[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Hello, hello Café de Flore. Witam Renatkę Engel, zapraszam do rozmowy. Z tej strony Monika Jakubczak. Witamy was kochani bardzo serdecznie.
[00:19] - Witam serdecznie wszystkich.
[00:21] - No to co dzisiaj bez zbędnych wstępów. Temat bardzo ciekawy. Renatko, zapraszam Cię. Voilà.
[00:28] - Jaki króciutki, ale rozszerzymy go w międzyczasie. Temat umiejętności rozróżniania. Chyba już tak troszeńkę na ten temat mówiłyśmy. Natomiast dzisiaj poświęcimy temu całą audycję, bo wydał nam się ciekawym tematem w kontekście energii transformacyjnej.
[00:47] - No właśnie kochani, dzisiaj umiejętność rozróżniania. Jak Renia powiedziała, jest to oczywiście temat, który przerabiamy na bieżąco. Jesteśmy w tym na czasie. Zresztą wszystkie tematy, które są poruszane w Café de Flore są to tematy transformacyjne, które przechodzimy na bieżąco z Renią. Jest to wszystko mówione na świeżo. Jest to świeże mięsko, że tak powiem.
[01:12] - Po świeżych przygodach.
[01:14] - Po świeżych przygodach, po naszych przemyśleniach, po naszych prywatnych rozmowach, które są wspaniałą rzeczą, bo tak naprawdę rodzą się tematy, rodzą się przemyślenia, zrozumienie przychodzi dla pewnych naszych prywatnych procesów. Więc co kochanie, od czego my zaczniemy? Co to jest w ogóle i do czego służy tak naprawdę rozróżnianie? O rozróżnianiu będziemy mówić w kontekście nie tylko rozróżniania ludzkich energii, ale będziemy mówić w kontekście również rozróżniania energii miejsc, rozróżniania energii-- czego jeszcze? Jak myślisz?
[01:51] - Wszystkiego, co nam przyjdzie do głowy.
[01:56] - Toż to powiedziałaś kochanie.
[01:59] - Ale wybernełam, nie?
[02:01] - Cała mądrość zawarta. No dobrze, to co?
[02:08] - Może wiesz co, zaczęłabym od jednej rzeczy, która może się bardzo źle kojarzyć, a ja bym chciała ją dotknąć. Bo generalnie jak mówimy rozróżnianie, to od razu kojarzy nam się świat dualny, dobro i zło. Jakby automatycznie większości ludzi myślę, jak tylko mówisz rozróżnianie, to od razu się z tym kojarzy. Natomiast ja bym chciała się zatrzymać i rozumiem, że to słowo może mieć negatywne skojarzenie, natomiast chodzi nam o takie rozróżnianie, które omija, że tak powiem w pewnym sensie związaną z tym widzeniem dualnym ocenianie. Czyli rozróżnianie dla nas nie oznacza to, że na przykład pójdziemy i powiemy: „O, to jest dobre, a to jest złe, to tego nie dotykam". Tylko chodzi o to, że umiejętność rozróżniania to jest tylko pozostanie przy widzeniu tego, a już nie stawianie kolejnego kroku z rodzaju: „Ona to jest głupia, z nią nie będę się kontaktować" na przykład. Albo to jest ciemna energia, nie będę w to wchodzić. Chciałabym, żebyśmy pamiętali o tym, że jak mówimy o procesach związanych z nową energią i z transformacją, to mówimy o tym poziomie ciuteńkę wyżej niż ten typowy.
[03:24] - Ja bym chciała tutaj też powiedzieć właśnie odnośnie tego, co pięknie określiłaś, co to dla ciebie oznacza rozróżnianie, że my skupimy się na temacie rozróżniania w kontekście co do nas pasuje, co jest z nami kompatybilne, co nas wspiera, a co nie, prawda? Bo to, co dla jednego jest okej i podam tutaj taki przykład jedzeniowy. Dla większości osób, które przebadałam kasza jaglana jest na plusie, czyli jest korzystna, jest budująca, jest lecznicza. Ale jest pula osób, gdzie kasza jaglana jest traktowana jako coś, co jest silnym alergenem i po prostu organizm rujnuje i system immunologiczny osłabia. Tak samo-
[04:04] - Mi jadły nie zależa.
[04:05] - Tak. I są ludzie, którzy spotykając się z pewną energią drugiego człowieka, jest to okej dla nich budujące i twórcze, a już dla innych osób niestety jest to— może nie niestety, po prostu tak to jest, że jest traumatyczne, niewspierające, tylko jakby ciągnące w dół. W tym kontekście mówimy. Nie dzielimy na dobre i złe, tylko co nas wspiera, co nas buduje. Inaczej rzecz ujmując, co jest z nami w harmonii, a co jest dysharmonii.
[04:32] - Czyli powiedziałabym znowu wracamy do takiego punktu, który dla nas jest najbardziej ulubiony. Nie wiem, czy wszyscy się z tym zgodzą, czyli do swojego własnego wnętrza.
[04:42] - Tak jest.
[04:43] - I opierania się nad wszystkim z jego poziomu. Własnego wnętrza. Dokładnie. Czyli o to chodzi w umiejętności rozróżniania.
[04:51] - No i wiesz, tutaj taka pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to jest takie przypomnienie, kiedy uczyłam się tej umiejętności rozróżniania. A właściwie muszę wam powiedzieć, że dalej jestem w procesie, czyli dalej się uczę. Nie umiem jeszcze wszystkiego rozpoznać. Łapię się jeszcze-
[05:07] - To znaczy umiesz, tylko się dajesz łapać.
[05:10] - Tak. Holender. Nie umiem tego sprecyzować, czy tak jest, jak mówisz. Fajnie by było, gdyby tak było.
[05:16] - Chyba jednak jest.
[05:18] - No dobrze, zostanę przy tej opcji twojej, że łapię się na różne lepy. Ale chciałam wrócić tutaj do samych początków nauczania tego rozróżniania. Pomogły mi bardzo arkusze metody Droga do Wolności, gdzie mam takie arkusze, które po prostu jawnie mi pokazują, co jest z jaką energią związane i czy to jest dla mnie korzystne czy niekorzystne i jak mam się zachować w stosunku do pewnej energii. Na razie mówię o ludziach, o człowieku. I tutaj też z tobą rozmawiałam przed audycją, że wyszło mi takie hasło do pewnych osób „Zachowaj serce z kamienia". Ja tego tak nie do końca rozumiałam w dzisiejszej rozmowie właśnie z Renią przed audycją takiej prywatnej. Poruszyłyśmy właśnie te tematy związane z ośrodkiem serca i rozmawiałyśmy na temat, czy do wszystkich to serce otwierać, czy ten ośrodek serca, który jest jeszcze tak młody, tak jakby to powiedzieć-
[06:13] - Dopiero otwierający się.
[06:14] - Tak, otwierający, niewykształcony. Trzeba go ochraniać i Dopiero w tej rozmowie zrozumiałam, co to oznacza serce z kamienia. To oznacza, że my do wszystkich osób nie możemy tego ośrodka serca otwierać i pokazywać pełen jego potencjał. Dlatego, że często jest tak, że ciemne wibracje, ciemne, nieharmonijne wypełnienia mogą ewidentnie przez ten ośrodek również nam wniknąć i zakłócić naszą energię. Więc czasami musimy przyjmować postawę obojętną wobec energii drugiego człowieka. Co nie oznacza, że my go nie kochamy.
[06:50] - Można nazwać to ładniej zamiast obojętną, to na przykład nawet neutralną i wtedy nie będziemy musiały się tłumaczyć.
[06:58] - Właśnie. Ale ja to jeszcze tak dosadnie powiem, jak mnie to zostało pokazane, że mam traktować pewien rodzaj energii ludzkiej jak mebel, do którego nie mam żadnego stosunku. To nieładnie zabrzmi, ale Góra nie mogła mi tego inaczej wytłumaczyć. Ja mówię: „Jak mebel? Co to oznacza traktować emocje czy energię drugiego człowieka jak mebel, do którego nie mam stosunku?”. I dzisiaj to już rozumiem poprzez dzisiejsze przegadanie tych kwestii. Rozumiem to w ten sposób, że nie do wszystkich ludzi mogę mieć emocje czy te dobre, czy negatywne. Po prostu czasami warto jest wycofać się w swoją własną ciszę, żeby nie dać się sprowokować, jak ty to ładnie powiedziałaś w trakcie naszej rozmowy. Prowokacja, tak? Padło takie sformułowanie, żeby nie dać się różnym energiom.
