[00:02] - „Café de Flore”. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, halo! Witamy wszystkich w następnej audycji „Café de Flore”. Do rozmowy zapraszam Renatkę Engel i z tej strony kłania się nisko Monika Jakubczak. Witam cię, Reniu.
[00:20] - Witam wszystkich i witam ciebie.
[00:22] - Kochanie, powiedz, jak tam pogoda na tej twojej wsi niemieckiej?
[00:27] - A u mnie pięknie, powiem ci. Naprawdę pięknie. Od paru dni świeci przecudowne słońce, więc myślę sobie, że wreszcie coś zaczyna się fajnego dziać i mam nadzieję, że ta jesień będzie piękna, bo ostatnie dni przed moim wyjazdem do Polski były okropne. Chyba z pięć dni padał deszcz. Ja nie mam zapału do pracy i do życia, jak pada deszcz. Jak świeci słońce, to od razu lepiej się czuję. A jak u ciebie w tych górach?
[00:54] - No w górach u nas. Hej! Prawie na Podhalu. Słonecznie dzisiaj jest, kochani. Piękna widoczność. Także kto mieszka na południu Polski, zachęcam na spacery. Natomiast jeden mankament: jest potwornie zimno. W nocy temperatura była bliska zera.
[01:14] - Uuu!
[01:15] - Więc naprawdę jest zimno. Jak wyglądam przez okno, to wydaje się, że jeszcze jest lato. Ale jak po drewno idę na zewnątrz, to niestety rękawiczki i czapka, kochani.
[01:25] - Tak. O wow.
[01:26] - Więc trochę mi żal. Trochę mi szkoda, że lato już minęło.
[01:30] - Ale jak szybko, nie?
[01:31] - Bardzo szybko.
[01:32] - Dopiero początek października.
[01:33] - Nie spodziewałam się tego. I powiem tak: masz rację z tą pogodą, że jak jest słońce i ciepło, to człowiekowi chce się żyć bardziej. I tak sobie myślę: Panie Boże, czy ty nie możesz mnie gdzieś tam przeflancować jednak do ciepłych krajów?
[01:52] - Też mam ten pomysł. Jeszcze się niestety nie realizuje, ale też już zaczynam o tym myśleć.
[02:00] - Tak, coś w tym jest. Kurczę, te swetry, które powyciągałam, wczoraj ubierałam na siebie. Jest mi ciasno, niedobrze, niekomfortowo. Złoszczę się. Muszę wam powiedzieć, kochani, że coś się chyba dzieje. Dokładnie. Jakieś energie chyba schodzą na ziemię, bo jest bojkot, buńczuczność.
[02:20] - Właśnie.
[02:20] - Jest takie rozdrażnienie. Coś się dzieje. Może od tego zaczniemy, Reniu, zanim dojdziemy do tematu, który dzisiaj chcemy poruszyć. Czy coś z energii zewnętrznych, kosmicznych nie wpływa na taki nasz stan? Bo przecież przed audycją rozmawiałyśmy, że jesteśmy obie w takim samym-
[02:42] - Wkurzone.
[02:45] - Takie kompletnego bojkotu wszystkiego, co jest.
[02:52] - To może zróbmy jasnowidzonka. Zobaczymy, co to się dzieje. Ano dzieje się. Już widzę.
[02:57] - No to czekaj. Mów, mów. Ja sobie też sprawdzę.
[03:00] - To, co widzę, to jak zawsze widzę takie łagodne, złote energie i one są miłe, jak się na nie patrzy. Mogę powiedzieć, że teraz rzeczywiście widzę strasznie dużo takiej złoto-fioletowej energii. A fiolet jednak kojarzy mi się z oczyszczeniami. Ja sama zresztą jak robię medytacje, to zawsze fioletowego koloru używam do oczyszczenia ze wszystkiego. I teraz rzeczywiście bardzo dużo takich kolorów mi się pokazuje. Czyli wygląda na to, jakby ta końcówka roku była bardzo mocno do oczyszczania. Mogą nam wywalać różne rzeczy ze względu na to, że oczyszczanie kojarzy się z tym, że czyszczą nas od podszewki te energie. To to zobaczyłam.
[03:43] - Dobrze, to ja też patrzę.
[03:45] - To też patrz, bo ciekawa jestem, co dodasz.
[03:47] - Widzę i sama jestem trochę przerażona, bo powiem tak: ja nie jestem gotowa na ten proces na dzień dzisiejszy tak silnych energii czyszczących.
[03:55] - Silne są strasznie.
[03:55] - Bo naprawdę silnie się to odczuwa i to na każdym poziomie. I teraz lecą energie oczyszczające, które wybijają nam wszelkie nieprawidłowości dotyczące relacji międzyludzkich. I tu jest problem. Dlatego że będzie bardzo duży niepokój w relacjach między człowiekiem a człowiekiem na różnych poziomach. Nawet nie będziemy wiedzieli, o co chodzi, a będą spięcia.
[04:20] - No tak.
[04:20] - I te spięcia są absolutnie potrzebne, żeby zobaczyć nieprawidłowości panujące w programach między nami. Bo tu chodzi o programy, bo to nam wywala programy, jakieś zaburzenia, blokady i tak dalej. Wszystko, co jest nałożone z zewnątrz, żeby dojść do własnej prawdy. Więc tutaj musimy być na to gotowi. Druga rzecz: te energie idą po to, żeby wywalić z nas, wymieść z nas wszystko, co nam nie służyło. To jest też bardzo trudny proces, dlatego że wiele rzeczy, domków z kart się będzie rozpadać.
[04:55] - No tak.
[04:55] - I to jest bardzo silne. I to zacznijmy od diety, poprzez związki, poprzez sposoby myślenia i skończywszy-
[05:01] - Pracę.
[05:02] - Tak, na pracę i w innych miejscach. Więc to są bardzo gwałtowne w tej chwili energie. Możemy naprawdę czuć się pogubieni. I następna rzecz to są energie, które mają wybudzić w nas mówienie konstruktywnego „nie”. To jest też bardzo trudne.
[05:19] - Uuu.
[05:20] - My to przeżywamy bardzo intensywnie w tej chwili. U mnie na przykład ten proces się zaczął, bo i w domu mówię konstruktywne „nie”, i w domu bardzo silnie zaznaczam swoje granice i pozwalam sobie czuć to, co naprawdę czuję i nie pozwalam sobie już wmawiać, że czuję źle, że nie mam racji. Zaczynam się tego słuchać, a jednocześnie jedna część mnie jeszcze to bojkotuje, że jestem niedobra, że jestem niewyrozumiała dla innych ludzi, że jestem niecierpliwa dla innych ludzi. Ale słuchajcie, ja straciłam cierpliwość do ludzi. I w pewnym momencie sobie pomyślałam: Panie Boże, ja przestałam ludzi kochać. Ty mi, Panie Boże, pomóż, bo ja po prostu w tej sytuacji jestem nieogarnięta sama ze sobą. Nie wyrażam na to zgody. A jednocześnie zaczynam. Dzisiaj z Renią rozmawiałyśmy sobie bardzo długo przed audycją i zaczynam rozumieć ten proces, po co on się wydarza.
[06:11] - O to się właśnie śmieję się, bo przeżywam to samo.
[06:15] - Dokładnie. Że my nie musimy wyrażać zgody w swoim życiu na wszystkie rzeczy, które nam się przydarzają. My nie musimy wpuszczać ze względu na miłość do drugiego człowieka wszystkich jego energii, wszystkich jego reprezentantów.
[06:28] - Może powiem tak miłość to tak brzmi właśnie dlaczego się z tego śmieję i dlaczego przerywam? Bo tu nie chodzi o tą rzeczywiście głęboką miłość z poziomu naszej jakby naszej jedności, naszego spokoju i naszej równowagi, tylko tą miłość właśnie w pewnym sensie programowo.
[06:44] - Tak, tak, tak. O tym.
[06:45] - Która po prostu wychodzi i no i siłą rzeczy musi być też zbojkotowana. To może powiedzmy tytuł. Teraz ty wiesz więcej.
[06:53] - Jezu, Reniu ratunku! Ja też. Poczekaj, a co myśmy miały mówić? Ojej. Jesus. A uwalnianie się.
[07:06] - Uwalnianie.
[07:10] - Tak, żeśmy kurczę, weszły w proces uwalniania i żeśmy zapomniały puenty, że tak powiem i sedna sprawy. Kochani, tematem dzisiejszej audycji tadam! Jest temat uwalnianie się, czyli uwalnianie prowadzące do naszej wewnętrznej wolności, tak? Do naszej prawdy o samych nas. No nie jest to łatwy temat, tym bardziej że my jesteśmy takie trochę rozemocjonowane w ogóle w tym momencie.
[07:38] - Po tej rozmowie.
[07:41] - Ale przed nią też.
[07:45] - To znaczy myślę, że wiesz co? Że to jest tak, że może dobrze, że się tym dzielimy i mówimy, bo prawdopodobnie będzie mnóstwo ludzi, którzy przechodzą. W związku z tym, że widziałyśmy już, bo patrz, nie wpadłyśmy na to wcześniej, żeby zamknąć wjazd na widzeniu. Dobrze, że ta audycja, bo przynajmniej obadałyśmy temat.
[08:01] - Tak.
