[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, halo. Café de Flore. Witamy państwa bardzo serdecznie. Z tej strony Monika Jakubczak i...?
[00:17] - Renata Engel. Witam wszystkich serdecznie. I ciepło.
[00:21] - Tak, ciepło i serdecznie.
[00:21] - W ten zimny poranek.
[00:22] - Tak. W zimny poranek. Kochani, ja cię witam serdecznie z pod Myślenic, z bardzo ciepłego miejsca. U nas jest w tej chwili 21 stopni.
[00:33] - O wow!
[00:34] - Tak, pięknie świeci słońce i właściwie dzisiaj całe nasze życie rodzinno-społeczne będzie się odbywać na zewnątrz.
[00:43] - Ależ macie fajnie. Żeby te Myślenice były bliżej. A ja dzisiaj jestem akurat w podróży przy Poznaniu. Niestety tu tak nie jest.
[00:51] - Ojejku. Pozdrawiamy Poznań serdecznie i wysyłamy mnóstwo buziaków ciepłych.
[00:57] - I słońca.
[00:59] - Tak, trochę żeby wam cieplej było. Dobrze, Reniu, do tematu. Bardzo zapraszam cię znów do tablicy.
[01:06] - Ależ ja mam stres. Chyba jeszcze programy ze szkoły mi przypominają. Poczekaj. Dlaczego mam problem? Bo my zawsze wymyślamy chwilę przed. W związku z tym nie zdążę sobie poukładać w głowie, a już włączamy audycję. Poczekaj. Doświadczanie swojej istoty? Tak mówiłyśmy?
[01:27] - Tak, doświadczanie swojej istoty. A właściwie to się wszystko zaczęło od tego, że rozmawiałyśmy sobie w zeszłym tygodniu o naszych talentach, o naszych potencjałach między innymi. Ja tak patrzę na ciebie i mówię tak: „Reniu, ty się tak zarzekasz, że żadna z ciebie artystka, że nie masz ani kawałka artystycznej duszy”. A ja mówię: „Zaraz, chwila, moment, hello”. Jak ja to widzę, że właśnie jakby tkwiła w tobie jakaś twoja artystyczna część. A ty na to mówisz: „Wiesz co? Ja sobie marzę o tym, żeby brać lekcje śpiewu. Wiesz, ja dobrze śpiewam”. I ja wtedy powiedziałam: „No właśnie popatrz, jaki to człowiek jest spryciarz. Wszystkie swoje talenty, potencjały, takie prawdziwe, chowa do szuflady.
Przez lata cierpi, bo robi różne rzeczy, które w ogóle nie są z nim związane albo mało z nim związane. A te największe potencjały, które w sobie ma, skrzętnie ukrywa i od nich ucieka, bojąc się odniesienia sukcesu”.
[02:34] - To znaczy wydaje mi się też troszkę tak, że takie naprawdę głębokie talenty zazwyczaj się otwierają w nas czy są najbardziej widoczne, jak jesteśmy dziećmi. I chyba to jest takie kiepskie połączenie. Bo jako dzieci jeszcze nie jesteśmy specjalnie świadome i potem wydaje nam się, że to były tylko dziecięce mrzonki, że niby fajnie, niby dobrze, niby mamy talent, ale nie da się z niego zrobić żadnego pożytku albo właśnie w moim przypadku.
[03:00] - Właśnie coś w tym jest, dlatego że obserwując pracę swoją z klientami, to zazwyczaj mi się wysuwa takie zdanie: „Przypomnij sobie, kim chciałeś być w dzieciństwie”.
[03:12] - No tak, dokładnie. Czyli jednak to dzieciństwo dużo rzeczy pokazuje, natomiast my mamy bardzo dużą tendencję do tego, żeby jednak mimo wszystko je lekceważyć. To może też z powodu kultury, świadomości ogólnej i tak dalej. Pewnie troszkę na nas wpływają te różne rodzaje wzorów. No bo zobacz, jak na przykład mówi jakiś syn albo jakaś córka: „Mamo, ja bym chciał być muzykiem”, to większość rodziców zareaguje tak: „No tak, ale pieniędzy z tego nie zrobisz. To jak będziesz żył? Kto cię będzie utrzymywał?” Czyli nikt nie myśli o ruszeniu potencjału, tylko przede wszystkim myśli, czy to jest praktyczna umiejętność, czy to praktyczną umiejętnością nie jest. Czyli czy pozwoli nam funkcjonować w tym świecie materii, czy nie pozwoli. Pewnie dlatego pewne rzeczy kompletnie odpuszczamy. Ja też muszę powiedzieć à propos tego tematu, że miałam olbrzymi talent muzyczny.
Śpiewałam bardzo ładnie. Do tego stopnia mnie szantażowali nauczyciele, że jak nie chciałam śpiewać w chórach, to psuli mi świadectwo i mówili, że dostanę czwórkę.
[04:10] - Osz, to szantaż.
[04:10] - Więc to mnie zmotywowało do tego, żeby jednak na ten chór chodzić. I lubiłam bardzo śpiewać i bardzo mnie to cieszyło. Natomiast nigdy nie wpadłam na pomysł, żeby na przykład kształcić się dalej i zrobić z tego zawód i rzeczywiście z tej pasji się cieszyć. Dlatego właśnie wyruszyłyśmy ten temat, bo ostatnio tak sobie siedziałam i myślę sobie: „Kurczę, praca jasnowidza też nie jest najłatwiejsza”. No więc właściwie tak myślę sobie, co ja bym mogła jeszcze robić. No góro, mogłabym być jeszcze piosenkarką? Stąd pomysł na ćwiczenie głosu.
[04:47] - No właśnie. Ja też bym chciała tutaj opowiedzieć, Reniu, o tobie, ponieważ my znamy się dosyć długo i ja mam duże szczęście obserwować, jak się rozwijasz, jak rozkwitasz z pąka w przepiękną różę. Lubię to porównanie do ludzi stosować. Jak różne twoje potencjały w tobie tkwią i gdzieś tam wysuwają się jak kiełki na wierzch. I teraz sobie tak pomyślałam, właśnie jak powiedziałaś: „No ja jeszcze mogłabym piosenkarką zostać”. Ja myślę sobie, że owszem, tak. Natomiast jak sobie nawet — chyba z kimś rozmawiałam, nie wiem, czy nie z Eweliną Stępnicką — o tobie rozmawiałyśmy, że przecież ten głos, który masz taki bardzo mocno osadzony, masz taką wibrację mocną tego głosu i właściwie jakbyś sama nauczyła się z tym głosem pracować w odpowiedni sposób, żeby wybudzać u innych ludzi pewne potencjały, czyli ustawiać też ich głosy, uczyć ich postawy ciała, sposobu wypowiadania się, bo ty masz bardzo fajną komunikację. Po prostu masz taką płynność. Wiesz, co chcesz powiedzieć, jest ona bardzo logiczna. Do części ludzi absolutnie trafia to, co mówisz, więc ten głos niekoniecznie musisz wykorzystywać, moim zdaniem-
[06:11] - Do samego śpiewania
[06:13] - ... aczkolwiek to nie jest wykluczone, tylko właśnie do takiej pracy terapeutycznej, żeby ludziom pomagać. Masz wspaniałą dykcję też, czyli do tego jeszcze by można było dołożyć coś, co się nazywa logopedia i z ludźmi jakby ćwiczyć.
[06:27] - Nie wiem, czy do mnie trzeba studiów.
[06:29] - A trzeba umiejętności komunikacji. To znaczy tak, jedna część mojego umysłu mówi nie, bo to trzeba mieć dokument, prawda? Ale ponieważ ty masz samorodny talent w tym, więc wydaje mi się, że z osobami, które chcą pracować publicznie albo wypowiadać się publicznie, ty już możesz kochani pracować bez papieru. To tylko część mojego umysłu gdzieś tam poleciała w taką wersję. Musi być na wszystko papier.
[06:55] - No ja z papieru zostałam wyleczona, bo jak postanowiłam wreszcie zrobić studia, o których marzyłam, czyli rehabilitację, to właśnie w trakcie miałam wypadek samochodowy i nie dość, że okazało się, że nie mogę skończyć studiów, to jeszcze z drugiej strony okazało się, że i tak nie mogłabym wykonywać zawodu. W związku z tym doszłam do wniosku, że to jest informacja z góry, żeby już przestać bawić w papiery. Może rzeczywiście coś w tym jest.
