[00:00] - To think for yourself and question authority. Dobry wieczór wszystkim serdecznie. Witam w Radiu na Fali w piękny sobotni wieczór w Hiperprzestrzeni. Ja mam na imię oczywiście Tomek. Witam was wszystkich serdecznie w nowym roku kalendarzowym, nowym roku gregoriańskim, jak to się zwykło mawiać. Przywitałem was już ostatnio w nowym roku, takim prawdziwym, astronomicznym, a tym razem witam was w nowym roku gregoriańskim. Mam nadzieję, że mieliście wypasione święta, stoły się uginały, brzuchy były pełne. Koniec końców toczyliście się po podłodze zamiast chodzić i że było wszystkiego w bród. Mam nadzieję, że mieliście też doskonałą imprezę noworoczną, że było naprawdę niezłe, rześkie, dynamiczne i takie idealne, wręcz odpowiadające wam party. Ach, ten nowy rok, proszę państwa, ja muszę się troszeczkę rozgadać dzisiaj po tej długiej przerwie.
W ogóle zasiadłem przed tym mikrofonem i tak w ogóle jakbym tu pół wieczności nie był. No to może zacznę po prostu po ludzku, zwyczajnie, bo nowy rok kalendarzowy. Czas najwyższy pozdrowić mecenasów i to wszystkich mecenasów, kochani. Także pozdrawiam was bardzo serdecznie za poprzedni rok, za to, że wspieraliście Radio na Fali przez cały poprzedni rok. Peace and love, kochani. Nie będę was wymieniał tutaj z imienia i nazwiska. Musiałbym sobie jakąś listę zrobić. Ja też unikam księgowości, bo też nie o pieniądze tu chodzi, nie o bicie sławy, nie o kolejkę do kasy ani nic z tych rzeczy. Także tak czy siak, kochani, pozdrawiam was bardzo serdecznie. Ja za chwilę jeszcze wspomnę o jednym wydarzeniu związanym z mecenasami Radia na Fali, ale to może za parę chwil, jak skończę pozdrowienia.
Oczywiście chciałem pozdrowić bardzo serdecznie was wszystkich słuchaczy, niezależnie od tego, czy w ogóle jesteście mecenasami, czy nie jesteście mecenasami radia, to nie jest istotne. Pozdrawiam was bardzo serdecznie. Szczególnie pozdrawiam wszystkich słuchaczy offline, którzy nie mogą uczestniczyć w tej atmosferze, która się dzieje na żywca. No i oczywiście pozdrawiamy słuchaczy online, którzy są tu i teraz razem ze mną. Także peace and love, kochani. Naprawdę wielkie dzięki, że przesiedzieliście cały ten rok, te soboty przy Radiu na Fali. Szalenie mi miło, naprawdę doceniam. Respect, że tak powiem z angielskiego. Pozdrawiam oczywiście wszystkich tych, którzy siedzą na czacie radiowym i siedzieli tam przez ostatni rok czasu. Się troszkę porobiło.
No i przede wszystkim chciałem pozdrowić ekipę, która razem ze mną szoruje pokłady tej łajby zwanej Radiem na Fali. W ogóle może zacznę po prostu tak od siebie w końcu, od kapitana, prawda? Także pozdrawiam przede wszystkim siebie za to, że naprawdę był to bardzo miły rok i bardzo mile się prowadziło dla was Hiperprzestrzenie. Bardzo miło się robiło serię „Dokładka". Naprawdę rewelacyjnie było zacząć serię „Synteza". Pojawiło się masę pomysłów, pojawiło się kilku naprawdę intrygujących ludzi i kilka rzeczy w moim życiu dzięki właśnie tym wszystkim historiom. One jakby nadały bieg kilku sprawom. Także dzięki Tomek. Nie ma problemu kolego. Dziękuję bardzo serdecznie Grzegorzowi w ogóle i pozdrawiam bardzo serdecznie w tym nowym roku.
Grzegorz dołączył nie tak dawno na pokład statku w postaci serii podcastów „Czas snu". Także zapraszam was bardzo serdecznie, żebyście tam sobie wpadli, jeżeli nie wiecie, o co chodzi. „Czas snu" to są sny Grzegorza i on je nagrywa. Eleganckie tam później montujemy i wrzucamy, także są senopowieści. Zapraszam serdecznie. Po prostu posłuchajcie sobie sami. Dzisiaj będą kolejne trzy epizody podczas wieczorowej pory, także zróbcie sobie kawkę, żebyście, że tak powiem, dotrwali do późnego wieczora, kiedy się skończy Hiperprzestrzeń i zacznie się pierwsza w tym kalendarzowym roku wieczorowa pora. Także pozdrawiam Grzegorza. Pozdrawiam Pichonta bardzo serdecznie i pozdrawiam nowego psa Pichonta. No razem wyglądają rewelacyjnie.
To się dobrali chłopaki. Tu oczywiście zapraszam was wszystkich do Pichontarium na stronę Pichonta, pichontarium.com. No Pichontarium w Radiu na Fali to jest dokładnie ten sam content. Możecie też postawić Pichontowi kawkę u niego normalnie na blogu, także nie ma problemu. Nie tylko Radio na Fali jest zacną inicjatywą, której możecie przyświecać, wspierać i tak dalej. Pichontarium też absolutnie. Pozdrawiam oczywiście Edwarda, który też w tym roku dołączył do załogi statku. Dołączył z podróżniczą audycją, etykietą zastępczą, z którą to jeździ, zwiedza świat i przywozi różne rzeczy z tego świata. O tym, tak jak mówiłem za parę sekund. No i pozdrawiam oczywiście Michała, który od początku się buja na pokładzie.
Teraz co prawda już jako content absolutnie zewnętrzny, niemniej dalej się buja na pokładzie statku. Także pozdrawiam całą załogę Radia na Fali w tym nowym roku i życzę naprawdę udanego, świetnego Nowego Roku kochani. Trzymajcie się! No i pozdrawiam tajemniczą postać Mr. K. Pozdrawiam serdecznie za całą tą robotę, która została wykonana. Mi po prostu się nogi uginają, nogi uginają od wrażenia. Wysyłam dużo miłości, dużo pokoju. Peace and love. Kilka słów na temat tego wątku z mecenasami moi drodzy.
To dla mecenasów. Także jak chcecie sobie zrobić w tym momencie kawkę, a nie jesteście mecenasami, to możecie sobie śmiało wyskoczyć do kuchni. Ja tu mam parę słów do was mecenasi kochani. Są dla was upominki. Oczywiście nie powiem kto dostał, nie powiem kto wylosował i tak dalej, bo to nie chodzi o wyścigi, nie chodzi o zawody, nie chodzi o dominację i stanie na podium. Absolutnie. Dziękuję wielce serdecznie za wsparcie i magnesy do was zostaną wysłane już w tym miesiącu. Już w tym miesiącu ledwo się zaczął, a ja już mówię: „Już w tym miesiącu", jakby się miał kończyć. Jeżeli jeszcze nie wiecie, o co chodzi, a wspieraliście Radio Na Fali, to zapraszam was, żebyście wpadli na adres radionafali.com/mecenasi-rnf. Tam jest strona pod tytułem Upominki dla Mecenasów.
O co chodzi z tymi upominkami? To są magnesy zwiezione przez księcia Edwarda z podróży, w których bywał po całym świecie. Gdzieś tam się szlajał, wrzucał sobie po drodze do walizki pamiątki z tych podróży. Jak człowiek podróżuje, to przywozi różne rzeczy z różnych miejsc. Najczęściej takie emocjonalne drobiazgi, żeby przypominały mu o tym, jak tam było. I te właśnie emocjonalne drobiazgi prosto od księcia Edwarda niedługo znajdą się w waszych skrzynkach pocztowych, rozesłane właśnie przez owego księciunia prosto z Irlandii. A ja oczywiście zapraszam bardzo serdecznie, żebyście wpadali pod stronę Etykiety Zastępcze i słuchali o tych opowieściach, bo okazało się, że tych opowieści jest więcej i nie wszystkie zostały wypuszczone w eter w Radiu Na Fali. Także zostało sporo. Został Istambuł, opowieści z Indii, opowieści z Australii, z kilku innych miejsc, także trochę tego się pojawi. Myślę, że takie wykrystalizowane.
Muszę się rozgadać troszeczkę dzisiaj, bo strasznie dawno do was nie mówiłem live. Także wybaczcie moje dzisiejsze zacięcia i potknięcia. Dobrze, że się nie golę, przynajmniej w tym momencie, bo bym się nieźle poharatał. Pozdrawiam oczywiście jeszcze raz wszystkich na czacie. Jak zwykle jestem na czacie Radia Na Fali. Wiecie, jak wejść na czata Radia Na Fali? Jeżeli nie wiecie, to oczywiście strona radionafali.com. Tam jest zakładka Czat i tam klikacie i wchodzicie na czata. Ja tam jak zwykle jednym okiem będę się przyglądał. Bo tych podziękowań niedosyt jeszcze oczywiście, bo chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim tym z was, którzy pomagaliście Radiu Na Fali.
Tak że tak powiem z cichacza, nie rzucając się w oczy, prosząc o dyskrecję i takie tam. Także dzięki wielkie kochani. Peace and love. Oczywiście chciałem podziękować Tomkowi Grubbie i Basi za materiały z konwentu Wiedzy Alternatywnej i za to, że to się elegancko, fajnie skleiło i te materiały lądują w Radiu Na Fali. Ja przy okazji was oczywiście zapraszam bardzo serdecznie na kolejny konwent, który się wydarzy dokładnie 7, 8 lutego w tym roku, 2015, w Gdańsku. Ale o tym będzie jeszcze troszeczkę. Ja tu zamierzam ściągnąć Tomka, żeby sam o tym opowiedział i żeby was zachęcił do wyprawy do Trójmiasta. Nie wiem, czy właściwie trzeba kogokolwiek zachęcać. Impreza jest naprawdę rześka, owocowa i świeża. Także kochani, bilet w zęby i wyprawa do Gdańska, jeżeli oczywiście macie taką możliwość.
Będziecie mieli taką możliwość na początku lutego. 7, 8 lutego, jakoś tak. Weekendowa historia. Także jeżeli jesteście po drodze, zgarniajcie na tą imprezę. I chyba czas najwyższy, żebym powoli przeszedł do dzisiejszego tematu, który jest kontynuacją opowieści sprzed tygodnia. Postanowiłem przyjrzeć się troszeczkę od drugiej strony historii okultyzmu. Może nie tyle historii okultyzmu, ta historia okultyzmu to właściwie jest historia alchemii, historia starożytnych wierzeń, historia w ogóle wiedzy, przede wszystkim takiej oryginalnej, niesprasowanej przez żadne religie i dogmaty teologiczne. Chciałem się przyjrzeć raczej w takim aktualnym kontekście, ile z tego zostało do dzisiaj, jak to jest wykorzystywane. Ta wiedza cały czas funkcjonuje. Domeną wiedzy jest to, że działa, że jest to informacja, która jest sprawdzalna, że jest to informacja, za pomocą której można coś wybudować, coś zburzyć, coś zrobić.
Potwierdzona eksperymentalnie, jakby powiedział naukowiec. Taką właśnie historią jest okultyzm, o którym będę tutaj dzisiaj dalej ciągnął troszeczkę i o tym, jak to działa. Dzisiaj chciałem wskoczyć na taki wątek, który jest, myślę, bardzo istotny dla naszego stulecia, właściwie już kolejnego stulecia, poprzedniego i tego, które właśnie się zaczyna. Nie wiem, czy się zaczyna, bo jest 2015, to już się zaczęło jakiś czas temu. Ale generalnie chodzi o propagandę, ponieważ ostatnie czasy w historii cywilizacji, która nas otacza, to są czasy, co by tu nie mówić, propagandy. Także dzisiaj chciałem od tej strony rzucić na to wszystko okiem. No bo za czym podąża nasza uwaga? Właśnie, za czym podąża nasza uwaga i co z tym wspólnego ma propaganda? Także dokładnie ten temat dzisiaj. Mam oczywiście sporo muzy, bo to początek roku, także mam nadzieję, że dzisiaj mieli dobrą zabawę.
Spędziliście bardzo miły czas z Radiem Na Fali. Oczywiście pozdrawiam, bo bym zapomniał, słuchaczy Radia Paranormalium, którzy od jakiegoś czasu też słuchają „Hiperprzestrzeni”, bo „Hiperprzestrzeń” jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. I dziękuję wielce i serdecznie za towarzyszenie tej audycji. I zaczynamy tą całą opowieść, moi drodzy. A jak zwykle, zanim zacznę tę opowieść, to zacznę od jakiejś muzy. A wy słuchacie oczywiście Radia Na Fali, audycji „Hiperprzestrzeń”. Ja mam na imię Tomek. A dzisiaj kolejna część opowieści, właściwie rozważań troszeczkę o okultyzmie. Tak jak wspomniałem przed muzyczką, za czym podąża nasza uwaga? Nasza uwaga podąża za myślą.
Jest to taka prawda, która jest doskonale znana bardzo wielu z nas i to taka wręcz trywialna historia, bo każdy z nas doskonale o tym wie, że to, o czym myślimy, definiuje nasze życie. Także tak to wygląda w praktyce. I o co chodzi z tą wiedzą, tą dziwną, tajemniczą, okultystyczną wiedzą, proszę państwa, z tymi siłami natury, które są dookoła nas, o których wspomniałem, że Się je nieustannie wykorzystuje, chociaż nie do końca nas się uczy o tym, że takowe siły istnieją i że w ogóle cokolwiek robią. Myślę, że dobrze by było zacząć od takiej elementarnej sprawy, czyli od naszej seksualności. To jest bardzo kluczowa rzecz, gdzie te siły natury się właściwie zaczynają. Człowiek musi się jakoś urodzić, musi jakoś przyjść na świat. To jest ten moment, kiedy powstaje nowe życie. I ta seksualność ma to do siebie, ten akt seksualny, te momenty, cała historia związana z tym dookoła, że pojawia się bardzo dużo energii w nas tak zwyczajnie, o czym mówiłem, zdaje się wspominając o Wilhelmie Reichu tydzień temu. To są te słynne badania Wilhelma Reicha opisane w jego książce. Niewielu ludzi do końca rozumie to całe zjawisko, ale tu odsyłam do książek Wilhelma Reicha.
