdy doszliśmy do szkoły, na tablecie nie było pokazanych wojsk wrogich, tylko moje. Od oddziału, do którego doszedłem, dowiedziałem się, że wrogowie zostali zniszczeni podczas wybuchu jakiejś bomby. Następnie kazano nam stanąć wzdłuż szlaku. Mały chłopiec stał koło mnie. Po chwili wtajemniczono nas, że będziemy lecieć na pomoc naszym oddziałom do Afganistanu. Było tam bardzo dużo osób w tym szeregu. Tak około 300, 400. Ja prowadziłem całą kolumnę. Szliśmy drogą, a przed nami był zakręt w lewo, prosta droga, a następnie zakręt w prawo.
Ja odczuwałem niechęć oraz strach przed wyprawą do Afganistanu i bardzo się bałem o swoje życie. Wystraszony pobiegłem bardzo szybko przed siebie, przeskoczyłem przez płot i schowałem się za samochodem. Reszta poszła w lewo. Był to samochód marki Citroën. Siedziałem za tym samochodem dobrą chwilę i nagle wyszła jakaś kobieta i powiedziała mi, żebym się nie bał i nie chował się za tym samochodem, bo to nic nie da. Ona znikła. W jej miejsce pojawił się generał. Powiedział mi, że w trybie natychmiastowym mam wracać do samolotu albo zostanę rozstrzelany, a jednak odpowiedziałem mu, że mimo to się boję. Po chwili powiedział mi, że teraz mogę go pocałować w dupę, bo jest za późno. Spytałem się, czy gdy go pocałuję, to mnie wypuści.
Zdenerwował się i wsiadł na rower i odjechał. Dodam, że przyjechał różowym składakiem, a następnie w jego miejsce pojawił się drugi generał. Wytłumaczyłem mu, że się boję i nie chcę lecieć. Uszanował moją decyzję i powiedział, że mogę zostać. Odszedł na parę kroków i mi strzelił. Sen się urwał. I taka osoba Osoba czytająca to, niewtajemniczona, że to może być dziennik snów, uznałaby to za bardzo głupi kawał o opowieści, która nigdy nie miała miejsca. I ma rację, bo to nigdy nie miało miejsca. W mojej głowie to miało miejsce. Jednak do czego zmierzam?
Sen nie był praktycznie wcale straszny, co mogliście odebrać podczas tego, gdy to czytałem. Jednak mimo to, gdy się obudziłem, byłem tak cholernie spocony, że czułem się, jakby ktoś wylał na mnie przynajmniej dwa wiadra wody. Z ręką na sercu przyrzekam, że w życiu nie obudziłem się tak przestraszony, bądź tak się nie bałem jeszcze nigdy podczas snu. Chociaż nie. Ostatnio miałem straszniejszy, również głupi, ale był dużo straszniejszy. I mimo to, że potem po obudzeniu, gdy sobie to przemyślałem, zacząłem się z tego śmiać, to podczas snu i parę minut po obudzeniu towarzyszył mi silny strach oraz lęk przed śmiercią. Potem, gdy już sobie wszystko poukładałem w głowie, pomyślałem, zauważyłem, że oprócz strachu w tym śnie pojawiły się bardzo piękne widoki. Niestworzone góry, wydmy z piasku, bardzo wielki helikopter, który nie miał praktycznie prawa latać, bo był on wielkości boiska piłkarskiego do piłki nożnej, a miał trzy śmigła wielkości może dwóch metrów rozpiętości, więc nie miał prawa latać, a mimo to tak potężna maszyna potrafiła się unosić. I to jest kolejny przykład na to, że sny mogą być bardzo dobrą pomocą przy tworzeniu opowiadań, obrazów, dzieł. Zachęcam wszystkich do polepszenia pamięci swoich snów, ponieważ może to bardzo korzystnie na nas wpłynąć, a dodatkowo, jeśli jesteśmy artystami, to może być niesłychana dla nas inspiracja.
I to by było tyle ode mnie.
[01:03:25] - Ja bym chciał tu dodać, bo dosyć teraz opowiadaliśmy o snach, które powodują strach, a ja bym chciał powiedzieć o śnie, który powoduje przyjemność. To było niezwiązane oczywiście seksualnie.