[07:19] - I teraz tak sobie też jeszcze patrzę, obserwuję swoją historię z dzieciństwa. Bo my tutaj w tym naszym radyjku Café de Flore lubimy opowiadać swoje historie.
[07:29] - Swoje historie.
[07:30] - Tak. I na przykładzie tak. Więc ja jako mała dziewczynka zawsze byłam zafascynowana dobrymi wróżkami, które mają pałeczkę i w sposób genialny zmieniają rzeczywistość.
[07:44] - Ty to miałaś swoje.
[07:45] - Tak. I uwielbiałam taką przestrzeń w sobie, taką wiarę w jasnowidzenie, w jasnowiedzenie. Bardzo mi się to podobało już od dzieciństwa i moją babcię obserwowałam, jak ona tam karty stawiała, klientki do niej przychodziły i takie klasyczne karty. Ona oczywiście wróżyła jak Cyganka, takie słownictwo: „brunet wieczorową porą” i tak dalej. I „pani na wyjeździe”, bo karta z boku stała. Ale ja uwielbiałam ten świat i zawsze wiedziałam, że ja tego w swoim życiu dotknę. No i oczywiście tej części siebie pilnowałam i tego dotknęłam. Natomiast takim marzeniem z moich już bardzo młodych lat, to już zaczęło się w przedszkolu. Zacznę od początku. Moja mama pamiętała wszystkie wiersze na pamięć, które przeczytała w swoim życiu.
Oczywiście to były smutne wiersze, bo moja mama zawsze miała smutną osobowość, więc ukochała sobie wiersze Marii Konopnickiej, na przykład pod tytułem „Przed sądem”. Taki wiersz o dziecku. Każdy to zna, bo w szkole się musiał nauczyć. W każdym bądź razie ona całe życie recytowała nam przy obiadkach, przy zasypianiu. Pięknie to robiła, naprawdę olbrzymi talent aktorski i recytatorski. Wybudzała takie emocje, że myśmy z moją siostrą ciągle płakały przy tych wierszach. Ale robiła to genialnie. Zaszczepiła we mnie albo wybudziła, albo mam to po niej, że uwielbiałam właśnie recytować wiersze. Pisałam teksty do piosenek, pisałam własne kompozycje i lubiłam je czytać. Potem to zaniknęło, chociaż w przedszkolu we wszystkich przedstawieniach brałam udział.
Jeszcze nie miałam takiego stresu. Natomiast później w szkole podstawowej, w ostatnich klasach zdarzyło się tak, że dostałam jakiś wiersz do recytacji i zapomniałam tekstu. To była straszna trauma. Dokładnie. I pani profesor nakrzyczała na mnie i powiedziała, że więcej już mnie nie wystawi na przedstawieniu, bo ją zawiodłam, bo pamiętałam tylko początek.
[09:46] - Nie potrafię się wykończyć, nie?
[09:47] - Dokładnie. I muszę wam powiedzieć-
[09:50] - Ale niesamowite
[09:52] - ... tak, że sobie marzyłam, że pójdę do szkoły aktorskiej. No ale właśnie w tym momencie moje marzenie się uśmierciło. W momencie, kiedy pani profesor wypowiadała-
[10:01] - Legło w gruzach.
[10:03] - Potem poszłam do liceum, więc to zdanie cały czas się za mną ciągnęło, więc język polski szedł mi trochę po grudzie, tak bym to określiła. Natomiast jeśli przyszedł taki moment, gdzie było zadawane nauczenie się wiersza na pamięć, no to sobie poprawiałam zawsze oceny.
[10:24] - To cztery króla.
[10:26] - Źle, trójka, a z wiersza piątkę. I powiem wam szczerze, że jak recytowałam te wiersze, to zawsze dostawałam od klasy oklaski na stojąco i już później nikt nie chciał recytować po mnie. Także świat zewnętrzny mi pokazywał, że jest w tym talent. Natomiast to sformułowanie, które padło cały czas mi podcinało skrzydła. To pracowało po prostu na bieżąco i nie poszłam do tej szkoły aktorskiej. Potem to na wiele lat uśpiło się. Natomiast jak przyjechałam tutaj do Myślenic, to jest pod Krakowem. Kraków to jest część terytorium Polski, gdzie jest tak bardzo silnie energia rozwinięta twórczości. Naprawdę. Zresztą się mówi Kraków jest-
[11:07] - Stolica kultury i tak dalej
[11:08] - ... stolicą kultury, prawda? Więc coś w tym rzeczywiście jest. I muszę wam powiedzieć, że tak bardzo mi wybiło to, co kiedyś ukrywałam bardzo skrzętnie. Nakręcam filmiki ze swoimi starymi tekstami. Ja je recytuję. Wiele osób właśnie pisze mi w mailach. Ostatni taki nakręciłam „Stoję na krawędzi”. To jest taka rozmowa duszy z moim rozumem. Zabrzmiało to dosyć smutno i skomplikowanie i dużo osób mnie bardzo wsparło i napisało maila, że mnie wspierają-
[11:40] - Zaciążały cię
[11:41] - ... tak, żebym nie była smutna i tak dalej. Kochani, ja bardzo dziękuję za to wszystko. Natomiast to był zabieg aktorski. U mnie jest wszystko w porządku. Natomiast ten tekst wybudził kiedyś we mnie bardzo dużo emocji, zrozumienia i tym samym chciałam się podzielić, żeby u każdego też tak zrobiło. No ale mówię, czuję się dobrze, nie mam depresji, wszystko jest okej.
[12:02] - Wszyscy są tak bardzo współczujący. To miło.
[12:04] - Tak, bardzo. Bardzo wam za to dziękuję.
[12:06] - Ze strony słuchaczy, tak.
[12:07] - I mówię tylko, żebyście się już nie martwili, bo to ja, że tak powiem, realizuję talent aktorski.
[12:15] - Zawsze małym druczkiem na końcu.
[12:19] - Ale wiecie co kochani, dzięki temu, dzięki tym mailom, że odebraliście nastrój, który chciałam oddać, pokazujecie mi, że jestem dobra w tym, że pracuję na emocjach. Każdy dobry aktor pracuje na emocjach, odzwierciedla swoją pracę właśnie w emocjach. Więc dziękuję, że tego odsłuchujecie. Ja się czuję szczęśliwa. Teraz jestem szczęśliwa, bo wróżkę już zrealizowałam, jasnowidza już zrealizowałam. Aktorka teraz we mnie.
[12:51] - Czas na aktorkę!
[12:53] - Tak. Chciałam być lekarzem, ale to już zrezygnowałam.
[12:56] - Przerwę ci na chwilkę. Czy w następnym roku robimy audycję aktorka i piosenkarka?
[13:02] - Będzie show. Cafe de Flore show.
[13:06] - Śpiewy, tańce. To jednak będę ćwiczyć ten głos.
[13:12] - Kochani, też na tym życie polega, żeby mieć fun, żeby mieć radość z tego, co robimy. Jeśli zaczynamy realizować swoje potencjały i swoje prawdziwe talenty, które ukrywaliśmy przez lata, to nagle okazuje się, że stajemy się szczęśliwymi osobami. Bo zobacz, ja się sprawdzam w tym, lubię to. Uwielbiam recytować. Natomiast założę się, że jak zaczniesz śpiewać i jeszcze sobie zrobimy taką ramówkę z twoim głosem, z twoim śpiewem, wybierzemy twoją piosenkę, zaczniemy też u ludzi uruchamiać radość. Rozumiesz? Teraz się tylko śmiejemy, ale kochani, wszystko przed wami.
[13:51] - Chyba możemy ogólnie powiedzieć, że wszelkie potencjały, które mamy, generalnie wydaje mi się, że robimy podstawowy błąd w życiu, czyli taki, że ponieważ społeczeństwo jest bardzo materialne, to my patrzymy tylko na praktycyzm i na korzyści. Czy możemy coś zrobić z tego, czy nie. A mnie się osobiście wydaje, że pewne potencjały i rozwój tych potencjałów można potraktować nawet tylko i wyłącznie jako hobby, ponieważ te potencjały czasami są tylko po to, żeby podnieść wibracje naszej energii. Niekoniecznie po to, żeby zrobić z tego zawód i zostać najbardziej znakomitą piosenkarką czy aktorką, czy malarką, czy jak kto ma.
