Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:43] - W czasach, gdy media mainstreamowe tu i tam od pięciu lat katują nas Smoleńskiem, my w Radiu Paranormalium, również katując was po północy w Teorii Chaosu Smoleńskiem, teraz zakatujemy was czymś tak kapitalnym i świetnym, że aż pośniecie z rozkoszy i doznacie świadomych snów. W Radiu Paranormalium rozpoczynamy kolejny odcinek audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a są z nami dzisiaj oneironauci: Fallen Leaf. Witaj, Fallen. Jest z nami również Mariusz Sobkowiak, szef ruchu oneironautycznego, tradycyjnie przy naszym telefonie. Witaj, Mariuszu.
[01:26] - Witam serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium.
[01:29] - Jest również Robert Niemiec.
[01:31] - Witam.
[01:31] - Oraz oneironauta Matki 121. Witaj, Mateuszu.
[01:36] - Witam.
[01:37] - Audycja „Świadomy sen: nasz drugi świat” jak zawsze realizowana jest na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na naszym radiowym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i oneironautów, jak również w grupach tematycznych poświęconych świadomemu śnieniu. Dzisiaj będziemy dyskutować o najbardziej oryginalnych, najciekawszych sposobach na osiągnięcie LD. Może na początek oddam głos, jak zawsze, Mariuszowi Sobkowiakowi. Mariuszu?
[02:38] - Jeszcze raz witam serdecznie wszystkich słuchaczy. Za tydzień nas nie było, więc dzisiaj postaramy się nadrobić to z nawiązką. Proszę państwa, porozmawiamy o najdziwniejszych, oryginalnych sposobach na osiągnięcie stanu świadomego śnienia. Otóż osoby, które interesują się oneironautyką znają podstawowe techniki. Znają techniki takie jak WILD, MILD, Wake Back to Bed. Ostatnio dużo miejsca poświęcamy rozmowie o uważności i o tym, jak wielkie znaczenie ma uważność, jeśli chodzi o osiąganie stanu świadomego śnienia, więc sporo też miejsca poświęca się takim technikom jak ADA albo Awareness, które też są już raczej powszechnie znane. A dziś chcielibyśmy powiedzieć o tych technikach, o których być może nie słyszeliście. O sposobach często dziwnych, na pewno oryginalnych, takich, o których często słyszymy od naszych znajomych i nie mamy zielonego pojęcia, czy mówią poważnie, czy takich, które znajdujemy w odmętach internetowego świata. Zacząć chciałbym jednakże od pewnego żartu. Techniki dotyczące wywoływania stanu śnienia świadomego możemy znaleźć, proszę państwa, w internetowej encyklopedii humoru, którą myślę większość z nas zna.
Chodzi oczywiście o Nonsensopedię. Kto jeszcze nie sprawdzał, co Nonsensopedia ma do powiedzenia na temat świadomego śnienia, zachęcamy to uczynić, bo post jest niezwykle zabawny i śmiałem się jeszcze długi czas po jego przeczytaniu. Jakie sposoby na osiągnięcie stanu świadomego śnienia poleca nam, proszę państwa, Nonsensopedia? Biadą różnie, kilka z nich przytoczę. Otóż chociażby taka technika jak LDOD, czyli Lucid Dream Or Die, proszę państwa, czyli świadomy sen albo śmierć. Jak widzimy, bardzo radykalna technika, ale musi być skuteczna. Jak tłumaczy nam tutaj autor tego wpisu w Nonsensopedii, technika jest bardzo prosta, lecz średnio skuteczna. Dana osoba powinna medytować przez co najmniej pół godziny, mocno skupiając umysł na chęci osiągnięcia LD. Następnie należy znaleźć okno wychodzące na północ. Jest to bardzo ważne, gdyż północ ma wymiar ezoteryczno-mistyczny.
Potem musi wyskoczyć płasko z rozpostartymi ramionami. Jeśli znajdujemy się na odpowiednio wysokim piętrze, to wejście w stan świadomego snu powinno nastąpić przed uderzeniem o ziemię. Inaczej uzyskamy LD już po tym uderzeniu. Słaba efektywność tej techniki polega głównie na tym, że większość próbujących ginie w wypadku obrażeń spowodowanych nagłą utratą prędkości. Mimo to weterani bardzo chwalą sobie LDOD, głównie za prostotę, szybkość i fakt, że może być używana przez nowicjusz. Ponadto do pewnego momentu dominuje, proszę państwa, przyjemne uczucie lotu. Nie wiem, czy ktoś ze słuchaczy albo z naszych obecnych gości próbował techniki LDOD, ale podejrzewam, że skoro wszyscy jesteśmy dzisiaj w prawie pełnym składzie, to nie próbowaliśmy. Być może ci, których dzisiaj z nami nie ma, testowali bądź właśnie testują tę technikę. Nonsensopedia poleca nam również inną technikę. Otóż technikę Immolation Induced Lucid Dreams, czyli IILD.
Świadome sny są tutaj wywoływane samospaleniem, proszę państwa. Jest to jedna z najtrudniejszych możliwych metod na osiągnięcie stanu świadomego śnienia. Chętny musi polać się benzyną, a następnie podpalić. Skuteczność stuprocentowa. Ze względu na wysoki stopień poparzeń ciała nie poleca się tej metody osobom o słabym zdrowiu lub niepełnoletnim. Gwarantuje się jednak niezwykły realizm, jeśli chodzi o sny. Jest również metoda polecana dla fanów gier RPG. Lucyd Dreams Lord of Destruction. Tak nazywa się ta technika stworzona specjalnie dla fanów RPG. Otóż grając w Diablo 2 powinniśmy wziąć nudnego questa.
Bez różnicy, co to będzie, ważne, żeby było nudne. Nagle poczujemy się senni, nasze powieki zaczną robić się ciężkie i uśniemy sobie na klawiaturze. Oczywiście we śnie będzie nam się wydawało, że nadal gramy, ale możemy odejść od kompa i zacząć coś kombinować, jak poleca autor artykułu w Sensopedii. Tyle, jeśli chodzi o dość zabawne techniki, co do których skuteczności ciężko się wypowiadać, a na pewno nie zachęcam do ich próbowania. Przejdźmy teraz do tych dość dziwacznych, na pewno oryginalnych sposobów na to, jak rzeczywiście można osiągnąć świadomy sen. Podam państwu jedną z takich technik, po czym oddam głos pozostałym dzisiaj zaproszonym ekspertom i oneironautom, którzy również na pewno mają dla nas różne dziwne, często własne, przez innych jeszcze niepróbowane metody na osiąganie stanu świadomego śnienia. Otóż metoda, oryginalny sposób, o którym chciałbym państwu powiedzieć, został wymyślony i opisany przez Incestusa, którego dobrze znamy i szczególnie myślę, miłośnicy forum I-Sen zdają sobie sprawę z tego, o kim mówię. Otóż Incestus opracował metodę, którą nazwał farmakologiczną. Nie chodzi w tym o zażywanie żadnych leków czy suplementów z afrykańskiego korzenia snu, czy też innych, o których swego czasu rozmawialiśmy na antenie Radia Paranormalium. Chodzi o zupełnie inny środek.
Pozwolę sobie zacytować tutaj wpis Incestusa z internetowego forum. „Ludzie, którzy mają największą szansę na LD, to ludzie albo z neurotycznym typem osobowości, podatni na sugestie przede wszystkim” i z tym się, proszę państwa, zgodzę. „Albo śpiący koszmarnie, płytko, całą noc, budzący się za wcześnie. Albo uwaga! Skacowani”. I tutaj właśnie zaczyna się ta niezwykła technika. Zasada metody mocno kontrowersyjna, aczkolwiek w moim przypadku, jak pisze Incestus, nie ma lepszego wspomagania. Efekt odstawienia obudzi cię w dobrej fazie lepiej niż budzik. Suchość i dyskomfort utrzyma cię świadomym z godzinę, a gdy zaśniesz, będziesz balansował na granicy wybudzenia. Susza i pełny pęcherz mogłyby nawet służyć za kotwicę.
Grunt to dobrać taką dawkę alkoholu, żeby wybudziła, ałożyła spać do popołudnia. W moim przypadku magiczna ilość to trzy i pół dziewięcioprocentowego piwa przez trzy godziny. Tutaj pada nazwa piwa, którym raczy się Incestus, ale nie będziemy pseudoreklamy robić. W innym wpisie Incestus podaje wręcz krok po kroku, jak stosować jego metodę farmakologiczną. Otóż proszę państwa, krok pierwszy: wypij w ciągu dwóch godzin cztery dziesięcioprocentowe piwa lub ekwiwalentną ilość alkoholu. Tutaj już widzimy, Incestus przestawił się na nieco mocniejsze trunki, więc może moglibyśmy zacząć się obawiać. W każdym bądź razie w kroku drugim zachęca do tego, żeby pójść spać, ale przedtem skorzystać z toalety, załatwić się. Punkt trzeci. Taka ilość alkoholu powinna nagle obniżyć się we krwi po czterech, pięciu godzinach. Wtedy też powinniśmy zostać samoistnie obudzeni przez objawy kaca, czyli wspomniane wcześniej suchość, pęcherz, ból głowy, przede wszystkim niepokój.
Wiadomo, że alkohol obniża świadomość. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że kiedy alkohol we krwi wygasa, następuje kompensacyjne zwiększenie świadomości. Jak twierdzi Incestus, to spowoduje, że nie będziesz miał siły wstać z łóżka, ale nie dasz też rady zasnąć. Przejściowa bezsenność skończy się po około 30, 60 minutach, ponieważ organizm w tym czasie zregeneruje zmęczone kacem mechanizmy fizjologiczne. Świadomość powinna być wtedy wysoka, a ciało mocne, zmęczone. Taki stan kaca według Incestusa jest najlepszą metodą na osiągnięcie naturalnego WILD-a. Dalej Incestus podaje nam wyliczenia otóż, że zamiast tych piw, które były wspomniane na początku, można na przykład zastosować półlitrówkę Sotlicy i tym podobne. Tutaj cytuję: „W każdym razie istotnie o to chodzi, żeby się najebać”, za przeproszeniem, ale próbuję być ścisły jako i twórca tej metody. Swego czasu w swojej publikacji „Świadomy sen. Nasz drugi świat” pisałem o rzeczach, które utrudniają osiągnięcie świadomości we śnie.
I wymieniłem tam między innymi alkohol. Z racji tego, że alkohol skraca fazę REM-a. Im krótsza faza REM, tym mniejsze prawdopodobieństwo wykorzystania tej fazy w ten sposób, żeby osiągnąć sen świadomy. Także zastanawiając się nad tym i czytając metodę farmakologiczną, która miałaby polegać na wykorzystaniu naturalnych, fizjologicznych objawów związanych z kacem, doszedłem do wniosku, że rzeczywiście, o ile alkohol skraca fazę REM, o tyle po zmniejszaniu się ilości tej substancji w organizmie, czyli kiedy pojawia się ten stan, czy też zespół abstynencyjny, następuje kompensacja, czyli znaczące wydłużenie fazy REM, co chociażby mogłoby wpływać na możliwość uzyskiwania LD. Nie polecam stosowania techniki kompensacyjnej, jeśli mamy na drugi dzień wstać do pracy i jutrzejsza noc, jeśli ktoś w poniedziałki pracuje, znacząco odpada. Natomiast jeśli mamy możliwość odespania później naszego kaca w ciągu dnia, to dlaczego by i nie spróbować przejść przez tą skompensowaną, wydłużoną fazę REM i w tym stanie kaca, kiedy jeśli, jak twierdzi Incesvus, po spadku procentów, tudzież ilości alkoholu we krwi, wzrasta również poziom naszej świadomości. Technika kontrowersyjna. Oczywiście polecam ją osobom od osiemnastego roku życia. Aby było jasne, nie promujemy spożywania alkoholu przez osoby nieletnie. Natomiast dość oryginalna i myślę, że łatwo mogłaby się przyjąć w naszym kraju nad Wisłą, gdzie naturalny, fizjologiczny stan kaca myślę jest bardzo dobrze znany.