[08:02] - To mogę powiedzieć. Dzięki temu przynajmniej możemy podzielić się. Po pierwsze zaakceptować to jako stały proces, że po prostu jest coś takiego i nie będzie to dotyczyło tylko nas, ale będzie dotyczyło wszystkich innych ludzi. W związku z tym prawdopodobnie te rzeczy, o których my mówimy i to nasze samopoczucie będzie mnóstwo ludzi przeżywało. W związku z tym przynajmniej może poczują się lepiej, że jest to, można powiedzieć, chyba naturalny proces jakby pogłębiania nas samych, dochodzenia do naszego sedna, dochodzenia do naszego, do naszego bycia rzeczywiście takiego, jacy jesteśmy głęboko, wewnętrznie, nie?
[08:42] - No właśnie. Czyli to jest proces bardzo, bardzo pomocny w dojściu do prawdy, ale jednocześnie na dzień dzisiejszy z mojej perspektywy wygląda to no takie niestabilności emocjonalne wchodzą bardzo duże, dlatego że kłóci się ze sobą w tym procesie część logiczna, część, która jest jeszcze w schematach savoir vivru, postępowania, w programach wynikających z definicji dobra, że dobro to jest człowiek miły, układny, współczujący, pomagający. Uśmiechnięty, pomagający, wyciągający.
[09:18] - Kulturalny.
[09:19] - Kulturalny tak. A druga część mnie absolutnie to bojkotuje. I stworzyła się druga strona, czyli człowiek niemiły, niekontaktowy, niechętny do pomagania wbrew swojej woli. I dwie części mnie się absolutnie w tej chwili kłócą. Jest ogromny konflikt. Właściwie można powiedzieć, że walka bokserska wręcz trwa i jest mi bardzo trudno w tym stanie w tej chwili dlatego, że moment, kiedy jestem niemiła, kiedy bronię swoich granic, kiedy instynktownie ochraniam siebie i instynktownie podejmuję decyzje, urażam ludzi. Urażam ludzi. Obierają mnie jako osobę niemiłą, niekontaktową, która nie chce im pomóc. I to jest dla mnie problem w tej chwili dlatego, że uważam, że straciłam miłość do człowieka. Część mnie uważa, że straciłam miłość i cierpliwość do człowieka.
A część mnie ta druga, bardziej spirytualna, bardziej duchowa bardziej ta moja pierwotna mówi, że to nie jest utrata miłości do drugiego człowieka, tylko utrata tolerancji dla pewnych energii, które akceptowałam w swoim życiu. Nie wiem.
[10:35] - No więc chyba możemy powiedzieć no cóż, no ja przechodzę dość podobne procesy u mnie one, ponieważ, że tak powiem, ostatnio już się tak dobrze izoluję i sama siedzę w domu. W związku z tym może ludzie tak strasznie mocno nie cierpią tego, że jestem niemiła. Natomiast ja z kolei szarpię się na innych poziomach. To jest poziom pracy. Czyli myślę sobie Boże, z jednej strony cieszę się z tego, co robię i gdzieś daje mi to jakąś satysfakcję, a z drugiej strony po prostu się szarpię, bo niczego nie czuję w taki sposób, jak lubię czuć, że ma to dla mnie wtedy jakiś głęboki sens. I to tak szarpię się między klientami, między warsztatami, między wyjazdami. Już nawet przed, przed tą audycją ci opowiadałam, że tak jestem w tym pomieszana, że myślę sobie ach, gdzieś bym wyjechała, sama nie wiem gdzie. Więc pojawiają się, tworzę to oczywiście. W związku z tym pojawiają się te wyjazdy, ale takie wydają się, jakby człowiek się nad tym zastanowił to troszkę bezsensowne. Więc wszystko to takie jest niepoukładane, gdzieś mnie rwie, gdzieś mnie ciągnie.
Sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić i wydaje mi się, że jest to, że jest to właśnie kwestia tych energii, że poprzez takie szarpania, poprzez na różnych poziomach, bo podejrzewam, że u nas, u każdego z nas będzie się to przejawiało na innym poziomie, bo każdy z nas ma inny poziom, że tak powiem, nieuporządkowany czy inne rzeczy się jakby to powiedzieć inne rzeczy musi bojkotować. Zresztą tak jak mówiłaś, że po prostu wchodzę w stan rebelii, czyli bojkotowania wszystkiego, co się, co wejdzie mi pod rękę.
[12:10] - Dokładnie. Bez siekierki nie podchodź.
[12:14] - Dokładnie. W związku z tym no najłatwiejsza teraz to ja nie jestem.
[12:20] - Ale to jedno powiedziałaś: „To mnie nie bojkotujesz.” Na razie.
[12:27] - Myślę, i to też była fajna, cenna uwaga od ciebie. Podzielę się tym, bo tak się zastanawiałam i sama właściwie nie rozumiałam, dlaczego to wszystko bojkotuję. Wiem tylko, że mam bojkotować, bo inaczej nie mam wyboru, bo nie wiem, co mam z tym innego zrobić. Natomiast ty mi fajną rzecz podpowiedziałaś, że ja zaczynam bojkotować tchórzostwo na wielu poziomach. I rzeczywiście, jak dobrze się temu przypatrzyłam, to pomyślałam tak, coś w tym jest, że każda sytuacja, tak jak mogę się czepić, czyli na przykład tego, że nie jestem z danym facetem, bo chrapie, to tak naprawdę chrapanie, jak słusznie zauważyłaś, jest tylko zasłoną dymną dla pewnego rodzaju działań tchórzowskich, czyli takich nieskonkretyzowanych. I podejrzewam, że to tchórzostwo sama w sobie bojkotuję. Czyli nie jest to tylko kwestia ludzi na zewnątrz czy sytuacji na zewnątrz, ale też wewnątrz mnie, czyli pewne rzeczy, które gdzieś jeszcze były związane z tego rodzaju programami czy emocjami, czy cokolwiek, co we mnie jest, to teraz to się cały czas transformuje. I z jednej strony myślę sobie: „A tego już nie będę robić, bo po prostu nie czuję się w tym.” A z drugiej strony myślę sobie: „Ojej, to jak ja sobie w życiu poradzę?” I potem wychodzi pewien rodzaj tchórzostwa. Więc wracam z powrotem do kolejnej sytuacji, mówię: „Trudno, jakoś sobie poradzę, ale po prostu trzeba przez to przejść.” Myślę, że każdy z nas będzie przechodził to na różnych poziomach. Poziom będzie zależał od tego, czego do tej pory jeszcze nie zbojkotowaliśmy.
[14:00] - Dokładnie. I to jest, kochani, ogromna walka w tej chwili między sercem a umysłem. To znaczy serce nie walczy, ja to mówię tylko bardzo symbolicznie. To jest walka z naszym ego.
[14:10] - Dokładnie.
[14:11] - I to nie jest łatwy proces, dlatego że będzie wiele płaczu, wiele stresu, wiele zagubienia. Także przygotujmy się na to i przyjmijmy ten stan z całym dobrodziejstwem, bo on doprowadzi nas do tak zwanej wolności. Czyli my wypłyniemy prędzej czy później na szerokie wody naszej jaźni. I powiem tak, że w tym całym procesie patrzę z góry, jakie energie nachodzą, więc nachodzą też energie, które mają ten proces utrzymać w ryzach bezpieczeństwa. Czyli on się nie przełoży na wojny, na ciupacki, na siekierecki, na nozyki, nie będzie.
[14:49] - Tego też nie widzę.
[14:51] - Czyli to będzie taka energia jednak kontrolowana. I powiem tak, że właściwie ja też jestem w okresie, kiedy bojkotuję coś, tylko że ja jeszcze nie umiem wychwycić tego. Więc proszę w jasnowidzeniu, otwieram się, czytaj ze mnie jak z książki, dlatego że to być może też ludziom pomoże. Żeby się tego nie bać, że bojkotujemy jakąś energię i chcemy ją po prostu wymieść z naszego życia i temu towarzyszą emocje.
[15:21] - Ty kochana to bojkotujesz kompromisy.
[15:24] - Tak, dokładnie.
[15:25] - Strasznie mocno bojkotujesz kompromisy.
[15:28] - Dokładnie.
[15:28] - Po prostu jako złą ciebie widzę, jakbyś tupała nóżką, że to jest energia, która ci strasznie przeszkadza w tobie samej, a gdzieś wewnętrznie bardzo mocno to było. Nawet powiedziałabym, że już nawet lęki nie są w stanie utrzymać ciebie w tych kompromisach. Czyli przekraczasz nawet lęki po to, żeby tego kompromisu nie było. I to też oczywiście dzieje się na wszystkich poziomach, więc tu nie ma co mówić gdzie. Poczekaj jeszcze, zobaczę co ty jeszcze. Powiem tak, właściwie tylko te kompromisy, bo z tym to jest związane mnóstwo różnych rzeczy, ale sednem jest kompromis. Natomiast powiedziałabym tak, jakbyś uwalniała się do swojej wielkiej istoty. Czyli jak widzę ciebie, to śmiesznie to wygląda, bo z jednej strony widzę ciebie jako naprawdę bardzo rozwiniętą, wysoką istotę, a z drugiej strony to ludzkie ciało, ludzkie emocje ciebie tak ograniczają w tym pójściu na różne rzeczy, jakbyś za wszelką cenę chciała utrzymać tę skorupę ciała ludzkiego, które utrzyma twoją istotę. To ta istota się podśmiewa. Tak to wygląda.
Widać, że duch rzeczywiście panuje nad materią, a nie odwrotnie. I to on, duch nasz przymusza do tego, żebyśmy robili porządki na tych dużo niższych poziomach związanych z ciałem, z tą ludzką skorupą, ludzkimi emocjami i wszystkim tym, co związane jest z byciem człowiekiem.
[17:16] - Ja rozumiem. Bardzo ci dziękuję za to.
