[00:09] - Witam wszystkich serdecznie w Radiu na Fali. Dzisiaj jestem troszkę zakatarzony, właściwie wychodzę bardziej z kataru niż jestem zakatarzony, ale mam dziwny głos przez nos. Ale o tym wszystkim będzie w dzisiejszej audycji. Moi drodzy, zapraszam na ostatnią w tym roku astronomicznym, alchemicznym zwyczajem, ostatnią „Hiperprzestrzeń”. Po to, żeby kolejny odcinek pojawił się już w nowym astronomicznym roku. To co, startujemy z tą „Hiperprzestrzenią” dzisiaj, co? No to startujemy. Dzwońcie po babcię, po dziadka, ściągnijcie im kapcie, może się obudzą w tych fotelach albo jakoś tak. I znajomych zagoń przed to radio, żeby tu wszyscy przyszli czy jakoś tak. To co, zaczynamy, proszę państwa.
Zatem zapraszam na „Hiperprzestrzeń”.
[00:59] - To think for yourself and question authority.
[01:05] - Witam wszystkich serdecznie w „Hiperprzestrzeni”, ostatnim odcinku w tym astronomicznym roku, bo już jest chyba 20. jakoś tak. Już za chwilę będzie przesilenie. Będzie najkrótszy dzień w roku, a potem już każdy dzień będzie coraz dłuższy, coraz dłuższy, coraz dłuższy i będzie coraz przyjemniej. Także ostatni odcinek w tym roku. Ja troszkę przeziębiony jestem, ale o tym wspomnę. Wspomnę w ogóle dzisiaj, co i jak z tym moim przeziębieniem, bo to ciekawa historia. Właśnie, w audycji może nie tyle podsumowanie, ile zebranie tego do kupy i dzisiaj taka bardzo relaksująca audycja związana z tradycją, która została nam po przodkach. Ja jestem zwolennikiem tych alchemicznych tradycji, inna sprawa. Myślę, że doskonale o tym wiecie.
Także dzisiaj nic dziwnego. To samo co zawsze. Także dzisiaj się relaksujmy, moi drodzy. Ja tu w ogóle dochodzę do siebie po tym katarze. To co? To zaczynam oczywiście, jak zwykle tą „Hiperprzestrzeń” od tego, że was bardzo serdecznie pozdrawiam. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy offline, wszystkich słuchaczy online. Pozdrawiam oczywiście wszystkich mecenasów radia. Dzięki wielkie serdeczne za wspieranie radia przez ten ostatni kalendarzowy rok. Właśnie można powiedzieć geocentryczny rok, bo to już za chwilę przesilenie.
Także dziękuję wielce. Nie mam jeszcze danych z polskiego konta, także nie wiem, jak tam wygląda sprawa w miesiącu grudniu, ale wszystkich tych z was, którzy wspierali radio w miesiącu grudniu na PayPalu serdecznie pozdrawiam. Pozdrawiam Aldonę, Grzegorza, drugiego Grzegorza, Adama. Patryku pozdrawiam, Edwardzie, Łukaszu, Rafale i Macieju. Peace and love kochani, wielkie dzięki za wsparcie. Ja właśnie wiem taką ciekawostkę, że w tym miesiącu są prezenty, bo koniec roku, trzeba rozdać troszeczkę prezentów. Wiadomo, że takie święto, taki moment roku, że to w ogóle podstawa, proszę państwa, podstawa, elementarna rzecz, żeby porozdawać trochę tych prezentów. Tymi prezentami mianowicie są stickery na lodówki. Właściwie nie tyle stickery, co ja mówię, magnesy na lodówki, które pozwoził książę Edward ze swoich zagranicznych międzykontynentalnych wojaży. Przywiózł tego troszeczkę.
Jest tego pięć dokładnie. Także wszyscy z was, którzy wpłacicie najbardziej tłustą sumę wsparcia dla Radia na Fali finansowo, dostaniecie po magnesie. On został zapakowany i wysłany do was. To magnesy kupowane gdzieś tam w Japonii, w wielu innych miejscach. Spokojnie, spokojnie. Ten z Japonii wcale nie świeci, nie jest napromieniowany. Nie jest tak źle. Oczywiście nie ma żadnego wyścigu, nie ma żadnego limitu, nie ma żadnych specjalnych sum, nie ma takich rzeczy. To w ogóle nie o to chodzi, żeby robić jakiś wyścig, jakąś gonitwę po kasę, bo to nie w tym rzecz. Po prostu ci z was, którzy wpłacą najwięcej w miesiącu grudniu, automatycznie jesteście skazani na to, że dostaniecie prezent od radia.
Także moi drodzy, przygotujcie się. A jeżeli ktoś chce dostać prezent od radia i tak bardzo chce go dostać, słuchajcie, musicie coś wpłacić. Może się okaże, że akurat jesteście w tej piątce, która wpłaciła tą największą sumę w tym miesiącu i dostaniecie po prostu prezent. Ja tam nie wiem, jeszcze nie sprawdzałem. To za parę chwil będę sprawdzał. Jeszcze parę dni do końca roku. Także nie bądźmy już tacy drobiazgowi. Nie przeliczajmy wszystkiego na kasę, bo świat już wystarczająco chyba ma wariatów, którzy przeliczają wszystko na kasę i na właściwości materialne, na tą psychopatyczną gonitwę za materią. Właśnie, co jeszcze chciałem powiedzieć poza tym, że prezenty? Chciałem was zaprosić oczywiście do wszystkich pozostałych audycji, bo święta.
Myślę, że może macie trochę więcej czasu. Także wpadajcie sobie śmiało do archiwum radia, wpadajcie do „Etykiety zastępczej”, wpadajcie do „Czasu snu”, wpadajcie do „Pichontarium”, wpadajcie do „ Teorii chaosu”, do „Syntezy” wpadajcie. Ja dzisiaj troszkę wspomnę o „Syntezie”, bo to też taki koniec roku, takie podsumowanie troszkę. Za duże słowo podsumowanie, bo nie ma co podsumowywać. Będę chciał dzisiaj zebrać właśnie troszkę wątków, poopowiadać troszeczkę różnych rzeczy. Mam nadzieję, że zadzwonicie. Oczywiście adres na Skypie to radionafali.com. No właśnie. Pozdrawiam też słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje „Hiperprzestrzeń”. Dzięki wielkie za towarzyszenie temu zjawiskowemu czemuś, podcastowi właściwie.
Także wielkie dzięki. Ja tu już za chwilę się pojawię jak zwykle jednym okiem na czacie Radia na Fali, ale nie będę generalnie siedział aż tak mocno na czacie i tam przeglądał intensywnie, bo mnie muli. Po prostu mnie muli. Nie, żartuję z tym muleniem. Chociaż kto wie, czy żartuję z tym muleniem. Generalnie jestem przeziębiony. Znaczy ja dzisiaj byłem przeziębiony i teraz wracam do siebie. Także koncentruję się na mikrofonie dzisiaj, proszę państwa. Jeżeli chcecie, to dzwońcie śmiało, serdecznie. Zapraszam do archiwum.
Dzisiaj taki relaksacyjny dzień właśnie, bo co mówi tradycja przodków o tym jakże posępnym momencie roku? ... momencie mroku. To w ogóle była taka najbardziej mroczna audycja w całym roku. Akurat taki „Hiperprzestrzeń", bo jest najkrótszy dzień w sumie. Mówi o tym, żeby nie wykonywać żadnych poważnych rzeczy. Dawniej to się nazywało Saturnalia, ale Saturnalia to jest właściwie rzymska nazwa. Myślę, że wszyscy doskonale o tym wiemy. Przed Saturnaliami była nazwa, że to są święta Mitry, czyli boga Etrusków. Właściwie nikt nie wie, kim byli Etruskowie, bo Rzymianie ich wytłukli co do nogi, a później spreparowali taką propagandę, że ci Etruskowie wyjadali im dzieci z kołysek i jakoś tak jeszcze król Tarquin czy jego syn zdaje się zgwałcił kogoś i w ogóle afera dookoła tego była.
Ale to taka propaganda troszeczkę z tego, co się później okazało. Nie wiadomo, jak to było naprawdę, nikt tego nie wie. Może gdzieś tam są jakieś zapisy i kiedyś się dowiemy, ale jak na razie wszystko jest skryte mgłą tajemnicy. Ale dawniej się to nazywało, jeszcze przed Saturnaliami, właśnie świętem Mitry. To jest taki w ogóle specyficzny moment w roku, w którym jesteśmy aktualnie, czyli sama końcówka grudnia, przesilenie zimowe, najkrótszy dzień, najdłuższa noc. Sprawy się kończą i zaczynają od nowa. Taki bardzo symboliczny moment w roku. Także dzisiaj najbardziej mroczna audycja w historii całorocznej „Hiperprzestrzeni". Będzie biało mrokiem. Dokładnie, proszę państwa.
Co należy robić wtedy? Przynajmniej co nam mówili przodkowie. Należy generalnie nie przedsięwziąć. Nie można robić poważnych rzeczy po prostu w tym momencie. Powinniśmy się absolutnie wyluzować. Powinniśmy się relaksować, powinniśmy się chilloutować, bawić, spotykać. Generalnie nie jest to moment na podejmowanie jakichś poważnych działań, ponieważ każde poważne działanie w tym momencie roku, tu troszkę tak alchemicznie, astrologicznie powiem, jest nacechowane autodestrukcją, ponieważ na niebie jest Saturn, na niebie jest Mars. To takie bardzo wojownicze planety. I kiedy w tym momencie będziemy próbowali podjąć jakieś działania, to może się okazać, że odkryjemy siebie z jakimś karabinem w ręku. Także lepiej tego po prostu nie robić.
To nie jest ten moment w roku. To jest moment w roku na imprezę, żeby się pochillować, zrelaksować i tak dalej. Także dzisiaj dokładnie zgodnie ze starą alchemiczną tradycją, proszę państwa, będę się tutaj chillował razem z wami i troszeczkę tak sięgał do tego, co było w zeszłym roku. Może opowiem troszkę o planach, które są na przyszły rok, chociaż to nie do końca. Ja lubię sobie zostawiać wolną furtkę i nie lubię jakiegoś takiego strasznego planowania. Jest kilka pomysłów, może w ten sposób i to chyba najlepiej oddaje sens tej całej sytuacji, bo z planami to jest tak, jak to z planami, proszę państwa. No, to dzisiaj taka zbiorcza troszkę „Hiperprzestrzeń" to chyba słowo, które najlepiej pasuje. Możecie śmiało dzwonić: radionafali.com taki jest adres na Skype. Ja absolutnie jestem live. Odbieram was, rozmawiam z wami.
Wszystko jest absolutnie okej. A teraz myślę jak zwykle. Czas najwyższy zacząć od muzyczki. Jest dzisiaj w ogóle relaksacyjna muzyczka i w ogóle relaksacyjna audycja. Właśnie miałem powiedzieć co z katarem. To może zanim powiem co z katarem, poza tym, że „Katar" to jest taka książka Stanisława Lema, też zresztą niezła, polecam. Ale ja nie o tym. O swoim katarze powiem za chwilę. O kilku rzeczach też związanych z tym katarem też opowiem za parę chwil. W ogóle ciekawa historia z tym się zrobiła, bardzo taka zabawna.
Anyway, to może nim opowiem, posłuchajmy muzyczki o tym, jak Kelly oglądała sobie gwiazdy. Ja też pooglądam jak gwiazdy. Taki moment w roku mam całą noc na oglądanie gwiazd. A wy słuchacie „Radia na Fali", „Hiperprzestrzeni", ja mam na imię Tomek. Oczywiście w „Radiu na Fali" jak najbardziej, proszę państwa, absolutnie i oprócz tego retransmitowane w Radiu Paranormalium. A ja tu sobie poprawiam mikrofon jak zwykle, zawsze muszę coś poprawiać. Właśnie à propos poprawiania to jeszcze poprawię stan pogody za oknem. Słuchajcie, pogoda jest niezła, w cudzysłowie kosmiczna pogoda. No bo dzisiaj jest taki moment, kiedy Księżyc i Słońce stoją dokładnie w tym samym miejscu w Drodze Mlecznej. No, może nie dosłownie w tym samym miejscu, ale generalnie Księżyc jest tuż nad Słońcem i jest niewidoczny, a z jednej strony jest Saturn, a z drugiej strony jest Merkury, Pluto, Wenus, no i Mars.
Dokładnie w takim miejscu. Także Słońce i Księżyc jest dosłownie pośrodku tej całej sytuacji. Tak to wygląda i nie chce być inaczej. Takie alchemiczne bardzo wydarzenie, proszę państwa, bardzo alchemiczne. Księżyc i Słońce złączone razem w Drodze Mlecznej. Tadam! To się będzie działo. Właśnie, co z tym katarem? Tak jak wspomniałem o tym katarze, powiedziałem, że Stanisław Lem napisał taką książkę. Osobiście wolę albo „Dzienniki Gwiezdne Pilota Pirxa", jeżeli chodzi o piśmiennictwo Lema, a generalnie najbardziej lubiłem zawsze „Kongres futrologiczny" dawno, dawno temu.
Anyway. Mówiłem, że będę dzisiaj troszkę pociągał nosem, będę taki pociągający i troszkę chrząkał. No bo katar właśnie. Co z tym katarem? Już mówię, bo tak zapowiadam, zapowiadam. Mówię o książkach, o wszystkim dookoła, tylko nie o tym. Właśnie ostatnio prowadząc syntezę, jakoś tak przed syntezą poszedłem sobie na spacer. Tak zwyczajnie przejść, przewietrzyć, popatrzeć na ludzi, na świat dookoła. No i tak wróciłem sobie z tego spaceru i wszystko było okej. I tak pod koniec syntezy poczułem, że troszeczkę coś mnie tam w tym gardle i tak dalej.
... i tak dalej. Coś tam mnie kręci, że nie jest tak, jak być powinno. Ale sobie pomyślałem: „A co tam”. Złapałem zappera, zrobiłem sobie jedną sesję czy jakoś tak, ale byłem tak zmęczony, że po prostu padłem. Prawie zasnąłem z zapperem w ręku. Myślałem, że powinno wystarczyć tak w miarę, ale się okazało, że to niestety było za mało. Powinienem właściwie zrobić trzy sesje, a nie jedną taką nieskończoną, z tym że jeszcze zasnąłem sobie prawie z tym zapperem. Efekt końcowy tego wszystkiego był taki, że obudziłem się następnego dnia. Głowa mi pęka prawie na pół.
Czuję każdą kość, wszystkie mięśnie. Klasyczna grypa i to taka... Myślę sobie: „Nie, to nie jest tak, że mnie tak poskładało. Jakoś przeżyję”. Nie wiem, skąd mi się włączył jakiś bohaterski odruch. Do południa jeszcze odpisowałem na maile, załatwiałem różne sprawy dookoła własnego dupska. Jak to w życiu, po prostu trochę rzeczy do zrobienia i tak sobie myślałem: „Jak tylko pokończę sprawy, pokończę wszystkie zawodowe obowiązki i tak dalej, to złapię zappera, zrobię sobie sesję”. Jak jakoś pokończyłem te wszystkie rzeczy, już była chyba piąta czy szósta. Jakoś przeżyłem ten cały dzień, ale generalnie pojawił się taki potężny kryzys o tej piątej, szóstej i mnie tak złożyło, że pomyślałem: „Nie, tu już nie będę odkładał zappera więcej”. Wziąłem zappera, Jana Taratasia dokładnie, tego z końcówką orgonową.
Niektórzy z was mają. Wziąłem sobie zapas wody restrukturyzowanej swojej własnej produkcji i to tak chyba z pięć litrów, dosłownie, jeżeli nie więcej. Wziąłem witaminę C i powiedziałem: „Okej, to lecę z sesjami”. Bo niestety zrobiłem taką bardzo głupią rzecz, że zamiast od razu po prostu polecieć i się pozapować, to tak odkładałem. I w końcu ten wirus pojawił się prawie wszędzie w moim organizmie. Koniec końców, jak już złapałem zapper, to już byłem tak załatwiony na amen prawie, jakby powiedział to wierzący katolik czy jakoś tak. Złapałem oczywiście zapper, zrobiłem sobie konkretne sesje. Noc była kryzysowa dosyć mocno, rzucało mną w tą i w tamtą, jak to podczas grypy, ale zrobiłem taką konkretną ilość sesji, chyba z sześć dokładnie. Ja tak trójkami lecę. Trzy, kolejne trzy i kolejne trzy.
Dziewięć. Stwierdziłem, że nie będę robił więcej. To może być lekka przesada. Zrobiłem chyba z sześć czy pięć. Już nie pamiętam. Inna sprawa, że byłem już taki wyorany, że po prostu nie wiedziałem, co zrobić. To było wczoraj. Koniec końców, po tej dramatycznej nocy, która mnie wykręcała w tą i w tamtą, obudziłem się naprawdę wow, taki okej. Dzisiaj od rana pojechałem już konkretnie, też konkretną ilość sesyjek zapperem. Też nie chcę przedawżać, bo za dużo to też niezdrowo.
To nie o to chodzi, żeby się zaorać zapperem, tym prądem, bo równie dobrze można sobie wsadzić dwa palce do kontaktu i też mocno kopnie. Nie, żartuję oczywiście. Zapper zagrada troszeczkę coś innego. Okazało się, że właściwie wracam do siebie. Poza tym, że jeszcze mam nos przytkany troszeczkę i brzmię troszkę jak kosmito, ale w końcu i tak kosmitą jestem, tak że co mnie to. Czasami po prostu brzmię bardziej naturalnie, bardziej kosmicznie. Może dzisiaj jestem bardziej kosmicznie. Ale poza tym, że brzmię kosmicznie, właściwie wszystko jest okej. Cała migrena, ból głowy. Czuję jeszcze lekkie kawałki tej grypy, jakoś się pałętają po mnie.
Fenomenalna historia. Inna sprawa, że gdyby mnie zawalił i od razu złapałbym za zappera i wytłukł tą choróbsko, to może nawet dzisiaj miałbym taki bardziej pociągający głos i nie był takim smarkaczem. Ale trudno, proszę państwa, złapałem troszkę za późno i konsekwencje są takie, że po prostu brzmię kosmicznie. Tak że musicie wytrzymać dzisiejsze brzmienie mojego głosu, lekko zakatarzonego, gdzieś zatkany nos po drodze. Ale tak czy siak, kochani, czuję się naprawdę rewelacyjnie. Ja aż się po prostu dziwię, że jeden dzień, kilka sesyjek i sprawa załatwiona. I to lepszy numer, ponieważ ta historia nie wydarzyła się tylko mi. Okazało się, że dokładnie tego samego wieczora, właściwie popołudnia, mój dobry przyjaciel się do mnie odezwał. Człowiek, którego możecie kojarzyć z „Hiperprzestrzeni”, bo był gościem i opowiadał o tym, jak to jest na tropikalnych wyspach, bo mieszka na jednej z takich tropikalnych wysp gdzieś na Karaibach, czyli Bart. Rozmawiam z Bartem i Bart mówi: „Kurczę, też coś mnie łapie”.
A Bart też jest użytkownikiem. Tu pozdrawiam bardzo serdecznie. Peace and love, Bart. Też jest użytkownikiem zappera. Okazało się, że dorwało nas dokładnie to samo w tym samym momencie i Bart przechodził dokładnie tą samą historię, czyli też zajął się leczeniem swojej grypki za pomocą akurat limonek z witaminą C. Ja tu mam taką zwykłą witaminę C i wody restrukturyzowanej, i zappera. Dokładnie ta sama historia. Dzisiaj się śmialiśmy, że działa dokładnie w taki sam sposób na wszystkich na świecie. Ale w ogóle taki ciekawy moment, bo jak spojrzymy na aktywność fali Schumanna, w ogóle na taki astrologiczny moment na niebie, nie oczywiście z tego heliocentrycznego punktu widzenia, tylko z tego takiego pośrodku, a nawet bliżej do geocentrycznego, to jest to taki moment, gdzie te wszystkie moce uderzają w ziemię i tak dalej, i generalnie łatwo się czymś zarazić, jakąś infekcją i tak dalej. Miałem troszkę stresu ostatnio.
W cudzysłowie miałem stres. Miałem jakieś sprawy do załatwienia, które mi chodziły po głowie i trzeba było to ogarnąć. Nie zawsze było to przyjemne na tyle, na ile na przykład uważam, że życie w ogóle powinno być przyjemne. Okazało się, że te sprawy były takie troszeczkę po kwadracie, aż niemiło po kwadracie. Koniec końców przyszedł ten katar i to chyba, myślę, takie przesilenie troszeczkę, bo jak się spojrzy na te rezonanse Schumanna i tak dalej, to taki chyba moment. I to nie tylko ja złapałem. Moi przyjaciele złapali coś takiego w tym samym momencie. Może ktoś z was złapał właśnie grypę i teraz siedzi i smarka. A smarkaj sobie, człowieku, na zdrowie sobie smarkaj. Dokładnie.