W związku z tym pewnie wiele takich osób być może przeżywa swój świadomy sen, niekoniecznie wiedząc, że właśnie do tego doszło. Alkohol i kac jako sposób na osiąganie stanu świadomego śnienia. Co państwo o tym myślicie?
[13:38] - Ja sądzę, że jako że już kiedyś miałem takie stany, że miałem kaca, znaczy nie miałem kaca tak dokładnie, ale myślę, że alkohol to nie jest raczej najlepszy ze sposobów.
[14:00] - Osobiście piję dość rzadko, a jeśli już zdarzył się kac, to był za słaby, żeby podpisać to pod tą technikę. Ale zauważyłem, że pomaga. Były stany płytkich LD, snów LD albo też zdarzył się coś na pograniczu paraliżu. Ostatnio na forum Psycho jeden z nowych użytkowników mówił, że właśnie na kacu zdarza mu się dużo LD i jeszcze więcej, gdy chodzi zmęczony. Tylko właśnie tutaj dość kontrowersyjna kwestia, bo nie wiem, kiedy te LD następowały, ale właśnie mówił, że kac jest stanem pomocnym w osiągnięciu LD. I oczywiście jako że uznaję Incesvusa za autorytet, to wierzę, że technika ma wysoką skuteczność. I tak jak się dowiedziałem, ta technika nie tylko pozwoliła autorowi na zdobycie pojedynczych LD, tylko była taką podstawą, budowała grunt pod całą owocną, długoletnią praktykę, wieloletnią praktykę.
[15:41] - Proszę państwa, w momencie, kiedy słyszę o zastosowaniu alkoholu jako wieloletniej praktyki, tudzież kaca, zaczynam się obawiać, aczkolwiek Incesvusa bardzo cenię. Fakt faktem autor tej techniki, czyli właśnie Incesvus, zwraca uwagę, że jest bardzo skuteczna i niejedno ludzi udało mu się dzięki temu osiągnąć. Inni użytkownicy forum także próbowali zwracać uwagę na to, że tak jak-
[16:08] - Jeszcze odniosę się, jeśli można. Jeśli chodzi o wieloletnią praktykę, chodziło mi o to nie że po prostu często pić, tylko że wiadomo, że głównym czynnikiem w postępach w świadomym śnieniu jest wiara, a początkujący nawet jeśli uwierzą, to nie da się w pełni uwierzyć, jeśli nawet się tego nie doświadczyło. To jest logiczne. Nie można się oszukiwać. I dlatego początkującym właśnie poleca się WBTB, bo ta technika dobrze wykonana wyjdzie, nawet jeśli nie ma się żadnej wiary. Tutaj zadziała fizjologia po prostu. I tak samo ta technika. To technika czysto fizjologiczna, farmakologiczna, jak to autor ujął. Bo tak jak autor wspomina, najlepsze świadome sny właśnie miał z tej techniki. Jeśli początkujący uzyska takie bardzo dobre LD, to będzie miał podstawy do wiary w następne świadome sny, więc to bardzo mu pomoże.
W tym odniesieniu użyłem słowa wieloletni.
[17:25] - Tak, ponieważ technika farmakologiczna ma być takim wspomaganiem i tudzież, jak twierdzi Incesvus, skutecznym dla Wake Back to Bed. Co więcej, pozwolę sobie jeszcze zacytować wypowiedź Incesvusa dla tych, którzy nadal się zastanawiają, czy nie żartuję, a być może i w głowie się pukają: „I chciałbym mówić, że to się nie opłaca, ale niestety najtrwalsze i najbardziej oszałamiające z moich LD były w tym stanie”. Właśnie w stanie, czyli proszę państwa, w stanie kaca. Niektórzy zwracali uwagę na to, że jako depresant, czyli substancja, która zmniejsza aktywność pewnych czynności. Alkohol nie powinien działać pozytywnie na osiąganie stanu LD. Powinniśmy raczej liczyć na różne dysocjanty. Jednakże IncesTus przedstawia tutaj logiczny wywód na temat tego, że każdy lek, czy też każda substancja, która działa na umysł, ma działanie przeciwne, kiedy jego stężenie we krwi gwałtownie spada, kończy się. I na tym polega właśnie zespół abstynencyjny. I na tym też opierać miałaby się skuteczność tej techniki. O ile sam alkohol może wpływać negatywnie na LD, to kiedy jego stan się zmniejsza, po odstawieniu zaczyna działać stymulująco i doprowadzi do osiągnięcia tego upragnionego przez nas stanu.
Nie wiem, czy zachęciłem do stosowania techniki farmakologicznej wysuniętej przez IncesTusa. Zaczynam się obawiać, czy rzeczywiście dobrze było o niej wspominać na antenie Radia Paranormalium.
[19:16] - À propos takich niezwykłych technik chciałbym opowiedzieć o dwóch i wspomnieć o trzeciej. Może reszta ją rozwinie. Pierwsza technika to jest promowany przeze mnie ciągle EILD, czyli external induction lucid dream. Technika, która polega na tym, że zewnętrzne czynniki powodują u nas indukcję świadomego śnienia. Ta technika może się nie wydawać dziwna, ale moim zdaniem jest troszkę dziwaczna. Polega to na tym, że zewnętrzne czynniki typu dźwięk czy pokropienie wodą sprawiają, że uzyskujemy świadomy sen. Mieliśmy eksperymenty w Ruchu Oneironautycznym, jak już wspominałem we wcześniejszych audycjach, które miały na celu przetestowanie tej techniki. Z pewnym skutkiem udawała się nam, z dużym skutkiem nawet. Drugą techniką, o której chciałbym powiedzieć, jest EMOld. Jest to technika zaproponowana przeze mnie.
Nie mam takiego dużego doświadczenia, żeby proponować techniki oczywiście, ale zauważyłem pewną zależność i opisałem ją na liście dyskusyjnej Oneiro. Tej listy już nie ma, została niestety zamknięta. Jest oczywiście dostęp do jej archiwum. Podeślę linka, będzie można to poszukać. Treść tej techniki pochodzi z 5 maja 2013. Ta technika polegała na tym, że zauważyłem, że emocje mają duży wpływ na to, co nam się śni. Zauważyłem to na dwóch przypadkach. W pierwszym przypadku razem z moim znajomym, moim bratem gadaliśmy przed snem o wojnie i o historii. Mój brat jest pasjonatem historii. Pozdrawiam.
I w nocy nad ranem opowiedział mi, że śniło mu się, że Stalin był naszym wujkiem. W drugim przypadku przed snem myślałem, to dość wstydliwe dla mnie, ale myślałem o tym, czy nasz pies mógł być kimś przed-
[21:59] - Mógł być kimś w poprzednim życiu.
[22:07] - No. I wyobrażałem to sobie. A tej samej nocy śnił mi się pies. Na podstawie tego zauważyłem, że przy obu tych przypadkach występowały emocje. I zauważyłem, że emocje mogą mieć wpływ na to, co nam się śni. Tak się zastanawiałem, czy da się za pomocą tego zaprogramować sny. Wysłałem to na listę Oneiro i tam toczyła się na ten temat rozmowa. Ja podeślę do niej link. Trzecia technika również była próbowana w naszym ruchu. Dałem też na naszym fanpage'u, bo zauważyłem, że miałem taki przypadek, że byłem na zielonej szkole i przez dwa dni nie spałem.
Później, jak zasnąłem, to miałem świadomy sen. Jak wróciłem, miałem świadomy sen i podesłałem to kiedyś na naszym fanpage'u. Tam Mariusz odpowiedział i postanowiliśmy zrobić na ten temat eksperyment. Może o tym opowie ktoś inny, bo może się zna bardziej.
[23:37] - Dość często zdarzają się świadome sny, stany zbliżone na wyjazdach. Spowodowane jest to tym najpewniej, że po prostu w takich warunkach nasz sen jest trochę płytszy z racji niecodziennego miejsca do zasypiania. Śpimy oczywiście najlepiej w naszym domu, tam, gdzie jesteśmy przyzwyczajeni. Jak już przestawimy łóżko w naszym pokoju, to sen już może stać się płytszy. W ludowych wierzeniach Gdzie uznawano zmorę przysenną za złego demona. Mieli takie sposoby, żeby przestawić łóżko w inne miejsce i wtedy ten demon już nas nie znajdzie. Będzie musiał się sporo naszukać, żeby znowu nas w nocy zaatakować. Oczywiście pewnie miała tu też wpływ wiara, ale myślę, że to mogło spłycić sen i zadziałać pomoc pozytywnie w walce z paraliżem.
[25:04] - Agnesa na czacie Radia Paranormalium zadała takie pytanie: „Mam pytanie, jaki wpływ na świadome sny ma seks przed snem?”
[25:17] - Jeśli można, seks, czyli jeden z naszych ulubionych tematów w audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Być może wynika to z faktu, że zarówno sen, jak i seks to tematy łóżkowe, więc trudno nie poruszać ich obu w naszej audycji. Otóż przeglądając segmenty internetowego świata w poszukiwaniu dziwnych, dziwniejszych, oryginalnych, mniej znanych technik, musiałem w pewnym momencie dojść. Tutaj mógłbym postawić kropkę, ale oczywiście nie. Musiałem w pewnym momencie dojść do techniki, która byłaby związana z seksem. Takich technik jest co najmniej kilka, ale mówią one o tym, że seks przed snem niestety wpływa na możliwość osiągnięcia stanu świadomego w sposób raczej destrukcyjny. Przynajmniej jeśli dany stosunek kończyć miałby się tak zwanym szczęśliwym zakończeniem, proszę państwa. Jedną z takich dziwacznych technik związanych z seksem, natrafiłem na anglojęzycznym forum dotyczącym rozwoju świadomości. Technika ona się nazywa HOILD, czyli Hard On Induced Lucid Dream, proszę państwa.
Czy też jak napisał autor tej techniki lucid sex, czyli świadomy seks, bodajże, czy też seks w śnie świadomym. Technika ta, proszę państwa, składa się z czterech głównych etapów. Autor ma nadzieję, że technika pomoże innym. U niego okazuje się skuteczna. Myślałem, że to żart, proszę państwa, kiedy ją przeczytałem, ale czytając komentarze innych użytkowników tego anglojęzycznego forum, do którego link również prześlę i będzie dostępny w archiwum Radia Paranormalium, aby każdy mógł się zapoznać. Autor tej metody, proszę państwa, zachęca nas do tego, abyśmy położyli się do łóżka, tak jak zwykliśmy to czynić każdego dnia. Być może zastosować jakąś autosugestię, która ma doprowadzić nas do stanu śnienia świadomego. Po kilku godzinach powinniśmy się obudzić. Tutaj dokładnej liczby autor nie podaje. Inni użytkownicy forum zachęcają do tego, żeby obudzić się po jakichś czterech godzinach.
