Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - To think for yourself and question authority. Witam was wszystkich serdecznie w kolejnym odcinku Hiperprzestrzeni. Mam nadzieję, że z tym podcastem się nie pomyliłem. Witam serdecznie. Zacznę może od najprzyjemniejszej rzeczy: początku miesiąca, proszę państwa. Mamy początek nowego miesiąca w Radiu Na Fali. Jak zwykle muszę się rozgadać. Pozdrawiam oczywiście słuchaczy Radia Na Fali, Matczynego Radia i radia, które retransmituje Hiperprzestrzeń, czyli Radia Paranormalium. Tak że witam was wszystkich tutaj gromadnie zebranych. Dzisiaj gość, moi drodzy, ale zanim w ogóle opowiem co i jak, zanim się gość pojawi, to tak jak mówiłem, najprzyjemniejsza rzecz oprócz mojej kawki, którą tu mam przed sobą oczywiście.
Dzisiaj jestem taki troszeczkę... Intensywny dzień, moi drodzy. Ja też się w miarę rześko czuję, tak że myślę, że ta kawa mi jeszcze pomoże. Czuć się jeszcze bardziej rześko i jeszcze bardziej intensywnie. A wy też sobie zróbcie jakąś kawkę albo herbatę. Jeszcze w rezerwie mam zieloną herbatę z miętą, tak że jestem przygotowany jak najbardziej na ten dzisiejszy wieczór w Radiu Na Fali. To najprzyjemniejsza rzecz. Słuchajcie mecenasi, wielkie dzięki za wspieranie radia w styczniu w tym roku. Naprawdę rewelacja. Dzięki wielkie za to, że się odezwaliście, że jesteście i że wspieracie.
Tak że dziękuję tutaj osobiście: Dobrej Wróżce, Katarzynie, Kraśce, Nibarakowi. Kwantowo.com. Zapraszam serdecznie. Człowiek, który prowadzi swoją stronę internetową. Polecam sobie poczytać teksty. Jest o wodzie, różnych rzeczach. Ja pozdrawiam oczywiście bardzo serdecznie. Bardzo fajna inicjatywa odpalenie takiej strony. Doskonale, że wsparcie w ogóle z tamtej strony, tak że dziękuję wielce. Pastel, Jordanowi202, Bardzo dziękuję.
Mocnemu Wojakowi, Gibonowi, Mateuszowi, Januszowi, Robertowi, Grzegorzowi, Rafałowi, Łukaszowi, Mateuszowi z Cieszyna. Ja w ogóle lubię takie nazwy. Solidnie brzmi: Mateusz z Cieszyna. A co! Pokój Miłość. Ja tu sobie zapisałem Pokojowi Miłości. Tak się przedstawił mecenas. Pariasowi, DD, DSS, EHF, Edward, Patrykowi i Maciejowi. Słuchajcie, mi tu dzwoni telefon. Ja w ogóle nie wiem, co mam zrobić.
Coś się tutaj dzieje dziwnego z moim telefonem. Słuchajcie, wyłączam ten telefon, żeby nie było takich nieeleganckich sytuacji, że ktoś mi tutaj dzwoni, a ja do was mówię w tym momencie. Tak że nigdy więcej, moi drodzy. Już tutaj przełączam wszystko, jakieś tryby w ogóle nie mam, nie jestem w samolocie. Już jestem w samolocie. Właściwie to jestem z wami. O, dokładnie. Musiało się zacząć z przytupem. To się zaczęło z przytupem, prawda? Od telefonu, który do mnie zadzwonił.
Dobra, zostawmy te telefony. Tak że dzięki wielkie mecenasi. Jeszcze raz, bo telefon mi przerwał i czuję się taki niespełniony w wyrażeniu tych podziękowań dla was. Tak że dziękuję jeszcze raz: Dobrej Wróżce, Katarzynie, Kraśce, Nibarakowi, Kwantowo.com, Pastelowi, Jordanowi202, Mocnemu Wojakowi, Gibonowi, Mateuszowi, Januszowi, Robertowi, Grzegorzowi, Rafałowi, Łukaszowi, Mateuszowi z Cieszyna, Pokojowi Miłości, Pariasowi, DSS, EHF, Edwardowi, Patrykowi i Maciejowi. Dzięki kochani wielkie za wsparcie w poprzednim miesiącu, za wspieranie radia. Peace and love. To dzięki wam po prostu wszystko to funga i się, że tak powiem, toczy, rozsiewa się po falach cyfrowego eteru. Tak że dzięki wielkie. Peace and love, kochani. Ja w ogóle pozdrawiam wszystkich słuchaczy i tych online, niekoniecznie od tego, czy są mecenasami radia, czy nie.
Tak że czujcie się pozdrowieni, moi drodzy, bardzo serdecznie ode mnie. I co? Po tych wszystkich perturbacjach związanych z telefonem i początkiem dzisiejszej Hiperprzestrzeni czas najwyższy, żebym wspomniał dwa słowa. Też pozdrawiam oczywiście wszystkich tych, którzy są na Konwencie Wiedzy Alternatywnej w Trójmieście. Wysyłam tam bardzo gorące, ciepłe pozdrowienia. Tam jest na pewno niezła impreza teraz. Na pewno niezłe granie. Się dzieją rozmowy. Myślę, że ten kto jest, ma niezłą zabawę teraz. Tak że pozdrawiam bardzo serdecznie.
A jeżeli jesteście gdzieś w okolicy Trójmiasta, to przypominam, że jutro jest ostatni dzień i możecie sobie wpaść na jeden dzień, zahaczyć ostatni dzień konwentu. To tyle na temat konwentu. Ja oczywiście zapraszam na stronę Fraktalna.pl, tam gdzie są wszelkie informacje na ten temat, tak że znajdziecie wszelkie newsy, co się dzieje, jak zdobyć bilet na ten ostatni dzień i tak dalej. To właściwie chyba wszystkie ogłoszenia na razie. Poza tym, że oczywiście zapraszam was do archiwum Radia Na Fali, do wszystkich pozostałych audycji. I teraz, żeby nie przeciągając tego zmieszanego i wstrząśniętego wstępu, czas najwyższy, żebym powiedział, o co chodzi z tym gościem. Właśnie. Gość sam siebie przedstawi, ale zanim się przedstawi, ja po prostu powiem, o czym dzisiaj będziemy rozmawiali. Będziemy rozmawiali o żabce. Może nie jest to taka mała żabka.
Żaba jest wielkości dłoni, można tak powiedzieć. Jest niesamowicie zielona. I ta żaba sobie mieszka w Ameryce Południowej, w dżungli w Amazonii. Jest taka bardzo ciekawa żaba i więcej o tej żabie powie nam dzisiaj nasz gość, który się za chwilę tu pojawi, czyli Marcin. A zanim się pojawi gość, zanim rozkręcimy całą tą opowieść, oczywiście Marcin rozkręci, ja tu będę sobie słuchał razem z wami o tym wszystkim, to oczywiście zapraszam was właśnie na czata, żebyście tam sobie wpadli na czata radiowego. Jeżeli będziecie mieli jakieś pytania, to się odzywajcie, dzwońcie do radia. RadioNaFali.com taki jest adres na Skypie. Ja tam będę oczywiście zaglądał jednym okiem jak zwykle na czata, tak żeby nie było, że mnie nie ma. Oczywiście zapraszam was na Facebooka radiowego, Twittera radiowego i YouTube’a radiowego, tak żebyście się tam poszlajali, ale nie w tym momencie, bo teraz jest audycja Absolutely Live. Ja mam na imię Tomek.
I tyle, proszę państwa. To co? Zaczynamy jak zwykle od jakiejś muzyczki, a dzisiaj taki troszkę blast from the past. Ale nie mogło być inaczej, bo słowa tej piosenki oddają dosyć intensywnie, o czym poniekąd będziemy dzisiaj rozmawiali. To co? Zaczynamy. To co? Ja się zdzwaniam z naszym gościem dzisiaj. I zaczynamy tę całą opowieść, moi drodzy. Dowiecie się, o co chodzi z tą żabką.
Właściwie żabą, bo to nie jest mała żabka. To jest żaba. Witam panie Marcinie.
[07:16] - Kłaniam się nisko.
[07:17] - Witam serdecznie. Wszystko już działa, jak należy, także teraz mogę normalnie zapytać jak człowiek: jak zdrówko, proszę pana? Jeszcze raz.
[07:24] - Znakomicie, bardzo dobrze.
[07:26] - Doskonale, proszę pana.
[07:28] - Jakże mogłoby być inaczej?
[07:31] - Właśnie po spotkaniu z tą żabą, bo zapowiedziałem ci, że dzisiaj będziemy rozmawiali o żabie. To nie jest żabka. To jest żaba wielkości dłoni, czasami trochę większa.
[07:40] - Tak.
[07:40] - Zależy, jak stara jest.
[07:42] - Dokładnie.
[07:43] - To może ty opowiesz, co to za żaba? Ja sobie posłucham. Ja wiem, co to za żaba tak czy siak, ale powiedzmy słuchaczom, o co chodzi z tą żabą.
[07:51] - Słuchaj, tak jak powiedziałeś, żyję sobie w Amazonii. Kambo nazywamy wydzielinę właśnie z tej żabki. To jest jej wydzielina obronna w formie takiego galaretowego białego żelu. Może opowiemy troszkę, jak wygląda procedura pobierania tej wydzieliny. Są sobie szamani.
[08:12] - Łapie się żabę, trzeba złapać żabę w dżungli.
[08:14] - Trzeba iść w las i złapać żabę, która jest wyjątkowo spokojna. Siedzi sobie na drzewie, nie ucieka jakoś specjalnie, nie pluje niczym. Podobno. Ci goście biorą sobie tą żabę do swojej wioski i nie robią jej krzywdy. Delikatnie rozciągają ją troszeczkę, za łapki ją biorą i na czterech patyczkach ją rozciągają. I ona się wtedy zaczyna bronić.
[08:45] - Denerwować.
[08:46] - Troszkę denerwować. Dokładnie. I wtedy tę wydzielinę produkuje na swojej skórze.
[08:52] - Bo to jest na dole gdzieś. To jest ta biała część, bo ta żabka jest zielona z góry i ma taki biały brzuszek.
[08:59] - Tak.
[08:59] - Ją się ściąga tu gdzieś z gardła, spod żabki, z tego, co pamiętam.
[09:02] - Tak. Dokładnie. I później takie coś ląduje na jakimś patyczku bambusowym i ta wydzielina się krystalizuje. Można ją używać później. Nie trzeba używać od razu ze strzału.
[09:15] - Poważnie się krystalizuje? Bo nie wiedziałem. Myślałem zawsze, że to jest taka substancja trochę jak smar i jeżeli ją sobie zostawisz, ona dalej jest smarowita. Ale się krystalizuje.
[09:25] - Tak. Krystalizuje się. Później parę kropelek wody, żeby ją do jakiegoś stanu przywrócić. U nas w Europie robimy to, że tak powiem, bardziej lajtowo sobie, bo nie ukrywajmy, troszkę się różnimy od tych ludzi tam, mimo że wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy jesteśmy tacy sami, to jednak jakieś różnice tutaj są.
[09:52] - To prawda. Ja tak się będę wtrącał czasami.
[09:55] - Jasne, śmiało.
[09:57] - Bo widziałem wideo, jak to się robi w Amazonii.
[10:00] - Tak.
[10:00] - I widziałem też wideo, jak to się robi w Europie. Ja tego nie robiłem akurat. Różnica jest potężna, diametralna. Tam w dżungli robi się to naprawdę konkretnie i to naprawdę tak uch. W Europie tak bardzo delikatnie, jak zauważyłem.
[10:17] - Tak.
[10:18] - Kojarzy mi się troszeczkę z ayahuasca. Wielu ludzi z Ameryki Południowej, głównie szamanów, mają taką zasadę, że białym nie podają mocnej ayahuasca. I to jest taki numer, na który można się nabrać jadąc do Peru, jadąc w kilka innych miejsc. Wybierasz się na wielką wyprawę swojego życia, a tam koleś ci nie da takiej mocnej dawki, bo on się boi tego, że ty zwariujesz zaraz, a on nie zna twojego świata i boi się, że po prostu nie opanuje twoich duchów i tego, co w tobie siedzi. I dla bezpieczeństwa serwują takie bardzo lajtowe dawki. Jak na ironię jest chyba czasami wręcz odwrotnie. W Europie możesz sobie taką solidną zrobić. W dżungli przede wszystkim, ale jak jesteś biały, to tam poczekają chyba chwilę, zanim ci dadzą taką solidną porcję.
[10:59] - Tak.
[11:01] - Właśnie, jak jest z tym kambo, proszę pana?
[11:03] - Jak jest z tym kambo, proszę pana? Słuchaj, w Kolumbii na przykład robią to tak hardcorowo. Jeżeli robią między sobą w tych plemionach, to te kropki są przepalane i ta wydzielina jest nakładana do tego momentu, aż dana osoba nie zwymiotuje żółcią. Do spodu po prostu ogień. Ma polecieć żółć. Nie poleci żółć? Kambo nie zostało zrobione odpowiednio.
[11:27] - Powiedzieliśmy, że kropki. Bo nie wytłumaczyliśmy słuchaczom, o co chodzi. Bierze się mały patyczek, podgrzewa się go na ognisku, po czym tak jak szpilką przykłada się do skóry, żeby ją przypalić w tym miejscu. Robi się taką drobną kropkę, po czym się bierze tę wydzielinę z żabki, dodaje się tam wody, kiedy już jest taka na patyczku. I tam się nakłada właśnie na tą kropkę, którą się wcześniej zrobiło za pomocą tego oparzenia. Jak to porównywałem z Europą i z tym, jak robią to w dżungli w Amazonii, to różnica jest taka, że w Amazonii osiem, 10 kropek i jadą chłopaki po kolei. W Europie robią trzy kropki. Enough.
[12:05] - Ja zaczynałem od siedmiu.
[12:07] - Wow!
[12:10] - Ja zaczynałem od siedmiu. Było bardzo wesoło, o czym powiemy później. Ja się uczyłem tego w aplikacji. Oczywiście najpierw musiałem przeżyć to na swoim tyłku, zanim podałem komuś dalej. Bo jakżeby inaczej? Jeżeli kobietom, to pięć kropek, jeżeli facetom to siedem i jak już uderzać to z grubej rury. Tak mi się wydaje.
[12:38] - Ja myślę, że dobrze było wspomnieć, jaka to jest substancja, co tak naprawdę jest w tej żabie. Jakbym był niepoprawny to mnie popraw.
[12:47] - Aha.
[12:48] - Słuchaj, bo z tego, co ja się orientuję, jest to wersja DMT. Jest to DMT dimetotriptamin, ale jest inaczej zbudowana ta molekuła. Czyli generalnie jest to bardzo podobne do ayahuaski strukturą. Natomiast jest kilka drobnych różnic w tej molekule z tego, co pamiętam gdzieś tam w głowie i to jest coś bardzo podobnego. Mówiąc szczerze, jak oglądam, jak wygląda ten moment, kiedy substancja się wchłania w organizm, jest bardzo podobna reakcja jak przy solidnych dawkach ayahuaski. Też rzuca człowiekiem i wszystko trzeba wyrzucić z siebie dosyć konkretnie.
[13:24] - Może w ten sposób. Czy jest to substancja wizyjna? Raczej nie.
[13:30] - Właśnie nie za bardzo.
[13:31] - Nie. To jest oczyszczenie bardzo stricte mocno fizyczne i też na poziomie energetycznym to działa bardzo mocno, bardzo silnie. Natomiast czy DMT? Pierwsze słyszę. Ja wiem, że w tym się zawiera mnóstwo aktywnych peptydów: filomeduzin, filokinin, adenoregulin i tak dalej. Czy DMT to nie wiem. Dermorfina i tak dalej. Zresztą później jeszcze tutaj, drodzy słuchacze, oczywiście po audycji podepniemy, Tomku, taki fajny mam bardzo artykuł stricte naukowy, gdzie pada dużo tych takich-
[14:09] - Okej, bo ja nie byłem pewny. Dawno temu, to jeszcze było chyba z grubo ponad 10 lat temu, gdzieś czytałem o tym i ktoś podawał, że jest to wersja DMT, można powiedzieć, ale taka nie do końca, bo nie jest to taki środek psychoaktywny jak DMT, taki halucynogenny. Działa na troszeczkę innej zasadzie. Ja nigdy tego nie używałem, także tutaj zostawiam tobie całą historię do opowiedzenia.