[07:55] - Może powiem to inaczej. Chyba rozszerzę ten temat, bo on może będzie interesujący jednak dla innych, chociaż troszkę jest poboczny. Ale powiedziałabym tak: czasami mamy takie sytuacje w życiu, w których powinniśmy zostawić to w taki sposób jak dwa wszechświaty obok siebie, które nie mają ze sobą żadnej styczności. Wtedy nie ma mowy o ocenianiu. Nie musimy się zastanawiać, ale też nie musimy szukać koniecznie wspólnego punktu. I wspólnym punktem, tak jak ty mówisz, może być to, że otwierasz serce, bo siłą rzeczy wtedy znajduje się styczny punkt z tym drugim wszechświatem i on nie zawsze jest bezpieczny i nie zawsze jest konieczny. Może być też właśnie coś, co rezonuje, co też zostawia w jakiś sposób, czyli na przykład prowokacja. Czyli że dajesz drogę na to, żeby druga osoba mogła cię sprowokować. Czyli pozwalasz sobie na podejście do tej prowokacji i to też już jest punktem, w którym z tym drugim wszechświatem tworzy się most między jednym a drugim. A mogę powiedzieć wcale niekonieczne jest przejście, czyli mogę powiedzieć: gwiazdy we wszechświecie są w określonych punktach i nic nie ma w tym ani złego, ani dobrego, powiedzmy w tym języku.
[09:13] - Po prostu tak jest.
[09:14] - Tak, że one nie stykają się ze sobą albo jedno obok drugie nie lata. Jest tak po prostu w ogóle we wszechświecie i podejrzewam, że dotyczy też — zresztą podejrzewam już coraz mniej, raczej mam coraz większą pewność po naszych doświadczeniach czy moich, czy twoich — że to oznacza, że możemy siebie potraktować jak planety czy gwiazdy, które niekoniecznie muszą stykać się z drugą gwiazdą, nawet jeżeli ona jest blisko czy na przykład przelatuje obok nas.
[09:45] - Wracam jeszcze do tej prowokacji, o której rozmawiałyśmy, że prowokacje mogą się w naszym życiu zdarzyć. To są tak zwane próby dla nas samych, które mają nam pokazać, czy my jeszcze mamy lep, klej, czy go już nie mamy. Natomiast taki wniosek z dzisiejszej rozmowy wysnułam, że sztuką jest nie reagować na to, czyli pozostać w swojej własnej ciszy i przepuścić to przez siebie, nie analizując, nie oceniając. Po prostu zaakceptować, że tak się stało i koniec na tym. Idę dalej.
[10:17] - Wyciągnąć wnioski.
[10:19] - I na przyszłość to jest dla nas wiedza, że jeśli my wpuścimy pewną sytuację niekomfortową, która do nas nie pasuje, my jednak wpuszczamy do swojego życia, żeby się z nią rozpoznać, pomacać tych wibracji, tych energii, nauczyć się, z czym one się wiążą dla nas, jeśli chodzi o późniejsze konsekwencje. Podziękować za doświadczenie, mimo że doświadczenia z nieharmonijnymi energiami są traumatyczne, umówmy się, które do nas nie pasują. To jest duży rezonans i nas po prostu wkłada w trzesiawkę.
[10:52] - Kładzie na łopatki, tak.
[10:53] - Natomiast to jest chyba niezbędne doświadczenie do tego, żeby drugi raz nie wejść do tej samej wody. Tak to się mówi. Takie mądre przysłowie: „Nie wchodź dwa razy do tej samej wody, z której cię już wyrzuciło pierwszy raz”.
[11:03] - Tak, dokładnie. Rzeczywiście powiem, że faktycznie nie są to specjalnie miłe doświadczenia, ale z drugiej strony czasami już ja żartobliwie mówię, że na krnąbrnych uczniów potrzebne są trudne sytuacje, ale to troszkę żartobliwie, bo w sumie czasami chodzi nie o to, że to są krnąbrni uczniowie, tylko po prostu przyszliśmy na tą ziemię, żeby się uczyć w taki sposób. Idąc tutaj zaakceptowaliśmy sposoby nauki, może tak ujmijmy, że to było wpisane, że będziemy tak to przechodzić. Nie było powiedziane, że przyjdziemy, położymy się do łóżka i będziemy owinięci pięknymi, ciepłymi, miłymi kołderkami, tylko jednak troszkę tam podziałamy. To chyba tylko tyle, że z dystansem musimy do tego podchodzić. Czyli tak jak powiedziałaś, wracać do swojego wewnętrznego ośrodka ciszy i w tym zostawać. I to chyba tak jak ładnie powiedziałaś, najlepiej zdystansować się po prostu do tego.
[12:01] - Ale jeszcze fajną rzeczą byłoby, kochani — oczywiście to jest teoretycznie powiedziane, bo też mi się nie zawsze udaje tę teorię wprowadzić w życie — że jeśli życie przyniesie jakąś propozycję, żeby wejść w jakąś sytuację, żeby zanim pojawi się euforia: „Okej, to jest dla mnie, to jest super, to jest coś, co mnie popchnie do przodu”, usiąść z tą propozycją w ciszy I popatrzeć, jakie my mamy w stosunku do niej prawdziwe te pierwsze odczucia. Z czym nam się to kojarzy? Czy to kojarzy nam się z błogością, ze spokojem? Czy kojarzy nam się z pewnym spięciem, stresem, niepokojem?
[12:47] - I czy chcemy go w ogóle przeżywać.
[12:49] - Właśnie. Czy chcemy to przeżywać?
[12:52] - Albo czy jesteśmy na to gotowi w ogóle.
[12:54] - Tak. Na takie doświadczenia traumatyczne to chyba nie ma nigdy gotowości. Tak mi się wydaje.
[13:00] - Tak, w pełni zgodzę.
[13:01] - To jest druga strona medalu. Ale w każdym razie, żeby wejść w ciszę przed podjęciem decyzji i zobaczyć nawet, jak reaguje ciało. Dlatego, że ciało jest odrębnym organizmem, troszkę oderwanym od świadomości duchowej. To znaczy, że ciało ma swoją własną świadomość, która jest nie do oszukania. Obserwuję to przez lata, że najpierw ciało mówi, daje informację. Jeśli będziemy mieli na przykład rozstrój żołądka albo jakiś taki niepokój w środku, albo ciśnienie nam się podwyższa nie wiadomo z jakiegoś powodu, albo nie możemy spać przed jakąś sytuacją, w którą mamy wejść, to jest oznaka, że to, kochani, nie jest z nami w harmonii. Reniu, jesteś? Bo tak jest cichutko.
[13:49] - Tak, jestem cały czas.
[13:50] - Tak mi właśnie... Jeśli ciało nam pokazuje, to już jest wskazówka, że lepiej w to nie wchodzić. A z punktu widzenia intelektu może być to łechcące, może być to fajna propozycja dla intelektu. I teraz tak fajnie jest też rozróżnić, jaki sygnał czy jaka propozycja jest przyjmowana przez naszą duszę, spirytualność, w tym i ciało, a co chce złapać intelekt. Tutaj też należy bardzo na rozróżnianiu tych dwóch aspektów.
[14:29] - Jedno co bym chciała dodać, to mogę powiedzieć tak: to jest kwestia, dodajmy jeszcze, niekoniecznie też intelektualna czy z intelektu. Czasami jest to związane — dodam do twojej wypowiedzi — z pewnymi częściami podświadomości, czyli lękami. Czyli na przykład jestem potwornie zmęczona i taka sytuacja mnie nęci. Albo nie mam pieniędzy i taka sytuacja mnie będzie nęcić bardziej. To są też punkty naszej słabości, czyli tego, z czym sobie nie radzimy, z czymś, co jest u nas kłopotem w naszym życiu, z tym, z czym się długo borykamy na przykład. To oczywiście są też punkty, w których dużo łatwiej nam w pewne sytuacje wejść. Albo na przykład jeszcze rozszerzę to z wyobrażeniami, że mamy wyobrażenie, że taka sytuacja przyniesie to i to, a taka to przyniesie to. I na tyle jest to atrakcyjne, że w to chcemy wchodzić. Natomiast wracając do tego głównego tematu, to powiedziałabym, że umiejętność rozróżniania pozwala nam zauważyć, nie potrzebujemy na to dużo czasu, żeby rozróżnić. To jest impuls właściwie.
Żebyście nie myśleli, że trzeba zrobić całą wielką, długą, głęboką medytację, żeby to rozróżnić, bo umiejętność rozróżniania to jest umiejętność, której dosyć długo się uczy. Natomiast jak się już nauczy, to bardzo szybko się z niej korzysta i rozpoznaje, bo to jest podświadomy impuls, który natychmiast daje nam znać. Więc tylko tyle, że my mamy się nauczyć faktu, żeby przy tym zostać.
[16:12] - Więc chyba ten fakt, żeby przy tym zostać, jest najtrudniejszy jeszcze. Tak obserwuję.
[16:19] - Tak.
[16:20] - Mówię na swoim przykładzie, ale też na przykładach-
[16:22] - Może chcesz swoją historię opowiedzieć już?
[16:24] - A którą?
[16:26] - Tą z tą górą.