[14:33] - Może nawet nie tak, tylko by było miło.
[14:35] - Mogę powiedzieć tak: jedno drugiemu nie przeszkadza. Natomiast mogę powiedzieć też, samo podejście praktyczne powoduje, że zacietrzewiamy się w tym i czasami nie idziemy w tym kierunku. Natomiast w momencie, kiedy traktujemy to na luzie, to jeżeli naszą drogą życiową jest to, że zostajemy tą piosenkarką, to nią zostajemy. Natomiast jeżeli nie zostajemy, przyjmijmy, że akurat nie jest to naszą drogą, ale to nie oznacza, że nie mogę ładnie śpiewać. To nie oznacza, że nie mogę sobie na przykład w międzyczasie zaśpiewać jednej arii w operze i cieszyć się samym tym jednym spotkaniem i tym doświadczeniem, które da mi power czy energię do życia, czy motywację do życia. Zresztą ja po części tak to wykorzystuję, prawdę mówiąc, bo moi sąsiedzi wszyscy już znają mnie z tego, że jak mam stres czy zaczynam popadać w lekkie depresje, to pierwsze z czego wychodzę, to właśnie poprzez śpiew. Na przykład śpiewam z Sarah Brightman, więc tak się wydzieram nieprawdopodobnie, bo ona śpiewa operowo, że wszyscy sąsiedzi w ciągu dnia słyszą ten mój głos. Jeszcze jak jest lato i balkon otwarty to cała ulica wie, jak ja śpiewam.
[15:52] - Reniu, popatrz, jakie to jest niesprawiedliwe. Cała twoja ulica wie, co ty śpiewasz, sąsiedzi, a ja w życiu nie słyszałam twojego głosu.
[15:59] - Kiedyś ci zaśpiewam.
[16:02] - Nie kiedyś. Ja bardzo proszę dzisiaj. Kiedyś to takie obiecanki cacanki, a głupiemu radość.
[16:10] - Poćwiczę i zrobię jeden recital. Podzielimy na połowę. Ty będziesz mówić wiersz, a ja będę śpiewać.
[16:18] - To jest pomysł.
[16:19] - Zrobimy przyjemność słuchaczom innego rodzaju, ale wezmę chociaż parę lekcji. Stara jestem, kochana.
[16:27] - No kochanie, przestań tak mówić.
[16:29] - Muszę poćwiczyć.
[16:31] - W każdym razie super. Tylko powiedziałam, że tak powiedziałaś.
[16:37] - To, co chciałam powiedzieć generalnie, żeby nie uciekło, to fakt, że czasami to nam daje motywacji do życia i powoduje, że jesteśmy bardziej pełni. Pełniejsi, szczęśliwsi, bardziej zmotywowani do życia. Zmotywowani, bo to, co ja zauważam i tu też muszę się podzielić, to obojętnie jaki talent i obojętnie co się nie robi, wykonuje się później pracę, to na pewnych poziomach jest to pewnego rodzaju uciążliwością. I mogę powiedzieć, niektórzy myślą, że jasnowidzenie to takie hop siup, jakie to fajne, bo tylko rozmawiacie, mówicie, odpowiadacie na pytania, kończycie sesję, sprawa z głowy, wyluzowane. Nie wiem Moniu jak ty, ale podejrzewam, że tutaj powiesz to samo co ja, że czasami naprawdę są to trudne sesje, że są to trudne sytuacje, że przychodzą ludzie z trudnymi sytuacjami życiowymi czasami. My się w to gdzieś na jakichś poziomach też angażujemy. W związku z tym każda rzecz, z której zrobimy w tym życiu materialnym pracę, ma swoją stronę cienia i swoje zmęczenie i tak dalej. Tak jak wszystko. Więc niektóre rzeczy możemy naprawdę traktować jako wybudzić ten potencjał po to, żeby nasze życie było radośniejsze, bardziej pełne, szczęśliwsze, bardziej harmonijne i żeby naprawdę chciało nam się rano wstawać. Też można to w ten sposób potraktować.
[17:52] - Ja się odniosę do tego, bo chyba chciałaś poparcia mojego w tym, co powiedziałaś, więc cię poprę.
[18:00] - Tak.
[18:01] - Kochanie, popieram cię, dlatego że to już mówiłyśmy o tym zawodzie jasnowidza i w ogóle osoby, które pracują z energią drugiego człowieka w jakikolwiek to by nie było sposób, jest to męczące i to chyba jest wpisane w ten zawód. Zresztą kopanie rowów też jest męczące, praca w kuchni też jest męcząca. Bycie nauczycielem jest bardzo męczące, bo to też jest bycie z energią drugiego człowieka, ale i z fizycznością jego. Także absolutnie tak jak powiedziałaś, że wszystko, co my robimy, to wymaga nakładów fizycznych i w pewnym momencie jesteśmy zmęczeni. Jedni prędzej, drudzy dłużej. Natomiast powiem tak: ja jestem osobą o delikatnej konstytucji ciała fizycznego i ja szybko się męczę. Nie dlatego, że jestem chora, tylko dlatego, że mam taką konstytucję. Tak, wybrałam sobie takie ciało, doświadczenia w takim ciele. Jestem delikutaśna, jak to mój mąż mówi i w ciągu dnia mogę zrobić mało rzeczy, ale często powinnam, a właściwie z tego korzystam, poleguję sobie czy słucham muzyki w trakcie. Tutaj też wszystkich namawiam, żeby słuchać swojego ciała i żeby nie wmawiać sobie, że przekraczam swoje granice, więc sama siebie przećwiczę i mimo wszystko, że jestem zmęczona, odczuwam zmęczenie, to dalej robię.
Ludzie lubią tak sobie myśleć: „łamię swoje granice”. Nie. Łamiecie swoje ciało. Jak ciało mówi, że już dosyć, to znaczy dosyć. Trzeba go położyć. Wtedy się regenerujemy. Jedne osoby się w ogóle nie męczą, mogą 12 godzin non stop pracować, non stop coś robić, ale są osoby wśród nas, które potrzebują po prostu więcej czasu. Być może dlatego, że ja bardzo dużo energii wpalam na swój świat wewnętrzny, bo mój świat wewnętrzny jest bardzo bogaty. Tu się bardzo dużo dzieje, dużo jest kreacji, dużo jest pomysłów, dużo jest takich wewnętrznych rozmów. Może się komuś wydawać, że na to energia nie idzie.
Idzie energia i dlatego ja nie mam dużo energii na świat zewnętrzny. I to też, żebyście sobie kochani zdali sprawę, to tak przy okazji. Ale wracamy do tego doświadczenia własnej istoty. I w momencie, kiedy my doświadczamy swojej istoty między innymi poprzez to, że realizujemy siebie we własnych potencjałach czy we własnych talentach, my doznajemy dopiero wtedy doświadczenia dobrego bytu. To nie chodzi o sprawy materialne. Dobry byt to jest zadowolenie. Co tam, Reniu, jeszcze w tym dobrym byciu?
[20:31] - Samorealizacja.
[20:32] - Dokładnie. Co jeszcze w tym dobrym bycie możemy zamieścić?
[20:40] - To chyba powiedziałabym może ogólnie, że to chodzi o to, że dobry byt, jeżeli dobrze czuję to, co masz na myśli, to powiedziałabym: dobry byt to jest po prostu pełna harmonia wszędzie, w każdej dziedzinie naszego życia i niezwiązana z pewnym ograniczeniem. Tak jak na przykład często mówimy: „A co ty chcesz więcej? No przecież zobacz ile masz tyle i tyle”. No to mogę powiedzieć: dobry byt nie ma ograniczeń. À propos tego jeszcze sobie chciałam uświadomić jedną rzecz. Taki bardzo popularny program, który mnie, że tak powiem, położył ostatnio na łopatki, jak spotkałam się z własną koleżanką. Ona do mnie mówi: „No tak, ale jak ty sobie życzysz tego i tego, i takiej obfitości boskiej pełnej wszędzie wokoło” — bo ja tylko o tym opowiadam — to ona mówi do mnie: „No tak, a inni to co?” Ja mówię: „A co? A inni nie mogą też sobie życzyć obfitości boskiej?” A ona mówi: „No tak, ale nie czujesz się z tym, że ty tyle tej obfitości boskiej dostaniesz, a ktoś nie?” I mnie nagle olśniło i mówię: „Boże, problemem obfitości boskiej jest linearny sposób myślenia”.