Mam nadzieję, że oryginalne publikacje wyjaśnią tym, którzy nie rozumieją, o co chodzi, do szczętu i mamentu wszystko, tak że nie będzie już żadnych pytań, bo czasami się przypina taką łatkę, taką stygmatyzację tym wszystkim pracom Wilhelma Reicha, że to jakieś takie dziwne, zboczone rzeczy. Ale to jest taki klasyczny brak wiedzy, brak doczytania książki od początku do końca. Ale wracając do naszej seksualności. O co w ogóle chodzi z tą energią, która jest dookoła w nas? Teraz to wiemy, bo minęło troszkę lat, pojawiło się troszkę badań naukowych i to nie tylko kwestia badań Wilhelma Reicha nad bionami, czyli nad tą orgonalną energią, która się wtedy pojawia, że pojawia się taki kawałek czegoś, co świeci na fioletowo i z tego manifestuje się komórka, i z tego właściwie powstaje każda forma życia na tej planecie. Ta energia, to fioletowe coś jest mierzalne jako ładunek elektryczny, jest mierzalne jako ładunek plazmowy. Jest mierzalne na wielu różnych poziomach, począwszy od podczerwieni, a w ultrafiolecie kończąc. Okazuje się, że każdy z nas, jeżeli się przyjrzymy tak zwyczajnie na konstrukcję naszego ciała, jest właściwie taką cewką. Tak to można zwyczajnie nazwać. Jest opakowanie.
W środku opakowania są rurki, w których płynie krew, czyli woda. Dookoła tych rurek są inne rurki, w których też płynie woda i to wszystko ma swoje napięcie energetyczne, ma swoje napięcie elektryczne. Doskonale myślę chyba wszyscy słuchacze „Radia na fali”, a szczególnie „Hiperprzestrzeni” o tym wiedzą. Chociażby historia z naszym sercem, które oprócz tego, że normalnie pompuje wszystkie te płyny, jest takim akumulatorem energetycznym, organizowanym, zorientowanym na nasze stany emocjonalne. Normalna sprawa, że jak się weźmie dwie cewki jedna do drugiej i się połączy te cewki, to dają dwa razy mocniejszy sygnał. Troszkę tak jadę syntezą, bardzo technicznie, ale to taka normalna sprawa, że jak się weźmie szklankę, która jest do połowy pusta albo do połowy pełna, weźmie się drugą szklankę, która jest albo do połowy pełna, albo do połowy pusta, zleje się to wszystko do trzeciej szklanki, to szklanka będzie pełna. Generalnie jeżeli się połączy dwie formy energii dokładnie tej samej, czyli życiowej ludzkiej energii, to otrzymuje się jej dwa razy więcej. Wtedy się staje takim magicznym, można powiedzieć orgonowym unitem, jak by to powiedział Wilhelm Reich. Po prostu produkujemy potężną ilość energii. To jest ta energia powstająca przy akcie seksualnym, o której ostatnio zrobiło się, zdaje się w Polsce troszkę głośno.
Może nie do końca od strony Wilhelma Reicha, ale od próby tłumaczenia tylko części rzeczy Wilhelma Reicha. Ale mniejsza o to, myślę, że wszyscy doskonale łapią, o co chodzi. To jest po prostu historia doładowywania swojego organizmu. Dlatego będąc z osobą, którą kochamy, czujemy się tak doskonale, a będąc z ludźmi, których nie lubimy i nawet nie mówię o jakichś aktach seksualnych, tylko po prostu nawet stojąc obok tych ludzi czujemy się stosunkowo kiepsko. Mamy tą samą wibrację organizmu, jesteśmy tymi samymi żywymi istotami zbudowanymi w ten sam sposób, tak że rezonujemy ze sobą najbardziej intensywnie. Trudniej jest rezonować z drzewem, łatwiej jest rezonować z drugim człowiekiem. Co nie znaczy oczywiście, że nie rezonujemy z drzewem i z całą naturą. To jest dokładnie ta sama historia, tylko że na troszeczkę innym poziomie. Ten poziom bezpośredni, czyli jeden do jednego z drugim człowiekiem, jest zawsze najbardziej intensywny. Wtedy wzbudza się w nas potężne pole energetyczne.
Gdyby zmierzyć nasz potencjał elektryczny, po prostu przyłożyć miernik do organizmu w momencie, kiedy się kochamy z kimś, kogo kochamy, okazuje się, że mamy potężny ładunek elektryczny, taki woltaż. Może nie wiem, czy można zaświecić żaróweczkę czy LED-a jakiegoś, ale generalnie trochę tego jest w tych bateryjkach, bo nagle ta energia z jednej strony żeńskiej i męskiej się łączy razem do kupy i powstaje to coś niesamowitego. I później są dzieci z tego, proszę państwa, taka prosta sprawa, prawda? Taki bardzo trywialny. Właściwie każdy z nas doskonale o tym wie. Nie ma tu żadnej tajemnicy, bo każdy musiał się w końcu w jakiś sposób urodzić. No chyba że słucha nas ktoś, kto jest manipulacją genetyczną. Tego nie wiem. Wiem, że słuchają nas w Australii, słuchają nas w Afryce, słuchają nas w Ameryce Południowej, Kanadzie, w wielu innych miejscach, w Kalifornii. Ale czy słuchają nas ludzie klony?
Tego nie jestem pewien. Tak czy siak pozdrawiam, jeżeli słuchacie nas jakieś klony. Pozdrawiam was, klony. I to jest ta pierwotna energia, taka najbardziej istotna. I z tą energią jest zdefiniowane dosyć mocno nasze życie. Nie od strony seksualnej, że wiecznie musimy trzymać rękę w gaciach i że to jest najważniejsza rzecz, tylko chodzi o proces powstawania życia i konsekwencje tego, bo wszystkie zjawiska, które tam zachodzą, właściwie powinienem powiedzieć od drugiej strony, wszystkie procesy, które tam zachodzą, są dokładnie tymi samymi procesami, które później towarzyszą nam w życiu. To jest dokładnie ta sama historia, że gromadzi się, zbiera się energia, spotyka razem. Właściwie nawet nie tyle gromadzi, ile się spotyka razem i powstaje to wyładowanie energetyczne, które startuje nowe życie. Taka klasyczna historia, bardzo klasyczna historia. Się nic nie zmieniło od tysięcy lat.
I dlatego wszystkie te monoteistyczne, dualistyczne sekty, które nam wpajają, że powinniśmy roztrzaskać sobie kolano o jakąś posadzkę katedry albo powinniśmy roztrzaskać sobie kolana w drodze do Mekki, albo czoło o tą ścianę, która się tam już sypie gdzieś tam w Jerozolimie i wypłakać się w tą ścianę. Bazują dokładnie na kontroli przepływu tej energii w nas. Nic więcej, nic mniej. To stąd się brały te surowe zakazy w czasach średniowiecza i nie tylko. Przede wszystkim we wszystkich tych ekstremalnych formach patologicznych teologii, właściwie sekciarstwa, które nieszczęśliwie przetrwało do naszych czasów. To są wszystkie te możliwe dualistyczne religie, które bazują właśnie na kontrolowaniu tego aspektu naszego życia, że nasz partner, partnerka, ktokolwiek nam bliski, musi być dokładnie w tej samej sekcie. Inaczej to nie działa. Jest energia, którą produkuje dwójka ludzi. Jest ktoś, kto mieni się nauczycielem, ktoś, kto mieni się jakimś duchowym przywódcą i ten duchowy przywódca korzysta z tej energii. Na tym polega cała ta zabawa.
Dlatego pojawiają się takie różne dziwne prawa, że na przykład gdzieś tam kobiety muszą chodzić w chuście, bo inaczej nie mogą. Gdzieś tam indziej muszą robić coś innego. I w ogóle to całe podzielenie, że kobiety osobno, a chłopaki to osobnym wejściem. Takie rozbicie nas, co jest naprawdę kompletnie idiotyczne, na takie dwie opozycje. Dzięki temu można spolaryzować to wszystko i zacząć tą całą zabawę z propagandą. Mówienie nam, że na przykład druga płeć jest naszym wrogiem albo odwrotnie. Czy jakoś tak. I dzięki temu kontrolować troszeczkę nasze zapędy, bym powiedział. Bo normalne jest to, że ta energia się w nas gromadzi przez cały czas. Ona jest obecna, to jest energia życiowa.
To nie jest tylko i wyłącznie energia związana z seksualnością. Ona się wtedy najmocniej ujawnia. To jest w ogóle energia życiowa i ten, kto kontroluje naszą energię życiową, ten kontroluje nasze życie. To jest takie pierwsze prawo propagandy, że za tym podąża nasza uwaga, o czym myślimy. Czyli jeżeli się nam zabroni czegoś, a to wynika z naszych naturalnych predyspozycji jako żywej istoty na tej planecie, to normalne będzie to, że będziemy kombinowali, jak złapać tą historię, jak to zrobić, żeby nie narazić się na problemy związane z tym, że zaraz nas ktoś albo spali na stosie, albo zetnie głowę, albo wyklnie, albo cokolwiek innego. I w tym momencie zaczynamy obłędnie myśleć o tym i zaczyna się cała zabawa uwagą, która zaczyna podążać jakimiś dziwnymi meandrami bardzo ciemnych, mrocznych, zakurzonych korytarzy, które właściwie chyba nie są domeną nas jako żywych istot na tej planecie. Szamani doskonale o tym wiedzą. Wiedzą, że to się opiera na kumulowaniu. Chyba najłatwiej jest po prostu powiedzieć kumulowaniu, chociaż w rzeczywistości nie jest to kumulacja energii, tylko jest to zapewnienie takiego czystego przepływu energetycznego przez nasz organizm. To jest dokładnie tak jak z prądem elektrycznym.
Jeżeli ktoś nas trzyma za rękę i tego kogoś ktoś jeszcze, tworzymy taki łańcuszek ludzi połączonych za ręce i pierwszy złapie kabel z prądem elektrycznym, to tych w środku nic nie kopnie, tylko tego ostatniego, który jest uziemiony. To jest dokładnie na tej samej zasadzie. Tak działa energia w nas. Nauka, która jest dookoła nas, która mówi o tych wszystkich prądach, elektryczności, fizyka, zasady i tak dalej, jest oparta na tej prostej, trywialnej obserwacji rzeczywistości, bo dokładnie stąd się wzięła. Teraz jest troszkę odłączona i ona teraz udaje coś innego, coś niby mądrzejszego, coś niby kosmicznego i tak dalej. Ale to są dokładnie te same energie, te same moce i te same mechanizmy działania, o czym wielu ludzi doskonale wie. Wiedzieli o tym alchemicy. Wiedzieli przede wszystkim o tym wszyscy ci, którzy tworzyli wszelkie te patologiczne sekty, które doprowadziły do wszystkich tych dziwnych wojen na świecie, że jeden wyrzyna drugiego tylko dlatego, że chłopaki wierzą w coś zupełnie odmiennego. Tak zacząłem o tej religii. To są historie z symbolami, o których wspomniałem ostatnim razem w hiperprzestrzeni.
To są te wszystkie magiczne symbole i przede wszystkim religijne symbole. Tak się nie rozpędzałem z tym tematem religijnych symboli w poprzednim odcinku, ale myślę, że czas najwyższy wrzucić wam jedną historię o jednym takim dosyć specyficznym symbolu, o którym akurat wspominałem ostatnio. To jest ten symbol nazywany w dzisiejszych czasach, nie wiem dlaczego, Gwiazdą Dawida. To jest złodziejstwo nieprzeciętne, ponieważ ten symbol w rzeczywistości jest bardzo stary i właściwie towarzyszy ludzkości od zarania. Ten symbol można znaleźć w takich naprawdę prastarych systemach, nawet nie teologicznych, tylko właściwie takich systemach informacyjnych typu buddyzm, bo buddyzm ani nie jest religią, jest właściwie przekazywaniem sobie informacji o tym, jak działa energetyka naszego organizmu i korzystaniem z tego. Nic więcej. Jest kilka innych oczywiście takich systemów, właściwie to chyba najlepsze określenie, bo nie są to żadne religie, które przechowują te informacje. Podobnie jak Aborygeni, podobnie jak ludzie w dżungli amazońskiej, podobnie jak Indianie w Ameryce Północnej, którzy dalej utrzymują te wszystkie tradycje na chodzie, włącznie z Indianami Hopi, których próbowano wybić co do nogi. To jeszcze istnieje, cały czas jest. Teraz jest aktualnie szczęśliwie dla nas renesans tych rzeczy, bo skończyła się droga pewnej patologii.
I bardzo dobrze. Niech ta patologia już zniknie z naszego życia. Niech wróci to normalne pojęcie świata, które jest jednością, a nie dualizmem. Wracając do tego symbolu bardzo starego, czyli dwóch piramid, które nachodzą na siebie, tworzą coś w rodzaju gwiazdy o sześciu wystających czubkach, najczęściej w kółku. To nie przez przypadek. Jest to związane po prostu z energetyką. Tak jak wspomniałem w poprzednim odcinku, chociażby spektrum kolorów widzialne dla nas i też niewidzialne. Są te dwa momenty, w których nic nie widzimy. Jeżeli sobie narysujecie coś, co potocznie dzisiaj nazywamy Gwiazdą Dawida i przetniecie ją dokładnie w połowie, to po jednej stronie otrzymacie spektrum światła podczerwonego, którego nie widać, a po drugiej stronie otrzymacie spektrum światła ultrafioletowego. Ale generalnie co oznacza w ogóle ten moment przecięcia tej Gwiazdy Dawida w połowie?