[16:29] - Właśnie. To tutaj ruszę chociaż wstęp, że my też powinniśmy... Dobrze by było, gdybyśmy nauczyli się rozróżniania miejsc czysto takich związanych z przyrodą, miejsc fizycznych, do których zamierzamy się udać. Dlatego, że miejsca mają też swoją energię, mają swoje życie tak naprawdę zaprogramowane i to życie, jak ja to określam, jest z nami kompatybilne, jest z nami w harmonii lub jest z nami niekompatybilne, czyli jest z nami w dysharmonii. I ostatnio wybrałam się, powiem nazwę, cóż.
[17:06] - Powiedz.
[17:07] - Może innym się też ta informacja przyda.
[17:10] - Właśnie.
[17:11] - Weszliśmy na szlak, który się nazywa Szlakiem do Babiej Góry. I na samym początku, jak żeśmy już podjechali, wysiadłam z samochodu na parkingu i mówię: „Kurde, tak mi się nie chce wchodzić na ten szlak”.
[17:24] - Lekki dyskomfort.
[17:26] - Nie był on taki lekki, bo przede wszystkim odczułam ogromne zimno. Troszkę taki lęk, troszkę takie przerażenie. Ale mówię: „A, jestem po chorobie, może nie mam siły i dlatego”. I zaczęłam sobie szukać racjonalnego wytłumaczenia dla przeforsowania decyzji, że jednak wejdę tam. I taka przyroda jest piękna i tak dalej. Całą historię, żeby jednak zrobić ten krok w kierunku zdobycia tego szczytu.
[18:00] - Jednak ten umysł jest sprytny.
[18:02] - Bardzo. No i wchodzę na ten szczyt. Wchodzę zasapana, całe ciało mi pokazywało: „Słuchaj dziecko-
[18:09] - Dokładnie.
[18:11] - ... to w ogóle nie jest dla ciebie. Przestań, zejdź”. I mówię do męża: „Słuchaj, wiesz, ja się tak źle czuję, niekomfortowo. Chyba bym zeszła ze szlaku”. A mój mąż mówi: „Słuchaj, za chwileczkę to już takie hardcorowe wejście się skończy”. No to dobra, idę.
[18:25] - Słabo cię pociesza.
[18:26] - Za zakrętem następne hardcorowe wejście. To następnie mi mówi: „Wiesz, jest ławeczka tam za lasem, sobie odpoczniesz”.
[18:34] - Ale umie wspierać twój umysł.
[18:36] - Tak. No i słuchajcie, idę dalej. Wspinam się. Doszliśmy na ten szczyt. Rzeczywiście przepiękne krajobrazy. Wchodzimy już na górę i zaczynam obserwować swoje ciało, w które zaczyna wchodzić pewien rodzaj lęku. I racjonalnego. Taki strach i chęć ucieczki z tego miejsca. Ja tutaj Reni powiedziałam niekolokwialne słowo, ale mnie prosiła, żeby na antenie jednak go nie używać, więc było tylko takie odczucie.
[19:03] - Domyślcie się. Pik pik pik.
[19:05] - Pik pik pik. Uciekaj stamtąd po prostu. I mówię do Jarka: „Słuchaj, ja cię przepraszam, ale ja po prostu muszę stąd wyjść, dlatego, że ja odczuwam bardzo negatywne wibracje tego miejsca i nie chcę dalej pójść”. Tu już było zdecydowane nie. Ja mówię: „Ja wracam, ty jak chcesz, to ja na ciebie na dole poczekam”. A Jarek mówi: „Nie, nie, to jak tak czujesz, to idziemy”. I za mną poczłapał. No i schodzimy i rozmawiamy właśnie o tych odczuciach. Ja mówię: „Wiesz, ja poczułam po prostu bardzo duży dyskomfort ze strony natury”. I sobie rozmawiamy właśnie, czy jego odczucia są takie same, więc się przyznaje do tego, że jego odczucia też były takie same.
Poza tym zaczynamy schodzić z tego wierchu i jest napisane, że ten sam szczyt to jest Diabelnik bodajże. Nie wiem, czy nazwy nie przekręciłam. Ja mówię: „Kurde, coś w tym jest”. Dlatego, że nie tylko ja poczułam taką energię, skoro ktoś nazwał w ogóle właśnie taką nazwą. No i schodzę sobie na dół. Przyjechaliśmy do domu i ja mówię: „Nie, to mi nie daje spokoju. Dlaczego ja w ogóle coś takiego poczułam?”. I zaczęłam badać to miejsce i wyszło mi: siły przyrody nieprzychylne dla bytności człowieka w przestrzeniach tego miejsca, że dotknięcie energii dla osób co bardziej wrażliwych skutkuje chorobą. Ja mówię: „Jezu chorobą, ale o co chodzi w ogóle?”. I słuchajcie, na drugi dzień wstaję z ogromnym bólem gardła, z gorączką.
Ja mówię: „No nie, no to już wszystko rozumiem. Nie ma przypadków”. Po prostu zebrałam żniwo tego miejsca. No weszłam tam, gdzie moja energetyka kompletnie była niekompatybilna. I ja nie mówię, że zła ta energia była, tylko nie w harmonii z moją wibracją ciała, co poskutkowało chorobą. Ja potem przez tydzień musiałam leżeć w łóżku. Ale słuchajcie takich miejsc, ja nie mówię tylko o Babiej Górze, ale takich miejsc jest bardzo wiele na ziemi. Tych miejsc, które są jeszcze nieoczyszczone albo tych miejsc, gdzie przyroda po prostu nie życzy sobie kontaktu z drugim człowiekiem. To tak, jak my byśmy wszystkich do swojego domu zapraszali. My też przecież nie chcemy wszystkich wibracji w swoim domu, ale też obserwuję często ludzie wybierają miejsca, którzy mają na przykład program porażki.
No to jest piękna sprawa słuchajcie. Wybierają miejsca na firmę, gdzie jest taka sama energia porażki albo upadku. Także jakby to określić. Ja wiem, że ludzie na początku nie potrafią jeszcze tego rozpoznawać, ale jest taka fajna myśl, która mi przyszła do głowy. Jeśli ktoś otwierał firmę i upadała mu ta firma raz, dwa, to znaczy, że już ma pewność, że taki program ma, to zanim wybierze miejsce, niech zwróci się do osoby, która potrafi rozpoznać energię i przynajmniej zacznie od, że tak powiem, przepraszam za wyrażenie, od dupy strony. Czyli najpierw wybierze dobre miejsce na biznes, a potem przy okazji wibracji tego miejsca będzie kasował u siebie zaprogramowanie.
[22:03] - Dokładnie. Coś w każdym razie trzeba zrobić.
[22:06] - Tak.
[22:08] - Natomiast tak wracając jeszcze do tego tematu, fajnie, że opowiedziałaś historię, bo mnie ona troszkę ubawiła wcześniej, jak wiesz. W związku z tym możemy pociągnąć dalej temat i powiedziałabym jeszcze chciałam szerzej podejść do tej umiejętności rozróżniania, ale już z innego punktu widzenia, z punktu widzenia też oprogramowania widzenia tego tematu rozróżniania. Bo powiedziałabym tak troszkę ta umiejętność rozróżniania kojarzy mi się już, znaczy kojarzy mi się, wiem właśnie, że tak jest z nową energią transformacji i z ośrodkiem serca, czyli z nową jakby świadomością, która już jest na ciut innej wibracji niż ta, co kiedyś bawiliśmy się w różnego rodzaju czakry i tam wyrównywanie i różne dziwne rzeczy. Jak niektórzy zauważą już w tej chwili na niektórych ludzi w ogóle ta technika nie działa. Co oznacza, że jednak gdzieś zaczyna się różnić wibracyjnie od tych technik, które będą teraz powstawały. A może się okaże, że wcale nie będą powstawały żadne techniki, tylko każdy nauczy się sam bezpośrednio kontaktować. Jest jeszcze taka opcja. I co chciałam powiedzieć? Że to jest związane też ta umiejętność rozróżniania, poziom jakby jest związany po pierwsze, tak jak powiedziałam, z niedualnością, a po drugie chciałam powiedzieć, co ja na ten temat myślę. Troszkę mi się kojarzy ta miłość w sercu, w tym starym rozumieniu i z tą czakrą serca.
Jak ty Moni ładnie powiedziałaś z tym, co ja zaczęłam śpiewać czasami hipisowskimi. Czyli takie kochamy wszystkich, jesteśmy za wszystko wdzięczni. Jesteśmy przewspaniałymi, dobrymi ludźmi. Tak peace and love.
[23:58] - Wolna miłość i przytulamy wszystkich po kolei. Właśnie tutaj.
[24:04] - Właśnie.
[24:04] - Myśmy o tym przytulaniu, o dotyku fizycznym.
[24:08] - Właśnie.
[24:08] - No to powiedz Reniu, to myśmy tu odkryły.