[21:35] - Dokładnie.
[21:36] - Czyli w momencie, kiedy uważasz, jak obfitość boska, obfitość – samo słowo „boska” może być ograniczona w jakikolwiek sposób. Tylko ty swoim sposobem myślenia możesz to ograniczyć. Czyli wydaje ci się, że jeżeli jedna osoba już ma tyle obfitości, to dla drugiej nie wystarczy. Nagle okazuje się: no nie, błąd, bo obfitość boska nie funkcjonuje w świecie linearnym, w myśleniu linearnym. W związku z tym ona jest nieograniczona, więc każdy z nas może ćwiczyć i doświadczać obfitości boskiej, więc nie ma ograniczenia. I powiedziałabym dokładnie to samo, jeżeli chodzi o potencjał.
[22:11] - Ale teraz problemem ludzi jeszcze jest to, o czym powiedziałaś, oprócz tego myślenia linearnego, że ludziom się wydaje, że jeśli ktoś obok nie ma, to my musimy przejąć poczucie winy i smutek i zejść do poziomu tej osoby, która przy nas żyje. Co jest kompletnym absurdem. Dlatego, że ja uważam, takie jest moje rozumienie w tym momencie, że ja mam pilnować tego, co jest na pizzy mojego życia. Czyli to ja jestem kreatorem tego, co na tej pizzy się znajdzie. Czy znajdzie się tam ser, czy znajdzie się tam salami, czy cebula. Oczywiście to jest symbolika pewnych doświadczeń, prawda? I ja nie mogę się martwić, co na przykład nawet Renia, moja przyjaciółka, ma na swojej pizzy, bo to są jej doświadczenia i jej wybory.
[23:02] - No właśnie, może ja nie chcę mieć salami, tylko szyneczkę.
[23:04] - Właśnie. Może chce mieć szyneczkę i to jest do tego jej prawo. Ja co mogę zrobić, to poprzez rozmowę czy poprzez swoje życie inspirować kogokolwiek, kto chce do mojego życia przyjść, chociaż na chwilę, chociaż na chwileczkę. I my tu z Renią bardzo pięknie się inspirujemy wzajemnie. My się nie pouczamy, nie poprawiamy. Przynajmniej ja mówię za siebie.
[23:26] - No tak, ja bym chciała, ale my mamy takie charaktery.
[23:30] - Tak. Więc pozwalamy sobie na składniki różne w tym naszym życiu. I wydaje mi się też, że— nie wydaje mi się, ja mam pewność, że myślmy o ciągłym doświadczaniu sukcesu. Bo jeśli my wejdziemy w taki tryb doświadczania sukcesu, oczywiście nie mówię tylko, bo wszystkim się kojarzy: sukces finansowy. Nie. Ja myślę o sukcesie-
[23:52] - Chodzi o każdym.
[23:54] - W każdej płaszczyźnie, że wszystko, czego się dotkniemy, kończy się sukcesem, czyli zrealizowaniem czegoś w świecie fizycznym. To już nasza energia jest zupełnie inna. Nasza energia jest wtedy budująca, bo jeśli my koncentrujemy się na doświadczaniu porażki, to wtedy nasza energia jest destrukcyjna dla nas samych, ale i dla innych osób, które wokół nas żyją. I tak mi się wydaje, że też zazdrość jest właśnie bierze się, czy porównywanie się do innych osób bierze się właśnie z doświadczenia porażki, z chęci doświadczania porażki. Bo w momencie, kiedy ktoś ma już taki program wielki w swojej istocie „doświadczam sukcesu” Wtedy nie pojawia się zazdrość, ponieważ ludzie są skoncentrowani na swojej pizzy i jej pilnują. Nie porównują się z nikim. Po prostu wiedzą, co mają robić. Pilnują swoich potencjałów, swoich talentów, dbają o nich i paradoksalnie coraz więcej osób, które przychodzą do ich życia, zaczynają razem z nimi pielęgnować ich potencjał. Nie wiem, czy zauważyłaś to.
[24:57] - Tak, zdecydowanie. Tutaj ewidentnie zahaczamy już o temat tworzenia rzeczywistości, czyli mogę powiedzieć, tworzymy z poziomów tego, co w nas jest. Jeżeli w nas jest na przykład sukces i obfitość boska, to siłą rzeczy, powiedziałabym takim słowem kluczem, wymusimy w pewien sposób na naszej rzeczywistości, żeby nam to pokazała.
[25:18] - No właśnie.
[25:19] - I wtedy rzeczywiście trafiają się ludzie, trafiają się sytuacje, wszystko się trafia takiego, co wzmacnia akurat tą naszą obfitość boską czy sukces, czy zwycięstwo, czy cokolwiek, czy odwagę, cokolwiek sobie uznamy, że chcemy doświadczać.
[25:34] - I następnym punktem, bo przeszłyśmy od doświadczenia dobrego bytu przez doświadczenie sukcesu, a to wszystko, te dwa punkty, w których już się osadzimy, doprowadza do doświadczenia obfitości na ziemi. Co to oznacza? Że jeśli my zaprogramujemy siebie na doświadczenie dobrego bytu, zaprogramujemy się na to, że każda nasza decyzja kończy się sukcesem, to wtedy siłą rzeczy przychodzą też do nas pieniądze. Ten aspekt materialny zostaje budowany właśnie na naszych potencjałach, na naszych talentach. Czyli to, co powiedziałaś, że może nie będę zarabiać na śpiewaniu. Może okazać się , że jednak tak, że może się to zrealizować.
[26:18] - Może oczywiście, ale na to jestem bardzo otwarta.
[26:23] - Czyli tutaj też nie uciekajmy. Szczególnie osoby rozwijające się duchowo często uciekają od aspektu obfitości na Ziemi, bo to nie wypada, bo ja tutaj przyszedłem, żeby rozwijać się tylko duchowo, a dół ciała sobie utnę i będę lewitować. A to okazuje się, szybko dokończę, okazuje się w mojej percepcji, w moim mniemaniu, że budowanie obfitości na Ziemi jest naszym pierwotnym obowiązkiem, bo po to tu schodzimy na Ziemię, żeby osadzić się dobrze w realiach ziemskich, wykorzystując naszą istotę spirytualną. Tak mi się pięknie powiedziało.
[27:02] - To bardzo pięknie powiedziałaś.
[27:04] - Aż się sama zachwyciłam. Sprawa.
[27:08] - Bo to rzeczywiście było ładne. Tak tylko pomyślałam sobie, że mnóstwo ludzi czy religii, czy tych schematów starych, które stworzyliśmy gdzieś przez pokolenia istnienia na tej ziemi, cały czas nam pokazują, bo ja często to obserwuję u różnych ludzi, że na przykład mówią: „O, jak jestem uduchowiony, to znaczy, że trzeba walczyć o to, żeby zniknęły pieniądze”. Nikomu nie przyjdzie do głowy na przykład, żeby pracować na to, żeby wszyscy mieli ich dużo. Tylko zawsze zużyją energię na to, żeby je zlikwidować. I tak pomyślałam sobie, oczywiście w pewnym sensie powiedziałabym tak: nie ma znaczenia, czy te pieniądze są, czy one nie są. Chodzi mi tylko o punkt widzenia, że tak naprawdę cały czas świat duchowy mówi, wrzuca taki program, że jeżeli rozwijasz się duchowo, to znaczy, że nie możesz być bogaty. Ja myślę sobie: dlaczego nie? Co to za Bóg, jeżeli jest nieograniczony, jeżeli energia jest wszędzie wszechobecna, obecna, pracujemy nad obfitością, a ja mam z czegoś rezygnować? I myślę sobie: dlaczego? Coś mi tutaj nie pasuje.