Widzimy też więc niejaki wpływ znanej nam metody Wake Back to Bed. W każdym razie po tym obudzeniu, co powinniśmy zrobić, proszę państwa? Otóż masturbować się. Przy czym bardzo ważne jest, na co zwraca uwagę autor wytłuszczonymi literkami i majuskułą, wielkimi literami, aby nie doprowadzić się, proszę państwa, pod żadnym pozorem do orgazmu. Jeśli podczas masturbacji doprowadzimy się do tego orgazmu, jak pisze autor, rezultatem będzie zaśnięcie nieświadome i utrata szansy na osiągnięcie snu świadomego. Przy czym nie miałby być to zwykły, proszę państwa, sen świadomy, ponieważ jak w czwartym kroku tej metody HOILD pisze autor, kiedy po tej masturbacji niezakończonej szczęśliwym zakończeniem położymy się na powrót spać, powinniśmy mieć sny natury erotycznej. Nie tylko będzie to sex dream, but it will only be lucid, proszę państwa, więc na dodatek będą to świadome sny erotyczne. Czy to działa? Być może koledzy chcieliby się wypowiedzieć na ten temat. Bardzo uprzejmie proszę.
[29:16] - Ja chciałem powiedzieć co do snu a seksu, to już kiedyś mówiłem, że leżenie na brzuchu oraz że leżenie nago może powodować sny natury erotycznej. Nie próbowałem tego. Jak ktoś chce, może spróbować. Ma to bardzo ciekawe doświadczenie.
[29:43] - Ja nie testowałem, u mnie dość wyjątkowo rzadko zdarzają się sny erotyczne, więc myślę, że na mnie ta technika niezbyt zadziała.
[29:54] - Ta technika ma właśnie stymulować, proszę państwa, pojawianie się tych snów erotycznych z racji tego, że doprowadzimy do takiego stanu poprzez tę masturbację niezakończoną orgazmem, że nasz umysł będzie niejako dążył do tego zakończenia właśnie we śnie. W każdym razie to, czym zajmujemy swój umysł w dużym stopniu przed snem, miałoby wpływ na to, co będzie nam się śniło. Ma doprowadzić do tego właśnie, że te sny erotyczne się pojawią, co więcej, mają być świadome. Autor zwraca uwagę na to, że nie jest to zwykła technika wake back to bed, ale że kluczem jest właśnie masturbacja. Zacytuję: „Make sure masturbation is the thing you do before you go to bed. That is the key”. Autor zwraca również uwagę na to, że jest szczególnie skuteczna, jeśli powstrzymamy się przed masturbacją przynajmniej kilka dni przed zastosowaniem tej techniki. W tym przypadku taki byłby związek między erotyką, w każdym razie autoerotyką a osiąganiem stanu snu świadomego. Są również inne sposoby. Otóż wiele technik, które mają doprowadzić do indukcji stanu świadomego śnienia, jest opartych na wykonywaniu testu rzeczywistości w określonych momentach i przy powiązaniu z pewnymi określonymi elementami.
Takim elementem może być również seks i na tym opiera się metoda seksualna FIELD, czyli Sexual Induce Lucid Dream. Jest to o tyle ciekawa metoda i o tyle związana z pytaniem naszej słuchaczki, którą bardzo serdecznie pozdrawiam, że polega na przeprowadzaniu testu rzeczywistości, reality test, każdorazowo, kiedy pomyślimy o seksie lub naszym życiowym partnerze, który miejmy nadzieję również wywołuje u nas ciągoty erotyczne. Autor stwierdza, że żeby pomóc nam w osiąganiu większej ilości snów o podtekście erotycznym, tu mogę to sztuczować do Falena, jeśli jest to dla niego problem, zachęca do tego, żeby suplementować pewne rzeczy, które miałyby wpłynąć na libido i doprowadzić do pojawiania się większej ilości snów o takim właśnie podtekście. Zachęca do tego, żeby stosować w tym celu witaminę B3, melatoninę czy też cytuję „serotynę”. Aczkolwiek szukając jeszcze przed audycją, co mógł mieć na myśli autor tej metody, którą wziąłem z jednej ze stron internetowych związanych ze stanem świadomego śnienia, czym jest serotyna, nie trafiłem. Wydaje mi się, że jest to po prostu błąd w pisowni, a chodziło o melatoninę. W każdym razie są leki, które rzeczywiście wpływają na podniesienie się poziomu serotoniny, takie jak Tonisol, który zawiera tryptofan. Tryptofan jest pochodną, prekursorem serotoniny. Ma kosztować około 20 złotych. Podobnie Seroxy.
Są oczywiście naturalne źródła prekursorów serotoniny, tryptofanu, jak banany, orzechy i ziarna zbóż mają zawierać dużo tryptofanu. Także seks jako bodziec wykorzystuje się szeroko w metodach, które mają prowadzić do osiągania stanu snu świadomego. Czy będzie to w połączeniu z wake back to bed masturbacja niezakończona orgazmem, która ma doprowadzić do pojawienia się świadomych snów erotycznych. I proszę państwa, naprawdę z komentarzy użytkowników tego anglojęzycznego forum wnioskuję, że nie tylko nie jest to żart, ale ma podobno działać. Jak również można skojarzyć sobie często pojawiające się myśli erotyczne czy myśli związane z naszym partnerem, z koniecznością wykonywania testu rzeczywistości. Jeśli za pomocą chociażby suplementacji, o której mówiłem, sprawimy, że będziemy produkować większą ilość tych snów erotycznych i też częściej mamy większe szanse na to, że ten element, który w reality skojarzymy we śnie się pojawi, więc istnieje też duże prawdopodobieństwo, że ten test rzeczywistości we śnie wykonamy, co mogłoby doprowadzić do uświadomienia. Seks w LD, proszę państwa, jest też pośrednio związany z różnymi innymi mniej znanymi, ciekawymi metodami, które mają doprowadzić do uzyskiwania stanu lucid dream. W naszej ostatniej audycji dwa tygodnie temu, proszę państwa, kiedy rozmawialiśmy o różnych stronach internetowych, forach, profilach, organizacjach, które promują oneironautykę, wspominałem o dwóch takich metodach, o których nie rozmawiałem szeroko, jak REILD i PILED. Techniki myślę dobrze znane osobom, które są już zaznajomione ze stanem świadomego śnienia. Początkującym jeszcze mogą nic nie mówić.
W każdym razie REILD i PILED to techniki pokrewne, aczkolwiek alternatywne, które można stosować jednakże razem. REILD jest techniką nagrody i w skrócie polega na nagradzaniu siebie za każdym razem, kiedy uda nam się osiągnąć kontrolowany sen. Zaś technika PILED jest techniką kary, punishment in the lucid dream i ma polegać na karaniu siebie za to, że nie udało nam się w nocy osiągnąć stanu świadomego śnienia. Niejako moglibyśmy w skrócie powiedzieć, że chodzi tu o tresurę naszego mózgu, żeby doprowadzał do upragnionego stanu. Najczęściej, proszę państwa, w tych technikach, kiedy przeglądałem sobie różnorodne fora, strony internetowe, kiedy pada pytanie, jakie kary bądź jakie nagrody stosować w REILD i PILED, to mówi się właśnie o seksie, dlatego że seks jest, proszę państwa, ogromną motywacją, nie ukrywajmy, źródłem przyjemności, a odebranie sobie tej przyjemności albo jej Dozowanie w momencie, kiedy uda nam się osiągnąć stan świadomego snu, miałoby wpłynąć właśnie na możliwość uzyskiwania tego stanu częściej bądź rzadziej. Osoby, które stosują PILT często rzucają, że jako karę za to, że ich umysłowi nie udało się osiągnąć stanu snu świadomego w nocy, odmawiają sobie seksu. Nie wiem, co na to partnerzy tych osób. W każdym razie odmawiania sobie seksu stanowczo w Ruchu Oneironautycznym odradzamy i naszym słuchaczom również odradzamy. Nie jest to najlepszy pomysł.
[37:14] - Chciałbym jeszcze wspomnieć o tym, co większość osób doznała. Mianowicie chodzi mi o ból. Jak wiadomo ból zęba to coś tragicznego, a często się zdarza tak, że łapie nas akurat ból zęba w sobotę i niedzielę, gdy dentyści nie funkcjonują. Ogólnie jest tak, że ból spłyca fazy snu, przez co łatwiej jest nam się uświadomić, jednak sny będą dużo gorszej jakości. Z tego, co czytałem, wyczytałem jedną z technik, która polegała na wywołaniu bólu podczas snu poprzez na przykład ułożenie nóg w jakiś dziwny sposób. Na przykład zaklejenie sobie ich, żeby zdrętwiały, a potem zaczęły boleć. To już jest bardziej hardkorowa technika. Polegało to na tym, że pewien pan zginał sobie nogę i przywiązywał ją sznurkiem tak, żeby została w jednej pozycji i żeby cholernie bolała. Po około pół godziny leżenia zasypiał, ale z tego, co mówił, każda faza REM kończyła się świadomym snem. Jednak jak można się domyślić jakość tego snu nie była zbyt wysoka.
A drugą techniką, z tego, co wiem, jakoś jest nazwana, jednak nie znam nazwy. Wpadłem na nią całkiem niedawno i polega ona na tym, że prawdopodobnie niektórzy z was zauważyli, że podczas nauki, jeśli się na przykład żuje gumę i potem się będzie żuło gumę na przykład na sprawdzianie, to dużo łatwiej sobie przypomnieć to, czego się uczyliśmy. To jest taki czynnik zewnętrzny, który ułatwia nam przypomnienie czegoś. Taki impuls podczas nauki, na przykład słuchanie muzyki. Nauka podczas słuchania muzyki skutkuje tym, że łatwiej będzie sobie przypomnieć tą rzecz właśnie słuchając tego utworu. Wpadłem na taki pomysł, żeby na przykład robić testy rzeczywistości bądź afirmować się. Wtedy, gdy będziemy robić te testy rzeczywistości, rozpylić jakiś odświeżacz powietrza o danym zapachu. Tylko tak rozpylić, żeby był mocno odczuwalny w powietrzu, aż do tego stopnia, że mógłby nas mdlić. Przez miesiąc, może półtora, pięć czy sześć razy dziennie tak sobie psiukać i robić te testy rzeczywistości, a potem podczas spania ustawić dozownik, żeby na przykład co półtora, co trzy godziny psiukał i rozpylał nam. Postawić gdzieś koło łóżka i wycelować w fazę snu, żeby się rozpyliła.
To mogłoby, podkreślam, że mogłoby, lecz nie musiałoby zmusić nas do wykonywania testu rzeczywistości w śnie i polegałoby to mniej więcej na odruchu nabytym, tak zwanym odruchem Pawłowa. I to było tyle ode mnie.
[40:47] - Ja bym chciał jeszcze coś dodać, bo czytałem kiedyś książkę „Podróż do ojca ciekawości” Bruce'a Moena i właśnie tam było o takiej mierze jak pamięć określonego stanu, czyli pamięć, która pozwala nam uzyskać taki stan, jaki mieliśmy poprzez wywołanie pewnych czynności, które już kiedyś robiliśmy. Myślę, że twoja technika może do tego nawiązywać i sądzę, że jest ciekawa i trzeba wypróbować, czy działa. I tyle ode mnie.