[01:03:39] - Poczekaj, Robert, że ci przerwę. Do tego, co mówiłeś, Matki, o tym, że niestraszne rzeczy mogą w śnie bardzo przestraszyć, to ja zauważam odwrotną sytuację u siebie. Na przykład ostatnio miałem takie fałsze przebudzenie, że leżałem sobie z jakąś zmorą, straszną istotą i w ogóle się nie bałem, bo dopiero po obudzeniu stwierdziłem, że to było trochę dziwne, trochę straszne.
[01:04:13] - Tak, ale jest zaburzone myślenie logiczne w snach, przez co takie niestraszne sytuacje mogą być cholernie straszne, a sytuacje, które byśmy odebrali jako straszne za dnia, mogą być bardzo przyjemne w śnie.
[01:04:37] - Jeśli mam być dokładny, to nie logika, tylko sfałszowana pamięć.
[01:04:43] - Właśnie.
[01:04:45] - Okej, Robert, kontynuuj.
[01:04:49] - Opowiadaliśmy o snach, które zwykle powodowały uczucie strachu, dość nieprzyjemne uczucie. A ja bym chciał powiedzieć o śnie, który powodował u mnie radość, szczęście, uczucie podniecenia. To nie było związane z seksem. Ten sen był już raz opowiadany w audycji, podczas gdy opowiadaliśmy o reportażach ze snów. Jest to sen o tym, jak kiedyś śniłem, że byłem jakimś stworkiem latającym, smokiem, czymś podobnym i nagle pomyślałem sobie, że chcę polatać. Wzniosłem się do nieba i to uczucie latania spowodowało u mnie coś podobnego do euforii, tylko że ta euforia była coś podobnego jak orgazm, tylko taki nieskończony. Sądzę, że sny mogą też powodować uczucie szczęścia i może to być również przyjemne. Niekoniecznie to musi być złe.
[01:06:07] - Co do uczuć we śnie, sny mają tendencję do olbrzymiania naszych uczuć. Na swoim przykładzie wiem, że uczucie zachwytu można łatwo w śnie zaindukować. Ostatnio na przykład miałem sen świadomy, w którym spojrzałem na niebo i na niebie widziałem małe chmury układające się na wzór szlaków. Widok był co najwyżej ładny, ale w śnie bardzo się nim zachwyciłem. To jest ten przykład, jak emocje mogą być we śnie wyolbrzymiane.
[01:07:10] - Taka trochę niezręczna cisza się stało, więc myślę, że może ktoś by zadzwonił i opowiedział swoją dziwną relację ze snu. Może Hatch-e ma coś do powiedzenia.
[01:07:27] - To może ja przytoczę jeszcze jakąś wizję, bo to bardzo ciekawe sny. Oczywiście wizja Inquestusa. Nie znam za wiele przynajmniej tych opublikowanych wizji innych autorów. Relacja brzmi tak: „Początek klasycznie od wyjrzenia przez okno. Poza typowym krajobrazem dla mojej wioski w tle na znacznie wyższym poziomie, ale nie sięgającym nieba rozciągał się widok bliźniaczej, ale dużo większej osady. Po wyleceniu w tym kierunku straciłem panowanie nad lotem. Zostałem zaciągnięty na tory i poruszałem się jak balon przywiązany do dziko pędzącej lokomotywy. Obijałem się przy tym mimowolnie od masy dziwacznych rusztowań, trakcji, semaforów, wiaduktów, każde z nich zresztą obsadzone jakimiś robotnikami typu Janusz, gęsto jak gołębie. Było to na tyle realistyczne, że odruchowo bałem się przy każdym uderzeniu. Pociąg skończył bieg wysadzając mnie w złotej kulistej kaplicy wielkości pokoju.
Czegoś takiego jeszcze nie miałem w żadnych snach. Na jej wewnętrznych ścianach freski przedstawiały drobno poszatkowane części egipskich malowideł, głównie z motywem oka. Każdy mój ruch względem ścian zmieniał treść i ułożenie tych puzzelków, tak jak te obrazki z hologramami. Tylko że były powbijane w tę ścianę na podobieństwo rozbitego szkła. Trudno mi opisać efekt, jaki wywoływał spacer po strukturze. Na pewno lepszy niż bycie w centrum kalejdoskopu. Kiedy wyszedłem z kapliczki, na zewnątrz było lodowato i pełno śniegu. Na jakiejś skarpie nad rzeczką siedział Rusek i grał na gitarze zapijaczone melodie. Mimo temperatury rzeka była bystra i rozgrzana, jakby było lato. Wbijał się też w niej żar słońca, którego na niebie nie było.