Coś takiego może w tym być. To taki specjalny moment roku. Święta przesilenia zimowego. Chyba w każdej kulturze, jakakolwiek istniała na tej planecie, przynajmniej w tych wszystkich starych kulturach, jest to bardzo istotne święto. Do tej pory jest świętowane dobrą, potężną imprezą. Jest parę miasteczek w księstwie Buthan i nie tylko, w Tybecie są takie miejsca, w wielu miejscach na świecie, gdzie teraz zapanowała sroga zima i nie da się tam nawet za bardzo dojechać. I tam są teraz imprezy, bo jest zima i jest zawsze duże ryzyko, że jeżeli w tym momencie zaczniemy działać, zaczniemy coś robić, zaczniemy szaleć, to może nie być najlepiej. To może się skończyć jakąś lekką katastrofą. Tak że żeby wykluczyć tą katastrofę i to całe zamieszanie potencjalne oczywiście, nie, że jestem katastrofistą i wróżę jakąś zagładę świata. Nic z tych rzeczy.
Absolutnie. Żeby wykluczyć taką potencjalną niemiłą sytuację, to jest dokładnie ten moment w roku, gdzie trzeba po prostu usiąść, założyć nogę na nogę i najlepiej na stole jeszcze te nogi wywalić, wziąć sobie do ręki coś miłego do picia. Jak ktoś lubi kawkę, to kawka, jak ktoś lubi jointa to sobie wziąć jointa do tej kawki, cokolwiek chcecie i generalnie się po prostu zrelaksować, nie podejmując żadnych wielkich zobowiązań i żadnych wielkich decyzji. Ja już jakieś decyzje w tej końcówce roku mam szczęśliwie za sobą, ale to i tak los mi pomógł. Miałem kilka spraw i stwierdziłem, że cóż, jak to zwykle w życiu posłużę się zmysłem obserwacji, czyli tym, czego nauczyli mnie przodkie. Jakoś tak. I po prostu przyjrzę się sytuacji i nie będę nic wymyślał. Po prostu zrobię to, jak powinno być. Tak że wszystkie decyzje już za mną, wszystkie sprawy, mam nadzieję, już pozałatwiane. Tak że dzisiaj się po prostu relaksuję, co najwyżej mogę nawet nie tyle podsumować, ile troszkę zawisnąć, zawiesić się nad tym całym ostatnim rokiem, który się wydarzył z hiperprzestrzenią.
Poopowiadać kilka rzeczy dookoła tego wszystkiego, posnuć troszeczkę ciekawych rozważań, takich relaksacyjnych, imprezowych, bo dzisiaj dosłownie za trzy dni mamy przesilenie zimowe. Za trzy dni słońce staje w takim miejscu, że zaczyna swoją podróż z powrotem i każdy dzień będzie dłuższy. I będzie teraz cieplej przede wszystkim, co jest bardzo miłe w tym wszystkim. To co? To ja może jakąś muzyczkę. Ja dzisiaj bardzo relaksacyjnie, moi drodzy, a wy jak chcecie zadzwonić to oczywiście radionafali.com do Radia Na Fali, które nadaje hiperprzestrzeń nieustannie. Pozdrawiam też słuchaczy Radia Paranormalium, które retransmituje hiperprzestrzeń. Dzisiaj możecie śmiało dzisiaj dzwonić. Możecie nawet powiedzieć o katarze, jeżeli macie jakiś katar, a ja tymczasem znikam sobie smarknąć troszeczkę. Ja dzisiaj smarkacz jestem i po prostu będę jakimś smarkaczem dzisiaj przez audycję, a my posłuchamy w międzyczasie muzyczki.
Ja sobie będę dmuchał niczym w trąbę w tą chusteczkę. A co, dzisiaj można. Koniec roku, impreza. No ba! Właśnie. I ten zapper naprawdę działa, moi drodzy. To jest po prostu fenomen, żeby w ciągu dosłownie pół dnia wyorało tą grypę ze mnie. Dalej trochę tego jest. Nie tyle grypa, ile pozostałości po tej grypie. Ale to jest po prostu szokujące urządzenie.
Tak że ja tu pozdrawiam serdecznie Jana Taratajcio. Jan, pozdrawiam serdecznie. Peace and love, człowieku. Po prostu urządzenie genialne, działa rewelacyjnie. Ja zawsze jak łapię za zappera, zawsze jestem zdrowy i nie tyle ciężko mi uwierzyć i nie ma takich bezpośrednich akcji, że łapię za zappera, mija pół dnia i nagle coś się zmienia. To z reguły jest jakiś proces. A przy grypie to jak działa zapper jest po prostu widoczne, wręcz w skali takiej ekstremalnej. Pół dnia i nagle człowiek wraca do siebie. To jest szok! Placebo się nie da tym zrobić, bo placebo nie ściągnie człowiekowi gorączki.
Absolutnie. Tak się za bardzo nie da. A wszyscy inni, z tego, co wiemy, którzy nie używają zapperów, to leżą poskładani gdzieś tam w łóżku i im źle. To łapcie za zappery, moi drodzy. Jeżeli jeszcze nie macie, to zaopatrzcie się w to urządzenie. Naprawdę daje radę. Sam jestem tego po raz kolejny wybitnym dowodem, bym powiedział. Dobra, jakaś muzyczka, moi drodzy. Jeszcze będzie o Janku Taratajcio dzisiaj kilka słów wspomnę, bo pojawiła się jedna ciekawa rzecz. Ale zanim wspomnę, to jakaś relaksująca muzyczka.
Oczywiście. Radionafali.com. Hiperprzestrzeń. Tadam! Co za kosmiczny dźwięk na końcu, proszę państwa, a wy słuchacie Radia Na Fali, oczywiście w hiperprzestrzeni. Ja mam na imię Tomek. Audycja też jest retransmitowana przez Radio Paranormalium. Ja tak zasłuchałem się w muzyczkę, że tak powiem, przyglądałem się, co się dzieje na niebie. Właśnie, o co chodzi z tym ustawieniem planet, moi drodzy, właśnie tego dnia i dlaczego nie warto teraz robić jakichś poważnych rzeczy? Bo jest jedna rzecz taka ciekawa na niebie.
Mars i Saturn dokładnie mają, jak się mówi, elevation, czyli są dokładnie w tej samej wysokości kątowej. Oczywiście wszystko jest geocentrycznie prosto z Ziemi, tak to można powiedzieć, i stoją na 20 stopniach. O co chodzi z tymi 20 stopniami na horyzoncie? Bardzo podobnie stoi Wenus razem ze Słońcem, które stoi na 14 stopniach na horyzoncie. W ogóle jest taka historia z tymi stopniami. Generalnie jak wysoko planeta stoi nad horyzontem dokładnie, bo do tego się to sprowadza. Jest taka sprawa, która się nazywa Sundance. Indianie odprawiają taki specjalny taniec, kiedy słońce jest właśnie jakieś 15 stopni nad horyzontem albo zachodzi, albo wschodzi. To jest taki specjalny, specyficzny moment, kiedy generalnie rewelacyjnie oddziałuje nasz organizm i mamy takie bezpośrednie połączenie. I to nie jest tylko i wyłącznie taka, że tak powiem, szalona idea, która przyszła komuś do głowy, bo zwariował i stwierdził, że akurat 15 stopni, bo nic innego.
Jest kilka powodów, dla których te 15 stopni. Sprawa, że jest to zbadane w nauce od kilku ciekawych stron i są bardzo ciekawe refleksje na ten temat, które dzisiaj wam oszczędzę. To zostawię taką ciekawość w was. Co pewnego dnia się dowiecie w hiperprzestrzeni na ten temat troszkę więcej. Ale generalnie chodzi o to, że wtedy słońce wysyłając te swoje promyki energetyczne do Ziemi, przechodzi przez naszą atmosferę i się na tyle fajnie filtruje, że wszelkie, że tak powiem, nadmierne promieniowanie UV, wszelkie nadmierne promieniowanie podczerwone, generalnie wszelkie tak zwane za dużo to niedobrze nie dochodzi już do nas. I to jest taka czysta, bardzo dobrze propagująca, lecząca energia odbita ze słońca. Dokładnie kiedy jest pod kątem 15 stopni. Dokładnie na tym samym kącie mamy właśnie Saturna i Marsa, a przez to, że stoją na tym samym kącie, mają bardzo mocną siłę, bo oddziałują dokładnie tak samo. Wzmacniają się na zasadzie wzmacniacza. Ale Słońce wzmacnia z kolei Wenus.
Także mamy taki moment, że możemy wybierać: albo zaczniemy robić jakieś drańskie rzeczy, albo zaczniemy robić fajne rzeczy. Każda z tych spraw zaowocuje na 100%. Jedna jest taka troszkę toksyczna. To normalna sprawa, że jak będziemy draniami, to skończy się toksycznie. Ktoś nam może powiedzieć sayonara. Po prostu nie chce takiego toksycznego życia czy jakoś tak. A z drugiej strony możemy wylądować w jakiejś niesamowitej sytuacji, która doprowadzi nas nie wiadomo gdzie, do jakiegoś bardzo szczęśliwego momentu i kto wie, co się może wydarzyć. Także na dwoje babka wróżyła, proszę państwa. Właśnie, bo tak dzisiaj troszeczkę jak zwykle zahaczam o te alchemiczne terminy astrologiczne. Ja nie jestem astrologiem jakimś zawodowym, także pewnego dnia się nauczę i może troszkę więcej będę wiedział na ten temat.
Zawsze mnie tak korci, żeby pewnego dnia siąść i poświęcić trochę więcej czasu na to. Ale kiedy, kiedy, kiedy? I na razie jest tyle interesujących rzeczy ciekawych, które i tak mnie nurtują, że nie wiem, czy znajdę na to wszystko czas w swoim życiu. Właśnie, bo tak chciałem wspomnieć o Janku Tarajcie, bo to bardzo ważna rzecz. W ogóle w tym momencie w roku dzieją się takie specjalne rzeczy, bo to koniec roku, wiecie, o co chodzi. Specjalny czas można powiedzieć. No i wreszcie po długim czasie, trochę to trwało. Słuchajcie, generalnie ja tu nie będę mówił ile, co i jak. Ja wiedziałem to trochę wcześniej. Tak strasznie egocentrycznie zabrzmi, ale to prawda.
Ten koncept był dyskutowany, sprawdzany, testowany i tak dalej. Ale całkiem nie tak dawno, bo dokładnie w czwartek został oficjalnie już opublikowany. Mianowicie jest to wyjaśnienie złotej proporcji w muzyce, ponieważ Jan Tarajcio doskonale to rozłożył na elementy pierwsze i świetnie opisał całe to zjawisko. O co chodzi? Chodzi o te tajemnicze strojenie do 432 herców. Na pewno słyszeliście, bo jest to bardzo popularne aktualnie, że 440 herców to nie jest fajne, bo nie jest fajne z wielu różnych powodów. Nie jest to taka zdrowa częstotliwość tak do końca. Mam w ogóle swoje historie z tym związane, ale to już odpuszczam. Będzie na ten temat osobny odcinek. I jest taka częstotliwość, która się nazywa 430 herców.
To się nazywa solfeggio tony, czyli tony solfeggio zwyczajnie po polsku mówiąc, czyli te leczące dźwięki, prawda? Kojarzycie misy tybetańskie i wszystkie te historie? To jest właśnie ta właściwa częstotliwość, to właściwe dostrojenie. Ta tajemnica, że dźwięk potrafi wpłynąć na nasz organizm. Na pewno kojarzycie cinematics, czyli te wszystkie wzorki, wysypywanie soli na Chaldni plate, czyli talerz Chaldniego i ładowanie tam częstotliwości. I one się układają, ta sól się układa w różne wzorki i tak dalej. Generalnie, jeżeli chcecie zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi i jeżeli gracie jeszcze na instrumencie i chcecie sobie nastroić ten instrument porządnie jak człowiek, żeby brzmiało tak, jak trzeba, to koniecznie musicie to obejrzeć. To jest po raz pierwszy wreszcie i to jest taka, powiem szczerze, światowa premiera, bo ja generalnie też siedzę w temacie już od lat. Co tu dużo ściemniać. No nie będę was oszukiwał.
Dosłownie lata mijają. Do tej pory właściwie nikt nie zmierzył się z tematem w taki sposób, że go po prostu nie roztrzaskał na elementy pierwsze, nie wytłumaczył i nie doszedł do takich solidnych konkluzji. Było wielu różnych badaczy dookoła w ciągu ostatnich lat, wiele naprawdę bardzo cennych publikacji, bardzo cennych prac naukowych i tak dalej, opisujących tą całą historię związaną ze strojeniem, tak zwanym dolnym tempertonem i wysokim tempertonem, tym 440 herców i 432 herce i tak dalej. Ale nikt tego nie rozkminił tak jak trzeba. Po raz pierwszy ktoś na świecie, że tak powiem, z powrotem przywrócił tą wiedzę, bo jest to wiedza przodków. Słuchajcie, to jest zakodowane w starych kamieniach, w starych manuskryptach, w starych opowieściach i tak dalej. Ale o tym na pewno będę chciał wam osobno opowiedzieć. Na pewno będę chciał zaprosić też Jana Tarajcio i to myślę do syntezy też między innymi. Także To jest taka rzecz, na którą możecie się już śmiało przygotować, jeżeli chodzi o nowy astronomiczny rok, o moją aktywność głosową i przekazywanie informacji dalej. Polecam tę prezentację.
Prezentacja znajduje się na Porozmawiajmy.tv u Alexa. Jest po prostu rewelacyjna. Słuchajcie, to jest naprawdę światowa premiera i to nie jest dowcip. Nikt na świecie jeszcze tego nie wytłumaczył od początku do końca, bo nikt tak naprawdę nie kumał i dalej nie kuma. Teraz już kumamy, bo mamy to. Nikt nie kumał, jak to było ze sobą połączone i skąd się wzięło te 432 herce. Dlaczego częstotliwości schodzące poniżej 432 herców stroją fajnie? Dlaczego Grecy używali tego stroju na 408 herców? I tak dalej. Wszystkie te historie.
Nikt nie był w stanie mi tego wyjaśnić. Intuicyjnie czuliśmy, że jeden strój jest fajny, fajnie się słucha muzyki, a drugi strój jest taki wrzaskliwy troszeczkę i to nie jest to, czego szukamy w każdym razie. Ale to była tylko teoria do tego momentu, taka intuicyjna, opierająca się na tym, że nam się bardziej wydaje, niż wiemy, o co tu chodzi, jaki mechanizm stoi za tym wszystkim. Także taka światowa, globalna premiera. Jan Tarajtaj jako pierwszy człowiek na świecie, przynajmniej w tym pokoleniu, w tej generacji, w tej cywilizacji, która kompletnie jest mocno szalona, po raz pierwszy przywrócił wiedzę naszych przodków, prastarą wiedzę i wyjaśnił krok po kroku, skąd to się wszystko bierze i że to nie są czary-mary i że to wszystko jest konkretna sprawa. Nazywa się to wyjaśnienie złotej proporcji w muzyce. Dokładnie. Porozmawiajmy.tv. Słuchajcie, koniecznie musicie to obejrzeć. Może nie koniecznie musicie to obejrzeć.
Jeżeli gracie na instrumencie, stroicie instrumenty, to jest to podstawa. Jeżeli cokolwiek robicie z dźwiękiem albo po prostu zwyczajnie chcecie zrozumieć naturę świata, bo dźwięk jest jednym z żywiołów, który nas otacza, to jest element tego wszystkiego dookoła. Także jeżeli chcecie to zrozumieć, to bez tego wykładu w cudzysłowie, bo to nie jest taki wykład, to po prostu prelekcja i pokaz. Bez tej prezentacji właściwie, bo to chyba najlepsza nazwa. Nie złapiecie, o co chodzi, bo ta prezentacja po prostu wyjaśnia dokładnie co i jak w tym temacie. Także zapraszam bardzo serdecznie. Dla mnie to jest taka wiekopomna chwila. Ileś tam lat pracy nad tematem nagle zaowocowało konkretnym efektem. Jan pracował nad tym tematem lata. Zresztą tu wszyscy ludzie zaangażowani w to wszystko siedzieli już od paru lat nad tym zjawiskiem, zastanawiając się, skąd to się bierze, jak to wszystko poukładać ze sobą, jak to jest połączone.
I gdzieś każdy z nas miał jakieś okruchy tego, jakieś kawałki tej układanki. I tu Jan poskładał wszystko do kupy. Po prostu rewelacja. I to jest naprawdę światowa premiera. I to nie jest lipa, moi drodzy. Jeżeli można powiedzieć, że w cudzysłowie jakiś patriotyczny element w tym wszystkim, taki narodowy. Co Polacy mają najlepszego do zaoferowania światu? Jan Tarajtajcio. Dokładnie. Nikomu się to jeszcze nie udało, a właściwie teraz się udało i już jest gotowe.
Także zapraszam serdecznie. Wpadajcie na Porozmawiajmy.tv. Jeżeli nie wiecie jak tam dotrzeć, to link jest oczywiście na stronie Radia Nafani. Możecie śmiało wejść na te banery, które tam są na głównej stronie i tam trzeci od samego dołu jest Porozmawiajmy.tv. Także tam sobie to znajdziecie. Bardzo cenna rzecz. Ja więcej was nie będę o tym męczył, bo to w ogóle bardziej taka domena syntezy i inna sprawa, że pewne sprawy się zazębiają, jak to w życiu, proszę państwa. Na tym to polega troszeczkę, że i kwestie energetyczne, i kwestie intelektualne, i kwestie egzystencjalne, i kwestie duchowe to wszystko jest jedno. Przynajmniej dla mnie jest to jednym nieustającym elementem, który cały czas jest w ruchu. Ja w ogóle mam takie alchemiczne podejście do życia i traktuję wszystko jako jedną wielką całość.
Tak już po prostu mam. I to wszystko się elegancko składa. Także bardzo miło było na koniec tego roku dostać taki prezent, bo tam już czekaliśmy na to, żeby zostało to opublikowane oficjalnie, żeby ta prezentacja się pojawiła, żeby to już było jasne wszem i wobec. Także nawet specjalnie unikałem w ogóle robienia audycji, jeżeli chodzi na przykład o serial „Synteza” o wolnej energii na temat różnych częstotliwości, różnych dźwięków i tak dalej. Inna sprawa, że robiłem różne eksperymenty z tymi dźwiękami już od jakiegoś czasu. Zresztą nie tylko ja, bo i Jan to samo, i nie tylko Jan. O tym wszystkim to będę starał się dorwać Jana Tarajtajcia za mikrofonem, przyciągnąć go do radia razem z tym mikrofonem i wtedy porozmawiamy i wam wyjaśni. I to pewnie będzie w „Syntezie” i będzie specjalny odcinek poświęcony tym cudom związanym z dźwiękiem. Ja dlatego specjalnie unikałem, ponieważ właściwie wiedziałem o tym o wiele wcześniej. Jestem taki cwaniak troszeczkę, bo my rozmawialiśmy na ten temat już od jakiegoś czasu i czekałem po prostu na tą oficjalną premierę i nie chciałem przed tą oficjalną premierą się wygadać z tym całym tematem, bo to jest generalnie robota Janka i on powinien to zaprezentować.
I właśnie zaprezentował. Także to są takie rzeczy, których się możecie spodziewać w tym nowym roku. Nie dzisiaj, bo dzisiaj, jak powiedziałem, jest Saturn i Mars dokładnie w tej samej wysokości kątowej na niebie. Także nie można podejmować ważnych decyzji, bo one się wzmacniają, te dwie planety. Ale jest też Wenus i Słońce i to jest właśnie w takiej zdrowej pozycji na niebie. Także możemy imprezować i relaksować. A ja tu sobie posmarkam oczywiście. Będę bardzo pociągający przez parę chwil i posłuchamy jakiejś muzyczki troszeczkę, bo to ostatnia audycja w tym kalendarzowym roku. Czas na odrobinę relaksu, proszę państwa, w tej hiperprzestrzeni po tych wszystkich poważnych tematach, które się tu pojawiają. To co?