[14:35] - Jasne. Wygląda to tak, że po tej aplikacji przepalamy sobie te kropeczki, żeby ściągnąć naskórek i później już mamy uformowane te kulki wydzieliny i jakimś nożykiem czy patyczkiem można to nałożyć. Reakcja zaczyna się natychmiastowo. Od nałożenia pierwszej kropki już zaczynasz czuć działanie. Kiedy wchodzą kolejne, zaczynasz czuć jeszcze mocniej. Jak już jest ostatnia, stary, to ratuj się kto może, łap się co masz obok. Generalnie 10-20 minut trwa cała jazda. Różnie. Nie można tego porównać, że każdy będzie wymiotował, będzie miał zawroty w głowie. Nie wiem, od czego to zależy.
Czy od stopnia zasyfienia organizmu fizycznego, czy też energetycznego. Naprawdę nie mam bladego pojęcia i chyba w sumie nikt nie ma. Nie da się tego ocenić.
[15:31] - Tak ci przerwę. To jest bardzo podobnie jak w przypadku ayahuaski i nie tylko ayahuaski, psylocybiny też, że do pewnych dawek wszystko jest okej, spokojnie, jeszcze organizm w miarę normalnie, ale już jest solidna dawka, to ratuj się kto może.
[15:45] - Tak, ratuj się kto może. To może ja powiem o moim przypadku. Ja jestem chudzinka, mam 183 centymetry wzrostu i ważę przy tym 68 kilo. Dostałem siedem kropek. Oczywiście tutaj bardzo ważny aspekt, proszę państwa, najlepiej rano taką rzecz wykonywać. Lajtowa kolacyjka, nie jemy nic. I przed, to jest bardzo ważna opcja, dla mnie jedna z ważniejszych, wypicie półtora litra wody niegazowanej bardzo fajnie pomaga w oczyszczeniu. Także na czczo, na pusty żołądek rano aplikacja. Słuchaj, ja jestem, jak to się mówi, żywioł ognia. Jestem urodzony w marcu.
Te historie wszystkie i tak dalej. Poza tym jeszcze mam drugi stopień reiki. W momencie kiedy zostało mi to zaaplikowane, człowieku, to ja myślałem, że się zapalę. Gęba mi spuchła, pot się lał normalnie z całego mnie. Dłonie to jakbyś położył mi jakieś drewienko na ręce, to może by się rozpaliło.
[17:00] - Ulala.
[17:01] - Tak nawiasem mówiąc. Nie, poważnie. Straszny ogień, palący troszkę przełyk i tak dalej. Ale znowuż widzisz, nie mogłem nic z siebie wyrzucić, nic nie zwymiotowałem. Robiliśmy to, taking precautions, na toalecie, na kiblu, bo też są często gęsto reakcje, że albo dolny odcinek reaguje, albo wymiotujesz, a zdarza się, że też dolny. Także, żeby uniknąć wszelkich paskudztw to się siada na tym i tak jest najbezpieczniej. Wiadomo, serducho strasznie, z 200 bpm było spokojnie. Cały ten pot i tak dalej, tak jak mówiłem, troszkę zawroty. Kończyny wszystkie to mi tak zesztywniałe, że o jakimkolwiek ruchu nie było możliwości. Nie było szans.
I tak przez 20 minut troszkę coś tam postękałem, troszkę poplułem, coś tam spróbowałem zwymiotować, ale nie poszło. Niby dołem też nic. Kolega mówi: „To już wszystko. Bardzo dzielnie przeszedłeś. Idziemy do pokoju. Odpoczniesz chwilkę, bo to naprawdę ciężkie doświadczenie”. Mija 10 minut, a ja spod tego koca idę do toalety.
[18:26] - Oh man.
[18:28] - Idę w ostatniej chwili na ten kibel. To było to oczyszczenie. Dokładnie to było to. Czasem się to spóźnia. Jest przeróżnie. Nie da się określić. Niektórzy sobie tylko siedzą spokojnie w pozycji medytacyjnej, pooddychają głęboko, popracują z oddechem, się czerwoni zrobią, twarz troszkę spuchnie. Dziękuję i tyle. Niejeden człowiek potrafi zemdleć na dwie minuty, odlecieć. Wyłączy go po prostu.
[18:55] - Widziałem takie sytuacje, nawet opowiadano mi o tym, bo swego czasu, jak usłyszałem o tym kambo, to był moment, kiedy się wyprowadziłem z Polski. Wcześniej wiedziałem o tym, ale gdzieś spotkałem kogoś, kto to robił. Nie pamiętam już dokładnie całej scenerii. Okazało się, że jest to rzecz w miarę popularna w kręgu biznesmenów w Stanach, którzy jeszcze w latach 90. pakowali się w samolot, lecieli gdzieś do Amazonii i robili sobie ceremonię kambo z tą żabką na miejscu. To było dla nich poza tym, że oczyszczające, taki challenge wewnętrzny, bo tacy poukładani kolesie, którzy zarabiają kupę gotówki, jeżdżą limuzynami i tak dalej, nagle lądują w dżungli i taki syndrom takiego twardziela. Oni jechali się sprawdzić troszeczkę i to kambo miało taki stygmat. Czasami dalej ma w niektórych miejscach, że to jest coś, z czym się po prostu sprawdzasz, że ci kolesie tak jak byli twardzi na parkiecie giełdowym, to postanowili się sprawdzać w takich ekstremalnych sportach. I kiedy ekstremalne sporty się skończyły, okazało się, że na przykład jest kambo do sprawdzenia. Widać było, jak miota tymi ludźmi konkretnie po 10, czasami 13 kropkach.
Panowie już kompletnie tracili jakąkolwiek bazę i to rzucało nimi na wszelkie możliwe strony i nie byli w stanie nic ogarnąć.
[20:27] - Tak, to się zdarza często. Często się takie rzeczy zdarzają przy tym zabiegu. Widzisz, od czego to zależy. My żyjemy w dość ciekawej cywilizacji, ale mamy mnóstwo syfu dookoła podawanego z lewej, z prawej, z góry, z dołu. Ja staram się w miarę dobrze odżywiać i dbać o siebie, ale mimo to ten proces miałem dość ciężki. Chociaż wiem, że ludzie cierpią dużo mocniej. Dojdźmy do tego, po co to wszystko. Troszkę wspomnimy.
[21:03] - Zadam ci jedno pytanie konkretne o cel tego oczyszczania. Jak wygląda ten cały proces? Dlaczego wspomniałem o tych biznesmenach, którzy się włóczyli w tej Amazonii, żeby się sprawdzić, jak są twardzi? To się wzięło stąd, że ktoś dawno temu, jeden z podróżników opisał ten ceremoniał kambo w takim kontekście, bo jest to wykonywane przed polowaniem w niektórych miejscach. Bardzo niewiele szczepów Amazonii tak naprawdę robi ten rytuał do dzisiaj. Chyba zdaje się 13 szczepów. Kiedyś robiło prawie 100. Teraz już taka niewielka grupka została, która dalej to praktykuje. Cała zabawa polegała na tym, że ci biznesmeni tam lgnęli jak do miodu, dlatego że dla nich to było coś, co mogli skojarzyć z takim syndromem łowcy, że ja tu walczę w krainie pieniądza. Bilon z Babilonu.
Jestem wojownikiem. Teraz jadę i się sprawdzę, jak potężnym będę wojownikiem, kiedy przyjmę na swoją skórę odrobinę tej wydzieliny z żabki i jak mnie powygniata w konkretny sposób. Oni patrzyli na to tylko w tym kontekście, że będą twardsi, będą mocniejsi i tak dalej. Wielu z nich to pozmieniało. Znam jeden taki przypadek. Zostawił w ogóle wszystko, co robił wcześniej. Jeszcze później huckster był, także myślę, że to było takie kambo sobie na głowę włożył, że go wyprostowało troszeczkę z tych wszystkich spraw.
[22:22] - Otóż to.
[22:24] - Co robi to kambo poza polowaniem? Bo my nie chodzimy na polowanie, także dla nas ta kwestia odpada troszeczkę. Jaki jest powód, dla którego warto by to zrobić?
[22:33] - Powodów jest wiele, ale najfajniejszym jest ten, że są skutki długoterminowe i krótkoterminowe. Te długoterminowe to jest bardzo naprawdę silne wzmocnienie systemu odpornościowego, eliminacja zmęczenia, ogólna poprawa stanu zdrowia i to działa, bo zima się kończy powoli, a ja zwykle co zimę chorowałem, a tutaj ta choroba nie może się dobić do mnie. To jest jedna rzecz. Krótkoterminowe to tak, to się pojawia po tym, tak jak mówiłeś o tym rzekomym powerze, który ci goście dostawali po tym.
[23:14] - To taki святы граal dla nich troszeczkę.
[23:16] - Tak. Jest polepszona czujność, jest dobry nastrój. Bardzo mocno zwiększona odporność na zmęczenie, mniejszy głód i pragnienie. Tak pokrótce. Łatwa koncentracja, skupienie. To są takie krótkoterminowe rzeczy, więc może po to było potrzebne tym gościom, żeby wrócić do cywilizacji i jeszcze działać dalej w kierunku zarabiania bilonu z Babilonu. Nie wiem. Szczerze powiedziawszy nie wiem. Przede wszystkim bardzo mocne oczyszczenie krwi i wątroby, usunięcie metalów ciężkich, grzybów i tak dalej. Jelito grube, cienkie.
I alergie. Miałem właśnie kumpelę, która kiedy wszystko zaczęło ładnie kwitnąć, pylić, to dziewczyna, jak to alergia, katar, zalewanie się łzami i tak dalej. Jeden zabieg z niej to wszystko. Miała bardzo ciężki proces. Dość długo to trwało. Pozdrawiam serdecznie, Aniu, jeżeli nas słuchasz, a pewnie nas słucha.
[24:17] - Pozdrawiam.
[24:19] - Dokładnie. Po prostu dziewczyna nie ma alergii. Ileś lat z tym walczyła różnymi rzeczami. Fakt faktem mówiła, że bardzo mocno cierpiała około pół godziny. Skóra się jej stała czerwona, piekąca, ale nie ma alergii po jednym zabiegu. Pięć kropek i nie ma alergii.
[24:38] - Wow! Brzmi nieźle.
[24:40] - Tak że to brzmi naprawdę nieźle. Drugi przypadek też taki był, tylko oczywiście wiadomo nigdzie niepublikowany, bo takich rzeczy się nie publikuje, farmacje by oszalały chyba, jakby to doszło do większej-
[24:53] - Eskalacji. Przestałyby się sprzedawać wszystkie te szczepionki antyalergiczne i nie tylko.
[24:59] - Pamiętałem imiona i tak dalej, ale ciężko mi teraz sobie przypomnieć. W każdym razie jakieś małżeństwo w Stanach i żona tego człowieka. Rak piersi to chyba był, o ile dobrze pamiętam. Nie chcę przykręcać. Już w takim stadium był ten rak, że łapi duchy powiedzieli, że no way, to już się nie da tego nic zrobić. Nie ma sensu w ogóle chemii podawać, która pali wszystkie żyły, wydziera włosy i niszczy wszystko po drodze. Zarówno dobre komórki, jak i złe. I po prostu zostali na własną rękę. Koleś troszkę był ogarnięty w tych wszystkich tematach, powiedzmy sobie alternatywnych, tudzież naturalnych.
[25:53] - Naturalnych to chyba lepsze słowo.
[25:55] - Tak, właśnie. Alternatywny to jest to, co w tych szpitalach jest.
[26:00] - Dokładnie.
[26:03] - Olej konopny aplikowali w dużych ilościach i właśnie kambo bodaj dwa razy w tygodniu robił tej dziewczynie. Strzel bazę, że po takiej intensywnej terapii, jeszcze chyba terapia Gersona wleciała w to i zostało to choróbsko zażegnane.
[26:22] - Proszę bardzo. Słyszałem o takich... Dochodzą mnie słuchy. Przyznam szczerze, że nie jestem specjalistą od kambo. Kiedyś dawno temu ktoś mi pokazał to wideo. Jak to w ogóle wyglądało? O co w ogóle tu chodzi? Jak zobaczyłem, jak miota kolesiem i zobaczyłem takiego białego prawie Żerodneka, który z Nowego Jorku przyleciał i postanowił się zmierzyć z tym, że on jest twardy koleś. On był w Marines, on teraz robi biznes i on teraz weźmie strzał. Jak zobaczyłem, jak go tam miota, jak ten człowiek zgubił mapę, to stwierdziłem: „O, man”.
I tylko w jednym kontekście, bo on właściwie mówił tylko o tej poszerzonej percepcji. Nie jest to, tak jak mówimy, percepcja psychoaktywna, nie są to kwestie związane z wizjami. Jest to powiększona percepcja świata dookoła. Czyli tak jak przed polowaniem. Widzisz każdą gałązkę, słyszysz każdy drobny ruch w lesie, zaczynasz widzieć te bodźce, które normalnie gdzieś tam ci umykają. I oni robili tylko z tego powodu. Tam nikt za bardzo nie mówił o tym, jakie są konsekwencje używania tego jako medycyny za bardzo. Poza chyba tylko Indianami, którzy mówią o tym, że jeżeli komuś się coś złego stanie, ktoś dostanie coś tam, to dobrze jest właśnie to kambo zrobić. Ale też w takim bardzo limitowanym zakresie. Ta informacja naprawdę jest niewielka stosunkowo.
Tak jak powiedzieliśmy, ta ilość tych szczepów dramatycznie maleje. To jest taki skok o 80% w dół. To jest przerażające troszeczkę.
[27:46] - Tak. Wiesz, czemu tak o tym w sumie nie słychać od tej strony medycznej?
[27:52] - Właśnie.
[27:53] - Mam tutaj to tak fajnie opisane i później słuchacze będą mieli sobie opcję przeczytać tego. Już były robione jakieś badania w latach 70., 80. XX wieku i sprawdzali wszystkie te peptydy. Odnaleźli ilość tych peptydów w tej wydzielinie i tak dalej. One mają tak mega działanie, że koniec końców farmacje nie wprowadziły tego do swoich leków.
[28:23] - Czyli po prostu było za dobre, zwyczajnie mówiąc.
[28:26] - Tak. To było po prostu za dobre, żeby to mogło wejść do ogólnego, powiedzmy sobie, użytku. I teraz jeszcze taka fajna opcja. Nie można nazwać tej wydzieliny w sumie lekiem, bo on nie działa jak typowy lek czy antybiotyk. Po prostu pobudza narządy, układ hormonalny i system obronny do ich naturalnych funkcji. Szamani, którzy się już tym zajmują x lat, zrobili setki zabiegów. Oni to tłumaczą w ten sposób, że tuż po zaaplikowaniu odbywa się taki energetyczny skan ciała i wydzielina uderza w ten punkt, gdzie najbardziej trzeba uderzyć. W najbardziej chore miejsce. Tak to w skrócie wygląda. I właśnie tutaj po prostu pobudzamy ciało do pełnego potencjału naturalnego.
Osoby, które to w miarę regularnie przyjmują, nie chorują, mają mnóstwo energii. Przywracasz naturalną równowagę organizmu, czyli zapobiegasz wystąpieniu dolegliwości wywołanych przez wirusy i tak dalej. Tak jak mówiłem wcześniej, w wielu przypadkach nawet rak nie ma szans. No way. Co mogę powiedzieć?
[29:46] - To może tak: powiedz, jak zrobiłeś po raz pierwszy, skąd to się w ogóle wzięło i później przeskoczymy, co dalej, jak to się rozwinęło u ciebie.
[29:56] - Skąd się to wzięło? Historia jest dość długa. Historia się wzięła stąd, że zaczęło się to w sumie od psylocybiny i ludzi, którzy wokół się tego kręcili.
[30:13] - Tak znajomo brzmi w moich uszach.
[30:18] - Otóż to. Podobna wibracja. Po prostu kolega tam Rzucił temat, że: „Słuchaj, mam coś takiego, to się nazywa tak i tak”. Opowiedział mi o tym, ja sobie o tym poczytałem, obejrzałem filmik jak kolesiem miota. Nie przeraziło mnie to, nie przestraszyło mnie to. Mam duże zaufanie do tych ludzi.
