[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:05] - Witam wszystkich serdecznie w kolejnym epizodzie Hiperprzestrzeni. Ja mam na imię Tomek. Wy oczywiście słuchacie jak najbardziej Radia na Fali, proszę państwa. A co dzisiaj w Hiperprzestrzeni? Dzisiaj goście, moi drodzy, za chwilę się z nimi zdzwonię, ale oczywiście zanim się zdzwonię, kilka ogłoszeń, kilka podziękowań. Takie najmilsze rzeczy na sam początek. Także na sam początek, jak zwykle najprzyjemniejsza, najbardziej radosna rzecz. Dzięki Mecenasi, pozdrawiam was serdecznie za to, że wspieracie radyjko. Przypominam: jeden z was, nie mogę powiedzieć który, bo to nie o to chodzi, prawda? Jeden z was tak czy siak dostanie książkę Jarosława Bzomy „Krajobraz mojej duszy.
Księga podróży nocnej”. Oczywiście książka jest ufundowana przez Grzegorza, który prowadzi podcast „Czas snu”. Zapraszam bardzo serdecznie: radionafali.com „Czas snu”. Proszę się tam przyjrzeć, posłuchać. Powoli doganiamy to, co leci live. Przynajmniej to, co jest publikowane o wieczorowej porze, jeżeli chodzi o premiery i to, co jest w archiwum Radia na Fali. Także już za chwilę te rzeczy będą na bieżąco wreszcie, bo udało się rozładować tą potężną górkę. No i ja oczywiście dzisiaj przy okazji zapraszam was jak najbardziej do wieczorowej pory, gdzie będzie kolejny sen Grzegorza. Także dzięki Sponsorzy. Dzięki Sponsorze.
Czekaj na paczkę. I oczywiście pozdrawiam wszystkich, absolutnie wszystkich słuchaczy Radia na Fali, którzy siedzą sobie teraz przy radiokomputerach i sobie radośnie słuchają Hiperprzestrzeni. Pozdrawiam was, kochani. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy offline, czyli was, których tutaj nie ma w tym momencie czasu i przestrzeni, ale generalnie jesteśmy w tej samej hiperprzestrzeni. Jeszcze chyba powinienem powiedzieć, poczekajcie, poprawię gałki, żeby to jakoś brzmiało. W hiperprzestrzeni. I pozdrawiam oczywiście słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje Hiperprzestrzeń. Piszę do was, kochani. Wielkie dzięki za słuchanie. W ogóle wielce dziękuję za maile.
Dajcie mi parę chwil, żebym odpisał na to wszystko. Jak zwykle jestem gdzieś troszkę zaganiany w tych swoich życiowych sprawach i nie zawsze znajduję na tyle czasu, żeby wszystko zrobić to po prostu od ręki. Tak rach-ciach-ciach. Także poczekajcie chwilę, ja to rach-ciach-ciach jak najszybciej, jak tylko się ogarnę, ogarnę i dostaniecie, dostaniecie maila ode mnie. Spokojnie, kochani, ja już się generalnie palę, żeby odpisać, bo jest kilka bardzo ciekawych maili, fantastycznych. Także dajcie mi jeszcze chwilę i już was łapię. Już was łapię. A tymczasem przypominam, że Radio na Fali ma oczywiście swojego Facebooka. Radio na Fali na Facebooku. Tak można to znaleźć.
Myślę, że możecie też znaleźć przez stronę Radia na Fali oczywiście jak najbardziej. Jest też Twitter radiowy. Oprócz Twittera jest czat, na który was serdecznie zapraszam. Ja tam jak zwykle jednym okiem spoglądam gdzieś pomiędzy mikrofonem a tutaj całym tym sprzętem, który mam przy sobie. Także tam będę, będę zaglądał, będę zaglądał czasami. No i oczywiście zapraszam na radiowego Skype'a: radionafali.com. Taki jest adres na Skype. Wszędzie jest taki sam adres. Radio na Fali po prostu i tyle. Także znajdziecie sobie bez problemu.
A tuż za chwilę, już za momencik. Ja tylko sobie oczywiście włączę muzyczkę jak zwykle, żeby zacząć od jakiejś muzyczki. Pojawią się goście, a gośćmi dzisiaj jest Basia i Tomek. Tomka na pewno kojarzycie, bo jest to Tomek Grubba, który był ostatnio i opowiadał właśnie o Konwencie Wiedzy Alternatywnej. Troszkę się rozpędziliśmy, chcieliśmy pogadać trochę więcej. Skończyły się akumulatory w laptopie Tomka. No i generalnie była to urwana rozmowa, taka przerwana przez technologię. Także dzisiaj będziemy dokańczali te wszystkie rzeczy. Właściwie może nawet chyba nie tyle dokańczali, bo tam nie ma co dokańczać. Zaczniemy kolejne nowe, proszę państwa, tak to będzie wyglądało.
Jest jeszcze właśnie Basia, która też jest organizatorką Konwentu Wiedzy Alternatywnej. Także myślę, że o konwencie też będzie parę słów. No i będzie, będzie o pewnej małej wyspie gdzieś tam, gdzieś tam na środku pewnego morza. No o tym wszystkim w dzisiejszej Hiperprzestrzeni. Także zapraszam was bardzo serdecznie, żebyście zostali na cały wieczór z Radiem na Fali, z jakąś kawką, dobrą herbatą, wodą restrukturyzowaną czy co tam macie pod ręką. Komu dżimu, komu dymu. No i co? I zaczynamy ten wieczór. A jak zwykle zaczniemy, zaczniemy od piosenki. I to takiej, która mi non stop chodzi po głowie.
Po prostu nie mogę tego wyrzucić. Robak w uchu — tak to się nazywa. Myślę, że niektórzy z was doskonale kojarzą albo jeżeli jeszcze nie kojarzą, to za chwilę skojarzą po pierwszych dwóch nutach. To co? Zaczynamy, proszę państwa. Zatem zacznijmy od radosnej piosenki, bo jak mówią słowa piosenki „Samson was a lion”. Yeah.
[04:54] - Now parables coming from the past to guide I and I put inna the future. I and I a Rasta, teaching the people worldwide all over. Empire and state must crumble and fall. His Majesty conquer them all. Lightning and thunder, brimstone and fire to all wicked. I and I learn from the past, guide I and I to the future. Rastafari, plentiful joy. Fruits and blessings going out to brethren and sistren. One love, one unity, one Congo. Samson was a lion.
Samson was strong. Samson was a lion. Yes, he was strong. Samson was a lion. Samson was strong. Samson was a lion. Yes, he-- Samson was a lion. Yes, he was strong. Samson was a lion. Yes, he was strong.
Samson was a lion. Samson was strong. Yes, he was a lion. Samson was strong.
[06:00] - Shamsher Warza strong, Warza Lion. A wy słuchacie dzisiaj Radia Na Fali, słuchacie hiperprzestrzeni. Ja mam na imię Tomek. Oprócz tego audycja jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. A właśnie, zapomniałem wspomnieć, że książę Edward wreszcie wrócił ze swojego wypadu. Także po chwilowej przerwie, etykiety zastępcze i etkieta dokładnie w tą środę, jak zwykle znad strumyka w górach Wicklow, przy relaksie przy szczuwaksie w środku tygodnia. Spuścić trochę ciśnienia. Także zapraszam do Radia Na Fali jak najbardziej w środku tygodnia właśnie na etykietę zastępczą, moi drodzy, do księcia Edwarda. Oczywiście zapraszam do wszystkich audycji w Radiu Na Fali jak najbardziej. A tymczasem ja tu się zdzwaniam z gośćmi, jak się zasłuchałem, bo Shamsher Warza Lion, Shamsher Warza strong, a ja już dzwonię naszych gości.
Chwila oczekiwania jak zwykle. Chwila oczekiwania. Tu powinien mieć jakiś dramatyczny soundtrack w tym momencie, kiedy się łączę. Już się połączyłem. Witam serdecznie.
[07:06] - Cześć, witamy cię, witamy drogich słuchaczy.
[07:08] - Cześć.
[07:09] - Witam serdecznie. Witam panno Basiu, witam panie Tomaszu. Co tam w ogóle u was słychać? Jak zdrówko kochani?
[07:14] - Siema.
[07:16] - Bardzo dobrze.
[07:18] - Doskonale.
[07:19] - Idealnie.
[07:19] - Ja bym się też chciał dowiedzieć, zanim zaczniemy, czy nas dobrze słychać.
[07:23] - Idealnie was słychać. Słuchajcie, tajemnicą dzisiejszego spotkania jest tajemniczy mikrofon, który jest po drugiej stronie. Także robimy od razu taki test, jak to działa. Działa idealnie.
[07:31] - To się cieszę, bo też siedzimy z zupełnie różnych stron tego mikrofonu, więc nie wiedziałem, czy będzie nas łapać z każdej strony dobrze.
[07:38] - Tak, mamy niezłą konfigurację.
[07:40] - Dobra, ale słychać was całkiem nieźle, także wszystko jest okej. Jak coś się będzie działo, to będziemy próbowali coś zmienić, przesunąć w lewo albo w prawo. Na razie wszystko jest okej. Także witam was bardzo serdecznie w hiperprzestrzeni. Tak oficjalnie. Tara, taram, bum, bum, ze wszystkim hałasem. Czerwony dywan. Nie mam czerwonego dywanu. Muszę jeszcze krawat poprawić albo koszulę. Dobra, żartowałem.
Słuchajcie, witam was. Co u was słychać? Za parę chwil konwent wiedzy alternatywnej. Jesteście pewnie zabiegani troszeczkę z konwentem, jak się domyślam.
[08:14] - Tak, teraz jest dużo rzeczy do zrobienia. Cały czas coś się dzieje. Temat na topie, tak powiem.
[08:20] - Dobra, jakieś nowości na temat konwentu? Kto wystąpi, a o czym jeszcze nie powiedzieliśmy w Radiu Na Fali?
[08:25] - Cały czas nowości, ale to od strony programu. Pojawiło się kilka nowych osób. Pojawiło się kilka też zmian programowych, takich drobnych i są fajne rzeczy do zobaczenia, jak na przykład Słowianie i psychologia związków. Tomasz Borewicz. Bardzo fajne rzeczy.
[08:42] - Może parę słów o tym, czego jeszcze nie wiemy na temat konwentu wiedzy alternatywnej. Ja lecę po kolei już z pytaniami do was osobno, można powiedzieć. Nie wiem, czy tak nieelegancko, osobno. Pierw do Basi. Chciałem się zapytać o twoje sprawy związane z dźwiękiem. No właśnie, to może pierw o konwencie. Słuchajcie, po kolei, żeby nie wszystko naraz.
[09:04] - Dobra. O konwencie.
[09:06] - O konwencie. Jakie zaskoczenia nas czekają? Jakie zaskoczenia, których jeszcze nie widzieliśmy na przykład.
[09:12] - Ja właśnie się bardzo cieszę, bo tym razem jestem też zatrudniona do organizacji. Trochę zaprosiłam takich osób, które pracują z ciałem. Czyli oprócz tego, żeby było dużo informacji i wiedzy takiej praktycznej do zastosowania, to fajnie też przepuścić różne rzeczy przez ciało i trochę się poruszać. I w ogóle odkrywam ostatnio to, że po prostu ruchome ciało i tak zwany fitness to jest bardzo porządna sprawa. To jest naprawdę ważne, żeby tym ciałem też się zająć po prostu i żeby też jakoś je uaktywnić i trochę poruszać. Więc będzie warsztat hula-hop, który będzie prowadzić moja przyjaciółka Marta Szotyńska. Zgłosiła się też wczoraj dziewczyna, która chciałaby poprowadzić warsztat, tak zwany poi. Taki sprzęt do machania ogniem, ale to będzie bez ognia.
[10:04] - Już wiem, o co chodzi. Wiem.
[10:06] - Tak. Więc ona też będzie robić swój warsztat. Będzie dużo jogi różnorodnej. Janusz Arras też będzie z ćwiczeniami antystresowymi i Paweł Gutral też taki kolega dobry, z którym też organizujemy wspólnie wyjazdy, takie warsztatowe, wyjazdowe. Oni będą mówić o pierwszej pomocy w stresie, czyli może jakoś to brzmi, nie wiem, jak to brzmi, ale to jest też naprawdę bardzo ważne.
[10:31] - Jak reanimacja brzmi, że zaraz przybiegną z takimi bandażami i z karetką przyjadą. W sensie reanimacja w stresie. Człowiek zasłabł.
[10:40] - Będziemy kilka osób reanimować na konwencie na pewno, ale w sposób bardzo pozytywny i konstruktywny. Reanimować z codziennego życia.
[10:48] - Także słuchajcie ludzie, nie dość, że po konwencie idziecie z napakowaną głowę wszystkimi tymi ideami, to jeszcze idziecie napakowani w ogóle.
[10:56] - Biceps, triceps. Tak, będziemy pracować w sobotę nad bicepsami. Tak, po prostu trzeba trochę poskakać i powyrzucać zbędne napięcie z ciała. To jest niepotrzebne, to nikomu nie służy. Dobrze się troszeczkę rozciągnąć.
[11:11] - Brzmi doskonale proszę państwa. Brzmi doskonale. Czyli nie tylko siedzenie i słuchanie, ale też machanie kończynami. Także kochani, jakiś dresik tam sobie wziąć.
[11:20] - Konieczne.
[11:21] - Ja widziałem zdjęcie. To chyba ty Tomek robiłeś zdjęcie plecaka, karimaty. Taki zestaw do przetrwania.
[11:27] - Tak.
[11:28] - Survival kit, można powiedzieć.
[11:31] - Tak, on jest konieczny, ponieważ raz, że śpimy w szkole, dwa jeszcze mamy koncerty, też relaksacyjne między innymi. A jak wiadomo koncerty relaksacyjne najlepiej się słucha na leżąco, więc karimata jest bardzo ważnym czynnikiem i dobrze by było, żeby nikt jej nie zapomniał.
[11:47] - To właściwie bardziej taki-
[11:49] - Bo będzie żałował.
[11:50] - Otóż to. Taki relaxation pack, a nie survival pack. Właściwie to chodzi o zupełnie inną rzecz. Nikt nie musi z was przetrwać kochani, będzie bardzo relaksująco.
[11:58] - Tak.
[11:58] - Oczywiście tak. Zapraszamy. Jeśli chodzi o konwent, to powiem wam, że w tym roku naprawdę się miła ekipa zebrała i tak patrząc na rozmach tego wszystkiego, to chyba jeszcze nie było takiego konwentu jak ten. Naprawdę idzie to w bardzo dobrym kierunku wszystko.
[12:13] - Takie pytanie, żeby wykończyć ostatnią audycję, jak Tomka tu rozłączyło Jakie pytanie, które zawisło w powietrzu. Słuchajcie, jak się czujecie z takim tematem jak substancje niebezpieczne, żartuję sobie, psychoaktywne i prelekcje na ten temat? Bo w tym kraju nie jest to kraj lat 60., że tak powiem. To jest kraj bardziej butelki wódki. I czasami to budzi jakieś dziwne kontrowersje. Czy macie z tym jakieś zamieszanie, czy też wszystko spokojnie przeszło? To już nie są te czasy. Ludzie to zaakceptowali.
[12:44] - Ja chciałam powiedzieć, że ja w ogóle nie wiem, o co chodzi. W ogóle nie wiem, o czym rozmawiacie. Oddaję głos Tomkowi.
[12:49] - To ja może ci wyjaśnię tak, bo jak ty nie wiesz, to ktoś z słuchających też mógł nie słuchać i nie wie. Więc chodzi o to, że na konwencie jest na przykład Kuba Babicki ze swoimi prezentacjami. Nie tylko on jeden. Jest kilka postaci i masa informacji na temat jak wygląda w rzeczywistości temat tak zwanych substancji psychoaktywnych, czyli enteogenów, że są to lekarstwa i że generalnie nie ma powodu do tego, żeby wieszać na tym jakąś stygmę, że nie jest to kryminał, że nie wiadomo co, tylko że jest to generalnie część naszej spuścizny, można powiedzieć, jako istot żywych na tej planecie. Coś do korzystania dla nas. Przy czym chodzi o to, że nie jest to wiedza promowana w cudzysłowie. Z reguły większość ludzi się wyżywa na tym, jak tylko może. Jak w ogóle to wyglądało na konwencie? Były jakieś problemy z tego powodu? Zawsze jak się pytam o problemy, a to nie o problemy chodzi w sumie.
[13:39] - Nie, nie było żadnych problemów. I powiem ci tak i o wódzie trzeba rozmawiać, i o enteogenach trzeba rozmawiać. Jeśli chodzi o wódę, to trzeba przedstawiać realia, czym to właściwie jest, bo to też jest drug tak jak każdy inny, tylko że z kodem kreskowym. A jeśli chodzi o enteogeny, to rozmawiając i poruszając te tematy, szczególnie mówiąc o naukowych zagadnieniach, to nie naruszasz w żaden sposób prawa. I moim zdaniem warto uświadamiać ludzi i mówić, o czym jest, ponieważ lobbing alkoholowo-tytoniowy tutaj rozpętuje różnego rodzaju niefajne informacje na te tematy. To jest konwent wiedzy alternatywnej, więc lecimy z tym, co nie jest mainstreamowe. Kuba jest bardzo dobrze odbierany w środowisku. Zresztą też bardzo konkretnie, fajnie mówi. Zawsze jak robimy te prezentacje, to też wiem, że to jest temat dość kontrowersyjny, więc tutaj trzeba się trzymać żelaznych zasad, czyli badania, konkretne dane. Nie żadne wymyślone historie, że ktoś mój stryjek uważa, że jednak jest tak.