W związku z tym cały czas uważam, że są to tylko pewne programy, które też, ja mam takie podejrzenia, programy takie, żeby rozbić też świat ezoteryczny. Bo mogę powiedzieć: jak można osłabić świat ezoteryczny? W ten sposób, że nie mają pieniędzy. Jak nie mają pieniędzy w tym świecie, to przez nic nie mogą przebrnąć. Więc to dla mnie już jest taki troszkę szerszy zakres działania. Natomiast powiedziałabym ewidentnie, że jeżeli wracamy do potencjałów, to po prostu tak jak ty powiedziałaś, powinniśmy sobie dawać tego jak najwięcej i korzystać z tego, bo po to przyszliśmy tu na Ziemię. Jakbyśmy nie mieli wejść w materię, to byśmy poszli na inną planetę.
[28:54] - Ja jeszcze bym chciała poruszyć do tego wszystkiego, co powiedziałyśmy, temat, który ja nazywam szacunek ogniwa. Co to oznacza? Że my wszyscy nie żyjemy w rozdzielności, w odrębności, tylko składamy się z różnych energii, z różnych potencjałów i budujemy całość. Ale na naszą rzeczywistość mają wpływ setki tysięcy osób, miliardy osób. Nie tylko osób, ale i przyrody, fauny i flory, energii wszechświata. Żebyśmy o tym nigdy nie zapominali, że nasz sukces jest zbudowany przez wszystko, co jest. I ja opowiem taką historię, która doprowadziła mnie do tego punktu, w którym jestem dziś. Pomogło mi wiele osób na różny sposób. Swoją energią, swoim wsparciem, w swoim fizycznym nawet prowadzeniu. I tutaj oczywiście zacznę dziękować.
To, że ja jestem w tym miejscu, że są te audycje, że jestem jasnowidzem, że mogę na tym zarabiać pieniądze, że dobrze mi się w tej chwili żyje, buduję swój dobrobyt, to zawdzięczam wielu osobom. Oczywiście już pomijam rodziców i tak dalej. Mówię o teraźniejszości. Przecież wszystko tak naprawdę zaczęło się od Radia Nafal. Taka moja nowa rzeczywistość, nowy rodzaj pracy, nowy wymiar pracy. Dziękuję tutaj Ani Sośnierz, dziękuję Ewelinie Stępnickiej, które stworzyły swoją audycję, zaprosiły mnie. Potem ja mogłam zaprosić Renię do tej audycji, prawda?
[30:34] - Właśnie to może ja teraz powiem, że ja też im dziękuję. Żeby potem nie powtarzać jeszcze raz. Zdecydowanie muszę powiedzieć, że bardzo dziękuję, bo moje nowe życie i właściwie wiara w to, że mogę w ten sposób pracować, zaczęło się właśnie od zaproszenia przez Monię i właśnie do audycji Ani i Eweliny.
[30:54] - Tak. Metoda Droga do Wolności.
[30:56] - Dziewczyny, pozdrawiam was.
[30:57] - Tak, całujemy was. Metoda do wolności powstała i wyszła na świat dzięki Renacie Engel. Reniu, dziękuję ci, ponieważ powiedziałaś takie słowa. Ty nawet nie wiesz, jaki kombajn stworzyliście. I to jest bardzo dobra metoda. Ty sama musisz zauważyć, że to jest genialne. Doceń swój geniusz w tym wszystkim, co włożyłaś do tej metody. Także Reniu dziękuję ci, bo ta metoda-
[31:21] - Bo ja mądra dziewczyna jestem, jednak to widać.
[31:23] - Bardzo ta mądrość się rozwija. Także zobaczcie, już trzy osoby wpłynęły na to, w jakim miejscu jestem. Potem następne osoby się pojawiały. Wszystkim klientom, wszystkim ludziom, którzy dotknęli mojego życia, którzy przyszli chociaż na chwileczkę, dziękuję dlatego, że wy wszyscy swoimi słowami, swoimi podziękowaniami, swoimi mailami, które opisują, że wasze życie się zmienia, jesteście współtwórcami mojego sukcesu, a ja jestem współtwórcą również zmian, które u was się pojawiają. Właśnie o tym mówię szacunek ogniwa. Ja jestem tylko ogniwem w całości, a wy jesteście tylko ogniwem w mojej całości. Kochani, bardzo wam mocno dziękuję, bo to, że codziennie rano wstaję, patrzę na wschód słońca, na przepiękne góry i na dom, który wybudza absolutną twórczość, to dzięki wam mam. Dzięki temu, że dajecie mi pieniądze za moją pracę, ja mogę być szczęśliwa. Za to też wam dziękuję. Wasze pieniądze, wasza praca wpływa na to, że ja buduję swój dobrobyt.
A ja mam nadzieję, że moja energia, którą wkładam w moją pracę, robię to naprawdę na 100% najlepiej jak potrafię wpłynie na wasz dobrobyt.
[32:34] - Wasz dobrobyt. Dokładnie. Czy ja mogę w takim razie chociaż jednej osobie dodatkowo podziękować?
[32:41] - Dziękuję. To zawsze jest dobrze widziane.
[32:44] - To znaczy mogę powiedzieć oczywiście tak, jeszcze raz powtórzę, dziękuję tobie, Ewelinie i Ani, bo właściwie w trakcie, kiedy ja byłam właśnie w Niemczech, to wy mnie wciągnęłyście w tę historię i od tego właściwie zaczęła się zupełnie nowa przygoda mojego życia. Ale do tego jeszcze dołożył się nasz ulubiony, pewnie dużo osób go zna, Mikołaj Rozbicki, któremu jestem wdzięczna, bo Mikołaj mnie tam do tego czasu przebudzenia ciągał i jemu życzę dobrobytu. W związku z tym, że mi pomógł dużo, więc też mu bardzo dziękuję za to.
[33:18] - Dziękujemy.
[33:19] - Nie mówię o reszcie, bo po prostu tylu ludzi jest wokoło. Łącznie z tym, że tutaj może podziękuję moim rodzicom, ponieważ im jestem starsza, o dziwo zawsze narzekałam na tych moich rodziców, wciąż się czegoś czepiałam, ale im starsza jestem, tym bardziej dochodzę do wniosku, że po prostu mam idealnych rodziców. Tak à propos, tadam! Mój tato na mistrzostwach świata w Brazylii oldboyów, bo on jest lekkoatletą, dyskobolem. Już ma jeden srebrny medal. Wicemistrz świata.
[33:49] - No proszę bardzo.
[33:50] - Cztery lata temu był mistrzem świata. Złoty przywiózł. Zobaczymy jak przyjedzie pod koniec października, to się dowiem ile więcej, bo nie ma z nim teraz kontaktu. W każdym razie to, co zauważyłam, to pomyślałam sobie: wiesz, jeszcze co tutaj też dotknę troszkę takich nie do końca, bo my mówimy tylko o pozytywnych doświadczeniach na razie, ale dotknę też troszkę takich smutnych doświadczeń, które ja miałam w życiu. Może nie będę mówiła w szczegółach, natomiast mogę powiedzieć im więcej poszerzam świadomość, tym bardziej widzę, że wszystko było nieprzypadkowe. I nawet muszę powiedzieć, że te sytuacje, które wydawały mi się negatywne, to okazało się, że po kilku latach widzę, że gdyby one się wydarzyły inaczej, to nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. A mogę powiedzieć, że jestem naprawdę w dobrym miejscu swojego życia. Przynajmniej takie mam wewnętrzne odczucie. W związku z tym, a w tamtym momencie się wydawało, że to dramaty, a te dramaty też zapracowały w taki sposób, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. No więc właściwie mogę powiedzieć, że dziękuję wszystkim, którzy się pojawili w moim życiu, bez względu na to, czy to było w moim świecie pozytywne, czy negatywne, bo jednak doprowadziło do określonego rezultatu, który mogę spokojnie nazwać właściwym i prawidłowym.
Także to jest też niesamowite. To à propos też tego naszego dzisiejszego tematu doświadczania naszej istoty. Dlaczego zahaczyłam też o te rzeczy, które... Bo doświadczanie i co też powiedziałam przed audycją, że doświadczanie naszej istoty kojarzy mi się nie tylko na dany moment z samymi pozytywnymi rzeczami. Czasami doświadczamy naszej istoty poprzez doświadczenia, które na dany moment wydają nam się negatywne, a na przykład po dziesięciu latach okazuje się, że były pozytywne, bo były schodkiem w doprowadzeniu do bardzo fajnego punktu, w którym się znajdujemy.