Taki znany alchemiczny symbol. Oznacza dokładnie tyle, że to są te momenty przejścia, gdzie energia transformuje, zamienia się w coś innego. Dalej jest energią, ale przechodzi w coś innego, następnie transformuje ponownie i przechodzi jeszcze raz. To jest trochę jak rzeka, która spływa z gór. Generalnie robi swój zakręt, natlenia się, dotlenia, jest zdrowa i sobie płynie dalej. Taki po prostu nieustanny obieg energetyczny. Symbol tego, że wszystko w naturze jest cały czas w ruchu, mówiąc w bardzo wielkim skrócie. Dlaczego wspomniałem, że nie jest to gwiazda Dawida? Bo nie jest to gwiazda Dawida. Ten symbol został przywłaszczony przez wyznawców Tory dokładnie w XVII wieku, czyli właściwie niecałe jakieś 300 lat tak naprawdę ten symbol funkcjonuje jako w cudzysłowie gwiazda Dawida.
Normalnie nie ma nic wspólnego ani z Torą, ani z tymi wszystkimi wyznawcami tego demona, który jest tam opisany w tych Torach i tak dalej. Wszystkich tych szaleńców. Nie ma absolutnie z tym nic wspólnego. Jest to stary alchemiczny symbol, który właśnie temu służył. Oznacza naturę transformacji i w pewnym momencie został po prostu zmanipulowany, przejęty, a nawet w dzisiejszych czasach jest częścią flagi pewnego kraju. Chyba wszyscy się z was dokładnie domyślają. Jest jeszcze drugi alchemiczny symbol, który mówi dokładnie o tym samym, który właściwie jest do dzisiaj może nie tyle niezmanipulowany, ile przetrwał w oryginalnym stanie, bo tam próby manipulacji tym symbolem są nieustanne. Szczególnie robią to takie nieogarniające rzeczywistości nastolatki produkujące bardzo dziwne filmy na YouTubie bardzo często. Chodzi o węża albo smoka, który zjada swój własny ogon. To jest pierwsza rzecz.
A drugi symbol, który jest właściwie tym esencjonalnym symbolem, to są dwa węże, z których dwa zjadają się nawzajem. Jeden zjada ogon drugiego i odwrotnie. Wyobraźcie sobie na okręgu, dookoła którego jest owa gwiazda w cudzysłowie Dawida. Właściwie to się mówi Gwiazda Przeznaczenia albo Gwiazda Alchemików. Są dwa węże i one zawsze mają głowy dokładnie po przeciwnych stronach. Jeżeli spojrzycie na zegarek, to właściwie to chyba by było najlepsze wytłumaczenie. Alchemiczny zegarek zamiast na tarczy tam, gdzie aktualnie jest numer dziewięć, powinien mieć dwunastkę. Czyli powinien być obrócony o 45 stopni i wtedy wszystko by się zgadzało tak jak równik w poprzek planety. I wtedy wszystko zaczyna działać. To jest taki pierwszy element tej wiedzy, który jest związany z symboliką.
Ta symbolika, tak jak wspomniałem w poprzednim odcinku, jest związana z kwestiami konstrukcyjnymi. Wszyscy budowniczowie katedr doskonale o tym wiedzieli. Jeżeli zobaczycie na plany katedry, ja nie mówię o oryginalnych planach, bo oryginalne plany nie istniały nigdy. Katedr się nigdy nie budowało z planów, ale to w ogóle opowieść na zupełnie inną historię. Posługiwano się tymi specyficznymi proporcjami, złotym podziałem, tym, co nazywamy właściwie złotą geometrią. Niektórzy mówią też święta geometria i tak dalej. Myślę, że wszyscy sobie zdajemy z tego sprawę i jest to taki kluczowy symbol właśnie dla owej złotej geometrii, tej najstarszej tradycji matematycznej, najstarszej tradycji, jeżeli chodzi o jakąkolwiek wiedzę, którą posiadamy jako istoty ludzkie żyjące na tej planecie, którą sobie przekazujemy z pokolenia na pokolenie. Ta wiedza przetrwała pomimo gigantycznych kataklizmów, które nie wiadomo kiedy się wydarzyły. Były potężne. Zostały tylko piramidy i kawałki kamieni gdzieś tam w polu, których nikt do dzisiaj nie wie, jak zostały obrobione i jak można zrobić takie rzeczy.
Jedyne co zostało to właśnie owe symbole. Taka wskazówka, kierunek, w którym powinniśmy iść. I z tym się wiąże wiele ciekawych rzeczy. Chociażby coś takiego, co się nazywa Sundance, o czym już wspominałem. To jest specjalny taniec tańczony przez Indian w Ameryce Północnej. Nie tylko, bo to w wielu miejscach na świecie generalnie o tej porze się robi różne rzeczy. W Indiach się medytuje o tej porze. Jest specjalna medytacja, którą się robi. Jest specjalna raga, którą się gra o tej porze. To są takie specjalne momenty dnia, kiedy słońce wstaje i słońce zachodzi.
Wysokość kątowa słońca nad horyzontem. Generalnie jest to po prostu kąt nachylenia słońca nad horyzontem, mówiąc najprościej. Promyk słoneczny przebywa najdłuższą drogę, żeby dotrzeć do miejsca, gdzie my stoimy. Kiedy się przedziera przez te zakrzywione warstwy atmosfery, ta atmosfera zachowuje się jak taki naturalny filtr i odprowadza wszelkie te niepożądane moce, czyli nadmierną radiację ultrafioletową, nadmierną radiację w podczerwieni na bok, dzięki czemu energia, która przychodzi dokładnie z tego miejsca, jest bardzo zdrowa. Dlatego dokładnie o tej porze się medytuje. Są specjalne medytacje, które się robi. Dlatego o tej porze się wykonuje specjalny taniec słońca i tak dalej. To jest ten moment, kiedy dostajemy taką potężną dawkę tej kosmicznej energii, z której jesteśmy zbudowani. Jeżeli sobie spojrzycie na Gwiazdę Dawida i sobie wyliczycie te wszystkie kąty z owej gwiazdki, to zrozumiecie, że dokładnie mowa jest o tych samych proporcjach. Mowa jest dokładnie o tych samych momentach dnia.
Bo jeżeli według tego wzoru rozrysujemy sobie położenie Słońca na niebie, otrzymujemy dokładnie te wszystkie wartości energetyczne. Nam się o tych wartościach energetycznych nie mówi z prostych przyczyn. Jest to kwestia propagandy, jakby odcięło się nas od korzeni tej wiedzy i odcina się nas, myślę, że dosyć skutecznie na co dzień, proponując durnowate hollywoodzkie filmy i tego typu rzeczy, w których tkwimy po uszy i czasami jest nawet problem, żeby porozmawiać ze sobą, nie powołując się na jakikolwiek film, bo się okazuje, że jedyna wiedza, którą mamy o życiu, to jest wiedza wynikająca z oglądania jakiegoś hollywoodzkiego shitu. Anyway, czasami fajny, czasami nie. Nie wiem, ja nie oglądam. Także zostanę troszkę z boku tej całej sytuacji. Wrócę jeszcze na moment do tego słońca. Chodzi o dokładnie to samo zjawisko, które zaobserwował słynny Goethe, o którym często ostatnio mówię podczas obserwacji tego, jak się załamuje światło w pryzmacie. To są dokładnie te kolory. To jest dokładnie ta energia.
To są te siły naturalne, które są połączone z naszą seksualnością, z naszą w ogóle taką pełną energetyką funkcjonowania dookoła. To są te magiczne liczby trzy, sześć, dziewięć. To jest ta tajemnicza proporcja w oryginalnej muzyce, która została jeszcze zapisana przez Platona, która też się opiera na trzy, sześć, dziewięć. Wszystkie tego typu rzeczy. Najstarsza, proszę państwa, wiedza. I to jest właśnie taki core, można powiedzieć, takie podstawy poniekąd okultyzmu. Tak można to nazwać w cudzysłowie. Nieszczęśliwie troszkę brzmi, bo ten okultyzm ma dzisiaj naprawdę potworne znaczenie. Jakieś sekty, jakieś satany, jakieś dziwne historie, które za tym stoją. Niemniej to jest ta oryginalna wiedza.
Jeżeli to jest energia, nasza uwaga właściwie podąża za myślą, a nasza myśl podąża za energią, to wystarczy, że ktoś nas sprofiluje w odpowiedni sposób, poustawia po kątach i właściwie w tym momencie jest panem naszej energetyki. Spójrzcie, jak wyglądają rozłożenia godzin, kiedy człowiek chodzi do pracy, kiedy zaczyna się dzień, kiedy się kończy dzień. Spójrzcie na swoje własne życie. Kiedy jesteście najbardziej zmęczeni, kiedy jesteście najbardziej intensywni, kiedy macie dużo energii, kiedy czujecie, że ten poziom energii spada. To są wszystkie te sprawy z tym związane. Jest taka bardzo ciekawa, nie wiem, jak to nazwać, bo to nawet nie jest religia. To jest też taki system, który jest gdzieś tam w Turcji schowany. Ja tu w ogóle muszę poprosić Pichonta, żebym o tym opowiedział, bo to jest taka ciekawa rzecz, bo oprócz oczywiście buddyzmu, oprócz tych wszystkich rzeczy z Indii, z dżungli, z Ameryki Północnej, od Indian, od Eskimosów, od Aborygenów jest masę takich rzeczy, które zostały w Europie. Ci ludzie się chowają z tą wiarą, znaczy wiarą w cudzysłowie, z tym systemem pojmowania świata. Nie jest to, że tak powiem, głoszone publicznie, ponieważ do dzisiaj za otwarte przyznanie się do tego, że wyznaje się ten system, tą teologię właściwie może nie tyle teologię, ile tą wiedzę, można zostać w wielu krajach Europy zwyczajnie ściętym w dzisiejszych czasach.
Także nie jest to wcale tak, że to w czasach średniowiecza wszystkie stosy się skończyły. Czy właściwie w XVIII wieku, bo to jeszcze do XVIII wieku trwało palenie książek i palenie stosów. Ale wracajmy do propagandy, proszę państwa, bo to jest clou naszej historii. Jest to związane dokładnie z tym jednym symbolem. Myślę, że ten jeden symbol jest właśnie tym idealnym przykładem, w jaki sposób propaganda wykorzystała i wykorzystuje właściwie do dzisiaj te oryginalne moce, próbując podpisać się pod słońcem, próbując przywłaszczyć sobie symbol, który do nich nigdy nie należał, który nigdy nie był niczyją własnością. To jest symbol pewnej energii. I dlaczego ludzie, którzy sobie go przywłaszczyli, no właśnie, zachowują się tak, jak się zachowują. Skąd się to bierze? Jest tutaj pewna energetyka. Jest taka dosyć oczywista.
Jest to symbol, który dodaje bardziej energii niż jej odbiera. Także jeżeli sobie zbudujecie takie urządzenie, które będzie miało takie kształty, to normalne będzie to, że będzie troszkę lepiej pracowało niż urządzenie oparte na przykład na kwadracie. To oczywiście zależy jakie urządzenie, w jakiej sytuacji i tak dalej, ale generalnie chodzi o takie proste przekazywanie energii. Proszę państwa, jeżeli gdzieś jest energia i trzeba ją przekazać, to ten symbol jest takim wytrychem, można powiedzieć, do tego, żeby sobie poradzić z tym problemem. I to jest pierwsza rzecz związana z propagandą, że przywłaszczyła sobie wszystkie te symbole. Ja nie chcę tu opowiadać o wszystkich pozostałych symbolach, bo właściwie jest tego tak dużo, że można utknąć na całą noc, mówiąc kto co ukradł i do czego się nigdy nie przyznał. Ale ten jeden symbol, myślę, wystarczy za dobrą ilustrację tego, jak się zaczęła ta propaganda mówiąca o tym, że jest to naród wybrany, że jest to naród, który niby wie lepiej, jak coś robić. I skąd się wzięły te domy bankierskie, które bardzo chętnie i bardzo życzliwie przytuliły te wszystkie symbole, a szczególnie ten jeden symbol, twierdząc, że od tej pory reprezentują spuściznę jakiejś bardzo starej tradycji i się pod tym zaczęli podpisywać jako właściciele. Właśnie, skąd to się wzięło? To już wiadomo, myślę.
A teraz czas na jakąś muzyczkę. A co, bo tak dzisiaj na żywo w ogóle zupełnie nierozgadany, po długiej przerwie od mikrofonu chyba czas najwyższy czegoś posłuchać. Ta-ra-di-dam. Słuchacie oczywiście Hiperprzestrzeni, ja mam na imię Tomek. Właśnie możecie zadzwonić, bo oczywiście Skype do radia radioanafali.com. Także jeżeli macie jakieś informacje na temat różnych tajemniczych symboli i chcecie się tym podzielić, śmiało, zapraszam bardzo serdecznie. No a dzisiaj właśnie o tym dziwnym obliczu okultyzmu, właściwie tym bardzo praktycznym obliczu okultyzmu, dosyć okrutnym dla nas. Nazywa się to propagandą, chociaż w dzisiejszych czasach używa się słowa marketing, public relation, tego typu historie. Ale dokładnie jest to propaganda. Jest to próba manipulacji naszą intencją, naszą energią, w końcu naszą wolą, dzięki czemu robimy różne dziwne rzeczy i świat wygląda tak, jak wygląda.