Więc trzymamy się konkretów i ja w ogóle jestem zwolennikiem tego, żeby takich tematów pojawiało się jak najwięcej i żeby to nie były tematy w stylu rekreacyjnie zróbmy coś tam, tylko na przykład leczenie raka i enteogeny. Jeśli chodzi o konopie na przykład i właściwości medyczne, to przecież to jest kolosalne spektrum tego, co ta roślina leczy.
[15:01] - Otóż to.
[15:03] - Trudno byłoby to pominąć. W ogóle sobie nie wyobrażam, żeby tak ważny, istotny temat, który ma tak dużo odnóg i to jest kawał konkretnej wiedzy, żeby go nie było.
[15:14] - Basia, miło słyszeć, bo z tym jest troszkę tak, że pomimo że konwent wiedzy alternatywnej nie jest jedyną taką imprezą zapewne w tej części świata, w której się odbywa, ale ten temat nie jest taki zbytnio popularny i nie ma zbyt wielu miejsc, gdzie można się udać po jakąkolwiek sensowną informację. Także kochani słuchacze, jeżeli szukacie informacji na ten temat, to konwent wiedzy alternatywnej jest właściwym miejscem, gdzie powinniście się udać. Otóż to, bo nikt za bardzo nie chce o tym mówić. Nawet w tak zwanych niezależnych środowiskach jest pewna stygma na tym. Naćpany, wiesz, o co chodzi, wszystkie tego typu rzeczy.
[15:47] - Dlatego potrzeba jest rzetelnej informacji na ten temat. To jest temat rzeka właściwie. Moglibyśmy tylko o tym gadać, a mamy specjalistów od tego, którzy posługują się badaniami, które mogą wykonywać, bo to jest jednak też taki aspekt, o którym trzeba pamiętać. My żyjemy w uzgodnionej rzeczywistości, tutaj jest jakieś prawo, tutaj są jakieś rzeczy, podlegamy mniej lub bardziej, ale jednak to jest nasze otoczenie. Nic dziwnego też, że o to pytasz. Chodzi o konkrety. Chodzi o bardzo konkretną, rzetelną wiedzę potwierdzoną badaniami. I fajnie, że są osoby, które coś takiego wnoszą.
[16:24] - Tak. Ja bym tutaj jeszcze powiedział o czymś takim jak stereotypy. To, że ludzie mają różne pomysły, że właśnie tak jak powiedziałaś, ćpanie czy coś tam innego. Ja bym tutaj się chciał zatrzymać na moment, żeby pomyśleć o jakiejś fobii. Czy ludzie zadając w ogóle takie pytanie, nie boją się mówić? I jeśli człowiek boi się o czymś mówić w ogóle, to co tu się właściwie dzieje? Czy mamy wtedy wolność mówienia na jakieś tematy? Ponieważ naprawdę mówiąc o różnych rzeczach tutaj nie naruszasz żadnej rzeczy, żadnego przepisu prawnego. To nie jest, że ty posiadasz coś, tylko że ty rozmawiasz na jakiś temat i na temat moim zdaniem bardzo ważny. I jest tutaj dysputa społeczna, ponieważ na przykład w Stanach Zjednoczonych się teraz ostro dzieje na te tematy związane z enteogenami.
Jest duży ruch społeczny, tym bardziej że naprawdę mamy 40 lat przekłamań naukowych. Te rzeczy wcale nie były badane pod kątami medycznymi, przerwano badanie. Nagle teraz ruszyło wszystko z powrotem i okazuje się, że to właśnie Kuba fajnie ujął, że tak naprawdę enteogeny są świętym Graalem medycyny, że to jest paradoks tego wszystkiego, że leczą tak wiele rzeczy, że można być w szoku.
[17:30] - Tak. I to też nie jest tylko z zakresu science fiction, tylko z zakresu tego, że te rzeczy się już wydarzają, że te badania, czyli leczenie ludzi tak zwane właśnie niekonwencjonalne sposób, czyli za pomocą enteogenów, to po prostu to działa. To jest fakt. To nie jest jakiś domysł, że być może za 100 lat zrobimy jakieś badanie, tylko to się dzieje już. I ludzie, którzy wykonują te badania, mają na to zgody, bo to jest w kwestii eksperymentów prowadzone. Więc dowiedzenie się o tym i posłuchanie nie z piątej ręki, tylko w ogóle z pierwszej tego, kto w jakiś sposób-
[18:03] - Nie z telewizji, nie z radia. No chyba że z tego radia.
[18:07] - Ja ci powiem, że ostatnio to się nawet w naszej polskiej gazetach zaczyna dzielić. Ostatnio chyba w Fakcie było coś o marihuanie.
[18:14] - Widziałem u ciebie na Facebooku linka, dlatego tak się zdziwiłem.
[18:18] - 10-letnie dziecko to było, czy 11-letnie, teraz już nie pamiętam dokładnie. Wyleczone z niespadaski.
[18:23] - Olejem z konopi.
[18:25] - Tak, dokładnie. Na pierwszej stronie, więc widać, że te informacje zaczynają docierać coraz bardziej.
[18:34] - Chyba niedługo dotrą. Konkretnie w Nowym Jorku został przegłosowany bardzo ważny dokument. Musi być taki dokument, który jest podstawą prawną, jeśli się nie znam na takich prawnych sprawach. Ale generalnie jest to dokument kluczowy dla legalizacji używania cannabis, czy to medycznego, czy relaksacyjnego, na zasadzie drinka, dosłownie w ten sposób. W Nowym Jorku już przeszedł. Wszystkie podpisy zostały przywalone do tego dokumentu, podpisane przez wszystkich zainteresowanych, wszystkie pieczątki przybite. Teraz czeka na ostateczne zatwierdzenie i to będzie chyba taka troszeczkę może nie tyle rewolucyjna rzecz, ile bardzo spektakularna. Bo Nowy Jork wymusza pewne zjawisko, takie follow the leader na innych miejscach na świecie, że: „O, bo w Nowym Jorku jest, u nas też będzie”.
[19:15] - Tak, stolica świata.
[19:16] - Tak. Otóż to.
[19:19] - Więc kamień milowy jakiś przypinają. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
[19:22] - Też jeszcze fajne w konwencie jest to, że ta impreza przyciąga naprawdę bardzo różnych ludzi. Po różne rzeczy ludzie tam przychodzą i czasem to wygląda tak, że wykład Kuby to jest pierwsze zetknięcie się z tematem, że jest ogólna koncepcja, że drugs are bad. Okej, nie ruszamy tego w ogóle, nie zajmujemy się tym tematem. A potem Kuba, który mówi o wynikach badań i o różnych takich rzeczach, że nie ma tej przestrzeni, żeby pomyśleć sobie: „Ojej, naprawdę?”. Bo on tak zajmuje, tak ciekawie opowiada i on naprawdę jest na fali. Jesteśmy w Radiu Na Fali, ten koleś jest na fali, jak o tym mówi i to czuć. I on nie uczy tylko słowami, tylko swoją postawą i tym, o czym mówi. Więc doświadczenie przez innych ludzi tego, co on tam nawija jest cenne.
[20:11] - Kuba reprezentuje ten... Kuba, my to o tobie mówimy, jakbyś nie wiedział.
[20:16] - Tak, myślę, że nas słucha. Pozdrawiamy.
[20:17] - Pozdrawiamy bardzo serdecznie. Reprezentuje paradygmat współczesnej kultury, że jest człowiek z papierem medycznym, nie medycznym, tylko papier z uniwersytetu, a oprócz tego jeszcze mówi o rzeczach, o których tam się nie mówi. Mówi od strony naukowej, w interesujący sposób. To jest unikatowe zjawisko w Polsce, gdzie z reguły temat jest raczej pomijany, bo jest dla wielu chyba zbyt ryzykowny. Tak mi się wydaje.
[20:43] - Ludzie mają różnego rodzaju fobie. Ja powiem tak: my zapraszamy na konwent, żeby zobaczyć o czym mówimy, co przedstawiamy, jakie treści są, żeby się zetknąć z tymi konkretami. Więc odsyłam na stronę konwentu konwentfraktala.pl i tam jest wszystko z programem włącznie.
[21:01] - To już chyba wszystko wszyscy wiemy na temat konwentu, moi drodzy. Może na pewno nie wszystko, ale tyle, żeby się bawić na miejscu i żeby sobie nie robić żadnych wymówek, żeby się nie pojawić na miejscu. Także kochani słuchacze, ostatni moment na przedpłaty. Jeszcze chyba macie możliwość wzięcia przedpłat. Chyba jeszcze bilety są online.
[21:19] - Tak, są jeszcze. Jeszcze jeden dzień został na przedpłaty, ale jest jeszcze taka możliwość, że można też na miejscu nabyć bilety. Przedpłaty są na pewno wygodniejsze.
[21:29] - Dla nas.
[21:29] - I też dla uczestników.
[21:32] - Wspierajcie twórców, słuchacze, kupujcie w przedplacie, będzie łatwiej później organizować.
[21:37] - Jasne, że tak.
[21:38] - Dobra, to zamykamy na razie Konwent Wiedzy Alternatywnej, chociaż pewnie on się jeszcze gdzieś tam może nam pojawi.
[21:43] - Całkiem możliwe, jest teraz na topie. To jest ten czas właśnie, tydzień został.
[21:47] - Dokładnie, to już w przyszły weekend. Ja będę siedział w radiu, ale będę duchem z wami. Tak czy siak. Słuchajcie, byliście na fajnej wycieczce. Wzięliście ekipę jakiś czas temu, zapakowaliście to wszystko w samolot i wywieźliście razem ze sobą na małą wyspę gdzieś. Powiedzcie gdzie to było. Powiedzcie, o co w ogóle chodzi.
[22:05] - Może tutaj Basi oddam głos, bo to jest Basi inicjatywa.
[22:10] - No dobrze. Byliśmy na Gozo, byliśmy na Malcie i też nawet nie wiem czy wiesz, ale byłeś z nami obecny tam duchem, bo kilka osób, które z nami jechało, to właśnie usłyszało w Radiu Na Fali o tym wyjeździe.
[22:24] - Wow, nice. Miło mi.
[22:25] - I nawet pytali: „Ej, a jaki jest ten Tomek na żywo? Jest fajny?”. A my mówiliśmy: „Tak, jest najlepszy”.
[22:31] - Dzięki. Dzięki guys. Muszę coś z tym zrobić. Chyba jakoś to scashować, ale dzięki za pomoc, jakoś to ogarniam.
[22:41] - Koszulki też były obecne Radia Na Fali.
[22:43] - Tak.
[22:43] - Jako ostatnio podesłałem ci nawet zdjęcie. Rozmawialiśmy o tym dobrą chwilę.
[22:48] - Ekipa zebrała się po prostu fantastyczna. Ja jestem cały czas pod wrażeniem tego pierwszego wyjazdu. Jesteśmy w trakcie organizacji teraz drugiego. A właściwie to też dlatego ten drugi wyjazd, bo musieliśmy odmówić kilku osobom za pierwszym razem, dlatego że grota szamańska, w której spaliśmy, nie pomieściłaby aż tylu osób. Także zainteresowanie duże bardzo, a cała wyprawa to jest jeden wielki zbieg okoliczności i takie poddanie się fali. Znowu.
[23:21] - Troszkę zrobi się taki numer opisywany w książkach, które są z epoki może ery beatników lub coś w tym stylu. Zebrała się ekipa, powiedziała: „Okej, jedziemy”. Gdzie? „Jedziemy tam”. Dobra, jedziemy tam i pojechali.
[23:33] - Dokładnie tak właśnie to było. W skrócie. To chyba wszystko.
[23:38] - Właśnie, Basia, bo ja chciałem się ciebie zapytać, bo tak właściwie nie wiem, czy ktokolwiek pamięta, bo byłaś już w Radiu Na Fali, ale goli przypomniała. Chciałem się spytać, czym ty się w ogóle zajmujesz w tym całym zamieszaniu, poza oczywiście, że Konwent Wiedzy Alternatywnej. Poza tym, że wspomniałem o dźwięku. Właśnie chciałem, żebyś przybliżyła troszkę temat, bo o Tomku wszystko już wiadomo chyba.
[23:56] - No widzisz. Tak, ja się zajmuję dźwiękiem i zajmuję się tym dźwiękiem już kilka lat i nie widzę końca tej ścieżki. Jest to fajna sprawa. Gram na instrumentach antycznych, takich jak misy i gong i różne inne teraz rzeczy, jakieś dzwonki, nie dzwonki, bębny szamańskie, szmery, bajery. I oprócz tego, że gramy takie koncerty, bo gramy ostatnio razem z kolegą moim serdecznym Wojtkiem takie całonocne koncerty, co naprawdę przyjemna, fajna podróż. To oprócz tego robię tak zwaną terapię indywidualną, czyli takie masaże indywidualne dla osób i to Z bardzo fajnym skutkiem. Dużo też pracuję z dziećmi, takimi poharatanymi przez los, czyli z dziećmi niepełnosprawnymi, upośledzonymi. Metoda działa. Ja jestem cały czas w zachwycie nad tym, jak takie proste garnki, kawałki metalu po prostu mogą dawać takiego czadu.
[24:51] - Chciałem się zapytać cię o to, jak wygląda ona w praktyce, takie uzdrawianie. Dzisiaj oglądałem bardzo ciekawy wykład takiego dżentelmena, nie pamiętam w tym momencie nazwiska. Wybaczcie mi, kochani słuchacze. Jest to człowiek, który studiuje w szkole, którą wystartował Dale Punt. To jest człowiek, który się zajmuje takimi rzeczami właśnie związanymi z dźwiękiem, z kawitacją dźwięku pod właściwie każdym możliwym aspektem. No i przede wszystkim też między innymi aspekt naszego zdrowia i tego, jak to rezonuje, bo jesteśmy zbudowani z wody. Także jak ta woda drga do częstotliwości, tak samo my drgamy.
[25:21] - Jasne.
[25:21] - No i pokazywał fantastyczne zdjęcia. Właśnie ten cinematics, czyli to jak się wzbudza troszkę wodę odpowiednią częstotliwością, tam się układają odpowiednie kształty, wzory, patterny. No i właśnie zauważył taką fajną symbiozę pomiędzy, już nie będę mówił o jakie częstotliwości chodzi. Generalnie wszystkie te rzeczy, które ty masz tam właśnie w owych misach, bo to jest dokładnie ten rezonans, dokładnie ta częstotliwość najczęściej. No i pokazywał właśnie jak to dostraja w ogóle do ludzkiego organizmu i mówił, że wrażenie jest niesamowite, że w ogóle robienie tych eksperymentów, w ogóle praca z tym dźwiękiem powoduje, że on w ogóle sam się o wiele lepiej czuje. Tak się chciałem zapytać, jak w ogóle reagują dzieciaki, bo pracujesz z takim bardzo newralgicznym materiałem, z dzieciakami, które są takie dosyć dynamiczne w tym wszystkim.
[26:04] - No więc właśnie, wiesz co? Ja generalnie teraz pracuję z dziećmi, które są bardzo często niepełnosprawne ruchowo. To jest coś innego, bo jak zaczynałam swoją pracę kilka lat temu, czyli tam siedem, to zaczęłam od tego, że pracowałam z dziećmi, tak zwanymi zdrowymi, normalnymi dziećmi w wieku przedszkolnym. To był jakiś hardcore, bo w ogóle ta metoda zakłada to, że ta osoba, której się wykonuje zabieg leży albo siedzi, jest w miejscu. A małe dzieci to jest po prostu wulkan energii i dla nich to, że w środku dnia w ogóle robimy jakieś zajęcia, gdzie trzeba leżeć, jak można eksplorować świat i po prostu coś robić innego, no trochę się mija z celem. Tym bardziej też przywracanie jakby ustawień fabrycznych malutkim dzieciom. Nie ma to sensu za dużego. Te dzieci mają dobre swoje ustawienia i one po prostu potrzebują właśnie się jakby eksplorować, doświadczać i tak dalej. Więc tutaj być może do zasypiania to jest fajne, a nie jako jakiś element dnia w moim odczuciu. Natomiast dzieci, które są właśnie niepełnosprawne ruchowo, w ogóle ten cały taki świat osób, które są upośledzone, to jest trochę takie tabu, zwłaszcza w Polsce, jakby tych ludzi nie widać.