[30:46] - Może nie tyle przeraziło to, że miota kolesiem, bo bywały też moje tripy różne, na których mnie naprawdę miotało potężnie. Także to nie był powód do przerażenia, tylko zdziwiło mnie, że to jest tylko dla łowców. I ja zostałem z taką refleksją, że okej, to nie jest dla mnie, bo ja naprawdę nie chodzę na polowanie i to wszystko, co wiedziałem na ten temat. Drobne informacje docierały, że jest to na taki długi okres działania, na taki długi dystans bardzo zdrowa rzecz, ale takie bardzo szczątkowe informacje, bardzo ciężkie do sprawdzenia w jakikolwiek sposób. Trafiłem na kilka medycznych papierów na ten temat. Przeczytałem sobie trochę, ale jest tego tak mało, że-
[31:25] - Jest tego mało. Ja teraz ten artykuł dość dłuższy przetłumaczyłem i wrzucimy to po polsku, bo tam są takie terminy, że jest to dość trudne. Taki naukowy język właściwie występuje w tym dokumencie. Dobra, ale wracając, gdzie byliśmy? Bo się zgubiłem.
[31:48] - Twoje pierwsze spotkanie z kambo. Robiłeś w domu czy robiłeś na otwartej przestrzeni? Jak w ogóle z tym wygląda? Bo z niektórymi substancjami jest tak, że są one bardzo mocno dedykowane.
[31:58] - Trzeba to robić na zewnątrz.
[32:00] - Tak jak psylocybina na przykład. Są wariaci, którzy robią to w pomieszczeniach zamkniętych, ale ja odradzam bycie takim wariatem. To nie jest substancja na robienie tego w pomieszczeniu zamkniętym. Trzeba być na zewnątrz, w naturze.
[32:11] - W naturze oczywiście najlepiej działa połączenie z naturą i tak dalej. Drzewa mówią .
[32:17] - Otóż to. Cała natura mówi, niebo mówi, gwiazdy rozmawiają z człowiekiem. Wszystko się dzieje.
[32:23] - Wszystko się dzieje, tak. A w pomieszczeniu co? Beton ma gadać?
[32:28] - Ja mam syndrom klaustrofobii. To nie jest tylko coś, co występuje u mnie. To jest taki bardzo często spotykany klasyczny numer właśnie z psylocybiną. Nigdy nie polecam nikomu, sobie nie polecam przede wszystkim. Odradzam każdemu psylocybinę w pomieszczeniach. To w ogóle odpada. Pomieszczenie i psylocybina to nie jest dobry pomysł. Z kolei na przykład z ayahuasca jest tak, że jest to substancja dedykowana do tego, żeby usiąść i po prostu ją zmedytować. Masz ten pierwszy moment, w którym jeżeli coś z tobą jest mocno nie tak, jeżeli przez całe życie nigdy nie znalazłeś chwili refleksji w swojej własnej głowie na temat własnego życia, to normalne jest to, że kiedy jedziesz na taką pierwszą ceremonię, na spotkanie z ayahuasca. Nie lubię tego słowa „ceremonia”, nie wiem o co chodzi .
To jest zbyt nadmuchane troszeczkę dla mnie. Wydaje mi się to zbyt normalną rzeczą, a ceremonia brzmi tak special, specjalnie. To jest specjalne, ale to jest bardzo normalne. Jedziesz na to spotkanie z ayahuasca i ludzie, którzy na przykład są ujęci. Ja znam ludzi tu z Londynu, z Anglii i z kilku innych miejsc, którzy właściwie całe życie dorastali z telewizorem. Całe życie dorastali w takiej bardzo zurbanizowanej przestrzeni, bardzo stechnokratyzowanej. I kiedy wylądowali tam, kiedy strzelili sobie ayahuasca, to działy się rzeczy nieprzeciętne. To rzucało nimi bardziej niż tymi twardzielami w cudzysłowie po kambo. Jest to taka normalna rzecz. Przy czym akurat z ayahuasca jest o tyle fajnie, że możesz sobie usiąść w pokoju.
Na początku cię rzuca, miota, dzieją się dziwne rzeczy, ale jest to bardzo medytacyjna substancja. Rozumiesz? Możesz ją robić w pomieszczeniu. Jak jest w ogóle z kambo?
[33:58] - Tu jest chyba wszystko jedno tak naprawdę. Ja miałem w pomieszczeniu robione. Drugi zabieg mnie czeka właśnie już teraz, w poniedziałek chyba jakoś to się będzie odbywało. I nie czułem czegoś takiego jak tu wcześniej wspomniałeś, powiedzmy sobie z psylocybiną, że ciśnienie jest takie, że muszę wyjść z tego pomieszczenia, god damn it, bo się tu duszę.
[34:22] - Dokładnie.
[34:24] - Nie było czegoś takiego. Tutaj proces jest bardzo fizyczny. Fizyczny przede wszystkim i energetyczny też, ale nie ma czegoś takiego. Choć podejrzewam, że może by lepiej, delikatniej to szło, siedząc sobie gdzieś w lesie na jakimś kocyczku z wiadereczkiem między nóżkami i słuchać śpiewu ptaków i szumu drzew, to chyba w sumie mogłoby to być dla kogoś bardziej kojące niż toaleta i echo odbijające się twojego pożygu.
[34:58] - To jest dosyć duża różnica.
[35:01] - Nie próbowałem, ale spróbuję i dam znać.
[35:07] - Ja tu w ogóle chciałem tak przy ludziach, ale ja cię bardzo chętnie zapraszam, już jak będziesz po tej kolejnej, która teraz ci się szykuje. Także spokojnie, żebyś sobie mógł po niej odpocząć i z powrotem ściągnąć, żebyś powiedział, jak było po tej sesji. Bo nie jest to taka normalna substancja. Ona w ogóle jest gdzieś na antypodach tych wszystkich rzeczy, które się działy w dżungli, mówiąc szczerze. Bo z jednej strony gdzieś tam jest ta informacja, ale ona jest w tej formie, tak jak trafiła do mnie, że to jest związane z polowaniem i tak dalej. O tym wspominałem tu w radiu na fali. Drugi aspekt to właśnie kurcząca się ilość tych ludzi, którzy to używają. A trzeci to to, że nie jest to chętnie zbyt promowane, bo środek się przyjmuje tak, jak się przyjmuje. Nie jest to miła rzecz. Jest to takie prawdziwe lekarstwo, które niekoniecznie smakuje.
Ayahuasca też nie smakuje za bardzo.
[35:53] - Otóż to.
[35:54] - Dokładnie o to chodzi. Przy czym widzisz, w tym przypadku już nie masz ani wizji, nie masz żadnego takiego benefitu, można powiedzieć, który mógłbyś komuś opowiedzieć. Powiedzieć: okej, stary, może na początku jest cienko, może na początku czujesz się fatalnie, wszystkie kości sztywnieją, mięśnie sztywnieją, w ogóle nie wiesz, gdzie jesteś, ale później jest niesamowicie. Tutaj czegoś takiego nie ma. Tu właściwie mówisz, że zrobiłeś i potem organizm jest zdrowszy. To dla wielu ludzi jest zbyt słaby argument, rozumiesz?
[36:18] - Dokładnie, tak. To jest słaby argument. Ja bym najlepiej powiedział tak, że po prostu trzeba spróbować na własnym tyłku, bo to jest tak, jakbyś mi chciał opowiedzieć swoją pierwszą podróż psychodeliczną. Możesz mi ją opowiedzieć, ale czy ja sobie będę to w stanie wyobrazić, kiedy ja na przykład nigdy czegoś takiego nie próbowałem? Możesz brzmieć dla mnie jak jakiś kosmita.
[36:47] - Dokładnie tak. To prawda.
[36:48] - Co ten koleś mi tu gada w ogóle? Jak to? To nie może się dziać. No way. A tak naprawdę śniąc każdej nocy, jeżeli masz sen, to odbywasz psychodelicznego tripa. Nie oszukujmy się. W sumie poniekąd. Ja bardzo polecam. Ja generalnie po tym bardzo dobrze się czuję. Jakoś śpię fajnie, głęboko.
Kiedyś miałem duże zaburzenia snu. Nie mogłem zasnąć, w nocy mnie zdzierało, a tutaj to wszystko gdzieś poszło.
[37:20] - Uleciało.
[37:21] - Uleciało. Poszło sobie.
[37:23] - Słuchaj, jak w ogóle czujesz to w głowie? Tak się zapytam, bo myślę, że wielu słuchaczy akurat tego radia, a szczególnie „Hiperprzestrzeni”, doskonale wie, czym jest psylocybina i wiele innych rzeczy związanych z tematem substancji psychoaktywnych. I chciałem się zapytać właśnie, jak wygląda percepcja po kambo?
[37:42] - Wiesz co? Percepcja?
[37:44] - Nawet nie w takim krótkodystansowym terminie, że podczas tych paru dni, kiedy działa substancja, tylko jak głowa pracuje później, jaki to ma feedback w naszych myślach?
[37:55] - Oj, bardzo duży. Ja cały czas bazuję na swoim przypadku.
[37:59] - To naturalne. Pytam się o twoje doświadczenie.
[38:01] - Dokładnie. Wiesz co? Dużo rzeczy się zmieniło. Jakiś taki bardzo mocny spokój ducha wleciał. Jeżeli o tym mówimy. Myśli tak. Jest ich mniej, tych niepotrzebnych zwłaszcza. Nie zaprzątasz sobie jakimś bullshitem, przynajmniej tak jak ja robiłem do tej pory, jakimiś niepotrzebnymi rzeczami sobie głowę zaprzątałem. Gdzieś to też uleciało po tym na pewno. Stary, mnóstwo empatii się pojawiło.
Dużo więcej empatii po czymś takim, bo to jest takie doświadczenie, że w pewnym momencie myślisz sobie: „Kurde, goddamn it, to już chyba końcówka, nie? Przytulę jeszcze parę osób i to nie wiem”.
[38:50] - I już mnie nie ma.
[38:50] - I już mnie nie ma. Chyba będę kończył. Zmieniam ciało z padoła. Zmienia percepcję, generalnie postrzeganie też troszkę świata i tego wszystkiego wokół. To na pewno. Oczywiście każdemu na swój sposób. Jednemu mniej, drugiemu więcej, trzeciemu może wcale. Jeżeli masz oczy i odczuwanie szeroko, w miarę otwarte, to jak najbardziej tak. Jeżeli o to chodzi, to działa. Muszę się napić wody z miodem i z cytryną.
[39:21] - To ja tymczasem sięgnę po herbatę zieloną z miętową. Takie miksy ostatnio.
[39:26] - No to zdrówko, proszę państwa.
[39:29] - Zdrowie, proszę państwa. Wy też sobie coś pijcie. Jeżeli ktoś tam nie ma jakiejś herbaty albo kawy, moi drodzy, to jak to się mogło wydarzyć?
[39:37] - Tak. Jak to się mogło wydarzyć takiej zimie? Jak tam w ogóle, tak już schodząc totalnie z tematu, w Londynie pogodowo, jak się to ma na dzień dzisiejszy?
[39:47] - Słuchaj, byłem dzisiaj na długim spacerze i było naprawdę tak— wiesz co, jestem przyzwyczajony. To już tyle lat mieszkania w Anglii, że dla mnie zawsze jest pogoda. Najwyżej po prostu trochę pada, ale jest okej. Rozumiesz? Najwyżej trochę pada. Dzisiaj troszkę padało, ale nie jest tak najfajniej. To jest chyba taka pogoda właśnie, żeby w sam raz przytulić kambo. Można powiedzieć taka słaba pogoda, bo jest po zimie, wszyscy są troszkę zmęczeni. Do wiosny jeszcze zostało parę tygodni dosłownie, żeby się zaczęła tutaj w Londynie, na południu Anglii. Także jeszcze parę chwil i wszyscy odczuwają dokładnie takie zmęczenie, takie lekkie wyczerpanie po tych bardzo krótkich dniach, po małej ilości słońca.
Ja sam u siebie czuję, też jestem taki troszeczkę: „Ee”. Rozumiesz? Mógłbym spać. Jestem taki bardzo leniwy. Brak troszkę słońca, co za chwilę wróci. À propos, poruszyłeś jedną bardzo fajną sprawę, związaną właśnie z tą refleksją w ogóle, że jest taki moment, że człowiek się zastanawia, że odchodzi. Bo bardzo symptomatyczne dla substancji, właśnie owych mocnych substancji, czy one są psychoaktywne, czy to jest tak jak kambo, które właściwie nie działa na bazie psychoaktywnej, pracuje troszeczkę obok tych wszystkich rzeczy. Taki charakterystyczny element tej transformacji jest moment spotkania ze śmiercią. Co tu dużo mówić. Po prostu człowiek musi umrzeć sam w sobie ze swoimi myślami, tym wszystkim, które miał do tej pory i narodzi się na nowo.
I jest to bolesny proces zawsze i nie da się tego ukryć. Na początku jest bolesny, później człowiek się przyzwyczaja do tego umierania i rodzenia na nowo. Bo niektórzy boją się chyba tej stygmy, że to jest coś takiego, co mnie powykręca, ja tu w ogóle może nie przeżyję. Ludzie boją się śmierci. Jak wygląda twoja percepcja po chwyceniu za kambo? Ja wiem, że to nie jest pierwsza substancja, bo wcześniej była psylocybina, także byłeś nieco na przetartym szlaku. Ale jaka była twoja percepcja związana właśnie z życiem i śmiercią przy tym wszystkim?
[41:40] - Wiesz co, może w ten sposób. W ogóle podczas tego zabiegu, kiedy już był ten peak level, kiedy to naprawdę zaczęło silnie działać, już tak do tego ziomeczka mówię: „Stary, weź mnie za rękę”. Tak wyszeptałem w ostatniej chwili. Wziął mnie, potrzymał mnie za tę rękę. Potrzebowałem czegoś takiego po prostu. Drugiej osoby. I mówię: „To weź jeszcze coś zaśpiewaj, jak umiesz”.
[42:06] - Wow.
[42:09] - I zaśpiewał mi piosenkę taką bardzo fajną, taką podnoszącą na duchu. I to było takie mega doświadczenie, bo ja już naprawdę myślałem, że nara. Ale już jakoś tak tutaj mówiąc, żeby coś powiedzieć, to takiego w sumie nic nie mówiłem. Ale w myślach po tym całym procesie, kiedy już to wszystko zeszło, kiedy mogłem stanąć na własne nogi, tak się rozgląnąłem dookoła i stwierdziłem: „Jeny, jak tu pięknie. Słuchajcie ludzie, tu jest mega. Żyjmy, ile się da i jak najlepiej się da”. Mogę powiedzieć, że po takim zabiegu jeszcze bardziej doceniłem życie, choć wcześniej też już je ceniłem. Ale po tym doszedłem do wniosku, że naprawdę trzeba dbać o siebie, o ten organizm i o psychikę, stronę duchową też. Jak zwał, tak zwał.
[43:17] - Wykręciło w drodze do śmierci, która nie nastąpiła.
[43:26] - Tak. Wiem, o czym mówisz. Potężna dawka ayahuaski, kiedy masz już ten moment, że „tu nic nie ma ludzie i time to go”, czy coś w ten deseń i kiedy musisz przybić, tak w cudzysłowiu, pionę ze śmiercią. Tutaj aż tak to nie działa. Może nie ma czegoś takiego, ale wiem doskonale, o czym mówisz.
[44:01] - Czyli jest od tej strony łagodniejsza troszeczkę?
[44:03] - Tak.
[44:05] - Jest to bardziej medycyna. Łagodniejsza medycyna.
[44:10] - Tak. Wykończenie naprawdę. Fizycznie dostajesz tak po tyłku, że ja zawsze mówię, jak komuś robię, to mówię: „Stary, to będzie najdłuższe twoje 20 minut życia i najcięższe”. Zawsze taki tekst rzucam, pomimo że nie zawsze jest tak ciężko. Tutaj fizycznie jest to zupełnie inna substancja niż te substancje, o których mówiliśmy wcześniej. Ma to działanie stricte medyczne na organizm. Naprawdę bardzo fajnie poprawia ogólny stan zdrowia i samopoczucie fizyczne. Jest dużo powera, mocy. Polecam. Tylko nie róbcie tego w domu sami.
[45:04] - Właśnie teraz wszyscy szukają żaby gdzieś na eBayu. Bibliotekarium. Tylko nie róbcie tego sami w domu. Nie, zostawcie tego eBaya. Nie szukajcie żaby.
[45:13] - Nie szukajcie żaby na eBayu, bo tam na pewno jej nie znajdziecie.
[45:19] - Zrobiłeś za pierwszym razem. To z reguły zawsze są takie doświadczenia, ja to nazywam graniczne. Doświadczenia graniczne, czyli kończy się poprzednie życie i tak naprawdę zaczyna się nowe życie po tym doświadczeniu, bo inaczej się tego nazwać nie da. Stara ja zawsze umiera. Powstaje nowa osoba, której nagle się budzimy w zupełnie nowym ciele. W tym samym, ale w sumie zupełnie od nowa. Co dalej z tym kambo? Ile dochodziłeś do siebie po tym pierwszym razie? Czy od razu było tak, że parę dni po sesji stwierdziłeś: „Okej, I need back to the track, I need back to the frog”?