[17:19] - Ale fajnie wygląda.
[17:21] - Super, dziękuję. To mi bardzo pomogło. I rzeczywiście powiem tak słuchaczom i tobie Reniu, że całe życie byłam uczona i właściwie lubiłam chodzić na kompromisy. Zawsze taka moja dewiza z przeszłości: zawsze znajdźmy złoty środek, tak, żeby był wilk cały i owca cała. Tak, syty. Zawsze mi podpowiadasz. Ja syta i owca cała. I tak zostańmy przy tej mojej opcji. Bo to jest logika i serce, żeby były zadowolone. A tak się nie da, kochani.
Po prostu tak się nie da. Kompromis, to już myśmy tutaj chyba mówiły w jakiejś audycji, że kompromis to jest po prostu oddawanie części siebie, zatracanie części siebie na korzyść, żeby zadowolić, usatysfakcjonować osobę, która przy nas jest. Ani to dla niej dobre, ani to dla nas dobre. I teraz tak, te kompromisy oczywiście ja to obserwuję i w rodzinie, jak przekraczam sama z siebie, stawiam naprawdę wszystko na ostrzu noża. Naprawdę na ostrzu noża. To jest brzytwa, może nawet nie nóż. W sprawach zawodowych też wszystko stawiam na ostrzu noża i powiem szczerze, troszkę się boję, bo nie umiem jeszcze znaleźć takiej równowagi w sprawach zawodowych, bo wielu osobom po prostu odmawiam. Albo nie chce pracować ze względu na to, że czuje manipulację, niewłaściwą motywację, że ludzie się do mnie zgłaszają, prawda? Bo przed rozmową rozmawiałaś. Ja wiem, że ten człowiek do mnie napisał maila tylko dlatego, żebym ja za niego odwaliła robotę.
[18:52] - To właśnie miałam powiedzieć, że może zaznaczmy też, że pewne rzeczy, pewne sytuacje czy pewne uczucia w nas w tym okresie oczyszczania i tego, jak to ładnie nazwałyśmy, związanego z tytułem dzisiejszej audycji, będą od nas odpadały. Natomiast to wyzwala w nas większą intuicję i większe wyczucie tego, co się będzie działo. I przed audycją rozmawiałyśmy, że czasami dzieje się tak, że dostaniemy tylko e-maila i już czujemy energię.
[19:28] - Dokładnie.
[19:28] - I już wiemy, co się będzie działo. I to oczywiście w bojkocie, czy w mojej rebelii, czy w twoim bojkocie też powoduje od razu reakcję, mimo że jeszcze z tym człowiekiem nie zamieniłyśmy słowa. I podejrzewam, że to nie tylko u nas się tak dzieje, ale u innych też będzie się tak działo, że będziemy uwrażliwiani na pewne energie, szczególnie teraz, w tym okresie przejściowym, na te energie, które są z nami niekompatybilne, które właśnie chcemy zbojkotować tak u siebie, jak i u innych i chcemy je przemienić i oczyścić. W związku z tym robimy się bardziej sensytywni.
[20:04] - Tak.
[20:04] - W związku z tym to też jest uciążliwe do zaakceptowania dla nas.
[20:10] - Na początku.
[20:12] - Na początku tak.
[20:13] - Bo potem to pomoże nam zadecydować, co wpuszczamy do swojego życia od razu. Czyli to nie będzie wejście w doświadczenie, rozpoznanie się w nim i dopiero podejmuję decyzję, tylko już będzie od razu, czyli przed wejściem w doświadczenie już będziemy mieli informację wchodzić czy nie. Czyli właściwie można powiedzieć, że jest to pewien rodzaj ochrony, ochrony też naszego czasu.
[20:38] - To znaczy czasu? Ja myślę, że nie tylko czasu. Ja myślę, że też energii, bo czas jak czas, ale energii, bo potem w takich doświadczeniach wszyscy z nas się wypalają po prostu.
[20:49] - Tak, ale ja z tym czasem się nie zgodzę. Pajlicho, popatrz, czasami wchodzimy w jakąś relację nawet znajomości.
[20:56] - Tak, to też masz rację. Oczywiście.
[20:58] - I pięć lat międlimy te same wzorce, te same energie. A tak to jak teraz nam dają szansę taką, że rozpoznać ktoś do nas dzwoni czy spotykamy kogoś na ulicy. Jest jeszcze stary program, żebyśmy się z tą osobą zaprzyjaźnili, ale już czujemy dyskomfort w ciele. Już coś nas pręci. Okej, ja wiem, to nie jest dla mnie sytuacja. Nie wchodzę w to. Oszczędzamy pięć lat.
[21:21] - Tak, to ma sens. Ja teraz muszę powiedzieć, że jestem w tej komfortowej sytuacji, że rozchodzę się z mężem, ale przerabiamy pewne rzeczy na odległość i już nie mam poczucia straty czasu, a jednocześnie mam poczucie, że bardzo dużo przepracowuję. Więc to jest naprawdę fajne, bo zawsze wydawało mi się, że dopiero jak jesteś obok siebie, to pewne rzeczy możesz przepracować naprawdę mocno i głęboko. Natomiast okazuje się, że to nieprawda. Można to zrobić też na odległość. Jeżeli dajesz na to i zostawiasz w sobie przestrzeń i ta druga osoba też, to wcale nie trzeba tego zakańczać cięciem noża, tylko rzeczywiście naprawdę głęboko przepracować, jednocześnie będąc do tego w specyficznym dystansie. W związku z tym nie ma obciążenia. I teraz się tego uczę i cieszę się niezmiernie, bo jednak jest to wartościowe doświadczenie, a jednocześnie nieobciążające.
[22:20] - No właśnie to wszystko zaczyna nas doprowadzać do tego, cała ta transformacja doprowadzać do tego, żebyśmy w sposób właściwy dzielili się swoją energią z innymi ludźmi, w sposób właściwy dla nas, dzielili się swoimi darami, czyli w sposób prawidłowy dla nas wykonywali swoje własne zawody i żebyśmy odkryli tak naprawdę mistrza w sobie. Bo to, co się z nami dzieje, te wszystkie podszepty intuicji, to jak się zachowuje nasze ciało w pewnych sytuacjach czy z pewnymi ludźmi, to jest nasz mistrz. I my mamy nauczyć się rozpoznawania tych sygnałów, które wynikają z nas samych. To oznacza, że tak naprawdę kierują nas te energie. Wszystko, co się wydarza w tej chwili w stronę samowystarczalności, samozadowolenia.
[23:13] - Samodzielności.
[23:14] - Samodzielności, samoakceptacji. I co tam jeszcze na samo?
[23:19] - Samorozwoju.
[23:20] - Samorozwoju. Dokładnie.
[23:23] - Z tego samo już może wystarczy. W każdym razie cieszę się, że ten aspekt dotknęłaś, ponieważ ja właśnie zauważyłam, jeżeli chodzi o pracę z klientami, że robię się coraz bardziej terapeutyczna. To znaczy mam na myśli, że coraz bardziej czuję się zmęczona, kiedy ktoś przerzuca na mnie ciężar rozwiązania całego problemu i coraz częściej łapię się na tym, że w tych sesjach mówię: „Przepraszam, ale jestem tylko jasnowidzem. Mogę to zobaczyć, mogę powiedzieć, ale to pani czy pan musi zrobić”.
[23:53] - Dokładnie.
[23:54] - Coraz częściej się na tym łapię, a coraz częściej łapię się też na tym, że jak pojawiają się klienci, którzy po prostu chcą gotowych rozwiązań i chcą powiedzieć okej, to wybrałem źle, to zrobiłem źle, to zrobiłem źle. Niech pani mi powie, co jest dla mnie najlepsze. Pierwsza moja myśl to zawsze myślę sobie tak: Boże, przecież wystarczy usiąść chwilę w ciszy i naprawdę być wobec ciebie uczciwym i szczerym i samemu ciało, umysł, serce, wszystko podpowie, co jest dla tej osoby najlepsze. Ja do tego jestem w ogóle niepotrzebna, prawdę mówiąc. Więc jedyne, do czego jestem potrzebna, to do tego, żeby powiedzieć tej osobie proszę, niech pani usiądzie na pięć minut sama ze sobą i spróbuje znaleźć odwagę na odrzucenie wszystkich tych rzeczy, z którymi pani czuje się w dyskomforcie, zaufanie prowadzeniu swojego wyższego ja i ono zaprowadzi we właściwe historie. Natomiast jeżeli tego się nie odrzuci, co jest trudne, bo Ja przecież jestem co jakiś czas dokładnie w takich samych momentach, czyli też boję się pewnych rzeczy odrzucić, bo boję się, że nie poradzę sobie w życiu, ale jednak odrzucam to. Żyję w pewnym czasie w rebelii czy w bojkocie różnych starych struktur, starych programów, starych rzeczy, a potem znowu pojawia się coś, co pasuje do mnie na dany moment najlepiej, co współgra z moją głęboką istotą najbardziej i po prostu w tym jestem przez jakiś czas. Jak znowu się zmieniam i przechodzę kolejne stopnie procesu, to daję sobie na to zgodę i idę w tym dalej.