[24:12] - No oczywiście ostrożność, czyli umiejętność rozróżniania jest związana ja bym powiedziała właśnie z tym, żeby nie iść na zasadzie takiego oprogramowania wszyscy się kochamy, wszyscy się miłujemy, wszyscy jesteśmy jednością, bo do tego, żeby osiągnąć ja nie chcę powiedzieć, że to jest zły poziom, ale żeby osiągnąć naprawdę taki poziom, no to powiedziałabym sporo, sporo nam brakuje świadomości. A jeżeli zejdziemy na ten poziom taki peace and love, no to powiem no to nie będę tego oceniać. Tak z tego wybrnę. Natomiast jeszcze skończę. Powiedziałabym jest to kwestia tego, że w tym nowym ośrodku serca właściwie ta cecha rozróżniania jest bardzo mocno połączona z miłością. Czyli to wcale nie oznacza, że my mamy kogoś nie kochać, tylko oznacza, że my mamy rozpoznawać coś, co dla nas, jak Monia powiedziała, jest bardzo korzystne i kompatybilne. Cały czas podkreślam to, bo chcę mieć pewność, że wszyscy zrozumieli, którzy nas słuchają, o tym, o czym naprawdę mówimy, czyli o tym zupełnie innym poziomie rozróżniania. Mówiłyśmy tylko symbolicznie o przytulaniu, ale to dotyczy oczywiście relacji międzyludzkich. Nie znaczy to, że musimy kogoś ocenić czy musimy coś o nim powiedzieć złego, czy musimy uznać, że on jest z ciemnej energii. Możemy po prostu uznać, tak jak my miałyśmy doświadczenie, że to jest nie nasz wszechświat.
[25:43] - Dokładnie.
[25:43] - Że to jest wszechświat kogoś innego i niech on przy swoim zostanie, a my zostajemy przy swoim. I nie ma w tym nic złego. À propos przytulania możesz jeszcze powiedzieć.
[25:54] - Właśnie chciałam à propos tego przytulania. Zauważ Reniu i kochani moi drodzy, że nasze ciało też odpowiada na to, czy powinniśmy dać się dotknąć jakiejś osobie, czy nie.
[26:09] - Tak.
[26:09] - Często jest tak, że jeśli ktoś do nas podchodzi, czy to nawet znajomy, czy mniej znajomy, czy nawet ktoś z rodziny i zaczyna nas przytulać i daje nam tak zwane całusy na przywitanie, drętwiejemy albo absolutnie wchodzimy w ten dotyk. Często jest tak, że my mamy programowo zablokowaną bliskość fizyczną. To jest jedna sprawa. Ale często również zdarza się tak, że my intuicyjnie odczuwamy, że tej osoby nie powinniśmy dotykać, bo poprzez dotyk, kochani, my sczytujemy informacje, czy nam się to podoba, czy nie. Po prostu to jest fakt. Tak jesteśmy zbudowani, że poprzez dotyk idzie informacja do naszego systemu energetyczno-duchowego i fizycznego. Czyli dotykiem można człowieka uzdrowić, ale dotykiem człowieka można również zdestabilizować. Chciałabym podzielić się taką prawdą i zachęcić was do tego, że jeśli wasze ciało reaguje negatywnie na pewną osobę, to żeby samego siebie nie przekonywać, że macie problem, że nie chcecie tego dotyku, że jesteście zablokowani na dotyk, bo być może tak jest. Być może tak jest, ale być może jest inaczej, że chcecie wejść w postawę taką, żeby obronić się czy wyizolować od danych energii. Lepiej się pomylić raz i wyjść z pozycji, że się obronię, niż powiedzieć sobie: „To jest tylko program, więc ja się przytulę do tej ciemniejszej wibracji, która mnie może zniszczyć”.
[27:49] - Tak. Druga rzecz, nie wiem, czy ci nie wejdę w słowo, ale powiedziałabym-
[27:52] - To ja później dokończę.
[27:54] - Czyli pozwólmy sobie po prostu na to, żeby przyjąć inną opcję, bo mogę powiedzieć z drugiej strony, to też można podciągnąć pod temat rozróżniania. Jeżeli rozwijamy się duchowo, to też musimy mieć umiejętność rozróżniania, czy pewne rzeczy należy potraktować jako duchowe, czy pewne rzeczy po prostu należy przyjąć. Czyli niekoniecznie od razu myśleć: „O kurde, znowu mam kolejne programy do oczyszczenia”, tylko pomyśleć: „No chwila, może to nie programy, może po prostu tak ma być". A może po prostu mamy sobie dać tą przestrzeń, bo właśnie rozwojem duchowym jest fakt, że nie popatrzę na to jak paranoik, że muszę znowu coś oczyścić, tylko przypatrzę się temu i nagle okaże się, że nauczyłam się umiejętności rozróżniania. Nie chcę w to wchodzić i nie ma tu nic do oczyszczania.
[28:36] - Ale też często ludziom, którzy się rozwijają duchowo, jest tak wkodowywane, że rozwój duchowy wiąże się z miłością do drugiego człowieka, z przytuleniem tego człowieka i fizycznym i duchowym na każdej innej przestrzeni i wielkim otwarciem. To jest z punktu widzenia dzisiejszej naszej wiedzy bardzo zgubne, bo to nie chodzi o to w miłości uniwersalnej. Często miłość uniwersalna z dzisiejszego poziomu wiedzy wiem i czuję, że może wydawać się bardzo obcesowa, bardzo wytyczająca granice, bardzo chłodna, z ogromną mądrością takiego mocnego ramienia, które wspiera, ale które też pokazuje ci prawdę, czyli pokazuje ci te twoje cienie, pokazuje ci niewygodne dla ciebie prawdy. Bo miłość taka czysto ludzka kojarzy się z miłością macierzyńską, akceptującą wszystko w tobie, usprawiedliwiającą pewne kwestie. Usprawiedliwianie ludzkich, ciemnych stron czy nieharmonijnych energii jest błędne, bo to jest wyrażanie na nie zgody tak naprawdę i tworzenie komfortu, żeby w tych cechach obrastać się jeszcze, czyli zasilać je. Natomiast nie wiem, Reniu, czy ty zauważasz właśnie zmianę w pojmowaniu tej miłości wraz z naszym wzrastaniem, bo ja ją kolosalnie rozróżniam.
[30:03] - Zdecydowanie. Tak jak mówiłam, że przeżyłam miesiąc, dwa temu chyba taki nieprawdopodobny szok, gdzie pojawiła mi się nowa moja cecha umiejętności rozróżniania i dlatego się zorientowałam, że to jest właściwie koniecznością. Natomiast teraz, jak tak mówiłaś, to jeszcze cały czas patrzyłam dalej i wiesz co? Powiem ci tak. Dla mnie to jest to też, że tak powiem, rozwinę to bardziej, jest to też punkt w procesie, czyli mogę powiedzieć, to pójdzie jeszcze dalej. Czyli teraz mówimy o umiejętności rozróżniania, ale też tylko dlatego, że na tym etapie rozwoju musimy się nauczyć kochać siebie. Żeby nauczyć się kochać siebie, to właściwie umiejętność rozróżniania jest niezbędna. Ponieważ ona nam pozwoli, tak jak ładnie powiedziałaś, ochronić siebie, zobaczyć, co jest dla nas, co jest z nami kompatybilne, co nie jest. I mogę powiedzieć: jestem w stanie sobie wyobrazić, ale jak śledziłam w jasnowidzeniu, to mogę powiedzieć, potem wejdziemy jeszcze głębiej. Czyli ta umiejętność rozróżniania w nas się na tyle mocno-
[31:13] - Osadzi.
[31:14] - Osadzi. To ładne słowo. Osadzi, że w pewnym sensie już nie będziemy musieli z niej korzystać, ponieważ nasza miłość do siebie zjednoczona z miłością wszechświata będzie tak wielka, że znowu zobaczymy to wszystko z innej płaszczyzny. Ale mogę powiedzieć, troszkę mówię może nie pół żartem, ale troszkę na wyrost, bo nie spodziewam się, żeby się tak szybko działo.
[31:36] - Ale jeszcze chcę wrócić do tego-
[31:37] - Ale fajna perspektywa.
[31:38] - Tak, ale wracając jeszcze do tego przytulania, bo nie dokończyłam myśli. Rozwój duchowy to nie są gesty zewnętrzne. Mi się wydaje, że nie są. Nie tylko. Nie są to też słowa, które są wypowiadane, które często nie są kompatybilne w ogóle z tym, kim jesteśmy z drugiej strony. Bo powiem tak: wiele nauczył mnie internet, wiele nauczyły mnie blogi, wiele nauczyło mnie poznanie osób w realu. I powiem, że teksty bardzo piękne, idea promowana na blogach czy na stronach internetowych bardzo piękna, a w momencie zetknięcia się z rzeczywistą energią człowieka jest już zgrzyt. Więc tutaj też namawiam do takiego sformułowania: po owocach ich poznacie, czyli po takiej prawdziwej stronie, po prawdziwej działalności człowieka, żeby go rozróżnić na podstawie jego życia nawet. Co on ma w tym życiu, co wnosi do swojego życia, a nie rozpoznanie się w tym, co on na przykład pisze czy w jakiś sposób się przedstawia. Jeszcze wrócę do tego przytulania, że rozwój duchowy to nie jest to, że ktoś przyjdzie i będzie przytulał wszystkich.