[41:35] - Myślę, proszę państwa-
[41:40] - Co do technik PILT i REILT często spotkałem się z opinią, że to są złe techniki, że nie należy ich stosować. Osobiście myślę, że na długofalowe stosowanie nie nadają się kompletnie. Zaprogramują nas negatywnie, ale jednorazowo początkujący, jeśli chcą, to myślę, mogą spróbować. REILT, czyli technika nagrody, kary. Myślę, że to gorszy trochę pomysł, bo może wywołać podświadomy strach czy to utrudnić. Jakiś czas temu użytkownik forum Psycho zastosował nieświadomie, nawet nie czytał o tej technice, ale pomyślał sobie, że Po prostu nagrodzi się. Rozmawiał z podświadomością i powiedział jej, że nagrodzi ją, jeśli będzie miał tej nocy świadomy sen i uzyskał pierwszy świadomy sen. Działa to na takiej zasadzie, że traktujemy podświadomość jak człowieka i podświadomie wiemy, że jeśli coś oferujemy komuś, to ta osoba będzie bardziej skłonna coś zrobić. A jeśli z drugiej strony jeszcze będziemy jej grozili, to będzie jeszcze bardziej się starała to zrobić. I tak traktujemy podświadomość i podświadomie wiemy, że traktując ją jak człowieka, będzie chciała nas uświadomić.
I ma to szansę na powodzenie.
[43:42] - Tak, ja również nie widzę nic zdrożnego w zastosowaniu techniki WILD i mogę zachęcać. Nigdy dość sprawienia sobie przyjemności, proszę państwa. Co do techniki PILOT, to obawiam się pewnych skrajności, do których dąży. Przeglądając fora internetowe, przekonałem się jeszcze raz, że ludzka głupota nie ma granic, proszę państwa, i zaczynam się obawiać. Jeśli później jesteśmy wiązani z pewnymi osobami w sensie oneironauci, to nie dziwię się, że ludzie mogą na nas patrzeć jak na dziwaków. Co mam na myśli? Przy wymyślaniu tych kar dotyczących techniki PILOT, punishment-induced lucid dream, ludzie wpadają czasem na pomysły dziwne, że zacytuję chociażby pomysł pana z jednego z forów: „Wydaje mi się, że kara powinna być bolesna, aby technika zadziałała, aby była odpowiednio motywująca. Ja wbijam sobie igły w podudzie”. To jest jeden z pomysłów, proszę państwa, rzeczywiście radykalny, ale mam nadzieję, że będzie na tyle motywujący, że zmusi tą swoją świadomość lub podświadomość do produkowania snów świadomych w nocy. Gorąco odradzamy stosowania tego typu technik.
Tutaj kolega opowiadał też między innymi o wykorzystaniu takich bodźców przypominających. Rzeczywiście pomysł z gumą czy z muzyką jest ciekawy, z odpalaniem zapachów. Tutaj ten tip, jeśli państwo o tym nie słyszeli, taka rada rzeczywiście przed egzaminem, jeśli czeka nas jakiś ważny test, do którego przygotowujemy się, siedzimy, kujemy książki, to podobno bardzo skuteczne jest właśnie żucie na przykład gumy o określonym smaku podczas uczenia się i później żucie gumy o tym samym smaku podczas egzaminu, podczas testu. Z racji tego, że kojarzymy sobie te dwa bodźce, czyli tą partię materiału, którą będzie nam zapamiętać ze smakiem tej gumy. Jest to jedna z technik, z mnemotechnik też, czyli technik ułatwiających zapamiętywanie. A jednym z takich elementów, które miałyby się pojawiać w snach, oczywiście nie same z siebie, mielibyśmy je indukować, tak jak sny erotyczne i które miałyby przypominać nam o tym, że śnimy, jest słynny już senny przewodnik. Senny przewodnik myślę, że jest znany, proszę państwa, większości, aczkolwiek technika nadal dla mnie dość oryginalna i często zastanawiam się, na ile prawdziwa, a na ile jest to mit. Niektórzy oneironauci uważają, proszę państwa, że każdy ma swojego przewodnika, który znajduje się we śnie. Nie wiem, ile w tym prawdy. Nie potrafię tego rozstrzygnąć.
Jeszcze zapytam o to panów, ale zanim to zrobię i z racji tego też, że nie znam i nie słyszałem wielu relacji, co do których miałbym 100-procentową pewność, że są prawdą, dotyczących wykorzystania tego sennego przewodnika. Jedną z takich relacji z forów internetowych zamieściłem w swojej książce, do której przeczytania gorąco zachęcam, ale był to naprawdę raczej rzadkość, jeśli chodzi o wykorzystanie tego sennego przewodnika, więc metoda dla mnie nadal tajemnicza. W każdym razie na jednej ze stron internetowych poświęconych świadomemu śnieniu. To ciekawe, bo może już od wielu lat przeglądam właściwie internet w poszukiwaniu informacji o snach świadomych i trafiam na bardzo różne strony. Część z tych stron internetowych, forów prezentowaliśmy państwu w poprzednim odcinku naszej audycji. Gorąco zachęcam do tego, żeby wejść do archiwum Radia Paranormalium, odtworzyć sobie, posłuchać albo ściągnąć. Trafiłem na stronę, o której nie wiedziałem wcześniej. Strona spadedreams.strefa.pl, która jest w całości poświęcona snom świadomym. I tam autor zawarł chociażby opis takiej techniki, której celem ma być indukowanie snów, w których pojawia się senny przewodnik i później wykorzystywanie tego sennego przewodnika do indukowania świadomości we śnie, po prostu aby on przypominał nam o tym, że śnimy. Ja pozwolę sobie przytoczyć tutaj opis zarówno tej techniki, jak i doświadczeń samego twórcy strony, którego osobiście nie znam.
Cytuję: „Mi udało się przywołać swojego sennego przewodnika poprzez trans. I rzeczywiście przypominał mi w dziwny sposób, że świat, w którym przebywam, jest snem. Wilk, bo nim jest mój przewodnik. To jest dziwne i zarazem fajne, ponieważ ja kocham wilki, interesuję się nimi od zawsze. Może naszym przewodnikiem jest postać, którą się interesujemy szczególnie. Wilk po prostu spojrzał mi w oczy, a ja pomyślałem: to mój przewodnik”. Skoro go widzę, to musi być sen lub hipnagogia. Szybko zrobiłem RT, spojrzałem się za siebie i na wilka, lecz jego już nie było, a ja sam niedługo po tym obudziłem się ze snu. Teraz opiszę, jak tego dokonałem. Technikę tę wykonałem przed pójściem spać.
Krok pierwszy, proszę państwa: połóż się lub jeśli jesteś zmęczony, usiądź, żebyś nie usnął. Zamknij oczy i postaraj się wyciszyć. Niech koło ciebie będzie spokój i cisza. Skup się na tym, co widzisz przed sobą przez jakieś 15 sekund, a następnie rozluźnij się. Jeśli leżysz niewygodnie, ułóż się inaczej. Możesz się poruszyć w dowolnym momencie. Wczuj się uważnie w swoje ciało i cały czas pogłębiaj rozluźnienie. Postaraj się rozluźnić po kolei każdą część swojego ciała, żebyś był zrelaksowany i jednocześnie skupiony. Krok drugi: wyobraź sobie schody, po których będziesz schodził. Są one ponumerowane od 10 na samej górze.
To właśnie na tym schodku, na stopniu dziesiątym teraz stoisz. Wraz z wydechem powietrza wejdź na schodek dziewięć. Poczuj, jak wydychane powietrze rozluźnia cię wewnętrznie i zewnętrznie, a ty schodzisz coraz głębiej w trans. Jest to technika transowa, proszę państwa. Rób tak aż do podłogi, czyli schodka zero. Następnie, gdy zejdziesz, widzisz przed sobą krótki korytarz i drzwi podpisane z numerem 10. Gdy je otworzysz, równocześnie zrobisz wydech, który rozluźni cię i pogłębi trans. Po drzwiach numer 10 widzisz drzwi numer dziewięć. Przechodzisz przez nie tak samo jak przez 10. Po drzwiach dziewięć widzisz drzwi numer osiem i tak dalej.
Podobnie jak ze schodkami. Przechodzisz przez nie wszystkie dokładnie w ten sam sposób. Za każdym razem będziesz pogłębiał się w transie i jeszcze bardziej relaksował. W końcu, gdy zobaczysz drzwi numer jeden, po nich nie będzie już korytarza, a winda. Wejdziesz do niej, a ona zacznie zjeżdżać w dół. Przed sobą masz wyświetlacz pokazujący ci cyframi, na którym piętrze jesteś. I tutaj autor oczywiście uśmiecha się, bo już wiemy, że jesteśmy na dziesiątym piętrze i gdy winda zjeżdża w dół, relaksujemy się coraz bardziej wraz z kolejnymi piętrami. Po tym wprowadzeniu się w trans, bo temu miał posłużyć ten krok drugi, następuje krok trzeci. Jesteś już w transie. Zaczniemy przywoływać przewodnika.
Teraz masz dwie opcje do wyboru. Ja przetestowałem tylko jedną. Mianowicie możesz albo sobie wyobrazić swojego przewodnika, ale nie wiem, czy twoje wyobrażenie rzeczywiście będzie twoim przewodnikiem, albo pomyśleć, że będziesz miał przewodnika, ale sobie go nie wyobrażasz. Ja z ciekawości, jakiego przewodnika mi podświadomość przygotuje, wybrałem drugą opcję. Nie wiem, czy jeśli sobie wyobrazisz przewodnika, to akurat on się pojawi. Jeśli chcesz wyobrazić sobie przewodnika, przejdź do punktu A. Jeśli chcesz zobaczyć, co ci podświadomość wykombinuje, wybierz punkt B. Ja wybrałem B i, proszę państwa, zadziałało. Musisz w te słowa wierzyć i być pewien tego, że tak się właśnie stanie. W tym punkcie B wmawiaj sobie: w moich kolejnych snach będę spotykał sennego podróżnika i kiedy go zobaczę, przypomni mi on, że to jest sen.
Musisz w te słowa wierzyć. Musisz być absolutnie pewny, że tak właśnie się stanie. Krok czwarty: pozostań w transie i skup się raz jeszcze nad wybraną opcją. Następnie pozwól sobie zasnąć. Jeśli przyśni ci się, jak twój podróżnik przywraca ci świadomość, odzyskasz ją. Postaraj się mówić do niego, że następnym razem zrobi to samo. Proszę państwa, autor tutaj zwraca uwagę na to, że technika zadziałała dopiero u niego po trzech dniach i przed każdym snem wykonywał tę technikę, ale zadziałała. I tak jak opisaliśmy, jego senny przewodnik, czyli wilk, doprowadził do jego uświadomienia. W przypadku swojej książki, o której mówiłem i tego sennego przewodnika, którego tam opisałem, tej relacji, którą przytoczyłem, tam akurat takim sennym przewodnikiem był pan Chojneczka. Tak go przynajmniej nazwał autor tej relacji.
Przy czym pan Chojneczka pojawił się i uświadomił go tylko raz, więc nie pojawiał się w jego kolejnych snach. Nie wiem, ile prawdy jest rzeczywiście w wykorzystywaniu sennych przewodników. Czy ktoś taki, proszę państwa, istnieje? I czy rzeczywiście jest to być może skuteczny sposób na to, żeby uzyskiwać ten upragniony stan świadomego śnienia. Tutaj pozwolę sobie oddać głos kolegom.