Muzyczka, proszę państwa, jak nic. Radio na fali. Hiperprzestrzeń oczywiście, jak najbardziej. Mam na imię Tomek. Audycja jest też retransmitowana przez Radio Paranormalium, a dzisiaj bardzo relaksacyjnie w końcu najmroczniejsza audycja w historii całego roku. Najbardziej mroczna, najciemniejsza i tak dalej. Jeszcze tylko na moment nawiążę właśnie do pracy Jana Tarajcie, do tej prezentacji. Wyjaśnienia, o co chodzi właśnie z tym strojeniem. O co chodzi z tymi rezonansami dźwiękowymi. Jest to wielka praca.
Jest to po prostu niesamowite. Ostatnia praca, która tak naprawdę wstrząsnęła światem, w cudzysłowie wstrząsnęła poniekąd na ten temat, to była publikacja z 1995 roku Michaela Terluksa. To jest taka publikacja w Bibliotece Kongresu Narodowego. Numer katalogowy to jest 94071210. Jakby ktoś z was szukał. Książka nazywa się „Rhythmic-Formative Forces of Music" i jest opis ediophonu, są grane wszystkie figury z ediophonu. Odwołuje się troszkę do prac Margaret Watts-Hughes, Jerry Vasilotta, czy jakoś tak. Nie pamiętam już dokładnie tych nazwisk. Generalnie jest to ostatnia taka poważna publikacja, która można powiedzieć wstrząsnęła światem, ale też nie wstrząsnęła światem. Ona po prostu zebrała do kupy te wszystkie rzeczy.
Człowiek pozbierał to wszystko razem, opublikował i można się było nad tym zastanawiać, ale nikt nie wiedział, jak ruszyć dalej, jak to wykorzystać, bo tam jest jeszcze kilka rzeczy z tym związanych, które istotne są dla sprawy. Kurczę, ja tak się rozpędziłem. Prawie już chcę o tym dźwięku mówić. Słuchajcie, dzisiaj to odpuszczę i się nie będę o tym dźwięku mówił, bo zaraz jak się zacznę w to wkręcać, to się zrobi jazda, to się zrobi straszna jazda. Publikacja jest wydana przez Borderlands Science Research Foundation. Jeszcze raz przypomnę wam tytuł nazywa się „Rhythmic-Formatic Forces of Music” i można to sobie spokojnie ściągnąć w PDF-ie z netu. Michael Terluks. Także mamy coś, co roztrzaskało świat. Mamy coś nowego, także zapraszam was śmiało moi drodzy, ruszajcie na tą prezentację Janka Tarajcio zaraz po „Hiperprzestrzeni”. Oglądajcie i stosujcie, używajcie.
Zastanówcie się nad tym, może wam się gdzieś to przyda w życiu na co dzień, bo to jest opis takich kosmicznych praw. A ja w ogóle do opisu tych kosmicznych praw jeszcze troszeczkę wrócę. Może nie dzisiaj. Dzisiaj tylko zaznaczę, że wrócę. Będzie na ten temat troszeczkę w „Syntezie”, bo to jest też efekt moich poszukiwań z tej drugiej strony, bo ja z kolei wyskoczyłem od tego Goethego i tych wszystkich spraw związanych właśnie z wolną energią. W sumie to samo co Jan, ale nie aż tak eksperymentalnie i nie aż tak konkretnie, bo ja bardziej teoretyczny jestem. Sobie zbieram te wszystkie rzeczy, utrzymuję wiedzę przodków na jakimś takim poziomie, żeby nie zaniknęła do końca w tych dzisiejszych czasach reklam Coca-Coli, hamburgerów i jakoś tak, żeby jeszcze tą wiedzę przekazać najdalej jak się da, żeby nie zniknęła. Od tej strony podchodzę do całej tej historii. Natomiast Jan po prostu podszedł konkretnie od strony eksperymentalnej i opisał. Także moi drodzy, dla mnie jest to takie wydarzenie sezonu, takie właściwie wydarzenie ostatnich lat.
Wreszcie ktoś to po prostu zrobił. To robiono ostatni raz, chyba jeszcze przed starożytnymi Grekami. Później ta informacja o tym zniknęła. Zostały tylko takie ślady, takie szczątkowe zapisy, które towarzyszyły jeszcze do jakiegoś tam XIII, XII wieku na temat strojenia. Jeszcze gdzieś tam resztki tego zostały do XV wieku, ale taka już końcóweczka i nikt tak za bardzo nie wiedział, o co chodzi. Było kilka takich prób rozwiązania spraw w 1830 którymś i tak dalej przez kilku dżentelmenów. Też byli blisko, ale im się nie udało. I tak sprawa tkwiła, dopóki nie została rozwiązana i opisana przez Jana Tarajcio. Rewelacja! To takie naprawdę wielkie wydarzenie.
Myślę, że chyba najlepsze podsumowanie tego całego roku ostatniego. Dla mnie bomba. Także na pewno będzie o tym w „Syntezie”. Na pewno też okruchy tego, odpadki. Może nie odpadki, takie okruchy straszne, ale troszkę od innej strony będzie na pewno w „Hiperprzestrzeni”. Tak jak to zwykle troszkę bardziej alchemicznej, troszkę bardziej związanej z przodkami, z tą całą tradycją, którą gdzieś tam dziedziczę i którą was zdzielam, żeby ta informacja nie zginęła. Także na pewno się coś takiego pojawi. Liczcie na to, moi drodzy, liczcie na to. Jak to brzmi? Bo tak mówię o tym strojeniu.
Mówię. To jest rewelacyjna sprawa, moi drodzy, bo te wszystkie rzeczy to jest jakość po prostu tego, jak nam się słucha muzyki, proszę państwa. Albo słucha nam się muzyki fajnie, bo po prostu wszystko fajnie brzmi, albo nam się słucha po prostu bardzo niefajnie tej muzyki. Jak to jest z tym słuchaniem tej muzyki? Na przykład gitary brzmią zupełnie inaczej, proszę państwa. Zupełnie inaczej. Taka gitara na tym strojeniu, o którym mówi Jan Tarajcio, brzmi po prostu naprawdę fajnie. O, właśnie. No właśnie. Tu już nie będę więcej was zamęczał.
Generalnie jest to dla wszystkich muzykantów i nie tylko. Polecam. Sorry, że tak męczę o tym, ale to jest naprawdę wielka rzecz. Wasze dzieci będą się o tym uczyły w szkołach. Dokładnie. Co jeszcze, proszę państwa? Jest wiele rzeczy na koniec tego roku Które chciałem. Coś sobie, jak zwykle, opuściłem. O których będę dzisiaj chciał troszkę wspomnieć w tej ostatniej najbardziej mrocznej hiperprzestrzeni w ciągu całego roku. Chciałem przypomnieć o magnesach, moi drodzy.
Pozdrawiam wszystkich mecenasów, wszystkich sponsorów i przede wszystkim w tej ostatniej w tym roku audycji chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim wam wspierającym „Radio Na Fali”. Naprawdę z całego serca, kochani, gdyby nie wasze wsparcie finansowe, to mówiąc szczerze nie wyrobilibyśmy z utrzymywaniem tego projektu, z prowadzeniem tego projektu, z organizowaniem tego wszystkiego. Tu jest naprawdę czasami tyle roboty, że ja sam się dziwię, że w coś takiego wdepnąłem i że mi się chce to robić. Chce mi się, wszystko jest okej. Słuchajcie, nie mam żadnych pretensji, wszystko jest naprawdę super, ale czasami ilość pracy, którą tu trzeba włożyć, to jest normalny pełen etat, żeby to wszystko hulało i działało. I to wszystko się kręci dzięki temu, że mecenasi, kochani, to wspieracie i dzięki temu to się wszystko odbywa. Prawda jest taka, że to i tak nie pokrywa absolutnie chociażby nawet miesięcznych kosztów funkcjonowania tego całego zamieszania, żeby móc to robić. Ale to nie o to chodzi. Pokrywa część opłat, taką znaczącą na funkcjonowanie codzienne radia, przynajmniej takie związane ze streamowaniem i tak dalej. Chociażby takie benefity jak na przykład wysiądzie mikser czy zjara się mikrofon, czy zepsuje się statyw i trzeba kupić nowe kable, bo stare się połamały albo coś zaczęło w nich trzaskać i tak dalej.
I trzeba to zrobić czasami bardzo szybko, dosłownie tuż przed audycją trzeba wyskoczyć, zamówić gdzieś na eBayu albo lecieć gdzieś do sklepu, żeby nadać tą audycję. Także kochani, naprawdę dziękuję wam serdecznie za to wsparcie, bo bez tego nie dałoby się. Ja bym nie ciągnął tego aż tak intensywnie. Na pewno bym coś nagrywał, bo tą wiedzę przodków trzeba puszczać dalej. Ona nie może tutaj sobie umrzeć. Ja nie pozwolę na to. Dobrze, żartowałem. Już nie jestem tak zacięty. Ale generalnie jest to duży fun z robienia tego radia. Jest to duży fun z mówienia do was w hiperprzestrzeni, opowiadania wam tych wszystkich historii.
Jest to bardzo rozwijające generalnie też dla mnie, bo kiedy opowiadam taką historię, to też pomaga mi złapać kilka wątków do kupy razem w głowie. Czasami pojawia się kompletnie nowa idea, której bym się w ogóle nie spodziewał. Ona się pojawia dopiero wtedy, kiedy wyrzucę to z siebie i nagle mówię: „Wow, zaraz stary, ale przecież połącz to z tym”. I faktycznie normalnie nie wpadłbym na kilka refleksji, gdyby nie audycje, które tutaj prowadzę. Także dzięki kochani za to, że robicie taką fantastyczną robotę, że wspieracie radio swoją własną kasą. Rewelacja! Niektórzy idą i wspierają koncern Coca-Cola, a później się dziwią, że świat jest do góry nogami, że tak powiem, wywrócony i że wszystko jest do dupy i że świat kompletnie oszalał. To kupujcie więcej coca-coli na święta, więcej browarów, to na pewno się wiele zmieni. A sponsorzy, wy kochani, wiecie po prostu, że świat się zmienia od tego, że się wspiera ludzi, którzy coś robią. Także dzięki wielkie za wsparcie i za zaufanie, którym obdarzyliście Radyjko i obdarzacie nieustannie.
Naprawdę wielka rzecz i naprawdę szalenie to doceniam. Peace and love kochani. Naprawdę wielkie dzięki. Nie wiem, jak jestem w stanie w ogóle podziękować tak, żeby było zadość. Nie jestem chyba w stanie. Tutaj kończy się język i moje możliwości werbalnej wypowiedzi i formułowania myśli. Generalnie wielkie dzięki kochani. Bez was po prostu by nie istniało. I ja też, tak jak wspomniałem, nie mógłbym się rozwinąć z kilkoma tematami sam w sobie i też paść na kilka refleksji właśnie, które się wzięły dokładnie stąd, że w Radyjko opowiadam te wszystkie rzeczy i później też czasami się zastanawiam nad tym wszystkim i łączę to do kupy i nagle doznaję momentu iluminacji, momentu olśnienia. Dzięki temu na przykład wróciłem z powrotem do Goethego i kilku innych rzeczy po bardzo długiej przerwie.
I właściwie nigdy tak nie byłem za bardzo fanem. Gdzieś tam mi siedziało za młodu w głowie, ale później wypadło i dopiero ta sytuacja pozwoliła skleić pewne wątki z powrotem w mojej głowie w taki konsekwentny sposób, że coś za tym poszło. Seria eksperymentów za tym poszły, innych spostrzeżeń i tak dalej. Mam nadzieję, że na pewno gdzieś tam się pojawi wreszcie okazja, żeby o tym troszeczkę więcej opowiedzieć. O tych eksperymentach i o tych wszystkich rzeczach. Ale to już na inną okazję. To prawdopodobnie w syntezie, bo te wszystkie rzeczy się syntetyzowały właśnie w syntezie, która się okazała takim łącznikiem troszeczkę pomiędzy alchemiczną tradycją, można powiedzieć czysto książkowo przekazywaną bardziej jako zwyczaje, jako obyczaje, jako tradycję, a taką eksperymentalną działalnością, że coś się dzieje naprawdę, czyli takie połączenie. Wyszła z tego taka alchemiczna kuchnia troszeczkę. I bardzo dużo ciekawych refleksji w hiperprzestrzeni na temat rzeczywistości, ogarniania. Troszeczkę też sobie przypomniałem kilku dżentelmenów, do których wróciłem po latach, szczególnie filozofów.
Wróciłem w ogóle do Alana Wattsa po jakimś chyba sześciu czy ośmiu latach. Jakoś tak. To też była zaleta w sumie hiperprzestrzeni. Ja tam za bardzo nie mówiłem o Alanie Wattsie, ale tak sobie wróciłem do niego po cichu. Tak samo jak wróciłem sobie tak troszeczkę do Terrence'a McKenna, który dawno temu usiadł mi mocno w głowie. Także to też taka zaleta tej całej historii, że to tak fajnie wróciło do mnie. I też wróciło w taki fajny sposób, że doprecyzowałem sobie pewne refleksje swoje własne w głowie, także mogłem już zostawić Terrence'a z jego własnymi refleksjami i zająć się bardziej swoimi własnymi. Także nice. Bardzo sympatyczna sytuacja. Także dzięki wam kochani za wspieranie, bo to jest takie bardzo sympatyczne dla mnie.
Dzięki temu mogę też się troszkę porozwijać. No i dla was wszystkich na koniec tego roku jest oczywiście prezent. Tym prezentem są magnesy, które książę Edward przytargał gdzieś z całego świata. Jest ich dokładnie pięć. Także ci z was, którzy wpłacą najbardziej, że tak powiem, tłustą sumę do końca tego oficjalnego kalendarzowego roku na konto Radia Na Fali W ramach wsparcia radia finansowo dostaniecie po magnesie. Jest ich pięć, także tych pięciu z was, którzy najwięcej wpłacą na koniec roku, robiąc nam świąteczny prezent z finansów, dostaniecie po magnesie. Jest ich tylko pięć. Chętnie byśmy rozdawali ich 50, 500 albo jakoś tak. Koszulki też się skończyły, już żadnych nie ma, trudno. Może w przyszłym roku się pojawią nowe.
Kto to wie? Jest pewna szansa, ale poczekajmy do przyszłego roku. Do wiosny jeszcze daleko i tak na razie chodzenie w krótkiej koszulce to troszkę za chłodno będzie. Poczekajmy chwilę. Te wszystkie rzeczy się pojawią. Co ja mówię o koszulkach? Nie wiem, czy się pojawią, ale generalnie jest szansa, że się pojawią, a magnesy się na pewno pojawią na waszych lodówkach. Przynajmniej u tych pięciu osób. Także zapraszam do wspierania bardzo serdecznie. Cóż mogę więcej powiedzieć na ten temat?
Jestem wzruszony i poruszony tym, że tak fajnie się to poukładało i radio przetrwało. Może brzmi: przetrwało. Radio nadawało ten ostatni rok. Pojawiły się nowe tematy, kilka naprawdę ciekawych wniosków, bardzo ciekawych refleksji. Wiele spraw, które prawdopodobnie po raz pierwszy pojawiły się w języku polskim, bo do tej pory nie były to zbytnio popularne i poruszane tematy. Bo jest takie zgięcie, że tak powiem, mózgu na Davida Icke'a. Jak nie ma Davida Icke'a i jak nie ma u niego w książce, to oczywiście nie istnieje. A tu jest szczęśliwie szersza perspektywa i szerszy obraz rzeczywistości. Przynajmniej taką mam nadzieję i że macie z tego frajdę. Także dzięki wam kochani za to, że pomagacie to robić.
Był taki pomysł, żeby zebrać wszystkich was, mecenasów z całego roku, wybrać tych, którzy wspierali przez cały rok radio i wybrać tych, którzy wsparli największą sumą finansową i tam rozlosować te wszystkie magnesy. Ale okazało się to lekko przerastać moje fizyczne możliwości, bo musiałbym usiąść i robić jakąś księgowość, a ja sobie tego nie zapisuję, mówiąc szczerze. Generalnie to wszystko jest tylko zapisywane w sensie waszych imion, ewentualnie nicków na stronie Radia Na Fali. Gdzieś tam zostaje ślad na PayPalu, ale tylko częściowo. Częściowo to kasuję, bo nie trzymam takich rzeczy. To nie jest działalność finansowa, to radio to nie jest działalność komercyjna, także nie prowadzę księgowości właśnie z tego prostego powodu. To nie chodzi o pieniądze i nie chodzi o zarabianie pieniędzy. Chodzi po prostu o robienie fajnych rzeczy i dawanie sobie nawzajem szansy. Także niestety ten pomysł, żeby zliczyć te wszystkie datki z całego roku odpadł, bo się okazało po prostu fizycznie niemożliwe. Tym bardziej że zrobiłem sobie zonka właśnie jakieś parę chwil temu, jakieś dwa tygodnie temu, przestawiając swoje sprawy pocztowe, skasowałem sobie konto, na którym były wszystkie te zaległe wpłaty z poprzedniego roku opisane w mailach.
Także ups. Skasowałem też kilka prywatnych maili, w których miałem kilka kontaktów do kilku ludzi. Skasowałem też kilka maili, w których miałem kilka ciekawych załączników i tak dalej. Taki sobie prezent zrobiłem. Zrobiłem sobie ogólny reset poczty. Taka zabawna historia. Oczywiście czasami się zdarza. Także postanowiliśmy, że robimy w tym miesiącu. Ci, którzy wesprą Radio Na Fali w tym miesiącu, najlepiej dostaną po swoim magnesie na lodówkę. I tyle.
Książę Edward będzie losował te magnesy. To nie jest tak, że tam jest poukładane, że na przykład z Japonii dostanie ten, który najwięcej albo najmniej. Nie, absolutnie. Będzie robione losowanie. On ma jakieś kostki do rzucania, także sobie poradzi. Ja przepraszam, że się troszkę ściszam, bo sobie troszkę smarkam na tą okoliczność wychodzenia z kataru. Właśnie, to może ja, żeby sobie tak spokojnie posmarkać, a wy się zrelaksować, to może włączę jakąś muzyczkę. Oczywiście, bo dzisiaj relaksacyjnie. No i przy okazji też przypomnę numer, który bardzo lubię, który strasznie dawno nie leciał u mnie w żadnej audycji, chociaż go bardzo lubię. Kiedyś go bardzo często puszczałem na wieczorowych porach.
To chyba jeszcze z trzy lata temu. Czas leci strasznie, prawda? To posłuchajmy jeszcze raz. Mam nadzieję, że niektórzy z was sobie przypomną, a ci, którzy nigdy nie słyszeli, dostaną szaleństwa i zaczną tańczyć albo jakoś tak. Generalnie, że wam się spodoba i tyle. Radionafali.com, hiperprzestrzeń. Ja mam na imię Tomek. Możecie też zadzwonić, bo wszystko dzieje się absolutnie live. Audycja jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium, a tymczasem jakiegoś Obertasa do tańca. No jak ktoś z was chce skumać, o co w ogóle chodzi z tą piosenką, to polecam film "Full Metal Jacket", tak się nazywa.
I tam jest pewna historia, która się wydarzyła w Wietnamie i tam jest opisane o co chodzi z tym Charliem i dlaczego to nie jest dobrze, kiedy Charlie nie może sobie posurfować z butelką Coca-Coli. Polecam bardzo serdecznie. A wy słuchacie hiperprzestrzeni. Ja mam na imię Tomek. Możecie śmiało zadzwonić. Radionafali.com. Także zapraszam bardzo serdecznie, jeżeli macie jakąś refleksję na koniec roku, chcecie mi powiedzieć dzięki albo chcecie powiedzieć: czekam na kolejny rok, albo cokolwiek chcecie powiedzieć, to jest taki dobry moment w roku. Ostatni dzień, bo jutro właściwie zaczyna się cała ta astronomiczna, astrologiczna zabawa, proszę państwa, trochę się wszystko zmienia. Jutro jest pełne zaćmienie księżyca. Znaczy zaćmienie jak zaćmienie.
Halo, halo, witam. Już pierwszy telefon. Proszę sobie ściszyć. Słychać cię idealnie.
[55:28] - Super. Powiedz Tomek jak samopoczucie poza krótkim epizodem z katarem?
[55:32] - Doskonale, jak u ciebie? Ja się naprawdę czuję nieźle.
[55:35] - Świetnie.
[55:36] - To miło.
[55:36] - Powiem ci, że od roku nie choruję praktycznie na nic. Katary, grypy i tak dalej minęło. Jest bardzo okej. W porównaniu do tego, jak wcześniej miałem, powiem ci, tak z miesiąca na miesiąc regularnie jakieś przeziębienia, katary, różnego rodzaju dolegliwości. Teraz jest bardzo okej. Nic nie mogę narzekać.