To nie o to chodzi. To chodzi o to, co on zrobi z drugim człowiekiem na poziomach energetyczno-duchowych i jaka wibracja będzie w jego słowie, jaka będzie prawda w jego słowie. Bo wypowiedziane jedno słowo przez osobę, która jest w harmonii sama ze sobą, ma miłość własną, jest rozwinięta duchowo i to samo słowo wypowiedziane przez osobę, która jest sama w dysharmonii, ma zupełnie inny na nas wpływ. Jedno słowo z pozycji harmonii wypływające nas wzbogaci, a to drugie słowo odbierze, mimo że to jest to samo słowo.
[33:45] - Czyli krótko mówiąc, nawołujemy znowu do czego? Do ostrożności. Żeby bardzo uważać.
[33:51] - Żeby nie wierzyć ludziom w to, co mówią. Słuchajcie, ja tego się nauczyłam. Nie wierz człowiekowi w to, co mówi. Nie dlatego, że nie masz do niego zaufania, tylko dlatego, że ludzie zakładają maski. Czyli patrzeć na gesty, patrzeć na postawę ciała, patrzeć na to, co nasze ciało czuje. Wyłączyć uszy. Tak, mówię wyłącz uszy i obserwuj tego człowieka tylko, a poczujesz wtedy dopiero prawdę, jaka jest prawda.
[34:22] - Zresztą tego można się nauczyć też poprzez— tak pomyślałam sobie, bo teraz skojarzyło mi się już nie bezpośrednio z ludźmi, ale z channelingami. Tymi, które były bardzo popularne w internecie, gdzie na przykład czytałam z wielkim zainteresowaniem i w momencie, kiedy opierałam się na słowach, to właściwie same wielkie, piękne słowa: miłość, pokój i tak dalej. Po prostu coś niesamowitego, dobro, radość. Natomiast za każdym razem, jak czytałam, czułam taki niesmak albo dyskomfort i myślę sobie: co to jest, żeby przeczytać taki tekst, gdzie nie przyczepisz się do ani jednego słowa, które tam jest, a powoduje dyskomfort albo lęk? I po tym właściwie to była moja pierwsza przygoda z rozróżnianiem. Po prostu zobaczyłam, że jednak za tym jest coś więcej. Czyli mogę powiedzieć, za tymi pięknymi słowami szła zupełnie inna energia. Czasami jak ktoś przeklnie, bo się zezłości, o tym mówię, to idzie bardziej czysta energia niż za takimi przekazami czasami.
[35:21] - Otóż to, właśnie o tym chciałam powiedzieć.
[35:23] - Trzeba dobrze patrzeć i nie oceniać intelektualnie, bo to może być— jak się ostatnio śmiałam, to opowiem dowcipną historię, prywatę z moim mężem, z którym jestem prawie ex, bo się będę rozwodzić, który coś do mnie mówił, zapytał, ja mu odpowiedziałam, a on mówi: „Ojej, a ja myślałem, że ty masz zupełnie inną motywację”. Ja mówię: „Widzisz, nie łap się na pozory”.
[35:48] - Tak jest.
[35:48] - Tu akurat punkt dla mnie był, bo on spodziewał się, że będzie coś okropnego za tą motywacją, a tu okazało się, że było coś bardzo prostego i dobrego. To oczywiście żart. Natomiast mówię, rzeczywiście nie łapcie się na pozory. Czyli ta umiejętność rozróżniania, jeżeli się na niej skupimy i ją rozwiniemy i przede wszystkim dopuścimy do siebie i zobaczymy w tym, że to jest naprawdę coś dobrego dla nas i coś, co nam może posłużyć, to mogę powiedzieć, że zaczniemy rzeczywiście to rozróżniać, z tego korzystać i widzieć pewne rzeczy i nie będziemy się łapać na te pozory.
[36:24] - Słuchaj, często człowiek rozwinięty duchowo, z wysoką świadomością stoi pod budką z piwem, pije to piwo i klnie. Wiesz dlaczego? I wiecie kochani dlaczego? Dlatego, że on jest w swojej prawdzie.
[36:37] - I ma dystans do tego.
[36:39] - Tak, ma dystans do tego, jest prawdziwy, nie potrzebuje zakładać masek. Tym bardziej że jeszcze alkohol wyzwala w nim różne hamulce. Także on sobie pozwala na swoją prawdę i on w tej prawdzie jest bardziej duchowy, bardziej prawdziwy, bardziej rozwinięty w świadomości niż osoba, która stoi Na mównicy i używa bardzo pięknych słów poetyckich. Nie przeklina, jest balsamem na nasze serce. Pięknie mówi, melodyjnie, ale za tym stoi fałsz, bo sama nie żyje według swoich głoszonych praw. Nie pokazuje złości, nerwowości, nie pokazuje tych cieni swoich, które gdzieś tam bardzo głęboko skrywa, co powoduje, że jest nieprawdziwa. W rozwoju duchowym, ja to tak pojmuję, to jest dojście do swojej prawdy. To jest dojście do prawdy. Jeśli my jesteśmy źli na coś, jesteśmy zdesperowani czy jesteśmy w jakimś innym dziwnym nastroju, którego społeczeństwo nie akceptuje, to znaczy, że to jest prawdziwe. My pozwalamy sobie na wypłynięcie naszych cieni na wierzch.
I to jest prawda, bo rozwój duchowy to nie jest tylko budowanie tej bardzo dobrej strony, tej świetlistej, ale to jest też dotykanie wszystkich emocji naszych, które my mamy dane tutaj wszystkie, całe spektrum. To jest pokazanie siebie jako człowieka w pełnym spektrum. Tutaj też mówiłyśmy już o tym, żeby tych emocji nie wypuszczać. W poprzedniej audycji mówiłyśmy, żeby nie wypuszczać na zewnątrz, nie kierować tych emocji na drugiego człowieka czy na jakąś sytuację.
[38:21] - Nie uderzać w nich. Ale to wcale nie oznacza, że nie należy ich dopuścić w sobie. Człowiek, który nie dopuszcza w sobie złości, agresji i tak dalej, to po prostu choruje najnormalniej w świecie. Żebyśmy dobrze zrozumieli, że tu nie chodzi o to, żeby je tłamsić albo żeby nimi uderzać w drugiego człowieka, albo wymierzać sprawiedliwość, tylko po prostu dopuścić i pozwolić sobie rozpoznać, że na przykład potrafimy być wściekli albo zazdrośni, albo zaborczy, albo jakaś jeszcze cecha, która nam się kojarzy z negatywnością.
[38:54] - Tak, że możemy się do tego przyznać i coś z tym robimy, a nie wychodzimy na mównicę i przedstawiamy się jako wielki nauczyciel, który ma za uszami tak samo do przerobienia. To tak nie działa, kochani.
[39:07] - Tak à propos muszę tutaj powiedzieć jedną rzecz, bo tak mi chodzi po głowie od przedwczoraj. Obejrzałam dramatyczny film, nie pamiętam tytułu, więc nikomu nie powiem, jaki to był tytuł. Ale à propos tego tematu, co mówisz, że naprawdę nasza rzeczywistość jest oparta na dużym fałszu, czyli pewne rzeczy pokazujemy, a są zupełnie inne. Film oparty był na faktach i to mnie przeraziło najbardziej, jak na samym końcu dowiedziałam się, jak napisy przyszły z tym filmem, bo okazało się, że cała akcja działa się w takiej szkole prywatnej, którą prowadzili księża i była to szkoła w latach 30. czy chwilkę przed, nie 30., tylko 40., przed rozpoczęciem II wojny światowej, bo tam był moment, gdzie rzeczywiście to się działo. I wyobraź sobie, że prowadziło to dwóch księży i jeden nauczyciel, taki zwykły, który przychodził. I wyobraź sobie, że jeden ksiądz był gejem, a drugi ksiądz był sadystą.
[40:06] - O Jezu. Mieszanka.
[40:08] - Tak. I to były fakty. Rzeczywiście fakty. To był film oparty na faktach. Więc pomyślałam sobie: właśnie tutaj przypatrzmy się. Nawet tak się wkurzyłam, prawdę mówiąc, na to, że od razu chciałam zrobić link i wrzucić na Facebooka, żeby wszyscy mieli okazję zobaczyć. Może zresztą jak znajdę ten film, to to zrobię, bo mogę powiedzieć ci jedną rzecz. To właśnie takie budowanie rzeczywistości pokazuje, jak daleko są słowa, które ci księża wypowiadają, od tego, co oni faktycznie robią. To był taki dramat.
[40:41] - Tutaj nie chodzi tylko o Kościół katolicki. Renia podaje przykład jako dysonans.