[45:54] - Nie. Musiałem do tych znajomych pojechać jakieś 200 kilometrów ode mnie świetnym polskim transportem publicznym. Rozumiesz, o co chodzi. To trwa 15, 20 minut. Odpocząłem sobie półtorej godzinki, wypiłem herbaty i poszedłem. Jeżeli chodzi o takie coś, to nie biłem się specjalnie z jakimiś myślami, że nigdy tego nie zrobię. Wręcz przeciwnie. Jesteś wow po wyjściu. „Zdaje mi się, czy coś lepiej słyszę?”
[46:40] - Rozumiem.
[46:42] - Absolutnie. Z wielką chęcią będę to robił drugi raz. Nie miał mi w sumie kto zrobić tego. Ja umiem to zrobić, ale nie miał mi kto zaaplikować. Teraz znalazłem osobę na miejscu, bo mam to też swoje dla siebie. Teraz chcę zrobić sesję trzech zabiegów, ponieważ to jest najlepsza opcja. Zwiększasz kropki co kolejną dawkę. Robisz ich trzy, czyli pierwsza siedem, druga dziewięć, trzecia 11 i między tymi zabiegami, żeby odstęp nie był dłuższy jak 28 dni. Wtedy to jest najfajniejsze działanie, naprawdę 100% mocy.
[47:29] - Można to stopniować, bo wiadomo ilość kropek.
[47:35] - Dużo do zrobienia też po jednym zabiegu. Tak. Jak mówię, są też duże poprawy zdrowia po jednym zabiegu i niektórzy poprzestają. Wystarczy im, jest enough i jest okej. Ja jeszcze zrobię więcej.
[47:54] - Ciekawe. Ja teraz się już troszkę ogarnąłem więcej. Teraz jak ktoś mi zaproponuje żabę, to powiem: „Spoko, stary”.
[48:02] - Tak jest. Dawaj.
[48:05] - Teraz już nie mam tego oporu, bo tak się martwiłem, że to tylko dla polujących. Nie widziałem żadnego sensu, żeby się tym maltretować. Szczególnie po tym, jak widziałem kolesie, którzy przeżyli kursy Marines po prostu wysiadają przy tej żabce.
[48:20] - Nie. Ja troszeczkę mówię dość ogólnikowo, ale myślę, że ten artykuł, który tam wrzucimy wiele rozwieje wątpliwości, wiele wyjaśni i tak dalej. W tym artykule jest dużo takich, tak jak mówiłem wcześniej, na podstawie badań, nie coś wyciągnięte gdzieś tam, bo ktoś powiedział, ten zasłyszał, ten to jeszcze przekręcił, tylko na podstawie badań. Także tutaj będzie fajnie poczytać. Jest tego w sumie z cztery strony czcionką dziesiątką, czyli wyjdzie z sześć pewnie.
[48:53] - Słuchajcie, ludzie na pewno lubicie czytać.
[48:55] - Wrzucimy pod audycją, wrzucimy też filmik jak wygląda zabieg i tak dalej. Ludzie dowiadujcie się, szukajcie. Jeżeli macie jakieś problemy ze zdrowiem, konsultujcie się i działajcie w tym kierunku, bo naprawdę warto. Polecam na nadciśnienie czy na różne rzeczy, jakieś problemy krążeniowe. Tylko tutaj trzeba uważać w zależności jakie tam, bo wiadomo ludzie przyjmują też leki, a niedobrze by było pomieszać to z niektórymi lekami, bo może dojść do tragedii po prostu. Nie oszukujmy się.
[49:24] - Zawału zwyczajnie.
[49:26] - Tak. Ktoś jest na przykład, jak to się mówi, ma fainted heart. To też trzeba bardzo uważać. Ja zwykle robię tak, że gdzieś tam kropka jedna, widzę jaka jest reakcja mniej więcej i później stopniowo. Ale wcześniej wiadomo, muszę wiedzieć o sobie więcej co jest grane.
[49:51] - Czy jest to taka w miarę bezpieczna rzecz? Bo wiadomo, że człowiek coś robi, zawsze obserwuje w miarę na bieżąco reakcje, bo reakcja organizmu jest właściwie natychmiastowa. Tam jest parę sekund, zdaje się od razu.
[50:00] - Tak. Widzisz cały czas. Tak jak mówię, potrafią ludzie odlecieć, może się im zemdleć, ale to nie jest powód do paniki. Jeżeli serducho bije, człowiek oddycha, znaczy, że sobie odleciał, ale on zaraz wróci. Minie te dwie minutki i osoba wraca.
[50:24] - Słuchaj, bo na pewno znasz jeszcze innych ludzi, którzy to robią.
[50:27] - Mhm.
[50:28] - Jak w ogóle inni reagują na to? Czy to jest takie, po angielsku rzecz common, czyli takie samo dla wszystkich?
[50:38] - Nie.
[50:39] - Okej.
[50:40] - Wiem, o czym mówisz. Każdy ma inne doświadczenie. Na przykład powiem ci jakieś tam przypadki powrzucam różne. Człowiekowi zostało to zrobione, z tym że nie na toalecie, normalnie w pomieszczeniu i tak dalej. I on wstaje i mówi, że pójdzie do toalety teraz, bo mu się chce. Czuje, że zaraz będzie miał biegunkę. I on robi pierwszy krok i leci do tyłu. Leci do tyłu i upada. Nie dość, że uderza głową, na szczęście nie jakoś silnie o coś, to to, co miał zrobić w toalecie ląduje w jego gaciach. Wszystko po prostu.
I to jest jedna rzecz. Jeden przypadek, powiedzmy sobie. Drugi przypadek: człowiek starszy, już podsiwiały. Jest mu robiony ten zabieg i spokojnie, delikatnie coś tam puchnie na twarzy. Nic. Nawet nie ciągnie go na wymioty. Nic zupełnie. Wypił tą wodę, serduszko coś tam przyspieszyło, troszkę się czerwony zrobił etc. Ale bez turbulencji. Trzecia osoba to na przykład już na toalecie robione, powiedzmy sobie.
Jedną stroną i drugą daje. Na zmianę człowieku.
[52:01] - Nie jest to coś na imprezę, moi drodzy. Także nie bierzcie żaby ze sobą na imprezę.
[52:05] - Oj nie!
[52:07] - Właśnie.
[52:08] - Nie, żabę to słuchajcie, trzymajcie jak już gdzieś tam za szytą domu, żeby się nikt niepożądany nie dorwał czasem. Nie, to nie jest na imprezę. Nie jest to też na afterparty po alkoholu. Absolutnie. Takie rzeczy, bo może dojść do sytuacji tragicznych. Poważnie. Tutaj jest potężna substancja.
[52:30] - To jest takie klasyczne, że właśnie te potężne substancje, te, które mają takie mocne wejście, że tak powiem, w organizm, są bardzo mocną przeciwwagą dla alkoholu. Może nie przeciwwagą, są na kompletnej kontrze. I normalne jest to, że jeżeli się używa alkoholu, a później się załaduje takie substancje, to jest bardzo duża szansa, że ludzkie serce nie przeżyje i że ten moment, kiedy umieramy, będzie naprawdę tym momentem, kiedy umieramy. To nie będzie tylko śmierć duchowa, ale taka konkretna śmierć. Już pakowanie później w trumnę następuje.
[53:02] - Tak, dębowy piórnik.
[53:03] - Otóż to, proszę państwa. A jak w ogóle z snami, proszę pana? Jak w ogóle cała taka sfera, która gdzieś tam jest z boku troszeczkę, bo okej, zdrowie organizmu, odporność organizmu, taka witalność na co dzień to jest jedna sprawa, to jest coś, co odczuwasz chodząc po ulicy. A jak ta kwestia snów? Jak to reaguje w naszej głowie po kambo? Czy jest jakiś ślad tej transformacji, czy nie za bardzo?
[53:28] - To znaczy wiesz co? Nie. W kwestii snów osobiście ja nie słyszałem niczego, a ja też nie mogę stwierdzić, ponieważ ja od snów mam kalea zakatechi. Także nie wiem. Na pewno nie są to wywołane po zabiegu czy coś takiego. Także w tej sferze chyba się też raczej nic nie dzieje. To jest uziemienie często gęsto stosowane. To jest powiedzmy sobie podróż po Amazonii jedną, drugą, dwa dni. Tam zależy jak robisz i wdrożenie tych nauk, powiedzmy sobie uziemienie po tym wszystkim to jest też. Do tego jest też fajna opcja z kambo, aya to tworzy fajną synergię.
Naprawdę to świetnie współpracuje. Jesteś w stanie łatwiej wtedy uziemić wszystkie te nauki, to czego doświadczyłeś tam, nazwijmy w zaświatach i tak dalej. To kambo fajnie potrafi sprowadzić na ziemię. Mogę to potwierdzić. Jest to też stosowane z ibogą. Łączy się to z ibogą, tylko z bardzo małymi dawkami. Iboga też ma organizm generalnie fizycznie, podobno. Nie czytałem, wiem tylko tak ogólnie. Też ma bardzo fajne działanie na fizyczną stronę organizmu. Jak potrafi gości z heroiny wyciągnąć i wszystkie objawy odstawienia heroiny, która jest naprawdę ciężkim, syfkim dragiem usunąć, że człowiek nie przechodzi tych wszystkich traum po odstawieniu heroiny.
[55:15] - To prawda. To jest fenomen po ibogaminie, że ktoś, kto ma staż 20-letni ładowania sobie heroiny dożylnie dostaje taką dawkę ibogaminy. Tylko że to też zależy od ilości, bo wiadomo, że im więcej, tym ten trip jest potężniejszy, ale też automatycznie rośnie ryzyko, że możesz nie wrócić. Iluś tam ludzi w ciągu roku nie wraca z tego tripu.
[55:39] - Zdarza się tak.
[55:40] - Nie jest to takie hop i taki prawdziwy trip, że nie masz już tych głodów. To jest 24 godziny tripowania, co tu dużo mówić. Leżysz czasami dłużej, czasami trwa to dwa dni. Masz nieustannie wizje, rozmawiasz sam ze sobą. Przynajmniej jesteś spostrzegany przez ludzi z zewnątrz, a ty rozmawiasz w tym momencie z duchami swoich przodków przede wszystkim, bo oni do ciebie przychodzą. To jest bardzo popularna rzecz, która się wydarza, raportowana wiele razy. Sam nie używałem nigdy ibogaminy, tak że ciężko mi tutaj cokolwiek mówić. Natomiast znam ludzi, którzy to robili i bardzo często pokrywa się wszystkie te relacje. To jest takie standardowe. Tam właśnie jest coś w rodzaju schematu.
Tak jak mówisz, że w przypadku kambo nie ma tego schematu, w przypadku ibogaminy jest jakiś szkielet, konstrukcja tego, co się może wydarzyć. Tam nawet ludzie, którzy ci podają, jasno i wyraźnie mówią: „Okej, stary, nie zdziw się, jak spotkasz swoich przodków, którzy dawno nie żyją. To jest normalne”. Jest jakiś kawałek, który można uszeregować. Nie wiem, jak jest w przypadku kambo. Dlatego się pytałem, jak to wygląda w przypadku różnych ludzi. Czy są jakieś punkty wspólne w tym wszystkim? Poza oczywiście tym, że organizm się oczyszcza i to tak ekstremalnie. Czy są takie punkty wspólne, jak w przypadku ibogaminy, że przychodzą duchy przodków? W przypadku ayahuasca jest bardzo podobnie.
W przypadku psylocybiny jest też bardzo podobnie. To też są pewne wspólne punkty powyżej już pewnych ilości, takich dosyć solidnych. Wszystko ląduje mniej więcej w podobnym kosmosie, tak to można powiedzieć. Może nie tyle w podobnym kosmosie, ile ten sam environment, to samo środowisko, można powiedzieć. Ono się czasami inaczej manifestuje, ale jest do pewnego stopnia, w cudzysłowie oczywiście, przewidywalne. Czyli generalnie możemy założyć, że będzie to, to i to. Do pewnego stopnia, bo jest to wyprawa w takie miejsce, w którym nie tylko my bywamy. Już tam bywano tysiące lat przed nami i to miejsce jest zamieszkałe przez kilka spraw. Tak że nie trafiamy na pustynię, tylko do miejsca, w którym już kilka spraw się dzieje. Czy jest coś takiego w kambo, że lądujesz do tripu?
Do tripu w cudzysłowie, bo tam nie ma tripu. Tam jest właściwie bardziej refleksja później, po zrobieniu substancji. Już później, kiedy wszystko się składa do kupy, kiedy my zaczynamy łapać grunt, mówiąc po ludzku. Czy są jakieś wspólne relacje ludzi po kambo, że na przykład w podobny sposób później odbierali rzeczywistość? Że na przykład te pierwsze kroki, które robili zaraz po tej ceremonii były bardzo podobne, że załatwiali pierwszą sprawę, drugą sprawę, trzecią sprawę? Czy to jest naprawdę bardzo indywidualnie?
[58:10] - Na pewno jest to indywidualnie, ale też coś się może takiego odbywać, i to bardziej wewnętrznie w tobie, na bazie myśli twoich. Kiedy odbywasz w sobie ten proces, jest ci naprawdę ciężko i tak sobie myślisz: „Cholera, czy to przez to, że ja wczoraj wieczorem wypiłem tą pieprzoną coca-colę? Może to i przez to teraz dostaję tak po tyłku”. Na pewno w jakiś sposób po takim czymś wydaje mi się, że na 10 osób osiem zmieni swoje nawyki żywienia. To jest na bank. Jestem tego święcie przekonany, ponieważ coś powoduje to nasze zasyfienie organizmu. Jesteś tym, co jesz. To jest ta jedna strona i naprawdę ludzie, którzy odwiedzają te wszystkie Starbucksy, McDonaldy i tak dalej, to podejrzewam, że oni mają bardzo ciężkie te procesy. To na bank. Ja w sumie już przed kambo dość zdrowo się starałem i dalej się staram i dalej to robię, po prostu w miarę zdrowo się odżywiać.
Czasem jakieś mięso zjem, ale to w sumie mało, a pomijając mięso, wiadomo, jeszcze są inne aspekty, wiele różnych rzeczy. Może dlatego nie miałem jakiegoś mega hardcoru. Nie wiem. Ciężko to określić. Dlaczego to tak? Skąd się to bierze? Zobaczymy co będzie w poniedziałek. Może wtedy jakoś to zobrazuję.
[59:48] - Są jakieś legendy w ogóle dookoła kambo czy nie za bardzo? Ja tak się powołuję na ayahuasca z jednej prostej przyczyny dzisiaj, ponieważ są to dwie substancje, które pochodzą dokładnie z tego samego miejsca, z tego samego lasu, co tu dużo mówić. Nie wszystkie plemiona robią kambo. To jest też taki fenomen, bo część tych plemion robi tylko kambo. Oni w ogóle nie znają nawet ayahuaski. To jest taki fenomen, że wśród tych nielicznych plemion, które robią właśnie to spotkanie z sową żabką, jest naprawdę jakaś szczątkowa grupa, może trzy, cztery plemiona, które łączą to z ayahuasca. Używają zamiennie. Jest jeszcze grupa, która używa grzybów z psylocybiną, które rosną gdzieś w dżungli, bo tam też takie są. Ale to jest może trzy triby, które sobie gdzieś tam żyją nie wiadomo gdzie. Ktoś tam czasami na nich trafił.
Ale normalnie jest tak, że jak ludzie robią kambo, to już nie robią ayahuaski, przynajmniej w Amazonii. Przynajmniej z tego, co ja się dowiedziałem. Nie wiem, jak jest naprawdę. I dookoła ayahuaski jest masa legend, skąd się wzięła. W Brazylii są inne legendy, że jest to król Huasca, który dał to ludziom i tak dalej. Z kolei w Peru są zupełnie inne legendy. Z kolei od strony Wenezueli są inne legendy. Właściwie można powiedzieć, że każda społeczność, która jest jakoś ze sobą związana z każdej części Amazonii, ma osobną legendę do tej substancji. Jak jest z kambo w tym przypadku?
[01:01:15] - Wiesz co, ja słyszałem jedną legendę. Chyba jest to legenda. O ile to nie jest prawda. Nie wiem.
[01:01:23] - Tam zawsze jest ziarnko prawdy.