[55:56] - Pierwszy raz coś trafiło chyba od grubo ponad roku. I tak jest super, a i tak trafiło na jeden dzień, jak się okazało. Także come on, it's nothing. Nic się nie stało.
[56:07] - Ale to też nie przypadek, nie?
[56:08] - Nie. Jakoś tak nie wierzę właśnie.
[56:10] - Stary musi odejść, myślę. I wiesz, wchodzi nowy, taki jest sens.
[56:12] - Słuchaj, też mam takie wrażenie, bo i mój dobry przyjaciel miał dokładnie takie zderzenie katarowe i druga postać, którą znam też. Właściwie chyba tak wszystkiego naliczyłem z pięć osób dokładnie w tym samym momencie miało taki atak wirusa. Ja sprawdziłem to, co się dzieje na niebie. Tak wiesz, a może coś się dzieje? Jakaś alchemiczna historia, jakaś astrologiczna. No i działo się. Bardzo dziwne odbicie fali Schumanna się działo. W ogóle taki specjalny moment w roku. A jutro jest tak zwany nowy księżyc, czyli nie będzie widać księżyca. Dzisiaj jest ostatni raz w tym roku księżyc, który widać po lewej stronie, zdaje się ten łuczek, taki uśmiech.
To taki moment w roku.
[56:54] - Dzisiaj taka mroczna audycja pod koniec roku. Jeżeli nie masz nic przeciwko, to się bym podzielił z tobą i z wami słuchacze swoim snem.
[57:03] - Zapraszam bardzo serdecznie.
[57:05] - Generalnie ciekawszą sprawą, która była, to sprawa po tym śnie, która się wydarzyła, ale opowiem.
[57:11] - To ja może połączę to. Ty nie będziesz tego słyszał, ale wy słuchacze będziecie słyszeli podkład. Bo tak mówiłem o Janie Tarajce, o tych wszystkich rezonansach, częstotliwościach, a tu już mamy próbki dźwięku z tym właściwym strojeniem. Także ja tutaj zaserwuję. Mam nadzieję, że będzie pasowało. Nie mam pojęcia. To będzie eksperyment. Okej? To robimy eksperyment. Dobra, to ja włączam.
[57:34] - Jedziemy.
[57:34] - Załączam. I opowiadaj ten sen.
[57:37] - Okej, więc było to tak: środa, 7:00 rano. Wstałem na pół godziny sobie pochodziłem po mieszkaniu i sobie tak pomyślałem: położę się spać jeszcze na godzinę, dwie, bo właśnie w takim okresie budzę się po sześciu godzinach i idę znów spać. Są takie bardzo intensywne sny. I było tak: kładę się spać właśnie koło 7:00 i mam taki sen. Generalnie snów było cztery, bardzo intensywne, ale opowiem ten ostatni. Wyglądało to tak: leżę sobie w łóżku i patrzę się na sufit. Na tym suficie zaczynają krążyć różnego rodzaju obiekty. I ten sufit biały zamienia się nagle w czarne niebo. I na tym czarnym niebie zaczynają się pojawiać takie jakby wzory strukturalne, które przybierają kształty siedmio-, sześciokątne, różnego rodzaju figury geometryczne i zaczynają nabierać niesamowitego rodzaju kształty, których nie potrafiłem zupełnie zrozumieć. No i taki króciutki sen, ale ciekawsza sprawa, która się wydarzyła później.
Więc tak: budzę się z tego snu. Sobie leżę i próbuję sobie przypomnieć sny, bo mam taki nawyk, że jak się budzę, to nic nie robię, aby sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów ze snów. I tak myślę: nie mogę nic sobie przypomnieć. Tak kminię, ale coś tu jest nie tak. Próbuję wstać. Nie mogę. Próbuję coś powiedzieć. Nie mogę. Mam ewidentnie paraliż senny. Zdarzył mi się chyba któryś raz w życiu.
No i myślę sobie: okej, paraliż, zaraz pewnie zasnę czy się wybudzę. Ale kurde, coś tu jest nie tak. Tak czuję taką jakby czyjąś obecność w pokoju. I tak patrzę się pięć centymetrów w prawą stronę. Patrzę się, jakaś istotka tutaj siedzi koło mnie. Miała 15 centymetrów wzrostu. Wyglądała na wężową, że tak powiem. Cała czarna, oprócz złotego czy żółtego ogona i takie małe białe ślepia. I tak się na mnie patrzy. Ja się na nią patrzę, tak zamykam oczy, otwieram.
Czy na pewno tutaj jest, czy sobie czegoś nie wkręcam? I tak obserwuję. Ona mnie obserwuje i widzę tylko— takie miałem uczucie wtedy, że tak jakby czekała tylko na moją reakcję strachu czy jakiegoś wystraszenia się, że tutaj się pojawiła. A ja tak sobie myślę przez chwilę, nie powiem, zabiło mi serce, ale tak szybko się ogarnąłem i myślę sobie: dobra cwaniaczku, wiem, po co tu jesteś. Chcesz pewnie, żebym się wystraszył i dał mi tą energię negatywną, coś takiego. Sobie myślę: no to inaczej cię potraktuję, z drugiej strony zupełnie. I tak zamknąłem oczy, skupiłem się na środku swojej klatki piersiowej, tam, gdzie jest czakra serca niby i tak wysłałem imię wolnie taką jakby energię miłości czy szczęścia. I dosłownie sekundę później, gdy to zrobiłem, otworzyłem oczy, postaci tej nie było i cały paraliż tak jakby minął za pstryknięciem palców. No i taka krótka historia. I najdziwniejsze jest to w tym, że właśnie jak miałem paraliże senne jeszcze kilkanaście razy w życiu, to w sumie nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego, że jakaś istotka się pojawiła.
Wyglądało tak bardzo realnie. I z tym paraliżem walczyłem dosłownie, nie mogłem z niego się wybudzić. Taka ciekawa historia na koniec.
[01:00:41] - Ciekawe, proszę państwa, bardzo ciekawe. My w tle mieliśmy basowe dźwięki nagrane na tych częstotliwościach, które są zdrowe. Także mam nadzieję, że po tych dźwiękach już żadna zmora nie przyleci do ciebie.
[01:00:53] - Może nie wystraszyłem tutaj nikogo.
[01:00:55] - Nie, nie sądzę.
[01:00:56] - Mroczną opowieścią.
[01:00:57] - Bez przesady z tym straszeniem. Myślę, że nie powinniśmy się bać. Myślę, że właściwie bardziej chyba zainspirowałeś, żeby się właśnie- Nie bać tych dziwnych istot, tylko tam wysłać jakąś dobrą energię. To one się boją, to one się boją tej dobrej energii. Na to wygląda.
[01:01:12] - Powiem ci, że też mnie zainspirowały niektóre audycje, bo przewijały się takie tematy jak sny i motyw gonienia w snach przez jakieś postacie. I zamiast tego wiele osób mówi, czy to ty, czy ktoś inny, kto dzwoni, mówi, żeby się obrócić do tej postaci.
[01:01:27] - To ja.
[01:01:28] - Powiedzieć jej, że ją kocha. Tak, dokładnie. I tak sobie pomyślałem, co zrobię zupełnie z drugiej strony, zupełnie coś innego, zamiast się bać czy coś, to tą drugą energię tak jakby jej wyślę i zadziałało.
[01:01:39] - Lidia to samo mówiła i jeszcze ktoś tam. To było też parę osób, bo to nie tylko ja, to w ogóle wielu ludzi zrobiło dokładnie w ten sposób.
[01:01:46] - Ciekawe. Ciekawa sprawa.
[01:01:48] - Nie wiem, czy o tym wszystkim mówiliśmy, ale jeszcze będzie czas i okazja, bo jak zwykle każdego roku jest jakaś audycja aż konkretnie zrobiona właśnie o snach i tak dalej. Oprócz tego, że sny o wieczorowej porze oczywiście, ale w ogóle „Hiperprzestrzeń” o snach także to jest taki motyw, który jest trenowany przez wiele postaci.
[01:02:06] - Dokładnie. Pozdrawiam Jubego przy okazji, bo świetne ma te nagrywki swoje, dobre przemyślenia.
[01:02:11] - Dokładnie. Zapraszam wszystkich na czas snu do „Radia na Fali”. Tam są sny Jubego. Kochani wpadajcie, ściągajcie, słuchajcie.
[01:02:18] - A jeszcze taka ciekawa sprawa z synchronicznością, bo nie wiem czy ktoś ma może tak, czy miał, czy ja sobie wkręcam, ale mój bliski przyjaciel, którego pozdrawiam też coś takiego miał, że spoglądając na zegarek każdego dnia dostrzegał taką godzinę 22:22 przypuśćmy taka równa godzina. I dzisiaj zdarzyło mi się to już dwa razy. Tak spojrzałem, dostałem SMS-a, patrzę 22:22. Następnie godzinę później zaczęła się „Hiperprzestrzeń”. Patrzę na twój profil, tak myślę sobie, czy zadzwonić, czy nie. A tutaj twoja godzina lokalna z Anglii 22:22. I sobie myślę nie no, coś tu jest nie tak. Nie wiem, czy to sobie takie wkręcanie bardziej.
[01:02:53] - Cztery, cztery. Och!
[01:02:57] - Coś tu jest na rzeczy, mówisz?
[01:03:00] - Słuchaj, jeszcze coś tu. Przepraszam bardzo, jakiś drobny kabelek. Już przestaje szszczeć. Co jest z tymi dwudziestoma? Słuchaj, 4 i 4 to jest położenie Marsa i Saturna dzisiaj dokładnie na niebie, bo to jest kąt 20 stopni Mars i 20 stopni Saturn, czyli 2 plus 2, 4 i mamy dwa zera. Czyli jakoś tam sumują, ale położenie Wenus jest 14 stopni nad horyzontem i Słońca 14, czyli 1, 1 to jest 2, 4 i 4 to jest. To też takie jakieś czwórki dzisiaj w ogóle. Czwórka, proszę pana. Czwórkowy dzień. To może dlatego nie warto nic robić dzisiaj, co najwyżej się, że tak powiem, pobeczeć.
Można sobie powspominać, posnuć jakieś ciekawe pomysły do zrobienia, ale nic nie robić. Przecież nic nie robić. Tym bardziej, że ja mam kamerę.
[01:03:47] - A powiem ci, że dzisiaj akurat odwrotnie miałem, że taką podjąłem trochę decyzję, taką w swoim życiu nie ciężką, tylko taką decydującą trochę. Z tego, co słuchałem, że to nie jest dobry dzień na to. Mam nadzieję, że się potoczy dobrze.
[01:04:02] - Wiesz co, ja też podjąłem pewną decyzję dzisiaj i też taką dosyć solidną, ale inna sprawa, że dzisiaj właściwie tylko zapadła klamka nad i. Bo decyzja już od jakiegoś czasu chodziła we mnie, że tak powiem, zamieszkała już jakiś czas temu. Ale to było tak. Się zastanawiałem, jak to w ogóle ugryźć i od której strony. Dzisiaj właściwie dlatego, że się wyluzowałem, że tak kompletnie sprawy zchillowałem. Się nieelegancko mówi takim slangowym językiem. Właśnie stąd przyszła decyzja taka, że po prostu tak to zrobić.
[01:04:34] - Ciekawe. Ciekawy rok się zapowiada. Generalnie jak tak patrzę na to wszystko, obserwuję sobie takie rzeczy tak z boku bardziej. Czy to właśnie słucham takich audycji, czy sam grzebię po jakichś rzeczach, to ciekawe rzeczy się dzieją na tym świecie i bardzo to przyśpiesza moim zdaniem. Tak odczuwam to jest.
[01:04:51] - Oj, a sporo się dzieje, sporo. A jeszcze co się będzie, w ogóle co jeszcze przed nami to uch! Sam nie wiem.
[01:04:59] - Wszystko jest ciekawe, nic tylko doświadczać i żyć tym wszystkim.
[01:05:04] - Otóż to, proszę pana. Otóż to.
[01:05:06] - Dobra Tomek, to ja nie zajmuję więcej linii. Się rozłączam w takim razie i dzięki za rozmowę.
[01:05:11] - Dziękuję serdecznie za telefon i za słuchanie w ogóle „Hiperprzestrzeni” i w ogóle „Radia na Fali” przez ten rok. Za towarzyszenie temu zjawisku.
[01:05:17] - Już powiem ci, że jest dokładnie praktycznie równo rok. Może parę dni temu minął coś takiego, więc tak sobie mimowolnie spojrzałem tam któregoś dnia. Ciekawa też taka rocznica okrągła.
[01:05:27] - No czas otrzeć łezkę spod oka. Czas-
[01:05:32] - Zaznaczyć następny znaczek na kalendarzu.
[01:05:36] - Na ścianie sobie wydrapać kolejną kreskę.
[01:05:40] - Dokładnie. Dobra, to idę zrobić tą kreskę. W tym czasie się rozłączam i pozdrawiam wszystkich. Cześć.
[01:05:45] - Dzięki wielkie za telefon. To był Mateusz słuchajcie, a wy słuchacie oczywiście „Radia na Fali”. Słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu na Fali, „Hiperprzestrzeń” jest też retransmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium. Wiem, że nie za często tu dzwonią, ale pozdrawiam tak czy siak. Moi drodzy, pozdrawiam was wszystkich, przede wszystkim z tej okazji, że to koniec roku należą się jakieś sowite, jowialne powiedziałbym wręcz wylewne pozdrowienia dla was wszystkich słuchających offline, bo masa ludzi słucha „Hiperprzestrzeni” offline. Absolutnie masa ludzi. Tu już mam kolejny telefon i już odbieram. Halo, halo. Witam serdecznie panie Mirosławie.
Halo, halo, halo, halo.
[01:06:27] - Halo?
[01:06:27] - No już cię słychać idealnie. Witam serdecznie. Jak zdrówko szanownemu panu?
[01:06:32] - Dzięki. Bardzo się cieszę, że mogłem dodzwonić. Ty mnie trochę wywołałeś do odpowiedzi.
[01:06:38] - No co ty?
[01:06:38] - No cieszę się. Fajnie. No ja słucham audycje twoje w ogóle „Radia na Fali” gdzieś tak od dwóch lat.
[01:06:45] - Wow.
[01:06:45] - Troszeczkę też podcastów.
[01:06:47] - To już dwie łezki spod oka. To już nie jedna, dwie trzeba uronić nawet.
[01:06:51] - Nie no fajnie, dużo się rzeczy dowiedziałem. Człowiek się naprawdę dużo dzięki temu dowiedział. Jestem naprawdę zadowolony, że słucham i szacun. Naprawdę szacun. Nie odzywałem się nigdy, bo po co? Są inni mądrzejsi. Ja sobie chętnie posłucham. No i tyle. Wszystkiego życzę ci dobrego, całej załodze.
[01:07:13] - Będę słuchał i postaram się w tym roku, takie mocne postanowienie na 2015, będę was wspierał finansowo.
[01:07:21] - Słuchaj, nie róbmy postanowień. To może być ryzykowne, szczególnie dzisiaj.
[01:07:27] - Słyszałem właśnie przed chwilą, że to niekoniecznie musi być dobra rzecz, ale mimo wszystko jednak. Także nie będę już zajmował tobie czasu i nie będę tutaj zanudzał. Pozdrawiam. Trzymam kciuki.
[01:07:40] - Dzięki wielkie za słuchanie.
[01:07:41] - Z Leszna. Z serca Wielkopolski.
[01:07:43] - Proszę bardzo. Ja z Ostrowa jestem oryginalnie. To niedaleko Leszna. Znam Leszno bardzo dobrze, jak się okazuje.
[01:07:48] - Dokładnie.
[01:07:50] - Pozdrawiam serdecznie.
[01:07:52] - Pozdrawiam. Cześć! Na razie. Wszystkiego dobrego.
[01:07:55] - Dzięki wielkie. To był Mirek prosto z Leszna. Kurczę, właśnie, dostałem pozdrowienia z Italii, bo się okazuje, że jestem słuchany też w słonecznej Italii. Także pozdrawiam serdecznie wszystkich słuchaczy ze słonecznej Italii. Pozdrawiam słuchaczy z Kanady bardzo serdecznie. Pozdrawiam słuchaczy z Kalifornii, ze Stanów. Pozdrawiam słuchaczy z Brazylii. Trochę się tego zebrało, moi drodzy, ostatnio. I bardzo dobrze się zebrało. O to chodzi, żeby tego się zbierało troszeczkę.
Przepraszam bardzo, że tak pociągam nosem, ale jestem dzisiaj naprawdę szarmancko pociągający, jeżeli o to chodzi. To przez ten katar. To co? To ja sobie tutaj posmarkam troszeczkę w rękaw. Ze wzruszenia sobie posmarkam w rękaw między innymi i posłuchamy sobie jakiejś muzyczki. Zebrałem dzisiaj troszkę takich klamotów, które kiedyś bardzo często puszczałem właśnie czy to w hiperprzestrzeni, czy wieczorowej porze. Także dzisiaj troszkę starych klamotów, ale fajnych klamotów. To co? Jakaś muza. A wy słuchacie wiecie czego.
Każdy wie, czego słucha w sobotę o tej porze. Się wie. Ponoć żadne zwierzę nie ucierpiało przy nagrywaniu tego numeru. Tak słyszałem. Tak jest na płycie Bekan napisane. „Strange Invitation”. Nice. Proszę państwa, takie blast from the past, jak się mówi, czyli uderzenie z przeszłości po polsku. A wy wiecie, że go słuchacie. Nie będę dzisiaj powtarzał, bo dzisiaj jest tak mroczna audycja.
Jest tak mroczna i tak ciemna, jak ciemna może być najdłuższa noc w roku. Oczywiście hiperprzestrzeń w radiu Nafalent transmitowana w Radiu Paranormalium. Właśnie, bo z tymi magnesami, tak powiedziałem o tych magnesach całą historię, ale każdy z was będzie mógł je zobaczyć. Jestem w trakcie, generalnie dzisiaj miałem to zrobić, ale dzisiaj po prostu nic nie robiłem. Ani nie ma syntezy do ściągnięcia, ani nie wrzuciłem snów Grzegorza, ani nic. Po prostu siadłem, wziąłem Zappera i się kurowałem Zapperem dzisiaj i nic więcej. I generalnie przeżuwałem doskonały obiad, który sobie ugotowałem. Tak mi się zrymowało przez przypadek. À propos tych magnesów będą zdjęcia, będzie taka ministrona. Także poczekajcie, bez ciśnienia.
I tak sprawa zostanie rozesłana w pierwszych dniach stycznia, także nie ma tutaj żadnego pośpiechu, ale będzie taka ministrona i będzie można sobie zobaczyć, jak te magnesy wyglądają i każdy będzie mógł nacieszyć swoje oko. I to się prawdopodobnie wydarzy jutro. Muszę to po prostu jeszcze zrobić. Ale to jutro, moi drodzy. Zobaczymy, czy w tym roku... Jest taki plan właśnie, bo à propos magnesów i tak dalej, wspomniałem o tych koszulkach. Dobra, jest taki plan na kolejne koszulki Radia Nafalent, ale gdzieś w połowie roku najwcześniej, jak się zacznie robić ciepło. Oczywiście jak zwykle koszulki tylko i wyłącznie z logiem, bez żadnego napisu. Jest tak charakterystyczne logo, że jak spotkacie kogoś w takiej koszulce na drugim końcu świata, to od razu skumacie, o co chodzi. Ja ostatnio się śmiałem.
Tu pozdrawiam w ogóle Tomka Grubby bardzo serdecznie, organizatorów Festiwalu Wiedzy Alternatywnej, któryż to festiwal jest wspierany przez Radio Nafalent. Radio Nafalent jest generalnie oficjalnym patronatem tego festiwalu. Jak nic. Fraktala.pl, jeżeli chcecie sobie tam zobaczyć, o co w ogóle chodzi, co to jest za festiwal, co to za impreza. Strona aktualnie jest troszkę powyłączana, bo tam są pewne przemeblowania, ale tak czy siak skumacie, o co chodzi. Także Festiwal Wiedzy Alternatywnej będzie już za dwa czy trzy miesiące, jakoś tak, kolejne wydanie. Tam widzę stronę jest w przygotowaniu, trochę się dzieje. Ja sobie oglądałem, bo się wybrali założyciele tego festiwalu, że tak powiem, spiritus movens tego całego zjawiska. Tomasz razem z resztą ekipy, z Basią, tam jeszcze był Kuba Łabicki i tak dalej. Wybrali się na taką małą wyspę gdzieś tam na środku Morza Śródziemnego, czy jakoś tak.
