[00:20] - Infra zaprasza na autorski cykl felietonów. Z Ałtaju widać więcej. Tajemnice i zagadki Rosji według Wojciecha Grzelaka. Największa rzeka Europy, Wołga, leży na krańcach kontynentu. Jednak jest to rzeka, która była znana już w starożytnym. Szalenie ciekawa pod względem nie tylko przyrodniczym, ale także etnograficznym. Na jej wybrzeżach od bardzo dawnych czasów mieszkają rozmaite ludy rozmaitego pochodzenia. Są tam narody europejskie, a także turko-tatarskie. Jest też to rzeka w pewnym sensie fatalna. Miałem na myśli tylko ostatnią głośną tragedię statku Bułgaria.
Takie katastrofy zdarzały się na tej ogromnej rzece wielokrotnie. Jest jednak w niej coś, co sprawia, że jest to miejsce, które nie zawsze wywołuje dobre emocje. Oczywiście w tej chwili bardzo ogólnie. Ta rzeka ma przy tym tysiące kilometrów. Jest ogromna, niekiedy bardzo szeroka. W wyniku inwestycji podjętych w czasach komunistycznych, kiedy to bolszewicy wyobrażali sobie, że bezkarnie mogą zmieniać naturę, Wołga także się zmieniła. Są tam liczne sztuczne zbiorniki. W każdym razie mówimy tutaj o dość dużym obszarze Rosji, biorąc pod uwagę także zlewisko Wołgi, połączony jednak pewnymi tajemniczymi zjawiskami, które w różnych miejscach w pobliżu Wołgi miały miejsce. Zaczynając od jej źródła, czyli z wyżyny Wałdaj. Akurat jest to miejsce opisane dość tragicznie w „Nasze Dzieci”.
Na wyżynie w tym klasztorze znajdował się obóz polskich jeńców we Staszkowie. Ale idąc nurtem Wołgi, właściwie co kilkadziesiąt kilometrów napotyka się na miejsca, w których występują zjawiska trudne do wytłumaczenia, niektóre związane z tragediami, niektóre związane po prostu z fenomenami, które niełatwo objaśnić. Koło miejscowości Niżny Nowogród kiedyś znajdował się gród Kijew, który odgrywa dużą rolę w legendach rosyjskich lub ruskich właściwie. Jest to miasto, które bądź to zatonęło w nurtach Wołgi czy też jeziora, bądź to skryło się w niewidzialnym wymiarze podczas tatarskiego najazdu. Jest to też jakiś symbol dawnej, niepokonanej Rusi jeszcze sprzed czasów Iwana Groźnego. Ale być może takim najciekawszym miejscem, jeśli chodzi o dziwne, nietłumaczalne zjawiska związane z Wołgą, jest jej dolny bieg, a ściślej okolice Samary. Wołga jest już tam rzeką bardzo potężną, bardzo szeroką. W pobliżu Samary znajduje się Wyżyna Żygulin i miejscowość także o tej nazwie. W Rosji znana przede wszystkim jako marka piwa, kiedyś bardzo trudno osiągalnego, a także oczywiście samochody. W ogóle w Samarze istnieje przemysł samochodowy rosyjski, bardzo rozbudowany.
A więc właśnie w tej okolicy, w pobliżu Samary, miasto Tojato, również przemysłowego miasta nazywanego w tej chwili imieniem rosyjskiego komunisty, wcześniej noszącego nazwę Stawropol. Od bardzo dawnych czasów zdarzają się wypadki, które niełatwo sobie wytłumaczyć. Legenda głosi, że w tej okolicy Stienka Stefan Razin, rosyjski bohater ludowy, powstaniec kozacki, wrataśka, postać najzupełniej historyczna, żyjąca w połowie XVII wieku. Że więc w tym miejscu, w nurcie Wołgi, Razin utopił perską księżniczkę. Opowiada o tym bardzo znana piosenka zaczynająca się od słów: „Wołgo, Wołgo, ruska rzeko”. Perska księżniczka miała być branką Razina pojmaną przez niego podczas wypraw skierowanych przeciwko perskiemu szachowi. Czemu ją utopił? Zmuszony właściwie, a właściwie sprowokowany przez swoich towarzyszy. Tak czy owak, lud zamieszkujący te okolice jest przekonany Ta tragedia związana z tą przepiękną księżniczką do dzisiaj w pewien sposób oddziałuje na to, co dzieje się w pobliżu Samary. A są to fenomeny rzeczywiście bardzo efektowne i bardzo tajemnicze.