Czasami robimy duże oczy i się zastanawiamy, czy to naprawdę się dzieje, czy ja naprawdę zwariowałem, czy świat zwariował? Właśnie przed chwilą kawałek muzyczki reggae. To są ludzie, którzy oryginalnie są poniekąd, można powiedzieć, takimi bezpośrednimi spadkobiercami owego tajemniczego symbolu, który jeszcze pochodzi z czasów tak zwanego króla Salomona, a właściwie jeszcze z Egiptu i tak dalej, i tak dalej. Czyli Rastafaraj. Ta propaganda. No to właśnie, to teraz już wiadomo, dlaczego duże imperia Tudzież ludzie, którzy chcą wystartować duże imperia opierają się na takich ezoterycznych symbolach, jak to się popularnie mówi. Najszybsza droga przygarnięcia sobie odrobiny energii, tak bym to powiedział. Taka kondensacja wymuszona troszeczkę, bo wiadomo, że jak oni sobie to przytulą, to nikt inny nie będzie mógł przytulić i będzie można o to walczyć, bo to jest już nasz symbol. Coś należy do nas, przynosi nam szczęście i nikt inny nie może tego zakładać na szyję. To są nasze kobiety, to są nasze symbole, to jest nasza religia i wszystkich innych wytniemy w pień.
Taki klasyczny, chrześcijańsko-katolicki, muzułmański, tudzież judaistyczny punkt widzenia. Eksterminacja wszystkich dookoła. Wszystkich tych, którzy nie wierzą w to, co oni wierzą. Taka klasyczna historia związana z tymi wszystkimi dualistycznymi teologiami, które nie uznają jedności na świecie, ponieważ jedność na świecie, jedność nas wszystkich i to, że jesteśmy jednym i tym samym spowodowałaby upadek tej teologii. Spowodowałaby upadek każdego państwa i każdej ideologii. Dosłownie każdej, bo w tym momencie nie ma różnic. Trzeba współpracować, a nie rywalizować. I w tym momencie nie ma liderów, nie ma menadżerów, nie ma tego całego shitu po drodze, który próbuje nam nadać właściwy kierunek poprzez odcinanie kuponów od naszego życia i tak dalej. Tu jest cała kwestia związana z naszą energetyką, tak zwaną przyśpieszaniem i spowalnianiem procesów. Bardzo istotna sprawa, z której korzystali naziści, którzy zresztą bardzo skwapliwie korzystali z ezoterycznych symboli, tak zwanych ezoterycznych, wszystkich tych okultystycznych spraw.
Słuchajcie, jeżeli śledzicie sobie nawet relaksacyjnie czasami jakieś prezentacje mówiące o czasach nazizmu, o tych potwornych czasach i potwornych ludziach, zauważyliście, jak wiele tam jest okultyzmu i jak często to się przeplata z tymi wszystkimi życiorysami tych führerów, tych wszystkich generałów i tak dalej. Wszystkie te organizacje typu Thule, wszystkie te dziwne stowarzyszenia, które stamtąd się brały. Bardzo dziwna symbolika oparta na starych, bardzo starych, pradawnych symbolach. Chociażby swastyce. To kolejna próba zawłaszczenia sobie symboliki. Jedni sobie zawłaszczyli gwiazdę mówiąc, że jest gwiazdą Dawida, a drudzy sobie zawłaszczyli swastykę twierdząc, że to jest symbol nowej rasy panów. Dokładnie w ten sam sposób to wygląda. Inni ładują dużego ptaka na fladze, żeby twierdzić, że oni są już tacy odlotowi i że oni widzą cały świat z góry i generalnie strają już na wszystko. Słuchajcie, też działa, też świetne logo. Ptaki są wykorzystywane w teologiach właściwie indiańskich, tych wszystkich pradawnych jako taki łącznik z kosmosem, taki łącznik z innym wymiarem.
Nie przez przypadek się bierze na flagach, prawda? Ale wracając do tej kondensacji i do przepływu energii, bo to jest dosyć istotna sprawa. Właściwie wszystkie te symbole i całe te zabawy służą temu, żeby nas kontrolować w bardzo specyficzny sposób, bo jest na to jedna konkretna metoda. Nie da się tego zrobić zmieniając nas, wkładając nam jakieś nowe myśli do głowy i tak dalej. Można włożyć koncepty do głowy, ale jeszcze trzeba zmusić, żebyśmy podążali za tym konceptem. Najlepsza metoda to jest przyśpieszanie albo spowalnianie procesów, które się dzieją dookoła nas. Wszyscy ci, którzy zajmują się tym od tej strony propagandowej, nie nazywają tego okultyzmem, tylko po prostu propagandą, wiedzą doskonale, że nie da się człowieka zmusić do niczego, kiedy ten człowiek nie chce tego zrobić. Po prostu nie ma takiej możliwości. To jest największy problem agencji public relations, tych propagandowych agencji produkujących reklamy. Jak zmusić ludzi do oglądania reklam?
Ponieważ jest grupa ludzi, która nie lubi oglądać reklam i o tą grupę chodzi, bo oni jeszcze mają kasę do wyciągnięcia. Natomiast ten, kto lubi oglądać reklamy, on i tak obejrzy. Nim nikt się nie zajmuje, nikt się nie przejmuje, ponieważ takich ludzi jest masa. Oni i tak przyjdą przed telewizor, zasiądą i to obejrzą dobrowolnie. Z nimi nie ma problemu. Tych ludzi już w kieszeni te firmy mają. Natomiast jak przekonać tych, którzy nie lubią oglądać reklam do tego, żeby to zrobili? Nie da się człowieka przekonać do czegoś, czego po prostu nie chce zrobić. Wszyscy doskonale o tym wiedzą. Dlatego do tej pory na świecie istnieją armie.
Do tej pory na świecie istnieją policja, jak tajna policja. Istnieją instytucje takie jak podatki, które nam kierunkują naszą drogę, limitując nasze możliwości ekonomiczne, czyli to, co możemy mieć dookoła siebie, to jak możemy kształtować swoje życie. Nas zawężają do bardzo wąskiego pola. O co chodzi z tym zawężaniem pola? Kiedy zawęzi nam się pole, to jest właśnie owa manipulacja ową energią, kondensowanie tej energii. To jest jak wygonienie nas w bagno i rozkazanie nam, żebyśmy biegli w tym bagnie. Im bardziej bagniste to bagno, tym bardziej się będziemy zapadali. Im bardziej chaotyczne, nerwowe ruchy będziemy wykonywali, tym bardziej będziemy tonęli w tym bagnie. I o to w tym wszystkim chodzi. To jest ta kondensacja tej energii.
Ta energia nie będzie przepływała przez nas tak, jak powinna przepływać, bo nikt nie wstanie rano i nie będzie robił tego, co powinien robić, kiedy słońce jest dokładnie 15 stopni nad horyzontem. Nie będzie w tej sytuacji, że energia będzie przepływała przez niego i go oczyszczać i dostrajać się do tej planety, do wszystkich tych cykli. Generalnie być zdrowym psychicznie i fizycznie, tylko będzie już w tym momencie starał się wydostać z tej blokady, która go otacza. Generalnie będzie tonął w miejscu i tonąc w miejscu będzie zajęty wszystkimi ruchami dookoła siebie, jakby ta przestrzeń się bardzo mocno zwęża. To jest tak jak w niebezpieczeństwie. To jest dokładnie ta sama historia, że wystarczy komuś zagrozić. W tym momencie jego rzeczywistość, jego przestrzeń się zmniejsza. Zmniejsza do takiej bardzo małej, takiej: „Nie dotykaj mnie, zostaw mnie”. Zauważyliście, jak ludzie się boją, to się kurczą odruchowo. To jest klasyczny objaw tego, jak funkcjonuje energia dookoła nas.
Wszyscy z was, którzy ćwiczycie tak zwane martial art, czyli wszystkie te wschodnie sztuki walki, doskonale wiecie, na czym to polega. Jest albo atak, albo obrona. Nie ma czegoś takiego, co znajduje się pośrodku. Albo odparowujemy cios, albo nadajemy mu energię. Są tylko dwa kierunki: w jedną albo w drugą stronę. Energia jest dalej ta sama, a człowiek przestraszony jest człowiekiem, który tkwi pomiędzy i nie potrafi nic zrobić. Jego energia nagle się kurczy, nie potrafi przyjąć ciosu na siebie i się kuli sam w sobie, bo ten poziom, ładunek energetyczny robi się mały. Jak zmusić społeczeństwa, jak zmusić ludzi, którzy tworzą te społeczeństwa do tego, żeby poddali się tej manipulacji? To jest dokładnie ta sama historia wynikająca de facto z tej starożytnej wiedzy, tak zwanej okultystycznej. Czyli trzeba ich nastraszyć i to bardzo solidnie, w taki sposób, żeby stać się panami części procesów, które są dookoła tych ludzi.
Czyli jeżeli ktoś jest właścicielem procesów ekonomicznych dookoła nas, to posiada tą władzę. Może przyspieszać albo spowalniać ten proces. Przyspieszanie procesu pozwala nas wybić z rytmu tak, że zaczynamy nagle gdzieś gonić. Nasza przestrzeń się robi taka, nie może się nadbudować w odpowiednim momencie. Dzieją się dziwne rzeczy. Po prostu biegniemy, biegniemy, biegniemy. Nie wiemy po co, ale po prostu biegniemy. I w tym momencie następuje kondensacja, czyli wrzucenie nas w to błoto, zablokowanie tego ruchu. I w tym momencie zaczynają się strachy. I to takie dosyć poważne.
To są wszystkie te sprawy związane z wojnami na świecie. To są przede wszystkim sprawy związane z codziennym życiem, tego, co się stanie, jutro nie wstaniemy, nie pójdziemy do pracy, nie zapłacimy rachunków. To jest taki zwyczajny, egzystencjalny strach o to, co mamy nad głową, o to, co się z tym wszystkim będzie działo. A jak jeszcze mamy jakichś bliskich, którzy od nas zależą. Jeżeli ktoś z was ma dzieci, to myślę, doskonale sobie zdaje z tego sprawę, że co będzie w tej sytuacji, kiedy ja wysiądę. Pomimo tego, że ten system jest patologiczny, ale nie mogę wysiąść z tego systemu, bo tu mam dziecko, które chce coś zjeść. I w ten sposób się nas troszeczkę przyblokowuje. Nawet nie troszeczkę, tylko dosyć konkretnie przyblokowuje. O co chodzi z tym przyspieszaniem procesu? Przyspieszanie procesu to jest rozpraszanie energii, czyli generalnie duża ilość bodźców.
To wszystko się odbywa na poziomie energetycznym. Co prawda nikt w dzisiejszych czasach nie używa alchemicznych nazw, czyli nikt nie mówi okultyzm, rozpraszanie energii i tak dalej. Może niewielu ludzi. Używa się takich dosyć technicznych pojęć wynikających z psychologii i terminów pokrewnych, takich naukowych, że rozprasza się koncentrację osoby na przykład. Także to przyspieszanie polega na tym, żeby nas zostawić w pewnej próżni, właściwie wybudować dookoła nas próżnię, gdzie cała energia, którą mamy, się rozprasza. Gdzie możemy nabyć dużo różnych rzeczy. Myślę, że chińskie produkty tutaj spełniają świetnie rolę. Jest masa rzeczy, za którymi podążamy, bo gdzieś zobaczyliśmy, że powinniśmy to mieć i to rozprasza naszą energię. Także jedną nogą ciągle biegniemy. Ciągle jesteśmy w takim miejscu, gdzie wszystko jest rozproszone, gdzie nie jesteśmy skoncentrowani na niczym.
Gdzie tu jeden film, tu jakieś coś, tu coś tam, tu coś tam, tam coś tam, wszędzie gdzieś tu praca, tu życie, tu coś tam. Właściwie nawet nie mamy czasu, żeby usiąść i się zastanowić nad samym sobą, nad tym, kim jesteśmy i co robimy. I to wystarczy ten moment, żeby nas przytrzymać w tym momencie rozproszenia, żebyśmy zaakceptowali ten moment rozproszenia jako naszą integralną część osobowości, jako ogólnie panującą rzeczywistością. I że tak właśnie jest, i że zawsze tak było, i że zawsze tak będzie. To w tym momencie nam się przycina to rozproszenie energii. Wrzuca nas się w to bagno, zwalnia się to tempo, odcina się te możliwości. I w tym momencie zostajemy z takim potężnym ładunkiem energetycznym, który nie może przez nas normalnie przepłynąć, bo nie ma gdzie się rozproszyć. Nie dość, że go wcześniej za bardzo nie było, także nie mogliśmy go za bardzo zgromadzić w sobie. Nie mamy tego normalnego ładunku, bo ilekroć mieliśmy jakiś normalny poziom energetyczny, to on zawsze ulegał rozproszeniu na te wszystkie rzeczy dookoła, zawsze na przyspieszaniu procesu. To jest przyspieszanie tego wszystkiego.
To jak wziąć wodę i tak chlusnąć tą wodą konkretnie. Ta woda rozmyje ten kawałek piasku, na który to chluśniemy. To jest właśnie to przyspieszanie tych procesów. A kiedy zwolnimy, to jest tak, jakbyśmy wylali tam klej taki albo gęsty olej, który będzie łapał te ziarenka piasku i sklejał do siebie, tworzył taką kleistą maź na plaży. To jest dokładnie drugi proces, który nam się kontroluje i najlepsza opcja i najbardziej wydajna, o czym i psychologowie, i wszyscy znawcy okultyzmu doskonale wiedzą, to jest manipulacja energią pomiędzy tymi dwoma stanami. Że z jednej strony trzeba nas rozpędzić, żebyśmy już nie mieli za dużo własnej energii, żeby nas nie mogła podtrzymywać przy życiu, kiedy nagle się okaże, że jesteśmy zablokowani. Jesteśmy, mówiąc dosadnie, bezradni wobec tych wszystkich sił sprawczych, które panują dookoła nas. Stąd się biorą wszystkie te zabawy w wygranych i przegranych. Pierwszymi kolesiami, którzy zepsuli ponoć oficjalnie cywilizację. Ja twierdzę, mam taką swoją koncepcję, którą jeszcze zamierzam posprawdzać, że to się trochę wcześniej wydarzyło, ale to kwestia eksperymentów naukowych i kilku innych rzeczy.