I na zdjęciach zauważyłem człowieka w charakterystycznej pomarańczowej koszulce z bardzo charakterystycznym logiem. Także naprawdę to logo, słuchajcie, ciężko zgubić. Są zdjęcia z Chin w tej koszulce. Są zdjęcia księcia Edwarda, który ma generalnie taki zwyczaj, że robi sobie takie selfie koszulki Radia Nafalent wszędzie, gdzie tylko się uda. Także są zdjęcia począwszy od Detroit, Tokio, jakieś Abu Dhabi. Generalnie zawsze z koszulką z tym samym logiem. Także, moi drodzy, generalnie jest taki pomysł, żeby tych koszulek się pojawiło trochę w przyszłym roku. Tym bardziej że teraz już mamy mniej więcej rozeznanie. Wiadomo, ile tych koszulek mniej więcej w rozmiarach powinno być, bo zawsze był taki problem, że albo za mało tych dużych rozmiarów, albo wręcz odwrotnie. Bo to była pionierska akcja, po prostu nigdy nie robiłem czegoś takiego w życiu.
W tym roku, który właśnie teraz mija, to był pierwszy raz taka akcja się wydarzyła. W ogóle nie wiedziałem co i jak, ale się udało. Mam nadzieję, że ci z was, którzy noszą koszulki radia dumnie, jesteście zadowoleni z tych koszulek, bo jest fajna. Właśnie nie ma żadnych napisów, nie ma tak jak wszystkie te gówniane shity aktualnie produkowane, że zawsze trzeba kogoś reklamować z napisem, adresem internetowym i tak dalej. Nie, absolutnie, zapomnijcie. Żadnych takich rzeczy, tylko logo. Witam serdecznie kolejnego słuchacza. Halo, halo panie Kamilu.
[01:13:52] - Halo, słychać mnie?
[01:13:53] - Słychać idealnie. Jak zdrówko szanownego panu?
[01:13:56] - Świetnie, świetnie.
[01:13:57] - Doskonale.
[01:13:59] - Ja dzwonię, bo od niedawna słucham, właściwie od grudnia tego roku, więc bardzo krótko, ale bardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać na każdą sobotę, żeby sobie „Hiperprzestrzeni” posłuchać. Jak mam czas, to inne audycje. Głównie tą „Hiperprzestrzeń” sobie archiwizuję.
[01:14:24] - Człowieku, przez mnie nie chodzisz na imprezy. Jestem troszkę przyłamany .
[01:14:30] - Nie, ja jestem typem samotnika bardziej, więc wolę sobie przeglądać rzeczy w internecie, poczytać sobie jakąś fajną książkę czy coś. Ja właściwie jestem tą osobą, która, to było parę tygodni temu, po „Hiperprzestrzeni” jest-
[01:14:43] - „Wieczorowa Pora”.
[01:14:44] - „Wieczorowa Pora”. W „Wieczorowej Porze” tam ja pisałem, że książkę napisałem i się odezwałeś. I ja poczułem się taki bardzo zmotywowany do pracy nad nią i w ogóle, że ktoś wspomniał o tym.
[01:14:57] - No proszę bardzo.
[01:14:59] - Ja akurat jestem dosyć niedaleko ciebie, bo ja mieszkam teraz w Selsey w Wielkiej Brytanii.
[01:15:08] - Dokładnie. Właśnie kochani, jakbyście nie wiedzieli, „Hiperprzestrzeń” jest nadawana prosto z Londynu, ale z południowego Londynu. On dzieli się na północny i południowy. Jestem z południa .
[01:15:17] - Więc świetnie. Dużo rzeczy się na świecie dzieje. To na pewno. Ciągle patrzę na gwiazdy. Często mi się wydaje, że gdzieś tam są, obserwują nas jacyś kosmici. Widziałem różne filmiki.
[01:15:30] - Tak, tak, my obserwujemy, proszę pana, obserwujemy.
[01:15:34] - Jest mnóstwo teorii na ten temat. Jedni mówią, że to są kosmici, inni mówią na przykład, nie wiem, czy to był fejk, czy faktyczny filmik na YouTubie. Koleś uciekł z NASA, tam pracował. Ten z Strefy 51. Tam pod pretekstem zachorowania uciekł stamtąd i dał filmik, że to w ogóle nie są kosmici, tylko że to są z innego wymiaru istoty, bardzo złe istoty.
[01:16:01] - Taki jest pomysł, żeby wreszcie zabrać się za ten temat w „Hiperprzestrzeni”. On tam czasami się pojawia tak gdzieś pobocznie, ale był taki świetny badacz, moim zdaniem chyba jeden z najbardziej sensownych ludzi w tym temacie w ciągu ostatnich, co tu dużo ściemniać, chyba 30, 20 lat. No i ten dżentelmen generalnie zrobił taki solidny research i miał bardzo ciekawe wnioski na temat właśnie tych istot, czym te istoty są. I żeby było zabawniej, akurat w moim przypadku jest tak, że mi się to dosyć mocno pokrywa z tym, co ja w ogóle myślę na ten temat. Także będę chciał troszeczkę o tym pogadać, ale to dopiero za jakiś czas. Dżentelmen nazywa się Mark Davenport. Bardzo taka legendarna postać.
[01:16:45] - Mark Davenport.
[01:16:46] - Tak, dokładnie. Mark Davenport.
[01:16:48] - Tak mówię, bo jestem tutaj na swoim ogródku. Patrzę sobie w niebo i zauważyłem, że Wielki Wóz jest tutaj w ogóle większy, wydaje się być niż w Polsce. To na przykład. A też chciałem à propos do mojej książki nawiązać, że też słucham z tego powodu, że zbieram sobie materiał, bo właśnie trochę na ten temat jest, bo nazywa się „Ziemia demonów” i to książka science fiction. Jest o cywilizacji, która dostała taką technologię od demonów, że mogą używać pełnego potencjału swojego mózgu. Według mojej wymyślonej, że tak powiem, teorii, prawdopodobnie nie pokrywającej się za bardzo z tym, co nauka albo paranauka, czy jak to tam nazwać, odkryła. Natomiast zbieram materiały, wszystko to łączę w kupę i mimo tego, że napisana jest jedna część, to dużo rzeczy po prostu moi bohaterowie odgrywają w mojej głowie.
[01:17:54] - Zobaczymy, jaka z tego będzie opowieść końcowo. Mam nadzieję, że nie wystraszysz wszystkich na śmierć i nie skończy się tak, że po przeczytaniu tej książki wszyscy dostaniemy zawału .
[01:18:06] - No, bo w ogóle, że tak powiem, strasznie się zaczyna, bo nawet nie wiedziałem, czy nie zmienić jakoś tego początku, bo zaczyna się od tego, że po prostu jest przyszłość. Ludzie sobie normalnie żyją. Nagle każda kablówka ma tak zwany szum tła. Potem pojawia się Jezus i mówi, że jest koniec świata dzisiaj i ma nastąpić koniec świata. Powstrzymuje go szatan i w wyniku tego impaktu ludzkość niemal wymiera. Wszystko jest zniszczone i odbudowują się i pomagają im demony, które dały im technologię, żeby się odbudowali. W zamian za to chcą żyć z nimi na Ziemi raz jeszcze.
[01:18:50] - No ciekawa rzecz, ciekawa. Troszeczkę przypomina mi, nie to, żebym osądzał, „Mistrza i Małgorzatę”. Podobna historia po prostu. Chodzi dokładnie o to samo, monsignore, że coś za coś.
[01:19:03] - Trochę wzorowałem może na postaci samego diabła i tak dalej. Chociaż wiesz, wszyscy mamy trochę inne podejście do tego. Ja bardziej to traktuję jako... W jednym ze skeczów stand-upowych było fajnie powiedziane, że Biblia jest taką- Taką opowieścią po prostu. I było takie podsumowanie: ja też lubię „Gwiezdne wojny”, ale bez przesady. Na takiej zasadzie.
[01:19:36] - Ja jestem troszkę bardziej z tej alchemicznej tradycji, także mało biblijny jestem w tym wszystkim.
[01:19:42] - Dużo się od ciebie nauczyłem, dużo fajnych rzeczy dałeś do wiadomości. Nie będę ci przerywał audycji. Kończę.
[01:19:59] - Dzięki, miło, że się odezwałeś. Jesteś świeżym słuchaczem, taka świeża krew, można powiedzieć. Szalenie miło i przyjemnie.
[01:20:08] - Będę mógł, bo ostatnio chciałem wcześniej zadzwonić, ale jakoś nie mogłem, bo zawsze ktoś w domu chodził i tak dalej. Nie bardzo lubię z kimś rozmawiać na Skypie przez telefon, jak ktoś jest obok mnie. Wolę sam na sam kontakt. Rozumiesz, o co chodzi.
[01:20:24] - Absolutnie rozumiem. Pewna intymność. To Terence McKenna zdaje się powiedział, że gwarancją zdrowia psychicznego dla społeczeństwa jest zachowanie indywidualizmu. Ale takiego indywidualizmu w kontekście, że mieć swój własny kawałek miejsca i nikogo na głowie. Gwarancja tego, że nikt z nas nie zwariuje. Także dzięki wielkie za telefon. Naprawdę szalenie miło słyszeć człowieka, który zaczął ledwo co słuchać. Miło, że znajdujesz tutaj kawał fajnych rzeczy dla siebie i że to gdzieś tam może pomaga przy tej książce. Miło. Naprawdę miło.
[01:21:03] - Tak. Teraz akurat szukam sobie takiego serwera, na który mógłbym to wrzucić. Taki mały, bo to w sumie książka. Tak, żeby po prostu było tak, że klikasz na link, sobie ściągasz i masz to w PDF-ie normalnie, a nie jakieś tam Chomiki i inne.
[01:21:19] - Kupuj jakiś zwykły hosting, wrzucaj tam książkę i tyle. Myślę, że na pewno sobie z tym poradzisz.
[01:21:26] - Nie tyle, żeby na tym zarabiać, ale żeby dać innym ludziom zarobić. Bo ja wiem, jak to jest, jak się ma z tym problemy, jak się ma problemy ze swoją płynnością finansową i chciałbym dać ludziom dodatkowe źródło dochodu.
[01:21:47] - Ja to w ogóle jestem taki raczej z podejścia, że wiesz co, jak nie trzeba używać pieniędzy, to po prostu ich nie używajmy, bo to jest naprawdę toksyczna rzecz. W życiu nie widziałem nigdy sytuacji, żeby pieniądze kogoś uszczęśliwiły. One pomagają czasami zorganizować kilka spraw dookoła własnego dupska, ale niestety na swoje nieszczęście nigdy nie czynią dobrych rzeczy. Taka jest prawda. Nigdy nie widziałem nic dobrego zrobionego przez kasę. Ona tylko czasami pomagała w jakichś tam sytuacjach, a tak naprawdę z reguły doprowadzała wszystko do ruiny i zamieniała ludzkie umysły w jakoś nie wiadomo co. Zamieniała ludzi w potwory i dalej to robi. Ale zostawmy te wszystkie rzeczy.
[01:22:32] - Takie podejście, że po prostu to nie jest zła rzecz, tylko to jest moc, a jak ktoś potrafi jej użyć w dobry sposób, to użyje jej w dobry sposób. Jak jest złym człowiekiem, to użyje tego w zły sposób. To jest siła. Jeżeli zła osoba nie ma tej siły w postaci pieniądza, to ona niewiele złego zrobi. A jak ma dużo pieniędzy, to zrobi wiele zła. Jest dużo osób, które źle to wykorzystują.
[01:23:08] - Ja cwaniacko nagrałem audycję o pieniądzach, także mogę cię nawet odesłać do jednego z odcinków „Hiperprzestrzeni”, który jest o pieniądzach, bo ja mam zupełnie odwrotne podejście do tego. Uważam, że pieniądze jako takie, że sam fakt tego, że używamy czegoś jak pieniądze, jest po prostu chorobą psychiczną, bo one odbierają nam zaufanie do nas samych. Jesteśmy w takim świecie, w jakim jesteśmy. Używamy tych pieniędzy. Na przykład muszę mieć pieniądze, żeby zapłacić za serwery radia i tak dalej, za streamowanie i wszystkie te rzeczy. Za mikrofon, kable i całe to zamieszanie. Normalna rzecz, nie ma co kombinować, że jest inaczej. Aczkolwiek w rzeczywistości mam taką opinię, że kasa jest jednym z podstawowych źródeł zła na świecie. Czy to ukryjemy i wymyślimy sobie, że są jakieś szczytne cele, są jakieś pozytywne cele i tak dalej. Dla mnie to jest taki bullshit.
To jest moment, kiedy ludzie przestają ufać sobie, a zaczynają ufać temu, co trzymają w kieszeni. I tu się całe człowieczeństwo moim zdaniem kończy. Ale jestem taki cwaniacki, także odsyłam do jednego z podcastów. Nazywa się chyba „Brzęcząca Iluzja”. Tak się nazywa ten odcinek „Hiperprzestrzeni” i tam troszkę na ten temat wspominam. Także zapraszam serdecznie. Natomiast taki dosyć radykalny jestem pod tym względem.
[01:24:31] - Dobra, ja mógłbym na ten temat dłużej rozmawiać, ale po prostu chcę posłuchać, co masz ciekawego do powiedzenia w dzisiejszej audycji, więc się rozłączam. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Pozdrawiam wszystkich, jeżeli są jacyś znajomi. Właśnie, jeszcze taka mała rzecz. W etykiecie zastępczej jest, że tam jest na logu, że coś tam ze Szczecinka.
[01:25:00] - To do księcia musisz uderzyć.
[01:25:03] - Tak. Czy zwykł książę był ze Szczecinka?
[01:25:07] - Nie, absolutnie nie. Absolutnie ni z tych rzeczy. Książę nie jest ze Szczecinka. Książę jest z gór Wicklow, taka jest prawda. Z Zacisznego Strumyka, także zupełnie inne miejsce, proszę pana.
[01:25:21] - Dobra, to się rozłączam. Jeśli nie rozłączam, to się rozłączę. Na razie.
[01:25:25] - Okej, dzięki wielkie. To był Kamil. Słuchajcie, a wysłuchaliście „Hiperprzestrzeni”. Zapraszam, jak chcecie sobie posłuchać moich refleksji na temat kasy, to zapraszam. Nazywa się to „Brzęcząca Iluzja”. Dokładnie sprzed pół roku zdaje się, ze środka wakacji czy końca wakacji. Wow, się tego pozbierało i sprawia, że ten rok to w ogóle taki zabawny, bo te wszystkie tematy, które się pojawiają w „Hiperprzestrzeni", i to nie tylko w tym roku, ale też ostatnie prawie trzy, cztery lata. Cholera wie. Generalnie od początku istnienia radia, od kiedy idzie „Hiperprzestrzeń". Wszystkich odcinków i tak nie ma, ale te tematy wrócą.
Anyway, te tematy spowodowały, że niektóre wątki się syntetyzowały i powstały takie cykle. Powstał cykl „Dokładka", który jeżeli jeszcze nie słuchaliście, bardzo serdecznie polecam. Tam jest dużo na temat współczesnej ekonomii, „Bilonu z Babilonu", wszystkich spraw związanych z szaleństwem ekonomicznym. Bardzo polecam. Ja osobiście jestem nawet zadowolony z tego. Uważam, że w ogóle zrobiłem taką pionierską rzecz sam dla siebie. To było głównym powodem, że później się pojawiła „Synteza", że jak stwierdziłem, że jak sobie poradziłem już z „Dokładką", to z „Syntezą" sobie na bank poradzę. Jest kolejny pomysł, bo „Synteza" pewnego dnia też ulegnie końcowi czy bardziej zawieszeniu, bo „Synteza" jest taką rzeczą, którą będę chciał co jakiś czas prowadzić, nawet jeżeli się skończy regularne nadawanie tego podcastu. Ciężko prowadzić wszystkie rzeczy naraz: „Hiperprzestrzeń" i wszystkie pozostałe, ale generalnie jest taki pomysł na pewną nową serię podcastów już w tym nowym roku. Ona nie będzie już tak długa jak „Dokładka" czy jak „Synteza" aktualnie.
Ona nie będzie szła aż tak długo, będzie troszeczkę krótsza. Na razie nie mówię, o co chodzi, ale też się dokładnie wyłoniła z „Hiperprzestrzeni". Może niektórzy się już powoli domyślają, że chyba chcę zrobić to albo to, ale zostawiam was w takim półkroku. Sami się domyślcie. Ja wam nic nie powiem. Jak się pojawi, to się pojawi. Jest taki pomysł, żeby zrobić taką małą, kompaktową serię podcastów na bardzo konkretny temat. Już niedługo. Zaraz jak tylko zwolni mi się z głowy „Synteza", jak sobie odpocznę troszeczkę i tak dalej. Bo to też „Hiperprzestrzeń" pozwoliła syntetyzować kilka spraw, kilka tematów wybrać i okazało się, że kilka wątków jest takich, że naprawdę fajnie zrobić z tego taki troszkę większy cykl podcastów, który wyjaśnia troszkę więcej, gdzie jest więcej historii z tego całego zjawiska, więcej przykładów, jakichś eksperymentów i tak dalej.
Więcej po prostu refleksji na ten temat, bo niektóre tematy są na tyle intrygujące i działo się tyle i myślę, że mają na tyle dużo wspólnego z naszym codziennym życiem, że warto się z nimi wziąć za bary i konkretnie zmierzyć od początku do końca, żeby tam było jak najmniej niedomówień, a jednocześnie, żeby się po prostu fajnie słuchało. Także są jakieś szalone pomysły na przyszły rok. A tymczasem, moi drodzy, jak już tak o tych pomysłach i innych rzeczach, to może posłuchajmy jakiejś muzyki, bo dzisiaj bardzo mroczna audycja. Mroczna, ciemna audycja, najbardziej mroczna „Hiperprzestrzeń" w ciągu roku. Troszeczkę ją przedłużam, będzie troszeczkę dłuższa ta „Hiperprzestrzeń", ale słuchajcie, to jest ostatnia „Hiperprzestrzeń" w tym astronomicznym roku, a ja wyznaję ten alchemiczny kalendarz. Także dla mnie to jest właśnie ten czas. No właśnie. Masz coś do jedzenia? Takie było pytanie na koniec. A dzisiaj najbardziej mroczny odcinek w historii całorocznych „Hiperprzestrzeni".
Już jutro, zdaje się. Tak, jutro chyba. Zaraz sprawdzę. 21. to, czyli jutro 22. jest najkrótszy dzień w roku i najdłuższa noc, proszę państwa. Także świat się zmienia. Zaczyna się nowy rok. Księżyc znika jutro z nieba. Nie będzie jutro Księżyca.
Zero Księżyca. Wszystko się zmienia. Zaczyna się nowy rok astronomiczny, coraz dłuższy dzień. Wiele rzeczy się będzie działo. Ja jak zwykle mam jeszcze troszeczkę rzeczy, bo dzisiaj „Hiperprzestrzeń" troszeczkę dłuższa niż normalnie, ale to taka specjalna okazja. Też jeszcze kilka takich specjalnych okoliczności przygotowanych na tą „Hiperprzestrzeń" mam dzisiaj, bo ona tak specjalnie troszkę przeciągnięta, bo dzisiaj nie będzie wieczorowej pory, proszę państwa, zdecydowanie, ale za to będzie troszeczkę dłuższa „Hiperprzestrzeń". I kilka rzeczy w tej „Hiperprzestrzeni" się pojawi oczywiście. Właśnie przy okazji chciałem bardzo serdecznie podziękować za obecność i linkowanie materiałów, które radio wyrzuca, czy tam odcinków „Hiperprzestrzeni", czy jakichkolwiek podcastów, które są produkowane w Radiu Na Fali za pomocą Facebooka. Także dzięki kochani, że linkujecie, że puszczacie to dalej w obieg. To jest naprawdę rewelacja.
Taka chyba zdrowa metoda na, nie wiem, czy użyć słowa propagowanie, bo to troszkę po kwadracie brzmi, jakiś square head, ale generalnie puszczanie tego po prostu dalej w obieg, żeby to nie stało, nie kurzyło się gdzieś tam w kącie, tylko żeby trafiało do różnych waszych znajomych. Bardzo mi miło z tego powodu. Także wielkie dzięki za to, że w ogóle linkujecie, podajecie sobie dalej. To jest, myślę, chyba taka najlepsza, najzdrowsza metoda nie tyle promocji, ile po prostu podawania tej informacji dalej, bo tu nawet za bardzo nie ma co mówić o promowaniu. Co tu promować, proszę państwa? Nie ma nic do promowania. Anyway. Także dzięki wielkie za bycie na Facebooku i podsyłanie tego dalej, za linkowanie. Materiałów z Radia na Fali, za linkowanie w ogóle Hiperprzestrzeni przez ten ostatni rok. Także dzięki kochani, naprawdę wielkie dzięki.