Ale to jest w ogóle niesamowite doświadczenie z nimi pracować. I ja mam takie wrażenie, że tyle, ile energii wkładam, to na pewno tyle dostaję więcej jakby zwrotu, ale mam wrażenie, że jeszcze więcej, że to jest naprawdę jakiś mistyk. Mistyk. Pracowanie z tymi ludźmi. Nie wiem, o co chodzi, ale to tak ja tego doświadczam. I poza tym osoby, które są niepełnosprawne ruchowo, są bardzo wdzięczne w takiej pracy, bo jak coś się koło nich robi, to one całą uwagę absorbują i są bardzo obecne w tym kontakcie. Natomiast te misy działają na takie osoby. Po pierwsze właśnie bardzo głęboko relaksacyjnie, rozluźniająco, czyli że na przykład jakieś takie przykurcze to są często właśnie takie rzeczy, że to ciało jest bardzo napięte, spięte bez intencji tak naprawdę. Po prostu te dzieci już się rodzą z jakimiś takimi dysfunkcjami. A misy mają to do siebie, że oprócz tego, że właśnie jest masaż na poziomie komórkowym, to, co ty mówisz, czyli po prostu podawana jest tak zwana wzorcowa wibracja do obszaru, gdzie się tam stawia tą misę, to oprócz tego jest ten miły, rozluźniający, przestrzenny dźwięk.
I w ogóle jak pracuję z dziećmi, które są bardzo otwarte, bo to też jakby to nie jest dla wszystkich terapia. Są dzieci, które wchodzą w to jak masło, a są takie, które jakby nie. I wtedy też nic na siłę, no nie? To też ja się tego też nauczyłam, żeby po prostu iść za tym, co się wydarza. Iść za tym dzieckiem, które konkretnie tutaj jest, a nie z pomysłem swoim. Ile razy ja mam pomysł, to jest piasko. To jest po prostu też takie wypłukiwanie się z tych pomysłów i iście za tym co się dzieje. No ale oprócz tego oczywiście są jakieś konkretne zasady BHP, jak tych mis używać, a jak ich nie używać. I to są ważne rzeczy, że jakby dźwiękiem można pomóc, ale można też zaszkodzić. I chodzi o to, żeby umiejętnie to robić.
No a właśnie takie spektakularne, fajne rzeczy się dzieją, że właśnie na przykład jakaś przykurczona rączka czy nóżka po drugim czy trzecim uderzeniu po prostu puszcza to napięcie. I to też jakby nie jest intencjonalne. Po prostu ciało tak fajnie reaguje na te misy.
[29:18] - Spontanicznie?
[29:19] - Spontanicznie. A też te dzieci często właśnie osoby, które są upośledzone ruchowo i również umysłowo, tak jakby paradoksalnie jest im czasem łatwiej się rozluźnić, bo one nie mają pomysłu i programu w głowie. One po prostu bardzo idą za swoim ciałem. Więc jak te misy w plus ciało i przyjazna atmosfera taka, że jakby, że ja nie mam właśnie tego pomysłu, że ja nie przyszłam tam po prostu uzdrowić, uleczyć, jakby ja tego unikam.
[29:43] - Nie przychodzisz do nich ze strategią na ich życie i chyba to czują doskonale.
[29:50] - No ale też bez pomysłu, żeby coś uzdrawiać, no nie? Po prostu ja uważam, że to są naprawdę świetne narzędzia. Ja ich doświadczyłam bardzo mocno na sobie, też wręcz w takich spektakularnych warunkach. Pierwszy mój masaż misowy po prostu był zupełnym jakby dla mnie takim osobistym odlotem, ale tak naprawdę to nie był do końca odlot, tylko tak jakby naprawdę wylądowanie w sobie i w swoim ciele. Ja nawet nie wiedziałam, że jakby jestem gdzieś indziej, że trochę nie mam kontaktu i nagle się okazuje, że po prostu, że ja tutaj mam ciało, że w ogóle to jest czasami trudno uchwycić, że się nie ma kontaktu z własnym ciałem, no nie? Że się nie ma bazy po prostu z tym, że jakby tutaj zachodzi dużo różnych fajnych rzeczy i procesów i można się o to oprzeć i można wow tego doświadczać, no nie?
[30:34] - Zaciekawiło mnie, jak wspomniałaś o tym, że misami można też zaszkodzić, bo wydawało mi się to taką bardzo bezpieczną technologią. Nie domyślałem się, że jest taki downhill w tym wszystkim.
[30:45] - To też zależy jak na to spojrzeć, bo czasami można doświadczyć czegoś takiego, jak ktoś nie zna zasad BHP, czyli tego, jak bezpiecznie to przeprowadzić. A bezpiecznie mam na myśli to, że nie przyspieszasz jakiegoś procesu, który się dzieje w ciele na siłę.
[31:09] - Czyli nie robisz czegoś takiego jak wspomniałaś. Dlatego warto nie mieć żadnego planu i żadnej strategii na to.
[31:15] - Nie nadawać.
[31:17] - Nikt z nas nie wie, co się tak naprawdę do końca wydarzy. Po prostu organizm pokaże, jakie ma tempo reagowania na to wszystko. I faktycznie teraz rozumiem. To takie naturalne. Powrót do praw mamy natury bym powiedział.
[31:28] - Dokładnie. Taką zasadą się kieruję, że mniej znaczy więcej, czyli lepiej użyć mniej elementów tego masażu dźwiękiem, niż używać ich całą masę. Ale to się tak łatwo mówi na początku, zwłaszcza jak się zaczyna tą podróż. Zresztą mam wrażenie, że z czymkolwiek, to czasami mamy taką wrodzoną tendencję, żeby spróbować na maksa, żeby zobaczyć jak ten gong, jak można do niego tak mocno przyłożyć, jakie on będzie miało spektrum dźwięku. A tam leżą ludzie, wiesz? Oni to czują. Poza tym, że jesteśmy silnymi duchowymi istotami, to jesteśmy też delikatni. Jesteśmy otoczeni całą masą różnych fal i to na nas działa. Można by się tym nie przejmować, że teraz będziemy grać na misach, gongach i i tak są te fale komórkowe, komputery, sieci i tak dalej. Oprócz tego, że ten masaż działa na poziomie komórkowym, na poziomie dźwiękowym i tak dalej, to jest to taki przyjemny element.
I tu już mniej mówię o dzieciach, a bardziej o osobach dorosłych, z którymi pracuję, że to jest czas naprawdę na zajęcie się sobą i swoim ciałem. I przez tą godzinę jak ktoś leży, to w tym czasie nie wyśle maila i nie sprawdzi sobie fejsa. Bo on leży i przyszedł się odprężyć i on musi, znaczy nie musi, ale raczej jak już na to się umówił ze mną, to w tym czasie on to realizuje i to też wychodzą różne rzeczy. Ludzie się nie potrafią relaksować, ludzie mają całą masę sytuacji do przerobienia w głowie. Obróbka danych cały czas. Więc to też jest fajne zdać sobie sprawę, taka diagnoza wewnętrzna, czy ty jesteś w stanie siedzieć, leżeć i się relaksować. To wcale tak nie jest łatwo.
[33:16] - Każdy mówi, że chciałby się zrelaksować, ale doskonale wiemy, że znakomita większość ludzi zaraz po tym, gdybyśmy zaproponowali im kawałek podłogi, powiedzieli: „Stary, jest godzinka czasu, jest kawałek podłogi, jakaś relaksacyjna muzyka. Musisz tylko wyłączyć telefon i zostawić komputer”, byłoby: „Nie, stary, może później”.
[33:32] - Facebook czeka przecież. Jak relaksować się? Kiedy? Piątek o 4:00.
[33:39] - Dzięki Basia za wyjaśnienie czym się zajmujesz i jak to wygląda w praktyce. I teraz kochani we dwójkę was poproszę, żebyście opowiedzieli jak z tą dziką, nie taką dziką, bo na piechotę nie deptaliście.
[33:50] - Trochę była dzika, powiem ci.
[33:52] - Dobra, z tą dziką wyprawą. Opowiadajcie. To może ja zacznę od jednego pytania. Czy mieliście poza tym, że oczywiście wyprawa była kompletnie spontaniczna i po prostu się pojawiła, bo się pojawiła. Czy mieliście jakiś może nie tyle program do realizacji, ile kilka pomysłów, które mieliście zaplanowane? Że jak się już tam pojawimy, to spróbujemy zrobić te pomysły, zobaczymy co z tego wyjdzie.
[34:11] - Ja miałam cały plan podróży godzinowo wypisany i jak tylko przyjechaliśmy na wyspę, to nasza przewodniczka Magda powiedziała do nas: „Pozwólcie, by wyspa Gozo was prowadziła”. Ja sobie myślę: dobra. I potem umysł musiał chwilę: że co? Ja mam plan.
[34:34] - Plan, za pięć minut zbiórka!
[34:37] - Dokładnie.
[34:39] - Więc tym razem i tak muszę zrobić plan. Sorry, tak mam. Więc mam ten plan, ale jest mniej w nim pozycji, bo czasami mieliśmy wszyscy ochotę dużo robić, a te dni jakoś płynęły tam trochę inaczej i mieliśmy taką potrzebę więcej rozmawiania o tym, co tam u nas, co każdemu się zadziało, jak kto się czuje, co byśmy chcieli dzisiaj robić niż takiego, żeby o 13:00 wykład Kuby o ziołolecznictwie. Bardziej to tak fajnie jak to na spontanie raczej jest. Ale wiadomo, też organizujemy to, jesteśmy organizatorami, więc fajnie jakiś ramowy program mieć. Także taki mieliśmy.
[35:25] - Nie taki specjalnie formalny, bo też się nie spodziewałem, żebyście mieli taki plan z cyklu: o godzinie 8:30 jemy śniadanie. Kto nie zdąży, jest głodny do południa. Rozumiesz?
[35:34] - Byś się zdziwił.
[35:36] - Serio?
[35:38] - Bardzo ładnie się wszystko układało.
[35:40] - Żartuję, ale ramowy mieliśmy.
[35:42] - Był czas dla siebie, był czas programowy, były też warsztaty, mieliśmy wspólne jedzenie i mieliśmy też indywidualne i zbiorowe wyprawy w różne miejsca.
[35:52] - Tak. Ale na przykład było tak, że był czas wolny i każdy mógł go spędzić jak chciał, a siedzieliśmy wszyscy razem w pokoju, każdy miał swój komputer i mieliśmy bardzo dużą potrzebę takiej bliskości i bycia ze sobą, że te wspólne zajęcia właściwie nam się kończyły, ale nie było takiej potrzeby, żeby odpoczywać od siebie.
[36:12] - Od czasów Facebooka właśnie.
[36:14] - Dlatego chciałem się zapytać o te ramy programowe, bo tak sobie pomyślałem, że zaraz, przecież jak było tak fajnie za pierwszym razem, te pomysły wypaliły. Sposób skonstruowania sobie czasu. Pewnie będziecie chcieli to pociągnąć dalej. Tak sobie pomyślałem i dlatego się pytam, o czym żeście tam sobie gadali, jakie tematy się pojawiły, jak wyglądały te „zajęcia”, które sobie tam zorganizowaliście dziarsko na miejscu?
[36:40] - Tak, bo jak zaczęliśmy się przygotowywać do tej wyprawy, to Magda nam napisała, że to jest wyspa snów, więc nie mieliśmy problemu z tym, co tam robimy. Zrobiliśmy tam warsztat śnienia. Tym bardziej że mieliśmy sześć nocy, więc to są takie fajne warunki, że tam się może coś zadziać. To nie jest weekendowy warsztat, po którym potem pracujesz według jakiegoś grafika, który my dajemy, tylko to już się dzieje i tam śpimy i możemy rano o tych snach rozmawiać. I powiem ci, że jeśli chodzi o świadome sny, o pamięć snów i o takie rzeczy, to działy się tam bardzo fajne rzeczy, nie?
[37:17] - Regresja, tak. Mieliśmy też.
[37:19] - Aha. No tak.
[37:20] - Dobra, opowiadajcie po kolei.
[37:21] - Regresja była dużym czynnikiem, który zadział się na warsztacie. Mieliśmy zrobione regresje. Dorota zaplanowała trzy regresje dehipnotyczne, które jak się okazało, grupa podjęła się tym regresjom i mieliśmy dość dużo zbieżności różnego rodzaju. A co ciekawe, następnego dnia, jak pojechaliśmy sobie na fiordy, na klify, to część osób mówiła, że widziała te rzeczy w swoich wizjach, w swojej regresji. Mieliśmy zerową regresję do przeszłości Gozo w sumie.
[37:57] - Do przeszłości na Gozo. To też nie było do końca naszą intencją, żeby robić ten wyjazd jeszcze z regresingiem. Dorota się zgłosiła do nas jako uczestniczka wyprawy i okazało się potem, że ten jej pomysł na przeprowadzenie takiej sytuacji z grupą był naprawdę ciekawy i naprawdę fajnie to odczuliśmy jako grupa. Nawet tak, że jak Tomek zaczyna o tym mówić, to ja mam takie poczucie, że to było takie intymne. To, co się tam wydarzyło między grupą w ogóle.
[38:27] - Możecie coś powiedzieć? Jakieś wasze wspomnienia regresyjne? Jeżeli oczywiście można. Czy nie są prywatne?
[38:33] - One naprawdę były... ponieważ one nie są tylko moje, tylko to zahacza o całą grupę, to ja mam takie poczucie, że tam się wydarzyło takie misterium. Trudno mi trochę jest o tym mówić, żeby to nie brzmiało jakoś totalnie odjechanie. Regresja wygląda w ten sposób, że my sobie leżymy przy miło rozpalonym kominku, a Dorota wolnym głosem wprowadza nas w stan relaksacji. To nie jest tak, że my tracimy bazę, jak jest jakaś hipnoza i nikt nie wie, o co chodzi. Ktoś to nagrywa, a potem my patrzymy i myślimy: „O Jezu, czy to ja mówiłem?” Jesteś na bazie, wiesz, co się wydarza z tobą, czujesz swoje ciało, w każdej chwili możesz otworzyć oczy.
[39:15] - Ale to jest tak, że jesteś tylko ty i na przykład osoba, która prowadzi tą hipnozę?
[39:19] - Nie.
[39:20] - Czy wszyscy są?
[39:21] - Grupowo mieliśmy.
[39:21] - Okej, dobra.
[39:22] - Tak, wszyscy razem. Jest jakaś tendencja, w jaką stronę to wszystko idzie. Czyli ta wizualizacja jakoś jest prowadzona, że jesteśmy gdzieś i co tam widzimy. I mi się wydaje, że sama już akcja tego, że masz zamknięte oczy i ktoś ci mówi, że teraz jest dokładnie czas na to, żeby obejrzeć sobie te obrazy, które ty masz pod oczami, to jest naprawdę fajna opcja. Tak samo jak z tymi misami czy z jakimś innym tematem, jakimkolwiek, że żeby w coś wejść, wystarczy w to wejść i jesteś w tym takim odrobinę odmiennym stanie świadomości. Bo wiadomo, że jak jest relaks, zwalniasz oddech, bicie serca się uspokaja i my jesteśmy istotami duchowymi czy jakkolwiek, nawet już pomińmy tą sprawę, ale mamy swoją wyobraźnię, która jest dla mnie dowodem na nasze kosmiczne korzenie i na naszą duchowość, jakkolwiek by to nie brzmiało. Więc jak zamkniemy oczy i zaczniemy zwalniać tempo tych obrazów i się im bardziej przyglądać i potem jak zaczynamy o tym opowiadać i jedna, druga, trzecia osoba opowiada o czymś zbieżnym, że my widzimy jakąś jedną rzecz, jak mamy intencję, żeby się przyjrzeć naszym związkom z wyspą Gozo, to nawet już nie trzeba szczególnie wierzyć czy nie wierzyć w takie rzeczy. Wierzyć czy nie wierzyć w zeszłe wcielenia czy przyszłe, cokolwiek. To jest samo doświadczenie, które ma dużą wartość w sobie, że zwalniasz tempo swoich myśli i przyglądasz się, co tam jest. I to są w ogóle niezłe rzeczy.
Warto o tym pogadać.
[40:53] - Okazało się, że byliście już wcześniej na Gozo zapewne.
[40:57] - Tak, różne rzeczy, różne słowa wyszły. Ja co prawda mogę mówić tylko o sobie. Miałem wycięcie też. Niektóre frazy, które elementy tego procesu dehipnotycznego wyglądały w ten sposób, że pół godziny później odzyskiwałem przytomność. Takie miałem skoki.
[41:14] - Wierzę. Zasnął, o to chodzi.
[41:17] - To nie było zaśnięcie. Dla mnie to nie było zaśnięcie, ponieważ byłem przytomny i nagle przeskakuję, jestem w jakimś innym momencie.
[41:26] - Pochrapywałeś.
[41:27] - Nieważne.
[41:28] - Dziewczyna cię zdradziła. Tomek!
[41:30] - Przepraszam.
[41:31] - Nie, wiem, o co chodzi. Ja wiem, jak to odbierałem personalnie i dla mnie to wyglądało troszeczkę inaczej.
[41:40] - Różne rzeczy na różnych ludzi działają i to jest też takie narzędzie tylko.
[41:44] - To prawda.
[41:45] - Albo aż. Jeśli na przykład ktoś prowadzi relaksację, a ciało chce się zrelaksować i zasnąć, to to jest też najlepsze w danym momencie, żeby to zrobić. Ja miałam drugi regresing taki, kiedy miałam już bardzo duże oczekiwania po tym pierwszym, to wycięło mnie też. Zasnęłam i w momencie, kiedy już on się kończył, to ja byłam bardzo rozczarowana, że zeszłym razem takie historie, a teraz nie. Nie przewidzimy tego. Jest jakiś w tym wszystkim kontakt z wielką niewiadomą. Nie wiadomo, co się stanie.