Jeżeli to się potwierdzi, to wam ją opowiem, a jeżeli nie, to i tak wam opowiem, ale bardziej jako teorię, która się nie potwierdziła. Być może kiedyś się potwierdzi, a może nigdy. Oficjalnie się uznaje, że to od Greków. Dlaczego od Greków? Ponieważ tam po raz pierwszy pojawiły się zabawy w wygranych i przegranych. Pojawiły się igrzyska, pojawiły się sytuacje, gdzie manipuluje się energią tłumu za pomocą sportu. To jest ten właśnie przepływ energii, spowalnianie i przyspieszanie tak, żebyśmy nie mogli być jednością. Czyli żyjemy w takiej iluzji, co tu dużo mówić, w braku balansu. I że mamy taką iluzję władzy nad tym całym światem. I stąd się bierze kolejny etap, który bardzo pomaga zamknąć te dwa bardzo ważne czynniki w kupie, bo to wszystko musi być sklejone na tej alchemicznej zasadzie.
Tak jak jest trójkąt, to ten trójkąt musi mieć trzeci czubek, który to wszystko skleja, bo te dwie energie, poza tym, że to są właściwie takie punkty, w których się manifestuje energia, która albo umyka z nas, albo my nie potrafimy jej przerobić. Ona w nas się nawarstwia i w pewnym momencie nas rozsadza od wewnątrz. Jest punkt, który to wszystko spina tak, żeby można było to kontrolować. I tym punktem jest właśnie nasza Iluzja władzy nad światem. Iluzja tego, że kontrolujemy rzeczywistość, w której żyjemy, że nie ma właściwie procesu, który jest gdzieś poza nami, że wszystko mamy pod kontrolą. I stąd się bierze to pojęcie, że taki rzeczywisty okultyzm, alchemizm wydają się w dzisiejszych czasach czymś bardzo radykalnym, ponieważ zawierają jedną bardzo istotną cechę. Wymagają konsekwencji w działaniu. Wszystkie te procesy są oparte i sklejone konsekwencją. To, że mamy te trzy czynniki, to, że się przyspiesza i zwalnia nasz poziom energetyczny i oprócz tego buduje nam się taką rzeczywistość dookoła, w której się dzieją te wszystkie procesy energetyczne, mówiąc, że tak właśnie to wszystko działa, że tak to powinno wyglądać. I cała zabawa polega na konsekwencji, że trzeba to robić cały czas, nieustannie.
Tylko wtedy ten proces jest w stanie zadziałać. I stąd się właśnie bierze to, że traktujemy niektóre systemy filozoficzne, niektóre systemy życiowe, takie jak buddyzm, wiele innych spraw, takich jak Indianie w dżungli, cokolwiek, można to wymieniać w nieskończoność. Traktujemy ich trochę jako wariatów, bo nam się wydaje, że oni są szaleni, a oni są tylko i wyłącznie konsekwentni w tym, żeby ta energia przepływała przez nich we właściwy sposób, żeby nigdzie nie tworzyły się zatory energetyczne, które spowodują wewnętrzne choroby, które spowodują szaleństwo, tudzież żeby nigdy nie wypływało więcej energii z człowieka, nie uciekało niż człowiek posiada, bo wtedy człowiek po prostu umiera i też zaczyna chorować. I też zaczynają się te dziwne rzeczy w naszym organizmie. Inwazja nowotworów, która aktualnie nastąpiła na świecie, to jest między innymi też konsekwencja tych przyspieszania i spowolnienia tych procesów, tego, że one są tak rozregulowane względem naszego naturalnego cyklu. To jest właśnie to, czym się zajmuje propaganda. Bo tylko w tym stanie, kiedy jesteśmy ekstremalnie rozregulowani, kiedy właściwie nie wiemy, gdzie jest góra, gdzie jest dół, gdzie są ręce, a gdzie nogi, a gdzie głowa. Tylko wtedy ktoś może nam objawić coś w postaci jakiejś uniwersalnej prawdy i zrobić z nas wyznawców owej prawdy, spowodować, że pójdziemy tym tropem, który nam wskaże. I tak oto poszliśmy troszkę tym tropem w ciągu ostatnich stu lat za pomocą bardzo cwanych numerów właśnie wymyślanych przez ludzi, którzy być może w dzisiejszych czasach nazywani byliby specjalistami od propagandy, specjalistami od manipulacji socjotechnicznej. Dawniej nazywało się to po prostu okultyzmem.
Jest to tylko część oczywiście tej wiedzy i ta część jest wykorzystywana w bardzo niecny i podły sposób, po to, żeby ktoś musiał na kogoś nieustannie pracować. Do tego się to po prostu sprowadza. A tymczasem moi drodzy jakaś muzyczka. A wysłuchacie oczywiście w „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali. A dzisiaj tak sobie obrabiam temat okultyzmu od troszeczkę innej strony. Jakie on ma powiązania z tą propagandą, w której właściwie wszyscy dorastaliśmy? Bo to się narodziło w latach 30. poprzedniego stulecia i towarzyszy nam do dzisiaj. Tak jest konstruowany cały ten świat. Muzyczka zatem.
RadioNaFali.com, a wysłuchacie „Hiperprzestrzeni”. Ja mam na imię Tomek. A dzisiaj w „Hiperprzestrzeni” troszkę dalej rozwijam temat okultyzmu i kolejny punkt tej całej opowieści, bo mam już te dwa pierwsze za sobą, czyli siły naturalne, tam, gdzie było o seksie i tak dalej. Mamy o kondensowaniu energii, o tym, czym jest władza nad tym wszystkim. Kolejny czynnik tego wszystkiego, czyli działania grupowe. Wspomniałem wcześniej, że według mnie cywilizacja załamała się troszkę wcześniej, ale generalnie taki ogólny punkt, gdzie się sprawy naprawdę mocno i krzywo potoczyły, to starożytna Grecja, gdzie zaczęto rozgrywać igrzyska. I te igrzyska doprowadziły do takiej klasycznej polaryzacji, czyli już jest zastanawianie się, kto jest lepiej, kto jest gorzej, kto jest szybciej, kto jest wolniej. Zabawa w wygranych i przegranych. Okazało się, że ten rodzaj energii angażuje doskonale grupę ludzi. W jakiś tam sposób po prostu podążamy za tą uwagą swoją i to tak dosyć konkretnie podążamy tą uwagą.
Jeżeli stawi się nas w sytuacji rywalizacji, to nasza uwaga też tam podąża. Zaczynamy sami rywalizować. To są takie czasy upadku moim zdaniem, ale to w ogóle można sobie prześledzić za pomocą chociażby Platona. Ja tu jestem miłośnikiem czasami zaglądania do takich starych rzeczy. Polecam „Republikę” Platona. Ciekawa rzecz, bardzo niezrozumiana książka. Nawet do dzisiejszych czasów panuje takie przekonanie wśród ludzi zajmujących się tak zwaną ekonomią, że jest to opis państwa albo ludźmi zajmujących się tak zwaną polityką. Jedni i drudzy szaleńcy. No i jedni i drudzy twierdzą, że to jest opis państwa. W rzeczywistości Republika jest źle przetłumaczona na język polski, bo po polsku to się nazywa państwo.
Nie wiem dlaczego, bo to zakłamuje ideę, która jest tam przedstawiona. To też taka manipulacja, dosyć cyniczna. Książka nazywa się „Republika”. Jest to zbiór, opis tego, jak funkcjonuje człowiek sprasowany prawami dualistycznymi w świecie, gdzie nie może być dobry, może być zły, ale też nie musi być zły, gdzie dobro nie zawsze dostaje nagrodę za swoje dobro, gdzie zło dostaje nagrodę za bycie złem i tak dalej. Taki przekręcony świat, gdzie prowadzi dyskusję sam ze sobą: co zrobić, jak wrócić do tego utraconego momentu, gdzie wszystko jest jednością. Jeżeli przeczytacie sobie „Republikę”, a konkretnie od początku do końca robiąc sobie notatki, to jest to opowieść o, używając alchemicznego języka, transformacji. Można też powiedzieć, jest to taka metafora nieustannych narodzin i nieustannej śmierci, czyli reinkarnacji. Dokładnie o tym mówi dzieło zwane „Republiką”. W dzisiejszych czasach jest tak zmanipulowane, że powołują się na to miłośnicy polityki i twierdzą, że tam jest opisane państwo doskonałe. Otóż nie jest opisane państwo doskonałe, ale to wymaga znajomości owej symboliki, która tam jest przytaczana, właściwie z której składa się cała ta książka.
Chociażby z wchodzeniem do jaskini wiedzy i tak dalej. Chociażby z oryginalnym znaczeniem słowa filozofia, czyli miłość do nauki albo miłość do wizji i wiedzy wynikających z owych wizji. Także jeżeli się tego nie wie, to bardzo łatwo złapać się na tym haczyk i uwierzyć, że Platon już pisał o jakichś państwach, o tworzeniu się państwa, o państwowości. Jest to bzdura kompletna, ale to zostawiam każdemu z was do osądzenia indywidualnie. Można sobie przeczytać książkę, zrobić sobie notatki, posprawdzać sobie wszystkie te terminy. One dzisiaj są doskonale znane. Co prawda nie ma takiej książki pod tytułem „Alchemiczna terminologia dla głupich” czy jakoś tak i trzeba mocno się przespierać przez te wszystkie znaczenia, przez te wszystkie symbole. Co stało za tym wszystkim? Skąd to się brało? Zajmuje to trochę czasu, ale polecam, bo wyprawa jest naprawdę niezła i wtedy się odkrywa prawdziwe znaczenie tej książki.
Zresztą tam jest masa różnych rzeczy. Tak się zastanawiałem dzisiaj, czy przypadkiem nie przygotować sobie paru cytatów i nie rzucać tutaj cytatami właśnie z „Republiki” Platona jako takiego dzieła opisującego początek upadku cywilizacji. Moment, kiedy ludzie uwierzyli w dualny świat, zaczęli przeczyć swoim własnym prawom, które stanowią samą swoją istotą na tej planecie. Ale jakoś tak się powstrzymałem, żeby unikać tych cytatów dzisiaj. Dzisiaj tak relaksacyjnie. Pierwsza audycja w nowym roku, „Hiperprzestrzeń” i tak jest o okultyzmie, także i tak jest mrocznie wystarczająco. Ale wracajmy do tych wszystkich rzeczy związanych z działaniami grupowymi. To jest słowo manipulacja energią tłumu. Opowiadałem wam, mówiąc o historii propagandy troszkę w poprzednich odcinkach, w którejś tam „Hiperprzestrzeni”, nie pamiętam dokładnie, o tym eksperymencie robionym na Cambridge. Jak to próbowano zachęcić studentów do tego, żeby wskakiwali do pewnego stowarzyszenia studenckiego, do którego właśnie nikt się nie kwapił wskakiwać.
Studenci w ogóle nie chcieli być członkami tych stowarzyszeń alfa, beta, theta, sreta. Jak zachęcić studentów, żeby zaczęli tworzyć takie spolaryzowane grupy, żeby zaczęła się pojawiać rywalizacja, jak w owej starożytnej Grecji, że jedno miasto wygrywa z drugim, że jedni wygrywają z trzecimi, tamci przegrywają i tak dalej, że zawsze jest przegrany, zawsze jest ofiara, zawsze jest ktoś, kto ma mniej energii, jest na straconej pozycji. Nie ma współpracy, jest rywalizacja. Tak żeby stworzyć te spolaryzowane grupy, trzeba było stworzyć bractwa. Ale nikt nie chciał się zapisywać do bractwa na początku stulecia. Tak to wyglądało w praktyce. No i trzeba było zmusić ludzi, tak że wymyślono takie ćwiczenia sportowe. Ja zapraszam was do naprawdę tych starych odcinków „Hiperprzestrzeni”, a to nie chcę ileś tam razy powtarzać pod rząd tej samej historii. Myślę, że frajdą będzie po prostu usłyszenie jej od początku do końca we właściwym kontekście. Generalnie ten eksperyment został powtórzony w wielu miejscach.
Takim spektakularnym miejscem, w którym ten eksperyment wykonano, była Rosja sowiecka oraz Stany Zjednoczone, oraz Trzecia Rzesza, w której ten eksperyment zadziałał najlepiej. Właściwie został najlepiej przeprowadzony, bo tam chyba mało pili i generalnie wszystko robiono z detalami według podręczników, według książek, według całego takiego bardzo sprytnego planu, jak manipulować ludźmi. No i zabawa w wygranych i przegranych. Czyli trzeba stworzyć grupę przegranych na starcie, ale przegranych takich, którzy się urodzili już przegranymi, dzięki czemu ci, którzy rodzą się wybrani, w cudzysłowie rodzą się wybrani, będą od razu mieli poczucie siły i wyższości i to będzie zawsze górowało, zawsze będzie dominowało w relacjach z jakimikolwiek innymi ludźmi dookoła. Często dzisiaj wykorzystywany mit to jest taki, że to Żydzi, to muzułmanie, to coś tam. To jest dokładnie ta sama historia. Ktoś próbuje nam wprasować do głowy mit, że my jesteśmy wyżej od innej istoty ludzkiej, niezależnie od tego, że to jest dokładnie ta sama istota, która ma te same dwie ręce, te same dwie nogi, ale tylko dlatego, że miejsce, w którym się wychowała, jest trochę inne niż nasze i już powoduje, że jest naszym wrogiem. To jest ta manipulacja, że elegancko się nami manipuluje, tworząc te grupy polaryzacji. I to właśnie wynika z takich klasycznych nauk okultystycznych, że wtedy się pojawia polaryzacja, kiedy się rozdzieli jedność. Wtedy następuje eksplozja, bo jedność tworzy implozję.