Ponadto cała wypełniona życiem. Każdy mój ruch płoszył jakieś jaszczurki, ślimaki czy ptactwo, a na powierzchni wody rezydowały pomarańczowe żaby, które rechotaniem wywoływały dalekosiężne kręgi na wodzie rozbijające się o siebie nawzajem”.
[01:09:51] - Jeżeli chodzi o takie dziwne relacje ze snów, to chciałbym podzielić się swoją relacją. Tak ciągle ze swoimi, nocnymi. Tak za bardzo cudzych nie szukałem. Będę tutaj mówić jeszcze, opowiadać relacje innych to też poszukam, zobaczę na naszym forum, może ktoś się tam ciekawie wypowiedział. Ale wcześniej chyba spytam się o zgodę naszych kolegów z ruchu. Więc moja relacja była taka. Zapuściłem sobie na noc takie nagranie „Sleeping with the Rain”. To jest nagranie z Hemi-Sync, które ma za zadanie polepszenie spania. I podczas tego snu przyśnił mi się taki strasznie dziwny sen, że byłem w pewnym pokoju. Tam była moja siostra i mój brat.
Moja siostra wzięła strzykawkę z czymś białym i latała za mną, żeby mi to wstrzyknąć. A ja się tak strasznie bałem i nie chciałem, żeby mi tego wstrzyknęła. W końcu wstrzyknęła to swojemu bratu i latałem po całym mieście, żeby mi tego nie wstrzyknęła. W końcu wstrzyknęła to mojemu bratu i okazało się, że to chyba jakaś mądrość, coś takiego i żałowałem, że ona mi tego nie zrobiła. I ten sen wydał mi się taki strasznie dziwny, strasznie nielogiczny. I tyle.
[01:11:16] - To może jeszcze jedna wizja. W końcu po dość długim czasie udało mi się uzyskać wizję w LD. Nietypowo sen zaczął się jako fałszywe przebudzenie na klatce schodowej. Po wyleceniu przez okno stolica wydawała się zupełnie normalna, poza tym, że ogrody, płoty, domostwa, wszystko tonęło w nagrobkach. Niestety jest to ustabilizowany znak senny, który skojarza się w każdym LD. Poza tym gdzieniegdzie wyrastały elementy kościołów, posągi religijne i ukwiecone ołtarze. Postanowiłem wynieść się stamtąd na jakieś pole. Cały skrót zawalony był suto zastawionymi stołami i siedzącymi przy nich gośćmi. Gdy przelatywałem nad tym bankietem, któryś z gości wyklął mnie, że latam za nisko i nie dane mi będzie dostąpić nieba. Jak na zawołanie miejsce przez tworzy zajął zwykły sufit, umniejszając jakieś ładniejsze widoki.
Postanowiłem odwrócić grawitację i zbiłem się do studni. W locie prześcignął mnie spadający martwy gołąb. Po drugiej stronie okazały się być te same bankiety, kościoły, nagrobki, tylko że do góry nogami. Wróciłem więc z powrotem przez studnię i tym razem spadający gołąb uderzył mnie w twarz, przylepiając się do ramienia. Znalazłem się u wylotu. Moim oczom ukazała się ogromna jak lotnisko fioletowa scena upstrzona elementami niczym z „Morning Roach”, na której tarczy zszyły się ogromne rzymskie cyfry jak na zegarze. Pod każdym jakiś dziwaczny symbol. Godzinę potem w następne LD podróżowałem przez korytarze obskurnych tuneli jak w starodawnych dworcach kolejowych. Zamiast podłogi były jednak zębate, murowate ornamenty zamalowane różnym graffiti. Za jedynymi drzwiami, które znalazłem znajdował się niesamowity widok: ogromne miasto, które na różnej odległości od centrum obracało się wokół środka z różną prędkością.
Generalnie bardzo szybko. Śmigające gmachu i wieżowce pozostawiały za sobą smugi świateł, a kominy fabryk dymne kłęby chmur. Jednak gdy wylądowało się w jakimś miejscu, zupełnie nie było poczucia siły odśrodkowej. Jedynie otaczające pola zdawały się poruszać. Wszystkie ulice i chodniki wykonane były z marmuru, a po jezdni zamiast samochodów toczyły się pastelowo kolorowe kule tej wielkości. Zapewne dzięki momentowi obrotowemu. Najpiękniejsze były parki wysadzone roślinnością z żółtego lub ciemnoniebieskiego kobaltowego szkła kruszące się przy dotknięciu. Mimo tych zachwytów udało się mnie przyciągnąć do obrotowego burdelu.