[01:01:25] - Tak, stańmy na tym. Otóż to, dokładnie. Wiesz co? I tu jest powiązanie troszkę z ayahuaską, jeżeli chodzi o kambo, ponieważ to było tak, że było plemię w Amazonii i szaman, który nie mógł uleczyć swojego plemienia, nie wiem z jakiej choroby. Nie wiem, czy nie była to malaria czy coś takiego. Wypił jakąś potężną dawkę ayahuaski i dostał dokładnie w wizjach, jaką żabę ma wziąć, jak ma ściągnąć z niej wydzielinę, jak ma aplikować. Tak w skrócie.
[01:02:02] - Wow! To jest bardzo podobne do legendy o królu Huasca, który miał wizję i w wizji powiedziano mu, jaką roślinę ma przynieść z dżungli. Ma pójść do dżungli, znaleźć odpowiednie rośliny, ściąć je, zrobić z nimi to i to i dać to pić swoim ludziom i wszyscy wyzdrowieją. To jest jedna z legend dookoła ayahuaski.
[01:02:23] - Tutaj było podobno w ten sposób, że w bardzo głębokiej wizji ayahuaskowej dostał dokładny przekaz, co i jak ma zrobić. I to zrobił.
[01:02:36] - Jakie podejście w ogóle mają do tego ludzie na przykład w Amazonii, którzy tam to robią? Bo tych plemion jest bardzo niewiele już teraz. Co oni w ogóle na ten temat myślą? Bo nasze wyobrażenia na temat substancji psychoaktywnych, nasze może nie tyle wyobrażenia, ile relacje z tymi substancjami są, tak jak wspominałem, na troszkę innej bazie. My pochodzimy z innego świata. Widujemy motocykle, samochody na drogach, samoloty na niebie, kilka innych rzeczy. Używamy internetu, a tam jest zupełnie inna percepcja rzeczywistości. Co się za tym kryje? Też troszeczkę inne podejście do substancji, których się używa do medycyny i w ogóle troszeczkę inne podejście do życia całościowo. Natomiast jak oni na to patrzą?
[01:03:16] - Właśnie tak jak tutaj wspomniałeś o plemionach, które tego używają. Nie wiem, teraz chyba raptem zostało tych plemion 13. Takich, które to robią. Jest takie wierzenie ich, że stosują to, aby pozbyć się tak zwanego, to się u nich nazywa panema, czyli nieszczęścia, pech po prostu. Żeby się tego pozbyć. Używają też tego przeciw ukączeniom węży, na żółtą febrę i malarię, jakieś inne choroby epidemiczne. I te polowania, głównie do polowań. I to jest w sumie tyle, co na ten temat mogę powiedzieć, bo nie byłem nigdy osobiście, nie robiłem tego tam, w tamtych stronach. Nie wiem naprawdę, jak to wygląda plemiennie i rdzennie tam. Robiłem to w Polsce generalnie.
[01:04:09] - Gdzieś trzeba zacząć.
[01:04:10] - Gdzieś trzeba zacząć. Tak. Także tutaj głównie te aspekty. Ale to mnie zaciekawiło z tym pozbyciem się nieszczęścia. Ja wiem? Nie wiem, jak to odebrać. To tak jakby co, kambo czyściło karmę? Chyba no way. Nie wiem, o jakim nieszczęściu mowa w sumie.
[01:04:34] - Tam jest chyba trochę inne podejście. Z tego, co ja się orientuję, też nie spędziłem czasu w dżungli, także wszystkie rzeczy, które ja wiem, zostałem nauczony tu w Anglii. Jest coś takiego, że nieszczęście to nie jest kwestia tego, co my traktujemy jako nieszczęście, że coś się wydarzyło nie tak i tak dalej. My patrzymy już na skutki, tam patrzą na przyczyny i tam nieszczęście to jest złe myślenie. Rozumiesz? Czyli jeżeli ktoś mówi o nieszczęściu, to znaczy, że ktoś źle myśli. Jest to dosyć klasyczna rzecz. Słynne słowo brujo, czyli czarownica, zła czarownica, zły czarownik. I że to są ludzie, którzy przynoszą nieszczęście, ale w specyficzny sposób. Oni po prostu myślą źle.
I to się stąd bierze. Może to jest związane właśnie z tym podejściem, że to, co masz w głowie, determinuje twoją rzeczywistość. I to jest właśnie ten brak szczęścia albo owe szczęście. Może tak być, proszę pana, że to niekoniecznie ma coś wspólnego z tym, co my traktujemy jako szczęście, czyli że idziemy do kiosku, kupujemy bilet na loterię, skreślamy dziewięć numerków i wygrywamy. Jesteśmy szczęśliwi. Tam to szczęście jest czymś, co mamy w głowie. Po prostu albo jesteś szczęśliwy, albo jesteś nieszczęśliwy. To znaczy, że jesteś chory i musisz pójść do medyka, tak zwanego szamana.
[01:05:49] - Okej. Wracając do tego wcześniej, co pytałeś, to właśnie niektóre plemiona wykorzystują to kambo nawet u najmłodszych dzieciaków, aby ich nauczyć dyscypliny po prostu.
[01:06:01] - Serio? Wow.
[01:06:02] - Tak. Aby ich nauczyć dyscypliny. Dokładnie. Tubylcy wierzą, że kambo jest duchem lasu i należy okazywać żabie duży szacunek, skrzywdzenie jej urazi ją, co w efekcie może przynieść wiele nieszczęść, na nich sprowadzić. I jeszcze Matsowie, Matses się to plemię nazywa. Oni łączą to też z nunu czy rapé, rodzaj tej tabaki. Kojarzysz temat?
[01:06:35] - Tak. Tylko właśnie dziwnie z tą tabaką, bo ona jest używana w wielu miejscach w Ameryce Południowej. Jest używana przez Indian Kogi na przykład między innymi. Jest przez kilka różnych plemion, gdzieś nawet w Chile jest używana i w Peru. Jest taki fenomen, że za każdym razem ma troszkę inny składnik. Rozumiesz? To jest fenomen, zna składniki, bo to jest coś, co jest trzymane przez nich z reguły w tajemnicy. Oni nie lubią mówić, co tam jest w środku, co jest składnikiem tego. Oni podają ci mieszankę i my jako biali mamy zakazany, zabroniony dostęp do informacji, z czego składa się ta mieszanka bardzo często.
[01:07:14] - Otóż to. Tam podobno mnóstwo roślin wchodzi. Nie tylko tytoń. Nie wiem, czy mapacho też jest dodawane do tego. Ciężko mi powiedzieć. Takie rape kilka razy miałem wdmuchiwane i jeżeli chodzi fizycznie, zatoki i tak dalej, to naprawdę fajnie oczyszcza. Przed kambo też mi to zaraz robili. Tuż przed zabiegiem dostałem takiego wdmucha porządnego. To też mi fajnie pomogło.
[01:07:49] - Też się z tym spotkałem, że to był jedyny praktycznie zabieg robiony przed kambo. To było dosyć zabawne, że jest to plemię, które sobie żyje w dżungli, robią sobie ceremonię z żabą, mają dookoła dużo ayahuasca, której w ogóle nawet nie dotykają, a przedtem, zanim to zrobią, biorą ten swój przecier. To jest jakiś muszelek z dziwnych ziół robiony z tytoniu dzikiego. Mają jakieś historie do tego. Nie wiem, czy nie ma tam przypadkiem jakiegoś kawałka koki, listków koki zmielonych. Składniki są nam nieznane absolutnie. I generalnie jedyne, co się dzieje, to po prostu wdmuchują ci to w nosa, dostajesz ten swój strzał i dopiero później robią ci kambo. Kiedy jesteś pobudzony, kiedy jesteś odważny, kiedy nie uciekasz od tego patyczka.
[01:08:36] - Nie. To, co akurat ja miałem, nie czułem absolutnie jakiegokolwiek pobudzenia. Bardziej spokój, delikatne wyciszenie i: „Pal człowieku te kropki, miejmy to już za sobą”.
[01:08:53] - Aha.
[01:08:53] - Dość szybko się to w miarę odbyło. W sumie szybko i nieszybko. Dla mnie to trwało wieki, ludzie. Minuta minęła, a ja mówię: „Niech się to już skończy!”
[01:09:07] - Umieram.
[01:09:09] - Ludzie, serducho mi zaraz z orbity wyskoczy. Później, już po tym, stwierdzam, że było absolutnie warto. Polecam ludziom, którzy mają jakieś problemy ze zdrowiem mniejsze lub większe lub chcą wzmocnić swój system odpornościowy czy silnie raz, a konkretnie oczyścić organizm. Także z czystego serducha polecam. Mogę tak powiedzieć.
[01:09:34] - Proszę bardzo. Ja nawet nie wiedziałem, że to jest takie zdrowotne, bo właściwie gdzieś się spotkałem z takim opisem. Tak jak powiedziałeś, na każdego to reaguje zupełnie inaczej, bo dlaczego się dopytałem o tę wizję na samym początku? Bo spotkałem się z kilkoma opisami, kilkoma opowieściami po kambo, ale po jakichś końskich dawkach, gdzieś w dżungli u Indian. Ludzie mówią, że widzą paterny, że to jest ten moment, że po strzale dochodzisz do siebie, wszystko się z ciebie wylewa, cały się oczyszczasz. To jest ten proces. I też nie robi się tego tylko raz, tylko tak jak wspomniałeś, taki set, że przez ileś dni się to robi, powtarza.
[01:10:10] - Tak.
[01:10:10] - I jest ten moment, gdzie człowiek mówi, że widzi paterny w lesie. Czyli nagle ta strona wizyjna się gdzieś włącza u niego.
[01:10:21] - Wiesz co, przy tych kosmicznych ilościach, które oni sobie tam rdzennie aplikują, wszystko możliwe. Może tak być. Z tego, co my robimy sobie tutaj, jesteśmy biali. Te pięć kropek to się z tego śmieją. Dzieciakom na początku, jak mają dwa, trzy latka, już ładują dwie kropeczki.
[01:10:41] - Ulala.
[01:10:42] - Profilaktycznie. A my mamy tutaj różne fajne szczepionki w Europie. Takie, co mają za zadanie wytruć.
[01:10:51] - Chyba tak, bo innego chyba celu nie ma.
[01:10:53] - Także...
[01:10:55] - Czyli generalnie to jest taka naturalna, organiczna szczepionka, która jak się okazuje leczy cię z raka, leczy cię z tego problemu przywiązania do kiepskiego myślenia, z tego nieszczęścia, jakby powiedzieli Indianie.
[01:11:08] - Mhm.
[01:11:09] - I leczy z dolegliwości czysto klasycznych od mieszkania, życia w tym środowisku, począwszy od jakiejś grzybicy, alergie, infekcje wirusowe, tego typu sprawy. Czyli po prostu taka szczepionka, co tu dużo mówić.
[01:11:21] - Dokładnie. Po prostu naturalna, powiedzmy sobie, szczepionka bez wszelkich dodatków. Nikt, kto jest ubrany w biały fartuch, niczego nie dorzucił od siebie. Jest to po prostu naturalne, wzięte z żaby i działa silnie. Bez kitu.
[01:11:46] - Absolutnie ci wierzę. Sam się zacząłem zastanawiać, czy pewnego dnia nie zrobić sobie takiej sesyjki właśnie z kambo. Trochę więcej tych kropek. Trudno, jak mam umrzeć, to i tak umrę.
[01:11:55] - Otóż to. Zacznij od dziewiątki, człowieku.
[01:11:59] - Będę pamiętał. Wiesz co, to mi przypomina troszeczkę sprawę związaną z salwią divinorum, ale nie z tą do palenia, tylko z salwią do żucia. Tam też jest taka zabawna historia, że chodzi o bardzo specyficzne proporcje liści. Dostajesz liście do żucia i masz je wszystkie przeżuć. Liści jest konkretna ilość. Zdaje się 27, o ile dobrze teraz pamiętam, czy 28. Musiałbym to sprawdzić. Mniejsza o to, ale jest konkretna ilość tych liści i to nie jest istotne, czy ty jesteś wielkim facetem jak budka telefoniczna z Londynu, takim dobrze zbudowanym i ważysz pół tony, to naprawdę nie gra roli, czy też jesteś taki malutki jak kucherko. Dostajesz dokładnie tą samą liczbę liści. Okej, się dorzuca później.
Jeżeli jest za mało, to się dorzuca, ale się dorzuca dokładnie też w takich specyficznych proporcjach, że jak to sprawdzisz, to nagle jest taka refleksja: „Shit, a ja słyszałem, że Fibonacciego znają tylko w Europie biali, którzy piszą książki”. Nagle się okazuje, że sekwencja Fibonacciego jest znana świetnie tam na miejscu i że właściwie jest wykorzystywana, że ta umiejętność obserwowania natury i widzenia Ile jest tych połączeń? Ile tych połączeń powinno być, żeby ten proces został poprawnie przeprowadzony? Jest tam od zawsze. To nie jest jakiś wynalazek naszej współczesnej matematyki. Tam jest to robione właśnie w taki sposób, że masz konkretną ilość liści. Jeżeli jest za mało, to dostajesz połowę tej działki, którą miałeś wcześniej, zdaje się. Musiałbym posprawdzać, bo w tym momencie naprawdę nie pamiętam tych wszystkich detali. Musisz wszystkie przerzuć. Nie możesz zostawić nawet ani jednego.
Nie ma czegoś takiego, że mówisz: „Nie, mam już dosyć. Już nie mam czym rzuć. Nie potrafię. Zaraz się porzygam”. Nieważne.
[01:13:35] - Zęby mi wypadną.
[01:13:36] - Dokładnie. Masz wszystkie te rzeczy przerzuć od pierwszego do ostatniego listka i nie ma, że boli. A jeżeli trip nie przychodzi, jeżeli Mama Natura nie przychodzi do ciebie, to znaczy, że masz sobie dorzucić drugą taką samą ilość albo wyliczoną konkretnie w proporcji. Nie jest tego mało, w każdym razie. Jest tego bardzo podobnie do tej pierwszej grubej ilości. I w ten sposób, jeżeli to było za mało, to musisz wziąć końską dawkę i to jest naturalnie regulowane i nikt nie ma z tym problemu. Przy czym oczywiście nie jest to taki trip, że cię rzuca strasznie. Tak naprawdę jest to bardzo medytacyjny trip, w przeciwieństwie do na przykład palonej salwii, bo tam po takiej rzutej sobie siadasz, siedzisz i zamykasz oczy i się dzieją rzeczy. Jest to troszeczkę taka bardzo mocna medytacja właściwie. Odlatujesz kompletnie w inny kosmos, żeby móc przyjrzeć się sobie, co tu właściwie robisz na tej planecie.
Te odpowiedzi są bardzo radykalne, także nie ma już miejsca za bardzo na litość dla siebie.
[01:14:31] - Okej, ale jeszcze cię zapytam, gdzie to jest tak robione? Też mówisz o Peru i takich tam?
[01:14:40] - Tak.
[01:14:40] - Halo?
[01:14:40] - Tak, jestem, już cię słyszę. Tam, gdzie rośnie salwia, bo salwia rośnie w bardzo niewielu miejscach na świecie i to są Indianie Mazatec zdaje się, którzy do tej pory używają salwii. Są ludzie, którzy gdzieś w Peru używają, z tego, co się orientuję, salwii, bo tam też w jakimś miejscu rośnie. I to się później okazało po latach, że to jest taki tajemniczy składnik tej mieszanki, którą robią Indianie Kogi. Gdzieś tam ktoś sprawdził i nagle się okazało, że faktycznie tam jest też salwia w tej mieszance ziół, którą oni z kolei używają właśnie do inhalacji. Oni jeszcze do żucia używają. Tam jest dużo tych różnych substancji.
[01:15:14] - Czyli tutaj na zasadzie robią to tak, jak to Terence McKenna mówił: „And if it doesn't work, take more”.
[01:15:24] - Czaisz, o co mi chodzi? Absolutely. Akurat należę osobiście do samych takich osobników, którzy jak ta dawka nie zadziałała, to poproszę dwa razy tyle. Rozumiesz?
[01:15:34] - Tak. Okej.
[01:15:36] - Myślę, że to jest jedyne właściwe podejście, przynajmniej w moim przypadku. Nie polecam nikomu, bo to bardzo różnie bywa. Nie każdy się czuje na siłach ze sobą na to, żeby takie rzeczy robić. Ale to jest moje podejście. U mnie to działa idealnie. W sumie nic innego u mnie nie działa. To działa. Także tak wygląda to z moim organizmem. I właśnie chciałem się spytać o to, czy w kambo masz jakiś taki limit na przykład, czy jest jakiś taki moment, bo ty podając kambo komuś, po prostu widzisz, czy to jest okej, czy nie jest okej. Jak wygląda w ogóle czucie się takim lekarzem?
Jak wygląda dawkowanie tego?