Wszystko schodzi się do jednego pokojowo, jest naturalny przebieg energii, a kiedy się rozdzieli tę energię od siebie, to w tym momencie następuje taka wyrwa, luka energetyczna. I ten, kto jest w tej luce, ten, kto potrafi kontrolować, albo ten, komu właściwie tak naprawdę się wydaje, że kontroluje tą energię, przez jakiś czas może kontrolować dwie zwaśnione strony konfliktu, proszę państwa. Do tego się to sprowadza. I reklama, która dzisiaj nam towarzyszy, to wszystko, co oglądamy w telewizji, wszystko to, co nas spotyka w komercyjnych rozgłośniach radiowych, często w wielu miejscach, które są Z definicji niby niekomercyjne, bazuje dokładnie na tym samym odwoływaniu się do tak zwanych najniższych instynktów. Dlaczego mówi się, że to są najniższe instynkty? Tu przypomnę wam jeszcze jeden bardzo znany chyba w Polsce symbol religijny, symbol krzyża. Ten symbol reprezentuje dwa kierunki podążania energii i dwa vorteksy energetyczne. Jeden idzie z góry na dół, a drugi idzie poziomo, na płasko. I to są cztery takie kierunki, z których energia może przyjść, może pójść. W rzeczywistości to są dwa kierunki, które się przeplatają, ale jeżeli się odpowiednio zmanipuluje człowieka, czyli doprowadzi do sytuacji, kiedy właściwie nie ma już nic, kiedy jest tylko albo ciśnięty, albo może rozproszyć swoją uwagę.
To jest klasyczny numer, że pracujemy przez pięć dni w tygodniu. Kumulujemy, kumulujemy, nie możemy właściwie nic zrobić, bo jesteśmy zajęci robotą. I nagle przychodzi weekend i rozpraszamy swoją całą uwagę. Właściwie jesteśmy kompletnie bezradni wobec wszystkich tych możnych tego świata, którzy wymyślają wojny, wymyślają coraz wyższe podatki i tak dalej. Jeszcze jakieś sto lat temu takiego kolesia to by chyba ścięto albo otruto, albo byłaby jakaś wielka rebelia. Ale w dzisiejszych czasach nie ma, ponieważ jesteśmy kontrolowani dokładnie w ten sposób, w idealny sposób. Doprowadza się nas do sytuacji, gdzie funkcjonujemy tylko na takich archetypach przetrwania, bo właściwie jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy się mocno starać, żeby czasami przetrwać w tej rzeczywistości. No i reklama i wszystkie te historie, które są dookoła nas, przede wszystkim głównie polityka i cała ta manipulacja socjotechniczna opiera się dokładnie na manipulacji owymi najniższymi instynktami, czyli instynktem przetrwania. Na tej najniższej płaszczyźnie, na jakiej można. Na płaszczyźnie fizycznej, w której są cztery kierunki, które reprezentuje między innymi krzyż, bo to jest właśnie reprezentacja dwóch podstawowych mocy funkcjonujących na świecie.
My mówimy czasami czterech. Tak naprawdę wszędzie jest ta sama moc, tylko chodzi o kierunek podróżowania tej energii. Jeżeli te energie się zderzą w sobie, coś powstaje. Jeżeli się nie zderzą, przejdą obok siebie, to nic nie powstanie. Naprawdę banalnie proste historie. Można sobie to sprawdzić badając prąd elektryczny, lutując sobie kable, robiąc takie konstrukcje z piasku na plaży, wlewając tam wodę i patrząc jak się będzie zachowywała woda, kiedy wybudujemy coś, co ma formę krzyża. Dokładnie tak samo przebiega każda forma energii, która jest w nas. Tak samo jak w rzeczywistości na zewnątrz, tak samo w nas, bo jesteśmy dokładnie częścią tej rzeczywistości. Także tutaj nie ma absolutnie żadnej różnicy. Jest to bardzo cynicznie wykorzystywane po to, żeby kontrolować naszą egzystencję.
I cała ta wiedza to jest coś, co pochodzi z tej oryginalnej informacji zostawionej po przodkach, tej okultystycznej informacji, tylko że już tak zmanipulowanej i wykorzystywanej tylko w bardzo niewielkim procencie, bo właściwie wykorzystuje się aktualnie tą wiedzę tylko i wyłącznie po to, żeby robić same złe rzeczy. No nie da się ukryć, że jest inaczej. Tym samym są wszystkie wojny na świecie. Jaki to jest cud, prawda, że w dzisiejszych czasach, kiedy jest taka komunikacja, kiedy wszyscy możemy się dogadać, kiedy jedzenia produkujemy tyle na świecie, że wyrzucamy do kubłów na śmieci praktycznie jak ktoś tam policzył około pięć razy tyle, niż zużywamy, to w jaki sposób istnieje głód na świecie? Co jest powodem tego głodu na świecie? Co jest powodem tych konfliktów? Co jest powodem braku dachu nad głową dla wielu ludzi na świecie? Skoro w takim mieście, w którym ja mieszkam, jak ostatnio policzono, bezdomnych jest jakieś sto pięćdziesiąt tysięcy, a pustych apartamentów w samym tylko centrum miasta jest już aktualnie niecałe półtorej miliona. Jak to się dzieje? Jak to jest możliwe, że takie absurdy się dzieją dookoła nas i my to akceptujemy?
Dokładnie z tego powodu, że zmanipulowano ową grupą. Tu jest jeszcze taki klasyczny numer, że grupą się manipuluje za pomocą bardzo małej grupy ludzi. To jest to prawo Mahawishiego i prawo związane z medytacją, że jeżeli dziesięć osób medytuje, to jest w stanie uzdrowić sytuację dla stu osób dookoła. I ta zasada działa też w drugą stronę, bo jest to dokładnie przepływ energii. Tak jak wspomniałem z tym krzyżem, to jest dokładnie wszędzie ta sama energia i ten sam przepływ energii. Jeżeli dziesięciu ludzi będzie posiadało długą broń przeładowaną, będą stali w mundurach, to sto ludzi dookoła tych dziesięciu wariatów będzie czuło się niebezpiecznie. To jest numer wykorzystywany na lotniskach. To są wszystkie te psychologiczne gry i zabawy stosowane właśnie kiedy przechodzimy przez bramki. Kiedy lądujemy na jakimś lotnisku, musimy oddać bagaż i idziemy taką kolejką, która zawija. Teoretycznie mamy się zmęczyć.
Jeżeli cokolwiek w nas jest nie tak, to ta droga jest specjalnie po to zrobiona, żebyśmy mieli czas na to, żeby się zmęczyć i żeby ktoś, kto nas obserwuje, miał czas zobaczyć, czy coś z nami jest nie tak. Ale w rzeczywistości, bo to jest jedno wytłumaczenie, takie oficjalne, że to jest niby na zmęczenie terrorysty, który tam jak się będzie dziwnie zachowywał, to można go łatwo wyhaczyć z tłumu. W rzeczywistości nie do końca, bo jest to taka manipulacja grupową energią. Czyli jeżeli ludzie przed nami zachowują się jak barany, no to mamy tendencję do zachowywania się jak barany, tak samo jak oni. Jeżeli ktoś nam zagrozi i ludzie obok będą się bali, no to my będziemy mieli tendencję do tego, żeby bać się tak samo jak ci ludzie. Nie musimy się bać, nie musimy tego robić. To nie jest wcale coś, co musi się nam wydarzyć. Absolutnie nie. Ale jest takie bardzo duże prawdopodobieństwo. Ono tam sięga dziewięćdziesięciu, osiemdziesięciu, pięćdziesięciu procent.
Zależy jaka osobowość, jaka postać, jakie rzeczy ma w głowie aktualnie. To jest właśnie ten problem z tymi reklamami, że nie da się zmusić ludzi, którzy nie lubią oglądać reklam do oglądania reklam. I to jest największy problem agencji reklamowych. To jest ta najbardziej cenna grupa ludzi, bo jeżeli ich się zmusi, no to w tym momencie jest siepane całego świata przez tą nieszczęsną grupę, która nie ulega tym grom i zabawom. Ciągle jeszcze ktoś się buntuje przeciwko wojnie. Jeszcze ktoś mówi, że na wybory naprawdę nie ma sensu chodzić. Jeszcze ktoś tam mówi inne rzeczy i wprowadza zamęt w tym doskonałym, iluzorycznym ładzie i porządku, który dookoła nas panuje Także ta zasada dziesięciu osób działa dokładnie w obydwie strony. Jest taka brutalna prawda. Jest to bardzo często wykorzystywane. Po to są armie, po to jest policja, po to są te grupy, żeby mieć tam właśnie takie zbiorowisko ludzi, którzy mają dokładnie taką samą energię, że złapią za broń i zrobią komuś krzywdę.
I tylko w ten sposób można zaprowadzić prawa, podatki i jakikolwiek zamordyzm na świecie. Tak to jest skonstruowane i wszystko to się opiera dokładnie na tej samej zasadzie. Z tych samych zasad korzystali królowie, słuchajcie, żeby było zabawniej. Na przykład ilość wojów w armii nigdy nie była przypadkowa. Do pewnego momentu, bo wiadomo, że jeżeli chodzi o mięso armatnie, to im więcej, tym lepiej. Ale jeżeli chodzi o generałów, o podział, ile jest tych typów broni, które trzeba obsłużyć jakoś tak. Zawsze jakieś takie podziały, prawda? Sześć, trzy, dziewięć, dwanaście. To też nie przez przypadek. W ten sposób to najlepiej działa.
Swego czasu, nie wiem, czy to kiedykolwiek mówiłem, byłem na takiej prelekcji. Erik Spiekermann, jeden z największych typografów aktualnie żyjących. Taki człowiek, który projektuje tak zwane specyfikacje wizualne dla lotnisk, miast. Cały Berlin zaprojektował wszystkie znaki drogowe, wszystko to, co widzimy idąc, poruszając się po mieście. To, jak nas prowadzi cała ta wizualna komunikacja. To jest taki właśnie jeden z największych specjalistów. On ma taką zasadę, że ma konkretną ilość ludzi w swoim biurze, którą zatrudnia i jeżeli jest tylko jedną osobę więcej, a jedną osobę mniej, to firma przestaje działać. On ma takie małe biura, takie małe teamy i zawsze jest dokładnie ta sama zasada. I się spytałem, czy to zawsze tak jest w ten sposób. On powiedział, że zawsze jest w ten sposób.
To po prostu tak funkcjonuje i nie chce być inaczej. On nie wie, dlaczego tak jest. Sprawdzał. No i się okazuje, że jest to taka wiedza, która jest związana właśnie z tym, jak były czasami skonstruowane dwory królewskie, te pierwociny władzy, które dokładnie na tych samych zasadach. Jest to coś, co działa. Tajemnicza geometria. To jest też historia z numerologią, czyli to, do czego odwołuje się na przykład judaizm bardzo mocno, to, do czego odwołuje się bardzo mocno islam, o czym akurat w Europie nie za bardzo wiadomo. W Europie islam jest właśnie używany jako taki straszak z drugiej strony. Jest grupa tych, co wierzą w Jezusa i grupa tych, co wierzą w to, że był inny Mahomet. Wystarczy tylko odpowiednio podpuścić sytuację.
Oni będą sobie skakali do gardeł. I taka Bośnia Hercegowina wcale nie jest jakimś wielkim problemem do zrobienia, a jest zawsze kupa kasy do zarobienia dzięki temu. I ta manipulacja jest nieustannie wykorzystywana dookoła. To jest właśnie ta, niestety klasyczna okultystyczna wiedza, która została użyta i wykorzystana do tak potwornie niecnych celów, że to czasami człowiek ręce załamuje. Bo o czym mówi ta wiedza? O tym, że jesteśmy takim unitem, przez który musi poprawnie przepływać energia. Jedyna wiedza, jakiej używamy, to używamy tej wiedzy pod tytułem: jak się zepsuć i jak nie korzystać z tego, co stanowi o naszej istocie. Taki fenomen troszeczkę. I te krzyżyki i teraz to się nazywa Gwiazda Dawida. Przecież to straszne złodziejstwo było ukradzenie tego symbolu.
Przecież to był stary alchemiczny symbol i on został ukradziony za pomocą Kabały. Kabała to też jest ukradziona rzecz ze starych opowieści, jeszcze z Aleksandrii, pod którą podpisało się kilku ortodoksyjnych wyznawców w Kadisz i stwierdzili, że to świadczy o istnieniu ich Boga. No brawo, brawo, brawo! To ja sobie też wymyślę jakiegoś boga i stwierdzę, że na przykład moje idee świadczą o istnieniu boga mojego buta. To jest dokładnie to samo. Użyję jakiegoś symbolu, krzyżyka na przykład albo coś w tym stylu. Bardzo takie cyniczne wykorzystywanie. No ale nie da się inaczej. Jeżeli chce się zostać szalonym wariatem, który będzie kontrolował innych ludzi, ponieważ uwaga podąża za energią, energia podąża za uwagą. To są jakby światy, które funkcjonują w tym samym ekosystemie.
Także jeżeli chce się zmanipulować rzeczywistość, to trzeba też manipulować symbole, którymi opisywana jest ta praenergia, ta esencjonalna energia, która nas tworzy, która tworzy całe życie dookoła. A tymczasem jakaś muzyczka, proszę państwa, czas najwyższy. Mówiłem, że dużo muzyczki będzie? No to nadrabiam. A wysłać się Radio Nafalia. Na imię Tomek. Audycja nazywa się Hiperprzestrzeń. Możecie śmiało dzwonić. Radionafalii.com taki jest adres na Skype'ie. Audycja jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium.