[40:46] - Ja tylko jako przykład podałam. Co spowodowało moją potworną złość. Tutaj nie mogłam się opanować. Natomiast oczywiście jest takich sytuacji całe mnóstwo i nie zawsze są aż tak dramatyczne jak akurat te w tym filmie, czy dotyczące takiego tematu w sensie religii, który gdzieś dotyka różnych ludzi na różnych poziomach. Bo wiadomo, że jesteśmy krajem katolickim czy tak wychowani. Natomiast to dotyczy też nas samych czy kontaktu z różnymi ludźmi.
[41:15] - Ale to jest bardzo dobry przykład, dlatego, że religia kojarzy nam się z czymś nieskazitelnym, że przedstawiciele duchowi religii czy przedstawiciele religii mają być nieskazitelni. To też są ludzie. Tylko jak daleko budujemy sobie świat złożony z iluzji na temat tego, że oni muszą być idealni? Ja jako małe dziecko przeczytałam książkę „Drewniany różaniec". Nie pamiętam autora, ale to była książka, która mną absolutnie wstrząsnęła. Czytałam ją naprawdę setki razy. To jest książka o sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne. I jaka prawda była o tym sierocińcu wewnętrzna, jakie te siostry-
[41:53] - To coś podobne do tego filmu mojego.
[41:56] - Które miały nieść miłość, opiekę, były bardzo sadystyczne. W imię Boga. I ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i chyba to był taki pierwszy moment. Właściwie to chyba Bóg mi podesłał tę książkę, żeby przeczytać, żeby rozpoznać prawdziwe intencje ludzi. Dlatego, że ja całe życie czułam, że intencja człowieka, a jego prawda wypowiedziana są skrajnie różne.
[42:22] - Może jeszcze powinniśmy, kochana, powiedzieć, że to dotyczy też świata ezoteryków i jasnowidzów, bo nasze doświadczenia-
[42:30] - Zwykłego człowieka też.
[42:31] - Tak, nasze doświadczenia były też przedziwne. Chyba opowiem tę historię, bo ona jest przedziwna. Ta, o którą cię pytałam też upewniając się, czy dobrze to widziałam, gdzie zadzwoniła do mnie pani i zapytała. To dziwne, bo zazwyczaj, prawdę mówiąc nigdy tego nie robię, ale myślę sobie: „To nie przypadek, że tak się trafiło, więc sprawdzę". Zapytała mnie o pana, którego nazywała uzdrowicielem i jasnowidzem. Ja zaczęłam patrzeć i zapytała mnie: „Może zobaczysz, czy rzeczywiście tak jest”. Pokusiłam się i tym razem to sprawdziłam. Myślałam, że kompletnie mi odpadło jasnowidzenie, bo mówię: choroba, nic nie widzę, po prostu pustka, nic nie widzę. Nie wiem, jak to ci mam wytłumaczyć. Po prostu tego nie widzę i nie znajduję na to słów i czuję się z tym dziwnie.
I mogę powiedzieć, przez to, że jestem jasnowidzem, patrzę na innego jasnowidza. Naprawdę to było przedziwne uczucie. Ale zaczęły spływać informacje i okazało się, że zapytałam, czy ten człowiek rzeczywiście miał ciężką historię w swoim życiu, że prawie umierał. Wyszło, że tak. Pytałam oczywiście tą panią, ona powiedziała, że tak. Więc poszłam dalej i zobaczyłam, że jego dusza po prostu odeszła. To à propos tematów, które kiedyś poruszałyśmy.
[43:52] - Podczas wypadku, prawda?
[43:54] - Tak, podczas wypadku. I pojawiła się tam inna istota i miałam straszliwe problemy, zresztą mówiłam ci o tym przed audycją, w powiedzeniu o tym, skąd ona jest, co to jest. Patrzyłam na energię, wiedziałam, że coś nie halo, ale nie mogłam znaleźć żadnego przyzwoitego słowa. Więc i tak wymyśliłam, i tak, i taką historię, i nawet jakiś przykład wymyśliłam. Nic mądrego nie mogłam wymyślić, ale coś mi się nie podobało. I jak to zwykle ja robię, telefon do Moni. Dzisiaj właśnie zapytałam o tą historię i okazało się, że rzeczywiście powiedziałaś, że jest to istota. Na swój sposób opowiedziałaś, w jaki sposób ty to czujesz. Też nie wyszła specjalnie pozytywna. I tak pomyślałam sobie do tej ostrożności, umiejętności, dlaczego w ogóle tę historię mówię.
Oczywiście dotyczącą umiejętności rozróżniania energii, które są w naszych ciałach ludzkich, bo może się okazać, ten przykład chyba po to się pojawił i po to to zobaczyłam, żebym dostała informację, że to jest troszkę bardziej skomplikowane, że to nie jest tylko tak, że tak jak myślimy, wszyscy jesteśmy ziemianami, wszyscy jesteśmy ludźmi, istotami ludzkimi. Raczej bym powiedziała wszyscy mamy ludzkie ciała, ale co w tym jest, to nigdy nic nie wiadomo. Czyli też musimy się tym rozróżnianiem wspierać. I mogę powiedzieć najprostszą rzecz, którą ja zrobiłam, żeby zapytać i upewnić się, o co chodzi w tej energii, to zapytałam tą panią, jak się czuła przy spotkaniu. Ona mówi, już nie pamiętam dokładnie słów, ale chyba coś w tym stylu, że z jednej strony zafascynowana tym, a z drugiej strony taki niepokój, dyskomfort. Pomyślałam sobie tak: przy siłach światła nigdy się nie czuje dyskomfortu i dysharmonii.
[45:41] - Właśnie.
[45:41] - Po prostu nie ma tego. Czyli mogę powiedzieć, jeżeli pojawia nam się, to jest dobra rzecz, nie zrzucajmy tego od razu na oprogramowanie. Czasami nie jest to wcale oprogramowanie czy lęki z podświadomości, tylko jest to dyskomfort jako informacja, która z całej naszej istoty płynie i mówi nam o tym, że to nie jest energia kompatybilna, w którą powinniśmy wchodzić i powinniśmy od niej trzymać się z daleka i nie lekceważmy jej. To po to ta historia.
[46:07] - Ta historia jest bardzo fajna, klarowna i możemy my na tym przykładzie się nauczyć, ale ja też z uporem maniaka mówię, że jest również taka sytuacja odwrotna, że my uciekamy od energii, które mogą nam pomóc. Ego ucieka.
[46:24] - To tak, to też.
[46:25] - Tylko to jest takie trudne w rozróżnieniu, tak bym to określiła. Przynajmniej ja na samym początku swojej drogi miałam trudność w rozróżnieniu. Dopiero potem przychodziło: okej, ta sytuacja z tym człowiekiem naprawdę spowodowała, że moje życie odwróciło się o 180 stopni, bo dał mi kopniaka w dupę, a na początku ego się strasznie buntowało i negowało, co to za szarlatan w ogóle.
[46:50] - Ale wiesz co ci powiem? Powiem ci, że mogę coś powiedzieć na ten temat, jeżeli to się uda, pomóc ludziom po swoim przykładzie. Wiesz, co ja mam w środku? Zawsze jak pojawia się sytuacja, w której z jednej strony czuję dyskomfort i już czuję pismo nosem i wiem, że to takie różowe nie będzie, a z drugiej strony wiem, że mam przez to przejść, bo będzie to bardzo wzbogacające doświadczenie i poszerzające moją świadomość, to ja mam jedną rzecz, może uczestnicy tego, słuchacze rozpoznają to w sobie. Mam zazwyczaj takie wewnętrzne, irracjonalne przekonanie, że i tak mam w to wejść. Natomiast kiedy tego nie mam, tylko naprawdę mam lęk, wtedy już się nie bawię w to, czy taki naprawdę dyskomfort duży i nie mam tego, to nie bawię się w to, żeby mówić: a wejdę w to, zobaczę, może czegoś się nauczę. Czyli mogę powiedzieć, ta część, to uczucie mówi o tym, że w pewne rzeczy wchodzę, nawet jak z góry wiem, że one nie będą specjalnie komfortowe. Zresztą teraz sobie przypomniałam, że jak ja ci mówiłam o tej pewnej sytuacji, to też tak mówiłam. Pamiętasz, jak ci mówiłam, tak się zastanawiałam, z jednej strony mówię: kurczę, wolałabym, żebyś tego nie robiła, ale z drugiej strony jakoś nie mogę cię w tym zatrzymać. Pamiętasz?
Miałam w sobie też tą ambiwalencję i dokładnie ta sama ambiwalencja pojawia mi się we mnie samej, jak się pojawiają takie sytuacje i po tej ambiwalencji zawsze rozpoznaję, czy w to wchodzić, czy nie i co to jest. Też tak robię, więc może to w jakiś sposób słuchaczom pomoże. Zresztą może u nich się to też na różne inne sposoby przejawia. Może się temu przypatrzeć.