[01:16:09] - Dawkowanie. Wiesz co, ja mam jakąś tutaj tą małą swoją zasadę i tego się w sumie trzymam. Kobietom pięć, facetom od siedmiu. Tak jak ja dostałem, tak też robię to dalej w ten sposób. Samo dawkowanie, wiadomo po tych osobach stres też widać. Każdy się chyba stresuje, bo mniej więcej już masz podane info, jak to może wyglądać. A jeżeli słyszysz, że twoje serducho może przyspieszyć do 200 czy nawet 250 uderzeń na minutę, to trochę jesteś tam wydygany. Wiadomo. Przynajmniej ja byłem. Choć pewnie są też tacy, co mają to w dupie, chociaż takich jeszcze nie spotkałem.
Słuchaj, stary, po prostu dużo współczucia do tej osoby mieć.
[01:17:02] - A robisz na przykład razem z tą osobą kambo? Właśnie w przypadku wielu takich substancji, które naprawdę nas leczą w taki bardzo z zewnątrz może dramatycznie wyglądający spektakularny sposób, jest często taka zasada, że człowiek bierze razem z tobą tą substancję.
[01:17:18] - Nie, tutaj nie. Tutaj nie ma szans, bo ja biorąc to, nie mógłbym się ruszyć, żeby pomóc tej osobie. Ja muszę być koło niej, bo tak jak mówię, siedzi sobie w tym momencie na toalecie, zemdleje, poleci w prawo w kafelki.
[01:17:35] - Okej, jasna sprawa.
[01:17:38] - Także tutaj pełna opieka. Ty jesteś tutaj prowadzącym, masz wszystko mieć na ogarze. Nie wiem, różnie. Możesz komuś zmoczyć gąbkę, przetrzeć twarz, jak chcesz mu w ten sposób pomóc, proszę bardzo. A możesz tylko spokojnie patrzeć i czekasz na reakcję. Czy może on musi ciebie poprosić o pomoc? Whatever. Jak czujesz po prostu. Ja miałem fajnie. Zaśpiewali mi, człowieku, było mega, nie?
[01:18:05] - Wow! Robi wrażenie, proszę pana. To co? Robimy sobie chwilę przerwy na jakąś herbatę.
[01:18:13] - Tak jest.
[01:18:13] - Tam już wszyscy chyba szukają żaby, tak się domyślam.
[01:18:17] - Co ta żaba? Co ta żaba?
[01:18:20] - Co to za żaba? Skąd ona? Okej, czyli muzyczka leci teraz. Muzyczka, proszę pana. To my się rozłączamy. Połączymy się zaraz po muzyczce.
[01:18:27] - Okej.
[01:18:28] - Posłuchamy sobie czegoś w temacie żab, takiego dynamicznego, bo to w końcu ta żaba stawia na nogi, co by nie było. Człowiek zaczyna skakać i taka żaba później. To co? To włączamy jakąś skaczącą muzyczkę niczym ta żabka.
[01:18:43] - No to lecisz.
[01:18:44] - A ja się łączę za parę chwil z tobą po muzyczce.
[01:18:46] - Okej, do usłyszenia.
[01:18:48] - Oka, doka. Z nami jest Marcin. Opowiadamy o żabie, moi drodzy. A wy oczywiście słuchacie „Radia Na Fali”. Dzisiaj żabny temat. Nie wiem, czy ja dobrze odmieniam w ogóle. Żabny, żabisty temat. Właśnie, kambo się nazywa. Ciekawe, prawda? Ciekawe, proszę państwa.
Ja to jak zwykle lekka zamota, gdzieś sobie zamknąłem tą muzyczkę, ale już mam pod ręką. Także posłuchajmy takiej skaczącej muzyczki. Takiej w sam raz do tej żaby. Troszkę werwy, wigoru, trochę energii życiowej w żabi sposób. RadioNaFali.com Ja się za chwilę zdzwaniam z gościem. No właśnie, bo wy słuchacie oczywiście w hiperprzestrzeni, która jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium, moi drodzy. A tu tymczasem jeszcze chwila, sekundę. Tu jak zwykle się pogubiłem w tym wszystkim. Tak to jest. Pojawiła się żaba i człowiek się po prostu poczuł tak jak w lesie.
Tak to jest. Ja już się łączę z gościem, z Marcinem, który opowiada jak jest w ogóle z tym kambo. To ciekawa substancja, słuchajcie, naprawdę ciekawa. Się okazuje, że taka nieznana i taka tajemnicza. Witam z powrotem.
[01:20:22] - Witam, kłaniam się.
[01:20:25] - Nie tyle, żeby zapytać, ale taką mam właśnie refleksję, że wygląda na to, że wszystkie te substancje, które nas leczą, czyli takie pochodzenia naturalnego przede wszystkim, czyli właśnie takie jak wydzielina z tej żabki, ayahuasca, psylocybina, łącznie z LSD.
[01:20:42] - Iboga.
[01:20:43] - Iboga, dokładnie. Wszystkie te rzeczy mają zawsze ten sam wspólny mianownik, przynajmniej dla mnie. To jest ten element śmierci, element umierania. Jedyna różnica jaka jest to to, że w przypadku wizji jest to troszkę łagodniejsze czasami dla niektórych, bo wizje w przypadku rozstawania się z tym światem potrafią być bardzo brutalne. I wygląda na to, że kambo jest takie bardzo idealne rozwiązanie właśnie dla tych ludzi, którzy się strasznie boją tego, co mają w głowie.
[01:21:10] - Tak, na pewno. Wiesz co, każda ta substancja w sumie przedstawia może czasem to samo, czasem nie, w inny sposób. Dla mnie na przykład, że tak to ujmę troszkę teraz powiedzmy sobie satyrycznie, czyli jak tam to nazwać, psylocybina. Grzyby dla mnie to są elfy, krasnoludy, inne jajcarze , którzy przychodzą, robią sobie z tego wszystkiego jaja, a na koniec prowadzą do jakiegoś tam konsensusu, wniosków i tak dalej. Czasem w zabawny sposób, czasem mniej. A aya to jest babcia po prostu. Kobieca, chyba bardziej żeńska energia. Czasem też brutalne traktowanie, czasem bardziej delikatne. I dziadek San Pedro, który weźmie za ramię i chodź, zobacz, przejdziemy się, zobaczysz jakiego gnoju narobiłeś. Ja tak to widzę.
Generalnie to samo, tylko troszkę inaczej podane. Przynajmniej ja to tak postrzegam.
[01:22:19] - Czyli właściwie jeżeli ktokolwiek miał do czynienia z tymi naturalnymi substancjami już do tej pory, już jest po pierwszych kotach za płotach, to nie powinien się za bardzo bać kambo. Halo, halo.
[01:22:32] - Oj, coś się dzieje.
[01:22:34] - Już jesteśmy z powrotem. Coś tam zrywa czasami.
[01:22:37] - Okej.
[01:22:38] - To jeszcze raz może powtórzę, jakby się coś urwało. Czyli jeżeli ktoś ma za sobą podstawowe doświadczenia, czyli wie, czym jest psylocybina, a jak to San Pedro wie, czym jest ayahuasca, to właściwie nie powinien się w żaden sposób obawiać kambo.
[01:22:53] - Nie, nie sądzę. Aczkolwiek jak wspomnieliśmy wcześniej, to jest zupełnie inna rzecz. Nie wizyjna, ale po prostu poniewierająca fizycznie. Ale przecież czy ayahuasca generalnie też jest oczyszczająca bardzo.
[01:23:10] - Bardzo. Też leczy malarię, wiesz? Tak samo.
[01:23:14] - Dokładnie. I też tutaj następuje oczyszczenie organizmu, ale to trwa krótko i nie ma jakiegoś mega turbo bicia serca, pocenia się i tak dalej, że myślisz, że zaraz nie wiem. Tu jeszcze po żabce też występuje tak zwana frog face, o czym zapomniałem wspomnieć, czyli po prostu wyglądasz jak żaba przez pewien czas. Tak ci policzki puchną, twarz, pod oczy i wyglądasz jak żaba, człowieku.
[01:23:35] - Oh man.
[01:23:36] - Frog face. Tak, ja to miałem tą chwilkę. Także tak po żabie się dzieje często. To schodzi momentalnie, zaraz to po prostu schodzi i wracasz do normalnego siebie. Ale często ludzie puchną właśnie, wyglądają jak żabka. To to jest właśnie ta różnica. Myślę, że jak ktoś już miał na tyle odwagi, żeby sięgnąć do psylocybiny czy do ayi, czy do tego, to tutaj też raczej znajdzie odwagę do czegoś takiego bez problemu.
[01:24:08] - Ciekawa substancja strasznie. Dla mnie taka dalej tajemnicza, dalej intrygująca, bo część tych informacji, które gdzieś tam się udało znaleźć przez lata, to była taka właśnie żona polowania, że jest odrobina rzeczy wizyjnych i te wizyjne rzeczy są związane ze zwierzętami, że bardzo łatwo je znaleźć w dżungli później, że po prostu słyszy się zwierzęta idealnie. To były mniej więcej takie opowieści, że to jest doskonała rzecz właśnie przed polowaniem, bo twoja percepcja, kiedy idziesz później do lasu, jest taka, że po prostu widzisz świat oczami zwierząt. Tak to mawiają Indianie, że widzisz ich ścieżki w taki idealny sposób. Oni i tak widzą ich ścieżki, ale twierdzą, że widzą o wiele lepiej właśnie po kambo. Że to żabka im pomaga, że tak powiem, podróżować po lesie. Niektórzy z nich oczywiście, bo podejrzewam, że jest bardzo podobnie jak w przypadku ayahuaski. Każde plemię ma troszeczkę inne tradycje, każdy ma troszeczkę inne podejście do tego. Esencja jest dalej ta sama, się nic nie zmienia, dalej jest ta sama substancja i dalej są te same pryncypia dlaczego się używa tej substancji i co ona robi z naszym organizmem, jak go naprawia. Natomiast troszeczkę inne rytuały można powiedzieć do tego.
Troszeczkę w innym kubeczku jest ci to nalewane, w inny sposób podawane. Taki setup bezpieczeństwa, żeby zrobić seven settings, żebyś się czuł bezpiecznie i komfortowo w tej sytuacji jest troszeczkę inaczej organizowany, ale koniec końców jest dalej to samo. Tu też jest seven settings w kambo. Też musisz mieć odpowiednie warunki, prawda?
[01:25:26] - Oczywiście, tak.
[01:25:28] - Co jest takim kluczowym? Wiem, że człowiek, bo musi ci ktoś pomóc, jak lecisz z tą głową do tyłu, jak coś się dzieje, musi cię wziąć za rękę i tak dalej. Zorganizować kilka spraw, kiedy cię tu nie ma w pełni. Co jeszcze potrzebne jest do takiego seven settings?
[01:25:42] - Wiesz co, jeszcze coś, o czym zapomniałem wspomnieć. Nie wszyscy to stosują, ale wydaje mi się, że warto użyć czegoś takiego. Nazywa się to palo santo. To jest kawałek drewienka na zasadzie kadzidła.
[01:25:59] - Używane też do ayahuascy palo santo.
[01:26:01] - Tak, które bardzo fajnie charakterystycznie pali.
[01:26:04] - Niektórzy nienawidzą tego. Taki smród.
[01:26:07] - Tak. Niektórzy mówią, że to właśnie smród i w momencie, kiedy ten człowiek próbuje zwymiotować, a troszkę nie może i temu tym pod nosem pokadzisz, w tym momencie już wszystko fajnie z niego wylatuje. To też jest używane w takich przypadkach. Palo santo się tym wspiera. Druga opcja — też niefajnie, jak jest głośno dookoła podczas tego doświadczenia, bo naprawdę słyszysz, oj człowieku, własne serducho słyszysz. Przede wszystkim spokój, cisza i fajna opieka. Fajnie jest mieć chociaż jedną osobę, która to przeżyła przede wszystkim na sobie. Bo ktoś, kto nie przeżył tego na własnym tyłku, nie będzie chyba za bardzo wiedział, jak może się zaopiekować osobą, której to robi. To trzeba przeżyć, doświadczyć i wtedy wiesz, jak tej osobie dać pomocną rękę, pomóc, współczuć et cetera. I chyba tyle.
Cisza, spokój. Jak ktoś chce, proszę bardzo, można sobie delikatnie jakąś muzyczkę fajną, relaksacyjną puścić, ale to jest krótkie doświadczenie i bezpieczeństwo przede wszystkim. Uważać, jakieś ostre rzeczy pozabierać. Wszystko to coś, co by się mogło przewrócić i zapalić. Wszystko to out, bo przewróci się człowiek, uderzy gdzieś tą głową o coś ostrego, jakiś kant i będzie straszna lipa. I być cały czas, cały czas na tą osobę się gapić, klękać koło niej, kucać i być przy niej.
[01:27:39] - Nie tracić z nią kontaktu, dawać znak, że jestem tu, że jest ktoś żywy obok, że nie jest sama. Cokolwiek by się nie działo, tu są żywe istoty dookoła, które się opiekują całą sprawą.
[01:27:49] - Dokładnie. „Sorry, bo ktoś do drzwi dzwoni”. Taka sytuacja nie może wystąpić, że ty pójdziesz otworzyć drzwi czy coś, czy telefon. No way. Wszystko idzie out i jest tylko to. To jest jego czy wasze 20 minut i to musi być od początku do końca.
[01:28:07] - Czyli pamiętać o tym, żeby naprawdę wszystko powyłączać, nie robić tego, czego ja dzisiaj zacząłem w „Hiperprzestrzeni”. Zapomniałem wyłączyć telefon i zaczął dzwonić, tak że wszyscy usłyszeli mój dzwonek telefonu. Bywa. Przestałem być anonimowy.
[01:28:22] - A fajny ten dzwonek był, słyszałem go. Jakieś UFO gdzieś.
[01:28:27] - Dokładnie. Nie jestem stąd. Przypomina mi to o moim domu. Otóż to. Właśnie, tak to jest. Jest jakieś porozumienie. Sami słyszycie, słuchajcie, wypowiadamy te same słowa w tym samym momencie. Jest coś na rzeczy, moi drodzy, w tych wszystkich substancjach i podróżach i do samego siebie, i troszeczkę dalej. Że to stawia na nogi i daje trochę inną perspektywę rzeczywistości.
[01:28:52] - Słuchaj, Tomku, ja w ogóle zapomniałem strasznie. Wiem, że powinienem to zrobić na początku i pozdrowić chciałem. Mogę?
[01:29:00] - Pozdrawiaj, jak najbardziej. Pozdrowienia to najpiękniejsza rzecz.
[01:29:04] - Najpiękniejsza rzecz, dokładnie. Przede wszystkim mojego braciaka chciałem pozdrowić, który nas tutaj dzisiaj nie słuchał, ale padł. Już go sen zabrał. Jego żonę i ich wspaniałą córę przede wszystkim. Te trzy osoby absolutnie pozdrawiam. Peace and love, moi drodzy. Po imionach lecąc to jeszcze może Magda, Konrad, Damian, Patryk et cetera. Kogo pominąłem? Sorry. I całą tą wioskę, na której mieszkam, ludzie.
Otóż to.
[01:29:32] - I wszystkie żaby przede wszystkim pozdrawiamy. Wszystkie małe żabki. Brzmi naprawdę rewelacyjnie, bo to jest taka stygma troszkę z tymi substancjami psychoaktywnymi. Z medycyną, która jest psychoaktywna. To jest taki klasyczny numer. Ludzie się boją tego psychoaktywnego elementu. Boją się tripu, boją się, że zobaczą samego siebie, że zobaczą swoje własne odbicie w lustrze. Boją się, że to jest poza ciałem fizycznym, którego się nieustannie boją, że jest więcej niż mniej. I zawsze jest z tym problem. Tu się okazuje, że właściwie kambo jest poniekąd w tych małych ilościach dla ludzi stąd dobrym rozwiązaniem chyba, bo nie ma wizji, tak jak mówisz, przy tych małych ilościach.
Absolutnie. Jest taka fizyczna, czyli pozwala się zintegrować, być takim bardzo skondensowanym w sobie. Tylko te zasady. A te zasady myślę takie dosyć naturalne, że trzeba mieć w ciszy, spokoju kogoś, kto się zaopiekuje. Jaką grupą ludzi w ogóle robić kambo? Czy to jest robione tak na przykład pojedynczo, że w rodzaju jest kolejka, pan pierwszy, a pan poczeka. Pan poczeka, za 20 minut zawoła: „Numerek ma?” Rozumiesz? Czy też można wszystkich: „Ej, robimy!”? Czy można w ten sposób? Jak to w ogóle wygląda z twojej strony?