[42:17] - Ciekawe jest też samo dostrajanie się do hipnozy dehipnotycznej, bo masz coś takiego jak sprawdzanie swoich zmysłów na początku, czyli dostrajanie się trochę. Czyli sprawdzasz na przykład: wyobraź sobie kwiat, zobacz jak pachnie, wyobraź sobie łąkę, że jesteś na tej łące. Takie masz testy dostrajania się, na ile jesteś w stanie wewnętrznym okiem spojrzeć w ten swój wewnętrzny świat. I później są kolejne kroki, czyli znajdujesz przewodnika, on cię zaczyna prowadzić dalej. Więc sam ten etap dostrajania jest bardzo ciekawym pogłębieniem się, nawet jeśli chodzi o kwestie wizualizacji. Więc mi się wydaje, że to jest bardzo przydatne narzędzie, które też jako osoby starsze zatracamy i nie skupiamy się tak bardzo na naszej wyobraźni. Oczywiście potrafimy sobie różne rzeczy wyobrazić, potrafimy się relaksować i widzieć różne rzeczy, ale dzięki elementom takiej dehipnotycznej hipnozy, temu Temu systemowi działania można naprawdę rozbudzić te wewnętrzne zmysły, żeby po prostu odczuwać, żeby być w tej przestrzeni wewnętrznej jeszcze bardziej. I to jest niesamowite, bo im bardziej trwała ta hipnoza, tym lepiej się w to wchodziło, tym coraz mniej byłem w tej przestrzeni zewnętrznej i coraz bardziej się skupiałem do wnętrza. Więc to jest bardzo ciekawa rzecz.
[43:29] - Ja się tak zapytam troszkę jako taki amator, bo ja właśnie nigdy takiej sesji regresyjnej sobie w życiu nie robiłem. Robiliście sobie pewnie po parę tych sesji, czyli pierwsza, druga, trzecia. Czy był jakiś progres tak zwany? Czy jest jakaś różnica, że z czasem im bardziej zaawansowani, że tak powiem, w temacie, tym te wspomnienia, cokolwiek to jest, w tych regresjach przychodzi szybciej, klarowniej? Czy też jest to dalej nieprzewidywalne, tak niezależnie od momentu, przynajmniej podczas tej wyprawy na Gozo?
[43:58] - To znaczy ja ci powiem tak: ja znam hipnozę regresyjną w ogóle też spoza Gozo i też znam takie coś jak bęben szamański, gdzie też wchodzi się w wewnętrzną przestrzeń. Więc z praktyki widzę, że im częściej się praktykuje takie rzeczy, tym łatwiej w ogóle o tą swoją wizualizację tego świata wewnętrznego. Wydaje mi się, że to jest tak jak ćwiczenie na siłowni albo w ogóle robienie czegokolwiek, granie na pianinie. Gdy po prostu coś robisz, gdy skupiasz się bardziej na tym aspekcie, to po prostu działa lepiej.
[44:30] - Ale też jest oprócz tego to, że ktoś ma czasami naturalne predyspozycje, że po prostu ma taki dar, że jest łatwo mu coś sobie wyobrażać i że bardzo łatwo się porusza w tym świecie. To tak samo jak przy wychodzeniu z ciała czy świadomych snach, że można się tego nauczyć, a można też spontanicznie takie doświadczenia mieć i po prostu potrafić się tam poruszać bez tego, że się tego uczysz gdzieś. My mamy różne w sobie zdolności, bo każdy z nas jest indywidualnością i są naprawdę takie osoby, które bez ćwiczenia po prostu skaczą na głęboką wodę i mogą doświadczać tam czegoś mocniej. Ale też moim zdaniem jest to, tak jak powiedział Tomek, dziedzina, w której można się nauczyć po prostu.
[45:07] - Jasne, że tak.
[45:08] - Proszę bardzo. No to tak. Zrobiliście sobie wyprawę do poprzedniego życia na Gozo. Nieźle. Co jeszcze się działo na Gozo? Co jeszcze się działo?
[45:16] - To może opowiedzmy w ogóle o tej samej wyspie, bo ja jestem zafascynowany tą wyspą. W ogóle to jest dla mnie niesamowite przeżycie. To był taki strzał kulturowy trochę, bo Gozo, Malta w ogóle jest taką, można powiedzieć, ostatnim obozem Unii Europejskiej. Za Maltą to już jest tylko Afryka i to czuć tam, bo czuć, że tam są wpływy afrykańskie i czuć wpływy europejskie. I też jeśli się spotyka tam ludzi, budowle, wszystko jest właśnie takie trochę wymieszane na tych dwóch płaszczyznach. Gozo w ogóle jest mniejszą częścią Malty i to jest taka wyspa bardziej dzika. Malta jest, można powiedzieć, już taka trochę zeuropeizowana. Tam są McDonaldy, IKEA, tam widzieliśmy jakieś tego typu rzeczy. A jeśli chodzi o Gozo, to my byliśmy w szoku, bo widzieliśmy tam w sumie tylko dwa jakieś fundamenty cywilizacji Zachodu. I to był McDonald, który dziwnie kontrastował na tym Gozo.
Nie wiadomo, o co chodzi, no ale był tam. No i był Lidl, jeden Lidl, który był największym sklepem w ogóle, jaki tam w ogóle był.
[46:22] - Moje dziecko się ucieszyło. O, Lidl!
[46:24] - Czekolada.
[46:25] - Coś jest znajomego, jakiś odnośnik.
[46:27] - A jeśli chodzi o resztę aspektów, to naprawdę mnie to urzekało. Centrum handlowe, jakieś pięć sklepów na krzyż, stacje benzynowe takie jak u nas jeszcze za PRL-u, a może starsze, czyli takie bez tych plastików. Najstarsze CPN-y, jakie można sobie wyobrazić. Widzieliśmy też stację benzynową, która była po prostu na drodze. Te dystrybutory były postawione przy drodze. Jakiś koleś pewnie wychodził z domu i tankował. Więc po prostu brak reklam. To też było niesamowite. Nie było żadnych billboardów wielkich wszędzie, tylko jak jakaś reklama to była taka może mała, gdzieś z boku. Luz na ulicach totalny.
Tam uliczki są takie, że te miasteczka są bardzo małe, bo to mała wyspa. Ona jest wielkości Trójmiasta, może nawet mniejsza. Tam siedem chyba na czternaście kilometrów.
[47:14] - To malutkie. Takie po prostu no-
[47:17] - Więc mała wyspa. No urzekało mnie po prostu też, w jaki sposób ludzie tam ze sobą żyją. Bardzo fajnie. Następną rzeczą, którą też opowiadałem właśnie po przylocie, co mnie ciekawiło, to że właśnie kluczyki w aucie były zostawiane na noc, że tam się zostawia kluczyki, ponieważ na wyspie nikt ci auta nie zabierze. Zamki w drzwiach też małe rygielki. Nie ma tam jakichś problemów, że ktoś ci coś ukradnie. Następną rzeczą była ekologia. Tam wszędzie na dachach były turbiny wiatrowe i kolektory słoneczne i fotowoltaiczne panele i te turbiny wiatrowe to czasem po dziesięć, po dwanaście było na jednym domu. Więc to były niesamowite rzeczy.
[47:58] - No wygląda troszkę jak takie małe, troszkę niezależne miejsce oderwane od reszty świata. Takie zadupie generalnie, co tu dużo mówić, cywilizacji.
[48:06] - Tak.
[48:06] - No ale na tym polega urok tego wszystkiego. Taka jest prawda.
[48:10] - To było fajne. Malta jednak przejęła pałeczkę, jeśli chodzi o stolicę, o te wszystkie wpływy Zachodu, cywilizacji. Tam jest lotnisko, tam są billboardy, tam są sieci McDonalda i hotele, a na Gozo została po prostu dzicz. Zostało to, co jest najbardziej urokliwe w tym miejscu.
[48:28] - Ale z Gozo jest jedna historia. Nie wiem, czy akurat wszyscy słuchacze o tym wiedzą, ale jest taka bardzo znamienita sprawa. Jest to jedno z takich miejsc na świecie, które oficjalnie, normalnie w archeologii uważa się z powodu, że są tam bardzo dziwne wykopaliska za jedno z najstarszych, przynajmniej predysponuje do miana jednego z najstarszych takich miejsc na świecie. I to naprawdę takich bardzo, bardzo starych, bo tam jeszcze coś jest pod wodą z tych budowli. Tam ktoś mierzył poziom wody, że to musiało się wydarzyć dwanaście tysięcy lat temu i tak dalej. Generalnie takie ultrastare zabytki po prapracywilizacji, tak?
[49:01] - Właśnie. To jest naprawdę czad i to też w naszym regresingu bardzo mocno wychodziło. W sensie takim, że dużo osób właśnie mówiło o różnych innych cywilizacjach. I też te zbieżności były niezwykłe, ale jest poczucie tego.
[49:19] - Czy możecie troszeczkę bliżej opowiedzieć, bo taki inside view bym powiedział. Nie mówcie po nazwiskach, nie mówcie kto w tej regresji był, nie opowiadajcie, czy to kobieta, czy mężczyzna. Po prostu powiedzcie Jakie są wspomnienia z przeszłości?
[49:33] - Może powiem ogólną zasadę. W tej regresji chodziło o zagładę w ogóle. O to, że działo się tam coś niedobrego w jakiejś odległej przeszłości. Ciężko określić czy 15 000 lat, czy jakiś przedział czasu w ogóle podać. Bardzo dziwna sytuacja to była. W każdym razie było tam niefajnie. Ludzie przeżyli tam dużo traumy w tamtym czasie i w jakiś sposób zsynchronizowało się z grupą.
[49:59] - Tak, w ogóle takie doświadczenia też dosyć trudno jest wartościować co tam było ważne, co tam było nieważne, co nie? Bo wiadomo, że kosmici to zawsze fajnie, nie?
[50:10] - Słuchajcie, ok. Zrobiliście po prostu taki niesamowity myk. Pojechaliście na małą wyspę, na której nie ma za bardzo zanieczyszczenia tym całym smogiem elektromagnetycznym i tak dalej do końca. Na dodatek jeszcze wzięliście ze sobą, jak się okazuje, ludzi do regresji historycznej. Wylądowaliście w miejscu, gdzie są prawdopodobnie, tak mówi kilka publikacji naukowych. Nikt do końca nie jest przekonany, bo to też jest jak zwykle jakiś znak zapytania. Nie do końca jesteśmy pewni tych wszystkich rzeczy. I wylądowaliście właśnie w takim miejscu z najstarszymi budynkami. Jest takie słowo po angielsku, że generalnie człowiek jest wrażli... Nie wiem, jak to przetłumaczyć na język polski.
[50:44] - Sensytywny może.
[50:45] - Sensytywny. Dokładnie. Mi czasami brakuje. Także przepraszam was za to. Teoretycznie powinniście dobrać się do jakiejś naprawdę solidnej informacji.
[50:54] - Tak właśnie było. To jest też ogrom. Mam takie wrażenie, że naprawdę dużo przeszliśmy chociażby ewolucyjnie, że my mamy dokąd wracać w tych regresjach i że to nie jest to jedna rzecz czy jedna informacja. Tam się zadziało dużo różnych ciekawych rzeczy i na tym Gozo też dużo różnych się rzeczy działo przez te lata, przez ten ogrom wieków. Intencje mieliśmy takie, że dlaczego jako grupa właśnie tak jakoś przypadkowo tam wylądowaliśmy i o co nam chodzi, że teraz tam jesteśmy i robimy sobie regresję na Gozo? Żeby trochę opowiedzieć, to ta wizja, którą mieliśmy razem jako grupa, to była wizja naprawdę z dawna. W sensie, że jak Dorota, która prowadziła regresję, pytała się nas o to, czy mamy rodziny na przykład. Jak już siebie można było zlokalizować w tym miejscu i zobaczyć siebie, to się pytała właśnie o aspekt rodziny. Bardzo dużo osób mówiło o tym, że wtedy nie było w ogóle takiego konceptu. Ten czas, do którego się wróciliśmy, to nie było konceptu rodzin.
Każdy był po prostu indywidualną jednostką, która zawierała w sobie można powiedzieć aspekt męski i żeński i nie łączyliśmy się wtedy w pary, jakkolwiek by to nie brzmiało. Mimo że ja czułam właśnie na przykład w tamtej regresji, że jestem mężczyzną, to nie było w ogóle koncepcji łączenia się w pary. Tak jakby każdy był właśnie samowystarczalną istotą. I też byliśmy więksi. Nie bez przyczyny byliśmy też potem już w realu na Gozo, w świątyni Ġgantija i w ogóle tam te czaszki olbrzymów. Wszystko się tak, jak to powiedzieć, ładnie złożyło. W całej wizji chodziło o to, że przeczuwało dużo osób zagładę, koniec naszej cywilizacji ludzkiej i chodziło o konszachty, jakieś wchodzenie w deale z jakąś cywilizacją wężową. Nawet już potem doprecyzowaliśmy dokładnie, skąd oni są. I nie będę mówić, kto tutaj sprzedał rasę ludzką, ale dużo odpowiedzialności się tam zrodziło w różnych jednostkach. I to też jest tak, że z jakiegoś punktu widzenia to jest nasza odpowiedzialność, z jakiegoś jeszcze innego dużo rzeczy było ustawionych gdzieś na wyższych szczeblach, do czego my nie mieliśmy wglądu, a potem też na nas różne rzeczy oddziaływują.
Więc powiem ci, że te synchroniczności w opowiadaniu, nawet jak ja miałam coś takiego, że ja się podzieliłam swoją wizją, pod której byłam mocnym wrażeniem i następne osoby coś opowiadały, to nawet one nie opowiadały tego samego co ja, tylko z innej perspektywy, tylko opowiadały jakiś inny kawałek, który jak mówiły o nim, to ja też go widziałam po prostu, tylko o nim nie powiedziałam w tej wizji. Więc to w ogóle był jakiś-
[53:50] - Puzzle. Magiczne puzzle.
[53:51] - Kurde, hardcore, co nie? Wiesz, że po prostu naprawdę to się dzieje i tą drugą uwagę przekierowaliśmy w jakieś miejsce, które było wspólne i opisywaliśmy po prostu kawałki wizji, która po prostu tam przyszła. I później, tak jak Tomek mówi, że byliśmy na tych fiordach, na tych skarpach, to było następnego dnia po tej hipnozie, gdzie wszyscy odczuliśmy, że to jest naprawdę znaczące. My mieliśmy to, co mówię, to poczucie takiego misterium i tego, że wydarza się coś naprawdę ważnego, mimo że tego do końca nie rozumiemy, to na poziomie komórkowym rozumiemy to na maksa. Mimo że nie mamy informacji o tym wszystkich, które by umysł chciał mieć. To był jakiś mistyk na tej skarpie. Nie bez przyczyny to wszystko, że następnego dnia trafiliśmy tam, gdzie ten proces się dopełnił. Więc dużo takich zbiegów okoliczności, przeczuć. Już nie chciało nam się o tym gadać w którymś momencie tak dużo tego było.
[54:52] - Tak, ale też bardzo moim zdaniem pięknym zakończeniem też tego wszystkiego było, że na tych fiordach wszyscy sobie przebaczyliśmy tą przeszłość i moim zdaniem to był bardzo znaczący punkt. Tak jakbyśmy jakąś też pracę na tej wyspie wykonali w ogóle. Też może to było indywidualne dla każdego, bo każdy coś innego tam wnosił, jakieś swoje rzeczy, ale też widać było, że też jest jakiś zbiorowy aspekt tego całego zdarzenia. I widać było, że to wszystko, co tam się działo miało sens. I ta hipnoza i inne elementy i sny i wyjścia, bo kilka świątyń odwiedziliśmy: świątynię wiatru, świątynię boginki. Niesamowite po prostu
[55:32] - Niesamowite synchronizacje różnego rodzaju się tam pojawiały.
[55:36] - Podejrzewam, że gdybym usłyszała o tym w radiu, to bym sobie pomyślała, że trochę takie świry, nie? Ale myśmy to przeżyli.
[55:42] - Come on, słuchaj, to nie jest kwestia świrów. Do dzisiaj się robi takie rzeczy. Bardzo niewielu ludzi to robi. To jeszcze jakieś 100 lat temu, kiedy piramidy były otwarte, można tam było wejść. Większość tych zabytków to były budynki, które sobie stały samopas gdzieś w środku pola i nikt nie miał z tym problemu. Można sobie było tam pójść, zasnąć. To była normalna praktyka i masy tych podróżników, tych kolesi, którzy to odgrywali, wszystkie te budowle i tam jako pierwsi wchodzili, trenowali takie zachowania, że tam sobie siadali, próbowali. Nikt nie nazywał tego medytacją w tamtych czasach, bo to było jakieś 100 lat temu, grubo ponad, jeżeli nie 200, takie sytuacje. To jednak siadali na przykład spisywali swoje sny. Klasycznym numerem jest piramida w Gizie, gdzie praktycznie każdy, kto zdobywał Egipt, obowiązkowo spędzał noc w tej wielkiej komnacie w samym środku, tam, gdzie jest ten sarkofag, łącznie z Napoleonem, który miał bardzo kiepskie sny i powiedział, że już nie chce tam nigdy więcej wracać.