[01:13:59] - Na gadu-gadu radiowym 36 08 80 02 Anun napisała: „A mi często śni się motyw UFO. Różne obiekty wiszą w powietrzu nieopodal mojego domu i myśl, która mnie przeraża: skoro ja widzę ich, to oni widzą mnie.” Ciekawe, czy to są sny, które następują na przykład po wysłuchaniu debat ufologicznych w Radiu Paranormalium.
[01:14:26] - To bardzo możliwe.
[01:14:29] - Chciałbym zwrócić uwagę na temat na naszym forum starym. Podam tutaj link, to może będzie łatwiej. Na nim są właśnie relacje ze snów świadomych i nieświadomych. Może przytoczę kilka tych relacji. Na przykład jednego kolegi. Ja opiszę swój. Miałem go dzisiaj, chociaż nie wiem, czy on się zgodzi na tę relację. Może dalej jeszcze się go zapytam, czy się zgadza na to, to opowiem jego sen. Ale najpierw...
[01:15:34] - To może przytoczę sen z uświadomieniem naszego członka ruchu, Cosmic Kida, który nie raz gościł na audycji. „Rozmawiałem z Mariuszem i innymi członkami Ruchu Oneironautycznego. Spotkaliśmy się w pobliżu drewnianej górskiej chatki. W pewnym momencie tematem rozmów była ścieżka, która prowadziła do tego miejsca. Była stroma. Okazało się, że tylko ja mogłem ją pokonać. Mariusz zachwalił moje zdolności poruszania się we śnie. Wtedy zapaliła się lampka w mojej głowie. Uświadomiłem sobie, ale wróciłem do grupy i kontynuowałem zebranie. Po raz kolejny schodziłem tą ścieżką, a Mariusz ponownie odwołał się do mojego sposobu poruszania się we śnie.
Zdziwiłem się. Wprawdzie ta droga nie była już tak stroma jak poprzednio. To musi być sen — pomyślałem. Oddaliłem się od grupy w moim kierunku. Znalazłem się w niewielkim pomieszczeniu, którego ściany były ze szkła i załamywały się pod kątem 45 stopni, tworząc coś na kształt namiotu. Nie byłem przekonany, czy wystarczająco dortardo mnie fak śniło. To przecież jest sen! — krzyknąłem i wykonałem test nosem. Pozytywny wynik utwierdził mnie w tym przekonaniu. Postanowiłem przebić szklaną ścianę.
Wziąłem rozpęd i wskoczyłem na nią z całym impetem. Niespodzianka. To nie szkło, lecz cienka folia. Okazało się również, że znajduję się na dachu budynku. O mało z niego nie spadłem. Obszedłem dach dookoła, rozejrzałem się po okolicy. Znajdowałem się w Krakowie, nieopodal Rynku. Planowałem zejść na dół. Pierwszy pomysł zakładał, żeby zeskoczyć. Obrałem jednak inną strategię.
Chwyciłem się folii i zjechałem na niej. Na koniec złapałem się klamki, która zamortyzowała upadek. Szybko znalazłem rynek. Nie był on tych samych rozmiarów, przynajmniej o połowę mniejszy. Przejeżdżało tędy mnóstwo dorożek, a w tle wygrywała klimatyczna rynkowa muzyka. Gdzieś wokół placu stał błazen w kolorowym stroju. Udało mi się dostrzec wolną dorożkę. Poszedłem do właściciela i kopnąłem mu jakąś srebrną monetę. Powiedziałem, żeby zabrał do najciekawszego miejsca w okolicy. Pod zamek?
— zapytał. Gdzie się to ty prowadzisz? Okrążyliśmy rynek i wjechaliśmy do jednej z uliczek. Tu kończyło się miasto. Zza starych zabudowań przebijało się zielone wzgórze porośnięte lasem z blokowiskiem. Pomyślałem: dokąd on mnie prowadzi?” Tak zakończył się sen.
[01:18:08] - Przypomnę słuchaczom, że audycja „Świadomy sen. Nasz drugi świat” jest realizowana w całości na żywo, jak zawsze zresztą. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym gadu-gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, na grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Czekamy także pod naszym komunikatorem SMS-owym pod numerem 517 986 778. Można również wysłać do nas e-maila na adres radio@paranormalium.pl.