[01:30:44] - Na takiej grupowej w sumie nigdy nie byłem i z tego, co mi znajomy opowiadał, nie masz opcji. Aplikujesz jednej osobie, powiedzmy sobie, druga jest obok. Działanie następuje natychmiastowo, a ty w tym czasie lecisz do drugiej i też jej nakładasz. Nie ogarniesz. Musisz być przy tej jednej osobie, raczej skupiać się na niej, chyba że jest was kilku, którzy aplikujecie. Proszę bardzo, możecie sobie zrobić to grupowo. Mi to było robione Indywidualnie i ja też staram się. Może nie aż tak dramatycznie jak ty to przedstawiłeś, że pan poczeka numerek tutaj, ale po prostu siądź sobie człowieku, możesz to oglądnąć. Tylko potem nie uciekaj, że się wydygałeś.
[01:31:33] - Właśnie, bo to jest jedna rzecz, która chyba najbardziej przeraża ludzi. Nawet nie tyle sam trip, ile to, że czasami zobaczą jak to wygląda przed tripem. Bo jak już jesteś na tripie, to jest najmniejszy problem, bo właściwie wiadomo, że i tak nie masz gdzie uciec. Prosta rzecz. Anyway, po prostu będziesz tu, dopóki się nie skończy. Sorry, musisz to przeżyć. Natomiast kiedy widzisz to, czasami pojawiają się w głowie jakieś wyobrażenia, że coś tam się musi dziać, że to strasznie wygląda. Bo dla nas, ludzi z takiego świata, gdzie reklamuje się dezodoranty pod pachy, które mają spowodować, że będziesz pachnął w miejscu, gdzie nikt nie pachnie, ciężko czasami złapać i ogarnąć coś takiego, że to jest naprawdę bardzo zdrowe, bardzo naturalne, kiedy wszystkie mięśnie ci puszczają, łącznie, drodzy słuchacze, ze zwieraczami i naprawdę organizm wyrzuca z siebie dosłownie wszystko. A wy jesteście szczęśliwi. Czasami to zabawnie wygląda, bo ten człowiek po prostu wyrzuca z siebie dosłownie wszystko we wszystkie możliwe metody.
Ale uśmiech na jego twarzy jest taki... Nie ma milionów, które by dały człowiekowi takiego uśmiechu na twarzy. Po prostu jest to najszczęśliwszy człowiek w tym momencie, podczas właśnie tych wszystkich rzeczy, które dla nas są najbardziej dramatyczne. Że jak on może się w tym momencie cieszyć?
[01:32:47] - Tak, żebyś wiedział, też miałem takie właśnie momentami, że po prostu śmiałem się pod nosem. Matko, co się dzieje? W co ja się wpakowałem? Ale w sumie fajnie. Fajnie jest, jest okej.
[01:33:04] - Jak długo ludzie zostają? Poza oczywiście tymi ludźmi, którzy mieszkają w Amazonii. Jak długo zostają z kambo? Czy robisz to w miarę regularnie, na przykład przez całe życie? Ja tak mam sobie jako łaskę. Zacząłem lata temu i trwa to już lata. Staram się, jeżeli to możliwe, zacząć każdy rok od takiej solidnej sesji. Akurat w tym roku była bardzo słaba sesja. Było po prostu parę, ale takich bardzo słabych, ale akurat tego potrzebowałem. Także jestem okej i jest to coś, co robię regularnie.
Staram się pilnować po prostu, żeby robić to regularnie. Mam wrażenie, że świat, w którym żyję, jest mocno zaśmiecony i to nawet nie jest kwestia tego, że ja się gdzieś wytnę, ucieknę od niego. To i tak nie pomoże. Tak długo, jak tu żyję, tak długo ta infekcja wirusowa zwana cywilizacją w jakiś sposób na mnie oddziaływuje. Także mam takie podejście, że lepiej sobie to odświeżać i lepiej robić to w miarę regularnie. Jak jest z kambo?
[01:33:55] - Absolutnie. Też w miarę regularne używanie, stosowanie przyczynia się do poprawy zdrowia dalej, do tego oczyszczenia i jest to bardzo pomocne. Ja też to staram robić w miarę regularnie, przede wszystkim sobie, a nie wiem jak inni ludzie. Różnie. Bywało, że tak jak ci wcześniej mówiłem, ktoś sobie przyszedł jeden raz, skorzystał. Czy miał ciężko, czy nie ciężko i enough. Jest okej. Przeżył, doświadczył, poczuł się lepiej. Jeden może nie poczuł się lepiej ani gorzej. I to wszystko w tym temacie.
Ale regularność tutaj jest jak najbardziej spoko. To jest mega. Stary, widzisz, przykładowo nie jesz mięsa chyba, nie?
[01:34:48] - Nie jem. Nie jestem wegetarianinem zadeklarowanym, nie wyznaję wegetarianizmu ani weganizmu, ale nie jadam mięsa. Taka jest prawda. Raz na jakiś czas zjadam, ale raz na jakiś naprawdę odległy czas. I to raczej takie mięso, które mam świadomość, że mnie nie zabije.
[01:35:06] - Bo widzisz, mamy okej warzywa są spoko, owoce są też spoko, ale kurde god damn it, wszystko jest pryskane takim shitem po prostu, tymi pestycydami i tak dalej.
[01:35:18] - To są antybiotyki, które są ładowane do zwierzaków. To nawet nie jest kwestia pryskania. Ono może się paść na wspaniałej, zdrowej łące i wszystko jest z zewnątrz ekologicznie. Ale ty nie wiesz o tym, że tam przyjeżdża pan weterynarz i raz na rok ładuje taką strzykawę w tą krowę i ona jest ekologiczna. Jest chowana super ekologicznie. Tylko że ona jest pełna antybiotyków. Także to jest taka troszkę słaba opcja, bym powiedział.
[01:35:38] - Ja mówię o samych warzywkach. Jeżeli na przykład, powiedzmy sobie, nie jesz tego mięsa i masz same te warzywa i tak dalej. Idziesz niby do warzywniaka, wszystko jest świeże, pachnące i tak dalej, ale kurczę. Wiesz, w Polsce dawniej można było dostać brokuła z Polski, który był tutaj gdzieś regionalny w miarę, powiedzmy sobie. Teraz jest brokuł z Hiszpanii wyhodowany na cholera wie czym i spryskany cholera wie czym.
[01:36:06] - Powiem ci, że cała Europa została zaatakowana chińskim czosnkiem.
[01:36:10] - O, to wiem.
[01:36:10] - To jest taki shit, człowieku. To jest przerażające.
[01:36:14] - To jest przerażające. Dobrze, że w ogrodzie rosną i to jest spoko. Bez kitu. Teraz takie coś, jak sadzisz swoje warzywa czy tam jakieś swoje te wszystkie rzeczy, to tak jakbyś posadził pieniądze. Po prostu jakbyś zasiał pieniądze, nie?
[01:36:31] - Tak to wygląda teraz.
[01:36:32] - Naprawdę tej zdrowej żywności to już widzę w niektórych marketach, że coś tam jest bio i jest jakiś tam regalik zrobiony z bio. No dobra, podchodzisz, bierzesz ten słoik w łapę, ale odwracasz i czytasz skład i to okazuje się, że to nie jest wcale bio. Nic tam nie jest bio, ludzie, nie.
[01:36:49] - Ja znam taką prostą definicję, że jak już na czymś, co wyrosło z definicji w ziemi, bo jest rośliną, pisze, że jest bio, to znaczy, że nie należy tego dotykać do ręki z jednej prostej przyczyny. Jeżeli ktoś dalej ma problem z rozróżnieniem co jest bio, a co nie jest bio, a mówimy o roślinie, która sobie rośnie, to chyba ktoś oszalał. Tak konkretnie. Jakbym ja wskazał komuś na drzewo: widzisz tą roślinę? Widzę. To to jest drzewo. Wiesz? Ono rośnie. Drzewo. Rozumiesz?
To jest takie tłumaczenie.
[01:37:28] - No właśnie.
[01:37:29] - I słuchaj, ono jest organiczne. Ciężko, żeby było inaczej, bo rośnie w ziemi. To jest zawsze potężny problem. À propos, jeszcze ostatnie pytanie o kambo. Chciałem się zapytać, jak reagują ludzie, którym robisz kambo, bo część ludzi wraca, część ludzi znika, ale na pewno masz z wieloma z tych ludzi kontakt, tak czy siak. Nawet jeżeli znikną ci gdzieś z horyzontu, ten kontakt powinien teoretycznie zostać i widzisz, jak to transformuje ich życie. Jak to wygląda z twojej perspektywy? Stoisz i widzisz, co się dzieje z człowiekiem. Był u ciebie, zrobiłeś mu to kambo, przemieliło go, wyszedł i co się dalej dzieje w jego życiu? Poza oczywiście tym, że jest zdrowy, że już nie musi ładować sobie szczepionek, że lepiej się czuje sam ze sobą.
[01:38:10] - Wiesz co, tak. Nie ma mega radykalnych zmian, tak jak wcześniej mówiłeś o swoim znajomym, którego życie po ayahuasce zmieniło się radykalnie.
[01:38:25] - Bardzo wielu ludzi ma bardzo radykalną zmianę po ayahuasce. To jest inna sprawa, ale nie stawiałbym takiego punktu na ayahuasce, że to jest ayahuaska, tylko bardziej, że to jest sposób życia, jakim żyjemy. My nie jesteśmy świadomi, w jakiej toksynie żyjemy i tylko o to chodzi. To nie jest kwestia substancji. To jest kwestia tego, że nagle człowiek zaczyna rozumieć, w którym punkcie stał w swoim życiu i zaczyna zmieniać ten punkt. I nagle się okazuje, że ten pierwszy punkt, w którym stał, to było stanie na krawędzi. Zawsze powrót znad krawędzi, powrót znad klifu, powrót z tego momentu, gdzie jesteś krok od samobójstwa, jest zawsze spektakularny i tego się nie da wyciąć. Tego się nie da wykluczyć, tego się nie da ominąć. Jeżeli stoisz na krawędzi, na wysokim klifie, to żeby nie spaść na dół, musisz jakoś delikatnie zejść na dół i to schodzenie na dół zawsze jest dramatyczne.
[01:39:14] - Tak jak ci wspomniałem, ja nie mam tak, że przychodzą do mnie miesiąc w miesiąc dziesiątki ludzi i walą drzwiami i oknami: „Słyszałem, że tu robisz kambo”. Miałem raptem kilka osób na zabiegu u siebie. Nie zauważyłem zmian totalnych w ich życiu, że ktoś pracował w korpo, zwolnił się z korpo i wyjechał gdzieś. Tutaj nie. Czy podejście do życia jakieś takie? U niektórych pewnie tak. Postrzeganie paru rzeczy, percepcja troszkę rozszerzona, oczy bardziej otwarte, w cudzysłowie.
[01:40:00] - Przestają jeść mięso?
[01:40:02] - Jeszcze raz.
[01:40:03] - Czy przestają jeść mięso na przykład? Bo to jest ciekawa historia, która się wydarza z tymi substancjami ostatnio. Słyszę dużo ciekawych opowieści od znajomych, że jakoś tak ludzie odstawiają.
[01:40:15] - Tak. Często występuje to zjawisko, o którym mówisz, że mięso idzie na bok. Nie wiem, czemu tak jest, ale jak patrzę dookoła, to coraz więcej ludzi gdzieś to mięso odrzuca. Nie wiem, jak tam jest u ciebie, pośród twoich znajomych.
[01:40:38] - Mięso się jada.
[01:40:40] - Od czasu do czasu.
[01:40:43] - Raczej tak. Ale coraz więcej ludzi faktycznie to mięso troszkę zaczyna traktować z dystansem. Nawet jeżeli jedzą, to jest taka wymówka. Siedzisz przy stole, ktoś ma kawałek mięsa u siebie i czuje się troszkę w poczuciu winy. Tak się tłumaczy: „Ja w sumie tylko trochę”. Spoko, to, że ja nie jem mięsa, nie znaczy, że musisz się tym przejmować. To jest wszystko okej.
[01:41:10] - Jasne, absolutnie. Jak coś ciekawego będzie się działo w poniedziałek, to melduję się w następnym odcinku „Hiperprzestrzeni” i poopowiadamy jeszcze. Może jeszcze jakieś informacje gdzieś wygrzebię, wyszukam.
[01:41:21] - Dokładnie. Ja zapraszam oficjalnie do „Przyświadkach”, żebyś się zaraz po tej ceremonii... Nie wiem, czy to jest dobre słowo. No dobra, używamy słowa ceremonia.
[01:41:31] - Okej, niech będzie.
[01:41:32] - Dokładnie. To tylko w końcu słowo.
[01:41:34] - Tak jest.
[01:41:35] - Żebyś się pojawił i ja się wypytam, jak się będziesz czuł po tym wszystkim. Myślę, że wszyscy będą zaintrygowani. Co dalej? Ten człowiek właśnie zderzył się z żabą.
[01:41:45] - Proste.
[01:41:47] - Wyglądał jak żaba. Wrócił z martwych. Taka transformacja. To też jest taki fenomen. Taka moja refleksja, już na sam koniec wrzucę. To, o czym powiedziałeś, bo to nawiązuje bardzo mocno do twojego spostrzeżenia i do powiedzenia, czym jest kambo, że jest taką zakazaną, naturalną szczepionką, która jest wszędzie na świecie. Firmy farmakologiczne, te duże koncerny się bardzo mocno boją mówienia o tym, bo tak jak powiedziałeś: alergia znika. Fenomen. Można się z raka wyleczyć, z wielu rzeczy. Wyczyści organizm gruntownie od początku do końca.
[01:42:21] - Tak.
[01:42:22] - Fenomen ciągle polega na tym, że trzeba umrzeć gdzieś w głowie, bo te przeżycia są na tyle intensywne, że przeskakują troszeczkę taką skalę, w której normalnie żyjemy. I ten przeskok tej skali nazywamy śmiercią, bo są to emocje, których normalnie tutaj nie dealujemy. To jest taki high peak, najwyższy peak tych emocji. To wygląda tak, jakby znowu ktoś po raz kolejny wymyślił nam jakąś teologię, religię po to, żeby nam powiedzieć, że to właściwie tylko jeden koleś umarł albo był jeden, który umarł za wszystkich. Mówi się, że nikt z nas nie musi umierać, żeby być zdrowym, a tu się okazuje, że w tym kontekście, w tym sensie widzenia siebie, tego, jak się leczymy, bez umierania to się po prostu nie da.
[01:43:13] - Na to wychodzi.
[01:43:14] - Zaintrygowałeś mnie z tym kambo. To mi się najbardziej podoba. Ja akurat jestem wielkim miłośnikiem. Nie wiem, jak wy, słuchacze. Ty, Marcin, podejrzewam, że jesteś bardzo podobny jak ja. Lubię sobie tak umierać. Lubię się zabić i się odrodzić. Może nie nałogowo, ale bardzo regularnie. Bardzo regularnie lubię sobie umierać.
[01:43:34] - Zabiłem się już kilka razy. Tak, kilka razy już się zabiłem.
[01:43:41] - Wygląda na to, że to jest chyba święty Graal wszystkich religii. Oprócz tego, że jest świętym Graalem medycyny. Tak to trochę wygląda, bo w religiach właśnie o tym jest mowa.
[01:43:51] - Słuchaj, jest jeszcze tyle chorób czy różnych schorzeń, które kambo pewnie może ogarnąć, a jeszcze nie zostało to odkryte, że głowa mała. Już na ten moment, po badaniach, o tym, co wiemy, na co to działa do tej pory, powoli określają to mianem panaceum. Skoro nawet pomaga, jak jest wczesne stadium AIDS czy nawet podobno przy chorobie Parkinsona, to coś jest na rzeczy.
[01:44:25] - To ja zrobię tak: zanim będę w Polsce, to się złapię i sam się pojawię na jakieś kambo do ciebie.
[01:44:34] - Zapraszamy. Jasne. A być może ja będę jeszcze wcześniej w Londynie.
[01:44:38] - To weź ze sobą jakieś kambo.
[01:44:41] - Otóż to.
[01:44:43] - To się odezwij. Ja wam, słuchacze, opowiem, jak się poczułem po tym kambo. Powiem ci szczerze, akurat należę do tych ludzi, którzy nie mają problemu z tym. To jest chyba kwestia dealowania już z ayahuascą od paru lat, że naprawdę bardzo chętnie pozwolę swojemu organizmowi się kompletnie wyczyścić. Nie mam z tym problemu. Rozumiem, że jest to proces. Ja już czuję, że jest to proces, że trzeba sobie umrzeć, trzeba z siebie wyrzucić wszystko, niezależnie czy dołem, czy górą. To nie jest istotne. Jeżeli tak ma być, to trzeba to zrobić, bo tak to działa de facto. To mi przypomina cykl narodzin i śmierci.