[25:23] - Dziękuję ci bardzo, że to wszystko powiedziałaś. Dlatego, że ja, kochanie, przedwczoraj usiadłam w tej całej desperacji zagubienia samej siebie w sprawach zawodowych również. Usiadłam, mówię tak: „Kurczę, poproszę o jakąś wskazówkę, jak teraz mam pracować”. I napisałam channelingiem tekst, Reniu. Myślę, że tobie też on pomoże zrozumieć, w jakim momencie my jesteśmy, ale i bardzo wielu uzdrowicieli duchowych, nauczycieli duchowych czy w ogóle wszystkich nas. I to jest taki króciutki tekst, ale myślę, że esencja jego jest naprawdę soczysta. Temat tego jest „Jeśli chcesz”. „Jeśli chcesz, przyjdź do mnie, wezmę cię za rękę i przeprowadzę na drugą stronę. Przez chwilę pobędę z tobą, pokażę ci, jak może wyglądać twój świat i odejdę. Nie potrzebujesz mnie na stałe.
Jestem tu po to, aby przekręcić twój wygodny fotel i pokazać ci widok z innego okna. Patrzeć na niego musisz ty sam. Jeśli chcesz, pobędę z tobą przez chwilę, a potem pójdziesz swoją drogą bez żalu, tęsknoty i poczucia osamotnienia. Moja praca polega na tym, aby pokazać ci inną perspektywę ciebie samego, prawdę i to, co ukrywasz sam przed sobą. Nie jest to łatwe dla umysłu, ale dla serca zbawienne. Umysł neguje moje słowa, obraża się, buntuje, złości i pragnie zemsty. Serce wie, że mam rację i wchłania każde słowo, które zbliża cię do własnej istoty. Nie mogę z tobą długo być ani ty ze mną. Każde z nas ma przecież swoją drogę. Kocham cię i z tej właśnie miłości pozwalam ci odejść do siebie”.
Koniec.
[27:11] - Piękny tekst i taki z poziomu, który lubię.
[27:18] - Nie z tego poziomu buńczucznego jeszcze umysłu, który gdzieś tam się kłóci.
[27:25] - Szarpie i miota.
[27:26] - Tak, właśnie. I następna energia, która jest związana z tym wszystkim, co żeśmy do tej pory powiedziały, takiego uwalniania się, to te energie pchają nas w kierunku, żeby nie wchodzić w niebezpieczne sytuacje. Czyli to uwrażliwienie, ta sensytywność w ogóle, o której ty powiedziałaś, że teraz wzrasta, że takie szybkie rozpoznanie się w energii.
[27:46] - Jeszcze muszę dodać jedno: trzeba dawać temu przestrzeń.
[27:49] - Dokładnie.
[27:50] - To z kolei wymaga odwagi. To może dlatego tak to wioska bojkotuje.
[27:57] - Tak.
[27:58] - Nie ma innego wyboru w pewnym sensie.
[28:00] - Chociaż przecież jesteśmy już kobietami bardzo dojrzałymi i z bardzo wieloma doświadczeniami. Chociażby dlatego musiałyśmy je zebrać, żeby innym pokazać.
[28:11] - Podzielić się.
[28:13] - Na własnym przykładzie, jak to nasze życie wyglądało i jak z różnych tarapatów człowiek wychodził, to nie raz ładowałyśmy się w sytuacje kompletnie niszczące nas.
[28:24] - Nie wiem, czy chcę sobie to przypomnieć.
[28:26] - Nie, nie będziemy sobie tego przypominać, tylko stwierdzimy fakt, że tak było, że my nie jesteśmy świętymi krowami, które tylko mówią ideologicznie. Tylko myśmy się przeszlajały przez to wszystko, żeby wam powiedzieć empirycznie ze swoich doświadczeń. Więc te energie zaczynają w nas wymuszać właśnie takie: stop. Nie wchodź w coś, co po prostu jest nie dla ciebie. To jest szkoda czasu, szkoda twojej energii. To jest zatrzymanie cię w rozwoju. Czy tego naprawdę potrzebujesz?
[28:56] - Tak. I czy rzeczywiście chcesz, bo to też jest tak, że w pierwszej chwili wydaje się, że wchodzisz w coś i gdzieś budujesz. Ja ci powiem, bo umysł jest naprawdę sprytny. Ostatnio zauważam, że naprawdę jest sprytny.
[29:08] - Mnie to mówisz?
[29:10] - Tak. Tak potrafi wykombinować, tak mnie czasami przewali, że po prostu myślę sobie: „No nie, muszę cię docenić. Jesteś genialny, natomiast dobrze by było, żeby to wychodziło w innych punktach i wykorzystać to do innych celów, ponieważ do tego, co wykorzystujesz, nie idzie nam to na dobre”. Czasami myślę sobie: „Boże, jakie on wymyśli argumenty, jak mną pokręci, żebym w to weszła”. I potem dopiero się łapię na tym i mówię: „No tak, trzeba mieć jednak odwagę do tego, żeby budować tę odwagę z chwili na chwilę i to zaufanie do prowadzenia przez swoje wyższe Ja, żeby jednak dać sobie czas i przestrzeń i po prostu pozwolić sobie, żeby w momencie, kiedy mamy tę sensytywność i mamy te sytuacje, które się pojawiają nam i czujemy, że one nie są tymi właściwymi, nie starać się przekonywać, czyli nie dać temu umysłowi tyle pola do popisu”. Bo on jest naprawdę sprytny i zawsze nas przekona. Natomiast starać się dawać jemu mniej miejsca i oprzeć się na tych uczuciach, nawet jak one wydają się irracjonalne. Tak jak ja na przykład ciebie pytam przed tą audycją i ty mówisz mi: „No tak, robisz rebelię”. To ja sobie myślę: całe szczęście, że daję sobie przestrzeń na tą rebelię, że myślę sobie: „Dobra, jestem w takim stanie. No trudno, umysł musi to wytrzymać.
Jestem, tak jest. Jest to pewna część mojego procesu i nie mam się lękać, nie mam się bać, nie mam się przejmować, tylko mam po prostu zaufać Górze, że jest ta rebelia i że ona prędzej czy później się skończy”. Bo jedna rzecz jest fajna: nic nie trwa wiecznie.
[30:49] - No właśnie.
[30:49] - W związku z tym nie martwmy się. Ale to są takie stany, powiedziałabym, troszkę trzymania nas w przestrzeni wiszących, jeszcze na dodatek głową do dołu. Coś w tym jest, że jeszcze krew nam napływa do głowy i nie wiemy, co się wokoło dzieje. Zdarza się to i podejrzewam, że u innych ludzi tak samo to się dzieje i też czują się zawieszeni i też szukają na to pomysłu. Myślę sobie, że pewne rzeczy po prostu trzeba przetrwać. Weryfikować je i przetrwać.
[31:23] - Tak. I trzeba się tutaj wziąć porządnie, zakasać rękawy i wziąć do pracy. I teraz taka cenna informacja właśnie, którą mi Renia dała. Nie konformizm, tylko jak ty powiedziałaś?
[31:34] - Kompromis.
[31:35] - Kompromis. Konformizm też ma tutaj trochę takie zabarwienie podobne. Konformista to tylko człowiek, który się układa. Nie ma swojego zdania, ale układa się tak, żeby miał z tego korzyści. W każdym razie ja od razu zakasuję rękawy i teraz mam świadomość tego, że mam to przepracować. I jeśli przyjdzie mi taka myśl, żeby się znów układać z kimkolwiek w czymś, co jest dla mnie niewygodne i nie należy do mnie, to od razu mówię „nie”. Czyli ja przez takie rozmowy terapeutyczne z Renią i przez takie rozmowy terapeutyczne, które my prowadzimy z klientami, żeby to było dobrze zrozumiane, pomagamy wam dochodzić do własnych kwintesencji, chociaż bardzo często odrzucacie nas. To tak jak było w tym tekście, że umysł odrzuca to, co my do was mówimy, bo my mówimy z poziomu-
[32:24] - No nie, to łatwe.
[32:25] - Obserwujemy was z poziomów duchowych, czyli my widzimy was z poziomów pierwotnej esencji, o której mówiłyśmy w poprzednich audycjach. I to dla waszego umysłu w ogóle jest niezrozumiałe. Od razu odrzucacie, od razu nas czasami nie lubicie, jeśli my dotkniemy jakiejś prawdy niewygodnej dla was.
[32:48] - Ja się na szczęście już do tego przyzwyczaiłam.
[32:51] - Ja się też przyzwyczaiłam, natomiast ja to rozumiem, ponieważ kiedyś sama pojechałam do takiego jasnowidza, który tak dotknął mojego punktu, który ja chciałam skrzętnie ukryć przed całym światem, ale przede wszystkim przed sobą, że aż myślałam, że ciśnienie mnie zabije. 220 na 120. I też był bunt. Jak on tak mógł mi powiedzieć i w ogóle bla, bla, bla. Okazuje się, że to było preludium, czyli to był taki start, to był taki body, to był kopniak w dupę, za przeproszeniem, że ja zaczęłam nad tym pracować.
[33:25] - Ale powiem ci, że wyćwiczyłam się w tym i teraz robię tak przez to, że mam taki silny nawyk patrzenia do swojego wnętrza i radziłabym innym też, bo to dobra metoda, to zauważam, że jeżeli coś mnie bardzo boli, ktoś mi coś powie i mnie to nagle zaboli, ja myślę sobie: „Uu, to trzeba się temu przypatrzeć, bo to znaczy coś za tym idzie”. I za każdym razem zauważam, że to jest też wskazówka dla nas samych, żeby od razu wiedzieć, jakiemu punktowi w nas się przypatrzeć. Bo to tak jak mówię, jeżeli coś jest nie tak, to pokazuje nam ciało, że nas boli miejsce, ale też pokazują nam nasze uczucia i emocje. Czyli nie ma co się denerwować, tylko jak coś takiego się zaobserwuje, to myślę sobie: „Mhm”. Jeżeli nic mnie nie wzrusza, to znaczy, że jest to taki lajcik. Natomiast jak coś mnie rzeczywiście mocno dotknie, to myślę sobie: „A, no to coś za tym musi być”. Niekoniecznie, i tu się nie przejmujcie, nie obrażajcie, bo niekoniecznie to jest dokładnie to, tylko za tym czasami jest coś głębszego, co wychodzi tylko tak jak ja mówię z tymi mężczyznami i z chrapaniem, że czasami tylko chrapanie mi przeszkadza. Nie tylko chrapanie. Tu nie o chrapanie chodzi, tylko o coś znacznie głębszego niż chrapanie. A chrapanie, jak to Monia ładnie powiedziała, umysł wychwycił to na swój sposób.