[53:40] - Zacznijmy od tego, że ja jestem przekonany, że przewodnik to nie jest istota, którą każdy posiada. Działa to na zasadzie afirmacji. Wady tej techniki, tego rozwiązania są takie, że jest to projekcja, a projekcja ma tendencję do obniżania świadomości śniącego. Sama technika może często w większości wywoływać sny LD zamiast LD, dlatego, że uświadomimy się na podstawie skojarzenia, a uświadomienia na podstawie skojarzenia to domena snów LD. Przypominam, że świadomość we śnie to nie tylko wiedza, że się śni, ale też świadomość. A zalety. Są też zalety oczywiście. Przewodnik może nam służyć za postać ułatwiającą kontrolę oraz na przykład zabierająca nas w ciekawe miejsca naszej głębi, naszej podświadomości. Żeby tak z nią podróżować po tym świadomym śnie. Przez to będzie ten sen ciekawszy.
[55:02] - Ja kiedyś trafiłem na pewne forum internetowe o pulpach. Temat jest mi zupełnie odległy, ale w przybliżeniu z tego, co czytałem, są to twory umysłu, które są jakby naszymi przyjaciółmi. I tam było właśnie o tym, czy te twory mogą... Ludzie pisali na tym forum, podesślę linka, czy taki twór może właśnie świadomie śnić i mogą świadomie śnić. Niektórzy próbowali i im się udawało. Oni pisali, że raczej to się nie uda.
[55:52] - Proszę państwa, różnego rodzaju afirmacje mogą być stosowane przed snem po to, żeby indukować stan świadomego śnienia, czy też żeby przekonać swój umysł, że uda nam się osiągnąć ten upragniony stan śnienia świadomego. Technika, którą państwu opisywałem wcześniej, również opierała się na wyrobieniu w sobie głębokiego przekonania, że coś będzie miało miejsce. Ponieważ autosugestia jest chyba jednym z najważniejszych zjawisk psychologicznych, na których opiera się wywoływanie pewnych stanów psychicznych, w tym również stanu dysocjacyjnego. Stanie dysocjacyjne, bo stanem dysocjacyjnym jest już sam sen, a utrzymywanie świadomości podczas snu świadomie jest stanem dysocjacyjnym. W każdym razie przeszukując różnego rodzaju sposoby autosugestii, sposoby indukowania stanu śnienia świadomego, trafiałem na różnego rodzaju oryginalne, dla niektórych może dziwne, a na pewno kreatywne sposoby na zastosowanie autosugestii. Jeden z użytkowników forum internetowego Druga Strona wymyślił coś w rodzaju wiersza tudzież modlitwy, która może pełnić rolę modlitwy wieczornej każdego oneironauty. Zamiast zwykłych afirmacji, które mielibyśmy powtarzać przed snem, czyli przekonywania siebie, że dziś w nocy będę miał LD, tudzież, że jestem tego świadom. Będę miał sen. Będę świadomy tego, że to sen. Autor wpisu na forum internetowym Druga Strona proponuje coś w rodzaju modlitwy wieczornej, którą państwu przytoczę.
Zrymowana, ułożona na szybko, być może państwu się spodoba, więc jej treść pojawi się również na naszym facebookowym profilu Ruchu Oneironautycznego Oneironauci. Serdecznie zachęcam do wejścia na Facebooka, zalajkowania, podpatrzenia, co ciekawego. Zachęcamy! Link do tego wpisu na forum internetowym pojawi się też pod naszą audycją w archiwum Radia Paranormalium. A teraz proszę państwa, wiersz, tudzież modlitwa oneironauty: „Kiedy słońce za horyzontem znika, w ciemnościach po cichu przemykam do łóżka, w którym pościel mnie przenika. Powoli znikam, zapadam się w sen głęboki. Wpływam do paradoksu zatoki. Pewnie w nim stawiam kroki, bo co noc odwiedzam te docki. Do mojego umysłu świadomość napływa, bo przytomność ważną rolę tu odgrywa. Na słowa to jest sen się zdobywam i tej nocy przygodę życia odbywam”.
Proszę państwa, odmówienie takiej modlitwy obowiązkiem każdego oneironauty przed snem, a tak jak najzupełniej poważnie może zastąpić rzeczywiście te utarte formułki, do których nasz umysł może się już przyzwyczaić i które mogą nie stymulować naszego umysłu. A to jest niezwykle kreatywne i w jakiś sposób motywacyjnie może na nas umysł oddziaływać, a na pewno jest urokliwe. Jak z tą blokadą? Czy stosujecie może jakiegoś rodzaju afirmacje tudzież autosugestię przed snem? Co myślicie o modlitwie wieczornej każdego oneironauty?
[59:24] - Co do afirmacji chciałbym się wypowiedzieć. Gdy zaczynałem świadomie śnić, ułożyłem sobie coś w rodzaju rozmowy ze swoją podświadomością. Odbywało się to w półtransie, nie wiem, czy tak można nazwać stanie głębszej relaksacji i polegało to na tym, że kładłem się wygodnie i zaczynałem sam do siebie mówić: „Czy ty jesteś moją podświadomością?” i czekałem na odpowiedź. Jak nie nadchodziła, to odpowiadałem: „Tak, jestem” i zadałem sobie pytanie: „Dlaczego mnie nie chcesz uświadomić podczas snu?” I zazwyczaj padała odpowiedź: „Ponieważ nie potrafię”. I z mojej strony była kontra: „Jak to nie potrafisz, skoro jesteś moją podświadomością? Ty powinnaś mi zadanie to robić”. Główny cel powinien być, żeby on to robił. A on powiedział, ona, ono, nie wiem, jak to nazwać. Odpowiedziało, że postara się. I po takich dwóch sesjach powiem, że efekty były bardzo fajne, gdyż jednej nocy miałem dwa LD i około trzech snów zapamiętanych łącznie z LD, więc to był sukces, podczas gdy miałem ogólnie przerwę w pamięci snów.
Myślę, że takie rozmowy z samym sobą są lepszą autosugestią. A co do tej modlitwy, każda modlitwa bardzo fajna autosugestia. I to by było tyle ode mnie.
[01:01:01] - Co do niestandardowych form afirmacji polecam taką jedną dla fanów anime „Dragon Ball”. Mniej więcej wykonać przez sen to, co Goku zrobił przy zamianie walki z Buu. To nie trafia tylko psychicznie ta afirmacja, tylko też fizycznie i ma wysoką skuteczność. Ale to tylko dla fanów „Dragon Balla”.
[01:01:37] - À propos fanów „Dragon Balla”, proszę państwa, pozwolę sobie na krótki wtręt. Otóż na pewno sympatycy Ruchu Oneironautycznego zastanawiają się, co się stało z realizowanym przez nas projektem, bo rzeczywiście trochę czasowo nastąpiła obsuwa. Swego czasu realizowaliśmy projekt reportaże ze świata snów. Zachęcaliśmy do wysyłania opisów swoich doświadczeń z tego drugiego świata, z naszego drugiego życia, czyli ze świata sennego, doświadczeń jak najbardziej prawdziwych, po to, żebyśmy mogli stworzyć taki zbiór reportaży właśnie z tamtej strony, tych najciekawszych, bo wyszliśmy z założenia, że najciekawsze scenariusze i najbardziej interesujące historie pojawiają się właśnie po tamtej stronie naszego życia ze względu na ogromną kreatywność naszego umysłu i to, że nie jesteśmy w żaden sposób ograniczeni żadnymi prawami. Otóż, proszę państwa, sny zostały już wybrane, te, które trafią do publikacji. Co ciekawsze, przeredagowane co jedynie stylistycznie, w ich treść w żaden sposób nie ingerowaliśmy. W tej chwili przygotowywane są ilustracje. Myślę, że to jest ciekawa i fajna forma też wzbogacenia tych relacji, które zostały do nas przysłane, bo postaramy się, aby do każdego z tych snów, które zostały obrane, została przygotowana piękna, ciekawa ilustracja, która będzie obrazować to, co w danym śnie się działo. I w tej chwili trzech naszych sympatyków spoza Ruchu Oneironautycznego, ale śledzących nasze poczynania i nasze projekty, przygotowuje takie właśnie ilustracje do naszej publikacji, abyśmy mogli ją później wydać i udostępnić. Także informuję, że projekt nie został, proszę państwa, zarzucony i jak najbardziej cały czas nad nim pracujemy, ale ze względu ostatnio na brak grafików, którzy mogliby nam poświęcić trochę czasu na to, żeby te ilustracje przygotować, musiało nam to zająć więcej czasu.
Ale na szczęście są sympatycy, którzy trochę czasu poświęcą na przygotowanie tych ilustracji. I od tej, proszę państwa, pięknej historii, jakże i uroczystej, i od tego cudownego wiersza, który może pełnić rolę wieczornej modlitwy każdego oneironauty, tudzież każdego, kto byłby zainteresowany stanem snu świadomego, na jutro oczywiście obowiązkowo każdy członek Ruchu Oneironautycznego nauczy się jak mantry i będziemy razem powtarzać tę modlitwę, przejdźmy do czegoś mniej pięknego, otóż sposobu osiągania stanu snu świadomego, którego sama nazwa już wskazuje na to, że mamy do czynienia z czymś dziwnym. Nazwa przynajmniej jest oryginalna, a nazywa się ją mianowicie metodą uryny. Metodą uryny, proszę państwa, Urinate Induced Lucid Dream, czyli UIED. Technika niepolecana osobom, które mają problemy z pH moczowym, więc również osobom starszym, gdyż jest ona w tym przypadku, mówiąc oględnie, ryzykowna. Proszę państwa, na czym polega metoda uryny? Otóż przed położeniem się do snu należy wypić, proszę państwa, dużą ilość wody. Uprzednio w ciągu dnia należy robić testy rzeczywistości. Za każdym razem, gdy znajdziemy się w toalecie lub ubikacji, gdzie wiadomą czynność wykonywać będziemy lub po prostu zajdziemy tam w tym właśnie celu, aby skojarzyć sobie wizytę w toalecie ze sprawdzaniem tego, czy śnimy. Ze względu na to, że wypijemy dużą ilość wody przed położeniem się spać, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przyśni nam się sen o tym, że będziemy załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne.
W związku z tym znajdziemy się w łazience, a co za tym idzie wykonamy w tym momencie tę rzeczywistości, którą już z tą łazienką sobie skojarzyliśmy i dzięki temu uzyskamy w nocy świadomość. Z wielu relacji i własnych doświadczeń, proszę państwa, mogę potwierdzić, że próby zaśnięcia z pełnym pęcherzem mogą w wielu przypadkach z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do pojawienia się snu o tym, że tę potrzebę fizjologiczną załatwiamy. I działa to w sposób niemalże podobny jak opisana wcześniej metoda HOILD, gdzie nie doprowadzaliśmy się do orgazmu. Co panowie myślicie o powstrzymywaniu się od potrzeb fizjologicznych i o metodzie uryny?
[01:06:46] - A Mariusz, a nie miałeś czasem tak, że takie sny były tak bardzo mokre, że aż spod łóżka kapało?
[01:06:54] - Tego nie chciałem akurat kontynuować, z uwagi na to, że tu takie piękne rzeczy, modlitwa wieczorna każdego oneironauty, a nagle okapanie z poduszka. Jeśli chodzi o mokre sny, to wolę zdecydowanie inne mokre sny, do których indukowania gorąco zachęcam.