Dzięki za w ogóle bycie na Twitterze. Ja tym twitterowym jestem taki troszkę mało ogarnięty na tym Twitterze. Znaczy zdarza się momentem taki zryw i kurde będę tweetował. Mija trzy godziny i jakoś tak już mi przechodzi. Ale czasami są takie momenty, takie zrywy, że czasami się pojawiam. Inna sprawa, że audycje i wszystkie te informacje na bieżąco są na Twitterze. Staram się przynajmniej w miarę to robić. Także tak czy siak kochani, zaglądam na tego Twittera, widzę, że tam, że tak powiem, dodajecie do plusików czy jakoś tak. Nie wiem, jak to się nazywa. Twitter ma swój własny żargon nazewniczy, nazewnictwo tak jak Facebook czy jakoś tak.
Ja tego nie kumam do końca. Jestem taki troszkę leniwy, żeby się tego uczyć. Nie chce mi się nawet na to zwracać żadnej uwagi w ogóle. Ale generalnie dzięki, że tam jesteście i że podajecie to dalej. Także peace and love kochani. Bardzo sympatyczna sprawa. Róbcie to dalej. Jeżeli macie jakichś fajnych znajomych, naprawdę miłych ludzi, którym uważacie, że warto podrzucić taki materiał, że coś z tego będzie, że tego posłuchają będzie mi bardzo przyjemnie. Będzie mi aż w dwunastu przyjemnie. A mówiłem, że coś więcej dzisiaj w Hiperprzestrzeni.
Właśnie w Hiperprzestrzeni zamierzam dzisiaj rzucić I-ching, który normalnie jest rzucany o wieczorowej porze, ale dzisiaj postanowiłem właśnie na koniec roku taki specjalny moment właśnie rzucić I-chingiem w Hiperprzestrzeni, proszę państwa, czego normalnie nie robię. Zaraz się jak zwykle muszę ogarnąć z tym wszystkim. Papiery, notatki. Coś zebrało się tych notatek. Właśnie taka ciekawostka. Dokładnie podczas syntezy ostatniej właściwie skończył się notes, w którym-- no bo ja sobie robię notatki generalnie do tych wszystkich audycji, tak żeby się nie pogubić w kolejności tego, o czym opowiadam. Właśnie mam w ręku. O, możecie nawet słyszeć. To jest szelest nowego notesu, w którym jeszcze nic nie zapisałem. Nie ma żadnej notatki.
Wszystko na nowy rok. Także wszystkie te nowe tematy, które się pojawią, mają już swoje miejsce, w którym zamieszkają. Także będzie całkiem miło. A jest kilka ciekawych pomysłów. Na pewno się pojawi temat kryształów, bo ten temat już za mną chodzi od bardzo długiego czasu. Inna sprawa, że jest to temat, który jakby jest w takiej mojej prywatnej domenie zainteresowań bardzo istotny. Ja się, że tak powiem, staram dowiedzieć kilku rzeczy na temat co to jest, o co w tym wszystkim chodzi z tymi kryształami i tak dalej, i tak dalej. Bo jakoś tak nie satysfakcjonuje mnie takie tylko i wyłącznie takie podejście, no nie wiem, jak to nazwać, bo z jednej strony jest intuicyjne, a z drugiej strony takie troszkę wykręcone, mało detaliczne. A tu już mam kolejny telefon i już odbieram. Witam serdecznie kolego Jandar.
[01:34:54] - Tak.
[01:34:54] - Jarant, Jarant.
[01:34:55] - Jarant z Bawarii. Słyszysz mnie?
[01:34:57] - Słyszę cię idealnie. Witam serdecznie. Jak z zdrówko szanownemu panu?
[01:35:01] - Bardzo dobrze. Lepiej. No ja używam też te cewki od Taratajko i się bardzo dobrze czuję. Trochę poszło mi z krzyża w nogi, ale tego nie ma.
[01:35:10] - No nice. To miło. To zejdzie z nóg.
[01:35:13] - Ale co do tej muzyki, to ja od wielu lat staram się przerabiać na czterysta trzydzieści dwa herców. To są takie programiki w sieci i smarkacz.
[01:35:23] - Tak, tak, ale tylko ty słyszysz. Słuchacze nie słyszą.
[01:35:25] - A nie, to dobrze, to jeszcze lepiej. Nie. Słuchaj, bo ja cię chciałem jeszcze spytać. I tam możesz powiedzieć ludziom, że taki Mariusz Jabłoński przychodził do Zagórskiego i on ma mnóstwo dużo tej muzyki, tylko nie wiem, czy ludzie lubią, bo on jest wielbiciel Sai Baby i dużo daje klasyki, więc wiesz.
[01:35:46] - Wiesz co, ale z tym przerabianiem, przestrajaniem już gotowej muzy na czterysta trzydzieści dwa herce jest lipa po prostu. Mówiąc szczerze, jest jeden numer, ponieważ nie da się przestroić wspólnych harmonicznych, bo jeżeli utwór został nagrany na czterysta trzydzieści herców i wszystko brzmi i rezonuje w czterysta czterdzieści herców, to przestrojenie takie komputerowe jak ty zmieniasz pitch sobie, bo to się nazywa pitch, to ci nic nie da. To właściwie znaczy jakby to okej, to lepiej brzmi, bo jest to trochę niżej i tam wiadomo.
[01:36:14] - Ale to tak, tak, bo ta muzyka internetowa, że gówno, ale to Jabłoński, Marian Jabłoński, on robi tą muzykę. On jest muzykiem i dużo tego jest w sieci, było przynajmniej tego. Więc słuchaj, możesz powiedzieć, tylko nie wiem, jakaś taka nazwa dziwna, bo on kocha Sai Babę, tam jeździ głową, wali w trumnę i tego za bardzo nie chcę go-- ale nie, ale poważnie. Jest taki gościu, przyjaciel chyba Zagórskiego i tego i-
[01:36:44] - Ja tam nie wiem, bo tam tak jesteśmy troszkę z Londynu. Całe to Radio na Fali jest w ogóle jak poza Polską, jakby z dala od niezależnych telewizji i tak dalej. Także-
[01:36:51] - Ale to nie no, to chyba znasz Zagórskiego. Wszyscy go znają.
[01:36:56] - Słuchaj, miałem okazję poznać człowieka, zamienić z nim dwa słowa i generalnie wyszła z tego taka awaria, że po prostu dzięki.
[01:37:03] - A to nie wiem. No bo on ma dużo przyjaciół. Ja kiedyś pojechałem do nich do Poznania, jakieś spotkanie, tam był z Radia Bez Cenzury taki Adaś. No fajni ludzie i tego. No nie wiem. Myślałem, że wy razem coś tego. No ale to nie szkodzi.
[01:37:15] - Jakby Radio na Fali jest niezależnym w ogóle kompletnie od jakichkolwiek telewizji czy jakichkolwiek mediów w Polsce. To jest w ogóle taki wiesz, projekt, który jest zupełnie z boku tego wszystkiego. Taka jest prawda. Jeżeli już, to możemy powiedzieć, że to jest taki alchemiczny projekt, troszeczkę się zrobił, to przez to, że ja jestem jako właściciel troszeczkę w tym kierunku.
[01:37:32] - No ja teraz właśnie zacząłem słuchać. To ja słucham zawsze tego i tak nie mam zbyt dużo czasu, bo ja słucham jeszcze tego Alexa, słucham Leszka, te różne rzeczy i teraz właśnie z tymi lampami, bo Taratajko coś wspomniał kiedyś, bo ja mam tego nuniaka od lata. Tylko że to znowu też nie pasuje, bo te cewki są, ta orgonowa jest zrobiona z miedzi, a Rajch pisał w tej swojej książce, bo ja czasami chodzę do pracy, chodzę do pracy, to puszczam jakąś książkę. Jakoś teraz ostatnio nie orgon, tylko ten drut czy coś. O co się Dor wykrza.
[01:38:07] - Nie do końca. Tam na dole masz taki aluminiowy pręcik, który wystaje, ten kapsel. To zbiera orgon Dor, tym uziemiasz orgon Dor. Także wszystko jest okej. To dobrze, że to jest miedziane. To ma być miedziane, bo chodzi o propagację i rezonans tego, bo urządzenie, o którym mówimy, czyli o biorezonatorze Janka Taratajcio. Podstawą tego konceptu jest z jednej strony Wilhelm Reich, a z drugiej strony niejaki Royal, czyli facet od tego tajemniczego, zapomniałem polskie słowo, microscope, od mikroskopu.
[01:38:47] - Ja wiem, Raymond, czy jak on tam.
[01:38:51] - Dokładnie, dokładnie. Raymond.
[01:38:52] - Ja coś słyszałem o tym.
[01:38:54] - Zapraszam do Syntezy. Jest cały odcinek. Royal Raymond Rake, jakieś takie dziwne, zakręcone nazwisko. On odkrył tę podstawę i połowa jest od niego, a druga połowa jest od Wilhelma Reicha. Także to jest taki miks dwóch rzeczy.
[01:39:07] - Ja to używam. Nie wiem, ja jestem zdrowy od wielu lat, ale w tym roku jakoś i staram się za często do pracy nie chodzić. Sobie siedzę i patrzę z widoku na Alpy, jak śnieg tak jest .
[01:39:29] - To niezły masz widok tam za oknem.
[01:39:33] - Akurat teraz jest ciemno, to nie widać, ale przez cały dzień to było widać. Próbowałem tej Syntezy słuchać. Syntezy posłuchałem trochę i zamówiłem rano tą lampę drugą, bo jedna nam się gdzieś popsuła, ta plazmówka. Coś mi tam przesunęło. Żona tu mi szła i zaczęła mi tu odkurzać i mi spadło to i nie chce świecić. I chciałbym zrobić te krzyżowe butelki z solą i coś tam. Butelki z solą i krzyżowe, te miedź. Co to wtedy, jakiś prąd ma się wytwarzać? Albo owinąć te lampy drutem miedzianym.
[01:40:13] - Tak, też można w ten sposób. Wiesz co, ja będę chciał ten temat konkretnie poruszyć w jednej na pewno Syntez i konkretnie opowiedzieć, jak to ja robię. Jeszcze na pewno zaproszę Janka, bo już jesteśmy po tej publikacji Janka, na którą czekaliśmy troszeczkę, żeby to wszystko już oficjalnie było.
[01:40:29] - Ja też słuchałem. Nie wiedziałem, że jest artystą. Pięknie grał na tej gitarze. Byłem zaskoczony, że naukowiec.
[01:40:39] - Janek strzela na instrumentach. Ja też grałem na tej gitarze.
[01:40:43] - Fajny człowiek.
[01:40:45] - Też ją trzymałem w rękach. Trzeba byłoby wyregulować ten instrument. On jest taki troszeczkę niewyregulowany, ale to ja sobie tak się podśmiewam, że troszkę regulacji w tym instrumencie, ale generalnie fajnie to brzmi na tych strojeniach, także polecam się pobawić tym. Tylko że wracając do tych strojeń uprzedzam, że naprawdę przestrajanie dźwięku za pomocą softu w komputerze, ja nie wiem na ile to zmienia, mówiąc szczerze.
[01:41:12] - Nie, ja już nie robię. Przestałem robić. Ja znalazłem tego Wituju, tego Mariusza Jabłońskiego i już przestałem. Puszczam sobie Chopina czy tam co on tam ma.
[01:41:19] - Bo jest masa takich rzeczy.
[01:41:21] - Ja nie słucham już teraz, już w tym wieku jestem, nie słucham tych różnych rzeczy. Kiedyś jeszcze lubiłem ten trance czy coś. Udało mi się raz fajną w San Francisco płytkę kupić Magic Cigarettes, takie fajne, trance'owa. Już teraz nie chodzę na te imprezy, bo wolę klasyk albo ciszę. Ty mówiłeś dużo na ten temat, ale to jest ten dźwięk. To jest naturalny dźwięk, tak jak śpiewają ptaki. Śpiew ptaków, natury, wiatr to jest właśnie to 432. I dlatego to mnie tak trochę zafascynowało.
[01:42:00] - Właściwie troszkę niżej, bo to jest 427,5 herca dokładnie. To o tą magiczną częstotliwość chodzi, dokładnie 427,5 herca. Przy czym oczywiście część od tego, bo właściwie jeżeli stroisz instrument, to tam przesuniesz o pół tonu dalej i masz te 432 dalej w tej skali tonacyjnej to się wszystko trzyma. Niemniej jest to już po prostu fizycznie inny dźwięk. My go inaczej nazywamy, bo jest trochę przesunięty. Także ja akurat nie za bardzo śledzę rzeczy związane. Wiem, że telewizja NTV, wspomniałeś o tej telewizji NTV. Ja akurat znam temat z zupełnie innego miejsca, ponieważ w Stanach i w Anglii, generalnie w angielskojęzycznym świecie, mówiąc tak oględnie, temat przestrajania tych częstotliwości jest znany od bardzo dawna i jest masa ludzi, masa oprogramowania. Masa jak masa, sporo tego do przestrajania sobie strojenia już w takich gotowych numerach. Jest masa pluginów do oprogramowania muzycznego, że tam sobie włączasz i od razu ci przestraja klawisz na 432 herce i tak dalej.
Także to nie było nigdy dla mnie jakąś specjalną nowością. Bo inna sprawa, że jest to strój orkiestrowy, mówiąc szczerze. Generalnie dobra orkiestra zawsze stroi się do dolnego temperatonu, czyli gdzieś w okolice 432 herców. I to nie jest na świecie tajemnicą. Nie jest takim specjalnym, nowoczesnym odkryciem.
[01:43:25] - Ja nie wiem, myślałem, że wszystko już zostało zmienione. W latach 60. podobno Rockefeller kazał to zmienić tu w Niemczech, bo ja tu teraz w Niemczech już długo mieszkam. Ale ja chodzę do ogródka na piwo, jeżdżę rowerem i przejeżdżają Czesi, przejeżdżają sami swoi i oni grają chyba w tym naturalnym. Tacy starsi panowie w moim wieku, nawet starsi po 60. Oni grają jazz i grają właśnie tak naturalnie. I to mi tak brzmi jak te dźwięki naturalne.
[01:43:56] - Mogą się nieźle stroić.
[01:43:57] - Ja myślę, że to jest ten normalny dźwięk. Lubię, jak grają. Jeżdżę przed południem do klasztoru. Oni grają dla mnie, wypiję piwo. Nie muszę płacić za jakieś . ... ale ten Grossheselo tutaj, jakbyś kiedyś jechał przez Monachium, to latem cię zaprowadzę na piwo.
[01:44:20] - Ja akurat tak piwo niespecjalnie. Ja bardziej joint bym zapalił, bo ja tak piwa to raczej nie dotykam.
[01:44:25] - Mam kolegów, którzy palą. Ja już raczej nie. Oni nieraz dodają jakieś świństwo do tego. Chciałem wracać pociągiem, to bałem się wejść na schody ruchome, bo raz pociągnąłem coś takiego grubszego. Nie wiem, czy byłem na górze, czy na dole.
[01:44:43] - Muszę spotkać twoich kolegów. Brzmi intrygująco.
[01:44:47] - Nie, ja wolę nie.
[01:44:51] - Rozumiem.
[01:44:52] - Nie stosuję. Gdyby tam jeszcze ayahuasca gdzieś tu była w Niemczech. Już teraz straciłem kontakt z tymi ludźmi, którzy się tak duchowo rozwijają.
[01:45:00] - Masz w Holandii dostęp do ayahuaski, także nie ma z tym problemu. Są ludzie, którzy nawet robią sesje, jacyś ludzie z Polski chyba w Holandii. Jeżeli na przykład chciałbyś po polsku albo jakoś tak. Wiem, że jest taka opcja. Musiałbym gdzieś poszperać, bo gdzieś to mam w mailu informację o tym.
[01:45:15] - Ale to mnie też nie ciągnie. Ja wolę teraz bez tego. Dobre czerwone wino na przynajmniej 90 punktów Parkera, 92. Nie palę cygara. Czasami koledzy przyjeżdżają na nartach. Spotykam tych z Polski bogaczy. Przyjeżdżają, to przywożą cohiba albo te piedras kubańskie. A tak to nic innego. Nawet papierosów nie palę. Zresztą ona mnie denerwuje ta Ryska, bo ona pali.
[01:45:43] - Rozumiem.
[01:45:44] - Ja nie. Wino czerwone i kubańskie cygara i nic innego.
[01:45:50] - Ja zdecydowanie zostaję przy dobrym ziole, dobrym LSD, dobrej ayahuasce i dobrej psylocybinie. Może być dobra meskalina. To ja zostaję przy tym zdecydowanie.
[01:46:02] - To ja u ciebie właśnie o tych grzybkach słyszałem.
[01:46:04] - Prawdopodobnie.
[01:46:04] - Byłem w lesie popatrzeć. Ja tu chodzę na grzyby, tu jest mnóstwo prawdziwków, ale te właściwe, te Magic mushrooms. Tu jest taki na całym świecie, pisze, ale nie wiem, czy on gdzieś teraz z Monachium wyjechał. Taki grzybiarz. Tu jest dużo takich ludzi, ale już teraz staram się nie nawiązywać kontaktów. Czerwone wino i cygara więcej.
[01:46:32] - Ten alkohol. Ja zupełnie z dala od tego alkoholu w życiu. Ale jak to mówią: komu dymu, komu ginu. Niech tak to będzie, proszę pana.
[01:46:43] - Tak. Dobra, to jak będzie audycja, to sobie posłuchamy tego Taratajko. Tu już nie ma co pytać. Już jestem teraz spokojny. Mogę włączyć te biorezonatory.
[01:46:56] - Absolutnie. Ja się czuję rewelacyjnie. Właśnie wybiło godzinę.
[01:46:59] - Ja nie wkładam do ziemi po prostu tego. Myślałem: „O kurde, przecież to nie pasuje. Reich tu gada w książce, że tu nie może być żadna miedź tylko, bo to się DOR tworzy”.
[01:47:10] - Reich troszkę inaczej konstruował urządzenie. Wiesz co, ja dzisiaj pominę ten temat, bo nie chcę robić za bardzo syntezy z tego. Troszeczkę na ten temat gdzieś tam wspominam w syntezie. Jest odcinek poświęcony Wilhelmowi Reichowi i tam troszeczkę wspominam o tej energii DOR, jak on konstruował to urządzenie. Ale to się troszkę zmieniło. Te urządzenia już trochę inaczej wyglądają. To jest trochę inna historia już teraz. I urządzenia Janka są naprawdę spokojnie bezpieczne. Jeżeli nie dotykasz tego aluminiowego kapsla na dole, wszystko jest okej.
[01:47:38] - Aha.
[01:47:40] - Także o to chodzi.
[01:47:41] - Nie można dotykać.
[01:47:43] - Generalnie nic się tam nie stanie, jak go dotkniesz.
[01:47:45] - Ja to wkładam pod pachę, gdzieś pod pachę, za pasek. Właśnie za paskiem to robią się, tu jest skóra delikatna, jakieś strupy takie pod pachą albo w dłonie.
[01:47:59] - Słuchaj, wiesz co, może tak najprościej będzie, jak wpadniesz właśnie do audycji Synteza i tam są dwa odcinki z Jankiem Taratiją. Jeden to jest taka prezentacja wideo. Tutaj nie chcę zanudzać słuchaczy, bo nie każdy jest gownikiem zapera. Jakbyśmy tutaj się rozpędzili i zaczęli gadać o zaperze, to myślę, że to nie jest ten moment, rozumiesz?
[01:48:19] - To jest inny temat.
[01:48:20] - Dokładnie. I polecałbym ci, żebyś tam wpadł, bo tam jest prezentacja wideo, gdzie Jan bardzo dobrze tłumaczy, jak korzystać z zapera i o co w tym wszystkim chodzi. Co robić, czego nie robić. Myślę, że jest taki najlepszy zestaw w sensie instrukcji po prostu, żeby się nie pogubić w tym wszystkim, żeby wszystko było okej. Dokładnie.
[01:48:39] - Dobra. Ja włączę . Polecam tym starszym właśnie Mariusz Jabłoński na YouTube chyba jest, w ITUNES czy coś. Posłuchajcie sobie klasyki tego.
[01:48:54] - To ja polecam każdemu właściwie, żeby sobie wpisać po prostu 432 herce na YouTubie.
[01:49:01] - No właśnie i tam wszystko jest.