Natomiast chodzi oczywiście o coś głębszego. Tak samo w każdej innej sytuacji chodzi o coś głębszego, więc zwracajmy uwagę na to, co nas irytuje, co nas denerwuje, ale nie konkretnie na tą daną sytuację, bo to nie o to chodzi prawdopodobnie, tylko to jest tylko preludium do pewnych rzeczy, które są zawarte wewnątrz, głęboko w nas. I wtedy potrzeba nam usiąść w ciszy i po prostu to zaobserwować i dać sobie na to zgodę, a nie odnosić tego do drugiego człowieka, do zewnątrz, bo on z tym nie ma wiele wspólnego tak naprawdę.
[35:18] - Dokładnie. Ja jeszcze powiem tak, że właściwie sobie też usiadłam, to już wczoraj sobie usiadłam i mówię tak: „Panie Boże, dobrze, poproszę o wskazówki, o czym ja mam mówić w ogóle, na czym ja mam teraz oprzeć się w tej pracy zawodowej?” Bo naprawdę, uwierzcie mi, pogubiłam się. I to się przyznaję wszem i wobec. I przyszła taka myśl, że po prostu w tej chwili mam koncentrować swoją uwagę i głosić treści dotyczące tego, jak wielką istotą, jak piękną istotą człowiek jest. Jeśli my obserwujemy człowieka z poziomów duchowych, spirytualnych, gdzie nie ma skażenia programami, emocjami, ciemnymi wibracjami etc., to my widzimy jego pierwotną osobę i można powiedzieć, że człowiek na dzień dzisiejszy w ogóle o sobie nie wie kim jest, czym jest, jaki ma ogromny potencjał. Jakby tak wjechał windą w swojej istocie na siódme piętro, powiedzmy, a jest na parterze, to by doznał szoku. Doznałby egzystencjalnego szoku. Kim jest, jakie ma możliwości, jaki jest wielki w swoim potencjale.
[36:32] - Ale powiem ci, to jest o tyle ciekawe, że jak robię te warsztaty teraz przez Skype'a i łączę z tym wyższym Ja, to zdarzyły mi się sytuacje, a nie przypuszczałam w ogóle, że to jest możliwe, gdzie osoba jedzie tak jak ja prowadzę na to spotkanie z tym wyższym Ja i nagle okazuje się, że potem mówi tak: „Wiesz, a ja się tego bałam”. Ja myślę sobie i to jest informacja, bo tak naprawdę medytacja jest tylko symbolem spotkania się ze swoją wyższą częścią swojej własnej istoty wielowymiarowej. Więc okazuje się, że my czasami mamy nawet lęk i strach przed tą swoją wielkością. Że boimy się najnormalniej w świecie spotkać i dotknąć. Dużo jest takich sytuacji, gdzie wszyscy mówią: „Ojej, to taka energia takiego dystansu. Ja się boję. To jest tak, jakbyś się spotkała ze swoim szefem albo z papieżem”. Myślę sobie: niesamowite, że mamy tak głęboki dystans i jesteśmy tak ćwiczeni w tej naszej kulturze i w tej naszej świadomości 3D, że najnormalniej w świecie boimy się swojej wielkości. Mamy tyle blokad, tyle schematów czy struktur w naszej głowie, czy w naszym umyśle, że najnormalniej w świecie się tego boimy. To jest też ciekawe.
Nie wpadłabym na to, że można się tego bać, a jednak można.
[37:49] - Słuchaj, od samego początku naszego istnienia tu na Ziemi, mówię tutaj o nas, o Reni Engel i o Monice Jakubczak. My jesteśmy wychowani w schemacie sacrum i profanum. Sacrum, czyli coś, co jest święte, co jest tajemnicą, co jest niedotykalne, czyli to, co jest boskie. I profanum, czyli zwykły człowiek, ciało, logika, emocjonalność, uczuciowość. I nikt nam nie powiedział w ciągu naszego życia-
[38:14] - I ten brudny seks.
[38:15] - I ten brudny seks, dokładnie. I w grzechu powstałeś, tak?
[38:21] - W proch się zamienisz.
[38:22] - W proch się zamienisz, dokładnie. I nikt nam nie powiedział, że my to jesteśmy jedność tak naprawdę i my jesteśmy tylko profanum. Nie ma żadnego sacrum. Wszystko, co jest to boskie, to jest też codzienność. Na blogu zapraszam was, żebyście wysłuchali modlitwy. Taki tekst, który napisałam też w desperacji, kiedy szukałam odpowiedzi dla siebie. Ten tekst jest symboliczny. To nie jest tylko modlitwa, to jest tylko pokazane, że my jesteśmy rozdzieleni na dwie części: sacrum i profanum. A żeby zaistnieć w całości, zaistnieć ze swoją mocą właśnie z tych poziomów duchowych, należy potraktować siebie jako tylko profanum, czyli codzienność. Że codziennie my jesteśmy jednością ze swoimi wyższymi poziomami i nie ma nic, co jest tajemnicą.
[39:14] - I codziennie pracujemy.
[39:14] - Dokładnie. I to jest nasz chleb powszedni.
[39:16] - Tak, ale musimy do tego punktu dojść, tak? A tutaj są te bariery.
[39:21] - Nawet może nie dojść, tylko dać sobie pozwolenie, żeby w ten sposób myśleć, bo samo pozwolenie już: okej, tutaj nic nie ma sacrum. Nie ma sacrum.
[39:31] - Albo można powiedzieć: wszystko jest sacrum, czyli nasze ciało i wszystko, co z tym związane też.
[39:37] - Ale sacrum to jest niejawne. Ja nie lubię tego określenia, bo sacrum to jest niejawne, to jest tylko dla wybranych wiedza, a profanum to jest dla wszystkich. Dla wszystkich jest duchowość, bo my jesteśmy duchowymi istotami. Więc tutaj sztuczne takie podziały, które nas trzymały w jakichś klatkach myślowych.
[39:53] - Dokładnie. Sami się trzymaliśmy.
[39:56] - Troszkę nam tam pomagano z różnych stron. Ale wiesz, do tej pory się zastanawiam, jaki był cel, że jak my schodzimy na Ziemię, my schodzimy w zapomnieniu.
[40:08] - Jaki cel tego zapomnienia?
[40:09] - Tak! Jaki jest cel tego zapomnienia?
[40:11] - Żebyśmy mogli sobie przypomnieć. Jakbyśmy wszystko pamiętali, to po co tu schodzimy?
[40:17] - Ale dalej tego nie rozumiem, jaki jest w tym sens.
[40:22] - Też mogę popatrzeć.
[40:23] - Tak, bardzo bym chciała, bo to pytanie mnie nurtuje, a nie mam dystansu do tego, żeby sama to odkryć.
[40:29] - To znaczy powiem tak: tak naprawdę, to też tutaj zburzę swoje wyobrażenia, bo w jasnowidzeniu pojawia mi się zupełnie inna odpowiedź. To znaczy odpowiedź, jaka mi się pojawia to taka, że tak naprawdę wcale nie zapominamy. To znaczy cała nasza istota dokładnie pamięta wszystko, z czym tutaj przyszła. I właściwie jedyny problem to jest ograniczenie. I zapomnienie tak naprawdę nie jest zapomnieniem, tylko ono jest skutkiem tego, że wchodzimy w ciało ludzkie. Ciało ludzkie najnormalniej w świecie ma pewne ograniczenia w sobie samym. Z założenia po prostu ciało ludzkie jest ograniczeniem. Czyli to jest tak, jak na przykład masz 10 metrów długości, już powiem to jako przykład, żeby to lepiej zrozumieć. Masz 10 metrów długości i musisz zmieścić się w przestrzeń, która ma pięć metrów długości. W związku z tym się bardzo poważnie upychasz.
W związku z tym nie jesteś w stanie pewnych rzeczy ogarnąć w taki sposób, jakbyś mogła ogarnąć, gdybyś wchodziła 10 metrów w przestrzeń 10-metrową. W związku z tym to zapomnienie to nie jest idea, z którą się tutaj przychodzi, że musimy zapomnieć, żeby przypomnieć. Tak jak zresztą często się to głosi w tych ezoterycznych naukach, tylko jest to po prostu skutek uboczny tego, że wchodzimy w ciało ludzkie. Naszym celem nie jest przypomnienie sobie, tylko naszym celem jest przeforsowanie ograniczeń ciała ludzkiego. Nic więcej.
[42:08] - Rozumiem i nie rozumiem zarazem.