[01:19:14] - Ja bym chciał, z waszą zgodą, od naszego kolegi. Chciałem przeczytać ten sen z naszego forum. Link będzie dostępny pod audycją. Tam warto zajrzeć do działu „Nasze sny”, bo można wiele ciekawych snów przeczytać od naszych członków ruchu oneironautycznego. Sen naszego kolegi Frowa, byłego członka ruchu oneironautycznego: „Miałem go dzisiaj. Jestem sobie na jakiejś górze, prawdopodobnie z kimś rozmawiałem. Po chwili ogromny wysyp spowodowany wybuchem bomby. Nagłe coś w tym śnie się zmieniło, jakbym przeniósł się do miejsca wybuchu, ale pamiętam też, że były jakby wątłe kamieniołomy. Zalatywałem na sam dół i wszystko doskonale widziałem. Żadnych ludzi w nich nie było.
Jednak jak zleciałem na sam dół, ujrzałem piękną czarnowłosą kobietę. Nie pamiętam, żeby mnie ją gdziekolwiek widział. Była modelką, a ja projektantem. Miałem ją ubrać jak najlepiej się da. Na początku trzymała bodajże złotą tarczę. Powiedziałem, żeby ją wyrzuciła. Po zastanowieniu kazałem założyć czapkę zimową, a na nią czapkę z daszkiem.” To jest sen naszego kolegi.
[01:20:39] - Dobrze, ja przytoczę inny sen nieświadomy, użytkownika Kida: „Byłem dzieckiem. Stałem przed drzwiami sklepu i obserwowałem moją koleżankę. Mała, bezbronna dziewczynka leżała na podłodze, opierając się rączkami na zimnych, szklanych drzwiach. Nadchodził mężczyzna. Patrzyłem z przerażeniem, jak stawia kolejne kroki. Nie mogłem nic zrobić. Dziewczynka drastycznie zmielęła z twarzy, zamknęła oczy i zasnęła. Szaleniec. Morderca. Tak go nazywali.
Po wyjściu z zakładu próbował ułożyć sobie życie. Obserwowałem go, jak rzucił piłką do kosza na sali gimnastycznej w moim gimnazjum. Nie miał nóg, poruszał się na wózku. Jego lewa ręka była zdeformowana. Jedna z kości wydawała się krótsza niż powinna. Najwyraźniej został osądzony przez społeczeństwo. Na salę weszła klasa. Nikt nie przejmował się mężczyzną na wózku. On również nie zwrócił uwagi na biegające wokół niego dzieci. Nauczycielka przywróciła do porządku rozszalałe stado dzieci, ustawiła je w rzędzie.
Byłem królową elfów, co z zaskoczeniem zauważyłem we śnie. Podszedłem do innego elfastycznego w rzędzie i delikatnie musnąłem jego policzek dłonią. Wyjaśniłem mu coś, po czym odszedłem w stronę wyjścia. Przy drzwiach spotkałem innego elfa, któremu opowiadałem o moich ostatnich przemyśleniach. Główne przesłanie było proste: odrzuciłem religię, uznając ją za zbędną w moim życiu. Kontynuowałem rozmowę aż do holu, gdzie pożegnałem się z elfem.”
[01:22:04] - Ja miałem ostatnio taki sen, w którym instrument, na którym gram, fanggo, zaczął mi rdzewieć i rozpadać się na moich oczach. Stwierdziłem, że może jak zacznę go dotykać, to jego stan ulegnie poprawie. I za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jak już wziąłem go w dłonie, to nagle proces rdzewienia i rozpadania się zawrócił i po chwili miałem prawie nowy instrument.
[01:22:40] - Typowa sytuacja dla snu, że wpadniemy na jakiś pomysł i w śnie ukaże się rozwiązanie.
[01:22:49] - Że piękno tkwi w swojej prostocie.
[01:22:52] - Dokładnie.
[01:22:54] - Żeby kontynuować tę ciszę, to jeszcze raz zaproponuję, może ktoś ma jakąś ciekawą relację ze snu. Może znajdę reportaże ze snów, to przeczytam. Tam też jest dużo ciekawych, dziwnych snów, ale jeśli słuchacze może jakieś mają, to może by się z nami podzielili. Może teraz się z tego śmieją. Może przedtem ich to bawilo czy nawet zastraszyło, a teraz się mogą z tego śmiać, więc pośmiejemy się razem.
[01:23:36] - Nadzwonił się do nas słuchacz Maciej. Spróbuję go dodać do rozmowy grupowej, bo był poza listą kontaktów. Witaj Macieju, zdzwoniłeś do audycji?