Jak człowiek się rodzi, to też nie wygląda jak z foldera, popryskany dezodorantem i tym wybielaczem czy jak to się nazywa. Jak człowiek się rodzi, to jest cały wymazany we krwi. Dla ludzi w dzisiejszych czasach wygląda tak brutalnie, że „jak to tak? Zamknij, to straszne jest, jak to wygląda”. A to jest normalne. Tak właśnie wygląda życie.
[01:45:37] - Tak jest.
[01:45:37] - Myślę, że to jest naprawdę niezła lekcja. Ja mam takie swoje spostrzeżenie i to jest moje ostatnie pytanie na dzisiaj do ciebie na koniec à propos kambo. Ja mam taką refleksję z ayahuascą, bo moje pierwsze odkrycie, pierwsza rzecz była taka, że to było najpiękniejsze rzyganie jakiekolwiek w życiu miałem. I tak wymiotować, za przeproszeniem, mógłbym do końca życia. Wszystko jest naprawdę super. Podoba mi się to i nie wyobrażam sobie za bardzo palenia DMT, bo jest właśnie pozbawione tego elementu. Ja muszę mieć ten element fizyczny, ten element oczyszczania, bo dla mnie jest to tak związane mocno z elementem narodzin, z elementem śmierci, że człowiek musi się upaćkać, bo człowiek jest taki, że się paćka naturalnie.
[01:46:15] - Oczywiście.
[01:46:16] - Tak jesteśmy skonstruowani i nie wyobrażam sobie tego inaczej. I koniec końców, po tych wszystkich rzeczach widzę to jako bardzo ważny element tego procesu. Zrozumienie tego, że jesteśmy tym płynem, jesteśmy tym, co wyrzucamy z siebie. Jesteśmy tymi wszystkimi śmierdzącymi rzeczami, jesteśmy tymi wszystkimi pachnącymi rzeczami, jesteśmy tym wszystkim. I tu nie ma stopniowania, że nie ma dezodorantu, to już nie akceptuję tego, rozumiesz? Nie wyobrażam sobie tego procesu bez tego elementu, bez wyrzucania z siebie tych wszystkich złogów fizycznie przez organizm, co nawet czasami wygląda bardzo drapieżnie i bardzo brutalnie dla ludzi z zewnątrz. Jak ty traktujesz to w kambo? Czy też widzisz to jako proces?
[01:46:57] - Absolutnie tak. Te wymioty, o których wcześniej wspomniałeś. Jeżeli trzymasz się, idzie dość lekko, bo pijesz samą wodę. Spałeś, masz pusty żołądek i tak dalej. Ten pożyk nie jest konieczną rzeczą, bo tak jak mówię, jednemu się to zdarzy, drugiemu się to nie przydarzy, a trzeciemu pójdzie jeszcze dołem. Wydaje mi się, że to występuje wtedy, kiedy musi wystąpić. Dzieje się to, kiedy ma się dziać. Nie ma potrzeby, to się to nie dzieje i wszystko w tym temacie. Będzie się działo najwyżej drugim razem, a jak nie drugim, to trzecim. Widocznie taka była potrzeba.
Taki miałeś przejść proces i taki przeszedłeś.
[01:47:49] - Zaintrygowało mnie to, co powiedziałeś przy tym pierwszym kambo, że ładują ci taką dawkę, że sprawdzają, że organizm musi zadziałać. W ayahuascy jest troszeczkę inaczej. To też cię jeszcze zapytam o jedną rzecz tak na sam koniec: jak jest z tolerancją organizmu? Bo przy ayahuasce, to jest moje doświadczenie, nie tylko moje, ale w tym momencie mówię o swoim własnym, że im bardziej w las, tym znikają te sensacje organizmu. Ten moment progowy przechodzenia do właściwego momentu, że rzuca organizmem, że czasami leci górą, czasami dołem, że dzieją się dziwne rzeczy i to może nie wygląda estetycznie. W pewnym momencie nagle się okazuje, przynajmniej w moim przypadku, że wylądowałem niczym w kapciach, że właściwie beknąłem sobie. Zrobiłem takie duże beknięcie, takie bardzo zdrowe, bardzo nieprzyzwoite. Przy stole się nie robi takich rzeczy, ale to nie był szczęśliwie stół. Tak że sobie zdrowo beknąłem, wypuściłem powietrze i to była jedyna rzecz, która mi się wydarza ostatnio. Jak się okazuje, organizm się sam ogarnia.
Nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić tym. Absolutnie. Jest super, wszystko jest okej, działa. I fenomen jest taki, że zeszły te torsje, ten moment przechodzenia, organizm wkroczył w kolejny etap, coś innego się dzieje. Jak jest z kambo? Czy też jest coś takiego, że za pierwszym razem okej, to było „rzuca, miota wszędzie, po wszystkich kątach”, a za którymś razem, kolejnym, nie mówię drugi, trzeci, tylko już taki troszkę bardziej zaawansowany, nagle się okazuje, że ty już spokojnie to przyjmujesz, że już jest to poukładane w tobie?
[01:49:23] - Wiesz co? Nie ma reguły raczej. Masz zwiększanie ilości tych kropek. Ktoś robi pełną serię trzy zabiegi i plus dwie kropki, stosuje się więcej. I widzisz znowu przeróżnie. Tak samo jak wcześniej mówiłem, jeden będzie miał spokojnie i drugi znowu będzie miał jazdę przez wszystkie trzy zabiegi. Będzie rzygał, srał i tak dalej, a ktoś na przykład będzie dalej spokojnie. Tutaj jest bez reguły.
[01:50:01] - Jak myślisz, z jakiego powodu to się bierze? Tak się zapytam.
[01:50:04] - Nie mam bladego pojęcia.
[01:50:05] - Masz jakąś hipotezę? Ja zrobiłem hipotezę, że to jest kwestia zanieczyszczenia wewnętrznego, ale wynikającego bardziej z głowy niż zanieczyszczenia cielesnym jedzeniem.
[01:50:17] - Tak. Tego też energetycznego. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś między tymi zabiegami nie robi nic ze sobą, nie pracuje nad sobą jakoś, tylko: „Kambo pójdę, zmyję wszystko i mogę dalej robić gnój, który robiłem do tej pory”. To chyba to nie podziała specjalnie na jego energetyczną stronę. Będzie non stop miał katorgi i tak dalej. Ale co z tego, że pójdziesz i zrobisz kambo, oczyścisz, później będziesz dalej tym syfem się karmił dookoła i tak dalej. Nie zmienisz swojego choćby troszkę myślenia, postrzegania. Rozumiesz, co mam na myśli, prawda?
[01:50:58] - Rozumiem. Ja to nazywam przymierzem. Biorąc te substancje odradzamy swoje naturalne przymierze z mamą ziemią, bo przez tą cywilizację je kompletnie gubimy. I kiedy złamiemy to przymierze i wracamy na przykład do ayahuaski albo do psylocybiny, to ten powrót jest czasami bardzo ciężki. Ten trip naprawdę potrafi tak zaorać. Nie zawsze z tego powodu. Czasami jest to kolejna rzecz do przerobienia w życiu. To nie jest tylko i wyłącznie to, że my robiliśmy coś złego. Mogło być wszystko okej. My po prostu mamy więcej rzeczy do przerobienia, ale szczególnie w przypadku, kiedy nie wyciągamy wniosków z tego, co się wydarzyło, w tym momencie zerwane przymierze wymaga dwa razy więcej pracy, żeby je naprawić niż zadzierzgnięcie tego przymierza.
Taka jest moja refleksja. Im częściej je zrywamy, tym więcej pracy musimy włożyć, żeby je odzyskać, żeby mama natura z powrotem powiedziała: „Men, okej, dobra”. Scena jest coraz większa, kiedy jesteśmy nieuważni. Tak bym to określił.
[01:51:59] - Dokładnie tak. Trafiłeś w dychę.
[01:52:02] - Może dlatego się ludzie tego boją, wiesz?
[01:52:05] - Może dlatego się ludzie tego boją. Tak. Otóż to. Kto będzie miał to zrobić, to po prostu zrobi i tyle. Kto się będzie miał spotkać z ayahuaską, to się spotka. Nie było mu dane teraz, będzie mu dane później. Być może. Kto to wie?
[01:52:23] - Otóż to. To ja dziękuję szalenie za tą wizytę w hiperprzestrzeni.
[01:52:28] - Ja również.
[01:52:29] - I trzymam za słowo. Czekam, aż będziesz po tym seansie kolejnym.
[01:52:33] - Jasne.
[01:52:34] - I się wypytamy, jak było. Myślę, że wszyscy będą ciekawi. Jak było? Ten człowiek walczył z żabą!
[01:52:39] - Jak było. Tak jest. Żaba skopała mu dupę i to dosłownie.
[01:52:43] - Otóż to. Może nie tyle mała, bo te żaby naprawdę potrafią być duże. Widziałem zdjęcia takich żab, które się mieściły na dwóch dłoniach. Taka naprawdę duża, wyrośnięta. A są też takie małe.
[01:52:53] - A są też takie małe, tak. Potrafi być duża.
[01:52:57] - Dokładnie. Także zwracajcie uwagę na żaby, moi drodzy. Nie męczcie żab. Żadnej. Nawet tej kambo. Absolutnie. Nie męczcie żadnych zwierzątek, bo może się okazać, że jedno z tych zwierzątek, które męczycie, jest zwierzątkiem, które może uratować wam życie. Może tak być.
[01:53:13] - Otóż to.
[01:53:14] - Także dziękuję, panie Marcinie, serdecznie. Naprawdę było niesamowicie przyjemnie gościć. Aż żal się rozstawać.
[01:53:21] - Aż żal się rozstawać. Ale spokojnie, jak to napisałeś, mamy czas całego tego świata.
[01:53:27] - Dokładnie. Także spotkamy się niebawem. Ty już będziesz po kambo. Ja może też się jakoś będę relaksował w międzyczasie, także może zderzymy jakieś dwie różne opowieści przy okazji.
[01:53:38] - Bardzo będzie fajnie.
[01:53:39] - Także zapraszam z otwartymi rękami jak najbardziej. Dziękuję za rozjaśnienie mi tej całej opowieści o kambo, bo właściwie się okazuje, że tak jak powiedziałem na początku, nie za wiele o tym wiedziałem. To tylko takie sprawy związane z polowaniem i tak trochę po łebkach strasznie.
[01:53:54] - Jasne. Gdy się już wyśpimy, będziemy, Tomku, w kontakcie. Ja ci dam parę linków, coś tam podlinkujesz pod audycję.
[01:54:00] - Absolutnie.
[01:54:02] - Żeby coś było fajnego do poczytania i do obejrzenia więcej.
[01:54:05] - Otóż to. Także drodzy słuchacze, wpadajcie radioanafali.com. Tam pod audycją są linki i będą rzeczy od Marcina na temat kambo. Ja się przestałem nie tyle może bać kambo, bo właściwie nigdy się nie bałem kambo, ale dzięki tobie, Marcin, pomyślałem, że wiesz co? I'm gonna do it anyway. Bo się tak zastanawiałem, bo nie widziałem sensu takiego logicznego. Nie chcę podnosić każdego kamienia tylko dlatego, że leży na mojej drodze, rozumiesz? Mam takie podejście. Nie każdy się naprawdę nadaje do podnoszenia i wydawało mi się, że jak tam jest w dżungli potrzebne do tego, żeby być teoretycznie niby większym macho, lepiej funkcjonować w dżungli, lepiej to polowanie zrobić, przynieść więcej żarcia do wioski i takie praktyczne sprawy. Okej, świetnie, ale ja tego nie muszę robić.
Także nie jest to kamień dla mnie do podnoszenia. Ale teraz, kiedy rozjaśniłeś mi mój umysł, człowieku. I'm gonna do it. Nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, nie wiem jak, ale jestem absolutnie otwarty. Nie mam już tego problemu. Ten kamień mogę podnieść. To zdrowy kamień.
[01:55:09] - Czyli prędzej czy później o tą żabkę się potkniesz.
[01:55:12] - Dokładnie. Ja tym bardziej, że lubię takie zwierzątka jak żaby i tego typu istoty. Także będzie to przyjemność po mojej stronie.
[01:55:19] - Mega. Słuchaj Tomku, ja również dziękuję. Było mi bardzo miło gościć w hiperprzestrzeni. Fajnie.
[01:55:25] - Przyjemność po mojej stronie, szanowny panu. Peace and love. Absolutnie.
[01:55:30] - Również.
[01:55:30] - I do usłyszenia niebawem, mam nadzieję.
[01:55:33] - Tak jest. Do przyszłej soboty. Tak mi się wydaje.
[01:55:36] - Też tak myślę.
[01:55:38] - Też tak czujesz.
[01:55:39] - Dokładnie.
[01:55:40] - To jest ta intuicja, poszerzona percepcja et cetera.
[01:55:44] - Słuchajcie ludzie, nie szalejcie z substancjami psychoaktywnymi i z tymi wszystkimi leczniczymi rzeczami. Róbcie je we właściwym towarzystwie takich postaci jak Marcin.
[01:55:53] - Tak, róbcie to z dobrą intencją przede wszystkim zawsze.
[01:55:57] - Dokładnie. I z osobą, która ma dobre intencje. Jeżeli wy macie problem z własnymi intencjami, to osoba z dobrymi intencjami wam wskaże właściwą drogę, że sami złapiecie siebie tak jak trzeba.
[01:56:07] - Otóż to. Lecimy dalej.
[01:56:10] - To lecimy dalej, proszę pana. To ja zwalniam pana. Dziękuję bardzo i do usłyszenia.
[01:56:15] - Peace and love. Na razie. Hej.
[01:56:18] - To był Marcin w „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafal, która też jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Się troszeczkę przesunęło. No ale słuchajcie, skoro o żabach rozmawialiśmy, to nie mogło się nie przeciągnąć. W końcu tak to jest z żabami. Słuchajcie, żaby skaczą, są zielone, a później się robi taką dziurkę na skórze, a później się bierze z tej żabki kawałek jej śliny, kawałek śluzu i człowiek nagle zdrowieje w niesamowity sposób. Fenomen, prawda? I nie ma żadnych wizji, żadnych takich rzeczy. Nie róbcie tego z chomikiem. Nie róbcie tego z królikiem. Nie róbcie tego z własnym kotem i psem.
To jest taka mała żabka. Znaczy nie mała. Jest to żaba, która mieszka w Ameryce Południowej. Także zostawcie zwierzęta domowe. Chodzi o tą żabę. I też nie róbcie tego sami z żabą. Pamiętajcie, są ludzie tacy jak Marcin, którzy się na tym znają i takich ludzi powinniście mieć przy sobie. I to było tyle w dzisiejszej „Hiperprzestrzeni”. Jeszcze raz chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim mecenasom Radia Nafal za wsparcie radia w poprzednim miesiącu, w pierwszym miesiącu roku. Naprawdę peace and love kochani, dzięki wam w ogóle takie rozmowy mogą się odbywać i ja tu mogę sobie siedzieć z Marcinem i właśnie się dowiedzieć czegoś o kambo.
Mam nadzieję, że wy też się dowiedzieliście troszkę o kambo, bo dla mnie to była taka troszkę tajemnica. Dużo opowieści, dużo legend. Ktoś tam robił, ktoś inny nie robił. Dookoła była troszkę taka niewiadoma, a teraz już wiem. Także tymczasem kochani mecenasi i sponsorzy Radia Nafali: Dobra Wróżko, Katarzyno, Kraśko, Nibaraku, Człowieku od bloga kwantowo.com, Pastelu, Jordanie202, Mocny Wojaku, Gibonie, Mateuszu, Januszu, Robercie, Grzegorzu, Rafale, Łukaszu, Mateuszu z Cieszyna. Pokoju i miłości. Pariasowi, DSS, HHF, Edwardowi, Patrykowi, Maciejowi. Peace and love kochani. Wielkie dzięki, bo dzięki wam ja się czegoś uczę nieustannie. Także peace and love kochani.
Wielkie dzięki za słuchanie. Zapraszam oczywiście na wieczorową porę do Radia Nafal, czyli zostańcie sobie z Radiem Nafal jak się dzisiaj nigdzie nie śpieszycie i sobie pijecie spokojnie tą herbatę. Także stańcie przy radiokomputerach. A ja tymczasem zapraszam na kolejny odcinek „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafal.