[00:20] - Infra zaprasza na autorski cykl felietonów. Z Ałtaju widać więcej. Tajemnice i zagadki Rosji według Wojciecha Grzelaka. Pewien letni wieczór w sercu Ałtaju zdarzyło się, że traktorzysta z kołchozu w małej, zagubionej wiosczynie Bałyktujul powracał wieczorem do domu i nieoczekiwanie zauważył na swojej drodze dziwną postać — kobietę dosiadającą konia. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, bo Ałtajki mieszkające w tym regionie tej krainy w ajmaku łagańskim dość często podróżują wierzchem. Są zresztą znakomitymi myśliwymi. Gdyby nie to, że spotkana postać odziana była w przedziwne starodawne szaty. Na głowie miała wysoki prawie na półtora metra czepiec, bogato zdobiony. Podobnie ubrany był jej koń. Na widok traktorzysty przyspieszyła, ruszyła w jego stronę.
Poczciwy chłop z kołchozu zdrętwiał na ten widok. Najstraszniejsze było to, że nie słyszał w ogóle żadnych odgłosów, nawet odgłosu kopyt uderzających o ziemię. Nie ośmielił się podnieść oczu. Wydawało mu się, że ta dziwna zjawa minęła go i jest za jego plecami. Trwało to jakiś czas. Wreszcie odwrócił się. Nikogo w pobliżu nie było. Tego typu spotkania są dość powszechne na Ałtaju i praktycznie w wielu rejonach tej krainy opowiadane są podobne zdarzenia. Ich bohaterowie zaklinają się, że nie było to przywidzenie. No cóż, przez Ałtaj od tysiącleci przeciągały rozmaite ludy.
Wspomnienie o niektórych z nich zachowało się. W przypadku innych nie znamy ich imion. Ciągnęli tędy Sytowie, Sarmaci, Hunowie. Przechodzili ci koczownicy przez górzysty Ałtaj i zostawiali tam swoich zmarłych. W wielu miejscach Ałtaju są bardzo cenne dla archeologów skupiska kurhanów. Niekiedy podróżując na przykład po kotlinie czujskiej, napotyka się dosłownie całe mrowie kurhanów. Można jeździć między nimi samochodem. Nie zawsze są to jakieś specjalnie wybitne usypiska kamieni, niekiedy po prostu kręgi kamienne, doskonale widoczne wśród niskiej trawy i na płaskim gruncie. Takie skupiska kurhanów znajdują się w kilku miejscach Ałtaju. Jest to na przykład cmentarzysko Bashadar.
Nazwa ta po ałtajsku znaczy martwa głowa. Jest to także jaskinia Denisowa w północnym Ałtaju. Są wreszcie najbardziej może słynne kurhany pazyryckie w pobliżu jeziora Kieleckiego. Tam właśnie wydarzyła się przytoczona na wstępie historia z owym przestraszonym traktorzystą. Ale za najbardziej święte, nawiedzane miejsce w Ałtaju uchodzą niebiańskie pastwiska, czyli płaskowyż Ukok. Jest to płaskowyż praktycznie na granicy Rosji i Chin. Na wysokości rozciąga się ponad trzy tysięcy metrów i znajdują się na nim liczne mogiły. Chowano tam zmarłych jeszcze w epoce brązu. Są tam jeszcze wcześniejsze rysunki naskalne pochodzące z paleolitu, potem także w epoce żelaza, w okresie Hunów i Sarmatów, czyli w I wieku przed naszą erą do V wieku naszej ery, w średniowieczu. Nawet ostatnie pochówki pochodzą z wieku XVIII do początku XIX.
Jest to prawdziwy raj dla archeologów, którzy mogą liczyć tam na cenne znaleziska. Tym bardziej że do doskonałego zachowania się zwłok oraz innych artefaktów znajdujących się w pradawnych grobach przyczynia się tamtejszy klimat. Otóż bardzo często do kurhanów, do komór grobowych dostawała się woda, która następnie zamarzała, tworząc na wieki, nawet na tysiąclecia lodowe soczewki. W tej zmarzlinie przetrwały przedmioty, bogate przedmioty, które wyposażano groby oraz ciała osób pogrzebanych tam przed wiekami. Prace wykopaliskowe zaczęto prowadzić na Ałtaju, systematyczne prace wykopaliskowe, naukowe prace wykopaliskowe podkreślę, zaczęto prowadzić na Ałtaju w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, ale rabusie kurhanów odwiedzali je już dużo wcześniej, także w starożytności. W ogóle trzeba powiedzieć pierwszy kontakt Rosji, Rosjan z Ałtajem polegał właśnie, no niestety, na ograbianiu starożytnych grobów. Pełno cennych przedmiotów wówczas z nich wydobytych trafiło do muzeum w Sankt Petersburgu, w Moskwie. Naukowcy zajęli się starożytnymi kurhanami Ałtaju tak jak wspomniałem zaledwie osiemdziesiąt lat temu. Wówczas profesor Rudenko prowadził intensywne wykopaliska właśnie na cmentarzysku Pazyryk, tak zwanych carskich, bardzo okazłych kurhanów. Odkrycia były rewelacyjne.