[01:23:53] - Tak. Ja mam takie pytanie odnośnie snów nieświadomych. Kontynuacji snów, że coś się powtarza i coś zmieniamy.
[01:24:10] - Pytasz o motywy powtarzające się regularnie w snach, tak?
[01:24:14] - Tak. Już raz taką sytuację miałem.
[01:24:19] - Czy chodzi ci o konkretną akcję powtarzającą się co jakiś czas?
[01:24:26] - Dokładnie tak.
[01:24:31] - To bardzo ciekawe zagadnienie, ale ja osobiście nie miałem takich powtarzających się snów, jednak wiele razy się natykałem na takie relacje. Ja idę myśleniem, że jeśli jakiś sen po obudzeniu nas bardzo zaintryguje i poświęcimy mu bardzo dużo uwagi, to może nam się przyśnić kolejny raz. Albo w skrajnych przypadkach Małej części przypadków. Może być to rzeczywiście konkretna przyczyna, podświadomość chce coś przez to powiedzieć. Jeśli chcesz, możesz nam opowiedzieć ten sen. Jeśli nie jest prywatny. Możemy spróbować zinterpretować go.
[01:25:33] - Polegał on na tym. To były trzy sny, które się powtarzały co jakiś czas, miesiąc czy dwa. Najpierw zaczęło się od tego, że starszy pan miał klucze do naszego domu, naszego mieszkania i kiedy on wyszedł z windy, szedł w naszą stronę, otwierał drzwi i w tym momencie, kiedy wchodził, ja czułem, że był przegrany i wtedy się obudziłem. Potem ten drugi sen. Próbowałem te drzwi jakoś powstrzymać, żeby on tego nie otwierał. Pchał te drzwi, aż potem znowu wszedł i się obudziłem. Za trzecim razem zawołałem mamę, żeby ona mi pomogła. „Mamo, mamo, pomóż mi!” Ona trzymała te drzwi, ale i tak nie dało skutku. I on otworzył kluczami i wszedł do naszego mieszkania.
[01:26:23] - Więc chodzi ci o kontynuowanie jakiegoś wątku w przeciągu kilku snów. A te sny wystąpiły w tym samym dniu czy w nocy?
[01:26:35] - Nie, miesiąc czy dwa miesiące później.
[01:26:39] - Aha. To ciekawe. W śnie mamy dość duży dostęp do poprzednich snów, więc mógł sen sobie wykopać informację o tamtym śnie i to go naprowadziło go kontynuować. Myślę, że nie ma za bardzo czym się przejmować. Osobiście jestem za odbieraniem snów z dystansem. Są ciekawe, pasjonujące, inspirujące, ale według mnie należy je odbierać z dystansem.
[01:27:51] - Okej.
[01:28:10] - Mateusza nam gdzieś chyba wcięło. Tak? Macieju?
[01:28:14] - A inni też tak o tym sądzą? Bo mieli podobne przypadki?
[01:28:18] - Ja przyznaję, że właśnie takiego przypadku akurat nie miałem, ale sądzę, że to ciekawy motyw fabularny we śnie, że sen się przedłuża, że jest kontynuacja. Sądzę, że to mózg zainteresowany tym, jaka będzie kontynuacja tego, sam próbuje nasunąć zakończenie i to wydaje się być bardzo ciekawe.
[01:28:44] - W sumie jest to też ciekawe, że te sny zapamiętałeś. Mogły one akurat wystąpić w śnie głębokim, na przykład na początku snu, gdzie trudno taki sen zapamiętać. A domniemam, że mniej więcej przed pobudką wystąpiły. Dobrze myślę?
[01:29:07] - To jest jakoś 6:00, 7:00 rano.
[01:29:12] - Właśnie.
[01:29:14] - Jeśli chodzi o te sny ranne, bardzo często są takie strasznie dziwaczne, bo możliwe, że to otoczenie, które jest, bo czasami w tych bardzo płytkich snach to otoczenie wpływa na nasz sen, jego jakość, więc staje się trochę dziwaczny.
[01:29:41] - Też może podświadomość specjalnie chciała, żebyś je zapamiętał, dlatego podsyłała ci je w takim momencie. Jeśli już by skłaniać się ku interpretacji, to wygląda, że nie tyle są zagrożenie. Po części nie do powstrzymania. Albo żebyś skłaniał się ku pomocy kogoś. Ale to już musisz nawiązać do własnego życia, wydarzeń ostatnich przede wszystkim, sytuacji życiowej. Bo tak to nie da się zinterpretować.