Także wpisaliście się troszkę w taki nurt z poprzedniego stulecia, bym powiedział, zapomniany już w dzisiejszych czasach, który nieco przykrył kurz. Niczym prawdziwi pionierzy, moi drodzy, zrobiliście dokładnie tak, jak trzeba było 100 lat temu, niczym Indiana Jonesa, bo jeszcze grubo przed Indianą Jones właściwie.
[56:51] - Tak, dokładnie! To właśnie o nas.
[56:54] - Magia wyspy to była. Naprawdę wyspa jest niesamowicie magiczna. Jest niesamowicie piękna w ogóle.
[56:58] - Tak. I oprócz tego właśnie ta hipnoza, czyli w ogóle wejście do takiego wewnętrznego świata. Mieliśmy ze sobą też bardzo fajną postać Marwina, który jest joginem z Wrocławia, który też wszedł do naszego życia z takimi fajerwerkami, że od razu na Gozo. No to dobra, to robisz jogę. No to dobra. I zrobił nam taką jogę, że po prostu wow. Dużo było o tym wracaniu do tej drugiej uwagi czy wracaniu do swojego wewnętrznego świata, no nie? Jak już docierasz, tak jak mówisz, w jakieś miejsce, które jest owiane legendą, tajemnicą, tą starożytnością, to, że to ma tyle tysięcy lat i docierasz już w to miejsce. To dotarcie do tego miejsca też wcale nie jest takie łatwe na tej wyspie, bo czasami trzeba tam trochę dojść. I jesteś już tam i siedzisz sobie.
To nie bardzo można coś innego zrobić, jak tylko właśnie tą uwagę kierować do środka, do siebie i zobaczyć, co tam się z tobą wydarza, jak się ma twoje ciało, czy przypadkiem może przyjdą jakieś wizje. Wizji było tyle w ogóle, to już w którymś momencie też te wizje były już nudne. Jak mam wizję, już było okej. To powiedz. Nasyciliśmy się tą energią wyspy, tym brakiem programu korporacyjno-dziwnego.
[58:22] - Jest to takie intrygujące, takie normalne odrywanie się od rzeczywistości. Nagle się okazuje, że kiedy właśnie się od niej odrywamy, kiedy zostawiamy za sobą ten dualistyczny, materialistyczny pogląd, lądujemy w miejscu, gdzie nawet za bardzo gdybyśmy go mieli, to nie ma opcji, żeby go zrealizować. Nagle w głowie włączają się właśnie takie rzeczy jak wizje, a jak jeszcze się skonfrontuje z jakimś starym miejscem, to właśnie dzieją się takie rzeczy jak takie spontaniczne sytuacje, że nie wiem, powroty do przeszłości. Trochę jakby czekała jakaś informacja na nas, którą trzeba z powrotem nie wiem, czy przynieść, czy sobie przypomnieć. Nie mam bladego pojęcia.
[58:56] - Tak, bo ja też w ogóle na przykład byłam bardzo napalona na te różne miejsca mocy, żeby tak doświadczyć, żeby tak coś poczuć nie wiadomo co. I pamiętam, że pierwsza wyprawa nie zrobiła na mnie takiego dużego wrażenia. W sensie, że bardzo piękne to było miejsce, ale ja jakoś tak nie odczułam jakichś fajerwerków, na które tak liczyłam. Bo jednak miałam jakieś oczekiwania. A później, kiedy już z tych oczekiwań się po prostu wyluzowałam i pomyślałam sobie: „Dobra, po prostu jest tutaj pięknie. Nie ma co tam się jakoś specjalnie nakręcać. Po prostu trzeba przyjąć to, co jest”, to następnego dnia miałam naprawdę tak mocno fizyczne odczucia w miejscach. W sensie, że czujesz po prostu prąd jakiś mocny, który przez ciebie płynie. W sensie nie, że aż żeby się trząść, ale czujesz jakby w środku wszystko się trzęsło, że nie można było zbagatelizować czy pominąć tych rzeczy, które jakoś w środku się wydarzają. Że to naprawdę było mocne.
I też w ogóle ta wyspa Gozo, tak jak Magda, czyli nasza przewodniczka z Gozo, nam opisywała tą wyspę, zanim jeszcze my ją poznaliśmy, bo my tam z tą grupą pojechaliśmy pierwszy raz. Nie byliśmy tam wcześniej. To ona napisała, że pierwsza myśl, która przychodzi po obserwowaniu Gozo z wysoka, z samolotu, to jest myśl, że to są lotniska, że to są skały, które do jakiegoś momentu rosną, jeśli można tak powiedzieć, a potem mają ścięte czubki. W sensie, że po prostu wygląda to jakby tam jest wysoka, płaska przestrzeń.
[01:00:22] - Takie lądowiska.
[01:00:23] - Lądowiska dokładnie. I byliśmy w jednym miejscu, gdzie były informacje o tym, że tam... Oczywiście to są informacje, które nie są ogólnodostępne, tylko trzeba trochę poszperać, żeby je dostać. To było właśnie o tym, że z Syriusza pierwsze lądowanie, ta cała Atlantyda, która jest rozumiana przez nas nie jako podwodna mistyczna kraina, tylko jako okres czasu.
[01:00:46] - Taka pra-cywilizacja, można powiedzieć, z której wyszliśmy. Nazwiska, której właściwie.
[01:00:53] - Tak, że to nie jest jakieś w ogóle nie wiadomo co, tylko po prostu czas, odcinek czasowy. I jak doszliśmy do tego miejsca, do tego lądowiska jednego, gdzie właśnie Magda i Kevin, czyli ci przewodnicy, opowiadali nam o tym, że być może właśnie tu pierwsze lądowisko z Syriusza i tak dalej, to ja po prostu czułam się tam tak fantastycznie, że ja w ogóle nie miałam ochoty nigdzie już iść. Jakbym mogła, to bym się tam przespała i w ogóle bym całą resztę mojego pobytu na Gozo spędziła na tym jednym kamieniu. Czułam tak, jakby mi się normalnie leczyło ciało. Mimo że się nic nie działo ze mną, to się czułam po prostu Dobrze. Także czad.
[01:01:36] - Tak, wielopoziomowa jest ta wyprawa na Gozo. Naprawdę wiele aspektów różnych ma.
[01:01:41] - I różne osoby w różnych miejscach czuły się fajnie. Na przykład byliśmy w takiej świątyni, która jest katolickim kościołem, ale jest on zbudowany-
[01:01:49] - Jak zwykle na zgliszczach starej kultury.
[01:01:53] - Wiadomo. Tak. Więc z jednej strony wiadomo, że kładą łapę na tym, co jest nasze, ale z drugiej strony to tam jest i można tam wejść i to odczuć. Nie pamiętam teraz tej nazwy. Ona jest znacząca i pewnie jak słuchają nas osoby z naszej wyprawy, które przeżywały tam naprawdę te mocne doświadczenia, to one na pewno wiedzą, jak ten kościół się nazywa. Ja nie miałam tam aż tak mocnych doświadczeń, ale ludzie po prostu, z serii uzdrowienia. To jest naprawdę czad.
[01:02:27] - Jeśli chodzi o tamte kościoły, to tam naprawdę to też jest konkret, bo tam stoją tak ogromne kościoły, że jak się im przyglądaliśmy, same drzwi chyba miały z 15 metrów wysokości. Gigantyczne struktury. Tam kilka kościołów jest albo wybudowane są na takiej petardzie, tak wielkie, że byłem w szoku. Myślałem, że może dlatego, że blisko są Włochy. Stolica apostolska, bo w sumie do Włoch jest najbliżej z Malty. Może dlatego. Wiem, że Malta miała też dużo podczas swojej historii różnych rodzajów represji, że i chrześcijaństwo tam przybyło i islam tam w jakimś czasie też towarzyszył. Była też kolonią brytyjską, że tak naprawdę ma dość krwawą historię Malta i tam się dużo niefajnych rzeczy działo. To jest małe państwo, które za każdym razem było pod jakąś jurysdykcją.
[01:03:25] - Tak, te wpływy islamskie też tam są i to jest też piękne. To jest z „Tysiąca i jednej nocy” trochę. Te świątynie takie trochę kościoły, a trochę meczety tak naprawdę.
[01:03:37] - W ogóle ta wyspa jest ciekawa, bo przecież jest Zakon Rycerzy Maltańskich, prawda? To jest w ogóle bardzo ciekawa instytucja, która funkcjonuje do dzisiaj. I wyobraźcie sobie, że bycie członkiem tego zakonu jest jak obywatelstwo. Właściwie nie musicie mieć obywatelstwa żadnego kraju. Żeby było zabawniej, niewiele ludzi o tym wie, ale jest to normalnie traktowane na każdym lotnisku. Ma się swój paszport rycerza maltańskiego.
[01:04:00] - Wow.
[01:04:01] - Dokładnie.
[01:04:03] - Nie wiedziałam o tym.
[01:04:04] - Taka ciekawostka. To wszystko pochodzi właściwie poniekąd od Malty w sumie, bo jest to takie dziwne miejsce, które też było wykorzystywane w jakiś sposób przez ten zakon. Nie wiem jak, bo nie jestem członkiem tego zakonu, także ciężko mi tutaj powiedzieć. Może kiedyś się dowiem. Jakiś członek zakonu maltańskiego, jakbyś nie wiedział, z kim się podzielić informacją, pisz maila do Radia Nafania, ja cię złapię. Słuchajcie, puściłem w eter, jakby co. Jakby się znalazł jakiś świstun.
[01:04:29] - Wiesz Tołek, bo sama historia tego, co tam było odkrywane na tej wyspie na przykład Klaus Dona, co opowiadał o Malcie. Tam się naprawdę grube rzeczy działy w przeszłości i się nawet w niedalekiej przeszłości też działy grube.
[01:04:46] - Słuchaj, teraz wspomina o tym Graham Hancock. Robi takie bardzo duże research. Pisze jedną ze swoich książek na nowo, jeździ po świecie i bada to razem z archeologami. On też wspominał właśnie o tej drobnej wyspie Gozo, że to wygląda tak fenomenalnie, że jakby tam była pochowana taka dosyć poważna tajemnica, zagadka właściwie podstaw naszej cywilizacji, tego, co przetrwało z tej oryginalnej cywilizacji, tak można było powiedzieć.
[01:05:10] - Wiesz co, ja ci powiem tak, że niektóre świątynie w ogóle to odkrywałem na zdjęciach, jak się okazywało, bo my widzieliśmy duże świątynie, na przykład w tle miałem takie zdjęcie robione przy jednej świątyni. Odkryłem, że są drzwi i jest zalana wodą zupełnie inna świątynia w innym miejscu. Więc tam naprawdę różne rzeczy są. Ludzie po prostu jeżdżąc po tej wyspie mogą wiele rzeczy przeoczyć, które tam są, bo skamieniałości ruin jest tam cała masa różnego rodzaju. Są na przykład kamienie, które dźwięczą jak stal, jak hang drum.
[01:05:42] - To jest niesamowite. Właśnie byliśmy w jednym miejscu, gdzie był po prostu grający kamień, wielki głaz. Siedliśmy koło tego kamienia i nasz przewodnik, szaman Kevin, czarowny, zaczął uderzać patykiem drewnianym w ten kamień i po prostu słychać jakby grała misa, jak metal. Więc jak jeszcze się podłożyło ucho do tego kamienia, to aż był tak mocny ten dźwięk, że za głośny. Trudno porównać, ale jak piramidy trochę. Wiadomo, ród, kamień i tak dalej, ale siedząc przy tym czuję, że to nie jest jedyne zastosowanie, że to jest kamień, do którego można przyłożyć ucho.
[01:06:24] - Głębsza logika w tym ukryta. Słuchaj, mam pytanie, bo w mieście są jakieś instrumenty. Wiem o tym. Nie pytaj skąd, mam swoich szpiegów. W mieście są instrumenty. I w ogóle ciekawi mnie jedna rzecz, bo to jest taki logiczny wniosek. W miejscach, gdzie manifestuje się duża ilość energii tej, o której można powiedzieć, że to są tak zwane imponderabilia, czyli te niezmierzalne wszystkie rzeczy, te, które właściwie wiemy, że są, bo po prostu czujemy. Natomiast nie ma urządzenia, które by wykazało, że jest coś. My jesteśmy tym urządzeniem. Jeżeli się weźmie instrument do ręki i się, że tak powiem, skonfrontuje dźwięk, który się gra, to troszkę jakby nakłada się na siebie dwie częstotliwości.
To teoretycznie powinno się genialnie słuchać muzyki. Ona powinna być taka 4D. Coś się powinno dziać, jakieś działanie, jakieś synchronizacje w głowie. Przynajmniej tak głosi teoria, że kiedy w takich miejscach się zagra muzykę.
[01:07:18] - Nie wiem, ja to mam 4D tą muzę cały czas. Trudno jest mi to ocenić, bo ja naprawdę- Z muzyką mam dobrze. Tak czuję, więc trudno mi to ocenić. Ale co do instrumentów to było niesamowite, bo Magda, do której przyjechaliśmy, która nas wprowadziła i gościła na Gozo, my się znałyśmy, co też zresztą jest bardzo śmieszną historią, bo dowiedziałyśmy się o tym w trakcie załatwiania Gozo, że się znamy i to dobrze. Znamy się z kursu dźwiękowego. Uczyłyśmy się razem grać na misach i wykorzystywać te instrumenty w terapii. Ona ma niesamowite swoje instrumenty. Nie brałam swoich, tylko były Magdy gong. Ja wzięłam jeden gong, malutki ze sobą. To, co doświadczyłam tam, znowu będę mówić bardziej o swoich doświadczeniach.
Ten kobiecy punkt widzenia, czyli co czuję.
[01:08:15] - Basia, to zawsze jest subiektywne. To są nasze porcje indywidualnych doświadczeń. Tutaj nie ma żadnej grupy jako takiej. To zawsze będzie tylko przez nas. Wzięłaś tą misę w rękę, poszłaś w to magiczne miejsce i co się działo?
[01:08:30] - Nawet nie graliśmy w magicznych miejscach. Graliśmy raczej w domu i śpiewaliśmy też w domu.
[01:08:36] - Ale też w grocie graliśmy.
[01:08:38] - W grocie też. To prawda.
[01:08:39] - W grocie magicznej.
[01:08:40] - Ale czekajcie, bo straciłam trochę wątek. Że co?
[01:08:43] - Że o instrumentach mówiliśmy.
[01:08:45] - Że o instrumentach. Graliśmy w ogóle też na takim instrumencie hang drum się nazywa. Cudowna sprawa. Już wiem, co chciałam powiedzieć, że doświadczyłam tego, jak Magda i Kevin, którzy są tam stacjonarnie na tym Gozo, jakie mają cudowne podejście do swoich instrumentów. Bo ja myślałam, że ja jestem wyluzowana. W sensie takim, że jak gram koncert, to zawsze pozwalam dotknąć, zagrać. Jak ktoś chce, to wiadomo, żeby miał taką możliwość, że ja nie mam tak, że w ogóle tego nie wolno dotykać. To jest mój święty. Tylko że to jest dla ludzi. To są narzędzia, które mają nam służyć.
I Magda przyniosła swoje wszystkie instrumenty, położyła je na środek całej grupy i powiedziała: „Grajcie, tylko pamiętajcie, żeby się wymieniać”. I wyszła. I wszyscy rzucili się na te misy, na tego hang drama, na bębny szamańskie, na gongi. I przez pierwszy jakiś czas był trochę taki hałas, chaos w moim odczuciu. Ja też skonfrontowałam się ze swoimi pomysłami na to, że oczywiście można oglądać, ale pod delikatną kontrolą. I myślę sobie, co ja w ogóle mam za program w głowie. I w którym momencie jak się wyluzowałam i inni ludzie też. Dla mnie to był mistyczny wieczór, gdzie wszystkie maski spadły. W którymś momencie zaczęliśmy śpiewać, używać swoich gardeł i nawet ci najbardziej nieśmiali czy mówiący tacy, że tak, muzyka jest fajna, ale do posłuchania, to otwieranie gardeł było na maksa, jedno za drugim. I ten, co mówił, że najbardziej jest najmniejszym szamanem, to był takim po prostu, że heja!
Bardzo dużo działo się na poziomie relacyjnym, ale myślę, że bez instrumentów i bez wspólnego śpiewania, bo też na te nasze mantry czy w ogóle śpiewanie byli zaproszeni też tubylcy z Gozo. Ludzie, którzy tam mieszkają. Tamtejsi muzycy, dzięki. Dla których nie było już jakimś megaczadem, że się otwiera gardło, bo to nasz jakiś polski klimat, że można sto lat, sto lat.
[01:10:38] - Tylko na urodziny, tylko po wódce.