No i lecę dalej z tą opowieścią, bo zostały nam ostatnie dwa punkty tych całych dzisiejszych rozważań na temat okultyzmu, naszej energii, tego, czym jesteśmy, jak się używa okultyzmu, jaki to jest kawałek tej starożytnej wiedzy. No więc przejdźmy do czwartego punktu tej całej opowieści, który się nazywa Słońce i Księżyc. Właśnie, bo tak nie na darmo wspomniałem o symbolu krzyża i o to, że są to dwa rodzaje energii. Oczywiście to jest jedna i ta sama poniekąd. To będę musiał pewnego dnia wyjaśnić konkretnie, bo wszystko jest jedną energią, ale chodzi o, ja to w skrócie mówię, vortexy energetyczne, czyli sposób, w jaki ta energia podróżuje dookoła nas. Dlaczego Słońce i Księżyc? Co to ma wspólnego z krzyżem? To dosyć proste. Słońce emanuje bezpośrednią energią w ziemię. To jest tak zwany, z angielskiego jest direct, czyli bezpośrednia energia.
To jest coś bezpośrednio jak strzała wystrzelona z łuku prosto do ciebie słuchacza albo do ciebie słuchaczu, tylko w dobrej intencji. Jabłko na głowie i bardzo celnie. Żadnych krwawych numerów. Nie chcemy nikogo zabić. Ta audycja jest bezkrwawa. A drugi kierunek to jest energia odbita, która jest związana z polem grawitacyjnym Ziemi, czyli jest w poprzek, tak jak horyzont. Dlatego to, co widzimy, się zabija za horyzontem i tak dalej. Jest kilka bardzo ciekawych spraw, które mam nadzieję w tym roku wam opowiem. Związanych właśnie z badaniami nad i naszą percepcją, nad tym, czym jest świat dookoła, który na co dzień obserwujemy. Bo jest kilka ciekawych rzeczy, o których niewiele ludzi mówi.
Nie jest to też popularna wiedza z wielu powodów, ale to innym razem. Skupmy się na tym naszym symbolu krzyża, który reprezentuje te- Dwa kierunki owej radiacji. To jest ta sama kosmiczna energia w obydwu przypadkach, tylko jedna podąża w jeden sposób poziomo, jakby się coś ciągnęło po ziemi, tak jak woda płynie po ziemi, a druga jest energią, która przychodzi z kosmosu. Słońce — energia bezpośrednia. Księżyc jest tą energią grawitacyjną, która nas otacza, jeżeli byśmy byli kulką. Takie najprostsze wytłumaczenie tych kosmicznych mocy. To jest taki opis ciała energetycznego, którym jesteśmy razem z tą planetą. To właśnie reprezentuje krzyż. Reprezentował od zawsze. Skąd się wziął cyrkiel?
Cyrkiel reprezentuje trójkąt. To jest właśnie ta nawigacja po mocach kosmosu. Żeby móc nawigować po jakimkolwiek miejscu, trzeba mieć trzy rodzaje danych. Trzeba mieć częstotliwość poziomą, pionową — tak można w skrócie powiedzieć — i trzeba mieć punkt odniesienia, też jakąś częstotliwość. Dlatego cyrkiel, ponieważ jest to urządzenie, które łączy ze sobą owe dwa punkty. Przepływ mocy. Nie ma nic wspólnego z masonami. Znaczy ma, okej, masoni się nim podpisują od jakichś pięciuset lat, coś koło tego. Dawniej należał do wolnomularzy. Ludzi, po których ślad zanikł.
To są ludzie, którzy budowali katedry. Dzisiejsi wolnomularze, dzisiejsi masoni właściwie mają tyle, co nic wspólnego z owymi ludźmi, ponieważ katedry budowali heretycy. Katedry budowali gnostycy, ponieważ tą wiedzę posiadali gnostycy. Gnostykom została wykradziona ta wiedza opisana w Kabale w tysiąc dwusetnym którymś tam roku, już po krucjatach abigejskich. To stąd się wzięło, kiedy alchemia była zakazana w Europie i za w ogóle używanie słowa alchemia, za pisanie jakichkolwiek traktatów naukowych, robienie jakichkolwiek eksperymentów w laboratorium można było spłonąć. Nawet nie tyle spłonąć, ile zostać zaszlachtowanym przez tłum napuszczony przez lokalnego księdza. To było w Anglii, to było w całej Europie do końca XVII wieku. Dlatego Newton, ów sir Isaac Newton tak się chował po kątach, ponieważ bał się, że wtargnie do niego ekipa, którą wyśle mu lokalny proboszcz i chłopaka poćwiartują. On jeszcze miał takie rzeczy, że on tam lubił chłopaków. Jeszcze oprócz tego zupełnie nie pasował do aktualnie panującego wtedy dyktatu.
Także był skazany na milczenie i dopiero na łożu śmierci odważył się wyznać, że tak naprawdę całe życie był alchemikiem, odwołując — jak to się nazywa, kiedy księdza przyprowadzają, kiedy człowiek schodzi z tego świata? Ostatnio? Nie mam pojęcia. Nie jestem katolikiem, także ciężko mi tutaj kumać te terminy. No ale generalnie przyprowadzają wtedy księdza. Właśnie sir Isaac Newton powiedział, że nie chce widzieć żadnego diabła, żadnego heretyka, żadnego szatana i że on nie wierzy w te diabelskie moce. On w ogóle nazywał to satanizmem. W ogóle nazywał całe chrześcijaństwo satanizmem, ale wyznał to dopiero pod koniec swojego życia, na łożu śmierci, umierając. Takie były czasy. Księgi palono jeszcze do XVII, XVIII wieku i to nie było z tym żadnej dyskusji.
Jak jakaś książka nie pasowała do panującej dyktatury, automatycznie na stos. Nam się mówi, że to już były takie czasy oświecone. Oświecone były w paru miastach Europy, tylko na paru dworach, gdzie można było trzymać te książki, natomiast reszta była mocno podpalana, że tak powiem. Także ten trójkąt, który został przejęty przez masonów, to właściwie dopiero jakiś tam XVII wiek. Właściwie symbol cyrkla. I to też tak bez jakiejś specjalnej spuścizny. No tam trochę zostało niby po tych gnostykach. W sensie wiara w jedność i tak dalej, i tak dalej. To w ogóle chyba trzeba osobny w ogóle temat na temat korzeni masonerii zrobić. Nie takich korzeni finansowych, o których tam Marcin Daktura opowiadał świetnie w „Zakazanej wiedzy”, tylko o korzeniach tych troszeczkę ezoterycznych w cudzysłowie, bo to trochę jakby inna sprawa.
Chciwość nie zawsze ma cokolwiek wspólnego z duchowością, tak bym to powiedział. Chociaż jedno czasami wykorzystuje drugie albo odwrotnie. Różnie to bywa, ale to nie znaczy, że to jest ta sama historia. Anyway. Także wracając do tej nawigacji, ów cyrkiel, czyli trójkąt, reprezentuje nawigację po kosmosie. Dlatego zawsze w symbol koła jest wpisany trójkąt. To jest ta permanentna, nieustanna moc energii, która jest dookoła nas. W zasadzie o tej mocy pięknie mówi Jan Taratajcio, opowiadając w swojej prezentacji o tym, jak funkcjonuje dźwięk, na czym polega właściwe strojenie. Opowiada dokładnie o rzeczach, które zostały zapomniane na jakieś dwa tysiące lat. Ostatni raz o tym pisał Pitagoras.
To jest tak zwany strój pitagorejski i on się walnął w obliczeniach i wyszło mu osiem herców. Później było przeliczanie tego na nowo w tysiąc osiemset chyba siedemnastym czy trzydziestym którymś tam roku przez dwóch Francuzów, którzy też się walnęli w obliczeniach, też nie wiedzieli, jak to posklejać i też trzymali się ośmiu herców. Dwa tysiące lat musiało minąć albo jakoś tak z kawałkiem, żeby wreszcie wróciło do nas to, że to jest informacja, że to jest opis tego, jak funkcjonuje ta niewidoczna energia, która jest dookoła nas. W alchemii, w okultyzmie, w tych wszystkich starożytnych naukach tej prawiedzy jest takie bardzo mądre zdanie, które brzmi mniej więcej tak: „Wiedza jest niewidoczna”. Dotyczy to wszystkich tych niewidocznych sił. Dlatego używamy symboliki. Dlatego używamy tych wszystkich wzorów, ponieważ one załamują, zakrzywiają tą przestrzeń dookoła nas. To stąd powstaje muzyka, stąd powstaje dźwięk, stąd powstaje obraz, że zakrzywimy tą przestrzeń w lampie. Teraz zakrzywiamy tą przestrzeń w ciekłokrystalicznych panelach i dzięki temu wyświetla nam się obrazek na ekranie laptopa. Dawniej robiliśmy to z lampami.
Ciągle dokładnie to samo. Dwa rodzaje przepływającej energii. Jedna, która jest-- tak naprawdę pochodzi z jednej formy energii. To jest ta sama kosmiczna energia. Jedna jest odbita, a druga jest bezpośrednia. I polaryzacja pomiędzy tymi energiami tworzy życie. To są owe kosmiczne moce, ciało energetyczne, z którego jesteśmy zrobieni. O tym właściwie mówią te symbole. Nam się często je demonizuje. Właśnie nie tyle często, w dzisiejszych czasach te symbole są potwornie zdemonizowane.
Inna sprawa, że nie tylko wyznawcy Tory ukradli starą, pradawną symbolikę, która należała do nas wszystkich. Tak jakby wziąć na przykład ukraść słońce i się podpisać, powiedzieć: „Od dzisiaj to ja jestem właścicielem słońca”. To jest dokładnie ten sam numer Cwaniaków, którzy podpisują się pod słońcem jak pod swoją własnością jest na świecie masa. I nieszczęśliwie dla nas masa tych cwaniaków podpisuje się właśnie owymi symbolami. To są ludzie związani z nazistami przede wszystkim. To dlatego później ta dziwna, zaskakująca spuścizna w NASA i w amerykańskich służbach wywiadowczych związana z okultyzmem. Stąd te wszystkie dziwne ceremonie, o których czasami słyszymy. Nie wiemy, czy one się dzieją. Niektóre się wydarzyły, bo zostały kawałki wideo po tym wszystkim i trochę to wygląda przerażająco. To jest też kwestia tak zwanego czarnego słońca.
To jest ta prastara informacja, że słońca w rzeczywistości nie ma. My tylko widzimy coś, co wygląda jak słońce. Jest to coś, co ładuje nas energią. Jest czarne i puste w środku. To stąd w bardzo wysokich stopniach masonerii jest takie wtajemniczenie związane właśnie z tym symbolem czarnego słońca. W kilku szkołach ezoterycznych właśnie o tym się bardzo często mówi. To jest dokładnie wiedza o tym, jak jest skonstruowany kosmos. Nie o tym, kto jest właścicielem tego kosmosu, bo naprawdę ciężko być człowiekiem, który ma dwie nogi i dwie ręce i jest śmiesznie ubrany, tudzież uczestniczy w jakichś dziwnych ceremoniach, że jest właścicielem kosmosu. To jest taka naprawdę bardzo osobliwa metafora swojego jestestwa. Ale to też nie wzięło się znikąd.
To czarne słońce to jest cała historia, która pochodzi sprzed Aleksandrii, z Egiptu. To jest Ozyrys. Czy kojarzycie te figurki, które mają słońce pomiędzy rogami na głowie? Lwie głowy i słońce, które jest na samej górze? Wszystkie te figury to jest generalnie cała ta historia związana z tym geocentrycznym cyklem, który jest obserwowany z Ziemi i wyliczaniem przestrzeni, w której funkcjonujemy właśnie według tych cykli i używaniem tego, co się nam wyświetla. Jakbyśmy sobie rozpisali te wszystkie miejsca, gdzie te gwiazdy mają swoje koniunkcje, zderzenia i tak dalej, jak wyglądają całe cykle. Przełożeniem tego na trójwymiarowe bryły. To są te bryły platońskie. To jest tak jak wspomniałem muzyka, sposób w jaki formuje się dźwięk. Na pewno widzieliście takie eksperymenty, że jest talerz podłączony pod głośnik, który jest na samym dole, wysypuje się kawałek soli i emituje częstotliwości i układają się w konkretne kształty.
To jest dokładnie ta sama historia. Dlaczego ósemka na przykład? Skąd się wzięła ósemka? Osiem, szczególnie jeżeli chodzi o symbolikę przedstawiania słońca przez różne organizacje ezoteryczne, które istnieją albo istniały na przestrzeni ostatnich setek lat. Dlaczego słońce ma zawsze osiem ramion? Ponieważ cykl słońca względem księżyca wynosi dokładnie osiem lat. Musi być osiem zim i osiem wiosen i osiem letnich kawałków roku i jesiennych, żeby słońce i księżyc stanęły dokładnie w tym samym miejscu, spotkały się i z powrotem zaczęły nowy cykl. Dlatego tym cyklem są odliczane sprawy na przykład z wyborami. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego chodzimy na wybory co cztery lata? Dlaczego wszystkie te rzeczy związane z polityką są na bazie parzystej?
Skąd to się wzięło? To się wzięło jeszcze z tej starej okultystycznej wiedzy, proszę państwa. To nie jest absolutnie nic nowego. Tak samo jak czarne słońce, które wywodzi się — my to nazywamy kult Ozyrysa. Ale to nie był kult Ozyrysa. To była pewna wiedza, którą przekazywano dalej, która została w pewnym momencie zmanipulowana i z tego zrobił się po prostu kult ludzi, którzy wyznają czarne słońce, jakby nie zdając sobie sprawy z tego, że jest to normalna informacja o tym: tak, słońce jest czarne. To, co my widzimy, to jest tylko pewna emanacja, pewna częstotliwość długości fali świetlnej, tudzież kilku innych rezonansów. Dlatego wydaje nam się, że ono świeci. Dlatego widzimy światło. Tylko stąd się to bierze.