[01:07:13] - Co do tej metody Polecam spróbować, bowiem parcie na mocz jest takim bodźcem, przynajmniej w moim przypadku, który po prostu zingeruje w fabułę. Bodziec, który łatwo przechodzi do snu. Już w dzieciństwie miałem często fałszywe przebudzenia o tym, że idę do toalety i załatwiam swoją potrzebę. I czasem, zwykle jak dłużej śpię, bo ta potrzeba może pojawić się w środku snu, niekoniecznie przed zaśnięciem. I wtedy właśnie mam sny o załatwianiu potrzeby. Jedyną taką różnicą, która się ujawnia, to zwykle, że jest to w miejscach publicznych, a nie w domu. Sny bardziej celują w takie warunki. Aczkolwiek nie próbowałem tej metody jeszcze, ale zamierzam spróbować, bo myślę, przynajmniej w moim wypadku byłby to dobry pomysł.
[01:08:41] - Gorzej jak komuś pęcherz nie wytrzyma i będzie mały potop w domu.
[01:08:46] - Jest to też niekonwencjonalny sposób na kotwicę do WILD-a. Inquestus mówił, że to prawdopodobnie najlepsza kotwica, taka w formie bodźców zewnętrznych. Czyli do tego WILD-a, który celuje w takie właśnie kotwice.
[01:09:14] - O tej metodzie słyszałem, ale nie testowałem. Może to przetestuję dla grupy i sprawdzę, czy komu uda się coś zrobić.
[01:09:27] - Tak, o wykorzystaniu pełnego pęcherza, proszę państwa, jako kotwicy. Inquestus wspominał też przy pierwszej technice, którą dzisiaj wywołałem, technice farmakologicznej, jako zresztą też jeden z objawów wspomnianego kaca. Z racji tego, że alkohol jest diuretykiem i jest moczopędny i powoduje konieczność biegania do łazienki, więc tutaj również pojawia się ta kwestia związana z pełnym pęcherzem. Inną taką techniką, dość ciekawą, myślę, że dużo rzadziej wykorzystywaną od tych technik podstawowych, które większość z nas stosuje, jest technika TILT. Technika TILT, która, proszę państwa, jest czymś zupełnie odmiennym od techniki URUB, czyli od metody urynę, gdzie zachęcaliśmy się do tego, żeby spożywać duże ilości płynów i wypełniać tym nasz pęcherz. Metoda TILT to metoda pragnienia, proszę państwa, czyli Thirst Induced Lucid Dream. Świadome sny indukowane właśnie pragnieniem. Zgodnie z tą metodą, z metodą pragnienia, na dłuższ przed snem należy nie pić i unikać takich posiłków, które zawierają duże ilości płynów, po to, aby przed snem, przed zaśnięciem uzyskać wyraźny rodzaj pragnienia. Następnie należy położyć się w celu normalnego snu na pięć, sześć godzin. Po pobudce, po tych pięciu, sześciu godzinach, dla wzmocnienia jeszcze naszego poczucia pragnienia, zachęca się nas do tego, abyśmy spożyli szczyptę soli bądź szczyptę pieprzu i postawili przy łóżku szklankę zimnej wody.
Jest to doskonała myślę, technika dla masochistów. Powinniśmy nieustannie również po tym przebudzeniu, a przed kolejnym zaśnięciem myśleć o wodzie i o tym, jak głęboko jesteśmy spragnieni.
[01:11:40] - To jest też technika wymieniona w niektórych poradnikach dla OOBE-nautów.
[01:11:45] - O, proszę bardzo.
[01:11:46] - Ma to po prostu spowodować, że spragnione ciało astralne wyjdzie z ciała fizycznego, żeby sięgnąć po tą szklankę.
[01:11:57] - Tak mówi powiedziano, proszę państwa. W każdym bądź razie według autora tej metody, kiedy wzbudzimy już w sobie to pragnienie, jeszcze doprawimy się solą, pieprzem i będziemy patrzeć skubieni na tą szklankę, która leży przy łóżku, jest duże prawdopodobieństwo, że zaśniemy i będziemy śnić o wodzie i ten sen o wodzie wzbudzi naszą świadomość, a więc dojdziemy do wniosku, że to sen. Czy to działa? Nie wiem. Osobiście dużo bardziej lubię różnostreja pozytywne niż negatywne. W każdym bądź razie jest też jedną z takich metod związanych z zaspokajaniem potrzeb fizjologicznych, tak jak w jednym przypadku z potrzebą oddania moczu, tak w tym przypadku z potrzebą zaspokojenia pragnienia. Czy jest skuteczna? Nie wiem. Czy coś panowie słyszeliście na temat metody TILT, czyli metody związanej z wywoływaniem w sobie pragnienia i konieczności jego zaspokojenia?
[01:13:00] - Ja słyszałem o tej technice kiedyś, gdy czytałem na temat metod wywoływania OOBE Childé, ale słyszałem taki rodzaj, że trzeba było chyba zjeść śledzia czy coś innego słonego przed snem i wtedy zasnąć.
[01:13:23] - I te całe dni bez opisu, później zejście z płynnego, jakieś 4 czy coś takiego, a potem zasnąć i wtedy zaczynało się dziać to osiągnięcie OOBE czy tam LD.
[01:13:37] - Pojawiło się parę pytań na czacie. Smigol zapytał: czy oneironauci próbowali techniki tybetańskiej? Co o niej sądzą? Mariuszu.
[01:13:53] - O wykorzystaniu tego typu technik, między innymi techniki tybetańskiej, dużo miejsca poświęcaliśmy w audycji, w której brali udział zaproszeni goście, mianowicie Michał Cieślakowski, Andrzej Jankowski, którzy są ekspertami, jeśli chodzi o medytacje i tego typu techniki. Adam Dukas też na ten temat dużo mówił podczas audycji, do której został zaproszony. Gorąco zachęcam, żeby zajrzeć do archiwum Radia Paranormalium, żeby wpisać sobie nazwę naszej audycji i odnaleźć tę audycję. Ja na temat samej techniki tybetańskiej, która według mnie opiera się na dwóch elementach, to jest uważności i wizualizacji, nie chciałbym się wypowiadać, bo mamy tutaj dużo bardziej doświadczonego, posiadającego dużo większą wiedzę na ten temat Falena. Natomiast opowiem o innej technice, która też jest nieco związana z taką wizualizacją. Ale odpowiedź akurat na to pytanie, poza tym, że odsyłam do tych wspaniałych audycji z naszymi zaproszonymi gośćmi do archiwum Radia Paranormalium, to przekazuję jednak Falenowi.
[01:14:59] - Więc najpierw pytanie, czy techniki tybetańskie. Domyślam się, że chodzi o tybetańską jogę snu i śnienia. Pierwsza uwaga taka, że są to osobne praktyki. Pokrótce: joga snu opiera się o sen sam w sobie, w sensie fizjologię. Tutaj główna praktyka polega na wstawaniu co dwie godziny i wykonywaniu określonych ćwiczeń. Natomiast joga śnienia odnosi się bardziej do stanu za dnia. Chodzi po prostu o to, żeby postrzegać życie jako sen. Tylko że nie chodzi tu o myślenie, że jesteśmy we śnie, w sensie mamy LD, tylko coś na trochę głębszym poziomie. Po prostu postrzegać sen, wszystkie zdarzenia za senne, czyli ulotne, które tylko odbijają się na nas i pozostawiają złe emocje. Tutaj pomocnym ćwiczeniem takiej jogi śnienia jest przejrzenie całego dnia przed snem i uznanie każdej sytuacji jakby było snem.
Ma to na celu uwolnienie się z tych emocji za dnia, przez co nasze sny będą bardziej rozluźnione, przez co będzie w nich większa świadomość i oczywiście poza pamięcią będzie większa szansa na uświadomienie się w takim śnie. Natomiast samo postrzeganie za sen, oprócz tego główną funkcją tego nastawienia jest taka, że jeśli zakładamy, że to jest sen, to po prostu nie ma sensu gdzie indziej się znajdować niż w momencie obecnym. Bo jeśli to sen, to co za sens ma wspominanie przeszłości lub przyszłości? I właśnie to nastawienie jest taką filozofią do utrzymywania uważności, o której już tu sporo mówiliśmy na audycjach. Jest to pokrótce stan umysłu, który celuje na zwracanie uwagi na to, co robimy, gdzie jesteśmy. Po prostu stan naszych zmysłów. Co widzimy, co słyszymy. Pochodną uważności, a raczej taką bardzo okrojoną uważnością jest technika ADA. Autor bardziej zaleca nie tyle zwracanie uwagi na ogół, ale na szczegóły, skupianie się na nich. Z obserwacji relacji wyniosłem tyle, że prawdopodobnie takie skupianie przejdzie do snu szybciej.
Jednak bardziej prawidłową, zbliżoną do tybetańskich metod jest uważność, tą, którą opisywałem, czyli po prostu świadomość tego, co robimy, gdzie jesteśmy. Nieskupianie się na niczym, tak jak przy ADA. I oczywiście jak najmniej myśli, jak najwięcej doświadczania. I oczywiście te techniki są skuteczne na dłuższą metę i są wymogiem do osiągnięcia mistrzostwa w świadomym śnieniu, czyli uświadamianiu się w snach pełnej głębokości, gdzie nie ma możliwości, żeby uświadomić się po wątpliwościach. A sama podświadomość, nasza podświadoma część też nie wie, że śni, więc musimy zdać się, po prostu nie podpowie nam tego. Nie pojawią się żadne senne motywy. I musimy znać się na siebie, na naszą świadomość. A zwykle u osób niepraktykujących takich technik te sny, tych snów najgłębszych nawet nie zostaną zapamiętane, bo świadomość jest w nich za niska. Właśnie na drodze takiej praktyki te sny najpierw będą coraz lepiej zapamiętywane, a później uświadomienia będą w coraz głębszych snach. Ale uwaga taka, że to nie jest zalecana technika dla początkujących.
Nie z powodu tego, że jest trudna. Po prostu wymaga zaparcia. To nie jest technika na jeden dzień, na tydzień. To bardziej taka droga życiowa niż technika i po prostu to, co początkujący chcą osiągnąć, do tego wystarczą techniki prostsze, takie jak WBTB. Wymaga bardzo niewiele w porównaniu z takimi technikami. Można oczywiście spróbować. Zalecanym takim minimalnym czasem to dwa tygodnie, żeby jakieś efekty się pojawiły. Te efekty to niekoniecznie muszą być uświadomienia. To można rozpatrywać w każdych motywach LD, znaków, motywach rozmów, czy też takimi wartościowymi stanami są momenty w śnie, gdy zwątpiliśmy albo powiedzieliśmy sobie: „To jest sen”, ale jeszcze nie uświadomiliśmy się, bo zwątpiliśmy za mało po prostu. Gdy wykonujemy te techniki, to na początku nie uwierzymy szczerze, nie zwątpimy, że możemy być we śnie.
Będzie to takie bardziej puste i dopiero w śnie przekonamy się, że naprawdę możemy w każdym momencie śnić. To jest budowanie derealizacji, o której wspominałem w audycjach, czyli niejako w odniesieniu oczywiście do snów, bo derealizacja w odniesieniu czysto psychologicznym jest czymś innym. W odniesieniu do snów jest to po prostu wiedza, że w każdym momencie możemy śnić. Jest to wiedza budowana stopniowo przez praktykę, przez coraz lepiej zapamiętane sny, przez najbardziej wartościowe budowanie derealizacji. Właśnie są takie momenty, o których mówiłem. Kiedy już ta derealizacja się u nas zbuduje, że tak to określę, to to zwątpienie podczas dnia będzie prawdziwe. Co do TR przy tej praktyce. Właśnie żeby uświadomić się bez TR, potrzebna uważność, stan uważności utrzymany na dużej. Albo po prostu sen płytki, gdzie będą jakieś wątpliwości, jakieś zdziwienia. Albo właśnie TR.