[01:49:02] - Tak, dokładnie. Teraz jest tego masa po prostu. To w ogóle jest lepsza rzecz, bo nie trzeba właściwie słuchać nieustannie z YouTube'a, gdzie jakość dźwięku jest po prostu koszmarem. To właściwie żadnej jakości nie ma. Można sobie po prostu ściągnąć software. Jest tego softu masa i są instrukcje generalnie jak przestroić sobie komputer tak, żeby wszystko, co tam gra na tym komputerze, grało w tych 432 hercach. Że masz software, który ci od razu automatycznie przestraja. Słuchaj, od co najmniej 10, 15 lat ja znam takie radia internetowe, które nadają muzykę dokładnie przestrojoną do 432 herców. Także nie jest to nic nowego. Absolutnie.
Dużo ludzi to robi, bardzo dużo. Tylko że tak jak mówię, jest ten problem z tym, że nie da się przestroić sztucznie muzy, bo ona wtedy brzmi kiepawo. Instrument musi być nastrojony do tego rezonansu, bo grając na instrumencie, grasz na fortepianie, przechodzisz z jednej oktawy do drugiej, z dużej do rozrzeźnej i to inaczej brzmi, kiedy te wspólne harmoniczne nachodzą na siebie i one produkują inne brzmienie. Tego się nie da zrobić softem komputerowym, który przestroi numer, który oryginalnie jest nagrany na 440 hercach, bo to nie zacznie brzmieć lepiej. To będzie dalej brzmiało jak na 440 hercach. Tylko że troszeczkę niżej, ale nie ma już tych rezonansów, tych tak zwanych subtelnych dźwięków. Ten temat będzie jeszcze wałkowany w Syntezie. Tak swoją drogą, ale jest drugi odcinek Syntezy. Gra oni o sympatycznych mocach, o takim dżentelmenie Walter Kiwi ze Stanów Zjednoczonych, który odkrył pewne rzeczy związane z wibracjami. Dawniej, zanim używano nazwy orgon, używano nazwy sympatyczne wibracje.
Dokładnie jeszcze w XVII, XVIII wieku. I tam jest troszeczkę na ten temat.
[01:50:43] - Dobra, to dzięki za info i dobranoc i wesołych świąt.
[01:50:49] - Dzięki wielkie, nawzajem. Jakiegoś miłego wina życzę na te święta, jakiegoś dobrego cygara.
[01:50:55] - A to rzeczywiście to fajny właśnie dobry pomysł. Cygara. Jeszcze kilka mi zostało tych kubańskich, ale niewiele, bo już moja narzeczona nie chce do Egiptu jeździć. Teraz się boją tam. A ja też ich nie za bardzo lubię, bo mi się tu rozmnożyli w bloku.
[01:51:14] - Zostawiamy te tematy. Zostawiamy, proszę pana.
[01:51:17] - No dobra, dobranoc.
[01:51:18] - Dzięki wielkie za telefon. Trzymaj się. Do usłyszenia. To był Jan Rad. No i opowieść o cygarach kubańskich gdzieś tam się pojawiły po drodze. Ja to nie jestem miłośnikiem. Absolutnie. Jakoś tam w ogóle tego nie łapię. Ale słuchajcie, jak lubicie wszystko jest okej. Wszystko jest okej, jeżeli macie sentyment do tego.
A ja tymczasem myślę, że jakaś muzyczka, bo dzisiaj troszeczkę dźwięku z tej okazji, że tak wieczorna hiperprzestrzeń mroczna, ciemna. Najdłuższa noc w roku, proszę państwa. To co? To jakaś taka relaksacyjna muzyczka, proszę państwa. Ja myślę, że czas najwyższy, żebym odpalił taki bardzo relaksacyjny numer, który osobiście bardzo lubię. Bardzo. On się też kiedyś pojawiał i też dawno go nie puszczałem. Czas troszkę odświeżyć i też blast from the past. To coś na kontrę do tego alkoholu, który podejrzewam nie robi dobrze naszej cywilizacji. To zamiast cygar i alkoholu troszeczkę LSD wpuśćmy do tej mikstury.
A ja mógłbym tak słuchać w nieskończoność tego numeru. Mógłbym tak słuchać i słuchać, i słuchać. Tak, proszę państwa, The Visions Behind Fade Away, Chemical Brothers. A wy słuchacie oczywiście Hiperprzestrzeni. Dzisiaj taka specjalnie przedłużona, bo taka ostatnia w tym kalendarzowym. Znaczy nie kalendarzowym, bo kalendarzowy jest inny, ale po prostu w tym astronomicznym roku. Koniec starego roku, zaczyna się nowy rok. Swoją drogą tak pomyślałem o tym ziółku, o którym mówił słuchacz ostatnio. Ja sobie tak pomyślałem, kurczę, skoro ruchome schody, to ja chcę takie zioło. To ja po prostu chcę takie zioło.
Chcę zioło, po którym człowiek się czuje na ruchomych schodach. A tymczasem, jak już słyszycie, mam już tu monety w ręku. Tak, proszę państwa, ale bez ruchomych schodów. Chociaż z drugiej strony właśnie. No ale dzisiaj relaksik troszeczkę od ziółka. Koniec roku, ja się chilluję bez ziółka. Leczę bardziej katar niż się zaciągam czymkolwiek. Ale oczywiście polecam. Słuchajcie kochani, ja uważam, że w ogóle zdecydowanie zdrowiej jest, nawet jeżeli jest to dobre czerwone wino, alkohol jednak co tu dużo mówić. Nie będę was kłamał.
Po prostu mówiąc po angielsku alcohol gonna fucks your brain. Czyli mówiąc po polsku, tu przepraszam za mój francuski, alkohol po prostu rozpieprzy wam głowę. Także jeżeli taki unit dla normalnego człowieka, czyli taka dawka na tydzień czasu na przykład czerwonego wina, to jest dokładnie jedna trzecia lampki wina na cały tydzień dla dużego człowieka. Jeżeli pijecie więcej, rozpieprzy wam głowę generalnie. Jak dojdziecie do jakiegoś radosnego wieku starszego, to zamienicie się po prostu prawdopodobnie w taką troszkę degrengoladę intelektualną, to uprzedzam. Po prostu alkohol jest jedną z chyba największych toksyn aktualnie serwowanych ludziom. Taka jest prawda. Fajnie by było, jakby było inaczej. Fajne jest czerwone wino, że fajnie się człowiek po nim czuje, ale generalnie ja po prostu to gówno odradzam. Także każdą formę alkoholu.
Raz na jakiś czas, że tak powiem, ceremonialnie, rytualnie odrobinę okej. Tak normalnie to ja polecam zdecydowanie tego jointa. To jest moim zdaniem zdrowsze rozwiązanie, ale to jest moje podejście do tego. Także słuchajcie komu dżinu, komu dymu, niech każdy sobie sam decyduje. A ja tymczasem mam tutaj już monety. Mam tutaj już monety, proszę państwa. No i co? I nie zadaję żadnego pytania, bo po prostu z I Chingiem prowadzę eksperyment, który polega na niezadawaniu żadnych pytań. Czasami jest intencja do I Chingu, ale to o wieczorowej porze, a dzisiaj tak po prostu I Ching. No właśnie tak jeszcze przy okazji tak wspomnę.
Czasami jesteśmy wrzucani do takiego worka razem z innymi mediami w Polsce. Szczęśliwie jakoś tak jest, że się pojawiło troszeczkę ostatnio różnych mediów w Polsce, także całkiem miło, jak ktoś tam powie, że są jeszcze inni ludzie, którzy mówią takie rzeczy. Także i ostatnio całkiem miło to zarejestrowałem. Czekajcie, zaraz. Może tak: skupię się na I Chingu, a później pociągnę ten wątek, o którym chciałem wam powiedzieć. Bo to chciałem jeszcze pozdrowić kilku ludzi, którzy współpracują z Radiem Na Fali jako takie, bo Radio Na Fali nie jest w ogóle związane za bardzo w jakikolwiek sposób z jakąkolwiek czy telewizją, czy radiem z Polski, z czymkolwiek. To jest w ogóle taka Taki pomysł zupełnie z innej opowieści, generalnie ze świata anglojęzycznego przede wszystkim. Inna sprawa, że każdy z nas tutaj nadających nadawał jeszcze zanim nadawał w Radiu Na Fali. To już w ogóle długa historia. Można by dużo na ten temat powiedzieć, ale tymczasem jadę z tym I Chingiem, moi drodzy.
Się dowiemy co i jak. Będę jeszcze chciał po tym I Chingu wspomnieć wam troszeczkę o współpracy z różnymi ludźmi, polecić wam kilka być może ciekawych rzeczy, tak żebyście mogli zobaczyć co i jak. A tymczasem rzucam I Ching. Jak zwykle pióro. Mam nowe naboje właśnie. Zaopatrzyłem się w zapas nowych naboi do pióra z atramentem, bo się kończyły i nowy notes i to wszystko, całe pół głos nabojami się wypisało głównie na notatki do radia, bo taki dosyć konserwatywny jestem i wolę pisać piórem po prostu, bo po prostu wolę piórem. Nie lubię sobie robić notatek na iPadzie czy na kompie, w dokumentach i tak dalej. Mogę mieć linki i tego typu rzeczy. To linki zresztą doskonale wiecie, jeżeli słuchacie „Hiperprzestrzeni” i wszystkich tych rzeczy, które się tu dzieją, że linki są pod audycjami, że jak macie taką ochotę i chcecie sprawdzić, czy przypadkiem ten temat was nie zaintryguje jakoś bardziej, albo zrobić jakiś własny research, no to generalnie linki znajdziecie jak zwykle pod audycjami. To jest główny powód, dla którego linki są bardzo często w języku angielskim, bo co tu dużo ściemniać, to Radio Na Fali jest po polsku, ale jest zangloszczone, bym powiedział.
Dosyć mocno. Inna sprawa, że dokumentacje, z których ja korzystam, to są dokumentacje, które są zdecydowanie, proszę państwa, anglojęzyczne. Tu jest troszkę rzeczy, które pochodzą z Niemiec i tak dalej, ale to właśnie nie z Rosji, nie stamtąd. Z drugiego końca kija cała ta historia się bierze. A ja tu kurczę ciekawe się rzuca. Słuchajcie, mam tu dużo warunków. Tak rzucam ten I Ching i opowiadam i zagaduję was podczas klepania tymi monetami. Ciekawe, proszę państwa, ciekawe, nad wyraz ciekawe. Zaraz muszę pochować monety. Dajcie mi sekundę, bo nie mogę ich zostawić luzem przecież.
No, już mam. Także spokojnie mogę je schować, żeby się nic z nimi nie stało. A teraz mogę się dowiedzieć, co my właściwie wyrzuciliśmy. Jaki heksagram. Przerwana na dole, dwie pełne, dwie przerwane, pełna. Zresztą jak szybko poleciałem, ktoś sobie zapomniał zanotować albo nie zdążył. Specjalnie tak zrobiłem, że tak stanął za szybko. Jasne, że za szybko. Wiedziałem, że tego się nie da zapisać. Słuchajcie, już wam mówię, już wam mówię, który to jest heksagram.
Dajcie mi sekundę. Szukanie tego czasami trwa sekundę, a czasami trwa wieczność. Czasami. Nigdy nie wiadomo. To jest właśnie cała ta historia z I Chingiem. Mógłbym się tego oczywiście jakoś nauczyć na pamięć i próbować to ogarnąć, ale wydaje mi się, że to by było już lekką przesadą w tym wszystkim. Na razie sobie spokojnie szukam, rozglądam się po tych wszystkich rzeczach. Mógłbym jakąś muzyczkę puścić, ale właśnie nigdy nie wiem, czy to nie jest tak, że... O, już znalazłem i już znalazłem. Właśnie już znalazłem.
Także jak puszczę muzyczkę, to to przeleci. Jak na ironię z reguły jest tak jak z paleniem papierosów na przystanku autobusowym, że z reguły ludzie wyciągają papierosy, zapalają albo zanim autobus przyjedzie, jak dokładnie wypalają, odpalają fajkę, to dokładnie wtedy przyjeżdża autobus. Jest takie fuck. I zawsze jest dokładnie to samo. Tak jak z ludźmi, którzy myją samochód wtedy, kiedy ma nie być deszczu i zaraz jak tylko umyją samochód, spada deszcz. To jest klasyczny numer. Numer 18, a kontra do tego to jest 17. I zaraz się dowiemy, jakie jest rozłożenie energii dookoła nas. Właściwie I Ching nie jest przepowiednią, jest o tym, jak rozkłada się energia dookoła. Tak można to w charakterystyce.
Właśnie sobie obiecywałem, że w tym roku zrobię wreszcie taką konkretną audycję o I Chingu, ale ciągle jeszcze nie mogę się zebrać. Jest tyle tematów ciekawych dookoła, że ulala, proszę państwa, tu jeszcze mam kryształy, mam masę dokumentacji różnych alchemicznych rzeczy i tak dalej. Jest tego taka masa, że zanim do tego dojdę, ale chcę do tego dojść, bo to niejako spuścizna troszeczkę taka, nie wiem, czy spuścizna. Źle powiedziałem. To jest bardziej miejsce, z którego wyszła w ogóle „Hiperprzestrzeń”, czyli od Terrence'a McKenna i teorii czasu falowego. Rzecz, która po prostu swego czasu w latach 90. rozłożyła mnie na łopatki. No a później, kiedy pojawił się 2001 rok i jakoś tak zacząłem się przyglądać tej koncepcji teorii czasu falowego McKenny, to po prostu odleciałem. I to był jeden z takich najciekawszych intelektualnych impulsów. I tam jest sprawa związana z I Chingiem przy tym wszystkim, ale to już na inną rozmowę.
Jest zresztą troszkę na ten temat w jednej z „Hiperprzestrzeni”, zdaje się o teorii czasu falowego, ale nie aż tak mocno o I Chingu. O I Chingu zamierzam pewnego dnia wreszcie też zrobić. Jak znajdę czas. Na pewno kiedyś znajdę. Okej, wrzuciłem osiemnastkę. Także jaki jest rozkład sił? Słuchajcie, rozkład sił mówi o trwaniu spokoju. Mówi o łagodności i wietrze. Wiatr napotyka górę, lecz to, co go nie zatrzymuje, ten podwójny zły omen może zniszczyć nie tylko plony, ale całą roślinność. Heksagram sugeruje, że zmiana i ruch są konieczne.
Nie obejdzie się jednak bez problemów. Należy unikać zachowań, które mogłyby zepsuć to, co próbujesz osiągnąć. Kluczowe słowa: gnicie, rozkład, jadowity, kuszenie, wypaczony, pochlebstwo, czarowanie, nieład i błąd. Interpretacja. Muszę dokonać wyboru, a jego wynikiem będzie sukces lub porażka. Doświadczasz strat, komplikacji i trudności. Cokolwiek pomyślisz, niechybnie sprowadza na ciebie kłopoty, więc konieczna jest zmiana postawy. Spokojnie rozważ swoje decyzje. Działaj uważnie. Na razie unikaj nowych zobowiązań.
Jeśli odnajdziesz źródło problemu, uda się zatrzymać rozkład, doprowadzić sytuację do równowagi i powołać do życia pełną formę nierozwiniętego jeszcze potencjału. Dbałość w działaniu przyniesie powodzenie. Nadal istnieje ryzyko przegranej. Sprawy przybrały zły obrót i należy je naprawić. Być może zmuszony będziesz przeprosić za błąd lub nieporozumienie. Niech wszystkie twoje poczynania cechuje nieskazitelna uczciwość. Wymagać to będzie wysiłku, ale można już teraz stworzyć nowy początek. Wkrótce pojawi się mnóstwo zadań. Teraz unikaj podejmowania decyzji dotyczących spółek lub małżeństwa. To jest taki moment, proszę państwa, że na niebie mamy dwie planety: Saturna i Marsa.
Dlatego nie można podejmować żadnych decyzji, bo jest duże ryzyko, że skrewimy. I uzupełniający I-Czing do tego wszystkiego. Jedna sprawa, że to dosyć dobrze wygląda, bo to wygląda troszkę na to, że ten kolejny rok będzie rokiem coraz większej polaryzacji, bo tego się po prostu nie da uniknąć. Cywilizacja doszła do takiego momentu, że tak już jest. O czym zresztą gadam w hiperprzestrzeniach, także nie będę was akurat tu w tym momencie zanudzał tą polaryzacją, ale wiemy, o co chodzi. Świat kompletnie oszalał i wielu z nas oszalało i efekt tego jest tragiczny w skutkach. Numer 17, czyli pożądanie. To jest ten uzupełniający. Oznacza radość, jezioro, pobudzenie i piorun. Obraz.
Obrazem heksagramu jest piorun pośrodku jeziora. Nastał czas ciemności i odpoczynku. Burza schodzi w głąb ziemi. Po całodziennej ciężkiej pracy można pozwolić sobie na porządny wypoczynek, żeby zregenerować siły. Kluczowe słowa: kolejność lub porządek rzeczy, dostosowanie się, pozostawanie w zgodzie z czymś w określony sposób. Interpretacja. Pozwól odejść temu, co stare, ponieważ woła się nowe. Czas sprzyja bliskim związkom, lecz nie interesom. Uzmysłowiwszy to sobie, otwierasz się na nowe przyjaźnie. W pracy najkorzystniej jest płynąć z prądem i pozwolić innym, by wskazywali drogę lub przyjęli inicjatywę.
Wkrótce i tak znowu będziesz panem swoich spraw. Dostosuj się, bądź konsekwentny, podążaj naprzód i wygrywaj. Mamy jeszcze linie, nie czytałem. To zacznę od linii, od osiemnastki, czyli tego podstawowego numeru. Linia dolna. W tym trudnym czasie przyjmij rady innych ludzi, ale wiedz, że niektóre osoby sprawujące władzę nie są uczciwe. Wiemy o tym, proszę państwa, dlatego Radio na Fali jest niezależnym radiem i generalnie nie klei się ze wszystkimi możliwymi inicjatywami. Chociaż teoretycznie można by się skleić, bo można by lepiej wyglądać albo coś. My się po prostu nie kleimy, ponieważ ja na przykład nie do końca widzę wszędzie takie działanie, jakiego bym się spodziewał. I takie same zachowania, po których bym się spodziewał, że tak powiem, chociażby fair play.
W wielu miejscach po prostu nie dostrzegłem tego i stwierdziłem, że nie, to nie jest dobra metoda. Anyway, kolejna czwarta linia. Jeśli nie przestaniesz postępować jak dotąd, sam ściągniesz na siebie kłopoty i okryjesz się wstydem. Problemy, których korzenie sięgają przeszłości, muszą zostać rozwiązane. Szczęśliwie radio nie ma żadnych problemów, także możemy spokojnie na to spojrzeć. To dobry znak. Dobra lekcja, żeby generalnie czasami obejrzeć się na swoje postępowanie tak czy siak. Kolejna linia, piąta. Obcuj z innymi i nie szczędź innym pochwał. Zyskasz szacunek oraz osiągniesz swój cel.
Nawet jeśli nie potrafisz stworzyć nowego początku, możesz uzyskać pomoc, aby całą sytuację zwrócić na lepsze. Numer górny. Zjednoczysz ludzi, którzy zwrócą się do ciebie o pomoc. Jednak na razie możesz tylko podążać za innymi, ponieważ w obecnej chwili przywództwo nie należy do ciebie. Bardzo dobrze, byście przywódcą. Taka patologiczna historia, proszę państwa. Trzecia linia, bo liczymy w drugą stronę. Przyjmij obowiązki, a osiągniesz swój cel. Nie pozwól wprowadzać się w błąd niemądrym ludziom wyznającym niewiele warte poglądy. Okej.
I ostatnia. Bierzesz na siebie odpowiedzialność za coś, co nie jest twoim problemem lub tracisz energię, przyjaźniąc się z tymi, którzy na to nie zasługują i nie wiedzą, co to wdzięczność. Chciałem podziękować troszeczkę wszystkim tym z okazji tego roku, który minął, współpracującym w ogóle z Radiem na Fali, przede wszystkim wymieniającym się banerami z Radiem na Fali. Jeżeli coś się dzieje, to można nas złapać przez ich strony, tak samo jak przez naszą stronę można złapać kilka ciekawych inicjatyw. Ja tu bardzo serdecznie polecam „Porozmawiajmy” TV Alexa. Może nie wszystkie materiały są akurat dla mnie. Ja akurat nie jestem miłośnikiem kilku spraw, które są tam czasami wałkowane w Polsce. Czasami mi się wydaje, że to jest troszeczkę wydmuchane z Davida Icke'a, że w Polsce chyba nikt nie czyta innych książek poza Davidem Icke'em. Ale to jest taka moja refleksja. Nie muszę się za bardzo do tego odnosić, bo to nie moja historia.