To stąd jest ten przepływ mocy. Stąd są katedry. Dlatego były budowane w konkretnych miejscach i na konkretnych planach. Dlatego były budowane według właśnie tych punktów energetycznych, gdzie są właśnie te vortexy energetyczne. Dlatego były budowane na bazie ośmiokąta bardzo często, ponieważ to jest właśnie pewien cykl księżyca i słońca dookoła, który zamyka. To jest tak jak przepływ energii. Jeżeli zrobicie wir w misce z wodą i wrzucicie sobie tam korek, to ten korek, zanim wróci na to miejsce, wykonuje pewien cykl. Tak jak silnik elektryczny. Cokolwiek robimy, podnosimy i opuszczamy rękę. To jest pierwszy podstawowy cykl.
Wstajemy, siadamy. To jest jeden cykl. Każdy cykl musi zostać otwarty i zamknięty. To jest ta pradawna szkoła, że jeżeli rzeczy się dzieją w niedomkniętych cyklach, prawdopodobieństwo tego, że coś się złego z nimi wydarzy, że się nie udadzą, jest bardzo duże. Generalnie trzeba zawsze zamykać cykle. To jest właśnie ten aspekt wiedzy używany w propagandzie, proszę państwa. Dlatego cały ten świat kłamstwa, który nazywamy polityki, cały ten świat ekonomii, czyli współczesnego niewolnictwa, jest dokładnie oparty i wywodzi się bezpośrednio z owej okultystycznej tradycji, tylko że źle użytej. A tymczasem jakaś muzyczka, proszę państwa. A wy słuchacie radia na fali hiperprzestrzeni, retransmitowanej też w Radiu Paranormalium. Już odbieram telefon.
Proszę śmiało dzwonić. Proszę śmiało dzwonić. Już jestem absolutnie dostępny, bo jak leci muzyczka, to po prostu nie odbieram telefonu. Słucham muzyczki. Także zapraszam śmiało do dzwonienia. I ostatni rozdział dzisiejszej opowieści, tak żeby zamknąć cykl piątką, pełną alchemiczną piątką, czyli o pułapce teologii. Bo żyjemy w czasach, gdzie mamy bardzo poważny problem z kontekstem informacji. Jesteśmy osaczeni właściwie tą informacją z każdej możliwej strony. Widzimy te symbole ezoteryczne, widzimy masę tych dziwnych organizacji, które odpowiadają za naprawdę potworne ludobójstwa. I to wszędzie, począwszy od pierwszych obozów koncentracyjnych zakładanych przez belgijskich i niemieckich kolonialistów.
To oni pierwsi wypruli Afrykę do gołej ziemi, wyoralii, mordując ludzi na masową skalę, zakładając pierwsze obozy koncentracyjne jeszcze w czasach kolonializmu. Każdy z nich należał do jakiejś dziwnej loży, miał jakieś dziwne symbole, jakieś takie historie. Te symbole ciągle były związane, właściwie do dzisiaj są związane z bardzo złymi ludźmi, po których ciężko spodziewać się czegokolwiek dobrego. A to z prostego powodu. Informacja straciła swój kontekst. My już tylko identyfikujemy te symbole coraz częściej. Tak to wygląda. To jest niestety konsekwencja tego działania z tymi wszystkimi brutalnymi zachowaniami, z tymi wszystkimi ludźmi, którzy my mówimy, że się zezwierzęcili. Ja myślę, że zwierzęta stoją o wiele wyżej na jakiejkolwiek drabinie, jeżeli jakakolwiek drabina istnieje wyżej od tych ludzi, cokolwiek by nie myśleć, to nawet ci ludzie się po prostu upodlili. I ten problem z kontekstem spowodował, że mamy bardzo złą opinię o tych wszystkich symbolach, że się bardzo często ich boimy, bo boimy się ich użyć, boimy się z nich korzystać i jednocześnie ciągle oddajemy władzę nad naszą rzeczywistością, nad tymi symbolami, które właściwie są esencją tego przepływu energii, tym dziwnym cwaniakom.
Taka historia i łapiemy się na tym, że się zaczynamy bać tych symboli. Nie należy się ich bać. To jest tylko i wyłącznie problem z kontekstem tej informacji. Ta informacja jest naprawdę uczciwa, normalna, prawdziwa. To nie jest nic złego. Złe może być tylko zachowanie ludzi, którzy operują tą informacją nie mówiąc nam o tym, po prostu tak po cichu wykorzystują wszystkie te cykle. Ważne, żeby się cykl zamknął, tak jak mówię, to jest najważniejsze. Jeżeli się nie zamknie, to wiadomo, że sprawa się nie odbyła. Dopiero jak się zamknie, to wtedy są konsekwencje tego działania. Także można wtedy oczekiwać na jakieś efekty.
Problem z kontekstem informacji. I konkretna sprawa związana z religią i wiedzą. To jest ta historia związana z kondensacją energii i jej rozpraszaniem, a byciem tą energią. To jest ta cała historia z technokratyzowaniem społeczeństwa, że nam się wymyśla, że musimy mieć non stop zegarek, na który się oglądamy i w tym momencie nasza energia się rozprasza, bo gdzieś musimy być w tym momencie, musimy gdzieś pędzić, że musimy sobie mikrochipy wpinać i one nas będą kontrolowały i nasze własne życie, że już zamieniamy się w takie bio roboty troszeczkę, nawet nie tyle bio, ile właśnie taki transhumanizm, który jest nam tu wciskany na siłę, żebyśmy w ogóle jak najwięcej tego wszystkiego nosili na sobie. Ja już tutaj nie chcę mówić o tak zwanym smogu elektromagnetycznym, który wydzielają te urządzenia, bo to w ogóle osobna historia na osobny temat. Przede wszystkim jest to ta historia związana z tym, że nie posiadając tej wiedzy oddajemy swoją głowę ludziom, którzy zajmują się religią i wymyślają nam teologię. I właściwie tak jak te symbole przestały już znaczyć to, co oryginalnie znaczą i zaczynają służyć do straszenia ludzi, tak samo wiedza już nie jest wiedzą, tylko ktoś wybrał kawałki z tej wiedzy takie, żeby nikomu nie zagroziły przypadkiem spaść z tronu albo stracić władzę, tylko żeby ta władza cały czas trwała i żeby już była wiarą. Zobaczmy na współczesną naukę, na współczesną fizykę. Ja akurat tak szczęśliwie lub nie robię ten serial w radiu na Fali o nazwie „Synteza” o wolnej energii, do którego was bardzo serdecznie zapraszam. I tam jest masa takich historii, gdzie się nagle okazuje, że współczesna nauka jest po prostu religią, która bazuje na pewnym dogmacie, który wymyślił ktoś 200 lat temu.
Grupa nawalonych kolesi powiedziała: „Bierzemy to!” Dosłownie, autentycznie tak było z Newtonem. Kolesie siedzieli, pili sherry, a Newton wysyłał im listy ze swoimi prawami i oni się zbierali raz na dwa tygodnie. Tam są rachunki za ilość tej sherry, którą oni sobie zamawiali na te posiedzenia. Oni siedzieli i czytali. Jeden z nich zawsze czytał te listy od Newtona i to było Królewskie Towarzystwo Naukowe. I kompletnie nawaleni stwierdzali: „Okej, ten koleś ma rację”. I tak oto powstała religia, u nas jest współczesna nauka. Także jest to do sprawdzenia, moi drodzy. Także nie są to czary-mary. My dzisiaj nie lubimy za bardzo, szczególnie jeżeli jesteśmy sklejeni w jakiś sposób edukacyjny z nauką o tym mówić, bo to jest takie faux pas, bo to troszeczkę jakbyśmy sobie sami strzelali w kolano.
Niestety tak już się stało, że religia zastąpiła naukę. Czy to kwestia czarnych dziur, czy kwestia tego, czym kosmos jest, a czym nie jest. To wszystko jest religią. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie tego zbadać, a informacje, które są potwierdzane eksperymentalnie, są zakopywane pod ziemię, ponieważ wywracają dogmaty religijne, które stały się podstawą współczesnej religii o nazwie nauka. To jest taki ciężki punkt w tym programie, który ciężko przeskoczyć. I kolejna rzecz, trzecia, czyli zmiany na Ziemi i rzeczywiste znaczenie energii Saturna. To jest w ogóle ciekawa sprawa, bo jednym z kontekstów tej całej informacji jest to, że coś na nas wpływa dobrze, coś źle. To jest ta słynna historia z saturnaliami, czyli tymi świętami, które ostatnio minęły, że Saturn ma strasznie złe znaczenie, że to siły mocy, sił energii sprasowanej i tak dalej, że to nas zabije i doprowadza do wojny. Mars i Saturn atakują. Musimy uciekać.
Nie do końca, moi drodzy. Rzeczywiste znaczenie tych energii jest takie, że Są to bardzo duże moce, intensywne, że dostajemy duży, po angielsku mówiąc, stream energetyczny, czyli ciąg energetyczny. Podłączamy się pod bardzo dużą moc i jeżeli nie potrafimy sobie z tym poradzić, to może być tak, że sprasowani odpowiednimi okolicznościami zaczniemy zachowywać się jak wariaci i zaczniemy robić komuś krzywdę. To nie jest kwestia znaczenia negatywnego albo pozytywnego. To jest tylko kwestia dużej ilości energii albo małej ilości energii. Dlatego w tych wszystkich starożytnych historiach, dokładnie w tym momencie w roku, w którym jesteśmy, do 6 stycznia, kiedy jest to przesilenie na niebie, wszystkie planety stają w równej linii, kończą tą równą linię i zaczynają się rozchodzić z powrotem. Od tego momentu zaczyna się karnawał i ten moment, w którym my teraz astronomicznie jesteśmy, nawet w tym gregoriańskim kalendarzu, to powinna być i zawsze w tych pradawnych kulturach była jedna wielka impreza. Po to, żeby tą energię wykorzystać na „robienie dzieci", na tworzenie nowego świata, na robienie miłości, na robienie dobrych spotkań, relacji między sobą, a nie wojny. Ponieważ to jest potężna energia i kiedy ją się ukierunkuje w niewłaściwy sposób, może być duży problem. Tu chodzi o energię.
Jak się za dużo załaduje energii, to tak jak bezpiecznik, strzela. Jest za dużo prądu, strzela. Jest za mało prądu, to żaróweczka nie ruszy. A to jest taki moment, gdzie prądu jest bardzo dużo i wszelkie pojęcie bezpiecznika po drodze trzeba wyjąć. Trzeba go użyć w konsekwentny sposób. Impreza jest najlepsza w tym momencie roku. To są te pradawne obyczaje i one mają podłoże dosyć konkretne. Bo jeżeli sprawdzicie sobie rezonans tej planety, jak wygląda ten skok rezonansów pomiędzy różnymi porami roku, to teraz jest taki moment, że dostajemy dużą dawkę energii z kosmosu, tej niewidocznej. Tak jak mówiłem, wiedza jest niewidoczna. Ta energia też jest niewidoczna, ale dobrze by było pamiętać, że ona jest.
To, że jej nie widzimy, to nie znaczy, że światła podczerwonego albo ultrafioletu nie ma. I ostatni element tej układanki to powrót do owego Platona i „Republiki". To jest jedno z ostatnich dzieł alchemicznych, można powiedzieć, gdzie jest opisana cała ta transformacja i o tym, co się dzieje z energią, kiedy podąża w zmanipulowany sposób, kiedy następuje rozdwojenie, kiedy nie ma tej jedności. I co się dzieje z naszym życiem. I to nie na przestrzeni jednego życia, tylko na przestrzeni paru żyć, gdzie ze zwykłego, przysłowiowego chłopa ewoluujemy do wojownika, a później stajemy się filozofem na samym końcu tej opowieści. I tak reinkarnujemy z życia na życie, z życia na życie, wprowadzając nowe prawa, starając się stworzyć jakieś prawa, aby na końcu zrozumieć, że wszystko jest prawem kosmicznym. Wszystko jest jednością i do tego się to sprowadza. Cała ta historia z okultyzmem. Nieszczęśliwie tak jest wykorzystywany w tych dzisiejszych czasach, że służy tylko i wyłącznie do propagandy i do manipulacji ludźmi. Szkoda, ale mam nadzieję, że być może jesteśmy pierwszym pokoleniem, które to zmieni dosyć radykalnie.
Oh yeah, I'm so free. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafali, która jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium. Czas najwyższy, żebym zamknął ten cykl w tej szóstej części tej „Hiperprzestrzeni” i zamknął go w taki, myślę, najfajniejszy dla mnie sposób, najbardziej sympatyczny. Jeszcze raz chcę podziękować wszystkim serdecznie za to, że spędziliście z tą audycją tyle czasu, że kolejny rok mija, a audycja ciągle funkcjonuje. Także dziękuję wszystkim z was słuchającym „Hiperprzestrzeni” przez ostatni rok i pozdrawiam bardzo serdecznie. I szalenie mi miło przywitać wszystkich tych, którzy się pojawili w tym roku i zaczęli słuchać w tym roku „Hiperprzestrzeni”, i odkryli coś sympatycznego, miłego dla siebie jako formę spędzania czasu i ciekawe opowieści, mam nadzieję. Także bardzo się cieszę. Miło was tu widzieć, miło was tu słyszeć i miło, że jesteście. Miło, że ten cykl mógł się spokojnie zamknąć i wypełnić. A co z niego przyjdzie?
Miejmy nadzieję, że tylko same dobre rzeczy. Że wreszcie ten okultyzm przestanie być wykorzystywany tylko i wyłącznie po to, żeby nami manipulować, po to, żeby układać nam propagandę, wybory co cztery lata i robić z nas niewolników. Tylko że sami zaczniemy go wykorzystywać na co dzień. Sami zaczniemy korzystać z tego wszystkiego. Być taką właściwą istotą we właściwym momencie, we właściwym czasie, z właściwym poziomem energetycznym, której już nikt nie zakłóci, której już nikt nie zdeprawuje. Także dziękuję serdecznie wszystkim za słuchanie. To była „Hiperprzestrzeń", pierwsza „Hiperprzestrzeń” w tym kalendarzowym roku w Radiu Nafali.com.