[01:30:46] - Okej, dziękuję.
[01:30:50] - Bardzo co?
[01:30:59] - Będziemy już powolutku chyba kończyć naszą audycję. Czy można jeszcze coś na koniec dodać? Jakoś scharakteryzować krótko te nietypowe LD?
[01:31:17] - Staraliśmy się w tej audycji przytoczyć ciekawe sny, pokazać tym, którzy jeszcze tego nie w pełni doświadczyli, że może być to bardzo ciekawy materiał nadający się nawet na filmy, komedie, filmy akcji, horrory. W naszym projekcie ruchu oneironautycznego jest przygotowany zbiór snów i tam też znajdują się bardzo ciekawe sny. Aktualnie przygotowujemy ilustracje. Gdy tylko zbiór zostanie wydany, zostaniecie o tym poinformowani. Powiemy na pewno też o tym na audycji. Tam również przeczytacie o wielu ciekawych snach.
[01:32:25] - Wrócił do nas Matki 121. Ty LD praktykowałeś czy cię tak długo nie było, czy co?
[01:32:34] - Dwójka. Miałem sprawy, bo musiałem się tylko pooglądać.
[01:32:40] - Jakbyś scharakteryzował krótko te nietypowe LD, te dziwne LD, o których dzisiaj dyskutowaliśmy?
[01:32:48] - Bardziej skupiłbym się na snach niż na LD, ponieważ LD nie muszą być tak nietypowe jak sny zwykłe, gdyż w LD większą rolę odgrywa świadomość. Sny zwykłe są kontrolowane przez naszą podświadomość i tak jak było wcześniej wspomniane, praktycznie nie występuje w nich nasza pamięć. Cały sen odgrywa się na podstawie skojarzeń oraz nawyków i dlatego też nie działają w nich ośrodki odpowiedzialne za logiczne myślenie, za odczuwanie emocji. Po prostu sny dzieją się, bo się dzieją i tyle można by było powiedzieć. Jakbym scharakteryzował tę audycję? Według mnie była ciekawa. Przedstawiliśmy kilka bardzo nietypowych snów, jak na przykład pan Banan i pan Czekolada.
[01:33:55] - Koniecznie ten sen z latającym zmarłym gołębiem. To mnie najbardziej powaliło na łopatki.
[01:34:05] - Co by tu jeszcze można było dodać? Pokazaliśmy różnorodność snów oraz to, że w snach niekoniecznie straszne musi być straszne, ponieważ rzeczy straszne w rzeczywistości mogą być bardzo wesołe w snach. Także nie ma co odbierać danych snów, ponieważ można zauważyć, że sny są bardziej kierowane na zasadzie skojarzeń i symboliki aniżeli jakichś wyjaśnień, że na przykład łazienka ma oznaczać oczyszczenie naszego ducha i ciała przed zmarłymi albo przed czymś takim. Można oczywiście ze snów korzystać jako bardzo fajnej inspiracji, jednak nie ma co ich przekładać ponad życie realne ani przejmować się zbytnio nimi. I to by było tyle ode mnie.
[01:35:05] - Pojawił się właśnie na czacie Radia Paranormalium opis jednego ze snów naszego słuchacza Adama: „Ja miałem sen, że zostałem jakby przeniesiony do ogromnego statku UFO. Widziałem postacie podobne do ludzi. Te postacie były smukłe i wysokie, w białych kombinezonach. Dwie postacie zbliżyły się do mnie i wręczały mi jakiś dziwny przedmiot podobny do pistoletu, ale te osoby swoimi gestami kazały mi coś spawać i nagle sen się urwał. Pragnę dodać, że sen był bardzo realny”. Mnie zastanawia, skąd się takie sny biorą u ludzi, którzy dla przykładu nigdy nie słyszeli o UFO bądź nigdy nie interesowali się tym tematem.
[01:35:55] - Bardzo dobre pytanie.
[01:35:56] - Ja podejrzewam, że autor relacji słyszał. Ciężko nie słyszeć razu o UFO.
[01:36:09] - Ale w mediach mainstreamowych głównie rzadko kiedy pojawiają się opisy istot humanoidalnych.
[01:36:18] - Chodzi o samo istnienie, że jakiś statek, istoty, na przykład „Straszny film 3” czy 2. Była tam akcja z UFO, więc takie szybkie skojarzenie, ale bardzo dużo filmów inspirowało się tematem UFO i ciężko o nich nie słyszeć. Sen jest wynikiem podświadomych skojarzeń z UFO, z ufoludkami. Oczywiście zwykle tego nie rozpoznajemy, bo to są podświadome skojarzenia.