[42:10] - A zobacz ty, bo to mnie zadziwiło. Ja rozumiem, nie wiem, jak to jeszcze mogę jaśniej określić. Może inaczej powiem: wszyscy stawiają nacisk na zapomnienie, że my przychodzimy, zapominamy po to, żeby sobie przypomnieć i tak dalej. A dla mnie jest to tylko, przynajmniej w jasnowidzeniu co widzę, skutek uboczny. W ogóle po to nie przychodzimy. Przychodzimy po to, żeby przekraczać ograniczenia ciał ludzkich, w które wchodzimy tutaj i uświadamiać sobie, że tak naprawdę to jesteśmy tak głęboką, wielką istotą wielowymiarową, że jesteśmy w stanie ogarnąć wszystko, nawet to ciało ludzkie.
[42:46] - Ale wiesz co? Ja pójdę dalej, bo teraz ty mówisz i ja sobie wchodzę w jasnowidzenie. Oczywiście masz rację. Ciało, a właściwie budowa naszego układu nerwowego stanowi ograniczenie. Natomiast patrzę, jak dusze schodzą, gdzieś tam te istoty schodzą z poziomów duchowych, schodzą tutaj na Ziemię. Pokazuje mi się siatka energetyczna Która powoduje, że mamy brak dostępu do wyższych wymiarów świadomości. Czyli to jest i ciało, ale i coś, co jest na zewnątrz w energii Ziemi. Nie wiem do końca, jak by było, gdyby tej siatki na Ziemi energetycznej, tłamszącej, tłumiącej odbiór tych wyższych wymiarów, jakby ciało się zachowywało. Czy byłby dostęp bez tej siatki od razu, czy nie?
[43:39] - Nie wiem.
[43:42] - To jest dla mnie też następne pytanie: czy byłby dostęp?
[43:46] - Wiesz co, tutaj wydaje mi się, że jest troszkę szerszy temat i trzeba byłoby dużo szerzej podejść ze względu na to, że na przykład myślę sobie tak: jednak patrzmy na ludzkość i są osoby, które mają dostęp i przekraczają pewne rzeczy. Jak to robią na przykład ty i ja chociażby, ale znam takich ludzi więcej.
[44:07] - Myślę, że jesteśmy w stanie przekroczyć świadomość zbiorową.
[44:12] - To znaczy, że jeżeli my jesteśmy, to wszyscy inni też są w stanie. Tylko muszą dopuścić to do siebie.
[44:17] - Dokładnie. Czyli my jesteśmy na takim poziomie czy z taką siłą energetyczną, że możemy ominąć, czyli wyjść poza emocje, uczucia i myślokształty czy gregory panujące na Ziemi, bo to jest ta siatka, o której ja mówię. To jest to wszystko, co zostało stworzone.
[44:34] - Czyli krótko mówiąc, można to uogólnić i powiedzieć: pytanie to nie jest kwestia zapomnienia czy przypomnienia, tylko pytanie jest wyzwolenia się z ograniczeń.
[44:44] - Dokładnie.
[44:45] - Czyli generalnie uświadomienia sobie, że ograniczenia są, ale na pewnych poziomach one są fikcją, ponieważ zawsze je można pokonać, tylko trzeba uświadomić sobie, że można i mieć odwagę to zrobić.
[45:01] - Przypominam właśnie i analizuję. Wszyscy kursanci metody Droga do Wolności oczyszczają się właśnie ze świadomości zbiorowej, w skład której wchodzą myślokształty, gregory, siatki energetyczne i tak dalej, istoty i bla, bla, bla. Wszystko, co nas ogranicza. Na drugim stopniu my już pokazujemy ludziom, że mają zdolności jasnowidzenia, jasnowiedzenia czy postrzegania pozazmysłowego. Powiem ci tak: wszystkie osoby, które przyszły na drugi stopień, jedne lepiej, drugie gorzej funkcjonują w temacie jasnowiedzenia, ale wszyscy zaczynają to mieć. I to jest dla nich ogromne zaskoczenie. Jak to? Ja to mam w ogóle? To w taki sposób funkcjonuje, to w taki sposób to trzeba odebrać i przeanalizować i przetransformować na logiczny umysł.
[45:50] - To znaczy kochana, weszłabym w jedną rzecz, bo powiedziałabym z drugiej strony nie ma przypadków, że tacy ludzie przychodzą. Czyli znowu nie możemy aż tak generalizować, dlatego że określone osoby przychodzą.
[46:02] - To racja, masz rację.
[46:05] - Żeby nie było w ten sposób, że idziemy na przykład, to tak, jak przyjeżdża z jakiejś innej galaktyki jakieś UFO, człowieczek i przychodzi na imprezę do samych VIP-ów i wyciąga wniosek, że wszyscy na ziemi są bogaci.
[46:26] - Dokładnie, masz rację.
[46:27] - Mogę powiedzieć: raczej nie byłby to specjalnie dobry wniosek.
[46:32] - Masz rację. Ja tylko podzieliłam się obserwacją, jak ludzie za pomocą oczyszczania sobie różnych rzeczy, programów i blokad dochodzą do swojej kwintesencji, czyli przekraczają barierę świadomości zbiorowej.
[46:45] - Wydaje mi się, że już same połączenie z wyższym ja to powoduje. Dlatego się dziwię, że ludzie się tego boją. Najwidoczniej są ludzie, którzy są bardziej przygotowani czy nie, albo ludzie, którzy mają jeszcze do pooczyszczania parę rzeczy. Czyli mogę powiedzieć, znowu bym tutaj nie generalizowała, bo nie wszyscy po jednym kursie zostaną jasnowidzami czy jasnowiedcami. Chyba że ci, którzy są na to przygotowani, którzy są na to otwarci i którzy pewne rzeczy potrafią robić. Bo ja ostatnio, przyznam się sama, zauważyłam z moim jasnowidzeniem, co się dzieje. Ono się poszerza. Ja myślałam, że to jest zawsze tak, że mogę we wszystko zajrzeć. Generalnie tak wyglądało. Natomiast zauważyłam przy kolejnym doświadczeniu i to nawet chyba niedawnym, dwa czy trzy dni temu, gdzie chyba właśnie z tobą rozmawiałam i nagle poszerzył mi się światopogląd.
Jak to zaskutkowało? Że ja w jasnowidzeniu byłam w stanie zauważyć aspekty, które wcześniej były mi niedostępne. Czyli mogę powiedzieć: widzisz, że jasnowidzenie, nawet jeżeli jesteś w tym kierunku utalentowana, to jednak perspektywa tego jasnowidzenia poszerza się wraz z twoją świadomością. Czyli krótko mówiąc, można powiedzieć chyba nawet nie chodzi o jasnowidzenie, tylko chodzi o poszerzanie świadomości wciąż.
[48:05] - Słuchaj, bo mnie się wydaje w ogóle, że to jasnowidzenie i jasnowiedzenie to jest po prostu świadomość.
[48:10] - No tak.
[48:11] - To jest umiejętność sczytywania, jak to kiedyś ktoś powiedział, fraktali z innych przestrzeni. Tak ładnie: fraktale z innych przestrzeni.
[48:19] - Tylko też łączenie się ze swoim poziomem, bo na przykład ja zauważyłam, że jak czasami pytam ot tak sobie, to nic nie słyszę, ale jeżeli sczytuję to jasnowidzeniem, to odpowiedź zaraz się pojawia. Czyli jednak wygląda na to, że to jest też troszkę, nie wiem, jak to nazwać, jakiś rodzaj pewnego przesunięcia. Czyli to tak, jak mówiłyśmy kiedyś, że nie da się takim zwykłym, logicznym umysłem zrobić jasnowidzenia, tylko trzeba wejść w pewien, nawet nie umiem tego nazwać, inny rodzaj świadomości, żeby to zobaczyć.
[48:52] - Popatrz, ale to też jest ciekawe, że w jednej istocie tak się różnimy. Jeszcze wrócę do tego poziomu rebelianta, że człowiek ma dużo emocji, uczuć, bojkotuje, ale jest zły i jest wściekły. I tak jak Ewela Stepińska mówi, jest na wkurwie.
[49:09] - Powinien się zrobić pik, pik, pik, pik.
[49:12] - A proszę ciebie, jak proszę o wskazówki od moich wyższych poziomów, ten język jest poetycki, jest tak spokojny, jest taką melodią, tak mnie wycisza. Aż mi wstyd jest później, że ja jestem tak różna. Nawet jak teraz. Dzisiaj mam nastrój bardzo emocjonalny, bo jestem w tym procesie i przeczytałam sama swój tekst sprzed dwóch dni, to tak mi wstyd jest. Dissonans.
[49:42] - Ja myślę, że nie ma co się wstydzić. Też jedną taką fajną rzecz przeżyłam na którymś z warsztatów, gdzie przyszedł młody chłopak i mówi: „Boże, przeżyłem niesamowitą rzecz”. Ja mówię: „Co przeżyłeś po tej medytacji?” W ogóle nietematycznie związane z tą medytacją, ale to przeżył. I co się okazało, co przeżył? Mówi: „Wiesz co, pierwszy raz zaakceptowałem swoją ciemną stronę”. Oczywiście ciemną stronę symbolicznie, bo tu nie chodzi o to, że jesteśmy sami ciemni, pełno bytów przyczepionych do nas i diabeł z rogami stoi nam za plecami. Tylko chodzi o te rzeczy nieakceptowalne, które my w tym świecie nazywamy złymi.
[50:23] - Tak jest.
[50:24] - Czyli w tej dualności. Ja tak do niego powiedziałam: „Jesteś w fajnym punkcie swojego życia, bo właściwie dopiero wtedy, kiedy zaakceptujesz jedno i drugie, to możesz się równoważyć”. Kiepską sprawą bycia jasnowidzem jest fakt, że wszyscy uważają, że musisz być najmądrzejszy i idealny.
[50:47] - Dokładnie.