[48:32] - Tak, przypatrzeć się. Chyba każdy będzie miał tutaj swój własny klucz do rozszyfrowania tego tematu wchodzić, nie wchodzić, rozróżniania. Nie ma dwóch osób takich samych, nie ma dwóch takich samych kluczy. Ty inaczej reagujesz, ja jeszcze inaczej to rozpoznaję. I powiem ci, że ja weszłam w tą sytuację, o której ty mówisz, ale sama wiesz, ile czasu musiałam się po niej oczyszczać i jak mnie to bardzo zniszczyło. Mnie to zdruzgotało po prostu. Ścięło mnie z powierzchni ziemi, właściwie do podstaw wróciłam. Do podstaw budowania siebie od nowa, a czułam, że nie powinnam w to Wejść. Czułam od samego początku, jeszcze ty też mi powiedziałaś. Więc ja nie wiem, czy ja dobrze zrobiłam.
Ja do dziś nie wiem, czy ja dobrze zrobiłam. Oczywiście wnioski wyciągnęłam ostateczne, ale ja te wnioski ostateczne wyciągnęłam też i wcześniej. Mimo wszystko zrobiłam ten krok, który kosztował mnie bardzo dużo. I to nie są żarty, bo ja mam narzędzie, ja mam ciebie i ja sobie z tym radzę. Natomiast nie wszyscy mają takie szczęście albo nie wszyscy sobie tak zaprojektowali życie, żeby były osoby wspierające wokół, które podadzą rękę w momencie, kiedy na glebie leżysz i kwiczysz. I jest to bardzo trudne sobie poradzić samemu z tą sytuacją, bo nawet nie wiesz, co się z tobą dzieje. To jest tak, jak myśmy kiedyś mówiły, że twój świat traci w ogóle znaczenie w momencie, kiedy cię odcina od twoich wyższych poziomów.
[50:11] - Tak, ale ja przeszłam to też. Pamiętasz? Ty byłaś tą wyciągniętą ręką.
[50:18] - Tak, pamiętam.
[50:20] - Lubimy sobie urozmaicać życie. Albo może bezpośrednio jesteśmy dobrymi prowadzącymi audycję, bo prowadzenie na żywo, kochana, musimy mieć jakieś przykłady.
[50:33] - Właśnie. Więc nie wiem do końca, czy to była głupota i ignorancja z mojej strony, czy to było coś, z czym miałam się zmierzyć, żeby jeszcze zobaczyć bardzo głęboko ukryte moje deficyty w myśleniu o samej sobie. Bo dzięki tej sytuacji dużo rzeczy wyszło, ale nie jestem pewna, czy to musiało tak być. Nie mam do tego przekonania. Jestem w zawieszeniu. Dzisiaj nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wolałabym tego nie przeżyć. No ale przeżyłam.
[51:02] - Wiesz co, myślę sobie też tak, że pocieszmy w inny sposób. Powiedziałabym tak: jak już przeżyliśmy pewną sytuację, to zastanawianie się nad tym, czy to było potrzebne, czy nie, to już po prostu nie ma sensu. Natomiast najistotniejsze jest chyba to, że wyciągamy z tego wnioski. Jeżeli wyciągamy z tego wnioski, to już jesteśmy krok do przodu. Więc też bym powiedziała: nie załamujmy się pewnymi sytuacjami. Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy popełniamy błędy, wszyscy mamy doświadczenia, na które z perspektywy moglibyśmy powiedzieć: „Cholera, po co ja w to wszedłem? Mogłam w to nie wchodzić”. Ale to już jest przeszłość. Możemy zmienić tylko energię tej przeszłości w teraźniejszości, więc nie zmienimy całej sytuacji rzeczywistej. A zmieniamy energię właśnie w ten sposób, że wyciągamy wniosek, idziemy do przodu i ona na nas nie wisi w związku z tym.
Jest to nauka. Taka jest szkoła ludzi na Ziemi.
[51:59] - Szkoła życia.
[51:59] - Dokładnie. Więc z tym chyba należy się bardziej godzić niż denerwować czy napinać, bo to jeszcze tworzy kolejne niepotrzebne rzeczy, wcale niepozytywne dla nas samych. Więc po prostu ciesz się tylko tym, że wyszłaś i że znowu się budujesz. I jeszcze zaznaczmy jedną rzecz, że jak wyciągamy wnioski i się uczymy, to budujemy się szybciej. Czyli mogę powiedzieć dużo szybciej wraca ci ten punkt, z którego rozpoczęłaś to budowanie, niż jak wcześniej do tego dochodziło.
[52:27] - Absolutnie masz rację. Zgadzam się z tobą.
[52:29] - Więc ma to sens.
[52:31] - Ja jeszcze mam pewność, że ja nie wrócę do punktu sprzed tygodnia, gdzie to się stało, tylko będę o wiele silniejsza niż tydzień temu.
[52:42] - Tak.
[52:43] - To jest takie pocieszające, aczkolwiek... Dobra, tak to zostawię.
[52:50] - Aczkolwiek niełatwe.
[52:52] - Dokładnie.
[52:53] - Dobrze, kochanie. Co my jeszcze mamy do powiedzenia na temat rozróżniania? Poza może tym, bo już przyszło mi do głowy, jak tylko zadałam sobie pytanie i tobie. Już pędzę do odpowiedzi. Jeszcze tak sobie pomyślałam, żeby jednak może bardzo podkreślić to... Bo cały czas nasuwa mi się jedna rzecz: że w świecie ezoterycznym bardzo mocno i dużo mówi się o miłości. Ten ośrodek, czakra serca, cokolwiek by to nie było, to zawsze kojarzy się z miłością, dawaniem. A mi się to kojarzy z oprogramowaniem. Więc powiedziałabym tak: bardzo bym uczulała i prosiła wszystkich, którzy chcą pomagać, niech dadzą maksimum miłości do siebie najpierw, troski dla siebie. Niech czują, że w tej miłości do siebie się pławią, ale nie w egotycznej, tylko naprawdę czują, że siebie kochają i mogą to sobie powiedzieć z uśmiechem na ustach.
I dopiero z tego poziomu niech zaczynają myśleć o pomaganiu innym ludziom, o rozwijaniu się, o czymkolwiek innym. Bo to jest taka podstawa, że jeżeli tego nie zrobimy, to wygląda to troszkę tak, jakbyśmy się... Nie wiem, jaki tu przykład powiedzieć. Po prostu podstawa. Nic mi nie przychodzi do głowy. Po prostu podstawa. Najpierw musimy kochać siebie bardzo głęboko. Czyli za każdym razem, jeżeli wejdziemy w pomaganie drugiej osobie, to zawsze ta sytuacja pokaże nam te punkty, w których siebie nie kochamy.
[54:31] - I tutaj już słyszę, oczywiście wyświetla mi się na ekranie wewnętrznym. Było w komentarzu. Kiedyś już ruszałyśmy ten temat miłości do siebie i w komentarzu było: „No to co teraz się świat zrobi egoistyczny? I co z pomaganiem innym ludziom?” Więc właśnie chciałam powiedzieć, że to nie ma nic wspólnego z egoizmem. Miłość do siebie samego najpierw nie ma nic wspólnego z egoistycznym podejściem do drugiego człowieka. W momencie, kiedy my uruchamiamy miłość do siebie, natychmiast zostaje wybudzona miłość do wszystkiego, co jest. Tak to działa, nie odwrotnie. Nie możesz kochać człowieka, nie możesz kochać sytuacji, nie możesz kochać przyrody, jeśli nie masz miłości własnej, bo po prostu nie wiesz, co to jest.
[55:18] - Może właśnie odwróćmy to, że miłość do drugiego człowieka nie wybudza miłości do ciebie.
[55:24] - Nie, absolutnie nie. Wręcz przeciwnie.
[55:26] - Zawsze jest to w dokładnie przeciwnym kierunku.
[55:28] - Ja bym powiedziała wręcz przeciwnie, że jeśli zaczynasz koncentrować się na miłości do drugiego człowieka, zatracasz siebie, zaczynasz niszczyć siebie, dlatego że rozdajesz swój cały potencjał, rozdajesz swoją energię z egotycznych czy egoistycznych, czy z niewłaściwych powodów. Bo to nie jest z miłości do siebie pomaganie innym, tylko z powodów często takich programowych, że tak cię nauczono, że tak wymagano od ciebie, że tak powiedział ci świat, że tak jest dobrze żyć, że poświęcanie się dla innego człowieka, poświęcanie swojego życia dla innych ludzi czy dla innych idei, czy dla innych spraw jest czymś, co jest wielkie. Za to się dostawało nagrody. Ale z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy wiemy, że to jest ścieżka donikąd, bo to nie prowadzi do naszego rozwoju. To prowadzi tak naprawdę do wyniszczenia. I takie przykłady można podać na przykład Violetty Villas, która była istotą o głębokim sercu. Mówiło się o niej, że bardzo pomaga i kocha zwierzęta. Przygarniała ich setki. I co to spowodowało? Śmierć w osamotnieniu ze zwierzętami, na które tak naprawdę nie miała środków, żeby je utrzymać.