[35:38] - Ja to absolutnie się z tym zgadzam. Chociażby ostatni nasz przykład wynajęcia domu bez wody z wyschniętą studnią. Słuchajcie, tak, już mam wodę podłączoną miejską. Oczywiście czekamy na hydraulika. To też się przedłuża, ale to też ma swój cel. I właśnie to chcę powiedzieć, że od samego początku w jasnowidzeniu wiedziałam, że ten dom mam wziąć. Od razu wiedziałam. W tym domu się wydarza dużo rzeczy, dużo osób nas tutaj odwiedza. Jest to dom z ogromną energią twórczości i kreatywności, ale jest to dom, który ma w nas wszystkich, którzy tu przyjeżdżają czy mieszkają chociażby z nami przez chwilę, jest to dom, który uczy nas współpracy i współtworzenia. Absolutnie.
Wymaga tego sytuacja, ponieważ wiecie, bez wody to my musieliśmy jeździć do Myślenic, to jest kawałek drogi, z baniakami i z urzędu, znaczy to nie jest urząd miasta, tylko to jest, kurczę, jak to się nazywa, urząd zarządzania wodą. W każdym bądź razie tam jeździliśmy i braliśmy po pięćset litrów tej wody, więc tutaj cała rodzina była zaangażowana. Potem to trzeba było wlewać do studni. I tak dalej. Była współpraca. Siłą rzeczy ten dom, dziękuję za to doświadczenie, po prostu zintegrował całą rodzinę i ludzi, którzy przyjeżdżali. Dlatego że nawet żeby się umyć, to każdy musiał wziąć baniak i napełnić studnię, więc każdy miał swój wkład w to, żeby ta studnia była pełna. Także tu by się wydawało, że ego się buntowało.
[37:11] - Piękne przesłanie symbolicznie.
[37:12] - Tak. I logika by mogła powiedzieć: „Kurczę, co ze mnie za jasnowidz, że ja taki dom wybrałam? Tyle tutaj trzeba pracy dodatkowej włożyć”. Nie, bo to tylko logika tak to oceniła.
[37:23] - Dokładnie.
[37:24] - A z punktu widzenia duchowego, spirytualnego to nie mogło się wydarzyć nic lepszego.
[37:30] - To znaczy ja się też ostatnio uśmiałam, bo nie pamiętam, co ja komuś życzyłam. A! Najbardziej optymalnego rozwiązania. I ta osoba tak troszkę się poruszyła. Ja uświadomiłam sobie, że do optymalnego rozwiązania trzeba mieć zaufanie, bo okazuje się, że optymalne rozwiązanie nie zawsze jest tym rozwiązaniem, które logika uznaje jako najlepsze. W związku z tym był taki drobny zgrzyt i musiałam tłumaczyć, o co chodzi. No więc ten twój dom był optymalnym rozwiązaniem.
[38:13] - Tak, dokładnie. Był optymalnym rozwiązaniem, bo się naprawdę dużo rzeczy wydarzyło, dużo talentów rozkwitło. Tak. I właściwie muszę wam powiedzieć, kochani, że w tej chwili spływają energie nowej jakości. Bo ten czas, kiedy te energie, o których całą audycję nakręciły, związane właśnie z wybudzaniem w nas wszystkich starych programów, które miały służyć do tego, żeby naprawić relacje, one powolutku lżeją, natomiast napływają nowe, które mają wybudzać w nas siłę kreacji. I to już się dzieje. Dlatego, że mam bardzo dużo osób, które słuchają, Reniu, naszej audycji „Café de Flore”, ponieważ my same mamy artystyczne dusze, może jeszcze nierozwinięte w 100%, to tacy ludzie do nas lgną, żebyśmy my im pomogły tym, co same już przepracowałyśmy u siebie. I bardzo dużo artystów, poetów, wiele osób, które mają manualne zdolności, bardzo piękne rzeczy potrafią wytworzyć, lgną do tej audycji. To też mi pokazuje, że te energie u każdego człowieka zaczynają wybudzać potencjał artysty. I kiedyś mi się wydawało, że artystami są tylko nieliczni.
Natomiast w tej chwili widzę potencjał artyzmu we wszystkich. Czyli to był mit, że są osoby, które mają logiczny umysł tylko i są osoby, które są artystyczne. Na dzień dzisiejszy widzę, nie ma takiego podziału. Każdy jest i logiczny, i każdy jest artystyczny, w zależności od tego, czego chce w swoim życiu dotykać. Kreacja, twórczość to jest dzień codzienny, to jest wymyślanie nawet, z czego zrobimy zupę. To jest kreacja i twórczość.
[40:12] - Ale też tak chciałam powiedzieć o potencjałach, że można tutaj zahaczyć nie tylko o artystyczne, ale też o inne. Chociażby taką intuicję, że wiesz, co mi się ostatnio trafia? Wielu klientów na przykład słucha i ja opowiadam jakieś rzeczy, o które mnie pytają, po czym na końcu ja mówię: „Ale przecież pani ma tak silną intuicję. Dlaczego pani w ogóle pyta o to?”. A ona mówi: „Ja chcę się tylko upewnić”. I nagle okazuje się, że mnóstwo ludzi trafia się takich, którzy rzeczywiście już dużo wiedzą, dużo odczuwają, czyli gdzieś te potencjały u nich się uruchamiają i właściwie nie są do tego przyzwyczajeni jeszcze, bo to początek. W związku z tym potrzebują tylko kogoś do tego, żeby im powiedział: „Tak, rzeczywiście tak samo myślałem” albo „Tak samo to odbieram”, albo „Dokładnie szedłem tą samą drogą”. To takie jest też fajne, bo pokazuje, że ci ludzie zaczynają się opierać na sobie powoli, na swoich uczuciach, odczuciach, że jeszcze potrzebują kogoś do wsparcia, ale jest to końcówka. Czyli że te potencjały rzeczywiście się już mocno u różnych ludzi wybudzają i one się wybudzają na różnych poziomach: na artystycznych, ale też na każdych innych. I to jest fajne też, nie?
[41:18] - No i fajnie właśnie, że gdzieś ten kosmos, ten cały zamysł, ten plan góry jest taki, że żyjemy w takich fajnych czasach i doświadczymy aspektu twórczego, artystycznego i każdego innego potencjału właśnie w tym czasie. I powiem tak: albo ja mam takie szczęście, albo rzeczywiście to się dzieje już na masową skalę, że przychodzą ludzie i przyjmują te wszystkie dobre rzeczy, z którymi się do nich zwracam. I powiem tak: wiele osób się wzrusza i płacze wręcz dotykając swoich pierwotnych potencjałów, kiedy na przykład ta medytacja, o której ci mówiłam, to plastra miodu, pracuje z ludźmi. Ona wywołuje ogromne wzruszenie. Jest taki moment w tej medytacji, kiedy dochodzimy do swoich najwyższych rejestrów i ludzie płaczą. Dlaczego płaczą? Pytam, dlaczego takie wzruszenie? „Dlatego, że ja nigdy nie odkryłem tej swojej strony”.
[42:13] - Niesamowite, nie?
[42:16] - To znaczy, że jest gotowość na to. To znaczy, że to też, co my mówimy, że człowiek jest świetlisty gdzieś tam głęboko, poza tymi rejestrami ziemskimi wynikającymi z zaprogramowania, jest wielki.
[42:31] - Dokładnie.
[42:32] - Jest wielki. To jest wielkie światło. Jak dotykamy swojego światła, to jest wzruszenie. Ale to nie jest wzruszenie takie, że jest nam smutno, tylko to jest wzruszenie, dlatego że to jest coś nie do opisania w ogóle. Nawet mi słów brakuje, jaka to jest emocja, kiedy my dotykamy ten pierwotny rdzeń. To jest wstrząs po prostu.
[42:52] - Mhm. Dobrze, że zaczynają ludzie być na to gotowi.