[50:48] - Bardzo mnie to męczy. Ja często mówię, że jestem niunią i jasnowidzem, żeby podkreślić różnicę między tym, jaka potrafię być dramatycznie różna. Raz taka, raz taka. Natomiast myślę, że jeżeli człowiek już zaakceptuje te dwie części, to wtedy może zacząć siebie naprawdę równoważyć. Czyli rzeczywiście pojawia się dopiero ta wypadkowa, naprawdę najbliższa prawdy, najbliższa równowagi, najbliższa wewnętrznej ciszy.
[51:19] - Wydaje mi się, że chyba powinniśmy wyjść z definiowania różnych emocji, które nas dopadają. I teraz zobacz Reniu, na samym początku audycji mówiłyśmy o zdefiniowanym dobrze.
[51:31] - Tak.
[51:32] - Dobrze, dobru.
[51:33] - Dobru.
[51:34] - Dobro. Dobro żeśmy definiowały. W każdym razie z dzisiejszej perspektywy wiemy, że to nie jest definicja dobra. To jest definicja dobra ogólnie społecznie przyjęta.
[51:48] - Czyli w dualności.
[51:49] - Dualności, dokładnie.
[51:51] - Stąd te kompromisy.
[51:53] - Dokładnie.
[51:54] - Stąd ta rebelia i ten bojkot.
[51:55] - Tak. I teraz o złości się mówi. Złość to jest niedobra energia, to jest energia ciemna, związana z niskimi wibracjami. Ja się zgadzam z jednego poziomu obserwując-
[52:08] - Na jednym poziomie.
[52:09] - Tak. Natomiast gdyby nie pojawiła się w nas złość, to nie mielibyśmy pojęcia, że robimy coś wbrew sobie.
[52:17] - Na przykład. Czyli złość jednym słowem jest informacją dla nas.
[52:22] - Tak, drogowskaz, informacja, że coś się dzieje, przekraczamy własne granice.
[52:29] - To wiem, co chcę dodać. Chcę powiedzieć tak, żeby wszyscy słuchacze wiedzieli, o co chodzi. Ale w tej złości trzeba zostać. Nie uderzyć nią w drugą osobę, tylko zostać, bo to jest informacja dla nas samych.
[52:40] - Dla nas.
[52:41] - I wtedy jest wszystko w porządku. Jeżeli ja jestem wściekła, pojawia się sytuacja i pojawia się u mnie złość czy wściekłość, czy jakakolwiek agresja, to wszystko jest w porządku. Jeżeli ja zauważam ją i myślę sobie: „Jestem zazdrosna albo jestem wściekła, albo jestem zła. To jest informacja dla mnie”. Wtedy myślę sobie: „Aha, muszę się przypatrzyć dlaczego”. I myślę sobie: „Aha, przekroczyłam siebie”. W związku z tym wyciągam wniosek i myślę sobie: „Okej, nie muszę się przekraczać, zachowam się tak i tak”. Ale jeżeli tą złością uderzysz w drugą osobę, to wtedy już jest to bezsens.
[53:14] - Nie, to jest destrukcja.
[53:18] - Tak, dokładnie. Ani tobie to nic nie daje, ani tej osobie to nic nie daje.
[53:22] - Znaczy daje.
[53:22] - Czyli pozostajemy konstanty z tego.
[53:24] - To daje, dlatego że to niszczy nas i niszczy tę drugą osobę.
[53:28] - To znaczy nic nie daje w kontekście rozwoju duchowego, o tym mówisz.
[53:32] - Ja wiem, to sobie taki żarcik pozwoliłam. Rozumiem, co masz do powiedzenia, tylko od razu mówię, że daje w sensie zniszczenia siebie i zniszczenia innej osoby, bo ta energia, jeśli my ją wypuścimy jak strzałę, niestety robi spustoszenie.
[53:46] - Dokładnie.
[53:48] - Tak żeśmy tutaj rozgraniczyły. Masz rację. Właściwie można podsumować ten kawałek naszej wypowiedzi, że chyba można tak to zrobić. Jeszcze zostawiam to jako kwestię otwartą, bo też nie mam stuprocentowej pewności, że pozwólmy sobie na wszystkie emocje, które do nas przychodzą.
[54:04] - Tak. I przypatrujmy się im.
[54:06] - I bierzmy je jako informację do pracy nad samymi sobą.
[54:10] - Dokładnie.
[54:12] - To w takim kontekście z punktu widzenia dualnego świata jest okej.
[54:16] - Tak, na tym poziomie jak najbardziej.
[54:18] - A nie okej jest wypuścić to jako zatrutą strzałę na zewnątrz.
[54:23] - Dokładnie. To jest ładne podsumowanie. To już ogarnęłyśmy wszystko, co byłyśmy w stanie na ten moment?
[54:34] - Chyba tak. I co? Powolutku będziemy chyba się już żegnać.
[54:41] - Powolutku możemy.
[54:43] - To co, Reniu, zapraszam cię na mównicę.
[54:50] - Dobrze. Nazywam się Renata Engel. Wciąż jeszcze mianuję siebie jasnowidzem.
[54:59] - W drodze.
[55:00] - W drodze, tak. Wciąż jeszcze przyjmuję klientów indywidualnych. Natomiast rzeczywiście zauważam u siebie, że coraz bardziej są to terapeutyczne rzeczy. Coraz bardziej cieszy mnie wyciąganie z tych ludzi potencjałów i pokazywanie im, jak mogą sobie radzić sami ze sobą. Ten twój tekst jest genialny, bo ja naprawdę czuję się dobrze, jak pojawiam się w czyimś życiu, coś mu pomogę zauważyć i nie rozwiązać całego problemu, tylko pomóc mu zobaczyć, jak można to rozwiązywać i znikam z jego życia. Tutaj czuję się komfortowo i mam wrażenie, że ten człowiek, który pewne rzeczy też zauważył i nauczył się w międzyczasie, idzie wolny i zadowolony. To mi się bardzo podoba. To jest odnośnie tego twojego tekstu. Co robię? Robię jeszcze wciąż warsztaty indywidualne przez Skype'a.
Połączenia, ja to nazywam ładnie integracją z podświadomością i z wyższym Ja, czyli pokazuję, jak można ogarnąć całą swoją istotę wielowymiarową, co też służy uniezależnianiu, ponieważ zależy mi na tym, żeby ci ludzie sami potem umieli ze sobą pracować i to też zaczyna się robić terapeutyczne, więc chyba w tym kierunku idę. Tak mi się teraz zdaje, jak to mówię.
[56:18] - To nie właściwie się robi terapeutyczne, tylko to się robi. To jest terapeutyczne.
[56:22] - Właśnie. Natomiast ja coraz bardziej sobie to uświadamiam. Tak jak mówię głośno, to sobie uświadamiam. Trzecia rzecz, którą robię, to 26–27 października pierwszy warsztat nowy związany z pracą z ośrodkiem serca. Natomiast muszę wam tutaj zdradzić moją wielką tajemnicę, bo wszyscy mnie wypytują, jak to zrobić, a ja nie mogę powiedzieć, jakie punkty będą się zawierały w tym warsztacie ze względu na to, że tym razem oddaję się prowadzeniu góry i będzie to taki warsztat, który będzie dostosowany do tych ludzi. Informacje będą płynęły i sama nie wiem jeszcze jakie.
[57:03] - To tak jak nasze audycje wyglądają.
[57:05] - Tak, wygląda to mniej więcej jak nasze audycje, gdzie nie mam żadnej koncepcji, bo wszystkie koncepcje jak wchodzę, to pochodzą z umysłu. W związku z tym nie chcę tego tym razem ograniczać, tylko chcę zrobić taki eksperyment i mam nadzieję, że znajdą się chętni na to, żeby w tym eksperymencie uczestniczyć, bo jak się nie znajdą, to siłą rzeczy jego nie zrobię.
[57:26] - Znajdą się. Reniu, patrzę oczkiem, znajdą się.
[57:28] - W każdym razie chcę powiedzieć, że rzeczywiście to będzie związane z dużą wolnością dla tych ludzi, którzy przyjdą, bo oczywiście ich koncepcje też będą wzięte pod uwagę. Nie na zasadzie umysłu, tylko na zasadzie czucia. Do tej pory wszystko trzymałam dosyć mocno w ryzach, więc ci, którzy brali udział w moich warsztatach, wiedzą, że zaprzęgłam wszystkich ciężko do roboty i naprawdę robiliśmy to punkt po punkcie przez osiem godzin dziennie przez te dwa dni. Naprawdę było to takie, że aż wszystkich później głowa bolała z przepracowania, łącznie ze mną. Natomiast teraz chcę zrobić to z poziomu ośrodka serca i żeby rzeczywiście najpierw wszystkim sobie uświadomić. Będzie też trochę wykładów, bo pewnie nie wszyscy będą wiedzieli, o co chodzi. Sam zamysł mi się podoba. Zobaczymy, co z niego wyjdzie. Także zapraszam wszystkich serdecznie. To wszystko ze mną chyba.
Teraz ty, Moniu.
[58:31] - Ze mną wszystko. Dobrze, kochani, to teraz ja wjeżdżam na mównicę. Kochani, nazywam się Monika Jakubczak, jestem jeszcze jasnowidzem. Pracuję jeszcze jako jasnowidz i jestem w drodze. Jestem po prostu w drodze.
[58:45] - Tak jak każdy.