Zalecałbym raczej TR przynajmniej przy wątpliwościach przy stosowaniu tej metody. Jednak oczywiście bazowo w tych technikach nie ma TR, ponieważ techniki nie celują w LD, a właśnie w te nastawienie, o którym mówiłem na początku, że życie jest snem. Po prostu to jest medytacja. Tutaj w założeniu nie wystarczy tylko medytować za dnia, bo we śnie te emocje znowu nas wybijają z tropu. I właśnie te techniki są takie dopełniające tę medytację. Oczywiście sam sen też jest sposobem na medytację. Opisane są te sposoby w książce Rinpoczego. Tutaj sporo o tym mówił Andrzej Jankowski w jednej z poprzednich audycji. Zapraszam do odsłuchania, jeśli ktoś jeszcze nie słuchał. I to by było na tyle.
[01:24:54] - A świadomość świadka. Wykorzystam i od razu zapytam kolegę Falena. Świadomość świadka ma związek właśnie czy to w tybetańską drogę snów i śnienia czy z techniką Alda Hubbarda?
[01:25:08] - Tak, określę to tak, że po prostu tutaj występuje inna filozofia, która ma utrzymać nas w stanie uważności, a efekt jest podobny.
[01:25:32] - W przypadku techniki tybetańskiej, o której tutaj długo i cichutko opowiadał Fallen Tak jak mówiłem, takie dwa główne elementy. Po pierwsze oczywiście uważność, która przynosi efekty nie tylko jeśli chodzi o uzyskiwanie świadomości właśnie, ale również wiele pozytywnych oddziaływań na nasze życie na jawie, o których mówiłem i mówili tutaj zaproszeni goście, o których wspominaliśmy. Medytacja, która w dużej mierze opiera się też na wizualizacji w przypadku techniki tybetańskiej. Wiele słyszałem, wiele czytałem na temat różnego rodzaju wizualizacji, które się wykorzystuje od wyobrażania sobie promieni z tej sylaby Ach w czakrze gardła, po wizualizację białej kuli światła pomiędzy brwiami. Jeśli chodzi o tego typu wizualizacje, proszę państwa, to pojawia się kolejna taka technika, o której niewiele słyszałem właściwie przed naszą dzisiejszą audycją i przygotowując się do niej, szukając takich różnych ciekawych, mniej znanych, oryginalnych technik, trafiłem na technikę, którą nazwano techniką energii. Energii LD. Opis takiej techniki pojawił się na jednym z forów internetowych i przytoczę go tutaj. Być może koledzy wiedzą coś więcej. Przynajmniej człowiek, który opisywał tę technikę, twierdzi, że przyniosła mu murowane, świadome sny i to nawet kilkakrotnie w jedną noc. Na czym miałoby to polegać, proszę państwa?
Wyobrażasz sobie przed snem przez 10, 15 sekund, jak wypełnia cię energia. Energia LD. Kolor tej energii może być dowolny, jakikolwiek byśmy sobie wybrali. Akurat w przypadku autora tego postu wygrał kolor różowy. Tę energię, proszę państwa, wciągamy jak odkurzacz całym naszym ciałem z naszego otoczenia. Jeśli po chwili czujemy, że jeszcze nie jesteśmy pełni, wypełnieni tą energią, kolorową energią LD, dopełniamy się, czyli dosysamy, proszę państwa, jeszcze sobie tej energii. Wizualizujemy sobie, jak zasysamy tę energię całym naszym ciałem. Potem zasypiamy, starając się nie myśleć za wiele. Pełni uczucia szczęścia, napchani tą energią, powinniśmy spróbować wytworzyć takie wrażenia sensoryczne, czuć tę energię, jak ona nas wypełnia. Napełnienie się taką energią miałoby doprowadzić właśnie do pojawienia się stanu LD w nocy.
Napełnienie się tą energią LD, proszę państwa, jak twierdzi autor, LD murowane nawet kilkakrotnie w jedną noc. Kilka LD ominięte, bo przebudzam się co chwilę na zwerku i się zastanawiam, czy to jest sen. Nie wiem, czy rzeczywiście taka wizualizacja energii LD, bo o tym, że jest to technika w jakiś sposób pomocnicza w stosunku do innej, autor nie pisze i nie wymienia. Wymienia ją zupełnie odrębnie jako jedną z takich technik, myślę, samych w sobie, nazywając ją techniką energii LD. Czy słyszeliście coś, panowie, na temat wypełniania się energią LD, czyli tej wizualizacji, która miałaby polegać na wchłanianiu jakichś kolorowych energii LD, co miałoby wpływać na osiąganie stanu snu świadomego? Tutaj autor stwierdzał, że technika ta jest podobna do techniki kamyczka. Próbowałem się dowiedzieć, czym jest technika kamyczka. Podobno od niej się wzięła technika energii, ale się nie dowiedziałem. Być może panowie wiecie coś na ten temat więcej.
[01:29:45] - Techniki z energią i podobne to myślę bardzo często spotykane i na pewno energia LD nie wyodrębni jakoś tej techniki spośród innych podobnych. Na Psycho jedna z przypiętych technik nie mająca nazwy, ale właśnie polegająca na tej energii LD. Według autora jej skuteczność w przypadku autora wynosiła 90% aż. No i tak jak mówiliśmy o tych kontrowersyjnych rodzajach afirmacji. Wszystko opiera się na wierze. Taka energia LD to dość doraźna, dobitna forma tej afirmacji i może zadziałać, może osiągnąć wysoką skuteczność. Z tego samego mechanizmu, z takich kontrowersyjnych, dziwnych technik była na forum kiedyś technika. Nie pamiętam, czy wylądowała. Polegała ona na napisaniu na ręce, dokładnie na żyle, LD. No i właśnie miało to zagwarantować stany świadomego snu.
Wiadomo, to żyła, więc musi trafić dobitnie do krwi i do nas. Jeśli chodzi o takie techniki, to jeśli ktoś po prostu czuje, że to u niego zadziała, to niech stosuje. Spróbować zawsze można, oczywiście.
[01:31:45] - I kolejne pytanie z czata Radia Paranormalium. Gal chyba postanowił pójść w ślady Stalina, Hitlera, Mussoliniego, Piłsudskiego i innych totalitarystów i przejąć kontrolę nad światem. Oczywiście nad światem snu. Pyta tak: co zrobić we śnie, by rządzić cały czas? Mam tak, że chwilę pobawię się we śnie, a za chwilę postacie przejmują moją kontrolę nad snem. Jak rozwiązać ten problem, panowie?
[01:32:20] - Właśnie tu nie do końca rozumiem, co autor ma na myśli. Słowa: postacie przejmują kontrolę nad snem. O ile przejście z LD do snu LD zdarza się dość często, to przejmowanie kontroli przez postacie zależy, w jakim kontekście. Czy po prostu mają one moce śniącego, czy po prostu zabierają mu świadomość. Jeśli chodzi o drugą opcję, to jest dość częsty, ale łatwiejszy do rozwiązania problem niż z nadnymi wywaleniami. Tutaj odsyłam do psycho. Taki artykuł jest dotyczący właśnie zapobiegania utraty świadomości. Tu głównymi takimi radami, to niepodejmowanie konwersacji z postaciami sennymi, przynajmniej na początku praktyki. Jak już wspominałem w tej audycji, postacie senne mają tendencję do zabierania świadomości. Jeśli się uświadomimy, to najlepiej odłączyć się od obecnej fabuły snu, bo podążanie nią grozi też utratą świadomości.
Też bardzo często jest tak, że podążymy za tą fabułą snu, jednak cały czas jesteśmy przekonani, że robimy to świadomie, wszystko kontrolujemy. Po obudzeniu możemy się przekonać, ale nie musimy, bo możemy uwierzyć, że po prostu tak było, nie rozpatrując konkretnych sytuacji krok po kroku. I możemy uwierzyć, że nie straciliśmy świadomości, kiedy to w momencie podążania straciliśmy tą świadomość. Z innych porad: okresowe wykonywanie testów rzeczywistości, najlepiej bardziej skomplikowanych, na przykład określonej sekwencji kilku TR, żeby podtrzymać świadomość. Jeszcze może pomóc trening AADA lub podobnych technik za dnia i przeniesienie to na sen. Albo po prostu intencja bez treningu za dnia, że śnię po prostu. Kiedy się uświadomimy, to będziemy świadomi tego, co robimy. Nie będziemy działać na pałę. Która myśl nam wpadnie, to będziemy ją wykonywać. Jeśli ktoś będzie podążał, weźmie pod uwagę te rady, to nie powinien mieć problemów z utratą świadomości.
[01:35:54] - Swego czasu dyskutowaliśmy też tutaj na antenie Radia Paranormalium na temat przewodników sennych i postaci sennych, takich niezwykłych, które wydają się mieć podobną władzę we śnie co do nas samych. Podczas tej dyskusji doszliśmy do takiego konsensusu, że w snach wszystko zależy od nas. Jeśli uwierzymy w to, że jakaś postać senna, jakaś projekcja posiada takie moce jak my, jest w stanie kontrolować świat senny, to rzeczywiście będzie można powiedzieć, że sami takiej mocy nadamy tej istocie sennej, tej postaci sennej, wierząc w to, że rzeczywiście ona to potrafi. Musimy uświadomić sobie, że to jednak my i tylko i wyłącznie my jesteśmy projektantami naszych snów i nie ma takiej możliwości, żeby jakaś postać senna przejmowała nad naszymi snami kontrolę. Tak jak kolega tutaj stwierdził, w przypadku, gdy te postacie senne zaczynają być za bardzo ekspansywne i zaczynają wciągać nas w treść tego snu, odseparować się od nich i nie podejmować interakcji.
[01:37:13] - Jeśli można, chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej z technik zamieszczonej na forum psycho. Dokładnie chodzi o tak zwaną technikę na łyżeczkę. Niestety nie mogę jej teraz znaleźć. Nie wiem, czy jeszcze jest na forum. A co do samej techniki: polegała ona na tym, że podczas zasypiania, tylko nie jestem pewien, czy przed WBTB, czy po WBTB, wyciągało się jedną rękę za łóżko i trzymało się w niej łyżeczkę. I wiadomo, jeśli się nie zaśnie, to mięsień jest skurczony, łyżeczkę się utrzyma w ręce, nic się nie stanie, ale jeśli się zaśnie, mięśnie się rozluźnią, łyżeczkę się wypuści i jak wiadomo upadnie, to wyda jakiś głośniejszy dźwięk. I właśnie ten nagły dźwięk miał spłycić nam sen do tego stopnia, że mieliśmy się uświadomić dzięki temu. A jeśli by nas wyrwało ze snu, to mieliśmy powtórzyć to. I z tego, co pamiętam, niektórzy wątpili w skuteczność tej metody. A jak było naprawdę, tego nie jestem w stanie powiedzieć.
[01:38:21] - Jeśli chodzi o tą technikę, to ma to sens. Generalnie założeniem tej techniki jest trening relaksacji. Nie wywoła to świadomego snu, ponieważ kiedy będziemy stosować tą technikę, to łyżeczka upadnie nam w momencie utraty snu. Nawet jeszcze nie zaśniemy i gwarantowane jest, że nas to wybudzi. Chyba że nie spaliśmy na przykład kilka dni i bardzo szybko wpadniemy w głęboki sen. Ale wtedy ten sen będzie za głęboki, żeby się uświadomić.