Najogólniej rzecz mówiąc, jest wiele świadectw osób, które widziały tam dziwaczne obiekty. Niekiedy były to obiekty ogromnych rozmiarów o bardzo szczególnej strukturze. Najwięcej świadków twierdzi, że widziało tam jakiś przedziwny pałac. Ta okolica nazywana jest Kir-Ugly czy też po rosyjsku Mirgorod. Tatarska nazwa Kir-Ugly jest dość trudna do przełożenia, ale jest to coś jakby syn wejścia czy też syn przejścia, dokąd przejścia czy do innego wymiaru. Mówi się, że w tym miejscu pojawiają się miraże. A więc ów przedziwny pałac, który jest kojarzony także w literaturze rosyjskiej z pałacami księżycowych magów. Jest tu bardzo wiele określeń. Cechą wspólną tych wszystkich zjawisk jest kolor. Wszystko dzieje się w zielonkawej poświacie.
Pojawiają się też w tym miejscu słupy zielonego światła w bezksiężycowe noce, trudne do wytłumaczenia, ale opisywane niekiedy bardzo szczegółowo, jeśli chodzi o ich rozmiary. Czym jest ta dziwna wizja? Trudno jest powiedzieć. Opowieści świadków nie są spójne. Niektórzy z nich pozostawiali swoje rysunki jako świadectwa. Pojawiają się przedziwne obiekty, przedziwne elementy, ale trudno ująć to całościowo. Jeśli jest to miraż, jeśli jest to fatamorgana, odbicie jakiegoś być może realnie istniejącego pałacu lub realnie istniejącej budowli, która znajduje się. I tu pytanie, czy przy nadziei, czy z nieuwagi się komuś? Bardzo trudno mi to określić. Oczywiście w tym miejscu zanotowano także dużą aktywność nieustalonych obiektów latających.
Szczególnie charakterystyczne są opisy tych zjawisk z sierpnia 1990 roku, kiedy bardzo szczegółowo opisano pojawienie się UFO w postaci kuli, ciemnoczerwonego kręgu. Te relacje są bardzo szczegółowe i oczywiście złożone przez wielu świadków. To szczególne miejsce na Wołdze Kir-Ugly wiąże się też z pradawnymi opowieściami o Scytach, którzy byśmy z Ałtaju wędrowali po stepach Ukrainy, którzy być może pozostawili tam jakieś skarby, a w każdym razie przez jakiś czas koczowali także nad Wołgą. Są też opowieści o tym, że być może gdzieś tam, nad środkową Wołgą miał urodzić się Zaratustra, słynny prawodawca i reformator religijny. A sama nazwa Samary być może wzięła swój początek od imienia Sema, syna Noego. Bardzo długo można by opowiadać o tym, co dzieje się w Kir-Ugly. Przed laty tam byłem świadkiem dziwnych zjawisk. Obserwowałem też reakcję przewoźnika. W tym miejscu przeprawiałem się przez Wołgę promem. Jest to przeprawa trwająca około 45 minut i z mgieł nadrzecznych wyłoniły się bardzo osobliwe kształty.
Trudno mi samemu powiedzieć, co widziałem. W każdym razie posłuchałem starego Tatara przewoźnika, który obraził się przeraźliwie. Ponieważ moc miejsca Kir-Ugly jest kojarzona też negatywnie wśród mieszkańców tych okolic. Zdarzały się podobno zniknięcia osób, które zbyt długo poszukiwały mirażu pałacu albo po prostu przebywały w nieodpowiedniej porze w sercu tego dziwnego miejsca. Program Wojciecha Grzelaka przygotowała Infra dla Radia Wolne Media.