Bardzo polecam, są fajne materiały. Polecam Nową Atlantydę. Są naprawdę fajne, ciekawe rzeczy wyciągane z człowieka, który to prowadzi, szpera, wyciąga różne ciekawe newsy. Naprawdę bardzo fajna rzecz. Polecam Schodami do Nieba też ciekawy serwis. I jak zwykle sprawy, którym patronujemy, przyglądamy się nieustannie, czyli kwestia szopy Waldka Deski. Waldek w ogóle zrobił jakieś lokalne dżemy czy taką domową produkcję. Widziałem zdjęcia tego wszystkiego, takie ekologiczne jedzenie. Fajna sprawa, także polecam. Wpadnijcie tam, poczytajcie, dowiedzcie się, o co chodzi.
Polecam oczywiście Zargis Movement, to troszeczkę okupiło Wall Street i tak dalej, wszystkie tego typu rzeczy. Myślę, że to warta inicjatywa, żeby na nią rzucić okiem, żeby się zastanowić, o co chodzi. The Venus Project. Myślę, że doskonała sprawa. Troszeczkę świat się rozpędził już do pewnego momentu, że pewne rzeczy już z Venus Project zostały przerobione. Jest już technologia, żeby zrobić to lepiej, ale mniejsza o to. Ten cały koncept, żeby fajnie sobie funkcjonować w normalnej komitywie jest naprawdę bardzo zacny i taki nawet techniczny, żeby się nie bać używania tej techniki. Bardzo miła rzecz. Polecam serdecznie, żebyście sobie wpadli. Igor Witkowski.
Człowiek, który pisze naprawdę ciekawe książki i robi naprawdę solidny research, to bardzo go polecam. Akademia Bosej Stopy. To polecam. Tu w ciemno, proszę państwa. Tam teraz są szkolenia i Artur Miński jeździ troszkę po Polsce, robi różne warsztaty i tak dalej. Wpadnijcie na stronę, się dowiecie. Bardzo cenna inicjatywa. Kocha Habitat, to normalne, ważna sprawa, bo to jest dłubanie tych wszystkich urządzeń, robienie społeczności na ten temat, żeby móc ogarniać różne urządzenia. Chłopaki ostatnio zrobili jakąś maszynę, która biła prąd i coś tam jeszcze. To też nie jest free energy, ale już tak naprawdę całkiem nieźle.
Oczywiście Radio Paranormalium polecam bardzo serdecznie, które też retransmituje Hiperprzestrzeń. Polecam oczywiście Fraktala.pl bardzo serdecznie, proszę państwa, to jest ta impreza, której Radio Na Fali patronuje. Polecam. A już za dwa miesiące, zdaje się, będzie kolejny konwent wiedzy alternatywnej. Także gotujcie się do wyjazdu do Trójmiasta. Polecam też Pichontarium. Pichon zniknął na razie, ma jakieś tam swoje rzeczy. Także pozdrawiam bardzo serdecznie. Wpadnijcie do Pichontarium, zobaczcie co i jak. I oczywiście Free Energy.
Rzecz, która jest, myślę, podstawą gatunku klasykiem gatunku, czyli największą kolekcją informacji na temat free energy. Wszystkie rzeczy, które się aktualnie dzieją na świecie, cokolwiek się dzieje, tam znajdziecie, tam są wszystkie te informacje. Także to są rzeczy, które wspieramy jako radio, które Hiperprzestrzeń wspiera, bo też jest to związane z tematami, o których tutaj mówię często w Hiperprzestrzeni, bo nie są to jakieś tematy z kosmosu wymyślone. Są to rzeczy, które nas otaczają na co dzień. I to miło, że część z tych ludzi nas linkuje. Całkiem miła sprawa. Tam jeszcze mamy troszkę więcej rzeczy na dole. Jest „Czas Przebudzenia” oczywiście do Mikołaja Rozbickiego z Altermedium. Też czuję się zwolniony troszkę z obowiązku polerowania spraw z Polski, bo też Radio Na Fali i w ogóle Hiperprzestrzeń, czyli generalnie to, co ja mówię, pochodzi głównie ze świata anglojęzycznego. Finalnie produkt jest w języku polskim, czyli normalnie podcasty, ale generalnie informacje, wszystkie te źródła pochodzą z zupełnie innych miejsc.
Wolę siedzieć tam, gdzie siedzę, tam, gdzie zbieram te wszystkie sprawy, bo jest to naprawdę inspirujące. I to jest to, czego ja szukam. To, co stanowi początek Hiperprzestrzeni. Jak mawiał Timothy Leary: „Think for yourself and quest authority”. Czyli myślmy za siebie sami i kwestionujmy autorytety. I to jest właściwie dobra droga, żeby czegoś się o sobie samym dowiedzieć, a w konsekwencji dowiedzieć się czegoś o świecie, który nas otacza. I myślę, że to jest najlepsze rozwiązanie. I było szalenie miło, że ten rok upłynął pod takim akcentem, tak jak poprzedni, i że tak fajnie się to wszystko pomontowało. I też miło być troszkę na outsidzie. Miło być z boku tego wszystkiego, nie być związanym z żadnymi mediami, czy to z Polski, czy spoza Polski.
Po prostu miło jest być u siebie tak zwyczajnie. Zobaczymy. Ten I Ching był taki dosyć ciekawy. Wygląda na to, że ten rok przemian się tak manifestuje i w I Chingu, i w wielu innych miejscach. Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie. Jest kilka pomysłów na kolejne Hiperprzestrzenie, także dziękuję wszystkim wam serdecznie za słuchanie tej audycji, tego podcastu przez ten kolejny rok, za bycie, towarzyszenie, za wspieranie i tak dalej. Za wszystkie te rzeczy, za dzielenie się swoim czasem przede wszystkim ze mną, że wam się chce tego słuchać. To jest naprawdę miła rzecz z waszej strony. Naprawdę to doceniam. Peace and love kochani, naprawdę wielkie dzięki.
Miło się znaleźć w tym samym miejscu, w tej samej książce, na tej samej stronie, w tym samym zdaniu. A tu mam jeszcze telefon i odbieram samego księcia. Witam książę.
[02:12:31] - Dobry wieczór, rzutem na taśmę jeszcze. Rzutem na taśmę.
[02:12:34] - No.
[02:12:36] - Z garścią cukru oczywiście .
[02:12:40] - Otóż to.
[02:12:42] - Tak się fajnie zrobiło. Dzwonili słuchacze, którzy słuchają. Nowi, starsi trochę. Taka świąteczna audycja.
[02:12:52] - Koniec roku, wiesz.
[02:12:54] - Ale fantastycznie wcelowałeś w takie naprawdę dobre momenty.
[02:12:58] - Wiesz, pewna wiedza zobowiązuje. Ja powinienem generalnie celować w te momenty, przynajmniej. To wszystko powinno być tak poustawiane, nawet nie powinienem celować. I tak właśnie jest.
[02:13:09] - Ja wpadłem, pamiętam, z etykietą zdaje się w równonoc wiosenną, tak?
[02:13:15] - Tak, dokładnie. To było przesilenie wiosenne, wtedy, kiedy tu wszyscy biegną na Stonehenge. Dokładnie ten moment. Tak, coś w tym stylu było.
[02:13:23] - Nie, była równonoc chyba, bo przesilenie to jest właśnie teraz. Jest przesilenie zimowe i drugie jest latem.
[02:13:29] - Nie, no ale na równonoc też wszyscy chyba na Stonehenge biegną.
[02:13:32] - To jest równonoc. To nie jest zwane chyba przesileniem. Nie wiem.
[02:13:37] - Nie, przesilenie to nie.
[02:13:38] - Ale też taki moment astronomiczny poniekąd.
[02:13:44] - To są takie cztery momenty w roku. Generalnie przesilenie, kiedy dzień jest najkrótszy, kiedy dzień jest najdłuższy i kiedy jest po równo.
[02:13:52] - Tak, dokładnie.
[02:13:54] - To są momenty, które nas napadają.
[02:13:57] - Indeed. Także cóż, ja nie pamiętam, od ilu lat słucham Radia Na Fali, ale śledzę losy. No i koniec końców zaciągnąłem się też na pokład w tym roku.
[02:14:10] - Dokładnie.
[02:14:11] - Także ciekawie się już kończy dla-
[02:14:15] - Co w ogóle myślisz o tym I Chingu? Bo on taki konkretny, taki z jednej strony, jak słuchałeś, taki, że szykuje się duża polaryzacja.
[02:14:23] - Zobaczymy. Będzie musiało dojść do jakichś, wydaje mi się, bardziej radykalnych podziałów. No bo Bo następnym krokiem jest wchodzenie do naszego ogródka.
[02:14:38] - Co by nie mówić, tak to wygląda de facto.
[02:14:41] - Z butami. I co zrobimy z tym faktem?
[02:14:44] - Indees, proszę pana, bo powoli też tematy ewoluują, coraz bardziej takie zaawansowane, bym powiedział. Może nie zaawansowane, ale konsekwencja tego wszystkiego zaczyna się układać w większą całość. Przynajmniej ja mam taką nadzieję. I ta większa całość niekoniecznie może być zjadliwa dla każdego.
[02:15:04] - Jest coraz mniej zjadliwa. Coraz większej ilości ludzi objawia się ta cała niewolnicza natura tego, czego doświadczamy. Bo jak to inaczej ująć?
[02:15:21] - Prawda jest taka, że nie chcę i nie planuję godzić wszystkich rzeczy na siłę, bo uważam to za jakąś chorobę psychiczną i myślę, że to doprowadziło do jakiegoś szaleństwa na świecie. Taka próba przymusowego godzenia wszystkich rzeczy, żeby każdy był zadowolony. To jest jakieś szaleństwo.
[02:15:38] - Nie odczułem troski o to, żebyś się troszczył o to, żebym ja był zadowolony.
[02:15:46] - Ale do czego zmierzam? Po prostu wydaje mi się, że ilość wiedzy w pewnym momencie się weryfikuje i doprowadza do wniosków. To taki naturalny proces. I masz już własne refleksje, które są na tyle mocne, że już nie kupujesz wszystkiego i w tym momencie jesteś w stanie nawet stanowczo stanąć i powiedzieć: „Okej, guys, ta cała historia jest bullshitem”. To jest coś, co ja odkryłem. Nie wiem, czy mam rację, czy nie, ale generalnie to nie jest bullshit, bo to jest coś, co działa lub działa w połowie, ale generalnie działa. A tamto jest bullshitem. Wiesz, o co chodzi? Taka naturalna polaryzacja.
[02:16:17] - What the hell are we talking about? Nie będę przeciągał, kapitanie, bo wiem, że masz już worek marynarski spakowany, więc rzutem na taśmę, jak to ostatnia w roku „Hiperprzestrzeń”.
[02:16:33] - Dokładnie. Kolejna „Hiperprzestrzeń” w nowym astronomicznym roku. Będzie słońce na horyzoncie. Wszystko od nowa. Księżyc wstanie od nowa. Wszystko już będzie w nowym roku.
[02:16:43] - Business as usual.
[02:16:44] - Exactly. Do jakich wniosków mnie w ogóle doprowadzą te rozważania w „Hiperprzestrzeni”? Co nowego się pojawi? Może u ciebie w głowie coś się pojawi? Może u ciebie, drogi słuchaczu, się coś pojawi? Kto to wie? A tymczasem czas skończyć tę audycję. Czas najwyższy.
[02:17:02] - Kłaniam się w takim razie. Kolorowych snów.
[02:17:06] - Dzięki wielkie.
[02:17:08] - Do usłyszenia.
[02:17:09] - To był książę Edward. Dobra, ja więcej się nie będę rozwodzić na ten temat, bo nie ma co się rozwodzić. Są kolejne tematy do obgadania. Jest taki plan, jest nawet parę takich pomysłów. Właściwie nie ma planu. Jest kilka pomysłów i to nawet sporo tych pomysłów na różne ciekawe tematy. Także dzięki jeszcze raz kochani, wielkie za wspieranie. Dzięki wszystkim z was, którzy linkujecie radio Na Fali i puszczacie te informacje dalej. Naprawdę fajna sprawa. Jeszcze jeden telefon.
Dobra, odbieram, bo co mam nie odebrać? Witam Kamilu, witam serdecznie. Jak zdrówko?
[02:17:43] - Halo, cześć. Słychać mnie?
[02:17:44] - Słychać cię idealnie. Jak zdrówko szanownemu panu? Halo, halo? A teraz przestało go słychać.
[02:17:54] - A teraz mnie słychać?
[02:17:55] - A teraz cię słychać.
[02:17:56] - Dobra. Cześć, witam.
[02:17:58] - Witam. Jak zdrówko?
[02:18:00] - Dobrze, dziękuję bardzo. Widzę, że u ciebie humor dopisuje i audycja świąteczna. Bardzo fajnie, bardzo miło. Właściwie ja tylko dzwonię podziękować za cały rok. Jeżeli to ostatnia audycja w tym roku, w ogóle cokolwiek jeszcze planujesz w tym roku czy nie?
[02:18:21] - Ja mówię o roku astronomicznym. To nie jest rok kalendarzowy. Także za tydzień będzie normalnie, a za tydzień będzie już pierwsza „Hiperprzestrzeń” w tym roku astronomicznym. Kamil, jakość tych połączeń w dzisiejszych czasach. No właśnie. Znowu zerwało. Co za historia, proszę państwa. A teraz? Stań bliżej routera. Nie wiem, wykonaj jakieś magiczne sztuczki.
Cokolwiek. Tak to jest, jak się nadaje z urządzeń mobilnych w dzisiejszych czasach. Szarpie, dziwne dźwięki. Słuchajcie, nie wiem, co się dzieje. Kamil, czy cię słychać?
[02:19:02] - Czy mnie słychać teraz?
[02:19:03] - Ciebie teraz słychać. Wszystko jest okej. Stań gdzieś w jednym miejscu, w konkretnym miejscu, żeby było słychać.
[02:19:10] - Stoję, a tu szarpię. Już chciałem się na komputer przełączyć, bo niestety musiałem z komórki. Ale okej, dobra, jestem, jest słychać. Czyli w kalendarzowym roku jeszcze coś tam będzie, tak? Z tego, co powiedziałeś.
[02:19:25] - Kalendarzowy rok nie ma nic wspólnego z alchemią ani z normalnym obrotem ciał niebieskich po sferach niebieskich. Tak że nie należy się przejmować kalendarzowym rokiem. Kalendarzowe roki są od liczenia podatków, a nie od liczenia czasu.
[02:19:40] - Dobra, ale powiedz to, bo pewnie wszyscy są ciekawi, kiedy będą następne audycje.
[02:19:47] - Za tydzień będzie kolejna, zdaje się. Jakoś tak, jak zwykle w sobotę „Hiperprzestrzeń”. Dokładnie.
[02:19:52] - Rozumiem. Z tego, co zrozumiałem, to mówiłeś, że robisz sobie przerwę świąteczną. Może po prostu źle zrozumiałem w trakcie audycji. No nic, okej, to fajnie. To dobrze.
[02:20:07] - Jest taki ciekawy pomysł, który zamierzam wrzucić na ruszt i pojechać dalej z tym pomysłem. Także spoko, proszę państwa.
[02:20:18] - Generalnie skoro ostatnia audycja w tym roku, to jeszcze raz ja z mojej strony bardzo dziękuję, bo ja właściwie cały rok ten słuchałem. I poprzednie też. Też już nie pamiętam od kiedy. Właściwie chyba od samego początku, więc jest to kawał czasu, kawał naprawdę fajnej Informacji przekazujesz. Jak wejdziemy w historię, to naprawdę jest co słuchać i warto nawet czasami wrócić do tych pierwszych audycji sprzed dwóch, trzech lat, żeby sobie znowu to przypomnieć wszystko.
[02:20:49] - Chyba czterech lat.
[02:20:50] - Okej. Już nieważne. W każdym razie chodzi mi o to, że można skonfrontować to, co się przez ten czas nowego pojawiło, wyjaśniło albo znaleźć nowy kontekst tego wszystkiego. Jest naprawdę kupa fajnej wiedzy i fajnie, że ludzie coraz częściej zaczynają dzwonić. Dzisiaj naprawdę sporo osób dzwoniło po raz pierwszy nawet. Także fajnie. Tak samo jak super udana synteza. I oczywiście tak jak cały czas podkreślasz okładka, którą właściwie powtarzam co chwilę sobie.
[02:21:32] - Co ty? Mam pomysł na kolejną krótką serię, ale nie będę ci zdradzał. Jest taki pomysł, żeby wykorzystać doświadczenia i z jednego, i drugiego i zrobić zupełnie coś innego. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
[02:21:47] - Dobra, super. Cieszę się. Widzę, że idziemy cały czas do przodu i o to chodzi. Pewnie się nie będziemy słyszeć przed świętami generalnie przez radio, także ja życzę udanych, ciepłych świąt. A w ogóle gdzieś wyruszasz na święta czy zostajesz u siebie?
[02:22:08] - Zostaję u siebie absolutnie w Londynie. Mam jakiś taki pomysł na ten czas. Kilka projektów na głowie.
[02:22:19] - Rozumiem. Miłych, ciepłych świąt, tony prezentów, jakiekolwiek by nie były, żeby było fajnie i radośnie. To ode mnie i od mojej rodziny. Spotkamy się pewnie w nowym roku, tak jak mówisz.
[02:22:34] - Dokładnie. W nowym roku, kiedy słońce wstanie na nowo i każdy dzień będzie już coraz dłuższy. Nowy astronomiczny rok, kiedy wszystkie planety zmienią swoje położenie na niebie. Może jeszcze rzucę okiem na te planety, jak już tak jestem przy tym nowym roku, to szybciutko sprawdzę. 23. dokładnie już będzie. 22 jest przesilenie, czyli 23. już będzie taki właściwy moment i zobaczymy, co się stanie na niebie 23., proszę państwa. Momencik, bo ja tu jak zwykle muszę .
[02:23:05] - Czy będziemy mieli zamiast dnia noc? To by było fantastyczne to, co opowiadasz.
[02:23:11] - To jest taka moja ideal option, taka idealna opcja i chciałbym, żeby tak się wydarzyło. Bardzo. To by było po prostu super.
[02:23:21] - Myślę, że tak. Dokładnie. Sporo osób by się przestraszyło tego, podejrzewam, mimo że by trochę otworzyło oczy generalnie patrząc dookoła na nasz świat. Nie wiem, kurde. Życzyłbym sobie i tobie i wszystkim słuchaczom, żeby jednak coś się ruszyło do przodu.
[02:23:44] - Słuchaj, nie jest źle tak czy siak. Nad nami świeci ładnie Orion, który jest tak ustawiony bardzo jak piramidy w Gizie teraz dokładnie w tym ustawieniu. Także w ogóle jest ciekawy czas. Myślę, że to będzie ciekawy rok i że pojawią się ciekawe tematy. Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyszło. Proszę państwa.
[02:24:04] - Ja dziękuję. Zwalniam już antenę. Chciałeś już kończyć. Jeszcze raz wszystkiego dobrego na święta dla ciebie, dla słuchaczy. Dzięki za danie mi jeszcze głosu na sam koniec. Pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia w nowym roku. Wobec tego cześć, pa.
[02:24:22] - Dokładnie. Dzięki wielkie za telefon. Trzymaj się. To był Kamil. A ja już kończę, moi drodzy. Dzięki wielkie za słuchanie. Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie. Dzięki za wspieranie audycji przez cały rok. Cokolwiek się działo. Naprawdę rewelacja.
Nie wiem, co powiedzieć, proszę państwa. Nie wiemy, co powiedzieć jeszcze. Poza tym, że zobaczymy się oczywiście w nowym roku, czyli jakoś tak za tydzień. Usłyszymy się za tydzień już w nowym roku. Już dzień będzie coraz dłuższy, wszystko będzie coraz fajniejsze i coraz cieplejsze. Chociaż nie do końca, bo w Australii będzie wtedy szło na zimę. A tu będzie szło na lato. Tak czy siak, moi drodzy, dzięki wielkie za słuchanie, za tą obecność podczas tej wyjątkowo długiej „Hiperprzestrzeni”. I zapraszam na kolejną „Hiperprzestrzeń”. Zatem peace and love.
Trzymajcie się. A właśnie, jeszcze pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium. Peace and love, kochani. Anyway, guys. Znikam. Miłych świąt, miłego świętowania, fajnych prezentów. A ja już się zawijam. Dobranoc, proszę państwa i mam nadzieję, że będziecie mieli jutro szalenie miły, sympatyczny dzień. A co, wracam do zapera się kurować. Zatem nara, proszę państwa.
Nara, nara. To była „Hiperprzestrzeń” w radionafali.com.