[58:47] - Zapraszam was na jasnowidzenia terapeutyczne. Natomiast jeśli macie ochotę pytać mnie o swoją przyszłość konkretną, to szukajcie innych jasnowidzów. Dlatego że tak jak Renia powiedziała, jestem szczera. Ja nie mogę iść już na kompromisy, kochani, więc moje zadanie jest takie, jak jest w tym tekście. Otwórzcie sobie audycję i to jest moje zadanie, żeby wybudzać w was potencjał, żeby pokazywać wam to, czego o sobie nie wiecie. Zapraszam ludzi, którzy są gotowi, odważni na tę prawdę, bo jestem, nie ukrywam, bardzo zmęczona bojkotowaniem tych wszystkich treści. Podcina mi to skrzydła i sama się zastanawiam, czy ja w ogóle dobrze widzę.
[59:36] - Dobrze widzisz mi się, sprawdza?
[59:39] - Jedna część mnie wie, że dobrze widzę, bo widzę ponad przekonaniami innych ludzi, ale dla ludzi jest to bardzo trudne do przyjęcia. Jeśli ja mówię, że masz talent literacki, a on mówi mi, że miał dwóję z polskiego.
[59:50] - To jedno z drugim.
[59:52] - To jest dla mnie nie argument, bo ja też miałam dwóję z polskiego, a w tej chwili piszę, staram się pisać. Może nie piszę gramatycznie, może nie piszę stylistycznie, ale jest to z serca, jest to z wyższych wymiarów, więc jest to idealne. Jest to po prostu idealne i jest to terapeutyczne. Także zapraszam ludzi odważnych, ludzi, którzy naprawdę chcą zmian w swoim życiu, bo szkoda czasu, kochani.
[01:00:14] - To jest fajne.
[01:00:15] - Po prostu szkoda czasu.
[01:00:16] - Jeśli naprawdę chcą.
[01:00:17] - Dokładnie. Zachęcam was bardzo serdecznie do wchodzenia i czytania mojego bloga Zmiany 2012, ponieważ te teksty, które są tam zawarte, są to wszystkie teksty z moich wyższych poziomów, które służą do terapii tak naprawdę, do wybudzania potencjałów. Ja z nich wzrastałam, więc jeśli ja na nich wzrosłam, to na pewno są osoby, którym też one pomogą, wybudzą, które będą przy tym i płakać, i złościć się, i doznawać wzruszeń, i olśnienia. Także zapraszam was, kochani. Ja te teksty nagrywam, ponieważ to, co sobie przebadałam, to mój głos jest również terapeutyczny. Może to nieskromnie zabrzmi, ale ból siedź ze skromnością. Teraz mówię o swoim potencjale. Nie ma kompromisów. Nie ma sztucznej już sztuczności we mnie. Staram się mówić prawdę.
To, co odkrywam. Jest tysiące osób, których głosy są terapeutyczne. Jest tysiące, miliony osób, których zdania wypowiedziane są terapeutyczne i należy to przyjąć. Nie należy się tego wstydzić, tylko należy być z tego dumnym. Pierwszy raz w życiu bądźmy dumni z własnej mocy, z własnych potencjałów, z własnych talentów. Idźmy na świat, dzielmy się tym bez skromnej, sztucznej pokory. Pokora niech będzie zawsze, ale nie sztuczna, nie wytworzona poprzez to, że nie wypada albo z lęku, że jak osiągnę sukces, to spotka mnie zazdrość i zawiść. Dzisiaj sobie to oczyszczałam. Sukces kojarzył mi się z zazdrością i zawiścią innych osób, więc dlatego dzisiaj mogę to powiedzieć wprost, bo sobie to oczyściłam, kochani. Dlatego takie moje słowa.
Dalej. Do czego was jeszcze zapraszam? Do tego, żebyście nas odwiedzali, przyjeżdżali do nas na kursy. Metoda „Droga do wolności”. Zachęcam was do korzystania z tych kursów, bo powiem tak: nie to, że to jest droga na skróty, ale jest to droga do poznania swojej ciemniejszej strony też, bo my bardzo skrzętnie chcemy ją ukryć przed samymi sobą. Natomiast kiedy ona się już ujawni, jest szansa coś z tym zrobić. Jest szansa pójść do przodu. Jeśli my przyjmiemy pozycję ukrywania przed całym światem i przed sobą, że mamy to czy tamto, to my stoimy w miejscu. Także dlatego was zapraszam, żebyście odkrywali swoje potencjały między innymi przez tę metodę. Ale oczywiście Renia robi tutaj też wspaniałe warsztaty.
U niej też możecie odkrywać siebie. Jest tysiące ludzi, którzy mają fajne narzędzia i niefajnie by było, gdybym tylko reklamowała swoją metodę, bo mam przekonanie, że inne metody są równie fajne, równie komfortowe, równie szybkie, równie skuteczne.
[01:03:04] - Ja myślę, że każdy trafi na swoją przecież.
[01:03:06] - Dokładnie. I do czego was jeszcze zachęcam? Właśnie z Renią rozmawiałam na temat, czy nie będzie miała nic przeciwko, jak wdrożę do swojej oferty pracy z wami również medytacji. Powiedziała, że nie, więc cieszę się. Medytacja „Plastry miodu”. Pamiętasz, Reniu, kiedyś byłaś u mnie w Krakowie i sprawdzałyśmy ją, prawda? Czy ona jest dobra? Jest to medytacja, która uruchamia przede wszystkim ten ośrodek serca, uruchamia nową matrycę zdrowia, uruchamia nową matrycę energetyczną, która pomaga nam w wyjściu poza świadomość zbiorową, ale przede wszystkim oczyszcza bardzo mocno nasze programy. Jeśli terapeuta, jeśli osoba, która prowadzi taką medytację już jest na poziomie wyższym niż wasz, to kasuje wam za pomocą swojego głosu, za pomocą swojej wibracji wszystko, co macie do tego poziomu, do którego ja sięgam. Więc powiem tak: trochę praca na skróty.
[01:04:06] - Wiesz co, powiem ci tak: wydaje mi się, że sam fakt, że odrodziliśmy się w czasach transformacji, to znaczy, że wybraliśmy drogę na skróty.
[01:04:15] - Dokładnie.
[01:04:17] - W pewnym sensie. Więc przestałabym to tak nazywać, bo myślę sobie: „Okej, jak odrodziliśmy się teraz i taka była nasza decyzja i chcemy przyjść, to siłą rzeczy ta transformacja wymusza...” — wymusza to takie złe słowo — ale raczej odkrywa różne sposoby pracy nad sobą dla różnych typów ludzi. Jedni są na to przygotowani, inni na to są przygotowani i znajdują siebie w tym, a to z nimi rezonuje, to nie. Ale są to metody, które gdzieś są związane z tą transformacją. Czyli już sama transformacja powoduje, że pewne rzeczy umierają naturalnie, które nie działają już, a te, które działają, to po prostu się poszerzają. I to wszystko. Ja tam widzisz, najpierw trzymałam się tej swojej wersji integracji, a teraz pojawiła się zupełnie inna koncepcja i w pewnym sensie, powiedziałabym, energia transformacyjna, która przeze mnie przeszła i to już mówiłam w poprzedniej audycji, co to olśnienie przeżyłam, w pewnym sensie wymusiła na mnie zrobienie zupełnie innych warsztatów. Przecież normalnie bym tego nie zrobiła, bo mój umysł mówi: „Okej, już czujesz się dobrze, masz już tutaj klientów, przychodzą, masz obtrzaskaną metodę, w związku z tym fajnie jest. Przejdziesz, wiesz co po czym”, nie? A tu nagle okazuje się, że musi ci się otworzyć horyzont.
No i myślę sobie, że to dobrze.
[01:05:35] - No i to właśnie to lenistwo twoje, co odrzucasz. Tak. No i do czego jeszcze chciałabym was zaprosić... A właściwie nie. Chciałabym wam bardzo serdecznie podziękować za wszystkie e-maile, które przesyłacie, które są naprawdę bardzo wspierające. I powiem ci, Reniu, tutaj też ci mówiłam, że-
[01:05:57] - Ja nic z nich nie przeczytałam.
[01:06:00] - Tak. I jeszcze proszę ciebie, dziękuję wam bardzo, że dzielicie się swoimi zainteresowaniami, że przysyłacie mi koncerty, które są dla was ważne, że przysyłacie muzykę, która jest dla was ważna z dedykacją dla nas. To jest ogromnie wzruszające, że nawet taką metodą-
[01:06:20] - Obrazy.
[01:06:20] - Tak, obrazy. Wyrównujemy energie. My wam dajemy audycje, a wy nam dajecie po prostu we wzrocie, że tak powiem, piękne prezenty.
[01:06:29] - Tak, za co dziękujemy bardzo.
[01:06:31] - Jesteśmy bardzo poruszone i wzruszone. No i dziękujemy wam w ogóle, że jesteście. Dziękujemy, że słuchacie tych audycji, że są komunikaty zwrotne. To jest motywacja do pracy. No i co? I kocham was wszystkich bardzo mocno, mimo że dzisiaj jestem niedobra, roztrzęsiona. Ale gdzieś tam poprzez nawet nagranie tej audycji zrozumiałam, jak ważne jest jednak dosięgnięcie do tego poziomu swojego duchowego, który jest tą miłością uniwersalną. Więc jestem dzisiaj już wyciszona, uspokojona i mogę powiedzieć jeszcze raz: kocham was wszystkich bardzo. Buziaki.
[01:07:07] - I powolutku się żegnamy. Buziaczki słodkie dla wszystkich. Pa.
[01:07:12] - Pa.
[01:07:12] - Archiwalne odcinki audycji „Café de Flore” znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel: www.engelenata.com.