[01:10:40] - Tyle. Więc to było niesamowite, że przez bycie tam, ja miałam pomysł na to, że jestem tak otwarta z instrumentami, to zobaczyłam, że wcale nie i że można się jeszcze otworzyć. I jeszcze, i jeszcze, i jeszcze. Muzyka w tym bardzo pomaga. Muzyka w ogóle to cała ta akcja o tym, że łączy pokolenia, uzdrawia i tak dalej, to naprawdę się dzieje. Muzyka to jest czad.
[01:11:05] - Słuchajcie, jak by było, bo Tomek, ty mówisz o tej grocie. Jak było w grocie? Bo teoretycznie jeżeli się weźmie takie urządzenie grające naturalne, dostrojone do nas, czyli na przykład takie misy, akustyczne instrumenty, to w tych miejscach mocy, dlatego że one są akustyczne, operują tymi eterycznymi mocami w sumie, wzbudzają w taki sposób falę akustyczną, powinno coś się dziać. Oczywiście taki nabieg, że powinno coś się dziać. Powiedzcie, że coś się wydarzyło!
[01:11:34] - Ja powiem tak, Tomek. Ja po prostu czasami się czułem jak w odmiennym stanie świadomości. W tej grocie też się czułem, że to jest jakiś haj, co się dzieje. Żadnych środków nie używaliśmy do zmiany świadomości, ale naprawdę momentami po prostu się czuło, że jest jednak energia zupełnie inna. Ta wyspa w ogóle jest bardzo czysta, się taka wydaje, że jest czysta energetycznie w ogóle, że tam nie ma zakłóceń elektromagnetycznych, elektrosmogu, zanieczyszczeń różnych cywilizacyjnych. I to już sam fakt. Duży kontakt z ziemi. Czułem, że to jest taki żywioł ziemi bardzo duży ta wyspa i ta grota, w której nocowaliśmy, była niesamowicie pięknym miejscem z panoramą na morze. Też jak już wspomnieliśmy na początku, Gozo jest dziką wyspą i samo dotarcie do tej groty już jest niesamowitym wyczynem, ponieważ tam szliśmy po skarpie. Tam naprawdę zginąć na tej wyspie to nie jest żaden problem.
Tam nie ma, jak to w Europie, barierek, gdzie jest jakaś dziura, gdzie jest jakaś przepaść, tylko wszystko jest na żywiole. Trzeba mieć latarkę, trzeba patrzeć, bo też wieczorem szliśmy w kierunku groty. Trzeba było patrzeć pod nogi, żeby nie spaść z urwiska czy gdzieś z jakiegoś miejsca. Bo Gozo jest też taki, że tam są i góry, i skały, i plaże. Wszystkiego po trochu jest na tej wyspie i naprawdę można się w niektórych miejscach poczuć tak, jakby się w górach chodziło. Mnie urzekło w ogóle to, że wchodzi się do takiej jaskini, do groty i w pewnym momencie masz taką panoramę, która się otwiera i tam masz widok na morze niesamowity. Morze też jest w niektórych miejscach błękitne, takie lagunowate.
[01:13:05] - Fajnie było się obudzić, otworzyć oko i mieć przed sobą tak jak właśnie z tej groty taki widok podejrzewam.
[01:13:12] - Taki mieliśmy panoramę.
[01:13:13] - Właśnie to było takie piękne.
[01:13:15] - Wschód słońca. Nie wiem, która to była piąta czy szósta rano.
[01:13:18] - Słuchajcie, jakie były sny w tej grocie?
[01:13:20] - O rany! Tam dużo było. Sny, wizje, co nie? Naprawdę dużo tam się wydarzało.
[01:13:27] - Jeszcze się tam działo. Śpiewaliśmy różnego rodzaju mantry. Gongi mieliśmy. Niesamowite niebo, bo tam nie było żadnego zakłócenia odnośnie zanieczyszczenia światłem, więc wychodziłeś na krawędź tej groty, spoglądałeś w górę i po prostu niesamowite, nierozgwieżdżone niebo było. Spadające gwiazdy.
[01:13:46] - Też było ciepło. To też było piękne, bo to był środek grudnia, a my po prostu tam kąpaliśmy się w tych miejscach przepięknych. Było ciepło absolutnie, to nie był jakiś megawyczyn się wykąpać.
[01:14:01] - A nie było troszkę tak, że tubylcy patrzyli na was jak na wariatów, że zima, a wy się kąpiecie?
[01:14:05] - Nie było, bo my chodziliśmy naprawdę w takie miejsca, że tam nie było w ogóle ludzi.
[01:14:12] - Puste te plaże, niesamowite.
[01:14:14] - Więc też mogliśmy się kąpać bez ubrań, się zupełnie odpiąć i w ogóle naprawdę doświadczaliśmy tej wyspy w sposób nieturystyczny. Byliśmy chyba największą grupą na Gozo, jaka była.
[01:14:26] - Bo historii Gozo pewnie od lat.
[01:14:27] - Trzy samochody terenowe. Jak po tej nocy w grocie się wyturlaliśmy na ryneczku gozowskim, żeby napić się kawy czy zjeść jakiegoś pączka, to zepsuł się automat do kawy. Tam nie było przyzwyczajenia do tego, że tyle osób chce kawę rano w ogóle. O co chodzi?
[01:14:47] - Zepsuliśmy automat. Jeszcze potem, jak już naprawiali, to prąd w całej restauracji wysiadł.
[01:14:51] - To my byliśmy tymi turystami. Nie było bardziej turystów niż nas.
[01:14:55] - Spędziliśmy tam właściwości.
[01:14:57] - Ale à propos jeszcze tej groty i wspólnotowego bycia czy śpiewania, bo ty pytasz właśnie o takie rzeczy, że coś się tam wydarzało. To, co najbardziej się wydarzało dla mnie i jak potem miałam okazję rozmawiać z tymi ludźmi, dla nich też, że my bardzo często zapominamy o tym, jaki to jest ogromny przywilej dla nas jako istot, że my jesteśmy ludźmi, że w ogóle jesteśmy na tej planecie, że możemy doświadczać różnych rzeczy, że czasy co prawda może nie są łatwe, dużo się dzieje, dużo się działo też. Spotykamy się z różnymi energiami tutaj na Ziemi. Wiadomo, jest jakaś przemoc, jest dużo spisków i różnych niefajnych rzeczy, ale my mamy w sobie ogromną moc jako ludzie i mamy ogromną moc w sobie również jako ludzie, którzy ze sobą przebywają i chcą dla siebie dobrze i chcą nawzajem podnosić swoją energię. Czyli po prostu lubią siebie, nie mają pomysłu na siebie nawzajem, tylko pozwalają życiu się toczyć. I to jest w ogóle niezwykłe, że nam gdzieś to po drodze zabrano. Zabrano nam ogląd naszej własnej mocy. A jak jesteśmy w mocy tego naszego człowieczeństwa, to wtedy dużo się dzieje i wtedy mamy łatwy kontakt z tą swoją drugą uwagą. I to dla osoby, której to przydarza się raz na jakiś czas, może być spektakularne. Ale jak jesteś po prostu w tym, bo na tej wyspie za bardzo nie ma nic innego do roboty, tak jak już wspomniałam, jak być w tym, to w którymś momencie przestaje już być-
[01:16:23] - Czymś dominującym, zaczyna być codziennością.
[01:16:26] - Tak. I to jest piękne, żeby tego doświadczyć, że po prostu w ten sposób może w ogóle wyglądać życie w grupie. Wiadomo, każdy wrócił tutaj do swojej rodziny, do małej jednostki społecznej, która nazywa się rodzina, bo tak jesteśmy przyzwyczajeni żyć, bo taki mamy też program. Ale mi się wydaje, że naszą przyszłością naprawdę są społeczności i naprawdę jest bycie ze sobą i dzielenie się sobą w codziennym życiu na skalę nie trzy czy dwa plus dwa, czyli rodzice i dzieci. Tylko że ta wymiana energii, czyli normalnie gadanie, robienie razem jedzenia, granie na instrumentach z ludźmi, którzy są podobni albo nie, po prostu są ludźmi.
[01:17:07] - Otóż to. To samo istotne.
[01:17:07] - I macie ochotę razem coś... To jest na wagę złota i za to nie trzeba płacić kasy też. To po prostu się wydarza, że ludzie mogą ze sobą spędzać czas i to jest piękne. To jest ogromna wartość. I nagle się okazuje, że problemy, które ja miałam na przykład jadąc tam, wystarczy się przejrzeć w oczach jednej, dwóch czy trzech osób z innymi doświadczeniami i zobaczyć po prostu, że to jest jakiś pomysł, że jest ponad tym coś, co fajnie jest doświadczyć. Fajnie jest doświadczyć bliskości, braku stresu i poluzowania szelek trochę. Może to też brzmieć trochę narcystycznie, że taplasz się we własnej mocy, ale to jest nam potrzebne. To jest na wagę złota to doświadczenie.
[01:17:53] - Ja nie wiem, czy to ma cokolwiek wspólnego z narcyzmem. Szczęścije dla wszystkich. Ja myślę, że to bardziej jest powrót do normalnego, naturalnego stanu. Jest takie słynne powiedzonko, że natura nie znosi próżni. Chyba wszyscy doskonale sobie z tego zdajemy sprawę. I normalne jest to, że jak wytniesz ze swojego życia ten toksyczny element, to nagle się okazuje, że wszystko z nami jest okej, że nie ma tak, że jesteśmy popsuci, połamani i wiecznie coś nas boli, tylko że naprawdę wszystko jest okej. Tylko jedyny problem jaki jest, to jest pewna patologia, której doświadczamy, próbując zmierzyć się z pewnymi pomysłami Walta Disneya, które nazwałem współczesną cywilizacją chyba i współczesnym stylem życia. I to stąd się bierze, bo tak jak mówisz, tak jak wyłączasz dokładnie wszystkie te rzeczy albo one się automatycznie wyłączają, bo nie ma już McDonalda, nie ma już takiego zanieczyszczenia dookoła, jest tylko kawałek skały, morze przed tobą. Możesz usiąść na skale i siedzieć i rozmawiać z ludźmi. To jest jedyne, co możesz robić.
Nagle się okazuje, że przestrzeń, która tam powstaje, jest o wiele większa, potężniejsza i bardziej naturalna. To jest ta nasza prawdziwa przestrzeń do funkcjonowania jako istot żywych. To jest w ogóle rzecz, która nam się strasznie odbiera. Absolutnie się z tobą zgadzam. Ja mieszkam w takim kraju, gdzie wszystko jest poogrodzane, wszystko jest prywatne, nie ma takich za bardzo miejsc, żeby człowiek sobie poszedł i tak wiesz
[01:19:11] - Tak. Mało tego, że z nami jest okej, tylko że z nami jest bardzo okej. I to jest moment startu bazy. Można by o tym gadać i gadać. Wiadomo, że odebrano nam coś, ale to też jest trochę pozbywanie się odpowiedzialności, bo my jesteśmy teraz, możemy sobie to wziąć.
[01:19:33] - Otóż to.
[01:19:34] - Daliśmy to sobie odebrać, a teraz jesteśmy w mocy to sobie z powrotem wziąć i mało tego, że wziąć i zobaczyć: „Wow, ale fajne!” Tylko żyć tym, bo to jest nasze prawo. My jesteśmy istotami, to jest nasza planeta.
[01:19:47] - Dokładnie. Kto to powstał ten znak?
[01:19:50] - Kto to postawił to? Dokładnie.
[01:19:51] - Dokładnie. Otóż to. To co, moi drodzy, jakaś chwila przerwy. Gadamy, gadamy. Zrobimy sobie chwilę przerwy, rozłączymy się, a włączę tu muzyczkę i łączę się z powrotem z wami. I dalej snujemy nasze opowieści z tego pięknego sobotniego wieczora.
[01:20:05] - Dobra, fajnie.
[01:20:05] - To ja się rozłączam. Tymczasem jestem rozłączony, bo oczywiście słuchacie radia Na Fali. Ze mną są moi goście. Jest Basia i Tomek, organizatorzy Konwentu Wiedzy Alternatywnej, którzy opowiadają, jak to było na Gozo. O tym, jak to jest, kiedy człowiek się wreszcie raz na jakiś czas odklei od tego całego zamieszania i pożyje normalnym życiem w swoim normalnym czasie. Nagle sam odkryje, że w ogóle ma coś takiego jak czas, ma swój własny interwał przestrzeni. I nie zawsze polega to na oglądaniu się na zegarki, na oglądanie się na sprawy do załatwienia, że to jest zupełnie inna historia bardzo często. I to jest ta prawdziwa historia, proszę państwa. Także tymczasem drugi utworek, który mi chodzi nieustannie po głowie. Jest impreza, mowa była o tańcach, mowa była o wrzeszczeniu, o skakaniu.
To może troszeczkę słońca do tego wrzeszczęnia i skakania. A wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, która jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. A ja mam na imię Tomek. A wy słuchacie Radia Na Fali w ten ekstatyczny sobotni wieczór. Jest „Hiperprzestrzeń”, a ja mam na imię Tomek, a ze mną jest Basia i drugi Tomek. Już się z nimi zdzwaniam. A dzisiaj o takiej opowieści z wyspy Gozo. Było troszeczkę o Konwencie Wiedzy Alternatywnej, ale w rzeczywistości wracamy do bardzo pionierskich historii, które się skończyły chyba 2000 lat temu. Takie klasyczne historie, które się działy w Grecji, czyli wszyscy, którzy poszukiwali wiedzy, podróżowali do Delfi. Niczym Tomek z Basią i całą resztą ekipy wybrali się na Gozo.
Taka prawie że podróż do Delfi, bym powiedział. Już się zdzwaniam. Dajcie mi sekundę. Jak zwykle lekkie zamieszanie w moim Skype. Jak zwykle zamieszanie w Skype. Tak to jest, proszę państwa. Tak to jest. Okej, już działa. Przepraszam. Ach, ta technologia dzisiejszych czasów to nie to samo co wyprawa na wyspę.
Czasami jedno się wydaje łatwiejsze, a w rzeczywistości jest trudniejsze. Witam serdecznie ponownie.
[01:22:36] - Cześć.
[01:22:37] - Cześć.
[01:22:37] - Słuchajcie, tak skonstatowałem tą waszą wyprawę. Mieliśmy taką wyprawę w starożytnych czasach w Grecji do Delfi po mądrość do wyroczni. I chciałem się zapytać, jakie macie przesłanie od siebie dla świata. Jeżelibyście grupą i mogliście dostać coś w rodzaju takiego message'u, który się pojawił u każdego taki uniwersalny. Poza oczywiście wszystkimi tymi rzeczami uniwersalnymi, które wiemy. Jakieś takie przesłanie dla świata. Czy pojawiło się coś takiego? Pytam się nie przez przypadek, bo większość tych kolesi, o których tam czytamy typu wielcy znani przepowiadacze przyszłości, sięgacze do przeszłości z reguły mieli coś takiego, że mieli jakieś takie przesłanie, które twierdzili, że mają dla świata. Czy wam się coś takiego wydarzyło, czy też było bardzo indywidualnie?
[01:23:28] - Patrzymy na siebie wymownie teraz.
[01:23:30] - Ja bym powiedział oczywiście.
[01:23:31] - Proszę bardzo.
[01:23:34] - Ja miałem takie przesłanie. To całe doświadczenie, które na Gozo nabyliśmy, nauczyło mnie jednej rzeczy. Żeby akceptować i wybaczać wszystko, co się wydarza, nawet jeśli się wydarzają w przyszłości jakieś ciężkie rzeczy, że tak naprawdę chodzi o to, że to, co nas uwalnia od wszystkiego, to jest wybaczanie za różne rzeczy, za różną przeszłość. W tych regresingach też były regresingi, które pokazywały inny moment. Ja miałem taki regresing, gdzie widziałem siebie, jak byłem jakimś księdzem, który poleciał na władzę. Wybaczenie jest tym aspektem, który właśnie jest kluczowy moim zdaniem, żeby cokolwiek mogło dalej się zadziać, żeby cokolwiek mogło pójść dalej naprzód w dobrą stronę.
[01:24:20] - A ja z kolei mam właśnie tą refleksję na temat wspólnoty i tego, że naprawdę my jesteśmy w stanie dużo więcej zdziałać i dokonać jak jesteśmy razem. Te energie się przeplatają nasze. Jak możemy wymieniać się doświadczeniem, rozmawiać ze sobą, nawzajem się sobą opiekować, dodawać sobie energii razem, że to jest taka siła To też jest zbieżne trochę z konwentem, że my przy organizacji konwentu też dostajemy kopa naprawdę na długi czas. Naprawdę to tak działa, że to wydarzenie powoduje synergię, taki koktajl, mieszankę i każdy wychodzi o to bogatszy. Tak samo na Gozo. Plus natura jeszcze, która sama z siebie jest nieskażona czy nienakryta tą całą siecią komórkową i różnymi rzeczami, powoduje to, że my się niechcący dosynchronizowujemy z naszym najwyższym potencjałem. Więc w grupie siła, w ludziach jest naprawdę ogromna moc.