Przerosło ją to po prostu, zniszczyło. I takich artystów, którzy dbają o zwierzęta, którzy przelewają, jakby to powiedzieć, niewłaściwie pojętą miłość na inne stworzenia, doprowadzają się do ruiny.
[57:01] - Czyli krótko mówiąc, można powiedzieć znowu wykorzystujmy tę umiejętność rozróżniania. Najpierw ją budujmy, odkrywajmy w sobie, a potem ją wykorzystujmy wszędzie, łącznie w takich rzeczach jak też do siebie, czyli w umiejętności rozróżniania, gdzie jest ta miłość i w którym punkcie miłości i jakiej miłości jestem.
[57:21] - Tak, dlatego że jeszcze bym chciała odwrócić sytuację. W momencie, kiedy człowiek jest zbudowany, kocha siebie, to stwarza obfity świat, bo kocha siebie, prawda? Jeśli kochasz siebie, to chcesz żyć w komforcie. Chcesz żyć w wygodzie, bo kochasz siebie. I wtedy dopiero jak kochasz siebie, masz świat komfortowo ustawiony, zaczynasz pomagać innym ludziom. Masz na to środki. Czy zwierzętom masz na to środki, więc twoje ośrodki stworzone czy dla ludzi, żeby im pomóc, czy dla zwierząt są w obfitości i uczą tym samym. Twoja energia będzie uczyć obfitości. Czy te zwierzęta, czy tych ludzi, którzy przyjdą na moment do twojego życia, żeby wzrosnąć przy tobie. Odwrotna kolejność musi, kochani, być.
Musimy to wszyscy zrozumieć. Więc też nie jesteśmy tu idealne.
[58:08] - Do zrozumienia służy umiejętność rozróżniania.
[58:11] - Właśnie.
[58:12] - Dodaję. Ładny ten tytuł się podoba.
[58:17] - Czyli chyba tym akcentem zakończymy ten miły temat. Jeszcze się nie żegnamy dlatego że tu jeszcze, proszę cię, na mównicę cię zaproszę. Co ty myślisz, że to ominiesz? No nie. Z rozróżnianiem na dzień dzisiejszy zakończyłyśmy. Myślę, że będzie to zrozumiałe i dla wszystkich przydatne. Dla nas samych też. Bo to nie jest tak, że jak my o czymś mówimy, to mamy proces zakończony.
[58:44] - No nie, wprost odwrotnie. Raczej mówimy zawsze o procesie.
[58:48] - Dokładnie.
[58:48] - Dlatego tak się nim cieszę.
[58:51] - Czyli Moreniu, zapraszam cię na mównicę, opowiadaj, co tam przygotowałaś dla nas wszystkich. Jakie oferty masz?
[58:58] - Jakie oferty przygotowałam? No poza tym, że przyjmuję indywidualnie przez Skype'a jako jasnowidz, to robię jeszcze wciąż poprzez medytację integrację z podświadomością i z wyższym Ja. I co jeszcze robię? To już jest nowe i coraz więcej uwagi w tym kierunku idę. To właśnie praca z ośrodkiem serca. I tutaj znowu kolejny raz podpowiem, że na razie dostaję przepływy informacji, zrozumienia i tak dalej. W związku z tym będzie to bardzo spontaniczny kurs, który odbędzie się 26.07 w weekend w październiku w Warszawie. Zapraszam wszystkich serdecznie. Natomiast nie spodziewajcie się, że będzie tam konkretny, ustalony plan, bo naprawdę wszystko wchodzi i jest w takim procesie, że liczę tylko na to, że po prostu przyjdą odpowiedni i właściwi ludzie, którzy będą rezonowali z tym procesem albo będzie im on do czegoś potrzebny. W związku z tym wtedy będziemy w to szli.
Tak to wygląda.
[01:00:03] - Aha, okej.
[01:00:04] - Krótko powiedziałam.
[01:00:05] - Właśnie tak jakoś szybciutko to poleciało. No dobrze kochani. Nazywam się Monika Jakubczak i pogadam odrobinkę dłużej, jeśli pozwolicie. No w każdym bądź razie powiem tak, że... No właśnie.
[01:00:24] - Jak tak zaczniesz, to będzie długo.
[01:00:26] - Tak, będzie długo, ale już się skupiam, kochani. Pierwsza rzecz to zapraszam was na warsztaty do Wrocławia, które odbędą się 23 listopada w godzinach 17:00 do 20:00. Miejsce zostanie podane w poniedziałek, bo jeszcze nie mamy salki. Te warsztaty odbędą się z Eweliną Stępnicką i ze mną, z Moniką Jakubczak. Pierwsze odbyły się w Krakowie. Naprawdę były przecudne, stworzona mistyczna atmosfera, wspaniali ludzie. Nie wszyscy. Większość.
[01:01:01] - Wywoliłam ci się na uśmiech.
[01:01:03] - Tak. W każdym bądź razie naprawdę coś mistycznego. My z Eweliną długo żeśmy rozmawiały po tych warsztatach, że same siebie zaskoczyłyśmy, jak bardzo dobrze czułyśmy się w tej roli osób, które opowiadają też o swoich przejściach, szczerze o przeżyciach. Były i łzy, i wzruszenie dla nas wszystkich i dla osób, które nas słuchały, i dla nas samych. Więc jeśli chcecie przeżyć coś naprawdę fajnego, mistycznego i bardzo głębokiego To przyjdźcie. Natomiast jeśli spodziewacie się powierzchownych relacji z naszego życia, to nie przychodźcie, bo to jest naprawdę głęboki proces i powiem tak, że nikt z tych spotkań z nami nie wyjdzie taki sam. Po prostu, bo pewne procesy się uruchamiają. U nas samych również ten proces dzięki wam, dzięki osobom, które przyszły, też bardzo gwałtownie poszedł do przodu. To jest pierwsza rzecz, czyli warsztaty. „Podróż do siebie.
Podróż do swojej duszy” tak żeśmy nazwali. I dokładnie tak to się dzieje. Następna rzecz to jestem jasnowidzem jeszcze, który przyjmuje na Skype'ie na sesje. Ustalam również indywidualne diety, które się bardzo sprawdzają. Naprawdę ludzie, tutaj mam bardzo dużo informacji zwrotnych, że wychodzą z pewnych schorzeń, które latami się wlokły za człowiekiem, więc dieta jest dosyć ważna, dobrze dobrana indywidualnie dla potrzeb ciała ludzkiego. Następna rzecz, którą chciałam tu wam zaoferować, to są warsztaty „Droga do wolności” pierwszy i drugi stopień. I tutaj jest nowość kochani na początku grudnia jedziemy do Londynu. Jeśli chcecie zgłosić, zapisać się na warsztaty, to jest to okazja, żebyście nie musieli nas poznawać przez Skype, tylko po prostu osobiście przyszli. Piszcie na maila zgłoszenia na początku grudnia. To jest pierwszy albo drugi weekend.
Jeszcze to nie jest ustalone. I następna rzecz, właściwie ostatnia, to medytacja plastra miodu. Chciałam wam zaoferować taką wspólną medytację oczyszczającą wasze programy i blokady przez internet. Jest to bardzo fajna medytacja. Oczywiście jej skutki będą zależały od tego, jaka jest moja siła, jaka jest moja moc, jaka jest moja energia, bo ja was będę prowadzić w tej medytacji. Ale z tego, co przebadaliśmy z mężem i z kursantami, to na przykład dwanaście czy czternaście godzin pracy metodą „Droga do wolności” i wyszukiwania swojego oprogramowania na arkuszach to jest dwanaście godzin kręcenia, oczyszczania, a pięć minut czy czterdzieści minut, jak ja ją w tej chwili rozszerzyłam, czterdzieści minut to jest praca na wiele godzin inną metodą duchową, którą też proponuję. Więc to jest ogromny skok kwantowy. Troszkę się bałam tej medytacji, sama w nią nie wierzyłam. Natomiast dzisiaj wiem, że to też troszkę te skrzydła podcięte właśnie poprzez różne sytuacje, które dotykałam w życiu, a dzisiaj mam pewność, że jest to naprawdę dobre narzędzie. No i co, kochani?
To wszystko. Dziękuję wam, że jesteście, że odsłuchujecie tych audycji. To jest bardzo budujące. No i że jest bardzo dużo e-maili, gdzie mówicie, że nas kochacie.
[01:04:25] - To jest miłe.
[01:04:27] - No więc my kochamy was. Przesyłamy buziaki, uściski. I co? Do następnego spotkania.
[01:04:34] - Do następnego spotkania. Wszystkich ściskamy serdecznie i buziaczki. Pa.
[01:04:40] - Pa.
[01:04:40] - Archiwalne odcinki audycji „Cafe de Flore” znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelenata.com.