[42:56] - Właśnie to mnie bardzo cieszy. I nawet padają takie słowa, że ludzie cieszą się, że tak się do nich zwracam, czy tak się do nich zwracamy, pokazując im właśnie te dobre strony. Dlatego, że automatycznie człowiek, jak się mówi coś dobrego, to psychologia już udowadnia, że jak my mówimy coś dobrego i nawet na ten moment o tym człowieku, na ten moment ten człowiek, kto nie wie, że to się stara.
[43:24] - Tak.
[43:25] - Prawda? Żeby ten wizerunek podtrzymać.
[43:28] - Bardziej marchewka niż kij.
[43:28] - Dokładnie. Chociaż czasami kij w formie takich ram też jest potrzebny. Natomiast fajne czasy idą, wydaje mi się.
[43:38] - Ja tutaj niestety bym powiedziała nie do końca widzę to u wszystkich. Czyli niestety jeszcze myślę, że mamy też my sporo szczęścia. Ja już ostatnio to prawie do każdego klienta się śmieję, jak poznaję, bo mówię: „Boże, jakie ja mam szczęście, dziękuję ci za to", bo opowiadają mi ludzie też o innych warsztatach, jak gdzieś tam chodzą, spotykają się, konflikty i tak dalej. Czyli mogę powiedzieć jeszcze nie jest to aż tak na strasznie masową skalę, żeby można było powiedzieć, że wszędzie jest fajne. Dużo też chyba w naszym przypadku jest związane z rezonowaniem. Czyli w momencie, kiedy my mamy takie energie, to rezonujemy z takimi energiami i też wyciągamy wniosek, że to się dzieje na szeroką skalę. Powiedziałabym no, niekoniecznie. Jak tak obserwuję jednak wokoło jeszcze, czy rozmawiam z różnymi znajomymi, którzy gdzieś tam chodzą i czegoś tam doświadczają, to niekoniecznie tak jest. Natomiast mogę powiedzieć i tak warto się cieszyć każdym takim człowiekiem w związku z tym. À propos obfitości przypomniała mi się historia Jezusa, który rozdziela chleb.
Przypomnimy sobie tą starą historię. Wszędzie mówili, nikt się nie zastanawiał nad tym, dlaczego on z jednego bochenka rozdał tylu milionom ludzi. Wszyscy dostali. Czyli mogę powiedzieć już w religii naszej katolickiej jest symbol pokazania obfitości boskiej, żeby na tym się oprzeć. Czy ta woda w wino, że po prostu nie zabrakło tego w ogóle, czy te ryby, czy co on tam jeszcze rozdawał. W każdym razie ta symbolika w tych częściach nieprzekłamanych rzeczywiście nam też pokazuje tą obfitość, pokazuje nam potencjały, pokazuje nam, że z boskiego źródła nigdy nie ma końca, ono jest nieograniczone. W związku z tym my nie musimy się ograniczać w doświadczaniu swojej całej pełnej istoty tylko dlatego, że boimy się, czy mamy lęki, czy oprogramowanie, że ktoś dzięki temu czegoś nie dostanie. Tylko że możemy ze spokojem sobie na wszystko pozwalać i cieszyć się tym i dawać sobie. Ale to też podejrzewam o tyle skomplikowane, że dawanie sobie jest związane z miłością własną. Czyli o tyle, o ile nie mamy tej miłości własnej, o tyle mamy oprogramowanie i boimy się dać sobie to, co najlepsze i przeżyć to, co byśmy naprawdę chcieli.
[45:46] - À propos tej-
[45:47] - W związku z tym to troszkę pracy.
[45:49] - Tak jest. À propos jeszcze tego dobrobytu to oczywiście znów swój przykład podam, że jest niewyczerpalny i umysł może nas tutaj bojkotować absolutnie. I taka historia moja. U mnie w domu w tej chwili mieszka sporo osób. Po prostu znaleźli tutaj swoje schronienie, swoje miejsce. I mój umysł mówi: „Jezu, jak ja sobie z tym wszystkim dam radę finansowo?"
[46:13] - Nie bój się.
[46:14] - No właśnie. I przyszedł taki moment, przyszła taka osoba na chwilę do mojego życia. Ja właśnie zapytałam, czy ja sobie dam radę finansowo. Ona mówi: „Słuchaj, im więcej takich rzeczy będzie się przy tobie wydarzać, tym więcej będziesz miała dobrobytu". Ja mówię: „Okej, wierzę w to". I słuchajcie. I tak się dzieje. Ja po prostu nie mam w tej chwili lęku, czy ja sobie poradzę, czy ja sobie nie poradzę, bo ja wiem, że to wszystko, co się w tej chwili dzieje w moim życiu, to jest coś, co Góra sobie zaplanowała. A jeśli Góra to zaplanowała i z tymi wszystkimi osobami gdzieś tam zaczynamy współtworzyć, to znaczy, że będzie jeszcze więcej tego dobrego bytu poprzez to, że każdy z nas tutaj— ja to się śmieję, że jesteśmy patchworkową rodziną, każdy skądinąd i właściwie niewielu z nas jest w kodach genetycznych, w więzach krwi, a jednocześnie stanowimy rodzinę. I jest okej, lęku nie ma.
I rzeczywiście się dzieją po prostu cudowne rzeczy. I wierzę w to, że w przyszłym roku wszyscy albo jeszcze więcej osób, bo już taka komuna się robi, pojedziemy wszyscy do Hiszpanii i będziemy tam się cieszyć krajobrazami, klimatami i ich przepysznym jedzeniem. Chociaż już mamy do wyboru, bo to tylko owoce i warzywa zostały. Ale tam mają więcej słońca, nie?
[47:38] - No właśnie. Są lepsze.
[47:42] - Także właśnie ten dobrobyt jest tylko zakończony czy limitowany w naszych głowach. Natomiast jeśli ktoś przekroczy głowę i swoje przekonania, to dowie się bardzo szybko, że on limitacji nie ma.
[47:58] - To wszystko opiera się na zaufaniu.
[47:59] - Tak. I wszystko, czego potrzebujemy, to dostaniemy. Oczywiście tutaj umysł też może nam znowu zrobić psikusa i określić swoje potrzeby, które nie są kompatybilne z potrzebami spirytualnymi. To też musimy zdawać sobie sprawę z tego.
[48:16] - O tym musimy pamiętać, żeby tego fragmenciku nie przeoczyć. Ostatnio właśnie rozmawiałam z panią. Ona mówi tak: „No nie wiem, ja chciałabym stwarzać", ale ja mówię: „No ale jak pani będzie stwarzać na przykład, że chce pani mieć na podwórku porschaka, to dosyć trudno będzie i długo to będzie trwało. Ale jak pani zacznie myśleć na poziomie uczuć, co pani do tego potrzeba, to może się zdarzyć szybciej. Nie porschaka, tylko całą ciężarówkę pani dadzą". W związku z tym się z tego ubawiałam, żeby rzeczywiście mózgiem— jak to mówią nawet w nauce część mózgowa związana z myśleniem to jest najmłodsza część mózgu. W związku z tym jak najmłodsza, to najmniej wie. No to nie można na niej opierać całej rzeczywistości, prawda?
[49:01] - Dokładnie, bo umysł i mózg to nasze psikusy.
[49:03] - Tak, dokładnie.
[49:04] - To umysł dowcipny, który nam robi kawały i podcina nam nóżki w tych dowcipach. Natomiast powiem wam jeszcze taką rzecz Kiedy gdzieś tam zaczynam wątpić w pewne rzeczy, bo jestem człowiekiem i też mi się zdarzają takie chwile, wystarczy, że spojrzę na jedno z dwóch okien, które mam w sypialni i między jednym, bo mam podwójne okno tutaj, między jednym a drugim oknem mam mnóstwo biedronek. Mnóstwo biedronek. Każdy, kto wchodzi do pokoju, ponieważ ja zawsze miałam na blogu ksywkę Biedrona, to ukochałam sobie te ladybug po angielsku. Ta nazwa mi się strasznie podoba.
[49:42] - Stworzonka.