[01:25:32] - Można powiedzieć, taki dogmat dzisiejszych czasów, że grupa została sprzedana jako zbiór zasad, obowiązków, podziałów, ról. Każdy ma jakąś swoją rolę, czy chce, czy nie. I tak zostało nam to opakowane i sprzedane. I w rzeczywistości okazuje się, że tak naprawdę, kiedy tylko odetniemy te wszystkie toksyczne pomysły i z powrotem zjedziemy się razem, nie tak jak dzisiaj, tylko tak właśnie jak na Gozo, to nagle się okazuje, że w ogóle ta historia jest zupełnie czymś innym i że nie ma problemu, bo strach się nas brakiem indywidualności w takiej grupie. Często ona jest sprzedawana jako jakieś dziwne pojęcie abstrakcyjnej, hedonistycznej, niezorganizowanej komuny.
[01:26:10] - Może być tak.
[01:26:11] - To jest taki dogmat, który się sprzedaje, że nie możemy odpuścić organizacji, nie możemy odpuścić struktury państwa, nie możemy odpuścić jakiejkolwiek struktury. Musimy mieć plan, musimy mieć strategię, musimy mieć wspólny cel i tylko wtedy jesteśmy razem coś warci. Natomiast tu się okazuje, że to jest takie sięgnięcie. Basia, tak jak mówisz i tak jak Tomek powiedziałeś, to jest takie bardzo indywidualnych spraw i to w ogóle są zupełnie inne zasady funkcjonowania w grupie. Jeżeli się spojrzy na taką refleksję jak akceptowanie i wybaczanie, to to nie ma nic wspólnego z pojęciem sensu istnienia współczesnych grup, które są oparte na celu do zorganizowania.
[01:26:49] - Jeśli chodzi o te cele, które wymieniłeś: państwo, ojczyzna, cokolwiek, to jest wszystko związane z odcięciem się od ducha, z bazowaniem tylko na umyśle. I to jest właśnie to, na co cierpi nasze społeczeństwo, czyli brak kontaktu ze światem ducha. I przez to nie mamy kontaktu z sercem i z całą naszą całością, tylko mamy ten element umysłu, który zawładnął, kontrolę nad nami i logicznie próbujemy jakoś rozwiązać wszystkie nasze problemy, nie widząc tego, że im więcej myślimy, tym więcej problemów też tworzymy.
[01:27:24] - Tak.
[01:27:24] - Nawet się mówiło, że umysł jest generatorem problemów. To jest taki przykład. Na przykład wybudujesz sobie silnik, masz problem, żeby gdzieś dojechać. Zbudujesz silnik, więc masz silnik, ale teraz masz następny problem jak masz do niego paliwo dolewać, później jak się zepsuje, co z nim zrobić. Więc każde rozwiązanie problemu generuje kolejne dwa. Im więcej myślimy, tym więcej mamy problemów.
[01:27:46] - To jest też tylko narzędzie. Też jest fajnie czasem po prostu korzystać z tego, a nie dawać się temu zdominować.
[01:27:53] - Tak.
[01:27:55] - Słuchajcie, ja się chciałem zapytać jak wyglądało to z punktu widzenia doświadczenia regresyjnego? Cofaliście się do, tak jak powiedziałaś Basia, zupełnie innej struktury funkcjonowania rzeczywistości, że to wyglądało zupełnie inaczej. Nasze relacje na tej planecie. O coś zupełnie innego chodziło. Jak to w ogóle wyglądało w tej konfrontacji?
[01:28:14] - Wiesz co, chyba w ogóle najważniejsze też było to, że przy okazji takich wizji, które się pojawiają pod powiekami, można ciałem przeżyć coś, dopełnić coś, czego do końca nie rozumiesz. Ja na przykład poczułam, że miałam bardzo duży bagaż związany z poczuciem winy i z sprzedaniem rasy ludzkiej. Trochę.
[01:28:39] - Już wiem, kto sprzedał to całe zamieszanie.
[01:28:43] - Jest bardzo późno w nocy. Ja po prostu już nie trzymam w ogóle bazy. No ale trudno. Skontaktowanie się z tym, że coś takiego, nawet już mniejsza o to, czy to się stało, czy się nie, to potem powoduje, że mi się w ogóle wydaje, że to jest taki proces, że my jesteśmy tutaj zasiani w takiej, a nie innej rzeczywistości. W sensie, że jest bardzo dużo nakazów, zakazów i tak dalej. Potem jest taki moment, że się przebudzamy z tego wszystkiego i sobie zdajemy sprawę, że w ogóle jest coś więcej, że dużo jest treści, które są manipulowane i w ogóle, że my jesteśmy manipulowani na każdym kroku. I potem się okazuje, że można tworzyć związki i relacje z bliskimi osobami czy wychowywać dzieci, czy w ogóle różne rzeczy robić w sposób, który jest inny niż ten, co nam zostało wdrukowane. I następnym krokiem od tego jest to, żeby te więzi z ludźmi właśnie nawiązywać w ten nowy sposób, żeby być w grupie naprawdę w całości, żeby wnosić siebie całego. A to czasami jest niemożliwe poprzez różne kolejne wdruki, jakie mamy, że w ogóle boimy się grupy, boimy się oceny różnych ludzi. Dużo jest tam lęku i różnych stresów.
[01:29:55] - To prawda.
[01:29:55] - No właśnie. I ten regresing też pomógł, żeby być może w jakiejś innej sytuacji, bo wiadomo, że jak nam się coś stało kiedyś, to my ze sobą nosimy nieuleczone traumy i to nawet wiemy z tego życia naszego tutaj, na tej planecie Ziemia, że ja się urodziłam w 1982 roku, to od tego czasu się zdarzyło dużo różnych traum. Poza tym też w brzuchu mamy coś przeżyłam i tak dalej. Ale jakby to rozciągnąć na różne przeszłe wcielenia, to tak naprawdę możemy tą samą konstrukcję, te same rzeczy, które odgrywamy tutaj z różnymi ludźmi, zobaczyć właśnie jako archetyp jakiś, że na Gozo kiedyś ja sprzedałam rasę ludzką. I jak się z tym skonfrontujesz i przeżyjesz to i naprawdę przeżyjesz różne emocje, które są z tym związane i dopełnisz ten proces, to nie masz potrzeby wnosić tego zawsze, za każdym razem w życie, w różnych dziwnych, pokrętnych relacjach. Nie wiem, czy to jest zrozumiałe, co ja mówię.
[01:30:48] - Tak, absolutnie.
[01:30:49] - No to super, że bezpieczne warunki tego, że w relaksie łączymy się z jakąś wizją. Tak naprawdę każda osoba, która miała hipnozę regresyjną i coś związanego z tym tematem, w tej wizji widzisz siebie. To jesteś ty. I jakbyś nie wyglądał kosmicznie, to czujesz, że to jest historia o tobie i doświadczasz tego z poziomu obserwatora doświadczania. To ja doświadczam, to naprawdę się stało, mimo że to jest nielogiczne. Samo to powoduje odpuszczenie, wybaczenie i to, że zabierasz swoje kawałki, części z całej swojej linii czasowej i możesz być bardziej obecny w sytuacji tworzenia relacji z ludźmi.
[01:31:35] - Tu i teraz z tymi ludźmi. Dokładnie.
[01:31:37] - Punkt skupienia.
[01:31:38] - I to jest piękne, bo ta grupa na Gozo, my się rozjechaliśmy do domów, ale my tą jakość wnieśliśmy do naszych rodzin. Wnieśliśmy wszędzie to, bo to się stało. Ja ostatnio na przykład byłam w szkole, bo spotykam się ze szkolnictwem polskim. Mam ochotę splunąć w tej chwili przez lewe ramię i odpukać i zrobić jakiś dziwny gest, bo to jest-
[01:31:58] - Podesślę ci jakąś specjalną sól od siebie.
[01:32:03] - Dokładnie. I jak ostatnio rozmawiałam z nauczycielami na temat mojej córki, to miałam wrażenie, że ta rozmowa jest naprawdę niestandardowa. Nawet nie miałam takiego wrażenia, ale jak opowiedziałam to komuś, to mówi: „Co ty w ogóle? Jak ty rozmawiasz z tymi ludźmi?”. Ja tego nawet nie rozkminiam. To są też istoty i poza maską nauczyciela czy kogokolwiek innego to są ludzie. My mamy wspólną bazę, mamy serca, możemy razem odczuwać. I sorry, może to jest niestandardowe, ale odwoływanie się do takiej części naprawdę sensytywnej, którą każdy człowiek ma, to jest piękne i to jest wartość. To nie tylko na tym Gozo, tylko wracamy bogatsi o doświadczenie wspólnotowe, które pracuje w życiu. My nie musimy teraz robić doświadczenie wspólnotowe, wybieram, akcja, enter, tylko ty jesteś tym przesiąknięty, więc w ten sposób chcesz z innymi się dzielić sobą.
[01:32:54] - Mam takie pytanie, czy przypadkiem w waszych podróżach do różnych dalekich, odległych czasów było stwierdzenie, w której części tego procesu jesteśmy aktualnie jako społeczność?
[01:33:06] - My jesteśmy w momencie, moim zdaniem, łączenia się ze swoją dużą odpowiedzialnością. I to jest kluczowe w tym wszystkim, że my nie jesteśmy manipulowanymi dziećmi i nie mówimy z tego miejsca, że: „O jeny, chcę zmiany tego wszystkiego”. My jesteśmy-
[01:33:24] - My jesteśmy zmianą.
[01:33:26] - Tak, my jesteśmy zmianą. My jesteśmy wielowymiarową istotą i my tak naprawdę nie możemy doświadczać niczego innego w horyzoncie swoich zdarzeń jak tego, co mamy w sobie. I to tam jest ten element do pracy. Każdy pracuje tam, gdzie chce. Można pracować w świecie i można zmieniać struktury zastane, ale moim zdaniem praca wewnętrzna jest... Jak tam sobie poprzestawiasz, to na zewnątrz też się poprzestawia. Sorry, tak to działa. My jesteśmy odzwierciedleniem i to nie jesteśmy odzwierciedleniem tylko tych pięknych galaktyk w kosmosie, tylko wszystkiego, czego doświadczamy. Więc to nie ma takiego wartościowania, że to jest fajne, bo moja źrenica jest taka sama jak Galaktyka Andromedy czy tam nie wiadomo co, ale wszystko inne. I jak widzimy zło w świecie czy jakąś niegodziwość i tak dalej, to my nie bylibyśmy w stanie tego zobaczyć, gdybyśmy tego elementu nie mieli w sobie, gdybyśmy tego nie rozpoznawali.
[01:34:21] - Absolutnie się zgadzam, proszę pani. Absolutnie. Nic dodać, nic ująć. Aż zamilkłem, się tak zastanowiłem nad tym. To ma tyle aspektów w naszym życiu, aż się w głowie nie mieści.
[01:34:30] - Na szczęście całe życie jest, żeby to eksplorować.
[01:34:32] - Dokładnie. To jest po prostu potężne. Sam się czuję tak, jakbym otworzył właśnie drzwi, a przed sobą wielkie pole.
[01:34:41] - Tak, będziemy eksplorować jeszcze nie raz. Tym bardziej, że robimy powtórkę jeszcze z Gozo.
[01:34:46] - Właśnie jedziemy tam w marcu i też mamy jeszcze miejsca na tą wyprawę, więc jeśli ktoś poczuje, żeby pojechać, to jest naprawdę dobry czas, żeby to teraz zrobić. Nie teraz, bo teraz już nie odbieramy telefonów, ale na przykład jutro. Dlatego, że ja też mam taką postawę w tej całej wyprawie, że naprawdę nie mam żadnej potrzeby nikogo przekonywać, bo też nie chciałabym takiej sytuacji, że ktoś przekonany przeze mnie pojechał. To byłaby ciężka odpowiedzialność, że naprawdę to jest ważne, żeby mieć w sobie taką ochotę i taką gotowość, żeby nie przeszkadzać też temu, co się tam chce zadziać i tylko kierować się swoim osobistym poczuciem. „Tak, to są fajne świry, chcę z nimi pojechać”. To jest właśnie to, co jest obowiązkiem przed zapisaniem się do naszej wyprawy. Taki warunek trzeba spełnić. Wyjeżdżamy 7 marca, wracamy 14. Marzec to jest na Gozo też taki czas, że to jest przyjemne, lekkie lato. Oczywiście może też padać jak zawsze, ale spodziewamy się temperatury około pewnie 20 stopni.
I co robimy? Nawet się nie da powtórki z rozrywki zrobić, ale będziemy odwiedzać te same miejsca. Ja czuję, że ten drugi wyjazd jest ważny też, że trzeba było to powtórzyć.
[01:36:05] - To w ogóle jest proces. To nigdy nie jest raz.
[01:36:08] - To jest życie po prostu. Całe życie jest procesem.
[01:36:11] - Słuchajcie, muszę się was zapytać, bo świerzbi mnie strasznie i nie byłoby jakbym tego nie zrobił, gdybym się nie zapytał. Co z tą historią świata?
[01:36:21] - Z historią świata? Jak powstał świat?
[01:36:23] - Tak. Co z tym bałaganem? Co tam się działo w ogóle? Może rzucicie parę słów na ten temat, troszkę oświecimy tą historię. Nie uczy się tego w szkołach.
[01:36:31] - Jeśli chodzi o Gozo, to mamy tam przykład właśnie z samymi czaszkami na Malcie. Nawet chyba sobie dyskutowaliśmy jakiś czas temu o tych czaszkach maltańskich, gdzie One są takie długie i dziwne te czaszki. Od 15 lat nie są w muzeach, a były badane przez dwóch naukowców i nie mają w sobie dziąsłaczki, co jest dość dziwną deformacją, jakby to było ludzkie. Mamy też te szkielety 7,3 metra długości. I mamy też Świątynię Gigantów. Ta historia ludzkości jest trochę grubsza niż nam się wydaje.
[01:37:07] - Właśnie, my nie jesteśmy jakimś wycinkiem. To jest egocentryczne ze strony ludzkiego postrzegania. Dzieje się tyle rzeczy w kosmosie, że my naprawdę nie mamy dużego zasięgu ogarnięcia tego wszystkiego. Z jednej strony jesteśmy duchowymi, dużymi istotami, a z drugiej strony jesteśmy ziarenkami w maczku. Te wielkie rzeczy, które zachodzą pomiędzy wielkimi ciałami niebieskimi. Z jednej strony to wszystko się w nas odbywa, w naszych ciałach te wszystkie procesy zachodzą, a z drugiej strony jesteśmy nastawieni na oddziaływanie tak wielu rzeczy, że można by opowiedzieć miłą historyjkę, że kosmici zrobili coś i że my tego doświadczamy, ale my nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. I mi się wydaje, że to nawet nie chodzi o to, żeby to ogarnąć i żeby jakkolwiek starać się to nazwać, opowiedzieć i tak dalej, tylko żeby cały czas poszerzać sobie horyzont na to, że jest dużo więcej niż my możemy ogarnąć. I można się zagłębić w jeden aspekt tego, w drugi, w tryliard trzeci i wszystko jedno, piękne jest samo doświadczanie i poszerzanie cały czas tego horyzontu. Dla mnie naprawdę byłoby trudno powiedzieć, o co chodzi z tą historią świata, mimo że jakieś rzeczy się przede mną otworzyły i ten pogląd, jaki ja miałam jeszcze stosunkowo niedawno, z dużym hukiem to pierdzielnęło. Tam nie ma już co zbierać.
Ale moja opowieść byłaby tylko jakąś moją opowieścią i nawet nie czuję się gotowa. Nawet nie wiedziałabym od czego zacząć i co wybrać w tym wszystkim.
[01:39:03] - Rozumiem.
[01:39:04] - Pewne jest dla mnie to, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Hello. Tu się dzieje naprawdę dużo różnych rzeczy. Ja ostatnio przeżywam bardzo dużą wdzięczność, jakkolwiek by to znowu nie zabrzmiało ta wdzięczność, ale takie zafascynowanie tym, że ja naprawdę mogę tutaj być i mogę tego wszystkiego doświadczać i mogę te puzzelki jakoś sobie łączyć i mieć te swoje eureki, a potem znowu jakiś moment oderwania od tego holistycznego całego. Dzieje się naprawdę dużo i jest piękne to, że możemy to odkrywać i dawać sobie taką wizję. Ty mi dajesz taką, a ja ci daję taką i to się jakoś łączy też wszystko. Każdy ma rację, po prostu nie wiadomo, o co chodzi.
[01:39:51] - Tak, to jest niesamowite. Każdy może mieć rację, każdy swoją indywidualną. Subiektywny świat.
[01:39:56] - Nic się nie wyklucza. Chcesz kosmici są. Nie ma kosmitów. Okej, to nie ma.
[01:40:00] - Huna. Świat jest taki, jakim myślisz, że jest. Jedna z siedmiu prawd Huny. Co prawda to tutaj akurat Hawaje, ale też mieli swoje mądrości ciekawe.
[01:40:09] - To wszystko jest też połączone, bo te Hawaje to też się mówi o tym, że Atlantyda, a na Gozo mówi się o tym, że król i królowa Atlantydy mieli akurat swoje miejsce. Ale te Hawaje to też jest przed nami, bo mnie na Hawaje na przykład bardzo ciągnie. Z tego, co wiem, Kubę Babickiego również.