Odkryto groby wodzów sytyjskich, wspaniale wyposażone. Odkryto zwłoki koni towarzyszące ciałom ludzkim. Konie te posiadały wspaniałe zdobienia. Przedmiotów bardzo cennych wydobyto mnóstwo. Wytobito również zwłoki dawnych Scytów Pazryczan, jak w tym wypadku nazywano ich od miejsca znaleziska. Unikalne było to, że ciała zachowały się doskonale. Pokryte były tatuażami przedstawiającymi niepowtarzalne w swoim stylu motywy zwierzęce. Niestety nie wszystkie ciała odkryte w doskonałym stanie zachowały się. Było lato, był upał. Pazryk znajduje się na odludziu.
Niestety po wydobyciu z lodu wiele cennych znalezisk uległo zniszczeniu. Ta sytuacja nie powtórzyła się na Ukoku. Na szczęście nie powtórzyła się na płaskowyżu Ukok w roku 1993. Wówczas młoda archeolog z Nowosybirska Natalia Połuzmak dokonała tam rewelacyjnego znaleziska. Pod dawnym kurhanem znalazła jeszcze jedną komorę grobową. Takie sytuacje znane są także z innych znalezisk, którą wypełniała wielka lodowa soczewka. Rozpoczęła się żmudna praca wytapiania lodu. Polegało to na tym, że badacze gotowali wodę w metalowych kubkach i polewali nią lód. Następnie tymi samymi naczyniami wybierali roztopioną wodę. I wreszcie po wielu dniach takiej żmudnej pracy ukazała się ręka.
Kobieca ręka pokryta fantastycznym wzorem tatuaży. Odkryto kurhan zawierający szczątki dawnej, prawdopodobnie kapłanki scytyjskiej. Pogrzebano ją dwa i pół tysiąca lat temu. Zachowały się nawet kwiaty, które dawni Scytowie wysypali na zwłoki swojej rodaczki. Ale znalezisku temu, odkryciu niewątpliwie cennemu dla nauki, od początku towarzyszył niepokój tubylczej ludności, w ogóle przeciwnej temu, aby ktokolwiek nawiedzał dawne święte miejsca. Nie jest tu przy tym istotne, że jak wykazały późniejsze badania, typ antropologiczny tej lodowej lady, jak nazwano mumię wykopaną przez Połuzmak, czy też ałtajskiej księżniczki, jak ją potem nazywano częściej, jest zupełnie inny niż typ antropologiczny współcześnie żyjących Ałtajczyków. Ałtajska księżniczka należała do rasy białej, a Ałtajczycy należą do rasy żółtej. Zmarła w wieku 27 lat. Niektóre tatuaże na jej ciele nie zostały dokończone. Mumię zachowaną w znakomitym stanie przewieziono do Nowosybirska.
Po drodze śmigłowiec wiozący szczątki ałtajskiej księżniczki i kilku z archeologów, którzy dokonali odkrycia, miał awarię, która omal nie zakończyła się katastrofą. Auto przewożące z lotniska do instytutu naukowego ałtajską księżniczkę uległo awarii, a potem zderzeniu. Takie dziwne wypadki, cały rząd tych wypadków doświadczony był także przez innych archeologów podczas ich prac na Ukoku. Księżniczka znajduje się w specjalnej komorze, która stwarza podobne warunki, w jakich mumia zachowała się przez 25 stuleci i pozostaje dalej poza Ałtajem, w Nowosybirsku. Ałtajczycy uważają, że powinna wrócić na swoją ziemię. Powinien odbyć się znów normalny jej pogrzeb właśnie na Ukoku. Niektórzy uczeni wyśmiewają ten pogląd, ale tubylcza ludność ma swoje argumenty. Co więcej, te argumenty podzielają nawet lokalne władze. We wrześniu 2003 roku Ałtaj nawiedziło potężne trzęsienie ziemi z epicentrum właśnie w pobliżu Ukok. Wstrząsy trwały przez kilka lat.
Praktycznie trwają do dziś. Tubylcy traktują to jako ostrzeżenie. Ostrzeżenie bogów czy też duchów tych miejsc, duchów dawno zmarłych Scytów, dawniejszych gospodarzy Ałtaju. To można interpretować różnie. W każdym razie Ałtajczycy uważają, że mumia powinna powrócić tam, gdzie ją znaleziono. Jeśli tak się nie stanie, miejscowa ludność ucierpi na tym i doprawdy widywane od czasu do czasu zjawy starożytnych Amazonek nie będą tych cierpień najgorszym doświadczeniem. Program Wojciecha Grzelaka przygotowała Infra dla Radia Wolne Media.