[49:43] - Biedronki. I jeszcze jest taki ulubiony fragment w filmie pod tytułem „Pod słońcem Toskanii", gdzie jedna kobieta drugiej opowiada swoją historię, że całe życie szukała biedronek, czyli tego szczęścia i latała jako mała dziewczynka po łące i nie znalazła żadnej. Po czym zmęczona położyła się na trawie, usnęła i jak się obudziła, to wszystkie biedronki były na niej.
[50:05] - Niesamowite. Też umieją robić psikusy.
[50:08] - Tak. No i właśnie ja, kiedy mam zwątpienie, patrzę na okno, gdzie te biedronki szukają schronienia zimowego i mówię: „A nie, okej, jest dobrze, jest dobrze Miśka, jest dobrze".
[50:20] - No patrz, a jak ja mam zwątpienie, to w panice dzwonię do ciebie.
[50:25] - I część biedronki ci wysyłam. No i co? Chyba tym miłym akcentem powoli zbliżamy się do końca audycji.
[50:37] - No dobrze, to co teraz ty zaczynaj pierwsza, coś mów o sobie.
[50:43] - Słuchajcie, z przyjemnością, więc zacznę może troszeczkę od tyłu. Bo Renia zawsze mnie motywowała: „Mów o tym, co robisz, o swoich projektach".
[50:51] - O sobie przede wszystkim. Najpierw.
[50:53] - Tak więc kochani, mówię o sobie. Powstała nowa telewizja, którą mamy z Eweliną Stępnicką. To jest forma audycji, ale ponieważ przywiozła taki fajny sprzęt, który możemy wykorzystać, więc będzie audycja z oglądaniem.
[51:10] - Super.
[51:11] - Telewizja. Tak żeśmy się śmiały. Ta nasza telewizja nosi tytuł „Przy Malinowej Herbacie". Będziemy poruszać w tym- przepraszam, miałam szejka z malinami i pestka mi ugrzęzła. Ale już jest okej. Będziemy poruszać różne tematy. Druga rzecz, do czego zapraszam oczywiście na blog wchodźcie, komentujcie to wszystko, co tutaj się dzieje. Zapraszam do słuchania audycji Café de Flore, bo dwie dojrzałe, mądre kobiety opowiadają o swoich doświadczeniach.
[51:52] - Nie łączyć tej dojrzałości z wiekiem.
[51:53] - Tak, warto się inspirować też i naszymi przeżyciami, naszą wiedzą zbieraną przez lata. Zapraszam was oczywiście do studiowania metody Droga do Wolności. Autorem tej metody jest mój mąż i ja. To jest nasza praca. Ze dwadzieścia lat pracy tam siedzi w tej metodzie. Będą w Londynie w grudniu warsztaty, także wszystko jest na blogu. Wszystko jest na stronie. Wszystkie aktualności na stronie internetowej będziecie mogli to wszystko znaleźć. Zapraszam was do korzystania właśnie z tych wspólnych medytacji ze mną. To są trzy sesje.
Wybudzamy tam wszelkie potencjały, wszelkie talenty, odkrywamy pierwotną istotę. Bardzo fajnie to się sprawdza. Sama jestem w szoku jak to działa. No i jeszcze zostaje ostatni mój aspekt, czyli jasnowidz. Zapraszam was kochani na sesje jasnowidzenia. Są to sesje terapeutyczne. Są to sesje, które promują waszą istotę, ale nie dają rozwiązań na życie, żeby była tutaj jasność i zrozumienie. Pracujemy nad potencjałami, w jasnowidzeniu to wszystko sprawdzam. Natomiast nie jest to jasnowidzenie tak jak kiedyś to bywało, że szło się do wróżki, ona przepowiadała przyszłość. Na dzień dzisiejszy przyszłości nie ma.
Są potencjały, które możemy stworzyć. Na dzień dzisiejszy każdy jest kowalem swojego losu i to trzeba zrozumieć. No i co? Buziaki. Reniu zapraszam cię.
[53:36] - Ja będę miała troszeńkę krócej. Czyli oczywiście zapraszam na nasze audycje, ale to już wszyscy wiedzą, bo cały czas robimy. Jestem też jasnowidzem, w związku z tym robię indywidualne sesje przez Skype'a. Dodaję wszystkim, że przez Skype'a, bo nigdzie się nie spotykam z nikim indywidualnie, w żadnym mieście. Robię przez internet w tej chwili już też właśnie przez Skype'a tą swoją metodę integracji z podświadomością i z wyższym Ja. To też odbywa się właśnie w trzech sesjach. I prawdę mówiąc wolę to robić i zapraszam wszystkich do indywidualnych ze względu na to, że i klienci czują się lepiej, bo są zaopiekowani, potraktowani pojedynczo. No i mogę powiedzieć ja nie jestem zmęczona, ponieważ grupowo było mi dosyć trudno w sensie właśnie energetycznym, że jednak grupa kilkunastu osób to ja byłam po prostu zmęczona, a jednocześnie musiałam ogarnąć całą grupę i dać im wszystko, co ja uważałam, że im się przyda. W związku z tym nie było to łatwe, więc robię to indywidualnie i też jest fajnie, bo osoby z zagranicy mogą, wiadomo, Skype nie jest ograniczeniem, więc można to zrobić. Cały czas mam pomysł jeszcze na tą pracę z ośrodkiem serca, natomiast w październiku z różnych powodów połączeń i moich prywatnych i niewystarczająco dużo osób się zgłosiło.
W związku z tym te spotkania odwołałam. Myślę o końcu listopada, ale jeszcze data nie jest podana. Raczej będzie też to włożone w moją stronę internetową helzeje.pl W związku z tym będzie można tam znaleźć terminy i tak dalej. Zresztą będę musiała troszkę tą stronę zmienić, bo tam są cały czas napisane te wykłady jako grupowe, a ja już robię indywidualnie. W związku z tym na to jeszcze zapraszam. Właściwie to chyba wszystko. Pomysłów jeszcze nowych poza tym jednym nie mam, ale też mam wrażenie, że jeszcze pewne rzeczy z tej integracji muszę dokończyć. W związku z tym wciąż zapraszam na te skypowe spotkania.
[55:50] - Ja jeszcze tutaj mam kochani do wszystkich apel, ponieważ wydarzyła się taka sytuacja, że myśmy umieściły już tę pierwszą audycję na YouTube związaną właśnie z tą telewizją przy malinowej herbacie i tam dołożyłyśmy efekty specjalne, czyli takie śmieszne podkłady w formie bulgotania pijącej herbaty czy oklaski. Bawiłyśmy się przednio przy montowaniu tego filmiku z Ewelinką. Natomiast pojawiły się dwa takie komentarze, które powiedziały, że przeszkadzają te efekty specjalne, że są okropne i tak dalej. Więc kochani, powiem tak: rozwój duchowy to nie jest powaga. Rozwój duchowy to nie jest smutek. Rozwój duchowy według mojej wiedzy to jest dystans do siebie, to jest utrzymywanie się w stanie radości. To jest coś, co ma sprawiać nam przyjemność. Ponieważ bardzo sprawiły nam przyjemność te podkłady, że tak powiem, dźwiękowe, więc mam nadzieję, że przyciągniemy do tych audycji telewizyjnych ludzi, którzy też się będą z tym dobrze bawić. Może je trochę przyciszymy, może trochę w mniejszej ilości będziemy je wklejać, ale na pewno będą wklejane, dlatego, że po prostu wybudza to w nas radość. A jeśli w nas wybudza radość, to nasza energia pójdzie też i na was.
Także kochani, trochę tolerancji dla nas również i śmiejmy się. Po prostu się śmiejmy.
[57:16] - Już sobie wyobrażam, jak się dobrze bawiłaś przy tym bulgotach.
[57:20] - Myślałam, że z poduszką spadnę po prostu w pewnym momencie. A na dole trwał kurs. Aż mój mąż przyszedł na górę i mówi: „Hender, ciszej, trochę ciszej bądźcie, bo tam wszyscy klienci się śmieją, zamiast pracować.” Także kochani, pamiętajmy śmiech to zdrowie.
[57:40] - Tak, my się trzymamy tej opcji.
[57:42] - Tak i tym akcentem buziaki i wiele uśmiechu i wiele sytuacji, które ten uśmiech będą wybudzać życzymy. Buziaczki. Pa.
[57:50] - Buziaki dla wszystkich. Pa.
[57:52] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelenata.com.