[01:40:29] - Nie tylko was, słuchajcie naprawdę nie tylko was.
[01:40:34] - My też jesteśmy tutaj na ten moment na tej planecie, ona stoi przed nami otworem. Możemy właśnie teraz, w tym życiu eksplorować. Dlaczego nie?
[01:40:44] - Życie większą część tej planety zobaczyć, doświadczyć. Nie tylko siedzenia w jednym kącie, tylko wyruszenia naprawdę w podróż nie tylko po Google Mapach.
[01:40:54] - Następnym razem będziemy o Hawajach opowiadać.
[01:40:57] - Słuchajcie kochani, słyszycie słuchacze jak to wygląda? Tak wygląda współczesny model grupy. Czyli generalnie podróżowanie na Gozo, podróżowanie na wakacje, w różne ciekawe miejsca, na tropikalne raje, napadania na tropikalne wyspy takie jak Hawaje.
[01:41:14] - Tak. To też jest ważne, żeby się nasłoneczniać. Kuba będzie mówił przepiękny swój wykład na konwencie i też będzie mówił trochę o słońcu, o tym, jak on w ogóle rozumie, co to jest to słońce i co tam się dzieje. To jest już taki odlot. Po prostu uwielbiam to. Bardzo polecamy ten wykład. Mam nadzieję, że na konwencie trochę więcej o tym. Ale my potrzebujemy słońca też jako istoty. Potrzebujemy na skórze doświadczać tego wspaniałego daru, jakim jest słońce, to jest siewca życia i nasze ciało się budzi pod wpływem promieni słonecznych. A my tutaj w zimie jesteśmy w dupie.
Sorry, tu nie ma słońca długi czas. W Polsce długi czas doświadczamy tego okresu, więc wyjechać na wspólnotowe wakacje zimą to jest naprawdę dobry kierunek, mi się zdaje.
[01:42:01] - Dobry pomysł, który zrealizowaliśmy.
[01:42:03] - Proszę bardzo. Widzicie, jak ludzie robią w praktyce. Słyszycie, kochani słuchacze, to się nazywa działanie. Takie konkretne, gruntowne od początku do końca.
[01:42:13] - Tak, ja poczułem ten przypływ witaminy D.
[01:42:15] - Ja też.
[01:42:16] - Starałem się zabrać to ze sobą i czuję, że to jednak mi pomogło tutaj w Trójmieście bardziej zimę przeżywać.
[01:42:25] - Tak, jesteśmy naładowani jeszcze. Fajna to jest.
[01:42:28] - Ja jestem tu w Londynie, także troszkę mniej słońca, ale tak czy siak jestem okej. Przynajmniej taką mam nadzieję.
[01:42:36] - Brzmisz dobrze.
[01:42:37] - Właśnie się martwiłem o tym słońcu.
[01:42:41] - Przychodzi.
[01:42:41] - Dokładnie za parę chwil będzie. Dobra, to nie udało mi się dowiedzieć, czy był jakiś spisek na tej planecie. Udało mi się dowiedzieć-
[01:42:48] - 200 tysięcy.
[01:42:49] - Nie jeden i nie dwa.
[01:42:51] - Dobra, chcecie opowiedzieć jeszcze o jakimś spisku na koniec? Jeszcze ostatnie dwie minuty zahaczymy. Tak opowiemy jakąś historię może na dobranoc. Może komuś się przyśni ciąg dalszy tej historii, kto wie.
[01:43:01] - Ja bym może jeszcze odesłał na stronę Basi.
[01:43:04] - Właśnie.
[01:43:07] - Basia może powiedz, gdzie masz tą swoją stronę.
[01:43:09] - Dobrze. Moja strona to www.ecomasaż.pl. Zapraszam. Tam jest w zakładce warsztaty opis całej wyprawy naszej na Gozo. Też można do mnie dzwonić i pisać maile po takie informacje już bardziej szczegółowe, bo już tego nie zamieszczam w internecie, tylko jak ktoś ma ochotę dołączyć i czuje, że chciałby więcej tych informacji zdobyć to wysyłam na maila wtedy taki opis Gozo. Jak mniej więcej będzie wyglądał tam czas nasz i tam wszystkie dodatkowe informacje też. Także zapraszam na moją stronę. Też chyba na konwencie mieliśmy taki plan, żeby zrobić panel dyskusyjny o tej podróży. Tak? Już jest to?
[01:43:55] - W sobotę koło 18.00.
[01:43:55] - Tak, super. W sobotę koło 18.00, 19.00 robimy panel dyskusyjny o Gozo. Będziemy pokazywać tam swoje zdjęcia. Mamy dwa super fajne filmy też i będziemy też o tym mówić. Bo to jest temat rzeka przyjemny.
[01:44:11] - Przyjemny.
[01:44:12] - Tak.
[01:44:12] - To jest takie kompleksowe. Bo to już jest takie zderzenie się i z własnymi poprzednimi życiami, i z tym, co jest teraz, i z tym, jak odbierać rzeczywistość. Bardzo kompleksowa historia. Pojechaliście na tą wyspę i przywieźliście taką grubą książkę i tomisko w sumie.
[01:44:28] - To prawda. A jeszcze właśnie fajne było w tych doświadczeniach regresyjnych to, że w sytuacji, kiedy jeszcze tych rodzin nie tworzyliśmy jako istoty, tylko byliśmy tacy bardziej całościowi, bardziej tacy szamańscy, że potrafiliśmy współpracować z żywiołami, bardziej czailiśmy w ogóle to, co chodzi z tą planetą, z naszym ciałem i z tym, że to jest to samo. Że to jest tylko inny rodzaj skupienia, ale że w ogóle zarządzanie żywiołami to jest dosyć taka fajna rzecz, że te osoby, które były rozwinięte duchowo na przestrzeni tych rzeczy, które możemy się dowiadywać, potrafiły też z tymi żywiołami współpracować, bardziej wpasować się w ten galaktyczny oddech, że my nie jesteśmy rozłączeni, że my jesteśmy połączeni. I bardzo fajne było w tym regresingu to, że bardzo dużo osób miało to samo wrażenie i każda kolejna osoba dopowiadała tylko bardziej jeszcze o tym, co chce powiedzieć. To była właśnie taka ogólna telepatia. Ogólnie to, że wszyscy znamy swoje zamiary, że patrząc na siebie za bardzo spisków nie można było robić, bo jeżeli ktoś już dogadał się z jakąś inną istotą na temat czegoś, to on to niósł dalej w świat. Nie było ściemy, bo my tak naprawdę, to może to jest taki fajny akcent na zakończenie, że dla nas jako istot ludzkich telepatia jest dostępna. My to mamy i chodzi tylko o to, żeby do tego stanu siebie dowibrować. I to nie chodzi o żadne tam mega czary, tylko o wyciszenie umysłu, polubienie siebie takie mniej więcej, że po prostu masz zgodę na to, że się otwierasz jak książka przed kimś innym. To też jak my poznajemy siebie nawzajem i jak naprawdę ma takie duchowe poznanie drugiej osoby, co czasami przychodzi właśnie z tą energią Gozo czy z różnymi innymi sytuacjami, to nie ma się czego wstydzić.
My jesteśmy tylko ludźmi i aż ludźmi. My możemy naprawdę wchodzić na bardzo głębokie relacyjne stany ze sobą. My to mamy w genach, my to mamy po prostu w sobie, w tym DNA całym zapisane. Mamy wszystkie informacje w sobie i chodzi tylko o taką wewnętrzną zgodę na to i o to, żeby tam skierować uwagę, żeby nie zasilać tej zjawy korporacyjnej, która nie jest rzeczywistością. To jest jakiś konstrukt. Tylko żeby po prostu zasilać swoje moce i swoją wewnętrzną siłę. I to się da robić, to jest dla nas. My mamy do tego swoje duchowe prawo jako istoty ludzkie.
[01:47:15] - I indeed proszę państwa. Tadam! Oklaski, oklaski naprawdę. Otóż to, proszę pani, podpisuję się obiema rękoma, obiema nogami. Chylę czoła. Cóż, dokładnie lewą i prawą ręką się podpisuję.
[01:47:34] - Tak się mówi: nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
[01:47:37] - Absolutnie.
[01:47:37] - Oh yeah.
[01:47:38] - Słuchajcie, wygląda to tak, że pojechaliście normalnie i teraz wróciło takie stado Edgarów Cayce troszeczkę.
[01:47:44] - Sorry.
[01:47:47] - Wiesz, ta wyspa trochę transformuje. Tam jednak są jakieś grota szamanki czy jakieś właśnie te czyste przestrzenie różnego rodzaju.
[01:47:57] - Tomek, ale ty nie powiedziałeś ani o samochodach terenowych, co zawsze mówisz o tym, ani o willi z basenem, że tam po prostu mamy też luksusy.
[01:48:06] - Doesn't matter, guys. To nie jest istotne. To już są detale do tego wszystkiego. Widocznie tak miało być.
[01:48:13] - Widzisz, a to zawsze ja mówiłam, że to jest nieistotne, a teraz to się polaryzacje zmieniły. Ja teraz mam gadane. Jeździmy jeepami.
[01:48:20] - Proszę bardzo.
[01:48:22] - Jeździsz sobie po tej wyspie.
[01:48:23] - To też jest miłe.
[01:48:25] - Szaleństwo. Bardzo miłe. Ja liczę na to, że pewnego dnia być może się tak złoży, że ja wyląduję na tej wyspie.
[01:48:33] - My zapraszamy.
[01:48:34] - Życzymy sobie tego bardzo. To byłoby miłe.
[01:48:36] - Może się tam w końcu pojawimy i zamieszkamy nawet może.
[01:48:39] - Nie byłby to taki głupi pomysł. To fajne miejsce, takie na krańcu świata.
[01:48:45] - Pod tym względem tak. Jeśli chodzi o życie tam, to wydaje mi się, że tam się dużo łatwiej żyje niż-- przede wszystkim samo słońce, ale także ja byłem w szoku na przykład jeśli chodzi o ceny. W restauracji kawa 50 eurocentów. W restauracji.
[01:49:00] - Rozumiem.
[01:49:00] - W ogóle w żadnym miejscu w Europie chyba nie ma takiej ceny.
[01:49:04] - Nieee.
[01:49:05] - Więc tak: samowystarczalność wszędzie, ekologia, mają własne uprawy, własne kozy w miastach i kurniki. Nawet prądem się wymieniają. Mają kable między domami postawione. Jak ktoś ma panele i ich nie używa, to prąd idzie do sąsiada. Super mają to wszystko wymyślone, wykminione.
[01:49:23] - Proszę bardzo. To się nazywa normalność.
[01:49:26] - Tak, tam jest normalnie społeczność. Tam jest ciekawa społeczność. Tym bardziej że tam język angielski jest językiem, który obowiązuje, jest urzędowy i jest maltański, który jest ichniejszym językiem. Nie ma problemu z dogadaniem się na tej wyspie.
[01:49:41] - Proszę bardzo. Ja już nie mam żadnych oporów. I tak nie miałem żadnych oporów, także jestem w fajnej sytuacji. Myślę, że pewnego dnia się poukłada i doskoczę, dołączę do was na tej niesamowitej wyspie, bo naprawdę brzmi ciekawie. A ja mam nadzieję, że się w ogóle pojawicie tak czy siak po konwencie, jak już troszkę ochłoniecie po organizacji.
[01:50:00] - Tak, bardzo chętnie.
[01:50:01] - I opowiecie, co było na konwencie. To was tu bardzo chętnie przytulę z tymi wszystkimi newsami.
[01:50:06] - Pewnie.
[01:50:07] - Przyjedziemy z energią konwentową, tutaj wpadniemy. Na pewno będzie też spora synergia się tutaj wykmini.
[01:50:14] - Tak.
[01:50:15] - Ja teraz się martwię, czy przypadkiem ja też nie należę do tych, którzy podpisali jakiś spisek, kurczę.
[01:50:22] - Wiesz, po prostu trzeba to przeżyć, no nie? Sorry. Po prostu coś się wydarzyło i pomimo to mnie lubią. Pomimo tej wiedzy, czaisz?
[01:50:35] - Jestem w Radiu Na Fali, jest super.
[01:50:37] - Słuchajcie, lubię was. Przestańcie, lubię was, wszystko jest okej. Wszystko jest super. Także dzięki kochani w ogóle za to, że przybyliście tutaj i że spędziliście radośnie te dwie godzinki z kawałkiem. Dzięki, kochani, za wizytę.
[01:50:52] - Bardzo nam miło, w ogóle zrobiliśmy sobie taką fajną bazę, że rozmawiamy sobie z łóżka. Mamy tutaj taki fachowy mikrofon i w ogóle mamy taki dogłębny relaks tutaj, z tobą rozmawiając. Przemiło jest.
[01:51:02] - Tak, zrobiliśmy sobie ministudio.
[01:51:04] - Aż szkoda kończyć normalnie. Chyba sobie pogadamy jeszcze do tego mikrofonu.
[01:51:08] - W sensie pogadajcie sobie, potrenujcie, ja was tu elegancko ściągnę. Tak myślę, chwilę po konwencie, tak żebyście mogli sobie spokojnie ochłonąć, bo podejrzewam, że po konwencie to jak zwykle najchętniej człowiek to łapie troszkę oddechu.
[01:51:22] - Będą materiały, będzie o czym rozmawiać.
[01:51:25] - Dokładnie. Ja poproszę was o jakieś materiały oczywiście w swoim imieniu i tutaj się powołam na te tysiące za mną. One też chcą pewnie materiałów.
[01:51:34] - O tym też myślę. O tym też pamiętam. O Radiu Na Fali.
[01:51:37] - Także montujcie tam coś. Tak, Na Fali. Jasne. Zróbmy to jeszcze raz.
[01:51:45] - Radio Na Fali.
[01:51:48] - Okej, dzięki wielkie. Brzmiało rewelacyjnie. To ja to sobie zostawię i będę to puszczał. Taki będę. Także słuchajcie, trzymam kciuki, żeby naprawdę była świetna impreza. Będę z wami duchem na imprezie.
[01:52:04] - Dziękujemy bardzo.
[01:52:06] - Róbcie masę zdjęć, słuchajcie świetnych prelekcji, bawcie się doskonale. Życzę naprawdę udanych nocy. Basia w ogóle chciałem mieć bardzo na koncercie, także trzymam kciuki za udane szaleństwo z dźwiękami.
[01:52:18] - Będzie szaleństwo.
[01:52:19] - Z gongami usłyszałem, że się zapowiada niezła impreza, także dlatego jestem zazdrosny taki troszeczkę, że mnie tam nie będzie. No ale tak miało być.
[01:52:26] - Też musisz to przeżyć.
[01:52:27] - Dokładnie. Też muszę to przeżyć, także spoko. Otóż to.
[01:52:32] - Chcę do nas dotrzeć po prostu.
[01:52:34] - Spokojnie, myślę, że co się odwlecze, to nie utonie. Czy jakoś tak.
[01:52:39] - Tak.
[01:52:40] - Otóż to kochani. Także trzymam kciuki za to, żeby impreza była rewelacyjna. Pozdrawiam was serdecznie. Głębokie, gorące uściski, kochani wam tam wysyłam. I dobrze się zabawcie.
[01:52:51] - I nawzajem, też ciebie ściskamy.
[01:52:53] - Odsyłamy jeszcze cieplejsze.
[01:52:54] - Tak jest.
[01:52:55] - Trzeba się grzać wzajemnie.
[01:52:56] - Tak, trzeba.
[01:52:58] - Trzymajcie się kochani. Wielkie dzięki. Wielkie dzięki za wpadnięcie i za gadkę.
[01:53:01] - Dziękujemy za zaproszenie i trzymaj się też.
[01:53:03] - Za audycję jeszcze miłą.
[01:53:04] - To ja dziękuję i odezwę się do was już po, jak już będzie po tym zamieszaniu.
[01:53:09] - Fajnie.
[01:53:10] - Kolorowych snów. Słuchajcie, zostańcie. Jak chcecie sobie posłuchać radia, to zapraszam, żebyście sobie jeszcze zostali, włączyli, jeżeli nie idziecie spać, bo tu ja jeszcze przez chwilę będę sobie gadał.
[01:53:20] - Bardzo chętnie.
[01:53:21] - A was już zostawiam w spokoju, także bywajcie w zdrowiu i do następnego. Nara.
[01:53:25] - Trzymaj się. Pa, pa.
[01:53:28] - To byli moi goście i wasi też. Tak samo jak każdy z nas. To byli goście planety Ziemia. Wszyscy jesteśmy gośćmi planety Ziemia i to jest koniec tej hiperprzestrzeni. Także dziękuję wielce za wysłuchanie, za bycie razem z gośćmi planety Ziemia przez te dwie godziny z kawałkiem w Radiu Na Fali. Audycja była też retransmitowana w Radiu Paranormalium i oczywiście przypominam, że za chwilę wieczorowa pora, także możecie zostać sobie spokojnie z Radiem Na Fali i że możecie wpaść na Facebooka radiowego, na Twittera radiowego, na stronę radionafali.com. Bardzo dziękuję mecenasom Radia Na Fali. Peace and love, kochani. To nara. To ja znikam.
Do usłyszenia. Słuchaliście radionafali.com.