[01:39:11] - Co do uświadamiania się. Ostatnio na jakimś blogu, niestety nie mogę znaleźć tego postu, znalazłem artykuł na temat opaski, którą zrobił sam prowadzący bloga. Opaska była bardzo prosto zrobiona, bo miała dwie diody w środku od wewnętrznej strony i jedna miała inny kolor, druga inny i miała ona podobno stymulować. Nie wiem, co miała stymulować, ale wiem, że dzięki temu miało się odzyskiwać świadomość i z tego, co wyczytałem osoba prowadząca tego bloga zachwalała sobie tą opaskę i mówiła, że działa nawet lepiej od REM Dreamera. Niestety nie jestem w stanie tego stwierdzić, gdyż po rozmowie z nim nie chciał udostępnić schematu budowy ani działania oprogramowania, które by obsługiwało częstotliwość mrugania. Jednak można uwierzyć w działanie tej opaski, jeśli REM Dreamer działa na podobnych zasadach i dużo osób go chwali.
[01:40:39] - Zacznijmy od tego, że urządzenia typu REM Dreamer to nie są urządzenia z bardzo wysoką skutecznością, bowiem działają na mechanizmach, które żeby w pełni wykorzystać, potrzebne są nawyki na przykład na błyski światła wiążące te bodźce z TRM, co wielu osobom nie chce się po prostu robić. Takimi urządzeniami z wysoką skutecznością prawdopodobnie będą te urządzenia dopiero w fazie testów indukujące prąd o określonym natężeniu na partie mózgu odpowiadające za świadomość. Tutaj nawiążę do głównego problemu o świadomym śnieniu, o osiąganiu świadomego snu. Zdecydowana większość świadomych snów następuje w śnie głębokim. Jeśli początkujący jakimś sposobem uświadomi się w śnie głębszym, to i tak tą świadomość łatwo może stracić. Więc jak taki REM Dreamer nas uświadomi po na przykład skojarzeniu, to będzie to prawdopodobnie sen LD. A sam REM Dreamer spłyca nasze sny niedużo. Natomiast taka indukcja po prostu jest o wiele skuteczniejszym sposobem, ale są to urządzenia w fazie testów. Do końca w tym roku prawdopodobnie Adam Bytof udostępni wyniki testów, które aktualnie przeprowadza na grupie kontrolnej z urządzeniami tego typu. I dowiemy się, jaką ma to skuteczność.
[01:42:56] - Ja bym chciał powiedzieć, bo na czacie Radia Paranormalium z tego, co widziałem, padł zarzut, że nasza strona nie jest aktualizowana. Otóż oświadczam, że nasza strona jest aktualizowana. Dokonujemy na niej zmian, dodajemy nowe artykuły. Tylko te artykuły nie są dodawane tak często, bo my nie piszemy takich artykułów na zawołanie. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł na artykuł, to może do nas napisać. Chętnie go udostępnimy.
[01:43:33] - Ja ze swojej strony też postaram się za jakiś czas ruszyć wreszcie z tłumaczeniem tekstów LD, bo troszeczkę ich mam. Niestety duża ilość pracy na uczelni, a to jest uczelnia artystyczna, troszkę ogranicza mi czas na tłumaczenie tekstów, ale myślę, że niedługo również uda mi się z tym ruszyć.
[01:43:58] - Zachęcam do wysłania tytułu.
[01:44:01] - Dowolnych artykułów, tłumaczeń, czegokolwiek na naszą stronę. Z chęcią opublikujemy nasze własne pomysły, tylko artykuły nie powstają tak hop siup, na zawołanie. Ja jako administrator tej strony zarządzam nią, dokonuję różnych zmian. Teraz na przykład zaktualizowałem CMS na najnowszy. Nie jest to super rzecz, którą nie każdy potrafi, bo to każdy potrafi, CMS to jest najprostsza rzecz, jaką można zarządzać. Ale my działamy na tej stronie, my ją aktualizujemy, tworzymy nowe, dodajemy nowe rzeczy. Nasze forum jest aktywne, będzie aktywne, oneirososety.tk/forum. Pracujemy nad nim jeszcze i będziemy działać.
[01:44:56] - Tak, nad stroną, proszę państwa, ciągle pracujemy. To, że artykuły pojawiają się ostatnio rzadko, wynika też z faktu, że każdy artykuł, który pojawi się u nas, jest oryginalny. W tym sensie, że nie znajdziecie państwo podobnego na żadnej innej polskiej stronie internetowej dotyczącej ELG. Są to najczęściej opisy naszych własnych eksperymentów czy książek, które przeczytaliśmy na temat ELG, naszych pomysłów czy tłumaczenia również artykułów zagranicznych. Na zakończenie, proszę państwa, naszego dzisiejszego spotkania i tego dyskursu, a z racji tego, że te urządzenia, o których mówiliśmy ostatnio, o których mówili tutaj Mati, o których mówił Sławek, są to urządzenia służące do wewnętrznego indukowania stanu snu świadomego, czyli do techniki, którą można nazywać EILD, external inductive lucid dreaming. Na zakończenie chciałbym państwu zaprezentować krótkie, 14-sekundowe nagranie wykorzystywane właśnie w technice EILD, czyli external inductive lucid dreaming. Mam nadzieję, że będzie słyszalne. Jeśli nie, to mogę tylko przeprosić i poinformować, że link do tego nagrania na pewno wrzucimy pod audycją do archiwum Radia Paranormalium, ale w tym momencie postaram się puścić państwu to krótkie nagranie, które ma indukować sen świadomy i którego należy wysłuchiwać poprzez zapętlenie podczas położenia się spać i podczas samego zasypiania. Odtwarzam. Mam nadzieję, że będzie słyszalne.
Pozwolę sobie włączyć głośnomówiący, żeby mieć pewność, że nagranie zostanie przez państwa usłyszane.
[01:46:47] - „Ej, posłuchaj mnie. To jest sen świadomy. Świadomość powraca. Możesz robić, co chcesz, kurwo jebana. Świadomy sen. O tak, słuchaj mnie debilu i ucz się, bo śpisz teraz, a coś ci się śni.”
[01:47:01] - Nie wiem, proszę państwa, czy się udało, czy też nie. Czy panowie słyszeli nagranie, które jest wykorzystywane w technice EILD?
[01:47:10] - Coś usłyszałem. „To jest sen, kurwa, rób, co chcesz.”
[01:47:19] - Nie przesłuchałeś się.
[01:47:19] - Nie więcej było słyszalne.
[01:47:23] - Nie przesłuchałeś się, Robercie. Ja jeszcze, proszę państwa, udostępnię oczywiście to nagranie w formie linku pod dzisiejszą audycją, by można było go wysłuchać w dobrej jakości. Być może pobrać, słuchać przed snem. Tak, zawiera ono masę wulgaryzmów, ale dlaczego, proszę państwa? Ponieważ celem tego nagrania jest przebicie się do naszej świadomości, kiedy śpimy i uświadomienie nas, że właśnie śnimy. A żeby taki sygnał się przebił, to musi być kontrowersyjny. Nie może być taki, który nasz mózg zignoruje. Więc rzeczywiście, „posłuchaj kurwa mnie, że śnisz debilu i nie możesz kontrolować teraz tego, co cię otacza.”
[01:48:08] - Obawiam się, że na niektórych ludzi, którzy kurwują, pierdolą i jebią w chuj, używając tych słów jako przecinki, to raczej nie zadziała.
[01:48:18] - Może nie zadziałać. Ja jednak wychodzę z założenia, że słuchacze audycji „Świadomy sen za chwilkę” charakteryzują się wysokim poziomem elokwencji i nie używają tych słów za przecinki, a mam o nich bardzo dobre zdanie. I z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, którzy nas dziś słuchali i wysłuchali opisów niezwykłych, dziwnych, często oryginalnych sposobów na osiągnięcie stanu świadomego śnienia, poczynając od kaca, przez powstrzymywanie się od odcedzenia kartofelków, przez wywoływanie w sobie stanu pragnienia, czy też masturbację niezakończoną szczęśliwym zakończeniem. Te i inne dziwne i oryginalne techniki wywoływania stanu snu świadomego zostały przez nas przedstawione. Ci, którzy dopiero włączyli Radio Paranormalium i nie słyszeli tych dziwnych, a jakże interesujących praktyk, zachęcamy oczywiście do tego, żeby posłuchać naszej audycji, która znajdzie się w archiwum. Można pobrać i zachować sobie na dysku z racji tego, że na pewno będzie to też historyczna audycja i o metodzie uryny na żywo być może już państwo usłyszą.
[01:49:51] - Będzie to też historyczna audycja z tego względu, że prowadzący otwarcie i bez jakichś tam oporów zaczęli przeklinać.
[01:50:02] - Ja bym chciał jeszcze dodać, że dla tych, którzy nie żyją samymi kurwami i innymi przekleństwami, istnieje alternatywne nagranie. Nasze nagranie dostępne na naszym Chomiku. Dam link do niego i będzie można pobrać. Nasze nagranie trwa pół godziny i jest powtarzana kwestia: „To jest sen. Wykonaj tyle, czyli rzeczywistości.” Należy zapętlić to nagranie, chociaż trwa pół godziny, bo wtedy mogą wystąpić lepsze efekty.
[01:50:37] - Ja mam tylko gorącą nadzieję, że nasi słuchacze dzisiaj nie rzucali się, mówiąc innymi słowami, na kat słuchając nas, a wręcz była to dla nich przyjemność. Ja gorąco dziękuję tym, którzy z nami byli. Bardzo gorąco dziękuję za wszystkie pytania, które pojawiły się też na czacie Radia Paranormalium. Ja czat Radia Paranormalium odwiedzam przyznaję się serdecznie i niczym duch też śledzę państwa komentarze na temat audycji. I to dzięki wam i dzięki tym, którzy nas słuchają ta audycja trwa i możemy się słuchać zwykle co tydzień, czasem z pewnymi opóźnieniami, ostatnio związanymi z okresem świątecznym, ale za tydzień powinniśmy się usłyszeć. Z mojej strony do usłyszenia.
[01:51:22] - To był najbardziej zajebisty odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Mówił do państwa przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj po drugiej stronie zajebistego komunikatora Skype byli z nami zajebiści: FallenLeave.
[01:51:38] - Tak. Życzę wszystkim słuchaczom dzisiaj świadomych, klarownych snów i żegnam.
[01:51:48] - Niemniej zajebisty szef zajebistego ruchu oneironautycznego Mariusz Sobkowiak przy telefonie.
[01:51:55] - Bardzo dziękuję najlepszym słuchaczom w Polsce i życzę świadomych i naprawdę zajebistych snów dziś w nocy.
[01:52:05] - Niemniej zajebisty Robert Niemiec i jego klawiatura.
[01:52:09] - Dziękuję. Ja pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Chciałem zaprosić na naszą stronę oneirosociety.tk, na nasz fanpage facebook.com/oneirosociety oraz do wypełniania formularza RFDC i dołączania do nas oraz wysyłania nam artykułów i tłumaczeń itd. I życzę świadomych snów.
[01:52:36] - Był też z nami zajebisty oneironauta Mateusz Matki 121.
[01:52:42] - Pozdrawiam i życzę wszystkim zajebistych snów.
[01:52:45] - Tak więc, jeżeli ktoś właśnie wybiera się do łóżka, to oczywiście życzymy wykurwistych, kurwa świadomych snów i do zajebistego usłyszenia już za tydzień. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do zajebistego usłyszenia.