[01:37:09] - Może tego pana tak naprawdę porwali i mu pamięć chcieli wyczyścić. Ja bym się bawił.
[01:37:16] - Ufoludze też taką opcję biorą pod uwagę bardzo często.
[01:37:21] - Według mnie to był czysty przypadek.
[01:37:25] - Same białe kombinezony to bardzo typowy znak astronautów w naszym świecie. Kombinezony są białe z maską. Szczupłe i wysokie postacie. Kojarzy mi się z filmem „E.T.”. Nie wiem dlaczego, bo „E.T.” było trochę odmienne, ale w dzisiejszych czasach telewizji, internetu, mediów, zabobonów bardzo trudno, praktycznie wręcz niemożliwe, chyba że się żyje gdzieś na jakiejś górze w Bieszczadach i nie ma się dostępu do telewizji bądź jakiegokolwiek typu mediów, to wtedy oczywiście jest nad czym się zastanawiać, gdy się nie słyszało w życiu o astronautach, o kosmitach. Wtedy jest się nad czym zastanawiać, dlaczego takie sny występują. A gdy się o tym słyszało nawet za dziecka, to nie ma się praktycznie czym przejmować, bo to na podstawie wcześniejszych przeżyć i opisów był odgrywany sen.
[01:38:40] - Dobrze zauważyłeś to z kombinezonami.
[01:38:46] - Kombinezonami.
[01:38:49] - Dokładnie. Język mi się plącze. Właśnie trzeba zauważać takie elementy i można po nich wywnioskować, naprowadzić się nimi, że to miało źródło w naszych informacjach. Mózg powiązał naukowców z astrologów, z UFO i te kombinezony. Można na pewno wiele elementów ze snów w ten sposób naprowadzić na ich źródło. Tym samym dojść do wniosku, że było to całkowicie mające źródło w umyśle.
[01:39:45] - Ja bym chciał na zakończenie dodać, że sny są różne. Niektóre nas straszą, niektóre wydają nam się ciekawe, ale każdy sen po przebudzeniu wydaje się być taką błahostką i nasz Ruch Oneironautyczny ma taką akcję, by zwrócić uwagę na większe znaczenie snów w życiu. Właśnie dlatego zachęcamy, robimy akcję, zachęcamy ludzi do naszych akcji, które prowadzimy, na przykład „Świadomy sen alternatywą dla narkotyków”, która ma zamiar wprowadzić świadomy sen jako alternatywę dla narkotyków. Dlatego też zapraszam do zobaczenia naszej strony oneirosociety.tk oraz na fanpage facebook.com/OneiroSociety, dlatego spółrzeka. I dołączenie do nas poprzez elektroniczny formularz dodawania członków i działania na rzecz RO. Można również wysyłać swoje propozycje. Właśnie u nas ostatnio taka opcja się dodała na naszej stronie, że każdy może się rejestrować i na przykład przetłumaczyć artykuł o świadomym śnieniu, jak masz jakieś doświadczenie i chcesz to opisać, to po prostu na naszej stronie rejestrujesz się i jest to możliwe. Wystarczy wejść w login, kliknąć „Zarejestruj konto”. Wpisy są automatycznie przeglądane przed dodaniem przez naszych redaktorów, ale będziemy publikować każdy wpis, o ile nie jest to jakaś forma spamu. Oczywiście pozwalamy na reklamę swoją, ale warunkiem musi być dobrze napisany artykuł.
A więc jeszcze raz zapraszam do odkrycia nas na nowo, jeśli jesteś naszym fanem i do zobaczenia w świadomych snach.
[01:42:29] - Tak więc życzymy wszystkim słuchaczom pięknych, zdrowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. Kończymy kolejny odcinek audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Przy mikrofonie mówił do państwa Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a byli z nami Fallen Leaf.
[01:42:47] - Tak, do zobaczenia.
[01:42:49] - Robert Niemiec.
[01:42:50] - Do widzenia.
[01:42:51] - I Matki 121.
[01:42:52] - Do usłyszenia wszystkim.
[01:42:53] - Radio Paranormalium: paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnym odcinku. Mamy nadzieję, że wróci już do nas do tego czasu Mariusz Sobkowiak, którego z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiamy.
[01:43:09] - Życzę powrotu do zdrowia.
[01:43:11] - I do usłyszenia już niedługo.